Takano tak jak mówił przespał cały dzień wstając tylko do toalety i po coś do picia. Całkowicie wyzdrowiał pod koniec tygodnia akurat kiedy Tomo miał iść do szpitala.
Takano dołączył do niego dość szybko a Yuya juz czekał z plecakiem bo przecież miał jeszcze szkole. Maluch wyszedł pierwszy a Takano wziął Tomo na ręce. -chodź kochanie, idziemy.
-odpocznij kochanie.-Ucałował go w czoło i posiedzial przy nim jeszcze chwile potem jadąc do pracy. Przyjechał do niego godzinę przed odebraniem Yuyi z pudełkiem czekoladek.
-dlatego powinieneś zjeść śniadanie póki nie było papka.-zaśmiał się cicho.-no I masz czekoladki na deser.-dodał patrząc na zegarki i wstając.-będę się już zbierał. Jak coś bys potrzebował to dzwoń.
-no...nie wiem czy wyszło. Korzystałem z twoich przepisów.-wyjaśnił bojąc się też trochę osadu mamy Tomo.-no zgodziłem. Ale za to w sobotę zrobi lekcje.
-nie sądzę. Piętrowy. Na dole salon kuchni I łazienka a na górze cztery pokoje. Po jednym dla każdego. Ja i Sojiro mamy widok na morze. Wyciągnęlismy dłuższe slomki.-zaśmiał się.
-na prawdę. I popływamy. I w sumie co tylko jeszcze będziesz chciał.-powiedział obejmując go. Pocałował go w policzek.-ja ciebie tez. Mój przyszły mężu.
-Ale to był tylko weekend.-zauważył obracając się w jego ramionach i również go obejmując.-ale ja tez tęsknilem. Wiesz ze ciężko mi zasnąć kiedy nie mam ciebie w łóżku.
-mój biedny, kochany.-pogłaskał go po włosach.-ale już jesteś w domku i juz jestem przy tobie. I jutro nagrasz piosenkę...a ja posłucham jak tylko wróce z pracy.
[Mam w tym roku maturę XD prosisz o niemożliwe jak na razie XD]
-nie ma. Zrobiłem akurat dla każdego po jednym.-powiedział wesoło I usiadł obok niego.-ne...ale będziemy musieli uważać jak przyjdzie Aya. Żadnego tulenie ani nic...
Takano obudził sie tak jak chłopak powiedział kiedy jego juz w domu nie było a na stole stało śniadanie i bento dla Yuyi. Uśmiechnął się i poszedł obudzić chłopca.
-ok. Wiec zanim zaczniesz współpracę chce żebyśmy wszytsko dokładnie sprawdzili. I, oczywiście jako twój manager będę przy nagraniach. Tak w razie czego.-powoedział kiedy skończył jeść.-no to zaraz się za to weźmiemy.
-tak, ale pamiętasz co się stało jak pojechałes sam? Gdybym się w porę nie zjawił to bys im tam zemdlal.-zauważył pijąc wodę.-ja tylko nie chce żeby to się powtórzyło.
-aj chce po prostu zobaczyć jak się będą traktować!-krzyknął jeszcze za nim. Zamrugal słysząc Yuye.-pogodzimy się. Spokojnie.-powiedział I zmierzwil mu włoski.
-bo wujek jest wyjątkowy.-powiedział wesoło I podszedł żeby mu pomóc. Popatrzył na nuty i pomógł mu ułożyć palce tak żeby gokladnie zakrywa dziurki.-ok spróbuj jeszcze raz.
-dzięki.-mruknął wstając i idąc do łazienki. Wziął szybki prysznic i znów padł na kanapę z lekko wilgotnymi włosami w luźnych bokserkach i koszulce na ramiączkach.
-dobrze. Dziękuje.-zmierzwil mu włoski I wstał. Zrobił szybko duży kubek gorącej czekolady z bita śmietaną, małymi piankami i posypka czekoladowa. Zaniósł go chłopakowi go na ganek.-masz, napij się. Rozgrzeje cie trochę.-powoedział siadając obok niego.
[Jako ze mam okres 'robić wszystko byle się nie uczyć' mam zarys postaci XD obwieszczam iz tym razem jak robie ukesia :p]
-nie. Ufam ci. Na prawdę. Ja po prostu nie bardzo ufam tym z wytwórni i...chciałbym po prostu zobaczyć jak będą cię traktować w czasie nagrań.-wyjaśnił.
[Na razie mam zarys historii i 10 kandydatów na twarz XD]
-wiem, i nie będę. Tylko...no nie chce żeby powtorzyla się taka nieprzyjemnq sytuacja jak z Alexem. Chciałbym być pewny ze będziesz bezpieczny.-wyjaśnił spokojnie.
