niedziela, 8 września 2013

"Nikt nie umiera jako dziewica. Życie pierdoli nas wszystkich"


 

Imię:Jun
Nazwisko:Mikami
Wiek:27
Ur.: 2.04
Orientacja: 4 w skali Kinseya
Wzrost: 184 cm
Waga: 65 kg.
Zawód:balsamista




 


Historia.
27 lat i 9 miesięcy temu pewien pijany bogaty biznesmen przez przypadek zaplodnil córkę znajomych swoich rodziców. 2 miesiące później został zmuszony do poslubienia jej. I tak Akira Mikami i jego nowa żona Natsuko powoli się w sobie zakochiwali. No ale nie o nich mowa. Kiedy dla Natsuko nadszedł czas rozwiązania była piękna słoneczna pogoda. Jun przeszedł na świat wcześnie rano oznajmiajac swoje przybycie głośnym, zdrowym płaczem. Chłopak rósł zdrowo, otoczony matczyną opieką, wśród przyjaciół...ale...przecież nic nie może trwać wiecznie. Jun skończył już 15 wiosen. Czekał przed szkołą na rodzicielke aby pochwalić się najlepszymi stopniami, widzi ją, jest po drugiej stronie ulicy, macha jej, woła, ona przechodzi i...uderza w nią samochód. Kobieta ginie na miejscu na oczach syna. Chłopak podbiega do zakrwawionej matki jednak nie może jej już pomoc. Ledwo przekroczył próg mieszkania a ojciec zaczął na niego krzyczeć. Już wiedział co się stało. wyrzucił mu wszystko prosto w twarz. Ze jest niechcianym dzieckiem z przypadku i ze zabił kobietę która on mimowolnie pokochał. Nie minął rok jak wszystko uległo ogromnej zmianie. Ojciec już nie traktował go jak syna. Bardziej jak dziwke która może mieszkać w jego domu za usługi. Chłopak był wykorzystywany seksualnie obojętnie czy jego ojciec był pijany czy trzeźwy. Kiedy w końcu skończył szkole wyjechał studiować. Uczył się na balsamiste, dzięki temu ze skupił się głównie na nauce teraz jest najlepszy jednak...W czasie studiów miał dwie dziewczyny. Obie popełniły samobójstwo a on balsamowal ich zwłoki. To było dla niego zbyt wiele. Ledwo skończył studia postanowił wyjechać, uciec. Miejscem do którego uciekł zostało małe miasteczko przy morzu-Yukan. Mieszka tam z rodziną Amakusa pracując w domu pogrzebowym głowy rodziny.

Charakter
Patrzysz na niego i widzisz malujące sie na twarzy opanowanie i spokój. Po godzinie rozmowy jeszcze bardziej utwierdzasz się w przekonaniu ze właśnie taki jest...nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Pod pokerowa maską kryje się wiele emocji związanych z jego przeszłością. Bardzo łatwo go zdenerwować. Boi się z kimś wiązać przez śmierć obu partnerek oraz wszystko co zrobił mu ojciec. Jest impulsywny jednak jeśli trzeba potrafi usiąść i się zastanowić. W swojej pracy jest bardzo dokładny a poza nią straszny z niego pedant. Wszystko musi mieć dokładnie poukładane, nie zniesie bałaganu. W swoich uczuciach jest wierny i szczery, jednak stara sie nie przywiązywać do ludzi w obawie przed ich stratą. Ale kiedy mimowolnie przywiąże się i zakocha...jest troskliwy i opiekuńczy. Nie bój sie poznać go lepiej.
 

 


Wygląd.
Wysokie kości policzkowe, ciemne dłuższe włosy i jeszcze ciemniejsze często podkrążone od niewyspania oczy. Wzrost i ciało modelka z ładnie wyrzeźbionym torsem.





Ciekawostki
*pali papierosy miętowe jak i smakowe cygaretki
*ma dosyć słabą głowę i odlatuje po dwóch piwach
*lubi ostrą kuchnię
*od czasu do czasu lubi wypić sobie matche lub matcha latte 
                        *nie cierpi kawy
*Po pracy z trupami potzrebuje ciepła ludzkiego ciała.
*trenował kick boxing, krav mage i muai thai 
*ma motor (swój skarb) ściagacza ducati  

~~Powiązania~~
[Nie gryzę i nie połykam w całości...Jun...no głowy nie dam XD chętna na wątki i powiązania]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4201 – 4400 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Unknown pisze...

- Nic się nie stało - chłopak uśmiechnął się do niego słabo i wtulił mocniej w poduszkę. - Mogę zostać sam? - zapytał ich obu.

Unknown pisze...

Kei jeszcze chwilę został w sali, ale gdy zobaczył łzy w oczach Ryu opuścił ją stając naprzeciw Juna.
- Baka - mruknął na mężczyznę. - Sam mówisz o nie poganianiu go, a potem to łamiesz...

Unknown pisze...

- No wyszło - burknął na niego Kei, opadając na podłogę, ale zaraz wstając widząc zamieszanie przy drzwiach szpitala. - Pójdę, może im się przydam.

Unknown pisze...

- Nie - Ryu w panice otarł łzy z oczu i obrócił się na drugi bok by na niego nie patrzeć. - Idź sobie - poprosił go.

Unknown pisze...

- Nie wracaj dziś - wymamrotał szeptem. - Jedź do Yukan, do pracy, daj mi spokój - poprosił go już mając dość tego że nic nie pamięta i ciągle ich rani swoją niewiedzą.

Unknown pisze...

Ryu nie odezwał się do niego ani słowem. Nawet kiedy jechał do łazienki, omijal go jakby go nie znał. Nie chciał go teraz widzieć i z nim rozmawiać. Uznał że będzie lepiej jak się odezwie gdy pamięć całkowicie mu wróci.

Unknown pisze...

- Ale ja nie chcę cię widzieć. Ani ciebie ani Keia, ani nikogo - odparł spokojnie chłopak zaciskając dłonie w pięści. - Odezwę się jak wróci pamięć i nikogo nie będę ranił swoją niewiedzą! Co z tego, że się cieszysz jak coś wraca jak widzę jak boli jak czego,ś nie pamiętam?! - krzyknął na niego, po czym zamknął oczy i wjechał z powrotem do sali.

Unknown pisze...

