piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4401 – 4600 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Nie ma problemu skarbie - wyszczerzył się do niego Tomo, zadowolony z reakcji. Sam również ze smakiem jadł naleśnika. - Pychotka - zgodził się z nim.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, dobrze... ale czasem na pewno smakuje bardziej - puścił do niego oczko, powoli kończąc swojego naleśnika.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, poza tym sam mówiłeś, że to impreza kawalerska... więc ciemny t-shirt i jeansy będą jak znalazł... i twoja bluza na wieczór - uśmiechnął się do niego szeroko. - Kocham cię.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, rozumiem ale będą bez żon i tylko ty będziesz miał swoją drugą połówkę - ucałował go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Ah no dobrze - zgodził się kończąc swojego naleśnika. - Jestem pełny - odparł wstając i zbierając naczynia.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - wtulił się w niego. - Kocham cię - szepnął obejmując go mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Tak, wezmę receptę - wyszukał ją w plecaku i wrzucił sobie do portfela, po czym ubrał buty i bluzę Takano na siebie. - Możemy iść.

Mara_Jade pisze...

Tomo wykupił lek, który miał na recepcie i zapłacił za niego, biorąc małą reklamówkę ze sobą. Złapał Takano za rękę.
- Teraz perfumy - zdecydował idąc z nim spacerkiem.

Mara_Jade pisze...

- Tylko dobierz mi jakieś ładne - poprosił go, chwytając jego dłoń mocniej i przechodząc na zielonym na drugą stronę. - Tokio to jednak żyjące 24 na dobę miasto.

Mara_Jade pisze...

- No troszkę się obawiam twoich węchowych eksperymentów - złapał go lekko za nosek i wyszczerzył do niego, kiedy już byli w drogerii.

Mara_Jade pisze...

- Weźmy dwa flakoniki - poprosił dopakowując jeszcze jeden flakonik swoich ulubionych perfum Takano.

Mara_Jade pisze...

Tomo kichnął lekko, po 10 perfumie. Już nic dobrze nie czuł.
- Mou... Taka-chan... pierwszy albo trzeci... - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się szeroko, przytulając się nieco do niego. - A dasz mi buzi teraz? Tak mooocno?

Mara_Jade pisze...

- Może być jak z niego wyjdziemy - uśmiechnął się do niego, pozwalając mu płacić.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - wszedł mu na plecki i przytulil się do nich mocno. - Do domku - ucąłował go w uszko.

Mara_Jade pisze...

- Troszkę - przyznał cicho. Nie chciał mu nic kłamać. Jego waga najwyraźniej nadal nie pozwalała mu na przeżycie całego dnia w pełni sił. - Ale zaraz odzyskam siły - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Nie prześpię - trzepnął go lekko w główkę. - A teraz się potulę trochę do twoich plecków - dodał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo śmieszne - trzepnął go znów w łepek. - Weźmiemy taksi - dodał ze śmiechem. - Ale klucze to daj mi już teraz, bo potem będzie problem.

Mara_Jade pisze...

- Widzę, że często u brata bywasz - nie mógł się powstrzymać od nieco zgryźliwego tonu. Za chwilę byli już pod drzwiami, a te zaraz sie otworzyły.
- Takano! - mężczyzna uściskał brata mocno. - Tomo-chan! - dodał łapiąc go w ramiona i przyglądając się mu uważniej. - Leki wzięte?
- Matko! - Tomo uderzył solenizanta lekko w ramię. - Nie matkuj mi.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, zboczenie zawodowe - usprawiedliwił się odbierając od nich prezent z uśmiechem. - Dziękuję ale nie trzeba było.

Mara_Jade pisze...

- Poproszę - Tomo szybko się zgodził, orientując się w pokojach. - Ne... a rozmawiałeś z Renem o moim ewentualnym zajęciu mu sypialni?

Mara_Jade pisze...

Koyuki pokiwał do nich i poklepał miejsce obok siebie. Tomo zaraz je zajął i nałożył sobie na talerz kawałek suchego chleba.

Mara_Jade pisze...

- To znajdźcie go trochę, zwłaszcza ty - puknął Tomo w ramię. - Ty to dodatek - machnął na Takano ręką, by zaraz pokazać mu język. - Moja żonka ciągle marudzi, że Tomo nie ma i nie ma... - wywrócił oczyma.
- Un jak Yuya będzie miał jakąś dłuższą przerwę w szkole to przyjedziemy - zaproponował spokojnie Tomo patrząc na Takano.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, przekażę. Ah no my się wybieramy do was. Będziemy w przyszłym tygodniu - dodał Koyuuki.
- O! To świetnie bo muszę pogadać z twoją żonką - Tomo wyszczerzył się do niego. - Taka-chan możemy im udostępnić moje mieszkanko na trochę - dodał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Tomo zachichotał i wzruszył ramionami.
- Moooże - zaśmiał się patrząc zaraz na tort. Był piękny. Najlepsze dzieło Takano, jakie do tej pory widział.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan... to mogę kawałek zjeść, czy nie? - zapytał go Tomo. No bo skoro w środku był alkohol, to nie był pewien co zrobić.

Mara_Jade pisze...

- Ok - Tomo nie miał więcej oporów od razu zaczął szamać.

Mara_Jade pisze...

- Pychotka kochanie - ucałował go w policzek, a Ren zaraz usiadł między nich.
- Który z was wymyślił te prezerwatywy? - zapytał ich mrużąc niebezpiecznie oczy.
- Oj bo biedaku się przepracowujesz i o... nie masz czasu na małe co nieco - usprawiedliwił ich Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Oh ty! - Ren zaczął łaskotać Tomo i robił to dobre dziesięć minut zanim mu odpuścił. - Czeka cię zemsta - zmarszczył brwi i pogroził mu palcem przed nosem a Takano poczochrał.

Mara_Jade pisze...

- Ugh ty nie dobry bracie. Czeka cię zemsta - poddusił go delikatnie, po czym poczochrał go znów po włosach. - Bawcie się dobrze dziubasy.

Mara_Jade pisze...

- Dziś nie będę - obiecał mu. - Twoje zdrowie Takano, tort jest przepyszny. Dziękuję braciszku - ucałował go w policzek.
- Ktoś tu jest już zawiany zaśmiał się Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Przynieś - poprosił go z uśmiechem. - Nawet dwa - dodał po chwili, żeby Takano nie musiał chodzić ze 3 razy.

Mara_Jade pisze...

- Może lepiej nie - burknął na niego mężczyzna. - Jeszcze jesteście za mało pijani - dodał śmiejąc się lekko i idąc pogadać ze znajomymi by nikogo nie pominąć.

Mara_Jade pisze...

Tomo też zabrał się za rozmowę z siedzącymi obok niego mężczyznami. Po dłuższej chwili był już z jednym z nich na fajce i wysłuchiwał historii jego nieszczęśliwej miłości, po czym wrócił do pokoju i usiadł Takano na kolanach. Przytulił się do niego.
- Ano... ne... ilu z tych panów to twoi byli? - zapytał go. - Bo akurat z jednym rozmawiałem...

