piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3001 – 3200 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Tomo powoli zjadł mufinkę.
***
Tydzień później był już w Tokio. Walczył sam ze sobą z nikłym skutkiem. Starał się jeść wszystko co podawała mu Mika, wymiotując jednak czasami, przez co był osłabiony. Bardzo. Kobieta powoli zaczynała tracić nadzieję.

Jun
- Dobrze - odparł kompletnie bez życia podnosząc się, kiedy Mika przyniosła mu kisiel.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, że jesteś - Mika mimo że widziała Takano po raz pierwszy w życiu z ulgą go uściskała i zaprosiła do środka. - Jest kiepsko - przyznała mu się. - Je - dodała na jego pytanie. - Ale zdarza mu się zwymiotować. Jest teraz w łóżku. Może dzięki tobie uda się mu pomóc.

Jun
- Dobrze - powtórzył, zaczynając powoli zjadać kisiel. Zjadł go całego, nawet nie marudząc i podziękował odkładając miseczkę.

Mara_Jade pisze...

- Zwiększyła się 0,8 kg. Dobiliśmy 41 w ubraniu. Bez pewnie 39. Leży tylko - odparła cicho. - Zostawię was samych na trochę dobrze? - zaproponowała. - Zrobię herbaty.

Jun
- Uhm ale jakiś lekki - zaproponował cicho Tomo, a Mika od razu się zgodziła, włączając komedię.

Mara_Jade pisze...

Tomo od razu podniósł się do siadu i wyciągnął do niego ręce. Wtulił się w niego mocno.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam - zaczął go przepraszać, bo ciągle był tylko kłopotem. Wtulił się w niego jeszcze mocniej. - Kocham cię, bardzo - szepnął. - Zostaniesz? Na noc? Na dwie?

Jun
tadaaaa ajutro

Mara_Jade pisze...

- Uhm - skinął głową. - Naprawdę? Cały tydzień? - ucieszył się muskając jego usta swoimi. - Uhm ale nie może być seksu... Mika mówi, że dopóki nie dobiję 45 nie ma w ogóle o tym mowy - wyjaśnił cicho. - Bo to niebezpieczne.

Mara_Jade pisze...

- Postaram się - obiecał mu wtulając się w niego jeszcze trochę i przymykając oczy szczęśliwy tym, że ma GTakano przy sobie.

Mara_Jade pisze...

- Um to dobrze, maluszkowi dobrze w szkole idzie? - zapytał go zaraz. - A jak cukiernia? Piekarnia?

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Tęsknię za wami - przyznał się cicho, tuląc się do niego mocniej. Był trochę zmęczony więc dobre piętnaście minut później zasnął mu w ramionach, a Mika przyniosła herbatę. Postawiła ją na stoliku obok Takano.
- Chciałabym z tobą porozmawaić - przyznała się.

Mara_Jade pisze...

- Oh o niczym szczególnym, bo jestem pewna że większość już wiesz. Albo wszystko - machnęła lekko ręką pijąc swoją herbatkę. - Postaramy się razem z Tomo-chan żeby na koniec miesiąca było chociaż te 43 kg, ale potem będzie trzeba dalej pracować z nim. I najlepiej żeby posiłki były o stałych porach. Żeby wyrobić w nim odruch jedzenia, bo póki co on go nie ma. Nie czuje głodu - westchnęła ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem. Tylko anoreksja to trudna choroba i ciężko z niej wyjść. Więc nawet jeśli przez pół roku dobije tych 60 kg, a mam nadzieję że tak będzie... będzie trzeba go pilnować. Dopiero po jakimś czasie będzie można kontrolę zmniejszyć. On po prostu musi sobie wyrobić nawyk jedzenia.

Mara_Jade pisze...

- Co tydzień - przyznała się bez bicia. - Nie chcę go mocniej narażać na stresy - wyjaśniła spokojnie. - On nadal mdleje mi czasami - dodała jeszcze. - I to się przez jakiś czas będzie powtarzało. Eh no i dostaje leki - podała mu opakowanie tabletek. - Tylko mówił że się boi uzależnić.

Mara_Jade pisze...

- Nie powinny, ale Tomo-chan i tak się boi. Dużo przeszedł wychodząc z narkotyków i strach pozostał - wyjaśniła spokojnie. - Więc jak dojdzie do tych 48 kg to przerwiemy dawanie mu tabletek, żeby poczuł się bardziej komfortowo.

Mara_Jade pisze...

- Twoja obecność już dużo dała. Widziałam jak się odprężył przy tobie - uśmiechnęła się lekko. - Dobrze, że jesteś.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem - uśmiechnęła się i skinęła głową, wracając do swoich zajęć, kiedy Takano poszedł do Tomo.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się delikatnie przez sen, kiedy tylko poczuł Takano przy sobie. Przytulił się do niego mocno. Otworzyl oczka chwilę później.
- Taka-chan? A zostawisz mi tu swoją bluzę? - zapytał cicho. - Bo moja twoja już do prania musi iść...

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - spojrzał na niego z lekkim uśmiechem. - Dziękuję - przytulił się do niego mocno. - Uhm no bo bardzo tęskniłem i ciągle chodziłem w twojej bluzie - przyznał się cichutko.

Mara_Jade pisze...

- Ale i tak tęskniłem - wymamrotał cicho. - No bo było mi ciężko, płakałem trochę... i chciałem żebyś był obok - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

- Un nie jestem zły Taka-chan - wtulił się w niego mocniej. - Ani trochę. Nie mam czego wybaczać kotek - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

Skinął głową nie protestując, bo w końcu się starał, prawda? Odetchnął głęboko idąc z Takano. Usiadł na swoim miejscu.
- Ale nie dużo - rzucił jeszcze cichutko.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaczął się bawić jedzeniem trochę tak bezwiednie.
- A dziękuję - odparła z lekkim uśmiechem. - Ale słyszałam, że to ty jesteś mistrzem - dodała ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie bawię, przecież jem - mruknął nie przestając się bawić. Wziął jedną łyżkę kaszki, która dostał i znów zaczął bawić się resztą.
- Pewnie, byłoby fajnie. A co robisz najlepszego?
- Czekoladę z piankami - odparł cicho Tomo znów trochę jedząc.

Mara_Jade pisze...

- Nie bawię, tylko jem - jęknął chłopak troszkę się denerwując. No bo przecież jadł.
- Ok Tomo ty wiesz że możesz jeść tak długo jak chcesz, nie ma potrzeby się denerwować - odparła całkiem spokojnie Mika. - No już... hm... brzmi zachęcająco.

Mara_Jade pisze...

- Takano-san... mam zmywarkę - odparła zakłopotana kobieta, a Tomo nadal męczył swoje jedzenie.
- Ne... Mika-chan? A będę mógł potem wyjść na spacer z Taka-chan? - zapytał jej spokojnie.
- Jeśli Takano obieca, że będzie cię nosił to tak - odparła spokojnie.
- Zgódź się... zgódź - poprosił go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Super - ucieszył się powoli kończąc jedzenie. - Dziękuję - uśmiechnął się do Miki.
- Ja również... wszystko zjedzone. Cieszę się - uśmiechnęła się do niego. - No to już wam nie przeszkadzam. - Pospacerujcie trochę.

