niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4001 – 4200 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

Poszli z nim jeszcze do sali.
-ech...ciężki dzień dla szpitala...-westchnął I usiadł na krzesełku.

Takano | Jun pisze...

-um...masz rację nie pracuje. Ale chcę pomoc. Takim jest lekarzem...jeśli pacjent jest w potrzebie to chce pomóc.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-jasne zaniosę go do łóżka i dam coś do jedzenia.-obiecał mu.

Takano | Jun pisze...

-a nie mówiłem? Jesteśmy...tak jakoś wyszło. Ale to pewnie dlatego ze jesteśmy w tym samym wieku.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-to jedz się położyć..., musisz przecież tu ze mną siedzieć.-zmierzwil mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-ale nie trzeba ko...Ryu-chan.-uśmiechnął sie do niego.-dam sobie radę...a ty jeśli jesteś zmęczony to idź i odpocznij.

Takano | Jun pisze...

Spojrzał na niego zaskoczony ale bez słowa objął go przytulając do siebie.

Takano | Jun pisze...

-słodkich snów.-uśmiechnął sie I zaraz złapał Keia który ledwo trzymał się na nogach. Wziął go na barana i zaniósł do pokoju.

Takano | Jun pisze...

-do usług.-zaśmiał się kładąc go na łóżko.-śpij.

Takano | Jun pisze...

-nie mów tego Ryu. Najważniejsze że się udało. Następna pójdzie lepiej.-uśmiechnął sie.-chcesz coś zjeść?-spytał jeszcze słysząc jak mu burczy w brzuchu.

Takano | Jun pisze...

-to oczywiste...ale szczęśliwie przeszedł trudna operacje. Teraz będzie tylko lepiej.-zapewnił go I zabrał się za robienie czegoś na szybko.-i.mówi to osoba która nie ufa lekarzom...

Takano | Jun pisze...

-Ech...mogliście się do mnie zgłosić. Dałbym ile potrzeba...-westchnął.-no...najważniejsze ze się udało. I że znam pewnego lekarza któremu można ufać.-uśmiechnął sie do niego.

Takano | Jun pisze...

-ale ratuje ich...starasz się i nie myślisz i tym ze operacja podrożała.-powiedział.-jestem taki spokojny bo wiem ze to ty operowales. Nie umarl ci na stole i wszytsko będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

-odpocznij. Na prawdę wykonałes dzisiaj kawał dobrej roboty.-Podał mu talerz ze zwykłymi tostami a ze swoimi usiadł przy stoliku.

Takano | Jun pisze...

-cóż...czekał ze mną..usiadł mi na kolanach i przysnal. Był bardzo zmęczony.-odparł z lekkim uśmiechem..

Takano | Jun pisze...

-będzie lepiej. Przypomni sobie...i będzie cie traktował tak jak wcześniej.-zapewnił go z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-na pewno...juz wiele sobie przypomniał. Będzie lepiej. Jestem tego pewny.-uśmiechnął sie I skończył jeść.-Przypomni sobie...

Takano | Jun pisze...

-nie chce nas ranić...-powiedział I sam też położyl się spać.

Takano | Jun pisze...

-dzień dobry Ryu. Nazywam się Mika.-przedstawiła się jeszcze raz.-jestem psychologiem twoim i Juna.-dodała uśmiechając się do niego przyjaźnie.

Takano | Jun pisze...

-Wiem. Jestem tutaj żeby ci pomoc a do tego nie jest potrzebne to żebyś mnie pamiętał.-zapewniła go spokojnie.-cóż...możemy spokojnie zacząć od twoich leków...możesz mi też zadawać pytania.-poinformowała go.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...jestem jego psychologiem od...już bardzo dawna. Miał pewne problemy a ja mu pomogłam. Ni mniej ni więcej.-odparła spokojnie.-Mam męża a...dziecka niestety nie mogę.-dodał siadając wygodniej.-Nie sądzę zeby było coś złego w związku homoseksualnym...Miłość to miłość. Zawsze uważałam że rządzi się swoimi prawami.-odparła zgodnie z tym co uważa.-Dlaczego? Cóż...nie jestem pewna. Może dlatego że nawet jeśli go nie pamiętasz to twoje ciało tak? Zawsze tak przy nim miałeś.

Takano | Jun pisze...

-cóż...niestety nie powiem ci dlaczego jest właśnie tak...-uśmiechnęła się przepraszająco.-Z utratą pamięci zawsze tak jest...że nie wiadomo dlaczego jedno się pamięta a drugie w ogóle.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...na pewno sobie przypomnisz. A nawet jeśli nie...to oni bardzo cię kochają, jak mogliby cię nie zaakceptować? Dla Keia zawsze będzie kochanym młodszym braciszkiem...a dla Juna tym jedynym ukochanym.-uśmiechnęła się lekko.-Poza tym Jun mi mówił że sobie przypominasz. Nie wiele...ale on i tak się cieszy...

