niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2801 – 3000 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-no tak bo w końcu jesteś w swoim domku. Pomoc ci?-spytał jeszcze i zaczął jeść.-pyszne. Przeszedłeś dzisiaj samego siebie.-pochwalił chłopca.

Takano | Jun pisze...

-tak wiem kochanie. Nie wypominam ci tego przecież. Wiem ze się starasz i chce cię wspierać. Nie naciskam.-uśmiechnął sie do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-aj dam rade. Spokojnie i powoli sytuacja się poprawi. Jestem cierpliwi a nas związek nie opiera się na seksie.-ucałował go w policzek.-zostane.-obiecał.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem. Żadnych zabaw. Wiem to bardzo dobrze.-zapewnił go i objął ramieniem.-nie martw się. Ja wytrzymuje.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Zaufam ci.-zaśmiał się siadając do stolika.-skoro mówisz ze pyszne to sprawdzę.-uśmiechnął sie do niego

Takano | Jun pisze...

-no skoro tak to koniecznie muszę je spróbować.-oznajmił czekając aż przyniosą ich deser.-fajna randka.

Takano | Jun pisze...

-może i zwykła ale ja i tak jestem najszczesliwszym facetem na ziemi.-oznajmił zaraz odbierając deser.-choinkę? No jasne. Myślałem ze to oczywiste.

Takano | Jun pisze...

-dwa razy tak. Spokojnie kochanie. To będą nasze drugie święta swieta i tym razem chciałbym żeby na prawdę były idealnie.

Takano | Jun pisze...

-Razem? No ok...możemy razem. Jeśli tego chcesz to możemy razem. I święta chcesz spędzić w domu, tak ?

Takano | Jun pisze...

-No rozumiem Cię. Przecież możemy spędzić święta w domu z twoim rodzeństwem a resztę świat razem w mieszkaniu.

Takano | Jun pisze...

-nie będę możesz być o to spokojny. Chce spędzić z tobą swieta. Nie jest istotne czy w domu czy w mieszkaniu.

Takano | Jun pisze...

-będziemy. I pójdziemy na festyn.-obiecał również próbując sernik.

Takano | Jun pisze...

-Pyszny. Ale kiedyś chciałbym spróbować takiego zrobionego przez ciebie.-powiedział jedząc dalej z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-będę czekał z niecierpliwością.-powiedział biorąc łyk czekolady i łyżkę lodów.-pyszny deser.

Takano | Jun pisze...

-co chce? Zostawię to twojej wyobraźni. Sam coś wymyśl.-powiedział wzruszając ramionami i pijąc spokojnie czekoladę.-ja tez postaram się coś fajnego wymyślić.

Takano | Jun pisze...

-Liczę na twoja kreatywność skarbie.-roześmiał się.-ja tez Będę na swoją liczył.

Takano | Jun pisze...

-Mhm możemy już wracać. Ja się będę musiał jeszcze zastanowić co ci dać. To będzie trudna decyzja.-zaśmiał się wstając.

Takano | Jun pisze...

-ok. Długi spacer specjalnie dla mojego kochania.-powiedział z uśmiechem idąc powoli przy nim.

Takano | Jun pisze...

-Nie jestem o ninim zły. Juz się podchodziłem nawet jeśli czasem jest mi ciężko. Jakoś daje sobie z tym radę.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-Wiem. Na prawdę nie mam co tego za złe. Tak po prostu jest i muszę się z tym pogodzić. Co z reszta juz zrobilem. Nie mam co nad tym płakać. Kocham cię mimo to.

Takano | Jun pisze...

Bez słowa zatrzymał się i przytulił go mocno.
-zawsze kochanie. Mów kiedy potrzebujesz być blisko.-pogłaskał go po włosach. -bardzo cie kocham.-szepnął mu do ucha.

Takano | Jun pisze...

-będę cie tulił ile tylko będziesz chciał.-powiedział idąc i obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-jakoś w maju. Tak bynajmniej mówił jak prosił żebym był jego świadkiem. Chciałbym żebyś pojechał ze mną. A raczej poleciał bo aż do USA.

Takano | Jun pisze...

-jeśli tego chcesz to możemy zostać i pozwiedzać.-zgodził się i ucałował go w policzek. - w sumie Tomo mi wspominał ze chciałby mieć ciebie za fotografa wiec na pewno nie będzie miał nic przeciwko.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-Hmm? Czemu sadzisz ze za tobą nie przepada?-spał zaskoczony.-a zdjęcia na pewno zrobisz śliczne.-uśmiechał się nadal powoli idąc przy nim.

Takano | Jun pisze...

-oj bez przesady. A nawet jeśli Tomo go idąc udobrucha. Nie martw się bo bez ciebie nie ma mowy żebym tam poleciał.-zaśmiał się. Powoli dochodzili do lokum chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-ok ok. Ale juz nie pisz takich złych scenariuszy. Będziesz zdrowy i będziemy się razem fajnie bawić.-wszedł do budynku.-nie zawiodę go.-obiecał zaraz.

