piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3201 – 3400 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Dopiero w domu Yuya przyszedł do Takano zaczerwieniony, kiedy ten położył już Tomo do łóżka.
- Tatuś... pisiak mnie swędzi...

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? Ale nie będzie nic? - zapytał cicho, bo nie chciał chorować. POsłusznie poszedł się umyć by za chwilę leżeć już w łóżeczku.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę - chłopiec złapał Takano za rękę. - A poczytasz mi tatuś? - zapytał go cicho, podając mu zaraz swoj nowy nabytek i kładąc się na boku żeby posłuchać bajki.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego delikatnie, ciszo mamrocząc coś pod nosem. Był wykończony.

{ja tez padam...]

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się nad ranem z lekkim krzykiem zamierającym mu na ustach. Wyszedł natychmiast z łóżka i ubrał ciepłą bluzę po czym wyszedł zapalić. Wypalił 5 na raz zanim wrócił na tyle uspokojony by pójśc umyć zęby i położyć się w łóżeczku z małym Yuyą. Chłopiec od razu się w niego wtulił.

Mara_Jade pisze...

- Ale juuuż? - Yuyi nie chciało się wstawać. Wtulił się mocniej w Tomo, który uśmiechnął się lekko.
- No już maluchu. Idziemy - poklepał go po pleckach i pomógł mu wstać z łóżeczka.

Mara_Jade pisze...

- Yatta! - Yuya bardzo się ucieszył, bo on uwielbiał japońskie smaki. Takie jak robiono mu w domu. Tomo uśmiechnął się na entuzjazm chłopca i kiedy ten wybiegł z pokoju żeby jeść, ucałował mocno Takano.
- Jesteś super.

Mara_Jade pisze...

- Ja tam uwielbiałem zwykłe japońskie śniadania - przyznał Tomo. - Dlatego jestem na ciebie zły za tą książkę kucharską... bo wystarczyłoby mnie zapytać - burknął idąc do stołu, gdzie Yuya już niecierpliwie na nich czekał.

Mara_Jade pisze...

- No ja nie wiem, jestem oficjalnie obrażony - oznajmił jedząc śniadanie. - To tak jakbym ja kupił sobie książkę o robieniu ciast - dodał jeszcze. - Obraziłbyś się na sto procent.

Mara_Jade pisze...

- Może być - mruknął Tomo, popijając ryż herbątą, a Yuya skinął głową na potwierdzenie.
- Tatuś dobre...ale - oznajmił cicho. - Ale brakuje trochę solki i przypraw - dodał zaraz starając się nie zostać spiorunowanym przez Takano.

Mara_Jade pisze...

- Tak, jestem zły - odparł tylko, dziękując zaraz za posiłek i zbierając naczynia. Schował je wszystkie do zmywarki, uznając że po południu będzie trzeba ją puścić. - Ja ciebie prosżę o lekcje. szkoda, że moj poziom gotowania najwyraxniej ci nie odpowiada - dodał jeszcze ubierając sie i wychodząc.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? To przeze mnie się ciągle kłócicie? - zapytał go chłopiec biorąc plecak i tornister do ręąk i będąc już gotowym do wyjścia.

Mara_Jade pisze...

- No bo ciągle się kłócicie, a jak mnie nie było to się nie kłóciliście - wymamrotał chłopiec, ocierając lezki z oczu.

Mara_Jade pisze...

- Ale na pewno? - chłopiec wcale nie byl przekonany. Przytulił się mocno do Takano. - Bo ja nie chcę żebyście się kłócili...

Mara_Jade pisze...

- Tatuś ale jak to moja wina to tatuś... daj mnie do domku z innymi dziećmi - poprosił go chłopiec. - Bo ja nie chcę, żebyście się kłócili przeze mnie.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze - chłopczyk nadal nie był przekonany ale już nic nie mówił tylko wszedł do samochodku i zapiął pasy

Mara_Jade pisze...

- Pa! - Yuya ucałował jeszcze Takano i pobiegł do swoich nowych kolegów, razem z nimi się śmiejąc i idąc do klasy.

Mara_Jade pisze...

Tomo całe przedpołudnie spędził w pracy, po czym wymienił się ze swoim współpracownikiem i zajął się przygotowywaniem wieczoru, mimo że aktualnie zamierzał zrezygnować z dobrego jedzenia na rzecz pizzy, ponieważ jego kuchnia kompletnie Takano nie podchodziła. To po co ma się starać?

Mara_Jade pisze...

- Na tarasie - odparł chłopak głaszcząc Jolie po pyszczku i paląc papierosa, a obok stał talerz z pokrojonym jabłkiem.

Mara_Jade pisze...

- To mogłeś przynajmniej poprosić o przepis, a nie... jak ja ci coś gotuję co umiesz to wiesz że to z twojego przepisu czy coś... nawet jak coś pozmieniam - burknął odsuwając się trochę od niego i zaciągając się papierosem.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj na obiad jest pizza - mruknął tylko Tomo wstając, bo jakoś złośc nie chciała przejść. Znowu stwarzał problemy. Westchnął ciężko, ale nic nie mógł poradzić na to, że go zabolało.

Mara_Jade pisze...

- Jestem na ciebie zły i nie mogę się tej złości pozbyć - wyjaśnił mu znów sie odsuwając od niego. - Zabolało mnie to - oznajmił jeszcze. - Mocno - zacisnął wargi. - I wcale nie to, że użyłeś innej książki, tylko to że nawet nie pomyślałes by zapytać o zwykły przepis, skoro tak lubisz te potrawy - wywrócił oczyma. - Idź już do pracy...

Mara_Jade pisze...

[Tomo ma skomplikowany charakter niestety... wyszedł mi z kontroli... robi co mu się tam chce...]

Tomo spalił kolejnego papierosa i jeszcze jednego zanim uspokoil się na tyle by wyjść z domu. Długo spacerował z pieskami obok, zachodząc też do domu Takano po odpowiednie wino, które to po konsultacji z ojcem Takano zdołał wybrać, po czym wreszcie wrócił do swojego mieszkania i spojrzał na kuchnię, która nagle mu obrzydła. Może w ogóle powinien przestać gotować? W końcu zostało mu udowodnione, że jego kuchnia nie ma tu znaczenia. Powinien poszukać też innej pracy, w tej zdecydowanie za dużo czasu spędzał z Takano.

Mara_Jade pisze...

[nie mogę, jest za bardzo kapryśny :P]

- Okaeri - mruknął odruchowo oddychając głęboko. Siedział na kanapie, popijając kawę i oglądając swój serial. - Obiad będzie za chwilę - spojrzał na zegarek. - Za dziesięć minut - dodał.

Mara_Jade pisze...

