sobota, 1 sierpnia 2015

Jun no.2

 
Wątpię w życie pozagrobowe bardziej niż ktokolwiek...
 

 


Boję się śmierci bardziej niż ktokolwiek...
 
 


I pragnę nieba bardziej niż ktokolwiek.




1 115 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   801 – 1000 z 1115   Nowsze›   Najnowsze»
Unknown pisze...

Oprócz nich w windzie była jeszcze kobieta z córką, która również wyglądała na pacjentkę szpitala. Dziewczynka zdjęła z buzi maskę tlenową i podała ją Junowi. Sama jej potrzebowała ale mogła chwilę pooddychać bez niej. Jej mama uśmiechnęła się delikatnie kucając przy córce.
- Zaraz nas wyciągną - założyła małej maseczkę, by mimo wszystko trochę ją uchronić. Ryu nie dał jednak rady utrzymać przytomności. Przeprosił za to Juna, ale ból był zbyt wielki.
- Pan go ułoży na ziemi w pozycji bocznej ustalonej - kobieta podeszła do pobladłego Juna i zaczęła go nieco instruować. - Spokojnie - poradziła. - Zna go pan lepiej ode mnie, co najczęściej go boli? Proszę go masować - dodała zaraz widząc, że Jun jest zagubiony. - Spokojnie, będzie dobrze. Oddycha, widzi pan? - zauważyła sprawdzając tylko czy chłopak ma puls. - Będzie dobrze.

- Tak, całutki. Nawet do łazienki z tobą pójdę, taki zazdrosny jestem - puścił do niego oczko ze śmiechem.

Unknown pisze...

Winda ruszyła po kolejnych piętnastu minutach, a lekarze już czekali przy wyjściu z niej. Zabrali dziewczynkę i Ryu na noszach a kobieta uśmiechnęła się lekko do Juna.
- Był pan bardzo dzielny - pochwaliła go tylko i poszła za lekarzami, by dopytać o stan córki.

- Tak troszeczkę - zaśmiał się chłopak zsuwając buty i idąc na herbatkę. - Zmarzłem trochę.

Unknown pisze...

Kei znalazł Juna, kiedy tylko skończyli badać Ryu. Przyniósł mu parującą kawę i posadził na krześle przed salą. Nic nie mówił, usiadł tylko obok niego chcąc mu dotrzymać towarzystwa.

- Dobrze - uśmiechnął się do niego Naoki. - To ja wezmę ciepły prysznic i przebiorę się w dresik - ucałował go jeszcze idąc do łazienki.

Unknown pisze...

- Już dobrze, jest stabilny. Dobrze sobie poradziłeś Jun - zapewnił go cicho Kei odstawiając kawę na stolik. - Jutro zaczną chemię. Długo zwlekali, próbując innymi środkami, ale nie dają rady - uśmiechnął się delikatnie.

Naoki wrócił do salonu zaraz po krótkim prysznicu. Wyszczerzył się do Hirokiego robiąc sobie przy nim opatrunek na głowie.
- Jeszcze dziś potrzebuję go.

Unknown pisze...

- Przestań, to nie jest Twoja wina. Nikt nie mógł wiedzieć, że CXi zasłabnie Jun. Nikt cię nie wini - Kei westchnął cicho. - Ryu też na pewno cię nie wini.

- Dzięki - Naoki podał mu bandaż i pozwolił obwinąć sobie głowę.

Unknown pisze...

Kei spojrzał na niego z lekką złością w oczach.
- Więc chcesz powiedzieć, że choroba mojego brata to twoja wina, tak? Dobrze zrozumiałem? Bo byłeś z nami od momentu jego zachorowania. Tak jasne... zmagałeś się z tym długo - parsknął głuchym śmiechem. - Ale jeśli naprawdę tak uważasz... to ja nie rozumiem, czemu z nim jeszcze jesteś Jun. W końcu chcesz dla niego jak najlepiej, a jesteś przyczyną tego wszystkiego... to się kupy nie trzyma, wiesz? Robisz to mu specjalnie, tak? - uniósł lekko brew. Wiedział że krzywdzi Juna tymi słowami ale musiał go otrzeźwić.

- Dziękuje. Perfekcyjny opatrunek - puścił do niego oczko, wtulając się w niego. - O której jutro wrócisz? Chcę ci zrobić ciepły obiad. Umówmy się, że wyślesz smsa na godzinę przed wyjazdem - ucałował go lekko w usta.

Unknown pisze...

- Jun przestań - Kei pomógł mu położyć się na ziemi i podniósł mu nogi do góry. - Oddychaj - mruknął tylko. - Nic tu nie jest twoją winą Jun. Mieliście po prostu pecha, ale Ryu ci nie umrze - odparł chłodno. - Więc nawet tak nie mów.

- Dlatego masz mi smska przesłać jasne? Jak się przedłuży to też, żebym ci mógł podgrzać jedzonko no - pstryknął go w nos.

Unknown pisze...

Kei ostrożnie odsunął dłonie od twarzy Juna i objął go delikatnie, gładząc uspokajająco po włosach.
- Nkt cię nie wini, twoja mama zrobiła to co zrobiłby każdy rodzic - szepnął. - A przynajmniej powinien zrobić dla dziecka. Nie jesteś temu winien. Twój tata się mylił. Był chorym człowiekiem. Przecież wiesz Jun...

- Ale chcę i poczekam - burknął tylko muskając ustami jego. - Bo cię kocham i chcę zjeść razem z tobą.

Unknown pisze...

- Nie powiem - Kei westchnął cicho mocniej go przytulając i pozwalając mu się powoli uspokając. - Niczego nie jesteś winny. Poza tym... tam w windzie go uratowałeś - przypomniał mu cicho. - Gdyby cię tam nie było to nie wiem co by się stało - pogłaskał go odruchowo po głowie. - Dziękuję.

Naoki wyszczerzył się wówczas do niego mocno się w niego wtulając.
- I się zacznij przyzwyczajać - poradził mu. - Bo ja chcę stworzyć prawdziwy związek z domową atmosferą... a nie jakąś podróbkę.

Unknown pisze...

- Przestań Jun. Ta kobieta nie zna Ryu, nie wiedziałaby gdzie masować - przypomniał mu tylko. - Poza tym będę miał do ciebie wielką prośbę... chyba będziesz musiał oddać mu szpik. Znaczy jeśli no wiesz, jeśli się zgodzisz.

- A jak ty sobie wyobrażasz nasz związek? - zainteresował się Naoki pijąc spokojnie swoją herbatkę.

Unknown pisze...

Kei zastanowił się krótko czy powinien okłamać Juna czy powiedzieć prawdę, by w końcu westchnąć ciężko.
- Skłamałbym mówiąc że ma 100 % szansy na przeżycie... bo nie ma - wyznał szczerze. - Ale szansa jest duża. Najnowsze rokowania mówią o 90%, a niestety mój szpik na nic się zdał. Komórki rakotwórcze nieco zmutowały.

[Uwielbiam gadać o medycynie nie mając z nią nic wspólnego xD]

- Nie martw się o mnie. Wypocznę, a ty będziesz miał dodatkową motywację na kończenie pracy w terminie - zaśmiał się cicho. - No i jak będziesz wiedział że przedłuży się do rana to też daj znać, to prześpię się czekając na ciebie.

Unknown pisze...

- Uhm dobrze - Kei uśmiechnął się do niego i wstał, po czym złapał Juna za nadgarstek. - A teraz chodź. Twój chłopak chce się do ciebie tuli,ć.

- Nie ma opcji. Poczekam na mojego misia - ucałował go znów. - A teraz chodźmy już spać, dobrze? Chyba jeszcze trochę słaby jestem.

Unknown pisze...

Ryu jak go zobaczył złapał go szybko za rękę i posunął się na łóżku by się w niego wtulić z całych swoich sił.
- Przepraszam Jun-chan - wyszeptał cicho. - Nie chciałem ci zemdleć...

- Nie umrę ci z głodu, obiecuję. Przegryzę jakąś kanapkę czy coś jak będę czekał - uśmiechnął się.

Unknown pisze...

- Uhm będzie - zgodził się cicho Ryu, jeszcze mocniej się do niego tuląc. - Kocham cię strasznie mocno - wyszeptał. - Zostaniesz aż zasnę?

- I zjem normalnie obiad... z tobą - szepnął okrywając się kołdrą i czekając aż Hiroki do niego dołączy.

Unknown pisze...

Ryu skinął tylko głową, po czym zasnął mu w ramionach.

- Życie pełne śmiechu i przekomarzania... nie tak źle, co nie? - uśmiechnął się do niego Naoki.

Unknown pisze...

- Nie wiem Jun... myślę, że musimy się z tym pogodzić. Nie ma co rozpaczać...

- Jesteś okropny wiesz? Bo u mnie zawsze jest śmiech... musi być.

Unknown pisze...

