piątek, 13 marca 2015

Takano no.3

Be yourself~
wherever you go~
and whatever you do~

1 477 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   601 – 800 z 1477   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Ale pamiętasz, że muszę jeszcze do szpitala jechać? - zapytał go zaraz Tomo. - Przecież ci obiecałem...

- Masz rację, mój ty przystojniaku - wyszczerzył się do niego Kazuo, unosząc się nieco by ucałować delikatnie jego wargi. - Kocham cię.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też, strasznie mocno - zapewnił go Tomo znów upijając trochę czekolady. - Jakoś tak... z tobą i kubkiem czekolady w dłoniach, uspokajam się - przyznał cicho.

- Mhm cieszę się, że choć trochę ci się podobam - wyszczerzył się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem tatusiu - chłopiec uśmiechnął się szeroko i dopił swoją czekoladkę. - Kocham was bardzo mocno.

- Mhm wiem słonko - Kazuo wyprostował się teraz i wziął Yujiego na kolana, chcąc go potulić. - Nie musisz się tak o wszystko martwić. Ja wiem, że to dla ciebie nowe i szanuję cię.

Mara_Jade pisze...

- NIe kochanie, nie MY, tylko TY - stuknął go palcem w pierś. - Powiedziałeś, że mam się nie wtrącać do obrączek, pamiętasz? Żebym nie marudził że za drogie czy cuś... więc się nie wtrącam - ucałował go w policzek.

- Nie musisz byc odważniejszy, tylko mniej wstydliwy - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Brakuje mi butów do garniaka - przyznał szczerze Tomo. - No wiesz... mogę iść w trampkach, mi będzie wygodnie... ale wolałbym ci nie robić obciachu.

- No tak troszeczkę, ale nie do końca - zaśmiał się cicho mocno go obejmując.

Mara_Jade pisze...

- Faktycznie... - przypomniał sobie i zaśmiał się cicho. - Ne? Możemy z Yuyą wpaść na chwilę przed zamknięciem cukierni na pyszne ciacho? - zapytał go zaraz. - No i proszę - podal mu dłoń do zmierzenia palca. - Nie wiem ile mam na palcu...

- Hai hai, wakarimasu - Kazuo uśmiechnął się do niego lekko, po czym ucałował jego usta. Nagły wstrząs sprawił, że zmarszczył brwi, odruchowo mocniej łapiąc Yujiego. Potem wszystko zadziało się w ułamku sekundy. Nieprzerwane krzyki i opadający wagon. Pociąg się wykoleił. Nie do końca wiedział co robi, starając się jak tylko mógł osłonić Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- Okay - Tomo zsunął łańcuszek z obrączką zaręczynową i podał mu ją. - Tylko mi nie zgub - poprosił go ze śmiechem. - No to wpadniemy - zapewnił go.

[Oj tam, oj tam xD Postarałem się, by oboje cierpieli xD]

- Mecz jest mniej ważny od ciebie - fuknął na niego chłopak mając mały problem z uniesieniem się. Półka na bagaże oderwała się podczas wstrząsu i przytrzasnęła go nieco. - Ale żyjesz, to dobrze - uśmiechnął się krzywo, całując jego wargi. Wciąż utrzymywał się nad Yujim, choć zaczynało brakować mu sił. - Teraz... pomożesz mi trochę? Wyczołgaj się spode mnie.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś a zrobisz ciacho lawę? - zapytał go zaraz Yuya, a TOmo uśmiechnął się do chłopca lekko. Wiedział, że takie życzenie było łatwe do spełnienia.
- Okay, to pojedziemy do jubilera - zgodził się.

[Lubię psuć plany xD Czasami xD]

- Nic mi nie jest - zapewnił go, ale mimo to nie wstał. Położył się na podłodze zaciskając mocno powieki. - Przepraszam, nie obroniłem cię.

Mara_Jade pisze...

- Ok... ale nie obiecuję że nie spojrzę no... to może być silniejsze ode mnie - odparł wesoło Tomo. - Znak nieskończoności brzmi świetnie - zgodził się.

Kazuo pokręcił przecząco głową wyraźnie mu kłamiąc. Nie miał jednak siły na sprzeczki, a przed oczyma mu nieco ciemniało. Odruchowo przycisnął dłoń do najbardziej obolałego miejsca, w boku i czując mokrą koszulkę, zacisnął mocniej zęby, żeby nie dać po sobie niczego znać Yujiemu. Nie chciał go martwić niepotrzebnie. To nic, trochę krwi i po krzyku.
- Nic mi nie jest - wydusił z siebie najbardziej spokojnie jak umiał i zdołał jeszcze się uśmiechnąć, nieco wymuszenie, zanim oddał się objęciom ciemności.
- Yuji! - głos Shujiego rozległ się w korytarzu. - Cholera gdzie jesteś?! Zabiję cię jak nie żyjesz! - krzyczał, posuwając się powoli do przodu.
- Shu-chan, powinniśmy wyjść - jęknął Kenta (? kurde... chyba napiszę sobie memo z imionami i przykleje na lapka). - Wyglądasz okropnie! Zadbaj o siebie.
- Nie, kiedy mój brat jest w niebezpieczeństwie. Yuji!!!

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, niech ci będzie - Tomo wywrócił oczyma i ucałował go w policzek, by zaraz przytulić do siebie mocno Yuyę. - A malucha zabieramy tym razem do Tokio?

[Yeah! Punkt dla mnie xD]

- Nie ważne, nie ważne - Shujiemu puściły nerwy kiedy tak tulił do siebie brata. - Będzie dobrze, żyjesz - szeptał cicho, kiedy Kenta ostrożnie odsuwał zagradzające wyjściu graty. Sam nie wyglądał za dobrze. Miał złamaną rękę i kuśtykał. Skroń również mu krwawiła. Był przecież w klasie Yujiego i Kazuo. Też uczestniczył w wypadku.
- Trzeba stąd wyjść... ale lepiej nie ruszać Kazuo, bo jeszcze mu krzywdę zrobimy - zacisnął mocno wargi patrząc na Shujiego. - Zabierz brata i sprowadź pomoc - poradził mu.

Mara_Jade pisze...

- Odwiedzimy jeszcze twojego tatę i możemy wracać - zgodził się, a Yuya klasnął wesoło w dłonie.
- Dziadzię odwiedzimy? - zapytał z nadzieją.

- Kenta zostanie z nim, Yuji proszę - Shuji siłą wziął go na barana. - Nie mogę stracić jeszcze ciebie, nie rozumiesz? - jęknął cicho. - Kenta... uhm kocham go całym sercem, ale to ty jesteś moją jedyną rodziną. Nie mogę cię stracić - oznajmił tylko i nie interesując się protestami brata ruszył do wyjścia z pociągu.

Mara_Jade pisze...

- Zgoda - obaj na to przystali a Yuya podskoczył z radości i przytulił się mocno do Takano.
- Kocham cię tatuś! - zapewnił go wesoło, po czym pobiegł pobawić się z psiakami.

- Ale cię tam nie zostawię! - krzyknął już Shuji wściekły na brata. - Nie ma opcji. Pomoc już i tak jest w drodze - warknął. - I Kenta z nim został. Nic im nie będzie. Zobaczysz.

Mara_Jade pisze...

- Nie przepracuj się mi tylko - Tomo jeszcze go na chwilę przyciągnął do siebie by go pocałować. - Kocham cię.

Kazuo obudził się w szpitalnej sali, podłączony do jakichś rurek. Przy jego boku nie było nikogo, a on przez chwilę miał problemy ze swoją pamięcią. Dopiero po chwili wszystko do niego wróciło.
- Yu-chan - jęknął próbując się podnieść i lecieć mu na pomoc.

Mara_Jade pisze...

Tomo wówczas opadł na poduszki i przez moment tylko odpoczywał. Dopiero po dłuższej chwili wstał i dołączył do Yuyi, bawiąc się z nim i psami.

- Nic mi nie jest - żachnął się chłopak, obracając głowę w stronę dochodzącego głosu Yujiego. Kiedy usiadł poczuł się tak, jakby miał zaraz zwymiotować. - Długo... spałem? - zapytał go cicho.
- Trzy dni i trzynaście godzin - odparł wchodzący do sali lekarz. - Yamanaka-san, straciłeś dużo krwi - oznajmił siadając przy łóżku chłopaka. - Pozwolisz, że cię obejrzę.

Mara_Jade pisze...

Tomo przyszedł wraz z Yuyą pół godziny przed zamknięciem. Yuya nie patrząc że są klienci wbiegł do kuchni żeby się tacie pokazać.
- Zrobiłem wszystkie lekcje, poczytaliśmy i nauczyłem się na klasówkę - poinformował go wesoło.

- Uhm ano... kiedy będę mógł być wypisany? - Kazuo spojrzał na lekarza wyczekująco, kiedy ten skończył z Yujim.
- Na pewno nie w tym tygodniu - odparł spokojnie mężczyzna. - Obaj musicie wypocząć - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - chłopiec wrócił na salę i usiadł obok Tomo czekając na czaderski deserek.

- Mhm to teraz nie jest ważne - Kazuo machnął lekceważąco ręką, krzywiąc się przy tym nieco. - Dziękuję - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Mi? Dobrze kotek - uśmiechnął się odrobinę. - DO pracy dopiero idę na nocną zmianę - wzruszył ramionami. - Więc za dwie godzinki, a tak to pomogłem Yuyi, bawiliśmy się z pieskami. Poszliśmy na spacer i na lody.

- Nie każdy Yuji... i to nie jest nic takiego - uśmiechnął się słabo. - Jeszcze zobaczysz jak gram, obiecuję - dodał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj nocna i jutro też - uśmiechnął się nieco. - Nie musisz na mnie czekać skarbie - złapał go ukradkiem za rękę.

- Nie głupie. Żyjesz a to najważniejsze - uśmiechnął się nieco. - A widząc twój stan... dobrze, że to zrobiłem. Miazga by z ciebie została, gdyby ta półka na ciebie spadła - westchnął nie chcąc nawet o tym myśląc. - No nie moja wina, że tak się stało...

Mara_Jade pisze...

- Uparciuszek mój - zaśmiał się Tomo.
- Wujek, zobacz! - chłopiec rozkroił swój torcik, a w środku powitała go płynna czekolada. - Wow... - wyrwało mu się.

- Spanikował? - Kazuo nie do końca wszystko pamiętał. Większość czasu przeleżał nieprzytomny. - Ne? Musisz się szybko wykurować bo idę o zakład, że wyjdę pierwszy.

Mara_Jade pisze...

- Lubię i nie lubię - odparł szczerze. - Lubię bo cię wtedy mam dla siebie i mogę się zrelaksować. I nie lubię bo jesteś chodzące zombie i w ogóle pogadać nie można,

- Szczegóły - Kazuo skrzywił się znowu próbując się wyprostować. - Uhm... kotek ja chyba się prześpię.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił na moment do jedzenia deseru.
- Wujek? Zawieziesz mnie jutro do szkoły? - zapytał go nagle Yuya.
- Jasne... ale czemu ja a nie tata? - zdziwił się Tomo.
- Bo pani chce porozmawiać a tatuś ma pracę i nie ma czasu - wyjaśnił chłopiec.
- No dobrze - Tomo skinął głową jedząc dalej swój kawałek.

Kazuo przysnął niemal od razu, już nie słysząc tego 'kocham cię'. Obudził się znowu wieczorem, cały spocony, oddychając nieco ciężko. Zacisnął powieki i rozpoczął uspokajanie swojego oddechu. Kiedy to jednak nie pomagało, a ból i temperatura się wzmagały ze zrezygnowaniem wcisnął guzik wołając lekarza.
- Śpisz? - zapytał cicho, dopiero wówczas orientując się że tuż obok łóżka Yu-chana siedzi Shuji. - Aha, ok, nie przeszkadzam - uśmiechnął się słabo.

Mara_Jade pisze...

- Ale wujek ma więcej czasu i nie musi rezygnować z pracy - odparł chłopiec z lekkim uśmiechem. - I to musi być wujek - zaprotestował jeszcze trochę.
Tomo roześmiał się serdecznie widząc zaciętą minę malucha.
- Skoro tak przedstawiasz sprawę to nie mam wyjścia - zachichotał, czochrając Yuyę po włosach.

Lekarz zwiększył chłopakowi dawkę leku przeciwbólowego i podał coś na zbicie temperatury, po czym zapisał coś na karcie choroby Kazuo i obejrzał przy okazji Yujiego. Wyszedł chwilę później.
- Nie - Kazuo pokręcił przecząco głową, uśmiechając się słabo do Shujiego. - Nic mi nie jest, w końcu wszystko przejdzie. Z Kentą wszystko w porządku?

