niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2401 – 2600 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-Ryu, skarbie może chociaż lekko się umyjesz wilgotnym ręcznikiem? Tak żebyś nie szedł brudny spać.-zaproponował mu kiedy brał sobie piżamę.

Takano | Jun pisze...

-ok rozumiem.to chodź umyjesz tylko nogi.-powiedział po czym złapał go za rękę.-jutro się umyjesz dokładniej jak Kei przyjdzie zmienić opatrunki.-uśmiechnął się do niego.

Takano | Jun pisze...

-a ja wezmę prysznic.-ucałował go w policzek i zdjął z siebie ciuchy wchodząc do kabiny prysznicowej. Wyszedł dość szybko. Wytarl się i ubrał w luźne bokserki w których zazwyczaj spał.-umyles się już.-spytał chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz krzyczeć przecież słyszę.-zasmial się i położył obok niego. Objął go delikatnie i ucałował na dobranoc. - miłych snów kochanie.-powiedział i zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

Jun wstał dłuższa chwile po nim. Chciał go zostawić chwile samego a dopiero pózniej pójść na balkon od razu zapalić.-Ryu? Coś się stało?-spytał stając obok niego i obejmując go lekko ramieniem.-już dobrze. Na prawdę już wszystko gra. Jestem przy tobie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...więc może zadzwonię do Keia żeby wcześniej wpadł? W końcu dzisiaj nasza rocznica i miał być moly wieczór na balkonie przy pizzy.-pogłaskał go po rozczochranych włosach.-mój kochany...na pewno ok?

Takano | Jun pisze...

-no dobrze skarbie. To idź się połóż a ja zapalę i zrobię dla nas jakieś dobre śniadanko,ok? A Kei przyjdzie tak jak był umówiony.-ucałował go w policzek.-z Miką jesteś dzisiaj umówiony?

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem. Wracaj misiu do łóżka a ja wszystkim się zajmę. No i...nie tul się tak mocno jutro w nocy...bo mnie podrapales.-wskazał na swój bok i odprowadził go do łóżka.-jak ci zimno to się klac.

Takano | Jun pisze...

-oj kotus, żartuje sobie. Nic sie takiego nie stało.-zapewnił go i zaprowadził do łóżka.-ja chciałem z tobą spać. Nie przejmuj sie.-ucałował go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-ale to na deser, ok?- zaproponował zaraz zaraz idąc do kuchni. Po dłuższej chwili wchodził do sypialni z taca na której był ich posiłek-śniadanko dla mojego kochania.-oznajmił z uśmiechem i podał mu posiłek.

Takano | Jun pisze...

-im dzięki. To miłe ze ci smakuje.-odparł z uśmiechem.-a jak poczujesz sie lepiej t zrobimy pizzę.-dodał szczęśliwy bo już nie mógł sie doczekać.-lubię z tobą gotować.

Takano | Jun pisze...

-ech no tak...ale potem już będzie fajnie jak sam powiedziałeś.-uśmiechnął sie patrząc jak chłopak je.-na prawdę ci smakuje. Pizza tez nam dobra wyjdzie...i usiądziemy na balkonie. Nigdzie nie będziemy wychodzić,prawda? Będzie cię bolało...lepiej zostać w domu.

Takano | Jun pisze...

-kocyk i co tam jeszcze będziesz chciał.-zapewnił go i dojadl jego śniadanie. Odniósł naczynia które pozmywal i wrócił do sypialni.-kocham cię,wiesz? Bardzo...-zaczął bawić sie jego włosami.

Takano | Jun pisze...

-nigdy nie byłem skarbie.-odparł na to spokojnie.-nie miałem powodu żeby być na ciebie zły...poza tym nie umialbym długo sie na ciebie gniewać.

Takano | Jun pisze...

-za co gluptasku?-spytał śmiejąc sie trochę. Ucałował go w czoło od razu sprawdzając czy gorączka znikła. Z ulga zauważył ze na pewno spadła i uśmiechnął sie do Keia.-zajmij sie nim.-poprosił spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-oj nie przejmuj sie tym. Dluzej posiedzimy wieczorem.-zauwazyl. Nie odwrocil wzroku od ran chłopaka i cierpliwie czekał aż Kei skończy.-rano miał gorączkę.-poinformował.

Takano | Jun pisze...

-to co skarbie, zaraz robimy pizza?-spytal z usmiechem.-póki jest ok, pózniej sobie pospisz, nie?-pocalowal go lekko.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście.-zasmial sie i pożegnał Keia dziękując mu za przyjście.-to co kochanie, bierzemy sie za gotowanie?-spytał radośnie.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście.-zasmial sie i pożegnał Keia dziękując mu za przyjście.-to co kochanie, bierzemy sie za gotowanie?-spytał radośnie.

Takano | Jun pisze...

-jasne,czemu nie. Deser to dobry pomysł.-uśmiechnął sie akurat coś krojąc.-na pewno będzie pyszna.-stwierdził krojac ostatnie składniki. Kiedy pizza już siedziała w piekarniku a deser w lodowce Jun oparł sie o blat.-popilnujesz jedzonka? Ja pójdę na balkon zapalić.

Takano | Jun pisze...

-jasne, przecież idę tylko na fajkę. -zasmial sie i wyszedł z kuchni. W trakcie palenia przygotował balkon na okładania gwiazd. Pościelil futon żeby było im wygodniej oglądać gwiazdy. Prezent schował za kwiatkiem i zgasił papierosa. Wrócił do kuchni kiedy pizza była już gotowa.

Takano | Jun pisze...

-ja z tobą tez.-odparł przytulając go mocno do siebie.-ta rocznica jest dla mnie bardzo ważna bo jesteś pierwszym z którym jestem rok w związku.-wyznał cicho i ucałował go delikatnie.-kocham cię...w zaręczyn jeszcze być nie może...

Takano | Jun pisze...

-ja z tobą tez.-odparł przytulając go mocno do siebie.-ta rocznica jest dla mnie bardzo ważna bo jesteś pierwszym z którym jestem rok w związku.-wyznał cicho i ucałował go delikatnie.-kocham cię...w zaręczyn jeszcze być nie może...

Takano | Jun pisze...

-ja z tobą tez.-odparł przytulając go mocno do siebie.-ta rocznica jest dla mnie bardzo ważna bo jesteś pierwszym z którym jestem rok w związku.-wyznał cicho i ucałował go delikatnie.-kocham cię...w zaręczyn jeszcze być nie może...

Takano | Jun pisze...

-wiem, młody jeszcze jesteś i właśnie dlatego to jeszcze nie teraz. Może rok po uzyskaniu przez ciebie pełnoletności? Jeszcze zobaczę ale na pewno nie teraz dzieciaku.-zasmial sie i odsunął sie od niego.-jemy?

Takano | Jun pisze...

