piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   601 – 800 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobra... to ja chcę spełnienie mojej fantazji - zdecydował wzdychając ciężko. - I tyle z tobą zabawy - burknął. - To dobrze - odetchnął głęboko. - Hm...to ja chyba będę chciał jakieś z Meksyku - mruknął. - Albo... może z grecji coś... albo z Francji... - nei mógł się zdecydował.

Jun
Tomo zrobił większe oczy patrząc na przyjaciela z niedowierzaniem. Nie oceniał swoich sił tylko wskoczył do wody tuż za nim mamrocząc pod nosem, że tamten oszalał. Przecież zapowiadali sztorm.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No pewnie.,.. mnie karzesz cierpieć... a sam się wysilić nie możesz? - zapytał unosząc lekko brew i całując go lekko w usta. - Kocham cię wiesz? - uśmiechnął się do niego. - I nie musi być zaraz tutaj... tu wystarczysz mi ty...

Jun
- On i tak nie żyje - jęknął chłopak, patrząc jak jego przyjaciel znika pod taflą wody. Nie zanurkował tylko spojrzał na idącą wielką falę. Nie widział szans. Zanurzył się pod wodę chcąc odnaleźć jednak Juna by go poinformować o nadchodzącym sztormie. Skrzywił się czując jak łapie go skórcz w nodze.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie... tych lakierek tak łatwo się nie wybacza, nawet mimo dobrych chęci - wymamrotał Tomo chichocząc pod nosem na widok miny Takano. - Ale postaram się już ci ich nie wypominać - obiecał z lekkim uśmiechem, wchodząc do ekskluzywnej restauracji. - Sugoi...

Jun
Tomo złapał się go mocno i pozwolił mu się wyciągnąć do miejsca gdzie mógł ustać. Dalej już doczłapał się samemu.
- Sztorm idzie! - krzyknął na Juna i uderzył go dość słabo, choć pragnął to zrobić mocniej. - Zwariowałeś! I po jaką cholerę, co?! - fuknął na niego. - Mogłeś zginąć!

Mara_Jade pisze...

Takano
Nie odpowiedział mu już nic o tych przeklętych lakierkach, tylko zanurzył nos w karcie studiując ją uważnie.
- Hm to ja chcę meksykańskie danie - pokazał odpowiedni numerek Takano. - Ale jeśli chodzi o kieliszek wina to zdaję się na ciebie - dodał z uśmiechem.

Jun
- Ale on jest trupem Jun - fuknął znowu Tomo puszczając go wreszcie i rozmasowując sobie nogę. - Nie można się narażać dla trupa! NIe pomyślałeś o Ryu?! Jakby on się poczuł gdybyś zginął?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Jestem pewien - uśmiechnął się do niego Tomo. - I na bankiecie też wypiję jedną lampkę... ale potem już będę udawał - obiecał spokojnie spoglądając za okno na widok zza niego. - Mhm jest naprawdę ładnie - zgodził się z nim.

Jun
- A co miałem zrobić? Pozwolić ci zginąć? - zapytał go cicho. - Przecież bym sobie do końca życia nie wybaczył, gdyby tak się stało... - westchnął ciężko.

[wiesz co mi sie skojarzylo... że Tomo może teraz zacząć masować członka takano nogą xD]

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uhm postaram się - obiecał mu. - Ale... ale będziesz chyba musiał mnie mocno pilnować - dodał zaciskając lekko wargi. - Jestem słaby jeśli chodzi o alkohol - zauważył cicho. - Mhm jest takie... dystyngowane...

Jun
- Cieszę się, ale ja byłem już po jednym dystansie w pełnych ciuchach - kichnął głośno i pociągnął nosem. - Zimno - wymamrotał.

[troszkę tylko xD]

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dam sobie radę, nie musisz aż tak się dla mnie poświęcać - Tomo posmakował dania, które przyniósł mu kelner i przez chwilę nic nie mówił. - Smaczne - szepnął w końcu uśmiechając się do niego. - Naprawdę - dodał biorąc kolejny kęs i popijając go łykiem wina. - Taki plan mi pasuje - dodał ze śmiechem.

Jun
- Już i tak byłem mokry - wymamrotał ściągając z siebie mokrą bluzę i dygocząc z zimna. - Pójdę do domu - zdecydował wstając nieco chwiejnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Cieszę się - zgodził się z nim Tomo jeszcze raz smakując trochę wina i jedząc dalej potrawę. Zastanowił się chwilę po czym wzruszył ramionami. - Nie... jakoś szczególnie ulubionego nie mam - przyznał szczerze. - Za to mam tkaie jedno niedaleko Yukan. Świątynię... idzie się do niej schodkami z kamieni... między klifami. Ma klimat.

Jun
- Dobrze - pomógł mu podnieść trupa i ruszył tuż za nim. - Poważnie? I co powiedział? Zaakceptował cię? Czy ma cię za wroga swojego dziecka? Ostatnio... nie widziałem nigdzie Ryu. Zamknął go w domu?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Pewnie, że cię zaprowadzę. Jest taka mała i dość urokliwa - uśmiechnął się lekko. - Jeśli tylko będziesz chciał to pójdę - dodał po chwili. - A twoja mama... leży na cmentarzu niedaleko Yukan czy w mieście? - zainteresował się.

Jun
- Ah... no to świetnie - uśmiechnął się kichając raz za razem. - Że cię zaakceptował - dodał, żeby nie wyszło że to świetnie iż Ryu zdycha w szpitalu. - Hm co mu upiec? Ma jakieś specjalne, ulubione specjały?

Mara_Jade pisze...

Tomo
- Jak wrócimy, w sobotę - odparł z lekkim uśmiechem. - Mhm mój dziadek ma trochę jej zdjęć... i historii. Mówił że jakbyś chciał porozmawiać to on się tym razem lepiej przygotuje - dodał po chwili. - Moija rodzina leży w mieście - wyjaśnił. - Tata i dwie siostry - zdecydował się mu powiedzieć.

Jun
- Czyli co? Set 12-nastu wsytarczy?: - zapytał go zaraz. - Hm a jak tam jego wyniki? Gorsze czy takie same, czy jeszcze z lekarzem nie rozmawiałeś? - zapytał jeszcze trochę się martwiąc.

[btw... jakoś dawno temu dostałem wiadomość do Ryu na Tomo... ale wypadło mi z głowy...]

Mara_Jade pisze...

Takano
Chłopak pokręcił przecząco głową skupiając się chwilę na jedzeniu.
- Nie chcę Taka-chan - uśmiechnął się do niego. - Mogę... mogę ci to wytłumaczyć kiedy indziej? - zapytał go zaraz zagryzając lekko wargę. - Proszę...

Jun
- Mhm rozumiem - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Może jednak nie jest tak źle - dodał po chwili. - Zrobię dwanaście... wliczyłem ciebie do pozostałych chłopaków.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nigdy by się nie zmienił, bo jesteś obok - odparł chłopak uśmiechając się do niego szerzej. Powoli kończył jedzenie. - Ale jak wyjdziemy to mnie wycałujesz, prawda?

Jun
- Będzie i dużo czekolady - chłopak szczęknął zębami, kiedy już powoli dochodzili do domu Amakusy. Kichnął jeszcze parę razy i pociągnął nosem. - Ciepła herbata mi się przyda - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
Zaskoczony prawie że przerwał pocałunek, by zaraz jednak oddać go z pasją.
- To trzeba było tak od razu mówić... to bym się nie wstrzymywał - zachichotał jeszcze raz go całując.

Jun
Tomo przebrał się w suche rzeczy i okrył się jeszcze kocem, chcąc pokonać drgawki, które go opanowały.
- Nie zrobiłem burdelku - zastrzegł, gdy tylko Jun pojawił się w progu. - Wziąłem dresik i nawet złożyłem to co się rozpadło podczas wyciągania...

Mara_Jade pisze...

Takano
- A dokąd mnie zabierzesz na ten spacerek? - zapytał go z radością przytulając się do jego ramienia. - Opowiedz mi o jakiejś takiej niedzieli z twoją rodziną - poprosił go.

Jun
- Nie...nie wiem - Tomo wzruszył ramionami. - Chyba za bardzo się u niego pilnuję - przyznał ze śmiechem upijając porządny łyk herbatki.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Czyli taka zwykła niedziela z rodziną - skwitował to, ściskając mocniej jego dłoń. - Nasze wyglądały różnie - przyznał szczerze. - Rano pobudka koło 5 nad ranem. Trzeba było ojcu pomóc z piekarnią, potem wyjście na spacer z mamą i siostrami, bankiet u wujka co jakiś czas, z którego można było się wykpić czasami. Robiłem to idąc z tatą na mecz baseballu - uśmiechnął się lekko. - Po południu w sumie czas wolny, obiad robiło zawsze jedno z dzieci... to znaczy albo moje siostry albo ja - wyliczył. - Po południu czas wolny chyba że jedno z nas miało jakieś zawody czy coś - wzruszył ramionami. - A wieczorem robiliśmy ognisko, albo grilla w ogrodzie z tyłu domu...

Jun
- Nie wiem... no bo ja trochę się zmieniłem z tym porządkiem - wywrócił oczyma. - Teraz to tylko... - kichnął porządnie. - ...przepraszam, tylko świrowi bym przeszkadzał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- I wezmę sobie czekoladowe - ucieszył się od razu Tomo. - A co jak przewyższy smakiem twoje ciasto? - zapytał go zaraz chcąc się z nim trochę podroczyć. - Jak mi to wynagrodzisz? - zapytał go śmiejąc się pod nosem.

Jun
- Bo tak było! W artystycznym nieładzie najłatwiej mi się odnaleźć - przyznał szczerze. - To nie są żarty!

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zobaczymy - zaśmiał się chłopak siadając mu na kolanach i smakując ciasta. - Mhm... - postanowił przez chwilę dać mu trochę niepewności smakując ciasto raz za razem, by w końcu ucałować go namiętnie. - Nie jest lepsze niż twoje czekoladowe, które mi piekłeś... ale... dorównuje mu.

Jun
- Patent z książkami nadal działa - odparował Tomo chichocząc pod nosem. - Ale ubrania się już tak nie walają... dziadek mnie gonił - wywrócił oczyma. - Teraz są w szafie... - kichnął znów. - Ano ne... masz może jakiś lek przeciwgorączkowy?

Mara_Jade pisze...

Takano
- No już się tak nie chwal - pstryknął go w nosek. - Daj posmakować - poprosił otwierając buzię i czekając na kawałek ciasta truskawkowego.

Jun
- Dzięki - od razu łyknął po dwie pastylki z opakowania i zapił je herbatą. - Co będzie z tą malutką? - zapytał go w końcu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Pyszne - przytulił się do niego mocniej, przez chwilę ciesząc się samym widokiem i atmosferą między nimi panującą. - Lepsze niż twój - przypomniał mu tamten torcik, co to mu nie wyszedł i ucałował go w nosek.

Jun
- Uhm... mogłem jej nie wyciągać - szepnął po chwili, zastanawiając się czy to nie wyszłoby małej na dobre.

Mara_Jade pisze...

Takano
Podebrał mu jeszcze trochę ciasta i ucałował jego nosek z lekkim rozczuleniem go obserwując. - Wiem, wiem - poklepał go pieszczotliwie po główce. - Ja ciebie też, baaardzo.

Jun
- Ale mogłem spróbować po niego wrócić... - szepnął. - Tylko... nie miałem siły Jun... nie miałem - wymamrotał. - Znów będę mordercą, nie?

Mara_Jade pisze...

Takano
- No skoro tak mówisz... chcesz się poddać przesądom? - zapytał go zaskoczony, ale zaraz skinął lekko głową. - Znaczy ja tam wolę diabelski młyn - zaśmiał się.

Jun
- Mhm pewnie masz rację - rozmasował swój obolały łeb.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo przytulił się mocniej do niego i uśmiechnął się szeroko.
- Ale o... i widzisz? - westchnął przeciągle. - Mam na osbie takie ciuchy że nie wypada mi ci na plecy wchodzić - pokręcił łebkiem.

Jun
- Uhm - Tomo przytulił się na chwilę do niego. - Po prostu jestem pechowiec...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wcale nie bolą, tylko...ja lubię się do ciebie tulić - uśmiechnął się łapiąc go za rękę i złączając ich palce ze sobą.

Jun
- Wcale nie... pecha mam i już - nie dał się przekonać.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To za drogie ciuchy żeby się tulić i gnieść - wyjaśnił mu jakby miał do czynienia z głupolem, który nic nie wie. Przytulił się mocniej. - Dobra nie ważne - westchnął przeciągle.

Jun
- Ale ja przecież widze pozytywy również! - żachnął się chłopak. - Tylko czasem negatywy są bardziej oczywiste...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj nie marudź. Po prostu mam swoje tiki nerwowe - fuknął z lekkim uśmiechem, przyspieszając trochę. - Po prostu nigdy nie miałem na sobie czegoś...tak drogiego...

Jun
- Może by mi się przydały - westchnął pijąc herbatkę i wykładając się u niego na łóżku.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj ale to normalne że się martwię chyba - wymamrotał Tomo. - Jak się popsuje zaciągniesz mnie by kupić kolejny... a tego bym nie zdzierżył - pokazał mu język siadając w gondoli i czekając na mężczyznę.

