piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2001 – 2200 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, zaraz ciebie zbadamy - uśmiechnęła się lekko jeszcze chwilę głaszcząc Tomo po policzku. - Rozbieramy się do pasa - poleciła Takano.

Jun
- Będzie lepiej - obiecał mu to. - Uwierz w to - poradził mu tylko jeszcze, przymykając oczy.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego lekko, a kobieta podeszła i zaczęła go badać, po chwili pozwoliła mu się ubrać.
- Zapiszę ci coś na odporność. Póki co jesteś zdrowy - uśmiechnęła się do niego lekko. - Tylko nie całujcie się - poradziła uznając że parę środków zachowawczych musi zastosować.

Jun
- Ten przyjaciel to wcale nie taki super - zaprzeczył szybko, przytulając głowę do jego piersi i zaciskając powieki. - Hm pośpiewać ci? - zaproponował czując jaki Jun jest spięty.

Mara_Jade pisze...

- W policzek też - pogroziła mu palcem kobieta. - Ale możesz go czasami poprzytulać - dodała zrezygnowana. - Zapiszę ci witaminy i odpornościowe tabletki, a jak pojedziesz wszystko wykupić ja porozmawiam z Tomo - zdecydowała wypisując mu drugą receptę i podając je Takano.

Jun
- No dobrze - zgodził się Tomo i odruchowo pogłaskał go po włosach, jak robił to często z małym Yuyą. Zaczął mu śpiewać jedną z kołysanek.

Mara_Jade pisze...

- Sok pomarańczowy... okonomiyaki...ale ale takie twoje i dango - wymienił kilka rzeczy które przyszły mu na myśl. - I karmę dla psiaków bo już się kończy - dźwignął się na łokciach. - Jolie ostatnio zasmakowała ta z kawałkami wołowiny, a Rufus i Kulka wolą z kurczakiem - dodał informacje z pierwszej ręki. - No i trzeba by im kupić takie coś żeby zęby im chroniło - zalecił. - A! I mangę - podał mu ostatnie tomy swoich mang. - To chyba wszystko...

Jun
Śpiewał mu dalej głaszcząc go po plecach i włosach, przechodząc płynnie z jednej kołysanki na drugą.

Mara_Jade pisze...

Tomo spał już smacznie, kiedy Takano wrócił do domu. Jego mama zaparzyła mu herbaty chwaląc przy tym Jolie, która nawet na nią nie warczała, a teraz leży w łóżku z Tomo i pozwala mu się tulić.
- Zaproponowałam Tomohisie basen - oznajmił popijając sobie herbatę, siedząc w salonie. - On się boi, że zachłystnie się wodą, albo gorzej - wyjaśniła nie wspominając o nogach. - Ale to zajęcia terapeutyczne, mogłyby pomóc mu trochę - przyznała szczerze. - No i gdybyś mógł wtedy również być w basenie to byłoby super - uśmiechnęła się do niego. - Może wtedy Tomo by się odważył..

Jun
Tomo pośpiewał mu jeszcze trochę, po czym sam również zasnął budząc się przed 6 spocony. Westchnął cicho wychodząc z łóżka i siadając na wózek.

Mara_Jade pisze...

- To są zajęcia z wyspecjalizowanym instruktorem, który wie jak radzić sobie z brakiem czucia, lub innymi zaburzeniami. Pomagają one utrzymać dobrą kondycję ciała, pobudzają mięśnie. Tylko właśnie najlepiej żeby była osoba towarzysząca. No bo zajęcia nie są indywidualne, tylko w grupie. I wtedy jak jest ta druga osoba... w tym wypadku ty... to możesz pomóc Tomo utrzymać się na wodzie, może zrobić z nim jakieś ćwiczenie, wszystko zgodnie z poleceniami - wyjaśniła. - Widziałam takie jedne... i wyglądały ciekawie a i ludzie mieli radochę - uśmiechnęła się delikatnie. - Pomyślałam o was.

Jun
- Nic - odparł szybko obdarzając go uśmiechem. - Zły sen - przyznał spokojnie. - Śpij sobie dalej.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się - uśmiechnęła się delikatnie dalej pijąc swoją herbatkę. - Na pewno go przekonasz, a ja już was na to zapiszę - dodała wesoło. - Potem powołasz się na mnie - podała mu broszurę, gdzie wszystko było napisane. - I już.

Jun
Tomo wrócił do łóżka, przytulając się do przyjaciela. Pozwolił mu okryć się kołdrą.
- Nie krzyczałem w nocy, prawda? - upewnił się, że wcześniej Juna niczym nie obudził.

Mara_Jade pisze...

- Bał się, mówił że nie chce, bo na pewno się utopi - wyjaśniła spokojnie. - No tak... opowiedział mi co zrobił. Głupol mały... ale czasem są takie dni kiedy każdy uważa się za beznadziejnego.

Jun
- To tylko sen - uśmiechnął się do niego. - Tylko jeszcze je mam - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Kochaliście się potem? - uniosła lekko brew, po czym pokręciła głową nie chcąc znać szczegółów. - Rozpisałam ci jak dawkować mu leki. Rozpiska jest na lodówce - uśmiechnęła się zaraz. - No dobrze, już wam więcej nie przeszkadzam. Będę wracała.

Jun
- Wiem jun-chan... ja tylko już bym ich chciał nie mieć - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie potrzebuje czegoś co potwierdzi mu że nie jest beznadziejny i że go kochasz - wzruszyła ramionami. - Nie chcę wam przeszkadzać Takano, przecież już i tak nadużywam waszej gościnności.

Jun
- Wiem - wtulił się w niego mocniej. - Kiedyś ich nie będzie.

Mara_Jade pisze...

- Och chętnie posmakuję - odparła natychmiast z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Taka-chan?! - Tomo przetarł zmęczone oczy i zawołał mężczyznę, z lekkim strachem, że jest sam. Jolie polizała go po ciepłym policzku, kiedy z wyczekiwaniem, w napięciu patrzył na drzwi sypialni.

Jun
- Wiem, mam najlepszych supporterów (uciekło mi słowo polskie...) - zaśmiał się chłopak, przymykając jeszcze na chwilę oczy.

Mara_Jade pisze...

- Nic - chłopak wyciągnął ręce i przytulił się do niego mocno. - Bałem się, że jestem sam - przyznał szczerze. Niby wiedział, że to póki co niemożliwe, ale... tak po przebudzeniu nie myślał trzeźwo.

Jun
- Pewnie, nie ma lepszych - zgodził się uśmiechając się do niego szeroko i zaraz potem dźgając go palcem w pierś - Ale twoi też są nieźli - pokazał mu język.

[o... to dobrze xD nie popierdzieliło mi się]

Mara_Jade pisze...

- Możesz - zgodził się uspokojony opadając na poduszki i opatulając się kołderką mocniej. Przymknął oczy decydując że jednak może jeszcze pośpi. Może...

Jun
- Dobrze jest takich mieć - zgodził się z nim chichocząc pod nosem. - Ok, a teraz wybacz, pojadę na rehabilitację.

Mara_Jade pisze...

- Jest pyszne. Rozpływa się w ustach - przyznała z uznaniem po czym pokiwała głową jeszcze parę razy. - Pychota - popiła ciasto herbatą.

Jun
- Ale nie jedź sam. Taka-chan po mnie przyjedzie, to odwieziemy cię - zdecydował. - Po co masz tłuc się autobusem.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiedziałam, że można kogoś przedstawić za pomocą ciasta - zaśmiała się kobieta, dalej jedząc swój kawałek. - Miałeś leżeć - fuknęła w stronę wjeżdżającego do salonu Tomo.
- Mam dres, bluze Takano, kocyk... - wymienił cicho. Nie chciał być sam w sypialni. Podjechał do kanapy i usiadł na niej przytulając zaraz się do poduszki.

Jun
- Jeśli chcesz, to możesz - zgodził się. - Tylko na mnie nie krzycz - poprosił go jadąc w stronę windy. - No bo pewnie za dobrze nie pójdzie, no i... ja się lubię przemęczać.

Mara_Jade pisze...

- Wiesz... to twoje zdanie o nim. Znasz go z innej strony, ja mogę powiedzieć że to nie do końca to jak ja go widzę - odparła spokojnie, okrywając upartego syna mocniej kocem, mamrocząc pod nosem że nic się nie zmienił i trzeba go przywiązać do łóżka było.
- Posiedzę z wami... poleżę - poprawił się widząc wzrok mamy. - Czekoladę z piankami - zażyczył sobie.

Jun
- Kiedy ja próbuję - wymamrotał wjeżdżając na rehabilitację i od razu podjeżdżając do barierek.
- Tomo-san... ale dzisiaj spokojnie - poradził mu jego lekarz prowadzący.
- Hai, hai - wywrócił oczyma chłopak chwytając barierek pewnie i podciągając się na rekach do pionu.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - wywrócił oczyma, przytulając się lekko do mamy i przymykając oczy. Nie miał siły ale to nikogo nie dziwiło. - Ne... mam seksownego chłopaka, nie? - uśmiechnął się do niej.

Jun
Pokazał mu 'fuck you' ledwie co utrzymując przy tym się na nogach. Zrobił parę kroków, padając przy tym parę razy na ziemię, zanim po 45 minutach nie zakręciło mu się w głowie. Ze zdziwieniem stwierdził, że znów leci, tym razem tego nie kontrolując.

Mara_Jade pisze...

- Mówiłem mu... ale nie chce się pozbyć soczewek - wydął usta niezadowolony. - No nic, nie mogę w nim wszystkiego zmieniać. Kocham i w soczewkach, i w okularach i ślepego - wyszczerzył się.

Jun
Tomo zareagował trochę alergicznie na dotyk lekarza, całkowicie przez moment sztywniejąc. Dopiero chwilę później przekonując się, że nic się nie dzieje.
- Uważam i jestem spokojny - wymamrotał łapiąc się znów barierek. - Tylko...zakręciło mi się w głowie - przyznał cicho. - I trochę boli - pomasował się po piersi przez krótką chwilę, nabierając płytko powietrza. Znał swoje bóle lękowe. - Ok, już ok - zapewnił kłamiąc lekarzowi w żywe oczy, ale przecież nie mógł od tak zaprzestać rehabilitacji po pół godzinie. - Nic mi nie jest - rzucił przeciągłe spojrzenie Junowi by się nie wtrącał.

Mara_Jade pisze...

- O niczym - odparł szybko uśmiechając sie do niego i siadając by wziąć swoją czekoladę. - Dziękuję - powąchał ją i z błogą miną zaczął pić swój ulubiony napój.

Jun
- Nie przemęczam się - odparł spokojnie, trzymając barierek tak mocno aż zbielały mu kostki na palcach. - Jun, tylko... kręci mi się w głowie, tak strasznie - przyznał mu się, zamykając na chwilę oczy by spróbować się przekonać, że nic nie jest płynne przed nim. Ręka ześlizgnęła mu się z barierki, ale szybko ją złapał. - I boli w piersi - dodał szeptem.

Mara_Jade pisze...

- Super - ucieszył się spoglądając na niego z wielkim uśmeichem. - I dango też? I będziesz mi czytał? - zapytał zaraz jak dziecko.

