piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2601 – 2800 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Nie trzeba - pokręcił przecząco głową. - Ja dojdę... - podciągnął się trzymając go mocno za rękę. - Tylko mi troszkę podeprzyj - dodał zaraz opierając głowę o jego pierś bo strasznie mu się w niej kręciło. - i nie musisz zamykać cukierni Taka-chan... otwórz ją jutro...

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę kręci - odparł cicho, pozwalając mu się nieść. Wtulił się w niego mocno zamykając oczy. - Trzeba będzie wstać tak o 6.30, zrobić Yuyi śniadanko... on ma jutro basen, to uhm byś musiał go zaprowadzić i mu trochę pomóc - wyjaśnił spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja jadłem przecież - żachnął się, bo przecież zjadł ładnie obiadek i deserek. - Czekoladkę poproszę - uśmiechnął się lekko kładąc się na kanapie i zamykając oczy. - Uhm i będziesz dobrym tatusiem wtedy.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo zdecydował się na picie. Taka rozgrzewająca czekoladka. Wyciągnął do niego rączki i pociągnął go na kanapę, zaraz przytulając się do niego ze wszystkich sił. - Zostańmy tak - poprosił go tylko się tuląc.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo chcę się potulić. Tego mi najbardziej brakowało - szepnął mu do ucha, pijąc czekoladę i wtulając się w niego mocniej. - Uhm ostatnio mam problem - przyznał cicho. - Wymiotuje trochę - mruknął, zaciskając dłonie na kubku nieco mocniej. - Nie chcę tego robić, ale mnie goni do łazienki...

Mara_Jade pisze...

- Nie chcę znowu jej tu ściągać bo mam widzimisię - wyszeptał kończąc czekoladkę i siadając mu na kolanach. Przytulił się jeszcze mocniej. - Jak to się nie skończy za dwa, trzy dni to zadzwonię - obiecał mu zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Nie rozkazuj mi no i nie szantażuj - poprosił go nie chcąc się kłócić i nie ukrywając że nie podoba mu się to. - Zadzwonię kiedy będę chciał - wymamrotał. - Aż dziwne że dziś jej jeszcze nie ma... z takim podejściem to z każdym kichnięciem będziesz po niądzwonił...

Mara_Jade pisze...

- Ale to nie jest poważne, trochę boli mnie brzuch, nie czuje głodu co u mnie normalne i wymiotuje czasami - wyjaśnił spokojnie. - Możemy iść już spać? - zapytał go zaraz wstając i idąc w stronę sypialni.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczę jak się będę czuł - wymamrotał tylko przebierając się w dresik i wchodząc do łóżka. Wtulił się mocno w Takano całując go w brodę i zamknął oczy szybko zasypiając. Nad ranem obudził się z dość mocnym bólem brzucha i poszedł do łazienki zwymiotować.
- Świetnie - mruknął do siebie, kiedy czyścił po tym wszystkim zęby.

Mara_Jade pisze...

Wywrócił oczyma, ale nic mu już nie powiedział, nie chcąc wszczynać niepotrzebnej kłótni o to, że wcale nie jest gorzej.
- Po prostu boli mnie brzuch - odparł spokojnie. - Wezmę tabletkę przeciwbólową i powinno być ok. Biorę tak dwie na raz - żachnął się. - I taaak wrócę do łóżka, by się nie przemęczać...

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan...ale w takim wypadku będę ciągle wymiotować, bo to boli - fuknął na niego leżąc już w łóżku w pozycji embrionalnej.

Mara_Jade pisze...

- A ty mnie udusisz - wymamrotał chłopak popijając tabletkę wodą i wracając do swojej ulubionej pozycji kiedy coś go bolało. - Nie chcę jeść - żachnął się zamykając oczy i wyrównując oddech. Uznał że spanie dobrze mu zrobi

Mara_Jade pisze...

- Oh tyle to wiem. To uparciuch, jak mój mąż. Jego zdrowie nigdy nie jest ważne - uśmiechnęła się lekko. - Ale ty też dzisiaj zbierzesz opieprz - pogroziła mu palcem przed nosem i poszła do sypialni. Zbadała Tomo temperaturę i ponaciskała brzuch, pytając gdzie boli. Chłopak skrzywił się mocno w jednej chwili i pobiegł do łazienki zwymiotować znowu.
- To będzie chyba wyrostek - zanotowała sobie w notesie, po czym rozpisała dietę dla Tomo, podając ją Takano. - Zastosujcie dietę i te leki. Jak nie przejdzie za 3 dni... to usuwamy wyrostek - wyjaśniła spokojnie. - Aha... i chciałabym czasem dostać telefon typu 'może wpadniesz na kawę i ciastko mamo' - burknęła z zażaleniem do Takano, który to dzwonił tylko kiedy coś się działo. - No i mojego wnuka chciałabym trochę porozpieszczać też - dodała widząc zaspanego chłopca.
- Babcia - Yuya niemal od razu do niego podbiegł przytulając się do niej.

Mara_Jade pisze...

- Nie - pokręciła przecząco głową. - Czasem udaje się zaleczyć, przyczyny mijają. Bo widzisz... nie mam pewności że to wyrostek. Zazdwyczaj jeśli to nie jest wyrostek dieta i leki pomagają. Nie chcę brać Tomo od razu pod nóż - odparła spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Niestety nie mogę - odparła wzdychając ciężko. Pogłaskała Yuyę po włoskach i ucałowała go zaraz mocno. - Grzeczny bądź. Przyjadę w sobotkę - obiecała mu. - I pojedziemy na małą wycieczkę co ty na to?
- Taaak - chłopiec wtulił się w nią entuzjastycznie. - Mogę wujku? Będę mógł? - zapytał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił z łazienki do sypialni chowając się pod kołderką. Odetchnął głęboko przysypiając na trochę.
***
- Wujku? - Yuya wesoło majtał nogami na krześle, jedząc kanapki. - Przyjdziesz po mnie dzisiaj? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- O 13.30 - odparł wesoło. - Mam ale ja mogę sam, dam radę - uniósł kciuki do góry ale pobladł troszkę na twarzy. No bo od czasu wypadku, zawsze Tomo przychodził, siedział na trybunach, więc Yuya był nieco spokojniejszy i chociaż siedział w wodzie. W końcu Tomo by mu nie pozwolił się utopić.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec skinął powoli główką.
- Wujku ale nie będziesz się śmiał? Bo ja się boję... boję pływać - szepnął.

Mara_Jade pisze...

- Postaram się - obiecał maluch kończąc jedzonko i biorąc swój plecak. - To idę wujku - przytulił się do niego na do widzenia.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił przecząco głową, ale zaraz złapał go za nadgarstek i przyciągnął do siebie przytulając się do niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Nic mi więcej nie trzeba - szepnął tuląc się do niego tylko z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Mnie zawsze coś bierze - odparł cicho Tomo, zwyczajnie do tego przyzwyczajony. - Od kiedy nie uprawiam sportu... - wymamrotał jeszcze masując sobie bolączy brzuszek.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... biegam ostatnio ale rano - uśmiechnął się słabo. - No i mama marudzi że mam zerową odporność - wywrócił oczyma. - Porównała mnie do niemowlaka...