- Nie, coś innego - odparł z delikatnym uśmiechem. - Nie widzę potrzeby dyżurowania. Ty i tak już kuchnię zdominowałeś - dodał wzruszając ramionami. Nie było w tym nic dziwnego> Takano dominował wszystko w jego życiu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Niekoniecznie spotykało się to z pozytywną oceną u Tomo. - Zdecydowałem się rzucić gotowanie. To moja ostatnia potrawa dzisiaj - dodał z lekkim uśmiechem. - Od teraz zostajesz jedynym kucharzem w tym domu. Yoroshiku - zwrócił wzrok do telewizora. - Zastanawiam się też nad zmianą pracy - dodał po chwili namysłu. - Wiesz... może czas popracować w wyuczonym zawodzie - zaproponował spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ja tylko nie lubię być dominowanym w obszarach w których czuję się pewnie, więc... nie próbuj się uczyć grać, pisać piosenek czy czegokolwiek bo odbierzesz mi jedyną rzecz w której jeszcze jestem od ciebie lepszy - odparł spokojnie, skrzętnie ukrywając swoje emocje, bo nie chciał ani na niego krzyczeć, ani tym bardziej przy nim ryczeć. - Wczoraj... rozmawialiśmy o robieniu śniadania, powiedziałem ci, że też chcę je robić, zgodziłeś się z tym... a dzisiaj i tak zrobiłeś po swojemu - żachnął się. - Poza tym... eh doszło do tego że pytam ciebie czy mogę coś ugotować u siebie w domu będąc - uśmiechnął się krzywo. - I wcale mi się to nie podoba...

Mara_Jade pisze...

- Nie chodzi mi o to zebyś ją zostawiał w świętym spokoju, no bo fajnie że się chcesz rozwijać i w ogóle - mimo wszystko żłączył z nim mały palec. - Tylko ja też chcę gotować i nie chcę robić jakichś tam dyżurów... bo wtedy mogę nie dostać gorącej czekolady jak będzie potrzebna...

Mara_Jade pisze...

- Ale nie odkładaj go tak jak tego śniadania, bo będziesz musiał wrócić do swojego domu - westchnął Tomo, gasząc telewizor. - Zamykam piekarnię na parę dni - dodał po chwili. - Zdecydowałem się pomóc policji z pobliskiego miasteczka... jednorazowo - uśmiechnął się lekko idąc do kuchni i po chwili wracając z żaroodpornym naczynkiem z rybkami z papryką w brzoskwiniach oraz garnkiem ziemniaków. Do tego miał surówkę oraz winko dobrane specjalnie do tej potrawy.
- Zmodyfikowałem twój przepis pod siebie - wyjaśnił spokojnie. - A wino pomagał mi dobrać twój tata, bo ja się na tym nie znam... a miała być niespodzianka, więc nie mogłem zapytać ciebie.

Mara_Jade pisze...

- Otwórz - poprosił go, podając mu butelkę wina i pozwalając mu otworzyć. - Mnie do połowy - przypomniał odruchowo, siadając na fotelu i otwierając naczynie żaroodporne. Nałożył Takano potrawy, sobie też trochę nakładając, rzecz jasna mniejszej porcji. - Myślałeś już nad tortem dla mamy?

Mara_Jade pisze...

- Nie powinno być dużo gości... na pewno będą dwie ciotki które mnie nie znoszą, będzie też wujek, który ma 110 kg żywej wagi i dużo pali... wiesz nic dziwnego bo ma taką żonkę... każdy by palił - uśmiechnął się lekko. - Cieszę się, że ci smakuje. Miało być trochę słodkie - dodał z uśmiechem. - Będzie też Yuya i mały Jun... ma teraz 4 latka. No i Hanako... 6-letnia dziewczynka. No i ich rodzice. Oni są w miare w porządku.

Mara_Jade pisze...

- Poczytaj streszczenie książki którą jej kupiliśmy i do niej dobierz - poradził wesoło, nakładając sobie troszkę ziemniaków. - Poprosiła mnie też o drożdżówkę i dostałem smsa że była z Yuyą u fryzjera i ścięli mu grzywkę...

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem, powiedziała że było łatwo... i że dziecko to trzeba brać sposobem - zachichotał, kończąc jeść swoją rybkę i popijając posiłek winkiem. - Mhm pyszne - zauważył. - Jutro jak ją podpytasz to pewnie ci powie.

Mara_Jade pisze...

- Trudno było jr odnaleźć. Było już nieźle zakurzone - zgodził się z nim siadając obok niego i przytulając się lekko do jego boku, cały czas sącząc winko.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie, a twój tata nie wiedział gdzie jest to winko i zajęło mi szukanie go jakieś pół godzinki - żachnął się ze śmiechem. - Mogę jeszcze trochę?

Mara_Jade pisze...

- Nie piłem - przyznał chłopak. - Od pobytu twojego taty u nas - dodał po chwili, kładąc się z głową na jego kolanach. Przymknął oczy oddychając głęboko.

Mara_Jade pisze...

- Nawet jak się na ciebie złoszczę? Jak ci mówię że za bardzo mnie tłamsisz i źle się z tym czuję? - zapytał patrząc na niego poważnie. Przyjął kupon z lekkim westchnieniem. - Hai, hai.

Mara_Jade pisze...

- No bo tak mi się dobrze leżało, i poleżałbym sobie mtak jeszcze troszkę... - przyznał tylko siadając by wykonać jego prośbę. - Kładź się zbóju.

Mara_Jade pisze...

- Ale potem będę za bardzo zmęczony, by doceniać leżenie z tobą - wywrócił oczyma, zaczynając go masować.

Mara_Jade pisze...

- To, że tak mnie dominujesz... - odparował chłopak, masując go porządnie, nie omijając ani jednego fragmentu placków.

Mara_Jade pisze...

- Ale to nie jest łatwe powiedzieć... próbuję ci to dać do zrozumienia łagodnie, ale nie działa. Mówisz że tak, mam rację a i tak robisz swoje - wymamrotał, całując go w kark. - Stwierdziłem, że za dużo cię widuję...

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę mu tego zrobić - westchnął Tomo, kończąc go masować i siadając na podłodze. Odetchnął głęboko, opierając o niego głowę. - To jeszcze maluch, on nie zrozumie.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie wiem - mruknął cicho. Nie miał na razie pomysłu na to. Uśmiechnął się do niego lekko i złapał go za rękę. - Pójdziemy już do łóżka?

Mara_Jade pisze...

- Gome, nie mam dziś ochoty na... seks - wymamrotał cicho, kładąc się do łóżka i przytulając się do niego. - Przepraszam...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął Tomo puszczając go by zmienił sobie te soczewki, po czym ułożył się na poduszkach zasypiając zanim Takano zdążył wrócić.

Mara_Jade pisze...

Tomo w nocy troszkę rzucał się na łóżku, krzyczal aż w końcu skończył w ramionach Takano płacząc przez sen.

Mara_Jade pisze...

