niedziela, 8 września 2013

Ryu Amakusa urodził się 17 lat temu (25.08.1996r) jako 3 potomek (i nie ostatni) państwa Keiko i Toma Amakusa. Wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. Jego młodsze rodzeństwo to - Reiko (15), Aoi (13), Yuto (11) Keiko zmarła podczas porodu swojego ostatniego dziecka. Dwaj starsi bracia - Hikaru (23) i Kei (25) - opuścili dom rodzinny wraz z ukończeniem szkoły średniej. Swą decyzję tłumaczyli spełnianiem swoich marzeń oraz pragnieniem pomocy rodzinie. Jednak ich ojciec dobrze wiedział, że chodziło o otoczenie w jakim się znajdowali. Yukan nie dawała perspektyw to było jasne, ale jeśli dołożyć do tego dom pogrzebowy... twoje życie zostawało przekreślone na amen. Nikt przecież nie chce zadawać się z dziećmi grabarza.  Toma Amakusa nie wstydził się swojego zawodu, bowiem dzięki niemu mógł utrzymać swoją rodzinę. Nie żyli bogato, ale nikomu nigdy nie brakowało jedzenia. Starał się też przekazać swoim dzieciom to co najważniejsze, otoczyć miłością i pokazać, że w rodzinie należy trzymać się razem.
Ryu nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Stracił matkę, kiedy był jeszcze brzdącem. Niewiele pamięta z tamtego okresu. Sam czasem twierdzi, że mamę to pamięta jedynie przez mgłę, a zdjęcia niewiele tu pomagają. W szkole podstawowej miał jednego przyjaciela - Makoto. Chłopak jednak wyjechał wraz z rodzicami, kiedy Ryu skończył 10 lat. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Wykryto u niego białaczkę limfatyczną. Na początku próbowano zaleczyć ją lekami, potem chemioterapią, a kiedy to nie pomogło postanowiono czekać na przeszczep szpiku kostnego. W wieku 14 lat chłopak przeszedł operację pomyślnie. Przeszczep nie został odrzucony, ale do teraz bierze leki i jeździ na co miesięczne kontrole (które trwają co najmniej 2 dni) do szpitala. Jego rokowania są dobre. Zostały mu jeszcze dwa lata męki i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, dostanie pozytywny werdykt! Będzie żył! To jednak nie ulega wątpliwościom. On sam nie twierdzi inaczej. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostawić swoje rodzeństwo bez pomocy. W końcu jego ojciec kompletnie sobie w kuchni nie radzi. No może i herbatę zrobi, ale żeby nawet ryżu nie potrafić ugotować? To się w głowie Ryu nie mieści. On więc przejął obowiązki domowe. Gotuje, sprząta i organizuje ojcu spotkania. Pomaga w biurze, które znajduje się na parterze ich domu. Odbiera telefony, kontroluje, a w międzyczasie chodzi na lekcje, wywiadówki swojego młodszego rodzeństwa, robi zakupy i stara się zarażać każdego kogo spotka swą pozytywną energią. Powinien się oszczędzać, więc każdego dnia stara się znaleźć trochę czasu dla samego siebie, co by mógł wyjść ze swoją ukochaną psiną - Kiarą - na długi spacer.  Zazwyczaj spędzają dużo czasu na plaży, rozkoszując się szumem morza i rozwiewającym włosy wiatrem.


Ryu kocha fotografię, bitą śmietanę, przedmioty ścisłe oraz gotowanie. Nigdy szczególnie sportu nie uprawiał (zazwyczaj nie było mu wolno). Nie potrafi pływać, z jazdą na rowerze na szczęście już nie ma problemów (jakoś musi dojeżdżać do szkoły). Zawsze chętny do pomocy, lubiany przez starszych mieszkańców wioski. Nieco zakręcony, oswojony z widokiem śmierci i zmarłych. 

| Powiązania | Szepty umysłu | 

edit. 08.09.2013r

[Cześć i czołem. Nie gryziemy i nie połykamy w całości. Chętnie przyjmiemy do serduszka. Wątki mile widziane.]

5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4201 – 4400 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-dlaczego aż tak ci na tym zależy?-spytał zamykając ciało w trumnie i biorąc następne. Upadek z klifu i na dodatek ciało po autopsji wiec czekało go dużo pracy.

Takano | Jun pisze...

-ale czy do tego jest potrzebna nauka zszywania ciał?-spytał podłączając specjalne urządzenie które zastępowało krew inna substancją.-a zmieniając temat to pójdziesz ze mną jutro do kina?

Takano | Jun pisze...

-ale ja sam nie wiem co.-zaśmiał się.-a Tomo był na tych samych studiach co ja i jakbym mu nie pomógł to by nie zdał praktyk.-wywrocil oczyma.-dziękuję. Na jaki film chciałbyś iść?

Takano | Jun pisze...

-aish...nie zmieniaj...-westchnął.-ok. Ubierz tamto co wisi i rękawiczki.-powiedział kiedy zaszyl juz te trudniejsze.-ale tylko dzisiaj.-zaznaczył.-no to razem jakiś wybierzemy.

Takano | Jun pisze...

-Ja? Ja bym poszedł na jakiś film akcji...albo coś.-wzruszył ramionami. Zszyl jedna ranę pokazując mu jak to się robi a potem podał podał mu igłę i nic.-spróbuj te mała zszyc.

Takano | Jun pisze...

-są różne sposoby. Ja zazwyczaj kończy tak.-odebrał od niego igłę i zrobił na końcu szwu x.-ok. Ja dokończe resztę.

Takano | Jun pisze...

-nie, poszło ok.-zapewnił go.-ale ja po prostu zrobię to szybciej.-wyjaśnił.-a zbliża się pora obiadowa. Jestem toche głodny.-wyjaśnił wesoło.

Takano | Jun pisze...

[No bywa XD ale dobrze ze zapomniałaś XD]

Kiedy skończył poszedł jeszcze wziąć prysznic a potem zaszedł do biura żeby poinformować ze na jutro bierze wolne po południu.

Takano | Jun pisze...

[Ty weź juz ten wózek zostaw XD a Juna sama udupie ale jeszcze nie teraz]

Jun przywitał się z resztą rodzeństwa i usiadł do stołu.
-smacznego.-dodał od razu biorąc się za jedzenie bo był dość głodny.

Takano | Jun pisze...

Jun wstał od stołu kiedy skończył.
-a ja juz pójdę do domu. Jestem zmęczony i chce trochę odpocząć.-powiedział odnosząc swój talerz.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-odparł z uśmiechem.-ma pewno nadal nie chcesz mieszkać w naszym mieszkaniu?-spytał ubierając buty.

Takano | Jun pisze...

