piątek, 4 października 2013

Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać

 



 Imię:Takano
Nazwisko: Kyouhei
Wiek: 27 (4. 10)
Wzrost: 185cm
Waga: 75gk.
Zawód:cukiernik








Historia:
Przyszedł na świat w jeden z bardziej deszczowych dni jako dziecko z romansu pewnego szefa ogromnej korporacji i niewinnej mieszkanki Yukan. Oczywiście żona owego biznesmena nie mogła przejść obojętnie. Sprawa była prosta, problemu należało się pozbyć za wszelką cenę. Wynajęła płatnego zabójcę który zabił matkę wówczas 3 letniego chłopca. Kiedy biznesmen dowiedział się o śmierci ukochanej będąc pewnym że po prostu spadła z klifu przygarnął syna do siebie. I tak mały Takano dorastał w bogatym domu z 2 starszego rodzeństwa. Rozpieszczany przez ojca do granic możliwość był...dość kapryśny. Nie brakowało mu partnerek ani partnerów więc z nikim nie był dłużej niż miesiąc po prostu nie umiejąc się zakochać. W końcu kiedy miał skończone 19 lat ojciec zadał mu to trudne pytanie “Kim chcesz zostać?” Od zawsze było wiadome że Takano uwielbiał piec różnego rodzaju ciasta i ciasteczka, więc wybór był prostu. Chłopak zaczął studiować w Paryżu i szkolić się na cukiernika. Wrócił po 7 latach a po roku pracy w Tokioj jako jeden z najlepszych cukierników zdecydował się przenieść do rodzinnej miejscowości swojej matki. I tak już zamieszkuje, całkowicie sam, sporą willę na wzniesieniu. Zastanawia się nad założeniem cukierni. 

  




Charakter:
Od zawsze był typem playboya nie umiejącego wyrazić swoich uczuć. Zawsze musi dostać to czego chce. Zdeterminowany w dążeniu do celu. Co tu dużo mówić...pod grubą skorupą możesz znaleźć coś czego się nie spodziewałeś.







 
 



Wygląd:
Ciemne oczy, ciemne włosy, wysokie kości policzkowe. Słowem typowy japończyk o ładnej buzi. Mimo wątłego ciała dość silny, ojciec zapisał go na karate i aktualnie posiada czarny pas, a i szkolne bójki nie są mu obce. Nosi szkła kontaktowe od czasu do czasu z czystego lenistwa zastępując je okularami.





 
 
Ciekawostki:
-studiował w Paryżu więc zna francuski
-Pasja do pieczenia obudziła naturalny talent
-Nie pali papierosów za to uwielbia smakowe cygaretki
-Hobbistycznie rysuje, głównie ludzi
-W garażu ma motor i jaguara xf
-Z Tokio zabrał swoją ukochaną sunie Jolie





4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1001 – 1200 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Bo nie było ok i się bałem, martwiłem się - zatrząsł się w jego ramionach, pozwalając mu się jednak wprowadzić z powrotem do sali. Unikał wzroku Takano, kiedy brał łyk wody i siadał znów na swoim miejscu. - Po prostu... po pijaku zacżąłeś mówić po francusku... pomyślałem, że jak się obudzisz... też tak będzie.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie jest dobrze - wydusił z siebie Tomo, patrząc nieco bezradnie na Juna. Zacisnął pięści przenosząc wzrok na Takano i zatrząsł się mocno. - Martwiłem się o ciebie. Bałem się że mnie zostawisz, że się już nie obudzisz, albo mnie zapomnisz... bo przecież to moja wina że miałeś wypadek. Mogłem cię zatrzymać, albo nie kazać ci tak dużo kupować... no i jakbyś nie byłtak zakochany jechałbyś wolniej - rozpłakał się porządnie.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową podchodząc do niego i pozwalając mu się przytulić.
- Bałem się że mnie zostawisz... że zginiesz tak samo jk one - wyszeptał dając mu do zrozumienia że w końcu to znów był wypadek samochodowy i że chyba już nigdy do samochodu nie wejdzie.

Mara_Jade pisze...

[btw komentarz do Ryu doleciał do mnie...]

Tomo nic mu nie odpowiedział tylko pozwolił mu się tulić jeszcze długą chwilę, zanim nie puścił go w końcu.
- Ja... muszę zapalić - poinformował ich obu. - Wrócę za kwadrans - obiecał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo spalił trzy papierosy, po czym wrócił z powrotem do szpitala.
- Kochanie... nie wróciłem do picia podczas tego miesiąca... ale tylko dlatego że mogłem sobie zapalić - przyznał bo nie było czym się chwalić. - Jun uhm dziękuję - szepnął do przyjaciela. - Śpij już kochanie... przyjadę jutro.

Mara_Jade pisze...

- Przyjdę jutro, obiecuję - ucałował go mocno i pogłaskał go po włoskach. - Telefon masz tutaj - podał mu komórkę. - W razie czego dzwoń.

Mara_Jade pisze...

[i kolejny dzien jutro... paaadam!]

Mara_Jade pisze...

Tomo jak obiecał przyjechał do niego po południu dnia następnego. Tym razem zrobił to sam. Stwierdził że musi rozruszać swojego gruchota. Wszedł do sali z lekkim uśmiechem, a widząc że Takano już siedzi podszedł do niego i na samym wstępie ucałował go po francusku szepcząc mu zaraz do ucha że go kocha.
- Przywiozłem ci bułeczki z czekoladą. Lekarz powiedział, że jedną możesz zjeść - oświadczył z uśmiechem. - Mp3 i książkę - położył to wszystko na szafkę, a zapas bułeczek do środka szafki. - I pomarańcze od Ryu - mruknął. - Leży dwa piętra nad tobą jakby ci się nudziło możesz poodwiedzać.

Mara_Jade pisze...

- Mam mam - postawił gitarę obok łóżka. - To świetnie - ucałował go znowu. - Myszko a mogę pośpiewać za chwilę. Nie jadłem obiadu jeszcze. Poczęstuję się jedną bułeczką dobrze? - zapytał cicho.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj czuję się lepiej więc przyjechałem sam na motorze swoim - uśmiechnął się lekko. - Twoim też bym mógł ale jest cięższy niż mój i trochę się nim bałem. Swój znam jednak lepiej - dodał ze śmiechem. - Nie katowałem dziś o to Juna nie martw się.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, że z Junem ostatnio często przebywam. To mój przyjaciel i uhm potrzebowałem wsparcia - przyznał cicho. - Bardzo się o ciebie martwiłem - przytulił się do niego jedząc chwilę w ciszy bułeczkę.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię, więc już nigdy mi czegoś takiego nie rób. Następnym razem jak tak zrobisz zaszantażuję cię - puknął go palcem w czoło. - Nie będę jadł póki się nie obudzisz - pokazał mu język, choć wiedział że tego nie zrobi. Umarłby zanim Takano by się obudził.

Mara_Jade pisze...

- Przecież uważam kochanie - ucałował go lekko. - Już mi tego nie rób - dodał jeszcze kończąc swoją bułeczkę. - Dobra to pośpiewam ci ładnie,

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj jeszcze nie pośpiewamy bo masz się ładnie wykurować - ostrzegł go zaczynając sobie przygrywać jedną z nowych piosenek. Zaczął ją cicho śpiewać, patrząc na Takano z uśmiechem. Cieszył się, że mężczyzna wreszcie się obudził.

Mara_Jade pisze...

- Tych do filmu? Nic takiego... scenariusz - wzruszył ramionami. - Mam też kilka osobistych i jedną, której nigdy nie usłyszysz - dodał po chwili zagryzając lekko wargi. - Bo nie warto jej słuchać i już mnie o nią nie męcz.

Mara_Jade pisze...

[pada mi ładowarka do kompa ;(]

- Nie - padła odpowiedź. Tomo spojrzał na niego trochę chłodniej. - Niektóre piosenki są tylko dla mnie - wyjaśnił. - Nikt ich nie usłyszy - dodał, rozpoczynając drugą, tym razem bardziej osobistą. Trochę o samotności, strachu i pokusie ze strony używek.

Mara_Jade pisze...

- Stęskniłem się za twoimi wypiekami Taka-chan - wyszeptał Tomo. - Zamawiam sobie tort pralinkowy jak tylko wyjdziesz ze szpitala - dodał z lekkim uśmiechem. - I wiesz co jeszcze? - zapytał przytulając się do niego. - Twoją czekoladę z piankami, dobry film i wieczór z przytulaniem się. Tylko tyle. Żadnego seksu... tylko przytulić.

Mara_Jade pisze...

- Przyniosłem ci też pierniczka, bo nie miałes okazji ich posmakować. Twoja siostra stwierdziła, że są lepsze od twoich ale nie w tym rzecz. Chciałem żebyś sam ocenił - podał mu pierniczka i spojrzał na niego wyczekująco.

Mara_Jade pisze...

Tomo wyszczeszył się z radości całując go mocno w usta.
- Resztę zostawię tobie - obiecał z wielkim uśmiechem, mocno go do siebie tuląc. - Tęskniłem, Taka-chan... bardzo - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

- Twoi bracia mówili że chyba muszę cię mocno kochać, skoro jeszcze cię nie zostawiłem - dodał spokojnie, zaczynając grać kolejną piosenkę. Tym razem filmową, opowiadającą historię miłosną.

Mara_Jade pisze...

- Powiedziałem im, że za moją miłość płacisz mi w naturze i ciastkami. Stwierdzili że wtedy to ma sens i więcej mnie nie marudzili - odparł wesoło. - Oj tam oj tam... śpiewałem ci cały czas... większość tych piosenek powstała przy twoim łóżku - przyznał z uśmiechem. - Pytałem cię o zdanie, ale byłeś mało rozmowny

Mara_Jade pisze...