Dopiero nad ranem uspokoił się, wtulając się mocniej w Takano. Spał spokojnie aż do ósmej rano kiedy to ziewnął szeroko budząc się.
- Ohayou.

Mara_Jade pisze...

- To śpij kotek - pocałował go lekko w usta wychodząc z łóżka. - A ja wyjdę z psiakami i pogram trochę na gitarze, a potem przygotuję ci śniadanko - dodał z uśmiechem. - Śpij zmęczony mój.

Mara_Jade pisze...

Tomo przykrył go mocno i ucałował jeszcze w czoło, po czym poszedł do łazienki, umyć się i ubrać. Następnie zawołał psiaki i wyszedł z nimi na plażę.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyniósł mu śniadanko do łóżka.
- Dzisiaj coś w stylu europejskim. Jajko na miękko i pyszna bułka oraz twarożek ze szczypiorkiem - podał mu wszystko, samemu jedząc kawałek bułki i twarożek. - Ale zrobiłem ci bento do pracy. Otworzysz dopiero w pracy.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się z lekkim uśmiechem. - Zamówię pizzę na obiad - stwierdził po chwili bo jak wczoraj o niej pomarudził to zaczęła mu chodzić po głowie. - Mogę zrobić tez mamie pralinki?

Mara_Jade pisze...

- Ale skorzystam sobie z twojego przepisu bo mi z niego wychodzą całkiem dobre - uśmiechnął się lekko. - Zrobię też drożdżówkę i dodam do niej nadzienie czekoladowe.

Mara_Jade pisze...

Tomo również pojawił się u siebie w pracy biorąc na siebie kolejną zmianę i mówiąc że po południu go nie będzie.

Mara_Jade pisze...

Miał w nim kanapki w kształcie serduszek, paróweczki ośmiorniczki, porcję ryżu, kurczaczka i sałatkę oraz karteczkę z napisem 'Kocham cię'.

Mara_Jade pisze...

Tomo zrobił duża blachę drożdżówki dzieląc ją na dwie części. Jedną dla mamy, a jedną dla nich na poniedziałek. Zamknął piekarnię szybciej i poszedł do domu, przygotowywać pralinki.

Mara_Jade pisze...

- Heej - ucałował go mocno, po czym pokazał mu jego pralinki. Jedne już dla mamy w odpowiedniej torebeczce inne na talerzyku, żeby Takano ocenił. - Naprawdę? No to będę ci takie częściej robił jeśli ci smakowało - ucałował go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Pizza będzie za kwadrans - dodał jeszcze. - Kupiłem colę - przyznał cicho, po czym uśmiechnął się do niego znowu. - A tort na pewno je przebije. Na podwieczorek dostaniesz drożdżówkę - mruknął jeszcze z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie mój głodomorku - Tomo 'zanurkował' w lodówce w poszukiwaniu drożdżówki i wyciągnął ten kawałek dla nich. Pokroił go szybko i dał jeden Takano, sobie serwując szklankę świeżego soku z pomarańczy. - Psiaki wyszły na spacer z Junem i Ryu - dodał po chwili. - Poszli na plażę.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie mój głodomorku - Tomo 'zanurkował' w lodówce w poszukiwaniu drożdżówki i wyciągnął ten kawałek dla nich. Pokroił go szybko i dał jeden Takano, sobie serwując szklankę świeżego soku z pomarańczy. - Psiaki wyszły na spacer z Junem i Ryu - dodał po chwili. - Poszli na plażę.

Mara_Jade pisze...

- No i będzie czas na gorącą czekoladkę - ucieszył się ze śmiechem, przytulając się do niego lekko i popijając soczek.

Mara_Jade pisze...

- No tak, przecież ja nie chcę tak od razu - ucałował go znowu, po czym uśmiechnął się delikatnie, wyswobadzając się z jego uścisku i idąc odebrać pizze.

Mara_Jade pisze...

- Uhm chyba tak - Tomo wzruszył ramionami bo naprawdę tego nie wiedział. Nie pamiętał swoich snów. - Ostatnio budzę się jakiś taki niespokojny - wyjaśnił biorąc sobie kawałek pizzy. - Ale nie pamiętam co mi się śni - przyznał z lekkim westchnieniem.

Mara_Jade pisze...

- Uhm gomen... że nie wiem - wyszeptał zażenowany swoją niewiedzą. Przecież nie zawsze musiał pamiętać swoje sny, a te gorszy starał się wypychać z pamięci od razu. Skończył jeden kawałek i odetchnął głęboko. - Już nie mogę - skrzywił się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Kotek a jak ja jutro zwymiotuje bo za duzo zjesz - zapytał go cicho, dolewając sobie soku.

Mara_Jade pisze...

- Ja swoje jedzenie mam na myśli... jak jutro zjem za dużo to nie dam rady - zmartwił się.

Mara_Jade pisze...

- Będą zmuszać - wymamrotał. - Tam będą babcie takie... one uwielbiają zmuszać - mruknął cicho. _ No i będzie tyle pyszności... mama dobrze gotuje...

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, postaram się - odetchnął głęboko. Z tą asertywnością to było nie do końca dobrze, jeśli chodziło o tę rodzinę. Zawsze przy nich czuł się jak małe dziecko i nic na to nie mógł poradzić. Nawet nie potrafił im zwyczajowo odpyskować.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że pomogę - uśmiechnął się do niego lekko, wstając z miejsca i przeciągając się lekko. - Mogę najpierw zapalić?

Mara_Jade pisze...

- No bo nie wiem czy chcesz zacząć robic tort już czy dostanę te 15 minut na fajkę - odparł wzruszając ramionami.

Mara_Jade pisze...

Tomo palił już drugiego kiedy Takano do niego dołączył. Kiedy skończył odetchnął głęboko świeżym powietrzem i pokiwał do Juna i Ryu wracających z plaży. Jolie od razu do nich skoczyła wraz z dwoma mniejszymi pieskami.

Mara_Jade pisze...

Tomo zamienił jeszcze parę słów z Ryu i Junem, zanim ich pożegnał i poszedł do cukierni pomóc Takano.
- Jolie była grzeczna - oznajmił z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Stara bieda - Tomo wzruszył lekko ramionami. - Ryu-chan czuje się lepiej, już nie leży tak często w szpitalu - uśmiechnął się lekko do niego. - Ale mają problem z jego tatą. Chyba go bije już od dłuższego czasu... tylko Jun nie wie jak długo - streścił co i jak tachając torbę do domu. - Eh wiesz, że jestem jeszcze trochę słaby? - zapytał go zaraz. - Ostatnio Jun musiał mi pomagać nieść zakupy do domu - uśmiechnął się krzywo.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie, poradzę sobie - odparł ze śmiechem, stawiając to sobie za punkt honoru. - Też mam taką nadzieję - przyznał spokojnie. - Martwię się trochę o Juna... to wszystko...

Mara_Jade pisze...

