piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3801 – 4000 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj zamierzam wstąpić do piekarni. Trochę popiec... dostałem głosy że brakuje w mieście mojej drożdzówki - uśmiechnął się nieco. - Na razie jeszcze nigdzie nie jadę - żachnął się. - Nic nie chcę z miasta.

Mara_Jade pisze...

Tomo wywrócił oczyma, nie zamierzając zakładać chusty, bo go trochę one drażniły. Potem dostawał faktycznego uczulenia. Ubrał tylko długą bluzę i poszedł do piekarni, stukając tylko Takano smsa że ma kupić jakiś inny żel pod prysznic.

Mara_Jade pisze...

_ Tatusiu ale dzisiaj przyjedzie wujek - chłopiec uśmiechnął się szeROKO> _ Motorkiem!

Mara_Jade pisze...

- Ja idę z mamusią do kina proszę pana - odparł chłopiec z uśmiechem. - Yuya też miał iść, ale powiedział że woli z wujkiem wrócić - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyszedł do niego na górę, biorąc sobie stołek do kuchni.
- Dostanę specjalną ofertę, gorącą czekoladę? - zapytał Takano. - Kupiłeś nowy balsam? Eh wczoraj Yuya powiedział że musimy kupić bo ten mnie uczula.

Mara_Jade pisze...

- To malinki - wymamrotał spokojnie. - Tylko kąpałem się z Yuyą i mały się bał że jak umyję się tym balsamem to będzie większe uczulenie.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, że ci smakuje - uśmiechnął się delikatnie, pijąc czekoladkę. - Ano blef musi być.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie wiem, ale póki wierzy to wszystko jest w porządku - ucałował go w usta zlizując z ich kącików słodką fasolę. - Naprawdę ci smakowało Taka-chan? - zapytał cicho. - Yuyi też zrobiłem. Takie drugie śniadanko tez może być?

Mara_Jade pisze...

- To dobrzE> Zamierzam troszkę eksperymentować, wiesz? - uśmiechnął się deliklatnie. - Wrócił na swoje miejsce dopijając czekoladkę - pyszna, dziękuję. Pójdę już do domku, za chwilę będę jechał po Yuyusia.

Mara_Jade pisze...

- Będę - €ńął tylko wychodząc> Wziął swój motor i cłę później był już w drodze po malucha.

Mara_Jade pisze...

Tomo poszalał trochę z Yuyą rozpędzając się odrobinę, ale w granicach rozsądku. Zaparkowali przed domem dobre 20 minut później. Chłopiec był nieźle uchachany.
- Wujek to było super! - oświadczył wesoło. - Kocham cię mocno! - wtulił się w niego i chwilę później wbiegł do domku. - Tatuś! - wskoczył Takano w ramiona. - Tatuś dostałem piątkę z matematyki i nikt się nie śmiał z mojego rysunku.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo bardzo szybko tatusiu - odparł rozentuzjowany. - ale było super, ekstra - wtulił się w niego.
- Taka-chan... położę się na trochę dobrze? - zapytał spokojnie. Otarł krew z noska i położył się na kanapie.

Mara_Jade pisze...

- Ale było fajnie tatuś - chłopiec przyniósł szybko kocyk i poduszeczkę i chusteczki. Tomo pogłaskał go po główce i przymknął oczy, odprężając się na kanapie.

Mara_Jade pisze...

- Itadakimasu! - krzyknął Yuya, a Tomo usiadł i z uśmiechem spróbował dania.
- Dobre kotek - pochwalił go odrobinę.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem, nie ważylem się dzisiaj - odparł spokojnie Tomo. - Zapomniałem - dodał z przepraszającym uśmiechem. - No bo... bo jakoś tak wyszło - wymamrotał.
- Wujek... tatuś czemu wujek się tobie usprawiedliwia? - zapytał z ciekawości Yuya bo nie wiedział czy on też nie powinien tego robić.
- Nie usprawiedliwiam się - mruknął cicho Tomo. - Tylko... tylko wyjaśniam... ne Taka-chan co dodałeś do mięsa że ma inny smak niż zwykle? - zmienił szybko temat.

Mara_Jade pisze...

- Miałeś rację - mruknął chłopak powoli kończąc jeść i zbierając naczynia. - Ty robiłeś, ja zmywam - oznajmił spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się zabierając się najpierw za tę patelnię. Yuya w tym czasie poszedł na dwór z pieskami i do Maksa żeby pobawić się w rycerzy.

Mara_Jade pisze...

- Ne... możemy porozmawiać? - Tomo zebrał się na odwagę, ale nie do końca wiedział czy uda mu się cokolwiek wykrztusić. Postawił herbatkę dla Takano na stole i usiadł na kanapie, okrywając się kocem.

Mara_Jade pisze...

- O mnie... - wymamrotał jeszcze ciszej. - O nasz... ale głównie o mnie... bo to ... bo to ja mam problem - wyszeptał cicho nieco zażenowany że tak rzeczywiście jest. Zamknął oczy. - Ja chyba powoli przestaję samodzielnie funkcjonować - odchrząknął. - Co... mnie dusi...

Mara_Jade pisze...

- Uhm Rozmawiałem z Junem... i... on mi poradził odpocząć. Powiedział, że może za dużo czasu razem przebywamy i potrzebuję przerwy żeby się zdystansować... no bo ty tak bardzo się martwisz że... mam wrażenie, że jak zrobię coś co ci się nie spodoba to odejdziesz, albo uderzysz... chociaż nigdy przenigdy tego nie zrobiłeś to... uhm wszystko mi się pomieszało - przeprosił go chowając głowę w ramionach, bojąc się że na niego krzyknie, albo że go zranił tymi słowami.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem, że nie uderzysz, tylko... to takie nierealne bo każdy... każdy z kim byłem to bił jednak jak coś mu się nie podobało - wymamrotał jednocześnie wymawiając to skąd się bierze ta nieuzasadniona obawa. - Przytulić - wstał z kanapy i usiadł Takano na kolanach.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Taka-chan, tylko... właśnie dlattego to czasem takie nierealne - uśmiechnął się przepraszająco, wtulając łepek w niego mocniej. - Kocham cię - ucałował go jeszcze w szyjkę.