- Myślałem, że już ci udowodniłem że kocham ciebie a nie twoje pieniążki paskudo - trzepnął go po łebku, zaraz jednak uśmiechając się delikatnie. - Chodź - pomógł mu przejśc na wózek. - Pójdziemy na spacer.

Mara_Jade pisze...

- Ale teraz ja cię pcham i popcham cię aż do kawiarni którą tu otworzyli niedawno. Mają całkiem niezłą czekoladę... nie taką jak twoja oczywiście ale całkiem niezła - uśmiechnął się szeroko, prowadząc wózek. - Kupimy sobie po jednej.

Mara_Jade pisze...

[wrong person xD]

Mara_Jade pisze...

- No co ty... aż tyle nie schudłem. Te 45 kilo zachowałem - odparł ze śmiechem. - Kochanie wiem co ci wolno, a czego nie i zapewniam cię, że tyle ci wolno - poprowadził go do kawiarni otwartej na parterze szpitala.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze skarbie - przyniósł mu ciemną czekoladę z nutką mięty a sobie z pomarańczą. Do tego przyniósł mu ciasto z kremem waniliowym, dla siebie nie biorąc nic. - Mój żołądek mówi absolutne nie pokarmom dzisiaj.

Mara_Jade pisze...

- Ocenię jutro... przed chwilą jadłem Taka-chan - przypomniał mu, smakując jego czekolady. - O dobra - zgodził się z nim, podając mu swojej do posmakowania.

Mara_Jade pisze...

[dobranoc :*]

- Niedługo - spojrzał na zegarek. - Jeszcze z dwie godzinki, potem przyjedzie twój tata - uśmiechnął się lekko.; - Nie będziesz sam - poczochrał go po włosach. - Marudko moja.

Mara_Jade pisze...

- Mhm kotuś... - Tomo przysiadł się bliżej niego i ucałował go lekko. - Tak się nie stanie, a jeśli już to znajdę cię po tej drugiej stronie i nakopię ci na dupę, więc ani się waż zasypiać i już nie budzić - ucałował go w nosek. - A jutro... jutro zostanę na noc - obiecał mu przytulając go mocno. - Dziś nie mogę bo już obiecałem że przyjdę pomóc chórowi. Dzieciaki mają wystawić jakiś spektakl i potrzebują pomocy przy próbach.

Mara_Jade pisze...

- Eh o to się nie martw... mam przykazane jedzenie obiadków z Junem... jak się nie zjawiam na obiecaną godzinę to przychodzi i mnie maltretuje większą porcją - westchnął przeciągle. - Uhm przejął się za bardzo moim stanem - wywrócił oczyma. - Pozwolą, pozwolą - uśmiechnął się szerzej.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... nie Ren - odparł cicho. - Ale nie przejmuj się teraz tym. Ren dość już zrobił - pogłaskał go po policzku. - Rozmawiałem o tym z mamą - wyjaśnił widząc wzrok Takano. - Nie była szczególnie szczęśliwa... ale mi pozwoliła.

Mara_Jade pisze...

- Moja mama... - Tomo odwrócił wzrok żałując że poruszył ten temat. Podrapał się po głowie. - Możemy o niej dzisiaj nie rozmawiać? - zapytał go cicho. - To trudne dla mnie - wymamrotał. - Ona po prostu za mną nie przepada - skrócił opowieść do jednego zdania.

Mara_Jade pisze...

[not here :P again xD btw lubisz mnie strasznie chyba :P]

Mara_Jade pisze...

- Ale nie złość się na mnie - poprosił go pchając go z powrotem. W połowie jednak odpuścił i przeprosił go siadając na krzesło stojące przy ścianie. - Trochę zakręciło mi się w głowie - przyznał bez bicia. - Kotuś? Nie złościsz się prawda? - upewnił się.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - zawstydził się trochę, ale wszedł mu na kolana delikatnie się do niego przy tulając. Przymknął oczy i uśmiechnął się lekko. - Kocham cię Taka-chan. Bardzo bardzo bardzo mocno - ucałował go w brodę.

Mara_Jade pisze...

- Przecież jem - wymamrotał nadal sie do niego przytulając. - Jun mnie strasznie pilnuje ostatnio... od kiedy mu zwymiotowałem krwią bo nie jadłem parę dni - wymamrotał ciszej. - Ale już tego nie robię. Wtedy jakoś byłem zbyt zajęty by jeść - wyjaśnił. - Teraz mam przy sobie jakąś bułkę zawsze - wyjaśnił. - Poza tym i tak jestem dla ciebie za ciężki jeszcze - zauważył jak mu się ręce trzęsą.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową już nie chcąc dłużej się przekomarzać.
- Staram się - odparł tylko, kiedy Takano wjechał do swojej sali. Uśmiechnął się na widok jego taty. - Dzień dobry - przywitał się z nim.

Mara_Jade pisze...

- Już mi lepiej, już przechodzi - Tomo uśmiechnął się do niego, ale wszedł na łóżko, kładąc się obok. Przymknął oczy koncentrując się na tym by wydobrzeć.
- Lepiej żebyś do siebie doszedł - poradził mu ojciec Takano, głaszcząc go po głowie. Zaraz jednak spojrzał na Takano. - Będziemy musieli porozmawiać...

Mara_Jade pisze...

Tomo już ich nie słuchał. W ramionach Takano czuł się tak bezpieczny, że aż przysnął z lekkim uśmiechem na ustach. Ojciec chłopaka odczekał jeszcze chwilkę i upewniwszy się, że Tomo śpi porządnie uśmiechnął się do syna lekko.
- To nic złego - zapewnil go. - Trochę się martwię o twojego chłopaka - dodał po chwili. - Jego dziadek mi wyznał, że Tomo niewiele śpi, a jak już śpi to ciągle się budzi z krzykiem. No i raz chciałem go zawieźć do ciebie ale Tomo wpadł w panikę jak tylko odpaliłem silnik. Uspokajaliśmy go dobre 3 godziny. Więcej tego tematu nie poruszaliśmy, ale... może przydałby mu się psycholog, nie sądzisz?

Mara_Jade pisze...

- Nie chodziło mi o zmuszanie synu. Uznałem tylko, że powinieneś to wiedzieć. Ty masz prawo z nim o tym rozmawiać, mnie może potraktować jako atak na siebie. Jeszcze dobrze się nie znamy. Ach... i twoja macocha przyjeżdża - dodał jakby od niechcenia.

Mara_Jade pisze...

- Zamieszka w hotelu, o to się nie martw. Przyjeżdża bo się o ciebie martwi kochanie - pogłaskał go po głowie, a Tomo tym czasem wtulił się w niego mocniej mamrocząc jak bardzo go kocha.

Mara_Jade pisze...

- Martwiła się tylko ci tego nie okazywała - odparł spokojnie. - Wiem, że jej nie lubisz i nie katuję cię nią, ale nie mogę jej zabronić przyjazdu jeśli się o ciebie martwi - dodał zaraz. - Lepiej mi powiedz jak się czujesz? Wysypiasz się?

Mara_Jade pisze...

- Nic mu nie nagada, nie będzie rozwalała ci związku. Przyjeżdża tez do swojej kumpeli - wyjaśnił spokojnie. - Potem bedzie pewnie chciała mnie z tą kumpelą zapoznać - westchnął przeciągle. Tomo przetarł oczy i ziewnął nieco spoglądając na zegarek.
- Spóźnię sie jak już nie wyjadę - jęknął siadając i szybko całując Takano w usta. - Jutro będę - rzucił jeszcze wybiegając z sali i lawirując między pacjentami oraz pielęgniarkami zbiegł po schodach na dół.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie... w tym problem... nazywa sie Kurosagi - wyjaśnił z lekkim westchnieniem. - Jest dyrektorką tego szpitala - skrzywił się lekko. - Nie miałem jeszcze przyjemności jej widzieć.Zaprosiła nas na obiad... za dwa dni.

Mara_Jade pisze...

[ale nie martw się xD nic Tomo nie zrobię jeszcze :P przecież najpierw kurujemy Takano xD nie mogę ich obu do szpitala wrzucić :P]

- Tak, mnie i moją żonę. Będzie też jej brat i być może... jej syn - mruknął spokojnie. - Nie wiem co ta kobieta planuje - dodał po chwili milczenia.

Mara_Jade pisze...

[pewnie, że dobry xD pałam dobrocią :P]

- Może powinien wiedzieć o swoim prawdziwym tacie, nie sądzisz? - zapytał spokojnie. - Nie będzie tak źle. Przecież Tomo to silny chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Ma ciebie synu i ma mnie. W razie potrzeby przywiozę go od razu do ciebie - obiecał mu spokojnie. - Spokojnie, nie będzie tak źle. Zobaczysz.

[kilka ich tam jest xD damy radę udupimy ich troszeczkę, ale nie wiem czy teraz :P ]

Mara_Jade pisze...

[ Ale Ryu to nie moja sprawka przecież :P poza tym ja tu nic nie knuje jeszcze. straszymy tylko Takano xD]

- Pani Kurosagi mieszka tutaj w Yukan. Mogę go do ciebie przyprowadzić - przypomniał mu spokojnie. - Poza tym z tego co wiem Tomo może przyjść z osobą towarzyszącą. Więc pewnie kogoś ze sobą weźmie o ile w ogóle przyjdzie.

Mara_Jade pisze...

