
Imię: Kazuo,
Nazwisko: Yamanaka,
Wiek: lat 17
Urodzony: 09.03
Rodzina: matka, ojciec i
2 młodsze siostry,
Wzrost: 170 cm
Waga: 55 kg
Historia
Jest synem Megumi i Takuto. Jego matka przez długi czas zajmowała się jedynie domem. Robiła to dopóki Takuto przynosił porządne pieniądze do domu. Kiedy chłopak skończył 12 lat, jego ojciec stracił pracę. Wpadł w depresję i zaczął pić. Picie pociągnęło za sobą paskudne konsekwencje. Matka nie potrafiła się uwolnić od agresywnego mężczyzny. Na szczęście z pomocą przyszli im sąsiedzi. Takuto został skazany za przemoc domową i siedzi w więzieniu. Megumi nie mając dobrego wykształcenia poszła do pracy do pobliskiego supermarketu. Jest tam kasjerką. Pracuje na dwie zmiany, więc na głowie Kazuo jest cały dom.
Chłopak jest najstarszym z rodzeństwa. Oprócz niego w domu są jeszcze dwie dziewczynki, bliźniaczki - Mayu i Aya. Siedmioletnie dziewczynki. Dla nich potrafi zrobić wszystko. Przez trudną sytuację rodzinną zdarza mu się kraść. Często opuszcza szkołę.
Charakter
Kazuo musiał szybko wydorośleć, toteż jedynie w szkole pozwala sobie na dziecinne zachowanie. Jest pierwszy jeśli chodzi o łamanie zasad. Często wagaruje, a w klasie uważany jest za 'szefa' pięcioosobowego postrachu szkoły. Wraz z kumplami wybiera na swoje ofiary naiwne dzieciaki i uprzykrza im życie jak tylko się da. Jest zamknięty w sobie, broni prawdziwego siebie, zakładając maski. Nienawidzi przebywać w domu, kiedy jego matka do niego wraca. Nie chce widzieć jej takiej zmarnowanej. Woli pamiętać ją jako uśmiechniętą i zawsze pełną pozytywnej energii kobietę.
Ciekawostki:
- jest miotaczem w szkolnej drużynie baseballowej (leworęcznym),
- treningi to jedyna rzecz, czego nie opuszcza jeśli naprawdę nie musi,
- uwielbia melon pan i coca colę,
- dla swoich sióstr jest w stanie poświęcić wszystko,
- pali mentolowe papierosy,
- nigdy nie miał w ustach alkoholu.



334 komentarze:
«Najstarsze ‹Starsze 201 – 334 z 334-nie sądzę żeby było mu lepiej. Każda złota rybka jaka się opiekowałem padala i kończyła w kibelku.-powiedział oddając mu woreczek.
-uwierz mi ze nie będzie...-wywrocil oczyma I zaśmiał się wesoło.-um...to prawie jak randka...
-um...czemu nie możesz?-spytał teraz tzymajac juz maskotkę i rybkę. Usiadł na wolnej ławce.
-biedny...-pogłaskał to po włosach.-ok. Przechowam go. Ale musisz się nim zajmować. Ja nie mam szczęścia do rybek.-powiedział I ukradkiem cmoknal go w policzek.
-ej.-klepnal go w ramię.-mówiłem ze się jeszcze nie przyzwyczaiłem. Dziwnie się jeszcze z tym czuje.-przypomniał mu.-to mój pierwszy związek...i to z tobą pierwszy raz się całowałem...-dodał cicho lekko się rumieniac.-um...możemy obejrzeć.
-ale masz powody żeby się cieszyć.-wywrocil oczyma patrząc w niebo z zachwytem wymalowanym na twarzy.-co takiego?-spytał zerkajac na niego.
-um...ostatnio nie przyszedłeś...-powiedział nie patrząc na niego i ściskając talizman.-trochę mnie to zasmucilo...bo obiecałeś ze przyjdziesz.
-mou...ale obiecałeś.-mruknął.-na następne przyjdziesz prawda? I dasz mi zobaczyć jak grasz w baseball?
-um chciałem przyjść.-powiedział z lekkim uśmiechem.-dziękuję za miło spędzony czas. Pamiętaj ze masz się zajmować rybka.
-um...dobranoc...-również go ucałował I od razu wbiegł do domu.
Yuji rano z bratem wesoło poszedł do szkoły. W środku pomachal mu mówiąc ze spotkają się na zebraniu rady i poszedł do klasy.
