niedziela, 8 września 2013

"Nikt nie umiera jako dziewica. Życie pierdoli nas wszystkich"


 

Imię:Jun
Nazwisko:Mikami
Wiek:27
Ur.: 2.04
Orientacja: 4 w skali Kinseya
Wzrost: 184 cm
Waga: 65 kg.
Zawód:balsamista




 


Historia.
27 lat i 9 miesięcy temu pewien pijany bogaty biznesmen przez przypadek zaplodnil córkę znajomych swoich rodziców. 2 miesiące później został zmuszony do poslubienia jej. I tak Akira Mikami i jego nowa żona Natsuko powoli się w sobie zakochiwali. No ale nie o nich mowa. Kiedy dla Natsuko nadszedł czas rozwiązania była piękna słoneczna pogoda. Jun przeszedł na świat wcześnie rano oznajmiajac swoje przybycie głośnym, zdrowym płaczem. Chłopak rósł zdrowo, otoczony matczyną opieką, wśród przyjaciół...ale...przecież nic nie może trwać wiecznie. Jun skończył już 15 wiosen. Czekał przed szkołą na rodzicielke aby pochwalić się najlepszymi stopniami, widzi ją, jest po drugiej stronie ulicy, macha jej, woła, ona przechodzi i...uderza w nią samochód. Kobieta ginie na miejscu na oczach syna. Chłopak podbiega do zakrwawionej matki jednak nie może jej już pomoc. Ledwo przekroczył próg mieszkania a ojciec zaczął na niego krzyczeć. Już wiedział co się stało. wyrzucił mu wszystko prosto w twarz. Ze jest niechcianym dzieckiem z przypadku i ze zabił kobietę która on mimowolnie pokochał. Nie minął rok jak wszystko uległo ogromnej zmianie. Ojciec już nie traktował go jak syna. Bardziej jak dziwke która może mieszkać w jego domu za usługi. Chłopak był wykorzystywany seksualnie obojętnie czy jego ojciec był pijany czy trzeźwy. Kiedy w końcu skończył szkole wyjechał studiować. Uczył się na balsamiste, dzięki temu ze skupił się głównie na nauce teraz jest najlepszy jednak...W czasie studiów miał dwie dziewczyny. Obie popełniły samobójstwo a on balsamowal ich zwłoki. To było dla niego zbyt wiele. Ledwo skończył studia postanowił wyjechać, uciec. Miejscem do którego uciekł zostało małe miasteczko przy morzu-Yukan. Mieszka tam z rodziną Amakusa pracując w domu pogrzebowym głowy rodziny.

Charakter
Patrzysz na niego i widzisz malujące sie na twarzy opanowanie i spokój. Po godzinie rozmowy jeszcze bardziej utwierdzasz się w przekonaniu ze właśnie taki jest...nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Pod pokerowa maską kryje się wiele emocji związanych z jego przeszłością. Bardzo łatwo go zdenerwować. Boi się z kimś wiązać przez śmierć obu partnerek oraz wszystko co zrobił mu ojciec. Jest impulsywny jednak jeśli trzeba potrafi usiąść i się zastanowić. W swojej pracy jest bardzo dokładny a poza nią straszny z niego pedant. Wszystko musi mieć dokładnie poukładane, nie zniesie bałaganu. W swoich uczuciach jest wierny i szczery, jednak stara sie nie przywiązywać do ludzi w obawie przed ich stratą. Ale kiedy mimowolnie przywiąże się i zakocha...jest troskliwy i opiekuńczy. Nie bój sie poznać go lepiej.
 

 


Wygląd.
Wysokie kości policzkowe, ciemne dłuższe włosy i jeszcze ciemniejsze często podkrążone od niewyspania oczy. Wzrost i ciało modelka z ładnie wyrzeźbionym torsem.





Ciekawostki
*pali papierosy miętowe jak i smakowe cygaretki
*ma dosyć słabą głowę i odlatuje po dwóch piwach
*lubi ostrą kuchnię
*od czasu do czasu lubi wypić sobie matche lub matcha latte 
                        *nie cierpi kawy
*Po pracy z trupami potzrebuje ciepła ludzkiego ciała.
*trenował kick boxing, krav mage i muai thai 
*ma motor (swój skarb) ściagacza ducati  

~~Powiązania~~
[Nie gryzę i nie połykam w całości...Jun...no głowy nie dam XD chętna na wątki i powiązania]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   801 – 1000 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Unknown pisze...

- Mam, ale nie mogę czytać jeszcze długo bo kręci mi się w głowie - przyznał szczerze. - Dzisiaj na lekcjach musiałem iść się położyć do tyłu, żeby przeszło - dodał. - O... to niech mnie odwiedzi i pokaże zdjęcia dzidziusia!

Unknown pisze...

- Ale te elektroniczne też szkodzą - pogroził mu palcem przed nosem, ale nic więcej nie powiedział, tylko usiadł mu na kolanach wtulając się w niego beztrosko. - Ładnie jest na dworze. Nie wychodzę normalnie. Tylko czasami... - dodał z lekkim uśmiechem.

Unknown pisze...

- Jun-chan? - Ryu zamknął na chwilę oczy oddychając tylko. - A uhm... ładnie naprawisz mojego kolegę z sali jak... jak umrze? - zapytał go w końcu. - Bo... bo on umrze - wymamrotał beznadziejnie. - Nie ma dobrych rokowań...

Unknown pisze...

- Trochę... 3miesiące - szepnął patrząc na niego i chowając twarz w jego piersi. Poczuł kilka łez spływających mu po policzkach. - Ale jest taką pozytywną osobą... naprawdę - żachnął się cicho. - Bardziej niż ja - dodał.

Unknown pisze...

- Staram się Jun-chan - odparł Ryu wtulając się w niego mocniej. - Wiem, że on też się stara. Będę go odwiedzał - uśmiechnął się słabo. - To będzie mój 4 przyjaciel, który umrze przede mną - westchnął ciężko. - Ale każdy był ciepłą osobą - uśmiechnął się lekko. - Bułeczki mu nie dam... dałem mu czekoladę. Niech się cieszy tym co ma...

Unknown pisze...

- Tatsu ma astmę. Jest w lepszej sytuacji niż ja - przyznał z lekkim uśmiechem. - Ale też jest fajny - dodał po chwili naburmuszając się. - To moje bułeczki i zrobię z nimi co chcę - oświadczył mu poważnie.

Unknown pisze...

- Ano ne - Ryu złapał go za brodę patrząc mu prosto w oczy. - Nie idę na studia bo nie chcę cię opuszczać. Doceń to - fuknął na niego. - A to czy mam przyjaciół czy nie to moja sprawa - dodał lekko się uśmiechając. - Nie jestem sknerą... podzieliłem się słodyczami, bułek nie dostaną.

Unknown pisze...

- To przestań. To moja decyzja, tak samo jak zrezygnowanie ze studiowania fotografii oraz zastanawiania się nad rzuceniem szkoły - musnął jego usta swoimi wstając z jego kolan. - Zimno - wyjaśnił lekko się trzęsąc. - Pójdziemy z powrotem? - zaproponował mu. - Ano ne... to zjem więcej - wyszczerzył się do niego.

Unknown pisze...

- No ale jak cię zostawie to zginiesz... - wymamrotał Ryu. - Nie będziesz się dobrze odżywiał, wrócisz do papierosów i niezdrowego trybu życia, nie będzie cię nikt odwiedzał na dole... zaniedbasz się, zrobisz się zrzędą okropną - wymienił wady wyboru fotografii nad Juna. - Dlatego postanowiłem zrezygnować z marzeń, by spełnić twoje - wyszczerzył się do niego wchodząc do swojej sali. - Akira! - podbiegł do swojej szafki. - Co knujesz? - zapytał chłopaka podejrzliwie. - Żadnego majsterkowania! A już miałem dać ci bułeczkę - zacmokał. - Nie ma bułek dla zdrajców! - podał jedną bułeczkę Tatsu.

Unknown pisze...

Ryu już mu nie odpowiedział. Pewnie, że chciałby studiować, ale bał się o Juna i cały dom. Oni sobie bez niego nie poradzą. Usiadł ciężko na podłodze, chowając głowę między kolana. Akira spojrzał na niego i zaczął go masować po plecach.
- Oddychaj - poradził mu spokojnie. - Zaraz przejdzie, zaraz przejdzie - spojrzał na Juna z uśmiechem. - To normalne, serce go pobolewa dość często - wyjaśnił mu. - Czasem nawet pła... - jęknął płaczliwie.
- Nie ważne - burknął na niego Ryu, odsuwając się od niego i idąc do łóżka. - Możesz wziąć sobie bułkę - dodał.

Unknown pisze...

- Nie pytaj - troszkę spanikował patrząc na niego. Złapał go za rękę drugą dłonią nadal rozmasowując sobie serce. - Nie potrzebna ci ta wiedza - uśmiechnął się do niego szeroko. - Serio, nie trzeba.

Unknown pisze...

- Nic - przyznał szczerze. - Poprosiłem panią doktor, żeby nic ci nie mówiła. Formalnie jeszcze nie jesteśmy rodziną, więc nawet nie powinna - dodał po chwili. - Porozmawia z tatą, ale nic mi nie bedzie.

Unknown pisze...

- Jun-chan... nie rozmawiajmy teraz o tym proszę - wyszeptał kładąc się wygodniej w łóżku i przytulając się do poduszek. - Kocham cię... zostaniesz aż zasnę?

Unknown pisze...

- Ja ciebie też kocham - uśmiechnął się do niego, łapiąc go mocniej za rękę i przytulając do niej policzek. Zamknął oczy zasypiając z błogim uśmiechem na twarzy.

Unknown pisze...

Dziewczyna popatrzyła na niego i skinęła szybko głową, po czym odchrząknęła.
- Tak - poprawiła się grzecznie. - Przepraszam za kłopot - dodała zaraz. - A Ryu... też będzie?

Unknown pisze...

- Wiem - uśmiechnęła się szeroko prowadząc go do odpowiedniej sali. Dopiero przed nią zatrzymała się, łapiąc go za rękaw. Oddychała trochę szybciej. - A jak będzie chore? - zapytała go szeptem przerażone. - A jak jest nie żywe?

Unknown pisze...

Kobieta jeszcze chwilę mierzyła go podejrzliwym spojrzeniem po czym rozpoczęła badanie, dokładnie tłumacząc co się dzieje w każdym momencie.
- No kochanie - uśmiechnęła się do niej. - Jesteś szczęściarą. Oba serduszka biją mocno i zdrowo - pochwaliła ją.
- Jak to oba? - dziewczyna pobladła na twarzy. - Ale...ale jak to oba?!

Unknown pisze...

