piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2801 – 3000 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Nie wychowałeś go dobrze, to teraz masz - odparł wesoło starzec.
- No to gdzie ten deserek? - zapytął go zaraz Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Ale czasami moę być wredny - zamial się chłopak przecągajac się lekko. - Jak się tata czuje? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ja pytałem twojego taty Taka-chan - puknął go w nosek. - No bo nie wiem jak się do niego zwracać... prosze pana, teściu... to już wolę tata...

Mara_Jade pisze...

- Z tym to mamy trochę problemów i ze mną też - przyznał szczerze chłopak, biorąc swój deser i odwracając się do starszego z Kyouheiów. - No bo ja kocham niezależnośc i jakby związek jest jej zaprzeczeniem...

Mara_Jade pisze...

- I nie będzie wpadki - dodał Tomo nieco weselej. - Na razie nie umiem sobie wyobrazić niezależności w związku - przyznał szczerze jedząc trochę deseru. - Trzeba wszystko mówić partnerowi... masakra jakaś - wywrócił oczyma śmiejąc się przy tym. - Jak coś się zatai to są zaraz obiekcje, wąty, smutny wzrok... 'oj bo ty mi nie ufasz' - żachnął się. - Masakra i mówię o obu stronach rzecz jasna, wcale ci teraz nie wrzucam Taka-chan - żachnął się zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Uhm to ja się będę zbierał - odparł Tomo wstając, bo nie chciał pić razem z nimi. - Mogę sobie wziąć resztę deseru do domu? - zapytał jeszcze Takano.

Mara_Jade pisze...

- Zapakuj - poprosił go. - No wiesz, nie chcę... nie lubię być tą osobą która nie pije - wyznał szczerze bez ogródek. - Wolę wyjść, zrobić cokolwiek... ale nie siedzieć i nie patrzeć, bo póki co to nadal trochę trudne - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił do domu. Zjadł deser, skończył piosenkę i położył się spać. Obudził się około 2 nad ranem i nie mogąc zasnąć wyszedł z domu idąc do Juna. Uznał, że to jego pomaltretuje. Stanął pod jego oknem i zaczął rzucać w nie kamieniami.

Mara_Jade pisze...

- No to było planem ekstramalnym - zgodził się z nim. - Chodź na spacer - poprosił go składając ręce jak do modlitwy.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę zasnąć? Boję się? Znów śnił mi się pożar, a Takano pewnie leży na kanapie, albo podłodze kompletnie zalany? - zaproponował takie rozwiązania , chowając ręce w kieszenie. - Byłeś pierwszą osobą o której pomyślałem? Przejdziesz się ze mną?

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale... ale czasem nadal mi się to śni i potem nie mogę zasnąć i eh czuję się tak nieswojo, mam taką gulę w gardle... i potrzebuję świeżego powietrza - przyznał spokojnie prowadząc go uliczkami Yukan. - No bo popił sobie z tatą, a jak on często nie pije... to jak już pije to na maksa... w domu u siebie leży.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ja mam z tym jeszcze problemy, ale uhm daj mi trochę czasu - uśmiechnął się lekko. - Nie będę mu kaca leczył - wywrócił oczyma. - Jutro rano jadę do Yuyi - dodał z lekkim uśmiechem. - Matka kazała mi caaaaaaaaaaaały tydzień odpoczywać. To mordęga...

Mara_Jade pisze...

- Pozdrowię, ale odwiedź go jak będziesz wpadał po Ryu, odebrać go - zaproponował. - Yuya mnie pyta kiedy przyjdzie wujek Geniusz... chodzi raczej o ciebie, innego geniusza nie znam... tzn wujka geniusza, bo tata to co innego - roześmiał się oddychając morską bryzą.

Mara_Jade pisze...

- Wujek Takano ewaluował do tata - wyjaśnił z lekkim uśmiechem. - Ja zostałem Tomo-chan, ale to norma.

Mara_Jade pisze...

- Nee... bo jak już mogę ewoluować do mama a tego nie chcę - puknął go w ramię. - Hm ale popatrz... masz czasem przerwy szpitalniowe żeby troszkę się poprzyzwyczajać.

Mara_Jade pisze...

- Wiem ale musisz mu dać dorosnąć Jun - odparł Tomo. - Dać zrobić głupstwa, spażyć się, ale i znaleźć to co kocha robić. Przyjaciół i świetne wspomnienia.

Mara_Jade pisze...

- Zawsze możesz mnie w nocy budzić jak ci będzie zbyt smutno - poklepał go przyjaźnie po ramieniu, ściągnął buty i wszedł trochę do wody. Chrzanić odporność. - Jun... kiedy ostatni raz zrobiłeś coś... szalonego?

Mara_Jade pisze...

- Ściągaj buty - żachnął się. - Pościgamy się do tej skały - roześmiał się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Może i zwariowałem ale i tak to zrobię - pokazał mu język wskakując do wody i zanurzając się całkowicie. - Uh ale zimna - roześmiał się serdecznie. - No chodź staruszku.

Mara_Jade pisze...

- Jak zachoruję to Takano będzie mnie rozpieszczał - pokazał mu język ruszając pierwszy w stronę wspomnianej skałki.

Mara_Jade pisze...

Tomo z szybkością nie przeginał. Zwłaszcza że dawno nie pływał i nie chciał szarżować. Wolał dopłynąć całość w miarę spokojnie. Dopłynął zaraz za Junem 'przystając' na chwilę by odpocząc.

Mara_Jade pisze...

[zgubiłem się... chodzi o Yuye... te ciuchy? ]

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego nie do końca to wszystko rozumiejąc ale pozwolił mu się wywieźć na koniec świata i jeszcze dalej.

Jun
- Ok, brzmi nieźle - zgodził się ściągając z siebie koszulę i kładąc ją na piasku. Pomógł Junowi rozpalić ognisko. - Postaram się nie rozchorować.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no dobrze - kupił sobie tylko colę i usiadł obok niego przytulając się do jego ramienia. - Kocham cię wiesz?

Jun
- Oj no bo chciałem coś szalonego! - zachichotał zaraz rozcierając dłonie. - Poza tym najwyżej zachoruję, nic takiego.

Mara_Jade pisze...

Film go nawet wciągnął. Nie wiedział kiedy ten czas zleciał, a już trzeba było wychodzić.
- Dość zaskakujące zakończenie, nie banalne - zauważył dzieląc się swoimi odczuciami. - Nie spodziewałem się tego.

Jun
- Oj tam, już nie zrzędź staruchu - trzepnął go przez głowę. - Nic mi nie będzie - kichnął głośno.

Mara_Jade pisze...

- Nie jestem - potrząsnął przecząco głową bo zapchał się popcornem. - A co masz dla mnie jeszcze gotowe? - zapytał uwieszając mu się na szyi by ucałować go namiętnie.

Jun
- A tak sobie kicham bo lubię - puścił do niego oczko ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kochanie - przytulił się do niego mocno. - A moge spróbować poprowadzić? - zapytął go zaraz robiąc maslane oczka. - Proszę, proszę prooooszę!

Mara_Jade pisze...

- No ale ja chcę spróbować, jak uznamże za cięzko to złapiesz łapkami za kierownicę, zjedziemy na pobocze i się wymienimy - uśmiechnal się całując go znowu. - Proszę?

Jun
- Komuś w brzusiu burczy - zaśmial się. - Chodź, nakarmię cię - zdecydował zaraz. - Zrobimy pyszne bułeczki i zawieziesz potem je Ryu.

Mara_Jade pisze...

- Yatta! - uściskał go mocno szczęśliwy, zabierając kask i zakładając go sobie na głowę. Usiadł pierwszy i czując ze swoimi plecami Takano uśmiechnął się do siebie odpalając motor. - No to jedziemy - ruszył najpierw powoli przepisowo przyzwyczajając się do motoru przyspieszając gdy tylko wyjechali z miasta.

Jun
- Okay - wstał otrzepując się z piachu, ubrał koszulkę i poszedł za nim od razu do siebie do domu. Tam dał mu ręcznik i zaparzył gorącej herbaty, samemu się przebierając w dresik. - Już robię coś pysznego - obiecał.

Mara_Jade pisze...

Tomo z łatwością dojechał do domu i ściągnął kask.
- Jak było? Bo mnie się prowadziło super - podał mu kask, przytulając się znów do niego. - Kooocham cię.

Jun
- Hm coś się znajdzie - rzucił mu jego bluzę którą kiedyś zakosił i spodnie dresowe z okresu kiedy był nieco grubszy.

Mara_Jade pisze...

- O matko... teraz czuję się trochę niepewnie - przyznał szczerze, łapiąc go mocno za rękę i bojąc się trochę samemu poruszać. - Ale mnie nie prowadzisz na rzeź prawda?

Jun
Tomo w tym czasie upiekł bułeczki i zrobił sałatkę owocową, a oprócz tego zrobił parę tostów i postawił na stół masełko, pasztecik, szyneczki, sery, ogórki i to wszystko co miasł w lodówce wraz z sałatką owocową i ciepłymi bułeczkami i herbatką.
- Smacznego - uśmiechnął się do Juna.

Mara_Jade pisze...

- Wow - Tomo ucałował go znowu nie wiedząc za co się zabrać przy fontasnnie. Poczekał aż Takano zacznie i podążył za jego przykładem. - Kotek? - przytulił się do niego jedząc bananka. - Pyszne - szepnął całując go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Spodobała mi się - ucałował go znów ze wszystkich sił, po czym zabrał się za bananki.

Jun
- Tylko 3/4 jedzonka jest twoje, bo wiesz że ja jadam jak królik, prawda? - upewnił się że to jest jasne, kiedy smarował swojego tosta masełkiem.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - uwiesił mu się na szyi. - Pokażę ją Yuyi, to będzie hit - roześmiał się serdecznie całując go raz za razem. - A pamiętasz że masz kupony jeszcze prawda? - ucałował go w nosek.

