środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

1 – 200 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

buntarabum

Takano | Jun pisze...

-Oj kotek...to już jest szantaż wiesz?-spytał unosząc lekko brwi.-poza tym ja nawet nie wiem czy w Japonii można kupić taką żabkę do przyrządzenia...-dodał wracając do rysunku.

Takano | Jun pisze...

-spróbujesz w Paryżu. Zorientuję się czy można kupić ale wątpię. Będziesz musiał poczekać.-wzruszył ramionami spokojnie rysują. Po pół godzinie podał mu skończony rysunek.

Takano | Jun pisze...

-nie podkoloryzowałem marudo ty moja.-westchnął.-ty po prostu nie widzisz tego, że jesteś śliczny. Jak zaczniesz karierę to dopiero będzie...fanki oszaleją na twój widok. Jak tak teraz o tym myślę...to umrę z zazdrości.-zaśmiał się dając mu całuska w policzek.-a czujesz się na siłach żeby pobiegać? Jak tak to mogę z tobą iść.

Takano | Jun pisze...

-dobrze kotuś. tylko ubiorę coś na siebie. Możesz poczekać na dworze, powiedz Yuyi, że wychodzimy, ok?-wstał z kanapy i skierował się w stronę garderoby.

Takano | Jun pisze...

-dobrze kotuś. tylko ubiorę coś na siebie. Możesz poczekać na dworze, powiedz Yuyi, że wychodzimy, ok?-wstał z kanapy i skierował się w stronę garderoby.

[etto...ja odpisałam ale ok...]

Takano | Jun pisze...

-A mogę zostać i pobawić się z pieskami? Będę grzeczny. I wejdę do domku jak będzie zimno bardzo.-obiecał chłopiec.

Takano | Jun pisze...

-obiecuję że nic mi nie będzie wujku.-obiecał chłopiec i odsunął się od niego kiedy Takano wyszedł.
-Możemy iść.

Takano | Jun pisze...

Dopasował się do jego tempa biegnąc powoli przy nim.
-Jak się zmęczysz to powiedz. Wezmę cię na ręce.-uśmiechnął się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-nic nie szkodzi misiu. Nic nie szkodzi.-zapewnił. Nie miał mu przecież tego za złe, rozumiał to.

Takano | Jun pisze...

-I tak długo biegłeś kotuś.-powiedział zatrzymując się.-Wezmę cię na barana i wracamy do domku, ok?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Tomo-chan nie powinieneś się przemęczać. Zaniosę cię i spokojnie się przejdziemy, to żaden problem.-zapewnił go idąc spokojnie z nim na plecach.

Takano | Jun pisze...

-Oj nie musisz. Mi na prawdę nie przeszkadza taki krótki bieg. To nic takiego.-zapewnił idąc trochę szybciej.

Takano | Jun pisze...

-Głupie pytania kochanie. Na wszystkie odpowiem twierdząco. Następnym razem nie pytaj tylko informuj czego potrzebujesz.

Takano | Jun pisze...

-Nie pytaj głupio. Wolę kiedy informujesz. Kiedy ty się cieszysz ja też się cieszę.-przyspieszył jeszcze kroku i już po chwili wchodzili do domu. Yuya siedział w salonie i oglądał bajki.

Takano | Jun pisze...

-chyba na pewno skarbie.-pokręcił głową i zdjął mu i sobie buty. Zaniósł chłopaka na kanapę i poszedł do kuchni żeby zrobić im coś do picia.

Takano | Jun pisze...

-już wam robię glodomorki!-odkrzyknął ze uśmiechem. Po dłuższej chwili podał im wszystko i usiadł wygodnie na fotelu.

Takano | Jun pisze...

-moja? Zdecydowanie król lew.-odparł ze śmiechem.-i muminki.-dodał zastanawiając się czy było cos jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-ech...przypominam że ja to jutro wrócę około północy.-pokrecil głową.-ale razem możecie obejrzeć. Wiesz mały...nie wiem jak ci opisać o czym była ta bajka...po prostu musiałbyś zobaczyć.-uśmiechnął się do niego.

Takano | Jun pisze...

-opowiem. Już idziemy?-wstał z fotela i wziął go na rączki.-Tomo-chan i się umyj, ok?-uśmiechnął się do niego a z chłopcem poszedł do jego pokoju.

Takano | Jun pisze...

Położył chłopca spać i opowiedział mu bajkę. Kiedy skończył okrył go koldra i wyszedł z pokoju. Potem poszedł do łazienki.
-wezmę prysznic.-poinformował siedzącego w wannie Tomo.

Takano | Jun pisze...

-dziękuje tylko ci się się wzięło na wyznania?-spytał ze śmiechem. Już w okularach wszedł do kabiny prysznicowej z której dość szybko wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-mhm rozumiem.-podszedł do niego i uniósł mu twarz za podbrudek.-ja też mam szczęście. Mam wspaniałego chłopaka. Nawet jeśli nowy chłopak robi mi post.-zaśmiał się zaraz calujac go namiętnie.

Takano | Jun pisze...

-oj no...moja.-wywrócił oczyma i zaczął się wycierac. Ubrał jedynie bokserki i poczekał na chłopaka.-ale i tak cię kocham. Tylko po tym poscie liczę na coś niesamowitego.

[ano ne...jaki oni tam miesiąc mają? XD]

Takano | Jun pisze...

-oj no ale jak już kara się skończy misiu. No weź...-wskoczył pod kołdrę i ucałował go na dobranoc.-sam będziesz chciał...-dodał obejmując go lekko.

[e to dajmy np. Koniec sierpnia...]

Takano | Jun pisze...

-oj no misiu...jak kara się skończy nie licz że będę opanowany. To długi post.-powiedział cicho.-wiem że jesteś zły. Wiem to. Mam nadzieje że kiedyś mi wybaczysz. -poglaskal go po włosach.-zobaczymy czy wytrzymasz...

Takano | Jun pisze...

-nie będę. Nawet jeśli bym chciał to nerwy mi puszczą.-zaśmiał się.-pospiewam.-zgodził się zaczynając śpiewać jakąś francuską piosenkę o miłości.

Takano | Jun pisze...

