niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2001 – 2200 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Nie zapomnę. Przecież zawsze biorę - odparł spokojnie chłopak. - Jun? Zrobimy sobie dzisiaj przy tej fontannie zdjęcie razem? - zapytał go.

- To dobrze, grzeczne potworki - chłopak pogłaskał chwilę oba pieski i wrócił do jedzenia. - Jak wam idzie sprawa z tym zakładnikiem? - zainteresował się.

- Dziękuję, jest smaczne - Tomo spróbował kanapki z szynką i owocami na niej. - Takich różnorodnych smaków jeszcze nie jadłem - przyznał. - Ale naprawdę fajne połączenie.

- Okay - Kazuo uśmiechnął się do niego dopijając swoje kakao i chwytając jeszcze rybkę, która się na stole ostała.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... zaczynasz mnie denerwować tą niespodzianką... cały dzień będę o niej myślał - zrobił smutną minkę, po czym uśmiechnąl się lekko oddając mu trochę swojej jajecznicy.

- To uważaj na siebie - poprosił go tylko wracając do jedzenia. - Uhm ok, posprzątam. Powyrzucam część a resztę schowam - uśmiechnął się lekko.

- Kiedy dobijemy brzegu? - zapytał go chłopak. - Chciałbym być już na chodzie wtedy - przesiadł mu się na kolana bo tak było mu wygodniej.

- Powinienem wrócić koło 1 w nocy - wzruszył ramionami. - To normalna pora przecież.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę, brzuch protestuje. Jest pelny - odparł szczerze chłopak, po czym dopił swoją herbatkę.

- Czemu już wolne? - Naoki zamrugał kilkakrotnie. - Przecież dopiero dwa dni pracuję...

- No to do tej pory będę już dobrze chodzil - zapewnił go ze śmiechem, całując go lekko.

- Normalna - sprzeciwil się jeszcze Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Ja już jestem wyszykowany - odparł wesoło chłopak. - Miałem czas, gdy ty smacznie spałeś - dodał z uśmiechem.

- Ale to wy, ja normalnie pracuję... tak myślę - wzruszył ramionami Naoki. - No bo ja nmie jadę na miejsce zdarzenia - przypomniał mu.

- Też tak myślę - roześmiał się Tomop. - Bo przecież będe cię oprowadzal.

Kazuo dołączył do niego po krótkiej chwili i ziewnął lekko przeciągając się.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że możemy. Musimy nawet - uśmiechnął się do niego Ryu tylko jadąc do salonu by sprawdzić baterie w aparacie i zmieniając je na nowe. Te stare podłączył do ładowarki. - Musisz mi duuużo pokazać - zażartował. - Wymagający jestem - dodał jeszcze wracając do kuchni.

- Okay - uśmiechnął się lekko. - Kocham cię - ucałował go w policzek i poszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic. - To jutro wracamy dwoma samochodami - rzucił tylko wracając do salonu i siadając mu na kolana. - Pościgamy się - zażartował.

- Un... mam nadzieję, że ci się spodoba - odparł szczerze chłopak, wtulając się w niego mocniej. - Będzie trochę zwiedzania, ale więcej relaksu - dodał ze śmiechem.

Kazuo pomagał mu dopóki nie dojechali do Toudai, tam już zostawiając wózek w spokoju i pozwalając Yujiemu prowadzić.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że możemy. Musimy nawet - uśmiechnął się do niego Ryu tylko jadąc do salonu by sprawdzić baterie w aparacie i zmieniając je na nowe. Te stare podłączył do ładowarki. - Musisz mi duuużo pokazać - zażartował. - Wymagający jestem - dodał jeszcze wracając do kuchni.

- Okay - uśmiechnął się lekko. - Kocham cię - ucałował go w policzek i poszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic. - To jutro wracamy dwoma samochodami - rzucił tylko wracając do salonu i siadając mu na kolana. - Pościgamy się - zażartował.

- Un... mam nadzieję, że ci się spodoba - odparł szczerze chłopak, wtulając się w niego mocniej. - Będzie trochę zwiedzania, ale więcej relaksu - dodał ze śmiechem.

Kazuo pomagał mu dopóki nie dojechali do Toudai, tam już zostawiając wózek w spokoju i pozwalając Yujiemu prowadzić.

Mara_Jade pisze...

Ryu już mu na ten temat nie marudził. Poszedł tylko z nim na dwór i zrobił móstwo zdjęć, czasem korzystając z modela i próbując parę zdjęć w ruchu. Nie był jednak zadowolony z efektu i przeprosił za to Juna.

- Poczekam na ciebie, no chyba że naprawdę długo wam to zajmie - ucałował go mocno. - Albo sam mnie z roboty wygonisz bo będę padał - zażartował jeszcze, obejmując go mocno ramionami. - Tęsknię za tobą nawet jak z tobą pracuję...

Do brzegów Australii dobili koło południa, a Sydney przywitało ich przepięknym słońcem. Tomo wówczas wyciągnął mapę i założył plecak na plecy.
- Najpierw hostel, a potem zwiedzanie - zdecydował stukając palcem w mapę. - Na pieszo da radę - zdecydował w końcu.

- Ano... mają mnóstwo oddziałów i wydziałów i kierunków - odparł Kazuo. - Jest też sala którą lubię najbardziej... mnóstwo logicznych zagadek w środku.

Mara_Jade pisze...

- Nieprawda - pokręcił przecząco głową. - Jest nieco rozmazane i nie widać dobrze tego efektu... nie ma się wrażenia, że złapałem cię w ruchu - westchnął cicho. - Ale nauczę się - zapewnił go zaraz.

- Poczekam, poczekam - obiecał mu z lekkim uśmiechem, wtulając się w niego mocniej. - Ale to jutro. Dziś cię jeszcze mam.

- No dobrze... ale mi trochę pomagaj - poprosił go jeszcze prowadząc go uliczkami, drogą którą sobie wybrał. Skrótem, a przynajmniej tak to wyglądało na mapie. Mieli szczęście. Skrót był prawdziwy.

- Nie wiem, ale jak pokażą to dam ci znać - obiecał mu z uśmieche.

Mara_Jade pisze...

- Nooo... byle szybko bo już nie mogę się doczekać - przyznał ze śmiechem Ryu przejmując stery nad wózkiem i prowadząc go za Junem. - Tej niespodzianki ale i obiadku.

- Wiem, zawsze wracasz - ucałował go lekko. - Pójdę się umyć, okay? - upewnił się jeszcze, po czym poznosił talerze po obiedzie i poszedł do wanny.

- Tak, ten zarezerwowałem bo spędzimy tu dwa dni. Mamy pokój na samej górze, bo ładnie będzie widać miasto... z dużym balkonem - ucałował go po czym wszedł do środka i załatwił wszystko z paniami z recepcji.

- Nie chcę - odparł z uśmiechem. - Ludzie tu są kujonami... a ja się do tego nie nadaję, choć zagadki lubię.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego lekko.
- Jestem pewien, że mi się spodoba - zapewnił go, bo już nie mógł się doczekać tego co zaplanował mężczyzna. - Ale już mnie tak trzymasz w niepewności, że chyba umrę do tej niespodzianki! - zamarudził.

Naoki poczekał na niego w łóżeczku i gdy ten przyszedł to od razu się w niego wtulił.
- Kocham tak z tobą spać - szepnął przytulając się mocniej do jego piersi i zamykając oczy. - Nigdy mnie nie opuszczaj - poprosił jeszcze zasypiając.

Tomo odłożył swoje rzeczy i odetchnął głęboko, po czym objął Takano za szyję i mocno go ucałował. - Zaraz ci pokażę plan na dziś, ale najpierw sprawdźmy ten nasz balkon - poprosił go. - I pójdziemy na mały spacer, potem zobaczymy Operę... bo dziś jest dzień otwarty, można zwiedzać - uśmiechnął się. - I obiadek.

Kazuo skinął głową i trzymał się trochę z tyłu. Gdzieś w połowie, przysiadł na jednej z ławek, kiedy nauczyciel opowiadał o jednym z wydziałów. Coś źle się czuł i nie mógł skupić się na jego słowach. Utkwił tylko wzrok w Yujim, co by go nie zgubić, gdyby się ruszyli. Pozbierał się jednak chwilę później, nie chcąc nikogo martwić.
- O tej sali mówiłem - kucnął przy Yujim kiedy do niej wjechali. - A to moje ulubione. Mysz odnajduje drogę do sera.... można jej ser przestawiać, zawsze trafia. Najdłużej zajmuje jej to minutę. Testowaliśmy.

Mara_Jade pisze...

[Nie szkodzi :) Baw się dobrze na wyjazdach :) ]

Mara_Jade pisze...

- No wiesz ty co... jeszcze tak długo? - Ryu westchnął ciężko, po czym przejrzał kartę i wybrał danie szefa, bo przecież chciał zjeść coś co mu najlepiej wychodzi. - Jun-chan? Ale nie wymyśliłeś nic... strasznego nie? - upewnił się.

- Cieszę się - uśmiechnął się do niego Tomo, po czym ucałował go mocno. - Ano... mam nadzieję że tak będzie - przyznał szczerze. - Zobaczymy wieczorem - uśmiechnął się, łapiąc go mocniej za rękę.

Naoki przepracował pół dnia bez żadnej przerwy, a gdy wreszcie udało mu się wszystko ogarnąć z zadowoleniem usiadł na chwilę z czarną kawą w dłoni. Odetchnął głęboko zamykając oczy. Teraz trzeba było tylko poczekać na Hirokiego i jego ekipę, by pomóc im lub dostać pozwolenie na powrót do domu. Ziewnął nieco.

- Wszystko gra - chłopak pokazał mu kciuk uniesiony do góry, a zaraz musiał podpierać się ściany by odzyskać równowagę. - No... nie do końca - dodał zaraz i omal nie runął jak długi. Yabu instynktownie złapał go w pół.
- Co jest? - zapytał go, zaraz bez słowa sadzając go na kolanach Yujiego. - Ja popcham - zaoferował się do Shujiego. Kazuo mu nie odpowiedział, oddychał dość ciężko.
- Nie chcę do lekarza - wymamrotał tylko czując to co nieuchronne. Naprawdę tego nie chciał, więc im kłamał.

Mara_Jade pisze...

- No... na przykład jakiś survival czy coś - odparł zaraz chłopak. - Fajna przygoda, ale chyba nie dla mnie - uśmiechnął się szerzej.

- No to chodźmy, spacerkiem do Opery. Pójdziemy bocznymi uliczkami co by obejrzeć życie w Sydney - wtulił się w niego mocno.

- Okay - Naoki ucałował go lekko i zebrał swoje rzeczy. - Będę na ciebie czekał - złapał go jeszcze za rękę, po czym poszedł do swojego samochodu, przecierając zmęczone oczy. Uznał że raz może skończyć wcześniej, zwłaszcza że wszystko uporządkował. Wsiadł do auta i ruszył przed siebie, a kiedy już był blisko Yukan, ziemia się zatrzęsła. Uniósł lekko brew, zsuwając nogę z gazu. Nikt go nie poinformował o trzęsieniu. Ktoś uderzył w jego samochód i ten przekoziołkował. Kiedy się obudził, leżał w rowie, do góry nogami, a jego pierwszą myślą był Hiroki. Miał nadzieję, że jemu nic się nie stało. Poczuł jednak swąd i panicznie rozpoczął odpinanie pasów zakrwawionymi palcami. Zaraz też schował głowę w ramionach kiedy spadł na sam sufit samochodu. Jęknął przeciągle. Wybił szybę i wyczołgał się niemal w ostatnim momencie. Samochód wybuchł tuż za nim. Szybko ocenił straty. Miał rozciętą głowę, ręce pocięte i skręconą kostkę oraz poobijane żebra. Będzie żył. Zerknął na swój telefon i zgrzytnął zębami. Nie miał zasięgu. Postanowił więc pokuśtykać w stronę miasta, jak długo by to nie trwało. Musiał się upewnić, że Hiroki też jest cały.

- Tylko trochę - Kazuo nic więcej mu nie powiedział. Zasnął mu tak jak siedział, a Yabu podał Yujiemu koc, co by mogli obaj się nim okryć.
- Zgłosimy to nauczycielowi - zaproponował. - Jak chcesz... to ja z nim zostanę w pokoju albo wrócę do Yukan szybciej - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Jun-chan - Ryu odruchowo go ucałował, po czym zarumienił się nieco zaskoczony swym śmiałym gestem. - Dlatego tak się doczekać nie mogę - dodał z uśmiechem.

- Nie stresuj mnie tak - Tomo wybuchnął cichym śmiechem, po czym rozłożył sobie mapę i nakreślił na szybko drogę. - Okay, pójdziemy tędy - oznajmił już pewnie wybierając póki co ścieżkę przez park, w ktorym dzieciaki wesoło puszczały sobie latawce. Zaraz potem skręcili w uroczą ulicę z wieloma kawiarniami na niej. - Lubię tak spacerować po nowych miejscach.

Naoki przystanął nabierając kilka oddechów, a gdy tylko zobaczył Hirokiego, odetchnął z wyraźną ulgą, zaraz się do niego przytulając.
- Nic ci nie jest - szepnął zadowolony z tego faktu. - To dobrze - dodał zaraz. - Bardzo dobrze - uśmiechnął się do niego mimo wszystko.

- Tak jest - Yabu wykierował wózek w stronę nauczyciela, króemu zaraz wyjaśnili całą sytuację. Ten skinął głową i wydał im pozwolenie na powrót do pokoju. Poprosił tylko by dali znać, że dotarli.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze. Wytrzymam - uśmiechnął się die niego delikatnie, jedząc powoli swoje danie. - A potem pójdziemy na lody? - zapytał go zaraz mając ochotę na taki deser.

- Mhm bo jesteśmy na bocznych uliczkach. Główna pewnie w ruchu - uśmiechnął się do niego. - Ale do centrum dojdziemy, to wtedy zobaczymy jak Sydney żyje - dodał wesoło, sprawdzając tylko na mapie gdzie teraz trzeba było skręcić.

- Chyba nie - chłopak zrezygnował z zapinania pasów, kiedy poczuł ból dłoni, gdy tylko dotknął tego materiału. - Nie wiem czy żebra przeżyły, ale nie bolą aż tak mocno - zapewnił go. - Reszta nie jest zła. Nic takiego mi się nie stało. Kwalifikuję się do poczekalni w szpitalu. Są gorsze przypadki - oparł się mocniej o siedzenie i ostrożnie złapał Hirokiego za kant koszuli, żeby mieć pewność, że nie śni i na pewno nic mu nie jest. - Przekoziołkowałem, bo ktoś we mnie uderzył. Trzeba tam karetkę wysłać... nie wiem ile razy bo chyba straciłem przytomność - przyznał szczerze.

- Mhm... na szpital to go namówisz jak będziemy w domu... ja też nie chciałbym tu w nim wylądować - przyznał szczerze Yabu, wprowadzając ich do metra.

Mara_Jade pisze...

- Niee... lody będą w sam raz... tylko nie żeby z nimi chodzić, bo to faktycznie za zimno - przyznał mu jedząc dalej swoje danie. - Pycha. Chcesz spróbować? - zapytał go zaraz.

- Cieszę się, że tu jesteśmy - Tomo przytulił się do niego lekko, a chwilę potem ich oczom ukazała się opera z dość dużą kolejką na zewnątrz. Uroki dni otwartych. - Postoimy sobie trochę - przeprosił go.

- Nie musisz ze mną zostawać - dodał zaraz Naoki. - Wiem, że masz pracę - uśmiechnął się. - Poradzę tam sobie - zapewnił go, bo przecież nie byłby to pierwszy raz kiedy zostałby w szpitalu. Liczył jednak na to, że go wypuszczą jeszcze tego samego dnia.

- Ale mnie nie o lekarzy chodzi - chłopak usiadł naprzeciw wózka, kiedy już go zablokował bezpiecznie. - Tylko... co jeśli będą go chcieli tam zatrzymać? My skończymy wycieczkę, a on tu zostanie sam. Nie chciałbym tak, gdybym to ja był na jego miejscu - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Ryu nabrał trochę jedzenia na widelec i podał Junowi do spróbowania, samemu czekając na jego werdykt i popijając wodę.

- Skoro tak mówisz - Tomo ucałował go lekko i oparł się nieco o niego. - To mi też kolejka nie będzie straszna - wyszczerzył się zadowolony że kolejka nie posuwa się aż tak wolno do przodu.

- Chyba skręciłem - zerknął na swoją nogę widząc jak napuchła i czując jak go pobolewa. - Na pewno... znaczy uhm... byłoby fajnie gdybyś został, ale wtedy praca ci ucieknie, więc skoro nie jest ze mną aż tak źle, dam sobie radę - uśmiechnął się do niego szeroko.

Yabu nic mu już nie odpowiedział. Uznał, że nie będzie się bardziej wtrącał. Na odpowiedniej stacji wyprowadził ich z metra a potem pod górkę do ich hostelu.

Mara_Jade pisze...

- Pycha - chłopak poprosił o jeszcze trochę, a potem wrócił do swojego jedzonka, które jednak smakowało mu zdecydowanie lepiej. - Moje mi bardziej pasuje - przyznał ze śmiechem.

- Prawda - zgodził się z nim, po czym ucałował go znowu i weszli do środka. Uśmiechnął się szeroko robiąc niemalże co krok parę zdjęć. Opera była ogromna, a jej wnętrze zachwycało.

- Poradziłbym sobie - wyszeptał mu do ucha Naoki, po czym oparł głowę o jego ramię, kiedy zasiedli w kolejce. Znużony bólem przysnął tak i niemal przespałby swoją kolej.

- Tak jest - Yabu mu zasalutował, a potem wrócił z miską pełną wody i bandażami oraz lekami.

Mara_Jade pisze...

- Ja też - zgodził się chłopak, jedząc jeszcze trochę i odkładając sztućce. - Ale więcej już nie dam rady - przyznał szczerze, uśmiechając się do niego delikatnie.

- Taka-chan! Tu jest super! - wyszczerzył się do niego, wtulając się zaraz w niego i mocno go całując.

- Uhm ok... kocham cię i przepraszam - Naoki przymknął oczy ale zasnął dopiero kiedy Hiroki wyszedł. Yasu w tym czasie zdążył już przesłuchać czterech podejrzanych, pozostawiając dla Hirokiego dwóch.

Kazuo otworzył oczy, ale zaraz je zamknął.
- Kręci mi się w głowie - przyznał mu, przykrywając się mocniej kołdrą, bo czuł dreszcze. - Wybacz...

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową, po czym wyjechał z restauracji pierwszy i zaraz zaczekał na niego. - Gdzie idziemy? - zapytał go z uśmiechem.

- Okay, pójdziemy już na obiadek - uśmiechnął się do niego, kiedy wyszli na zewnątrz.

Yasu w tym czasie skontaktował się ze swoją żoną i upewnił się, że wszystko z nią w porządku. Odetchnął z wielką ulgą, po czym kiedy Hiroki skończył przesłuchiwać skinął lekko głową.
- Kończymy na dziś co? Wszyscy mieliśmy ciężki dzień.

Kazuo złapał go tylko za rękę powoli zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Oj no... czemu tak mi robisz? - zapytał go zaraz chłopak robiąc smutną minkę. - Ja już nie mogę się doczekać przecież - jęknął szczerze rozdrażniony. - Mou no... jak długo jeszcze?

- Pójdziemy do lokalnej restauracji. Z przestępnymi cenami - uśmiechnął się. - Spróbujemy kangura czy coś - uśmiechnął się jeszcze szerzej, łapiąc go za rękę i powoli prowadząc w odpowiednią stronę.

- Zamknięci szefie - padła odpowiedź. - Kenji już poszedł - zauważył jeden z policjantów. - Nie mógł dodzwonić się do żony i trochę się martwił - wyjaśnił mu jeszcze. W tym czasie Yasu zdołał już się przebrać.
- A co z Naokim? Nie pozbywamy się asystenta jeszcze, nie? - upewnił się że wszystko z nim w porządku.

Temperatura nieco mu opadła pod wieczór, a Yabu zmienił się wówczas z Yujim.
- Zjedz coś - westchnął patrząc na chłopaka. - I odpocznij wreszcie.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... bo już się doczekać nie mogę - burknął do niego, zaraz się szeroko uśmiechając. - Ale buziak najpierw - poprosił go.

- Tak, takiego - potwierdził chłopak, wtulając się w jego ramię i prowadząc go powoli do restauracji. - Ale nie musisz go brać jak nie chcesz - dodał szybko.

- To widzimy się za tydzień - Yasu zasalutował im, bo miał zaklepane wolne. - Przywiozę wam coś ze Stanów - dodał zaraz i wyszedł pierwszy.

- Jeszcze nie, ale jedzenie już jest - zmienił Kazuo okład i spojrzał na Yujiego. - Nie musisz siedzieć z nim cały czas. Nie ucieknie stąd.

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu się rozpromienił, a potem już nic nie mówił całą drogę, czekając na niespodziankę.

- Trzymam cię za słowo, kochanie - ucałował go w policzek, a potem już weszli do restauracji i wybrali sobie stolik. - Ale ja spróbuję... kawałek pieczonego.

Naoki czekał na niego leżąc w łóżku.
- Długo pracowaliście - zauważył choć nie usiadł. Uśmiechnął się za to do niego.

- Odwiedzili nas kosmici i porwali Kazuo, zrobili mu pranie mózgu i zwrócili go - sarknął Yabu. - Nic się nie stało.

Mara_Jade pisze...

- Ale będziesz mnie trzymał tak? - upewnił się chłopak, bo gdyby sam się przewrócił, nie miałby szans wstać. Uśmiechnął się do niego szeroko. - Może być fajnie - zauważył wesoło.