Jun
- Nieprawda, sporo jem - żachnął się nakładając sobie na talerz odrobinę sałatki owocowej. - Tak zazwyczaj połowę porcji swojej zjadam - wyjaśnił. - Nie mogę więcej, bo przytyję za dużo i Taka-chan już mnie nie będzie chciał.

Mara_Jade pisze...

- Aż się boję tego co możesz z nimi zrobić potem - uśmiechnął się przytulając do niego mocno. - Kocham cię - szepnął mu do uszka.

Jun
Wzruszył ramionami nie wiedząc jak go skomentować, no bo przecież mu nie powie że ma problem i zmusza się do wymiotów jak zje za dużo i choć chce to nie idzie się tego pozbyć.
- Czasem mogę powalać myśleniem - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

Ucałował go znów zjeżdżajac ustami na jego szyję i obdarowując ją pocałunkami, przerywając zaraz potem by chwilę jeszcze się potulić.
- Ty mnie nie musisz do niczego zmuszać - uśmiechnął się lekko. - Obiecuję ci, że jak coś będzie dla mnie zbyt niekomfortowe to ci to powiem - obiecał.

Jun
- To dobrze - zgodził się z nim jedząc trochę sałatki owocowej.

Mara_Jade pisze...

- Troszkę - zgodził się z nim, zlizując czekolade, którą się ubrudził, po czym ucałował go znowu.

Jun
- Nie przesadzaj, nie jestem kościotrupem - żachnął się tylko, opatulając się mocniej bluzą, w razie gdyby JUnowi przyszło do głowy podwijanie mu bluzy

Mara_Jade pisze...

- A za czym jeszcze tęskniłeś? - zapytał go kiedy zabrakło mu tchu i odsunął się od niego, wsuwając dłonie pod jego koszulkę. - Ja prowadzę - szepnął mu do ucha po czym zjechał językiem po jego szyi, przyssiewając się do niej tak by zrobić mu malinkę. W tym czasie rozpiął mu koszulę, by mieć większe pole manewru.

Jun
- Przynajmniej dbam o edukację syna - odciął się kończąc swojego tosta i odkładając widelczyk, którym jadł sałatkę. Popił to herbatką. - Dziękuję.

Mara_Jade pisze...

- Ale teraz mogę znów prowadzić - uśmiechnął się do niego, zanim przyssał się do jego sutków, dłońmi błądząc po jego torsie. Westchnął lekko, całując go raz po raz.

Jun
- Ale ja jem Jun! - krzyknął na niego nieźle zirytowany, bo od tego wszystkiego robiło mu się nie dobrze, od tej całej gadki i przegrywał walki o to by nie iść zwymiotować. - Biegam rano, potem jem śniadanko, jem obiad i kolację. Pomiędzy jem coś słodkiego bo jestem z cukiernikiem i nie ma wyjścia - fuknął zaciskając pięści. Odstawił kubek z herbatą i poszedł jednak do łazienki zły na samego siebie.

Mara_Jade pisze...

- Mhm - zamruczał delikatnie przygryzając jego uszko, by zaraz zjechać językiem aż do pępka. Chwilę się tam pobawił po czym dobrał się do jego spodni.

Jun
Tomo nachylił się nad sedesem wymiotując to co przed chwilą zjadł, po czym uderzył ręką w deskę sedesową.
- Fuck - usiadł na podłodze chowając twarz w dłoniach. - Jem mało bo jak zjem więcej... a jak zjem mniej to czasem uda się tego nie zrobić.

Mara_Jade pisze...

- No raczej cię z nikim nie zdradzałem - uśmiechnął się uroczo, masując jego przyrodzenie przez bokserkii cały czas całując jego brzusio.

Jun
- To nie twoja wina, to ja wymiotuje przecież - zauważył wstając z podłogi. Szybko umył zęby i uśmiechnął się do niego. - Nic mi nie jest.

Mara_Jade pisze...

- A jeśli tak to mnie ukarzesz jakoś? - zapytał biorąc do ust jego przyrodzenie i z pasją je ssając. Oczywiście nigdy by go nie zdradził.

Jun
Pokręcił przecząco głową.
- To moja wina - przyznał cicho. - Nie wiem jak z tym walczyć - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Mhm to nie musi ci być - ucałował główkę jego przyrodzenia, teraz liżąc jego jajeczka.

Jun
- Jem malutko - zauważyoł. - Staram się z tym walczyć - wrócił z nim do salonu.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem, nie dajesz mi o tym zapomnieć - wrócił ustami do jego mocno stojącego już Przyrodzenia. Usiadł na nim poruszając się na nim szybko i gwałtownie. Złapał go rękoma za szyję, wpijając się ustami w jego wargi.

Jun
- Uhm mam nadzieję - szepnął cicho Tomo pijąc herbatę, którą mu mężczyzna przygotował. - Przynajmniej nie chudnę... no dobra... schudłem ostatnio do 41... ale Takano nie wie o tym jeszcze, staram się to szybko nadrobić.

Mara_Jade pisze...

Oddech mu przyspieszył od razu. Zamruczał sugestywnie przyspieszając jeszcze trochę. Ujeżdżanie go nawet mu się spodobało.

Jun
- Nie - potrząsnął przecząco głową. - Bo powie mi że to anoreksja, wyśle do jakiegoś szpitala jeszcze psychiatrycznego czy coś... ja nie chcę. Radzę sobie, staram się.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął mu do ucha, jeszcze trochę przespieszając i dochodząc z cichym jękiem.

Jun
- Ja nie chcę znowu szpitali leków... postaram się jeść regularnie bardzo - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- W sam raz - odparł na to z lekkim uśmiechem, schodząc z niego i całując go mocno. - Przynajmniej nadal się ładnie podniecasz - dodał puszczając do niego oczko. - Pójdę się umyć - szepnął i zanim ten zdążył zaprotestować zniknął w łazience.

Jun
- Ale jeszcze jest powyżej 40 prawda? Nie ma tej 3 na początku i nie może jej tam być.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma, nie ma - odkrzyknął zza drzwi łazienki. - Za dużo szczęścia ci uderzy do głowy i jeszcze będziesz mnie chciał wziąć w wannie - zauważył, patrząc na siebie w lustrze. Takano go udusi, zamorduje, zabije, wyrwie z niego wszystkie flaki, a już na pewno będzie mu przykro.

Jun
- Dziękuję nii-san - odruchowo przytulił się do niego na chwilkę. - Eh chyba powiem Takano jakoś...

Mara_Jade pisze...

Odruchowo włożył na siebie bluzę, której chwilę wcześniej się pozbył. Spojrzał na Takano jak przyłapany na gorącym uczynku dzieciak.
- Gome - wymamrotał tylko nie wiedząc co jeszcze mu może powiedzieć. Że się tego wstydzi, że nie ma pojęcia jak o tym rozmawiać. - Możesz na mnie krzyczeć - wymamrotał.

Jun
- Uhm ale nie duże... nie duże bo znowu skończę w łazience - poprosił go cicho.

Mara_Jade pisze...

- Bo... to nie chciało mi przejść przez gardło i długo...udawałem przed sobą... że nie mam problemu - wymamrotał. - A potem... to wstyd... powiedzieć ci... że mam chyba anoreksję albo coś innego co siedzi w głowie... i... nie chciałem... do szpitala. Nie chciałem...nie chcę.

Jun
- Uhm a dużo ich będzie? - nie był pewien czy sobie da z tym radę.

Mara_Jade pisze...

- 41 - szepnał uznając, że teraz to i tak nie ma sensu ukrywać że jest lepiej. - Myślałem...że lubisz... takich - dodał po chwili. - No bo... jak gruby... to by ci krzyż poszedł jakbyś miał nosić...

Jun
- Aż tyle? - spojrzał na niego z lekkim przerażeniem. - Ale to tak dużo... ja nie dam rady.

Mara_Jade pisze...

- 42 - odparł cicho, obejmując go mocno by się w niego wtulić, kiedy poczuł łzy w oczach. - Ale ja nie mogę jeść takich dużych... potem je wymiotuję. Jun...zrobił mi rozpiskę, ale tam jest ich takdużo...

Jun
- Uhm - nie był jakoś szczególnie do tego przekonany, już węszył swoją porażkę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale naprawdę małe? - upewnił się pozwalając mu się rozebrać mimo że nie czuł się z tym komfortowo. Odruchowo zakryl się ramionami.

Jun
- No tak, ale eh zresztą nie ważne - wymamrotał tylko zamykając oczy i wzdychając ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Przecież jeszcze nie ustaliliśmy daty - zauważył cicho, robiąc mu miejsce w wannie i opierając się o niego lekko. - Chciałem ci jakoś inaczej powiedzieć... - westchnął cicho.

Jun
- Po prostu boję się tej liczby posiłków - wyjaśnił. - Piszesz mi dokładnie jakie posiłki?

Mara_Jade pisze...

- Ufam ci - zdenerwował się trochę. - To sobie nie ufam - dodał chłodno, szybko się namydlając i spłukując wszystko by wyjść z łazienki. - Nie było trudno ukrywać - dodał po chwili ciszy. - Bo specjalnie tego nie kryłem... ty po prostu nie chciałeś zobaczyć, a ja ci nie pomagałem.

Jun
- Um tylko że ja nie wiem czy dam radę. Nie zapewniaj mnie...

Mara_Jade pisze...

- Bo to nie jest coś co ja komukolwiek powiem na zasadzie 'Taka-chan mam anoreksję! Yuhu pomóż' - sarknął. - Ja tak nie umiem i podejrzewam, że i ty miałbyś problem by mi coś takiego powiedzieć...