Mara_Jade pisze...

- No bo ja lubię chorować - zaśmiał się Tomo. - Wiesz mam wtedy ciebie i wszystkie moej zachcianki są spełniane...

Mara_Jade pisze...

- Bo się pogniewamy i pójdziesz do siebie - pogroził mu, odsuwając się od niego, żeby zwymiotować, po czym upił trochę herbaty i położył się na drugim końcu łóżeczka.

Mara_Jade pisze...

Około 12 dostał smsa od Yuyi że za pół godzinki ma basen, a Tomo zdążył wypić całą swoją herbatkę i teraz czytał książkę, jako że ból był odrobinę mniejszy.

Mara_Jade pisze...

Maluch wszedł do wody wraz z resztą klasy, ale trzymał się mocno murku, długo nawet się nie próbując zanurzyć, przy akompaniańcie śmiechu jego kolegów z klasy, którzy swobodnie już pływali z dekami. Zrezygnowany nauczyciel nawet nie namawiał chłopca do pracy, po prostu go olał zajmując się resztą.

Mara_Jade pisze...

Maluch po dobrych 15 minutach lekcji powoli puścił się ścianki i zanurzył się w wodzie po brodę, ale tylko na chwilę bo wracający do ścianki kolega chlapnął mu niechcący w buzię i chłopiec zwyczajnie uciekł z wody do szatni. Schował się tam, okręcając się ręcznikiem.

Mara_Jade pisze...

- Wujku, ja nie chcę się tak mocno bać - chłopiec przytulił się do niego mocno cicho płacząc, głównie ze strachu i dlatego że uciekł.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec niepewnie przytaknął mu na propozycję. Niepewnie bo bał się wody i nie wiedział jak sobie z tym radzić.
- Nie byłem dzielny - maluch oddał mu lizaczka ale nie przestał się tulić.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję wujku - chłopiec przytulił się do niego mocno, ocierając łzy i uśmiechając się leciutko. - Wujku, a zrobimy torcik lodowy? - zapytał zaraz zaczynając się ubierać.

Mara_Jade pisze...

- Tak, basen jest ostatni - chłopiec ubrał się dokładnie i zapiął mocno kurtkę, po czym spakował wszystkie rzeczy do torby. - Gotowy! - odpakował sobie lizaka.

Mara_Jade pisze...

- Wujku ale nie jesteś zły że uciekłem z basenu? - zapytał cicho chłopiec, ściskając mocniej jego rękę i idąc tuż obok niego z lekkim uśmiechem, ciesząc się że Takano po niego przyszedł.

Mara_Jade pisze...

Tomo wzruszył lekko ramionami.
- Boli - przyznał w końcu. - Nie mogę wziąć swoich tabletek? One pomagały - wymamrotał cicho. - Jedziecie gdzieś?

Mara_Jade pisze...

- Torcik lodowy chętnie zjem - uśmiechnął się lekko, połykając odpowiednie tabletki. - Wiem co chcę... drożdżówkę...

Mara_Jade pisze...

- A mogę pomóc? - chłopiec stanął w kuchni, jakoś nie chcąc jeszcze lekcji odrabiać. - Mogę mogę?

Mara_Jade pisze...

Yuya z ochotą zaczął mu pomagać, mocno ucierając krem, żeby go nie zawieśc i nic nie popsuć, a potem oddał pałeczkę Takano, tylko patrząc co się dzieje dalej.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - chłopiec wyłożył blaszkę biszkoptami i poszedł do salonu rozkładając zeszyty i zaczynając robić lekcje. Co jakiś czas pytał Takano o pomoc z co trudniejszym zadaniem.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyjął talerzyk z lekkim uśmiechem, poprawiając sobie poduszki.
- Nie wiem - przyznał spokojnie. - Nic nie jadłem cały dzień, więc... może dlatego mniej wymiotuję - zaproponował spokojnie. - Albo jest lepiej.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja jutro idę do pracy - żachnął się, przecież nie może ciągle odpoczywać. Już wypoczął. - Taka-chan no... nic mi nie jest prawie...

Mara_Jade pisze...

- Demo ne... ja już się czuję dobrze - fuknął celując w niego łyżeczką i popijając drożdżówkę herbatą. - Jak tam maluch? Byłeś z nim na basenie?

Mara_Jade pisze...

- Jestem zdrowy, tylko ty tego nie widzisz - wywrócił oczyma. - Niepotrzebnie ją wołałeś tutaj... - dodał zaraz, odkładając część drożdżówki na szafkę. - Mhm nic dziwnego, boi się nadal.

Mara_Jade pisze...

Tomo wywrócił tylko oczyma.
- Nie będziesz mnie tu trzymał na siłę Taka-chan - mruknął tylko kładąc się z powrotem na łóżku. - WYjdę kiedy będę chciał - mruknął. - Dobrze, to pojedziecie na basen jutro.

Mara_Jade pisze...

- Nie umiem trzech zadań wujku - chłopiec pokazał mu zeszyty i wskazał na ostatnie 3 zadania, które go powaliły.

Mara_Jade pisze...

- Wujku! Jest pyszny, naprawdę super! Nigdy takiego nie jadłem - przyznał wesoło biegnąc z kawałkiem do Tomo. Wskoczył mu na łóżko i poczęstował swoim torcikiem. - Pycha wujek!

Mara_Jade pisze...

- Ale... ale jak na randkę? - Tomo zakrztusił się swoim kawałkiem ciasta. W końcu Takano i tak nie odstępował go na krok. - Taką... uhm jak na randkę? - zapytał go znowu mrugając. - To idź mi stąd... muszę się zastanowić co ubrać i w ogóle... idź do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Bo...bo co za dużo to nie zdrowo - burknął płonąc kompletnie rumieńcem. - Idź już nooo - poradził mu chowając się pod kołdrą. No i co on miał teraz zrobić? No co, co?

Mara_Jade pisze...

- Normalnie, nie pierwszy raz jestem chory i nie musi mnie nikt obserwować Taka-chan... potrafię się sobą zająć - mruknął tylko wstając z łóżka.

Mara_Jade pisze...

- Nie pójdę do pracy - odparł tylko, a Yuya zrobił smutną minkę.
- I wujek już mnie nie kocha? - zapytał cicho Tomo. - Przepraszam wujku! Ja się poprawię na basenie! - wtulił się w Takano ze łzami w oczach.
- Taka-chan cię kocha Yuyuś... - jęknął Tomo. - Tylko ja... ja mam dość opieki - wyjaśnił spokojnie. - Po prostu nie znoszę bezsilności.

Mara_Jade pisze...

- A mogę cię wujku odwiedzić jutro po szkole? - zapytał zaraz przytulając się do niego ze wszystkich swoich sił. - Będę grzeczny - obiecał mu to.

Mara_Jade pisze...

- Do jutra wujku - chłopiec pokiwał mu na dowidzenia, po czym poszedł do swojego pokoju. Tomo odetchnął głęboko, po czym poszedł do Yuyi, poczytać mu bajkę na dobranoc.

