środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4601 – 4800 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-ok, ale daj się jeszcze chwilkę potulić.-poprosił tuląc go jeszcze trochę.-ja zrobię kawy, ty pokrój ciasto.-powiedział puszczając go w końcu.

Takano | Jun pisze...

-a potem zawołaj Yuyę.-powiedział robiąc dla nich kawę a dla chłopca kakao.

Takano | Jun pisze...

-pójdziemy.-zgodził sie wesoło zalewając kawy wodą a kakao gorącym mlekiem.

Takano | Jun pisze...

Po chwili dołączył do nich Takano z kawą i kakaem. Położył kubki na stole i usiadł obok Tomo na kanapie.

Takano | Jun pisze...

Takano z uśmiechem podał wszystkim po kawałku tarty i spróbował jako pierwszy.
-pyszna jest. Taka słodziutka.-powiedział delektować się jej smakiem.

Takano | Jun pisze...

-wyszła pyszna. Trochę więcej wiary w siebie kochanie.-zaśmiał się jedząc powoli swoj kawałek.-mmmm pyszna.

Takano | Jun pisze...

-prawda? Tomo-chan robi słodkie i pyszne ciasta.-powiedział i kiedy skoczył kawalek przytulił go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-jesteśmy szczęśliwi. A ty zawsze jesteś pomocny.-powiedział z uśmiechem.-mogę dojesc twój kawałek?

Takano | Jun pisze...

Wziął od niego talerzyk i zabrał się za jedzenie.
-dobrze. Ale pamiętaj żeby wszytsko notować. I jak będę jakieś informacje o wycieczce do dopytaj o najważniejsze rzeczy.-popoprosił zaraz.

Takano | Jun pisze...

-a...ja po prostu mam w tym juz wprawę...-mruknął.-I nie zwracaj uwagi na to co będę mówiły matki...-poprosił go jeszcze szeptem.

Takano | Jun pisze...

-nie za ciemno i za zimno na to?-spytał również wstając. Dopilnuje kawę i pozbieral ze stołu.

Takano | Jun pisze...

-a właśnie ze tak.-jeknal idąc włożyć na siebie coś cieplejszego. Potem poszedł założyć psiakom smycze.

Takano | Jun pisze...

-chętnie zobaczę. Pokaż mi swoje swoje ulubione miejsca i w ogóle.-poprosił z uśmiechem.-ja tobie pokaże moja uczelnie bardzo dokładnie.-dodał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-pójdę z tobą. Może chcesz zebym wziął cie na plecy?-zaproponował wyciągając w jego stronę rękę. Czekał na niego i nie miał zamiaru zostawić.

Takano | Jun pisze...

-dobrze więc w drogę powrotną.-zgodził sięz uuśmiechem idąc powoli obok niego.-wiem ze jeszcze nie odzyskałes pełni sił...dlatego możesz mi mówic kiedy jest ci słabo.-powiedział I ucałował go ukradkiem w policzek.

Takano | Jun pisze...

-dobrze kochanie. Ja tylko mówię że jakby coś to zebyś od razu mi powiedział.-wyjaśnił z uśmiechem.-Yuya, powoli!-krzyknął jeszcze do malucha żeby nie zgubić go z pola widzenia.

Takano | Jun pisze...

-mhm...nie złościsz się? Za to ze się martwię?-spytał zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-znaczy ze uczę się na własnych błędach.-zaśmiał się wesoło.-chcesz chwile odpocząć? A może jednak wezmę cie na barana? Żeby maluch nie czekał.

Takano | Jun pisze...

-ok. Poczekam.-powiedział trzymając go za rękę. Krzyknął jeszcze do Yuyi żeby się zatrzymał i na niech poczekał.-w takim razie odpocznij chwile.

Takano | Jun pisze...

-najważniejsze że dotarliśmy.-powiedział Takano I ruszył w stronę szkoły cały czas trtrzymając Tomo za rękę.

Takano | Jun pisze...

-nie biegaj!-upomnial go jeszcze i westchnął ciężko. On sam szedł dalej powoli przy Tomo.-to gdzie najpierw?

Takano | Jun pisze...

Takano puścił Jolie która grzecznie położyła się przy dziadku a potem wszedł z Tomo do szkoły.-trochę się zaskoczyłem kiedy zaproponowałes żebyśmy tu przyszli. Sądziłem ze nie lubiłes szkoły.-powiedział obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-uśmiechnal się I usiadł na ławce. Pogłaskał go po włosach.-tez tu zawsze siedziałem. W sensie w ostatniej ławce przy oknach.-wyjaśnił wesoło.-fajnie ze miałeś wsparcie...a w stroju uczennicy wyglądałes uroczo.

