piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2201 – 2400 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- I dobrze, że ci odjęła. Masz nauczkę - trzepnął go pieszczotliwie przez głowę, wracając do reszty artykułów w gazecie. - Poza tym potem i tak oddajesz mi parter, twoje królestwo będzie na pierwszym piętrze i tylko pierwszym piętrze - zaśmiał się lekko. - No bo parter przerobię na piekarnię... w sensie półki z pieczywkiem.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też - przytulił się do niego trochę, przekartkowując znów gazetę i zatrzymując wzrok na kolejnym interesującym go artykule.

Mara_Jade pisze...

[bedziesz po 12? bo ide sie myc ^^]

Mara_Jade pisze...

- Kolejke górską - odparł chłopiec z wyraźnym zachwytem. - Taka duża jest? - zapytał zaraz. - A Tomo-chan nie będzie się bał?
- Oj no o mnie się nie martw - wywrócił oczyma Tomo. - Ja was pooglądam z dołu - zaśmiał się nieco. - Nie czuję się na siłach by siadać w wagonikach kolejki górskiej - wyjaśnił zaraz Takano

Mara_Jade pisze...

- Powiem - obiecał, siadając jednak na wózek. Uznał że skoro ma ich obserwować to może siedzieć. Będzie mu łatwiej wykadrować fajne zdjęcia.
- Wujku? - Yuya przytulił się lekko do Takano. - Dziękuję, że zabrałeś mnie na wycieczkę.

Mara_Jade pisze...

- Ale dużo! - krzyknął maluch nie wiedząc na czym podziać oko. - Duża kolejka górska - pokazał na nią. - Ona pierwsza - zdecydował z wielkim uśmiechem.
- Tylko mi się ładnie pilnować. Nie daj mu nikogo podrywać Yuya - poprosił chłopca.

Mara_Jade pisze...

- Wujku, wujku a jak będę się bał to mogę się przytulić? - zapytał go szeptem maluch, zanim zdołali wejść do wagonika. Dostali jasne instrukcje, Tomo zrobił im zdjęcie i ruszyli.

Mara_Jade pisze...

yuya tymczasem krzyczał przez pierwsze chwile, żeby potem roześmiać się serdecznie i zaklaskać w dłonie kiedy skończyli.
- Wujku jeszcze raz! - poprosił go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Nie, ale zostałem poderwany i dostałem darmową kawę od pana od żetonów - wskazał na starszego dziadka, który pokiwał wesoło do Takano ręką.
- Teraz na strzelnicę! Wujek ustrzeli Tomo-chanowi misia! - oświadczył wesoło.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaklaskał w dłonie od razu biorąc pandę na kolana.
- Mogę też spróbować? - zapytał zaraz biorąc strzelbę i podnosząc się z wózka. - Pomożesz mi? - zapytał go cicho, trochę niepewnie stojąć.

Mara_Jade pisze...

- Jak ci ustrzelę bryloczek to też będziesz się cieszył? - upewnił się tylko strzelając 3 razy, ale trafiając tylko dwie puszki. Mężczyzna pozwolił mu wybrać mniejsza maskotkę, więc Takano zyskał wiewiórkę z epoki lodowcowej. - Proooszę - ucałował go mocno w usta. - Teraz Yuyi kolej.

Mara_Jade pisze...

- Misia - pokazał na zabawkę biorąc ją od razu i przytulając do siebie. _ Teraz karuzela - poprosił Takano. 0 I samochodziki!

Mara_Jade pisze...

- I dopiję swoją kawę - uśmiechnął się lekko, a mały od razu przystał na propozycję Takano ciągnąc go już na karuzelę. Tomo popchał wózek na miejsce, znów robią im parę zdjęć.

Mara_Jade pisze...

- Taak wujku - odparł chłopiec patrząc przez szybkę. - Sugoi! Wujku wujku zobacz! - wskazał na małego robaczka Tomo na ziemi i pomachał mu zawzięcie.

Mara_Jade pisze...

- Taak - uśmiechnął się szeroko chłopiec. - Wujku! - Yuya pobiegł na chwilę do Tomo wskakując mu na kolana. - Tam było tak wysoko! Byłeś taka kropeczka!
- Naprawdę? Niemożliwe - chłopak poczochrał małego po włosach i przytulił go mocno. - Gdzie teraz?
- Samochodziki!

Mara_Jade pisze...

- Ano ne... mogę z wami w samochodzikach pojeździć? - zapytał nagle Tomo, chcąc też trochę się rozerwać. - Usiądę z Yuyą, on będzie gazował - uśmiechnął się lekko.
- Taak! Musisz wujku, musisz! - chłopiec oszalał z radości.

[lecę spać troszkę :) dobranoc]

Mara_Jade pisze...

- Ale pan Tanaka powiedział że popilnuje - odparował spokojnie Tomo uśmiechając się do niego. Zdążył się zakumplować ze staruszkiem, który właśnie do nich podchodził.
- Dzień dobry - przywitał się z Yuyą podając mu lizaka, po czym poklepał Takano po ramieniu. - Idź się bawić ze swoją rodziną - poradził mu.

Mara_Jade pisze...

- Teraz Taka-chan to nasz wróg. Potłuczmy go trochę - zaproponował konspiracyjnym szeptem Yuyi. - Oczywiście nie za dużo - dodał śmiejąc się, kiedy Yuya wykierował samochodzik do Takano i chwilę później przeżyli pierwszą stłuczkę śmiejąc się radośnie, bo zagonili Takano w róg, z którego zawsze trudno było wykierować.

Mara_Jade pisze...

-Uciekaj, nie daj mu nas dogonić - porążł mu Tomo śmiejąc się lekko, za każdym razem, kiedy Yuya zrobił gwałtowny zakręt.

Mara_Jade pisze...

Yuya śmiał się radośnie niezależnie od tego ile razy ktoś ich stuknął. Tomo też miał radochę iąż żal było schodzić, kiedy nadszedł czas.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - Tomo uśmiechnął się lekko, łapiąc Takano za rękę i głaszcząc go po niej. - To musiało być straszne - poklepał go po łapce.
- A ja nie płakałem - uśmiechnął się dumny z siebie Yuya. - Na lody? - zapytał Takano.

Mara_Jade pisze...

Tomo sobie poradził jadąc tuż za nimi, mimo przeszkadzających mu maskotek. Uznał że trzeba by je zapakowac do jakiegoś wora.
- Ja poprosze waniliowe z polewą czekoladową i bitą śmietaną - zażyczył sobie lodziki.

Mara_Jade pisze...

- O...albo pojadę z nim je odwieźć jak będziecie na kolejnej atrakcji - zaproponował z delikatnym uśmiechem, przytulając się zaraz do Takano, kiedy Yuya mocował się z aparatem.

Mara_Jade pisze...

- O to się nie martw. Pan Tanaka zna każdy kąt tutaj to mi pokaże - uśmiechnął się szeroko, patrząc na zdjęcia. Nawet ładnie wyszli. - Potem Yuya pomoże mi wybrać i... zrobimy album - stwierdził wesoło. - Będziemy mieć pierwszy album razem - ucałował lekko Takano w policzek.
- Bardzo się podoba - uśmiechnął się Yuya. - A pójdziemy jeszcze do gabinetu strachów?

Mara_Jade pisze...

- Mhm a co tam znajdę? - zapytał go również szeptem uśmiechając się do niego lekko, jedząc lody.
- Wujku? A potem jeszcze bym chciał na tą kolejkę co tak wiruje mocno - wyjaśnił Yuya, bo jak tylko ją zobaczył to chciał zobaczyć jak się w niej jedzie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Yuya zaczął zajadać się lodami. - Pyszne - uśmeichnął się szeroko.
- Ano pycha - zgodził się Tomo, bardziej zajmując się bitą śmietana niż lodami.

Mara_Jade pisze...

- Dużo ma tych lunaparków? - zainteresował się zaraz Tomo wcinajac dalej bitą śmietanę. - No i które atrakcje sam wymyśliłeś?

Mara_Jade pisze...

- Możemy - zgodził się Tomo, kończąc bitą śmietanę i dzieląc lód na dwie części, jedną przekładając Takano do miseczki drugą wcinając. - Ale pokażmy też Yuyi Tokyo Tower. Myślę, że będzie zachwycony - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się muskając jego policzek ustami. - Dbam żebyś mi przytył, bo ja chcę jakiś dobry, dziki seks mocny. Trochę brutalny - szepnął mu do uszka. - Musisz mieć siłę.

Mara_Jade pisze...

- Sobie też, ale wcale mi on nie przeszkadzał - żachnął się przytulając się lekko do jego ramienia. - Więc jedz ładnie, żebyś miał siły później - puścił do niego oczko, samemu powoli kończąc swój deser, bo Yuya zaczynał się trochę niecierpliwić.

Mara_Jade pisze...