- Bo może przekładać tę sytuację na siebie, no i obwiniać się że nic nie zauważył, że nie wie jak pomóc - postawił torbę na blacie stołu i zaczął ją rozpakowywać. - No a do tego przecież Ryu-chan jedzie na studai... co pewnie Junowi nie pomaga.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno się pogodzi, tylko wiesz jakby jest wszystko na raz - uśmiechnął się lekko, zaczynając robić krem według instrukcji Takano. - Porozmawiam z nim.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokiwał lekko głową, odkładając miskę z dobrze wyrobioną masą i siadając na stołku bo trochę się już zmęczył i musiał odsapnąć.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki, podążałem za instrukcjami mistrza - puścił do niego oczko ze śmiechem, po czym usiadł mu na kolana wtulając się w niego. - Trochę się zmęczyłem - przyznał, wdychając spokojnie jego zapach.

Mara_Jade pisze...

- Więc się mogę bezkarnie do ciebie potulić - uśmiechnął się szeroko, całując go raz jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - odpowiedział mu uśmiechem. - Hm na tej imprezie pewnie wypiję mamy zdrowie, ale więcej alkoholu nie ruszę - oznajmił spokojnie, obejmując go mocno. - Ale jakbym miał ruszyć to mnie powstrzymaj.

Mara_Jade pisze...

- Będę pilnował, ale na pewno tego nie zrobisz bo przecież Yuya tam będzie, a tobie przy małym włącza się samoopanowanie - zachichotał. - Taki autopilot - pocałował go jeszcze raz.

Mara_Jade pisze...

- Uhm pomyślałem, że mógłbym w ogóle njie pić i spróbuję prowadzić z powrotem - zaproponował po dłuższej chwili, trochę się tego bojąc ale chcąc zaryzykowac. - W razie co... poproszę Juna żeby był w pogotowiu, jakbym stanął gdzieś i nie mógł ruszyć z powodu paniki...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja chcę spróbować - szepnął tylko. - Pomyślałem, że Yuya mógłby zostać u mamy do poniedziałku... no bo nie ma sensu go zabierać na noc i rano znów wieźć. Będzie zmęczony, a tak się wyśpi i rano mama go odprowadzi.

Mara_Jade pisze...

- Ja też się boję, ale szybciej stanę gdzieś w polu i się nie rusze dalej niż spowoduje wypadek - uśmiechnął się do niego lekko, no bo on raczej w ten sposób panikował że zwalniał.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze pięć minutek - poprosił przytulając się do niego jeszcze mocniej i przez tą chwilę siedząc z nim tak w milczeniu.

Mara_Jade pisze...

- A wytrzymasz na NCIS? - zapytał go wstając mu z kolan kiedy to jego pięć minutek minęło.

Mara_Jade pisze...

Tomo popatrzył na jego pracę po czym pomógł mu z dekoracją, samemu pisząc na torcie życzenia dla mamy, że smiechem kiedy niektóre znaki wyszły strasznie koślawe.
- Zwalisz na mnie - zachichotał widząc minę Takano.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, że koślawy napis, wiem - pokazał mu język i uśmiechnął do niego zaraz, po czym przebrał się wciepły dresik, wziął sobie kocyk i poszedł do salonu, czekając na czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo poklepał ręką miejsce obok siebie, Przytulił się do niego gdy ten usiadl i włączył sobie telewizję by obejrzeć swój serial.

Mara_Jade pisze...

- Oj nie czepiaj się, mam prawo coś oglądać - burknął Tomo popijając swoją czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

Tomo już go i tak nie słuchał oglądając sobie swobodnie, dopijając swoją czekoladkę. Zamarudził trochę kiedy się skończyła ale odstawił kubeczek, kładąc się wygodniej.

Mara_Jade pisze...

- Ne... Taka-chan? - Tomo spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem, po czym przymknął oczka. - Strasznie cię kocham - ucałował go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Wcale nie jest dziwna kochanie - ucalował go znowu, podnosząc się na łokciach i całując go lekko. - Jest tylko trochę zakręcona - pocałował go znowu.

Mara_Jade pisze...

- Każdy rodzice w ktorymś momencie wysyłają swoje dziecko do dziadków - szepnął mu do uszka z delikatnym uśmiechem całując go już po szyi. - Żeby się trochę nacieszyć sobą.

Mara_Jade pisze...

- Nas rodzice wysyłali - uśmiechnął się lekko. - To do babci, to do dziadka, to do wuja... - wsunął dłonie pod jego koszulke delikatnie muskając palcami jego sutki. - A jak byliśmy starsi to dawali nam w łapę na bilety do kina czy coś i mówili że ma nas nie być do odpowiedniej godziny - dodał całując namiętnie jego wargi. - Sensei... - szepnął mu zaraz do ucha. - Sensei - zamruczał mu znowu liżąc go po nim. - Tak na mnie działasz, że grzeszę sensei - wyszeptał przygryzając bardzo, bardzo delikatnie jego uszko. - Potrzebuję jakiejś dyscypliny.

Mara_Jade pisze...

- Mhm myślisz, że to wystarczy by mnie ujarzmić? - zapytał sugestywnie oblizując lekko wargi, po czym zacząl ssać jeden z jego sutków przez koszulę.

Mara_Jade pisze...

- No ja tam nie wiem, wydaje mi się że zapomniałeś - szepnął mu do ucha, nawet nie przerywając czynności, gdy ten rozbrajał swój telefon, rozpiął jego koszulę teraz ssąc jego sutki z całą swoją pasją.

Mara_Jade pisze...

- Mhm - chłopak z lekkim niezadowoleniem się odsunął i pomasował jego brzuszek dłońmi. - to dlatego tak jest twardo jak się przytulam - pokazał mu język, zaraz znów wracając do całowania. Tym razem zaczął od brzuszka.

Mara_Jade pisze...

- Nee, bo będziesz górował za łatwo, a tak... - uniósł brewkę i ugryzł go zaczepnie w sutek, chichocząc pod nosem. - A tak ja tu jeszcze rządzę.

Mara_Jade pisze...

- Ałć - złapał go za nos nieco mocniej cały czas się śmiejąc, z lekkim trudem zmienił ich pozycje, znowu górując. - Ale ja nie chcę dziś w łazience... - wymamrotał całując go mocno i gwałtownie.

Mara_Jade pisze...

Zachichotał lekko, drapiąc go nieco po plecach i oddychając głęboko.
- No to mnie wreszcie zdominuj paskudo - poradził mu, przesuwając dłoń na pośladki mężczyzny i je ściskając.

Mara_Jade pisze...

- Jakoś... paskudo - burknął na niego odchylając do tyłu głowę i oddychając głęboko. Wciągnął powietrze ze świstem, stwierdzając że jego kolej. Przyciągnął Takano do siebie i całując go przewrócił ich na nowo, lądując tuż nad nim.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę - przyznał ze śmiechem, zsuwając się niżej i wziął do buzi jego przyrodzenie. Ucałował jego czubek uśmiechajac się łapczywie.