-to nie jest u mnie...ech Ryu mówiłem przecież ze to nasze wspólne mieszkanie. Przykro mi ze tak nie uważasz...-powiedział wychodząc z domu.

Takano | Jun pisze...

-przecież nie krzyczę. Mówię tylko co czuję...-mruknął wkładając ręce do kieszeni.

Takano | Jun pisze...

Skinął głową w spokoju wsłuchując chłopaka. Po jego ostatnim zdaniu lekko przygryzl dolną warge.
-a czy my kiedykolwiek byliśmy normalna parą? Bądźmy szczerzy, nie byliśmy.-wywrocil oczyma.-no tak, jestem tylko twoim facetem. Chociaż myślałem ze traktujesz ten związek poważnie. Ech a może to po prostu ją myślę innymi kategoriami bo jestem starszy.-wzruszył ramionami.-ale ustalmy jedno, nigdy nie uważałem ze jesteś moim utrzymankiem...-dodał bo trochę go to zabolało.

Takano | Jun pisze...

Zmiął w ustach przekleństwo i wziął głęboki wdech.
-niby co takiego robiłem ze się tak czułes co?

[Mam ochotę go wrzucić pod.samochód XD]

Takano | Jun pisze...

-przecież ustaliliśmy ze jak zaczniesz pracować to będziesz się normalnie dokładal. Miałeś wydatki na studiach, przyjeżdżaleś od czasu do czasu wiec nie było sensu żebyś się dokładal.-wywrocil oczyma. Westchnął oczyma idąc trochę za nim. Zaraz jednak przyspieszył widząc pędzą w stronę chłopaka samochód.-Ryu uważaj!-krzyknął odpychajac go do przodu tak ze chłopak upadł lekko na trawę. Sam Jun wylądował na przedniej szybie samochodu która potlukla się od siły uderzenia czym jeszcze bardziej poranila mężczyznę który stracił przytomność.

[Bum! XD]

Takano | Jun pisze...

[Nope XD musiałam w końcu dowalic żeby to Ryu się martwił XD]

Mężczyzna miał połamane rzebro oraz nogę w dwóch miejscach. Miał też ranę na głowie. Karetka przyjechała szybko. Pielęgniarze zabrali go na nosze i wsadził do samochodu.

Takano | Jun pisze...

-co?-spytał rozglądając się polprzytomnie.-gdzie Ryu? Nic mu nie jest?-spytał prubujac usiąść.-co się stało? Jaki kwiecień? Jest luty...nie?

Takano | Jun pisze...

-a...nie chce? Czemu?-spytał bo trochę go to zabolało.-a spałem? Kur...nieźle musiałem oberwac...pamiętam ze samochód pędził na Ryu i skoczyłem żeby go odepchnac...pewnie we mnie trzasnal...-urwał.

Takano | Jun pisze...

-powiedz mu ze to nie jego wina...i że nie mam zamiaru nie obudzić póki on tu nie przyjdzie.-mruknął zamykając oczy.-czuje się na prawdę słabo...

Takano | Jun pisze...

-um...ok. powiedz mu ze go kocham. I przeproś szefa. Powiedz ze zawsze mogli po prostu oferować sama kremecje.-mruknął jeszcze zanim Kei wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-hej.-przywitał się z nim.-możesz usiąść bliżej...będzie nam łatwiej rozmawiać.-powiedział patrząc na niego. Bolało go trochę to ze chłopak go unika. Spodziewał się trochę innego zachowania.

Takano | Jun pisze...

-nie mam siły się klucic Ryu.-westchnął tylko zamykając oczy.-ciesze się ze nic ci nie jest...

Takano | Jun pisze...

-myślisz ze fajnie mi się z tobą kłóci? To nie twoja wina. Jechał pijany kierowca to wszytsko...a mój bohaterski czyn zaluzmy conajmniej na całusa a nie dostałem nawet głupich odwiedzin...-zazartowal trochę

Takano | Jun pisze...

-i na tyle zasluzylem?-spytał sam siebie potem milkną i słysząc cala rozmowę. Westchnął ciężko kiedy Kei wszedł do niego.-To nie jego wina...i pewnie sam zrobiłby to samo na moim miejscu.-odezwał się.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...Kei? Załatwiłes mi ten telefon?-spytał zerkajac na niego.-może do niego napisze? Bo...ech...kocham go, bardzo...ale zwłaszcza teraz jakoś nie czuje żeby on mnie też.-przyznał jakoś muszą się wygadac.-leżę w szpitalu, podłączony do jakiegoś cholerstwa które monitoruje mija prace serca bo jak spałem to dwa razy stanęło a on...rozumiem ze się obwinia ale...kurde w ogóle nie czuje jego wsparcia. Ja tez się czułem winny kiedy on leżał w izolatce ale robiłem wszytsko żeby go wspierać.

Takano | Jun pisze...

-Kei...ja na prawdę chce tylko żeby on był teraz blisko mnie. Tylko to.-powiedział smutny.-poza tym nie znoszę szpitali...

Takano | Jun pisze...

-um to przekaż mu ze go kocham...ze go potrzebuje i ze mi smutno bez niego. I załatw mi ten telefon to z nim pogadam. Ocalała chociaż karta z mojego starego?-spytał zaraz.

Takano | Jun pisze...

-poprosisz żeby przyniósł? Chciałbym mieć swoje kontakty i w ogóle. Kartę pamięci tez weźmiesz? Chce swoje zdjęcia...

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne...na razie nie za bardzo mam wybór bo póki co jestem przykuty do łóżka...-mruknął I zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

-Dziękuję.-Uśmiechnął się do niego lekko. Szybko sprawdził czy ma wszystkie kontakty i zdjęcia po czym ustawił sobie ich wspólne zdjęcie na tapetę. W końcu został odłączony od maszyny monitorującej serce i mógł się w miarę swobodnie poruszać na wózku. Był jednak nadal bez sił więc z nie małym trudem się na niego przesiadł. Podjechał do chłopaka i ugryzł się w język żeby nie rzucić kolejnej ciętej uwagi bo przez te wszystkie sytuacje robił się coraz bardziej gburowaty. Złapał go za rękę.-Nie wyglądasz najlepiej. Chcesz się przespać?

Takano | Jun pisze...

-wyglądam na pewno lepiej od ciebie. Nie tak powinno być. Co to za wsparcie dla chorego kiedy przychodzisz z taką ponurą minką.-zmierzwił mu włosy.-odłączyli mnie od tego ustrojstwa więc już jest dobrze. Wypuszczą mnie jak odzyskam siły.

Takano | Jun pisze...