Takano | Jun pisze...

-z tego co wiem to oni spędzają duże, rodzinne święta.-wzruszył ramionami.-tak jest dla nowa jak brat wiec ciesze się ze w końcu ułożył sobie życie.

Takano | Jun pisze...

-nie jestem gburkiem.-westchnął.-no ok. Zaprosimy ich.-zgodził się idąc po schodach do mieszkania chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-jestem do twojej dyspozycji kochanie.-zaśmiał się.-Ale proponuję najpierw się umyć. Potulimy się jak już będziemy iść spać.-powiedział zdejmując buty.

Takano | Jun pisze...

-hmm? Przecież nic nie mówiłem żebyśmy się myli razem.-zauważył spokojnie. Nie wspominał o tym już bardzo długo.-wyluzuj trochę.-dodał mierzwiąc mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-wiem Ryu-chan...tylko teraz jakiś spięty się zrobiłeś.-powiedział siadając na łóżku i czekając na swoją kolei.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan?-spojrzał na niego zaskoczony i zaraz mocno przytulił.-Tak się nie stanie. Ufam ci.-pogłaskał go po włosach.-Będzie dobrze. Nie stresuj się czymś takim. Nie skrzywdzisz mnie.-zapewnił go spokojnie.-po prostu postaraj się o tym nie myśleć. Jestem przy tobie więc możesz być spokojny.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj. Ile razy mam powtarzać żebyś zrozumiał? Ja na prawdę rozumiem przez co teraz przechodzisz. Wiec czuj się swobodnie. Nie skrzywdzisz mnie. Wiem ze mnie kochasz.-uśmiechnął sie delikatnie.

Takano | Jun pisze...

Bez słowa po prostu tulił go dalej i glsaskał po włosach. Dopiero po 10 minutach się od niego odsunął.
-pójdę się umyć ok ?

Takano | Jun pisze...

Umyl się szybko i wyszedł w bokserkach, koszulce na ramionczkach i z wilgotnymi włosami.
-o herbatka...

Takano | Jun pisze...

-wypijemy i do spania.-powiedział biorąc łyk ciepłego płynu.-uspokoiłeś się trochę?-spytał zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-troszkę?-uniósł brwi i objął go ramieniem.-niczego nie musisz się bać. Zwłaszcza przy mnie.-ucałował go w czoło i wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-wiem i rozumiem. To normalne...-szepnął chociaż bardzo chciał żeby chłopak się aż tak nie bal.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc kochanie.-powiedział kładąc się przy nim w łóżku i obejmując delikatne.-słodkich snów

Takano | Jun pisze...

Jednak Jun się obudził. Kiedy chłopak wyszedł usiadł na łóżku. Dłuższą chwilę tylko patrzył się na drzwi balkonowe żeby później wstać do kuchni. Zrobił herbatę i wyszedł na balkon.
-Ryu-chan...-zaczął cicho.

Takano | Jun pisze...

-no juz spokojnie.-powiedział odkładając kubek na parapet o obejmując go delikatnie.-juz dobrze. Jestem przy tobie.-szepnął głaszczac go po włosach.-postaraj się dostosować oddech do mojego.

Takano | Jun pisze...

-chess żebym spał u ciebie jakiś czas? Żeby się uspokoić w razie czego. Może udałoby się cie wyleczyć z tych koszmarów i budzenia się w nocy.-zaproponował cały czas mówiąc cicho.

Takano | Jun pisze...

-nie krzywdzisz mnie. Skarbie ja na prawdę rozumiem przez co przechodzisz i chciałbym Ci w tym pomóc. Nie jesteś sam...nie musisz tego dźwigać sam. Chyba najbardziej krzywdzisz mnie tym ze mnie tak odsuwasz od tego. Tak jakbyś myślał że teraz skoro tak wyszło to ok ale później już nie.

Takano | Jun pisze...

-kochanie spokojnie. Proszę nie krzycz i na razie skup się na oddychaniu.-położył dłonie na jego ramionach.-wiem ze może ci się nie podobać ze cie takiego widzę...ale stało się więc spokojnie...

Takano | Jun pisze...

-wiem ze boli.-szepnął I znów go objął.-jak uspokoisz oddech to możesz się napić herbaty która zrobiłem. A potem wrócimy do łóżka.-powiedział głaszczac go po plecach.

Takano | Jun pisze...

-już lepiej?-spytał ocierajac mu łzy.-wejdzmy do środka bo zimno.-dodał uśmiechając się łagodnie.

Takano | Jun pisze...

-właśnie widzę.-zabrał mu kubek I postawił go na szafce a chłopaka wziął na ręce.-to do łóżeczka. I spać.

Takano | Jun pisze...