Mara_Jade pisze...

_ Nawet jak pojade na wycieczkę z Junem? - zapytał z lekkim uśmiechem aczkolwiek wciąż niepewnie. - I Yuya nie będzie zły/

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... - chłopak wstał z jego kolan. - Położę się trochę, bo jestem zmęczony - przyznał się, czując nieco zimne drgawki na ciele.

Mara_Jade pisze...

- Ok - pokiwał mu i położył się do łóżka w sypialni, niemal od razu zasypiając. Rozłożył się na nim tak wygodnie, że nawet jakby ktoś chciał dołączyć to nie miał szans.

Mara_Jade pisze...

Yuya wrócił do domku po godzince jak obiecał i szybko poszedł do swojego pokoiku zamykając się w nim. Nie mógł przecież pokazac tacie że płacze. Na dodatek z tak głupiego powodu. Usiadł na łóżku i podciągnął nogawkę spodni patrząc na zakrwawione kolanko i kawałek szkła, który zaraz chciał wyjąć.

Mara_Jade pisze...

- Przewróciłem się jak biegłem z Jolie - odparł zgodnie z prawdą, krzycząc trochę kiedy woda utleniona dotknęła zranionego miejsca. - Boli tatusiu... i popsułem spodnie...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja lubię biegać tatusiu - pociągnął noskiem, przytulając się mocno do mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

- I jutro znów pobiegam - uśmiechnął się do niego szeroko. - Mogę poczytać trochę książeczki?

Mara_Jade pisze...

Nie było mu dane za długo rysować, bo gdy Yuya nie znał jakiegoś znaku to wciąż i wciąż pytał go o nie. Po jednym rozdziale chłopca zmęczyło czytanie i usiadł na podłodze bawiąc się z psiakami.

Mara_Jade pisze...

- Że jest śliczny i będzie wisiał w gablotce na holu żeby wszyscy mogli zobaczyć - uśmiechnal się dumny z siebie. - Tatusiu jak przyjedziesz jutro to wejdziesz do szkoły? - zapytał go zaraz. - Pokażźę ci gdzie wisi, pokaze!

Mara_Jade pisze...

- Jej! Cieszę się tatusiu! - chłopiec wstał i wszedł mu na kolanka, przytulając się do niego mocno. - A wiesz że prace w gablotce na koniec roku są wystawiane do konkursu? Pani mówiła że 3 najlepsze dostaną nagrody!

Mara_Jade pisze...

- Tatuś robi pyszne ciasta i pyszną czekoladę i wszystko mi smakuje. Tylko... tatuś! Powinieneś być milszy dla paniów i panów, którzy kupują słodycze twoje - złapał policzki mężczyzny i uniósł je lekko do góry. - Uśmiechaj się bardziej - poradził mu jak mały znawca. - Bo ja słyszałem... że niektórzy się boją tatusia... - wyjaśnił, a chwilę później do pokoju wszedł Tomo w samych spodniach od dresu. Był spocony i patrzył na Takano z lekkim przerażeniem.
- On tu jest - wyszeptał. - Coś jest nie tak - dodał konspiracyjnie. - On nie powinien tu być bo nie żyje a jest - zadrżał. - I strasznie tu gorąco...

Mara_Jade pisze...

- Uhm... poleżysz ze mną póki nie zasnę? - zapytał go autentycznie bojąc się wrócić do sypialni.

Mara_Jade pisze...

- A mogę jakąś bluzę? - zapytał siadając na kanapie i z braku misiów i poduszek, biorąc Yuyę na kolana żeby się w niego wtulić bardzo mocno. Chłopiec nie zaprotestował.

Mara_Jade pisze...

- Gome, strasznie się boję - nie wziął jeszcze szklanki do rąk, bo za bardzo mu się trzęsły. Puścil jednak Yuyę, uznając że trochę za mocno go trzyma. Otulił się bluzą Takano jeszcze trzęsąc się troche.

Mara_Jade pisze...

Wtulił się w niego nieco mocniej i chwilę się nie odzywał. Dopiero po dłuższej chwili upił łyk wody i zabrał się za czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Piękny - uśmiechnął się lekko. - Ale trochę nieaktualny będzie niedługo - dodał jeszcze. - Jolie ostatnio bardzo przytyła - dodał z delikatnym uśmiechem. - Badałem ją niedawno... niedługo będziemy mieli szczeniaczki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... nie wiem z kim, ale wiem że będą - uśmiechnął się lekko. - Rozmawiałem już z rodzicami Maksia. Są chętni na zaadoptowanie jednego szczeniaczka.

Mara_Jade pisze...

- Dziadzi możemy dać jednego! - zaproponował wesoło Yuya. - I drugiemu dziadzi też - dodał zaraz. - I jednego zatrzymamy!

Mara_Jade pisze...

- Ale tatusiu jednego zatrzymajmy - poprosił chłopiec. - Proszę, proszę.
- Yuyuś... zastanowimy się jeszcze, dobrze? - Tomo przytulił chłopca do siebie i zmierzwił mu włoski.
- Ja się nim zaopiekuję! Oddam mu pół pokoju! - odparł chłopiec biegnąc do swojego pokoiku żeby w nim posprzątać i pokazać że on potrafi.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem kotek... możemy spróbować. Jeden piesek więcej to chyba nie będzie aż taki problem - uśmiechnął się delikatnie. - Dobrze że Yuya nie chciał wszystkich zatrzymywać.

Mara_Jade pisze...

- Te dwa małe też były jeszcze szczeniakami jak je mieliśmy - dodał spokojnie. - I sobie poradziliśmy, prawda? - ucałował go w policzek i pogłaskał Jolie po główce.

Mara_Jade pisze...