Usiadł przy stole i od razu spróbował pizzy.
-cóż jedzonko wyszło przepyszne wiec możesz.-zasmial sie wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jaki kraj? Nie wiem skarbie...wszystko co chciałem już raczej widziałem. Może USA albo coś...-wzruszył ramionami i wrócił do jedzenia.-a ty gdzie chciałbyś pojechać?-spytał po kilku gryzach.

Takano | Jun pisze...

-no dużo tego masz kochanie.-zasmial sie cicho. Skończył jeść i utkwił w chłopaku wzrok. Wziął pare łyków soku i odezwał sie po dłuższej chwili.-część z tych miejsc i atrakcji może poczekać aż do miesiąca miodowego, prawda? Dużo czasu ale sie nie spieszy raczej.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-marzenia są po to żeby je spełniać.-odparł tylko n to i pozbierał naczynia.-nie czekaj na mnie i Idź pierwszy na balkon.

Takano | Jun pisze...

-marzenia są po to żeby je spełniać.-odparł tylko n to i pozbierał naczynia.-nie czekaj na mnie i Idź pierwszy na balkon.

Takano | Jun pisze...

-nie są głupie. Każdy ma jakieś miejsca które chciałby odwiedzić.-powiedział zanim chłopak wyszedł. Posprzątał po kolacji i z napojami i deserem poszedł na balkon.-przynieść ci koc?-spytał będąc jeszcze w drzwiach.

Takano | Jun pisze...

-ale to przecież wszystko jest możliwe.-usiadł obok niego na futonie.-zanim sie obejrzysz będziesz pracował i odkładał pieniądze na wymarzony wyjazd.-usmiechnal sie i objal go ramieniem.-troche cierplowosci, nic w zyciu nie przychodzi łatwo. Daj sobie czas, jesteś jeszcze młody i wiele przed tobą.

Takano | Jun pisze...

Nie komentował już jego upartości i tylko przytuliły go mocno do siebie.
-ja ciebie tez mocno kocham. Bardzo kotku.-ucałował go delikatnie jego usta.-Ryu? Powiedz, bo jakoś mnie to ciekawi. Co o mnie pomyślałeś jak sie spotkaliśmy pierwszy raz?

Takano | Jun pisze...

-mhm to rozumiem skarbie. Byłeś za młody żeby pamietać..mimo to chciałbym wiedzieć co myślałeś wtedy a co teraz.-zasmial sie przytulając go do siebie.-kocham cię bardzo mocno. Cieszę sie ze jesteśmy razem...pamietam ze pierwsze co o tobie pomyślałem to ze jesteś słodki...ale strasznie hałaśliwy.

Takano | Jun pisze...

-takie robiłeś wrażenie...-wzruszył ramionami.-no widzisz kochanie ale cieszę sie ze byłeś taki uparty i w ogóle. Dzięki temu jesteśmy teraz razem...można powiedziec.-ucałował go czule.

Takano | Jun pisze...

-samotny,tak? Dobrze ze tak myślałeś uparciuszku mój kochany.-zasmial sie znów sie nachylajac sie żeby go pocałować.-już nie jestem samotny. Mam ciebie i więcej mi do szczęścia nie trzeba.-pocalowal go lekko a kiedy sie od niego odsuwal ssał lekko jego dolna wargę.

Takano | Jun pisze...

-no po prostu...zadawales strasznie dużo pytań.-wyjaśnił.-ale potem polubiłem twoja obecność. Cieszę sie ze miałem okazje bliżej cię poznać i...pokochać.-pocalowal go lekko.-o patrz gwiazdy zaczynaja spadać.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście kochanie. Będę cię kochal już zawsze, nie wyobrażam sobie ze moglibyśmy nie być razem.-szepnął mu do uszka.-nie ważne jak zle by nie było zawsze będziesz moim ukochanym aniołkiem z rozkami.-zasmial sie i zmierzwil mu włosy.-a ty? Będziesz mnie kochał?

Takano | Jun pisze...

-w takim razie sie cieszę misiu...a powiedz, całować tez mnie tak będziesz?-zasmial sie muskajac jego usta.-mój skarb...-przytuliły go mocno.-nie bolą cię plecy jak tak cię tule?

Takano | Jun pisze...

Poluznil uścisk i przyjął pocałunek.
-miła rocznica prawda?-uśmiechnął sie i spojrzał mu w oczy.-to dla mnie dość ważne bo ty jesteś pierwsza osoba z którą jestem rok.-zdradził mu.

Takano | Jun pisze...

-no tak...a wiesz ja sie cieszę ze jestem tym pierwszym...i mam nadzieje być tym ostatnim.-pocalowal go namiętnie.-no powiedz...jestem zły jako chłopak...? Nawet jeśli nie masz porównania...to widzisz chyba po znajomych, nie?

Takano | Jun pisze...

-no...to nie tak ze nie lubię ale...te czasy dla mnie chyba minęły.-zachichotal.-ale czasem możemy pójść do klubu albo coś...nie mam nic przeciwko.-wzruszył ramionami.-ale powiedz...nawet jeśli nie jestem taki to...nadal chcesz być ze mną a nie z kimś w swoim wieku?

Takano | Jun pisze...

-wiem ze nie chcesz z tego rezygnować, dlatego nie mam nic przeciwko. Wiesz czasem jeśli będziesz chciał to pójdziemy razem do klubu, poszalejemy. Wiesz...chce żebyś ze mną miał jak twoi znajomi...

Takano | Jun pisze...

-kiedyś nauczę. Pójdziemy na kryty basen żeby ci było ciepło.-uśmiechnął sie obiecując mu to.-oj ale nie odsuwaj sie teraz ode mnie.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-jasne możesz. Co cię boli?-spytał zaraz zmartwiony.-Ryu? Jesteś w stanie mnie zapewnić ze już zawsze będziesz mnie kochał? Ufam ci i wiem ze mnie kochasz, ale wciąż jesteś młody a tak jak powiedziałeś ja jestem twoim pierwszym...i wciąż sie boje ze ktoregos dnia będziesz chciał zobaczyć jak to jest z dziewczyna...-wyrzucił to z siebie.

Takano | Jun pisze...

-No tak kochanie...teraz...a wciąż jesteś młody, będziesz szukał doświadczeń. Nie chcę cię hamować ale, ufam ci...ale wciąż się boję...boję się stracić do szczęście.-stanął obok niego.

Takano | Jun pisze...

-Nie umrzesz kochanie.-pogłaskał go po włosach.-Nie jest ci zimno? Może chcesz coś ciepłego do picia?

Takano | Jun pisze...

-Na pewno? Nie chcę żebyś się przeziębił.-objął go lekko w pasie żeby nie dotykać jego pleców. Skoro bolały to powinien uważać.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Dość często to dzisiaj powtarzasz. Ja ciebie też bardzo kocham. Cieszę się że nasz związek przetrwał już rok.

Takano | Jun pisze...

-Jasne. Idź pierwszy a ja tu posprzątam.-uśmiechnął się i podał mu brudne miseczki po deserze.-weźmiesz?-spytał z nadzieją.

