piątek, 6 marca 2015

Bo życie nie rozpieszcza!




Imię: Kazuo,
Nazwisko: Yamanaka,
Wiek: lat 17 
Urodzony: 09.03
Rodzina: matka, ojciec i 
                2 młodsze siostry,
Wzrost: 170 cm
Waga: 55 kg


Historia
Jest synem Megumi i Takuto. Jego matka przez długi czas zajmowała się jedynie domem. Robiła to dopóki Takuto przynosił porządne pieniądze do domu. Kiedy chłopak skończył 12 lat, jego ojciec stracił pracę. Wpadł w depresję i zaczął pić. Picie pociągnęło za sobą paskudne konsekwencje. Matka nie potrafiła się uwolnić od agresywnego mężczyzny. Na szczęście z pomocą przyszli im sąsiedzi. Takuto został skazany za przemoc domową i siedzi w więzieniu. Megumi nie mając dobrego wykształcenia poszła do pracy do pobliskiego supermarketu. Jest tam kasjerką. Pracuje na dwie zmiany, więc na głowie Kazuo jest cały dom. 


Chłopak jest najstarszym z rodzeństwa. Oprócz niego w domu są jeszcze dwie dziewczynki, bliźniaczki - Mayu i Aya. Siedmioletnie dziewczynki. Dla nich potrafi zrobić wszystko. Przez trudną sytuację rodzinną zdarza mu się kraść. Często opuszcza szkołę.

Charakter
Kazuo musiał szybko wydorośleć, toteż jedynie w szkole pozwala sobie  na dziecinne zachowanie. Jest pierwszy jeśli chodzi o łamanie zasad. Często wagaruje, a w klasie uważany jest za 'szefa' pięcioosobowego postrachu szkoły. Wraz z kumplami wybiera na swoje ofiary naiwne dzieciaki i uprzykrza im życie jak tylko się da. Jest zamknięty w sobie, broni prawdziwego siebie, zakładając maski. Nienawidzi przebywać w domu, kiedy jego matka do niego wraca. Nie chce widzieć jej takiej zmarnowanej. Woli pamiętać ją jako uśmiechniętą i zawsze pełną pozytywnej energii kobietę.








Ciekawostki:
- jest miotaczem w szkolnej drużynie baseballowej (leworęcznym),
- treningi to jedyna rzecz, czego nie opuszcza jeśli naprawdę nie musi,
-  uwielbia melon pan i coca colę,
- dla swoich sióstr jest w stanie poświęcić wszystko,
- pali mentolowe papierosy,
- nigdy nie miał w ustach alkoholu.

334 komentarze:

1 – 200 z 334   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Bo tak, bo siak, bo ho ho ho xD

Takano | Jun pisze...

Wiedział ze pierwszy rok w liceum jest ciężki ale nie sądził ze aż tak. Starał się trzymać zasady brata ze jak ktoś chce mu dokuczyc to ma utawac ze jest nim ale w takiej sytuacji był bezsilny. Przemoczony i zmarzniety podreptal do klasy wzbudzając jeszcze większy śmiech niż zazwyczaj.
-Yuji!?-starszy z bliźniaków jak tylko go zobaczył wybiegł z klasy chwytając tylko torbę ze strojem na wf i pociągnął brata do łazienki.-Kogo tym razem mam sprać?-spytał zdejmując mundurek żeby dać go bratu. Czuł się za niego odpowiedzialny.
-nie mieszaj się w to Shuji...-kichnal zdejmując przemoczone ubrania.-To banda tych z drugiej klasy.
-przebiez się.-mruknął tylko starszy i potem jak wsunal na siebie strój wyszedł z łazienki żeby skopac pparę tylkow w obronie brata.

[Początek znajomości niezbyt owocny XD]

Takano | Jun pisze...

-cóż...na prawdę nie lubię sobie robić problemów juz w pierwszym roku szkoły...ale tacy jak wy po prostu nie dają mi wyboru...-westchnął Shuji. W takich chwilach jak ta przeklinal w duchu swój wzrost. Mimo wszytsko czarny pas w judo miał i chętnie z nabytych umiejętności korzystał.-nie wnikam dlaczego waszym hobby jest akurat dreczenie osób które uważacie za słabszych ale...nie powinniście oceniać książki po okładce.-uśmiechnął sie słodko i strzelił palcami. Używając zaledwie 50% siły uderzył chłopaka pod mostkiem tak ze ten polecial trochę do tyłu.-nie zrozum mnie źle...ja po prostu nie lubię jak ktoś niszczy moje rzeczy.

Takano | Jun pisze...

-tch...mogę iść? Na prawdę uważasz ze w tym momencie to ty masz przewagę?-spytał unosząc brwi. Zaraz jednak się wycofał widząc ze nauczyciel idzie do klasy A jego brat czai się za rogiem korytarza. Nie chciał sobie narobić kłopotów zwłaszcza ze dzisiaj na obiad miały być jego ulubione gyoza.-ustalmy jedno dryblasie.-zwrócił się do Yabu.-to ty masz dzisiaj szczęście.-fuknal I odwrócił się na pięcie odchodząc.
-mówiłem żebyś się nie mieszał...-szepnął Yuji.

Takano | Jun pisze...

Chłopak nawet go nie zauważył. Siedział ze słuchawkami w uszach jedząc swoje misternie przygotowane bento. Nawet jeśli nie było 'na bogato' to znajdowało się tam wszytsko co lubił I to mu wystarczyło. W porze lunchu zawsze szedł na dach i zostawial starszego brata z jego znajomymi. Nie chciał żeby ciągle czuł się za niego odpowiedzialny.

Takano | Jun pisze...

Nie zdążył nawet zareagować kiedy jedzenie wylądowało mu na głowie a mp3 i słuchawki na które specjalnie dokładal pieniądze zostały mu odebrane. Kiedy Kazuo do niego potrzedl przyjął chusteczkę i odsunął się kawałek. Był przerażony I spodziewał się ze zaraz nadejdzie kolejny kawal i kolejny.

Takano | Jun pisze...

-przecież nic nie robie.-jeknal trochę płaczliwie. Wziął w końcu ten chlebek uznając ze coś jednak musi zjeść skoro własne jedzenie dopiero co sprzatnal z włosów.

Takano | Jun pisze...

Kiedy zjadł w pierwszej kolejności pobiegł do łazienki żeby wygrzebac resztki jedzenia z włosów. Potem wrócił do klasy i od razu został zarzucony pytaniami przez brata bo trochę ryżu zostało z tyłu włosów. Cudem udało mu się go namówić żeby tym razem odpuścił. Wolał nie reagować. Po zajęciach poszedł na trening kendo.

Takano | Jun pisze...

Znalezienie mp3 w szafce, całej i nienaruszonej było chyba najszczesliwszym punktem tego dnia. Po obiado kolacji poszedł z bratem pobiegać wzdłuż wybrzeża żeby mózg trochę odpocząl. W końcu musiał kuc do końcowych testów.
-na pewno nie chcesz żebym tego załatwiał.
-na pewno. Jutro już będzie lepiej.-westchnął zatrzymując się na chwilę.

Takano | Jun pisze...

Yujiemu przez pierwsze kilka razy udało się powstrzymać brata wciąż powtarzając ze szybciej minie jak nie będą wtykac kija w mrowisko. Na porze obiadowej jak zwykle wybrał się na dach tym razem jednak w towarzystwie brata który uznał ze 'chce z nim zjeść lunch'. Chłopak zgodził się jakoś nie chcąc się kłócić. Usiadł na swoim ulubionym miejscu i zaczął jeść.

