Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11). Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza. Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer. Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.
Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych.
| Powiązania | Szepty umysłu |
edit. 08.09.2013r
[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]



5 000 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 4601 – 4800 z 5000 Nowsze› Najnowsze»-nie spałem cała noc żeby mu zbić te gorączkę. Ale dzisiaj juz raczej się wyspie wiec zmęczenie minie.-wzruszył ramionami nie uznając tego za coś wielkiego. Ot brak snu odbił się na jego wyglądzie.-wiem ze to głupie przeziębienie j
sprawia że czuje się jeszcze bardziej beznadziejny...a ja juz nie wiem jak mam go zapewniać ze tak nie jest i ze go kocham.-westchnal mkeszajac wszystkie skladniki.
-nawet nie o tym nie myśli. Nawet jakby mi kazał to bym nie szukal kogoś innego.-westchnął trochę tym zdenerwowany.-ech...widzisz? Jak coś sobie ubzdura to nie ma mocnych.
-masz rację Keiichiro...i ja to wiem.-uśmiechnął sie do niego I podał mu miseczkę z deserem.-smacznego.-dodał zaraz biorąc resztę miseczek żeby je zanieść do salonu.
-jasne skarbie.-mężczyzna usiadł przy nim i objął go ramieniem pozwalając się tulić ile tylko chce. Chwilę później wrócił również Koki z Kiara.
Jun uśmiechnął się nieco widząc jak chłopak zajada sje deserkiem. Uwielbiał widzieć go takiego szczęśliwego.
-mogę ci je robić kiedy tylko chcesz.-zapewnił go wesoło i pogłaskał go po włoskach.-chłopaki...nie żebym was wyganiał bo na prawdę się cieszę że przyszliście. Ale Ryu jest chory i chcę żeby się przespał a jest już późno. No i nie chcę żeby Keiichiro coś podłapał.
[co ty na to żeby skipnąć do jakieś akcji? (niekoniecznie strasznej/chorobowej/dramatycznej)XD Bo trochę mulimy XD]
Jun przyniósł mu herbatki i położył ją na stoliku nocnym.
-jakbyś czegoś potrzebował to dzwoń.-przypomniał mu jeszcze.-ja pójdę do kuchni w końcu zjeść sobie śniadanie.-powiedział wołając jeszcze Kiarę bo zauważył że psinka ma pusto w misce.
[no ok XD]
-wiesz że chodziło mi o coś innego.-zaśmiał się jednak podchodząc i dając mu buziaka.-zadowolony?-spytał wesoło.
-Hikaru nie dzwonił że jest robota więc raczej nie idę, a co?-spytał siadając sobie na brzegu łóżka.
-akty?-zdziwił się trochę.-no...wiem że ci je obiecałem i w ogóle...ale jesteś pewny że chcesz je robić teraz?-spytał trochę niepewnie.-wiesz że żadne z nas nie może w 100% zagwarantować że obejdzie się bez...drobnych eee...problemów.
-kochanie nie musisz się śpieszyć. Rób spokojnie kroki w swoim tempie. Ja na ciebie czekam.-zapewnił go i złapał delikatnie za dłoń.-Nie jestem na ciebie zły, ani też nie jestem smutny. Jestem szczęśliwy będąc z tobą.-uśmiechnął się.-Chociaż jak usłyszę jeszcze jedną docinkę Rena o 'życiu mnicha' to zrobię mu krzywdę.-zaśmiał się.=pizza, popcorn i film brzmią nieźle.
-wiem że się starasz kochanie...ale nie musisz. Rób to w swoim tempie...a zobaczysz że tak wyjdzie nawet szybciej.-zaśmiał się i pogłaskał go po włosach.-bo nie będziesz się cofał...i wszystko będziesz robił spokojnie. A film wybiorę. Jakiś fajny i lekki.
-spróbuj kochanie. Możesz mnie prosić o pomoc. Mówić co czujesz...jaki krok chcesz zrobić i w ogóle.-ucałował go delikatnie w czółko.-jasne. Mozesz nam zrobić. Do filmu będzie idealny.
-poleżę.-zgodził się kładąc się przy nim.-pewnie nie zasnę bo dzisiaj w nocy się wyspałem...ale poleżeć przy tobie mogę.-ucałował go w policzek.
-jasne kochanie. Pośnij sobie coś miłego.-zażyczył mu i objął delikatnie.
-ok ok...chodź mała.-wziął Kiarę ze sobą. Założył jej smycz i wyszedł z nią na krótki spacer.
-mmmm...czuje pyszne jedzonko.-powiedział zdejmując Kiarze smycz i spojrzał buty. Poszedł do kuchni I.uśmiechnął się do chłopaka.-pyszne zapachy się rozchodzą po domu.-powiedział wesoło I ucałował go w policzek.
-pomóc ci w czynszu skarbie? Jakoś w przygotowaniu obiadku albo coś...-spytał zaraz zerkajac na niego i nalewaja sobie trochę koktajlu.na spróbowanie.-mmm...pyszny.
-jasne skarbie, możemy porozmawiać. Po obiedzie usiądziemy na kanapie i porozmawiamy.-obiecał mu I ucałował w policzek. Potem wyszedł żeby położyć na kanapie koc. Kiedy wrócił do kuchni usiadł przy stole.
-ile tylko chcesz kochanie. Lubie się z tobą tulić Ryu-chan. Jesteś wtedy blisko.-uśmiechnął sie do niego.-jak tam curry? Bo jestemat głodny...-spytał a wturowalo mu burczenie w brzuchu.
-jasne skarbie. Ty sobie siedź a ja dokończe obiad.-uśmiechnął sie do niego I wstał z krzesła. Wyjal talerzei od czekał chwile żeby curry do siebie doszło. Potem nałożył im po porcji. Położył talerze na stole i usiadł na krzesle biorąc sięza jjedzenie.-pyszne. Uwielbiam twoje curry.
-przy tobie zawsze jestem szczęśliwy.-uśmiechnął sie do niego zajadając się obiadem.-pychotka. Jesteś genialny kochanie. Świetnie gotujesz.-powiedział wesoło.
-jasne kochanie. Jestem cały twój.-powiedział szybko kończąc jedzenie.-możesz się tulić ile chcesz. Mi też tego brakuje. Uwielbiam się z tobą tulić. Serio.-uśmiechnął sie I wziął kilka łyków wody.
-nie szkodzi kochanie. Chętnie zjem. Wiesz jak lubię twoje curry.-powiedział obejmując go deliatnie. -ale chciałeś się potulic na kanapie. Tam na pewno będzie wygodniej skarbie.-ucałował go w czółko.
-ok ok...-zaśmiał się I wstał mocno go trzymając. Położył się na kanapie opierając się o jeden podramiennik i pozwolił się ułożyć wygodnie chłopakowi.-wiec? O czym chciałbyś porozmawiać?
-pasję? Nigdy nie miałem jakiejś konkretnej. Nie miałem na to czasu.-wzruszył ramionami.-na studiach polubiłem szybka jazdę...motocykle.-ponownie wzruszył ramionami.-to dziwne prawda? Nie mieć pasji...
-może znajdę.-wzruszył ramionami.-cóż kochanie...nie jeździłam na żadnych odkąd skończyłem studia to było fajne wtedy. Ta prędkość kiedy przez chwile mogłem przestać myśleć i byc z dala od problemów. Tak samo w sumie z pozowaniem do zdjęć. Lubiłem to wtedy. Bylem często o to proszony przez swoich znajomych ze studiów fotograficznych.-zaśmiał się.-w sumie fajnie się wtedy bawiłem.