Yuya wtulał się w niego mocno chowając się za nim przy co straszniejszych punktach, a kiedy wyszli był calutki blady.
- Ale strasznie było - szepnął do Takano. - Ale ale fajnie - dodał po chwili z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Było fajnie - przytulił się jeszcze chwilę do Takano, pokonując swój strach.
- No to ja zabiorę Yuyę do gabinetu krzywych luster - zaproponował Tanaka biorąc chłopca za rękę. - Damy im chwilkę czasu, co nie? - uśmiechnął się do malucha.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kotek - przytulił się do niego lekko, pozwalając mu się zanieść aż do łabędzia. Nigdy na takim przybytku nie był.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ma romantyczną dusze - ucałował go mocno, opierając głowę o jego ramię i uśmiechając się lekko. - Jest pięknie - przyznał szczerze

Mara_Jade pisze...

- To czemu o siebie nie dbałeś jak mnie nie było? - zapytał go cicho, oddając pocałunki z równą pasją.

Mara_Jade pisze...

- Nawet jeśli, to nie usprawiedliwiało twojego zaniedbywania siebie - pogroził mu palcem przed nosem ostatni raz całując go mocno kiedy z pluskiem wlecieli do basenu na końcu atrakcji.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... no nie wiem - klepnął go po głowie parę razy, wtulając sie w niego. - Tam są - odnalazł ich pierwszy wskazując ich dłonią.

Mara_Jade pisze...

Tomo nic mu na to nie odpowiedział, a chłopiec uśmiechnął się szeroko wchodząc Tomo na kolana.
- Śmiesznie1 - oświadczył radośnie. - Byliśmy chudzi, duzi, mali, brzydcy, powykręcani - powymieniał śmiejąc się za każdym razem.
- Dużo wrażeń dzisiaj masz - Tomo pogłaskał go po głowie. - Bardzo dużo.
- Dziękuję wujku! - Yuya utulił Takano.

Mara_Jade pisze...

Yuyi zaburczało w brzuszku kiedy kobieta wreszcie po nich podjechała.
- Chyba zamówimy pizzę, co? - zaproponował Tomo nie mając ochoty na gotowanie. - No chyba że Taka-chan ma lepszy pomysł - spojrzał na niego z wyraźną nadzieją.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - chłopiec ładnie mu zasalutował i przymknął oczki przytulając się do niego. Przysnął w samochodzie budząc się dopiero kiedy mieli wysiadać. - Jaki duży blok! - wykrzyknął pierwszy raz taki widząc.

Mara_Jade pisze...

- Raz, z mamusia - uśmiechnął się lekko, przytulając się mocno do Takano. - W szpitalu do tatusia - dodał zaraz. - Ale tylko raz.
- To uważaj... tu w Tokio windy lubią robić psikusy - wyjaśnił mu Tomo, ziewając nieco. - Zatrzaskują się i nie chcą wypuścić ludzi.

Mara_Jade pisze...

- Nie zatniemy? - chłopiec spojrzał na niego odrobinkę przerażony. - Na pewno? - wszedł do mieszkania i ściągnął buty. - Sugoi! Jaki duży domek! - chłopiec wbiegł do środka patrząc od razu przez szybkę na Tokio. - Wow... - wyrwało mu się.
- Zacinają się, parę razy się mi to zdarzyło w tokio - burknął Tomo odstawiając wózek i biorąc kule. Teraz już nie potrzebował wózka.

Mara_Jade pisze...

- Ładnie - przyznał wesoło chłopiec. - Uhm z wujkiem Tomo? - zapytał go zaraz ściskając w dłoniach maskotkę która sobie wygrał.
- A to świnka, nie zje znami pizzy? - Tomo wybrał odpowiedni numer zamawiając to co chcieli .

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - zawstydził się chłopiec, mocno się do niego przytulając. - Ja nie chciałem popsuć - wyszeptał tuląc się do Takano i do swojej maskotki. Po prostu nie wiedział czy da radę sam w nowym domku. Przecież nawet jak spał u Takano to na początku razem z nim w łóżku, a potem już było dobrze.
- Zamówione - Tomo odłożył telefon wykładając się na sofie i włączając sobie telewizję. - Jak już skończycie tam flirtować - zażartował. - To leci dobra bajka.

Mara_Jade pisze...

- Shrek 3 - odparł Tomo kładąc się wygodniej na kanapie i przymykając oczy. Ukrył twarz w dłoniach lekko ziewając.
- Oglądać - Yuya przytulił się mocno do Takano. - Ale... - zeskoczył z jego kolan i pobiegł do kąta gdzie widział kocyki. Przykrył jednym Tomo, drugi narzucił na siebie i Takano. - Teraz oglądamy - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Smacznego - powtórzył maluch biorąc kawałek pizzy i jedząc go spokojnie. - Wujek śpi... - zauważył cichutko.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię, Momo-chan - wymamrotał chłopak przez sen, wtulając się mocniej w poduszkę. - Jesteś super chomikiem - dodał jeszcze przeciągając się i z podusią przy piersi śpiąc smacznie dalej.

Mara_Jade pisze...

Yuya skończył 3 kawałek pizzy i z lekkim zawodem stwierdził że bajka dobiegła końca.
- Umyję się - powiedział do Takano, nie chcąc mu wchodzić w drogę i chcąc być grzecznym.

Mara_Jade pisze...

Yuya popluskał się jeszcze trochę i w końcu wyszedł z wanny szybko się wycierając. Kiedy wrócili do sypialni całe łóżko było zajęte. Tomo rozłożył się na nim, najwyraźniej rzucając się we śnie.
- Gdzie pośpimy?

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię wujku, dobranoc - szepnął mu jeszcze chłopiec przytulając się do niego mocno i zasypiając kilka chwil później.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się niedługo po nim, więc kiedy Takano wrócił, siedział już w salonie ubrany i umyty, z mokrymi jeszcze włosami, popijając kawkę.
- Ohayou - przywitał się z Takano z promiennym uśmiechem. - Panda robi za dobrą poduszkę - dodał śmiejąc się pod noskiem.

Mara_Jade pisze...

- Oj bo ja lubię spać sam, jak jest wygodne łóżko - pokazał mu język, po czym zaczerwienił się po czubek głowy. - Skąd wiesz o Momo-chan? - zapytał go wykręcając sobie palce. - Momo-chan był moim chomiczkiem... miałem 7 lat kiedy go dostałem. Mój pierwszy najlepszy przyjacie;.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... ale to straszne, niepotrzebnie cokolwiek mówiłem - wymamrotał, nie rozumiejąc dlaczego śnił mu się chomik. Wywrócił oczyma przeciągając się i podchodząc powoli do kuchni. Usiadł na jednym z wysokich krzeseł. - Umówiłem się z Alexem za 2 godzinki.

Mara_Jade pisze...

- No bo nie mogliśmy mieć psa ani kota... bo by się pałętał po piekarni i sanepid zrobiłby swoje, więc dostałem chomika. Długo o zwierzątko rodziców męczyłem - przyznał się bez bicia. Po czym uśmiechnął się lekko do niego. - No i Momo-chan zawsze był przy mnie jak miałem trudne pierwsze dni skoły.

Mara_Jade pisze...

- Shut up - pstryknął go palcem w nos, bo akurat znalazł się w jego zasięgu. - Jak już stanę na nogi pogram ci niegrzeczną uczennicę - obiecał całując go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Shut up - powtórzył tylko wywracając oczyma. - Dla ciebie mogę się czasem przebrać. Tylko się nie przyzwyczajaj - poradził mu wstając i witając się z rozbudzonym Yuyą, który od razu się w niego wtulił.
- Wujek Takano jest cieplutki w nocy - wyjaśnił swój dobry humorek. - I mięciutki!

Mara_Jade pisze...

- Pychaaa - zachwalił go Yuya, wcinając jedzonko. Gdzie Tomo wymiękł w połowie.
- Przepraszam - mruknął w jego stronę, chociaż podejrzewał że Takano już się przyzwyczaił do jego mało pojemnego brzucha.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan ale ja już nic nie mogę - wymamrotał oddając mu całośc, ale pijąc posłusznie herbatkę.
- Dobrze wujku - uśmiechnął się chłopiec kończąc jedzonko i biegnąc do łazienki.

Mara_Jade pisze...

- Hai, hai, wszystko zanotowane i zakodowane w pamięci - ucałował go jeszcze mocno zanim wyszedł. Umówił się z Alexem nie tak daleko, ale zanim tam dojdzie pieszo to trochę mu to zajdzie.

Mara_Jade pisze...

- Duże miasto - odparł chłopiec zgodnie z prawdą. - Ale fajne! Tylko z wujkiem, ja sam nie - pokręcił główką. - Zgubiłbym się - przyznał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Obiecujesz wujku? I już nas nie zostawisz? Nie nakrzyczysz że mam już nie przychodzić? - zapytał cicho, pijąc gorącą czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Ale na pewno złamiesz o krzyczeniu - złączył nim paluszek. - Bo jak będę niegrzeczny to krzykniesz pewnie - uśmiechnął się szeroko, przytulając się do niego moooocno. - O wuja! - zaczął machać przez szybkę Tomo.

Mara_Jade pisze...

- A żyje i nawet dobrze mu się wiedzie. Dostał nowy zespół który nawet mu dobrze zarabia - uśmiechnął się lekko spowalniając ich trochę o kulach. - Ah! Prosze - podał mu wypaloną płytę ze wszystkimi jego piosenkami.