- Mówię to spokojnie, bo... bo inaczej bym tego nie przeżył - uśmiechnął się słabo. - Nie chcę wpadać w panikę... chcę być trzeźwym na umyśle, jak będą go operować. Wolałbym być w sali... tj no wiesz nie będę mógł operować bo to moja bliska rodzina, ale chciałbym być blisko... - przyznał cicho.

- Dobranoc kochanie - Naoki wtulił się w Hirokiego, a kiedy się obudził już go przy nim nie było. Uśmiechnął się lekko, ale mina zrzedła mu gdy wyszedł z sypialni i zastał tam pobojowisko. Chwilę później padł nieprzytomny na ziemię, a zamaskowany mężczyzna związał go i zabrał ze sobą, wysyłając tylko maila Hirokiemu z rządaniem uwolnienia ich szefa. Zadarli nie z tymi ludźmi co trzeba było.
Kiedy Naoki znów się obudził siedział przywiązany do krzesła w ciemnym pokoju bez szyb, jednak ta sytuacja szybko się zmieniła. Do pomieszczenia wszedł blondyn, który rozwiązał go i nie pozwolił jednak mocniej się ruszyć.
- Mój szef pragnie zagrać z tobą w partyjkę szogi - oznajmił chłodno prowadząc go do synalka ich zaaresztowanego szefa.
- Dawno nie grałem w szogi - wychrypiał Naoki.
- Nie szkodzi, szef jest w to kiepski.

Unknown pisze...

- Jun, ja go szukam... od 8 roku życia Ryu... szukam, ale nie mogę znaleźć... to znaczy na początku to tata szukał - odparł szczerze. - Dlatego staram się łapać wszystkiego żeby mu przedłużyć życie aż go znajdę...

Naoki w tym czasie z wdzięcznością przyjął szklankę wody i usiadł przy stole wpatrując się w grę. Musiał chwilę pogłówkować, by przypomnieć sobie zasady gry, ale jego przeciwnik przyszedł mu tu z pomocą rozpoczynając je omawiać. On sam wówczas rozejrzał się dyskretnie po pokoju. Znajdował się w mieszkaniu, które przypominało mu stare japońskie domki, faceci w garniturach z mnóstwem tatuaży strzegli ich pokoju, a młody mężczyzna przed nim miał na sobie kimono. Jego lewą stronę twarzy zdobił tatuaż smoka. Naoki odetchnął głęboko skupiając się znów na planszy.
- Spokojnie, nie masz powodu do zmartwień, Naoki-kun - oznajmił spokojnie mężczyzna. - Będę zmuszony cię zabić, jedynie gdy twój mężczyzna odmówi wykonania mych poleceń.
- Aha... to rzeczywiście nie ma powodu do zmartwień... możesz już przyłożyć pistolet do mojej czaski - uśmiechnął się krzywo Naoki. - Bo mój mężczyzna ich nie wykona... wiesz kocha mnie strasznie mocno, ale jest też oddany sprawie. Nie porzuci tego dla jednego człowieka - wyszeptał, robiąc pierwszy ruch.

Unknown pisze...

- Zrób proszę - Kei mimo wszystko był nieco zdesperowany. Chciał przecież pomóc bratu, a i wiedział jak ciężko jest teraz Junowi. - Ale przed badaniami coś zjedz... i wypij coś ciepłego Jun. Na wyniki i tak poczekamy dwa do trzech dni...

Yasu wypuścił powietrze z płuc i pomasował sobie skronie cały czas obserwując Hirokiego.
- Odsuwam cię od śledztwa - oznajmił spokojnie. - Jak nie zrobisz tego dobrowolnie, złożę wniosek do góry. Znasz zasady. Co dotyczy nas samych, nas nie obejmuje. Owszem możesz nam tu pomóc - zgodził się zaraz. - Ale nie pojedziesz na miejsce... i nie włączysz się do akcji - dodał patrząc przyjacielowi prosto w oczy. - Nie chcę żebyś znów się naraził - wyjaśnił mu to tylko, po czym wstał jeszcze raz czytając wiadomość od mężczyzn.
- Zadzwoń na numer Naokiego, może to jedyny sposób by się z nimi skontaktować - oznajmił zaraz, a reszta była już w pogotowiu by rozpocząć nagrywanie rozmowy.

Unknown pisze...

Kei skinął tylko głową i uśmiechnął się słabo do Juna, po czym wyszedł z sali by podpytać lekarzy co i jak. Ryu w tym czasie złapał mocniej dłoń Juna przez sen, mrucząc coś cichutko.

Naoki poczuł wibrującą kieszenię i nieco go to zdziwiło. Spojrzał na swojego przeciwnika, znów wykonującego swój ruch, po czym sięgnął do kieszeni.
- Odbierz - polecił mu mężczyzna. - Przecież nie chcemy by twój mężczyzna się o ciebie zamartwiał - uśmiechnął się nieco, toteż Naoki przyłożył słuchawkę do uszu jednocześnie patrząc na nową sytuację na planszy.
- Hej Hiro-chan - odezwał się cicho, biorąc jeden z klocków i... na moment przerywając. - Hej... oszukujesz - zmarszczył nieco brwi, a młody mężczyzna roześmiał się serdecznie.
- Moja gra pozwala na wszystkie ruchy - zapewnił go.
- Nie martw się Hiro-chan, nic mi nie jest - zapewnił go szybko.

Unknown pisze...

Pare dni później, Ryu starał się spać zawsze kiedy przychodził Jun. Nie chciał by ten go widział obudzonego, kiedy zwija się z bólu. Ból nie ustawał, a on nie mógł ciągle być na lekach. Ni chciał też. Ale tego razu mu się nie udało. Uśmiechnął się słabo do Juna. próbując nieco podciągnąć się na łokciach i usiąść.
- Hej - przywitał się z nim niech ochrypniętym głosem. - Wczoraj rozmawiałem z siostrą i z Yuto... bardzo tęsknią - uśmiechnął się nieco szerzej. - A ty co robiłeś?

Naoki zacisnął na moment wargi patrząc na swojego przeciwnika. Nie chciał przesadzić, ale pragnął dać Hirokiemu jakąś wskazówkę.
- Nic mi nie jest, ale grozi mi kulka w łeb... więc uhm jak nie chcesz spełnić ich rozkazów... to ja rozumiem, naprawdę - szepnął. - Więc nie będę na ciebie zły czy coś - rzucił jeszcze ku uciesze swego przeciwnika. - Ale uhm jakbyś jednak mnie wyciągał... to potem zrobię ci na obiad pierogi, takie nadziane... myślę że 8 sztuk ci starczy byś się najadł co nie? I wypijemy tradycyjną herbatę.... najlepiej z jej zaparzanie... - urwał krzywiąc się z bólu. Zobaczył nóż w swojej dłoni i rozłączył się. - Przecież mogłeś powiedzieć, że mam kończyć... staram się być grzeczny - zauważył cicho.

Unknown pisze...

- Naprawdę? - Ryu uśmiechnął się szeroko, łapiąc go mocniej za rękę. - Ale nic ci się nie stanie, prawda? Jak będziesz mi pomagał to jest...

- Znamy przynajmniej mniej więcej miejsce - pokazał Hirokiemu zakres okręgu o promieniu 10 km. - Duży obszar - przyznał szczerze. - Naoki coś mówił? Dał ci może jakąś wskazówkę? Albo coś słyszałeś, co by nam pomogło? Jakieś szumy, wodę czy coś? - zasypał go pytaniami.

Unknown pisze...

- Uhm ale pewnie będę musiał dłużej zostać w szpitalu... ostatnio musiałem zostać ponad miesiąc, jak Kei dał mi szpik - wymamrotał trochę niezadowolony. - Obserwowali mnie i odporność była mniejsza...

- Okay, sprawdzimy też tradycyjne domy w tym obszarze - dodał zaraz Yasu. - Zostań tu, przywiozę go całego - obiecał mu szybko, po czym wyszedł.

Unknown pisze...

- Przytulisz mnie? - poprosił go cicho chłopak, a kiedy Jun to zrobił poczuł łzy spływające mu po policzkach. - Kocham cię... ale bardzo się boję wiesz? - zapytał go cicho. - Cieszę się, że będzie dobrze, ale się boję...

Naoki przegrał trzecią partię z rzędu, bo za każdym razem gdy zbliżał się do zwycięstwa widział ten morderczy wzrok jego przeciwnika. Miał już serdecznie dość szogi i trochę martwił się swoją dłonią, w której cały czas tkwił nóż.
- Ach wybacz mi, jak ja traktuje mych gości - mężczyzna się zreflektował i jednym ruchem wyciągnął sztylet z ręki Naokiego. - Odprowadźcie go do jego pokoju. Upewnijcie się, że dobrze go związaliście.

Unknown pisze...

- Uhm... a propo... Kei-chan nie spał już parę dni z rzędu... przeze mnie - szepnął cicho, pokazując palcem na siedzącego przy ścianie brata, który zaczynał przysypiać. - Zmusisz go do spania? Proszę...

Naoki usłyszał strzały oraz krzyki. Wstrzymał mocno oddech i przez chwilę starał się o niczym nie myśleć. Nic nie mógł zrobić. Siedział na tym przeklętym krześle i czekał na ratunek.