- Ne, wypijesz ze mną piwo do obiadu? - zapytał go zaraz Tomo. Miał ochotę na jedno, ale sam nie chciał tego robić.

- Spałem, ale uhm to szpital - oblizał lekko swe wargi. - Nie czuję się tu dobrze sam - przyznał szczerze. - Wolę jak jesteś...

- Odpowiedziałem poważnie. Jesteś przewrażliwiony - westchnął Yabu. - Spał spokojnie jak ciebie nie było.

Mara_Jade pisze...

Ryu za pierwszym razem trochę się bał, ale kiedy zobaczył jakie to fajne, chciał więcej i więcej. Z wielkim uśmiechem na twarzy zjechał po raz drugi i trzeci, a potem poprosił o 4 raz.

- Super - Tomo wyszczerzył się do niego, a kiedy kelnerka wszystko im przyniosła, stuknął się z Takano kuflami piwa. - Za mojego męża - szepnął.

- Nie szkodzi - szepnął Naoki robiąc mu miejsce w łóżku i gdy ten się obok położył, wtulił się w niego z całych sił. - Kocham cię - szepnął mu na uszko, kładąc dłoń na jego piersi. - Bardzo mocno.

- Mogę z nim jechać do domu - westchnął ciężko chłopak.

Mara_Jade pisze...

[Nie chciałabyś mi przypadkiem napisać 3 rozdziału do magisterki ;( Umieram.... ;((( Co tam?]

- Pierwszy raz - przyznał chłopak. - I strasznie mi się podoba - przytulił się do niego mocniej. - Ale tobie musi być ciężko tak mnie wnosić non stop - oparł czoło o jego szyję i ucałował go tam również. - Kocham cię.

Tomo też zabrał się za swoje jedzenie i w połowie upił znów trochę piwa.
- Pycha - uśmiechnął się do niego. - Smak niewiele różni się od zwykłego drobiu - dodał zaraz.

- Uhm... ale ja chcę tak z tobą - uparł się Naoki. - Bo jak jesteś to jestem bezpieczny, całkowicie - szepnął zamykając oczy. - Możemy pojechać i tak. Nic mi nie jest przecież - uśmiechnął się jeszcze.

- Wiem, że byś chciał, ale mierz siły na zamiary - poradził mu Yabu, a nie chcąc przypadkiem się pokłócić odsunął się od Kazuo i wyjrzał przez okno.

Mara_Jade pisze...

[To ja się chętnie wymienię xD Wezmę twe kanji za moje 25 stron...]

- Nie jeździłem, bo byłem chory... a wcześniej nie pamiętam - przyznał szczerze, bo może i jeździł jako małe dziecko, ale zwyczajnie wyleciało mu to z głowy. - Przerwa, bo za ciężki jestem - zażartował.

- No nie... ale ja tu o smaku mówię - zauważył. - A to może się niewiele różnić - dodał z uśmiechem.

- Uhm ok - nie protestował, tylko przytulił się do niego mocniej. - Ale zostaniesz caą noc?

Kazuo złapał znów dłoń Yujiego i pociągnął go do siebie, przytulając się do niego. A wszystko to zrobił śpiąc.

Mara_Jade pisze...

[No dobra, trochę sporo, ale dam radę xD]

- Stary... jakoś tego nie widzę - zaśmiał się chłopak, opierając się mocniej o fotel. - To nie usiądziesz, by odpocząć? - zapytał go nieco zaskoczony.

- Rozumiem - zgodził się chłopak. - Mnie smakuje - dodał jeszcze, upijając znów trochę piwa. Co poradzić, lubił nowości.

- Uhm ok - chłopak posłusznie zamknął oczy i chwilę później zasnął, nieco mocniej przytulając się do Hirokiego.

Kazuo wcale to nie przeszkodziło. Obrócił się na bok przytulając się mocno do Yujiego i nawet uśmiechnął isę pod nosem.

Mara_Jade pisze...

[Fine. Dużo... ale moje 3 tygodnie do końca terminu na oddawanie pracy magisterskiej mnie przeraża i mam writer block aktualnie. Patrzę na tego worda i nic nie mogę wymyśleć.]

- A tam, mnie to nie przeszkadza kochanie - ucałował go mocno, po czym przeciągnął się lekko. - No może czasami... jak już nie chcesz iść na piwo ze mną - zażartował.

- A po obiadku pójdziemy do centrum, kupimy dla Yuyi jakąś pamiątkę, pochodzimy trochę i zjemy jakąś dobrą kolację, a potem do pokoju - przedstawił mu dalszy plan dnia.

Naoki pospał dłużej, bo jak już zasnął to nie można go było dobudzić. Dopiero podczas obchodu lekarzy, chłopak otworzył oczy. Dość szybko dostał wypis plus tabletki na ból głowy w razie potrzeby. Przebrał się i wspierając się nieco mocniej na prawej nodze zerknął na Hirokiego.
- Do domku poproszę - uśmiechnął się do niego.

Yabu pomógł Yujiemu ułożyć się wygodniej na łóżku i zmienił okład na czole Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze. Skoro tak twierdzisz - wzruszył ramionami, wtulając się znów w jego ramię.

- Gotowy? - zapytał go zaraz Tomo zostawiając połowę swojego dania i prosząc o rachunek. Zapłacił za wszystko a potem poszedł razem z Takano na podbój miasta.

- Dobrze, odpocznę - obiecał mu, zapinając pasy w samochodzie i zamykając oczy. Trochę jeszcze kręciło mu się w głowie.

Kazuo obudził się, gdy ich wychowawca wszedł do pokoju. Był całkiem spocony i ledwie wszystkich kojarzył. Mężczyzna podszedł do niego, sprawdził mu temperaturę.
- Sensei... strasznie boli mnie ramię - przyznał się do tego chłopak, czując że palce mu drętwieją.

Mara_Jade pisze...

- Będę to miał na uwadze - zażartował. - Przygotuj się na proszenie - zaśmiał się pod nosem.

- Pewnie, bardzo chętnie. Pójdziemy pooglądać miasto i siądziemy gdzieś na kawę - zgodził się. - Możemy ją nawet wziąć na wynos i usiąść na dworze - zaproponował.

- Ja tak, ale mój samochód nie... - chłopak postukał w szybę, kiedy mijali to miejsce. - Brałem też parę dokumentów do domu... chyba nie przetrwały - przyznał cicho. - Na szczęście tylko kopie - wyjaśnił.

- Uhm - Kazuo nie miał siły mu więcej odpowiedzieć. - Nie bolało... tak mocno - wyznał.

Mara_Jade pisze...

- Idziemy - zgodził się ochoczo chłopak. - Jeśli już odpocząłeś to idziemy dalej zjeżdżać - uśmiechnął się szeroko.

Tomo skinął lekko głową, ściskając go mocniej za rękę. Zatrzymał się dopiero przy dużej fontannie, gdzie pociągnął Takano za sobą i usiadł na murku.
- Chwilka odpoczynku, przepraszam - usprawiedliwił się, wtulając się teraz w niego bezkarnie.

- Uhm... ja też się martwiłem, ale nie było zasięgu - wyjaśnił. - I nie jechałem super szybko... tak normalnie - dodał zaraz na swoje usprawiedliwienie. - Ulżyło mnie jak cię zobaczyłem - uśmiechnął się, łapiąc go swoją zabandażowaną dłonią za rękę.

- Powinien - zgodził się mężczyzna. - Pojadę z nim do szpitala, a reszta tu zostaje - zarządził. - Bez sprzeciwów mi tu.

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go, kiedy znaleźli się na dole.
- Jeszcze raz? - zapytał z uśmiechem. - Ostatni, obiecuję - przytulił go mocno.

- Okay, okay. Już nie będę - obiecał z uśmiechem. - Potrzebuję tej chwili po prostu - przyznał całując go lekko. - Zaraz pójdziemy dalej.

- Uhm ale dałem radę. Wyszedłem z auta sam... a nie było łatwo. Zasłużyłem na buzi - przyznał z delikatnym uśmiechem i pozwolił mu się zanieść do domu. - Będe grzecznie leżał - obiecał mu.

- Pojedziemy samochodem. Wózek nie będzie potrzebny, Yuji - mężczyzna uśmiechnął się do niego, a potem pomógł Kazuo wstać i powoli wyprowadził go z pokoju. Yabu wówczas uśmiechnął się do Yujiego.
- Pomóc ci w czymś? - zapytał go spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest szefie - złapał się mocniej dysku śmiejąc się nieco kiedy szli pod górkę. - Kocham cię, wiesz? Bardzo mi się tu podoba - przyznał z uśmiechem.

Tomo ucałował go w policzek, a potem już tylko chwilę odpoczął zanim wstał. - Możemy iść dalej. Tu w pobliżu jest duży sklep z pamiątkami - uśmiechnął się do niego.

- Nie chcę do łóżka. Tu starczy - oddał pocałunek z wielką pasją, po czym przytulił głowę do poduszki i pogłaskał psiaki po łebkach. - Ale ty też odpocznij dziś - poprosił go.

- Robi się - chłopak przystawił bliżej wózek, po czym przetarł zmęczone oczy. - Ne... mogę się tu u ciebie przespać? - wskazał drugi futon ręką. - Nie zbliżę się, obiecuję.

Mara_Jade pisze...

- Z tobą poznaję trochę nowych rzeczy. Fajna sprawa - uśmiechnął się delikatnie. - Pojedziemy jeszcze raz? - zapytał go zaraz.

- Oczywiście, że tak. Musowo wieczorem też pospacerujemy - zgodził się z nim, łapiąc go znowu za rękę. - W końcu chcemy robić wszystko co fajne - dodał zaraz.

Naoki zaczął lekko głaskać Hirokiego po włosach leżąc z zamkniętymi oczyma.
- Cieszę się, wiesz? Że nic ci się nie stało. Że mnie też nic poważnego - oznajmił spokojnie. - I że wciąż będziemy razem pracować - dodał wesoło. - I że cię mam...

Kazuo dopiero po południu dnia następnego znów mógł spotkać Yujiego, kiedy to ten odwiedził go w szpitalu. Chłopak nie siedział jeszcze, tylko leżał w łóżku spokojnie oddychając. Pokiwał do wjeżdżającego na wózku i westchnął ciężko.
- Już cię nie lubię, wiesz? - poinformował go pół żartem, pół serio. - Bo zostaję tu dłużej niż wycieczka trwa... zanudzę się.

Mara_Jade pisze...

- To będzie nasz ostatni raz - Ryu uśmiechnął się do Juna, mocniej się o niego opierając, kiedy już ten usiadł na dysku. - Troszkę zimno mi się robi - przyznał spokojnie

- Uhm no skoro tak mówisz, to ja się cieszę - Tomo ścisnął mocniej jego rękę, wtulając się w jego ramię, gdy weszli do sklepu z pamiątkakmi.

- Ale zostanę dłużej... tu... nie chcę Yuji - Kazuo odwrócił wzrok. Nie chciał zostawać w obcym mieście i obcym szpitalu na dłużej. Wolał już ten który znał.

Mara_Jade pisze...

- Marzę o tym gorącym kakao - przyznał chłopak zaraz jednak ciesząc się zjazdem. - Fajnie było - ucałował mocno Juna w nagrodę. - Ale teraz kakao, kocyk i piecyk.

- Nie wiem... może kangura? - zaproponował biorąc do ręki mały breloczek do kluczy. - Wypadałoby mu klucze dorobić do mieszkania - dodał zaraz, bo mu się przypomniało. - Jest już duży to niech poczuje się jak dorosły.

Naoki obrócił się na bok i ucałował Hirokiego w ucho, zaraz sięgając sobie po kanapkę. - Teraz wypoczniemy, a jutro już do pracy - ucałował go znowu.

- Yhm... - Kazuo więcej mu na ten temat nie odpowiedział. Nie znosił szpitali i nie zamierzał udawać że jest inaczej. - Wykurowałbym się bez szpitala.

Mara_Jade pisze...

Ryu utrzymał się na dysku aż na samą górę, a gdy już siedział w samochodzie zapiął pasy.
- Jak będę chodził też pójdziemy pozjeżdżać?

- Damy mu. Już jest duży, powinien swoje mieć na wszelki wypadek, co nie? - uśmiechnął się do niego biorąc mały breloczek z kangurkiem i kostkę do gry na gitarze, swoim zwyczajem.

- Oj nie martw się o mnie - poprosił go. - Nie stało mi się nic poważnego - uśmiechnął się do niego. - Kocham cię wiesz? Yasu wysłał mi smsa z wiadomością, że jedzie na urlop... więcej pracy będziesz miał, biedaku...

- Dałbym radę bez - uparł się. - A ty nie przychodź tak do mnie... korzystaj z wycieczki - poprosił go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Będe chciał - zapewnił go z wielkim uśmiechem. - Wtedy ja cię wciągnę na górkę, raz czy dwa razy... jak będę miał siły - obiecał mu pozytywnie. - A boisz się wysokości? - zapytał go zaraz.

- Nie, nie. Mam już wszystko - uśmiechnął się do niego. - No to idziemy kupić sobie loedy i pospacerować trochę, zgoda?

- Może - zgodził się z nim, po czym uśmiechnął się do niego lekko. - A mógłbym jutro siedzieć u was w sali? I pomagać wam stamtąd? Będę wychodził jak będzie trzeba coś przynieść - obiecał. Chciał tylko zminimalizować chodzenie, bo noga go nieco bolała.

- Uhm ok... ale nie trać wycieczki w szpitalu, dobrze? - poprosił go z delikatnym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie powiem, tajemnica - ucałował go lekko i usiadł już na wózku. Samemu poprowadził go w stronę ich domku. - Po prostu się upewniam - uśmiechnął do niego.

- Tak jest, szefie - zaśmiał się Tomo i poprowadził Takano do jednej z lodziarni, która w internecie miała dobre opinie. Można w niej było wybrać najróżniejsze smaki, ale on zdecydował się na wanilię i melona.

- Mhm nie chcę opuszczać pracy już po kilku dniach... przecież nawet miesiąca nie przepracowałem - szepnął, wyjaśniając mu tylko dlaczego nie chce brać zwolnienia. - A noga poboli i przestanie - pokazał mu victory. - Przecież wiesz, to nie jest nawet skręcenie.

- Ech uparty jesteś. Czas ze mną możesz nawet i spędzić w Yukan, a tu jest Tokio, dużo się dzieje - przetarł oczy dłonią i zmaknął je zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Zgoda i usiądziemy przy kominku i mnie poprzytulasz - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Przyniesiesz mi z góry spodnie dresowe i swoją bluzę? - zapytał go zaraz. - Dzisiaj potrzebuję miłości.

- To prawda - zgodził się z nim Tomo, stając na razie za nim i obejmując go łapkami. Tak trochę, żeby się poprzytulać. - I doborowe towarzystwo do tego - dodał z uśmiechem. - Bardzo cię kocham wiesz? - szepnął mu do ucha.

- Dobrze - zgodził się Naoki, po czym uśmiechnął się do niego lekko i poczochrał go po włosach. - Nie martw się za bardzo o mnie - poprosił go. - Radzę sobie, wiesz? Nawet w sytuacjach kryzysowych. Daję radę - uśmiechnął się szeroko.

- Nie jestem aż tak zmęczony, dziękuję - uśmiechnął się, nie otwierając jednak oczu. - Posiedzisz tu trochę? - zapytał go zaraz. - Zrobiłem ci coś - dodał jeszcze, nagle dźwigając się do siadu i krzywiąc dość mocno. - Pielęgniarka przyniosła mi kolorowe sznurki i zrobiłem bransoletę - wzruszył ramionami i zaraz tego pożałował. - Ćwiczę rękę troszkę żeby chodziła... no wiesz, nie chciałbym by ją sparaliżowało na amen.

Mara_Jade pisze...

Ryu przebrał się dość powoli, prawie poddając się ze spodniami, ale w końcu się udało i odetchnął głęboko. Przesiadł się zaraz na kanapę i okrył mocno kocem, chcąc się trochę rozgrzać.
- Jun-chan? Ale dobre zrób - zażartował sobie.

- No dobrze, zgoda - chłopak zabrał swojego loda sprzed twarzy swego męża i usiadł obok niego by i ten mógł się nim nacieszyć.

- Wiem, wiem - uśmiechnął się do niego Naoki. - Uhm a po pracy pojedziemy do salonu? Chciałbym wybrać sobie auto - przyznał szczerze. - Nie chcę rezygnować z jeżdżenia - westchnął.

- Zbadali, ale nie wiem jeszcze... jedyne co wiem to to - pokazał mu że ledwie może unieść rękę na wysokość kilku centymetrów nad pościel a i to z przegryzaniem sobie przy tym wargi. - Nie jest najlepiej - przyznał mu uśmiechając się przy tym. - Zginać w łokciu mogę, żaden problem... ale unieść całą? Nie ma szans.

Mara_Jade pisze...

- Ależ skąd... ja tylko poddaję cię różnym testom smakowym - zażartował, wyszczerzając się do niego i umaczając buzię w bitej śmietanie. - Pychotka. Serio - uśmiechnął się serdecznie.

- Chcę - Tomo zaraz posmakował mojito i uśmiechnął się szeroko. - Pycha, zwłaszcza ten z miętą - wskazał na czekoladową gałkę. - Pyszne serio. [btw moje ulubione połączenie xD czekolada i mięta... mhm! W Anglii się najem!]

- Ale jak jutro zamówię to dotrze pewnie za dwa lub trzy tygodnie - zauważył. - To długi okres czasu przecież - szepnął.

- Może - uśmiechnął się do niego, już kładąc się na powrót do łóżka.

Mara_Jade pisze...

- ALe czemu tak daleko siedzisz? - Ryu zrobił smutną minkę, a potem przesunął się nieco, podnosząc się na jednej ręce by nie wylać kakao. - Ja tu na tulenie zwarty i gotowy a ty się tak izolujesz - zasmutał.

Tomo przez chwilę milczał, tylko wcinając swoje lody i opierając głowę na ramieniu swojego mężczyzny, po czym uścisnął jego udo.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że cię mam... jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało wiesz? - uśmiechnął się, kończąc loda i podchodząc do grupki muzyków. Pożyczył od nich na chwilę gitarę, by sobie na niej pobrzdąkać i wrócił do Takano grając mu i śpiewając parę melodii.

- Okay - uśmiechnął się do niego, zgadzając się na taki plan. Uznał, że i tak będzie musiał zaaplikować o pieniądze z ubezpieczenia swojego starego auta.

- Wiem - odparł cicho, znów przymykając oczy. - Nie będzie ci smutno samemu w pokoju>?

Mara_Jade pisze...

[Jak rozpoczęłaś weekend majowy? :) Odpoczywasz?]

- Mhm to dobrze - Ryu ucałował go w policzek, a potem już nieco mocniej się o niego oparł przymykając oczy i pijąc trochę swojego kakao. - Przyjemnie tak we dwoje - szepnął.

Tomo jeszcze chwilę mu pograł, w tym śpiewając piosenkę, którą dla niego napisał. Zawsze się przy tym nieco czerwienił, więc i to go nie ominęło. Potem jednak oddał gitarę i podziękował muzykom, wracając do Takano.
- Nie mogłem się oprzeć - przyznał mu się.

- Dobrze. Odpocznę na pewno - Naoki obdarzył go lekkim uśmiechem, po czym dokończył kanapkę i sięgnął sobie po herbatę. - Hiro-chan? Chciałbym ci powiedzieć... że uhm to pierwszy raz kiedy czuję się kochany - szepnął, jeżdżąc palcem po kubku z herbatą. - Pierwszy raz... że komuś na mnie zależy, że się będzie mną opiekował. To nowe uczucie, ale bardzo fajne - uśmiechnął się szeroko. - Dziękuję.

- Przepraszam - Kazuo zacisnął mocniej powieki. - To wszystko przez ciebie... mogłeś mnie do szpitala nie wrzucać - westchnął uparcie.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, wybierzesz nam coś fajnego - zgodził się z nim chłopak, po czym ucałował go znów. - A jak przysnę to mnie zabierzesz do łóżka?

- Cieszę się, że ci się podobało - usiadł mu jeszcze na chwilę na kolanach. - Wrócimy teraz do hotelu, przebierzemy się i chwilę odpoczniemy a potem kolacja i spacer wieczorem.

- Dobrze, będę zaszczycony mogąc być pod twoją opieką - uśmiechnął się do niego.

- Mhm... pójdę spać, ok? Trochę kiepsko się czuje.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, lubię takie filmy - przyznał wesoło chłopak, dopijając powoli swoje kakao. - A kakao ci wyszło - szepnął mu na uszko. - Na kolację zrobię tortilę dla nas - zaproponował, wtulając się w niego.

- Mhm lubię dla ciebie śpiewać... w ogóle to lubię - przyznał z uśmiechem. - Jak wrócimy to popracuję nad paroma piosenkami, a ty mi będziesz sędzią - szepnął.

- No pewnie, że tak... więc następnym razem to twoja kolej na chorowanie - zażartował.

Kazuo skinął lekko głową, po czym zaraz przysnął zmęczony.

Mara_Jade pisze...

Ryu zgodził się z nim z uśmiechem, po czym ucałował go jeszcze i skupił się na filmie. Pod koniec przetarł oczy i poklepał się po policzkach. Cały dzień nieco go wymęczył i czuł piasek w oczach.
- Jun-chan kocham cię, wiesz? - szepnął do mężczyzny.

- Zagramy na pewno - zgodził się zaraz Tomo. - Lubię jak grasz na pianinie - dodał zaraz, całując go mocno w usta i skręcając w uliczkę prowadzącą ich do hotelu.

