piątek, 6 marca 2015

Bo życie nie rozpieszcza!




Imię: Kazuo,
Nazwisko: Yamanaka,
Wiek: lat 17 
Urodzony: 09.03
Rodzina: matka, ojciec i 
                2 młodsze siostry,
Wzrost: 170 cm
Waga: 55 kg


Historia
Jest synem Megumi i Takuto. Jego matka przez długi czas zajmowała się jedynie domem. Robiła to dopóki Takuto przynosił porządne pieniądze do domu. Kiedy chłopak skończył 12 lat, jego ojciec stracił pracę. Wpadł w depresję i zaczął pić. Picie pociągnęło za sobą paskudne konsekwencje. Matka nie potrafiła się uwolnić od agresywnego mężczyzny. Na szczęście z pomocą przyszli im sąsiedzi. Takuto został skazany za przemoc domową i siedzi w więzieniu. Megumi nie mając dobrego wykształcenia poszła do pracy do pobliskiego supermarketu. Jest tam kasjerką. Pracuje na dwie zmiany, więc na głowie Kazuo jest cały dom. 


Chłopak jest najstarszym z rodzeństwa. Oprócz niego w domu są jeszcze dwie dziewczynki, bliźniaczki - Mayu i Aya. Siedmioletnie dziewczynki. Dla nich potrafi zrobić wszystko. Przez trudną sytuację rodzinną zdarza mu się kraść. Często opuszcza szkołę.

Charakter
Kazuo musiał szybko wydorośleć, toteż jedynie w szkole pozwala sobie  na dziecinne zachowanie. Jest pierwszy jeśli chodzi o łamanie zasad. Często wagaruje, a w klasie uważany jest za 'szefa' pięcioosobowego postrachu szkoły. Wraz z kumplami wybiera na swoje ofiary naiwne dzieciaki i uprzykrza im życie jak tylko się da. Jest zamknięty w sobie, broni prawdziwego siebie, zakładając maski. Nienawidzi przebywać w domu, kiedy jego matka do niego wraca. Nie chce widzieć jej takiej zmarnowanej. Woli pamiętać ją jako uśmiechniętą i zawsze pełną pozytywnej energii kobietę.








Ciekawostki:
- jest miotaczem w szkolnej drużynie baseballowej (leworęcznym),
- treningi to jedyna rzecz, czego nie opuszcza jeśli naprawdę nie musi,
-  uwielbia melon pan i coca colę,
- dla swoich sióstr jest w stanie poświęcić wszystko,
- pali mentolowe papierosy,
- nigdy nie miał w ustach alkoholu.

334 komentarze:

«Najstarsze   ‹Starsze   201 – 334 z 334
Takano | Jun pisze...

-nie sądzę żeby było mu lepiej. Każda złota rybka jaka się opiekowałem padala i kończyła w kibelku.-powiedział oddając mu woreczek.

Takano | Jun pisze...

-uwierz mi ze nie będzie...-wywrocil oczyma I zaśmiał się wesoło.-um...to prawie jak randka...

Takano | Jun pisze...

-um...czemu nie możesz?-spytał teraz tzymajac juz maskotkę i rybkę. Usiadł na wolnej ławce.

Takano | Jun pisze...

-biedny...-pogłaskał to po włosach.-ok. Przechowam go. Ale musisz się nim zajmować. Ja nie mam szczęścia do rybek.-powiedział I ukradkiem cmoknal go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-ej.-klepnal go w ramię.-mówiłem ze się jeszcze nie przyzwyczaiłem. Dziwnie się jeszcze z tym czuje.-przypomniał mu.-to mój pierwszy związek...i to z tobą pierwszy raz się całowałem...-dodał cicho lekko się rumieniac.-um...możemy obejrzeć.

Takano | Jun pisze...

-ale masz powody żeby się cieszyć.-wywrocil oczyma patrząc w niebo z zachwytem wymalowanym na twarzy.-co takiego?-spytał zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-um...ostatnio nie przyszedłeś...-powiedział nie patrząc na niego i ściskając talizman.-trochę mnie to zasmucilo...bo obiecałeś ze przyjdziesz.

Takano | Jun pisze...