Mara_Jade pisze...

- Tak, zaprosiłem go. Powiedział, że na pewno nas odwiedzi, ale da znać zanim to zrobi - uśmiechnął się lekko. - Uhm przepraszam spowalniam was - zmartwił się, starając się za nimi nadążać tak szybko jak tylko mógł, co wcale łatwe nie było.

Mara_Jade pisze...

- I nie jesteś zły? - zapytał go cicho, zwalniając jeszcze trochę bo powoli zaczynał się męczyć. - Kocham cię - wymamrotał, podając mu jeszcze jedną płytę. - To... to mój nowy singiel. Nagrałem go dziś.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie. Chcę dojść do domu o własnych siłach - uparł się trochę. - Um bo ja mam wymieniać jeszcze kule na wózek wiesz? - przypomniał sobie że tego mu nie powiedział.

Mara_Jade pisze...

- No bo biorę wózek jak gdzieś dalej idę, a Alex mieszka blisko - przypomniał mu spokojnie. - No przecież wiesz że tak jest noo...

Mara_Jade pisze...

Tomo natomiast usiadł w windzie już nie mając siły stać. Bolały go ręce i kręgosłup. Troszeczkę przesadził, ale nie zamierzał się do tego przyznawać.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - zasalutował mu dochodząc do mieszkania i siadając na wózek. - Kocham cię Taka-chan - złapał go za rękę i pociągnął do siebie całując go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Dwieee - zaproponował Yuya. - Ja bym chciał do parku na zabawowy plac - poprosił.
- A ja... - Tomo zamyślił się. - Po makaroniki do twojego kolegi.

Mara_Jade pisze...

- Wezmę je na kolana - zaproponował Tomo, uśmiechając się do niego. - Tylko weź moje kule - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? Mogę dziś spać u ciebie? Uhm i mogę się przywitać z Jolie? - zapytał go chłopak, bo wiedział, że Yuya ma obiecany nocleg u dziadka.

Mara_Jade pisze...

- Dziadek mówił że go zabiera na dwie trzy noce - uśmiechnął się delikatnie. - Ma jakąś niespodziankę dla malucha, no i stęsknił się za nim troszkę - mruknął. - Więc przyjdę dziś na noc - obiecał mu to.

Mara_Jade pisze...

- Myślę, że jest. Gdyby nie był to by z nami chętnie nie przyjeżdżał i nie przychodziłby prawda? - uśmiechnął się lekko kiwając do Yuyi któremu udawało się bujać wysoko, znacznie wyżej od reszty dzieciaków.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, że go mamy Taka-chan - spojrzał na niego. - Wprowadza trochę zamieszania do życia ale jest kochany. Ah! Za dwa tygodnie jest przedstawienie i masz zaproszenie razem ze mną. Idziemy go oglądac. Gra złego wilka.

Mara_Jade pisze...

- I pójdziemy, już mu to obiecałem... no i jeszcze ciasto z żelkami. Jeszcze nie wiem jak je zrobić, ale dam radę - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma mowy. Ja zrobię - spiorunował go wzrokiem. - Tylko po przepis się uśmiechnę - ucałował go lekko. - A ty zawyrokujesz czy wyszło dobre... a jak nie wyjdzie to mi pomożesz z drugą wersją.

Mara_Jade pisze...

- Mam specjalny segregator - odparł z lekkim uśmiechem, siadając wygodniej na wózku. - Wkładam tam każdy przepis jaki mi piszesz a i swoje własne też. No i mam też parę napisanych jeszcze ręką taty. Na przykład na pyszną bananową drożdżówkę z kawałkami czekolady.

Mara_Jade pisze...

- Makaroniki poproszę... wszystkie rodzaje, po 20 dag każde - poprosił będąc niezwykle wybrednym. - I o... trzy babeczki te malutkie kajmakowe - dodał jeszcze po chwili namysłu. - I wodę niegazowaną... na podróż - zwrócił się do Takano. - To wszystko.

Mara_Jade pisze...

- Wujku, wujku? A będę mógł przyprowadzić Maksika do cukierni? Na czekoladkę? - zapytał go Yuya, kiedy już siedzieli w pociągu i zajadali się babeczkami kajmakowymi, popijając je wodą.
- Pewnie że będziesz mógł - odpowiedział za niego Tomo, za chwilę gryząc się w język. - Tzn... Taka-chan na pewno ci pozwoli.

Mara_Jade pisze...

- Roger - Tomo mu zasalutował gryząc swoją babeczkę kajmakową. - Pyszna - uśmiechnął się szeroko. - Tylko nie mów że to twój przepis, bo zginiesz marnie...

Mara_Jade pisze...

- Ja? - Tomo zamrugał kilkakrotnie i wzruszył ramionami. - Pobawię się z Jolie i szczeniaczkami...a potem... potem się zobaczy - uśmiechnął się do niego sugestywnie.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo, bardzo! - Yuya wskoczył mu na kolana żeby jeszcze troszkę się do niego potulić. - Ale ale jeszcze mój obiecany weekend! - przypomniał mu.
- Podobało się - zgodził się Tomo. - Było sporo zabawy - uśmiechnął się do niego szeroko. - I mam kochaśną pandę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - ucieszył się Yuya tuląc się do niego jeszcze dłuższą chwilę. - Kocham cię wujku - oświadczył poważnie.
- Nee... panda to panda, ty to ty - pstryknął go w nosek. - Panda jest kochana, ale ty bardziej.

Mara_Jade pisze...

Yuya od razu dał mu buziaka schodząc mu zaraz z kolan żeby pooglądać widoki zza okna. Tomo uśmiechnął się lekko.
- Nie mogę cię za bardzo do tego przyzwyczaić bo mój czar pryśnie - zaśmiał się cicho. Dzwi do ich przedziału się otworzyły a do środka wszedł wuj Tomo wraz z dwoma gorylami.
- Wolne? - zapytał z chytrym uśmiechem siadając naprzeciw nich jak gdyby nigdy nic. Ile też mogły zdziałać pieniądze.

Mara_Jade pisze...

- Ah ten świstek - wywrócił oczyma. - On nic nie znaczy - rozsiadł się wygodniej popijając sobie piwko. Yuya nie wiedząc co się dzieje ale czując napięcie wrócił na kolana Takano, a Tomo wyjrzał przez okno nie chcąc dać po sobie nic poznać, ani Takano ani tym bardziej swojemu wujowi.
- Poza tym możesz próbowac mnie stąd wyrzucić, jeśli życie tego malca ci nie miłe - uśmiechnął się do niego słodko mężczyzna.

Mara_Jade pisze...

- Tomo-chan, nie musisz się niczym obawiać - mężczyzna poklepał chłopaka po udzie, zwracając tym samym na sobie jego uwagę. - Ten świstek może nie pozwala mi dopaść ciebie - uśmiechnął się lekko. - Ale nie twoją matkę - dodał z delikatnym uśmiechem.
- I co? Zabijesz ją żeby z powrotem zgnić w kiciu? Wtedy już raczej żadne kaucje ci nie pomogą prawda? - uniósł lekko brew Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczymy, Tomo-chan. Obserwuj i podziwiaj - poradził mu wychodząc z przedziału. Tomo dopiero wtedy pobladł na twarzy i stracił oddech. Yuya zszedł z kolan Takano by ten mógł zająć się chłopakiem.
- On ją zabije Taka-chan, zabije - chłopak popatrzył na niego z wyraźnym przerażeniem w oczach. - Po co wrócił? Po co ja w ogóle się mu sprzeciwiałem...

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze chwilę mu się trząsł w ramionach, wtulając się w niego mocno. Wystukał smsa ale oddał mu telefon kręcąc przecząco głową.
- Lepiej żeby nie wiedziała... lepiej żeby nie wiedziała - oznajmił w końcu. - Jest... jest inny sposób - zagryzł mocno wargi, decydując że on będzie lepszy. Wiedział jak zacierać po sobie ślady, umiał to zrobić. NIkomu nie będzie żal, jak jego wuj nagle zniknie z tego świata. Nie będzie.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie... żadnej policji. Będzie tylko gorzej - wymamrotał ciężko, wtulając się w niego mocno. - Tylko mnie nie zostawiaj.

Mara_Jade pisze...

- Obiecujesz? - wtulił się w niego mocno, pozwalając mu przełożyć się na wózek. - Kocham cię mocno, mocno.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze wujku - chłopiec szybko się zapiął, a Tomo pozwolił to zrobić Takano, bo jeszcze całkowicie się trząsł.

Mara_Jade pisze...

- Mogę z nią porozmawiać? - zapytał cicho wychodząc z samochodu i jadąc do dziadka, żeby mamie powiedzieć co się stało.

Mara_Jade pisze...

Tomo dobrą godzinę spędził z mamą, prosząc ją żeby ta na siebie uważała po czym pojechał z Takano.
- Mogę się napić? - zapytał go, odkręcając sobie jakąś butelkę wina, którea jeszcze stała na stole i wypijając od razu kilka potężnych łyków.