-Kurwa Ryu!-krzyknął słabo.-Jakbym miał więcej siły a ty nie byłbyś moim chłopakiem dostałbyś w twarz. Przysięgam.-fuknął.-Przestań pierdolić! Czy ty się w ogóle słyszysz? Ocaliłem ci życie a ty się zachowujesz jakbym ci wymordował co najmniej z pół rodziny.-wyolbrzymił trochę.-Gdyby taka sytuacja się powtórzyła bez wahania bym zrobił to samo. Nie ważne czy byłbyś tam ty czy Tomo czy ktoś inny mi bliski. Ich też ode mnie odseparujesz? A wiesz co jest najlepsze? Zachowałbyś się dokładnie tak samo!-uderzył pięścią o wózek.-A może nie? W końcu ja cię wspierałem kiedy leżałeś w szpitalu a ty? Myślisz że mi pomagasz takim zachowaniem.

Takano | Jun pisze...

Tym razem nie wytrzymał i złapał go lekko za policzek.
-Głupi. To ja też mogę powiedzieć że te twoje długie pobyty w szpitalu to była moja wina. Mogłem szybciej zauważyć i uważać żebyś się nie przeziębił.-zauważył unosząc lekko brwi.-Ten wypadek to nie była twoja wina. Jechał pijany kierowca a ja cię uratowałem. Sam głupio zrobiłem bo mogłem pociągnąć cię do tyłu a nie wpadać samemu pod koła.-dodał głaszcząc go po policzku.-Więc już tak nie myśl i bądź kochanym chłopakiem, który mnie będzie odwiedzał ze słodkościami.

Takano | Jun pisze...

-Ryu ale ja na prawdę cię potrzebuję. Wiem bo wiem. Potrzebuję twojego wsparcia. Nie ważne jakimi specjalistkami są...Najważniejsza jest wola pacjenta, prawda? A mi po co się starać skoro osoba którą kocham zachowuje się jakbyśmy byli więcej niż obcy.

Takano | Jun pisze...

-pobiegłeś po Tomo. Ryu, myślałeś na tyle trzeźwo żeby po niego pobiec. Każdy by spanikował w takiej sytuacji. Każdy bez wyjątku. Ale ty podjąłeś szybką i dobrą decyzję.-powiedział i pociągnął go do siebie delikatnie przytulając.-Dlatego żyję i mogę cię tulić. Zrobiłeś dobrze.

Takano | Jun pisze...

-Mój telefon był zniszczony a swojego nie miałeś więc niby jak miałeś zadzwonić?-spytał unosząc brwi.-Teoria to jedno a praktyka to drugie. Ryu, podjąłeś dobrą decyzję więc już się nie obwiniaj.

Takano | Jun pisze...

-ale nie wolno ci się obwiniać. A jak czujesz się taki winny to powines mnie teraz wspierać, o! Pomogles dostatecznie dużo ale jak chcesz bardziej to możesz pomagać teraz.-pogłaskał go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-no to zrozum ze mi w ten sposób nie pomagasz. I ja lubię być odwiedzany. Nie znoszę tego miejsca i wolę jak bya przy mnie był....I się mną zajmowal.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...możesz mi przynosić słodkości i ze mną rozmawiać. I tulić.-wymienił.-czeka? A może poczekac na nas? No wiesz...chyba będę potrzebował małego wsparcia jak juz wyjde ze szpitala nie?-pomyślał że może trochę wykorzystać sytuacje.

Takano | Jun pisze...

Zmruzyl oczy i spojrzał na niego.
-brzydzisz się mnie ze nie chcesz spać w jednym łóżku? Tomo będzie na miesiącu miodowym.-wywrocil oczyma.-poza tym chce ciebie.-dodał trochę obrażony.

Takano | Jun pisze...

-no a lekarz powiedział ze jeszcze długo nie wyjdę.-zauważył.-skoro się nie brzydzisz to śpij ze mną na łóżku. Uwielbiam kiedy jesteś moim misiem i mogę się potulic.

Takano | Jun pisze...

-a ja na pewno Cię nie skrzywdzie. Możesz spać pod osobna kołdrą jeśli mi aż tak nie ufasz.-wywrocil oczyma.-postaram się dostać przepustkę na ślub.-dodał I przeniósł się na łóżko.-chodź. Wyglądasz na na prawdę padnietego. Zdrzemniesz się.

Takano | Jun pisze...

-oj chodź. Ja nie gryze.-zapewnił posuwając się trochę żeby zrobić miejsce.

[Etto dlaczego problemem był powrót do jego mieszkania?]

Takano | Jun pisze...

-buuu....ale ja chce. Jak ty leżałes w szpitalu to mnie ciągnąłes żeby z tobą poleżal. Tez chce. Poza tym musisz odpocząć. Chodź. Mi nic juz nie będzie. Jestem tylko słaby i mam nogę w gipsie. To nie przeszkadza żebyś chwile pospał.

Takano | Jun pisze...

-bo nie wiem czy odzyskam do tego czasu siły.-mruknął.-no więc chodź. Może przy mnie zaniesz.-uśmiechnął sie.-mi się przy tobie zawsze lepiej spało.

Takano | Jun pisze...

-oj chodź.-Położył go I okrył kołdrą.-ja wiem ze czasem możesz mi nie wierzyć. Ale zaufaj...to co ci opowiadam to prawda...-odgarnął mu włosy z twarzy.-postaraj się zasnąć. Mogę ci nawet pospiewac.

Takano | Jun pisze...

-no tak.-zgodził się ze śmiechem.-ale czasem udało ci się mnie namówić żebym ci zafalszowal jakaś kołysanke.-dodał I przysunal go bliżej siebie.-nie gryze I mam dużo miejsca. Śpij.

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne. Po prostu juz śpij.-poprosił I sam też przymknąl oczy.

Takano | Jun pisze...

Jun obudził się dopiero rano na obchodzie lekarzy. Dostał leki I jedzenie. Kiedy już zjadł ułożył sie patrząc z uśmiechem na sowke. Chwycił telefon I napisał wiadomość do chłopaka. 'Wyspales się w końcu? Przyjdziesz dzisiaj? Jeśli tak to przynieś mi coś słodkiego. Kocham.'

Takano | Jun pisze...

'Godzina to mało. Śpij żebyś nie trafił do szpitala jak ja z niego wyjdę. Nie wysyłaj Keia, sam mi ją jutro przynieś. Mam dość odwiedzin Keia bo chce twoich.'

Takano | Jun pisze...

'a co jutro dostane?' Wysłał uśmiechając się do telefonu.'uśmiechniesz się dla mnie? Kocham twój uśmiech.' Wysłał zaraz druga wiadomość.

Takano | Jun pisze...