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Tak tylko pytam z ciekawości - ucałował go jeszcze raz chwilę się do niego tuląc. - Wezmę sobie sałatki - zdecydował nagle.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie - pokręcił głową z uśmiechem. - Tylko sobie o tobie rozmawialiśmy. Jest w porządku - wskazał palcem na mężczyznę. - Nawet mógłbym się z nim zaprzyjaźnić - dodał zaraz, jedząc trochę sałatki.

Mara_Jade pisze...

- Nie możesz słoneczko - złąpał go za nosek. - Tajemnica o !

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, wszystko gra na razie - zapewnił go, kończąc jeść sałatkę. Skończył swoje bezalkoholowe piwo i zaczął drugie. Bawił się nieźle, rozmawiając ze wszystkimi i śmiejąc się radośnie i dopiero godzinę później oparł ciężko głowę o ramię Takano.
- Taka-chan... pójdę się położyć na trochę - zdecydował, bo czuł że kręci mu się już w głowie. Musiał też wziąć leki, a nie chciał ich wyciągać przy wszystkich. - Nic się nie martw, baw się dalej - ucałował go lekko.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokiwał mu jeszcze i poszedł do sypialni. Wziął swoje leki i położył się na łóżku przysypiając niemal od razu. Obudził się dopiero godzinę później pod wpływem czyjego ciężaru. Skopał go z łóżka w mechanizmie obronnym, dopiero później orientując się że to był Koyuuki.
- Kou! Przepraszam! - pomógł zalanemu mężczyźnie wejść z powrotem do łóżka.
- Misiu... - mężczyzna bezwiednie objął Tomo ramionami. - Mój kochany przyjacielu! Wszystkie smutki moje znasz...
- Kou? Kou ja nie jestem twoją maskotką, Kou! - Tomo spróbował go otrzeźwić ale nic to nie dało. Z rezygnacją pozwolił mu się tulić.

Mara_Jade pisze...

Tomo udało się wygramolić spod cielska chrapiącego smacznie Kou, by w drzwiach wpaść na Takano, który mocno go objął i zaczął dobierać się do jego spodni.
- No nie... teraz się napaliłeś?!

Mara_Jade pisze...

- Oho... pan ma już dość - wymamrotał po francusku zamykając za nimi drzwi i przejmując trochę inicjatywę. Popchnął go lekko na ścianę, po czym mocno go przytulił. - Kochanie... wolałbym żebyś był trzeźwy jak będziemy się kochać - ucałował go w usta.

Mara_Jade pisze...

- Wiesz... jesteś w takim stanie że mógłbym nad tobą górować - wywrócił oczyma rozpinając mu rozporek i kucając przed jego stojącym przyrodzeniem. - Zaraz ci ulżymy i wracamy do domku.

Mara_Jade pisze...

- Kou-chan. Śpi jak zabity, ale lepiej bądź cicho - poradził mu pracując zaraz nad jego przyrodzeniem.

Mara_Jade pisze...

Tomo oblizał sobie usta, zapiął mu rozporek i ucałował go mocno.
- Idziemy do domku - złapał go za rękę. - Zadzwonię po taksówkę - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan... eh... no dobrze. Jeszcze pół godziny - zdecydował patrząc tylko na niego. Usiadł na swoim miejscu i otworzył sobie swoje piwo.

Mara_Jade pisze...

Tomo cierpliwie ich słuchał już się nie odzywając, dopóki Takano nie zaczął się do niego dobierać przy wszystkich. Przy ogólnym wiwacie.
- Taka-chan, zostaw - poprosił go, próbując go od siebie odsunąć, ale mężczyzna był za ciężki.

Mara_Jade pisze...

- Poradzę sobie, dzięki - Tomo odetchnął z wyraźną ulgą. - Zadzwonię po taksówkę - dodał po chwili, wykręcając odpowiedni numer. - Dzięki za pomoc.

Mara_Jade pisze...

- Musimy - odparł patrząc na niego spokojnie i zapamiętując odpowiednie miejsca. - Okay, dzięki. W razie wypadku będę dzwonić - dodał jeszcze, żegnając się z pozostałymi i łapiąc Takano za rękę. - Idziemy głupolu.

Mara_Jade pisze...

Tomo pomógł mu się przebrać i położył go do łóżka.
- Śpij głupolu. Jutro będziesz na takim kacu że sobie nie wyobrażasz - ucałował go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Ucieknę - wywrócił oczyma, pstrykając go w nosek. Poszedł mu po pudełeczko i zaraz wrócił z nim do Takano, pomagając mu je ściągnąć.

Mara_Jade pisze...

- Przyjdę za chwilę - obiecał mu, ale wcześniej poszedł do łazienki. Szybko się umył i jeszcze zwymiotował, bo coś mu stanęło na żołądku. Jeszcze raz się umył, po czym wrócił do łóżka. Opadł na podusie przytulając się do pijaka. - Dobranoc głupolku mój.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się skoro świt, swoim już zwyczajem. Wyswobodził się z ramion Takano, ubrał się i poszedł po zakupy. Przy okazji zapalił. Kiedy wrócił zrobił sobie śniadanko i zwykłe tosty z masłem dla Takano uznając, że coś będzie musiał zjeść.

Mara_Jade pisze...

- Hej - przywitał się z nim Tomo. - Kawa jest na stole. Zjedz też jednego tosta - poradził mu, podnosząc wzrok znad czytanej książki. - Umówiłem się z Aleksem na popołudniu - dodał po chwili.

Mara_Jade pisze...

- Nic takiego - uśmiechnął się do niego lekko. - Dobierałeś się do mnie przy wszystkich - ucałował go w nosek. - Dzięki Kou nic się nie stało. Zachowujesz się gorzej niż Yuya kiedy ma humorki, jak jesteś pijany...

Mara_Jade pisze...

- Coś się znajdzie - Tomo wygrzebał z plecaka kilka rodzajów tabletek. - Wybierz coś dla siebie - uśmiechnął się do niego. Starał się mówić w miarę cicho.

Mara_Jade pisze...

- Nie kochanie, poza tym byłeś w miarę grzeczny - pogłaskał go po głowie. - Ale przez twoje zachowanie mam ochotę na nieco ostrzejszy seks.

Mara_Jade pisze...

- Jak to co? Dobierałeś się do mnie przy wszystkich. Podnieciłeś mnie tym, ale nie chciałem tak przy wszystkich bo... no nie chciałem - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem, ale Kou chyba też poszedł bo mnie obudził. Jakimś jego misiem miałem być czy coś... - wzruszył ramionami. - Przepraszam że cię tak zostawiłem wtedy, ale trochę źle się czułem...

Mara_Jade pisze...

