piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   401 – 600 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Takano
- Jesteś niereformowalny - burknął Tomo. - Oddam mu za to kasę - zdecydował już ciszej sam do siebie. Źle by się czuł, gdyby chociaż nie spróbował.

Jun
- Wyjechać... - zastanowił się. - Nie mogę przecież zostawić dziadka samego - żachnął się. - No i szczeniaki... - mruknął po chwili. - Mogę wyjechać, ale... problemów nie zostawię.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja nie chcę być twoim utrzymankiem - jęknął Tomo patrząc na niego. - Ja mam swoje pieniądze, wiesz? Oszczędności mam - żachnął się. - Nie chcę ciągle polegać na tobie - burknął. - Dobrze mi z własną niezależnością - dodał po chwili wstawiając jedzenie do piekarnika. - Dlaczego musisz za wszystko płacić? Ja się nie zgadzam na aż tyle... nie jestem panienką - naburmuszył się.

Jun
- Bo był młodszy a teraz na dodatek jest po szpitalu to jest słabszy. I ciągle mówi, że już do grobu się wybiera! Nawet zaczął swój własny kopać - fuknął na niego Tomo. - Nie mogę go tak po prostu zostawić...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie ma mowy. Do końca życia ci się nie wypłacę z tych twoich wycieczek - burknął Tomo. - Ja nie mam takiego budżetu jak ty - dodał spuszczając wzrok. - I nie organizuję wycieczek za granicę - mruknął. - Daj mi chociaż zapłacić za hotel... albo sam przelot... w tę i z powrotem - poprosił go.

Jun
- Nie mówił poważnie... to czemu zaczął autentycznie kopać sobie grób w ogrodzie? - zapytał go cichoo Tomo. - Już nie boli - usiadł w końcu tuszując lekkie skrzywienie uśmiechem. - Tygodniowy wyjazd to strasznie duży okres czasu...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dziękuję - Tomo wspiął się na palce by ucałować go mocno w usta, po czym wrócił do oglądania piekącego się jedzenia. W końcu wyciągnął je z piekarnika i rozłożył na dwa talerze. - Mam nadzieję, że ci zasmakuje...

Jun
- Ale nie mogę leżeć. Źle mi się perswaduje ci moje argumenty na leżąco - jęknął Tomo. - Poza tym zimno mi trochę.... pójdę sobie po kocyk - zdecydował wstając z miejsca. - Dziadek twierdzi, że to jego grób kopie. Mam nadzieję, że nas wszystkich przeżyje...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Możemy polecieć pierwszą, ale potem narazisz się na moje liczenie każdego wydanego pieniądza - żachnął się, znając trochę samego siebie. - A tego nie chcesz... zaufaj mi - wymamrotał podając mu zapiekankę i biorąc swoją. - W salonie przy dobrym filmie... znalazłem taki fajny... z twojego ukończenia studiów - uśmiechnął się szeroko.

Jun
Tomo wywrócił tylko oczyma idąc do sypialni Juna. Odnalazł kocyk i zabunkrowaną butelkę wina. Nie mógł się jej oprzeć, toteż wypił za jednym zamachem połowę jej i wrócił do Juna, kładąc się znów do łóżka. Miał wyluzować, a innego sposobu nie znał.
- Może masz rację. Staruszek pewnie robi mnie w konia jak zwykle - uśmiechnął się do niego lekko, okrywając się mocniej kocem. - A potem będzie się nabijał z mojej paranoi - dodał chichocząc pod nosem. - Tak samo jak i ty.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taaak, musimy koniecznie - odparł zgodnie z prawdą siadając na kanapie i wpuszczając film. Wtulił się w Takano co i raz wybuchając śmiechem na lepsze miny jakie strzelał mężczyzna w filmiku.

Jun
- Ale tak mówisz ciągle i mówisz o luzowaniu a ja nie znam innego sposobu. Tak przynajmniej przestaje się martwić... już powoli zapominałem jakie to uczucie - przyznałcicho.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale przecież nie twierdzę, że źle wyglądasz - zaśmiał się ponownie, smakując zapiekanki. - Dziękuję. Przyrządzałem ją sam. Chcesz winka do tego? - zaproponował, postanawiając się nieco wyluzować.

Jun
- Seks, prochy, imprezy całą noc i zero problemów, kiedy działa alkohol? - zapytał go chłopak siadając. - Juuun ale ja nie umiem się wyluzować bez niego. No i do mnie gadał... jak zobaczyłem butelkę... połowa jeszcze została.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nieee, dlaczego? Ja chcę zobaczyć twoje orgie - puścił do niego oczko, skupiając się na filmie i odrzucając od siebie ochotę wypicia alkoholu. Wtulił się w Takano mocniej.

Jun
- Ale ja się boję! - krzyknął w końcu, siadając na łóżku i przesiadając się na kolana Juna. - Ja się boję tego szczęścia. Nigdy tyle go nie miałem. Nie chcę go tyle mieć. Boję się, że jak pęknie... to ja się nie pozbieram. Już nie wstanę, nawet przy twojej pomocy - zachłystnął się łzami, które starał się szybko ocierać rękoma. - Dlatego nieświadomie chcę je podkopać!

Mara_Jade pisze...

Takano
+ Czyli do niczego nie dojdzie? Łee trochę szkoda - westchnął przeciągle karmiąc go jeszcze swoją zapiekanką, bo dla niego było za dużo jedzenia. Skupił się jednak na filmie. - Czy ja dobrze widzę? Tańczysz nago na stole? - roześmiał się na sam widok. - Seksowny jesteś...

Jun
Przytulił się do niego lekko. - Ja wiem... ale strasznie się boję. Nie wierzę w to szczęście. Nie wiem co mam robić...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo roześmiał się serdecznie, muskając jego wargi ustami.
- A może dostałeś po prostu specjalną edycję? - zaproponował chcąc go trochę uspokoić. Nie mogli przecież być aż tak okrutni. - Zresztą... wyszedłeś seksownie.

Jun
- Uhm... dla mnie to nie jest takie proste... więc daj mi to robić małymi kroczkami... - poprosił go cicho.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No pewnie... zobacz na te ruchy bioderkiem... na to jak oblewasz się piwem i rozsmarowujesz je po swoim seksownym ciele. Jak wystawiasz język... i tańczysz w rytm muzyki... you make me hot - zakończył szepcząc mu to do ucha.

Jun
- Właśnie, że ciebie... bo ty naciskasz na moje... zrelaksowanie się - wymamrotał nieco nieszczęśliwy. - Takano mnie o to nie prosi... jeszcze nie prosił...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm...mam nadzieję, że nie... - chłopak wyłączył film i ziewnął nieco. - Ty pierwszy się myjesz, bo ja zamierzam zaraz po prysznicu wbiec do łóżka i wtulić się w twoje ramiona - wyjaśnił kolejność kąpieli. - A teraz pozmywam i nakarmię psiaki.

Jun
- Uhm ale to nie tak, że ja udaję - wyszeptał. - Tylko...ty znasz mnie lepiej... nie boję się ci pokazać, że coś jest nie tak... u niego też się nie boję ale jakby mam rezerwę jeszcze...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo w tym czasie, nakarmił psiaki, wykochał je trochę, zrobił dokładnie łóżko i umył naczynia. Niedopita butelka wina do niego mówiła. Złapał ją w dłonie i już miał się napić, kiedy Takano pojawił się w pokoju. Chłopak automatycznie odstawił ją na półkę.
- Moja kolej? - upewnił się biorąc pidżamę i ręcznik i niemal biegiem ruszając do łazienki. Skarcił się w myślach za swoją słabość.

Jun
- Wiem że musi... powiem mu - obiecał, z powrotem wracając do łóżka. Przykrył się znów kocykiem. - Mogę zjeść tabletkę przeciwbólową/

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo wziął szybki prysznic i za chwilę był z powrotem. Z uśmiechem wpadł w ramiona mężczyzny przewracając go na łóżko. - Śpimy? - zapytał go wchodząc pod kołdrę i wyciągając do niego ręce, żeby się mocno przytulić.

Jun
- Mam - poklepał się po kieszeni koszuli. - Tak, wodę poproszę - zażyczył sobie napój bogów.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taka-chan... - Tomo po dobrych 30-minutach zabrał głos. Cały czas leżał w niego wtulony i obserwował jego łagodnie unoszącą się klatkę piersiową. - Ja...chyba nadal mam problem... z alkoholem - wyszeptał w duchu mając nadzieję, że mężczyzna go jednak nie usłyszy. - Nie mogę mu się oprzeć... Nie pozwól mi popłynąć, dobrze? Proszę, nie pozwól...

Jun
Tomo pokazał Junowi opakowanie tabletek, żeby ten miał pewność, że to na pewno nie są narkotyki po czym wziął jedną zgodnie z przypisaną dawką i popił ją wodą.
- Przestanie... musi - mruknął.

Mara_Jade pisze...

Takano
Przytulił się do niego mocno.
- Przepraszam, że jestem taki beznadziejny - szepnął mu do ucha zamykając oczy. - Nie chcę byś przez to cierpiał...

Jun
- Przecież właśnie leżę... ktoś mi wstać nie pozwala - żachnął się chłopak, patrząc na niego wilkiem. Dopił wode do końca i położył się spać.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo skinął lekko głową, zamykając oczy i wdychając jego zapach. Zasnął spokojnym snem.

Jun
Chłopak obudził się po godzinie siadając gwałtownie na łóżku.
- Jun? - zapytał szukając go po omacku zanim otworzył oczy. Odetchnął z ulgą widząc przyjaciela śpiącego na krześle.

Mara_Jade pisze...

Takano
Kurosagi o dziwo spał jeszcze dobre dwie godziny, zanim zaczął się budzić. Niechętnie otworzył oczy i ziewnął szeroko, patrząc na Takano z lekkim uśmiechem.
- Buzi? - zapytał domagając się porannej dawki pieszczot.

Jun
Tomo skinął powoli głową na znak, że przyjął to do wiadomości i ponownie położył się na kanapie. - Nie boli - szepnął, dotykając rany. - Tylko trochę szczypie... ale już jest lepiej - uśmiechnął się. - Tabletka zadziałałą. Co czytasz?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo niechętnie się od niego oderwał, zaraz jednak przytulił się do jego boku, przez chwilę gładząc go po torsie.
- Był na początku... ale przytuliłem się mocno i przeszedł - uśmiechnął się szeroko, po czym skinął głową na znak że zrozumiał. - Która godzina? - zerknął na zegarek i usiadł zaraz. - Muszę lecieć - wymamrotał wstając z łóżka. - Jestem o godzinę w plecy - żachnął się kalkulując pozostały mu czas. Ucałował go jeszcze raz w usta i pobiegł do łazienki.

Jun
Spojrzał na okładkę i wzruszył ramionami. Takano miał sporo książek dotyczących cukiernictwa. W końcu było jego hobbym.
- Możemy iść do dziadka - zdecydował siadając, wciąż jednak opatulając się kocem. - Póki nie boli...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie jestem okrutny - odparł Tomo, pokazując mu się ze szczoteczką do zębów w buzi, już kompletnie ubrany. - Tak, dzisiaj. Przychodzisz do nas - sprostował, bo przecież on już tam będzie. - Jolie zna drogę... ty też - uśmiechnął się do niego lekko, na chwilę znów chowając się w łazience, wypłukując buzię i wracając do Takano. Ucałował go raz jeszcze. - I się nie martw. Bądź sobą - polecił mu.

Jun
- Ale jak nie pójdziemy będziesz tu uziemiony... bo ja nie chcę sam zostać w tym domu wielkim... - wymamrotał Tomo. - Lepiej żebym pomagał...

Mara_Jade pisze...

Takano
- A potem leżała grzecznie przy nodze i nic jej wielkiego się nie stało - odparł zgodnie z prawdą. - Hm na czwartą - zaproponował od niechcenia. - No i masz się nie bać. Tam czytanie z dłoni... to tylko bzdury - wywrócił oczyma. - Mnie wywróżył wypadek, studia w Tokio, dobrą pracę i późną miłość - burknął. - Nic się nie... - nie skończył bo właśnie do niego dotarło, że w sumie to wróżby się pospełniały. - Zresztą to nie ważne - machnął lekceważąco ręką.

Jun
- Obiecuję się wykurować. Będę pracować tylko jak nie będzie bolało - położył palce na sercu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie mogę, musze lecieć - oddał pocałunek, całując go raz jeszcze i przytulając się do niego mocno. - Widzimy się o czwartej - dodał zaraz. - A... mogę zostawić u ciebie szczeniaki? - zapytał go zaraz, schodząc po schodach i ubierając buty.

Jun
- Wreszcie - ucieszył się chłopak, od razu wstając i ubierając buty, zarzucił też na siebie kurtkę. - Hm... weźmiemy zwierzaki z nami - zdecydował nie chcąc ich samych zostawiać.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale zdajesz sobie sprawę, że jeśli już będę miał się do ciebie wprowadzić, to psiaki wprowadzają się ze mną, co nie? - upewnił się, że sprawa jest jasna, po czym ucałował go raz jeszcze i zbiegł po schodach, wskakując na motor. Odpalił go i odjechał.

Jun
- Wiem, ale nie mogę jej tu samej zostawić. Zważywszy na to, że nie będę pewnie w stanie codziennie tu wpadać - żachnął się. - Inaczej będzie głodna i zaniedbana... a tam będzie ok. Jakoś się przyzwyczai.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo wrócił do domu i pomógł dziadkowi w sprzątaniu mieszkania oraz zabrał się za gotowanie, uznając że dziadek ma znacznie gorsze zdolności w kuchni niż on. Mężczyzna specjalnie się nie sprzeciwiał, a gdy dzwonek zadzwonił do drzwi był przy nich pierwszy.
- Ale zachowuj się dziadku... - poprosił go tylko Tomo, za co otrzymał tylko figlarny uśmiech od starca.
- Zapraszam do środka - przepuścił mężczyznę i psiaki. Poklepał psinę Takano po łebku, a ta o dziwo się nie odsunęła. Widać było że nadal go nie przepada, ale jedzenie jakie ostatnio otrzymało podbiło jej serce. Od razu poszła do przyszykowanej miski. Tomo nie mógł powstrzymać delikatnego uśmiechu. - Wiele o tobie słyszałem młody człowieku - mężczyzna zaprosił Takano do dużego pokoju. - Twoja matka zwykła mnie odwiedzać, kiedy była małym brzdącem, a potem będąc w ciąży... była szczęśliwa - poklepał go po ramieniu, a Tomo postanowił że więcej do ich spotkania nie dopuści.

Jun
- Siostra Takano, ale nie wiem gdzie teraz jest...poza tym dla niej to też kłopot wszystko zostawiać i przyjeżdżać zajmować się wielgachnym domem...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dzięki - ucałował go w policzek stawiając ciasto na stole i krojąc od razu każdemu po kawałku. Postawił im jeszcze kawę przed nosem.
- Znałem - uśmiechnął się mężczyzna, wyciągając jeden ze swoich albumów zdjęć i odnajdując kobietę na nich. - To ona - pokazał dziewczynę jeszcze w liceum. - Wówczas byłem ich wychowawcą - pokazał siebie na zdjęciu. - Była dobrą uczennicą. Miłą, zawsze pogodną, Chętną do pomocy. No i najważniejsze... kochała piec - podał mu album pokazując co i lepsze zdjęcia.

Jun
- E... - Tomo zmieszał się trochę, po czym wzruszył ramionami. - Nie mam pojęcia - przyznał szczerze. - Wychodzi za mąż... - dodał po chwili namysłu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Pewnie dziecko weź - machnął ręką samemu też próbując ciasta. - Pyszne - pochwalił.
- Zobaczysz - odparł spokojnie Tomo z uśmiechem mu się przyglądając.
- Ja też nie wiem... szatański podmiot nie zdradził ani grama... - wywrócił oczyma mężczyzna śmiejąc się pod nosem. - Ale pachniało ładnie - dodał po chwili namysłu. - A może byś chciał jedno z tych, kiedy była w ciąży? - zaproponował przerzucając strony w albumie i pokazując mu jego matkę w ciąży.

Mara_Jade pisze...

Jun
- Nie mam pojęcia...wiem że jego brat jest lekarzem, ale o niej... a! Czekaj chyba jest architektem. Projektowała nam cukiernię - pstryknął palcami sobie przypominając. - I nie chciała mi mieszkania zrobić medna wredna...

