niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4601 – 4706 z 4706
Mara_Jade pisze...

- Będę, na pewno - uśmiechnął się do niego Ryu. - A potem wrócę i o wszystkim ci opowiem - dodał, wsiadając do auta.

- Słodkie, spanie do późna, usta, książka, wanna, anal, hm... nie wiem... na dziś chyba małe miasto, spanie pod namiotem, mężczyźni oczywiście... i ciepło, ale nie za ciepło. Zimno też lubię...

Chłopiec podszedł do swojej ławki i uśmiechnął się szeroko do Theo.
- Tu siedzę. Dziś byłem... tatuś jak powiedzieć dyżurnym? - urwał w połowie i przeszedł na japoński. - Sprzątamy klasy - zakończył jednak opuszczając to słowo. - Zawsze parę osób.

Mara_Jade pisze...

- Oke, to masz jak w banku - wyszczerzył się do niego, zapinając pasy. - Ale ty też mi opowiesz co robiłeś i nie jednym zdaniem - pogroził mu palcem przed oczyma.

- Hm... bo lubię się zrelaksować - przyznał szczerze, uśmiechając się do niego. - Prysznic tez lubię, ale podczas kąpieli po prostu wyłączam się od wszystkiego.

- Un... sami - potwierdził maluch, jeszcze pokazując im bibliotekę i salę gimnastyczną. Potem jednak złapał Takano za rękę chcąc być blisko niego.
- Ładnie mówisz po Francusku - pochwalił go Marco, ale Yuya pokręcił przecząco głową mocniej wtulając się w swojego tatę. - Haha... prawdziwy z ciebie ojczulek teraz - roześmiał się mężczyzna.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, będę czekał na twoje opowieści - ucałował go w policzek. - Kocham cię.

- Dobra - Naoki wyszczerzył się do niego i chwilę zastanowił. - Ok. Chłopak czy dziewczyna, dziecko czy nie, impreza w barze czy domówka, ognisko czy grill, piłka nożna czy siatkówka, wschód słońca czy zachód, podczas seksu: kajdanki czy sznur, kąpiel razem czy osobno, seks w łazience czy w kuchni, horror czy fantasy?

- Nie ma za co - chłopiec uśmiechnął się lekko, a potem na chwilę przeszedł na japoński. - Tatuś mogę iść po południu do Maksa? Chcemy iść na boisko z chłopakami w piłkę pograć - wyjaśnił szybko.

Mara_Jade pisze...

Ryu poczekał aż Jun wystawi wózek i przesiadł się na niego. Odetchnął głęboko widząc swoich znajomych i uśmiechnął się do Juna.
- Ne, a przyjedziesz tu po mnie jak będziemy wracać? - zapytał go jeszcze. - Będę tęsknił.

- To dobrze, bo nie mam macicy - odetchnął głęboko słysząc jego słowa o dziecku. - O... to musimy kiedyś iść pooglądać wschód słońca - klasnął w dłonie radośnie. - Hm... w łazience i kajdanki... coś się da wymyślić - wyszczerzył się do niego.

- Dobrze tatuś - chłopiec uśmiechnął się szeroko i już potem nie odzywał do końca podróży. Theo za to pytał od czasu do czasu o różne niuanse, które po drodze widział.

Mara_Jade pisze...

Chłopak złapał go jeszcze na chwilę za rękę, a potem pojechał w stronę reszty zbiorowiska. Jego szef poczochrał go po włosach, zaraz skinął głową w stronę Juna.
- Dobrze się nim zajmiemy - zapewnił go spokojnie.

- To musisz mnie obudzić i oboje pójdziemy pobiegać - rzucił Naoki i nawet miał na to ochotę.

- A twojego męża kiedy spotkamy? - zapytał Marco. - Zaczynam podejrzewać jakiś rozłam w rodzinie - pogroził mu palcem.
- Wujek pracuje - Yuya odpowiedział za Takano trochę zły, bo nie wyczuł żartu. - I bardzo nas kocha.

Mara_Jade pisze...

Mężczyzna uśmiechnął się lekko i wziął od Ryu torbę.
- Będziemy mieszkać w hotelu z udogodnieniami - odkaszlnął lekko. - Nie dlatego, że jesteś gorszy - dodał zaraz, za co dostał po głowie od jednego z fotografów.
- Szefie... ty zamieniasz się w idiotę, kiedy chcesz kogoś uspokoić - wywrócił oczyma.

- Hm samochód... ale taki szybki, najlepiej z dopalaczami albo własnoręcznie podrasowany - uśmiechnął się szeroko. - Obiad w domu. Lubię te domowe. Ciasto... z kremem, hm chyba nie ma różnicy. Lubię z przodu i z tyłu. Zależy od nastroju. Ciebie lubię widzieć - mruknął czerwieniąc się trochę. - Hm... ech nie wiem... Australia, tam miałem dużo miłych chwil... ale teraz w Japonii też mi dobrze... Seksowne, zdecydowanie. Filmy w domu, anonimowany, a facet... hm z dwudniowym zarostem - pokazał mu język. - Lubię jak jest szorstko kiedy się całuje takiego.

- Hm jeśli nie nie obrazisz to weźmiemy prysznic i pójdziemy do wyra na trochę - odparł Marc.

Mara_Jade pisze...

- Tak - zgodził się chłopak, uśmiechając lekko do Juna. - Dam sobie radę, dziękuję za podwiezienie - zwrócił się zaraz do niego.

- Mhm kusząca propozycja - ucałował go w policzek. - Zdarza ci się taki zarost... jak za długo siedzisz nad sprawą.

- Nie bardzo - chłopiec pokręcił głową. - Zrobię lekcje i wyjdę z pieskami - dodał zaraz biegnąc do siebie do pokoju.

Mara_Jade pisze...

Ryu wzruszył ramionami.
- Możesz zostać - uśmiechnął się szeroko i złapał go lekko za rękę.

- Ale to zależy od ciebie... Hiro-chan, ja cię kocham niezależnie od tego czy się golisz czy nie - wywrócił oczyma. - Jak ci źle z zarostem to przecież nie możesz się zmuszać.

Theo skinął głową wchodząc trochę do środka.
- Wow nieźle sobie urządziliście - zauważył.
- Ale trochę mały ten wasz domek. Zupełnie do twoich standardów nie podobny - Marco usiadł na fotelu Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Un, tylko nie martw się za bardzo - chłopak uśmiechnął się do niego szeroko i złapał go jeszcze za rękę na trochę. - Będę się dobrze bawił. Poderwę tylko kilku - puścił do niego oczko.

- Mhm brzmi kusząco - uśmiechnął się szerzej Naoki. - A ty jak lubisz się całować? Znaczy co mógłbym dla ciebie zrobić by było ci przyjemniej? - zapytał go zaraz, tym razem już bez żadnej krempacji.

- Dziękujemy - Marc puścił przodem Theo i usiadł obok przyjaciela. - Przywieźliśmy coś dla twojego malucha, ale damy mu to potem ok? - uśmiechnął się do niego. - Leć do tej swojej cukierni - poklepał go po plecach. - I sprowadź tu swojego męża.
- Tatuś? To ja idę z psiakami na plażę. Spotkam się tam z Maksiem i Ayą - Yuya wyskoczył z pokoju niczym proca. - Potem zrobię lekcje, obiecuję ale to baardzo ważne. Będziemy robić projekt potem - wyjaśnił przestępując z nogi na nogę. - Ale wezmę psiaki - zapewnił zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Okay - chłopak podciągnął się trochę by stanąć na nogach i ucałował szybko Juna w policzek, gdy autobus podjeżdżał. - Wypocznij trochę - poprosił go.

- No skoro tak... to zapamiętam i specjalnie dużo zmieniać nie będę - obiecał mu z uśmiechem Naoki, zadowolony z komplementu.

Yuya skinął głową i jeszcze raz obiecał, a potem poszedł z Takano do piekarni po bułkę.
- Dzień dobry, panie Tanaka! - przywitał się ze starszym mężczyzną, lecąc się do niego przytulić. - Ale dłuuugo pana nie było - przeskoczył z nogi na nogę. - Stęskniłem się - bąknął trochę czerwony na twarzy. Czasem przychodził i siadał w kącie by słuchać opowieści tego mężczyzny. - A gdzie wujek?
- Hej Yuya, czorcie mały - mężczyzna uśmiechnął się do chłopca i skinął głową Takano, podając maluchowi bułkę. Jedną z jego ulubionych. - Wujek jest na zapleczu. Przysnął kwadrans temu. Miał wyrzuty sumienia, że nas zostawia na całe 3 dni i pracował non stop od 22... daj mu się wyspać maluchu.

Mara_Jade pisze...

Ryu dostał pokój na parterze i gdy tylko się rozpakował zadzwonił do Juna.
- Mam spory pokój, wygodne łóżko. Sam mieszkam i nie będzie problemu bo na parterze jestem. Obok mieszka szef - wyjaśnił mu sytuację.

- A dasz mi chociaż znać, że robię się w tym coraz lepszy? - uniósł brew spoglądając na niego i zaraz roześmiał się serdeczenie. - Roger. Będę się na toie uczył.

Tomo otworzył zmęczone oczy i posłał mu delikatny uśmiech.
- Hej kochanie, zaraz będę jak nowonarodzony - obiecał mu siadając na kanapie i ziewając nieco. Przetarł oczy i oparł się czołem o Takano. - Stęskniłem się trochę. Przytul.

Mara_Jade pisze...

- Zaraz idziemy na obiad, a potem będzie spotkanie z klientem i omówienie szczegółów. Potem szef mówił coś o krótkim zwiedzaniu okolicy i kolacji zakrapianej alkoholem - uśmiechnął się lekko. - Nie wypiję dużo - zapewnił go jeszcze.

- To dobrze, ale musisz dać znać koniecznie, skoro mam się uczyć na tobie - rzucił wesoło.

- Uhm... to ja tu poczekam na ciebie - odparł cicho Tomo jakoś nie odnajudjąc jeszcze sił by wstać z kanapy. Ziewnął raz jeszcze. - Gome, chciałem tu wszystko dopiąć na ostatni guzik. Nie lubię wychodzić jak coś jest nie zrobione...

