środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4401 – 4600 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-Cieszę się.-powiedział kiedy skończył i ucałował go delikatnie.-Twoja kolej.-dodał podając mu kości.

Takano | Jun pisze...

-oho...jak rozumiem im dalej tym ciekawiej.-zaśmiał się myśląc że jeszcze chwila i zignoruje grę. Oparł się jednak wygodnie i pozwolił partnerowi działać.

Takano | Jun pisze...

Przymknąl oczy i odchylil lekko głowe oddając się przyjmnosci.
-kochanie chyba za dobrze mnie znasz...-jeknal przygryzajac dolna warge.

Takano | Jun pisze...

-bawisz się moimi czułym punktami...-mruknął pociągając bokserki.-ok, moja kolej.-powiedział turlajac kostkami. Postawił pionek na ostatnim polu z napisem 'SEX'. Uśmiechnął sie I spojrzał na chłopaka figlarnie.-no kochanie wiesz co to znaczy, prawda?-spytał unosząc brwi i przybliżając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-to oznaczą ze skoro przegrałes to oddajesz mi się całkowicie i....-przejechał dłońmi po jego udach na koniec ściskając lekko jego pośladki.-ze teraz zacznie się prawdziwa zabawa.-dodał oblizujac usta.

Takano | Jun pisze...

-mhm cały...-zgodził się wesoło i ucałował go w szyję.-cały...-powtórzył tył razem tobą mu malinke na obojczyku.-cały I tylko mój.-dodał zsuwajac z niego bokserki. Zaczął jeździć dłonią po jego przyrodzeniu.

Takano | Jun pisze...

-Bo nie mieliśmy kiedy się pobawić...-powiedział I dał mu lekkiego klapsa.-nie było ani jednej okazji aż do teraz...-powiedział ściskając trochę mocniej jego penisa.-ja ciebie tez kocham.-zamruczal mu do uszka które po chwili przygryzl.

Takano | Jun pisze...

-jesteś podniecony od dłuższego czasu.-zauważył wesoło.-długo wytrzymujesz.-dodał zjeżdżając pocałunkami coraz niżej. Zaczął spokojnie ssać jego sutek.

Takano | Jun pisze...

-Oj kochanie...to nic. Dojsc zawsze możesz drugi raz. A jak teraz dojdziesz to zacznę cie przygotowywać na dalszą część zabawy.-szepnął mu do uszka.-na prawdę mnie wyposciles kochanie...bardzo...-powiedział z uśmiechem i zaczął tak poruszać ręką żeby bardziej go podniecić.-to jak skarbie?-spytał z figlarnym uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało.-zaśmiał się oblizujac dłoń.-nic a nic skarbie.-zapewnił go I zjechał dłońmi w dół po jego plecach.-nie rób takiej minki...uśmiechnij się.-Ucałował go I powoli wsunal w niego jeden palec.

Takano | Jun pisze...

-No kochanie w końcu się rozluzniles.-powiedział poruszając palcem. Cieszył się jego pocałunkami i bliskością.

Takano | Jun pisze...

Takano czuł jak robi mu się goręcej i jak podnieca się coraz bardziej od samych zabaw partera i jego jęków. Zachęcony tym wsunal w niego drugi palec poruszając nimi śmielej.

Takano | Jun pisze...

-co? Możesz powtórzyć?-spytał trochę szybciej ruszając palcami. Trochę się zaskoczył mimo że wiedział ze jego kochanie jest z natury dość niecierpliwe.

Takano | Jun pisze...

-ale skarbie...to dopiero dwa palce. Za ciasny jeszcze jesteś.-powiedział przepraszajaco słysząc jego proszący ton głosu. Wsunął trzeci palec żeby poszło trochę szybciej.

Takano | Jun pisze...

-och...-zamrugal zaskoczony I otarł brodę z jego spermy.-chcesz przestać czy nie masz nic przeciwko dojściu trzeci raz i będę mógł wejść?-spytał trochę zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-mój mój...-powiedział głaszczac go po plecach. Nie wyjął jednak palców bo wiedział ze jeszcze trochę musi go przygotować.

Takano | Jun pisze...

-um...przepraszam. Nie sądziłem ze...podniecisz się aż tak od samych palców..-powiedział jeszcze przepraszajaco. Ucałował go I po tym jak ruszył jeszcze kilka razu palcami położył go i podał mu poduszkę pod głowę.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-pokiwał spokojnie głową.-w takim razie ciesze się ze mnie porzadasz.-powiedział z uśmiechem. Uniósł delikatnie jego biodra i zaczął w niego powoli wchodzić.

Takano | Jun pisze...