-po prostu chce być pewien ze będę cię dobrze traktowali. Nic więcej. Daje ci wolną rękę...nie będę jeździł z tobą tam ciągle...tylko raz.-zapewnił go.
[a kogo miałeś? Najważniejsze żeby był bardziej męski od mojego słodziaka XD]
[E no przepraszam bardzo ale moja postać nie kradnie! XD i mimo wszytsko stara się być pozytywnie nastawiony do życia XD]
-odpowiada. Cokolwiek ugotowane przez ciebie mi odpowiada.-dodał wesoło. Kiedy szli juz do samochodu wziął Yuye na ręce bo widział ze chłopiec jest już trochę zmęczony.
-było świetnie. Uwielbiam takie miejsca a to ze spędziłem ten czas z moja kochana rodzina działa na plus. Bawiłem się świetnie. Super niespodzianka.-ucałował go.-kocham cie.
Takano zjadł ze smakiem jeden kawałek i wziął się za drugi nadal nic nie mówiąc. -jest pyszna. Taka domowa.-odezwał się w końcu kiedy kończył juz drugi kawałek.
Takano dołączył do niego kiedy posprzątal. -Tatuś a pojedziemy jeszcze kiedyś zobaczyć orki.-spytał chłopiec bawiąc się z pieska mi. -na pewno tak. Ale to jeszcze wujek musi się zgodzić.
-każdy ma też jakiś pomodlić dla którego się czegoś boi. Dlatego powinniśmy sie wspierać a nie się z siebie śmiać.-zgodził się nadal lekko przytulając Tomo.
5 000 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 4801 – 5000 z 5000-ale to przecież nie działa tak w 100%. Nadal musicie uważać.-mruknął jedząc powoli kaszkę.
-no dobrze. To opowiedz jak było dzisiaj w szkole.-poprosił uśmiechając się słabo.
-to świetnie przystojniaku.-uśmiechnął się wesoło. Odłożył pusta miskę I opadł na poduszki.
-jasne. Pomożesz mi wtedy upiec jakieś dobre ciasto, ok?-zaproponował.-przyniesiesz mi coś do picia?-spytał cicho.
-dobrze.-Wypił herbatę I znów położył się spać.
-poproszę.-odparł zerkajac na niego.-i dasz mi tutaj tez na noc jakiś dzbanek z wodą?
-ok...-łyknął szybko leki i znów opadł na poduszki.-dziękuję. I przepraszam. Kocham cię.
-ok. Poradzę sobie.-zapewnił go z uśmiechem. -idź już spać.
-nie trzeba. Jeszcze mi się zarazisz. Idź spać.
-uparciuch.-mruknął tylko zdejmując okulary i od razu zasypiając.
Takano przespał spokojnie pół nocy budząc się około trzeciej żeby zwymiotować.
-lepiej ale nadal koszmarnie.-przyznał szczerze.-w nocy wstawałem wymiotować i wypiłem cały dzbanek wody.
-raczej jak będę miał siłę.-zaśmiał się słabo. zjadł grzecznie kisiel i łyknął leki.-jutro już na pewno będzie lepiej.
-wyzdrowieje. Nie tul na razie bo się zarazisz i kto się mną zajmie?-spytał zaraz padając na poduszki.-pośpię i szybciej wyzdrowieję.
Takano tak jak mówił przespał cały dzień wstając tylko do toalety i po coś do picia. Całkowicie wyzdrowiał pod koniec tygodnia akurat kiedy Tomo miał iść do szpitala.
-Yuyuś idź proszę obudź wujka bo zaraz do szpitala musimy jechać.-poprosił stawiając śniadanie na stole.
-sniadanko kochanie.-powiedział Takano przychodząc po niego.-Chodź. Miał się rozłożyć przed szpitalem.-zauważył pomagając mu wstać.
-wziąłeś leki?-spytał siadając do stołu.-masz rację , odpoczniesz...ale wyniki będą gorsze...
-Ech to moja wina. Dołożyłem co problemów ta choroba. Przepraszam.-pogłaskał go po policzku.
-Wiem. Ale wiem też ze gdybyś miał więcej czasu na odpoczynek i nie musiałbyś się mną zajmować to by tego nie było -zauważył jedząc spokojnie ryż.
-no dobra...chociaż nie wiem co w tym fajnego ze mogłeś się mną zająć.
-chorą, marudna i ciągle śpiąca.-mruknął.-nawet troszeczkę?-spytał kończąc jeść swoją porcje.