- Chyba nagi nie tańczyłeś... bo miałem umowę z Kou i Renem... jakbyś tańczył to by mnie obudzili żebym mógł popatrzeć - usiadł mu na kolanach mocno go całując. - Ale tego seksu ci nie odpuszczę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kotuś - pocałował go delikatnie i wrocil na kanapę, otulając sę kocykiem. - Ale wiesz? Nasze prezerwatywy latały...

Mara_Jade pisze...

- Mogło być? - Tomo uniósł lekko brew i pokręcił głową. - No nieźle kochanie. Byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem. Wiesz że dałbyś mi się zgwałcić? - usmiechnął się łobuzerwko. - Ale nie wykorzystałem sytuacji - wzruszył ramionami.

Mara_Jade pisze...

- ale uważaj bo następnym razem wykorzystam - pogroził mu paluszkiem na odłęłość i zjadł sobie czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie, czekolada przysługuje grzecznym dzieciom - pokazał mu język. - Musisz sobie na nią zasłużyć - podrażnił się z nim trochę.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie usiadłeś na środku salonu marudząc że nie chcesz do domu - wywrócił oczyma biorąc drugą kosteczkę i ją zjadając. - Pycha...

Mara_Jade pisze...

- I widzisz? Widzisz? Niegrzeczny chłopiec - złapał go za karę mocniej za nosek. - Co sobie chłopiec życzy na obiadek?

Mara_Jade pisze...

- Hm... no to zrobimy udon - zdecydował wstając z kanapy i wracając do kuchni.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie a po wizycie u Aleksa wpadamy do twojego taty. Dzwonił do mnie rano i zaprosił nas na kolację - wychylił się z kuchni by mu o tym powiedzieć.

Mara_Jade pisze...

- Idź spać głupolku - zaśmiał się jeszcze, po czym włączył sobie cicho muzykę i niemal upuścił nóż kiedy usłyszał swoją piosenkę w radiu. - Nie żyjesz - wymamrotał pod nosem z pasją krojąc składniki.

Mara_Jade pisze...

- Nic mi nie jest - potrząsnął przecząco głową. - No właśnie! Słyszysz! - zacisnął pięście. - Zamorduję Aleksa... - wymamrotał mrużąc niebezpiecznie oczy. - Przecież nawet tego ze mną nie omówił...

Mara_Jade pisze...

- To jest zwykle radio - wymamrotał cicho, nadal niezadowolony z tego co się stało.

Mara_Jade pisze...

- Nie musiałeś tu przychodzić - westchnął Tomo, wracając do gotowania. Po dobrej godzinie obudził Takano na obiad.

Mara_Jade pisze...

- Ha ha ha - trzepnął go ze śmiechem w głowę. - Głupolu... ja jestem świetny na każdym polu. Nie zapominaj - pokazał mu język, biorąc swoją porcję.

Mara_Jade pisze...

- Nie przesadzaj kochanie. To tylko udon - zaczerwienił się mimowolnie i schował się za swoją miseczką.

Mara_Jade pisze...

- Mou... przestań już - zaczerwienił się jeszcze bardziej, uciekając przed jego wzrokiem. - Cieszę się, że lubisz moją kuchnię - uśmiechnął się nieśmiało.

Mara_Jade pisze...

- Przygotowuje z Yuyą... może być różnie - roześmiał się serdecznie, zbierając naczynia i szybko zmywając je. - Dobrze kotuś, ja idę do Aleksa.

Mara_Jade pisze...

- I tak go zabiję. Możesz iść - zgodził się, ubierając na siebie kurtkę i wsuwając buty. - Gotowy?

Mara_Jade pisze...

- Przecież często ci gram - uśmiechnął się lekko idąc prosto do studia. Od apartamentu Takano wcale nie było tak daleko.

Mara_Jade pisze...

- Bo jestem zmęczony - uśmiechnął się przepraszająco, przytulając się do jego ramienia.

Mara_Jade pisze...

- Aleks! - Tomo puścił dłoń Takano i popchnął kumpla na ścianę, piorunując go wzrokiem. - Co to miało być?!
- O... czyli już słyszałeś - Aleks uśmiechnął się szeroko, skinieniem głowy witając się z Takano. - Przygotowuję grunt pod twój debiut Tomo-chan. Dzisiaj jeszcze dwa wywiady i jedna sesja zdjęciowa - dodał z uśmiechem.
- Słucham? - Tomo zabrakło słów. Zaniemówił. Zamrugał kilkakrotnie.
- Takano ci nie powiedział? Przecież do mnie dzwonił wczoraj wieczorem... - zdziwił się Aleks.
- Słucham?! - Tomo obrócił się na pięcie. - Ty! - wycelował w niego palcem. - Tak się bawisz po pijaku?!

Mara_Jade pisze...

- Ugh - Tomo zacisnął mocniej pięść i uderzył nią w ścianę, wściekły na nich obojga. Nie odezwał się już do nich słowem, wchodząc do studia i zatrzaskując za sobą drzwi. Wybrał mikrofon i gitarę, po czym zagrał kilka głośnych nut bez skłądu i ładu bo był zwyczajnie wkurzony.

Mara_Jade pisze...

- Trochę znam... pracowałem rok we Francji - usprawiedliwił się. - Byłeś poważny, więc uznałem że mogę ci zaufać... normalnie nie robię takich rzeczy bez uzgodnienia z Tomo... zresztą chyba już wiesz dlaczego.

Mara_Jade pisze...

- Wybacz... powiedziałeś mi że wszystkie poważne sprawy omawiasz po francusku - westchnął przeciągle. - Nie znam cię dobrze chłopie... więc ci uwierzyłem - wymamrotał, patrząc na Tomo w studiu.
- Już? Będziesz współpracował? - zapytał przez mikrofon i w odpowiedzi dostał środkowy palec lewej dłoni. Tomo nie potrafił się tak szybko uspokoić. Odłożył jednak gitarę i wykręcił numer do Juna.
- Słuchaj mnie i nie przerywaj - fuknął do słuchawki. - Takano uchlał się wczoraj w trzy dupy i ok, było fajnie. Ale dzisiaj się dowiaduję że omówił, że Aleksem... debilem... sprawy mojego debiutu i mam dwa wywiady, sesję zdjęciową i bóg jeden wie co jeszcze zaplanowane! - krzyknął do słuchawki. - Sorry - westchnął opierając się mocno o ścianę i zamykając oczy. Rozłączył się i podszedł do mikrofonu.
- Aleks - spojrzał na swojego kumpla. - Nigdy więcej nie omawiaj spraw związanych ze mną, z moim facetem - poradził mu chłodno. - A ty... - wycelował palcem w Takano. - Tobą zajmę się w domu. Nie obchodzi mnie że głowa cię boli - rzucił lodowato. - Ok, możemy zaczynać - zdecydował po kilku długich oddechach.

Mara_Jade pisze...