Porozmawiał z Keiem i zjadł muffinke. Do Ryu napisał wieczorem.
'Kochasz mnie jeszcze?'

Takano | Jun pisze...

Nie wiedział czy jest bardziej smutny czy zszokowany i szybko zadzwonił.
-ne czemu? Co takiego zrobiłem?

Takano | Jun pisze...

-Hikaru! Weź mnie tak nie strasz!-warknal.-to na prawdę nie jest moment na coś takiego...

Takano | Jun pisze...

-żaden szantaż...ja serio chce wiedzieć.-burknął.-dobranoc smarku.-fuknal I się rozlaczyl.

Takano | Jun pisze...

Jun odebrał telefon polprzytomnie.
-zawołaj Keia I powiedz żeby zawiózł cie do szpitala. To pewnie przez to ze się nie wysypiasz.-powiedział starając się zachować spokój tak jak nakazał mu lekarz.

Takano | Jun pisze...

-to poproś Hikaru. Ktoś cie musi zawieźć.-powoedział kładąc się na boku.-rozumiem...pomógł bym ci ale leżę w szpitalu. Wiec poproś którego z braci żeby cię tu przywiózł żeby mogli się tobą zająć lekarze.

Takano | Jun pisze...

-Ech...Hikaru wstanie za trzy godziny. Od razu poproś żeby cię zawiózł ok?-usiadł i zapalił światło.-co cI opowiedzieć?

Takano | Jun pisze...

-dzisiaj? Leżałem. I znów mi robili badania. Miałem kawałek szyby w sercu i jeszcze jakiś czas nie mogę się denerwować, stresować ani się jakoś bardzo męczyć.-opowiedział.-ale to nic poważnego. Zaszyli i się zroslo.-zapewnił go.-przy Keiichiro siedzi cały czas Koki. To ostatnia operacja wiec stara się być dobrej myśli.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale to już ostatnia operacja wiec na pewno wszytsko będzie dobrze. Wyniki są na prawdę dobre.-powiedział.-spróbuj się przespać a jak Hikaru wstanie to powiedz żeby cię zawiózł do szpitala.

Takano | Jun pisze...

-i tak masz powiedzieć.-mruknął jeszcze i odłożył telefon. Westchnął ciężko na nowo zasypiajac.

Takano | Jun pisze...

-dzięki.-powiedział od razu sięgając po melon pan.-zajde do niego później. Na razie niech śpi. Na prawdę powinien odpocząć...a i przebraszam ze balsamowanie musiałeś na jakiś czas wyrzucić z oferty zakładu...-mruknął wgryzajac się w chlebek.

Takano | Jun pisze...

-ok wierze...-pokiwał głową.-wrócę do pracy jak wrócą mi siły...a to raczej nie będzie szybko.-westchnął jedząc dalej.

Takano | Jun pisze...

-zrobię co w mojej mocy.-powiedział I uniósł kciuk do góry.

Takano | Jun pisze...

Pomachal mu I zaczął czytać książkę. Wyszedł z sali na chwile przed tym jak Kei skończył operacje. Dał mu odprowadzić Keiichiro do sali i po tym jak Koki mu podziękował złapał go za rękaw.-mam dopilnować żebys odpocząl.-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-Mhm nie spał od wypadku...-mruknął cicho chuja ze to jego wina.

Takano | Jun pisze...

-tak...nareszcie odpocznie.-powiedział I uniósł się trochę żeby okryc chłopaka.-na prawdę...powinien dbać o siebie.

Takano | Jun pisze...

-mama Tomo jest dyrektorka szpitala...-wyjaśnił I położył się do łóżka.-dostałem tez sale VIP żeby było mi wygodnie. Wiec połóż się tam na kanapie. Masz odpocząć. To była ciężka operacja.-poklepal go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

Jun zasnął praktycznie od razu i obudził się dopiero na badania.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Dostałem leki wiec jest ok.-zapewnił go.-melon pan był pyszny. Rogaliki tez.-dodał z radosnym uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-wyszedł przepyszny. Mój najlepszy kucharz na świecie.-powiedziała I uniósł trochę górna część łóżka żeby mu się lepiej rozmawiało.

Takano | Jun pisze...

-najwspanialszy.-uśmiechnął sie.-ja ciebie tez.-powiedział ściskając lekko jego dłoń.-dziękuję ze to powiedziałeś. To...na prawdę mnie ucieszyło.

Takano | Jun pisze...

-dlatego powinieneś jeszcze odpoczywać głuptasku.-wyciągnął rękę żeby pogłaskać go po włosach.-aż przestanie boleć...

Takano | Jun pisze...

-nie wiem. Ale na pewno jak będziesz odpoczywał to przestanie.-zapewnił go I przytulił lekko.-połóż się tu ze mną, będzie ci wygodniej się tulić.

Takano | Jun pisze...

-nie juz nic. Nie można ale to nic takiego. Musze po prostu uważać...w końcu wszytsko ładnie zaszyli.-powiedział tuląc go do siebie.-martwią się bo dwa razy mi serce stanęło. Ale to nic poważnego.

Takano | Jun pisze...

-było poważne ale już nie. Mówiłem ze wszytsko zaszyli i juz jest ok.-złapał go za rękę.-czemu mi tak uciekasz?

Takano | Jun pisze...

-No dobrze. Ale masz ładnie odpoczywać i spać.-powiedział I ułożył usta w dziubek.-ale chcę całusa na dobranoc.

Takano | Jun pisze...

-słodkich snów.-krzyknął mu jeszcze. Był szczęśliwy ze może się czuć trochę swobodniej w towarzystwie Ryu. Po tym jak wziął leki poszedł spać.

Takano | Jun pisze...

Obudził się od drobnego hałasu i otworzył jedno oko zauważając chłopaka na kanapie.
-Ryu-chan? Chodź do mnie...musisz odpoczywać...

Takano | Jun pisze...

-ale musisz...żeby cię główka nie bolała. Chodź do mnie. Utule cie do snu.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-oj no juz...przecież nic mi nie jest. Posłuchaj sam. Serce bije normalnie a ja powoli odzyskuje siły. Jest dobrze.-zapewnił go I pogłaskał po włosach. Okryl go kołdrą i przytulił do siebie.

Takano | Jun pisze...

Jun po obchodzie lekarzy i po śniadaniu pojechal do Ryu.
-pospales chociaż trochę gluptasie?-spytał z uśmiechem. Powoli wracały mu siły i kolory.

Takano | Jun pisze...

-i dobrze powiedział.-przyznał I pogłaskał go po policzku.-i musisz spać skarbie...a wiesz co? Lekarz mi powoedział ze jest poprawa w wynikach. Echo serca i ekg wykazały ze juz wszystko jest ok. Po leżę tutaj jeszcze maksymalnie miesiąc.