-mou...ale obiecałeś.-mruknął.-na następne przyjdziesz prawda? I dasz mi zobaczyć jak grasz w baseball?

Takano | Jun pisze...

-um chciałem przyjść.-powiedział z lekkim uśmiechem.-dziękuję za miło spędzony czas. Pamiętaj ze masz się zajmować rybka.

Takano | Jun pisze...

-um...dobranoc...-również go ucałował I od razu wbiegł do domu.

Takano | Jun pisze...

Yuji rano z bratem wesoło poszedł do szkoły. W środku pomachal mu mówiąc ze spotkają się na zebraniu rady i poszedł do klasy.

Takano | Jun pisze...

-um ok...nie specjalnego się nie działo.-powiedział z lekkim uśmiechem.-aż tak zimno jest na dworze? Możesz już zdjąć szalik.-powiedział zajmując miejsce.

Takano | Jun pisze...

Wziął od niego kartkę i przejrzał wszytsko i znów na niego spojrzał.
-na pewno wszytsko ok? Nie wyglądasz jakby to było gardło.-powoedzkał cicho.-jeśli masz jakiś problem...to powiedz. Może będę mógł jakoś pomoc...-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-um...ale nie kłamiesz mnie nie?-spytał wciąż patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

Yuji zasmucilo się trochę ale również zaczął wszytsko notować. Kiedy nauczyciel wyszedł uczniowie zaczęli dyskusje na temat ich programu artystycznego.
-proponuje wykorzystać naszych utalentowanych bliźniaków.-zaoferowała dziewczyna z klasy Shujiego.-tańczą I śpiewają. Wystarczy ich ucharakterydowac I możemy zrobić występ vocaloidow.-zaklaskala w dłonie. Bracia popatrzył po sobie i westchnęli ciężko. Raz się wydurnili w gimnazjum i teraz wszyscy ich wykorzystują

Takano | Jun pisze...

Oboje spiorunowali go wzrokiem.
-z dziewczynami możemy robić za tło taneczne.-zaoferowała jeszcze dziewczyna a reszta się zgodziła.-a reszta chłopaków będzie od spraw tecznicznych.-dodała na koniec.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale z tym jest tak dużo roboty...a ja nie będę w stanie tego nadzorować bo będę zajęty występem.-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-ok...ale wybór tego co robimy i tak należy do klasy.-zauważył z lekkim uśmiechem. Po zebraniu wyszedł z klasy i złapał Kazuo za rękę.-um...zauważyłem siniaki...-powiedział wskazując na jego szyję ukryta pod.szalikiem.-jak go poprawiałes...

Takano | Jun pisze...

-możesz przestać kłamać? Przecież nie da się od tak uderzyć w szyję. Co się stało?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

-hej! Kazuo!-krzyknął za nim ale bez skutku. Poszedł jeszcze na trening a potem do domu.

Takano | Jun pisze...

Yuji przyszedł chwile po nim. Usiadł na swoim miejscu i przywitał się wesoło z chłopakiem. Widząc jednak ze ten śpi usiadł prosto I zaczął powtarzać swoje notatki.

Takano | Jun pisze...

Yuji poszedł za nim bo przecież to było jego ulubione miejsce zwłaszcza do spędzania przerwy obiadowej.
-hej Kazuo, zrobiłem ci onigiri.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Yuji uśmiechnął się lekko i przysunal w jego stronę pojemnik z onigiri. Sam usiadł kawałek dalej i zabrał się za swoje bento.

Takano | Jun pisze...

-możesz zjeść wszystkie. Dla ciebie zrobiłem.-powiedział podduwajac pudełeczko bliżej niego.-dzisiaj tez. Chcesz przyjść zobaczyć?

Takano | Jun pisze...

-mou jedz...przecież widzę ze jesteś głodny.-powiedział wesoło.-um możesz przyjść. I pamiętaj ze masz się opiekować rybka.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze żyje.-zaśmiał się.-Kazuo? Ja...chciałbym żebyś mówił mi co cie meczy...jesteś dzisiaj strasznie przygaszony...

Takano | Jun pisze...