-wujkiem się ładnie zajmą w szpitalu a ty na pewno nam nie padniesz.-zaśmiał się I zmierzwil mu włosy. Wypił herbatę I zaczął zbierać ze stołu.
Takano dołączył do niego dość szybko a Yuya juz czekał z plecakiem bo przecież miał jeszcze szkole. Maluch wyszedł pierwszy a Takano wziął Tomo na ręce.
-chodź kochanie, idziemy.
-dziwna prośba...ale czemu nie. Mogę cię tak przenieść.-zgodził się wesoło i posadził go na przednim siedzeniu w samochodzie.
-ok.-ruszył powoli i najpierw zawiózł Yuye do szkoły a potem zajechał do szpitala. Znów wziął Tomo na ręce i wszedł z nim do środka.
-jasne. Najpierw zajade do ciebie a potem po Yuye.-obiecał mu.-I czekoladki na pewno ze sobą zabiorę.-dodał z lekkim uśmiechem.
-odpocznij kochanie.-Ucałował go w czoło i posiedzial przy nim jeszcze chwile potem jadąc do pracy. Przyjechał do niego godzinę przed odebraniem Yuyi z pudełkiem czekoladek.
-damy rady. Spokojn kochanie.-zapewnił go wesoło.-a do lekarza zajrzę za chwile.
-Ok. Wiec zajde do niego za chwile. Ale jeszcze trochę z tobą posiedzę.-ucałował go w policzek.-jak się czujesz?
-no to lez spokojnie.-poprosił.-odpoczywaj. I odzyskaj ładnie siły.-dodał głaszczac go po włosach.
-może jakas rybkę...-wzruszył ramionami jakoś nie mając pomysłu.
-dlatego powinieneś zjeść śniadanie póki nie było papka.-zaśmiał się cicho.-no I masz czekoladki na deser.-dodał patrząc na zegarki i wstając.-będę się już zbierał. Jak coś bys potrzebował to dzwoń.
Przytulił go mocno i ucałował.
-bądź grzeczny I jedz to co ci dadzą.-poprosił jeszcze raz go całując.
Pomachal mu I poszedł do lekarza.
-dzień dobry. Tomo powiedział mi ze chce pan mnie widzieć.
-ok, będę go obserwowal.-zapewnił oglądając opakowanie.
-dziękuję.-schował rozpiske do portfela.-to wszytsko?
-dziękuję.-wstał I skłonił się lekko po czym wyszedł i pojechał po Yuye do szkoły.
Takano przytulił go radośnie i zaprosił do stołu.
-starałem się żeby było po japońsku i domowo.-wyjaśnił siadając.-na deser będzie mizumochi...-dodał.
-no...nie wiem czy wyszło. Korzystałem z twoich przepisów.-wyjaśnił bojąc się też trochę osadu mamy Tomo.-no zgodziłem. Ale za to w sobotę zrobi lekcje.
-dziękujękuje.-uśmiechnął sie nieśmiało I odetchnąl z ulgą.-no ja też się nie mogę doczekać aż ja poznam.-zaśmiał się wesoło i zabrał się za jedzenie.
-spytaj Aye jakie ciasto lubi, ok? Wtedy takie zrobimy.-zmierzwil maluchowi włosy i wrócił do jedzenia.
Takano posprzątał po obiedzie i przyniósł deser.
-smacznego.-powiedział wesolo I znów usiadł do stołu.
-jasne skarbie.-ucałował go w policzek.-um, dziękuję. Miałem dobrego nauczyciela.-powiedział wesoło rumieniąc się lekko.
-dziękuję.-powtórzył jedząc swoją porcję.-ciesze się że wyszło.-dodał.
-bardzo kochanie. A ja przejrzałem garnitury które wybrałeś. Jeden mi się wyjątkowo spodobał.
-pokaże. A w marcu pojedziemy na mierzenie i szycie.-powiedział wesoło.
-wlasnie nie kracz. Nic się nikomu nie stanie. A przecież oni muszą mieć czas na uszycie. Potem będą ewentualnie nanosić poprawki.
Takano uśmiechnął się w ich trochę a potem do kobiety.
-grzeczny był w szpitalu?-spytał wesoło.
-Ech a miał leżeć.-westchnął ale zaraz się zaśmiał.-wiem...ma rękę do dzieci.
-wiem. To dla mnie dużo znaczy. Ciesze się ze jest poprawa.-powiedział z uśmiechem.
-bede pilnował to moje kochanie.-obiecał.-jeśli zauważe ze coś jest nie tak to od razu odstawimy.
-ja tez!-krzyknął Takano siadajac razem z nimi i zaczynając układac.
-oj no...dobra.-mruknął odsuwajac się i tylko patrząc jak oni się bawią.