Takano | Jun pisze...

-wiem. I rozumiem kochanie.-zapewnił go z uśmiechem.-organizowaliscie tutaj takie noce filmowe? U mnie były...pyszczalismy różne filmy z rzutnika. Było dość wesoło.-powiedział rozglądając się po klasie.

Takano | Jun pisze...

-wiesz co? Jakos mnie juz nie dziwi ze ty coś takiego odwaliles.-zaśmiał się.-my oglądaliśmy głównie horrory, a potem straszylismy dziewczyny.

Takano | Jun pisze...

-cóż...my robiliśmy trochę większe akcesoria ze straszeniem. Wiesz jak dziewczyny szły do toalety to robiliśmy atmosferę jak w horrorach. Było zabawnie.-stanął za nim i objął delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-a no wiesz...nagle wylaczalismy prąd...rozlewalismy sztuczna krew. Raz nawet udawaliwmy wisielcow i kabinach.-zaśmiał się.-nie rodzice, brat. Przecież wiesz ze rodzice nie za bardzo się mną interesowali.-powiedział I ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...sam uwielbiałem siedzieć na dachu. Chodziliśmy tutaj jeść obiad...a ja dość często sobie ucinalem drzemki.-powiedział wesoło I usiadł sobie.

Takano | Jun pisze...

-nawet bardzo.-powiedział obejmując go ramieniem.-dziękuję ze mi tak opowiadasz o sobie. Zawsze miło jest wiedzieć więcej.

Takano | Jun pisze...

-mój biedny...-powiedział nachylajac się żeby go pocałować ale zamiast tego stuknal się z nim nosami.-budziłes duże zainteresowanie? Powinienem być zazdrosny i bardzo żałować ze nie chodziliśmy razem do szkoły?

Takano | Jun pisze...

-mhm...i myślisz ze wtedy też byśmy byli razem?-spytał patrząc na niego.-dałbys się mi poderwać?

Takano | Jun pisze...

-um tez tak sądzę...i tez był wolał mieć pierwszy raz z tobą...i żeby twój był ze mną.-ucałował go.-nawet jeśli byłby bolesny i w ogóle. Bo bylibyśmy głupi i niedoswiadczeni.-przytulił go I znów ucałował.-kocham cie.

Takano | Jun pisze...

-wiem...byłbyś moim słodkim kouhaiem i pewnie dostalbys guzik z mojego mundurka zanim pojechałabym na studia.

Takano | Jun pisze...

-mhm...i zamieszkalibysmy razem...i dalej się spotykali. Nie wpadłbyś w alkoholizm i narkotyki...i uczylibysmy się razem...a w liceum bym ci pomagał z lekcjami...-musnal jego usta.

Takano | Jun pisze...

-to tez prawda. A my mimo wszystko jesteśmy razem wiec...sądzę że to najważniejsze. Nawet jeśli byłoby fajnie jakbyśmy zaczęli się spotykać w młodszym wieku...-zauważył wesoło I znów go pocałował.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Fajnie tak czasem pomarzyć...i pogdybać.-powiedział równiez wstając.-ok, idziemy.-powoedział łapiąc go za rękę.

Takano | Jun pisze...

Pograli trochę a kiedy skończyli Takano założył smycz Jolie.
-Tomo-chan? Pójdę odwiedzić moja mamę ok?

Takano | Jun pisze...

-nie przeszkadza...ale co z Yuyą?-spytał zerkajac na niego i głaszczac Jolie.

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodzil się Takano i złapał Tomo za rękę.-no to idziemy.-powiedział I ruszył powoli.-może zajdziemy po samochód? Bo go jednak jest kawałek...

Takano | Jun pisze...

-ok niech będzie.-zaśmiał się I ucałował go w policzek.-ne...myślisz ze moja mama serio zaakceptowała by to ze jestem gejem i w ogóle?

Takano | Jun pisze...

-w takim razie na pewno by cię zaakceptowała. W końcu ja cie kocham wiec..jak mogłaby ciebie nie zaakceptować?-spytał unosząc brwi obejmując go ramieniem.-chciałbym ją poznać...moc usłyszeć jej głos. Przecież ja jej w ogóle nie pamiętam...

Takano | Jun pisze...

-mam nadzieję.-powiedział I ucałował go w policzek.-ale patrz...nic nam się nie dzieje wiec...sądzę że to akceptuje...nas związek I w ogóle.-uśmiechnął się podchodząc w końcu do nagrobka.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...-skinął siadając obok niego żeby się w niego wtulić.-dziękuję...-powiedział. Po rozmawiał z mama po czym wstał.-ok możemy iść.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-powiedział i ukucnal przed nim.-wskakuj kochanie.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-odparł wesoło trochę podskakujac.-tak się ciesze ze jesteśmy razem.