Jun
- Yhm może - wzruszył ramionami idąc zrobić im jeszcze herbaty.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - ucałował lekko jego wargi opatulając się mocniej jego bluzą i idąc do salonu. Usiadł na kanapie biorąc sobie jeszcze kawałek banana.

Jun
- A mam możliwość rezygnacji z jednego, dwóch posiłków? - usiadł obok niego patrząc w rozpiskę i wzdychając ciężko. - Ja tyle przez 3 dni nie jadam...

Mara_Jade pisze...

Skinął lekko głową biorąc od niego kubek czekolady i upijając łyczek.
- Bo był u mnie jak mu śniadanko zrobiłem i trochę sie pokłóciliśmy... i eh ze stresu poszedłem zwymiotować i się wydało - wymamrotał niezbyt z tego zadowolony. Poszedł do kuchni i podał mu całą rozpiskę na miesiąc. - Uhm nie daję rady. Jem może połowe jednego dnia... nie powiem mu bo się wścieknie...

Jun
- Ale Jun ja nie dam rady - wyrzucił z siebie, przytulając do siebie poduszkę. - Nie mogę jeść połowy tego? To i tak będzie więcej niż jem...

Mara_Jade pisze...

- Ale... - Tomo poczuł łzy w oczach, które zaraz starł kantem bluzy. - To jest niemożliwe tyle zjeść - bronił się dalej. - Mówiłem to JUnowi ale nie chciaqł mnie słuchać...

Jun
- Nie dam rady - wymamrotał tylko odkładając rozpiskę z namaszczeniem na stół. - Spróbuję, ale... nie dam rady.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan... bo ja mam taki tyci problem... ja nie wiem czy ja chcę przytyć - przyznał się w końcu zrzucając to z serca. - Bo ja...ja czuję, że potem nie będziesz mnie już kochał... - dodał głupio.

Jun
- Uhm...ale to było co innego... chciałem z tego wyjść...a teraz... ja nie wiem...

Mara_Jade pisze...

- Dlaczego? Przecież teraz jestem lżejszy, łatwiej jest mnie nosić, w razie wypadku czy coś - wymamrotał cicho, popijając trochę czekolady. - Nie mogę jeść 4 posiłków?

Jun
- Czemu ty mi chcesz znów pomóc? - zapytał go cicho, patrząc na niego bez zrozumienia. - Może... jest mi tak dobrze?

Mara_Jade pisze...

- No ale 4 posiłki? Tylko 4? Z dwóch zrezygnujemy... bo nie dam rady no, 6 posiłków mnie przeraża - wymamrotał chowając się za kubkiem czekolady.

Jun
- Nie skończę u ciebie. Poproszę o spalenie, żebyś nie musiał się bawić - obiecał mu to cicho.

Mara_Jade pisze...

- Spróbuję - westchnął ciężko, nie widząc innego wyjścia, ale nie robiąc tego z jakimś większym przekonaniem.

Jun
Odruchowo wtulił się w niego chowając twarz w jego piersi i przełykając gorzkie łzy.
- Jestem poważny, w tym rzecz. Jestem śmiertelnie poważny. Wiem, że mam problem ale... ale nie mogę przestać myśleć że mam rację, że jestem gruby, że nikt mnie nie będzie kochać, że Takano mnie zostawi...

Mara_Jade pisze...

- Więcej nie da rady, już i tak tyle chęci wymuszam - przyznał bez bicia nei do końca wiedząc czemu tkie ma opory.

Jun
- Uhm to najlepiej teraz mnie zostawcie i dajcie mi umrzeć - zaproponował puszczając go i idąc do sypialni. - Bo ja przynoszę tylko pecha.

Mara_Jade pisze...

- Trafiłeś do szpitala parę razy przeze mnie - wymamrotał nagle, odstawiając czekoladę na stolik. - Przynoszę tylko pecha, więc...

Jun
- Uhm - położył się na łóżku. - Trochę mi się zakręciło w głowie.

Mara_Jade pisze...

- Myślisz, że to dlatego mam słabą odporność? - zapytał go cicho, siadając mu na kolanach i przytulając się leciutko.

Jun
- Tylko troszkę - wzruszył ramionami. - Ryu też tak trułeś by przytył?

Mara_Jade pisze...

- Uhm postaram się - wymamrotał cicho, przymykając oczy.

Jun
- Uhm tylko on schudł bo wyniszczała go kuracja lekami...a nie - westchnął cicho.

Mara_Jade pisze...

- Nie umiem więcej... - wywrócił oczyma. - Pójdziemy do łóżeczka? - zapytał go zaraz. - Włączymy telewizor i pooglądamy coś...

Jun
- Może... - ziewnął trochę. - Zostaniesz?

Mara_Jade pisze...

- Jakiś lekki i przyjemny - poprosił go idąc z nim do sypialni. Położył się do łóżka, czekając na niego.

Jun
- Dziękuję - uśmiechnął się, zamykając oczy i zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Kotek? Gomene... pomożesz mi się tego pozbyć? - zapytał go cicho, przytulając się mocno do niego. - Proszę...

Jun
Półtora tygodnia później Tomo sprawnie unikał Juna, nie chcąc konfrontacji. Pech chciał, że lokalna policja miasteczka poprosiła ich oboje o konsultacje.

Mara_Jade pisze...

- Chyba jest duży - szepnął cichutko, przytulacjąc śę do niego mocno. - Kocham cię.

Jun
- Hej - przywitał się z nim, okrywając się mocniej bluzą. - Pół kilo więcej mam... nie oczekuj cuduów.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję kochanie - ucałował go lekko zaraz wtulając się w niego i przymykając oczy. Zasnął kwadrans później.

Jun
- Do ciała, rozciętego w pół - wyjaśnił spokojnie, po czym odetchnął głęboko. - Bardzo nieprzyjemny widok.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się troszkę później i ziewając szeroko poszedł za nim. Wtulił się w niego całując jego kark.
- Doberek - przywitał się z uśmiechem, siadając przy stole.

Jun
- Ja już tylko czekam az zaczniemy sekcję zwłok, wstępny raport napisałem - podał mu papier do przeczytania.

Mara_Jade pisze...

Skrzywił się nieco na widok tak dużego jedzonka, ale nic nie powiedział.
- Smacznego - upił najpierw łyk herbatki dopiero wtedy zaczynając jeść.

Jun
- Ano... nie będzie tak łatwo - zgodził się z nim wchodząc do chłodni, wcześniej ubierając się odpowiednio.

Mara_Jade pisze...

- Jest dużo - sprzeciwił się nieco, ale już więcej nic nie powiedział, tylko zabrał się za jedzonko.

Jun
- Okropieństwo - westchnął Tomo, pozwalając mu pracować i tylko mu asystując bo trochę bał się że się zarazi.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - popił jedzenie herbatą, w połowie odkładając wszystko z rozpaczą. - Cieplutko... fajnie.

[nie mogę dzisiaj coś..]

Mara_Jade pisze...

- Uhm nie mogę - przyznał beznadziejnie patrząc na jedzonko. Dopił swoją herbatkę i odsunął się od stołu. - Może... może później...

Mara_Jade pisze...

- I nie będziesz zły? - zapytał go cicho.

[dobra koniec... nie moge ]

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, że taki głupi jestem - wymamrotał dopijając herbatę i podając kubek Takano. Usiadł na kanapie odchylając się do tyłu. - No to dzisiaj... - zastanowił się. - Pójdziemy tylko na lekki spacer, zanim do pracy - zaproponował.

Jun
Obserwował jego pracę, pomagając mu jak mógł. Gdy ten wyciągnął flaki ze środka pokrywy zaczął je dokładnie badać.
- Jun? A będziesz miał potem ochotę na kawę? Zapraszam do mnie.

Mara_Jade pisze...

- Ale tak wszystkie? - zmartwił się trochę, bo nie chciał ich wszystkich od siebie uzależniać. Wtulił się w niego opierając głowę o jego ramię.

Jun
- Już notuję - potwierdził, dodając to i owo do raportu. - To pewnie pierwsza próba zbrodni - zauważył spokojnie. - Kulę też znalazłeś? To by pomogło ustalić kaliber...

Mara_Jade pisze...

- Uhm, ale to będzie trudne bo ja jem mało i nawet nie kończę posiłków. Będziesz się irytował, złościł i... i w końcu mnie zostawisz - pociągnął nosem.

Jun
- Dobra robota - pochwalił go odruchowo, chowając pocisk do szczelnie zamykanego woreczka. - Gotowe - uśmiechnął się, wracając do serca. - Będzie dobre do przeszczepu...

Mara_Jade pisze...

- Tylko... - Odetchnął głęboko ju ż nie kończąc. Stwierdził, że to bez sensu, bo na swoje argumenty ma tylko swoje urojenia. - Możemy iść na spacer?

Jun
- Ale połowa jest w całości. Można załatać nią dziurę czy coś - mruknął, nagle siadając na stołku i biorąc gwałtowny oddech. - Już przechodzi.

Mara_Jade pisze...

- Tylko...ja bardzo nie lubię jeść ostatnio i zmuszam sie - przyznał się bez bicia zaciskając nieco szczęki.

JUn
- Oj tam czepiasz się, pomażyć nie mogę jak widzę to piękne serce?

Mara_Jade pisze...

- Uhm, może tak - wzruszył ramionami, idąc się ubrać, a kiedy był gotowy wszedłTakano na plecy wtulając się w nie. - Wio koniku - ucałował go w policzek.

Jun
- Pomogę - stwierdził w końcu siadając obok niego i pomagając chociaż przytrzzymać delikwenta w paru miejscach by łatwiej się szyło.

Mara_Jade pisze...

- Nad morze - zaproponował tuląc się do niego mocno i całując go raz po raz dla dodania mu energii.

Jun
- Nie ma za co - wzruszył ramionami i wyszedł z sali. Umył się dokładnie, zanim nie oddał raportów policjantom.

