niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2001 – 2200 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-oj tam...ja lubie jak głośno oznajmiasz że ci dobrze.-odszepnal glaszczac go po wloskach. Tulac go do siebie równiez zasnął.

Takano | Jun pisze...

-um jasne kochanie. Dzisiaj spełniam twoje zachcianki.-uśmiechnął się i ucałował go w policzek.-muszę jakoś zadośćuczynić że z mojej winy dzisiaj sobie polezysz.-dodał wstając i podchodzac do plecaka z którego wyjął bokserki.-nie chcesz się najpierw umyć?

Takano | Jun pisze...

-ale przecież mogę co zanieść.-zauważył i już w bokserkach usiadł na brzegu łóżka.-po kąpieli na pewno będziesz się czuł bardziej komfortowo...-dodał trochę ciszej.

Takano | Jun pisze...

-nie ufasz mi? Kochanie już dostałem co chciałem...nie będę znów próbował. Teraz tylko się wykapiemy.-uśmiechnął się i wziął go na ręce.-jesteś uroczy jak się rumienisz.

Takano | Jun pisze...

-oj no skarbie. Pamiętaj że nigdy nie będę cię zmuszał. No i jestem cierpliwy. Ja sam nie chce tak zaraz po...-posadził go w wannie i napuscil wodę.-pilnuj a ja przyniosę ci ubrania, ok?

Takano | Jun pisze...

-czujesz się lepiej?-spytał zdejmujac bieliznę i wchodząc do wody.-jak wyjdziemy to zrobię ci sniadanie...w końcu mogłem to powiedzieć.-zaśmiał się i objął go lekko.-i widzisz...jest normalnie, bez podtekstów.

Takano | Jun pisze...

-niedługo przejdzie i odzyskasz siłę.-zapewnił go.-jasne że było mi dobrze! W sumie to nawet za lekkie określenie. Widujemy się rzadko i wszystko odczuwamy dwa razy bardziej. Było mi bardzo przyjemnie.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-no kochanie skoro byłeś w stanie sam wyjść z wanny to nie może sz tak boleć.-zaśmiał się również wychodząc i szybko się ubierajac.-może polezysz w salonie?

Takano | Jun pisze...

-trochę...chociaż teraz każdy wolny czas będę przeznaczał na remont mieszkanka. Żeby było gotowe jak już przyjedzesz.-uśmiechnął się a zaraz poszedł do kuchni robić śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-postaram się.-zaśmiał się robiąc jajecznice.-uznaję to za komplement kotku.-obdarzył go uśmiechem i wrócił do gotowania żeby nic nie spalić.

Takano | Jun pisze...

-obiecuje. Ale na prawdę chciałbym już mieszkać na swoim kiedy przyjedziesz w przyszłym miesiącu.-odparł wykladajac jajecznice na talerzyki a grzanki do koszyka. Zalal herbatę i całość zaniósł do salonu.-pamiętaj o lekach.

Takano | Jun pisze...

-smakowalo?-spytał z uśmiechem.-pójdziemy wieczorem do tej całej Mayi o której mowiles?-spytał pijąc herbatke.-bo do wieczora ból powinien przejść...-zauważył bo przecież starał się być delikatny.

Takano | Jun pisze...

-na zdrowie. Mam nadzieje że to kichniecie nie wróży niczego poważnego.-uśmiechnął się lekko.-będę dzwonil ale ty też czasem zadzwoń. -dał mu calusa w policzek.-do Yukan sam przyjedziesz?

Takano | Jun pisze...

-rozumiem niespodzianka żebym nie mógł przyszykowac ani mieszkania, ani kolacji ani siebie. Wredny maluch.-zaśmiał się i oparł głowę o jego ramie.-to zemsta za to że przyjechałem wcześniej?

Takano | Jun pisze...

-no cóż...mam nadzieje że będę wtedy w pracy. I że mieszkanie będzie gotowe.-zaśmiał się.-ja ciebie też...nawet jeśli głupio się mscisz.-pstryknal go w nosek.

Takano | Jun pisze...

-no już...nie musisz tego rozgrzebywac. Było, minęło, mój błąd.-pokrecil głową.-cieszę się że smakowało. Staram się poprawić w kuchni.

Takano | Jun pisze...

-już coraz częściej po prostu robię coś z przepisem. Idzie coraz lepiej.-uśmiechnął się i ucałował go lekko.-dla ciebie wszystko.

Takano | Jun pisze...

-czemu? Widzimy się raz na miesiąc więc powinniśmy ten czas jak najlepiej wykorzystać. Rozmowa przez telefon to nie to samo.

Takano | Jun pisze...

-no to sumie racja. Jakieś granicę muszą być. -Zachichotal i mocno przutulil. Siedział tak dłuższą chwilę.-kocham cię. I tęsknię kiedy jesteśmy daleko od siebie. Już nie mogę się doczekać kiedy zamieszkamy razem.

Takano | Jun pisze...

-poczekam tyle ile trzeba...a potem już będzie spokojnie.-uśmiechnął się.-Ryu?-odezwał się po dłuższej ciszy.-czy będziesz miał coś przeciwko temu żebyśmy wzięli ślub jak już skonczysz studia.

Takano | Jun pisze...

-ał nooo! Przecież mówię że po studiach! Po studiach!-krzyknął robiąc sobie z poduszki tarczę.-zawstydzilem cię? Przepraszam. Wrócę do tego jak już skończysz studia.-obiecał nie wspominając że on już wtedy będzie po 30.

Takano | Jun pisze...

-będziesz żył gluptasie!-zmierzwil mu włosy i obdarzył go uśmiechem.-wiem że wyjechałem daleko w przyszłość. Wybacz, już więcej tego nie zrobię.-obiecał.

Takano | Jun pisze...

-no ja trochę wybiegam w przyszłość.-wzruszył ramionami.-za trzy tygodnie będzie super. Na pewno. Twoje rodzeństwo się ucieszy...porozmawiasz z ojcem.

Takano | Jun pisze...