-jasne.-ucałował go w policzek. Wstał i pomógł mu wstać.-chodź. Bierzemy psy?
-dobrze.-Ubrał buty I złapał go za rękę.-wiesz co? Juz sie nie mogę doczekać aż pokaże ci moja uczelnie.
-oprowadzę dokładnie. Do Luwru zajedziemy I na wierze eifla i popłyniemy po sekwanie. Wszytsko.-powodzial wesoło.
-to uwierz. Będziemy dwa tygodnie tam. Weekend na wyspie a potem dwa tygodnie w Australii. Nie mogę się doczekać.
-wezmę.-powiedział I objął go ramieniem.-będzie juz ciepło wiec moze popływamy jak będziemy na wyspie?
-nie sądzę. Piętrowy. Na dole salon kuchni I łazienka a na górze cztery pokoje. Po jednym dla każdego. Ja i Sojiro mamy widok na morze. Wyciągnęlismy dłuższe slomki.-zaśmiał się.
-Nie z tarasami ale mam takie jakby łóżko zawieszone nad wodą. Wygodne, możemy na nim leżeć i się pobawić.-zaśmiał się I ucałował go w policzek.
-możemy. Jest tam na prawdę miło. A wiesz jak ładni widać niebo i gwiazdy?-spytał siadając na piasku.
-na prawdę. I popływamy. I w sumie co tylko jeszcze będziesz chciał.-powiedział obejmując go. Pocałował go w policzek.-ja ciebie tez. Mój przyszły mężu.
-dzikuje. Starałem się.-powiedział z uśmiechem.-deser tez wyszedł.
-twoja mama mnie pochwaliła.-powiedział.-jakoś tak...ucieszyło mnie to.
-mhm. Na prawdę jestem dzisiaj szczęśliwy.-powiedział.-zimno ci kochanie? Chodź wracamy juz do domku.
-ale jednak zrobiło. A ja nie chce żebyś mi się przeziebil.-powiedział biorąc go za rękę a drugiej trzymając smycze.
-dobrze. Jaką?-spytał zerkajac na niego z uśmiechem. Uwielbiał tak z nim spacerować.
-no dobrze. Ale ja chcę występ na żywo.-zasmiał się wesoło.-ok?
-a nie? Taki dobry dzisiaj obiad zrobiłem.-powiedział wesoło I cmoknal go w policzek.
-no to zrobię. Taki pyszny dla ciebie.-zapewnił go I wszedł do domu zdejmując buty. Puścił psy i przeciągnąl się lekko.
-Ale to był tylko weekend.-zauważył obracając się w jego ramionach i również go obejmując.-ale ja tez tęsknilem. Wiesz ze ciężko mi zasnąć kiedy nie mam ciebie w łóżku.
-mój biedny, kochany.-pogłaskał go po włosach.-ale już jesteś w domku i juz jestem przy tobie. I jutro nagrasz piosenkę...a ja posłucham jak tylko wróce z pracy.
-wiec zrobisz pyszny obiadek.-ocieszyl się I przytulił go mocniej.-a potem zagrasz mi piosenkę. Uwielbiam cie słuchać.
-jasne. Zrobię ci pyszny deserek.-ucałował go I poszedł sobie usiąść na fotelu.
-jasne ze tak. Ale jutro będzie bardziej wyszukany deserek.-powiedział wesoło.-a w czwartek ciasto dla Ayi, prawda?
-sam byłem w szoku. Wszytsko poukładal.-zaśmiał się wesoło.-na prawdę się cieszy. No ale pora do mycia.-powiedział wstając I podnosząc Yuye.
-poczytam a teraz się ładnie umyj.-powiedział i wyszedł żeby posprzątać po kolacji.
-jasne.-zaśmiał się i przyniósł mu mizumochi.-ja tylko czekam na ocenę mojego kochania.
[Mam w tym roku maturę XD prosisz o niemożliwe jak na razie XD]
-nie ma. Zrobiłem akurat dla każdego po jednym.-powiedział wesoło I usiadł obok niego.-ne...ale będziemy musieli uważać jak przyjdzie Aya. Żadnego tulenie ani nic...
[Jak zdam maturę to wtedy XD]
-wiem ale jednak trochę się o to martwię...-powoedział przytulając go do siebie.
-co?-spytał rozglądając się polprzytomnie.-gdzie Ryu? Nic mu nie jest?-spytał prubujac usiąść.-co się stało? Jaki kwiecień? Jest luty...nie?
-to nie takie łatwe. Nie chce żeby go przestała lubić przez nas.-powiedział z lekkim uśmiechem.