Takano | Jun pisze...

-Ryu...spokojnie.-nachyliła się zeby pogłaskać go po włosach.-Poproś ich żeby ci poopowiadali. Może wtedy sobie przypomnisz? A jak nie to chociaż będziesz wiedział.-uśmiechnęła się.-Noe myśl też o takich głupich rzeczach jak nie budzenie się. Wszystko się ułoży. Masz wokół siebie osoby które cię kochają.

Takano | Jun pisze...

-A Jun? Mówiłeś że jego trochę pamiętasz. On na pewno chętnie ci opowie...o ile sam będzie wiedział czy pamiętał. Nie bój się Ryu, nie jesteś sam.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem Ryu-chan ale...chyba nie chciał byś też zeby tak po prostu ci przytakiwali, ne? Nie sądzisz że oni tylko chcą żebyś znał prawdę?

Takano | Jun pisze...

-Wolisz żeby kłamali?-spytała unosząc lekko brwi.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...nie odpychaj ich tak od siebie...sądzę że z nimi przy sobie szybciej sobie przypomnisz.-zmierzwiła mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-Będzie dobrze Ryu-chan...-objęła go delikatnie.-Będzie dobrze. Nie zawodzisz ich...oni cię wspierają. Musisz uwierzyć że będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...spokojnie. Na pewno sobie wszystko przypomnisz.-przytuliła go do siebie.-Na pewno. Nie bój się tego i nie wyganiaj ich.

Takano | Jun pisze...

-Oj Ryu-chan...sądzę że bardziej ich zaboli jeśli ich tak odtrącisz.-powiedziała głaszcząc go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-Ojojoj...nie ma tamtego Ryu, tego Ryu, przyszłego Ryu...jest po prostu Ryu. Jesteś ty. Nie bój się i...rób wszystko w swoim tempie

Takano | Jun pisze...

-Ech...jest jeden Ryu, i to jesteś ty. Nie udawaj. Przypominaj sobie swoim tempem...zawsze możesz też poprosić żebyście zaczęli od nowa...

Takano | Jun pisze...

-ech...jest jeden Ryu. Nie jesteś inny dlatego że straciłeś pamięć i nie będziesz inny w momencie kiedy ją odzyskasz. To nie rozdwojenie jaźni.-powiedziała i zmierzwiła mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Spokojnie...na prawdę sądzisz że coś tak silnego jak twoje uczucie to kogoś mogłoby po prostu zniknąć dlatego że straciłeś pamięć? Uważasz że to uczucie mogłoby być tak słabe?

Takano | Jun pisze...

-Ale co czujesz Ryu? Nie co pamiętasz...ale co czujesz. To duża różnica.

Takano | Jun pisze...

-Nie co masz czuć a co czujesz. Zmierzwiła mu włosy i położyła.-Może na dzisiaj wystarczy co?-zaproponował.-Pamiętaj tylko że jest jeden Ryu...a nie ten i tamten.-poprosiła.

Takano | Jun pisze...

-oj...nie aż takie trudne...-wyszeptała potem. Posiedziala przy nim trochę a w porze obiadowe przeszedł Jun i Kei z rybka dla Ryu.

Takano | Jun pisze...

-nie najlepiej...boi się na prawdę wielu rzeczy. A najbardziej tego ze będzie inny niz 'tamten Ryu'. Nijak mu nie mogłam wyjaśnić ze nie ma czegoś takiego jak tamten Ryu i ten Ryu. Jest po prostu on. Jeden Ryu.-westchnęła.

Takano | Jun pisze...

-Ech...on mówił swoje a ja swoje. Tej jednej rzeczy nie mogłam mu wyjaśnić. No I...boi się sobie przypomnieć...i chce sobie przypomnieć...nawet nie jest pewny co teraz czuje..-westchnęła. Jun stał cicho z boku.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem...jest na prawdę ciężko...bo on sam juz nie wie czego chce.-westchnęła.-chyba na razie trzeba poczekać...

Takano | Jun pisze...

-Nie wiem Kei...z jednej strony on was potrzebuje z drugiej nie chce was widzieć. Ja mogę być na każdy jego telefon...wolałabym jednak przychodzić co drugi albo co trzeci dzień.-powiedziała.

Takano | Jun pisze...

-Kei!-krzyknął za nim. Zostawił pojemnik z obiadem na szafce i wybiegł za nim. Zatrzymał go.łapiąc za rękę.-Kei....nie wyjeżdżaj. Jak tu sam nie wytrzymam. Potrzebuje twojego wsparcia. I ja i Ryu. Wiesz jaki jestem porywczy....nie chce go przypadkiem zranić. Kei...zostań...

Takano | Jun pisze...

-wiem Kei ale...jak pojedziesz to nic się nie zmieni. A jak zostaniesz...to może w końcu sobie ciebie przypomni. Na pewno...w końcu sobie przypomni...-powiedział puszczając go w końcu.-juz sam nie wiem...nam wszystkim jest ciężko.