Mara_Jade pisze...

- Do parku - przytulił się do niego mocno. - Nie jestem za ciężki? - zapytał go spokojnie, bo przecież bał się, że coś mu zrobi.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan kocham cię -wtulił się w niego mocniej. - Bardzo tęskniłem - poczuł łzy w oczach. - I za Yuyą bardzo tęsknię. Ne... ale nie zostawiaj go często - poprosił go cichutko.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, że tak długo mnie nie będzie - szepnął mu do uszka. - Mika powiedziała, że szpitala nadal nie może wykluczyć.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie? Uhm a zapytasz potem Miki czy mogę wypić twoją czekolade z piankami? - zapytał go zaraz. - Bardzo bym chciał. Ona jest taka pyszna.

Mara_Jade pisze...

- Ojej... pomyślałeś o wszystkim - uśmiechnął się szerzej schodząc z jego plecków by usiąść na jednej z ławeczek. - Mój skarb - przytulił się do niego lekko. - A zostawisz mi rysunek? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- I będziemy się cały tydzień często przytulać? - zapytał go zaraz wtulając się w niego znowu. - Bo tak tęskniłem za tuleniem i twoim zapachem i głosem... i i pośpiewasz mi też? - zapytał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Uśmiechnął się jeszcze szerzej ciesząc się że ma takiego cudownego chłopaka.
- Mój - przytulił się mocno cąłując go w usta raz za razem. - Ale te perfumy najlepiej pachną właśnie na tobie!

Mara_Jade pisze...

- No dzielę się tobą z Yuyą, ale jemu część ciebie mogę oddać - uśmiechnął się delikatnie, śpiewając sobie troszeczkę pod nosem.

Mara_Jade pisze...

- I tak już zawsze twój, zawsze, zawsze - obiecał mu to z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie chcę... mozemy jeszcze pospacerować... tzn... un... poniesiesz mnie jeszcze trochę? Gome... - westchnął ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Czyli ta szkoła jest lepsza - uśmiechnął się lekko, ciesząc się że jednak go przenieśli, mimo że trzeba było dojeżdżać codziennie. Chłopiec czuł się lepiej, nie bał się chodzić do szkoły i nic mu nie groziło. - To dobrze... ostatnio Yuya do mnie zadzwonił i powiedział, że bardzo się stresujesz przed zebraniem z rodzicami - ucałował go w policzek. - Będziesz genialny, nie masz się czym stresować!

Mara_Jade pisze...

- Mhm to dobrze - uśmiechnął się. - Zapisuj ładnie uwagi wszystkie, jakby ktoś coś krzyczał na naszego malucha to krzycz dwa razy głośniej, bo na pewno kłamią - zachichotał dając mu śmieszne ale przydatne rady.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno dobrze ci pójdzie kochanie - utulił go mocno. - I nie zapomnij zabrać malucha na basen - przypomniał mu uśmiechając się lekko. - Jesteś wspaniałym tatą. Wiesz... wymężniałeś.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie... ale mi nie chodzi o ciałko, bo to masz perfekcyjne. Tylko ogólnie... zrobiłeś się bardziej męski - poczochrał go po włoskach. - Tak... no bardziej męski. Jestem z ciebie dumny.

Mara_Jade pisze...

- Mhm od kiedy dziecko masz... taki no męski - wzruszyl ramionami. - Nie wiem jak to wyjaśnić. W każdym bądź razie to komplement miał być.

Mara_Jade pisze...

- Nie powiem, że nie... bardzo mnie to pociąga - szepnął mu do uszka. - Opiekuńczy i jakże seksowny tatuś. Mój mężczyzna kochany, który zrobiłby wszystko dla malucha, jakby trzeba było mu pomóc - musnął mocno jego policzek. - O mnie to nawet nie wspomnę.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie... wstydzisz się? - uniósł lekko brew wyraźnie zdziwiony. - To do ciebie nie podobne - zachichotał, po czym ucałował go znowu. - Nie odpuszczaj, przecież sobie poradzisz.

Mara_Jade pisze...

- Poradzisz kochanie, nie martw się o to. Będę z tobą duchem - obiecał mu to, po czym przymknął oczka, prawie że zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Nie śpię, nie śpię - pokręcił głową, obejmując go mocniej. - Po prostu tak mi dobrze...

Mara_Jade pisze...

- Mhm no to poproś go kiedyś by zrobił ci ciasto na naleśniki. To już umie, tylko nie potrafi usmażyć - wyjaśnił z uśmiechem. - Będzie dumny że może ci je zrobić.

Mara_Jade pisze...

Roześmiał się serdecznie.
- Przynajmniej nie masz nudno - stanął na nogi, kiedy weszli do mieszkania. Ściągnął buty wchodząc do salonu.
- Czas na deser - oświadczyła wesoło Mika. - Ale możesz trochę poczekać, jeśli chciałeś coś dobrego od Takano.

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, że może - uśmiechnęła się lekko. - Dlatego mówię, że możemy trochę przesunąć porę jedzenia - dodała z uśmiechem.
- Dzięki Mika - Tomo złapał się jej by utrzymać równowagę. - Ok... to ja... obejrzę coś w tv - zdecydował. - Z Miką, żeby nie maltretowała cię za bardzo Taka-chan.

{dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

Chłopak z uśmiechem przytulił się do pandy, gitarę na chwilę odstawiając na bok. Położył się na niej swobodnie.
- Ne Mika-chan... myślisz, że dam radę? - zapytał jej po chwili.

Mara_Jade pisze...

- Ok, postaram się - obiecał jej z lekkim uśmiechem. - Hm Mika-chan a twój mąż kiedy wróci? Nie tęsknisz za nim?

Mara_Jade pisze...

- A nie myślałaś o przeprowadzce? - zapytał jej zaraz, kładąc się na boku i podpierając na łokciu.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem - Tomo spojrzał w sufit zastanawiając się co on by zrobił w jej sytuacji. Wzruszył ramionami, kiedy nie znalazł na to odpowiedzi i z lekkim uśmiechem sięgnął po gitarę, grając jej jedną ze swoich ulubionych ballad 'Sweet Home Alabama'

Mara_Jade pisze...

Tomo wzruszył ramionami.
- Pewnie bym coś robił - odparł zgodnie z prawdą. - Tylko mam rodzinę teraz... no i nie chcę by przez to ucierpiała - przyznał się wzdychając lekko. - No i nie wiem czy warto coś robić... mam wydane dwie płytki, są całkiem chodliwe a nikt nie wie kto je nagrał...

Mara_Jade pisze...