- O nie, tak łatwo to się mi nie wywiniesz - mruknął tylko Tomo. - Pójdę na te cholerne wywiady, a sesję możecie sobie w dupę w sadzić - dodał, po czym zajął się nowym utworem. Musiał go zagrać 15 razy zanim zabrzmiał dobrze, a wszystko przez jego wzburzenie. Wyszedł ze studia zaraz po zaakceptowaniu wersji przez Aleksa i kupił sobie kawę z automatu. - To gdzie mam czekać na panie dziennikarki? - zapytał Aleksa.

Mara_Jade pisze...

- Ok - Tomo poszedł ze swoją kawą do kawiarenki i przywitał się z dziennikarzem promiennym uśmiechem. Jeśli już coś robił to starał się wykazać profesjonalizmem. Dwie godziny później przeżył oba wywiady. - Idziemy - mruknął do Takano, biorąc sobie na drogę jeszcze jedną kawę.

Mara_Jade pisze...

Tomo zacisnął pięści i pokręcił przecząco głową.
- Nie rozumiesz - fuknął, nie patrząc nawet na niego. - To samo było z tym pieprzonym lekarzem. Wszyscy! Wszyscy słuchają ciebie jeśli chodzi o mnie! I nie w jakichś decyzjach typu wpadniemy do was - warknął. - Bo to normalne, ale w decyzjach które ja powinienem podejmować!

Mara_Jade pisze...

- Konfiskuje ci telefon - odparł chłodno. - Na kolejnej imprezie masz zakaz zabierania ze sobą telefonu - mruknął. - Jestem wściekły, nie dotykaj mnie - poradził mu z dobrej woli.

Mara_Jade pisze...

- To po prostu boli. Nie dałeś mi szansy samemu zadecydować. Wiem, że byłeś zalany, wiem to... ale mimo wszystko boli. Chciałem to z wami przedyskutować na spokojnie... ale wyszło jak zwykle - ze złością kopnął w stojący kosz na śmieci.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej żebym kopał wszystko po drodze niż - nie dokończył, tylko zacisnął pięści. Nic nie mógł na to poradzić. Chyba pierwszy raz był aż tak wściekły na Takano. - Lepiej żebym nie szedł do twojego taty.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, że się ucieszy ale nie wiem czy będę potrafił się dobrze zachować - zacisnął szczęki, po czym obrócił się na pięcie i spojrzał mu prosto w oczy. - Nie podoba mi się to Takano.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem Takano, nie wiem - wymamrotał zaciskając wargi w cienką linię. - Pierwszy raz jestem na ciebie tak wściekły.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale to mi nie pomaga - wywrócił oczyma, po czym wszedł do mieszkania ojca Takano. - Konbanwa! - przywitał się od progu.
- Wujku!!!!! Ale super! Byłeś w radio! - Yuya wtulił się w niego natychmiast. - Zabierzesz mnie do radia następnym razem?! Proszę, proszę!
- Czemu się nie pochwaliłeś? - zapytał zaraz ojciec Takano, a Tomo westchnął ciężko.
- Bo tego nie planowałem. Tak wyszło - wymamrotał zsuwając buty.

Mara_Jade pisze...

- Jakiś konflikt? - zapytał mężczyzna, ale odpuścił wypytywanie, bo zlapał Tomo za rękę i wprowadził go do salonu.
- Duuużo rzeczy zrobiliśmy tatuś - Yuya wskoczył Takano na plecy i przytulił się do niej. - Pograliśmy w gry na telewizorku, byliśmy w wesołym miasteczku i w takiej duuużej cukierni. I widziałem jak robi się lizaki!

Mara_Jade pisze...

- Oj wytuliliśmy się i maluch pomógł mi z kolacją i niespodzianką po niej - uśmiechnął się szeroko mężczyzna.

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu? A kiedy będzie koncert wujka? Mogę pochwalić się kolegom, że wujek w radio był? - zapytał go zaraz, mocno się przytulając. - Jechałem taką duuużą karuzelą. Tak wysoko byliśmy z dziadzią... bałem się że wypadnę! - poskarżył się. - Ale nie wypadłem! I pojechaliśmy 10 razy ! Bo mi sie spodobało - zarumienił się.

Mara_Jade pisze...

- Wujek nie cieszysz się?! - chłopiec usiadł Tomo na kolanach teraz do niego się przytulając. Stęsknił się już trochę za nimi. - Ale to duży sukces! Będziesz sławny! I będziesz w radio i telewizji i będą autografy! Wujku a dasz mi autograf?
- Yuyuś... - Tomo zamknął na chwilkę oczy, po czym odetchnął głęboko. - I pojadę w trasę koncertową i nie będzie mnie z wami pół roku. Ciągle gdzieś będę wybywał - mruknął pokazując mu trochę minusów. - Nadal to takie fajne?
- Ale wujku... - chłopiec ucałował go mocno. - Przecież tatuś i ja poczekamy! - zapewnił go wesoło, po czym zeskoczył z jego kolan i pobiegł do dziadka by pomóc mu z kolacją.
- Dzisiaj mamy mieszankę... trochę kuchni Japońskiej i Francuskiej - odparł mężczyzna. - Tomo-chan ty zjeść musisz wszystkiego po trochu - zastrzegł sobie. - Wyglądasz mizernie.
- No bo to przez chemię - wymamrotał chłopak, po czym wzruszył lekko ramionami. - Postaram się zjeść wszystkiego po trochu.

Mara_Jade pisze...

- Nie gaszę, chcę tylko pokazać, że to nie tylko plusy - odparł spokojnie Tomo, biorąc sobie kawkę i upijając porządny łyk.

Mara_Jade pisze...

- Eh... pójdę zapalić - zdecydował idąc na balkon.
- Nie wiem o co wam poszło, ale poszło chyba nieźle - ojciec usiadł obok Takano i polał im do kieliszków vódeczce. - Jeden szybki?

Mara_Jade pisze...

- Może przeczekaj, a potem go jakoś ładnie przeproś? Z gestem... no wiesz... znaczy ja się nie znam na związkach między mężczyznami, ale może trochę romantyzmu wystarczy? - zaproponował odkładając kieliszki na bok. Nie będzie przecież zmuszał nikogo do picia. - Yuya może u mnie zostać jeszcze jedną noc - zaproponował z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Ojej... to wracacie jutro rano? Zostańcie jeszcze jeden dzień - poprosił go, bo stęsknił się za nimi. Tak rzadko miał okazję ich widywać. Tomo wrócił do salonu i usiadł na swoim miejscu, kończąc powoli swoją kawę.

Mara_Jade pisze...

- A ty Tomo-chan? Może zostaniesz u mnie na dłużej? - zaproponował to zaraz, widząc że chłopak w milczeniu nakłada sobie trochę jedzenia.
- Nie, dziękuję... za to tata może do nas wpaść. Przyda się dodatkowa opieka nad Yuyą, kiedy mnie nie będzie - uśmiechnął się lekko, uznając że nie musi tych decyzji omawiać z Takano.

