piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3601 – 3800 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Jedziemy do domku? - Tomo zamrugał kilka razy trochę się dziwiąc i z trudem uniósł się na poduszkach i uśmiechnął się szeroko. - Ale Taka-chan... ja chyba nie dam rady dojść do samochodu - przyznał się bez bicia. Czuł się strasznie osłabiony.

Mara_Jade pisze...

- I będę mógł pomóc Yuyi z lekcjami i pobawić się z psiakami, pooglądac moje seriale i tulić się do ciebie do woli - ucałował go lekko przytulając się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Ale pierwsze dni będę taki nie do życia - zamarudził mu odrobinkę, zaraz siadajac mu na kolanka i wtulając się w niego mocno. - Pewnie będę dużo spał.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj ważyłem 39,5 kilo - schował głowę w jego klatce piersiowej. - Taka-chan? A będę mógł zrobić bułeczki z czekoladą? Stęskniłem się za nimi...

Mara_Jade pisze...

- No dobrze...a to możemy kupić bułeczki z czekoladą w piekarni tu w mieście? - zapytał go z nadzieją. - Bo chciałbym taką jedną zjeść. I z mięskiem też.

Mara_Jade pisze...

- Un, a po Yuyę kiedy? - zapytał spokojnie, ubierając się dość powoli i wstając z łóżka. Złapał go szybko za ramię chwiejąc się na nogach. - Mogę na barana? - zapytał z delikatnym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Uhm a moje żurawie? - zapytał zaraz, zaczynając je wszystkie zbierać do dużego worka. - Powiesze je w studiu nagraniowym - stwierdzil delikatnie z uśmiechem. - Tam przy kontrolkach na ścianie.

Mara_Jade pisze...

- Już się przebrałem, jak mnie pakowałeś - uśmiechnął się do niego, posłusznie kładąc się na łóżku i przeciągając się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Na rączki - zgodził się pozwalając mu się wziąć na ręce i obejmując go za szyję ramionami. - Nie jestem za ciężki? - wymsknęło mu się ale zaraz ugryzł się w język. - Zapomnij, nie było pytania - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

- A panda poleży ze mną - uśmiechnął się do niego zapinając pasy i otwierając okno z przyzwyczajenia.

Mara_Jade pisze...

- Bułeczkę z czekoladą, czekoladę gorącą z piankami i pitą smietanką a na kolację sałatkę owocową - wymienił swoje typy. - Porcje mini mini.

Mara_Jade pisze...

- Ale jadłem wszystko co mi dali - zaprotestował. - Możesz zapytać mamy i lekarza prowadzącego. Nie kłamię ci - skrzyżował ręce na piersiach. - Tylko ja nie wepchnę nic więcej w siebie teraz... jadłem w szpitalu śniadanie i obiad...

Mara_Jade pisze...

- Omuricu na obiadek jutro - zaproponował zamykając trochę oczy bo zakręciło mu się w głowie. - A na kolację jajecznicę.

Mara_Jade pisze...

- Ale na razie nie prawda? Ta kuracja boli trochę - wymamrotał cicho z lekkim niezadowoleniem. - Tak troszkę troszkę - wymamrotał. - A ty się cieszysz? Że już będę ci marudził?

Mara_Jade pisze...

- To jeszcze trochę, ale mogę go ponosić na łańcuszku na razie - zaproponował z uśmiechem. - Tylko do szpitala nie będę brał. Zawszę się boje że zgubię...

Mara_Jade pisze...

Tomo w tymaczasie dobrał się do jednej z bułeczek powoli ją jedząc. - Twój tata do mnie dzwonił - przypomniało mu się. - Wypaplałeś mu paplo! - trzepnął go lekko w ramię. - I się martwił trochę...

Mara_Jade pisze...

- Hm... no to chyba dobrze że obiecałem mu iż odwiedzimy go jak poczuję się nieco lepiej, prawda? - zapytał go spokojnie. - Razem ustalimy datę - żachnął się jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, no to jego zaprosimy - zdecydował z uśmiechem, ale to może... po tej mojej jednej chemi? - zaproponował spokojnie, jedząc dalej bułeczkę.

Mara_Jade pisze...

- Yhm, więc nie mam wyjścia i muszę się z nim spotkać - wywnioskował Tomo któremu wcalę się to nie uśmiechało. Usiadł na kanapie i zaraz został obszczekany i obwąchany i oblizany przez wszystkie ich psiaki.

Mara_Jade pisze...

- Nie chcę z nim rozmawiać, ale... Yuya znów będzie potem marudził że to jego wina i w ogóle - westchnął ciężko, kładąc się z główką na jego kolanach. - Kocham cię, kocham mój domek i kocham moją rodzinkę i wszystkie nasze psiaki też.

Mara_Jade pisze...

[fobranoc :*]

Tomo pokręcił przecząco głową.
- Nie, tak mi dobrze - odparł ziewając nieco i przysypiając mu na kolanach.

Mara_Jade pisze...

Yuya widząc na progu gitarę zaklaskał w dłonie biegnąc pędem do sypialni i wskakując do łóżka, zupełnie nie patrząc na to że Tomo jeszcze śpi.
- Mój wujek kochany!!! - krzyknął przytulając się do niego z całych sił. - WUjku! Wujek wrócił! - krzyknął do Takano jakby ten tego jeszcze nie wiedział z wielką radością. Tomo otworzył oczy ziewając lekko.
- Głupi, krzyczysz tak, że ogłuchnę - skarcił chłopca, przytulając go jednak do siebie i całując lekko w czółko.
- Wujku zrobię ci pyszny deser dzisiaj! - oświadczył poważnie chłopiec. - Tatusiowi też dam posmakować bo jeszcze go nie jadł - oświadczył. - Dziadzia mnie nauczył.
- O... to pewnie będzie pyszny co nie - pogłaskał go po głowie. - Z przyjemnością zostanę jego krytykiem kulinarnym - dodał ze śmiechem, widząc jaki Yuya jest dumny.

Mara_Jade pisze...

- Tajemnica - odparł chłopiec posłusznie wychodząc z łóżka i idąc do kuchni by zająć się deserem razem z dziadkiem.

[nie ma sprawy :) won mi z kompa :P Najlepszego :*** ]

Mara_Jade pisze...

[no :) tylko się za mocno nie upij :P]

- Nie wiedziałem, że aż tak się stęsknił - zauważył cicho Tomo, po czym przeciągnął się lekko. - Moje łóżeczko jest jednak najlepsze - uśmiechnął się do niego, kradnąc mu za chwilę buziaka. - Hm... ubiorę ciepłą bluzę i pójdę do salonu dobrze? Zrobisz mi tam jednak kanapę? - zapytał cicho. - I kocyk poproszę i mój osobisty grzejniczek też.

Mara_Jade pisze...