-um dobrze...-odgarnął mu włosy z twarzy.-kochanie jeśli nie dasz rady zrozumiem i wyjdę. To nie ma sensu jeśli będziesz cierpiał...-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-un...ok. sam długo pewnie jeszcze nie wytrzymam.-powiedział. Ucałował go jeszcze I dopiero wtedy ruszył powoli żeby chłopak mógł się przyzwyczaić.

Takano | Jun pisze...

Wyszedł z niego od razu i położył się obok niego.
-juz...juz dobrze...-powiedział głaszczac go po policzku.-przepraszam...

Takano | Jun pisze...

-jest ok...to nic.-pogłaskał go trochę po włosach.-zaniosę. Zajmę się tobą kochanie. Przygotuje nam gorąca i pachnąca kąpiel. Na pewno poczujesz się troszkę lepiej...a ja następnym razem będę delikatniejszy.-zapewnił na koniec.

Takano | Jun pisze...

-ja chyba też cie trochę przecenilem...-przyznał patrząc mu w oczy.-ok. Ale na początek nie będziemy biegać długo...no i zaczniemy jak będzie cieplej.-zgodził się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-może na początek pół godzinki? I powoli będziemy zwiększać.-zaproponował I wstał zaraz biorąc go na ręce.-ok. Przyniosę jak tylko ciebie zaniosę.-obiecał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę?-spytał ucieszony.-ciesze się...ze ci się podobało. Starałem się ale sądziłem ze pod koniec wszytsko popsułem...-wyznał wchodząc z nim do łazienki.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. Bo mi się tez bardzo podobało.-przyznał i wsadził go do wanny. Ustawił wodę i zatkal wylot korkiem. Wlal płynu i ucałował chłopaka.-pójdę po winko.

Takano | Jun pisze...

-o czym myślisz ze się tak uśmiechasz?-spytał go kiedy wrócił z kieliszkami z winem. Postawił je na półce przy wannie po czym poszedł zdjąć soczewki.

Takano | Jun pisze...

-nadal jest miło.-zauważył zakładając okulary.-Dokończysz.-zapewnił go wesoło i wszedł do wanny siadając za nim. Zakrecil wodę i objął go delikatnie.-kocham cie.-szepnął mu do uszka.

Takano | Jun pisze...

Oddał pocałunek i przytulił go do siebie.
-najmocniej.-przyznał spokojnie.-ale ciesze się ze mieliśmy dzisiaj chwile dla siebie.-dodał sięgając po kieliszek i upijajac łyk wina.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. -powiedział obejmując go jedna ręką.-bardzo. Mój kochany.-powiedział spokojnie pijąc swoje winko.

Takano | Jun pisze...

-ale wiesz ze tak miało być? Ale potem szpital albo jakieś większe zamówienia...i tak wyszło ze się o tym zapomniało. Ale sądzę że możnaby to wznowić. I jak zrobi się cieplej to moglibyśmy chodzić na spacery i na pikniki...-uśmiechnął sie I odłożył dopil wino.

Takano | Jun pisze...

-i będziemy kochanie. Taki dzień dla naszej kochanej rodzinki.-zapewnił go I zaczął mu myć plecki.

Takano | Jun pisze...

-wiem...przepraszam za to.-powiedział obejmując go od tyłu.-ale załatwiłem ze jutro też Yuya jest u dziadka...wiec mamy cały dzien na odpoczynek, posprzątanie....-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-bardzo się z nim żyłes co?-spytał z uśmiechem.-ja tez...ale jednak czasem potrzebuje takiej chwili tylko dla nas.-powiedział kończąc mu myć plecki.-cóż...nie ustalalem tego dokładnie.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem...na kolacje wróci.-zgodził się spokojnie. Ucałował go w nosek.-skarbie? To źle ze tak czasem, jak dzisiaj, dajemy go do dziadka?-spytał zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem. Za często nie.-zgodził się.-wybawimy się na miesiącu miodowym.-ucałował to w policzek I podał mu szampon a sobie wziął gąbkę żeby się umyć.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez kochanie. Jesteś szczęśliwy...ze jesteśmy razem.-ucałował go.-no I skoro ja zaplanowałem walentynki...to tobie zostawiam nasza pierwsza noc poślubna.

Takano | Jun pisze...

-i o nasz pokój chodzi kochanie.-zaśmiał się I ucałował go w policzek.-a co w nowym Jorku to możesz sprawdzić w internecie.

Takano | Jun pisze...

-amerykańskie lody?-spytał znacząco unosząc brwi.-juz wychodzimy.-powiedział kończą się myć. Wyszedł z wanny i pomógł wyjść partnerowi.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem.-powiedział pomagając mu stać. Wytarl go I pomógł się ubrać.-coś wyszukasz. Pierwsza noc poślubna jest twoja.

Takano | Jun pisze...

-usiądź na chwile a ja się ubiore.-poprosił.-wiem. Żadnych kajdanek I żadnych puszek.-skinął głową zaczynajac się wycierać.-jeszcze jakieś nie?