Mara_Jade pisze...

- Mhm ty też się dobrze baw i odpoczywaj. Kocham cię - powiedział jeszcze zanim się rozłączył.

- Na pewno ci przekażę kochanie - zapewnił go Naoki. - Ale jestem przekonany, że będzie cudnie - uśmiechnął się jeszcze do niego.

Tomo uniósł kciuk do góry i wrócił do pozycji leżącej na kanapie.
- No to poczekam tu na ciebie i chwilę się jeszcze zdrzemnę - rzucił spokojnie. - A potem zrobimy to moje super curry - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

Ryu doskonale się bawił podczas pierwszego dnia. Wypił dwa piwa i nie miał za mocno wlane co też go ucieszyło. W nocy zadzwonił jeszcze do Juna.
- Uhm opowiedz mi coś - poprosił go. - Tęsknię za twoim głosem...

- Jaaasne - Naoki wywrócił oczyma. - To ci raczej nie grozi kochanie - zapewnił go zaraz. - Ja uwielbiam cię całego z zarostem i bez - zapewnił go wesoło.

Tomo skinął głową i ucałował go lekko.
- A zaniesiesz mnie? - zapytał trochę marudnie. - Proooszę.

Mara_Jade pisze...

- Co dziś robiłeś, co jadłeś na obiad... cokolwiek - odparł chłopak, zgaszając nocną lampkę i kładąc się wygodniej na łóżku. - Po prostu opowiedz mi coś...

- To tak jak ja z tym całowaniem - rzucił zaczepnie Naoki i spojrzał na psiaka z tyłu. - Temu to dobrze, śpi jak zabity - pogłaskał zwierzaka po łebku.

- Będę cichutko - obiecał mu chłopak, wtulając się w swojego męża z całych sił. Od razu mu się lepiej zrobiło.

Mara_Jade pisze...

- Ale ci fajnie - Ryu zaśmiał się trochę z jego odpowiedzi. - Dziękuję, śpij dobrze Jun-chan - szepnął mu do słuchawki trochę ziewając.

- Nie chcę - przypomniał mu wesoło Naoki. - Wolę dotrzymywać ci towarzystwa.

Tomo pomagał mu i instruował po cichu i dobrą godzinkę później wszystko było już gotowe.

Mara_Jade pisze...

Ryu roześmiał się widząc go tak zaspanego w łóżku. Potrzebował dobrej chwili by się uspokoić, zanim mu odpisał: "Takiemu to dobrze, ja już na nogach od szóstej. Dobrze się spało, łóżko jest tu super wygodne. Miłego dnia"

- Hm... ale wiesz? Ja chyba chcę już być w domu - odparł szczerze Naoki przeciągając się nieco. - Wolałbym się nie zatrzymywać. Jedynie na kawę i zmianę zawodnika za kółkiem - uśmiechnął się do niego.

- Tak jest, szefie - Tomo ucałował go w policzek i wykręcił numer do Yuyi. - Skarbie, chodź na obiad. Jest curry... co? - zasłonił na chwilę słuchawkę. - Yuya pyta czy Aya i Max mogą też przyjść - spojrzał na Takano. - Jedzenia jest dużo, wystarczy i dla nich... mały chyba im opowiedział o "egzotycznych" gościach - zaśmiał się cicho.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do telefonu i schował go do kieszeni, by wrócić do pracy. Miał okazję przyglądać się pracy swojego szefa w terenie, notował jego wskazówki i nawet mógł sam zrobić kilka zdjęć. Klient nie miał nic przeciwko.

- Ne Hiro-chan... ale ja nie mam 60 lat - zauważył Naoki. - Mnóstwo energii i po prostu nie chce mi się spać - wzruszył ramionami. - Zresztą jeśli poczuję się za kółkiem słabiej to zawsze mogę zjechać - dodał zaraz. - Ty też nie śpisz i prowadzisz - dodał zaraz.

Marc uśmiechnął się do niego i obudził swojego chłopaka. Theo przetarł zmęczone oczy wstając z łóżka.
- Ładnie pachnie - wyrwało mu się wraz z głośnym burczeniem brzucha ku uciesze Marca.
- Twój mąż już w domu? - zapytał wstając z wyra i idąc za przyjacielem do salonu. - Cześć Tomo - wyszczerzył sie do chłopaka, by zaraz porwać go w objęcia. - Dobrze cię widzieć. Już myślałem, że się na nas obraziłeś - zażartował.
- Skąd... musiałem ogarnąć piekarnię. Biorę trzy dni wolnego i nie chciałem ich zostawiać z masą pracy. Wybacz - odparł chłopak z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Tony zgodził się od razu i po kilkunastu minutach dzwonił do drzwi Juna.
- To co? Męski wieczór? - zaproponował wesoło.

- Okay - Naoki skinął głową i włączył im muzykę by pośpiewać wraz z Hirokim.

Yuya przyszedł chwilkę później ze swoimi przyjaciółmi.
- Pieski się wybiegały - oznajmił przytulając się mocno do Tomo. - Wujek Marc i wujek Theo... a to Max i Aya - przedstawił wszystkich

Mara_Jade pisze...

- No ba - Tony skinął głową zadowolony, że będą mogli spędzić wspólny wieczór przy alkoholu.

Naoki spokojnie jechał dalej, wciąż rozmawiając z Hirokim.
- Hej,. Hiro-chan? Ja wrócę do wspinaczki jak będziemy w Yukan - wypalił ni z gruszki ni z pietruszki. - Brakuje mi tego, wiesz?

Tomo usiadł obok nich i zabrał się za jedzenie.
- Jak wam minęła podróż? - zapytał ich spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- No co ty... - Tony pokręcił przecząco głową. - Od razu się zgodziła - dodał zaraz. - Nie wychodzę często, więc nie mam z tym problemu.

- Jasne, przecież wiem. Zacznę od ścianki wspinaczkowej na komendzie. Nie rzucę się od razu w teren - obiecał mu wesoło. - W razie czego mnie odratujesz - dodał jeszcze z lekkim uśmiechem.

- Dzięki - Tomo uśmiechnął się szeroko. - Moje chłopaki uwielbiają to curry, więc... nie mogłem odmówić Yuyi jak poprosił - przyznał szczerze.
- Wujek robi najlepsze. Nawet w restauracji takiego nie ma - zapewnił ich zaraz maluch wcinając swoją potrawę.

Mara_Jade pisze...

- Hm... to może dziś trochę poszalejemy i zrobimy sobie rundkę po barach? - zaproponował z błyskiem w oku. - W pobliżu są 4-ry interesujące. Jeden widziałeś, więc zostają nam trzy.

- Jasne, śpij sobie - Naoki skinął głową z lekkim uśmiechem i włączył cicho muzykę. Podśpiewując pod nosem odrobinę przyspieszył, ale bez przesady.

- No już bez przesady. W restauracji na pewno lepsze się znajdzie - Tomo wywrócił oczyma, ale cieszył się że wszystkim smakuje. Uznał to za swój osobisty sukces.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, to spokojne miejsca - przyznał szczerze Tony. - Ostatnio tylko do takich chodzę...

Naoki zawtórował mu śmiechem dodając jeszcze trochę gazu, by wyprzedzić kilka jadących przed nimi samochodów. Jechał raczej spokojnie, czasem pozwalając sobie na szybszą jazdę, dopóki lampka nie wskazała niskiego braku paliwa. To wtedy zjechał na stację paliw i szturchnął lekko Hirokiego.
- Mała przerwa. Tankujemy, siku i kawa dla mnie - uśmiechnął się do niego.

Tomo poczochrał chłopca po włosach i sam dokończył jedzenie.
- Na pewno jesteście padnięci, więc zwiedzanie okolicy zostawiamy na jutro - uśmiechnął się lekko, zbierając naczynia.

Mara_Jade pisze...

- Hahaha myślisz że zadzwoni? On się tam pewnie doskonale bawi, ale rozumiem cię - przyznał szczerze Tony.

- Nie, nie - Naoki pokręcił przecząco głową. - Jeszcze mam siłę, ochotę i frajdę z jazdy - przyznał szczerze.

- Pójdę, nie martw się - obiecał mu zaraz Tomo, wkładając wszystko do zmywarki i trochę się do niego przytulając. - Padam z nóg... - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze. Nie będzie za głośno - odparł ze śmiechem Tony. - A ty już do niego dzwoniłeś? - zainteresował się. - Czy grasz twardego, który nie tęskni?

- Okay. Psiaka tylko potem wypuść... niech chwilę połazi po dworze - zaproponował Naoki idąc zaraz do sklepu i kupując sobie kawę z automatu i czekoladowego batonika sztuk dwie. Jeden dla Hirokiego oczywiście. Zaraz też był z powrotem. - Niedawno minąłem znak. Do miasta niecałe 100 km, a do samego Yukan ze 120... - uśmiechnął się.

- Uhm ok, przepraszam - szepnął mu do ucha, jednak idąc zaraz do łóżka. Przeprosił po drodze gości i ucałował Yuyę. Nawet poczochrał po głowach jego małych przyjaciół.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem - Tony skinął lekko głową. - Lepiej nie kusić losu - zgodził się z nim. - Ale czasem możesz pokazać, że tęsknisz - dodał zaraz. - Żeby mu się miło zrobiło. Na przykład jutro - zaproponował.

- Oke - Naoki zasalutował mu i zakręcił kawę na czas przestawiania auta. Potem wypuścił psisko i usiadł na jednej z ławek czekając na swojego mężczyznę.

Tomo padł niemal od razu, a Yuya odprowadził swoich kolegów i wrócił do odrabiania lekcji. Usiadł w dużym pokoju bo miał sporo pytań do Francuskiego.
- Wujek - zaczepił Marca. - Jak to powiedzieć - pokazał mu japońskie znaczki ze zdaniem które miał przetłumaczyć na francuski.

Mara_Jade pisze...