Jun
- Uhm ale ja się cieszę, tylko że jak sie pocieszę za bardzo to... - oblizał lekko wargi. - To coś się psuje...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Zaraz nie podobało... nie było źle - odparł wesoło. - Tylko nie jestem przyzwyczajony do tego rodzajów sklepów - wyjaśnił swobodnie. - Oglądałem...ale nie chcesz chyba mnie zabrać na taki rejs co? Wiesz... bardzo romantyczny gest, ale nie chcę jeszcze umierać - pokazał mu język.

Jun
- Mhm nie wiem jakie to ma odbicie w rzeczywistości, ale jeśli tak jest... to jestem najszczęśliwszym człowiekiem świata - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale tak... zaczynając tutaj? - zapytał go szeptem, po czym wyjrzał przez okno podziwiając chwilę Tokio w milczeniu. - W porządku - zgodził się z nim.

Jun
- Pewnie kiedyś się wyrówna - zgodził się z nim uśmiechając się lekko. - Mogę to ja się zająć ojcem dziewczynki? Proszę... - poprosił go zaraz. - Chciałbym coś dla niej zrobić...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nikomu - zastrzegł sobie, po czym skinął lekko głową. - Dobrze... mogę ci zapozować - obiecał z uśmiechem, siadając obok niego, żeby się do niego przytulić. - Ale chcę potem namiętność i gorącą czekoladę - ucałował go mocno w usta.

Jun
- Ale przecież możesz być obok jeśli chcesz - odparł cicho chłopak. - Będzie tylko spał - obiecał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie ma za co - odparł z lekkim uśmiechem, przymykając na chwilę oczy by napawać się chwilą. Zaraz jednak je otworzył spoglądając przez okno. - Jest pięknie - szepnął.

Jun
- Że... zginął ratując ją - zdecydował cicho chłopak. - Że chciał żeby żyła bo była jego jedynym skarbem...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... ale dzisiaj nie masz takich zmartwień, prawda? - upewnił się siadając mu na kolanach i muskając ustami jego szyję. - Dzisiaj jesteś ze mną i żadna żona twojego taty nam nie przeszkodzi - przytulił go mocno do siebie. - Ale nigdy się nie ciąłeś prawda?

Jun
- Uhm...to ja powinienem zginąć, a on i jego córcia powinni żyć - żachnął się Tomo. - Nikomu by nie było żal...

Mara_Jade pisze...

Takano
Obejrzał jego rączki, całując każdy jego paluszek z osobna, po czym ucałował raz jeszcze jego usta, zanim z powrotem się do niego przytulił.
- Byłeś silniejszy niż ja - przyznał spokojnie, głaszcząc go po główce.

Jun
- Ok, ok... jestem debilem. Po prostu... ona jest dzieckiem, zostałą bez rodziców... ja nie potrzebuję już rodziców, ona tak - żachnął się. - Chciałbym coś dla niej zrobić, ok? Oddać jej ojca... cokolwiek.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taka-chan... ja się nie ciąłem - przytulił się do nieego mocniej. - Ja... - zacisnął mocniej wargi. - Ja sobie dawałem w żyłę... - podwinął rękaw lewej ręki i pokazał mu stare blizny. - Ale...ale już tego nie robię. Jestem czysty.

Jun
- Uhm masz racje... moje biadolenie nic tu nie zmieni... na razie - przyznał mu rację, cicho klnąc pod nosem. - A szkoda...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przepraszam, chciałem tylko być z tobą szczery - uśmiechnął się słabo Tomo, by zaraz z ulgą odczuć jak mocno go przytula. - Kocham cię i staram się zaufać ci w stu procentach... tj ufam tylko... ciągle jeszcze nie powiedziałem ci o mnie wszystkiego - przyznał się przed nim. - Ale się staram... naprawdę - ucałował go w brodę.

Jun
- A szkoda - westchnął ciężko kończąc herbatkę. - Zimno mi - dodał po chwili chowając się całkowicie pod kołdrą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Cieszę się, że nadal ze mną jesteś i że mnie tak kochasz - ucałował go mocno w usta. - Naprawde! Jesteś najlepszy - zsunął się z jego kolan i dobrał się do jego spodni by po chwili mieć w ustach całego członka chłopaka.

Jun
- Nie, dziękuję - odparł ze śmiechem kichając raz za razem. - Ale zjadłbym coś ciepłego... i możesz mi pośpiewać?

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego oblizując lekko wargi.
- Więc musisz szybko dojść kochanie - pokazał mu język zabierając się do roboty. Pracował szybko ale solidnie, nie dając Takano ani chwili na wytchnienie.

Jun
- NIe szkodzi i nie szkodzi...

Mara_Jade pisze...

Takano
Przełknął jego spermę siadając na podłodze i uśmiechając się do niego szeroko. - No i powiedz mi, że te ciuchy są do takich rzeczy odpowiednie - roześmiał się serdecznie kucając i dając mu buziaka w policzek, zapinając mu spodnie.

Jun
- A to nie mogę spać? - zdziwił się Tomo przecierając lekko oczy. - Ty poćwiczysz... ja pośpię...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale mogę się tulić, prawda? Wstąpimy do sklepu? Mam ochotę na chrupki - zaczerwienił się nieco ze swojej dziwnej zachcianki. Przytulił się do niego mocno.

Jun
- Uhm Taka-chan jest dzisiaj w mieście z siostrą i bratem. Nie wraca na noc - wymamrotał Tomo. - Nie będzie mi muzyka przeszkadzała - dodał po chwili. - Przecież wiesz... że ja z muzyką robię prawie wszystko... uhm bo Jun dziadka też nie ma... a ja nadal nie lubię spać sam...

Mara_Jade pisze...

Takano
- A wycałujesz mnie mocno w domu? - zapytał go z uśmiechem, wchodząc do supermarketu i wybierając odpowiednie chrupki. - Te poproszę, te - uśmiechnął się szeroko. - Jadłem je jak byłem dzieckiem...

Jun
Tomo nie przeszkadzała muzyka. Zasnął niemalże od razu, nieco pocąc się w gorączce.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A mogę tak niezdrowo? Chciałbym coca colę - uśmiechnął się do niego szeroko zaraz idąc po colę i dokładając ją do ich zakupów. - Ja też ich dawno nie jadłem, ale kocham je - uśmiechnął się do niego.

Jun
Chłopak obudził się wcześnie rano, ziewając nieco.
- Dobrze mi się spało - oznajmił patrząc na śpiącego Juna. - Dziękuję - pogłaskał go po włosach wygrzebując się z łóżka.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Już wszystko - oświadczył poważnie i pomógł mu targać koszyk do kasy. - Będziesz mnie bardzo mocno tulił, prawda? - upewnił się z lekkim uśmiechem. - I dasz mi się wycałować? - zapytał zaraz.

Jun
- Przepraszam - szepnął wstając z łóżka i przeciągając się lekko. - Jak wrócę do domu, położę się znów - obiecał mu, bo wiedział że jeszcze z jeden dwa dni powinien poleżeć.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hai, hai... - zgodził się z lekkim uśmiechem błąkającym mu się po ustach. Zapakował zakupy do torby i wziął ją nawet mu nie pozwalając się do niej zbliżyć.

Jun
- Ale... - spojrzał na niego. - To ja się najpierw zajmę ciałem a potem pójdę leżeć - zdecydował szybko oceniając swoje siły na zamiary.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo poprowadził ich do apartamentu i poczekał aż Takano otworzy je mu pod nosem, zanim wszedł do środka i od razu poszedł do kuchni, by wyłożyć zakupy.
- To gdzie mam ładnie leżeć? - zapytał go.

Jun
- Przecież uzgodniliśmy wczoraj że i tak będziesz na dole mi asystował - przypomniał mu spokojnie. - No i przecież nie zrobię czegoś czego nie umiem - dodał po chwili. - Nie będę się przy tym upierał. Ma wyglądać dobrze... jakby spał. Po prostu... chcę go zrobić dla niej - zacisnął mocniej wargi.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo ucałował go jeszcze zanim rozebrał się i usiadł na kanapie troszeczkę zawstydzony. Mimo, że Takano już go widział w negliżu to jednak było to dla niego wciąż nowe doznanie.
- Ale mogę mówić? - zapytał go zaraz.

Jun
- Tak jest i jak poczuje się gorzej to cię poinformuję i odsunę się od pracy - obiecał mu uśmiechając się lekko. Nie chciał przecież narażać ani ciała zmarłego na nieposzanowanie ani siebie na dodatkowe rozłożenie się.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo dla mnie to wciąż nowe... że tak podziwiasz moje... ciało - burknął nieco się czerwieniąc. Skinął głową na znak że zrozumiał. - Tylko za bardzo mnie nie podkoloryzuj - uśmiechnął się do niego, nieco się rozluźniając.

Jun
- Co się dzieje, Jun? - zapytał go, przesiadając się na drugie krzesło i siadając na przeciw niego.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo to dla mnie nowe, że ktoś mnie maluje - uśmiechnął się do niego lekko, po czym przymknął oczy patrząc chwilę przed siebie. - Malowałeś kogoś już nago?

Jun
Tomo pokiwał lekko głową, patrząc prosto w oczy Juna.
- A nie winisz się przypadkiem? - zapytał go spokojnie. - Uważasz, że przez ciebie Ryu jest w takim położeniu, bo przez ciebie umierają ludzie i przynosisz im pecha? - zapytał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm...ale jak będziesz robił jakieś większe imprezy to rysunek chowasz - zmrużył niebezpiecznie oczy. - Nie chcę by wszyscy patrzyli... - wymamrotał naburmuszając się nieco. - Proszę...

Jun
- Hej... Jun... - Tomo ukucnął przed nim, kładąc mu dłoń na kolanie. - Nie skreślaj go od razu. Jak ty przestaniesz wierzyć w jego powrót do zdrowia, to kto ma to zrobić? - zapytał go cicho. - Ryu jest silny, prawda? - upewnił się. - Walczy z chorobą już długo, na pewno były wzloty i upadki, ale z każdego wyszedł. Coś takiego nie może go zabić - poklepał go po kolanie, biorąc reklamówkę walającą się po podłodze i zaczynając pakować puste puszki po piwie i papierosy. - Kończymy z takim życiem. Zamiast tego zapytaj lekarki co będzie trzeba robić po tym jak Ryu wyjdzie ze szpitala. Przygotuj się na to. Będziesz dokładnie wiedział co mu wolno a czego nie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Aha...a twoja siostra to co? Wszędzie wściubia nos. Na większ imprezy będziemy go ściągać - zaznaczył zaciskając mocniej wargi i czerwieniąc się mocniej. - Gorąco mi...

Jun
- No widzisz? Więc być może będziesz mógł coś dla niego zrobić - uśmiechnął się do niego lekko. - Powiedziałbym, że też mogę pomóc w ten sposób, by sprawdzili moje komórki...ale byłem narkomanem i to mnie dyskwalifikuje niestety - przeprosił go za to, kończąc zbieranie śmieci. - I Jun, nie przynosisz pecha. Ryu ma szczęście że cie ma.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo tak na mnie patrzysz... wypalasz mnie od środka - wyjaśnił zagryzając lekko wargę i zaraz oblizując ją językiem, odwrócił wzrok od niego. - Innym twoim partnerom na pewno było równie...gorąco...

Jun
- Oj przestań nic takiego nie zrobiłem - odparł spokojnie. - What doesn't kill you makes you stronger, what doesn't kill you makes you fighter - zaintonował, ale nie śpiewał wcael dalej. - Nie jesteś z tym sam Jun - mruknął tylko. - Zrób to co możesz. To wystarczy. Po pierwsze doprowadź się do stanu używalności. Porozmawiaj szczerze z Ryu o swoich obawach. Nie ukrywaj przed nim swojego strachu. On pewnie też się boi. Zobaczysz...poczujesz wtedy ulgę - objął go lekko ramieniem. - Potem porozmawiaj z lekarzem o tym co możesz zrobić teraz, a co możesz zrobić po wyjściu Ryu ze szpitala. Co wolno, czego nie wolno. No i potem...uzbrój się w cierpliwość.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Bo ja jestem wyjątkowy - pokazał mu język. - Cierpnę trochę - przyznał zaraz przypominając sobie że miał mu o tym wspominać. - Mogę jakoś zmienić pozycję?

Jun
- Uhm no skoro tak sądzisz - odparł z lekkim uśmiechem, mimo wszystko przytulając go lekko do siebie. - Nie jesteś sam, dobrze? Zawsze możesz przyjść się wygadać - dodał poważnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
Spojrzał na rysunek i pokiwał lekko głową.
- Nie wiem, kotek... bo... - spojrzał na niego. - No bo to ja... ładnie narysowałeś, ale ja nie lubię podziwiać samego siebie - przyznał szczerze siadając wygodniej.

Jun
- Nie ma za co - pogłaskał go po plecach puszczając go po dłuższej chwili.

Mara_Jade pisze...