Mara_Jade pisze...

Następnego dnia Tomo jednak poszedł do pracy, ale tylko sprawdzić jak się ta miewa i podskoczył do góry.
- Poproszę torcik lodowy i gorącą czekoladę z piankami, a do tego... pralinki, najlepsze specjały szefa kuchni - zdecydował zamawiając je u kelnerki. Usiadł przy stoliku gdzieś z boku, żeby Takano go nie zobaczył. Chciał zobaczyć jak zostają obsługiwani zwykli klienci.

Mara_Jade pisze...

Tomo podziękował jej, spoglądając przez okno. Poza dachami mógł zobaczyć morze, za którym już tęsknił. Nic tylko wrócić do surfingu. Już sobie wyobrażał jak to będzie uczyć Takano. Ze śmiechem zaczął jeść torcik lodowy.

Mara_Jade pisze...

Tomo skończył torcik lodowy, dopił czekoladę i poprosił o zapakowanie pralinek, po czym za wszystko zapłacił. Wszedł do kuchni chwilę później.
- Interes dobrze ci się kręci - uśmiechnął się do niego szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Przyszedłem sprawdzić jak się mają w piekarni, no i teraz spędziłem miły czas w cukierni, jedząc smakołyki - uśmiechnął się do niego i dopakowując sobie jeszcze parę pralinek których smaków jeszcze nie jadł.

Mara_Jade pisze...

- Płaciłem, dałem ci nawet napiwek - roześmial się serdecznie, siadając na stołku obok niego i jedząc sobie jedną z pralinek. - Ale chciałem zapłacić. Jakbym nie chciał to bym do ciebie przyszedł od razu.

Mara_Jade pisze...

- Ale napiwek dostałeś to się ciesz, znaczy że smakowało mi ponad normę - ucałował go mocno. - Dobrze, wymiotuję nadal - przyznał szczerze. - Jutro pojade do szpitala i w sobotę będę zdrowy.

Mara_Jade pisze...

- NIE! - krzyknął. - Już wybrałem co ubiorę i w ogóle. Nie przekładamy - burknął. - Sam dojadę tylko... weźmiesz do siebie malucha na te dwie noce?

Mara_Jade pisze...

- No to daj mi się tak pozachowywać... to dopiero nasza 2 randka z takiego prawdziwego zdarzenia - burknął. - Zabieram się z Junem i Ryu. Odwozi akurat Ryu do szpitala na co miesięczny przegląd.

Mara_Jade pisze...

- Zostanę pewnie na noc w szpitalu. Mama już wie, że przyjeżdżam - odparł spokojnie. - Dam ci znać. Um powiedziałem rano Yuyi że będzie u ciebie dzisiaj spał i jutro. Bardzo się ucieszył.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - ucałował go jeszcze. - Idę już, zrobię jedzonko dla Yuyi i wyjdę z psiakami - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

Yuya przyszedł do neigo na kolację. Chłopiec miał opatrunek na oczku, a zdarte łokcie i kolana ukrywał.
- Wujku, wujku to dla ciebie - podał Takano wyszywaną poszewkę na poduszkę z kotkiem i pieskiem. - Sam robiłem od początku roku!

Mara_Jade pisze...

Chłopiec pokiwał tylko główką.
- Spadłem ze schodów i piłka uderzyła... kilka piłek, ale to nic - uśmiechnął się lekko. - Zrobiłem ci wujku, a dla Tomo-chan maskotkę! Taką małą myszkę.

Mara_Jade pisze...

- No bo się potknąłem - wymamrotał cicho chłopiec. - Aki-kun bawi się ze mną w popychanki z innymi kolegami i popchali i się potknąłem, a potem, jak się leży to piłki lecą za karę. Taka gra wujku - odparł z lekkim uśmiechem. W końcu wreszcie ktoś się z nim bawił, a on nie widział w tym nic złego.

Mara_Jade pisze...

- Tylko czasem jak się przewrócę - odparł spokojnie, tuląc się do wujka. - Na Maksia czasem też i na Miye, ale Miya już nie jest z nami... pani powiedziała, że będzie chodziła do innej szkoły - wyjaśnił spokojnie. - Aki mówi że dobrze jej tak, że była głupia - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Nie, ale on się nie przewrócił - zaprzeczył zaraz chłopiec patrząc na mężczyznę. - Naprawdę! To tylko jak ktoś przewróci - dodał usprawiedliwiając resztę. - I Aki-kun sam powiedział, że się przyjaźnimy! Pomogłem mu uszyć poduszeczkę - powiedział dumny z siebie że znalazł przyjaciół. - Ja chcę mieć przyjaciół wujku...

Mara_Jade pisze...

- Ale Maksik ostatnio płakał! - krzyknął chłopiec. - Nie chcę żeby Maksik płakał!

Mara_Jade pisze...

- No bo nie chciał we mnie rzucić piłką i Aki-kun zagrał w drugą grę. Schowali Maksiowi wszystkie rzeczy po basenie. Pomogłem szukać - wyjaśnił cicho. - Maksik bardzo płakał i ja już nie chcę żeby Maksik płakał, to jestem przyjacielem z Aki-kun.

Mara_Jade pisze...

- Wujku ale nic mi nie jest. Aki-kun powsiedział, że jak będę jego przyjacielem to Maksik nie będzie płakać - wymamrotał chłopiec. - Więc jestem - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Nie krzywdzi Maksia, to dużo dobrego - uśmiechnął się chłopiec, obejmując mocno Takano. - I powiedział, że ładnego Misia zrobiłem dla wujka Tomo i dałem mu go... ale potem nie było już dużo czasu i mogłem zrobić tylko małą myszkę.

Mara_Jade pisze...

- Ale zrobiłem Myszkę - chłopiec rozpłakał się, wyciągając małą maskotkę z plecaka i pokazując ją Takano. - Też jest ładna!

Mara_Jade pisze...

- Ale wujku! Jak jestem grzeczny to nie boli tak mocno! - chłopiec rozpłakał się kompletnie przytulając myszkę do siebie. Nie wiedział co ma zrobić. Przecież był za mały żeby samemu sobie poradzić.

Mara_Jade pisze...

- Ale wujku... ja nie chcę nie iść do szkoły - chłopiec przytulił się do niego mocno, płacząc cichutko. - No bo jutro jest konkurs... - wyjaśnił. - Z matematyki!

Mara_Jade pisze...

- A przyjdziesz wujku po mnie do szkółki jutro? - zapytał zaraz uśmiechając się do niego szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze wujku - obiecał mu to chłopiec. - Ale wujku! Ja nie chcę mieszkać u babci! Ja chcę u wujka i wujka Tomo! - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

- Wujku? Ale ja nie zrobiłem nic złego - Yuya popatrzył na niego z lekkim przestrachem. - Jestem grzeczny wujku.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też kocham tato - chłopiec przytulił się do niego mocno, po czym od razu zabrał się do lekcji.

Mara_Jade pisze...