Mara_Jade pisze...

- Odwiedzę was, ale najpierw uzgodnijcie to wszystko między sobą - starszy mężczyzna skapitulował. Nie chciał nikogo do niczego zmuszać. - Zostawcie Yuyę dzisiaj na noc. Przyprowadzę go na stację - zdecydował przytulając wnuka z całych sił.

Mara_Jade pisze...

- Taak! - chłopiec klasnął w dłonie. - Wujku mogę? Mogę?
- Możesz kochanie - zgodził się od razu Tomo, nie widząc w tym problemu.
- Obiecuję tatusiu, wujku! - Yuya podskoczył z radości, wtulając się mocno w dziadka.

Mara_Jade pisze...

- Deserek! - Yuya pobiegł do lodówki i wyciągnął zwykłe pucharki z pokrojona w kostkę kolorową galaretką, ubarwione bitą śmietaną i posypane płatkami czekoladą. - Proszę.
- Ojej... jakie śliczne - uśmiechnął się szeroko Tomo, chętnie biorąc od malca jeden pucharek. - Mhm i pyszne.

Mara_Jade pisze...

Yuya zarumienił się, ale widać było że jest bardzo dumny. Poszedł do swojego małego pokoiku trochę się pobawić, a kiedy Takano i Tomo wychodzili uściskał ich jeszcze mocno i pokiwał na do widzenia. Tomo złapał mocno dloń Takano gdzieś w połowie drogi.
- Źle się czuję - zaalarmował go, przystając gwałtownie.

Mara_Jade pisze...

- Nie trzeba, musze wziąć leki - przypomniał mu tylko, mimo wszystko wtulając się w jego klatkę i oddychając spokojnie. - Muszę tylko odpocząć.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo wybrał odpowiednie leki, łykając je zaraz i przykrył się mocno kocykiem, przymykając oczy.

Mara_Jade pisze...

- Nie-e... chcę tu poleżeć - odparł cicho chłopak, obracając się na bok i ponownie zamykając oczy. - Ale... czekolada z piankami by się przydała - dodał po chwili namysłu.

Mara_Jade pisze...

Chłopak uśmiechnął się szeroko na widok tego nowego layoutu czekolady. Wyglądała przepysznie. Umoczył w niej usta i oblizał się łapczywie.
- Pycha - wyrwało mu się.

Mara_Jade pisze...

- Najlepsze... poza konkurencyjnym płynnym czekoladowym torciku - mruknął pijąc spokojnie czekoladę. Kręciło mu się trochę w głowie, ale już coraz mniej.

[ide spaciu]

Mara_Jade pisze...

- Ale to ciasto się popsuje... bo za dobrze mnie znasz - wzruszył ramionami, odstawiając nagle kubek na stół i idąc szybko do łazienki. Zaskoczony nachylił się nad sedesem wymiotując. - No też coś? - mruknął do siebie, kiedy skończył. - Przecież nawet tego nie chciałem - spojrzał na swój brzuch i uderzył go lekko ręką.

Mara_Jade pisze...

[no i idę przecieź xD okrężną drogą...]

Tomo skinął głową, nawet już mu nie próbując zaprzeczyć. Miał wrażenie, że zwymiotował leki.
- Położysz się ze mną? Po tej herbatce? - zapytał go tylko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się cicho, bo i tak miał zamiar to zrobić.

Mara_Jade pisze...

Tomo posłusznie wypił powoli gorzką herbatkę, po czym wyciągnął ręce do Takano i wtulił się w niego.
- Nadal jestem na ciebie zły - poinformował go, ale złość mu trochę opadła.

Mara_Jade pisze...

- Poczekasz aż zasnę? - zapytal go jeszcze wtulając się w niego mocniej, kiedy już leżeli w łóżeczku.

Mara_Jade pisze...

- Un... a możesz mi coś poopowiadać? Twoje najlepsze wspomnienie z tatą - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Jeździłeś na każdej karuzeli? - zapytał go z delikatnym uśmiechem. - Na lodach też byliście?

Mara_Jade pisze...

- Myślę, że chciał częściej... tylko ona mu mydliła oczy - ucałował go w policzek, zamykając oczy.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc - uśmiechnął się do niego leciutko, zasypiając zaraz w jego ramionach.

Mara_Jade pisze...

Tomo wstał chwilę później bo obudził się zaraz po tym jak Takano zabrakło mu w łóżku. Ubrał na siebie jego bluzę bo trochę dygotał z zimna.
- Ohayo - przywitał się z nim, całkowicie rozbity i zaspany. - Co na śniadanko będzie?

Mara_Jade pisze...

- Ale sobie poszedłeś... i się obudziłem - wtulił się w niego, chowając nosek w jego pierś. - Zimno mi trochę - wymamrotał. - Naleśniki... ale na słodko... z polewą czekoladową albo cukrem pudrem.

Mara_Jade pisze...

- Oj ale daj mi tu trochę z tobą postać - poprosił go, wtulając się w jego pierś mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej - uśmiechnął się lekko, wtulając się w niego, ale w końcu go puszczając i samemu wyciągając fajki. - Wypalam jedną na dwa dni... a nie jedną dziennie. Ograniczam - wywrócił oczyma kiedy zobaczył jego wzrok.

Mara_Jade pisze...

- Pójdę. Mam umówioną wizytę i zostaję na noc zaraz po powrocie - uśmiechnął się do niego lekko. - Taki był układ z lekarzem, żeby mnie puścił z tobą do Tokio - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- I tak miałem iść na noc do szpitala - zauważył z lekkim uśmiechem. - Nic mi się nie stanie, jak tam pośpie - ucałował go znowu. - Uhm jak będziesz jechał po Yuyę to mozesz mnie odebrać.

Mara_Jade pisze...

- I pasuje wszystko - zaciągnął się dymem papierosowym i powoli wypuścił go z płuc. Sprawdził telefon i lekko uderzył głową w barierkę balkonu. - Alex napisał mi smsa - podał mu telefon by ten mógł spokojnie go odczytać. - Mówi, że pokieruje mnie do jego kumpla... który ma studio nagraniowe w naszych okolicach - mruknął.

Mara_Jade pisze...

- Mogę, ale wiesz... w domu to nagrywam demo - uśmiechnął się lekko. - Każdy szanujący się producent nie da 'amatorskiego' demo do publiczności - dodał spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczymy jaki jest ten jego kumpel - uśmiechnął się do niego lekko, chowając telefon do tylnej kieszeni spodni. - Ah... tak w ogóle... - zerknął na niego. - Jak dobije 50 kg to pojedziemy na wyścigi motorowe. Pościgamy się trochę.

Mara_Jade pisze...

- Cztery kilo - uśmiechnął się do niego krzywo. - Jakiś miesiąc do półtora - wzruszył ramionami.

Mara_Jade pisze...

- Wygram z Tobą - pstryknął go w nosek, wyrzucając peta i wracając do domu, bo już trochę dygotał z zimna.