-um ok...nie specjalnego się nie działo.-powiedział z lekkim uśmiechem.-aż tak zimno jest na dworze? Możesz już zdjąć szalik.-powiedział zajmując miejsce.
Wziął od niego kartkę i przejrzał wszytsko i znów na niego spojrzał.
-na pewno wszytsko ok? Nie wyglądasz jakby to było gardło.-powoedzkał cicho.-jeśli masz jakiś problem...to powiedz. Może będę mógł jakoś pomoc...-powiedział cicho.
-um...ale nie kłamiesz mnie nie?-spytał wciąż patrząc na niego.
Yuji zasmucilo się trochę ale również zaczął wszytsko notować. Kiedy nauczyciel wyszedł uczniowie zaczęli dyskusje na temat ich programu artystycznego.
-proponuje wykorzystać naszych utalentowanych bliźniaków.-zaoferowała dziewczyna z klasy Shujiego.-tańczą I śpiewają. Wystarczy ich ucharakterydowac I możemy zrobić występ vocaloidow.-zaklaskala w dłonie. Bracia popatrzył po sobie i westchnęli ciężko. Raz się wydurnili w gimnazjum i teraz wszyscy ich wykorzystują
Oboje spiorunowali go wzrokiem.
-z dziewczynami możemy robić za tło taneczne.-zaoferowała jeszcze dziewczyna a reszta się zgodziła.-a reszta chłopaków będzie od spraw tecznicznych.-dodała na koniec.
-mhm...ale z tym jest tak dużo roboty...a ja nie będę w stanie tego nadzorować bo będę zajęty występem.-powiedział cicho.
-ok...ale wybór tego co robimy i tak należy do klasy.-zauważył z lekkim uśmiechem. Po zebraniu wyszedł z klasy i złapał Kazuo za rękę.-um...zauważyłem siniaki...-powiedział wskazując na jego szyję ukryta pod.szalikiem.-jak go poprawiałes...
-możesz przestać kłamać? Przecież nie da się od tak uderzyć w szyję. Co się stało?-spytał patrząc na niego uważnie.
-hej! Kazuo!-krzyknął za nim ale bez skutku. Poszedł jeszcze na trening a potem do domu.
Yuji przyszedł chwile po nim. Usiadł na swoim miejscu i przywitał się wesoło z chłopakiem. Widząc jednak ze ten śpi usiadł prosto I zaczął powtarzać swoje notatki.
Yuji poszedł za nim bo przecież to było jego ulubione miejsce zwłaszcza do spędzania przerwy obiadowej.
-hej Kazuo, zrobiłem ci onigiri.-powiedział z uśmiechem.
Yuji uśmiechnął się lekko i przysunal w jego stronę pojemnik z onigiri. Sam usiadł kawałek dalej i zabrał się za swoje bento.
-możesz zjeść wszystkie. Dla ciebie zrobiłem.-powiedział podduwajac pudełeczko bliżej niego.-dzisiaj tez. Chcesz przyjść zobaczyć?
-mou jedz...przecież widzę ze jesteś głodny.-powiedział wesoło.-um możesz przyjść. I pamiętaj ze masz się opiekować rybka.
-jeszcze żyje.-zaśmiał się.-Kazuo? Ja...chciałbym żebyś mówił mi co cie meczy...jesteś dzisiaj strasznie przygaszony...
-um ok...każdy tak czasem ma...słabszy dzień.-powiedział z lekkim uśmiechem.
-w przyszłym tygodniu. Wiec na weekend będę się uczył.-powiedział zerkajac na niego.
-um...spytam Shujiego bo zawsze mu pomagam.-powiedział spokojnie.-i pamiętaj ze w przyszły weekend wycieczka i musisz do tego czasu wszytsko ustalić i zanieść nauczycielowi.
-Ja? Nic. Mi wszytsko pasuje.-powiedział z uśmiechem.
-ok. Pójść z tobą?-spytal zamykając juz puste swoje pudełko z bento.
Yuji w połowie lekcji wyszedł pod pretekstem pójścia do toalety. Zaczął szukać Kazuo I w pierwszej kolejności poszedł na dach.
-Kazu!-krzyknął spanikowany podbjegajac do niego.
-głupi...-pokręcił głową i podniósł jego koszulkę.-aż tak cie pobili? Czy miałeś to już wcześniej?-spytał cicho.
-Kazuo...nie ufasz mi? Chodź ze mną do pielęgniarki...nie można tego tak zostawić...