- Z tego co widać.... - wskazała na dwa różne punkty na ekranie. - To chłopiec, a to dziewczynka - uśmiechnęła się przyjaźnie do Reiko. Dziewczyna spojrzała przerażona na Juna i skinęła głową zaraz wychodząc z gabinetu. Usiadła na krześle w poczekalni patrząc gdzieś przed siebie. - Nie dam rady, nie dam, nie dam - palnęła czując łzy w oczach.
- Ale czego nie dasz rady? - zapytał ją spokojnie Ryu, siadając obok i obejmując ją ramieniem. - Dziecko jest zdrowe?
- Zdrowe...i... dzieci - jęknęła chowając się w jego piersi i cicho płacząc. - Nie dam rady - szepnęła znowu.
- Dasz, czemu miałabyś nie dać? Zawsze sobie dawałaś to i teraz sobie poradzisz - poklepał ją po głowie. - A ja będę miał kogo rozpieszczać - uśmiechnął się do niej szeroko, zaraz odwracając się by odkaszlnąć. - Przepraszam, nie najlepiej się dziś czuję. Od rana mam temperaturę.

Unknown pisze...

- Ale nie mogę - sprzeciwił się chłopak jeszcze chwilę nie puszczając siostry. Głaskał ją lekko po plecach uspokajając. - Czekam na badanie - wskazał na gabinet swojej lekarki. - Pobieranie krwi - wyjaśnił rzeczowym tonem. - Męczy mnie tym ciągle - wywrócił oczyma. - Jestem trzeci - uśmiechnął się do Juna.
- To chociaż coś na siebie załóż - wymamrotała przytomnie Reiko. - Jun-san... daj mu swoją bluzę - zaproponowała zaraz ocierając łzy i przykładając dłoń do czoła brata. - Cholera, Ryu - fuknęła na niego. - Dlaczego musiałeś się tak rozłożyć? Tata nie powinien pogadać z lekarką? - zapytała go, na co Ryu pokręcił przecząco głową.
- Wszystko jest w porządku. To normalne - żachnął się.

Unknown pisze...

- Już ci mówiłem, że ona nic ci nie powie bo nie jesteś formalnie moją rodziną - przypomniał mu chłopak, opatulając się mocniej bluzą mężczyzny i wdychając jego zapas. - Mówiłem ci też, że nie wiem, bo powiedziałem jej że mnie to nie interesuje i nie chcę wiedzieć - dodał po chwili z lekkim uśmiechem. - Kazała mi poprosić tatę by przyjechał z nią porozmawiać, ale po co fatygować staruszka.

Unknown pisze...

- Nie pójdziesz, bo istnieje coś takiego jak tajemnica lekarska. Nie chcę żebyś rozmawiał z tą lekarką. Nie chcę. Ostatnio spaliłeś ponad dwie paczki fajek jak spadło10% i nie spałeś całą noc! - krzyknął na niego. - Więc NIE będziesz z nią rozmawiał - oświadczył twardo idąc do gabinetu na pobranie krwi.

Unknown pisze...

- Powiem tacie, że ma przyjechać na konsultacje do tej lekarki... i potem wszystkiego się dowiemy - oznajmiła cicho Reiko. - Jun-san... - spojrzała na niego. - Dla ciebie to chyba nowa sytuacja, prawda? Spokojnie... wiem że musi ci być ciężko. Nam też było na samym początku, ale... przyzwyczaisz się. On cię kocha i on na pewno walczy - uśmiechnęła się do niego. - Ma po co żyć, więc nie umrze.

Unknown pisze...

- Może powinieneś ograniczyć te odwiedziny... co dwa dni może - spojrzała na niego całkiem poważnie. - Nie możesz mi popadać w depresję... to moja działka - uśmiechnęła się do niego lekko. - Oh nie wyrzucaj sobie tego. Ryu potrafi grać. Zresztą podejrzewam że on się leczył domowo, a na początku nawet nie wiedział że jest chory - dodała wywracając oczyma, by za chwilę uśmiechnąć się do pani doktor, która przywiozła do nich Ryu na wózku inwalidzkim.
- Powtórzę to jeszcze raz, przy świadkach - oświadczyła ostro patrząc na chłopaka. - Jeśli chcesz gdzieś iść to tylko na wózku. Kręci ci się w głowie i masz temperaturę. Nie chcę żebyś zasłabł na schodach - dała Ryu kuksańca w ramię. - I chciałabym porozmawiać z waszym ojcem - tu spojrzała na Reiko. - A pana poproszę jutro na badanie krwi - dodała do Juna.

Unknown pisze...

- W razie gdybym potrzebowała pańskiej krwi - odchrząknęła nie bardzo chcąc rozmawiać na holu.
- Mogę już iść do sali? - zapytał jej Ryu, a ta skinęła głową. - Pokażesz mi zdjęcia swoich maluchów? - zapytał zaraz Reiko, ruszając na wózku w stronę swojej sali. - Jun-chan... obiecałeś mi poczytać - przypomniał mu.

Unknown pisze...

- Tak jak już mówiłam - odparła spokojnie. - W razie, gdybym musiała użyć pańskiego szpiku kostnego - mruknęła. - Albo przynajmniej pańskiej krwi - dodała po chwili dopisując co nieco na karcie Ryu i podając mu najnowsze wyniki w kopercie. - Proszę przekazać to jego ojcu i poprosić go o niezwłoczne stawienie się do szpitala. Muszę z nim porozmawiać.

Unknown pisze...

- Jest źle - przyznała szczerze. - Ale nie jest tragicznie - dodała po chwili i skinęła lekko głową, wskazując na krzesło i przygotowując się do pobrania krwi. - Ma pan tu już kartę? - zapytała prosto z mostu.

Unknown pisze...

- Proszę pana, nie mogę o tym z panem rozmawiać. Wszystko jest w kopercie. Proszę dogadać się z panem Amakusą i jeśli pan Amakusa pana dopuści do wyników to wszystkiego się pan dowie - westchnęła ciężko. - Ryu bardzo nie chce pana martwić... ale niech się pan przygotuje na długie przemaganie się do szpitali - wyjaśniła ciężko. - Bo do świąt na pewno go nie wypuszczę. I proszę założyć kartę, co bym miała gdzie podpiąć pańską krew i zgodę na ewentualny przeszczep.

Unknown pisze...

- Organizm Ryu walczy - oznajmiła w końcu. - Odrzuca przeszczep - zacisnęła wargi i pięści niezadowolona z tego. W końcu wszystko szło tak dobrze. - Będziemy mu podawać leki by pomóc mu z ponownym zaakceptowaniem obcych komórek. Ale po to jest mi potrzebna zgoda pana Amakusy. Na odpowiednie leczenie - wyjaśniła. - Jesteśmy w stanie to zahamować, ale musimy się pospieszyć.

Unknown pisze...

- Nie wiem - odparła chłodno. Nie siedziała w laboratorium i nie badała przebiegu choroby. Ona tylko mogła podpierać się dostępnymi lekami. Konsultować się ze specjalistami w dziedzinie i leczyć. - 25% szpiku kostnego od rodzeństwa jest przyjmowane poprawnie, od nieznajomych procent ten się zmniejsza. Muszę sprawdzać pana zgodność z komórkami Ryu, ale nawet jeśli pan nie jest zgodny to nie katastrofa. Istnieje jeszcze coś takiego jak wymiana. Ktoś zgodny da komórki Ryu, a pan komuś innemu. Szpik za szpik - wymamrotała. Poddając większość możliwości. - Ryu przyjął to dobrze, proszę mi go nie dołować. On się stara by pana nie doprowadzać do płaczu...

Unknown pisze...

[nie zabijam go xD dobijam tylko Juna xDDD]

Unknown pisze...

Ryu zdążył już obejrzeć jej wszystkie zdjęcia i pokrzepić Reiko na duchu obiecując że jej pomoże ale zastrzegając sobie prawo do rozpieszczania maluchów. Chciał być dobrym wujkiem, więc kiedy wszedł Jun wyciągnął do niego ręce z lekkim uśmiechem. Chciał się tylko do niego przytulić.
- Zostaniesz na noc? - zapytał go z lekką nadzieją. - Zrobię ci miejsce w łóżku - obiecał szybko.

Unknown pisze...

Reiko spojrzała na niego nieco zdziwiona, a Ryu skinął tylko głową.
- A przywieziesz mi jutro aparat fotograficzny? - zapytał go tylko, chwilę chowając się w jego piersi i oddychając powoli. - Mogę do jutra zachować bluzę? - zapytał jeszcze, bo było mu w niej dobrze i ciepło.

Unknown pisze...

- Zapytam - obiecał mu opadając na poduszki i zamykając oczy. Był trochę zmęczony ale nie chciał ich wyganiać więc popatrzył na nich z lekkim uśmiechem. - Słyszałem, że zaczęłaś gotować i odbierasz mi fuchę domową...

Unknown pisze...

- Uhm... tylko troszkę - usprawiedliwił się przymykając oczy. - Wytrzymam jeszcze - dodał po chwili, ale Reiko pokręciła głową.
- Pójdziemy już - uśmiechnęła się do niego i jeszcze raz go przytuliła. - Ale masz zdrowieć, a nie - rozkazała mu. - Jak przyjadę tu następnym razem i będzie gorzej, kopnę cię w dupę - ostrzegła.
- Ciężarna nie powinna takich gwałtownych ruchów robić - zauważył chichocząc pod nosem.
- To poproszę JUna zeby cię kopnął w moim imieniu.

Unknown pisze...

- Z Ryu jest źle prawda? - upewniła się, że ma rację patrząc na niego. Wystarczyło jedno spojrzenie. Westchnęła cicho, odchylając sobie fotel. Zamknęła oczy i potarła skronie.

Unknown pisze...

- Jeszcze nie odrzucił - sprostowała go dość ostro. - Dopiero odrzuca, może jeszcze nie wszystko stracone. On nie umrze. Nawet tak nie myśl - spojrzała na niego chłodno. - Musi zobaczyć moje dzieci i je pokochać - dodała zaraz jakby usprawiedliwiając swoje myślenie.

Unknown pisze...

- Lepiej żebyś się wygadał niż zapił i potem taki nieświeży do niego jechał - żachnęła się dziewczyna. - Poza tym nie widzę sensu w depresji nagłej. Nie twoja wina... nic nie możesz zrobić. Możesz jedynie wspierać i być. To starczy.

Unknown pisze...

- Po pierwsze Ryu też jest dzieckiem i jak nie będziesz mu mówił o uczuciach to będzie to nieszczery związek. To też tyczy się jego oczywiście. On też lubi nie mówić uznając że jest nie ważny i woli pomóc innym - wywróciła oczyma. - A po drugie jak chce się trochę zaufania to należy coś od siebie dać i po trzecie, nie pij sam. Zadzwonie po Kurosagiego - oznajmiła wysiadając z samochodu i idąc do domu by zadzwonić po przyjaciela Juna.

