sobota, 21 września 2013

...The dreamer never falls...

Tomohisa Kurosagi,
25 lat (07.12),
syn piekarza i lekarki (dyrektorki szpitala),
w Yukan mieszka od urodzenia z przerwą na studia,
wrócił do rodzinnej miejscowości po śmierci swojego ojca, 
przejął jego piekarnię (choć nie bardzo się na tym zna),
z zawodu: lekarz sądowy,
w pracy: manager (niekiedy piekarz i cukiernik w jednym), 
studiował w Tokio,
o swoim życiu w Tokio niewiele opowiada, przygód trochę miał, nie chwali się też swoimi osiągnięciami (udało mu się zaistnieć na niszowym rynku - nagrał kilka singli),
jeździ: głównie rowerem, nie ma prawa jazdy, czasem wybiera się na przejażdżkę motorem,


Tomo wychowywał się w szczęśliwej rodzinie. Nie jest jedynym dzieckiem Takeo i Ayi. Jednakże jego dwie młodsze siostry zmarły w nieszczęśliwym wypadku. Tomohisa nigdy o nich nie wspomina. To dla niego wciąż bolesny temat. On jako jedyny wyszedł z wypadku cały. Był sprawcą tego nieszczęścia. Siadł za kółkiem za namową dwóch sióstr i skasował ojcu samochód. Nigdy więcej nie próbował jeździć pojazdami z czterema kołami. Omija je szerokim łukiem, a kiedy już do jakiegoś wsiada, walczy z ogarniającą go paniką. Nigdy nie poszedł z tym do lekarza. Uważa się za zdrowego człowieka, mimo męczących go nocnych koszmarów. Wciąż nie może się otrząsnąć. Jego matka go nienawidzi. Wini go za całe zajście i Tomohisa nie ma jej tego za złe. Wyprowadziła się z Yukan zaraz po śmierci swojego męża. Nie utrzymuje kontaktu z synem. Tomohisa mieszka w małym mieszkanku nad piekarnią. Ma dwa pokoje, kuchnie oraz łazienkę. Nic więcej jest mu nie potrzebne. Swój rower i motor trzyma zamknięte w garażu ojca. Codziennie rano wstaje by przygotować wszystko na pełen roboty dzień. Wieczorami natomiast można spotkać go na klifach bądź odosobnionych miejscach wraz ze swoją gitarą. Wciąż komponuje piosenki. Nie potrafi się przed tym powstrzymać.
Tomohisa jest raczej spokojnym człowiekiem, któremu daleko do prawdziwego zbója. Jest pogodnie nastawiony do każdego człowieka. Nie skreśla od razu. Raczej nie często się uśmiecha i jest małomówny. Nie znosi strzępić języka, jeśli nie widzi ku temu potrzeby. Wszystko przecież można przekazać w sposób jasny i przyjemny, bez owijania w bawełnę. Potrafi się jednak obronić. Swego czasu trenował boks i nie można o nim powiedzieć by był słaby. Przeżył też przygodę z narkotykami. Wylądował nawet przez to w szpitalu i od tamtej pory stara się trzymać od wszystkiego co jest związane z lekami z daleka. Potrafi być zgryźliwy i w kilku słowach dać do zrozumienia, że nie jest zainteresowany czyjąć osobą bądź propozycją. Zerwał kontakt ze wszystkimi swoimi przyjaciółmi. Jest raczej typem samotnika. Zresztą Yukan jest miejscem starzejącym się, więc Tomohisa nie ma zbyt wiele możliwości nawiązania znajomości. Nie zależy mu na dobrych stosunkach ze swoim wujkiem - burmistrzem Yukan. Ludzie często oceniają go przez pryzmat działań jego wujka, co strasznie denerwuje Tomohisę. Nie rozumie jak można być tak pustym. On sobie rodziny przecież nie wybrał. Stara sie nie pokazywać w obecności burmistrza, by przypadkiem nie zostać przez niego wciągniętym w polityczne gierki. Nie znosi polityki.

Wzrost: 175cm
Waga: 57 kg
Ulubiona słodycz: czekolada
Ulubiony kolor: biały, czarny, czerwony i granatowy
Nienawidzi: zazdrości

KIZUNA

[Dobra kochani! Welcome back :D]


5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3801 – 4000 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-no skoro tak mówisz wujku.-chłopiec nie był do końca przekonany ale nie chciał już się kłócić. Kiedy oba rysunki były skończone Takano tak się obudził przecierajac oczy.
-zasnąłem?-spytał zaskoczony.

Takano | Jun pisze...

-hmmm?-usiadł i jeszcze raz przetarl oczy żeby się obudzić.-więc...ten jest na pewno Yuyi.-wskazał palcem na ten nie-mangowy.-to jestem ja, prawda? Fajnie ci wyszło...serio, bardzo ładnie.-pochwalił go.-więc ten musi być Tomo...cóż...wyszedłem dość.. Męski...-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-idź skarbie. Na godzinę i bądź ostrożny.-poprosił i zmierzwil mu włoski.-a dlaczego akurat na nim?-spytał zaskoczony jednak cicho się śmiejąc.

Takano | Jun pisze...

-i o...wyszło że upodabniasz do niego swojego faceta...-zaśmiał się i spojrzał na zegarek.-przespalem porę obiadowa...zaraz coś na szybko zrobię. Na co masz ochotę?

Takano | Jun pisze...

-musisz coś zjeść...mały też.-zauważył wzdychajac cicho.-może zamowimy makaron z kurczakiem? Dla ciebie mała porcja.-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-tak. Zjesz ile będziesz mógł.-obiecał spokojnie i przytulil go lekko.-możesz...ale czemu? Stało się coś?-spytał zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-no już...już dobrze. Już zawsze będziemy razem. Będzie dobrze, wyzdrowiejesz.-zapewnił pozwalając mu się wyplakac.-nie musisz się już bać...już dobrze...

Takano | Jun pisze...

-ja wiem...wiem kochanie.-ucałował go lekko.-ale już nie musisz się bać. Już jest dobrze.-zapewnił go z lekkim uśmiechem. Kochał go i najbardziej lubił kie chłopak był szczęśliwy.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze.-oddał calusa i uśmiechnął się do niego.-mój...tak bardzo cię kocham. A teraz wybaczysz mi jeśli się odsune na moment żeby nam załatwić obiad?-spytał calujac go jeszcze raz.

Takano | Jun pisze...

-póki co skarbie to siły nie masz...więc mogę być spokojny.-zaśmiał się wstając z kanapy i idąc zadzwonić.-będą z jakieś pół godziny...może trochę dłużej.-oznajmił kiedy skończył rozmawiać i położył się znów na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-a to co ma być? Tak długo nie było cię w domu j jeszcze się tak pakujesz żebym nie mógł się tulic?-pokrecil głową oburzony.

Takano | Jun pisze...

-no oczywiście kochanie.-wzruszył ramionami i usiadł na brzegu kanapy.-wyszedłem na chwilę żeby zamówić obiad...tyle chyba mogę.

[dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

-No nie mogłem...bo telefon leżał na stole.-mruknął trochę niezadowolony. Dał mu lekkiego całusa.

Takano | Jun pisze...

[U mnie padało trzy minuty XD]

-um...tak ale...-objął go lekko troch zaskoczony. Nie spodziewał się tego. Wiedział że trochę skoczył z wagą ale nie spodziewał się takich niespodzianek przed skończeniem całego leczenia. Odsunął go od siebie na moment i zdjął buty.-Boże misiek....skąd ty wytrzasnąłeś te ubrania?

Takano | Jun pisze...

