poniedziałek, 7 października 2013

Od twoich wyborów zależy twa przyszłość. Czy wybierzesz dobrze?

Imię i nazwisko: Sho Kitagawa
Wiek: 26 lat
Wzrost: 186 cm
Waga: 70 kg
Zawód:  nauczyciel literatury oraz śpiewu, psycholog, właściciel niewielkiego baru znajdującego się tuż przy plaży, 
Po godzinach: tancerz, haker, organizator nielegalnych wyścigów motocyklowych, ojciec dwuletniej dziewczynki - Hanae, pomaga policji
Prowadzi: szkolny chór, w którym stara sie pokazać swoim podopiecznym to co w życiu liczy się najbardziej - przyjaźń i zaufanie, ma na swoim koncie parę sukcesów ze swoimi wychowankami. 
Mieszka: w domku jednorodzinnym, parterowym wraz ze swoim małym szczęściem, którego nie zamieniłby na nic innego w życiu
Ma: samochód oraz sunię - Mirai oraz kotkę - Lilly. Zwierzęta te o dziwo przepadają za sobą.
W odległej przeszłości:
Sho urodził się pewnej burzowej nocy na morzu. Jego matka zginęła podczas porodu, a ojciec oddał go do adopcji, nie mogąc znieść widoku syna. Chłopak miał szczęście, że nie został porzucony. Jego rodzice zastępczy nie darzyli go wielką miłością. Traktowali go raczej jako darmową pomoc domową. Chłopak szybko nauczył się co to znaczy pracować za miskę zimnej zupy. Chęć przeżycia była jednak na tyle wielka, że ze spokojem znosił przytyki swojego rodzeństwa. Jego dni wyglądały właściwie tak samo - szkoła, dom i obowiązki domowe. Jeśli miał szczęście i przyniósł dobre oceny ze szkoły dostawał pozwolenie na wyjście i spotkania z przyjaciółmi. Jednak rzadko się to zdarzało. Sho należał do grupy buntowników. Nie przepadał za nauką, a jego jedyną pasją wówczas było to co zakazane. Od 16-tego roku życia pali i nie potrafi przestać. Z pomocą przyszedł mu szkolny chór, do którego do dziś żywi sympatię. Nauczyciel wówczas prowadzący owy chór pokazał mu co to przyjaźń i zaufanie. Nauczył zwyciężać. Zaraził swą pasją do tańca i śpiewu. Dzięki umiejętnością Sho chór zdobył kilka pokaźnych trofeów a jego przyjaciele porozjeżdżali się po całym świecie triumfując. Sho nie wybierał się tak daleko. Wybrał uczelnię w pobliskim miasteczku, na której zainspirowany swoim nauczycielem poświęcił się nauczaniu. Studiował dwa kierunki na raz, chcąc później móc pomagać młodym ludziom z problemami. Posadę w Liceum Yukan dostał od razu. Wznowił chór nadając mu nowy kształt i kierunek. 
Poza szkołą ma jeszcze jedną pasję - swoją małą córeczkę - Hanae. Kocha ją nad życie i byłby w stanie poświęcić dla niej wszystko. Jej matka zostawiła ich oboje tuż po porodzie. Odeszła nie wyjaśniając mu przyczyn swojej decyzji. Sho nie rozpaczał jednak długo. Postanowił wziąć się w garść dla małej i obiecał sobie, że nigdy jej nie porzuci. Teraz obserwując jej rozwój cieszy się, że tego nie zrobił. Matka dziewczynki zostawiła po sobie jedynie rozpadający się bar w Yukan, który Sho odnowił, stawiając w nim na młodzież. Co czwartkowe występy młodych talentów to już tradycja. Przyciągają one sporo mieszkańców Yukan jak i przejezdnych z pobliskich miejscowości.
  • Sho jest młodym mężczyzną z głową pełną marzeń, do których spełnienia dąży powoli ale i sukcesywnie. Jego orientacja i dla niego pozostaje tajemnicą. Nie brzydzą go związki z mężczyznami o ile ci są w stanie zaakceptować jego córeczkę.
  • Od czasu do czasu występuje we własnym lokalu, mając ku temu zwyczajny kaprys, bądź chcąc oczarować paru nowych klientów (zwłaszcza panię) - zyskując tym samym stałych klientów i rozwijając swoją działalność.
  • Nie przyznaje się do tego na głos, ale ma utarczki z policją. Został kiedyś złapany podczas dziecinady - próby włamania do policyjnej bazy danych. Został jednak uniewinniony kiedy obiecał pomagać stróżom prawa w razie potrzeby.
  • Jest uzależniony od papierosów oraz wyścigów motocyklowych, które chętnie obserwuje już w nich nie jeżdżąc. 
  • Nie odmawia pomocy żadnemu licealiście, jeśli widzi że dzieciak jest szczery i pragnie do czegoś dojść. 
  • Zadowolony ze swojego życia, twierdzi że lepszego nie mógł sobie wymarzyć.
[Ara so, mój pierwszy raz na blogach. Z góry przepraszam za krótką kartę. Uzupełnię ją w miarę przyciągania... no i mam nadzieję że przyjmiecie mnie z otwartymi ramionami do tej nieco zamkniętej społeczności :) ]