Unknown pisze...

- To nie będzie pił! Ale po prostu pryz tobie będzie! - wrzasnęła jeszcze dzwoniąc jednak i tłumacząc szybko o co chodzi. Uznała że tyle wtrącania się wystarczy toteż poszła do siebie. Toma skinął głową biorąc od niego kopertę i od razu ją otwierając.

Unknown pisze...

- Ale źle też nie jest - odparl spokojnie mężczyzna czytając to co nabazgrała mu lekarka. - Liczyliśmy się z tym, że będzie odrzucał przeszczep - dodał po chwili, chowając list do kieszeni. - Jutro pojadę do szpitala, ale ty nie jeździsz do niego dopóki nie wyjdziesz ze swojego stanu - dodał po chwili, patrząc na niego poważnie.

Unknown pisze...

- Może nie jestem najlepszym ojcem, ale wiem kiedy powiedzieć nie - odparł spokojnie, przyglądając się uważniej Junowi. - Najpierw doprowadź siebie do porządku. Masz prawo się dołować, ale w takim stanie nie będziesz do niego jeździł, zrozumiano? Ja mu wyjaśnię, że była katastrofa morska i siedzisz nad robotą.

Unknown pisze...

- Więc jedź, pozbieraj się i jak wrócisz to do niego pojedziesz. Po prostu zaakceptuj to co się dzieje - poradził mu.

Unknown pisze...

Ryu przyjął tę informację dobrze. Znał przecież Juna i wiedział, że ten nie odmówi pomocy. Spokojnie więc czekał na niego dwa dni później czytając jedną z książek przywiezionych mu przez tatę i powoli jedząc miseczkę ryżu z sosem. Nie miał sił, by wstawać z łóżka więc nawet tego nie próbował. Był też na silnych środkach przeciwbólowych. Słysząc zbliżające się kroki uśmiechnął się lekko.
- Wyspałeś się już? - zapytał odkładając książkę i miseczkę ryżu na stolik.
- No wiesz... raczej nie jeżdżę z Kioto niewyspany - odparował Kei, siadając bezceremonialnie na łóżku brata i przyciągając go mocno do siebie. Objął go ramionami zamykając go w uścisku, ucałował go w rozpalone czoło, zanim przytulił go jeszcze mocniej. - Nie musisz udawać Ryu - szepnął mu do ucha. - Nikt cię teraz nie widzi. Płacz nie jest czymś złym.
- Ale... - chłopak poczuł cisnące się mu do oczu łzy bardziej z zaskoczenia. Zanim się obejrzał płakał wtulony w brata. - Przepraszam...

Unknown pisze...

Dopiero po kilku długich minutach odsunął się od brata i otarł ostatnie łzy kantem dłoni, opadając na poduszki.
- Przepraszam - powtórzył, a Kei wywrócił oczyma trzepiąc go przez głowę.
- Jeszcze raz mnie przeprosisz, a nie dożyjesz jutra - oświadczył całkowicie poważnie. - Nie czaj się tak Jun - dodał po chwili patrząc na mężczyznę z lekkim uśmiechem. - Pójdę porozmawiać z lekarką i napić się dobrej kawy - oświadczył chcąc im dać chwilę samotności.

Unknown pisze...

- Przyniosę - obiecał znikając z sali. Ryu uśmiechnął się do Juna lekko posuwając mu się na łóżku i wskazując na miejsce. Przytulił się do niego, gdy tylko mężczyzna położył się obok niego.
- Wiem, wiem - ucałował lekko jego wargi przytulając się do niego mocniej. - Tata mówił. Dobrze że pojechałeś pomóc... ale powinieneś odpocząć zanim do mnie przyjechałeś głupolu...

Unknown pisze...

- E tam za bardzo się o mnie martwisz - oświadczył lekko Ryu. - To przez Keia... przyszedł i mnie zaskoczył - usprawiedliwił swoje poprzednie łzy. Zacisnął zaraz wargi wtulając się w niego mocniej. - Co mi przywiozłeś z Tokio?

Unknown pisze...

- Szkoda - odparł cicho robiąc nieco zawiedzioną minę. - Nigdy nie byłem w Tokio - przyznał wzdychając tylko. - Kiedy jedziesz tam następnym razem? Co mi kupisz? - zapytał go zaraz. - Uhm mam - przyznał szczerze. - Ale już jest trochę zbita.

Unknown pisze...

- Lekarz już był... godzinkę temu - szepnął chłopak przymykając oczy. - Dostałem lek Jun-chan. Już jest mniejsza - zapewnił go uśmiechając się do niego lekko. - Akira jest na przepustce w domu... wróci jutro, a Tatsu jest w izolatce...

Unknown pisze...

- Pytałem. Możesz... ale tylko raz... wyjątkowo - wyjaśnił mu cicho, trochę się z tego powodu smucąc. Pogłaskał go po policzku muskając jego wargi swoimi, po czym przymknął oczy. - Tylko ja... ja tu dużo śpię - wymamrotał zawstydzony. - Poczytasz mi trochę?

Unknown pisze...

- Jesteś okropny, wiesz? - chłopak nieco się naburmuszył odsuwając się trochę od niego. Najpierw obiecuje, że poczyta, potem ciągle nie może. Nie przywozi nic z Tokio i jeszcze nie wysypia się dobrze. - Możesz zostać - burknął tylko wstając z łóżka i przesiadając się na wózek stojący obok. - Idę do łazienki - zaznaczył zanim Jun zdążył go skontrolować.

Unknown pisze...

- Jun-chan... nie obraź się, ale... radzę sobie jak ciebie tu nie ma to poradzę sobie i teraz - uniósł kciuk do góry wprowadzając zaraz wózek w ruch. Operował nim całkiem nieźle. Nie było to już żadnym problemem. Kei minął go w progu i podał Junowi kawę.
- Kiepska jest... - przyznał szczerze, podbierając z szafki miseczkę z ryżem i smakując go trochę. - Da się zjeść...

Unknown pisze...

- Ale coś zjeść musisz. Na dole jest niezła kawiarenka. Robią też tosty - odparł siadając przy łóżku. - Nie... to znaczy to dla ciebie pierwszy raz. To naturalne że tak się martwisz - uśmiechnął się do niego pocieszkająco.

Unknown pisze...

- Jun, dla niego to nie pierwszy raz kiedy przebywa tak długo w szpitalu. Dla nas też... co prawda pierwszy raz odrzuca przeszczep, ale nauczyłem się już wierzyć że wszystko będzie dobrze. Wychodził z gorszych rzeczy - uśmiechnął się lekko do brata, kiedy ten wjechał do pokoju.
- Jun-chan zawołasz lekarza? - zapytał Ryu zginając się zaraz w pół i wymiotując przed siebie. Kei zaraz był obok niego, masując go po plecach i uspokajając.
- Boli? - zapytał tylko patrząc w nieco przeszklone oczy chłopaka. - Boli - zdecydował zanim Ryu zdążył mu odpowiedzieć. - Jun, zostaniesz z nim? Pójdę po lekarza - stwierdził że tak będzie lepiej, bo Mikami nie znał jeszcze za dobrze szpitala, a przynajmniej ludzi w nim pracujących.

Unknown pisze...

Ryu nie miał już czym wymiotować, więc w ostatnim rzucie poleciała krew. Chłopak rozpłakał się wówczas pozwalając Junowi zabrać miskę i wtulając się w jego pierś.
- Boli - wyszeptał między falami dreszczy przechodzącymi jego ciało. - Bardzo - tym razem pozwolił Junowi widzieć swoją słabość.

Unknown pisze...

Chłopak pokiwał twierdząco głową, jeszcze chwilę cicho płacząc w koszulę mężczyzny. Zaraz jednak przybiegła lekarka, a zaraz za nią Kei. Położyli Ryu do łóżka podłączając go do kroplówki i robiąc mu dodatkowo zastrzyk.
- Dałam mu morfinę - wyjaśniła. - Oraz środek nasenny. Ryu musi się przespać. Może pan zostać - tu spojrzała na Juna. - Tylko proszę uważać na kroplówkę - dodała po chwili, domyślając się że mężczyzna będzie spał w łóżku chłopaka.

Unknown pisze...

- Ja zajmę się podłogą - stwierdził Kei, kiedy lekarka wyszła. - Rzeczy Ryu są pod łóżkiem w torbie podróżnej - dodał spokojnie, biorąc stojące w kącie wiadro i mopa. Nalał do niego wodę i zaczął sprzątać.

Unknown pisze...

- Ach, jasne - Kei podszedł do niego. - Zobacz tak się odłącza kroplówkę - pokazał mu jak to zrobić. - Ok zaraz mu ją z powrotem podłączę - obiecał.

Unknown pisze...

- Mnie wolno, bo po prostu mu potem ją założę na nowo - odparł, montując kroplówkę od nowa. - Moje kochanie wyrzuciło mnie z domu i powiedziało że mam nie wracać dopóki Ryu nie wyjdzie ze szpitala - wywrócił oczyma. - Trochę się o niego martwiłem... a ona cóż... uważa, że rodzine powinno stawiać się na pierwszym miejscu i załatwiła mi urlop - wymamrotał. - Więc tak... zostaje w Yukan...

Unknown pisze...

- Ej no... ale ja jestem na urlopie - żachnął się Kei nie za bardzo zainteresowany za ganianiem za nie doszłym facetem swojej siostry. - Jeszcze mnie w domu nie było - zauważył. - W ogóle słyszałem od Takiyamy... ano tej lekarki co tu była, że ojciec bił Ryu - żachnął się. - Czeka mnie poważna...
- Z Ryu wszystko gra? Słyszałem, że umiera - przerwał im Hikaru wpadając do sali jak oparzony. Kei spojrzał na młodszego brata jakby ten urwał sie z księżyca.
- O ile mnie pamięć nie myli do świąt jeszcze trochę. Nie udawaj że się martwisz - warknął na niego. - Wyleciałeś ze studiów? Zabrakło ci kasy na prochy czy czego potrzebujesz?
- Twoje słowa ranią mnie dogłębnie - fuknął na niego chłopak. - Zrezygnowałem z Tokio. Wracam do domu - oznajmił chłodno.

Unknown pisze...

[ A co mi tam xD ]

- A ten to... - zapytał brata Hikaru.
- Chłopak Ryu - odparł spokojnie Kei. - Wybacz Jun... ale zabieram tego tu do domu. Przyjadę jutro, wymienię cię - zdecydował ciągnąc brata za sobą i coś już mu ostro tłumacząc.

Unknown pisze...