- No! To dotrzymuj słowa - Tony roześmiał się serdecznie i zaraz wprowadził go do pierwszego baru. - Ten to takie retro. Muzyka z lat 80-dziesiątych - uśmiechnął się szeroko. - I całkiem niezłe ceny piwek.

Naoki pokręcił przecząco głową.
- Dopiero co usiadłem - przyznał upijając trochę swojej kawy. - Psiak nam się wybiega i nie będzie trzeba już przystanku robić - dodał zaraz wodząc wzrokiem za zwierzakiem.

- Sorry... - wymamrotał mężczyzna i zaraz wskazał na znaczki. - Twój syn mnie pyta jak to przetłumaczyć... ale dla mnie to wzorki i tatuaże - wyjaśnił cicho. - Czarna magia...

Mara_Jade pisze...

Tony zamówił im po piwku, jednym z najmocniejszych jakie były w asortymencie baru.
- Na zdrowie - stuknął się z przyjacielem kuflami.

- Na pewno - zgodził się z nim. - Cieszę i boję - przyznał szczerze. - Boję się ojca... ech ale psycholog mi powiedział, że lepiej mówić głośno o swych obawach. Nie musisz nic odpowiadać - wzruszył ramionami. - Po prostu chcę żebyś wiedział, że jestem trochę niepewny tego powrotu... nie dlatego, że to Yukan... bo lubię to miejsce, kocham z tobą mieszkać i nawet polubiłem ludzi tam... ale boję się ojca - wyjaśnił spokojnie, przesuwając palcem po krawędzi kubka.

Yuya naburmuszył się trochę, ale skinął głową.
- Un to zrobię resztę przykładów i sprawdzisz mi, tatuś? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ano, ale spróbuj jedno takie, resztę będziemy zamawiać słabiutkich - obiecał mu zaraz, patrząc na niego przepraszająco.

- Mhm może - zgodził się z nim cicho, przytulając się do niego. - Wiem... po prostu bądź i nie pozwól mi od ciebie uciec - poprosił go. - Bo ja mam... ja mam taką tendencję. Jak się robi niebezpiecznie... uważam że szkodzę Wam swoją obecnością to wolę zniknąć - przyznał.

- A bo liczę na piwko albo winko i papierosa w twoim ogródku, jak już synka ululasz do snu - puścił do niego oczko Marc.

Mara_Jade pisze...

- To będziesz je powoli sączyć - zaśmiał się cicho Tony. - Noc jeszcze młoda - zauważył wesoło. - Wiesz... moja żona jest w ciąży - rzucił mimochodem. - Nie wiem tylko czy się cieszę...

- Jasne, ruszamy - Naoki dokończył kawę i wyrzucił kubek do śmietnika. Przeciągnął się parę razy i ucałował Hirokiego w policzek. - Następny przystanek, szpital - uśmiechnął się. - Odwiedzimy Yasu... wiem, że chcesz - dodał wesoło.

- Bo jestem, ale nie odpuszczę okazji piwka z przyjacielem, kiedy nasze drugie połówki smacznie chrapią - Marc puścił do takano oczko.

Mara_Jade pisze...

- No bo jestem jeszcze młody - burknął Tony. - Na ojca się nie nadaję... co z podróżami, beztroskim życiem? - spojrzał na neigo. - Ech po prostu świat mi na głowie staje...

- No dobrze, więc kierunek dom... w takim razie pojedziemy na skróty - zatarł dłonie wsiadając do auta. Wyruszył gdy tylko Hiroki znalazł się w środku.

Yuya skinął lekko głową i spokojnie pisał dalej, konsultując się z Marckiem, kiedy nie wiedział tego czy tamtego. A właściwie to pokazywał mu co napisał i pytał czy dobrze gramatycznie. Po dobrej pół godzinie miał wszystko zrobione.
- Tatuś? A mogę umyć się jutro? - zapytał go. - I uhm mogę spać z wujkiem Tomo? - zapytał go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Może... mam mocno mieszane uczucia co do tego wszystkiego... będzie trzeba tyle rzeczy kupić i przestawić się... ech a ja jeszcze pracuję w tak niewdzięcznym zawodzie - westchnął ciężko. - Moje dziecko będzie miało ciężko w szkole... będą je męczyć...

- Zobaczysz - Naoki puścił mu oczko i skręcił w boczną uliczkę przyspieszając. Na takich radarów zwykle nie było, a policjanci również rzadziej je patrolowali.

Chłopiec pokręcił przecząco głową.
- Ja nie chcę spać sam dzisiaj... - odparł cicho. Byli nowi ludzie w domu i nie czuł się jeszcze z tym komfortowo.

Mara_Jade pisze...

- Niby tak - zgodził się Tony machając powoli szklanką z piwem. - Ale ja chyba zwyczajnie nie chcę mieć dziecka - przyznał z lekkim uśmiechem. - Jakoś nie cieszy mnie ta wiadomość...

Naoki przyspieszył trochę, by zatrzymać się tuż przed Yukan. Na klifach, z których widać było oświetlone miasteczko.
- Chwila przerwy - rzucił wesoło do Hirokiego wychodząc z auta i rozprostowując kości. Wypuścił psiaka, by potem z uśmiechem podbiec do samego ujścia klifów. Rozpostarł wówczas ramiona wdychając powietrze.

Yuya przytulił się do Takano, by zaraz pobiec po piżamę i znaleźć się pod prysznicem. Po kwadransie wyszedł jeszcze do ogrodu żeby powiedzieć dobranoc i poszedł spać.
- Rasowy z ciebie ojciec - poklepał go po plecach Marc.

Mara_Jade pisze...

- Mhm pewnie masz rację - zgodził się Tony zaraz wybuchając gromkim śmiechem, gdy tylko zobaczył minę Laury na to oświadczenie. Niemal od razu zabrała swoją dłoń i ukradkiem otarła ją o spódnicę jakby z obrzydzeniem.
- Mogłeś zwyczajnie odmówić, a nie wymyślać takie ohydne kłamstwa - warknęła.

- Zaraz tam będziemy - odparł chłopak, opierając się o niego bezkarnie. - Zobacz jak nieziemsko to wygląda - dodał zaraz wskazując dłoń na Yukan. - Taka mała mieścina a tak ciepło w sercu...

- Zrobię wszystko co w mojej mocy by dać się polubić... o ile twoje dziecko nie będzie prosić mnie o tłumaczenie znaczków, których nie rozumiem - zaśmiał się cicho. - Chętnie pomogę mu z francuskim, tylko no wiesz... ja japońskiego nie znam. Poza zwrotami, którymi mnie katował mój chłopak w trakcie podróży "beeru o kudasai".

Mara_Jade pisze...

- Ciągle widzę cię samego, myślałam, że chcesz jeden szybki numerek. Rozładowałbyś napięcie - uśmiechnęła się do niego chłodno, nachylając nad nim trochę.

- Dobrze, daj mi jeszcze małą chwilę - poprosił go, biorąc szybki oddech a potem jeszcze jeden. - Ścierpłem trochę - rzucił spokojnie, ale już jest dużo lepiej.

- Mam nadzieję, bo chyba aż tacy straszni nie jesteśmy co? - stuknął się z nim piwem. - Jutro pracujecie? - zapytał go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- I taki czat ci pomaga? - Laura uniosła lekko brew. - Nie rozśmieszaj mnie, to nie to samo co gorące ciało - wywróciła oczyma. To wówczas Tony wstał i poruszał zabawnie brwiami.
- Już ty się nie martw, Jun ma odpowiednie sposoby na zabawę. A teraz wybacz, ale przeszkadzasz nam - zauważył chłodniej.

- No dobrze - Naoki niechętnie się na to zgodził, ale pozwolił mu poprowadzić się z powrotem do samochodu. Usiadł na siedzeniu pasażera i przymknął oczy. Zasnął zanim Hiroki odpalił silnik.

- Jak wypadnie to ci pomożemy stworzyć i szybciej pójdzie - wyszczerzył się do niego Marc.

Mara_Jade pisze...

Tony skinął głową i stuknął się z nim kuflami piwa.
- Uważaj teraz podwójnie z młodym - rzucił spokojnie. - Będzie czatować na ciebie...

Naoki przetarł zmęczone oczy i ziewnął lekko, po czym przeciągnął się jeszcze.
- Mhm już wstaję - rzucił cicho odpinając pasy.

- No pewnie, może coś upieczemy razem i zaskoczymy nasze drugie połówki - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie tak - zgodził się ze śmiechem. - Twój chłopak ostatnio zrobił się trochę odważniejszy - zauważył jeszcze.

Naoki również zabrał trochę toreb ze sobą.
- Reszta rano, co nie? - upewnił się, że taki jest plan, jeszcze raz siewając.

- Pewnie, coś małego i lekkiego. Na 5 osób - zgodził się. - Plus minus przyjaciele twojego syna.

Mara_Jade pisze...

Tony skinął lekko głową, dopijając swoje piwo.
- Dobra, zmieniamy lokal - klasnął w dłonie. - Mam ci jeszcze 3 do pokazania - wyszczerzył się do niego.

Naoki mu przytaknął, odłożył torby i spojrzał na psiaka.
- Wyskoczę z nim na krótki spacer. Pod domem będę - uśmiechnął się do Hirokiego.

- Dobry pomysł - zgodził się wreszcie Marc, również kończąc swoje picie i ruszając do swojego pokoju. - To dobranoc - rzucił wesoło, zanim zniknął za drzwiami.

Mara_Jade pisze...

- Nie, gorzej już nie będzie - przyznał Tony narzucając na siebie swoją kurtkę. - Tędy - poprowadził Juna, po drodze odpalając sobie papierosa.

- No dobrze - chłopak skinął głową i szybko się przebrał, by położyć obok swojego mężczyzny. Wtulił się w niego mocno i zasnął od razu.

Tomo przytulił się do niego, gdy tylko ten znalazł się tuż obok niego. Drugim ramieniem obejmował Yuyę. Spał i nawet się nie obudził.

Mara_Jade pisze...

- No to częściej takie wyprawy musimy robić - odparł Tony z delikatnym uśmiechem na twarzy. - Skoro pomagają wam obu to tym bardziej warto.