Mara_Jade pisze...

Takano
Dziadek Tomo skinął głową.
- Nie było mnie przy jej śmierci - odparł zgodnie z prawdą. Przez chwilę w milczeniu jedząc jego ciasto. - Masz jej kości policzkowe i nos - dodał z lekkim uśmiechem. - I oczy świecą ci tak samo, kiedy patrzysz na podmiot szatana - rzucił śmiejąc się pod nosem. Tomo zmrużył oczy kopiąc dziadka pod stołem. - Lubiła kwiaty - dodał po chwili namysłu. - Była odpowiedzialna za szkolny ogródek i jak ktoś jej podeptał cenne rośliny było z tym kimś krucho. Potrafiła się obronić - przyznał z lekkim uśmiechem. - Była przewodniczącą klasy.
- Dowiesz się za chwilę - wywrócił oczyma Tomo, po czym upił łyk swojej kawy i poszedł na chwile do kuchni uznając że Takano sobie poradzi.

Jun
- Bo jest wredną mendą - powtórzył chłopak, naburmuszając się nieco. Zagonił psiaki do przedpokoju i zabrał je na smycz. - Powiedziała że do czasu powstania cukierni już tu będę mieszkał z Takano, co jest totalną bzdurą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie była - pokręcił głową. - Ona by się nie zabiła. Byłeś jej szczęściem - powiedział z lekkim uśmiechem. - Marzyła o wychowywaniu ciebie. Twierdziła, że jesteś jej oczkiem w głowie - uśmiechnął się nieco szerzej. - Nie zabiłaby się - przytaknął, kiedy Tomo postawił przed nimi lasagne naleśnikowe zapiekane z serem i sosem beszalemowym.
- Smacznego - uśmiechnął się lekko sobie również przynosząc.
- O... to na jutro chcę pizzę domową - zażyczył sobie mężczyzna, zamykając nagle album, gdy doszło do zdjęć z małym Tomo. Schował album na miejsce.
- Będzie i pizza - zgodził się z nim Tomo.

Jun
- Lubię i czasem potrzebuję samotności - wymamrotał chłopak. - Będzie mi potrzeba.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie ma za co kochanie - mężczyzna poklepał go po plecach raz jeszcze smakując danie. Pokiwał głową z uznaniem. - No nie najgorzej - pochwalił, na co Tomo wywrócił tylko oczyma.
- Zapakuję ci kawałek i przyniosę wieczorem - dodał z lekkim uśmiechem, samemu smakując dania.
- O! Jak zjemy pozwolisz, że powróżę ci trochę - oznajmił staruszek. - I pogadamy jak mężczyźni, a Tomo... pójdziesz do pani Tanaki i zaniesiesz jej ziółka.
- Ale dziadku... Tanaka może poczekać... - Tomo bardzo nie chciał opuszczać Takano w takiej chwili.
- Chcesz, żeby pani Tanaka nam wykorkowała? - strofował go dziadek. - Nie martw się, nie zjem ci kochasia - puścił do niego oczko.

Jun
- Ano... tak trochę, ale uhm ja tego potrzebuję - wyszeptał. - To chyba nie jest takie złe, co?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo westchnął ciężko i skinął lekko głową, na chwilę przytrzymując jego dłoń przy swoim policzku.
- No dobrze... tylko go nie zabij - ostrzegł dziadka. - Bo nici z obiadami - dodał po chwili.
- Obiecuję go nie zabić - zaśmiał się starzec, jedząc dalej.
- No dobrze... - Tomo westchnął raz jeszcze, po czym spojrzał na Takano. - Tylko się nie denerwuj... - poprosił go.

Jun
- No wiem... a powinienem, ale nie czuję. Może to przyjdzie z czasem - stwierdził cicho, zwalniając trochę kroku, kiedy poczuł ukłucie w boku.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo jeszcze raz upewnił się, że wszystko będzie w porządku, zanim wreszcie pozbierał naczynia po obiedzie i wsadził je do zmywarki. Ucałował mocno Takano zanim zabrał ziółka dla przeklętej pani Tanaki i wyszedł zostawiając dwoje mężczyzn samych. Z sercem na ramieniu ruszył do przeklętej Tanaki mieszkającej na drugim końcu miasteczka.
***
Dziadek Tomo nie czekał z niczym. Gdy tylko chłopak zamknął za sobą drzwi, położył przed Takano ten sam album, otwierając na stronach z małym Tomo, jeszcze w pieluchach.
- A to jest ostatni dzień, kiedy trzymałem swojego syna w ramionach - oznajmił spokojnie. - Oddałem go w dobre ręce - dodał po chwili milczenia. - Nie mogłem go zatrzymać. Jego matka zmarła przy porodzie, a ja nie miałem za co go utrzymać. Poza tym... przestraszyłem się - przyznał szczerze, odkładając album. - Tak więc... - odchrząknął. - Spróbuj mi go tylko skrzywdzić - ostrzegł mrużąc lekko oczy, po czym złapał dłoń mężczyzny i przyjrzał się jej. - Mhm czeka cię wyboista droga - mruknął po dłuższej chwili, parskając pod nosem śmiechem i komentując. - Ciekawe czemu... - następnie uniósł lekko brew. - Trafisz do szpitala...ale nie poniesiesz śmierci - uspokoił go zaraz. - Będziesz miał wypadek... - mruknął nieco ostrzej. - Ale potem wyjedziesz.

Jun
- Nic mi nie jest - żachnął się Tomo. - Trochę zakuło w boku i postanowiłem dostosować się do twoich rad i nie forsować się. Dlatego zwolniłem - wyburczał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mówię ci to, żebyś potem się nie dziwił, jak już przyjdę cię mordować, albo zaklinać, bo coś mu zrobiłeś - żachnął się i uśmiechnął lekko. - Tomo nic o tym nie wie. Miał dobrą rodzinę. Dzieciństwo jak należy. Dobrze go wychowali i kochali jak swoje dziecko. Dlatego nie chcę mu nagle mącić w głowie. Wystarczy mi, że kocha mnie jak szalonego starca - pstryknął Takano w nos. - Hm o nie kochanieńki... ten wypadek będzie gorszy. Zresztą dużo cię ich czeka... gdy zadrzesz z nieodpowiednią osobą w tym miasteczku - westchnął przeciągle.

Jun
- Położę się, położę - obiecał machinalnie. - No już na mnie tak nie pacz...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja nie powiedziałem, że wyjedziesz bo będziesz miał wypadek - przypomniał mu mężczyzna. - Powiedziałem tylko, że wyjedziesz - dodał po chwili milczenia.

Jun
- Chcę - przyznał spokojnie. - Ale to dwa dni na ziółkach dziadka i jestem jak nowo narodzony!

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oh nic więcej nie widzę. We wróżby albo się wierzy, albo je interpretuje, albo się o nich zapomina - wyjaśnił z lekkim uśmiechem. - Sam zdecyduj co z nimi zrobisz - dodał po chwili. - Herbatki? - zaproponował zaraz, a Tomo wrócił wreszcie do domu.
- Pani Tanaka przesyła pozdrowienia i zapłaciła w naturze - burknął, kładąc na stół 10 kg mąki. Usiadł teatralnie na kolanach Takano, przytulając się do niego lekko. - Zmęczyłem się...

Jun
- Mogę ci pomóc, jeśli chcesz - rzucił zaraz, po czym ugryzł się w język. - Jak już się wykuruję.;..

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dziadku! - Tomo fuknął na staruszka po czym wycałował mocno Takano. - Pewnie wyjedziesz, bo ja ci ucieknę i pojedziesz mnie szukać - zdecydował się na taką interpretację, całując go raz jeszcze.

Jun
- Ale ja lubię pomagać przy trupkach... - wymamrotał Tomo. - Więc przyjdę ci pomagać czy tego chcesz czy nie...

Mara_Jade pisze...

Takano
- No nie wiem - Tomo uśmiechnął się lekko. - No pewnie, że się tobą zajmę głuptasie... a kto spełniał moje zachcianki jak chorowałem? - zapytał go żeby mu przypomnieć i ucałował go znowu.

Jun
- Ja mam urlop... nie wiem jak długo... - pryzpomniał mu. - Na razie nie chcę myśleć o powrocie do piekarni - przyznał cicho.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomohisa udał że się zastanawia, po czym w ostateczności wzruszył ramionami. - Cóż...wtedy będziesz na moich warunkach - zauważył z lekkim uśmiechem. - Zajmę się, ale nie oczekuj że będę za ciebie wszystko robił - pokazał mu język, przytulając się do niego lekko. - Nie wymyślaj zaraz najgorszego.

Jun
- Bo jakby praca w piekarni jest dla mnie teraz odległą przyszłością. Powiedziałem że zgadzam się na współpracę, by nie zamykać sobie żadnej drogi... ale tak na prawdę nie wiem czy chcę do tego wrócić - przyznał spokojnie. - Możesz teraz na mnie krzyczeć, proszę bardzo.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj tam, oj tam - ucałował go mocno w usta. - Te nieszczęścia spadną na ciebie przeze mnie - wyjaśnił mu spokojnie Tomo uznając się za guru od nieszczęść.
- Ty się nie naraziłeś, ale Tomo już dawno jest u niego skreślony - wyjaśnił spokojnie dziadek, odpowiadając mu na pytanie o burmistrzu.
- Ano... on mnie nienawidzi - przyznał Tomo

Jun
- Przestań mnie wreszcie krytykować! - krzyknął na niego chłopak. - Nic innego nie robisz! Ustawiasz mi życie, jakbym sam nie potrafił myśleć - oskarżył go nabierając głębokiego oddechu. - Namawiasz to do tego, to do tamtego a jak się już na coś zgadzam, mimo że wcale nie wiem czy chcę to robić to też jest źle, bo zaraz kogoś niby oszukam! Przestań wreszcie! To moje życie! - wybuchnął czując łzy gromadzące mu się w oczach. - Moje... a Takano zawsze może kogoś zatrudnić, co by mu lżej było! - zakończył, przyspieszając trochę. - Będzie lepiej jak już pójdziesz do siebie - mruknął. - Dzięki, dalej sobie poradzę - odebrał od niego smycz i ruszył do domu swojego dziadka.

Mara_Jade pisze...

Takano
Starzec wzruszył ramionami spoglądając na Tomo, a chłopak wywrócił oczyma.
- Ja po prostu istnieje - zaśmiał się cicho, biorąc stojące na stole wino i wypijając porządny jego łyk prosto z butelki. - Uznał mnie za mordercę i ma rację. Zabiłem moje siostry - przyznał ponownie upijając łyk. - Potem próbował wrobić mnie w drugie morderstwo, ale mu nie wyszło - zaśmiał się chłodno, znów biorąc łyk i patrząc na butelkę podejrzliwie. - A potem spalił mnie piekarnię, najwyraźniej chcąc się mnie pozbyć. Wiedział, że tam mieszkam - skrzywił się znów biorąc łyk. - Ale trochę mu nie wyszło... a teraz wie że z tobą współpracuję, więc... przepraszam - mruknął po raz kolejny podnosząc butelkę do buzi.

Jun
Tomo od czasu ich kłótni nie widział Juna dobre dwa tygodnie. Mimo małej miejscowości potrafił skutecznie go unikać. Nie chciał póki co z nim się widzieć, nie wiedział bowiem co niby miałby mu powiedzieć, dlatego też spotkanie go na targu rybnym nie bardzo mu pasowało.
- Cześć - przywitał się jednak z nim wybierając odpowiednie ryby i zwierzaki morskie które mógłby przyrządzić. Miał też na swojej liście zakupów takie podroby rybne pasujące do naparów jego dziadka.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja nie chcę żeby coś ci się stało z mojej winy - wybuchnął chłopak, spoglądając na niego poważnie. - Nie chcę. Wolę, żebym sam lądował na ostrym dyżurze czy coś - burknął. - Nie dam cię skrzywdzić - dodał całkowicie poważnie.

Jun
- Sam mi kazałeś najpierw wykurować - zauważył cicho Tomo, usprawiedliwiając swoją nieobecność przy trupkach. - Poza tym mówiłeś, że mam się od tego odzwyczaić bo nie będę miał na to czasu - zauważył sucho. - Więc się odzwyczajam - dodał po chwili, płacąc za odpowiednie produkty sprzedawcy. - Zresztą Takano nie lubi jak się babram z trupkami. Chyba uważa to za coś okropnego - wzruszył ramionami, trochę przesadzając bo po prawdzie nigdy z mężczyzną na ten temat nie rozmawial.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Może - zgodził się z nim przytulając się mocniej. - Mogę jeszcze jednego łyka? - zapytał go zaraz patrząc na butelkę.
- Nie możesz - odparł na to starzec, biorąc butelkę i chowając ją do barku, żeby już więcej nie kusiła. - Moje przepowiednie nie mają na celu nastraszenia - burknął zaraz. - Szczęśliwe momenty też widziałem - dodał po chwili. - Na przykład ślub... ale postanowiłem zachować je dla siebie.

Jun
- Wrócił i ma się dobrze - potwierdził Tomo biorąc kilka głębokich oddechów, po czym podwinął koszulkę żeby pokazać przyjacielowi swoją bliznę. - Zagoiła się i zdjąłem sobie sam szwy - przyznał się do popełnionej zbrodni. - Nie chciałem jechać do szpitala... kiedy mogę to zrobić sam - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo zakrył uszy rękoma krzywiąc się lekko kiedy Takano krzyknął. Wstał z jego kolan i poszedł na kanapę, okrywając się mocno kocem z zamiarem drzemki, albo przynajmniej odpoczynku.
- Taki który chce trochę nastraszyć potencjalnego pana młodego - wywrócił oczyma staruszek. - No co ja ci mam poradzić... zakochałeś się w pomiocie szatana... twoje życie od teraz będzie pełne niespodzianek.

Jun
- Wiem, że szyje się inaczej. Dlatego obserwowałem jak mnie szyli w szpitalu... mam fotograficzną pamięć, więc trochę to odtworzyłem - przyznał szczerze. - Wolę sam ściągnąć niż jechać do miasta samochodem - wymamrotał. - Dziś jestem motorem...

Mara_Jade pisze...

Takano
- To już była twoja własna głupota - wywrócił oczyma starzec. - Kto się buja na krześle, to tak potem kończy - zauważył z lekkim uśmiechem, spoglądając na przysypiającego Tomo. - Chłopak ci zdycha...

Jun
- O to świetnie. Podrzucę ci moje zakupy - zauważył z lekkim uśmiechem. - Nie będę miał problemu z przewiezieniem ich z powrotem - mruknął po chwili.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomohisa była tak zabiegany przez kolejne 3 dni, że jedynie wpadał do Takano dać mu buziaka na dobranoc i uciekał. Tego dnia skończył dawać lekcję surfingu, zaliczył pomoc w barze, pomógł dzieciakom w chórze i niechcący nawinął się śledczemu, pomagając mu przy morderstwie. Kiedy skończył ze wszystkim był wykończony. Złapał się na tym że od śniadania nic nie jadł. Swoim już zwyczajem wstąpił do Takano, od razu idąc do łazienki. Zwymiotował tam szybko z wyczerpania, umył zęby i wrócił do salonu. Tym razem nie zamierzał uciekać. Usiadł na kanapie podkurczając nogi pod siebie i siedział tak w milczeniu obserwując malującego Jolie i szczeniaki mężczyznę.

Jun
- To jest przyjacielska przysługa. Moge ci zapłacić za paliwo - żachnął się po chwili. - Mhm wskoczę jeszcze do sklepu muzycznego po struny i kostki gitarowe. Skończyły mi się - wyjaśnił. - Ale nie musisz ze mną iść.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A mogę sobie zrobić tosta? - zapytał tylko idąc do kuchni. Wstawił sobie wodę na herbatę i odszukał chleb. Wybrał z lodówki jajko i zrobił sobie grzanki z serem. Wrócił z tym wszystkim do salonu, wgryzając się w jedną z nich. - Przecież aktywnie odpoczywam - zauważył z lekkim uśmiechem.

