piątek, 13 marca 2015

Takano no.3

Be yourself~
wherever you go~
and whatever you do~

1 477 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   801 – 1000 z 1477   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Zamiast odpowiedzi otrzymał długiego buziaka i kciuk uniesiony do góry po czym wrócił do picia swojej czekolady.
"Z Yuyą wszystko dobrze?"

Mara_Jade pisze...

Tomo ponownie skinął głową uśmiechając się do niego lekko, po czym położył się trochę tak żeby móc oprzeć głowę o uda Takano.

Mara_Jade pisze...

Znów pokręcił przecząco głową, siadając zaraz i stukając kilka guzików na klawiaturze "Dobranoc". On jeszcze sobie zostanie na balkonie.

Mara_Jade pisze...

Tomo posiedział jeszcze na balkonie dobrą godzinę, po czym poszedł dołączyć do Rena w kuchni. Bez słowa nalał sobie piwa do szklanki.
"Jak to się stało, że nagle przerzucasz się na facetów?"

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową upijając łyk alkoholu i resztę mu oddając z lekkim westchnieniem, jakby chcąc przekazać, że jest upierdliwy.
"Myślisz o nim na poważnie?"

Mara_Jade pisze...

"To jedź z nim na dłuższe wakacje. Poznajcie się odrobinę lepiej. Pokaż mu się z najlepszej strony i nie bój się różnicy wieku. Mój przyjaciel ma faceta 11 lat młodszego. Bardzo się kochają"

Mara_Jade pisze...

"To dobrze, bo to znaczy że mu to nie przeszkadza. Postaraj się tylko znaleźć dla niego więcej czasu. Nie bierz tyle zmian w szpitalu" Tomo pokazał mu język nalewając sobie do szklanki soku.

Mara_Jade pisze...

"Nie skrzywdzisz, tylko no wiesz... uprawiałeś kiedyś z kobietą seks analny?"

Mara_Jade pisze...

Tomo dmuchnął sobie w grzywkę i chwilę go tylko obserwował, zanim znów wystukał wiadomość upił jeszcze łyk soku.
"To przed stosunkiem mu to powiedz. Przyznaj się. Być może on ma trochę więcej doświadczenia, to cię poprowadzi. Przygotuj go dobrze i jak już wejdziesz pierwszy raz to odczekaj. Nie wycofuj się i nie rób żadnych ruchów, tylko odczekaj chwilę. Jak on się przyzwyczai to ci da znać."

Mara_Jade pisze...

"Może i trudno, ale żaden wstyd. Heh... no to chyba będziesz musiał obejrzeć parę pornoli i obserwować swojego faceta jak tobie robi..."

Mara_Jade pisze...

Tomo zaczerwienił się okropnie. No bo jak miał to wyjaśnić. Oblizał lekko wargi i upił dość duży łyk soku, po czym wzruszył ramionami.
"Sam musisz znaleźć najbardziej odpowiednią dla ciebie i Kanekiego technikę. Odnaleźć punkty, które ten najbardziej będzie lubił. Na przykład Taka-chan lubi jak bierze się go na głębokie gardło... ale to można się zakrztusić. Lubi też, jak całuję samą główkę penisa czy ssę ją. Nie wiem co się sprawdzi u Kanekiego..."

Mara_Jade pisze...

"Nie pij tyle. I no jesteś prawiczkiem w te klocki"
Tomo zaśmiał się pod nosem, dopijając swój sok i dolewając sobie go trochę więcej.
"Ale to łatwe, szybko sobie przyswoisz"

Mara_Jade pisze...

"Nie są pokrętne. Poza tym i nam zdarzy się coś nieprzewidzianego" Zauważył Tomo. Przecież czasem się przeginało w jedną czy drugą stronę. "Po prostu idź za głosem serca i już"

Mara_Jade pisze...

"Stary, a głupi. Najpierw zaakceptuj, że zakochałeś się w swojej własnej płci. Jak to osiągniesz to będzie ci łatwiej"

Mara_Jade pisze...

"Jeśli by tak zrobił to znaczyłoby, że nie jest ciebie wart. Ren, długo nie mogę mówić?" zapytał go zaraz bo chciał oszczędzać głos póki nie może mówić.

Mara_Jade pisze...

"A ile nie mogę śpiewać? Wiesz bo będę mógł śpiewać, tak?" przełknął głośno ślinę nieco krzywiąc się z bólu. "Ne Ren? Dzięki. Za pomoc"

Mara_Jade pisze...

"Czyli na ślubie nie bardzo, tak?" Tomo nie łudził się, że odpowiedź będzie pozytywna. "Przyjedziesz kiedyś z Kanekim do nas? Chciałbym go lepiej poznać i myślę, że Taka-chan też"

Mara_Jade pisze...

"Super, to tylko dacie znać i wszystko dogadamy" ucieszył się Tomo. Kiedy zobaczył ojca chłopaków uśmiechnął się do niego lekko, klepiąc krzesło obok siebie.

Mara_Jade pisze...

"Dziękuję za zajęcie się Yuyą. Przepraszam za zamieszanie" Tomo wstukał tę krótką wiadomość i podał ją mężczyźnie, po czym spojrzał na Rena, wcale się nie dziwiąc że ten nie chce rozmawiać o swoim związku.

Mara_Jade pisze...

"Tato wpadaj do Yukan częściej. Taka-chan, no przejdzie mu w końcu" zapewnił go Tomo i uśmiechnął się lekko, wstając. "Pójdę do łóżka już, bo trochę zmęczony jestem"

Mara_Jade pisze...

Tomo położył się na podłodze, nie chcąc budzić swoich mężczyzn i trochę bojąc się, że w trakcie nocy wpadnie w panikę.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i poszedł do odpowiedniego pokoju. Kiedy tylko się położył, zasnął.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaciskał mocno pięści na pościeli. Coś mu się śniło i nie trochę rzucał się na łóżku.

Mara_Jade pisze...

Tomo niemal natychmiast złapał go za rękę i długo nie chciał puścić. W końcu jednak się uspokoił na tyle by odsunąć się od niego.

Mara_Jade pisze...

[Z namiotem? o_O]

Ren trzepnął go po łapach przez sen marudząc coś o pięciu minutach i świetnym seksem z Kanekim pod nosem. Obrócił się przy tym na bok.

Mara_Jade pisze...

[Bo trzeba było dodać o co chodzi z namiotem nooo xDDD]

- Ej no! A takie sny mi się śnią! - Ren jęknął siadając i patrząc na niego z wyrzutem. - CO na śniadanie?

Mara_Jade pisze...

[A ja myślę o namiocie rozkładanym... ż e biedny w nim śpi bo oddał wszystkie wyra... xDDD dopiero teraz dotarło xDDD]

- Przestańcie się wszyscy czepiać mojej kuchni - rzucił w niego poduszką wstając wreszcie. - Talent kucharski w tej rodzinie matka natura przydzieliła niesprawiedliwie tylko TOBIE.

Mara_Jade pisze...

[Dzisiaj wszystko do mnie tak dociera xD]

Yuya od razu przytulił się mocno do Tomo, gdy ten pojawił się w salonie i zaczął mu opowiadać swój sen.

Mara_Jade pisze...

- Dziękujemy tatuś - Yuya odpowiedział za nich obojga.

Mara_Jade pisze...

[Tak bez kawalerskiego? o_O]

- Bardzo tatuś bo to mój pierwszy raz w taką dłuuuuugą podróż - odparł chłopiec spoglądając za szybę na samoloty na lotnisku. - Dziadzia mówił że lecimy ekstra klasą - rzucił zaraz. - Wujek nie będzie zadowolony - dodał konspiracyjnym szeptem.

Kazuo z Shujim postanowili go trochę rozbawić. Toteż wraz z Kentą i paroma kumplami z klasy, gdy tylko Yuji wyszedł rozłożyli transparent dopingujący go do walki.

Mara_Jade pisze...

[Dobra xD]

- Ja? Dobrze, tak myślę - uśmiechnął się do niego lekko. - Trochę już się stresuję i chyba zapomniałem przysięgę... - wydusił z siebie popijając zaraz łyk wody. - A jak zapomnę jej na ślubie?

- Dajesz Yuji! W łóżku sobie radzisz to i jego dupę skopiesz! - krzyczał Shuji, w salwach śmiechu reszty. Całą grupą zagrzewali go do walki.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął lekko głową, niezbyt przekonany.
- A jak nikt nie przyjedzie? - zapytał go cicho, jakby już niczego nie był taki pewien. Wtulił się w jego ramiona. - Nie zostawisz mnie już nigdy, prawda?

Kazuo był pierwszym który wbiegł na boisko od kendo zaraz po otrzymaniu przez Yujiego złotego medalu. Podniósł go z radością w górę i przytrzmał mocno.
- Wiedziałem, że dasz radę! - zauważył śmiejąc się wesoło.

Mara_Jade pisze...

[Wróciłem na dobrego zawodnika sumo :D]

Tomo był nieco oszołomiony wygodami i trochę niepewnie rozglądał się po samolocie. Skinął głową Takano że rozumie. Jak przez mgłę zarejestrował wejście do samolotu Mary i Kouyukiego. Miał wrażenie, że ze stresu zaraz padnie. Nie wiedział, czemu Takano jest taki spokojny.
- A jak rozłożyć fotel? - zapytał go cicho szukając guzika.

- Mhm i przyjdę z pewnością jeszcze nie raz - zapewnił go Kazuo, muskając lekko jego usta i łapiąc za rękę. - A dzisiaj mam dla ciebie niespodziankę - uśmiechnął się szeroko. - Na początek kino samochodowe, potem dobra kolacja, a na koniec biwakowanie - ucałował go mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Uhm po prostu bardzo się boję - szepnął mu do ucha na moment jeszcze siadając mu na kolanach i wtulając się w jego mocne ramiona by powdychać trochę jego zapach. Kouyuki zagwizdał na ten widok, przez co został spiorunowany wzrokiem przez Tomo, a na pokładzie pojawił się tez Ren ze swoim wybrankiem Kanekim.
- Ale jak to? Mówiłeś, że bilety były tanie... nie wypłace ci się do końca życia - jęknął chłopak kompletnie rozłożony na łopatki, a Yuya nagle wstał i podbiegł do niego.
- Proszę pana... mogę autograf? - zapytał podając mu najnowszy tomik mangi.

- Samochód mamy pożyczony i nawet całkiem nieźle jeżdżę - ucałował go w czółko. - Ano biwak z namiotem i ogniskiem i kiełbaskami oraz pięknie spadającymi gwiazdami - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Ja się nadal nie mogę przyzwyczaić - przyznał szczerze TOmo. - Ale Taka-chan jest ugodowy i często po prostu idziemy na kompromis - uśmiechnął się do młodszego chłopaka. - Yuya... nie męcz go - poprosił chłopca.
- Ale to nie ma sprawy - zapewnił ich Kaneki, a Kouyuki dźgnął Takano palcem.
- Kim jest ten młody? I co zrobi tu z Renem? Przepuściłeś go na złą stronę mocy? - uniósł lekko brew.

- No nie mam, ale daleko nie jedziemy - uśmiechnął się lekko. - Myślałem o tej polanie kawałek za Yukan - uśmiechnął się do niego szerzej. - Po prostu chciałbym zrobić coś z tobą tak trochę inaczej.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki, ja też nie, ale nic na to nie poradzę - przyciągnął do sobie Kanekiego i ucałował go lekko, po czym przytulił do siebie. Nie chciał go teraz puszczać, a chłopak nie protestował. Uśmiechnął się lekko, z nieco różowymi policzkami.
- Dzień dobry - przywitał się z resztą. - Kaneki - szepnął.

- Oj nie zrzędź no - pocałował go znowu. - Tylko zaufaj mi trochę. Nie złapią nas. Nie będę szarżował na drodze - dodał z uśmiechem, obejmując go ramieniem.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił na swoje miejsce i zapiął pasy tak jak to było przykazane, wcześniej pomagając trochę Yuyi, który teraz ściskał go mocno za rękę nieco bojąc się lotu. Zanim się jednak obejrzeli znajdowali się już w powietrzu a lampka zapaliła się na zielono. Mogli odetchnąć z ulgą i odpiąć pasy.

- Podejmuję to ryzyko na własną prośbę - oznajmił idąc z nim do starego jeepa. - Czas na zabawę - uśmiechnął się wkładając plecak na tylnie siedzenia i ruszając gdy tylko Yuji zapiął pasy.

Mara_Jade pisze...

Tomo natychmiast to zrobił mocno się w niego wtulając.
- Ja chyba zginę przed ślubem - szepnął mu do ucha. - Strasznie się denerwuję - wyjaśnił mu oddychając głęboko by się uspokoić. - Wziąłem dodatkowe leki - upewnił sam siebie. - A... mogę poprosić Rena by sprawdził mi gardło? Chciałbym wiedzieć, czy już w porządku. Bo czasem pobolewa.