- Ale ja nie chcę twojej pomocy! - krzyknął na niego czując ukłucie w piersi kiedy to mówił. Łzy swobodnie spłynęły mu po twarzy. - Ani twojej ani jego! Nawet go nie pamiętam! - rzucił w niego albumem zdjęć, a potem swoim portfelem i wszystkim co nawinęło mu się pod rękę. - Zostawcie mnie w spokoju! - krzyknął jeszcze całkowicie się trzęsąc. Bolało go serce i czuł że zaraz zwymiotuje i straci przytomność ale nie chciał tego robić przy JUnie. - Nie chcę cię tutaj.

Unknown pisze...

Ryu opadł wykończony na posłanie i spróbował się uspokoić, a gdy to nie pomogło zwyczajnie stracił przytomność, na moment zanurzając się w błogiej nieświadomości. Pragnął się już nie obudzić.

Unknown pisze...

- Uhm niby tak - usiadł obok niego wpatrując się w salę operacyjną i migające czerwone światełko tam. - Uhm a ty czemu tu siedzisz? Ryu śpi - zauważył cicho.

Unknown pisze...

- Myślę, że chciałeś dobrze - odparł spokojnie Koki, zaciskając mocno pięści kiedy wpatrywał się w drzwi sali operacyjnej. - Ale sprobuj się postawić na jego miejscu... nic nie pamięta i to co mu mówisz jest dla niego jakimś kosmosem. Stara się mocno przypomnieć i kiedy już mu się wydaje że coś tam pamięta ty albo Kei sprowadzacie go do parteru twierdząc że jest zupełnie inaczej - westchnął cicho. - Ryu się kompletnie pogubił teraz. Nie chce was już zadręczać swoją niewiedzą i nie chce też czuć że nie wie kim jest... bo nie wie. On już chyba nic nie wiem - zacisnął zęby. - Tak to wygląda z boku... ale na przykład z Keiichiro rozmawia swobodnie...

Unknown pisze...

- Może rozmawiaj z nim normalnie, nie wchodząc na wspomnienia? - zaproponował. - To naturalne że on nie chce już pomocy, bo przecież musi czuć się jak najgorsze ścierwo, które was tylko wykorzystuje - mruknął. - Jeszcze się nie nauczyłeś jak to z nimi jest? - zaputał siląc się na lekki uśmiech.

Unknown pisze...

- Idź do niego dzisiaj. On tego potrzebuje, nawet gdy na ciebie krzyczy - odparł cicho Koki. - A jak zrobi sobie krzywdę? - zapytał zaraz.

Unknown pisze...

- Więc go po prostu przytul. Nic nie mów. Pozwól mu płakać i wyładować swoją frustrację, a potem wreszcie pogadacie - uśmiechnął się Koki.

Unknown pisze...

- Chyba poradzę - odparł cicho. - W najgorszym wypadku Keii-chan umrze na stole - dodał cicho.

Unknown pisze...

Ryu odsunął się od niego trochę jakby odganiając się od natrętnej muchy, ale nie obudził się, śpiąc dalej.

Unknown pisze...

Ryu wówczas zajął sobie całe łóżko, wygodnie się na nim rozkładając i mrucząc coś pod nosem. Wtulił się całkowicie w podusię.

Unknown pisze...

Ryu obudził się dopiero późnym wieczorem i widząc przy sobie Juna, obrócił się na łóżku by unikać jego wzroku.
- Miałeś jechać do Yukan - przypomniał mu.

Unknown pisze...

- Ale ja już nie chcę wam nic mówić - odparł chłopak niczym niezdarta płyta. Po prostu miał dość. - Nie chcę.

Unknown pisze...

- Nie chcę ci nic mówić - odparł chłopak. Nie zamierzał zmieniać swojej decyzji. Nie będzie im nic mówił, póki już wszystkiego sobie nie przypomni.

Unknown pisze...

- Sprawdzę ze swoim pamiętnikiem - odparł cicho, bo skoro go miał i pisał na bierząco to znaczyło że będzie w stanie to zrobić.

Unknown pisze...

- Yhm ok - chłopak wreszcie na niego spojrzał ale wciąż nie ruszył się za bardzo z miejsca. - Keiichiro operują teraz - dodał cicho. - Martwię sięę.

Unknown pisze...

- A on jest dobry? Ten Kei... znaczy brat? - zapytał go cicho.

Unknown pisze...

- Uhm ale martwię się bardzo... bo to skomplikowana operacja... i to dopiero pierwsza... a ma mieć ich 5... - zacisnał mocniej zęby.

Unknown pisze...

- Uhm... - chłopak schował się mocniej pod kołdrę i przymknął oczy, zaciskając mocniej pięści. - Nie może umrzeć.

Unknown pisze...

- Jak będzie mógł mieć odwiedzających to po mnie przyjdziesz? - zapytał go zaraz Ryu chcąc zobaczyć przyjaciela jak najszybciej.
- Jasne, ale Ryu powinieneś zobaczyć swojego brata. Ledwie się im na nogach trzyma. Walczyli 12 godzin... a teraz ma mieć kolejny zabieg.

Unknown pisze...

- Uhm ale ja go nie znam, nie chcę go zranić - odparł cicho, wsiadając na wózek.

Unknown pisze...

- Uhm... ok - zacisnął lekko wargi jakoś niespecjalnie mając na to ochotę. Wyjechał jednak z sali, by zobaczyć Keia zmierzającego szybko do łazienki. Gdy tam dotarł usłyszał tylko wymioty i chwilę później mężczyzna pojawił się przy umywalce i zaczął opłukiwać dłonie z krwi. Zaciął się przy operacji. Przeklął swoją nieuwagę i założył prowizoryczny opatrunek, przemywając jeszcze twarz zimną wodą.

Unknown pisze...

- Nie mogę odpocząć - oblał dłoń wodą utlenioną. - Zaraz pójdę do pielęgniarki. Muszę asystować, nie ma ludzi - wyjaśnił krótko. - To będzie krótki zabieg... ale potem przyjdę do was - zdobył sie na krótki uśmiech.

Unknown pisze...

- Nie ma, wszyscy już operują. Był duży wypadek po południu - skrzywił się nieco. - Nie będę głównym operujacym. Potrzebują asystenta - wyjaśnił siadając na moment na kolanach Ryu bo zwyczajnie zabrakło mu siły. - Przepraszam, daj mi tak odpocząć... pięć minut - poprosił brata.

Unknown pisze...