Takano | Jun pisze...

-dla mnie leciutki. Mógłbym cie tak nosić nawet cały dzień.-uśmiechna się wesoło.-wiec ani mi się waż chudnąć, ok?

Takano | Jun pisze...

-na razie ile ważysz?-spytał idąc spokojnie do domu dziadka.-tak z ciekawości pytam.

Takano | Jun pisze...

-to mało kochanie. Biorąc pod uwagę twój wzrost to mało. Ale ok. I tak jestem dumny i szczęśliwy.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-zawsze.-przyznał spokojnie.- a ty? Będziesz mnie juz zawsze tak mocno kochał?-zapytał poprawiając go sobie na plecach.

Takano | Jun pisze...

-i będziemy już zawsze szczęśliwi.-powiedział znów wesoło podskakujac.-a wiesz ze zawsze tak nosiłem pijanego Soujiro?

Takano | Jun pisze...

-z nim tak nie podskakiwalem...-wyjaśnił wesoło.-nie zwymiotowal ale zawsze opowiadał ciekawe historie. Albo spał. Albo się wiercil I o mało się nie wywrocilismy.

Takano | Jun pisze...

-różnie. Czasem to on nosił mnie. Mówił ze wtedy było ciekawie. Ale nigdy mi nie powiedział co takiego robiłem.-odparł ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-oj no...to raz tak było ze tańczyłem nago na barze...-wywrocil oczyma.-no I zanim nie pojechałem do Paryża to po pijaku mówiłem po japońsku.-wzruszył ramionami.-nie mogłem aż tak narozrabiac...

Takano | Jun pisze...

-oj zaraz przypadkowy...-mruknął poprawiając go sobie na plecach. -ty mi juz obiecałeś taniec i jeszcze go nie dostałem. Wiec cóż...powiedzmy ze się zastanowię.

Takano | Jun pisze...

-nie zwalaj tego teraz na mnie.-zasmiał się wesoło.-najpierw mi obiecujesz a teraz co? A ja się zastanowię czy zatańcze. W końcu na miesiąc miodowy obiecałem ci jeden dzień gdzie będę robił wszytsko co chesz.

Takano | Jun pisze...

-przepraszam.-powiedział i ucałował go w policzek.-ale będzieszczerze mnie mógł o to poprosić na miesiącu miodowym...wtedy zatańcze...ale ty dla mnie tez.

Takano | Jun pisze...

-hej maluszku.-przywitał się wesoło Takano.-wracamy do domku?-spytał mierzwiac mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-tak jak było obiecane.-powiedział wesoło zabierając juz pieski.

Takano | Jun pisze...

Kiedy doszli Takano zamówił pizze i usiadł na kanapie.
-a bajka zajmujecie się wy.-oznajmił patrząc na swoich dwóch mężczyzn.

Takano | Jun pisze...

-no to puszczajcie.-powiedział wesoło. Kiedy pizza przyszła zapłacił i położył pudełko na stoliku.-smacznego.

Takano | Jun pisze...

Takano skupiał się bardziej na Tomo niż na filmie który znał prawie na pamięć. Uśmiechał się widząc jak chłopak śmieje się wesoło i zajada pizza. Podobało mu się to i sprawiało ze był na prawdę szczęśliwy.

Takano | Jun pisze...

-dojem. Możesz wziąć.-powiedział I wesoło.poklepal go po brzuszku.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co kochanie.-zapewnił go wesoło.

Takano | Jun pisze...

-po filmie chętnie posłucham.-odparł I ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-mmm jak miło...wiec pewnie będę miał na prawdę fajne sny.-powiedział i zwrócił wzrok w stronę telewizora.

Takano | Jun pisze...

Przeciągnąl się lekko kiedy film się skończył.
-ja posprzątam a wy sie umyjcie.-powiedział I wstał.

Takano | Jun pisze...

Takano zaśmiał się wesoło i skończył sprzątanie a kiedy łazienka się zwolniła poszedł się szybko umyć. Juz nie mógł się doczekać żeby posłuchać jak chłopak mu śpiewa.

Takano | Jun pisze...

-żadnych. Zaśpiewaj mi coś miłego.-poprosił tylko I zdjął okulary.

Takano | Jun pisze...

Takano zasnął dość szybko ukolysany jego głosem. Obudził się dopiero około 2 w nocy ze łzami w oczach. Snila mu się mama.