Unknown pisze...

- Dziękuję - ucałował go znów po czym opadł na podusie zamykając oczy. - Trochę mnie wszystko boli - przyznał mu szczerze.

Naoki odczekał aż go rozwiążą i pomasował sobie nadgarstki oddychając głęboko.
- Dzięki - szepnął rozrywając sobie trochę t-shirt żeby zabandażować dłoń. - Mogę uhm mogę zobaczyć Hirokiego? - zapytał go cicho.

Unknown pisze...

- Un wytrzymam - Ryu uniósł kciuk do góry a potem już zamknął oczy zasypiając. Uznał że śpiąc zbierze najwięcej energii i sił.

- Okay - Naoki skinął tylko głową dając się poprowadzić do samochodu, a gdy wysiedli na komisariacie, Hiroki był pierwszym który ich powitał.

Unknown pisze...

Kei nie do końca wiedząc co się dzieje dał się wsadzić do samochodu.
- Nic mi nie jest Jun... nadal mogę funkcjonować - zauważył cicho, czując tylko jak Jun zapina mu pasy. - Gdzie jedziemy?

- Nic mi nie zrobili.... znaczy... to wystarczy mały opatrunek - pokazał mu swoją dłoń, po czym wtulil się w niego mocno. - Bałem się - szepnął mu na ucho. - Bardzo...

Unknown pisze...

- Poważnie? - Kei spojrzał na niego nieco bardziej rozbudzony. Zerknął na wyniki w ciszy je studiując. - Dlaczego nie zrobiłeś badań wcześniej? - zapytał go oburzony i trzepnął go kartką przez głowę. - Zjemy coś też? Trochę zgłodniałem.

Unknown pisze...

Naoki skinął lekko głową pozwalając mu się zaprowadzić do pokoju z kanapami, gdzie Yasu zrobił mu kawy a on sam podał dłoń Hirokiemu do opatrzenia.
- Nie musisz przepraszać. To nie twoja wina - szepnął.

Unknown pisze...

- Ogarnę się - obiecał cicho, pozwalając powiekom opaść a on sam przysnął jeszcze w drodze do domu. Obudził się dopiero kiedy Jun otworzył drzwi z jego strony. Wysiadł z samochodu i podreptał za nim do mieszkania.

- Nie twoja - powtórzył mocnoNaoki, po czym jęknął cicho. - Itai - spojrzał na niego z wyrzutem. - Teraz była twoja wina - zauważył. - Wcześniej to ich wina...

Unknown pisze...

Kei zrobił sobie tylko kanapkę resztę z nich stawiając przed Junem i poszedł spać. Był padnięty i nie mógł temu zaprzeczyć.

- Uhm ale to nie jest twoja wina. Jesteś dobrym policjantem - szepnął mu przytulając się mocno. - Mogę wypić spokojnie kawę, tuląc ciebie zanim pójdę na przesłuchanie?

Unknown pisze...

Ryu spał kiedy weszli do sali, więc postanowili go nie budzić. Kei kupił sobie kawę i wyszedł na korytarz.
- W piątek będzie zabieg - odetchnął głęboko. - Upewnie się, że wszystko przebiegnie sprawnie.

- Uhm dobrze że cię odsunął. Jeszcze znów byś głupstwo popełnił - szepnął cicho. - I przepraszam, że tak wpadam w tarapaty. Starałem się wam pomóc, ale chyba mi nie wyszło...

Unknown pisze...

- Nie informuję i na początku nie będziesz mógł - westchnął cicho Kei. - On będzie bardzo słaby i jego organizm podłapie każdą pierdołę. Ale będziesz mógł z nim rozmawiać przez szybkę i telefon - szepnął. - A po dwóch tygodniach załatwię ci możliwość wchodzenia... tylko no musisz zrozumieć. Przepraszam Jun, takie są procedury.

- Nie wiedziałem jak ci to przekazać. No uhm żeby mi kulki w głowę nie strzelili - wyjaśnił siadając mu na trochę na kolanach i przytulając się mocniej. - Ale cieszę się skoro pomogłem.

Unknown pisze...

- Bo jeszcze wsiądą w pierwszy lepszy samolot i tu przylecą... naszej rodzinki nie znasz? Powiesz i są tutaj dwa dni później i masz wszystkich na chacie. Chcesz tego? - zapytał spokojnie Kei.

- Kocham cię - odparł na to Naoki. - I nie martw się o mnie. Jestem silny i nie pokazuję tym złym jak bardzo się boję... ale w szogi już nie będę grał... przynajmniej na razie.

Unknown pisze...

- Uda się, na pewno - uśmiechnął się do niego mężczyzna. - No idź do niego poklepał go po plecach i sam poszedł na dół by dać im trochę czasu. On przecież zostawał na noc. Ryu był już przebudzony.
- Jun-chan - przywitał się z nim. - Dasz mi kawałek czekolady? - wskazał palcem na otwartą tabliczkę. - Mark mi przyniósł... jak chcesz trochę to też zjedz.

- Byłem, ale już nie jestem. Jestem z tobą i nie będę cię opuszczał bo jacyś wariaci mnie mają na celowniku. Za bardzo cię kocham.

Unknown pisze...

Ryu chwilę milczał delektując się czekolada po czym skinął lekko głową.
- Powiem Markowi żeby nie przychodził - obiecał spokojnie. - Uhm wiesz, że on nadal przychodzi? Nawet jak tak le.żę i nie mogę nic zrobić...

- I takiego uśmiechu mi brakowało - Naoki ucałował go lekko. - I tych iskierek w oczkach.

Unknown pisze...

- Zadzwoniłsz? Byłoby super - szepnął chłopak wtulając policzek w jego dłoń. - Jak siadam to chce mi się wymiotować...

- Tak jest szefie - Naoki ucałował go jeszcze raz po czym dołączył do Yasu siadając przy stole i nie bardzo wiedząc co ma powiedzieć.

Unknown pisze...

- Nie... zadzwoń kiedy będziesz chciał - poprosił go chłopak. - Uhm... weźmiesz mnie do łazienki? - zapytał go zaraz, choć nie był pewien czy to dobry pomysl.

- Wstałem rano... w salonie było pobojowisko, uhm i potem nic nie pamiętam - szepnął cicho. - A potem już tam w herbaciarni... byłem zamknięty i związany tak jak... jak mnie tam znalazłe... pan znalazł - odchrząknął nie wiedząc jak się odnosić do niego. - Zostałem tylko wezwany na partyjkę szogi... i zagraliśmy 3 razy... przegrałem.

Unknown pisze...

- Nie będzie - szepnął tylko chłopak. Wiedział przecież że nawet jakby chciał to się na nogach nie utrzyma. Poczuł jednak lekkie rumieńce. - Jednak nie czuj się komfortowo... no wiesz, to takie upokarzające - szepnął.

- Tak, chyba tak... znaczy uhm mówili o jakimś napadzie - przypomniał sobie jeszcze. - Ale nie wiem gdzie... jutro miał się stać.

Unknown pisze...

- No wiem... ale mimo wszystko, jestem wyczulony na takie sprawy - odparł cicho, chowając twarz w jego ramionach. - Okay... ale nie podglądaj.

Naoki chwilę milczał starając sobie wszystko przypomnieć. Nie było łatwo bo nie mówili tego przy nim. Słyszał strzępki rozmów przez ścianę.
- Mówili coś o... Jokerze i Bossie... - skrzywił się lekko. - I o centrum handlowym... panice.

Unknown pisze...

- Ale nago to nie to samo... ja cię jeszcze nie widziałem jak sikasz - odciął się chłopak, po czym oparł się mocniej o Juna by jakoś stać i załatwił swoją potrzebę, a kiedy skończył odetchnął głęboko. - Dziękuję - mruknął cicho.

- Nie ma za co - Naoki wyszedł tuż za nim. - Uhm Hiro-chan... mógłbym zostać i na ciebie poczekać? Nie będę sę plątał... zdrzemnę się na kanapie - poprosił go.

Unknown pisze...

- To poproszę jeszce jedną kosteczkę czekolady - poprosił go a kiedy ją dostał rozpłynął się znów na moment.

- Nie szkodzi - odparł szybko Naoki. - Nie spiesz się - ucałował go lekko po czym wziął sobie jeszcze jedną kawę i usiadł posłusznie na kanapie, żeby nie plątać się im pod nogami. Po prostu bał się sam wrócić do domu.

Unknown pisze...

- Naprawdę? - chłopak po drugiej stronie globu i słuchawki krzyknął radośnie. - To świetna sprawa! - uśmiechnął się szeroko. - Kiedy zabieg?

Naoki przysnął na kanapie a kiedy się obudził postanowił skoczyć do pobliskiej piekarni. Kupił pączki i wrócił szybko na komisariat. Zapukał do biura z lekkim uśmiechem.
- Jakbyście zgłodnieli... - oznajmił cicho stawiając pudełko z pączkami na stole z boku. - Już znikam - dodał zaraz i poszedł z powrotem na kanapę.