Takano | Jun pisze...

-um...jasne...każdy ma prawo.-powiedział I wrócił do sali Ryu.

Takano | Jun pisze...

-bywało lepiej. Po prostu wiem jak jemu ciężko i...przechodzi na mnie. Martwię się...i boje trochę...ze mnie nie pokocha...ze nie przypomni...kiedy przychodzą takie myśli...jest mi na prawdę ciężko.-przyznał siadając obok niej.

Takano | Jun pisze...

-nie jestem taki pewny Mika...czy mnie kocha. To wszytsko jest takie trudne...za trudne...-Oparł głowę o jej ramię.-w poprzednim życiu musiałem zdradzić kraj ze tak mnie karaja...-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-a....to...on...-odwrócił wzrok I przygryzl warge. 'Dlaczego do cholery nie może sobie przypominać tych miłych rzeczy!?' Pomyślał wściekły.'zdradzić kraj!? Ja musiałem zabić króla!' Zazgrzytal zębami.

Takano | Jun pisze...

Spójrzal na Mike a potem na niego.
-w więzieniu.-odparł tylko I znów odwrócił wzrok.

Takano | Jun pisze...

-nie było mnie wtedy...pomagałem policji...Hikaru wrócił późno...zadzwonił do mnie spanikowany. Dowiedziałem się o wszystkim po fakcie.-powiedział obejmując go i chamujac łzy.-nie mogłem nic zrobić...znów...

Takano | Jun pisze...

-to ja przepraszam...-szepnął tulac go do siebie.-na prawdę...-dodał cicho.

Takano | Jun pisze...

-co? Nie...ja nie...-odsunął go na chwile od siebie.-aish...to tobie krew z nosa leci. Ryu-chan głowa do tyłu.-poprosił.-zaraz Mika wróci z lekarzem...

Takano | Jun pisze...

Ugryzł sie w język żeby znów go nie poprawić.
-no juz...na razie nic nie mów.-poprosił rozmasowujac mu klatkę piersiową.-przestanie. Zaraz przyjdzie lekarz.

Takano | Jun pisze...

-aj...prosiłem żebyś nic nie mówił.-westchnął pomagając mu odzyskać oddech.-oczywiście ze.miałeś szafkę a wszędzie widziały twoje zdjęcia...mówiłem przecież ze to nie tylko moje mieszkanie.

Takano | Jun pisze...

-tak tak...zabiorę.-obiecał.-a na razie się nie odzywaj proszę...ładnie proszę...i głową do tyłu.

Takano | Jun pisze...

Jun się odsunął i pozwolił działać lekarzom.
-jak wyjdziesz ze szpitala.-obiecał mu jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-um ok....-skinął głową.-słyszałeś? Odpoczywaj. Prześpij się może? A.obiad jadłes?-spytał kiedy lekarz juz wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-mhm...nie pójdę.-obiecał.-skoro nie jadłes to może zjesz? Zrobiłem ryż rybkę smażona na patelni. Robiłem to pierwszy raz wiec...mam nadzieje ze ci posmakuje.-powiedział podając mu pojemniczek.

Takano | Jun pisze...

-smakuje chyba tez ok.-zaśmiał się cicho.-jak zjesz to spróbuj zasnąć. Przyda ci się odpoczynek.

Takano | Jun pisze...

-to dlaczego ci tak serce pędzi?-spytał patrząc na niego.-smakuje?

Takano | Jun pisze...

-zawsze możesz mnie poprosic o pomoc i jakoś razem to poukładamy chronologicznie.-uśmiechnął sie.-albo jak tak chcesz.-dodał spokojnie.-ale nie bój się spać. Musisz odpoczywać.

Takano | Jun pisze...

-um ok...zostane...-uśmiechnął sie. Okryl go I pogłaskał go po włosach.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko i pogłaskał go po włosach.
-ja ciebie tez...

Takano | Jun pisze...

Ucieszył się słysząc wyznanie chłopaka. Wiedział ze to na razie mały początek ale był dobrej myśli. Cieszył się ze Ryu chociaż trochę uporządkowal swoje uczucia.

Takano | Jun pisze...

-ok...mogę zjeść to co zostawiłes? Troche zglodnialem...-powiedział masując się po brzuchu.

Takano | Jun pisze...

Wziął pojemniczek i zjadł sobie kolacje. Na prawdę zglodnial. Potem już tylko czekał na chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-hej. Coś długo ci zeszło.-zauważył z lekkim uśmiechem. Popijal herbatę w puszce z automatu.

Takano | Jun pisze...

-i juz nie boli?-spytał zmartwiony.-jutro masz iść na większe badania, prawda?

Takano | Jun pisze...

-mhm...mam nadzieje ze wszytsko będzie dobrze.-powiedział głaszczac go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-ok...-zabrał od razu rękę.-mów jeśli coś ci przeszkadza...nie będę się narzucal i w ogóle.-zapewnił go z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-cóż...nie chce cię ranić i myśli nad powrotem do Yukan.-odpowiedział.-dzisiaj pewnie z nim pogadam...