-chociaż spróbuj zasnąć. Myśl o czymś miłym.-zazaproponował mu. Tulił go delikatnie I glsaskał po włosach żeby chłopak usunął.

Takano | Jun pisze...

-może być. Ty musisz wybrać to mile coś o czym będziesz myśleć przed zaśnięciem. Może być nasze pierwsze spotkanie. Nasza pierwsza randka czyli oglądanie gwiazd. Co chcesz.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

Głaskał go póki sam nie zasnął. Wtedy tylko obejmował go delikatnie. Cieszył się ze chłopak w końcu zasnął.

Takano | Jun pisze...

Hej kochanie.-przywitał się trochę zaspany.-myślałem ze dłużej pospisz.-dodał wstając z łóżka na śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj.-powiedział tylko i usiadł do stołu.-wygląda pysznie. Smacznego.-uśmiechnął się do niego i zaczął jeść.

Takano | Jun pisze...

-sądzę że tak. Zadzwonię do Miki i spytam czy ma dzisiaj chwile.-powiedział jedząc ze smakiem.-po śniadaniu zadzwonię i potem pojedziemy.

Takano | Jun pisze...

-Ech...w tym juz ci niestety nie pomogę. To powinno samo wyjść w rozmowy. Jak będziecie rozmawiać to sam dojdziesz do tego co chcesz jej powiedzieć.

Takano | Jun pisze...

-tak. Nigdy na początku nie wiem co mnie tak na prawdę gryzie. To wychodzi w trakcie rozmowy z nią.-powiedział obejmując go w pasie.-spokojnie. Będzie lepiej. Z czasem.

Takano | Jun pisze...

-nie martw się.-ucałował go delikatnie.-daj sobie czas a poradzisz sobie z tymi lekami.

Takano | Jun pisze...

-niestety nie. Ale myślę ze za rok juz będzie lepiej.-powiedział głaszczac go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-ej kochanie...skoro ja wytrzymuje to ty chyba też dasz rade nie?-przytulił go mocno.-a tak na poważnie to masz przecież moje wsparcie. Damy rade. Na naszą rocznicę juz na pewno będzie lepiej.

Takano | Jun pisze...

-hej? Co to za wymiotowanie? Nie zmuszales się, prawda?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

-czemu czujesz się winny?-spytał zmartwiony podchodząc i obejmując go delikatnie.-nie robisz prprzecież niczego złego...

Takano | Jun pisze...

-Ech...mi wystarczy to ze jesteś i mnie kochasz. Nic więcej nie potrzebuje. Juz ci to przecież tłumaczyłem.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-tak...wyszykuj się I jedziemy.-powiedział mierzwiac mu włosy. Wstał I wyszedł na balkon żeby zadzwonić do Miki.

Takano | Jun pisze...

-przyjechałem samochodem przecież nie motorem. A ty prawka jeszcze nie masz więc ja prowadzę.-odparł ubierając buty.

Takano | Jun pisze...

-no to kochanie było głupie pytanie. W Tokio nie możesz sobie od tak prowadzić bez prawa jazdy.-zaśmiał się odpalajac samochód i ruszając.

Takano | Jun pisze...

-aż tak bardzo chcesz?-spytał zerkajac na niego. Może nie zimą? Wtedy trzeba bardzo ostrożnie jechać...no i łatwo o wypadek.

Takano | Jun pisze...

-hej hej...kochanie ale nie płacz. Wiem ze bardzo ładnie jeździsz kiedy nikt cię nie stresuje. Ale wiem też ze jazda zima jest bardzo stresująca i niebezpieczna. Jezdnia jest dość śliska. I to nie tak ze ci nie ufam albo coś...wiesz...może daj mi to przemyśleć? Rozważe wszystkie za i przeciw. Poza tym nie chce mimo wszystko łamać prawa. A dawanie prowadzić osobie bez prawa jazdy jest przestępstwem.

Takano | Jun pisze...

-nie wiesz?-uniósł brwi.-przyjadę po ciebie. Ech...odwioze cię do Miki i pójdę się przejść, ok?

Takano | Jun pisze...

-Ech. Nie robisz kłopotu. Dam wam czas porozmawiać. Mam ochotę na spacer.-powiedział parkujac.

Takano | Jun pisze...

-powodzenia.-pomachal mu I poszedł do parku.

Takano | Jun pisze...

-wchodź. Zrobię herbaty i porozmawiamy. Usiądź sobie wygodnie na kanapie.-powoedziala z uśmiechem wpuszczając do srodka.

Takano | Jun pisze...

-nie...wiec możesz czuć się swobodnie.-powiedziała I poszła do kuchni. Do salonu wróciła z dwoma kubkami gorącej herbaty. Jeden. Podała chłopakowi I usiadła.-jak ci się podoba w Tokio?

Takano | Jun pisze...

-mhm jest duże. Czasem nawet za duże.-zaśmiała się.-a jak twoje praktyki? Jun mówił ze masz.