Mara_Jade pisze...

- Haaaai - Tomo wytarmosił Jolie za uszkami, po czym zajął się szczeniakami i dopiero po kilku długich minutach podszedł o kulach do Takano. - Nie dasz mu mnie skrzywdzić? - upewnił się podbierając sobie makaronika.

Mara_Jade pisze...

- Obiecujesz? - zapytał go jeszcze, przytulając się do niego ze wszystkich sił, jakby miał mu zaraz zniknąć. - Kocham cię - ucałował go w policzek. - Przepraszam że tak pobladłem w pociągu...

Mara_Jade pisze...

- Oj no bo... no bo ja lubię przepraszać za głupoty - wymamrotał Tomo na swoje usprawiedliwienie po czym wywrócił oczkami i ucałował go mocno. - Mogę dziś być niegrzeczną uczennicą? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Tak... ale za długo by na to czekać - ucałował go mocno. - Albo albo dobra, poczekamy, skoro ci to nei przeszkadza - dodał cicho.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... no to nie chcę - przyznał szczerze, schodząc z jego kolan i przytulając do siebie Jolie. - Chcę spędzić z tobą miły wieczór. Makaroniki, czekolada na poprawę humoru, twoje ramiona, film... a potem miłą noc... z kochającym mnie facetem.

Mara_Jade pisze...

- Doobrze - Tomo wybrał jakiś oskarowy film angielski którego jeszcze nie widział wsunął płytę do dvd i nastawił odtwarzać na odpowiedni program. Przyniósł im kocyk i poczekał na Takano.

Mara_Jade pisze...

- To - pokazał mu pudełko włączając pilotem film. Usiadł wygodniej, wtulając się w niego pleckami i okrywając ich oboje kocykiem, po czym zaczął pić swój ulubiony nektar.

Mara_Jade pisze...

- Ja go jeszcze nie widziałem - przyznał cicho muskając jego policzek ustami, ale zaraz skupiając się kompletnie na filmie. Przytulił się do niego mocniej pijąc czekoladkę i podjadając trochę makaroników.

Mara_Jade pisze...

- Baaardzo - uśmiechnął się do niego szeroko, odstawiając pusty kubek na stolik. - Dobrze wybrałem - dodał całując lekko jego usta.

Mara_Jade pisze...

- Mhm naprawdę? - spojrzał na niego i uśmiechnął się delikatnie. - No więc kochanie moje... ja po proszę o przejażdżkę do łóżeczka!

Mara_Jade pisze...

- Mhm a jaki mam limit na zachcianki? - zapytał go po japońsku bo nie do końca znał struktury francuskie, ucałował go mocno, wsuwając dłonie pod jego koszulkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie, nie - potrząsnął przecząco głową. - Bo ty nie jesteś lalką kotek, jesteś moim silnym facetem - ucałował go mocno, badając dłońmi jego mięciutki brzuszek i klatkę piersiową. - Jesteś moim facetem - szepnął całując jego wargi.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, nadal walczę z wagą - pryznał mu się, już odpuszczając sobie mówienie od ilu kilogramów do ilu, bo Takano by go zamordował. - Pocałuj mnie - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Dokładnie tak - przyciągnął go mocniej do siebie całując go z pasją, nie dając mu chwili wytchnienia.

[uciekam na trochę :)]

Mara_Jade pisze...

Tomo oddawał mu pocałunki z zapałem oddychając coraz chrapliwiej, jakby ten seks miałbyć jego ostatnim.
- Ne Taka-chan... powiedz że mnie kochasz - poprosił cichutko, delikatnie drapiąc go po plecach, kiedy ten uścisnął jego sutki.

Jun
Amakusa Toma zadzwonił po niego w niedzielę rano, bo dostał przypadek, który nie mógł zaczekać do rana. Rozkładające się już zwłoki wyglądały okropnie. Tomo był co prawda do tego widoku przyzwyczajony ale tu mimo wszystko o mal nie zwrócił zawartości swojego żołądka. Pracował nad nimi całą niedzielę, całą nockę i część poniedziałku. W końcu koło 12 w południe odetchnął z ulgą patrząc na efekt końcowy. Nogi się pod nim ugięły więc opadł na stołek opierając głowę o stół gdzie leżały zwłoki i zanim się obejrzał zdrzemnął się trochę, nie zdając sobie sprawy z tego, że podczas pracy pociął się niechcący nieco powyżej nadgarstka lewego.

Mara_Jade pisze...

- Un po prostu wiem, że nie lubisz jak się ugryzie... myślałem, że drapania też nie lubisz - szepnął mu do ucha bo tylko tyle był w stanie od nadmiaru przyjemności. - Odwyk ci się nie udał - ucałował go mocno w usta.

Jun
- Ała! - krzyknął przebudzając się, kiedy mężczyzna polał mu ranę środkiem dezynfekującym. - Nie krzycz na mnie od samego rana! - jęknął zakrywając ucho jedną ręką, drugą mając więzioną przez Juna.

Mara_Jade pisze...

Jęknął przeciągle wyginając się mimowolnie w łuk. - Kocham cię - krzyknął przy kolejnym dotknięciu jego przyrodzenia.

Jun
- Nie krzycz na mnie! - krzyknął wyraźnie zmęczony. - Nie zauważyłem tego - przyznał cicho. - Jakbym zauważył to bym się tym zajął. I otworzyłem okno - fuknął. - A raczej otworzyłbym jakby dało się otworzyć. Coś z zawiasem masz nie tak.

Mara_Jade pisze...

Tomo zarumienił się strasznie patrząc na niego.
- Uhm weź mnie - poprosił go patrząc na niego sugestywnie i oblizując wargi językiem.

- Szczypie - wymamrotał patrząc na przecięcie. Ściągnął rękawiczki i wyrzucił je do śmeitnika. - Ok... nie mogę poprosić mamy - wymamrotał. - Ona... na razie nie będzie tu jeździła.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem... może jak mi kości spróchnieją - uśmiechnął się leciutko, czekając na niego. - No proooszę!

Jun
- Wujek wyszedł za kaucją - odparł cicho kuśtykając na górę. - Złapał się mocniej poręczy ledwie wchodząc do góry.
- Groził mamie - przyznał cicho.

Mara_Jade pisze...

- Żeby cię wypościć - uśmiechnął się wrednie łapiąc go w pasie i przyciągając do siebie, by pocałować go mocno. - Szybciej - poprosił go.

Jun
- Powiedział, że mi nic zrobić nie może, bo ma zakaz zbliżania się, ale mam jeszcze matkę... - wymamrotał stając na górze z wdzięcznością. Spędził w 'lodówce' cały jeden dzień i światło go trochę oślepiło. - Która godzina? - zapytał go zainteresowany.

Mara_Jade pisze...

Odchylił głowę by dać mu większe pole do popisu i odetchnął głęboko.
- Mhm kocham cię - wymamrotał zaciskając zaraz mocno powieki, kiedy doszedł.

Jun
Położył mu palec na ustach.
- Nie kłam - poprosił. - Dobrze wiesz, że może się stać, a znając moje szczęście się stanie - wymamrotał, odsuwając palec od jego warg i zerkając na jego zegarek. - Cholera... piekarnia - żachnął się. - Muszę lecieć.

Mara_Jade pisze...

- Powiem mu prawdę - wtulił się w niego przymykając lekko oczy. - Ale nie zapyta - ucałował go w szyję.

Jun
- W jakim stanie? - zapytał go chwiejąc się o kulach i przystając na chwilę żeby założyć rękawiczki na ręce i pewniej złapać przeklete kule. - Przecież nic mi nie jest. Rana tylko trochę puchnie - wskazał na miejsce przecięcia. - No i jestem trochę zmęczony, ale przepłuczę twarz i dam radę.

Mara_Jade pisze...

- Ale on już wie... rozmawiałem z nim o tym - odparł bez krępacji. - I on powiedział że się cieszy, że wujek mnie kocha, tylko że się krępuje jak się za mocno kochamy przy nim - uśmiechnął się. - Więc mu obiecałem że przy nim za mocno nie będziemy.

Jun
- To nic takiego przecież - jęknął niezadowolony że się go wyrywa z jego dziennego rytmu. - Nic mi nie jest no - wywrócił oczyma krzywiąc się lekko, kiedy Jun zrywał plaster, by odkryć już nieco napuchniętą i zaropiałą ranę.

Mara_Jade pisze...

- No nie mydlę dziecku oczu no - spojrzał na niego przytulając się mocniej. - Mhm... a zaniesiesz mnie? - zapytał zaraz z delikatnym uśmiechem.

Jun
- Nic mi nie będzie - odparł, trochę jednak blednąc na twarzy. Ugryzł kawałek czekolady, ale mimo wszystko oparł czoło o ramię Juna. - Trochę kręci mi się w głowie, ale to pewnie od niewyspania - usprawiedliwił się.

Mara_Jade pisze...

- No więc mu nie opowiadam, że uprawiamy seks, tylko że się czasem całujemy i mocno przytulamy - wyjaśnił z uśmiechem. - Nie mówię mu wszystkiego - wtulił się w niego.