- No tak, tylko... ja się chyba boję - wyjaśnił w końcu. - Że moje życie ulegnie dużej zmianie... i że sodówka mi uderzy do głowy i w ogóle - wyjaśnił odkładając gitarę i kładąc się znów na kanapie, kiedy zakręciło mu się w głowie.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale ja też chce ich wspierać a póki co mi nie wychodzi - wymamrotał. - Ciągle coś sobie robię... nie wiem za co się karam... a może wiem... po prostu ja nie przywykłem do takiego... szczęścia.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem, tylko ja muszę - wyjaśnił cicho Tomo, siadając, a kiedy Takano przyniósł czekoladkę, przytulił się do niego. - Strasznie cię kocham wiesz? - zapytał go.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan... uhm a pozwolisz mi uhm na terapię? No wiesz... tak codziennie dwie, trzy godzinki z Miką-chan rozmawiamy - przyznał cicho. - Ale nie chcę żebyś poczuł się odtrącony...

Mara_Jade pisze...

Tomo chciał zaprotestować, że teraz wcale tego nie chce, tylko w ogóle ale zrezygnował z tego biorąc czekolade gorącą do łapek i upijając łyk płynu.
- Uwielbiam ją - przyznał cicho. - Już sam zapach zachęca...

Mara_Jade pisze...

- Un, kocha mnie - wymamrotał trochę zawstydzony tym faktem. - Ja go też... ale mamy trochę problemów... przeze mnie - przyznał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ale... ale ja nie utrudniam - pokręcił przecząco głową. - Nie utrudniam sobie - wymamrotał. - Ja po prostu... ja chyba nie powinienem być z kimś w związku Mika... nie powinienem.

Mara_Jade pisze...

- No ale... co ma Jun do mnie? - zapytał jej wzdychając ciężko. - Ja naprawdę nie powinienem być w związku. Zabiłem swoje siostry - wymamrotał, bo tego za diabła nie mógł się pozbyć. - Mój wujek zginął próbując mnie dopaść... mój facet był ciężko ranny przeze mnie... mój synek był w szpitalu bo nie potrafiłem go obronić...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie umiem. Czemu tego nie rozumiesz? - zapytał jej czując łzy w oczach. - Nie umiem.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja miałem na nie wpływ - odparował cicho Tomo. - Mogłem odmówić prowadzenia samochodu po alkoholu. Mogłem zrobić co wuj chciał i wszystko mu oddać. I mogłem przenieść Yuyę szybciej do innej szkoly - zauważył wymieniając inne rozwiązania. - Miałem wpływ - schował głowę w jej ramieniu. - Czasami jestem.

Mara_Jade pisze...

- Uhm czasami, bo czasami duszę się w związku. Nie mogę znaleźć sobie własnego miejsca, kąta tylko dla siebie. Ja... ja jestem samotnikiem - przyznał spokojnie. - Za dużo czułości mi przeszkadza...

Mara_Jade pisze...

- Ale ciągle go nie ma i na pewno czujesz si,ę nieszczęśliwa - odparł cicho Tomo. - Mam, ale od nie dawna...

Jun
- Nie mam czego wybaczać - wywrocił oczyma chłopak, zamykając drzwi na klucz. - Ważę 45 kg - wymamrotał na pytanie o tym jak się czuje. - Takano mocno mnie pilnuje - dodał zaraz. - Nie wiem o czymn mówisz... ja mu tylko mówię swoje doświadczenia.

Mara_Jade pisze...

- Nie stwarzam, mówię tylko jak się czuję - wymamrotał. - Czuję się beznadziejnie. Duszę się czasem w związku...

Jun
- Jem o ustalonych porach. Miki kazała mnie pilnować, póki nie dobiję 50 kg, a potem... potem już nie tak bardzo. Nadal sporadycznie wymiotuję, ale coraz częściej - uśmiechnął isę delikatnie. - Oh tam... oj tam oj tam. Przecież go nie będę zbywał ręką jak mnie pyta.

Mara_Jade pisze...

Pokręcił przecząco głową.
- Nie do zrobienia - mruknął tylko uparcie. - Nie ma szans w ogóle. Ja go tylko krzywdzę bez sensu...

Mara_Jade pisze...

jun
- Uhm niby tak - przyznał cicho. - Nie trafiłem do szpitala - dodał uśmiechając się lekko. - Wiem, że jeszcze nie ma czym się chwalić, ale... cieszę się, że mam te 45 kg. - mruknał. - Oh nie ma za co. Jakiś bonus dostanę? - zapytał pokazując mu język.

Mara_Jade pisze...

Pokręcił przecząco głową. Nie uwierzyłby. Nie umiał. Na razie nie wierzył że mogło być lepiej. - Mogę już do niego pójść? - zapytał jej zaraz.

Mara_Jade pisze...

Tomo podszedł do łóżka i położył się na nim, przytulając lekko do Takano.
- Mogę z tobą pooglądać? Nowego Sherlocka? - zapytał go zaraz.

Jun
- No wiesz ty co... tak bez żadnego bonusu? - zrobił smutną minkę. - Ne... masz czas? Bo ja zamierzam iść do supermarketu... tego nowego na obrzeżach Yukan. Musze kupić parę rzeczy. Pójdziesz ze mną?

Mara_Jade pisze...

- Ale możemy skończyć ten najpierw... przecież go oglądałeś - jęknął Tomo przytulając się mocniej do niego.

Jun
- No weź... ma już 18 lat... niedługo kończy liceum. Lepiej żeby się dowiedział ode mnie, tak nieszkodliwie, niż wielki szok w dużym mieście - żachnął się. - Poza tym ja mu tylko mówię co zazwyczaj działa na mężczyzn... no ale powiedz... źle ci było?

Mara_Jade pisze...

- No ok - uśmiechnął się oglądając film. Śmiał się z niektórych fragmentów. Znał ten film na pamięć, a z okazji tej że serial również się pojawił chciał go sobie odświeżyć. - Uwielbiam go - uśmiechnął się.

Jun
- No więc odsuń na bok swoje wredne myślenie pesymistyczne i ciesz się nabytymi umiejętnościami Ryu - puścił do niego oczko. - Objaśniałem mu ostatnio pornola..

Mara_Jade pisze...

Poczekał na niego, żeby znów się do niego przytulić. - Taka-chan ale nie jesteś zły, prawda? Że... chciałem z nią porozmawiać? - zapytał go cicho wtulając się w niego mocno.

Jun
- No już nie przesadzaj proszę cię. On ma 18 lat, jest wystarczająco dużo - żachnął się przeciągając się lekko

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też kocham - szepnął pijąc dalej swoją czekoladkę. - Bardzo, bardzo - dodał zaraz.

Jun
Wywrócił tylko oczyma dochodząc wreszcie do supermarketu. Wziął koszyk i zaczął do niego wrzucać odpowiednie produkty.
- Nie robię z niego zboczucha. Odpowiadam mu tylko na jego pytania.

Mara_Jade pisze...

[hejka, co tam? jak tam?]

Takano
Tomo zamknął piekarnię i przeciągnął się lekko, wdychając zapach. Jednak w domu czuł się najlepiej. Takano pojechał po Yuyę więc miał trochę czasu dla siebie. Postanowił pójść nad morze, pospacerować. Wziął ze sobą Jolie i swoje psiaki. Zasiedział się tam za długo, leżąc na piasku z głową na Jolie. Dopiero kiedy psina się poruszyła i wyskoczyła przewracając go zorientował się która godzina i do kogo pobiegła psinka.
- Zasiedziałem się - usprawiedliwił się Takano, kiedy Yuya bawił się z pieskami.