Takano | Jun pisze...

-fajnie że dużo się uczysz. Znaczy ze dobre praktyki. I dobry szef skoro uważa na ciebie.-powiedziała.

Takano | Jun pisze...

-wiec miałeś chwile żeby spędzić czas z Junem?-uśmiechnęła się do niego.-o czym chciałbyś porozmawiać?

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan? A jest coś co cie ostatnio meczy?-spytał spokojnie biorąc łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-Hmm...nie czujesz się bezpiecznie? A próbowałeś spać przy Junie...albo myśleć o miłych rzeczach przed zaśnięciem?-spytała również patrząc w swój kubek.

Takano | Jun pisze...

-Hmm...sądzę że to z czasem minie. Staraj się myśleć o miłych rzeczach. Jun na pewno ci pomoże.-powiedziała spokojnie.-nie ranisz go. On rozumie przez co teraz przechodzisz i chce ci pomóc. Nie przeczę jednak ze jest mu ciężko...ale da rade.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. On miał tak samo. Uważam jednak ze lepiej jak postarasz się na nim polegać. Będzie wam obu łatwiej.

Takano | Jun pisze...

-Ryu spokojnie.-objęła go lekko ramieniem patrząc kto wchodzi.-spokojnie to tylko Jun. Wrócił ze spaceru.

Takano | Jun pisze...

Jun od razu podszedł do niego i złapał go za ręce.-kochanie jestem tu. Spokojnie. Oddychaj.-Prosił go cicho.

Takano | Jun pisze...

-kochanie juz jestem. Spokojnie.-powiedział głaszczac go po włosach.-spokojnie. Jestem przy tobie i cie nie zostawię.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Wiem ze się boisz. Ale już tu jestem i nie musisz się niczego bać. Zawsze cie obronie. Juz jest dobrze. Jesteś bezpieczny.-zapewniał go spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-nie masz za co przepraszać bo nie zrobiłeś nic złego.-odparła kobieta.

Takano | Jun pisze...

-powtarzam. Nie zrobiłeś niczego złego. To normalne że boisz się obcego dotyku.-odparła spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-cóż...dotyk Juna znasz. Kochasz go więc to trochę inna sytuacja. To że się od niego n nie odsunąłes to bardzo dobrze.-uśmiechnęła się a Jun wyjął z kieszeni słuchawki żeby dać im czas na rozmowę.

Takano | Jun pisze...

Jun juz go nie słuchał całkowicie skupiając się na lecacej w słuchawkach muzyce.
-Ryu-chan najważniejsze żebyś nie uważał ze to coś złego. I jestem pewna że powoli pokonacie twój lęk. Daj sobie czas. To normalne że na razie nie chcesz tego typu zbliżeń.

Takano | Jun pisze...

-cóż...nie jestem pewna na 100% ale sądzę że boisz się ponownego zbliżenia. Wiesz jak było ostatnim razem po...gwalcie I boisz się ze znów zamiast Juna zobaczysz kogoś innego. To normalne. Dlatego powinniście bardzo powoli przekraczać granice. Ale to ty musisz zdecydować kiedy na co jesteś gotowy.

Takano | Jun pisze...

-dlaczego miałbyś nie być? Przecież już raz to pokonaliscie. Daj sobie czas. To nie przechodzi od tak. Róbcie powoli male kroczki i wszystko się ułoży.-uśmiechnęła się do niego.

Takano | Jun pisze...

-cóż...postaraj się codziennie myśleć o czymś miłym i...daj Junowi być wtedy przy tobie. Sądzę że na to potrzeba czasu.

Takano | Jun pisze...

-ej ja wcale nie musi ze masz go zabierać na studia.-zauważyła ze śmiechem.-to jasne ze chcesz swobody. Ale teraz ważne jest żebyście pomagali sobie. Rozmawiali o tym co czujecie. Sądzę że te lęki znikną szybciej jeśli będzie przy tobie osoba która kochasz.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...wstydzisz się tego?-spytała w końcu.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz się go wstydzić. Jesteście parą jakiś czas i sądzę że widzieliście siebie już w różnych sytuacjach. To jest po prostu kolejna z nich.-uśmiechnęła się lekko.

Takano | Jun pisze...

-nie wstydź się. Teraz na prawdę potrzebujesz jego wsparcia.-powiedziała cicho.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Tylko juz nie przepraszaj. To jeszcze świeża rana wiec daj sobie czas.-powiedziała.

Takano | Jun pisze...

-Hmm?-zdjął słuchawki i spojrzał na niego.-pewnie w nocy się nie wyspal.

Takano | Jun pisze...

-on słodko wygląda.-poprawił ja.-tylko szkoda ze tak mu teraz ciężko...a ja nie moge mu pomóc...-westchnął.-Tak, chętnie się napije.

Takano | Jun pisze...