[ pomyliłaś Ryu z Tomo :P dobry seks? xD]

Tomo wywrócił tylko oczyma, wciągając na siebie bluzę leżącą na krześle. Uwielbiał czuć na sobie zapach Takano, więc z uśmiechem powąchał jej brzegi. Przygotował sobie jeszcze mangę i kiedy Takano po niego wrócił wyciągnął do niego łapki.
- Opka - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Mój grzejniczek - przytulił się do niego mocno, czytając trochę mangę. - Mhm ale ładnie pachnie - zauważył głośno.
- Nie podgląduj wujek! - krzyknął na niego Yuya.
- Nie podglądam nooo, tylko tak ładnie pachnie...

Mara_Jade pisze...

- No jeszcze z Yuyą się mogę podzielić, nie będe taki - uśmiechnął się całując go w policzek i kładąc się tak by główkę mieć na jego piersi.

Mara_Jade pisze...

Yuya w końcu wyszedł z kuchni, przynosząc na tackach 4 duże pucharki pełne owoców i 4 porcje kremu czekoladowego.
- Smacznego - podał jeden Tomo i drugi Takano. Tomo usiadł zaraz opierając się o poduszki.
- Mhm ty wiesz co ja lubię - uśmiechnął się do Yuyi, maczając owocki w kremie czekoladowym. - Pycha.

Mara_Jade pisze...

- Ale znowu, tatuś nie chcę fryzjera - pokręcił przecząco główką. Fryzjer nadal był tematem tabu.
- Hm... to może załóżcie się - zaproponował Tomo. - 3 gry w chińczyka. Jak wygra Takano, Yuya idzie do fryzjera, a jak wygra Yuya to Takano tam pójdzie - dodał z uśmiechem.
- Tak! - zgodził się zaraz chłopiec, kiedy dziadek przyszedł do pokoju.

Mara_Jade pisze...

- Gramy w chińczyka. Ja nie chcę ściąć, zapuszczam - burknął Yuya, biegnąc po chińczyka.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś się boi że przegra - zachichotał Yuya rozstawiając pionki.
- No dobra to ja zagram za tatę - stwierdził wesoło Tomo. - Jak przegram to tata idzie ścinać włosy - ucałował Takano mocno w usta. - Grzywka już ci leci na oczy kochanie - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś się boi że przegra - zachichotał Yuya rozstawiając pionki.
- No dobra to ja zagram za tatę - stwierdził wesoło Tomo. - Jak przegram to tata idzie ścinać włosy - ucałował Takano mocno w usta. - Grzywka już ci leci na oczy kochanie - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Ja tam bym nie radził ci powierzać twojej grzywki w ręce Tomohisy - odparł Ando, widząc jak Yuya już 3 raz z rzędu zbija pionek Tomo. - On w te klocki słaby jest - zauważył z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- A ja swoje - odparł Yuya wstawiając już drugi pionek do domku i wystawiając kolejny. Walka trwała zacięta. Yuya wygrał pierwszą partię, Takano drugą, a w trzeciej szli łeb w łeb. Tomo długo ich obserwowal wymieniając czasem uwagi z Ando, ale kiedy Takano wszedł 3 pionkiem do domku, złapał go lekko za rękę.
- Taka-chan, trochę kręci mi się w głowie - szepnął cicho, przymykając zaraz oczy.

Mara_Jade pisze...

- Ale tylko chlebka z masłem - poprosił go, nie mając ochoty na nic więcej, przykrył się mocno kocykiem, kładąc się wygodniej na podusiach.

Mara_Jade pisze...

Posłusznie usiadł jedząc chlebek. Popił go herbatką, która była już zimna i wypil syropek z powrotem lądując na poduszkach. Okrył się mocniej kocykiem, ale chwilę później spojrzał na Takano.
- Uhm mogę jednak kołderkę dostać? Trochę mi zimno - przyznał cicho, nie chcąc mu już w niczym kłamać.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie, już jest ok - uśmiechnął się do niego, otulając sie kołderką mocniej. - Mhm cieplusio - uśmiechnął się szerzej, zamykając oczy. Zasnął zanim Yuya pokonał Takano w chińczyka.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - chłopiec poszedł do pokoju i wrócił z opaską na głowie i grzywką pod opaską. Działało, nie wpadała w oczy.

Mara_Jade pisze...

- Hm wiesz... mimo że Yuya nie jest waszym synem, to ja u niego widzę sporo waszych genów - zauważył Ando. - Jest uparty, za wszystko się obwinia, czasem z niego fajtłapa. Uwielbia gotować, a ostatnio mówił że chciałby nauczyć się grać na gitarze - uśmiechnął się lekko. - Macie na niego duży wpływ.

Mara_Jade pisze...

- Ale to dobrze. Bo to znaczy że jest bardzo przez was kochany - poczochrał odruchowo Takano po włosach. - Zakładam, że z Tomo już lepiej, skoro go przywiozłes do domku?

Mara_Jade pisze...

- Widzę. Jest przeraźliwie chudy - stwierdził cicho mężczyzna. - Ale spokojnie. Tomo zawsze walczy - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Tylko go teraz nie zarzuć jedzeniem, żeby nie zaczął wymiotować z przejedzenia. Tomo-chan... zawsze wymiotował jak za dużo zjadł - przypomniał sobie. - Czasem zmuszał się do tego, bo twierdził że się źle czuje. Eh i żadne z nas go wtedy nie powstrzymało.

Mara_Jade pisze...

- Zauważyłem też, że chyba zaufał ci wreszcie. W końcu mówi ci o tym że źle się poczuł na przykład - klepnął go w ramię, wstając w końcu z fotela. - Pójdę już. Wybacz że się tak zasiedziałem.

Mara_Jade pisze...

- Martwię - przyznał z lekkim uśmiechem. - Ale cieszę się, że jest już w domu - dodał, ubierając buty i żegnając się z Yuyą. - Przychodź kiedy chcesz - poradził maluchowi.

Mara_Jade pisze...

- To moja wina, że ze mną nie rozmawia. Ma do tego prawo. Nie będę go namawiał na nic innego - uśmiechnął się mężczyzna. - Dozobaczenia - oznajmił jeszcze wychodząc.
- Tatuś, porysujemy? - zapytał go zaraz Yuya.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec wszystko przyniósł i uklęknął obok Takano, biorąc jeden z ołówków.
- Ja narysuje wujka - oznajmił z wielkim uśmiechem i z zapałem zabrał się do rysowania.

Mara_Jade pisze...

Yuya w połowie swojego rysunku spojrzał Takano przez ramię i długo patrzył jak on rysuje w ciszy.
- Tatuś... jesteś najlepszym rysownikiem - oznajmił cicho.

Mara_Jade pisze...

- Chcę - odparł chłopiec szeptem nadal patrząc z zafascynowaniem na powstający rysunek. - Wujek ładnie wygląda - oznajmił z wielkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie wiem jak jest najlepiej - odparł chłopiec, nie bardzo rozumiejąc pytanie. Bo przecież to od 'artysty' zależało. - Wujek ma temperaturkę? A czemu?