Jun
- O kulach trudniej jest operować z trupem - mruknął cicho. - Nie mogłem otworzyć okna, bo już nie miałem siły - przyznał cicho. - Walczyłem z nim całą niedzielę i całą noc - wyjaśnił zaraz. - Naprawdę jest trudniej... ale chciałem ci pomóc... Toma mówił, że on nie może czekać, ale był w takim stanie... - pokazał mu zdjęcie z kieszeni. - Miałem mdłości jak z nim zaczynałem... ja nie jestem słaby czy coś...

Mara_Jade pisze...

- Widzisz? Jestem grzeczny i chłopiec nie ma za dużo szoku - złapał go za rękę. - Chodź do mnie - poprosił go.

Jun
Tomo zacisnął zęby, ale zrobiło mu się słabo przy tym polaniu spirytusem i niemal zawisł w ramionach Juna przez chwilę. Dopiero po kilku głębokich oddechach odzyskując rezon.
- Ja wiem, mówiłem Tomie ale to jakiś przyjaciel rodziny czy coś... - wymamrotał. - Mogę się na chwilkę położyć? Kwadrans...

Mara_Jade pisze...

- On wyrośnie na tolerancyjnego chłopca - uśmiechnął się do niego. - A na razie jest kochanym maluszkiem - uśmiechnął się szerzej, opierając się o niego wygodniej.

Jun
- Nie ochrzaniaj go, przecież to ja obiecałem pomóc - wymamrotał. - To moja nieuwaga - wyjaśnił. - Byłem po prostu zmęczony... przepraszam - wyszeptał zamykając na chwilę oczy.

Mara_Jade pisze...

- Mamy na to jeszcze czas kochanie - ucałował go lekko. - Nie żałuj już że mamy... syna - uśmiechnął się delikatnie. - Yuya jeest kochany i i zapewnimy mu dużo miłości!

Jun
- Nie musisz - pokręcił głową. - Bo już mnie nigdy nie poprosi - wyszeptał, a kiedy Jun wyszedł zasłonił usta zdrową dłonią, kiedy żołądek zaczął mu odmawiać posłuszeństwa. - Jun! - krzyknął. - Przynieś mi miskę! - poprosił go nie chcąc mu obrzygać dywanu.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... zamieszkamy - obiecał mu to, przytulając się do niego mocno. - Ale nie sprzedamy mojego mieszkanka... bo muszę mieć swoją oazę - pstryknął go palcami w nosek. - Eh nie podoba mi się to co dzieciaki mu robią...

Jun
Zwymiotował od razu, odkładając na chwilę miskę i opadając znów na poduszki.
- Przepraszam - mruknął odruchowo. - No bo same ze mną problemy...

Mara_Jade pisze...

- Zobaczymy jak to się dalej potoczy, ale... ale jak skrzywdzą Yuyę to powybijam ich - zmarszczył brwi jak wojowniczy tatuś, po czym wtulił się mocniej w Takano przymykając oczy.

Jun
- Czyli mogę już iść do piekarni? - zapytał go podnosząc się do siadu i znów nachylając się nad miską by zwymiotować. - Ugh... chyba jednak nie.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie śpię - podał mu szampon. - Tylko wypoczywam - uśmiechnął się lekko. - Demo ne... mogę ci zagrać moją nową piosenkę? Ale nie jest o miłości. Tylko o przyjaźni.

Jun
- Uhm ok - położył się wygodniej na boku, żeby mu nie zasnąć. - Przepraszam Jun, że ci się porządziłem w pracy.

Mara_Jade pisze...

- Nie zasnę - obiecał mu to. - I miałeś mi fotepian pokazać - przypomniał mu z delikatnym uśmiechem, po czym zaczął cicho śpiewać ulubioną piosenkę Takano.

Jun
- Tylko ty byś je przyjął, więc pomyślałem, że ja też... - znów nachylił się nad miską wymiotując. W tym momencie wszedł do pokoju Toma.
- Przyniosłem herbatę gorzką, dobrze zrobi na żołądek - szepnął.

Mara_Jade pisze...

- Nie spojrzałem no - usprawiedliwił się ubierając dres, ale pozwalając mu wziąc się znów na ręce, bo trochę nogi odmówiły mu posłuszeństwa. - To napiszę dla nas duet - stiwerdził z nowym zapałem.

Jun
- Ale nic mu nie będzie? - chciał wiedzieć Toma, kiedy Tomo znów zwymiotował padając na poduszki.
- Nic mi nie jest, tylko się drasnąłem - uśmiechnął się słabo do mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

- Ale zaśpiewasz wtedy ze mną prawda? - nastroił gitarę, ale najpierw chciał zobaczyć rysunki więc nie zaczynał grać.

Jun
- Przepraszam - Toma spojrzał Junowi prosto w oczy. - To sie więcej nie powtórzy - obiecał mu. - Ale robotę wykonał dobrą...

Mara_Jade pisze...

- To jest śliczne! - podał mu swój ulubiony rysunek. Yuya na kolanach Takano. - Powiesisz go? proszę - poprosił go. - Mhm no i no dobrze, masz akceptacje na każdy - zaśmiał się, oglądając każdy rysunek. - Ale nie masz jeszcze mnie z gitarą... - naburmuszył się trochę.

Jun
- Wiem - odparł cicho Toma, nie mając nic na swoje usprawiedliwienie.
- Jun-chan? - Tomo wtrącił się im w rozmowę. - Jun... mów do mnie - poprosił go słabym głosem, czując że zaraz straci przytomność. - Mów do mnie proszę...

Mara_Jade pisze...

- Uhm... a mogę ten zatrzymać? Powiesić u siebie? Jeszcze ciebie bym chciał - dodał zaraz, myśląc że je sobie oprawi i powiesi u siebie w sypialni. Zaczął przygrywać takty skocznej piosenki.

Jun
Tomo posłusznie usiadł, trzymając się mocno brzegów posłania i patrząc w dół, starał się nie mrugać, żeby nie odpłynąć.
- Ja nie mogę pić, przecież wiesz - sprzeciwił się czując zapach vódki.

Mara_Jade pisze...

- Aaa ale tamten już ma swoje miejsce... - żachnął się. - Jest zawsze przy mnie - uśmiechnął się lekko, całując lekko jego usta i zaczynając śpiewać.

Jun
Tomo przełknął kieliszek wódki nie popijając go, bo czuł że zwymiotuje mu zaraz sok.
- Jun? Mogę już zemdleć? - zapytal go w końcu.
- Może weźmy go do szpitala. Odpalę samochód - stwierdził w końcu Toma.

Mara_Jade pisze...

- W mojej teczce z piosenkami - odparł odkładając w końcu gitarę i przeciągając się lekko. - A co ty myślałeś?

Jun
- Jun...ale ja nie chcę ci zarzygać tapicerki - jęknął chowając głowę w jego tors. Był już nieco rozpalony i zanim dotarli do auta stracił przytomność.

Mara_Jade pisze...

- Z piosenkami, tak mam. No może nie w pracy ale w Tokio z nami miałem - uśmiechnął się delikatnie. - No bo jak mnie najdzie pomysł to tam są zawsze wolne kartki i go od razu spisuję - uśmiechnął się lekko.

Jun
Kobieta od razu zajęła się synem, próbując go dobudzić, żeby ocenić straty. Spiorunowała wzrokiem Tomę, po czym spojrzała na Juna.
- Tomo ostatnio ma słabą odporność organizmu - mruknęła spokojnie, kiedy inny lekarz zajął się chłopakiem. - To pewnie przez to, nie martw się - uśmiechnęła się lekko.
- Jakbym nie był ojcem twojego chłopaka to przemalowałbyś mi twarz. Aż tak ci zależy na tym chłopaku? - Toma uniósł lekko brew, zastanawiając się czy Junowi powinno tak bardzo zależeć.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - ucałował go jeszcze kładąc się na łóżku i przytulając się nieco do niego.

Jun
- Tak, wiem. Traktujesz go jak brata - uśmiechnął się Toma, po czym usiadł w poczekalni.
***
Tomo ocknął się godzinę później w szpitalnym łóżku.
- Masz osłabiony organizm, zostaniesz wypisany, ale z domu nie wychodź przez kilka dni - poradził mu lekarz.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się tuż przed nim i ucałował chłopaka w nosek, potem w usta, by w końcu zjechać ustami niżej.

Jun
- Zostanę w domu - Tomo spojrzał na przyjaciela wstając z łóżka i omal nie padając. - Shit... aż taki słaby?! - spojrzał na lekarza z niedowierzaniem. - Ugh... zostanę w domu - westchnął ciężko, ciesząc się że tylko podwórko dzieli go od piekarni.

Mara_Jade pisze...

- Ojej ktoś tu się przeziębił - ucałował go delikatnie w usta i przytulił się do niego jeszcze na trochę.

Jun
- Uhm nic by ci nie zrobił. Taka-chan wie, że to ja jestem ten głupi i narwany w naszym związku - pozwolił mu się zanieść do samochodu bo i tak nie dałby rady iść, nawet o kulach. - Mama mówiła mi że mam słabą odporność, że mnie dużo choróbsk łapie...