[oj tam oj tam xD ciesz się, że go do szpitala nie wrzucam]

- Teraz wiesz co się szykuje, więc możesz go powstrzymać, albo chociaż przygotować - zauważył spokojnie. - A teraz idź prześpij się synu. Odpoczywaj.

Mara_Jade pisze...

- Nie dopuszczę - obiecał mu, głaszcząc go chwilę po chłodnym policzku. Ucałował go w czoło i posiedział przy nim jeszcze trochę zanim odszedł.
***
Tomo przyjechał do Takano po południu i od razu przebrał się w wygodny dres wchodząc mężczyźnie do łóżka. Przykrył się mocno przytulając się do niego. - Dzisiaj leżymy i się mozno tulimy,.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie... przepraszam za wczoraj. Tak mi się ciepło i przytulnie zrobiło z tobą, że oczy same się zamknęły - przeprosił go za swoją niesubordynację. - Pewnie, że pomogę ładnie - uśmiechnął się delikatnie. - No i pomogę ci zejść na kolację i odwiedzę też Ryu - dodał z lekkim uśmiechem. - Jeśli nie masz nic przeciwko... - mruknął. - Uhm mam troche problemów ze snem... ale to nic...

Mara_Jade pisze...

- Przywiozłem ci dzisiaj naleśniki, poproszę kucharki żeby ci odgrzały i sobie zjesz coś dobrego. Pasuje? - zaproponował przytulając sie do neigo mocno. - Jednego sobie zjem - obiecał mu mocniej się tuląc. Uhm chciałbym z nim trochę sam porozmawiać - przyznał szczerze. - Ale potem możesz wpaść, będziemy śpiewac maluchom - usmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też kocham - chłopak nie protestował. Tak było mu bardzo wygodnie. Wtulił się tylko mocniej głaszcząc go po torsie. - Przywiozłem też gitarę, bo będę śpiewał dzieciakom wieczorem. Przyjdziesz posłuchać? Takie piosenki dla dzieic, żeby mogły pośpiewać razem. Przyjdziesz też pośpiewać?

Mara_Jade pisze...

- Pośpiewam - obiecał z uśmiechem, po czym powoli skinął głową. - Taka była umowa... śpię u ciebie, a potem mam się pojawić na obiedzie - wzruszył ramionami. - Niewielka cena... i Jun uparł się że idzie ze mną... - wywrócił oczyma. - Nic nie mogłem powiedzieć... uznał że i tak jedzie odwiedzić Ryu to potem może iść ze mną na darmową wyżerkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie musisz mu się odwdzięczać. On jest mi jak brat. Przecież to jasne że mi pomoże - uśmiechnął się lekko. - Poza tym... on ma czasem tortowe zachcianki - przyznał śmiejąc się lekko. - Ano ne... nie wiem czy przyjdę - przyznał cicho. - Nie przyjechałem motorem. Jun mnie przywiózł jadąc do Ryu i chciałem się jutro z nim zabrać...

Mara_Jade pisze...

- Zadzwonię na pewno - obiecał mu przytulając się tylko i oddychając mocno. - Uhm... nie da się go naprawić - wymamrotał. - Pytaliśmy w trzech miejscach... za bardzo go skasowałeś - dodał cicho. - Jest chłodno...ale... Taka-chan jest gorzej - wyszeptał. - Wystarczy że siądę w samochodzie i już panikuje. Zwymiotowałem w samochodzie twojego taty... ale nie był zły. Chyba się przestraszył...

Mara_Jade pisze...

- Przytulał mnie - zawstydził się nieco. Niewiele pamiętał z tego uspokajania go. Był w swoim świecie. Nie mógł złapać oddechu, płakał i trząsł się strasznie. Pamiętał że było mu zimno i chyba krzyczał. Potrząsnął głową. - Nie chcę iść do psychologa... nie chcę - spojrzał na Takano. - Nie chcę jeszcze - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ja na razie nie wejde do samochodu - przeprosił go. Strasznie się bał, a fakt że kolejna ukochana przez niego osoba miałą wypadek w samochodzie wcale nie ułatwiał mu zadania. - Nie śmiali się... mało tego musieli szuakać po słownikach wyrażeń których chciałem się nauczyć - zaśmiał się nieco.

Mara_Jade pisze...

- O wyrażenia związane z bdsm - odparł po francusku. - Z ostrym seksem bez trzymanki - dodał cały czas opowiadając mu francuskim. - I o rzeczy codziennego użytku jak kondomy, wibratory i inne seksualne zabawki.

Mara_Jade pisze...

- Tak ale też o tym co się dzieje z tobą po pijaku... a dzieje się po francusku - wyjaśnił z lekkim uśmiechem. - I dzieje się dużo, chcesz seksu... pomyślałem, że mógłbym to wykorzystać - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Taaa... Kocham cię po francusku sprawiło że praktycznie się na mnie rzuciłeś i chciałeś mi dogadzać gadając po francusku. Przeszedłem z tobą na angielski... ale miałeś go łamanego i się popłakałeś - westchnął przeciągle. - Teraz nie będzie problemu.

Mara_Jade pisze...

- No zobaczymy kochanie, zobaczymy - ucałował go w brodę. - Może postanowię cię ukarać seksem - zaśmiał się lekko przymykając oczy. - Mogę się zdrzemnąć?

Mara_Jade pisze...

- Za głupotę - ucałował go w pierś już więcej nie mówiąc. Rozluźnił się trochę zasypiając w jego ramionach.

Mara_Jade pisze...

Tomo wybitnie nie chciał się wybudzić. Trzepnął go po rękach mamrocząc coś pod nosem, jakby zabijał natrętną muchę, ale w końcu z cichym westchnieniem otworzył oczy i ziewnął przeciągając się lekko.
- Aleś ty niecierpliwy - wymamrotał siadając i przecierając oczy. - No chodź marudo.

Mara_Jade pisze...

- Ale jednym się podzielisz, prawda? - przykrył go mocno kocem i podał mu pojemnik z naleśnikami, po czym zaczął go pchać w stronę stołówki. Pogłaskał go po włosach z lekkim uśmiechem i przywitał się jeszcze z Ryu, który też zjechał na dół. - Podzielimy się też z Ryu - stwierdził w końcu. Zrobił sporo naleśników uznając że starczy dla wszystkich.

Mara_Jade pisze...

- Jak byłem w gimnazjum i liceum to przyjeżdżałem po szkole do mamy - odparł zgodnie z prawdą, prosząc kucharki o odgrzanie naleśników i kiedy je już dostali podał Ryu kilka by się podzielił z kumplami, a sam zaprowadził Takano do wolnego stolika i usiadł razem z nim. - Pomagałem dzieciom i starszym ludziom. Taki wolontariat - wzruszył lekko ramionami. - Mama nauczyła mnie jak robić zastrzyki, gdzie wyczuwać puls, zrobiłem kurs pierwszej pomocy i przez pewien czas byłem ratownikiem... jeździłem na miejsce wypadku z całą drużyną taką - ponownie wzruszył ramionami. - No i mieliśmy naukę jazdy na wózku by zobaczyć jak to jest być niepełnosprawnym. Chcieli nam pokazać jak to ciężko, byśmy zrozumieli przez co ci ludzie przechodzą - wziął sobie naleśnika i nałożył na talerz, krojąc go zaraz. - Takie tam nie ważne sprawy.

Mara_Jade pisze...

- Czego się uczysz? - zdziwił się trochę Tomo, przynosząc mu herbatkę i jedząc dalej swojego naleśnika. - Przecież niczego specjalnego cię nie ucze - zauważył spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ja ci tylko nie pozwalam wydawać na mnie niespotykane ilości pieniędzy - wywrócił oczyma ze śmiechem, po czym ucałował go w policzek. - Ja nie miałem aż tak źle w życiu kochanie - uśmiechnął się do niego. - Całkiem nieźle mi się żyło - krzyknął nieco, kiedy jakiś pacjent przewrócił się obok nich i wylał na niego wrzątek. Skrzywił się lekko zaraz odsuwając od siebie ból poparzonej ręki, by pomóc nieszczęśnikowi wstać.
- Bardzo pana przepraszam - starszy mężczyzna z trudem trzymał się na nogach, więc Tomo doprowadził go do stolika mówiąc mu z uśmiechem że nic takiego się nie stało.
- Kotek skoczę po wózek dla niego - dodał jeszcze tylko do Takano i poszedł zorganizować wózek dla mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił kwadrans później z wózkiem dla mężczyzny i chłodnym opatrunkiem na dłoni. Wyjaśnił po krótce mężczyźnie jak obsługiwać się wózkiem i pomógł mu na nim usiąść.
- W razie potrzeby proszę zawołać, to pomogę - zaoferował swoją pomoc. Mężczyzna skinął głową uśmiechając się do niego lekko, więc Tomo wrócił na swoje miejsce. - Sensei... ja chyba jestem nie dobrym uczniem - mruknął z lekkim uśmiechem. - Same pały dostaję z frncuskiego. Może powinieneś coś z tym zrobić, co? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - uśmiechnął się szeroko. - Myślę też, że szczególnego przeszkolenia potrzebuje u mnie pocałunek francuski - wyjaśnił z delikatnym uśmiechem. - Sądzę, że w tym mam tyły niestety...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął mu do uszka lawirując zręcznie między lekarzami i przemieszczającymi się ludźmi po korytarzach. Gdy tylko dotarli do sali Takano, usiadł mu na kolanach łapiąc jego twarz w obie dłonie i całując go mocno i namiętnie.

Mara_Jade pisze...

nie wiem czy ci odpisalem odpisywalem ale nie wiem...

Mara_Jade pisze...

