niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3601 – 3800 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-Ja juz jadlem śniadanie. Wstałem wczesniej bo Kiara musiała za potrzebą...

Takano | Jun pisze...

-Oj...no bo spałes tak słodko...-powiedział z uśmiechem.-nie chciałem cie budzić.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-,nieprawda. Wyspałes się. A na pewno tego potrzebowałes.-uśmiechnął sie do niego.-odpoczywaj sobie dzisiaj.

Takano | Jun pisze...

-cóż...jak Mika przyjdzie to go odprowadze. Będziesz miał czas zeby pogadać spokojnie.-odparł przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-A co byś chciał? Może mochi?-zaproponował wesoło. Objął go łagodnie i pogłaskał po włosach.

Takano | Jun pisze...

-mmm pyszny pomysł.-uśmiechnął się.-Wiec wszystko kupię. Wezmę od razu Kiarę na dłuższy spacer. Ale oczywiście potem z nią wrócę.

Takano | Jun pisze...

-Co mała?-spytał głaszcząc ją za uszkiem.-Nie idziesz go pilnować?-dodał zupełni jakby psinka mogła go zrozumieć.

Takano | Jun pisze...

-Dzięki za wsparcie.-zaśmiał się myśląc sobie że musiał już zupełnie zwariować skoro rozmawia z psem. Nadal ją głaskał uznając że to nawet uspokajające.

Takano | Jun pisze...

-Bardzo.-zgodził się patrząc na niego.-Myślę czy by jej nie pozwolić mieszkać tu na stałe. Jest całkiem niezłym wsparciem.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-Chociaż nie jestem pewny czy będę miał wystarczając czasu żeby się nią zajmować...

Takano | Jun pisze...

-No w sumie tak.-zaśmiał się.-Bardzo chcesz żeby tu mieszkała, co?-spytał wesoło obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

Ożywił się troszeczkę widząc że jest lepiej niż myślał.-jasne. Kupię zapaś.-zaśmiał się.-I Kiara z nami zamieszka. Przyniosę dzisiaj część jej rzeczy.

Takano | Jun pisze...

-um tak...bo tutaj nie miała a nie było sensu ich nosić.-wyjaśnił ciesząc się jego bliskością.

Takano | Jun pisze...

-martwisz się?-spytał zawkoczony.-przeciez nie ma o co...

Takano | Jun pisze...

-Oj no o kogo tez się ma. Przecież widzisz ze sobie radzę...-zauważył spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-no...Spokojnie.-zmierzwil mu włoski I poszedł otworzyć.-hej Mika.-przywitał się i zaprosił ja do środka.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...mam nadzieje ze wrócisz do domu przed sylwestrem.-przyznał.-tak. Pozwalam.-wywrocil oczyma.-ja na prawdę nie mam nic do psów...-dodał.

Takano | Jun pisze...

-już jutro?!-krzyknął zaskoczony.-Ech...kompletnie straciłem poczucie czasu...-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Zrobię i lecę odprowadzić Yuto.-powiedział idąc do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-Jak wrócę. Przecież nie będe tam siedział cały dzień. Odprowadzę malucha, zabiorę rzeczy Kiary a po drodze kupię mochi i czekoladę. No i Kiara pewnie chce na spacer.

Takano | Jun pisze...

-ok, dwie.-przytaknął spokojnie. Zrobił szybko kawę dla Miki a dla Ryu herbatę. Postawił im to wszystko w salonie i zawołał Yuto.

Takano | Jun pisze...

Kobieta zamrugała kilkukrotnie a Jun roześmiał się wesoło.
-Widzisz Mika-chan...już nie wyglądasz tak młodo.-powiedział wciąż się śmiejąc. Kiedy się już trochę uspokoił wziął głęboki wdech i objął kobietę ramieniem-A tak poważnie...to nadal masz twarz trzydziestolatki.

Takano | Jun pisze...

-Chodź Yuto zanim palniesz cos gorszego.-zaśmiał się idąc ubrać buty i po chwili wychodząc z nim i z Kiarą.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Opowiadał mi wczoraj co się stało i że nic nie pamiętasz.-uśmiechnęła się również pijąc swoją kawę.-Chciałabym raczej wiedzieć jak ty się czułeś zaraz po tej sytuacji i trochę później. Wtedy będę mogła pomóc.

Takano | Jun pisze...

-Mhm rozumiem...więc tak jak mówił Jun miałeś po prostu mały atak.-a co czułeś tuż przed tym? Co się stało?

Takano | Jun pisze...

-Cóż...to tylko teoria bo nie wiem jak to dokładnie było. Ale masz teraz taki okres gdzie bardzo potrzebujesz jego i jego obecności. Przestraszyłeś się i chciałeś by zapewnił cię że jesteś bezpieczny...Zabolało cię więc że praca w tym momencie była ważna...-powiedziała spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Wiem Ryu...ale to że wtedy nie poświęcił ci uwagi jest powodem niejako tego wszystkiego. Wiem że ty nie obwiniasz jego...-uśmiechnęła się lekko.-A ja teraz się z tym czujesz?