18 komentarzy:

Unknown pisze...

[Jasne, no problem :) Witaj na pokładzie :D]

Ryu uniósł się na łokciach. Głupio mu było tak leżeć przy swoim nauczycielu. Kitagawa przejął stanowisko ich wychowawcy po tym jak wywalono ich fizyka i całe szczęście. Chłopak lubił zajęcia z literatury u mężczyzny. Nigdy się na nich nie nudził co uważał za sztukę.
- Ale ja nie chcę dołączać do chóru - zachrypiał. Nie chciał zostawać na kolejny rok, ale dołączanie do chóru nie wchodziło w grę. Ta organizacja była u nich w szkole pośmiewiskiem, choć nie bardzo rozumiał dlaczego. Odetchnął głęboko. - Wszystko tylko nie chór.

Takano | Jun pisze...

Takano
-Jolie!-krzyknął biegnąc za psiną i łapiąc ją za obrożę.-To ty lepiej pilnuj swoje dziecko...pies potrzebuje ruchu.-fuknął klepiąc psinę po brzuchu.-przecież to byłoby bez sensu jakby ciągle była na smyczy.-burknął wstając i rzucając suni patyk.-Poza tym Jolie nie gryzie dzieci...-wzruszył ramionami. Zawsze go zastanawiało dlaczego niektóre osoby bez wahania mogła pogryźć.

Takano | Jun pisze...

Jun
-Jasne jak skończę.-odparł dość chłodno. Co poradzić, pracował od rana a tu ktoś jeszcze przychodził i mu przerywał.-Możesz się odwrócić jak nie chcesz patrzeć.-wzruszył ramionami akurat nastawiając ramię.-Kim jesteś i czego chcesz?-spytał po dłuższej chwili kiedy to ubierał trupka.

Takano | Jun pisze...

Jun
-Kitagawa, Kitagawa...wiem! Jesteś nowym wychowawcą Ryu.-uśmiechnął się oceniając mężczyznę wzrokiem.-jak zginął moim zdaniem? Jakiś psychol to zrobił. Nie zrobiłem dokładniej sekcji ale najpierw go zgwałcił, później postrzelił i dopiero po jego śmierci połamał kończyny. Chociaż w sumie mógł też go zgwałcić po śmierci.-wzruszył ramionami sygnalizując że nie jest do końca pewien.-Ale strzał był prosto w serce. Przyłożył lufę do ciała.
Takano
-Tu jest tylko jedna taka psina.-mruknął wzruszając ramionami jakby trochę obrażony.-Hej mała-dał jej woreczek z truskawkowymi makaronikami i zmierzwił mu włosy.-podziel się z tatusiem.-zaznaczył z uśmiechem.

Unknown pisze...

Ryu już miał zaprotestować, bo przecież nie miał tyle czasu żeby po lekcjach zostawać w szkole i jeszcze robić coś dodatkowo, ale widząc spojrzenie mężczyzny uznał że może dać mu szansę. Skinął więc głową, kładąc się z powrotem do łóżka.
- Dobrze - uśmiechnął się słabo. - Zrobię reportaż o chórze na dodatkową ocenę - obiecał. - I postaram się opuszczać jak najmniej lekcji do końca roku - dodał jeszcze. - Ale czasem nie mogę nie opuszczać - odkasłał.

Takano | Jun pisze...

Jun
-Nie wypuściłem jeszcze wody z wanny może coś znajdziesz.-machnął ręką czesząc już poskładane i ubrane zwłoki.-Wiesz skoro z tyłka wypływała mu sperma jak go myłem to raczej był to facet.-mruknął już wszystko kończąc i wkładając ciało do trumny.-teraz możemy iść gdzieś indziej.-oznajmił.
Takano
-lekcja pieczenia?-wziął od piny patyk i rzucił go dalej.-mógłbym ale nie będę nic robił za nich.-oznajmił.-składniki będą mieć swoje? i niby gdzie mam ich uczyć.-zadał serie pytań siadając na piasku.