Jun
- To...pomóż mi - poprosił go bo wiedział, że jak puści się barierek to padnie i nie będzie to łagodne lądowanie. Złapał mocno Juna za ręce, by ten mógł mu pomóc zejść do parteru.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął patrząc na swój kubek i sącząc dalej czekoladę. Poczęstował się też kawałkiem ciasta, ale nie dużym. Tak by żołądek mu nie zaprotestował.

Jun
Tomo skulił się na wózku w pół.
- Ja się dziś nic a nic nie przemęczałem - wymamrotał oddychając głęboko by uspokoić siebie samego. - To nie fair...

Mara_Jade pisze...

- Nie przeszkadzasz mamo - trochę się zasmucił że już idzie, ale zaraz położył się wygodniej na kanapie przymykając oczka.

Jun
- Dobrze - szepnął, po kwadransie czując się już lepiej. Skinął głową na znak że może kontynuować.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? - Tomo oddał mu kubek, by ten postawił go na szafce nocnej. - Obejrzymy jakiś film? Jakikolwiek? - poprosił go.

Jun
- Tak jest - złapał mocno barierki kontynuując ćwiczenia.

Mara_Jade pisze...

Ożywił się na możliwość zobaczenia filmików rodzinnych. Zaraz zaczął przeglądać wchodząc w odpowiedni folder. Sięgnął po czekoladkę i wpuścił pierwszy z nich.

[coś wymyślę jutro :P]

Mara_Jade pisze...

- A może gdzieś być? - spojrzał na niego, oglądając jedne z urodzin Takano. Uśmiechnął się szeroko. Taka rodzinna atmosfera mu odpowiadała. - Jesteś super kochanie - przytulił się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Lubiłeś piratów jak byłeś mały? - pochwycił zaraz temat, włączając ów film. - Ja lubiłem. Miałem nawet swój własny drewniany miecz i opaskę na oko - zaśmiał się. - Biegaliśmy po plaży i bawiliśmy się w złych piratów. Argh - zaintonował śmiejąc się przy tym radośnie.

Mara_Jade pisze...

- A mieliście swój statek? - zapytał go zaraz oglądając filmik z wielką radochą. - Bo my mieliśmy wrak łódki. Zrobiliśmy sobie żagiel, banderę i udawaliśmy że jesteśmy na morzu.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - wyszczerzył się do niego, zaraz zakrywając usta i porządnie kichając. Obejrzał z nim jeszcze trzy filmiki zanim zasnął.
[i ja też idę spać... branoc]

Mara_Jade pisze...

Tomo go jednak nie wołał. Całą noc przespał w miarę spokojnie, budząc się jednak nad ranem. Zimno dokuczało mu dotkliwie. Uznał że ma temperaturę, więc nic nie powiedział. Sięgnął sobie po jedną z nowych mang, które przywiózł mu Takano i zaczął powoli je czytać.

Mara_Jade pisze...

- Spało się dobrze, tylko trochę mi zimno - przyznał się bez bicia, odkładając przeczytany tomik na szafkę i witając Jolie ze śmiechem przytulił ją mocno i wytarmosił za uszkiem. - Tościka dostanę? - zapytał Takano.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? - Tomo zjadł trochę tościka i popił połową herbaty. - A będziesz mnie kochal, nawet jak będę stary, brzydki i pomarszczony? - zapytał go zaraz. - Nadal będe dla ciebie seksowny?

Mara_Jade pisze...

- A tak jakoś - uśmiechnął się do niego zadowolony z odpowiedzi i odetchnął głęboko, powoli kończąc tosta i odkładając talerzyk na szafkę, samemu pijąc sobie herbatkę. - Dziękuję - szepnął jeszcze. - Że mnie tak kochasz.

Mara_Jade pisze...

- Nie przestanę - zapewnił go kiedy już łyknął leki opadając znów na poduszki. - Bo ja cię kocham ponad wszystko - dodał jeszcze uśmiechając się do niego szerzej.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak się utopię? - spojrzał na niego przestraszony, szczerze przestraszony. - Ja lubię pływać, ale ale jak się utopię?

Mara_Jade pisze...

- Obiecujesz że przestaniemy? - upewnił się nie będąc wcale przekonanym do tego pomysłu. Bo jak niby miał 'pływać' bez nóg. To się w głowie nie mieściło mu.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie puścisz mnie w tej wodzie, tak? - spojrzał na niego poważnie. - Bo ja nie chcę pływać, kiedy nie mogę pływać - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- UHm...postaram się - obiecał cicho, chowając się mocniej pod kołderkę i uśmiechając się lekko. - A zrobisz mi jeszcze trochę herbatki? - poprosił mężczyznę.

Mara_Jade pisze...

-Pobaw się też z nim na dworze, tylko niech do mnie nie wchodzi. Nie chcę go zarazić - uśmiechnął się lekko, biorąc do rąk herbatkę. - Dziękuję - upił trochę gorącego, rozgrzewającego płynu. - A po co składacie żurawie? Jakie macie marzenie?

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... - Tomo nie był zbyt zadowolony że nie zna tej tajemnicy, ale skoro sekret to sekret. Trudno. Jakoś sobie z tym poradzi. - Ne... a zrobimy sobie kiedyś zdjęcie razem?

Mara_Jade pisze...

- Ale twoja siostra robi zboczone zdjęcia no - zmarszczył lekko nosek, wycierając go zaraz i kichając porządnie. - Jak wyzdrowieje - zgodził się. - Ale okonomiyaki dzisiaj dzisiaj dzisiaj!

Mara_Jade pisze...

- Haaaai! - ucieszył się, kładąc się wygodniej na łóżku. - No bo ona tak mówi zawsze...że myślę że są zboczone.

Mara_Jade pisze...

- Chcę - zgodził się zaraz, bo jeszcze tych zdjęć nie widział. - Ale chciałbym wybrac zdjęcia do wywołania z tobą - dodał zaraz, bo chciął żeby to była ich wspólna decyzja.

Mara_Jade pisze...

- Wujku, wujku - Yuya wtulił się w niego od razu, ściągając buty i odkładając plecak na bok. - Dzisiaj w szkole był taki pan i uczył nas karate! Pokazać mogę? - zapytał zaraz, stając w rozkroku gotowy do pokazywania podstawowych kroków. - Ha!

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - oczy mu się zaświeciły radośnie. - Pouczysz mnie trochę więcej wujku? - zapytał zaraz kiwając główką na znak że zrozumiał i nie wejdzie do Tomo. - Proszę!

Mara_Jade pisze...

- Tak - zgodził się ochoczo ciesząc się że nauczy się czegoś nowego. No i pojdzie w ślady wujka, a przecież wujek był jego idolem. - Wujku... a pójdziesz na spotkanie rodziców? - zapytał zaraz przynosząc do kuchni wiadomość o zebraniu z rodzicami. Położył ją na blacie. - Moge pomóc z obiadkiem?

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się Yuya myjąc rączki jak to nauczył go już Tomo i myjąc kapustę. Potem chwycił za nóż, taki specjalny dla niego (idea Takano), żeby tylko nic mu się nie stało i zaczął kroić kapustkę.

Mara_Jade pisze...

- Ocenki mam calkiem dobre wujku. Tylko czasem zle ale nie dużo - odparł od razu. - No i będą panie mówili o festynie i o wycieczce i o zakończeniu roku bo to już niedługo - przypomniał mu że rok szkolny w Japonii kończy sie w marcu.

Mara_Jade pisze...

- Pani wie że albo wujek albo Tomo-chan - uśmiechnął się chłopiec. - Pani bardzo was lubi wujku! Mówi że to dobrze, że mam taką rodzinkę - podał mu kapustkę. - I film o karate też bym chciał obejrzeć - przyznał wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo się cieszę wujku - przytulił się do niego mocno, ale zaraz wziął naczynia i poszedł z nimi do salonu. Usiadł na kanapie czekając na niego.

Mara_Jade pisze...

- Ooo - chłopakowi zaświeciły się oczy, kiedy tylko otrzymał przepyszną potrawę. Zaczął wcinać ze smakiem i popijać ją już chłodną herbatą. - Pyszne! - pochwalił Takano z entuzjazmem.

Mara_Jade pisze...

- Potem obejrzymy film? - zapytał chłopiec jedząc swój placek. - Wujku... bo ja się pobiłem dzisiaj - przyznał się w końcu z ciężkim sercem, ale wyrzuty sumienia go jadły. - Bo Aki-chan powiedział, że jestem głupi bo nie mam mamusi i tatusia i powiedział że jestem gruby i nie mogę bawić z innymi dziećmi żeby nie zarazić brakiem mamusi i tatusia - poczuł łzy w oczkach i szybko je starł nie chcąc okazać się słabeuszem.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec pokiwał główką przytulając się do Takano mocno i nie chcąc go puścić dłuższą chwilę.
- Ale teraz dzieci nie chcą się bawić ze mną - wyjaśnił cicho. - Wujku... ale ja nie zrobiłem nic złego. Nic a nic...

Mara_Jade pisze...

- Mój przyjaciel jest chory. Wóci dopiero w poniedziałek - wyjaśnił cicho, przytulając się mocniej do Takano. - A jakie ciasteczka? - zapytał zaraz troszkę się ożywiając i spoglądając na mężczyznę z nadzieją, że ciasteczka pomogą.

Mara_Jade pisze...

- Wujku? A muszę przeprosić Akiego? - zapytał cicho chłopiec, zgadzając się na wszystko choć wcale nie chcial rezygnować z filmu. Wtulił się jeszcze trochę, po czym usiadł obok wracając do jedzenia. - Bo pani powiedziała że muszę i że ją nie interesuje co on powiedzial... bo to moja wina.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - chłopiec ugryzł kawałek okonomiyaki i od razu wrócił mu humorek troszkę. Cieszył się, że ma taką fajną rodzinę, która nie krzyczy na niego tylko chce zrozumieć.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest wujku - zasalutował mu kończąc swojego placka i dopijając herbatkę. - Dziękuję - pobiegł zanieść naczynia do zmywarki. - Un...nie wujku, ale nie chcę serdueszk.

Mara_Jade pisze...

- 56 - odparł bez zająknięcia przynosząc dla Takano i dla siebie lemoniadę i składając żurawie razem z nim. - Wujku? Ale nie jesteś zły, że nie mówię tato na ciebie? - zapytał przy 10 żurawiu.

Mara_Jade pisze...

- Bo ja cię bardzo kocham wujku - odparł zapewniając go przy tym i na chwilę odkładając origami, żeby zanieść część żurawi do miski.

Mara_Jade pisze...

- Teraz spełni się nasze życzenie! - przybił sobie z Takano piątkę. - Powiemy wujkowi Tomo? Prawda? Powiemy?

Mara_Jade pisze...

Chłopak otworzył oczy wychodząc z pół snu i przetarł je dłonią. Uśmiechnął się szeroko do nich.
- Co takiego? - zainteresował się.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie bardzo wiedział co ma na to odpowiedzieć. Obdarzył malucha uśmiechem i skinął delikatnie głową.
- Dziękuję - szepnął patrząc na nich. - Tylko...to nie będzie przecież tak, że ja teraz wstanę i zacznę biegać - wymamrotał cicho.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - skinął głową uśmiechając się do obu paskud swoich. - Dziękuję, a teraz sio... zanim obaj wylądujecie w łóżku z anginą.