Takano | Jun pisze...

-cóż...jeśli będziesz się czuł z tym komfortowo.-wzięła łyk kawy.-To najważniejsze. Jun najbardziej martwi się o ciebie, wiesz? Boi się tez trochę że tak ciężka praca którą wykonaliście żeby było lepiej poszła na nic przez tę sytuację...

Takano | Jun pisze...

-cóż...nic się nie stanie jeśli trochę zaczekasz. On to zrozumie...a będziesz to na pewno lepsze wyjście zniż gdybyś się zmusił i by nie wyszło.-powiedziała dopijając swoją kawę.

Takano | Jun pisze...

-Ale widzę że masz bandaże.-zauważyła z uśmiechem.-Spokojnie Ryu...macie siebie...więc wszystko będzie dobrze.-zapewniła go.

Takano | Jun pisze...

-Poproś żeby cię odwiedzał. On też tęskni i chętnie na to przystanie.-powiedziała odkładając filiżankę.-Nie wstydź się mu też mówić że tęsknisz. To nic złego.

Takano | Jun pisze...

-To lepiej żeby mi płakał w słuchawkę że jego chłopak świetnie się bawi bez niego?-zaśmiała się cicho.-Ale wiesz...jak pomyślisz sobie że chciałbyś żeby przyjechał to zawsze możesz zadzwonić do niego.

Takano | Jun pisze...

-a może powines mówić mu częściej ze tęsknisz I chcesz żeby tak po prostu przyjechał.-zaproponowała.-nie byłoby wtedy i tobie lepiej?

Takano | Jun pisze...

-rozumiem.-pokiwała spokojnie głową.-ciesze się ze jesteście razem i siebie wspieracie. To na pewno pomaga ci chociaż trochę przez to przjeść.

Takano | Jun pisze...

-cóż...martwi się o ciebie. Czasem woli sam trochę pocierpiec niż żebyś ty cierpiał.-powiedziala.-sądzę że wie ze wtedy pójdzie to jakoś sprawniej.
-tadaima!-krzyknął Jun wchodząc a wturowalo mu szczekanie Kiary.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...to już jego wybór. Jest dorosły i taka podjął decyzję.-powiedziała jeszcze wzruszając ramionami. Chwilę później do salonu zajrzał Jun.
-pogadałeście sobie czy mam jeszcze na chwilę wyjść?

Takano | Jun pisze...

-ha? Ale o co chodzi?-spytał zaskoczony zupełnie nie rozumiejąc co chłopak ma na myśli.

Takano | Jun pisze...

-ja...ja po prostu nie chce żebyś cierpiał...-mruknął patrząc w bok i przygryzajac warge.

Takano | Jun pisze...

-nieprawda...-mruknął pod nosem dotykając swoich pleców przez ramię.
-um...poproszę.-odezwała się cicho kobieta.

Takano | Jun pisze...

-tego ze ci pomagam?-spytał jednak trochę przybity.

Takano | Jun pisze...

-O! O! Patrz! Chociaż raz stanęła po mojej stronie! To znak!-krzyknął celujac w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-do czego ty pijesz Ryu-chan? Co chcesz osiągnąć? Chcesz wiedzieć dokładnie co się wczoraj stało?-spytał wzdychajac ciężko.-poza tym co już wiesz krzyczałes aż do zdarcia gardła i rzuciłes sie na mój sprzęt. Nie wiem po co ale Kei zatrzymał się zanim zdążyłes je chwycić.-Umilkl.-I? Co ci do dało Ryu?

Takano | Jun pisze...

-Ryu ja...przepraszam...-podszedł.do niego powoli.-to nie tak...ja...-Objął go delikatnie.-ja przepraszam. Nie mogłem tego zostawić...nie mogłem...-przygryzl dolną warge.-gdybyś...gdybyś mnie puścił i postal tam pięć sekund...tyle mi wystarczyło żeby zaszyc te głupia ranę...i byłbym do twojej dyspozycji. Potulilbym cie...uspokoił...ale wszystko tak się skomplikowalo...-szepnął czując ciepłe łzy na policzkach i jak wszystkie emocje z niego ulatuja.-przepraszam...przecież wiesz ze zrobię dla ciebie wszystko...przepraszam...przepraszam...

Takano | Jun pisze...

-i jestem!-zapewnił go.-dlatego nie jestem w stanie tak po prostu...zostawić cie samego z tym cierpieniem...

Takano | Jun pisze...

Uderzył się otwarta dłonią w czoło.
-ale to nie na tym polega Ryu!-krzyknął idąc za nim.-nie zostawię cie z tym samego. I nie ma żadnego 'możesz robić ze mną co chcesz'.-burknął.