Mara_Jade pisze...

- Najpyszniejszy na świecie - zadeklarował zaraz wesoło chłopiec. - Tatuś zrobisz go jeszcze czasem? - zapytał go zaraz.

- Yu-chan mówi, że niedługo go wypiszą bo wszystko ładnie mu się zrasta - odparł chłopak, przymykając zmęczone oczy. - Rób mu ładne notatki w szkole - poradził ze śmiechem. - I spędź trochę czasu z Kentą, co by się odrzucony nie poczuł.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie zostań tu z nami. Pomożemy ci potem posprzątać - Tomo złapał go za rękę i przytrzymał. - Nie bądź taki.

Kazuo zacisnął lekko wargi, po czym odetchnął głęboko.
- Przepraszam, że go nie obroniłem - rzucił w końcu. Przecież gdyby trzymał go mocniej, to nic by mu się nie stało.

Mara_Jade pisze...

- Ale my chcemy z tobą posiedzieć szefie kuchni - naburmuszył się trochę Tomo.

- Aż tak źle im szło? - Kazuo zaśmiałby się ale zrezygnował z tego gdy poczuł ból w piersi. - Okay... dobranoc.

Mara_Jade pisze...

- No i nie marudź mi kochanie - ucałował go mocno i przytulił do jego ramienia, częstując kawałkiem ciasta. Yuya wesoło zaczął opowiadać Takano jak było w szkole i co też zrobił.

W piątek, Yuji został wypisany ku ogromnej uldze Kazuo. To oznaczało, że nie było z nim tak źle i wszystko będzie dobrze.
- Masz odpoczywać w domku - poradził chłopakowi wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem tatuś, o festynie chyba - odparł szczerze chłopiec. Naprawdę nie do końca wiedział o co pani chodzi, bo przecież nic złego nie zrobił.

- Przecież ich słucham, głuptasie - Kazuo pogłaskał go lekko po policzku. - Wyjdę stąd zanim się obejrzysz - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Un - chłopczyk przytaknął i zebrał swoje puste talerzyki, by zanieść je do kuchni. - Tatuś? A pogramy w piłkę trochę, jak wujek pójdzie do pracy?

- Boli mniej - Kazuo skinął głową z uśmiechem, zręcznie uchylając się od odpowiedzi na pytanie o rodzicach. Nie miał pojęcia czy wiedzieli o wypadku, ale sądził że raczej musieli, bo ktoś musiał zapłacić za jego pobyt w szpitalu. W końcu ani razu nie pojawili się w jego sali. - Nie martw się o mnie, zdrowieję szybciej niż sądzisz.

Mara_Jade pisze...

- DObrze tatuś - zgodził się chłopiec, biegnąc teraz na taras by pooglądać z niego ocean. Uwielbiał tu się bawić jak już nie było klientów.

- Nie przepraszaj, tylko zdrowiej - Kazuo jeszcze poczochrał Yujiego po głowie a kiedy obaj bracia zniknęli za rogiem westchnął cicho, zamykając oczy. Nie pozostało nic innego jak przespać cały szpital.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie coś mi ta pamięć szwankuje i będziesz musiał mi przypomnieć - zażartował Tomo, opierając głowę o jego ramię. - Cieszę się, że was mam.

Kazuo skinął lekko głową, przysiadając nieco na brzegu łóżka.
- Ale muszę poczekać na tatę - odparł spokojnie. - Bo jestem jeszcze nieletni i mnie nie wypuszczą bez zgody dorosłego... w tym przypadku zgody nie ma i muszę poczekać na tatę - wzruszył ramionami. - Pomyślałem tylko, że pójdę sobie do centrum rehabilitacji. Mają tam bieżnię... a mi brak kondycji. Jak mam zagrać w meczu to muszę trochę poćwiczyć - uśmiechnął się nieco, całując Yujiego mocno w usta. - Gratuluję zdjęcia gipsu.

Mara_Jade pisze...

- I wtedy przypomnisz mi jak mnie kochasz? - zainteresował się chłopak śmiejąc się pod nosem. - Czy nic nie zrobisz i będzie mi smutno?

- Yu-chan, ja kumpli mogę mieć - zapewnił go Kazuo, głaszcząc go lekko po policzku. - Więc się tak nie bój. Jakby przyszedł poudajesz mojego kumpla - zachichotał. - W następnym trener nie pozwoli mi zagrać. Powiedział, że będę siedzieć na ławce i wejdę tylko w razie potrzeby - zgrzytnął zębami. - Mówi że mam się oszczędzać i nie szarżować.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej żebyś trzymał mocno, bo ja czuję, że nie będę potrafił z siebie słowa wydusić - przyznał szczerze Tomo śmiejąc się z siebie pod nosem. - Kocham cię.

- No wiem... trener cały czas twierdzi, że dobro zawodnika jest ważniejsze niż zwycięstwo - przyznał szczerze, kończąc pakowanie swoich skromnych rzeczy do jednej torby. - Wynudziłeś się w domku?

Mara_Jade pisze...

- Uhm masz rację, ale mimo to się boję - zaśmiał się cicho Tomo. - Taka obawa przed nieznanym trochę.

- Mhm... za tydzień mam przyjść na zdjęcie opatrunku a potem jeszcze kilka dni i zdjęcie szwów - odparł spokojnie. - Nie mogę brać udziału w w-fach przez dwa tygodnie a na basenie miesiąc. Przekichane...

Mara_Jade pisze...

- Mam nadzieję - zaśmiał się chłopak kończąc wreszcie swój deserek. Niby taki sam jak Yuyi a jedzony dwa razy dłużej. - Bardzo cię kocham i nie waż mi się nawet myśleć o ucieczce sprzed ołtarza.

- Nie stracisz... dobrze sobie poradziłeś i byłeś bardzo dzielny - Kazuo uśmiechnął się nieco. - Uratowałeś mnie - dodał jeszcze, a w drzwiach pojawił się jego ojciec.
- Gotowy? - zapytał, uprzednio kłaniając się Yujiemu. - Twój przyjaciel? - zainteresował się.
- Tak, ze szkoły - odparł spokojnie Kazuo biorąc torbę i krzywiąc się nieco przy wstawaniu.
- Daj to - mężczyzna odebrał od syna torbę z ciuchami. - Podwieziemy cię - stwierdził zaraz rzucając w stronę Yujiego. Tego dnia nic nie pił i zachowywał się całkiem normalnie.

Mara_Jade pisze...

- Nie myślę - zapewnił go z uśmiechem. - Kocham cię najmocniej na świecie - dodał jeszcze wesoło wstając. - Pomogę ci posprzątać.

Kazuo zrównał krok z Yujim i obaj podążyli za jego tatą.
- A Shuji? - zapytał chłopaka Kazuo. - Jest na randce czy jak?

Mara_Jade pisze...

Szybko uwinęli się z porządkiem i już dwadzieścia minut później byli w domku. Tomo miał jeszcze godzinę, więc zażyczył sobie relaksujący masaż od obu swoich mężczyzn.

- Mhm fajna tradycja - uśmiechnął się delikatnie Kazuo wsiadając razem z Yujim do samochodu ojca. Kazuo ostrożnie złapał za broń mężczyzny i przełożył ją na przednie siedzenie.
- Och, sorry - żachnął się kierowca, niedbale wrzucając pistolet do schowka, a torbę Kazuo kładąc na przednim siedzeniu. - Dokąd pana zawieźć? - zapytał z nonszalanckim uśmiechem Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- Nie będę się przemęczał - zgodził się zamykając oczy. Było mu błogo. Czuł się znakomicie.

- To w poniedziałek mi o nim opowiesz - uśmiechnął się lekko chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ale nie wysilaj się za bardzo... wiesz że ja nie przepadam za jedzeniem tak późno - uśmiechnął się lekko otwierając oczy i spoglądając nieco na niego. - Mhm uwielbiam jak mnie tak masujesz kochanie.

Kazuo skinął głową z uśmiechem, powstrzymując się przed pytaniem co też nowego dostanie w bento w poniedziałek. Jego ojciec zajechał najpierw pod dom Yujiego i Kazuo uśmiechnął się do chłopaka jeszcze szerzej.
- Do zobaczenia w poniedziałek - pokiwał do niego.

Mara_Jade pisze...

- Będzie to bardzo pożądane. Bardzo mnie to odpręża - uśmiechnął się neico, po chwili już siadając i przytulając się do niego. - Tak mi teraz błogo.

Kazuo nie wychodził z domu aż do poniedziałku. Głównie dlatego, że jeszcze wszystko go bolało. W poniedziałek jednak był jednym z pierwszych uczniów w szkole. Kiedy Yuji przyszedł, on już spał na ławce.

Mara_Jade pisze...

- Odwdzięczę - zapewnił go z uśmiechem szerszym niż normalnie. - No dobrze - klepnął się po udach. - To lecę do pracy.

- Hej kochanie - uśmiechnął się do niego szeroko Kazuo. - Jak się czujesz? - zapytał, ziewając nieco. - Ze mną już lepiej, ale niestety nie będę mógł cię nosić jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił nieco po dwunastej. Ziewając i nieco się przeciągając wszedł do salonu i opadł na fotel wzdychając ciężko.
- Masakra - westchnął. - Ludzi jak mrówków. Jakby nie mogli przyjść rano...

- Znaczy jem dzisiaj sam lunch? - zażartował chłopak otwierając podręcznik, kiedy nauczyciel rozpoczął lekcję.

Mara_Jade pisze...

- Nie... ale czekoladkę bym sobie wypił - przyznał szczerze, przymykając na moment oczy i przeciągając się mocno. - Taką duuużą - dodał zaraz.

- Mou w klasie? To lepiej już zjeść na dworku pod drzewkiem - uśmiechnął się do neigo szeroko i pogłaskał po głowie.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo uśmiechnął się do niego i upił duży łyk czekolady, delektując się jej smakiem. - Zjadłem trochę bułki w pracy - uśmiechnął się do niego. - I wypiłem dużą kawę. Pyszna była wiesz?

- Najwyżej spóźnimy się na lekcje. Żaden problem. Zwalimy to na twoje kuśtykanie i obejdzie się bez kary - puścił do niego oczko śmiejąc się pod nosem. - Nie - dodał zaraz cicho. - Do domu nie... w szkole wystarczy - zapewnił go spokojnie. - Dziękuję.

Mara_Jade pisze...

- Ale czasem będę tak kończył - odparł cicho wtulając się w Takano i przymykając oczy. - Nie musisz wtedy na mnie czekać - dodał zaraz.

- E tam, nie skrócimy śniadanka. Lekcje nie są znowu takie ważne. To matma - zauważył wesoło. - Nie wiem czy będę mógł... no wiesz, nie chcę ryzykować gniewu ojca.

Mara_Jade pisze...

- No daj mi wypić do końca - Tomo zrobił nieco naburmuszoną buzię. - No bo ty to tak szybko szybko i po sprawie... a ja nie. Delektuje się.

- Tak, ale ten weekend mam już zajęty - przyznał szczerze. - Randkuję z Yabu w mieście. Zaprosiłbym cię, ale obawiam się, że wpadłbyś w jakieś płynne g... - zacisnął nieco zęby. - Obiecałem mu spróbować pomóc i dlatego ten weekend tak wygląda.

Mara_Jade pisze...

- Uhm kręci mi się trochę w głowie - Tomo powoli pił swoją czekoladkę. Liczył na to, że to uczucie minie. - Nie dużo - zapewnił go zaraz.

- Haai, postaram się nie narażać za bardzo - obiecał mu spokojnie, przymykając na moment oczy. - Ojciec nie pił przez weekend... było... dziwnie.

Mara_Jade pisze...

- Wziąłem leki. Chyba po prostu jestem trochę zmęczony - uśmiechnął się do niego, obracając nieco na jego kolanach, by móc się wtulić lepiej. - Kocham cię.

- Będę się starał nie narażać - obiecał z lekkim uśmiechem błądzącym mu na ustach. - Dziwnie strasznie - przyznał szczerze. - Uhm za każdym razem jak podchodzi, uchylam się i odruchowo chcę chronić głowę - przyznał się do swoich odruchów. - A on nic nie robi... - zacisnął mocniej wargi. - Ma chyba dni dobroci dla zwierząt które leżały w szpitalu.

Mara_Jade pisze...

- A zaniesiesz mnie do łóżeczka? - zapytał go zaraz z delikatnym uśmiechem, kończąc picie swojej czekoladki.