- Im więcej tym lepiej kotek - Tomo wstał z kanapy i zaniósł brudne szklanki do kuchni. - Wracam do łóżka - dodał jeszcze z ciężkim sercem kierując się do sypialni.

Mara_Jade pisze...

- Po prostu się położę - odparł spokojnie idąc już do sypialni i chowając się całkowicie pod kołdrą. Zacisnął mocno powieki po kilku długich minutach w końcu zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Jak tu przesuniemy trochę szafkę to pieskowi będę mógł zrobić łóżeczko - pokazał chłopiec, kończąc porządkować w biurku. - Tatusiu zgódź się, no zgódź się.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatusiu, ale ja się będę nim dobrze opiekował. Obiecuję - szepnął maluch, przytulając się mocno do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale wujek cię przekona tatusiu - ucałował mężczyznę w policzek z wielkim uśmiechem. Przecież on już wiedział, że jak wujek coś chce to tatuś się zgadza. - Tatuś a będziesz się dużo uśmiechał? Mogę ci pomóc zrobić kolacyjkę?

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę za mało - odparł chłopiec. - Ciągle taki zmartwiony tatuś jesteś - chłopiec przytulił go mocno do siebie. - A kolanko już nie boli.

Mara_Jade pisze...

- Już nie boli. Tylko troszkę swędzi ale to nic - uśmiechnął się do niego szeroko. - Tatusiu? Zagramy w twistera?

Mara_Jade pisze...

- To wujek pokręci - rzucił szybko, biegnąc do sypialni i budząc biednego Tomo. - Wujek pokręcisz kółkiem?

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało - Tomo przetarł zmęczone oczy i wstał z łóżka. - Co mam pokręcić? - zapytał z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Oj ale mogę pospać później - ziewnął nieco a Yuya szybko przeprosił ale i tak przyniósł twistera.

Mara_Jade pisze...

- Nie usprawiedliwiam, tylko widzę jak maluch się cieszy - odparł spokojnie kręcąc kółkiem. - Takano ręka na żółte kółko, drugie od góry.

Mara_Jade pisze...

- Taak - zgodził się maluch, a Tomo kazał mu położyć łapkę na zielonym polu.

Mara_Jade pisze...

- Hahaha szybciej się nie da - odparł Tomo, każąc Takano tak się wygiąć że był pod Yuyą. Maluch pisnął upadając.

Mara_Jade pisze...

- A nie chcesz chwili odpoczynku? Bo w takim stanie będąc to pokonam cię z palcem w nosie - pokazał mu język Tomo. - Nie wiem czy wiesz, ale na studiach byłem nazywany demonem twistera.

Mara_Jade pisze...

- A ja się porozciągam - zachichotał udając że trochę się rozciąga by się rozruszać.

Mara_Jade pisze...

- Masz większą mase, możesz blefować - pokazał mu język wracaąc na kanaę i przytulaąc yuyę.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, amatorzy pierwsi - roześmiał sIĘ KIEDY Yuya zakręcił i Takano postawił pierwszą rękę. Jemu wypadł noga.

Mara_Jade pisze...

Po kilkunastu minutach Tomo stał już wygięty jak do mostka, z nogą pomiędzy nogami Takano, by zaraz podnieść się na jednej ręce i przesunąć ją nieco bliżej mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

Tomo również przestawił nogę nieco wyżej, dotykając teraz kolanem brzuszka Takano.
- I jak tam kochanie jeszcze żyjesz?

Mara_Jade pisze...

- Ohoho to się jeszcze okaże - puścił do niego oczko, wywijając się tak by być nad nim. Ukradkiem ucałował go w usta.
- Tak nie można wujek! Żółta kartka za buziaka! - krzyknął oburzony Yuya.

Mara_Jade pisze...

- Oh ale ja nikogo nie rozpraszam kochanie. Co ty tu insynuujesz - zachichotał postępując według Yuyi poleceń.

Mara_Jade pisze...

- Ja nic nie przekręcam kochanie - zachichotał znowu, przekręcając się na niego. Jego noga znów powędrowała między kolana Takano dotykając jego przyrodzenia. - Yuya! Robisz to specjalnie! - fuknął na chłopca.

Mara_Jade pisze...

- No nie mogę. Takie ustawienie kotek - westchnął Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Wcale nei! Samo się kręci - chłopiec miał łezki w oczkach że na niego kryczą. Tomo po kolejnym ruchu wylądował znów z głową nad Takano i uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- No teraz już óę - ods€ńął nogę odrobinę.

Mara_Jade pisze...

- Wygrałem - ucieszył się Tomo, wstając i przeciągając się lekko. - Jako nagrodę... poproszę piknik na plaży - uśmiechnął się szeroko. - Panowie obaj gotują - dodał klaszcząc w dłonie. - I idziemy za dwie godzinki. Przy okazji obejrzymy gwiazdy jak się ściemni. Inwencja twórcza należy do was.

Mara_Jade pisze...

- Bo to się rozumiało samo przez się że nagroda będzie. No wiesz... mnałym druczkiem - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Oh ja sobie pooglądam trochę telewizji. Odechciało mi się spać - zachichotał i wziął Yuyę na kolanka. - A pan dotrzyma mi towarzystwa, kiedy Taka-chan będzie odbywał swoją karę.

Mara_Jade pisze...

- Spróbuję skarbie - obiecał mu to, bo sam też go chciał zatrzymać choćby nie wie co. - Ale tylko jednego - zastrzegł szeptem, włączając jakąś bajkę.

Mara_Jade pisze...

- No nie wiem kochanie,ąłęśę postaram - ucałował go w cżółko.

Mara_Jade pisze...

- Zaraz będziemy - Tomo klepnął Yuyę w plecki by ten pobiegł się przygotować, a sam poszedł wziąć sobie jeszcze ciepłą bluzę. - Bierzemy psiaki ze sobą. Wybiegają się - dodał biorąc gitarę na plecy i aparat w dłonie.

Mara_Jade pisze...