Następnego dnia w południe do cukierni wpadł Maks.
- Panie Takano! Prosze pana!
- Maks nie biegaj tak! - jego mama od razu zareagowała ale chłopiec wbiegł do kuchni nie robiąc sobie nic z ostrzeżeń mamy.
- Prosze pana! Yuya! Krewki dużo! Do lekarza wzięli! Prosze pana! Pan musi jechać!

Mara_Jade pisze...

- No bo Yuya wygrał konkurs, był lepszy niż Aki i Aki popsuł misia od Yuyi i chciał mu zabrać medal - chłopiec starał się opowiedzieć dokładnie co się stało. - Yuya nie chciał dać i Aki popchał Yuyę. I spadł ze schodków i tak mocno spadł - chłopiec miał łzy w oczy. - I krew była i Aki wziął medal!

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem proszę pana - chłopiec pokręcił przecząco główką. - Proszę pana ale ja nie zostawiłem Yuyi - dodał po chwili. - Zawołałem panią... i i potem do pana bo bo pan będzie chciał do Yuyi pojechać.

Mara_Jade pisze...

Tomo już siedział przed salą operacyjną. Kiedy go zobaczył wstał z miejsca i przytulił się do niego mocno.
- Mama powiedziała, że nic nie zagraża jego życiu - odparł chcąc go od razu uspokoić. - Tylko... stracił bardzo dużo krwi i na pewno zostanie w szpitalu z tydzień - wyjaśnił, samemu będąc dopiero co po operacji i nieco się chwiejąc na nogach.

Mara_Jade pisze...

- Mama nie wie co będzie z główką malucha. Może mieć wstrząśnienie mózgu. Boją się trochę o niego - przytulił się nieco do Takano. - Uhm zostaniesz z nim na noc? Bo ja nie mogę... muszę spać u siebie w sali. Nie chciałbym żeby pierwszą noc był sam - wyjaśnił cicho. - Uhm a z tym Akim trzeba coś zrobić... no i odzyskać ten jego medal... - dodał zaciskając lekko pięści.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie... to nie twoja wina - złapał go za ręce przytulając go mocno do siebie. - Nie twoja - ucałował go w policzek kołysząc go trochę. Godzinę później operacja się skończyła a chłopczyk został przewieziony na salę dzieci.
- Trzeba poczekać aż się obudzi żeby mieć pewnośc, ale jest dobrze. Chłopiec jest silny - uśmiechnął się lekarz.

Mara_Jade pisze...

- Już... tzn pan może już - odparł mężczyzna. - Tylko proszę ubrać odzież ochronną - uśmiechnął się lekko. - Ale pan Kurosagi jeszcze nie... pan miał leżeć dzisiaj - żachnął się lekarz.
- Ale nie mogę... kiedy moje dziecko jest w takim stanie. Nasze dziecko - odparł Tomo, przytulając mocniej Takano. - Ucałuj malucha ode mnie... jestem w mojej sali. Tam gdzie zawsze.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową idąc powoli do siebie do pokoju. Położył się do łóżka i jeszcze chwilę czytał książkę.
***
Chłopiec obudził się koło 24 i rozpłakał się na początku niczego nie poznając. Był w szoku, nie wiedział gdzie jest. Trochę się bał.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? Tatuś! - chłopiec złapał go mocniej za rękę skupiając na nim wzrok. - Główka boli - złapał go mocniej za rączkę. - Tatusiu wygrałem konkurs - przypomniało mu się. - Będę, będę szedł na taki duży... między szkołami teraz...

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu ale zostaniesz ze mną? A jutro do domku? - zapytał z nadzieją. - I jesteście dumni? Przepraszam...że zmartwiłem...

Mara_Jade pisze...

- A praca? Tatuś trzeba pracować, żeby wszyscy mogli cieszyć się słodyczami - zaoponował próbując usiąść ale rezygnując kiedy ból głowy wycisnął mu z oczków łzy. - Tatusiu? Mogę mówić tatuś?

Mara_Jade pisze...

- Um tatuś ja jednak nie chcę chodzić do tej szkółki - przyznał szczerze chłopiec, przecierając już zmęczone oczka. - Opowiesz mi bajkę, proszę?

Mara_Jade pisze...

- A Tomo-chan się zgodzi? - zapytał go cicho, po czym już słuchał uważnie bajkę trochę przysypiając przy niej. Prawie jak w domu.

Mara_Jade pisze...

Lekarz wszystko sprawdził, dał chłopcu lek przeciwbólowy i kiedy malec zasnął poprosił Takano na korytarz.
- Wygląda na to, że operacja się udała. Yuya wszystko pamięta, wyzdrowieje - uśmiechnął się do niego. - Bóle głowy są normalne, uderzył nią mocno. Jeszcze przez jakiś czas będą, ale proszę się nie martwić.

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze nie spał. Zajadał się właśnie bananem. Uśmiechnął się do wchodzącego Takano i wyciągnął do niego ręce.
- Buzi daj - zarządził. - A potem zdaj relacje.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - przytulił się do niego dając mu jeszcze buzi i wyrzucając skórkę po bananie do kosza na śmieci. - Randka nie zając, nie ucieknie - zgodził się z nim. - Eh ale z tym małym draniem coś trzeba zrobić - westchnął ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Ja znam adres - odparł pstrykając palcami. - Mam zapisany w zeszycie... powinien być z taką biedronką i opisany 'Yuya' - wyjaśnił. - Zabieram go na zebrania z rodzicami.

Mara_Jade pisze...

- Ale to ty jesteś tatuś, ja tylko Tomo-chan - zachichotał, wtulając się w niego i przymykając oczy. - Ostatnio miałem i co? Nic się nie zmieniło - westchnął cicho. - Boli mnie - dodał, wskazując na opatrunek na brzuchu.

Mara_Jade pisze...

- Trochę tylko, to ma pobolewać. Wiesz niedawno mnie szyli - wyjaśnił uśmiechając się lekko. - Kotek nie będę mamusią - odparł spokojnie ale tonem nie znoszącym sprzeciwu. - Kocham cię, ale tam to mnie psem poszczuli... - wymamrotał. - Tam to ja już nie idę.

Mara_Jade pisze...

- Może to i lepiej że cię nie znają? Bądź wojowniczym tatuśkiem, tatuśku - ucałował go mocno. - Jesteś seksi w tej roli - dodał ze śmiechem, przymykając oczy. - Ale ja idę spać...

Mara_Jade pisze...

- Kochanie? - spojrzał na niego jeszcze ziewając. - Jesteś cudowny - szepnął, po czym odsunął się trochę od niego i zasnął.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się tuż przed nim i zawołał lekarza bo ból zrobił się większy. Po przebadaniu dostał silny lek przeciwbólowy i przykazanie leżeć w łóżku do południa.
- Taka-chan! - krzyknął na mężczyznę. -Wstawaj śpiochu! Czekolade chcęęęę!

Mara_Jade pisze...

- Gorącą... albo pralinki moje ulubione - poprosił go robiąc słodką minkę. - Yuya pewnie tez będzie miał ochotę!

Mara_Jade pisze...

- Mou... no to chociaż... bułeczkę z czekoladą? - zaproponował w ramach pójścia na kompromis. - No proszę... nie bądź taki służbista!

Mara_Jade pisze...