Unknown pisze...

Ryu powoli złapał telefon i słyszał przez długą chwilę nawijanie Keia.
- Uhm jasne, że nie,... święta są aktualne - uśmiechnął się. - Tylko pewnie zostaniemy w domu, przepraszam...
- No co ty! Za co? Ja nigdy w Ameryce nie byłem. Jak pokażecie mi troszkę wasze miasto to będzie więcej niż fajnie - odparł wesoło Kei. - Nawet już mam pomysł na prezent dla ciebie.

Naoki czekał długo, pijąc kawkę i jedząc pączusia. Obserwował ich pracę i schował się dopiero kiedy zauważył dyrektora jego szkoły. Awanturującego się o coś.

Unknown pisze...

- Oj nie mogę ci powiedzieć - odparł cicho Ryu. Ręka mu się trochę zatrzęsła i westchnął cicho. - Keii-chan przepraszam...
- Nie ma sprawy Ryu, trzymamy kciuki. Masz odpoczywać.

Mężczyzna wziął kilka wdechów, po czym spojrzał na Hirokiego.
- Wezwano mnie tu - podał mu papier. - I nikt nie chce mi teraz powiedzieć o co chodzi. To jaki,ś żart tak?

Unknown pisze...

Ryu skinął lekko głową po czym obrócił się na drugi bok, chowając całkiem pod kołdrą.
- Boję się - szepnął cicho. - Bardzo bardzo mocno - przyznał szczerze.

- Który? - zapytał go zaraz mężczyzna nieco zmieniając ton. - Nic mu się nie stało? - chciał wiedzieć.

Unknown pisze...

Ryu skinął lekko głową, choć nie bardzo w to wierzył. Zamiast jednak już powiedzieć czegoś więcej, wtuliłsię w poduszkę i zasnął, budząc się kilka godzin później na dźwięk alarmu przeciwpożarowego. Skrzywił się nieco. Ta Ameryka wciąż go zadziwiała. Z trudem dźwignął się na wózek i powoli zaczął nim operować do wyjścia. Na korytarzu panowała panika, a mu przeszło przez myśl że przecież nie zejdzie po schodach. Zacisnął lekko pięści, a ktoś go popchnął wprost na ścianę. Poczuł uścisk w piersi, który jednak nie przerodził się w panikę, bo Kei znalazł się tuż obok niego.
- Wszystko w porządku - zapewnił go tylko okrywając swoją kurtką i biorąc na ręce.
- A Jun? - zapytał go chłopak, gdy byli na schodach.

Dyrektor podziękował za informację, skłonił się i opuścił budynek. Tymczasem Naoki odczuwając potężne zawroty głowy opadł znów na kanapę. Uznał, że sen dobrze mu zrobi. Zbagatelizował sprawę, bo przecież musiało to być coś związanego ze stresem.

Unknown pisze...

- Gome - chłopak przytulił głowę do ramienia brata. - Sam nie dałbym rady iść - przyznał mu tylko, pozwalając się zanieść wprost do samochodu, gdzie Jun przygotował już koc i poduszkę. - Pojedziemy do domu? - zdziwił się trochę chłopak, ale nie miałby nic przeciwko temu.

- Cholera - Yasu został wyrwany z przesłuchiwania jednego z przestępców. - Myślisz to co ja? Otruli go? - zapytał go tylko, zgrzytając zębami. - Okay, jedziemy do szpitala.

Unknown pisze...

- W porządku - Ryu zamknął oczy, okrywając się nieco mocniej kocykiem. - Mhm... tu jest fajniej niż w szpitalnym łóżku - uśmiechnął się nieco, kiedy Kei zamknął drzwi i wsiadł do przodu razem z Junem.

Yasu już nic więcej nie powiedział. Wsiadł za kółko i ruszył w stronę szpitala.
- Wspominał tylko że pił wodę - przypomniał sobie w drodze. - Hiroki? Zostaniesz w szpitalu?

Unknown pisze...

- Jest wygodnie, ciepło, miło i pachnie samochodem... a nie chorobą - odparował z delikatnym uśmiechem, obracając się na bok żeby mógł sobie popatrzeć na Juna i Keia. - I leci moja ulubiona płyta - dodał zaraz.

- Dobrze - Yasu skinął lekko głową podjeżdżając pod sam szpital. - Daj znać co z nim. Ja muszę wracać - westchnął. - Jakby to... to tym bardziej daj znać. Wycisnę z tych szumowin wszystko.

Unknown pisze...

- Uhm dobrze - zgodził się z delikatnym uśmiechem Ryu zamykając oczy i przysypiając im w samochodzie.

Naoki nie obudził się aż do wieczora, a kiedy to zrobił leżał w łóżku szpitalnym, a Hiroki siedział obok niego śpiąc. Chłopak skrzywił się nieco, obracając się na bok i łapiąc Hirokiego za rękę. Chciał tylko przy nim być.

Unknown pisze...

- Musi być bezpieczny Jun... musimy w to wierzyć - odparł cicho Kei dopiero kiedy Ryu był w swoim łóżku delikatnie zabrał mu swoją kurtkę. - To nie było nic poważnego, ale narobiło im zamieszania.

- Chyba tak - uśmiechnął się do niego Naoki. - Kiedy mogę do domu jechać?

Unknown pisze...

- Dobrze, to ja wpadnę jutro. Przywiozę twoje ciuchy i... załatwię ci osobną salę na tę noc, chyba że nie ma to dla ciebie znaczenia - Kei na moment zawiesił wzrok na swoim bracie, po czym zapiął mocno kurtkę. - To lecę.

- Uhm... jak? Przecież nic nie jadłem - wymamrotał. - Przepraszam, że masz tyle ze mnie kłopotów.

Unknown pisze...

- Teraz tak, ale jak będziesz leżał po zabiegu to niestety nie będziesz mógł być przy nim - westchnął cicho Kei. - Już to sobie tłumaczyliśmy...

- Piłem, następnym razem nic nie będe ruszał - obiecał mu to, łapiąc jego dłoń i przytulając się do niej. - Zostaniesz tu ze mną troszkę?

Unknown pisze...

- Wiem Jun... - Kei uśmiechnął się do niego lekko. - Ale będzie dobrze. Twój zabieg sam przeprowadzę... a Ryu będzie w dobrych rękach - zapewnił go spokojnie. - Nie może pójść źle. Będzie idealnie.

- Un... ale nie denerwuj się na Yasu - poprosił go zaraz, łapiąc mocniej za rękę. - To nie jego wina. On mnie wyciągnął - zapewnił go, stając w obronie przyjaciela Hirokiego. - Jutro będę mógł wyjść?

Unknown pisze...

Ryu obudził się koło 3 nad ranem i widząc obok siebie Juna obudził go lekko.
- Ano... połóż się obok - poprosił go robiąc mu miejsce w łóżku. - Chcę żeby ci było wygodnie.

- Uhm no to... odwiedzisz mnie jutro? Jeśli nie wyjdę? - zapytał go zaraz Naoki. - No bo... nie chcę tu być sam... nie przepadam za szpitalami - przyznał szczerze. - I boję się pań pielęgniarek z igłami...

Unknown pisze...

Ryu pokręcił przecząco głową i nadal klepał lekko ręką miejsce obok siebie. Nie chciał spać w najlepsze widząc, jak Jun się męczy.
- Nie bądź taki - poprosił go cicho, łapiąc go lekko za rękę. - Mnie też będzie fajnie, bo się przytulę - dodał jeszcze.

- Nigdy ich nie lubiłem - przyznał cicho. - Zawsze tata mówił, że poprosi o największą igłę dla mnie i myślałem że tak robił bo strasznie bolało - dodał zaraz rumieniąc się trochę. - Uhm... wiem że to głupie, ale boję się ich od dziecka... nie jakoś tak bym piszczał ze strachu, ale ale boję się.

Unknown pisze...

- Na pewno. Przecież dzięki temu mogę się do ciebie przytulić i nie jest mi tak strasznie zimno - szepnął, wtulając się w niego delikatnie. - No i ty możesz czuć się trochę wygodniej... mam nadzieję.

- Uhm to dobrze - uśmiechnął się lekko. - A czego ty się boisz? Tak trochę? Na pewno coś masz.

Unknown pisze...

- Musisz koniecznie. Musisz być wyspany - szepnął cicho Ryu. - Niepotrzebnie zostawałeś głupi - wywrócił oczyma chowając twarz w jego piersi i zamykając ponownie oczy. - Niepotrzebnie...

- Ale nie masz potrzeby kochanie i nie wymiguj się od odpowiedzi - pogroził mu palcem przed nosem, po czym uśmiechnął się szerzej. - Nie stracisz mnie.

Unknown pisze...

- Dobranoc - chłopak wtulił się w niego mocno po czym przysnął.

- Głupi... to mogłeś wcześniej mówić... to bym cię nie ciągnął na wspinanie - wymamrotał cicho Naoki. - I na to wesołe miasteczko... jejku... mogłeś mówić no - westchnął cicho.