-wiem wiem...ale sam fakt ze mieszkamy razem...ni nic. Masz racje. Będzie dobrze.-ucałował go w policzek I wstał bo Yuya wyszedł łazienki.
-no juz dość.-powiedział biorąc Yuye na ręce.-idziemy spać. Juz późno jest.
Położył go do łóżka okryl kołdrą. Wyszedł od razuwidząc jak chłopiec smacznie śpi.
-słodko.-uśmiechnął sie I położył przy nim. Zdjął okulary I objął go delikatnie.-dobranoc.
-mhm. Wygodnie ci tak?-spytał uśmiechając się. Objął go delikatnie.przytulając go siebie.
-jest ok.-zapewnił głaszczac go po plecach.-wiem...dlatego już śpijmy. Jestem trochę zmęczony.
Takano obudził sie tak jak chłopak powiedział kiedy jego juz w domu nie było a na stole stało śniadanie i bento dla Yuyi. Uśmiechnął się i poszedł obudzić chłopca.
Ucałował go w policzek I zaraz przyniósł mu gorącą czekoladę i torcik bezowy. Dosiadl się do niego z lekkim uśmiechem.
-spokojnie. W poniedziałki zawsze tak jest. Największy ruch jest w piątki.-wyjaśnił wesoło.-a u ciebie jak było?
-ja mam wiekszy ruch po południu.-przyznal wesoło.-a co na obiadek zrobisz?
-curry.-odparł głaszczac go po policzku.-a po obiedzie zagrasz mi te piosenkę o której mówiłeś.
-uwielbiam twoje curry. Jest najlepsze.-powiedział jedząc torcik.-i jak czekolada? Dodałem dzisiaj trochę białej.
-dziękuję. Dla ciebie zawsze skarbie.-powiedział I ucałował go w policzek.
-ok.-wstał od stołu i pozbieral naczynia zaraz idąc do kuchni. A kiedy zebrali się klienci zaczął ich obsługiwać.
-ja ciebie tez.-ucałował go I chwile potulil zanim odsunął od siebie żeby zdjąć buty.-curry pysznie pachnie.-powoedział z uśmiechem.
-ok.-zgodził się i usiadł grzecznie do stołu.-aż ślinka cieknie.-powiedział czekając na swoją porcje
Takano uśmiechnął się tylko i zabrał się za jedzenie. Był głodny po całym dniu pracy i cieszył się ze na obiad ma swoje ulubione curry.
-jest przepyszne!-powiedział wesoło.-na prawdę. Uwielbiam twoje curry. Zdecydowanie podbiło moje serce.
-hmmm no nie wiem...może curry bardziej?-zazartowal trochę.-może i długo ale jest przepyszne.
-Ja ciebie tez.-uśmiechnął sie zaraz biorąc łyk wody.-nagrales piosenkę?
-Mhm, no dobrze. Tylko sprawdź ją dokładnie zanim coś wyślesz ok? Może ci pomoc w nagrywaniu?-spytał wracając jeszcze do jedzenia.
-ok. Wiec zanim zaczniesz współpracę chce żebyśmy wszytsko dokładnie sprawdzili. I, oczywiście jako twój manager będę przy nagraniach. Tak w razie czego.-powoedział kiedy skończył jeść.-no to zaraz się za to weźmiemy.
-tak, ale pamiętasz co się stało jak pojechałes sam? Gdybym się w porę nie zjawił to bys im tam zemdlal.-zauważył pijąc wodę.-ja tylko nie chce żeby to się powtórzyło.
-Ok. Ale będę jeszcze przy pierwszym nagraniu, ok? Potem już nie. Obiecuje.-powiedział z uśmiechem.
-aj chce po prostu zobaczyć jak się będą traktować!-krzyknął jeszcze za nim. Zamrugal słysząc Yuye.-pogodzimy się. Spokojnie.-powiedział I zmierzwil mu włoski.
-tak tak. Odrobiłes lekcje?-spytał wstając i sprzątające po obiedzie.
-no to lec.-polecił mu. Pozmywac naczynia a potem usiadł sobie na fotelu zabierając się za książkę.
-bo wujek jest wyjątkowy.-powiedział wesoło I podszedł żeby mu pomóc. Popatrzył na nuty i pomógł mu ułożyć palce tak żeby gokladnie zakrywa dziurki.-ok spróbuj jeszcze raz.
-miałem lekcje gry na pianinie.-wyjaśnił.-no, musisz dokładnie zakrywać dziurki żeby dźwięk wyszedł czysty.-powiedział z uśmiechem.
-no i bardzo ładnie.-pochwalił go I spojrzał na zegarek.-ech...oby szybko wrócił...