-misiu co tobie?-spytał patrząc na niego. Rozumiał że chłopak może się trochę stresowac rozmową z ojcem ale żeby nazywał go tatą?-jestem twoim chłopakiem a nie ojcem.

Takano | Jun pisze...

-bardzo zabawne kochanie...-mruknął unosząc jego twarz na podbrudek.-a tak się staram zachowywać jak twój partner a nie rodzic.-westchnął calujac go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-cieszę się że wychodzi coraz lepiej.-uśmiechnął się.-c...co?-zajakal się trochę bo to pytanie zbilo go z tropu.-znaczy...wiem że od twoich pieszczot mi stanął ale...ale to na prawdę nie znaczy że musisz się tym zajmować...-powiedział szybko.-możesz ale nie musisz.-dodał jeszcze szybciej.

Takano | Jun pisze...

-chcesz?-spojrzał na niego zaskoczony. Zaraz przypknal oczy i oddał się odczuwanej przyjemności.

Takano | Jun pisze...

-um...-kiedy chłopak skończył zapial rozporek.-pocieklo ci trochę...-zaśmiał się wycierajac mu kąciki ust.

Takano | Jun pisze...

-to nic. To nawet urocze. I tak już jesteś świetny...-pochwalił go.-no zaraz pójdziemy...-zgodil się.

Takano | Jun pisze...

-oj...nie wiem jaki jest Tomo w te klocki.-zaśmiał się.-zaspokajasz mnie. Z czasem po prostu będzie jeszcze lepiej. Nie martw się tak o to. Jest mi dobrze.-zapewnił go spokojnie.-a jak tak się tym stresujesz to spotkaj się z Tomo kiedy będziesz w Yukan.

Takano | Jun pisze...

-no tak tak...ale jak rozumiem dla mnie też będziesz miał czas? Tydzień w Yukan to dużo...-ucałował go lekko.-mój kochany...mój...

Takano | Jun pisze...

-no ja myślę...-ucałował go lekko.-to co już nie boli? Możemy iść?-spytał tulac go do siebie.

Takano | Jun pisze...

Mężczyzna zapial koszulę i posprzatal trochę. Ubrał buty i poczekał przy drzwiach. Kiedy już wyszli złapał chłopaka za rękę.
-to gdzie idziemy?

Takano | Jun pisze...

-ach no tak.-uśmiechnął się.-ładne. Takie spokojne, nie to co pedzace Tokio.-powiedział spokojnie.-daleko ona mieszka?

Takano | Jun pisze...

-no może więc kiedys na jeden pójdziemy? Razem? Co ty na to? Może na koncert Tomo jak już pojedzie w trasę?-zaproponował idąc spokojnie obok niego.

Takano | Jun pisze...

-oj na zdrowie...na pewno wszystko ok?-spytał obejmując go ramieniem.-pójdziemy. Na fazie jest w trakcie nagrywania płyty.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-no pewno misiu? Na pewno ok?-spytał zdejmujac kurtke i mu ją oddając.-mam nadzieje że to nie będzie nic poważnego...-uśmiechnął się.-daleko jeszcze?

Takano | Jun pisze...

-mhm kotku.-uśmiechnął się obejmując go ramieniem. Kiedy doszli na miejsce zapukał do drzwi.

Takano | Jun pisze...

-ech...byłem po prostu zbyt zmęczony żeby cokolwiek robić...-mruknął tylko kiedy już się z nią przywitał. -ale mniejsza o to co było powodem mojego rozkojarzenia. Ryu mówił że chciałaś się ze mną widzieć.

Takano | Jun pisze...

-cóż zupełnie nie wygladasz na tyle.-zaśmiał się cicho.-jak nas uczylas wyglądałaś jeszcze mlodziej.-dodał wciąż się śmiejąc.-no nic...zmienilas kierunek nauczania? Kiedy?

Takano | Jun pisze...

-no tego jednego co nie oddam.-zaśmiał się.-ale rozumiem...kto by chciał tyle nauczać o balsamowaniu.-wzruszył ramionami.-a tak z ciekawości spytam...jak poznałaś że to moja praca? Nie było mojej twarzy na zdjęciach, prosiłem go o to.

Takano | Jun pisze...

-a to...-pokiwal głową.-pamiętam że tylko ja nie mogłem się przekonać to szycia sciegiem krzyzykowym i lecialem na okretke kończąc x'em.-zaśmiał się cicho bo tak zostało mu do dzisiaj.-a z tobą policze się później. Miało nie być mojej twarzy na zdjęciach z pracowni.-fuknal.

Takano | Jun pisze...

-Tak był w tyle i potrzebował korków więc mu pomagałem. Ale on inaczej kończył szwy...-wzruszył ramionami.-Ech Ryu...zgodziłem się na te zdjęcia pod warunkiem że nie będzie na nich mojej twarzy...obiecałeś że nie będzie.

Takano | Jun pisze...

-aish...-zmierzwił sobie włosy.-dobra już dobra. Nie będę się o to kłócił.-mruknął tylko.-Takada-sensei mówił że niedługo pewnie zamkną mój stary kierunek na tej uczelni. Za mało chętnych...

Takano | Jun pisze...

-No jeśli o mnie chodzi to marne szanse...nie będę uczył.-machnął ręką.-no mały...wypraszam sobie tego szczurka. Po prostu nie biegam niedospany i z podbitym okiem. To było na początku pierwszego roku...a co za tym idzie początku terapii...-zakończył ciszej.

Takano | Jun pisze...

-Oj wiesz jak z nim było.-machnął ręką nie chcąc na ten temat rozmawiać.-Nie różnię się tak bardzo od 20-letniego siebie. Włosy mi urosły...-wzruszył ramionami.

[robię powiązania to i będzie foto młodszego Juna XD]

Takano | Jun pisze...

-Jeju Ryu! Przecież ja te zdjęcia mam. -westchnął.-Dzieciaku...wystarczy poprosić to wyjmę album i pooglądasz moje zdjęcia...nie mam tylko tych odkąd skończyłem 15 lat do bodajże 18-19.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Dam. Nigdy o nie nie pytałeś. Dam ci je zobaczyć jak przyjedziesz. Mam albumy.-westchnął.-Nie lubię młodszego siebie. Do 10 roku życia wyglądałem jak dziewczynka.