Ryu obudził się przed 7, w sam raz na obchód lekarzy.
- Jak się dzisiaj czujesz? - zapytała go kobieta, rozłączając kroplówkę i sprawdzając mu temperaturę. - Hm 39,2... lepiej niż wczoraj rano. Za tydzień przeniesiemy cię do izolatki. Zaczniemy podawać leki, które mogą zmniejszyć twoją odporność. Skończy się odwiedzanie - tu spojrzała na Juna. - Jedyne co kontakt przez telefon który jest w sali przy łóżku i na zewnątrz przy okienku - wyjaśniła. - Mogą ci też wypadać włosy - przyznała szczerze.
- Sensei... - Ryu spojrzał na nią tylko i skinął powoli głową. - A jak dobrze pójdzie... dostanę przepustkę na święta? - zapytał jej tylko.
- Jak wszystko będzie dobrze szło, dostaniesz - obiecała mu. - Tylko musisz o siebie dbać.

Unknown pisze...

[mam jeszcze jednego asa w rękawie xDDD ale to poootem xDDD]

- Ale to musisz mi przywieźć czapkę... mam w pokoju, w jednej z szafek - odparł z lekkim uśmiechem, przytulając się mocno do niego. - Będę o siebie dbał i wyjdę na święta... na przepustkę... - obiecał mu bo tyle zrobić przecież mógł.

Unknown pisze...

[ale nie masz czego xD nikogo nie zabijam :P]

- Nie chcę żadnej peruki - chwycił mężczyznę za nos i ścisnął go lekko, opadając zaraz na poduszki. - Wolę być łysy niż nosić perukę - przyznał szczerze, uśmiechając się do niego lekko. - Nie wiem... twój tata? - przestraszył się trochę.

Unknown pisze...

- One szybko odrastają - dodał zaraz jakby na usprawiedliwienie swojego wyboru. - No i będę nosić czapkę to nie zauważysz - uśmiechnął się lekko. - Hika-chan? Ale czemu? Przecież jeszcze nie ma świąt... - zdziwił się. - Może też masz gorączkę - przyłożył mężczyźnie rękę do czoła.

Unknown pisze...

- Ale to... zabierze mi pokój i będę musiał spać z Yuto... - wymamrotał niezadowolony Ryu, zamykając na chwilę oczy, ale zaraz je otworzył. - Burczy ci w brzuszku - zauważył z uśmiechem. - Mogę pojechać z tobą na dół na śniadanko? - zapytał go. - Wezmę kocyk... i mnie popchasz?

Unknown pisze...

- Nie - odparł cicho Ryu. - Lubię spać samemu... masz za małe łóżko i na dłuższą metę byłoby nie wygodnie. Poza tym jesteś strasznym pedantem jeśli chodzi o sprzątanie... a ja niekoniecznie - podał dwa powody które znaczyły jego decyzję. - Wywalę Hikaru do spania z Yuto - zdecydował już nieco weselej siadając na wózek. - Jest tam - pokazał mu gdzie leży koc.

Unknown pisze...

- Lubię swój pokoik - przyznał szczerze. - Ano ne... co będziesz jadł? - zapytał go chłopak. - Grzanki? Kupisz grzanki? - zaproponował mu.

Unknown pisze...

- Tak, mam... - podał mu bluzę nieco rozkojarzony. Spojrzał na Ryu i odetchnął głęboko. - A masz może fajki? - zapytał go prosto z mostu. - Rozwaliłem samochód jadąc tutaj. Wjechałem w drzewo z premedytacją - żachnął się.
- Co się stało? - Ryu spojrzał na brata zaskoczony.
- Nawet nie pytaj. To masz może fajki? - ponowił swoje pytanie.

Unknown pisze...

- Powiem ci wieczorem...albo zobaczysz wieczorem - westchnął ciężko Kei, biorąc elektrycznego i skinął głową idąc obok nich. - Na śniadanie? Właśnie...miałem ci mówić, że Ryu trzeba pilnować bo strasznie w szpitalach chudnie.
- Wcale nie! Zjadam to co mi dają jak mi smakuje! - oburzył się chłopak.

Unknown pisze...

- Nie... bo chciałbym z Ryu trochę czasu spędzić sam - przyznał szczerze. - Poza tym po południu przyjeżdża tata, robić zakupy w mieście więc wrócę razem z nim - uśmiechnął się lekko. - No dobra - odpalił papierosa i zaciągnął się nim. - To coś daje w ogóle? - zapytał Juna.

Unknown pisze...

- Tylko cię ostrzegam, w domu jest sajgon - westchnął ciężko Kei, wchodząc z nimi do windy i kucając przed Ryu, by ocenić na szybko jego stan zdrowia.
- Dlatego nie lubię jak przychodzisz - szepnął chłopak. - Czuję się jak na badaniu lekarskim a nie wizycie brata - wywrócił oczyma. - Niech mnie ktoś przytuli...

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się szeroko, całując Juna w policzek i spojrzał na Keia który tylko wywrócił oczyma i poczochrał go po włosach.
- Moje kochanie będzie rodziło na święta... więc tu przyjedzie, żeby urodzić w tym szpitalu... będę ojcem już na święta - pochwalił im się odpuszczając rozmowy o 'sajgonie'. Wolał teraz o tym nie rozmawiać, bo tylko by się zdenerwował bardziej.

Unknown pisze...

- Możesz? A skąd? - zainteresował się Kei.
- Jego najlepszy przyjaciel chodzi z nowym cukiernikiem - odparł Ryu uśmiechając się szeroko. - A bułeczki z czekoladą też? - zapytał go zaraz. - Tęsknie za nimi... i za muffinkami...
- Hm co ja bym chciał... Ryu w domu na święta i moje dziewczynki obie też - uśmiechnął się lekko. - Pogadamy o prezencie potem. Bo ja i dla ciebie coś kombinuję.

Unknown pisze...

- Ano ne... - Ryu spojrzał na Juna. - Ale jak to będzie tylko przepustka to i tak będziesz się cieszył? - zapytał go obawiając się, że wypuszczony nie zostanie tak szybko ze szpitala. Kei zmierzwił mu włosy.
- Wystarczy mu. Jeszcze zaręczyn nie było więc musi mu wystarczyć - zaśmiał się, wychodząc z windy.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego szerzej i pojechał po swoje śniadanko, a Kei oddał Junowi papierosa.
- Stary ja sobie tylko żartuję. Za wcześnie na wasze zaręczyny - pstryknął go w nos. - Hikaru wrócił do domu z kolosalnymi długami. Ojciec powiedział mu że nie będzie za jego głupotę płacił i ma się wynosić z domu. Hikaru został bo oznajmił że jest jego synem i nie ma prawa go wyrzucić. Uderzył Reiko za bycie dziwką. Mała się go teraz boi. Zajął pokój Ryu i eh zepsuł mu aparat fotograficzny - skrzywił się. - Ale więcej nie zdążył bo wywaliliśmy go na strych. Jak chce mieszkać to może na strychu. Tak czy inaczej atmosfera jest napięta...

Unknown pisze...

- Yuto na ciebie czeka z niecierpliwością. Zajmuje się Kiarą i mówi, że tylko ty umiesz dobrze robić z nim zadanie domowe - zaśmiał się Kei. - Wpadłeś po uszy. Reiko nic nie jest. Pojechaliśmy zaraz na badania. Tata z nią pojechał - uśmiechnął się lekko. - Jest tylko przestraszona i nie wychodzi z pokoju, jak Hikaru się kręci po domu.
Ryu ugryzł tosta i pokręcił przecząco głową.
- Może da się naprawić - zaproponował cicho. - Mama mi go kupiła... spróbuję naprawić - uśmiechnął się lekko jedząc powoli pierwszą grzankę.

Unknown pisze...

- Ale porządne aparaty są drogie Jun-chan... - Ryu spojrzał na niego nieco zagubiony, po czym wstał z wózka by usiąść mu na kolanach i się do niego przytulić. - A ja chcę tylko żebyś był - przyznał szczerze.

Unknown pisze...

- Ale ja już nie mogę - Ryu spojrzał na niedojedzonego tosta nienawistnym spojrzeniem i wtulił się w Juna jeszcze mocniej. - A może pojade na studia - wzruszył ramionami. - Nauczę się wtedy robić zdjęcia i otworzę studio fotograficzne - dodał po chwili namysłu, chowając się w piersi Juna. - Zjesz za mnie?

Unknown pisze...

- Ale tylko pół... - zajęczał chłopak biorąc jeszcze jednego gryza i zasłaniając sobie usta rękoma, nie chcąc myśleć o dalszej części tosta. - Przyniesiesz mi bułeczkę z czekoladą to zjem - wyjaśnił ze śmiechem.

Unknown pisze...

- Już jest uzupełniony - odparł chłopak wciąż zasłaniając usta. Wrócił na wózek i zamknął na chwilę oczy. - Ale wypiję - dodał po chwili biorąc herbatkę i od razu wypijając połowę kubka.
- Wepchnę coś w niego później - westchnął Kei.

Unknown pisze...

Ryu wzruszył ramionami.
- Tak żebyś nie był zmęczony na czytanie - wyjaśnił z lekkim uśmiechem, łapiąc go za rękę i przyciągając mocniej do siebie, żeby go ucałować. - I bułeczkę z czekoladą - zażyczył sobie.

Unknown pisze...

- Okaeri Jun-ni!!!! - Yuto przyleciał od razu się przytulić. Wskoczył mu w ramiona zaczynając opowiadać o szkole i o tym co robili i jak mu się podoba mała Ai-chan ale pociągnął ją za warkoczyki i już go nie lubi.

Unknown pisze...

- Nie umiem sam zrobić matematyki - przyznał wesoło. - Jun-nii pomożesz? - zapytał go zaraz przytulając go mocno. - Hika-nii jest be - mruknął konspiracyjnym szeptem. - Uderzył Reiko-chan! I krzyczał z tatą. I popsuł aparat Ryu-nii! I chciał żebym spał z Ryu-nii... ale ja nie chciałem.

Unknown pisze...

- Ale nie ma Reiko-chan - odparł prowadząc Juna do pokoju dziewczyn. - Poszła do koleżanki na noc - wyjaśnił. - Ale obiadek jest - dodał po chwili. - Zrobiła nam pizze!

Unknown pisze...

- Dobrze - odparła Aoi z lekkim uśmiechem. - Dostałam piątkę z japonskiego! - oświadczyła. - Ryu-nii kiedy wróci?

0nie znam... poza świętem penisa, zużytymi majtkami w automatach (takich jak my mamy z napojami) i porno... nic nie wiem... a jeszcze taka knajpka gdzie pod stołem kobietki robioą panom loda za piwo :P

Unknown pisze...

- Uszyje rękawiczki - zdecydowała uśmiechając się szeroko. Zaraz potrząsnęła główką. - Nic a nic - dodała spokojnie. - Będzie z nami mieszkał - dodała po chwili. - Nie będzie miejsca dla Jun-nii...

Unknown pisze...