- Wiem - odparł z lekkim uśmiechem w końcu wstając z kolan Ryu.
- Ne... mogę cię zawieźć do pielęgniarki - zauważył cicho chłopak.

Unknown pisze...

- Uhm nie czuję się najlepiej - przyznał im się, kiedy Ryu wykierował z łazienki. - Ale ta dziewczynka potrzebuje pomocy...
- A jak ty będziesz potrzebował, to kto ci pomoże? - zapytał go cicho Ryu.
- Mój najlepszy przyjaciel, Jun Mikami.

Unknown pisze...

- Nie może, ale nie podjąłbym się tego robić gdybym miałbym być głównym operującym - odparł spokojnie. - Nie martw się Ryu-chan.
- Nie martwię się - odparował chłopak szczerze. -Wiem, że dasz radę ale... Jun-chan poczeka pod salą i potem weźmie cię do łóżka i sam też pójdzie spać - zarządził.

Unknown pisze...

- Ale ja poczekam z tobą - odparł cicho Ryu. - A potem pojadę do łóżka - dodał jadąc z nimi.

Unknown pisze...

- Obiad. Do obiadu ma was nie być - burknął cicho, patrząc jak Kei nabiera kilka głębokich oddechów i powoli koncentruje się żeby postawić się na nogi.

Unknown pisze...

- JUż sobie poradzę - Kei ustał na równych nogach podchodząc do pielęgniarek. Pokazał im o co chodzi i zaraz został opatrzony.

Unknown pisze...

- Uhm ale on tu nie pracuje, prawda? - spojrzał na Juna, parkując obok jego krzesła. - Czemu więc bierze każdą robotę?

Unknown pisze...

- Yhm ale powinien o siebie dbać - zauważył spokojnie. - Będziesz się nim potem opiekował? Proszę?

Unknown pisze...

- Ok, to dobrze - uśmiechnął się lekko. - Mogłeś powiedzieć, że jesteście przyjaciółmi...

Unknown pisze...

- Uhm to dobrze, że masz przyjaciela - uśmiechnął się nieco, marszcząc lekko brwi. - Ne... trochę jestem zmęczony - wyznał szczerze.

Unknown pisze...

- Wiem ale chciałem poczekać, żeby ci pomóc - odparł cicho.

Unknown pisze...

- Uhm ok - chłopak usiadł mu na kolanach i nieco się z nich zsunął żeby mu było wygodniej. Zamknął oczy przysypiając mu trochę.

Unknown pisze...

Ryu przebudził się dopiero na dźwięk otwieranych drzwi. Lekarze wyprowadzali pacjentkę. Chłopak przetarł oczy i przesiadł z powrotem na wózek.
- Teraz... pojadę spać - uśmiechnął się do Juna. - Dobranoc.

Unknown pisze...

- Ech nie musisz tego robić. Przecież bym sobie poradził - odparł spokojnie Kei, choć jakoś bez przekonania. - Dzięki...

Unknown pisze...

- Bałem się o Keiichiro... prawie nam zszedł na stole - mruknął okrywając się mocno kołdrą.

Unknown pisze...

- Udało się, ale szybko z tego nie wyjdzie. Długo będzie słaby - westchnął cicho. - No coś chyba muszę zjeść...

Unknown pisze...

- Ja też im nie ufam - odparł szczerze. - Lekarze to skorumpowana społeczność - nieco się podniósł i usiadł ale nie ruszył z miejsca, bo czuł się dość słabo. - Gdybym się nie zgłosił na ochotnika do Keiichiro, nie operowaliby go - dodał zaciskając mocno wargi. - Bo cena skoczyła w górę i brakowało 4 tysięcy.

Unknown pisze...

- Nie wiem czy można mi ufać - odparował Kei. - Nie jestem wszechmocny i nawet ja czasem trace pacjentów na stole - przyznał szczerze.

Unknown pisze...

- Heh dzięki - Kei, przykrył się nieco mocniej kocem. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo jest wykończony. Był na nogach bite 24 godziny z czego połowę w ciągłym skupieniu.

Unknown pisze...

- Dzięki - uśmiechnął się do niego, smakując pierwszego tosta. - Jak się czuje Ryu?

Unknown pisze...

- Uhm ale mnie traktuje jak obcego - odparł cicho, patrząc na tosty. Bolało go to, nawet bardzo.

Unknown pisze...

- Może - zgodził się kończąc jednego tosta i dopijając herbatkę. Położył się wygodniej na kanapie. - Mam nadzieję, że wszystko sobie przypomni.

Unknown pisze...

- Ok, to dobrze - uśmiechnął się do niego. - Ale ogranicza kontakt - zauważył cicho, zaraz jednak przysnął.

Unknown pisze...

Ryu obudził się dość wcześnie rano i od razu spotkał się z kobietą twierdzącą że jest psychologiem.
- Dzień dobry - przywitał się z nią siadając na łóżku.

Unknown pisze...

- Uhm dzień dobry - wyciągnął do niej rękę, opierając się mocniej o poduszki. - Ja przepraszam, ale pani nie pamiętam...

Unknown pisze...

- Uhm - zacisnął lekko pięści na pościeli. - Co cię łączy z Junem? - zapytał ją na samym początku. - Masz męża? A dziecko? Czy jest coś złego w relacji męsko-męskiej? Czemu czuję sie przy nim bezpiecznie?

Unknown pisze...

- Pamiętam go... częściowo. Jego i Keiichiro i Kokiego... ale nikogo więcej - odparł cicho. - A nie... pamiętam jeszcze lekarkę moją...

Unknown pisze...

- Uhm boję się Mika-sensei... boję się że już zawsze będę nie pamiętał... - oznajmił cicho. - I że Jun-chan i ten acet... Kei... że oni mnie nie zaakceptują takiego innego...

Unknown pisze...

- Ale nie mogę sobie przypomnieć Keia! Ani nikogo z rodziny... nic... oglądam i widzę... - wyciągnął zdjęcie całej rodziny. - Jakiegoś człowieka strasznie do mnie podobnego, z rodziną. Szczęśliwego! I nie pamiętam nikogo... nic pusto - rozpłakał się jej. - Chciałbym się położyć i zasnąć i już nie obudzić...

Unknown pisze...

- Ale ich nie pamiętam - odparł skrajnie przerażony. - Nie pamiętam. To tak jakbym był tutaj sam... a Keiichiro teraz leży w innej sali i nawet nie mogę z nim porozmawiać - wymamrotał cicho.