Takano | Jun pisze...

-Ok kochanie. To mi powiedz jakby coś bo myślę żeby cię zabrać do sex shopu w Paryżu.-poinformował i Nałożył luźne bokserki.

Takano | Jun pisze...

-Ech...na prawdę nie jestem przekonany co do tego samochodu. Nie dość że tam jest dość...dziwny ruch to jeszcze jeździ się po drugiej stronie niż u nas.-powiedział biora go na ręce.-coś...powiedzmy ze zabiorę cie do mojego ulubionego. Wybierzesz sobie jakieś zabawki.-ucałował go.

Takano | Jun pisze...

-nie tylko?-spytał wychodząc z łazienki.-no cóż...ale pierwszego dnia ja będę jachal. Żebyś zobaczył jak to wygląda. Potem ty, ok?-spytał siadając z nim na kanapie i podając mu torcik.-ale tu syf....

Takano | Jun pisze...

-dla mnie? To może po prostu dla nas do zabawy?-zaproponował wesoło przytulając go do siebie.-Ufam. Po prostu wiem jak mi na początku było ciężko i jaki byłem zdezorientowany.-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-ok ok...wiem ze nie jesteś.-powiedział podjadajac mu trochę tortu.-ale jak coś to od razu masz powiedzieć ok? Zamienimy się wtedy.

Takano | Jun pisze...

-ej no!-krzyknął i wytarl nos.-będzie fajnie, zobaczysz.-zapewnił go.-chciałbyś zobaczyć jeden z występów w Moulin Rouge?

Takano | Jun pisze...

-hmm...cóż...tanie nie jest. Ale wybitnie drogie tez nie. -wzruszył ramionami.-poszedłem kilka razy na studiach. Tańczące dziewczyny w kusych strojach.-znów wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-czy ja wiem czy zaraz podobało...szedłem tam albo z okazji urodzin którego z kumpli albo przez nich namowiony.-wzruszył ramionami.-czasem było ok ale wiesz...jakoś bardziej przepadam za mężczyznami.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ej! To ze miałem pecha to już inna sprawa. Trafiałem na takich po prostu. No ale to nie wszyscy byli tacy...tylko niektórzy. I obiecuje ze juz więcej na żadnego nie tracimy.-ucałował go.

Takano | Jun pisze...

-nie będziesz musiał. Żadnego juz więcej nie spotkasz.-zapewnił go.-poza tym najgorsze za nami...bardziej nie normalnych nie miałem.-ucałował go.-nasz miesiąc miodowy będzie wspaniały. Ale w Nowym Jorku nie zostaniemy długo. Weekend maksymalnie. Tak samo na wyspie.

Takano | Jun pisze...

-cóż...możemy tak zrobić.-zgodził się z uśmiechem.-Yuya trochę z nami pozwiedza.-dodał wesoło I ucałował go w policzek.-Kochanie? W przyszłym miesiącu chciałbym juz jechać załatwić garnitury.-powiedział tuląc go do siebie mocno.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...wybierzemy jakieś razem.-zapewnił go.-wiec się nie martw ok? To ma byc nasz wyjątkowy dzień.

Takano | Jun pisze...

-wiem, przepraszam.-powiedział całując go w policzek.-ale to tez twoja wina. Jesteś zbyt seksowny. I tak sie powstrzymywalem.-znów go ucałował i wstał biorąc go na ręce.-idziemy spać.

Takano | Jun pisze...

-słodki jesteś jak się tak rumienisz.-zaśmiał się cichutko.-ale nie ma za co dziękować. Nie chciałem zeby ci bolało...

Takano | Jun pisze...

-Tomo...przecież widziałem jak się krzywisz z bólu...-powiedział kładąc się przy nim. Okryl ich kołdrą i zdjął okulary.

Takano | Jun pisze...

-jesli tak uważasz...ale nie kłam ze nie bolało.-poprosił I zamknął oczy.-dobranoc. Kocham cie.-ucałował go jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-to nic. W sumie byłem zaskoczony ale hej...skoro wytrysnales od samych palców to musze na prawdę na ciebie działać.-zaśmiał się I pogłaskał go po włosach.-śpij...odpocznij.

Takano | Jun pisze...

Takano również praktycznie od razu zasnął.

Takano | Jun pisze...

Takano obudził się nad ranem z zaskoczeniem zauważając chłopaka na podłodze. Położył go delikatnie znów na łóżku i ułożył się obok uznając ze mogą jeszcze trochę pospać jako ze chłopak się nie obudził. Pomyślał że mogę przewracal się na bok i dlatego Tomo spadł.

Takano | Jun pisze...

-dzień dobry kochanie.-przywitał się z nim z uśmiechem na ustach.-jak się spało?-spytał całując go na dzień dobry.