Jun
- Jun-chan! - Tomo z zaskoczeniem stwierdził, że to jednak Jun. Podjechał do niego szybko, hamując ledwie. - Co tu robisz? Przecież mówiłeś że nie przyjdziesz zeznawać w roli świadka...

Mara_Jade pisze...

- Mhm... muszę częściej chorować, skoro potem w nagrodę mam dostawać takie pyszności - uśmiechnął się do niego całując go delikatnie w usta i zabierając się za pierwszego z naleśników. - Itadakimasu.

Jun
- Mhm... no to chodź - złapał go za rękę i poprowadził do odpowiedniego pomieszczenia. - I o nic się nie martw. Rozmawiałem z sędzią tutaj... i powiedział, że możesz zeznawać jako pierwszy. Potem już jak nie będziesz mógł, możesz wyjść - pogłaskał go po ręce.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, nie zapomnij że masz zebranie z rodzicami dzisiaj - rzucił mu jeszcze jedząc śniadanko i wzdychając ciężko. Ten pomysł z basenem nadal mu się nie podobał.

Jun
- A tam opowiadasz. Ja tylko wiem jak trudno jest stanąć i zeznawać jak się człowiek boi - przyznał szczerze,mocniej zaciskając palce na jego ręce. - Ale wiem że bedzie dobrze. Jakby co wychodzisz, ja wyjdę z tobą. Jakoś się uspokoisz.

Mara_Jade pisze...

Tomo się w tym czasie ubrał, ubierając od razu kąpielówki pod spodnie i wyjechał do salonu, kiedy Takano kończył zmywać. Ubrał buty i kurtkę czekając na niego przy drzwiach.

Jun
- Przyjmował pan pieniądze za każdy seks? - zainteresował się obrońca ojca Juna, a Tomo zaczął się naprawdę cieszyć, że Takano załatwił Junowi adwokata. Bo wiedział już, że ten nie pozwoli Junowi przegrać.

Mara_Jade pisze...

Dojechali bezpiecznie i w miarę szybko. Takano wprowadził go do kompleksu basenowego i od razu zostali przywitani przez instruktora.
- Pan Kurosagi i Mikami, jeśli się nie mylę - uśmiechnął się do nich szeroko. - Takeo Williams - wyciągnął wizytówkę wymieniając się nią z Takano. - Chciałbym panów zaprosić za sobą na chwilę - poprowadził ich do przytulnego gabinetu, gdzie poczęstował ich herbatą. - To wasze pierwsze zajęcia tego typu prawda?
- Tak - odparł spokojnie Tomo popijając herbatę.
- Dobrze - uśmiechnął się lekko mężczyzna. - No więc pierwsza rzecz to wymiana pańskiego wózka. Zostawia pan wózek w szatni i zabiera jeden ze stojących tam. Naszym wózkiem będzie pan mógł komfortowo wjechać aż do basenu, więc nie musi się pan obawiać o ograniczoną mobilność - oznajmił wyjaśniając pierwszą rzecz. - Dzisiaj skupimy się na tym by pan poczuł się komfortowo w wodzie, dobrze? - poklepał Tomo przyjaźnie po ręce. - Panie Mikami proszę tylko się nie denerwować w razie jakichś problemów z zaufaniem.
- Ale ja ufam Takano - oburzył się trochę Tomo.
- Ja wiem i rozumiem, ale mimo wszystko znajdzie się pan w nowej sytuacji, która może trochę zszokować niezależnie od tego jak bardzo pan ufa swojemu partnerowi. To nie kwestia zaufania tylko tego co siedzi w głowie - wyjaśnił spokojnie.

Jun
- Więc przyznaje się pan do przyjmowania pieniędzy za seks - odparł triumfalnie mężczyzna.
- Sprzeciw - Ken podniósł się ze swojego miejsca. - Mój klient wyraźnie podkreślił, że oskarżony stosował na nim groźby. Był wówczas dzieckiem i nie miał dokąd pójść. Na studiach oskarżony zostawiał mu grosze, które ledwie wystarczały na opłacanie czesnego. Niewykwalifikowany student nie jest w stanie utrzymać się sam podczas nauki, nawet mając pracę na pół etatu. Oskarżony miał obowiązek utrzymywać swojego syna, czego nie robił - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

[cicho nazwiska się nie liczą xD moja wina xD pomyliłem je..]

Tomo skinął głową, a mężczyzna zaprosił ich wówczas do szatni pokazując co i jak. Chwilę później Tomo wjeżdżał już do basenu czując się coraz bardziej niepewnie.

Jun
- Miałem przyjemność mieszkać z Junem blisko trzy lata w jednym pokoju. Często znajdywałem go w kiepskim stanie. Po seksie z jego ojcem. Leżał wyczerpany, nie był w stanie się poruszyć, wstać... wykonać jakiegokolwiek ruchu. Mogę tylko spekulować co się działo. Nigdy tego nie widziałem - przyznał spokojnie, odbierając pytanie obrońcy gwałciciela. - Ale koszmary jakie Jun miał nocami - zagryzł lekko wargi i pokręcił głową. - Ostatnie wydarzenia... ojciec Juna myśli, że jestem jego chłopakiem. Zrobiliśmy to by chronić jego obecnego chłopaka - szepnął nie do końca pewny czy powinien to mówić. - I dobrze się stało. Ten mężczyzna... wprosił się do domu i zaczął mnie dotykać wykorzystując fakt, że nie bardzo mam jak się bronić - poklepał po wózku. - Potem mnie uderzył, a na koniec skuł Juna kajdankami chcąc go zgwałcić. Później potrącił go samochodem...

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj skupiamy się na tym by pan Tomohisa poczuł się w wodzie dobrze. Pracujemy nad leżeniem na wodzie i dryfowaniem - odparł spokojnie lekarz, kiedy Tomo złapał Takano za ręce by zaraz się do niego przytulić.
- Nie puszczaj mnie - poprosił go trzęsąc się ze strachu. Niby byli płytko. Takano miał wody jedynie do pasa.

Jun
Tomo wrócił na swoje miejsce obserwując tylko uważnie Juna. Miał nadzieję, że jego ojciec go bardziej już nie skrzywdzi.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrząsnął głową nie chcąc wcale leżeć na plecach. Strasznie się tego bał. Trzymał Takano mocno za rękę nawet nie pozwalając mu się puścić. Dopiero po kilku minutach powoli położył się na wodzie, kiedy czuł pod plecami dłonie mężczyzny.

Jun
Tomo pojechał za nim ale nic nie powiedział tylko przystanął przy nim oddychając świeżym powietrzem. W końcu jednak przełamał ciszę.
- Powinieneś zabrać Ryu na wycieczkę - oznajmił wesoło. - Taką krajoznawczą, albo... w góry.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie puścisz? - upewnił się wcale nie mając ochoty dryfować samemu. Odprężył się trochę utrzymując się na wodzie właściwie bez pomocy Takano.

Jun

- Tokio to dobry pomysł, zwłaszcza że go teraz nie ma. Pokaż mu wszystko co w Tokio najlepsze - uśmiechnął się do niego lekko. - Zamkną go, na pewno - pogłaskał go po ramieniu.

Mara_Jade pisze...

- Ty mi nie mów co mam robić, nie czuj nóg i sobie dryfuj, to pogadamy o stresowaniu się - puknął go lekko palcem w brzuszek oburzając się lekko nad wyraz rzecz jasna. Dla zasady od tak a co.

Jun
- No to się ładnie zastanów, bo przecież to stolica - uśmiechnął sie szeroko. - Na pewno coś ciekawego tam znajdziesz.

Mara_Jade pisze...

- Przecież się staram, a ty mnie tylko bardziej denerwujesz takim mówieniem - wydął wargi zachłystując się niechcący wodą i automatycznie łapiąc Takano mocniej.

Jun
- Hm... Tokyo Tower, pałac cesarski, ogrody cesarskie, świątynie, Akihibarę i chciałem zjeść sushi w Tokio - przyznał śmiejąc się ze swojej prowincjalności. - Hm... nie ja uważam że serce nie sługa i nie ma w tym nic dziwnego.

Mara_Jade pisze...

- No bo mi ciągle coś mówisz o luzowaniu kiedy już bardziej nie mogę - przytulił się do niego chwilę jeszcze kaszląc.

Jun
- Mhm... to po prostu go nie całuj przy rówieśnikach. Przedstaw się jako przyjaciel. To wszystko. Tak będzie najlepiej, a kiedy Ryu stwierdzi że jest gotowy to cię przedstawi swoim przyjaciołom. Nie wszyscy muszą o tym wiedzieć. Nie musisz roztrąbić swojego związku na całe miasteczko - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

[Ciasteczko jest wystarczająco małe xDDD}

- Uhm dobrze, popływaj sobie trochę - uśmiechnął się do niego pozwalając mu doprowadzić się do stojącego w wodzie wózka. Chłopak wjechał nim trochę głębiej bo pod wodą było cieplutko.

Jun
- Wiem, ale spróbować można - odparł spokojnie, a Ken przyszedł po nich by powiedzieć że przerwa się już skończyła.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrząsnął głową. - Chcę tak posiedzieć. Ale popływaj sobie... bo też musisz coś mieć z tego basenu no - ucałował go ukradkiem.

Jun
Tomo uśmiechnął się delikatnie. On myślał o tym inaczej. Za 25 lat, Jun będzie miał po 50-siątce, a jego ojcu stuknie 80-stka albo będzie blisko 80-tki. Wtedy już nie będzie miał siły na gwałty. Wyszczerzył się do Juna pokazując mu kciuki do góry i ciesząc się z wyroku.

Mara_Jade pisze...

- Zostawiłem w szatni, razem z komórką i kluczami. W portfelu z monetami. Nie martw się tak. Bałem się ze go zgubię. Nie złość się - poprosił go przytulając się do niego lekko. - Ale popływaj sobie trochę...

Jun

- Widzisz? Udało się - uściskał go lekko, zapraszając zaraz Kena na obiad, żeby broń boże nie przyszło mu do głowy jechanie do Tokio. - Już nic ci nie zrobi, jak wyjdzie będzie spruchniałym dziadkiem... zresztą gwałciciele mają najgorzej w więzieniu.

Mara_Jade pisze...

Tomo go chwilę obserwował a potem jednak wyjechał z wody i otulił się ręcznikiem bo zrobiło mu się trochę zimno. Podjechał z brzegu basenu tak by widzieć pływającego Takano i pomachał mu tylko jak ten zaczął go trochę szukać.

Jun
- Pewnie - pojechał za nim przeciągając się lekko. - Twój koszmar się skończył Jun - szepnął. - A skąd wiem... siedziałem parę razy w areszcie to się dowiedziałem...

Mara_Jade pisze...

- Idziemy do domu? - Tomo podjechał do niego i ruszył w stronę szatni. - W przyszłym tygodniu już łatwiej się położę, obiecuję - uśmiechnął się do niego lekko.

Jun
- Tak jest - zasalutował mu. - Ciastko, czekolada i dobry humor - uśmiechnął się szerzej.

Mara_Jade pisze...