Mara_Jade pisze...

Tomo wtulał się w niego mocno, cały czas ciesząc się jego obecnością.
- Taka-chan? - szepnął mu do uszka, kiedy już znaleźli się na plaży. Zszedł mu z pleców i usiadł obok niego na piasku. - Lubię tu być - przyznał cicho. - Kocham piekarnię i ludzi w tym miasteczku...

Jun
Tomo dopełnił formalności i wyszedł wraz za ni. Uśmiechnął się do niego szerzej, patrząc na swoją rozpiskę.
- Jak wymienię to na gałkę lodów waniliowych z sosem czekoladowym to będzie ok? - zapytał go.

Mara_Jade pisze...

Przytulił go mocno póki co ciesząc się tylko jego obecnością.
- Mójci Ty - zaśmiał się całując go mocno. - Kocham cię.

Jun
- Dziękuję o najlepszy - zachichotał idąc za nim.

Mara_Jade pisze...

- No bo jakoś tak... taki nastrój mam - uśmiechnął się do niego przytulając się mocniej, by w końcu usiąśc obok niego i przyczepić się ustami do jego ust.

Jun
- Nie marudzę, cieszę się! - zachichotał idąc razem z nim.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyjął to jako zachętę całując go mocno, z pasją, nie chcąc go puścić ani na momencik.
- Kocham cię mooocno - przytulił się do niego z całych swoich sił.

Jun
- Powiedziałem - odparł cicho. - Pomaga...

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem Francuzie okropny mój - uśmiechnął się szeroko wtulając się i oglądając spokojne tego dnia morze.

Jun
- Wiem Jun, tylko eh to trudne jak on ciągle przychodzi jeśc ze mną. Na pewno go to męczy - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no dobrz,e skoro tak mówisz to może zrobię jakis francuski chlebek - zaproponował ze śmiechem.

Jun
- Może... może po prostu chciałbym czasem odpuścić parę posiłku a z nim nie mogę...

Mara_Jade pisze...

- Spróbuję taką zrobić - obiecał mu zaraz, znów się do niego tuląc. - Mój Taka-chan. Będziesz testerem smaku.

Jun
- Uhm... tylko to bardzo niewygodne - przyznał się bez bicia. - Ale nie zmusza mnie jak nie mogę czegoś zjeść.

Mara_Jade pisze...

- Posmakuję - obiecał, zaraz skupiając się na jego słowach. Oczy mu zaświeciły radośnie. - Naprawdę?! Mogę zobaczyć? - zapytał go zaraz.

Jun
- Eh Jun-chaaan - jęknął Tomo niezadowolony że się jego nie rozumie. - Mou ale ja czasem nie chcę jeść, już gruby się robię.

Mara_Jade pisze...

- Ok, to wracajmy - wstał z jego kolan, otrzepał się z piasku i prawie biegiem ruszył do domu.

Jun
- Ale ja mam więcej niż piętnaście kilo! - sprzeciwił się. - 41 i pół - burknął. - Ważę się codziennie.

Mara_Jade pisze...

- Słucham? - zapytał go przystając, żeby 'staruszek' za nim nadążył. - Ja chcę zobaczyć i oprawić i powiesić - wyjaśnił zaraz, łapiąc go za rękę i ciągnąc go za sobą.

Jun
- Wiem - burknął. - Ale moja głowa tego nie wie - dodał po chwili robiąc minę zbitego kota. - Tutaj wchodzimy - zdecydował się na fajną knajpkę.

Mara_Jade pisze...

- Piękny! - rzucił mu się na szyję ze szczęścia i zaraz podszedł do ściany zdjęć i obrazów, gdzie już miał parę zdjęć oprawionych z Takano, Junem, Yuyą i paroma kumplami. Powiesił w środku obrazek Takano. - Pięknie - ucieszył się.

Jun
- Ugh przestań już. Przecież tyję!

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - spojrzał na niego z wielkim uśmiechem. - Narysuj koniecznie - ucałował go w policzek obserwując zdjęcia i obrazek.

Jun
- Dziękuję, dziękuję - skłonił się mu i z lekkim uśmiechem zamówił sobie loda z polewą czekoladową i bitą śmietaną.

Mara_Jade pisze...

- Ekstra już się doczekać nie mogę - przyznał z wielkim uśmiechem, puszczając go. - Un ale mamy jakieś ładne - stwierdził zaraz.

Jun
- Jun-chan a powiedz... co ty lubisz jeść tak najbardziej na świecie? - zapytał go nagle, zajadając się lodami.

Mara_Jade pisze...

- Okay! - Tomo przyniósł 'kronikę' nad którą pracował. Wszystkie zdjęcia były poopisywane, ręcznie bawił się w ozdabianie ramek i innych pierdół. Podał ją Takano do obejrzenia. - Dużo jest miejsca na nowe zdjęcia - dodał zaraz.

Jun
- Sajgonki - mruknął po czym skinął głową i uśmiechnął się delikatnie. - Pogadam z Ryu może nauczymy się robić.

Mara_Jade pisze...

- Uhm pomyślałem, że to fajna pamiątka później... starałem się wybierać najfajniejsze zdjęcia - usiadł obok niego opierając głowę o jego ramię. - Un to jest świetne - zgodził się.

Jun
- Mhm ale możesz polubić inne sajgonki - uśmiechnął się Tomo. - A nuż Ryu sajgonki będą lepsze.

Mara_Jade pisze...

- Mam - przyniósł mu kopie. - Nieprawda... będziemy chodzić na spacery przy zachodzie słońca - dodał wesoło.

Jun
- Haaai, nic mu nie powiem - obiecał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- To przecież sporo mamy zajęć. Będziemy też sobie gotowali - dodał z uśmiechem trochę ziewając. - Gome... jestem trochę zmęczony...

Jun
- Oj no to już nie moja wina. Twój facet pyta, wymaga... ja odpowiadam - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan zostań ze mną - poprosił go kładąc się z głową na jego kolanach. Przysnął kwadrans później, nie rozumiejąc skąd to zmęczenie.

Jun
- - No bo cię kocha, to co się dziwisz. Chce o tobie wiedzieć jak najwięcej - zaśmiał się cicho, zajadając się bitą śmietanką. - Pyszna.

Mara_Jade pisze...

Chłopak już go nie słyszał, smacznie śpiąc na jego kolanach. Oddychał głęboko i równomiernie.

Jun
- Nic takiego, zazwyczaj pyta tylko czy go kochasz, co lubisz jeść, jaką niespodziankę ci zrobić...

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się dobrą godzinę później i przetarł wciąż zmęczone oczy. Poczuł lekkie łzy i zaraz je otarł idąc do kuchni, wtulając się w niego.
- Mogę dziś być przylepa? - zapytał go.

Jun
- Nie powiem mu już nic takiego - obiecał mu spokojnie. - Ale uhm mogę też cię kiedyś na sajgonki zaprosić? Jak... jak przytyję 10 kilo w ramach celebracji...

Mara_Jade pisze...

- Z piankami? - zapytał zaraz z leciutkim uśmiechem, tuląc się do niego tak mocno, bo przy nim czuł się bezpiecznie. Bardzo bezpiecznie. - Yuyuś wraca jutro po szkole.

Jun
- Dobrze - uśmiechnął się lekko. - Teraz będę miał jakiś tam cel - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- A ja zrobię wam curry i jak wrócicie będzie na was czekał pyszny obiadek. Może być? - zapytał go odsuwając się od niego i idąc do salonu.

Jun
- Mhm...ale to nie był materialny cel - odparł wesoło podając mu trochę swoich lodów. - A tak mogę zacząć ćwiczyć sajgonki.

Mara_Jade pisze...

Przytulił się do niego pijąc czekoladkę, by zapełnić trochę żołądek. - Kocham cię - szepnął.

Jun
- Ale one muszą wyjśc idealnie, więc zaczynam praktyki o - odparł z uśmiechem, z westchnieniem patrząc na resztę lodów.

Mara_Jade pisze...

- Ale... - spojrzał na neigo jakby krzywdę mu zrobił odbierając mu czekoladę. - Potem będzie zimna i nie dobra... taka będzie na pewno! - jęknłą tylko trochę jedząc.

Jun
- No mało...ale za dużo - wymamrotał dłubiąc łyżeczką w lodach. - Ale bitą śmietanę wyjadłem - dodał po chwili pocieszając samego siebie.

Mara_Jade pisze...

- Ale przecież jem - wymnamrotał jedząc bardzo monotonnie, machinalnie i powoli. - Nic mi nie jest, potrzebowałem tylko drzemki - żachnął się.

Jun
- Co się stanie? - uniósł lekko brew, biorąc sobie jeszcze ciepłą herbatę i popijając to co zjadł, nią.

Mara_Jade pisze...

- Jem - burknął po kilku minutach odkładając połowę zapełnionej miseczki na stół. - Nie mogę - stwierdził tylko, biorąc już chłodną czekoladę do rąk.

Jun
- Nie marudzę, mówię tylko że nie daję rady zjeść. To wszystko - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Troszkę - odparł nadal pijąc czekoladę. - Ale nie tak dużo - dodał po chwili z lekkim uśmiechem. - Poczytam sobie książkę - zaproponował.

Jun
- Dziękowali za rzetelną robotę - odparł z delikatnym uśmiechem. - No i dadzą znać o wynikach poszukiwań.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - zgodził się chłopak całując go w policzek. Usiadł wygodniej okrywając się kocykiem i zabrał się za czytanie książeczki.

Jun
- Wracajmy - zgodził się z nim Tomo, płacząc za swoje produkty i wychodząc z kawiarenki. - Dobre jedzonko miały - stwierdził.

Mara_Jade pisze...

- Takie tam psychologiczne - wyjaśnił pokazując mu zaraz tytuł. - Takano? Czemu mnie kochasz? - zapytał go zaraz.