Unknown pisze...

- Nie chcę opowieści - odparł cicho. - Bo uhm jak sobie przypominałem i im mówiłem to oni potem mnie gasili dopowiadając, że teraz już jest zupełnie inaczej... to boli.

Unknown pisze...

- Ale to frustrujące. Ja nie chcę tego wiedzieć... bo wtedy tylko mi się wydaje że przypominam sobie jakieś bzdury...

Unknown pisze...

- Wolę żeby nic nie mówili... albo żeby ich w ogóle nie było.

Unknown pisze...

- Ja wiem, że oni chcą dobrze, ale jak ich widzę to tak strasznie boli - spojrzał kobiecie prosto w oczy. - Rozczarowuję ich... ich i samego siebie - szepnął jej do ucha, całkiem się trzęsąc.

Unknown pisze...

- Nie chcę żeby przychodzili... proszę powiedz im żeby wrócili do Yukan... - poprosił cicho, chowając się w jej ramionach i cicho płacząc. Naprawdę bał się że pamięć nie wróci.

Unknown pisze...

- Pani łatwo jest to mówić, a mnie bardzo boli jak ich widzę. Widzę, że ich boli moja niewiedza nawet jeśli cieszą się, że sobie przypominam - wymamrotał.

Unknown pisze...

- Ale mnie to też boli teraz. Tak strasznie mocno że czasem nie mogę oddychać. Tak bardzo się boję cokolwiek przy nich powiedzieć, żeby nie zrujnować ich wyobrażenia o tamtym... Ryu - zacisnął mocno wargi. - Ja już nie wiem co mam robić, nie wiem...

Unknown pisze...

- Jest tamten... oni go znają i on zna ich. Ja chciałem poudawać... że wszystko pamiętam, ale to by bolało jeszcze brdziej - wymamrotał, patrząc na nią niemal błagalnie.

Unknown pisze...

- To oni się chyba załamią, a jeśli zrujnuje tamtego Ryu życie? - spojrzał jej prosto w oczy.

Unknown pisze...

- Nie.. bo mogę inaczej się zachowywać czy kochać kogoś innego niż tamten Ryu. Co wtedy, sensei? Ja się naprawdę boję... - wymamrotał drapiąc się po rękach.

Unknown pisze...

- Nie wiem - odparł cicho. - Nie pamiętam tamtego siebie - przypomniał jej. - Nie wiem jakie to było uczucie...

Unknown pisze...

- Sama pani powiedziała, że to pamięć mojego ciała... ja już nie wiem co mam czuć - wyznał jej, masując teraz mocno swoje serce.

Unknown pisze...

- To trudne sensei... - wyszeptał przymykając oczy i zaraz zasypiając.

Unknown pisze...

- Jak poszło? - zapytał jej zaraz Kei, jeszcze nie budząc brata, tylko siadając sobie na krzesełku.

Unknown pisze...

- Uhm... to nie dobrze - przyznał cicho Kei, łapiąc brata lekko za rękę. - Powinien... spróbować uwierzyć.

Unknown pisze...

- I nie chce nas widzieć - dopowiedział sobie cicho Kei, spoglądając na nią. - Możemy mu jakoś pomóc? A ty możesz?

Unknown pisze...

- Ech ale co z tym że nie chce nas widzieć? Powinniśmy ograniczyć odwiedziny? - zapytał znowu. - Jak często będziesz mogła do niego przyjeżdżać?

Unknown pisze...

- Więc spróbujemy ograniczyć - wyszeptał mężczyzna, puszczając dłoń brata. - Ja... ja nie będę go odwiedzał - dodał zaraz wstając. - Wyjadę, jutro - rzucił do Juna wychodząc z sali. Ryu i tak go nie pamiętał, więc lepiej było mu nie dokładać cierpień.

Unknown pisze...

- Jun... mnie też jest ciężko - mężczyzna się do niego nie obrucił starając się przełknąć gorzkie łzy, spływające mu po policzkach. - Jak patrzy na mnie jak na obcego... to boli. Strasznie boli.

Unknown pisze...

- Wiem - Kei zacisnął mocniej pięści. - Ale ja też mam prawo do gorszego dnia - dodał ciszej. - Pójdę do mieszkania - rzucił tylko ruszając dalej. Musiał się zastanowić co zrobić.

Unknown pisze...

- Ty też nie czujesz się za dobrze, co nie? - wysunęła swój błyskotliwy wniosek, nieco żartobliwie, Mika.

Unknown pisze...

- I tak masz dobrze Jun. Bo on cię pamięta i wciąż kocha... tylko nie do końca wie co teraz na prawdę czuje. Zagubił sie w tym wszystkim i szuka siebie na nowo - pogłaskała go po dłoni.

Unknown pisze...

- No to zdradziliście go obaj - odparła cicho kobieta. Ryu obudził się z krzykiem, zakrywając zaraz usta dłońmi i całkiem się trzęsąc.
- Jun-chan? - spróbował go odnaleźć. - Jun-chan?! - krzyknął chcąc żeby już tu przyszedł. - Jun-chan... zrób coś... powiedz, że to nie prawda... powiedz. Gdzie jest tata? - spojrzał na niego.

Unknown pisze...

- Jun-chan... gdzie jest tata? - zapytał go znowu trzęsąc się całkowicie. - Gdzie?!

Unknown pisze...

- Czemu? - zapytał szeptem, choć przecież wiedział. Wzrok mężczyzny mówił mu wszystko. - Czemu mu pozwoliłeś? - zatrząsł się nieco, a Mika popchnęła nieco Juna by go przytulił. - Czemu?

Unknown pisze...

- Gome... - chłopak wcisnął się w niego ze wszystkich sił i rozpłakał po raz kolejny tego dnia, ale teraz naprawdę i długo. Nie potrafił się uspokoić, ale nie puszczał Juna.

Unknown pisze...

- Nie zostawiaj mnie, Jun-chan... - chłopak odsunął się od niego kiedy poczuł się znacznie słabiej. - Jun-chan... krwawisz? - zapytał go cicho widząc plamę krwi na koszuli mężczyzny. Nie zdawał sobie sprawę, że to jemu leci krew z nosa.
- Zawołam lekarza - rzuciła szybko Mika.

Unknown pisze...

Chłopak posłusznie odchylił głowę do tyłu, zaciskając mocniej pięści.
- Boli serce - przyznał mu cicho. - I... pamiętam... twoje mieszkanie - uśmiechnął się krzywo.