Takano | Jun pisze...

-czuje się wygoniony.-Pociągnął teatralnie noskiem i zaśmiał się wstając.-ok. Porozmawiam z nim wiec się nie martw.

Takano | Jun pisze...

Kiedy wyszedł od razu skierował się do ich pokoiku na dole.
-Hej Kei...-przywitał się z mężczyzną.

Takano | Jun pisze...

-nie zrobiłeś nic złego...um ale zostan. Ryu na pewno sobie przypomni. Daj mu tylko czas...-uśmiechnął sie I usiadł na swoim łóżku.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem um...przepraszam. wiem jak się czujesz. Nie wiem czemu akurat mnie pamięta. Tak wyszło...-zwiesil głowę.-ale na prawdę chce żeby sobie wszystkich przypomniał...kiedy wyszedłes...on położył się spać. A kiedy się obudzil przypomniał sobie te sytuacje z ojcem...

Takano | Jun pisze...

-aha rozumiem....jestem mi jest ciężko dlatego ze nie do końca pamięta.-powiedział I wzruszył ramionami.-nie było najgorzej.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem...i na pewno sobie przypomni. Badz przy nim...on jak śpi to sobie wiele przypomina.-uśmiechnął sie.

Takano | Jun pisze...

-Nie ma sprawy Kei.-powiedział z uśmiechem.-jasne. Idź.-poklepal go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

Jun pomachal mu jeszcze i usiadł do laptopa oglądając zdjęcia i filmiki.

Takano | Jun pisze...

-cos się stało, Kei?-spytał zamykając laptopa.-przyjść?-spytał od razu.

Takano | Jun pisze...

-jest bardzo źle?-spytał wychodząc juz z pokoju i wchodząc do windy.

Takano | Jun pisze...

-zaraz tam będę to wszytsko mi opowiesz.-powiedział chwile później wpadając do sali chłopaka.-no? O co poszło?

Takano | Jun pisze...

-zatrzymało mu się serce!?-krzyknął trochę spanikowany.-ech...I właśnie dlatego nie ufam lekarzom i nie znoszę szpitali...-burknął wzdychajac ciężko.-ale juk ok, tak? Nic już mu nie jest?

Takano | Jun pisze...

-kurwa...jak oni mogli popełnić taki błąd?-spytał siadając na krzesle.-mam nadzieję że się obudzi...i wszytsko będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

-Ech...jak tak można...-westchnął.-ale ty tez zostań, ok? Lepiej żebyś był jak juz się obudzi.

Takano | Jun pisze...

-Wiem...ale lez spokojnie.-poprosił odkrywając go trochę.-Kei chodź szybko.-poprosił mężczyznę.

Takano | Jun pisze...

-posiedzimy tu z tobą.-zapewnił go jeszcze Jun i złapał go za rękę.-no I od teraz będą się zajmować Kei i twoja pani doktor z Yukan.-poinformował go.

Takano | Jun pisze...

-um...twój lekarz popełnił błąd przy podaniu ci leków bo nie przeczytał przebiegu choroby. Ale już dobrze. Zajmie się tobą Kei.-uśmiechnął sie.-Poczekasz tyle? Potem cie potule. Obiecuje.

Takano | Jun pisze...

-tata? Nie mam z nim kontaktu juz jakis czas. Poza tym...starał się nas wszystkich jakoś wychować...nawet przygarnąl Juna...ale w stusunku do ciebie zawsze był...inny. Jakby bardziej ostry. Chyba przez to ze tak bardzo przypominasz mamę.-odparł Kei a Jun mocniej złapał chłopaka za rękę.

Takano | Jun pisze...

-um...-Jun spojrzał na niego a potem na Keia.
-byłeś z nią bardzo blisko...-powiedział tylko.

Takano | Jun pisze...

-przypomnisz sobie.-zapewnił go Jun.-na pewno.-dodał I pogłaskał go lekko po policzku.-Oddychaj spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-słodkich snów. A jak się obudzisz to na pewno Cię potule.-obiecał Jun z lekkim uśmiechem. Wciąż trzymał jego dłoń.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem. Tobie ufam I wiem ze wszystko będzie dobrze.-uśmiechnął sie do Keia I znów wrócił wzrokiem do śpiącego chłopaka.-ale śpi spokojnie. To dobrze.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Dla przyjaciół zawsze.-uśmiechnął sie.-jestem spokojniejszy kiedy to ty się nim zajmujesz.-wyznał.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Dla przyjaciół zawsze.-uśmiechnął sie.-jestem spokojniejszy kiedy to ty się nim zajmujesz.-wyznał.

Takano | Jun pisze...