Jun
- Psy mi pogryzły kostki - westchnął ciężko Tomo, usprawiedliwiając swój brak ich. - No i moja skrzynka z zapasowymi strunami i kostkami spłonęła w pożarze... teraz kolekcjonuję drugą za każdym razem jak tu jestem - przyznał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zostaje dzisiaj na noc - odparł z lekkim uśmiechem kończąc jedną grzankę i przesiadając się na kolana Takano. Wtulił się w niego mocno. - Na razie mam wolny weekend na mój raj w niebie w Tokio - przypomniał mu muskając jego usta. - Dlatego też jutro zostaję z tobą caaały dzień żeby być wypoczęty na weekend pełen wrażeń.

Jun
- Dla mnie bobmba. Kostek nigdy za wiele - wyszczerzył się do niego schodząc na dół i pół godziny wybierając odpowiednie struny.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale dzisiaj nie będzie seksu, ok? - poprosił go, bo był na to zbyt zmęczony i czuł że tylko by się przy tym męczył. - Ucałował go mocno, wtulając się w niego. - Ale możemy się razem wykąpać - zaproponował po chwili. Relaksująca kąpiel brzmiała cudownie.

Jun
- Sprzęt do nagrywania jest za drogi - Tomo pokręcił lekko głową. - Nie mogę ci pozwolić na tak drogie prezenty - puknął go palcem w czoło.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A jak ci zasnę w wannie? - zapytał go cicho jeszcze raz muskając jego usta i dopijając swoją herbatę. Ziewnął szeroko, przytulając się do niego mocno. - Nie sypiam dobrze - przypomniał mu.

Jun
- Ano...wolę sam sobie kupić. Bo tylko ja wiem co i jak - przypomniał mu ze śmiechem. - Jaki wybrać w sensie że...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... pokażesz mi? - zapytał go zaraz, chcąc koniecznie zobaczyć co mu z tego wyszło. - W ogóle jej nie pamiętasz? Ile lat miałeś kiedy zmarła? - zapytał zanim zdążył ugryźć się w język. - Przepraszam... nie musisz mówić...

Jun
- Nie rozmawiamy o pieniądzach... - przyznał szczerze. - No i jak gdzieś lecimy... wyjeżdżamy to mówię że ja też za coś płacę, co mu jest nie w smak... ale jakoś to akceptuje..

Mara_Jade pisze...

Takano
- Na pewno cię kochała - ucałował go lekko w policzek. - Nie wygląda na osobę która miałaby jakieś złe zamiary, a jak dziadek o niej opowiadał to uznałem, że była bardzo pogodna i zawsze chętna do pomocy - dodał muskając jego policzek. - Nie to co jej syn... burżuj - zachichotał, nie mogąc powstrzymać się od przytyku.

Jun
- Nie jest tak łatwo, ale się nie poddaje. Poza tym Takano powoli się uczy, że ja się źle czuję jak on wydaje na mnie tak dużo pieniędzy a ja nic nie mogę się odwdzięczyć - mruknął cicho. - No wiesz... nie chcę być jego utrzymankiem - zapłacił za kostki i struny.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A co z podziwaniem twojego rysunku? - zapytał go po chwili, rezygnując jednak z tego, gdy tylko został pociągnięty w stronę łazienki. Zrezygnował jednak z łazienki i popchnął Takano na ścianę, znajdując się zaraz tuż przy nim. Dłońmi rozpiął jego koszulę od razu muskając jego tors ustami i ssąc jego sutki. - Zmieniłem zdanie - oświadczył muskając jego usta i przylegając do niego mocno. Wsunął kolano między jego nogi pocierając nim o jego członek. - Jesteś zbyt seksowny - wyjaśnił swoje zachowanie, robiąc mu przy tym malinkę na szyi. Dłońmi błądził po jego torsie.

Jun
- W naturze... - westchnął przeciągle. - To on dostaje bez szczególnej okazji - pokazał mu język. - Ja tu negocjuje o moją partię udziału w naszym szczęściu finansowym... - burknął. - Ach...btw wpadłem na to czemu mój wuj chce mnie tak bardzo wyeliminować - wyszczerzył sie do niego, wyciągając z plecaka pismo z testamentem jego ojca, w którym to wszystkie jego oszczędności były przypisane najbliższej rodzinie, czyli Tomo, a w przypadku jego śmierci, burmistrzowi i matce Tomo. - Widzisz?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm no nie wiem... a zasłużyłeś na to? - zapytał go z figlarnym uśmiechem, nie przestając masowania jego członka. Kolanem. Pozwolił mu jednak na całowanie siebie mrucząc cicho i przygryzając lekko wargę. - Ano ne... - szepnął nagle. - Nie pamiętam...by ktokolwiek się mną... zajmował - wymamrotał nieco zawstydzony.

Jun
- Sporo - mruknął cicho. - Ale są one spieniężone w sumie. Mój ojciec miał jacht... on jest wart sporą sumkę - przyznał szczerze. - No i poza tym jeszcze pieniądze, które wystarczyłyby na rok życia bez pracy - dodał po chwili. - Ale nie zrzeknę się - zacisnął lekko wargi. - Jun... nie dam mu okraść ojca...

Mara_Jade pisze...

Takano
- A mogę cię chociaż dotykać i całować? - zapytał cicho, nie chcąc z tego rezygnować. Ucałował go mocno w usta, przytrzymując go bliżej siebie za pośladki. Oddech mu nieco przyspieszył. Przymknął oczy zagryzając wargę i mrucząc cicho z przyjemności.

Jun
- To tylko mój domysł, ale co innego mogłoby być powodem, skoro nic mu nie zrobiłem? - zapytał go zaraz, chowając testament do plecaka.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ja...wiem że cię to podnieca ale się trochę wstydzę - jęknął głośniej niż chciał i zacisnął znowu wargę, czując rumieńce na policzkach. Niby nie miał czego się wstydzić, ale póki co nie mógł się tego pozbyć.

Jun
- Właśnie nie wiem jak - wymamrotał. - Ale przynajmniej wiem za co mnie tak nienawidzi - uśmiechnął się lekko. - I nie szukam powodu i się tym nie zadręczam...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomohisa oddychał jeszcze szybciej cicho jęcząc, bo póki co nie mógł zdobyć się na nic więcej. Musiał przecież do tego dojrzeć. Wsunął dłonie we włosy mężczyzny, masując jego głowę i wyginając się nieco z odczuwanej przyjemności.

Jun
- No tak, jasne - Tomo zaśmiał się cicho. - I co im powiem, hm? Że mój wuj próbuje mnie zabić? On wszystkiemu zaprzeczy, nie mam dowodów na to żadnych. WYjdę na paranoika i jeszcze mnie ubezwłasnowolnią.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo nie mógł wytrzymać tego napięcia. Oddychał już łapczywie i dosyć głośno, poruszając się lekko na jego palcach, by dodać sobie przyjemności. Był niecierpliwy, spojrzał na niego lubieżnie.
- Kochaj się wreszcie ze mną - poprosił go, choć bardziej wyszedł mu z tego rozkaz. - Proszę? - dodał po chwili wahania.

Jun
- Uhm... jego też znają i strasznie go policja poważa - westchnął przeciągle. - Jestem w patowej sytuacji... muszę odczekać do kolejnego ruchu, żeby mieć na niego jakieś dowody co nie?

Mara_Jade pisze...

Takano
- A dziwisz mi się? - zapytał cicho, po czym jęknął przeciągle, zaciskając mocniej powieki, kiedy zaatakował jego wejściem swoim przyrodzeniem. Poruszał się powoli pozwalając mu odetchnąć i się przyzwyczaić, więc to on dał mu do zrozumienia, kiedy może to zrobić mocniej. Zaczął szybciej poruszać się na jego członku, chwytając go za szyję i przyciągając go do siebie. Zaczął go zachłannie całować.

Jun
- Teraz mam dwoje obrońców... moja żywtoność wzrosła o 50%... przeżyję - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo zarumienił się nieco, zawstydzony. Ale nic na to nie mógł poradzić. Mimo, że jego fantazją seksualną było pozostawać na łasce swojego partnera. Bycie biernym i uległym to jakoś mu to nie wychodziło. Zawsze był nauczony brać sprawy we własne ręce i nawet po strofowaniu go przez Takano przez chwilę próbował kontrolować jego pchnięcia. Sapnął kiedy mężczyzna zaczął poruszać dłonia na jego członku. Zakrył buzię rękoma patrząc na niego przez palce.
- Mocniej - bąknął cicho. - Proszę.... Taka-chan...

Jun
- Nie było w nich śmierci - uśmiechnął się do niego Tomo. - Ale wypadki były, wyjazd z Yukan i ślub... - wymamrotał. - W moich też śmierci nie było, ale pobyt w szpitalu niestety tak...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo oddawał pocałunki z pasją starając się ndążyć z jego tempem.
- Takano...ja... - nie zdążył dokończyć. Jego dłonie zacisnęły się na plecach mężczyzny kiedy doszedł, po czym puścił go przymykając oczy.

Jun
- Nie wiem - Tomo wzruszył lekko ramionami. - Przecież go tu nie zatrzymam, co nie? Jak będzie chciał wyjechać to wyjedzie...

Mara_Jade pisze...

Takano
Przylgnął do niego i przymknął oczy, po czym pokiwał powoli głową.
- Tak...ale będziesz musiał mnie zanieść - szepnął. - Nie mam siły... - wymamrotał beznadziejnie.

Jun
- Ale czasem trzeba odpuścić, prawda? - spojrzał na Juna. - No wiesz... zrobić coś dla dobra drugiej osoby...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zauważyłeś, że jeszcze nie kochaliśmy się w łóżku? - zapytał go cicho się śmiejąc, kiedy już siedzieli w wannie. Oparł się wygodniej o męzczyznę przymykając oczy i pozwalając sobie na relaks.

Jun
- Bo nie wierzę...ale ostatnio dotarło do mnie że wszystkie jakie mi powiedział się spełniły - wymamrotał. - Ach... no i przepowiadał też Ryu... nie było w nich śmierci - postanowił trochę go pocieszyć.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To nie moja wina... tak mnie podniecasz, że mnie romantyzm mało obchodzi - przyznał chichocząc pod nosem i całując go mocno w usta. Zamknął zaraz oczy całkowicie się odprężając. - Będziesz mnie tulił całą noc? - upewnił się cicho.

Jun
- Ale on nie powiedział kto będzie wybrańcem Takano - wymamrotał Tomo. - Nie chcę wyjeżdżać, więc pewnie nie wyjadę... przecież wiesz jaki jestem uparty...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomohisa mu nie odpowiedział. Zamiast tego przytulił się do niego nieco mocniej i nawet nie wiedział kiedy zasnął. Zmęczenie, spełnienie i bezpieczeństwo na raz... było zbyt wielkim wyzwaniem dla jego organizmu.

Jun
- No na razie nikogo innego nie ma, ale kto wie jak się potoczy życie - mruknął Tomo. - Lepiej mi powiedz co u was...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo miał mocny sen. Przespał całą noc, raz po raz tuląc się mocniej do Takano i obudził się dopiero o 8 rano, kiedy to jego organizm powiedział dość. Za dużo snu to nie zdrowo. Chłopak po cichu zszedł na dół, wypuścił psiaki i pozwolił sobie na buszowanie w kuchni Takano. Naleśniki zapachniały mu od razu.

Jun
- No ja wiem... tylko wiesz że zawsze staram się być realistą - przypomniał mu. - Ten jego ojciec jest aż tak okropny? A nie możecie się wyprowadzić? Albo ty... nie możesz się wyprowadzić? Wiesz własny kąt... większa prywatność...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hej - ucałował go lekko, podając mu zaraz talerz pełen naleśników i sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. - Co masz dzisiaj w planach? - zapytał go siadając naprzeciw niego i obserwując jak mężczyzna zajada śniadanko.

Jun
- Ja tylko pomyślałem, że jakbyś miał własny kąt... nie musiałbyś się ukrywać z Ryu - zauważył spokojnie. - Mógłby do ciebie przyjść, wytulić się... pobyć bez tej całej zakręconej rodzinki.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja nie mam żadnych zachcianek... - odparł cicho Tomo zastanawiając się co też mógłby sobie zachcieć. Wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się do niego lekko. - To chcę pizzę domową... i naukę czekoladek musowo - zdecydował z lekkim uśmiechem na twarzy.

Jun
- No tak... twoja nieumiejętność gotowania jest wielkim problemem - przyznał mu rację, już dalej nie drążąc. Tym się właśnie różnili. Tomo potrzebował swojego kąta, samotności, Jun lgnął do ludzi. - Ok, mam wszystko - zdecydował wreszcie patrząc z radością na pokaźną torebkę z akcesoriami do gitary.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale to nie będzie zbyt trudne dla takiego amatora jakim jestem? - zapytał go, trochę obawiając się że Takano przecenia jego możliwości. Przecież nie był cukiernikiem. - Z pieczarkami, mnóstwem sera, kurczakiem i czym tam jeszcze chcesz. Dużo składników - zdecydował z uśmiechem.

Jun
- Zaraz byś umarł... na pewno tak by nie było. Nauczyłbyś się wreszcie gotować... - mruknął, zaraz jednak dodając. - ...puszczając przy tym kuchnię z 10 razy z dymem, ale w końcu byś się nauczył - pokiwał poważnie głową. - Okay, no to nasz cel to twój samochód.

Mara_Jade pisze...

Takano
Chlopak skinął lekko głową na znak że się zgadza, choć wcale nie był przekonany jego słowami.
- A jak mi nie wyjdą? - zapytał go raz jeszcze. - I tak je zjesz? - upewnił się.

Jun
- Pewnie tak... ale nie uważasz, że powinieneś wreszcie zacząć myśleć o dorosłym życiu - puknął go palcem w pierś wstawiając zakupy do samochodu mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj ale ja już tak mam... nie chcę żebyś się na mnie złościł - przytulił się do niego mocno i nie chciał puścić przez długi czas, a kiedy wreszcie to zrobił poszedł wytarmosić psiaki.

Jun
- Czasem muszę pomarudzić - pokazał mu język. - Wracamy do Yukan? - zapytał go tylko, idąc do swojego motoru. Zamierzał być w Yukan pierwszy by pomóc Junowi.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo przez dłuższą chwilę nie wtrącał mu się w kuchni, po czym zabrał sobie kartkę i ołówek i usiadł na blacie kuchennym rozpoczynając rysowanie go. Przypomniał sobie ze szkoły jak odmierzać proporcje ołówkiem i po dobrych 30 minutach na kartce powstało coś na kształt chibi wersji Takano z potworkami z ciasta latającymi dookoła. Skrzywił się lekko.
- Chcesz swoją karykaturę? - zapytał go ze śmiechem, pokazując mu co wyszło z jego prób rysowania.

Jun
Tomohisa ruszył tuż za nim, trzymając się w bezpiecznej odległości od niego. Postanowił nie szarżować. Pech chciał, że samochód jadący znad przeciwka wpadł w poślizg. Jun zahamował gwałtownie, a Tomo żeby się z nim nie zderzyć wykierował na pobocze, tracąc kontrolę nad motorem i przewracając się. Poczuł mdłości chwilę później i spróbował wstać, ale nie był w stanie wyciągnąć nóg spod motoru. Zdążył jeszcze pomyśleć że rzeczywiście los go kocha zanim stracił przytomność.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uwaa... zwariowałeś? - zapytał go szybko Tomo, próbując odzyskać swój rysunek. - To się nie nadaje do ściany sław - burknął. - Przecież ja nie umiem rysować - wymamrotał, naburmuszając się lekko. - Pokaz mamę pokaż - poprosił go zaraz.

Jun
Tomohisa nie dał mu długo czekać na rezultaty. Odzyskał przytomność i skrzywił się lekko, nadal nie próbując wstawać.
- Jun... zakupom nic nie jest? - zapytał zanim zaczął martwić się własnym zdrowiem. - Motor nie pójdzie na złom prawda?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale tylko sobie ścianę popsujesz - zaprotestował jeszcze, ale już nic nie zrobił. Uznał że nie będzie mu niszczył niczego. Przyjrzał się podobiźnie jego matki i skinął lekko głową. - Faktycznie jesteś do niej trochę podobny - uśmiechnął się lekko. - Ne, ne... zrobimy sobie wspólne zdjęcie w paryżu? - zapytał go po chwili. - Chciałbym żeby tu zawisło - pokazał na jego ścianę.