Takano | Jun pisze...

-um przepraszam...-powiedział skruszony.-ale będę cię dzisiaj nosił. Zajmę się tobą.-zapewnił go z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-nie musze ale chcem. Chce ci pomóc. To moja wina ze boli...-powiedział I pogłaskał go po policzku.-nie lubisz jak cie noszę?

Takano | Jun pisze...

-mój gluptasek. Dzisiaj nie jesteś bezsilny. Z mojej winy cie boli. Wiec będę cię nosił.-oznajmił wesoło.-a po śniadaniu wezmę się za sprzątanie...trochę tego jest. Musze umyć podłogę...na kanapę chyba tez kapnelo...-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-Ech...ok. Ja posprzątam. A po obiedzie może obejrzymy jakiś film?-zaproponował I musnal jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-nie trzeba. Ja przygotowywałem wiec ja posprzątam. Nie sądziłem po prostu ze aż tak nabrudzimy.-wyjaśnił ze śmiechem.-ty sobie odpocznij a jak masz wene to pograj.

Takano | Jun pisze...

-no proszę jaki jesteś szczęśliwy.-zaśmiał się I przeciągnąl lekko.-moje kochanie...

Takano | Jun pisze...

-ej! Bo zaraz ja cie zagonie i nie będzie ze boli!-powiedział trochę obrażony.-to w końcu przez ciebie podłoga w salonie jest brudna.-mmruknął niezadowolony i podszedł do szafy.

Takano | Jun pisze...

-no...I to twój ostatni panicznu.-mruknął chowając kuponik do kieszeni. Poszedł do kuchni żeby zrobić jakies szybkie śniadanie.

Takano | Jun pisze...

Przyniósł mu tosty oraz kiełbaskę na gorąco.
-smacznego kochanie.-powiedział podając mu wszytsko na tacy.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się i usiadł na podłodze jedząc swoją porcje.

Takano | Jun pisze...

Widząc jego zawstydzona minę wstał i usiadł na łóżku.
-myślałeś juz co chcesz zebyśmy porobili w Australii?

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiec najpierw będzie kawałek mojego a potem twojego? Juz nie mogę się doczekać.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-jestem na prawdę ciekaw tego jak spędzimy czas w Australii.-powiedział I juz zajął się jedzeniem.

Takano | Jun pisze...

-na pewno będzie świetnie.-powiedział wesoło.-nie mogę się doczekać. Zwłaszcza takiego wędrowanie I spania gdzieś jedna noc i ruszania dalej. Nigdy tego nie robiłem i chciałbym spróbować.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem. -skinął głową. -tak długo jak z tobą to wiem ze będzie fajnie.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

Takano nie czuł się komfortowo z odsłoniętymi bliznami wiec wolałby siedzieć zanurzony w wodzie ale po walce z samym sobą postanowił ze jednak zostanie z nimi i pomoże maluchowi.

Takano | Jun pisze...

-mhm. Masz nasze wsparcie.-zapewnił go.-a może spróbujesz popłynąć na plecach? Podtrzymam cie.-zapewnił go od razu.

Takano | Jun pisze...

-nie puszcze.-obiecał. Pomógł chłopcu położyć się na wodzie i calu czas podtrzymywal go za plecy.-no I macha nóżkami.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się do niego i kiedy trochę przepłyjęli z.powrotem podał mu deskę.
-I jak?

Takano | Jun pisze...

-oczywiście.-powiedział wesoło.-a teraz znów na desce spróbujemy? Tak spokojnie?-zaproponował.-będę cię trzymał.-obiecał od razu.

Takano | Jun pisze...

Popływali tak jeszcze trochę po czym zjechali kilka razy na slizgawce. Potem dołączyli do Tomo.

Takano | Jun pisze...

-oboje czujemy się świetnie, prawda?-spytał malucha który już siedział wesoło razem z nimi po ramiona w wodzie.
-zjeżdżalnia jest super wujku! Musisz też zjechać.-powiedział tuląc się zaraz do niego.

Takano | Jun pisze...

-Zjade z tobą wujku. A tatuś poczeka, ok? Ok?-spytał juz stojąc na podłodze.-chodź wujku. Będzie super!

Takano | Jun pisze...

-Zjade z tobą wujku. A tatuś poczeka, ok? Ok?-spytał juz stojąc na podłodze.-chodź wujku. Będzie super!

Takano | Jun pisze...

Odprowadził ich wzrokiem i z uśmiechem na nich czekał. Po chwili jednak dosiadly się do niego dwie dziewczyny i usiadł po jego dwóch bokach żeby poflirtowac. Westchnął ciężko I przesiadł sje na drugą stronę.

Takano | Jun pisze...