- Mhm na pewno - obiecał mu Naoki, a chwilę później przysnął wtulony w poduszkę. Psiaki skorzystały z okazji i wylądowały na kanapie tuż obok niego.

Kazuo spędził przykuty do łóżka 4 dni, a potem pozwolono mu powoli się z niego ruszać. To wówczas zadzwonił do Yujiego.
- Co słychać? - zapytał go spokojnie. - Jak tam w Yukan? Jak twoje nogi? Radzisz sobie jakoś>?

Mara_Jade pisze...

- No kleją, ale chciałem ci zrobić dobrą kolację - ziewnął lekko i znów przetarł oczy dłońmi, po czym wtulił się w niego. - I co teraz? Mam konflikt interesów... - wymarudził.

- Trzymam cię za słowo, kochanie - ucałował go mocno, wtulając się w jego ramię.

Naoki pospał dwie godzinki, a potem powoli przekuśtykał do salonu by usiąść Hirokiemu na kolanach. - Mou jesteś okropny że mnie tak przenosisz...

- Naprazwdę? To ile ci się udało ustać? - zainteresował się.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale jutro już wracamy, a chciałbym jeszcze z tobą trochę pobyć - przyznał chłopak. - Tak tutaj... przy kominku.

- Okay - Tomo wszedł do ich hotelu a potem na samą górę i kiedy już się przebrali położył się na trochę na łóżku. - Chwila dla mnie i misiakowania - wyciągnął ramiona do Takano.

- Mhm kocham cię Hiro-chan - Naoki ucałował go mocno w usta, powoli pogłębiając pocałunek. - Bardzo.

- Będę trzymał za ciebie kciuki - Kazuo uśmiechnął się do słuchawki. - Ja też jutro albo po jutrze zaczynam rehabilitację.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, że cię mam - Ryu delikatnie obrócił się w jego ramionach co by mu wygodniej było i wtulił się w niego ze wszystkich sił. Wówczas zamknął oczy i pół godziny później zasnął.

Tomo skorzystał z okazji wtulając się w niego lekko i wdychając jego zapach. Posłuchał też jego serca oddychając równomiernie. - Zaraz pójdziemy oglądać wieczorne Sydney.

Naoki zszedł nieco niżej na jego szyję, obdarzając ją miękkimi pocałunkami. Jego dłonie wsunęły się pod koszulkę mężczyzny, badając mięśnie jego brzucha i powoli przesuwając się w stronę klatki piersiowej.
- Pamiętasz o tym, że miałeś mnie uczyć samoobrony? - zapytał go w przerwie między pocałunkami.

- Nie wiem, Yu-chan... póki co nie dostaje wypisu - przyznał cicho.

Mara_Jade pisze...

Ryu okręcił się kołdrą, kiedy go nie było i nie chciał mu jej oddać. Całkiem nieświadomie, trzepał go lekko po rękach, mocniej jeszcze wciskając się w kołdrę.

- Dobrze - Tomo ułożył się tak by móc spokojnie słuchać jego serca i zamknął oczy. Teraz liczyły się dla niego tylko dźwięki go otaczające.

- Mhm... jesteś okrutny - zabrał niechętnie dłonie i odetchnął głęboko. - Dobrze, tylko ci przypominam - uśmiechnął się.

- Boli - przyznał szczerze. - Bardzo, ale temperaturę mam mniejszą - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

Ryu przytulił się do niego dopiero nad ranem, kiedy kołdra jakoś tak z niego zleciała.

- To dobrze... bo fajnie jest robić coś nowego - wyszczerzył się do niego.

- Piszę się na to - ucałował go jeszcze i przytulił do niego lekko. - Tylko z tobą na taką randkę.

- Lekarz mówi, że jak będziemy odwlekać to będzie gorzej - odparł, przysiadając sobie teraz na ławce. - Więc już jutro lub po jutrze.

Mara_Jade pisze...

Chłopak obudził się nieco wcześniej ale nie ruszył się z miejsca, korzystając z okazji i z uśmiechem tuląc się do Juna.

- Mam nadzieję, że będzie ci się podobało do końca - przyznał szczerze chłopak.

- Wiem, wiem - ucałował jego nosek i przytulił się mocno. - A na razie mogę cieszyć się tobą w ten sposób.

- Ja też za tobą tęsknię. Zadzwonię - obiecał mu. - Albo napiszę - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go w nosek po czym już przeciągnął się i odsunął od niego próbując wygrzebać się z łóżka.

- Mhm ja też - przyznał ze śmiechem Tomo.

- Trochę boli - przyznał mu chłopak, po czym zsunął skarpetkę i bandaż by zaprezentować ją Hirokiemu. - Ale opuchlizna jest mniejsza nieco - zauważył.

- Dobranoc Yu-chan - szepnął mu do słuchawki i rozłączył się zaraz, po czym przeliczył drobne w portfelu. Nie, zdecydowanie dzwonić nie mógł za często.

Mara_Jade pisze...

Chłopak uśmiechnął się lekko i zaraz westchnął ciężko.
- Jun-chan puuuść mnie - poprosił go, całując go lekko. - Do łazienki muszę...

- Obym tylko sprostał twym wymaganiom - zażartował Tomo, muskając jego usta swoimi. - Kocham cię, wiesz?

Naoki trzymał się dzielnie i wcale nie krzywił, kiedy poczuł dłonie Hirokiego na swojej kostce. Bolało ale nie jakoś przesadnie. - Zejdzie mi - zapewnił go z uśmiechem.

Kazuo wrócił do swojego pokoju i poszedł spać, bo jakoś czas zabić musiał.

Mara_Jade pisze...

- Uhm no ok... - Ryu nie był szczególnie z tego powodu szczęśliwy, ale nie bardzo miał wyjście.

- Dobrze - ucałował go jeszcze, po czym poszedł wraz z nim znów do miasta, robiąc im zdjęcia raz za razem.

- Ale pojadę do pracy - wymamrotał Naoki. - Ja naprawdę nie chcę tu sam być i wolę do pracy - wyjaśnił mu.

Ale Kazuo nie przyjął jego telefonu. Miał swój własny, tylko nie miał pieniędzy na karcie, ale nie chciał żadnych pieniędzy od Yujiego. Westchnął tylko ciężko zamykając oczy gdy tylko nauczyciel wyjechał

Mara_Jade pisze...

- Dam radę, idź już - poprosił go Ryu, czując że zaraz wybuchnie płaczem z beznadziejności tej sytuacji. Zagryzł mocno wargi powstrzymując się od płaczu i odetchnął dopiero, gdy Jun zamknął za sobą drzwi. Potrzebował kilka głębokich oddechów by ostatecznie się uspokoić.

- Un fajnie - zgodził się Tomo, jakoś niespecjalnie się czując. Zacisnął nieco pięści, biorąc kilka głębokich oddechów, a potem pociągnął Takano do barierki, gdzie bezkarnie się w niego wtulił. - Zdecydowanie lepiej niż w dzień. Ma więcej uroku - szepnął, obejmując go w pasie ramionami.

- Hiro-chan ja zdecyduję czy dam radę, czy nie - oznajmił spokojnie. - I jeśli zdecyduję, że dam radę to pojadę do pracy, czy to z tobą czy autobusem czy taksówką. Nie powstrzymasz mnie przed tym - zagroził mu. - Dam z siebie sto procent i nie zamarudzę ci nawet chwili, że coś mnie boli. I będę wkurzony, że mnie oszczędzasz.

- Hej słonko - Kazuo zabrzmiał na nieco zaspanego, bo tak rzeczywiście się czuł. - Jak ci poszło dzisiaj? Co tam w szkole?

Mara_Jade pisze...

- Możesz - chłopak już kończył ze wszystkim i teraz mył zęby. - Dziękuję - uśmiechnął się słabo do mężczyzny, siadając zaraz na wózku.

Tomo potrząsnął przecząco głową, wtulając się w niego mocniej.
- Czuję uderzenia gorąca - wyjaśnił mu tylko. - Trochę mi niedobrze, ale powinno zaraz przejść. Wziąłem leki - dodał jeszcze by go uspokoić.

- Nie z tobą podpisywałem umowę, więc jak ty mnie nie chcesz to pomogę innym - wzruszył tylko ramionami, a potem obrócił się na drugi bok, żeby się przypadkiem z nim nie pokłócić.

- Spałem - przyznał ze śmiechem. - Dużo śpię, bo temperatura wraca co chwila - westchnął cicho. - Naprawdę? To gratulacje - dodał zaraz szczerze ucieszony. - Cieszę się z Tobą.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dzięki - powtórzył jeszcze, zaraz się zaczynając ubierać i pięć minut później wyjeżdżając z łazienki. - Pomogę ci z pakowaniem - zaproponował jadąc do otwartej torby i wkładając do niej dres, który wcześniej ściągnął.

- Nie trzeba. Tak jest dobrze - odparł cicho, obejmując go mocniej ramionami, jakby miał mu zaraz zniknąć. Potrzebował dobrych pięciu minut do uspokojenia swojego oddechu, ale fale gorąca nie chciały przejść. - Ne, Taka-chan... może jednak usiądziemy gdzieś na kawę? - zaproponował spokojnie.

- Zwichnięta kostka to nie choroba, z którą miałbym siedzieć w domu - odparł tylko Naoki. - Będę na nogach tak czy siak - dodał jeszcze.

- Oj bo za dużo byś chciał od razu. Wystój pięć minut, a potem dopiero małe kroczki przy podpórce - poradził mu spokojnie. - Nie ma co się spieszyć. Ważne, że zaczynasz czuć.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - chłopak zrobił się czerwony na twarzy. - Gome... zrobiłem to nieświadomie - szepnął cicho, pomagając mu dalej pakować ciuchy.

- Nie, jeszcze nie. Nie jest aż tak źle - szepnął, uśmiechając się do niego. - Wypiję kawę ale zimną taką - dodał jeszcze. - Zgoda? Zamówisz mi? - poprosił go. - I usiądziemy na świeżym powietrzu?

- No to dzisiaj wypoczywam, a od jutra sobie poradzę. Poza tym moja praca tez nie wymaga dużo chodzenia. Zorganizowałem się, więc będę wydajny nawet przy biurku z telefonem w ręku - uśmiechnął się lekko.

- Tak, ale nie ćwiczyłeś. Teraz ćwiczysz i będzie dużo lepiej - uśmiechnął się nieco. - Tylko cierpliwości trzeba - dodał jeszcze. - Ja też ćwiczę, ale jest fatalnie. Nie mogę jej unieść - przyznał szczerze. - Ale to nic, nie poddaję się.

Mara_Jade pisze...

- Chociaż coś - uśmiechnął się lekko chłopak, po czym ukradkiem go ucałował. - Poranny buziak - zażartował. - Zjemy w drodze? Mam ochotę na śniadanko w Macu!

- Posiedzę, dobrze? - zaproponował, wybierając stolik, z którego był ładny widok, a obok niego stała duża kanapa, tak że mogli się spokojnie na niej wygodnie rozsiąść. - Kocham cię, Taka-chan.

Naoki nic mu na to nie odpowiedział, wzdychając tylko ciężko.
- Obejrzymy jakiś film? Nowe Gwiezdne Wojny na przykład? - zaproponował.

- Oj tam... ćwicz swoje, tym mnie moptywujesz - odparł chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze tylko leki z lodówki i będzie wszystko - Ryu zamknął ostatecznie torbę i położył ją sobie na kolanach.

- Nie szkodzi. Nie było tak długo - zapewnił go Tomo opierając głowę o jego ramię. - Przepraszam, że jestem taki nie do życia...

- Kawkę poproszę - uśmiechnął się do niego, przykrywając nieco kocykiem. - I ciebie też poprosze.

- Wiem, Yu-chan, ale nic ci nie poradze teraz...

Mara_Jade pisze...

- Wszystko zabraliśmy - krzyknął do niego chłopak, zaraz wracając do schodow i blokując wózek, co by z niego nie spaść. - Jun-chan? Ale w samolocie mnie tulisz obowiązkowo.

- Wiem, wiem - przyznał spokojnie Tomo biorąc dość spory łyk chłodnego płynu i ciesząc się nim niezmiernie. - Pyszna - uśmiechnął się do siebie, cały czas przytulając się nieco do Takano.

Naoki wziął swoją kawę i usiadł, by przytulić się zaraz do Hirokiego. Potem już tylko skupił wzrok na filmie.

- Nie wiem, Yu-chan... ja wciąż mam temperaturę - przyznał mu cicho. - Lekarz tu nie bardzo chyba wie co ze mną zrobić - zażartował.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bo ja troszkę boję się startów, lądowania i turbulencji - przyznał mu szczerze, zaraz wtulając się w niego mocno, kiedy ten go znosił. - Jeszcze moje leki.

- Dobrze - Tomo nie zamierzał protestować. Zamiast tego, złączył ich palce ze sobą, wtulając się w niego jeszcze mocniej i upił znów trochę swojej kawy.

Naoki natomiast obejrzał cały film, a potem wyłączył telewizor i delikatnie popchnął Hirokiego na łóżko, okrywając go kocem. Sam usiadł na fotelu również usypiając nieco.

- Mówię, Yu-chan, mówię. Nie martw się o mnie tylko ładnie ćwicz - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Na zajęciach powoli... ale profesorowie są wyrozumiali. Pomagają mi - przyznał szczerze. - Uhm no miałem problem z tym jednym szwem u ciebie - dodał wesoło. - Ale mi pomogłeś i jakoś wyszło. Myślę że 3 dostanę - pokazał mu język. - Tak, pogadałem. Dostałem masę notatek już skserowanych - uśmiechnął się do niego. - No i Mark stara się o wymianę na kolejny rok, przyjechałby do Japonii - dodał zaraz. - Fajnie, co nie? - spojrzał na Juna nieco podekscytowany tą perspektywą. - I zaprosił mnie na noc z maratonem horrorów na piątek. Keiichiro też zresztą i parę naszych znajomych. Ale powiedziałem, że muszę to z tobą skonsultować. Chciałbym pójść - przyznał szczerze. - Ale nie chcę żeby ci smutno było... że znów gdzieś idę.

- Nie dziwię się - Naoki spojrzał na kobietę i uśmiechnął się lekko. - Przyjemne widoki - zażartował nieco zazdrośnie, ale zaraz roześmiał się serdecznie. - Można się wyluzować.

- Dobrze - Tomo nie widział przeszkód i gdy Takano za nich zapłacił, pozwolił mu prowadzić swój wózek. - Ne, zostaniesz ze mną dopóki nie zasnę wieczorem? - zapytał go zaraz, bo mu na tym zależało.

- Słabo - przyznał ze śmiechem Kazuo. - Kolejną mam jutro... ale o innej godzinie niż twoja - podrapał się lekko po głowie. - Sensei stwierdził, że za dużo ciebie obserwuję... i nie skupiam się na swoim... ale co ja mogę, skoro taki seks obok mnie ćwiczy - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Nie musisz być za bardzo, Jun-chan. Nie chcę specjalnych forów - odparł szczerze chłopak. - Tylko troszkę, żebym mógł nadrobić zaległości. Ja się postaram zrobić to szybko - obiecał mu. - Ano, do mojego - skinął głową. - Moglibyśmy wynająć jakieś mieszkanko razem czy coś - dodał zaraz. - Ale do tego czasu jeszcze trochę - machnął ręką. - Un dzięki - wyszczerzył się do niego. - Jakby coś się działo to na pewno dam znać.

- Jesteś czasem o mnie zazdrosny? - zapytał go zaraz Naoki z czystej ciekawości. - Bo mi się to czasem zdarza - spalił buraka. - Serio, nie planuję tego, bo ci ufam... ale mimo to - westchnął.

Tomo skinął lekko głową, oddychając z ulgą.
- Ale tym razem śpij ze mną jeśli zostaniesz na noc - poradził mu.

- No niby tak, ale bez ciebie będzie nudno - wybuchnął, po czym ucałował go lekko i wyszedł z nim ze szpitala.

Mara_Jade pisze...

- No przecież wiem, baka. Jestem ostrożny. W klasie też - zauważył, całując go mocno i zapinając swoje pasy, kiedy ten chował wózek. - Jutro też przyjedziesz tak po mnie jak dzisiaj? - zapytał go zaraz.

- Mhm to dobrze... znaczy że nie tylko ja tak czasem mam - odetchnął z wyraźną ulgą, łapiąc go za rękę. - Ta, ta i ta - pokazał palcem pizze. - Która jest najlepsza?

- Ale ja uhm... ja wolę spać z tobą i słuchać twojego serducha - przypomniał mu. - Zwłaszcza w szpitalu... to uspokaja mnie tak mocno.

- Uhm...i tak będzie nudno - westchnął ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Super, ale do jakiegoś sprawdzonego miejsca. Dobrą czekoladę poproszę - wyszczerzył się do niego.

- W pracy czasami... jak się tak śmiejesz z innymi i gdy wchodzę to nagle zalega cisza... jakbyście coś robili czego nie wolno mi zobaczyć - przyznał jeszcze bardziej czerwieniejąc na twarzy. - Takie tam głupoty...

- Uhm pośpisz ze mną - uparł się troszkę, zaraz masując sobie trochę serce, które zaczęło go nieco pobolewać. - Położę i obejrzymy film.

- Po prostu dobrze mi było kiedy mogłem cię obserwować - odparł szeroko się uśmiechając. - Pójdziemy na pizzę.

Mara_Jade pisze...

- Jak się będę bał to ci się nie przyznam - naburmuszył się trochę. - Jun-chan nie martw się tak o mnie - poprosił go.

- Ja to wiem, ale tak jakoś miałem. Smutno mi było - wzruszył ramionami. - Ale to nic. Przejdzie mi - zapewnił go.

- Okay - Tomo położył się, przykrywając nieco kołdrą. - Ne, zawołasz lekarza? Serce mnie boli - zacisnął mocniej wargi. Nie chciał lekarzy ale uznał, że lepiej by wiedzieli.

- Jakąs tam mam - przyznał szczerze. - Ale zazwyczaj biorę na wynos - podrapał się po głowie. - Popytałem senseia i w końcu wybrałem tą - pokazał mu adres.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, ale nie dawałbym ci uszczypliwych uwag o tym, że czegoś się boisz - odparł szczerze chłopak. - Wiem, że nie przepadam za horrorami, ale chcę spędzić trochę czasu z moimi kumplami - przyznał szczerze. - Dawno nie wychodziłem.

- Okay - uśmiechnął się szerzej. - A ta koleżanka... kręciłeś z nią kiedyś? - zainteresował się.

Tomo nabierał głębokie oddechy i starał się uśmiechać, by dodać otuchy swojemu mężowi, ale gdy lekarz pojawił się w sali, on odleciał. Stracił przytomność, przyprawiając tym samym lekarza o lekką panikę.

- Poprowadze cię - zaoferował się zaraz Kazuo. - Nie musimyu się spieszy,ć.

Mara_Jade pisze...

- I tulenia będzie mi trzeba - zgodził się z nim Ryu, siadając na wózku i prowadząc go w stronę kawiarni. - Ja chcę moją ulubioną - dodał zaraz zanim nawet spojrzeli w karty.

- Dlaczego? Przecież ciacho z ciebie było zawsze - zauważył Naoki, bo miał okazję pooglądać trochę zdjęć.

Mężczyzna zaczął się jąkać rzucając jakimiś medycznymi terminami, po czym przycisnął guzik i zawołał swojego przełożonego. On sam był tu tylko praktykantem.

- No dobrze, więc zwolnimy - zgodził się z nim zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Poradzę sobie wiesz? - zapewnił go z uśmiechem, umaczając łyżeczkę w czekoladzie i zjadając ją ze smakiem. - Pycha, uwielbiam to miejsce - wyszczerzył się do niego.

- Nie wiem co - Naoki wzruszył ramionami. - Przecież jestes idealny - zauważył.

Lekarz przeprosił Takano za niekompetencje swojego podopiecznego. Zbadał Tomo, podłączył go pod kroplówkę i założył maskę tlenową by ułatwić mu oddychanie. Dopiero wtedy zapewnił Takano, że wszystko jest w porządku.

Kazuo wówczas pomógł mu dotrzeć do stolika i ucałował go w czółko.
- Zamówimy coś dobrego - podał mu kartę.

Mara_Jade pisze...

[przepraszam... :( Problemy z magisterką mam, głupia promotor... walczę dzisiaj... jutro na 8 do nniej jadę...]

- Pewnie, że chcę - Ryu wyciągnął swoją łyżeczkę do mężczyzny i podebrał mu trochę czekolady. - Ale jak będzie niedobra, to mojej nie dostaniesz - pokazał mu język.

- Tym bardziej powinieneś mieć powodzenie - zaśmiał się chłopak. - Czemu odrzucałeś?

- Ma pan całą dokumentację choroby? - zapytał go lekarz. - Wyniki są niepokojące - oznajmił w końcu po czym wdał się w szczegóły wyjaśniając pokolei co jest podwyższone i co mogło być przyczyną.

- A skąd - potrząsnął głową. - Zawsze biorę coś nowego - zaśmiał się. - Więc dziś bierzemy twoją ulubioną.

Mara_Jade pisze...

[Nie chcę go zabić... nie chciałabyś mi napisać paru stron? :P]

- Niezła - przyznał szczerze, jeszcze trochę mu podjadając. - Z malinami dobrze by się skomponowała.

- Rozumiem. Trochę szkoda i dobrze... bo teraz jesteś mój - wychylił się by go ucałować. - Mój jedyny.

Lekarz mu podziękował, a potem doskoczył do Tomo, który dostał porządnych drgawek. Zwiększył mu dawkę leku i zabrał segregator do swojego gabinetu co by obmyślić strategię działania.

- Nie ma, kochanie. WYbierz co chcesz - Kazuo oparł brodę na swoich dłoniach. - I colę do picia wezmę.