Jun
- Autobusem - odparł spokojnie. - Na motorze bym się zabił, trochę zbyt mi słabo na motor - przyznał bez bicia.

Mara_Jade pisze...

Pokiwał głową z pewnością.
- Za twój uśmiech, za charakter, za dania które gotujesz, za głos, za pieprzyki na ciele, za każdą bliznę, za smak spermy, za wszyyyystko! Tylko czasem mnie irytujesz - pokazał mu język.

Jun
- Oooo - wskoczył mu na plecy łapiąc się go mocniej. - Poproszę o podwiezienie.

Mara_Jade pisze...

- Mhm - mruknął tylko wracając do czytania. - A ty dzisiaj nie otwierasz cukierni? - zdziwił się po dłuższej chwili.

Jun
- Podwózka... bo jestem trochę zmęczony - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

- Ładny - zgodził się z nim. - Może posłużyć za zakładkę - uśmiechnął sie delikatnie.

Jun
- To takie trudne. Przecież to wiesz... ledwie sobie radzę, nigdy jakoś szczególnie dobry w tym nie byłem.

Mara_Jade pisze...

- W połowie jestem - odłożył książkę. - Nie da się czytać, kiedy ktoś ci ciągle przerywa - puknął go palcem w nosek. - A zrobisz mi ładną zakładkę jakąś?

Jun
- Przecież się skupiam... na tym by Yuya głodny nie chodził, by wszyscy w Yukan mieli dobry chleb, no i na dzieciach z chóru - zaczął mu wyliczać na czym się skupia.

Mara_Jade pisze...

Wrócił do swojej książki, zerkając co jakiś czas na powstające cudo.
- Kotek? A uhm... nie powiedziałeś swojemu tacie... o mnie prawda? O tym... - zapytał go zaraz.

Jun
- No przecież się skupiam no. Już mi nie marudźcie, bo mi to skupianie obrzydnie - zaszantażował.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - ucałował go lekko siadając mu na kolanach. - Postaram się jeść i nie wymiotować.

Jun
- Uhm ok - wsiadł do samochodu od razu otwierając sobie okno i mocno się zapinając.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też z caaałych moich sił - ucałował go mocno. - Kocham, kocham kocham! - uśmiechnął się wstając z jego kolan. - Pomożesz mi z nagraniem? - zapytał go zaraz.

Jun
- Mówił - uśmiechnął się lekko. - A co chciałbyś wiedzieć? - zapytał zaraz, zaciskając ręce mocno na kolanach.

Mara_Jade pisze...

- Posłuchasz - uśmiechnął się do niego biorąc gitarę i wchodząc do studia. - Postoisz za kontrolkami? - zapytał go zaraz, pokazując mu instrukcję obsługi, którą spisał mu Alex.

Jun
- Hm no to powiedział, że chciałby iść z tobą na jazdę konną, bo on zawsze chcial to zrobić, a nigdy nie mógł - wyjaśnił ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się lekko i zaczął śpiewać. Ułożył lekką balladkę miłosną ze słowami po francusku. Poprosił o ich sprawdzenie kumpli Takano, więc miał pewność że są dobre. Śpiewał nieco się przy tym czerwieniąc.

Jun
- I do kina by chciał też i na piwo z tobą - zaśmiał się zaraz, oddychając głęboko. - Kręci mi się w głowie...

Mara_Jade pisze...

Tomo skończył piosenkę i wyszedł ze studia, kiedy Takano pokazał mu kciuka do góry. Uśmiechnął się do niego lekko, przytulając się nieco.
- To piosenka na moją składankę - wyjaśnił. - Taką specjalną - dodał z leciutkim uśmiechem.

Jun
- A widzisz... on nie chce nic niezwykłego - uśmiechnął się wysiadając i dziękując mu za podróż. - Wpadniesz? Czy jedziesz do siebie?

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - zapytał go zaskoczony. - Myślałem, że akcent zawaliłem - wyjaśnił zaraz. - Zobaczysz kotek jak już uzbieram na nią materiał - ucałował go lekko. - Jeszcze nie wiem czy wydam.

Jun
- Pewnie że można. Dam ci posłuchać nowych kawałków - zaproponował, wpuszczając go do środka.

Mara_Jade pisze...

-Ja już dwie wydałem tylko pod pseudonimem - przyznał się bez bicia. Uśmiechnął się kiedy Takano puścił piosenkę. - Podobała ci się? - zapytał go. - Uhm ale pomagali mi twoi przyjaciele... z konstrukcjami gramatycznymi.

Jun
- Mam kilka piosenek po francusku. Tworzę dwie płyty na raz. Jedną dla Takano i drugą do wydania - wyjaśnił podając mu prototypy.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się że ci się podoba! - uśmiechnął się szeroko, całując go mocno. - Nom serio... pokażę ci - zaproponował odnajdując dwie stare płyty. - Proszę - podał mu. - Uhm może... chciałem jechać na trasę, przecież wiesz.

Jun
- Oj czepiasz się a sam nie lepszy - zachichotał, po czym puścił mu muzykę i usiadł obgryzując paznokcie w zniecierpliwieniu.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - zgodził się z nim, opierając się o niego trochę i ziewając. Zawstydził się trochę że znów jest zmęczony, ale nie powiedział tego jeszcze Takano.

Jun
- Na drugiej płycie mam wersję japońską tej ballady to zrozumiesz - zaśmiał się trochę, po czym uśmiechnął do niego. - Wiem, nie złoszczę się ani trochę.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę tylko - odparł zgodnie z prawdą. - Nie wiem czemu taki zmęczony jestem... - wymamrotał. - Najchętniej ciągle bym spał - uśmiechnął się. - Ahm... zastanowię się co do tego vipa - pokazał mu jęzor.

Jun
- Zrozumiesz - obiecał mu śmiejąc się serdecznie. Podał mu herbate, samemu również pijąc swoją. - Piszę na dwa fronty... te piosenki.

Mara_Jade pisze...

- Uhm, a poleżysz ze mną? - zapytał go zaraz, nie chcąc samemu się kłaść. Ziewnął szeroko przecierając zmęczone oczy. - No nie wiem czy zasłużyłeś - roześmiał się serdecznie.

Jun
- No jedna wersja dla Takano, a druga trochę ocenzurowana dla reszty świata - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ale chyba nie na każdym co? Na pierwszym i ostatnim - przytulił się do niego i poszedł za nim do kuchni.

Jun
- Tak trochę, no wiesz ta dla Takano jest przesłodzona - uśmiechnął się. - A na tej drugiej są też inne kawałki. Chciałem by on miał taka pozytywną płytkę.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - usiadł przy stole męcząc tosta. Zmęczył go całego po kwadransie i poszedł spać.

Jun
- Tak, a przynajmniej się staram. Ale teksty staram się brać z własnego doświadczenia - wyjaśnił popijając herbatę. - Teraz pracuję nad bardziej rockową płytą. Bo te to ballady.

Mara_Jade pisze...

[dobranoc :*]
Tomo obudził się dopiero pod wieczór, tuląc się do biednego Takano. Ziewnął i przetarł oczka.
- Mhm nadal mi śpiąco - zamarudził.

Jun
-Ano musi czasem taka być co nie? - uśmiechnął się lekko. - Mój krytyku wredny.

Mara_Jade pisze...

- Wiem kochanie, jutro już tak nie będzie obiecuję - ucałował go w pyszczek, tuląc się do niego z całych sił. - Tylko mnie tul, więcej do szczęścia nie potrzebuję.

Jun
- No ja myślę - zachichotał przeciągając się lekko. - Poza tym mam też parę takich do ogniska.

Mara_Jade pisze...

- Uda się - zaparł się. - Na pewno. Musi się udać - żachnął się przecierając oczka. - Nie... ale ładnie pachniałeś - uśmiechnął się zaraz.

Jun
- No wiem, że mówiłeś, a ja ci nie chciałem za bardzo wierzyć w to - przyznał szczerze. - Nadal jakoś to do mnie nie dociera.

Mara_Jade pisze...

- Un bardzo ładnie. Zawsze ładnie pachniesz - przyznał się do swojej słabości. - Jak mnie przytulisz... to się uspokajam bo jakoś tak twój zapach jest taki kojący - dodał nie wiedząc jak to wyjaśnić.

Jun
- Mhm... no może nie jestem aż taki bezużyteczny - uśmiechnął się delikatnie. - Myśle o tym by wydać płytę pod moim nazwiskiem. Taka-chan mnie zachęca do tego.

Mara_Jade pisze...

- Dla mnie jesteś specjalny, nie zrozumiesz Misiaku - ucałował go w nosek, wstając z łóżka. - A mogę dostać czekoladę z piankami? Ale czekoladę... jedzonko potem... bo nie dam rady obu rzeczy na raz - zamarudził mu. - Proooooooooszę!

Jun
- No tak, niby tak - zgodził się z nim uśmiechając się do niego lekko. - Tylko ja to się zawsze boję troszkę - przyznał szczerze. - Że mi sodówka do głowy uderzy.

Mara_Jade pisze...

- Kupisz je sobie znowu? - zapytał go z lekką nadzieją, bo bardzo mu się podobały. - Ja lubię jak tak pachniesz.

Jun
- No może masz rację... ale mimo wszystko - uśmiechnął się lekko, zaraz ziewając. - Gome, ostatnio ciągle jestem zmęczony.

Mara_Jade pisze...

Usiadł na stołku obok blatu kuchennego i włączył radio.
- Kotek? Nauczysz Yuyę robić mus czekoladowy? - zapytał go zaraz. - Bo maluch się uwziął że mi zrobi najlepszy na świecie, a nie chcę żeby się... no wiesz... poranił czy coś.