Takano | Jun pisze...

-tak do niczego nie dojdziemy.-mmruknął tylko odwracając wzrok.-ja chcę ciebie przed tym uchronić a ty mnie. Ale tak się nie da. Jedyne co tak na prawdę możemy zrobić to jakoś razem przez to przjeść. A krzycząc na siebie na pewno nie ruszymy do przodu.

Takano | Jun pisze...

-och...wiec sadzisz ze krzycząc na mnie uchronisz mnie od bólu?-sarknal trochę już zirytowany i usiadł na fotelu.

Takano | Jun pisze...

Zacisnąl dłonie w pięści. To był jeden z tych momentów kiedy naprawdę potrzebował zapalić. Obiecał jednak i sobie i Ryu ze do tego nie wróci. Westchnął w końcu biorąc się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-i widzisz co za uparciuch? I jak ją mam do fajek nie wrócić?-westchnął ciężko patrząc na Mike.

Takano | Jun pisze...

-ale tak to do niczego nie dojdziemy jeśli dalej tak będzie. Co on sobie myśli?-westchnął biorąc do rąk herbatę.-chciałaś ze mną pogadać. O czym?

Takano | Jun pisze...

-ale ja nie chce żeby cierpiał...chce żeby był szczęśliwy. Ale tak na prawdę szczęśliwy. Bez tych problemów.-mruknął patrząc w herbatę.-tak jak widać. Chociaż już było na prawdę dobrze. Boje cie ze to wszystko runelo. Ze juz mi tak nie ufa...

Takano | Jun pisze...

-sądzę że my mamy tego cierpienia jak za dziesięć żyć.-burknął.-Rzymu nie zbudowano w jeden dzień...a ja to potrzbuje na wczoraj.-Wziął łyk herbaty.-juz nie wiem co mam robić.

Takano | Jun pisze...

-wszyscy powariowalismy. Słuchamy się psa...-mruknął wstając.-ale jak mnie wygodnie albo zacznie płakać...to będzie twoja wina.-wycelowal w psinka palcem i poszedł do sypialni. Zapukał lekko w drzwi.-Ryu-chan? Mogę wejść?

Takano | Jun pisze...

-nie Ryu. To NASZ dom.-powiedział siadając na łóżku na przeciwko futonu.-możesz płakać Ryu...nie ma w tym nic złego...-dodał schodząc jednak na podłogę.

Takano | Jun pisze...

-jak to nie? A całkiem nidawno w kuchni? Płakałem...-przyznał się jednak trochę tym faktem zazenowany. -z reszta...nie porównuj się do mnie...

Takano | Jun pisze...

-nie. Jesteś po prostu inny. Nie warto porównywać się do innych.-Położył się na podłodze na przeciwko niego.-jesteś wspaniałym mężczyzna którego kocham.

Takano | Jun pisze...

-Ufam!-zaprotestował.-Ryu-chan...chce być dla ciebie oparciem...chce żebyśmy przeszli przez to razem...

Takano | Jun pisze...

-a to...czasem jak spisz to masz takie ataki. Zaczynasz się drapać. A ja...bardzo nie chciałem żebys chodził taki poraniony wiec...przytulałem cie delikatnie. Normalnie nawet nie czułem tego a ty się szybciej uspokajales. Wtedy wyjątkowo mocniej wbiles paznokcie...-wyjaśnił odkładając koszulkę na bok.

Takano | Jun pisze...

-nie masz za co przepraszać gluptasie. Normalnie nawet nie czułem ze mnie drapiesz...to był taki wyjątkowy raz...-zapewnił go.-zamiast się tak chować lepiej chodź do mnie.-powiedział rozkładają ramiona.

Takano | Jun pisze...

-Nie kłamie.-powiedział z pełnym przekonaniem patrząc mu w oczy.-nie oklamuje cie Ryu. Taka jest prawda.

Takano | Jun pisze...

-ze mną pierwszy. Nie wiem jakie masz kiedy jesteś sam...ale ze mną to był pierwszy. Normalnie szybciej się uspokajales kiedy cię tak przytulałem...i nie drapales mocno.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj. Normalnie nie bolało.-zapewnił go. Odkrył go lekko I pogłaskał po policzku.-juz dobrze. Wtedy Kei najpierw zaczął się z tobą szarpać i to pewnie dlatego.

Takano | Jun pisze...

-nie nie...nic mu nie zrobiłeś.-zapewnił go spokojnie.-juz dobrze. Na prawdę.-Objął go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-Wiem...ale myślę że będzie najlepiej jesli będziemy się nawzajem wspierać. Bo kiedy trzymasz to wszystko na swoich ramionach to ja jeszcze bardziej cierpię...

Takano | Jun pisze...

-no ok...tu punkt dla ciebie.-mruknął.-kocham cie...wiesz?