Takano | Jun pisze...

-Zamęczysz mnie...pokażę co nie znaczy, że je dostaniesz. Moja mama uparcie zakładała mi żeńskie kimono...-westchnął ciężko.

Takano | Jun pisze...

-Ech doprawdy...znów kicha. Wybacz ale chyba będziemy się zbierać. Powinien wskoczyć pod kołdrę żeby nie złapać czegoś mocniejszego.

[ano...kto jest dawcą mordki Ryu? XD]

Takano | Jun pisze...

-No często...było nie było to mój przyjaciel. Przekażę mu to.-zapewnił z lekkim uśmiechem.-Tak idziemy bo ciągle kichasz.-powiedział spokojnie i wsunął buty na nogi.

[ta XD zaraz będą powiązania ^^ nie było dużo do pisania]

Takano | Jun pisze...

-Ech no dobra...chociaż wolałbym żebyś jak najszybciej znalazł się pod kołdrą.-mruknął.-do zobaczenia.-uśmiechnął się do kobiety i wyszedł.

[hahahaha aż chyba wstawię to zdjęcie : http://data1.whicdn.com/images/121072580/large.jpg ]

Takano | Jun pisze...

-I teraz prosto do domu, tak?-spytał żeby się upewnić. Wziął od niego torbę i ruszył w stronę akademika.

Takano | Jun pisze...

[pozdrawiam że nie to zdjęcie wysłałam XD miało być to http://data1.whicdn.com/images/103834779/large.jpg XD]

-No pięknie...jak ty się tam mogłeś urządzić co?-westchnął wchodząc do windy. To po prostu ty. Jak będę wracał to zadzwonię do Kokiego.-dodał póki jeszcze stali w widzie.

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też a teraz śmigaj do łóżka.-pogonił go szybko.-Zrobię ci herbatkę i będę się zmywał.

[no i są!]

Takano | Jun pisze...

Jun szybko podał mu herbatkę i ucałował.
-będę leciał. Kocham cię.

Takano | Jun pisze...

-Jasne zaraz wsiądę w samochód. Bedę za jakieś 4 godziny.-zapewnił szybko.-a jak już rozmawiamy...dzwonił Koki? Bo jak z nim gadałem to był za granicą i pracował...obiecał że do ciebie zadzwoni.

Takano | Jun pisze...

-To nic...wspominał że nie chciał zrywać i...że tym razem będzie w pracy bardzo długo...z resztą dowiesz się sam jak zadzwoni. Wie, że zrobił źle.-powiedział spokojnie.-Obiecuję nie szarżować i dojechać cało.

Takano | Jun pisze...

-Będe, nie ma za co dziękować, serio.-rozłączył się i wybiegł ze swojego nie do końca urządzonego mieszkania. Tak jak powiedział już po 4 godzinach wchodził do szpitala.-gdzie leży Amakusa Ryu?-spytał bez owijania w bawełnę.

Takano | Jun pisze...

-Dziękuję.-odebrał plakietkę i od razu skierował się do odpowiedniej sali. Kiedy zobaczył że chłopak nie śpi podszedł do łóżka.-czemu nie śpisz?-spytał siadając na krzesełku.

Takano | Jun pisze...

-No już kochanie.-położył się obok niego i przytulił.-mogę dzisiaj zostać na noc. Prześpij się kochanie.

Takano | Jun pisze...

-Zostanę.-obiecał tuląc go do siebie. Trzymał go w objęciach cała noc ciesząc się że chłopak zasnął i spokojnie oddycha.

Takano | Jun pisze...

-Zostanę tak długo jak będzie to potrzebne.-odszepnął nie chcąc budzić wtulonego w niego chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Mój kochany.-szepnął głaszcząc go po włosach. Cieszył się że chłopak w końcu odpoczywa i leki mogą działać.

Takano | Jun pisze...

-To nic kochanie...ale na prawdę nie musisz się martwić...zaufaj lekarzom. Sam mówiłeś że jest tu przyjaciółka twojej lekarki. Spokojnie.-uśmiechnął się do niego lekko.-Zostanę przy tobie póki nie będzie lepiej.

Takano | Jun pisze...

-Wiem kochanie. Ale już dobrze. Jestem przy tobie. Tak lepiej, prawda? Jak jestem obok?-spytał wciąż go głaszcząc.-Z czasem będziesz się tu czuł swobodniej.

Takano | Jun pisze...

-Ale chciałem. Przyjechałem i będę cię wspierał. Zostanę żeby było ci lepiej tu spać. Nie przejmuj się mną i nie marudź. Gdybym nie chciał przyjeżdżać to bym tego nie zrobił.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham.-uśmiechnął się.-śpij spokojnie. Zjesz coś jak się obudzisz.-przytulił go pozwalając mu zasnąć.

[hehe znalazłam zdjęcia na nastoletniego Juna XD http://31.media.tumblr.com/tumblr_l6a3eteVgX1qcsgoho1_400.jpg]

Takano | Jun pisze...

-Już ci lepiej?-spytał Jun który nie spał już od paru godzin.-lekarze mówili żeby zawołać jak już się obudzisz.

Takano | Jun pisze...

-Nie. Wciąż leżałem obok ciebie bo tak mocno się tuliłeś.-uśmiechnął się lekko.-ale to nic. Możemy zjeść razem. Nie martw się o mnie.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj gluptasku i idź. Potem razem pójdziemy coś zjeść, mną się nie przejmuj.-uśmiechnął się i go puścił.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem kochanie. Mi to obojętne.-powiedział wstajac z łóżka i lekko się przeciagajac.-zejdziemy do stołówki to się okaże.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-no to już zakładaj jeszcze ciepłe skarpety i zapnij bluzę. Zjesz i wracasz do łóżka.-polecił mu. Już się przyzwyczaił do tego że chłopak dość często bywał w szpitalu.-wiesz dzieciaki już się cieszą że przyjedziesz, razem z twoim ojcem planują przyjęcie i w ogóle...