-Um wystarczy herbata...-uśmiechnął się lekko i usiadł na kanapie.-kochanie? A co na obiadek?-spytał ciekawie.

Takano | Jun pisze...

-um...a może najpierw byśmy normalnie zjedli?-spytał nagle się napinajac. Szybko się podniecil rosnac w ustach chlopaka.-albo dobra...zjemy później...bo po co...-uznał że obiad nie ucieknie a teraz najlepiej jeśli odda się przyjemności.

Takano | Jun pisze...

-Ale na tym nie koniec, co?-spytał cicho się śmiejąc i zapinając spodnie. Spróbował przygotowanego przez chłopaka dania.-pycha...

Takano | Jun pisze...

-No właśnie nie.-zaśmiał się wesoło. Też chciał trochę zaszaleć ale wiedział że za bardzo też nie powinien przesadzać. W końcu trochę zeszło im na dobicie do 47kg.-A co byś chciał dzisiaj porobić?

Takano | Jun pisze...

Takano na prawdę powstrzymywał się żeby nie wybuchnąć śmiechem. Taka piękna gra aktorska.
-Oczywiście...co tylko mój uroczy uczeń chce. Nauczę cię wszystkiego...nawet jeśli umiesz już dużo.-zachichotał.-A byłeś grzeczny?

Takano | Jun pisze...

-Po prostu skarbie...byłeś grzeczny czy zasłużyłeś na karę?-spytał spokojnie i pogłaskał go po policzku. Wziął łyk herbaty i wrócił do zajadania się obiadkiem.

Takano | Jun pisze...

-Oj nie bądź już taki spięty...to było żartobliwe pytanie...-zaśmiał się kończąc jeść i dopijając herbatę.-Ech nie mogę...jesteś zbyt seksowny.-jęknął klękając przed nim. Przejechał dłonią po jego udzie wsuwając ją pod spódniczkę.-A jaką bieliznę ubrałeś?-spytał ciekawsko ciągle jeżdżąc dłonią po jego udzie.

Takano | Jun pisze...

-Kocham cię.-szepnął mu do ucha podjeżdżając dłonią wyżej.-Jesteś taki uroczy kiedy się rumienisz...mógłbyś tak częściej.-pocałował go namiętnie dłonią już macając jego męskość. Odsunął się od jego ust i zajrzał mu pod spódniczkę ciekawy jak bardzo nieodpowiednią bieliznę założył chłopak. Zagwizdał i zaczął zębami zdejmować z niego bokserki.

Takano | Jun pisze...

Zsunął mu stringi do kolan i zabrał się za jego męskość. Possał chwilę jego główkę zaraz biorąc całego do buzi. Sprawnie operował językiem cieszą się że w końcu moze go podotykać.

Takano | Jun pisze...

Prsytrzymywal jego biodra. Chciał się pobawić do samego końca, aż nie poczuje smaku jego spermy. Cieszyl się że chłopak tak reaguje na jego dotyk. Nie przestawał operować językiem a dodatkowo zaczął masowac jego jądra.

Takano | Jun pisze...

Takano nie przestawał a wręcz przyspieszył będą zadowolonym że chłopakowi jest już tak dobrze że nie potrafi wstrzymać głosu. Kiedy w końcu chłopak doszedł w jego ustach połknął wszystko i odsunął się oblizujac usta.
-dziękuje za posiłek.-uśmiechnął się zadziornie.

Takano | Jun pisze...

-zdales co?-spytał nie bardzo rozumiejąc pytanie. Czekał ba odpowiedź siedząc wygodnie na podłodze przed nim.

Takano | Jun pisze...

-jaki test?-ponowił pytanie zupełnie nie rozumiejąc o co mu chodzi. Zaśmiał się cicho i objął go w pasie. Zadrzal ot pieszczot chłopaka zaraz też go calujac.

Takano | Jun pisze...

-jej skarbie...to było jakieś trzy tygodnie temu.-zaśmiał się i delikatnie ucałował go w usta.-nie powiedziałem że mi się nie podoba tylko że męsko wyszedłem.-dodał spokojnie i znów go ucałował.-masz już dość czy jeszcze nie? Jak nie to powiedz gdzie chciałbyś się kochać.-szepnął mu do ucha chcąc żeby to jego ukochany 'uczeń' wybrał miejsce.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też...tylko czy mój kochany uczeń troszkę nie przesadza? Ja wiem że jesteś wyposzczony i nie wiadomo kiedy znów będziemy mieli chwilę dla siebie...ale trzy miejsca chcesz zaliczyć?-spytał patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-o slodziaku...-Zachichotalal poprawiają mu pończoszke.-a co jeśli sensei chciałby chociaż raz być dzisiaj ujeżdżany?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-wiesz myszko jeśli nie chcesz to nie musisz.-powiedział nie chcąc żeby chłopak się zmuszał. Po prostu jakoś tak miał ochotę na tę pozycję ale chciał żeby im obu było dobrze.

Takano | Jun pisze...

-na pewno?-spytał oddając pocałunek z pasją.-bo jakoś nie chce mi się wierzyć że ty z taką wielką chęcią wskoczyłeś w mundurek i koronkowe stringi...-zachichotal.-co nie zmienia faktu że wyglądasz seksownie...-dodał calujac go namiętnie.

Takano | Jun pisze...

-i zrobiłeś.-uśmiechnął się.-pokierować? To powiedz najpierw ja się bawie czy ty?-spytał biorąc go na ręce i ściskając jego pośladki.

Takano | Jun pisze...

-oho...czyżby to dlatego że ostatnio ci marudzilem że nie dajesz mi się dotykać?-uniósł brwi i pocałował go namiętnie myśląc co by tu zrobić.

Takano | Jun pisze...

-mhm...mądrze...tylko za co ta nagroda?-zaśmiał się. Poprawił go sobie na rękach i zaniósł do łazienki sadzajac go na pracle.-później będzie twoja kolei.-zdecydował. Od razu zaczął go przygotowywać lizac jego wejście.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm?-odsunął się od niego żeby rozpiac koszulę i zdjąć spodnie wraz z bielizną.-pytanie brzmi...za co ta nagroda?-spytał wchodząc w niego powoli i trzymając go żeby przypadkiem nie spadł mu z pralki.-kocham cię.-szepnął dyszac lekko.

Takano | Jun pisze...

-aj tam zaraz meczarnie...to nic wielkiego.-zaprotestował od razu. Poruszał się w nim szybko i mocno wiedząc jak chłopak nie lubi kiedy robi to powoli. słuchał jego jekow które tylko coraz bardziej go podniecaly .

Takano | Jun pisze...

-no skoro tak uważasz...-zaśmiał się.-a skoro nagroda to jak nie będziesz padniety to poujezdzasz mnie w sypialni?-spytał calujac go namiętnie a chwilę później dochodząc w nim z jego imieniem na ustach. Co jak co ale dzisiaj to się zabawia.

Takano | Jun pisze...

-wybacz mój kochany uczniu...jakoś nigdy nie miałem okazji być nauczycielem.-przyznał cicho sie śmiejąc.-kocham cię...tak mocno...tak strasznie mocno...-pocałował go namiętnie i wziął na ręce

[dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też.-odparł z uśmiechem. Oddał pocałunek z równą pasją pozwalając mu się całował do woli.-Bardzo...mój kochany...tylko mój...-pocałował go kilka razy w szyję robiąc przy tym kilka malinek.

Takano | Jun pisze...

-Um...mój kochany uczeń nawet nie marudzi o malinki...a co jak inni zobaczą?-spytał cicho się śmiejąc i zdejmując z niego górę od mundurka.

Takano | Jun pisze...