Mara_Jade pisze...

- Okay i czekoladkę do tego... dzisiaj już jej nie zwymiotuję - uniósł kciuk do góry i schował się pod kołderką, włączając sobie radio.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - uśmiechnął się do niego, po czym zabrał się za czytanie gazetki.

Mara_Jade pisze...

- Jest... kotek? Twój brat kiedy miał wracać do domu? Samolot spadł, na szczęście nie był wysoko, bo dopiero startował... ale jest dużo rannych. Zadzwoń do niego - poprosił go wstając z miejsca i podgłaśniając radio z najświeższymi wiadomościami o samolocie do Korei.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - Tomo odetchnął z ulgą, bo przecież z takimi wypadkami nie było żartów. - Ale idę o zakład że jak ja będę na pokładzie samolotu to zdarzy się katastrofa - zaśmiał się.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja jestem wyjątkowy - roześmiał się serdecznie. - Przecież wiesz, że co złego to się mi trafi!

Mara_Jade pisze...

- No jak będę leciał z tobą to nie - zgodził się, śmiejąc się pod nosem. Zaczął powoli zajadać naleśnika - Pychotka.

Mara_Jade pisze...

- Smakuje, zawsze smakuje - uśmiechnął się do niego lekko, smakując jeszcze herbaty. - Naprawdę się przestraszyłem, że z Kou coś nie tak... - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, chociaż to dobrze - uśmiechnął się tylko, kończąc swojego naleśnika.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... poza tym twoim wybrykiem - zmrużył niebezpiecznie oczy, oddając mu jednego naleśnika.

Mara_Jade pisze...

- No przepraszam, sam sobie szkodzisz. Przecież wiesz ile jem - pokazał mu język, kończąc swoją czekoladkę.

Mara_Jade pisze...

- Jak wrócę ze szpitala to zrobię - obiecał z lekkim uśmiechem, wstając zaraz i zmywając naczynia. Pukanie do drzwi przerwało im gruchanie. A kiedy Takano je otworzył stał w nich Kou.
- Zdążyłem - uśmiechnął się szeroko. - Moje panie przyleciały - uśmiechnął się szeroko. - Takano... mam prośbę. Pożycz nam to mieszkanko. Proszę.

Mara_Jade pisze...

- No to sprzątaj szybko - poprosił go Kou. - Matko Takano, przecież nie będzie cię tutaj przez ten miesiąc - wywrócił oczyma mężczyzna, wstawiając walizkę do korytarza. - Tomo-chan! - przytulił chłopaka. - Mój głupi brat nie chce pożyczyć mi mieszkania... i gdzie moja córcia malutka będzie mieszkać? Z Renem? Tam dziwka za dziwką...

Mara_Jade pisze...

- Dobra, nie pluj się tak. To nieekonomiczne trzymać dwa mieszkania - wywrócił oczyma. - Kiedy mam ciebie i Rena - poczochrał Takano po włosach.
- Kiedy przyjdą dziewczyny? Taka-chan! Wreszcie zobaczymy malutką! - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

- Będą tu za godzinkę - uśmiechnął się Kou. - Nie byłem pewien czy się zgodzisz - wzruszył ramionami. - Nic ci nie rozwalimy. Nie bądź już taki chojrak. Tomo ci wszystko psuje przecież.

Mara_Jade pisze...

- A co zapowiadał się dobry seks? - zainteresował się.
- No chyba ocipiałeś... po tym co on zrobił - Tomo trzepnął Takano przez łeb. - Nie będzie seksu bliskie pół roku.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nic nie udowodniłeś i chcesz negocjować? - uniósł lekko brew. - Nie negocjuje się szlabanu na początku jego trwania - burknął.
- Głupi bracie, reszta towarzystwa była tak zalana, że nawet nie robiła nic żeby cię ściągnąć z Tomo, gdy zacząłeś go rozbierać przy wszystkich. Biedak nie miał siły cię z siebie zrzucić - wywrócił oczyma. - Spałem jak wykonywałeś ten telefon.
Tomo spalił się na czerwono i wstał mrucząc pod nosem że zrobi herbatę im wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Przecież lubisz jak się rumieni - odparł mężczyzna, siadając wygodniej w fotelu. - Poza tym do niczego nie doszło. Odciągnąłem cię od niego. Eh myślę że jakby doszło, to miałbyś większy problem - mruknął jeszcze ciężko. - Ale strasznie kościsty jest. W łóżku nie dobry do tulenia - zamarudził.

Mara_Jade pisze...

- Ale Tomo był trzeźwy Takano. Później miałbyś problem z przeprosinami chyba większy niż teraz. Tak myślę - skoczył do kuchni pomóc chłopakowi przynieść wszystkie napoje, po czym poszedł otworzyć drzwi. W progu stała jego dwa cuda. Uśmiechnął się szeroko, chwytając obie w ramiona.
- O kurczę... więcej takich rozłąk chyba ci trzeba - zaśmiała się wyraźnie zaskoczona kobieta. - Cześć Takano! - pokiwała mu. - Tomo-chan! - wyminęła Kou i podeszła do chłopaka przytulając go mocno. - Jak usłyszałam... boże, tak się martwiłam - jęknęła. - Pokaż się chudzielcu - krytycznym wzrokiem zmierzyła go od głowy do stóp. - No nic... nabierzesz ciałka - stwierdziła. - Przywiozłam upominki z Korei. Małe - zastrzegła sobie. - Ah no i nasza gwiazda wieczoru - stwierdziła, kiedy Kou wniósł do środka ich córeczkę.

Mara_Jade pisze...

- Aya-chan - odparła Mery z wielkim uśmiechem, a Kou podał córeczkę swojemu bratu, wracając na fotel.
- Jest słodka - uśmiechnął się szeroko Tomo, siadając obok Takano i podając małej palca, którego zaraz ścisnęła mocno i zamachała nóżkami z radości.
- O... już was lubi - uśmiechnęła się Mery. - To dobrze, bardzo dobrze - kopnęła lekko Kou pod stołem. Mężczyzna odchrząknął.
- Chcieliśmy, żebyś został jej chrzestnym Takano - mruknął po chwili milczenia.

Mara_Jade pisze...

- Ren był moim świadkiem. Ciebie chcemy na ojca chrzestnego - uśmiechnął się lekko Kouyuki.
- Naprawdę? - Mery uściskała Takano od tyłu. - Tak się cieszę, że się zgadzasz. Aya będzie miała najlepszych wujków na świecie - ucieszyła się szczerze.
- Planujemy zrobić chrzest za dwa miesiące u nas w Korei. Tata będzie już po rozwodzie - mruknął Kou. - Dokładną datę jeszcze damy znać. Ale oczywiście wpadacie z małym - zastrzegł sobie.
- Właśnie, weźcie ze sobą Yuyę.

Mara_Jade pisze...