-Kazuo? Czemu?-spytał cicho.-coś się stało? Możesz mi powiedzieć...-powiedział cicho I przytulił go delikatnie.
-A...nie możesz jakoś...zgłosić gdzieś tego ze...jesteś bity w domu?-spytał cicho.-przecież...coś na pewno da się zrobić...
-nie możesz zgłosić jeszcze raz? Przecież nie mogą robić czegoś takiego nie?-spytał cicho.
-jesteś cały w siniakach...jak mogliby ci nie uwierzyć. Idź do szpitala i weź wszystkie papiery...-zaproponował.
-ale...ale nie można tego tak zostawić. Jesteś cały pobity...a jak w ciebie strzeli? Albo w twoje siostry? Albo w twoja mamę? Tego nie można tak zostawić.-powiedział cicho.-po prostu nie można...
-um...a co jeśli jednak w ciebie strzeli? Na prawdę musimy to zgłosić.-powiedział cicho.-skoro one pójdą do babci to...może ty tez?
-nie odpuszczę. Nie kiedy wiem ze...ze dzieje ci się krzywda.-powoedzkał zasmucony patrząc na niego.
Yuji po treningu poszedł od razu do domu i zaczął się uczyć cały czas zerkajac na telefon. W końcu napisał do Kazuo. 'Wszystko gra? Tak szybko się zmyles...myślałem że pójdziemy razem do domu kiedy trening się skończy....'.
'Jest późno...ale ok. Wejdź do środka bo ja już jestem umyty.' Napisał mu a potem wysłał adres. Siedział na kanapie i oglądał film z bratem.
Obaj bracia mu pomachali I zaprosili do salonu. Oban byli umyć, w spodniach dresowych i koszulkach. Nie sposób było ich odróżnić.
-jasne.-odezwał się Shuji
-możesz usiąść bliżej.-dodał Yuji.
Bracia rozłożyli kanape i delikatnie przenieśli nią chłopaka żeby było mu wygodniej spać a potem rozeszli się do swoich pokoi.
-hej.-przywitał się z nim.-jak mógłbym cię puścić do domu?-spytał wywracając oczyma i stawiając na stoliku miseczki z ryżem.-poza tym...skad wiedziałeś że to ja?-spytał znosząc różne przystawki i po miseczce zupki miso dla każdego.
-och...-zamrugał trochę rozkładając jeszcze pałeczki.-ale wiesz że jesteś pierwszym który nas tak po prostu rozpoznaje? Żadnej z dziewczyn Shujiego się nie udało...ani naszemu wujkowi...ani żadnemu nauczycielowi...-wymienił powoli.
-nie trzeba. Już skończyłem. Jak zjesz możesz wziąć prysznic.-uśmiechnął się i poszedł zawołać brata na śniadanie.
-sorry nie uda ci się.-zaśmiał się i pstryknął brata w nos.-rozpoznaje nas.-wyjaśnił wzruszając ramionami.-Kazuo! Ale po śniadaniu!-westchnął.-Miso ci wystygnie!-dodał i usiadł na swoim miejscu.
-wow...ale się postarałeś dzisiaj.-skomentował Shuji.
-smacznego.-odparł wesoło Yuji i wrócił do jedzenia.
-wy też jedziecie na te wycieczkę do Kioto?-zagadał Shuji.
-a co dostaliście jako dodatkowy punkt wycieczki?-spytał zaraz.
-onsen.-odparł Yuji.
-fiu fiu.-zagwizdał Shuji a Yuji zatkał mu buzie omletem,
-a futon położyć na drugim końcu pokoju.-przypomniał mu.
-łe...no to nie ładnie się ustawiłeś Kazu...-znów skomentował zanim Yuji nie wsadził mu do ust kolejnej przystawki.
-dokładnie. Nie ma tak szybko.-burknął jedząc dalej swój ryż.
-na pewno? Um uważaj na siebie...i przyjdź do szkoły...-powiedział i odprowadził go do drzwi.
-ok.-pomachał mu i poszedł się szykować do szkoły.
-Kazuo...-jęknął.-wszyscy się patrzą...-dodał chowając twarz w dłoniach.
-Um ok...-powiedział pozwalając mu się tulić.-coś się stało?-spytał cicho po dłuższej chwili.
-od takiego tchórza jak ja?-spytał głaszcząc go po dłoniach.-czemu musisz być szybko?
-um...ok.-powiedział cicho.-Ale...nie zrobił ci nic?
-um...to może nie przychodź do mnie więcej? Albo nie wracaj do domu...-powiedział cicho a kiedy chłopak go puścił usiadł na swoim miejscu.