Mara_Jade pisze...

- Jajko na bekonie - wypalił od razu uśmiechając się delikatnie. - Dobrze się spało, dooobrze.

Jun
- Staram się - żachnął się Tomo. - Mam nadzieję, że nie rzygałem ci na tapicerkę - dodał bo tego nie pamiętał.

Mara_Jade pisze...

- No nie wiem... jak sobie zasłużysz to znów mogę zniknąć - zażartował, kładąc dłoń na jego piersi i przymykając jeszcze na chwilkę oczy.

Jun
- Uhm do mojego - potwierdził. - Ale mogę jechać z tyłu? Nie dam jeszcze rady siedzieć... - wymamrotał, czując że już mu się w głowie kręci, a przecież nawet nie siedział.

Mara_Jade pisze...

- DObrze, pasuje mi to - ucałował go w policzek i odsunął od niego przeciągając lekko. - Wstajemy - zdecydował.

Jun
- A możesz? - zapytał go tylko kładąc się na tylnych siedzeniach i rozmasowując sobie skronie. - Proszę, zostań...

Mara_Jade pisze...

- Ochrzcimy - Tomo zszedł na dół niedługo po nim, chwiejąc się na nogach i przystając na dole. - Taka-chan... mogę kule dostać? - zapytał go cicho.

Jun
- Powiem - obiecał zaciskając powieki. - Jun? Przepraszam, za moją nieuwagę. Byłem zmęczony - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Sugoi! Jest piękny! - krzyknął z salonu do niego, podchodząc do instrumentu i zaczynająć grać 'Imagine' Lenonna na początek.

Jun
- Ale doprowadziłem go do stanu używalności - uśmiechnął się słabo ale z lekką dumą, kiedy Jun położył go na kanapie i podał mu kocyk. - Uhm zrobisz nam herbatki? - poprosił go trochę się wstydząc że nie może gościa ugościć.

Mara_Jade pisze...

- Hai, hai - odpuścił sobie granie podchodząc do stołu i siadając na kanapie. - Mhm moje pyszne śniadanko - ucieszył się, że soczek pomarańczowy do tego otrzymał.

Jun
- Dziękuję - podniósł się do pozycji pół leżącej, pół siedzącej i upił duży łyk herbaty. - Dziękuję, nii-chan, że jesteś - wymamrotał patrząc na kubek. - I... i że byś mimo wszystko wlał ojcu swojego chłopaka jakby coś mi się stało - uśmiechnął się krzywo.

Mara_Jade pisze...

- Tak - odparł wesoło - I gitarę... taki miks - uśmiechnął się delikatnie. - Ale jak skomponuję to zobaczysz, że będzie współgrało - obiecał mu. - Tylko wcześniej nie usłyszysz - pogroził mu palcem przed nosem.

Jun
- Dzięki - powtórzył pijąc dalej herbatkę. - Następnym razem takiej sprawy nie wezmę - obiecał mu to. - No bo... bo mimo wszystko żołądek chciał nie wytrzymać... bo to chyba ten zapach...

Mara_Jade pisze...

- No będziesz musiał, bo bez drugiego głosu to nie duet - ucałował go ukradkiem w usta. - No i jak ci się coś nie spodoba to też masz mówić, naniosę uwagi na piosenkę - puścił do niego oczko.

Jun
- Mhm, ale już się na niego nie złość. To moja odporność zastrajkowała - uśmiechnął się leciutko.

Mara_Jade pisze...

- Doobrze - obiecał mu to kończąc swoją porcję i swoim zwyczajem zostawiając co nieco na talerzu.

Jun
- Uhm zostaniesz jeszcze trochę? - zapytał go kiedy dopił herbatę do końca.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale już nie mogę - wyjaśnił przepraszająco, siadając mu na kolanach i przytulając się do niego.

Jun
- Wiem, tylko... nie chcę ci w niczym przeszkadzać - wyjaśnił wzruszając trochę ramionami. - Przestraszyłem cię trochę, prawda?

Mara_Jade pisze...

[mou... czuje sie poszkodowany]

Mara_Jade pisze...

[ale ja też...]

- Wiem, ale już nie mogę - wyjaśnił przepraszająco, siadając mu na kolanach i przytulając się do niego.

Jun
- Wiem, tylko... nie chcę ci w niczym przeszkadzać - wyjaśnił wzruszając trochę ramionami. - Przestraszyłem cię trochę, prawda?

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, przynajmniej 3 regularne posiłki dziennie - obiecał cicho, znosząc talerze po śniadaniu i wkładając je do zmywarki. - A do pracy iść nie musisz?

Jun
- Wybacz mi - uśmiechnął się do niego lekko, dopijając swoją herbatkę. - Już mi nic nie będzie. Silny jestem.

Mara_Jade pisze...

- Nie - pokręcił przecząco głową. - Pomagam dzisiaj dziadkowi trochę i potem jadę na rehabilitację - wyjaśnił spokojnie. - No i muszę przygotować piekarnię, odwiedzić starych pracowników taty... może będą chcieli kontynuować współpracę - uśmiechnął się lekko. - Wtedy od jutra albo po jutrza byśmy zaczęli.

Jun
- No wiem, z mojej winy. Przepraszam - westchnął ciężko Tomo wstając z łóżka i chwytając się automatycznie ramion Juna by się utrzymać na nogach. - Ugh głupi lekarz, nie mogli mi dać coś na wzmocnienie? Jakiś proch czy coś...

Mara_Jade pisze...

- Kochanie, ale Yuya jest w szkole - uśmiechnął się do niego Tomo odprowadzając go do drzwi i całując go mocno. - Idź pracuj ciężko, itterashai.

Jun
- Do kuchni - odparł cicho Tomo. - Chciałem... zrobić coś lekkiego do jedzenia bo trochę głodny jestem...

Mara_Jade pisze...

Tomo natomiast pozmywał i posprzątał trochę w mieszkaniu, po czym również wyszedł. Najpierw do dziadka a potem na rehabilitację.
***
Po południu do cukierni wpadł Yuya ze swoim kumplem Maksem. Od razu pobiegł na górę szukając Takano.
- Wujku, wujku! - krzyknął widząc go i kiwając mu rączką, na co klienci nieco się zdziwili.

Mara_Jade pisze...

Jun
- Dziękuję - zawstydził się neico, ale uznał w końcu że bez niego by sobie nie poradził. Usiadł w wózku, który stał w kuchni i zaczął instruować JUna podczas tworzenia lekkiego rosołu.

Mara_Jade pisze...

Yuya przytulił się do niego mocno ale tylko na chwilkę.
- Mus czekoladowy - odparł wesoło się śmiejąc. - Dostałem 5 z japońskiego - pokazał mu klasówkę.

Jun
- No i ma rację - roześmiał się serdecznie Tomo. - Więc się ładnie ucz i zmniejsz trochę gaz, bo ci kipieć zacznie...

Mara_Jade pisze...

- Czekoladę taką dobrą... taką jak ostatnio - odparł chłopiec troszkę się jeszcze krępując, bo przecież to nie był jego wujek ani nic. Poszedł jednak z Yuyą do stolika.

Jun
- Nie zostaniesz - zgodził się z nim. - Pomyśl tylko o no na przykład jakichś wycieczkach Ryu... albo studiach jego... kto ci pogotuje wtedy? - uniósł lekko brew. - On o takich sprawach też myśli... dodaj kostkę rosołową.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze wujku - Yuya złapał go jeszcze za rękę i się do niej przytulił zanim go puścił zaczynając rozmawiać z Maksem i śmiać się wesoło.

Jun
- Ale nie będziesz chyba z nimi mieszkał całego zycia nie? - uniósł lekko brew. - No to masz sytuacje kiedy Ryu jest chory i nie może sobie ugotować nic... jesteście sami w domu. To co? Zostawisz go i pojedziesz po chińszczyznę? Zamiast zrobić takiego rosołku mu?

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił do domu po dwudziestej kichając raz za razem.
- No co jest - westchnął przeciągle, robiąc sobie od razu gorącą herbatkę z miodem. - Naprawdę coś jest nie tak... łapie mnie każde gówienko - mruknął sam do siebie, stukając Takano smsa, że źle się czuje, kicha, ma katar i chce umrzeć.

Jun
- No to przychodź do mnie wieczorami, to będziesz pobierał godzinne nauki prostych dań - uśmiechnął się do niego lekko. - To nie takie straszne.

Mara_Jade pisze...

Uśmiechnął się lekko, po czym skinął głową, dopiero po chwili orientując się, że Takano tego nie widzi.
'Hai i przywieź ze sobą McDonalda. Tylko...śpisz na kanapie, żebym cię nie zaraził' poprosił go z lekkim uśmiechem przykrywając się kocykiem i siadając w salonie ze swoją herbatką.

JUN
- Ale rosołek ci wychodzi - zauważył z delikatnym uśmiechem. - Nie zniechęcaj się tak szybko.

Mara_Jade pisze...

- Tak bez McDonalda? - zasmucił się otwierając mu drzwi i zasłonił się zaraz kichając raz za razem. - Mou a ja mam ochotę na taką bułę...