Takano | Jun pisze...

-wiem...może juz wtedy będę chodził to wyciągnę cie na parkiet.-zaśmiał się.-i jak juz będziemy w nowym Jorku to coś pozwiedzamy, nie? Spędzimy miło czas.

Takano | Jun pisze...

-ale ja będę prowadził wiec nie masz się o co martwić.-zaśmiał się.-będzie fajnie. Ale teraz zamknie oczy i postaraj się przespać.

Takano | Jun pisze...

-nie będę z tobą szedl na kawę bo tym bardziej nie zasniesz.-powiedział I zaczął go głaskać po plecach.-no juz...juz....-szepnął I zaczął mu nucic jakąś kołysanke.

Takano | Jun pisze...

-Ryu? Wiem że nie spisz. Nie kłam.-powiedział po chwili.-chce ci pomóc...nie chce żebyś się męczył cały czas tym brakiem snu...-powiedział I bardzo delikatnie musnal jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-bo cię znam Ryu. Spotykamy się od prawie dwóch lat...znam cie.-wyjaśnił.-dlatego chce ci pomóc. Wiec nie możesz mnie oszukiwać.-powiedział.-Kei umówił cie do psycholog wiec jej też nie kłam. A ja mam już lepsze wyniki wiec pewnie wyjdę wcześniej.

Takano | Jun pisze...

-miałeś spać gluptasie.-westchnął I przesiadł się na wózek.-no dobra. Spacerek. A potem postarasz się zasnąć ok? Opowiem ci coś...

Takano | Jun pisze...

-A...no go może zwykła bajkę na dobranoc? Zawsze mówiłeś ze lubisz słuchać mojego głosu.-powiedział I zaczął jechać w stronę drzwi.-może tak zasniesz?

Takano | Jun pisze...

-ale ja nie chce żeby się nade mną trzasc...tylko zeby mnie trochę porozpieszczac skoro już tu wylądowałem.-wyjaśnił spokojnie.-ja również się nie trzęse nad toba...tylko skoro ciągle ci słabo to chciałbym Ci jakoś pomoc. Jakkolwiek. Żebyś w końcu ładnie i spokojnie spał. I czuje ze dopiero jak stąd wyjdę i wyzdrowieje ty zasniesz.

Takano | Jun pisze...

-ale ja cie cały czas rozpieszczam.-zauważył wesoło.-a ty mnie prawie w ogóle...i pomyślałem ze skoro wylądowałem w szpitalu to zostane porozpieszczany.-wyjaśnił przejmując stery nad wózkiem kiedy byli na dachu.

Takano | Jun pisze...

-um...ja tez nie czuje się pewnie w tym związku ale...staram się I w ogóle...staram się bo cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie ale...jeśli chcesz zerwać to zrozumiem. Straciłeś pamięć wiec...to uczucie którym mnie darzyles pewnie też.-powiedział pozornie spokojnie bo na prawdę czuł jakby miał umrzeć.

Takano | Jun pisze...

-przecież nie naciskam ani nic...-mruknął cicho patrząc w bok.-przepraszam jeśli czułes inaczej ale nie naciskam. Chce dać ci czas...i mam cicha nadzieje ze jednak...znów to poczujesz.-powiedział na koniec lekko się uśmiechając.

Takano | Jun pisze...

-um...ale...nie separuj się ode mnie.-poprosił jeszcze zanim chłopak go zostawił. Potem sam wrócił do swojej sali.

Takano | Jun pisze...

[no zbieraj!!!]

-tak. Wiec za tydzień będę się męczyć.-zaśmiał się.-cóż...sok jest ok.-dodał I przesiadł się na wózek.

Takano | Jun pisze...

-nie będę.-powiedział cicho się śmiejąc.-um...sajgonki I twoje curry.-odparł jadąc juz na korytarz.

Takano | Jun pisze...

-Ja nie.-zaśmiał się.-będę grzecznie ćwiczył. Co nie zmienia faktu że muszę stąd wyjść jak najszybciej. No i długo będę o kulach.-powiedział zerkajac na niego.-mmm curry.

Takano | Jun pisze...

-czemu?-spytał biorąc łyk swojego soku.-ja nie sądzę że jest fajny....wole się ruszać swobodnie.

Takano | Jun pisze...

-nie potrzeba mi nauki manewrowania bo niedługo stanę o własnych nogach.-powiedział znów biorąc łyk.-mam nadzieję że jak najszybciej.

Takano | Jun pisze...

-Ech głupi...-westchnął. Wziął chłopaka na swój wózek i zawiózł go do jego sali. Zawołał lekarz a potem poszedł do siebie. Został od razu zadany a potem wziął się za książkę.

Takano | Jun pisze...

-przecież żyje...-jeknal zaspanym głosem bo przecież była druga w nocy a on właśnie sobie smacznie spał.-miałeś zły sen?-spytał otwierając oczy i podając mu husteczki.

Takano | Jun pisze...

-moja głowa jest na miejscu.-zapewnił go.-jak widzisz. Wszytsko jest na miejscu. A ja żyję. Nie masz się o co martwic.-zapewnił go pozwalając mu się wypłakac.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem...bardzo dobrze to rozumiem.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.-al jak widzisz jest wszytsko dobrze I to był tylko zły sen.

Takano | Jun pisze...

-aj...przecież możesz zostać jak się boisz. Widzę jak się trzęsiesz.-powiedział nadal go lekko obejmując.-mogę przyjść jeśli chcesz.

Takano | Jun pisze...

-tez powinieneś pospać.-mruknął zamykając oczy. Był zmęczony i nic nie mógł na to poradzić.-wiec przyjdę.

Takano | Jun pisze...

Junowi ładnie szła rehabilitacja wiec juz po dwóch tychodniach chodził o kulach i został wypuszczony ze szpitala.

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodził się wesoło.-lepiej juz sypiasz?-spytał idąc w stronę samochodu.

Takano | Jun pisze...

-pracujesz? Gdzie?-spytał widząc do samochodu.-ale planujesz powrót na studia?

Takano | Jun pisze...

-mhm rozumiem...ale nie odpowiedziałeś mi co ze studiami.-powiedział wychodząc z samochodu kiedy zaparkowali.

Takano | Jun pisze...

-ja? Lody czekoladowe.-odparł.-Mhm ok...ale chyba nie chcesz tak całkowicie rezygnować co?

Takano | Jun pisze...

-ja? Lody czekoladowe.-odparł.-Mhm ok...ale chyba nie chcesz tak całkowicie rezygnować co?

Takano | Jun pisze...

-ej...-otarł mu łzy.-na pewno masz no bo hej...nie tak łatwo stracić pasję.-uśmiechnął się do niego.