Jun
Tomo chciał powiedzieć, że wszystko w porządku, toteż zmusił się do siadu i jęknął cicho, chwytając Juna mocniej za rękę.
- Boli - oświadczył kładąc się z powrotem. - Boli - poczuł łzy na policzkach. - Może zaraz przestanie... - zazwyczaj nie pokazywał że coś go boli toteż fakt, że nie potrafił gładko skłamać nieco go przeraził.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ty też jesteś piękny - mruknął cicho Tomo, podziwiając jego rysunki. - To w takim razie będziesz musiał mi tu coś namalować... jak siebie i mnie czy coś - dodał po chwili z lekkim uśmiechem. - Mhm Taka-chan... ta ściana ma coś symbolizować? No bo umieściłeś tu swoją mamę... którą strasznie kochasz...

Jun
Tomo nie miał siły zaprotestować, nawet kiedy Jun położył go na tylnych siedzeniach. Skrzywił się tylko z bólu starając się zapanować nad łzami.
- Jun? Ale...nie zabiorą mi...prawa jazdy prawda? - zapytał go cicho, zanim mężczyzna odpalił silnik.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No właśnie... ten rysunek mój tu kompletnie nie pasuje - wymamrotał, ale nie ściągnął go ze ściany 'sław'. - W końcu to zobaczysz i sam go ściągniesz - stwierdził, wtulając się w niego mocniej.

Jun
Tomo już nic nie powiedział. Ból skutecznie odciągał jego myśli od faktu, że jedzie samochodem.
- Jun... dreszcze mam - szepnął po pewnym czasie, czując że zaczyna go trawić temperatura.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No bo tak słodko wyglądasz zawsze w kuchni. Nie miałem przy sobie aparatu więc pomyślałem, że cię narysuję... ale wyszło takie coś - westchnął przeciągle, obracając się w jego ramionach i całując go mocno. - Moi... chodź już, robić jeść. Zanim duch twojej mamy mnie zamorduje...

Jun
Tomo niewiele pamiętał z oględzin jego stanu zdrowia. Nie wypuścili go jednak od razu do domu, tylko położyli na sali, mówiąc że muszą go zostawić na obserwacji. Ból nieco zelżał, bo chłopak był na silnych lekach przeciwbólowych.
- Co mówili? - zapytał Juna, kiedy ten tylko wszedł do sali.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo przeze mnie jej syn głoduje - popchnął go w stronę kuchni. - Raz, raz... nie chcemy żeby duch sie zdenerwował - zdecydował za niego. - No już hop, hop... w podskokach do kuchni - zarządził.

Jun
- To czemu tak bolało? - zapytał go nieco zdziwiony, ale postanowił nie kwestionować decyzji lekarzy. Uśmiechnął się z ulgą opadając na poduszki. - To jutro mnie wypiszą pewnie - ucieszył się.

Mara_Jade pisze...

[spoksik, nie musisz mnie przepraszać :P ]

Takano
- Tak... bo jak nie wyjdą to uda mi się jeszcze zrobić drugie przed obiadem - wyjaśnił swój pośpiech, po czym podwinął rękawy. - Sensei! - udał uczniaka przed ladą. - Sensei od czego zaczynamy?

Jun
- Un pewnie tak - zgodził się z nim przymykając oczy. - Zabierzesz mój motor do Yukan? Proszę... - poprosił go bardziej bojąc się o maszynę niż o siebie. - Ano ne... zgubiłem telefon - odchrząknął. - Taka-chan będzie się martwił - skrzywił się lekko.

Mara_Jade pisze...

[szybciej jakoś wróciłaś :P]

Takano
-Sugoi... - Tomo nie mógł powstrzymać się od komentarza. Zamrugał kilkakrotnie patrząc jak kremówka łączy się z czekoladą. Nie mogąc się powstrzymać wsadził palca w mieszaninę i posmakował jej. - Mhm już jest dobra, sensei - zaśmiał się całując go w policzek. - Mogę rozdrobnić orzechy - zaproponował nie wiedząc w co ręce włożyć.

Jun
- No bo jak mi nic nie jest... to mogę pomartwić się o... - Tomohisa nie skończył, chwycił krawędź łóżka i wstał podchodząc powoli do umywalki. Zwymiotował zaraz i opłukał usta. - No dobra, pomartwię się o siebie - zdecydował, wracając do łóżka. - Jestem sam, jak palec...

Mara_Jade pisze...

[oj tam... wymyślasz xD]

Takano
- A można dodać zielonej herbaty? - zainteresował się siekając orzeszki na drobną masę i podając je swojemu 'guru'. Zbliżył się do niego by mieć lepszy widok na magię.

Jun
- Dobrze, wypuszczą mnie jutro i nic mi nie będzie - zgodził się z nim, okrywając się mocniej kołdrą, aż po sam nosek. Napisał tylko Takano smsa o treści 'Spadłem z motoru. Jestem w szpitalu. Odwiedzę cię jutro. Kocham' po czym spojrzał na Juna. - Dziękuję... że mnie tak uspokajasz.

Mara_Jade pisze...

[no dobrze, dobrze... powiedzmy ze ci wierze :D]

Takano
Tomo skrzywił się lekko, odkładając orzeszki do miseczki i wyciągając zieloną herbatę. - Sensei...ale musisz mnie instruować teraz - oznajmił prosto z mostu, szukając składników do kremu. - Bo ja robie po swojemu... a tobie może nie smakować - dodał po chwili.

Jun
Tomo odłożył telefon, bo uznał że nie wypada przy Junie odpisywać.
- Przepraszam - bąknął, całkowicie czerwony. - Uhm nic mi nie jest - uśmiechnął się do niego szerzej. - Po prostu się przestraszyłem.

Mara_Jade pisze...

[dobrze... powiedzmy że usprawiedliwiona...]

Takano
Tomohisa zastosował sie do jego polecenia przygotowując krem do czekoladek. Po chwili posmakował go i skinął lekko głową.
- Jest pyszny - oświadczył zapominając że sam go robił. Przecież gdyby o tym pamiętał to w życiu by się nie pochwalił.

Jun
- Nie będę się stresować - obiecał, odkasłując trochę. - To chyba to... ja się za bardzo denerwuję - wymamrotał. - Ale to naprawdę bolało. Jun naprawdę... - zacisnął zęby. - Uhm... no bo mi wstyd. Nie będę pisał smsów, jak mam tu ciebie...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj nie ma... posmakujesz w gotowej czekoladce - zdecydował Tomo, chowając krem za plecami niczym dziecko. Zaśmiał się na widok miny mężczyzny i ucałował go w policzek. - Kocham cię.

Jun
- Ale to takie niegrzeczne przy kimś pisać - wyjaśnił swój punkt widzenia, biorąc jednak telefon do rąk i odpisując na wiadomość 'nic mi nie jest. tylko wszystko mnie boli. nie musisz przyjeżdżać <3'
- Ale nie możesz tak przy mnie siedzieć. Masz Ryu... a poza tym wieziesz ryby w samochodzie... będą nie dobre jak tu zostaniesz - zauważył rezolutnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No to jacy byli twoi byli? - zapytał go nagle Tomo biorąc garnek z resztką czekolady i łyżeczką ją wyjadając. Usiadł na stole wesoło machając nogami. - Ale wiesz... następnym razem to ja zrobię czekoladki, a ty popaczysz - zdecydował oblizując łyżeczkę końcówką języka. - Mhm pycha...

Jun
- Ale motor moga mi ukraść... w polu leży - wyszeptał znajdując kolejną wymówkę, - No i się nie wyśpisz, a musisz być wypoczęty - mruknął jeszcze, zaciskając nieco wargi. Złapał Juna za nadgarstek. - Boję się tu zostawać sam - przyznał szczerze. - Ale jak nie chcę cię wykorzystywać...
Uśmiechnął się słabo widząc smsa. 'Jun ze mną jest. Nie możesz zostawić psiaków samych. No i siostra twoja przyjeżdża przecież. Przygotuj jej coś dobrego i się nie martw o mnie.'

Mara_Jade pisze...

[to jest już chyba umiejętnośc Juna... wybór tego co ważne ze słów Tomo xD dokopanie się do jego uczuć xD]

Takano
- Mhm a czym różnię się od nich? - zapytał go zaraz, częstując go czekoladą. Pozwalając mu zlizać ją z łyżeczki, by zaraz go ucałować. - No poza tym, że jestem wredotą jakich mało... oczywiście - puścił do niego oczko.

Jun
'Ja ciebie też kocham!'
- Jun... ale możesz jechać - wymamrotał chłopak. - No bo jak ty się prześpisz? Chcesz, żebym miał wyrzuty sumienia? - poczuł się nieco gorzej, więc położył się wygodniej na łóżku. - Jun? Myślisz że mam paranoję?

Mara_Jade pisze...

Takano
- No dobra... czyli denerwuję cie inaczej - roześmiał się serdecznie Tomo zeskakując wreszcie z blatu i zmywając po nich szybko. - I nie przeszkadza ci to jaki jestem?

Jun
Tomo już mu na to nie odpowiedział. Zakrył się mocno kołdrą po sam nos, zamykając oczy. Przysnął na chwilę. Wiedział, że to nie była jego wina, ani jego wujka... ani niczyja, ale mimo to poczucie winy nie dawało mu spokoju. On po prostu był masochistą. Ot cała historia. Obudził się więc zlany potem i spojrzał na śpiącego Juna uspokajając się automatycznie. Wstał z łóżka uznając że pójdzie się przejść. Posprawdza w jakich salach straszy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No dzięki, to mnie podsumowałeś... jakbym słyszał Juna - burknął niezadowolony idąc na kanapę w salonie i podkulając nogi pod siebie, objął kolana ramionami. - Wcale nie jestem pesymistą, tylko realistą - fuknął bardziej do siebie niż Takano. - No i wierzę w siebie kiedy trzeba...

Jun
Tomo nie poszedł daleko zatrzymał się u dzieci, gdzie zawsze czuł się najlepiej. Zdążył im opowiedzieć bajkę i zaśpiewać 4 kołysanki, zanim odnalazł go Jun. Uśmiechnął się do niego lekko, żegnając się z maluchami i wyszedł z sali dołączając do Juna.
-Pomyślałem... że gdybym się zabił, to nie byłoby problemu - oświadczył nagle. - Ale potem pomyślałem... że nie chcę opuszczać ciebie i Takano. I że w sumie to lubię żyć... - dodał po chwili ciszy. - Chciałem zapalić - przyznał szczerze. - Ale tu nie wolno... a drzwi wejściowe są zamknięte.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No wiem, ale mimo wszystko... muszę być strasznie beznadziejny - schował głowę w swoje kolana, by zaraz spojrzeć na mężczyznę nieco figlarnie. - Taka-chan... - wyciągnął do niego łapki. - Potul!

Jun
Tomo skinął głową, wtulając się lekko w Juna i na chwilę zamykając oczy.
- Ale nadal boli... głowa, kręgosłup...o tu - pokazał na złączenie z miednicą. - I żebra - wskazał na dwa porządnie obite żebra. - Ale te tylko jak oddycham.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie chcę, chcę się tylko do ciebie potulić - odparł z lekkim uśmiechem chłopak, przytulając się tak mocno, jakby od tego miało zależeć jego życie. To była chyba jego nowa ulubiona rozrywka.

Jun
- Ja wiem, że jest ok. Nie mógłbym chodzić, gdybym miał złamany kręgosłup - zauważył cicho. - Tylko boli... ale pewnie trochę jeszcze poboli - westchnął ciężko, posuwając się trochę na łóżku, żeby zrobić na nim miejsce dla Juna. - Już nie marudzę - obiecał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wybaczam - zaśmiał się chłopak, przytulając się do niego jeszcze mocniej. - Wiesz co? Jakbym mógł to bym się do ciebie tulił caaaały dzień, bez żadnego wyjątku - roześmiał się serdecznie.

Jun
- Zawsze sę wylizuje - zauważył z lekkim uśmiechem Tomo z lekkim zawodem rejestrując,że Jun raczej do niego nie przyjdzie i sie nie potuli. Złapał go wiec za rękę by mieć pewność, że mu nie ucieknie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To zabrzmiało jakbym ciągle myślał o śmierci - wymamrotał Tomo jakoś nieszczególnie z tego powodu szczęśliwy. Odsunął się od Takano i ucałował go mocno. - A tak nie jest. Nie myślę o niej - szepnął mu do ucha.

Jun
Tomo skinął jeszcze głową, mocniej zaciskając palce na nadgarstku Juna i powoli zasypiając.

Mara_Jade pisze...

Takano
- I pójdziemy do twojej ulubionej restauracji? - zapytał zaraz, po czym zagryzł lekko wargę. - Taka-chan... a moglibyśmy tam zostać do wtorku? - zapytał po chwili wahania. - No bo we wtorek gra jeden z moich ulubionych zespołów - usiadł mu na kolanach i ucałował go mocno. - Poszedłbyś ze mną na koncert? - zainteresował się. - Proszę, proszę... możemy nawet tu wrócić i we wtorek pojechać z powrotem - zaproponował.

Jun
Lekarz tylko przejrzał kartę choroby nie budząc Tomo, po czym uśmiechnął się do Juna.
- Wypiszę go dzisiaj - zdecydował. - Ale jeszcze jeden dzień niech spędzi w łóżku. Z urazami głowy nie ma żartów, a dość mocno uderzył. Cieszę się, że nic się nie stało. Ah... i niech on trochę o siebie dba. Następnym razem zaśnie za kierownicą i może nie mieć tyle szczęścia.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No tak... ale ja nadal nie wiem jak o tym mówić. Po prostu jak już będziemy w Tokio... - ucałował go jeszcze, przytulając się mocno. - To pomyślałem...że moglibyśmy dłużej zostać - przyznał szczerze.

Jun
- Tak, wiem - odparł mężczyzna. - Winowajca sam się do tego przyznał - uśmiechnął się lekko. - Nie musiałem go zostawiać na obserwacji - wskazał na śpiącego Tomo. - Ale jego organizm jest tak wyczerpany, że odczuwał ból bardziej niż powinien. A to już jego wina. Musi odpoczywać - odparł wzdychając ciężko. Nie pierwszy raz miał do czynienia z takimi przypadkami. Tomo ziewnął szeroko budząc się powoli.
- Jun...śniłeś mi się... - wymamrotał jeszcze nie zdając sobie sprawy z obecności lekarza. - Rzucałeś się z Takano musem truskawkowym...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze...ale to jeśli dojdzie do spotkania z twoją narzeczoną...to potem będziesz musiał mnie wycałować i wytulić taż długo aż będę miał tego dość - oświadczył mu bardzo poważnie, muskając jego nosek. - Umowa stoi?

Jun
- Jak się czujesz? - zapytał chorego lekarz, podchodząc do niego zaraz.
- Trochę boli mnie głowa - przyznał szczerze Tomo. - Ale to przejdzie - uśmiechnął się lekko.
- Tak, przejdzie. Zrobimy tak... wypisze cię jak mi obiecasz, że gdy tylko dotrzecie do domu, spędzisz ten dzień w łóżku. Nic ci nie powinno być, ale musisz odpocząć.
- Dobrze - Tomo wywrócił oczyma. - Jun i tak mi nie pozwoli złamać obietnicy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przecież wiesz, że mnie pieniądze nie interesują - zauważył spokojnie Tomo. - Gdyby tak było już dawno bym tu mieszkał i nie nazywałbym cię burżujem - pstryknął go palcem w nosek. - A ty już kupiłbyś mi sprzęt nagrywający, miałbym swoje własne mini studio i najnowszy model jeepa - odchrząknął. - Ale nie waż się tego robić - ostrzegł go zaraz. - Ja chcę na to sam zapracować - wyjaśnił mu spokojnie. - Nie miałbym żadnej satysfakcji, gdybym miał to podane jak na dłoni. Cała radość by odeszła...

Jun
- Możesz mnie zawieść do Takano - mruknął cicho, uznając że Kyouhei pozwoli mu chodzić po domu i nie będzie przykuty do łóżka. W końcu nie słyszał marudzenia lekarza, a on może powiedzieć mu że Jun przesadza.

Mara_Jade pisze...

Takano
Usiadł na podłodze biorąc kawałek pizzy i smarując ją sosem czosnknowym zaczął z radością ją wcinać. - Pyszna! - pochwalił mężczyznę delektując się jedzeniem.

Jun
- Ja? Nic nie kombinuję - wzruszył ramionami, ubierając się już. - Wiem, ze mu powiesz - uśmiechnął się lekko jeszcze trochę chwiejąc się na nogach. Skrzywił się, rozmasowując sobie plecy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze, przecież to ty planujesz cały pobyt w Tokio... no poza koncertem - pokazał mu język jedząc dalej. - Ja chcę tylko poznać twoje sposoby na dobrą zabawę i.... nacieszyć się Tobą.