[Matura niby dobrze...polski rozszerzony 90% a angielski 68...i cóż...na razie się nigdzie nie dostałam. Do poznania niestety nie no i czekam na wyniki z Krakowa i Torunia]
Kei bardzo chętnie usluchalby brata i nie zabrałby Juna ale akurat był z nim w mieszkaniu. Mężczyzna wszystko słyszał I trzasnal pięścią w stół.
-jedziemy.-powiedzial wstajac i zabuerajac ze soba szybko leki chlopaka ktore leżały na stole i pobiegł po nóż kuchenny.
-to zostaje.-fuknal Kei wrzucając nóż z powrotem do szuflady. Juz westchnął ciężka i wybiegł z mieszkania po drodze tylko chwytając kluczyki od motoru.
-jeśli coś mu się stało...zabije gnoja który go porwał.-mruczal przez zaciśnięte żeby za sobą słysząc biegnące Keia.
-[no ale chciałam się tam dostać....a teraz cóż...czekam na Kraków...]
Do pokoju szybkim krokiem wszedł Kei.
-nic ci nie jest? Zaraz dam ci leki...-powiedział.-Jun przyjechał ze mną. Słyszał nasza rozmowę i nie dało się go powstrzymać. Ogluszyl swojego ojca i teraz go związuje.-zdał mu relacje w tym czasie podając mu leki.
[No przyda się...]
Kei jak tylko podał mu leki otworzył szeroko okno.
-spokojnie...Oddychaj- dodal i podał mu tez inhalator.-pozapewniasz tez o tym wszytskim Juna. Jest zmartwiony I wściekły...i gotów zabić twojego porywacza.-powiedział a chwile później do pokoju wbiegł Jun.
-poczekamy aż się ocknie.-powiedział I zaraz znalazł się przy Ryu uwalniając go z kajdanek.-Ryu-chan jak się czujesz? Co ci zrobił?
[No i do Krakowa tez się nie dostałam...]
[Jakoś w to nie wierzę skoro nic nie wyszło z dwóch uczelni i w sumie trzech kierunków...]
-to dobrze kochanie to dobrze...-pogłaskał go po włosach.-Kei zadzwonisz po gliny?-spytał zerkajac na mężczyznę.
[Łatwo powiedzieć...]
-pojedziesz z Keiem ok? Chce się dowiedzieć czego ten skurwiel od ciebie chciał...-powiedział dość cicho. Wciąż głaskał go po włosach dając działać Keiowi.-no I...powinien siedzieć w więzieniu. Wiec co on tutaj w ogóle robi.
[Ale gdzieś. A ja jak na razie nigdzie się nie dostałam]
Jun skinął głową i ucałował Ryu w policzek.
-nic mu nie zrobię...poczekam na gliny, przepytam go i zaraz po tym dołączę do was w szpitalu. Nie martw się...powstrzymam się. Obiecuje.
[Na jakiś gowniany i tyle...albo na żaden]
-w takim razie tym bardziej musze się dowiedzieć czego ode mnie chciał. Będzie policja nie będę sam. No i jest porządnie związany.-uśmiechnął sie lekko.
[No to wbijam sobie gwoździe....]
-ale musisz iść do szpitala...dołączę do ciebie na prawdę szybko...w drodze kompromisu możesz poczekać ze mną na policje. Wtedy będziesz pewien ze nie zostanę z nim sam. Pasuje?
[No ale to nie jest takie łatwe....skoro jest jak jest a dobrze nie jest]
-juz spokojnie...jestem przy tobie...-objął go bardzo delikatnie.-tak się ciesze ze nic ci nie zrobił...tak bardzo się ciesze...-powiedział łamiącym się głosem.-tak bardzo się martwilem...szukałem cie przez ostatnie r
trzy dni...w ogóle nie spałem...
[No I raczej wątpię że na niej mi pójdzie...ponadto jakoś sceptycznie podchodzę do Torunia...XD]
-juz dobrze skarbie... Dla ciebie jestem w stanie zwalczyć swój strasz. No i...bardziej bałem się o ciebie...-powiedzial ciągle głaszczac go po włosach.-wiec juz jest dobrze. Wrócimy do domu...weźmiesz długa kąpiel a ja zrobię ci coś do jedzenia bo pewnie jesteś głodny. Najważniejsze że już jesteśmy razem i ze juz jesteś bezpieczny. Tak bardzo się bałem ze mogło ci się coś stać...nawet nie wiesz ile czarny myśli przychodziło mi do głowy. Myślałem że umrę jeśli się nie znajdziesz.
[No bo widzisz tak jakoś...XD]
-jasne.-pomachal im a potem zwrócił się do policjantów. Wyjaśnił im cała sytuacje i akurat jak skończyl mówić jego ojciec się ocknal.-czego ode mnie chciałeś?-spytał chłodno.
[Gome gome...nie jestem pewna co do tamtej uczelni i wgl....]
-Ryu jest pełnoletni.-burknął patrząc ostro na ojca.-no właśnie powinieneś być w więzieniu. Wiec co tu robisz?
-nie będę odwiedzał ojca który tak mnie skrzywdził.-fuknal na odchodnym. Na drzacych nogach podszedł do motoru. Adrenalina opadła i dopiero teraz poczuł jak bardzo był przerażony. Miał nadzieję że po tej akcji jego ojciec juz przepustki nie dostanie. Wziął głęboki wdech I wsiadł na motor jadąc do szpitala.
Jun usiadł obok niego i odezwał się dopiero kiedy był pewny ze Ryu śpi.
-zabrali go. Okazało się ze wyszedł na przepustce...powiedział ze mam go odwiedzać inaczej następnym razem nie będzie taki miły.-wywrocil oczyma I umilkl na chwile.-Kei? Czy ja jestem pedofilem?-spytał w końcu.
-I to tylko Ryu znaczy...interesuje mnie tylko on. Ale....mimo to słowa mojego ojca sprawiły że zwątpilem w to czy na pewno nie robie niczego złego...-westchnął ciężko.
-Ech...no dobra Kei, wierze ci. Tylko to nie zmienia faktu że Ryu jest dużo ode mnie młodszy i dla kogoś patrząc ego z boku to faktycznie wgląd jakbym był pedofilem.-westchnął I skinął głową.-zabioręgo do domu i się nim zajmę. Dales mu coś do jedzenia i picia? Nie ja przez trzy dni...
-Ech no dobra...-mruknął nie do końca przekonany ale postanowił nie drążyć dalej.-oo wiec mam mu coś lekkiego jak wrócimy do domu...no I dużo picia.-stwierdził zerkajac na śpiącego Ryu.-to moja wina...
-ale...-mruknął tylko ale nie dokończył. Odprowadził chłopaka wzrokiem I oparl się wygodniej.-jak dostaniesz wyniki to przyjedz do naszego mieszkania. Chce wiedzieć czy nic mu nie jest...mam nadzieje ze przez to nie będzie musiał być hospitalizowany...
-zadbam...postaram się. Dzisiaj może zasnę.-westchnął. Było mu ciężko. W końcu wciąż bał się ojca a teraz doszedł kolejny strach.-a co jak znów wyjdzie i tym razem zrobi Ryu większą krzywdę? Powinienem go odwiedzić w więzieniu?-spytał cicho.
-Kei...ale ja potrafię się obronić. Jeśli wasz ojciec wyjdzie i będzie chciał coś mi zrobić będzie umiał się obronić. Ryu nie. Boje się ze jak nie pojadę się z nim spotkać...to jeśli dostanie przepustkę zrobi krzywdę Ryu...a mi na widzeniu nic nie może zrobić. Będzie za szyba w otoczeniu strażników...
-chciałbym go nauczyć ale...Ryu jest na to za słaby. Sam dobrze o tym wiesz. Klasyk w stylu kopniecia przeciwnika w jaja i ucieczka tez nie zadziałaja bo Ryu daleko nie ucieknie. Ech...może po prostu kupie mu paralizator? Wiesz taki w latarce albo coś...nosiłby go przy sobie...-zaproponował.-ale masz rację. niedługo jedziemy i nie będzienas tutaj rok.