Takano | Jun pisze...

Chłopak był jak sparaliżowany. Nie wiedział co robić. Starał się jakoś uwolnić i udało mu się dopiero kiedy Shuji odkopnal jednego z goryli prosto na Yabu.
-wiej!-krzyknął siłujac się z ostatnim.
-ale...
-zwiewaj stąd mówię!-niemalże warknal. Yuji nigdy nie widział brata tak zdenerwowanego. Zaczął wiec biec. Na zabiegl jednak daleko bo wpadł wprost na Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-j..ja? Ale czemu?-spytał udając niewiniatko a raczej swojego młodszego brata.
-nie ze mną te numery. Widzialem jak Yuji biegł do pielęgniarki.-powiedział a Shuji tylko wzruszył ramionami.
-spróbować zawsze można.-skwitował idąc za nim i obrzucajac Kazuo nienawistnym spojrzeniem. Co on sobie myślał żeby aż tak daleko się posuwac. W tym samym czasie Yuji leżał na kozetce u pielęgniarki cicho płacząc.

Takano | Jun pisze...

-bójka to bójka! A teraz siostra mi stąd. Ale już.-wygonil ich nauczyciel a Shuji zanim poszedł szukać brata złapał Kazuo za koszule.
-co ty sobie myślałeś? To co mu zrobiliście to zdecydowana przesada.-warknal na prawdę wściekły.

Takano | Jun pisze...

-och wiec skoro nie robiłeś tego ty to sprawa cie nie dotyczy? Pilnuj tej swojej zasranej bandy!-fuknal I pobiegł do brata.
***
Obaj bracia wrócili do szkoły dopiero po tygodniu. Yuji nie dał się namówić na pójście samemu. Był zbyt przerażony.

Takano | Jun pisze...

[Jak on z domu nie wychodził to ciężko żeby gdziekolwiek się spotkali XD depreche złapał i siedział pod kołdrą wcinajac lody czekoladowe]

Yuji akurat wyszedł z jednej z kabin. Zatrzasl się lekko widząc chłopaka i na nogach z waty podszedł do zlewu żeby umyć ręce.

Takano | Jun pisze...

-a...-zaczął cicho jakby chciał coś powiedzieć ale nie zdążył bo chłopak zniknął. Był zaskoczony I zdecydowanie nie spodziewał się czegoś takiego. Wyszedł z łazienki powoli idąc do swojej klasy. Nie spieszyło mu się bo do lekcji miał jeszcze trochę czasu.

Takano | Jun pisze...

Nieszczęśliwie zobaczył to Yuji który przechodził obok ich klasy kiedy szedł w stronę schodów. Cofnął się lekko żeby nie zostać zauważonym.

Takano | Jun pisze...

-t...to nic...-mruknął tylko. Otrzepal się I lekko skłonił po czym pobiegł do klasy zbyt przerażony żeby zostać dłużej. Nieprzyjemne wspomnienia wciąż był świeże. Opowiedział wszystko bratu.
-głupi.-Shuji pstryknal go w nos.-to juz nie jest twoja sprawa. Zostaw to.

Takano | Jun pisze...

Chłopak zaczął nienawidzic tych dni kiedy miał wracać sam. Kiedy zauważył Kazuo juz miał zamiar czmychnac jak najdalej się dało ale widząc w jakim jest stanie po prostu obrócił się na pięcie i zaczął iść w jego kierunku szukając po kieszeniach chusteczki.

Takano | Jun pisze...

-um...powinieneś się wytrzeć zanim wrócisz do domu. Twoja rodzina będzie się martwić...-powiedział cicho kiedy podawał mu chusteczkę. Kiedy chłopak złapał go za nadgarstek przestraszony wyrwał rękę i opuścił rękaw bluzy.-nie umiem.-przyznał szczerze.-to Shuji walczy wręcz...a ja...nie mam zawsze pod ręką bambusowego miecza...

Takano | Jun pisze...

Wysłuchał go do końca i skinął głową.
-próbowałem...ale ostatnio...nie bardzo miałem jak...-zadrżal lekko. Wspomnienia wciąż były świeże.-wiec um...dziękuję ze pozwoliłes mi uciec...-dodał skłaniając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ja...-nie zdążył odpowiedzieć bo kiedy już otrząsnąl się z szoku chlopak był już daleko. Dotknął swoich ust I ruszył powoli w stronę domu. Czuł jak pieką go policzki wiec spuścił głową a kiedy doszedł do domu zabrał się za robienie obiadu.

Takano | Jun pisze...

Yujiemu przedluzyl się trening kendo to przecież niedługo miał mieć zawody. Przyszedł do domu i dopiero po obiado kolacji pobiegł na plażę mówiąc bratu ze idzie się przejść. Miał nadzieję że chłopak jeszcze czeka.

Takano | Jun pisze...

-nie chodzę wszędzie z bratem.-mruknął I skinął głową.-ok...może tak być.-zgodził sie stając kawałek od niego. Nadal był trochę niepewny.

Takano | Jun pisze...

Skinął niepewnie głową i wykonał to co zademonstrowal mu chłopak. Kiedy za którymś razem mu wyszło uśmiechnął sie szczęśliwy.

Takano | Jun pisze...

-um nie trzeba...-zazapewnił go I schował chusteczkę do kieszeni.-to ja powinienem ciebie zaprosić w ramach podziękowan...senpai...-dodał skłaniając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-pan?-spytał zaskoczony.-um...truskawkowy...-poprosił cicho. Nie czuł się komfortowo z tym ze za niego płacono.

Takano | Jun pisze...

-um ok...-skinął I spokojnie pił swojego shake'a.-um tam po prostu...chciałem uprawiać jakiś sport i zdecydowałem się na kendo. No I to pozwala mi utrzymać ręce w formie.-odparł.

Takano | Jun pisze...

-um tak po prostu. Nie ma jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu mi wie spodobało.-wzruszył ramionami biorąc kolejny łyk.-um jestem...-skinął.-nie miałem pieniędzy na szkole w mieście...-powiedział cicho. Nie było się czym chwalić tama była prawda.

Takano | Jun pisze...

-um...w przyszłym tygodniu. Dlatego przyszedłem tak późno. Trening mi się przedluzyl.-powiedział dalej pijąc napój.-myślę. Chciałbym zostać kardiochirurgiem...

Takano | Jun pisze...

-dzięki...-powoedział biorąc kolejny łyk.-na jakiej pozycji grasz? Kiedy najbliższy mecz albo zawody?-spytał zaraz. Uznał ze teraz jego kolej na parę pytań.

Takano | Jun pisze...

-um wpadnę. No i jak będziecie ćwiczyć to na pewno się dostaniecie.-powiedział z wesołym uśmiechem.-przyjdę żeby pokibicowac.

Takano | Jun pisze...