- Jak mi idzie sensei? - zapytał go z figlarnym uśmieszkiem, czując wybrzuszenie w jego spodniach pidżamowych. Zaczął go dalej całować, schodząc teraz ustami na jego szyję i wracając powoli do warg.

Mara_Jade pisze...

- Mhm zero z tobą zabawy. Poudawać nie można - wywrócił oczyma pomagając mu wejść na łóżko i wchodząc wraz z nim. Okrył ich obu kołdrą, samemu jednak zniżając się do poziomu spodni mężczyzny. Wyciągnął zza nich jego przyrodzenie i wziął je do ust, powoli je pieszcząc językiem. W tym samym czasie do sali wszedł lekarz. Jednak Tomo jakby tego nie zauważył dalej swobodnie pracując językiem nad przyrodzeniem mężczyzny. Był pod kołdrą niewidoczny, a Takano musiał wykazać się grą aktorską. O dziwo jego przyrodzenie szybciej stanęło.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyspieszył trochę ruchy by dać mu jak największą przyjemność. Chichotał w duchu wiedząc że mu się potem oberwie od Takano ale to nie miało znaczenia. Uznał to za całkiem niezły żart.

Mara_Jade pisze...

- Więc lepiej dojdź zanim przyjdzie pielęgniarka - zaśmiał się cicho Tomo przyspieszając jeszcze bardziej. Poruszał głową szybciej i szybciej by przynieść Takano przyjemność.

(idę sobie na troszkę)

Mara_Jade pisze...

- Mhm jesteś pyszny - wysunął się spod kołdry i ucałował go lekko w usta. - Kocham cię - dodał ze śmiechem. - Jak wydobrzejesz dasz mi popalić, ale póki co ja rządzę w łóżku - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Uznałem że miesiąc abstynencji to dla ciebie trochę za dużo. Niestety jeszcze nie stoisz i nie możesz sobie ulżyć na swój sposób... więc ci tylko pomogłem. Z niecierpliwością czekam na karę - roześmiał się serdecznie muskając ustami jego nosek. - Dobra bobrze, teraz pójdę pośpiewać dzieciom. Idziesz ze mną, co nie?

Mara_Jade pisze...

- Powiem szczerze, że przez ten miesiąc nie miałem na to najmniejszej ochoty - wymamrotał zgodnie z prawdą, pomagając mu wsiąść na wózek i podając mu gitarę. - Upuść ją a spuszczam cię ze schodów - ostrzegł tylko prowadząc go na piętro dzieciaczków.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - ucałował czubek jego głowy wjeżdżając do sali dzieci, biorąc gitarę i siadając na jednym z łóżek. - To co dzisiaj śpiewamy? - zapytał z uśmiechem, a maluchy zasypały go propozycjami. Zaczął śpiewać wraz z nimi.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - uśmiechnął się do niego lekko. - Kotek ta gitara to mój skarb. Dostałem ją od taty na 18 urodziny. Nie zamierzam jej nikomu wydawać... ma najlepsze brzmienie ze wszystkich jakie miałem... - wyjaśnił odstawiając gitarę i biorąc ze sobą rzeczy do mycia. - No dobrze mój mały marudko - wjechał z nim do prysznica, zasłaniając zasłonkę. Rozebrał go i samego siebie, puszczając ciepłą wodę, tak by nie zamoczyła gipsu Takano i klęknął przed nim z lubieżnym uśmiechem. - Kochanie... tylko się nie zezłość - szybko postawił mu jego przyrodzenie, zaraz na nim siadając i zaczynając go ujeżdżać.

Mara_Jade pisze...

[głupi komp... znów nie wgrał komentarza :/]

Tomo uśmiechnął się do niego delikatnie dysząc ciężko. Zaczął go namiętnie całować, poruszając się na nim jeszcze szybciej.
- Jest jakiekolwiek miejsce w którym nie chciałbyś uprawiać ze mną seksu, kotuś? - zapytał go z delikatnym uśmiechem, zjeżdżając językiem na jego klatkę piersiową i muskając jego sutek językiem.

Mara_Jade pisze...

Zacisnął zęby by nie jęknąc, ale zaraz uśmiechnął się do niego lekko, szybko dochodząc. Poruszył sie jeszcze parę razy pozwalając i Takano szczytować, po czym zszedł z niego i ucałował go mocno.
- Niegrzeczny chłopiec jeszcze sobie trochę przeskrobie zanim będziesz w pełni sił - pokazał mu język, zaczynając go myć.

Mara_Jade pisze...

Szybko się umył i przebrał w dres, po czym pomógł ubrać się Takano.
- Kochanie a jak już ci pośpiewam to ładnie pójdziesz spać - ostrzegł go prowadząc go do jego sali.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze - chłopak chwilę się zastanowił, bo czym zaczął grać mu jedną ze starych swoich utworów. Kołysankę w sumie, która mówiła tylko by się niczego nie bać, bo nie było się samemu. Jego siostrom zawsze dodawała odwagi kiedy bały się zasnąć, więc uznał że będzie odpowiednia i w tym wypadku.

Mara_Jade pisze...

- Wiem wiem, moja kruszyno - dźgnął go w bok, zaraz się do niego przytulając. - Dobranoc kochanie - ucałował go jeszcze na dobranoc i zasnął.

Mara_Jade pisze...

- Niestety skarbie, nie żyjesz - wyszeptał Tomo, nawet nie otwierając oczu. - Jesteś w niebie, a ja moge spełnić 3 twoje życzenia...

Mara_Jade pisze...

- No dobra jesteś w piekle... - wywrócił oczyma. - To najlepsze miejsce do uprawiania seksu - ucałował go w usta. - O nie kochanie, duszenie się to moja specjalność. Mistrza nie pokonasz - obiecał mu, masując jego serduszko, żeby go troszkę uspokoić. - Nic ci nie jest, widzisz? Nie jesteś sam.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno lepiej? - upewnił się masując jego serduszko jeszcze trochę. - Nic się nie bój. Ja cię obronię. Poza tym jak znowu zaśniesz i się nie będziesz chciał obudzić to cię tam dopadnę, pamiętaj - uśmiechnął sie do niego lekko.

Mara_Jade pisze...

- Co mi przypomina że miałem ci zadać krępujące pytanie - pstryknął palcami Tomo nachylając się nad nim i jeszcze raz muskając jego usta. - Co myślisz o sobie w pozycji uke? Wiesz... podczas seksu...

Mara_Jade pisze...

- Nawet raz? Ze mną? - zapytał cicho muskając oddechem jego ucho i przytulając się do niego mocno. - Raz? - zaproponował znowu, ale potem postanowił nie naciskać. - No nic. Dobrze - ucałował go w usta.

Mara_Jade pisze...

- Eh a tak tylko... bo chciałbym kiedyś zobaczyć jak to jest być na górze. To wszystko. Czysta ciekawość - wzruszył ramionami. - No i sprawdzenie, czy też potrafię i czy to też sprawiłoby ci przyjemność - dodał po chwili. - Nie przejmuj się.

Mara_Jade pisze...

- Kotek, ale ja wiem w czym jestem dobry, więc to mnie nie interesuje - wyjaśnił spokojnie. - Śpij już - ucałował go jeszcze wstając z łóżka i przeciągając się lekko. Podszedł do okna, by je otworzyć. Usiadł na parapecie zapalając papierosa.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się - wywrócił oczyma, wyrzucając niedopałek przez okno. Zamknął je. - Pójde jeszcze zapalić na dach, zimno ci nie będzie - rzucił spokojnie. - Ograniczam, dziś wypaliłem tylko 6.

Mara_Jade pisze...

- Wrócę, wrócę, a ty śpij - westchnął Tomo idąc spokojnie na dach. Poczochrał się po włosach wzdychając ciężko. Usiadł na balustradce patrząc w dół i balansując trochę na niej by poczuć trochę adrenaliny. Zapalił papierosa odchylając się do tyłu.

Mara_Jade pisze...

Tomo miał zamiar już wracać. Wyrzucił papierosa i zeskoczył z balustradki, wpadając na swoją mamę.
- Jak chciałeś się zabić to trzeba było skoczyć, w innym wypadku nigdy więcej tego nie rób - rzuciła dość chłodno, ciesząc się że w ciemności nie widać jej zwroku, w którym na pewno wkradła się nutka troski.
- Wybacz że cię zawiodłem. Może następnym razem skoczę - obiecał jej tylko wymijając ją i oddalając się szybkim krokiem. Wszedł do sali Takano.
- Śpij już - fuknął na niego siadając w kącie. - Nic nie mów - poprosił tylko nieco łagodniej.

Mara_Jade pisze...

- Proszę daj mi spokój - poprosił go nie chcąc na nim wyładowywać swojej złości. Musiał to sam przegryźć. Nie chciał w tej chwili rozmawiać. Czuł że rozmowa zaczęłaby się krzykiem a potem zrobiłoby się tylko gorzej.

Mara_Jade pisze...

Tomo przesiadł się na wózek Takano przez chwilę się nim bawiąc i generalnie jeżdżąc w koło po pokoju. Poczuł łzy na policzkach i zaraz otarł je rękawem. W końcu podjechał do łóżka złapał dłoń Takano i przytulił do niej policzek. Zasnął na wózku, zgięty w pół z głową na łóżku mężczyzny i jego dłonią przy policzku.

Mara_Jade pisze...

[o... uczy się xD]

Matka Tomo weszła do ich sali nad ranem. Odunęła wózek od łóżka i odgarnęła synowi włosy uśmiechając się lekko. Pogłaskała go po policzku, po czym odsunęła się jak oparzona widząc na sobie wzrok Takano.
- Chciałam zobaczyć jak się pan miewa - odchrząknęła biorąc jego kartę w dłonie. - Zmierzymy temperaturkę - stwierdziła.