-mhm mam nadzieje, ze będziemy się tam razem dobrze bawić. No i ze spotkanie z moim ojcem tego nie popsuje.-westchnął ciężko.-kupię mu niedługo i to I to. Może coś mu pomoże.-uśmiechnął sie lekko kiedy zobaczyl ze chłopak wyjeżdża z gabinetu lekarki.
-ok. To przyjedz do nas z wynikami. I może od razu kup to o czym rozmawialiśmy.-usmiechnal się I zaczął pchać wózek z chłopakiem.-wujek bierzemy tak? Czy mam cię zanieść?-spytał jeszcze.
Wziął go delikatnie na ręce i zaniósł do samochodu. Posadził go I zapiąć pasy.
-w domku zrobię ci lekka kaszke i wytule. I coś ciepłego do picia.-obiecał mu I usiadł za kierownicą jadąc w stronę Yukan.
-jasne kochanie bede cały czas tuż przy tobie.-obiecał mu I zerknął na niego kątem oka. Kiedy dojechali do ich mieszkanka wziął go na ręce i zaniósł do środka.-to co najpierw? Może kąpiel? Potem już czysciutki będziesz leżał i pił kakao.-zaproponował.
-to nic...to nic takiego. I tak zamieniłem z nim tylko kilka słów, policja zaraz go zabrała. Groził mi tylko ze jak go nie będę odwiedzał w więzieniu to na następnej przepustce zrobi ci większą krzywdę. Na szczęście niedługo wyjeżdżamy.-uśmiechnął sie I ucałował go w czółko.-juz dobrze kochanie.-kiedy doszli do mieszkania posadził go na podłodze i pomógł zdjąć buty. Dopiero potem zaniósł go do łazienki.
-gluptasie...o mnie się nie martw. Ja sobie poradzę. Ale na prawdę się boje ze następnym razem zrobi ci krzywdę. Wiec nie mogę dopuścić do następnego razu.-dobrze skarbie. Dresik leży tutaj a wody do wanny zaraz ci naleje. Na pewno chcesz żebym tu z tobą został?
-jasne kochanie. Zawołaj a ja przyjdę.-ucałował go w czółko i pomógł mu wejść do wanny.-zrobię ci w tym czasie kaszke kaszke.-dodał I wyszedł z łazienki. Nie chciał żeby chłopak czuł się nie komfortowo.
-jasne kochanie.-podbiegł do niego od razu i wziął na ręce.-ale wiesz ze mogłeś mnie zawołać wcześniej? Po mógłbym ci...przecież jeszcze jesteś słaby.-zauważył niosąc go do salonu.-juz sobie zrobiłem tosty. Zaraz nam tu wszytsko przyniosę. Ty masz kaszke I kakao.
-ja tez się ciesze kochanie...ale może zamiast anime jakiś film?-spytał idąc zaraz szybko po ich posiłki. Postawił je na stoliku i usiadł obok Ryu. Objął go ramieniem i zaczął jeść swojego tosta.
-a ja się zamartwialem. Przez te trzy dni nawet nie zmruzylem oka...-powiedział tuląc go do siebie. Cieszy się ze go ma już przy sobie. Całego i bezpiecznego. Włączył telewizor I puścił jakiś film. Jadł spokojnie, popijal herbatę i co chwilę zerkajac na chłopaka z uśmiechem.-kocham cie.
-rozumiem kochanie...ale już jest dobrze. Juz jesteśmy razem I jesteś bezpieczny.-skończył jeść i mocno go pocałował w policzek.-kocham cie. Nie mówmy juz o tym co się stało. To było okropne...
-zrób mi listę kochanie a ja ci wszystko kupie.-zapewnił go z uśmiechem.-jutro sobie odpocznij kochanie, ok? Wyspij się...ja tez odpocznie bo Hikaru nie dzwonił ze jest robota.
-spacer? Chyba powinieneś sobie trochę dłużej odpocząć, nie sądzisz? W końcu przez trzy dni nic nie jadłes i nie piles...no I leków nie brałeś. Trochę dłużej chyba powinieneś odpocząć w domu.-powiedział głaszczac go po ramieniu.-ale rodzinkę możemy odwiedzić.
-No dobrze skarbie , tak może być.-zgodził się.-zrobię nawet teraz ci mogę zrobić jeśli chce ci się pić.-ucałował go w policzek I wstał. Szybko zrobił mu herbatę i wziął ze sobą sok znów siadając tuż przy chłopaku.-proszę skarbie.
-dziękuję kochanie.-znów go ucałował ale zaraz się na moment odsunął. Słowa jego ojca po prostu kolataly mu się po głowie.-Ryu-chan? Um...czy ja jestem pedofilem?-spytał w końcu. Nie mógł się pozbyć tej myśli.
Jun odetchnął cicho z ulgą i objął go mocno.
-Tak jakoś...Mój ojciec mnie spytał i nie dawało mi to spokoju. Ale już jest ok. Dziękuję Ryu. Na prawdę...dziękuję.
Jun ułożył go na kanapie i okryl kołdrą a kiedy przyszedł Kei zaniósł chłopaka do sypialni.
-no I jak wyniki?-spytał siadając na kanapie.
Jun odetchnąl z ulgą.
-wiec jest dobrze. Będę go zabierał na spacerki. Jutro się przejdziemy do was to w drodze powrotej przespacerujemy się po plaży. No i teraz sobie śpi w sypialni to mu okno lekko uchyliłem. Na dworze jest ciepło wiec nie zmarznie.-uśmiechnął sie lekko.
-jasne jasne...wezmę prysznic i położę się spać.-zapewnił go spokojnie. Poczekał aż Kei wyjdzie i zrobił tak jak powiedział kładąc się do łóżka lekko objął Ryu i od razu zasnął.
Jun jednak obudził się od razu jak tylko poczuł ze chłopak poruszył się w jego ramionach.
-Ryu-chan? Coś się stało?-spytał otwierając oczy. Szybko ocenił sytuacje I podał mu inhalator.-nie bój się mnie budzić gluptasie...-pokręcił głową.
[No I dostałam się na japonistyke do twojego rodzinnego miasta XD]
[No teraz pozostaje mi szukać jakiejś stancji no i zawieźć paoierzyska]
-ech...no niech ci będzie. Ale następnym razem możesz mnie spokojnie budzić.-ucałował go w czółko.-ale pospimy sobie jeszcze , ok? Nie spałem trzy dni i chciałbym sobie poleniuchowac jeszcze.
[No teraz pozostaje mi szukać jakiejś stancji no i zawieźć paoierzyska]
-ech...no niech ci będzie. Ale następnym razem możesz mnie spokojnie budzić.-ucałował go w czółko.-ale pospimy sobie jeszcze , ok? Nie spałem trzy dni i chciałbym sobie poleniuchowac jeszcze.
-No dobrze kochanie.-uśmiechnął sie I zamknął oczy znów starając się zasnąć.
Jun wstał dopiero po dobrych dwóch godzinach. Bez słowa poszedł na balkon i przytulił Ryu.
-kocham cie.-szepnął.-tak mocno, mocno...tak bardzo mocno cie kocham. Tak mocno ze nawet nie umiem tego opisać...-szeltal całując go trochę po szyi.
-mmm...no zrobię kochanie. Tylko się potule I zaraz zrobię.-powiedział cały czas go tulac.-jakoś tak mam ochotę się tulić do mojego misiaczka kochanego.