-No tak tylko...on się chyba nie czuje z tym dobrze ...ze go takiego widzę...tak samo było jak leżał w izolatce w szpitalu...-westchnął głaszczac go po włosach.  

Takano | Jun pisze...

-no tak...ale...no ja tu jestem straszy i chce być dla niego oparciem...wiec nie chce żeby widział moje słabości...-mruknął biorąc od niej kubek.

Takano | Jun pisze...

-A jak mam się nie martwić kiedy widzę jak mu ciężko?-uniósł brwi i wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-Mika ja to wszystko wiem...to tylko...na prawdę nie chce żeby tak cierpiał.-powiedział tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-cóż...będę cierpliwie czekał I starał się mu pomóc. Wiem ze to z czasem minie. Albo przynajmniej osłabnie.-powiedział głaszczac chłopaka po włosach.

Takano | Jun pisze...

Podsunął go i uśmiechnął się do Miki.
-myślisz ze mu to minie?

Anonimowy pisze...

-dobrze. Dzięki Mika.-powiedział biorąc chłopaka na ręce. Położył go do łóżka i okryl kocem.

Takano | Jun pisze...

-no cóż...-wzruszył ramionami i położyć się obok niego. Pozwolił mu się tulić a patrzył na niego rozczulony.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan? Ryu-chan spokojnie. Kochanie jestem tu...jest...już nic ci nie grozi.-zaczął mówić i głaskać go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...jestem tu. Jestem przy tobie.-powiedział obejmując go mocniej.-Jestem, więc już jesteś bezpieczny.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-przepraszam...przepraszam...nie wiem, nie mam pojęcia jak ci pomóc.-powiedział tuląc go mocno.

Takano | Jun pisze...

-Kochanie...wiem, że nie chcesz. Na prawdę do rozumiem. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym wtedy być. Przepraszam...-szepnął.-Wiem jak się czujesz...Chcesz żebym cię umył? Chyba że wolisz nie...zrozumiem to.

Takano | Jun pisze...

-przestań!-krzyknął przerażony. Złapał go za ręce odsuwasz mu je od twarzy.-nie skrzywdzi cie i tak. Siedzi w więzieniu. A nawet jeśli mielibyscie się spotkać...nie dopuszcze do tego żebyście zostali sami.-powiedział ostro.-kocham twoje oczy...tak łatwo o tym zapomniałeś? kocham cie...takiego jaki jesteś. To się nie zmieniło i nigdy nie zmieni. Wiem co teraz myślisz i wiem jak się czujesz...ale uwierz...żaden milimetr twojego ciała nie jest obrzydliwy.

Takano | Jun pisze...

-jest co!-krzyknął ale po dalszych słowach chłopaka otworzył szeroko oczy. Zobaczył w nim siebie sprzed kilku lat. Małego, przerażonego, obrzydzonego. On wtedy też uważał ze nigdy z siebie tego nie zmyje. Jakby na chwile stracił kontakt z rzeczywistością. Wstał z łóżka i usiadł na podłodze opierając się plecami o szafkę nocna.

Takano | Jun pisze...

Jun za to siedział. Patrząc tępo przed siebie. Znów widział małego siebie w kącie pokoju. Wplutl dłonie we włosy i trochę bardziej się skulił. Mimo wszystko to było dla niego za wiele.

Takano | Jun pisze...

-co?-spytał odwracając wzrok w jego stronę.-nie, nie, nie.-zaprotestował wstając szybko przez co trochę się zachwiał.-zostane. Obiecałem ze spędzę z tobą ten czas kiedy będziesz w Tokio.-powiedział podchodząc bliżej niego i obejmując go mocno.-pomogę ci...przeszedłem przez to i z tego wyszedłem. Wiec...mogę ci pomóc..mogę...jestem w stanie to zrobić...-powtarzał cicho jakby chcąc się upewnić ze nie jest całkowicie bezużyteczny.

Takano | Jun pisze...

-zostane. Nie zalamie się. Będzie dobrze.-odparł nadal go obejmując.-chce ci pomóc. Chociaż trochę. Wspierać cie. Uspokajać...żebyś juz nie miał koszmarów...I w końcu pozbył się tego nieprzyjemnego uczucia. To mija. Ja wiem. Może nie jakoś bardzo szybko ale mija.

Takano | Jun pisze...

-Ryu!-krzyknął za nim i wybiegł. To był zdecydowanie zły rozwój wydarzeń. Wsunął buty i olewajac kurtkę wybiegł z domu. Szybko pobiegł za chłopakiem do parku i dość łatwo go dogonił. Złapał go za rękę i obrócił w swoją stronę.-to nie wróci. Ja się tego pozbylem. To nie wróci.-powiedział z czasem trochę ściszajac głos.-nie biegaj już...-poprosił na koniec.

Takano | Jun pisze...

-to nic. Teraz tak tylko we mnie uderzyło. Umiem sobie z tym poradzić.-podszedł bliżej I objął go lekko.-poradzimy sobie z tym razem...