- Uhm tylko... ja nie chcę się przyzwyczajać. Później... bardziej boli - przyznał cicho. - Wiesz, jak było dobrze i on znów zaczyna. Boli bardziej... znaczy uhm ok nie ważne - uśmiechnął się lekko. - Koniec smęcenia.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc - Tomo zasnął chwilę po nim. Był bardzo zmęczony. Obudził się dopiero kiedy Yuya zaczął ich budzić na przygotowane przez siebie śniadanko.

- Mhm dokładnie. Nie smęcimy już - ucałował go ukradkiem.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj tylko kolorowe kanapeczki - odparł chłopiec wesoło, a kiedy Tomo usiadł ziewając złapał go za rękę i pociągnął do kuchni. - Wujek pomożesz mi z kakao?
- Pewnie skarbku - Tomo uśmiechnął się do niego szeroko. - Pomogę.

- Na dół. Mniej schodów - odparł z uśmiechem chłopak, biorąc od Yujiego dwa pudełka z bento, żeby chłopakowi lepiej się szło. - Nie spiesz się - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo pomógł Yuyi z kakao i po dziesięciu minutkach byli już w salonie.
- Wujek a pojedziemy dzisiaj motorkiem? - zapytał go chłopiec.
- Z przyjemnością - wyszczerzył się do niego Tomo. - Ale nie będziemy za mocno szaleć. Będzie przepisowo - zapewnił zaraz Takano, nie dopowiadając już że przynajmniej w jedną stronę.

- Skarbie wiem, ale chciałem cię wyręczyć chociaż w czymś - odparł wesoło Kazuo. - No bo jak nie mogę nosić jeszcze ciebie, to chociaż twoje bento ponoszę.

Mara_Jade pisze...

Tomo już mu nie odpowiedział, tylko zaczął wcinać kanapeczki.
- Pyszne - pochwalił synka. - A bento jest?
- Jeszcze nie wujku - przyznał szczerze Yuya.
- No to zaraz zrobimy - dodał zaraz.

- Tak jest - Kazuo nie szedł znowu aż tak długo. Kiedy dotarł do swojego ulubionego miejsca ukrytego za krzewami i w cieniu dużego drzewka, rozłożył się wygodnie i poklepał miejsce obok siebie.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego szeroko. - Dostaniesz najpyszniejsze bento pod słońcem - zapewnił go wesoło kończąc swoją kanapeczkę i dopijając kakao. - Okay to lecę do kuchni - zdecydował wesoło.

- Oczywiście. Przecież takiego weekendu nie mógłbym spędzić inaczej, jak z tobą - ucałował go w policzek i podał mu pudełeczko z bento.

Mara_Jade pisze...

- Ale takie proste śniadanko - odparł cicho chłopiec. - Tatuś? A nauczysz mnie robić muffinki?

- Pewnie skarbie. Zostanę dłużej. Zostanę na całą noc - dodał z wielkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- No bo wujek je bardzo bardzo lubi i ja bym chciał umieć robić - odparł chłopiec. - I na urodzinki mu zrobić takie pyszniaste.

- Niewiele rzeczy nie lubię - odparł ze śmiechem, po czym zabrał się za wcinanie. - Pychotka.

Mara_Jade pisze...

- Tak tatuś, ale jak mnie nauczysz to ja... ja będę eksperymentować żeby było jak najpyszniejsze - zapewnił go wesoło chłopiec zbierając naczynia.

- Nie lubię papryki - przyznał mu szczerze, odkładając parę papryczek na bok i jedząc resztę. - Uwielbiam melon-pan ale to już wiesz... i sukiyaki.

Mara_Jade pisze...

- Z tatusiem będę eksperymentować - zapewnił go chłopiec uśmiechając się szeroko. Tomo w tym czasie kończył już oba bento.
- Taka-chan? Podasz mi leki? - poprosił go zaraz, biorąc sobie z lodówki sok pomarańczowy.

- No wieem... ale to jedno z moich ulubionych dań - przyznał z lekkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie, ale zrobię to jak będę w szpitalu na tych dodatkowych badaniach - odparł z uśmiechem, połykając leki i popijając je sokiem. - Proszę kochanie, twoje bento. Yuya, ubieraj się. Jedziemy - uśmiechnął się.

- Już nie mogę się doczekać tej rybki - zachichotał Kazuo.

Mara_Jade pisze...

Tomo zawiózł Yuyę do szkoły i od jego wychowawczyni dowiedział się o festynie, który szkoła organizuje. Yuya pochwalił się, że jego wujek umie grać na gitarze i stąd prośba o pomoc. Tomo nie mając nic przeciwko zgodził się wystąpić na imprezie, pisząc o tym jeszcze do Takano smsa. Uznał, że szczegóły przekaże mu osobiście.

- Nie musisz się martwić. Przecież byłem w dobrych rękach - uśmiechnął się szeroko. - No to już się doczekać nie mogę. Tej rybki.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił do domu szybciej niż zakładał i zaraz położył się na kanapie. Zanim Takano przyszedł w trakcie przerwy zdążył zasnąć z grającym w tle telewizorem.

- Ale już nie masz co się martwić. Nic mi nie będzie - zapewnił go chłopak, obejmując go mocno. - Ja ciebie też paskudo, ja ciebie też.

Mara_Jade pisze...

Tomo wymamrotał coś przez sen ale się nie obudził. Dopiero kiedy Takano przywiózł Yuyę ze szkoły ziewnął szeroko siadając.
- Chyba byłem zmęczony - zaśmial się całując mocno Takano na powitanie i przytulając Yuyę. - Jak było w szkole?

- Mhm wiem Yu-chan. Wiem - Kazuo uśmiechnął się szeroko i wrócił do jedzenia. - Choć dla mnie moje życie jest mało ważne... o ile ty masz się dobrze.

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście. Porozmawiałem z twoją panią - uśmiechnął się biorąc go za rękę i prowadząc do kuchni, żeby i Takano słyszał. - Festyn jest w środę, więc weźmiemy obaj wolne - oznajmił wesoło. - No chyba, że tatuś nie może, to wtedy tylko ja wezmę wolne. Grać będę godzinkę ewentualnie półtorej... a potem weźmiemy udział w konkursach i zabawach. I jak? Plan się podoba? - zapytał ich obu.

- To przestań śnić koszmary - fuknął nieco ostrzej Kazuo. - Nie moja wina, że je śnisz. Nic mi nie jest, więc nie wydziwiaj - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Ano - zgodził się Tomo widząc jak szczęśliwy Yuya idzie pobawić się z pieskami. Wtulił się mocno w Takano. - Już nie mogę się doczeka - uśmiechnął się szeroko. - Weźmiesz sobie wolne, prawda? - upewnił się jeszcze.

- Więc już więcej nie śnij takich rzeczy i będzie po sprawie - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno - uśmiechnął się szerzej Tomo. - Weźmiemy udział w paru konkursach, co nie? - wyszczerzył się do niego mocniej. - Bardzo was kocham.

- Rozumiem, ale to wciąż nie powód do takich koszmarów. W końcu nie umarłem i jak mnie brali lekarze to żyłem i nie umarłem - oznajmił patrząc mu głęboko w oczy. - Niepotrzebne są te twoje koszmary. Możesz sobie śnić koszmary po mojej śmierci.

Mara_Jade pisze...

- Ja też. Myślę, że będzie bardzo fajnie. Potem możemy jeszcze zjeść obiad w mieście i wrócić do domku - ucałował go mocno. - Już nie mogę się doczekać.

- No dobra. Nie rozumiem. Koszmarów nie rozumiem i tego, że mnie teraz tym szantażujesz - uderzył pięścią w korę drzewa. - Tego nie rozumiem - burknął biorąc pudełka po bento i wstając. - Zaniosę je do klasy.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? Zostawicie mnie po festynie w szpitalu na dwa dni? - zapytał go zaraz. - Muszę to zrobić, a przecież zaraz w weekend jedziemy po garnitur... może by tak zrobić. Festyn w środę i zostaje już w mieście do sobotki rano i wpadacie po mnie w sobotkę i jedziemy do Tokio? - zaproponował spokojnie.

- Ale tak zabrzmiało - Kazuo nie zamierzał już z nim dłużej dyskutować. Przynajmniej nie teraz. Ruszył szybko przed siebie nie oglądając się na Yujiego.

[Ooo! Gratulację! Jaki zestaw?]

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - zgodził się cicho chłopak, siadając na blacie stołu. - Ale tylko pod warunkiem, że weźmiesz sobie dzień wolnego tuż po moim wyjściu ze szpitala. Chciałbym cię wtedy mieć przy sobie.

Kazuo nie odezwał się do niego już do końca zajęć, udając że śpi na ławce. Był nieco rozdrażniony i bał się że zbyt mocno zareaguje.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się. O wow! Omurice... czytasz mi w myślach - ucałował Takano mocno i zaniósł dwa talerze do ogródka. - Yuya, zobacz - zawołał synka.

- Do jutra - odparł tylko Kazuo, ale gdy Yuji się wywrócił pomógł mu wstać. - Uważaj na siebie - poradził mu tylko odbierając od niego torbę i przekazując ją Shujiemu dopiero przy wejściu do szkoły.

Mara_Jade pisze...

Tomo posmakował go dość szybko i uśmiechnął się szeroko.
- Pychotka kochanie. Zrobiłeś swój najlepszy omurice jak do tej pory - ucałował go w policzek.

Kazuo odprowadził ich wzrokiem i poszedł do siebie. Następnego dnia dotarł do szkoły dopiero na czwartą lekcję. Usiadł w swojej ławce, a nie widząc nigdzie Yujiego nawet się z tego powodu ucieszył. Nie będzie musiał się tłumaczyć.

Mara_Jade pisze...

- No mówię ci... zaufaj mojemu podniebieniu - zachichotał Tomo, podjadając trochę omurice Yuyi tak dla zabawy. - Mhm twój jest lepszy - pokazał język chłopcu.

Kazuo spojrzał na smsa i odetchnął głęboko. 'Wpadnę po południu' odpisał mu tylko i skupił wzrok na lekcji.

Mara_Jade pisze...

- A może - Tomo pokazał mu język. - Więcej miłości włożyłeś w porcję Yuyi - zachichotał, jedząc dalej swoje.

Kazuo po szkole złapał Shujiego i wraz z nim poszli do ich domu. Chłopak zamiast iść od razu do Yujiego, poszedł najpierw do kuchni by zrobić chłopakowi pyszny koktajl owocowy.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaśmiał się jeszcze chwilę, po czym skończył swój omurice.
- Ciesze się, że smakowało - uśmiechnął się zbierając naczynia. - No dobrze moje chłopy, ja sprzątam, a tata pomaga Yuyi z Francuskim - uśmiechnął się nieco.
- O! Bo tatuś... jutro klasówka a ja nie umiem dobrze - chłopiec zaraz pobiegł po zeszyty.

- Pomoże, znaczy na pewno nie zaszkodzi - zapewnił go Kazuo kończąc koktajl. - To taka bomba witaminowa, która jest dość lekka - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Ale wujek dobrze nie umie tłumaczyć francuskiego - odparł smutno chłopiec. Ostatnio nie szło mu na tym przedmiocie i załapał kilka C+.

Kazuo uśmiechnął się nieco wchodząc do pokoju chorego.
- Jak się czujesz? - zapytał, przysuwając sobie krzesło do łóżka. Postawił koktajl na szafce i wyciągnął z plecaka pęczek chusteczek. - Obowiązkowy zestaw chorego - zaśmiał się wskazując na koktajl i chustki. - Bomba witaminowa plus pomoc natychmiastowa dla nochala.

Mara_Jade pisze...

Tomo natomiast skończył zmywanie, przygotował panom szybki deser składający się z dwóch gałek lodów, bitej śmietany, owoców i posypany czekoladą i podał im pod nosek kiedy kończyli naukę.
- Trochę relaksu i odpoczynku dla parującej mózgownicy - zażartował, czochrając Yuyę po włosach. - Ja będę leciał do pracy - dodał jeszcze.

- Nie ma za co, Yu-chan - Kazuo uśmiechnął się delikatnie. - Mnie ten koktajl trochę pomagał... i pomyślałem, że może i tobie pomoże - mruknął tylko.

Mara_Jade pisze...

- Bawcie się dobrze - posłał im buziaka w powietrzu i poszedł do piekarni.

- Leż, ja ci odgrzeje. Nie jestem głodny kotek, ale tobie go zaraz zrobię - ucałował go w czoło i poszedł do kuchni.

Mara_Jade pisze...

[Możemy trochę skipnąć. Plany mam na Tokio. Taka-chan bedzie bohaterem xD]

Kiedy nadeszła środa, całą rodzinką wybrali się do szkoły Yuyi. Chłopec był strasznie podekscytowany.