Unknown pisze...

- Do zabiegu jeszcze masz trochę czasu. Za trzy godziny zostaniesz wzięty na badania i przygotują cię do zabiegu. Proszę - podał mu bento, które zrobił w domu. - Zjedz coś i wypij coś ciepłego - poradził mu spokojnie, siadając przy łóżku brata i sprawdzając jego stan. - Dobrze, wczorajszy wybad niczego nie pogorszył - odetchnął z wyraźną ulgą.

- Un no tak - uśmiechnął się do niego Naoki, po czym złapał go lekko za rękę. - Każdy się czegoś boi i to wcale nie jest głupie - zapewnił go z delikatnym uśmiechem. - Tylko pokazuje że jesteś człowiekiem.

Unknown pisze...

- To dobrze - Kei pogłaskał chłopaka po włosach, po czym sięgnął do plecaka po swoje jabłko, żeby i samemu trochę zjeść. - A ty? Wyspałeś się?

- No... czasem jakby zapominasz, że nim jesteś - chłopak puścił do niego oczko.

Unknown pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się kei. - Musisz być wyspany i wypoczęty - zapewnił go, podając mu też plecak z jego ciuchami. - Mam nadzieję, że dobre wziąłem...

- Wcale nie dramatyzuje - wywrócił oczyma Naoki obracając się na bok i przytulając głowę do podusi. - No dobrze, prześpię się trochę - uśmiechnął się do niego. - Kocham cię.

Unknown pisze...

- Oczywiście, że się wyspałem. Bez tego bym tu nie przyszedł. Mam cię mieć pod skalpelem, więc muszę wiedzieć jak umiejętnie zadać Ci ból, co nie? - Kei wyszczerzył się do niego po czym wstał i objął mocno Juna. - A tak serio... dziękuję. Żde tyle robisz dla mojego brata.

Naoki obudził się kolejnego dnia i po spotkaniu z lekarzami dowiedział się, że zostanie wypuszczony dopiero wieczorem. Zadzwonił więc do Hirokiego.
- Hiro-chan? Przyjedziesz po mnie wieczorem? Dostanę wypis.

Unknown pisze...

- A mimo to dziękuję - szepnął, jeszcze raz po czym puścił go z uśmiechem. - Okay, idź wypij coś dobra? Ja już jadłem i piłem też. Muszę dopilnować tylko by Ryu coś zjadł.

- Okay, to będę czekał - Naoki szybko się rozłączył, a potem kiedy nadszedł czas zszedł na dół i czekał. Czekał w poczekalni aż do godziny 00.30, nieco przysypiając tam. W końcu wstał i westchnął cicho idąc do wyjścia ze szpitala. Uznał że złapie ostatni autobus.

Unknown pisze...

Ryu zjadł pół miseczki ryżu pod czujnym okiem brata, a potem oddał się w ręce lekarzy, kiedy Kei zniknął by zająć się zabiegiem Juna. Ten poszedł dość szybko, ale Jun musiał zostać co najmniej jeden dzień na obserwacji, kiedy się obudził zauważył przy sobie Kokiego.
- Yo - przywitał się z nim mężczyzna. - Mój chłopak chciał koniecznie przyjechać wcześniej by wam pokibicować - uśmiechnął się lekko. - Jak się czujesz?

- To czekam przed szpitalem... no bo mogłem albo wyjść albo zostać w nim na amen... - wyjaśnił ziewając nieco. - Nie dobrze, że się tak przemęczasz.

Unknown pisze...

- Zabieg Ryu jeszcze trwa i nie przejmuj się - Koki machnął lekko ręką. - Ach... Kei-san dał nam klucze do twojego mieszkania... ale nie martw się. Wzięliśmy ze sobą futony. Rozłożymy się na skrawku podłogi... a jak będzie zimno mojemu chłopcu to dam go Wam do łóżka. Będziesz musiał wybaczyć, ale jego zdrowie przede wszystkim. Zresztą sam rozumiesz - uśmiechnął się lekko. - A jak będziemy ci przeszkadzać to mi mów... znajdę jakiś hotel wtedy - zapewnił go.

- Nie szkodzi - Naoki wsiadł do środka i ucałował lekko Hirokiego. - Zapobiegliście katastrofie? Tej o której mówili porywacze? - chciał się tylko dowiedzieć.

Unknown pisze...

- Gdzieś tam biega po szpitalu i się zapoznaje z nim - zażartował Koki. - Siedzi pod salą i czeka na wynik zabiegu, by Ci od razu o nim donieść. Z pierwszej ręki - wyjaśnił mu zaraz. - Ty masz leżeć i nie marudzić - dodał jeszcze.

- To dobrze - Naoki odetchnął z ulgą po czym ucałował policzek Hirokiego. - W nagrodę za ciężką pracę.

Unknown pisze...

- Cieszy mnie to - Koki uśmiechnął się do niego lekko. - Wszystko pójdzie dobrze i będziecie szczęśliwi - uśmiechnął się znowu. - Tak jak my...
- Jun-san! - Kei wpadł do środka chwilkę później i mocno go przytulił. - Tęskniłem za tobą - zażartował. - Ryu-chan właśnie pojechał do swojej sali. Będzie wybudzany za parę godzin. Wszystko poszło dobrze - zdał relacje.

- To fakt - zgodził się z nim Naoki. - Następnym razem pamiętaj o mnie i napisz mi smska że się przedłużyło i mam jechać sam - poprosił go tylko, zapinając pasy. - Bo tam w poczekalni zimno było i nudno - dodał z delikatnym uśmiechem. - A kawy nie poszedłem kupić, bo nie wiedziałem kiedy wpadniesz do szpitala.

Unknown pisze...

- Oj nie martw się tym. Ja pójdę, pokiwam mu przez szybkę i powiem że bardzo go kochasz - uśmiechnął się, siadając Kokiemu na kolanach. - Jak się wam tu żyje?

- Nic si ę nie stało - odparł spokojnie chłopak. - Zawieziesz mnie do mnie? Nie chcę ci przeszkadzać... tylko po psiaki wstąpię do ciebie.

Unknown pisze...

- Raczej dobrze, wróciłem na studia... ale robię je zaocznie. Nadal sporo czasu spędzam w szpitalu. Lekarze się o mnie martwią - wzruszył ramionami chłopak. - Z byle katarem ląduje w szpitalu... już nie powiem, dzięki komu - wywrócił oczyma.
- Przesadzasz - burknął Koki. - Przecież to naturalne, że się o ciebie martwię - przytulił go mocniej do siebie.

- Masz wolne? Ale fajnie - uśmiechnął się szeroko. - No to wyleżymy długo w wyrku, a potem coś się zaplanuje - dodał wesoło.

Unknown pisze...

- No ale Jun... nie aż tak - wywrócił oczyma Keiichiro, po cczym ucałował lekko Kokiego. - Plan zwiedzania mamy - zapewnił go. - Chcemy też skoczyć do paru innych pobliskich miejsc - dodał spokojnie. - Ale możemy sami - zapewnił Juna. - No bo uhm wiemy że tak nie bardzo teraz...
- No i potem spędzimy cudowne święta razem - uśmiechnął się Koki. - Ze wszystkimi bajerami.

- Uhm no to niech cię nie wołają - Naoku uśmiechnął się do niego przymykając oczy. - Bo mój mężczyzna musi wypocząć.

Unknown pisze...

- Mamy bilety powrotne dopiero w połowie stycznia. Tańssze były dzięki temu. Połowe - wyjaśnił spokojnie Koki. - Ale jak będziecie nas mieli dość to się wyniesiemy do jakiegoś hotelu - dodał zaraz.
- No właśnie, bo nie chcemy wam przeszkadzać... zwłaszcza że przyjechaliśmy na tak długo...

- Mhm... oj właśnie widze jak nie jesteś - Naoki wywrócił oczyma widząc jak jego mężczyzna ziewa.

Unknown pisze...

- Ryu pewnie tak, ale ty nie - westchnął cicho Keiichiro. - A my nie chcemy tobie robić n a złość - wyjaśnił spokojnie, a Koki trzepnął go przez głowę.
- Kochanie, jeśli Junowi coś nie będzie pasowało to na pewno nam powie - uśmiechnął się do niego.

- No dobrze, ale teraz masz mnie i nie możesz tak dużo pracować - pogroził mu palcem przed nosem. - Bo kto mnie porozpieszcza i zabierze do kina, jak ty będziesz w pracy?

Unknown pisze...

- No dobrze - Keiichiro nie wydawał się być szczególnie przekonany ale nie chciał już protestować. - Pójdę po coś do picia i jakąś kanapkę. Zgłodniałem - przyznał szczerze. - Przynieść wam coś?

- Wiem i ci nic na ten temat nie mówię. To naturalne, ale jak masz wolne to nie zakładaj od razu że cię zawołają. Zawołają, to trudno... ale próbuj się cieszyć wolnym a nie siedzieć i marudzić...

Unknown pisze...