-um...więc następnym razem jak coś to cię obudze.-powiedział uśmiechając się lekko.-ale ciesze się że się wyspałeś. Spałeś tak słodko.-zaśmiał się.-Przyjdę.
-jak śpisz to tak.-zaśmiał się.-tak spokojnie...nie gadasz przez sen ani nic.-wzruszył ramionami.-postaraj się.
Pokręcił przecząco głową z lekkim uśmiechem.
-nie. Jak nie spisz to nie jesteś słodki. Ale jesteś przystojny.-powiedział wesoło ale cicho żeby nikt poza Kazuo tego nie słyszał.
Yuji jak zwykle robił skrupulatne notatki a na przerwie odwrócił się znów do Kazuo.
-a...to będzie ok jeśli przyjdziesz na weekend się uczyć?-spytał patrząc na niego.
-ok...ale jeśli masz potem cierpieć to nie musisz przecież.-powiedział na prawdę się o niego martwiąc.
-Ech...I na prawdę nie możesz temu jakoś zapobiec?-spytał cicho.-jasne. Zawsze bylem z Shujim...wiec ok, mogę być z tobą w parze.
-ale cie boli...jak cie przenosilismy na kanapę to się przywiles przez sen...-powiedział smutny.-a ja nie chce żeby ciebie bolało...
Yuji powoli wszytsko wykonywał tłumacz każdy krok chłopakowi. Kiedy skończyli podniósł rękę żeby nauczyciel przyszedł i sprawdził czy dobrze.
Chłopak dal znam ze trzyma za niego kciuki. W końcu tłumaczył mu wszytsko po kolei wiec miał nadzieję że Kazuo to zapamiętał. Chociaż częściowo.
-brawo.-pogratulował mu Yuji i przybil z nim piątkę.-poradziłeś sobie.
-hmm...uśmiech dodaje ci uroku.-stwierdzil patrząc na niego uważnie.-ale poszło ci świetnie. Na prawdę słuchałes co mówię...
-nie...po prostu...raczej nikt mnie nigdy nie słucha wiec...ucieszyłem się.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.
-i może nawet nie ostatnia.-powiedział wesoło.-mogę ci tłumaczyć jeśli chcesz.
-na prawdę lepiej ci kiedy się uśmiechasz.-powiedział a.kiedy zaczęła się przerwa obiadowa pociągnal go na dach i podał pudełeczko z onigiri.-smacznego.
-um ok...bo nikt nie patrzy.-powiedzial jedząc swoje bento. Jak zwykle poupychal swoje ulubione jedzenie.
-Mogę zrobić...ale mówiłeś ze nie chcesz wiec robiłem tylko onigiri.-powiedział z uśmiechem.-um...cieszę się że ci smakuje.
-wiec zrobię.-powiedział wesoło I wrócił do swojego bento. Był dość głodny.
-rumienisz się.-zauważył wesoło.-czemu?-spytał zaraz i odłożył pusty pojemnik po bento na bok.
-no i? Co w tym takiego wyjątkowego? Dostaniesz bento.-wzruszył ramionami.
-ale czemu?-spytał śmiejąc się wesoło. Teraz on położył się z głową na kolanach chłopaka.-wygodnie.
-ważne. Chce wiedzieć.-powiedział uśmiechając się do niego. Zamknął oczy delektować się chwilą.
A po lekcjach Yuji poszedł pooglądać trening Kazuo. Usiadł na trybunach tak żeby wszytsko widzieć.
-podobało.-powiedział wesoło.-na prawdę jesteś w tym dobry.-dodał cały czas się uśmiechając.-ale chciałbym zobaczyć jak grasz w meczu.
-um tak...ale nie wiem gdzie mieszka...-powiedział trochę tym faktem zazenowany.-ale się dowiem i mu zaniosę.-dodał zaraz I po skończonych zajęciach napisał do Kazuo smsa żeby się dowiedzieć i jego adres.
-dziękuję.-skłonił się i wyszedł. Kiedy doszedł do domu chłopaka zapukał spokojnie so drzwi.
Przestraszył się trochę widząc go w takim stanie.
-Kazuo...wracaj do łóżka.-powiedział pchsjsc go delikatnie i zaraz pozwalając mu się o siebie oprzeć.-wyglądasz koszmarnie...powinieneś iść do szpitala...