Unknown pisze...

- Była w nim ładna choinka, taka mała ale ładna - zachłystnął się nieco chcąc mówić kiedy nie mógł dobrze oddychać. - I zdjęcia... i miałem szafkę tam - tym razem porządnie się zachłystnął i automatycznie opuścił głowę w dół chcąc odzyskać oddech.

Unknown pisze...

- Jun-chan? Weźmiesz mnie tam kiedyś? - zapytał go znów coraz bardziej poddając się bólowi.

Unknown pisze...

- Kiewdy? Kiedy? - zapytał go znowu, ale zanim uzyskał odpowiedź nadeszła pomoc lekarska.

Unknown pisze...

- Następnym razem - lekarz zwrócił się do Juna. - Nigdy do góry głowa - oznajmił cicho. - W dół. Niech leci... przynajmniej się nie zakrztusi - oznajmił z uśmiechem, podając odpowiednie leki i osłuchując chłopaka. - Coś ci to serce ostatnio wariuje. Jutro weźmiemy cię na badania - uśmiechnął się do niego. - Odpocznij. Żadnego wytężania umysłu dziś.

Unknown pisze...

- Nic nie jadłem jeszcze - odparł cicho chłopak, łapiąc go mocno za rękę. - Ale nie idź...

Unknown pisze...

- Dziękuję - podciągnął się by usiąść z lekkim trudem i otworzył pojemniczek. - Pachnie zachęcająco - zapewnił go cicho.

Unknown pisze...

- Ciągle tu śpię - szepnął w odpowiedzi, jedząc rybkę i trochę ryżu. Smakowało, Jun miał rację.

Unknown pisze...

- Bo ciągle mam jakieś sny... wszystko wraca i nie wiem jak to uporządkowywać. Nie jestem w stanie. Zaczynam bać się spać - zagryzł mocno wargi, oddając mu połowę porcji. - Nie mogę więcej...

Unknown pisze...

- Nie chcę pomocy - odparł cicho, oddychając ciężej. Przymknął oczy łapiąc go za rękę. - Zostaniesz?

Unknown pisze...

- Ja... bardzo cię lubię - szepnął chłopak zasypiając.

Unknown pisze...

Chłopak zasnął od razu, trzymając Juna za rękę. Przytulał się do niej lekko.

Unknown pisze...

Ryu spał dobre trzy godzinki zanim z powrotem się obudził, trąc nieco oczy.
- Uhm pojadę do łazienki - poinformował tylko Juna siadając na wózek.

Unknown pisze...

- Jedz, jedz - uśmiechnął się do niego delikatnie, jadąc już do łazienki.

Unknown pisze...

Ryu nie wrócił tak do niego od razu. Pojechał najpierw do lekarza bo serce trochę nie dawało mu spokoju i dopiero po badaniu i lekach wrócił do pomkoju.

Unknown pisze...

- Pojechałem na badania, bo serce bolało - odparł z uśmiechem, siadając na łóżku. - Ale już ok... dali mi leki.

Unknown pisze...

- Już mneij boli - odparł spokojnie, leżąc już pod kołderką. - Tak, na takie ogólno kondycyjne...

Unknown pisze...

- Będzie - chłopak chwilę mu na to pozwolił, ale potem lekko się odsunął. - Gome, ale dziwnie się czuję... - zacisnął mocno wargi.

Unknown pisze...

- Uhm dobrze - odparł cicho Ryu, patrząc teraz na drzwi sali. - Kei... wszystko z nim dobrze?

Unknown pisze...

- To idź już sobie... ja pośpię albo poczytam, a ty ju ż idź - poradził mu cicho. - Porozmawiaj z nim...

Unknown pisze...

- Dziękuję - uśmiechnął się do niego szeroko, kładąc się wygodniej na łóżku i niemal natychmiast znów zasypiając.

Unknown pisze...

- Hej - Kei leżał już w łóżku z książką w dłoniach. Był nieco blady, ale poza tym wszystko z nim grało. - Przepraszam... za ranek...

Unknown pisze...

- Ja wiem Jun, ale... - uśmiechnął się do niego nieco krzywo. - Wybacz mi... ale jestem trochę zawiedziony, że pamięta ciebie a mnie nie... może nawet i trochę zazdrosny. Smutno mi z tego powodu - przyznał szczerze.

Unknown pisze...

- Nie musisz mnie za to przepraszać, ja tylko... po prostu mnie to boli i czasem jak mówisz, że ci źle, bo cię nie do końca pamięta to mam ochotę ci w pysk dać - burknął, po czym skinął lekko głową. - Było bardzo źle?

Unknown pisze...

- Wiem, tylko ja bym chciał żeby chociaż mnie tak pamiętał jak pamięta ciebie - odparł z lekkim uśmiechem. Nie był zły na Juna, nie był. Tylko nieco smutny, ale kiedy się tym z Junem podzielił poczuł się nieco lepiej.

Unknown pisze...

- Uhm wiem - szepnął siadając już wygodniej. - Dzięki i przepraszam że ci to mówię, ale... siedziało we mnie - przyznał szczerze, bo przecież traktował Juna jak przyjaciela. - Potem pójdę sprawdzić jak się czuje Keiichiro i podejdę do Ryu.

Unknown pisze...

Kei klepnął go swobodnie w udo i ruszył do szpitala, po drodze zakładając biały kitel.

Unknown pisze...

Został jednak wyrwany z tego zajęcia dobre dwie godziny później przez telefon od Kokiego. Ryu na moment stanęło serce, ale Kei szybko przywrócił jego bicie. Chłopak był pod jego stałą obserwacją. Kei zdążył też już dać w mordę lekarzowi prowadzącemu za podawanie złych leków chłopakowi.

Unknown pisze...

- Przyjdź Jun. Nie mogę go samego zostawić - odparł zaraz odpinając chłopaka ostrożnie od kroplówki i zakładając mu maseczkę na buzię, żeby ułatwić oddychanie.

Unknown pisze...

- Nie jest tragicznie - odparł cicho. - Ale żaden lekarz nie ma prawa się tu zbliżać - dodał jeszcze, montując inną kroplówkę, przeglądając historię choroby brata. Rozłączył się rzucając telefon na szafkę, by zająć się już porządnie bratem.

Unknown pisze...