-No jak ty się Yuyi wytłumaczysz?-zachichotał i przyciągnął go bliżej siebie. Kolanem masował trochę męskość chłopaka.-Bardzo cię kocham...-przytaknął trącając palcami jego sutki a później je ściskając.

Takano | Jun pisze...

Od razu napiął wszystkie mięśnie dopiero po chwili się rozluźniając i całkowicie oddając się przyjemności. Skinął głową informując tym że mu pomoże jakby co. Poszli dzisiaj na całość i na prawdę zaszaleli więc rozumiał że jego partner może być zmęczony, zwłaszcza że przecież nie był jeszcze w pełni sił. Patrzył na niego z pożądaniem w oczach.

Takano | Jun pisze...

Pomimo wielkiego podniecenia zauważył to że chłopak zwolnił i ujął jego twarz w dłonie.
-Kochanie? Słabo ci? Jeśli tak to może przejmę pałeczkę i skończę to szybko?-zaproponował martwiąc się trochę.

Takano | Jun pisze...

-Miałeś się nie forsować...głupi...-zaśmiał się kładąc go delikatnie na łóżku.-Skończymy to i do spania.-pocałował go i zaczął się w nim spokojnie poruszać.

Takano | Jun pisze...

Doszedł chwilę po nim i wyszedł kładąc się obok niego.-Nie przepraszaj.-pogłaskał go delikatnie po policzku.-Było mi dobrze. Nawet bardzo dobrze...byłeś dzisiaj świetny. Boski seks...-uśmiechnął się i ucałował go w policzek.-Umyjemy się razem jeśli chcesz...ale wolałbym jednak żebyś mi w wannie nie zasypiał.

Takano | Jun pisze...

-Dlaczego miałbym być zły za taki seks? Kotuś...zrozum że było zajebiście i już dawno nie było mi tak przyjemnie...cóż mam nadzieję że tobie również.-objął go.-Cóż...wolę po prostu kiedy nie usypiasz w wannie. Tak po prostu.

Takano | Jun pisze...

-To nic skarbie...było fajnie. Prawda?-ucałował go w policzek i wstał z łóżka.-To skoro chcesz się ze mną umyć to idziemy...nie zawsze mamy okazję.

Takano | Jun pisze...

-No więc nie przepraszaj skoro było fajnie. Zaszaleliśmy więc będziesz pewnie jeszcze trochę będzie ci się kręciło w głowie. Ale przejdzie...jutro chyba nie wstaniesz.-zaśmiał się i poszedł z nim do łazienki. Posadził go na pralce i zaczął im przygotowywać kąpiel.

Takano | Jun pisze...

-Oczywiście że będę...-uśmiechnął się i zakręcił wodę. Podszedł po chłopaka.-Chyba przesadziliśmy, co?-westchnął i wsadził go do wanny. Zdjął soczewki i już w okularach wszedł zaraz za nim.

Takano | Jun pisze...

-no było...al musiałeś być wypuszczony.-zachichotal i ucałował go lekko w policzek. Wziął gabke i nałożył na nią trochę płynu po czyn zaczął dokładnie myć swojego partnera.

Takano | Jun pisze...

-no było widać że byłeś.-Zachichotal a kiedy skończył go myć wziął się za siebie.-będziesz mógł. Oboje sobie pospimy długo. Ujemy śniadanie na obiad i obejrzymy film zanim Yuya wróci...

Takano | Jun pisze...

-to przecież oczywiste skarbie. Czeka nie kolejna długa przerwa.-skończył się myć iwypuścił wodę. Sam szybko się wytarl i ubrał po czym zajął się chłopakiem.-zaraz będziesz w łóżku.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też.-odszepnal również zasypiajac. Wiedział że jutro będzie musiał posprzątać te porozrzucane po całym domu ubrania, umyć podłogi bo gdzieniegdzie kapnelo trochę spermy i umyć naczynia. Wiedział że to wszystko będzie musiał zrobić przed powrotem Yuyi więc ciężko mu było zasnąć ale w końcu mu się udało.

Takano | Jun pisze...

Kiedy skończył sprzątać poszedł na chwilę do sypialni a kiedy zobaczył że chłopak już nie śpi usiadł na brzegu łóżka.
-jak się czujesz?-spytał z lekkim uśmiechem.-posprzatalem dom więc jesteśmy gotowi na powrót Yuyi i udawanie że byliśmy grzecznymi dorosłymi.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-wychodzi zabawa...-Zachichotal.-sam chciałeś...no nic...byłeś niegrzecznyn uczniem, zaszalales z senseiem i teraz będzie boleć.-ucałował go.-ale przestanie...-dodał spokojnie.-to chyba pierwszy raz że po seksie ze mną cię boli...

Takano | Jun pisze...

-drugi? Kiedy był pierwszy?-spytał zaskoczony.-ukarać? Siedzenie w łóżku z bolacym tylkiem jest chyba wystarczającą karą.-zaśmiał się.-zaraz ci zrobię śniadanko. Dzisiaj sie tobą zajmuję.

Takano | Jun pisze...

-no pamiętam...trochę byłem zdenerwowany bo nie mogłeś się zdecydować. Raz za szybko a raz za wolno...-zaśmiał się.-poboli i przestanie...mam nadzieje że szybko.

Takano | Jun pisze...

-o nie misiek...co to to nie. Nie wyląduje jako uke...-zaprotestował od razu.-rozmawialiśmy już o tym i moja odpowiedź się nie zmieniła. Nie ma mowy.-pokrecil przecząco głową.-za to herbatę dostaniesz.

Takano | Jun pisze...

-a ja się nie dam. W tym wypadku będę nieugięty.-ucałował go lekko.-idę zrobić ci sniadanko i zaraz wrócę.-oznajmił wstając.

Takano | Jun pisze...

-a co? przykujesz mnie do łóżka?-wywrócił oczyma i wyszedł. Odprawdy ten to sobie wymyślił. Zrobił mu szybko tosta z nutella i owocowa herbatę po czym wszystko zaniósł do sypialni.

[dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

-zwykły tost.-zaśmiał się cicho. Nadal uważał że nie da mu przejąć całkowicie kontroli ale nie chciał wie teraz o to kłócić. Nie chciał mu się pokazać od tej strony którą porzucił w połowie studiów.-miałem trochę czasu i zrobiłem panna cotte.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-no wiem...przecież będzie na deser chudzielcu.-zaśmiał się cicho.-zrobiłem dla naszej trójki bo Yuya wróci na obiadek. Pomyslalem że zrobię okonomiyaki.

Takano | Jun pisze...

-a już cię nie boli?-spytał zmartwiony.-poza tym masz całą szyję w malinkach.-zauważył spokojnie i pozbieral naczynia.

Takano | Jun pisze...

-jak boli to lez. Jutro pójdziesz.-westchnął wręcz siłą zmuszając go do ponownego położenia się. Po chwili usłyszał jak ktoś wchodzi.
-Tatuś!? Wujek?! Tadaima!-krzyknął chłopiec.
-okairi!-odkrzyknal Takano. Chłopiec tylko zdjął buty i pobiegł się z nimi przywitać. Przytulil Takano a później Tomo.
-wujek dobrze się czujesz? Masz coś na szyi...-powiedział zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-oj bo wiem że cię boli...po obiedzie się przejdziesz...-westchnął tylko i wyszedł żeby nakarmić psy i sprawdzić jak się ma jego deser.
-to nie fajnie że masz taką wysyłkę...może tatuś ma rację żebyś został.-spytał tylac się do niego.-fajnie było. Zrobiliśmy ciasteczka. I widziałam tak duuuuzo gwiazdek. I pomyślałem życzenia bo dziadek powiedział że się spełnią...chciałbym żeby się spełniły.