-idź teraz. Sprawdź wszytsko. Ja tu zostane I jak się obudzi zanim wrócisz to wszytsko mu wyjaśnię.-obiecał z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-nie pozwolę. Obiecuje ze to juz więcej się nie powtórzy. Wiem jak się czujesz...na prawdę przepraszam...ze nie udało mi się wtedy ciebie uratować. Ale to uczucie minie...i wszystko będzie dobrze. A ja obiecuje ze juz zawsze cie obronie...juz zawsze. Będe cie pilnowal.-obiecał trzymając go za rękę.

Takano | Jun pisze...

-zawsze.-zapewnił go I pogłaskał po policzku.-wszytsko będzie dobrze.-zapewnił z lekkim uśmiechem.-jeśli będziesz czegoś potrzebowal to nie wahaj się pytać.

Takano | Jun pisze...

-mhm.-skinął głową.-Kei na chwile poszedł zobaczyć co z Keiichiro. Jak wróci to znów cie zbada.-wyjaśnił spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-hmm....wiec pójdziesz z kroplowka. Pomogę ci.-uśmiechnął sie.-nie musisz się wstydzić.-dodał widząc jego czerwone policzki.-nie wejdę z tobą do kabiny.-powiedział jeszcze I przysunal mu wózek.

Takano | Jun pisze...

Jun przytrzymał jeszcze kroplowka i zaprowadził go do toalety.
-juz sobie poradzisz?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-może na razie lepiej nie? Może lepiej jak wypijemy czekoladę?-zaproponował spokojnie. Uznał po prostu ze na razie nie powinien pić kawy.

Takano | Jun pisze...

-przyniosę. Ale najpierw pomogę ci dojść do sali.-powiedział z uśmiechem.-poprosić Keia żeby przyszedł?

Takano | Jun pisze...

-wiem. Chodziło mi o to ze mógłby cie zbadać skoro się obudziles.-powiedział z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. To zaraz wrócę.-powiedział I wyszedł. Wrócił po chwili z dwoma kubkami gorącej czekolady.

Takano | Jun pisze...

Jun tez wziął łyk i uśmiechnął się do niego.
-lepiej się trochę czujesz?

Takano | Jun pisze...

-jasne. Na pewno przejdzie. I będzie lepiej -zapewnił go z uśmiechem.-zwłaszcza ze teraz zajmuje się tobą Kei.

Takano | Jun pisze...

-mhm...bardzo. Jest na prawdę dobrym lekarzem. Ja mu ufam...a normalnie lekarzom nie ufam.

Takano | Jun pisze...

-ja nie miałem operacji.-zdążył mu jeszcze odpowiedzieć.-obudzi się. Za jakiś czas możecie go wybudzic.-uśmiechnął sie Jun.

Takano | Jun pisze...

-ale będzie dobrze.-powiedział z lekkim uśmiechem i poklepal go po ramieniu. Odsunął się trochę ze Kei mógł działać.

Takano | Jun pisze...

-widzisz? Mówiłem ze będzie dobrze.-powiedział z uśmiechem i wrócił na swoje miejsce żeby spokojnie dopic czekoladę.

Takano | Jun pisze...

-mhm...a takim razie zaraz powinieneś położyć się spać.-zauważył spokojnie Jun. Dopilnować czekoladę I złapał go za rękę.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Przecież nie powiedziałem ze juz teraz masz się kłaść spać.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

Jun usiadł swobodniej i uśmiechnął się lekko. Cieszył się ze juz jest lepiej.

Takano | Jun pisze...

-proszę Ryu...twój laptop I wszystkie rzeczy.-powiedział kiedy wsiada do samochodu a po drodze zjechali po rzeczy chłopaka z akademika.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Zajedziemy a potem do domu...zastanowiłes sie juz gdzie chcesz mieszkać?-spytał siadając za kółkiem.

Takano | Jun pisze...

-cóż...mógłbym się rozłożyć na kanapie...bo mój stary pokój zajmuje teraz Hikaru.-powiedział wzruszając ramionami i jadąc powoli w stronę uczelni.

Takano | Jun pisze...

-Zrobię. Dla ciebie zawsze...-uśmiechnął sie lekko I zaparkował.-Pójść z tobą?

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodził się I włączył cicho radio czekajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-Ale w tym w Yukan?-spytał patrząc na niego.-Kei? Udało ci się załatwić żeby Keiichiro był w szpitalu w Yukan? Skoro się obudził...

Takano | Jun pisze...

-jasne podwioze.-zapewnił go spokojnie.-a tobie Ryu chodziło o ćwiczenia w szpitalu w Yukan?-spytał odpalajac samochód.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem o której dojedziemy...ale jak dostatecznie wcześnie to oczywiście zajdzie my wszytsko załatwić.-obiecał z.uśmiechem. pod szpitalem wysadził Keia i pojechał do Yukan.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Co chciałbyś zjeść? Jakieś specjalne życzenia?-spytał wyszukując zjazdów.

Takano | Jun pisze...