-na pewno przyjdę.-powiedział wesoło. Kiedy się odwrócił trochę spanikowal.-um przepraszam.-skłonił się lekko i poszedł do brata.-on chciał mnie przeprosić...tak o na niego wpadłem...wiec zaprosił mnie na shake'a...-zaczął się tłumaczyć.
-wpadasz w kłopoty właśnie dlatego ze jesteś taki naiwny.-skwitował Shuji.
-to nie tak! On na prawdę nic mi nie zrobił!-krzyknął czując się niezrozumiany.
-Yuji...-zaczął.
-wiem ze się martwisz.-przerwał mu.-ja tez się martwię o ciebie. Ale cie nie kontroluje. Wiec idź juz do domu. Jestem bezpieczny.-zapewnił go I uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-mhm tak jakby...wiem ze się martwi ale...-usiadł I dopil napój.-ale ja nie sądzę żebyś robił to tylko po to żeby nie wykorzystać.-dokończył bawiąc się kubkiem.-mogę iść sam. Nie mieszkam daleko stąd.

Takano | Jun pisze...

Wzruszył tylko ramionami patrząc w bok.
-nigdy nie chciał mnie uczyć.-mruknął wstając.-pójdę juz. Na pewno nie zaśnie dopóki nie wrócę...chyba trochę przejął obowiązki i zachowanie ojca.-powiedział zanim ugryzł się w język.

Takano | Jun pisze...

-dzięki...-skłonił się lekko.-przy bliższym poznaniu jesteś nawet miły.-dodał z uroczym uśmiechem i zniknął za drzwiami. Fuksem udało mu się urobrychac brata i z nim pogodzić.

Takano | Jun pisze...

-to nie miało miejsca...-powtórzył cicho po raz już chyba setny. Shuji wstał i wbrew czymkolwiek oczekiwaniom poklepal Yamanake po ramieniu.
-może ty do niego dotrzesz.-westchnął wychodząc na chwile. Wiedział ze dyrektor I jego szuka.
-o czym?-spytał po dłuższej chwili w końcu patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-nie ma o czym. To nie miało miejsca. Nie miało I juz.-powiedział uznając ze najlepiej to od siebie odrzucić.-nie miało. Pic na wodę, fotomontaż. Nic więcej. Nic.

Takano | Jun pisze...

-um...masz rację.-usiadł po turecku i postarał się uśmiechnąć.-niedługo mam turniej a ty ważny mecz. Nie mogę się załamywać.

Takano | Jun pisze...

-um czemu? Przecież ty nic złego nie zrobiłeś...-zauważył.-nie zawiesili cie, prawda? Nie mogli...przecież niedługo masz mecz...-wstał jak oparzony i podszedł do drzwi.

Takano | Jun pisze...

Pokręcił przecząco głową.
-nie chce żebyś przeze mnie nie zagrał w meczu.-powiedział i wyszedł. Po wczorajszej rozmowie mógł zauważyć że było to dla chłopaka ważne. Zwawym krokiem poszedł do gabinetu dyrektora w którym jeszcze siedział jego brat.-niech pan ich nie zawiesza. To nie jest wina Shujiego i Kazuo...

Takano | Jun pisze...

Popatrzył bezradnie na brata i zagryzł dolną warge. W końcu zdecydował się powjedziec cała prawdę o tym co się stało na dachu i ze za zdjęciami tez prawdopodobnie stoi Yabu. Westchnął ciężko kiedy skończył mówić.

Takano | Jun pisze...

-nie chciałem żebyście byli karani za jego winy...-mruknął zabierając swoje rzeczy.-nie tak powinno to wyglądać.-dodał zwieszajac głowę.-za nami rodzina się nie wstawi...-mruknął kopia w ławkę.

Takano | Jun pisze...

-aj...wiesz ze nie o to mi chodzi.-wywrocil oczyma I trzepnal.go przez łeb.-będzie curry.-oznajmił wychodząc juz ze szkoły.-Shuji...nie chce iść do szkoły bez ciebie. Czuje ze potem będzie tylko gorzej...

Takano | Jun pisze...

-ta jasne...ale najpierw zdążą mnie zgwałcic.-burknął patrząc na niego ale zaraz znów zwieszajac głowę i wpadając na coś twardego co okazało się Kazuo.-przepraszam...-bąknął zaraz.

Takano | Jun pisze...

Zadrżal na całym ciele i mimowolnie lekko zaromienil. Trochę spanikowany wykonał co to wcześniej pokazał mu chłopak.
-um przepraszam...-szepnął bo wiedział ze upadek na podłogę różni się od tego na piasek.-jutro jeszcze nie idę do szkoły...zawiesił mnie na trzy dni.

Takano | Jun pisze...

Spojrzał na brata który tylko uśmiechnął się do niego. Dobrze wiedział ze Yuji ma rację i nie.powinien zachowywać się jak rodzic tylko jak brat.
-um...dziękuję ze chcesz mnie trenować.-powiedział I nieśmiało wyjął telefon z kieszeni. Podał mu go zaraz żeby wpisał swój numer.

Takano | Jun pisze...

Skinął głową i odprowadził go wzrokiem. Bracia tez zaszło do supermarketu bo zawartość lodówki nie zgadzała się z planami na curry. Wujek niedawno przysłał im pieniądze wiec mogli sobie pozwolić na trochę rozpusty.
-z jakim mięsem chcesz?-spytał Yuji kiedy pakowal warzywa.
-z wołowina.-odparł zaraz.

Takano | Jun pisze...

[Raz na jakiś czas mogą XD]

-o hej Kazuo.-przywitał się z chłopakiem pozwalając bratu iść po mięso. Zaśmiał się z tego jak często na siebie wpadają.

Takano | Jun pisze...

-um curry...raz w miesiącu robimy sobie taką rozpuste.-wyjaśnił starając się sięgnąć po ryz który uparcie stał za wysoko.

Takano | Jun pisze...

-um...to tylko tak raz w miesiącu...jak wujek przysle pieniądze...-mruknął zarumieniony. Włożył ryż do koszyka.-um jeśli chcesz to możesz wpaść do nas na obiad...

Takano | Jun pisze...

-um ok...-skinął głową i dołączył do brata. Po obiedzie napisał do Kazuo ze będzie czekał na plaży. Zostało im trochę curry wiec spakowal do pojemnika uznając ze jednak się podzieli.

Takano | Jun pisze...

-o...masz siostry?-spytał podnosząc się z piasku.-bliźniaczki.-zauważył wesoło.-um...Przyniósłem trochę curry bo nam zostało...-powiedział podająć mu pojemniczek z curry.-w ramach podziękowan...-wyjaśnił zaraz.

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało. Z Shujim pewnie byliśmy tacy sami.-powiedział śmiejąc się pod nosem.-no I on tak samo reaguje jak mamy curry...-dodał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ale zostało...wiec pomyślałem ze się podzielę.-powiedział z usmiechem.-jasne możemy zaczynać.-skinął stając kawałek dalej.-czego nauczysz mnie dzisiaj?

Takano | Jun pisze...

-um ok.-skinął głową czekając na resztę instrukcji. Po którymś razie ćwiczeń padł na piasek.-dzisiaj się zmeczylem...-powiedzial uśmiechając się mimo wszytsko.

Takano | Jun pisze...

-wiem więc um...nie dotykaj...-poprosił jakoś tak nie czując się komfortowo. Usiadł i zaczął się rozciągać.

Takano | Jun pisze...

-um...przepraszam. na pewno Cię boli.-powiedział smutno.-zjedz curry I potem mi powiesz czy smakowało.-dodał juz trochę weselej nadal się rozciągając.-um...i przepraszam...to moja wina ze nie zagrasz w meczu...

Takano | Jun pisze...