Odtracil ja od razu z kolejnym westchnieciem.
-jest zaręczony I nie zainteresowany wami.-powiedział prosto z mostu trochę nimi zirytowany. Zerknął w stronę slizgawki i zobaczył jak Yuya znów ciągnie Tomo w stronę schodów żeby zjechać jeszcze raz.

Takano | Jun pisze...

-Nie sądzę.-odparł tylko nie mając zamiaru wdawać się w dyskusję. Kiedy chłopiec go zawołał wstał i spokojnie do nich podszedł.

Takano | Jun pisze...

-jakieś dwie się przystawialy...-mruknął wywracajac oczyma.-no juz...nie publicznie...zwłaszcza jak jest z nami Yuya.-poprosił I zmierzwil mu włosy
-tatuś, wujek.-chłopiec Pociągnął ich za ręce żeby już z nimi szli.

Takano | Jun pisze...

-nie wstydzę.-mruknął idąc juz za nimi.-on po prostu nie chciał żeby maluchowi było ciężko. Wszedł z nimi na górę.

Takano | Jun pisze...

Zjechał tuż za nimi ze śmiechem lądując w baseniku.
-ok, chyba już powinniśmy wychodzić.-powiedział patrząc na zegarek.

Takano | Jun pisze...

-ok, ostatni raz. Ale powoli i nie biegaj.-powiedział wesoło idąc za nim.

Takano | Jun pisze...

Ostatnim razem zjechali wszyscy razem a potem poszli do szatni. Takano otworzył Yuyi szafkę i podał.mu ręcznik i ciuchy.

Takano | Jun pisze...

Takano poszedł razem z nim. Kiedy się ubrali poszli coś zjeść tak jak obiecał im Tomo.
-Yuyuś jak się bawiles?-spytał chłopca kiedy już siedzieli przy stoliku.

Takano | Jun pisze...

-było super.-powiedział jedząc swoje lody Takano.-świetnie sobie radziles maluchu. I na pewno będzie jeszcze lepiej.-zmierzwil mu włoski.-a ty? Jak sje bawiles?-spytał Tomo.

Takano | Jun pisze...

-no to fajnie. Potem coś jeszcze robimy czy juz do domku?-spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-O domowe jedzonko...uwielbiam.-zaśmiał się wesoło.-lubię jedzenie twojej mamy.

Takano | Jun pisze...

-oj maluchu...brudasie ty mój.-westchnął zaraz sięgając bo chusteczkę i wycierajac mu buzię.

Takano | Jun pisze...

-to super. Ale to nie znaczy ze musisz być taki ubrudzony.-powiedział ze śmiechem i kontynuował wycierania go.

Takano | Jun pisze...

-nie, nie. Czysciutki będziesz fajniejszy.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-no pyszne było. A miejsce na obiadek będzie?-spytał mierzwiac mu włosy. Zauważył ze dziewczyny które się do niego przystawialy usiadly przy stoliku obok.

Takano | Jun pisze...

[W sumie nie wiem...chyba nic...po prostu nie mam humoru....]

-cóż...bo ty to jesteś niejadek.-zaśmiał się Takano.-zwijamy się?

Takano | Jun pisze...

[Siedzę na własnej studniówce i mam ochotę wyjść. Chyba nie nadaje sje na takie zabawy XD no i mój tata uznał ze nie umiem tańczyć...]

-nie czepiam.-zaśmiał się ale grzecznie wyszedł za nim.-to teraz na pyszny obiadek do twojej mamy.

Takano | Jun pisze...

-dzień dobry.-przywitał się z kobietą z szerokim uśmiechem. Podobał mu się zapach rozchodzący się po mieszkaniu.

Takano | Jun pisze...

-maluch trochę mniej się boi, wiec raczej dobrze.-odparł z uśmiechem.-a Tomo zajął jacuzzi.-dodał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-no chodź Tomo. Usiądziemy.-powiedział łapiąc go za rękę. Poszedł z nim do salonu i usiadł na kanapie.

Takano | Jun pisze...

Przytulił go do siebie bez słowa. Głaskał go po ramieniu nie przeszkadzając mu w nuceniu I słuchając go z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-wiem, ale lubię kiedy mi to mówisz.-pogłaskał go po włosach.-ja ciebie tez kocham.-dodał wesoło. Puścił go i z uśmiechem patrzył jak budując zamek.

Takano | Jun pisze...

-super!-ucieszył się oglądając ich konstrukcje.-chciałbyś pojeździć na koniu?

Takano | Jun pisze...

-mhm...no to będę pamiętał żeby kiedyś cie zabrać.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-na pewno.-Powiedział wesoło. Zmierzwil mu włoski I przytulił mocno.

Takano | Jun pisze...

-jeśli będzie chciał to na pewno.-Powiedział wesoło. Puścił maluszka żeby wrócił do zabawy.

Takano | Jun pisze...