-jeju kochanie...powoli.-poprosił nie nadążając za nim.-jakj konkurs i czemunasz maluszek jest w radiu?-spytał kończąc ozdabiac swoje dzieło. Tort na urodziny Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-jestem zajęty tym tortem...w końcu to dzisiaj. Nanioslem ostatnie poprawki. Niedługo przyjedzie mój ojciec...Reiko jest za granicą więc Mayi nie będzie...no j koledzy Yuyi. I sam solenizant jeszcze. Gdzie on jest w tym radiu?-spytał bo przecież musiał po niego przyjechać.

Takano | Jun pisze...

-no fajna...może jak go odbiore to dowiem się wszystkiego.-zaśmiał się po chwili z zadowoleniem patrząc na tort.-co sądzisz?-spytał czekając na odpowiedź. Nad dekoracjami siedział dwa dni. Chciał żeby smok wraz z postaciami z disneya wyglądał idealnie.

Takano | Jun pisze...

-jasne misiu. Ale najpierw odpocznij żebyś miał siłę pomóc z urodzinami.-uśmiechnął się i podał mu kawałek ciasta czekoladowego i szklankę lemodiady.-ja też muszę odsapnac...

Takano | Jun pisze...

-dzięki. Byłem tak zajęty tym tortem że w ogóle nie zwróciłem uwagi na dzwoniąc telefon. Przeprosze go potem i zapewnie że wszystko słyszałem. Pewnie się ciszy bo był w radiu jak ty.-uśmiechnął się do niego powoli wszystko sprzątając.

Takano | Jun pisze...

-slodziak. Wymowil nas z imienne czy jednak było anonimowo?-zaśmiał się.-szkoda że nie słyszałem od początku...ale usłyszałem jak śpiewa to j tak dobrze.

Takano | Jun pisze...

-kochany jest. Nasz kochany synek.-objął go lekko.-no a jak go odbiore to dowiem się ck to za konkurs i czemu był w radiu. Może w szkole coś mieli?-wzruszył ramionami.-Dzisiaj urodzinki a jutro te konkurs w Tokio.-przypomniał.

Takano | Jun pisze...

-um...no wolałbym samochodem ale jak będziesz się źle czuł czy coś to możemy pociągiem. To żaden problem. Zdarzymy, a pociągiem nawet wyjdzie szybciej.-uśmiechnął się do niego. Samochód nadal był ciężkim tematem.-no wiem że idziesz do pracy...ale masz się nie przepracować już pierwszego dnia.-ostrzegł go.

Takano | Jun pisze...

-on jedzie swoim. Spokojnie. Jeszcze to przemyśl i powiedz czym chcesz jechać. Pamiętaj żeby się nie zmuszać.-poprosił i dał mu calusa w policzek.-niczym się nie przejmuj.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem, więc spróbujemy samochodem.-zgodził sąd spokojnie. Wiedział że chłopak chce się powoli przemagac.-oj nie przesadzaj. Po prostu rozmawiali. Tata mi wspominał że po drodze zabierze twoja mamę.

Takano | Jun pisze...

-przesądzasz.-zaśmiał się.-a nawet jeśli coś razem kręcą to ok...tacie jest teraz ciężko.-wzruszył ramionami.-tak za godzinę jadę po małego i po jego kolegów. Chciałbym żeby w domu wszystko już było gotowe.

Takano | Jun pisze...

-jasne w końcu muszę tam jeszcze zawieźć tort. Możesz spokojnie na godzinę iść się spotkać z przyjacielem. Zadzwonie jak skończę robotę.-pocałował go i wrócił do pracy bo w końcu sam tort to za mało. Chciał są jeszcze jakieś ciasteczka i czekoladki.

Takano | Jun pisze...

-hej.-odparł skinieniem głowy.-kupiłem mieszkanie.-pochwalił się.-odnawiam je teraz w wolnych chwilach i mebluje. Mam już jeden pokój.-dodał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-parapetowa pewnie jak skończę remont.-wzruszył ramionami.-później co je pokaże jak chcesz. Nie za duże i nie za małe. Akurat dla mnie i Ryu.

Takano | Jun pisze...

-no po tylu latach...-zaśmiał się.-no i będziemy razem z Ryu spokojnie mieszkać. Czulbym się dziwnie gdybyśmy mieszkali u Amakusow nawet kiedy Ryu skończy studia. W końcu chcę mu się wtedy oświadczyc.

Takano | Jun pisze...

-w ogóle nie mam pomysłu.-zaśmiał się.-ten chłopak mnie zaskakuje za każdym razem jak u niego jestem. Za każdym razem bardziej.-pokrecil głową.-ale mam jeszcze czas na jakiś pomysł...chce żeby ten moment zapamiętał.

Takano | Jun pisze...

-no ciężko jest mnie zaskoczyć...ale to jest Ryu.-zaśmiał się.-chyba po prostu nie sądziłem że z niego taki zboczuszek. Ostatnio mnie zabrał to kina porno...rozumiem że chce się wyszalalec. Oczekuje ode mnie że mu powolę, że poszalejemy. Patrz czego żeś go nauczył.-puknal go lekko w ramię.

Takano | Jun pisze...

-niczego?-uniósł brwi.-nie wiem czy był dobry czy nie. Wyłączyłem się jakoś w połowie bo mały zaczął mi doradzać. Pewnie nawet był bym szczęśliwy gdyby nie to że w kinie była jeszcze jedna para...-zamarudil trochę.

Takano | Jun pisze...

-pewnie tak. Co nie zmienia faktu ze ja nie przepadam za tego typu sprawami w miejscach publicznych...a Ryu chce zaszalec. Ostatnio się mnie pytał czy już zawsze będzie tak grzecznie.-westchnął.-no nic. Ty se faceta wyciagaj gdzie chcesz.-zaśmiał się i zmierzwil mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Zwłaszcza że jak to stwierdził to jedyny sposób gdzie może się wyszalec. Obiecałem mu że poszalejemy...ja tak nigdy nie szalałem więc poprosiłem go o czas.-zaśmiał się.-czemu trudno?

Takano | Jun pisze...

-ustepujesz?-zaśmiał się chociaż szczerze w to wątpił. Znał przyjaciela.-nie mam nic przeciwko żebyśmy czasem zaszaleli. Przy nim czuję się jak nastolatek...to dziwne uczucie.