- Zaraz będziemy - Tomo klepnął Yuyę w plecki by ten pobiegł się przygotować, a sam poszedł wziąć sobie jeszcze ciepłą bluzę. - Bierzemy psiaki ze sobą. Wybiegają się - dodał biorąc gitarę na plecy i aparat w dłonie.

Mara_Jade pisze...

- Będę. Piknik bez gitary to nie piknik - dodał z uśmiechem. - ło tego prześpimy się u ciebie - dodał jeszcze. Bo do domu Takano z tamtego miejsca na plaży które chciał im pokazać było dużo bliżej.

Mara_Jade pisze...

- No bo pójdziemy do mojego ulubionego zakątka plaży, a on jest bliżej twojego domku. Więc... wziąłem klucze. No bo będzie potem bliżej - uśmiechnął się do niego spokojnie prowadząc ich plażą dość spory kawałek. W końcu się zatrzymał w miejscu gdzie od wiatru osłaniały ich skały, a plaża zamieniała się powoli w trawę. Zachodzące słońce odbijało się w wodzie.

Mara_Jade pisze...

Usiał obok niego odkładając gitarę na bok. Poczęstowal się pyszną kanapeczką i rozlął herbatki do 3 kubków. - Smacznego - życzyl im wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Mhm jeszcze ładniej jest w wodzie - odparł Tomo. - Tam - wskazał punkt w wodzie. - Można się dostać do groty, która jest o tam - pokazał ręką na lądzie otwór. - Wejście kiedyś było z lądu i z wody, teraz tylko pod wodą można się tam dostać.

Mara_Jade pisze...

- Wcale cię nie namawiam żeby tam pójść teraz. Tylko mówię co to fajnego jest - odparł z lekkim uśmiechem.
- Tatusiu? A ja też będę mógł tam pójść? - zapytał zaraz Yuya.

Mara_Jade pisze...

- Będziesz mógł kochanie, ale najpierw sprawimy że na pewno będziesz umiał pływać dobrze? - uśmiechnął się do niego delikatnie smakującego teraz daifugu ichigo/

Mara_Jade pisze...

- I dopiero wtedy ocenię dobrze? A jak się nie uda za pierwszym razem to spróbujemy aż do skutku - obiecał Yuyi, kilając go trochę po brboczkach i brzuszku.

Mara_Jade pisze...

- Oj mały - Tomo pogroził mu palcami przed noskiem. - Uważaj bo jeszcze cię potem dopadnę - obiecał mu to śmiejąc się radośnie.

Mara_Jade pisze...

- Perfecto - pokazał mu znak że wszystko jest ok. - Smakuje. Pysznie - dodał z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie tatusiu, ale mogę trochę pobiegać z pieskami i dopiero spróbować? - zapytał chcąc troszkę się jeszcze pobawić.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - odparł spokojnie. - Lubię pikniki - dodał biorąc trochę gitarę i grając póki co samą melodię.

Mara_Jade pisze...

Nie przerywając grać powiódł wzrokiem na swoje palce. Pokręcił przecząco głową.
- Ściągnąłem go - odparł spokojnie. - Zostawiłem w studiu - dodał po chwili.

Mara_Jade pisze...

- mhm, mogę - zgodził się płynnie przechodząc na odpowiednie takty piosenki. Zacżął mu cicho śpiewać.

Mara_Jade pisze...

Tomo śpiewał mu jeszcze trochę, przechodząc do kilku ballad ktore lubi.

Mara_Jade pisze...

- Nie martw się o to. Złożę płytę - odparl z lekkim uśmiechem, oddając mu pocałunek. Odłożył gitarę na rzecz jeszcze jednego daifuku. Świeze powietrze dodawąło mu apetytu.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę kotek - wtulil się w niego, sięgając jeszcze po kanapeczkę. - Ne... weźmiesz mnie kiedyś na grób swojej mamy?

Mara_Jade pisze...

- Nie pamiętam kotek - mruknął cicho. - Pamiętam tylko że poszedłeś tam 2 razy... raz i wróciłeś pijany i drugi raz z twoim tatą i też wróciłeś pijany - wymamrotał nalewając sobie trochę herbatki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm uhm nie lubię cię pijanego - odważł się powiedzieć. - Z dwóch powodów... trochę się wtedy ciebie boję. Choć czasem jesteś uroczy i w takich chwilach mam chęć ukarać cię gwałtem. I drugi powód... zazdroszczę ci że tobie wolno się upić a mnie nie. Prozaiczny ale taka prawda.

Mara_Jade pisze...

- Nie szkodzi, możesz mi dać jakąś bajkę do poczytania po francusku, a ja ci powiem o czym była - zaproponował kaszląc zaraz trochę. - Troszkę mi zimno - wtulił się w niego mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze chwilkę - odparł z lekkim uśmiechem. - Hm... a dostanę gorącą czekoladę i będę mógł zjeść jeszcze jedno daifuku w domku?

Mara_Jade pisze...

- Siadaj - złapał go za rękę i siłą pociągnął z powrotem na kocyk. - Przecież ci powiedziałem że jeszcze chwilę - odparł spokojnie, ale z lekkim chłodem w głosie. Zawołał do nich Yuyę i dał mu herbatki. - Jak tam maluchu? - uśmiechnął się do niego. - Wcinaj daifuku.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec zjadł ciastko aż mu się uszyska trzęsły i zaraz łapczywie sięgnął po kolejne.
- Pycha! - oświadczył umorusany odrobinę. - Jesteś najlepszym cukiernikiem pod słońcem, ale... do mistrza kuchni Japońskiej trochę ci brakuje tatuś. Jesteś tak pryz kostkach mistrza.

Mara_Jade pisze...

- Ale są takie smaczne i zgłodniałem trochę - przeprosił maluch, biorąc kolejne i wcinając z wielkim uśmiechem. - Wujek! Róbmy pikniki częściej! - poprosił go z ożywieniem.
- Dobrze słońce, będziemy robić - uśmiechnął się do niego Tomo.

Mara_Jade pisze...