Hikaru spojrzał na niego spode łba i wyminął go wchodząc do kuchni. Zaczął grzebać przy piekarniku.
- O dziwka zostawiła pizzę - zauważył z lekkim zaskoczeniem, ale i radością. - A ty czego tu szukasz? Może i tu mieszkasz, ale członkiem rodziny nie jesteś - warknął na Juna.

Unknown pisze...

- Oh powiało grozą - zadrwił odpychając go od siebie. - A co ty mi możesz zrobić? Zabijesz mnie? - uniósł lekko brew. - Zastraszysz? - zaśmiał się chłodno. - Nie rozśmieszaj mnie. Jestem u siebie. Mam prawo tu przebywać. To mój dom - warknął. - A kłótnie między rodzeństwem nie powinny cię interesować - żachnął się, wyciągając z lodówki sok pomarańczowy i upijając łyk. - A Ryu mógłby wreszcie zdechnąć, to chociaż z ubezpieczenia dałoby się długi wyrównać i trochę kasy by zostało - wymamrotał ciężko. - A tak pozostało mi sprzedanie jego laptopa... - cmoknął. - Poszedł za całkiem niezłą sumkę.

Unknown pisze...

- Zadomowił się skurwiel jebany - warknął na niego Hikaru wypluwając krew i ponownie go od siebie odpychając. Uderzył go mocno w brzuch i popchnął na ścianę. - Jego zdjęcia mnie nie obchodzą - warknął chłodno. - Zanim go sprzedałem, wyczyściłem go doszczętnie - oświadczył z zimną satysfakcją. - Jakim prawem mnie oceniasz - uderzył go w twarz.
- Jun! - Reiko stanęła w drzwiach od kuchni patrząc na ich oboje. - Yuto was widział... - westchnęła ciężko. - Będzie się bał potem - wymamrotała wchodząc pomiędzy nich i odpychając Hikaru od Juna, złapała mężczyznę za rękę i poprowadziła z powrotem do swojego pokoju. - Zdjęcia Ryu są bezpieczne - pokazała mu pendrive. - Przełożyłam je...

Unknown pisze...

- Przestraszył się - przyznała dziewczyna. - Aoi za nim pobiegła - dodała zaraz szukając plastra w swoich szufladach. Znalazła apteczkę i podała mu ją całą. - Uhm Kei-nii powiedział, że kupi mu laptopa, bo przecież Ryu potrzebuje czegoś swojego... no i chcemy założyć zamki w pokojach - dodała ciszej.

Unknown pisze...

- Ma... ale tata ma klucze i trzyma je zawsze w tym samym miejscu, na widoku... więc Hikaru musiał zabrać - odparła nagle przytulając się do niego i cicho płacząc. - Przepraszam, przepraszam - jęknęła cicho. - Boję się go, bardzo...

Unknown pisze...

- Skłamałam... chciałam pojechać do Ryu... ale trochę się boję... - przyznała odsuwając się od niego i siadając na swoim łóżku. - Bo on źle wygląda... boję się, że będę płakała jak go zobacze - przyznała szczerze.

Unknown pisze...

- Uhm...to zawsze on mnie podnosił na duchu, a nie ja jego - wymamrotała cicho, przykrywając się trochę kocem. - Ano ne... chciałbyś zostać tatą chrzestnym jednego z moich dzieci? - zapytała go nieśmiało. - Uhm przywiozę mu następnym razem czapkę - dodała zaraz. - A jak wróci do domu to znów będzie piekło. Będzie trzeba zmuszać go do jedzenia - szepnęła.

Unknown pisze...

- Dobrze - uśmiechnęła się do niego lekko. - Odwiedzę go jutro - szepnęła w końcu. - Albo po jutrze... - dodała po chwili. - Wróci... ale po przepustce będzie musiał znów tam jechać. Jun... on może tym razem zawalić szkołę...

Unknown pisze...

- Ja wiem Jun, ja wiem... ale Ryu nie wie - wymamrotała, bo trochę już swojego brata znała i wiedziała jak będzie potem załamany szkołą. Jak już przez to wszystko przejdzie. - Mogę spróbować upiec mu mufinki? - zapytała zaraz.

Unknown pisze...

- Kurosagi-san jest teraz biedny z twoimi prośbami... a podobno jest na urlopie - zaśmiała się. - Uhm... a zejdziesz ze mną na dół? Żebym mogła upiec mufinki? No bo się boję sama - przyznała szczerze.

Unknown pisze...

- Dziękuję - odparła z uśmiechem wracając do kuchni wraz z nim i podgrzewając mu pizzę. Zaraz podała mu jedzonko, samej zabierając się za przygotowywania ciasta na mufinki.

Unknown pisze...

- Tata nie wie co robić. Hikaru ma duże długi... i jako że nie pracuje to długi idą na niego... a jak będą z niego ściągać to nie będzie jak zapłacić za szpital - przyznała zaciskając wargi. - Będę pracowała od przyszłego tygodnia - dodała po chwili namysłu. - Jako kelnerka... w weekendy - wyjaśniła.

Unknown pisze...

- Tata pojechał do miasta, po zakupy i do prawnika popytać co i jak - wyjaśniła. - Hikaru nie ma 26 lat jeszcze... i jeszcze się uczy, bo na razie podobno go nie wyrzucili... wyrzucą niedługo bo nie chodzi na zajęcia, to jasne. Ale jeśli nie wyrzucili to chyba jednak jest odpowiedzialność finansowa, prawda? - zapytała wstawiając mufinki do piekarnika. - Ale ja nie wiem Jun... może nie... mam nadzieję, że nie. A do pracy pójdę bo na dzieci muszę trochę zarobić.

Unknown pisze...

- Nie - odparła. - Nie chcę z niej rezygnować - zaprzeczyła. - Tylko będę dodatkowo pracowała w weekendy - wyjaśniła z uśmiechem, po dziesięciu minutach wyjęła mufinki i spojrzała na nie krytycznie. - Ryu będzie królikiem doświadczalnym - zdecydowała.

Unknown pisze...

- No dobrze... skoro tak chcesz - zaśmiała się i pokręciła przecząco głową. - Tata powiedział, że sobie poradzimy... że wezmę indywidualne albo coś... i że mi pomoże - wyszeptała, a Aoi wpadła do kuchni z Yuto.
- Znalazłam! - oświadczyła dumnie. Natomiast mały Yuto pobiegł do Reiko chowając się za nią i łypając tylko na Juna.

Unknown pisze...

Chłopiec jeszcze trochę niepewnie, na niego zerkał ale w końcu poszedł się przytulić do Juna.
- A przyjdziesz w sobotkę na mecz? Obejrzeć mecz? Będę kopał gole! - wyjaśnił nieco wesoło chcąc by ktoś jednak przyszedł na jego pierwszy mecz.

Unknown pisze...

Yuto pokiwał tylko głową na znak że rozumie i pobiegł do swojego pokoiku, który teraz dzielił z Keiem. Pół godziny później dzieciaki już smacznie spały, a Kei wrócił ze szpitala wraz z ojcem. Zmęczony opadł na kanapę przymykając na chwilę oczy.
- Ryu mnie dziś zapytał, czy się tobą zaopiekuję Jun... jak mu coś nie wyjdzie... - westchnął ciężko.

Unknown pisze...

- Powiedziałem mu, że ma nie pieprzyć głupot bo ja się nie będę zajmował twoimi zwłokami - to mówiąc dał kuksańca Junowi w bok. - Ryu przyjął to do wiadomości skinieniem głowy i poszedł spać. Eh miał wysoką temperaturę jak wychodziliśmy - przyznał po chwili. - Nic mu nie mów... tylko bądź. To trudne, ja wiem...

Unknown pisze...

- Ale nic na to nie poradzisz Jun - Kei spojrzał na niego poważnie. - To wszystko teraz zależy od Ryu, jego woli i jego siły - uśmiechnął się lekko, po czym pokazał mu popsuty aparat. - Spróbuję go naprawić - mruknął. - Wiesz był dla niego ważny - westchnął ciężko, a chwilę później telefon Juna zadzwonił. Kei pierwszy spojrzał na wyświetlacz. - Oho... Ryu-chan tęskni - zachichotał, podając mu telefon.

Unknown pisze...

Ryu chwilę się nie odzywał, po czym odkaszlnął.
- Jun-chan...kocham cię - oznajmił nieco zmęczonym głosem. - Kocham cię - powtórzył raz jeszcze. - Przepraszam, przepraszam... - jęknął cicho czując łzy na policzkach. - Przepraszam... przepraszam... przyjedziesz? Proszę?

Unknown pisze...

- Tak, tak...teraz - poprosił go, płacząc mu w słuchawkę. - Jun-chan... on mi się śnił - wyjaśnił przerywając po każdym słowie by wziąć urywany oddech. - Ale...ale... nie możesz odwiedzić teraz - rozpłakał się jeszcze bardziej. - Ja...ja wyjdę - stwierdził w końcu dźwigając się z łóżka i rozłączając się.

Unknown pisze...

Ryu zszedł z wózka jak tylko go zobaczył i podbiegł do niego wtulając się w niego mocno i płacząc. - Boję się - przyznał szczerze. - Boję... Jun-chan... - wtulił się w niego jeszcze mocniej. - To sen tylko? - chciał by mu to Jun potwierdził.

Unknown pisze...

- Zostaniesz dzisiaj? - zapytał go przekonując się że Jun ma rację. Złapał go za szyję przytulając się do niego mocniej i jeszcze chwilę popłakał zanim zaczynał się uspokajać. - Proszę, proszę... zostań...

Unknown pisze...

Ryu wtulił się w niego przytakując mu posłusznie. Kiedy Jun położył go na łóżku i położył się tuż obok, od razu się w niego wtulił z całych sił jakie jeszcze miał.
- Przepraszam - powtórzył raz jeszcze zamykając oczy i powoli zasypiając.

Unknown pisze...

Ryu obudził się dobrą chwilę po nim i przetarł zmęczone oczy zanim na niego spojrzał i się uśmiechnął.
- Jun-chan... przepraszam że musiałeś tak się zrywać by do mnie przyjechać - odparł w końcu ubierając całą myśl w zdanie. - Kocham cię - wyszeptał jeszcze, dźwigając się do siadu i wychodząc z łóżka. Podjechał do umywalki i umył zęby, zanim lekarze zdążyli go odwiedzić.

Unknown pisze...

Ryu skinął tylko głową rezygnując z kłótni. Nie chciał przecież wyrzucać Junowi, że ten nie wie jak bardzo go wszystko boli. Jak się męczy każdego dnia. Zacisnął więc tylko wargi przytakując mu raz jeszcze. Wypluł pastę do zlewu i przepłukał usta, wracając zaraz do łóżka. W samą porę na obchód lekarski i śniadanie. Tym razem dostał miseczkę ryżu.
- Ma zniknąć Ryu. Musisz nabrać trochę siły - ostrzegła go lekarka.
- Staram się - bąknął chłopak zabierając się za jedzenie.