Takano | Jun pisze...

Pogłaskał go lekko po włosach i wytarl łzy ciesząc się ze chłopak go takiego nie widzi. Podziękował tez w myślach mamie za przyzwolenie które usłyszał w swoim śnie. Dopiero wtedy znów spokojnie zasnął.

Takano | Jun pisze...

-mmmm....-zamruczal tylko przez sen i uśmiechnął się lekko.-Tomo-chan...

Takano | Jun pisze...

-twój...-zgodził się już obudz ony ale nadal nie otwierając oczu.-Snila mi się mama...-poinformował go.-mówiła ze mnie kocha i jest ze mnie dumna. Powiedziała tez ze masz jej błogosławieństwo.-musnal jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...na prawdę.-potwierdził I znów na ślepo go ucałował tym razem trafiając w nosek.-kocham cie, wiesz?

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-skinął głową. Ubrał okulary i poszedł obudzić Yuye.

Takano | Jun pisze...

-brzuszek?-spytał zaraz odkrywając go trochę.-a gdzie dokładnie cie boli?-spytał wołając jeszcze Tomo.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-Takano spojrzał na minę Tomo i uśmiechal się lekko.-to pewnie ta pizza...chyba już nie będziemy zamawiać skoro boli cie brzuszek...

Takano | Jun pisze...

-Yuya czy coś się stało w szkole ze nie chcesz jechać?-spytał głaszczac go po włoskach.

Takano | Jun pisze...

-tak już czasem jest ze nauczyciele się zmieniają...ale powiedz, ta nowa pani zrobiła coś złego ze nie chcesz iść do szkoły?

Takano | Jun pisze...

-pani nie może was bić...pójdę dzisiaj z tobą do pani dyrektor, ok? Załatwimy wszytsko.-obiecal z uśmiechem.-a wiesz czemu pani się zmieniła?

Takano | Jun pisze...

-rozumiem...no ale ta nowa pani nie może was bić. Pójdziemy do pani dyrektor wiec nie kłam więcej i mów od razu o co chodzi, dobrze?

Takano | Jun pisze...

-ale Yuyuś...musisz iść do szkoły...na prawdę załatwię wszystko z panią dyrektor.-zapewnił go jeszcze raz i spojrzał błagania na Tomo potrzebując pomocy.

Takano | Jun pisze...

-i nie bój się bo my cie zawsze obronimy.-powoedział I przytulił mocno chłopca.-a teraz ładnie szykuj się do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-Będzie dobrze maluchu.-zmierzwil mu włoski I wstał z jego łóżka.-no I wujek na pewno zrobił ci juz pyszne bento.

Takano | Jun pisze...

-Yuya nie ufasz nam?-spytał widząc jego minę.-obiecuje ze się tym zajmę...nie dam ciebie skrzywdzić...

Takano | Jun pisze...

-I właśnie dlatego od razu powinniście pójść z tym do pani dyrektor.-powiedział wzdychajac ciężko.-tak na prawde nie może być.

Takano | Jun pisze...

-mhm, przecież masz rodziców którzy zawsze cie obrona.-przypomniał wesoło I wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-oj jakie problemiki? Przecież teraz nic takiego nie ma. Zawsze możesz do nas przyjść z problemem a my ci pomożemy. Zawsze.-zapewnił go I wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-nawet głupim. Jak każdym to każdym, prawda?-zaśmiał się wesoło i skończył jeść.-dawaj Yuyuś bo się spóźnimy.

Takano | Jun pisze...

-aj dobrze...tylko szybko.-prosil I również pobiegł się ubrać.

Takano | Jun pisze...

-nie bije kobiet i mam zamiar załatwić to pokojowo...-powiedział I ucałował go w policzek.-pogadam z dyrektorka. Mam nadzieje ze to wystarczy.

Takano | Jun pisze...

-nie mam zamiaru nikogo bić...ale ok, zapamiętam.-powiedział I przytulił go jeszcze na chwilę.

Takano | Jun pisze...

-mhm...i przyjdź na czekoladę tak jak chciałeś.-powje dział jeszcze i złapał Yuye za rękę.-a ty dostaniesz po obiadku na deser.-obiecal I juz pojechał z nim do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-to nic. O takich rzeczach powinieneś mówić.-powiedział I wyszedł z samochodu. Wziął go za rączkę i wszedł do szkoły od razu idąc do pani dyrektor.

Takano | Jun pisze...

Załatwił wszytsko z dyrektorka a potem zaprowadził chłopca do klasy.
-będzie dobrze.-przytulił go jeszcze na trochę.

Takano | Jun pisze...