[ty weź go zbieraj bo już siły na to nie mam! XD]

Takano | Jun pisze...

-Moze tak...a może nie.-wzruszył ramionami. Sam czuł się zagubiony więc nie wiedział jak mu pomóc.

Takano | Jun pisze...

-racja...twoja.-zgodził się.-wiec um...mam sprzedać ten sprzęt z ciemni która ci zrobilem.?-spytał jedząc powoli lody.-ale do pracy jeszcze nie wrócę...

Takano | Jun pisze...

-nie udawaj.-burknął grzebiac łyżeczka w lodach.-zrobiłem ci na swieta w prezencie ciemnie w piwnicy.-mruknął jeszcze.

[Ugh zbieraj go bo tak zalamie Juna ze będziesz go szpachelka zekrobywac z chodnika XD]

Takano | Jun pisze...

[Mentalnie go będzie trzeba zeskrobywac! XD Jun wcale silniejszy nie jest więc zbieraj Ryu do kupy! XD]

-tak dokładnie...-mruknął zaraz gryźć się w język żeby tak sprzedał wszystkie prezenty od niego bo jakie to ma znaczenie.

Takano | Jun pisze...

-jasne...rób co chcesz.-mruknął. Uleciala z niego cała motywacja żeby zacząć od nowa i za radą Tomo rozkochac w sobie Ryu.

Takano | Jun pisze...

-wiec mówisz ze mam wpierdalac z twojego życia? Tak po prostu? To po co tu kurwa przyjeżdżaleś?-spytał bo juz nie wytrzymał. To wszytsko w nim wybuchło.-mam zapomnieć tak po prostu o pierwszej i jedynej miłości swojego życia bo ty tak chcesz? I ot tak po prostu mam znaleźć sobie kogos innego? Chyba sobie jaja robisz.-zrobił przerwę na wdech.-ten Ryu tamten Ryu...w dupie to mam. Z takim myśleniem to ty nawet nie chcesz sobie przypomnieć. Od rodziny tez się odseparujesz czy chodzi tylko o mnie? Po chuja ci taki staruch nie? Pewnie już masz kogoś innego.-burknął.

[No I go zeskrobuj. Powodzenia]

Takano | Jun pisze...

-na jedno wychodzi.-fuknal I wyszedł z samochodu.-wracam do szpitala.-dodał bo czuł ze się rozpada. To był jego limit. Nie był w stanie wytrzymać dłużej. Miał dość robienia pierwszego kroku, wyciągania ręki i starania się. Dla niego to już nie miało sensu. Wyszedł ze swojego bezpiecznego pokoju, znów zaczął kochać i to najwidoczniej był jego błąd.

Takano | Jun pisze...

Jun kiedy tylko został do niego wpuszczony spędził na krzesle całą noc. Nie obchodziło go to ze powinien leżeć i odpoczywać. Nie potrafił tego zignorować tak jakby chciał. Za bardzo go kochał. Żadne słowa wypowiedziane przez chłopaka nie potrafiły tak po prostu wymazać tego uczucia. Cicho się modlił żeby ten wstrząs sprawił że chłopak odzyska wspomnienia. Odrzucił myśl o ścigania yakuzy bo w swoim aktualnym stanie nic by nie zdziałal. Czuł się też winny, bo gdyby sobie nie poszedł nie doszłoby do tego, ale starał się o tym nie myśleć tak długo jak stan chłopaka był stabilny.

Takano | Jun pisze...

Czując lekki ścisk na dłoni otworzył oczy. Zerknął na aparaturę i uspokoił się nieco. Wszytsko pikalo w normie.

Takano | Jun pisze...

Przestraszył się trochę ze na urządzeniach wszytsko zaczyna przyspieszać wiec od razu wcisnąl przycisk wzywając lekarza. Odetchnąl z ulgą kiedy zobaczył jak chłopak otwiera oczy. Nie odezwał się jednak.

Takano | Jun pisze...

-grunt ze siebie nie skasowales.-wywrocil oczyma Jun mruczac cicho pod nosem. Uznał ze samochód do pół biedny i nie będzie się o to wściekła. Zawsze może sobie kupić nowy, lepszy.

Takano | Jun pisze...

-Ryu uspokoj się.-Jun w końcu zareagował i złapał go za rękę.-nie jestem zły o ten głupi samochód. Skup się na tym żeby wyzdrowiec i nie martw się o głupoty.-powiedział spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-jestem za młody na siwe włosy.-burknął kładąc jego rękę na łóżku.-nie mów jeśli to nie potrzebne. Śpij sobie najlepiej. Wtedy ładnie ci się wszytsko zagoi.

Takano | Jun pisze...

-oszczędzaj na swój. Ja mam żeby kupić nowy. I tak sie do tego zabierałem od jakiegoś czasu.-wzruszył ramionami.-śpij sobie.

Takano | Jun pisze...

-zastane...-obiecał cicho I złapał go delikatnie za dłoń.

Takano | Jun pisze...

Jun wyszedł dosłownie na chwile do toalety a kiedy wrócił zobaczył jak chłopak się szamocze. Nacisnąl guziczek I Nałożył mu maskę żeby mógł oddychać.

Takano | Jun pisze...

Jun skinął głową.
-mogę ich wygonic jakby coś?-spytał lekarza.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...panu chodzi o to jak się stało ze skasowales ten samochód.-wyjaśnił spokojnie Jun.

Takano | Jun pisze...

-shshsh...-pogłaskał go po dłoni.-wygląda na to ze ktoś porwał samochód...i ten ktoś miał broń.-przetłumaczył mężczyzna.

Takano | Jun pisze...

-przepraszam ale muszą państwo wyjść.-zareagował od razu Jun i zawołał guziczkiem lekarza.-spokojnie Ryu...Oddychaj spokojnie...zamknij oczy...-powiedział głaszczac go po włosach. Nie rozumiał czego yakuza może od niego chcieć. Przecież to nie była wina Ryu tylko ich poprapanego synka.

Takano | Jun pisze...

A Jun chodził swobodnie bez kul. Cieszył się ze to juz koniec rehabilitacji i będzie mógł obronić Ryu. Usiadł obok jego łóżka na krzesle i jak zwykle złapał go za rękę.
-obronie cie...nie ważne czy mnie pamiętasz czy nie...i co do mnie czujesz...i tak cie obronie...-szepnął.

Takano | Jun pisze...

-chyba jeszcze długo nie...wyniki są na plus ale wszytsko ci się musi.ładnie wygoić.-powiedział.-Bracia na pewno się tobą ładnie zajmą...-dodał.

Takano | Jun pisze...