Takano | Jun pisze...

Jun
-Tak miło poznać.-wyciągnął w jego stronę rękę.-wiesz w sumie teraz mam wolne a nie wiem kiedy taki dzień znów się trafi. Jeśli ci to nie przeszkadza wolałbym pogadać teraz. Możemy do ciebie pójść skoro teraz nie masz wszystkich papierów.-wzruszył ramionami.-poza tym nie lepiej żebyś rozmawiał z jego ojcem? Wiesz ja tu tylko pracuję...-mruknął trochę niepewnie.
Takano
-No ok...w sumie na razie i tak mi się nudzi więc mogę pomóc.-przytaknął.-jest coś konkretnego co chcieliby przygotować?-spytał wciąż kontrolując zachowanie swojej psinki. Nigdy nie było wiadomo co mogła wymyślić. Uśmiechnął się jednak widząc że póki co bawi się grzecznie.

Takano | Jun pisze...

Jun
-A bo Ryu czasem schodzi na dół pogadać...-wyjaśnił.-Nie przeszkadza możemy iść.-wzruszył ramionami ubierając buty i wychodząc na dwór.-Więc prowadź.-machnął rękę zupełnie nie wiedząc gdzie iść.-To o czym konkretnie chcesz pogadać? Ryu sprawia jakieś problemy?
Takano
-Mufinki sa ok. łatwie i dobre, a odpowiednio przyrządzone mogą być słodkie i nie suche.-uznał to za dobry pomysł.-Nie zajmie to zbyt dużo czasu a będzie wszystkim spakować. No i łatwiej podać mufinkę niż kawałek ciasta.-wyjaśnił.-niech uważa...Jolie jest dość kapryśna, żeby jej nie ugryzła za takie ciągnięcie za ogon.

Mara_Jade pisze...

- Wszystko ładnie i pięknie Sho, ale... - spojrzał na niego i uśmiechnął się lekko. - ...ja nie śpiewam już przed publicznością - wyjaśnił mu spokojnie. - Nie chcę już do tego wracać - mruknął. - Dzięki za propozycję, ale nie dziękuję.

Mara_Jade pisze...

Kurosagi uśmiechnął się lekko na tę propozycję, ale mimo tego pokręcił przecząco głową. Muzyka była tym co kochał, ale zrezygnował z występów, kiedy to dzięki nim trafił na same dno. Może nie tylko dzięki nim, ale... Tomohuisa potrząsnął głową.
- Przepraszam Sho. Nie chcę wznowienia - uśmiechnął się przepraszająco. - Ale mogę wpaść na jakiś koktajl - zaproponował. - O ile jakieś bezalkoholowe wydajecie - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Sho... - Tomohisa spojrzał mu prosto w oczy, zatrzymując się. Raz jeszcze pokręcił głową. - Nie wciągaj mnie w to. Ja już nie jestem tym samym kolesiem którego znałeś - wyjaśnił mu. - Dużo się zmieniło. Nie pomogę im. Już nie umiem - szepnął walcząc z falą napływających mu do oczu łez. - Wolę ich bardziej nie dołować.

Mara_Jade pisze...

Tomohisa miał na końcu języka przekleństwo. Zamiast mu odpowiedzieć wziął porządny łyk koktajlu smakując go powoli. Nie był ani za słodki, ani za gorzki. Już zdążył zapomnieć jak dobre koktajle zwykł robić Kitagawa. Nie pamiętał też by mężczyzna był aż tak wścibski.
- Nie chcę o tym rozmawiać, ok? Zrozum wreszcie, że nie znosze o sobie mówić. Wiele się zadziało od czasu liceum - fuknął na niego stawiając na stół szklankę nieco za mocno. Na szczęście nic się nie wylało. - Przepraszam Sho, ale... - pokręcił przecząco głową. - ...po prostu to zostaw, proszę.

Takano | Jun pisze...