Takano | Jun pisze...

-oj biedny. Jakoś wytrzynasz bez ostrego seksu.-zaśmiał się.-daj mu czas. Mowiles mu to w końcu się doprosisz. Mnie Ryu raczej nie przekona chociaż wiem że chce spróbować.-pokrecil głową.-no odmladza.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-powiedziałem mu żeby trochę poczekał...i tak powoli. Tak jak ja z nim. Bo jak już się przemogl to po całości.-zaśmiał się.-ło...to za to że zadzwonił do radia?-spytał ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-no wiesz...był pijany nie bardzo miał na to wpływ.-zaśmiał się.-argument nie do przebicia.-poklepal go po ramieniu.-grunt że Ryu mi tak nie grozi...no muszę się przemoc do czegoś innego. Ale dam radę...

Takano | Jun pisze...

-ależ mój drogi przyjacielu...ja jestem grzeczny. Nie mam jak sobie zasłużyć. Z resztą już obiecałem mu że poszalejemy, póki co mu to pasuje.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-oj no zaraz niepokorny...staram się po prostu być dobrym partnerem.-wzruszył ramionami.-i tak jest mu ciężko...więc się staram. Żeby miał jak korzystać z młodości.-dodał spokojnie.-no tym jedzeniem to nawet bym się przekonał ale jestem w trakcie remontu a chcę skończyć przed przyjazdem Ryu. Ma wolny tydzień i przyjedzie...

Takano | Jun pisze...

-no tak...ale głupio mi iść bez prezentu a teraz raczej nic nie wymysle. Nie namawiaj.-poprosił tylko.-na prawdę mam dużo roboty. W końcu na całość mam trzy tygodnie...korzystam z kasy którą dostałem po procesie. Wiesz majątek ojca.-uśmiechnął się lekko chociaż niechętnie. W końcu nic nie było w stanie wynagrodzić mu tych lat.

Takano | Jun pisze...

-ech...prosiłem żebyś nie namawiał. Zobaczę, ok? Najwyżej dam mu jakieś drobne. Niech zbiera.-wzruszył ramionami.-ty chyba powinieneś odpoczywać a nie pomagać mi w mieszkaniu. Dam sobie radę. Już mam dwa pokoje.

Takano | Jun pisze...

-Radze sobie w 100%. Nie potrzebuję pomocy, serio. Mam dwa pokoje. Jeszcze trzy. łazienka w sumie jest ładna...-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ech uparta gnida. Dobra, możesz przyjść pomóc z malowaniem sypialni.-westchnął w końcu zrezygnowany.

Takano | Jun pisze...

-no we wtorek będę robił sypialnie, to już będzie ostatni pokój. W środę w wnoszę meble i mieszkam na swoim.-wyszczerzył się.-i potem parapetówa.

Takano | Jun pisze...

-No proszę...ty się nauczyłeś że trzeba mówić jak jest źle, Ryu też się nauczył. Cuda się dzieją.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

Objął go lekko.
-Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. Rozmawiałeś z lekarzami, starają się. Masz Takano który cię wspiera, bądź spokojny. Ryu też się czasem boi. Sądzę, że to normalne...ale dobrze że mówisz jak coś jest nie tak...i że przyznajesz się że to cię jednak przerasta. Zaczynasz na nim polegać...jako brat jestem z ciebie dumny.-zmierzwił mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-Wiesz...Ryu też ma gorsze dni. Długo walczy, jest przyzwyczajony ale i on łapie te gorsze dni. Wtedy potrafi nawet powiedzieć że chce zerwać bo czuje się zobowiązany do walki...ale potem przychodzi i przeprasza. To nadal dzieciak.-pogłaskał go po włosach.-Masz prawo się bać. Nie wstydź się tego. Ja to rozumiem, sądzę że twój facet też. I właśnie dlatego ma opory przed mocniejszym seksem.-pokazał mu język.

Takano | Jun pisze...

-Luzik...twoje humory to nic przy tych Ryu.-zaśmiał się.-wiem. Trzymaj się tego związku...ktoś kogo pokochałeś, kocha ciebie. Przywykłeś już do szczęścia?-spytał z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Powoli...i przywykniesz.-zaśmiał się.-No może być gorzej..ale nie martw się. Nie musi.-zaśmiał się i przeciągnął lekko.

Takano | Jun pisze...

-wow serio się przed nim otworzyłeś.-zaklaskal cicho.-gorzej nie będzie...ty jesteś prawie wyleczony.-uśmiechnął się do niego i pomógł sprzątać.

Takano | Jun pisze...

-no to już chyba przejęcie...ale zrozumiałem dopiero jak Ryu się zdenerwował.-zaśmiał się.-to nie jest złe. To dobrze bo w końcu jest twoim partnerem nie?-zmerzwil mu włosy.-kiedy ślub?

Takano | Jun pisze...

-oj no już się nie motaj. Nie musisz opowiadać. Wystarczyło powiedzieć że jeszcze nie ustaliliście.-wywrócił oczyma.-na razie wystarczy to że go kochasz.-zmierzwil mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-no faktycznie...nie zauważyłem...-pokiwal.głową.-dobrze że nosisz ale czemu nie na palcu?-spytał z czystej ciekawości.

Takano | Jun pisze...

-spada? No cóż. Grunt że nosisz. A gdzie to już miejsza o to.-poklepal go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

-oj no bez przesady. Czasem się po prostu zdarza takie wypadki przy pracy mają miejsce.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no skoro tak.-wzruszył ramionami.-ważne że nosisz, to że nie na palcu jes mało.ważne. Starasz się dla niego-uśmiechnął się i spojrzał na zegarek.-będę leciał. Może wpadne dzisiaj.

Takano | Jun pisze...

-na pewno wszystko ok? Chodź...-poprowadził go na kanapę uczulony na tego typu napady słabości.-chyba już za dużo wysiłku.

Takano | Jun pisze...

-ech no skoro sądzisz zsczadziles musiałeś.-zaśmiał się.-fajna z was rodzina.-dodał z uśmiechem siadając na fotelu.

Takano | Jun pisze...