-nie trzeba...Kazuo lez po prostu...-przyłożył mu dłoń do czoła.-gorące...byłeś u lekarza? Musisz iść...-powiedział siła zmuszając go do położenia się.-
-nic się nie stało.-zapewnił go.-Przyniósłem ci lekcje...ale chyba jednak zabiorę cie do szpitala. To nie minie samo...
-nikt. Jest ok.-zapewnił go.-um...najpierw zrobię ci cie do jedzenia...a potem...masz jakieś leki w domu? Podam Ci coś na zbicie gorączki...-powiedział okrywajac go.
-um...ja coś mam.-wyjął z torby onigiri.-zrobiłem ci...-wyjaśnił.-ma cie kto zawieźć do szpitala?
-dasz rade? Pojadę z tobą.-powiedział podtrzymując go i prowadząc do drzwi.
Yuji obudził go jak juz dojechali i pomógł Kazuo dojść do poczekalni i zająć miejsce w kolejce.
-nie wiem...Kazuo najlepiej jakbyś powiedział prawdę. Ale teraz się tym nie przejmuj...
-wejdę. Będzie dobrze.-zapewnił go. Kiedy przyszła jego kolei zaprowadził chłopaka do gabinetu i posadził na kozetce.
-na długo?-spytał zaraz Yuji który martwił się o chłopaka.
-um dobrze.-chłopak skłonił się lekko.-ja mogę zanieść wszystkie papiery do szkoły...w sensie...zwolnienie i w ogóle.-dodał zaraz.-Kazuo nie kłuć się i zostań...Musisz wyzdrowieć do wycieczki.-dodał żeby jakoś go zmotywować.
-um dobrze, dziekuję.-znów skłonił się lekko.-proszę się nim dobrze zająć.-dodał odbierając papiery.
-um...nie znam jej i ona mnie też. Ja...chyba wolałbym się nie narażać...mimo wszystko.-powiedział cicho.
-dobrze.-znów lekko się skłonił i wyszedł. Zdążył akurat na autobus powrotny do domu więc szybko się nim zabrał. Szczęśliwy ze nie zostawił torby u Kazuo tylko zabrał ją ze sobą wrócił do domu.
-Byłem u Kazuo zanieść mu lekcje. Okazało się że pali go gorączka i ledwo dycha więc pojechałem z nim do szpitala.-powiedział zerkając na telefon i aż krzywiąc się z liczby nie odebranych połączeń.-Ech...mogłeś poczekać z obiadem...-mruknął wchodząc do kuchni i czując swąd spalinizny.
-chory jest jakie buzi.-wywrócił oczyma i pstryknął brata w nos.-jest tak uparty że sam by nie pojechał.-dodał idąc sprawdzając co też jego brat nawymyślał.-no...zjadliwe.
-powaliło cię?-spytał wywracając oczyma.-leży w szpitalu co najmniej tydzień...a że zbliża się czas egzaminów to odwiedzę go może raz albo dwa...
-będziesz się tak ze mnie teraz nabijał?-spytał jedząc okonomiyaki.-Nie mogę codziennie jeździć do miasta żeby go odwiedzić...
-ja sie nie nabijałem...tylko uznałem że są zjadliwe.-wywrócił oczyma i skończył jeść.
Za to Yuji pojechał do szpitala dzień po tym jak Kazuo został wypisany. Zaskoczony wrócił na przystanek i napisał do niego smsa.
'Czemu cie nie ma w szpitalu? Powinieneś tam leżeć i odpoczywać.'
'Po dwóch dniach? Na pewno nie jest na tyle dobrze żebyś wracał do szkoły. Powinieneś się pożądanie wykurowac.' Odpisał mu wzdychajac ciężko.
-co ty tu robisz?-spytał go i przyłożył mu dłoń do czoła.-powinieneś leżeć w łóżku. Jak dalej będziesz chodził do szkoły chory to nie wyzdrowieje do wycieczki.-powiedział smutno.
-czemu nie możesz? Jesteś chory wiec powinieneś.-zauważył.-ech to idź do pielęgniarki teraz. Nie możesz siadając tak męczyć ok? I nie bagatelizuj tego...
Yuji przyszedł do niego na przerwie śniadaniowej. Postanowił podzielić się z nim swoim bento.
-myślę ze jak będziesz leżał w domu w ciepłym łóżku to o wiele szybciej ci się polepszy.-powoedzkał wywracajac oczy.-oj...przesadzasz.-zarumienil się trochę.
-Ech...twoja mama nie może czegoś z tym zrobić? Jej syn jest przecież chory...-powiedział cicho. Wyjal drugie pałeczki I zaczął jeść.