Takano | Jun pisze...

-no tak...w sumie to masz rację. Ale też nie chce żebyś mnie źle zrozumiał...-szepnął.-um boje się. O ciebie...chyba trochę o nasz związek. Czuje się trochę zmęczony ta sytuacja...a raczej tym ze nie możemy zachowywać się tak swobodnie póki co. Cały czas boje się też ze nieumyślnie cie skrzywdze...

Takano | Jun pisze...

-Mhm...-mruknął nie do końca przekonany.

Takano | Jun pisze...

-um...ale nie chce żeby bolało. Um...Obiecuje ze juz zawsze rzucę wszystko żeby tylko być przy tobie.-zapewnił go cicho.

Takano | Jun pisze...

-cóż...tak mogło być...-zgodził się.-dlatego juz więcej tam nie zrobię. Teraz na prawdę jest taki okres kiedy potrzebujesz mnie....I...nie mogę tam robić nawet jeśli rozumiesz.

Takano | Jun pisze...

-No I kolejne głupie przepraszam.-westchnął cicho.-nie ma za co. Ty nie zrobiłeś nic złego.-powiedział głaszczac go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-nie. Nie wystarczający.-zaśmiał się.-najważniejsze z juz jest dobrze...

Takano | Jun pisze...

-i mam być w 100% szczery?-spytał unosząc brwi.-no ok...tylko się nie zdziw i nie wystrasz.-poprosił uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Może być ciekawie.-zaśmiał się. Pogłaskał go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-jasne pospij. Myśle że zostanie...-zgodził się spokojnie.-um...skoro jutro sylwester jest coś co chciałbyś robić?

Takano | Jun pisze...

-taki plan mi odpowiada. Będzie miło.-uśmiechnął sie I ucałował go w policzek.-a teraz się prześpij. A ja pójdę pogadać z Mika żeby tak sama nie siedziała.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-uśmiechnął sie I wrócił do Miki.

Takano | Jun pisze...

-przecież ja nie mam nic do piesków...A Kiara jest na tyle mądra ze nie zrobi mi tu niepotrzebnego bałaganu.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-cóż...ona wyczuwa uczucia Ryu...-wzruszył ramionami.-no I dopiero co cie poznała. I tak masz lepiej niż ja. Pierwszego dnia chciała mnie pogryzc...potem było lepiej.

Takano | Jun pisze...

-aha czasem...bo ona tez się o niego martwi. O mnie chyba też. Pamiętam jak wyrywala mi fajki i szła je gdzie zakopać. Zginęło mi tak kilka paczek.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-taaaaa...zawsze trochę weselej.-przytaknal głaszczac Kiare. Szkoda ze Ryu niedługo wraca na studia. Znów będę za nim tęsknił...

Takano | Jun pisze...

-Nie mówi mi tego zbyt często.-zauważył wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-aha...to w sumie zrozumiałe...-powiedział wzruszając ramionami.-ale to źle ze chce się z nim jak najszybciej zobaczyć jeśli tęskni?-spytał głaszczac Kiare za uszkiem.

Takano | Jun pisze...

-Ech...ale ja tez za nim tęsknię...-mruknął.-ale wiek ze chce być samodzielny...to dla niego bardzo ważne...

Takano | Jun pisze...

-um wiem.-przyznał.-wiesz co sobie zażyczył? Żebym do następnego spotkania to ja pisał mu o swoich problemach i co czuje...

Takano | Jun pisze...

-ale moje problemy to przecież przy jego pikuś...ot czasem jest mi zimno po pracy.-machnął na to ręką.

Takano | Jun pisze...

-um...będę mu mówił co czuje. Juz to obiecałem...-mruknął cicho.-ze będę codziennie mu pisał i w ogóle...tak jak on mi...

Takano | Jun pisze...

-um tak...trochę...-przytaknal.-Potem powiedział ze chce trochę pospać..no i pytał się czy zostaniesz na deserze.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. Ryu pewnie też się ucieszy.-powiedział z uśmiechem.-ale twoi mąż nie będzie zły?

Takano | Jun pisze...

-cóż...nie dzieje się tu wiele wiec takie festyny to jedyne atrakcje. My też idziemy. Cóż...takie spędzanie sylwestra będzie na pewno mile...

Takano | Jun pisze...

-może. Chociaż nie wiem czy aż tak długo będziemy tam siedzieć...jest dość zimno na dworze.-zauważył spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-hej kochanie. Jak się spało?-spytał widząc jak ziewa..

Takano | Jun pisze...

Psinka w odpowiedzi polizala go po ręce.
-chcesz coś zjeść? Czy deser robimy?-spytał chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-um...no dobrze skarbie.-zgodził się mierzwiac mu włosy.-na pewno będzie pysznie...

Takano | Jun pisze...

-przecież ty slodkiego nie możesz.-mruknął do odchodzącej psinki.