Mara_Jade pisze...

- Jestem za, podzielisz się wtedy ze mną - zaproponował wesoło, zajadając swoją. - Albo ja teżź taką wezmę...

- Byłem, ale nie bardzo miałem jak z tego korzystać. Ludzie raczej bali się mojego taty - przyznał szczerze. - Szepty zawsze były o nim i jak się już trzymali to byle mu nie podpaść...

Tomo obudził się dwie godziny później i od razu sięgnął po maskę, tórą sobie ściągnął oraz wyrwał kabelek. - Taka-chan? Ucieknijmy - szepnął, próbując usiąść ale był na tyle słaby że ledwie mu się to udało. - Do domu...

- Tak jest, colę do niej też? - upewnił się.

Mara_Jade pisze...

Ryu nieco się zmieszał, ale spokojnie wrócił do swojej czekolady,m a potem przywitał się z mężczyzną, który uniósł lekko brew spoglądając na Juna.
- Co tu się wyprawia? - zapytał dość chłodno.

- Miałem 3... ale wszystkie leciały na kasę - wzruszył ramionami. - Potem miałem już tylko panienki na jedną noc - przyznał szczerze.

- Do domu - powtórzył, uparcie siedząc i łapiąc mocno Takano by wcisnąć głowę w jego pierś. - Boli, wszystko mnie boli - szeptał przełykając łzy. - Strasznie... dasz mi tabletkę? - zapytał go z nadzieją. To wówczas drzwi do jego sali się otworzyły a w nich pojawiła się głowa Kanekiego.
- To tu, Ren - chłopak kiwnął na swojego mężczyznę. - Przybywamy z odsieczą - wyszczerzył się do Takano.
- Kaneki się martwił... - bąknął czerwony na twarzy Ren, ale zaraz otrzymał kuksańca w bok od młodszego.
- Jasne, jasne... a kto bilety rezerwował zaraz po zakończeniu połączenia z bratem, co? - uniósł lekko brew, ale Ren już był przy łóżku Tomo i studiował jego kartę, zaraz potem odsunął delikatnie chłopaka od Takano by na szybko go przebadać.
- Porozmawiam z lekarzem i go przejmę - rzucił odłączając Tomo od kroplówki, która najwyraźniej mu szkodziła. - Wytrzymasz godzinkę? - zapytał patrząc mu prosto w oczy. - Nie mogę ci niczego dać na razie... - zgrzytnął zębami. - Takano, pójdziesz ze mną do lekarza? Nie wiem który to - odchrząknął, nie patrząc bratu w oczy, by nie okazać jak bardzo się o nich martwił.

- Ja też, bo dawno takiej nie mieliśmy - uśmiechnął się Kazuo. - Potem pójdziemy jeszcze na bujaczki - zaproponował. - Będzie fajnie - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- I dlatego trzymaliście się za ręce?- mężczyzna nie dawał za wygraną, a Ryu coraz bardziej panikował.
- No bo... bo... - chłopak poczuł łzy w oczach, które na szczęście można było wykorzystać. - Rzuciła mnie narzeczona - wydusił w końcu z siebie. - Jun-san mnie pocieszał, ale to... sprawa osobista i prywatna też.

- Tak i nie l,ecisz na kase co mnie cieszy - wyszczerzył się do niego.

- Nie ma za co. Martwiłem się - przyznał szczerze Ren, obejmując brata i na moment trzymając go w ramionach. - Okay, przejmę Tomo i postawię ci go na nogi. Nic się nie martw.

- Tak, ale sensei wysłał mi smsa ze przed 20 nie przyjeżdża, bo co to za randka - zarumienił się.

Mara_Jade pisze...

Ryu był tak zdenerwowany, że nie potrafił zatrzymać łez. Chciał się wtulić w Juna, ale nie mógł tego zrobić, co go jeszcze bardziej denerwowało. Natomiast jego nauczyciel przysiadł się do nich.
- Nie ma co się przejmować - poklepał Ryu po plecach. - Mnie trzy rzuciły zanim znalazłem swoją staruchę - wyszczerzył się.

- Miał i nadal ma... jestem oficjalnie zaręczony - przyznał zaciskając mocniej wargi. - Zrobił to kiedy byliśmy małymi dziećmi... jej też się to nie podoba. Ma chłopaka którego uwielbia, są świetną parą - uśmiechnął się lekko.

- Zrobiłbyś dla mnie to samo - zauważył spokojnie Ren. - Gdybyś usłyszał mnie aż takiego spanikowanego, też być przyleciał... choćby i na drugi koniec świata - uśmiechnął się, a potem już wszedł do gabinetu mężczyzny, powiedział o co mu chodzi. Odebrał dokumentację Tomo i przebrał się biały kitel. - Daj mi pół godziny, zapoznam się tylko z jego lekami... bo wiem, że twój facet jest uczulony na to i owo... - usprawiedliwił się.

- Do kina? Dobry pomysł - zgodził się zaraz Kazuo. - Na jaki film? Sensacyjny? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... p-pewnie t-tak - chłopak przełknął głośno ślinę. - Pójdę do łazienki - zdecydował zaraz, ocierając łzy dłonią i jeszcze całkiem się trzęsąc wykierował wózek w stronę łazienki. Nie czuł się komfortowo z tym udawaniem i nie chciał teraz tego zepsuć.

- Mam nadzieję, że nasi rodzice się w to już nie wtrącą - przyznał szczerze, skrobiąc paznokciami blat. - Ne, a ty nie miałeś nikogo? Tj takiego obiecanego?

- Wracaj do nich - poradził mu. - Dołączę do was niedługo - Ren machnął dłonią, zakładając okulary na nos, by skupić się mocniej na zadaniu.

- Może byc - zgodził się ochoczo a pizza przyszła chwilę później.

Mara_Jade pisze...

- Dam... - uśmiechnął się do niego, po czym powoli skierował wózek w stronę łazienki. Ciężko mu to szło, bo był strasznie wykończony po rehabilitacji. Potrzebował dobrej chwili w łazience by uspokoić swój oddech i szalejące serce. Napisał wówczas do Juna, że wszystko gra, by ten się o niego nie martwił i zamknął oczy by jeszcze chwilę odpocząć.

- Mou... nie śmiej się ze mnie - spalił buraka, czując że palnął wielką głupotę. - No wiem że miałeś, wiem... - przyznał szczerze. - I kochałeś ją też.

Tomo leżał spokojnie na poduszkach, słuchając opowieści Kanekiego, ale kiedy ten zorientował się, że Takano wrócił od razu odsunął się od łóżka by zrobić mu miejsce.
- Ano... usiądę tam z boku i nie będę przeszkadzał - obiecał mu szybko, nie chcąc wchodzić im w drogę.

- lUBISZ takie filmy z superbohaterami? - zapytał go w trakcie jedzenia Kazuo. - Ja uwielbiam - przyznał szczerze. - To świetna rozrywka.

Mara_Jade pisze...

Ryu wrócił do nich 5 minut później, a jego profesor zaczął się wówczas zbierać.
- To widzimy się jutro - rzucił do Juna, po czym skinął głową do Ryu i wyszedł.
- Przepraszam - Ryu spuścił wzrok czując się fatalnie. - Że tak uciekłem... nie mogłem się uspokoić, przepraszam.

- Wiem, wiem - uśmiechnął się do niego i zaraz wziął sobie kawałek pizzy. Był niesamowicie głodny. - Ale teraz masz mnie - wyszczerzył się zaraz do niego. - I ja też cię kocham.

- Wszystko mnie boli - wychrypiał Tomo. - Ale daję radę... - dodał zaraz, bo wiedział że Ren mu ulży. Chociaż zapobiegnie dalszemu bólowi. - Przytulisz mnie? - poprosił go zaraz.

- Naprawdę? Też je oglądałem - stwierdził zaraz Kazuo. - Spidermanem chciałem być i próbowałem ta jego sieć wytworzyć... ale zwykle kończyło się na niczym.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze - zgodził się chłopak znów biorąc swoją czekoladę. - Ne, Jun-chan... ale poprowadzisz mój wózek? Bp ja wcale siły nie mam - westchnął.

Naoki poczuł rumieńce na twarzy ale wcale się nimi nie przejął. Wcinał ze smakiem pizzę, obserwując swojego mężczyznę. - Cieszę się... że ci nie wyszedł ten związek. Przepraszam, ale ciesze się strasznie - przyznał się do swoich zakusów.

Ren przebadał go dokładnie, sprawdzając wszystkie odruchy i naciskając co nieco w miejscach, gdzie Tomo bolało więcej. Chłopak dzielnie to znosił, ale widać było że z każdym dotknięciem mężczyzny blednie.
- Gome, zaraz zwymiotuję - ostrzegł go nagle, ale Ren i na to był przygotowany. Pomógł mu usiąść i przysunął mu miskę pod buzię, spokojnie, głaszcząc go po plecach, kiedy ten zwracał całe śniadanie.
- Wybacz Tomo, ale muszę cię porządnie przejrzeć - przeprosił go raz jeszcze, sprawdzając teraz temperaturę i wreszcie podając mu środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy. - Prześpij się - poradził mu i odetchnął głęboko. - Takano, pilnuj temperatury - poprosił brata. - Jak tylko spadnie, idziemy na badania. Muszę sprawdzić co go atakuje. Zrobimy tomografię głowy i całego ciała.

- Serio? No to musimy to zobaczyć - zgodził się zaraz ochoczo Kazuo, jedząc kolejny kawałek pizzy.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... nie lubię tak kłamać - szepnął chłopak. - Wiem, że nie było wyjścia...ale nie lubię...nie jestem dobrym kłamcą...

- To dobrze - Naoki zaśmiał się razem z nim, popijając pizzę colą. - Pychotka.

- Nie wiem, ale trzeba być dobrej myśli - odparł Ren, na moment siadając na krześle by chwilę odpocząć. W końcu dopiero co tu przyjechali a on nie miał jeszcze momentu by przycupnąć. - Zrobię mu te badania by wyeliminować najgorsze, a jeśli nie uda się tego wyeliminować, to trudno. Poradzimy sobie tak czy siak... tylko wtedy wolałbym byśmy wrócili do Japonii. On się będzie czuł lepiej i ja też...

- A wybrałeś już kierunek studiów? - zapytał go zaraz chłopak, z czystej ciekawości. - Ja byłem zapytać kiedy są testy sprawnościowe...ale są za szybko... już za dwa tygodnie.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Jun-chan - Ryu uśmiechnął się do niego lekko i skończył swą czekoladę. - Straszne to było - odetchnął głęboko. - Możemy już iść - dodał jeszcze.

- Boli - przyznał szczerze. - Chyba jutro odpuszczę sobie pracę - zdecydował czując pulsujący ból nogi. - Byłem dziś u lekarza... tego co u nas jest i powiedział, że powinienem 3 dni w domu poleżeć z nogą u góry - westchnął ciężko. - Nie chce mi się...

- Wiem Takano i tez liczę na to, że to nie będzie to... ale Australia wam nie ucieknie. Zawsze możecie powtórzyć wypad - uśmiechnął się lekko, po czym wstał i sprawdził temperaturę chłopaka. - Ech to trochę potrwa - stwierdził zwiększając nieco dawkę leku przeciwbólowego. Kaneki tymczasem wrócił z kubkami kawy dla wszystkich.

- Ale nie tyle - pokręcił przecząco głową. - A gdzie pójdziesz na medycynę? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok, to mnie potulisz mocno w domku - uśmiechnął się do niego. - Rozmawiałem z Chrisem. Umówiłem się z nim na kolejny poniedziałek - dodał jeszcze.

- Oj tam... bo ty lekarzem nie jesteś - pokazał mu język dojadając 3 kawałek pizzy i upijając troche coli. - Ale nie chcę 3 dni w domu... jeden - wymamrotał.

- Bardzo pozytywnie - odparł chłopak, siadając na kolanach Rena by chwilkę pobyć ze swoim chłopakiem. - Zwiedziliśmy dość dużo i mamy mase zdjęć, ale pokażemy je jak nas odwiedzicie - wyszczerzył się. - Bo odwiedzicie, prawda? - upewnił się zaraz.

- Mhm rozumiem - uśmiechnął się lekko. - Trochę szkoda... bo ja chyba złożę papiery na Toudai... mam ten cały indeks... - westchnął. - I stypendium dostałem... tj zaoferowali mi, dałoby radę się tam utrzymać wraz z pracą na pół etatu - przyznał szczerze. - Patrzyłem na kierunki... i interesuje mnie kriminologia albo medycyna sądowa... albo coś w ten deseń...

Mara_Jade pisze...

- Ano trochę mam no i będę już po paru rehabilitacjach więc jeszcze to dojdzie - uśmiechnął się lekko.

- Dwa i w weekend już będę chodził - uparł się bo nie zamierzał utknąć w domu na całe 4 dni. - Pójdziemy do oceanarium - wymamrotał. - Zobaczyć delfiny.

- No trochę jeszcze męczy - przyznał szczerze. - Zdarza mu się na przykład wynająć cały samolot...
- Cicho bądź - Ren zatkał mu usta dłonią. - Nie rób ze mnie potwora...

- To pomyśl o tym - uśmiechnął się lekko. Szukał innych dróg na to jak zostać detektywem. Kontuzja ramienia mocno go podłamała ale nie dawał za wygraną.

Mara_Jade pisze...

- Nie trzeba. Chris pracuje trochę w tym szpitalu, ma swój gabinet. Po prostu zostanę dłużej po rehabilitacji - uśmiechnął się szeroko. - Powiedział, że dostanę darmowy miesiąc konsultacji... bo mnie lubi - podrapał się po głowie.

- Zgoda - wyciągnął do niego dłoń i potrząsnął nią mocno. - Umowa stoi.

- No przymknąłem, bo szczytny cel był... lecieliśmy do was... no i pochwalił się, że ma licencję na helikopter... następnym razem zabierze mnie na wycieczkę podniebną nad Tokio - uśmiechnął się szeroko Kaneki. - Czasem przymykam... ale czasem nie mogę, jak krzyczy na mnie w restauracji że nie mogę się zdecydować bo wszystko kosztuje połowe mojego czynszu - wymamrotał.

- Pewnie tak, ale myślałem o akademiku, szczerze mówiąc. Najtańsza opcja - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze. Jeszcze dokładnie to omówimy - odparł z uśmiechem,. - Nie martw się. Chris nic mi nie zrobi - zapewnił go.

- Ej co za dużo warunków to nie zdrowo - zażartował Naoki, dopijając swoją colę. - Muszę być nieco tajemniczy.

- Uhm... ale nie jecie ciągle w takich restauracjach... a my tak... nawet w tym samolocie było danie jakby wyrwane z przyjęcia - wymamrotał Kaneki. - Ja chcę czasem ramen z budki, albo McDonalda, albo sobę czy inne tanie jedzonko... ale nie... bo Ren nie lubi - westchnął.

- No wiem, jeszcze się zobaczy...

Mara_Jade pisze...

- Dużo spokojniejszy - przyznał szczerze Ryu. - No i lubię z nim rozmawiać - dodał zaraz.

- Dobrze - zgodził się z wielkim uśmiechem. - I zjemy coś fajnego tego dnia - dodał zaraz.

Kaneki skinął lekko głową i ucałował Rena w policzek, po czym ziewnął trochę.
- Posiedzę tam i prześpię się - zdecydował idąc w stronę krzesła, ale Ren złapał go mocniej za rękę po czym zaniósł go na wolne łóżko.
- Prześpij się porządnie - poprosił go, teraz znów zaglądając do Tomo. - Wezmę go na badania - zdecydował czując że temperatura spadła.

Kazuo uśmiechnął się lekko, po czym wrócił do jedzenia. Skończyli pizzę 15 minut później, więc za wszystko zapłacił. - No to teraz kino.

Mara_Jade pisze...

- Nie masz czego... on mnie nie pociąga seksualnie - wywrócił oczyma, po czym uśmiechnął się lekko wyglądając za szybę bo rumieńce wstąpiłły mu na twarz.

- Pasuje mi taki plan - ucałował go krótko, dopijając swoją colę i przeciągając się lekko.

- Zostań i popilnuj mi chłopaka - poprosił go Ren. - Ostatnio mieliśmy mały problem - odłączył Tomo od kabelków. - Jego fan go śledził non stop i Kaneki trochę oszalał. Nie chciał wychodzić z domu i bał się każdego, kto do niego zagadał. Ale przezwyciężyliśmy to - zapewnił go. - Po prostu nie chcę by został sam... więc no uhm popilnuj go, dobrze?

- Oj nie - Kazuo pokręcił przecząco głową. - Dzisiaj ja płacę. Wymyśliłem sobie randkę, więc daj mi popłacić... twoja kolej będzie następnym razem.

Mara_Jade pisze...

- Tak - bąknął Ryu, chowając zaraz twarz w dłoniach. - Nie lubię cię... zawsze mi to robisz...

- Okay - Naoki pokuśtykał jeszcze do łazienki, a potem wyszedł za Hirokim z lokalu. - Ano... mogę się wesprzeć na tobie? - zapytał zaraz.

- To na razie. Jak będę miał wyniki to wrócę - posadził Tomo na wózku i wyprowadził go z sali. Kaneki spojrzał wówczas na Takano i nabrał głębokiego oddechu.
- Ne... myślisz, że Ren też się trochę zmieni? - zapytał go cicho, przecierając zmęczone oczy dłonią.

- No to co? - zapytał go ze śmiechem, po czym ucałował lekko. - Ja płacę. Koniec dyskusji.

Mara_Jade pisze...

- Sprawiasz, że się rumienię - klepnął go mocno w udo. - Nie lubię cię za to - bąknął, nie patrząc na neigo.

Naoki odetchnął głęboko siedząc już w aucie.
- Ne... poszlibyśmy na koncert kiedyś? - zapytał go zaraz. - Zobaczę co i kiedy grają... i coś wybierzemy, ok?

- Uhm nie poddaję się - zauważył cicho. - Ja też się staram, naprawdę... ostatnio zamieszkaliśmy razem, u Rena... bo bałem się być sam - przyznał szczerze. - Spodobało mi się...

- Więc wymyśl nam randkę na kolejny raz i wtedy popłacisz - ucałował go znowu. - A teraz już daj mi dużego buziaka.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też - zapewnił go siadając znow na wózku i powoli przejmując nad nim kontrolę.

- Nic konkretnego jeszcze nie mam, poza tym że chciałbym by to był jakiś przyjemny rock - przyznał szczerze.

- Myślisz? - Kaneki spojrzał na niego nieco entuzjastyczniej, przykrywając się mocniej kołdrą. - Dziękuję, nadal nie przepadam zostawać sam, ale sobie radzę. Ren bardzo mi pomógł i przezwyciężam swoje strachy - uśmiechnął się szeroko.

- No wiesz... zero podziękowania. Toż to nie fair - jęknął Kazuo i powlókł się za nim

Mara_Jade pisze...

- A w domu zjem sobie banana - stwierdził nagle RYu. - Dawno ich nie jadłem... a rano były w misce.

- Znajdziemy coś co nam obu podpasuje - zgodził się z nim ranośnie.

- Trochę - odparł cicho Kaneki. - To się długo ciągnęło, ale na początku to były tylko listy o tym jak bardzo mnie lubi czy podarunki. Nic strasznego... ale potem zaczęły się zdjęcia, wpadł na mnie parę razy i chciał mi zabrać buta czy inną część ubrania. Raz drasnął mnie nożem, żeby wziąć próbkę krwi... a potem zobaczył mnie z Renem i chyba zrobił się zazdrosny. Dostałem pogróżki, martwe zwierzaki i doszło nawet do tego że zmiana zamków w moim domu nie pomogła... - wyznał blednąc nieco na twarzy. - Ren poszedł ze mną na policję, ale za wiele mi to nie dało... ja uhm zacząłem być stalkerem twojego brata - przyznał z lekkim śmiechem. - Nie puszczałem go nawet na krok... jak był w pracy to też z nim tam byłem... ale nie krzyczał na mnie. Serio mi pomógł...

- bUUU JESTEŚ okeopny...

Mara_Jade pisze...

W kuchni zastał Keiichiro, który przysnął podczas wyrabiania jakiegoś ciasta i wyglądał jak po przejściu armagedonu. Ryu natomiast usiadł na kanapie z bananem i opowiedział Kokiemu o pierwszym dniu na uczelni.

Naoki przycupnął sobie na fotelu, rozmasowując nogę.
- Trochę spuchła - westchnął głaszcząc zaraz psiaki.

- Dobrze się mieszka. Częściej go widzę i mogę się upewnić, że je dobrze - uśmiechnął się szeroko. - Robię mu obiady i mogę przytulać do woli... no ale to wszystko bo mam przerwę w pracy... przez tego stalkera wydawnictwo pozwoliło mi na chwilę odetchnięcia.

- Nieprawda, ty bardziej - wymamrotał Kazuo płacąc za ich bilety.

Mara_Jade pisze...

- Serio? - Koki zamrugał kilkakrotnie, ale zaraz poszedł do kuchni i zaśmiał się cicho, biorąc Keiichiro na ręce. - Mój słodki - ucałował go w nosek. - Heh a twierdził, że dobrze się czuje.

- Dziękuję mój ukochany bohaterze - ucałował go mocno, kiedy ten wrócił ze wszystkim.

- Uhm Ren też tak mówił, ale ja bym nie chciał mu na głowę wchodzić... - wyjaśnił. - Przecież to tylko na chwilę. On na pewno mnie nie chce tj no wiesz mieszkać ze mną...

- Nie jesteś dziewczyną, ale i nie pracujesz. Lepiej zrób mi dobry obiad... twoje curry mi się marzy - ucałował go znów.