Jun
- Ryż, rybka, papryka, brzoskwinie w puszce - zaczął wymieniać chodząc po supermarkecie. - Ne Jun? - spojrzał na przyjaciela. - Myślisz... że ja z tego wyjdę? - zapytał, trzymając już koszyk dwoma rękoma kiedy zrobił się dla niego za ciężki.

Mara_Jade pisze...

[biedna, u mnie ok :) ostatnio ciągle mnie w domu nie było, trochę na badaniach, trochę u wujka :) ]

Takano
- Gomen, gomen - uśmiechnął się do niego, przytulając się nieco kiedy ten usiadł obok niego. Otworzył torebkę z McDonalda i wziął dobie bułę. - Jakoś tak mi zleciało... - uśmiechnął się. - I wiem, wiem... mam pilnować posiłków.

Jun
- Uhm, dzięki - podał mu koszyk, już nawet nie próbując udawać, że da sobie z nim radę. Dołożył jeszcze parę produktów i poszedł z Junem do kasy. - No bo nie jest łatwo i trochę mi się nie chce. Odechciewa mi się ciąglej walki ze sobą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wiem, gome - wtulił się w niego biorąc gryza swojej bułki. - Skąd wiedziałes gdzie mnie znaleźć? - zapytał zaraz z ciekawości. - Ne, ważyłem się dzisiaj. Mam 47,5 kg - pochwalił mu się.

Jun
- Pomożesz mi je zanieść do domku? - zapytał go, płacąc za zakupy i pomagając mu je pakować na dwie siatki. Stwierdził że z jedną sobie poradzi. - Przepraszam, wiem że nie powinienem o to prosić - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Wziąłem psiaki, żeby się wybiegały trochę - odparł dalej jedząc bułkę. Szło mu to trochę mozolnie i długo, ale Takano już zdążył się do tego przyzwyczaić. - Uhm... mam nadzieję - przyznał szczerze. - Ostatnio naszła mnie ochota na tort czekoladowy ale z płynnym środkiem. To jest możliwe?

Jun
- Oj no bo mi głupio że sobie nie radzę z czymś takim - wymamrotał z lekkim uśmeichem. - A co tam w domu? Ryu już wrócił?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Naprawdę? - spojrzał na niego z lekkim uśmiechem. - Ale to jutro... bo dzisiaj nic już nie wcisnę w siebie... a nie chcę wymiotować... - odparł powoli koncząc bułkę i dzieląc się z Takano frytkami.

Jun
- Ale już nie będzie go bił, tak? - upewnił się patrząc na niego ostrożnie. - Jun, ale to nie twoja wina - rzucił szybko, pamiętając, że mężczyzna lubi się o wszystko obwiniać.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cie - ucałował go w policzek dzieląc się frytkami również z Yuyą, który do nich przybiegł.
- Wujku, zobacz - wyciągnął z plecaka klasówkę, za którą zdobył maksymalną ilość punktów. Tomo zagwizdał z podziwem.
- No proszę, rośnie nam mały Einstein - pochwalił chłopca przytulając go mocno. Yuya urósł troszeczkę zadowolony że został pochwalony. Od razu chciało mu się bardziej starać.
- Tato? - spojrzał na Takano nagle robiąc się nieco nieswój. - No bo ja... bo ja się pochwaliłem... że mam tatę cukiernika takiego fajnego... i pani... pani zapytała, czy ... czy mogłaby moja klasa... przyjechać do cukierni... i zobaczyć jak pracujesz... no i byłoby fajnie... jakby jakbyśmy mogli trochę tez coś słodkiego porobić - zakończył szeptem. - Ale, ale nie musisz! - dodał zaraz szybko. - Pani powiedziała... że by chciała porozmawiać z tobą.

Jun
- Mhm no wiem, jesteś uparty - wywrócił oczyma. - Co powiesz na lekcję gotowania dzisiaj? - zapytał z uśmiechem. - Ja cię pouczę a ty dopilnujesz że coś zjem - zaproponował taką wymianę usług.

Mara_Jade pisze...

- Un dziękuję! - chłopiec od razu się rozpromienił przytulając się do Takano i pobiegł się dalej bawić z pieskami. Tomo spojrzał na Takano z lekkim uśmiechem.
- Zmieniłeś się - oświadczył całując go mocno. - Jesteś teraz taki... kochany, opiekuńczy i bezinteresowny - dodał z lekkim uśmiechem. - Kocham cię takiego.

Jun
- No widzisz? - Tomo rozpromienil się lekko. - Wystarczą jakieś proste potrawy na razie - dodał wesoło. - Hm to może teraz... spróbujemy z sphagetti? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo podoba - ucałował go znowu, przytulając się mocniej. - Uhm trochę mi zimno - mruknął cicho.

Jun
- Jestem z ciebie dumny - uśmiechnął się Tomo. - Ale wiesz... jak chcesz co innego się uczyć to powiedz - dodał po chwili.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo zapiął kurtkę Takano pod samą szyję wstając z piasku. - Troszeczkę zimno - przyznał spokojnie, łapiąc go za rękę. - Moje kochanie - ucałował go ukradkiem.

Jun
- Tak jest - Tomo mu zasalutował i otworzył mu drzwi, zapraszając do środka.

Mara_Jade pisze...

Tomo z lekkim uśmiechem wtulił się w jego bok, czując się bezpiecznie i jednocześnie ciepło. Pozwolił mu poprowadzić ich do domku, gdzie oddał mu jego kurtkę, ściągając buty.
- Poprosimy dwie czekolady gorące z piankami - oznajmił za siebie i yuyę idąc z chłopcem do salonu i pomagając mu z zadaniem domowym.

Jun
- No to najpierw, weź duży garnek i wstaw wodę. Tak 3/4 garnka. Posól ją. Szczyptę soli - wyjaśnił. - Albo łyżeczkę do herbaty pełną soli - zdecydował po chwili. - I zajmiemy się mięskiem jak woda będzie się gotowała.

Mara_Jade pisze...

Tomo mu podziękował buziakiem, powoli kończąc zadanie domowe z Yuyą. Chłopiec zadowolony odłożył lekcje i zabrał się za czekoladkę.
- Tatuś? A mogę poukładać puzzle? - zapytał go chcąc przynieść 1000 puzzli i zacząć je układać na podłodze w kącie w salonie.
- Pewnie, że możesz - wtrącił Tomo, a Yuya od razu pobiegł po swoje puzzle i zaczął je układać. Tomo usiadł na kolanach Takano przymykając oczka. - Jak było w pracy? - zapytał go głaszcząc go po dłoni.

Mara_Jade pisze...

- Wow niezły - obejrzał zdjęcia w jego telefonie, przytulając się do niego mocno. - Uhm ale ja wyglądam paskudnie... ona mnie objedzie całkowicie - rzucił jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- No to do niej zadzwonię i sie umowię - zdecydował z lekkim uśmiechem, wtulając się w niego mocno. - Kocham cię - ucałował go nieco biorąc swoją czekoladkę i pijąc ją powoli.

Mara_Jade pisze...