- A ty cały czas ta sama śpiewka. Nie dziw się Taka-chan, że ci nie mówię że mi zimno, albo źle się czujesz - westchnął ciężko, wstając i pomagając zbierać wszystko do reklamówek. Wziął gitarę na plecy i Yuyę za rączkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie mówiłem o namiocie tylko o tym że się zbieramy - wywrócił oczyma Tomo.
- Nie tatusiu - odparł chłopiec.

Mara_Jade pisze...

- A nie będzie złych wilków? I będę mógł leżeć w środeczku? - zapytał chłopiec, którego bujna wyobraźnia trochę przerażała.

Mara_Jade pisze...

- Maksika nie, babcię i ddziadków! - klasnął w dłonie chłopiec przytulając się mocniej do Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Za drugim razem tatusiu - odparł chłopiec wyraźnie bojąc się spać w namiocie. W końcu nie wiedział jak to jest.

Mara_Jade pisze...

- tatusiu mogę pooglądać bajkę? - zapytał go zaraz Yuya, przestępując z nóżki na nóżkę bo jego ulubiona baja się zaczynała.

Mara_Jade pisze...

- Tak - Tomo poszedł do pianina i otworzył je siadając tuż przy nim. Postanowił chwilę sobie pobrzdąkaqć.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie był jakiś wybitny jeśli chodziło o grę na pianinie. Umiał dobrze akompaniować i znał podstawy gry potrzebne do komponowania piosenek. To mu wystarczyło. Kończąc grać 'IMagine' Lennona, zamknął pianino i upił łyk czekoladki.
- Mhm - uśmiechnął się do niego. - Bardzo dobra.

Mara_Jade pisze...

Tomo mimowolnie przysłuchiwał się rozmowie. - Możesz, możesz - klepnął go w plecy wstając i idąc do Yuyi ze swoją czekoladką.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze. Mama zajmie się yuyą - odparł na to Tomo, pijąc dalej czekoladę. On przecież będzie w szpitalu.

Mara_Jade pisze...

- Nie masz czego się bać. Mnie nie będzie. Nie zrobi mi krzywdy - ucałował go lekko. - Masz się tylko dobrze bawić, jasne?

Mara_Jade pisze...

- Wieżę Eifla! - odparł zaraz Yuya. - Duuużą! - dodał z wielkim uśmiechem.
- Kostkę gitarową - dodał zaraz Tomo.

Mara_Jade pisze...

- To jeszcze czekoladki. Słyszałem że te z paryża są najlepsze - odparł Tomo przypominając sobie taką plotkę.

Mara_Jade pisze...

- I pojedziemy - uśmiechnął sie do niego. - Następnym razem - dodał ze śmiechem. - Przecież nic nie ucieknie.

Mara_Jade pisze...

- Nie będę go wyłączał kotek. Ja też chcę mieć kontakt ze światem - odparł spokojnie. - Z Yuyą, Junem... mamą.

Mara_Jade pisze...

- Nic nie wycizę kotek, pośmieję się trochę - zachichotał, kończąc czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

- Kotek sam zadecyduję kiedy odebrać a kiedy nie - odparł spokojnie Tomo. - A jak chcesz zaosszczędzić mi nerwów to sam się trzymaj z daleka od telefonu.

Mara_Jade pisze...

- Taak - Yuya ucieszył się biegnąc do swojego pokoju po grę. Przyniósł tym razem kości.
- O... uwielbiam w to grać - odparł Tomo biorąc kartkę i zapisując ich wszystkich oraz odpowiednie rzeczy.

Mara_Jade pisze...

- Ja ci pomogę tatuś - odparł Yuya uznając, że może parę razy porzucać za niego.
- Yuya zaczynaj - Tomo podał maluchowi kości.

Mara_Jade pisze...

Grali tak dobre 1,5 godziny dopóki Yuya nie zaczął ziewać. Zaciągnął więc Takano do kąpieli i tuż po niej poszedł spać. Tomo w tym czasie wszystko posprzątał i pozmywał. Podczas powrotu do salonu poczuł ukłucie i krótki ostry ból głowy. Zakręciło mu się w głowie, więc z odruchu usiadł na podłodze przymykając oczy.
- Taka-chan - spojrzał na mężczyznę wyciągając do niego rękę by pomógł mu wstać. - Boli mnie głowa - odparł spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Trochę boli, tak kłuje - wskazał miejsce gdzie odczuwa niekomfortowy ból. - Uhm może... może jutro mnie zawieziesz? Albo po jutrze jak Yuyę będziesz brał do szkoły.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma czym kotek, to tylko lekko boli - odparł spokojnie. - No i kręci mi się w głowie - dodał spokojnie. - Uhm położysz się tylko ze mną i mnie mocno obejmiesz?

Mara_Jade pisze...

Tomo wtulił się w niego ze wszystkich sił i zasnął spokojnie. Dopiero koło 8 rano budząc się przez większy ból głowy. Potrząsnął nieco Takano.
- Ne... chyba musimy jechać - szepnął przepraszająco, zaciskając powieki.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś wujek już siedzi - oznajmił chłopiec, już całkowicie ubrany. Pomógł tacie doprowadzić Tomo do samochodu i usiadł z nim z tyłu.

Mara_Jade pisze...

Lekarz od razu się nim zajął, podłączając go do kroplówki i dając leki na uśnieżenie bólu.
- Od jutra zaczniemy leczenie - oznajmił spokojnie. - Trochę szybciej niż planowaliśmy.

Mara_Jade pisze...

- Ależ nie - uspokoił go szybko. - Mówiłem panu wcześniej, że jeszcze do końca nie został wyleczony. Po prostu szybciej zaczął mu dokuczać niż to oszacowałem. Mogło to być spowodowane stresem, substancjami szkodliwymi...

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem. Niech się pan nie martwi. Jedzie pan do domu - poradził mu mężczyzna.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się pod wieczór. Wziął swoj telefon i wystukał smsa do Takano.
'Ne... tu jest taki przystojny pielęgniarz, wiesz?'

Mara_Jade pisze...