Mara_Jade pisze...

- Nie, dziękuję. Nie jestem głodny - odparł szczerze. - Zjadłem banana i wypiłem czekoladę. Pełny jestem - uśmiechnął się do niego.

- Mhm... w sumie racja. To ja się wykąpie, a ty leć z psiakami proooszę. Jak wydobrzeję, będę z nimi wychodził - obiecał mu zaraz.

- Uhm ale to nie będzie zbyt bezczelne, że przyjmę propozycję? - spojrzał na niego poważnie. - No bo uhm jestem dużo młodszy i ludzie mogą nie zrozumieć...

- Uwielbiam - rozpogodził się zaraz. - Nie jadłem go już całe wieki!!

Mara_Jade pisze...

Ryu położył się na kanapie z głową na kolanach Juna i wtulił się nieco w niego.
- Będę spał, bo padam - poinformował go ziewając lekko i zamykając oczy. - Z tobą mi tu dobrze.

- Tak jest - zasalutował mu jeszcze i poczłapał do łazienki. Wziął szybką kąpiel, po czym położył się na łóżku.

- Mnie nie przeszkadza - zapewnił go. - Bardzo kocham Rena i nie umiem bez niego żyć - zarumienił się nieco. - Ale uhm... nie wiem jak będziemy odebrani przez waszą rodzinę... no poza tobą, bo uhm ja rodziców już nie mam - wyznał mu.

- I omuricu i sobę i okonomiyaki i dango i parę innych potraw też - złożył zamówienia.

Mara_Jade pisze...

- Nie, tak lepiej - odparł szczerze Ryu. - Bo nie chcę sam... chcę z tobą, a ty będziesz jeszcze robił coś do pracy - zauważył z uśmiechem, a potem już ziewnął i wtulił w niego mocniej.

- Jak się obudzę to potem zasnę znów - obiecał mu dziękując za ten okład. - Przytulisz mnie w nocy>?

Kaneki nabrał głębokiego oddechu, a potem go wypuścił.
- Ok, dziękuję - uśmiechnął się do niego. - Potem z Renem porozmawiam - zapewnił go nieco czerwieniejąc na twarzy. - Uwielbiam go - szepnął, a Ren wszedł wraz z Tomo chwilę potem.
- Takano są dwie opcje... albo wycinamy bo jest małe, ale w newralgicznym punkcie i jeden zły ruch może go pozbawić wzroku - pokazał o co chodzi. - Albo walczymy z chemią, ale nie mamy pewności czy się uda... jeśli tniemy to musicie mi dać kilka godzin. Nie będę ci faceta ciął jak jestem zmęczony - westchnął.

- Spokojnie ja ic tylko dałem cudowne opcje do wyboru i obiady na kolejny tydzień - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Nie-e... zostaję tu spać. Nie chce mi sie myć - wymamrotał pół sennie. - Daj mi spokój - rzucił jeszcze kręcąc nosem i ziewając.

- Poczekam na ciebie - Naoki schował się pod kołderkę ale dzielnie wytrzymał do powrotu Hirokiego.

- To są dobre wieści. Jest na tyle mały, że można go wyciąć zanim zacznie za bardzo go denerwować -wyjaśnił cicho Ren. - Tomo chce ciąć, ale... - odchrząknął. - Ale zaznaczył, że jak zabiorę mu wzrok niechcący to wydłubie mi gałki oczne... - wymamrotał.
- Taka-chan... - Tomo dźwignął się na łokciach i złapał go za ręce. - Kocham cię, nie płacz...

- No ba... tęskniłem za twoją kuchnią po prostu - odparował wesoło Kazuo. - Nic to... za dwadzieścia minut. Sala numer osiem, ostatni rząd.

Mara_Jade pisze...

- Okay... przebiorę się - ziewnął znowu, a potem leniwie ubrał biały t-shirt i dresowe spodnie. - Możesz mnie w nocy przytulić? - zapytał go zaraz.

- Dobranoc, śpij dobrze - ucałował go w policzek samemu też zasypiając.

- Wiem - Tomo uśmiechnął się do niego lekko. - W końcu czuwa nade mną najlepszy lekarz, a mój mąż mocno mnie wspiera, nie może być inaczej - zauważył siląc się na weselszy ton. - Ne...zrobisz mi na potem gorącą czekoladę? - zapytał go zaraz. - Jak już będę się budził po zabiegu czy coś...

- Nie, nie. Do szkoły nic nie chcę. Za dużo jem i tyje potem - wywrócił oczyma. - Wezmę cię na ręce i wniosę. Chciałęm dla nas najlepsze widoki - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

Zaniim zdołał mu odpowiedzieć spał smacznie.

Naoki poleżał więc z nim leniwie przeciągając się w łóżeczku od czasu do czasu i ziewając jeszcze trochę. - Kocham cię - ucałował go w policzek a potem w usta i nosek.

- Dobrze - Tomo opadł znów na poduszki splatając ich dłonie za sobą. Dzięki temui że leki już działały zasnął niemalże od razu.

- Nie, dziękuję. Śniadanie zjadam w domu - odparł spokojnie.

Mara_Jade pisze...

Ryu coś zamarudził przez sen, a potem ziewnął jeszcze budząc się.
- Ohayou - przywitał się z Junem i ucałował go lekko w usta. - Już wstaję.

- Tak jest - uśmiechnął się szeroko. - Śpij sobie, śpij - dodał zaraz. - Ja zrobię śniadanko, ok? - wyszedł powoli z łóżka i już chodząc nieco lepiej poszedł najpierw z psiakami a potem umył się i włączył sobie muzykę co by mu umiliła czas robienia śniadanka.

Ren skinął lekko głową, zsuwając swoje buty i wchodząc Kanekiemu do łóżka.
- Będzie dobrze - zapewnił go. - Tylko nie zrobię tego teraz. Jutro, ok? Nie chcę się podejmować zadania będąc zmęczonym - przyznał szczerze.

- Nie dziękuję. Zjem sobie chlebek bananowy czy z mango. Lubię to - ucałował go w policzek i zabrał na ręce do góry. Posadził go na jednym z foteli, siadając tuż obok niego.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja muszę wstać Jun-chan. Zaczynam szybciej niż ty - uśmiechnął się do niego i usiadł zaraz na wózku jeszcze ziewając trochę. - Zadzwonię jak będę kończył... ne... możesz wchodzić na koniec do sali - wymamrotał zaraz.

Naoki śpiewał sobie pod nosem melodie, smażąc jajecznicę na boczku i pilnując tostów, które gdy tylko wyskoczyły ułożył na dużym talerzu, by zaparzyć jeszcze kawy.

Tomo posunął się na łóżku robiąc mu miejsce.
- Pośpij ze mną - poprosił go cicho. - Nie będzie mi za ciasno... pośpij noo...

- Lubię, ale nie chcę. Zrozum że czasem nie mam ochoty na ciężkie bento - westchnął. - I zaniosłem cię tylko na górę.

Mara_Jade pisze...

- Bo nie chcę zebyś oglądął, ale jak pod koniec przyjedziesz to nic się nie stanie, przecież... głupio mi że siedzisz przed - wyjaśnił cicho.

- Dzień dobry - uśmiechnął się do niego szeroko. - Na śniadanie dziś jajeczniczka, tościki i duuużo miłości - ucałował go mocno.

- Powiem - obiecał mu cicho, wtulając się zaraz w niego i zamykając oczy. - Dobranoc - szepnął.

- Te są lepsze niż te które były. No już nie marudź kochanie tylko ładnie oglądaj - ucałował go ukradkiem.

Mara_Jade pisze...

- Wolę byś wchodził na koniec... bo ja czasem przedłużam niepotrzebnie - uśmiechnął się lekko.

- Cieszę się, mam nadzieję że będzie smacznie - szepnął siadając obok niego.

Tomo obudził się dopiero kiedy lekarz przyszedł go sprawdzić. Ren był już na chodzie toteż wszystko nadzorował i nie pozwolił zmienić leków.
- Ustaliłem zabieg na 12 - oznajmił w końcu. - Ale po nim... po paru dniach, wolałbym żebyście wrócili z nami do domu - przyznał szczerze. - Będzie więcej komfortu - dodał zaraz.

Kazuo oglądał film z zapałem, przytulając czasem Yujiego i opierając głowę o jego ramię. Śmiał się wraz z nim z tych śmieszniejszych sytuacji.

Mara_Jade pisze...

- Zobaczymy - odparł wzdychając lekko, po czym uśmiechnął się do niego znowu. - Ubiorę się, zrobię śniadanko i pojadę na uczelnię. Nie musisz mnie zawozić. Mark po mnie tu przyjdzie - dodał zaraz.

Naoki uśmiechnął się lekko, zabierając się za swoje jedzonko. Uznał że wyszło znośnie i nie ma się czym martwić.
- Z moją nogą już lepiej. Opuchlizna zeszła - zapewnił go zaraz. - Wczoraj wróciłeś masakrycznie późno... coś się stało? Chciałem na ciebie czekać, ale przysnąłem. Gomene.

- Przepraszam Taka-chan. Z mmojej winy będziemy skracać miesiąc miodowy. Przepraszam - Tomo nabrał trochę powietrza w płuca. - Ale odbijemy sobie to, na pewno. Obiecuję. Te dwa tygodnie były super - uśmiechnął się szeroko.

- Oczywiście że zostajemy. Nie ma to tamto - uśmiechnął się. - To Marvel w końcu.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem, ale po co? Ja chętnie się przespaceruje - przyznał szczerze. - No i Mark chce ze mną trochę pogadać - wzruszył ramionami.

- To dobrze, że nic takiego - chłopak uśmiechnął się do niego szeroko. - Lubię jak jesteś w domu, wiesz? - zapytał go zaraz.

- Okay to tylko czekaj na mnie i trzymaj kciuki - podniósł się na łokciach by ucałować go mocno. - A potem wrócimy do domku i... zobaczymy się z Yuyą. Stęskniłem się za nim.

- Ano, było bardzo sympatycznie, a film niezły - ucałował go znosząc go po schodach na wózek. - Sensei będzie po nas za pół godziny. Akurat na spacer po parku.

Mara_Jade pisze...

Ryu w tym czasie ubrał się i umył a także spakował, wieszając sobie plecak z tyłu wózka. Tak przygotowany podjechał do kuchni.
- Więc zobaczymy się na twoich zajęciach a potem wieczorem, tak? Dzisiaj mamy zaliczenie u ciebie z tych szwów? - zapytał go zaraz.

Naoki od razu się rozpromienił. Upił trochę kawy i dojadł jajecznicę.
- Będzie fajny dzień - uśmiechnął się szeroko. - Bo z tobą... i przyjemnie będzie też - dodał zaraz.

- Uhm o ile Ren nie zamknie mnie w szpitalu tam - dodał zaraz Tomo. - Ne, Taka-chan? Mogę się na chwilę przytulić, bo trochę się boję... staram się być silny ale boję się.

- Dobrze, tak... mały spacerek. Umówiłem się z senseiem po drugiej stronie parku - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Myślę, że dam radę. Nie będzie idealnie, ale zdać powinienem - uśmiechnął się do niego. - Poćwiczę jeszcze przed zajęciami - dodał wesoło, pakując sobie bento do plecaka. - Na pewno posmakuje.

- Dobrze, jeszcze dzisiaj ty poprowadzisz - odparł Naoki, kończąc swoje jedzonko i dopijając swą kawkę. - Bo ta moja noga jest ok, ale nie czuję się na siłach na prowadzenie...

- Uhm wiem - Tomo wtulił się w niego trochę mocniej wdychając jego zapach. - Po prostu mi tak z tobą dobrze.

- Oj mały, możemy powolutku iść - zapewnił go pomagając mu tylko na przejściu przez ulicę. - Wybacz... - westchnął. - To z przyzwyczajenia...

Mara_Jade pisze...

- Nie chcę takich forów - wyjaśnił mu z lekkim uśmiechem. - Zdam spokojnie, a jak nie to poprawię - ucałował go lekko, zanim ten poszedł wpuścić Marka.
- Dzień dobry - przywitał się z mężczyzną chłopak. - Wybaczcie, trochę za szybko wpadam - przyznał się.

- No ja myślę, bo tęsknię za swoim autkiem - przyznał szczerze, kończąc kawę i zbierając naczynia. - To ty się uberz, a ja pozmywam.

- Okay, to dobrze - ucałował go Tomo i nabrał głębokiego oddechu. - Już mi dobrze.

- Tak jest - zasalutował mu już nic nie pomagając.

Mara_Jade pisze...

- Jadłem, dziękuję... ale herbatkę wypiję - przyznał z uśmiechem. - Dziękuję - powtórzył jeszcze siadając przy wolnym miejscu.

Naoki wszystko pozmywał, poszedł znów z psiakami, a gdy wrócił Hiroki był już gotowy.
- No to jedziemy - uśmiechnął się biorąc jeszcze bluzę na wszelki wypadek.

- Na pewno - ścisnął lekko jego dłoń. - Kocham cię - ucałował go jeszcze, zanim Ren zabrał go na zabieg.

- Oj będziesz dziś porządnie spał. Caaałe szczęście.

Mara_Jade pisze...

- Ano, poszliśmy na gorącą czekoladę, bo mi rehabilitacja słabo poszła. Nie mogłem ruszyć nogą ani o milimetr. Trochę się zmartwiłem tym. No a potem też masakra, nasz profesor McKinney nas zobaczył - zgrzytnął zębami. - Wybrnęliśmy z tego ale łatwo nie było...

Całą drogę rozmawiali o tym co ich spotka w oceanarium, a kiedy już zaparkowali, Naoki był pierwszy poza samochodem i rozpostarł ramiona wdychając powietrze.
- Jest świetnie, nawet pogoda dopisuje - objął mocno Hirokiego całując go przy tym.

Kaneki skinął głową i wyszedł z łóżka ubierając tylko swoje buty.
- Może przyniosę ci coś do picia? - zaproponował kiedy szli w stronę sali operacyjnej. - Ren sobie poradzi. Wszystko będzie dobrze - dodał zaraz. - Na pewno.

- No bo jak jesteś wyczerpany to znaczy, że dzień był całkiem udany.

Mara_Jade pisze...

- No nie, ale Jun-chan trzymał mnie za rękę, bo no wiesz pocieszał mnie nieco - westchnął ciężko. - Ale udało mu się wkręcić, że przeżywam zerwanie z narzeczoną - zaśmiał się cicho. - Nie znoszę kłamać...

Naoki pozwolił mu za nich zapłacić i zaraz potem zaczęli oglądanie. Nie puszczał jego ręki ani na chwilę, chcąc w pełni cieszyć się jego obecnością.

- No dobrze - Kaneki usiadł obok niego i oparł głowę o ścianę, zaciskając mocno kciuki, by jednak mimo wszystko ułatwić całe zadanie Renowi.

- Wiem kochanie, po prostu cieszę się, że ci się podoba - ucałował go jeszcze ukradkiem.

Mara_Jade pisze...

- No udało się, jakimś fartem - uśmiechnął się szeroko kończąc zajadać swoje śniadanie i upijając jeszcze trochę herbaty. - Dzisiaj będzie test u Juna - dodał zaraz. - Musimy trochę poćwiczyć.

- Ano niesamowite - przyznał Naoki któremu oczy się zaświeciły. - Jak taka jedna wielka rodzina... pływają za swoim przewodnikiem... tylko nie wiem który to...

- Tylko to nie łatwe operować kogoś z rodziny. Ren mówił, że to dużo większa odpowiedzialność i wchodzi na psychikę. Nie lubi tego robić - odparł szczerze Kaneki. - Ale nie umie odmówić - dodał zaraz z delikatnym uśmiechem.

- Najpierw odwieziemy Yujiego - poprosił go Kazuo.
- Jasne, przecież innej opcji nie ma - uśmiechnął się mężczyzna zerkając w lusterko.

Mara_Jade pisze...

- Weź mnie nie strasz, baka - Ryu trzepnął go przez łeb. - Będziemy uważać - zapewnił go. - No dzisiaj... - uśmiechnął się, po czym odetchnął z ulgą. - Dobrze, że nie jestem sam. Też się trochę boję.

- Mhm... - Naoki jeszcze chwilę obserwował ławicę ryb, a potem poszedł do drugiego akwarium. - Zobacz jaka piękna ośmiornica - wyszczerzył się. - I jaka duża...

Kaneki skinął lekko głową, potem już się nie odzywając. Operacja trwała bite pięć godzin i dopiero po tym drzwi się rozsunęły a pielęgniarki wywiozły łóżko z Tomo do odpowiedniej sali, podłączając go po odpowiednie kabelki. Kaneki jednak się nie ruszył czekając na Rena, który wyszedł dobrą chwilę później dość mocno zmęczony.
- Udało się, wycięliśmy i nic nie uszkodziłem - zapewnił Takano, zaraz obejmując ramieniem swojego chłopaka, który już mocno się w niego wtulał.

Kazuo tylko go objął i delikatnie głaskał po ramieniu przez całą drogę a potem powoli posadzili go na wózku i zawieźli do mieszkania. Dopiero tam, Kazuo ucałował go lekko, budząc tym samym. Nie chciał przecież by chłopak się przypadkiem przestraszył.
- Kochanie jesteś już w domku, dobranoc - ucałował go znowu.

Mara_Jade pisze...

- To nie takie proste - Ryu odjechał od stołu, ubrał na siebie kurtkę i buty, a potem wyjechał do windy. - Niby widziałem, ale Jun zazwyczaj wyganiał mnie na górę. Lubiłem patrzyć jak pracuje, ale nie skupiałem się za bardzo na technikach... no wiesz - wzruszył ramionami. - No i długo mnie nie było... może nie być lekko.

- Dobrze, że jest w akwarium - odetchnął z ulgą chłopak, wtulając się mocniej w Hirokiego. - tam dalej można żółwie zobaczyć - wskazął ręką. - Te duże!

- Tomo będziemy wybudzać dopiero rano. Teraz za mocno by go wszystko bolało - wyjaśnił spokojnie Ren. - I daj spokój, nie musisz mi odpłacać niczym.

- Ja ciebie też - pogłaskał go jeszcze po włosach, a potem już wyszedł nie chcąc go męczyć.

Mara_Jade pisze...

- Nie lubił mnie na początku. No wiesz, byłem szczylem - uśmiechnął się krzywo chłopak. - No i byłem chory, każdy na mnie chuchał... on też. Tam gdzie pracował, było okropnie zimno, więc mnie wyganiał - wyjaśnił mu.

- Lubisz takie zwierzęta? - zapytał go zaraz Naoki, obserwując wielkie żółwie z zafascynowaniem. Wtulał się jednocześnie w Hirokiego, ciesząc się że go ma. - Mnie fascynują... też chciałbym móc tyle pod wodą spędzić czasu.

- Nie - Ren potrząsnął przecząco głową. - Przez najbliższe 5 do 6 godzin lepiej nie wchodzić. Martwię się o niego. Każda najmniejsza bakteria może mieć komplikacje - wyjaśnił. - Dlatego lepiej idź na obiad, odpocznij... a jak będzie bezpiecznie od razu dam ci znać - obiecał mu zaraz.

Shuji wszedł mu do łóżka następnego dnia i od razu się do niego przytulił.
- Gadaj jak było, śpiochu - pacnął go lekko w ramię.

Mara_Jade pisze...

- No nie przepadał... no byłem dużo młodszy, tj nadal jestem, ale wtedy różnica była nieco bardziej widoczna... też byś nie chciał mieć do czynienia z chorym gimnazjalistą - zauważył ze śmiechem. - Uhm... już będą 4 lata jak jesteśmy razem... dużo komplikacji w między czasie.

- Pewnie, chodźmy - uśmiechnął się szeroko. - Tylko niech mi cię nie pożrą!

- Ja zostanę. Będę go doglądał od czasu do czasu - odparł szczerze Ren. - A jak już będziesz mógł z nim siedzieć, to wtedy odpocznę - obiecał mu zaraz.

- No to miaeđ udane popoudnie wyszczerzył się do niego!

Mara_Jade pisze...

- Nom trochę już tak - przyznał Ryu, zaciskając na moment ręce na kolanach. - Ale nie wiem czemu on mnie tak kocha - dodał zaraz. - Przecież takie ze mnie nic...

- Oj ja tam nie wiem, jeszcze z ekscytacji włożysz rękę do akwarium i po ręce - zażartował Naoki wtulając się w niego, ale zaraz na moment go puścił, kiedy przed jego oczyma ukazały się rekiny. - Wow... są przeogromne... nie wiedziałem, że to jest aż takie bydle...

Kaneki przytulił się mocniej do Rena, ale zaraz odetchnął głęboko.
- Uhm to ja pójdę, tu tylko bym przeszkadzał - przyznał szczerze, puszczając swojego chłopaka. - Nie będę ci przeszkadzał, obiecuję - dodał jeszcze do Takano.

- My też udany wieczór - przyznał szczerze. - Zjedliśmy curry, obejrzeliśmy film, pograliśmy w karty i poszliśmy spać.

Mara_Jade pisze...

- Mam, jakieś tam powody mam - przyznał szczerze. - Po prostu kocham jak jest obok bo nie jestem już sam - uśmiechnął się. - No i tak mi wtedy dobrze z nim.

- Nie miałbyś szans - zgodził się Naoki, łapiąc go za rękę. - Więc popilnuję cię, co byś nie musiał na niego się nadziać.

- Nic się nie martw - klepnął w brata plecy, a potem jeszcze ucałował mocno Kanekiego i pozwolił im odejść.

- Nie chciało nam się - przyznał Shuji. - Co ty... nic nie zostało...

Mara_Jade pisze...