Jun
- Matko, nabija się pewnie. Trochę pracy mi nie zaszkodzi - opanował drżenie i przytrzymał się na chwilę Juna. - Możemy już iść?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie mam przy sobie płyty - odparł nieco markotniejąc, ale zaraz otworzył laptopa mężczyzny i odszukał kilka piosenek, puszczając je mu i pokazując zespół. Potem wziął drugi kawałek pizzy. - Może znasz.

Jun
Tomo mu na to nie odpowiedział. Przyjął pomoc z lekką ulgą i trochę zmarkotniał kiedy już siedział w samochodzie. Zacisnął mocno powieki wmawiając sobie, że wcale nie jest w samochodzie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Znam wokalistę zespołu - uśmiechnął się lekko Tomo. - Dostałem od niego bilety - przyznał szczerze. - I zaproszenie na imprezę pokoncertową do jakiegoś tam klubu - wzruszył ramionami. - Z tobą mogę tam pójść - uśmiechnął się szeroko, po czym umilkł słuchając rozmowy telefonicznej Takano. - Nie musiałeś się rozłączać...

Jun
- Yhm, tylko już jedźmy. Ledwie daje radę - przyznał cicho czując panikę go ogarniającą. - Jun strasznie się boję - jęknął zaciskając mocniej powieki i pięści.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uhm przepraszam... że będziesz musiał mnie pilnować - westchnął przeciągle chłopak. - Normalnie sobie radzę trochę lepiej - przyznał cicho, choć nikt w to nie wierzył. Nawet on. - Ok... to mnie ładnie przedstawisz.

Jun
Tomo pokręcił przecząco głową, nie był w stanie myśleć o czym mógłby opowiadać. Odetchnął głęboko starając się zachować spokój.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... no dobrze - chłopak poczuł się nieco mniej pewny, ale uznał że raz kozie śmierć. - Więc postaram się nie popadać w dołka - obiecał mu z lekkim uśmiechem.

Jun
- Tak... ale nie musisz wchodzić, pewnie się spieszysz do domu - wyszeptał, nawet nie próbując otwierać oczu. - Przyjdę cię odwiedzić - obiecał mu zaraz.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ja się niczym nie przejmuję. Ja tylko chciałbym żebyś nie miał przeze mnie problemów ze swoją rodziną - wymamrotał niezbyt z tego powodu szczęśliwy. Zaraz jednak usiadł Takano na kolana, przytulając go do siebie.

Jun
Tomo pokiwał głową z figlarnym uśmiechem, który Junowi mógł powiedzieć tylko to, że chłopak z całą pewnością zbagatelizuje sprawę. Wziął z tylnych siedzeń swoje zakupy i z trudem ściągnął motor z bagażnika, po czym westchnął ciężko.
- Przepraszam cię staruszku - pogłaskał motor po siedzeniu. - Nabawiłeś się kolejnych rys...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze, dobrze - Tomo uśmiechnął się lekko dając za wygraną. Poczochrał go po włosach i zjadł jeszcze jeden kawałek pizzy. - Idziemy na spacer - zdecydował wstając i zamykając laptopa. - Jolie, Rufus, Perełka! - krzyknął do piesków. - Idziemy na plażę - wyszczerzył się do nich.

Jun
Tomo przyszedł do Juna dopiero dwa dni później. Już po pracy. Pomógł Ryu z obiadem i usiadł naprzeciw Juna, kiedy ten zajadał ramen. Ziewnął nieco, samemu patrząc na swój talerz z ramenem nieco nie wiedząc co z nim zrobić. - Chcesz mój też?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo odczekał jak tego się od niego oczekiwało, po czym wyszedł z domu oddychając świeżym powietrzem. Uśmiechnął się szeroko kiedy dotarli na plażę i wskoczył Takano na plecy, przytulając się do niego. - Trochę ruchu ci się przyda. Rumieńców dostaniesz.

Jun
- No...powiedzmy, że leżałem - uśmiechnął się lekko, jedząc ramen dość beznamiętnie. - Ja naprawdę głodny nie jestem - burknął. Najadł się próbując potrawy razem z Ryu, który też teraz zawiele na talerzu nie miał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale to twoja wina - wymamrotał siedząc mu wygodniej na plecach i muskając jego kark ustami. - Bo mnie tak zawstydzasz i uważasz że to takie fajne - wywrócił oczyma.

Jun
- Tylko trochę dokuczają mi jeszcze żebra - przyznał spokojnie, po czym uśmiechnął się lekko. - Ale to przejdzie - dodał po chwili, smakując jeszcze trochę jedzonka. - Leżałem... tylko nie cały dzień - wyjaśnił

Mara_Jade pisze...

Takano
- Głupi... - pacnął go ręką w głowę i rumieniąc się znowu. Przylgnął do niego mocniej. - Nie musiałes tego mówić, no... - fuknął niezadowolony.


Jun
- No bo powiedziałem mu, że wszystko ze mną w porządku. Trochę nie uwierzył...ale seksu nie mógł sobie odmówić więc - wzruszył ramionami. - No co? Nie bolało aż tak... dopiero po bolało...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ależ ja się powstrzymuję - wywrócił oczyma Tomo przygryzając jego uszko w odpowiedzi na fakt czy się rumieni czy też nie. - Gdybym tego nie robił nie wychodziłbyś z domu przez co najmniej tydzień. Byłbyś moim więźniem - zaśmiał się lekko, oczywiście trochę przesadzając.

Jun
- Wcale nie... nie tym razem - odparł naburmuszony chłopak. - Tobie coś powiedziec - fuknął na niego. - Boli jeszcze trochę - przyznał niechętnie. - Ale chodzić mogę więc nic mu nie będzie. Odpuszczam sobie tylko na razie jazdę na motorze bo jak się za mocno pochylam i za długo to bardzo boli.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm ale to dobrze - uśmiechnął się lekko, przytulając się do niego mocniej. - Bo jak już będziesz moim więźniem to będziesz brał z tego samą przyjemność. Nie martw się wypuszczę cię z łóżka na siusiu - roześmiał się serdecznie. - I jeść ci ładnie dam. Pochodzisz trochę w stroju króliczka - zachichotał.

Jun
- Pewnie tak, ale nie możesz mieć 100% pewności, że już by nie bolało - zauważył spokojnie. - A tak miałem trochę przyjemności podczas udręki w leżeniu odłogiem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie będę biegał w stroju króliczka - żachnął się Tomo. - Nie ma mowy - zarumienił się strasznie próbując to sobie wyobrazić. - No i zobacz co zrobiłeś - jęknął czując mały problem w spodniach.

Jun
- Jakoś daje radę... tylko narzeka, że nigdy nie możemy tego zrobić w łóżku... i że zero romantyzmu - wymamrotał. - Ale to nie moja wina, że mu się nigdy w łóżku nie chce...

Mara_Jade pisze...

Takano
- C-co? - zająknął się. Fantazje, fantazjami...ale kiedy mieli to zrobić poczuł się trochę niepewnie. - A-ale nie musisz - wymamrotał, wtulając się w niego mocniej. - Przejdzie, przejdzie mi - wyszeptał mu do ucha, wstydząc się nieco. Nie rozumiał swojego organizmu. Im bardziej był zawstydzony tym bardziej był podniecony.

Jun
- No... w łazience i w kuchni... ale w kuchni było na pieska i zobaczył sińce na plecach. Zdenerwował się trochę i nałożył na nas zakaz seksu dopóki nie znikną wszystkie sińce z mojego ciała - westchnął ciężko.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo jęknął głośniej niż chciał, zaraz zaciskając dłoń na swoich ustach.
- Sadysta - oskarżył go, przytulając się mocniej do jego pleców, żeby tylko nie zlecieć. Fakt, że Takano przesuwał go co jakiś czas na swoich plecach, niby to go poprawiając nie ułatwiał mu zadania. Oddychał już szybciej. - Sadysta! - krzyknął znowu,

Jun
- Ale to nie moja kuchnia była, tylko jego. W mojej nie będzie seksu - wyjaśnił prosto z mostu. - W jego... on decyduje o jego świętościach.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Sadysta - uderzył go lekko w plecy schodząc z jego pleców i ciężko siadając na piasku. Schował twarz w dłoniach. - Jesteś okropny...

Jun
- Nie namawiałem go do tego - jęknął wywracając oczyma. - Bo już po łazience mnie bolało - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No bo jesteś, nie dość że mnie podniecasz, mówisz takie rzeczy i jeszcze pomóc chcesz, kiedy jestem totalnie bezsilny - wysapał łapczywie wpijając się w jego usta.

Jun
- Nie widział tych na plecach. Nie rozbierał mnie tym razem - wywrócił oczyma. - Ty to nie chciałeś szczegółów - przypomniał mu. - Coś się odmieniło? - uniósł lekko brew. - Potem powiedziałem mu, że boli i się na mnie zezłościł. Ale jak przeprosiłem to wytulił i kazał nie wstawać z łóżka kolejny dzień...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo jęknął ponownie niemal z ulgą, kiedy jego dłoń zaczęła pracować na jego członku.
- Ustami wyszeptał, jeszcze raz kradnąc buziaka od Takano. Ułożył się wygodniej na piasku, zagryzając rękę.

Jun
- Ano...poszedłem do dziadka. Trochę mu pomogłem w ogródku, ale potem leżałem.

Mara_Jade pisze...

Takano
Posłusznie odsunął dłoń od buzi jeszcze bardziej się czerwieniąc, choć to raczej nie było możliwe. Miał wrażenie, że zachowuje się za głośno. Starał się jak mógł by za bardzo nie jęczeć, ale jęki same uciekały z jego ust.
- Sadysta - fuknął jeszcze, zaciskając pięści na piasku i dysząc ciężko.

Jun
- To jest bardzo trudne! Ja nie mogę leżeć cały dzień w łóżku. Nie wiem jak to osiągnąć - wymamrotał. - Poza tym wcale nie jest ze mną źle. Co ci lekarz nagadał?

Mara_Jade pisze...

[wybacz, trochę źle się czułem... odpadłem]

Takano
- Taka-chan - wysapał patrząc na niego błagająco. - Ja zaraz... zaraz nie wytrzymam - sapnął odchylając głowę do tyłu i zagryzając wargę. - Mou... - spojrzał na niego lubieżnie, przyciągając jego głowę do góry i całując go mocno. - Kochaj mnie - poprosił go starasznie się przy tym rumieniąc. - Uhm...prawie jak w łóżku - zaśmiał się przy tym.

Jun
- Oglądanie tv cały dzień jest nudne, komponowałem piosenkę 5 godzin.... dłużej się nie dało - burknął przyspieszając nieco kroku. Miał coś jeszcze powiedzieć kiedy wpadł na kogoś. - Przepraszam.
- No problem - mężczyzna poczochrał go po włosach. - Witaj synu - uśmiechnął się wrednie do Juna. - Wreszcie cię znalazłem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To tak się nie baw - poprosił go zapinając rozporek i siadając mu na kolanach. - Bo znowu będę miał problem - ucałował go w usta, przytulając się do niego lekko. - Dziękuję - uśmiechnął się szeroko.

Jun
- Jak ty się wyrażasz młody człowieku... - mężczyzna pokręcił głową z dezaprobatą nie przestając się uśmiechać. - Twój partner? - zainteresował się, spoglądając na Tomo z zaciekawieniem. - Dobry gust... - oblizał wargi w dość sugestywny sposób. - MIło mi cię poznać. Jak się sprawuje moja dziwka? - zapytał go z obrzydliwym uśmiechem na twarzy.
- Jun nie ma nic wspólnego z dziwkami, proszę pana - wyjaśnił mu spokojnie Tomo, łapiąc swojego przyjaciela za rękę i ściskając nią lekko. - A teraz pan wybaczy - dodał po chwili, uznając że jak pogra faceta Juna, to mężczyzna nie dojdzie do młodego Amakusy. Może lepiej by do tego nie doszło.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Skandal na całą wioskę. NIe może być - zrobił wielkie, przerażone oczy, by zaraz wybuchnąć serdecznym śmiechem. Powiódł wzrokiem za biegnącą Jolie i uśmiechnął się jeszcze. - Wiesz...tak mógłbym żyć...

Jun
Tomo ścisnął mocniej dłoń Juna, mimowolnie przysuwając się do niego nieco. Uśmiechnął się lekko do mężczyzny i pokręcił przecząco głową.
- A może jednak nie - odparł poważnie. - Nie dzielę się tym co kocham - wyjaśnił swoją postawę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- W twojej cukierni - poprawił go automatycznie Tomo, zanim zdołał się ugryźć w język. - Tak jak teraz... tak spokojnie i... dobrze - musnął ustami jego policzek.

Jun
Tomo zamrugał kilkakrotnie, ale postanowił się jeszcze nie wtrącać.
- Jun... dasz sobie radę - oświadczył mu tylko, patrząc na jego ojca z nienawiścią. - Popatrz na niego... toż to robal, którego możesz z łatwością zgnieść - zauważył.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ano... powiedziałem ci na początku, że nie wiem czy chcę do tego wrócić - zauważył cicho. - Nadal nie wiem, więc nie zakładaj... że będzie nasza póki co - poprosił go. - Bo ja jeszcze nie wiem kiedy do tego wrócę i czy wrócę... - zacisnął lekko wargi.

Jun
Tomo uśmiechnął się lekko będąc dumny z Juna, po czym spojrzał na mężczyznę, który zdążył już zebrac się z ziemi i otarł krew płynącą mu z wargi. Zaczął się śmiać szyderczo.
- Skoro tak, to wezmę nagrodę pocieszenia - stwierdził, łapiąc Tomo za nadgarstek i przyciągając go do siebie. - Sam uznałeś, że mamy podobne gusta, zaraz się o tym przekonamy - wpił język w usta chłopaka, zanim ten zdążył cokolwiek zrobić. Tomo spróbował się od niego odsunąć. Uderzał w jego pierś.
- Puszczaj! - fuknął na niego, kiedy już odzyskał oddech po obrzydliwym pocałunku. - To jakby całować orangutana! - warknął, za co otrzymał dość mocny policzek.
- Jak ty się wyrażasz, okaż szacunek starszemu!
- Chyba żartujesz... - spojrzał na Juna niemal błagalnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Un w porządku - zgodził się na to od razu, nie chcąc doszczętnie popsuć chwili. Wstał z piasku i pomógł podnieść się Takano, zaraz to biegnąc za Jolie, by rzucić jej patyk wprost do morza.

Jun
Tomo odetchnął z ulgą, kiedy już się go nie dotykało i złapał Juna za rękę, dopiero kiedy mężczyzna leżał na ziemi nieprzytomny. Odciągnął go od orangutana i delikatnie popchnął na ścianę.
- Jak go teraz zabijesz, spędzisz swoje życie w więzieniu - zauważył. - Pomyśl o Ryu - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo roześmiał się serdecznie, a kiedy Jolie ich ochlapała wybuchnąl śmiechem, głaszcząc ją po mokrym łebku i jeszcze raz rzucając patyk prosto do wody. Następnie pociągnął Takano i razem z nim wpadł do wody.

Jun
- Jeszcze nie wiem. Wie tylko to, że byłeś w Yukan - wyjaśnił swobodnie Tomo. - Zabierzmy go do pobliskiego miasteczka i go tam zostaw - zaproponował. - Odczekaj aż się obudzi i zagroź mu, że jak następnym razem tu wróci nie ujdzie z życiem.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo nie przestawał się śmiać, oddając Takano by nie przegrać. Już i tak byli mokrzy więc nie robiło to już mu większego znaczenia czy staną się bardziej mokrzy. Jolie przyłączyła się do zabawy raz po raz przewracając ich z powrotem do wody, a szczeniaki zagrzewały ją do walki z brzegu.