-martwilem się.-powiedział biorąc go na kolana i obejmując jeszcze mocniej.-bardzo.-ucałował go I uśmiechnął lekko.-juz nie mogę się doczekać naszego wyjazdu. No i...nauczanie na uniwersytecie może być ciekawym doświadczeniem.
[Hahahahahaha XD no nieźle XD cóż ja nie mam takich problemów jak owa ex zonka....well nawet chłopaka nie miał XD nah btw. Jakie rady co do akademików, stancji itp.?]
-nie jestem zły...zacznijmy od tego ze nawet nie byłem.-zaśmiał się.-na prawdęuuważam ze może być fajnie...no I spędzimy z dużo czasu razem. Ciesze się.
[No właśnie ja wiem ze ja jestem typem osoby która w akademiku nie wytrzyma...ale no rodzice stwierdzili ze na spróbowanie iść mogę i mam posprawdzac ceny i jakie i ile jest akademików...no I nikt z moich znajomych do Torunia nie idzie wiec nawet nie wiem na kogo ewentualnie w pokoju trafię...]
-musisz odpoczywać no i dobrze by było gdybyśmy szli na plażę na spacer żebyś był na świeżym powietrzu. No i za tydzień znów pójdziesz na badanie i wtedy wszytsko wyjdzie jeśli chodzi o leki.-przekazał mu I ucałował w policzek.
[No cóż....I tak będę jechała z papierami w tym tygodniu i w necie popatrzę XD]
Ja tez odpoczywam kochanie. Będę rrobił tylko to co konieczne tak jak robienie jedzenia. Jestem nadal trochę zmęczony. Przez te trzy dni mało co jadłem i w ogóle nie spałem...
-biegałem po mieście i pytałem ludzi czy cię nie widzieli...ja po prostu nie miałem kiedy coś zjeść. Na prawdę chciałem cię szybko znaleźć.-powiedział cicho.-więc teraz na prawdę się cieszę że mam cię blisko.
-poszedłem na policję...ale to nie zmienia faktu że sam też chciałem cię szukać.-powiedział i ucałował go w policzek.-ja ciebie też kocham.
-Hmmm...a co byś chciał? Mówiłeś że coś lekkiego ale może masz jakieś specjalne życzenia?-spytał a słysząc jak chłopakowi burczy w brzuchu połaskotał go trochę.-to na co masz ochotę?
-ok, ok...więc wyjdę z Kiarą i kupię maliny.-zgodził się i po tym jak ucałował go w policzek wstał i wszedł do środka. Ubrał się szybko i wyszedł z psinką na spacer.
-tadaima!-rozległo się głośne szczekanie i przywitanie jak tylko Jun wrócił do mieszkania.-zaraz wezmę się za śniadanko.-obiecał widząc jak chłopak siedzi w salonie.-może otworzę okna żeby trochę świeżego powietrza wpadło?-zaproponował.
-była, była.-przytaknal Jun. Otworzył okna I poszedł zrobić śniadanie i coś do picia.-kochanie? Wybrałeś juz któremieszkanie chcesz wynająć?-spytał dość głośno żeby chłopak usłyszał. W końcu jeszcze nie wybrali mieszkania które zajmą w stanach.
-Ech...to weź mi je pokaż jeszcze raz.-zaśmiał się. Położył ich śniadanko i picie na tacy i wszystko zaniósł do salonu-no bo trzeba już to zacząć załatwiac żeby potem się nie spieszyć i w ogóle...nie sądzisz? No i jeszcze bilety lotnicze...
-wiem kochanie...chodziło mi o to ze powoli można je kupować.-zaśmiał się I zerknął na ofertę która wskazał chłopak.-cóż...jeśli to ci się podoba to możemy je wziąć. Są windy wiec nie ma problemu przy schodach...może być.-zgodził się z uśmiechem.
-oj no juz dobrze...wiec pokaż mi tamte dwa pozostałe.-poprosił I postawił bliżej niego miseczkę z kaszka z malinami.-i jedz trochę bo słyszę jak ci w brzuchu burczy.-zaśmiał się.
-tamte pierwsze jest ok. Jest ładne, podoba mi się.-powiedział I oddał mu laptopa.-no I ty je chcesz wiec jak dla mnie jest ok.-dodał juz zabierając się za jedzenie.
-no mogę zadzwonić...-zgodził się.-ale to jak zjemy dobrze? Wtedy zadzwonię i wszytsko załatwię. A właśnie...Ryu, zdecydowałeś juz kiedy dokładnie chcesz lecieć?
-za miesiąc będzie ok.-zgodził się.-mhm wiem...ale Kei dobrze się nią zaopiekuje.-uśmiechnął sie do niego.-wiec nie masz się czym martwic. Jak wrócimy to pójdziesz z nią na spacer.-dodał wesoło.
-domyślam się kochanie. Ale nie myśl o takich rzeczach teraz. Bo to oczywiste że będzie tęsknił za Kiara i za swoim rodzeństwem.-powiedział obejmując go lekko.
-No ja myśl kochanie bo przecież mamy się dobrze bawić.-zaśmiał się wesoło.-Ryu-chan musisz dużo pić wiec jak coś to po prostu mów. Specjalnie Przyniósłem jeszcze sok i wodę.-dodał zerkajac na niego.
-cóż kochanie...jak byłem w podstawówce to lubiłem płatac takie małe psikusy. Ale nie pamiętam zs dobrze, za mały byłem.-zaśmiał się.-a potem cóż..bylem bez życia I skupialem się na lekcjach żeby jak najlepiej zdać egzaminy i uciec na studia.-opowiedział.-nic ciekawego.-wzruszył ramionami.
-przepraszam ze miałam niezbyt ciekawe życie szkolne.-wywrocil oczyma.-po prostu nie ma co opowiadać.-westchnął cicho -ale wiesz co, skarbie? Wiem już jaki przedmiot mam wykładać w ramach zastępstwa za jakiegoś tam profesora. Rekonstrukcja ciał...-znów westchnął.-na moim roku najwięcej osób wymiotowalo na tych zajęciach...potem odchodzili.
-cóż...nic się takiego nie stało. Jest to jedna z tych rzeczy w których jestem dobry. Tylko wiem jak te zajęcia działają na studentów...wiec cześć pewnie zrezygnuje juz przy pierwszym filmie albo nawet przy pierwszej prezentacji.-wzruszył ramionamI.
-może lepiej nie, co skarbie? To na prawdę nie jest przyjemny widok. No i wiele będę musiał przygotować...-westchnął i przytulił mocno Ryu do siebie.-ale jakoś dam rade.
-ale do poznania mnie wcale nie musisz oglądać tych prezentacji i filmików.-zauważył spokojnie.-bo prostu wiem ze to nie są przyjemne wyniki...i chce ci ich oszczędzić.-dodano.jeszcze.-wie się nie denerwuj.-poprosił I ucałował go w policzek.
-Ryu-chan...przecież w miarę możliwości opowiadam ci o sobie...i już dużo wiesz.-uuśmiechnął sie lekko.-po prostu widok mojej pracy i spraw z nią związanych nie jest najprzyjemniejszy. Wiesz o tym. Wnętrzności na wierzchu, rozwalone czaszki czy pourywane kończyny. No I...nawet jeśli lubię moja prace to...niespecjalnie lubię być obserwowany kiedy ja wykonuje i...nie lubię o niej rozmawiać.-wyjaśnił spokojnie.-
-wiem Ryu...wiem. ale sądzę że na prawdę dobrze mnie juz znasz. Znaczy...opowiedziałem ci najczarniejsze momenty z mojego życia i w sumie nie raz siedziałes w mojej pracowni.-uśmiechnął sie do niego lekko.-nie obrażaj się misiu...jeśli bardzo chcesz...to w sumie możesz mi nawet trochę pomóc z tymi prezentacjami. Znaczy...jak jeszcze będę miał jakieś zlecenia to możesz robić zdjęcia...będę miał dobry materiał.