Takano | Jun pisze...

-tak tak...widzę...-zaśmiał się odpowiadając Kiarze na jen przechwalki.-uwierz....mnie też to czasem dziwi. Ale rozumie...

Takano | Jun pisze...

-dziękuję.-najpierw ucałował go w policzek a potem zaczął spokojnie poć swoją czekoladę.-pyszna.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. Zawsze robisz pyszne rzeczy do jedzenie...-powiedział uśmiechając się do niego. Sięgnął sobie po mochi.

Takano | Jun pisze...

-oj wcale nie jedyny.-zaśmiał się cicho.-reszta na razie jest...uśpiona.-dodał wesoło jedząc swój deser.

[Dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

Jun lekko zadrżał z wściekłości. Wszytsko miało swoje granice i dobrze wiedział ze to nie najlepszy moment na taki krok.
-Mika!-krzyknął wstając.-Ryu, nie przepraszaj. Ja to rozumiem. Nie zrobie tego dopóki sam nie zdecydujesz ze chcesz. No i na pewno nie zrobiłbym tego przy niej.-mruknął mruzac oczy i patrząc na Mike. Wiedział ze chciała pomóc ale uznał ze tym razem przesadziła.

Takano | Jun pisze...

-mhm...nie będę zły.-Objął go lekko i pogłaskał po włosach.-nie musimy próbować jeśli nie chcesz. To przecież nie jest aż takie pilne, ne?-uśmiechnął się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem ze nie dalbys...dlatego przecież do niczego cie nie zmuszam.-powiedział tuląc go do siebie.-um...chciałbyś tak?-zmierzwil mu włoski.-mój słodziak...przecież nigdzie nam się nie spieszy...

Takano | Jun pisze...

-aaaaa...rozumiem.-zaśmiał się.-skoro zawiniłem to jestem odpowiedzialny i powinienem pomoc?-spytał ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-nie sądzę żeby to było złe...to dość logiczny tok myślenia.-powiedział spokojnie.-nie ma w tym nic złego...takie bynajmniej jest moje zdanie.-wzruszył ramionami.-ale działa w dwie strony.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...tak tylko powiedziałem.-zaśmiał się.-um...takie stopniowe przyzwyczajanie cie do dotyku w twoim wypadku działa dobrze ale...nie podniecaloby cie to niepotrzebnie?-spytał patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-wtedy? Kiedy?-spytał patrząc na niego uważnie.-po twojemu?-dodał.

Takano | Jun pisze...

-um...tak właśnie będziemy robić...i zaczniemy kiedy będziesz chciał.-zapewnił go.-wiesz...czasem mam wrażenie ze to ty bardziej na to naciskasz.-powiedział cicho.-przecież...juz nie raz ci mówiłem ze mogę poczekać i nigdzie się nam nie spieszy...

Takano | Jun pisze...

-ale ja mam normalnego faceta. I wcale nie smuce się z tego powodu że nie uprawiamy seksu...gluptasek.-zmierzwil mu włosy.-ot czasem obudze się z namiotem.-machnął na to rękę i zaraz zarumienil się lekko zdając sobie sprawę ze przecież w pokoju jest Mika.

Takano | Jun pisze...

-pospie. Rozumiem ze się boisz.-powiedział bawiąc się trochę jego włosami.-na szczęście jak się przeprowadzałem to twoja kochana rodzinka sprezentowala mi dwa futony...-uśmiechnął sie do niego.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co kochanie. Nie ma za co.-zapewnił go cicho. Sięgnął sobie po ostatnie mochi jedząc ne spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Tylko uważaj na siebie.-poprosił I ucałował go jeszcze w policzek.

Takano | Jun pisze...

-będzie czekać.-obiecał mu I poszedł odprowadzić go do drzwi.-zadzwoń jakby coś.-powiedział jeszcze wesoło i wrócił na kanapę.

Takano | Jun pisze...

-radzimy sobie.-przyznał spokojnie.-ok...pozdrów swojego męża...wiem.ze raczej za mną nie przepada...ale już chyba przestał mnie brac za twojego kochanka,co?

Takano | Jun pisze...

-wiec nadal?-jeknal odprowadzając ja do drzwi.-no nic...w każdym razie pozdrów go.-pomachal jej I zamknął drzwi.

Takano | Jun pisze...

Jun po piętnastu minutach poszedł do kuchni i zabrał się za robienie tostow w piekarniku. Położył na nie pomidorka i serek i włożył do piekarnika żeby się spokojnie piekły.

Takano | Jun pisze...

-ok juz ide skarbie.-powiedział I zapał herbatę zaraz wychodząc po chłopaka. Wziął go na rece i puścił Kiare przodem.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale lubię kiedy mi to mówisz.-powiedział idąc z nim spokojnie na górę.-ja ciebie tez bardzo kocham.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Ale mogłeś zadzwonić wcześniej...-zauważył wchodząc do mieszkania i dopiero wtedy stawiając chłopaka.-Kolacja i herbatka już gotowe.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok. Rozumiem.-zaśmiał się idąc już do kuchni żeby wszystko ułożyć na stoliku.