- Nie marudź. Tata uczył mnie prowadzić - uśmiechnął się szeroko. To jedyne co staruszek rzeczywiście mu pokazał. Wyciągnął z bagażnika materac i nadmuchał go zanim jeszcze zaczęło się kino. - Możemy oglądać siedząc przed autem, albo na masce - ucałował go znowu.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, ale mimo to jestem bardzo zestresowany - zacisnął mocno wargi, chwilę jeszcze się do niego tuląc i dopiero potem idąc do Rena. - Zrobisz mi przegląd gardła? - zapytał go cicho.

- Tak jest - Kazuo uśmiechnął się szeroko i pomógł mu usiąśc na masce po czym podał mu koc i termos z herbatką oraz sok i plastikowe kubki. - To tak jakby zachciało nam się coś pić podczas seansu - sam wgramolił się na maskę i objął chłopaka lekko ramieniem.

Mara_Jade pisze...

- Trochę boli. Jak mówię za długo to boli - przyznał spokojnie. - Wtedy przestaję i Taka-chan wie, że boli - uśmiechnął się szeroko. - Długie wakacje sobie robicie? - zagadnął Kanekiego.
- Dwa tygodnie... w niebotycznie drogich hotelach - odparł chłopak. - Ren chce mi pokazać swoje życie - zaśmiał się.
- Współczuję...
Ren trzepnął Tomo przez łeb.
- No weź... Takano jest ode mnie gorszy.
- Był gorszy - poprawił go Tomo ze śmiechem trochę się rozluźniając.

- No trochę się przygotowywałem - przyznał cicho zaczerwieniony chłopak. - Chciałem żeby ci się spodobało - dodał wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Nie było... ale wolę to nasze wspólne życie - ucałował go w policzek. - Doszliśmy do wielu kompromisów i Taka-chan już taki rozrzutny nie jest. Uczy naszego malucha wartości pieniążków - dodał wesoło wtulając się w ramiona Takano.

- To samo - uśmiechnął się do niego szeroko. - Tyle że w ramach pocieszenia. Każda okazja na świętowanie jest dobra - przyznał ze śmiechem na ustach mocniej go obejmując.

Mara_Jade pisze...

- Ja się trochę boję - przyznał szczerze chłopak. - Że jak powiem nie... to Ren się obrazi i mnie zostawi - zacisnął mocniej wargi. - Już raz tak zrobił! Zostawił mnie w restauracji... bo nie chciałem kupić najdroższego dania - wymamrotał.
- Ale przeprosiłem za to przecież - jęknął Ren. - Zrozumiałem już troszeczkę...

- Oj dałbyś... bo zrobiłbym smutną minkę i byś ze mną pojechał - zachichotał Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, już przeprosiłem - jęknął Ren wzdychając nieco. - Po prostu nie wiem, jak się zachować... a on nie jest jak Tomo... tj no wiesz Tomo ma silny charakter i nie boi się z tobą pokłócić, a Kaneki-kun boi się tego - westchnął cicho Ren, a Kaneki spiorunował go wzrokiem.
- No nie wiem... on nadal jest straszliwym burżujem - wyjaśnił Tomo nieco blednąc na twarzy. - Ne... jak działają te fotele? Ja chyba potrzebuję się położyć.

- Pojechałbyś - uparł się Kazuo całując go w kark. Uśmiechnął się lekko zwracając swój wzrok na film.

Mara_Jade pisze...

Tomo posłuchał go rozkładając fotel i kładąc się na nim. Przymknął zaraz oczy uśmiechając się lekko i przysnął, budząc się dopiero na porę jedzenia.

- No pewnie, że było milutko. Bo byłem z tobą - ucałował go mocno. - No kochanie, czas na pyszną kolację - spojrzał mu w oczy.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan? - Tomo złapał go za rękę na moment, żeby po prostu go poczuć obok siebie. - Nie będziesz zły jak zapomnę przysięgę? Jesteś pewien? - zapytał go bo w jego śnie Takano bardzo się na niego za to zdenerwował.

- A co byś chciał? - odparł pytaniem na pytanie, biorąc go z powrotem do auta i powoli ruszając do Yukan.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale na razie to ja tu umieram ze zdenerwowania - odparł szeptem chłopak, po czym zabrał się już za jedzenie. Jeszcze nigdy nie był tak zdenerwowany. Miał nawet ochotę szukać spadochronu i wyskakiwać z samolotu póki jeszcze ma okazję. - Pójdę do łazienki - stwierdził w końcu, ale zamiast do łazienki poszedł pomarudzić trochę Junowi, który to siedział w klasie pierwszej bo nie chciał dać się na mówić na lepszą.

- No to jedziemy do świątyni - stwierdził z uśmiechem Kazuo i skierował samochód w stronę świątyni, parkując go na parkingu przy schodach. - Zjemy coś pysznego - ucałował go w policzek i wziął za rękę.

Mara_Jade pisze...

- Już mam ochotę skakać ze spadochronem - przyznał mu szczerze, siadając na wolnym siedzeniu obok niego. - Zapomniałem treść przysięgi i żołądek mi się skurczył do rozmiarów groszka... wiem że był orzechem, ale teraz jest groszkiem - wymamrotał. - Nie wiem jak to przeżyję...

Kazuo zostawił go w salonie a sam skoczył do kuchni by po paru minutach przynieść mu omurice. - Wiem, że to nic takiego, ale mam nadzieję, że ci posmakuje - nalał mu jeszcze soku do szklanki.

Mara_Jade pisze...

- Niby tak, ale wtedy szkoda tego czasu który poświęciliśmy na układanie jej - wymamrotał cicho dodając w myślach, że to już nie będzie idealnie wtedy. - Jak się wam leci? - zapytał widząc, że Ryu śpi ze słuchawkami na uszach i głową na ramieniu Juna. - Naprawdę nie chcecie przejść? Głupio mi lecieć w takiej super ekstra klasie, gdzie nawet fotele się rozkładają... a są jeszcze miejsca tam.

- Cieszę się, że ci się podoba, a teraz już wcinaj. Musisz mieć dużo sił - uśmiechnął się do neigo szeroko. - Bo przecież to nie koniec wrażeń dzisiaj - dodał zaraz jedząc swoją porcję.

Mara_Jade pisze...

- To go nie budź. Weź go na ręce i przetransportuj was - uśmiechnął się do niego. - Ja wezmę wasze rzeczy - dodał zaraz. Chciał mieć Juna przy sobie. Zwłaszcza teraz. Mimo, że traktował rodziną Takano jak swoją, to było mu trochę przykro, że nie ma nikogo od siebie tuż przy sobie. Zwłaszcza kiedy tak bardzo się denerwuje.

- Ano, jeszcze biwak - przyznał wesoło. - Dzisiaj ma być piękna noc. Nie będzie padać - zapewnił go wesoło. - Kocham cię, wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Jak będą się czepiać, to Taka-chan coś zadziała - zapewnił go ciesząc się, że będzie ich miał przy sobie przez resztę podróży. Ryu wtulił się mocniej w Juna coś mamrocząc, a Tomo zaśmiał się cicho. - Słodko razem wyglądacie - uśmiechnął się.

- Obejrzymy i będziemy się tulić - uśmiechnął isę szeroko. - Chcę z tobą spędzić tę noc.

Mara_Jade pisze...

- No wiem - Tomo westchnął cicho. - Nie chciałem takich, ale musiałem iść na kompromis... bo groził mi prywatny samolot - skrzywił się, po czym usiadł obok Juna żeby jeszcze trochę z nim pogadać. - Tam jest Ren, nasze nowe odkrycie homoseksualne. Będzie miał do ciebie mnóstwo pytań bo sam wybrał sobie partnera duuużo młodszego.

- Mhm... no tym razem raczej sobie zasłużyłeś, więc będziemy się tulić w nocy - obiecał mu ze śmiechem, znów go całując ukradkiem. - Pospacerujemy trochę i pogadamy.

Mara_Jade pisze...

- No niby tak, ale wiesz że ja wciąż się do takich luksusów nie przyzwyczaiłem - przyznał szczerze, krzywiąc się nieco. Znów kręciło mu się trochę w głowie. Usiadł na podłodze na wykładzinie nabierając kilka głębokich oddechów. - Ech latanie na dłuższych dystansach mi nie służy - westchnął cicho. - Chyba mam chorobę lokomocyjną...

- Tak jest szefie - zaśmiał się Kazuo i chwilę później kończył jedzenie swojego omuricu. - Możemy ruszać - stwierdził biorąc duży plecak na plecy i łapiąc Yujiego za rękę. - Przespacerujemy się na polankę co nie?

Mara_Jade pisze...

- Nie chcę - uśmiechnął się słabo. - Jeszcze całe 7 godzin - westchnął cicho, a Ren przysiadł się do nich.
- Cześć Jun - przywitał się z nim z uśmiechem. - Jak ty sobie radzisz w takim związku? - zainteresował się.

- Cieszę się, że dajesz mi wolną rękę - zachichotał idąc razem z nim i prowadząc go spokojnie ścieżką lasu. - Kochanie? Powiedz mi coś o sobie. Coś szokującego.

Mara_Jade pisze...

- Ja się trochę martwię, bo mój skarb - wskazał dłonią na śpiącego chłopaka. - Jest bardziej doświadczony niż ja - przyznał mu szczerze, okropnie się czerwieniąc. Tomo wybuchł cichym śmiechem.
- Będzie cię uczył co zrobić z peniskiem - pokazał mu język, a Ren spiorunował go wzrokiem.

Kazuo bardzo się starał nie roześmiać, ale w końcu dał za wygraną i wybuchnął dźwięcznym śmiechem.
- Mój biedaczek - ucałował go w policzek. - Ja takich szoków nie miałem - zachichotał. - Co najwyżej zostałem bez spodni bo dziewczyny mi je zabrały jak pływałem na basenie - przyznał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Oj no co, no co? - Tomo pokazał mu język, po czym na trochę ich zostawił idąc do Takano i siadając mu na kolanach. - Kochanie? Pogadasz z obsługą? Żeby pozwolili Junowi i Ryu zostać już z nami tutaj? - poprosił go, obejmując go mocno za szyję i wtulając się nieco..

- Nie, myślę, że to dlatego że wcześniej z chłopakami zabraliśmy ich bieliznę - wyjaśnił drapiąc się po głowie. - Strasznym dzieckiem byłem.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze się spało ale troszkę mi słabo - przytulił się do neigo mocniej. - Chyba mam chorobę długodystansową lokomocyjną - szepnął.- Dziękuję, że jakby co to pogadasz - ucałował go w policzek. - Wiesz trochę się uspokoiłem...

- Grzeczniejszy brak a bardziej połamanych - poczochrał go po włosach, a kiedy dotarli na odpowiednią polanę wyciągnął z plecaka potrzebne rzeczy to rozstawienia namiotu. - Pomożesz mi kochany? - zapytał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę zasnąć, nie chcę póki co - szepnął. - Mamy wodę niegazowaną? - zapytał zaraz, siadając do Yuyi teraz żeby mu trochę poczytać książkę.

- No pewnie, jesteśmy genialni - przybił sobie z nim piątkę i uśmiechnął się szeroko. Usiadł wraz z nim na pieńku wcześniej rozpalając ogień żeby było im cieplej.

Mara_Jade pisze...

Tomo poczekał aż Yuya zaśnie zanim poszedł do łazienki. Kiedy wrócił usiadł znów obok Juna.
- Ren? Coś kręci mi się w głowie - szepnął nieco niezadowolony z tego faktu. - I trochę boję się zasnąć.

- No co ty? Jedyny dziki zwierz siedzi tu obok ciebie i chętnie cię zje - zrobił mu malinkę na szyi. - Mrau - zamruczał mu do uszka.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - Tomo westchnął cicho i poszedł do Takano, kładąc się obok nieco i wtulając się nieco w niego. Zamknął oczy i przysnął chwilę później.

- Oj tam, oj tam. Doprawimy zaraz z drugiej strony - pstryknął palcami Kazuo i zanim Yuji zareagował, przyssał się do jego szyi ponownie.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudziły turbulencje. Wcisnął się wówczas mocniej w Takano trochę się obawiając tych ekscesów powietrznych. Zacisnął mocno powieki.
- Boję się - wyjąkał.

- No myślę, że w mundurku szkolnym i na dwóch nogach - zażartował chichocząc pod nosem i muskając ustami jego czółko. - Kochane moje... nie masz się czego wstydzić.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale trzymaj - poprosił go tylko i zapiął pasy, cały czas trzymając Takano za łapkę.

- Przestań wreszcie marudzić. Malinki to nic takiego. Nie zabraniaj mi wszystkiego - naburmuszył się nieco. - Całować w publiczności nie, tulić nie, najlepiej to obchodzić 5 metrów i nie zbliżać się na 10 - wywrócił oczyma. - A teraz jeszcze malinek nie... Yu-chan ja dużo rozumiem ale jak mi wszystkiego będziesz zabraniał to co to za związek?

Mara_Jade pisze...

- Uhm tylko trochę mi niedobrze - przyznał szeptem Tomo, wciskając twarz w jego pierś. Serce mocno mu biło. - Potrzymaj mnie trochę.