-Ech...ale ja wiem jakie to uczucie Ryu.-westchnął.-no i...nie mowie ciągle nie.-wywrocil oczyma.-ale przepraszam jeśli powiedziałem 'nie' akurat wtedy kiedy najmniej chciałeś to usłyszeć.
Westchnał tylko i zaczął sprzątać bo ich śniadanku. Potem wrócił do salonu i położył się na kanapie trochę przysypiajac.
-Ryu...Ryu-chan...-Jun wymruczal cicho przez sen. Rzucał się trochę przez sen jakby go szukal I w końcu spadł z kanapy budząc się od razu.
-no ok...ale nie mieliśmy iść razem? Od razu mieliśmy zajść do twojej rodzinki.-zauważył siadając I biorąc kilka łyków soku.-długo spałem?-spytał jeszcze patrząc na niego.
-czemu nie chcesz żebyśmy szli razem?-spytał wstając.-chciałbym iść no i...mam parę spraw do obgadania z Hikaru wiec i tak musze iść.-powiedział I wzruszył ramionami.
-nie jestem zmęczony właśnie się wyspałem.-zasmiał się.-jestem wypoczęty i mogę iść na spacerek. No ale jeśli na prawdę chcesz iść sam to po prostu przejdę sie osobno...
-Ech...no dobrze ale mieliśmy dzisiaj ich odwiedzić. Oni też się o ciebie bardzo martwili.-powiedział z powrotem siadając na kanapie. Nie chciał się kłócić.
-tylko uważaj na siebie!-krzyknął jeszcze zanim. W końcu dopiero wczoraj go uratowali i Jun cały czas się o niego martwił. Westchnął ciężko i żeby się czymś zająć poszedł robić obiad.
Jun kończył robić obiad. Zdecydował się na swoją popisowa rybkę która Ryu tak lubił. Siedział właśnie na krzesle patrząc na piekarnik i pilnując rybki. Czekał na chłopaka i cały czas trochę się martwił.
[Wczoraj byłam zawieźć papiery do Torunia ^^ w sumie ładne miasto ale szkoda że jesteś w Anglii bo miałabym przewodnika XD]
-hej hej....-pogłaskał ja trochę a zaraz potem pobiegł do drzwi żeby przywitać się z Ryu.-hej.-uśmiechnął sie do niego czując ulgę ze tym razem nic mu się nie stało i ze chłopak wrócił cały i zdrowy.-obiadek się robi. Będzie rybka.-oznajmił wesoło.
-sok. No I teraz tez możesz się czegoś napić. Jest woda i sok.-uśmiechnął sie do niego.-wszystko stoi na stole w salonie wiec po prostu sobie nalej. To normalne ze chce ci się pić.-ucałował go w policzek.
-nie kochanie, to normalne. Nie piles kilka dni wiec teraz musisz to wszystko uzupełnić. Może powinieneś brać tez jakieś witaminy?-zaproponował spokojnie. Sprawdził rybkę a kiedy uznał ze jeszcze powinna posiedzieć poszedł do salonu.
-Ech...nie mowie o lekach tylko o witaminach. No wiesz...nie muszą to być tabletki. Owoce tez zawierają witaminy.-zaśmiał się I usiadł przy nim obejmując go delikatnie.-wiem. Ja ciebie tez kocham. Przy tobie jestem szczęśliwy.
-Ech Ryu...no dobrze.-wywrocil oczyma.-a ja na prawdę nie chce się kłócić. Nie chce żebyśmy się oddalali od siebie...bardzo cie kocham i nie chce żebyśmy ze sobą zerwali.-powiedział I ucałował go w nosek.-chce żebyśmy byli szczęśliwi i powoli pozbywali się twojego lęku.-dodał głaszcze go po policzku.
Jun spojrzał na niego i uśmiechnął lekko.
-wiec co powiesz na 100 pytań i próśb do Juna?-spytał zerkajac na niego.-pytasz o co chcesz a ja odpowiem...no I prośby tez spełnię. Jeśli chcesz mnie całkowicie poznać to nie mam nic przeciwko ale zupełnie nie wiem co chciałbyś wiedzieć, wiec pytaj.
-oo kochanie. Wiec jak coś będziesz chciał to mów.-ucałował go i poszedł do kuchni po rybkę. Po chwili przyniósł dwie porcje do salonu.-a co powiesz na jakąś randkę tak przed naszym wyjazdem? No i jakieś spotkanie z Koki, Keiichiro i w ogóle?-zaproponował.
-to może wtedy ognisko?-zaproponował z uśmiechem. Przysunal mu talerz z rybka I sam też zaczął jeść.- o I ta randka...to może byśmy pojechali do wesołego miasteczka?-zaproponował trochę nieśmiało.
-jasne ze weźmiemy.-zapewnił go wesoło.-um...no to pojedziemy do wesołego miasteczka...-wrócił do jedzenia.-smakuje ci?-spytał zerkajac na niego. Zawsze wolał się upewnić.
-ciesze się ze ci smakowało.-uśmiechnął sie. Sam też szybko skończył jeść po czym wstał i zabrał się za zbieranie naczyń żeby je pozmywac.
Kiedy Jun wrócił do salonu uśmiechnął się lekko widząc śpiącego chłopaka. To wystarczyło żeby poczuł ciepło w sercu. Przykrył go kocykiem i wyszedł na balkon żeby tam poczytać książkę. Napisał jeszcze wiadomość do Keia że przyjdą później bo Ryu usnął.
-hm?-Jun odwrócił się żeby na niego spojrzeć.-kiedy chcesz. Możemy nawet teraz.-odparł zamykając książkę i wchodząc do środka.-jak ci się spało?-spytał z delikatnym uśmiechem.-wyglądałes tak słodko...-dodał głaszczac go po policzku.
Jun skinął głową I poszedł ubrać buty. Kiedy wyszli na zewnątrz złapał chłopaka za rękę i splutl ich palce razem.
-Ryu-chan? Jest coś co tak bardzo, bardzo chciałbyś zobaczyć w stanach? Coś co bardzo chciałbyś zrobić?-spytał zerkajac na niego.
-mhm....brzmi fajnie....-powiedział ściskając jego dłoń. Zerknął na niego i uśmiechnął się lekko.-a ja bym chciał żebyśmy codziennie mieli chociaż chwile dla siebie...na jakiś spacer albo coś. I żebyśmy jedli razem posiłki...no I żebyśmy od czasu do czasu chodziki na randki.-ucałował go szybko w policzek.-po prostu żebyśmy miło spędzali czas.
Jun uśmiechnął się lekko idąc chwile za nim. Przyglądał się chłopakowi jak wesoło bawi się z psinka. W końcu podszedł do niego bliżej i objął go od tyłu.
-ne Ryu? Co we mnie kochasz? Ale nie z wyglądu tylko z charakteru...-spytał cicho.
-może to właśnie ta nutka tajemnicy?-zachichotał.-a tak na poważnie...postaram się być mniej skryty no i...przecież staram się nie być opiekuńczy. Ale za każdym razem jak coś ci się złego dzieje czuję jakbym po prostu nie zdążył się uratować...obwiniam się bo czuję że jakbym był wtedy przy tobie to nic złego by się nie stało.-ucałował go w policzek.
-co się stało tak nagle?-spytał poważnie zmartwiony.-przecież dopiero z jadłes obiad...wszystkie leki tez wziąłeś...-powiedział odgarniajac mu włosy z twarzy.
-tylko czemu?-spytał wzdychajac. Wstał I wziął go na ręce.-poniose cie. Najwyżej Kei cie jeszcze obejrzy.-powiedzą idąc spokojnie w stronę domu Amakusow pilnując tylko czy Kiara idzie za nimi.