No to kiedyś pojedziemy.-obiecał im wesoło.-a na razie, Tomo dostałem katalog ze wzorami garniturów i chciałbym żebyśmy razem coś wybrali -powiedział obejmując go lekko.

Takano | Jun pisze...

-sądzę że na modelu w magazynie wygląda lepiej. A my najpierw wybieramy a potem jedziemy do Tokio na przymiarki.-wyjaśnił spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-aż do Tokio.-skinął.-mou...chce żebyśmy wybierali razem...-powiedział I ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-ja wiem że on garnitur uważa za zło konieczne...ale właśnie dlatego chcę żebyśmy wybrali coś razem. Przeglądnąłem na szybko katalog i nie wszystkie są sztywne. Sądzę że jeśli razem do tego usiądziemy to wybierzemy coś idealnego.-wyjaśnił jak on to widzi i usiadł przy stole.

Takano | Jun pisze...

-nawet 50 nie ma. Nie bądź nastawiony aż tak negatywnie.-poprosił spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-wtedy brałeś ten który ci kupiłem na kolację z moimi rodzicami. A i tak potem pobiegłeś się przebrać.-wywrócił oczyma.-Zobaczysz, an pewno znajdziemy taki który ci się spodoba.

Takano | Jun pisze...

-Tomo proszę cię...myśl chociaż odrobinę pozytywnie dopóki ich nie zobaczysz, ok?

Takano | Jun pisze...

-W sumie to dopiero załatwiamy. Jak na razie mam załatwione wszystko na połowę miesiąca miodowego i tort. Niedługo będę dzwonił w sprawie ceremonii i sali. Raczej nic nie trzeba pomóc.-zapewnił ją z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-wiem.-skinął głową Takano.-żadnego przemęczania. Jesteśmy grzeczni.-zaśmiał się wesoło.-planujemy wszystko raczej spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-jeden dzień dla rodzinki.-przytaknął Takano.-No i ja go pilnuje. Jesteśmy grzeczni bo Tomo musi odzyskać siły żeby je mieć na zwiedzanie.

Takano | Jun pisze...

Takano zakrztusił się akurat pitym sokiem. Nie spodziewał się takiego pytania.
-Nie pójdziesz. Zostaniesz albo z moim bratem albo z babcią. Nie będzie nas tylko miesiąc...

Takano | Jun pisze...

-nigdy cię nie zostawimy. Z każdego miejsca jakie odwiedzimy przywieziemy ci pełno pamiątek.-Takano przytulił ich obu.-Jesteś naszą rodziną.

Takano | Jun pisze...

-nie zostawimy cię.-ale wiesz...po ślubie, para młoda zawsze odbywa taką miesięczną wycieczkę. I my po miesiącu na pewno do ciebie wrócimy.

Takano | Jun pisze...

-i ty wybierzesz gdzie jedziemy.-zmierzwil mu włoski I juz wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-A mój brat zapewnił ze z chęcią się tobą zajmie przez ten miesiąc.-dodał wesoło Takano.-jesteś wśród rodziny. Niczym nie musisz się martwić.

Takano | Jun pisze...

-Tatuś robi inne rzeczy. A klopsika będą babci.-zmierzwil maluchowi włosy i wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-są pyszne...ale na po prostu nigdy wcześniej nie miałem takiego obiadu przygotowanego przez mamę...-mruknął dość niechętnie.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję ze mogłem go zjeść.-odparł poprawiając sobie włosy.

Takano | Jun pisze...

-zajedziemy. Możesz nas prosić kiedy chcesz.-zmierzwil maluchowi włosy.-a potem już do domku.

Takano | Jun pisze...

-nadal trochę się wstydzi nas pytać.-zauważył pijąc jeszcze sok.

Takano | Jun pisze...

-wiem ale...pomyślał ze chcemy go zostawić. Na prawdę mnie tym zaskoczył...-powiedział biorąc sobie jedno z przyniesionych przez kobietę ciasteczek.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-skinął głową I uśmiechnął się lekko do kobiety.-ale przez chwile pomyślałem ze źle robimy jadąc na ten miesiąc miodowy...

Takano | Jun pisze...

-to się połóż kochanie.-poprosił I zaraz zaniósł go na kanape. Usiadł obok na podłodze i złapał go za rękę.-będziemy do niego dzwonić i pisać...powysylamy mu tez zdjęcia.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-jest częścią naszej zwariowanej rodzinki.-przyznał spokojnie i pogłaskał Tomo po policzku.

Takano | Jun pisze...

-nie będę. Ale obudze cie jak będziemy wychodzić, ok?-spytał odgarniajac mu włosy z twarzy.-śpij spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-coraz rzadziej. Ostatnio miał tak tydzień przed walentynkami. Nie ma jakiejś reguły co do tego...po walentynkach był pelen energii a dzisiaj jest zmęczony.-wzruszył ramionami i wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-zdarzają się coraz rzadziej. Jeden dzień polezysz w łóżku a potem jest pełen życia.-zaśmiał się cicho.-nie lubi leżeć...ale już przynajmniej na to aż tak nie marudzi.