Jun
- A eh masz dowody na to co ci zrobił, jak byłeś mały? - zapytał go cicho Tomo. - No bo jeśli masz... to można spróbować, ale jeśli nie... to raczej go nie zamkną, a tak go pobiłeś że jeszcze tobie krzywdę zrobią. To jest mogę grać, że się do mnie dobierał, gwałcić chciał... to może wtedy nic ci nie zrobią, ale eh nie wiem czy to coś da w związku z nim - przyznał cicho, po czym dotknął jego policzka i zmusił do patrzenia na siebie. - Ale już, spokojnie. Byłeś dzielny a on nic ci nie zrobił Jun. Jesteś bezpieczny. Umiesz sobie poradzić - uśmiechnął się do niego lekko. - Ryu też jest bezpieczny. Obroniłeś go - szepnął nieco ciszej, w razie gdyby się budził. - Spokojnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo odciągnął psinkę na bok i psiknął głośno, zaraz wychodząc z wody. Wytarmosił jeszcze Jolie czekając na Takano.
- Soczewka odratowana? - zapytał z uśmiechem. - Wracamy do domu? - zapytał zaraz. - Nie chce być chory w Tokio - wyjaśnił z lekkim uśmiechem.

Tomo
- Idź po samochód, a ja z nim zostanę. W razie czego go uciszę - obiecał podchodząc do nieprzytomnego mężczyzny i kucając tuż przed nim. Na oko ocenił jego stan wzdychając ciężko. - Dobrze ci radzę... nie wracaj już tu. Zostaw go w spokoju - poprosił kiedy facet odzyskał przytomność. Uśmiechnął się do niego krzywo i uderzył go prosto w nos na tyle mocno by ten znów stracił świadomość.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Odprowadzę cię do domu, odprowadzę - obiecał ze śmiechem. - Oj ty moja kaleko mała - roześmiał się serdecznei, biorąc go pod rękę i prowadząc w stronę willi. - Najwyżej będziesz biegał w okularkach - dodał po chwili. - Wyglądasz w nich słodko - musnął ustami jego chłodny policzek.

Jun
Tomo spodziewał się tego. Nie puściłby go samego, toteż skinął lekko głową, wsiadając do samochodu. Zapiął pasy i spróbował schować przed wzrokiem Juna swoje drżące ręce. Nie potrzebny mu teraz był jeszcze strach o niego.
- Dam sobie radę, tylko... - spojrzał na niego uważnie. - Nie zagaduj mnie Jun, daj mi się skoncentrować na jeździe i... nie przejmuj się mną ok? - uśmiechnął się dość słabo trzeba to przyznać, ale jednak.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Jesteś, jesteś - ucałował go znowu, wprowadzając go do domu i od razu do łazienki. Samemu ściągnął od razu swoje mokre ciuchy wieszając je na linkach i wycierając się ręcznikiem. - Podbiorę sobie twój dresik jakiś - oznajmił mu jeszcze.

Jun
Tomo był dzielny. Nie odezwał się do Juna ani słowem, ale jakoś dojechał do miasta. Wyszedł z samochodu pierwszy, ale to już Juna nie dziwiło i oparł się ciężko o maskę nabierając głębokich oddechów i wmawiając sobie, że już wszystko gra.
- Zostawimy go gdzieś w śmietniku? Czy jak? - zapytał mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo mu tylko zasalutował zaraz przychodząc z powrotem w ciemnym dresie i przynosząc drugi dla mężczyzny. - No... słodko ci w tych okularkach - uśmiechnął się do niego lekko, po czym przytulił go chwilę, oddając mu ubrania.

Jun
Tomo niemal się popłakał wsiadając drugi raz do samochodu. Pięciominutowa przerwa między jedną podróżą, a druga była stanowczo za krótka, ale tym razem nic mu nie powiedział. Kiedy stanęli przed ich ulubioną cukiernią, chłopak nie wysiadł z samochodu. Dygotał zbyt mocno, by mógł się odpiąć. Próbował ale nie bardzo mu wychodziło.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Trudno... będziesz się do takich komplementów musiał przyzwyczaić - zaśmiał się chłopak, po czym skinął głową schodząc na dół, by zobaczyć ich czekoladki. - Mhm... spróbujesz pierwszy? - zapytał go zaraz, wyciągając każdą na talerzyk.

Jun
Tomo wtulił się w niego pozwalając sobie na chwilę słabości. Po kilku minutach uspokoił się na tyle by móc się od niego odsunąć.
- Nie szkodzi - szepnął. - Ja rozumiem - uśmiechnął się lekko. - Tylko...teraz potrzebuje długiej chwili zanim znów wsiądę do samochodu - wyjaśnił mu. - Nie dam rady trzeci raz jechać po tak krótkim czasie. Nie dam - potrząsnął przecząco głową. - Przepraszam.

Takano | Jun pisze...

Takano
-chyba ogranicze noszenie okularów do minimum.-mruknął biorąc jedną czekoladke i ją próbując.-pyszna, spróbuj.-uśmiechnął się di niego dając mu caluska w policzek.

Jun
-wiem, rozumiem. Dlatego pójdziemy na deser lodowy.-oznajmił wchodząc do lodziarni przy której się zatrzymał. Sobie wziął duży truskawkowo-czekoladowy deser i usiadł przy bardziej ukrytym stoliku.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie rób tego noo - poprosił go przytulając go mocno. - Bo przestanę cię tulić, misiaku mój! - zamrugał kilkakrotnie biorąc jedną czekoladkę do ust i powoli ją przeżuwając. - Pycha.

Jun
Tomo zamówił sobie deser waniliowo-miętowy i usiadł naprzeciw Juna. Zaczął powoli go jeść.
- Przepraszam, że tak... uhm udawałem twojego faceta - wymamrotał. - Pomyślałem, że wtedy nie będzie szukał twojej prawdziwej miłości czy coś...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale mogę obejść się bez przytulanek - na potwierdzenie swoich słów, odsunął się od Takano, ówcześnie go jeszcze całując i usiadł obok. - Ano... faktycznie. Są pyszne - zgodził się z nim, częstując jedną czekoladką Jolie i szczeniaki.

Jun
Tomo pokręcił przecząco głową i uśmiechnął się lekko.
- Ja mam Takano, ciebie i boks... muszę tylko zacząć znowu potrenować trochę, bo jak jestem osłabiony to nie mogę nawet się wyrwać z uścisku - przyznał szczerze. - Poza tym mój prawy sierpowy sprawił, że był nieprzytomny aż do miasta, więc... jakoś dam sobie radę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oczywiście, że sobie poradzę - uśmiechnął się do niego lekko. - Ale to oznacza, że wracam od ciebie spać u dziadka - pokiwał lekko głową. - I rzadziej będziesz mnie widywał - dodał po chwili. - Hm... dasz radę? - uniósł lekko brew.

Jun
- Myślę, że da ci spokój... a jak nie da to jakoś sobie poradzimy - odparł uśmiechając się do niego lekko. - Nie szkodzi, poradzisz sobie ze swoimi wspomnieniami. Już raz ci się udało. Teraz możesz dodać do tego swoje zwycięstwo nad nim.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No nie... noś je częściej - Tomo zrobił słodką minkę przytulając się do niego trochę i miziając go noskiem po szyi. - No nie bądź taki... nie musi być przy innych, ale przy mnie możesz być słodziakiem.

Jun
- Ano - uśmiechnął się szerzej. - Jakby co możesz zawsze przyjść pogadać - zaoferował swoją pomoc.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Króliczka już sobie odpuściliśmy - przypomniał mu. - Musisz wykazać się swoją własną kreatywnością - pokazał mu język z lekkim uśmiechem. - Kocham cię misiaku!

Jun
- Aha... ok... - Tomo poczuł się jakby dostał w twarz od Juna. Zajął się jedzeniem swojego deseru.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie ma króliczka - ucałował go mocno, jedząc jeszcze jedną czekoladkę. Usiadł mu okrakiem na kolanach i podał mu czekoladkę do ust. - Wiesz co w Tobie kocham? - zapytał go zaraz z figlarnym uśmiechem.

Jun
- Ale nie musisz wtedy odtrącać mnie, prawda? - uniósł lekko brew. - Ja tylko ci zaproponowałem... a ty odrzuciłeś, jakbym nie był ci dobrą pomocą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Na urodziny zdążysz wymyślić ze 100 nowych rzeczy i o tym zapomnieć - odparł wciąż delikatnie się uśmiechając. - Hm...nie do końca to wiem - pogłaskał go po policzku. - Ale to dobrze... bo to oznacza, że naprawdę cię kocham - musnął ustami jego nosek i niemal zleciał z jego kolan kiedy oślepił go flasz lampy.
- Braciszku!!!! - dziewczyna, która przyjechała w odwiedziny wniosła do środka wielką walizkę i postawiła ją na środku salonu. - O! Czekoladki - ucieszyła się podchodząc i częstując się jedną.

Jun
- Nie mniej jednak, jakbyś potrzebował pomocy to wiesz gdzie mnie szukać - uśmiechnął się lekko, smakując dalej swoje lody. Odetchnął zaraz głęboko zaciskając lekko wargi. Dzisiaj była rocznica śmierci jego sióstr, a on od czasu pogrzebu nie odwiedził ich grobu ani razu. Trzymał się zakazu który dostał od matki. Morderca nie powinien udawać, że mu zależy.

[nie martw się :D może po prostu ci nie zasmakowały...]

Mara_Jade pisze...

[albo smakowało z grzeczności :P a tak serio to japończycy mają specyficzne smaki, do nich trzeba się przyzwyczaić]

Takano
Tomo zszedł z jego kolan i podszedł do kobiety, biorąc od niej aparat by przejrzeć zdjęcie.
- Będzie pasowało na jego ścianę - skinął głową przyzwalająco. Kobieta uśmiechnęła się szeroko. - Zrobię wam herbaty - dodał po chwili wychodząc z salonu.
- Ona nie będzie zachwycona. Przyjechałam nauczyć twojego kochasia jak odpowiadać - wyszczerzyła się do niego.

Jun
Tomo pokręcił tylko głową, zamawiając sobie jeszcze gorącą czekoladę z piankami i bitą śmietaną.
- Ale ja cię wcale nie oszukuję - uśmiechnął się lekko. - Dziś... - zacisnął lekko wargi. - 7 lat temu miałem wypadek i zginęły moje siostry. Dziś jest rocznica ich śmierci.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomohisa wrócił z kubkami z herbatą do pokoju, a kobieta podziękowała mu skinieniem głowy, spiorunowała wzrokiem brata i uśmiechnęła się do Tomo.
- Mogę ci zadać kilka pytań? - zapytała go.
- Możesz... - odparł dość niepewnie, biorąc do ust jedną z czekoladek.
- Kim są twoi rodzice?
Tomo niemal nie zakrztusił się czekoladką. Takiego pytania się nie spodziewał. Odchrząknął jednak i odetchnął głęboko.
- Mój ojciec nie żyje. Prowadził swoją piekarnię, a mama... jest dyrektorką szpitala w pobliskim miasteczku - wyjaśnił.
- Nie tak źle - stwierdziła. - Dyrektorka szpitala... jest czym zaimponować matce - uśmiechnęła się do brata. - Widzisz nie będzie trzeba dużo kłamać! - klasnęła w dłonie upijając łyk herbaty. - Twoje wykształcenie i plany na przyszłość? - rzuciła kolejne pytania.
- Jestem lekarzem sądowym z wykształcenia - odparował chłopak nie ryzykując już śmiercią i nie biorąc kolejnej czekoladki. - Prowadziłem piekarnię, przejąłem biznes po tacie - wymamrotał. - Mam prawo jazdy na motor i samochód... ale nie używam tego drugiego - dodał po chwili. - Zdarza mi się robić za piosenkarza... mam nagranych parę singli - wyliczał dalej. - Ach! No i swego czasu amatorsko się boksowałem, ale teraz już nie... została mi po tym samoobrona.
- Okay... lepiej nie wspominaj o byciu piekarzem bo to cię skreśli. Możesz opowiedzieć o lekarzu sądowym, chociaż to praca z trupkami... niezbyt ciekawie - westchnęła ciężko. - Podkoloryzujmy tu... hm zrobimy z ciebie chirurga!
- Nie ma mowy - jęknął Tomo. - Nie będę grał...

Jun
- Nie! - Tomohisa pokręcił ponownie głową. - Nie mogę. Obiecałem mamie, że nie zbliżę się na cmentarz ani do ich grobów. Nie mam prawa. Zabiłem je - przypomniał mu cicho.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przestań udawać, że ci na jego opinii nie zależy! - krzyknęła. - Trochę cię jednak znam, by wiedzieć jak jest. Nie zniósłbyś jego braku akceptacji - warknęła., po czym odetchnęła głęboko. - Przepraszam - zwróciła się do Tomohisy. - Ale to dość trudna sytuacja. Nasi rodzice... są dość staromodni - oświadczyła. - Szykują bankiet na poniedziałek - tu spojrzała na Takano. - Więc to nie będzie rodzinna imprezka u teścia - warknęła. - Tylko pokaz dla twojego partnera by poczuł się niepewnie i cię zostawił. Pomysł matki - żachnęła się. - Dlatego tu cholera jestem. A teraz słuchać mnie.

Jun
- Ale ja nie mogę... nie byłem tam od czasu pogrzebu - wyjąkał patrząc na niego bezradni. Drżącymi dłońmi wziął kubek z czekoladą i upił z niego łyk.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie mogę być po prostu sobą na tym... bankiecie? - zapytał ich cicho, przypominając o swoim istnieniu. Postukał niecierpliwie palcem w szklankę. - Przecież nie jestem strasznie chamski czy coś - wymamrotał. - Na ostatnim bankiecie, na jakim byłem... mieliśmy trupka - odchrząknął. - Taka skrajność...

Jun
- Ale się boję - przyznał ciężko Tomo. - Boję się, że się rozpłaczę...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja nie mam czego się wstydzić - wymamrotał Tomo trochę przytulając się do Takano. - Nie wstydzę się swojego pochodzenia. Nie uważam, że jestem źle wychowany, czy gorszej klasy niż wy - mruknął jeszcze upijając kolejny łyk. - Nie rozumiem czego się tak boicie...
- Hm no to co? Krótka chwila z bankietu i przykładowe pytania jakimi zostaniesz obrzucony? - zaproponowała kobieta.

Jun
- Um... ja po prostu się boję, że spotkam tam mamę. Ona mi zabroniła przychodzić na grób moich sióstr i taty - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo odetchnął głęboko, po czym powoli skinął głową.
- Ok, jak dużo będę musiał wypić, żebym nie został uznany za niegrzecznego? Minimalna ilość - poprosił o praktyczne informacje. - Poradzę sobie z gadulstwem. Wystarczy potakiwać i puszczać wszystko mimo uszu, odpowiadać na pytania z nieszczerym uśmiechem - wymamrotał.

Jun
- Dla niej jestem mordercą - westchnął ciężko. - Dlatego nie mogę...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Jeden kieliszek - zakodował sobie. - Ok, może być - westchnął ciężko. - Tylko mnie pilnuj z tymi kieliszkami, będę w stresie - przypomniał mu patrząc na niego poważnie. Pokręcił zaraz głową. - Ja chcę tylko przeżyć...

Jun
- Chcę - przyznał cicho chłopak, wreszcie mówiąc prawdę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taka-chan... - Tomo puścił go odsuwając się od niego. - Ale...ale ja umiem tylko... tylko no wiesz... tańce na bankietach są raczej przyzwoite, a ja... jak już chodziłem do klubów to żeby kogoś wyrwać, więc to raczej było coś na kształt wirującego seksu - westchnął rumieniąc się nieco. - To się nie nadaje na bankiet...

Jun
- Uhm... ale ja nawet nie mam pojęcia gdzie są te groby. Nie bardzo pamiętam miejsce - szepnął kantem dłoni ocierając samotnie płynącą łzę.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo miał ochotę go uderzyć, ale zamiast tego został wyciągnięty na środek pokoju. Posłusznie objął go za szyję, trzymając między nimi lekki dystans.
- Ok... z kim będzie mi najtrudniej rozmawiać? - zapytał po chwili milczenia. - No i czy mogę w razie czego iść do twojego brata i poplotkować o sprawach chirurgicznych? - dodał z lekkim uśmiechem.

Jun
- Nie musisz ze mną iść - żachnął się Tomo. - Mogę to zrobić sam - westchnął ciężko. - Znam mniej więcej obszar więc... cały dzień to raczej nam nie zejdzie...

Mara_Jade pisze...

Takano
Przysunął się do niego trochę, ale zaraz spojrzał na kobietę.
- Jaką firmę właściwie prowadzą wasi rodzice? - zapytał ich w końcu. - Nie powinieneś tak mówić - klepnął go w ramię. - Ta firma cię wykarmia i sprawia, że jesteś burżujem - ucałował go w nosek.