- Zamieniam się w słuch - uśmiechnął się Kazuo jedząc swoją kanapkę.

Mara_Jade pisze...

- No bo tatuś! Wujek będzie grał i będziemy wszyscy razem! Wszyscy wszyscy! - chłopiec klasnął w dłonie zadowolony. - Pierwszy raz!

- Mhm tak szybko? - Kazuo był nieco zaskoczony tym wyznaniem. Nie miał nic przeciwko, ale chciał mieć pewność, że chłopak wie czego chce i jest na to zdecydowany.

Mara_Jade pisze...

Tomo wyszedł tuż za nimi.
- Hm... to z tego co mi pani mówiła ja muszę pójść o tam - wskazał dłonią kierunek gdzie stała już scena. - Przyjdźcie mi pokibicować odrobinę - puścił do nich oczko i ruszył w stronę sceny.

- Nie... znaczy chcę - odparł spokojnie. - Tylko nie chcę cię zmuszać kochanie - ucałował go znów w czółko. - Kocham cię po prostu.

Mara_Jade pisze...

- Najpierw kupmy nagrodę dla wujka - odparł chłopiec wesoło ciągnąc Takano do stoiska z ręcznie robionymi breloczkami do kluczy. - Gitarę!

- Dobrze kochanie - uśmiechnął się do niego lekko Kazuo i pogłaskał go po ramieniu. - A teraz śpij.

Mara_Jade pisze...

Tomo był nieco zdenerwowany, bo przecież dawno nie występował przed publicznością i to dopiero z zespołem dzieci. Jednak maluchy były niesamowite. Wyszli razem i one rozpoczęły taniec do wszystkiego co im zagrał.

- Pójdę, ale jutro przyjdę odwiedzić cię na nowo - zapewnił go ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

Tomo wzruszył się trochę i dlatego na moment ukrył twarz w piersi Takano.
- Dziękuję - uśmiechnął się zaraz do nich szeroko i przywiesił breloczek do kluczy niemal natychmiast. - To jaki konkurs mamy w planach najpierw?

- Chwilę zostanę. Nie mogę długo bo mam jeszcze trening. Mimo wszystko staram się trochę rzucać piłkę żeby nie wyjść z wprawy.

Mara_Jade pisze...

- To jak Yuya? - Tomo kucnął przy malcu. - Gdzie lecimy najpierw? - zainteresował się.

- Już w kolejnym zagram - odparł chłopak. - Dość trudny przeciwnik i trener się boi, że jak mnie nie wystawi to przegrają.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest skarbie - Tomo wyszczerzył się do niego i razem poszli na odpowiedni konkurs. Mieli trochę kłopotów z synchronizacją i w ostateczności przybiegli jako 2, ale śmiechu przy tym było co niemiara.

- Nie dziękuję. Mówiłem ci, że nie chcę jeść - fuknął na niego trochę ostrzej niż miał to w zamiarze. - Nie wciskaj we mnie jedzenia na siłę - wyszedł z pokoju by odnieść talerz.

Mara_Jade pisze...

W nagrodę otrzymali koszulki niebieskie i podwędzili jeszcze jedną dla Takano.
- Będziemy identyczni - zaśmiał się Yuya podając koszulkę tacie. - Teraz dom strachów!

Kazuo już tego nie dosłyszał. Odłożył w kuchni talerz z niedojedzonym obiadem, po czym wrócił tylko się pożegnać z Yujim.

Mara_Jade pisze...

- Ja? No co ty! - Tomo wypiął dumnie pierś, ale kiedy weszli do zaciemnionej klasy i pierwszy duch wyskoczył, krzyknął i przytulił się do ramienia Takano. - Nie puszczaj!

- Wiesz, że nie mogę - odparł cicho chłopak zaraz spoglądając na Shujiego i zerkając na zdjęcia. - Co to jest? - zapytał ich obu.

Mara_Jade pisze...

Tomo mimo że mu ufał trochę mocniej się w neigo wtulił, dopóki nie nastąpili na coś co zaczęło rechotać. Żaby.

- Miałeś mi kiedyś zamiar powiedzieć, że masz taki problem? - zapytał go chłodno Kazuo. - Nie wiedziałem, że mam fanklub - dodał spoglądając na Shujiego.

Mara_Jade pisze...

Tomo złapał go nieco mocniej i powoli poprowadził dalej, a kiedy wyszli z pokoju strachów roześmiał się serdecznie.
- No kochani... to był jeden z lepszych pokoi strachów w jakim byłem - przyznał szczerze.

- Ty ich nie usprawiedliwiaj - burknął Kazuo. - A ty nie mów tego z taką pretensją, jakby ten fanklub to moja wina jest - rzucił zaraz do Shujiego. - Skorzystaj z nieobecności brata i pograj go trochę w szkole, tak ostentacyjnie by wywabić je z cienia.

Mara_Jade pisze...

- Ja się śmieję z nas wszystkich - odparł szczerze Tomo, któremu humor trochę się polepszył, kiedy i Takano się przestraszył. - Kocham cię - ucałował go ukradkiem.

- Ty zostajesz jutro w łóżku i nie obchodzi mnie co chcesz. Chciałeś przede mną to zataić, więc nie możesz mówić mi teraz o NASZYM problemie - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo się bałem tatusiu... - odparł cicho chłopiec. - Ale miałem tatusia i wujka więc jest dobrze! - dodał zaraz z wielkim uśmiechem.

- Więc teraz ty zostaniesz w łóżku, a ja się tym zajmę z twoim bratem. Wybacz Yuji, muszę teraz lecieć. Trzymaj się.

Mara_Jade pisze...

- A możemy pójść na te duże kule? Co w środku się wchodzi i po wodzie pływa? - zapytał Yuya, a Tomo zaraz entuzjastycznie skinął głową.
- Tak, koniecznie musimy tam iść - oznajmił wesoło.

- Zostajesz w domu i się kurujesz. To nie podlega dyskusji - odparł szczerze Kazuo, przytulając go szybko i niemal biegiem opuszczając ich mieszkanie.

Mara_Jade pisze...

Tomo wskoczył do innej piłki niż Yuya i postawił sobie za cel pokonanie malca w wyścigu, po drodze wywracając się częściej niż Yuya i śmiejąc się radośnie, gdy stuknął się z małym piłkami. Nie było to takie proste.

Kazuo poszedł tylko na trening, na którym nie potrafił się skupić. Omal nie skręcił sobie przy tym nadgarstka a kolejnego dnia w szkole szukał sprawczyń.

Mara_Jade pisze...

Kiedy chłopaki wreszcie wyszli z piłek, Tomo był wymęczony ale szczęśliwy, a Yuya tryskał energią śmiejąc się radośnie.
- Potrzebuję chwili odpoczynku - zgłosił ten fakt Tomo, wspierając się trochę na Takano.

- Świetnie. Oczywiście pójdziesz tam, co nie? A ja zaczaję się gdzieś na dachu wcześniej? - zaproponował takie rozwiązanie.

Mara_Jade pisze...

- Jestem za - zgodził się Tomo, wtulając się mocniej w Takano. - Ale przytul mocno - poprosił.

- Jest szansa, że tak - dla niepoznaki pogłaskał go po policzku, zaraz opuszczając dłoń. - Ponoć poza mną i Kentą nikt was nie rozróżnia.

Mara_Jade pisze...

- Oj ale malutki buziak nie zaszkodzi co? - zapytał go cicho siedząc na ławce i nabierając głębokie oddechy. - Muszę trochę odpocząć - uśmiechnął się do nich.
- A potem zjemy coś dobrego - uśmiechnął się szeroko Yuya.

- Wiem, wiem. Odwiedzę ale dopiero wieczorem. Trening mam... dużo ich opuściłem i trener chce mnie zabić przed meczami - zaśmiał się szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no wiem - Tomo oparł głowę o jego ramię zamykając na moment oczy. - Kłuje mnie jak oddycham trochę - skrzywił się. - ALe tak bywa jak się zmęczę - dodał zaraz.

- Wpadnę - zapewnił go, nie komentując tego o odpoczynku. Wiedział, że powinien bo rwało go przy każdym gwałtowniejszym ruchu, ale kolejny mecz miał być z trudnym przeciwnikiem.

Mara_Jade pisze...

- Wziąłem - odparł klepiąc się po torbie. - Ale muszę coś zjeść zanim wezmę - dodał zaraz.
- To ja kupię ci wujek melonpan - chłopiec popędził na stragan i zaraz wrócił z chlebkiem.
- Dziękuję kochanie - Tomo z uśmiechem wziął od niego chlebek i skubnął go trochę.

- Zostaw Kazuo w spokoju! Nie marnuj takiego ciacha! - krzyknęła płaczliwie jedna z dziewczyn trzymając nóz w ręku. - Obiecaj że go zostawisz! On jest mój!

Mara_Jade pisze...

- Mam mam - Tomo wyprostował się i wyciągnął butelkę wody niegazowanej wraz z pudełeczkiem z lekami. Ugryzł jeszcze trochę bułki, popił ją wodą, po czym wziął leki i znów oparł głowę o ramię Takano. - Uhm potrzebuję jeszcze chwili - poprosił ich.

Dziewczyna była wściekła. Z wrzaskiem rzuciła się na Shujiego tnąc go po ręce. Na szczęście ten zrobił szybki unik i jedynie go drasnęła. Rozjuszona wraz z koleżankami naparły na niego mocniej zmuszając go do cofnięcia aż na krawędź szkoły. Kazuo zgrzytnął zębami wychodząc wreszcie z cienia. Nie chciał jednak by zrobiły jakiś niepotrzebny ruch i nie strąciły Shujiego w przepaść toteż zaszedł je od tyłu.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? A mogę iść tam na plac zabaw? - Yuya wskazał dłonią pobliski plac zabaw, kiedy Tomo zamknął oczy i skupił się tylko na oddechu.

- Skąd... przecież świetnie się bawiłeś - odparł zgryźliwie chłopak po czym obrócił dziewczynę i popchnął w stronę reszty. - Dla waszej wiadomości to z kim się umawiam to tylko i wyłącznie moja sprawa. Nikt poza mną nie ma prawa mi tego dyktować. I jeszcze jedno... ktoś komu się nie podoba mój wybór jest mi wrogiem, a fanklubów sobie nie życzę.

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze długą chwilę tylko oddychał. Potem otworzył oczy i spojrzał na Takano.
- Boli trochę mniej - oznajmił z większym uśmiechem. - Przytulisz? Tylko tak lekko, niepozornie... jak brata?

- A co cię to obchodzi? - zapytał chłodno, odruchowo wręczając Shujiemu chusteczkę co by otarł swoją łapkę. - To moja sprawa co mi się w nim podoba i moja sprawa z kim będę się umawiał. A dla twojej wiadomości... nie podniecają mnie zazdrosne kobiety, które nie widzą nic poza czubek własnego nosa.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem... tylko trochę się zmartwiłem - przyznał cicho, kiedy odczuł lekkie ukłucie w piersi. - Uhm w najgorszym wypadku chyba mnie poniesiesz - skrzywił się.

- Ech... - Kazuo odsunął się od Shujiego, z lekką premedytacją osłaniając go trochę sobą, kiedy szedł w jej stronę. Schylił się jeszcze biorąc nóż w dłoń i podał go jej. - Nienawidzę osób takich jak ty. Zazdrosnych i chcących jedynie skrzywdzić drugiego człowieka - kiedy trzymała ostrze, złapał je mocno w dłoń czując zaraz ból temu towarzyszący. - Raniąc go, ranisz i mnie. Poszukaj sobie innego obiektu westchnień.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i uśmiechnął się nieco widząc zjeżdżającego Yuyę. Chłopiec był szczęśliwy.

Kazuo wypuścił wówczas nóż z dłoni i skrzywił się nieco.
- No co? - bąknął patrząc na Shujiego. - Przecież nie uderzę kobiety - westchnął, obejmując go tylko ramieniem i jeszcze chwilę grając, póki dziewczyny nie zniknęły z pola ich widzenia.

Mara_Jade pisze...

- Nie trzeba. Ja chcę z wami obiad zjeść w mieście - uśmiechnął się. - Naprawdę fajnie się bawię, chyba trochę za fajnie - zachichotał.

- No wiesz... gdyby to był Yu-chan to pewnie bym tak zrobił, bo nie widzę tej niezdary balansującej na krawędzi... potknąłby się i poleciał z dachu - westchnął ciężko, sobie też obwiązując dłoń chusteczką. - Ale przecież tyś jest taki męski...

Mara_Jade pisze...