Takano | Jun pisze...

-na pewno wujku? Bo to tak nie ładnie wygląda...-powiedział niepewnie ale w końcu odwracając wzrok od jego szyi.-nie powiem jakie bo się nie spełni. Dziadzius tak powiedział...a ja chce żeby się spełniły...

Takano | Jun pisze...

-dobrze wujku.-wstał z lozeczka i pobiegł do kuchni pomagając Takano przy obiedzie.

Takano | Jun pisze...

-Tomo!-krzyknął jeszcze i zanim chłopak wyszedł poszedł do niego wyrywwjac mu papierosy.-nie. Nie możesz. Tomo nie możesz...lekarz powiedział że mam pilnować żebyś nie palił...musisz rzucić...-popatrzył na niego wyraźnie zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-misiek...ja wiem że czujesz jakby ci wszystkiego zakazywano ale...-przygryzl dolną warge.-lekarz powiedział że rak może się nawrócić i...przecież nie skonczylismy jeszcze leczenia.

Takano | Jun pisze...

-no...-nie zdążył nic powiedzieć. Fakt nie byli rodziną a on był dorosły ale lekarz uznał że powie jemu. Westchnął ciężko i wrócił kuchni.-no Yuya robimy dziadek, co?

Takano | Jun pisze...

-Wróci...sądzę że wróci...-powiedział cicho.-nie wiem czemu...chyba po prostu nie podoba mu się że ma tyle zakazów teraz...że lekarz mówi o wszystkim mi a nie jemu...a przecież nie jesteśmy jeszcze rodziną. Denerwuje go to że ciągle się martwię...tak sądzę...-powiedział niepewnie.

Takano | Jun pisze...

-wujek nie lubi być pod kontrolą...właśnie problem w tym że wujek uważa że traktuje się go jak dziecko a przecież jest dorosły...-przytulil mocno chłopca.

Takano | Jun pisze...

-tatuś się martwi.-sprostowal chłopca. O 21 Yuya leżał w łóżku. Kiedy Takano skończył go usypiac poszedł do kuchni.-Zrobić ci okonomiyaki?-spytał cicho nie chcąc go złościć.

Takano | Jun pisze...

-znów się na mnie obraziles? Nie moja wina że lekarz mi to powiedział...ja się przespie na tej cholernej kanapy. Twój dom i twoje łóżko.-mruknął tylko zasmucony trochę.

Takano | Jun pisze...

-ech, nie, dobra. Idę do siebie.-zdecydował bo ta rozmowa szła zdecydowanie w złym kierunku.-mhm...lekarz uznał że jesteśmy rodziną nawet jeśli nie ma tego na papierku.

Takano | Jun pisze...

Wziął głęboki wdech. Uklulo go to że chłopak nie uważa go za część rodziny.
-to nie obrazaj się na mnie proszę bo zawsze się pytałem czy rozmawiał już z tobą. Opanuj się proszę...-zakończył cicho.

Takano | Jun pisze...

-kotek...doprawdy o co ci chodzi?-spytał nadal starając się zachować spokój. Poszedł do kuchni i przyniósł mu deser który przygotował.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...-powiedział cicho. Postanowił mu nie przeszkadzać. Dać mu chwilę spokoju.

Takano | Jun pisze...

Już odebrał po pierwszym sygnale.
-jadę do Ryu. Wiesz to ten weekend w miesiącu gdzie robimy sobie randkę...-powiedział dając na glosnomowiacy żeby spokojnie jechać.-coś się stało?

Takano | Jun pisze...

-pozdrowie...ale nie brzmisz dobrze. Może cię nie obejme ale mogę wysłuchać. Jestem w połowie drogi więc masz duzi czasu.-powiedział spokojnie słysząc że cos jest nie tak.

Takano | Jun pisze...

-No już spokojnie...to nie dobrze że tak się czujesz. Tomo wiem też że on stara się to zmienić. Co do obgadywania każdej rzeczy...chodzi ci o szpital? Wszyscy się o ciebie martwią i wiedzą jak bardzo potrafisz być uparty. Wolą obgadać to z nim...ale sądzę że tobie też o tym mówią. No i mój ty głupiutki przyjacielu...To że czasem się kłócicie nie oznacza zaraz że macie zrywać. Za dużo czasu razem spędzacie i tyle. Potrzebujesz oddechu. Co powiesz na wycieczkę jak już wrócę od Ryu? Dobrze ci to zrobi nawet jeśli na krótko.

Takano | Jun pisze...

-I to właśnie TY potrzebujesz chwili przerwy. No cóż skoro masz chemię to nie będę cię zabierał z domu. Ale po chemii? Słuchaj, po prostu przestań się obwiniać. To nie tak że się nie nadajesz do związków. Po prostu nie lubisz jak wszyscy są tacy nadopiekuńczy. Ryu też tak ma przez co się kłócimy ale żadne z nas nie uważa że nie nadajemy się do związków. Kiedy się nie kłócicie jest przecież ok. To nie z tobą jest coś nie tak, bronisz tego że jesteś dorosły. Tomo...to ON musi sie nauczyć że nawet jeśli się martwi musi dać ci przestrzeń. Jesteś dorosły i masz swój rozum. Popełniasz błędy, ale on nie ma prawa zamykać cię w złotej klatce.

Takano | Jun pisze...

-Ech...nie spytasz tylko powiesz że jedziesz na wycieczkę ze mną. Pamiętaj że nadal rządzisz swoim życiem.-westchnął ciężko coś czując że wycieczka zajmie im miesiąc.-Tomo to jest twój dom. Więc nie bój się wyjść.

Takano | Jun pisze...

-Tomo?!-krzyknął jeszcze a później tylko uderzył w kierownice kiedy chłopak się rozłączył.-No pięknie...tak właśnie kończy się pomoc przez telefon.-fuknął wykręcając numer przyjaciela.

Takano | Jun pisze...

-To już nawet nie o to chodzi chociaż poważnie zastanawiam się czy nie zawrócić.-westchnął.-Tomo, wiem że jest ci smutno i że ciągle się obwiniasz. Ale nie ma takiej potrzeby. Pogadaj z nim a jak nie to ja to zrobię. Wyznacz jasne zasady. Bycie w związku opiera się na kompromisach...a z was dwóch są straszne uparciuchy...rozumiesz? Porozmawiajcie...bo wiem że kiedy się nie kłócicie jesteś szczęśliwy.

Takano | Jun pisze...

-Dobrze, nie zawrócę.-obiecał szybko chcąc go uspokoić.-Tomo, głuptasie....ciebie czasem ciężko zrozumieć. Musisz wyłożyć kawę na ławę. Nie bój się i nie denerwuj. Nie krzycz na niego ani nic...chłopie jesteście dorośli! I normalnie idę o zakład że nie dalej jak wczoraj się kochaliście...zgaduję bo widziałem małego u dziadka jak sobie biegałem wieczorem.

Takano | Jun pisze...

-Trafiłem?!-krzyknął generalnie będąc w szoku ale później roześmiał się cicho.-Dobra, już się uspokajam. Nie obwiniaj się bo to nie jest przecież twoja wina...on pewnie zrobił coś co cię zdenerwowało...przecież nie byłbyś wkurzony od tak. Nie masz humorów jak kobieta w ciąży.

Takano | Jun pisze...