-Kazuo tak po prostu nie może być. Zgłoś to na policje. Proszę cię...tak po prostu nie może być.-powiedział cicho.-mam dokumentację ze szpitala...
-q...nie powinien tez dostać zakazu zbliżania się?-spytał cicho i złapał.go delikatnie za rękę.-um...sądzę że mógłbyś.-powiedział z lekkim uśmiechem.- ne...skoro twoje siostry poszły do babci, dlaczego ty nie możesz?
-um...ale do tego czasu może być dobrze Kazuo...jeśli nadal będziesz chodził do szkoły to nie ma szans ze szybko wyzdrowiejesz...twoja mama nie może czegoś zrobić? Wziąć rozwodu albo coś...-dodał cicho.-chciałbym ci jakoś pomoc...
-nie wiem czy my możemy od tak sobie iść.-powiedział I uśmiechnął się do niego lekko.-porozmawiaj o tym z mama...pogadam z bratem i może zgodzi się żebyś u nas spał? Zbliżają się egzaminy wiec będziesz miał wymowkę ze uczysz się ze znajomymi albo coś...
Yuji zaszedł jeszcze do niego.
-hej.-przywitał się z nim z lekkim uśmiechem.-rozmawiałem z Shujim, możesz wpadać spać kiedy chcesz.
-ok.-ucałował go w policzek korzystając z tego że nikt ich nie widzi.-zrobię ci na jutro coś pysznego do jedzenia.
-dlatego musisz szybko zdrowieć. Zrobię ci coś takiego co odegna choróbsko.-stwierdził wesoło.
-po prostu...postaraj się wyzdrowieć, ok? I jakoś...nie daj się pobić...ok?-spytał jeszcze zanim rozeszli się w dwa kierunki.-w końcu nie pojedziesz do onsen cały w siniakach.
Następnego dnia Yuji przygotował trzy bento i poszedł do szkoły jak zwykle rozmawiając z bratem.
-dopóki nie będzie 36,6 masz leżeć.-powiedział odwracając się w jego stronę.-idź do pielęgniarki. Dam Ci notatki jakby co. Powinieneś leżeć...serio...-powiedział uśmiechając się lekko.-i ty i Shuji...jak jesteście chorzy to gorzej jak z dziećmi.-wywrocil oczyma.
Yuji przyszedł go odwiedzić w porze.lunchu.
-hej, mam dla dla ciebie pyszne jedzonko.-powiedziała podając mu pojemniczek z bento I pałeczki.
-po przerwie będzie wf.-odparł mu spokojnie.-smacznego.-dodał wesoło I zabrał się za jedzenie.
-aj lez...nie musisz przychodzić skoro jesteś chory.-wywrocil oczyma.-zjedz a potem idź spać. Przyjdę jak lekcje się skończą.
-Dam rade. Wyjdę ostatni I schowam swoje rzeczy do szafki Shujiego. Tak na wszelki wypadek.-powiedział z lekkim uśmiechem.
-um...ja...um...na prawdę chce żebyś wyzdrowial do wycieczki...-powiedział rumieniac się po czubku uszu. Wybiegł zaraz na korytarz.
-jak twoja gorączka?-spytał go Yuji kiedy zauważył Kazuo rano w klasie. Usiadł na swoim miejscu i obrócił się w jego stronę.
-powinieneś jeszcze leżeć...-powiedział.przykładają mu dłoń do czoła.-dobrze. Uczymy się z Shujim do pozna. Idę dzisiaj dokupić kawy.
-jasne. Możesz zostać na weekend.-powiedział wesoło.-z dzisiaj mamy jeszcze trzy dni na naukę bo w poniedziałek test.-dodał uśmiechając się do niego.
-ale bez fantów nie wpuszczamy.-zaśmiał się.-przynieś kawę albo coś do chrupania.
-Ne Kazuo? A tak właściwie...dlaczego ja? W sensie...no...co ci się we mnie spodobało i w ogóle...?-spytał spuszczajac wzrok.
-mhm...wiec to coś takiego...-pokiwał głową.-myślałem ze jest coś konkretnego.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.
-um...-chłopak oblał się rumiencem.-i...dlatego ze ja to ja tak? Um...nie dlatego że wyglądam jak mój brat nie?-spytał cicho nadal się ruminiac. Wiedział ze nie ale potrzebował zapewnienia bo przecież nie jednokrotnie miał być tylko zastępstwem.
Prześlij komentarz