-przyjadę. A teraz już ładnie idź na lekcje.-powiedział puszczając go i mierzwiac mu włoski.-nie bój się.

Takano | Jun pisze...

Takano wrócił do Yukan i od razu poszedł do pracy bo był już trochę spóźniony.

Takano | Jun pisze...

-mhm dobrze. Ale przecież w te niedziele miała przyjechać do nas na obiad twoja mama.-zauważył spokojnie.-co ci podać?

Takano | Jun pisze...

-ok, wiec na obiad zrobię coś pysznego.-powiedział z uśmiechem i poszedł do kuchni. Przyniósł mu zamówienie I na chwile się do niego dosiadl korzystając z małego ruchu.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem kochanie. Wiec idź I grzecznie przejdź przez te kontrolę.-powiedział z uśmiechem.-dobrze. Dyrektorka się wszystkim zajmie. Powiedziała ze cieszy się ze jej powiedzieliśmy i może szybko zareagować.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję. Staram się żeby smakowało.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję.-powiedział wesoło patrząc na niego z uśmiechem.-mój kochany. Mam nadzieje ze wyniki będą dobre...i nie będziesz musiał zostać dłużej.

Takano | Jun pisze...

-masz rację...będą dobre.-zgodził się I zajął ciastem.-a jak wrócisz to będzie czekał pyszny obiadek.

Takano | Jun pisze...

-Nie ma za co kochanie. Dla ciebie zawsze.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-mhm, już chyba tak.-powiedział. Zebrał jego naczynia i wrócił do kuchni.

Takano | Jun pisze...

Takano przeciągnąl się lekko kiedy skończył prace i od razu pojechał po Yuye do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-Okairi....ale właśnie dlatego nie lubię kiedy bierzesz nocne zmiany...-powoedział tulac go do siebie.-połóż się na kanapie. Zaraz dam ci herbatkę.-obiecał.

Takano | Jun pisze...

-bo wracasz późno i zmęczony.-odparł I poszedł do kuchni. Zaraz przyniósł mu herbatę i mała lekka kanapkę.-proszę kochanie.

Takano | Jun pisze...

-wiec taki zmęczony będziesz jechał na badania?-spytał zmartwiony. Usiadł obok niego I objął delikatnie.-postaraj się nie zameczac...śpij sobie jutro. Ja zrobię śniadanie i zawioze Yuye do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-potule skarbie. Ale najpierw zjedz i się przebierz. Umyjesz się jutro przed praca.-ucałował go w policzek cały czas delikatnie tulac.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez. Na prawdę.-powiedział z uśmiechem czekając aż chłopak zje. Sam był już umyty z jeszcze lekko wilgotnym włosami.-nauczycielka została zwolniona. W jej zastępstwo dostali jakąś miła młoda nauczycielkę.

Takano | Jun pisze...

-mały miał już z nią lekcje i mówi że było fajnie.-powoedział i wziął go na ręce.-a ty chodź juz do łóżka. Ciągle ziewasz.

Takano | Jun pisze...

-wszystko dostaniesz.-zapewnił go I położył na łóżku. Podał mu dres a kiedy chłopak się już przebral, zgasł światło i wskoczył do łóżka zdejmując okulary.-chodź do mnie kochanie.-uśmiechnął sie rozkładają ramiona.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko czując jak chłopak się w niego wtula i słysząc jego spokojny oddech. Uwielbiał ten moment kiedy spali tak przytuleni i zawsze kiedy spał sam ciężko było mu zasnąć bez swojego kochanego misia. A tak od razu zasnął jak tylko zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

Czując ból obudził się od razu. Rozeznal się w sytuacji a potem delikatnie odsunął jego paznokcie od swoich ramion. Przytulił go mocniej i zaczął głaskać po włosach mając nadzieję że to pomoże. Nie chciał go budzić.

Takano | Jun pisze...

-ohayou. Śpij jeszcze.-powedzial I podszedł żeby go ucalowac.-zostawiłem ci śniadanie do podgrzania.-dodal jeszcze.

Takano | Jun pisze...

- będę uważal. Zawsze uważam.-zapewnił go I juz wyszedł. Zawiózł Yuye do szkoły a potem pojechał do pracy.

Takano | Jun pisze...

Kiedy przywiózł Yuye zjedli obiad ze smakiem. Takano był trochę smutny ze Tomo znów z nimi nie je obiadu. Zostawił mu za to grzankę z kolacji i znów poczekał na niego w salonie.

Takano | Jun pisze...

-oj...co się stało kochanie? -spytał całując go w paluszek.-zaraz przyniosę apteczke.

Takano | Jun pisze...