Mara_Jade pisze...

- Przecież ci daje się dotykać - odparł chłopak zanim zajął się kompletnie dawaniem mu przyjemności. No bo kto powiedział, że Takano musi dojść tylko raz?

Mara_Jade pisze...

- Lubię mieć nad tym kontrolę - przyznał z lekkim uśmiechem, po czym zajął się swoją robotą. Ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Wiem ze nie lubisz - podrapał go lekko po brzuszku. - Moje kochanie - uśmiechnal się lekko, przyspieszając jednak by mu ulżć.

Mara_Jade pisze...

Tomo wstał wówczas i pomógł mu się dźwignąć na nogi, po czym wtulił się w niego całując go namiętnie.
- Kocham cię.

Mara_Jade pisze...

- Mou w łazience? - jęknął cicho, ale zamknął się zaraz oddając się przyjemności.

Mara_Jade pisze...

Pisnął, kiedy zimna woda dotknęła jego skóry i wtulił się mocniej w Takano chcąc się uchronić przed wodą.
- Nie dobry Taka-chan! - poklepał go po głowie.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie zdążył mu odpowiedzieć, jego ciało samo reagowało na poczynania mężczyzny. Pozwolił mu się zdominować, zaciskając ręce na jego pośladkach i co jakiś czas ściskając to jeden a to drugi.

Mara_Jade pisze...

- Trochę - szepnął Tomo, łapiąc go mocniej i odchylając głowę do tyłu. Zamknął oczy by woda mu ich nie podrażniła i stłumił jęk pełen przyjemności.

Mara_Jade pisze...

- Patrzcie go... jaki łaskawy - wydyszał chłopak samemu już się poruszając na palcach Takano. - Tyłem - szepnął, chcąc się obrócić tyłem do Takano.

Mara_Jade pisze...

Tomo jęknął cicho podpierając się z przodu na rękach. Zacisnął zęby kiedy Takano w niego wchodził i przez chwilę oddychał głęboko, przyzwyczajając się, po czym skinał głową, dając mu znak.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie wytrzymał tego długo. Po dobrych pięciu minutach szczytował nieco zderzając się ze ścianą. Kolana się pod nim ugięły nieco.
- Mou... jak nie będę mógł jutro chodzić, to nie żyjesz...

Mara_Jade pisze...

- Wiem - uśmiechnął się do niego wpadając mu w ramiona nieco bezwładnie. - Padam... - przyznał cicho, w końcu pełnych sił to on jeszcze nie był. - Do wyrkaaaa.

Mara_Jade pisze...

- Nie przesadziłeś - odparł z lekkim uśmiechem, ale nie odsuwając się od niego. - To ja jestem tylko trochę słaby - dodał wzdychając lekko.

Mara_Jade pisze...

Tomo dopiero po dłuższej chwili odważył się od niego odsunąć i zaczął wycierać swoje włosy, pozwalając Takano się wytrzeć.
- Nic mi nie jest - oznajmił z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno. Jestem tylko osłabiony, ale to normalne, nie? Z moją waga - uśmiechnął się do niego, wchodząc mu na plecki. - Do łóóżka proszę królu mój.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - ucałował go jeszcze, kiedy już się ubrał. - Dzisiaj śpisz i nie słuchasz jakbym miał złe sny...

Mara_Jade pisze...

- To może pójdę spać na kanapę - zaproponował cicho, trochę obawiając się zasnąć.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc - Tomo jeszcze dobre dwadzieścia minut nie spał, zanim zmógł go niespokojny sen. Nie krzyczał jednak.

Mara_Jade pisze...

Tomo otworzył oczy zaraz po tym jak Takano zniknął mu z łóżka. Chwilę lezał nie mogąc zebrać myśli zanim zamknął znów oczy chcąc chociaż udać że łagodnie śpi i wmówić to też sobie.

Mara_Jade pisze...

Tomo odpowiedział mu tym samym, muskając jeszcze jego usta przy tym. - Dobry - przywitał się.

Mara_Jade pisze...

- Zrobię kochanie - uśmiechnął się do niego, całując go lekko. - troszke boli ale przejdzie - dodał odsuwając się od niego i przeciągając się mocno.

Mara_Jade pisze...

- Albo że ja dawno seksu nie miałem - zachichotał, głaszcząc go po łebku. Przymknął jeszcze na chwilę oczy. - Ale nie boli jakoś mocno - dodał po chwili.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, więc przesadziłeś - pokarał go czochrając go po włosach. - Niee... bo ja chcę ci zrobić bento do pracy - zdecydował z lekkim uśmiechem. - Bo tak ci się tamto podobało...

Mara_Jade pisze...

- Mhm bardzo fajny pomysł - zgodził się z lekkim uśmiechem. - Chętnie to zrobię, ale dzisiaj nie wiedziałem i musze iść do pracy koło południa - wyjaśnił całując go w główkę. - Powiedziałeś że mamy się rano polenić, więc wziąłem zmianę od 12 do 16, bo potem jedziemy do mamy...

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze, to pełna niedziela wolna od przyszłego tygodnia - ucałował go znowu, siadając na łóżku i przeciągając się lekko. - Pomasujesz mnie? - zapytał zaraz czując się całkowicie obolały.

Mara_Jade pisze...

- Plecki i kark... boli mnie kark, dość mocno - przyznał szczerze, pokazując co i jak. Położył się wygodnie na łóżeczku. - Uhm tak? Czy mam usiąść?

Mara_Jade pisze...

- O tutaj, boli - jęknął, kiedy Takano nacisnął mocniej na jego łopatki. - Boli, bardzo - wymamrotał trochę płaczliwie.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę tego zawalić, bo mam duże zamówienie. Dla bezdomnych - odparł z lekkim uśmiechem. - Tak charytatywnie... 20 bochenków chlebka i masę bułek. Dodatkowo chcę im dać drożdżówkę.

Mara_Jade pisze...

- To chyba nie twoja wina Taka-chan. Ja tylko... jestem ostatnio trochę spięty jak się budzę. Niespokojny i spięty, a potem tak boli - uśmiechnął się lekko. - Ale już jest lepiej.

Mara_Jade pisze...

- Zadzwonię, ale... ale to jak będę sam - mruknął z uśmiechem. - Już lepiej kochanie - dodał siadając i muskając jego usta swoimi, po czym podał mu swój stary zeszyt z przepisami na typowe śniadanka japońskie. Z dokładnymi instrukcjami, bo był to jeden z jego pierwszych zeszytów. - Prosze wykaż się.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - zasalutował mu kładąc się znowu.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no dobrze - zgodził się wstając i jeszcze na chwilę się do neigo wtulając. - Kocham cię mój misiu - szepnął mu do uszka po czym poszedł na jedzonko. - Mhm już nawet pachnie pysznie - pochwalił go zabierając się za jedzonko.