- Okropny - wymamrotał pod nosem, opadając na poduszki i przymykając oczy. - Buzi mu ode mnie daj mooocne - poradził mu.

Mara_Jade pisze...

- Z bułeczką z czekoladą, bez nie przyjmuję gości - zaszantażował go ze śmiechem, okrywając się mocniej kołdrą i próbując jeszcze trochę pospać.
Yuya już też nie spał. Siedział na łóżku, a właściwie to pół leżał i patrzył na swoje rączki.
- Tatuś! - ucieszył się jak go zobaczył. - Nie dobre śniadanko...

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - chłopiec od razu się ożywił. - To ja postaram się pół zjeśc - zdecydował biorąc sobie to na cel a co.

[zw idę się myć :P]

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale nie trzeba, ja... przecież dam radę - uśmiechnął się szeroko, ale tak trochę wymuszenie bo jednak to był jego pierwszy prawdziwy medal.

Mara_Jade pisze...

- Ale babcia była mnie odwiedzić - uśmiechnął się szeroko, jedząc śniadanko i popijając je herbatką. - Powiedziała że przesuniemy wycieczkę - dodał szczerząc się do niego radośnie. - Tatusiu a przyniesiesz mi misia i książeczkę? Harry Potter?

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Yuya przytulił się do niego jeszcze trochę, bo za tuleniem już zatęsknił i wrócił do jedzenia śniadanka.

Mara_Jade pisze...

Mężczyzna który wyszedł był pokaźnych rozmiarów z kilkoma tatuażami na dłoniach i piwem w dłoni.
- Słucham - zapytał wyjątkowo grzecznie jak na ów osobnika.

[lecę spać, dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście - mężczyzna skrzyżował ręce na piersiach, ale po chwili zmienił zdanie i przepuścił Takano w progu, zapraszając go do salonu. - Co ten gówniarz znowu zrobił? - zapytał chłodno.

Mara_Jade pisze...

- Co za gówniarz. Spiorę go dzisiaj porządnie. Najwyraźniej nic się nie nauczył - mężczyzna trzasnął wściekły pięściami w ścianę. - Aki! - wrzasnął na chłopaka a kiedy ten zszedł na dół od razu dostał od ojca w twarz. - Oddawaj to co ukradłeś koledze - warknął.

Mara_Jade pisze...

- I przeprosisz kolegę! - fuknął na chłopaka mężczyzna, kiedy chłopiec przyniósł medal i podał go Takano. - Spierdalaj do pokoju, dzisiaj już jeść nie dostaniesz i wieczorem porozmawiamy o twoim zachowaniu - nakazał dziecku, po czym odwrócił się do Takano. - Zapewniam pana że to się więcej nie powtórzy.

Mara_Jade pisze...

- Do widzenia - pożegnał się z nim mężczyzna, wracając zaraz do pokoju i krzycząc na małego.

Mara_Jade pisze...

Tomo akurat był w pokoju Yuyi grając z nim w karty, kiedy Takano do nich wrócił. Uśmiechnął się do niego szeroko, siedząc na łóżku razem z Yuyą i ciągnąc go za rękę, by go ucałować mocno w usta.
- Witaj bohaterze - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Yay! - oboje zanurkowali w przyniesionych przez niego rzeczach. Tomo podał jedną bułeczkę Yuyi drugą samemu jedząc. - Pycha - zawtórowali jednocześnie po czym Yuya roześmiał się serdecznie.
- Ale Tomo-chan robi lepsze tatuś - oświadczył prosto z mostu. - Jest pyszna naprawdę - dodał po chwili żeby Takano się nie ze złościł, na co Tomo go do siebie przytulił mocno.
- Ty się nie bój. Przecież Taka-chan cię nie okrzyczy za to że mówisz swoje zdanie, prawda? - spojrzał na mężczyznę.
- Um... a mogę być dalej w konkursie tatuś? - zapytał go zaraz Yuya, po czym wyciągnął z plecaka (który przy sobie miał w dniu wypadku) zadania z matematyki przygotowujące do konkursu. Podał je Takano. - Pomożesz mi tatuś? Proooszę.
- No kochanie, pomagaj - zaśmiał się Tomo opierając o ścianę i jedząc bułeczkę. - A ja popatrzę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze! Dziękuję, itadakimasu! - chłopiec zabrał się za jedzenie, a Tomo uniósł lekko brew.
- Zrobiłem coś złego? - zapytał cicho, powoli kończąc swoją bułeczkę. - Kochanie, twój tata do mnie dzwonił. Zaprosiłem go do nas... - wyjaśnił spokojnie. - Brzmiał dość smutno więc... pomyślałem, że dobrze mu zrobi jak sobie odpocznie...

Mara_Jade pisze...

- Ale przyjedzie dopiero w niedzielę - odparł spokojnie. - Maluch będzie pewnie już z nami, to pobawi się z dziadkiem - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja będę miał, no i będziemy odwiedzać Yuyę - uśmiechnął się lekko. - Bo mama kazała mi wziąć tydzień urlopu... jutro wychodzę - uśmiechnął się lekko. - Powiedziała, że tydzień urlopu, odpowiednia dieta, dużo odpoczynku, spacerów i relaksu...

Mara_Jade pisze...

- Piekarnia nie będzie. Mam dobrych współpracowników. Będę tylko chodził doglądac ich. Chlebek musi być - uśmiechnął się lekko. - No i wyjdziesz ze mną na spacer - ucałował go lekko. - W trakcie przerwy, odpoczynku.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, rozumiem. Pospaceruję z twoim tatą i Junem - uśmiechnął się lekko.
- Tatuś...Tomo-chan? - Yuya nagle położył się na łóżku z łzami w oczach. - Boli główka, mocno - złapał Takano za rękę, chcąc się do niego mocno przytulić.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił chłopca mocno do siebie, głaszcząc go po ramieniu.
- Już dobrze, jak boli to popłacz, to nic złego - poradził mu, kiedy chłopiec walczył z łzami, byle tylko nie płakać. Lekarz podał mu środek przeciwbólowy i zalecił odpoczywanie, leżenie.

Mara_Jade pisze...

- Ale Tomo-chan tu zostanie? - zapytał zaraz przytulając się do chłopaka i ściskając rękę Takano.
- Zostanę kochanie - ucałował go w czółko i pośpiewał mu cicho do snu. Pięć minut później chłopczyk już smacznie spał. - Jest kochany - uśmiechnął się lekko. - Tak jak mój przyszły mąż.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... to nic dziwnego że on się tak w szkole zachowuje - westchnął ciężko Tomo. - Myślisz, że powinniśmy coś z tym zrobić? - zapytał go patrząc na Yuyę i głaszcząc go po włoskach.

Mara_Jade pisze...

= Um trzeba by najpierw tego małego spotkać, jakby miał ślady pobicia to wtedy można zgłosić... albo porozmawiać z jego matką - zaproponował lepszych pomysłów póki co nie mając. - Yuyi nigdy tak nie potraktujemy, prawda? - upewnił się choć w sumie był tego pewien.

Mara_Jade pisze...