- Nawet nie przeczytali historii choroby, podawali leki kłócące się z jego... w efekcie zatrzymała mu się praca serca na minutę - odparł cicho. - Teraz już jest ok, bije... ale żaden doktor nie ma prawa sie tu zbliżać... poza jego panią doktor z naszego szpitala. Będzie tutaj za pół godziny.

Unknown pisze...

- Nie jest okay, nie obudził się jeszcze - mruknął Kei. - Nie mogę sprawdzić czy jest okay bez tego. Serce bije, spokojnym rytmem. Zmian w mózgu nie ma - mruknął zaraz. - Zmieniłem mu kroplówkę na odpowiedni lek - dodał cicho.

Unknown pisze...

- Są różni lekarze. Ten najwyraźniej ma swoich pacjentów w dupie - Kei opadł na krzesło pod ścianą. - Nie pozwól tylko Ryu ściągnąć maski... wolałbym żeby ją miał jeszcze godzinkę dwie po przebudzeniu.

Unknown pisze...

- Zostanę - odparł cicho, siedząc nadal na swoim miejscu i uspokajając się trochę. Ryu obudził się godzinę później.
- Jun-chan boli - oznajmił na samym początku łapczywie nabierając oddechy. - Kei-chan pomóż mi, uratuj mnie...

Unknown pisze...

Kei niemal natychmiast do niego podbiegł i przyłożył mu dłoń do czoła, by zaraz zacząć go nieco badać.
- Postaraj się oddychać spokojnie - poprosił go, a kiedy Ryu postarał się to zrobić uśmiechnął się lekko. - Zaraz będzie ci lepiej - sięgnął do swojej torby i wybrał odpowiedni lek. Zrobił mu szybki zastrzyk w żyłę w ręce, po czym pogłaskał go po włosach. - Zaraz powinieneś poczuć się nieco lepiej. Ale ból do końca nie minie. To trochę potrwa.

Unknown pisze...

- Co się stało? - zapytał ich cicho, ściskając nieco mocniej dłoń Juna. - Uhm mógłbyś mnie przytulić?
- Ryu-chan... przepraszam, ale jeszcze nie - odparł spokojnie Kei. - Wytrzymaj godzinkę, dwie i Jun będzie mógł cię przytulić. Musisz trochę dojść do siebie.

Unknown pisze...

- Poczekam - uśmiechnął się słabo. - Kei-chan? Jaki jest tata? - zapytał go zaraz, chcąc się trochę dowiedzieć.

Unknown pisze...

- Nie pamiętam mamy - odparł cicho, ocierając łzy i biorąc kilka krótkich oddechów. - Nic a nic... - wyszeptał.

Unknown pisze...

- Ale nie pamiętam jej... - wymamrotał ponownie. - Kei-chan? Źle mi się oddycha - oznajmił po chwili.
- Spokojnie - mężczyzna, zmniejszył trochę dawkę kroplówki. - To minie.

Unknown pisze...

- To normalne, twoje serce jeszcze trochę ci wariuje - szepnął Kei siadając po drugiej stronie.
- Uhm... a mogę trochę pospać? Tak jakoś słabo się czuję...
- Pewnie, to nawet wskazane.

Unknown pisze...

- Musi teraz dużo odpoczywać... pierwsze dni - mruknął cicho Kei, kiedy Ryu zasnął spokojnie. - Ale będzie dobrze.

Unknown pisze...

- Wiem, też mnie to cieszy - uśmiechnął się szczerze, mimowolnie opierając głowę o jego ramię. - Sory... daj mi chwilę - poprosił tylko, odpoczywając tak nieco.

Unknown pisze...

- A ja się obawiam teraz o Keiichiro... Ryu jest w miare dobrej kondycji w porównaniu z nim... boję się że i jemu coś zrobią, a ech Keiichiro może tego nie przeżyć - wyznał mu. - Dlatego pójdę do nich zaraz, sprawdzić kondycję chłopaka.

Unknown pisze...

Kei skinął głową i jeszcze moment posiedział z zamkniętymi oczyma zanim wstał i poszedł sprawdzić stan Keiichiro. Ryu natomiast obudził sie dopiero po godzince.
- Jun-chan? - spjrzał na mężczyznę ściskając jego dłoń mocniej. - A nie pozwolisz mi już więcej zrobić krzywdy? Takiej jak tata mi robił? Bo ja... ja czuję się taki brudny...

Unknown pisze...

- I jak będzie mi źle to przyjedziesz mnie odwiedzić? - zapytał jeszcze patrząc mu prosto w oczy. Gdzieś tak instynktownie pragnął poznać Juna bardziej.

Unknown pisze...

- Trochę mnie jeszcze boli - pokazał na swoje serce. - Ale Kei-chan mówił, że to normalne... to prawda?

Unknown pisze...

- Ale ja muszę do łazienki... bardzo muszę - wyszeptał mu, czerwieniąc się nieco na twarzy.

Unknown pisze...

Ryu skinął lekko głową i powoli przesiadł się na wózek. Pozwolił jednak Junowi go pchać.

Unknown pisze...

- Poradzę - zapewnił go spokojnie, wjeżdżając do kabiny i załatwiając swoją potrzebę. Kiedy skończył pozwolił mu znowu popchać. - Jun-chan? A wypijemy razem kawę?

Unknown pisze...

- No dobrze - zgodził się chłopak. - Przyniesiesz mi też? Do sali? - zapytał zaraz.

Unknown pisze...

- Nie - odparł spokojnie. - Przecież mogę zostać sam. Lubię być sam - burknął.

Unknown pisze...

- To potem to zrobi - uśmiechnął się siadając do łóżka.

Unknown pisze...

Ryu podziękował mu i od razu wypił trochę czekoladki.

Unknown pisze...

- Tak, tylko tak mi bardzo słabo - przyznał spokojnie. - Ale uhm to przejdzie, prawda? - spojrzał na niego z nadzieją.

Unknown pisze...

- A on jest dobry? - zapytał go zaraz Ryu nieco zaskoczony.

Unknown pisze...

- A ciebie już operował? - zapytał go zaraz, a kiedy Kei wrócił podał mu kubek z połową czekolady. - Jak się czuje Keiichiro?
- Nie najlepiej - mruknął mężczyzna dopijając czekoladę po chłopaku. - To znaczy życiu nic nie zagraża ale nie chce się obudzić.

Unknown pisze...

- Wiem ale wyników nie ma za dobrych - wyjaśnił po krótce nie wchodząc w szczegółych, których oni i tak by nie zrozumieli. - No nic, zbadam cię, dobrze? - zwrócił się do Ryu.