Mara_Jade pisze...

Tomo długo nic nie mówił wcinając, po czym odłożył pałeczki i popatrzył na Takana z lekkim uśmiechem.
- Jest dużo lepiej niż ostatnio - oznajmił wesoło. - Jeszcze z dwa razy i będziesz robił takie śniadanko z zamkniętymi oczyma - ucałował go w policzek. - Smakowało mi.

Mara_Jade pisze...

- Chciałbym skończyć pisać piosenkę - zdecydował szybko po czym uśmiechnął się do neigo. - Posłuchasz tego co już mam? To piosenka dla Yuyi... poprosił mnie o przyjście do szkoły na występ rodziców... trzeba zrobić coś z dzieckiem. Mały chciał żebyśmy razem zaśpiewali...

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie... ja śpiewam z Yuyą, ty stoisz na widowni i nagrywasz występ - zachichotał całując go lekko. - No bo Yuya chciał trochę podzielić takie sprawy... no i do ciebie przyjeżdżają z wycieczką, a ja jadę na taki występ z maluchem.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie tak, ale ja chętnie z nim wystąpię - odparł zaraz Tomo uśmiechając się szeroko. - O... super, będę miał co do niej dołożyć. Zdjęcia z wycieczki do cukierni też będą, więc ładnie ich edukuj - ucałował go w policzek, po czym zaczął śpiewać mu część piosenki o sile przyjaźni.

Mara_Jade pisze...

- To pojedziesz z nim w poniedziałek po szkole - uśmiechnął się. - Uhm ale nie za trudna? No bo starałem się żeby była w miarę prosta. W końcu Yuya będzie ją śpiewal ze mną.

Mara_Jade pisze...

Wzruszył lekko ramionami.
- Najpierw doprowadzam wagę do porządku co byś mnie puścił samego w trasę promującą płytę - pokazał mu język. - A potem się zdecydujemy. Ale jeśli już to u Aleksa... lubię go i wiem, że nie będzie robił problemów jeśli chodzi o zasady na jakich wydam płytę. Będę mógł je ustalić.

Mara_Jade pisze...

- Tydzień temu... mogę się zważyć teraz - zaproponowal wstając i przynosząc wage do dużego pokoju. Stanął na niej i pozwolił Takano odczytać wagę. Schudł pół kilo od ostatniego ważenia. - Ale przecież jem... - westchnął ciężko. - Może seks mnie odchudził trochę... no i zawsze ważę się w jeansach... - dodał cicho. - Uhm jeszcze nie zdecydowąłem tego... chciałbym to zrobić. Wydać pod własnym nazwiskiem, ale... to tęż jest dużo minusów.

Mara_Jade pisze...

- No że nie będzie spokoju, papparazzi, jakieś plotki... no i nasza mała rodzinka może być zagrożona - wyjaśnił spokojnie, siadając mu na kolanka. - Poza tym jak będę miał ją wydać... to chciałbym wcześniej z tobą i Yuyą o tym porozmawiać.

Mara_Jade pisze...

- Un, no bo to duża decyzja i chciałbym po prostu ją z wami omówić - wyjasnił swój punkt widzenia po czym ucałował go mocno. - demo ne... cieszę się... ze mnie wspierasz tak mocno - ucałowal go.

Mara_Jade pisze...

- Dziekuję- pocalowal go znowu po czym poszedł się ubierać, wziąl bento ze soą i do pracy

Mara_Jade pisze...

Tomo skończył krótko przed 16, przygotowując się mentalnie na swój wielki dzień. W końcu miał z powrotem prowadzić. Zostawił zamknięcie piekarni panu Tanace, ktory u nich sprzątał od kiedy to uratował Yuyę. Tomo był z niego bardzo zadowolony. Mógł śmiało powierzyć mu tak odpowiedzialne zajęcie. Wiedział, że mężczyzna dopełni go i nie zawiedzie. Wyszedł więc z piekarni żegnając się ze wszystkimi i od razu poszedł do domu.
- Tadaima! - krzyknął od progu. - Zbieramy się?

Mara_Jade pisze...

- Na piątkę z minusikiem było - ocenił ze śmiechem, w locie przebierając T-shirt i pomagając mu zanosić tort do samochodu. - Jeszcze nie umiesz kształtów dobrze robić dziwnych, ale to nic. To kwestia wprawy. W smaku było na 5+.

Mara_Jade pisze...

- Na tortach wychodzą perfecto, to ja mam problem z pisaniem po tortach - zachichotał, wsiadając do auta i zapinając pasy. Odetchnął głęboko, jak zwykle otwierając okno i odruchowo łapiąc go za udo.

Mara_Jade pisze...

- Gome - puścił jego nogę oddychając głęboko. - Uhm nie, ja chcę spróbować - uparł się. - Jak teraz tego nie zrobię, to nigdy już tego nie zrobię...

Mara_Jade pisze...

Tomo poprosił go o pięć minut, podczas których uspokoił się na tyle by móc spokojnie pójść na imprezę urodzinową.
- Ale mówiłem ci, że Jun będzie czuwał - wymamrotał cicho. - Nie musisz nie pić przeze mnie - zadzwonił do mamy i chwilę później kobieta otworzyła drzwi. - Sto lat - ucałował ją przytulając mocno i wręczając prezent.
- Wejdźci wejdźcie.

Mara_Jade pisze...

- Och już odbieram - ucieszyła się. - Dziękuję serdecznie - poprowadziła go do kuchni, kiedy Tomo tulił rozentuzjazmowanego Yuyę, który troszkę się stęsknił. Przywitał się z gośćmi i usiadł obok jednego z wujków, którego nie widział od 6 roku życia albo i jeszcze lepiej.
- Tatuś! Zobacz jaki przystojny jestem! - Yuya pochwalił mu się nową fryzurą.

Mara_Jade pisze...

- Taak, babcia powiedziała że zostaję u niej do jutra rano, a tatuś mnie ze szkoły odbierze. Prawda? Odbierzesz tatuś? - upewnił się chłopiec przytulając się do niego. - Dostałem 5 z japonskiego!

Mara_Jade pisze...

Chłopiec potrząsnął przecząco głową i zarumienił się lekko ze wstydu.
- No bo... bo nie było jak... za dużo rzeczy do zrobienia, na spacerku byliśmy i w sklepie i na placu zabaw i u pani fryzjerki i potem gotowaliśmy i bajki opowiadaliśmy.

Mara_Jade pisze...

Yuya wesoło gawędził to z Tomo a to z Takano, jedząc trochę dobrego jedzonka, ale po pół godzinie się znudził i poszedł się bawić z resztą dzieci, zostawiając dorosłych samym sobie.
- Więc to ty jesteś ten Takano - już nieźle wstawiony mężczyzna usiadł obok chłopaka i poklepał go lekko po plecach. Był to wuj Jim, który normalnie mieszkał w Australii wraz ze swoją rodziną. - Twój tort był wyśmienity. Robisz też może torty na zamówienie? Jesteś w stanie wysłać jakiś do australii?