- Un... ale Mika-chan powiedziała, ze byłoby fajnie jakbym po miesiącu przyjechał na jakiś weekend na parę rozmów z nią - uśmiechnął się lekko. - I pomyślałem że moglibyśmy jechać we troje, odwiedzić twojego tatę... i zobaczyć ten drugi park rozrywki...

Mara_Jade pisze...

- Staram się, przecież ładnie już przybrałem na wadze - uśmiechnął się, po czym zszedł z jego kolan i poszedł sobie po bluzę. - Kotek? - znów usiadł mu na kolankach, całując go mocno. - Dziękuję.

Mara_Jade pisze...

- Za to, że cię mam. Za to że jesteś - odparł z lekkim uśmiechem.
- Tatuś? A mogę sam zrobić kolację dla nas? - zapytał nagle Yuya.

Mara_Jade pisze...

- Tylko herbatkę pomóc - odparł chłopiec, bo czajnik był dość ciężki i chłopiec miał problem z utrzymaniem go. - Ale ja zawołam wtedy - obiecał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- I nie sprawia - dodał Tomo, przytulając się do niego. - Dlatego fajnie, że się zgodziłeś na tę klasową wycieczke do cukierni - uśmiechnął się zaraz. - To może być fajna zabawa - dodał, patrząc na posprzątane puzzle. Na podłodze został tylko ten kawałek który był już ułożony.

Mara_Jade pisze...

- Przyznaj się, ty też się tym rajcujesz co nie? - zachichotał widząc to w jego oczach. - Chcesz żeby było fajnie - ucałował go lekko. - Mama mówiła, że chciałaby z piątku na sobotę Yuyę wziąć do siebie, masz coś przeciwko? Zrobiłbym pyszną kolację, zostalibyśmy sami...

Mara_Jade pisze...

- Do piątku dobiję 48 - oznajmił z nowym zapałem, po czym uśmiechnął się do niego zawadiacko. - Chcę ci wynagrodzić to że jestem taki okropny... no i nagrodę też chcę.

Mara_Jade pisze...

- Postaram się szefie - zasalutował mu, włączając sobie trochę telewizję by obejrzeć NCIS. To był jego serial i koniec.

Mara_Jade pisze...

Yuya potrząsnął przecząco głową.
- Ja lubie moje włoski - odparł z wielkim uśmiechem. Podziękował za pomoc i zaniósł do stołu po jednej herbatce na raz, po czym przyniósł miskę pełną onigiri, ugotowane kiełbaski zrobione w ośmiorniczki. Pokrojony serek, pomidor, ogórek oraz rozłożoną szynkę. Do tego wszystkiego przygotował jeszcze jajko dla każdego i chlebek. - Smacznego.

Mara_Jade pisze...

Tomo nałożył sobie trochę wszystkiego do miseczki i odetchnął głęboko.
- Chcesz żebym pękł dzieciaku - zachichotał smakując paru rzeczy. - Mhm pyszne - zgodził się z Takano.

Mara_Jade pisze...

- No no, moi dwaj kochani mężczyźni - Tomo poczochrał Yuyę po włosach. - Wyszło świetnie - pochwalił go znowu jedząc kiełbaskę, ośmiorniczkę.
- Naprawdę?! - chłopiec przytulił jednego i drugiego ciesząc się że im smakuje. - Będę mógł czasami robić kolacje? - zapytał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- No nie badź taki surowy - trzepnął go przez głowę Tomo. - Ja ci pomogę Yuya - zachichotał. - Uruchomimy zmywarę - dodał unosząc kciuk do góry i śmiejąc się radośnie. Odpuścił sobie onigiri ale zjadł resztę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tato - Yuya ładnie poznosił razem z nimi, pomagając uzupełniać zmywarkę, po czym grzecznie poszedł się myć, a Tomo puścił zmywarę.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - Tomo ucałował go mocno, po czym usiadł na krześle bo poczuł trochę zmęczenia. - Ano ne... Taka-chan... ale uhm ja nie chciałbym żebyś... przeze mnie nie mieszkał w swoim domku - wymamrotał, zakładając nerwowo włosy za ucho.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... - Tomo nie wyglądał na przekonaniego, ale nie chciał się z nim kłócić, więc odetchnął głęboko i skinął lekko głową. - Powiem - obiecał tylko, wciąz nie do końca tego pewien.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... położę się - wymamrotał cicho, wstając od stołu i oczywiście obwiniając się o wszystko. - Dobranoc - ucałował go lekko w usta. - Uhm możesz dzisiaj spać z Yuyą? - poprosił go jeszcze idąc do sypialni. Zamknął za sobą drzwi i padł na łóżko. No i znowu jego wina. Wszystko utrudniał.

Mara_Jade pisze...

Tomo trochę płakał wieczorem, długo nie mogąc zasnąć aż w końcu poszedł na spacer. Ubrał się ciepło i wyszedł na dwór. Odetchnął głęboko świeżym powietrzem, paląc zaraz fajki jak opętany.. Wrócił nad ranem i zrobił wszystkim śniadanko.

Mara_Jade pisze...

- Ja też czasami palę - odparł ze śmiechem, po czym uśmiechnął się do niego. - Na śniadanie będą grzanki z serem i szyneczką - uśmiechnął się.

(idem na Sherlocka)

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie - zaprzeczył szybko. - Wszystko gra - uśmiechnął się lekko. - Tak tylko wariuję.

Mara_Jade pisze...

Tomo zostawił to bez odpowiedzi, nie chcąc znowu ryczeć. Spojrzał na zegarek i wyłożył śniadanie na stół.
- Smacznego - życzył im obojgu, sobie robiąc kanapkę i szybko ją jedząc. - Lecę, bo musze otworzyć piekarnię - ucałował ich oboje.

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu... znowu pokłóciliście się z wujkiem? - zapytał go cicho chłopiec przerywając jedzenie. - I powiesz mi, że mam sobie iść?

Mara_Jade pisze...

- Ale na pewno tatuś? - chciał wiedzieć Yuya troszeczkę uspokojony. Wierzył Takano we wszystko co ten powiedział.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... - Yuya pokiwał główką i zaczął szybciej gryźć tosta. Popił wszystko herbatką i po chwili był już gotowy.

Mara_Jade pisze...

Yuya przytulił się jeszcze do Takano mocno, gdy wyszli z samochodu. Zaprowadził go do swojej pani z uśmiechem go przedstawiając.
- Oh pan Kyouhei-san - kobieta skłoniła sie przed nim. - Yuya wspominał o panu. Mówił dużo dobrych rzeczy - uśmiechnęła się lekko.

Mara_Jade pisze...

- No tak, oczywiście - uśmiechnęła się lekko. - Dziękuję bardzo, że pan zdecydował się przystać na ten pomysł - znowu się mu skłoniła. - Myślałam o tym, żeby zrobić taką wycieczkę za dwa, trzy tygodnie, ale oczywiście dostosuję się do pana. Moja klasa ma 22 osoby.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, więc podzielę klasę na dwie grupy - zgodziła się zaraz z uśmiechem. - W takim razie porozmawiam jeszcze z resztą rodziców i dam panu znać. Jeszcze raz bardzo panu dziękuję - skłoniła się znowu.