-akcja niczym James Bond.-zaśmiał się i jeszcze raz raz spojrzał na zegarek.-serio muszę się już zbierać.-dodał wstając z fotela.-może wpadne, ale nic nie obiecuje.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. A gdybyś miał jakieś problemy to po prostu drzwoń.-poprosił jeszcze i wyszedł w drzwiach mijając się z Takano.

Takano | Jun pisze...

-Trochę? Wyglądasz na zmęczonego...-zasmucił się pomagając mu dojść do samochodu.-Tort już gotowy jest na tylnym siedzeniu.-powiedział ruszając w stronę willi.

Takano | Jun pisze...

-Ja wstawię kotuś, bo on ciężki jest.-odparł parkując.-no proszę...wytrzymałeś całą jazdę.-uśmiechnął się do niego i wysiadł z samochodu zaraz sięgają po tort.-otworzysz drzwi misiu?

Takano | Jun pisze...

-jasne kotuś, jak przyjedziemy to cię obudzę. W końcu będzie potrzebny akompaniament przy 'to lat'-włożył tort do lodówki i dał mu całusa.-będę już leciał.

Takano | Jun pisze...

-zawsze uważam.-zaśmiał się i wyszedł. Spokojnie dojechał do miasteczka i do szkoły skąd odebrał Yuyę i jego kolegów.-Yuyuś słyszałem cię w radiu, niestety nie od początku. Powiesz mi co to za konkurs i w ogóle?-spytał ruszając.

Takano | Jun pisze...

-wow...no to brawo.-uśmiechnął się do niego. Spokojnie dojechał pod dom i pozwolił wszystkim wysiąść.

Takano | Jun pisze...

-Oczywiście, że słyszał. Przybiegł do mnie zziajany żebym też usłyszał więc teraz śpi. Idź go obudź.-poprosił po czym zaprowadził chłopców do salonu gdzie wszystko było przygotowane, włącznie z czekoladową fontanną. Wystarczyło tylko przynieść tort.

Takano | Jun pisze...

I faktycznie czekali bo zdążyli już dojechać dziadkowi. Na stoliku stał już tort na którym paliły się świeczki.
-Sto lat Yuyuś.-uśmiechnął się do niego Takano niczym dumny ojciec.

Takano | Jun pisze...

-No już spokojnie maluszku. Mam nadzieję, że będzie też pyszny.-przytulił go do siebie i puścił.-A teraz stań już ładnie, pomyśl życzenia i zdmuchnij świeczki.-poprosił mierzwiąc mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-oj maluchu...torty są właśnie po to żeby je jeść.-zmierzil mu włoski.-no już, pomyśl życzenie.-obrócił go przodem do torta a gościom rozdał po kieliszku picolo.

Takano | Jun pisze...

Cała gromada wesoło zaklaskala i nie obyło się bez pytań 'co sobie życzyłeś. Takano zdjął dekoracje z czekolady informując że potem będzie można je zjeść po czym zaczął kroic tort.

Takano | Jun pisze...

-proszę bardzo. Dla mojego kochanego synka wszystko.-ucałował go w policzek.-kawałek dla solenizanta.-podał mu talerzyk i po tym jak rozdał wszystkim najmniejszy podał Tomo.-i kawałek dla niejadka.

Takano | Jun pisze...

-I mały ci go oddał?-spytał zdziwiony.-Jak zjecie to możecie iść się bawić na podwórko. Jest ciepło.-uśmiechnął się do chłopców.

Takano | Jun pisze...

-Chyba trochę za dużo osób na zabawę z pieskami, wiesz? Pograjcie w piłkę albo coś.-zaproponował kończąc swój kawałek tortu.

Takano | Jun pisze...

-No był...to był wyjątkowy tort, bo dla niego.-uśmiechnął się.-w sensie skarbie? Ludzie są szczęśliwi kiedy odbierają torty. To miłe.-odparł spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Oj kochanie...serio pierwszy raz?-objął go ramieniem.
-Takano? Jedziecie teraz do Tokio, prawda? Mógłbyś mi powiedzieć gdzie Yuya będzie miał konkurs? chciałbym przyjść.
-A jasne. W mojej podstawówce.-odparł spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Zaraz ja się wzruszę.-zaśmiał się starszy.-jasne że pójdę. Tak długo jak mogę.-uśmiechnął się.
-Jeszcze nie raz zobaczysz takie szczęście...jeszcze nie raz takie poczujesz.-obiecał mu szeptem.

Takano | Jun pisze...

-ooo jak ja dawno nie widziałem tych uroczych rumieńców.-zaśmiał się.-Przyzwyczajaj się...teraz już będzie tylko więcej tego szczęścia.

Takano | Jun pisze...

-Cieszę się ze tak uważasz.-uśmiechnął się do niego i usiadł wygodniej kiedy chłopak wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-nie. Jesteśmy tu ze względu na pieski i Yuya chciał tu trochę pomkeszkac. Więcej miekszamy koło cukierni...Tomo nadal nie chce mieszkać razem na stałe. Nie zmuszam go.-wzruszył ramionami.-właśnie...zabierasz jednego szczeniaka nie?

Takano | Jun pisze...

-serio tak powiedział? No cóż.-wzruszył ramionami.-wiem...coraz bardziej ufa i zaczął nosić pierścionek. Wiem że mnie kocha.-uśmiechnął się do ojca.-po prostu muszę mu dać czas.

Takano | Jun pisze...

-dawaj tato!-krzyknął Takano ze śmiechem.-mamo? Kiedy będziesz miała chwilę to śmiało wpadaj do nas na kawę i ciasto...nawet bez zapowiedzi.-zwrócił się do kobiety.

Takano | Jun pisze...

-jasne, jak tylko znajdziesz to wpadaj.-uśmiechnął się.-cóż...póki co mam karę, ale jak tylko się skończy to dam znać. Yuya też na pewno się ucieszy że będzie nocował u babci.

Takano | Jun pisze...

-no tak wyszło...i mam karę. Ale jak się skończy do dam ci, mamo znać i weźmiesz go do siebie.-wyszczerzyl się.-ile jeszcze mam tej kary misiu?-spytał zerkajac na chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-a jak ci zrobię te żabke którą chciałeś?-spytał bo znalazł dostawcę który sprzedaje żaby do przyrządzania.-co zmiekszysz mi?-spytał trochę się przymilajac. Przecież zawsze można próbować.