-No moja bo...gdyby nie ja to...to nie byłoby tego zdjęcia...-mruknął I rozmasowal nos.-ok. Przyjdziesz zobaczyć?

Takano | Jun pisze...

-Shuji tez powiedział ze wpadnie. Zawody odbywają się po zajęciach wiec chyba możecie.-powiedział z uśmiechem i usiadł juz normalnie bo skończył się rozciągać.

[Ooooooo...dziekuuuuje ^^]

Takano | Jun pisze...

-urocze są.-powiedział wesoło.-musisz mieć z nimi wesoło.-dodał wstając I otrzepujac spodnie z piasku.

Takano | Jun pisze...

-um no dobrze...ale czemu nie zrobisz pięknego zamku razem z siostra?-spytał idąc za dziewczynka.-wtedy na pewno wyszedł by najpiękniejszy.

Takano | Jun pisze...

-czemu tak uważasz? Przecież ładnie buduje z Kazuo.-zauważył pomagając jej jednak w budowie.

Takano | Jun pisze...

-aaaaa...no rozumiem.-powiedział wesoło. Spokojnie budował z nim zamek a kiedy skończyli zaklaskal radośnie.-ładnie wyszedł, prawda?

Takano | Jun pisze...

-było nawet fajnie.-powiedział wytrzepal ręce. Pomachal mu I ruszył do domu. Po drodze kupił bratu trochę słodkości.

Takano | Jun pisze...

Yuji zobaczył go akurat kiedy siedział na balkonie i pomachal mu.
-Kazuo!-krzyknął żeby zwrócić jego uwagę. Poinformował brata ze wychodzi i wybiegł na zewnątrz.-um hej. Curry smakowało?-spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo!-krzyknął rozglądając się dookoła. Po szukał go jeszcze trochę.-o tu cie mam.-powiedział kiedy w końcu go znalazł.

Takano | Jun pisze...

-um mam...-przytaknal cicho.-nie wychodzę wtedy z pokoju.-dodał równie cicho. Czuł ze mu przeszkodził i ze najlepiej jakby został w domu.

Takano | Jun pisze...

-um ciesze się w takim razie. Musisz kiedys spróbować mój melon pan.-dodał I skłonił się lekko.-no...ale nie będę ci teraz przeszkadzał. Do potem.-powiedział czując ze tylko zawadza. Obrucil się na pięcie I zaczął iść w stronę domu.

Takano | Jun pisze...

Już miał zamiar zaprzeczyć i uciec ale kiedy usłyszał drżenie w głosie chłopaka skinął głową.-okay...-powiedział cicho i niepewnie. Czuł że jego policzki płoną z zawstydzenia i cieszył się że jest na tyle ciemno że tego nie widać.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. Przecież nawet nic takiego wyjątkowego nie zrobiłem.-powiedział obracając się do niego przodem.-Może wejdziesz na herbatę?

Takano | Jun pisze...

-nie przeszkadzasz. Shuji gra w jakąś grę a ja czytałem akurat na balkonie.-powiedział. Dbam o siebie przecież...ale co mam robić skoro jeszcze jutro mam wolne.

Takano | Jun pisze...

-ok, uważaj na siebie.-pomachał mu i wrócił do mieszkania. Pograł trochę z bratem a potem położył się do łóżka.

Takano | Jun pisze...

Skinął głową patrząc przed siebie.
-Shuji przypadkiem rozwalił mój miecz do kendo. To już trzeci.-westchnął.-Pierwszy sam rozwaliłem. Nie był najlepszej jakości więc w sumie się nie dziwię. Jadę kupić nowy.

Takano | Jun pisze...

-postanowił że sobie potrenuje...więc rozwalił mi go na manekinie.-wyjaśnił wzdychając.-um ok...to teraz ja stawiam.

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodził się wesoło machając nogami. Kiedy autobus podjechał wszedł do środka i zajął jedno z wolnych miejsc.

Takano | Jun pisze...

-ok. Sklep jest dość niedaleko.-powiedział idąc przed siebie.-Tak się trafiło że akurat odkładałem pieniądze na nowy miecz. Myślę że może tym razem uda mi się kupić lepszy.

Takano | Jun pisze...

-nie rodzajów...ale jest kilku producentów...a co za tym idzie różne jakości i ceny.-wyjaśnił wchodząc do sklepu.-kiedyś czemu nie.-zgodził się wesoło.

Takano | Jun pisze...

Chłopak najpierw przeliczyl w pamięci ile ma odlozonych piennędzy na miecz. W końcu po sprawdzeniu wielu wybrał ten dobrej firmy ale mieszczący się w jego budżecie. Zadowolony zapłacił I podszedł do Kazuo.
-juz.

Takano | Jun pisze...

Niebezpiecznie zmruzyl oczy patrząc na niego.
-nie trzeba tezyzny fizycznej żeby trenować kendo. Wystarczy być zwinnym, szybkim i umieć szybko reagować. I myśleć.-wymienił spokojnie.-przyjdź na zawody to zobaczysz.

Takano | Jun pisze...

-przecież miecz przylega do pleców...nie musisz się uchylac ciągle.-westchnął I wywrocil oczyma.-cóż...uzbieralem na niego. Sądzę że tym razem się nie polamie tak łatwo.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

Kiedy kupili maskotki zabrał go do swojej ulubionej taniej kawiarenki.
-ok, wybieraj co chcesz.-powiedział zajmując miejsce.-um co do wczoraj...nikt nas nie widział prawda?-spytał wbijajac wzrok w menu.-jutro idę do szkoły i...wiesz...

Takano | Jun pisze...

-ok...postaram się...-powiedział cicho. Wziął sobie lody truskawkowe. Przypominając sobie wczorajsze wydarzenia zaczął czuć się trochę niekomfortowo.

Takano | Jun pisze...

-um...ale przecież nic takiego nie zrobiłem...-powiedział jedząc swoje lody.-ja przecież...tylko stałem w miejscu...-dodał czując piekące policzki wiec wpakował.do buzi więcej lodów.

Takano | Jun pisze...

-um ok...-bąknął unikając jego wzroku. Nic nie mógł na to poradzić ze był trochę zawstydzony.

Takano | Jun pisze...

-um...w ten piątek.-powiedział.-zaraz po zajęciach. Nie spóźnie się bo pewnie będę jako jeden z pierwszych.-powiedział I uśmiechnął się lekko patrząc jz na niego.

Takano | Jun pisze...

-i nie drogo.-dodał wesoło.-Um Kazuo? Poćwiczymy jeszcze dzisiaj?-spytał cicho. Trochę sie bał ze jak tylko przyjdzie do szkoły to znów się na niego uwezma.

Takano | Jun pisze...

-bede się starał...-powiedział kończąc jeść lody.-a jak nie to...będę mógł zadzwonić?

Takano | Jun pisze...

-um ale...dzwonić w razie niebezpieczeństwa żebyś mnie rotowal to trochę...-mrumruknął cicho.-nie, jednak nie będę dzwonił. Chyba nie czułbym się z tym komfortowo...-powiedział oblizujac jeszcze łyżkę.

Takano | Jun pisze...

Przytaknal dość nieśmiało na jego słowa ze może dzwonić kiedy chce. Na kolejne pytanie jednak pokręcił przecząco głową.-załatwiłem juz wszytsko. A ty?

Takano | Jun pisze...