Takano | Jun pisze...

-Och nie musisz...mruknął jak już chłopak wyszedł. Pokręcił tylko głową i zwinął futon. Wyjął zza kwiatka prezent i westchnął cicho. Wszedł do mieszkania i przechodząc obok kuchni zagadał do chłopaka.-Ryu? Jak skończysz to chodź jeszcze do salony, ok?

Takano | Jun pisze...

-usiądz-poklepał miejsce obok siebie i wysunął w stronę chłopaka rękę z prezentem.-dla ciebie z okazji naszej rocznicy.-wyjaśnił. W środku były dwa nieśmiertelniki na jednym łańcuszku. Na jednym był napis 'forever' i dane Ryu a na drugim 'together' i dane Juna.

Takano | Jun pisze...

-oj no powiedz coś.-zasmial sie zawieszając nieśmiertelnik na szyi.-cóż normalnie nosi sie swoje własne dane...ale to ma być takie dla nas.

Takano | Jun pisze...

-no kochanie...wiec pamiętaj jesteś mój i żadna łaska ma sie do ciebie nie zbliżyć...żaden inny facet tez.-zasmial sie i pocalowal go namiętnie.-tylko mój...no podziele sie z Kiara i z twoim rodzeństwem...czasami.

Takano | Jun pisze...

-oj zaraz zazdrosniku...po prostu bardzo cię kocham i nie chce stracić.-ucałował go lekko.-i cieszę sie ze spodobał ci sie prezent. Długo go wybierałem, chciałem ci dać coś co będziesz mógł mieć próby sobie.

Takano | Jun pisze...

-cóż możemy coś przed snem jeszcze obejrzeć. Wybierz coś i pójdziemy sie umyć.-ucałował go w policzek.-tutaj masz półkę z filmami, wybierz coś co co sie podoba.

Takano | Jun pisze...

Jun również sie wymyl po czym poszedł do sypialni.
-serio kotek? Komedia romantyczna?-zamarudzil trochę i włączył film.-niech będzie...ale następnym razem ja wybieram film.-oznajmił kładąc sie do łóżka.

[well jestem na obozie w Londynie ^^ są internetu wiec będę wieczorami ^^]

Takano | Jun pisze...

-oj no kochanie bo ja...ja nie lubię cię zmuszać do czegokolwiek.-wyjaśnił ze śmiechem.-wyjątkowo możemy obejrzeć trochę flakow z olejem. Tak z okazji rocznicy.-zasmial sie i ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-oj no kochanie bo ja...ja nie lubię cię zmuszać do czegokolwiek.-wyjaśnił ze śmiechem.-wyjątkowo możemy obejrzeć trochę flakow z olejem. Tak z okazji rocznicy.-zasmial sie i ucałował go w policzek.

[dzieki ^^ wracam w piątek i póki co jest fajnie]

Takano | Jun pisze...

[nom bo to był 'intensive london' XD well powodzenia w robocie ^^]

-no cóż wiec obejrzymy jakaś komedie...albo coś.-zasmial sie i przytulił go mocniej do siebie.-coś wybiorę misiu. A jutro rano posegreguje zdejecia i zrobię miejsce na nasze zdjęcia w albumie.

Takano | Jun pisze...

-mój mały gluptasku.-zasmial sie mężczyzna i wyswobodzil sie z uścisku chłopaka. Po wyłączeniu filmu wrócił do łóżka z którego wyszedł dość wcześnie rano. Nie budząc chłopaka wstał i postanowił pozwolić mu spać jak długo będzie chciał. Po lekkim śniadaniu rozłożył sie w salonie ze zdjęciami które układał na dwie kupki. Te które zostawia i te które wywala bo ma zdecydowanie za dużo siniaków od ojca.

Takano | Jun pisze...

-na pewno skarbie. Dlatego robię nam miejsce w albumie i wywalam to co jest nie potrzebne.-ucałował go szybko i wrócił do zdjeć.-cześć już możemy tam włożyć.-dodał odkładając na kupkę do wywalenia szkolne zdjęcie gdzie był cały poobijany.

Takano | Jun pisze...

-jasne misiu...przynos swoje zdjęcia w końcu to nasze mieszkanko.-ucałował go i wrócił do wybierania zdjec.-Kei ma rano przyjść wymienić ci opatrunek to możesz zadzwonić żeby przyniusl ci album.-uśmiechnął sie lekko.-spacer? Jak nie będzie za późno to czemu nie?-spytał odkładając jedna potężna kupkę na bok i robiąc następna.

Takano | Jun pisze...

-na pewno? Um wybacz ze zapytam ale...czujesz sie komfortowo przebywając w swoim domu?-spytał cicho sięgając po nowy album.

Takano | Jun pisze...

-ok kochanie. Skoro czujesz sie ok to dobrze. Po prostu wiem ze ja sie nie czułem komfortowo.-ucałował go w policzek i wstał otworzyć drzwi.

Takano | Jun pisze...

-coś sie stało?-spytał kiedy chłopak podszedł.-Kei przyszedł zmienić ci opatrunek. Idźcie do sypialni a ja ci zrobię śniadanie.-zmierzwil mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-musisz coś zjeść kotku. Coś musisz. Zrobię ci lekkie śniadanie, obiecuje.-uśmiechnął sie i poszedł do kuchni zostawiając braci samych ze sobą.

Takano | Jun pisze...

Jun zabrał sie za robienie lekkiego śniadania korzystając oczywiście z przepisów Tomohisy. Kei za to przytulił brata glaszczac go po włosach.
-Ryu coś sie stało?-spytał zmartwiony. Zdziwiło go zachowanie brata.-wyglądałes na wystraszonego...-dodał ciszej.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem braciszku. Spokojnie, kładź się na łóżku to zmienię ci opatrunek i zobaczę co cię tam może boleć. W końcu ładnie się goi.-puścił brata i sięgnął to swojej torby.-Może chcesz jakieś tabletki?-zaproponował.-Tata ci już nie zagraża...-dodał ciszej.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm...Ryu, miałeś robione prześwietlenie prawda? Badali czy nie masz uszkodzonych narządów wewnętrznych?-spytał żeby się upewnić.-Bo rany zewnętrzne ładnie się goją, mogą boleć to prawda ale nie bardzo...-dodał smarując mu plecy maścią.

Takano | Jun pisze...

-Cóż w takim razie pojadę jutro do szpitala i się dopytam.-stwierdził zakładając mu opatrunek.-Jasne że możesz. To że mieszkasz z Junem nie oznacza że nie możesz odwiedzać rodzinnego domu.-Zmierzwił bratu włosy kiedy skończył z bandażami.

Takano | Jun pisze...

-Zostanę. Na razie jeszcze leż żeby maść się ładnie wchłonęła. Potem wstaniesz i dopiero jak zjesz dam ci leki. Jeszcze dzisiaj chcę zajechać do szpitala więc nie będę za długo tu siedział, ale zostanę.-obiecał mu.-Masz jakieś luźne i cienkie koszulki?