Tomo pozwolił mu się zanieść do pokoju i dopiero tam ucałował go mocno i namiętnie patrząc mu prosto w oczy.
- Wiesz, że to chyba będzie nasz pierwszy raz w sypialni? - zaśmiał się cicho. - Na łóżku? Po ludzku? - roześmiał się serdecznie, muskając zachłannie jego ramiona.

Jun
- Tak jest - zasalutował mu Tomo schodząc z nim na dół. Od razu ubrał maseczkę i rękawiczki kaszląc przy tym okropnie i łapiąc się mocniej Juna na wszelki wypadek. - Już jest ok - żachnął się, zabierając się do pracy. Tym razem nawet nie marudził, że myć musiał ciało.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hm nie... tamte były po mojemu - puścił do niego oczko, śmiejąc się nieco, ale mimo wszystko sapiąc coraz głośniej. - Taka-chan... za mocno mnie podniecasz - wyszeptał mu do ucha zaciskając mocniej oczy i zagryzając lekko wargę.

Jun
Tomo pracował solidnie i szybko, w razie wątpliwości pytając Juna o to i owo. Upewniając się, że dobrze chce zrobić opowiadał o tym głośno. Dopiero pod koniec rozkaszlał się znowu a jego ręce zaczęły się mocniej trząść. Odsunął się wówczas od trupa i spojrzał na Juna.
- Skończysz? - zapytał go, siadając na stołku, gdy nogi odmówiły mu posłuszeństwa. - Nie chcę niczego spieprzyć - przyznał się. Nie był aż takim idiotą by coś robić kiedy wiedział, że może to przynieść szkodę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm... ja nie wpadam na takie rzeczy - przyznał cicho, oddychając coraz głośniej. Schował oczy za dłonią zagryzając mocniej wargę. - Taka-chan... proszę, kochaj się ze mną - poprosił go ruszając się nieco mocniej na jego palcach.

Jun
- Przecież tego nie robię... oddałem ci go prawda? - wywrócił oczyma kaszląc znowu. Zacisnął mocniej pięści. - Dziadek mnie zabije...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oj... nie marudź - jęknął chłopak wyginając się nieco, kiedy w niego wszedł. Otarł łzy kantem dłoni. - Duży jesteś... i gruby - szepnął patrząc mu prosto w oczy i oblizując się łapczywie. - Kocham cię - szepnął czerwieniąc się przy tym.

Jun
- Nigdy się nie zajeżdżam - burknął chłopak nie rozumiejąc o co Junowi chodzi. Wstał z krzesła i wyszedł z miejsca pracy mężczyzny wpadając na Keia, który uniósł lekko brew przykładając dłoń do jego czoła.
- Byłeś już u lekarza? - zapytał prosto z mostu.
- Jun!!!! Molestują mnie!!! - krzyknął Tomo, chcąc ucieć przed zapędami lekarskimi amakusy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Twoich ust - szepnął mu wprost w nie, nie pozwalając mu się odsunąć. Sam zaczął nieco szybciej poruszać biodrami, bo powolne ruszy Takano doprowadzały go do szewskiej pasji. Ssał jego wargę, dłońmi wędrując po plecach.

Jun
- To nie fair - jęknął, a Kei skinął głową Junowi i od razu poprowadził Tomo do salonu, badając go dogłębnie.
- Angina - rzucił chłodno. - Gdzie się tak załatwiłeś? Jak się zaraz nie położysz i nie wykupisz antybiotyków to przerodzi się w coś groźniejszego.
- Hai, hai - Tommo westchnął ciężko. - Ale nie kupię bo musiałbym jechać do miasta...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm ale i tak mnie kochasz - zachichotał chłopak oddychając jeszcze szybciej. Opuścił dłonie na prześcieradło zaciskając je mocno. - Taka-chan... - zagryzł wargę wyginając się w łuk dochodząc.

Jun
- Nic mi nie jest - jęknął Tomo siadając jednak na kanapie. - I nie chcę do Takano. Nie zawoź mnie tam - poprosił go. Nie miał ochoty znów leżeć w tym dużym domu i słyszeć duchy... no może nie tyle słyszeć co je sobie wyobrażać. Jak był chory wszystko mu do głowy przychodziło i potem go straszyło.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale to ja sam nigdy nie tańcze - odparł przytulając się do niego i zamykając oczy. - Będziesz musiał mi robić za partnera - dodał muskając jego tors ustami. - Taki warunek, nie ma odstępstw od niego - uśmiechnął się.

Jun
- Nie... nie... - Tomo potrząsnął głową. - Tylko...on mieszka w tak dużym domu - wzdrygnął się lekko. - Że jak jestem chory...to się tam boję każdego dźwięku...a ostatnio on wyjeżdża załatwiać sprawy związane z cukiernią...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wystarczy że będziesz się bujał w takt muzyki 0dparł śmiejąc się w głos. Zaraz jednak zamknął mocniej oczy i odetchnął głęboko. - Dobranoc.

Jun
- Następnym razem nie dam ci poznać, że jestem chory - obiecał mu to, na co Kei wywrócił oczyma.
- Proszę - podał Junowi receptę. - A ty do łóżka, ale już.

Mara_Jade pisze...

[dobranoc :* ]

Takano
Tomo obudził się pół godziny później. Przeciągnął się lekko i przetarł zmęczone oczy. Dobiegł go smaczny zapach z kuchni, ale zamiast iść tam ziewnął jeszcze zakopując się w pościeli.

Jun
Tomo spał już w łóżku Juna, kiedy ten wrócił, a pilnujący go Kei kończył czytać ostatni rozdział książki.
- Masz upartego kumpla - westchnął ciężko. - Dostał wyższej temperatury ale już ją zbiłem - dodał odkładając książkę na półkę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm rozpieszczasz mnie - uśmiechnął się chłopak, siadając na łóżku i patrząc na fantazyjne naleśniki. - Mhm muszą być smaczne - ucałował Takano szybko w usta.

Jun
- Ok, tu masz rozpiskę. Który kiedy podawać - podał mu rozpiskę i poszedł do siebie mając już dość pilnowania uparciucha.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale ja już to wiem - odparł Tomo zachwycając się zapachem śniadanka. Oparł się wygodniej o ścianę i przykrył się lepiej smakując naleśnika. - Mhm pyszny - odparł ze śmiechem.

Jun
Tomo niechętnie otworzył oczy siadając na łóżku.
- Jun, ja sobie sam poradzę - mruknął w końcu patrząc na woreczek z lekami. - Pójdę do dziadka - mruknął jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hm... poleżeć z tobą w łóżku i się poprzytulać, nauczyć się robić makaroniki od mistrza - puścił do niego oczko. - Wyjść na spacer, zjeść dobrą pizzę, posłuchać muzyki - musnął ustami jego policzek. - Spędzić ten dzień leniwie...

Tomo
Trochę się przestraszył jego tonu, więc posłusznie wziął leki i wrócił na poduszki przymykając oczy.
- Ale nie musisz zaraz na mnie fuczeć - wymamrotał, pocierając sobie skronie. - To nie tak, że o siebie nie dbam... tylko ja nigdy długo nie leżałem jak byłem chory, bo mama krzyczała że symuluje.

Mara_Jade pisze...

Takano
Od razu się do niego przytulił muskając jego wargi raz za razem.
- Bardzo cię kocham - oświadczył poważnie, kładąc dłoń na jego torsie i przymykając oczy. - A na koniec wspólna kąpiel? - zaproponował z uśmiechem.

Jun
- Dobrze - wymamrotał zrezygnowany, okrywając się mocno kołdrą i nieco dygocząc pod nią. - Ale znów przeze mnie nie masz gdzie spać... będziesz spać ze mną w łóżku? Nie zarazisz się?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Postaram się nie zasnąć - obiecał mu śmiejąc się pod nosem. - Wiem, wiem - mruknął jeszcze przytulając się do niego mocniej.

Jun
- To już wolę spać na podłodze - mruknął cicho Tomo. Przecież Jun wiedział, że on i tak by zrobił niemalże wszystko o co go poprosi. Po co mu jeszcze przysługa?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nie wiem... jak bardzo? - chciał wiedzieć. Uśmiechnął się szeroko muskając jego wargi swoimi. Przytulił się do niego i ucałował go wprost w szyję.

Jun
- Matko... - Tomo rzucił w niego poduszką chowając się zaraz pod kołdrą by odkasłać co trzeba. - Poproszę go - westchnął ciężko. - On nawet lubi Ryu, to chyba nie będzie aż tak oponował...

Mara_Jade pisze...

- I będziesz tak mnie kochał już zawsze? - zapytał go cicho, uśmiechając się do niego promiennie. Ucałował jego wargi przeciągając się lekko i wreszcie wstając z łóżka. Wezmę prysznic.

Jun
- Nie, dzięki - uśmiechnął się słabo Tomo zamykając zmęczone oczy. - Myślisz, że szybko mi przejdzie?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze - uśmiechnął się do niego idąc ładnie do łazienki. Wziął szybki prysznic i zszedł na dół ubrany w spodnie dresowe i zwykły biały t-shirt. Wskoczył na ramiona Takano przytulając się do niego i muskając ustami jego policzek. - Kocham cię!

Jun
- Takano raczej by się nie zezłościł - odparł z lekkim uśmiechem. - Kocham go... wiesz... że już wie dużo o mnie? - westchnął cicho. - Nawet o prochach...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uhm a jakoś tak - usprawiedliwił się, patrząc na składniki. - Hm waniliowe, z toffii, malinowe, bananowe i czekoladowe - wymienił parę smaków z uśmiechem.

Jun
- Uhm nie opowiedziałem mu dużo... - przyznał cicho. - Tylko... tylko pokazałem mu... - podwinął rękawy bluzy, bo przecież Jun wiele razy już je widział.- Blizny po wkłuciach... i uhm powiedziałem, że brałem. Dużo... ale że już tego nie robię. Przytulił mnie mocno i obiecał że będzie mnie pilnował.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... Taka-chan... ale ja chciałem się nauczyć - zaprotestował trochę chłopak, łaskocząc go po bokach i włączając muzykę by lepiej mu się pracowało. - Poinstruuj mnie trochę i daj mi coś porobić nooo...

Jun
- Nie wrócę - obiecał mu. - Nie wrócę - powtórzył jeszcze potrząsając głową. - Gorzej jest z alkoholem... powiedziałem mu i mnie pilnuje ale... ale mnie bardzo ciągnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Tak jest - zabrał się za wykonywanie odpowiednich czynności i już po chwili skończył z masą. Odstawił ją na trochę. - Hm a jak duże będą? - zapytał zaraz.

Jun
- Uhm... pewnie tak. Po prostu... po prostu się trochę boję - szepnął.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Okay... - wywrócił oczyma śmiejąc sie pod nosem i nabrał trochę ciasta i spróbował zrobić malutki makaronik. - Taki? - zapytał go zaraz nigdy ich nie robił, więc wcale nie był pewien.

Jun
- Uhm no wiem... ale mimo to... nie do końca jestem pewien - wyszeptał kichając głośno.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Jaki śliczny! - zachwycił się próbując jeszcze raz przy jego pomocy. Dopiero za piątym razem udało mu się zrobić coś na kształt makaroniku Takano. - Najwyżej będą koślawe - stwierdził w końcu ze śmiechem.

Jun
- Dziękuję - pociągnął nosem. - Ano...Jun? Masz może chusteczki? - zapytał go zaraz. - Uhm a jeśli wróci to znów mnie wyciągniecie?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo skończył swoją porcję, kiedy Takano kończył czwartą i otarł wyimaginowany pot z czoła. - Matko to było straszne... ale posmakujesz moich też? - zapytał zaraz bo mu na tym bardzo zależało. - Będę mógł ci czasem takie sam zrobić? - upewnił się.

Jun
Wydmuchał nos, okrywając się mocniej kołdrą i na chwilę zamknął oczy.
- Nie wie o moich skomplikowanych relacjach z mamą i wujkiem - wymamrotał cicho. - Z wujkiem troszkę wie... ale w sumie to tylko widział jak go odwiedził, że się go bałem - przyznał cicho. - No i nie wie dokładnie co się ze mną działo po wypadku i podczas pobytu w Tokio... no wiesz nie opowiadałem mu ze szczegółami...

Mara_Jade pisze...

Jun
- Nie, już nie... ale uhm... Jun bo ja wciąż nie umiem o wszystkim mówić. Bo tak boli - dotknął serca. - Jak mówię o tym - wyjaśnił krzywiąc się lekko.

Takano
- Ekstra! A mogę zrobić jeszcze krem? - zapytał zaraz i zabrał się za robienie dwóch rodzajów kremu. Śmietankowego i z ciemnej czekolady. - Przełożę nim makaroniki!

Mara_Jade pisze...

Takano
- Posmakuj - nałożył na dwie łyżeczki trochę kremu i dał mu posmakować, zanim zaczął przekładać odpowiednie makaroniki kremem. - Będą pyszne - ucałował go w usta i pobrudził mu palcem nosek.

Jun
- Masz rację - uśmiechnął się słabo. - Uhm... głowa mi pęka - żachnął się.

Mara_Jade pisze...

Tomo przełożył swoje makaroniki kremami i skleił je w malutkie ciasteczka, a resztę kremu zaczął wyjadac prosto z miski. Posmakował jeden z malutkich ciasteczek i uśmiechnął się szeroko.
- Pyszne! - oświadczył entuzjastycznie.