-tez musze...Shuji sam nic nie ugotuje.-powiedział wkładając ręce do kieszeni.-tam gdzie zawsze ale...może kendo poucze cie kiedy indziej? I...na patykach...nie chciałbym zniszczyć nowego miecza.-powiedział wchodząc do autobusu i zajmując wolne miejsce. Poklepal drugie obok siebie zapraszając Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-ok. Ale teoria nic prawie nie wyjaśnia. Lepiej uczyć się teorii na praktyce.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-um...no to dzisiaj nie ale następnym razem ok? Obiecuje. Następnym razem. Ale bez miecza.ale obiecuje ze następnym razem.-zapewnił go szybko.

Takano | Jun pisze...

Serce mu przyspieszyło ale spojrzał we wskazanym kierunku. Zaraz z zaskoczeniem zauważył ze faktycznie tak było.
-s...skąd wiedziałes?-wyjąkał.

Takano | Jun pisze...

-nie powinieneś go w takim razie powstrzymać? Skoro widzisz takie rzeczy to czemu nie reagujesz? Wiesz...mógłbyś na przykład poprawić swoje oceny i zostać policjantem...detektywem...albo coś.-powiedział uwalniając się już z jego ramion.

Takano | Jun pisze...

-no teraz może nie wiele możesz ale...gdybyś wstąpił do akademii policyjnej to wtedy juz tak. Myślę że powinieneś się nad tym zastanowić.-powiedział uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-Nie wydurniaj się!-krzyknął I trzepnal.go przez łeb. Po tym zdaniu poczuł się trochę oszukany.-nie jesteś taki...nie?

Takano | Jun pisze...

-taki...-przygryzl dolną warge.-taki jak ci co...zabili mi ojca.-burknął I wyszedł pierwszy z autobusu.

Takano | Jun pisze...

-och wiec lepiej morderczym yakuza!?-burknął nieco obrażony i ruszył przodem.

Takano | Jun pisze...

Yuji ze łzami w oczach wrócił do domu. Od razu padł na łóżko i nie wyszedł z pokoju do rana dnia następnego. Naszykowal bratu śniadanie a sobie bento I wyszedł do szkoły.

Takano | Jun pisze...

Yuji chodził z lekko rozerwana dolną warga. Dostał pierwszego dnia i nawet jeśli dość szybko udało mu się obronić to trochę oberwal, zwłaszcza w twarz. Potem Yabu go zostawił wiec miał względny spokój. Mógł spokojnie szykować się do zawodów.

Takano | Jun pisze...

-hmph.-mruknął tylko i włożył ręce do kieszeni. Może i zachowywał się dziecinnie ale miał do tego pełne prawo. Czuł się oszukany i zraniony.

Takano | Jun pisze...

Zagryzł dolną warge. Czuł ze właśnie stracił kogoś kto w krótkim czasie stał się jego częścią. Ale nic nie mógł na to poradzić ze to co czuł w sprawie ze śmiercią ojca było silniejsze od tego teraz. Morderstwo upozorowane w wypadek samochodowy bo jego mama dostała serce a żona członka yakuzu nie. Nie sądził ze mógłby się kumplowac z kimś kto sądził ze woli być morderca. Westchnął i ruszył w stronę domu.

Takano | Jun pisze...

Yuji spojrzał na niego obrażony. Przez dodatkową osobę pierwszy raz nie był z bratem w klasie. Na dodatek jego ukochane miejsce zostało zajęte, przez Kazuo, więc chłopak musiał zając miejsce przed nim. Z westchnieniem opadł na krzesło i odebrał telefon od Shujiego. Bez słowa wyszedł z klasy i zamienił się z bratem. Na jego miejsce przyszedł Shuji. usiadł bokiem na krześle i spojrzał na Kazuo na razie się nie odzywając. Po prostu udawał brata.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo możemy pogadać?-spytał cicho. Uznał że zacznie spokojnie bez ujawniania swojej tożsamości a potem dowie się o co poszło. Chciał jakoś pomóc młodszemu bratu który był jakby bez życia.

Takano | Jun pisze...

-a...-zamrugal zaskoczony. No tego to się nie spodziewał.--dobra to skoro moja tożsamość została odkryta...gadaj co mu zrobiłeś. Od tego wypadu do miasta jest przygaszony i w ogóle ze mną nie gada. Ostatnio tak się zachowywał jak wujek nas zostawił i wyjechał sobie do Ameryki.-fuknal patrząc mu w oczy.-wiec? Co mu zrobiłeś?

Takano | Jun pisze...

-sądzę że też miałbyś awersje do yakuzy jakby ci zabili ojca.-fuknal.-to mu wyjaśnił o co ci chodziło.-pogadaj z nim albo coś. W każdym razie ma wrócić do normy bo nie daruje.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-Ech...on na prawdę się załamał. Pewnie chciał pogadać ale się bał...albo coś. Nie wiem bo nie chciał ze mną pogadać o tym wiec...po prostu coś z tym zrób bo to twoja wina...w jakims stopniu.-mruknął wstając.-może nie zauważyłeś ale on jest zbyt zamknięty żeby z kimkolwiek się kumplowac wiec...tak poza mną...to jesteś jego pierwszym kumplem...w ogóle.-dodał juz trochę spokojniej.

Takano | Jun pisze...

-oboje zachowujecie się gorzej jak dzieci.-burknął I wyszedł. Nie chciał być przyłapany przez brata. W końcu zrobił podmiankę bez jego wiedzy a to było wbrew zasadom. Yuji przyszedł tuż przed nauczycielem i usiadł do ławki.

Takano | Jun pisze...

Yuji jak zwykle robił dokładne notatki a na luch poszedł na dach. Usiadł w swoim ulubionym miejscu i zabrał się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

Chwycił swoje bento i momentalnie wstał. Dlaczego to zawsze musiał być on.
-jakim kurwa związku?-spytał zgrabnie udając brata.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo...?-spojrzał na niego zaskoczony kątem oka widząc jak reszta ucieka w popłochu. -um dziękuję...-powiedział cicho nie patrząc na niego.-ale nie kłam tak więcej...bo znów będzie dym. Plotka juz pewnie poszła...-mruknął odsuwajac się od niego. Jakaś część jego cieszyła się z tego ze Kazuo go uratował.

Takano | Jun pisze...

-nie wszyscy są tacy silni wiesz? Ja nie lubię jak na mój temat plotkuja.-burknął znów siadając na swoim miejscu i wracając do bento.

Takano | Jun pisze...

-p...przestań się tak zachowywać! Bo serio zaczną myśleć ze się spotykamy!-powiedział z rumiencem na twarzy.-wiesz ze mogłeś mi inaczej pomóc? Nie musiałeś zaraz mówić że jestem twoim chłopakiem. To pewnie narobilo problemów...

Takano | Jun pisze...

-chce zjeść.-mruknął siadając.-um...Kazuo? Dlaczego powiedziałeś ze wolałbym zostać yakuza? Um...to nie jest dobre...-powiedział cicho.-nie będę cię namawiał żebyś został policjantem...pewnie masz swoje powody ale...yakuza to zły pomysł...tak sądzę...

Takano | Jun pisze...