Mara_Jade pisze...

- Zastępuję twojego lekarza prowadzącego - odparła rzeczowym tonem. - Córeczka mu się rodzi, nie może teraz przy tobie być. Musisz zrozumieć, sprawy rodzinne stawia na pierwszym miejscu - wyjaśniła zajmując się badaniami i nie odpowiadając na żadne z jego pytań. Tomo ziewnął przeciągle siadając. - Młody człowieku nie powinieneś wpychać się do łóżka chorego - oznajmiła chłodno.
- Yhm, już z niego znikam - odparł Tomo nieco zaspany jeszcze nie do końca wszystko rejestrując. Ucałował Takano w policzek przesiadając się na krzesło obok.

Mara_Jade pisze...

- Proszę mi teraz nie przeszkadzać - spiorunowała wzrokiem Tomo. Chłopak skinął głową, po czym uśmiechnął się do Takano.
- Odwiedzę Ryu. Wrócę po twoich badaniach, okularniku - posłał mu buziaka w powietrzu znikając z sali.

Mara_Jade pisze...

- Tak było konieczne. Rozpraszał mnie i ciebie również. Twoje małe co nieco doskonale daje o sobie znać - spojrzała na jego spodnie, po czym spojrzała mu prosto w oczy przykładając mu strzykawkę do gardła. - Spróbuj go tylko skrzywdzić - zagroziła mu chłodno, po czym uśmiechnęła się lekko. - Widać u pana znaczną poprawę, myślę że za tydzien stanie pan o kulach. Życze miłego dnia - pożegnała się z nim.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił kilkanaście minut po jej wyjściu z tacą ze śniadaniem.
- Okularniku mój śniadanie podano do stołu. Ja już jadłem - uśmiechnął się do niego lekko, siadając na jego wózku i trochę się nim bawiąc.

Mara_Jade pisze...

- Moja mama uważa mnie za mordercę jej dwóch córek, z czym mogę się zgodzić. Nie pozwala mi odwiedzać ich grobów. Jak ostatnio byłem zostałem oskarżony o fałszywe łzy - zaczął wyliczać nie patrząc na niego, tylko połykając łzy. - I chciała mnie wypisać z rodziny. Przeprowadziła się z Yukan żeby ze mną nie mieszkać i nie jest szczególnie zadowolona kiedy odwiedzam szpital. A raz wypisała mnie za szybko i zamiast 30 minut jechaliśmy z Junem do domu 3 godziny, bo spadałem z motoru. Za słaby byłem - zakońzył dygocząc nieco. - Więc nie wierzę w coś takiego Taka-chan...

Mara_Jade pisze...

[robię podłoże pod masakrę xDDD]

Tomo skinął głową ocierając łzy rękawem i częstując się trochę ryżem od Takano.
- Za godzinkę będę się zbierał. Muszę jeszcze skoczyć na policję. Mówiłem ci że im pomagam... mają nowe ciało - wyjaśnił spokojnie całując go mocno w usta.

Mara_Jade pisze...

[are you crazy?! dziadzia przeżywa ! Tomo będzie w stanie ciężkim, matka się zrehabilituje a wujka wezmą do więzienia :D btw a Tomo z tego wyjdzie, do not worry]

- Zadzwonię i czekoladki ci kupię - obiecał. - No chyba że będę w stanie ci je upiec to upiekę - obiecał z lekkim uśmiechem, przytulając się do niego troszeczkę.

Mara_Jade pisze...

- Na walentynki sam ci zrobię czekoladki - odparł muskając jego wargi delikatnie i przytulając się mocniej. - Takie niespodziankowe... najwyżej będą to pralinki - zaśmiał się bo ostatnio tego właśnie uczył go Takano z czekoladowych przetworów.

[oj tam bo psioczyłaś...]

Mara_Jade pisze...

- No bo tak z niespodzianką - ucałował go w policzek. - Ano... poprosiłem twoją siostrę by dodała dodatkowy pokój do projektu... tak w moim mieszkanku - rzucił spokojnie. - Chciałbym tam zrobić małe studio nagrań...

Mara_Jade pisze...

- Też jest już naniesiony na plany - odparł z lekkim uśmiechem. Pokażę ci jutro. Przywiozę je ze sobą, dobrze? - zaproponował. - Pewnie że mi pomożesz... ze wszystkim! - ucałował go w nosek. - I będziesz z nagraniami tez pomagał... prawda?

Mara_Jade pisze...

- Uhm tak trochę... ale się nie złościsz prawda? - upewnił się bo przecież mógł jeszcze wszystko odwołać. - Że Yuya będzie ze mną mieszkał, prawda? - zapytał jeszcze raz. - Pewnie że pokazę.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się - ucałował go w usta wstając z łóżka i przebierając się w czyste ciuchy. Przeciągnął się lekko. - Umyję zęby i lecę - oznajmił mu.

Mara_Jade pisze...

- Przyniosę ci moje porno - obiecał puszczając mu oczko. Skinął głową odpowiadając na pytanie o policji. - Ja ciebie też kocham. Zadzwonię - obiecał.

Mara_Jade pisze...

Jun przyprowadził do Takano Tomo godzinę po czasie odwiedzin. Chłopak od razu poszedł do jego łóżka, przytulić się do niego. Przełykał jeszcze gorzkie łzy.
- Za godzinę go odbiorę - oświadczył Jun, chcąc jeszcze zobaczyć się z Ryu.

Mara_Jade pisze...

- Nic... tylko twoja macocha bardzo mnie nie lubi - wyjaśnił szeptem, wtulając się w niego mocno ale już starając się nie płakać. - Pokazała zdjęcia z mojego wypadku i ciągle mówiła że jestem mordercą i Taka-chan to bolało....i nawet miała video... nie wiem skąd ale miała... - zadygotał w jego ramionach czując kolejne łzy.

Mara_Jade pisze...

- I mama... wyrzuciła nas z domu. Powiedziała że 'miło było ale na nas czas' - wymamrotał wtulając się w niego mocniej. - Gome.,.. już za chwilę mi przejdzie.

Mara_Jade pisze...

- Juna i mnie - wyjaśnił przytulając się z całych sił. - Jun... Jun powiedział że idziemy tutaj bo źle się czuję.

Mara_Jade pisze...

- Nie krzycz na swojego tatę. On był w porządku - chłopak wtulił głowę w jego pierś. - Taka-chan... kocham cię... kochasz mnie mimo wszystko, prawda? - zapytał go cicho.

Mara_Jade pisze...

Tomo już się nie odezwał. Zamknął oczy oddychając głęboko i dopiero kiedy Jun po niego przyszedł odsunął się od Takano. Ucałował go jeszcze na dobranoc wychodząc.

Mara_Jade pisze...

- Wziął urlop do końca tygodnia. Chce się zając swoją nowo narodzoną córeczką - odparła z lekkim uśmiechem, badając go swobodnie. - Jak się dzisiaj czujemy?

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, może chciałbyś spróbować dzisiaj wstać i utrzymać się na kulach? - zaproponowała spokojnie, po czym spojrzała na niego uważnej i powoli skinęła głową. - Nie oczekuj że odpowiem na twoje pytania.

Mara_Jade pisze...

- Gdybym pozwoliła mu zostać dłużej, twoja matka pastwiłaby się nad nim dłużej. Wolałam wyrzucić go z mieszkania niż martwić się potem o jego stan - mruknęła pomagając mu stanąć na nogach i podając mu kule.

Mara_Jade pisze...

- To jakie mam z Tomohisa stosunki to moja sprawa - wyjaśniła chłodniej pomagając mu znów usiąść na łóżku. - Odpuścimy sobie jeszcze kule - zdecydowała, odkładając je na bok. - Jeszcze dwa trzy dni i znów spróbujemy.

Mara_Jade pisze...

- Przez Tomohisę zginęły dwie moje córki - odparła patrząc mu prosto w oczy. - Nie zamierzam udawać, że wszystko gra - oznajmiła chłodno. - I nie zamierzam zmieniać do niego mojego stosunku. Powtórzę się jeszcze raz. To nie twoja sprawa. Zostaw to w spokoju.

Mara_Jade pisze...

- Tomohisa jest moim synem. Wychowałam go - zauważyła chłodno. Nie lubiła jak ktoś jej mówił że nie ma racji. - Jego matka tylko go urodziła, nie miała wkładu w jego wychowanie. Tomo-chan jest moim synem od 2 miesiąca swojego życia - mruknęła. - I nie zamierzam mówić mu prawdy - dodała. - Wiem, że ma lęki. Mój brat czasem zmusza go do jazdy z nim, a potem zdaje mi relacje - zacisnęła nieco pięści. - Nie mniej jednak postąpił jak nieodpowiedzialny małolata i przepłacił to dwoma życiami. Nie oczekuj ode mnie że coś zmienię w swojej relacji z nim.

Mara_Jade pisze...

- Masz tę samą grupę krwi co Tomohisa, masz moje błogosławieństwo - mruknęła spokojnie. - Słuchaj, to jest moja sprawa czy go stracę czy nie, a teraz wybacz, mam też innych pacjentów.

Mara_Jade pisze...

Tomo wpadł na niego na parterze przewracając się przy tym.
- Ała... - jęknął siadając i wchodząc mu na kolana. - Postanowiłem dzisiaj wpaść szybciej. Jak się czuje mój zboczuszek?

Mara_Jade pisze...