-Um ok...no to generalnie znając ciebie pewnie miałeś wyjebane na to czy cię boli czy nie. I w tym momencie zacząłeś się denerwować, tak zgaduje.-zaśmiał się cicho.-A co do tego drugiego to go rozumiem że zabronił ci palić...jesteś na chemii. Lekarz ci pewnie nie powiedział bo nie chciał się narażać.-zachichotał.-A obrywa się bogu ducha winnemu Takano który dba o twoje zdrowie bo jakby nie patrzeć jesteś na lekach.-podsumował spokijnie.-Pamiętam jak sam się wściekłem jak Ryu prawie zapalił...albo jak się spił.-wzruszył lekko ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Ej no spokojnie, nie fucz mi tu.-mruknął nie chcą przecież złościć przyjaciela.-Porozmawiasz i wszystko ładnie, spokojnie załatwisz. Pokojowo.-zaznaczył.-Wiem że nie lubisz zakazów i kontrolowania...i wiem to z autopsji. Ale zrozum że wszyscy po prostu się martwią i chcą żebyś wyzdrowiał.

Takano | Jun pisze...

-Ja wiem i jak już mówiłem jesteś dorosły i masz swój rozum. Ale to nie zmieni tego że on się martwi. Jesteś jego oczkiem w głowie i cię kocha. Małego oczywiście pewnie też...ale to co innego. Ty jesteś chory więc o ciebie martwi się bardziej. Tomo wiem jak to jest...i wiem jakie to ciężkie kiedy się patrzy na cierpienie partnera...on jeszcze tego tak nie przeżył ale rozumiem go.-westchnął cicho.-Zabieranie ci fajek, kontrolowanie cię i wszystko co robi, robi po to żeby znów nie oglądać ciebie tak chudego i wyczerpanego. Ciebie może to drażnić i denerwować bo nie lubisz jak ludzie dookoła ciebie się tak zachowują...on nie uważa cię za dziecko tylko się martwi...

Takano | Jun pisze...

-To mu powiedz że jesteś dużym chłopcem i ma przestać. Wyjaśnij że jak ma zamiar traktować cie jak małe dziecko to generalnie nici z seksu i tyle.-zaśmiał się.-A tak poważnie to powiedz mu żeby przestał...-dodał już się nie śmiejąc.-No a co do fajek...fakt to jedyne co ci zostało...tylko wiesz...pogadaj z lekarzem o tym, ok?

Takano | Jun pisze...

-Aj tam...jesteście z Takano jak rodzina...z resztą już mniejsza o to.-machnął na to ręką.- Z Takano też pogadaj. Nie przestanie cię kochać, nie wygłupiaj się. To tak jak ja bym miał przestać kochać Ryu bo czasem jak ma doła to powie coś głupiego...Każdy się przecież kłóci czasem. Trzeba rozmawiać.

Takano | Jun pisze...

-Oj prawie jesteście...-mruknął tylko.-Dzięki. Jakbyś czegoś potrzebował to dzwoń...Oddzwonię.-Obiecał jeszcze i jechał dalej.

Takano | Jun pisze...

-Oj prawie jesteście...-mruknął tylko.-Dzięki. Jakbyś czegoś potrzebował to dzwoń...Oddzwonię.-Obiecał jeszcze i jechał dalej.

Takano | Jun pisze...

-Do pracy...powiedział że musi zrobić duuuuży torcik i długo go nie będzie.-wyjaśnił mały nie odrywając wzroku od rysunku.-Ale zrobił wcześniej obiadek więc mamy tylko odgrzać...-dodał szukając kredki w piórniku.

Takano | Jun pisze...

-Tatuś powiedział żebyśmy zostawili mu kolację bo na pewno wróci późno...wujku? Pomożesz mi z lekcjami? Zrobiłem już rysunek na plastykę...pani powiedziała żebyśmy narysowali rodzinę...ocenisz?-spytał podsuwając mu rysunek.

Takano | Jun pisze...

-nie chcę wybierać...-chłopiec zasmucil się bardzo.-nie chce...ja chce mieszkać i z wujkiem i z tatusiem. Nie chce wybierać. Jeśli wujek mnie nie chce to pójdę...nie chce żebyście się kłócili...przepraszam.-chłopiec rozplakal się mocno. Przestraszył się że to jego wina i nie powinienbyl ich rysować.

Takano | Jun pisze...

-um...przepraszam.-powiedział chłopiec przytulajac się mocno. Milczał bardzo długo aż przestał płakać po czym otarł łzy i odsunął się lekko od mężczyzny.-nie wiem. Tu jest fajnie. Bo tatuś i wujek są blisko nawet jak są w pracy. A tak jest fajnie bo jest tak dużo miejsce i podwórko i plac zabaw....tam jest fajnie na lato.-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-tatuś na pewno się zgodzi.-uścisnął mocno mężczyzne i uśmiechnął się wesoło.-nie trzeba pytać.-pokrecil główką.-tatuś chce żebyśmy byli szczęśliwi więc na pewno się zgodzi.-powiedział tulac się do mężczyzny.-kocham cię wujku. Bardzo mocno.

Takano | Jun pisze...

-tak domową pizzę.-ucieszył się.-a zostawimy troszkę dla tatusia? Bo pewnie wróci zmęczony...-spytał zmartwiony chłopiec.-i będę mógł pomóc w kuchni?

Takano | Jun pisze...

Chłopiec przytulil się do niego mocno. Był szczęśliwy że będzie mógł gotować z wujkiem. Zszedł z jego kolan.
-wujek...ale najpierw lekcje. Tatuś zawsze mówi że najpierw obowiązki a później przyjemności...

Takano | Jun pisze...

Kiedy już skończyli chłopiec przebrał się i po chwili był gotowy do wyjścia po zakupy.
-wujek...a kupimy czekoladę? Bo już się skończyła prawie...-poinformował go.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-chodząc po sklepie skreslal rzeczy które już kupili. Cieszył się z czasu spędzonego z wujkiem bo dawno nic razem nie robili.-jeszcze tylko serek został.-poinformował go na koniec zakupów.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec skinal głową i poszedł z nim do kasy. Panował wszystko do toreb biorąc jedną i idąc już do domku.
-um wujku? Cieszę się że będę mógł gotować z tobą...

Takano | Jun pisze...

-bo zawsze gotuje z tatusiem i bardzo chciałem spróbować z wujkiem...bo wujek tak dobrze gotuje...-uśmiechnął się pijąc swoje mleczko.-bo ja bym się chciał nauczyć idę wujka i od tatusia...i na gitarce bym chciał...

Takano | Jun pisze...

-um...tatuś też mówił żebym nie brał się za tyle rzeczy...ale ja bym chciał i w szkole dobrze i gotować i grać na gitarce i rysować. Bonjq tak lubie patrzec jak tatuś rysuje i też bym chciał...i wujek jak gra i śpiewa...-wyjaśnił że ich bardzo podziwia.

Takano | Jun pisze...

-ale to tak dużo czasu będzie zajmowało...-zamarudzil mu trochę. Dzielnie doniósł torby z zakupami do domu i po tym jak zdjął buty idę razu pobiegł do kuchni.-już gotujemy?

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-chłopiec pobiegł umyć rączki i wrócił pomóc z obiadkiem. A kiedy zjedli od razu zabrali się za pizzę. Podobał mu się czas spędzony z wujkiem więc zasmucil się kiedy przyszła pora spania.-wujek? Wykapiesz się że mną?-spytał z nadzieją.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec strasznie się ucieszył bo to oznaczało że spędzi więcej czasu z wujkiem.
-wujku zapomnieliśmy kupić nowy płyn do kąpieli...no bo ten co mamy teraz cię uczulil...-przypomniało mu się nagle kiedy już siedział w wannie.

Takano | Jun pisze...