-nagle mi zemdlales skarbie...to nie jest tak ze zupełnie nic ci nie jest. Kei cie szybko przebada. W końcu ostatnie trzy dni nic nie jadłes i nie piles wiec to może być normalne.-powiedział zerkajac na niego.-nie bucz się tak...Ryu ja na prawdę się o cienie martwie i mam do tego powody.
-Ryu!-westchnął wchodząc za nim do domu. Od razu złapał Keia.-Ryu mi przed chwila stracił przytomność na dobre pięć minut...weź go przebada czy coś...-poprosił zmartwiony.
-ok tylko pamiętaj...-poprosił zaraz idąc do salonu. Zagadal do Hikaru żeby się upewnić ze za miesiąc juz nie będzie brał żadnych zwłok do balsamowania bo przecież on wyjeżdża.
-jasne.-zaśmiał się.-przecież nie wytrzymać bez brata aż rok.-dodał wesoło I poszedł na dwór gdzie Kei samotnie walczył z rozpalaniem grilla. Położył mięsko na stoliku i zaczął mu pomagać.-Kei? Możemy pogadać?-spytał kiedy w końcu im się udało.-po prostu...czuje jakbyśmy się z Ryu oddalali od siebie.-mruknął cicho. Nic nie mógł na to poradzić ze tak czuł od jakiegoś czasu. Mało rozmawiali, często się kłócili, Ryu nadal bał się dotyku a oliwy do ognia dolarów to ze nie potrafił powiedzieć co w nim kocha.
-no bo było lepiej.-przynależność spokojnie.-chciał się tulić czy nawet czasem wspólnie się kąpać ale...jakoś dzisiaj się trzyma na uboczu, o wszystko się obraża. Jak byliśmy na plaży to go lekko przytuliłem a on się wzdrygnal no i...jak go spytałem co we mnie kocha to wymienił to co go we mnie denerwuje. Ech nie wiem Kei....
-ale nie umiem Kei. Znów coś mu się stało i to po części z mojej winy.-westchnął ciężko i umilkl na moment.-no I dzisiaj jak usnal na kanapie to myślałem ze się na niego rzucę. Jakoś się powtrzymalem I wyszedłem na balkon...to chore prawda?-mruknął zaraz układając mięsko na ruszcie.-no bo przecież ja nie chce tego w ten sposób. Wiem ze wtedy tylko byśmy się cofneli...albo w ogóle by ze mną zerwał.
[Po tym roku może w każdej chwili XD]
-dlatego jestem cierpliwy i czekam...czekam Kei.-westchnął ciężko.-ja tez powinienem z nim porozmawiać ale...jakoś tak nie jestem pewien jak ske za to wziac. Nie jest zeby czul ze na niego naciskam bo to nie to...
[No I się cofną 1000 kroków w tył...XD tak się nie bawimy XD]
Jun podziękował mu skinieniem głowy i wziął kilka łyków. Zaraz odłożył szklanek żeby obrócić mięsko.
-jeszcze trochę i do siebie dojdzie.
[Znając twoje umiłowanie do komplikowania będzie tak źle jak tylko może XD]
-mhm...powoli ale w końcu dojdziemy.-przyznał mu rację.-ale wiesz...moja siła woli jest nastawia na potężna próbę.-zaśmiał się.
-no pod tym względem mam niezwykle silna wole no ale wiesz...po tym roku chyba jednak osłabla.-przyznał cicho.-ale nie chce mu zrobić krzywdy i nie chce żeby się mnie bał.-powiedział wzdychajac I zaczynajac jeść swoją kiełbaskę popijając ja sokiem.
Jun uśmiechnął się lekko i po tym jak dopilnować sok objął go ramieniem.
-lepiej się już czujesz?-spytał żeby się upewnić. Na prawdę się zmartwił kiedy chłopak nagle mu zemdlal. Nie chciał być bardzo nadopiekuńczy ale nic nie mogl porsdzic.
-nie możesz go do końca olać...wiesz o tym.-zauważył spokojnie.-ale ok. Położył się dopiero jak będzie bardzo źle. I w naszym miekszkanku juz na lpewno ładnie się położysz. Możemy wtedy obejrzeć jakiś film jeśli nie będziesz chciał jeszcze spać.-uśmiechnął sie biorąc sobie druga kiełbaskę.
-mhm no dobrze.-skinął głową i wstał żeby nalać sobie soku. Potem wrócił na miejsce i przeciągnąl się lekko.-ale musisz uważać na siebie bo przecież za niecały miesiąc jedziemy...nie możesz wylądować w szpitalu tuż przed wyjazdem.
-mou....skarbie ja wiem ze przez ten rok wiele może się wydarzyć ale oby to było sporadycznie i nie na długo...-mruknął obejmując go ramieniem.-wiec na razie może lepiej o tym nie myślimy.-dodal przytulając go mocniej do siebie. On po prostu nie lubił kiedy chłopak siedział w szpitalu.
Jun tulił go w milczeniu ciesząc się ze ma go blisko siebie. W końcu to na razie musiało mu wystarczyć. Jun przeciągnąl się lekko dopiero kiedy się sciemnilo.
-chyba powinniśmy juz iść, co?-spytał z uśmiechem patrząc na Ryu.
Jun ogarnął mu włosy z twarzy
-Oddychaj spokojnie.-poprosił patrząc na niego uważnie. Zerknął tez na Keia z pytającym spojrzeniem. Chciał wiedzieć czy wszystko będzie dobrze i czy obejdzie się bez szpitala.
-Ale wszytsko będzie dobrze skarbie. Będę żył i zawsze będę przy tobie a on nie wróci. Juz nigdy nie wróci. Zamknęli go juz na dobre. Nie wyjdzie za przepustką...zalatwiłem to z policją i w ogóle...juz dobrze.-pogłaskał go po policzku.-nie bój się tak o mnie. Cokolwiek by się nie działo nie dam się zabić. W końcu mam dla kogo żyć.
-wiem. Po prostu to wiem kochanie.-powiedział obejmując go delikatnie.-wiem to. Wszystko będzie dobrze a on już nigdy nie wróci.-ucałował go w czolko.-nie możesz mi zaufać?-spytał cicho.
-Wiec mi zaufaj skarbie kiedy mówię że wszytsko będzie dobrze.-powiedział I ucałował go w czółko.-juz go nie zobaczymy. Wiec się nie bój.-pogłaskał go po włosach.
-nie zabierze. Siedzi w więzieniu bez możliwości przepustki. Spokojnie.-powiedział zaraz mocno go przytulając.-nie bój się. Juz go nie spotkamy. No i za niecały miesiąc jedziemy do USA...a tam przecież na pewno nas nie znajdzie.-zauważył z lekkim uśmiechem.
-wiec nie ma się czego bać, prawda? Wyjedziemy i spędzimy miły rok tam gdzie on nas nie znajdzie bo przecież nie wie ze jedziemy.-objął go i przytrzymał mu kubek.-będzie dobrze.-pogłaskał go po włosach.
Jun skinął głową rozumiejąc. On sam też nie chciał żeby Ryu brał kolejne tabletki.
-moze będzie lepiej jak juz pojedziemy?-uśmiechnął sie lekko i ukradkiem ucałował go w policzek.-odpocznij i będziemy się zbierać.
-spokojnie kochanie. Wypij powoli i dopiero pójdziemy. Nie musisz się spieszyć.-zapewnił go I ucałował w policzek.-nie spiesz się.-powtórzy obejmując go delikatnie.
-jasne skarbie. Będę cię niósł cała drogę do domu. Przecież wiesz ze dla mnie to nie problem.-zaśmiał się i dla żartu napiął mięśnie.-zaniosę cie.