Naoki obudził się tuż przed nim i przeciągnął lekko, po czym ucałował swojego mężczyznę i poszedł pod prysznic.

Tomo obudził się poprzez pyszne zapachy z kuchni. Przeczesując palcami swe włosy i ziewając lekko ruszył w stronę zapachów.
- Hej kochanie - ucałował swojego męża w policzek, standardowo zaparzając sobie wodę na kawę.

Mara_Jade pisze...

- To zadzwoń do niego - Tony klepnął go w ramię. - I zapytaj co u niego.

Po prysznicu poczuł się niczym nowo narodzony. Zrobił dla nich śniadanko i wyszedł z psiakiem. Dopiero gdy wrócił poszedł do sypialni obudzić swojego chłopaka.
- Wstawaj kochanie - szepnął mu do uszka.

- Mogłem - zgodził się z nim. - Ale takie smakowite zapachy rozchodzą się po domku, że mój brzusio sam się rozbudził - uśmiechnął się sszeroko, nalewając sobie kawy do kubka i obracając się w jego ramionach. - No i tęskniłem za twoimi przytulankami - dodał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Ryu oderbał po trzecim sygnale.
- Hej Jun-chan - przywitał się z nim trochę zachrypniętym głosem. - Co robisz?

- Jasne, pojedziemy - zgodził się Naoki. - Zostawię wam tam samych bo pewnie chcecie trochę poplotkować - uśmiechnął się do niego.

Tomo automatycznie zrobił krok do tyłu bo zwyczajnie przestraszył się flesza.
- Dobry - wymamrotał cicho, biorąc łyk kawy. - Jest po naszym ślubie... po co takie zdjęcia? - zapytał, przyglądając się sobie. No wyjściowo ubrany nie był. Rozczochrany, w dresie.

Mara_Jade pisze...

- W porządku - odparł spokojnie Ryu. - Piliśmy przed chwilą, było dużo śmiechu, na karaoke byliśmy też... i głos mi trochę siadł - odparł wesoło. - Fajna zabawa, musimy kiedyś iść na karaoke i powyć. Wiem, że głosu nie masz, ale to nic... będziemy tylko ze znajomymi - zaśmiał się cicho.

- Dobrze - Naoki mu zasalutował. - Zrobiłem dla nas śniadanko - dodał zaraz. - Zjesz, umyjesz się i pójdziemy - zaproponował.

Tomo spalił jeszcze większego buraka i poszedł już do salonu by wraz z kawą usiąść przy stole. Yuya dołączył do niego za chwilę.
- Wujek, dzisiaj umówiłem się na 5-tą z Maksem i chłopakami. Będziemy grać w baseball - wyjaśnił wesoło. - Mogę iść?
- Myślę, że możesz, co nie? Taka-chan? - zerknął na swojego męża.

Mara_Jade pisze...

- Ty też się dobrze baw, tylko się nie upij za bardzo. Kocham cię - chłopak posłał mu buziaka do słuchawki. - Mój ulubiony.

- Mhm chyba tak - zgodził się z nim Naoki. - Dzisiaj ja prowadzę. Muszę komendantowi pokazać mój certyfikat ukończenia kursu, nie? - uśmiechnął się szeroko. - A ty potwierdzić, że chodziłem i dzielnie ćwiczyłem.

- Muszę was zmartwić. Theo wstał skoro świt i poszedł nad morze - odparł Mark, przeczesując palcami włosy. - Już do niego napisałem. Za chwilę będzie z powrotem - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

Ryu rozłączył się również i odłożył telefon, by wrócić do pubu na kolejną rundkę piwka.

- Zobaczymy - uśmiechnął się do niego szeroko. - Ale myślisz, że zasłużyłem na ten certyfikat? - zapytał go zaraz. - Nie dałeś mi go po znajomości, co nie?

- Nie zgubi - uśmiechnął się. - Theo uwielbia spacerować, a jak jest w nowym miejscu to tym bardziej - przyznał i zaraz Theo pojawił się w drzwiach.
- Hej - przywitał się ze wszystkimi. - Ale tu macie klimat. Super jest - rzucił podekscytowany.

Mara_Jade pisze...

- Mój chłooopak - odparł wesoło Ryu, siadając na kanapie. - Sprawdzał, czy dobrze się bawię i czy mnie nie molestujecie - pokazał im język. - Bo jest gotowy mordy obić jutro - rzucił ze śmiechem.

- No to będziesz musiał ze mną ćwiczyć sensei - Naoki ucałował go w policzek. - Będziemy zostawać po godzinach i ze mną poćwiczysz, prawda?

- Mam nadzieję, że zrobiłeś więcej bo ja wiem że jem jak królik... ale muffinkę jeszcze jedną bym zjadł - przyznał unosząc kciuk w górę Tomo.

Mara_Jade pisze...

- Ten przystojniak - przyznał Ryu z wielkim uśmiechem. - No... brata też mam przystojnego - dodał nieskromnie, pokazując zaraz telefon razem ze zdjęciami ze swoim rodzeństwem.

- Nie zauważyłem kochanie - przyznał Naoki. - Ale skoro tak to tym bardziej będziesz ze mną ćwiczył to sam zgubisz a ja utrzymam formę - wyszczerzył się do niego.

Tomo uśmiechnął się szeroko i ucałował go ukradkiem w policzek, po czym już zajął się wcinaniem drugiej muffinki.

Mara_Jade pisze...

- Niestety zajęty - zaśmiał się cicho Ryu, podbierając kumplowi trochę chipsów z talerza. - No i przecież i tu macie kandydatów - wskazał dłonią na siedzącego obok niego Alexa. - Niczego sobie misiek - zaśmiał się cicho.

- Wcale nie. Ja cie będę kochał z każdą wielkością brzusia - zapewnił go. - A skoro rośnie od domowego jedzonka to się cieszę, bo ci moja kuchnia smakuje - uśmiechnął się delikatnie.

Theo również nałożył sobie muffinki, po czym zerknął na Tomo.
- Próbowałem znaleźć świątynię. Słyszałem, że gdzieś tu jest, ale zgubiłem się po drodze - przyznał szczerze.
- Nie ma sprawy, później ci ją pokażę. Faktycznie można się pogubić bo jest w lesie. Schody do niej prowadzą, ale i kręta ścieżka - uśmiechnął się szeroko. - Za to widok z góry jest niesamowity.

Mara_Jade pisze...

- Przyjemność po mojej stronie - Ryu mu się ukłonił i zabrał się za picie swojego piwa. - To jak rozbudzacie swoje partnerki, partnerów? - zapytał ni z gruszki ni z pietruszki.

- To kupimy ci nowy mundur - zażartował Naoki. - Kocham cię skarbku, ale rozumiem czym się martwisz. Tusza może przeszkadzać w pracy - przyznał. - W takim razie od teraz, potrawy będą wyłącznie dietetyczne, ale równie domowe - ucałował go w policzek.

- No to zróbmy sobie zwiedzanie świątyni połączone z dniem na plaży - zaproponował ochoczo Theo. - Nigdzie nam się nie spieszy. Chcemy zaznać trochę waszego, lokalnego życia - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Nie no, seksowna bielizna to u mnie odpada - machnął ręką Ryu. - Ledwie o kulach chodzę, to co mi po seksownej bieliźnie - zaśmiał się cicho. - No to może nauczysz się czegoś od bardziej doświadczonych - zerknął na Alexa.

- Ok, ok. Zrozumiano - skończył jedzenie śniadanka i ucałował mocno Hirokiego. - Idź się myć. Ja posprzątam i się przebiorę.

- Spokojnie - Mark uśmiechnął się do przyjaciela. - Ostatnio potrzebujemy spokoju.

Mara_Jade pisze...

Chłopak aż zachłystnął się piwem słysząc Rachel i zaraz pokręcił przecząco głową.
- Ta bielizna to nie dla mnie, odpada - mruknął ostatecznie. Nie był kobietą i nie sądził by kiedykolwiek się przemógł by to zrobić.

Naoki odprowadził go spojrzeniem, po czym pozmywał po śniadaniu i przebrał się w jeansy i czarny t-shirt. Na to standardowo, narzucił cardigan i podwinął mu rękawy. Tak gotowy przysiadł przed telewizorem czekając na Hirokiego.

- A jednak - uśmiechnął się Mark. - Mieliśmy dużo nieprzyjemności ze strony rodzinki Theo ostatnio.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową.
- Dziękuję bardzo za te pouczające propozycje - uśmiechnął się szeroko i dopił swoje piwo. - Mhm niby wiem, ale jednak nie wiem, bo on nic nie chce mi mówić - rzucił ze śmiechem. - A niby starszy i bardziej doświadczony.

- Kochanie, ale koszula ze spodni - pouczył go Naoki nieco poprawiając mu strój. - Jeszcze dziś masz urlop, możesz być na luzie - uśmiechnął się lekko.

- I to zamierzamy robić, poszaleć w Tokio też zamierzamy - dodał Mark z lekkim uśmiechem na twarzy i przytulił do siebie Theo.

Mara_Jade pisze...

Wszyscy nagle umilkli i zerknęli na szefa.
- Szefie, szef musi mieć długi staż związkowy - zaczął Alex. - Jakieś rady dla początkujących?
- Szefa żona zakłada seksowną bieliznę? - zainteresowała się zaraz Rachel.

- Podoba mi się - Naoki wsunął dłonie w kieszenie czując się trochę winny tej całej sytuacji. - Zawsze mi się podoba. Po prostu czasem wydaje mi się, że chcesz koniecznie pokazać, że jesteś policjantem, nawet gdy masz dzień wolny - zacisnął nieco wargi. - To nic złego - wzruszył ramionami. - Ech chodźmy już zanim kompletnie zakopię się w tłumaczeniu - westchnął biorąc głęboki wdech i idąc już do wyjścia.

- No ja też, oczekuję jakiejś dzikiej imprezy - rzucił wesoło Mark.
- Tatuś? Co to jest dzika impreza? - zapytał go zaraz Yuya, a Mark ugryzł się w język.