Mara_Jade pisze...

- Ale musi mieć gorączkę? - chłopiec spojrzał na Takano zmartwiony, ale chwilę później przyglądał się obrazkowi z uśmiechem. - A mogę wujka przytulić?

Mara_Jade pisze...

- To się przytulę - obiecał i po cichu, ostrożnie położył się obok Tomo, przytulając go mocno. - Kocham cię wujku - szepnął jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo, bo już bym chciał żeby wujek był zdrowy - przyznał chłopiec, jeszcze chwilkę leżąc przy Tomo, po czym wstał i skinął główką. - Na foteliku?

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatusiu - usiadł posłusznie na fotelu, tak jak zawsze na nim siadał, wtapiając sie w niego mocno, bo fotel był zdecydowanie dla niego za duży. - A dużą wycieczkę?

Mara_Jade pisze...

- I polecimy samolotkiem? - chłopiec spojrzał na niego dużymi oczkami. - Tatusiu a będę mógł usiąść przy okienku?

Mara_Jade pisze...

- Taak! - chłopiec wyszczerzył się do niego mocno. - I kangurki zobaczymy - dodał znowu. - I misie koala też - zaklaskał w dłonie wyraźnie podekscytowany.

Mara_Jade pisze...

- przepraszam - zawstydził śę zaraz, nie chcąc przeszkadzać tomo, który jednak miał mocny sen. Spał smacznie, otulając się tylko coraz mocniej kołdrą.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś... jesteś super - chłopiec wtulił sie w niego patrząc na rysunek z równym zachwytem. - Jest super, ale ja nie jestem taki ładny...

Mara_Jade pisze...

[mou... tęsknię...]

Mara_Jade pisze...

- Nie prawda... wujek wierzy że jest przystojny - odparł Yuya, ale wziął od Takano rysunek i poszedł go powiesić na ścianę w swoim pokoiku. Tomo otworzył oczka i spojrzał na Takano uśmiechając się delikatnie.
- Kochanie? Czekoladka gorąca może? - zaproponował nieśmiało.

Mara_Jade pisze...

- Poleżę - obiecał mu Tomo, nie ruszając się z łóżka ale trzy minuty później jednak z niego wstał. - Uhm Taka-chan? - zawołał go siedząc na kanapie. - Uhm dostawisz mi wózek? - zapytał. - Chciałem iść do łazienki - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

Tomo w tym czasie pojechał do łazienki i wrócił z niej dość szybko wracając na kanapę. Uśmiechnął się do Yuyi, kiedy chłopiec włączył im Shreka.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego, ciesząc się że ma ich oboje przy sobie i pijąc czekoladkę śmiał się wesoło z bajki, którą znał już na pamięć.

Mara_Jade pisze...

Tomo ucałował go w czółko kiedy ten zasnął i okrył go mocno kocykiem, bo kołderką okrywał Yuyę i siebie. Podłożył Takano pod główkę podusię i wtulił się w Yuyę.
- Pooglądamy Shreka po cichu, dobrze? - uśmiechnął się do niego. - Tatuś musi pospać.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, pokaż skarbie - zgodził się ochoczo. - A narysujemy tatusia? - zaproponował zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ojej, jest piękny. Ładnie mnie przedstawiłeś - zachwycił się jego rysunkiem. - Mogę go sobie zatrzymać? - zapytał zaraz z uśmiechem. - Hm... to chodź, ja też spróbuję go narysować. Tatuś potem oceni. Nie powiemy mu kto rysował który. Co ty na to? - zaproponował z delikatnym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Tomo tymczasem przerysowywał Takano na postać z mangi bo tylko tak potrafił rysować. Chociaż odrobinkę.
- Matko... wychodzi mi straszny macho z tatusia - pokazał fragment rysunku Yuyi, śmiejąc się przy tym troszke.

Mara_Jade pisze...

- No proszę... buzia oddaje charakter taty - pogłaskał go po głowie. - Niezły z ciebie artysta.

Mara_Jade pisze...

- Spodoba się na pewno - ucałował go w policzek. - A jak nie to obetniemy mu włoski jak będzie spał w akcie zemsty - dodał ze śmiechem. - Spokojnie skarbie na pewno mu się spodoba.

Mara_Jade pisze...

- Przespałeś całego Shreka kotek - pogłaskał go po rozczochranej głowie Tomo. - Zobacz co narysowaliśmy - podał mu oba rysunki, a Yuya wskoczył na kanapę, czekając na werdykt.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę tato?- chłopiec wypuścił powietrze od wstrzymywanego napięcia i wtulił się mocno w niego. - A mogę się iść pobać z pieskami na podworku?
- Oh wzorowałem cię na Son Goku węc tak wyszło...

Mara_Jade pisze...

Tomo zaczerwienił się okropnie.
- Bo jego ciało umiem rysować - burknąl. - To był mój bohater jak byłem w podstawówce. nauczyem sie go rysować - wyjaśnił. - No i o...

Mara_Jade pisze...

- Na nic - przyznął cicho Tomo, kładąc się na poduchach i obejmując go mocno. - Ciebie - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Taka tyci tyciu? - upewnił się że nic większego nie dostanie, przytulając się do niego mocniej. - Taka-chan? Uhm a moge sobie popłakać?

Mara_Jade pisze...

- Nie, tylko... tylko tak bardzo się bałem, że was zostawię... tak bardzo mi ulżyło że jednak tego nie zrobię - wyjaśnił chowając głowę w jego pierś i przełykając sicho łzy, długo wstrzymywane.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem, tylko... tylko naprawdę się bałem - powtórzył cichutko, jeszcze chwilę mu płacząc ale w końcu ocierając łzy. Ulżyło mu.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Taka-chan. Cieszę się z tego - oświadczył całkowicie poważnie. - Strasznie mocno - ucałował jego wargi i brodę.

Mara_Jade pisze...

- Nie wybaczę i jak będę miał trochę siły to dostaniesz klapsy na goły tyłek - zażartował z nutką groźby w głosie, zaraz chichocząc pod nosem i puszczając go.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak będę miał to sobie odbiję - dodał robiąc z siebie rulon w kołdrze i nie dając mu szansy przytulić się na nowo. Co za dużo to nie zdrowo.

Mara_Jade pisze...

- To twoja kara za zostawienie mnie na tę chwilę. A widzisz? Nawet kiedy nie mam siły mogę cię ukarać - wybuchnął dźwięcznym śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Mogłeś to zrobić z kanapy - pokazał mu język, dobrze się przy tym bawiąc, po czym odturlał się i wtulił się w podusię.

Mara_Jade pisze...

buuu buuu

Mara_Jade pisze...