- Lubi cię - machnął lekceważąco ręką Koki. - Tylko Ryu mu nagadał, że ty ne lubisz jak ktoś w domu za długo jest... więc nie czuje się swobodnie. Przejdzie mu. Nie przejmuj się - uśmiechnął się lekko. - Poza tym zdrowieje mi - dodał zaraz. - O! I uzbierałem całą kwotę. Oddam ci niedługo, zgoda?

- Rozumiem, ale teraz dość już z tym. Lepiej mnie mocno przytul bo za tym tęskniłem - przyznał szczerze.

Unknown pisze...

- Wiem, Jun - odparł spokojnie Koki. - Ale spłaciłem już wszystkie swoje długi. Mam sporo zaskórniaków, no i chciałbym ci je oddać - wyjaśnił cicho. - Bardzo mi wtedy pomogłeś. Uratowałeś mu życie. Do końca swojego będę ci wdzięczny.

- Tak jest - zgodził się wesoło wchodząc do środka. - Uhm ale się nie przeraź... trochę bałagan jest. Oni zdemolizowali ci salon...

Unknown pisze...

- Jasne, po prostu... jestem ci wdzięczny - powtórzył cicho, uśmiechając się do niego. Chwilę później dołączył do nich Kei, całkiem blady i Keiichiro z wodą dla Juna i kawką w drugiej dłoni. Kei przysiadł przy łóżku Juna, oddychając głęboko.
- Poszło sprawnie i bez przeszkód. Serce nie stanęło mu podczas zabiegu - oznajmił cicho. - No i jak się wybudzi to trochę go poboli ale powinno być coraz lepiej. No i na początku nie będzie apetytu, ale to stan przejściowy.

- Nic nie mogłem zrobić - przeprosił go tylko idąc od razu do salonu. - Pomogę ci sprzątać - obiecał mu.

Unknown pisze...

- Bo kręci mi się w głowie i odczuwam fale gorąca - odparł spokojnie Kei, opierając się ciężko o ścianę. - A zapach kawy sprawia, że chcę wymiotować - wymamrotał jeszcze. - Z Ryu wszystko w porządku. Chciałem ci to tylko powiedzieć, żebyś się nie martwił. Jak się czujesz? Bok boli? Za mocno cię nie pocharatałem?

- Kocham cię wiesz? - Naoki ucałował go tuż przed mieszkaniem.

Unknown pisze...

- Zamierzam jechać do domu. Nie obrazicie się? Potrzebuję długiego snu - wyznał szczerze wstając z miejsca i uśmiechając się do Juna. - Zajmę dziś twoje wyrko - pokazał mu język.

- Pomogę Ci jutro - zapewnił go Naoki, wtulając się w jego plecy. - Kocham cię, kocham, kocham... herbatka i śpimy?

Unknown pisze...

Koki od razu ruszył z miejsca nie czekając na odpowiedź mężczyzny. Jeszcze tego brakowało, by zasnął za kółkiem.
- Przyjadę po ciebie - zapewnił jeszcze swojego chłopaka i poszedł z Keiem do auta. Keiichiro tymczasem usiadł wygodniej na krześle i postukał palcami w kubek z kawą.
- Na uniwersytecie... jest inaczej niż u nas? - zagadał go.

- Dobrze kochanie - Naoki odprowadził go wzrokiem samemu robiąc sobie zaraz herbatkę i siadając z nią na łożku.

Unknown pisze...

- Ryu mówił, że jesteś wymagającym panem profesorem - zaśmiał się cicho Keiichiro. - Ale lubisz tę pracę prawda? - upewnił się tylko, rozcierając dłonie, które nieco mu zmarzły. - Koki jest kochany, przestał już pracować na 3 zmiany, więc mamy trochę czasu więcej dla siebie... - dodał nie wiedząc o czym z Junem rozmawiać, bo przecież nie był pewien czy Jun go lubi.

- Jasne - Naoki ucałował go w czoło i wychodząc z sypialni zgasił mu światło. Poszedł potem wyprowadzić pieski, a po powrocie zakasał rękawy i rozpoczął porządkowanie salonu. Przysnął dopiero gdy zaczęło światać. Nawet nie wiedział, że tyle mu zeszło, by doprowadzić salon Hirokiego do porządku. Czuł, że to jego wina była, więc zrobił co mógł by Hiroki mógł sp,ędzić dzień wolny na relaksie. Wówczas wgramolił się do łóżka i przytulił do mężczyzny zasypiając.

Unknown pisze...

- Uhm dziękuję za pomoc - Keiichiro jeszcze raz go przytulił, tak lekko tylko. - Pójdę sprawdzić co u Ryu - zdecydował zaraz.

Naoki wymamrotał coś niezrozumiale w odpowiedzi, po czym zjuż zasnął zupełnie.

Unknown pisze...

Ryu zobaczył Juna 3 dni później. Przez szybę do swojej sali. Leżał na łóżku jeszcze całkiem blady i za dużo się nie ruszał, ale kiedy spostrzegł Juna od razu chwycił za słuchawkę telefonu, która połączona była z tą na zewnątrz.
- Wypuścili cię już? - zapytał go cicho z delikatnym uśmiechem.

Naoki obudził się dobre pół godziny później i ziewając straszliwie wszedł do salonu.
- Hej - przywitał się z Hirokim czochrając się po włosach. - Jak się spało? - zapytał go zaraz siadając na kanapie z lekkim ziewnięciem.

Unknown pisze...

- Lekarze twierdzą, że wszystko jest w normie i ładnie się goi - powiedział to co mu było wiadomow. - Ale słabo mi bardzo, kręci się w głowie i ciągle śpię - przyznał się bez bicia. - Ale nie idź jeszcze... stęskniłem się...

- No bo to moja wina, że taki burdel zrobili - wymamrotał Naoki. - No i nie siedziałem... chodziłem - dodał śmiejąc się z miny Hirokiego.

Unknown pisze...

- Zostań trochę. Ja pośpię później... opowiedz mi co u ciebie - szepnął prosząc go o to. - Keiichiro tu był wczoraj. Dużo się nagadał...a ja zasnąłem w połowie jego opowieści. Pewnie jest zły...

- Oj przestań. Będę sprzątał po sobie. Przecież to naturalne - Naoki wstał i poszedł do kuchni by się przytulić do swojego faceta. - Nie chcę być ci ciężarem.

Unknown pisze...

Ryu został wypisany miesiąc później. Nie powiedział o tym nikomu, więc sam się spakował i czekał na wózku w poczekalni. Wyszczerzył się do wchodzącego Juna i pomachał mu kartką z wypisem przed nosem.
- Dzisiaj wracam do domku - oznajmil wesoło. - Ale mam zwolnienie do końca grudnia... bo będę duuużo spał.

- Ty też się nie obwiniaj - poprosił go Naoki. - Obaj się nie obwiniajmy.

Unknown pisze...

- Un dobrze - chłopak uśmiechnął się do niego szeroko, naciągając mocniej na głowę czapkę i owijając szyję szalikiem. Obiecał lekarzowi, że będzie jeszcze o siebie dbał, by nie podłapać przeziębienia, bo jeśli już to kaplica, jak twierdził mężczyzna. - Ale nie wkładaj mnie na siłę do łóżka. Wolałbym leżeć podczas dnia na kanapie - oznajmił zaraz szybko.

- Dziękuję - Naoki napawał się od dłuższego czasu zapachem śniadanka a teraz wprost rozpłynął się w powietrzu kiedy je zobaczył. - Przeszedłeś dziś sam siebie - szepnął.

Unknown pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się lekko chłopak, podając mu swoje rzeczy i o własnych siłach gramoląc się do auta. Odetchnął głęboko siadając w nim. - Trochę ci jeszcze pomarudzę... bo mam dużo leków i słabo się trzymał, ale lekarz powiedział że puszcza mnie do domu bo ma mnie dość - zażartował, zapinając pasy. - A nii-san jest jeszcze? Keiichiro mówił, że ostatnio leży w łóżku przeziębiony...

- I udało ci się - przyznał szczerze chłopak, jedząc powoli śniadanko. - Jest pyszne, pożywne i ma wszystko na swoim miejscu.

Unknown pisze...

- Un to dobrze - Ryu ucałował go w policzek, zaraz jednak mocniej opierając się o fotel. - Ale jem jak królik i nie mogę póki co za dużo. No wiesz... tak powoli do przodu - uśmiechnął się znów. - I tu mam receptę - pokazał mu ją. - I chciałbym dziś... żebyś mnie potulił jak będziemy w domku... tak dłuuuugo.

- Ale ja chcę ci pomóc - odparował cicho chłopak. - I przecież to nie było nic złego - przypomniał mu.

Unknown pisze...

- Dobrze - zgodził się bez problemu Ryu. - Ale kupisz mi leki? Ja zaczekam w samochodzie, bo trochę sił mi brak - przyznał mu się. - No i Keiichiro mówił, że masz ich już dość - zaśmiał się zaraz. - On się ciebie obawia jak diabli - dodał śmiejąc się pod nosem.