Unknown pisze...

- Bolało od miesiąca, ale myślałem że to tylko zwykły ból głowy, czy pleców - wymamrotał cicho, nabierając trochę ryżu na łyżeczkę i jedząc go bez zbędnego szału. - Przecież się staram - dodał patrząc na Juna poważnie. - Staram się - powtórzył cierpko.

Unknown pisze...

- Bo uznałem to za normalny ból. Tabletki pomagały - wzruszył ramionami. - Czy ja naprawdę muszę każdą najmniejszą oznakę bólu zgłaszać? - zapytał cierpko. - Uhm - skinął głową męcząc dalej ryż. Odłożył w połowie. - Nie mogę - wymamrotał. - Już nie mogę...

Unknown pisze...

- Nie krzycz na mnie - żachnął się Ryu. - Nie chcę być paranoikiem, który biegnie do szpitala z każdym bólem - burknął. - Potem... - upił łyk herbaty ale ryżu nie ruszył.

Unknown pisze...

- Bo nie bolało tak mocno i nie byłem pewien czy sobie bólu nie wymyślam - przyznał się ocierając łzy z kącików oczu. - Pójdziesz ze mną na dach? - zapytał go zaraz, bo chciał zaznać trochę świeżego powietrza. - Założę dodatkową bluzę i będziesz mógł mnie okryć kołdrą czy czym tam jeszcze chcesz...

Unknown pisze...

Ryu potrząsnął przecząco głową.
- Sam zdecyduję - oznajmił twardo. Akurat jeśli chodzi o swoje zdrowie to uważał, że może ufać tylko sobie. Nawet jeśli czasem popełniał błędy. Westchnął ciężko i z lekkim niezadowoleniem. - Poczekam na Keia... on ze mną wyjdzie - mruknął w końcu pod nosem. - Poczytasz mi?

Unknown pisze...

- Przecież na siebie uważam! - krzyknął na niego, po czym zacisnął mocniej pięści. - Walczę z tym cholerstwem już od kilku lat - przypomniał mu. - Uważam na siebie! Tylko nie jestem nieomylnym człowiekiem - fuknął całkowicie się trzęsąc. - Wyjdź Jun - poprosił go, obracając się na bok, by na razie na niego nie patrzeć. Normalnie zamknąłby się w swoim pokoju, ale nie miał jak.

Unknown pisze...

Ryu schował się pod kołdrę, kiedy tylko Jun wyszedł by stłumić cichy płacz. Zacisnął oczy i odetchnął głęboko, wychodząc wreszcie spod kołdry. Zjadł jeszcze trochę ryżu i dopił do końca herbatę, po czym położył się w łóżku wygodniej i spróbował zasnąć.

Unknown pisze...

[muhahaha a co jak tu jest foch śmiertelny i nie oddzwoni? xDDD]

Ryu obudził się dopiero parę godzin później i wcale nie czuł się bardziej wypoczęty. Chwycił jednak książkę i zaczął ją czytać tam gdzie skończył starając się zabić czas. Poczęstował się jedną czekoladką. Jun miał gust jeśli chodzi o czekoladki.

Unknown pisze...

- Jun-nii!! - Yuto zbiegł po schodach prawie się przy tym przewracając. - Doszły bułeczki - podał mu całą reklamówkę bułeczek od Tomohisy. - Tomo-san nie mógł zostać - zrobił smutną minkę.

Unknown pisze...

- A mogę wziąć taką maseczkę jak masz Jun-nii? Bo bawimy się w doktorów! - wyjaśnił mu biorąc jedną bułeczkę i czekając na pozwolenie.

Unknown pisze...

Ryu skończył czytać jedną z książek późnym popołudniem. Ziewnął tylko i wziął telefon pisząc do Juna smsa.
'Kocham cię, co robisz?'

Unknown pisze...

'Super. Przywieziesz mi jutro?' zapytał go w kolejnym smsie chłopak, dopisując zaraz. 'Skończyłem tę miseczkę z ryżem...'

Unknown pisze...

'Rano. Przywieziesz mi też czysty zeszyt, ołówek i długopis?' poprosił go jeszcze bo jakoś musiał sobie umilać czas w szpitalu, a czemu by nie popisać co nieco. 'Mhm...jeśli ty zjesz coś dobrego, to ja zjem pół kolejnej miski ryżu.'

Unknown pisze...

'Reiko mi napisała że zajadasz się zupką chińską.... gdzie ta twoja pizza?' zapytał go chichocząc pod nosem. Nic się nie ukryje w tym domu.

Unknown pisze...

Ryu wykręcił do niego numer i uśmiechnął się pod nosem.
- Jak już będziesz miał tę pizzę to zjem - obiecał śmiejąc się pod nosem.

Unknown pisze...

- Tak byłoby idealnie - przyznał szczerze chłopak. - Jakbyś tak gryza dużego brał... już widzę to zdjęcie - roześmiał się serdecznie. - Smakowały... jeszcze są. Dwie zjadłem.

Unknown pisze...

- Do jutra mogą się już nie ostać - odparł, na chwilę odsuwając od siebie telefon bo zakrztusił się pitą herbatą i zaraz powrócił do rozmowy. - Bo Akira wraca - przyznał szczerze. - No i Kei uwielbia czekoladki... jak go poczęstuję to koniec...

Unknown pisze...

- Kei-chan ma po drodze do mnie 4 znajomych lekarzy. Z każdym musi zamienić słówko - wyjaśnił z lekkim śmiechem. - Zanim tu dojdzie to godzinka z głowy - dodał wesoło, biorąc jedną z czekoladek i smakując ją. - Mhm... czekam na zdjęcie!

Unknown pisze...

Ryu również się rozłączył opadając na podusszki, a kiedy wpadł do niego Kei uśmiechnął się do niego szeroko.
- Pójdziemy na pięć minut na dach? - zapytał go zaraz. - Proszę, proszę!

Unknown pisze...

Ryu poprosił Keia o zdjęcie jego z miseczką ryżu. Zjadł jej niewiele. Może jedną trzecią, ale Kei go nie namawiał, bo wiedział że jak zacznie to chłopak może zareagować wymiotami.

Unknown pisze...

Ryu nie zauważył jak szybko czas mu leci kiedy siedzi się na łóżku z kumplem, gra w karty i rozmawia o swoich doświadczeniach. Zanim się obejrzał była 11 rano, kiedy to zazwyczaj wpadał Jun kiedy poprosiło się o przyjazd poranny. Zajadając się resztą czekoladek od Juna roześmiał się z kolejnego dowcipu w stylu izolatkowym. Akira dopiero co wyszedł z izolatki, poprawił tylko czapkę na głowie i uśmiechnął się szeroko do Juna.
- Dzień dobry - przywitał się z nim, z łatwością ogrywając Ryu po raz 10 tego ranka.
- Ej no! Z całą pewnością oszukiwałeś - fuknął na niego Amakusa, kiwając zaraz do Juna.

Unknown pisze...

- Dziękuję - przytulił się do niego lekko, odkładając zeszyt i przybory do pisania na szafkę nocną. Zaczynało mu się tu robić jak w domu. Wszędzie pełno rzeczy. - Nie, nic mi się nie śniło... albo nie pamiętam - uśmiechnął się do niego lekko, podając bułeczkę Akirze, Junowi i jedna zabierając sobie.
- Nie krzyczał w nocy - potwierdził chłopak rozdając karty. - Gra pan w pokera? - zapytał go zaraz.
- Lepiej nie... przegrasz - westchnął Ryu.

Unknown pisze...

- Jakby mi się śniło coś złego... to pewnie byś wiedział - Ryu nieco się zaczerwienił częstując się czekoladką i popijając ją herbatą. Spojrzał w swoje karty i westchnął ciężko. - Mogę wymienić.... 5?

Unknown pisze...

Ryu westchnął widząc jak się obaj cieszą. Wymienił cztery i znów zobaczył czysty rower. Nawet jednej głupiej pary 9-tek nie było. Westchnął ciężko.
- Rower... - mruknął kiedy już wykładali.
- Trzy asy na dwie damy - dodał Akira.

Unknown pisze...

- Tak sobie... Ryu nie umie, więc wygrywanie byłoby zbyt nudne... - przyznał szczerze Akira, za co dostał po głowie od Amakusy, który tylko się lekko naburmuszył zbierając karty i oglądając je uważnie w poszukiwaniu jakiegoś haczyka.
- Co zrobił?! - spojrzał na Juna z lekkim szokiem. - Ale...a moje rzeczy? Zdjęcia? Praca do szkoły? Opowiadania mamy? - zapytał zaraz Juna. - Wszystko przepadło?

Unknown pisze...

- Życzył mi śmierci? - Ryu pobladł nieco na twarzy a karty wysunęły mu się z dłoni. Akira spojrzał na Juna, po czym znów przeniósł wzrok na swojego kumpla.
- Ale hej... nie przejmuj się. On na pewno żartował, nie? - spojrzał znów na Juna, ale Ryu potrząsnął głową, ocierając kantem dłoni pojedyncze łzy.
- Przepraszam - uśmiechnął się przez łzy, schodząc zaraz z łóżka i siadając na wózku. - Idę do łazienki - uśmiechnął się do Juna.

Unknown pisze...

- Ale to mój starszy brat Jun-chan - wydusił z siebie chłopak próbując zapanować nad łzami, które nie chciały przestać płynąć. - Kocham go... - zatrząsł się na wózku i pociągnął nosem nieco mocniej.

Unknown pisze...

- Możesz mnie teraz przytulić? - zapytał go szeptem wycierając nos w chusteczkę i spoglądając na niego nieco błagalnym wzrokiem. - Proszę... ale tak mocno.

Unknown pisze...

- Ja ciebie też kocham - wtulił się w niego z całych sił jeszcze chwilkę płacząc, po czym wziął się w garść i odsunął się od niego uśmiechając lekko. - Tak może być?

Unknown pisze...

- Przy tobie, bułeczkę od Tomo - uśmiechnął się do niego szeroko, wydmuchując nos jeszcze raz. - Tomo mnie odwiedził ostatnio - dodał po chwili. - Ale nie wyglądał za dobrze. A potem przyszła jakaś pani doktor, która go wygoniła ode mnie...

Unknown pisze...

- Na razie nie, później zjem - obiecał mu uśmiechając się do niego leciutko. - Uhm... a może powinieneś go przywiązać do łóżka albo coś... pokazać jak się odpoczywa? - zaproponował.

Unknown pisze...

- Ale to że jestem twoim priorytetem nie znaczy że jesteś uwiązany. Jak twój przyjaciel ma kłopoty to mu pomóż, a nie... znajdujesz sobie mnie na wymówkę - chwycił go za nosek i lekko go wykręcił za karę, po czym ucałował go w policzek. - Pojedziemy na spacer... na dół, albo na górę? Doktorka mówi, że to mi źle nie powinno robić...