- I będziemy go zawsze kochać i go bronić, a jak coś przeskrobie to jakąś karę tez się wymyśli. Szlaban na wychodzenie zdomu, albo słodycze czy coś - zaśmiał się cicho, przytulając się do niego mocno. - Jeszcze mnie trochę pobolewa - pokazał mu swój brzuszek.

Mara_Jade pisze...

- Mnie też nie uderzysz prawda? Bo ja ciebie nie - ucałował go mocno przytulając się zaraz. - Pewnie, że lekki. Wiem że jest grzeczny, czasem aż za bardzo chyba - zaśmiał się serdecznie. - Kotek? Przejdziemy się po szpitalu chwilę? - zapytał go. - Tzn uhm mogę pojechać na wózku?

Mara_Jade pisze...

- No nie liczę tych klapsów albo seks-zabaw - zachichotał muskając jego wargi jeszcze raz. - Przepraszam, że zaprosiłem twojego tatę, ale on prawie płakał w słuchawkę - wyjaśnił. - Rozwodzi się... może zadzwoń z nim porozmawiać.

Mara_Jade pisze...

- No tak... zadzwonił do mnie bo słyszał że jestem znów w szpitalu i chciał zapytać co słychać. No i potem powiedział, że się rozwodzi... bo ona go zdradzała. Eh i dlatego go zaprosiłem. Chyba lepiej żeby teraz... przez jakiś czas nie był sam - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Ale tam jest jakaś grubsza sprawa, nie chciał powiedzieć - wzruszył ramionami. - No wiem, ale mimo wszystko - westchnął ciężko. - Ja się nim zajmę - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- A zrobisz mi pralinki też? Takie z nadzieniem nugatowym? Uwielbiam je - przytulił się do niego mocno. - Proooszę!

Mara_Jade pisze...

- I pamiętaj o odwiedzaniu malucha - pstryknął go w nosek. - Wiesz mnie to nie przeszkadza jak się mnie nie odwiedza, ale dzieci inaczej to przeżywają - westchnął cicho, obejmując go mocno ramionami. - Buuuzi!

Mara_Jade pisze...

- No to chociaż do niego zadzwoń - zaproponował mu. - Na razie tu jestem, będę do niego przychodził - uśmiechnął się oddając pocałunek wtulajac się zaraz w niego. - Ja ciebie też kocham bardzo mocno - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Ale już chodzę, ty się kurujesz i jak już wyjdziemy to pójdziemy z małym na basen. Pouczymy go oswoić się z wodą, no i popływamy - zaproponował wesoło. - I wyciągniemy rowery to w soboty będziemy sobie robić wycieczki. Pokażę wam rejony Yukan - przeciągnął się lekko. - Będzie nfajnie zobaczysz! I podczas takiej wycieczki rowerowej piknik na świeżym powietrzu. Możemy czasem też Maksa zabierać poza Yuyą to maluch będzie miał z kim się pobawić.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, spędzimy wtedy razem trochę czasu, a jak będziemy chcieli pobyć sami to zawsze jest babcia i dwóch dziadków, którzy z przyjemnością maluchem się zajmą - uśmiechnął się szeroko, ciesząc się że Takano pomysły się podobają.

Mara_Jade pisze...

- Ja już mam pomysł - ucałował go mocno. - Znajdziemy czas dla siebie, nie martw się - pogłaskał go po głowie. - Um... chyba się położę, trochę jestem zmęczony. Zostaniesz jeszcze trochę?

Mara_Jade pisze...

- Un tak jest - złapał go mocniej wtulając się w niego. - Książe mój mnie zaniesie? - zapytał całując go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Dostaniesz nawet z napiwkiem - uśmiechnął się całując go namiętnie, z pasją jakby zaraz miał się świat skończyć. - A poleży mój książe obok dopóki nie zasnę?

Mara_Jade pisze...

- Pośpiewać - ucałował lekko jego wargi po czym ziewnął i przykrył się mocno kołdrą przytulając do niego. Zamknął oczka.

Mara_Jade pisze...

- Hej - przywitał się z nim mężczyzna. - Tak, ale jeśli to problem to nie przyjadę - żachnął się szybko. - Tomo-chan mi to zaproponował. Miły chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Eh szkoda gadać kochany - westchnął mężczyzna pakując papiery do teczki. - Moja żona złożyła pozew o rozwód... - wyjaśnił spokojnie. - Spotykała się z 5 innymi... tak mi powiedziała. Każdy z nich lepszy ode mnie.

Mara_Jade pisze...

- Ja też święty nie byłem Takano - przypomniał mu ciężko, bo już parę nocy zastanawiał się czym jej zawinił. Czy jeszcze nie odkupił swoich win? Poczochrał się po postępującej łysince. - Fajnie, że spędzimy razem trochę czasu - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Jest mój, ale chyba go sprzedam - wyjaśnił spokojnie. - Jest za duży na mnie jednego - wyjaśnił swoją decyzję. - Eh ale o tym jeszcze porozmawiamy... będę miał trochę więcej czasu dla ciebie i twojego rodzeństwa i dla moich wnuków...

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, że dowiecie się o tym wcześniej - obiecał spokojnie. - Odwiedzę, ale wy jesteście bliżej więc was najpierw - uśmiechnął się lekko. - Myślisz, że wytrzymasz że staruchem 2 tygodnie? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Niedziela, poniedziałek? Powiedz tylko kiedy ci bardziej pasuje - odparł spokojnie. - Nie chcę ci się narzucać - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- No to jesteśmy umówieni. W poniedziałek wieczorem przyjadę. Akurat tutaj wszystko skończę... myślę że wpadnę odwiedzić waszego malca w szpitalu wcześniej - zaproponował taki układ. - Mogę mu przywieźć jakąś zabawkę? Wiesz nie chcę z pieniędzmi przesadzać, bo twój chłopak mnie zlinczuje...

Mara_Jade pisze...

- Coś wykombinuję - obiecał mężczyzna już się ciesząc ze spotkania z nimi. Miło było raz na jakiś czas po prostu wszystko odstawić na bok i cieszyć się swoją rodziną. - Dozobaczenia w poniedziałek.

Mara_Jade pisze...

[dobranoc :*]

Tomo cieszył się, że wreszcie wychodzi. Przed samym wypisem poszedł jeszcze do sali Yuyi i poczytał mu bajkę, pograł z nim w karty i pośpiewał, a kiedy chłopiec usnął zmęczony napisał mu krótką adnotację że będzie jutro i wyszedł. Do Yukan dojechał autobusem od razu idąc do piekarni by sprawdzić jakość produktów. Zboaczenie zawodowe.

Mara_Jade pisze...

- Gratuluję - ucałował go obejmując go mocno. - A teraz pójdziesz spać - zdecydował. - Do mnie bo do ciebie jest za daleko - zachichotał prowadząc go do siebie do domu.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Tomo otworzył drzwi do domu i wpuścił Takano do środka. - To wezmę pieski, pójdę do ciebie. Posprzątam czy coś, a ty tu ładnie śpij - ucałował go mocno. - No i będzie trzeba z Yuyą posiedzieć z zadaniami z matematyki. On tak bardzo chce żebyśmy byli dumni...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja chcę, więc posprzątam - uparł się chłopak. - I pomogę ci z kolacją - dodał zaraz. - Kocham cię - szepnął całkiem czerwony.