- Niech im się kojarzy z czym chce. Miej to w dupie - burknął Kazuo puszczając go i wzdychając lekko, po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Zapalił jednego.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Tomo złapał Yuyę za rękę i wyszedł przed Takano, na lotnisku spotykając już jego tatę i swoją mamę. Niestety drugi dziadek Yuyi nie przyleciał. Lekarz mu zabronił przemierzać tak długie dystanse w powietrzu. Maluch pobiegł od razu do dziadków, przytulić się do nich i opowiedzieć wesoło o podróży samolotem oraz o nowym chłopaku wujka Rena.

- Mnie moja malinka nie przeszkadza - spojrzał mu prosto w oczu i uśmiechnął się delikatnie. - To tylko znak że mnie kochasz - dodał, wracając do palenia swojego papierosa.

Mara_Jade pisze...

- Chce... ale gdzieś gdzie będzie mniej ludzi - poczuł się nieco przytłoczony tym tłumem. Nie chciał wpaść w większą panikę niż już ją miał. Wyłowił więc z tłumu Rena i Juna. Obaj stali trochę od nich. - Będzie gdzieś mniej ludzi? - zapytał go zaraz.

Kazuo spalił fajkę do końca i dopiero wtedy do niego się przyłączył nadziewając kiełbaski na patyki.
- Wolisz dobrze przypieczoną czy tak średnio na jeża?

Mara_Jade pisze...

- Okay - zgodził się chłopak, łapiąc go mocniej za rękę. - Ale dasz mi chwilę odsapnąć w hotelu? Na balkonie? Potrzebuję tej chwilki - przyznał szczerze.

- Robi się - objął go ramieniem i ustawił odpowiednio patyki. - Chciałbyś czegoś się o mnie dowiedzieć?

Mara_Jade pisze...

- Nie będzie. Pójdę do Juna z Yuyą albo coś - wzruszył ramionami wsiadając za maluchem do jednego z aut. Chłopiec pstrykał zdjęcia wszystkiemu co popadło i z ekscytacją pokazywał je Tomo.

- Najbardziej żenująca... - zastanowił się chwilę wyszukując odpowiednie rzeczy, po czym odetchnął głęboko. - Poprosiłem naszego psora od fizyki o to by ze mną chodził... zadurzyłem się w nim, gdy byłem w gimnazjum - zrobił się całkiem czerwony na twarzy. - Dostałem kosza przy całej klasie i od tamtej pory mnie gnębi.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też - odparł z uśmiechem, wchodząc do pokoju, a po lekkim rozpakowaniu się i odświeżeniu wziął malca i poszedł z nim do Juna i Ryu. - Hej można? - zapytał widząc młodszego chłopaka w potarganych włosach z koktajlem truskawkowym w dłoniach.
- Jasne - oznajmił wesoło, biorąc zaraz Yuyę za rękę i idąc z nim do maleńkiej kuchni, gdzie i dla małego znalazł trochę koktajlu.

- No serio... ale to było żenujące. Do teraz pamiętam jego wzrok... piorunował mnie nim - westchnął ciężko wzdrygając się nieco. - Coś szalonego co zrobiłeś... w tym roku?

Mara_Jade pisze...

- Zdecydowanie lepiej - uśmiechnął się Tomo, zajmując miejsce na fotelu. - Cieszę się że jesteście tu ze mną - szepnął z uśmiechem, widząc jak Ryu uczy Yuyę robić zdjęcia. - Chyba ten największy stres minął... bo wiem, że będziesz tam ze mną. Będziesz stał przy mnie... w razie co mnie zdzielisz w łeb jakbym chciał zwiewać sprzed ołtarza - zażartował.

- No proszę... jestem szaloną rzeczą w twoim życiu - zaśmiał się serdecznie.

Mara_Jade pisze...

- Wiem - skinął głową. - Miałem kryzys w samolocie - przyznał szczerze. - Ale już jest znacznie lepiej - zapewnił go z lekkim uśmiechem odbierając swoją szklankę z koktajlem od Ryu. - Kiedy u was ślub? - zainteresował się a chłopak spłonął rumieńcem.

- No pewnie, że tak. O ile dasz się namawiać na szaleństwo - ucałował go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Czyli na spokojnie, ale wtedy to ja będę się śmiał z twojego stresu - wyszczerzył się do niego i zaśmiał na widok jego miny. - Zostajecie sobie potem tutaj na trochę?
- Wujek zobacz! - Yuya wskoczył mu na kolanach i pokazał parę zdjęć które zrobił.
- O kurcze, jakie świetne - Tomo przytulił go mocno do siebie. - Masz talent.

- Bo ja lubię takie węgielki - usprawiedliwił się, ściągając jedną z patyka i kładąc na plastikowy talerzyk. - Proszę bardzo - podał mu kiełbaskę.

Mara_Jade pisze...

- Nie, ale zostajemy może z 3 dni - uśmiechnął się delikatnie. - Nie długo, mamy napięty program - pogłaskał chłopca po łebku.

- Kocham cię - ucałował go w policzek, ściągając też swoją kiełbaskę.

Mara_Jade pisze...

- Jest control freakiem jeśli mowa o kuchnie i jedzenie, więc poszedł dopilnować że wszystko jest tak jak powinno... no i poszedł spotkać się ze swoimi przyjaciółmi - uśmiechnął się delikatnie.

- Mamy, oczywiście że mamy. Sok pomarańczowy albo wodę niegazowaną - postawił te dwie rzeczy obok niego do wyboru.

Mara_Jade pisze...

- Za godzinkę mamy wszyscy kolację - pokazał im obojgu smsa, którego dostał. - Ne, Jun? Dobrze robię? - zapytał przyjaciela.

- Podobała, nawet parę mi się ich podobało - przyznał z uśmiechem. - Ale żadna nie wytrwała ze mną dłużej niż tydzień.

Mara_Jade pisze...

- Okay, to dobrze - uśmiechnął się szczerze wstając i rozprostowując swoje kości. - Zostawimy was w spokoju - dodał zaraz wesoło, biorąc Yuyę za rękę i wychodząc z apartamentu panów. Pozwolił maluchowi wesoło pobiegać po korytarzach, by w końcu wpaść w ramiona Takano.
- Tatooo! - chłopiec wtulił się w niego mocno. - Zobacz jakie zdjęcia zrobiłem!

- Szczerze mówiąc to nie wiem - szepnął wpatrując się w ogień. - Chyba po prostu nie byłem taki jakiego sobie mnie wyobrażały. Nie biłem się z kim popadnie i nie chciałem seksu od samego początku znajomości... stawiałem rodzinę wyżej od nich... a przynajmniej moje siostry - zacisnął mocno wargi. - A one nie chciały konkurować... nie rozumiały, że nie warto konkurować.

Mara_Jade pisze...

- Chcę... ale najpierw chcę chwilę spędzić z moim przyszłym mężem - odparł Tomo robiąc smutną minkę. - Coś mi ciągle znikasz... - wymamrotał nieco naburmuszony. - Gdzie chowasz kochankę? - zażartował.

- Uhm ja ciebie też kocham - ucałował jego pyszczek i uśmiechnął się delikatnie. - A ty bujałeś się w kimś? Miałeś jakieś swoje miłostki?

Mara_Jade pisze...

- Goście się sobą zajmą kochanie - ucałował go mocno w pyszczek, widząc kątem oka że Yuya już został zabrany przez dziadków. - Są duzi i dadzą sobie radę, naprawdę - uśmiechnął się szeroko.

- Więc dlaczego ja? Dlaczego dałeś mi szansę? - zainteresował się zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem kochanie. Z przyjaciółmi fajnie jest się zobaczyć - przyznał mu z uśmiechem. - Co chcę? Wyjść do miasta - uśmiechnął się szerzej. - Pospacerować i zjeść amerykańskiego hot-doga popijając ją coffee-to-go - wyjaśnił wesoło.

- Nie wiem - odparł szczerze. - Bo chciałem cię chronić... a potem wpadłem po uszy - ucałował jego nosek.

Mara_Jade pisze...

- No tak przed kolacją... do parku. Widziałęm przez okno. Wygląda fajnie... a po kolacji gdzieś dalej - zatarł łapki z uciechy. - No chodź. Możemy się spóźnić troszkę na kolację - puścił mu oczko i pociągnął do windy.

- Ja również - przyznał szczerze Kazuo. - Cieszę się, że cię mam - ucałowałjego pyszczek.

Mara_Jade pisze...

- To nie jest dzień naszego ślubu. Nie muszą na nas czekać - pstryknął go w nosek. - Jeden smsik załatwi wszystko - podyndał mu przed nosem jego telefonem. - Do Marco tak? Już stukam.

Kazuo uśmiechnął się do niego szeroko po czym ucałowałgo mocno i gwałtownie.
- Mnie również się podoba. Jest spokojnie i idealnie.

Mara_Jade pisze...

- Doooobrze - westchnął cicho Tomo już mu nie protestując. - A to nie lepiej się trochę spóźnić, ale po kolacji olać spacer i zostać z nimi dłużej? No wiesz na pogaduchach, może w barze hotelowym? - zaproponował całując jego wargi.

- Mhm... jest lepiej niż to sobie wyobrażałem - przyznał z uśmiechem błądzącym mu po twarzy. - Dużo lepiej, bo ty tu jesteś i no po prostu jest lepiej.

Mara_Jade pisze...

- Zostanę, ale nie wiem czy cały czas. Chciałbym poznać wybranka twojego brata i obiecałem już Ryu, że z nim pogadamy obaj - uśmiechnął się delikatnie, po czym ucałował go mocno wyhodząc na ulicę. Odetchnął głęboko pełną piersią.

- A powinienem być? - odparł pytaniem na pytanie. - Bo nie jestem - ucałował jego nosek.

Mara_Jade pisze...

- No przecież będę z wami, a potem pójdę do reszty - obiecał spokojnie, po czym wtulił się w jego ramię. - Nie wierzę że tu jesteśmy - przyznał szczerze. - Kocham cię.

- Mhm.. lubię te twoje całusy - pryznał wesoło Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- No to kawka i lodzik - zdecydował trochę niezadowolony, że nie może sobie kupić hot-doga. Zrobił więc naburmuszoną minę siadając obok Takano. - Nie lubię cię już - oznajmił poważnie.

- Nie musisz o to pytać - odparł ze śmiechem Kazuo, oddając mu pocałunek.

Mara_Jade pisze...

- W porządku, ale i tak cię już nie lubię - odparł tylko uparcie, wzdychając cicho. Tego dnia już na tyle kompromisów poszedł jak nigdy i teraz jeszcze ten hot-dog. Wcale mu się do nie podobało. Wstał w końcu z miejsca wyswobadzając się z jego ramion. - Idę po kawę - oznajmił tylko ruszając do budki po kawę.

Kazuo starał się nie robić nic by nie przestraszyć chłopaka. Mimo to jego dłonie powędrowały na plecy Yujiego i rozpoczęły masowanie go, kiedy ten zatopił się w jego ustach.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił do niego chwilę później z dwoma kawkami w kubeczkach.
- To jest twoja, czarna z mlekiem i cukerem - oznajmił podając mu ją. - A ta jest moja... czekoladowe latte. Nie miałem okazji jeszcze pić - uśmiechnął się nieco siadając z powrotem na ławce.

- Mhm ktoś tu ma malutki problem - Kazuo szepnął mu do uszka, kładąc dłoń na spodniach chłopaka. - Mogę ci z nim pomóc - zaproponował cicho, ale nie zrobił nic więcej żeby go nie przestaraszyć.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo wyszczerzył się do niego radośnie, wtulając się w jego ramiona. Upił łyk swojej kawy po czym zagryzł ją hot-dogiem. - Całkiem niezły - przyznał z uśmiechem.

- Nie ma się co wstydzić - ucałował jego nosek po czym rozpiął rozporek i chwilę przez materiał bokserek masował jego przyrodzenie. Posadził go wówczas na kocu i ucałował raz jeszcze zanim sam wziął penisa w usta.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo chętnie - zgodził się już całkiem wesoło. Wtulił się w jego pierś i powoli skończył hot-doga, po czym wstał splatając ich palce razem i upił nieco kawki. - Spacer mi się bardzo przyda. Miałem kryzys w samolocie - przyznał szczerze. - Stres połączył się chyba z lekką chorobą do latania...

- Mnie to cieszy kochanie, bo widzę że dobrze na ciebie działam - spojrzał na niego i uśmiechnął się do niego czarująco, po czym już zabrał się do roboty. Pieścił go językiem jak tylko umiał, starając się powoli odnaleźć sposób, który by Yujiemu najbardziej pasował.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie jesteś zły, że poszedłem do Juna trochę? - upewnił się spokojnie, wtulając w jego ramię jeszcze mocniej. - Mhm mnie już trochę przeszło. Jestem na stałym gruncie... poza tym będę miał przy sobie ciebie i Juna, który mnie przytrzyma jakbym miał zwiewać - zachichotał.