- Odpoczywam - Tomo wyszeptał mu tylko, a potem nie wiedząc kiedy zupełnie odpłynął. Był słabszy niż przypuszczał.

- Nie wspominaj o tym Yujiemu - poprosił go. - Muszę zagrać, bo inaczej przegramy i... Yu-chan się mnie nie doczeka. Obiecałem mu, że mnie zobaczy na boisku... no i trener nalega na ten mecz, bo ostatnio przegraliśmy z nimi jednym punktem w finale - dodał uśmiechając się lekko. - Ale szczerze? Rwie mnie przy gwałtownych ruchach - oznajmił.

Mara_Jade pisze...

Yuya ucieszył się nawet bo mógł posiedzieć z przodu.
- Tatuś? A dasz mi poprowadzić auto u ciebie na kolankach? Ale w Yukan dopiero - poprosił go chłopiec.

- Mamy... dwóch. Jeden ledwo rzuca, drugi zwichnął nadgarstek i taka beksa że marudzi przy każdym narzucie... ale w razie co któryś mnie zmieni - odparł szczerze bo jakoś tego nie widział. - No nic, w sobotkę zobaczymy jak mi pójdzie. Staram się oszczędzać.

Mara_Jade pisze...

- Jupi - chłopiec podskoczył na siedzeniu, a potem się uspokoił żeby spokojnie poczekać na swoją kolej.

- Dzięki, ale ty kibicuj Kencie. On też przecież gra - wywrócił oczyma ze śmiechem. - Jest naszym najlepszym pałkarzem. Wybija niemal wszystko - zaśmiał się zaraz schodząc z nim do klasy.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się dopiero dobrą godzinę później i wyszedł z sypialni nieco zaskoczony. Takano zdołał go przebrać w wygodny dres i teraz grał wraz z Yuyą w chińczyka.
- Kto wygrywa? - zainteresował się TOmo siadając na fotelu.

- Nie zapytam oczywiście, czy chodzi o tę jego pałkę o której myślę - roześmiał się serdecznie. Po skończonych zajęciach poszedł na trening a potem znów ruszył do Yujiego. - Cześć mała paskudo - przywitał się z nim kompletnie padnięty. Umył się w szkole więc nie śmierdział, za to miał jeszcze mokre włosy. - Kupiłem sushi po drodze. Zjesz ze mną? - zapytał go cicho.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze... ale przepraszam was - wymamrotał biorąc kocyk i się nim nieco otulając. - No bo nie chciałem popsuć dnia...
- Wujek nie popsułeś! - Yuya zapewnił go wesoło. - Przecież baaardzo fajnie było!

- Przyjdę na pewno. Grilowana rybka mnie woła - roześmiał się serdecznie, całując go zaraz mocno w usta zanim usiadł na fotelu by odpocząć po całym dniu.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - spojrzał na chłopca - No to gratulacje - uśmiechnął się szeroko.

- Nie zrobiły - uśmiech rozświetlił jego oblicze. - I zrozumiały że cię kocham bezgranicznie.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaklaskał w dłonie wiwatując na cześć pierwszego pionka w domku Takano, a Yuya zachichotał, bo on wprowadzał do swojego domku już 3.

- Z przyjemnością - Kazuo ucałował Yujiego mocno acz czule. Chciał go zadowolić. Zapewnić że go nigdy nie zostawi.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... coś lekkiego. Może jakieś naleśniki? Ostatnio mógłbym je jeść garściami... - przyznał szczerze. - I kakao... takie pyszne kakao.

- Ja ciebie też skarbie - ucałował go raz jeszcze. - I nie chcę by działa ci się krzywda - dodał jeszcze mocno go trzymając. - A w sobotę trzymaj mocno kciuki.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie i ogram cię na pewno - Tomo zakasał rękawy i przyjrzał się do końca ich rozgrywce po czym zmienił Takano. - Wymienie tylko pionki... bo te pechowe jakieś - zażartował.

- Shuji jest okropny... - westchnął Kazuo słysząc to wyznanie. - No ale przynajmniej wesoło wtedy jest.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaczął od kakao zbijając kolejnego pionka Yuyi.
- Nie ma tak lekko kochany - roześmiał się nakładając sobie naleśnika.

Kazuo przytaknął tylko, jednocześnie zastanawiając się czy da rady. Nie było jednak innego wyjścia. W sobotę na trybunach zebrał się cały tłum. Wszyscy chcieli zobaczyć jak otrzymują baty od drużyny przeciwnej. Stojąc na swojej górce odszukał wśród tłumów Yujiego i poprawił na głowie czapkę, prawą ręką upewniając się, że rękawica dobrze leży. Nabrał głębokiego wdechu i jeszcze raz spojrzał na Yujiego, po czym rozpoczął wyautowywanie przeciwników. Pierwsze trzy rundy były starciem miotaczy. Żadna drużyna nie zdobyła punktu. Natomiast w czwartej Kenta przełamał ten stan rzeczy zdobywając dzięki swojemu odbiciu dwa home runy. Jednak to w połowie piątej Kazuo odczuł potężny, rwący ból w boku. Zachwiał się wówczas na górce i potrzebował kilku oddechów by dojść do siebie jako tako. Skończył tę rundę przepuszczając jednego pałkarza.
- Potrzebuje zamiany - oznajmił trenerowi. - Na dwie rundy, na ostatnią wejdę - obiecał mu siadając na ławce cały rozpalony. Ból dawał mu się we znaki i już nie mógł go zignorować. Dłonie trzęsły mu się niemiłosiernie.

Mara_Jade pisze...

[hahaha xD też to oglądam xD Dobrze ogarnęłaś :P]

- No ba, ja się nie dam mu tak łatwo - wyszczerzył się Tomo, wprowadzając swój trzeci pionek do bazy. Przepłacił to straceniem 4, ale to nic... został tylko jeden. Wszystko było do zrobienia.

Kazuo miał niemały problem z utrzymaniem się na nogach, kiedy wychodził na ostatnią rundę. Trener strasznie go przepraszał, ale nie mógł postawić wszystkiego na bazowych kiedy miała być kolej najlepszego pałkarza przeciwników.
- Hej, Kazu - Kenta wyszedł z nim na boisko na moment się do niego zbliżając. - Jak już nie dajesz rady to daj znać. Zmienimy cię. Nie idź w zaparte. Najwyżej przegramy mecz, ale to nie ważne - mruknął tylko, klepiąc go lekko w plecy. - A jak już tam idziesz... to nie okazuj słabości - dodał jeszcze.
- Baka... - Kazuo pstryknął go w nos i zniknął na boisku. Odetchnął głęboko. Wystarczy, że wyautuje trzech i będzie po meczu. Da radę.

Mara_Jade pisze...

[tej 2 serii jeszcze nie zacząłem :P]

- Tak jest - odłożyli grę na później by zająć się jedzonkiem. - Kochanie smaczne - uśmiechnął się Tomo.

Kazuo wyautował wszystkich trzech, nie bez problemu. Ostatnią piłki rzucał znacznie słabiej, bo wszystko rozmywało mu się przed oczyma. Kiedy usłyszał że to koniec dziękował że ma przy sobie tylu dobrych kumpli, bo tylko dzięki nim zdołał zejść na ławkę. Nie wyszedł już na żegnanie się z przegranymi.

Mara_Jade pisze...

- No to co? Ważne że są smaczne - zapewnił go Tomo zjadając już drugiego.
- A kakao jeszcze pyszniejsze! - zapewnił go Yuya.

Kenta asekuracyjnie szedł tuż przy Kazuo od czasu do czasu trochę go podtrzymując.
- Stary ty musisz iść do łóżka. Jesteś rozpalony - westchnął ciężko chłopak. - Odstawię cię do domu, co?
- Nie - Kazuo pokręcił przecząco głową. - Obiecałem Yujiemu...
- Głupi jesteś - Kenta wywrócił oczyma wreszcie wychodząc wraz z kumplem do bliźniaków. - Bohater wieczoru i złamas meldują się po udanym meczu - zażartował odruchowo podtrzymując kumpla w pozycji pionowej.

Mara_Jade pisze...

- A festynów u Yuyi jeszcze trochę będzie - zaśmiał się Tomo kończąc drugiego naleśnika i odkładając talerz na stół. - Dobra maluchu wygrywam i trzeba z psiakami na spacer wyjść. Dzisiaj twoja kolej - oznajmił wesoło.
- A mogę iść z psiakami i kolegą?
- Pewnie że możesz.

Kazuo tak po prawdzie ledwie zarejestrował, że Yuji pomaga mu utrzymać się na nogach.
- Nie, ale... obiecałem ci, że mnie zobaczysz... a oprócz mnie mamy na razie tylko jednego... i mogliby przegrać - wyjaśnił cicho, a Kenta pokiwał smutno głową.

Mara_Jade pisze...

- Tylko godzinkę - obiecał chłopiec biegnąc już do pokoju żeby napisać smsa do kolegi i zaraz się ubierając. - Mam telefonik tatuś - dodał jeszcze biorąc psiaki na smycze.
- Mhm no wiem - Tomo usiadł mu na kolanach, mocno się w niego wtulając. - Pokażesz mi potem zdjęcia?

Kazuo już się nie odezwał. Przyjął do wiadomości, że ktoś pomaga mu iść. Poczuł nieco zażenowania, że sam tego nie może zrobić, ale nie protestował. Nie miał ku temu siły.
- Poradzisz sobie? - zapytał brata Shuji, kiedy już Kenta zrobił łóżko w salonie, a Kazuo położył się do niego całkiem wyprany z sił.

Mara_Jade pisze...

- Jesteś bardzo tym rozczarowany? No wiesz, że jestem taki do dupy - zapytał cicho, wykręcając sobie dłonie bo nieco bał się odpowiedzi.

- No dobrze... - Shuji nie był zbyt przekonany, ale postanowił ten raz zaufać bratu. Wziął Kentę pod rękę i ruszył z nim do wyjścia. - Jakby co, to dzwoń - poprosił jeszcze wychodząc.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale pewnie nie damy rady zrobić wszystkiego co zaplanowane przeze mnie - wymamrotał trochę niezadowolony. - Ja ciebie też strasznie mocno kocham. Strasznie.

Kazuo pokręcił przecząco głową i uśmiechnął się słabo.
- Ciebie - odpowiedział tylko. - Strasznie mi zimno... i cały czas tak mnie rwie - przyznał mu szczerze, nie chcąc ukrywać, że boli.

Mara_Jade pisze...

- Wiem i chcę się do ciebie mocno przytulać całe dnie - przyznał szczerze. - I tworzyć z tobą rodzinę, w której jest dużo ciepła i radości... i w której jest też Yuya i nasze psiaki. Was wszystkich tak mocno kocham.

- Teraz nie będę grał... długo. Dwa mecze - przyznał cicho. - Nie chcę by co mecz... się to odnawiało - zgrzytnął zębami, wtulając się mocniej w Yujiego. - A dostanę małą nagrodę? Buziaka?

Mara_Jade pisze...

- Kochanie? Uhm... jakiś szybki numerek? - zaproponował z płonącymi policzkami.

- Wiem Yu-chan... ja tylkoo... bardzo chciałem dotrzymać obietnicy - wymamrotał cicho zamykając już oczy. - Nie mogę doczekać się nagrody - przyznał jeszcze cicho, zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Un jestem pewien... ale jak zrobimy to w łóżku bo potem mogę po prostu iść spać - uśmiechnął się szerzej całując jego wargi delikatnie. - Zjadłem naleśniki i mam powera - zaśmiał się.

- Nie będę, nie z ciebie - zapewnił go szeptem, już zaraz zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo szybki - zgodził się Tomo ze śmiechem, całując go mocno w usta już kiedy ten niósł go do sypialni.

Kazuo obudził się, kiedy do jego noska doleciał zapach czegoś pysznego. Przetarł lekko oczy i usiadł krzywiąc się przy tym odrobinę. Jedynie co to temperatura minęła a ból zelżał.

Mara_Jade pisze...

- No ja myślę - Tomo oblizał łapczywie wargi i ucałował go jeszcze raz chcąc go czuć i wiedząc że już jest nieco podniecony. Czuł nieco adrenaliny na myśl, że mogą zostać przyłapani.

- Dobry - przywitał się chłopak. - Wstanę - dodał dźwigając się na nogi i jeszcze przez moment krzywiąc się trochę. - Uhm... najważniejsze, że temperatury już nie ma - uśmiechnął się idąc do kuchni do Yujiego.

Mara_Jade pisze...

Tomo zamruczał coś z zadowoleniem i objął go rękoma za szyję, przyciągając odrobinę do siebie.
- Kocham cię - zapewnił go wesoło.