Jun
Tomo skinął głową zasypiając niemalże natychmiast. Obudził się dopiero gdzieś koło 3 w nocy wymiotując jak najęty. Zacisnął dłoń na ustach i wstał nie chcąc przeszkadzać Junowi, przemaszerował do łazienki.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Naprawdę ci smakują? - upewnił się z wyraźnym uśmiechem. Cieszył się, że może się nauczyć czegoś nowego i zrobić coś dobrego swojemu mężczyźnie. Uwielbiał też piec razem z nim. - W domu nauczę cię piec bułeczki - zaproponował, obracając się w jego ramionach przodem do niego i muskając jego wargi swoimi. - Jeśli będziesz chciał.

Jun
Tomo pokiwał tylko głową, nadal wymiotując. Skończył dopiero po dobrym kwadransie i chwilę siedział przy sedesie dysząc ciężko i zbierając siły by wstać.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Super, nauczę cię - obiecał mu przytulając się do niego mocno i smakując jeszcze makaronik Takano. - Mhm niebo w gębie - oznajmił z wielkim uśmiechem. - Tak jak można było się tego spodziewać po mistrzu.

Jun
- Przepraszam - wyszeptał nie łapiąc dowcipu. Był zbyt wymęczony by go wyłapać. - Nie będzie następnego razu - obiecał mu. - Wypiorę ci pościel - upił trochę wody, z trudem dźwigając się na nogi.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Będziesz mnie stroił czy dzisiaj mogę się ubrać po mojemu? - zapytał go chłopak podążając tuż za nim. Ucałował go w policzek. - No to zjemy ciasteczka do filmu - zdecydował w końcu.

Jun
Tomo skinął nieznacznie głową, pozwalając mu się poprowadzić do łóżka. Skulił się na nim, zaciskając powieki. Okrył się mocno bo było mu zimno.

Mara_Jade pisze...

- W domu lepiej... masz sprzęt taki jakiego jeszcze nigdy nie widziałem - burknął ubierając czarny t-shirt i niebieską rozpinaną koszulę w kratę na siebie. Do tego jeansowe rurki. - No i wygodniej tak - dodał z uśmiechem. - Ale na dworze mogę zapalić? - upewnił się.

Jun
- Może i nie... ale już się stało - zakasłał trzęsąc się pod kołdrą. - Jun... dziękuję, że jesteś - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- I jest mi w nim wygodnie, czuję się swobodnie i nie boję się, że poplamię i takie sprawy - złapał go za policzki całując mocno. - Mhm pasuje - uśmiechnął się idąc do wyjścia.

Jun
- To nie moja wina... przeziębiłem się jak wpadliśmy do tej wody - wymamrotał próbując zaraz zasnąć. Rzucał się jednak na łóżku nie mogąc. Rano poczuł łzy na policzkach i nie potrafił ich powstrzymać. Był trochę zmęczony.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ubiorem martwię się najmniej - przyznał szczerze, przytulając się do jego ramienia. - Wiem że będę wyglądał dobrze - uśmiechnął się. - Ale nie jestem wspaniały...

Jun
- Jestem zmęczony, nie mogłem zasnąć - przyznał próbując powstrzymać te łzy. Skinął głową chowając się pod kołdrę. - Nie jestem głodny - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A jak mnie nie polubią? Zerwiesz ze mną? - zapytał go cicho, wzdrygając się na samą myśl. Wtulił się w niego mocniej, chyba nie chcąc słyszeć odpowiedzi. Odpalił sobie papierosa zaciągając się nim mocno.

Jun
Tomo skapitulował biorąc miseczkę ryżu. Zjadł dosłownie trzy łyżeczki i odłożył ją na szafkę nocną. Miał strasznie ściśnięty żołądek.
- Jun? Pracujesz dzisiaj? - zapytał go zaraz. - Mogę ci pomóc?

Mara_Jade pisze...

Takano
- No skoro tak... - pociągnął go do parku a tam na plac zabaw. Posadził go na huśtawce, samemu zajmując drugą. - Zamierzam z tobą wygrać. Przegrany robi loda - pokazał mu język odbijając się mocno od powierzchni stopami i rozchuśtując jak najwyżej potrafił. Byle do dechy.

Jun
- Mhm ok - Tomo okrył się mocno kołdrą, bo jakoś dziwnie zimno mu było mimo iż w pokoju było ciepło, co wnioskował z ubioru Juna. - Będziesz oglądał pornole?

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo uśmiechnął się szeroko. Jego zwycięstwo było przesądzone. Usiadł więc na kolanach Takano, wciąż się z nim lekko bujając. Ucałował go mocno w usta.
- Kocham cię - szepnął rumieniąc się przy tym trochę.

Tomo
- Mhm a co w tym złego, że oglądasz? - zapytał go zaraz zdziwiony tym oschłym tonem trochę. Obrucił się na bok, by patrzeć na ścianę i przymknął oczy znów próbując zasnąć. Nic z tego. Westchnął ciężko. - Mnie nadal śni się pożar - przyznał szczerze. - Wciąż się duszę, ale tuszuję to przed takano...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Przegrałeś - ucałował go mocno a potem zjechał ustami na jego szyję robiąc mu na niej malinkę. - Ale swoją nagrodę odbiorę w domu - dodał z uśmiechem, przytulając się do niego mocno. - Wiesz, że mam w tym parku swoją kaczkę? - zapytał chichocząc pod nosem i poprowadził go do bujaczki dla dzieci w kształcie kaczki, odszukując na niej swój podpis. Postukał go palcem. - Wsadzili mnie na 24 godziny za dewastacje mienia publucznego...

Jun
- Uhm ale nie chcę go martwić. Widział parę razy jak się duszę i nie mogę uspokoić. Bolało go to - zacisnął wargi. - Nie chcę żeby go bolało.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Tutaj, tutaj. Do Yukan zdobędę sobie parę innych nagród - zaśmiał się, po czym wzruszył ramionami. - A kto powiedział, że masz ją ukrywać? - zapytał chichocząc. - Hm... byłem pijany i założyłem się z kumplem że podpiszę jak najwięcej rzeczy... grawerując napis nożem na przedmiotach publicznego użytku - podrapał się po głowie. - Tylko kumpel mnie wystawił, on nic nie robił, zadzwonił na policję - wzruszył ramionami. - Potem już mnie wyciągnął... przeprowadził ze mną długą rozmowę, powiedział mi że jestem naiwny i że jestem dureń, więc uchlałem się znowu - skrzywił się. - Bo zawiodłem najlepszego przyjaciela... ja do dziś nie wiem jak on ze mną wytrzymywał. Fakt gotowałem mu... i pocieszałem, ale w tym okresie... - pokręcił głową. - Tak czy siak... byłem parę razy notowany...

Jun
- Uhm ale choroba a koszmary to dwie różne rzeczy - wymamrotał przypominając mu o tym. - Przecież... nie każdy koszmar jest warty uwagi...

Mara_Jade pisze...

Takano
- To powiemy, że... cię szantażuję w łóżku - zaklaskał w dłonie wtulając się w niego mocno. - Oj tam... byłem tez notowany za poważniejsze rzeczy - przyznał szczerze. - Mhm a gdzie zjemy pizzę?

Jun
- Tobie powiedziałem i jakoś lżej mi nie jest wymamrotał niezbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Un, teraz mam ciebie Myszko - uśmiechnął się lekko splatając ich ręce razem. - No to pizza - wyszczerzył się do niego dając mu się prowadzić. Takie leniwe spędzanie czasu też mu się podobało, ale na dłuższą metę to nie był jego styl.

Jun
Tomo pokręcił przecząco głową.
- Powiedziałem mu na początku... sny się nie zmieniły - wymamrotał, przytulając głowę mocniej do poduszki. - Jun? Kręci mi się w głowie.

Mara_Jade pisze...

- Jakąś dobrą - odparł śmiejąc się pod nosem i zaglądając do karty. - Hm na pewno chcę coca-colę - oświadczył poważnie, jakby od tego zależało jego życie i śmierć. - A pizzę... o! Z gyrosem - pokazał mu odpowiednią pozycję. - I z podwójnym serem, sosem czosknowym.

Jun
Tomo jakoś nie bardzo mu pod tym względem dowierzał, ale postanowił już nic nie mówić. Kichnął głośno, zaraz za to przepraszając i przysnął nieco niespokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Oj tam nie marudź... to nie ciebie jutro będą maltretować - uśmiechnął się lekko Tomo, przysiadając się bliżej mężczyzny by się do niego przytulić.

Jun
Tomo obudził się słysząc krzyk i spojrzał na Juna zaskoczony.
- Hej... co się stało? - zapytał go cicho, widząc jak ten cały się trzęsie.

Mara_Jade pisze...

- Hm... a co masz fajnego w tamtym pokoju? - zapytał go zaraz, muskając ustami jego wargi i przytulając się do jego boku. - No i pamiętasz, że masz mi coś zagrać na pianinie, prawda? - upewnił się. - Mogę wziąć gitarę ze sobą, czy to nie wypada?

Jun
Tomo pokiwał lekko głową obracając się na boku by na niego spojrzeć.
- Ryu nie umrze Jun - oznajmił cicho. - Przecież wiesz, że tak nie będzie. On nie jest taki jak twoi byli - wyjaśnił mu. - Nie jest.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, to jej nie wezmę - odparł z lekkim zawodem, ale co zrobić. Jak nie wypada, to nie wypada. - Hm a powinienem wiedzieć, który widelec wziąć do jedzenia sałatki, a który do ziemniaków i głównego dania? - zapytał go zaraz. - Czy będziesz przy mnie i będziesz mnie na bieżąco edukował?

Jun
- Uhm wiem - zgodził się z nim, przykrywając się mocniej kołdrą. - Powiedziałeś mu o nich? - zapytał go zaraz z czystej ciekawości.

Mara_Jade pisze...

[brzdączku jak było? zmęczona jesteś? wybawiłaś się?]

Takano
Chłopak uśmiechnął się lekko, głaszcząc go przy tym po kolanie.
- To chyba nie mam czego się bać, prawda? - upewnił się z lekkim uśmiechem, popijając swojej coli. - Taka-chan... uhm ale jeśli chcesz wypić piwo czy coś, to przecież możesz. To że ja nie pije nie znaczy że ty też nie możesz - żachnął się nagle.

Jun
- No to dobrze, że przyjął to tak... pozytywnie - uśmiechnął się Tomo. - Jest kochany - zaśmiał się lekko. - Byłem u niego w szpitalu parę razy - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

[no to super :D zazdroszczę ci!]

- Uhm - skinął głową, przytulając się do niego nieco mocniej. - Dobrze... tylko chciałem żebyś wiedział, że ja ci nie bronię - dodał ciszej troszkę niepewnie. To dla niego był wciąż trudny temat. Upił znów łyk coli i uśmiechnął się do niego. - Lubię z tobą przebywać...

Jun
- O niczym takim - machnął lekceważąco ręką, siadając na łóżku i sięgając po leki stojące na szafce. Łyknął przeciwgorączkowy bo znów go brało, po czym znów opadł na poduszki. - Trochę o tobie i naszych perypetiach. Wiesz chciał wiedzieć jaki byłeś na studiach. Trochę o studiach i trochę o przepisach... bo uczę Ryu piec trochę. Wiesz... nie wszystko, ale na przykład bułeczki z czekoladą, które tak uwielbia.

Mara_Jade pisze...

[o ja... ale fajnie... też tak chcę!]

Roześmiał się serdecznie.
- Nie zawsze musi być tak ekstramalnie, prawda? - upewnił się ze śmiechem, po czym przeciągnął się lekko kiedy kelnerka przyniosła ich pizzę. - Czasem taki leniwy dzień też jest potrzebny - wziął sobie kawałek pizzy i wgryzł się w nią ze smakiem.

Jun
- Hm - zastanowił się. - Chyba nie zliczę razów. Najbardziej lubi historię o twoich masturbacjach do gazety. Rozśmieszyła go - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

[no proszę, gratuluję! jest czego :D ]

Takano
- Mhm... chcesz powiedzieć, że już cię nudzę? - zapytał z delikatnym uśmiechem kończąc swój kawałek i zabierając się za drugi. Był trochę głodny. - Ale nie martw się... nie będzie ci nudno.

Jun
- Hm... nie opowiadałem mu o twoich snach i wizytach twojego ojca... bo uznałem że takie rzeczy sam mu powinieneś powiedzieć - wyjaśnił. - Powiedziałem mu jak się mną opiekowałeś, jak mi pomagałeś... powiedziałem o twoich dziwactwach... czyli odkładaniem wszystkiego na miejsce niemalże z linijką w ręku.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Jesteś pewien? - upewnił się tylko już nie biorąc 3 kawałka, bo był pełny. - Myślisz, że możemy resztę wziąć na wynos? - zapytał go zaraz. - Zjemy przy filmie... plus makaroniki.

Jun
- Uhm wcale źle nie wyszło. Ryu ciągle mnie prosi o jakąs historię o tobie, bo mówi że nic mu nie chcesz powiedzieć - usiadł gwałtownie biorąc miskę do rąk i wymiotując. - Cholera - syknął zaciskając mocniej powieki.