Takano | Jun pisze...

-no to zabke masz jak w banku.-zaśmiał się cicho.-nigdy więcej nie wezmę telefonu na imprezę, nigdy.-mruknął bardziej do siebie i wstał żeby pomóc chłopakowi.

Takano | Jun pisze...

-a ja się cieszę z krótszej kary. To i tak za długo będzie.-ucałował go w policzek i wyszedł zaraz kładąc wszystko na stół.-w lodówce są jeszcze babczeki z kremem.-powiedział kiedy wrócił do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-to zawolaj ich od razu na kolację.-poprosił z uśmiechem idąc jeszcze zrobić herbatę. Zaniósł wszystkie kubki na stół.-mamo chcesz coś się specjalnego do picia czy herbata wystarczy?-spytał kobietę bo jak na razie tylko ona była w domu.

Takano | Jun pisze...

-to zawolaj ich od razu na kolację.-poprosił z uśmiechem idąc jeszcze zrobić herbatę. Zaniósł wszystkie kubki na stół.-mamo chcesz coś się specjalnego do picia czy herbata wystarczy?-spytał kobietę bo jak na razie tylko ona była w domu.

Takano | Jun pisze...

-Odpoczywa. Cały tydzień siedział w domu, dzisiaj wyjątkowo zbiegł na dół, do cukierni więc jest trochę zmęczony. Położył się po tym spać.-zdał kobiecie relację z lekkim uśmiechem.-pilnuję głuptasa.

Takano | Jun pisze...

-No wiem...dlatego go pilnuję.-odparł robiąc dla kobiety miętę.
-tylko kawałek jak śpiewasz bo miałam bardzo zapracowany dzień.-uśmiechnęła się i przytuliła chłopca.-a prezenty kiedy odpakujesz?-spytała radośnie.

Takano | Jun pisze...

-możesz. Przynieś je do salonu i pokażesz wszystkim co dostałeś, ok?-uśmiechnął się mierząc mu włosy. Zaniósł na stół mięte dla kobiety.

Takano | Jun pisze...

Takano zerknal tylko na Tomo by zaraz patrzeć na szczęśliwego Yuye. Od nich dostał rower i mp3 a od dziadka nową grę na playstation. Przy każdym prezencie głośno dziękował. Widać było że się cieszy z urodzin.

Takano | Jun pisze...

-jasne maluchu. Zrobimy sobie wycieczkę rowerową z piknikiem.-obiecał mu wesoło. Cieszył się że chłopiec jest szczęśliwy. To w końcu były ich pierwsze wspólne urodziny.-a jakie mam solenizant na teraz życzenie?

Takano | Jun pisze...

-a podlec do wujka i spytaj czy jadł a jak nie to spytaj co chce.-uśmiechnął się do chłopca który od razu podbiegł do siedzącego na fotelu mężczyzny.
-wujek? Jadles już?-spytał patrząc na niego uważne.

Takano | Jun pisze...

Spojrzał na niego uważnie.
-ale na pewno wujku? Bo słabo wyglądasz. Herbatę chociaż wypij.-utulil go mocno i wstał z jego kolan bo burczalo mu w brzuszku.

Takano | Jun pisze...

-zaraz przyniosę.-odparł wstając. Sądził że nie powinni być tak blisko siebie kiedy koledzy Yuyi byli w domu. Będąc już w kuchni zrobił mu na szybko kanapkę i wrócił do salonu przekazując mu talerz.-smacznego.

Takano | Jun pisze...

Około godziny 20 zaczął rozwozic do domów kolegów chłopca pozostawiając sprzątanie reszcie. Kiedy wrócił padł na kanapę.
-to był długi dzień.-zaśmiał się pod nosem.

Takano | Jun pisze...

-więc zostałem sam? No cóż niech śpią, nie będę ich budził.-wzruszył ramionami i wstał.-też będę szedł spać, ty też powinieneś.

Takano | Jun pisze...

-um dzięki...staram się być dla niego dobrym ojcem.-uśmiechnął się lekko.-dobranoc.-odparł również go przytulajac. Kiedy go puścił poszedł do sypialni gdzie od razu zasnął.

Takano | Jun pisze...

-Ummm...zaraz...-mruknął sennie obejmując mocno chłopaka.-zostawiłeś mnie na noc samego...-pociągnął nosem i ucałował go lekko.

Takano | Jun pisze...

-Nie jestem na ciebie zły.-zaśmiał się i malucha również przytulił.-No leć do dziadka.-pogonił go ze śmiechem.-Tomo? Co powiesz na tosty na śniadanie? Mam lenia.-ucałował go mocno.

Takano | Jun pisze...

-O tak nawet lepiej.-uśmiechnął się i ucałował go kilka razy.-chociaż mogę się tulić i się całować.-zachichotał.

Takano | Jun pisze...

-To nic skarbie. To nic.-zapewnił go.-tacie to raczej nie przeszkadzało, nie skarżył się bynajmniej.-zapewnił go i również wstał.-pójdę się umyć.-poinformował jeszcze szykując sobie czyste ciuchy.

Takano | Jun pisze...

-Dzień dobry. Wiedzę że już ci lepiej.-uśmiechnął się zalewając herbatę dla wszystkich a dla siebie kawę.-zostało sporo z wczorajszej imprezy, można to wykorzystać.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem.-uśmiechnął się. Zaniósł napoje na stół i wrócił do kuchni.-Może nie jestem tak dobrym kucharzem jak mój syn ale grzanki umiem robić.-zaśmiał się wyciągając toster na blat.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój chcę pomóc.-zaśmiał się mężczyzna.-pozanoś po prostu resztę na stół.-polecił mu.

Takano | Jun pisze...

-Jakie przez ciebie? I tak bym pomógł.-zaprotestował.-No już jak chcesz pomóc to zanieś wszystko ładnie na stół.

Takano | Jun pisze...

Mężczyzna zaśmiał się tylko i kiedy skończył grzanki zaniósł je na stół. Zawołał wszystkich na śniadanie a jako pierwszy przyszedł jego syn.