Jun
- Może masz rację - uśmiechnął się leciutko. - Pewnie byłbym szczęśliwy. Przyjechałbyś na koncert? - zapytał go zaraz, zatrzymując go jeszcze. - Nie idź.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja mu nie zabroniłem gotować pod nadzorem Jun, ja mu zabroniłem bawić się ogniem jak nikogo nie ma obok niego - wyjaśnił mu spokojnie, po czym uśmiechnął się. - Nie chcę żeby coś mu się stało, gdy nikogo nie będzie obok niego.

Jun
- Ooo to dopiszę sobie to do listy moich celów - otworzył zeszycik i dopisał punkt 10.

Mara_Jade pisze...

- Nie mógłbym całkowicie mu zabronić - uśmiechnął się lekko. - Hm... pokona cię - pokazał mu język. - Przerośnie mistrza, ale to dobrze, że ma marzenia.

Jun
- No lista... moich celów życiowych. Na pozycji 100-tnej jest wrócić do dobrej wagi.

Mara_Jade pisze...

- I będzie. Z nami nie może być nieszczęśliwy! - uśmiechnął się szeroko, ukradkiem całując go w policzek. - No i następnym razem pójdziesz na przedstawienie malca.

Jun
- Hm na pierwszym? - zdziwił się trochę o to pytanie. - Celem jest dobre wychowanie Yuyi.

Mara_Jade pisze...

- Wujek jest mniej ważny od taty - odciął się. - Z ciebie przykład bierze, ja tylko rozpieszczam - puścił do niego oczko.

Jun
- Nie marudź - puknął go swoim zeszytem w łeb. - To jest nie fair... ciągle mi marudzicie i odechciewa mi się pracować nad wagą - fuknął. - Takie to deprymujące.

Mara_Jade pisze...

- Mówił na mnie tata - odparł spokojnie Tomo. - Ale powiedział że nie może mieć dwóch tatów, a wujek Takano się może obrazić jak nie będzie tatą i już nigdy z nami nie będzie... a on cię tak mocno kocha, że koniec i kropka - zachichotał przypominając sobie dylemat chłopca.

Jun
- Dziękuję - oparł głowę o jego ramię. - Ne... jedziesz do Tokio może niedługo? Mogę się zabrać z tobą?

Mara_Jade pisze...

- Bo maluch chciał mieć tatusia - odparł spokojnie. - Bo wszystkie dzieci mają i on też chciał mieć. On wie, że jego tata jest w niebie ale teraz chce mieć nowego, bo chce być prawdziwą rodziną - westchnął biorąc sobie soczek, bo nie doczeka się tej czekolady.

Jun
- Chciałem odwiedzić Mikę, bo mam problem - wyjaśnił cicho. - Nawet jak się staram to jedzenie jest obrzydliwe.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem że to normalne i cieszę się, że zostałeś jego ukochanym tatą. Teraz się tylko staraj - poradził mu ze śmiechem. - Bo ten dzieciak to ma chyba coś z takiego fajtłapy jakim jestem - wziął od niego kubek z czekoladą.

Jun
- Wolałbym do niej pojechać, żeby nie musiała się fatygować - wyjaśnił spokojnie. - Ne... to nie tak... po prostu mój łeb mówi, że gruby jestem i koniec...

Mara_Jade pisze...

- Dobrze było - odparł chłopiec tuląc się do mężczyzny i wbiegając do salonu by przytulić Tomo. - Zobacz wujku - wyciągnął robótki ręczne. Zrobił dla niego misia. - Proszę - podał mu go z dumą.
- Dziękuję słonko - Tomo ze śmiechem przytulił misia do siebie. - Będzie zawsze nade mną czuwał - dodał wesoło.
- Un - zgodził się Yuya, teraz biegnąc do Takano i podając mu owieczkę. - Proszę tatuś.

Jun
- Yhm tylko że ja się staram, ale sobie z tym nie radzę. Taka-chan o tym wie... czasem mam załamania nerwowe.

Mara_Jade pisze...

- Nie tatusiu - chłopiec z dumą wypiął pierś, by zaraz znów się do niego przytulić. - Chciałem prezent dać. Dziadkowi zrobiłem kaczuszkę - wyjaśnił szybko.

Jun
- Uhm ok, powiem mu tylko że jedę do psychologa. Możemy pojechać za tydzień - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Babci jeszcze nie, ale teraz robie króliczka - pokazał mu zaczętą zabeweczkę. - Dziadziuś powiesił u siebie w samochodzie. Powiedział że jest śliczny i że jak będziemy w Tokyo to tatuś ma mi pokazać fabrykę zabawek - uśmiechnął się szeroko. - Tatuś? A pójdziemy pograć w piłkę? Z wujkiem też!

Jun
- Uhm dziękuję i przepraszam za kłopot - uśmiechnął się przepraszająco. - Uhm ja po prostu sam sobie z tym nie poradzę - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

- Ja też pójdę - odparł Tomo z uśmiechem. - Ale posiedzę tylko i poobserwuję dobrze? Zrobię wam parę fajnych zdjęć - zaproponował taki układ.
- Tatuś może tak być? Może? - Yuyi bardzo zależało na wyjściu we troje. - Prosze, proszę.

Jun
- Dziękuję - przytulił się do niego lekko, po czym odsunął się oddychając nieco swobodniej. Było mu trudno o tym rozmawiać nawet z Junem.

[dobranoc :*:*:* ]

Mara_Jade pisze...

[ohayou :P eh dospać nie mogę :( ]

Tomo wywrócił oczyma, dopijając swoją czekoladę i wlewając sobie do kubka trochę mleka z jedną łyżką płatków. Reszta jak wrócą. Zjadł je, a właściwie wypił i gotowy czekał na pozostałych.

Jun
- Dzięki - Tomo przeciągnął się lekko. - Mogę się położyć? - zapytał go zaraz, trochę już zmęczony.

Mara_Jade pisze...

Tomo złapał chłopca za drugą łapkę i poszedł z nimi na polankę, którą kiedyś maluchowi pokazał. Była ona z prowizorycznymi bramkami.
- Postrzelamy gole? - zapytał chłopiec.
- Uo będę miał nowe foty! - ucieszył się Tomo.

Jun
- Uhm dobrze. Dziękuję, że ze mną byłeś teraz - podziękował mu idąc położyć się do pokoju.

Mara_Jade pisze...

- Oj no... nie jestem dobrym fotografem, więcmuszę wziąć duuużo ujęć - uśmiechnął się w odpowiedzi.

Jun

Tomo czekał na przyjaciela pod domem, z torbą podróżną. Takano nie miał nic przeciwko takiemu wyjazdu na parę dni. Chciał mu pomoc.

Mara_Jade pisze...

Tomo strzelał im sporo fotek, po czym usiadł na trawie oglądając. Yuya śmiał się wesoło, wtulając się w Takano.
- Tatuś będziemy częściej w piłkę grali?

Jun
- Nie miał nic przeciwko - odparł spokojnie Tomo siadając obok niego. - Uhm, możemy jechać samochodem... wziąłem tabletki nasenne ze sobą - wyjaśnił

Mara_Jade pisze...

- Taak - ucieszył się biegnąc po piłkę żeby ją zabrać z powrotem do domu.
- Ne... Taka-chan? - Tomo wstał z trawy podając mu zdjęcia. - Ja chyba... pojadę na parę dni do Tokio dobrze? Do psycholog...

Jun
- Tak jest - zasalutował mu przechodząc do tyłu, by położyć się na siedzeniach. Wyciągnął ze swojej torby kocyk i przytulił się do niej.

Mara_Jade pisze...

- Nie poradzę sobie z tym sam - wyjaśnił mu swoją decyzję, przytulając się do jego ramienia. - Uhm z Junem - wyjaśnił spokojnie. - On wie jak dojechać do Miki i nie chciałem jechać sam, a przecież nie chcę żeby Yuya sam zostawał.

Jun
- Uhm - chłopak przetarł zmęczone oczy i skinął głową wychodząc z samochodu.

Mara_Jade pisze...

- Ale będę dzwonił i na skypie i w ogóle - wtulił się w niego przymykając oczka.

Jun
Tomo czuł się nieco skrępowany jej domu. Usiadł bardzo blisko Juna, odruchowo zaciskając pięści na kolanach.

Mara_Jade pisze...

Haaai! - chłopiec zwolnił trochę.
- Un kocham cię - ucałował go mocno. - Będe się starał chociaż trochę wyleczyć głowę.

Jun
- Pozdrów go koniecznie - poprosiła go z wielkim uśmiechem. - A seks jak tam? Działacie? - zainteresowała się.

Mara_Jade pisze...

- Um ale nie krzycz na mnie jak będzie tylko taka tyci poprawa - poprosił go, bo przecież to chodziło o ciągły proces.
- Tatuuuś, wujeeek! Szybciej!!! Siku!!! - Yuya przybiegł okręcając się przy tym i przebierając z nóżki na nóżkę.

Jun
- Mhm - kobieta uniosła lekko brew i zaklaskała w dłonie. - Ale szalejecie czy tylko tak pospolicie? - zainteresowała się a Tomo zachłystnął się herbatą.
- Też mnie to ciekawi...

Mara_Jade pisze...

- Uhm postaram się - obiecał mu, a chwilę później pociemniało mu przed oczyma i poczuł jak leci do przodu. Niewielki wysiłek w końcu zwalił go z nóg.

Jun
- Ale normalnie na pieska, czy normalnie jak hetero? Patrzycie sobie w oczka? - zapytała jeszcze.
- Ja tam się cieszę, że masz kogoś kogo kochasz i jak mi się umrze... to sobie poradzisz - stwierdził Tomo.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec pokręcił przecząco głową.
- Tatusiu... zrobimy razem czekoladki? Takie z pomarańczowym nadzieniem? - zapytał go pokazując mu jego pierwszą książkę kucharską, którą kupił mu dziadek. - Puściutka tatuś... - zmartwił się.