Mara_Jade pisze...

Takano
- A co byś zrobił, gdyby tak było? - zapytał go z delikatnym uśmiechem błąkającym mu się po ustach. Ścisnął mocniej jego dłoń tym razem już samemu prowadząc go do mieszkania. Pamiętał jak tam dojśc.

Jun
- Nie opowiadam mu za dużo o twoich dziewczynach - sprzeciwił się znów wymiotując. - On tylko zapytał czy się od nich różni... powiedziałem mu w jaki sposób i to tyle - wywrócił oczyma. - Dzięki - podziękował mu za pomoc, wstając by zanieść miskę do łazienki i ją wypłukać.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Doskonale dajesz sobie radę, Myszko - zapewnił go ze śmiechem, wygrzebując z kieszeni jego spodni klucze i otwierając nimi mieszkanie. - Tadaima - mruknął ściągając buty i przeciągając się lekko. Wziął od niego pudełko z pizzą. Położył je na stole, by zaraz przylgnąć do Takano i ucałować go mocno, ale namiętnie.

Jun
- To było jedno pytanie, jedna odpowiedź. Był zadowolony odpowiedzią i więcej już o nie nie poytał - wyjaśnił pijąc herbatkę. - Dziękuję - powtórzył znów się kładąc na łóżku.

Mara_Jade pisze...

Skinął lekko głową podchodząc do półki z filmami i wybierajjąc jakiś francuski, jakiego nie widział, a przeczytał że jest z napisami angielskimi. Uznał że sobie poradzi. Położył go na stoliku czekając na Takano.
- Herbatę mi ładnie zrobisz? - zapytał go zaraz spoglądając w stronę kuchni.

Jun
- To chyba nic złego, nie? Ciekawość - wyszeptał jeszcze zasypiając.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo położył się z głową na kolanach mężczyzny, obserwując film z zainteresowaniem, raz po raz biorąc sobie trochę makaroników.
- Nie przeszkadzają ci napisy? - zapytał po pewnej chwili, bo uznał że przecież Takano mógłby oglądać wersję oryginalną.

Jun
Tomo obudził się dopiero w południe z ulgą stwierdzajac, brak temperatury. Łyknął wszystkie tabletki przygotowane przez Juna ale jeszcze nie wstał, uznając że jego przyjaciel zamordowałby go gdyby go zobaczył na nogach.

Mara_Jade pisze...

Takano
- To dobrze - uśmiechnął się biorąc herbatę i upijając z niej kilka porządnych łyków. Uśmiał się trochę na filmie, a kiedy ten się skończył przeciągnął się lekko i skradł buziaka Takano. - Fajny był.

Jun
- Hej - przywitał się z nim jeszcze chwilę zezując śniadanie podejrzliwie. W końcu spróbował tościka. - Mhm pyszny - uśmiechnął się lekko. - Czuję się o niebo lepiej - przyznał szczerze. - Wziąłem już leki.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm dobrze wybrałem - uśmiechnął się szerzej siadając i przeciągając się lekko. - Nagrodę chcę najpierw - oświadczył śmiejąc się pod nosem i całując Takano raz jeszcze mocno w usta. - Ale mogłeś mi powiedzieć, że boisz się chuśtać - dodał po chwili, jeszcze raz muskając jego wargi. - Zrobiłeś się strasznie blady - wyjaśnił swoje wnioski.

Jun
- Przepraszam - wymamrotał chłopak. W końcu chciał zrobić dobrze, żeby Jun się nie denerwował. - Antybiotyku jeszcze nie wziąłem - usprawiedliwił swoje akcje, dopiero teraz po niego sięgając. - Uhm ale cieszy się pewnie na twój widok, co nie?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mogłeś mi wcześniej powiedzieć - pogłaskał go po włoskach, siadając. - No bo nie wiem czy teraz mogę nagrodę odbierać w takim wypadku - westchnął cicho.

Jun
- Dobrze jest mieć wtyki w szpitalu jednak - zaśmiał się chłopak, po czym skinął lekko głową. - Ale to dobrze, że się cieszy, wejdziesz tam i go mocno przytulisz.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No dobrze...skoro tak twierdzisz - uśmiechnął się do niego zamykając zaraz oczy i odchylając się do tyłu. Wystarczył lekki dotyk, by pobudzić go do życia.

Jun
- Mhm nie masz czego się bać. Nie połamiesz go... Jun... - Tomo uśmiechnął się lekko. - Kości ludzkie nie są aż tak łatwo łamliwe. Pewnie... nie tul go całą swoją siłą, ale tak żeby i on i ty... żebyście oboje poczuli się lepiej.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo oddychał coraz głośniej, zaciskając dłonie na kanapie. Kątem oka spojrzał na Takano i nie mógł powstrzymać lubieżnego uśmiechu. Zaczynał rozumieć co znaczy kogoś kochać dogłębnie.

Jun
- Nie wiem jak to traktować... jak komplement czy obelgę - odchrząknął. - Nie jestem dobrym przyjacielem - zbagatelizował. - Jestem... tylko głupim człowiekiem - mruknął zakopując się pod kołdrą. - Matko... nie będę mógł już jutro wstać? Juun! Przecież grzecznie przeleżałem 2 dni już... i dzisiaj będzie trzeci...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo jęknął przeciągle zagryzając mocno wargę. Wsunął dłonie w jego włosy, masując delikatnie jego skóre głowy. Oblizał lekko wargi oddychając coraz szybciej.

Jun
- Przecież już wypocząłem - jęknął przeciągle. Bo była to prawda. Leżał w łóżku dłużej niż zawsze. Przyjął antybiotyk bez gadania. - Serio? Jakim cudem? przecież nic nie zrobiłem...

Mara_Jade pisze...

Takano
Jęknął przeciągle, zaciskając mocniej pięści i niemalże z krzykiem dochodząc w jego ustach. Odetchnął głęboko i przez kilka minut się nie odsuwał, po czym złapał Takano za głowę i ucałował go mocno.
- Dziękuję, jesteś najlepszy - szepnął.

Jun
- Już tego nie potrzebuję Jun - odparł cicho Tomo. - Nie potrzebuję upijać ani siebie ani ciebie - dodał spokojnie, uśmiechając się przy tym lekko. - Nadal mam z tym problem...ale już nie tak duży.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Niby tak - zgodził sie z nim. - Po prostu to dla mnie nowe - przyznał szczerze, przytulając go mocno do siebie. - Kocham cię - szepnął mu do uszka.

Jun
- Uhm... nie pije tak dużo. Taka-chan tyle nie pije teraz - wyszeptał. - Ale mi głupio... bo on się powstrzymuje. Mówi że tak nie jest, ale... no wiesz...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm tak... pewnie, że fajnie - zgodził się z nim, siadając mu na kolanach, by się w niego mocno wtulić. - Uhm... podoba mi się - przyznał. - Jest... inaczej - przyznał szczerze.

Jun
- Nie, to nie tak - wymamrotał chłopak, kładąc się wygodniej na łóżku i przykrywając się mocno. - Nie poczuję się lepiej upijając go... tylko nie musi się powstrzymywać, prawda? Pił często do obiadu lampkę wina, teraz tego nie robi - wymamrotał. - To był jego zwyczaj, lubi to... a teraz tego nie robi, bo ja nie mogę. Nie czuję się z tym dobrze.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Tak jest szefie - ucałował go jeszcze w usta. - Idziemy się myć, a potem spać - potwierdził ze śmiechem wstając zaraz z miejsca.

Jun
- Uhm rozmawiałem... ale powiedział, że jemu nic nie jest i że jak będzie chciał to będzie pił. Tylko... ja i tak mu nie wierzę. Mówi to tak trochę bez przekonania - wymamrotał cicho.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wanna - stwierdził tylko, napuszczając do niej wody i robiąc w środku pianę. - Może tym razem nie zasnę... - poddał to w jawną wątpliwość. - Ano... koncert później... następnego dnia. Odstresujemy się.

Jun
- Ja to wiem i mu nie bronię. Serio, nie bronie mu tego - wymamrotał Tomo. - Ale on chyba tego nie rozumie... niby tak ale nie...

Mara_Jade pisze...

Tomo
- Nie musisz, jakoś sobie poradzę - obiecał całując go w policzek wchodząc do wody i czekając na niego. - Mhm ale nie jestem za ciężki na takie noszenie? - ziewnął delikatnie, bo ciepła woda robiła mu dobrze.

Jun
- Mhm może... - westchnął przeciągle. - To co ja mam zrobić żeby przestał? - zapytał go zaraz. - Przecież to nienormalne że on nie będzie ciągle pił, kiedy będzie ze mną - wymamrotał. - Nawet ty czasem pijesz i przecież ci nic nie wyrzucam.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Naprawdę?! - Tomo aż go przytulił w przypływie radości. Ileż to może jej sprawić wyznanie, iż będzie się piło alkohol mimo wszystko. Ucałował go mocno po czym oparł głowę o jego tors przymykając oczy. - Ależ nie... tylko troszeczkę słaby jesteś - ucałował go znów.

Jun
- Uhm poczekam - obiecał odkasłując raz za razem. - Juun? - spojrzał na niego poważnie. - Nie daj Ryu wpakować się w alkohol i narkotyki - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Un obiecuję, że cię doprowadzę do domu pijaku mój mały - ucałował go znów, przytulając się mocno i przymykając oczy. - Mhm nie... to nic nadzywczajnego -przyznał ziewając szeroko. - Gome..

Jun
- A co za problem? - zapytał go zaskoczony. - Po prostu będziesz brał więcej zleceń z Kioto... ot i co.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Nic na to nie poradzę. Ciepła woda tak na mnie działa - szepnął pozwalając mu na wymycie mu włosów i spłukanie go. Przysypiał mu w ramionach czując się tu niesamowicie bezpiecznie.

Jun
- Ale możesz fatygować się osobiście po ciało na przykład - uśmiechnął się lekko. - Poza tym to jeszcze nie koniec świata. Ryu też będzie chciał pożyć trochę sam... no wiesz zakosztować życia studenckiego bez staruszka zrzędzącego nad głową.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo mu nie odpowiedział. Spał już smacznie i nawet nie obudził się, kiedy Takano go przebierał i zanosił do sypialni. Będąc w łóżku automatycznie odszukał swojego mężczyznę, przytulając się do niego mocno. Obudził się dopiero w środku nocy, zlany potem, ciężko oddychając. Znów nie mógł złapać oddechu. Dusił się, co wyciskało mu łzy z oczu. Odruchowo skulnął się z łóżka, kładąc się na chłodnej podłodze, jakby to miało mu pomóc.

Jun
Gdyby Tomo był złośliwy (a taki w naturze był) to rzuciłby komentarz, że ta wizja pewnie się spełni o ile Ryu nie znajdzie sobie po drodze lepszego ciacha, ale jako że nie był w formie to skinął lekko głową.
- Masz się z czego cieszyć. Będziecie mieć swój własny domek - uśmiechnął się lekko. - I pewnie masę zwierzaków.

Mara_Jade pisze...

Takano
Z trudem pokręcił głową żeby go uspokoić. Nieudolnie.
- Nic - wychrypiał cały czas nie mogąc porządnie nabrać oddechu. - To nic. Zaraz...zaraz przejdzie - zacisnął powieki. - Idź spać.

Jun
- Mhm wiem... mam wspaniałego faceta, przyjaciela a niedługo będę miał swoje mieszkanko. Żyć nie umierać - uśmiechnął się lekko, sięgając po herbatkę.

Mara_Jade pisze...

Takano
Na siedząco zrobiło mu się jeszcze gorzej. Spojrzał na niego przerażony.
- Boli - wydukał, łapiąc go za koszulę i wciskając w nią głowę. - Boli - jęknął znów wciąż mu się dusząc. - Pomóż... - dawno nie miał już tak dużego ataku.

Jun
- Ale na co miał mi pozwalać? - zamrugał zdziwiony. - Przecież to było od początku jasne, że chcę mieć mieszkanko i bez niego nie ma wyjścia. Koniec kropka.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo starał się dostosować do jego poleceń oddychając razem z nim i po kilku długich i męczących minutach wreszcie wpadł w odpowiedni rytm, zaczynając się uspokajać.

Jun
- Nie miał wyjścia. Postawiłem mu ultimatum. Albo będzie mieszkanie, albo nie przychodze do niego spać i mieszkam u dziadka, samemu sobie zarabiając na mieszkanie - wzruszył ramionami.

Mara_Jade pisze...

[dobranoc :*]

Takano
Nabrał jeszcze kilka głębokich wdechów zanim się w niego wtulił cicho płacząc i przepraszając go raz za razem za przerwanie jego snu.
- Przeze mnie... przeze mnie się nie wyśpisz - rozpłakał się na poważnie.

Jun
- Od czasu do czasu - odparł pokazując mu język. - Bo ja też potrzebuję trochę zamotności... matko przecież mnie znas.z

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ale to nie są głupoty - sprzeciwił się Tomo. Pękł. Cały swój strach tuszował za 'głupotami'. Musiał w końcu jakoś usprawiedliwić swój płacz. Wtulił się w niego jeszcze mocniej płacząc.