Takano | Jun pisze...

-No cóż...a nie sądzisz, że dziadek powinien się z pieskiem zaprzyjaźnić od razu?-spytał ze śmiechem.-jeśli bardzo chcesz to może jechać. Tylko pilnuj żeby nie ubrudził samochodu.

Takano | Jun pisze...

-Co? Tomo jeśli masz coś do powiedzenia to powiedz. Czego dusza pragnie?-spytał popijając herbatę i uważnie na niego patrząc.

Takano | Jun pisze...

-Oj no o co chodzi?-westchnął biorąc sobie jeszcze jednego tosta.

Takano | Jun pisze...

-Jaja sobie robisz? Ech...droga jest długa. Tato jedź z Yuyą samochodem a ja z Tomo przejadę się pociągiem.-zdecydował szybko.

Takano | Jun pisze...

-Ale to daleka droga a przecież nie będę cie zostawiał gdzieś po drodze.-fuknął tylko.

Takano | Jun pisze...

-Uparciuch jeden.-fuknął tylko. Nie miał zamiaru go nigdzie zostawiać.

Takano | Jun pisze...

-No dobra...ale nie mam zamiaru cię zostawiać kotuś.-dodał ubierając buty i idąc do samochodu.

Takano | Jun pisze...

-Ok, na to się jeszcze mogę zgodzić.-uśmiechnął się. Wszedł do samochodu, poczekał na wszystkich i odjechał.

Takano | Jun pisze...

-kochanie jesteśmy na miejsce.-odezwał się kiedy parkowal pod swoim mieszkaniem. Tuż za nim zaparkowal jego ojciec żeby odebrać szczeniaka.

Takano | Jun pisze...

-wiesz kotek...my wewnątrz będziemy ale ja nie pamiętam tej szkoły za dobrze. Minęła jakieś 15 lat odkąd byłem tam ostatni raz. Nie oczekuj niemożliwego.-zaśmiał się.-Yuyuś przekaż dziadkowi pieska, idziemy do mieszkanka.

Takano | Jun pisze...

-Oj no nie wiem...minęło dużo czasu. Zobaczymy ok? Niczego nie obiecuję.-zaznaczył od razu.-Yuyuś? chodź. Nie płacz, idziemy.-zawołał go do siebie i wszedł do budynku.

Takano | Jun pisze...

-Yuyus...będziesz pieska odwiedzał przecież.-zmierzwil mu włoski a kiedy dojechali na odpowiednie piętro wziął torbę.-oj kochanie nie wyganiaj nas tak od razu. Przecież mam z tobą nagrać duet, nie? A maluch chciał zobaczyć studio. Nie będziemy się nudzić.

Takano | Jun pisze...

[chyba Koyuki XD Ren to singiel XD]

-no właśnie brat...dzwoniles do Rena? Zrobię cj herbaty.-zdecydował szybko i nie czekając na odpowiedzi poleciał do kuchni zrobić herbaty.-Tomo? Zanieś w tym czasie torby i w ogóle. A o nas jutro się nie martw. Jak się będziemy nudzić to pójdziemy na lody albo coś.-zapewnił go kiedy woda się gotowala.

Takano | Jun pisze...

-o nas się nie martw.-uśmiechnął się i poszedł zanieść bratu herbatę-masz, wypij. Głupi...ledwo żyjesz a nie zadzwoniłeś nawet do Rena?-westchnął j napisał sms'a do drugiego bata.-zaraz cię obejrzy...jak ty się tak urzadziles?-pokrecil głową.-Yuya idź do wujka żebyś się nie zaraził.-poprosił zaraz skupiając się na bracie.

Takano | Jun pisze...

-oj no poproszę żeby cię nie męczył i nie dawał zastrzyków ani czopkow.-obiecał.-lez i nie marudz. Ren zaraz się tobą zajmie.-mruknął okrywajac go dokładnie koldra.-a jak kichasz to zakrywaj usta.-poprosił jeszcze bo nie chciał niczego złapać.

Takano | Jun pisze...

-ale jeju teraz? Przecież ja tu nie mam potrzebnych składników. Żeście wymyślili...-pokrecil głową. Jak wrócimy do domu to mogę wam ciasto zrobić a teraz mam wam to zaoferowania ciasto z wczorajszych urodziny Yuyi bo zostało i zabrałem.-poinformował ich o takim rozwiązaniu.

Takano | Jun pisze...

-dobra to wy sobie grajcie a ja przyniosę wam ciasto i herbatę.-zaproponował i wyszedł. Wyłożył ciasto na duży talerz, wziął małe talerzyki i zalal herbatę. Wszystko na tacy zaniósł do salonu.-proszę moi dzielni gracze. Jak wam idzie?

Takano | Jun pisze...

-no cóż...pozostanę bezstronny.-zaśmiał się cicho.-no dał Yuyus.-zmierzwil mu włoski.-a o co gracie?-spytał pijąc herbatę. Jadł powoli ciasto i patrzył jak grają.

Takano | Jun pisze...

-no wpadnie. Musi obejrzeć marude. Ty jak jesteś chory to przylepa się z ciebie robi. A z Koyukiego maruda.-wywrócił oczyma.-pewnie zostanie, ciasta zje.

Takano | Jun pisze...

-nie. Zdecydowanie wolę kiedy jesteś zdrowy. Wtedy też czasem potrafisz być przylepa...i nie tylko.-zaśmiał się cicho a chłopiec uśmiechnął się niewinnie.

Takano | Jun pisze...

-przylepę.-zaśmiał się i wstał otworzyć drzwi.-hej Ren, zajmij się marudą.-wpuścił go do środka i zaprowadził do pokoju gościnnego.

Takano | Jun pisze...

-Aaaaa ucisz się marudo!-krzyknął biegnąc do 'pokoju tortur'.-Ren...nie katuj go zastrzykami. Zapisz mu jakieś tabletki, cokolwiek. Wiesz, że nie lubi igieł.-upomniał brata.

Takano | Jun pisze...

-No cóż Koyuki, mam związane ręce. Ren kuj go.-wzruszył ramionami i wyszedł nie chcąc słuchać jęków.

Takano | Jun pisze...