Takano | Jun pisze...

-Ale tu jest ciepło ale cienki materiał będzie lepszy przy twoich ranach. Załóż jak masz.-poprosił.-Kupię tylko zapisz mi tytuły. Przywieźć ci je wieczorem?

Takano | Jun pisze...

-Ech...jeśli ci zimno to załóż.-skapitulował i schował kartkę do kieszeni spodni.-postaram się znaleźć ci te mangi. Wpadnę wieczorem, ale raczej nie będę zostawał.

Takano | Jun pisze...

-Teraz razem z Hikaru zajmujemy się Yuto i w ogóle...Jeśli bardzo chcesz to mogę zostać.-wzruszył ramionami.
-Ryu zrobiłem ci naleśniki. No i Mika dzwoniła że wolałaby się spotkać przed obiadem.-poinformował go.

Takano | Jun pisze...

-Tak, możesz zjeść jednego. Tylko nie suchego.-uśmiechnął się.-Ryu?-pstryknął go w nosek.-Nie przy twoim bracie głuptasie. A jak ci nie dobre to zrobię ci gorzkiej herbaty.-zakończył i cmoknął go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-No już...-objął go delikatnie.-ukocham. Tylko nie chcę żeby z mojej winy jeszcze bardziej bolały cię plecy...

Takano | Jun pisze...

-Więc jedz, bo leków się nie je na pusty żołądek.-pogonił go trochę.-Za co ty mnie znów przepraszasz?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-Ech Ryu...no przecież wiesz że musisz jeść.-westchnął ciężko.-Misiu, to na prawdę...przecież się zagoi i nawet śladu nie będzie. Nie przepraszaj...

Takano | Jun pisze...

-Ale trochę musisz zjeść.-przypomniał.-O ranach nie myśl.-dodał i założył mu niesforne kosmyki za uszy.-po leku pewnie będzie mniej boleć, prawda Kei?

Takano | Jun pisze...

-Dobrze, tylko uważaj na siebie.-poprosił przeglądając leki.-Na obiad może byś wczorajsza pizza?-spytał żeby się upewnić.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-ucałował go i wrócił do salonu. Niedługo potem pożegnał sie także z Keiem i wrócił do segregowania zdjeć.

Takano | Jun pisze...

-Hej Ryu-chan!-odkrzyknela niosąc z kuchni do salonu domowe ciasteczka.-siadaj.-uśmiechnęła sie ciepło i sama tez usiadła na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-jak tam?-spytała jak zawsze.-co tam masz na szyi?-zadała kolejne pytanie biorąc herbatę do rąk i powoli ja pijąc.

Takano | Jun pisze...

-śliczny. Mam nadzieje ze rocznica była udana. -powiedziała po czym oddała chłopakowi nieśmiertelnik.-cóż z bólem pleców to nie do mnie...Kei sie tobą zajmuje prawda? Niedługo bedą bolec coraz mniej.

Takano | Jun pisze...

-no to bardzo miły wieczór.-stwierdziła.-wiec wystarczy czekać aż leki zaczną działać.- uśmiechnęła sie i zanotowała coś w swoim notesie.-a jak sie czujesz mieszkając z Junem? Lęki i sny mijają?-spytała chcąc wiedzieć nad czym będzie musiała więcej pracować.

Takano | Jun pisze...

-cóż skoro nie masz już snów dzień w dzień to jest lepiej. Nad lękami nadal będziemy pracować.-uśmiechnęła sie i wzięła łyk herbaty.- żeby uznać nowe miejsce za swój dom potrzeba czasu i cierpliwości. Ale także zaangażowania. Ze strony twojej i Juna. On o tym wie, tłumaczyłam mu to. W końcu sie zaklimatyzujesz. Najważniejsze póki co żebyś czuł sie tam swobodnie i bezpiecznie.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...więc w sumie nie obawiasz sie miejsca, to dobrze.-uśmiechnęła sie lekko.-potrzeba czasu żebyś przestał sie aż tak obawiać ze sytuacja znów sie powtórzy. Najważniejsze ze masz osoby które cię wspierają, nie pozwolą sie zabić. Długo walczyłeś o życie, prawda?-pogłaskał go po włosach.-a czujesz sie bezpiecznie przy Junie? Chodzi tez o niego czy raczej o dom?

Takano | Jun pisze...

-Mhm...przeżywasz to o wiele mocniej niż za pierwszym razem.-pokiwała powoli głową.-Spokojnie, nie krzywdzisz tym go. On to rozumie i obiecał być cierpliwy.-zaśmiała sie cicho.-Z czasem będzie lepiej ale powiedz czy jest coś konkretnego przez co nie czujesz się swobodnie?

Takano | Jun pisze...

Kobieta westchnęła cichutko zapisując kolejną rzecz w notesie.
-tym lękiem musimy się zając teraz. Ryu, powiedz mi czy Jun kiedykolwiek cię uderzył? Wiem, że nakrzyczał ale poza tym raczej nic ci nie zrobił, prawda? Może i jest porywczy ale nie skrzywdziłby kogoś kogo kocha.

Takano | Jun pisze...

-Widzisz Jun też się stara. Stara się rozumieć i pomagać. Jest narwany ale kiedy chce potrafi być cierpliwy. On również chce ci pomóc. Chce żebyś czuł się dobrze przy nim i w mieszkaniu które dla was wyremontował.-uśmiechnęła się lekko.-Nie musisz się więc go obawiać. Nie ważne co zrobisz Jun cię nie skrzywdzi.

Takano | Jun pisze...

-To trauma...i ona będzie. Nauczysz się z tym żyć, będzie lepiej, z czasem będzie słabsza. To tak jak lęk wysokości albo ciemności.-poklepała go lekko po ramieniu.-Pamiętaj że masz wsparcie i nie powinieneś się odwracać od bliskich. Jun cię kocha i wspiera.-uśmiechnął się.-Sądzisz że trochę mniej się go obawiasz?

Takano | Jun pisze...

-Cóż gdybyś powiedział on pewnie poczułby się zraniony. Przecież nigdy tego nie zrobił. Zawsze był wobec ciebie łagodny prawda? Skoro do tej pory nie podniósł na ciebie ręki dlaczego miałby to zrobić akurat teraz? Wiem że się boisz, to normalne. Ale musisz mu zaufać. Innego wyjścia nie ma.

Takano | Jun pisze...

-Ryu ale wy jesteście w związku, a tak się problemów nie rozwiązuje jeśli się w takowym jest. Jeśli coś ci nie odpowiada, lub masz problem powinniście o tym porozmawiać i jakoś temu zaradzić. A skoro mu ufasz nie powinno z tym być większego problemu. Nie powinieneś się go obawiać.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem, kłótnie w związku nie są miłe ani nic.-uśmiechnęła się do niego i spojrzała na zegarek.-O czym jeszcze chciałbyś porozmawiać?