'Ma bujne czarne włosy, błękitne oczy... i dobrze robi zastrzyki. Podejrzanie długo gdy robi je w tyłek' Tomo zaśmiał się cicho,opadając wygodniej na poduszki.

Mara_Jade pisze...

'Kochanie źle się orientujesz. Już jestem po rozmowie z lekarzem. Zostałes odcięty od informacji, chyba że ci coś powiem' padła równie słodka odpowiedź.

Mara_Jade pisze...

- Ależ 'Ależ skąd... pielęgniarz dostarcza mi potrzebnej rozrywki' - rzucił śmiejąc się pod nosem.

Mara_Jade pisze...

'No to wreszcie przyjedź i mnie od niego trzymaj z daleka, bo aż mi rączki świeżbią' wyjaśnił mu w wiadomości odkładając telefon.

Mara_Jade pisze...

'Twoja wystarczalność jest tu pojęciem względnym. A mój niedosyt aktualnie przeżywa swój zenit. Śpij dobrze' odpowiedział mu jeszcze Tomo, wstając z łóżka i z kroplówką idąc na spacer po szpitalu.

Mara_Jade pisze...

'Ale cię tu nie ma i Saito-senpai musi mi wystarczyć ' dodał jeszcze siedząc teraz na dachu. ' Gwiazdy w mieście są do dupy'

Mara_Jade pisze...

'Saito-senpai przychodzi dzisiaj oglądać ze mną najnowszą Gojirę. Przyniesie popcorn i colę. Hm naprawdę? Szkoda trochę... tutaj coś tam jest... ale lipne te gwiazdy.'

Mara_Jade pisze...

' Ja się nie droczę... prawdę ci piszę' -westchnął chowając telefon do kieszeni i wracając do sali. Chwilę później oglada już wspomnianą Gojirę z Saito, jego senpaiem ze szkoły średniej.

Mara_Jade pisze...

Tomo rano po śniadaniu, skończył w łazience wymiotując. Zapowiadało się kolejne cudowne przeżycie szpitalne. Spojrzał zniećęcony na kroplówę z chemią.
- Eh i widzisz co robię>? - zapytał jej znów wymiotując. Spędził w łazience dobre pół godziny zanim wócil do swojej sali, opadając na poduszki.

Mara_Jade pisze...

Tomo leżał na łóżku patrząc na sufit i licząc na nim plamki, ale kiedy Takano wszedł od razu usiadł uśmiechając się do niego szeroko.
- Jak tam zazdrośniku?

Mara_Jade pisze...

- Oh biedaku - zaśmiał się biorąc sobie od razu jedną babeczkę. - Ja tam oglądałem Gojirę - uśmiechnął się do niego. - Niezła była.

Mara_Jade pisze...

- Gościem specjalnym... heh a zwykłym być nie możesz? To frustrujące... ciągle być specjalnym gościem - żachnął się Tomo, przytulając się nieco do mężczyzny i jedząc babeczkę. - Poradzimy sobie z Yuyą. Poproszę by mnie szybciej wypuścili.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... nie wiem czy mam tu francuską telewizję - odparł zgodnie z prawdą. Obejrzałby chętnie, ale jak warunki mu nie pozwolą to nic na to nie poradzi. - Oj tam... już nie przesadzaj. Nic mi nie jest - uśmiechnął się do niego. - Zresztą po leczeniu... jadę z Junem.

Mara_Jade pisze...

- Odpoczywam przecież - uśmiechnął się lekko, puszczając go i odpalajac komputer. - Hm wstukasz mi stronę z której mogę pooglądać ten twój program? - zapytał podając mu laptopa.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, ale tylko pod warunkiem, że nie będę tylko podawał i wyrzucał - dodał pstrykając go w nos. - Bo na taka pomoc to się nie piszę - dodał z uśmiechem, odkładając komputer na bok.

Mara_Jade pisze...

- Jakiej przepowiedni? - zapytał go, bo nie sądził, że Takano wciąż wierzy w te bzdury co mu naopowiadał jego ojciec. Odkaszlnął puszczając go i padając na poduszki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... no skoro tak - Tomo wzruszył lekko ramionami. - Uhm wymiotuję po chemi - rzucił cicho.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie rozmawiałem - odparł spokojnie. - Ale on raczej wie. Tak samo jak ostatnio - uśmiechnął się przepraszająco.

Mara_Jade pisze...

- Porozmawiam z nim - obiecał kręcąc oczyuma. - Ale nic nowego się nie dowiem - dodał z całą pewnością siebie.

Mara_Jade pisze...

- Możesz - Tomo przesunął mu się na łóżko. - I mogę być pewny. Znam podstawy medycyny i wiem, że wymioty to jest skutek uboczny chemioterapii - wymamrotał. Nie dość że był lekarzem sądowym z zawodu to jeszcze dzieckiem lekarza. Taki to w sprawach chorób uparty w trzy dupy.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie wiem. Jutro mam mieć zrobione badania. No wiesz... po jednym dniu to trochę kiepsko robć badania - usmiechnąl sie lekko.

Mara_Jade pisze...

- No i ma rację... byłem za krótko - uśmiechnął się lekko, sięgając sobie po drugą babeczkę. - Są pyszne - pochwalił ich.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze trochę. Za miesiąc powinna rodzić - uśmiechnął się do niego. - I jednego zatrzymamy - ucałował go w policzek. - Mały tak się cieszy że będzie nowy piesek

Mara_Jade pisze...

- Ale ja zdecydowałem. Mój domek, moje pieski - pokazał mu język. - Odkupię od ciebie jednego psiaka - dodał z lekkim uśmiechem. - Odbiorę - odparł spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Nie powiem mu - obiecał z lekkim uśmiechem. - Nie masz o kogo się bać. My sobie z Jolie ładnie poradzimy. Potem będzie trochę zmęczona ale szybko dojdzie do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno będą, a Jolie będzie wspaniałą, dumną mamą - uśmiechnął się do niego przymykając na chwilę oczy. - Trochę mi niedobrze - westchnął ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Nie, tylko otwórz okno - poprosił go, bo zrobiło mu się zwyczajnie duszno.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową, mocno się przykrywając. Odetchnął nieco lepiej kiedy poczuł świeże powietrze.