-mój biedny...-powiedział naklejajac mu plaster na zdezynfekowana ranę.-jadłes coś? Zostawiłem ci kolacje...

Takano | Jun pisze...

-ale chcę.-powoedział zaraz przynosząc mu grzankę i herbatkę.-ale nie odpowiedziałeś czy coś jadłes...

Takano | Jun pisze...

-malutko...musisz jest normalny obiad...-powoedział przytulając go do siebie.-wiesz o tym prawda?

Takano | Jun pisze...

-to rób sobie malutka przerwę na obiad. Będę ci robił bento jeśli chcesz...-powiedział głaszczac go po włosach.-chce żeby mój przyszły mąż nie wylądował w szpitalu tuż przed ślubem.

Takano | Jun pisze...

-wiec będę ci robił.-obiecał wesoło.-wypij herbatkę a potem idź sje umyj.-poprosił I ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

Posprzątał szybko po czym poszedł do łóżka. Nie zasnął czekając aż chłopak do niego dołączy.

Takano | Jun pisze...

-ok...wiec teraz już śpij, ok? Musisz się wyspać.-powiedział I ucałował go na dobranoc.-słodkich snów kochanie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...dobranoc...-powiedział przytulając go do siebie mocno.-mój misiaczek....

Takano | Jun pisze...

-hej...jak ci się spało? Nie wyglądasz na wypoczetego...-powiedział całując go na dzień dobry.

Takano | Jun pisze...

-to może jedz później? Zdrzemniesz się odrobinkę...-powiedział głaszczac go po włosach.-padniesz w pracy...

Takano | Jun pisze...

-na pewno? Obiecujesz?-spytał trochę zmartwiony.-mogę poczekać przed cmentarzem i odwiezc cie do domu. To żaden problem.

Takano | Jun pisze...

-nie spóźnię.-zapewnił go i ucałował w nosek.-poleż trochę a ja zrobię śniadanie.

Takano | Jun pisze...

Takano zrobił śniadanie i bento po czym poszedł obudzić Yuyę.
-wstawaj maluszku, czas do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-to zadzwonisz po mnie, ok?-powiedział i zmierzwił mu włosy. Zawołał jeszcze Tomo i usiadł do stołu żeby na nich poczekać.

Takano | Jun pisze...

-Potem nam opowiesz jak było, ok? I uważaj na siebie.-poprosił i zabrał się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-Tomo ma racje. Będziesz mógł ale zajęcia dodatkowe nie mogą odbywać się kosztem nauki.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-zadzwoń jak lekcja się skończy to po ciebie przyjade.-poprosił jeszcze Takano po czym zaczął spokojnie pić herbatę.

Takano | Jun pisze...

-Mhm.-skinął.-a co?-spytał zaraz odkladając pusty kubek.

Takano | Jun pisze...

-przepraszam, ale dzisiaj masz z totoro.-zapewnił go i zmierzwił włoski.

Takano | Jun pisze...

-tak też, a co?-spytał teraz patrząc na Tomo. Wstał i zaczął sprzątać po śniadaniu.

Takano | Jun pisze...

-też mi powód...już się ze mnie nie nabijaj.-zaśmiał się i pstryknął go w nos.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się w odpowiedzi i włożył naczynia do zmywarki.
-Tomo? Nauczysz mnie robić też oś innego?-spytał patrząc na niego kiedy skończył.

Takano | Jun pisze...

-a nie wiem...coś łatwego.-zaśmiał się.-może pandę?

Takano | Jun pisze...

-ok. Będe wam wtedy robił coś innego a nie ciągle totoro.-zaśmiał się i poszedł już ubrać buty.

Takano | Jun pisze...

-pójdę.-odparł tylko z uśmiechem.-Jeśli chcesz i nie będe przeszkadzał do chętnie pójdę.-dodał spokojnie i w stał żeby założyć kurtkę.

Takano | Jun pisze...

-ok.-skinął głową i wyszedł chwilę po nim.-o co się kłócicie?-spytał otwierając samochód.

Takano | Jun pisze...

-oba wyglądają identycznie.-mruknął Takano wywracając oczyma. Ruszył powoli w stronę miasta.

Takano | Jun pisze...

-ok, rozumiem, nie umiem robić ładnych bento.-westchnął już trochę rozdrażniony. Mimo wszystko miał na tym punkcie małą obsesje bo z czekolady potrafił wyrzeźbić wszystko a z bento mu jakoś nie szło.

Takano | Jun pisze...

-ok...zaluzmy ze tak jest.-mruknął juz jakiś nie chcąc o tym rozmawiać.

Takano | Jun pisze...