-chcesz...chcesz mieszkać ze mną?-spytał zaskoczony i zamrugal kilkukrotnie.

Takano | Jun pisze...

-o boże...-szepnął zaraz ocierajac łzy. Był tak szczęśliwy ze chłopak znów go pamięta ze nie potrafił ich powstrzymać.-jasne ze możesz. Jak zaczniesz zarabiać to oczywiście ze możesz się dokładać.-powiedział uśmiechając się do niego i delikatnie trzymając go za dłoń.

Takano | Jun pisze...

-na razie nie zarabiasz bo leżysz w szpitalu.-zauważył.-śpij. Śpij sobie. Odpoczywaj.-powedzial delikatnie głaszczac go po włosach.


[Pasi XD]

Takano | Jun pisze...

-Ech ok...wiem jak bardzo chcesz się dokładać.-wywrocil oczyma.-nie pójdę...ta durna yakuza może przyjść w każdej chwili a jak coś ci zrobią to sobie tego nie wybacze.-powiedział I ziewnal.-nie mam co ci czytać...

Takano | Jun pisze...

-mhm...śpij.-powiedział I ucałował go w policzek.-nic ci nie grozi kiedy jestem przy tobie.-dodał z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Jun posiedzial przy nim trochę a potem zmienił go Kei. Jun wrócił so domu i zdzemnal się.

Takano | Jun pisze...

Jun wrócił już do pracy żeby mieć trochę wolnego jak Ryu będzie w domu. Kiedy skończył z ciałem wszedł na górę.
-Hej Ryu-chan.-przywitał się z nim i padł na kanapę.

Takano | Jun pisze...

Wziął od niego marker i postukał w gips
-co by tu napisać.-zaśmiał się cicho. W końcu napisał swoje imię i serduszko obok.-kiedy jedziemy do domu? Zrobiłem obiad...wystarczy wstawić rybę do piekarnika...-powiedział przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodził się swobodnie.-kupiłem samochód. Widziałeś?-spytał z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...za zdecydowanie za dużo żebyś mi oddawał. Nie trzeba. I tak miałem kupować nowy.-ppowiedział I ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-no bez przesady Ryu...-jeknal wywracajac oczyma.-cóż..jak tak bardzo chcesz to możesz mi oddać w naturze...-mówiąc to położył mu dłoń na ramieniu i przejechał palcem po jego szyi. Zaraz jednak roześmiał się wesoło.-nie no żartowałem.

Takano | Jun pisze...

-oj zaraz do końca życia...raz by wystarczył.-wzruszył ramionami i zaraz szepnął mi na ucho kwotę.-sprzedałem dom ojca. W końcu się tego pozbyłem. Kupiłem samochód I jeszcze pełno zostało.

Takano | Jun pisze...

-część wziąłem...po prostu chciałem sprzedać tez ten dom. Teraz miałem dobry powód.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-pokaże i będziesz mógł. Jak ręką ci się zagoi. Będzie ok, ne? Jesteś dobrym kierowcom wiec sam ci prowadzić.-zapewnił go wesoło.

Takano | Jun pisze...

-oj...juz zostaw w spokoju ten samochód. Musiałem i co z tego?-wzruszył ramionami.-ale już dobrze...żyjesz I to najważniejsze, prawda?-przytulił go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-no to nie miej. Nic się nie stało. To przecież nawet nie była twoja wina.-powiedział głaszczac go po ramieniu.-wiec...możesz zaprosić mnie na randkę i będziemy kwita. Ok?

Takano | Jun pisze...

-żeby gdzieś razem wyjść? Nie sądzę żeby mieszkanie razem przeszkadzało w chodzeniu na randki.-wyjaśnił I wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-nadal mogą być wyjątkowe. To będą wyjątkowe dni takie w których gdzieś razem wyjdziemy, obejrzymy film w kinie, zjemy romantyczna kolacja.-wymienił.-mogą być wyjątkowe. Wiec mi się tu nie poddawaj na starcie. Bo nie byliśmy na randce odkąd...odkąd tylko sięgam pamięcią...szmat czasu nie byliśmy na żadnej randce.

Takano | Jun pisze...

-nie byliśmy. Ostatnio ponad pół roku temu...jak nie więcej. Bo nawet jak cie odwiedzałem to nie szliśmy na randki.-powiedział robiąc smutna minke.-no weź...na pewno będzie wyjątkowo i przyjemnie bez względu na to czy mieszkamy razem czy nie. Poza tym patrz ile razem nie mieszkaliśmy.

Takano | Jun pisze...

-a...ok. wiec jeszcze nie wracasz do mieszkania.-oznajmił z nową motywacja.-ja cie zapraszam na randkę. W sobotę. W końcu i tak widzę ci walentynkowe kino...zrobimy sobie spóźnione walentynki.-powiedział wesoło.-ok?

Takano | Jun pisze...

-a może z trochę większym entuzjazmem? Zobaczysz że będzie fajnie.-powiedział wesoło I cmoknal go w policzek.-postaram się. Będzie nawet lepsze niż to co planowałem w lutym.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...no to przyjedziesz na obiadek...a potem cie odwioze...może tak być?-spytał patrząc na niego z uśmiechem na ustach.

Takano | Jun pisze...

-gratulacje.-powiedział wesoło.-synuś czy córcia? Napracowałeś się przyszły tatuśku?-poklepal go wesoło po ramieniu.-mogę zostać ale nie sądzę żebym się nadawał...

Takano | Jun pisze...

-no to gratuluję jeszcze raz pracowity tatusiu.-zaśmiał się raz jeszcze i przeciągnąl lekko.-to na prawdę świetne wieści.

Takano | Jun pisze...

-mmmm..no to świętujemy.-powiedział wesoło Jun.

Takano | Jun pisze...

-ja na twoim miejscu wolałbym synka...no wiesz...trzy baby w domu? Strach się bać.-powiedział jedząc powoli swoj kawałek.

Takano | Jun pisze...

-jak kto woli.-zaśmiał się Jun.-na prawdę nie wolicie wiedzieć wcześniej?

Takano | Jun pisze...

-mhm jeśli razem to uzgodniliscie.-uśmiechnął sie nieco I przytulił Ryu.-a twoja żonka gdzie? Jej też trzeba pogratulować.

Takano | Jun pisze...

-lekarz kazał mi się nie nadwyrezac a ty mnie wrzucasz na listę remontowa jako jedyna osobę?-spytał unosząc brwi.-no pięknie...

Takano | Jun pisze...

-wiec w trzy osoby mamy zrobić cały remont?-spytał jeszcze.-cóż...mogę pomoc. Nie wiem ile będę w stanie bo teraz nawet godziny pracy mam dość okrojone...

Takano | Jun pisze...