- Podobało, ale chciałbym już tak jak reszta... popływać sam. Widziałem że pływali tak nie używając nóg. Myślisz że też będę potrafił? - spojrzał na niego uważniej.

Jun
- Powinieneś koniecznie. Zrób mu ten swój deser owocowy ze śmietaną i kup dango - zaproponował z uśmiechem. - Idź na spacer, wycałuj go...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - Tomo ucałował go lekko w usta, zakładając na palec pierścionek. - Teraz jest już na swoim miejscu - przytulił się nieco do niego.

Jun
- Mhm ale cieszę się, że cię namówili - uśmiechnął się delikatnie. - Zmierzyłeś się ze strachem Jun. Jestem z ciebie dumny.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie - zaśmiał się ubierając na siebie kurtkę. - Ne Taka-chan... a tobe się podobało? - pojechał wymienić wózek na swój.

Jun
- Pewnie. I tak ma byc.

Mara_Jade pisze...

- Zebranie z rodzicami masz - pstryknął go palcem w nosek uśmiechając się szeroko. - A jak wrócisz do domku będzie na ciebie i Yuyę czekała niespodzianka - obiecał mu.

Jun
- Hm... byliśmy na basenie ostatnio. Nawet fajna sprawa tylko tak trochę dziwnie. No wiesz... nie czuć - uśmiechnął się lekko. - Ale to zajęcia terapeutyczne w wodzie. fajnie tak.

Mara_Jade pisze...

- Tylko nie daj się zakrzyczeć i jak coś będą chcieli zrobić naszemu dziecku to masz moje pozwolenie do mordowania - ucałował go w policzek zamykając oczy. Ostatnio troszeczkę lepiej znosił jazdę, troszeczkę... minimalnie.

Jun
- Wiem, po prostu chciałem się pochwalić - przyznał szczerze się śmiejąc

Mara_Jade pisze...

- Oj no bo... ja kocham maluszka i nie chcę żeby działa mu się krzywda - wyjaśnił swój punkt widzenia. - Nie wiem... co mówił? - zapytał go zaraz. - Coś przez nas?

Jun
- Tak - przyznał szczerze, nie było sensu kłamać. Podłubał łyżeczką w swojej czekoladzie. - Nie chcę jeszcze ślubu Jun - wymamrotał. - Dobrze mi jak jest teraz... zresztą to jeszcze dla mnie nowe.

Mara_Jade pisze...

- Ugh dobrze że mu przyłożył. Uhm no i nie dziwię się że malucha dotknęło - przyznał cicho. - Hm zrobię wam pyszny deserek to się rozchmurzy - zdecydował zaraz. - No i ma ciebie, a ty jesteś jego ukochanym wujkiem. Chyba nie boi ci się nic powiedzieć co nie?

Jun
- Uhm pewnie tak, po prostu ślub jest jeszcze dla mnie abstrakcją - przyznał się cicho.

Mara_Jade pisze...

- Hm po prostu słuchaj, zapisuj jak będzie coś ważnego uwagi i wtrącaj swoje uwagi jak ci się coś nie podoba. No i się nie bój - poklepał go po kolanie. - Pokaż jaki z ciebie tatuś - ucałował go w policzek. - Ja uhm naprawdę się cieszę, że mamy Yuyę, wiesz? - przyznałcicho.

Jun
- Mhm zobaczymy - uśmiechnął się nieco nerwowo. - Ale może tak będzie - zgodził się cicho smakując czekolady. - Mhm dobra - odparł z uznaniem.

Mara_Jade pisze...

- A co jeśli Yuya będzie chciał zamieszkać już na stałe? Pozwolisz mu na to? - zapytał ni z gruszki ni z pietruszki. Poprostu sam się nad tym zastanawiał. - Ok.. Taka-chan, możesz stanąć? Niedobrze mi - przyznał czując że samochód jednak dał o sobie znać. - Proszę...

Jun
- Hm...to zależy - przyznał szczerze. - Na doła i tak wolę jego czekoladę, ta jest pyszna, wykwintna, ale jego jest taka domowa, moja ulubiona - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Jeśli będzie chciał ze mną zamieszkać to mu pozwolę. Jak będzie cukiernia będę mieć swoje mieszkanko więc nie będzie ci przeszkadzał. No i maluch rośnie... niedługo zacznie chodzić na klubowe spotkania, nie będzie go w domu coraz dłużej - wzruszył ramionami oddychając zaraz głęboko.

Jun
- Może kiedyś się na nią załapiesz. Nie wiem czy Taka-chan się zgodzi. Wiesz... to mój nektar bogów - roześmiał się serdecznie.

Mara_Jade pisze...

- A ja już bym chciał żeby była skończona - przyznał szczerze, bo ostatnio nawet zastanawiał się nad powrotem do dziadka. - Mhm Yuya na razie nic takiego nie proponuje więc nie masz się czym martwić - musnął palcem jego nos. - Ale jak zaproponuje to ja tam go przyjmę bez problemu.

Jun
- A w ogóle to ja już chcę swoje mieszkanko i w ogóle. Mam dość mieszkania na pokojach u Takano - wymamrotał. - Niby czuje się swobodnie i te sprawy, ale już chcę mieszkać sam...

Mara_Jade pisze...

- I czuję się dobrze - zapewnił go szybko, po czym odetchnął głęboko. - Tylko to wszystko jest nie tak jak być powinno. Nie mogę iść sam na spacer bo jestem na tym pieprzonym wózku, nie mogę pobyć sam... nawet jak cię nie ma, bo czuję się nieswojo. Nie lubię być sam w tym wielkim domu - wymamrotał. - Choćby nie wiem jak się staram to i tak mi czegoś brakuje - dodał czując łzy na policzkach. - I to też jest nie w porządku. Nie powinieneś tego widzieć - otarł łzy i spojrzał gdzieś w bok.

Jun
- Niby jest ok Jun - wzruszył ramionami. - Ale brakuje mi... brakuje mi mieszkania samemu - zgrzytnął zębami. - Brakuje mi mojego własnego kąta.

Mara_Jade pisze...

- Mojego mieszkania - odparł cicho. - Miejsca gdzie mogę rzucić wszystko jak popadnie, rozwalić nuty i nikt nie będzie mi tego ruszał - przesunął dłonią po włosach. - Miejsca gdzie mogę poeksperymentować w kuchni nie bojąc się że coś popsuje bo nie wiem jak się to obsługuje - uśmiechnął się krzywo. - No i samotności...ale do tego jeszcze trochę muszę poczekać. Jak wstanę z wózka będzie lepiej. Będę miał co robić... jak zapełniać sobie dni... ale to nie jest twoja wina, tylko moja - rzucił nagle gryząc się w język i przeklinając się za to co powiedział. - Eh zapomnij - poradził mu. - Nie narzekam - wymamrotał. - Już jest ok, możemy wracać - uśmiechnął się lekko.

Jun
- Ja popsuję przez te moje fanaberie swój związek - uśmiechnął się krzywo patrząc na pierścionek i ściągając go z palca by położyć go obok. - Tylko go tym krzywdzę - upił trochę czekolady. - Mhm... i jak było? - zainteresował się zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie umiem - odparł spokojnie pozwalając się zanieść do samochodu. - Nie umiem tego robić po prostu.

Jun
- Z tobą była inna historia - wywrócił oczyma. - Nie umiałeś nic gotować, więc nie zrażało cię że np raz czy dwa znalazłeś kuchnię w pobojowisku... bo sam lepszy nie byłeś. No i nie kochałem cię w ten sposób jak kocham Takano, więc... było łatwo - wywrócił oczyma. - Ja po prostu chce mieszkać sam i nic tego nie zmieni... a wpychanie mnie na siłę do jego mieszkania trochę mi nie pasuje. Dlatego żałuję że piekarnia się spaliła - wymamrotał ciężko. - O... a jemu się podobało? - zapytał zaraz. - Wypytam go o szczegóły.

Mara_Jade pisze...

- Yhm... widzisz? Wiedziałem że tak będzie - westchnął ciężko. - Nic ci więcej nie powiem - burknął tylko jadąc do mieszkania i zamykając się w jednej z sypialń. Zacisnął lekko wargi po czym odetchnął głęboko uspokajając się. Wiedziałże tak będzie. Coś powie i zrani Takano. Świetnie. Uderzył pięścią w ścianę wściekły na samego siebie.

Jun
- Bo bałaganiłem ci na przekór. Złośliwie - przyznał się do tego. - Nie umiem tak i już. Związki nie są dla mnie - stwierdził tylko. - Mhm i tak mi wszystko powie - zachichotał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Tomo już na nich czekał z dwoma kubkami musu czekoladowego i bitą śmietaną na wierzchu. Yuya zeskoczył z ramion Takano by od razu zabrać się za swój deser.
- Pycha! - oznajmił szczerze. - Wujek takich nie umie - dodał zaraz, rozśmieszając chłopaka.
- Taka-chan potrafi znacznie lepsze robić - poczochrał go po włoskach.
- Wcale nie - zaprzeczył chłopiec. - Nie umie - powtórzył.

Mara_Jade pisze...

- Nie wujku! - zaprzeczył szybko. - Wujek robi pyszne inne rzeczy - odparł z przekonaniem. - Ciasteczka, albo czekoladkę gorącą - wymienił. - A Tomo-chan robi najlepszy mus! Bułeczki i omurice! - wyjaśnił uśmiechając się szeroko.
- Ano ne... - Tomo odjechał kawałek od stołu i odetchnął głęboko patrząc na nich. Zablokował wózek żeby mu daleko nie odjechał. - Wasze żurawie... - zagryzł lekko wargi podnosząc się z wózka i puszczając się go. Stał troszkę się chwiejąc dobre pięć minut, zanim kolana się pod nim ugięły i opadł z powrotem na wózek.

Jun
- To dobrze, że go pytałeś. Pokazałes mu że jego zdanie się liczy i że nie zrobisz nic wbrew niemu. Przez następne parę razy też pytaj - poradził mu.

Mara_Jade pisze...

- Żurawie działają! - ucieszył się Yuya podbiegając do Tomo i przytulając się do niego mocno. - Pójdziemy na piłkę i pobiegać i w ogóle - wykrzyknął entuzjastycznie siadając mu na kolanach.
- Mhm i na dłuuugie spacery - potwierdził Tomo czochrając włosy chłopca dłonią. Wraz z nim podjechał znów do stołu i podebrał trochę musu od Takano.

Jun
- Mhm ale wyszło i było miło i nie żałujesz - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Oj no podziel się... dla mnie nie starczyło - zrobił słodką minkę znów atakując jego miseczkę łyżeczką.

Jun
- To dobrze, cieszę się - uśmiechnął się dopijając swoją czekoladę. - I tak z niego wszystko wyciągnę - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- No wiesz... - Tomo udał że się boczy, dał mu całuska, podkradł łyżeczkę musu i pokazał mu język. - Yuya się ze mną podzieli - zaśmiał się lekko.

Jun
- No tak... Ryu-chan sporo mi opowiada, ale nie robię nic złego - przysiągł mu to. - Nic zboczonego.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Tomo nie zamierzał nalegać by pójść razem z nim. - My tu zostaniemy, obejrzymy jakiś film i zrobimy ci pyszną kolację - stwierdził przybijając sobie z Yuyą piątkę i podjadając mu trochę musu.