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-powiedział z uśmiechem siadając na przeciwko niego.-taka prosta kolacja...-powiedział. Wcześniej jeszcze uzupełnił miski Kiary.

Takano | Jun pisze...

-Dzięki. Um...to miło że ci smakuje.-uśmiechnął się lekko. Zaczął jeść swoją porcję od czasu do czasu biorąc łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-okay. Będę mógł zobaczyć?-spytał patrząc na niego z uśmiechem.-A jak nie to może książkę skończę...

Takano | Jun pisze...

-ech...no dobra. Ale wtedy wszystkie z twojego pobytu tutaj.-powiedział kiedy połknął ostatni kęs.

Takano | Jun pisze...

Jun spojrzał na niego zaskoczony.
-No proszę...ktoś tu a apetyt...-zauważył wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jasne...ja już nie jestem głodny.-powiedział wstając od stołu i wstawiając swój talerz do zmywarki.

Takano | Jun pisze...

Jun pozmywał i rozłożył się na fotelu z książką. Już prawie ją kończył i uznał że jeszcze trochę i będzie musiał sobie jakieś kupić.

Takano | Jun pisze...

Odłożył książkę i zaczął przeglądać zdjęcia.
-na prawde ładne...podobają mi się.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się też że mogłem się przydać jako model.-uśmiechnął się jeszcze.

Takano | Jun pisze...

- mam nadzieje że jeszcze się przydam.-zaśmiał się.-Będziesz miał chociaż taki pożytek ze starszego faceta...-zachichotał.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok...ale z czym?-zaśmiał się.-ja ciebie też...mój kochany.

Takano | Jun pisze...

-Ał...ok już nie będę. Obiecuję że już nie będę.-zapewnił go.-A wiesz że mąż Miki nadal myśli że jestem jej kochankiem? Cóż...myślałem że już to sobie wybił z głowy...ale jednak nie do końca.

Takano | Jun pisze...

-czemu?-spytał głaszcząc go po policzku.-jak na siebie wpadniemy na festynie to może w końcu wybije to sobie z głowy...

Takano | Jun pisze...

-cóż...sądzę że wystarczy z nim porozmawiać. Nie musimy odstawiać taki scen...-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-wtedy mógłby niefortunnie uznać że jesteś moim kochankiem i uznać mnie za pedofila. A tego chyba nie chcemy, prawda?-uniósł delikatnie brwi.

Takano | Jun pisze...

-cóż...masz rację kochanie. Liczy się tylko to że się kochamy. Jednak nie chcę siedzieć.-zaśmiał się oddając jego delikatny pocałunek.

Takano | Jun pisze...

-mhm...poczekaj.-zrzucił go delikatnie ze swoich kolan i wstał.-mam dla ciebie prezent.-podszedł do jednej z szafek i wyjął gąbkę do mycia.-baaaardzo miękka i delikatna.-powiedział podając mu ją.

Takano | Jun pisze...

-nie bój się i...postaraj o tym zbytnio nie myśleć.-powiedział całując go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze...jak coś to możesz mnie zawołać.-powiedział i wrócił na fotel głaszcząc Kiarę.

Takano | Jun pisze...

-ok. Już zakładam.-powiedział wyjmując je z szafki i podchodząc do niego.-rozścieliłem już futon dla siebie. Możesz iść się położyć pierwszy jeśli chcesz.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-odparł biorąc się za drugą rękę.-ale nie otworzyłeś na nowo ran. To postęp.-uśmiechnął się do niego.

Takano | Jun pisze...

-a ja mam nadzieję że nie jednorazowo. Jest dobrze kochanie. Wiem że to trudne ale musisz też wierzyć że się uda...

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem.-powiedział powoli kończąc.-ale wiesz co? Pozytywne myslenie i wiara ze się uda to już połowa sukcesu...-powiedział wesoło juz wiedząc jaki prezent mu da z okazji nowego roku.

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem.-powiedział powoli kończąc.-ale wiesz co? Pozytywne myslenie i wiara ze się uda to już połowa sukcesu...-powiedział wesoło juz wiedząc jaki prezent mu da z okazji nowego roku.

Takano | Jun pisze...

-Mhm dobrze.-potulil go trochę głaszczac po włosach puszczając go dopiero po dłuższej chwili.-to idę się umyć.-powiedział wstając.

Takano | Jun pisze...

-musiałem trochę przesunąć łóżko żeby się zmieściły.-powiedział kiedy się kładł.-rano przesunę je na miejsce...-mruknął jeszcze pod nosem.

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało.-popowiedział okrywajac się dokładnie o zamykając oczy.-sobą noc skarbie. Miłych snów.