Jun
- Oj już nie denerwuj się - pacnęła go przez łeb. - I nie stresuj mi tu mojego nowego pacjenta. Mam ci przypomnieć co ty marudziłeś, będąc w może nie tym samym stanie ale na początku terapii?

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - chłopiec usiadł i starannie przepisał przepis do swojej książki, z dumą go potem pokazując Takano. - Ale wujek na pewno zasnął tylko? - zapytał go cicho chłopiec. - No bo tatuś ja go kocham tak samo mocno jak tatusia... tak samo mocno!

Jun
- Nie - Mika pokręciła głową, widząc lekkie przerażenie w oczach Tomo. - Myślę że dzisiaj nic nie będziemy robić. Ja tylko poobserwuję, zjemy razem kolację i podwieczorek. Mam pyszne ciasto - pochwaliła się. - A jutro zaczniemy pracować, dobrze?
- Dobrze - chłopak zgodził się od razu, przytulając się odruchowo do Juna.

Mara_Jade pisze...

Yuya uśmiechnął się zaraz dyktując Takano wszystkie składniki i przysuwając swój stołek, żeby było mu wygodniej wykonywać wszystkie niezbędne czynności. Zaczął od umycia rączek.

Jun
- Lepiej nie pomagaj - uśmiechnęła się Mika. - Tomo-chan ale ja cię tu nie zjem, przecież już to przerabialiśmy - żachnęła się.
- Uhm ja wiem - szepnął Tomo, nadal nie puszczając Juna. - Tylko... uhm mimo wszystko trochę się boję.

Mara_Jade pisze...

- Z pomarańczowym nadzieniem dobrym - odparł chłopiec patrząc z fascynacją na ruchy Takano. - Mogę obrać pomarańczki? - zaproponował taką pomoc.

Jun
- Przecież się przyznałem...że jednak sam nie dam rady - wymamrotał Tomo, oddychając głęboko by nie wpaść w panikę od zaraz. Z niewielkim skutkiem. W jednej chwili dostał dreszczy i zabrakło mu oddechu.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Yuya wziął sobie tę uwagę do serca i od razu zaczął powoli i dokładnie obierać pomarańczki. - W musiku - dodał po chwili. - Mogą być w musiku?

Jun
Mika taktownie wyszła z salonu, pod pretekstem przygotowywania posiłku, a Tomo wtulił się w Juna jeszcze chwilę łapiąc łapczywie oddech.
- Uhm będę próbował, nie chcę żeby... żeby nic się nie zmieniło.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? Mogę? - chłopcu zaświeciły się oczka z uciechy. Skończył obierać i odnalazł blender. Poruszał się już po kuchni całkiem dobrze, wiedział gdzie może znaleźć każdy przedmiot. Włożył do blendera kawałki pomarańczy. - Tak? - zapytałTakano.

Jun
- Uhm - Tomo skinął głową, wreszcie uspokajając oddech ostatechnie. - Już lepiej - odsunął się od niego.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - Yuya wyszczerzył się do niego próbując zrobionego przez siebie musu - Pycha! - uśmiechnął się podając mu foremki.

Jun
- Mam nadzieję - uśmiechnął się blado. - Trochę mi się kręci w głowie - wymamrotał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Tomo już nie spał. Miał zaczerwienione od płaczu oczy i kiedy tylko usłyszał otwierane drzwi schował się pod kołdrę. Czuł się beznadziejnie.

Jun
Spojrzął na jedzenie i odstawił talerz na stół, biorąc tylko pół tosta żeby go powoli zacząć jeść.

Mara_Jade pisze...

- Gome - sięgnął po kawałek jabłka powoli go przegryzając. - Nie chciałem...cię wystraszyć - wyszeptał, biorąc drugi kawałek.

Jun
- Jem - wymamrotał Tomo patrząc na Juna. - Jem, widzisz? - pokazał mu połowę tosta. - Ja nie mogę... rozumiesz? Ja chcę, chcę ale ale nie mogę - otarł łzy z oczu, żeby się im tam nie rozbeczeć.

Mara_Jade pisze...

- To bardzo źle, że straciłem przytomność? - zapytał go, chcąc wykluczyć albo potwierdzić swoje obawy. Sięgnął po jeszcze jeden kawałek jabłka.

Jun
- Nie wiem jak z tym...walczyć - przyznał się jej, odkładając niedojedzonego tosta na talerz i popijając go herbatą. - Nie znam się...

Mara_Jade pisze...

- Uhm staram się - wymamrotał kończąc trzeci kawałek, ale już więcej nnie chcąc. - Staram się... Taka-chan... pomóż mi z tym... pomóż - rozkleił mu się już tego nie wytrzymując.

Jun
- Uhm... a one uzależniają? Ja nie mogę czegoś takiego brać - wyjaśnił spokojnie. - Zemdlałem ostatnio... po spacerze... Taka-chan się przestraszył...ja też...

Mara_Jade pisze...

- Uhm - przytulał się do niego tak mocno jak tylko mógł i potrafił w swoim obecnym stanie, po czym odsunął się ocierając łzy. - Poczytam sobie - zaproponował cicho.

Jun
- Yhm - mruknął jakoś bez przekonania. Takie tabletki nie mogły działać. - Uhm spróbuję - westchnął na przekór krzyczącej 'NIE' logice.

Mara_Jade pisze...

- Zjem, spróbuję - obiecał uśmiechając się lekko. Wtulił się mocniej w poduszki, biorąc jeszcze kawałek jabłka i powoli go jedząc.

Jun
Tomo skinął lekko głową. Nie wiedział czy to dobrze brać tabletki.
Dopił herbatę i wziął jeszcze gryza tosta.
- Spróbuję... - mruknął, pokonując swoją psychikę raz jeszcze. Tak naprawdę, nie chciał tego, albo już sam nie wiedział czego chce on, a czego nie.

Mara_Jade pisze...

- Um, zjem tę czekoladkę - obiecał mu uśmiechając się lekko. - I go przeproszę - dodał łapiąc jeszcze na chwilę Takano, żeby się do niego przytulić. - Zostaniesz na noc? Proszę.

Jun
- Uhm a jaki to byłby sposób? - zapytał zaraz. - Mogę jeszcze trochę herbaty?

Mara_Jade pisze...

- Staram się Taka-chan. Przecież wiesz... właśnie dlatego chcę pojechać do pani psycholog. Pierwszy raz z Junem, ale potem... jak będzie potrzeba to pojechałbyś ze mną? - zapytał go zaraz, bo póki co nie wiedział gdzie ona mieszka, ale to się miało zmienić. No i mogliby wtedy pomieszkać u taty Takano, albo u niego... i odwiedzić jego tatę.

Jun
- Uhm to chyba ten drugi plan bardziej mi odpowiada - przyznał szczerze, nieco oddychając z ulgą. - Uhm staram się trzymać planu żywienia Juna - pokazał jej rozpiskę. - Tylko... - westchnął ciężko. - Tylko...że zjadam połowę tego co tam jest... czasem 3/4... tzn każdy posiłek ale mniej niż powinienem, bo...bo inaczej wymiotuję - spojrzał na Juna przepraszająco.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, że ciągle się pakuję w dziwne sprawy - wymamrotał oddychając głęboko. - Uhm będę chciał - ucałował go lekko w usta.
- Tatusiu? Wujku? - Yuya wszedł do pokoju i wpakował się do łóżka pomiędzy nich. - Kocham was! - objął ich oboje.

Jun
- Dobrze - zgodził się zaraz na pomysł zmienienia rozpiski. - Dziękuję - szepnął. - Nie myślałem... uhm bo mnie wyślą do psychiatryka.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś możesz buzi dawać wujowi i tulić też - powiedział całkiem poważnie chłopiec wtulając się w nich z wielkim uśmiechem.

Jun
- Ale mogę ten kisiel za dłuższą chwilę? No bo... jestem pełny dzisiaj - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Będzie ok, tylko tylko... - Yuya nie wiedział jak to nazwać, więc schował główkę w pierś Tomo.
- Nie martw się, nie będziemy się... bardziej bawić ze sobą - obiecał dając mu buziaka w główkę i go tuląc delikatnie.

Jun
- Troszkę tak - przyznał z uśmiechem. - Troszeczkę.

Mara_Jade pisze...

- A teraz czekoladki - Yuya poszedł wyciągnąć ich dzieło z lodówki i przyniósł wszystkie wyłożone pięknie w miseczce. - Wujek pierwszy - stwierdził szybko, a Tomo sięgnął sobie po jedną.
- No dobrze to próbuję - włożył ją sobie do buzi i chwilę ssał ku rozpaczy oczekującego w napięciu Yuyi. - Hm... niedobre - stwierdził w końcu, biorąc sobie jeszcze jedną. - Niedobre, więc możesz mi oddać miseczkę. Nie będziecie się katowali takim nie dobrym jedzonkiem - zdecydował zagarniając czekoladki dla siebie ze śmiechem.

Jun
- Nie - Tomo potrząsnął głową, bo podejrzewał, że i tak by przyszedł do Juna na noc.

Mara_Jade pisze...

Podebrał im jeszcze jedną czekoladkę bo bardzo mu smakowały i uśmiechnął się do Yuyi.
- Są przepyszne. A ten musik w środku... mhm pychotka - pochwalił chłopca.

Jun
- To ty tu nawet swój pokój masz? - zdziwił się chłopak idąc za nim. - Uhm przepraszam za te posiłki. Naprawdę nie mogłem.

Mara_Jade pisze...

- Będziesz świetnym kucharzem jak dorośniesz - stwierdził Tomo. - Pokażesz mi pierwszy wpis w książce kucharskiej? Może będziemy dołączać do niej zdjęcia, co ty na to? - zaproponował patrząc na Takano.