Jun
- Dlaczego? Na to pytanie czekam najbardziej! - oświadczył wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? - Tomo podjechał jeszcze do drzwi, kiedy mężczyzna się ubierał do wyjścia. - Uważaj na siebie dobrze? - poprosił go cicho. - Kocham cię.

Jun
- Samą prawdę mu powiem, samą prawdę - roześmiał się serdecznie. - Ale będzie zabawa...

Mara_Jade pisze...

Tomo odetchnął głęboko wracając do Yuyi. Razem z chłopcem odrobił lekcje, zjedli kolację, obejrzeli bajkę, umył go położył do łóżka, pośpiewał mu, a potem usiadł na kanapie czekając na Takano.

Jun
- To nie będą głupoty, tylko twoje pijackie zwierzenia - puścił mu oczko.

Mara_Jade pisze...

Tomo został przez to wyrwany z półsnu. Spojrzał na zataczającego się Takano i z westchnieniem podciął mu nogi.
- I po co chlejesz? - zapytał go cicho, łapiąc go na swoje kolana. - Rozwiązałeś tak swoje problemy? - zapytał znowu. - Jeśli tak to gratuluję - uśmiechnął się krzywo, zawożąc go do łóżka.

Jun
- No, no... co złego to ja oczywiście - wywrócił oczyma śmiejąc się przy tym lekko.

Mara_Jade pisze...

- Nie wypada pić nad grobem zmarłej matki - odparł zgodnie z prawdą. - Tylko ją smucisz - fuknął na niego. - Kładź się do łóżka - poradził mu jeszcze, samemu zabierając swoje rzeczy i pakując je do torby podróżnej. Wyjechał z sypialni siadając na kanapie. Odetchnął głęboko przymykając oczy. Świetnie.

Jun
- Ano fajne rzeczy mi opowiadałeś - roześmiał się serdecznie. - A teraz mam z kim się tym podzielić - pokiwał poważnie głową.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie do końca wiedział co robić. Postanowił więc dać sobie czas. Zostawił tylko Takano notkę że w razie czego znajdzie go u dziadka i zabierając część swoich rzeczy ruszył w stronę jego mieszkania. Miał wrażenie że wszystko popsuł, a Takano popada w alkoholizm z jego winy.

Jun
- Czasem się przydaje. Wyćwiczyłem ją. No wiesz... teksty jakoś muszę pamiętać - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

Tomo zamieszkał u dziadka, ale przy pierwszej lepszej okazji przeprowadził się do swojej mamy. Bliżej szpitala i nie musiał znosić tyle dojazdów. Nie rozmawiał z mamą na temat Takano i nie dzwonił do mężczyzny. Wcale nie był na niego zły, po prostu czuł że go zawiódł i dawał mu spokój. Samemu sobie niekoniecznie. Nadal nie miał swojego mieszkania ani swojego kąta.

Jun
- Przecież jestem przyjacielem - obruszył się. - I nic złego mu nie powiem, słowo honoru!

Mara_Jade pisze...

[Ale mają pecha xDDD obaj uparci, jak takie konie dwa xDDD]

Tomo miesiąc później utrzymywał się już o kulach. Wrócił do Yukan, kiedy Jun doniósł mu o otwarciu cukierni. Na początku nieco niepewnie ale w końcu zdecydował się odwiedzić owo cudo. Zagwizdał z podziwem wchodząc do środka zwyczajnie jak jeden z klientów. Uśmiechnął się nieco do ekspedientki nieco zawiedziony. Chciał zobaczyć jak sobie radzi Takano, ale przecież szef kuchni nie będzie sprzedawał.
- Czekoladę z piankami - poprosił widząc ją w menu, po czym usiadł przy stoliku czekając na swoje zamówienie.

Jun
- Oj tam oj tam, co najwyżej odrobinę - pstryknął go w nos kończąc swoje ciastko.

Mara_Jade pisze...

- Sprawdzam twój stan zdrowia, skoro nie odbierasz ode mnie telefonów - wyjaśnił spokojnie, dziękując mu za czekoladę. Umoczył w niej usta i swoim już zwyczajem pokiwał lekko głową. - Nic się nie zmieniła - uśmiechnął się do niego lekko, nie zrażony jego tonem i wyglądem.

Mara_Jade pisze...

- Zostawiłem cię - zgodził się z nim, upijając kolejny łyk czekolady, zachowując pozorny spokój. - Zostawiłem cię, bo kiedy powiedziałem ci co czuję, ty zacząłeś pić. Zostawiłem cię, żebyś nie zepsuł sobie życia alkoholem jak ja to zrobiłem sobie. Zostawiłem cię, bo obwiniałeś się za coś co nie było twoją winą i nie chciałeś słuchać czegoś innego. Zostawiłem cię tylko na moment, ale nie chciałeś się odezwać. Przychodziłem do twojego domu ale nie otwierałeś - odparł spokojnie. - A teraz tak po prostu przyjeżdżam - uśmiechnął się krzywo.

Mara_Jade pisze...

- Tak, tym samym tekstem próbowałeś mi zamydlić oczy miesiąc temu - odparł kręcąc z niedowierzaniem głową. - I uwierzyłbym ci, gdybyś nie wrócił pijany do domu. Nie tyle pije się na upamiętnienie czyjejś śmierci - spojrzał na niego nieco chłodniej. - A następnego dnia Yuya mi powiedział, że nie chcesz nas widzieć. WIęc ci się nie naprzykrzałem - dokończył czekoladę, płacąc mu za nim z napiwkiem.

Mara_Jade pisze...

- Takano, nie kłam mi. Wiem, że nie piłeś z powodu urodzin swojej matki, a przynajmniej nie tyle - odparł nie odsuwając ręki. - Nie zrywałem z tobą, więc dlaczego niby miałbym go nie mieć? - uniósł lekko brew. - Przyjechałem, bo Jun mi powiedział, że otworzyłeś cukiernię. Przyjechałem zobaczyć jak sobie radzisz i wprowadzić się do swojego mieszkania. Mam dość siedzenia na garnuszku matki - wysunął dłoń z jego uścisku i wstał, biorąc ze sobą kule. Utrzymał się na nich całkiem nieźle. - Przyjechałem też bo się o ciebie martwiłem - dodał od niechcenia.

Mara_Jade pisze...

- A jak mam mówić? - zapytał spoglądając na niego łagodnie. - Mam ci wpaść w ramiona i udawać że nic się nie stało? Że nie kłamiesz mi teraz w żywe oczy a propo swojego picia? - zapytał zsuwając pierścionek z palca i zaciskając na nim dłoń zanim położył go na stoliku obok Takano. - Wcale nie twierdzę, że nie ma tu w ogóle mojej winy. Bo jest. Ogromna - dodał po chwili ciszy. - Mogłem zaczekać, wyjaśnić... ale nie potrafiłem - rzucił tylko. - Więc skoro chcesz zerwać, to będzie to twoja decyzja Takano-kun - mruknął patrząc jeszcze chwilę na niego zanim chwycił pewniej kule. - Dziękuję za czekoladę. Była pyszna - ukłonił się mu wychodząc z cukierni.

Mara_Jade pisze...

- Przeze mnie - Tomo zatrzymał się w pół kroku. - Obwiniałeś się, że... że nie czuję się tam swobodnie - obrócił się do niego twarzą. - Obwiniałeś się, bo ci to powiedziałem. Mimo że to nie była twoja wina - mruknął patrząc chwilę na niego. - Gdybym cię nie kochal to bym cię nie zostawił - żachnął się. - I nie przyjechałbym tu - dodał po chwili. - I nie wprowadzałbym się do mieszkania - dodał jeszcze, bo zdążył już dostać klucze od żony Koyukiego kiedy przyszła go odwiedzić na jednej z rehabilitacji. - Kocham cię - mruknął tylko.

Mara_Jade pisze...

- Nie, logika była inna, ale nie ważne - odsunął się trochę od niego. Nie wiedział jak się zachować, żeby znów nie poczuć się jak w złotej klatce. - Co wiedziałeś? - zapytał go zaraz. - Albo nie... powiesz mi później - położył mu palec na ustach. - Jak wpadniesz do mnie na kawę wieczorem - zdecydował idąc do swojego nowego mieszkania. - Powinienem się uwinąć z rozpakowaniem - wyjaśnił spokojnie. - Wracaj do pracy.

Mara_Jade pisze...

Tomo wywrócił oczyma, pozwalając mu założyć mu pierścionek na palec.
- Kiedyś na pewno - obiecał. - Ale jeszcze nie teraz - pokazał mu język, otwierając sobie drzwi od mieszkania i wchodząc do środka.

Mara_Jade pisze...

Tomo w tym czasie rozpakował swoje rzeczy, które przywiózł ze sobą, wklładając je do szafek. Uzupełnił też lodówkę i zabrał się za pieczenie bułeczek oraz babeczek słodkich. Zanim to zrobił włączył muzykę. Wreszcie mógł poczuć się całkowicie swobodnie. Wykończył je wszystkie przed osiemnastą. Wtedy właśnie przybiegł do niego Yuya przytulając się do niego mocno ze szczęścia. Tomo pokazał chłopcu jego pokoik i maluch od razu się tam rozgościł.
- Pomożesz mi z polewą do babeczek? - zapytał chłopca, który od razu chętnie przyszedł pomagać.

Mara_Jade pisze...

- Wujek przyszedł, wujek! - krzyknął chłopiec, który już widział go z okna, więc odciąłTakano drogę odwrotu. Tomo wytarł ręce i otarł buzię chłopca z czekolady i pozwolił mu otworzyć. - Cześć wujek - chłopiec przytulił się do niego na samym początku, jakby nigdy nic się nie stało. Maluch po prostu bardzo za nim tęsknił i mimo że go bolało to i tak go kochał. - Tomo-chan za wolno kuśtyka - wyjaśnił mu szybko.
- Yuya! - Tomo krzyknął na niego, po czym wywrócił oczyma i złapał za kule by przywitać Takano.

Mara_Jade pisze...

- Nie wujku, tylko spadłem ze schodów ostatnio - odparł zgodnie z prawdą. - Ale Aki przeprosił. Niechcący popchnął - przekonał go biegnąc już do pokoju by przynieść pyszności z kuchni.
- No wchodź już a nie stoisz w progu - zachęcił go Tomo przystając trochę od niego i uśmiechając się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę, nie czuję się jeszcze pewnie o kulach. Przytulę się później - obiecał mu przepuszczając go do dużego pokoju.
- Siniaka - odparł chłopiec podnosząc koszulkę i pokazując Takano piękne sińce na brzuszku i boku. - Ale już nie boli - dodał zaraz. - Nic mi nie jest wujku.

Mara_Jade pisze...

- Trochę płakałem jak spadłem - przyznał się, kiedy Tomo przyniósł im wszystkim herbatę do popicia.
- Ale już wszystko jest w porządku - poczochrał Yuyę po włosach siadając na fotelu i odkładając na bok kule. - A mamy dla ciebie babeczki z kremem czekoladowym, robionym wspólnymi siłami.
- Ja dekorowałem - pochwalił się.
- I bułeczeki z czekoladą... oraz kupne dango bo już nam nie starczyło czasu. Ale za to z najlepszego sklepu dango jaki znam

Mara_Jade pisze...