Takano | Jun pisze...

-ale oni chcą bo bardzo tęsknią. Mówią że to nie sprawiedliwe ze tylko ja cie odwiedzam. Dlatego chcą zrobić przyjęcie na które nie jestem zaproszony żebyś był tylko ich..,-zasmial się.się-ja ciebie też kocham.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale później jesteś cały mój.-ucałował go w policzek. Kupił sobie tosty uznając to za jedyną zjadliwa rzecz w szpitalnym menu i usiadł przy stoliku.

Takano | Jun pisze...

-Jasne misiu. Zostanę, taki był plan. Dostałem trochę wolnego. Spokojnie kochanie, wiesz że nie zostawię cię samego kiedy ci ciężko.-zapewnił i pogłaskał go po policzku zaraz jednak wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-Możesz. Wiem, ze jak chorujesz to się robisz przylepa.-zaśmiał się wstając i biorąc go na ręce.-Idziesz do łóżka bo masz gorączkę.-oznajmił od razu wychodząc ze stołówki.-a przecież chcesz wyzdrowieć i przyjechać do Yukan.

Takano | Jun pisze...

-mój kochany.-zaśmiał się cicho kładąc śpiącego chłopaka do łóżka i okrywając go kołdrą. Usiadł na krzesełku przy łóżku patrząc na niego rozczulonym wzrokiem.

Takano | Jun pisze...

-Niestety niezbyt miłe...wolę go nie wspominać. Był koniec roku szkolnego, kwiecień. Była ładna pogoda, czekałem na nią pod szkołą, z dyplomem w ręku. Kiedy ją zobaczyłem po drugiej stronie ulicy zacząłem skakać, machać i krzyczeć żeby szybko przybiegła bo mam jej coś ważnego do pokazania...ona przebiegła przez ulicę i uderzył ją samochód...-uśmiechnął się smutno.-to moje ostatnie wspomnienie związane z nią.

Takano | Jun pisze...

-Nie przepraszaj. Miałeś pełne prawo o to zapytać.-pogłaskał go po policzku.-Ja ciebie też kocham, ale połóż się skarbie bo masz gorączkę.

Takano | Jun pisze...

-ech kochanie...-położył się obok niego.-moja co prawda była balsamowana...-przyznał spokojnie i objął go ramieniem.-troszkę...ale tak tylko troszkę, jest mu z tym ciężko. Ja lubię twój uśmiech i twoje oczy...-pogłaskał go po policzku.-Ja też jestem podobny do mamy...-dodał cicho.

Takano | Jun pisze...

-Ale lubię, więc nie mamy problemu.-zaśmiał się.-Byłem kiedy byłem młodszy...z resztą nadal mam jej oczy...tylko kiedyś bardziej byłem. Z resztą zobaczysz na zdjęciach.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-potem? bo nie myłem się odkąd wyjechałem z domu...więc będzie z dwa dni.-mruknął wąchając kawałek koszulki.

Takano | Jun pisze...

-potem.-zaśmiał się i pozwolił mu znów zasnąć. Wiedział że na chorobę najlepiej robi sen.

Takano | Jun pisze...

-Jasne, kiedy chcesz? Zadzwonię żeby przyjechała, na pewno się zgodzi.-uśmiechnął się i pogłaskał go po włosach i policzku.

Takano | Jun pisze...

-no z chęcią ale z tego co widzę to nie masz tutaj żadnej książki...-zauważył spokojnie.-a powiedz mi co chcesz od mojej pani psycholog? Potrzebujesz z czymś pomocy?

Takano | Jun pisze...

-um dobrze...poproszę żeby przyjechała. Ale pamiętaj że ja zawsze będę przy tobie gdybyś potrzebował pomocy. Nie umrzesz.-ucałował go w czoło.-a teraz już spij.

Takano | Jun pisze...

-ech no nie będę ci takich rzeczy czytał.-wywrócił oczyma.-za to mogę ci pokazać jak urzadzilem sypialnie i łazienkę bo mam już w mieszkaniu zrobione dwa pomieszczenia.-pochwalił się,

Takano | Jun pisze...

Wyjął telefon i pokazał go zdjęcia.
-jest niedaleko morza...z resztą zobaczysz.-zasmial się nie umiejac tego wyjaśnić.

Takano | Jun pisze...

-kuchnia...wiesz kochanie taka średnia jest. To nie jest duże mieszkanie. Ale dla nas dwóch jest w sam raz. W łazience zmiescilem i prysznic i wannę to w kuchni też wszystko zmieszcze. Najmniejsza jest sypialnia...ale to raczej nie problem, nie?

Takano | Jun pisze...

-no tak Kiara...tylko że my nie mamy tam podwórka więc będzie musiała być w domu. Jakieś legowisko się jej zrobi.-obiecał z uśmiechem.-jak przyjedziesz to już wszystko będzie gotowe.

Takano | Jun pisze...

-misiu...to nie tak że nie lubie pieskow, Kiare polubiłem.-uśmiechnął się.-a jak na razie, że zdjęć podoba ci się mieszkanie?-spytał i dał mu calusa.

Takano | Jun pisze...

-zrobię, sam chciałem żeby w salonie były ciepłe kolory tak jak w sypialni. Teraz robię kuchnię, potem salon i korytarz.

Takano | Jun pisze...

-to nic kochanie. Ja wszystko zrobię, ty pamiętaj o studiach i o zdrowiu. Już dość że się uparles że będziesz płacił...

Takano | Jun pisze...

-jest ok tak jak jest. Sam wyremontuje mieszkanie. To nic takiego, nie jest tego dużo.-uśmiechnął się lekko.-ważne żebyśmy później zamieszkali razem.

Takano | Jun pisze...

-zostawić ci jedną ścianę do pomalowania?-spytał całkowicie poważnie.-to nie byłoby problemem a ty miałbyś swój wkład.

Takano | Jun pisze...