-um ok...każdy tak czasem ma...słabszy dzień.-powiedział z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-w przyszłym tygodniu. Wiec na weekend będę się uczył.-powiedział zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-um...spytam Shujiego bo zawsze mu pomagam.-powiedział spokojnie.-i pamiętaj ze w przyszły weekend wycieczka i musisz do tego czasu wszytsko ustalić i zanieść nauczycielowi.

Takano | Jun pisze...

-Ja? Nic. Mi wszytsko pasuje.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-ok. Pójść z tobą?-spytal zamykając juz puste swoje pudełko z bento.

Takano | Jun pisze...

Yuji w połowie lekcji wyszedł pod pretekstem pójścia do toalety. Zaczął szukać Kazuo I w pierwszej kolejności poszedł na dach.
-Kazu!-krzyknął spanikowany podbjegajac do niego.

Takano | Jun pisze...

-głupi...-pokręcił głową i podniósł jego koszulkę.-aż tak cie pobili? Czy miałeś to już wcześniej?-spytał cicho.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo...nie ufasz mi? Chodź ze mną do pielęgniarki...nie można tego tak zostawić...

Takano | Jun pisze...

-Kazuo? Czemu?-spytał cicho.-coś się stało? Możesz mi powiedzieć...-powiedział cicho I przytulił go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-A...nie możesz jakoś...zgłosić gdzieś tego ze...jesteś bity w domu?-spytał cicho.-przecież...coś na pewno da się zrobić...

Takano | Jun pisze...

-nie możesz zgłosić jeszcze raz? Przecież nie mogą robić czegoś takiego nie?-spytał cicho.

Takano | Jun pisze...

-jesteś cały w siniakach...jak mogliby ci nie uwierzyć. Idź do szpitala i weź wszystkie papiery...-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-ale...ale nie można tego tak zostawić. Jesteś cały pobity...a jak w ciebie strzeli? Albo w twoje siostry? Albo w twoja mamę? Tego nie można tak zostawić.-powiedział cicho.-po prostu nie można...

Takano | Jun pisze...

-um...a co jeśli jednak w ciebie strzeli? Na prawdę musimy to zgłosić.-powiedział cicho.-skoro one pójdą do babci to...może ty tez?

Takano | Jun pisze...

-nie odpuszczę. Nie kiedy wiem ze...ze dzieje ci się krzywda.-powoedzkał zasmucony patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

Yuji po treningu poszedł od razu do domu i zaczął się uczyć cały czas zerkajac na telefon. W końcu napisał do Kazuo. 'Wszystko gra? Tak szybko się zmyles...myślałem że pójdziemy razem do domu kiedy trening się skończy....'.

Takano | Jun pisze...

'Jest późno...ale ok. Wejdź do środka bo ja już jestem umyty.' Napisał mu a potem wysłał adres. Siedział na kanapie i oglądał film z bratem.

Takano | Jun pisze...

Obaj bracia mu pomachali I zaprosili do salonu. Oban byli umyć, w spodniach dresowych i koszulkach. Nie sposób było ich odróżnić.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-odezwał się Shuji
-możesz usiąść bliżej.-dodał Yuji.

Takano | Jun pisze...

Bracia rozłożyli kanape i delikatnie przenieśli nią chłopaka żeby było mu wygodniej spać a potem rozeszli się do swoich pokoi.

Takano | Jun pisze...

-hej.-przywitał się z nim.-jak mógłbym cię puścić do domu?-spytał wywracając oczyma i stawiając na stoliku miseczki z ryżem.-poza tym...skad wiedziałeś że to ja?-spytał znosząc różne przystawki i po miseczce zupki miso dla każdego.

Takano | Jun pisze...

-och...-zamrugał trochę rozkładając jeszcze pałeczki.-ale wiesz że jesteś pierwszym który nas tak po prostu rozpoznaje? Żadnej z dziewczyn Shujiego się nie udało...ani naszemu wujkowi...ani żadnemu nauczycielowi...-wymienił powoli.

Takano | Jun pisze...

-nie trzeba. Już skończyłem. Jak zjesz możesz wziąć prysznic.-uśmiechnął się i poszedł zawołać brata na śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-sorry nie uda ci się.-zaśmiał się i pstryknął brata w nos.-rozpoznaje nas.-wyjaśnił wzruszając ramionami.-Kazuo! Ale po śniadaniu!-westchnął.-Miso ci wystygnie!-dodał i usiadł na swoim miejscu.
-wow...ale się postarałeś dzisiaj.-skomentował Shuji.