Mara_Jade pisze...

- Ale co jeśli ma się faceta 10 lat starszego? - Ryu spojrzał na swojego szefa. - Jak się wtedy bawić...?
- No on na pewno początkujący nie jest - gwizdnęła Vanessa.
- Dzięki, nigdy bym na to nie wpadł - burknął Ryu, podpijając trochę piwa od Alexa.

- Nie, tak jest ok - mruknął wprost w jego klatkę piersiową. - Tylko czasem zastanawiam się co założysz, żeby za bardzo od ciebie nie odstawać... ty w garniaku a ja w jeansach - zaśmiał się cicho.

- Wujku... to można bawić się za dobrze? - Yuya nie za bardzo zrozumiał wyjaśnienie.
- Hm... nie, chyba nie - zgodził się z nim. - Po prostu wujek Mark miał na myśli taką imprezę z dużą ilości alkoholu. Tatusia i wujka potem będzie trzeba doprowadzić do łóżka bo sami nie dadzą rady i będą się śmiać bardzo głośno - wyjaśnił mu. - Ale nie martw się - dodał jeszcze czochrając malca po włosach. - Skoro to ja organizuję to do takiego stanu taty nie doprowadzimy - zapewnił go wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Nie no, za stary nie jest - zgodził się Ryu uśmiechając nieco pewniej i podbierając im znów trochę chipsów.

- Dzisiaj tak - zgodził się ze śmiechem na ustach odsuwając od niego. - Chodźmy już - złapał go za rękę.

- Mhm ok, trzymam cię za słowo - Tomo ucałował go w policzek. - Ale ostrzegam przy świadkach, jak się uchlejesz w trzy dupy to śpisz sam - pogroził mu palcem przed nosem.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - zasalutował im obu. - Wcale staro nie wygląda - rzucił jeszcze pod nosem, a zaraz zorientował się, że telefon przepadł w dłoniach Rachel i Vanessy.
- O hej Jun! - dziewczyny zaświergotały do słuchawki, kiedy mężczyzna odebrał.
- Oddaj to! - Ryu rzucił się w ich stronę, ale Alex ze śmiechem go przytrzymał.
- Właśnie rozmawiamy o twoich wdziękach - rzuciła dziewczyna. - Ty nieźle wyglądasz bez koszulki... te zdjęcia są takie apetyczne.
- Rachel! Ale on nie wie... - jęknął chłopak czerwieniąc się całkowicie.
- Masz tu całkiem pokaźną galerię... - zachichotała dziewczyna. - Ryu, to tylko zabawa. Przecież ci faceta nie ukradnę. Jest twój, ja spróbuję z tym całym miśkiem - puściła oczko do Alexa.

- Ja prowadzę - uśmiechnął się do niego Naoki wsiadając za kółko i ruszając gdy tylko Hiroki do niego dołączył. - Pod szpital - przypomniał sobie i ruszył zgodnie z przepisami, może odrobinę szybciej.

- No dobrze - Tomo skrzyżował z nim palce i uśmiechnął się szeroko. - Dobrze, to ja idę się szykować, potem posprzątam po śniadanku i możemy wychodzić - rrzucił do reszty.

Mara_Jade pisze...

- Ooo ale z niego kłamczuch wstrętny - zaśmiała się Vanessa grożąc palcem Ryu przed nosem. Chłopak miał ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemię. Wreszcie odzyskał telefon.
- Jun-chan, nie słuchaj jej. Bredzi jak nic - burknął w słuchawkę całkiem czerwony, ku wszelkiej radości pozostałych.

- Tak jest, szefie - zwolnił trochę w danym miejscu i dostosował się do przepisów. Faktycznie ominęli w ten sposób 3 kontrole pojazdów, akurat zajęte czymś innym. - Myślisz, że to nasi tam gdzieś stali? - zainteresował się.

Mark również poszedł do ich pokoju by się przebrać, a Yuya pomógł Takano z naczyniami.
- Tatuś to mogę z Wami być do obiadu, a po obiedzie iść w pograć w baseball? - zapytał jeszcze raz, wycierając naczynia.

Mara_Jade pisze...

- Nieprawda. Nie tylko wtedy - obruszył się Ryu.
- Łączymy się z tobą w bólu Jun - odparł szef chłopaka. - Mam dla ciebie całkiem interesujące zdjęcia z wyjazdu - dodał jeszcze wesoło, na co Ryu zamrugał nieco zorientowany.
- Jakie zdjęcia? - zapytał. Był pewien że nic niecenzuralnego nie zrobił, ale cholera jedna wiedziała co ten szef sobie wymyślił.

Naoki posłusznie depnął i za chwilę zwolnił przystając na poboczu dzięki machającemu do niego policjantowi. Obniżył szybkę wzdychając ciężko i spiorunował wzrokiem Hirokiego.
- Cześć - przywitał się z jednym z kumpli z ich drużyny. - Twój szef kazał mi depnąć - mruknął wzdychając ciężko.
- Nao-chan! Wróciliście! - chłopak poczochrał go po włosach. - Dobra z tej okazji nie dam mandaciku, ale kara dla obu będzie na komisariacie - pogroził im palcem przed nosem.

Mara_Jade pisze...

[zapomniałam o trzecich xD]

Yuya skinął głową.
- Ale ja ich lubię, tylko... tylko trochę się boję, bo ostatnio był ten pan francuz i zaatakował - przypomniał cicho. - Ale, ale przejdzie - zapewnił go szybko i uśmiechnął się szeroko. - Naprawdę.

Mara_Jade pisze...

- Prześlę jeszcze dzisiaj - zapewnił go mężczyzna wtórując wszystkim śmiechem. - Jutro będziemy na miejscu wieczorem. Chcemy jeszcze trochę pozwiedzać - dodał jeszcze wesoło. - Ryu jest w dobrych rękach.

Naoki dołączył do nich pozwalając się wszystkim wyściskać.
- Szefie jutro wieczorem organizujemy grilla na dachu szpitala. Wszystko jest dogadane. Opijamy wasz powrót i dobre wyniki Yasu - poinformował ich najmłodszy. - Yasu-san wychodzi ze szpitala za tydzień, ale jeszcze nie wróci do pracy. Musi przejść rehabilitację.

- Dobrze tatuś - chłopiec przytulił się do niego mocno. - Po prostu wczoraj trochę się przestraszyłem nocy - wyjaśnił cicho.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się tajemniczo i schował telefon w bezpieczne miejsce.
- Powiedział, że wam wszystkim kości porachuje - pokazał im język, a potem zamówił sobie jeszcze jedno piwo.

- Yasu nie będzie pić, ale zjeść może - odparł jeden z nich obejmując Naokiego ramieniem. - A wy poopowiadacie nam jak było, zdjęcia pokażecie - zaproponował wesoło. - Ale to jutro, dzisiaj jeszcze odpoczywajcie.

Yuya od razu pobiegł do pokoju żeby szybko się przebrać i kiedy wszyscy byli już gotowi to skierowali swe kroki w stronę świątyni. Tomo chodził już dobrze, ale wciąż brakowało mu sił, więc w połowie schodów na górę przystanął by złapać oddech.
- Ne, Taka-chan? Weźmiesz mnie na barana? - zapytał trochę wstydząc się swej bezsilności, ale nic na to poradzić nie mógł.

Mara_Jade pisze...

- Ja często obrabiam zdjęcia na telefonie czy tablecie... to myśli że to robię a ja pstrykam - uśmiechnął się delikatnie. - No bo wolę takie naturalne z zaskoczenia. Przynajmniej u niego.

- No trochę zdjęć mam - uśmiechnął się Naoki i pomachał im na do widzenia ostatecznie wsiadając do auta i ruszając dalej. - W domu dostaniesz na dupę za te swoje żarciki - burknął pół żartem, pół serio.

- Jasne, przepraszam że jestem taki ciężki - wymamrotał Tomo, chowając twarz w jego kark i muskając go ustami. Theo uśmiechnął się lekko.
- Co to za słaba kondycha? - zapytał wesoło.
- Dopiero niedawno przestałem chodzić o kulach, jeszcze nie wróciłem do pełni sił - wyjaśnił im Tomo nadal nie będąc z tego powodu zadowolony. Zwłaszcza widząc, jak Yuya ich wyprzedza i przeskakuje po kilka stopni na raz.

Mara_Jade pisze...

- Chodzi - Ryu uśmiechnął się szeroko. - Jak spod prysznica wychodzi, albo po bieganiu wraca - odchrząknął. - Zdarza mu się to.

- Oj czekaj tylko, a zetrę ci uśmieszek z ust - zachichotał Naoki, muskając jego policzek ustami i parkując przed szpitalem.

- Mhm niech ci będzie - Tomo przytulił się do niego mocniej i już nie odzywał do końca wspinaczki. Na samej górze zszedł mu z pleców i ucałował mocno. - Dziękuję i przepraszam - szepnął.

Mara_Jade pisze...

Dziewczyna powiodła wzrokiem po jego brzuchu i zagwizdała nieco.
- Kuszące, ale musisz trochę poćwiczyć. Do ciacha Ryu się nie umywasz - westchnęła prowokująco i zamrugała nieco oczyma.

- No dobrze - dołączył do niego, gdy zamknął samochód i poszedł tuż za nim do szpitala, gdzie dość szybko znaleźli salę Yasu. Mężczyzna akurat był w trakcie ćwiczeń ręki. Zginał ją już porządnie i wyglądał o niebo lepiej niż zanim wyjechali.

- Pewnie - Tomo poprowadził go do ławki i dał trochę drobniaków Yuyi by pokazał Theo amulety i wyjaśnił, który jest na co.

Mara_Jade pisze...

- Postaraj się bardziej skarbie - dziewczyna posłała mu buziaka w powietrzu, a Ryu zaśmiał się cicho z tego wszystkiego.
- Seksownie spocony - powtórzył patrząc na jedno ze zdjęć. Coś w tym cholera było.