-um rozumiem...jednak nie sądzę żeby yakuza była lepszym rozwiązaniem.-powiedział jakoś tak bawiąc się jego włosami i dłuższą chwilę milcząc.-moja mama miała przeszczep serca...niestety jej organizm go odrzucił. Leżała na sali z zona szefa yakuzy...tez czekała na serce. Trafiły do szpitala w tym samym czasie ale mojej mamie szybciej znaleziono dawce. Um wiec tez szef...spowodował wypadek. To było blisko naszego domu wiec wszytsko z bratem widzieliśmy. Jak ciężarówka wjeżdża w samochód naszego taty...a potem jak ten yakuza z niej wychodzi...z metalowa rurą...i dobija tate...-Opowiedział cicho juz ze łzami w oczach. Ciężko mu było I tym opowiadać.

Takano | Jun pisze...

-um...wiem ze by nie chcieli.-uśmiechnął sie lekko.-juz ok.-dodał uśmiechając się weselej. Było mu trochę lzeu na sercu kiedy powiedział wszystko na głos.

Takano | Jun pisze...

-Ech...przyniosę jutro bento dla ciebie.-powiedział wzdychajac ciężko i widząc jego śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-nawet jeśli jest dobre to nie powinieneś tak jeść. Zrobię ci...um no chyba ze bardzo nie chcesz...-powiedział kończąc swój ryż. Nałożył na pałeczki trochę smażonych kiełbasek i włożył chłopakowi do buzi.

Takano | Jun pisze...

-zrobię. I tak zrobię. Chociaż jutro. Ne?-uśmiechnął się jedząc dalej sam.-to...to tak w ramach przeprosin ze się tak zachowałem...i nie wysłuchałem twoich powodów...

Takano | Jun pisze...

Pod ostrzałem wzroku wszystkich osób w klasie usiadł w ławce. Wyrwał kartkę z zeszytu na której chyba każdy napisał 'gej!' I wrzucił ja do plecaka żeby później wyrzucić.

Takano | Jun pisze...

Chłopak pokręcił przecząco głową.
-wolałbym nie.-powiedział na chwile unosząc głowę i znów ja spuszczajac. -nie sądzę żebym się nadawał.-dodał jeszcze I wrócił do wyrywania kartek z zeszytu. Miał wrażenie ze każda jest zapisana niezbyt miłymi określeniami kierowanymi w jego stronę. I z każdą kartka coraz gorsze.

Takano | Jun pisze...

-ale ja w ogóle nie chce.-powiedział nie bardzo wiedząc czy to zdanie odniosło się do jego bycia przewodniczącym czy wypisanym na całej kartce 'ciekawe jak Kazuo podoba się seks z tobą...?'.-juz powiedziałem ze nie jestem tym zainteresowany.-dodał a widząc jak wszyscy na niego patrząc skłonił się lekko.-sensei....proszę o wybranie kogoś innego.

Takano | Jun pisze...

-A...-zaskoczonemu chłopakowi serce zaczęło szybciej bić i szybko spuścił głowę ukrywając czerwoną twarz za kotarą włosów. Zupełnie nie rozumiał czemu tak się dzieje. Kiedy Kazuo w końcu go puścił usiadł na krześle i schował twarz w dłoniach. Kiedy i starszy wrócił na swoje miejsce Yuji napisał mu karteczkę podając ją mu do tyłu i kładąc na jego ławce. 'czemu to zrobiłeś? Przecież sam mówiłeś żeby to olać...'

Takano | Jun pisze...

'było ok...ale dziękuję', napisał jeszcze i skupił się na lekcji pisząc na czystych kartkach, które jednak zostały w jego zeszycie.

Takano | Jun pisze...

-bynajmniej.-mruknął Shuji a Yuji trzepnął Kazuo przez łeb.
-nie chodzimy.-odpowiedział bratu.

Takano | Jun pisze...

-bo ty to co innego...-burknął robią śmiesznie obrażoną minę.-nie trzeba.-pokręcił przecząco głową a Shuji w tym czasie śmiał się pod nosem.
-Ale serio wyglądacie i zachowujecie się jakbyście chodzili.-powiedział wciąż się śmiejąc.

Takano | Jun pisze...

-przecież mówiłem że nie chcę.-jęknął wywracając oczyma.
-i wy serio nie chodzicie?-spytał Shuji przestając się śmiać dopiero kiedy brat kopnął go w nogę.
-Serio.
-więc?
-co więc?
-Skąd ta plotka? Poza tym że serio tak wyglądacie...-znów zachichotał.
-ugh nie wiem.-burknął znów kopiąc brata.

Takano | Jun pisze...

-mnie też wybrali. Wiec nie będę musiał.-burknął i wywrócił oczyma.
-och...-wziął od Kazuo sok.
-No weeeeź...on nawet wie co lubisz.-zauważył wesoło.-ty, masz coś do mojego braciszka, co nie?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-tylko tyle? Nuuuda.-mruknął a zaraz złapał się za nogę w którą znów oberwał od Yujiego.
-ale nie myśl też będziesz się lenił.-Yuki wycelował w Kazuo palcem.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się do niego słodko i wziął kilka łyków soku a Shuji znów zachichotał.
-porozmawiamy w domu braciszku.-poklepał go po ramieniu i wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-zdecydowanie przedmioty ścisłe. Biologia i chemia.-powiedział z uśmiechem.-A twój jaki jest ulubiony?

Takano | Jun pisze...

-co do w-fu to mamy po tej godzinie. A z ocenami będę mógł ci trochę pomóc jeśli będziesz potrzebował pomocy.-powiedział dopijając sok.

Takano | Jun pisze...

-ok.-uśmiechnął się i zaraz usiadł normalnie bo wszedł nauczyciel. Po godzinie japońskiego poszli na wf.

Takano | Jun pisze...

Yuji szczęśliwie stanął na pozycji matki. Trzy górne a potem zaczął wesoło wybijać najpierw najsłabszych z drużyny przeciwnika.

Takano | Jun pisze...

Yuji zaśmiał się wesoło kiedy w końcu udało mu się trafić Kazuo. Potem, mieli grać w koszykówkę i tym razem Yuji trafił do drużyny z Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-dzięki.-odparł z uśmiechem ale słyszą pogwizdywania kolegów z klady momentalnie odskoczył od Kazuo czując wstępujący na policzki rumieniec.

Takano | Jun pisze...

Yuji do szatni wszedł ostatni pomagając jeszcze pozbierać piłki. Zdjął przepoconą koszulkę i zaczął szukać w swojej szafce dezodorantu.

Takano | Jun pisze...

-pomagałem posprzątać...i ktoś gwizdnął moje rzeczy.-jęknął nie wyjmując głowy z szafki. Najchętniej cały by się w niej schował ale była za mała.

Takano | Jun pisze...

-nie idź...-poprosił łapiąc go za rękę.-to nie pierwszy raz...moje rzeczy gdzieś tu na pewno są.-powiedział oddając mu jego koszulę a na siebie z powrotem nakładając koszulkę od w-fu.

Takano | Jun pisze...

Odskoczyl od niego.
-mówiłem żebyś tak nie robił...ktoś mógł zobaczyć, zrobić zdjęcie i będzie tylko gorzej.-powiedział chowając zarumieniana twarz w dłonie.-um poszukamy. One na pewno tu gdzieś są...-powiedział zaczynajac obchodzić szatnie.

Takano | Jun pisze...

-wcale nie są...ładne...-mruknął rumieniac się jeszcze bardziej.-jak mam się uspokoic kiedy to staje się coraz bardziej nieznośne? Kiedy robią mi takie rzeczy z powodu czegoś co nawet nie jest prawdą.