Unknown pisze...

- Ale facet to nie to samo co przyjaciel Jun-chan - przypomniał mu z lekkim uśmiechem. - Facetowi się nie powie wszystkiego tak od razu... bo facet to paranoik... przyjaciel podejdzie z głową - zachichotał. - Mam! Kei mi ją wyprał i przywiózł.... - uśmiechnął się szeroko. - Ubiorę ją i okryję się kocykiem - obiecał. - Na dole... ale z tyłu szpitala jest taki ogród.

Unknown pisze...

- Tak trochę - zaśmiał się serdecznie, dokładnie owijając się kocykiem i kiwając głową na znak zgody. - Albo wyląduje na ostrym dyżurze i będziesz go miał na sumieniu. Będziesz miał dwie osoby w szpitalu, które są dla ciebie ważne... a ja nie będę miał bułeczek!

Unknown pisze...

- Ale ty potrzebujesz jego - zaśmiał się chłopak. - Kocham cię, Jun-chan! Mam dla ciebie przygotowane książki do zabrania do domu. Przeczytałem - wymamrotał. - Przywieziesz mi jakieś nowe? Albo kupisz mi jakąś mangę?

Unknown pisze...

- Fantasy, bijatyki, psychologiczne, okruchy życia i szkolne - wymienił kilka gatunków jakie lubił czytać. Odetchnął świeżym powietrzem ciesząc się, że może chociaż chwilę posiedzieć na dworze. Uśmiechnął się szerzej do Juna. - Oj potrzebujesz czasem, potrzebujesz - potwierdził mu.

[lecę się kompu i wrócę'

Unknown pisze...

- Albo wyląduje na ostrym dyżurze ze swoim facetem paranoikiem na głowie - roześmiał się serdecznie, patrząc na niego sugestywnie. - I chcąc nie chcąc będziesz go odwiedzał. Nadal byś jadał nie zdrowe żarcie, gdybyś czasem nie jadł moich obiadków... ale Reiko chce mnie wygryźć z posady.

Unknown pisze...

- Kocham cię - Ryu podniósł się z wózka, by móc mocno się przytulić do Juna. Chwilę potrzymał go w swoich objęciach, po czym uśmiechnął się jeszcze do niego leciutko, wracając na wózek. - Ale jesteś paranoikiem - puścił do niego oczko. - Dużym - dodał śmiejąc się pod nosem, ale zaraz odetchnął jeszcze parę razy głęboko świeżym powietrzem i spojrzał na niego. - Trochę mi zimno - przyznał szczerze. - Wracajmy.

Unknown pisze...

- Jesteś i się już ze mną nie kłóć - uśmiechnął się Ryu, a kiedy weszli do szpitala, rozmasował trochę zmarźnięte dłonie. - Siebie przywieź, czekoladkę też i nic więcej - potwierdził dodając tylko czekoladki do listy. - Uhm ale jak będę w izolatce... to Jun... nie przychodź codziennie, dobrze?

Unknown pisze...

- No bo...pewnie będę ciągle spał, albo będę za słaby by cokolwiek mówić do telefonu... po co marnować benzynę...a i ja będę mieć potem wyrzuty sumienia, że przyjechałeś a ja taka dupa - wyjaśnił swoją pokrętną psychikę.

Unknown pisze...

- Dwa, trzy razy w tygodniu - zaproponował liczbę, kiwając lekko głową. - A zostaniesz jeszcze trochę dzisiaj, dopóki nie zasnę? - zapytał go ziewając trochę. Nie chciał zasypiać sam.

Unknown pisze...

- Dziękuję! Kocham cię! - poświadczył mu z lekkim uśmiechem na twarzy. - Bardzo! - dodał po chwili zapewniając go o tym. - Poczytasz? O... a to nowość - mruknął zgryźliwie.

Unknown pisze...

- To zależy jak długie będzie to życie, bo jeśli długie to pewnie ci się namnoży jeszcze... - zaśmiał się serdecznie. - A mogę zjeść pół? - zapytał go z nadzieją. - Nie dam rady całej.

Unknown pisze...

- Dam, dam - Ryu rozerwał bułeczkę na pół połowę zaraz dając Junowi. Zaraz potem okrył się mocniej kołdrą podając mu książkę i otwierając na nowym rozdziale. Wgryzł się w bułeczkę, czekając aż Jun zacznie czytać.

Unknown pisze...

Ryu skończył jeść swoją częśc bułeczki, kiedy Jun zaczynał drugi rozdział, a pod jego koniec spał już smacznie z uśmiechem na twarzy. Uwielbiał słuchać tego spokojnego głosu Juna więc zakodował sobie w pamięci by oznajmić Junowi radośnie następnym razem że nadawałby się na ojca.

Unknown pisze...

Kilka dni później, Ryu trafił do izolatki. Od razu zaczęto leczenie przewlekłe. Pierwsze dni były znośne, ale im dalej tym coraz gorzej dla jego organizmu. Zdarzało mu się wymiotować, nawet kiedy Jun akurat go obserwował zza szyby. Wtedy szczególnie było mu wstyd. Schudł mocno. Tego dnia rzucał się na łóżku z wysoką temperaturą, by obudzić się z zamierającym krzykiem. Otarł łzy kantem dłoni i niemal przestraszył się widząc Juna za oknem. Pokiwał mu słabo, łapiąc za słuchawkę telefonu i przysuwając ją sobie do ucha.
- Hej - przywitał się z nim.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się delikatnie i pociągnął zaraz nosem.
- Powiesz im, że ich kocham? - zapytał go zaraz, przymykając na chwilę oczy. Przeczesał palcami włosy, których część została mu w dłoniach, więc odruchowo nasunął na głowę mocniej czapkę. - Jun-chan? Tęknię...za tuleniem...

Unknown pisze...

- A buzi też dostanę? - zapytał go zaraz pozwalając sobie na nieco szerszy uśmiech. - Co w domu? Jak ci idzie w pracy? A Tomo-san już się nie przemęcza?

Unknown pisze...

- I nie palisz już? - chciał wiedzieć. - A Kei-chan? Wczoraj był... ale jakiś niemrawy - chłopiec musiał urywać podczas mówienia by nabrać głębokiego powietrza. - Jun-chan? Zawołasz lekarze? - zapytał go po dłuższej chwili walki z bólem. Sam spróbował dotknąć czerwonego guzika ale nie mógł.

Unknown pisze...

- Niedługo poczujesz sie tu jak w domu - skomentował cicho Ryu, kiedy lekarz wrzesł do środka. Powiedział w czym ma problem i chwilę później otrzymywał środek przeciwbólowy.

Unknown pisze...

- A...nie możesz trochę zostać? - zapytał go cicho. - Nie możesz? Proszę, zostań...

Unknown pisze...

- To... - chłopak namyślił się chwilę, po czym uśmiechnął się szerzej. - Poopowiadaj mi o swoich studiach - zdecydował w końcu. - Od momentu pójścia na nie, przez poznanie Tomo-san, do tego jak to się stało, że taka przyjaźń jest...

Unknown pisze...

- Mhm - Ryu pokiwał lekko głową przecierając zmęczone oczy, ale nie odsunął się od telefonu. Wciąż patrzył na Juna. - Czyli studiowanie nie jest takie złe, prawda? - zapytał go jeszcze. - A jak umiem gotować to mogę zjednać sobie współlokatora... ano... Tomo-san obiecał nauczyć mnie piec bułeczek z czekoladą - uśmiechnął się szerzej. - Wypróbujesz jedną jak upiekę?

Unknown pisze...

- Uhm bo ja chyba pójdę na fotografię - oświadczył mu. - Dobrze? - zapytał zaraz, po czym skinął głową, odkładając telefon i okrywając się mocniej kołdrą.

Unknown pisze...

Kei klepnął go w ramię koło 10 w nocy.
- Smacznie się śpi na krześle, co nie? - zażartował. - Chodź, ja prowadzę, ty śpisz... jedziemy do domu - zaproponował mu.

Unknown pisze...

- Eh tym wszystkim - przyznał ciężko. - Ja też miewam gorsze dni, przepraszam. Ryu, Hikaru... a teraz jeszcze moje słońce... ma zagrożoną ciążę... przytłoczyło mnie to wszystko po prostu - przyznał cicho. - Ale już jest ok. Pozbierałem się.

[dobranoc! powodzenia xD]

Unknown pisze...

- Mhm... po prostu na mnie to wszystko spadło, ta wiadomość... i nie dałem rady - przyznał szczerze. - Just teraz jest lepiej - dodał po chwili z lekkim uśmiechem.

[nie pamietam jak nazwałam narzeczoną Keia xD Aoi? Ai? Ayaka? Aya?]

Unknown pisze...

- Poprosiłem, jutro tu będzie - uśmiechnął się lekko. - Eh no nie wygląda za ciekawie, ale moja znajoma mówi, że Ryu zaczyna pozytywnie reagować na leki... więc jest odrobinę lepiej - wyciągnął z kieszeni wyniki poprzedniego miesiąca i dzisiejsze. - Zobacz... skoczył trochę w górę - pokazał na wykresie. - To dobrze.

Unknown pisze...

- Na nim nie będzie to dobrze wyglądało, bo dostaje takie leki, by obniżyło mu odporność i by organizm przestał walczy z obcymi komórkami - wyjaśnił mu spokojnie. - Ale będzie lepiej, zobaczysz - dodał po chwili. - Jasne stanę, sobie muszę kupić papierochy...

Unknown pisze...

- Jak wyniki będą takie jak tu - ponownie wskazał mu wykres. - Poprawi się znowu...to dostanie pprzepustkę. Tylko pewnie będzie bardzo słaby i będzie musiał leżeć, ale zawsze lepiej w domku. Pale...trochę... nie widzi to pale

Unknown pisze...

- Tak, bo normalnie to ona pali -zaśmiał się. - No wiem....specjalne święta.

{sorki bede potem, mam zajecia}

Unknown pisze...

Kei spojrzał na niego i wzruszył ramionami, idąc w stronę wskazanego sklepu.
- Hm... tylko nie przesadź z prezentami, bo go za mocno rozpieścisz - uśmiechnął się lekko. - No i Yuto pewnie też liczy na coś od ciebie...

Unknown pisze...

- Mhm no to pewnie, że mu kup - uśmiechnął się lekko. - Jak przychodzę to dużo o tobie mówi - dodał po chwili z lekkim uśmiechem. Wyszedł ze sklepu kiedy już kupił sobie jedną paczkę papierosów. - Mój skarb będzie za godzinkę na dworcu... poczekasz ze mną?

Unknown pisze...