Mara_Jade pisze...

- Oh szkoda... moja córa kończy 16 lat niedługo i chciałem jakiś fajny zamówić - westchnął ciężko, ale zaraz klasnął w dłonie. - A może byście wpadli, zasponsoruję wam przelot, mieszkanko będzie, jedzonko... i na miejscu byście zrobili torta, a oczywiście zapłacę za niego - zaproponował takie rozwiązanie. Dla jego księżniczki wszystko.

Mara_Jade pisze...

- Spoksik - mężczyzna poczochrał go po wosahc i poszedł rozmawiać z innymi. Tomo natomiast dopijał już swoją herbatkę, cały czas ratując swój kieliszek przed naslaniem mu vódki, ale kiedy się nie udało, oddał go Takano.
- Chlapnij sobie - uśmiechnął się do niego. Impreza sza gładko, dopóki Takano nie poszedl do łazienki. Kiedy to zrobił, siedżący obok Tomo mężczyzna złapał go mocno za udo, przesuwając dłoń nieco wyżej i uśmiechając się do pobladłego chłopaka obrzydliwie.
- Może odświeżymy ci troszkę pamęc co? - zaproponował, masując jego przyrodzenie. Chłopak odsunął się trochę ale zaraz został złapany przez mężczyznę za rękę. - Chyba nie chcesz żeby twój słodki, malutki Yuya przeżył to co ty hm?
Dopiero wtedy Tomo przytłoczyły wspomnienia z feralnego dnia kiedy to miał jedyne 6-lat. Wyparł je z pamięci dzięki pomocy rodziców i faktowi że więcej tego wujka już nie widział, ale teraz wszystko wróciło, więc kiedy tylko zobaczył Takano wsta i podszedł do niego, wtulając się w niego i ze świstem łapiąc powietrze, porządnie spanikowany.

Mara_Jade pisze...

Tomo mu nie odpowiedział, wtulając się w niego mocniej i starając się ukryć jak bardzo nie może złapać oddechu.
- Tatuś? - Yuya złapał Takano za rękaw. - Babcia powiedziała, że możesz pójść z wujkiem do jej sypialni. Ona przyniesie herbatkę na uspokojenie.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrząsnął przecząco głową. Nie miał nic przeciwko. Poszedł z nimi do sypialni mamy i pozwolił Takano położyć go na łóżku, zaciskając mocno powieki i z trudem łapiąc oddech.
- Taka-chan, pomóż - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Usiądź... między mnie i jego proszę, proszę, proszę - poprosił go, starając się nabierać długie głębokie oddechy.

Mara_Jade pisze...

- Powiedział, że skrzywdzi Yuyę tak jak, jak mnie wtedy... - zatrząsł się w jego ramionach. - I dotykał... Taka-chan usiądź na moim... miejscu.

Mara_Jade pisze...

- No on - jęknął Tomo nie mogąc przypomnieć sobie teraz nawet imienia wujka. - Dotykał mnie jak byłem mały... i nie widziałem go od tamtej pory... mama... już tam nie jeździliśmy...

Mara_Jade pisze...

- Ale usiądziesz na moim miejscu? Usiądziesz? - zapytał go jeszcze będąc trochę w rozsypce. Puścił Takano, przytulając mocno Yuyę i ucałował go w czółko. - Zrobić...
- Dwie - dodał chłopiec który na czekoladkę był zawsze chętny. - Wujku pośpiewamy? - zapytał zaraz, jakby podświadomie chcąc zająć czymś Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Mam, mam i pianki też... Yuya powiedział, że to jest 'must-have' w domu - odparła z uśmiechem, wychodząc z kuchni z herbatą dla Tomo. - Wyrzuciłam go - dodała po chwili. - Nie będzie zastraszał mi dziecka - mruknęła. - Eh był na terapiach i twierdził, że się zmienił, dałam mu szansę.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, widziałam - poklepała go lekko po plecach odstawiając herbatę na stół. - Umiem jeszcze rozpoznać kiedy coś się z nim dzieje - dodała z lekkim uśmiechem. - Ale ty jako tata musisz się jeszcze dużo nauczyć - dodała śmiejąc się pod nosem. - W razie potrzeby możesz przyjść porozmawiać o problemach wychowawczych.

Mara_Jade pisze...

- oh to bylo akurat proste. Dziecko czasami trzeba podejść. Zapytałam go czy ma jakąś sympatię w szkole, zarumienił się wtedy więc pociągńęłam temat i potem mu powiedziałam że jak zetniemy grzywkę to będzie z niego taki przystojniak i bedzie mu łatwiej zdobyć swoją miłość - uśmiechnęła się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Bo to nie jest takie łatwe na początku. Ja już mam przeszkolenie. W końcu wychowywałam 3 dzieci - uśmiechnęła się lekko. - Poradzisz sobie. Najważniejsze że mały cały czas mówi, że bardzo was kocha - dodała, po czym wróciła do gości.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej - uśmiechnął się do niego, przyjmując czekoladkę i smakując jej trochę. - Pyszna - mruknął sam do siebie, a Yuya uśmiechnął się szeroko.
- Tatuś? A mogę już iść się pobawić z dziećmi? - zapytał go dopijając czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

- uhm na pewno - uśmiechnął się do niego, przytulając się lekko i opierając głowę o jego pierś. Upił łyk czekolady. - Um ale możesz i tak usiąść na moim miejscu? Proszę...

Mara_Jade pisze...

- Wiem, dziękuję - przytulił się do niego mocniej, po czym dopił czekoladkę i odetchnął głęboko. - Już mi lepiej, przepraszam, że ci popsułem wszystko.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale dobrze że wyszedłeś z łazienki, bo ja już nie mogłem oddychać przy stole - wyjaśnił cicho, wtulając się w niego jeszcze na chwilę. - Dziękuję.

Mara_Jade pisze...

- Dotykał - przyznał się Tomo czując łzy w oczach. Wtulił się znów mocno w Takano. - I wtedy wszystko... wszystko wróciło - wyjaśnił. - I jeszcze zagroził Yuyi...

Mara_Jade pisze...

- I już zawsze będziesz mnie kochał? - zapytał go nieco przestraszony. Otarł łzy i odetchnął głęboko. - Możemy iść...

Mara_Jade pisze...

- Un - Tomo złapał pewnie jego dłoń i poszedł za nim do salonu. Usiadł Takano na kolana, jeszcze długo nie chcąc go puścić.

Mara_Jade pisze...