Jun
- Um fajny - uśmiechnął się, kładąc torbę na ziemi z jednej strony dużego łóżka.

Mara_Jade pisze...

- Taak - Yuya zgodził się zaraz, biorąc też czekoladkę i podjadając ją troszkę. - Udała się! Tatuś naprawdę się udała!

Jun
- Hm... rozumiem - przebrał się w domowy dres i założył na siebie bluzę Takano, bo ostatnio zimno mu ciągle było.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec urósł trochę z dumy, cieszył się że mógł pomóc przy czekoladkach i smakowały.
- Taak, naleśniki wujka zrobimy - zdecydował wesoło, przytulając się mocniej do Tomo.
- Co tylko będziesz chciał kotku - ucałował malca w czółko, przymykając oczy. Odetchnął głęboko.

Jun
- Za duża, ale ciepła i... i czuję się w niej bezpiecznie - wymamrotał. - Ona była za duża nawet jak miałem lepszą wagę...

Mara_Jade pisze...

- Nie tatuś. Ty sobie pójdziesz, pogrzebać w samochodku, albo coś - zdecydował Yuya. - A ja zostanę z wujkiem, bo ja muszę powiedzieć wujkowi sekret. Taki bardzo ważny - dodał wyganiając Takano z pokoju.

Jun
- Ale Taka-chan wie, że mam tę bluzę - wydął wargi. - Mam jeszcze dwie inne ale nie wziąłem ich ze sobą - uśmiechnął się lekko, po czym chwycił się mocniej ściany by się o niej osunąć. Nabrał głębokiego oddechu. - Słabo mi się zrobiło - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

Yuya poradził się Tomo w sprawie dziewczynki, która mu się podoba po czym wrócił do salonu i usiadł obok Takano patrząc mu przez ramię.
- Wujku? A zrobimy muffinki do szkoły? - zapytał całkowicie czerwony na twarzy.

Jun
- Przynajmniej się nie zamęczysz niosąc mnie - chłopak zamknął oczy bo widział potrójnie. Ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej a omdlenia zaczynały stać na porządku dziennym. Takano bardzo się o niego martwił co go wcale nie dziwiło. - Dziękuję - sięgnął po kawałek pomarańczy i przegryzł go tylko.

Mara_Jade pisze...

- No bo... bo chcę dać ją Mayako - wyjaśnił cicho robiąc się jeszcze bardziej czerwony na twarzy. - Ona lubi muffinki bardzo bardzo.

Jun
Tomo posłusznie zjadł dwa kawałki pomarańczki, kładąc się na kanapie, bo wysiedzieć nie dał rady.
- Omdlewam... lub mdleje... mniej więcej dwa razy dziennie - przyznał jej się, kiedy Jun wyszedł na zakupy.

Mara_Jade pisze...

- Moja koleżanka z klasy tatuś - uśmiechnął się nieznacznie. - Bardzo ją lubię...

Mara_Jade pisze...

- Mówiłem Takano o tygodniu, ale... ale mogę do niego zadzwonić i uhm jakby co to przyjedzie - zamknął oczy skupiając się na swoim oddechu, strasznie kręciło mu się w głowie.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec potrząsnął przecząco główką.
- Jeszcze nie, bo jeszcze nie - odparł kręcąc główką. - No bo, bo ja chcę tylko... tylko porozmawiać... i i i ... jeszcze nie - zająknął się cały czerwony. No zwyczajnie w świecie się wstydził.

Jun
- Uhm ale miesiąc? Ja prowadzę piekarnię i mam dziecko... nie mogę tego zostawić na miesiąc. Zwłaszcza Yuyi - przerwał mu dzwonek telefonu. Takano chciał wiedzieć jak się czuje. - Uhm ok... dam ci do telefonu Mikę, ona powie... - zdecydował, nie chcąc nic mu kłamać.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak ona mnie nie polubi? - zapytał go cichutko idąc za nim. - To co wtedy?

Jun
Tomo przysnął podczas ich konwersacji, zbyt zmęczony by dalej oponować. Był zwyczajnie wykończony.

Mara_Jade pisze...

- Ale mogę jeszcze nic nie mówić? Bo niedługo się znamy i ja... ja chcialbym najpierw pokolegować się - wyjaśnił przytulając się do niego lekko. - Tatusiu... ale nie będziesz się śmiał z takich moich głupich problemików?

Jun
- Bardzo? - uniosła lekko brew idąc do kuchni. - Jeszcze kilo w dół i twój przyjaciel nie wstanie z łóżka - stwierdziła wzdychając ciężko. - Jego serce tego nie wytrzymuje. Dobrze że go tu przywiozłeś.

Mara_Jade pisze...

- Un - chłopiec uśmiechnął się do niego szeroko. - Będę tak robił. Obiecuję! - uśmiechnął się jeszcze mocniej.

Jun
- Zrobię co w mojej mocy Jun - odparła patrząc na niego poważnie. - Nie mamy czasu by nie korzystać z tabletek - dodała. - Ale musisz mi pomóc - dodała jeszcze. - Zostań z nami ten tydzień, on jeszcze nie czuje się pewnie ze mną - zauważyła spokojnie. - Jak wpadnie w panikę... to ty go uspokajasz - westchnęła. - Bardzo się o niego martwisz prawda? - nie musiała pytać, widziała to w jego oczach. - Eh powiedz mi co mogło go doprowadzić do takiego stanu? Przeżywał jakiś stres? Szok? Wypadek? Cokolwiek... mówiłeś mi że traktujesz go jak swojego młodszego brata, więc... może ci coś mówił...

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - chłopiec z zapałem zaczął zapisywać nowy przepis i jak zwykle pomagać Takano przy pieczeniu.

Jun
Pokiwała głową w zrozumieniu.
- Pewnie przeżył o jeden wstrząs za dużo - stwierdziła cicho. - Po prostu z nami trochę zostań - poradziła mu.

Mara_Jade pisze...

- W woreczki ładne - poprosił Takano, patrząc na muffinki z wielkim uśmiechem.

Jun
- Zaproponuję mu to. Na pewno przyjedzie - uśmiechnęła się.

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Jakie? - zapytał zaraz maluch, patrząc na niego z zainteresowaniem. - Ale mogę pomóc? - upewnił się szybko. Tomo w tym czasie zdążył do nich dołączyć. Usiadł ciężko na kanapie.

Jun
- Wiem Jun - odparła kobieta, głaszcząc go po ramieniu. - Eh chociaż do niego dzwoń co jakiś czas później. Niech czuje to wsparcie... bo widzisz tobie zajęło trochę czasu zanim mi zaufałeś, z nim mam tylko miesiąc i chciałabym, żeby te 3 kilo przytył.

Mara_Jade pisze...

- Odpoczywam kotek - uśmiechnął się słabo. - Tylko chcialem z wami pobyć. Poleżę tutaj dobrze? - ucałował go lekko.

Jun
- Ale jeśli mi się nie uda to musicie go zabrać do szpitala. Nawet siłą - spojrzała mu poważnie w oczy. - Bo to nie jest choroba, z którą można się bawić. To poważne schorzenie i on raczej już całe życie będzie musiał pilnować posiłków - wyjaśniła ciężko. - Bardzo łatwo do tego wrócić.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i tak jak obiecał położył się na kanapie przyglądając się ich pracy.
- Będzie piękne opakowanie - stwierdził z uśmiechem.

Jun
- Zrobię, przecież mnie znasz - uśmiechnęła się do niego, czytając ulotkę na leku.
- Jun? - Tomo wszedł do kuchni słaniając się trochę na nogach. - Ja chyba... - złapał się go mocno żeby utrzymać równowagę. - Chyba nie dam rady.

Mara_Jade pisze...

- Chcę - odparł z uśmiechem. - Lukrem czerwonym - dodał zaraz. - Takie szlaczki!
- Będzie piękny, zostawisz mi jednego? - zapytał go chłopak.
- Zostawię wujek!

Jun
- Ale ja chcę... chcę naprawdę - wyjaśnił chwiejąc się na nogach.
- Posadź go Jun - poradziła mu Mika, kiedy zobaczyła jak chłopak biegła. - Od teraz nie ma chodzenia - zastrzegła sobie. - Nie jesteś w stanie znieść tyle wysiłku. Ile ważysz? - zapytała go.
- 41 - wymamrotał.
- Kiedy się ważyłeś?
- Tydzień temu.
- No to zważysz się jeszcze raz - stwierdziła tylko i przyniosła wagę.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec złapał ją niepewnie.
- Tatuś? Dobrze? - zapytał go, trzymając szprycę nad mufinką i nie chcąc jej zepsuć.

Jun
Tomo też miał taką nadzieję, bo przecież jadł. Naprawdę się starał, ale waga go słuchać nie chciała. Wskazała 40,2 kg. Mika westchnęła ciężko.
- Jesteś ciepło ubrany i waga wskazuje 40 kg, co oznacza że masz około 38 kg. Ważysz tyle ile przeciętny 10-ciolatek - oświadczyła pomagając mu usiąść. - Zrobię ci kisiel - dodała, po czym spojrzała na Juna. - Tylko nie krzycz na niego.

Mara_Jade pisze...

Yuya pracował powoli ale z pomocą Takano wyczarował cudowne mufinki. Sam był zdziwiony tym co się udało zrobić.
- Śliczne - przytulił się do mężczyzny z wielkim uśmiechem. - Dziękuję tatuś.

Jun
- Przepraszam - zdołał tylko wydusić z siebie czując łzy na policzkach. Otarł je szybko kładąc się na kanapie. - Uhm... dobrze, jeśli się nie poprawi, szpital - przyjął do wiadomości, nawet nie protestując.

«Najstarsze ‹Starsze   2801 – 3000 z 4999   Nowsze› Najnowsze»