Takano | Jun pisze...

Jun leżał dłuższą chwilę jakoś nie mogąc zasnąć. Od dawna nie spał na futonie. Zasnął wiec bardzo późno rano również nie mając ochoty się budzić. W końcu mieli przed sobą długa sylwestrowa noc.

Takano | Jun pisze...

-Ał..-jeknal cicho. Zaraz jednak objął chłopaka i ucałował nawet nie otwierając oczu.-hej. Jak się spało?

Takano | Jun pisze...

-obok to chyba trochę za dużo powiedziane. Między nami spala Kiara.-zaśmiał się.-ale ok. Ja sobie trochę na ciebie popatrzyłem bo nie mogłem zasnąć. Nie uważam futonów za najwygodniejsze spanie.-wzruszył ramionami.-tam słodko się uśmiechałes. Śniło ci się coś miłego?

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem.-ucałował go delikatnie.-w takim razie się ciesze. To znaczy ze miałeś jakiś miły sen. A to na prawdę dobrze.

Takano | Jun pisze...

-Mhm dobrze.-puścił go w końcu.-kocham cie.-powiedział przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-Ał...no złaz....Kiara...juz wstaje...-krzyczał w końcu ja z siebie zrzucając i dopiero wtedy głaszczac ja za uszkiem.-dzień dobry. Tez cie lubię.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-chyba będę się musiał do tego przyzwyczaić.-westchnął ziewajac i w końcu wstając. Ubrał się szybko i poszedł do kuchni.

Takano | Jun pisze...

Jun usiadł przy stoliku czekając na jedzenie.
-co ty na to żeby obiad zjeść na festynie?-spytał kiedy trochę zaburczalo mu w brzuchu.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...tak też może być. Bo w sumie racja...jest zimno wiec pewnie nie posiedzimy tak zbyt długo.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-mmmm...wygląda pysznie.-powiedział chwytając pałeczki i od razu biorąc się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-jasne, czemu nie.-wzruszył ramionami z uśmiechem.-a skąd ten pomysł.-spytał zaraz wkładając sobie do buzi trochę ryżu i zapijajac to zupka.

Takano | Jun pisze...

-mhm ok.-uśmiechnął sie lekko.-no tak...pewnie byłeś rano na spacerze z Kiara co?-spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ok. Polezymy troszkę. Nie przeszkadza mi to.-powiedział kończąc jeść i uśmiechając się.-dziękuję za posiłek. Był pyszny.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-um zauważyłem. I ciesze się.-uśmiechnął sie lekko.-w końcu jesteście ze sobą blisko. Było by nieciekawie gdyby mnie nie lubiła...

Takano | Jun pisze...

-mhm. I chyba już nie jest taka zazdrosna.-zaśmiał się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem...-powiedział I objął go od tyłu kiedy chłopak skończył z naczyniami.-ona ciebie tez.-powiedział z uśmiechem i wziął go na ręce jak księżniczkę.-a teraz idziemy odpoczywać bo zaraz mi tu padniesz...a w ogóle wziąłeś leki?

Takano | Jun pisze...

-brzmi fajnie. Wiec pomysł jaki film chciałbyś obejrzeć jak będziemy odpoczywać.-powiedział idąc z nim do sypialni.

Takano | Jun pisze...

-inteligentną komedię?-uniósł brwi i położył się przy nim.

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem.-powiedział spokojnie. Objął go lekko ramieniem i patrzył na niego z lekkim uśmiechem. Ucieszył się trochę ze przez ta cała sytuacje nie cofneli się jakoś bardzo.

Takano | Jun pisze...

-dzień dobry kochanie.-powiedział z uśmiechem.-jesteś słodki kiedy spisz. Serio.-zaśmiał się całując go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie się ciesze. -powiedział równie wesoło i ziewnal.-ja chyba też się trochę zdrzemnalem.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-odrobinę to trochę za mało powiedziane.-zaśmiał sie cicho.-ale odpowiedź brzmi 'tak'. Podniecasz mnie.-powiedział kładąc się na boku i patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-A ja?-spytał zaraz przytrzymując go toche za rękę.-podniecam cie chociaż odrobinkę?-spytał.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-zmierzwil mu włoski.-rozumiem. Ale wiem ze to s końcu minie. No i...cieszę się mimo wszystko.-powiedział wstając z łóżka.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-uśmiechnął sie.wstał po chwili i dołączył do niego.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze. Wiem ze zaczekamy.-uśmiechnął sie lekko i włączy telewizor.-wybierz coś.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-No tak. To leć a ja włączę dopiero jak wrócisz.-powiedział całując go lekko w policzek.

Takano | Jun pisze...

-ok.-Poczekał aż chłopak się ułoży wygodnie przy nim i włączył film. Sięgnął sobie po kawałek ciasta i juz całkowicie skupił się na filmie.