Takano | Jun pisze...

-juz przestań przepraszać.-powiedział obejmując go mocno.-to minie. To nie przyjemne uczucie...Koszmary tez.-powiedział żeby go trochę zapewnić.

Takano | Jun pisze...

-juz przestań przepraszać.-powiedział obejmując go mocno.-to minie. To nie przyjemne uczucie...Koszmary tez.-powiedział żeby go trochę zapewnić.

Takano | Jun pisze...

-wiem kochanie...ale ja na prawdę kocham cie takiego jaki jesteś. To jak na mnie patrzysz...nie chce żebyś się zmieniał. .

Takano | Jun pisze...

-kocham cię, wiesz?-pogłaskał go po włosach.-Wracajmy już do Miki, ok? Powoli...pewnie jesteś zmęczony tym bieganiem.

Takano | Jun pisze...

Wziął go na ręce i zaczął powoli iść.
-schudles?

Takano | Jun pisze...

-mam tylko nadzieje ze nadal jesteś kolo 50...-powiedział poprawiając go sobie na rękach zeby mu ssię wygodniej nioslo.

Takano | Jun pisze...

Wziął eboki wdech.
-Ryu...co sobie robisz?-spytał chcąc mu pomóc.

Takano | Jun pisze...

-nie rób sobie tego. Nie sprawiaj sobie większego bólu. To z czasem minie. To uczucie.-zapewnił go.-mi minęło. Tobie też napewno minie. Chciałbym Ci z tym pomóc ale nie wiem jak.

Takano | Jun pisze...

-Pomyśl o czymś miłym. Staraj się nie myśleć o tych złych rzeczach. Wiem że to nie łatwe ale to zawsze jakaś metoda.-powiedział spokojnie.-Pomasuję.

Takano | Jun pisze...

-może chcesz takie ładnie pachnące mleczko do kąpieli? Mi to mimo wszystko na początku pomagało chociaż trochę.

Takano | Jun pisze...

-ładnie pachniało.-zaśmiał się.-tak bardzo intensywnie.-dodał wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-zmeczony? Chcesz spać? Zostaniemy tutaj czy chcesz wracać do siebie?-spytał sądząc go na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-to niedługo będziemy wracać. Ugotuje coś potem dla ciebie.-powiedział kładąc go i masując. Trochę się dziwił ze chłopak czuje się z tym komfortowo ale nie narzekał.

Takano | Jun pisze...

-nie dajesz mi się wykazać ale ok. Niech będzie tylko kaszka.-zgodził się uśmiechając się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-dobrze...innym razem.-powiedział a w odpowiedzi na drugie pytanie rozłożył szeroko ramiona.

Takano | Jun pisze...

Pogłaskał go po włosach z lekkim uśmiechem. Czuł ze chłopak troszeczkę się uspokaja i to mu póki co musiało wystarczyć.

Takano | Jun pisze...

Kiedy dojechali położył go do łóżka przy którym usiadł. Miał nadzieję że tym razem chłopak będzie spał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-juz idę robić kaszkę.-zaśmiał się całując go w policzek.-spałeś spokojnie. Wyglądał uroczo.

Takano | Jun pisze...

-może. Ale w końcu się wysłałeś i to mnie cieszy.-powiedział robiąc kaszkę.

Takano | Jun pisze...

-czemu?-spytał stawiając przed nim miskę kaszki.

Takano | Jun pisze...

-Ech...ale jak będziesz zmęczony to się połóż spać.-poprosił siadając obok niego.-mogę dzisiaj u ciebie spać?

Takano | Jun pisze...

-wcale nie skrzywdziles. Przestań się obwiniać.-poprosił zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-nie obwiniaj się. Ale chyba nie mam wejścia skoro mnie wyganiasz.-wzruszył ramionami i wstał.-uważaj na siebie, nie rób głupot...-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-CO!?-krzyknął wybiegajac z domu jak oparzony.-czekaj, juz jadę.-dodał jadąc szybko i dziękując w duchu za mały ruch na drodze. Wpadł do mieszkania chłopaka.-Ryu!?

Takano | Jun pisze...

-kupiłem maść...-powiedział kładąc reklamowke na stoliku.-daj opatrze ci to.-dodał oglądając jego rękę.

Takano | Jun pisze...

-szszsz...musisz z tym walczyć. Nie możesz siebie tak krzywdzić.-powiedział kończąc go opatrywac.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...wiec daj sobie pomóc.-powiedział podając mu tubke z maścią.-poradzisz sobie z tym? Nie chce żebyś się czuł nie komfortowo...

Takano | Jun pisze...

-ja posprzątam. Ty posmaruj jeszcze nogi.-powiedział wstając. Od razu poszedł do łazienki żeby ppsprzagac

Takano | Jun pisze...

-juz posprzątane.-powiedział siadając przy kanapie.-juz dobrze. Pomogę ci z tym.