[jak minął deszczowy dzionek? :)]

Tomo już nic nie odpowiedział, padając na podusie i czekając na kolacyjkę. Zjadł troszkę posłusznie, po czym poszedł spać.
***
Trzy tygodnie później Tomo na liczniku miał już 47 kg i nie był już taki słaby. Nadal jednak nie chodził do pracy (przykazanie Takano, który niezwykle go przy tym pilnował). Tego dnia, Yuya został na noc u dziadka, bo zażyczył sobie oglądania przez teleskop gwiazd spadających z nieba, toteż Tomo w trakcie w którym Takano pojechał zawieźć małego ze szkoły do dziadka, przygotował dla niego kolację. Przebrał się też w mundurek szkolny postanawiając zrobić mu niespodziankę. Sam też miał ochotę na trochę szaleństwa. Wciągał ostatnią podkolanówkę, kiedy usłyszał przekręcany kluczyk w drzwiach. Z bananem na ustach pobiegł się z nim przywitać, rzucając mu się w ramiona i całując go mocno.
- Ne, ne... zgłodniałeś sensei? - zapytał go słodko.

Mara_Jade pisze...

- Moja słodka tajemnica - ustawił jego buty w rządku z pozostałymi i odebrał mu kurtkę, zapraszając zaraz do środka. - Czego się napijesz, sensei? - nie zapomniał o swojej 'roli'.

Mara_Jade pisze...

Skinął głową, robiąc mu herbatkę i za chwilę przynosząc ją wraz z obiadkiem.
- Dzisiaj na obiad kuchnia włoska. Zapiekanka z makaronów, pieczarek, boczku, kurczaczka i sera. Z sosem beszalemowym - uśmiechnął się delikatnie, klękając przed nim. - Z dodatkiem - dodał odpinając jego rozporek i biorąc jego przyrodzenie do ust.

Mara_Jade pisze...

Operował sprawnie językiem, pieszcząc każdy kawałek jego przyrodzenia. Szybko poczuł smak jego nasienia w ustach. Oblizał sugestywnie usta.
- Mhm - uśmiechnął się całując go lekko i wracając do swojego obiadku.

Mara_Jade pisze...

- Sensei... a wyglądał jakbym miał dosyć? - zapytał uśmiechając się lekko do niego i oblizując wargi raz jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- To zalezy od ciebie sensei - uśmiechnął się niewinnie. - Pokierujesz mną sensei? Ja... jestem... trochę niedoświadczony - wyjaśnił mrugając i czerwieniąc się okropnie.

Mara_Jade pisze...

Tomo zjeżył się na to pytanie patrząc na niego jakby nie rozumiejąc. Zamrugał kilkakrotnie.
- To...to zależy co sensei rozumie pod tym pojęciem - wybrnął z pytania.

Mara_Jade pisze...

- Myślę...że w przeciągu mojego życia zasłużyłem na karę - przyznał szczerze, odpijając mu trochę herbatki.

Mara_Jade pisze...

- ale prawdę ci mowię sensei - burknął zagryzając wargę by nie wypaść z roli. Wciągnał powietrze głośno, kiedy Takano dotknął jego uda. - Nie...nieodpowiednią dla... - odchrząknął rumieniąc się mocno. - Ucznia... - burknął, koronkowe stringi ubrał tylko i wyłącznie dla radochy Takano.

Mara_Jade pisze...

- Ciesz się rumiencami póki są - zachichotał cicho, wciągając zaraz powietrze, kiedy ten dotknął jego przyrodzenia. Nic na to nie poradził. Był wyposzczony i niezwykle podniecony a jego postanowienie dać Takano się pobawić wcale mu nie pomagało.

Mara_Jade pisze...

Tomo zacisnął pięćci na kanapie, zamykając oczy i oddychając zdecydowanie szybciej niż ustawa przyzwalała. Bliskość Takano działałą na niego elektryzująco. SIłą woli zatrzymywał swoje biodra od niekontrolowanych ruchów. Nie chciał mu psuć zabawy.

Mara_Jade pisze...

TOmo jęknął w końcu cicho, zaraz starając się zagryźć wargę. - Sensei... Taka-sensei - jęknął głośno wzdychając przy tym przeciągle.

Mara_Jade pisze...

- Mhm - Tomo odwdzięczył się tym samym, kiedy już uspokoił oddech. Uśmiechnął się delikatnie, sięgając dłońmi po swoją prowokującą bieliznę i czekając na pozwolenie. - Ne, sensei? Zdałem już?

Mara_Jade pisze...

- Test - pokazał mu język schodząc na dół i wchodząc mu na kolana. - Zdałem sensei? - popieścił go oddechem, całując go po szyi raz za razem.

Mara_Jade pisze...

- Z rysowania - szepnął mu do ucha. - Nie podobał ci się Songo alla Taka-sensei... więc odpracowuję to inaczej - mrugnął do niego z delikatnym uśmiechem błądzącym mu po ustach.

Mara_Jade pisze...

- Hm... w kuchni, na pralce i w łóżku? - zaproponował trzy miejsca całując go za uszkiem. - Kocham cię, sensei...

Mara_Jade pisze...

- Ja tylko... chcę żeby to sensei dziś przejął pałeczkę - wywrócił oczyma, wstając mu z kolan i wygładzając ładnie spódniczkę.

Mara_Jade pisze...

- Sensei żąda, ja wykonuję - ukłonił mu się delikatnie zagryzając wargę.

Mara_Jade pisze...

- Jakbym czegoś nie chciał to bym ci powiedział - szepnął mu na uszko podając mu rękę i pomagając wstać z podłogi. Złączył ich usta w pocałunku.

Mara_Jade pisze...

- Chciałem ci zrobić przyjemność sensei - ucałował go w nosek. - Będziesz musiał pokierować niedoświadczonym uczniem.

Mara_Jade pisze...

- Jak już mówiłem - zagryzł wargę, kiedy go ścisnął, bo prąd przepłynął przez jego plecy. - Ja dzisiaj wykonuję twoje polecenia - szepnął mu do ucha. - Sensei, trochę władzy noo - poradził mu.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... nie, po prostu zasłużyłeś na nagrodę - zaśmiał się cichutko, całując go mocno. - KOrzystaj z niej mądrze - pogroził mu palcem przed noskiem.

Mara_Jade pisze...

Tomo prawie spadł od tych doznań, szybko się podniecając. Nie mając co zrobić z rękoma, podeprał się z tyłu dysząc ciężko.
- Sensei... nagroda jest przed tobą - wydyszał ledwie się trzymając.

Mara_Jade pisze...

- Za takie męczarnie ze mną - odparl cicho chlopak łapiąc go trochę za szyję by mieć pewnosc że nie spadnie,. Zamńął oczy oddychając ciężko ale głęboko i jęcząc cicho.

Mara_Jade pisze...

Tomo wyprężył mu się w końcu krzycząc jego imię i wpadając mu mocno w ramiona.
- Mhm ale nagroda i tak się ci należała - szepnął uśmiechając się niecoe.

Mara_Jade pisze...

- poujeżdżam - obiećął z uśmiechem. - Ale wiesz... następnym razem jak się przebiorę musisz ladnie w swoją rolę wejść - poprosił go całując jego usta.

Mara_Jade pisze...