Mara_Jade pisze...

Tomo skończył tego dnia szybciej niż Takano, więc zabrał ze sobą bułeczki z czekoladą i poszedł na górę. Jako że klienci jeszcze siedzieli starając się nie przeszkadzać wszedł do kuchni.
- Ano ne... - spojrzał na Takano trochę nie pewnie. - Uhm... spróbujmy... mieszkać razem - mruknął ledwie dosłyszalnie.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - wymamrotał jeszcze widząc że przez niego Takano miał teraz więcej roboty w poprawianiu. - Powiem - obiecał kładąc mu bułeczkę na talerzyk i samemu smakując swoją. - Pojadę dziś po Yuyę - zaproponował. Skończył już pracę więc mógł to zrobić.

Mara_Jade pisze...

- Szkoda - westchnął ciężko. - Ano ne... pojedziesz ze mną w piątek... poćwiczyć prowadzenie samochodu? Chciałbym jeszcze raz spróbować.

Mara_Jade pisze...

- Nie jestem pewny, tylko... chcę spróbować... i dlatego chcę spróbować z tobą... a nie z dziećmi - odparł cicho. - Uhm... ale jak będziesz musiał przeze mnie stanąć? Maks będzie zdziwiony...

Mara_Jade pisze...

- No to w piątek... pojedziemy gdzieś na pustą szosę i spróbuję - przełknął głośno ślinę, po czym odetchnął głęboko. - Pojadę dziś do miasta autobusem - stwierdził zaraz. - Jak tu wszystko pozamykam - dodał. - Wrócę późno.

Mara_Jade pisze...

- Bo chcę mamę odwiedzić - odparł z lekkim uśmiechem. - Dobrze - zasalutował mu i ucałował go jeszcze mocno. - A zrobisz mi ten torcik z płynną czekoladą w środku? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, zaproszę ją - uśmiechnął się lekko. - Wiesz... mama ma urodziny w niedzielę - żachnął się, więc to ona pewnie nas do siebie zaprosi - dodał po chwili. - Może byśmy pojechali w piątek... albo w czwartek razem po malca byśmy pojechali i potem coś jej kupić? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Tak ale w czwartek jeszcze weekendu nie ma, piątek odpada - odparł ze śmiechem. - Uhm, a mogę ci z nim pomóc? - zapytał zaraz

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową, poczekał naodbiorcę tortu, skasował go i pozamykał wszystko po czym poszedł na autobus.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrocił przed 23, wszedł do salonu i usiadł obok Takano, przytulając się do niego.
- Potul mnie - poprosił go tylko, wtulając się mocniej i wdychając jego zapach.

Mara_Jade pisze...

- Jadłem, zupkę pomodorową, a potem jeszcze kawałek ciasta, ale nie duży bo nie dałem rady - uśmiechnął się lekko, nawet się od niego nie odsuwając. - Un dobrze.

Mara_Jade pisze...

- Mama ma się dobrze. Powiedziała, że spełnia sie w roli babci... podrzuca Yuyi do szkoły ciasteczka, żelki i inne smakołyki w tajemnicy - uśmiechnął się lekko, po czym zachichotał. - Mówiła, że Yuya tak się do tego przyzwyczaił, że jak raz nie przyszła to następnego dnia pytał jej dlaczego...

Mara_Jade pisze...

- No to dobrze. Jutro go zapytam jak było w szkole i powiem mu że babcia ma urodziny w niedzielę to może jej zrobi niespodziankę jakąś jak będzie chciał - uśmiechnął się delikatnie, odsuwając się od niego. - Ok pójdę sie umyć... coś dobrego bym chciał do jedzonka - ucałował Takano w usta.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił kilka minut później w swoim ulubionym dresie, który na nim wisiał i mokrymi włosami.
- Mou... za dużo - zamarudził trochę, bo Takano zawsze przeginał z porcjami.

Mara_Jade pisze...

- Pozdrowiłem i jest zła - zaśmiał się cicho. - Powiedziała, że jest bardzo zła, zwłaszcza że jesteś w mieście codziennie i nie wpadacie... - dodał smakując potrawy i popijając każdy kęs herbatką.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, jest pyszne - uniósł kciuk do góry. - Ale jutro ja zrobię dobrze? Mam ochotę na zwykłe, proste curry - dodał z uśmiechem. - Dobrze?

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że tak. Powspieram cię przecież - uśmiechnął się do niego, oddając mu połowę porcji. - Gome... nie mogę więcej - wyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Możesz - zgodził się, uśmiechając się do niego lekko, dopijając swoją herbatkę.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - ucałował go w policzek, po czym poszedł do łóżka, rozkładając się na nim i czekając na Takano.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego od razu całując go jeszcze raz w policzek i przytulając się do niego. Kiedy usłyszał, że Takano zaczyna zasypiać, wsunął dłoń za jego spodnie masując jego przyrodzenie. Tak niewinnie, od tak.

Mara_Jade pisze...

- To będziesz grzecznie udawał, że śpisz - ucałował go delikatnie w usta, dokładnie pracując nad jego przyrodzeniem. - Poza tym... Yuya już grzecznie śpi - dodał jeszcze

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego delikatnie zamykając zaraz oczy i oddychając głęboko. Zsunął się na dół, chowając się całkowicie pod kołdrę, by wziąć jego przyrodzenie do ust.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś?! - Yuya krzyknął przestraszony, przychodząc nagle do ich sypialni. - Tatuś co się stało? - zapytał, tuląc do siebie misia. Tomo zachichotał pod kołdrą nie przerywając pracy.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobranoc tatusiu - chłopiec przyszedł dać mu jeszcvze buziaka i poszedł do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo - odparował mu Tomo wychodząc spod kołdry i kończąc robótkę reką. Z wielkim uśmiechem ucałował go mocno. - Dobranoc.

Mara_Jade pisze...

- Oj już nie przesadzaj kochanie. To twoja wina, zrzuciłeś z biurka i się przestraszył - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

- Trzeba było okularków nie zakładać - burknął obracając się do niego i wtulając się mocno. - Dobranoc zgredzie.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się delikatnie, kasląc mu trochę w nocy. Obudził się wraz z dźwiękiem budzika i z niezadowoleniem wyszedł z ciepłego wyrka.

Mara_Jade pisze...

Tomo był u Yuyi wcześniej i wyciągał go z łóżka łaskotkami. Chłopiec śmiał się radośnie.
- No, wstajemy. Tata zrobił śniadanie, trzeba je łaaadnie zjeśc.

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu a pójdziemy dzisiaj do lasu? - zapytał go chłopiec biegnąc do kuchni i siadając przy stole.
_ Smacznego - Tomo również do nich usiadł.

Mara_Jade pisze...

- Żeby nazbierać liście do zielniczka - wyjaśnił bo przecież miał już zeszyt i trzeba było suszyć liście i wklejać je do niego. No i roślinki też. - Proszę!

Mara_Jade pisze...

- Żeby nazbierać liście do zielniczka - wyjaśnił bo przecież miał już zeszyt i trzeba było suszyć liście i wklejać je do niego. No i roślinki też. - Proszę!