- Nie musiałeś nic przynosić głupolu - sprzeciwił się Tomo, po czym spojrzał przelotnie na kule. - Od tygodnia, ale to dlatego że ja codziennie miałem rehabilitację przez ten miesiąc - uśmiechnął się lekko. - Ale ciebie to nie cieszy nie? Miałem wrażenie, że wolisz...bym został na wózku.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie czułem się szczęśliwy będąc na wózku - odparł zgodnie z prawdą, a Yuya wziął babeczkę i poszedł do pokoju się pobawić. - Przecież wiesz, że ja nie lubię siedzieć w jednym miejscu non stop i to mi przeszkadzało... że tak mnie wyręczasz i eh nie ważne - machnął ręką. - Nie chodziłem na basen to fakt, ale miałem rehabilitację w szpitalu codziennie.

Mara_Jade pisze...

- Jest ok - odparł z lekkim uśmiechem częstując się babeczką. - Ale nie zamierzam wracać do twojego domu - dodał po krótkiej chwili milczenia. Spojrzał na niego łagodnie. - Nie chcę - mruknął cicho. - Dużo rozmawiałem z psychologiem... on mi powiedział, że nie powinienem się zmuszać. Że zrozumiesz... - westchnął ciężko. - Ale szczerze mówiąc to nie wiem czy zrozumiesz - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie twierdzę, że nie będziesz mógł - odparł cicho Tomo. - I że nie będę zostawał na noc... nie będę tylko zawsze tego robił. Bo ja... ja potrzebuję... tego - wskazał dłonią mieszkanie w którym teraz siedzieli. - Swoich własnych kątów, gdzie czuję się swobodnie... no bo zobacz... choćbyś nie wiem jak zaprzeczał, nie powiesz mi że czujesz się tu jak u siebie - wywrócił oczyma. - Choćbyś nie wiem jak się starał... tego nie będzie. Nie tu...

Mara_Jade pisze...

- Dlaczego w ogóle je urządzałeś? - zapytał go zaraz bez wyrzutu. Z czystej ciekawości. - Przecież... eh nie rozmawialiśmy ze sobą - zauważył wstając i z trudem przenosząc się na kanapę by oprzeć głowę o ramię mężczyzny. - Dlaczego? I co wiedziałeś już od dawna?

Mara_Jade pisze...

- Widziałem... ale przegiąłeś - klepnął go ręką po udzie. - NIe wiem co mam z nim teraz zrobić... oddać na części i rozdać pieniądze na cele charytatywne mordując cię przy okazji... czy tylko cię zamordować...

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, tylko jestem przerażony bo to jest tyle pieniędzy Takano... tyle kasy!

Mara_Jade pisze...

- Ważne... przecież wiesz że ja nie znoszę drogich prezentów. Tak drogich - burknął niezadowolony i pokręcił przecząco głową. - Nie mam ochoty na śpiewanie...

Mara_Jade pisze...

- Mhm... to nie moja wina że je zgubiłeś - zauważył spokojnie. - Już ci dziś mówiłem że cię kocham - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... już tak nie umiem - odparł zgodnie z prawdą, odsuwając się od niego i biorąc herbatkę. - Zapomniałem jak to się robi - przyznał spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ja nie umiem wyrażać swoich uczuć. Miałem z tym duży problem na początku... i nie umiem tego robić od tak. Na zawołanie - pstryknął palcami, wgryzając się w bułeczkę. - Bardzo prosto. Byłem przerażony i siebie obwiniłem. Chciałem ci to wyjaśnić dnia nastepnego jak już ochłonę ale wtedy Yuya powiedział co powiedział... i stwierdziłem, że skoro tego chcesz to prosze bardzo.

Mara_Jade pisze...

- No bo Yuya wrócił z płaczem i ledwie mogliśmy coś z niego wydusić. No i stwierdziłem że jesteś chamem że tak potraktowałeś dziecko... i powiedziałem Junowi że jak teraz do ciebie wrócę to cię rozniosę na kawałki - wymamrotał. - Jun poradził mi zrobić sobie przerwę...bo on widział, od dłuższego czasu że ja się dusze w tym związku - zakończył wstając i łapiąc za kule. - Siedź - zakazał mu się ruszać. Przyniósł mu zaraz curry z kurczakiem - Smacznego.

Mara_Jade pisze...

- Nie rozumiesz, nie było mi z toba źle - wywrócił oczyma. - Tylko... nie było tak jak powinno być - mruknął. - A teraz chcę ci tylko pokazać... chcę ci pokazać jak się czułem, a nie zademonstruję tego lepiej niż sprawiając żebyś ty się tak poczuł.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja już to robię. Sprawiam że czujesz się nieswojo kochanie - zauważył z istnym spokojem dopijając swoją herbatę. - Nic więcej nie muszę robić.

Mara_Jade pisze...

- Bo się starałem ci tego nie pokazać. Starałem się to pokonać - westchnął cicho. - Ale jakby dłużej to potrwało to doszłoby do dużych spięć... - uśmiechnął się lekko. - Dołożę ci curry - zaproponował biorąc miseczkę i wracając z dokładką.

Mara_Jade pisze...

- Trzeba, jesteś sama skóra i kości. W ogóle jak ty mogłeś pracować w takim stanie... to nieetyczne w kuchni być brudasem - burknął na niego. - A co z zarazkami? - uniósł lekko brew, przynosząc mu dokładkę.

Mara_Jade pisze...

- Jak to nie miałeś po co? - uniósł lekko brew. - A cukiernia? A twoja rodzina? - trzepnął go w głowę. - Nie zamierzam wychodzić za takiego mięczaka - wywrócił oczyma. - To jak szantaż - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

- No, przyznam ci rację niestety mięczaku mój - pstryknął go w nosek zabierając od niego miseczkę i odnosząc ją do kuchni. Schował ją do zmywarki, upuszczając z lekkim hukiem kule. - Eh... - wymamrotał do siebie siadając na podłodze i masując sobie skronie. Zmęczył się chodzeniem.

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało. Trochę się tylko zmęczyłem - odparł z lekkim uśmiechem, podnosząc się z ziemi i biorąc kule. - No wiesz... chodze cały dzień. Nie jest łatwo.

Mara_Jade pisze...

- No ale jestes głodny to chcę cię nakarmić - fuknął na niego, siadając jednak na fotelu i oddychając z ulgą.
- Tomo-chan! - Yuya wrócił do pokoju siadając Takano na kolanach. - A mogę curry?

Mara_Jade pisze...

- A pojedziemy na wycieczkę? - zapytał go chłopiec. - I spędzimy jeden weekend tylko we dwoje? Ale sami sami? - zapytał znowu, patrząc na niego wyczekująco.

Mara_Jade pisze...

- Wycieczka we troje, ale weekend we dwoje! - odparł całując Takano w policzek. - Dobrze, dobrze? - zapytał go zaraz. - Taaak! Wesołe miasteczko!

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę?! - chłopiec uściskał Takano ze wszystkich sił, nie chcąc go puścić jeszcze długo. - Stęskniłem się wujku!

Mara_Jade pisze...

- Ale wujku... curry! - przypomniał mu kiedy w brzuszku mu zaburczało.
- Hm... nie wiem - Tomo wzruszył ramionami. - Ja bym chciał otworzyć piekarnię więc przyjmę tych samych ludzi co pracowali wcześniej z moim tatą. Są sprawdzeni i w ogóle - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

- Pieczywo jest moje. Ty zajmujesz się górnym pokładem, do mojego dołu się nie wtrącał - poradził mu z lekkim uśmiechem, a Yuya uśmiechnął się radośnie mogąc zjeść swoje ulubione curry.
- Ciasteczka smakowały ale dzieci nie lubią się ze mną bawić - wyjaśnił Takano. - Pani zachęca ale nie lubią... i ciągle musze stać na bramce wujku.

Mara_Jade pisze...

- Maksiu bawi - odparł cichutko. - Mój najlepszy przyjaciel - uśmiechnął się do Takano. - Ale Maksia też wtedy nie chcą... mówią że zaraził się juz wujku. Ale ja nie jestem wcale chory! - przytulił się do mężczyzny. - I...i... Aki wcale chciał mnie popchnąć - wyjaśnił konspiracyjnym szeptem. - Ale ale nie trzeba nic robić. Ja sam poradzę, sam.
Tomo słuchał go w ciszy. Miał nieco związane ręce. Próbował już rozmawiać z rodzicami dzieci, ale ci nie chcieli słuchać.

Mara_Jade pisze...

- Ale już nie bije - odparł zaraz chcąc żeby Takano był z niego dumny. - Nie uderzyłem już nikogo - obiecał mu to od razu jedząc powolutku curry.
- Pomyślałem, że możnaby Maxa zaprosić na kolację... i jego rodziców - zaproponował spokojnie Tomo.
- Tak! - Yuya ożywił się od razu.

Mara_Jade pisze...

- Wujku? A opowiesz mi dzisiaj bajkę na dobranoc? - zapytał go jeszcze z nadzieją, jedząc powoli kolację. - Pyszne! - oświadczył z pełną mordką.
- No pewnie że pyszne, a ty co myślałeś - Tomo wywrócił oczami ku uciesze Yuyi, samemu nie jedząc ani trochę.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię wujku - chłopiec dał mu buziaczka w policzek, powoli kończąc jedzonko.
- Jadłem jak robiłem - odparł Tomo zgodnie z prawdą. - A potem zjadłem z tobą babeczkę i bułeczkę z czekoladą. Nie jestem głodny - mruknął wzruszając ramionami. - No to maluchu do kąpieli i do łóżka.
- Dobrze! - Yuya zeskoczył z kolan Takano i pobiegł do łazienki.

Mara_Jade pisze...

- Rozmawiałem z panią i rodzicami tych dzieci, ale oni mają to gdzieś. Uważają, że dziecko bez rodziców to jakieś upośledzone stworzenie które głupotą zarazi innych. Eh to taka małomiasteczkowość z nich wychodzi - wyjaśnił nie bardzo wiedząc co robić. - No i ten cały Aki, to taki szef w klasie. Dzieciaki sa na jego komendę... zepchnął Yuyę ze schodów - zacisnął nieco pięści. - Yuya mi jeszcze mówił, że śmiał się, że ma wujka na wózku - uśmiechnął się lekko. - Maluch wtedy przyszedł z płaczem... ale ja się nie dziwię. Sam bym pewnie płakał i to więcej.

Mara_Jade pisze...

- Nauczycielka się stara. Rozmawia z rodzicami i z dziećmi. Naprawdę nie mogę jej nic zarzucić, tylko dzieci sa okrutne. Przecież wiesz - pozbierał naczynia z zamiarem wyniesienia ich do kuchni.

Mara_Jade pisze...

- Maluch dużo przechodzi... więc chcę mu dać tyle miłości ile można, oczywiście nie rozpieszczając go za bardzo - uśmiechnął się lekko. - Porozmawiamy jak już mówiłeś z rodzicami Maxa. To mili ludzie. Są w naszym wieku. Naprawdę fajni.