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-odparł wesoło Yuji i wrócił do jedzenia.
-wy też jedziecie na te wycieczkę do Kioto?-zagadał Shuji.

Takano | Jun pisze...

-a co dostaliście jako dodatkowy punkt wycieczki?-spytał zaraz.
-onsen.-odparł Yuji.
-fiu fiu.-zagwizdał Shuji a Yuji zatkał mu buzie omletem,

Takano | Jun pisze...

-a futon położyć na drugim końcu pokoju.-przypomniał mu.
-łe...no to nie ładnie się ustawiłeś Kazu...-znów skomentował zanim Yuji nie wsadził mu do ust kolejnej przystawki.

Takano | Jun pisze...

-dokładnie. Nie ma tak szybko.-burknął jedząc dalej swój ryż.

Takano | Jun pisze...

-na pewno? Um uważaj na siebie...i przyjdź do szkoły...-powiedział i odprowadził go do drzwi.

Takano | Jun pisze...

-ok.-pomachał mu i poszedł się szykować do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo...-jęknął.-wszyscy się patrzą...-dodał chowając twarz w dłoniach.

Takano | Jun pisze...

-Um ok...-powiedział pozwalając mu się tulić.-coś się stało?-spytał cicho po dłuższej chwili.

Takano | Jun pisze...

-od takiego tchórza jak ja?-spytał głaszcząc go po dłoniach.-czemu musisz być szybko?

Takano | Jun pisze...

-um...ok.-powiedział cicho.-Ale...nie zrobił ci nic?

Takano | Jun pisze...

-um...to może nie przychodź do mnie więcej? Albo nie wracaj do domu...-powiedział cicho a kiedy chłopak go puścił usiadł na swoim miejscu.

Takano | Jun pisze...

-um...więc następnym razem jak coś to cię obudze.-powiedział uśmiechając się lekko.-ale ciesze się że się wyspałeś. Spałeś tak słodko.-zaśmiał się.-Przyjdę.

Takano | Jun pisze...

-jak śpisz to tak.-zaśmiał się.-tak spokojnie...nie gadasz przez sen ani nic.-wzruszył ramionami.-postaraj się.

Takano | Jun pisze...

Pokręcił przecząco głową z lekkim uśmiechem.
-nie. Jak nie spisz to nie jesteś słodki. Ale jesteś przystojny.-powiedział wesoło ale cicho żeby nikt poza Kazuo tego nie słyszał.

Takano | Jun pisze...

Yuji jak zwykle robił skrupulatne notatki a na przerwie odwrócił się znów do Kazuo.
-a...to będzie ok jeśli przyjdziesz na weekend się uczyć?-spytał patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-ok...ale jeśli masz potem cierpieć to nie musisz przecież.-powiedział na prawdę się o niego martwiąc.

Takano | Jun pisze...

-Ech...I na prawdę nie możesz temu jakoś zapobiec?-spytał cicho.-jasne. Zawsze bylem z Shujim...wiec ok, mogę być z tobą w parze.

Takano | Jun pisze...

-ale cie boli...jak cie przenosilismy na kanapę to się przywiles przez sen...-powiedział smutny.-a ja nie chce żeby ciebie bolało...

Takano | Jun pisze...

Yuji powoli wszytsko wykonywał tłumacz każdy krok chłopakowi. Kiedy skończyli podniósł rękę żeby nauczyciel przyszedł i sprawdził czy dobrze.

Takano | Jun pisze...

Chłopak dal znam ze trzyma za niego kciuki. W końcu tłumaczył mu wszytsko po kolei wiec miał nadzieję że Kazuo to zapamiętał. Chociaż częściowo.

Takano | Jun pisze...

-brawo.-pogratulował mu Yuji i przybil z nim piątkę.-poradziłeś sobie.

Takano | Jun pisze...

-hmm...uśmiech dodaje ci uroku.-stwierdzil patrząc na niego uważnie.-ale poszło ci świetnie. Na prawdę słuchałes co mówię...