Jun
- Bierzesz mnie pod włos - burknął Tomo, po czym skinął lekko głową. - Chcę - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Takano
Chłopak pokiwał głową, siadając znów na kanapie. Tym razem po turecku. Uśmiechnął się do kobiety lekko.
- Ja nie mówię zdrobnieniami... chyba - żachnął się. - Mam problemy z wyrażaniem swoich uczuć... zapytaj Takano jak długo czekał na 'kocham cię' - westchnął ciężko. - Nie oczekujcie ode mnie, że zaraz będę sztucznie grał, żeby coś wyszło naturalnie...

Jun
- Mhm za dużo szczerych odpowiedzi żądasz - westchnął przeciągle Tomo, dopijając swoją czekoladę. - Ale jak już ze mną będziesz... to mnie tam nie zostawiaj - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... mogę się tulić. To będzie łatwe - zdecydował z lekkim uśmiechem, przytulając się nieco do mężczyzny. - Posiwieje ci z tego stresu - westchnął przeciągle. - Ale Jolie mnie polubiła... nie mogę być aż taki zły...

Jun
- Mhm nie mógłbym cię z nim zostawić! - uśmiechnął się do niego Tomo, biorąc jeszcze trochę swoich lodów.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dam radę - oświadczył mocno, uśmiechając się do niego szeroko. - Ale nie chcę z niej robić sobie kolejnego wroga - dodał po chwili wahania. - No wiesz... moja mama mnie nie lubi, mój wujek mnie nie znosi... - zaczął wyliczać.

Jun
- Nie ma za co. Ja sobie poradzę, Ryu pewnie nie bardzo - uśmiechnął się słabo. - Nawet jeśli miałby mnie zgwałcić to sobie poradze jakoś... bo przecież seks to nie pierwszyzna dla mnie... aczkolwiek na pewno będe miał trochę doła... to nie ulega wątpliwościom.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Postaram się... tylko nie nakładaj na mnie takiej presji - westchnął przeciągle całując go w policzek. - Dziadek był mniej wymagający od tego - wywrócił oczyma. - Ale czego się nie robi dla miłości...

Jun
- Nie mówię tego od tak. Po prostu wziąłem to pod uwagę - uśmiechnął się lekko. - Wiem, że nic nam nie będzie - dodał po chwili pewnie. - Bo on już nie wróci. A jak wróci to zgłosimy na policję zastraszanie i nachodzenie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale to były też moje wypadki - westchnął Tomo siadając mu na kolanach i opierając się o niego lekko. Uśmiechnął się do kobiety. - Już spadłem z motoru raz po tym spotkaniu i wylądowałem w szpitalu - zauważył śmiejąc się pod nosem. - A Taka-chan zgubił soczewce i piekły go oczęta. O! - przypomniał sobie. - Popatrz na niego, popatrz. Jest słodki w okularkach nie?

Jun
- Tak, już kończę - obiecał zabierając się za szuflowanie i po chwili lodów już nie było. - Tylko... nie złość się na mnie jakbym płakał czy coś - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A widzisz? Nie tylko ja tak sądzę - uśmiechnął się szeroko, muskając jego usta i schodząc z niego zaraz. - Zostajesz na noc? - zapytał kobiety. - Zostań - polecił jej. - Zrobię bułki z wkładką - zatarł ręce idąc do kuchni.

Jun
- Nie wiem... po prostu upewniam się, że tak się nie stanie - wyjaśnił cicho. - Paranoja, no wiesz... lubię panikować - przypomniał mu, płacąc za nich oboje i wychodząc z Junem. - Idziemy pieszo... - poprosił bo słabo mu się zrobiło jak tylko spojrzał na samochód.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zobaczysz! - odkrzyknął do niego, zaparzając od razu wodę na herbatę. - Ej Jolie... nie, nie dostaniesz. Matko przecież i tak tego nie lubisz - wywrócił oczyma włączając muzykę i nie dając się namowom psinki. Zabrał się za robienie bułeczek.

Jun
- Dobrze, następnym razem postaram się w nich bardziej wierzyć - obiecał całkowicie poważnie prowadząc Juna wprost na cmentarz. Przed wejściem kupił jeszcze parę kadzidełek, żeby zapalić je przy grobach i z ciężkim sercem przekroczył próg cmentarza.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo przyniósł im pełen talerz bułeczek i herbatę po jakiejś godzince, po czym usiadł na swoim miejscu. - Więc tak... mamy bułki z czekoladą, żurawiną i zieloną herbatą - pokazał odpowiednie rządki. - Smacznego - uśmiechnął się lekko, samemu biorąc tę z zieloną herbatą.

Jun
Tomo spojrzał na niego i zagryzł lekko wargę.
- Mama wybierała miejsce, a tata... nie bardzo się tym interesował, bo leżałem w śpiączce i siedział przy mnie całymi dniami - wymamrotał z ciężkim sercem. - A potem znów mama wybierała miejsce jeśli chodzi o tatę - dodał ciszej.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dlaczego zostawiłaś córkę w domu? - zapytał Tomo, choć nie bardzo znał sytuację kobiety.

Jun
Tomo poprowadził go do odpowiedniego sektora i westchnął ciężko. Coraz gorzej mu się szło i oddychało. Bał się tej wizyty na grobie choć nie wiedział do końca czemu. Automatycznie chwycił dłoń Juna, chcąc sobie dodać trochę otuchy.
- To gdzieś tu - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Aaa.. może to i lepiej... - uśmiechnął się lekko do niej. - Nie widzi takiego okropieństwa - mruknął mówiąc o samym sobie oczywiście. - Już ci się moja garderoba nie podoba? - zamrugał kilkakrotnie. - No dzięki...

Jun
- Znalazłem - wyszeptał chłopak, kiedy stanął wprost przed grobami swojej rodziny. Długo tylko się w nie wpatrywał dygocząc nieco, żeby zaraz rozpłakać się i ukucnąć. - Przepraszam - szepnął. - Przepraszam, nie chciałem was zabić... przepraszam, przepraszam.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ano ne... - wycelował w niego palcem. - A co jest złego w jeansach i trampkach? Najwygodniejszy zestaw... - wymamrotał, ale zaraz westchnął ciężko. - Tylko nie przesadzaj z wydawaniem na to pieniędzy. Nie może być ten sam zestaw co do twojej ulubionej restauracji?

Jun
Chłopak pokręcił przecząco głową nie przestając płakać. Wciąż powtarzał im przepraszam jakby chcąc dostać odkupienie za swoje winy, albo chociaż przebaczenie. Dopiero po kilkunastu długich minutach zaczął się uspokajać i pewnie udałoby mu się to gdyby nie usłyszał głosu matki.
- Mówiłam ci, że nie masz prawa tu przebywać.
Tomo zesztywniał nieco czując pod powiekami ponowną falę łez. Nie odwrócił się do niej.
- Wstań jak do ciebie mówię. Gdzie się podziały twoje maniery? - warknęła szarpiąc go do góry. Spojrzała mu w oczy. - Te fałszywe łzy nie robią na mnie żadnego wrażenia. Nie chcę cię tu widzieć. Czy wyraziłam się jasno?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze...dobrze - zgodził się na to ustępstwo tylko dlatego, że Takano obiecał ten sam strój na obie okazje. Chwycił jeszcze jedną bułeczkę powoli ją jedząc.
- Nigdy nie widziałam, żebyś szedł na kompromisy... - zwróciła się kobieta, kiedy już wyszła z większego szoku. - Tomo! Musimy pogadać o twojej taktyce! Naucz mnie tego!

Jun
- Nie broń go. Nie masz pojęcia co się stało. Z całą pewnością ci nakłamał. Żyje z poczuciem winy?! I bardzo dobrze! Powinno się go za kratki wsadzić! Morderca! Zabił moje jedyne córki! - wrzasnęła, nie zważając na słowa. - Bydle...
Tomo schował się za nim próbując, bardzo próbując pozbierać się do ładu. Nie udało mu się jednak, więc Chwycił Juna za rękaw koszuli.
- Chodźmy już - poprosił cicho. - Chodźmy - pociągnął go lekko za sobą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przesadzasz - Tomo machnął lekko ręką na jej słowa. - Ja nic mu nie zrobiłem. Po prostu jestem i... nie zgadzam się na wszystko czego on chce - dodał muskając znów jego nosek.

Jun
Tomo spróbował zażartować zaraz po wyjściu z cmentarza ale coś nie bardzo mu to wyszło. Przylgnął więc do Juna, żeby skończyć z płaczem. - Mogłem wybrać inny dzień - stwierdził w końcu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Takim Gburkiem byłeś? - uniósł lekko brew, czochrając mężczyznę po włosach. - Jakim cudem mnie poznałeś Gburku... ah tak... szukałeś pracy - przypomniał sobie. - Ach pamiętam że chciałeś wszystko na szybko, a ja się sprzeciwiłem trochę no i Jolie mnie nie owarczała...

Jun
- To niemożliwe... - wymamrotał chłopak, ale zaraz uśmiechnął się słabo, ocierając ostatnie łzy kantem dłoni. - Mogę jedynie spróbować to osiągnąć...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Może nie jest taka zła jak wam się wydaje - westchnął chłopak biorąc kolejną bułeczkę tym razem z czekoladą i zagryzając ją czekoladkami tak dla odmiany.

Jun
- Zdążyłem - uśmiechnął się. - I przy okazji rozkleić się też zdążyłem...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zobaczę - postanowił się nie kłócić, zaraz kodując sobie w łebku że cięte riposty musi rzucać częśćiej niż zwykle. Ziewnął zaraz i przeciągnął się lekko. - Ja lecę do łóżka a wy gadajcie sobie dalej - ucałował Juna w nosek uciekając do sypialni.

Jun
- Pewnie tak, ale na razie nie chcę tam wracać - wyszeptał, przytulając się do niego lekko. - Bo trochę się boję - przyznał szczerze. - Wracamy do Yukan?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo otworzył mu drzwi, ale ku jego nieszczęściu był już przebrany i tylko szorował zęby. Wypłukał usta z lekkim uśmiechem.
- Nie ma zabawy dzisiaj - zastrzegł sobie uciekając z łazienki wprost do ciepłego łóżeczka.

Jun
- Nie jestem, ale nie mogę cię tu dłużej zatrzymywać. Obiecałeś Ryu że przyjdziesz zobaczyć jego zdjęcia na festynie czy coś - fuknął, bo wiedział to od samego Amakusy. - Jak chcesz zdążyć to musimy ruszać.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Cieszę się - potwierdził chłopak uśmiechając się do niego szeroko. - Masz tam w mieszkanku gitarę? - zapytał go zaraz. - Bo jak mi pozwolisz... to wieczorkiem lubię sobie pograć - przyznał szczerze, przytulając się do niego mocno.

Jun
- Nic mu nie powiem - obiecał z uśmiechem. - Ale też się przejdę na ten festyn - dodał po chwili. - Taka-chan miał piec jakieś ciastka czy coś... zobaczymy jak mu wyjdą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Eh no dobrze... nie odpuścisz mi tych zakupów - westchnął chłopak. - Ale zrób to bezboleśnie... - przekręcił się na łóżku i ułożył na nim wygodniej zamykając oczy. - Nawet pomimo bankietu. Bankiet dobra rzecz. Zjemy coś dobrego.

Jun
- Poczekaj aż ci tort upiecze - uśmiechnął się szerzej. - Nauczył mnie robić czekoladki, a pralinki sam się nauczyłem. Powiedział że nawet smaczne - pochwalił się trochę.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo już mu nie odpowiedział, tylko przytulił się mocno powoli zasypiając. Obudził się dość wcześnie rano z Takano tuż na nim i zrzucił go z siebie oraz z łóżka, zlatując zaraz za nim i padając tuż na niego.
- Dobry kochanie - ucałował go w usta, zanim ten zdążył się zdenerwować.

Jun
- Nie jestem aż taki zdolny, tylko czasem lubię gotować - uśmiechnął się lekko. - Powiedziałem już mu, że nie wiem kiedy wrócę do piekarni i czy wrócę... ale nie zezłościł się - dodał pogodnie, po czym westchnął ciężko wsiadając do auta.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A gdzie je położyłeś? - zapytał zaraz podnosząc się z niego. - Dla mnie tam miły... - uśmiechnął się lekko. - No wiesz... miękko było -zaśmiał się odnajdując okulary i podając mu je. Zszedłzaraz na dół by wypuścić pieski i razem z nimi pójśc na dwór.

Jun
- Dobrze - przyznał mu rację, zapinając pasy i starając się unormować oddech. Jednak gdy tylko Jun odpalił silnik, odpiął się i pokręcił przecząco głową. - Nie dam rady - oznajmił mu prosto z mostu. - Uderz mnie czy coś, żebym stracił przytomność - poprosił go. - Albo jedź beze mnie - dodał po chwili. - A ja... pojadę autobusem albo pójdę pieszo polną drogą - zdecydował.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił dopiero po wypaleniu 3 fajek, wraz z dwoma szczeniakami, które głodne popędziły do swoich misek. Chłopak nasypał im jedzenia i wstawił wodę na herbatę, by zaraz położyć się na kanapie w salonie i jeszcze przez chwilę zamknąć oczy. Jolie wskoczyła na niego by się potulić. Nie miał nic przeciwko temu, tarmosząc ją za uszkiem.

Jun
Tomo spojrzał na niego nie bardzo wiedząc co robić. Przesiadł się do tyłu i położył się na siedzeniach, starając się oddychać równomiernie. - Jedź... - wymamrotał nie wiedząc jak długo wytrzyma.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj tam za dużo nie moźe być... i znowu na kanapie? Nuuuda - Tomo ziewnął w odpowiedzi na jej zdjęcia i nałożył sobie jednego naleśnika, zaraz ładnie go wcinając.

Jun
Chłopak schował głowę w ramiona i zdecydował się na liczenia. Wymyślał sobie coraz trudniejsze działania, by jakoś zająć myśli. Nie pomogło to w opanowaniu paniki, ale jakoś udało mu się dojechać. Zdecydował jednak, że nie da rady wyjść z auta i tam zostaje.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Czym jedziemy dzisiaj? - zapytał go po chwili milczenia. - Zaprowadzimy psy do dziadka? - uniósł lekko brew. - Nie mogą tu zostać same...

Jun
Tomo bał się stanąć na nogi, toteż pozwolił Junowi wnieść się aż do jego pokoju. Położył się na jego łóżku, zsuwając wcześniej buty.
- Mogę tu zostać? - zapytał cicho. - Idź z Ryu, ja do was dołączę - obiecał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- I wezmę też swój motor, co bym nie musiał siedzieć za tobą i podziwiać twych pleców - uśmiechnął się do niego niewinnie.
- Dlaczego nie możecie jechać samochodem? - zdziwiła się kobieta. - Podwiozłabym was...
- Ja nie mogę - odparł spokojnie Tomo nie wdając się w szczegóły.

Jun
Tomo skinął głową, a gdy Jun wyszedł okrył się mocniej kołdrą, chowając się pod nią. Nie miał siły by iść na ten festyn. Udawanie że wszystko jest w miarę w porządku poszło łatwo. Teraz dopiero pozwolił sobie na chwilę słabości. Temperatura zawładnęła nim szybko. A wszystko przez stres. Zasnął jednak i przespał cały festyn.

Mara_Jade pisze...

Takano
- I ty mi mówisz o byciu ekonomicznym? - uniósł lekko brew. - Ok, ale ja prowadzę - zdecydował za niego uśmiechając się do niego i muskając jego wargi. - Prowadzę i już - dodał zaraz kiedy Takano chciał protestować. - Mój weekend, moja przyjemność, twoje warunki....z gwiazdkami w niektórych punktach - puścił do niego oczko.

Jun
Tomo dopiero teraz spojrzał na zegarek nieco zaspany.
- Tak... wszystko gra - zapewnił go siadając na łóżku. - Nic nie ruszałem - zastrzegł sobie, ubierając buty. - Pójdę już.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bardzo chcę. Poza tym pojedziemy twoim motorem. On jest strasznie ciężki, więc będziesz mi musiał pomóc pewnie w razie czego - ucałował go raz jeszcze.