Takano | Jun pisze...

-nie. Będziesz się myl normalnie. Codziennie.-powiedział obejmując go delikatnie.-raczej nie przemozesz się żebym ci pomagał.

Takano | Jun pisze...

-dlatego wolałbym ci pomoc. Zrobiłbym to delikatnie. Może by pomogło...-wyjaśnił I pogłaskał go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-nie bój się. Przecież mnie nie musisz się bać. Nie zrobię ci nic złego.-powiedział spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-to może jakbym ci pomagał zostałbyś w bieliźnie? Na prawdę nie chce żebyś znów sobie pozdzieral skórę...-powiedział zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Będę cie tulił...tylko chciałbym Ci trochę bardziej pomoc ale nie wiem jak...-powiedział cały czas głaszczac go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-juz dobrze. Jestem tu, przy tobie.-powiedział obejmując go bardzo łagodnie.

Takano | Jun pisze...

-nigdy cie nie zostawię.-zapewnił go. -kocham cie. Nie zostawię cie.

Takano | Jun pisze...

-weź. Przecież nie musisz się mnie pytac o takie rzeczy...-zaśmiał się mierzwiac mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz się mnie tak o wszystko pytac.-powiedział wstając z podłogi i siadając na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz się mnie tak o wszystko pytac.-powiedział wstając z podłogi i siadając na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-a możemy pójść do łóżka? Ja też jestem zmęczony.-powiedział ziewajac.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc kochanie. Śpij dobrze dzisiaj.-poprosił obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-przymknal oczy jednak długo nie zasnął.

Takano | Jun pisze...

-ummmm....Ryu-chan?-otworzył oczy i objął go mocniej.

Takano | Jun pisze...

-mhm...to dobrze kochanie. A jak ci się spało?-spytał tulac go i nie chcąc puścić.

Takano | Jun pisze...

-ale chyba lepsze to niż koszmary, prawda?-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-możesz. Chcesz się po tulić.-spytał głaszczac go po włosach.-zrobię ci śniadanko.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. A na śniadanie co byś chciał ?-spytał całując go go w czubek głowy.

Takano | Jun pisze...

-ok. Zamówienie przyjęte.-powiedział z uśmiechem.-wiec dzisiaj cały dzień chcesz leżeć?

Takano | Jun pisze...

-to przez te bieganie.-Westchnął wychodząc z łóżka.-zrobię śniadanie i do ciebie wrócę.

Takano | Jun pisze...

-śniadanko do łóżka.-powiedział podając mu tacke a herbatkę kładąc na szafce przy łóżku.

Takano | Jun pisze...

-widzisz? Idzie mi coraz lepiej.-powiedział wesoło zabierając się za swoje śniadanie

Takano | Jun pisze...

-staram się żeby Ci smakowało.-wyjaśnił pijąc herbatkę.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. Nie było łatwo si nauczyć gotować ale idzie mi coraz lepiej.-uśmiechnął sie.-ale nadal lubię jak ty mi gotujesz.

Takano | Jun pisze...

-Wiec ...Zrobię lasanie.-zdecydował z uśmiechem.-ale to dopiero na obiad. Na razie sobie odpoczywaj. Dobrze ze to nic poważnego.

Takano | Jun pisze...

-to ja pójdę po składniki.-powiedział wstając I szykując się do wyjścia .

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Kupię. -powiedział I wyszedł.

Takano | Jun pisze...

Wrócił dość szybko i zapukał do drzwi.
-Ryu-chan to ja.-krzyknął żeby chłopak się nie bał.

Takano | Jun pisze...

-widziałem. Na prawdę fajny pomysł. I ślicznie ci wyszły.-powiedział wesoło.-to jak masz takie ładne plakaty pewnie wszystko szybciej zapamiętasz.

Takano | Jun pisze...

-dobrze skarbie.-odparł dając mu czekoladę.-ja wypakuje zakupy i za godzinkę zacznę robić obiadek.

Takano | Jun pisze...

Przyniósł mu herbatkę i usiadł przy kanapie.
-co czytasz?-spytał zaglądając mu przez ramię.

Takano | Jun pisze...

-mhm...cóż na pewno dowiesz się na końcu książki.-zaśmiał się.-możesz też podejrzewać najmniej podejrzana osobę.-dodał wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Ne Ryu? Chciałbyś gdzieś pojechać w przerwie świątecznej?

Takano | Jun pisze...

-zapiekanka może być.-odparł z uśmiechem. -cóż jeszcze jedna i myślę że wystarczy. Jak będę jechał po Yuye to kupię składniki.

Takano | Jun pisze...

-jeśli będziesz miał to chętnie Ci pomogę. Mogę pozować albo cie wozić tam gdzie akurat będzie lepsze miejsce do zdjęć w plenerze.-odparł tulac go lekko

Takano | Jun pisze...