-jutro kupimy wujku...-zapewnił go jakby to była najważniejsza rzecz o której koniecznie musi pamiętać.-powiem tatusiowi jak będziemy wracać ze szkoły.-zdecydował i zakryl twarz dłońmi.-nie chlap wujku...-jęknął zaraz sięgając po swoją gąbke i nalewajac na nią trochę płynu.

Takano | Jun pisze...

-już się tak nie boję i ładnie pływam...może w przyszły weekend? Byśmy poszli wszyscy...i może jeszcze babcia by poszła?-zaproponował chłopiec. Chciał jak najszybciej pójść na basen.

Takano | Jun pisze...

-um no dobrze wujku...a w następny? Już wszystko dobrze będzie? Na pewno? Bo ja nie chce żeby wujkowi co było...-szepnął nie chcąc go stracić.-wujku a umyjesz mi włoski?

Takano | Jun pisze...

-um na pewno?-chłopiec chciał wie upewnić że nie musi się martwić.-i pójdziemy na basen?

Takano | Jun pisze...

-mhm...bo jutro do szkoły trzeba...-powiedział trochę obawiając się jutrzejszego dnia a zwłaszcza lekcji plastyki.-a mogę? Bo chciałbym...-uśmiechnął się i wyszedł z wanny.-wujek? A jak będą się śmiać z mojego rysunku?-spytał cicho kiedy się wycieral.

[dobranoc ^^]

Takano | Jun pisze...

-dobrze.. Bo ja kocham moją rodzinę i nie chce żeby ktoś się śmiał.-powiedział przytulajac się do niego.-pospiewac.-poprosił zamykając oczka i czekając na kolysanke.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec szybko usnal i nawet nie obudził się kiedy został sam. Takano zaś wrócił grubo po północy całkowicie zmęczony i głodny. Marzył o gorącej herbacie i jakiejś kolacji...i oczywiście o ciepłym lozeczku.

Takano | Jun pisze...

-tort był duży i skomplikowany. Poza tym zamyslilem się i spalilem jeden biszkopt...-wzruszył ramionami i włożył pizzę do mikrofalowki.-ale ładnie wyszedł...będzie na stronę.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-wyjął telefon i pokazał mu ogromny tort śluby.-jakiś aktor sobie zażyczył...-wzruszył ramionami i wziął łyk herbaty.-pewnie mały się ucieszył, co? Lubi u nas spać...a właśnie jak już o nim mowa. Zrobił rysunek?

Takano | Jun pisze...

-sliczny rysunek ale...nie dziwię się że się bał. Pewnie pomyślał że każdy narysuje siebie z mamą i tatą...a on? Siebie, mnie, ciebie, babcię, dwóch dziadków i trzy psy. Ma specyficzną rodzinę ale nas kocha....to dobrze.-uśmiechnął się odkładając rysunek i wyjmujac pizzę.-um dzięki...starałem się. Jestem trochę zmęczony.

Takano | Jun pisze...

-dzięki...to prosty ale dobry deser.-uśmiechnął się lekko biorąc się za jedzenie.-jak wypijesz idź do łóżka...nie mów że na mnie czekales?-spytał z lekkim uśmiechem kończąc jeść i pijąc herbatę.

Takano | Jun pisze...

-widać się zaczytales.-zaśmiał się cicho i wypił do końca herbatę.-idź już spać. Jest już późno...-powiedział i zabrał się za wkladanie naczyń do zmywarki.

Takano | Jun pisze...

-tak wiem. Po prostu wyglądasz na zmęczonego. Będziesz miał worki pod oczami jak nie będziesz się wysypiac.-uśmiechnął się do jego i zamknął zmywarke.-wyluzuj...idę się umyć.-powiedział idąc do łazienki.

Takano | Jun pisze...

Ciężko mu było nie zmusić go do pójścia spać. Poszedł się umyć a kiedy wyszedł zaszedł jeszcze do salonu. Widząc śpiącego chłopaka wziął go delikatnie na ręce i zaniósł do sypialni. Sam też się położył i od razu zasnął.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec od razu się rozpromienił i przytulił mężczyznę.
-Dziękuję wujku! A nauczysz mnie kiedyś robić mochi?-spytał kiedy już się od niego odsunął.

Takano | Jun pisze...

-hai.-chłopiec wziął talerzyki i sztućce i zaniósł na stół, później wrócił po herbatki i ostrożnie położył na stolik.-wujku? Budzić już tatusia?-spytał kiedy skończył.

Takano | Jun pisze...

-Tatuuuuś! Śniadanko!-Yuya wpadł do sypialni z głośnym krzykiem i zaczął potrząsać mężczyzną zsuwając przy tym kołdrę.
-Już?-jęknął przecierając oczy. Usiadł i ziewnął.
-Już. Wujek zrobił pyszne śniadanko. Wstawaj!-Pociągnął go za rękę prowadząc go do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-A no tak...no to mamy godzinę.-grzecznie usiadł przy stole i zabrał się za jedzenie.-Mmmmm pyszne bułeczki z samego rana...-uśmiechnął się jedząc bułeczkę z serkiem topionym.-Yuya widziałem wczoraj jaki piękny rysunek narysowałeś.-pochwalił chłopca.

Takano | Jun pisze...

-o jeju ile informacji. To widzę fajnie się bawiliscie.-zmirzwil mu włoski.-zjadłem pizzę, była pyszna. -uśmiechnął się do niego i wypił herbatę.-miałeś dzień pełen wrażeń.

Takano | Jun pisze...

-oooo no to prawo.-uśmiechnął się i skończył jeść.-no mały. Idź ładnie się ubierz jak już skończysz jeść.-powiedział i sam poszedł się szykować. Cieszył się że Tomo już nie jestvtak obrażony.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze wujku...ale gdyby było źle to odbierzesz telefon?-spytał zmartwiony. Spakowal śniadanko do plecaczka.-kocham cię wujku.-przytulil go jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-dziękuje.-chłopiec pobiegł się ubrać trochę już spokojny.
-dzięki kochanie...uwielbiam jak mi robisz takie sniadanka.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-um tak...ale przecież nie musisz się mnie pytać. Może lepiej spytaj lekarzy albo coś...-mruknął niepewnie.-baw się dobrze...-uśmiechnął się lekko i dał mu całusa.-potrzebujesz czegoś z miasta?

Takano | Jun pisze...

-ech no ok...zaloz jakąś chustke na szyję.-ucałował go jeszcze raz i zawołał Yuye informując że już jadą.

Takano | Jun pisze...

Zdziwił go niece ten sms bo uznał że to był blef żeby jakoś przekonać małego że to wysypka. Odpisał że kupi i zawiózł dzieciaki do szkoły.
-miłego dnia odbiore cię tak jak zawsze.-uśmiechnął się do Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...a Maksia kto odbierze?-spytał przypominając że odbiera ich obu.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no skoro wszystko ustalone to idźcie już na lekcje bo się spoznicie.-ponaglil ich i pojechał kupić inny płyn do kąpieli a później prosto do pracy. Dopiero około południa znalazł chwilę na zjedzenie drugiego śniadania.

Takano | Jun pisze...

-jasne zaraz ci zrobię.-powiedział odkladajac bento i idąc mu zrobić czekoladę.-kupiłem ale kotek...te uczulenie to nie malinki malinki? Czy faktycznie cię uczulilo?

Takano | Jun pisze...

-aha...więc musimy po prostu nadal kontynuować blef z uczuleniem.-pokiwal głową i podał mu kubek wracając do swojego śniadania. -Te mochi są pyszne.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-ano musi...ciekawe tylko ile on jeszcze będzie wierzył takie blefy...jak myślisz?-spytał kończąc jeść sniadanko.