Jun
- Uhm to nawet nie chodzi o spanie, tylko o dom. To jest jego dom, wiesz... jego warunki i te sprawy. Ja tam nie czuję się jak u siebie, niezależnie od tego jak bardzo próbuje. Owszem czuję się swobodnie, ale to jeszcze nie to - wymamrotał. - Dlatego potrzebuję czegoś....swojego - wyjaśnił mu jak najlepiej potrafił. - To coś jak ty.... mieszkasz z nimi, ale na pewno nie masz takiej pełnej swobody.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo pokręcił przecząco głową, znów na chwilę tracąc oddech. Szybko jednak go uspokoił, wtulając się mocniej w Takano.
- Ja nie chcę znowu płonąć - wymamrotał cicho. - Nie chcę znowu tego przeżywać... to nie jest miłe uczucie. Ciągle się dusić...

Jun
- No nie wiem... jakoś to do mnie nie przemawia - przyznał szczerze patrząc na przyjaciela. Wzruszył lekko ramionami. - Tak czy inaczej wolę mieć swoje mieszkanko i tyle.

Mara_Jade pisze...

Takano
Skinął głową na znak, że zrozumiał i postarał się dopasować do jego oddechu, już go nie gubiąc. Zamknął oczy wsłuchując się w spokojne bicie serca Takano i jego oddech.
- Przepraszam - powtórzył jeszcze.

Jun
- Mou... nie wiem czy tak się stanie - powtórzył uparcie Tomo. - Może u mnie tak nie będzie? I co wtedy?

Mara_Jade pisze...

Takano
- Lepiej - szepnął chłopak, nadal się od niego nie odsuwając. Bał się trochę, że jak to zrobi to znów zacznie się dusić.

Jun
- Wcale mnie tym nie przekonujesz - odparł spokojnie. - Może po prostu zbudujemy sobie nowy domek... który będzie taki nasz.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dobrze - szepnął jeszcze, nawet na moment się od niego nie odrywając. Zamknął oczy powoli zasypiając i przezwyciężając tym samym swój strach przed ponownym zmrużeniem oczu.

Jun
- Wiem, dlatego nic mu nie mówię - wyjaśnił spokojnie chłopak. - Będę miał swoje 4 kąty i to mi wystarczy - dodał z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wyglądasz dostojnie, ja wyglądam jak idiota... pasujemy do siebie - uniósł kciuk do góry i zaraz ucałował go mocno, zanim ten zdążył zamarudzić, że przecież Tomo źle nie wygląda. - Chodź już - złapał go za rękę i pociągnął do wyjścia. - Ano ne... jedziemy samochodem? - zapytał zaraz. - Musimy, nie możesz wyjść z pociągu... jesteś ich synem - burknął zaraz w odpowiedzi. - Dlatego też... twoja siostra po nas przyjechała - uśmiechnął się do niego szeroko.

Jun
- Nie będę z nim o tym rozmawiał... nie ma o czym jeszcze no...

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo przywitał się z kobietą z ciężkim sercem siadając z tyłu. Zamknął jednak powieki i oparł głowę o ramię Takano i odetchnął głęboko.
- Możemy tylko otworzyć okno? - zapytał mężczyznę po kilku minutach jazdy.

Jun
- Byłem wyluzowany, ale mnie zestresowałeś wredoto - wymamrotał chłopak chowając się pod kołdrę i wzdychając ciężko nad swoim losem. - A potem przestanie mnie kochać. To pewne!

Mara_Jade pisze...

Takano
- To mam iśc i rozmawiać z twoim tatą sam? - Tomo spojrzał na Juna nieco zszokowany, by nie powiedzieć przerażony. Na chwilę zapomniał o swoim strachu przed jazdą w samochodzie. - Będzie mnie wypytywał o to co robię z tobą w sypialni? Matko...dobrze że w sypialni to niewiele się działo... - mruknął bardziej do siebie.

Jun
- No tak ale mimo wszystko... jak przestanie mnie kochać i złamie mi serce, to co ja zrobię? - spojrzał na niego. - To chyba będzie koniec świata.

Mara_Jade pisze...

Takano
- O matko... to może ja pozmyślam - zaproponował spoglądając na Juna, kiedy już dojeżdżali na miejsce. Przełknął głośno ślinę wychodząc z samochodu jako pierwszy i oddychając głęboko świeżym powietrzem.

Jun
- Nie dorosłem... wcale a wcale... nie pod względem miłości - wymamrotał cmokając cicho. - Tyś mój guru!

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo był nieco oszołomiony. Nie mógł sobie wyobrazić jak wyglądało dzieciństwo Takano w tak wielkim domu. Przełknął głośno ślinę, kiedy tylko znaleźli się w gabinecie. Ukłonił się nisko witając się z mężczyzną, który spoglądał na niego dość chłodno spod okularów.
- Siadaj, proszę - polecił mu wskazując na krzesło stojące naprzeciw biurka mężczyzny. Tomo niepewnie spełnił to polecenie, nerwowo zaciskając ręce na kolanach.

Jun
- Nie jestem słodki! - fuknął na niego rzucając w niego poduszką. To już wchodziło mu w nawyk. Karanie Juna poduszkami.

Mara_Jade pisze...

[No to klops... Tomo polegnie xD]

Takano
- O nas? - spojrzał na Takano szukając w nim jakiejś odpowiedzi, ale kiedy jej nie znalazł odetchnął głęboko. - To może ja... zacznę od łatwiejszej części - zdecydował w końcu, nie do końca zdając sobie sprawę, że powiedział to na głos. - Uhm jestem Tomohisa Kurosagi i mam 25 lat. Skończyłem medycynę sądową na Toudai, ale obecnie... nie pracuję - skrzywił się lekko. - Wróciłem do Yukan, bo tam...tam się urodziłem - uśmiechnął się lekko. - Mój tata był piekarzem, ale zmarł... więc przejąłem jego piekarnię. Niestety...spłonęła - zacisnął lekko pięści i dopiero po chwili odetchnął głęboko. - Czasem pomagam swojemu przyjacielowi balsamować zwłoki. Miał pan kiedyś do czynienia z ludzkimi zwłokami? - zapytał go zaraz unosząc nieco wzrok by spojrzeć mu w oczy. - Z nich można się dużo nauczyć. Opowiadają historię życia człowieka. Każda blizna czy znamię - zaczął opowiadać z niejaką pasją, zapominając ugryźć się w język. Cóż presja robiła swoje, a ze stresem Tomo sobie kompletnie nie radził. - Najgorsza część to umyć takiego trupka, bo widzi pan... ciało człowieka jest strasznie ciężkie i bezwładne... niekiedy śmierdzi, bo zaczyna gnić - skrzywił się nieco. - Ale to nic. Świadomość, że będzie ładnie wyglądało na pogrzebie i to, że być może uda się rozwikłać zagadke jego śmierci to coś niesamowitego - zapewnił go z uśmiechem. - Ok...ale wracając do mnie - podrapał się nerwowo po głowie. - Trochę śpiewam, gram na gitarze i pianinie. Trochę komponuję swoich własnych utworów... trochę gotuję, bo lubię to robić. Lubię, kiedy Taka-chan cieszy się jedząc coś pysznego. Oczy mu wtedy tak się świecą i widać taką błoga radość - uśmiechnął sie mimowolnie. - Moja mama jest lekarzem, a mój wuj burmistrzem Yukan, ale nie korzystam z jego pieniędzy. Wolę sam na siebie zarobić - przyznał szczerze. - Dlatego nie bardzo lubię, gdy Taka-chan wszystko sponsoruje. No bo jak to tak? Przecież nie jestem utrzymankiem - fuknął bardziej do Takano niż jego ojca.

Jun
- Nie jestem, nie jestem nooo - jęknął, łapiąc go za rękę i szczypiąc go po niej. - Jestes okropny!

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo nie bardzo wiedział co się właściwie teraz stało ale odwzajemnił uśmiech, patrząc na Takano z lekkim zdziwieniem. Jeszcze tak rozczulonego go nie widział.
- Ah! - przypomniało mu się więc zwrócił się do ojca Takano. - Następnym razem przyniosę panu bułeczki, które Taka-chan uwielbia - obiecał, wstając wreszcie z miejsca. - Miałeś mi pokazać swój pokój - dodał po chwili nieco ciszej, szczypiąc mężczyznę w policzek.

Jun
- Jestem, chyba jestem - przyznał Tomo już się bardziej nie kłócąc. Uznał, że to by na dobre mu nie wyszło.

Mara_Jade pisze...

Takano
Uśmiechnął się do niego lekko, wtulając się w jego ramię.
- Boże... co ja tam nagadałem - jęknął przerażony, bo własnie dotarło do niego że zachwycał się pracą z trupami. No to pięknie. Został zaakceptowany, ale wzięty za świra. Just great! Uderzył się otwartą dłonią w czoło. - Ok... bardziej gotowy to ja nie będę - przyznał wzdychając ciężko.

Jun
- NIE! NIE! NIE! - krzyknął próbując się zakopać pod kołdrą całkowicie. - Nie znęcamy się nad dziećmi, starcami i chorymi!

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego w jak dziwnym świecie się znalazł. Pozwolił Takano prowadzić, starając się nie zwracać uwagi na wzrok innych. Kobieta podeszła do nich i uśmiechnęła się do Takano.
- Może jeszcze raz mi powiesz, czym zajmuje się jego ojciec? - zapytała go jakby Tomo tam nie istniał.

Jun
- A co ma piernik do wiatraka? - zapytał go ledwie powstrzymując łzy ze śmiechu. - Dość! Kończ waść wstydu oszczędź!

Mara_Jade pisze...

Takano
- Moje źródła informacji mówią co innego - odparła ze złośliwym uśmiechem spoglądając wreszcie na Tomo, który zmarszczył lekko brwi nie rozumiejąc. - Och czyżby biedactwo nie wiedziało? - zaśmiała się cierpko, wyciągając Tomo spod uścisku Takano i podprowadzając go do stolika z samymi najgorszymi plotkarami rodzinnymi. - Siadaj dziecko, siadaj. Wypij trochę - podsunęła mu pod nos kieliszek czerwonego wina.
- Nie...dziękuję - wymamrotał tylko nie chcąc w tej chwili nic pić.
- Nie wiesz, że to nie wypada odmawiać pani domu? - syknęła na niego jakaś wypindrzona lafirynda. Do tego stopnia, że chłopak od razu upił łyk wina. - Cóż za niewychowanie.

Jun
- Tak jest Jun-nii - uśmiechnął się do niego, wyciągając spod łóżka mange porno. - A jednak... wciąż je tam trzymasz - zaśmiał się, otwierając ją na pierwszej stronie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uhm, zaśpiewam - zgodził się coraz mniej pewien siebie. Poszedł za Takano, starając się nie zwracać już uwagi na wzrok innych. - Ale... znasz moją tonację prawda? - upewnił się, siadając na stołku i wyjmując mikrofon. Oparł się o pianino patrząc przez chwilę na Takano.

Jun
- A może kiedyś mu poczytasz przez przypadek? - zaproponował śmiejąc się pod nosem. - 'Kocham cię' szepnął Ren. 'Weź mnie...proszę, weź mnie! Kochaj mnie!'. 'Zwariowałeś! Wszyscy nas tu zobaczą!; sapnął Shun - zaintonował.

Mara_Jade pisze...

Takano
Tomo uśmiechnął sie nieco szerzej, wsłuchując się w melodię i już sobie obiecując że następnym razem nagrają jakąś wersję studyjną z pianinem Takano. Wszedł gładko w odpowiednim momencie, koncentrując się już tylko na słowach piosenki i uczuciu jakie tej piosence towarzyszyło.

Jun
- Oj żartuje sobie - trzepnął go po głowie. - Ale skoro bierzesz to na poważnie... myślałeś o czytaniu mu pornoli?!

Mara_Jade pisze...

Takano
Kiedy rozbrzmiały ostatnie dźwięki Tomo zszedł ze stołka i podał mikrofon Takano, samemu rozpoczynając grać jeden z utworów Beatlesów, który ostatnio uwielbiał - 'Here comes the sun'.

Jun
- Oj tam marudzisz... on jest tym przeciętnym siedemnastolatkiem i pewnie swoje pornosy ma - pokazał mu język. - Zresztą... możesz to sprawdzić. Jego pokój znasz.

Mara_Jade pisze...

Takano
Kiedy skończył, opuścił wreszcie dłonie i wstał z miejsca patrząc wyczekująco na Takano i w przypływie chwili muskając jego wargi delikatnie.
- Nigdy nie mówiłeś, że potrafisz tak śpiewać - trzepnął go przez głowę za karę. - Okropny... zero seksu dzisiaj - oświadczył. - Śpię w innym łóżku.

Jun
- A ty mu mówisz o snach porno? Bo ja nie sądzę by on sie chciał tobie ze swoich zwierzać - zaśmiał się lekko. - Poważnie, aż tak snisz? Jezusie... dobrze, że mój skarb jest zawsze chetny...