-na pewno wróci. Przecież wujek jest odpowiedzialny i na pewno będzieppamiętał o lekach. Niedługo wróci.-powoedział przytulając chłopca do siebie.
-jak to nie? Przecież wyszło ci bardzo ładnie.-zauważył wesolo.-koniecznie musisz pokazać wujkowi.
-nie będziemy. Moim zdaniem zagrałes bardzo ładnie i koniecznie musisz pokazać wujkowi.-powiedział wesoło.-Tomo wziąłeś leki?
Takano zaklaskal kiedy chłopiec skończył.
-ślicznie! Idzie ci coraz lepiej.-powedzial wesoło.-a wujek zagra nam piosenkę?
-czemu? Musze usłyszeć żeby ocenić.-powoedział I pogłaskał go po ramieniu.
-Ok.-zabrał rękę I przytulił Yuye.
-na pewno. Wiem ze może trochę przesadziłem ale mu ufam. Nie ufam wytworniom.-wyjaśnił.-jasne ze możesz.
-pójdę z psami na spacer.-powiedział I wstał. Załóżmy pieskom smycz I wyszedł na zewnątrz.
Wrócił po dobrej godzinie i padł na kanapę puszczając pieski.
-pobiegłem trochę.
-dzięki.-mruknął wstając i idąc do łazienki. Wziął szybki prysznic i znów padł na kanapę z lekko wilgotnymi włosami w luźnych bokserkach i koszulce na ramiączkach.
-tak z trzy poproszę. I herbatę do tego.-uśmiechnął sie.
-co czytasz?-spytał patrząc na Tomo. Zaczął tez głaskać Jolie która do niego podeszła.
-ok.-zgodził się wesoło. Kiedy chłopiec przyniósł mu tosty podziękował z uśmiechem i wziął się za jedzenie.-pyszne. Rośnie nam nowy kucharz.
-dobrze. Dziękuje.-zmierzwil mu włoski I wstał. Zrobił szybko duży kubek gorącej czekolady z bita śmietaną, małymi piankami i posypka czekoladowa. Zaniósł go chłopakowi go na ganek.-masz, napij się. Rozgrzeje cie trochę.-powoedział siadając obok niego.
[Jako ze mam okres 'robić wszystko byle się nie uczyć' mam zarys postaci XD obwieszczam iz tym razem jak robie ukesia :p]
[Tez mam pomysł na ukesia :p no cóż...zawsze musi być ten pierwszy raz XD no uczę się uczę...]
-mhm...i właśnie od tego jest poprawiacz humorku w płynie.-zaśmiał się I objął go ramieniem.
-nie. Ufam ci. Na prawdę. Ja po prostu nie bardzo ufam tym z wytwórni i...chciałbym po prostu zobaczyć jak będą cię traktować w czasie nagrań.-wyjaśnił.
[Na razie mam zarys historii i 10 kandydatów na twarz XD]
-wiem, i nie będę. Tylko...no nie chce żeby powtorzyla się taka nieprzyjemnq sytuacja jak z Alexem. Chciałbym być pewny ze będziesz bezpieczny.-wyjaśnił spokojnie.
-po prostu chce być pewien ze będę cię dobrze traktowali. Nic więcej. Daje ci wolną rękę...nie będę jeździł z tobą tam ciągle...tylko raz.-zapewnił go.
[a kogo miałeś? Najważniejsze żeby był bardziej męski od mojego słodziaka XD]
-Ech wiem...aż tak bardzo nie chcesz żebym był z tobą przy nagraniach?-spytał tulac go do siebie.
[No to trochę poczekasz XD]
-aż tak bardzo?-spytał jeszcze raz i ucałował go w policzek.-ech no dobrze. Ale jak coś to mów.-dodał I znów go ucałował.
-nie ma za co. Chodźmy do środka bo jest na prawdę zimno.-powiedział wstając.
-jasne.-znów go ucałował i wszedł do środka. Sprawdził czy Yuya śpi i poszedł do łóżka.
Takano od razu przytulił go do siebie i zasnął. Miał swojego misia wiec mógł spać spokojnie.
-mmmm....dziękuję kochanie.-nie otwierając oczu odnalazł jego usta.
-kochany jesteś.powiedział wesoło i wstał ubierając okulary.
-dzikuje.-powiedział dokładnie oglądając laurkę.-śliczna jest.-dodał przytulając go mocno.
-zobaczę jak dasz mi wyjść z łóżka.-zaśmiał sie.-ale pachnie pysznie wiec juz nie mogę się doczekać.
-niespodzianka?-spytał idąc za nimi i siadając do stołu.-ile pyszności....