Takano | Jun pisze...

-nie...po prostu...raczej nikt mnie nigdy nie słucha wiec...ucieszyłem się.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-i może nawet nie ostatnia.-powiedział wesoło.-mogę ci tłumaczyć jeśli chcesz.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę lepiej ci kiedy się uśmiechasz.-powiedział a.kiedy zaczęła się przerwa obiadowa pociągnal go na dach i podał pudełeczko z onigiri.-smacznego.

Takano | Jun pisze...

-um ok...bo nikt nie patrzy.-powiedzial jedząc swoje bento. Jak zwykle poupychal swoje ulubione jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-Mogę zrobić...ale mówiłeś ze nie chcesz wiec robiłem tylko onigiri.-powiedział z uśmiechem.-um...cieszę się że ci smakuje.

Takano | Jun pisze...

-wiec zrobię.-powiedział wesoło I wrócił do swojego bento. Był dość głodny.

Takano | Jun pisze...

-rumienisz się.-zauważył wesoło.-czemu?-spytał zaraz i odłożył pusty pojemnik po bento na bok.

Takano | Jun pisze...

-no i? Co w tym takiego wyjątkowego? Dostaniesz bento.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ale czemu?-spytał śmiejąc się wesoło. Teraz on położył się z głową na kolanach chłopaka.-wygodnie.

Takano | Jun pisze...

-ważne. Chce wiedzieć.-powiedział uśmiechając się do niego. Zamknął oczy delektować się chwilą.

Takano | Jun pisze...

A po lekcjach Yuji poszedł pooglądać trening Kazuo. Usiadł na trybunach tak żeby wszytsko widzieć.

Takano | Jun pisze...

-podobało.-powiedział wesoło.-na prawdę jesteś w tym dobry.-dodał cały czas się uśmiechając.-ale chciałbym zobaczyć jak grasz w meczu.

Takano | Jun pisze...

-um tak...ale nie wiem gdzie mieszka...-powiedział trochę tym faktem zazenowany.-ale się dowiem i mu zaniosę.-dodał zaraz I po skończonych zajęciach napisał do Kazuo smsa żeby się dowiedzieć i jego adres.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję.-skłonił się i wyszedł. Kiedy doszedł do domu chłopaka zapukał spokojnie so drzwi.

Takano | Jun pisze...

Przestraszył się trochę widząc go w takim stanie.
-Kazuo...wracaj do łóżka.-powiedział pchsjsc go delikatnie i zaraz pozwalając mu się o siebie oprzeć.-wyglądasz koszmarnie...powinieneś iść do szpitala...

Takano | Jun pisze...

-nie trzeba...Kazuo lez po prostu...-przyłożył mu dłoń do czoła.-gorące...byłeś u lekarza? Musisz iść...-powiedział siła zmuszając go do położenia się.-

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało.-zapewnił go.-Przyniósłem ci lekcje...ale chyba jednak zabiorę cie do szpitala. To nie minie samo...

Takano | Jun pisze...

-nikt. Jest ok.-zapewnił go.-um...najpierw zrobię ci cie do jedzenia...a potem...masz jakieś leki w domu? Podam Ci coś na zbicie gorączki...-powiedział okrywajac go.

Takano | Jun pisze...

-um...ja coś mam.-wyjął z torby onigiri.-zrobiłem ci...-wyjaśnił.-ma cie kto zawieźć do szpitala?

Takano | Jun pisze...

-dasz rade? Pojadę z tobą.-powiedział podtrzymując go i prowadząc do drzwi.

Takano | Jun pisze...

Yuji obudził go jak juz dojechali i pomógł Kazuo dojść do poczekalni i zająć miejsce w kolejce.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem...Kazuo najlepiej jakbyś powiedział prawdę. Ale teraz się tym nie przejmuj...

Takano | Jun pisze...

-wejdę. Będzie dobrze.-zapewnił go. Kiedy przyszła jego kolei zaprowadził chłopaka do gabinetu i posadził na kozetce.

Takano | Jun pisze...