- Pojedziemy za godzinkę - zaproponował cicho, puszczając go wreszcie i siadając obok niego. Wziął od niego trochę ciasta.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja chcę prowadzić... - wymamrotał Tomo, naprawdę tego chcąc. - No nie bądź taki, łyknij sobie na drogę kieliszek vodki - zaproponował cicho, pijąc spokojnie swoją herbatkę.

Mara_Jade pisze...

- Ty się po prostu boisz ze mną jechać - stwierdził spokojnie Tomo, nakładając sobie dobrej sałatki, bo właśnie przyszła kolacja.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczymy - ucałował go lekko w policzek, jedząc powoli sałatkę. Popijał ją herbatką i przytulał się jeszcze trochę do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze, tylko daj mi wyściskać Yuyę - poszedł poszukać dzieci, po czym wyściskał mocno chłopca i obiecał że zrobi mu jutro pyszny obiadek ucałował go jeszcze i wstał.

Mara_Jade pisze...

Tomo dołączył do niego chwilę później i wyszedł z nim na zewnątrz odbierając od niego kluczyki do wozu. Usiadł za kierownicą zapinając pasy i oddychając głęboko ułożył dłonie na kierownicy.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej zamknij oczy - poradził mu. - No bo jak zarysuję twoje maleństwo to mnie udusisz - spróbował zażartować, odpalając silnik i zaciskając dłonie na kierownicy mocniej niż chciał.

Mara_Jade pisze...

Jego uwaga sprawiła, że chłopak zacisnął ręce jeszcze mocniej, z piskiem opon zatrzymując się na czerwonym. Wypuścił wstrzymywane przez siebie powietrze i przełknął głośno ślinę.
- Jak mi idzie? - zapytał go cicho, otwierając okno.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę się wyluzować - burknął trochę na niego ruszając nieco nerwowo i zaciskając dłonie na kierownicy jeszcze mocniej, aż zbielały my kłykcie. W połowie drogi zaczął nieco szybciej oddychać powoli tracąc oddech. 'Usłyszał' krzyk swoich sióstr i huk zderzających się samochodów. Na chwilę zacisnął powieki, wracając do rzeczywistości. Widząc pobocze wrzucił kierunkowskaz i zjechał tam wyłączając silnik. Wysiadł z samochodu i usiadł na ziemi chowając głowę w rmaionach.

Mara_Jade pisze...

- Chyba nie dam już rady - wyszeptał chłopak wtulając się w niego i powoli uspokajając swój oddech. - Pójdę odtąd pieszo... pieszo.

Mara_Jade pisze...

- Gome już nie mogę, nie mogę - rozpłakał mu się trochę, wtulając się mocniej. Jedyne z czego się cieszył to fakt że był na tyle przytomny by zjechać na pobocze.

Mara_Jade pisze...

- Ja chyba nie dam rady teraz wsiąść do samochodu - zacisnął dłonie w pięści, spuszczając głowę. Na samą myśl dostawał zimnych dreszczy. Zaśmiał się cicho. - Masz beznadziejnego faceta.

Mara_Jade pisze...

Podał mu swój telefon, nadal się do niego tuląc. - Czekoladę i lody - odparł nie mogąc się zdecydować.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze, ale jakąś komedię romantyczną... albo coś spokojnego - poprosił go tuląc się do niego mocno.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową wstając i odbierając kask i bez słowa siadając za Junem. Przytulił się mocno do jego pleców zamykając oczy, bo jakoś teraz nie miał najmniejszej ochoty na jakąkolwiek jazdę.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową, podążając za Takano. Przebrał się w domu w dresik i z kocykiem przyszedł do salonu siadając na kanapie i czekając na gorącą czekoladę.
- Ale nas nie zabiłem - mruknął do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Nie jesteś zły? - zapytał go jeszcze, wtulając się w jego pierś i zlizując najpierw bitą śmietankę.

Mara_Jade pisze...

- Może, może - zgodził się, uśmiechając się do niego słabo. Przytulił się mocno oglądając film i pijąc czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

Tomo już się nie odezwał tylko skupił się na oglądaniu filmu, który znał na pamięć. Uśmiał się trochę, dopijając czekoladkę i samemu biorąc sobie trochę lodów.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest! - odkrzyknął mu, przynosząc im obu po porcji i wracając do swojej pozycji, wtulenia w Takano.

Mara_Jade pisze...

- Serio? - spojrzał na niego zaskoczony. - Ale dlaczego truskawkowe? Ja tam wolę samą śmietankę, truskawki jedynie w postaci owocu - przyznał się ze śmiechem, bo on sobie nałożył trochę czekoladowych lodów.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową na znak że rozumie i że nie ma nic przeciwko. Każdy miał swoje smaki. Uśmiechnął się lekko przymykając oczy. Przysnął mu pod koniec filmu.

Mara_Jade pisze...

Tomohisa spał do samego rano budząc się skoro świt. Zrobił dla Takąńóśniadanko i poszedł do pracy, otwierać piekarnię.

Mara_Jade pisze...

- Hej, hej - przywitał się z nim Tomo, wyciągając świeżą porcję bułeczek z pieca położył tacę na dużym stole i ucałował krótko Takano, zanim wrócił do pracy.

Mara_Jade pisze...

Maluch siedział już i czekał na niego przed szkołą płacząc cicho. Spadł wcześniej ze schodków ale nikomu nie powiedział bo chciał być dzielny i nie martwić nikogo ale jego lewa nóżka napuchła mocno i strasznie bolała. Jak zobaczył Takano podniósł się i rozpłakał jeszcze mocniej, bo noga bolała za każdym razem jak się na nią stawało.

Mara_Jade pisze...

- Boli nóżka tatuś, tak bardzo, bardzo - chłopiec już nie kontrolował potoku łez. - Nie powiedziałem pani - dodał potrząsając głową przecząco. - Przewróciłem się - wyjaśnił zawstydzony.

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu przepraszam - chłopiec otarł oczki starając się być dzielnym. No bo przecież nie będzie płakał przy babci.
- Ojej co się stało? - kobieta zaraz ich przyjęła oglądając nóżkę malucha. - Pójdziemy na prześwietlenie. Ale myślę że to tylko skręcenie.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś nigdy nie płacze - zauważył pociągając jeszcze noskiem, bo jednak bolało dość porządnie. Kobieta wzięła malca na prześwietlenie i po stwierdzeniu skręcenia kostki włożyła mu nóżkę w gips.
- Zalecam tydzień zostać w domku - poczochrała Yuye po włoskach. - Jeść dużo dobrych potraw i być rozpieszczanym przez dorosłych - dodała.

Mara_Jade pisze...

- Jak się dowiem że był za mało rozpieszczany to przyjadę i na tyłek wleję - oznajmiła śmiejąc się przy tym i poklepała lekko Takano po plecach. - Po tygodniu może zacząć chodzić do szkoły, ale gips ściągniemy za 3 tygodnie.

«Najstarsze ‹Starsze   3201 – 3400 z 4999   Nowsze› Najnowsze»