-jak ja się cieszę że w tym bloku są grube ściany.-zaśmiał się tulac Ryu mocniej do siebie.-ale nie ma tego dobrego. Nianiek z nas nie zrobisz.

Takano | Jun pisze...

-no czasem.-wywrocil oczyma.-ale też bez przesady.-dodał wesolo.

Takano | Jun pisze...

-no...bo Ryu-chan stwierdził że jak mieszkamy razem to randki juz nie są takie wyjątkowe. Wiec do soboty mieszka tutaj...zabieram go w sobotę na randkę...i będę go podrywać.-zaśmiał się Jun.

Takano | Jun pisze...

-nie skończy...no i...wiesz my ze sobą już chodzimy. Ale pokaże Ryu ze mogę się postarać, przygotować wspaniała randkę i w ogóle.-powiedział wesoło.-ale wiesz kochanie...to działa w dwie strony. Następna randkę robisz ty.

Takano | Jun pisze...

-no cóż...ok. ale w takim razie to musi być niesamowita randka.-zasmiał się.-cóż...wolałbym nie wpuszczać psa do mojego nowiutkiego autka...

Takano | Jun pisze...

-ale będzie śmierdziec psem...-mrunął tulac go lekko.-no chyba ze bardzo chcesz.-dodał I ucałował go w policzek a potem lekko w usta.
-ciekawe który z was zrobi lepsza randkę.-zaśmiał się Kei.

Takano | Jun pisze...

-w zasadzie to...nie. nie jestem doświadczony w przygotowywaniu randek.-powoedzkał cicho.-ech...no dobra. Ale jak mi zasmrodzi samochód.-wycelowal w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...-uśmiechnął sie o przytulił go do siebie mocno.-to za aż idziemy ok? Jestem głodny...

Takano | Jun pisze...

-Ok ok.-powiedział wesoło.-Kei...jako weteran podrywu...weź mi daj jakieś rady.-ppoprosił kiedy Ryu poszedł do toalety.

Takano | Jun pisze...

-myślałem żeby go zabrać do kina. Na jakiś fajny film. A potem żebyśmy poszli do mieszkania a.wcześniej przygotowałbym taka romantyczna kolacje. Na balkonie z kocykiem i świeczkami.-powiedział.

Takano | Jun pisze...

-tsa tylko wiesz...ja chyba nie bardzo umiem...podrywać.-powiedział trochę tym faktem zazenowany.-umiem przygotować fajna randkę...ale podrywać...

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiec na pocztek czekoladki....a potem kino.-uśmiechnął eie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...masz rację.-powiedział spokojnie i wstał kiedy Ryu wrócił.-zrobiłem w domu te rybkę która ci smakowała. Wystarczy dać do piekarnika.-uśmiechnął sie do niego.

Takano | Jun pisze...

-jasne kochanie.-powiedział wesołoI poszedł ubrać buty.-wolaj Kiare.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-tutaj.-poklepal nowiutkiego jeep i otworzył drzwi.-wskakuj.

Takano | Jun pisze...

-mhm.-przytaknal i ruszył. Zaparkowal pod blokiem I wyszedł. Poczekał aż Ryu do niego dołączy i zamknął samochód.

Takano | Jun pisze...

-jasne oglądaj.-powiedział wesoło.-za co?-spytał otwierając bagażnik.

Takano | Jun pisze...

-kolejna głupie przepraszam...aż straciłem rachubę.-zaśmiał się.-ale po co miałbym cie tu zamykać?-spytał pobierając się dłońmi i bagażnik.

Takano | Jun pisze...

-mhm. Można je tak rozłożyć żeby się na nich położyć i nawet wygodnie przespać.-powiedział z uśmiechem.-chcesz zobaczyć?

Takano | Jun pisze...

Wszedł do środka i rozłożył siedzenia.
-ok wskakuj.-zaprosił go do środka.-podusia, kocyk i można spać.

Takano | Jun pisze...

Położył się obok niego i zaśmiał cicho.
-pomysł świetny ale po co namiot smoro.i tak masz zamiar spać w jeepie?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-jasne ze się zgadzam. Może być miło. Pojechać tak gdzieś...i spać w samochodzie.-zgodził się wesoło. Zaraz przeciągnąl się lekko i zaburczało mu w brzuchu.-idziemy juz?

Takano | Jun pisze...

Jun zamknął samochód i szybko do niech dołączył. Otworzył drzwi i wpuścił chłopaka do środka.
-wstawię rybkę.-powiedział idąc do kuchni jak tylko zdjął buty.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Wiesz gdzie co leży.-powiedział włączając piekarnik. Nastawił timer I poszedł do salonu ze szklankami z sokiem.

Takano | Jun pisze...

-tez bym wolał.-zgodził się siadając na fotelu.-wiec odpoczywaj...odwioze cie samochodem później.-powiedział głaszczac Kiare która przyszła po trochę pieszczot.

Takano | Jun pisze...

-no ok. Ale takim powolnym.-powiedział spokojnie.-Chociaż wolałbym samochodem...bo potem będę musiał wracac sam.-dodał pijąc swój sok.

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobra. Ale jakby ci było słabo to powiedz. Poniose cie na plecach.-powiedział z lekkim uśmiechem i odstawiłam pusta szklankę na stolik.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...za jakieś piętnaście minut....-powiedział zerkajac na timer.-a powiedz...za jakieś miejsca które chcą jakbyś odwiedzić na campingu?

Takano | Jun pisze...

-więc tu w okolicy? Sądziłem że wyjedziemy gdzieś dalej.-przyznał szczerze.-ale ok. tutaj też moze być. Rozpalimy ognisko, upieczemy pianki.-roześmiał się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-mhm no to na razie tutaj. Skoro to blisko to możemy na jakiś weekend się niedługo wybrać.-dodał obejmując go delikatnie.-mmm...tęskniłem za takim tuleniem.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...nie będziemy...jeszcze się boisz.-powiedział i pogłaskał go po włosach.-to w końcu przejdzie.-dodał cicho.

Takano | Jun pisze...

-trochę?-spytał niezadowolony unosząc lekko brwi.-tylko trochę?-znów spytał tuląc go do siebie mocno.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem...jak tak troszeczkę mnie kochasz...to ja nie wiem czy powinienem tak się starać i takie dobre rzeczy gotować.-pokiwał głową.-jak tak troszeczkę to chyba nie...

Takano | Jun pisze...

-ja sobie poraaaadze.-zaśmiał się.-więc co? Na prawdę tylko tak troszkę?-spytał robiąc smutną minkę i teatralnie pociągając nosem.

«Najstarsze ‹Starsze   4201 – 4400 z 5000   Nowsze› Najnowsze»