- Mhm - Kazuo skupił się na odpowiednim miejscu, intensywniej go pieszcząc, a kiedy ten wytrysnął wypił całą spermę i oblizał wargi, pomagając mu się ubrać. Wziął go wówczas na kolana przytulając się do niego mocno. - Oczywiście, że na mnie działasz - ucałował go w uszko. - Ja po prostu wiem jak się powstrzymać - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Uhm kocham cię - ucałował go ukradkiem w policzek i znów upił łyczek kawy. - I już się nie mogę doczekać tego miesiąca. Wykupiłem dodatkowe leki i jedne są w twojej torbie, drugie w mojej... więc w razie gdyby jakaś zaginęła, to będą - zapewnił go z uśmiechem.

- Ale ja kocham tego niedoświadczonego dzieciaka. Mogę przeżywać z nim wiele swoich pierwszych razów - ucałował go mocno. - Na przykład ten camping... albo kino samochodowe.

Mara_Jade pisze...

- Więc będziemy się świetnie bawić i kochać - wyszczerzył się do niego znacząco. - A potem wrócimy do domku i będziemy szczęśliwą rodzinką - dodał wesoło puszczając go i idąc nad stawik. Usiadł na trawie i zapatrzył się na moment w wodę. - Tu jest fajnie.

- No to przyznam się ci, że loda robiłem dziś po raz pierwszy. Wcześniej tylko mnie go robiono i widziałem na pornosach - szepnął mu do ucha z lekkim rumieńcem na twarzy.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - Tomo odwrócił się do niego i ucałował go z całych sił.Obejmując go przy tym za szyję i zaraz chowając twarz w jego szyi. Pomiział go noskiem po niej. - Będziemy już zawsze razem, prawda?

- Prawda - zgodził się czerwieniejąc jeszcze bardziej. - Po prostu chcę żebyś wiedział że i ja nie jestem jakoś super doświadczony - złapał go za nosek. - Choć śpioszku idziemy do śpiwora.

Mara_Jade pisze...

- Wiem i strasznie się cieszę z tego powodu - zapewnił go jeszcze długą chwilę się tak do niego tuląc. Dopiero kiedy wypił całą kawkę i widział że i Takano to zrobił wstał. - Choćmy. Pewnie głodomory czekają - uśmiechnął się szeroko.

- Pewnie, że w jednym - zapewnił go biorąc go na ręce i zanosząc do namiotu, gdzie już czekał rozłożony śpiworek. Wystarczyło tylko się w niego wsunąć.

Mara_Jade pisze...

[Też nie pamięam... tak często się pojawia xD]

- Un to dobrze - uśmiechnął się szerzej. - Bo mi trochę smutno, że ty masz tak wiele rodziny i gości, a u mnie takie niedobitki - przyznał szczerze, łapiąc go mocniej za rękę.

- Mhm - Kazuo jednak nie zdecydował się na taki krok. Zsunął jedynie buty, skarpetki i pasek od spodni po czym dołączył do niego pod śpiworem, jeszcze gasząc palącą się małą latarkę.

Mara_Jade pisze...

- Nie jestem przecież zły. Tylko no wiesz - wzruszył lekko ramionami. - Jakoś tak mi głupio - wyjaśnił tylko. - Ale i tak cieszę się, że kilkoro moich przyjaciół tu ze mną jest.

- Dobranoc kochany - Kazuo ucałował go w czółko i objął mocno ramionami, zaraz jednak i samemu zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Tak, miał przyjechać ze swoją narzeczoną. Niedawno się zaręczyli. Poznam ją dopiero co - uśmiechnął się szeroko. - Wpadniesz do nas na moment? - zapytał zaraz bo i on chciał, by Takano poznał jego znajomych. Chciał by mieli wspólnych znajomych i żeby potem nie było drętwo jak ktoś do jednego, czy drugiego przyjedzie w odwiedziny.

Kazuo dołączył do niego całkiem zaspany, ziewając okrutnie. Usiadł obok Yujiego i oparł głowę o jego ramię. Jakoś tak go zmogło.
- Co mi uciekasz z objęć? - zapytał spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się spokojnie Tomo, już powoli wracając z nim do hotelu. Cały czas przytulał się do jego ramienia zadowolon y że mógł spędzić z nim chwilę czasu sam na sam.

- No tak... tak to się teraz nazywa - zażartował spoglądając zaraz w gwiazdy. Skinął delikatnie głową. - Rzeczywiście są przepiękne.

Mara_Jade pisze...

- Nie. Wziąłem prysznic i przebrałem się jak tylko przyjechaliśmy... nie muszę być dziś przesadnie ładnie ubrany, prawda? - upewnił się, bo miał na sobie krótkie spodenki jeansowe i czarny t-shirt. Nie sądził by wyglądał źle.

- Mhm twój brak obok mnie - odparł szczerze i ucałował lekko jego wargi.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową i kiedy weszli do sali poczuł delikatny rumieniec na twarzy. Nie przepadał za tym, że wszyscy na niego patrzyli. Wyjątkiem była scena, ale wtedy miał swoją muzykę i mógł się nią zasłonić. Teraz miał tylko Takano i trudno mu było to zrobić, choć się starał. Odetchnął dopiero gdy usiedli na swoich miejscach.
- Nie przeżyję jutra - mruknął sam do siebie.

- Nic nie szkodzi - ucałował go znów, po czym jeszcze raz spojrzał w gwiazdy. - Ale zaraz już wrócisz do łóżka, prawda? Mój miś do przytulania będzie tam z powrotem?

Mara_Jade pisze...

- Hej - Tomo musiał chwilę pomyśleć zanim odnalazł odpowiednie słowa po francusku. Uśmiechnął się szerzej do Theo, który wyglądał na nieco zagubionego. - Nie martw się - poradził mu. - Ja też czuję się tu nie na miejscu. Ne jesteś sam... - zauważył wesoło. - Wybaczcie mi błędy... mój przyszły małżonek zaniedbał mój francuski ostatnio.

- No to siup - wziął chłopaka na ręce i od razu wsadził do śpiwora, zaraz kladąc się za nim i mocno obejmując ramionami. - Teraz już pana nie puszczę - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ja niby ich znam, a wcale pewniej się nie czuję - przyznał szczerze Tomo, tylko na chwilę opierając głowę na ramieniu Takano.
- Wujku? - Yuya złapał go za rękę zwracając na siebie uwagę. - Bo ja jestem zmęczony - przyznał prawie im padając na twarz.
- Okay... zaraz wracam - Tomo ucałował Takano w policzek i przeprosił resztę, po czym wziął malucha na ręce i poszedł go zanieść do pokoju. Poczytał mu trochę na dobranoc i zapewnił, że jakby tylko ich potrzebował to ma dzwonić albo przyjść. Ucałował w czółko i upewniwszy się, że maluch śpi wyszedł po cichu z ich apartamentu, by odnaleźć wszystkich w loży wesoło się śmiejących.

- No ja myślę - przytulił go mocniej i znów ucałował. - Kocham cię, dobranoc.

Mara_Jade pisze...

Tomo uiadł na kolanach Takano i przytulił się do niego delikatnie. Chwilę przysłuchiwał się rozmowie chłopaków śmiejąc się pod nosem z tłumacza, po czym poszedł do Juna i Ryu żeby przez chwilę z nimi posiedzieć oraz ze swoim kumplem i jego narzeczoną.

Następnego dnia rano, Kazuo podprowadził Yujiego pod dom i pożegnał go długim i namiętnym buziakiem. Kiedy się od siebie oderwali dyszał nieco, ale był zadowolony. Pogłaskał go lekko po włosach.
- widzimy się w szkole - ucałował go znów i pomachał mu na do widzenia. Pogwizdując pod nosem wrócił do siebie do domu. Był zadowolony. Spędził dobry dzień i wspaniałą noc. Teraz tylko się przebrać, wziąć odpowiednie książki i...
- A ty już swojego domu nie masz? - jego ojciec stanął w progu ze skrzyżowanymi dłońmi na piersi. - Gdzie się szwendasz smarku?
- Ja... byłem u kumpla - wymamrotał chłopak, któremu mina odrobinę zrzedła. - Przepraszam - rzucił jeszcze licząc że choć odrobinę załagodzi gniew ojca. Przeliczył się.
W szkole się pojawił, dopiero po przerwie na lunch. Opadł na swoje miejsce nic nie mówiąc. Czuł materiał podkoszulki przylepiający mu się do poranionych pleców. Bolało przy każdym ruchu, toteż starał się gwałtownie nie ruszać.
- Przepraszam - wymamrotał widząc zatroskane spojrzenie Yujiego. - Wiem, że miałem przyjść wcześniej, ale przysnąłem - skłamał gładko, obdarzając go szelmowskim uśmiechem. - Tak mnie pokopałeś w nocy że koniec - zażartował.

Mara_Jade pisze...

Tomo dołączył do nich nieco później, znów siadając Takano na kolana.
- Ostatnią szansę macie by tak oczernić Takano, bym się zastanawiał czy warto za niego wychodzić - zażartował.

- Nie musisz się martwić, bo nic mi nie jest - brnął w to dalej. Po prostu nie przepadał robić z siebie ofiary losu, która z niczym sobie nie radziła. Nie lubił mówić o tym co działo się u niego w domu, bo tylko bardziej się przez to denerwował. - Odpuść, proszę - westchnął.

Mara_Jade pisze...

Tomo roześmiał się serdeczeni i ucałował Takano w usta.
- Oj tego akurat się nie obawiam - przyznał ze śmiechem. - Byczka potrafię poskromić - puścił do nich oczko i znów ucałował swojego mężczyznę. - Jeszcze jakieś ale?

Kazuo zamierzał coś mu odpowiedzieć, ale szybko z tego zrezygnował. W odpowiedzi ustawił przed sobą podręcznik tak by odizolować się od wszystkich w klasie i ułożył się wygodniej na ławce.

Mara_Jade pisze...

Tomo spojrzał na Takano i parsknął śmiechem, po czym schował twarz w jego koszulce by jakoś się uspokoić. Salwy śmiechu nim wstrząsały.
- Dobrze, że jestem japończykiem i go zrozumiem - zachichotał.


Kazuo pewnie by mu się podniósł, gdyby nie brakowało mu ku temu sił, a tak nawet nie ruszył się na milimetr ze swojego miejsca.
- Wstawaj stary - Yabu wszedł do ich klasy, chcąc obgadać kolejny krok w ich śledztwie, ale widząc minę Yujiego i leżącego na ławce Yamanakę, zrezygnował. Zarzucił sobie ramię kumpla przez ramię i podciągnął go do pionu. - Kazuo?
- Spieprzaj - burknął w odpowiedzi brunet. Łatwiej mu było teraz utrzymać równowagę, kiedy ktoś go trzymał.
- Szefie prowadź - Yabu rzucił tylko w odpowiedzi, kierując te słowa do Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- Moi nie są tacy okrutni - pokazał mu język, licząc na to że mówi prawdę, ale błysk w oku Juna utwierdził go w innym przekonaniu.
- Ja bym uważał na alkohol, choć wiem że jest poprawa. Zaufaj mi, nie chcesz widzieć go pijanego. Ten człowiek to seks-maszyna - wtrącił się mu w słowo Keiichi, a Tomo poczerwieniał na twarzy.
- No ej... ale już tego nie robię - bąknął.

- Jasne - Yabu pomógł go rozebrać i zagryzł mocno wargę widząc jeszcze całkiem czerwony podkoszulek. - Eh będzie bolało - rzucił w stronę Kazuo, biorąc nożyczki i powoli go rozcinając. Niektóre części podkoszulka przykleiły się do poharatanych pleców chłopaka. - Ech powinieneś iść z tym na policję. Albo do waszego wychowawcy.
- Zamknij się - Kazuo opadł na kozetkę i zamknął oczy. Właśnie dlatego nie chciał żadnej pomocy. Teraz będą się nad nim litować i namawiać do cholernej pomocy nauczycieli. A potem co? Dom dziecka? Pochrzaniło ich doszczętnie

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę być ideałem - zażartował Tomo. - Poza tym często ostatnio chodzę na kompromis - dodał uparcie chcąc się trochę obronić.

Kazuo nic im nie odpowiedział. Zwyczajnie nie zamierzał wdawać się w niepotrzebne dyskusje. Zagryzł dłoń, kiedy Yuji zaczął dyzenfekować mu rany. Ledwie to wytrzymał, potem zasypiając na kozetce.

Mara_Jade pisze...

Tomo zgodził się z tym i pożegnał ze wszystkimi, biorąc Takano za rękę. Chciał z nim spędzić tę ostatnią noc 'wolności'. Przytulił się do niego nieco ziewając.
- Ale mnie coś zmogło... to był długi dzień - stwierdził sennie.

- Ach daj spokój - Yabu zareagował z lekkim gniewem. - Jego chory ojczulek leje go bez powodu. Wystarczy nierostropnie przy nim kichnąć - fuknął zaciskając mocniej pięści. - Potrafi go zlać, a na drugi dzień poprawić. Nie raz już widziałem, jak Kazuo płacze w kącie... albo jak blednie przed wejściem do domu. Zdarzało mu się też tracić przytomność, ale uparcie nie chce pomocy. Nie znosi jak ktoś się nad nim lituje, bądź chce z nim porozmawiać na ten temat. To debil - westchnął teatralnie. - Chcę tylko powiedzieć, że dajesz mu sporo radości i szczęścia. Nie obwiniaj się, bo nie znasz dnia ani godziny w której jego ojczulkowi nie odbije.