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dzisiaj nie będziesz seksu. Nie ma w ogóle o tym mowy - pokazał mu język niemal upadając, kiedy ona nim potrząsnęła. - Nie, nie... ona słusznie mówi - dodał po chwili wyswobadzając się z jej uścisku. - Ja też bym to chciał w sumie usłyszeć, bo poza penisem... - tu spojrzał na jej sukienkę. - Bo go nie masz prawda? - upewnił się, a ona spłonęła całkowicie czerwienią.
- Nie mam - fuknęła na niego zła jak osa. - On jest mój rozumiesz?
- Nie... Taka-chan jest swój, on o sobie decyduje - wywrócił oczyma, trochę się odstresowując.

Jun
Odchrząknął nieco i skinął głową.
- Pewnie, że mówił. Pytał mnie też co ma robić, jak się przez to w nocy zmoczy... - wywrócił oczyma. - No wiesz sperma popłynie i te sprawy.

Mara_Jade pisze...

Takano
- No tak, to by wyjaśniało sprawę - zgodził się z nim Tomo, przytulając się do jego ramienia i przymykając oczy. - Ano ne... co twoja mama miała na myśli o moim tacie? - zapytał go zaraz, przypominając sobie początek ich pobytu w tej sali. - Powinienem ją zapytać - mruknął bardziej do siebie niż do niego. - Co nie? - uznał że jednak lepiej zapytać go o zdanie.

Jun
- Ale on nie uważa że się męczy. Cieszy się, że go podniecasz - wywrócił lekko oczyma.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Uhm w porządku - zgodził się z nim, nakładając sobie na talerzyk trochę ciasta czekoladowego z kremem waniliowym. Jedno z jego ulubionych, a jakże prostych połączeń. Pozwolił Takano się wybronić, trzymając go za rękę i głaszcząc po niej. - A co w tym złego, że on jest gejem? - zapytał w końcu wyedukowanych mężczyzn. - To nie zmieniło jego intelektu.

Jun
- No pewnie - uśmiechnął się lekko Tomo. - Ryu jest normalnym siedemnastolatkiem w końcu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hej, Tomo - przedstawił się raz jeszcze uznając to za normalne i uścisnął dłoń Koyukiego. - Nad jakim filmem pracujesz? - zainteresował się, smakując tego ciasta co go sobie wcześniej nałożył. - I Ren... spieprzyłeś sprawę... będę mieć paskudną bliznę przez tę twoją fuszerkę - pstryknął mężczyznę w nos.

Jun
- Więc wystarczy że trochę na niego poczekasz, nie będziesz niecierpliwy... bo Ryu się boi - westchnął przeciągle. - Powiedział mi że mu wyrzuciłeś, że miałeś gorzej niż on - dodał zagryzając lekko wargę. - On to naprawdę przeżył i stara się już twierdzić że wszystko gra. Bo przecież miałeś gorzej i on pewnie się tylko pieści.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Trzeba było mi nie pozwolić oglądać - pokazał mu język. - Ale psy się jednak szyje trochę inaczej niż ludzi czy umarlaków - mruknął jeszcze trzymając w dłoniach lampkę wina, z której połowę przelał do kieliszka Takano. - Uhm moja - skinął lekko głową. - Ale wyszła lepiej niż oryginał. Zazwyczaj śpiewam tylko z gitarą - przyznał szczerze. - Nie szukasz może kogoś do ścieżki dźwiękowej?

Mara_Jade pisze...

jun
- No to dobrze, że robię za podwójnego agenta jednak - uśmiechnął się lekko chłopak kichając znów i chowając się pod kołdrą.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mogę spróbować - zgodził się chłopak upijając mały łyk wina i spoglądając na Takano z lekkim uśmiechem. - Ale aktorem ci ja nie będę - dodał po chwili tym razem już stanowczo. - Możesz to wybić żonce swojej z głowy - przytulił się lekko do Takano.

Jun
- No trochę o tobie mu mówię. Przecież to wiesz... - wywrócił oczyma. - O snach jeszcze mu nie powiedziałem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Co znaczy, że go ujarzmiłem? - zainteresował się Tomo, muskając wargi Takano by go uspokoić. - Przecież nic mu nie zrobiłem - wymamrotał niezadowolony. - Tylko jestem...

Jun
- No no... będę miał za co wymieniać informacje - zachichotał zaraz. - Wiesz... jak za bardzo jest ciekawy mojej relacji z Takano to rzucam jakąś ciekawostką o Tobie i zmieniamy temat.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Ah tak... ale to wina Jolie. Nie spojrzałby na mnie, gdyby psina mnie nie pokochała z miejsca - uśmiechnął się czochrając Takano po głowie i dolewając mu resztę wina ze swojego kieliszka. - Przepraszam, ja nie mogę pić - usprawiedliwił się przed braćmi Kyouheia.

Jun
- No dobrze, zostawię sobie tę historię na ostateczną ostatecznośc, jak już mi innych żenujących historii o tobie zabraknie - obiecał mu z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dzięki - Tomo skinął głową siadając na kolanach Takano i muskając jego usta swoimi. - Kocham cię, nie naburmuszaj się proszę - pogłaskał go po policzku karmiąc go zaraz swoim niedojedzonym ciastem. - Jest dobre, ale brakuje mu fantazji - zauważył.

Jun
- Nie... na razie rozmawialiśmy tylko o jego pornolach i moich - wyjaśnił spokojnie śmiejąc się lekko. - Nie powiem mu o twoich. Obiecuję - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taka-chan! - jęknął stając na parkiecie i nieco bezradnie ruszając się tak jak on go poprowadził. - Mówiłem ci, że tańczę tylko... erotycznie - odchrząknął obejmując go mocno za szyję i pozwalając mu prowadzić. - No i zależy które ciacho. Jedne wychodza lepiej inne gorzej... ale ciasta 'mnie' nic nie przebije! Nic!

Jun
- A o czym mam z nim rozmawiać? - zapytał go Tomo. - O śmierci? O przyszłości? O lekach? - uniósł lekko brew. - Staram się traktować go jak normalnego chłopaka. Jak mnie o coś pyta to mu odpowiadam, przynosze mangi, pornole i co tam chce bo on mi mówi że nie ma z kim o tym pogadać... bo przy tobie si wstydzi.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Tak jest szefie - rozluźnił się trochę, dając mu się prowadzić. Wczuł się w muzykę i kołysał się w jej takt, uśmiechając się do niego raz po raz. Ucałował go lekko w usta, zanim nie został odbity przez jego macochę.
- Wreszcie będziemy mieli chwilę dla siebie - uśmiechnęła się złośliwie.

Jun
- To najważniejsze, że się dobrze czuje z tobą. Kocha cię więc nie marudź. Nie musi o wszystkim z tobą mówić - pstryknął go w nos. - Jun? Zimno mi trochę - przyznał czując nadchodzącą temperaturę. - Nie mogę jeszcze leku wziąc, prawda?

Mara_Jade pisze...

[Ty... a Kouhei to nie jest ich nazwisko? xD]
Takano
- Mówił, mówił - uśmiechnął się lekko, obracając ją na parkiecie wokół jej własnej osi i z powrotem łapiąc ją w objęcia. - Tylko nie wiem czy sprostam wyzwaniu przy tak wymagającym scenariuszu - zaśmiał się cicho.

Jun
- A ty jesteś jego facet czy ojciec? - zapytał go zaraz. - W takie tematy to nie wprowadza facet, ani ojciec. To sie eksperymentuje. Samo z siebie... ja go nie wprowadzam, ja mu tylko mówię jak to przebiega u mnie.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Dzięki - podziękował jej wracając do Takano. - To co? Możesz mi już pokazać swój pokój? - zapytał go zaraz lekko się do niego uśmiechając. - Żona twojego brata jest fajna.

Jun
- Właśnie w tym rzecz Jun... że możesz go uczyć w łóżku, podczas pieszczot, ale... jeśli on nie chce rozmawiać na takie tematy z tobą, to tego nie rób bo go tylko zrazisz. On chce sam się odnaleźć. Pozwól mu.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Wow - zdołał wydusić, kiedy zakręciło mu się w głowie od wielkości pokoju. - Miałes tak duży pokój jak ja dom... - odchrząknął tylko podchodząc do okna balkonowego i wychodząc na zewnątrz. - Ale nie było ci smutno? - zapytał go zaraz. - Mieszkać w tak dużym domu?

Jun
- Dokładnie. Dobrze że coś tam wiesz - puknął go palcem w czolo. - Herbatkę poproszę.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm no dobrze - poddał się. - Chociaż moim zdaniem i tak byłbym samotny - westchnął obracając się w jego ramionach i całując go namiętnie. - Nie wyszedłem tak źle? - zapytał go o swój występ. - Prawda? A co się stało z tą bujaczką?

Jun
- Nie masz chyba czym mnie skompromitować... sam mu opowiadam - uśmiechnął się lekko pokazując mu język.

Mara_Jade pisze...

Takano
Chłopak skinął głową rozglądając się za jakimś ciekawym obrazem. Kiedy nie znalazł żadnego krajobrazu usiadł na łóżku obok Takano.
- Namalujesz mi coś na urodziny? - zapytał go w końcu. - Chciałbym krajobraz... z mojego ulubionego miejsca w Yukan - zażyczył sobie z lekkim uśmiechem. - Zaprowadzę cię tam. Jak słońce zachodzi masz wrażenie jakbyś był w innym świecie - wyjaśnił swoją fascynację.

Jun
- Uhm do takich szczegółów jeszcze nie doszedłem, ale zamierzam nie ukrywać tego przed nim - wyznał nieco się czerwieniąc. - Btw dobrze całowałeś - pokazał mu język. - Tyle pamiętam...a potem na ciebie zwymiotowałem i chyba straciłem przytomność bo mam czarną dziurę aż do pobudki w południe dnia następnego....i kolejnego wykładu jaki mi dawałeś... A i tak... uhm najbardziej na mnie działało jak mnie przytulałeś i mówiłeś że się cieszysz, że nic mi nie jest.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Mhm bo nie umiem - żachnął się. - Jako dziewczyna... no wiesz... przecież nie mogłem cię prowadzić, bo byś mnie zamordował na miejscu - żachnął się. - Z facetami tańczę inaczej - ucałował go mocno. - Może po koncercie na imprezie pokażę ci jak... - polizał go po policzku, zaraz go w niego całując.

Jun
- Wiem, nie mogłem sobie poradzić ze sobą - przyznał bez bicia. - No i wyszło jak wyszło... beznadziejnie jak zwykle - uśmiechnął się pijąc herbatkę. - No i matka nie chciała mi dać taty do telefonu, zabraniała wracać na święta... to wszystko mnie dobijało, a ty... jakoś tak dodawałeś otuchy... dlatego w końcu ci zaufałem i dałem sobie pomóc.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Oh prywatnie będzie ze striptizem, a nie prywatnie bez - ucałował go mocno raz jeszcze, przytulając się do niego lekko. - Przepraszam za oddawanie ci wina... smakowało, ale nie chciałem się wciągnąć - wyjaśnił mu.

Jun
- Bardzo szczęśliwy - uśmiechnął się szerzej dopijając herbatkę i kładąc się wygodniej. Poprawił sobie poduszkę i odetchnął głęboko. - Cieszę się, że przy mnie byłeś. Dziękuję.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Taki nawyk, zawsze przepraszam za wszystko... zaczynając od tego, że żyję - zaśmiał się gorzko, ale zaraz wtulił w niego mocniej przymykając oczy. - Tylko nie mogę przestać myśleć o tym co mówiła twoja macocha - wymamrotał. - Zmyśliła to? -wzruszył ramionami. Pewnie byłaby do tego zdolna. - Kocham cię - stwierdził, że przestanie to drążyć.

Jun
- Mhm starałem się - uśmiechnął się lekko. - Będziesz bardzo zły jak się prześpię? Trochę jestem zmęczony...

Mara_Jade pisze...

Takano
Przytulił się do niego mocniej, ciesząc się, że go ma. Jego pytanie go zaskoczyło. Popatrzył na niego i wzruszył ramionami.
- Nie wiem Taka-chan - wymamrotał w końcu. - Pewnie byłoby mi przykro, że rodzice mnie okłamywali... i ta osoba też. Bardzo przykro - uśmiechnął się słabo. - Poza tym... nie znając przyczyny nie mógłbym się nawet wściec...

Jun
Tomo od razu z tego skorzystał, zasypiając.

Mara_Jade pisze...

Takano
- Serio, serio. Dzisiaj pościsz - pstryknął go palcem w nosek. - Spać też będę spał na osobnej kanapie - pokazał mu język.

[ja też nie xD ]

Mara_Jade pisze...

Takano
- Niet śpimy osobno - wycałował go mocno, po czym westchnął przeciągle. - Kochanie chętnie bym to zrobił, ale mam malutki p-roblem... nie wiem która rzecz jest najbardziej żenująca... lizanie się z Junem a potem zwymiotowanie na niego, zciąganie mnie nagiego z balkonu, bieganie po mieście i udawanie, że jestem ptakiem....

Mara_Jade pisze...