- Ale ja już jadłem i przywiozłem ci czekoladki - podał mu paczuszkę z własnoręcznie zrobionymi czekoladkami. - Twoja siostra każe ci już wracać, bo Jolie na nią warczy jak wchodzi do kuchni... w sumie warczy na każdergo tylko nie na mnie - zszedł mu z kolan by poprowadzić go na śniadanie.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie ale ja kocham każdą twoją bliznę z osobna i wszystkie razem - oznajmił mu z uśmiechem. - Jesteś moim skarbem. Bez tych blizn nie byłbyś sobą - usiadł mu na kolanach, kiedy już dotarli do stołówki.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - chłopak niechętnie zszedł z jego kolan i usiadł obok obserwując go z delikatnym uśmiechem błąkającym mu po twarzy. - Przywiozłem ci trochę moich pornoli. Najciekawsze tytuły - oznajmił ze śmiechem. - No i trochę kryminałów.

Mara_Jade pisze...

- Ale każdy jest w okładce niezobowiązującej. Wiesz... na studiach były naloty - wywrócił oczyma ziewając nieco i przecierając zmęczone oczy rekoma. - Po prostu postanowiłem zapewnić ci tgrochę rozrywki.

Mara_Jade pisze...

- Wytrzymasz jeszcze trochę - pogłaskał go po policzku, chwilę później widząc macochę Takano w stołówce. Kobieta podeszła do nich żwawym krokiem i usiadła obok.
- Jak ty mogłeś się tak urządzić, synku? - zapytała cmokając z dezaprobatą. - Przyniosłam ci małe co nieco - postawiła przed nim cały kosz smakołyków.

Mara_Jade pisze...

- Przekazał, przekazał, ale wiesz gdzie ja mam zdanie ojca. Przyszłam cię odwiedzić. Przyjechałam z daleka, okaż trochę szacunku smarku - fuknęła na niego.

Mara_Jade pisze...

- A czy ja mu coś teraz robię? - zapytała chłodno. - Pomyślałam jednak że chciałbyś zobaczyć kto jest twoim partnerem - rzuciła na stół pare zdjęć Tomo zza czasów studenckich, jak i tych po wypadku. Chłopak wstał z miejsca i wyszedł z sali nie chcąc znowu przeżywać tego samego. Czuł kłucie w piersi i ogarniającą go panikę. Ukucnął przy ścianie, oddychając głęboko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze wiesz, że mogę go zniszczyć, więc uważaj na słowa młody człowieku - uśmiechnęła się krzywo wstając. - Kuruj się kochanie. Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia.

Mara_Jade pisze...

Tomo widząc że Takano wyjeżdża ze stołówki usiadł mu na kolana przytulając się do niego lekko.
- Przepraszam... nie chciałem znów tego przeżywać - wyjaśnił cicho. - Duszno mi się zrobiło - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- A te zdjęcia... Taka-chan... ja juz taki nie jestem - szepnął cicho, mocniej się w niego wtulając. - Nie jestem, już dawno - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie? A będziesz mnie zawsze kochał na pewno? - upewnił się. Jakoś tak potrzebował takiego zapewnienia. Oddał pocałunek z równą namiętnością. - Poczytam ci pornola na głos - zdecydował.

[dobranoc]

Mara_Jade pisze...

Dwa tygodnie później po Takano przyjechali jego bracia, by odebrać go ze szpitala. Wychodził tego dnia, a oni postanowili być pierwszymi którzy go przywiozą do domu.
- Wstawaj zgredzie, ruszaj się. Tomo nie chciał przyjechać po ciebie - wyjaśnił Kouya (?) ze śmiechem pakując jego rzeczy do toreb.

Mara_Jade pisze...

[sorki xD]

- Nie czeka - odparł Ren odpalając silnik. - A my nie jedziemy do domu - dodał jeszcze jadąc w głąb miasta i wypuszczając Koyukiego przy pizzerni. - Zamawiamy pizzę i jedziemy do szkoły. Twój facet tam pomaga czy coś, jakiś festyn jest i mam obowiązek cię tam zawieźć.

Mara_Jade pisze...

- Twoje kochanie zarządziło że po kolacji mamy poszukać sobie na tę noc inną miejscówę - wywrócił oczyma Ren, patrząc na brata z lekkim uśmiechem. - Jedziemy więc na jedną noc do hotelu.

Mara_Jade pisze...

- Żonka Koyukiego też tu jest i znalazła wspólny język z twoim kochaniem... budują się w Yukan - zaśmiał się radośnie. - Poza tym ma wspaniałą wiadomość. Jest w ciąży - uśmiechnął się lekko. - Będziesz ojcem chrzestnym - dodał spoglądając na niego. - A musimy wziąć pizzy dla 50 osób więc trochę to trwa...

Mara_Jade pisze...

- Ty już może siedź cicho, co? Bo znowu jakiś wypadek może? Ponad miesiąc bez biadolenia to było naprawdę wytchnienie - Ren wywrócił oczyma z ulgą rejestrując powracającego Koyukiego z naręczem pizzy, które zaraz wręczył Takano. - Ty idziesz na pożarcie bahorów.

Mara_Jade pisze...

- Ja mój drogi bracie nie mam żadnych intencji żeby ci pomóc, toteż załatwiliśmy ci wózek, który możesz popchać z pizzą na nim - uśmiechnął się do niego uroczo. - I zapytaj o to moją żonę? To ma coś wspólnego z jej nową miłością, twoim mężczyzną i jej byciem jego bratnią duszą. Psiapsiółą czy jak to się zwie teraz.

Mara_Jade pisze...

- A skąd - pokręcił przecząco głową. - Skończę go przed przeprowadzką - uśmiechnął się do niego szeroko. - Zanim prace nad domem się skończą będziemy mieszkać tam gdzie mieszkaliśmy. Btw macie tam już do nas zaproszenie... przyjęte zresztą.

Mara_Jade pisze...

- A czy on musi wszystko z tobą uzgadniać? - zdziwił się nieco Ren. - Zaproszenie dostał i już. Zaproszenie jest do wykorzystania kiedy tylko chcecie - dodał spokojnie, parkując przed szkołą. - Braciszku czas na ciebie - podał mu kule a sam wziął pizze. - Tomo-chaaan! - krzyknął do chłopaka i pomachał mu.

Mara_Jade pisze...

- Hej słońce - ucałował go w biegu, zaraz jednak wracając do Rena. - Dzięki ci wielkie - odebrał od niego trochę pudełek z pizzą. - Koyuki zaprowadzisz Taka-chan na jego miejsce? - zapytał jeszcze raz muskając wargi mężczyzny i wracając do przerwanej przed chwilą konwersacji z dzieciakami. - Przecież to nie jest twój pierwszy raz, co się nagle stało? - położył pizzę na stole i rozdzielił dzieciakom zadania. - Aya-chan dobrze śpiewasz, będziesz świetną solistką. Zobaczysz - poczochrał ją po włosach.
- Ale to nie ja jestem gwiazdą chóru... Marika będzie wściekła - zaprotestowała.
- Aya-chan zawsze chcesz już być w jej cieniu? Śpiewasz lepiej od niej. Po prostu spróbuj - zachęcił ją posyłając ją na scenę. - Perfect - uniósł kciuk patrząc na zdenerwowane dzieci. - Taka-chan! Co ty robisz?! - krzyknął na mężczyznę. - Siadaj no przy pianinie, ale już - popędził go.

Mara_Jade pisze...

- Dasz sobie radę? - zapytał go cicho, muskając ustami jego policzek. - Będziesz miał małego pomocnika jeśli chodzi o nogi - wyjasnił z lekkim uśmiechem. - Takano poznaj Akirę, Akira to Takano twoje ręce - przedstawił ich sobie. Chłopiec miał rękę w gipsie i uśmiechnął się szeroko do mężczyzny.
- Btw już nie mogę się doczekać tego dnia bez gipsu - wyszeptał mu do uszka.

Mara_Jade pisze...

- A pan dobrze gra? - chciał wiedzieć chłopiec ale zaraz uśmiechnął się lekko. - Na pewno tak. Tomo-san nigdy nie kłamie!

Mara_Jade pisze...

Przedstawienie zrobiło sukces. Ludzie poprosili o bis a potem jeszcze jeden, by w końcu rozejść się do innych stoisk. Dzieciaki zadowolone zbiegły by uściskać Tomo, a on rozesłał ich po innych stoiskach, mówiąc też że mogą poczęstować się pizzą. Wrócił do Takano, siadając mu na kolanach. Wreszcie ucałował go namiętnie.
- Witaj w domu - pogłaskał go po włosach. - Byłeś świetny.

Mara_Jade pisze...

- Bo wierzyłem, że sobie poradzisz - poczochrał go po włosach. - Potrzebny mi był pianista od zaraz, bo młody złamał rękę wczoraj. Dlatego nic nie wiedziałeś - ucałował go znów. - To prawda i to drugie też prawda - wtulił się w niego. - Mam nadzieję, że polubisz tez takie zwykłe życie... pomaganie innym i takie tam... moje sprawy - zaśmiał sę. - Chodź, póki jeszcze pizza jest... zgłodniałem trochę.

Mara_Jade pisze...

- Mogłem, ale wtedy poszło by wszystko bo oni bez rad sobie nie radzą... i bez kogoś kto stoi przed nimi i pokazuje kiedy kto ma wejść - uśmiechnął się lekko. - Oj nie ma tak lekko kochanie. Rozmawiałem z twoim lekarzem i wiem, że masz chodzić jak najwięcej - wyjaśnił z uśmiechem. - Więc idziemy po pizzę. Pomogę ci - obiecał pomagając mu wstać. - Nie wiem... po prostu rozmawialiśmy, dużo o sobie opowiedziała, uznała że jestem ok i że fajnie byłoby mieszkać obok.