Takano | Jun pisze...

Jun przeciągnąl się lekko kiedy film się skończył.
-fajny film.-skomentował wesoło.

Takano | Jun pisze...

-mhm...pyszne kupiłeś.-zgodził się całując go w policzek.-Na następny festyn jak będzie ciepło to pójdziemy w yukatach, ok? Kiedyś mi to obiecałeś...

Takano | Jun pisze...

-ubiorę.-zgodził się wesoło.-No już tak nie wzdychaj. Obiecałeś mi to.-zaśmiał się i musnął jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-nie podoba ci się takie bardziej tradycyjne wyjście na festyn?-spytał głaszcząc go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-hmmm? Czemu się wstydzisz?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

-Serio? Co się takiego stało?-spytał z czystej ciekawości. Uznał że to jego kolej na zadanie kilku pytań.

Takano | Jun pisze...

-A to...więc dlatego tam siedziałeś? To było jakoś na początku. Dopiero przyjechałem więc nie rozmawialiśmy za wiele.-powiedział starając sobie to przypomnieć.-Nawet nie wiesz jak się wystraszyłem jak trumna zaczęła się nagle ruszać.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę się przestraszyłem.-zaśmiał się.-Ale wiesz...teraz się musisz się już wstydzić ani bać. Ja będę przy tobie.-zapewnił go i musnął jego usta.

Takano | Jun pisze...

-będzie super, zobaczysz.-roześmiał się wesoło.-ech...wiem...ale więcej mi się tam nie chowaj.-powiedział celując w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-będzie dobrze misiu. Będzie fajnie. Tak razem w yukatach.-powiedział rozmarzony.

Takano | Jun pisze...

-Ty to obiecałeś już kochanie.-zachichotał.-ale wiem że nie dziś...na lato...

Takano | Jun pisze...

-Wiem. Ja ciebie też. Nawet jeśli czasem jesteś po prostu wredny.-zaśmiał się cicho.-To i tak cię kocham...Na prawdę jestem w tobie zakochany.

Takano | Jun pisze...

-Nie zawsze...ale czasem tak. A ja i tak cię kocham...chociaż mogę być trochę zły...albo się obrazić. Jesteś moim kochaniem i tyle...

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...jak pojedziesz będę ci pisał wszystko.-powiedział recytując.

Takano | Jun pisze...

-mhm...pojde nam zrobić jakiś lekki obiad.-zaoferował wstając.-masz ochotę na coś specjalnego?

Takano | Jun pisze...

-Ech Ryu...coś lekkiego, szybkiego i wykonalnego. Naleśniki albo gyoza bo mam w lodówce.-powiedział patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

Skinął głową I poszedł do kuchni. Najpierw rozmrozil kilka pierożkow a potem Odgrzal je na patelni. Zawołał chłopaka kiedy były już gotowe i wyłożone na talerzyki.

Takano | Jun pisze...

-so dobre. Jak nie mam czasu gotować to je odgrzewam.-przyznał wzruszając ramionami i jedząc swoją porcje.

Takano | Jun pisze...

-wniose. Nie ma problemu.-uśmiechnął sie lekko.-ale widzę ze aż tak ci się nie nudziło na zajęciach. Juz skończyłeś z pytaniami.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

Pokręcił głową.
-nie zameczasz. No w sumie nawet mile...ze chcesz się dowiedzieć i mnie więcej.-uśmiechnął sie wyjaśniając mu jak on to widzi.

Takano | Jun pisze...

-oj nie marudzisz...ale ok. Masz rację. Rewanż się należy.-zaśmiał się.-wiec...jaka jest twoja najbardziej ulubiona potrawa?-spytał spokojnie.-chciałbym ci ja kiedyś zrobić...

Takano | Jun pisze...

-wiec kiedyś ci zrobię.-obiecał.-kotek...? Zadałem mi takie pytanie wiec się odwdzięcze. Jak wyobrażasz sobe takie swoje idealne urodziny?

Takano | Jun pisze...

-U nas w domku. Kochanie....to nasze mieszkanie.-przypomniał mu spokojnie.-ale zapamiętam...wymarzone urodziny masz.jak w banku w tym roku.-zapewnił go wesoło.

Takano | Jun pisze...

-egzotyczne?-zastanowił się chwilę.-Może Australię? Albo hawaje...-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-mhm...kiedyś.-uśmiechnął sie.-a ty kochanie? Jakie kraje chciałbyś odwiedzić?

Takano | Jun pisze...

-Alaske? Ale tam jest zimno...-zauważył drżac lekko.-dość...niespotykany cel podróży.

Takano | Jun pisze...

-marzenia są po to żeby je spełniać kochanie.-powiedział kończąc jeść i uśmiechając się do niego.

«Najstarsze ‹Starsze   3601 – 3800 z 5000   Nowsze› Najnowsze»