-naprawde. Dla mojego kochania wszystko. Zostawię ci kawałek ściany w salonie i jak przyjedziesz to ją pomalujesz.-obiecał z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-oj kotek...spij i odpoczywaj.-poprosił obejmując go lekko.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-uśmiechnął się. Wyszedł z łóżka żeby chłopak miał wygodniej i na chwilę wyszedł wykonując telefon do swojej pani psycholog. Kiedy skończył wrócił do sali.

Takano | Jun pisze...

Kiedy lekarz poszedł złapał chłopaka za rękę.
-zostać z tobą dopóki nie wyjdziesz?-spytał łagodnie.

Takano | Jun pisze...

-jestem wyspany kochanie.-wstał z krzesła i ucałował go w czoło.-zobaczymy się w Yukan.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-hej kochanie. Dzisiaj nagly wypadek...razem z narzeczonym zginęła w wypadku. On już gotowy teraz ona. Będzie w sukni slubnej.-powiedział nie odrywajac wzroku o pracy.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-skinal i wrócił do swojej roboty. Kiedy skończył posprzatal i poszedł na górę.-mmmm jakie zapachy...czuje razem.

Takano | Jun pisze...

-mmm pysznie pachnie.-zasmial się i odsunął się trochę patrząc gniewnie na sunie.-to tak się odwdzieczasz za te spacery jak go nie było?-fuknal siadajac na blacie.

Takano | Jun pisze...

-rysunek oczywiście idzie na lodówke.-uśmiechnął się i zawiesił go magnesami. -też wpadne na meczyk.

Takano | Jun pisze...

-Yuto zwolnij.-zasmial się cicho kiedy chłopiec był już w połowie opowieści. Jun w tym czasie nakryl do stołu i przywitał się z szefem.

Takano | Jun pisze...

-no tak tak...-usiedli do stołu i zabrali się za jedzenie.-pycha!-wykrzyknął radośnie.-Toma, ja na dzisiaj skończyłem więc po obiedzie idę do domu.-poinformował szefa.

Takano | Jun pisze...

-serio? Czemu nic mi nie mowiles? Świetnie że dostałeś taką propozycję chociaż miałem nadzieję na wspólne wakacje.-uśmiechnął się do chłopaka ale zaraz wrócił do jedzenia bo już dawno nie jadł tak pysznego obiadu.

Takano | Jun pisze...

-Mhm rozumiem. Jutro mi opowiesz wszystko ze szczegółami bo dzisiaj jesteś rodzinki.-zasmial się.

Takano | Jun pisze...

-To ja się zbieram. W razie jakby ktoś miał jakieś ważne zlecenie to zadzwoń.-zwrócił się do szefa i wyszedł do swojego mieszkania po drodze robiąc małe zakupy na jutrzejszą kolację.

Takano | Jun pisze...

Tomohisa po ciepłym przywitaniu chłopaka i wręczeniu mu bułeczek czekoladowych zaprowadził go do mieszkania przyjaciela. Zostawił go samego pod drzwiami i spokojnym krokiem wrócił do piekarni.

Takano | Jun pisze...

Jun leniwie zwlekł się z kanapy w salonie zastanawiając się kto przychodzi o tej porze. Droga z salonu do drzwi frontowych był krótka więc szybko je otworzył.
-Ryu?-zamrugał kilkakrotnie trochę zaskoczony.-coś się stało?

Takano | Jun pisze...

-Um jasne...-przepuścił go w drzwiach do przedsionku.-Ale stało się coś? Cieszyłeś się że będziesz spał w swoim łóżku i w ogóle...-zauważył prowadząc go do salonu.-usiądź.

Takano | Jun pisze...

-Aha, jasne.-uniósł brwi.-Kochanie znam cię i dobrze wiem że nie masz w zwyczaju ot tak zmieniać zdania. Cieszyłeś się na to że w końcu będziesz w domu.-objął go lekko ramieniem.-Masz rację, wygląda lepiej...chociaż nadal nie może się przemęczać.

Takano | Jun pisze...

-Oj tak robi...-westchnął przytulając go mocniej do siebie.-jak ci się podoba salon? Zostawiłem ci kawałek ściany tak jak obiecałem...ale to jutro pomalujesz, ok?

Takano | Jun pisze...

-Dobrze kotuś. Ja zakupy na jutrzejszą kolację zrobiłem.-uśmiechnął się do niego.-chcesz zobaczyć resztę mieszkania?

Takano | Jun pisze...

-jasne, dam ci moje mniejsze bokserki i koszulkę.-zapewnił spokojnie i wstał trzymają go za rękę. Poprowadził go korytarzem do pierwszych drzwi.-tu jest kuchni.-otworzył je i zapalił światło.

Takano | Jun pisze...

-Była, śniadania i kolacje robię sobie sam, Może nie jakieś wybitne...ale wszystko co potrzebne w kuchni jest. Możesz sobie pootwierać szafki.

Takano | Jun pisze...

-takie atrakcje są w sypialni.-zaśmiał się najpierw pokazując mu łazienkę.-tak jak mówiłem do największych nie należy ale wszystko się zmieściło...sypialnia też nie jest duża...ale przytulna.

Takano | Jun pisze...

-właśnie takie chciałem, żeby było nam wygodnie. Duże okno i balkon z widokiem na morze.-uśmiechnął się i objął go lekko.-takie nasze mieszkanko.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-znajdzie się ale do tego mam przecież na to jeszcze czas.-wyszedł za nim na balkon i oparł się o barierkę.-cieszę się, że mieszkanie się podoba.

Takano | Jun pisze...

-no...jest wiata. Nie widziałeś jak szedłeś tutaj?-spytał zerkając na niego.-Ryu? twoje usta...-dotknął jego lekko napuchniętych ust.-znów cię uderzył? Dlatego przyszedłeś?

Takano | Jun pisze...

-no...jest wiata. Nie widziałeś jak szedłeś tutaj?-spytał zerkając na niego.-Ryu? twoje usta...-dotknął jego lekko napuchniętych ust.-znów cię uderzył? Dlatego przyszedłeś?

Takano | Jun pisze...