- Oj trochę teraz poboli - wziął pałeczki w dłonie i złożył obie razem. - Itadakimasu - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

Tomo wyszczerzył się do niego i lekko poruszył na jego palcach.
- Już możesz - zapewnił go lekko.

- Ale tylko jak i ty się położysz ze mną - odparł na to zajadając pyszne śniadanko.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie boli - zrobił smutną minkę, krzywiąc się tylko raz gdy Takano dołączał czwarty palec.

- Mhm dobrze - ucałował go w policzek jedząc dalej. - Ale wieczorem pójdę do domu - dodał zaraz cicho.

Mara_Jade pisze...

- Mou... co się tak wleczesz? - zażartował Tomo i dotknął palcami jego przyrodzenia. - Mhm już nabrzmiałe.

- Wiem, wiem - uśmiechnął się szeroko. - Podobało ci się wczoraj? Na meczu? Widziałem cię - uśmiechnął się jeszcze szerzej.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił przecząco głową i oblizał łapczywie wargi siadając. Bez ostrzeżenia złapał przyrodzenie Takano w dłoń by zaraz nachylić się i wziąć je do buzi.

- Widziałem - uśmiechnął się. - Szukałem cię po każdym rzucie - przyznał szczerze. - Tj po każdym wyautowanym lub nie - zachichotał. - No wiem... ale nie dałbym rady. Czułem się fatalnie gdy schodziłem.

Mara_Jade pisze...

- Ty się pobawiłeś, ja też mogę - puścił do niego oczko pracując nad jego paniskiem dopóki ten nie urósł na tyle by mógł swobodnie wejść w niego.

- Wiem, ale i tak za każdym razem cię szukałem... no bo wiesz, gdy człowiek skupia się na grze to potem szuka na trybunach - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

Tomo mimowolnie skrzywił się lekko, ale zaraz się zrelaksował i zamknął oczy odczuwając teraz jedynie przyjemność.

- No bo chciałem cię widzieć. Tak fajnie się czułem, że byłeś - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

Tomo łapał łapczywie powietrza i zaciskał wargi, by w końcu dojśc wraz z Takano.
- Kocham cię! - krzyknął przy tym, łapiąc go mocno i całując.

- Jesteś i bardzo cię kocham - ucałował go znów w pyszczek. - Pycha, mogę dokładki?

Mara_Jade pisze...

- Un, bardzo miło - zgodził się Tomo zamykając oczy. - Szybko i miło - ucałował go w policzek. - Ale teraz pójdę się umyć i chyba się położę - szepnął.

- Mou ani miseczki ryżu? - zapytał szeptem.

Mara_Jade pisze...

- Możesz napisać Yuyi żeby wstąpił po bułki do piekarni jak będzie wracał? - zapytał go zaraz Tomo wstając i łapiąc się mocno oparcia krzesła by odzyskać równowagę. - Na śniadanie się nam przydadzą.

- Mou szkoda - westchnął cichutko. - No bo tak pysznie gotujesz, że aż chce się więcej.

Mara_Jade pisze...

- Un dzięki - Tomo wtulił się mocno w jego ramiona. - Przyniesiesz mi też czysty dresik? - zapytał zaraz, siedząc już w wannie.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo nalał sobie wody do wanny i położył się w niej odprężając. Przymknął na trochę oczy.

- Nie trzeba. Nie mogę za bardzo przytyć - puścił do niego oczko śmiejąc się pod nosem.

Mara_Jade pisze...

Tomo poleżał w wannie jeszcze trochę zanim wyszedł i wrócił do salonu. Przykrył się kocykiem, wtulając się w podusię.

- No ja myślę bo pragnę się przytulić do ciebie mooocno - zapewnił go Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Nie. Chcę sobie tu z wami jeszcze posiedzieć - uśmiechnął się nieco przytulając mocniej do podusi.

- Odpoczywam przecież - objął go mocno ramionami i ucałował w czółko. - Mam dzień lenia z moim facetem przy boku.

Mara_Jade pisze...

Tomo położył się wygodniej i złapał Takano za rękę. Przysnął tak chwilę późnej.

- Ja też lubię jak z tobą jestem - wyszczerzył się Kazuo muskając teraz jego uszko. - I jak się trochę lenimy.

Mara_Jade pisze...

[Okay xD Miałem plany z TOkio... ale nie wiem jak je umieścić jeszcze]

Yuya był strasznie szczęśliwy kiedy odwiedzili wesołe miasteczko oraz poszli na lody. Tomo odpuścił sobie pozory i cały czas przytulał się do ramienia Takano.
- Znów mamy świetny dzień - zauważył wesoło.

Kazuo zarumienił się okropnie i schował na moment twarz w ramieniu Yujiego.
- Mou... jesteś kochany - ucałował go mocno. - Chętnie odbiorę nagrodę.

Mara_Jade pisze...

Tomo spojrzał na kolejkę górską z powątpiewaniem.
- Ja wam pokibicuję z dołu chyba - zdecydował, bo nie czuł się na siłach by tam wsiadać. - I nakręcę filmik, gdy tata będzie się darł - obiecał to Yuyi.

- Nie będę się smiał kochanie - zapewnił go Kazuo podążając za nim wzrokiem. Postanowił nie robić zbyt wiele by go nie przestraszyć.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - odparł wesoło Tomo. - Nigdzie się nie ruszę spod kolejki. Będę was obserwował - zapewnił go wesoło. - No i zobaczymy czy nie krzyczysz - zaśmiał się zaraz.

Kazuo westchnął przeciągle czując jego usta. Nigdy nie sądził, że odczuje aż taką przyjemność.

Mara_Jade pisze...

- No dobra, dobra. Już tak się nie chwal - roześmiał się serdecznie Tomo i postał z nimi jeszcze w kolejce, po czym opuścił ich by zrobić im kilka zdjęć w wagoniku. Kolejka ruszyła i miała przed nimi cały tor przeszkód. Wyglądała na najdłuższą i najstraszliwszą zabawę. Tomo wzdrygnął się lekko.
- Nigdy nie byłeś dobry w te klocki - chłodny szept zmroził go do głębi a czyjeś ramię objęło go mocno. - Kopę lat moja najlepsza zdobyczo - Tomo spróbował go zignorować i nie dać się sprowokować, nawet gdy mężczyzna polizał go sugestywnie po poliku.
- Jesteś obrzydliwy, Akira - warknął do niego oswobadzając się z uścisku ale nie na długo. Zdołał niemal zapomnieć jak to jest stać przed tym mężczyzną, a sny nie odpowiadały temu całkowicie.
- No nie powiesz mi, że się zmieniłeś. Masz rodzinę i dziecko? - mężczyzna wytrącił mu z dłoni aparat, a gdy zobaczył, jak Kurosagi cofa się przed nim wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu. Wiedział, że wygrał. Złapał chłopaka mocno za rękę i pociągnął między dwie mniej uczęszczane atrakcje, po drodze jeszcze pozbawiając go telefonu. Pchnął go na ścianę obserwując to malejące się na twarzy mężczyzny przerażenie.
- Już niemal zapomniałem jaki byłeś dobry - zaśmiał się chłodno zaciskając jedną dłoń na jego gardle by uniemożliwić mu krzyki. - I jaki uległy - rzucił zaraz.
- Każdy byłby uległy, gdybyś go terroryzował - zdobył się na odwagę Tomo gorączkowo szukając wyjścia z sytuacji. Miał wolne dłonie ale co z tego? Akira był zdecydowanie silniejszy od niego. Mógł go kopnąć między nogi... jednak gdy tylko o tym pomyślał poczuł jak mężczyzna naciska kolanem na jego brzuch przyprawiając go o mdłości.
- No popatrz, jakoś nie zauważyłem, by każda moja zabaweczka była taka grzeczna - zachichotał bawiąc się przednie. - Jak tam twoja mała rodzinka? - uderzył go mocniej w brzuch, wciąż zaciskając dłoń na jego gardle i niemal miażdżąc mu krtań. - Ten fagas zna cię tak samo dobrze, jak ja? - zainteresował się, tym razem celując wprost w przyrodzenie chłopaka.
- Le...piej - wydusił z siebie Tomo, bo szczerze w to wierzył i nie chciał mu dać satysfakcji. Przepłacił to kolejnymi uderzeniami, które normalnie zwaliłyby go z nóg i pozbawiły tchu, gdyby jeszcze go miał.
- Nie bądź tego taki pewien. Jestem pewny, że gdy z tobą skończę będzie się tobą brzydził - zarechotał Akira, jakby kompletnie zaślepiony obłędem. Dopiero teraz to do Tomo dotarło. Ten mężczyzna był kompletnie naćpany. Szalony i niezrównoważony w jednym. Poczuł krew w ustach, kiedy dłoń mężczyzny jeszcze mocniej nacisnęła na jego krtań. Jak przez mgłę zauważył pręt leżący tuż obok niego. Wyciągnął w jego stronę dłoń, ale i to nie uszło uwadze oprawcy.
- Jeszcze podskakujesz? - fuknął kompletnie wyprowadzony z równowagi.
- Takano... - chciał krzyczeć, wołać pomocy, ale jego gardło już dawno odmówiło posłuszeństwa.

Kazuo niemal zadławił się powietrzem. Zamknął oczy i delikatnie pogłaskał Yujiego po głowie. Pewnie zrobiłby to mocniej, ale w ostatniej chwili się opanował.
- Wow - jęknął w końcu. - Jesteś w tym niezły.

Mara_Jade pisze...

[Nic. Jakie plany na wakacje? xD]

Tomo osunął się na ziemię w chwili gdy Akira go puścił. Łapczywie nabierał powietrza, krzywiąc się przy tym trochę. Yuya dygotał cały z przerażenia ale puścił rączkę taty i podbiegł do wujka żeby mocno go przytulić. Dopiero przy nim rozpłakał się.
- Niezłego masz fagasa, nie ma co - Akira dźwignął się na nogi rechocząc przy tym. - Dobierasz się do mojej zabawki codziennie? - zainteresował się. - Zdradzić ci kilka trików?

Kazuo wówczas przyciągnął go do siebie i ucałował mocno w usta, scałowując mu z brody swoją spermę.
- Mhm kochanie jesteś najlepszy na świecie - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

[ No to całkiem niezły plan :D I zanosić podania na studia pewnie też xD]

Yuya w tym czasie płacząc wykręcił numer do wujka z Tokio i powiedział cicho co się stało. Uznał, że lekarz będzie potrzebny.
- Tatuś? - chłopiec złapał Takano za nadgarstek. - Tatuś...chodź już...

- Teoria to nie wszystko - szepnął Kazuo, przesuwając dłoń na jego krocze. - Potrzeba jeszcze wyczucia i ty je masz - zapewnił go z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

[No co ty? Leeeeniu!]

Tomo chciał mu powiedzieć, ale słowa nie przeszły przez gardło. Zrezygnował więc i tylko mocno się w niego wtulił nie chcąc patrzeć na swojego potwora przeszłości.
- Wujek przyjedzie tatuś... przepraszam - Yuya rozpłakał się za nich obu ponownie. Nie wiedział, czy tata nie będzie zły za wołanie jego brata.

- Było bardzo przyjemnie, a jak mi pozwolisz to i tobie będzie bardzo przyjemnie - zapewnił go z wielkim uśmiechem, muskając powoli jego usta.

Mara_Jade pisze...

[No dobrze, niech ci będzie xD]

- Wujek pomoże - wyszeptał cicho Yuya przytulając się do nich obu i nei chcąc ich puścić.

Kazuo uśmiechnął się do niego delikatnie i ucałował go w czubek nosa, po czym zszedł ustami na dół, niemal od razu biorąc przyrodzenie chłopaka w usta.

Mara_Jade pisze...

Tomo nic im nie mówił. Wtulał się tylko w Takano, jakby był jedyną deską ratunku. Jedynym strzępkiem jego teraźniejszości. Nie musieli długo czekać na brata Takano.
- W co się znowu wplątałeś, głupi bracie? - zapytał go obrzucając miejsce przelotnym spojrzeniem.

Kazuo sprawnie pracował językiem, choć starał się tez powoli wyczuwać te punkty, które przysparzają Yujiemu najwięcej przyjemności. Dołączył do tego łapkę bawiącą się jądrami chłopaka.

Mara_Jade pisze...

- Okay, chodź Yuya - mężczyzna wziął chłopca za rękę, uznając że lepiej będzie jak Takano poniesie Tomo. - Pojedziemy do mnie, mam mały gabinet w mieszkaniu ze wszystkim co nam potrzeba - zdecydował cicho. - Później wpadniemy po wasze auto - stwierdził zaraz.