Takano | Jun pisze...

-no...póki wierzy...potem będzie pod górkę.-zaśmiał się cicho.-no było pyszne. Takie śniadania mógłbym jest codziennie.-uśmiechnął się i objął go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-no tylko nie przekombinuj.-zaśmiał się wracając do pracy.-ok...jedź ostrożnie.-pomachal mu na dowidzenia.

Takano | Jun pisze...

Takano w tym czasie skończył pracę i poszedł szykować dla nich obiadek. Zwykły ryż z warzywami i kurczakiem.

Takano | Jun pisze...

-mój zdolniacha.-wytulal chłopca mocno.-no widzisz...może i masz dziwną rodzinę ale najważniejsze jest to że się kochany.-uśmiechnął się do niego w duchu ciesząc się że nikt się nie śmiał. Trochę się o to bał.-a jak się jechało z wujkiem?

Takano | Jun pisze...

-no...chyba trochę za bardzo poszaleliscie.-westchnął.-idź teraz ładnie przynieś wujkowi kocyk i chusteczki.-poprosił małego i wrócił do szykowania obiadu.

Takano | Jun pisze...

Pokrecil tylko głową. Może i było fajnie ale Tomo nadal był osłabiony. Po dłuższej chwili przyniosł talerze z obradem do salonu.
-skacznego moi drodzy.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-dziękuje. Takie zwykle ale smaczne. Jak było mało czasu na studiach to robiliśmy.-uśmiechnął się jedząc swoją porcję.-kotek? Dzięki się wazysz ne?-spytał z czystej ciekawości chcąc zacząć rozmowę.

Takano | Jun pisze...

-um mały...nie wiem.-odparł szczerze bo sam tego nie rozumiał. Przecież wystarczyła zwykła prostą odpowiedź że to dzisiaj ale jeszcze się nie ważył.-słodkiej papryki dodałem...pomyślałem że będzie ładnie współgrac...

Takano | Jun pisze...

-oj no...ale krew ci z noska leciała...-chciał zaprotestować że to on pozmywa ale w końcu umilkł.-no dobrze...tam trochę na patelni zostało to włóż do pojemika jakiegoś, ok?

Takano | Jun pisze...

Takano rozłożył się na fotelu nie mając pojęcia co że sobą zrobić. Zawsze miał ręce pełne roboty i kiedy nagle miał jakąś chwilę wolnego nie miał pojęcia co mógłby robić. Wziął kartkę i ołówek o zaczął coś rysować z pamięci nie bardzo się na tym skupiając

Takano | Jun pisze...

-jasne skarbie.-odłożył kartkę z jakimiś bazgrolami i ołówek po czym wziął kubek do rąk.-o czym?-spytał biorąc łyk gorącego płynu.

Takano | Jun pisze...

-w sensie? Dużo się ostatnimi czasy działo...wypadek za wypadkiem. Jak nie ja to ty w szpitalu...-wziął łyk herbaty.-ale zauważyłem niedawno że gdzieś zniknęła moja kochana wredota. Ciągle mnie o wszystko pytasz ale przecież nie musisz. Jesteś dorosły i wiesz co możesz...chociaż czasem robisz głupoty....-wzruszył ramionami.-um...wybacz jeśli czujesz się osaczony przez to że się martwię...po prostu ten rak...to mnie chyba przerosło.

Takano | Jun pisze...

-ma rację. Przyda ci się chwila odppczynku.-uśmiechnął się do niego lekko.-skarbie nie uderze cię...i na pewno nie zostawię...możesz być o to spokojny. Pojedziesz na małą wycieczkę to na pewno dobrze ci zrobi. A jak wrócisz będziesz wypoczety i z nową energią.-wypił herbatę.-przytulić cię?

Takano | Jun pisze...

-ale z nami jest inaczej, wiesz o tym prawda? Już sam to kiedyś powiedziałeś, że nie działa mechanizm tylko uczucie.-objął go delikatnie.-a ja na pewno dobrze i nie uderze...nie chce sprawiać ci bólu. Możesz czuć się swobodnie. Martwię się i czasem zabraniam ci coś zrobić...ale to wszystko dla twojego zdrowia. Nie musisz się też o wszystko mnie pytać. Nie ważne co byś zrobił ja cię nie zostawię.-ucałował go lekko w policzek.

Takano | Jun pisze...

-nic się takiego nie stało. Dużo przeszedłeś, to zrozumiałe że...czasem po prostu to wszystko jest dla ciebie nierealne a przez to wręcz przytłaczające.-poglaskal go po włoskach.-no ale tak różowo też nie jest...ciągle dzieje się ci złego, jak na złość normalnie.-wywrócił oczyma.-ja ciebie te kocham. Więc możesz czuć się spokojnie bo na pewno nie przestanę.

Takano | Jun pisze...

-zawsze skarbie. A Yuya na pewno zrozumie.-uśmiechnął się. Pocałował go delikatnie.-zawsze skarbie. Nie martw się.

Takano | Jun pisze...

-dobrze skarbie, odpocznij. Gdybyś czegoś potrzebował to zawolaj.-uśmiechnął się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

Takano w tym czasie postanowił sobie porysowac bardziej na poważnie. Zdecydował że narysuje ich małą rodzinke żeby można było powiesić na ścianie w salonie.

Takano | Jun pisze...

Takano nauczony wcześniejszymi podobnymi sytuacjami poszedł za chłopcem.
-coś się stało?-spytał ale nie potrzebował odpowiedzi bo od razu zauważył zakrwawione kolanko.-chodź trzeba wyjąć szkło i przemyc ranę.-powiedział biorąc go na ręce.

Takano | Jun pisze...

-a tyle razy ci mówiłem żebyś nie biegał...-westchnął wyjmujac szkło i przemywajac ranę kiedy byli już w łazience z apteczką.-mniejsza o spodnie...kupi sie nowe. A boleć zaraz przestanie...

Takano | Jun pisze...

-no ja wiem maluchu...tylko gdybyś ty jeszcze był ostrożny i patrzył pod nogi. -powiedział naklejajac mu plasterek i dając w niego calusa-i już nie będzie bolało.-uśmiechnął się przytulajac go lekko.

Takano | Jun pisze...

-tylko ostrożne...-westchnął martwiąc się że chłopiec w końcu za mocno upadnie.-jasne poczytaj.-zgodził się samemu wracając do rysunku.

Takano | Jun pisze...

Kiedy chłopiec w końcu skończył czytać wrócił do rysowania.
-Yuya? Co pani mówiła o twoim rysunku?-spytał z ciekawości.

Takano | Jun pisze...

-jasne!-oodparł uradowany.-jestem z ciebie dumny. Ten rysunek był sliczny i cieszę się że został doceniony.-uśmiechnął się do niego. Widok szczęśliwego Yuyi na prawdę do uspokajał.

Takano | Jun pisze...

-naprawdę? No to trzymam kciuki.-uśmiechnął się szeroko i zmierzwil mu włosy.-już jestem z ciebie dumny. Jesteś świetny maluchu.-dodał wesoło.-a co sądzisz a pracy tatusia?

Takano | Jun pisze...

-misiek?-posadzil chłopca obok i podszedł do Tomo obejmując go lekko.-to tylko zły sen. Ustaliliśmy kilka razy że go nie ma. Widziałeś ciało, widziałeś papiery. Spokojnie. Nie ma go. Miałeś zły sen.-poglaskal go po włosach.-nie ma go.-zapewnił jeszcze raz. Nie mogło go być.

Takano | Jun pisze...