-słuchaj lekarza i nie marudź. Wracaj do łóżka ale już!-fuknął pchając go w stronę sypialni.-ech no maruda...-mruknął i usiadł na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-słuchaj lekarza i nie marudź. Wracaj do łóżka ale już!-fuknął pchając go w stronę sypialni.-ech no maruda...-mruknął i usiadł na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-No moglibyśmy iść. Zostawimy marudę z lekarzem, będzie bezpieczny.-zaśmiał się tuląc go do siebie.-Dla ciebie wszystko.

Takano | Jun pisze...

-Ok, ok...póki co zostań z panikarzem bo Tomo chce żeby zabrać Yuyę na tokyo tower.-mruknął do brata.-Dobrze że przyjechałem, mówił że już jakiś czas jest chory.

Takano | Jun pisze...

-No, no Tomo...jesteś taki sam. Was obu trzeba pilnować jak małych dzieci.-mruknął.-To co zajmiesz się głupim starszym bratem nie?-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-Jasne, zajdziemy po drodze i wszystko kupimy. Co ten głupek zrobiłby bez nas.-pokręcił głową.-Chłopcy gotowi?-spytał wstając z kanapy.

Takano | Jun pisze...

-Masz tyle siły żeby go nosić?-spytał unosząc brwi. Wszedł do winy i wcisnął odpowiedni guzik. Po chwili byli już na dole.

Takano | Jun pisze...

-A Yuyuś będzie musiał chodzić? Masz pokrętną logikę.-zaśmiał się.-Najpierw Tokyo tower a potem apteka.-zdecydował.

Takano | Jun pisze...

-No jeszcze tylko trochę urośniesz i będziesz jak tatuś.-zaśmiał się cicho.-A widzisz już Tokyo tower?-spytał chłopca.

Takano | Jun pisze...

-I zobaczysz całe Tokio z góry. I jak chcesz to zjemy lody.-uśmiechnął się do chłopca.-I jutro też coś zobaczymy, nie?

Takano | Jun pisze...

-Ale nie biegaj.-upomniał go trzymając jego rękę.-Zobaczysz i się pochwalisz a teraz już grzecznie wchodzimy na wieże.-zmierzwił mu włoski. Cieszył się z tego rodzinnego wieczoru.

Takano | Jun pisze...

-Tomo? Może wezmę cię na barana? Tak będzie lepiej bo zaraz weźmiesz i padniesz na tych schodach głuptasie. Daj sobie pomóc a nie z tyłu idziesz.-wyciągnął w jego stronę rękę.

Takano | Jun pisze...

-No w ogóle...a potem nie będziesz mógł w ogóle iść.-złapał go za rękę żeby chociaż trochę mu pomóc.

Takano | Jun pisze...

-No ale ja ci na początku mówiłem. W ogóle nie umiesz o siebie dbać uparciuchu.-westchnął a kiedy doszli na samą górę postawił go na ziemi.-I jak Yuyuś podoba się?

Takano | Jun pisze...

-No żebyś kiedyś nie przekroczył za bardzo.-wywrócił oczyma i wyjął telefon.-ok, ustaw się to zrobię ci zdjęcie. Tomo-chan ty też.-wyszczerzył się.

Takano | Jun pisze...

-Yuyus? Zrobisz mi zdjęcie z Tomo?-spytał podając chłopcu swój telefon i tłumacząc jak ma zrobić zdjęcie.-będzie do kroniki.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-Yuyus? Zrobisz mi zdjęcie z Tomo?-spytał podając chłopcu swój telefon i tłumacząc jak ma zrobić zdjęcie.-będzie do kroniki.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

Po zrobionym zdjęciu schował telefon do kieszeni i poszedł z chłopcem do barierki żeby lepiej widział.
-i jak podoba się?

Takano | Jun pisze...

-tamto już nie wróci.-odszepnal.-teraz będziesz z nami szczęśliwy. Tamto już nigdy nie wróci. Nigdy.-obiecał pokazując że nie da mu znów sięgnąć dna.-kocham cie.-szepnął mu do uszka.

Takano | Jun pisze...

Takano zaraz poszedł za nim żeby im się chłopiec nie zgubił.-no ślicznie. Kiedy pójdziemy na mlynskie koło.-obiecał mu. Złapał Tomo za rękę.

Takano | Jun pisze...

[dobranoc ^^]

-my ciebie też. Co nie Yuya?
-tak!-potwierdził entuzjastycznie chłopiec tulac wujka wraz z tatą.

Takano | Jun pisze...

-mhm...to teraz chodźmy na lody.-uśmiechnął się prowadząc ich do restauracji na wieży.

Takano | Jun pisze...

-możemy wziąć na spółe. Co ty na to?-spytał wchodząc za chłopcem który już zastanawiał się jakie wziąć smaki.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-zamówił to o co prosili a do pucharka jego i Tomo dołożył galke czekoladowa. Z lodami poszedł do stolika i usiadł.

Takano | Jun pisze...

-Mhm, daj z siebie wszystko,-zmierzwił mu włoski.-ej Tomo, nie wyjadaj całej bitej śmietany!-oburzył się trochę.

Takano | Jun pisze...

-kochanie deser jest dla mnie i dla ciebie w równej ilości.-zasmial się jedząc trochę bitej śmietany i lodów.

Takano | Jun pisze...

-oj marudo....Yuya nie musisz mu oddawać to twój deser. Jak wujek aż tak lubi bita smietane to zrobimy w domu.-mruknął oddając Tomo łyżkę.-masz zostawiłem ci większość.

Takano | Jun pisze...

-tyle to akurat zdążyłem zauważyć...-zasmial się. Poszedł sobie po drugą lyzeczke a kiedy wrócił zaczął wyjadac lody.-pyszne.

Takano | Jun pisze...

-Wszystkie są pyszne. W końcu to lody.-zaśmiał się wesoło spokojnie wyjadając zawartość pucharka.-zaraz będziemy iść do domu bo przecież Yuya powinien się wyspać przed konkursem.

Takano | Jun pisze...

-nie będziemy źli...Yuyus najważniejsze żebyś dobrze się bawił. Wygrasz to fajnie a jak się nie uda to trudno, ważne że się starales. A my nie będziemy źli.-zapewnił go.-usmiechnij się i nie martw się tak bardzo.