Mara_Jade pisze...

[zapomniało mi się o Yujim...]

- Nie prawda. Musze się wiele nauczyć i będziemy uczyć się razem - odparł Kazuo, na moment zaprzestając zabawy z jego członkiem by ucałować jego usta. - Masz przepiękne rumieńce.

Mara_Jade pisze...

- Tata też będzie - rzucił mimochodem Ren. - Pomyślałem, że mógłby się zająć swoim wnukiem jak będziemy was badać - uśmiechnął się lekko, otwierając im drzwi do samochodu. Tomo skinął lekko głową, ale nadal nie odsuwał się od Takano.

- Tak jest - zasalutował mu lekko wracając do przerwanej czynności i dość szybko doprowadzając sprawę do końca.

Mara_Jade pisze...

- Wziął byś na wstrzymanie czasem też - odparł tylko Ren wrzucając gaz do dechy i po kwadransie byli na miejscu. Ich ojciec już na nich czekał. Yuya od razu do niego pobiegł się przytulić i opowiedzieć o okropnym przeżyciu, a Ren w tym czasie zabrał Takano i Tomo do innego pokoju, gdzie poprosił Tomo o rozebranie się do pasa. Wstępnie go obejrzał już na miejscu, ale widział jak chłopak się krzywi przy każdym trudniejszym kroku czy na wybojach.
- Takano będzie z nami cały czas, więc nie musisz się bać - rzucił ostrożnie widząc, że Tomo nieco się waha.

- To ja dziękuję. To była wspaniała nagroda - ucałował go mocno przytulając do siebie zaraz. - Cieszę się że cię mam.

Mara_Jade pisze...

Tomo obrzucił Rena powątpiewającym spojrzeniem, a ten tylko uśmiechnął się rozbrajająco, W końcu zdecydował że nie ma czym się martwić i zsunął t-shirt by usiąść zaraz na krześle przed Renem, by ten mógł go zbadać.
- Bo...li - głos grzązł mu w gardle za każdym razem gdy chciał coś powiedzieć, a to pulsowało żywym ogniem. Zacisnął oczy i wskazał palcem głównie na szyję, bo reszta nie była dla niego ważna. Sińce się wygoją, trochę poboli i przestanie.

- Bardzo podobała, ale jeszcze bardziej to, że tam byłeś i mi kibicowałeś - zapewnił go wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Opatrzę resztę i pojedziemy do szpitala na prześwietlenie - dodał zaraz spoglądając na Takano. - Pojedziesz z nami, nie? - upewnił się tylko, widząc też że Tomo patrzy na niego niemal błagalnie.

- A ja się nie mogę doczekać twojego meczu kendo - stwierdził szczerze Kazuo. - Tym razem na pewno będę, chyba że wyląduję w szpitalu ale to siła wyższa wtedy - zażartował.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się słabo i pozwolił Renowi opatrzyć całą resztę, usztywniając nieco jego żebra.
- Nie są złamane, zbite tylko - stwierdził spokojnie. - Wytrzymasz - uśmiechnął się do niego podając mu jego t-shirt. - Okay, jedziemy - klepnął się w uda.

Kazuo zachichotał trochę i objął Yujiego jeszcze mocniej. - Mhm no to będę - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił przecząco głową, ale gdy doszedł do końca pokoju musiał mocniej przytrzymać się ściany by nie paść. Z westchnieniem zrezygnował z dalszych ruchów i pozwolił Takano się ponieść.
- Tato jedziemy do szpitala - oznajmił cicho Ren żeby nie straszyć za bardzo Yuyi. - Zostaniesz z małym.
- Pewnie, przecież po to tu jestem. Jak się domyślam zostaniecie na noc - stwierdził jeszcze spokojnie. - Zrobię lekką kolację - rzucił cicho. - Yuya mi pomoże.
- Okay - Ren skinął głową i spojrzał na Takano z delikatnym uśmiechem. Ojciec póki co nie pytał i nie wyglądało na to by miał zamiar to zrobić.

- Mój skarb - odparł cicho Kazuo zamykając na moment oczy. Był nieco zmęczony po nocy gorączkowania.

Mara_Jade pisze...

Ren załątwił im pierwszeństwo w kolejce i dość szybko wrócił do nich z wynikami. Tomo do tej pory zasnął na rękach Takano nieco wykończony.

- Mhm i nie będziesz się wściekał kochanie? - zapytał go szeptem, obejmując jeszcze mocniej przez chwilę.

Mara_Jade pisze...

- Jest dobrze - odparł spokojnie Ren pokazując mu prześwietlenie gardła. - Nie jest cudownie, ale nie jest fatalnie - zapewnił go. - Co najważniejsze będzie mógł swobodnie mówić i śpiewać. Zmiany nie są nieodwracalne - uśmiechnął się nieco do brata. - Tylko chwilę to zajmie. Myślę, że za tydzień powinien już całkiem nieźle mówić. Przepisze mu odpowiedni środek na gardło. Załagodzi rany, które odniósł. Nie pozwól mu mówić przez kolejne dni to szybciej się wygoi - dodał zaraz. - Ech ale tego kolesia trzeba zamknąć - rzucił chłodno. Wypiszę ci odpowiedni raport a propo odniesionych ran. Powinien dostać całkiem sowity wyrok.

- Kocham cię -wymsknęło mu się jeszcze zanim zasnął.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale ważniejsze że później będzie mógł to robić. Jeszcze nie raz nam zaśpiewa - Ren skinął głową podając mu odpowiedni lek, rozpiskę jak go brać i papiery potrzebne w razie pomocy policji. - Zostańcie na noc - poprosił.

Kazuo spał jak zabity przez dobrą godzinkę. Obudził się dopiero na obiad i ziewnął szeroko wstając jednak.
- Pachnie pysznie.

Mara_Jade pisze...

- Aj racja - Ren klepnął się otrwartą ręką w czoło. - Pamiętasz nazwy leków? - zapytał zaraz chcąc wszystko sprawdzić. - Nie powinno, ale upewnię się - dodał zaraz.

- Głupol, nie trzeba było - usiadł przy stole i jedynie co zrobił to nalał soku do szklanek.

Mara_Jade pisze...

Ren chwilę sprawdzał każdy lek, po czym pokręcił przecząco głową.
- Nie będzie - zapewnił go.. - a teraz chodźmy już do mnie. Dziś mój wolny dzień i wolałbym spędzić go poza szpitalem. Może skusiłbyś się na jedno piwo z bratem? - zaproponował mu jeszcze.

- Oj bo to starczy dodatkowa miseczka ryżu i byłoby gites - zapewnił go z uśmiechem, po czym zabrał się za pałaszowanie rybki.

Mara_Jade pisze...

- Mou szkoda - westchnął cicho. - No to może chociaż ze mną trochę poplotkujesz przy kawie - rzucił jeszcze wracając do samochodu.

- Mhm jeszcze nie wiem. Dopiero ucztę zaczynam - wyszczerzył się do niego zagadkowo ale po kilku dodatkowych kęsach oblizał wargi. - Pyszne skarbie.

Mara_Jade pisze...

Kiedy wrócili do domu, w salonie było już rozłożone łóżko.
- Yuya powiedział, że Tomo nie będzie chciał sam w sypialni być, więc pomyśleliśmy że zrobimy mu łóżko tutaj, póki nikt jeszcze nie śpi - rzucił cicho ojciec chłopaków. - Uhm i Takano, chyba będziesz musiał porozmawiać z maluchem... on pyta ciągle co to znaczy, że jego wujek jest zabawką - wyjaśnił mu spokojnie.

- Oj przestań mała paskuda. Mnie smakuje wszystko co twoje - puścił do niego oczko. - Powiedz mi co jest twoim ulubionym daniem? Ta rybka?

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu bałem się - oznajmił cicho Yuya, przytulając się do niego bardzo mocno. - Zrobiliśmy z dziadzią kanapki i muffinki bo wujek lubi i ja... ja chciałem dla wujka - dodał zaraz.

- ALe nie to co ci wychodzi najlepiej, tylko to co lubisz najbardziej - uśmiechnął się lekko Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- A ty tatuś też zjesz? - zapytał go zaraz maluch kładąc na stole telefon Tomo i aparat. - Bo ja wziąłem...

- Okay, zapamiętam - puścił mu oczko, zaraz muskając jego wargi. - Gyoza... - zastanowił się, po czym skinął głową.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? Jak kochasz to jest wujek zabawką dla ciebie? - w końcu padło to pytanie bo chłopiec kompletnie się pogubił w tym wszystkim. - Ja też zabawką?

[skipne]

Kazuo następnego dnia przyszedł do szkoły z pudełkiem bento dla Yujiego. Z uśmiechem usiadł tuż za nim, wręczając mu je. - Mam nadzieję, że ci posmakuje - dodał wesoło, chowając swoje nieco poparzone dłonie pod ławkę.

Mara_Jade pisze...

- To ten pan był głupi bo tak nie wolno - oburzył się chłopiec, mocno wtulając się w Takano. - Ty tak nie zrobisz tatuś? Nigdy, prawda? - upewnił się zaraz.

- Mam nadzieję, że coś dobrego - oznajmił cicho, ziewając nieco bo spędził nad tym całą noc.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - Yuya jeszcze chwilę go przytulił po czym wszedł do łóżka do Tomo. Zasnął tuż przy nim chwilkę później ciesząc się, że już wszyscy są bezpieczni.

- Wiem, ale chciałem - odparował tylko Kazuo kładąc się na ławce i przesypiając całą matematykę.

Mara_Jade pisze...

- Co sprawiło tę zmianę? - zdziwił się Ren rozlewając piwo do dwóch szklanek i podając mu jedną.

- Idziemy - zgodził się Kazuo trochę jeszcze ziewając.

Mara_Jade pisze...

- Tak, ale pomyślcie o tym kolesiu. Trzeba z nim skończyć raz na zawsze - westchnął Ren. - Idę o zakład, że jeśli tego nie zrobimy to znów spróbuje ci męża sterroryzować.

- Oj kochanie, na matematykach śpi się najlepiej na świecie - zapewnił go wesoło. - Poza spaniem z tobą rzecz jasna - ucałował go w policzek kiedy już byli na schodach. - Musisz kiedyś spróbować.

Mara_Jade pisze...

- Wiem - odparował spokojnie Ren, siadając przy stole i upijając łyk piwa. - Wiesz... ostatnio spotykam się z takim jednym - odchrząknął zmieniając trochę temat. - Jak poderwałeś swoją sztukę?

- Oczywiście że możesz próbować - zaśmiał się Kazuo, po czym schował twarz za dłońmi. - Uhm to 10 wersja gyozy... ta najbardziej zjadliwa...

Mara_Jade pisze...

- Tak jakoś wyszło... z kobietami mi nie wychodziło - westchnął ciężko, nie wdając się w szczegóły swojego ostatniego związku, kiedy to jego kobieta zdradzała go z facetem i kobietą. - Ale nie pomagasz, wiesz? Przychodzę do brata starszego stażem w te klocki i nic nie dostaję w zamian - jęknął przeciągle.

- Uhm to... to dobrze. Będę się starał robić pyszniejsz,e ale... ale to był mój pierwszy raz z gyozą - przyznał się.

Mara_Jade pisze...

- No... ten... w seksie? - Ren schował twarz w dłoniach zażenowany że to w ogóle wyszło z jego ust. - Nie mam pojęcia jak to robić z facetem.

- Cieszę się - przyznał otwierając swoje bento i rozpoczynając zajadanie. Oparł się wygodniej o siatkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie no... nie wiem jeszcze, spotkaliśmy się 5 razy... dziś też mieliśmy ale odwołałem - przyznał spokojnie, uśmiechając się nieco. - No i wiem, wiem...Tomo na górze, ty na dole. Jasne jak słońce - puścił do niego oczko. - Ja po prostu się boję chyba tego zbliżenia...

- Postaram się częściej ci gotować - obiecał mu Kazuo obejmując go ramieniem i przytulając mocno do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Spokojna twoja rozczochrana. Powiedziałem mu, że moja rodzinka ma kłopoty i go przeprosiłem - uśmiechnął się lekko, ale zanim zdołał dodać coś jeszcze dzwonek do drzwi mu przeszkodził. - Kogo niesie o tej godzinie... - jęknął idąc otworzyć i zaraz nieco zaniemówił. - Kaneki... - szepnął widząc przed sobą szczupłego chłopaka, na oko gdzieś w okolicach studiów z dużym garnkiem curry w dłoniach.
- Pomocy - jęknął chłopak wręczając garnek Renowi. - Pomyślałem, że rodzinka twoja z głodu padnie jak ty ją gościć będziesz... no wiesz ostatnio w twojej lodówce nie było nic poza piwem - naburmuszył się nieco.
- Em... dzięki...
- Dobra to ja znikam, nie będę wam...
- Wejdź, przecież nikt cię tu nie zje - Ren zaprosił go jednak do środka po czym przedstawił go Takano. - Ten no... Kaneki... i mój brat Takano.