-no wiem. Mam nadzieje ze spędzimy miło czas.-ucałował go w policzek.-juz się nie mogę doczekać świat.

Takano | Jun pisze...

-twój tata na pewno się nie pojawi. Cóż...w domku może ci się przypomnieć ale w miszkaniu się chyba wszyscy nie pomieścimy...

Takano | Jun pisze...

-nie bój się. Będę przy tobie. Twoje rodzeństwo tez. I twoja kochana psinka. Będzie dobrze.-zaczął go głaskać po włosach.

Takano | Jun pisze...

-na swieta się zobaczycie. Spokojnie skarbie.-powiedział wciąż go tulac i głaszczac.-wszystko będzie ok. I spędzimy miło swieta.

Takano | Jun pisze...

-no juz skarbie. Wytrzymasz.-zaśmiał się. Po calusku uśmiechnął sie lekko.-kocham cie.

Takano | Jun pisze...

-a możesz wujku? Bo ja nie chce żeby wujek znów był w szpitalu. Wolę jak jesteś w domu...-odpowiedział chłopiec patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez kocham.-powiedział zerkajac na niego.-i ciesze się kiedy mi to mówisz.

Takano | Jun pisze...

-kochanie ja na prawdę wolałbym cie samego nie zostawiać. Wiem ze maluch chce...wiec ten jeden raz pójdziemy sami a potem jak juz będziesz na pewno miał siłę się utrzymać to pójdziemy z nim, ok?-zaproponował takie rozwiązanie.-

Takano | Jun pisze...

[Nie odpisałam..? Aj...to tak skoczek do świąt ok? XD]

Jun zajechał pod akademik o umówione godzinie. Cieszył się ze spędza razem swieta. Postarał się też z prezentem. Wysłał mu SMSa ze juz czeka.

Takano | Jun pisze...

[Serio? XD dawno nie pisalysmy wiec zapomniałam XD]

'Przepraszam. Poczekam w takim razie u góry.' Odpisał mu I wszedł do góry gdzie przywitał się z Keiichim i Kokim. Cieszył się też ze i oni wrócili do siebie.

Takano | Jun pisze...

[Ale ja niczego nie dostałam ;^; ]

-dzięki.-uśmiechnął sie układając paczkę przy torbie Ryu żeby na pewno o niej nie zapomnieć i podał im kopertę.-bilety do wesołego miasteczka żebyście się rozerwali trochę.-wyjaśnił wesoło.-gdzie sspedzcie swieta?

Takano | Jun pisze...

-to wspaniale. Jak będziesz się nudził to możesz do mnie wpaść. Ostatnio mam mało pracy.-wzruszył ramionami.-no I może na swieta tez gdzieś razem wyjdziemy?-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-świetnie ale z umowianiem się lepiej poczekam na Ryu. Juz jest trochę zły ze po niego przyjechałem a nie dałem mu jechać pociągiem...-mruknął mierzwiac sobie włosy.

Takano | Jun pisze...

-oj no...po tym jak skończył praktyki w ogóle go nie odwiedzałem...stesknilem się.-mruknął na swoje usprawiedliwienie.-udobrucham go prezentem niespodzianka.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-oj da.-zaśmiał się bo tego prezentu był pewny.-no I...jego kochane rodzeństwo wygodnilo mnie po niego...stwierdzili ze tylko przeszkadzam.-westchnął znów czochrając się po włosach.-za bardzo nie miałem wyboru.

Takano | Jun pisze...

-Wiem...ale tęsknilem.-powiedział tłumacząc się.-no I twoje kochane rodzeństwo oznajmiło ze przeszkadzam i mam po ciebie jechać.-wzruszył ramionami.-ciężko jest oponowac kiedy celuja w ciebie nożem.-zaśmiał sie nie komentując juz tego jak obwiazal sobie ręce.

Takano | Jun pisze...

-Nie uważam tego za zmarnowany czas...-powiedział wzruszając ramionami.-mogę spędzi. Z tobą trochę więcej czasu. Dla mnie to dość ważny powód.-powiedział wodząc za nim wzrokiem

Takano | Jun pisze...

-w sumie to odwiedziłem przy okazji Mike.-wzruszył ramionami.-spokojnie. Dla mnie to nie było marnowanie czasu. Przepraszam...nie złość się już na mnie...-poprosił robiąc mine proszacego psa.

Takano | Jun pisze...

-Ech...-westchnął wstając i zaczynajac uważać ze wybranie młota nad kowało wcale nie było takie dobre.-dobrze...wiec wracam sam.-uśmiechnął sie I zmierzwil mu lekko włosy.

Takano | Jun pisze...

[Jest progress XD]

-dla psiaków? W sumie nie...e ostatnio twój tata dostarczył nam dużo karmy...-wzruszył ramionami bo teraz pieski nic innego nie chciały jeść.

«Najstarsze ‹Starsze   2801 – 3000 z 5000   Nowsze› Najnowsze»