- Hm szczerze? To nie mam pojęcia jak to jest umawiać się z kobietą czy mężczyzną w moim wieku. Nigdy tego nie robiłem - przyznał z lekkim zażenowaniem. - Więc dla mnie to normalne... czasem wkurza mnie jego tatusiowanie, ale tak to ujdzie.

- Oj nie... na to się nie zgadzam. Nie chcę potem sam żyć. Wolę zginąć razem z tobą - ucałował go mocno. - Chodźmy zobaczyć też delfiny - poprosił go z delikatnym uśmiechem. - Kocham cię.

Kaneki nieco się zarumienił.
- Na początku było śmiesznie, tak nieudolnie - przyznał szczerze. - Ale dzielnie się nie śmiałem - zapewnił go. - Bo jeszcze by się zniechęcił - dodał zaraz. - A teraz jest coraz lepiej, Ren robi się nieco śmielszy... już go nie musze za rączkę prowadzić.

- Soba, soba będzie super - zgodził się chłopak.

Mara_Jade pisze...

- No tak, nie mam porównania - przyznał szczerze. - Chciałbyś tak? Czemu? - zdziwił się nieco. - Ech ale nie aż tak bardzo... nawet o te horrory się martwi - wywrócił oczyma.

Naoki skinął głową i objął go mocno od tyłu.
- Wiesz, że cię bardzo kocham? - zapytał go kiedy już oglądali delfiny.

- Uhm wiem o tym - przyznał szczerze Kaneki. - Trudno było, ale dałem radę - odetchnął glęboko, zaraz się o coś potykając i prawie padając. W ostatniej chwili odzyskał równowagę. - Ciapa ze mnie.

Shuji zrobił smutną minkę.
- On nie chce i już... nie wtrącam się w to, bo nie chcę się kłócić. Szanuję jego decyzję, Yuji - odparł po prostu.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie o to chodzi. On nie jest zazdrosny bo mi ufa, ja mu też. On się martwi, że spać nie będę mógł i marudzi że mam zadzwonić w razie co... jakbym tego nie wiedział - westchnął przeciągle. - Kocham go, ale czasem przegina... Mark a ty nie masz kogoś na oku? - zainteresował się zaraz.

- Pewnie, że wiem - ucałował go w policzek. - Pojedziemy na gokartach po oceanarium? Tu obok jest tor... pościgamy się - ucałował go znów teraz już przechodząc do przodu by podziwiać delfiny z bliska.

- No... raz mu sflaczał w połowie wchodzenia... ale tu się zmartwiłem akurat - wymamrotał.

- Nieee, mnie to nie dotyka. Nie są na mnie wściekli czy coś - westchnął Shuji. - Jest dobrze, braciszku.

Mara_Jade pisze...

- Chyba powinienem zacząć - zgodził się z nim. - Okay, poradzę sobie dalej - rzucił zaraz, chcąc przyjaciela wyręczyć i poprowadzić swój własny wózek.

Naoki skinął głową zadowolony, po czym uśmiechnął się szeroko, kiedy delfin wydał z siebie pozytywne dźwięki. - Lubi nas - klasnął entuzjastycznie w dłonie.

- Pewnie tak - zaśmiał się Kaneki. - On ma na tym punkcie świra... i jest strasznie pedantyczny... sprzata najmniejszy kurz... dlatego nie lubi mojej pracowni - dodał zaraz. - Bo tam jest bajzel... no wiesz, jak terminy gonią to jem zupki chińskie i ciągle tam przebywam. Więc kartki się walają, naczynia, ciuchy...

- Tak, ale Kenta się do nich dokłada - Shuji oblizał lekko wargi. - Tzn on nam robi zakupy więc myślę, że wuj nie będzie miał nic przeciwko... a jeśli to się wyprowadzimy. Kenta i ja... tzn - uśmiechnął się nieco słabo.

Mara_Jade pisze...

- Mam z tym problem, bo on nigdzie nie wychodzi... nie ma przyjaciół ani nic, a jeśli już ma to traktuje go jak brata i raczej na piwo z nim nie chodzi - westchnął ciężko. - Dziwak czasem jest, ale mój dziwak. Kocham go w końcu.

- Pewnie, że tak - uśmiechnął się Naoki idąc tuż za nim - A zjemy coś przed gokartami? - Naoki zapytał go a zaraz podskoczył ze strachu, wtulając się mocno w Hirokiego. Mężczyzna przebrany za rekina, rozdawał ulotki i zaszedł go od tyłu.
- Ja bardzo przepraszam - zaczął się kajać i kłaniać raz za razem.

- Ano... a jak on wpadnie mnie wtedy odwiedzić, to sprząta... i nie wiem gdzie co mam - zaśmiał się. - Wiele razy się o to kłóciliśmy... nawet go parę razy nie wpuściłem do góry...

- Nie rycz głupolu. Odetnij pępowinę trochę co, baka - Shuji puknął go w czoło. - To jest wyjście awaryjne.

Mara_Jade pisze...

- No... nie, chyba nie - wzruszył ramionami. - No martwiłem się, jak był po wypadku, no i jestem odrobinę zazdrosny jak jakieś lasencje go podrywają, ale mu ufam - wyjaśnił. - Nie wiem... może jestem zbyt spokojny...

Chłopak skinął głową, ale nadal się od niego nie odsunął. Dopiero dobrą chwilę potem.
- Matko... ale mnie przeraził - odetchnął głęboko. - Z nienacka mnie wziął...

- Wiem...i też bardzo go kocham. Gotuję mu, bo on nie potrafi. Pilnuję by jadł chociaż jeden ciepły posiłek dziennie i często do niego dzwonię. Jak mam problem to też dzwonię zapytać o radę albo poprosić by przyszedł... kocham go bardzo - uśmiechnął się do Takano.

- Bo ty do mnie nigdy nie przychodzisz i ciągle żeś zajęty - puknął go w czoło.

Mara_Jade pisze...

- Może, tj ja mam wrażenie że jestem taki spokojny, bo on jest starszy ode mnie. Mądrzejszy... wiem że mogę mu zaufać - odparł szczerze. - Może to głupota, ale tak czuję...

- Dobrze - zgodził się ponownie Naoki, chwytając go za rękę i idąc wraz z nim do baru. - Naprawdę tu fajnie, możemy sobie wpisać do miejsc do ponownego odwiedzenia - uśmiechnął się.

- Tak... uhm wczoraj dostałem swoje klucze do mieszkania Rena - pokazał mu je. - Bardzo się ucieszyłem - przyznał szczerze, dziękując też za łóżko i kładąc się na nim. - A jak wy zamieszkaliście razem? Już od początku?

- Czepiasz się. Kenta ma czasem nocki w robocie - zauważył. - I jakoś nigyd nie pomyślisz by przyjść - zrobił smutną minkę.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że dobrze. Nie muszę się złościć i zazdrościć - zaśmiał się przystając na przejściudla pieszych. - Chociaż Jun pewnie się nie cieszy... no wiesz powinienem okazać trochę zazdrości czy coś...

- Hm... teriyaki poproszę - pokazał palcem odpowiednie danie. - W zupełności mi wystarczy.

- No tak... Tomo wygląda na takiego, który by odmawiał - odparł chłopak nieco ziewając. - Cieszę się, że nie masz nic przeciwko... że jestem z twoim bratem...

- Poważnie? To super! Robisz postępy - Shuji mocno go przytulił, ściskając tak, że kości aż zatrzeszczały.

Mara_Jade pisze...

- Uhm to jest straszne... nie wiem jak się do niego odzywać, a jak mam do niego powiedzieć per "pan" to czuję że się czerwienię. Dziwne... - poklepał się po policzkach, zaraz znów przejmując stery. - Nie pytałem czy mu się podobało...

Naoki odwazajemnił uśmiech, jeszcze obserwując otaczające ich zewsząd ryby.
- Dawno nie byłem w oceanarium - przyznał szczerze.

- Dobranoc - Kaneki przytulił głowę do poduszki niemal od razu zasypiając. Był wykończony tym wszystkim i wciąż odsypiał podróż.

- Pewnie, że pojadę. Zrobiłem sobie pompony więc będę cię dopingował - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Tak - przyznał bez ogródek. - Zamierzam dziś też go wołać parę razy - dodał ze śmiechem. - Chcę zobaczyć jego reakcję...

- Kurczę... to lepiej niż ja - wyszczerzył się. - Ja byłem na studiach, jedna z randek...

Ren zadzwonił do niego dopiero rano.
- Będę go wybudzał za dwie godziny - oznajmił spokojnie. - Zjedzcie śniadanko i wpadnijcie.

- Oj tam, podopinguję i już - pstryknął go w nosek. - Chodź, zrobiłem śniadanko.

Mara_Jade pisze...

- Baaardzo mnie to bawi - zaśmiał się serdecznie. - Nie, w Japonii Jun nie wykłada. Ja studiuję 4 godziny od domu rodzinnego. Nie mieszkamy wtedy razem - przyznał szczerze.

- No wiem, rozumiem - Naoki podziękował kelnerce uśmiechem za przyniesione teriyaki. - To teraz ci się trochę odmieni. Zamierzam cię wyciągać do takich dziwnych miejsc - uśmiechnął się.

- Ale na spokojnie. Nie wybudzę go dopóki nie będziesz obok, więc nic się nie martw. Spokojnie się zbierzcie i przyjedźcie - poprosił go Ren. - Potem odpocznę, obiecuję - dodał jeszcze.

- Baka... obrażę się zaraz... spałem, nic mi nie jest. Dziękuję za troskę - fuknął. - Zrobiłem omlet, kulki ryżowe i zupę miso... z tą zupką pomógł mi Kenta, reszta jest moja. Wyszło dobrze. Smakowałem wcześniej - bąknął.

Mara_Jade pisze...

- Nie będziemy... tj przecież mogę poprosić o pomoc, jak czegoś nie rozumiem, prawda? - zauważył ze śmiechem.

- I podoba ci się to, prawda? - posmakował trochę swojego jedzonka. - Jak coś ci się nie spodoba, to mi powiedz ok? - poprosił zaraz.

- Nie, dzięki. Coś tu jadłem - odparł Ren. - Do zobaczenia - rzucił jeszcze.

- No chciałbym coś potrafić i nie żerować ciągle na tobie lub Kencie... Kenta dobrze gotuje - westchnął przeciągle.

Mara_Jade pisze...

- Na zajęciach jakoś się mniej krępuję... tj nie czerwienię się jakoś mocno - zauważył z uśmiechem. - Dam radę - pokazął mu kciuk do gory.

- No okay, ale jakby co to mów, ok? Bo ja chcę robić coś co i tobie się podoba - zauważył.

Kaneki wymruczał coś pod nosem, zaraz jednak siadając i przecierając zmęczone oczy.
- Mogę tylko wziąć szybki prysznic? - zapytał go jeszcze.

- Nie będziesz wiecznie dla mnie gotował braciszku - zauważył Shuji. - Pozwól więc, że czasem ja ci coś zrobię - uśmiechnął się podstawiając wózek pod łóżko.

Mara_Jade pisze...

- No weź... nie rozumiem o czym mówisz... dzisiaj muszę to zaobserwować - wyszczerzył się do niego, a potem wjechał już do sali wykładowej, gdzie miał pierwsze zajęcia.

- Dobrze - Naoki nachylił się nad stołem i skradł mu pocałunek, po czym wrócił do jedzenia. - Uwielbiam tak z tobą spędzać czas.

- Tak jest, będzie szybki - obiecał mu i zaraz poszedł pod prysznic. Odetchnął z ulgą kiedy mógł się przebrać i jeszcze bardziej, gdy zapach śniadanka do niego doleciał. Dopiero teraz przypomniał sobie, że ostatni posiłek zjadł jeszcze w Japonii. Ren go zabije jak się dowie. Szybko przetarł włosy ręcznikiem i wyszedł z łazienki. - Wolne - oznajmił siadając do stołu. - Pachnie pysznie.

- Oby tylko ci smakowało - uśmiechnął się do niego wpadając Kencie w ramiona i całując go na dzień dobry.

Mara_Jade pisze...

Na ostatniej godzinie miał mieć zajęcia z Junem. Od razu wjechał do sali i zajął swoje miejsce, trochę się jednak denerwując. Oblizał lekko wargi.

- No pewnie, że są - uśmiechnął się szeroko kończąc swoje jedzenie i przysuwając się trochę do Hirokiego. Przytulił się do niego lekko.

Kaneki zjadł swoją porcję i dopijał swą kawę, gdy Takano wychodził z łazienki.
- Pozmywam i jestem gotowy - zapewnił go.

- Wygląd to nie wszystko niestety... - westchnął Shuji./

Mara_Jade pisze...

Ryu dłuższą chwilę pisał teorię, a kiedy już ją skończył zabrał się za praktykę i tu podniósł dłoń do góry.
- Panie profesorze - oblizał lekko wargi, bo nieco zaschło mu w ustach. - Może pan na chwilę podejść... nie do końca wiem co mi się z modelem stało...

- No weź... bo się czerwienić będę cały czas - jęknął chłopak, klepiąc się po policzkach i dopijając swoją colę.

Kaneki pozmywał po śniadaniu, pakując jego resztę do pojemniczka dla Rena. Uznał że tak czy siak go nakarmi.
- Możemy iść - uśmiechnął się, chowając pojemniczek do plecaka.

-Ale naprawdę? Nie kłamiesz mi tu? - upewnił się oddychając z ulga. - Uff... to dobrze.

Mara_Jade pisze...

- Niech pan tu zobaczy - Ryu ukradkiem musnął palcami jego rękę, nie odwracając wzroku od modelu, zaraz jednak spoglądając wprost na Juna. - Zacząłem szyć... i tu zrobiła się wielka dziura. Co robię nie tak?

- Tak jest - ucałował go znów wstając i pozwalając mu za nich zapłacić. - Ja płacę za wejściówki na gokarty - dodał zaraz. - Pościgamy się trochę.

- Na pewno szystko gra - zapewnił go Kaneki a kiedy znaleźli się w szpitalu uśmiechnął się szeroko widząc Rena. Mężczyzna trochę przysypiał na krześle obok łóżka Tomo.

- Cieszę się, że ci smakuje mój królu od gotowania - objął go mocno i roześmiał się serdecznie. - Możemy jeść - zabrał się za swoją porcję.

Mara_Jade pisze...

Ryu podziękował mu za wyjaśnienia i zabrał się za naprawianie swoich błędów. Na samym końcu zranił się w palec, który zaraz wsadził sobie do ust. - Ciapa ze mnie - burknął zły na siebie.

Naoki złapał go mocniej za rękę, wtulając się w jego ramię przeszczęśliwy tym całym dniem. Cudowną randką z wieloma atrakcjami. Do toru gokartowego nie mieli daleko, toteż chwilę później siedzieli już w dwóch pojazdach.

- Ale ja nie śpię - Ren rozbudził się dość gwałtownie i przetarł mocno zmęczone oczy dłonią. - Już... już wybudzam - ziewnął jeszcze ukradkiem, sprawdzając odczyty na maszynach. - Wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze - uśmiechnął się i rozpoczął proces wybudzania Tomo.

- No wiem... ale i tak się cieszę no...

Mara_Jade pisze...

- To nic takiego - zapewnił go szybko Ryu, pokazując mu kciuka. - Ukułem się tylko... a z kciuka mocno leci - wyjaśnił, ale nie protestował gdy ten zaczął mu opatrywać rękę. - Będę bardziej uważał - obiecał mu zaraz.

Naoki wyszczerzył się do niego i popędził do przodu, zagradzając mu drogę i starając się tak jechać by ten nie miał za wiele pola do manewru. Zaśmiał się serdecznie czując wiatr we włosach. Był w swoim żywiole.

- Nie mam gdzie się przespać - Ren przeprosił Takano, kiedy Tomo zmarszczył brwi. - Tomo, hej... - przywitał go z uśmiechem. - Ile palców widzisz? - zapytał pokazując mu 3.
- 5... trzy u górze...i dwa na... dole - wychrypiał chłopak. Ren wywrócił na to oczyma i sprawdził jeszcze wszelkie odruchy chłopaka, zwiększając nieco dawkę leku przeciwbólowego.
- Wyjdziesz z tego - zapewnił go.

- Tylko za bardzo się nie przyzwyczajaj... będę powoli i skutecznie wprowadzał coś nowego do mej kuchni - zapewnił go ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, przepraszam - rzucił jeszcze chłopak, powoli kończąc swoje zadanie. Wychodził całkiem ostatni, więc pozwolił sobie na delikatny uśmiech. - Przepraszam - powtórzył. - Ne... naprawdę na ciebie działa - uśmiechnął się szeroko. - Ta systuacja... - dodał zaraz i wyjechał z sali by za długo w niej nie zostawać.

Brunet rozesmiał się znowu i chwilę kłopotał się z manewrami, by zupełnie na ostatniej prostej wyprzedzić Hirokiego. Zaparkował grzecznie i wyszedł z gokarta z wielkim bananem na twarzy.
- Świetnie jeździsz - zauważył wesoło. - Na pewno nie brałeś udziału w wyścigach? Dałbyś radę i byłbyś całkiem niezły... - zawyrokował.

Kaneki nie chciał już słuchać od Rena żadnych wymówek więc zaraz pociągnął go za rękę, a Tomo nieco zmęczony zerknął na Takano.
- Taka-chan... ale spałeś coś...prawda? - zapytał go szeptem.

- Mhm... to się zobaczy, braciszku. Zobaczy się - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Rzeczywiście go to nakręca... unikał mnie jak ognia - zaśmiał się szczerze, prowadząc wózek w odpowiednim kierunku. - Ale nie wiedziałem, że aż tak - przyznał szczerze.

- Rozumiem - Naoki objął go ramionami i mocno go ucałował. - Twoja nagroda pocieszenia - zaśmiał się szczerze. - Uwielbiam gokarty... a prawdziwe wyścigi jeszcze bardziej - przyznał szczerze.

- To dobrze - Tomo uścisnął jego dłoń przymykając oczy. - Wygram z tym - zapewnił go szeptem.

- No weź, ale nie oczekuj ode mnie za dużo. Ja tu nowicjusz jestem. Będę się starał cię zadowolić.

Mara_Jade pisze...

- Wiem... ale wbrew pozorom to fajne jest - przyznał z uśmiechem.

- Okay, trzymam cię za słowo - wyszczerzył się do niego jeszcze raz mocno go ściskając. -Wracamy?

- Un cieszę się, że jesteś - nabrał nieco głębszego oddechu. - Uhm ale nie posunę się... bo jeszcze trochę mnie boli... głowa najbardziej - przyznał szczerze. - Pośpiewaj mi coś - poprosił go.

- No dbra, dobra - wywrócił oczyma. - Kenta idzie dziś do pracy, więc mam cały dzień dla mojego braciszka.

Mara_Jade pisze...

- Nie będę - obiecał zaraz. - To tylko jednorazowa sytuacja była - dodał z pewnością siebie.

- Okay - Naoki ucałował go mocno i skierował się w stronę samochodu. - Dzień pełen wrażeń mam dziś - przeciągnął się mocno.

Tomo słuchał go z uśmiechem na twarzy, dopóki nie przysnął jeszcze nieco zmęczony.

- Pewnie, że tak - uśmiechnął się Shuji. - A rehabilitację na którą masz?

Mara_Jade pisze...

- w DOMU nie mam jak - zaśmiał się chłopak. - Wiesz, obaj jesteśmy już zmęczeni wtedy - dodał zaraz. - Pomożesz mi? - zapytał, kiedy napotkał przeszkodę dwóch schodków.

- Zrelaksowałeś się trochę? - zapytał go zaraz zerkając na niego. - No bo też masz odpocząć trochę - poprosił go.

Chłopak obudził się kilka godzin później i pierwsze co poczuł to burczenie brzucha.
- Taka-chan... głodny jestem - zarumienił się trochę.

- To do trzeciej obijamy się w domku - klasnął w dłonie.

Mara_Jade pisze...

[Dokładnie... z nimi jesteśmy daleko w polu jeśli chodzi o czas xD]
- Uhm nie wiem - odparł tylko Ryu. - Zobaczymy - dodał jeszcze. - Wiesz, ja wciąż nie czuję się pewnie z dotykiem - mruknął.

- Najlepszy - wyszczerzył się do niego jeszcze całując go mocno w usta, kiedy znaleźli się w samochodzie. - Kocham cię najmocniej na świecie, wiesz?

Ren odebrał po 3 sygnale.
- Zaraz będę. Zrobimy mu kulki ryżowe, bo na razie nie będziemy ryzykować z czymś ciężkim... albo jakiś kleik - zdecydował ziewając jeszcze. - Będziemy za pół godzinki.

- Pewnie, czemu nie - zgodził się ochoczo.

Mara_Jade pisze...

- Uhm zobaczę, ale pewnie tak - zgodził się. - Pojadę jeszcze do łazienki.

- Chciałbym - przyznał z uśmiechem. - Poza tym musimy coś na kolację wykombinować.

- Nic nie szkodzi - Ren zaraz się rozłączył, a Tomo złapał Takano za rękę ściskając ją lekko.

- Oj... no już trochę będzie... bo Yuuu-chan ciągle z tym Kazuo i Kazuo - zaśmiał się Shuji.

Mara_Jade pisze...

Ryu szybko załatwił swoją potrzebę a potem dołączył do Marka i razem pojechali do klasy. Zajęcia minęły szybciej niż Ryu mógł przypuszczać. Świetnie się bawili robiąc zdjęcia wygłupiając się przy tym.

- Hm...na to co ty - odparł pewnie Naoki opuszczając szybę samochodu i lekko się wyhylając by poczuć wiatr we włosach.

- Okay...a podasz mi trochę wody? - Tomo dźwignął się na łokciach, by nieco usiąśc.