Mara_Jade pisze...

- Tylko padnij tak, żeby Yuyi nie zgnieść - zażartował po czym ucałował go lekko. - Kocham cię moje kochane - dodał zaraz znów ziewając.

- Ale co możesz zrobić? On jest cholernie uparty i prędzej cię od siebie odsunie niż da sobie pomóc - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no ja myślę - Tomo wszedł do apartamentu pierwszy i szybko przebrał się w dresik, dołączając do Yuyi w łóżeczku. - Kocham was obu - ucałował chłopca w czubek głowy.

- Hej, ale ja cię wcale nie powstrzymuję. Zastanawiam się tylko co zrobisz - wzruszył ramionami kładąc na szafce obok bluzę dresową. - Powinien się w nią zmieścić. Mundurek jest do prania.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się na dźwięk budzika i uśmiechnął się delikatnie widząc obok siebie swoich chłopców. Zaraz jednak pobladł na twarzy. To był ten dzień. Wielki dzień. Serce mu stanęło ze strachu. Po cichu ubrał się i wymsknął z pokoju. Uważając by nikt go nie zauważył zszedł na dół i ruszył w stronę parku.

- Zawiadomiłem wychowawcę... a ten próbował z Kazuo pogadać, ale Kazuo zaprzeczył wszystkiemu. Nic więcej nie mogli zrobić. Bez jakiegokolwiek świadka to było bez sensu - przyznał szczerze Yabu. - No i obraził się na mnie. Dwa miesiące się do mnie nie odzywał.

Mara_Jade pisze...

Tomo potrzebował chwili dla siebie. Biegał więc po parku, póki nie wpadł na Juna.
- Przepraszam - mruknął całkiem zasapany z bijącym szybko sercem i nieco bledszy niż powinien być. Już chciał biec dalej, kiedy ten złapał go za rękę. - Wcale nie uciekam - wymamrotał. - Nie uciekam, tylko... tylko się boję...

- A nakręciłeś kiedyś jego ojca, podnoszącego rękę na Kazuo? Bo każdy inny dowód, on może przekręcić. Powie, że zadał się ze złymi ludźmi i kupią tę bajeczkę... przecież Kazuo jest tu postrzegany niemalże jako gangster - wywrócił oczyma Yabu.

Mara_Jade pisze...

- Ech... - pozwolił mu się zaprowadzić na ławkę. Potrzebował długiej chwili żeby wyrównać oddech. - Nie wolno mi palić, więc wybrałem bieganie... - burknął choć naprawdę ciągnęło go do papierosów. - Boje się... że coś się zmieni... boję się tej cholernej obrączki... że to będzie jak klatka. To irracjonalne, wiem! Ale... ale boję się właśnie tego - zagryzł mocniej wargi. - Że teraz już zawsze będzie kompromis za kompromisem... że nie będzie można być egoistami nawet na moment - spojrzał na swoje drżące dłonie.

- Mamy trochę zamknięte ręce przez tego idiotę - Yabu odruchowo trzepnął śpiącego Kazuo po głowie, ale ten nawet nie zwrócił na to uwagę. - Nic nie można zrobić żeby mu pomóc. Liczyłem na to, że po szkole wyrwie się z tego piekła... ale on nawet nie chce nikomu pokazać, że w rzeczywistości jest dobrym uczniem... bardzo dobrym nawet.

Mara_Jade pisze...

- Kompromisy to zło konieczne, żeby ciągle się nie kłócić w związku - Tomo miał swoje zdanie a propo tych spraw. - Nie podoba mi się, że tak wiele ich musi być. Niby tak... niby symbol, ale nie wiem... może ja nie chcę jednak tych symboli. Czy miłość nie powinna być prawdziwa? Bez żadnych ceregieli niepotrzebnych? - spojrzał bezradnie na Juna. - Skąd wiedziałeś, gdzie mnie szukać?

- Ech nie mam pomysłu Yuji. Jeszcze jest nadzieja, że dostanie stypendium sportowe. Nieźle narzuca... jeśli dostaną się do Koshien to może mu się uda - zaproponował taką opcję.

Mara_Jade pisze...

- Jest, wiem, że jest... więc po co te symbole teraz? Po co ta żenada z zaobrączkowywaniem się? - zapytał go ciszej, ukradkiem ocierając łzę z oczu. Pierwszy raz w życiu czuł taki strach przed kolejnym etapem swojego życia. - Mhm... a myślałem, że po prostu tak dobrze mnie znasz - uśmiechnął się krzywo.

- Mhm więc lepiej by prędzej czy później do niego to dotarło. Inaczej całe życie będzie się bał.

Mara_Jade pisze...

- Powiem mu i co? Przecież już wszystko jest gotowe. Poszło na to tyle kasy... - zagryzł mocno wargi. - Nie chcę tam jeszcze wracać... - odetchnął głęboko. - Przeszła mi nawet myśl... by zwiać i nikomu z was już się nie pokazać - dodał uśmiechając się krzywo. - Ale nie miałbym dokąd pójść... i nie chcę wszystkiego zaczynać na nowo.

- Nie wiem - odparł tylko Yabu. - Naprawdę nie wiem.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... kocham go, bardzo go kocham - odparł, kiedy Jun się z nim rozłączył. - Boję się, że coś się zmieni... że Takano stanie się okrutnie zazdrosny... że mnie zamknie w czterech ścianach i nikt nawet nie zauważy że coś jest nie tak... tak jak... jak kiedyś - zacisnął mocno wargi. - Nie chcę ich porównywać, ale... to siedzi w głowie i strasznie się tego boję.

- Jasne i zostawić tu roztrzęsionego, zapłakanego ukesia na pożarcie gniewu Kazuo, jak ten już się obudzi? Nie, dzięki. Zostanę z tobą - stwierdził tylko w odpowiediz.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale na pewno jest na mnie zły... że mnie tam nie ma w hotelu - wkręcił sobie, po czym nabrał kilka głębokich oddechów zanim zdecydował, że trudno. Już nie odkręci teraz ślubu. - A jeśli zrobi? - zapytał jeszcze przyjaciela. - To co wtedy?

- Ale to nie jest twoja wina. Obwiniając siebie na pewno mu nie pomożesz... i nie dziwię się, że Kazuo nie chce ci mówić że coś nie gra - Yabu pstryknął go w nos.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... ale jakby... obiecaj, że zauważysz, że coś jest nie tak - poprosił go cicho, bo chyba tego w tym wszystkim obawiał się najbardziej. Że nikt nie zobaczy zmiany w ich zachowaniu. - Cholera naprawdę pragnę papierosa...

- Co oznacza, że ci ufa. Mnie nie pokazywał, że coś go boli - oznajmił spokojnie. - Maskował się lepiej niż u ciebie.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki - Tomo zaciągnął się parę razy wypuszczając powietrze z płuc bardzo powoli. - Uhm chyba mi trochę lepiej... przepraszam za problem - wymamrotał.

- Po czym to poznajesz? - zainteresował się chłopak. - Chętnie poobserwuję ludzi.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Tomo już nie protestował. Poszedł razem z nim do hotelu z ciężkim sercem przekraczając jego próg i zaciskając powieki gdy tylko dostrzegł Takano. Bał się że ten zacznie na niego krzyczeć.

- Mhm dobrze go znasz - uśmiechnął się do niego Yabu, po czym zabrał się za odrabianie pracy domowej.

Mara_Jade pisze...

- Uhm przepraszam - Tomo wcisnął się mocniej w pierś mężczyzny, czując jak jego obawa gdzieś ulatuje. Szalejące w nim uczucie niepewności i strachu uciekło. Objął go mocno, wtulając się w niego ze wszystkich swoich sił. - Już dobrze, nic mi nie jest. Biegałem tylko - mruknął w odpowiedzi.

Kazuo obudził się dobrą godzinę później od razu siadając i naciągając na siebie leżącą obok bluzę. Nie zamierzał rozmawiać o tym co się stało. Zdecydowanie wolał tego uniknąć.

Mara_Jade pisze...

- Nie będę straszył, obiecuję - szepnął mu do ucha, przymykając na moment oczy. - Mogę jeszcze chwilę odsapnąć? Muszę też wziąć leki - przypomniało mu się.

- Ok... - Kazuo wrócił do poprzedniej pozycji, szczególnie długo nie oponując. Od leżenia jeszcze nic mu się nie stało, więc nie widział potrzeby w bronieniu się przed tym.

Mara_Jade pisze...

- Kanapki brzmią świetnie, a ciepła herbatka jeszcze bardziej - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Uhm zdążymy - obiecał mu cicho. - Postaram się.

- Tak jest - wymamrotał tylko chłopak ponownie siadając i tym razem bez przeszkód wsuwając na siebie koszulę. - Jestem wolny, doktorze? - upewnił się zaraz, po czym wyszedł z gabinetu. Poszedł tylko po swoje rzeczy i nie czekając na koniec lekcji wyszedł ze szkoły. To był fatalny pomysł pojawiać się w niej w takim stanie. Fatalny.

Mara_Jade pisze...

- Wujek! - Yuya skoczył się do niego przytulić i pociągnął na fotel żeby ten mógł zjeść śniadanko. - Martwiliśmy się z tatą! - oznajmił smutno.
- Przepraszam kochanie - Tomo ucałował go lekko w czółko. - Już dobrze, nic mi nie jest i już z wami jestem i będę zawszę.

- Idź za nim - Yabu popchnął go w kierunku, w którym zniknął Kazuo. - Idź. To nie jest taki głupi pomysł.

Mara_Jade pisze...

Yuya trochę mu marudził, ale w końcu dał się przebrać, a Tomo skończył śniadanko i dopił herbatkę, po czym łyknął sobie leki i sam poszedł na szybki prysznic. Zaraz po nim wskoczył w przygotowany przez Takano garnitur.

Kazuo nie odszedł za daleko. Schował się za szkołą między krzakami i zapalił papierosa. Zamknął oczy przez chwilę tylko paląc beznamiętnie.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki - Tomo spłonął rumieńcem. - Ale kompletnie do mnie nie pasuje... czuję się w tym jak jakiś cosplayer - przyznał śmiejąc się pod nosem. - Ty za to wyglądasz w tym bardzo dobrze. Widać, że przyzwyczajony jesteś do garniaków - ucałował jego usta.

Kazuo wypalił trzy papierosy i kiedy wreszcie postanowił wydać fakt iż wie, że się go śledzi, otarł łzy wierzchem dłoni.
- Przecież wiem, że tam jesteś - szepnął tylko bo nawet nie miał siły podnosić głosu.

Mara_Jade pisze...

- My bardziej - dodał Tomo. - Ale jeszcze pprzez całą imprezę z nami jesteś - ucałował chłopca mocno. - Prawda Taka-chan?

- Nie jestem na ciebie zły - mruknął w odpowiedzi Yamanaka, uważając tylko by niczego plecami nie dotknąc. - Ja tylko... nie lubię jak ktoś na mnie patrzy w takim stanie. Nie lubię...

Mara_Jade pisze...

- Tak jest - Tomo podążył za nimi, wciąż nie czując się super komfortowo w swoim nowym outficie. Zdecydował jednak nie przejmować się nim za bardzo. - Taka-chan? Uhm jak się pomylę w przysiędze, bardzo będziesz zły?

- Nie potrzebuję wsparcia w tym wypadku. Sam sobie radzę. Nic mi przecież nie jest - westchnął cicho. - Powinienem po prostu zostać dziś w domu, ale obiecałem ci, że zobaczymy się w szkole... nie chciałem łamać obietnicy.

Mara_Jade pisze...

- Nie będę zły - zapewnł go Tomo na wszelki wypadek mocniej przytulając się do Yuji. To był najbardziej stresogenny dzień w jego karierze. Widział, że Jun wsiada na miejsce obok kierowcy. W końcu świadkowie musieli razem się trzymać.

- Nie odtrącam cię, tylko nie chcę rozmawiać na ten temat. Nic nie zmienisz, a tylko się zdołujesz. Nie ma to sensu - mruknął w odpowiedzi.

Mara_Jade pisze...

- No braciszku chodź się przygotować - Koyuki objął go ramieniem i poprowadził do innej sali niż ta, którą miał zajmować przez chwilę Tomo. Yuya natomiast biegał od jednego do drugiego śmiejąc się radośnie.
- Tatusiu? A jak będzie z nazwiskiem? - zapytał w końcu Takano, siadając na stołku i machając nóżkami.