Mara_Jade pisze...

- Nie sądziłem że to takie istotne - odparł zgodnie z prawdą. - Najpierw rozmawialiśmy o filmie, słuchała utworów, dawała wskazówki jak ona to widzi... no i jakoś tak wyszło no... przecież mogę ją lubić, prawda? - upewnił się podając mu stołek i sadzając go przy stole. Nałożył mu pizzy na talerz. - Zmacznego.

Mara_Jade pisze...

- Kocham ciebie i Juna - odparł zgodnie z prawdą całując go mocno. - Mhm a myślałem, że będziesz chciał curry wieczorem... - zacmokał lekko go podpuszczając. - No nic... to poczeka do jutra. Nie będziemy go gotować.

Mara_Jade pisze...

- Woda niegazowana - wlał mu do kubka podając go zaraz mężczyźnie. - Curry już jest gotowe, wystarczy podgrzać - uśmiechnął się do niego muskając jego policzek ustami. - Jak już się tu najesz i napijesz to ruszymy powoli do domu. Idziemy pieszo - zaśmiał się.

Mara_Jade pisze...

- No to masz lekkiego pecha kochanie - ucałował go mocno. - Wynagrodze ci to w domu - obiecał machając mu przed nosem kluczami od mieszkania. Spakował swoją gitarę i plecak, po czym wziął mężczyznę pod rękę. - Kocham cię, zgłodniejesz po drodze - zaśmiał się dźwięcznie.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie nie marudź mi tu. Zaufaj mi, będziesz zadowolony - obiecał mu z lekkim figlarnym uśmiechem. Szli do domu dobrą godzinę, co dało czas reszcie na zniknięcie z niego. Jolie gdy tylko zobaczyła Takano podbiegła do niego szczekając wesoło. Polizała go po dłoni, a szczeniaki również przyszły po odrobinę pieszczot. - A więc pobaw się z psiakami a ja zaraz wrócę - obiecał mu Tomo idąc na górę i po kwadransie wracając w stroju seksownej pielęgniarki.

Mara_Jade pisze...

- Więc pozwól że ci pomogę mój okropny pacjencie wredny - zabrał od niego kurtkę i poprowadził go do salonu, pomagając mu usiąść na kanapie. - Mhm chciałeś to masz, dzisiaj spełniam każdą twoją zachciankę - ucałował go delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze skarbie - ucałował go znów i poszedł do kuchni by przygotować prosty deser. Kwadrans później wrócił z nim do pokoju. Usiadł na nim okrakiem, biorąc jedną z truskawek, maczając ją w bitej śmietanie i czekoladzie i podając ją swojemu pacjentowi do buzi. - Tak może być? Czy mój drogi pacjent woli inny sposób - tym razem wziął truskawkę do ust i zbliżył się do niego całując go mocno, w tym czasie podając mu truskawkę.

Mara_Jade pisze...

- Jak sobie życzysz skarbie - wziął kolejną truskawkę do buzi, karmiąc go nią tak. Całował długo i mocno, odrywając się dopiero kiedy brakło im oddechu. Z każdą truskawką coraz mocniej, aż w końcu się skończyły.

Mara_Jade pisze...

- Przecież ci obiecałem, że ci to wynagrodzę - pogłaskał go po policzku powoli i niechętnie schodząc z jego kolan. - Będzie gorąca czekolada raz - obiecał zabierając naczynia do kuchni i seksownie kręcąc bioderkami się oddalając. Wrócił z kubkiem gorącej czekolady i gitarą w rękach. - To chyba wykracza poza uprawnienia pielęgniarek - zażartował, zaczynając grać.

Mara_Jade pisze...

Pośpiewał mu kilka nowo powstałych piosenek. Głównie o jego miłości do Takano, bądź smutku i samotności. Dodał też duet z mężczyzną na zakończenie, po czym odłożył gitarę przeciągając się lekko.
- Może więc teraz zajmę się tym co pielęgniarki robią najlepiej... - zaproponował stając za nim i zaczynając rozmasowywać mu kark oraz ramiona. - A ty w tym czasie kombinuj kolejne zachcianki - ucałował go w kark.

Mara_Jade pisze...

Ucałował go w czoło i skinął lekko głową.
- Ale wtedy to już będzie trzeba skorzystać z kuponów - zaśmiał się lekko. - Nie dam się bezkarnie wykorzystywać - złapał go za nosek i ścisnął go delikatnie, wracając zaraz do przerwanej czynności. - Tęskniłeś za mną?

Mara_Jade pisze...

- 500 kuponów, żeby było trochę więcej niż dni w roku, ale nie aż tyle bym musiał ciągle spełniać twoje zachcianki. Zostawiłem sobie miejsce na bycie niegrzecznym - ucałował go znowu w czółko i mocno go uściskał o tyłu. - Ja też tęskniłem, strasznie mocno.

Mara_Jade pisze...

- To to że ubrałem dla ciebie strój pielęgniarki mimo że nie lubię przebieranek nie jest wystarczającym dowodem? - zapytał unosząc lekko brew i przechodząc do przodu ucałował go namiętnie klękając przed nim. - Mhm no dobrze - zębami odpiął rozporek spodni mężczyzny, to samo robiąc z guzikiem, acz trochę się przy tym namęczył. Chwilę całował jego przyrodzenie przez materiał by za chwilę zębami zsunąć go z niego i wziąć całego do ust.

Mara_Jade pisze...

- Mhm już ci mówiłem, że spełnię dzisiaj każdą twoją zachciankę - przerwał na chwilę, zaraz wracając do pracy. Całował go po całej długości by połykać go całego. Brał go głęboko szybko obracając na nim językiem.

Mara_Jade pisze...

Tomo zarumienił się okropnie kiedy padło to pytanie przyspieszył ruchy głowy i kiedy Takano doszedł połknął jego spermę oblizując lubieżnie wargi. - Sam musisz to sprawdzić - wydusił z siebie. Przecież mu nie powie że ma pod strojem koronkowe stringi męskie. Poszedł na całość, a co mu szkodziło.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił głową czerwieniąc się jeszcze bardziej.
- N-nie... - poprosił go cicho, jakoś tak strasznie się wstydząc samego siebie, choć przecież Takano tyle razy już go widział nago że nie powinno go to dziwić. Z ociąganiem poszedł po muzykę i oczywiście przekroczył limit 5 minut ale w końcu wrócił z płytą, którą wstawił do odtwarzacza puszczając ją cicho. Zagryzł lekko wargę ruszając chwilę biodrami w rytm muzyki. Wygiął się do przodu patrząc cały czas na Takano. Powoli zaczął zsuwać swoje podkolanówki.

Mara_Jade pisze...

Tomo wciąż kręcąc biodrami zrzucił z siebie koszulkę i zarumienił się jeszcze bardziej czując na sobie wzrok Takano. Powoli zabrał się za spódniczkę ukazując czerwone stringi oczom mężczyzny. Gdyby mógł to zapadłby się pod ziemię, a tak jedynie kręcąc biodrami powoli podszedł do mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

- No bo... nie lubię przebieranek, a konkretnie...to tych za kobiety - wymamrotał tylko chowając głowę w jego piersi. - A ty jeszcze striptiz... - wydusił z siebie zaraz kręcąc głową przecząco, zsunął z siebie stringi i wypozycjonował się, powoli zagłębiając 'żołnierza' Takano w samym sobie.

Mara_Jade pisze...

- Wtedy nie byłoby takiego efektu - odparł cicho odchylając głowę do tyłu i zaczynając go ujeżdżać. Robił to sprawnie. Złączył ich usta w namiętnym pocałunku. - Po prostu też mogę mieć pare rzeczy za którymi nie przepadam, prawda? Kocham cię i gdybym nie chciał to bym tego nie założył - zapewnił go że aż tak się do tego nie zmusił. - Tylko nie komentuj już mojego.... zawstydzenia, proszę cię...

Mara_Jade pisze...

- Czyli mam wybaczone nawet to pianino? - zapytał z lekkim uśmiechem przyspieszając trochę i również oddychając już dość ciężko. Wrócił z pocałunkami do warg mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

Tomo jęknął głośno dochodząc wraz z Takano i opadając trochę na niego. Przymknął oczy uśmiechając się delikatnie.
- Kocham cię - szepnął mu do uszka, wciąż dysząc ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Więc już tak więcej mi nie rób - poprosił go cicho muskając jeszcze raz jego wargi. - Mój skarb - uśmiechnął się do niego tuląc się w niego ze wszystkich sił.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze jakieś zachcianki ma moje kochanie? - zapytał go cichutko, by powoli wyswobodzić się z jego ramion i ubrać na siebie ciepłą bluzę Takano, która sięgała mu prawie za kolana i bokserki. - Trochę mi zimno - mruknął dla uspraiwedliwienia swoich akcji i zaraz wrócił na jego kolana.

Mara_Jade pisze...

- A mogę mieć jedną zachciankę? - zapytał kiedy pomagał mu wejść po schodach na górę. - Poczytasz mi trochę zanim zasnę? - zapytał go cicho, kiedy już weszli do sypialni.

Mara_Jade pisze...

- I przepraszam, że przykrewniłem ci się do bluzy - rzucił nagle, pomagając mu wejść pod prysznic i myjąc go powoli i dokładnie, uważając by nie zamoczyć gipsu. - Ale jak było mi smutno to ona uhm pachniała tobą...

Mara_Jade pisze...

- Mogę... tylko po co? - zapytał go cicho nieco zaskoczony. Zaczął jednak liczyć na głos, każdą z nich całując. - 10 - doliczył się ostatniej.