-wiec Mcdonald...-powiedział I zjechał jak tylko zauważył zjazd. Zapakowal gdzie blisko wejścia i podstawil chłopakowi wózek.-ty zajmiesz miejsce a ja zamówię, ok?

Takano | Jun pisze...

-okay.-uśmiechnął sie a po chwili do niego dołączył. Jemu wziął to o co prosiłeś a sobie to co zwykle czyli cole, skrzydełka i ciastko.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Na prawdę świetnie sobie radziles za kółkiem. Nie mam powodów żeby ci nie pozwolić.-uśmiechnął sie.-Kei mi powiedział ze powinienem ci trochę masować nogi...-dodał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście ze nie teraz.-zaśmiał się.-ech...no cóż....nic innego nie mógłbym oczekiwać....ale my na prawdę sobie radzimy...-powiedział biorąc łyk coli.

Takano | Jun pisze...

-Ech wiem.-skinął i kiedy skończył skrzydełka wziął się za ciastko.-wiem...ale odpoczynek tez jest ważny...zwłaszcza kiedy będziesz chodził na ćwiczenia do szpitala...

Takano | Jun pisze...

-żadne oj tam oj tam. Masz odpoczywać. Żeby mieć siły na wszytsko.-powiedział celujac w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-w sumie...21 lat jeszcze nie masz...-zauważył spokojnie.-ale cóż...nie będę się kłócil. Nie będę zabranial ci pomagać...chce tylko żebyś tez odpoczywał. Nic więcej.-powiedział dopijajac cole.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Pozwolisz ze jak dojedziemy wyskocze do mieszkania po jakieś ubrania? Skoro mam spać w domu...-powiedział wstając I zbierając pudełka.

Takano | Jun pisze...

-cóż...do mieszkania chciałem zajechać po drodze do domu...-powiedział uśmiechając się do niego. Poszedł wszytsko wyrzucić I wrócił do stolika.-jedziemy?

Takano | Jun pisze...

-no to nie jedziemy.-powiedziała siadając.-um...Ryu-chan? A może mógłbym spać u ciebie w pokoju na materacu? Wiesz...kanapa nie napawa mnie optymizmem...-wyznał cicho.

Takano | Jun pisze...

-ale to chyba nie przeszkadza żebym spał tam na materacu, prawda?-spytał spokojnie nie widząc w czym problem.

Takano | Jun pisze...

-Ech no dobra. Nie będę wam przeszkadzał w rozmowie i prześpie się u Yuto.-powiedział z uśmiechem.-ale jak coś to pamiętaj ze możesz mnie zawołać.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Daj wywale.-poprosił. Podszedł do śmietnika a potem wrócił do stolika.-teraz już możemy jechać, prawda?-spytał przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ok. Ja nie muszę więc poczekam.-powiedział siadając jeszcze na krzesle.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Z resztą juz prawie jesteśmy na miejscu.-powiedział wstając I idąc obok niego do wyjścia. Przytrzymał mu drzwi I ruszyl w strone samochodu

Takano | Jun pisze...

-a...jasne. Pomogę.-powiedział pomagając mu wejść do samochodu. Schował wózek do bagażnika i usiadł za kierownicą powoli ruszając.

Takano | Jun pisze...

-nie. To twoja decyzja I będę cię w niej wspierał. Taka mala przerwa może ci dobrze zrobić...odpoczniesz i może wróci ci czucie w nogach....mam jednak nadzieję że nadal będziesz robił zdjęcia.-powiedział jadąc juz autostrada.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no skoro tak mówi...mówił czemu?-spytał zerkajac na niego i wracając wzrokiem na drogę.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-pokiwał powoli głową.-ale już dużo sobie przypomniałes. Na prawdę. Nie sądziłem ze to będzie szło tak szybko.-przyznał szczerze.

Takano | Jun pisze...

-wiem...na prawdę nie podoba mi się ze akurat to sobie przypomniałes. Ale jestem pewny ze to minie. Bo przecież mijalo...juz na.prawdę ładnie sobie z tym radziles.-powiedział powoli zbliżając się do miasteczka leżącego niedaleko Yukan.

Takano | Jun pisze...

Jun zaskoczony tym nagłym wyznaniem cudem wyhamowal na czerwonym świetle.
-ja ciebie tez...-powiedział patrząc na niego. Ucieszył się.

Takano | Jun pisze...

-uważam...-zapewnił go spokojnie. Ruszył dalej i zaparkował pod szpitalem.

Takano | Jun pisze...

-pójdę.-uśmiechnął sie zamykając samochód.-no....tylko żeby w nogach nie zanikly...-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jasne...-skinął głową starając się wszytsko zapamiętać.-a basen? Mój przyjaciel był w podobnej sytuacji i pamiętam ze chodził tam na terapię zanim wróciło mu czucie...

Takano | Jun pisze...

-um wiemy...był błąd przy lekach w poprzednim szpitalu ale Kei w porę zareagował. Mam nadzieje ze to minie...-powiedział odbierając skierowanie.-wszystkim się zajmę.-obiecał.