-nie, to dobrze że przyszedłeś...ale źle że to ukrywałeś. Ryu, to źle że cię bije.-objął go lekko.-nie usprawiedliwiaj go...

Takano | Jun pisze...

-bardzo boli czy już mniej?-spytał głaszcząc go po plechach.-zjemy. Idź po bułeczki a ja zrobię herbatki.

Takano | Jun pisze...

-nic ci nie będzie.-zapewnił spokojnie i ucałował go w brzuszek.-a teraz idź po bułeczki.-pogonił go wchodząc do domu zaraz po nim.-zrobimy...ale jeszcze nie wiem kiedy.

Takano | Jun pisze...

Chwilę później Jun przyniósł herbatę.
-Teraz możesz już się wyluzować...-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-Kotek możesz...to też twoje mieszkanie więc nie zadawaj głupich pytań.-zaśmiał się biorąc sobie jedną bułeczkę.

Takano | Jun pisze...

-No dobrze...ale uważaj na siebie jak będziesz w domu.-poprosił cicho.-Zobaczymy się na meczu Yuto.-Dodał już głośniej i upił łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-prawda? Jest miło, możemy usiąść na balkonie i po prostu patrzeć przed siebie.-uśmiechnął się do chłopaka.-Jak zrobi się zimno to wejdziemy.

Takano | Jun pisze...

-Chodź tu mój ty...-wziął go na kolana i mocno przytulił.-Tak lepiej?

Takano | Jun pisze...

-to czemu od razu tak nie usiadłeś? Przecież wiesz że możesz.-zaśmiał się.-mój kochany...a wiesz, że niedługo można powiedzieć nasza rocznica?

Takano | Jun pisze...

-Mi też najlepiej z Tobą. Mój kochany.-ucałował go w szyję.-W noc spadających gwiazd...spotkamy się prawda? Nawet jeśli nie tutaj...

Takano | Jun pisze...

-Kotuś, ostatnio nie było w szpitalu.-przypomniał spokojnie.-Wiesz ale chciałbym żebyśmy spotkali się tutaj, obejrzeli gwiazdy na balkonie. Da radę misiu? Taka rocznica ci odpowiada?-spytał chociaż wciąż nie mógł uwierzyć że już rok są razem.

Takano | Jun pisze...

-Czyli znów w tamto miejsce? Sądzę że tutaj też będzie ładny widok.-wzruszył ramionami i ucałował go lekko.-ale jeśli chcesz tam to nie mam nic przeciwko.

Takano | Jun pisze...

-Cóż myślałem że się razem wykąpiemy...ale idź. Ja posprzątam.-wstał zaraz za nim.-I poczekaj dam ci coś w czym mógłbyś spać.-dodał podchodząc do szafy.

Takano | Jun pisze...

-Dobrze kotuś, każdy ma prawo nie mieć ochoty. Proszę moje najmniejsze bokserki...a koszulkę zaraz ci dam.-uśmiechnął się podając mu t-shirt.-Szampon i płyn do kąpieli są w kabinie. Naszykowałem też ręcznik. Poradzisz sobie.

Takano | Jun pisze...

-Jak uroczo.-zaśmiał się kiedy go zobaczył.-Połóż się już a jak chcesz to w salonie na szafce są albumy, możesz sobie zobaczyć.-ucałował go jeszcze i poszedł do łazienki.

Takano | Jun pisze...

-hej kotuś, jak zdjęcia?-spytał Jun wchodząc do sypialni w luźnych bokserkach i z lekko wilgotnymi włosami.

Takano | Jun pisze...

-a weź...-walnął się na łóżko.-matka uwielbiała mnie przebierać w sukienki, kobiece kimona i tak dalej...-jęknął.-nic dziwnego że potem sam sobie włosy obciąłem.

Takano | Jun pisze...

-też mi piękny, chłopiec w sukience.-mruknął wchodząc pod kołdrę.-dobranoc.

Takano | Jun pisze...

-Tylko twój...-przyznał leżąc jeszcze trochę zanim nie zasnął.

Takano | Jun pisze...

-poleżmy...telefon milczy więc nie muszę iść do pracy a do meczu jeszcze kupa czasu...-jęknął otwierając jedno oko.-jeszcze się nie przebrałeś?

Takano | Jun pisze...

-Już mi uciekasz?-zaśmiał się.-no ale czuje że zrobiłeś coś pysznego dla mnie więc wstanę.-zdecydował leniwie siadając na łóżku.-a powiedz jak ci się spało?

Takano | Jun pisze...

-Dawkować też mi coś. Dostaję szczęście raz w miesiącu a i wtedy chcesz mi je dawkować? To już wredne kotuś.-powiedział wstając w końcu z łóżka i idąc w stronę kuchni.-ponawiam pytania, jak się spało?

Takano | Jun pisze...

-Wredny jesteś i tyle.-zaśmiał się i usiadł do stołu.-Same pyszności...po co jedziesz do miasta? Może cię zawiozę?

Takano | Jun pisze...

-kochany jesteś...-mruknął patrząc na niego i mrużąc oczy.-dobra, jak niespodzianka to nic nie mówię. Chciałem żebyś jeszcze przed meczem pomalował te ścianę...-wzruszył ramionami.-Tylko nie pij dzisiaj z przyjaciółmi bo chcę mieć trzeźwego chłopaka na kolacji.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-Dooobrze, więc ładnie ocenisz czy kolacja wyszła czy nie.-usmiechnął się pałaszując śniadanko.-No dobra, więc po meczu.

Takano | Jun pisze...

-oj...zaczynam się bać. Przecież wiesz że ja się dopiero uczę...nie gaś mojego zapału surową krytyką.-zaśmiał się kończąc jeść i pijąc herbatkę.-ja ciebie też kocham.

Takano | Jun pisze...

-postaram się, mam pomysł, Tomo się śmieje że to moje popisowe danie...mam nadzieję że posmakuje.-ucałował go lekko.-uważaj na siebie i zabierz ciuchy z domu żebyś tym razem miał coś czystego do ubrania, ok?