Jun
- Więc przychodź do mnie na lekcję. Postoje nad tobą i wszystkiego się nauczysz - mruknął trzęsąc się trochę z zimna.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - założył maseczkę znów kichając. - Taka-chan... czemu mnie wszystko łapie? - zapytał go zaraz idąc do salonu i chowając się pod kocyk, a kule odkładając obok. - To chcę tłustego cheeseburgera.

Jun
- Na pewno ci wyjdzie - wywrócił oczyma. - Trochę wiary w siebie co?

Mara_Jade pisze...

- Czemu rzuciłeś sprawę trupków? - zdziwił się trochę włączając muzykę i pijąc powoli herbatkę. Zatrząsł się trochę z zimna.

Jun
- Dobrze... po prostu się poddajesz no... a na mnie krzyczysz jak chce się poddać...

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale jak będę potrzebny to pomogę przecież - żachnął się leżąc ładnie na kanapie i kichając raz za razem. - Kochaniee? A chusteczki może przywiozłeś?

Jun
- Nie fukaj na mnie tylko postaraj się by następnym razem tego nie było - mruknął cicho jadąc do salonu by okryć się kocem.

Mara_Jade pisze...

- Dbam o siebie no - wymamrotał dmuchając nosek w chusteczkę i podciągając maseczkę na czas jedzenia.

Jun
- Dziękuję - przyjął rosołek z wdzięcznością, jedząc go powolutku.

Mara_Jade pisze...

- Oj czepiasz się. Nawet szalik dzisiaj miałem - mruknął z lekkim uśmiechem, wypijając soczek do dna i oddając mu pustą szklankę.

Jun
- Do czegoś trzeba mieć talent - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ok - uśmiechnął się do niego jedząc burgera. - Dobry - uśmiechnął się. - Ale nie ma tego McDonaldowskiego smaku - zmartwił się bo akurat ten smak chodził mu po głowie. - Uhm ale ale dostanę też czekoladę z piankami potem?

Jun
- No lepszy byłby zarażania innych ale mi jakoś nie wychodzi, nawet jak bardzo się staram - uśmiechnął się do niego. - Dobry rosół ci wyszedł.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - od razu się trochę ożywił. - Dziękuję - odruchowo go przytulił, nasuwając wcześniej maseczkę na twarz. - Tak, mój rehabilitant i mama... oboje kichają. Mama bierze wolne parę dni, bo się źle czuje - wyjaśnił.

Jun
- To mi jutro przywieziesz swój własny rosół, nawet jak przypalisz - zdecydował za niego, kładąc się na kanapie i przymykając oczy.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - wypił posłusznie lek i zaraz wziął ten rozgrzewający. - Uhm a mogę kołdrę sobie przynieść z sypialni? - zapytał go zaraz. - I nadal będziesz mnie kochać?

Jun
- No to możesz ugotować tutaj - wzruszył ramionami z wdzięcznością otulając się kołdrą mocniej

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zastosował się do jego rady, pijąc powoli. Dopiero pukanie do drzwi go przestraszyło. - Nikogo nie zapraszałem - wyszeptał, patrząc na Takano.

Jun
- Nie czepiam się ciebie, tylko mówię jaki z ciebie leń, że nie możesz pobić samego siebei...

Mara_Jade pisze...

- A jak to nie będzie wujek? Tylko ktoś inny? - zapytał go wstając i łapiąc za kule. Otworzył, na progu widząc dziadka i Yuyę.
- Głupi pierdoło, jak mogłeś się tak załatwić. Czas na lecznicze ziółka - oświadczył mężczyzna popychając Tomo do salonu. - Yo Takano-kun - przywitał się z nim. - Potrzebna będzie miska z gorącą wodą. Będziemy nacierać biedaka - owiadczył. - Do wyra gówniarzu, a ty Yuya... hm hm posprzątaj tutaj - zakomenderował całym domem.

Jun
- Mhm tak... - uśmiechnął się lekko. - Ale dowiedziałem się tylko trochę szczegółów z waszego pierwszego razu.

Mara_Jade pisze...

Dziadek spiorunował go tylko wzrokiem.
- Przygotuj ten wrzątek - powtórzył samemu idąc do sypialni i sprawdzając temperaturę syna. Yuya złapał Takano za rękę.
- Dziadzia taki jest... nie przekonasz!

Jun
- Że jesteś kochany, że pozwoliłeś mu się przyzwyczaić, że wytrysnąłeś do środka i że nawet mu to nie przeszkadzało Że... no kurcze sam wiesz co robiłeś, nie?

Mara_Jade pisze...

Dziadek ani myślał odpuścić. Rozebrał Tomo z góry sprawiając że ten zadygotał z zimna.
- Nasmaruję cię maścią, a potem powdychasz ładnie inne zioła, co udrożni ci nos. Ale na razie tylko maść - zaczął go nacierać maścią.
- Dziadku... - Tomo odsunął się od niego, nadal nie ufając za bardzo dotykowi innemu niż Takano czy Jun. - Taka-chan... posmarujesz?

Jun
- Ja? - Tomo uśmiechnął się do niego niewinnie. - Nic takiego, wysłuchałem go i pokazałem mu na bananie jak można dać więcej przyjemności robiąc komuś loda.

Mara_Jade pisze...

- Chcę, nie zaszkodzi mi to. Znam tę maść i nigdy na to uczulenia nie miałem - uśmiechnął się. - Tylko...tylko ty nasmaruj - poprosił go cicho. - Tylko nie chcę nic wdychać już...

Jun
- Czepiasz się, to nieszkodliwa umiejętność - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Cała klatka piersiowa, to tylko maść rozgrzewająca - uśmiechnął się do niego kładąc się na łóżku i zamykając oczy. - Nie będzie wąchania tak? - upewnił się.

Jun
- No już przestań! - puknął go palcem w kolano. - Ryu sam chciał się nauczyć.

Mara_Jade pisze...

Tomo zamknął oczy i nawet nie wiedział kiedy przysnął. Musiał być zmęczony 'chorobą'.
- No nic... wziewy rano - stwierdził dziadek, pakując swoje rzeczy i biorąc Yuyę na ręce. - Pójdziemy już.

Jun
- Powiedział mi też...że potrzebujesz pomocy w Tokio - dodał cicho. - Jak tylko stanę na nogi to ci pomogę, obiecuję.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się pół godzinki później i usiadł szukając Takano.
- Taka-chan? - zawołał go. - Taka-chan jesteś?

Jun
- Dlaczego rezygnujesz? Nie lubisz tej pracy? - zapytał go trochę zdziwiony. - No bo mogę pomóc, ale to jak stanę na nogi.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego lekko i chwilę go nie puszczał.
- Ciepłej herbatki... mogę posiedzieć obok ciebie?

Jun
- No dobrze, to twoja decyzja - wzruszył ramionami. - Ale póki tam pracujesz... to ci pomogę jakoś.

Mara_Jade pisze...

- Uhm zły sen - przyznał się cicho, nie puszczając go ani na moment. - Tak...do salonu, żeby posiedzieć z toba... może pospać, ale z tobą obok - wyjaśnił cicho. - I herbatkę.

Jun
- Dlaczego? Nie ufasz mi?

Mara_Jade pisze...

- Pokażesz mi torty? - zapytał go unosząc się na łokciach. - Z miodkiem... taka mi pomaga.

Jun
- Yhm, przecież nie pójdę specjalnie narażać się - wywrócił oczyma.

Mara_Jade pisze...

Toomo oglądał je od czasu do czasu mówiąc który podoba mu się bardziej.
- Ładne są. Takie osobliwe - upił łyk herbatki. - A teraz nad jakim pracujesz?

Jun
- Dobrze, nie było tematu - westchnął ciężko Tomo zamykając oczy. - Czy kiedyś miałeś ochotę być bohaterem?

Mara_Jade pisze...

- Jaki? Pokażesz? - zapytał go zaraz unosząc się na łokciach żeby spróbować zerknąć w jego projekt, ale nie bardzo mu się to udało. - Mhm... kotek? A zrobisz mi naleśniki jutro?

Jun
- No bohaterem... jak superman... wiesz ratować ludzi i takie tam...

Mara_Jade pisze...

- Ale taki specjalny ślubny czy nie ślubny? - zapytał go zerkając na niego ukradkiem. - Takie pancakesy, amerykańskie - poprosił.

Jun
- Mhm... ja nigdy, wolałem być strażakiem - uśmiechnął się lekko. - No i uważałem tatę za bohatera... bo bez niego ludzie z głodu by umarli.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no dobra... - chciał drążyć dalej ale postanowił ugryźć się w język. - A na wieczór McDonald - klasnął w dłonie szczęśliwy z planu dnia kolejnego.

Jun
- Mhm jak to nie... pojawił się bohater - uśmiechnął się do niego lekko. - Twoja pani psycholog.

Mara_Jade pisze...

Chociaż go bardzo kusiło to jednak nie spojrzał w tablet by zerknąć na tort. Zamiast tego dopił herbatkę i położył się wygodniej na kanapie.