Takano | Jun pisze...

-racja. Wie ze musi odpocząć. Rozpieszczam go tez wtedy trochę.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-bardzo.-przyznał wesoło.-ale.to tylko dlatego ze chce żeby mu nie było aż tak ciężko jak odpoczywa...żeby trochę to polubił.-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-obrazilby się jakbyśmy poszli bez niego.-powiedział wesoło.-on taki jest...

Takano | Jun pisze...

-uparciuch taki z niego. Ale na prawdę go kocham.-powiedział patrząc na śpiącego chłopaka. Wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko patrząc na swoje kochanie. Ucałował go w policzek I wziął łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-wiem maluchu. Ja fobie tez bardzo kocham. Jesteś moim kochanym synkiem.-powiedział przytulając go do sobie ramieniem.

Takano | Jun pisze...

Tulił go do siebie i głaskał po włosach.
-mój, mój.-uśmiechnął sie.

Takano | Jun pisze...

-poproszę.-uśmiechnął sie Takano.-Yuyuś a może obejrzymy w domku jakąś bajkę?-zaproponował wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jasne maluszku. Wybierzesz nam coś.-powiedział a potem podziękował kobiecie za kawałek sernika i puścił chłopca jednak wciąż trzymał Tomo za rękę.

Takano | Jun pisze...

-twoja mama upiekla sernik. Chcesz trochę?-spytał z uśmiechem. -jak ci się spało?

Takano | Jun pisze...

-oj...masz pół mojego kawałka.-powiedział podając mu talerzyk.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. Jeszcze chwile posiedzimy i pojedziemy z Yuya na cmentarz. Obiecałem mu tez ze obejrzymy bajkę.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę przepyszny. Ma taki słodki, domowy smak.-zgodził się Takano. Usiadł obok Tomo I objął go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-oj, ale nie ma potrzeby.-powiedział wesoło.-sernik jest na prawdę pyszny...

Takano | Jun pisze...

-wtedy my ugotujemy coś dobrego.-powiedział Takano z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Niedziela byłaby najlepsza.-powiedział wesoło Takano.-zrobie jakieś dobre ciasto.

Takano | Jun pisze...

-co tylko będziesz chciał maluchu.-zaśmiał się Takano.

Takano | Jun pisze...

-ał.-jęknął kiedy chłopiec na niego wskoczył.-my ciebie też...-odparł zaraz wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Jedziemy.-powiedział Takano wstając. Pomógł jeszcze kobiecie poznosić wszystko i dopiero potem poszedł ubrać buty.

Takano | Jun pisze...

-jasne, chętnie zjem.-powiedział z uśmiechem i powoli ruszył pod cmentarz.

Takano | Jun pisze...

-ok. A ja bardzo chętnie zjem. A na obiad co?-spytał zerkając na niego kiedy stanęli na światłach.

Takano | Jun pisze...

-mhm...możesz zrobić.-zgodził się.-wybacz, mam zamówienie, na mały tort ale muszę poświęcić trochę czasu.

Takano | Jun pisze...

-Zdążę po niego pojechać, tylko obiadek nam zrób.-powiedział wesoło i zaparkował przy cmentarzu.

Takano | Jun pisze...

-oj kochanie...jest jeszcze trochę za zimno na motor. Ja pojadę a ty zrób nam pyszny obiad.-ucałował go w policzek I wyszedł z samochodu.

Takano | Jun pisze...

-pojadę. Maluch zostanie z Mary.-powiedział I złapał go za rękę. Zamknął samochód i druga ręką złapał malucha.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co.-odszepnal a kiedy doszli podał Yuyi kupione po drodze kwiaty i kadzidełka.

Takano | Jun pisze...

Takano bez słowa zapalił kadzidełka i ullonik się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ok.-złapał go za rączkę.-Tomo tez chcesz zajść do swojej rodziny?

Takano | Jun pisze...

Skinął tylko nie chcąc naciskać i ruszył powoli w stronę wyjścia.
-potrzebujesz czegoś z miasta?

Takano | Jun pisze...

--to super. A tatuś?-spytał uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-i będą cię wspierać i pilnować żeby nic złego ci się nie stało.-powiedział I zmierzwil mu włoski.

Takano | Jun pisze...

Skinął głową u znów wesoło zmierzwil mu włoski. Kiedy już doszli do samochodu otworzył go i usiadł za kierownicą.

Takano | Jun pisze...

-no kupimy. Zajedziemy do księgarni.-powiedział ruszając.

Takano | Jun pisze...