Takano | Jun pisze...

Zamknął za nim drzwi i posprzątał po śniadaniu i zaścielił łóżko. Ubrał się w dresik i przygotował chłopakowi cały sprzęt do malowania a potem poszedł do kuchni żeby naszykować na kolacje to co mógł zrobić wcześniej żeby potem zajęło mu to mniej czasu. O wyznaczonej godzinie wyszedł na mecz.

Takano | Jun pisze...

-Hai, biegnij.-zaśmiał się i usiadł obok chłopaka.-No to co ci potłumaczyć? Czego nie rozumiesz?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-Co to? Przecież moje urodziny już dawno za nami...-zaśmiał się.-no nic...zobaczę na spokojnie w domu.-zdecydował kładąc pakunek na kolanach żeby na pewno go nie zapomnieć.

Takano | Jun pisze...

-Otworzę w domu, tam wygodniej będzie i w ogóle.-uśmiechnął się do niego.-zostawić możesz, pół szafy jest twoje.-odparł spokojnie.-to przecież też twoje mieszkanie, nie musisz się mnie o wszystko pytać.

Takano | Jun pisze...

zawtórował mu i poklepał po ramieniu.
-nowa czy nie to też twoje mieszkanie więc nie musisz się o wszystko mnie pytać. Połowa szafy jest twoja, więc możesz tam zostawiać swoje rzeczy.

Takano | Jun pisze...

-Proszę bardzo twoje klucze.-powiedział wyjmując z kieszeni klucze i odczepiając zapasowy klucz od domu który podał chłopakowi.-tylko nie zgub.

Takano | Jun pisze...

-Proszę bardzo, skoro to też twoje mieszkanie to potrzebujesz kluczy.-Brawo Yuya! świetna obrona!-krzyknął wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Ja? Kochanie liczysz się tylko ty. Po co mi jacyś inni skoro mam ciebie?-uniósł lekko brwi.

Takano | Jun pisze...

-oj zajmuję się sobą sam.-zaśmiał się.-Stara się, żebyśmy byli z niego dumni.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-A o kim innym mam myśleć skoro to ty ciągle siedzisz w mojej głowie?-spytał cicho się przy tym śmiejąc i idąc zaraz za nim.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że kupimy, to w końcu tradycja, prawda? Wygrywasz meczyk to idziemy na lody. Nawet jak już będziesz sławnym piłkarzem to będę cię zabierał na lody.-zaśmiał się wstając i sadzając sobie chłopca na ramionach.-A Ryu też dzisiaj zabierzemy?

Takano | Jun pisze...

-No no...przecież dwie gałki są tylko dla ciebie maluchu, Ryu będzie musiał zadowolić się jednym.-zaśmiał się.-dwie gałki tylko dla naszego zwycięscy.-dodał kierując się do budki z lodami.

Takano | Jun pisze...

Jun wziął sobie te o smaku mięty a Yuto oczywiście dwa smaki.
-Przecież na byle co zwycięscy nie zabiorę.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-A my ciebie co nie Yuto?-zaśmiał się. Kiedy skończyli lody odprowadzili chłopca do domu i ruszyli do mieszkania.-No zaraz zobaczę co to za prezent...-poklepał pudełko.

Takano | Jun pisze...

-Chodzę na każdy...on na prawdę się cieszy kiedy kogoś to interesuje.-odparł spokojnie. Otworzył drzwi i wpuścił chłopaka pierwszego. Usiadł na kanapie w salonie i zabrał się za odpakowywanie paczki.

Takano | Jun pisze...

-To dobry pomysł. Jedno nasze wspólne postawiłem na szafce nocnej ale te będzie dobrze zawiesić. Zajmę się tym jutro.-uśmiechnął się do niego i odstawił wszystko na stolik.-więc to ta niespodzianka?

Takano | Jun pisze...

-jasne że może głuptasku.-zaśmiał się i poszedł do kuchni żeby przyszykować rybę z piekarnika z czosnkiem i cytryną.

Takano | Jun pisze...

Już po pół godzinie po mieszkaniu rozszedł się zapach prawie gotowej kolacji. Jun nakrył do stołu i teraz pozostało czekać aż rybka będzie w 100% gotowa.

Takano | Jun pisze...

-później zobaczę, ok? Nie chcę nam spalić kolacji.-zaśmiał się wyłączając piekarnik i wyjmując rybkę którą następnie wyłożył na talerze.-Zapraszam do stołu skarbie.-powiedział kładąc talerze na stoliku w kuchni.

Takano | Jun pisze...

-Ale po co szedłeś się myć? Farbą się aż tak ubrudziłeś?-spytał zaskoczony. Zanim zaczął jeść patrzył na niego czekając na werdykt.

Takano | Jun pisze...

-Um...na prawdę się cieszę że ci smakuje...ale taka rybka to wyjątkowo jest.-zaśmiał się cicho i zaczął jeść.

Takano | Jun pisze...

-No wiesz ty co? Po prostu...powiedziałeś kiedyś że chciałbyś żebym zrobił dla ciebie kolację, specjalnie dla ciebie się uczyłem...ale to nie znaczy że masz mnie teraz wykorzystywać.-mruknął jedząc swoją porcję.

Takano | Jun pisze...

-A ja się cieszę kiedy to co zrobię, tobie smakuje.-odparł szybko kończąc swoją porcję i zapijając to sokiem.

Takano | Jun pisze...

-Jasne...-przytaknął lekko zaskoczony. Wstał i nałożył mu jeszcze kawałek.-proszę...na prawdę musi być smaczne skoro niejadek prosi o dokładkę.

Takano | Jun pisze...

-No jasne, jasne...jakoś wyszła i tyle.-zaśmiał się.-jeśli co smakuje to jedz...nie zabraniam.

[dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

-No bo to dziwne że prosisz dokładkę.-zaśmiał się cicho.-A masz miejsce na deser? Z małą pomocą Tomo zrobiłem babeczki...

Takano | Jun pisze...