Takano | Jun pisze...

-no maluchu słuchaj wujka bo wyjątkowo mądrze gada.-zasmial się zaraz kończąc lody,-zawsze będziemy cie kochać, w końcu jesteśmy rodziną.-zmierzwil mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-o nie skarbie idziemy wszyscy razem po drodze zachodząc do apteki. Tokio jest niebezpieczne w nocy.-powiedział Takano.
-tak...wujek chodźmy razem...-dodał chłopiec łapiąc go za rękę.

Takano | Jun pisze...

-możemy zjechać windą, tak będzie nawet lepiej. Kochanie idziemy razem bez względu na to jak wolno chodzisz.-uśmiechnął się i wstał.

Takano | Jun pisze...

-mógłbym powiedzieć dokładnie to samo, przystań być taki uparty. Przyszlismy razem i razem wrócimy. Bez markudzenia.-złapał go za rękę tak samo jak Yuye i pociągnął ich w stronę windy.

Takano | Jun pisze...

-no co się znów obrazasz? Nie wystarczy ci że wchodziles schodami musisz też nimi zejść? Mamy windę możemy zjechać bo mimo wszystko dobrą by było być szybciej w domu.-zauważył spokojnie. Nie chciał się z nim kłócić.

Takano | Jun pisze...

-hej Ren mamy wszystko o co prosiles.-powiedział cicho i uśmiechnął się do brata. Yuya od razu poszedł się umyć.

Takano | Jun pisze...

-salon jest do twojej dyspozycji. Maruda zasnął?-spytał siadajac na fotelu ał zaraz wstał żeby położyć Yuye i ich sypialni i obiecując że zaraz do niego dołączą.

Takano | Jun pisze...

-tak, kupiłem wszystko o co prosiles. Tomo te są dla ciebie.-podał chłopakowi opakowanie. Lyknal swoją tabketke i poszedł jeszcze do sypialni dać jedną Yuyi.-skarbie teraz ty idziesz się umyć?;spytał kiedy wrócił do salonu.

Takano | Jun pisze...

-Sam zobaczysz. My znikamy rano i wracamy pewnie późno w nocy. Bo najpierw konkurs Yuyi, potem coś na szybko zjemy no a potem z Tomo na nagrania...-wyjaśnił wszystko.

Takano | Jun pisze...

-najwyżej zadzwonię rano i ci wszystko powiem...w nocy go przeniesiemy albo coś.-wzruszył ramionami i poszedł w stronę łazienki.-Tomo?-zapukał.-nie zapomnij o lekach, ok?

Takano | Jun pisze...

Zamrugał kilkukrotnie po czym ucałował go w czółko.
-Dobranoc. Zaraz do ciebie dołączę.-obiecał i wziął szybki prysznic. Już w sypialni wsunął się pod kołdrę.

Takano | Jun pisze...

Takano położył się z tyłu Tomo bo akurat tam było miejsce i objął go od tyłu żeby nie spaść. Chwilę później już smacznie spał.

Takano | Jun pisze...

-Nie musisz tak brutalnie!-krzyknął Takano zakrywając głowę poduszką. W końcu jednak zrezygnował i wstał z łóżka najpierw idąc do brata.-jak się czujesz?
-Lepiej...Ren nie potrzebnie mnie kłuł.-jęknął przeciągle.

Takano | Jun pisze...

-E tam...pospałbym trochę dłużej, przecież konkurs dopiero w południe. -westchnął.-no nic, Koyuki masz zadzwonić do Rena i zdać mu jak sie czujesz.

Takano | Jun pisze...

-Też mi zemsta...takie brutalne budzenie.-fuknął i usiadł do stołu zostawiając w spokoju brata.-Yuya? Jedz spokojnie.-uśmiechnął się do chłopca.

Takano | Jun pisze...

-Yuya?-podszedł do chłopca i mocno przytulił.-nie denerwuj się tak, proszę. Wszystko będzie ok, po prostu daj z siebie wszystko a my i tak będziemy dumni. Umiesz to więc się nie stresuj.

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś spokojnie, przecież ty to wszystko umiesz tylko tam ci się wydaje bo masz stresa. Więc spokojnie kochanie...-pogłaskał go po włoskach.-Dostaniesz kopniaka i pieniążek na szczeście.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-Cały czas będziemy czekać na widowni a później pójdziemy na dobry obiadek. Okonomiyaki z Tokiyaksiego baru.-zmierzwił mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Stresuje się bo to pierwszy jego aż tak duży konkurs. W końcu będzie go pisał w stolicy i takie tam. Trzeba go wspierać.-wstał z podłogi i usiadł do stołu biorąc się za jedzenie śniadania.

Takano | Jun pisze...

-bardzo zabawne kochanie...do tej pory jakoś dawałem sobie radę i problemy widzę dopiero jak będzie przechodził okres dojrzewania.-zaśmiał się

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś, skarbie...koszula wisi, ładnie wyprasowana.-westchnął biorąc go za rączkę i prowadząc w miejsce gdzie wisiała koszula.-nie stresuj się tak.

Takano | Jun pisze...

-Jakbym słyszał Tomo...Kochanie nie pobrudzisz się.-westchnął pomagając mu się ubrać.-Na co dzień możesz chodzić ubrany jak wujek ale dzisiaj będziesz jak tatuś.-powiedział na koszulę zakładając mu brązowy sweterek i wyjmując kołnierzyk na wierzch.

Takano | Jun pisze...

-Nie będę.-uśmiechnął się chłopiec bo humorek trochę mu się poprawił.
-bosko kotuś. Tak wyglądasz najlepiej.-Takano puścił do niego oczko i poprawił chłopcu spodnie.

Takano | Jun pisze...

-no tak....do mojej podstawówki stąd też jest kawałek więc jedziemy samochodem.-uśmiechnął się i kiedy już samemu się wyszykowal ubrał buty.-ja już gotowy.

Takano | Jun pisze...

Po wejściu do samochodu dość szybko jak na Tokio dojechali pod szkole.
-to tutaj, wysiadamy.-oznajmił wesoło.

«Najstarsze ‹Starsze   1 – 200 z 5000   Nowsze› Najnowsze»