- Ja cieęęż strasznie mocno kocham - ucalował go z pasją, po czym przytulił się mocniej z delikatnym uśmiechem. - Kocham cię, kocham.

Mara_Jade pisze...

Zamruczał z przyjemności, a kiedy Takano położył go na łóżku, pociągnął go obok siebie, masując od razu kolanem jego przyrodzenie. Skubał jego wargę, wpatrując się w niego z pożądaniem.

Mara_Jade pisze...

- To będą wiedzieć że dobry seks był - pokazał mu zawadiacko język chichocząc pod nosem. - A ja wiem że ty mnie kochasz - pocałował go w nosek, schodząc ustami niżej i rozpinając mu koszulę, pozbawiał go niej.

Mara_Jade pisze...

Jęknął cichutko obracając się z nim na łóżeczku i siadając na nim.
- Mhm kotek ale będziesz mi musiał trochę pomóc jak się zmęczę - szepnął zaczynając go ujeżdżać.

Mara_Jade pisze...

Tomo starał się utrzymywać tempo, cały czas dość szybko go ujeżdżając. Oddychał urywanie, szybko czując podniecenie. Przyspieszył trochę, ale w którymś momencie pociemniało mu pod oczyma więc zwolnił trochę.

Mara_Jade pisze...

- Trochę pociemniało mi przed oczyma i kręci mi się w głowie - wysapał nadal starając się go ujeżdżać, poddał się jednak po kilku razach.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, chciałem żeby ci dobrze było - szepnął wstydząc się, że nie dał rady dokończyć. - Przepraszam Taka-chan... - szepnął, dochodząc chwilę później. - Uhm a wykąpiemy się razem? Mogę wtedy zasnąć?

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę zły nie jesteś? - zapytał cicho wtulając się w niego. Nie miał nawet siły się podnieść z łóżka. - Uhm a czemu? Nie lubisz jak śpię w wannie?

Mara_Jade pisze...

- Bo nie... skończyłem, a ty się tak na to cieszyłeś - wymamrotał cichutko, czerwieniąc się ze wstydu. - Uhm spróbuję nie zasnąć, ale chciałbym się z tobą umyć.

Mara_Jade pisze...

Usiadł na łóżku i wyciągnął łapki chcąc na opka. Nic na to nie mógł poradzić, że zwyczajnie nie miał już na nic sił. Wtulił się w niego przymykając mimowolnie oczy.
- Było fajnie, podobało mi się - zgodził się z nim. - Ale...nadal kręci mi się w głowie - pożalił mu się.

Mara_Jade pisze...

- A ty będziesz się mną opiekował mocno wtedy? - zapytał z delikatnym uśmiechem, ocierając krew z nosa. Dzwonił z tym do mamy, kiedy Takano był w pracy i jego mama przyjechała go zbadać. Doszła do wniosku że to reakcja organizmu na przemęczenie.

Mara_Jade pisze...

- Chyba trochę tak - przyznał, przytulając sie do niego. Oparł glowkę o jego pierś. - ale było warto - usmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Byłem bardzo - ucałował go w policzek, pomagając mu na tyle na ile mógł. - Będę mógł jutro sobie długo pospać? - zapytał go z nadzieją.

Mara_Jade pisze...

- Ale już żadnego seksu - pogroził mu palcem z rozbawieniem, po czym kichnął i znów wytarł nos. - Eh... kotek? Nie chcę cię martwić, ale... ja muszę do łóżka - szepnął wtulając się w niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął mu jeszcze, leżąc w łóżeczku, wtulając się w niego i całując go delikatnie. Zamknął oczka zasypiając.

Mara_Jade pisze...

Tomo spał długo, pierwszy raz nie miał koszmarów, pewnie zbyt zmęczonym będąc dla koszmarów. Nic mu się nie śniło. Obudził się dopiero o 12 w południe, będąc już sam w łóżeczku. Przeciągnął się ale nie wyszedł z uśmiechem leniuchując.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie boli mnie - odparł siadając i przytulając się do niego jeszcze na chwileczkę. - Boli mnie tam na dole - uderzył go leciutko w ramię. - Nie dobry ogierek.

Mara_Jade pisze...

- Drugi - przypomniał mu ale zaraz ucałował go lekko. - Sensei będzie musiał mnie jakoś ukarać - puścił do niego oczko, padając znów na podusie. - A dostanę tosta z Nutellą?

Mara_Jade pisze...

- U ciebie w domku, kiedyś. Za szybko się poruszałeś i poprosiłem cię żebyś zwolnił, pamietasz? - ucałował go znowu. - Ale to nic, jest ok - dodał.

Mara_Jade pisze...

- Następnym razem ciebie będzie bolało - zastrzegł sobie, że jego kolej na zabawę z jego seksowną dziurką. - Herbatkę do tościka z nutelką poproszę.

Mara_Jade pisze...

- Skarbie ale ja cię nie pytam o zdanie teraz - odparł spokojnie Tomo, wracąąc na podusie i zamykając oczka. - Ja ci tylko oświadczam.

Mara_Jade pisze...

- Nie będziesz miał wyjścia - stwierdził na to tylko Tomo, nic więcej nie dopowiadając.

[dobranoc]

Mara_Jade pisze...

- Zobaczysz - odparował tylko Tomo nie chcąc już teraz o tym rozmawiać. Wziął tościka smakując go zaraz i popijając go herbatką. - Mhm dobry - oznajmił z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Ale to na deser kotek, przecież wiesz że mój żołądek jest skurczony bardzo i on nie chce się bawić... nie chce współpracować - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Jestem na tak - odparował zaraz Tomo powoli kończąc śniadanko swoje i wychodząc z łóżka. - Pójdę się przebrać i wyjdę na spacer z psiakami, ok? - upewnił się że Takano nie ma nic przeciwko.

Mara_Jade pisze...

- Boli ale nie chcę siedzieć w domu - odparł spokojnie. - Pójdę z psiakami na plażę i za godzinę będziemy z powrotem.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze. Twój tata jest nadopiekuńczy i właśnie jestem na niego obrażony - odparł zgodnie z prawdą, przytulając mocno Yuyę do siebie. - Nie pozwolił mi iść na spacer - fuknął patrząc na Takano z lekką złością, bo potrzebował zostać chwilę sam, odetchnąć i mu zabroniono. - Ah to... dostałem wysypki kochanie. Balsam pod prysznic mnie uczulił - westchnął czochrając maluszka po głowie. - Lepiej mi opowiedz jak było u dziadka. Widziałeś spadające gwiazdy? Dużo ich było?

Mara_Jade pisze...

Wywrócił oczyma, nic DO Takano już nie mówiąc tylko interesując się Yuyą.
- Kochanie nic mnie nie swędzi ani nie boli - uśmiechnął się do niego. - To takie uczulenie skórne. Zejdzie po kilku dniach - obiecał mu ze śmiechem. - Hm... a co to za życzenia? Zdradzisz mi jakieś?