Mara_Jade pisze...

- No bo... - zająknął się. - No bo wciąż mi dziwnie mówić, że cię kocham tak... o od tak sobie - poklepał się po policzkach. - Dobranoc kotek - ucałował go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze chwilę na niego patrzył z rozczuleniem, zrobił mu zdjęcie, po czym wyszedł do niego do mieszkania z pieskami obok. Pozwolił im biegać gdzie tylko chciały, uważając by nikogo nie pogryzły. W mieszkaniu Takano dał im pić i jeść po czym zabrał się za sprzątanie. Kiedy skończył na dworze było już ciemno. Położył się na kanapie i chwilę oglądał telewizję odpoczywając, by zasnąć na samym końcu. Całkowicie niechcący.

Mara_Jade pisze...

Chłopak przekręcił mu się w ramionach, wtulając twarz w zagłębienie na jego szyi i uśmiechając się lekko kiedy poczuł zapach Takano. Objął go mocno ramionami nie puszczając go nawet kiedy mężczyzna położył go do łóżka.

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze dobre pół godziny spał beztrosko wtulony w niego zanim otworzył oczy i ziewnął szeroko.
- Dobrze mi się spało - uśmiechnął się do Takano przeciągając się na łóżku. - Śniadanko zrobię - stwierdził zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ja lubię twoją kanapę, bo jest taka trochę twarda, a przyzwyczajony jestem do takiego spania. Dobrze mi się śpi na czymś twardym - uśmiechnął się szeroko. - Mhm jajecznica... no dobrze. To sałatka owocowa na przekąskę pomiędzy posiłkami - stwierdził wesoło.

Mara_Jade pisze...

- To może jakaś dobra ryba? W sosie śmietankowym albo grzybowym... albo jakaś taka z brzoskwiniami? - zaproponował kompletnie się na tym nie znając.

Mara_Jade pisze...

Zamrugał kilkakrotnie i uśmiechnął się szeroko, samemu przebierając się w świeże ciuchy.
- A widzisz jak dobrze strzeliłem z tą rybą - zachichotał, po czym poszedł do łazienki umyć zęby.

Mara_Jade pisze...

- Strzelałem - roześmiał się serdecznie idąc za nim do kuchni. - Nie znam się na winach - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- You - ucałował go mocno. - No to może podświadomie to zapamiętałem - zaproponował. - Hm... ja ci pomogę, zrobię herbatkę i sałatkę owocową.

Mara_Jade pisze...

- Pójdziesz dziś ze mną na spacer? - zapytał go zaraz, zaparzając wodę na herbatę. - Do lasu - dodał po chwili bo tam jeszcze z Takano nie spacerował. - Weźmiemy pieski...

Mara_Jade pisze...

- No to ładnie z nim pójdziesz na grób mamy, porozmawiacie, a ja... dopilnuje kolacji, albo pójdę na chwilę do siebie, bo chciałem dograć kawałek...

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się chłopak. - Jutro jadę do miasta. Odwiedzę malucha, a potem chcę kupić parę rzeczy do domu - wyjaśnił. - Coś będziesz chciał? - zaparzył herbatkę i postawił ją na stół siadając naprzeciw niego.

Mara_Jade pisze...

- Mou no dobrze - westchnął tylko jedząc jajecznicę i popijając ją herbatką. - Smaczna - oznajmił wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczysz kochanie, to niedaleko od ciebie - zaśmiał się lekko. - Tutaj jest skrót prowadzący do lasu. Tam nie ma nic specjalnego, ale psiaki będą miały gdzie się wybiegać - przyznał biorąc naczynia i zmywając je. - To jak? Pójdziemy? - zapytał już wkładając buty.

Mara_Jade pisze...

Tomo chwycił go pewniej przybliżając się do neigo i przytulając lekko.
- Tęskni trochę za tobą - przyznał szczerze. - Ale cieszył się, że ma mnie i nie jest sam. No i skończyliśmy czytać Harrego... przywiozę mu jutro kolejną część - dodał ze śmiechem. - Główka go już nie boli, a jutro będzie miał ściągany opatrunek.

Mara_Jade pisze...

- Hm... a może taki słodki z memensami i kitkatami? - zaproponował spokojnie. - I wytulimmy go mocno jak wóci, co nie? Ah... i on mnie pytał czy pomożesz mu z tymi zadaniami z matematyki - dodał po chwili z uśmiechem wdychając świeże powietrze w lesie.

Mara_Jade pisze...

- Spędzimy razem wieczór jak wielka rodzinka - zachichotał wesoło przytulając się do niego mocno. - I będziemy szczęśliwi.

Mara_Jade pisze...

- O...to na pewno nie prawda - pstryknął go palcem w nosek. - Ale na pewno zawsze będziemy wracać do szczęścia - zatrzymał się dając mu mocnego buziaka.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze niech ci będzie - rozesmiał się biegnąc za psiakami by je trochę przegonić.

Mara_Jade pisze...

Tomo szybko do niego przybiegł siadając między jego nogami i całując go mocno.
- Ja wiem że tu nie ma czym się ekscytować, ale... ale ja tam lubię takie spacery - uśmiechnął się do niego, przytulając się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Mnie się zawsze podobają takie. Pytanie czy tobie si,ę podoba - zaśmiał się, przytulając się do niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Jaki romantyk - uśmiechnął się przymykając oczy. Wdychał zapach Takano wraz z leśnym. - Mhm tak tu przyjemnie.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, dlaczego nie - zgodził się zaraz kładąc się z głową na jego kolanach. - Jak byłeś mały... robiliście sobie pikniki? - zainteresował się.

Mara_Jade pisze...

- Mhm my chodzilismy na pikniki... jeździliśmy rowerami, a potem siadaliśmy na polankach takich jak ta, albo takich ze strumieniem. Biegaliśmy. Graliśmy z rodzicami w piłkę. Było fajnie - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Teraz nie będziemy chodzili na pokaz kotek - ucałował go lekko w usta. - Będziemy spędzali cudowne wieczory, cudowne popołudnia we dwoje, albo we troje.

Mara_Jade pisze...

- Noo... pewnie byśmy byli w tej samej szkole. Byłbyś moim sempaiem - zaproponował takie rozwiązanie. - Byłbym twoim irytującym młodszym kolegą i nigdy byś na mnie poważnie nie spojrzał.

Mara_Jade pisze...

- Może, a może nie - pogłaskał go po dłoni. - Ale nigdy nie dowiemy się co by było gdyby - dodał z uśmiechem. - Dobrze kochanie, chyba będziemy wracać co?

Mara_Jade pisze...

- To niech przestanie. Teraz masz cudowną rodzinę - ucałował go mocno i ruszył z nim, łapiąc go za rękę.

Mara_Jade pisze...

- Co... dziwne pytanie - odparł ze śmiechem. - Twoje oczy, twój uśmiech i twoje serduszko - ucałował go.

Mara_Jade pisze...