Mara_Jade pisze...

- Oni nie będą mieli nic przeciwko. Są moimi znajomymi z klasy - odparł szczerze, odkładając kule i wchodząc mu na plecy. - Zaniesiesz mnie do pokoju? Zmęczyłem się - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Yhm... ale już obiecałem Yuyi że może spać ze mną w łóżku, więc... jak się zmieścisz to możesz spać z nami - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Umyję się rano, też chcę posłuchać bajki - puścił do niego oczko, przebierając się tylko w swój ulubiony dresik i chowając się pod kołderką.

Mara_Jade pisze...

- Mam, są już schowane w szafie - odparł zgodnie z prawdą. - Ale jej nie dostaniesz - dodał zaraz, a Yuya wskoczył między nich pod kołderkę, przytulając się bardziej do Tomo i wyczekująco czekając na bajkę.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec słuchał z wypiekami na policzkach i zasnął pod koniec bajki. Tomo uśmiechnął się lekko.
- Ładna bajka - pochwalił go. - Obronimy go, prawda? - upewnił się, że Takano też tego chce.

Mara_Jade pisze...

- Ma najlepszych ojców na świecie - zaśmiał się cicho, obejmując malucha i przymykając oczy. - Dobranoc.

Mara_Jade pisze...

Yuya obudził się pierwszy i położył paluszek na ustach spychając Takano z łóżka. Złapał go za rękę i pociągnął do kuchni.
- Śniadanko - rozkazał mu. - Takie pyszne dla Tomo-chana. Byłeś niedobry - pogroził mu palcem przed nosem. - Już jesteś dobry, ale śniadanko zrobić trzeba.

Mara_Jade pisze...

- I czekoladę z piankami - przypomniał mu siadając na krzesełku. - Kocham cię wujek - rzucił od tak majtając nóżkami.

Mara_Jade pisze...

Tomo zmarszczył lekko brwi niezbyt zadowolony z faktu, że się go już budzi. Ale w końcu usiadł i przyjął naleśniki od Takano.
- Mhm pachną pysznie - pochwalił go uśmiechając się lekko. Oparł się wygodniej, zaczynając kroić jednego naleśnika. - O której zaczynasz pracę?

Mara_Jade pisze...

[ale miałem zgona wczoraj... poszedłem z kumplami do klubu... żygałem potem... głupio mi no :( ]

- Un, po prostu daj mi trochę swobody - poprosił go jedząc naleśniki. - Hm ok, mogę zacząć pracować od poniedziałku? - zapytał go zaraz. Chciał sie jeszcze zadomowić i dopiero wtedy iść do pracy.

Jun
Tomo zaprosił Juna do siebie, żeby mu pokazać jak teraz mieszka. Zrobił dla niego kolację, uznając że raz może sobie z nim zjeść.
- Hej - przywitał się z nim, wpuszczając go do środka. - Wiesz co? Musisz posmakować dango. Chyba wyszły super.

Mara_Jade pisze...

[eh ja wiem... ale nie wiedziałem, że aż tak źle będzie... mou jak ja im w twarz spojrzę...]

- Hai, hai - ucałował go lekko w policzek i wstał z łóżka, łapiąc od razu za kulę. - Odprowadzę malucha do szkoły - stwierdził z uśmiechem, idąc najpierw do łazienki żeby się umyć. - Ale wpadniesz wieczorem? Curry mi jeszcze zostało... - przyznał spoglądając na niego.

Jun
- Tak jest szefie - wyłożył na stół wszystko co miał, curry, dango, słodkie bułeczki, sałatkę. - Mhm ciesze się - zgodził się z nim. - Tylko... tylko on przegiął znowu z pieniędzmi. Potem ci pokażę gdzie...

Mara_Jade pisze...

[haaai, będę o siebie dbał]

- Jak mi starczy czasu to wpadnę - pokazał mu język, wychodząc z łazienki już kompletnie ubrany. - Yuya, ubieraj się kotek - poradził chłopcu.
- Taaak! - chłopiec natychmiast poszedł do łazienki. - Wujku? - przybiegł po chwili do Takano przytulając go mocno. - Kocham cię!

Mara_Jade pisze...

Jun
- Już nie mamy - odpął cicho. - Ale nie przyzwyczaję się do takich prezentów... zobaczysz potem to zrozumiesz - pokazał m€ęzyk nakładając sobie trochę curry.

Mara_Jade pisze...

[mhm poniosło mnie jakoś... i niewiele pamietam...]

- Dobrze - Tomo uśmiechnął się lekko wychodząc zaraz z domu z Yuyą i wesoło z nim rozmawiając. Chłopiec miał jakby dużo więcej energii.

Jun
- Dziękuję, to wielki komplement - zachichotał uśmiechając się do niego delikatnie i pijąc powoli herbatkę. - Eh... uważasz pewnie, że źle zrobiłem prawda? Z tym rozstaniem i w ogole.

Mara_Jade pisze...

Tomo wpadł do cukierni dopiero po południu. Od razu poszedł na zaplecze chcąc zobaczyć jak to wygląda od kuchni, no i czy znajdzie tam miejsce dla siebie.
- Taka-chan - zaskoczył go od tyłu szepcząc mu to do ucha i ze śmiechem odsuwając się zaraz od niego kiedy podskoczył przestraszony.

Jun
- Jeszcze nie wiem Jun - przyznał szczerze. - Mogłem ale... ale to chyba by nic nie dało - wymamrotał. - Ja się starałem Jun - szepnął.

Mara_Jade pisze...

- Leniwie - przyznał szczerze. - Zrobiłem tylko trochę jedzonka na kolację i znalazłem ci kelnerkę. Aiko, mama Maxa, powiedziała mi że zwolnili ją z pracy. Co prawda jest w ciąży i pewnie będzie musiała na siebie uważać za parę miesięcy, ale... tj nie zaproponowałem jej tej pracy. Tylko tak tobie mówię że ona pewnie chętna będzie - uśmiechnął się lekko.

Jun
- Chyba nie, aż tak źle nie jest - odparł uśmiechając się lekko. - Ok to teraz chodź - poprowadził Juna do studia nagraniowego, swojego własnego. - Dlatego właśnie mówiłem że przesadził...

Mara_Jade pisze...

- To tylko taki pomysł - odparł spokojnie. - No i nic jej nie obiecywałem ani nic, więc jak ci się nie spodoba to nawet jej nie proponuj - z wdzięcznością wziął kubek z czekoladą do rąk i usiadł na jednym z krzeseł w kuchni, trochę zmęczony od utrzymywaniu się na kulach. - Przyjdą na kolację, na 19tnastą - dodał spokojnie. - Są naprawdę w porządku.

Jun
- Cieszę się Jun, ale eh no ja nie lubię takich prezentów - wymamrotał. - Po prostu nie lubię - westchnął ciężko. - No i nie wiem co mam z tym zrobić teraz...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię, wiesz? - odważył się mu w końcu powiedzieć, popijając trochę czekoladę. - Pomóc ci może troszkę? Mogę poodbierać zamówienia np - zaproponował. - Skoczę tylko po wózek bo bedzie mi łatwiej lawirować.

Jun
- Uhm eh na razie nie ruszam bo musze porozmawiać z Alexem o tym jak się obsługuje takie cudo - przyznał szczerze. - Ale jak już rusze to zaproszę Ryu by nagrać dokładniej jego piosenkę dla ciebie - uśmiechnął się lekko. - O i mam też pokoik dla Yuyi. Maluch bardzo przeżył brak Takano wiesz?

Mara_Jade pisze...

- To ja stanę przy kasie - stwierdził idąc do kasy i odbierając zamówienia. Kiedy zaczął pomagać wszystko poszło sprawniej.

Jun
- Uhm, nadal nie wiem jak rozwiązać problem ze szkołą Yuyi. Dzieci się na niego uwzięły - westchnął ciężko. - Bo nie ma mamusi i tatusia...

Mara_Jade pisze...

- Idź się ogarnij, a ja tu posprzątam i pójdę do domu. Dam Yuyi jeśc i przygotujemy razem pralinki... dla Maksa i jego rodziców. Yuya tego bardzo chciał - przyznał szczerze.

Jun
- Rozmawiałem i nic się nie zmieniło. Ostatnio zepchneli malucha ze schodów. Yuya twierdzi że to nic... ale eh widać że chodzi do szkoły coraz mniej chętnie.

Mara_Jade pisze...

- To sam przepis poprosimy - uśmiechnął się zbierając się do wyjścia. - Lecę bo maluch będzie zły że się spóźniam - zaśmiał się tylko.

Jun
- Bardzo śmieszne - dźgnął go palcem w bok. - EH Jun ze mnie już też się śmiali. Yuya mnie bronił ale to tylko pogorszyło sprawę - przyznał szczerze. - A to taki wspaniały dzieciak. Naprawdę...

Mara_Jade pisze...

- Wujek! - Yuya od razu się do niego przytulił ciągnąc go zaraz do kuchni i podając mu pralinkę. - Posmakuj, posmakuj - poprosił go czekając na opinię z niecierpliwością. Tomo również na nich zerknął przygotowując sałatke owocową.

Jun
- Nie śmiali mi się w twarz Jun - zaśmiał się lekko. - Tylko w rozmowie z Yuya śmiali się z jego niepełnosprawnego wuja - wyjaśnił. - Nie było mnie przy tym.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się lekko widząc szczęście wypisane na twarzy chłopca kiedy pieczołowicie pakował pralinki dla Maksa i jego rodziców, chcąc im je wręczyć na dowidzenia. Tomo posmakował saładki i uznając że jest już gotowa, postawił ją na stole.
- Taka-chan? Otworzysz? - poprosił go siadając na fotelu wyraźnie zmęczony. Bolały go ręce i nogi trochę też. Musiał odsapnąć.

Jun
- To zależy od dziecka. Ja myślę że większość tych dzieci to dobre maluchy, tylko... mają złego lidera.

Mara_Jade pisze...

Aiko uśmiechnęła się do niego lekko podając mu mały prezent do domu. Kawę i szarlotkę, którą upiekła.
- Aiko Kira, a to...
- Takuto - przejął pałeczkę mężczyzna ściskając dłoń Takano z uśmiechem. - I Max - pokazał na chłopca.
- Dzień dobry - przywitał się malec i zaraz pobiegł z Yuyą do jego pokoju.

Jun
- Ja wiem, tylko jeszcze nie wiem co - przyznał ze śmiechem. - Ale coś wymyślimy.

Mara_Jade pisze...

- Niech się bawią - zgodził się chłopak, witając się z gośćmi. Aiko uśmiechnęła się lekko, siadając na kanapie.
- Max uwielbia Yuyę - przyznała ze śmiechem. - Ciągle o nim mówi.

Jun
- Mhm no nic, jakoś damy radę - uśmiechnął się, łapiąc nagle Juna za rękę. - Ne... trochę boli - wymamrotał. - Skurcz mnie złapał...

Mara_Jade pisze...

- Tak, koniecznie - zgodził się Takuto, idąc za Takano do kuchni i zostawiając Aiko by porozmawiała sobie z Tomo. - Długo jesteście razem? - zainteresował się wystawiając kubki i czekając z nim aż woda w czajniku się zagotuje. - Szalałem za nim w liceum - przyznał się ze śmiechem. - Nie byłem wtedy pewien czy wolę facetów czy kobiety - podrapał się po głowie.