-może lepiej jak zostawimy na jutro, co?-zaśmiał się cicho.-więc deser za chwilę.-zgodził się i ucałował go lekko.-kocham cię.

Takano | Jun pisze...

-oj no to zjemy na śniadanie...ale następnym razem mów wcześniej że jesteśmy gdzieś umówieni.-poprosił cicho się śmiejąc.-co chcesz teraz robić?

Takano | Jun pisze...

-Przychodzę.-zaprotestował od razu.-teraz byłem zajęty remontem i w ogóle...Tomo dobrze o tym wie bo uparcie chciał pomóc.-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też.-uśmiechnął się i wstał.-Zawiesimy, to gdzie jesteśmy razem do sypialni?

Takano | Jun pisze...

-Idź po to zdjęcie a ja przygotuję gwoździe.-polecił mu. Sam wyjął młotek i gwoździe z szafki w korytarzu i poszedł do sypialni.

Takano | Jun pisze...

-tutaj?-spytał wskazując ścianę na przeciwko łóżka.-Fajnie...będę mógł na ciebie patrzeć leżąc w łóżku.-zaśmiał się i po zaznaczeniu miejsca zaczął wbijać gwoździki.

Takano | Jun pisze...

-kolekcję zdjęć? Chcesz mieć całą sypialnię w naszych zdjęciach?-spytał ze śmiechem.-możemy pójść...nigdy co prawda nie robiłem sobie tak zdjęć ale zawsze musi być ten pierwszy raz.-powiesił zdjęcie i ucałował go lekko.-pięknie.

Takano | Jun pisze...

-No ale to i tak będzie dużo zdjęć...-wzruszył ramionami.-Jasne że możesz kotuś...-objął go delikatnie.-Ale może przy okazji coś mi poopowiadasz? Na przykład jaki był najdziwniejszy temat na zdjęcie jaki do tej pory dostałeś.

Takano | Jun pisze...

-no cóż kochanie...ciekawie tam masz. Ale to dobrze. Wybrales ciekawe studia. -uśmiechnął się do niego.- akty jakieś były?-spytał ciekawsko.

Takano | Jun pisze...

-mhm...powinienem być zazdrosny?-spytał ze śmiechem. Usiadł na łóżku i wziął go na kolana.-opowiadaj o stażu.

Takano | Jun pisze...

-kochanie to tylko jedne wakacje, nie raz gdzieś pojedziemy a taka szansa zdarza się raz w życiu. Jesteś wspaniały, on ciebie wybrał a ja będę cie wspierał. Mną się nie przejmuj, pojedziemy gdzieś jak znów będzie wolne....a w wakacje po prostu odwiedze cie na trochę dłużej.-objął go mocno.-to wielka szansa dla ciebie. Korzystaj.

Takano | Jun pisze...

-oj skarbie to twoje życie. Nie mam prawa i się chcę cie hamować. Rozwijaj się i spelniaj marzenia.-pocałował go mocno.-ja będę czekał. Jesteś młody i powinieneś korzystać z młodości.

Takano | Jun pisze...

-przyjade i będę cie wspierał.-obiecał i znów go pocałował. -i pojedziemy na lody...to duże wyróżnienie więc trzeba to uczcić.-oznajmił wesoło.-jak chcesz uczcić ten staż.

Takano | Jun pisze...

-no cóż...na wannę mogę się zgodzić. To jest jeszcze w miarę normalne miejsce. Powoli mnie przyzwyczaisz...obiecałem ci przecież że poszalejemy.-ucałował go mocno.-kocham cie. Bardzo.

Takano | Jun pisze...

-tak. Ale ja zrobię dobrze? Ty idź do salonu kotus. Usiadz na kanapie a ja wszystko zaniose.-wręcz popchnął go w stronę salonu. W kuchni wszystko zrobił dość szybko i już po chwili z babeczkami na talerzu i owocowa herbatą w dużych kubkach wchodził do salonu.

Takano | Jun pisze...

-no skarbie...po twoim apetycie uznaję że wyszły.-zasmial się biorąc sobie jedną babeczke.-dogadzam? No w końcu dostałeś się na staż...mogę cie raz na jakiś czas porozpieszkac, nie?-uniósł brwi.

Takano | Jun pisze...

-no jasne misiu. To jest tak wyjątkowo, taka nagroda. Ale często tak nie będzie. Następną 'randkę' przygotowujesz ty.-musnal ustami jego policzek.

Takano | Jun pisze...

-wiem kochanie ale przecież część możesz przygotować, prawda? Nie muszę tegonrobic ja.-zauważył spokojnie.-ale skarbie...to będzie na lato, czyli wakacje, dasz radę przyjechać?

Takano | Jun pisze...

-no dobrze, nie będę się tym martwił.-odgarnal mu włosy z twarzy.-śpiący? No to dzisiaj się chyba nie pobawimy.-zasmial się.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem kochanie. Nie będziemy dokładać kolejnej atrakcji. Weź leki, umyj się i do spania a ja posprząta.-ucałował go i wstał.

Takano | Jun pisze...

Po tym jak posprzatal poszedł do sypialni zobaczyć czy chłopak już tam jest, Zachichotal widząc jak zasnął. Okrył go koldra i poszedł się umyć. Przed położeniem się spać poszedł jeszcze zapalić.

Takano | Jun pisze...

-Ryu....-jeknal próbując znaleźć chłopaka w łóżku. Kiedy go nie znalazł wyskoczył z łóżka i zaczął go szukać. Westchnął kiedy zobaczył karteczke i zjadł śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-ech Ryu.., szybko bo Tomo junko mnie dzwonił z pretensjami że znów chce się wykręcić.-fuknal niezadowolony.

Takano | Jun pisze...

-oj a ty mogłeś pilnować czasu a nie.., no i mogłeś mnie obudzić jak wychodziles. Zacząłem panikowac jak mi nagle z łóżka zniknąłes...-mruknął siadajac na motor.-wskakuj bo oni teraz w willi Takano mieszkają, piechotą byśmy za długo szli.

«Najstarsze ‹Starsze   2001 – 2200 z 5000   Nowsze› Najnowsze»