Mara_Jade pisze...

- Mam ci pomóc wybrać samochód.... - Tomo wziął kilka glębokich oddechów. - Poważnie? - uniósł lekko brew zabierając się za mycie głowy mężczyzny. - Nie wiem... jeszcze zwymiotuje wsiadając do jednego z modeli i cię wyproszą... - wymamrotał zażenowany samym sobą.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - ucieszył się z nowo nabytej bluzy. Z radości przytulił go mocno, po czym skinął głową. - Jeepa... kupimy jeepa - zdecydował.

[wesołych :)]

Mara_Jade pisze...

- Ale możesz wziąć takiego terenowego. Jest większa szansa na to że nic ci się nie stanie w jeepie, poza tym jak jest wypadek to możesz mieć mniejsze obrażenia - mruknął spłukując mu szampon z głowy. - Uhm jeep bdzie w porządku. Ewentualnie jakiś lexus.

Mara_Jade pisze...

- Uhm no dobrze - westchnął ciężko. - Ale jeśli kiedykolwiek wrócę do samochodów... to kupuję sobie jeepa - wyjaśnił mu prosto z mostu, pomagając mu się jeszcze ubrać i samemu szybko się myjąć. - No to do łóżka.

Mara_Jade pisze...

- To - podał mu kryminał który ostatnio czytał. Położył się przytulając do mężczyzny i z uśmiechem przymknął oczy wsłuchując się w głos Takano. Rozdział później spał już spacznie.

Mara_Jade pisze...

[przesuwamy czas do po rehabilitacji czy jedziemy dalej jeszcze trochę? xD]

Tomo obudził się rano i ziewnął szeroko. Ucałował usta śpiącego Takano i wyszedł z łóżka by przygotować mu pyszne śniadanko. Wrócił na górę z herbatką, jajeczniczką i tostami.
- Pobudka skarbie! - krzyknął do ucha mężczyźnie ze śmiechem obserwując panikę.

Mara_Jade pisze...

[no dobra to jeszcze trochę xD]

Podał mu okulary, zaraz też dając mu śniadanko i odbierając od niego trochę jajecznicy na swojego tościka.
- Dzisiaj masz w planach... spotkanie z tatą i rodzinny obiad oraz kolację - wyjaśnił szybko. - Twój tata zostaje z nami jeszcze trochę... muszę mimeć pomoc... aż do twojej rehabilitacji. No wiesz... nie mogę cię zawodzić do szpitala... gomen.

Mara_Jade pisze...

- Dostaniesz curry, a mały garnuszek odłożę na zaś, jakbyś chciał później dokładki - ucałował go lekko. - Tacie twojemu dałem jeden pokój... na parterze, najlepszą sypialnię. Może być? - upewnił się że nie zrobił nic złego. - Babeczki upiekę ci jutro - obiecał. - A uhm na kolacji mnie nie będzie. Obiecałem Yuyi że wpadnę na przedstawienie... organizują w szkole.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - chłopak nie mógł się nim nacieszyć. Wytulił go mocno po czym pozwolił na małe co nieco psiakom.

[dobranoc ;* i miłych świąt, bogatego Mikołaja :) ]

Mara_Jade pisze...

[teraz mam nie mały problem... nie wiem czy opublikowało się. mój komp robi mi jaja]

Tomo pomógł przy obiedzie, cały czas wesoło się śmiejąc i od czasu do czasu całując Takano raz po raz, a tuż przed planowanym obiadkiem uciekł z mieszkania. Musiał sie przygotować do roli 'rodzica' i trochę się tym denerwowasł. Na szczęście nie było czym. Przedstawienie poszło znakomicie. Było sukcesem i po kolacji Tomo był znów u Takano. Usiadł mu na kolanach z gorącym kubkiem czekolady w dłoniach. I wesoło opowiadał mu o swoim dniu.
- i Yuya grał pierwszoplanową rolę, wiesz? Dostał rolę złego wilka ale za to z gryzącym go sumieniem. Wyszło cudownie! Naprawdę! Lepszego wilka dawno nie widziałem - uśmiechnął się biorąc łyk czekolady. - A teraz jest z dziadkiem na wycieczce. Pojechali na tydzień do Kioto, w ramach nagrody i ferii Yuyi. Mały bardzo się cieszył. Ze mną był na lodach.

Mara_Jade pisze...

- Mam trochę, na telefonie - chłopak podał mu telefon i pozwolił mu odtworzyć nagranie, dopiero kiedy skończył uśmiechnął się lekko. - Zdolniacha z niego - mruknął z lekkim podziwem. - Ano... nie jesteś zły że praktycznie będziemy mieli dziecko? - zapytał go cicho. - Onsen? Mhm... ale nie będziemy jechać samochodem, prawda?

Mara_Jade pisze...

- To musiała być szybka decyzja, zanim opieka się nim zainteresowała - wyjaśnił spokojnie, ściskając go mocno. - Un no to możemy jechać - uśmiechnął sę do niego całując go w usta. - Kochanie niech ci już zdejmą tego gipsa... - zamarudził mu do uszka.. - Musisz się mocniej starać...

Mara_Jade pisze...

- A właśnie... - Tomo wstał z jego kolan i poszedł po marker. Podwinął mu nogawkę spodni i zaczął wypisywać markerem tajne rzeczy na jego gipsie. Słowa nieocenzurowanej piosenki o seksie z Takano oraz nuty do niej. Podpisał się jeszcze ze śmiechem i usiadł obok niego. - Teraz już mogą ci ściągać.

Mara_Jade pisze...

- Nie wstydzę cię, bo ty się będziesz wstydził i krępował co jest mi na rękę. Fajnie się czerwienisz - ucałował go w nosek. - A po trzecie... nie słyszałeś jej jeszcvze bo to piosenka która czeka na pełnosprawnego mężczyznę.

Mara_Jade pisze...

- Jak leżałeś w śpiączce. Opisałem swoje rządze. Co najchętniej bym z tobą zrobił i co bym chciał żebyś ty ze mną zrobił... ale to inna juz piosenka i jej nie zobaczysz - złapał go za nosek, kładąc się z głową na jego kolanach. - A dzisiaj chcę tylko się do ciebie potulić moja kaleko.

Mara_Jade pisze...

- Bo nie miałem... ale pomyślałem, że jak ci zaśpiewam coś zboczonego to się obudzisz... nie zadziałało - wymamrotał niezadowolony dając mu kuksańca w bok. - Próbowalem wszystkiego!

Mara_Jade pisze...

- Opowiadałem ci o moich przygodach seksualnych, mówiłem ci jak bardzo cię kocham, groziłem ci, kazałem ci wracać bo umrę bez ciebie, powiedziałem że zabije Jolie... wcześniej Jolie się na tę groźbę zgodziła. Uzgodniłem to z nią. przyniosłem nawet pukiel jej sierści, bo byliśmy na strzyżeniu i uznaliśmy że tak mogę cię przekonać że jednak zginęła... i nic - westchnął ciężko. - Mówiłem ci że chciałbym żebyś mnie potraktował ostro, jak ojciec niesfornego chłopca... jak hm bardzo niereformowalny ojciec - burknął po czym westchnął ciężko. - No próbowałem wszystkiego!

Mara_Jade pisze...

- Wiem że ciągnie... - mruknął spokojnie, po czym wzruszył ramionami. - Spałem... bo wcześniej długo płakałem, mówiłem że bardzo cię kocham i nie chcę żyć bez ciebie...

Mara_Jade pisze...

- Ale nie musisz Taka-chan... ja cię kocham takiego jakim jesteś, niekonieczne mi fantazje seksualne - przytulił się mocno do niego nie chcąc go puścić.

Mara_Jade pisze...

- Będę, będę - obiecał mu to, przytulając się do niego mocno i przymykając oczy. Ziewnął nieco. - Kotuś? Zrobisz mi jutro coś dobrego do jedzonka? - zapytał przecierając zmęczone oczy.

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - ucieszył się. - Postawimy krzesło ci i będziesz mógł siedzieć np. krojąc - zaproponował. - A ja ci podam każdy składnik jaki chcesz - dodał zaraz wstając i przecierając zmęczone oczy. - Pomogę ci wejść - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

[wow... to ja też będę musiał się jakoś za to zabrać xD ale zabiorę się zabiorę, obiecuję :P btw... tak wpadłem na to... że jak Takano miał wypadek 25 grudnia i był miesiąc w śpiączce to mamy 25 stycznia i potem z 2 tygodnie w szpitalu to jest 9 luty i walentynki? xD chyba nie da rady bez gipsu na walentynki :P]

Tomo niemal go przewrócił z radości Wytulił go mocno całując po ustach.
- Kocham cię! - krzyknął wesoło. - Jesteś najlepszy... i mój - przytulił się do niego mocniej, po czym wziął jego kule i zaniósł je na górę, siadając na ostatnim stopniu by go dopingować. - Przysłali ale nie zasłużyłeś na nie jeszcze.

Mara_Jade pisze...

[no co? xD wczoraj policzyłem...]

Tomo uśmiechnął się do niego figlarnie nie odpowiadając na pytanie. To było jasne że chciał go widzieć w okularach, a jeszcze miał władzę.
- Ano ne... czyli jeśli chce seksu jako seme to tylko teraz nie? - upewnił się z lekkim uśmiechem pomagając mu się myć, a samemu tylko szorując zęby. Mył się przed pójściem na przedstawienie Yuyi więc nie potrzebował teraz nic więcej.

«Najstarsze ‹Starsze   1001 – 1200 z 4999   Nowsze› Najnowsze»