[Ok, ostatecznie wybrany na dawce mordki został Sato Shori]
[Spoko XD To ja pomyślę nad imieniem XD miałeś znaleźć kogoś męskiego XD]
-och...no w takim razie nie mogę się doczekać.-zaśmiał się.
[Ech no dobra XD niech ci będzie XD]
-dziękuję.-powiedział wesoło I zabrał się za jedzenie.-pyszne!-krzyknął radośnie.
-Ja ciebie tez kocham.-powiedział I zabrał się dalej za jedzenie. Kiedy zjadł wypil herbatkę.-mmm pyszne było.
[Tylko wybierz ładne zdjęcia XD]
Ubrał się szybko a potem znów ucałował chłopaka.
-czekam na moja niespodziankę.
[Szczurek?]
[No ja też mam XD]
-ojej...i tak sam prowadziłes nawet.-powiedział przytulając go do siebie.-super. To już sir nie mogę doczekać co mi dasz na urodziny.
-widzę ze się postarałes kochanie.-powiedział idąc z nim i wszystko oglądając.-lubię oceanarium.-dodał uśmiechając się.
-ja ciebie tez kocham...-powiedział z uśmiechem.-a gdzie poszedł Yuya?-spytał podchodząc do szyby gdzie pływał rekiny.
-spokojnie.-zaśmiał się tulac go do siebie.-nie zgubić I się?-spytał idąc dalej.
-no dobrze. To prowadź gdzie chciałbyś iść.-ucałował go w policzek .
-No dobrze...to idziemy do małych rybek.-powiedział wesoło.
-Nie nabijam...ja tez się czasem czegoś boje.-powiedział I ucałował go w policzek.-lubię też te akwaria z rafami.
[A ja mam XD tu jest tabelka http://nagisa-chan.blogasek.pl/komentarze-514252-imionanazwiska-japonskie.html ]
-No to chodź idziemy.-powiedział wesoło.
[Ujdzie XD szukaj imienia]
-wspaniałe prawda?-powiedział uśmiechnięty.-podoba mi się tutaj.
[A u mnie będzie Yuji Koizumi ^^]
-dziękuję ze mnie tu zabrałes. I juz nie mogę się doczekać dalszej części niespodzianki.
-No to idziemy.-Objął go ramieniem I poszedł w strone pokazu.
[No właśnie tak myśle...najlepiej jakby byli w liceum i żeby był między nimi rok różnicy...ale żeby twój nie był na ostatnim roku. XD]
[ok...ale to i tak wychodzi końcówka roku XD jak dosiade się do lapka to zrobię kartę]
[Nie no...niech do drugiej pójdzie ale do trzeciej nie przejdzie XD
-serio? No to patrzymy.-powiedział z ciekawością oglądając pokaz.
[jak coś to już zrobiłam kartkę XD]
[spoko ^^]
-Tak sądzisz?-spytał wesoło i zmierzwił mu włosy.-wy też.
-o...dzieki.-powiedział i wstał idąc za nimi.
[no wiem że jest :P]
[W sumie to nie ale dawno nie miałam ukesia i wiem ze wyszedł fajny XD]
-jasne maluchu.-Takano złapał go za rączkę.-będziesz się mógł nas mocno trzymać.
-niesamowicie.-zgodził się wesoło. Cieszył się ze są tu razem i ze Yuya również jest zadowolony.
[Wałcz! XD!]
Takano bawił się z kilkoma i ciągle pilnował Yuyi żeby nic mu się nie stało.
[Musiałeś dowalic nie? XD w sumie czego ja się spodziewałam XD pozostawiam ci zaszyc zaczecia bo ja zaczynałam historie Tomo i Takano :p]
-dobry? A co dobrego będzie?-spytał zaraz Takano ciekawy co jeszcze jego kochani mężczyźni wymyślili.
[E no przepraszam bardzo ale moja postać nie kradnie! XD i mimo wszytsko stara się być pozytywnie nastawiony do życia XD]
-odpowiada. Cokolwiek ugotowane przez ciebie mi odpowiada.-dodał wesoło. Kiedy szli juz do samochodu wziął Yuye na ręce bo widział ze chłopiec jest już trochę zmęczony.
-bardzo. Jest naprawdę miło skarbie. Taki rodzinny dzień się czasem na prawdę przydaje.
-no to na prawdę nie mogę się doczekać aż ja zjem. Na pewno jest przepyszna.-powiedział wesoło I zaparkował pod domem.
-ok. Mi pasuje taki plan.-powoedział wesoło I wyszedł z samochodu budząc Yuye.-no maluchu jesteśmy już w domku.