Takano | Jun pisze...

-Unikanie konfliktów nie jest złe...ale nie kosztem twojego samopoczucia. Jeśli czujesz że coś ci nie pasuje w mieszkaniu albo coś powinieneś o tym porozmawiać z Junem.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem, że nie chcesz. Ale nic złego się nie stanie jak spokojnie porozmawiacie, prawda?-uniosła lekko brwi.

Takano | Jun pisze...

-Skąd pomysł że traktuje cię jak dziecko? Oczywiście jesteś od niego dużo młodszy ale bez przesady. Jesteś jego partnerem i tak też cię traktuje.-zaśmiała się.-chyba że masz jakieś inne spostrzeżenia na ten temat? co skłoniło cię do myślenia że jesteś dla niego bachorem?

Takano | Jun pisze...

-Wiesz ja tam się nie dziwię że jest nadopiekuńczy zwłaszcza teraz kiedy nie chce cię zranić. Ale na pewno bierze cię na poważnie...zrobił coś że pomyślałeś że tak nie jest?

Takano | Jun pisze...

-Mhm...cóż skoro to tylko taka paranoja...-wzruszyła ramionami.-Sądzę że Jun pozbył się już tego matkowania ale jak chcesz mogę z nim pogadać jak przyjdzie.

Takano | Jun pisze...

-nie zezlosci...-mruknela tylko kobieta a Jun przytulił do siebie chłopaka.
-hej misiu. Już chcesz iść czy jednak za szybko przyszedłem?

Takano | Jun pisze...

-możemy iść. Sesje mam jutro wiec i tak z Mika pogadam i tak.-pogłaskał go po włosach.- no to leć do łazienki i jeszcze na spacer pójdziemy.

Takano | Jun pisze...

-ok to idziemy. Pa Mika.-pożegnał sie i złapał chłopaka za rękę.-jak rozmowa? Lepiej ci trochę po sesjach?

Takano | Jun pisze...

-to źle...powinno być lepiej.-mruknął cicho.-mam nadzieję że z czasem będzie.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-mhm...każdemu na początku jest cieżko. Jeśli chcesz to możesz pogadać ze mną. Może będzie ci lepiej?-zaproponował spokojnie. Nie chciał sie mu narzucać.-cóż możemy kupić. Nie mam nic przeciwko.

Takano | Jun pisze...

-Ryu ale...ale musisz z kimś o tym rozmawiać. Potrzebujesz pomocy, najlepiej specjalisty. Wiem ze to trudne ale taka jest prawda. Z czasem będzie lepiej.-powiedział spokojnie mocniej ściskając jego rękę.-martwię sie o ciebie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...dość śmieszne porównanie. Wiesz myszko po tych rozmowach ma ci być lżej na serduszku...-ścisnął jego rękę i ucałował go w policzek kiedy doszli na plaże.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście misiu...już zawsze. Jesteś moim kochanym aniołkiem...który potrafi pokazać rożki.-zasmial sie i przytulił do siebi uważając na plecy.-kocham cię i nie przestanę. Skąd to pytanie?

Takano | Jun pisze...

-oj kochanie...ja cię bardzo mocno kocham. Nie przestanę. Nie ważne jak złe będzie ja nie przestanę cię kochać.-przytulił go trochę mocniej ale wciąż uważał na jego plecy.-co mam zrobić żebyś zrozumiał jak silne jest to uczucie? Tak bardzo cię kocham...

Takano | Jun pisze...

-Oj czemu dziwne? Jesteśmy już razem rok, nawet trochę ponad.-zaśmiał się.-Czemu uważasz że mnie skrzywdzisz? Co się stało?-spytał zmartwiony?

Takano | Jun pisze...

-Spokojnie kochanie, rozumiem to.-powiedział cicho, głaszcząc go łagodnie po włosach.-To normalne, że się boisz. Ale mnie nie musisz się bać. Skoro mi ufasz to nie musisz się niczego obawiać. Nigdy bym cię nie skrzywdził. Obiecuję.

Takano | Jun pisze...

-wiem kochanie. A ja ci w tym pomogę jak tylko będę mógł. Obiecuję-szepnął i ucałował go w czoło.-bardzo cię kocham.

Takano | Jun pisze...

-Będzie dobrze kochanie.-uśmiechnął się do niego i ucałował w policzek.-Wszystko powoli wróci do normy, tak jak ostatnio.

Takano | Jun pisze...

-Po prostu teraz zajmie to trochę więcej czasu.-zaśmiał się i ruszył w stronę domu.-Jasne, przecież mówiłem że zjemy jak wychodziłeś. -przypomniał.

Takano | Jun pisze...

-ale czemu? A zanim ja zajmiesz będę sobie mógł zrobić herbatę? I zjemy obiad?-dopytał wesoło.-co ty planujesz kochanie?

Takano | Jun pisze...

-mmmmm ciasto...-rozmarzyl sie po pocałunku.-dawno nie jadłem. Zostawię ci kuchnie.-obiecał szybko cicho sie przy tym śmiejąc.-dla ciasta wszystko.-dodał otwierając drzwi od mieszkania bo akurat doszli.

Takano | Jun pisze...

-zaległości? Zadali wam coś na wakacje?-spytał idąc za nim do salonu.-chcesz zdążyć przed stażem, tak? A właściwie kiedy jedziemy?-spytał siadajac na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-Ej misiek...rozmawialiśmy już o tym. Ja CHCĘ jechać. Załatwiłem już sobie wolne, wakacje dobrze mi zrobią.-puknął go palcem w policzek.-o twoim zamieszkaniu też rozmawialiśmy. Było ustalone że mieszkasz sobie sam, a ja u Miki. No chyba że będzie problem z pieniędzmi i wtedy mieszkamy razem w jakimś małym mieszkanku.

Takano | Jun pisze...

-No już spokojnie.-zmierzwił mu włoski i pocałował trochę odważniej, namiętniej.-odpocznij sobie.-przyznał i wstał z kanapy.-włącz sobie telewizor czy coś.-wzruszył ramionami i poszedł do kuchni.

Takano | Jun pisze...

Jun po pół godzinie przyniósł odgrzaną pizzę do salonu i postawił ją na stoliku wraz z sokiem.
-smacznego kochanie. Obrazisz się jak na czas twojego pieczenia ciasta pójdę pobiegać? Jak byłeś w szpitalu to biegałem z Kiarą żeby się trochę odstresować...

Takano | Jun pisze...

-No wiem...ale może boisz się sam zostać albo coś. Zamknę drzwi na klucz za sobą. Tak w razie czego.-obiecał jeszcze i zabrał się za jedzenie pizzy.-wezmę telefon więc zadzwoń jak już upieczesz ciacho.-poprosił z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Ok...zamkniesz na górny zamek bo od niego też mam klucz. Sam sobie otworzę.-uśmiechnął się.-A teraz jedz już.-poprosił widząc że chłopak nie tknął jedzenia.-Umawiałeś się z Keiem albo coś?