Mara_Jade pisze...

- Dużo lepiej - odparł z lekkim uśmiechem Tomo podciągając się na łokciach do półsiadu. - Uhm twoją bluzę i pyszne daifuku.

Mara_Jade pisze...

- Pandy nie chcę. Będę przecież z powrotem jechał autobusem. Nie dam rady z pandą - puknął go palcem w czoło.

Mara_Jade pisze...

- Ióóązkowo dobry humor i buziak dla mnie - ucałował go mocnop.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że coś przywiozę. Oczywiście jak będzie gdzie kupić -uśmiechnął się do niego szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Odprowadzę cię - zdecydował wychodząc z łozka wraz z kroplówką. - Potem pójde do lekarza - dodał po chwili z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, potule go bardzo mocno. A nie odbierasz go dzisiaj? - zdziwił się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kochanie - ucałował go jeszcze, kuśtykając zaraz za nim po schodach. - Z powrotem wezmę windę - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Pa, wejdź dziś po Yuyę do mnie - poprosił go i pokiwał mu jeszcze po czym poszedł powoli do lekarza.

Mara_Jade pisze...

Tomo obejrzał z Yuyą w internecie program z Takano, tłumacząc chłopcu o czym była mowa.
- Słuchaj teraz, słyszysz? Tatuś nas pozdrowił - ucałował malucha w policzek, przytulając się mocno do niego. - Skomentujemy mu wideo na żywo? - zaproponował, pisząc zaraz komentarz że oni go też kochają i wysyłając mu smsa.

Mara_Jade pisze...

Tomo czekał na niego z Yuyą na skypie i gdy ten tylko się pojawił pokiwali mu oboje.
- Tatuś! Wujek jutro wychodzi do domku! - oświadczył mu radośnie Yuya. - A dzisiaj ja śpię z wujkiem w szpitalku - dodał po chwili. - Miałem szczepienie i bolało mocno - pokazał mu znak po szczepionce. - I babcia pozwoliła spać z wujkiem.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo tatusiu, ale nie płakałem - chłopiec pokazał mu dwa uniesione kciuki i ziewnął potężnie.
- Psiaki są u taty - odparł spokojnie Tomo. - U nas jest 2 w nocy... Yuya nie chciał zasnąć bo koniecznie chciał porozmawiać - wyjaśnił patrząc na przecierającego zmęczone oczka chłopca. - Szczerze mówiąc dzisiaj wymiotowałem strasznie i ledwie się trzymam.

Mara_Jade pisze...

- Nie wyłączaj się teraz - poprosił go Tomo, kiedy Yuya już mu zasnął w łóżeczku. - Pojadę do domku. Eh bez chemii będę wymiotować mniej i w końcu przestanę. A dziś mam ostatnią - uśmiechnąl się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Uhm chciałem ci pogratulować. I powiedzieć że świetnie wyszedłeś w programie - uśmiechnął się delikatnie, palcem dotykajac ekranu by w wyobraźni pogłaskać Takano po policzku. - Kocham cię.

Mara_Jade pisze...

- Pośpiewasz mi trochę? Tylko chwilkę - poprosił go, stawiając laptopa na krześle i kładąc się wygodniej na łóżku.

Mara_Jade pisze...

- Coś ładnego po francusku - zaproponował z delikatnym uśmiechem, ustawiając komputer tak by Takano mógł go widzieć, jak i on mógł widzieć Takaqno.

Mara_Jade pisze...

- Pięknie tam masz - szepnął Tomo, wsłuchując się zaraz w głos Takano i napawając się widokiem. Odetchnął głęboko przymykając oczy i powoli zasypiając.

Mara_Jade pisze...

Dwa dni później Tomo był już z Yuyą w Yukan i ładnie prowadzili piekarnię. Jako że wypadł weekend, nie trzeba było zawozić Yuyi do szkoły. Tomo przyczepił na lodówkę kolejną wizytę z chemią. Lekarz nie chciał mu tak szybko odpuścić. Tym razem miał poczekać 2 miesiące zanim wróci na tak zwaną kontrolę.

Mara_Jade pisze...

Ale nie dane mu to było zrobić, bo kiedy tylko Yuya go zobaczył wskoczył mu radośnie w ramiona.
- Tatuś! - krzyknął śmiejąc się głośno. - Na kolacyjkę są naleśniki - wyjaśnił zabierając od niego torby i pędząc do domu.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, weź ciepłą kąpiel i połóż się do łóżka skarbie - ucałował go mocno. - Dziękuję - przyutlił go jeszcze. - Kolacja będzie dopiero za 3 godzinki.

Mara_Jade pisze...

Yuya chciał mu jeszcze coś pokazać, ale za namową Tomo postanowił tego nie zrobić. Zamiast tego poszedł wraz z Tomo i pieskami na spacerek nad morze. Tomo swoim zwyczajem kupił sobie i maluchowi mleczko czekoladowe, które tak razem uwielbiali.
- Pokażesz tacie medal jak się obudzi. Będzie z ciebie dumny - poczochrał chłopca po głowie.

Mara_Jade pisze...

- Cześć Tatuś - Yuya dał mu buziaka i mocno go wytulił. - Mogę ci coś pokazać, mogę? - zapytał go zaraz, kiedy Tomo rozkładał talerze na stole.

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, że chcę, ale później dobrze - ucałował go lekko z uśmiechem, a Yuya wrócił ze złotym medalem.
- Tatusiu wygrałem konkurs z matematyki! - oświadczył wesoło. - Ale drugi etap taki duuuży jest w Tokio dopiero - dodał trochę stremowany i zestresowany. - Pani powiedziala, że nie musze jechać jak nie chcę.

Mara_Jade pisze...