- Dostała zaproszenie, ale nie chce nas znać - uśmiechnął się krzywo, acz z lekkim smutkiem. W końcu to była jego matka i jakby nie patrzeć darzył ją uczuciem. - Przygotujemy dla was sypialnię.

Mara_Jade pisze...

Dziewczynka znów zamachała rączkami i nóżkami, raz za razem wyciągając łapki tak by dotknąć brody Takano i zapiszczeć z radości, gdy to się udało. Tomo zaśmiał się cicho.
- Jest słodka - uśmiechnął się do Mery, kiedy ta usiadła obok niego i zaczęła pić swoją herbatkę.
- Ale przytyłam przez potworka małego 14 kilo - jęknęła.
- Nie widać... - żachnął się Tomo.
- Poszło ci w piersi - dodał Kou.
- Cicho siedź - oblała się rumieńcem. - Ne, ne... słyszałam cię w radio! - rzuciła nagle.
- To drażliwy temat - jęknął Tomo.
- No weź nie przesadzaj. Piosenka jest świetna. Napiszesz dla mnie jakąś? - zapytała zaraz z nadzieją.
- Uhm... postaram się - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, że jestem - wyszczerzył się do niego jego brat. - Moje cycusie stały się większe!
- Baaka! - Mery rzuciła w niego poduszką rumieniąc się okropnie. - Nie zrozumieją moich problemów - wymamrotała teatralnie. - Choć Tomo-chan, zrobimy im coś dobrego do jedzenia.
- Okay - uśmiechnął się Tomo idąc z nią do kuchni, by trochę poplotkować.

Mara_Jade pisze...

- Wiem - odparł niezbyt skromnie. - Jest słodka i będzie wykochana - dodał z lekkim uśmiechem. - Mam cudowną żonę i jeszcze cudowniejszą córcię.
- Słyszałam! - krzyknęła Mery z kuchni, ale Kou tylko wywrócił oczyma.
- Ale tobie rodzinka też się udała.

Mara_Jade pisze...

- Ja myślę - zaśmiał się mężczyzna kończąc swoją herbatkę. - Tylko nie za bardzo... bo jeszcze przestanie lubić swojego ojczulka...

Mara_Jade pisze...

Tomo wzruszył lekko ramionami, krojąc cebulę potrzebną do pizzy, na którą się zdecydowali.
- Raz lepiej, a raz gorzej - odparł wymijająco. - Ostatnio było trochę zawirowań, no bo zachorowałem ale wychodzimy na prostą powoli - uśmiechnął się lekko. - No i mamy Yuyę.

Mara_Jade pisze...

- Znajdziecie dla siebie czas. Na pewno - uśmiechnął się do niej delikatnie. - Uhm nie jest tak źle - zgodził się delikatnie. - Po prostu - wzruszył ramionami. - Jestem jakiś dziwny.

Mara_Jade pisze...

- No bo jest debilem - wymamrotał krojąc kiełbasę w małe kosteczki. - Załatwia za moimi plecami sprawy związane ze mną... raz zrobił to świadomie, przed wczoraj był pod wpływem alkoholu... - burknął, krzywiąc się lekko, kiedy trafił nożem w palec. Possał go zaraz by krew przestała lecieć.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem, jestem na niego wściekły i szybko mi nie przejdzie - westchnął ciężko. No trochę siebie znał, już i tak ochłonął na tyle by normalnie rozmawiać i działać przy Takano, ale to wciąż w nim siedziało.

Mara_Jade pisze...

- Zwiedzimy jak już się do was wybierzemy - uśmiechnął się lekko. - Kochana jesteś - ucałował ją w policzek kończąc przygotowywania składników.

Mara_Jade pisze...

- No skoro tak - skinął głową uśmiechając się nieco. Ugniótł ciasto raz jeszcze i posmarował je sosem pomidorowym. - Mały będzie zachwycony wycieczką... ja też - podrapał się lekko po głowie. - Raczej nie wyjeżdżałem do tej pory z Japonii.

Mara_Jade pisze...

- On chętnie by mnie woził, ale ja... uhm no nie chcę żeby mnie tak rozpuścił. Wszystko z umiarem - usiadł na blacie stołu. - Fajnie że przyjechałaś.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie chciałem - wywrócił oczyma. - A potem ciągle coś... najpierw mój wuj, porwanie, potem porwanie Takano, potem Yuya i to że go dzieciaki nie akceptowały, wcześniej jeszcze śpiączka Takano, potem mój wypadek i moja anoreksja i teraz rak - uśmiechnął się krzywo. - Nie było jak...

Mara_Jade pisze...

- Z rakiem? - zapytał bo nie wiedział z czym dokładnie. - Trochę tak... jak mam gorszy dzień to boję się zasnąć - uśmiechnął się słabo. - Proszę wtedy Takano, żeby nie spał póki nie zasnę... tak głupio - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Mam jego, Yuye i Juna... biedny Jun pewnie ma mnie już dość. Jest jak mój starszy brat... jeszcze nie rozmawiałem o tym z Takano ale on chyba to wie... że chcę Juna na świadka jak już będziemy ślubować... o ile kiedyś to się stanie, bo z moim niezdecydowaniem to lipa..

Mara_Jade pisze...

- Uhm pewnie tak - uśmiechnął się lekko, zeskakując z blatu i wyciągając z pieca pizzę. - Taka-chan! - krzyknął do niego. - Skocz po sok pomarańczowy - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Smakować będzie tak samo - uśmiechnęła się Mery. - Mogę skorzystać z waszej sypialni? Nakarmię małą. Nic nie popsuję - obiecała zaraz, patrząc na Takano.

Mara_Jade pisze...

- Nie będzie, dzięki - ucałowała go w policzek i poszła do salonu po malutką. Tomo w tym czasie pokroił pizzę.
- Pomożesz mi troszkę? - zapytał Takano, przekładając spore kawałki na talerze.

Mara_Jade pisze...

- Curry to w domku, Zrobię na dwa dni - obiecał z uśmiechem. Też je lubił i cieszył się że tak smakuje.

Mara_Jade pisze...

- Tak - Tomo przyniósł szklanki z piciem i dodatkowy talerz z kawałkami do dokładki, jakby ktoś chciał. - Ne, Taka-chan... ja tylko pół na razie, ok? - mruknął cicho. Niedawno jedli i nie był jeszcze głodny.

Mara_Jade pisze...

- Dopiero o 21 - machnął lekko ręką. - Mamy jeszcze czas, ale pomyślałem, że moglibyśmy Yuyę zabrać na Tokyo Tower zanim pojedziemy.

Mara_Jade pisze...

- No tak... no to nie - machnął lekko ręką. - To my go weźmiemy na taką wycieczkę fajną po Tokio gdy będzie po konkursie. Pamiętasz o konkursie, nie? Przyjeżdżamy tu - uśmiechnął się lekko zjadając trochę swojej pizzy. - Mhm wyszła nam.

Mara_Jade pisze...