Mara_Jade pisze...

- A kiedy, kiedy? - zapytał zaraz chłopiec.
- W niedzielkę - odparł Tomo powoli jedząc swoja kanapkę.
- I wszyscy będziemy u babci? - zapytał zaraz z podekscytowaniem.

Mara_Jade pisze...

Yuya zarumienił się strasznie, trochę niezadowolony że ich tajemnica się wydała.
- Dobrze tato - wymamrotał pod noskiem, rozśmieszając trochę Tomo, który skończył właśnie swoją kanapkę i dopił herbatkę.
- No Yuyuś ubieramy się - zdecydował.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan - Tomo ucałował go ukradkiem, zbierając naczynia. - Daj mi czasem porobić śniadania co? - trzepnął go przez głowę. - Po to się tak rano zerwałem... odebrałeś mi radochę.

Mara_Jade pisze...

- Yada! - Yuya zakrył głowę rekoma nie chcąc się rozczesywać. Nie przepadał za tym rytuałem.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie chcę dp fryzjera - pokręcił przecząco głową, nadal nie dając się uczesać. - Tatuś ale muuuszę?

Mara_Jade pisze...

- Bo Maksik był u fryzjera i brzydko ma teraz... bez włosów. Nie ma - wymamrotał. - A chłopcy się nie czeszą...

Mara_Jade pisze...

- Ale chłopaki nie czeszą się. Wujek się nie czesze - uparcie powtórzył Yuya, patrząc na Takano z lekką złością.

Mara_Jade pisze...

Yuya niechętnie skapitulował, wiedząc że i tak się roztrzepie i czesanie się jest bez sensu, a jego tata zwyczajnie przesadza.

Mara_Jade pisze...

- Słucham nad czym tak rozprawiacie? - zapytał go przychodząc do nich i wycierając mokre ręce.

Mara_Jade pisze...

- No to nic nie poradzisz - Tomo uśmiechnął się do niego. - Yuya w końcu sam przyjdzie o pomoc.
- Nie przyjdę - burknął cicho chłopiec.
- No to ja przyjdę z nożyczkami - stwierdził ze śmiechem. - Nie martw się Takano, zacznie mu przeszkadzać niedługo.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest -0 Yuya zeskoczył z krzesełka i wziął tornister po czym złapał Tomo za rekę i dał się poprowadzić do samochodu .

{dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

Tomo ich oboje pożegnał i poszedł otworzyć piekarnię. Ruch od rana był zabójczy, zwłaszcza że dwie osoby się rozchorowały i Tomo był sam przy piecach, więc nic dziwnego że gdy Takano przyszedł miał już lekką zadyszkę zmęczony.

Mara_Jade pisze...

- Nic mi nie jest, tylko zmęczony jestem już - przyznał z lekkim uśmiechem. - Pochorowali mi się, panuje epidemia grypy...a ja nie mogę trzymać nikogo chorego tutaj, gdzie się jedzonko robi - dodał wstając na chwilę by się do niego przytulić. - Tylko chwilkę ze mną zostań.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - zgodzil się z usmiechem. - Nie potrzebuję pomocy kotek. Tylko chwilkę odpoczynku - dodął zaraz, przeciągając się i wracając do pracy/

Mara_Jade pisze...

- Yay - Tomo ucałował go z radości od razu smakując torcik. - Mhm rozpływa się w ustach! - wykrzyknął z lekką radością.

Mara_Jade pisze...

- Tak, zwłaszcza że ja dziś zamykam wcześniej, żeby z tobą jechać po Yuyę - uśmiechnął się delikatnie, jedząc dalej torcik. - Kochanie... to będzie częściej u nas gościło - zdecydował.

Mara_Jade pisze...

- Pomyślałem, że mógłbyś mi pomóc wybrać dla niej jakieś dobre winko. No bo ty się na winkach znasz - zaproponował z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Możemy też pomyśleć o jakiejś dobrej książce, ona lubi czytać - uśmiechnął się delikatnie. - I jakaś słodkość domowej roboty od nas wszystkich. Będzie miała miły wieczór z książką...

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan, upieczmy jej coś razem, we trójkę - poprosił go z lekkim uśmiechem. - Yuya się ucieszy, a mama na pewno to doceni - dodał przytulając go na pożegnanie.

Mara_Jade pisze...

- No tak... zapomniałem o tym - przyznał wzdychając i całując go lekko. - No pewnie, że ci pomogę - uśmiechnął się zaraz, puszczając go i siadając na krześle, bo jednak zmęczenie mu trochę dokuczało.

Mara_Jade pisze...

- Prawie, daj mi 5 minut - poprosił go wyciągając właśnie z pieca drożdżówkę, którą teraz zaczął kroić na kawałki i kilka z nich zapakował do pudełeczka. - Ok, gotowy - wziął pudełko ze sobą. - Pomyślałem że moglibyśmy zjeść po drodze z maluchem - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

Tomo spojrzał na samochód o z ciężkim sercem wsiadł do środka. Odetchnął głeboko zapinając się.
- Ok... możemy jechać - szepnął, otwierając jeszcze sobie okno.

Mara_Jade pisze...

- Mama lubi śmietankowe z dodatkiem adwokata... i kremem czekoladowym. Może coś takiego? - zaproponował cicho, starając się głęboko oddychać i skupić na rozmowie. - Mogę spisać numer do twojego taty? - zapytał zaraz. - Mam do niego sprawę.

Mara_Jade pisze...

- No możesz, ale to tajemnica - uśmiechnął się do niego lekko i spisał numer taty Takano do swojego telefonu. - Ale nie martw się, nie zapraszam go ani nic - obiecał mu zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Arigatou - Tomo schował swój telefon i oddał telefon Takano, przez chwilę patrząc przez okno. Trochę już zdążył zblednąć na twarzy i w głowie mu się kręciło ale wiedział, że do szkoły Yuyi już niedaleko.

Mara_Jade pisze...

Tomo wysiadł zaraz za nim i kucnął przed samochodem, uspokajając się trochę. Yuya przybiegł szybko wtulając się w Takano i Tomo.
- Maksia nie będzie - oznajmił spokojnie. - Tata jego go zabrał, bo źle się czuł. Temperaturkę miał.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrząsnął przecząco głową, wstając i oddychając głęboko. Wsiadł jednak do samochodu, ale Yuya wtedy wysiadł.
- Tatusiu? Ja pójdę z wujkiem na pieszo, a tatuś poszuka parkingu - zdecydował z wielkim uśmiechem, wkładając tylko tornister do samochodku.

Mara_Jade pisze...

Yuya złapał Tomo za rękę i całą drogę opowiadał mu o szkole, co zrobił, jak zrobił. Kogo lubi, kogo nie bardzo, jakie oceny dostał i o Maksiu, który pojechał do domu już po drugiej lekcji. Tomo słuchał uważnie czasem zadając dodatkowe pytania, a kiedy dotarli do centrum, Takano już na nich czekał.
- Długo czekasz? - zapytał go Tomo, łapiąc go za rękę.

Mara_Jade pisze...