Unknown pisze...

Mężczyzna dość szybko się uporał.
- No i jest lepiej - uśmiechnął się do brata. - Wiem że trochę boli, ale bije ci już dobrze i spokojnie - dodał z uśmiechem.

Unknown pisze...

- Tylko musisz jeszcze dużo odpoczywać i dużo spać. Przez co najmniej 2 dni ma być więcej spania niż rozmowy jasne? - upewnił się że chłopak zrozumiał.
- Tak jest - wyszczerzył się do niego Ryu.

Unknown pisze...

- A mogę jeszcze troszkę nie? - zapytał go cicho, wtulając się mocniej w podusię.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego, puszczając jednak jego dłoń. Ułożył się wygodniej na boku i przymknął oczy, jednak idąc spać.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego, puszczając jednak jego dłoń. Ułożył się wygodniej na boku i przymknął oczy, jednak idąc spać.

Unknown pisze...

Ryu leżał w szpitalu jeszcze dwa tygodnie. W trakcie przypomniał sobie jeszcze sporo rzeczy. Wciąż miał braki z pamięcią ale nie przeszkadzały mu one w funkcjonowaniu. Kiedy wyszedł nie chciał wracać na studia, więc poszedł wraz z Keiem i Junem do domu.

Unknown pisze...

- Okay... a możemy pojechać do rektora... znaczy bo ja bym wolał wziąć urlop a nie rzucać - wyjaśnił cicho.

Unknown pisze...

- Nie wiem, Jun-chan - odparł cicho nieco markotniejąc. - Chciałbym parę dni pomieszkać w domu... ale żebyś też tam był...

Unknown pisze...

- A zrobisz to? - zapytał cicho. - Bo ja bym chciał z rodziną... bo uhm nie pamiętam jeszcze paru rzeczy - wyszeptał.

Unknown pisze...

- Niee... ja sobie poradzę - odparł chłopak siadając na wózek i jadąc do gabinetu rektora.

Unknown pisze...

Ryu wrócił po dwudziestu minutach ze świstkiem że ma roczny urlop. Schował go do indeksu i usiadł do tyłu, a Kei schował jego wózek do bagażnika.
- Jun-chan? Zatrzymamy się po drodze w szpitalu? Muszę chyba zapisać się na jakieś ćwiczenia czy coś...

Unknown pisze...

- Tak, ale... podrzucicie mnie tu do szpitala? Ja przyjadę trochę później. Zawożę do szpitala Kokiego i Keiichiro razem - oznajmił spokojnie. - I będę w domu pewnie parę godzin po was...

Unknown pisze...

- Tak o Yukan... znaczy o mój szpital - wyjaśnił spokojnie, kładąc się na podusi i okrywając kołderką.

Unknown pisze...

- Jun-chan? Stańmy na jedzonko - poprosił go Ryu.

Unknown pisze...

- Nie mam specjalnych życzeń... może kawa i lodzik i jakiś hamburger? - zaproponował.

Unknown pisze...

- Okay, z polewą czekoladową - zażyczył sobie jadąc do wolnego stolika. Większość ludzi ustąpiła mu miejsca.

Unknown pisze...

Ryu wszamał najpierw hamburgera a potem zaczął swojego loda.
- Jun-chan, jak odzyskam czucie to znów dasz mi poprowadzić samochód?

Unknown pisze...

- No ale nie teraz przy wszystkich - uśmiechnął się szeroko. - I... ja nie będę nic nie robił. Będę pomagał w biurze. Nie chcę siedzieć bezczynnie tylko... nie czuję się na siłach by wrócić na studia...

Unknown pisze...

- Wiem, ale ja zwariuje jak nic nie będę robił - odparł spokojnie. - Więc będę pomagać czy tego chcesz czy nie.

Unknown pisze...

- Oj tam oj tam - machnął lekceważąco ręką. - Dam radę!

Unknown pisze...

- Och przestań mi marudzić. Jestem dorosły sam zadecyduję co chce robić... a jak mnie odsuniecie od pracy to znajdę sobie co innego do roboty i będę pracował mocniej - zagroził mu.

Unknown pisze...

- Nie rozmawiajmy już o tym - poprosił go pijąc swoją kawcię.

Unknown pisze...

- Pewnie - zgodził się spokojnie. - A ja się przywitam z Kiarą i Yuto i Hikaru... i resztą - dodał wesoło.

Unknown pisze...

- Ale ja kawki nie skończyłem pić... - zrobił smutną minę patrząc na niedokończoną kawę.

Unknown pisze...

- Uhm ale pierwszej nocy obiecałem Yuto że pośpi u mnie w łóżku - odparł cicho. - Bo on chce ze mną porozmawiać mocno - dodał zaraz.

Unknown pisze...

- Przeszkadza, bo chcę z nim porozmawiać na osobności - odparł spokojnie. - Ale Yuto łóżko będzie wolne a ono jest duże.

Unknown pisze...

- Oj wiem, wiem - zapewnił go z uśmiechem. - Skończyłem - dodał zaraz pokazując mu pusty kubek po kawie.

Unknown pisze...

- Jeszcze łazienka i jedziemy - zgodził się jadąc do łazienki.

Unknown pisze...

Ryu wrócił po piętnastu minutach bo miał trochę problemów. Umywalka nie była przystosowana do niepełnosprawnych i się nieźle nagimnastykował zanim ręce umył.
- Mogę z przodu teraz jechać? Już chyba nie będę spał.

Unknown pisze...

- Jun-chan? Uhm a pomożesz mi z kąpielą? Bo w domu jest tylko wanna... ja się chyba nie podniosę... - zmartwił się.

Unknown pisze...

- Dziękuję - uśmiechnął się do niego w miarę zadowolony. - Jesteś zły że robię przerwę w studiach?

Unknown pisze...

- Uhm postaram się - obiecał mu, spoglądając też trochę przez okno. - Kei-chan mówił, że muszę zwiększyć leki póki co...

Unknown pisze...

- No tak, bo moje serce wariuje od czasu do czasu. To spowodowane jest obciążeniem organizmu, utratą pamięci i tymi błędami lekarzy. Wszystko się skumulowało i bum - uśmiechnął się lekko. - Osłabiło mnie porządnie.

Unknown pisze...