Mara_Jade pisze...

- Na pewno kochanie - ucałował go w czółko, wstając z łóżka. - Przebrał się szybko, ubierając na siebie bluzę tak by troszkę zakryć malinki. - Hm szkoooda - westchnął przeciągle. - No ale będę trzymał kciuki żeby się spełniły - obiecał mu to.

Mara_Jade pisze...

Tomo poprawił łóżko, posprzątał trochę w pokoju i wyszedł z niego.
- Wychodzę - oznajmił tylko Takano, ubierając buty i biorąc ze sobą fajki. - Wrócę na obiad - obiecał uśmiechając się łagodnie do Yuyi.

Mara_Jade pisze...

- Nie rzucę ich - odparował chłopak patrząc na niego wilkiem. - Nie ma w ogóle takiej opcji - fuknął. Alkoholu nie, prochów nie, fajek nie? Odbiło im zupełnie. - Kupię sobie nowe jak mi ich nie oddasz - burknął na niego.

Mara_Jade pisze...

- Wiesz, jestem dorosły, a ty jeszcze nie jesteś moją rodziną, więc to ze mną powinien lekarz o tym rozmawiać. Słowem mi nie wspomniał - oznajmił, zaciskając pięści. - Wychodzę, ale nie wiem czy wrócę na obiad - mruknął chłodno, zamykając za sobą drzwi. Był wściekły i nie zamierzał tego dłużej ukrywać. Pierwsze co zrobił to jednak poszedł sobie kupić fajki.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrzebował czegoś, kogoś... na czym mógłby się wyładować. Miał dość tego, że traktowany był jak dziecko i postanowił uwzględnić to podczas kolejnej wizyty u lekarze. To kurwa w końcu tajemnica zawodowa. Nie mieli prawa omawiać jego stanu zdrowia z kimś spoza rodziny. Zapalił papierosa z czysta premedytacją, kiedy już zabrakło mu sił na bieganie. Opadł na piasek zaciągając się dymem nikotynowym. Nie zamierzał z tego rezygnować.
***
- Tatuś? - Yuya usiadł obok Takano, kiedy już zjedli okonomiyaki. - Ale wujek wróci, prawda? Nie zostawi nas? Czemu wy się ciągle i ciągle kłócicie? - zapytał go cichutko, popijając sok pomarańczowy.

Mara_Jade pisze...

- Ale przecież tatuś się martwi o mnie też - chłopiec usiadł Takano na kolanach i przytulił go mocno do siebie strasznie się o niego martwiąc. - Wujek nie powinien tak się złościć - wyszeptał.

Mara_Jade pisze...

- A tatuś lubi kontrolować? - zapytal go maluch, by zaraz przytulić się do niego mocniej.
***
Tomo wrócił do domu dopiero po 21. Zsunął buty i poszedł od razu do łazienki. Wziął szybki prysznic i bez słowa wszedł do kuchni, żeby zrobić sobie coś do jedzenia. Było nie było, nie chciał znów za mocno schudnąć.

Mara_Jade pisze...

- Nie dziękuję. Sam sobie coś zrobię - odparl tylko, rozbijając jajko w miseczce. Wraz z boczkiem i cebulką zrobił sobie pyszną jajecznice. - Śpię na kanapie - oznajmił mu tylko, robiąc sobie herbatę i biorąc jeszcze kawałek chleba.

Mara_Jade pisze...

- Znowu wszystko musi być po twojemu? Będziemy teraz kłócić się o kanapę? - zapytał go chłodno. - Śpij gdzie chcesz, prześpię się w piekarni - fuknął na niego kończąc jeść. - Moja tym bardziej nie - warknął na niego. - Zamierzam uświadomić lekarza że obowiązuje go tajemnica lekarska - dodał chłodno.

Mara_Jade pisze...

- Nie możesz iść dzisiaj do siebie, bo Yuya spanikuje - mruknął tylko Tomo, idąc do salonu i siadając z herbatą na kanapie. - To źle założył. Poza tym jakby nie patrzeć sprawy zdrowia pacjenta omawia się przy zainteresowanym chyba że ten jest niepoczytalny. Do niepoczytalnego jeszcze trochę mi brakuje - mruknął lodowato.

Mara_Jade pisze...

- No tak, oczywiście - wywrócił oczyma włączając telewizję i więcej nie mówiąc. Już rano mu Takano podpadł tą jego nadopiekuńczością, a teraz tylko dolewał oliwy do ognia.

Mara_Jade pisze...

- Zostaw mnie dzisiaj, nie odzywaj się do mnie - poradził mu tylko nie mając ochoty na jedzenie. - Jestem wściekły. Kipię ze złości. I dla twojej wiadomości i wiadomości zasranego lekarza nie zamierzam rezygnować z fajek - obrzucił go szybkim spojrzeniem, po czym wstał i poszedł do 'studia' nagrań, zamykając się w środku na kluczyk. Uderzył pięścią w ścianę, czując łzy w oczach. - Jasna cholera. Nie nadaję się na związki - odłożył pierścionek zaręczynowy na konsolki, zanim wszedł jeszcze dalej i usiadł na podłodze zajmując się już tylko muzyką.

Mara_Jade pisze...

Tomo spędził w studiu całą noc, nie wychodząc z niuego ani na chwilę. Nad ranem zasnął na podłodze, budząc się dopiero koło 10. Skrzywił się będąc całkowicie obolały i wstał podchodząc do drzwi. Chciał je otworzyć, ale zrezygnował siadając na ziemi i opierając się o nie plecami. Odetchnął głęboko. Nie chciał wracać do rzeczywistości. Wyciągnął z kieszeni telefon i wystukał numer Juna.
- Cześć - odezwał się cicho. - Co robisz? - zapytał nie wiedząc właściwie po co do niego dzwoni.

Mara_Jade pisze...

- Ah tak, mówiłeś - przypomniał sobie, oddychając ciężko. - No nic, nic się nie stało - uśmiechnął się lekko starając się brzmieć dobrze. - Baw się dobrze i pozdrów Ryu.

Mara_Jade pisze...

- Komponowałem całą noc i jestem trochę nie wyspany - usprawiedliwił swoją kondycję, gryząc się zaraz w język. Shit. Przecież Jun wie, że w tak szaleńcze zapędy twórcze zapędzają go tylko jakieś wyimaginowane problemy. - Eh nic mi nie jest - westchnął ciężko. - Zwyczajnie czuję się trochę jak w klatce. Jakby każdą rzecz mnie dotyczącą omawiano z Takano a nie ze mną. I nawet go pytam... rozumiesz to... pytam go czy coś mogę zrobić w swoim domu. Nie chcę już być w związku.

Mara_Jade pisze...

- Nie mówią mi niczego - odparł zaciskając mocno wargi. - Wkurza mnie to - mruknął nieco chłodniej. - Bardzo - dodał zaciskając trochę mocniej pięść i powoli wypuszczając powietrze z płuc. - Eh nie mogę, chemię mam za tydzień - przypomniał mu. - Poza tym... to ja coś do niego mam, on do mnie nic. To mnie znowu jest nie dobrze. To ja się nie nadaję do związku a nie on.