-na długo?-spytał zaraz Yuji który martwił się o chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze.-chłopak skłonił się lekko.-ja mogę zanieść wszystkie papiery do szkoły...w sensie...zwolnienie i w ogóle.-dodał zaraz.-Kazuo nie kłuć się i zostań...Musisz wyzdrowieć do wycieczki.-dodał żeby jakoś go zmotywować.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze, dziekuję.-znów skłonił się lekko.-proszę się nim dobrze zająć.-dodał odbierając papiery.

Takano | Jun pisze...

-um...nie znam jej i ona mnie też. Ja...chyba wolałbym się nie narażać...mimo wszystko.-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-znów lekko się skłonił i wyszedł. Zdążył akurat na autobus powrotny do domu więc szybko się nim zabrał. Szczęśliwy ze nie zostawił torby u Kazuo tylko zabrał ją ze sobą wrócił do domu.

Takano | Jun pisze...

-Byłem u Kazuo zanieść mu lekcje. Okazało się że pali go gorączka i ledwo dycha więc pojechałem z nim do szpitala.-powiedział zerkając na telefon i aż krzywiąc się z liczby nie odebranych połączeń.-Ech...mogłeś poczekać z obiadem...-mruknął wchodząc do kuchni i czując swąd spalinizny.

Takano | Jun pisze...

-chory jest jakie buzi.-wywrócił oczyma i pstryknął brata w nos.-jest tak uparty że sam by nie pojechał.-dodał idąc sprawdzając co też jego brat nawymyślał.-no...zjadliwe.

Takano | Jun pisze...

-powaliło cię?-spytał wywracając oczyma.-leży w szpitalu co najmniej tydzień...a że zbliża się czas egzaminów to odwiedzę go może raz albo dwa...

Takano | Jun pisze...

-będziesz się tak ze mnie teraz nabijał?-spytał jedząc okonomiyaki.-Nie mogę codziennie jeździć do miasta żeby go odwiedzić...

Takano | Jun pisze...

-ja sie nie nabijałem...tylko uznałem że są zjadliwe.-wywrócił oczyma i skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

Za to Yuji pojechał do szpitala dzień po tym jak Kazuo został wypisany. Zaskoczony wrócił na przystanek i napisał do niego smsa.
'Czemu cie nie ma w szpitalu? Powinieneś tam leżeć i odpoczywać.'

Takano | Jun pisze...

'Po dwóch dniach? Na pewno nie jest na tyle dobrze żebyś wracał do szkoły. Powinieneś się pożądanie wykurowac.' Odpisał mu wzdychajac ciężko.

Takano | Jun pisze...

-co ty tu robisz?-spytał go i przyłożył mu dłoń do czoła.-powinieneś leżeć w łóżku. Jak dalej będziesz chodził do szkoły chory to nie wyzdrowieje do wycieczki.-powiedział smutno.

Takano | Jun pisze...

-czemu nie możesz? Jesteś chory wiec powinieneś.-zauważył.-ech to idź do pielęgniarki teraz. Nie możesz siadając tak męczyć ok? I nie bagatelizuj tego...

Takano | Jun pisze...

Yuji przyszedł do niego na przerwie śniadaniowej. Postanowił podzielić się z nim swoim bento.

Takano | Jun pisze...

-myślę ze jak będziesz leżał w domu w ciepłym łóżku to o wiele szybciej ci się polepszy.-powoedzkał wywracajac oczy.-oj...przesadzasz.-zarumienil się trochę.

Takano | Jun pisze...

-Ech...twoja mama nie może czegoś z tym zrobić? Jej syn jest przecież chory...-powiedział cicho. Wyjal drugie pałeczki I zaczął jeść.

Takano | Jun pisze...

-Kazuo tak po prostu nie może być. Zgłoś to na policje. Proszę cię...tak po prostu nie może być.-powiedział cicho.-mam dokumentację ze szpitala...

Takano | Jun pisze...

-q...nie powinien tez dostać zakazu zbliżania się?-spytał cicho i złapał.go delikatnie za rękę.-um...sądzę że mógłbyś.-powiedział z lekkim uśmiechem.- ne...skoro twoje siostry poszły do babci, dlaczego ty nie możesz?

Takano | Jun pisze...