- To najważniejsze - Kazuo wyłożył się wygodnie na podłodze i spojrzał w niebo. - Jutro mnie nie będzie - oznajmił cicho. - Idę pomóc Yabu.

Mara_Jade pisze...

Ren westchnął cicho. Spodziewał się takiej reakcji. Posadził chłopaka obok brata i zaparzył mu herbaty.
- Takano-san - chłopak obrócił się do niego i uśmiechnął lekko. - Słyszałem, że jesteś niezłym Francuzikiem... - oznajmił wesoło.
- Ma, ma, ma! - Ren zakrył usta dzieciaka ręką by zaraz go ucałować. - Więcej mi nie mów... nie opowiadaj rzeczy jakie gadam jak jestem pijany...

- Tak jest szefie - zgodził się chłopak. - Będę uważał.

Mara_Jade pisze...

- Un ale jestem już pełnoletni - zapewnił go podając mu swój dowód osobisty. - Mam 23 lata i już nie studiuję. Rysuję mangi - przyznał się. - A poznaliśmy się w takim barze... twój brat wpadł na mnie i był tak pijany że wziął mnie za swoją kochankę...

- Pójdę, przecież obiecałem - uniósł się by go mocno pocałować. - Kocham cię wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Ale to nie tak, że nie jestem wykształcony - chłopak trochę zaprotestował czerwony na twarzy. - Ja tylko... ja... nie mogłem znieść krwi i rzuciłem medycynę - przyznał tylko nie chcąc źle wypaść przed Takano. Tomo wszedł do kuchni chwilę później i kiedy się doczłapał do stołu siadł na kolanach Takano wypijając resztę jego piwa.
- I to... to mój drugi raz - dodał chłopak. - Ja się postaram - obiecał zaraz.
- Kaneki, Tomo... Tomo to mój chłopak - Ren postanowił raz jeszcze przedstawić, a Tomo wyciągnął tylko do niego rękę by ją uścisnąć.

- Widzisz tę chmurę tam? - Kazuo pokazał mu jedną. - Przypomina mi statek... od dziecka chciałem zostać piratem...

Mara_Jade pisze...

- Un dobrze - Kaneki wyszczerzył się do Takano, a Ren nieco się zarumienił i zawstydzony zaczął podgrzewać curry.
Tomo skinął głową na znak że rozumie i wziął rękę Takano by położyć ją sobie na brzuchu. Głód nie dawał mu spać. Przecież nie jadł od rana.

- Myślisz, że dałbym radę go pokonać? - zainteresował się ze śmiechem pokazując mu jakie ma muskuły.

Mara_Jade pisze...

Tomo chwilę się zastanawiał, po czym pokazał numer jeden i trzy. Chciał spróbować tych babeczek, a curry uwielbiał więc czemu nie.
- Cze... - zacisnął wargi, po czym wziął telefon Takano z kieszeni i wystukał na nim 'czekolada?'

- Ja ci dam trudności... - Kazuo rozpoczął łaskotanie swojego kochania. - Ja ci dam tak mało we mnie wierzyć - złapał go lekko za nosek.

Mara_Jade pisze...

- Się robi - Ren nałożył curry do kilku miseczek i postawił je na stole, najmniejszą podsuwając Tomo. Pamiętał, że ten nie jadł za dużo.
- Wiem i mówiłem o tym temu tutaj ale...
- No bo nie znamy się tak super i byłoby mi głupio tak się wpraszać - wyjaśnił cicho chłopak, za co dostał przez łeb od Tomo. Tak całkiem odruchowo.

-No tak... zapomniałem też, że potwór grałby niezbyt czysto trzymając w niewoli moją księżniczkę - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową że się zgadza z obiema opiniami. Curry naprawdę mu smakowało. Kaneki trochę się rozweselił, bo starał się z tym daniem.
- Ano... ja to na chińskich zupkach żyję i stołuję się w szpitalu - przyznał. - Ale Kaneki mnie nauczył paru tricków i umiem zrobić miso - oznajmił wesoło.
- Ale i tak masz pusto w lodówce lub przeterminowane produkty - zauważył Kaneki rozśmieszając przy tym wszystkich.

- No Ciebie przecież mam na myśli moja ty damo w opałach - ucałował go mocno w usta i jeszcze raz, by nie protestował.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął znów głową ciesząc się, że Ren sobie układa życie. Wystukał na klawiszach telefonu kolejną wiadomość i podał ją Kanekiemu do odczytania.
- No staram się... ale on uparcie woli pracę - naburmuszył się, a Tomo spiorunował wzrokiem Rena.
- No co? - burknął mężczyzna. - Taki urok bycia lekarzem, a poza tym Kaneki też nie ma dużo czasu bo ciągle deadline go goni... nie wyrabia się z rysowaniem.

Kazuo roześmiał się szczerze, patrząc mu prosto w oczy. Nie obiecał że przestanie bo uwielbiał się z nim droczyć. Na razie jednak więcej go tak nie nazwał.

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił przecząco głową, bo to nie było tera ważne. Odłożył do połowy opróżnioną miseczkę i wziął sobie jedną muffinkę wtulając się mocniej w Takano. Chciał by ten go teraz tylko tak trzymał.

- Wiem i strasznie mi to schlebia - zauważył Kazuo. - Chodźmy na zajęcia.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... - Kaneki skapitulował choć nadal nie czuł by to był taki świetny pomysł. Ren jednak w przypływie chwili przytulił go mocno i od razu zrobiło się mu lżej. - Uhm ale ja będę powoli się zbierał - dodał zaraz chłopak wstając. - Bardzo miło było mi was poznać.

Fizyk uwziął się na Kazuo i trzymał go całą lekcję przy tablicy. Mimo większości dobrych odpowiedzi wystawił mu C. Kazuo westchnął cicho i wrócił na swoje miejsce.
- No co za dziad...

Mara_Jade pisze...

Kaneki jeszcze raz się z nimi pożegnał, a Ren odprowadził go do drzwi, na pożegnanie lekko go całując.
- Uhm gomene... nie chciałem żebyście tak go poznali - oznajmił cicho wracając do kuchni.

- Wredny dziad - powtórzył pod nosem Kazuo, spisując na odczep się parę odpowiedzi do zeszytu.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytaknął, zaraz jednak wstając i człapiąc się do łazienki, by zwymiotować. Głównie dlatego że wszystko z niego schodziło. Cała adrenalina i póki co nie mógł sobie poradzić z myślami, a wygadać też się nikomu nie mógł.

- Nooo... ale to nie fair. Przecież nawet zadanie domowe o dziwo zrobiłem - wyburczał. - Jak nie robię to się nie czepia...

Mara_Jade pisze...

Tomo pokręcił przecząco głową. Nie chciał być znowu aż takim wymagającym dzieckiem. Wytrzyma do domu przecież. Przytulił się tylko mocno do Takano i przytrzymał się jego koszuli. Obejmujące ramiona trochę go uspokoiły.

- No dobra, ale ponarzekać czasem i mnie wolno - burknął tylko Kazuo.

Mara_Jade pisze...

Tomo skapitulował i skinął powoli głową. Dotarło do niego, że przecież nie zostanie sam, tylko z Renem, Yuyą i tatą Takano, który spokojnie czytał sobie książkę nie wtrącając się w nie swoje sprawy.

- No to dobrze - Kazuo dmuchnął sobie w grzywkę, po czym wyszedł z klasy i odnalazł Yabu w jego starej klasie. - Yo - usiadł tuż przed nim. - Jak twój staruszek się trzyma?

Mara_Jade pisze...

Tomo powiódł zanim wzrokiem, a kiedy ten wyszedł przytulił się mocno do śpiącego Yuyi.

- Nie ma za co... ale łatwo nie będzie - westchnął cicho Kazuo. - Będę grał to innej bramki niż mój ojciec - skrzywił się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Teraz już do końca życia będziesz się ze mnie nabijał, nie? - westchnął cicho Ren. Naprawdę był z tym dzieciakiem szczęśliwy. Pierwszy raz miał kogoś kto nie leciał na pieniądze, a chciał się nim zająć. No bo inaczej by tu nie wpadł z całym garnkiem curry...
- Zrobisz mi też kubek czekolady? - zmienił temat czując już zapach.

- Heh jakoś trudno mi w to uwierzyć, Yabu - rzucił spokojnie Kazuo, podając mu wreszcie wstępny plan działania.

Mara_Jade pisze...

- Właśnie tego się obawiam. Że niepotrzebnie go skrzywdzę - przyznał szczerze Ren podjadając jeszcze jedną muffinkę. - No bo jestem zielony w te klocki.

- Aha - skwtiwował tylko Kazuo zręcznie wymijając swoich byłych kumpli i zaraz przystając przy oknie by zerknąć w dół na rozgrzewającego się przed treningiem Yujiego. Uznał że pójdzie sobie trochę go poobserwować.

Mara_Jade pisze...

Ren padł na krzesło z westchnieniem, po czym pokręcił przecząco głową.
- Do tej pory to mnie robiono loda... nigdy nikomu go nie robiłem - wywrócił oczyma.

Mara_Jade pisze...

[Spoksik xD]

Kazuo usiadł w kącie sali obserwując walczących. Yuji wygrywał dość często ale czasem i jego powalono na łopatki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... niby to wiem, ale nie wiem jak się za to zabrać. Boję się zrobić cokolwiek, bo on jest taką kruszyną - przyznał szczerze. - A jak go zaboli? Ty pewnie nigdy Tomo nie skrzywdziłes podczas seksu - westchnął szczerze. - Znaczy ten... pewnie będę do ciebie częściej dzwonił po porady brachu... sorrka.

Kazuo przybliżył się do niego u wręczył mu melonpan. Połowę bułeczki.
- Na poprawę humoru. Dla mnie i tak jesteś super - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki braciszku - Ren zasalutował mu czekoladą. - Idź pogadać ze swoim kochaniem, a ja zajmę się waszym Yuyą jakby się obudził - uśmiechnął się do niego nieco pokrzepiony tym, że nawet zawodowym gejom czasem nie szło.

- Nadal masz szansę - odparł szczerze Kazuo. - Tylko musisz się bardziej postarać. Ja trzymam kciuki - pomasował mu ramiona.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do jego ramienia ogrzewając palce o ciepło kubka. Upił łyk i uśmiechnął się nieco. Mimo wszystko czekolada miała ten sam, dobrze mu znajomy smak.

- No pewnie że tak. Zdobędziesz złoto, idę o zakład - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

Tomo chwilę mu nie odpowiadał, tylko zaciskając palce dłużej na kubku. W końcu jednak wyciągnął swój telefon i wystukał na nim odpowiednią wiadomość.
"Akira Tokizawa. Mój były. Ten, którego kochałem, ale on traktował mnie tylko jak zabawkę. Dzięki niemu wpadam w panikę, kiedy mam na sobie kajdanki. Przepraszam, że nie jestem wystarczająco silny."

- Szło ci bardzo dobrze. Tylko 3 osoby cię pokonały na 20... to nie dużo potworku - burknął po czym roześmiał się lekko. - Dasz radę.

Mara_Jade pisze...

"Wydaje się być fajny. Ren nie zejdzie z głodu i może przestanie się aż tak przepracowywać jak będzie miał kogo chronić? Myślę, że dobrze trafił"
Tomo przekazał mu telefon wtulając się w niego nieco mocniej. Upił trochę czekolady.

- Zaraz byś chciał wszystko na hop siup. Nie ma że boli - Kazuo ucałował go w policzek. - Koniec przerwy, wracaj do roboty a ja lece na swój trening.

Mara_Jade pisze...

"Nic takiego. Mówiłem mu tylko, że Ren się przepracowuje i byłoby fajnie gdyby tym się zajął"
Tomo uśmiechnął się do niego i podał mu kubek z czekoladą żeby sobie upił choć łyczek.

Kazuo pojawił się dopiero w piątek zbierając baty od nauczycieli po drodze. Machnął lekceważąco ręką siadając na swoim miejscu. Z tego co wiedział, Yujiego miało nie być cały dzień. Przygotowywał się do zawodów.

«Najstarsze ‹Starsze   601 – 800 z 1477   Nowsze› Najnowsze»