Jun
- Przepraszam - mruknął cicho, pomagając mu trochę z rozmasowywaniem. - Jeszcze czasem łapią mnie skurcze...

Mara_Jade pisze...

- Tak było w podstawówce. W liceum już był pełnoprawnym mężczyzną - zachichotał Takuto, biorąc dwie herbaty i zanosząc do salonu.
- Takano-san - Aiko uznała że jeszcze należy się do niego zwracać formalnie, czym wywołała śmiech ze strony Tomo, gdy ten zobaczył zaszokowaną minę Takano. - Czy zechciałbyś spróbować szarlotki? To przepis mojej mamy, taki smak dzieciństwa, ale jako że jesteś cukiernikiem z prawdziwego zdarzenia to może wydałbyś werdykt na moje amatorskie zapędy? - zaproponowała okropnie się przy tym czerwieniąc. Strasznie zdenerwowana i niepewna.

Jun
- No tak, ale bo ciągle potrzebuję pomocy, mimo że tak strasznie się staram tego nie robić - wyjaśnił cicho.

Mara_Jade pisze...

- Więcej cynamonu - zapisała sobie szybko, po czym upiła łyczek herbaty.
Tomo też spróbował szarlotki, ale podbierając jej z talerzyka Takano. Wiedział, że jak cały kawałek zje to już potem nic więcej w siebie nie wciśnie.
- Pomyśleliśmy z Aiko że możnaby zastraszyć dzieciaka - rzucił od tak. - Głupi pomysł, wcale nam się nie podoba, ale...

Jun
- No tak, ale mmimo wszystko nie ważne ile się staram to nie wychodzi - żachnął się cichutko. - Przechodzi - dodał zaraz, kiedy poczuł jak ból w nodze mija.

Mara_Jade pisze...

- Ale jeśli my przeprowadzimy pogadankę, to dzieciaki mogą ich jeszcze bardziej szykanować - stwierdził spokojnie Takuto. - No wiesz, będą gadki w stylu sam nie możesz sobie poradzić, rodzice robią to za ciebie...
- Mhm no to może powinniśmy nauczyć Yuyę i Maxa jak się powinni bronić? - zaproponował spokojnie Tomo. - Np jak odpowiedzieć na zaczepki... i tak dalej.

Jun
- No tak, ale nadal czasem wolę iść na wózek - przyznał się bez bicia. - No bo na kulach szybko się męczę...

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie wiem - przyznał cicho Tomo. - Pomyślałem tylko... że jakby się udało to tamtym dzieciom znudzi się znęcanie... no bo co to za frajda jak ofiara potrafi się obronić?

Jun
- Nie zaprzeczę - przyznał z uśmiechem. - Radzę sobie dość dobrze - stanął znów o kulach powoli idąc do salonu i siadając na kanapie. - No i mogę poruszać się na dwóch nogach.

Mara_Jade pisze...

- Możemy spróbować - zgodził się Takuto, a Aiko przytaknęła z uśmiechem, smakujac sałatki postawionej na stole.

Jun
- No tak, ale nie przeceniaj mnie.

Mara_Jade pisze...

Tomo wywrócił oczyma.
- No bo ja tu jestem tylko pomocniczy kucharz, normalnie przed gośćmi stawiamy jego dania, moje nie nadają się do spożywania - zażartował na co Yuya zmrużył oczka.
- Nieprawda! Curry jest najlepsiejsze! - oświadczył wesoło.
- Widzisz? Musisz się bardziej doceniać - zaśmiała się Aiko.

Jun
- No dobra, zabrakło mi argumentów. Masz rację - zachichotał chłopak na chwilę opierając głowę o jego ramię. - A jak już zacznę biegać to pojedziesz ze mną na wyścigi motorów.

Mara_Jade pisze...

- O daniach drugiej kategorii alla Tomo-chan - roześmiał sie Takuto. - O jego niskiej samoocenie i takich tam pierdołach.
- Aż tak się nie żaliłem - zaprzeczył Tomo chowając się za kubkiem gorącej herbaty.

Jun
- Nie chcę wcale twojego. Wezmę swój. Lepiej mi się go prowadzi - przyznał szczerze i przeciągnął się lekko. - Ale obiecuję nie wariować.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no nie wiem czy mogę tobie wierzyć. Wszystko byś powiedział żeby mnie przekupić - pokazał mu język drocząc się chwilę z nim. - No ale dobrze, w drodze wyjątki ci uwierzę - puścił do niego oczko.

Jun
- Nie będę szarżował aż tak bardzo... po prostu dawno się nie ścigałem no - przyznał szczerze. - Mhm w Tokyo... ano czemu nie. Niech tak będzie.

Mara_Jade pisze...

- Oh naprawdę? - kobieta spojrzała na niego nieco zaskoczona. - Ale...ale ja jestem w ciąży - dodała bez ogródek. uznała że nie ma sensu oszukiwać.

Jun

- Dobrze, jestem za - zgodził się zacierając ręce z uciechy. - Ale będę uważał - obiecał mu to.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - uśmiechnęła się do niego. - Chętnie przyjmę tę pracę - dodała zaraz nakładając sobie trochę curry.

Jun
- No już więcej uziemiony nie będę - obiecał mu ze śmiechem. - Nie dam się znów wpakować na wózek.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego, zamykając oczy. Był trochę zmęczony i ledwie się trzymał przy gościach.
Yuya wbiegł do pokoju z Maksem siadając pomiędzy nich by zacząć jeść. Zgłodnieli.

Jun
- Hai, hai, ganbarimasu - obiecał mu śmiejąc się przy tym radośnie. - Ano ne, dango mi wyszły?

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - chłopcu zaświeciły się oczka z radości. - Jeszcze nigdy nie byłem w wesołym miasteczku - przyznał mu się. - Ale wujku? Pojedziesz ze mną kolejką? - upewnił się.
- Pojedzie, pojedzie. Nie zostawi cię samego przecież - Tomo poczochrał chłopca po włosach.

Jun
- Tak jest dango-sensei - zasalutował mu smakując potrawy. W końcu chciał by wyszły jak najlepiej.

Mara_Jade pisze...

- My się będziemy już zbierać - uznał po dłuższej chwili Takuto nie chcąc im już dłużej przeszkadzać. - Następnym razem zapraszamy do nas - dodał jeszcze, a Yuya na chwilę zeskoczył z kanapy by przynieść pralinki, które wręczył Aiko
- Robiłem je z wujkiem Tomo - pochwalił się. - Wujek Takano powiedział, że są pyszne - dodał na swoje usprawiedliwienie. - Proszę.
- Dziękuję skarbie - kobieta przytuliła go mocno. - Musisz nas koniecznie odwiedzić.

Jun
- Powinieneś odwiedzić jej grób - stwierdził po prostu Tomo. - Dawno tam nie byłeś, a teraz możesz to zrobić kiedy tylko chcesz.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze - Tomo podniósł się z kanapy, całując go lekko na pożegnanie. - O której jutro mamy być gotowi? - zapytał go zaraz, kiedy Yuya zabrał się za sprzątanie.

Jun
- O... no to jeszcze obowiązkowy esej na 30 stron - zaśmiał się serdecznie. - O tym co się u ciebie zmieniło, no i musisz przedstawić jej Ryu.

Mara_Jade pisze...

- Czyli przed siódmą, będziemy gotowi - obiecał mu żegnając go jeszcze i zamykając drzwi. - No dobra maluchu, idziemy się myć - zagonił Yuyę do wanny.

Jun
- Piękny wstęp, myślę że część z kratkami jej się spodoba. Będzie ci kibicowała - pokazał mu dwa kciuki w górę.

Mara_Jade pisze...

Tomo wychylił się z kuchni by mu pokiwać.
- Domyśliliśmy się - pokazał mu palcem torbę podróżną, w którą spakowali się oboje. - Zjesz naleśnika? Usmażyłem za dużo - przyznał szczerze, pakując część do pudełek śniadaniowych na drogę.

Jun
- Najważniejsze, że się u niej pojawisz. Ona na pewno się ucieszy a i ty poczujesz się lepiej - poklepał go po plecach.

Mara_Jade pisze...

- No bo wczoraj powiedziałeś, że jeden dzień to za mało na wesołe miasteczko, więc pomyślałem, że będziesz chciał zostać na cały weekend - odparł zgodnie z prawdą, pakując naleśniki do torby. - Ok, jesteśmy gotowi - uśmiechnął się do niego lekko. - Ne... spakujesz mi wózek? - poprosił go jeszcze. - Nie wiem czy dam radę wytrzymać cały czas o kulach - przyznałszczerze.

Jun
Pacnął go w łeb dwa razy i pogroził mu palcem przed oczyma.
- Nie marudzić tak - poprosił go. - Twoja mama cię kochała - puknął go w czoło. - Jego też, ale ona wie co on ci robił. Na pewno was obserwowała - burknął. - I na pewno nie ma ci nic za złe.

Mara_Jade pisze...

- tak jest, szefie - zasalutował mu, dopijając swoja kawę i zbierając Yuyę ze sobą. Wsiadł do samochodzu, zamykając od razu oczy, a Yuya usadowił się z tyłu zapinając się pasami.
- Wujku? A jak jest w Tokio?

Jun
- Nie ma co gdybać mój drogi głupolu. Było jak było, teraz będzie lepiej, a ona na pewno stanęłaby za tobą.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie oddał uścisku, s€iaąc sie jęńie na równym oddechu.
- To ja jutro, spotkam się z Alexem. Zapytam go o parę rzeczyok>?

Jun
- Pewnie, może być tylko lepiej.

Mara_Jade pisze...

- Tak, sam. Ale nie zajdzie mi długo. Może z półtorej godzinki - uśmiechnął się do niego wychodząc z samochodu i opierając się o niego mocno.
- Wujku? Kupimy mange? - zapytał go Yuya widząc nowy tom jego ulubionej mangi. - Do poczytania w pociągu.

Jun
[no idea... jakos nie mam weny...]

Mara_Jade pisze...

- Dooobrze - zgodził się Tomo samemu kupując sobie magazyn i dołączając do nich przy kasie. Chwilę później siedzieli już w pociągu. Yuya przy oknie z manga na kolanach. Tomo odłożył kule na górę i delikatnie przytulił się do Takano zaczynając przeglądac gazetę.

Mara_Jade pisze...

- Ale tak wszystkich, wszystkich? - zamrugał patrząc na niego. - Bo ich jest dużo - przyznał szczerze. - I niektórych nie ma nagranych - dodał zaraz. - Poprosze - obiecał wracając wzrokiem do tekstu. - Zobacz! Piszą o twojej cukierni - pokazał duży artykuł o tytule 'Mistrz na prowincji'.

Mara_Jade pisze...

- Jest trochę o zaniedbanym właścicielu - wskazał na odpowiedni fragment. - Ale pozostałe... same pochwały. Dała ci 4,5 gwiazdki na pięć możliwych. Gratulacje - ucałował go lekko w policzek.

«Najstarsze ‹Starsze   2001 – 2200 z 4999   Nowsze› Najnowsze»