- Nie... Ryu-chan - roześmiał się serdecznie Kei odpalając sobie zwykłego. - Poczęstowałbym cię, ale nie chcę psuć twojego postanowienia o rzuceniu palenia - uśmiechnął się.

Unknown pisze...

- Przepraszam, ale nic na to nie poradzę. Jak człowiek jest zestresowany i zdenerwowany to nie potrafi się powstrzymać - odparł zgodnie z prawdą, zaciągając się mocno. - Hm... że bardzo cię kocha, pyta o to jak ci idzie w pracy, jaki jestes w domu... czy bardzo się dołujesz, bo on wie że tak jest, bo jesteś paranoik...

Unknown pisze...

- Prawdę... bo jak mu kłamałem to stwierdził, że im bardziej kłamię tym gorzej z tobą jest i za bardzo się martwił - skapitulował Kei, biorąc jeszcze dwa porządne buchy i wyrzucając papierosa. - Ryu wie, że się martwisz, bo go mocno kochasz. On się stara, tylko wie że tego nie widać...

Unknown pisze...

- No tak... ale ja się mu nie dziwię... sam byś pewnie nie chciał, by cię ktokolwiek oglądał, gdybyś był w podobnym stanie - zauważył cicho. - Ja wiem, że on chciałby się do ciebie przytulić...dlatego... załatwiłem ci wizytę w środku jutro - odchrząknął patrząc na Juna. - Ale będziesz musiał ubrać maseczkę i przebrać się w czyste ciuchy. Nie ma ściągania maseczki z twarzy. Ryu może podłapać każde świństwo teraz, a tego nie chcemy. No i będziesz miał pół godziny, ok? Na więcej nie dali się przekonać...

Unknown pisze...

- Mhm nie jeśli będziesz się trzymał instrukcji jakie dostaniesz pewnie przed samym wejściem. Tylko go nie całuj i niech ci do głowy nie przychodzi ściągać maskę - uśmiechnął się mężczyzna. - No i wytul go porządnie, bo nie wiem, czy drugi raz uda mi się to załatwić.

Unknown pisze...

Machnął tylko ręką i wywrócił oczyma.
- Oj nie przesadzaj. To nie było dla mnie aż tak dużym problemem. Kilka dni przekonywania - uśmiechnął się lekko. - Robię to dla niego, ale i dla ciebie. Masz zacząć normalnie jeść i się wysypiać, zrozumiano? - upewnił się. - Bo kto będzie się Ryu zajmował, jak już wyjdzie... gdy ty mi trafisz do szpitala z przemęczenia? Jak już tam trafisz to upewnię się by cię długo potrzymali. Za karę.

Unknown pisze...

- Ty zacznij o siebie dbać, to ja zastanowię się czy mu o tym wspomnieć czy nie. Mnie szpital straszny nie jest - trzepnął go przez łeb. - Obserwuję cię w domu to wiem jak jesz - fuknął na niego. - Więc mi tu nie kłam.

Unknown pisze...

- Pogadamy jak zaczniesz się starać. Mam cię na oku wredoto - odbił się od ściany, gdy zaczęto zapowiadać pociąg zmierzający z Kioto i ruszył w stronę peronu. - Nie możesz mi zachowywać się jak dzieciak.

Unknown pisze...

- Mój brat nie umrze - spojrzał na niego ostro. - Więc zacznij wreszcie w to wierzyć całym sobą. Ryu dobrze zrobił ograniczając ci wizyty. Chodząc tam codziennie, pociąłbyś się po tygodniu, a po dwóch musiałbym zapraszać nowego balsamistę co by cię poskładał - fuknął na niego.

Unknown pisze...

- Ja wiem, jestem po prostu przyzwyczajony do niego w takim stanie - przyznał wzdychając ciężko. - Po prostu zacznij o siebie dbać, dobrze? - poradził mu tylko i pomógł wysiąść z pociągu Ayace. Wziął od niej plecak i ucałował ją szybko. - A ty... - tu zawiesił na niej wzrok. - Jak ty w ogóle mogłaś spaść ze schodów? Miałaś o siebie dbać - zbeształ ją.
- Matko... goniłam uciekającego złodziejaszka. Wyrwał mi torebkę - usprawiedliwiła się.
- Torebka ważniejsza od ciebie i naszego dziecka - trzepnął ją przez głowę. - Kobieto nieczysta! Jeszcze jeden taki wybryk a leżysz w szpitalu do końca ciąży - warknął.
- Też za tobą tęskniłam - wywróciła oczyma i uśmiechnęła się do Juna. - Cześć mizerniaku.

Unknown pisze...

- Wyglądasz jak chodzące zombie - odparła puszczając Keia i lekko przytulając Juna. - Za tobą tez w sumie tęskniłam - dodała śmiejąc się lekko. - Jak już będę mamą to idziemy na piwo - oświadczyła. - Tylko jedno - dodała wiedząc, że Jun ma słaba głowę.
- Dobra, jedziemy do domu. Pakować się do samochodu - westchnął Kei, samemu wsiadając za kółko. - Jutro cię zawiozę na badania.
- Ło Jezu... co ja zrobiłam - jęknęła teatralnie opierając czoło o ramię Juna. - Gdybym była uważniejsza... miałabym doktorka z głowy do świąt...

Unknown pisze...

- O... zrobimy sobie sesje terapeutyczną w chłodni? - zaproponowała, przez co Kei niemal się nie zakrztusił.
- Chcesz go do grobu wpędzić?!
- Nie! Taka terapia szokowa... dobra głupi żart - wymamrotała. - Przepraszam - dodała w stronę Juna, delikatnie go obejmując w ramach przeprosin. - Chętnie ci pomogę, postaram się przynajmniej.

Unknown pisze...

- No problemo - odparł Kei, unosząc lekko kciuk do góry. - O ile sie wyśpisz i nie będziesz wyglądać jakbyś miał zasnąć za kółkiem - dodał powoli dojeżdżając do domu.
- Oj porozmawiamy w domu. Porozmawiamy o twoich uczuciach - zdecydowała. - I obawach, bo one są teraz najwazniejsze.

Unknown pisze...

- Nie ma czego, ja cię do niczego nie będe namawiać i jeśli będziesz miał dość to mówisz prosto z mostu i przestajemy - uśmiechnęła się szeroko wychodząc z samochodu i łapiąc go na chwilę za rękę, by nie upaść. - Łoj... zatoczyło mną - przyznała zawstydzona. Kei zaraz się przy niej znalazł pomagając jej wejść do środka.
- Idziesz na kanapę i leżysz - przestrzegł ją. Ze środka dało się słyszeć krzyki. - Kur... - podprowadził tylko Ayakę do kanapy i ruszył rozdzielić Reiko i Hikaru. - Człowieku ty się weź opanuj! - wrzasnął na brata popychając go na ścianę i wyrywając mu z dłoni nóż. - Grozić to jedno, ale używać do tego noża?! - trzasnął go mocno, niemalże łamiąc mu nos i złapał go za poły koszuli wyprowadzając z domu, by nie lać brata przy dzieciach. - Zaraz wracam - posłał pokrzepiający uśmiech Reiko.
- Uła... czeka mnie dużo pracy tutaj - stwierdziła cierpko Ayaka, patrząc na trzęsącą się ze strachu dziewczynę.
- Ja nie chcę... - Reiko spojrzała na Juna nie mogąc powstrzymać łez. - Ja nie chcę...się kochać za pieniądze - jęknęła. - Powiedziałam mu... powiedziałam i się zdenerwował... przepraszam.

Unknown pisze...

Reiko pokiwała tylko głową jeszcze trochę płacząc.
- Jun... - przełknęła głośno ślinę. - A możesz...pospać dziś w naszym pokoju? Na materacu? - poprosiła go cicho, nie chcąc zostawać w pokoju sama z Aoi. Trochę bała się, że groźba Hikaru się spełni.

Unknown pisze...

- Powiedział, że...żę wytnie moje dzieci - rozpłakała się całkowicie, więc Aya, wzięła ją delikatnie za rękę na kanapę i tylko przytuliła lekko. - Nic nie zrobił - dodała zaraz, tylko pokazując porządny siniec na ręce którą mocno trzymał. - Uhm...bo... bo przyjechaliście.

Unknown pisze...

- przepraszam - powtórzyła jeszcze raz, trochę się już uspokajając. - Przepraszam i... i dziękuję - dodała zaraz patrząc na niego. W końcu nie musiał jej wyświadczać przysługi i mógł spać u siebie.

Unknown pisze...

- Mój dzielny mężczyzna potrafi przylać - puściła do niego oczko. - Ale możesz iść mu pokibicować. Weź Kiarę, pewnie się ucieszy - dodała patrząc na psinę, która najwyraźniej była w bojowym nastroju. - A ja porozmawiam z Reiko - dodała, wstając by zrobić im herbaty.

Unknown pisze...

[odpisałam ci?]

Unknown pisze...

[23:54, o tym, że Jun zostaje na noc i pyta Ayi czy isc do Keia ma xD no i ja odpisywałam...ale może nie dostałaś]

Unknown pisze...

[oki]
Kei radził sobie całkiem nieźle.Hikaru siedział już na ziemi dysząc ciężko. Mężczyzna kopnął go jeszcze raz, krzycząc na niego, bo puściły mu wszystkie nerwy. Gdyy nie to że Jun wyszedł z domu mógłby się nie powstrzymać. Splunął na brata odsuwają się od niego.
- Nie wiem jak mam mu to przetłumaczyć - warknął uderzając pięśicią w ścianę budynku by rozładować gniew.

Unknown pisze...

- Teraz nie mogę - wycedził przez zęby wyciągając z kieszeni papierosy i zapalając jednego, nie przejmując się kompletnie krwawiąymi dłońmi. - Jak tak można, Jun? Nie tak był wychowywany... nie tak...

Unknown pisze...

- Nie puszczaj Ryu do Tokio - skomentował tylko kończąc papierosa. Odetchnął głęboko. - Pójdę opatrzyć ręce -zdecydował w końcu.

Unknown pisze...

- Nie... ale ja nie mówię, żeby został... tylko niekoniecznie Tokio. Może studiować na przykład w Kioto - zaproponował. Przysiadł na fotelu wyciągając apteczkę ze swojej torby. - Ok... to pracuj - podał mu wszystko co potrzebne.

Unknown pisze...

- Pewnie. Mógłby jakby chciał. Pokój dodatkowy mamy, a nasz dzidziuś jeszcze go nie potrzebuje - odparł z lekkim uśmiechem, krzywiąc się zaraz lekko. - Ale wiesz... on też ma prawo mieć wykształcenie, co nie? - uśmiechnął się znów. - No ja wiem... będzie miał pewnie rok w plecy, ale w końcu pewnie skończy.

«Najstarsze ‹Starsze   801 – 1000 z 5000   Nowsze› Najnowsze»