-na pewno jesteś zmęczony wiec sobie śpij.-dodał Takano I zaniósł chłopca do łóżka.-obudzimy Xie jak juz obiad będzie na stole.-zapewnił go.
-są świetne.-przyznał.-I pewni pójdę do albumu co?-dodał tulac go do siebie.-to była na prawdę świetna zabawa. Kiedyś musimy to powtórzyć.
-było świetnie. Uwielbiam takie miejsca a to ze spędziłem ten czas z moja kochana rodzina działa na plus. Bawiłem się świetnie. Super niespodzianka.-ucałował go.-kocham cie.
-ok.-powiedział a kiedy chłopak wrócił znów go przytulił.-jako ze dzisiaj moje święto to chce mieć cie blisko.
-jasne. Takie rzeczy na pewno się nie zmienia.-powiedział tuląc go z uśmiechem.-bardzo cie kocham.-dodał.
-wie. Ze czasem potrzebujesz chwili dla siebie. Nie będę wtedy naciskał.-zapewnił go. I musnal jego usta swoimi.
-aż tak bardzo?-zaśmiał się I zaraz pocałował go mocno.-mój...mój kochany.
-czemu tak uważasz?-spytał głaszczac go po policzku.-czemu przerażające?
-ale to dobrze. Czuje się wyjątkowy.-powoedział I po tym jak go ucałował puścił go a sam poszedł budzić Yuye.
Takano zjadł ze smakiem jeden kawałek i wziął się za drugi nadal nic nie mówiąc.
-jest pyszna. Taka domowa.-odezwał się w końcu kiedy kończył juz drugi kawałek.
-musicie częściej taka robić.-dodał wesoło Takano piorące trzeci kawałek i pijąc trochę soku.-na stałe w wchodzi do menu.
-w końcu takie pyszności powinny być częściej.-powiedział wesoło. Takano wkonczyl na trzecim kawałku potem tylko pijąc sok.
-no cóż...to niby moj dzień...ale posprzątam.-zaśmiał się.-a będzie potem jakiś deserek?
-oj przecież nie ma za co.-zaśmiał się I zaczął sprzątać.-no to deser potem bo na razie wszyscy jesteśmy pełni.-dodał wesoło.
Takano dołączył do niego kiedy posprzątal.
-Tatuś a pojedziemy jeszcze kiedyś zobaczyć orki.-spytał chłopiec bawiąc się z pieska mi.
-na pewno tak. Ale to jeszcze wujek musi się zgodzić.
-dla tych co lubia zwierzęta na pewno.-zgodził się z uśmiechem.
-Mhm...-uśmiechnął sie I zmierzwil mu włoski.-no rekiny to może lepiej nie.
Takano od razu do niego podszedł i przytulił lekko.-każdy się czegoś boi. U wujka to akurat są rekiny.-powoedział do chłopca.
-ja?-zastanowił się chwilę czy mu mówić czy nie.-ja się boję żab. Te upiorne zwierzaki zniose tylko na talerzu.-powoedział wzdrygajac się lekko.
-każdy ma też jakiś pomodlić dla którego się czegoś boi. Dlatego powinniśmy sie wspierać a nie się z siebie śmiać.-zgodził się nadal lekko przytulając Tomo.
-cóż...upieczone smakują trochę jak kurczak.-powodzial I wzruszyl ramionami.-niestety nie. Tutaj ich raczej nie kupię.
-niestety kochanie mogą się zepsuć zanim je przywieziemy.-wyjaśnił spokojnie.-ale kiedy na pewno zjesz.
-nie. To nie takie żabki...-powoedział I zmierzwil mu włoski.
-jasne. Na lato ci zrobie.-obiecał patrząc na niego.-kocham was.-powiedział wesoło.
-mmmm...takie desery tez lubię.-zapewnił wesoło.-dziękuję. To był bardzo miły dzień.
-ok.-uśmiechnął sie.-jest pyszny.-dodał jedząc powoli swoj deser.-uwielbiam bita śmietanę.
-No I pewnie do swojej najwięcej dales.-zaśmiał się patrząc na niego wesoło.
-um no...w sumie prawda.-zaśmiał się.-nie zabiorę ci, spokojnie.-dodał wesoło jedząc galaretkę.
-oj no nie zabiorę. Mam swoje.-powiedział wydajadajac galaretkę. Pogłaskał Jolie która przyszła po pieszczoty.
-No, możesz częściej robić takie deserki.-powiedział zerkajac na niego z uśmiechem.
[The last one XD I 5000 komciów]
-w takim razie może być częściej robiony.-powiedział wesoło. Yuya kiedy zjadł poszedł się umyć a potem od razu do spania.
Prześlij komentarz