-jasne skarbie. Ale usiadz jeszcze na chwilę na kanapie, co? Napijesz się wody i wtedy pójdziemy do lozeczka, ok?-zaproponował zmartwiony. Widzial jak bardzo chłopak był przerażony i niewiele brakowało żeby sam uwierzył że ktoś jest w domu.-skończyłem rysować naszą rodzinke to ocenisz.-dodał prowadząc go do kanapy.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-zdjął swoją bluzę i podał mu ją zaraz idąc do kuchni. Wrócił z chłodną woda i gorącą czekolada.-proszę skarbie. Uspokoj się trochę.

Takano | Jun pisze...

-wiem...-objął go ramieniem.-wiem że się boisz. To był tylko zły sen. Jego nie ma.-zapewnił spokojnie i dał calusa w policzek.

Takano | Jun pisze...

Tulil go bez słów razem z Yuya.
-skarbie jak ci się podoba mój rysunek? Pomyślałem że narysuje naszą rodzinę...i możnaby powiesić w salonie...

Takano | Jun pisze...

-serio?! Boże z kim?-zaśmiał się. Był w szoku.-ale nie będziemy mogło mieć aż tylu psiakow...będzie trzeba oddać...-powiedział już trochę smutno.

Takano | Jun pisze...

-jeju moja Jolie...moja sunia będzie mamą...-wzruszył się lekko.-no to jeden szczeniak...ale pewnie będzie ich więcej...i zrobią się problemy...może w cukierni wywiesze ogłoszenia. Jeju...moja Jolie...

Takano | Jun pisze...

-no mamy już trzy...to dużo...więc chyba będzie trzeba oddać wszystkie...-powiedział spokojnie i zmierzwil mu włosy.

Takano | Jun pisze...

Takano westchnął na widok tego jak chłopiec starał się ich przekonać.
-i co zrobimy? Trzy psy to już dużo...a jak będziemy mieli jeszcze czwartego to w ogóle...

Takano | Jun pisze...

-tobie wydaje że to żaden problem ale nie będzie łatwo zwłaszcza że to szczeniak...a takie to wszędzie sikaja...-wywrócił oczyma.-mamy jeszcze czas żeby to przemyśleć. Dom też nie jest wybitnie duży...-zauważył wołając do siebie Jolie i pozwalając jej się położyć na kanapie z głową na jego kolanach.

Takano | Jun pisze...

-no tak...ale wtedy była tylko Jolie. I duży dom z podwórzem. Nie wiem.-westchnął glaszczac spokojnie swoją sunie która lekko merdala ogonem.-jeszcze to przemyśle. Wiem że piesek nauczylby go odpowiedzialności ale...to byłby już nasz czwarty pies...

Takano | Jun pisze...

-przytul się do pandy.-poradził mu z uśmiechem.-a jak chcesz to mogę się z tobą położyć.-zaproponował mu jeszcze cały czas zajmując się psinka.

Takano | Jun pisze...

Skinal mu głową. Jolie po chwili zeszła z kanapy i poszła do sypialni żeby wesprzeć Tomo wyczuwając że się boi. Takano w tym czasie poszedł do pokoju Yuyi.
-jaki porządek....

Takano | Jun pisze...

-jeju maluszku. Pieskowi nie potrzeba lozeczka, wystarczy legowisko. Jeszcze pomyśle, ok? Jeszcze czas zanim Jolie urodzi...pomyśle i ci powiem.

Takano | Jun pisze...

-No ja wiem...ale takie rzeczy trzeba przemyśleć.-powiedział obejmując go lekko.-na razie nie ciesz się za bardzo bo nie powiedziałem że możesz.

Takano | Jun pisze...

-No nie bądź już tego taki pewny.-ostrzegł go uznając że musi w końcu wprowadzi parę zakazów.-A co, za mało się uśmiecham?-spytał zmartwiony.-do kolacji jeszcze trochę czasu ale będziesz mógł.

Takano | Jun pisze...

-Martwię się o wujka to wszystko...-powiedział spokojnie.-Ale obiecuję że postaram się częściej uśmiechać.-dodał z lekkim uśmiechem na ustach.-Nie boli? To dobrze.

Takano | Jun pisze...

-No możemy zagrać...-zgodził się nie mogąc zrozumieć skąd ten dzieciak ma aż tyle energii.-Ale ktoś chyba musi kręcić tym kółeczkiem od kolorów nie?

Takano | Jun pisze...

-Yuya!-pobiegł za nim jednak nie udało mu się go zatrzymać.-Tomo śpij...Yuya przeproś proszę wujka...Nie powinieneś go budzić.-skarcił chłopca.

Takano | Jun pisze...

-Jakie nic się nie stało? Spałeś...byłeś zmęczony.-westchnął wywracając oczyma.-Tym takim kółkiem od twistera...-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-Aha jasne...już go nie usprawiedliwiaj...-westchnął ale kiedy chłopiec przyniósł grę pomógł mu ją rozkładać.

Takano | Jun pisze...

Pokręcił głową i cóż zrobić...zaczął grać.-To co...wygrany gra z wujkiem?-zaproponował uznając że jak Tomo będzie miał siły to też mógłby zagrać.

Takano | Jun pisze...

Gra się toczyła aż każdy był już nieźle zakręcony.
-Jejuuuu Tomo weź szybciej kręć tym kółkiem bo nie chcę upaść-zaśmiał się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Ał...-jęknął Takano który odczuł siłę upadku chłopca.-Oooo no to wygląda na to że gram z wujkiem.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-Taaak? To już wiem czemu jesteś taki rozciągnięty.-pokazał mu język.-No ale odpocznę chwilę żeby chociaż trochę wyrównać szansę.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-No ej...miały być równe szanse.-zachichotał wstając z podłogi i idąc sobie po wodę.

Takano | Jun pisze...

-Oj tam...-machnął ręką. Kiedy wrócił wziął kilka łyków wody i stanął przed matą.-zaczynamy?

Takano | Jun pisze...

-Dzięki...-fuknął tylko i wykonał ruch. Na prawdę się cieszył że podczas kiedy Tomo leżał w szpitalu on sobie ćwiczył przez to miał trochę sprawniejsze ciało i silniejsze ręce.

Takano | Jun pisze...

'Gdybyśmy byli sami to nawet bym się cieszył z tego ułożenia' Pomyślał kiedy przy zmianie ręki wylądował wisząc nad chłopakiem.

Takano | Jun pisze...

-Żyję kochanie...szczęśliwie ćwiczyłem kiedy ty byłeś w szpitalu.-uśmiechnęła się do niego słodko.-nie przegram.

Takano | Jun pisze...

-O! O! Nie wolno rozpraszać przeciwników!-również się oburzył. Dzięki kolejnemu ruchowi miał trochę więcej luzu z czego się w duchu cieszył.

Takano | Jun pisze...

-No, no już nie wykręcaj kota ogonem.-Mruknął znów lądując blisko Tomo. Był już trochę zdrętwiały i zmęczony ale nie miał zamiaru odpuścić.

Takano | Jun pisze...

-Zabieraj te nogę!-fuknął na niego nie chcąc problemów. Gdyby byli sami to fakt, nawet by się cieszył ale aktualna sytuacja mu nie odpowiadała.

Takano | Jun pisze...

-Ja ci zaraz dam...możesz ją trochę odsunąć!-krzyknął na niego jednak po następnym ruchu był tylko bliżej niego.-Yuya serio robisz to specjalnie!

Takano | Jun pisze...

-No, no...nie płacz maluchu.-westchnął.-hej kochanie....czy teraz możesz odsunąć nóżkę?-spytał.

«Najstarsze ‹Starsze   3801 – 4000 z 5000   Nowsze› Najnowsze»