Takano | Jun pisze...

-Ech...wezmę strój z szafki Shujiego. Nie ćwiczył dzisiaj wiec jest czysty.-powiedział idąc do szafki brata.-niby jak mam się im dopłacić? To i tak nic nie da. Chyba za mało się ciebie boją skoro męczą 'twojego chłopaka'.-mruknął robiąc nawias palcami.

Takano | Jun pisze...

-nie zrobił nic jak dales mu kartkę z mojego zeszytu. Nie zrobi niczego i teraz.-mruknął.-poza tym nie zaprzeczam...ja po prostu nie potwierdzam tak otwarcie czegoś co nie jest prawdą...tak jak ty to robisz.-wywrocil oczyma. Przebral się szybko i wyszedł zbierając strzępy swojego mundurka.-juz się boję o to co zrobili z moja torba...

Takano | Jun pisze...

-um...wiec pewnie zniszczą twoja torbę...-powiedział smutno i wyszedł. Wyjaśnił wszytsko wuefiscie który był też jego trenerem kendo.

Takano | Jun pisze...

-trenerowi to łatwo powiedzieć...-mruknął.
-no jasne ze łatwo skoro widzę jaki jesteś na treningach. -odparł mężczyzna.-a ty.-wycelowal w Kazuo palcem.-weź za to odpowiedzialność i go broń.
-ale my nawet ze sobą nie chodzimy.-jeknal Yuji.
-a wyglądacie jakbyście się spotykali.-zaśmiał się.
-trenerze...

Takano | Jun pisze...

-nie lubię walczyć.-mruknął I spojrzał na zegarek.-juz jesteśmy spóźnieni...-dodał wzdychajac.
-powiecie ze ja was zatrzymałem.-mężczyzna poklepal Yujiego po ramieniu i wrócił do kantorka.
-no to idziemy do klasy...

Takano | Jun pisze...

Pokręcił przecząco głową.
-idę do klasy.-oznajmił.-nie będę dostarczał dodatkowych materiałów na plotki.-dodał wychodząc z sali.

Takano | Jun pisze...

-nigdzie nie pójdę a ty przestań to robić!-krzyknął wyrywajac rękę i juz nawet nie próbując ukryć rumieńców.-dlaczego to robisz? Dlaczego? Ta cała sytuacja jest właśnie przez to ze się tak zachowujesz. Tak...jakbyśmy na prawdę byli parą!-krzyknął ściskając strzępy mundurka.-musze iść z tym do dyrektora...zamówić nowy mundurek...

Takano | Jun pisze...

-na samym początku to wylałes na mnie kubek zimnej wody!-krzyknął a wypowiedziane zdanie nie bardzo współgralo z rumiencem na jego twarzy.-i co? Chciałbyś żeby te plotki przestały być tylko plotkami?-spytał chcąc zabrzmieć złośliwie ale mu nie wyszło. Tez go lubił ale nie chciał tego przyznać. Coś go hamowalo.

Takano | Jun pisze...

Podniósł wzrok do góry i spojrzał mu w oczy.
-to szczere? To co czujesz? Wiesz w ogóle co czujesz? Bo ja nie wiem...nigdy wcześniej tego nie czułem...jestem zagubiony...nie wiem co powinienem zrobić...

Takano | Jun pisze...

-um...-spojrzał mu w oczy szukając jakiegoś fałszu jednak niczego takiego nie znalazł.-ja nie wiem co to jest...ale nigdy się tak nie czułem. Jest um...tak ciepło w środku kiedy jestem z tobą...i tak bolało kiedy się poklocilismy...-zadrżal lekko od jego dotyku.-spróbować...

Takano | Jun pisze...

-nie idę na żadne wagary!-burknął odsuwajac się trochę.-idę do dyrektora a potem wracam do klasy.-dodał wychodząc na korytarz.

Takano | Jun pisze...

-zamówili nowy...dopóki nie przyjdzie będę chodził w normalnych ciuchach.-powiedział.-a teraz wracamy do klasy. Tam są nasze torby i mamy jeszcze jedna lekcje.-powiedział stając przy nim na chwile.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo ja nie wagaruje. Idziemy na lekcje. A przynajmniej ja idę.-powiedział wyrywajac rękę i okropnie się rumieniac.-następna jest biologia.-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-nie. Idziemy na następną lekcje.-powiedział uparcie I odwrócił się na pięcie idąc w stronę klasy.

Takano | Jun pisze...

Yuji lekcje szczęśliwie przeżył a zaraz po niej wyszedł ze szkoły. Zabrał ich torby. Oczywiście w tej Kazuo było pełno mleka.
-ech...to miała być moja...-mruknął niosąc obie torby do domu.

Takano | Jun pisze...

Yuji napisał mu smsa wieczorem 'mam twoja torbę. Było.w niej mleko. Wysuszylem wszytsko I wypralem torbę.'

Takano | Jun pisze...

Rano oddał mu torbę.
-Hej.-powiedział wesoło podając mu ją.-spakowalem ci tez bento.-dodał uśmiechając się uroczo.

Takano | Jun pisze...

-jak to nie trzebabylo? Była cała w mleku...-mruknął delikatnie ściskając jego jego ręką.-nie. Kazuo...ja na prawdę nie mogę. Musze dobrze zdać testy...I w ogóle.-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-um dzięki.-powiedział przytulając się lekko do jego ramienia a potem siadając w ławce.-nie chce...Kazuo na prawdę nie chce. Ja nie wagaruje...nie namawia mnie.

Takano | Jun pisze...

[Jak wrócę do domu to zrobię ^^]

-a nie możemy iść tam po lekcjach?-spytał patrząc na niego.-nie chce wagarowac. Na prawdę...nigdy tego nie robiłem i nie chce.

Takano | Jun pisze...

-nie i przestań mnie kusić...bo chyba zacznę się zatanawiac czy nie zerwać zanim na dobre nie zaczniemy chodzić...-wywrocil oczyma I uśmiechnął się słodko.-ty tez nie uciekaj...-poprosił łapiąc go za rękę. Trochę się bał.

Takano | Jun pisze...

-mou...niby czemu trzeba to zmienić?-spytał układając usta w dziubek trochę obrażony. Nie chciał tego zmieniać.-um...boje się trochę ze jak pójdziesz to coś mi zrobią.

Takano | Jun pisze...

-Zaczęcie związku z tobą jak na razie jest dość szalone.-wywrócił oczyma zaraz uśmiechając się lekko.-Nie chcę uciekać z lekcji. Ty też nie powinieneś skoro już zgłosiłeś się na drugiego przewodniczącego.

Takano | Jun pisze...

-no weeź...nawet jeśli siedzę przed tobą?-spytał ze śmiechem.-um faktycznie...ale nie pakuj się w kłopoty...-dodał patrząc na niego.-wcale nie powiedziałem że zgodzę się na randkę. To dla mnie nadal abstrakcja.

Takano | Jun pisze...

-przypilnuje go.-dodał Yuji. Miał tylko nadzieje ze rada nie będzie znów robiła występów w crossplayu. Przebieranie się za dziewczyne nie należało do miłych perspektyw.

Takano | Jun pisze...