Takano | Jun pisze...

-dopilnuje żeby odpoczywał.-powiedział z uśmiechem i skłonił się lekko.-słyszałeś Ryu? Nie ma pomagania w biurze.-powiedział spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Ech...dobra. Bo wiem ze jak tego ci nie pozwolimy to znajdziesz coś bardziej męczącego.-powiedział wzdychajac lekko.-to wszytsko?-spytał lekarza.

Takano | Jun pisze...

Znów się lekko skłonił i wyszedł.
-Zajedziemy jeszcze do mieszkania a potem szybko do domu.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-Wziął od niego kluczyki. Najpierw pomógł mu wejść do środka a potem zaniósł torby i dopiero wtedy wstawił oba samochody do garażu. Kiedy wrócil do środka rozłożył chłopcu kanapę i na chwilę usiadł na fotelu.

Takano | Jun pisze...

-jeśli robisz to poproszę.-odparł idąc do kuchni.-zaraz zajmę się obiadem.-powiedział opierając się o framuge drzwi.

Takano | Jun pisze...

-póki co to jeszcze nie możliwe. Tomo jeszcze nie wrócił do pracy...-powiedział pomagając mu wejść do samochodu.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze.-zaśmiał się.-możesz zjeść obiad w domu. Mogę ci tez zrobić jakieś ciasteczka...albo coś...

Takano | Jun pisze...

-nic ci nie poradzę na to ze Tomo nie wrócił jeszcze do pracy. Ale mówił ze niedługo wróci...-zapewnił go spokojnie.

Takano | Jun pisze...

nie mogę...zwłaszcza że zajmują się teraz małym Yuyą.-powiedział zerkając na niego. Jechał powoli w stronę mieszkania.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...-westchnął ciężko.-Ja też mam rzeczy za którymi tęsknie...ale jakoś nie kombinuje i nie zachowuję się jak dziecko...-jęknął zwalniając kiedy wjechali do Yukan.

Takano | Jun pisze...

-a ja ci od dawien dawna powtarzam, że Tomo albo ląduje w szpitalu ale ma rehabilitacje. Więc póki co nie pracuje...-westchnął ciężko.-szkoda że ja już takiego prawa nie mam...-mruknął pod nosem i zatrzymał się pod blokiem.-poczekasz?

Takano | Jun pisze...

-ech...nie wiem czy piecze...-westchnął i wyszedł. Po chwili wrócił z ciuchami na zmianę. Ruszył powoli w stronę domu Amakusów.

Takano | Jun pisze...

Pokręcił głową i wszedł razem za nim. Od razu został porwany przez Hikaru który przepraszając powiedział że jest nagły wypadek i Jun musi się na chwilę zając pracą. Mężczyzna od razu poprosił o wszystkie papiery i zszedł na dół.

Takano | Jun pisze...

Jun wszedł na górę dopiero po dobrych sześciu godzinach i od razu poszedł wziąć gorącą kąpiel.

Takano | Jun pisze...

-jesteśmy od dobrych sześciu godzin.-mruknął wycierając włosy.-Spokojnie...zajechaliśmy też coś zjeść i załatwić wszystko w szpitalu.

Takano | Jun pisze...

-ech...nie dobrze...-westchnął.-mam nadzieję że się wyliże.-powiedział patrząc na śpiącego Ryu.

Takano | Jun pisze...

-O to że mu nie chciałem załatwić bułeczek Tomo bo wiem że jest zajęty.-mruknął nie rozumiejąc o co tyle szumu.

Takano | Jun pisze...

-ale weź ty mi wyjaśnij...co to w ogóle za powód do fochów?-spytał żadnych...możesz się wykazać.

Takano | Jun pisze...

-ale z ciebie przyjaciel.-burknął.-ale...powiedział mi że mnie kocha. Byłem tak zaskoczony że ledwo zdążyłem się zatrzymać na czerwonym...

Takano | Jun pisze...

-nie ustąpię mu. Też mam swoje rzeczy za którymi tęsknię ale jakoś nie strzelam fochem kiedy ich nie dostaję.-burknął.-Aha, dobrze...

Takano | Jun pisze...

-Proooosze cię. Patrz przez ile czas byłem w stanie wytrzymać nie zaciągając go siłą do łóżka. Na prawdę myślisz że od tak mu ustąpię?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-to aż nierzeczne ze czerpiesz z tego przyjemność.-mruknął patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-aha...-burknął odbierając od niego miskę. A kiedy przyszedł trzepnął go lekko przez głowę.-pamiętaj że kiedyś się zemszczę.

Takano | Jun pisze...

Westchnął tylko i kiedy wszystko poznosili nałożył sobie trochę sałatki.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...przecież ci mówiłem że zajmując się Yuyą. Maluch wylądował w szpitalu.-westchnął Jun wywracając oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Uparciuch...-mruknął skupiając się już na jedzeniu.