- No to ja już was zostawiam - Kenta ucałował Shujiego i pomachał Yujiemu, a potem zebrał wszystko co potrzebował do pracy.

Mara_Jade pisze...

Ryu zadzwonił do niego dopiero po godzinie 9 w nocy, kiedy to już czekał przed gabinetem Chrisa.
- Przepraszam - mruknął do słuchawki. - Zasiedzieliśmy się... nawet nie wiedziałem że to już tak późno... następnym razem sam sobie poradzę - obiecał mu zaraz.

- Jak najbardziej mi to odpowiada - wyszczerzył się do niego trochę śmiejąc pod nosem. - Wszystko zwalasz na mnie to teraz masz - pstryknął go w nos, śmiejąc się serdecznie.

- Wiem, ale chcę się napić - wyjaśnił mu tylko upijając znów łyk wody, resztę mu oddając.

- To ja posprzątam, a ty się przyszykuj i grę też - zaoferował Shuji.

Mara_Jade pisze...

- Ano sporo. Poczekam na ciebie przed szpitalem - uśmiechnął się. - Ale nei zrobiłem żadnych postępów z nogami Jun-chan... żadnych... to boli już trochę i martwi - jęknął szczerze.

- No to na śniadanie będą potrzebne jajka. Zrobie nam omlety - zatarł dłonie z radości.

Tomo uśmiechnął się do niego i złapał go lekko za rękę.
- A ty nie jesteś głodny? - zdziwił się.

Shuji czekał na niego w dużym pokoju z ich ulubioną grą i dwoma kubkami i colą na dole oraz chipsami obok.
- Zaczyna młodszy - pokazał mu język i podał kostki.

Mara_Jade pisze...

- No nie wiem... już 2 tygodnie chodzę i nie robię żadnych postępów - zacisnął pięści na kolanach przez chwilę się w nie wpatrując. - U Chrisa dobrze. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, pokazałem mu zdjęcia... było fajnie - przyznał szczerze. - Dostałem też parę zadań na ten tydzień ale Ci o nich nie powiem... takie polecenie... - wymamrotał. - I masz ze mną przyjść następnym razem na początek albo końcówkę...

Naoki wyszedł z niego pierwszy i zaraz złapał Hirokiego za rękę.
- WIesz... lubię tak z tobą chodzić - oznajmił radośnie.

- Nie możesz mi tego zabronić - zauważył szeptem.

- Ale zawsze... mogę się szczycić mianem starszego brata. Fajna sprawa - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... przyjdź, ale nie na całą - poprosił go, zjeżdżając powoli na dół i wyjeżdżając na parking. - Co dobrego dzisiaj jemy? - zainteresował się zaraz. - Umieram z głodu...

- Jakie są twoje ulubione? Ja lubię takie mieszanki mango i banan, albo truskawka i jabłko lub inne - wyjaśnił zaraz.

- Oby - zgodził się z nim chłopak wzdychając przy tym ciężko. - Kocham cię, wiesz? - ścisnął jego dłoń i przymknął oczy. - Zero pożytku ze mnie. Wciąż śpię...

- No z czegoś dumny musze być. Chociaż coś mi się udało - przejął pałeczkę i poprowadził swój pionek.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... przyjdź, ale nie na całą - poprosił go, zjeżdżając powoli na dół i wyjeżdżając na parking. - Co dobrego dzisiaj jemy? - zainteresował się zaraz. - Umieram z głodu...

- Jakie są twoje ulubione? Ja lubię takie mieszanki mango i banan, albo truskawka i jabłko lub inne - wyjaśnił zaraz.

- Oby - zgodził się z nim chłopak wzdychając przy tym ciężko. - Kocham cię, wiesz? - ścisnął jego dłoń i przymknął oczy. - Zero pożytku ze mnie. Wciąż śpię...

- No z czegoś dumny musze być. Chociaż coś mi się udało - przejął pałeczkę i poprowadził swój pionek.

Mara_Jade pisze...

- Super - uśmiechnął się łapiąc go za rękę i przyciągając nieco bliżej by go mocno ucałować. Odetchnął głęboko zaraz wsiadając do auta. - Sam zrobiłeś? - zapytał go zaraz. - Będzie pysznie - ucieszył się.

- No to dobrze - uśmiechnął się Naoki opierając się mocniej o ich wózek. - Ne, zabierzemy ze soba jakieś lody?

- No wiem, odpoczywam - uśmiechnął się do niego, a chwilę później wszedł Kaneki z kleikiem dla Tomo i kulkami ryżowymi na stolik dla wszystkich.
- Ren przyjdzie niedługo - obiecał im zaraz. - Poszedł się jeszcze umyć.

- Bycie starszym bratem, jest z czego się cieszyć. Mogę dokuczać młodszemu - zaśmiał się, czochrając go po włosach.

Mara_Jade pisze...

- Ale z nas szczęściarze - uśmiechnął się szeroko, łapiąc go za rękę. - Przepraszam, że tak długo dzisiaj - powtórzył jeszcze raz. - Po prostu uhm zagadaliśmy się - przyznał szczerze.

- O genialny pomysł - zgodził się z nim Naoki, biorąc pudełko lodów czakoladowo-waniliowych i wkładając do wózka.

- Mógł, ale nie chciał żebyście tak długo czekali - odparł Kaneki, a Tomo ostrożnie chwycił łyżkę i powoli zaczął jeść, opierając się mocniej o poduszki.
- I pewnie się nie wyspał... - westchnął cicho.

Shuji odczekał aż ten zrobi swój ruch, a potem i on rzucił kostką.
- O i znowu cię doganiam - zaśmiał się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - uśmiechnął się do niego lekko. - Ne... podobało ci się? Na zajęciach? - zapytał go zaraz nieco się rumieniąc. - Bo mi tak - przyznał szczerze.

- Nie, myślę, że to starczy. Mamy jajka, bułki, lody i picie. Starczy - skinął lekko głową.

- Uhm jakbyś usiadł za mną i mógłbym się wygodniej oprzeć, byłoby super - przyznał cicho Tomo, trzęsącą się dłonią nabierając trochę kleiku.

- Ano, ale u ciebie czas na pytanie ze stosiku - zatarł ręce z uciechy. - Co podnieca cię w Kazuo? - przeczytał, choć właściwie to zmyślił.

Mara_Jade pisze...

- No bo Mark mi powiedział, że fajnie na to reagujesz i chciałem sprawdzić, bo wcześniej tego nie widziałem - przyznał ze śmiechem. - Nie będę tak już robił - obiecał mu zaraz, przeciągając się lekko.

W domu, Naoki poszedł z psiakami na krótki spacer, a potem już wrócił, by mocno wtulić się w swojego chłopaka. Ucałował go do tego przymykając oczy.
- Tęskniłem za tobą wiesz?

- Wiem, ale dałbym sobie radę - odparł na to Tomo, jednak przyjmując jego pomoc, bo tak było stabilniej. Zjadł połowę kleiku, potem odkładając resztę na szafkę i przytulając się mocniej do Takano. - Fajnie, że jesteś, wiesz?

- Oj no odpowiedz, to pytanie o 5 pól do przodu - oznajmił radośnie. - No dawaj braciszku.

Mara_Jade pisze...

- Mou a ja widzę... bo uhm wiem że cię podniecam - ucałował go ukardkiem w policzek, już dalej nic na ten temat nie mówiąc.

- Wiem, ale tak mało cię miałem - odparł kiedy odsunęli się od siebie po pocałunku. - I tęskniłem po prostu - wymamrotał, muskając ustami jego szyję.

- Uhm no dobrze - zgodził się cicho, pozwalając mu zejść z łóżka i łagodnie opadając na poduszki. Zamknął oczy i chwilę później już spał, zmęczony tym wszystkim, choć tak naprawdę to nic wielkiego nie robił.

- Mhm rozumiem - odłożył kartę na bok i pozwolił mu przesunąć się o całe pięć pól. - A usta? Bo mnie w Kencie między innymi podniecają jego usta... czasem się na nie gapię jak opętany.

Mara_Jade pisze...

- Oj tam... chciałem, zobaczyłem i jestem zadowolony z efektu - wyszczerzył się do niego, po czym zamknął szybę i poczekał aż Jun wystawi mu wózek.

- To dobrze - odparł szczerze chłopak, zaraz kiwając energicznie głową. - Zawsze i wszędzie - ucałował go znów mocno, wsuwając dłonie pod jego koszulkę.

- Hej - Ren uśmiechnął się, sprawdzając odczyty z monitorów i kładąc dłoń na czole Tomo by sprawdzić jego temperaturę. - Będzie dobrze - usiadł zadowolony, biorąc sobie Kanekiego na kolana.

Shuji przystanął na polu z kartami i pozwolił bratu jedną wyciągnąc.
- Jak się odpłacisz?

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu wjechał do domu, a potem tylko umył ręce i pojechał do stołu strasznie głodny. - Jeny te rehabilitacje odbierają mi szmat energii - westchnął ciężko.

- Mhm...no dobrze, może w korytarzu nie - zgodził się z nim, łapiąc go za rękę i idąc do sypialni. - Ale tutaj już powinno być dobrze.

- Nic mi nie będzie, nie przejmuj się - uśmiechnął się szeroko Ren, po czym oparł czoło o plecy swojego chłopaka chwilę zamykając oczy. - On jest teraz ważniejszy - zauważył cicho.

- Hm... a dlaczego nie? - odbił pałeczkę, ale zaraz zastanowił się. - Sam dokładnie nie wiem - uśmiechnął się. - Kiedyś po prostu mnie złapał za rękę, co bym ze schodów nie spadł i wpadłem mu w objęcia i przepadłem...

Mara_Jade pisze...

- Haaai - Ryu wywrócił lekko oczyma i zaczął wcinać gyozę. - Pycha... naprawdę! - zapewnił go, popijając ją herbatą. - Musze powiedzieć potem Keiichiro, że było super.

- Wreszcie - uciesyzł się Naoki, przesuwając dłonie na jego plecy i lekko je masując. Zagryzł lekko wargi, gdy Hiroki musnął palcami jego sutki.

- Nie zostawię - objął Kanekiego mocniej. - Nigdy w życiu - ucałował go w policzek.

- No właśnie - Shuji zrobił kilka kroków pionkiem. - Bardzo mnie siekło...

Mara_Jade pisze...

- No to poproszę, ale mniej niż teraz - podał mu swój talerz i uśmiechnął się delikatnie. - Jun-chan, a ty mi też obiadek zrobisz? - zapytał go zaraz.

- Mhm - Naoki zagryzł mocniej swoją wargę cały czas oddychając w miarę równomiernie. Uśmiechnął się zaraz, teraz ciesząc oczy widokiem klaty Hirokiego. Muskał palcami jego elastyczną skórę i badał mięśnie ciesząc się, że mężczyzna jest już jego.

- Nie przesadzaj, Takano - odparł cicho Ren. - Ja się wciąż trochę martwię - przyznał szczerze. - Wiesz... nie moge mu podać za dużej dawki leku przeciwbólowego, bo był uzależniony, dlatego będzie musiał przetrzymać parę dni.

- O zobacz... znowu karta - tym razem wylosował jedną z niebieskiego stosiku. - O... jakie seksualne zabawy lubisz najbardziej?

Mara_Jade pisze...

- Takoyaki albo sobę albo może jakiś stek? - zaproponował mu kilka obiadów biorąc się znowu za gyozę. - I buziaka też chcę - dodał zaraz.

Naoki zaczerpnął mocniej powietrza w płuca i odetchnął głęboko. Takich doznań nie miał od dawna. Oblizał nerwowo wargi, a jego dłonie jakimś cudem przestały cokolwiek się poruszac. Zupełnie o nich zapomniał.

- To dobrze - Ren uśmiechnął się do niego. - Wybaczysz nam na chwilę? Zabiorę Kanekiego do kawiarni tu na rogu. Słyszałem że fajna... chciałbym z nim spędzić chwilę czasu - uśmiechnął się. - To 5 minut od szpitala, więc gdy tylko zadzwonisz, ja się pojawię.

- No weeeź, ale na pewno masz już jakieś fantazje - nie dał mu za wygraną.

Mara_Jade pisze...

- A co byś chciał? - zainteresował się, zjadając jeszcze dwa pierożki. - Bo tak bez życzenia nie gotuję - zażartował. - Kocham cię wiesz?

Chłopak zagryzł mocniej wargi, kiedy Hiroki wsunął w niego jeden palec i lekko się wyprężył. Dawno nie był w takiej sytuacji i trochę zdziwił go ten znajomy mu już ból.
- Poczekaj - poprosił go nabierając kilka głębokich oddechów i rozluźniając się nieco. - Już.

Ren pokiwał mu na to i złapał Kanekiego za rękę splatając ich palce razem ze sobą.
- Co byś zjadł na lunch? Podobno podają tam świetne tortije - zaproponował mu z uśmiechem.

- No weeeź, nie udawaj - wywrócił oczyma. - Każdy jakieś ma.

Mara_Jade pisze...

- Okay, będzie curry - obiecał mu zaraz ziewając nieco. - Uhm jutro nie idę na uczelnię. Odpocznę trochę - wyjaśnił. - Mam zwolnienie, poprosiłem... mogę spać ile wlezie.

Naoki skinął lekko głową zaraz ze świstem nabierając powietrza kiedy ten dotknął jego penisa. - Matko... doprowadzasz mnie do szalu.

Tomo obudził się godzinkę potem ale nie otworzył oczu, słuchając stukania palców w klawiaturę. - Taka-chan... napisz do Yuyi też... albo zadzwoń - poprosił go.

- Buuu zero z tobą zabawy... cofasz się o 3 pola.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową.
- Poprosiłem o zwolnienie bo trochę nie daję rady... rehabilitacja mnie wykończa - wyznał, powoli jadąc do łazienki. - Ale to tylko na dwa dni. Potem wracam... pewnie od czasu do czasu będę jeszcze brał takie ulgi - uśmiechnął się, a potem już wjechał do łazienki.

- Chcę... z tobą chcę - sapnął chłopak i zacisnął mocniej ręce na prześcieradle, ciesząc się, że Hiroki go jednak przygotowuje.

- No ok... pewnie fajnie się bawi - Tomo spojrzał teraz na niego i uśmiechnął się lekko. - To dobrze - dodał jeszcze.

- Jaką prawdę... kłamałeś w żywe oczy mi! - bąknął Shuji.

Mara_Jade pisze...

Ryu wyjechał z łazienki już przebrany w pidżamę, a potem od razu pojechał do łóżka, blokując sobie wózek tuż przy nim.
- Dzisiaj mi go nie odstawiaj - poprosił. - Bo rano pośpię dłużej niż ty - zauważył z uśmiechem, a potem trochę nieśmiało przytulił się do Juna okrywając ich obu kołdrą. Odetchnął głęboko zamykając oczy. Umówił się z Chrisem, że spróbuje wykonać wszystkie 10 zadań, a potem Chris będzie o nie pytał Juna. Postanowił zacząć od tych nieco łatwiejszych, które jednocześnie pomoga mu z Junem. Wtulił się mocniej. - Kocham cię - mruknął jeszcze zasypiając.

- Uhm już możesz - zgodził się na to z uśmiechem na ustach, a potem nabrał głęboko powietrza w płuca.

- Będziemy mu musieli za to podziękować - odparł chłopak dźwigając się na łokciach. - Muszę do łazienki, pomożesz mi? - poprosił go.

- Nie wierzę - burknął ponownie Shuji.

Mara_Jade pisze...

Ryu nie obudził się rano, nawet kiedy Jun wyszedł już z łóżka. Zamiast tego rozwalił się na nim, zajmując je całe i śpiąc jeszcze trcohę. Obudził się dopiero kiedy Jun przyszedł się ubrać.
- Hej - przywitał się z nim. - Miłego dnia - ziewnął lekko się przeciągając.

Naoki mimowolnie zacisnął lekko wargi, po czym odetchnął głęboko kiedy już się przyzwyczaił. Objął Hirokiego ramionami chcąc go pocałować, przyciągnął do siebie.

- Dzięki - Tomo uśmiechnął się do niego pozwalając mu pchać wózek. Nie miał nawet siły by się kłócić, że on to zrobi. Wiedział, że nie dałby rady. - A potem... kupisz mi czekoladę z automatu? Uhm jak Ren pozwoli?

- Nie wierzę - powtórzył Shuji rzucając swoją kostką i ruszając kilka pól do przodu.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję, zjem na pewno - obiecał mu uśmiechając się delikatnie i korzystając z jego rady, by jeszcze chwilę pospać.

Chłopak czuł się jak w niebie. Nie mógł sobie wyobrazić niczego lepszego. Jego mężczyzna był po prostu bogiem. - Kocham cię - szepnął nagle, zamykając oczy i lekko się wyginając. Nie potrzebował wiele by szczytować.

- Pamiętam, odpoczywam przecież - zauważył cicho. - Nie moja wina,m że natura wzywa...

- Bo to nie możliwe. Jesteś w kwiecie wieku - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Hej - Ryu pokręcił przecząco głową. - Nie trzeba, chciałem się przejść - przyznał swobodnie. - Już wyszedłem, poradzę sobie. Tylko przyjedź po mnie - poprosił go. - Albo... albo przyjdź - dodał zaraz.

- A jak myślisz? - Naoki uniósł lekko brew, po czym ucałował Hirokiego łapczywie pozwalając mu na wszystko czego ten zapragnął.

Trzy dni później, Tomo był już na tyle silny by samemu siadać i jeść bez pomocy Juna. Ren odetchnął głęboko i odłączył go od niepotrzebnych już maszyn, a także pozwolił Takano na potrawy jakie tylko Tomo chciał. Wszystko dobrze się goiło, ale Ren nie chciał go jeszcze narażać na lot samolotem.

- Ostatnio może nie, ale wcześniej na pewno jakieś miałeś - pstryknął go palcami w nos

Mara_Jade pisze...

Ryu uderzył pięścią w ławkę wściekły, że znów nie może ruszyć nogą.
- Skończmy na dzisiaj - jego rehabilitant położył mu dłoń na ramieniu. - Rozmasujemy jeszcze...
- Nie, jeszcze dam radę - zaprzeczył szybko chłopak, zaciskając mocniej wargi. Był wściekły na swoją niemoc, ale i na wszystkich wokół, że nie chcą mu pozwolić dłużej pracować. Był już nieźle spocony ale nie chciał dac za wygraną.

Naoki oddychał dość szybko, masując plecy swojego chłopaka. Całował go również kiedy tylko usta Hirokiego nie były zajęte.

Tomo odłożył czytaną przez siebie książkę i uśmiechnął się do niego szeroko.
- Dzisiaj już dużo lepiej - przyznał szczerze. - Głowa przestaje mnie boleć - uniósł kciuk do góry. - Ren mówił, że jak bedzie ładna pogoda to mogę iśc na spacer krótki - uśmiechnął się jeszcze. - Pójdziesz ze mną?

- Pff nie wierzę - burknął Shuji, rzucając jednak kostką.

Mara_Jade pisze...

- Hej - Ryu uśmiechnął się do niego, zaraz chwytając mocniej ławki i próbując znów poruszyć prawą nogą w kierunku naklejonego krzyżyka. Cały zadrżał od wysiłku, a noga nie chciała drgnąć. Wypuścił ze świstem powietrze, zaraz znowu próbując tej sztuki. - Cholera - uderzył pięścią w ławkę. - Widzisz? Jest beznadziejnie - wymamrotał.

- Ja ciebie też, najmocniej na świecie - zapewnił go zaraz Naoki wtulając się w jego ramiona i dysząc ciężko. Ręce jego błądziły po ciele mężczyzny.

- To dobrze - ucieszył się Tomo, ściskając mocniej jego dłoń i nachylając się by go ucałować. - A kupisz mi sok pomarańczowy?

- Ech po prostu jesteś niereformowalny i tyle.

Mara_Jade pisze...

- Yhm - Ryu nie skomentował tego, bo nie czuł takiej potrzeby. Zamiast tego otarł szybko łzy z oczu. - Pójdziemy na spacer? - zapytał go zaraz.

Naoki przyciągnął go mocniej do siebie i wypchnął nieco biodra by mu spotęgować wrażenia. Sam już ledwie się trzymał.

- Nie, tylko sok - poprosił go, całując go w policzek. - Dzięki.

- Nieprawda. Ja i tak uważam, że masz fantazje tylko się wstydzisz niewiadomo czego - wywrócił oczyma. - Ja też mam i miałem przed Kentą tez.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową, a potem przeniósł się dośc topornie na wózek. Zgiął się tam w pół przez moment równując swój oddech. Zamknął przy tym oczy i nie mógł zobaczyć jak jego lekarz kręci z niezadowoleniem głową.
- A jak proszę, żebyś mi się nie przemęczał... to wie lepiej - burknął.

Naoki doszedł wraz z nim, a potem mocno go objął chwilę oddychając tak samo jak on. Oblizał delikatnie swe wargi. - Kocham cię wiesz? - zapytał go na uszko, kiedy mozolnie ich obracał. - Teraz moja kolej - szepnął i usiadł na nim okrakiem przyzsiewając się do jego sutków.

- Dziękuję - Tomo ucałował go lekko, opierając się mocniej o poduszki. - Ren nie chce mnie wypisać jeszcze - zamarudził troszkę. - Powiedział, że nie ma szans i że mam nie myśleć o samodzielnym chodzeniu póki mi nie pozwoli... jestem grzeczny, jeżdżę na wózku - mruknął.

- To nudno masz w życiu - prychnął. - Mi to się marzą różne rzeczy... jak na przykład by zostać przez kogoś nakrytym na świntuszeniu...

Mara_Jade pisze...