- Cześć paskudna mordo - odbił pałeczkę Yasu. - Hej Naoki - dodał zaraz. - Dużo lepiej. Kręci mi się jeszcze w głowie jak za długo siedzę, ale idzie ku lepszemu.

- Jasne, o nas się nie martwcie. Wasz syn jest dobrym przewodnikiem - rzucił wesoło i poszedł za Theo, obejmując go ramieniem.

Mara_Jade pisze...

- No... bo Jun to Jun - wzruszył ramionami. - Po prostu nie zwracałem uwagi na takie szczegóły.

Yasu skinął głową i opadł na poduszki. Na moment przymknął oczy.
- Zero ze mnie pożytku - westchnął ciężko. - Utknąłem tu na trzy tygodnie i bóg wie jeden jeszcze ile dłużej w domu...

- Mhm, odpocznij sobie. Ja już odpocząłem jak mnie niosłeś - pomasował sobie nogę. - Jednak muszę na nią jeszcze trochę uważać.

Mara_Jade pisze...

- No bo Jun był długo dla mnie jak brat - wybuchnął Ryu. - Mieszkaliśmy razem jak jeszcze chodziłem do liceum... i chorowałem. Nie znosił mnie - przyznał ze śmiechem. - Ale potem jakoś tak poszło, że no serce samo się wyrwało do niego.

- Dobra, już nie marudzę - uśmiechnął się mężczyzna. - Dobrze was tu widzieć, oboje - przyznał szczerze. - Tylko teraz się nie zajedź - pogroził mu palcem. - Naoki, nie pozwól mu.
- Tak jest - Naoki mu zasalutował i uśmiechnął szeroko, przystając przy oknie.

- Co ty... ciebie samego nie zostawię - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Bo widziałem go na żywo... na żywo wygląda sto razy seksowniej - wymamrotał Ryu nieco czerwony na twarzy. - Aż się go schrupać chciało.

- Byłem, tylko trochę zapracowany - wymamrotał. - I otoczyli mnie, przecież wiesz. Sam też padłbyś jak długi gdyby tylu cię na cel wzięło - westchnął i rozkaszlał się trochę, po czym skrzywił. - Nikt was tam nie męczył? - zerknął na Naokiego a potem na Hirokiego.

- Wcale nie, tylko ostatnio mało biegasz - puknął go palcem w policzek. - I z pieskami nie wychodzisz bo robi to maluch. To się zasiedziałeś trochę... ale nie martw się, po zakończeniu rehabilitacji będę cię wyciągał na biegi, jeśli matka mi pozwoli - tu pomasował swoje serce dłonią.

Mara_Jade pisze...

- No bo nigdy na to nie zwracałem uwagi no... i dopiero teraz mnie siekło, że faktycznie - mruknął jakoś nie chcąc się więcej usprawiedliwiać.

- Tak, było miło - zgodził się Naoki. - Bardzo... czasem pod górkę, bo padłem na cały tydzień chory - przyznał szczerze.

- Wiem... ale coś chcę robić - wymamrotał chłopak. - Coś chcę, jakiś rower czy coś.

Mara_Jade pisze...

Ryu już nic im nie powiedział, dziękując tylko Alexowi za interwencję. Nie był przecież laską, zwracał na trochę inne rzeczy uwagę. Przynajmniej tak myślał cały czas.

- Prawda - zgodził się z nim Naoki, teraz przysuwając sobie stołek do łóżka Yasu, który znów przymknął oczy na trochę. Najwyraźniej wciąż był słaby. Nie powinno to nikogo dziwić.

- Jestem jak najbardziej za - zgodził się z nim ruszając w poszukiwanie Theo i Marka, którzy aktualnie klaskali w dłonie i kłaniali się przed bogiem świątyni tak jak pokazywał im to Yuya.

Mara_Jade pisze...

- Ok - Ryu nie bardzo wiedział w co się pakuje, gdy butelka na nim stanęła jako pierwsza. - Never have I ever... sex with a woman - rzucił prosto z mostu. Nie wypił łyka piwa bo o ile dobrze pamiętał trzeba to było robić, gdy już się robiło te rzeczy.

- Przyda - zgodził się z nim Yasu. - Rana nadal mnie rwie - westchnął ciężko. - Ale już nie wyglądam jak trup, wiesz? - uśmiechnął się szeroko. - Gdyby nie wy... to byłbym tam trupem...

Tomo klasnął w dłonie wraz z nim i przez chwilę milczał, by wreszcie zerknąć na Theo.
- O matko... ile wy tego kupiliście - jęknął widząc ze dwadzieścia różnych amuletów.
- Na miłość, na pieniądze, na szczęście, na dobrą rodzinę - zaczął wyliczać podekscytowany chłopak. - Na powodzenie w meczu - ten od razu dał Yuyi. - I parę innych - uśmiechnął się szeroko.
- Mój facet zwariował - Mark oparł czoło o ramię Takano i pociągnął teatralnie nosem.

Mara_Jade pisze...

Ryu popatrzył na niego przepraszająco, bo tego się nie spodziewał i zaraz zakręcił. Padło na Vanessę.

- Nie narażam się, rozmawiałem z wami przed komisariatem - przypomniał siadając trochę za szybko i łapiąc się za bok bo zakłuło mocniej niż tego chciał. Zsunął się z łóżka chcąc iść do łazienki i omal nie runął jak długi, szczęśliwie zatrzymując się na Hirokim.
- Cholera - westchnął. - Nie chciałem, byś mnie takiego widział.

- Bardzo - powtórzył po nim Mark.
- Ale musimy wrócić na nowy rok - rzucił zaraz Theo, chowając amulety do swojej nerki. - Żeby wylosować fortunę...na przyszły rok.

Mara_Jade pisze...

Ryu dołączył do szefa również upijając łyk piwa, bo jakby nie patrzeć on też seks już miał za sobą. Vanessa spaliła buraka, a Alex uniósł lekko brew.
- Ze mnie się śmiała, a sama nie pije - rzucił wesoło, a dziewczyna szybko zakręciła butelką. Padło na szefa.

- Do łazienki - odparł szczerze. Potrzebował tej pomocy. Naoki poczuł się trochę nie na miejscu, więc przeszkodził im jeszcze na chwilę.
- Ja pójdę na dół... do kawiarni, pogadajcie sobie - zaproponował cicho.

- Jasne, wpadajcie kiedy chcecie. Jesteście tu mile widziani - uśmiechnął się Tomo, przytulając się trochę do swojego męża. Theo wyszczerzył się w odpowiedzi i wtulił się w Marka.
- Postanowione, przyjeżdżamy na Nowy ROk - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- No to jest nie fair - jęknął Ryu znów upijając łyk, tak samo jak i pozostali. - Szef to po prostu musi szach mat zrobić - bąknął.

- Dam radę - przyznał Yasu i załatwił swoją potrzebę, a potem pozwolił Hirokiemu poprowadzić się z powrotem do sali. - Jak ci szło szkolenie? Nauczyłeś paru idiotów nowych chwytów? - zainteresował się.
- No dzięki, Yasu. Przypominam że byłem jednym z tych idiotow - wymamrotał tylko naburmuszony Naoki, choć trochę na żarty.

- No dobrze, poczekam aż i ty się zakochasz i wtedy poczynimi Noworoczne plany - ucałował go mocno w usta.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... - chłopak przez chwilę wodził po ich twarzach wzrokiem, po czym uśmiechnął się delikatnie. - Never have I ever swum - rzucił wesoło. Był pewien, że wszyscy wypiją poza nim. Całkiem randomowo, ale przecież prawdziwie.

- Już go tak nie broń - spojrzał na Naokiego uważnie. - Sam się przekonam jak będę w pełni sił - dodał z uśmiechem. - Chętnie mały sparing przeprowadzę z Naokim - wyjaśnił z uśmiechem.

Theo zasalutował mu, ale jeszcze na moment pokręcił głową.
- A nie możemy chwilę tu posiedzieć i napawać się widokiem? - zapytał spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ale tylko - zaśmiał się Ryu, kręcąc butelką tak by wypadła na Rachel. Dziewczyna zastanowiła się chwilkę i uśmiechnęła szeroko.
- Never have I ever fallen in love in my professor - rzuciła wesoło, na co Ryu uderzył czołem w stół.
- Jun się liczy, nie? - wymamrotał tylko, po czym upił porządnego łyka. Technicznie rzecz biorąc zakochał się wcześniej, ale teraz wciąż go kochał.

- Więc będę miał czas by się lepiej przygotować - uśmiechnął się Naoki, a Yasu skinął głową.
- No właśnie, bo gdybym był w pełni sił to przecież szans by nie miał - zauważył ze śmiechem.

Marc wreszcie odetchnął głęboko, gdy usiedli razem i mogli spokojnie podziwiać widoki.
- Faktycznie, jest przepięknie - zauważył robiąc kilka szybkich zdjęć. - Można się zauroczyć.

Mara_Jade pisze...

Alex cmoknął z niezadowoleniem i chwilę zawiesił się na butelce.
- Never have I ever met my parents - mruknął cicho. Był sierotą, większość ludzi o tym wiedziała. Nigdy nie poznał swych rodziców, więc wszyscy pozostali wypili po porządnym łyku i jeszcze jednym by zasalutować jego niedoli. Potem padło na szefa.

- Ale wziąłem cię z zaskoczenia - zaprotestował szybko Naoki. Nie czuł by to powalenie było fair. Nie zrobił przecież tego o co poprosił Hiroki. - No i nie wykonałem tego co chciałeś, tylko odruchowo... - wyszeptał.
- I na pewno nie dawałeś z siebie 100% na zajęciach - dorzucił Yasu. -Ale chętnie zobaczę twoje postępy, Naoki - zapewnił go zaraz.

- I nie żałujesz? - zapytał go Marc, a Tomo spojrzał uważniej na Takano.
- Tak ani trochę? Przecież dużo złego nas spotkało - przypomniał mu cicho.

Mara_Jade pisze...

Tym razem Ryu mógł odetchnąć z ulgą. Nie musiał nic pić, ale za to Alex i Rachel wzięli porządny łyk alkoholu.
- Szefie... w twoich czasach te aplikacje nie były popularne - wywrócił oczyma Alex. - Jestem zdziwiony, że szef o nich nawet wie - zażartował.