Mara_Jade pisze...

- Zapytam czy będę mógł - mruknął, zanim zdążył pomyśleć co mówi. - Uhm nie mogę wyjść ze studia... - dodał ciszej. - Jakoś tak nie mogę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm chyba mi się wszystko pomieszało w głowie - przyznał mu się czując łzy na policzkach. - Jun ja kończę ok? Nie będę ci ryczał w słuchawkę. Baw się dobrze z Ryu - uśmiechnął się lekko, rozłączając się.

Mara_Jade pisze...

Tomo otarł szybko łzy, starając się już nie płakać, kiedy odebrał telefon.
- NIe musisz się martwić. Nie jestem na etapie robienia sobie czegoś... - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- To przestań. Nie chcę ci psuć weekendu - wymamrotał cicho. - Proszę nie zawracaj - dodał spokojnie. - Ja stąd wyjdę...kiedyś... tylko nie zawracaj - poprosił go. - Nie mogę z nim porozmawiać, bo się ciągle złoszczę jak zaczynamy. No i on nie rozumie o co mi chodzi.

Mara_Jade pisze...

- Ale to było wczoraj, dzisiaj już tak fajnie nie jest - wymamrotał ciężko. - I to moja wina.

Mara_Jade pisze...

- Nie pozwolił mi iść z psiakami na spacer, bo bolał mnie tyłek. Mimo, że mówiłem mu że nic mi takiego nie jest. Nie bolał aż tak - wymamrotał. - I potem zabronił mi palić papierosów bo tak kazał mu lekarz, ale mnie o tym zapomniał poinformować.

Mara_Jade pisze...

- Paliłem już i nie zamierzam z tego rezygnowć, a z lekarzem sobie porozmawiam o tym wszystkim - fuknął do słuchawki. - Po prostu już mam dość.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja wiem ile mogę. Znam siebie. Czemu nikt tego nie widzi? - zpytał go cicho. - Przecież się staram, jem, nie marudzę, nie wymiotuje... a i tak jestem uważany przez was za dziecko. Nawet małego Yuyi, Takano tak nie kontroluje.

Mara_Jade pisze...

- To niech przestanie - wymamrotał. - Ja go tak nie kontrolowałem jak leżał w szpitalu i trochę po nim - wymamrotał. - Poza tym nie będę rzucał palenia. MOże to sobie z głowy wybić. Za bardzo lubię palić,

Mara_Jade pisze...

- Oh pogadam, możesz być tego pewien. Jak mnie wkurzy to straci robotę za wyjawianie tajemnic lekarskich... to jest pogwałceniem praw pacjenta - wywrócił oczyma. - A z Takano nie porozmawiam... boję się - wymamrotał. - Że jak mu coś powiem to on przestanie mnie kochać bo jestem... niegrzeczny.

Mara_Jade pisze...

- Ale nią jeszcze nie jesteśmy i wolałbym żeby z nim nie rozmawiano o moim stanie zdrowia, uprzednio nie robiąc tego ze mną - wymamrotał uparcie, oddychając głęboko i wstając z podłogi. - Uhm baw się dobrze Jun - uśmiechnął się, zbierając wszystkie papiery z podłogi. - Pójdę coś zjeść - odetchnął głęboko, przekręcając kluczyk w drzwiach i wychodząc poza 'bezpieczny' obszar. Rozłączył się z przyjacielem, chowając telefon do kieszeni.

Mara_Jade pisze...

Tomo odetchnął głeboko wchodząc do salonu. Yuya siedział, rysując coś zawzięcie, więc uśmiechnął się do niego.
_ Gdzie poszedl tata? - zapytał chłopca.

Mara_Jade pisze...

- Hm no dobrze - skinąl głową i poszedł do kuchni. Zerknął do lodówki i wyciągnął sobie panna cottę, uznając że jednak ją zje. Wraz z nią wrócił do salonu siadając na fotelu.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że ci pomogę - skończył jedzenie deseru i usiadł obok chłopca spoglądając na rysunek. - Mhm śliczny. Masz talent - ucałował go w policzek, przytulając go mocno do siebie. Odetchnął głęboko widząc rysunek chłopca. - Ne Yuya... gdzie wolałbyś mieszkać? Tutaj czy w domku tatusia?

Mara_Jade pisze...

- Hej kochanie... nie chodziło mi o taki wybór - jęknął Tomo odkładając rysunek chłopca i biorąc malucha na kolana. Wtulił go mocno do siebie, kołysząc lekko w ramionach. -Pytałem tylko gdzie wolałbyś mieszkać. W którym domku - odparł. - Bo to oczywiste że z tatusiem i ze mną - ucałował go w czółko.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - poczochrał go po włoskach. - Więc będziemy mieszkali tam na lato i na święta i inne okazje - uśmiechnął się lekko. - Dobrze? - zapytał spokojnie. - Oczywiście, jeśli tata się zgodzi - dodał odruchowo, zaraz zaciskając wargi i zastanawiając się kiedy stał się taki grzeczny.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też maluchu i to bardzo - ucałował go w czólko. - Co zrobimy na kolację? - zapytał gO> _ Może domową pizzę?

Mara_Jade pisze...

- Zostawimy i możesz ale wręcz musisz pomóc w kuchni kochanie - odparł wesoło Tomo. - Więc najpierw musimy iść po odpowiednie składniki. Sprawdzimy co mamy w domku i dokupimu resztę.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - zasał€óął mU Tomo, siadając wygodniej i pomagając mu odóć z lekcjie.

Mara_Jade pisze...

- Kupimy, co tylko będziesz chciał - wziąl chłopca za rączkę, podając mu listę produktów. - Pomożesz mi je wybrać? - zapytał z lekkim uśmiechem, kiedy dotarli do sklepu.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest szefie - Tomo skierował się w stronę regału z przetworami serowymi i innymi mlecznymi. - Hm masz ochotę na czekoladowe mleko? - zapytał pakując serek i dwa czekoladowe mleka na drogę powrotną. - Ok, no to teraz do kasy.

Mara_Jade pisze...

- NaprAWDĘ? - Tomo spojrzał na niego zaskoczony. Podał chłopcu mleczko, otwierając swoje. - Na zdrowie - stuknął się z nim buteleczkami. - Hm to musze się postarać, żeby ci się to za szybko nie znudziło - wziął od niego cięższą torbę.

Mara_Jade pisze...

- Ojej nie za dużo skarbie? - zapytał z lekkim uśmiechem, wybierając trochę bardziej okrężną drogę do domu i spacerując z Yuyą brzegiem oceanu. - Jeśli tylko będziesz chciał to nauczę cię grać na gitarze - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Oj kochanie, ty masz jeszcze czas - objął go ramieniem. - To może zrobimy tak... spróbujesz wszystkiego i potem będziesz robił po kolei. Najpierw to co ci się spodobało najbardziej, jak już się nauczysz to kolejna rzecz. Co ty na to?