- A mogę też laurkę zrobić? - zapytał Yuya.
- Oczywiście, że możesz- Tomo poczochrał go po włosach. - Hm... perfumy to też dobra sprawa, ale ty wybierasz... bo ja się na perfumach to nie znam - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

- Tak! - ucieszył się chłopiec że też będzie miał swój wkład. Tomo złapał Takano za rękę i przytulił się do jego ramienia.
- No to po książkę.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie miał z wyborem dużego problemu. Wiedział, że mama uwielbia romanse na tle historycznym, najlepiej z dodatkowym dramatem, więc szybko stanął przed wyborem 3 książek, z którymi poszedł do chłopaków.
- Przeczytajcie z tyłu i powiedzcie która wam się podoba najbardziej - poradził ze śmiechem.
- Wujku a kupimy Serię Niefortunnych Zdarzeń? Proooszę!

Mara_Jade pisze...

- Kochanie... naprawdę? - Tomo uniósł lekko brew. - Poczułem się urażony - westchnął ciężko. - Przecież ja cię mogę pouczyć podstaw japońskiej kuchni - zaproponował. - No chyba że ci moje specjały nie smakują... wtedy rozumiem...

Mara_Jade pisze...

- Mhm... no dobra, niech będzie - machnął na niego ręką, samemu biorąc tomik swojej ulubionej mangi.

Mara_Jade pisze...

- No nie do końca, bo przecież mogłeś coś powiedzieć - odparł cicho Tomo, biorąc ksiązkę od malucha i stając za nim.
- Tatuś? - Yuya pociągnął Takano za rękaw. - A pójdziemy jeszcze do parku na huśtawki?

Mara_Jade pisze...

- Taaak, obiecałem wam curry - odparł z uśmiechem, na co Yuya podskoczył z radości. Kiedy już wszystko było zapłacone, mogli pójśc do parku. - Zjemy sobie drożdżówkę, Yuya pobawi się na placu zabaw i pojedziemy z powrotem - złapał Takano za rękę.

Mara_Jade pisze...

- A buziii? - Tomo spojrzał z na niego z uśmiechem oczekując trochę czułości.

Mara_Jade pisze...

Tomo wraz z Yuyą szybko do niego dotarli i razem poszli do parku, po drodze kupując wodę do popicia drożdżówki. Yuya znalazł wolna ławkę tuż przy placu zabaw i tam popędził, zaklepując ją dla nich.
- Spokojne dziś popołudnie - zauważył z uśmiechem Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję, cieszę się, że się podoba - uśmiechnął się Tomo, samemu powoli jedząc drożdżówkę.
- Pycha! Wujek nauczysz mnie?
- Pewnie - poczochrał Yuyę po włosach. - Leć na huśtawki - poradził mu, a chłopca zaraz nie było. Tomo wówczas przytulił się lekko do Takano. - Lubię takie dni.

Mara_Jade pisze...

- A mogę po jutrze? - zapytał go spoglądając na niego ukradkiem. - Jutro będzie dużo pracy a po południu... dostaniesz niespodziankę - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- No to zobaczymy czy się uda - przytulił się do niego, biorąc jeszcze kawałek drożdżówki. - Wyszła mi tak jak tacie dzisiaj - uśmiechnął się do niego lekko.

Mara_Jade pisze...

- Bo nie zawsze się taka udaje - przyznał z lekkim uśmiechem. - No wiesz... czasem po prostu coś nie wychodzi, choć robi się dokładnie tak samo - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie, ale zadzwonię - uśmiechnął się. - Nie miałem okazji zadzwonić bez podsłuchujących uszu - pstryknął go palcem w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Doobrze - Yuya był trochę zawiedziony ale nie protestował. - I do lasu? Po obiadku? - zapytał zaraz, łapiąc Tomo drugą ręką. - Żeby pozbierać listki do zielniczka?

Mara_Jade pisze...

Tomo zabrał się za przygotowywanie prostego obiadku. Curry Japońskie było jego ulubioną potrawą w dzieciństwie i wiedział, że Yuya za nim wprost przepada.
- Tato, pomożesz mi? - chłopiec przyniósł książki i zeszyty by zacząć robić zadanie domowe. - Pani powiedząła, że mam wżąć udział w konkursie - dodał po chwili. - Matematycznym

Mara_Jade pisze...

- Tak, mam kartkę z zadaniami do rozwiązania - przyniósł mu zaraz 60 zadań matematycznych, dość trudnych.

Mara_Jade pisze...

- A możemy rozwiązywać po pare dziennie? Bo konkurs jest za dwa tygodnie - wyjaśnił chłopiec, siadając obok i wyciągając osobny zeszycik, specjalny do zadań konkursowych.

Mara_Jade pisze...

- No moi mali naukowcy - Tomo wszedł do środka przynosząc im talerze pełne curry. Yuya wykrzyknął ze szczęścia.
- Smacznego!!!! - z entuzjazmem zabrał się za jedzonko.
- Cieszę sie że smakuje - zachichotał Tomo, siadając obok Takano i jedząc ze swojej nieco mniejszej formy.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie ja z nim zdążę pogadać, to nie jest aż taka pilna tajemnica - uśmiechnął się lekko. - Chciąłbym iść z wami - dodał po chwili. - Ale... jestem trochę zmęczony - przyznał się. - Poniesiesz mnie jak nie będę w stanie iść?

Mara_Jade pisze...

- Ale ja chcę z wami iść - odparł cicho Tomo. - Mogę wziąć wózek, albo... jak będziecie szukać liści usiądę na polanie i popilnuje psiaki? - zaproponował, całując go lekko.

Mara_Jade pisze...

- No chcę... wezmę mangę i poczytam jak będziecie za długo marudzili z liściami - uśmiechnął się, również kończąc. Maluch również skończył.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że tak - Tomo zamknął za nimi drzwi, samemu też zapalając fajkę. Yuya już od razu ich wyprzedził biegnąc za psiakami.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie że tak, przecież mu z lekcjami pomagam, jak akurat ty gotujesz obiadki - przytulił się do niego delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Dasz sobie radę, wygracie oboje - ucałował go lekko w usta, przymykając na chwilkę oczy. - Ara... chyba głupio zrobiłem - wymamrotał cicho. - Mogę wejść na chwilke ci na plecki? Przepraszam.

Mara_Jade pisze...

- Taaak tatoo - mruknął mu do uszka, całując go zaraz w nie. - Ja po prostu chciałem z wami spędzić dzisiaj więcej czasu - przytulił się do niego mocniej. - Ne... dostanę budyń na kolację?

Mara_Jade pisze...

- Ale nie moge teraz, kiedy nie ma kto upiec bułeczki i chlebek - odparł spokojnie przytulając się mocniej. - Dobrze, pójdę do łóżka - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Ale juitro idziemy do pracy - zastrzegł. Takano musiał być w pracy bo inaczej nici z niespodzianki.

Mara_Jade pisze...

Tomo zgodził się z lekkim uśmiechem, po czym położył się na kolanach Takano i przysnął na troszkę, oddychając głeboko.

«Najstarsze ‹Starsze   3001 – 3200 z 4999   Nowsze› Najnowsze»