Jun
Chłopak pokręcił przecząco głową, wstając z łóżka.
- Nie jest ok... przespałem cały ten czas... i wcale nie jest lepiej - mruknął. - Boli mnie głowa, kłuje w płucach i chyba mam temperature bo przechodzą mnie dreszcze - przekazał mu swoje symptomy. - Pójdę do dziadka... bliżej mieszka - uśmiechnął się słabo.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ja prowadzę - odparował, bo w końcu już od dawna był zdecydowany. Uśmiechnął się do niego jeszcze wstając i idąc się ubrać. Po chwili był już gotowy do wyjścia, wraz z pieskami na smyczy.

Jun
- Ja wiem, tylko już od dawna mnie tak nie złapało - przyznał cicho. Odłamując kawałek czekolady i wsuwając go sobie do ust. - Od kiedy tu wróciłem to pierwszy raz...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze, mi to pasuje - uśmiechnął się szeroko. - Ale twoim też kiedyś pojadę - oświadczył pukając go lekko w ramię i przyspieszając trochę. Kiedy tylko dotarli do domu jego dziadka i oddali mu pieski, zabrał swoje rzeczy i wyszedł na dwór wyciągając swój pojazd. - Jedziemy!

Jun
Tomo skinął głową na znak że wie i to rozumie. Na chwilę tylko oparł głowę o ramię Juna zamykając oczy. - Zadzwonię po Takano - stwierdził w końcu trochę obawiając się samotnego wędrowania.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Raz już jechałeś - odgryzł mu się odpalając motor i ruszając w stronę miasta. - Jechałem...ale nie byłem wtedy w pełni sił - fuknął jeszcze na niego. - Nie bój się mnie potulić - zaśmiał się cicho.

Jun
Tomo spojrzał na niego i wzruszył ramionami, szybko wysyłając wiadomośc do Takano.
- Powiedziałem mu... o wypadku, o moim lęku przed jazdą samochodem, o wujku - wymienił co już powiedział mężczyźnie. - O alkoholu... uhm w sumie to widział jak przestaje się kontrolować i chyba... wziął to wreszcie na poważnie - mruknął. - Staram się Jun... ale ja chyba nigdy nie będę w stanie zaufać mu zupełnie. Może źle to ubieram w słowa... chodzi mi o to że ja czasem potrzebuje samotności i wkurza mnie wtedy nagminna troska.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To teraz też nie marudź - uśmiechnął się lekko, dojeżdżając już do stacji. Zaparkował w dobrze strzeżonym miejscu i zsiadł z motoru. - Nie powinno ci się nic stać te pare dni - poklepał pojazd po kierownicy.

Jun
Spojrzał na niego jakby ten urwał się z kosmosu. - Mowy nie ma. Nie mam problemu z prochami już - żachnął się. - Niczego nie biorę - burknął już nieco bardziej spokojniej. - Nie chcę mu tyle dokładać... nie wie jeszcze o moich stosunkach z mamą... - zacisnął mocno wargi. - Wiem... wiem ale czasem jeszcze nie potrafię pokazać przed nim co czuje. Ale staram się.

Mara_Jade pisze...

Takano
Rozejrzał się po wagonie nieco oszołomiony, po czym wypróbował kanapę, siadając na niej ostrożnie.
- I tak zawsze jeździsz? - zapytał go chowając jeszcze do torby kluczyki od motoru. Wyszczerzył się do niego. - To co mi zaproponujesz? - uniósł lekko brew.

Jun
- Powiem mu o narkotykach w końcu. Tylko jeszcze nie teraz - wyjaśnił cicho, po czym skinął lekko głową. - Ja wiem, ale nie jestem gotowy rozmawiać o mamie... a on nie zadaje pytań więc może poczekać ten temat - stwierdził. - Uhm no i nie poszedłbym z nim na cmentarz... nie dałbym rady jeszcze... nie chciałbym by widział mnie w tamtym stanie...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Więc specjalność szefa kuchni raz - poprosił ściągając buty by wygodniej usadowić się na kanapie. - A zdarzało ci się już wynajmować wagon tylko po to, by zrobić imprezę w środku? - zainteresował się, uznając że to byłby całkiem ciekawy sposób na uczczenie jakiegoś jubileuszu czy coś.

Jun
- Ma, ale ja nie wiem gdzie dokładnie i czy to jest w mieście, czy w Yukan - wyjaśnił wzdrygając się nieco z zimna. - Mogę pożyczyć bluzę? - zapytał go zaraz. - W swoim czasie się dowie... daj mi to robić moim tempem...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nic dziwnego, seks zawsze jest modny - zachichotał Tomo, odbierając od niego czekoladę i przesiadając się na jego kolana. Przytulił się do niego mocno, smakując czekolady. - Pyszna jak zawsze - ucałował go mocno w usta.

Jun
- Dzięki - narzucił na siebie bluzę mężczyzny owijając się nią dokładniej, by trochę się rozgrzać. - W końcu do wszystkiego dojdziemy... powoli...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie będziesz mi o nich opowiadał? - zasmucił się. - Okropny - pstryknął go w nosek, broniąc dalej swojej czekolady. - Nie podjadaj grubasku - pokazał mu język.

Jun
- Już idzie - uśmiechnął się do niego szczękając zaraz zębami trochę niekontrolowanie. - Pójdziemy do dziadka - mruknął zaraz jakby wyprzedzając pytanie Juna. Dziadek mieszkał bliżej i bardziej się to opłacało. - Zejdę na dół - zdecydował w końcu.

Mara_Jade pisze...

Takano
Naburmuszył się trochę.
- Ale nie musisz mnie aż tak pilnować... ja sobie poradzę. Wiem ile moge wypić - zapewnił go. - Czasem mam tylko chwile słabości... jedną z nich widziałeś - przyznał cicho.

Jun
- Nie dam rady tam dojść. Dość słabo się czuję... ale oczywiście Taka-chan zostaje u dziadka na noc - uśmiechnął się szeroko. - Poprosiłem go i się zgodził.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przepraszam, że jestem taki beznadziejny z tym piciem - westchnął ciężko upijając znów trochę czekolady i odstawiając kubek na stole. Przytulił się do niego mocno, słuchając jego serca i delektując się jego zapachem. - Kocham cię - oświadczył poważnie.

Jun
- Nie, dziadek nie ma nic przeciwko. Powiedział mi po spotkaniu, że mogę przyprowadzać Takano kiedy tylko chcę - uśmiechnął się lekko, opatulając się dodatkowo kołdrą Juna, bo jakoś nie mógł wytrzymać z zimna.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To jest jakiś pozytyw - uśmiechnął się szeroko, chwytając go palcami za nosek i zaciskając go lekko. Puścił go zaraz wsuwając dłonie w jego włosy i masując skórę głowy. - Opowiedz mi o swoim życiu. Czym się otaczałeś? Bankiety lubisz? Co się robi na takich bankietach? Jest pianino i gość co na nim gra klasyczną muzykę? - zapytał tak sobie wyobrażał jego świat, no może trochę to przekolorował ale coś z tego wyobrażenia zostąło mu w głowie.

Jun
Tomo skinął głową, a kiedy Takano przyszedł wstał z łóżka Juna, odkładając kołdrę i przytulił się w mężczyznę.
- Nie - przyznał cicho. - Jest mi zimno, boli w piersi i nie mogę pozbyć się drgawek - wyszeptał. - Przepraszam, że cię zrywałem z domu - wymamrotał. - Ale nie chcę być sam w nocy - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zagrasz mi coś ? - zapytał go zaraz, patrząc na niego uważniej. - Na pianinie? - ucałował go w policzek. - Proszę - dodał jeszcze z lekkim uśmiechem, obejmując go mocno. - Ale to takie beztroskie życie... hm jakie miałeś problemy? Na pewno jakieś były...

Jun
Tpmo pojawił się u Juna dwa dni później i bez słowa złapał go za nadgarstek wyciągając z roboty, poprowadził go wprost na miejsce budowy piekarni.
- Ludzie nie chcą mi dać przestać jej prowadzić - poskarżył się, kiedy wprowadził go do szkieletu budynku i wyciągnął z kąta worek z wielką ilością listów z prośbami. - Twierdzą że dojeżdżanie do miasteczka po chleb jest nieekonomiczne i wcale im tamtejsze wyroby nie smakują - burknął.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Eeeh?! - zamrugał kilkakrotnie. - Ale ja nie znam twojej ukochanej piosenki - burknął. - Najpierw może mi ją przedstaw - poradził całując go w usta. - Mhm dlaczego cię dręczono biedaku? - pogłaskał go po policzku z rozczuleniem.

Jun
- Demokratyczny lud wkurza pracowników - burknął Tomo. - Nie wiem kto ich podburzył, ale mam tylko nadzieję, że wujek nie wie co robią - wyniósł wór z prośbami do śmieci. - Idziemy na koktajl - zdecydował zaraz.

Mara_Jade pisze...

Takano
Pacnął go w łeb, ale zaraz uśmiechnął szeroko, przytulając go z całych sił do siebie. - Dziękuję - ucałował go w usta, zaraz tuląc się jeszcze mocniej. - Cieszę się, że ci się podoba - dodał po chwili.

Jun
- To czego nie mówisz? - zapytał unosząc lekko brew. - Przecież ja piekę - wywrócił oczyma. - Dziadek ma zawsze pieczywo, Takano też i pani Tanaka... bo mi mąkę dostarcza...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo oddał pocałunek, jeszcze chwilę ciesząc się jego smakiem, po czym odsunął się i założył swoje buty. - Czyli teraz czeka mnie bieganie po sklepach tak? - upewnił się tylko wzdychając ciężko. - Za garniakiem?

Jun
Zasalutował mu tylko.
- Roger mistrzu - oświadczył poważnie. - Zrobi się. Będzie i chlebek.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja się zgodziłem na jeden strój - przypomniał mu zanim Takano mógł puścić zbyt duże wodze fantazji i przytulił się do jego ramienia zabierając swoją gitarę. - A co zjrmy na obiadek?

Jun
- Piekarnia stoi pod znakiem zapytania. Nie wiem czy wrócę - przypomniał mu. - Pewnie w końcu tak.... jak mi wjadą na sumienie...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj tam... nie lubisz chodzić? - zapytał ze zdziwieniem podążając tuż za nim. Nie puszczał jego dłoni, jakoś nie chcąc tego zrobić.

Jun
- Nie głodujecie. Możecie zawsze pojechać po pieczywo do innego miasta - zauważył rezolutnie, pstrykając go w nos. - O tutaj - oznajmił wprowadzając go do nowo otwartej malutkiej knajpki z bezalkoholowymi napojami.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Na bankiet możemy pojechać samochodem. Dam radę przecież - obiecał mu z lekkim uśmiechem wchodząc do jego apartamentu. Ściągnął buty i rozgościł się od razu w salonie.

Jun
- Ale to już nie powinno mnie obchodzić, że to nieekonomiczne - burknął spoglądając na niego i zamawiając koktajl bananowy z dodatkiem truskawek. - Będziesz chlebek dostawał, więc mi już nie marudź.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Pewnie, że może być. Mam pięknego faceta - wstał by go ucałować, po czym skinął głową. - Prowadź - poprosił go bo przecież drogi nie znał. Chwycił go tylko za rękę, splatając ich palce ze sobą.

Jun
.... ... zapomniałem....

Mara_Jade pisze...

Takano
Wszedł do sklepu i jakoś tak poczuł się niepewnie. Zbliżył się więc do Takano, łapiąc go za rękaw, by w razie czego nikt go nie uznał za łachmaniarza. Wystarczyły mu te spojrzenia niezbyt przychylne pracowników.
- Takano... ale mnie tu nie zostawiaj - poprosił go.

Jun
Tomo zaczynał wierzyć we własnego pecha. Kiedy to skończył w zimnej wodzie podczas wywrotki kutra rybackiego, uznał że ma wybitnego pecha. Udało mu się wyswobodzić z sieci i popłynąć na powierzchnię, by zarejestrować, że znajdują się daleko od brzegu, a rybaka i jego córki nigdzie nie ma. Zanurkował więc, nie myśląc za dużo. Udało mu się złapać dziewczynkę i wyciągnąć na powierzchnię. Mała była nieprzytomna ale oddychała. Teraz wystarczyło jedynie popłynąć do brzegu, co wcale takie proste nie było ale po dobrych trzech godzinach zmagań opadł bez sił na mokry piasek i przymknął oczy.
- Nigdy więcej - wyszeptał. - Zamknę się w pokoju i przestanę wychodzić.

Mara_Jade pisze...

[miałem złe dni i nie wychodziłem z łóżka... ]

- Czerwona odparł zaraz Tomo nie chcąc nawet przymierzać granatowej, ale uznał że nie będzie marudził. Przymierzył pierwszy zestaw z granatową i pokazał się Takano.

Tomo nie odpowiedział mu tylko wyciągnął rękę domagając się od niego telefonu, bo jego był niezdatny do użytku. Umarł gdzieś w oceanie. Podciągnął się na łokciach i wyciągnął komórkę Juna po czym wykręcił numer pogotowia.

Mara_Jade pisze...

[trochę lepiej...]

Takano
- Ale musimy buty też? - zapytał go z nadzieją, że jednak obędzie się bez zmian butów. Poszedł jednak za nim, nie pytając o cenę jego nowych ciuchów. Widział mniej więcej w jakim rzędzie to są pieniądze. Za dużym jak na ciuchy...

Jun
- Kwadrans - wychrypiał Tomo, zbierając się z ziemi i klękając przy małej. - Uciskaj, ja podmucham - zaproponował chcąc mu jakoś pomóc, ale jego oddech nadal był urywany i cały się trząsł. - Musi się wybudzić...

Mara_Jade pisze...

[nic, po prostu nadal nie czuję się za dobrze...]

Takano
- Czyli musisz mnie opakować, żebym był zjadliwy - wymamrotał niezbyt zadowolony. Bo tak tak jakby mu powiedzieć, że jest do niczego. - 43 wymamrotał patrząc na buty. - A może glany? - zaproponował. - Będą się świecić jak te lakierki... i schowane pod spodniami nie podpadną...

Jun
- Jej tata nie żyje - odkaszlnął ponownie kładąc się na piasku, bo był zbyt zmęczony na cokolwiek innego. Dziewczynka zaczęła nagle kaszleć i wypluwać wodę, więc Jun obrócił ją na bok.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To zupełnie nie mój styl - odparł chłopak patrząc na podawane mu buty i z westchnieniem wkładając je na nogi. - Co złego jest w moim ubiorze? - zapytał go zaraz unosząc lekko brew. - Bierzemy te i żadnych innych - fuknął podając mu buty i wracając do swoich znoszonych trampek.

Jun
- Nie wiem - odparł zamykając oczy. - Nie wiem... kuter się przewrócił i zaczął tonąć. Dostałem czymś, ale udało mi się ją złapać...- dodał. - Ojca jej nie udało mi się zlokalizować.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wyglądam jak debil w tych lakierkach - pacnął go w ramię i wychodząc ze sklepu nieco naburmuszony. - Tobie one pasują, ja wyglądam jak skończony debil - westchnął ciężko.

Jun
Mała popatrzyła na niego oczkami pełnymi łez.
- Mamusia nie żyje - wydusiła z siebie płaczliwie. - Babcia w domku - dodała po chwili. - Gdzie tatuś? - zapytała znowu, na co Tomo zwymiotował, kiedy już adrenalina opadła a do niego dotarło, że aż tak dobrze mu nie jest.
- Ok... ale ja do szpitala nie jadę - zmierzył Juna ostrym spojrzeniem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... nie założyłbym mokasynów - zauważył cierpko. - I poszedłbym na bankiet w trampkach mając w dupie etykietę - wyjaśnił z lekkim uśmiechem, pozwalając mu się objąć i wzdychając ciężko. - Nie chcę nic.

Jun
Malutka skinęła powoli główką, czując łzy na policzkach. Pogotowie już zaraz przy nich było od razu się nią zajmując.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo ja chcę żebyś sam wymyślił rekompensatę - pokazał mu język, przytulając się do niego mocniej i pozwalając się prowadzić do tej restauracji. - A w jakim języku będzie menu? Po francusku? - zapytał go nieco przerażony że nie zrozumie co chce zjeść.

Jun
Tomo spojrzał na niego i potrząsnął przecząco głową.
- Rozbiliśmy się gdzieś tam - wskazał dłonią krzywiąc się nieco. - Jun płynąłem tu dość długo - wymamrotał.

«Najstarsze ‹Starsze   401 – 600 z 4999   Nowsze› Najnowsze»