Jun schował przepis do kieszeni i wziął Ryu a barana. Zaczął z nim spokojnie iść a Kiara grzecznie szła przy jego nodze.
-dobrze się bawiles?
Delikatnie zadrżal od pocałunku.
-jasne możemy usiąść.-zgodził się idąc dalej w stronę plaży. Po jakimś czasie poprawił go sobie na plecach żeby mu nie się nie zsunal.
-Ja ciebie tez kocham. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć za co ale kocham. Tak mocno ze nie wyobrażam juz sobie życia bez ciebie.-powiedział I pozwolił mu zejść ze swoich pleców żeby mogli usiąść. Usiadł na piasku i poczekał na chłopaka.
-posiedzimy.-zgodził się obejmując go delikatnie i tak tulac do siebie.-tam też pojedziemy sobie nad morze?-spytał i ucałował go w policzek.
Zamrugal kilkukrotnie zaskoczony tym pytaniem.
-wierzę ci skarbie...skąd w ogóle to pytanie?-spytał tulac go mocniej do siebie.-ja ciebie tez bardzo kocham...
-to nie tak skarbie...pytałem bo chciałem wiedzieć za co mnie kochasz.-powiedział całując go w kark.-wiem. Ja ciebie tez bardzo kocham. Z całych moich sił.-uśmiechnął sie lekko.
-rozumiem kochanie.-zaśmiał się zaraz ciesząc się z pocałunku.-możesz tak częściej mnie całować. To na prawdę mile...lubię kiedy mnie tak całujesz.-powiedział I zaraz pocałował go namiętnie.-to zawsze jakiś krok żebyś na nowo się otworzył...
[Wiesz co...tak stoje sobie dzisiaj w pracy, a ze prace mam niezwykle monotonna to moje myśli biegają sobie gdzie chcą, aż w końcu dopiegly do starego, starego sakuranu...i tak sobie pomyślałam że gdybym wtedy miała tyle lat ile mam teraz to między Shikim a Hiro (o ile dobrze pamiętam imię twojego wampirka) działo by się więcej...oj działo XD a tak cóż...miałam ile miałam, dzieckiem byłam XD]
[Aż mi normalnie szkoda ze wyszło tak jak wyszło XD]
-to może wracajmy juz do domku? Żebyś jeszcze jakiegoś przeziębienia nie złapał.-powiedział wstając I pomagając mu wstać. Zaraz ustawił się tak żeby chłopak spokojnie mógł mu wejść na plecy.
-chcesz obejrzeć jakiś film w domu czy jesteś za bardzo zmęczony?-spytał z uśmiechem idąc w stronę ich mieszkania. Kiara grzecznie szła przy jego nodze.
-jakoś nie mam ochoty na czytanie.-zaśmiał się I poprawił go sobie na plecach bo czuł jak chłopak mu się zsuwa.-ale wszystko inne możesz śmiało porobić. Ja sobie pogrzebie w laptopie. Przed wyjazdem musze jeszcze sprawdzić kilka rzeczy.
-musze posprawdzac jeszcze kilka rzeczy związanych z uczelnia i planem zajęć bo już mi wysłali. No i musze dokończyć kilka prezentacji, posprawdzac zdjęcia i tak dalej.-wyjaśnił spokojnie.-musze tez dokopać moje stare zdjzdjęcia z pracy. I te które ty mi robiłeś.-dodał I uśmiechnął się delikatnie.
-no ale mam teraz czas więc mogę się tym zająć. Na miejscu będę miał więcej czasu dla ciebie.-powiedział wesoło.-a dzisiaj połóż się gdzieś blisko mnie bo jakoś chce cię tulić.
-jasne skarbie. Położysz się a ja sobie coś porobie.-uśmiechnął sie I wszedł do ich klatki schodowej wchodząc po schodach do ich mieszkania.-zrobić ci herbatkę jak sobie będę robić?
[Jak wrócę do domu to zrobię nowa kartę ^^ bo na razie jeszcze jestem w pracy i czekam aż rodzice się zbiorą]
-dobrze kochanie...a ja laptopa dam sobie na podłokietnik od kanapy i wszyscy będą szczęśliwi.-uśmiechnął sie I poszedł do kuchni żeby zrobić herbaty a chłopakowi nalać soku. Kiedy wszystko zrobił poszedł do salonu stawiając napoje na stole i usiadł na kanapie odpalać laptopa.
[Spoko spoko XD wynajdą jakieś ładne zdjęcia i szybko zrobię kartę]
-przytule kochanie.-przytaknal zaraz zabierając się za pracę przy laptopie. Co jakiś czas brał łyk herbaty i zerkajac na Ryu żeby po chwili znów wrócić do pracy.
[Oki karta dodana ^^ btw naszło mnie dzisiaj na zrobienie nowej postaci...jakby trzy to było mało XD]
[Bo Yukan jest takie nasze XD well jakbyś mi zrobiła sexy uke/seme ala Hiro to why not XD w planach był sexy policjant pracujący w dochodzeniowce ale z braku ludzi również w drogowce XD]
-rzadko?-spytał trochę zaskoczony. Nie sądził ze śmieje się rzadko, może nie wybitnie często ale żeby zaraz rzadko.-wiesz...może dlatego że ostatnio mamy trochę problemów...i życie intymne niczym mnich nie należy do zbytnio wesołych. No i ja sam ciągle wynajduje sobie jakies głupie problemy z dupy wzięte.-zaśmiał się.-tak jakoś wychodzi skarbie. Ale wierzę że jak wyjedziemy i trochę zmienimy otoczenie to będzie nam obu weselej.
[Tez wciąż mam XD I to takie śmieszne...moja pierwsza karta i wgl...to wszystko było takie ubogie XD a ja anteny tydzień mam wolny od pracy wiec tobie kartę, poszukam zdjęć i będzie cacy]
-gdzie chesz kotek. Z tobą zawsze.-zapewnił go wesoło.-i to nie jest twoja wina. To ja wyszukuje problemy...oboje powinniśmy przestać o tym myśleć to szybciej i spokojniej się uspokoi wszystko.
[Ale nie rób kolejnego małolata please XD za dużo ich już. Za dużo. Ja robie staruszków I dostaje dzieciaki XD takiego no...bardziej dojrzałego...no odmianę jakaś coby ciakwiej było XD]
[To szukaj XD ja tez pewnie jakiegoś wezmę bo tacy no...bardziej mescy są XD ale na takiego troublemakera to polecam moje ukochane ciasteczko lee jong suka XD wowoowowowo będzie chociaż raz moja postać nie bdzie pedofilem XD]
-ciesze się kichanie. Ze czujesz się przy mnie bezpiecznie.-powiedział I pogłaskał go po policzku. Wgryzl się w jedną kanapkę.-mmmm....mój mistrz.
[On jest przecudowny!!! Ahn Jae Hyun tez jest fajny grał w Blood np. Taki nowy aktor. A ja sobie jakiegoś przystojniaka znajdę XD]
-może i tylko kanapka ale jaka pyszna.-zaśmiał się wesoło I ukradkiem musnal jego usta.-kocham cie.
[On ma same dobre XD na jakiej stronie szukasz?]
-a to deserek?-spytał wesoło kiedy chłopak na moment się od niego odsunął. Oblizal nieznacznie wargi.-kocham twoje pocałunki.
[No I znalazłam! XD panem sexy glina zostanie Kim Jae Joong! Brawa dla zwycięzcy XD]
[A ja na pinterest i zawsze mam zdjęć tak dużo ze nie wiem które wybrać XD]
-ja ciebie tez skarbie. Ja ciebie tez. A nawet taki malutki jest ok cieszy mnie każdy pocałunek z tobą.-zapewnił go i zmierzwil mu włoski.-mój....mój kochany...