- A jak pokazał to weźmiemy go do muzeum Anime. Maluch ostatnio bardzo lubi Dragon Ball - zaśmiał się lekko. - No, no... dumny tata rozwiązuje zadania z synkiem - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Ano... oglądamy razem z wypiekami na twarzy - pokazał mu język, jedząc jeszcze trochę pizzy i popijając ją soczkiem.

Mara_Jade pisze...

- Oj tam, oj tam... zobaczył kiedyś moją mange i chciał poczytać... wciągnęła go i teraz oglądamy anime - uśmiechnął się szeroko. - To nie taka zła bajka.

[rysunek to nie koniec świata kochana. narysujesz lepsze i fajniejsze :) a jak chcesz mu dać kosza?]

Mara_Jade pisze...

[a probowalas z nim na spokojnie porozmawiać? ]

Tomo skończył pić i położył się trochę na kanapie z głową na kolanach Takano.
- Trochę muszę odpocząć - wyjaśnił mu.

Mara_Jade pisze...

[to z nim porozmawiaj, albo idź na jedna randke... a potem powiedz mu że niestety ale nie czujesz do niego tego samego...]

- Wyszła - zgodził się chłopak, uśmiechając się do niej lekko. - Mogę małą? 0 zapytał zaraz siadając.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił malutką do siebie i zaczął się z nią trochę bawić.
- Najpierw gadałeś jakieś bzdury a potem uznałeś że zrobisz Tomo kawał... i nie dałeś się przekonać że on nie będzie śmieszny. Zostawiłem cię zanim wykręciłeś numer do kumpla Tomo... a komórki Tomo - wymamrotał. - Uznałem że cię nie zrozumie...

Mara_Jade pisze...

- I będziesz miał nauczkę teraz - uśmiechnął sie do niego Koyuki, przytulając mocno mery do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Hej szkrabie mały. Tak się nie bawimy - Tomo pokazał jej język i oswobodził włosy z jej rączek. Dziewczynka zmarszczyła brewki i w nagrodę ścisnęła mu nos. Zachichotał lekko. - Łobuziak... za ojcem chrzestnym.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokazał mu język, po czym wziął małą i uniósł ją wysoko. Mała była zdziwiona ale zaraz zaczęła się śmiać.
- Jaka grzeczna i odważna... niczego się nie boi!

Mara_Jade pisze...

- No ba... musiało być mocne wejście - uśmiechnęła się szeroko Mery. - Takano! A co to ma być? Jeszcze partnera na wycieczkę za granicę nie wziąłeś?

Mara_Jade pisze...

Tomo oddał malutką Mery i usiadł Takano na kolanach, wtulając się w niego mocniej bez słowa.

Mara_Jade pisze...

- Zwiedzimy, oprowadzisz mnie - zgodził się cicho, nadal się nie odsuwając od niego. - Głowa trochę boli, ale tak zwyczajnie - mruknął spokojnie. Nie bolała tak jak podczas choroby tylko normalnie.

[dobranoc kotek ;* dasz radę!]

Mara_Jade pisze...

- Nie, tylko mnie potul - uśmiechnął się do niego lekko.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się lekko i uciął sobie drzemkę wtulony w Takano.

Mara_Jade pisze...

- Bo straszny z niego chudzielec - odparła Mery. - No i choroba pewnie go męczy co? - wzięła sobie jeszcze jeden kawałek pizzy.

Mara_Jade pisze...

- I przytyje - Mery uśmiechnęła się do niego lekko. - Bo ma najlepsze wsparcie pod słońcem. Nasz też ma, co nie? Mężusiu - cmoknęła go teatralnie w policzek. - Dodam ci w tajemnicy, żeby Takano nie słyszał - dodała konspiracyjnym szeptem. - Że Tomo ma wybranego już świadka do ślubu, nie to co twój głupi brachol.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem - wyszczerzyła się do niego. - Ale on cię bardzo kocha. Mimo że jest wściekły na ciebie potrafi na tobie zasnąć... - dodała na potwierdzenie.

Mara_Jade pisze...

- Weź Shojiro - odparł spokojnie Kouyuki. Pewnie że chciałby być świadkiem, ale to musiała być decyzja Takano. - Zmieniłeś się wiesz?
- Nie poznaję cię - dodała śmiejąc się lekko Mery. - Jesteś taki... spokojny, cierpliwy.

Mara_Jade pisze...

- Nadal jestem w grze - Kou podskoczył ze śmiechem na kanapie, po czym wziął od Mery malutką i położył ją do jej wózeczka. Spała już smacznie. Tomo natomiast zakrztusił się przez sen.

Mara_Jade pisze...

- Jesteście idealni - zachwyciła się Mery, robiąc im zdjęcie. - A może weźmiesz na świadka siostrę? - zaproponowała.

Mara_Jade pisze...

- Ideały kłócą się częściej niż zwykli ludzie - wysnułą swoje podejrzenia Mery.
- Tak, tak kochanie... ty i te twoje teorie - Kou stuknął ją palcem w czółko.

Mara_Jade pisze...

- I się nie rozstaniemy - zapewniła go Mery, a Kou skinął głową.
- A bardzo ją kocham... ją i moją córcię malutką - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Próbowaliśmy wcześniej, ale to... trochę bolesny temat - rzucił wymijająco Kou, dając mu do zrozumienia że jak będą sami mogą wrócić do rozmowy. Przytulił do siebie mocniej Mery, która trochę pobladła na twarzy. - Może późno, ale będzie najkochańszą córeczką na świecie - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Ty też jesteś świetnym tatą - wychrypiał mu do ucha Tomo, powoli się budząc i przecierając dłonią zmęczone oczy. Nie odsunąl się jednak od niego.

Mara_Jade pisze...

- Ale w pociągu moge spać - szepnął wypijając prawie cała herbatkę za jednym zamachem. - Nie jestem zmęczony - potarł jeszcze raz oczy, schodząc mu z kolan i przytulając się do jego piersi.

Mara_Jade pisze...

- Soczku - uśmiechnął się lekko. - Taka-chan... uhm tylko boli mnie wszystko - wymamrotał. - Myślisz że lepiej jednak wziąć leki? No bo po wczorajszym wymiotowaniu nie brałem ich.

Mara_Jade pisze...

- Okay - Tomo wziął odpowiednią dawkę leków, popił je wodą i nalał sobie soku, po czym położył się z głową na kolanach Takano. - Kupimy na podróż herbatkę z automatów.

Mara_Jade pisze...

- Jakie tam zachcianki... tylko jedna - dźgnął go lekko palcem w brzusio i uśmiechnął isę lekko do Mery.
- On się przymila żeby szlaban był krótszy - puścił do niej oczko.

Mara_Jade pisze...

- Poczekasz - zgodził się cicho Tomo przymykając znów na trochę oczy. - Kocham cię.

[dobranoc :*]

«Najstarsze ‹Starsze   4401 – 4600 z 4999   Nowsze› Najnowsze»