Yuji notował zawzięcie a na przerwie na luch pociągnął Kazuo na dach.
-musi ci się strasznie nudzić skoro już do wszystko miałeś...wiec nie uciekaj z lekcji żebyś nie musiał znów powtarzać klasy.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ale powtarzasz...wiec nie uciekaj z lekcji...-powiedział.-um...chyba trochę się boje ze jak sobie pójdziesz to oni znów coś mi zrobią...-powiedział drzac trochę.

Takano | Jun pisze...

-Ech...a co jeśli zrobią to co Yabu...bylem tak sparaliżowany ze nie mogłem się ruszyć.-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-aha, a potem trener da ki taki wycisk na kendo ze mnie będziesz musiał nieść do domu bo nie będę miał siły iść.-wywrocil oczyma.-nie idę na wagary. -dodał sięgając sobie po bento.

Takano | Jun pisze...

-aj...spakowalem ci bento wiec mi nie podjadaj...-mruknął jedząc dalej.-jasne...jakoś dam radę...najwyżej stracę ulubione spodnie.-powiedział bo przecież dzisiaj nie był w mundurku.

Takano | Jun pisze...

-jasne, jasne...jak to zostało w klasie?-spytał zaraz robiąc obrażona mine.

Takano | Jun pisze...

-możesz teraz szybko zejść po nie.-zauważył wcinajac swój ryż.

Takano | Jun pisze...

-ale przecież słyszę jak burzy ci w brzuchu...-mruknął podając mu jedno onigiri.-masz...zjedz...

Takano | Jun pisze...

Zarumienil się trochę i wrócił do jedzenia.
-dziwnie się jeszcze czuje kiedy mnie całujesz...znaczy...nie jest to nieprzyjemne tylko...nowe...-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-um...masz rację.-zgodził się I dość nieśmiało pocałował go w policzek.-tak jest ok? Prawda?

Takano | Jun pisze...

-mam prawo czegoś nie lubic.-powiedział I wstał.-ech...I nie zdążyłem zjeść. To twoja wina.-powiedział idąc szybko do klasy.

Takano | Jun pisze...

-bo mnie ciągle zagadywales.-burknął obrażony I klepnal go w ramię. Zaraz jednak uśmiechnął sie wesoło i usiadł do swojej ławki.

Takano | Jun pisze...

-głupek.-szepnął do niego Yuji który cieszył się ze nie został liderem. Tyle dobrego.-przynajmniej nie śpij na lekcjach.-dodał również szeptem.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem śpiochu.-zaśmiał się.-przekonaj mnie jakoś.-dodał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-dobra. To teraz musisz znaleźć jeszcze cztery osoby.-powiedział pokazując cztery palce.-powodzenia.

Takano | Jun pisze...

-ja argumentem? Czemu?-spytał nie bardzo rozumiejac. -ja ci nie pomogę. Nie mam znajomych.-przypomniał mu.

Takano | Jun pisze...

-tez mi argument.-wywrocil oczyma.-nie mam zamiaru. Nie potrzebuje mieć wielu znajomych.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-nie chce.-wywrocil oczyma.-Kazuo pamiętasz ze dzisiaj mamy spotkanie u dyrektora? Ze wszystkimi przewodniczącymi klas?

Takano | Jun pisze...

-których jeszcze nie znalazłeś a już się zwijasz.-zauważył unosząc brwi. -będziesz miał kłopoty jeśli nie zorganizujesz grupy.

Takano | Jun pisze...

-hej!-krzyknął za nim i wytarl czoło. Musiał zapamiętać żeby go upomnieć o te całuski. Niczego takiego przy ludziach.

Takano | Jun pisze...

Yuji przyszedł do świątyni po wszystkich zajęciach. Kiedy wszedł po schodach zaczął się rozglądać za Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-nie dzięki.-zaśmiał się.-mamy podrzutkow do grupy. Został jeden chłopak I jedna dziewczyna wiec dali ich do twojej grupy.-poinformował go.

Takano | Jun pisze...

-wiesz...nie sądzę zeby oni byli jakoś bardzo zadowoleni naszym towarzystwem...-mruknął siadając.-ok...-zgodził się.

Takano | Jun pisze...

-ta jasne...-wywrocil oczyma I zabrał się za jedzenie.-no więc śpiochu....nauczyciel mówił ze dodatkową atrakcją będzie onsen jeśli większość klasy będzie chciała. A że większość chciała...wiec będzie...

Takano | Jun pisze...

-ja głosowałem na nie między innymi z tego powodu.-burknął zarumieniony.-pokoje będą albo dwu albo cztero osobowe.

Takano | Jun pisze...

-sorry, za wcześnie żebyś oglądał mnie nago.-wywrocil oczyma.-ja? Nie wiem.-wzruszył ramionami.-obie opcje nie są zbyt zachęcające...znaczy...um...-zarumienil się strasznie i wrócił do jedzenia.-bo...wstydzę się być tylko z tobą...ale boję się być z kimś jeszcze...

Takano | Jun pisze...

-nie tylko...mam głupiego brata.-mruknął juz się na ten temat nie odzywając. Wstydził się I juz. Nie było jakiegoś większego powodu. Tak już po prostu miał.

Takano | Jun pisze...

-um...ja jednak się wstydzę.-powiedział idąc za nim-no wiesz...jak będziemy samI w.pokoju to zaraz się.pojawia jakieś.spekulacje...

Takano | Jun pisze...

-Oj...-Okryl go mocniej.-potulic cie?-spytał z uśmiechem..

Takano | Jun pisze...

Kiedy chłopak go całował starał się od niego odsunąć. Trochę się bał ze ktoś ich zobaczy.
-ale...wiesz ze tu nie chodzi tylko o plotki...co jak znów będą mnie nękajc?-spytał cicho.-no I ...wiem ze mówiłeś żebym nie przejmował sje bratem ale...niektórzy znają tylko albo mnie albo Shujiego...i mogę sobie pomyśleć że ja to on...-powoedzkał wbijajac wzrok w buty.-nas się bardzo często myli...-dodał juz patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-mówiłem Ci przecież ze nie chce się bić ani nic.-wywrocil oczyma.-ech ok. Tylko...nie publicznie ok? Proszę...jeszcze nie czuje się z tym swobodnie. I masz nie robić niczego...podejrzanego...na wycieczce, jasne?-wycelowal w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-na razie na prawdę nie chce walczyć ok? Na razie nie musze wiec...tak jest ok, nie?-spytał patrząc na niego. Zaraz uśmiechnął sie do niego słodko.-w takim razie możemy wziąć dwujke.

Takano | Jun pisze...

Yujiemu udało się za drugim razem i wesoło pokazał mu zlowiona rybkę. Zaparkowal ja w woreczek i stanął kawałek dalej żeby poczekać na chłopaka i zwolnić miejsce następnym osobom. Zaraz jednak zaskoczony dostał w twarz. Była to ex dziewczyna jego brata.
-Shuji! Ze mną zerwałes żeby się prowadzac z jakimś facetem!?-zapiszczala. Chłopak zaczynał rozumieć dlaczego jego brat z nią zerwał...dobre pół roku wcześniej. Chłopak pokręcił przecząco głową i rozmasowal policzek.
-nie Shuji tylko Yuji. Jego prat bliźniak...-powiedział spokojnie. Takie sytuacje zdążył się dość często więc był przyzwyczajony. No i przecież nie będzie bił dziewczyny.

«Najstarsze ‹Starsze   1 – 200 z 334   Nowsze› Najnowsze»