Jun
-w domu nie jest cichy. Może po prostu nie ma w szkole znajomości? Opowiadał mi kiedyś że przez zawód ojca nikt nie pala do niego jakąś wielką sympatią.-wyjaśnił jak jest.-kiedy jest chory nie ma jak się uczyć, to nie jego wina. Staram się jakoś mu pomagać, ale sam też niewiele mogę. Puści go pan.-poprosił nie chcąc żeby Ryu powtarzał klasę.
Takano
-no tak ale ona nie lubi jak się ją ciągnie za ogon.-westchnął. Wziął dziewczynkę na ręce delikatnie podrzucajac w górę kilka razy.-sam ją wychowujesz no nie?

Takano | Jun pisze...

Jun
-zrobię co mogę żeby mu pomóc. Porozmawiam z nim żeby wziął się w garść. Ale nic nie obiecuję. To jego życie i sam podejmuje wybory.-wzruszył ramionami patrząc na mężczyznę.-fizyka...-zacisnął dłonie w pięści.-wie pan czemu wylali tamtego nauczyciela?-spytał niby to od niechcenia,
Takano
-nie miałem okazji spróbować. I raczej wątpię żebym miał. To nie dla mnie.-zasmial się.-jest w miarę grzeczna .-zauważył.-raczej się ciebie słucha.

Takano | Jun pisze...

Jun
-romans? Phi...zgwałcił większość uczniów z twojej aktualnej klasy.-mruknął patrząc na niego uważnie.-seks za lepsze oceny. Nie chcę się wtryniac w metody wychowawcze profesorku ale ci uczniowie zostali zgwalceni i coś z tym jednak trzeba zrobić bo to siada na psychikę. Ryu mogę pomóc bo mam z nim dobry kontakt.-wyjaśnił całą sytuację.-dobra pomogę mu jakoś z lekcjami. Na tyle ile umiem to pomogę. Żeby jakoś przeszedł do następnej klasy.
Takano
-ale tutaj taki aniołek.-zasmial się.-taki dobry tatuś z ciebie. Polubila? A to dziwne mnie dzieci nie lubią. Z resztą córka mojej siostry mimo ze aniołem to mnie nie znosi, z resztą z wzajemnością.-zasmial się.

Takano | Jun pisze...

Takano
-ona nie jest moją chrześnicą. Jest po prostu córką mojej siostry.-wyjaśnił spokojnie.-Oj mała idź się bawić.-polecił, mierzwiąc jej włosy.-Jaka jest twoja klasa? Chyba nie wytrzymałbym nerwowo jako nauczyciel...-westchnął ostentacyjnie.
Jun
-Ja dobrze wiem, ze nie ufają. I przez bardzo długo nie zaufają. Zostali zgwałceni przez nauczyciela który był ich wychowawcą, nie zaufają tak z biegu o ile w ogóle zaufają. Jeśli wcześniej mieli zaufaną osobę to może jej się zwierzyli. Tak jak Ryu mnie. Mówię tylko że coś musisz z tym zrobić. Niedługo kończą szkołę. -wzruszył ramionami.-ale to ty tu jesteś nauczyciel i psycholog. Ja tylko zajmuję się zwłokami.-mruknął nie wspominał już o tym że kiedyś był w podobnej sytuacji co te dzieciaki.

Unknown pisze...

Ryu wrócił do szkoły kilka dni później. Od razu poszedł do pokoju nauczycielskiego wchodząc niepewnie do środka. Środowisko szkolne wciąż nie było dla niego najlepszym miejscem. Obawiał się każdego podejrzanego ruchu nauczycieli. Opanował jednak swój strach podchodząc do biurka Kitagawy.
- Proszę - wręczył mu esej, zaciskając zaraz mocno wargi. - Dzisiaj... dzisiaj przyjdę na spotkanie chóru - obiecał zaraz.

Takano | Jun pisze...

Takano
-skoro jesteś z klasy zadowolony i ich lubisz to raczej dobrze.-wzruszył ramionami.-nie mógłbym. Nie umiem uczyć to raz a dwa nie mam kontaktu z dzieciakami.-wyjaśnił. W szkole uczniem był raczej przeciętnym więc praca w owym zawodzie jeszcze bardziej odpadała. No i jego pasją było co innego.
Jun
-Primo ten facet już został ukarany. Dowiedziałem od Ryu co zrobił więc pobiegłem do szkoły a on akurat skończył z kolejnym. Więc oberwał parę razy po mordzie. Były dowody, ofiara i tak dalej na miejscu więc od razu jak wyszedł ze szpitala poszedł do więzienia.-wzruszył ramionami.-a jaka szkoła nie jest skorumpowana? Jeden nauczyciel tego nie zmieni.-mrukną.