Naoki przytulił się trochę do Hirokiego.
- Ale poćwiczę i chętnie pokażę co umiem - zgodził się z uśmiechem. - Nie wszystko mi wychodzi. Jest jeden chwyt, którego do dziś nie umiem - przyznał szczerze. - Znaczy umiem tylko jeśli Hiroki trzyma mnie lekko... - poczochrał się po włosach. - Ale i jego wyćwiczę.

Theo zrobił im wówczas zdjęcie i sam przytulił się lekko do swojego chłopaka.
- My też tak będziemy kiedyś wyglądać - szepnął mu do ucha.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie widzę, a mi zaczyna brakować pomysłów. Poza moimi asami z rękawa - zaśmiał się lekko. - Never have I ever passed the driving licence exam.

- Dobrze - zgodził się chłopak. - Ale nie ćwiczmy tylko tego - poprosił go i zaraz złapał koszulkę w razie czego, by mu Hiroki jej nie podnosił. - To tylko do wglądu mojego chłopaka. Trzeba uwierzyć na słowo - rzucił wesoło do Yasu.

- Oj stary... do ślubu jeszcze trochę nam brakuje - odparł spokojnie Marc, a Tomo skinął lekko głowa.
- Nie ma pośpiechu - zauważył. - Wszystko w swoim czasie.

Mara_Jade pisze...

- To z samochodem wcale nie takie oczywiste... poza tym ja już na nie zdałem - uśmiechnął się lekko, bo sam wypił do swojego, teraz pijąc jeszcze raz. Szpital był jak jego drugi dom w końcu. Grali tak jeszcze długo i Ryu zdołał się upić konkretnie. Ledwie dotarł do pokoju przy pomocy Alexa, który równie słabo na nogach się trzymał.

- Tego, że mi nie pozwalał bawić się na ściance wspinaczkowej - odparł bez wahania Naoki. - I... tego jednego chwytu... ćwiczyliśmy go cały dzień, a potem drugi i wciąż nie mogłem się podnieść - burknął wzdychając ciężko. - I rozciągania na koniec, bo wtedy nic się już nie chce...

- A dziękuję bardzo, wiem że trafił mi się skarb - uśmiechnął się szczerze Mark.

Mara_Jade pisze...

Ryu i cała reszta odpuścili zwiedzanie na rzecz dłuższego wypoczynku. Leczyli kaca do południa, spotkali się potem na obiedzie i obgadali kiedy wyruszają. Do domu zajechali o 11 w nocy. Chłopak wysiadł jako jeden z pierwszych, odbierając swoją torbę i mocno ziewając. Pokiwał do Juna wesoło i podjechał do niego.
- Hej kochanie - uśmiechnął się szeroko.

- Wiem, że to potrzebne, ale pytałeś co mi się nie podobało - wzruszył ramionami. - Zagryzałem zęby, ale czasem mu marudziłem - zaśmiał się cicho.

- Nie puszczę go i nie zrażę do siebie - zasalutował im wstając zaraz. - No dobra, ruszajmy - poprosił ich wszystkich i złapał Theo za rękę.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo dobrze się bawiłem, ale wczoraj wypiłem za dużo - przyznał mu ze śmiechem. - Prawie cały dzień kaca leczyłem - podrapał się po głowie i mocno się do niego przytulił. - Kocham cię - szepnął mu do ucha. - I trochę tęskniłem...

- Idźcie, idźcie - Yasu pokiwał im na do widzenia. - Dobrze was znów widzieć.

Tomo skinął głową, a Yuya ochoczo pokiwał swoją i razem ruszyli w dół. Tomo został trochę z tyłu, bo przy schodzeniu strasznie utykał na nogę. Zacisnął zęby i zwolnił jeszcze bardziej.
- Idźcie pierwsi - rzucił z uśmiechem do Takano. - Dogonię was na dole - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Tak, możemy już jechać - uśmiechnął się do niego. - No i widzę się z nimi jutro po południu w pracy, więc i tak się zobaczymy - wzruszył ramionami. - Dużo straciłem na twoich zajęciach?

Naoki złapał go lekko za rękę i przytulił do niego trochę. Nie mówił nic gdy wychodzili ze szpitala.

- Ale mi się dużo trudniej idzie - zszedł jeszcze ze dwóch schodków, krzywiąc się przy tym nieco i w końcu kapitulując. Wszedł Takano na barana, przytulając się do jego pleców. - Wybacz.

Mara_Jade pisze...

- UHm no wczoraj dużo piliśmy, a wcześniej trochę chodziliśmy po miasteczku. Mam zdjęć trochę to ci pokażę. Pracowaliśmy też, ale było naprawdę fajnie - uśmiechnął się szeroko. - Tak bez pośpiechu.

- Mhm ale był poważnie ranny, długo się nie budził - przypomniał mu cicho. - Ważne, że ma energię i stara się z tego wyjść.

- No wiem... - przyznał cicho Tomo przymykając oczy. - Bolało - wymamrotał mu jeszcze do ucha. - Przy każdym kroku... rozmasujesz mi nogę na plaży? - zapytał zaraz. - Proooszę?

Mara_Jade pisze...

- Jutro pokażę - zagodził się z nim Ryu, powoli przesiadając się do samochodu. - Jestem straszliwie głodny... - zmartwił się trochę i zaczerwienił.

- Wiem, to naturalne. To twój najlepszy przyjaciel... ale teraz jesteś już na miejscu i możesz mu pomagać - Naoki zwolnił nagle dość drastycznie czując rozpoczynające się trzęsienie ziemi. - Zjadę na pobocze - zdecydował, nie chcąc by coś im się stało.

- Wiem, wiem... ale skąd mogłem wiedzieć, że te schody mnie pokonają -Tomo wzniósł oczy do nieba, po czym ucałował swojego męża w policzek. - Dobrze, że cię mam.
- Takano, mogę cię zmienić jeśli ci za ciężko - rzucił zaraz Marc, oferując swą pomoc.

Mara_Jade pisze...

Ryu wyszczerzył się do niego szeroko.
- A co na obiadek jadłeś? Coś pysznego? - zainteresował się zaraz.

Naoki skinął głową i zaparkował. Rąk nie ściągnął jednak z kierownicy, mocno zaciskając na nich palce. Odzwyczaił się od trzęsień ziemi kiedy był w Australii i teraz trochę za mocno to przeżywał.

Kiedy wreszcie dotarli na sam dół Tomo zsunął się z jego pleców i ucałował go mocno w podzięce, a Yuya podbiegł do nich zaraz z uśmiechem.
- Tatuś? Mogę sobie loda kupić? - zapytał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Makaron z sosem brzmi nieźle - uśmiechnął się do niego Ryu. - Przywiozłem coś dla ciebie... - dodał zaraz. - Mhm ale nie pocałowała cię? Ani nic innego nie zrobiła, nie? - spojrzał na niego uważnie.

- Uhm możemy jechać - nabrał głębokiego oddechu i powoli ruszył z miejsca, po dłuższej chwili czując się już dobrze. - Wybacz, odzwyczaiłem się od trzęsień ziemi...

- Tak jest - chłopiec uśmiechnął się szeroko i poprowadził do jednej z jego ulubionych budek z lodami. - Tu są pyszne - zapewnił wszystkich.

Mara_Jade pisze...

- Mhm postaram się bardziej pilnować - obiecał zaraz Ryu trochę niezadowolony z tego powodu, ale rozumiał czemu Jun to zrobił. Musiał być już nieźle zdenerwowany. - Zobaczysz, uśmiejesz się - uśmiechnął się szeroko.

- Nie, już jest ok - uniósł kciuk w górę i uśmiechnął się do niego. - Serio.

- Zieloną herbatę, bo nigdy takich nie jadłem - wyjaśnił Theo.
- Dla mnie... papaja - wskazał na odpowiedni smak.
- Czekolada - rzucił wesoło Yuya.
- Wanilia dla mnie, ale to wiesz - zaśmiał się lekko Tomo.

Mara_Jade pisze...

Chłopak sam wjechał do mieszkania i kiedy już się umył i przebrał w swój ulubiony dres, przyniósł prezenty dla Juna.
- Uhm mam dla ciebie breloczek i koszulkę... i uhm mam taką samą koszulkę - pokazał mu zaraz trochę zaczerwieniony. - I piwo lokalne... - dodał zaraz.

Naoki zaparkował pod domem i odetchnął z ulgą. Dojechali szczęśliwie.
- Mogę cię dzisiaj potulić? - zapytał go prosto z mostu.

- Dziękujemy - odparł mu cały chór głosów, kiedy już maszerowali na plażę.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się szeroko i podjechał do stołu, by zaraz zacząć jeść.
- Mhm pycha - zapewnił go wesoło.

- Tak jest, szefie - Naoki zabrał pozostałe torby i ruszył tuż za nim do mieszkania.

- No nie wiem... - Tomo polizał swojego loda. - Jest zbyt pyszny, by ci go dawać - zażartował, zaraz jednak podsuwając go pod nos. Takano.

Mara_Jade pisze...

- Nie mam żadnych - bąknął chłopak całkiem czerwony na twarzy. Potem napchał sobie buzie makaronem, by mieć pretekst dlaczego nie odpowiada na pytania.

- Nom, ale nic dziwnego. Miesiąc nas nie było - zauważył Naoki, przebierając się w coś wygodnego i zabierając się za rozpakowywanie.

- Taka-chan, pokażemy im kawałek plaży i usiądziemy sobie na relaks, co nie? - zaproponował Tomo zsuwając buty i przewiązując je sobie przy spodniach. Pociągnął Takano trochę bliżej wody, by mógł sobie moczyć nogi.

Mara_Jade pisze...

Ryu burknął coś niezrozumiale pod nosem i wrócił do jedzenia. Popił wszystko wodą i uśmiechnął się do Juna.
- Dobrze, że chociaż się nie głodziłeś - zmienił temat spokojnie.