-um...ale do tego czasu może być dobrze Kazuo...jeśli nadal będziesz chodził do szkoły to nie ma szans ze szybko wyzdrowiejesz...twoja mama nie może czegoś zrobić? Wziąć rozwodu albo coś...-dodał cicho.-chciałbym ci jakoś pomoc...

Takano | Jun pisze...

-nie wiem czy my możemy od tak sobie iść.-powiedział I uśmiechnął się do niego lekko.-porozmawiaj o tym z mama...pogadam z bratem i może zgodzi się żebyś u nas spał? Zbliżają się egzaminy wiec będziesz miał wymowkę ze uczysz się ze znajomymi albo coś...

Takano | Jun pisze...

Yuji zaszedł jeszcze do niego.
-hej.-przywitał się z nim z lekkim uśmiechem.-rozmawiałem z Shujim, możesz wpadać spać kiedy chcesz.

Takano | Jun pisze...

-ok.-ucałował go w policzek korzystając z tego że nikt ich nie widzi.-zrobię ci na jutro coś pysznego do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-dlatego musisz szybko zdrowieć. Zrobię ci coś takiego co odegna choróbsko.-stwierdził wesoło.

Takano | Jun pisze...

-po prostu...postaraj się wyzdrowieć, ok? I jakoś...nie daj się pobić...ok?-spytał jeszcze zanim rozeszli się w dwa kierunki.-w końcu nie pojedziesz do onsen cały w siniakach.

Takano | Jun pisze...

Następnego dnia Yuji przygotował trzy bento i poszedł do szkoły jak zwykle rozmawiając z bratem.

Takano | Jun pisze...

-dopóki nie będzie 36,6 masz leżeć.-powiedział odwracając się w jego stronę.-idź do pielęgniarki. Dam Ci notatki jakby co. Powinieneś leżeć...serio...-powiedział uśmiechając się lekko.-i ty i Shuji...jak jesteście chorzy to gorzej jak z dziećmi.-wywrocil oczyma.

Takano | Jun pisze...

Yuji przyszedł go odwiedzić w porze.lunchu.
-hej, mam dla dla ciebie pyszne jedzonko.-powiedziała podając mu pojemniczek z bento I pałeczki.

Takano | Jun pisze...

-po przerwie będzie wf.-odparł mu spokojnie.-smacznego.-dodał wesoło I zabrał się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-aj lez...nie musisz przychodzić skoro jesteś chory.-wywrocil oczyma.-zjedz a potem idź spać. Przyjdę jak lekcje się skończą.

Takano | Jun pisze...

-Dam rade. Wyjdę ostatni I schowam swoje rzeczy do szafki Shujiego. Tak na wszelki wypadek.-powiedział z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-um...ja...um...na prawdę chce żebyś wyzdrowial do wycieczki...-powiedział rumieniac się po czubku uszu. Wybiegł zaraz na korytarz.

Takano | Jun pisze...

-jak twoja gorączka?-spytał go Yuji kiedy zauważył Kazuo rano w klasie. Usiadł na swoim miejscu i obrócił się w jego stronę.

Takano | Jun pisze...

-powinieneś jeszcze leżeć...-powiedział.przykładają mu dłoń do czoła.-dobrze. Uczymy się z Shujim do pozna. Idę dzisiaj dokupić kawy.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Możesz zostać na weekend.-powiedział wesoło.-z dzisiaj mamy jeszcze trzy dni na naukę bo w poniedziałek test.-dodał uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-ale bez fantów nie wpuszczamy.-zaśmiał się.-przynieś kawę albo coś do chrupania.

Takano | Jun pisze...

-Ne Kazuo? A tak właściwie...dlaczego ja? W sensie...no...co ci się we mnie spodobało i w ogóle...?-spytał spuszczajac wzrok.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiec to coś takiego...-pokiwał głową.-myślałem ze jest coś konkretnego.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-um...-chłopak oblał się rumiencem.-i...dlatego ze ja to ja tak? Um...nie dlatego że wyglądam jak mój brat nie?-spytał cicho nadal się ruminiac. Wiedział ze nie ale potrzebował zapewnienia bo przecież nie jednokrotnie miał być tylko zastępstwem.

«Najstarsze ‹Starsze   201 – 334 z 334   Nowsze› Najnowsze»