Dojechali spokojnie do księgarni a potem już prosto do domu. Kiedy zaparkował pod domem przeciągnąl się lekko.

Takano | Jun pisze...

-zrobię, zrobię. A wy wybierzcie jakaś bajkę.-powiedział I poszedł do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-ej ej! Ale poczekajcie na mnie!-krzyknął biegnąc do nich z taca tostow z serem. Postawił ja na stole i usiadł na fotelu.

Takano | Jun pisze...

Przesiadł się na kanapę i wziął do ręki jednego tosta zaraz skupiając się na bajce.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko. Na prawdę się cieszył kiedy chłopak byl tak blisko niego. Kiedy mieli takie spokojne wieczory, jedli kolacje i oglądali jakiś film.

Takano | Jun pisze...

Takano śmial się wesoło z filmu jednak po chwili spojrzał na wciąż patrzącego się na niego chłopaka. Uśmiechnął się do niego kiedy ich oczy się spotkały.

Takano | Jun pisze...

Takano zjadł razem z Yuya śniadanie a potem zawiózł go do szkoły. Kiedy wrócił od razu poszedł do pracy po drodze witając się z Tomo.

Takano | Jun pisze...

-mozemy.-zgodził się i wziął sobie jedną bułeczke zaraz idąc na górę żeby otworzyć.

Takano | Jun pisze...

Takano siedział nad torem dodatkowo wciąż przyjmując klientów. Przyszedł do domu dopiero kiedy odebrał Yuye.
-Tadaima.-krzyknął wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ok.-ucałował go jeszcze I dopiero wtedy usiadł do stołu.-jak ci minął dzień?-spytał zabierając się za zupkę.

Takano | Jun pisze...

-mi bardzo męcząco i pracowicie.-powiedział wzdychajac.
-a ja dostałem piątkę z Japońskiego.-powiedział pokazując im klasowkę.

Takano | Jun pisze...

-wyszedł. Klient był zadowolony.-powiedział z uśmiechem i pokazał mu zdjęcie.

Takano | Jun pisze...

-ale to musi być jutro? Przecież mówiłem ze taki mini kurs będziesz miał w czasie miesiąca miodowego.-powedzial jedząc zupkę.-nie wiem czy umiem kogoś nauczyć...

Takano | Jun pisze...

-Ech no nie wiem kochanie...oboje przeciez mamy prace.-zauważył biorąc kawałek kurczaka.
-na wiosnę chyba a wujku.-odparł chłopiec.-jeszcze nic nam nie mówili.

Takano | Jun pisze...

-kotek...jest za zimno na motor. A po pracy nie będę miał sił żeby cię uczyć. Nie możemy na weekend?

Takano | Jun pisze...

- o skoro autobusem to ok.-zgodził się spokojnie.-przepraszam...ale na prawdę nie będę miał już sił. Najlepiej na weekend. Wtedy będzie miło i wesoło.

Takano | Jun pisze...

-to w niedziele. A w sobotę? Ja mam wolne.-powiedział patrząc na niego z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-a w niedziele rano? Przecież twoja mama przychodzi na obiad. Od razu byśmy zrobili mały torcik na deser.-zaproponował z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec pokiwał energii nie głową.
-na dobranoc? Poczytasz wujku?-spytał szczęśliwy.

Takano | Jun pisze...

-A po spacerku kolacja. Będzie pizza bo wujek ma ochotę.-dodał wesoło jedząc kurczaka i śmiejąc się.-a deser jakiś mamy?

Takano | Jun pisze...

-mhm...wujek się dzisiaj postarał i zrobię masę pysznych rzeczy. Wychodzę za świetnego kucharza.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ale ja już to wiem...ze na pewno będzie pyszna. Możesz sobie zaprzeczać ale dla mnie masz talent...świetnie gotujesz.-powiedział tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-nie kłócisz się już?-zaśmiał się I ucałował lekko.-to aż dziwne. Zawsze się kłóciles, że wcale nie jesteś taki dobry.-dodał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-mhm ja też wiem swoje.-odparł wesoło.
-i ja tez! Wujek pyszne jedzonko robi. I tatuś tez.-powiedział chłopiec z pełną buzia.

Takano | Jun pisze...

-dobrze wujku.-chłopiec wstał od stołu i grzecznie pobiegł to swojego pokoju. Takano zaś pomógł Tomo posprzątać.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ja ciebie tez...-powiedział obejmując go od tyłu i całując w kawałek odkrytego ramienia.-i ciesze się ze dzisiaj już lepiej się czujesz.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie chętnie zjem.-powiedział całując go w policzek I wciąż tulac.

Takano | Jun pisze...

-ok. Zrobię co pyszna. Tylko przynieś mi dobra bułeczke.-poprosił wesoło.

«Najstarsze ‹Starsze   4401 – 4600 z 5000   Nowsze› Najnowsze»