Naoki posegregował rzeczy do prania i od razu wstawił pralkę. Poukładał w szafie swoje ciuchy, zostawiając miejsce dla Hirokiego, bo sam nie znosił kiedy mu się ciuchy układało, a potem usiadł na moment na kanapie i odsapnął nieco.
- Zmachałem się trochę - przyznał ze śmiechem.

- No pewnie - Tomo złapał go mocniej za rękę i przez chwilę jadł tylko swojego loda, by zerknąć na Theo i Marca. - Hm myślisz, że im się tu spodoba?

Mara_Jade pisze...

- Ale nie kasuj mi tych zdjęć. Są moje - burknął chłopak podając mu swój telefon i odblokowując go. Popił trochę herbatkę i odetchnął zadowolony.

- Ano, tylko ja ci nie chcę grzebać, więc sam sobie poukładasz w szafie - usiadł na nim okrakiem i ucałował mocno jego wargi. - Pamiętasz, że jeszcze dzisiaj kara cię czeka, nie? - uniósł lekko brew i wsunął dłonie pod koszulę Hirokiego, muskając palcami jego pierś.

- Też prawda - zgodził się Tomo ciesząc się że razem spędzają ten czas.
- Hej Takano! Uśmiechnij się - rzucił do nich nagle Marc i Tomo ucałował swojego męża w policzek w chwili robienia zdjęcia.

Mara_Jade pisze...

- Uhm bo ja lubię takie z zaskoczenia... jesteś wtedy naturalny, a taki podobasz mi się najbardziej - odparł chłopak, chowając telefon do kieszeni i trochę się czerwieniąc.

- Mhm a jak ja bym chciał ciebie na obiad? - zapytał go zaraz unosząc lekko brew i muskając go w nosek. Zaraz jednak zszedł mu z kolan. Najpierw robota, potem przyjemności.

Tomo w czasie robienia zdjęć przez Takano, został wrzucony do wody przez Yuyę i zaraz zemścił się na malcu tym samym. Marc objął mocno Theo i ucałował go, by wziąć go zaraz na ręce.
- Nasze wakacje, ale to wy macie mało zdjęć. My co chwilę jakieś mamy - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Zrobię, kiedyś... ale nie będzie na moim telefonie... tam są naturalne zdjęcia - uśmiechnął się. - Poprosze herbatkę.

Naoki skinął lekko głową pomagając mu ze wszystkim. Potem padł na kanapę i ziewnął szeroko.
- Kochanie, dziś ty robisz obiadek - pokazał mu język.

- Oj tam, wyschniemy - odparł Tomo, całując go w policzek, po czym zerknął na Marca. - Poza tym wygląda super seksownie w tych okularach - szepnął konspiracyjnie i z premedytacją godną zawodowego zamachowca, przytulił się całym sobą do Takano, mocząc go przy tym.

Mara_Jade pisze...

- Nie - pokręcił przecząco głową. - Ale będzie fajnie... lekarz mówił, że we wtorek przechodzę zupełnie na kule - uśmiechnął się do niego jeszcze, upijając trochę herbaty. - Ale tam chyba jeszcze wezmę wózek... zobaczę jak się będzie chodziło - wyjaśnił mu. - Będzie fajnie bo będę z tobą.

- No ty, ty - pomachał mu palcem i zaraz uśmiechnął szeroko. - Jasne, ile tylko chcesz... zmachałem się tym sprzątaniem - przyznał szczerze.

- Musisz się dopasować do rodzinki - Tomo puścił mu oczko, zaraz spoglądając na Theo i Marca. - Wieczorem, jeśli będziecie chcieli to zabierzemy was na klify - zaproponował. - Dzisiaj ma być noc spadających gwiazd a z nich najlepiej widzieć... znaczy uhm to jedna z moich ulubionych rozrywek i... jak nie chcecie to nie pójdziemy - dodał jeszcze, trochę się orientując że coś im znów wpycha.

Mara_Jade pisze...

- Ano, nie masz wyjścia - Ryu nachylił się do niego i ucałował go w policzek. - Ale obiecuję, że nie będzie źle i jak będziesz chciał porobić co innego niż zaplanowałem to też możemy - obiecał mu zaraz.

- Chyba tak, ale ja nigdy sprzątania nie lubiłem. W tym też coś może być - zaśmiał się chłopak i położył wygodniej na boku. - Deser po obiadku, musimy odpocząć.

Tomo uśmiechnął się szeroko i zaraz skinął głową.
- Ale możemy zrobić tak, że my wrócimy - wskazał na Yuyę i siebie. - A wy jeszcze tu zostaniecie - dodał do Takano. - Ja obiad skombinuję. Zupę miso może zrobię dzisiaj i gyozę, a wy przyjdziecie na gotowe - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Oj tam, zjem i zimne... bo jestem głodny - przyznał Ryu wracając do jedzenia. - A potem się wykąpie, bo marzę o gorącej kąpieli.

- Hm... to poproszę uncle ben's z kurczakiem i sosem ze słoiczka - zaproponował taką opcję, bo na frytki ochoty nie miał.

Marc spojrzał na Theo i uśmiechnął się łagodnie.
- Takano, my jesteśmy duzi chłopcy i pochodzimy trochę sami. Pooglądamy waszą wioskę, a wy wracajcie. Jakbyśmy się zgubili to zadzwonimy - zapewnił go spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, nie będę się spieszył - obiecał z uśmiechem, powoli kończąc jeść i popijając herbatkę. - Ciesze się, że wróciłem... ale wiesz? Podobało mi się.

Naoki obrócił się na brzuch by mógł go obserwować w kuchni.
- Ne... lubisz gotować? -zapytał go z czystej ciekawości.

Marc wywrócił oczyma.
- Takano... - zaczął spokojnie. - Włącz trochę szarych komórek. Mówię ci, że sobie poradzimy to daj mi spędzić chwilę sam na sam z moim chłopakiem, co? - uśmiechnął się szeroko. - Jakby coś to do ciebie zadzwonię - pomachał mu komórką. - Idź z dupskiem do domu i przygotuj nam ucztę, a my wrócimy za godzinkę.

Mara_Jade pisze...

Ryu zabrał tylko swoje ciuchy na przebranie i pojechał do łazienki. Wziął długą i relaksującą kąpiel, a potem z uśmiechem wrócił do salonu. Usiadł na kanapie obok Juna, wtulając się w niego.
- Obejrzymy coś? - zapytał spokojnie. - Jakiś film. Może Jurrasic World? - zaproponował mu.

- To jak się żywiłeś jak mnie nie było? - zapytał go spokojnie. - Cały czas na kupnych potrawach? Zamawiałeś je z restauracji?

Tomo pokiwał im jeszcze i pewnie złapał Takano za rękę.
- Kocham cię - oznajmił tylko.

Mara_Jade pisze...

- Okay - Ryu uśmiechnął się szeroko i wyszukał filmu na laptopie, by zaraz podłączyć laptop do telewizora i wziąć jeszcze kocyk. Wrócił na kanapę i jeszcze chwilę czekał na Juna bawiąc się swoim telefonem.

- No tak, mówiłeś że pilnujesz swojej wagi - przyznał Naoki podciągając się trochę wyżej i uśmiechając się do niego delikatnie. - To zobaczę jak tam te twoje umiejętności.

- Przebierzemy się od razu - obiecał mu Tomo i poczochrał Yuyę po włosach. - A ty maluchu dostaniesz ciepłą herbatkę i wejdziesz pod gorący prysznic - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Tak, już wszystko gotowe. Czekam tylko na ciebie, bo chcę się poprzytulać - ucałował go w policzek.

- Wiem, wiem... ale ja po prostu lubię jak ktoś dla mnie gotuje - odparł wesoło Naoki. Zawsze wtedy czuł się wyjątkowo. Od razu poszedł do stołu i podziękował za jedzonko. - Smacznego.

- Ja? Mi wystarczy herbatka i czyjeś ramiona - szepnął mu do ucha i już zaraz wszedł do domu. Przebrał się w ciepły dres i wstawił wodę na herbatę, ciuchy swoje i Yuyi wywieszając w ogrodzie na lince. Chłopiec posłusznie poszedł pod prysznic.

Mara_Jade pisze...

Ryu przytulił się do niego mocno i wbił wzrok w film śledząc go uważnie. Lubił te ich wieczory. Czasem coś skomentował, podskoczył i wtulił się mocniej w Juna gdy dinozaur niespodziewanie pokazał się na ekranie.

Naokiemu smakowało. Nie mówił za dużo, bo okazało się że jednak był super głodny. Dopiero gdy skończyli pozbierał naczynia uznając, że skoro nie gotował to pozmywa.

Tomo dołączył do niego z herbatką w dłoniach i usiadł obok.Długo obserwował jego dłonie i szkic powstający na kartce.
- Mhm dawno mnie nie szkicowałeś - zauważył spokojnie. - Kiedy mogę się spodziewać takiego wieczoru? - zapytał go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Nie boję, tylko mnie zaskoczył - odparł chłopak ze śmiechem. - Wiedziałem, że wyskoczy a i tak się przestraszyłem - dodał patrząc na niego.

Naoki skinął głową kiwając mu jeszcze i włączył sobie muzykę. Podśpiewując pod nosem bardzo dobrze mu się zmywało.

- Jolie pięknie się stara jak na rasową modelkę przystało - zażartował upijając trochę herbaty. - Już mnie polubiła, a Yuyę traktuje jak swoje młode - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

Kiedy film się skończył, Ryu usiadł mu na kolanach i ucałował go mocno w usta.
- Dziękuję, że ze mną jesteś.

Naoki przyniósł mu wówczas kawę i usiadł na podłodze obok niego z książką.
- To co? Odpoczywamy teraz i cieszymy się ostatnim dniem wolnym - zaproponował z uśmiechem.

- Tak, to prawda - przyznał Tomo, muskając go w policzek i wstając z miejsca. - Zacznę robić obiadek, a ty sobie odpoczywaj tutaj z Jolie.

«Najstarsze ‹Starsze   4601 – 4706 z 4706   Nowsze› Najnowsze»