Takano
- Hej nie byliśmy wtedy parę i jeszcze cię nie znałem. Miałem prawo lizać się z kim chciałem - przypomniał mu łapiąc go za nos i lekko go ściskając. - Lizałem się z nim bo.... wg relacji Juna ja tylko pamiętam że całkiem nieźle smakował, a potem pamiętam że zarzygałem mu łóżko i jego koszulę, potem czarna dziura i południe dnia następnego - podrapał się po głowie. - Więc wg relacji Juna rzuciłem się na niego, kompletnie nawalony... i nie dało się mnie odciągnąć. Więc to raczej...ja go lizałem, a nie on mnie - wywrócił oczyma. - A potem mi się dostało. Ochrzanił mnie równo zanim powiedział, że cieszy się że nic mi nie jest - wzruszył ramionami. - Ot cała historia... to były moje początki z prochami... wiesz... vódka i na to amfetamina... odjazd natychmiastowy...

[poczekamy aż wena cię najdzie xD na Juna xD]

Mara_Jade pisze...

- Zazdrośnik - ugryzł go w nosek. - Nie, on smakował nieźle, ty smakujesz znakomicie - szepnął mu do ucha, przytulając go do siebie ze wszystkich sił. - Jun jest dla mnie jak brat. Traktuję go jak starszego brata i to się nie zmieni - odparł zgodnie z prawdą. - Uhm... obiecujesz? Nie wrócę?

[bo jesteś młodsza brzdącu :P masz więcej werwy i pomysłów, moje są same masakryczne... mam pomysł na święta Takano i Tomo... masakryczne święta xD]

Mara_Jade pisze...

[dobranoc.... mhm no bo moja masakra miała wydarzyć się w święta i miało być grubo... może być w pierwszy dzień świąt xD tak po bandzie chciałem pojechać, ale zaraz z lekko pozytywnym zakończeniem jeśli chodzi o pewną rzecz, nie wszystko xD więc możemy zaraz potym twój plan wprowadzać w życię i oboje będą ostro zmasakrowani xD]

- I nie przestanę się z nim spotykać, choćbym nie wiem jak był zazdrosny - ostrzegł go, przytulając go mocno. - Oczywiście. Całujesz najlepiej na świecie... tzn nikogo kto by tak całował jeszcze nie spotkałem.

Mara_Jade pisze...

[No dobra, to moją masakrę zrobię po Twojej, jak już z Takano będzie wszystko grało... tylko będziesz musiała wymyślić powód dla którego Tomo i Takano będą odwiedzać matkę i wujasa Tomo xD]

- Nawet nie próbuj Taka-chan... - puknął go w czoło palcem. - Bo jak mi zabronisz... to niestety ale wybór jest oczywisty - burknął patrząc na niego ostro. - Ja nie lubię jak mi się czegoś zabrania, lubię mieć trochę swobody - musnął jego wargi i zjechał pocałunkami na dół. Na brodę.

Mara_Jade pisze...

[nir moźe... bo jak ja potem zrobię na ten sam dynks moją katastrofę? xDD]

Tomo jednak ich nie zignorował. Odsunął się od Takano i poprawił się lekko.
- Mówiłem ci, że nie będzie seksu dzisiaj paskudo - zauważył z lekkim uśmiechem. - A teraz wstawaj, dam się nie ignoruje - pstryknął go w nos.

[a co z moim ulubionym Junem?]

Mara_Jade pisze...

[ wątpię xD chociaż jak mi szansę zmarnujesz to cię zamorduję... ]

Tomo skinął głową, puszczając go jednak i zagadując żonę Koyukiego, chcąc się dowiedzieć o czym dokładnie będzie ten film. Zainteresowwał go ów projekt i nic nie mógł na to poradzić.

Mara_Jade pisze...

[ :P ]

Tomo spojrzał na mężczyznę zdziwiony i potrząsnął przecząco głową z przepraszającym uśmiechem.
- Nie jestem dobry w przemowach publicznych - przyznał przypominając sobie swoje 3 przemowy... każdą gorszą od poprzedniej. - Nie... dziękuję.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i przytulił się do niego lekko.
- A mogę najpierw wypić jakąs kawę? - zapytał go spokojnie. - Uhm no bo wiesz... poza winem nikt tutaj nic innego nie pił z tego co widziałem i ... trochę mam suche gardło - wyjaśnił mu nieco zawstydzony.

Mara_Jade pisze...

- Nie byłem - zaprzeczył siadając na stołku obok stołu w kuchni i czekając, aż Takano zrobi mu pyszną kawkę. - Byłem przerażony na początku - przyznał szczerze. - Uhm jaki środek transportu... twoje plecy - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Bez mleczka - odparł smakując kawy i przez chwilę po cichu delektując się jej smakiem. - Mou... dlaczego? Ja chcę na pleckach - sprzeciwił się jak małe dziecko. - No i to byłoby na tyle gadania o nagrodach - westchnął ciężko. - Wybór jest chyba oczywisty...

Mara_Jade pisze...

- Dlaczego dziwny? - zapytał nie rozumiejąc. - Logiczny... będąc noszonym mogę sobie spokojnie spać i jeszcze się do ciebie tulić - uśmiechnął się szeroko. - Wybór jest oczywisty. Poza tym kocham być noszony.

Mara_Jade pisze...

- Tak trochę - odparł cicho, patrząc na swoją kawkę. - Jak twoja macochaa mnie porwała... i pociągnęła do tych pań...nie wiedziałem co robić. Uhm i martwią mnie jej słowa....ale nawet nie mam kogo o to zapytać - wymamrotał niezadowolony. - No bo...moja mama zawsze miała jakiś dystans do mnie... - mruknął cicho, pijąc dalej swoją kawę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm pewnie tak - zgodził się z nim trochę bez przekonania. Z westchnieniem dopił swoją kawę, po czym usiadł na chwilę na kolanach Takano. - Pewnie tak - powtórzył nadal błądząc gdzieś myślami. Przymknął oczy chwilę tylko tak siedząc i delektując się jego obecnością.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - wymamrotał trochę niewyraźnie, wchodząc mu na plecy i przytulając się do niego ze wszystkich sił. - Najlepsza nagroda na świecie - oświadczył mu do ucha, opierając zaraz głowę o jego ramię i przymykając oczy. Był trochę zmęczony.

Mara_Jade pisze...

Tomo mu zasnął. To było jedną z jego cech charakterystycznych. Potrafił zasnąć w każdych okolicznościach, kiedy czuł się bezpieczny ale wyczerpany. Kiedy tych warunków nie było... wtedy był problem.

Mara_Jade pisze...

[lece spać :* dobranoc x) ]

Tomo spał aż do południa dnia następnego. Postanowił sobie, że będzie śpiochem i zamierzał dotrzymać tego słowa. Uśmiechnął się szeroko, przeciągając mocno w samo południe po czym wstał, ubrał się i zszedł na dół, pograć trochę na gitarze.

Mara_Jade pisze...

[to mnie zmyliłaś, parę razy napisałaś w komentarzu zszedł na dół czy coś... i myślałem, że to dwupoziomowe jednak]

Tomo uśmiechnął się do niego, jeszcze przez chwilę grając nowo wymyśloną melodię, po czym zapisał szybko chwyty na kartce, stwierdzając że w domu je ładnie przepisze i udoskonali.
- Dzień dobry śpioszku - przywitał go, dając mu buziaka w policzek i podbierając trochę płatków.

Mara_Jade pisze...

- Nie - potrząsnął przecząco głową. - Piszę piosenkę dla Ryu... obiecałem mu ją - wywrócił oczyma. - A scenariusz mają mi wysłać na mój adres - dodał z uśmiechem, po czym znów potrząsnął głową. - Nie... chciałbym... zwykłego kotleta - stwierdził w końcu.

Mara_Jade pisze...

- Mhm to będę wtedy zajęty - pokazał mu język, dając do zrozumienia, że nici z częstszych spotkań. On się przy Takano skoncentrować nie potrafił. Odłożył ostatecznie gitarę, uznając że nie da rady przy nim komponować. Zwyczajnie tego nie lubił. Wolał to robić w samotności.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma takiej opcji Taka-chan - odparował spokojnie. - Przeszkadzasz mi tylko, nie potrafię się skupić przy kimś. Lubię pracować sam - przyznał szczerze. - Gdzieś gdzie nikt mnie nie rozprasza...

Mara_Jade pisze...

- Owszem - ucałował go w policzek. - Nie zmienię swoich metod pracy - dodał zaraz biorąc gitarę i grając mu początek melodii jaką przed chwilą wymyślił. - Duet zaśpiewam z tobą bardzo chętnie, ale to nie zmienia faktu, że komponuję bez marudzącego mi faceta u boku. W ciszy i spokoju. Bez wwiercających się we mnie czyichś oczu i w szczególności bez twardego ogiera - klepnął go po penisie, który trochę go już uwierał.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan - odsunął się od niego i obrócił by spojrzeć mu w oczy. - Słuchaj...ale ja czasem potrzebuję kilku dni dla siebie. Takich, kiedy jestem sam ze sobą - wyjaśnił mu jak najlepiej potrafił to zrobić. - Po prostu... potrzebuję być sam. Lubię to - uśmiechnął się lekko, pozwalając mu wreszcie dalej go całować.

Mara_Jade pisze...

- A wszystko dlatego, że nie masz jeszcze mojego zdjęcia - roześmiał się siadając mu na kolanach i poruszając lekko biodrami, by podrażnić jego maluszka. - Pewnie, że sobie poradzę. Ja miałbym sobie nie poradzić? Ja?!

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, przynajmniej będę wiedział, że cię podniecam - szepnął mu do ucha, przesuwając językiem po jego szyi i schodząc pocałunkami niżej. Swobodnie rozpinał jego koszulę, muskając jego tors raz po raz. - I znów nie w łóżku - zauważył cicho.

Mara_Jade pisze...

- Po co w ogóle pytasz? - zapytał go cicho, ssąc nieco mocniej jego sutek. Dłoń zsunął na jego spodnie macając jego przyrodzenie jeszcze przez ich materiał. Przesunął językiem po jego mostku, robiąc sobie na nim malinkę i dalej ssąc jego sutek.

Mara_Jade pisze...

- Żadnych malinek dzisiaj! Jak ja będę wyglądać - obraził się na niego, odsuwając się od niego. - Okropny... już cię nie lubię - naburmuszył się, pukając go ostrzegawczo palcem w tors. - Nie lubię - nacisnął nieco mocniej na jego przyrodzenie, zagryzając lekko zeby na jego sutku.

Mara_Jade pisze...

- Jestem bardziej naznaczony niż ty - burknął niezadowolony. - I wcale cię nie krzywdzę. Tylko trochę agresywniej sobie z tobą pogrywam - oświadczył całując go mocno i namiętnie. - Mówiłem ci że gra zespół mojego znajomego - westchnął przeciągle. - On nie jest normalny... może na żywca cię wybrać z publiczności żebyś z nim zaśpiewał - musnął jego nosek.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, zapamiętam - obiecał muskając lekko jego wargi. - Nie będzie gryzienia, no chyba że będziesz niegrzeczny - wyszczerzył się do niego. - Ale na niegrzeczność mam lepsze kary... więc nie będzie gryzienia - stwierdził w końcu, na chwilę wtulając się tylko w niego. - Mhm nie musisz. Zagrają to co znasz.

Mara_Jade pisze...

- A takie fajne kary - ugryzł go delikatnie w wargę i possał ją chwilę dłużej. - Przedstawię, obiecuję - szepnął mu do uszka. wracając do przerwanych pieszczot.

Mara_Jade pisze...

- Nie powiem ci - ucałował go znów w nosek, zastanawiając się czy i tam da się zrobić malinkę. W końcu uznał, że póki co nie będzie próbował. - Hm nie - potrząsnął głową. - Tylko pilnuj swojej szklanki z napojem... bo on lubi wrzucać niespodzianki do szklanek kumpli... wiesz jakieś prochy - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

[ano dziwne pomysly mam... a teraz atmosfere popsuje xD]

- Nie powiem kochanie... będziesz musiał zaryzykować - ucałował go mocno, robiąc mu kolejną malinkę na szyi. Za chwilę potężnie zaburczało mu w brzuchu i przypomniał sobie że jeszcze śniadania nie jadł. - Szybciej się podniecaj, bo musze coś zjeść - mruknął mając na myśli jego spermę.

Mara_Jade pisze...

[dorze xD ja pójdę spać już:)]

Tomo zsunął się z jego kolan, wyswobodził penisa mężczyzny i połknął go w całości. - Bardzo - odparł kiedy wysunął go z buzi by koniszukiem języka podrażnić główkę przyrodzenia mężczyzny. - Śniadanka nie jadłem - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

[czy ja ci odpisałem kociak? ]

Mara_Jade pisze...

[zajebie no normalnie zajebie, 10 [pikacla proba)

Tomo poruszał szybko głową, starając się dać mu jak najwięcej przyjemości. Raz po raz całował go mocno po głósce, rękę zaciskając na jego miejsce. cHCIA DOSTAĆ ŚNIADFANKO SZYBKO

Mara_Jade pisze...

Tomo oblizał łapczywie wargi i uśmiechnął się do niego lekko, doprowadzając go do porządku. Usiadł mu znów na kolanach muskając jego wargi swoimi.
- Mhm a teraz... prawdziwe jedzonko - stwierdził wstając i idąc do kuchni. Zrobił sobie pyszną jajecznicę na boczku ze szczypiorkiem.

«Najstarsze ‹Starsze   601 – 800 z 4999   Nowsze› Najnowsze»