- Ale to dopiero za miesiąc i tatuś byś mi nadal pomagał robić zadania? - zapytał zaraz chłopiec odkładając medal na stół. - I trzeba jechać aż do Tokio a ja nei chcę robić problemów tatusioowi i wujkowi.
- Już ci mówiłem skarbie, że my z tobą chętnie pojedziemy. No i na dodatek będziemy ci kibicować - uśmiechnął się do niego Tomo. - Prawda?

Mara_Jade pisze...

- I mamy naleśniki dzisiaj - chlopiec wszedł na swoje miejsce i wybrał sobie za farsz nutellę. - SmacznegO! - życzył im wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Tak tatusiu, bardzo chcę - chłopiec zaraz przytaknął wcinając naleśnika. Tomo zadowolił się kawką.

Mara_Jade pisze...

- Jadłem kotek. Zjadłem 2 które mi się przypaliły - uśmiechnął się lekko.
- Z twarożkiem i cukrem pudrem - dodał Yuya bo był przy tym to mógł potwierdzić.
- Więc zjem za godzinkę jeszcze jeden.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie - Tomo pokręcił przecząco głową. - Przełóż zdjęcia na komputer i usiądźcie w salonie, a ja włączę zmywarkę.

Mara_Jade pisze...

- Ale ze mną na czerwoną ulicę pójdziesz? - zapytał go szeptem uśmiechając się lekko i przytulając do niego. - No to podłącz laptopa do telewizorka.

Mara_Jade pisze...

- Bo ja chciałbym zobaczyć jak to tam wygląda - uśmiechnął się do niego delikatnie, nastawiając zmywarkę i idąc za nim do pokoju. Usiadł obok niego na kanapie przytulając się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Więc chcę tam pójść, zobaczyć dobrze? Wpisz sobie do punktu naszych wycieczek - poprosił go ucałowując jego policzek. - Może coś fajnego w seksshopie francuskim znajdę - zacmokał chichocząc lekko, po czym wtulił się w Takano już milknąc i oglądając zdjęcia.
- Tatuś? A co to jest? - zapytał Yuya wskazując jakis ładny budynek.

Mara_Jade pisze...

- Wiem kochanie, ja tylko dodaje pozycje do twoich które masz już dla mnie zarezerwowane - dodał z lekkim uśmiechem Tomo, wtulając się w niego mocno. Zagwizdał cicho jak tylko zobaczył wieżę Eifla.

Mara_Jade pisze...

- I najważniejsze, że są toples co nie? - zaśmiał się lekko Tomo, uśmiechając się do niego ciepło i całując go w usta. - Mhm widać że dobrze się bawiłeś.

Mara_Jade pisze...

- O matko - Tomo zakrył oczy palcami. - Nie chcę wiedzieć co na nim jest... I love vodka?

Mara_Jade pisze...

- Ładny - zgodził się z nim Tomo ale nie dotknął tatuaża, bojąc sięże ten jeszcze jest zbyt bolesny.

Mara_Jade pisze...

- Mhm to poczekam z dotykaniem cię tam aż ci zejdzie - stwierdził spokojnie Tomo, idąc do kuchni i biorąc sobie naleśnika. Z rozczuleniem zobaczył jak Yuya zasnął z główką na kolanach Takano. - Czekał na ciebie od rana. Bardzo tęsknił.

Mara_Jade pisze...

- Ja? - uniósł lekko brew wracając z naleśnikiem i herbatką. usiadł w fotelu zaczynając jeść. - Nie - dodał wzruszając ramionami. - Wreszcie mogłem się trochę porządzić. Nikomu się nie podporządkowywać - dodał z niezwykłą szczerością. - Nie było cię tylko 4 dni, każdego widzieliśmy się na skypie. Nie zdążyłem zatęsknić, zwłaszcza że ze szpitala wyszedłem wczoraj.

Mara_Jade pisze...

- Mhm przepraszam - Tomo trochę się zrobiło głupio. Spojrzał na swoje dłonie trzymające herbatkę. Ale nic na to nie mógł poradzić. Spędził w domu tylko jedną noc bez Takano. A tego nie uważał za długo.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... po prostu byłem w domu bez ciebie tylko jedną noc. To nie dużo... nie zdążyłem zatęsknić - przyznał cicho, obracając teraz w dłoniach kostkę którą od niego dostał. - Jest śliczna.

Mara_Jade pisze...

- Jest świetna - ucałował go znowu. - Niedługo będę miał ich tyle by ułożyć z nich napis 'serce' i 'nadzieja' - dodał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Idź pierwszy - poprosił go Tomo. - Ja chcę się jeszcze przejść. Dopiero co jadłem... nie lubię spać o kompletnie pełnym żołądku.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i wyszedł zapalic z psiakami tuż przy sobie. Pospacerował dobrą godzinkę zanim wrócił.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do niego, okrywając ich oboje mocno kołdrą i zasnął chwilkę później.

Mara_Jade pisze...

Tomo wstał chwil,e później i przeciągając się i ziewając wszedł do salonu.
- Ładnie pachnie kotek - oznajmił siadając na swoim miejscu.

Mara_Jade pisze...

Yuya zakrył główkę podusią i pomarudził troszeczkę, że jeszcze nie chcę wstawić by za chwilkę jednak zwlec się z łóżka i pójść do salonu. Usiadłjak takie nieprzytomne zombie do stołu i popatrzył na śniadanko.
- A mogę samą bułę z masełkiem?

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę - odparł cicho chłopiec. Przytulił się do niego lekko. - Zimno mi tatusiu - dodał zaraz. - Ale mogę iść do szkoły? Ja muszę iść. Gramy mecz dzisiaj. Przeciwko wrogom.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę - odparł cicho chłopiec. Przytulił się do niego lekko. - Zimno mi tatusiu - dodał zaraz. - Ale mogę iść do szkoły? Ja muszę iść. Gramy mecz dzisiaj. Przeciwko wrogom.

«Najstarsze ‹Starsze   3801 – 4000 z 4999   Nowsze› Najnowsze»