[A ja mam za dużo zdjęć...dlaczego jae Joong musi być taki...no taki awesome XD]
-um...raczej tak...-przytaknal. W końcu to nadal była głowa i uznał ze póki chłopak nie będzie schodził niżej to będzie w stanie nad sobą zapanować. Na prawdę nie chciał go niczym przestraszyć.
[No to pomysl XD ja póki co mam mordę, zawód i to ze będzie rozwodnikiem XD a co! Rozwodnika jeszcze nie miałam XD]
Jun spial się nieco i chyba tylko cudowna siła woli powstrzymywal się przed przejęciem kontroli i rzuceniem się na chłopaka. zamknal oczy i wzial gleboki wdech.
[Jakie plany XD a ja mam plan jak zacząć XD muahahahahahahaha~]
Jun spial się jeszcze bardziej i tym razem było o jeden ruch za dużo. Złapał go mimo wszystko delikatnie za ramiona i łagodnie pchnął na kanapę.
-wiesz jak bardzo cie kocham, prawda?-spytał szepczac mu do ucha. Zaczal obdarzac jego szyję pocałunkami i powoli rozpinać zamek bluzy.
-bardzo. Bardzo...najmocniej na świecie. Jesteś moim skarbem.-cały czas mu szeptal mając nadzieję że w ten sposób jego kochaniu będzie chociaż troszkę łatwiej. Rozpial mu bluzę i powoli wsunal dłonie pod koszulkę chłopaka. Wciąż nad sobą panował co uważał za sukces.
-wiem. Ja ciebie tez. Najbardziej. Najmocniej.-przytrzymał jego dłoń przy swoim policzku i ucałował go w nadgarstek. Popatrzył na niego łagodnie pełnym szczerości spojrzeniem.-tylko ciebie tak kocham Ryu.
[no to ten...mam tak dużo zdjeć i gifów że musze zrobić jakąś selekcję...https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/47/c9/9c/47c99c3e92b3ac9c33e91eb7d725cb37.jpg to zdjęcie odpada ale wysyłam ci bo jest awesome XD]
[No ja wiem ze on jest piękny XD btw. Zwał się będzie Hiroki Moriyama XD ok umyje się i wezmę się za kartę]
Jun spojrzał na niego mimo wszystko trochę smutnym wzrokiem. Miał nadzieję że ze chłopak pozwoli mu chociaż na zrobienie mu loda. Odsunął się jednak i skinął głową.
-rozumiem. To jeszcze za szybko.-powiedział I pogłaskał chłopaka po włosach.-tyle na razie musi mi wystarczyć.-dodał z lekkim uśmiechem.-no to ten...ja sobie może pójdę ulżyć w łazience...-zaśmiał się sam z siebie.
Jun wrócił do salonu dość szybka po drodze zachaczając o kuchnie i zabierając ze sobą czekoladę.
-Ryu-chan? Tylko mi się tu teraz o nic nie obwiniaj. Nie zrobiłeś nic złego. To ja chciałem za dużo...-pogłaskał go po włosach.-juz będę cierpliwy...nie zrobię nic jeśli nie będziesz chciał...na prawdę...tylko się mnie nie bój...proszę...
-rozumiem kochanie...to normalne że jeszcze się boisz. Na dużo mi pozwoliłeś i cieszę się że się mnie nie boisz. Zobaczysz że jeszcze trochę i już nie będziesz widział ojca.-objął go delikatnie.
[robię kartę]
[myśl nad czymś bardziej legalnym XD w dramach z Jong Sukiem jest pełno pomysłów na pracę dla postaci XD mi to wszystko jakoś tak lekko idzie XD]
-będzie dobrze skarbie. Zobaczysz.-uśmiechnął się lekko.-tylko do tego potrzebna jest atmosfera misiu. Nie rób niczego na siłę.
[wiesz że to się zajebiście zgrało z początkiem jaki im wymyśliłam XD]
-rozumiem kochanie...i ci wierzę. Tylko że ja...od jakiegoś czasu robię wszystko żeby się na ciebie nie rzucić tak jak przed chwilą. A ty mi tego nie ułatwiłeś.-zaśmiał się głaszcząc go po włosach.
[ot Hiroki ma nocną wartę w drogówce aż tu nagle przejeżdża mu pijany twój przekraczając przy tym prędkość XD]
-rozumiem kochanie...może czasem. Bo wiesz...na prawdę mnie pociągasz i podniecasz.-przyznał szczerze.-i trochę mi smutno że od moich pocałunków tobie nie stanął.-burknął udając obrażonego.-aż taki kiepski jestem?
-nic ci nie każę opowiadać. Sam wszystko mówisz.-zaśmiał się i cmoknął go w odsłonięty nosek.-cieszę się że jeszcze na ciebie działa.-przyznał wesoło.
[na domiar złego jaśnie Hiroki będzie wkurwiony i zirytowany bo od 4 dni pracuje po 24h dziennie i nie był w domu, nie spał a posiłki jadł w biegu XD]
-to dobrze. Cieszy mnie to.-zaśmiał się i przeciągnął się lekko.-Już późno. Lepiej chodźmy spać.
[ja biorę zawsze pierwsze lepsze jakie przyjdzie mi do głowy XD]
-ok skarbie ale nie siedź za długo. Ja tu posprzątam.-powiedział i wstał. Zaczął zbierać ze stolika brudne naczynia ktróe następnie poszedł szybko umyć.
-uwielbiam ten twój uśmiech.-zaśmiał się i po tym jak się umył wskoczył do łóżka obejmując chłopaka.-dobranoc.
[oki to ja tu trochę skipnę bo pewnie będziemy tak mulić dopóki nie wyjadą, nie? XD]
W dzień wyjazdu Jun przeciągnął się lekko i otworzy oczy. Spojrzał na śpiącego przy nim chłopaka a potem na ustawione pod drzwiami walizki. Uśmiechnął się lekko i ucałował Ryu w policzek.
[a ja już prawie kończe kartę XD]
[mam 4 gify, 6 zdjęć i właśnie skończyłam ciekawostki so...no szybko mi to poszło XD]
-ale musimy szybko jechać na lotnisko bo spóźnimy się na samolot.-westchnął śmiejąc się pod nosem. Zaczął go łaskotać.
[ja moją już dodałam jak coś XD generalnie wszystko ok...poza tymi narkotykami XD No i będzie trafiła kosa na kamień XD Hiroś po rozwodzie jest jak pusta skorupka i też szuka rodzinki XD taki porzucony...pies XD]
-ale ja chce zjeść spokojnie śniadanko...-mruknął tuląc go mocno do siebie.-wstawaaaaaaaj.
[a kysz z tym a kysz! nie wolno, be, fuj i w ogóle...stanowczo mówimy nie. Toż on ma mózg i reszte organizmu jak dziurawy ser szwajcarski. Stanowczo mówimy nie]
-ale ja chcę zjeść śniadanko zrobione przez moje kochanie...-zamarudził niczym małe dziecko i ucałował go w policzek.
-mou...a jak spóźnimy się na samolot to będzie twoja wina.-puknal go palcem w plecy i wyszedł z łóżka żeby się ubrać.
-Takie pyszne, japońskie...bo nie wiem czy będziemy mieli na to składniki będąc w stanach.-uśmiechnął sie siadając przy stoliku.-da się zrobić kochanie?-spytał wesoło.
-Będzie dobrze kochanie. Będę siedział przecież tuż obok ciebie. Cały lot możemy przespać.-uśmiechnął sie lekko cały czas wodząc za nim wzrokiem.
--mowie ci ze wszystko będzie dobrze.-usmiech al się i zacząć jeść.-mmmm pyszne. Jesteś najlepszy skarbie.-powiedział wesoło.
Prześlij komentarz