- Tak, ale mam tu ciuchy na przebranie - uśmiechnął się do niego i pokierował go w stronę udostępnionego mu miejsca do przebierania. - Za chwilkę będę gotów - obiecał mu wjeżdżając do środka.

Chłopak bawił się jego sutkami, smakując je raz za razem. Dłońmi błądził po jego klatce piersiowej, a kiedy wreszcie poczuł, że Hiroki znów zaczyna na niego reagować, wyszczerzył się zadowolony, sięgając do jego ust.

- Uhm no wiem - Tomo posunął się na łóżku, by zaraz przytulić się do swojego męża. - Dlatego nic a nic nie marudzę - uśmiechnął się.

- No nie wiem... jakoś dla mnie to to samo...

Mara_Jade pisze...

Ryu nie potrzebował wiele czasu na przebranie i zaraz był gotowy. Przy okazji umył się jeszcze i dopiero wówczas wyjechał. - Już, możemy iść - uśmiechnął się do Juna. - Uhm poprowadzisz dziś wózek? - poprosił go.

- Hm... w porządku - ucałował go znów, oblizując lekko wargi gdy ten go klepnął, a potem już dosiadł go i zaczął szybko się na nim poruszać.

- Wiem, już się tym nie martwię. trochę mi tylko żal, że jesteś tak sam ciągle - wtulił się w niego mocniej.

- Jesteś okropny, wiesz? - bąknął ruszając znów pionkiem. - Zero z tobą zabawy ważniaku.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem... przez park i do domku? - zaproponował zaraz. - Żeby trochę pochodzić ale nie za dużo...

Naoki przyspieszał na tyle ile był w stanie i wkrótce doszedł z lekkim krzykiem, opadając na Hirokiego ale nadal poruszając biodrami.

- Uhm niby tak - westchnął Tomo muskając ustami jego policzek. - Kocham cię mocno wiesz?

- Oooo ale tym razem cię pokonam. Ćwiczyłem.

Mara_Jade pisze...

- Dopiero w poniedziałek, bo dużo zadań mam - przypomniał mu. - A rehabilitacji jutro nie mam... mój lekarz chce zmniejszyć ich ilość - wymamrotał niezbyt zadowolony.

- Dam - ucałował go słabo. - Nic się nie martw - dźwignął się z lekkim trudem i znów przyspieszył tempa co by Hirokiemu dogodzić.

- Yhm - Tomo położył się nieco, cały czas w niego wtulony. - Cieszę się że jesteś.

- Tak jest szefie - podał mu pilota włączył telewizor i zasiadł obok.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo dużo... 10 zadań, ale nie wiem czy mi się wszystko uda wykonać - przyznał cicho. - Uhm nie wiem... jakoś w ogóle mi nie idzie. Widziałeś przecież - poklepał się po policzkach żeby się nie rozpłakać.

Naoki opadł na niego nieco bezwładnie. Łapczywie nabierał powietrza w płuca. Czuł gorąco i widział motyle nad głową. Zamknął oczy by się od nich odgonić.
- Mou jutro chyba się nie podniosę - jęknął, nawet nie wstając.

- Nie chcę, bo przecież tu jesteś. Chcę spędzić z tobą czas - splótł ich palce razem.

Shuji starał się go zaskoczyć za każdym ruchem.

Mara_Jade pisze...

- Jestem w trakcie wypełniania jednego, wiesz? - uśmiechnął się do niego, po czym odetchnął głęboko świeżym powietrzem. - Ne... w domu zagramy w chińczyka? - zapytał go zaraz.

- Uhm najpierw chyba się wymyję - wyszeptał Naoki, opatulając się jednak mocniej kołdrą, wciąż nie otwierając oczu. - Hiro-chan, troszkę mi słabo, wezmę czekoladę - zdecydował siadając powoli. - Kostka czekolady zdziała cuda...

- Wiem, ale... Taka-chan... ja chcę się tulić do ciebie mooocno - uśmiechnął się do niego.

- No weź... mówiłem, no-life z ciebie wielki! - Shuji poddał się po 3 przegranej.

Mara_Jade pisze...

- Nie, spacer nie jest zadaniem, baka - odparł ze śmiechem Ryu. - I zjemy coś pysznego. Będzie fajnie - zgodził się z nim chłopak.

- Kostka by mi starczyła - szepnął lekko zażenowany, że dostał jej aż tyle. - Zjesz ze mną? - zapytał w końcu.

- Jesteś okropny... jakbyś nie chciał ze mną rozmawiać - wymamrotał cicho.

- To teraz zagramy w wyścigi samochodowe - włączył grę.

Mara_Jade pisze...

- Jestem w trakcie, ale nie konkretnie teraz - odparł wesoło. - Spacer jest miłym dodatkiem do zadań - zaśmiał się zaraz, układając swoje włosy dłonią.

- Dzięki - Naoki wrócił do grzecznego leżenia i zaczął ssać kostkę czekolady. - Pychotka - zauważył.

- Okropny - powtórzył jeszcze Tomo wygodniej się układając i jednak zasypiając.

Shuji jechał w miarę równo starając się brata aż tak mocno nie odsadzać.

Mara_Jade pisze...

- Znaczy uhm dla ciebie nie, ale dla mnie niektóre są trudne - przyznał spokojnie. - Tylko uhm chcę je zrobić - uśmiechnął się do niego.

- Nie przepraszaj, po prostu przeceniłem swoje możliwości - ucałował go w policzek. - Lepiej, już głowa mi nie wiruje - dodał wesoło. - Ale na razie sobie poleżę ok?

Ren wpadł do ich sali jak oparzony późnym wieczorem.
- Tomo-chan, pożyczam Takano - oznajmił niemal nie oddychając. - Musisz mi pomóc - wymamrotał całkiem rozdygotany. - Kaneki zatrzasnął się w windzie - wyjaśnił. - Dzwoniłem pod te numery wszystkie ale nikt się nie odzywa... trochę spanikowałem. Potrzebuję trzeźwego osądu - dodał prowadząc go do odpowiedniej windy.

- Och ja tu taki grzeczny, a ty mnie tak? Oj to się nie godzi - burknął Shuji przyspieszając.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Jun-chan. Wiem - Ryu uśmiechnął się do niego przeciągając się lekko. - Wymasujesz mi nogi dzisiaj? - zapytał go zaraz.

- Nie, ale jeszcze jedną kostkę czekolady zjem - podebrał sobie jej trochę i wsunął do buzi. - Kocham cię, bardzo mocno.

- Wciskał, uhm ale mówi, że jest ciemno, wszystko trzeszczy i brakuje mu powietrza. Panikuje mi tam - zagryzł mocno wargi. - Nie wiem, nie chciałem go samego na długo zostawiać. Byłeś najbliżej, wybacz...

- Nie, to nie - klasnął w dłonie i przyspieszył jeszcze bardziej.

Mara_Jade pisze...

- CO ty dzisiaj masz z tymi moimi włosami? - Ryu w końcu nie wytrzymał i spojrzał na niego oczekując odpowiediz. - Ciągle mi je mierzwisz - bąknął.

- Cieszę się i wciąż nie wierzę, że cię mam, wiesz? Czasem jak zasypiam to boję się, że gdy tylko się obudzę, ty znikniesz - szepnął.

Ren tymczasem uspokajał już Kanekiego przez drzwi od windy.
- Proszę coś z tym zrobić - poprosił pana od monitoringu, kiedy usłyszał jak chłopak osuwa się na kolana i słabo uderza w drzwi pięściami. - I proszę się pospieszyć. On ma klaustrofobię - zacisnął mocniej pięści wstrzymując się przed rzuceniem na ochroniarza.

- No dobra, dobra - Shuji postanowił jednak nie dać mu wygrać, bo przecież i on chciał mieć trochę radości.

Mara_Jade pisze...

- Nie przeszkadza mi to... ale nie jak robisz mi to non stop - zauważył ze śmiechem. - Możesz robić - wzruszył ramionami.

- To dobrze, bardzo dobrze - szepnął Naoki ciesząc się tymi małymi pieszczotami.

Mężczyzna wziął chłopaka na ręce i przeniósł od razu do sali Tomo, siadając z nim na wolnym łóżku. Kaneki wcisnął głowę w jego pierś i rozpłakał się cały czas walcząc ze swoim oddechem. Paliło go w płucach.
- Spokojnie, oddychaj razem ze mną - szepnął mu do ucha Ren. - Raz za razem, powoli - poradził mu. - Już jesteś bezpieczny, nie puszcze cię - obiecał mu jeszcze.

- Ano... chociaż w jakiejś - zażartował Shuji.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo fajnie - odparł wesoło. - Poznałem parę nowych osób, śmialiśmy się, piliśmy trochę i horrory nie były takie straszne, bo wszyscy je komentowali - spojrzał na niego z uśmiechem. - Będzie powtórka za dwa tygodnie, też pójdę, ok? - zapytał go czy ten nie ma nic przeciwko.

- Idzie ci wyśmienicie - zapewnił go zaraz Naoki zamykając oczy nieco znużony. - Uhm prześpię się chwilkę, dobrze?

Ren pokręcił przecząco głową, po czym okrył Kanekiego kołdrą, cały czas go trzymając. Chciał go tylko odizolować od wzroku Takano i Tomo. Wiedział, że chłopak potrzebuje teraz prywatności. Czuł to aż za dobrze, bo zakrwawione palce młodszego wciskały się mocno w jego ramiona.
- Uhm albo... możesz mi podać z mojej torby strzykawkę i lek uspokajający - poprosił po dłuższej chwili, bo chłopak wciąż oddychał chrapliwie i nie wyglądało na to by się to miało unormować w najbliższej przyszłości. - Jest w czarnej kosmetyczce - dodał zaraz. Wszystkie swoje leki miał uporzadkowane tak, by ktokolwiek mógł mu pomóc. - Wybacz, że cię oderwałem od Tomo - dodał zaraz. - I dzięki.

- Prawda - Shuji wstał i przeciągnął się lekko. - To co? Jedziemy do miasta? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- No to za tydzień, nie pamiętam teraz dokładnie kiedy miał być ten wieczór. Zapisałem sobie - przyznał z uśmiechem.

Naoki przekręcił się tylko by wygodniej wtulić się w swojego chłopaka a potem zasnął.

- Pewnie - Tomo skinął głową, a potem powoli przeniósł się na wózek, ubierając do tego bluzę. - Jestem gotowy - dodał zaraz, a Ren podziękował im po cichu.

- Pospacerujemy trochę zanim pójdziesz na rehabilitację - pstryknął go w nos.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze... tylko nie szalej - poprosił go spokojnie, bo to święto jakoś tak go krępowało nieco. - Ne Jun-chan? Co byś chciał jutro na obiad? Bo mam jeszcze wolne i chciałbym ci coś ugotować.

Naoki w nocy powoli wyszedł z łóżka i poszedł się umyć, wciąż nie będąc w stanie dobrze chodzić. Po drodze wstąpił po coś do picia a potem wrócił do łóżka.

- Wiem - Tomo uśmiechnął się do niego pozwalając mu pchać wózek. - Nie jestem zły, rozumiem to. Sam potrzebowałbym prywatności... a Kaneki najlepiej czuje się przy Renie - uśmiechnął się do niego. - Dobrze, że im pomogłeś.

- Mhm na Maka, a potem spacer i na rehabilitacxję - zdecydował chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Sajgonki? W porządku - zgodził się, znów nieco się przeciągając. - Ale sam zrobię zakupy, nie musimy dziś ich robić. Potem pójdę też zrobić parę zdjęć na zaliczenie i wrócę obiadek skombinować.

- Nie mogłem, śmierdziałem i się kleiłem. Musiałem - odparł szczerze. - Ale ciężko mi się chodzi - wymamrotał znów padając na poduszki.

- Ano nie mogłeś - poklepał go lekko po ręce. - Kocham cię takiego, bezinteresownego - przyznał szczerze. - No i Ren go nie straci, Kaneki strasznie go kocha.

- Ano autobusem, ale jak się pospieszymy to pojedziemy takim niskopodłogowym - klasnął w dłonie.

Mara_Jade pisze...

- Tym razem mam za zadanie zrobić zdjęcie czegoś co inspiruje - wzruszył ramionami. - Jeszcze nie wiem co to będzie, ale coś wymyślę... na początku chciałem zrobić ci zdjęcia przy pracy... ale wiesz same ręce pracujące czy coś, ale uznałem że lepiej nie bo jeszcze ktoś się domyśli - przyznał z uśmiechem.

- Nie musisz. To tylko ja - pokręcił przecząco głową. - Po prostu zrobiło mi się za gorąco i postanowiłem się umyć - wyjaśnił.

Tomo skinął głową przenosząc się powoli na ławkę obok niego i układając się tak by leżeć z głową na jego kolanach.
- Jesteś kochany - pogłaskał go po policzku.

- Się robi braciszku - Shuji poprowadził go na przystanek i chwilę później siedzieli już w autobusie, gdzie Shuji spocznął soie na kolanach Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- Nie przepraszaj, nic się nie stało. Znajdę coś - zapewnił go z wielkim uśmiechem, trochę odbierając od niego władzę nad wózkiem. - Jutro zrobię sajgonki, a dziś jeszcze planszówka i kolacja - dodał zaraz.

- Uhm no dobrze - Naoki skinął lekko głową, i gdy Hiroki poszedł się umyć, przebrał pościel w łóżku, żeby ten już wrócił do czystej. Zaraz też położył się na swoim miejscu.

- Baaardzo - zaśmiał się Tomo przytulając się teraz do jego brzucha. - Zostaniesz dziś na noc? Proszę - szepnął zaraz.

- No ba. Najwygodniejsze kolana masz na świecie - roześmiał się Shuji. - I są plusy tego wózka. Jak nie ma miejsca mogę sobie na ciebie cupnąć.

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale spróbuję coś znaleźć. Nie martw się - uśmiechnął się do niego. - Po prostu nie chcę jakichś nieporozumień - wyjaśnił szeptem. - Kocham cię wiesz? Mocno - pojechał po chińczyka i rozłożył go na stole.

- Poradziłem sobie - uśmiechnął się do niego, wtulając się w niego mocno. - Dobranoc - powtórzył jeszcze.

- Nic się nie stało - potrząsnął przecząco głową. - Nie lubię tylko być tu sam - wyjaśnił. - I stęskniłem się za twoimi ramionami... tylko dziś. Potem naładuję energię na parę dni - zapewnił go.

- Wiem, wiem... mówię tylko jak mi wygodnie - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

- Uhm jasne - uśmiechnął się do niego, na moment go całując mocno, po czym już podając mu kostkę. - Jak nie znajdę to Ci powiem - obiecał mu.

Naoki tym razem pospał aż do 10 rano, kiedy to obudził go dźwięk telefonu.
- Słucham? - zaspany jeszcze przeciągnął się siadając na łóżku. - Hę? Gdzie jesteś? Co zrobiłaś? - wstał niemal od razu rozbudzony. - Jasne, przyjadę po ciebie - mruknął jeszcze notując na kartce adres i chowając ją do portfela. Szybko się ubrał i ucałował w policzek Hirokiego. - Pożyczam samochód - zostawił mu notatkę na szafce, po czym wyszedł z domu.

- Uhm dobrze, mam nadzieję, że się zgodzi - uśmiechnął się szeroko, przeciągając nieco. - Tak tu spokojnie, prawię nie czuję że to szpital - przyznał zaraz.

- Pomogę? Nie... ja będę cię dopingował. Schowałem pompony przecież - zaśmiał się.

Mara_Jade pisze...

Ryu ugryzł kawałek kanapki, popił herbatą a potem rzucił kostką trzy razy bez powodzenia.
- Dobrze - uśmiechnął się do niego. - To będzie moja opcja awaryjna - wyszczerzył się do niego.

Naoki zostawił telefon w samochodzie. Westchnął ciężko, widząc swą siostrę w kiepskim stanie. Nie do końca rozumiał po co akurat do niego zadzwoniła, bo przecież nie mieli kontaktu, ale nie umiał odmówić pomocy.
- To on cię tak urządził? - zapytał jej tylko kucając przed nią i delikatnie łapiąc ją za brodę próbując ocenić straty. - Nie mogłaś lepiej wybrać, tylko od razu na damskiego boksera? - zapytał jej znowu wzdychając ciężko.
- Naoki... ja go kocham - odparła tylko beznadziejnie, wybuchając płaczem.
- Ech... pojedziemy do szpitala, potrzebne są oględzi...
- Nie! Nie po to do ciebie dzwoniłam żebyś mi teraz prawnicze bzdury mówił - krzyknęła na niego całkiem spanikowana.
- Uspokój się Miki - westchnął ciężko. - Dobrze, pojedziemy do mnie - skapitulował, pomagając jej wstać i prowadząc do samochodu. Dopiero gdy w nim siedziała zerknął na telefon. Przeprosił ją na chwilę i zamknął drzwi, po czym oddzwonił do Hirokiego. - Hej kochanie - przywitał się z nim. - Już nie śpisz?

- Wiem Taka-chan... ale zapytać można - uśmiechnął się szerzej, siadając znowó, by przytulić się do niego mocno. - Kocham cię wiesz? Pójdziemy na dobrą kawę?

- Ojojoj popatrzę na ciebie - roześmiał się serdecznie wstając z jego kolan i wyprowadzając go z autobusu. - Dobrze mi się siedziało.

Mara_Jade pisze...

Ryu rzucił nią znowu 3 razy i aż podskoczył kiedy mógł wyjść z domku.
- Jun-chan? Pójdziemy w sobotę do kina? - zapytał go zaraz. - I na romantyczną kolację przy świecach?

- Uhm ok, przepraszam - bąknął nieco czerwieniejąc na twarzy. - Mi nic nie jest - uspokoił go zaraz. - To tylko moja siostra... wezmę ją do siebie i uspokoję, a potem przyjadę. Nie będę ci jej zwalał na głowę - uśmiechnął się.

- Nie szkodzi, byle tylko być z tobą na kawce - zgodził się Tomo, przenosząc się na wózek. - Nie w swoim pokoju, tylko gdzieś w kawiarni.

- Oj tam przesadzasz. Dałbyś radę - zmierzwił mu włosy. - Najpierw do księgarni, będę kupował zapas mang, a potem na lody i do szpitala.

Mara_Jade pisze...

- Uhm zapraszam - zaczerwienił się nieco i rzucił kostką ruszając całe 5 pól do przodu. - Kolację zrobię tu w domku - dodał z uśmiechem. - Ale nie powiem ci co - dodał jeszcze jedząc dalej swą kanapkę. - [Nie wiem co leciało w styczeń na luty xD] Może na nowych X-manów? - zaproponował zaraz.

- No dobrze, tylko nie chwal się, że jesteś z policji - poprosił go zaraz, przeczesując sobie włosy wolną dłonią. - Już mnie ochrzaniła za prawnicze bzdury - zacytował, po czym schylił się trochę by uśmiechem obdarzyć siostrę. - Okay, to będziemy za pół godziny - dodał zaraz. - Przepraszam - powtórzył jeszcze, wsiadając do samochodu i rozłączając się. - Jestes głodna? - zapytał siostry, a ta wzruszyła tylko ramionami. - Ja jestem - uśmiechnął się do niej i ruszył z powrotem do Yukan.
- Mieszkasz w takiej dziurze - westchnęła kobieta. - Nie jest to odpowiednie miejsce dla ciebie, tata nie byłby zadowolony - zauważyła cicho.
- Mam to gdzieś - Naoki przyspieszył trochę. - Poza tym lubię to miejsce - dodał jeszcze.

- Pasuje mi to - pozwolił mu znowu pchać swój wózek i uśmiechnął się do niego szeroko. - Kupisz mi jutro coś do poczytania? - zapytał zaraz. - Byłoby fajnie coś mieć.

- Okay, zrozumiano - roześmiał się serdecznie wjeżdżając do jego ulubionej księgarni. - Poradzisz tu sobie?

Mara_Jade pisze...

[No tak xD To Deadpool xD]

- Super - ucieszył się Ryu, jadąc dalej pionkiem i kończąc kanapkę.

Naoki zaparkował na miejscu Hirokiego i poprowadził Miki do domu.
- Już jestem - przywitał się z psiakami, a potem ucałował lekko Hirokiego. - Miki, moja siostra. Hiroki mój mężczyzna - przedstawił ich sobie.

- Niee, coś lekkiego może - poprosił. - I nie głupiego.

- No dobra, to w razie co krzycz - poprosił go Shuji. - Bo ja pójdę do ostatniego regału tam są moje.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową, nie komentując tego. Obiecał sobie, że wykona wszystkie zadania i potem będzie tylko lepiej między nimi.
- Ja też - przyznał po chwili nabierając głębokiego oddechu. - Że nie odmówiłeś - dodał zanim zdołał ugryźć się w język.

- Gome - powtórzył jeszcze Naoki oddając mu kluczyki i dowód rejestracyjny samochodu. Miki uśmiechnęła się słabo, zsuwając buty i układając je w odpowiednim miejscu.
- Mnie również - przyznała cicho, a Naoki zaraz zaprowadził ją do salonu.
- Zjesz coś, wypijesz coś ciepłego, potem weźmiesz kąpiel a ja ci pożyczę bluzę czy coś. Zmieścisz się w nią - stwierdził spokojnie. - Nic się nie martw.
- Dzięki Naoki, przepraszam za kłopot - zerknęła na Hirokiego.

- Zdaję się na ciebie. Masz dobry gust więc nie powinno być problemu - uśmiechnął się szeroko. - A tu poproszę czekoladową latte.

- Oj no weź... nie przejmuj się tym wózkiem tak - westchnął chłopak jednak pchając go do tyłu. - Masz prawo tu być.

«Najstarsze ‹Starsze   2001 – 2200 z 4706   Nowsze› Najnowsze»