Takano | Jun pisze...

-ale na pewno wszystko będzie dobrze.-powiedział i dyskretnie uderzył Keia w bok.

[i będzie! Bo mam dość tej ponurej atmosfery. A jak nie będzie to tak udupie Juna że przez rok ze szpitala nie wyjdzie *evil smile* XD]

Takano | Jun pisze...

Jun już się nie odzywał dopóki nie zjadł.
-Hikaru jest coś na jutro?-spytał go spokojnie pijąc swoją herbatę.

Takano | Jun pisze...

-aj...no ale nie przy stole...-skarcił go trochę.-dam radę...ale samo zszywanie i makijaż zajmą najwięcej.-powiedział oddając mu zdjęcia.

Takano | Jun pisze...

-możesz.-zgodził się swobodnie.-zajmę się tym.-dodał dopijajac herbatę.

Takano | Jun pisze...

-och...no tak nie zdążyłem wam pokazać.-zaśmiał się podając im talerze ze spaghetti.-po obiedzie wam pokaże.

Takano | Jun pisze...

-pasuje. Możesz dzwonić.-odparł z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Jun zabrał się za sprzątanie. Pozmywac naczynia a kiedy skończył wrócił do salonu.

Takano | Jun pisze...

-ok. Ryu ja juz położę się spac...jak będziesz potrzebował pomocy przy kąpieli to mnie obudz.-powiedział idąc na górę.

Takano | Jun pisze...

Jun tak jak wcześniej ustalili położył się do łóżka Yuto i od razu zasnął.

Takano | Jun pisze...

Jun juz siedział przy stole. Za godzinę miał zacząć pracę wiec wstał wcześniej.

Takano | Jun pisze...

-hej...-przywitał się z nimi i wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-Ryu obraził się o to ze nie chce zawracać głowy przyjacielowi który siedzi w szpitalu zajmując się Yuya.-mruknął Jun pijąc herbate.

Takano | Jun pisze...

-pytałem. Poza tym wiem kiedy jest zajęty i od świat jest albo na wózku albo na rehabilitacjach albo w szpitalu.-mruknął wywracajac oczyma.

Takano | Jun pisze...

-oj...ale ze mną...-zaśmiał się obejmując go od tyłu.-nie chcesz?

Takano | Jun pisze...

-Ech... bardzo nawet.-mruknął dopijajac herbatę i idąc juz do pracy.

Takano | Jun pisze...

Jun wszedł na górę dwie godziny później. Najchętniej wrócił u teraz do swojego mieszkania i położył się do łóżka a tam po prostu walnął się na kanapę.

Takano | Jun pisze...

-aaaaał.-jeknal podnosząc się trochę.-za pół godzinki ok? Miałem ciężki przypadek...-powiedział mierzwiac mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Za pół godziny mnie obudz.-poprosił jeszcze malucha i zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

-cokolwiek. Nie mam specjalnych wymagań. Może być specjał szefa kuchni.-powiedział nie otwierając oczu.

Takano | Jun pisze...

Jun uśmiechnął się lekko i w końcu otworzył oczy siadając na kanapie i przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

[spoko XD ale ostrzegam że o 18 znikam na korki z matmy XD MATURA TO BZDURA XD]

-Moja odpowiedź się nie zmieniła Ryu...-wywrócił oczyma.-I załóż maskę bo facet był nieźle poharatany.-poprosił zerkając na niego i uśmiechając się pod maską. Był szczęśliwy kiedy mógł go zobaczyć i trochę smutny, że chłopak z nim nie mieszka.-masz jakieś plany na jutro?-spytał bo w końcu jutro były walentynki i miał nadzieję na wspólnie spędzony dzień.

Takano | Jun pisze...

-Odsłoń.-poprosił.-Po co miałbym cię uczyć?-spytał jeszcze.-Skoro nie masz żadnych planów to może poszlibyśmy do kina? I na jakąś kolację?-zaproponował sięgając po nożyczki.

Takano | Jun pisze...

-Nie ma takiej potrzeby. Zajmij się może zdjęciami co?-spytał znów na jego zerkajac. Odłożył igly I zaczął malować trupka.

Takano | Jun pisze...

-ale po co ci ta umiejętność?-spytał wzdychajac ciężko.-przecież nie jest to jakaś przydatna umiejętność.-dodał układając juz włosy.

Takano | Jun pisze...

-to nie takie łatwe...na prawdę wolałbym żebyś tego nie umiał. Odpuść.-poprosił ubierając ciało.-ja lubię jak robisz zdjęcia ale nie naciskam żebyś mnie uczył.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-odparł I obrócił się na drugi bok żeby trochę się przespać zanim dostanie jeść. Zaraz jednak wstał i pobiegł do łazienki żeby zwymiotowac.

«Najstarsze ‹Starsze   4001 – 4200 z 5000   Nowsze› Najnowsze»