Mara_Jade pisze...

- Już za chwilkę. Najpierw odgrzejemy obiadek. Leć umyj rączki. Odgrzejemy obiadek, zjemy go i zaczniemy gotowanie dobrze? - wstawił obiadek do piekarnika.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, wykąpię się - schował pizzę dla Takano do lodówki i napisał mu o tym karteczkę, którą przyczepił magnesem na lodówkę. - No to chodź - złapał małego za łapke i poszedł z nim do łazienki, napuszczając wody i wchodząc z nim do środka.

Mara_Jade pisze...

- Oh faktycznie - uderzył się otwartą dłonią w czoło. - Oh trudno - dodał z lekkim uśmiechem. - No to umyjemy ciebie tym płynem, a ja umyję się szamponikiem. Pasuje? - poczochrał go po mokrych włoskach i ochlapał go troszkę.

Mara_Jade pisze...

- A kiedy pójdziemy na basen maluszku? - zapytał go z uśmiechem. - Pokażesz mi jakie postępy zrobiłeś po nauce z tatą co?

Mara_Jade pisze...

- Oj kochanie w przyszły weekend nie dam rady - przeprosił go zaraz. - Będę wtedy w szpitalu - dodał obejmując go mocno ramionami. - Ale nie martw się. To tylko tak hm by się upewnić, że już wszystko jest dobrze.

Mara_Jade pisze...

- W następny będzie dobrze - uśmiechnął się. - Nic mi nie będzie skarbie, nic a nic - pogłaskał go po główce, po czym skinął lekko zaczynając delikatnie myć mu włoski.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno i oczywiście że tak - uśmiechnął się, spłukując chłopcu włoski i szybko się myjąc. - To co? Wstajemy i idziemy spać, co? - zaproponował. - Może pośpisz dzisiaj ze mną?

Mara_Jade pisze...

- Nie będą się śmiać kochanie. A jak będą to powiesz im, że wujek jest bratem tatusia - zaproponował przytulając go lekko. - Wtedy nie powinni się śmiać. Ale się nie martw kochanie. Nie będą się śmiać - pomógł mu się ubrać i poprowadził do łóżeczka, wchodząc do niego razem z nim. - Albo powiedz że jesteś dumny ze swojej rodziny i już. Nie muszą nic więcej wiedzieć, prawda? - pogłaskał go po mokrej jeszcze główce. - Pośpiewać ci trochę?

Mara_Jade pisze...

Tomo pośpiewał mu kilka kołysanek, a kiedy chłopiec zasnął mocnym snem wyszedł z łóżka i ziewając poszedł do kuchni, zrobić sobie gorącą czekoladę. Usiadł z nią w salonie i zaczął czytać książkę.

Mara_Jade pisze...

Tomo przysnął na kanapie, ale kiedy Takano wrócił przebudził się ziewając lekko. Poszedł do kuchni i wstawił wodę na herbatę.
- Co ci takdługo zaszło? - zapytał go cicho,

Mara_Jade pisze...

- Pokażesz? - zapytał go opierając się o szafki i chwilę późnieej zalewając dwie herbaty. - Maluch śpi z nami dzisiaj - poinformował go.

Mara_Jade pisze...

- Zrobił. Śiczny rysunek, ale trochę się martwił, że się będą śmiali z niego - pokazał mu rysunek Yuyi. - Powiedział że nas mocno kocha - spojrzał na zdjęcie. - Ładny.

Mara_Jade pisze...

- No to jak zjesz pójdziesz do łóżeczka. Panna cotta była pyszna - mruknął jeszcze pijąc swoją herbatkę.

Mara_Jade pisze...

Pokręcił przecząco głową, nie chcąc mu się przyznać że tak właśnie było. - Czytałem sobie książkę - odparł zgodnie z prawdą.

Mara_Jade pisze...

- Eh Takano... ja nie jestem dzieckiem. Mogę iść spać kiedy będę chciał - westchnął ciężko zaciskając mocniej palce na kubku z jakiegoś niekontrolowanego strachu.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową, jakoś nie potrafiąc wyluzować. Dopił swoją herbatkę i okrył się kocykiem siadając na kanapie.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się tym razem wcześnie rano. Postanowił upiec chłopakom bułeczki na śniadanko oraz słodkie mochi. Kiedy zapach rozniósł się po domku, zobaczył przecierającego oczki Yuyę na nóżkach.
- Dzień dobry śpioszku - przywitał się z chłopcem. - Dzisiaj na śniadanko świeże bułeczki, a do szkoły dostaniesz mochi z czerwoną fasolą. Pasuje? Mogą być nawet dwa jeśli chcesz się podzielić z Maksiem.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że nauczę - poczochrał chłopca po włoskach i nalał herbatki do jego kubka. - Nakryjesz do stołu kochanie? - zapytał go zalewając kawę dla siebie i herbatkę dla Takano.

Mara_Jade pisze...

- Tak kochanie, obudź tatusia - skinął głową, stawiając na środku stołu talerz z bułeczkami oraz masełko i wszystkie rzeczy z którymi można było posmarować chlebek na stół. Dżem, nutellę, szynkę, serek, serek topiony. Oraz dodał każdemu po jajeczku.

Mara_Jade pisze...

- Herbata ci zaraz ostygnie kotek - dodał Tomo stając w drzwiach. - No i już dochodzi 6.30. A dzisiaj twoja kolej na zawożenie maluchów do szkoły - dodał bo spojrzał na rozpiskę wiszącą na lodówce wcześniej.

Mara_Jade pisze...

- I zrobiliśmy matematykę i japoński i poszliśmy z wujkiem po zakupki i piłem mleko czekoladowe z wujkiem nad morzem i zrobiliśmy pizZĘ> Tatuśąłeś pizze? Dobra bYŁA?

Mara_Jade pisze...

- Taak i wpisaliśmy pizze do mojego zeszyciku z przepiskami - dodał bardzo z siebie dumny.

Mara_Jade pisze...

Tomo tymczasem skończył jeść swoją bułkę i zapakował dla Yuyi mochi, drugie pudełeczko z tym samym szykując dla Takano. Resztę talerzy pozmywał.
- Yuya tylko pamiętaj, nie denerwuj się na plastyce - wręczył chłopcu śniadanko by ten zapakował je do plecaczka. - Będzie dobrze.

Mara_Jade pisze...

- Jak będżę źle to odbiorę telefon i po ciebie przyjadę kochanie - ucałował go w czółko. - Takano, masz bento na stole - odparł widząc mężczyznę.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się do niego Tomo. - Ne... będę mógł po operacji wyjechać na trochę z Junem? - nie mógł się powstrzymać od pytania. Miał mu oznajmić, ale nie potrafił.

«Najstarsze ‹Starsze   3601 – 3800 z 4999   Nowsze› Najnowsze»