Takano zapewnił chłopca ze nic się nie stał a kiedy został sam z Tomo westchnął cicho.
-nie wiem.-przyznał szczerze.-to chyba taki mój słaby punkt...i każda taka rozmowa o tym trochę mnie irytuje...ale nie wiem do końca czemu.-powiedział powoli odjeżdżając.

Takano | Jun pisze...

Po wysłuchaniu go uśmiechnął się lekko.
-dzisiaj spakowalem mu też trochę czekoladek w krztalcie miecza do kendo.-powiedział stając na światłach.

Takano | Jun pisze...

-ty tez dostałeś czekoladki...tylko ze serduszka.-powiedział miejsc się wesoło. Zamknął samochód I złapał go za rękę.

Takano | Jun pisze...

-przecież to nic nadzwyczajnego.-powiedział wzruszając ramionami. Szedł spokojnie za nim a kiedy doszli do grobu skłonił się lekko.

Takano | Jun pisze...

Takano usiadł obok niego cierpliwie czekając aż chłopak skończy.

Takano | Jun pisze...

-ok.-wstał i wziął go za rękę. Ruszył powoli do samochodu.-porozmawiales?

Takano | Jun pisze...

-dlatego powiedziałem ze mogę poczekać w samochodzie.-powiedział zerkajac na niego.-czułem ze jednak trochę przeszkadzam...

Takano | Jun pisze...

-przecież mówiłem ze mamy czas. Cukiernie otwieram zazwyczaj o 10.-powoedział I otworzył samochód.-idź się prześpij ok? Chociaż trochę.

Takano | Jun pisze...

Kiedy dojechali zaniósł go do łóżka i poszedł do pracy. Miał nadzieję że chłopak chociaż trochę się wyspi zanim pójdzie pracować.

Takano | Jun pisze...

Takano skończył prace jak zadzwonił po niego Yuya. Pojechał po chłopca i z uśmiechem zmierzwil mu włoski.
-jak było?

Takano | Jun pisze...

-będziesz mógł, w domu jakimś kremem ci te rece posmaruje.-obiecał powoli ruszając.-pokaż, a jutro pokażesz wujkowi.-dodał z uśmiechem.-dobrze ze smakowało, ciesze się.

Takano | Jun pisze...

-zrobimy. I takie latwiejsze tez, żebyś sobie wszytsko przepomnial.-powiedział uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

Kiedy dojechali zrobił szybki obiad a kiedy go zjedli pomógł chłopcu z lekcjami. Zobaczył czego Yuya się nauczył na kendo a kiedy maluch poszedł spać ułożył się na kanapie czekając na swoje kochanie.

Takano | Jun pisze...

Przybiegł od razu.
-co się stało?-spytał zmartwiony patrząc na chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-bo się w ogóle nie wyspales. Zjadłes chociaż?-spytał podchodząc do niego i biorąc na ręce. Skinął Tanace ze może juz iść do domu.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...chociaż tyle.-powiedział I wrócił z nim do domu. Położył na kanapie.-przyniosę ci kolacje i herbatę.

Takano | Jun pisze...

Skinął tylko i usiadł przy nim na podłodze.
-juz dobrz kochanie. Ale nie możesz się tak przepracowywac.-powiedział odgarniajac mu włosy z twarzy.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...-zgodził się z uśmiechem. Zaczął delikatnie masować go w okolicach serce.-a jak z lekami?

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Podobało mu się I jutro pewnie ci pokaże czego się nauczył.-powiedział wesoło.-ok przyniosę ci je i coś lekkiego do jedzenia.-mówiąc to wstał i poszedł do kuchni. Wrócił z sałatka z kolacji, herbata i lekami.

Takano | Jun pisze...

-posiedzę kochanie. Jedz juz ładnie.-poprosił siadając przy nim. Objął go lekko ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-jeśli tego chcesz,-powiedział tuląc go jeszcze trochę do siebie.-ale taką małą. A potem idziesz do spania.

Takano | Jun pisze...

-taką malutką.-ucałował go w policzek.-weź leki a ja zaraz wrócę z czekoladą.-zapewnił go i puścił wstając z kanapy.

Takano | Jun pisze...

Wrócił do niego szybko z kubkiem gorącej czekolady. Podał mu ją i znów przytulił lekko.
-Już lepiej skarbie?

Takano | Jun pisze...

-dla ciebie zawsze kochanie.-powiedział wesoło.-dobrze, że już lepiej. Na prawdę się zmartwiłem. bardzo.

Takano | Jun pisze...

-dla mnie było.-mruknął ze smutną minką.-Zawsze się martwię kiedy coś takiego się dzieje...