- Okay, rozumiem. Zrywam z tobą - zdecydował w jednej chwili chłopak wstając i wsuwając drżące jeszcze ręce w kieszenie. - W ten sposób na pewno cię nie dopadnie, a o moje siostry się nie martw. Nic im nie zrobi - rzucił chłodno. - Zostaw moje prywatne sprawy w spokoju i nie mieszaj się w nie. Ty też nie masz w życiu kolorowo Yu-chan, więc po prostu daj mi z tym spokój. To moja sprawa i tylko moja - wiedział że rani Yujiego, ale nie myślał trzeźwo. Poza tym chciał przecież go ochronić, a tylko ten sposób wydawał się najlepszy.

Mara_Jade pisze...

- A ja tatusiu? Mogę zostawić moje nazwisko po mamusi i tatusiu? - zapytał go zaraz chłopiec. - Nie będziesz na mnie zły prawda? Że tak chcę?

Kazuo złapał jego nadgarstki i delikatnie odsunął od siebie.
- W tej chwili inne rozwiązanie nie istnieje - oznajmił zastraszająco chłodnym tonem. Wszystko po to, by i samego siebie uchronić przed napływającymi uczuciami. - Wybacz, taka jest moja rzeczywistość - puścił go i zbierając swoje rzeczy, po prostu zostawił. Pilnował się tylko by nie spojrzeć do tyłu, bo pewnie wtedy by przepadł. Wróciłby do niego i przytulił... a nie mógł tego zrobić.Nie mógł.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię tatuś - Yuya ucałował go w policzek i mocno przytulił. - Będę trzymał kciuki dziś a potem powiem jak bardzo was kocham do mikrofonku! - zaklaskał w dłonie.

Kazuo zamknął oczy, po czym spojrzał w to rozpłakane oblicze.
- Właśnie zależy mi bardziej niż tego sobie wyobrażasz. Dlatego właśnie cię zostawiam - fuknął łapiąc go w objęcia i przytulając mocno do siebie. - Bo nie chcę, żeby cokolwiek ci się stało z mojej winy. Wybacz. Taki jestem.

Mara_Jade pisze...

- To normalne. Pamiętasz mnie przed ślubem? Straciłem przytomność przecież - zauważył ze śmiechem jego brat. - Ale mogę ci zagwarantować, że potem jest tylko lepiej. Jak spojrzysz mu w oczy i złapiesz za rękę, cały ten stres minie - uśmiechnął się szerzej.

- Nie mogę. Sam mnie szantażujesz, że co jak tobie coś zrobi? Więc nie zrobi. Nie zrobi, bo nie będzie miał okazji, bo nie będziemy razem - zauważył rezolutnie. - To najlepsze wyjście by cię uchronić.

Mara_Jade pisze...

- Spokojnie, siadaj - Koyuki posadził go na fotelu i podał szklaneczkę wody. - Jeszcze dziesięć minut - zapewnił go z delikatnym uśmiechem. - Dziesięć minut i wychodzimy - położył mu dłonie na ramiona. - Dziesięć minut i dołączysz do grona pantofli pod stopami - pokazał mu język.

- Zostaw mnie - Kazuo odsunął od siebie chłopaka. - Zostaw. To ty niczego nie rozumiesz. Daj mi święty spokój. Po prostu mnie zostaw. Nie chcę o tym rozmawiać - rzucił już odzyskując rezon.

Mara_Jade pisze...

Tomo czuł się o wiele lepiej po tym swoim porannym ataku paniki. Owszem nadal się denerwował ale już był pewien, że sobie poradzi. Da radę i nic się nie stanie. Przytulił mocno do siebie maluszka i pogłaskał go po włoskach.
- Cieszysz się Yuyuś? Że będziemy oficjalną rodziną?

Kazuo już mu nie odpowiedział. Opuścił budynek szkoły jak najszybciej tylko się dało, zostawiając roztrzęsionego chłopaka na trawie.

Mara_Jade pisze...

- Okay... w razie czego, łapcie mnie - poradził im żartując trochę i mimo wszystko wziął malca za rączkę idąc do odpowiedniej sali. Tam gdzie wszystko miało się zacząć od początku.

Shuji nie przyszedł do niego tak szybko. Był bowiem zajęty swoimi własnymi problemami i wsadzaniem Kentę [o_O Kentę nie?] do ambulansu. Chłopak zwyczajnie stracił przytomność podczas treningu i okazało się, że jest odwodniony i nieco wychudzony. Dopiero, kiedy lekarze go zabrali pognał do Yujiego, stawiając go na nogi.
- Potem mi opowiesz, jedziemy do szpitala - oznajmił szybko. Obejrzał brata wcześniej od stóp do głów i uznał, że psychiczny problem może zaczekać. On też miał swoje życie i teraz i on potrzebował wsparcia.

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego delikatnie, łapiąc jego rękę i oddychając głęboko. Powoli odważył się spojrzeć Takano w oczy i uśmiechnął się wówczas nieco pewniej. Miał przed sobą osobę którą kochał całym swoim sercem, a za nim stał Jun, druga najważniejsza dla niego osoba. Wszystko było tak jak być powinno.

- Kenta zasłabł. Zabrali go do szpitala. Naprawdę się martwię - wyjaśnił zaciskając lekko pięści całkiem blady. Biegł przecież przez pół szkoły jak tylko się o tym dowiedział, po drodze przewracając się ze dwa razy. - Nie musisz jechać ze mną, tylko nic sobie nie zrób do mojego powrotu - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

[wow... i jak ja mam teraz mu odpisać]

Tomo słuchając go wzruszył się odrobinę, jednocześnie zapominając wszystko co chciał powiedzieć. No bo jak niby miał pamiętać, kiedy usłyszał tak szczerze wypowiadane słowa ze strony Takano? Oblizał szybko wargi językiem i kiedy nadeszła jego kolej, złapał Takano za rękę, kładąc ją sobie na piersi.
- Moje serce należy do ciebie. Dla ciebie bije i z tobą chce spełnić całą resztę swojego życia. Nie ważne co jeszcze stanie nam na przeszkodzie, bo przecież z naszym pechem to wszystkiego można się spodziewać. Z tobą... poradzę sobie ze wszystkim. Chcę cię wspierać i kochać. Chcę się z tobą kłócić i przebaczać ci. Chcę być z tobą już zawsze, na dobre i na złe. Pragnę tylko twojej miłości, a na szalę mogę oddać jedynie swoją miłość - zagryzł lekko wargi. - Chcę być z tobą szczęśliwy i jednocześnie dać to szczęście tobie. Chcę widzieć codziennie twoją zaspaną twarz i szczery uśmiech na twarzy. Chcę być przy tobie, kiedy wracasz zmęczony z pracy i chcę stworzyć z tobą rodzinę. Nie mam już żadnych wątpliwości. Ty jesteś tym jedynym - zakończył czerwieniąc się nieco na twarzy.

- Co oznacza, że cię kocha i nie ma co się mazgaić - Shuji złapał brata w ramiona i potrząsnął nim mocno. - Jeśli coś sobie zrobisz to pokażesz jak niewiele znaczyła dla ciebie jego miłość. Pokażesz jak niewiele znaczy dla ciebie życie i będziesz gorszy od niego, ode mnie. Od wszystkich tutaj - burknął naprawdę będąc wściekłym, na tego idiotę Yamanakę ale i na swojego głupiego brata. - Weź się w garść ryczku, bo to nie koniec świata. Nie powiedział ci przecież że cię nie kocha.

Mara_Jade pisze...

Tomo również mu ją wsunął na palec, po czym pozwolił Takano się pocałować. Był szczęśliwy, że są tu razem i że już zawsze będą razem. Jego obawy zupełnie się ulotniły. Nie wyobrażał sobie życia bez tego człowieka tuż obok niego.

- Ale mazgajstwo nic ci tu nie pomoże braciszku - westchnął jeszcze Shuji, rzucając Yujiemu klucze do mieszkania i samemu wskakując do autobusu. Musiał się upewnić, że Kenta nie będzie sam, gdy się obudzi.

Mara_Jade pisze...

Tomo oddał mu się całkowicie. Pewnie mógłby się tak z nim całować długo, ale w końcu oderwał się od Takano i położył mu szybko palec na spragnionych ustach. Pokręcił przecząco głową z lekkim uśmiechem.
- Goście czekają - zauważył wesoło.

Kazuo tymczasem spędził resztę dnia, leżąc plackiem na swoim futonie i przeglądając jakąś książkę matematyczną. Zawsze go to uspokajało. Zagłębiał się w te dziwne formuły i rozwiązywał nawet najtrudniejsze zadania.

Mara_Jade pisze...

Tomo przytulił się do jego ramienia, naprawdę chcąc się schować przed gratulującymi im gośćmi. Po prostu czuł się nieco niepewnie pod obstrzałem ich spojrzeń. Przyjmował jednak gratulacje z uśmiechem, przerażonym będąc jeśli chodzi o prezenty.
- Taka-chan... - spojrzał na niego. - Nie mówiłeś im, żeby się ograniczali?

Zobaczył go dopiero kolejnego dnia w szkole. Kiedy Yuji przyszedł, Kazuo siedział już na swoim miejscu z nosem zatopionym w książce i podjadającego melon-pan. Przelotnym spojrzeniem obrzucił Yujiego, po czym wrócił do książki.

Mara_Jade pisze...

- Głupole - Tomo wyszczerzył się do nich lekko, po czym przytulił odruchowo Theo, który chciał z nim wymienić uścisk dłoni. - A seksu będzie aż za dużo - zapewnił ich ze śmiechem.

Nauczyciel rozpoczął od kartkówki z matematyki, przystając przy Yujim i mrużąc lekko brwi. - Chciałbym żebyś napisał ją przy biurku. Ostatnio chyba za dużo dajesz sposobności Yamanace do ściągania - rzucił patrząc ostro na Kazuo.
- To może ja się tam przesiądę? - zaproponował twardo chłopak. - Yu-chan nie pozwala mi ściągać... jest na to zbyt grzecznym uczniem - dodał zaraz wstając i idąc do biurka.

Mara_Jade pisze...

Keichi uściskał najpierw Takano, po czym przystanął przy Tomo z uśmiechem i dał mu kuksańca w ramię.
- Następnym razem spotkamy się na moim ślubie - oznajmił wesoło. - A wam chcemy życzyć szczęścia ale i spełniania swoich osobnych marzeń, jak i tych wspólnych. Żebyście nie musieli ograniczyć się tylko do tych wspólnych - uśmiechnął się szeroko.

Kazuo rozwiązał test w piętnaście minut, po czym wyszedł z klasy. Zapomniał się i zwyczajnie pokazał, że stać go na dość szybkie rozwiązywanie zadań. Usiadł przy oknie i zapalił papierosa.

Mara_Jade pisze...

Gdzieś w połowie stawki życzeń, Tomo musiał się mocniej chwycić Takano, bo lekko zakręciło mu się w głowie. Głównie od tych wszystkich wrażeń dnia, który przecież dopiero się zaczynał.

Kazuo nie wrócił na dwie kolejne lekcje, pojawiając się dopiero na chemii. Pech chciał, że został sparowany z Yujim przy wykonywaniu jednego z eksperymentów. Usiadł więc obok niego przy stoliku i skupił się na tym co mówił nauczyciel. Zamierzał mu chociaż nie przeszkadzać.

Mara_Jade pisze...

- Nie, trochę tylko zakręciło mi się w głowie. Potrzebuję twojego wsparcia i będzie dobrze - zapewnił go, lekko muskając ustami szyję Takano.

Kazuo syknął przez zęby zabierając od niego probówkę i niemal od razu biorąc szmatkę z chłodną wodą, by obmyć jego ranę. Delikatnie się z nią obszedł, po czym uniósł dłoń do góry.
- Zabieram Yujiego do pielęgniarki - stwierdził szybko biorąc chłopaka na ręce mimo jego protestów. - Przestań głupi - burknął na niego. - Rozbabrzesz to sobie tylko!

Mara_Jade pisze...

Tomo nie przeszkodził mu w tym ani przez moment. Uznał że nie musi kryć tego, że czasem nie wytrzymuje tak długo na nogach. Oparł głowę na ramieniu Takano.
- Kocham cię, wiesz? Już mi lepiej - zapewnił go. - Potańczę dziś z tobą - dodał jeszcze.

- Właśnie widzę jak sobie radzisz - sarknął Kazuo nawet na moment go nie puszczając. - oho cóż za złość. Dodaje ci seksapilu - rzucił beztrosko odstawiając go wreszcie do pielęgniarki. - Pani wybaczy, poczekam na tego osobnika na zewnątrz - zdecydował.

Mara_Jade pisze...

- No... i jeden trafi do Rena, a drugi do Juna - zażartował Tomo. - Przydałby się jeszcze trzeci na Marca... - zastanowił się czy można jakoś nagiąć zasady. Najchętniej to wszystkich by krawatami obdarował.

Pielęgniarka szybko uwinęła się z jego raną i po założeniu opatrunku odprawiła go z powrotem do klasy. Kazuo dołączył do niego na holu.
- Nie spinaj się tak, bo ci żyłka na czole pełnie - sarknął widząc wkurwionego Yujiego tuż przed nim.

Mara_Jade pisze...