Takano | Jun pisze...

-oj zaraz nie lubi. Masz kochającego brata który bardzo sie o ciebie martwi. Pewnie mi sie narzucać nie chciał bo chodziłem nerwowy jak byłeś w szpitalu.-zasmial sie.-ale jak sobie biegałem to lepiej mi było. Przeprowadzić Kiare?

Takano | Jun pisze...

-podkrecic ogrzewanie czy chces jakiś koc albo bluzę?-spytał patrząc na niego uważnie. Wziął pare łyków soku.

Takano | Jun pisze...

-na pewno kochanie? To po prostu mi jest ciepło.-zasmial sie i wstał przynosząc chłopakowi swoją bluzę.-zawsze ci było z nią cieplej.-podał mu ja i ucałował w policzek.-może i jest lato ale ten tydzień jest jakiś chłodny.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-kotek? Masz jakieś problemy ze wzrokiem?-spytał wskazując na okulary. Pozbierał naczynia i zaniósł je do kuchni. Wrócił po dłuższej chwili z gorącą herbatą dla chłopaka. Usiadł obok niego i z zaciekawieniem oglądał jego prace.-śliczne.

Takano | Jun pisze...

-ah...no dobrze skarbie. Uroczo w nich wyglądasz.-zasmial sie cicho patrząc jeszcze chwile przez jego ramie.-a kiedy zrobisz ciacho? Napaliłem sie na nie.-wyszczerzyl sie do niego.

Takano | Jun pisze...

-oki Ryu-chan. To ja pójdę pobiegać.-wstał z kanapy i poszedł sie ubrać w luźniejsze spodnie i koszulkę na ramionczkach.-wychodzę kotku wiec zamknij proszę drzwi.-ucałował go zachodząc do kuchni.

Takano | Jun pisze...

Pobiegł po Kiare i dopiero z nią na plaże. Wrócił do mieszkania dopiero po dwóch godzinach. Zziajany zapukał do drzwi.
-misiuuuuu! Przeprowadziłem twoja przyjaciółkę.-zasmial sie a Kiara zaszczekala radośnie.

Takano | Jun pisze...

-No pomyślałem że chciałbyś spędzić z nią trochę czasu zanim wyjedziemy do Tokio. A to z czasem będzie jej dom więc...do wyjazdu zostaje z nami.-poinformował go i poklepał psinę po grzbiecie.

Takano | Jun pisze...

-A co aż tak śmierdzę?-spytał ze śmiechem.-Daj Kiarze wody, nabiegaliśmy się dzisiaj.-powiedział oddalając się w stronę łazienki.

Takano | Jun pisze...

Odpowiedział mu śmiechem. W łazience zanim wziął prysznic nastawił pranie. Długo siedział pod prysznicem czując jak woda przyjemnie go obmywa. Kiedy skończył obwiązał się ręcznikiem w pasie i poszedł do sypialni ubrać bokserki.

Takano | Jun pisze...

-Zawsze!-odparł z entuzjazmem.-zejdź z tego krzesła...ja je powieszę.-powiedział przyglądając się zdjęciom.

Takano | Jun pisze...

-Ale przecież ja to mogę zrobić...-zamarudził trochę cały czas go asekurując.-kochanie to krzesło jest nie stabilne...

Takano | Jun pisze...

-Ale bardzo często łamago ty moja...a co jak być spadł? Co ja się z tobą mam.-westchnął.-idź ty lepiej po ciasto.-mruknął biorąc krzesło żeby odstawić je na miejsce.

Takano | Jun pisze...

Wywrócił tylko oczyma odstawiając krzesło do kuchni. Pomógł mu zanieść kawę do salonu i usiadł na kanapie czekając na cisto.
-wygląda przepysznie.-oznajmił patrząc na wchodzącego chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Na pewno mój ty kuchciku kochany.-zaśmiał się i ucałował go w policzek zaraz biorąc się za jedzenie.-PYSZNE!-wykrzyknął z pełną buzią zaraz wracając do jedzenie i delektując się smakiem deseru.

Takano | Jun pisze...

-No już nie bądź taki samokrytyczny! To jest przepyszne.-oznajmił wesoło między kęsami.-Powiedz że mamy tego cuda całą blaszkę...-rozmarzył się.

Takano | Jun pisze...

-W takim razie jestem szczęśliwy...-ucałował go w policzek i szybko skończył deser.-Aż szkoda zapijać ten smak kawą...-zamarudził.-

Takano | Jun pisze...

-Nie będę.-zaśmiał się patrząc krzywo na filiżankę kawy.-No niejadku...jedz i do mycia bo już późno.-pogonił go trochę.

Takano | Jun pisze...

-A nie przyszedł jak mnie nie było?-spytał zaskoczony.-I będę musiał się podzielić ciastem?-westchnął ciężko.-No cóż...więc poczekamy...-sięgnął po pilota.

Takano | Jun pisze...

-Moje biedactwo...-pogłaskał go po włosach i poszedł otworzyć drzwi.
-A ty co w samych gaciach paradujesz?-spytał ze śmiechem Kei.
-Moje mieszkanie w którym jest jedynie mój chłopak...mogę.-odparł wpuszczając go do środka.

Takano | Jun pisze...

-Polecam py...-nie skończył bo chłopak zaczął go całować.-pyszne ciasto.-skończył kiedy chłopak się od niego odsunął.-Co tak nagle?-spytał trochę zaskoczony.

Takano | Jun pisze...

-Nie...po prostu był na to cały wieczór a ty całujesz mnie akurat teraz...-wyjaśnił i wzruszył ramionami. Zaprowadził Keia do salonu.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan nie widzę takiej potrzeby. Naszym gościem nie jest kobieta poza tym uważam ze nie mam sie czego wstydzić.-wzruszył ramionami i zabrał sie za jedzenie ciasta.-chyba ze Kei w jakiś sposób czuje sie niekomfortowo.-dodał patrząc na mężczyznę

Takano | Jun pisze...

Westchnął cieżko i poszedł narzucić na siebie sweter.
-lepiej?-spytał siadajac na swoje miejsce.-balon? Ryu chcesz sie przeleciec?-spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ech...ale mam luźne bokserki które sa jak krótkie spodenki. Kei jest już jak rodzina dla mnie...nie czuje potrzeby szykowania sie specjalnie.-wzruszył ramionami.-no to skoro chcesz to polecimy. W sobotę tak?

Takano | Jun pisze...

-nawet jeśli to co? Chcesz prawda? Wiec polecimy.-mruknął kończąc ciasto.-Kei obejrzyj te jego plecy bo bolą coraz bardziej. Ja to widzę Ryu...-spojrzał na chłopaka z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Ryu?-spojrzał na niego trochę zaskoczony.
-przynajmniej już nie przy nerkach.-westchnął Kei zmieniając mu opatrunek i oglądając dokładniej wskazane przez chłopaka miejsce. Dotknął delikatnie jego pleców.-boli?