Takano | Jun pisze...

-wiem. I to mnie baaaardzo cieszy.-powiedział i musnął jego usta.-Bardzo. Mój kochany...

Takano | Jun pisze...

-juz idziemy.-Wziął go na ręce i zaniósł do łóżka.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez mój skarbie.-ucałował go zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

Kiedy się obudził szarpnął rękoma próbując wstać.
-Co do cholery? Tomo!?-krzyknął zaraz kaszląc.

Takano | Jun pisze...

-muszę zawieźć Yuyę do szkoły.-zaprotestował.-i weź mnie rozkuj bo musze do toalety.-znów się lekko rozkaszlał.

Takano | Jun pisze...

-obiecuję. tylko na siebie uważajcie.-powiedział wzdychając ciężko.-no rozkuj mnie juuuuż.

Takano | Jun pisze...

-nic mi nie jest. To zwykłe przeziębienie.-mruknął idąc do łazienki i wracając po chwili. Padł na łóżko i znów się rozkasłał.

Takano | Jun pisze...

-rozu...-urwał znowu kaszląc.-rozumiem.-dokończył padając ciężko na poduszki.-co ci strzeliło do głowy żeby zakuwać mnie w kajdanki?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

-wystarczyłoby to przedyskutować. Nie jestem taki uparty jak ty. Jak jestem chory to trzymam się z dala od robienia jedzenia.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-skinął głową i usiadł. Położył tacę na kolana i zaczął powoli jeść jajecznicę popijając herbatą.

Takano | Jun pisze...

-już wróciłeś?-spytał nie otwierając oczu.-zjadłem i wziąłem leki...-dodał chowając się trochę pod kołdrą żeby nie kaszleć na chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-ciepły kisielek. Nic więcej.-powiedział z lekkim uśmiechem.-kocham cię. Dziękuję że ze mną zostajesz.

Takano | Jun pisze...

-w sumie...to chyba pierwszy raz mnie tak choroba rozłożyła odkąd zaczęliśmy się spotykać.-zaśmiał się obracając się na bok.-truskawkowy poproszę.

Takano | Jun pisze...

-ok kochanie. Mogę też tutaj zostać. Mi to obojętne, serio. A jak zostanę tutaj to nie będę roznosił choroby po całym domu.-powiedział z uśmiechem i znów schował się trochę pod kołdrę żeby się wykaszleć.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-odparł I obrócił się na drugi bok żeby trochę się przespać zanim dostanie jeść. Zaraz jednak wstał i pobiegł do łazienki żeby zwymiotowac.

Takano | Jun pisze...

-poradzę sobie...-zapewnił go nie chcąc żeby chłopak się zaraził. Wstał kiedy skończył i podszedł do umywalki żeby opłukać usta.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-poczlapal do sypialni od razu kładąc się do łóżka. Wypił trochę herbaty i zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję. Ciesze się ze jakieś ci się spodobały.-powiedział podoła jedząc kisiel.-pokażesz mi potem.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...bardzo nie lubisz garniturów. Ale ciesze cie ze niektóre chociaż trochę ci się spodobały.-powiedzial biorąc kolejna łyżkę kisielu.

Takano | Jun pisze...

-ok. Nie chce cię zarazić.-powiedział znów biorąc łyżkę kisielu.-jutro juz na pewno będzie lepiej.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-odparł z lekkim uśmiechem. Kiedy skończył jeść położył się znów wygodnie na poduszkach.

Takano | Jun pisze...

-Mhm.-odparł tylko juz trochę przysypiajac zmozony temperatura.

Takano | Jun pisze...

Takano obudził się dopiero kiedy przyjechała mama Tomo wraz z Yuya. Kobieta ledwo weszła do domu a mężczyzna biegł do łazienki żeby zwymiotowac. Nienawidził chorować.

Takano | Jun pisze...

Wyszedł z łazienki kiedy przeplukal usta.
-um dzień dobry...-przywitał się z kobietą i od razu poczlapal do łóżka. Miał wrażenie ze umiera.

Takano | Jun pisze...

-przecież leżę...-jeknal opadające na poduszki. Kiedy był chory robił się strasznie marudny.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję...-odparł praktycznie od razu zasypiajac. Jego organizm odmawiał posłuszeństwa i ciągle był zmęczony.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez ale wyjdź bo się zarazisz.-powiedział zmęczonym głosem.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Ja zjem sobie tutaj wiec juz idź. Nie chce was pozarazac...-powoedział siadając.

«Najstarsze ‹Starsze   4601 – 4800 z 5000   Nowsze› Najnowsze»