- A czemu by nie na odwrót? - zapytał tak z czystej przekorności. Nie zamierzał się z nim kłócić, był po prostu tego ciekaw. - No i w ukesiach będzie też narzeczona Keijiego - zauważył rezolutnie. - Więc to już nie są ukesie - pstryknął go w nos.

- Nie wątpię, w końcu potrafisz o siebie świeeetnie zadbać - zanim skończył mówić to zdanie, Yuji leżał jak długi na parkiecie, bo śmietnik pokazał mu rogi. - Właśnie o tym mówię - rzucił chłodno Kazuo ledwie powstrzymując śmiech. Przykucnął obok chłopaka. - Jak chcesz się na mnie boczyć, to się bocz. Ale nie rób sobie przy tym krzywdy bo mi serce krwawi jak to widzę - mruknął.

Mara_Jade pisze...

- Mhm może podzielmy ich starsi młodsi? - zaproponował. - Wyjdzie w sumie na twoje, bo raczej wszystkie osobniki płci męskiej są starsi od osobników płci mieszanej - wzruszył ramionami proponując takie rozwiązanie.

- Okay, okay. Już nie ruszam wielce hrabiego - wywrócił oczyma Kazuo i dołączył do klasy chwilę później. Nie zamierzał już robić nic w kierunku Yujiego. Nie to nie.

Mara_Jade pisze...

- Hm... może 27? - zaproponował troszkę strzelając, po czym wzruszył ramionami. - Że też tego nie obmyśliliśmy wcześmniej - zachichotał.

Kazuo mu nie pomógł bo nie chciał znów usłyszeć wrednego tonu chłopaka. Zamiast tego wrócił do swojej książki.

Mara_Jade pisze...

Tomo wysiadł zaraz za nim i został zbombardowany przez wpadającego na nich Yuyę. Chłopiec wraz z dziadkami wyszedł szybciej, bo maluch nie czuł się dobrze. Za duszno mu było
- Tatusiu! Wujku! Wszystkiego najlepszego - chłopczyk wręczył im prezent i uciekł znów do dziadków.

- O... teraz się hrabiemu odwidziało robienie wszystkiego samemu? - zapytał go unosząc lekko brew i zaraz pomógł mu sprzątać, właściwie wyręczając go ze wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Mhm tak jest - Tomo uśmiechnął się lekko macając prezent od Yuyi palcami by wyczuć co to takiego może być. -Mou już nie mogę się doczekać otwierania upominków - przyznał szczerze, śmiejąc się nieco i przytulając do jego ramienia. - Ale najpierw posiedzimy trochę, nie?

Kazuo natomiast również nie zamierzał odpuszczać. Wiedział swoje i Yuji tylko uświadomił mu, że jeśli z kimkolwiek będzie to może narazić tę osobę na niebezpieczeństwo. Nie zamierzał tego robić. Zamiast rozmawiać, wrócił na swoje miejsce i wgryzł się w melon pan.

Mara_Jade pisze...

- Dobry plan - zgodził się ze śmiechem na ustach. - No Yuya nie jest jedynym dzieckiem na sali - przypomniał mu o jego bratanicy. Oboje z Yuyą biegali po pomieszczeniu bawiąc się już balonami.

[Ach bo to Kazuo, jego nie ogarniesz xD On się martwi, bo przecież kocha Yujiego a zerwał z nim przez ten perfidny szantaż, który Yuji próbował zastosować xD Uznał, że skoro tak Yuji myśli to faktycznie lepiej unikać nawet takiego myślenia]

Przysnął na kolejnej lekcji i nie obudził się aż do dzwonka. Był pierwszą osobą do wyjścia, bo przecież czekał go jeszcze trening, który jakoś musiał przeżyć.

Mara_Jade pisze...

- Mój głupol - Tomo ucałował go lekko w usta. Sam również nie mógł się doczekać tych wszystkich wspaniałości, ale bał się trochę że potem Takano nie dostanie nocy poślubnej bo on sam padnie i będzie musiał zadowolić się dniem-poślubnym.

[A jakby inaczej xD Przeca że nie Kazuo :P]

- Będę się oszczędzam, panie doktorze bez uprawnień - rzucił zgryźliwie chłopak, nieco zgrzytając przy tym zębami. Doskonale wiedział, że nie powinien, ale nie zamierzał sobie odpuszczać z powodu jakiegoś głupiego zranienia.

Mara_Jade pisze...

- Mhm to dobrze, bo ja chyba też padnę - zapewnił go z uśmiechem, a potem wszystko się zaczęło. Najpierw świadkowie zabierali głos jedno za drugim. Pierwszy był Jun, więc Tomo miał ochotę zapaść się pod ziemię.

- Bywało gorzej, przesadzasz - fuknął tylko Kazuo, już idąc do szatni.

Mara_Jade pisze...

Tomo objął go mocno za szyję przymykając oczy i pozwolił mu się wycałować. Sam zatopił się w smaku jego pocałunku. A potem Koyuki włączył film, który dla nich nagrał zaznaczając głośno, że pornosa dostaną dołączonego do prezentu, czym rozśmieszył część sali.

[Juhu juhu juhu - kilka dni później]

Kazuo otworzył drzwi od mieszkania i z przerażeniem spostrzegł w progu Yujiego.
- Po co przyszedłeś? - przywitał go tymi słowami nie otwierając drzwi na oścież. Domyślał się, że to sprawka nauczyciela.
- Kto to, gówniarzu?! Wracaj no tu! - głos jego ojciec zmroził go na moment.
- Nikt ważny! - odkrzyknął. - Trzy minuty - rzucił jeszcze do niego, po czym wyślizgnął się z domu przystając na progu. - To nie najlepszy momennt...

Mara_Jade pisze...

Tomo wtulił się w niego mocno, ocierając nieco łez wzruszenia z oczu i po skończeniu patrząc na Koyukiego z uznaniem. Naprawdę się postarał. Pokazał wszystkim w skrócie jak wygląda ich życie. Nie zawsze usłane różami, ale zawsze w rodzinie. Ucałował Takano mocno w usta.
- Kocham cię - oznajmił cicho. - Tak naprawdę. Całym serduszkiem.

Kazuo wziął od niego kopertę i schował ją do kieszeni od spodni.
- Postaram się przyjść - obiecał tylko, po czym pożegnał się i wrócił do domu. W końcu wycelebrował sobie tylko 3 minuty.

Mara_Jade pisze...

- O nie, nie, nie... sami - dodał zaraz Tomo, po czym umilkł i cała sala zrobiła to samo, kiedy do środka wjechał ich tort. Wielki i przepiękny.

Kazuo stłumił zagryzł mocno wargi by stłumić krzyk, kiedy tylko wrócił do mieszkania i oberwał od ojca na powitanie. Wiedział, że za drzwiami jest jeszcze Yuji i nie chciał go bardziej denerwować.
~.~
Na urodziny chłopaka przyszedł nieco już spóźniony. Nieco, bo jedynie godzinkę. Odetchnął głęboko, kiedy otworzył mu Shuji i pomachał mu przed nosem zaproszeniem, marząc tylko o tym by spocząć na fotelu.
- Nie pouczaj mnie - mruknął zanim ten zdołał cokolwiek powiedzieć.

Mara_Jade pisze...

- Dziękujemy - Tomo poczuł nagły przypływ ciepła w serduszku i po obejrzeniu całego tortu odetchnął głęboko. Ryu uniósł kciuk w górę przypominając że strzela zdjęcia i tort już obfotografował. - Aż żal pokroić - chłopak położył dłoń na trzymanym przez Takano nożem. Przecież tradycja nakazywała pokroić go razem Przynajmniej pierwszy kawałek.

Kazuo mu nic nie odpowiedział. Nie widział w tym sensu. Uśmiechnął się za to do Yujiego i podszedł do niego, przytulając go mocno do siebie.
- Wszystkiego najlepszego - szepnął mu do ucha.

Mara_Jade pisze...

Tomo natomiast trzymał w dłoniach swój talerzyk. Nabrał na widelczyk trochę tortu i dał go posmakować Takano uśmiechając się przy tym delikatnie.
- Mhm... będę się dzisiaj powtarzał, ale kocham cię...

- Nigdy nie przestałem cię kochać - odparł szeptem. - Tylko... nie chcę żeby coś ci się stało - dodał zaraz, siadając na fotelu z Yujim na kolanach.

Mara_Jade pisze...

- Damy gościom jutro - ucałował go w policzek. - Mogą przecież dostać jeszcze trochę - dodał z uśmiechem wcinając torcik. Tego dnia nic nie mogło pójść źle.

- O ile nie będziesz wysuwał ultimatum to nie - odparł zgodnie z prawdą. - No i tego obiecać ci nie mogę - rzucił w stronę drugich słów Yujiego. Nie mógł.

Mara_Jade pisze...

- Wiem i trochę się stresuje... no wiesz, ja tańczę tylko tak... wyuzdanie - westchnął ciężko chowając twarz w dłoniach. - Ale z tobą dam radę - zapewnił go z uśmiechem, jedząc swój kawałek torcika.

- Źródło nie zniknie. Nie mówmy już o tym - pogłaskał go po głowie i zaraz go puścił, żeby ten mógł przynieść tort.

Mara_Jade pisze...

Tomo jeszcze chwilę zjadał swój kawałek po czym odetchnął głęboko, spoglądając na Takano.
- Okay... możemy iść - uśmiechnął się delikatnie.

Kazuo nie zamierzał mu już na to odpowiadać. Wiedział, że nie będzie z nim rozmawiał o tym co dzieje się w jego domu. Nie i już. Nie było innego wyjścia. Zamiast tego jedynie uśmiechnął się delikatnie widząc jak piękny tort wchodzi do salonu.

Mara_Jade pisze...

Tomo pozwolił mu się prowadzić, najczęściej jedynie przytulając się do niego, by ukryć się przed spojrzeniami gości. - Mou... nie lubię jak wszyscy się gapią - wyszeptał rumieniąc się okropnie.

Kazuo zaklaskał wraz z resztą gości, a potem zaśpiewali im żwawe sto lat.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale i tak nie lubię - odparł mu tylko gdzieś pod koniec piosenki niemal chowając całego siebie w jego ramionach, a potem nadeszło gorsze... zaczęły się odbijanki.

Kenta był pierwszym który wyciągnął talerzyk i odebrał spory kawałek tortu. Następnie pociągnął Shujiego do siebie i zanim ten zdołał coś powiedzieć, wpakował mu spory kawałek do buzi, po czym ucałował go w nos.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął mu tylko głową opadając na krzesło i chwilę milcząc by uspokoić oddech.
- Chyba nie wejdę na parkiet po przerwie - zdecydował spokojnie. - Może po następnej - dodał zaraz, opierając głowę o ramię Takano. - Zrobisz mi drinka? Ale takiego baaardzo słabego? - zapytał zaraz.


- Nie zostanę - odparł cicho Kazuo. Nie chciał się narażać bardziej niż to było konieczne. - Ale nie mam jakiejś wyznaczonej godziny - dodał z lekkim uśmiechem. - Tata dziś jest w pracy na nockę. Wraca koło 4 nad ranem.

Mara_Jade pisze...

- Nie musisz tu ze mną siedzieć. Ja po prostu muszę chwilę odsapnąć. Nie chcę przesadzać, ani udawać że mam tyle sił co ty i reszta tu zgromadzonych - uśmiechnął się lekko biorąc drinka w dłonie. - I nie będę sam - wskazał na stół gdzie ludzie siadali i wstawali, po czym znów siadali. - Zawsze kogoś znajdę do rozmowy - ucałował go lekko.

- Jest pyszny - pochwalił go z uśmiechem, muskając jego usta. - A no tak - wyciągnął ze swojej torby misternie zapakowany prezent dla Yujiego. - Proszę.

Mara_Jade pisze...

- Wiem kochanie. Tylko jeden - obiecał z figlarnym uśmiechem chłopak, opierając głowę o jego ramię. - Pójdę trochę pogadać z rodzicami - zdecydował nieśmiało nazywając jego tatę swoim tatą.

- Ale chciałem. To nic takiego... wystrugałem tylko z drewna twoją podobiznę - stwierdził wzruszając lekko ramionami.

Mara_Jade pisze...

- Nie ufasz mi braciszku? - Koyuki westchnął cicho. - Przecież my się waszym malcem zatroszczymy. Yuya już mi mówił, że będzie mógł z wami zawsze rozmawiać przez telefon i przez skype'a. Wszystko już wiem - uśmiechnął się. - Jak się czuje młody mąż?

- Uhm tak, wystrugałem - przyznał cicho. - Mam nadzieję, że ci się spodoba - uśmiechnął się obejmując go ramieniem. - Czemu nie zapraszałeś naszych kumpli z klasy co? Przecież już ich lubisz i oni cie też.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, tak ma być - Koyuki objął go lekko ramieniem. - Od teraz będzie już tylko lepiej, nawet z tym waszym pechem. Myślę, że... poradzicie sobie ze wszystkim - oznajmił upijając trochę swojego wina.
Tomo tymczasem usiadł naprzeciw swojej mamy rozmawiając z nią i tatą Takano. Dołączył do nich Jun i Ryu, więc rozmowa zeszła na tory planów na przyszłość.
- Kiedy zaręczyny będą? - i tu zerknął na Ryu bo wiedział, że to od chłopaka zależy a nie od Juna.