Takano | Jun pisze...

-spokojnie kochanie...-pogłaskał go po włosach. Kei westchnął cicho.
-ale goi sie ładnie...potrzeba jednak czasu żeby przestało bolec.-powiedział smarując mu plecy maścią.

Takano | Jun pisze...

-cóż...uważaj na plecy, nos lekkie koszulki i śpij na brzuchu. Powinno mniej bolec.-poinformował go Kei.-a i do rana zostaniesz bez opatrunki.

Takano | Jun pisze...

-rany powinny trochę oddychać braciszku. Wytrzymasz jedna noc, chce zobaczyć czy to zadziała i będzie chociaż trochę mniej bolało.

Takano | Jun pisze...

-nie dasz rady spędzić jednej nocy bez koszulki i kołdry? Ryu nie przesadzaj. Chcesz żeby sie zagoilo czy nie?-spytał kończąc z maścią.

Takano | Jun pisze...

-nie musiałaś tak ostro...-mruknął Jun biorąc łyk herbaty.-wiem ze chciałeś dobrze...te rany tak szybko sie nie zagoja.

Takano | Jun pisze...

-chociaż tyle dobrego...wiem ze sie zagoi, i będzie dobrze...ale martwię sie o niego. Dobija mnie to ze nic nie mogę zrobić. Nic...na dodatek on sie boi...boi sie mnie. Tego ze mogę go uderzyć. Rozmawiałem z nim ale widać było ze nie jest do końca przekonany.-westchnął cicho.-poczekaj jak Ryu wyjdzie i wtedy idź do domu odpocząć.-poklepał go po ramieniu

Takano | Jun pisze...

-ech wiem ze to normalne ze sie boi ale...to nadal zabolalo kiedy powiedział to głośno. Wiem ze to w nim będzie jeszcze długo siedzieć i ze na pewno dłużej niż ostatnio. Bardziej go to dotknęło. Przy nikim nie czuje sie pewnie i swobodnie.-pokręcił głowa.-nam wszystkim potrzeba teraz wielkich pokładów cierpliwości.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-tak wiem...ale nadal zabolalo. Staram sie nie denerwować żeby sie nie bal ale to nie jest takie łatwe...-zasmial sie.-no nic. Musimy go wspierać jak tylko umiemy.-westchnął poprawiając włosy.

Takano | Jun pisze...

-wiem ale...ale on nie jest taki jak ja. Jemu nie pomoże to co mi. Ja go mogę tylko wspierać...starać cię mu jakoś pomoc. Przytulać i powoli odganiać jego traumę.

Takano | Jun pisze...

-Zmienił?-spojrzał na niego trochę nie rozumiejąc.-Możesz to rozwinąć?-spytał zbierając talerze.-No miałem zamiar sam je zjeść ale ewentualnie mogę ci oddać jeszcze jeden kawałek.

Takano | Jun pisze...

-Teraz nie...-mruknął wstając i po chwili wracając z ciastem.-Teraz wręcz przeciwnie, Kei. On się boi, jest przygaszony.-mruknął siadając wygodniej.

Takano | Jun pisze...

-Wiesz...długo jeszcze potrwa zanim ją odzyska. Dlatego jadę za nim do Tokio...Teraz na prawdę boję się go zostawić samego. Spuściłem go z oka i więcej tego nie zrobię.-westchnął podkulając nogi.

Takano | Jun pisze...

-Wiem, wiem...dlatego to jest jeszcze gorsze...rozumiesz to? Nie miałem jak go obronić kiedy był tak blisko...-westchnął ale zaraz uśmiechnął się do wchodzącego chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Ochłonąłeś trochę?-spytał ze śmiechem.-Pewnie wygadałeś się Kiarze, co?-dodał mierzwiąc mu trochę włosy.

Takano | Jun pisze...

-Czemu? Przecież to nic takiego...spałeś już tak kilka razy i nie było większego problemu...-wzruszył ramionami.-Jedną noc chyba wytrzymasz, co? To tylko koszulka...

Takano | Jun pisze...

-No ale dlaczego? CO to za problem?-spytał zatrzymując jego głowę.-Ja ciebie też kocham...więc powiedz w czym problem.

Takano | Jun pisze...

-kotek? Śpimy razem CODZIENNIE i niejednokrotnie po...seksie spałeś nie tylko bez koszulki...jaką to robi różnicę teraz? Zwłaszcza że to dla twojego dobra. Rany muszą oddychać, szybciej się zagoją.-westchnął patrząc mu w oczy.-Przecież się na ciebie nie rzucę...-dodał wywracając oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Aaaaa....zwariuję...-mruknął kiedy chłopak wyszedł.-I jak ja niby mam się przy nim zachowywać normalnie i się nad nim nie trząść jak nad jajkiem? Wiem że muszę, wtedy będzie mu łatwiej...zapomnieć...-ostatnie słowo wypowiedział ciszej.

Takano | Jun pisze...

-Kei...kurwa jemu to nawet za 100 nocy nie przejdzie, rozumiesz? To nie jest takie łatwe...a on tego wcale nie ułatwia.-mruknął.-wiem, że nie jest mną...wiem to. Ale wiem że ja sam musiałem wykonać krok w stronę pokonania tego...dam już jeszcze trochę czasu...-westchnął.-i tak dobrze że nie ma lęku przed dotykiem...

Takano | Jun pisze...

-Przecież nie wybucham przy nim...-mruknął wyciągając ręce przed siebie.-Mi? Ja...po pięciu latach seksu z ojcem pozbyłem się fobii w rok...potem miałem nawroty bo dziewczyna która mi pomogła zmarła.-westchnął ciężko.-wiem że to nie łatwe...ale teraz ja nie mogę mu pomóc...niestety, to nie ten etap.

Takano | Jun pisze...

-Łatwo powiedzieć...-fuknął. Przecież on na domiar złego miał nawroty własnych snów i lęków. Wstał ciężko z kanapy i poszedł na balkon żeby zapalić. Ostatnio robił to coraz częściej.

Takano | Jun pisze...

Kiedy skończył palić piątego papierosa wrócił do środka.
-kurde...Ryu raczej nie będzie zadowolony jak wyczuje że znów palę...-mruknął zakładając koszulkę a sweter dając do prania. Przepłukał usta płynem i wrócił do salonu.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez, kochanie. Bardzo.-ucałował go w czoło po czym wolna ręka sięgnął po tosta.-Kei? Dasz mu jakieś tabletki przeciwbólowe, nie?

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój, jem normalnie.-mruknął pijąc herbatę.-jutro rano idę do Miki.-poinformował chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-tak jak dzisiaj, zamkniesz sie od wewnątrz.-powiedział spokojnie.-Kei ci przyniósł mangi.-dodał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-och no dobrze...chociaż liczyłem na pyszny obiadek jak już wrócę-zasmial sie.-Kei...nie chce cię wyganiać ale jestem zmęczony...