- Wiem kotku, ale ech no ten bałagan to jakby nie patrzeć moja wina, więc... wiem że twierdzisz inaczej, ale ty jesteś zmęczony po długiej pracy więc chciałem ci pomóc - wymamrotał. - No i nie mów, że tak nie było. Padłeś od razu. Nawet buzi nie dostałem - zrobił smutną minkę.

Unknown pisze...

- Lubi cię, tylko no nie wiem. Może po prostu czuje się nieswojo - wzruszył lekko ramionami. - Ale porozmawiam z nim i przekonam go, że może zachowywać się przy tobie swobodnie - zapewnił go. - Kupisz mi też sok pomarańczowy? Może być tam pod naszym domem - szepnął zaraz. - No bo... marzy mi się ten sok od tygodnia.

- No już się nie czepiaj. Zrobiłem to zrobiłem. Grzeczny byłem i nie ruszałem nic więcej - wydął śmiesznie usta. - W ramach rekompensaty weźmiesz ze mną udział w maratonie. Bieg jest stąd aż do miasta. Za miesiąc. Na rzecz domu dziecka. Każdy przebiegnięty kilometr to trochę kasiorki dla dzieci - ucałował jego wargi. - Pan policjant na pewno da radę.

Unknown pisze...

Ryu skinął lekko głową i pozwolił mu już prowadzić, obserwując tylko świat za szybą.
- Za dwa tygodnie mam zacząć rehabilitację... będziesz mnie zawoził czasami? - zapytał go spokojnie wychodząc z auta i przytrzymując się drzwi w pozycji stojącej poczekał aż Jun podstawi mu wózek tuż obok.

- Mhm... wiem, wiem, ale ja w ciebie wierzę. I wierzę, że wtedy akurat będziesz miał wolne - ucałował mocno jego wargi.

Unknown pisze...

- Zrobimy dziś imprezkę wieczorem? - zapytał zaraz. - Mogę zaprosić za parę dni Marca? Tylko jego, obiecuję - dodał zaraz. - No bo on ciągle do mnie przychodził...

- Mhm, ale ja nadal wierzę, bo mogę, prawda? - upewnił się tylko kończąc jedzonko i siadając mu na kolanach.

Unknown pisze...

- Ale to ty za nie płacisz - przypomniał mu ytylko cicho, trzymając już tylko torbgy i pozwalając się mu pchać do windy. - Nie boję się jej już - zapewnił go z uśmiechem.

- Wiem jak jest, ale chciałbym byś trochę powierzył, bo bez tego na pewno się nie uda... - wymamrotał cichutko.

Unknown pisze...

- Naprawdę. Chris naraził mnie na kilka nieprzyjemności w szpitalu i pozbyłem się strachu - westchnął cicho, po czym uśmiechnął się lekko. - Kazał mi jeździć windą całą godzinę...

Naoki zjadł swoje śniadanko, po czym przeciągnął się mocno. - Teraz prysznic i możemy iść na spacer, albo obejrzeć film i poodpoczywać.

Unknown pisze...

- Na początku strasznie się bałem... ale z czasem strach uciekał - uśmiechnął się lekko. - Uhm lepiej mi - przyznał szczerze. - Ale pracujemy powoli... Chris mówi, że nie warto się spieszyć, bo lepiej wypracować wszystko powolutku ale na dłuższy okres czasu, jeśli nie na zawsze - uśmiechnął się szerzej.

- Okay, to mi pasuje. Pójdę więc pod prysznic i pójdę na 15 minut z psiakami, a potem jestem cały twój - ucałował go mocno.

Unknown pisze...

- Kocham cię - zapewnił go Ryu, trochę się jednak denerwując przed przestąpieniem progu do domu. Domu którego nie widział od ponad miesiąca. Uśmiechnął się lekko, łapiąc nieco mocniej wszystkie torby.

Naoki tymczasem wziął prysznic i wyszedł ze zwierzami swoimi na spacer, a kiedy wrócił usiadł na kanapie obok Hirokiego wtulając się w niego lekko. Tego mu właśnie brakowało. Bliskości ze swoim chłopakiem.

Unknown pisze...

- Dawno tu nie byłem i jakoś tak - uśmiechnął się lekko, oddychając głęboko, kiedy Jun oznajmił ich przybycie. Odruchowo zsunął buty nawet będąc jeszcze na wózku, a w progu pojawił się Kei.
- Właśnie miałem... - zaczął ale nie skończył zaraz przytulając mocno brata do siebie. - Dobrze znów cię tu widzieć - oznajmił cicho. - To ja skoczę po mąkę i jajka... zrobimy naleśniki.

- Nic nie szkodzi. Nie przeszkadza mi to na razie - szepnął Naoki. - Rozumiem że masz pracę i naprawdę mocno cię kocham. Więc póki będziesz znajdywał dla mnie czas to będę szczęśliwy.

Unknown pisze...

- Pomyślałem, ale zagadałem się z moją żoną - odparł tylko Kei, znikając za drzwiami i pędząc do sklepu. Ryu przejął kontrolę nad wózkiem i wjechał do salonu, gdzie Keiichiro od razu wpakował mu się na kolana.
- Dobrze cię znów widzieć na chodzie - oznajmił wesoło. - Koki robi zakupy na kolację - wyjaśnił jego nieobecność.

- Tak jest kochanie. Nie będę więc ruszał się autkiem wieczorem - obiecał mu ze śmiechem. - Jutro wracam do pracy - dodał jeszcze. - Już mam dość odpoczywania.

Unknown pisze...

- Oj czepiasz się tylko - wymamrotał Keiichiro, wtulając się mocniej w Ryu. - Chodź mam ci duuużo do opowiedzenia - wstał w końcu z jego kolan i zrobił mu kanapę, by Ryu miał wygodniej.

- Wracam - odparł spokojnie. - Boję się trochę, ale dzięki temu że wrócę to pewnie przestanę się bać - szepnął i uśmiechnął się szeroko.

Unknown pisze...

Keiichiro plotkował z Ryu dobrą godzinę, zanim powiedział mu to co się działo u niego, a potem wysłuchał przyjaciela i pozadawał mu kilka pytań. Dopiero wówczas wyszedł z łóżka siadając na fotelu i pozwalając Junowi dołączyć do chłopaka.


- Okay, ale jakby cię zawołali czy coś to napisz mi ok? Bo nie chcę czekać w szkole aż do jej zamknięcia - poprosił go spokojnie.

Unknown pisze...

- Ja też się cieszę, ale to nie koniec mojej walki... lekarz mówił, że masz mnie do szpitala brać z każdym szpitalem - westchął, wtulając sgłowę w jego pierś. - Masakra...

- Wiem Hiro-chan, wiem - Naoki ucałował go lekko. - Nikt mnie nie skrzywdzi już.

Unknown pisze...

Ryu skinął lekko głową, choć wcale nie uważał by to było lepiej. Przynajmniej z tym zaleceniem lekarza. Splótł palce ich dłoni cały czas chowając twarz w jego piersi i tylko napawając się jego osobą i tym że mógł tak bez końca siedzieć. Bez karnie i bez zrzędzącego lekarza.
- Jutro... Keii-chan powiedział, że masz tylko 4 godziny... zawieziesz mnie i jego do centrum handlowego a potem odbierzesz jak skończysz? - zapytał zaraz.
- Idziemy na szał zakupowy i dobrą kawę - ododał zaraz Keiichiro. - Znaczy jak nie... to poproszę Kokiego albo Keia... ale pomyślałem że 4 godziny w porywach do 5 to nie dużo przecież.
- No i zaczynasz od 11 - ucałował go lekko Ryu.

- Hiro-chan? - Naoki zerknął na niego zanim usiadł na nim okrakiem. - Mój kochany, tyś jest trochę zbyt zestresowany. Czas na relaks - ucałował jego usta, zsunął się po jego wargach aż na brodę, gdzie zabawił trochę dłużej. Dłońmi masował jego ramiona i klatkę piersiową raz za razem rozpinając mu koszulę.

Unknown pisze...

- Un ale może lepiej taka mała randka... po jutrze? - zapytał go cicho. - No bo ja nie wiem jak to będzie z moimi siłami... i nie chciałbym obiecać a potem odwołać. A po jutrze będzie lepiej, bo cały dzień poleżę i jak będzie czas randki będę miał dużo energii - ucałował jego usta. - Nie będziesz zły?

Naoki raz po raz dotykał jego sutków, ale zaraz wracał do jego spiętych ramion masując je uważnie. Całował go też cały czas, teraz ustami wędrując po szyi mężczyzny, a biodrami ocierając się o jego przyrodzenie.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego szeroko,po czym położył się z głową na jego biodrach przymykając trochę oczy.
- Chwilka odpoczynku - wyjaśnił mu spokojnie.

Naoki zacisnął mocniej wargi by stłumić jęk przyjemności, ale jego biodra nieco go zdradziły. Przyspieszył odrobinę, przyssiewając się do jego sutka.

Unknown pisze...