- Okropny jesteś - roześmiał się Kazuo, zjadając do końca swój kawałek tortu i sięgając sobie po coś do picia. - Powinieneś o nich pamiętać - pstryknął ich w nosek.

Mara_Jade pisze...

- To niezły plan - zgodził się Tomo uśmiechem kwitując te rumieńce na twarzy chłopaka. - Wpadajcie czasem odwiedzić Yuyę, ok? Jakby się wam nie zapomniało - dodał zaraz ze śmiechem.

- No co ty? - Kazuo spiorunował ich wzrokiem. Nie zamierzał uprawiać seksu z Yujim. Nie teraz. Nie tak szybko.

Mara_Jade pisze...

- Zawstydzony... bo wszyscy na mnie patrzą. Speszony... ale szczęśliwy. Naprawdę się cieszę - uśmiechnął się szczerze do Juna.

- Ja nie chcę - odparł spokojnie Kazuo przytulając Yujiego mocniej do siebie. - Poza sprawą oczywistą... nie powinniśmy naszego wspólnego pierwszego razu mieć z powodu pogodzenia sie

Mara_Jade pisze...

- No to chodźmy - Tomo pozwolił mu się zaciągnąć do stosiku prezentów i nie bardzo wiedział od czego powinien zacząć, toteż ustał przed pudłami i spojrzał bezradnie na Takano. - Za dużo ich dostaliśmy - zrobił mała podkówkę.

- Robimy to swoim tempem po prostu - wzruszył ramionami Kazuo i ucałował go w czółko.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - zgodził się ochoczo Tomo ostrożnie otwierając prezent i z wielkim uśmiechem pokazując co też Yuya dla nich zrobił, a stworzył drewnianą ramkę na zdjęcia, pięknie przystrojoną. W środku widniało zdjęcie ich małej rodziny. - Jest piękna - uśmiechnął się szeroko. - Postawimy ją w widocznym miejscu w domku.

[I nie wiem co napisać...]

Mara_Jade pisze...

- Kocham was wujku, tatuś - chłopiec mocno się w nich wtulił a potem jeszcze trochę stał tak przytulony, kiedy oni zabierali się za drugi prezent. Tym razem z lekką obawą. Od Rena i Kanekiego.

Kazuo uśmiechnął się figlarnie po czym ucałował go mocno, pogłębiając powoli pocałunek.

Mara_Jade pisze...

- Dziękujemy, na pewno się przydadzą. Zwłaszcza dla Takano - Tomo puścił w ich stronę oczko i wyszczerzył się do zdezorientowanego mężczyzny. - No już, już. Kolejne - zaproponował.

Kazuo oderwał się od niego dopiero po dobrej chwili i pogłaskał go po włosach. Przytulił mocniej do siebie.
- Kochany jesteś.

[Koniec, bzdurnie piszę]

Mara_Jade pisze...

Tomo ochoczo zabrał się za otwieranie prezentu. W środku, o dziwo, nie było nic sprośnego. Jedynie co to silikonowe formy do wypieków oraz koperta z pieniążkami.
- Zobacz? Teraz ja przejmę pałeczkę nad pieczeniem - zażartował Tomo.

- Nie wiem - wzruszyl ramionami. - Nie mogę ci obiecać. Już nie obiecam czegoś takiego - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Następnie Tomo nieopacznie otworzył prezent od Marca, z którego wyskoczył na niego penis z pudełka, wywołując niemalże zawał na miejscu. Chłopak poczerwieniał na twarzy i cofnął się o krok łapiąc się mocniej ramienia Takano. Nabrał głębokiego oddechu i dopiero wówczas roześmiał się serdecznie. Zaskoczenie i strach odeszły.

- Mhm - Kazuo nie odpowiedział mu już niczym więcej. Bo co miał powiedzieć? Wzruszył lekko ramionami wstając z kanapy. Poszedł na balkon żeby zapalić. Chyba nie nadawał się do związków.

Mara_Jade pisze...

[Blogspot mnie nienawidzi :/]

Tomo nabrał głęboko powietrza w płuca i spokojnie je wydmuchał chwilę później.
- Taka-chan ja siadam - zdecydował, bo dłużej nie był w stanie ustać na nogach. Wziął jednak kolejną paczkę, tym razem tę od taty Takano i powoli ją otworzył. Zamrugał kilkakrotnie widząc w niej klucze od jakiegoś mieszkania. - Uhm...
- To nie tak jak myślisz - rzucił zaraz mężczyzna z delikatnym uśmiechem. - Pomyślałem, że jak wrócicie chcielibyście spędzić trochę czasu z Yuyą... i odstępuję wam willę na Hawajach - oznajmił spokojnie, bo przecież wiedział że Tomo nie byłby zadowolony z jakichś strasznie drogich prezentów.

Kazuo wrócił do mieszkania, kiedy już spalił trzy papierosy. Wciąż było mu mało, ale nie mógł tego przyznać Yujiemu. Podszedł więc do niego i objął go od tyłu.
- Spacer? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

Tomo po krótkiej salwie śmiechu, wsunął dłoń do pudełka i chwilę pomacał zanim wyciągnął prezencik. Otworzył go nieco z tym zwlekając, a jego oczom ukazał się wibrator na penisa. Zaśmiał się cicho.
- Przyda ci się, jak nie będziesz wytrzymywał tępa - pokazał mu język.

- Cieszę się - wyszczerzył się Kazuo i puścił go na chwilę, by ten skoczył po jakąś cieplejszą bluzę.

Mara_Jade pisze...

- Twoja, twoja - zapewnił go Tomo, po czym wsunął dłoń w poszukiwaniu czegoś małego. Kiedy to znalazł otworzył to z wyraźnym zaciekawieniem. Tego dnia miał szczęście do kluczy. Tym razem otrzymali zapasowe klucze do byłego mieszkania Takano, bo zamki zostały w nim wymienione.

- Myślałem o czymś szalonym. Włamiemy się do szkoły, na dach... i wystrzelimy fajerwerki - ucałował go mocno w usta.

Mara_Jade pisze...

[Co tam ma być? xD]

Tomo zawahał się przed włożeniem ręki do pudełka i zaczął macać i macać.
- Ale tam już nic nie ma - wymamrotał pod nosem, naprawdę nie mogąc nic wymacać. W końcu coś wpadło mu pod palce i wyciągnął to nieco mniej ostrożeni niż resztę.

- Nie ma nic mniej szalonego. I nie zawieszą nas - odparł wesoło, biorąc go za rękę i prowadząc pewnie do szkoły.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - Tomo uśmiechnął się do niego szeroko, po czym rozpakował prezent i zaczerwienił się okropnie, chowając w piersi Takano. Jak oni tak mogli? Tak przy wszystkich... gadżety seksualne...
- Mou on mnie teraz z łóżka nie wypuści przez miesiąc... - wymamrotał.

- Wiem, bo nie raz i nie dwa coś takiego robiłem - wywrócił oczyma. - No chodź i nie daj się już prosić boi dudku.

Mara_Jade pisze...

- Marc jesteś okropny - zapewnił go poważnie Tomo uśmiechając się przy tym figlarnie. - Które z nich wypróbowałeś na Theo? - zainteresował się, kiedy mężczyzna znów pojawił się przy ich stoliku.

- Wiem i tym razem poczujesz smak szaleństwa - zapewnił go Kazuo z delikatnym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie jestem zły... też mam swoje ulubione zabawki, ale Taka-chan jeszcze o tym nie wie - uśmiechnął si,ę delikatnie. - On raczej nie lubi ich używać - dodał śmiejąc się pod nosem.

- I będzie romantycznie. Tyle że z nutą szaleństwa - ucałował go mocno w usta i już bez dalszych prób poprowadził go na dach szkoły.

Mara_Jade pisze...

- Dowiesz się - obiecał mu Tomo, całując lekko jego usta. - Ale potem, jak będziemy sami - dodał szeptem. Nie chciał tak przy wszystkich o tym opowiadać.

- Nie ma czego się bać. Spodoba ci się - ucałował go jeszcze raz, po czym poprowadził go bocznym wejściem i kwadrans potem byli już na dachu śmiejąc się lekko po szalonym biegu przez korytarze liceum.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też - zapewnił go Tomo, wtulając się w niego i opierając głowę o jego pierś. Zamknął na chwilę oczy. - Kochanie? Mogę na pół godziny się położyć? Tam na tej czerwonej kanapie skórzanej - wskazał dłonią kanapę. Tylko poleżeć. Muszę chwilę odpocząć - wyjaśnił mu spokojnie.

- Pewnie, że ładny - zgodził się Kazuo obejmując go mocno i chwilę tylko kołysząc. - A będzie jeszcze lepiej - puścił go i na moment zostawił, a potem wrócił z melon pan oraz fajerwerkami. Takimi japońskimi sztucznymi ogniami.

Mara_Jade pisze...

- Nic mi nie będzie przeszkadzać - zapewnił go mocno go całując. - Kocham cię. Nie będziesz zły, że tam sobie trochę leżę? - upewnił się tylko, zanim wstał mu z kolan i odszedł kawałek by położyć się na kanapie. Potrzebował tego, bo jego organizm miał dość.

- Przestań już się martwić - ucałował go w czółko. - Nikt cię nie zawiesi.

Mara_Jade pisze...

Tomo pospał smacznie dość długo. Obudził się dopiero na dziesięć minut przed północą i wrócił do Takano na kolana, upijając kolejny łyk ze swojego drinka, który jeszcze sobie stał na stole.
- Moje słonko - ucałował go mocno, przytulając się do niego bezkarnie. - Będziesz mnie dziś w nocy mocno tulił? Tak mocniej niż zawsze?

- potem będzie - jutro - bo dziś padam na łeb i szyję -

Mara_Jade pisze...

[To było o mnie xD xD odpiszę na tych dwoje jutro :P ]

- Wyspałem się - zapewnił go z uśmiechem Tomo. - Po prostu jakoś tak mi słabiej się wcześniej zrobiło, ale już jest dobrze - zapewnił go wesoło. - Ojej... to ja go jeszcze przytulić chcę.

Mara_Jade pisze...

- My za tobą też... ja już tęsknię - zapewnił go Tomo mocno go ściskając. Yuya był już częścią ich rodziny i nie wyobrażał sobie by nagle miało go zabraknąć.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - zapytał zaraz chłopiec trąc oczka.
- Naprawdę - Tomo poczochrał go po włoskach i wstał łapiąc go za rękę, a Yuya wyciągnął drugą rączkę by złapać Takano.
- I buziaka na dobranoc też dostanę? - zapytał maluch.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - zgodził się chłopiec nadal mocno się do niech przytulając. - I wujek powiedział, że będę mógł dziadzię i babcię odwiedzać - dodał weselej.
- No widzisz kochanie? Nie będziesz sam i zanim się obejrzysz a znów będziemy z tobą - obiecał mu to Tomo.

Mara_Jade pisze...

Chłopiec posłusznie przebrał się w piżamkę i po myciu wszedł do łóżka, wtulając się mocno w podusię. Tomo usiadł na chwilę obok niego, by opowiedzieć mu krótką bajkę, po czym ucałował malucha w czółko.

Mara_Jade pisze...

- Ja też - przyznał cicho Tomo. - Ale nie jedziemy na tak długo znowu. Potem go nie puścimy nigdzie przez parę dni i będzie przytulanką naszą - zaśmiał się zaraz, wtulając się w ramiona Takano. - Cieszę się, że poszliśmy go położyć do łóżka.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest, kochanie - Tomo mu zasalutował, po czym wtulił się w neigo jeszcze na moment. Chwilę później weszli z powrotem na salę pełną gości wiwatujących im jakby właśnie wchodzili na czerwony dywan.

Mara_Jade pisze...

Tomo natomiast siedział grzecznie na krześle, tylko czasem zmieniając pozycję ku uciesze gości. W końcu jednak stwierdził, że dość tych tortur i usiadł z powrotem na krześle czekając aż Takano go odnajdzie. Śmiał się pod nosem, starając się to robić jak najciszej.

Mara_Jade pisze...

W nagrodę otrzymał długiego buziaka od Tomo.
- Oj tam, oj tam... ale i tak dobrze się bawiłem - zapewnił go wesoło.

Mara_Jade pisze...

Tomo ze śmiechem wpadał raz na jednego, to na drugiego gościa dopiero po chwili odzyyskując równowagę i powoli kierując się okrykami dochodzącymi z boku.
- Ciepło, ciepło... oj lodowato!

Mara_Jade pisze...

W końcu jednak Tomo go odnalazł i szybko znalazł też muszkę zsuwając ją z Takano, po czym ściągnął krawat.
- Nie śmiej się tak. Wyglądałes równie komicznie - zapewnił go Tomo, pstrykając mężczyznę w nos.

«Najstarsze ‹Starsze   801 – 1000 z 1477   Nowsze› Najnowsze»