- Uhm ale nie chcę żebyście mnie dużo dotykali... czuję wstręt do siebie - przyznał mu szczerze. - Wielki...

Unknown pisze...

- Kocham cię - szepnął dość nieśmiało.

Unknown pisze...

- Ale uważaj na drodze! - strofował go chłopak, klepiąc go za karę w udo. - Nie chcemy kolejnego wypadku!

Unknown pisze...

- Pójdziesz ze mną? Proszę? - poprosił go zaraz chłopak siadając na wózku. - Zrobią mi się mięśnie w rękach - zaśmiał się.

Unknown pisze...

Lekarz Ryu zrobił dla nich wyjątek i wepchnął ich pomiędzy innych swoich pacjentów. Kiedy już byli w gabinecie uśmiechnął się szeroko.
- Słyszałem co się stało. Siadaj na kozetkę - pomógł chłopakowi to zrobić, po czym nieco go położył. - Pan się przygląda bo będzie pan odpowiedzialny za codzienną gimnastykę i masaże - uśmiechnął się do Juna, pokazując mu jak ma rozmasowywać nogi chłopaka i jak je gimnastykować. - Ryu, nie możemy zacząć rehabilitacji bez lekkiego czucia w nogach - wyjaśnił cicho. - Zapiszę cię na takie kąpiele wodne. Będziesz je miał dwa razy w tygodniu po pół godziny. To może pomóc na odzyskanie czucia ale większa nadzieja to właśnie te masaże. Za dwa tygodnie przyjedziecie na kontrolę. Zobaczymy co się zmieniło, dobrze? - zaproponował takie rozwiązanie.

Unknown pisze...

- To też dobry pomysł - przyznał mężczyzna zapisując dodatkowo basen na skierowanie. - Ale też nie więcej niż 2 razy w tygodniu. Ryu nie może się forsować. Ma złą kondycję...serca.
- Wiem sensei - przyznał spokojnie chłopak po skończonym masażu siadając na wózek.
- Masaże codziennie - dodał zaraz. - Najlepiej jakby trwały po pół godziny.

Unknown pisze...

- Po tych dwóch tygodniach chciałbym też zrobić ogólny przegląd - oznajmił mężczyzna, a Ryu skinął głową.
- Dobrze - zgodził się, bo przecież nie widział problemu w paru dodatkowych badaniach.
- Tylko oszczędzaj się trochę - poradził mu mężczyzna.

Unknown pisze...

- Będę pomagał w biurze. To mojemu sercu nie zagraża - burknął na niego. - Albo znajdę inną robotę.

Unknown pisze...

Ryu skinął głową zadowolony że Jun wreszcie zrozumiał to i owo. Lekarz uśmiechnął się nieco.
- Tak, to wszystko - skinął głową. - Uważajcie na siebie w drodze do domu i widzimy się za dwa tygodnie.

Unknown pisze...

- Nie no... to jeszcze do piekarni. Chcę zjeść bułeczki Tomo-senpaia - odparł wesoło wracając na swoje siedzenie.

Unknown pisze...

- Jeeeszcze? To co ja będę jadł? - zasmucił się.

Unknown pisze...

- Mou nie chcę - odparł cicho jak dziecko. - Ja chcę bułeczkę - dodał robiąc smutną minkę. - Ja już dłużej bez niej nie wytrzymam.

Unknown pisze...

- A nie możesz go poprosić? Żeby takie dla ciebie zrobił? Dla swojego przyjaciela? - zaproponował spokojnie.

Unknown pisze...

- A masz telefon do małego Yuyi? Yuyi na pewno bułeczki zrobi - wyszczerzył się zadowolony ze swojego pomysłu.

Unknown pisze...

- Ale ja cię proszę od dawien dawna o te bułeczki a ty nawet go nie zapytałeś czy ci nie zrobi... dwie by wystarczyły - burknął. - Poza tym jak sam powiedziałeś nie mam 21 lat. Mam więc całkowite prawo do zachowywania się jak dziecko - dodał, zakładając ręce na piersiach i patrząc teraz w komórkę. Zajął się smsowaniem z kumplem ze studiów.

Unknown pisze...

- Ale dla swojej rodziny pewnie je piecze więc mógłby upiec też dla ciebie skoro traktuje cię jak brata - rzucił nieco chłodniej. - Nie bardzo mam inne wyjście. Poczekam - dodał już się zamykając i wracając do konwersacji z kumplem.

Unknown pisze...

Ryu już się do niego nie odezwał, bo nie chciał mu rzucić 'bo nawet nie zapytałeś, więc skąd możesz wiedzieć?'. Wysiadł z samochodu kiedy tylko wózek został mu podstawiony i wziął swoją torbę z ciuchami, po czym wjechał do mieszkania, gdzie już czekało na niego rodzeństwo. Od razu się z nimi przywitał biorąc Yuto na kolana.

Unknown pisze...

Ryu w tym czasie przywitał się z resztą i teraz siedział na podłodze z Kiarą obok siebie. Głaskał ją delikatnie, obserwując dzieci siostry, których nie pamiętał za bardzo.

Unknown pisze...

Ryu spał już wówczas na kanapie nieco zmęczony, a do domu wpadł również Kei, ziewając szeroko.
- No proszę już jesteście - uśmiechnął się do Juna. - Jak znieśliście jazdę?

Unknown pisze...

- To mieliście lepszą podróż od naszej. Serce mu stanęło dwa razy, ale teraz jest w dobrych rękach - wyjaśnił spokojnie, wchodząc do salonu i nieco ziewając.

Unknown pisze...

- Musi - odparł cicho. - Musi - zagryzł nieco wargę. - Jest dobrym chłopakiem, to byłoby nie fair gdyby się nie wylizał - przyznał cicho. - No i Ryu by mi chyba nie wybaczył...
- Kei-nii a Ryu-nii powiedział, że się pokłócił z Junem-nii - Yuto wskoczył mężczyźnie w ramiona.
- O co tym razem?

Unknown pisze...

Kei zaśmiał się cicho.
- No nic... ty z nim się męczysz nie ja - oznajmił radośnie. - Zrobię jakąś lekką kolację. Jakieś życzenia?

Unknown pisze...

- Nie wiem, to wasza sprawa. Nie zamierzam się wtrącać - pokazał mu język zaglądając do lodówki. - No dobra, więc będzie sałatka i tosty.

«Najstarsze ‹Starsze   4201 – 4400 z 5000   Nowsze› Najnowsze»