- Mhm cieszę się - przytulił się znów do niego, po czym go puścił, kiedy weszli do domu. - No to teraz ja mam relax przy telewizorze a ty się męczysz z kolacją - zaśmiał się włączając swoje NCIS

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan! Ale ja dzisiaj piję lampkę wina - zamówił sobie. - Jedną mogę - dodał po chwili po czym skupił się na filmie.

Mara_Jade pisze...

- KOchanie? - Tomo przyszedł do niego do kuchni i oparł się o blat stołu. - A uhm... czy ja mogę mieć dziwną prośbę? - zapytał go.

Mara_Jade pisze...

- No bo to głupie... ale... ale chciałbym z tobą skoczyć na bungee i z samolotu ze spadochronem... - wyjaśnił czerwieniąc się maksymalnie.

Mara_Jade pisze...

- No dla mnie to dziwna prośba no - wyjaśnił z uśmiechem, po czym wycałował go mocno, ciesząc się że Takano nie ma nic przeciwko. Poszedł otworzyć drzwi mężczyźnie. - Dobry wieczór - przywitał się zabierając od niego torby.
- Nie trzeba, sam zaniosę. Masz się nie przemęczać jeszcze - ojciec Takano z uśmiechem odebrał swoje torby i zsunął buty. - Przywiozłem coś dla was, ale to nic drogiego - żachnął się szybko.

Mara_Jade pisze...

- Nic takiego - objął go mocno. - Dla Tomo mam kilka nietypowych kostek do gitary, bo wspominałeś mi kiedyś że zbiera - wyjaśnił podając chłopakowi woreczek z 30 kostkami.
- Dziękuję! - Tomo z wielkim uśmiechem przytulił się do niego.
- A dla ciebie mam nową tortownicę, bo twierdziłeś że ci już potrzebna i twój ulubiony blok do rysowania. Z tej firmy którą uwielbiasz - dodał podając mu prezenty. - A dla nas wszystkich kupiłem coś z cukierni, którą Takano zawsze uwielbiał jak był małym dzieckiem. Przysmak jego dzieciństwa.

Mara_Jade pisze...

- No to będziesz miał taką drugą do domu - odparł ze śmiechem. - U Yuyi już byłem. Wpadłem do niego zanim tu przyjechałem - przyznał szczerze. - Kupiłem mu misia i książkę... taką tam Seria Niefortunnych Zdarzeń - odparł. - Pierwsze dwie części, ale dostał tylko jedną, drugą zostawię na wyjście ze szpitala - uśmiechnął się szeroko. - Bardzo fajny maluch - dodał zaraz. - Nie wydałem dużo pieniędzy - żachnął się w stronę Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Ja chętnie odwiedzę go drugi raz - zapewnił go, po czym skinął głową idąc za nimi do stołu. - Tomo, jak się czujesz? Blado wyglądasz.
- Nie, wszystko w porządku - machnął ręką chłopak. - Po prostu... szukałem tej kostki od kilku lat - przyznał trochę zawstydzony. - I to tak z wrażenia...

Mara_Jade pisze...

- Myślałem o dwóch, trzech tygodniach - rzucił spokojnie. - Oczywiście jeśli nie macie nic przeciwko. Chętnie zająłbym się Yuyą czasami - dodał z uśmiechem.
- Ja nie mam nic przeciwko - odparł zaraz Tomo. - I piknik będzie obowiązkowo - dodał ze śmiechem. - Pokażę wam moje ulubione miejsce na piknik wówczas.

Mara_Jade pisze...

- No tak ale wiem również jak nie lubisz, jak ktoś ci dom okupuje - uśmiechnął się mężczyzna.
- Prawda. Ciągle wygania was... niewychowany facet - pokręcił z dezaprobatą głową Tomo pijąc trochę winka. - Mhm pyszne!

Mara_Jade pisze...

- Rzadko piję to daj mi się pozachwycać smakiem wina - naburmuszył się troszkę, a ojciec Takano roześmiał się serdecznie.
- Jesteście uroczy - uśmiechnął się. - Postaram się znajdywać dla was więcej czasu - dodał po chwili. - No i jak będziecie w Tokio to wpadnijcie odwiedzić staruszka.

Mara_Jade pisze...

- No to wpadnijcie wtedy do mnie, zostańcie na kolację, na noc, czy ile tylko chcecie - uśmiechnął się szeroko. - Pycha, jak zwykle wiesz jak komponować dania i wino... a co do tego czerwonego wina Tomo...
- Aaaa! - chłopak zatkał usta mężczyzny dłonią. - Ale to ma być niespodzianka, więc nie przy moim paskudnym facecie.

Mara_Jade pisze...

- Nic, ja tam nic nie kombinuje. Pomagam tylko - odparł mężczyzna powoli kończąc swój posiłek. Syty i pyszny. Tomo swoim zwyczajem oddał połowę posiłku Takano do skończenia.
- Było smaczne ale nie mogę już. Pełny brzusio - poklepał się po brzuszku i dopił winko.

Mara_Jade pisze...

- Znajdę, ale musisz mi dać odpocząć... mój żolądek nie jest tak pojemny jak wasze - przeprosił ich za to, zbierając talerze. - Um pójdę na fajkę - stwierdził zaraz.- A wy sobie pogadajcie.

Mara_Jade pisze...

- Odczep się od mojego palenia - rzucił tylko idąc na zewnątrz i zapalając papierosa.
***
- Mhm mój ulubiony deser - mężczyzna objął syna ramieniem przytulając go lekko do siebie. - Dziękuję, że mnie przyjąłeś.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - uśmiechnął się czochrając go po włosach. - Ah będę dziadkiem który rozpieszcza wnuki - zatarł ręce z uciechy.

Mara_Jade pisze...

- Wrócę - odparł wesoło. - Tylko z jakimś takim większym luzem - obiecał to sobie. - Bo nie potrzebują tam ciągłego nadzoru.

Mara_Jade pisze...

- Trochę tak pusto w domu - odparł cicho. - Was nie ma, jej nie ma... pusto, cicho, głucho... przerażająco - przyznał wzdychając ciężko. - Ale się trzymam, staram się. Jestem w końcu dorosły. Sprawa dopiero za dwa miesiące.

Mara_Jade pisze...

- Wyprowadziła, ale nie wiem gdzie... i powiem szczerze, że nie interesuje mnie to - uśmiechnął się do niego. - Cieszę się że przyjechałem.

Mara_Jade pisze...

- Wiem kochany, wiem. A ty dorobiłeś się szczęśliwej rodziny - zaśmiał się, kiedy Tomo wszedł do środka.
- Zimno na dworze - poskarżył się biorąc sobie bluzę Takano i wkładając na siebie.

Mara_Jade pisze...

- Z przyjemnością - wskoczył mu na kolanka, tuląc się do niego mocno. Objął go mocno zamykając oczka. - Kocham cię tak troszeczkę.

Mara_Jade pisze...

- No doobrze, troszeczkę więcej - ucałował go w policzek i wtulił się jeszcze mocniej.

«Najstarsze ‹Starsze   2601 – 2800 z 4999   Nowsze› Najnowsze»