Jun
- Liczy się, jest twoją bohaterką - odparł spokojnie. - No spóźniła się troszkę, ale mimo wszystko.

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Rozmawiałem z starymi współpracownikami moimi. Będą znów dla mnie pracować - uśmiechnął się lekko. - Ale od przyszłego tygodnia dopiero... ale teraz to chyba dobrze, bo stanę na nogi do tego czasu.

Jun
- Widzisz? Bohaterowie są wśród nas. Ty jesteś takim moim bohaterem - uśmiechnął się lekko do niego.

Mara_Jade pisze...

- Mogę zobaczyć? - zapytał go znowu, podciągając się na łokciach i kichając porządnie. - Przepraszam - wymamrogtał odruchowo.

Jun
- No tak, zawsze nim będziesz - odparł spokojnie, kładąc się wygodniej. - Więc nie myśl sobie inaczej.

Mara_Jade pisze...

[zachorowałem Tomo i sam zachorowałem ;( mam dziś 38,5... znaczy teraz już mniej ale...]

- Za kichnięcie - spojrzał na torcik analizując go raz za razem. Długo nic nie mówił w podziwie. - Ne... ale czegoś tu brakuje - podał mu swój pierścionek zaręczynowy. - Brakuje tu obrączek naszych... i Jolie i szczeniaczków, ale je można odpuścić. No i mojego misia Pandy który by reprezentował Yuyę - podał swoje sugestie. - A jaki smak będzie? Waniliowy? Śmietankowy? Adwokat? Czekolada?

Jun
- No właśnie, masz rację - uśmiechnął się do niego. - Dziękuję, że zawsze przy mnie jesteś. Jestem też niemal pewny że dla Ryu też jesteś bohaterem.

Mara_Jade pisze...

[no...jakaś masakra...]

- No ja wiem...ale jakby to Jolie i Yuya sa partia naszego życia... więc powinno coś ich reprezentować, skoro mamy nutki i gitarkę, co jest słodkie - uśmiechnął się do niego szeroko. - I przybory cukiernicze oraz kartki i ołówek - dodał pokazując partie tortu. - To chyba powinno być też miejsce nawet małe dla obroży na psa, albo miski czy cuś... i misiaka.

Jun
- Ochrzaniłeś go za to? - zapytał go zaraz. - Boże na pewno ochrzaniłeś... Ryu jest młody i ma prawo popełnić błędy - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

[[no strasznie nieprzyjemnyu :( Tomo na mnie zemstę zaplanował...]]

Tomo spojrzał na niego i odetchnął głęboko, teraz stwierdzając że projekt jest idealny.
- Nikt nie musi wiedzieć co reprezentuje misiek - dodał z uśmiechem, dmuchając nosek. - Mhm... chciałbym napisać piosenkę dla nas - szepnął.

Jun
- No to dobrze, że go nie ochrzaniłeś. To nastolatek Jun. Głupio zrobił fakt, ale to wciąż dzieciak... który poznaje świat dorosłych - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

[mou raczej nie bardzo...]

- Myślałem o tym żeby ją zaśpiewać przy pierwszym toaście - zaproponował spokojnie. - Ale nie będzie puszczona, zaśpiewasz ją ze mną - uśmiechnął się do niego lekko. - Zgoda?

Jun
- Baka! - krzyknął na niego siadając i trzepiąc go lekko przez głowę. - Nie próbuj go ochrzanić za takie coś. Mnie ochrzaniałeś i miało to odwrotny skutek, pamiętasz? Im bardziej krzyczałeś tym więcej piłem - burknął cicho. - Tu może być podobnie - westchnął ciężko. - Ryu jeszcze pomyśli że jesteś jak jego ojciec i że wcale go nie chcesz wspierać - wywrócił oczyma. - A ty nie masz go głaskać po głowie, tylko powiedzieć że rozumiesz. Że też byłeś kiedyś w jego wieku i wtedy myślało się innymi kategoriami. Nie interesowało cię czy jesteś na lekach czy nie...

Mara_Jade pisze...

- Luwr - odparł bez zastanowienia. - Paryż, Wieżę Eifla, zamki nad Loarą... i co tam jeszcze chcesz - wymienił kilka rzeczy. - Jeszcze nie patrzyłem na to co można zwiedzić we Francji. Przyznaję bez bicia... laik ze mnie.

Jun
- No właśnie. Tym bardziej tracisz podstawy by go ochrzanić. Dostał szlaban od ojca to wystarczy - uśmiechnął się lekko. - Jak będzie mądrym chłopcem to więcej tego nie zrobi.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - kichnął znowu, przykrywając się mocno. - Mou głodny jestem - przyznał beznadziejnie.

Jun
- Nie porównuj was ciągle - żachnął się Tomo. - Ty jesteś sobą, Ryu jest sobą. Jesteście dwoma różnymi osobami, możecie mieć różne powody. Ryu też ma wystarczający powód żeby się upić. Jest chory, nie wie kiedy wyzdrowieje, jego facet mu matkuje i on sam nie wie co chce w życiu robić. Dla mnie to wystarczający powód.

Mara_Jade pisze...

Tomo popatrzył na niego, czując łzy w oczach i schował zaraz głowę w poduszkę.
- No bo...no bo nie dostałem jeszcze mojej czekoladki z piankami - wymamrotał płaczliwie.

Jun
- Mhm... ja też chciałem iść daleko od rodziny, żeby im pokazać że potrafię się usamodzielnić - odparł cicho Tomo. - To głupota, ale myślę że to normalne i nie powinniście mu zabraniać tego.

Mara_Jade pisze...

- A mogę jeszcze bananka? - zapytał go ocierając łzy. Głupia choroba, zawsze się rozklejał jak nie miał tego na czym mu bardzo zależało. Wziął kubek w obie ręce wdychając zapach czekoladki. - Pyszna...

Jun
- Możesz na nim wymóc by regularnie chodził do lekarza. Zapisać go do odpowiedniego szpitala - uśmiechnął się lekko. - Eh a on zabił kogoś? - zapytał zaraz spoglądając gdzieś w bok. - Albo był gwałcony non stop?

Mara_Jade pisze...

- No bo jestem chory - wymamrotał na swoje usprawiedliwienie maczając bananka w czekoladzie. - Na filmach - przyznał z uśmiechem.

Jun
- Jesteś uprzedzony do tego miejsca i chcesz go ochronić. To naturalne, ale chyba powinieneś trochę odpuścić... pokłócisz się z nim tylko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, na randkę - zgodził się pijąc swoją czekoladkę i dogryzając ją bananem. - Ale bananek też - poprosił go.

Jun
- Więc mu powiedz, że się martwisz, wyjaśnij mu dlaczego, ale pozwól mu samemu zadecydować.

Mara_Jade pisze...

- To jeszcze bananki, mandarynki - poprosił go z delikatnym uśmiechem. - Ale jutro McDonald. Pamiętaj - poprosił go pijąc dalej swoją czekoladkę. - Uwielbiam ją!

Jun
- To będzie jego decyzja Jun. Jego życie, prawda? - Tomo rozkasłał się trochę, ale zaraz atak przeszedł i popił wodę. - Jak będziesz do niego przyjeżdżał to możecie iść do miasta, możecie iść do Keia.

Mara_Jade pisze...

- Świetnie - ucieszył się, odkładając pusty kubek na stół i z uśmiechem kładąc się wygodniej na kanapie. - Mnie to pasuje. Jak najbardziej, koniecznie ją rób - uśmiechnął się do niego.

Jun
- Tak - zachichotał. - Problemy zawsze będą się pojawiały, ale po to jest związek, miłość...by je rozwiązywać Jun-chan - uśmiechnął się do niego.

[dobranoc :* źle się czuję.. położę się]

Mara_Jade pisze...

- Będę śpiewać ci cały czas - uśmiechnął się lekko kichając. - Mhm... ale ja się boję zasnąć sam w pokoju - przyznał się cicho.

Jun
- Bardzo śmieszne - burknął niezadowolony. - Ja też czasem mogę mieć rację głupolu - fuknął na niego zamykając oczy. - A ty się lepiej ucz gotowania - przypomniał mu tylko.

Mara_Jade pisze...

[lepiej troszkę, mam 37,4 rano... zobaczymy co będzie wieczorem...]

- Ale to na futonie. Mam futon w szafie - zgodził się z nim siadając i wycierając znów nosek. Powoli poszedł do sypialni, kładąc się do niego i chowając się pod kołderką.

Jun
- Nie dam ci spokoju, no bo byłoby fajnie jakbyś mu kiedyś przygotował romantyczną kolację. On o tym marzy - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

[no... u mnie zawsze wyżej... ale leżę w wyrku x)]

- Taka-chan, ale jak się będziesz czuł niewygodnie to idź na kanapę - poprosił go cichutko, chwilę później zasypiając.

Jun
- To próbuj 10 000 razy aż w końcu ci wyjdzie - westchnął ciężko. - Zabranie do restauracji ma inny wydźwięk niż taka robiona przez ciebie.

«Najstarsze ‹Starsze   2201 – 2400 z 4999   Nowsze› Najnowsze»