Takano | Jun pisze...

-pogadajcie sobie jeszcze a ja pójdę spać.-ucałował chłopaka i wstał z kanapy.-dobranoc.-dodał po czym poszedł do sypialni.

Takano | Jun pisze...

-a jak niby pójdziesz bez opatrunku? Pogadać możemy tutaj.-zauważył podnosząc kubek z herbata i biorąc pare łyków.

Takano | Jun pisze...

Usiadł do niego bokiem.
-czego sie boisz Ryu?-spytał spokojnie i cierpliwie.-mieszkanie bedzie zamknięte i jest za wysoko żeby ktoś wszedł oknem. Tuż przy tobie będzie spał twój osobisty pies obronny...nawet dwa tylko jeden poza łóżkiem. Wiec czego sie boisz?

Takano | Jun pisze...

-Hej...nie dotknie.-pstryknął go w nosek.-A bynajmniej nie w złym znaczeniu tego słowa...-mruknął pod nosem.-Poza tym jaką to robi różnicę czy będziesz w koszulce czy bez? I tak mógłby cię dotknąć gdyby chciał. A teraz...wątpię że wykona jakikolwiek ruch bez twojej zgody.-zmierzwił mu włosy.-grunt że w spodniach będziesz, nie?

Takano | Jun pisze...

-Ale nie ma różnicy. Ryu nie przekonasz mnie. Nie założę ci opatrunku na noc. Jestem lekarzem, rany muszą oddychać. Wtedy szybciej się zagoją, a tego chcesz, prawda?-cały czas mówił spokojnie i cicho.

Takano | Jun pisze...

-Nie, nie możesz spać na podłodze bo się zaziębisz.-westchnął ciężko.-Ryu, proszę. Wiem że się boisz ale to w końcu twój chłopak, nie? Nie zrobiłby czegoś co mogłoby cię skrzywdzić.

Takano | Jun pisze...

-Nie, za to możesz spać w łóżku. Ryu tak nigdy tego nie pokonasz. On ci przecież nic nie zrobi. Spróbuj i sam się o tym przekonasz.

Takano | Jun pisze...

-A ja i tak nie założę ci tego opatrunku. Możemy się tak kłócić nawet całą noc, chociaż jestem zmęczony i nie mam na to siły.-mruknął ziewając.

Takano | Jun pisze...

-zaśniesz.-mruknął tylko i położył na stole tabletki-przeciwbólowe. Weź i idź spać. Rano przyjdę zobaczyć co z ranami.-uśmiechnął się lekko do brata.

Takano | Jun pisze...

-Dobranoc. Idź spać. Kiara będzie czuwać.-zmierzwił mu włosy.-zamknij za mną drzwi.-powiedział wychodząc.

Takano | Jun pisze...

-Idź spać...-wymamrotał Jun nawet nie otwierając oczu.-Będziesz jutro zmęczony...idź spać.-dodał równocześnie nie chcąc żeby chłopak odkrył jego problemy ze snem.

Takano | Jun pisze...

-Um, nie, nie idź.-poprosił.-Ale postaraj się zasnąć...przy zapalonym świetle i z mangą raczej ci się nie uda.-zauważył spokojnie.-odwracając się na drugi bok, tyłem do chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Przecież nie powiedziałem, że nie możesz czytać! Ryu noooo!-krzyknął za nim. Nie wstał jednak, był zbyt zmęczony.

Takano | Jun pisze...

Po bezsensownym wierceniu się w łóżku wstał i wyszedł na balkon. Wypalił kilka papierosów po czym poszedł do kuchni. Zagrzał mleko które wylał do dwóch kubków. Poszedł do salonu i uśmiechnął się lekko do chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-mleko. Dobre na kłopoty senne.-odparł podając mu kubek i siadając obok.-wiem z doświadczenia. Zawsze jak nie mogłem zasnąć mama przynosiła mi ciepłe mleko...koniecznie w moim ulubiony kubku.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-Pobił...się.-mruknął biorąc łyk mleka. Kiedy mu odpowiadał patrzył w bok, widać było że nie chce o tym rozmawiać.

[ne, ne! przeszukiwałam starą teczkę i znalazłam swój rysunek nastoletniego Shikiego XD]

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też misiaczku.-wziął jeszcze parę łyków.-to co wypijemy mleko i idziemy spać? Już na prawdę późno...

Takano | Jun pisze...

-Zaśniesz. Uwierz w siłę ciepłego mleka.-zaśmiał się i cmoknął go w policzek.-zaśniesz. Po prostu nie podchodź do tego z takim nastawieniem.

Takano | Jun pisze...

-Oj no...-mruknął tylko i poszedł za nim po drodze gasząc światła.-dobranoc...-mruknął i walnął się na łóżko.

Takano | Jun pisze...

-Może ci poczytać?-spytał jeszcze ale nie dotrwał do odpowiedzi. Zasnął z dziecinnym uśmiechem, oddychając spokojnie.

Takano | Jun pisze...

Jun wstał niedługo po wschodzie słońca. Chwilę poleżał po czym cicho wyszedł z łóżka. Zjadł szybkie śniadanie i postanowił iść pobiegać przed wizytą u Miki. Przypiął Kiarze smycz i zanim wyszedł napisał Ryu liścik. 'Poszedłem pobiegać z Kiarą. Wrócę po rozmowie z Miką. Spałeś tak słodko że nie chciałem cię budzić. Drzwi zamknę na górny zamek więc spokojnie otworzysz je bez klucza kiedy przyjdzie Kei. Kocham cię!'

Takano | Jun pisze...

Kei odwiedził brata w południe uznając ze już na pewnie nie bedzie spał. Zapukał do drzwi zerkajac na zegarek. Jun w tym razie leżał na kanapie w domku Tomo i zwierzal sie Mice.

Takano | Jun pisze...

-na pewno? Nawet nad ranem?-spytał patrząc na niego podejrzanie. Przyjrzał mu sie uważnie po czym wszedł do środka i zdjął buty.-herbata pózniej.-przyłożył dłoń do jego czoła.-chyba masz gorączkę...najpierw cię zbadam potem obejrzę plecy.

Takano | Jun pisze...

-nic tylko masz gorączkę. Ech głupi bracie, chcesz żeby to znów przerodziło sie w coś poważnego?-fuknal na niego i podał mu tabletki.-teraz plecy.

Takano | Jun pisze...

-ech głupi bracie...bo cię spowrotem do szpitala wstawie.-ostrzegł go i zaczął oglądać jego plecy.-jest lepiej. Już sa ładne strupy, tylko czekać aż bedzie po wszystkim.-oznajmił zakładając opatrunek

«Najstarsze ‹Starsze   2401 – 2600 z 5000   Nowsze› Najnowsze»