Ryus skinął lekko głową, okrył się mocniej kocykiem i obrócił na bok. Zasnął chwilę później. Keiichiro wówczas dopił swoją herbatę i poszedl pozmywać, a kiedy wrócił usiadł na fotelu.
- Idziemy dziś z Kokim do kina... więc uhm będziecie mieli wieczór wolny - szepnął.

- Gome, nie łatwo się przestawić - wyjaśnił mu tylko Naoki mimo wszystko dalej powstrzymując się od pokazywania zbyt wielkiej przyjemności. Podobało mu się to co robił Hiroki i nie chciał by ten przestawał.

Unknown pisze...

- Idziemy na Bonda... mam nadzieję, że go zrozumiem... wiesz, mój angielski nie jest do końca perfekcyjny - uśmiechnął się lekko Keiichiro, a chwilę później do mieszkania wszedł Koki i Kei, obładowani zakupami.
- Uparł się... Koki i Keiichiro robią obiad - mruknął cicho Kei.

- Kochanie? Doprowadzasz mnie do szaleństwa - szepnął mu na uszko Hiroki, samemu starając się oddawać pieszczoty z równą zachłannością. - Tobie teżz ma być dobrze - zrobił smutną minkę.

Unknown pisze...

- No nie wiem... ale po filmie zdam ci relacje - zapewnił go chłopak idąc teraz do Kokiego i mocno się do niego przytulając. - Pomogę z obiadkiem - ucałował go w policzek i poszedł z nim do kuchni.

Naoki spiął się lekko zaskoczony takim obrotem spraw. Zaraz jednak rozluźnił się i odetchnął głęboko. Zaśmiał się cicho. - Śmieszne uczucie, ale fajne - przyznał szczerze.

Unknown pisze...

Ryu pokręcił się trochę na kanapie, by w końcu zsunąć się z kolan Juna i mocniej wtulić w poduszkę. Kei uśmiechnął się nieco patrząc na Juna.
- Cieszysz się, że go masz co? Wreszcie w domku - uśmiechnął się szerzej.

Naoki skinął mu przyzwalająco głową chwilkę później i kiedy ten w niego wszedł, objął go nogami i rękoma, przysuwając do siebie bliżej. Zaczął zachłannie wpijać się w jego usta.

Unknown pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się lekko wstając z miejsca - Cieszę się razem z tobą - zapewnił go. - Kupiłem wczoraj bilet do domu. Za dwa tygodnie lece. Porozmawiam jeszcze z moim braciszkiem i w ogóle.


Naoki poczuł ogarniającą go przyjemność ale wstrzymał się dopóki nie doszli razem. Wówczas wtulił się mocno w Hirokiego oddychając ciężko.
- Seks z tobą to zawsze przyjemność ogromna - szepnął.

Unknown pisze...

- Pogadam na pewno i będę dzwonił. Przecież wiesz, że to robię - odparł spokojnie Kei. - Spędzę z nim tu jakiś jeden czy dwa całe dni jeszcze - dodał zaraz. - No i upewnie się że dalsze leczenie będzie przebiegało bez problemowo.

- Mhm nawet bardziej niż ochotę - szepnął Naoki, obejmując Hirokiego za szyj ę i przytulając się do niego mocniej. - Kocham cię, wiesz?

Unknown pisze...

- Oj tam, oj tam. To go zarezerwuję za 4 dni - puścił do niego oczko ze śmiechem. - Nie ma za co Jun... to mój brat. Nie chcę go zostawiać bez sprawdzenia... no wiesz, tylko tyle mogę zrobić.

- Tak jest... to moja druga kąpiel w przeciągu 4 godzin - zaśmiał się idąc za nim do łazienki.

Unknown pisze...

Ryu obudził się kilka minut później poprzez przepyszne zapachy dochodzące z kuchni. Ziewnął lekko i przeciągnął się, po czym usiadł przecierając oczy.
- Zero ze mnie pożytku - westchnął ciężko. - Poprawię się. Obiecuję - dodał zaraz.

- Ale pierwsza z tobą - dodał zaraz Naoki czekając aż kąpiel będzie gotowa i wówczas dopiero wchodząc do wanny.

Unknown pisze...

- Kocham cię - Ryu przytulił się do niego lekko, a chwilę potem Keiichiro wniósł dwa talerze z naleśnikami na wytrawno.
- Proszę - podał Ryu ten mniejszy talerz z naleśnikiem. Koki chciał by chłopak poczuł, że może zjeść wszystko, więc zastosował typową psychologiczną sztuczkę.

- Naprawdę? Bujasz mnie chyba trochę, co? Nie wierzę, że twa żona nie chciała... - wymamrotał Naoki.

Unknown pisze...

- Smacznego - uśmiechnął się lekko, smakując naleśnika. - Dobry - pochwalił Kokiego jedząc dalej i popijając naleśnika sokiem.

- No to się cieszę, że możemy razem spędzić czas nawet w wannie - uśmiechnął się szeroko.

Unknown pisze...

- Czasem się staram - uśmiechnąłsię szeroko Koki. - Na specjalne okazje i trochę mniej specjalne też - dodał zaraz.

- To dobrze, po to tu jestem, byś był szczęśliwy. To nie miałoby sensu, gdybyś nie był.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się do nich nieco dalej jedząc swojego naleśnika. Zdziwił się nieco, że udało mu się go skończyć i odłożył pusty talerz na stół. Jako ostatni, ale nie to się liczyło. Najważniejszy był fakt, że zjadł wszystko, bo przecież w szpitalu nigdy mu się to nie udało. Ciągle coś zostawiał.
- Dziękuję, było pyszne - pochwalił Kokiego który ze śmiechem zebrał talerze.
- To my się szykujemy - zdecydował wesoło, obejmując Keiichiro ramieniem. - Przetestujemy twą angielszczyznę dziś - zachichotał a Keii-chan zrobił się cały czerwony.

- Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy z tobą - zapewnił go Naoki.

Unknown pisze...

- Okay, a może być jakieś anime? No bo ja dawno żadnego nie widziałem - przyznał się nieco czerwony na twarzy. - Ale jeśli nie lubisz to nie - przytulił się do jego boku. Kei tymczasem poszedł do drugiego pokoju popracować trochę.

- Kochanie? To odwieziesz mnie juro i przyjedziesz po mnie też tak? - chciał jeszcze się upewnić, ubierając się w dres i czekając na niego.

Unknown pisze...

[Byłaś dziś może w Odnowie na Happysadzie? :)]

- Ale to online możemy - wyszczerzył się do niego. - Jakieś stare, dobre anime - dodał zaraz przeciągając się lekko. - A potem bym chciał taką twoją grzankę... tę z pomidorkiem i serkiem, zapiekane.

- Tak jest, mój ukochany - Naoki pocałował go namiętnie i poszedł wraz z nim do łóżka.

Unknown pisze...

[Szkooda, myślałam, że cię gdzieś tam widziałam może :P]

- Zostaw to - zaporponował Ryu siadając między nogami Juna by lepiej się o niego opierać. Razem obejrzeli kilka odcinkow komentując je raz po raz bo znali to anime na pamięć. Chłopak dopiero po nich lekko ziewnął.

- Myślałem że tego już nie zaproponujesz - szepnął wtulając się w niego mocno.

Unknown pisze...

- Jeszcze trochę - odparł tylko chłopak wygodniej się na nim układając. - Bo ja naprawdę chcę zjeść dziś twoją zapiekankę. Marzyłem o niej od dawna już - wymamrotał - Ale o takiej ciepłej i chrupiacej...

Chłopak obudził się przed Hirokim i uśmiechnął się szeroko widząc jego śpiącą posturę. Ucałował go w nosek, po czym wyszedł z łóżka. Zrobił jajecznicę i zaparzył pysznej kawy, a kiedy postawił wszystko na stole zobaczył wychodzącego z sypialni Hirokiego.
- Dzień dobry kochanie.

Unknown pisze...

Ryu tymczasem przeniósł się na fotel żeby było mu wygodniej jeść.
- Pachną cudownie, tak domowo - uśmiechnął się szeroko do Juna biorąc sobie jedną i chrupiąc ze smakiem. Potem nawet zdecydował się na jeszcze jedną. Nieco mniejszą ale jednak. - Pychotka.

- Oj tam zwykła kawka i jajecznica - wyjaśnił ze śmiechem, po czym zabrał się za jedzonko.

Unknown pisze...

- Un mam wieelki apetyt - zgodził się wesoło. - Ale to dobrze, prawda? - upewnił się tylko, popijając grzanki herbatką.

- Peewnie, że ci zrobię. No i jeszcze dodam do tego kolacyjkę.

Unknown pisze...

- Un, pójdę się umyć - chłopak przesiadł się na wózek. - A jakbym miał problem to zawolam, dobrze? - upewnił się tylko jadąc do łazienki.

- To kanapkę jakąś chociaż - uśmiechnąl się. - Co byś z głodu nie umarł.

Unknown pisze...

Ryu umył się dość powoli ale siły wysiadły mu w korytarzu. Poczuł łzy w oczach i zawołał Juna. - Nie mam siły - wyjaśnił chowając twarz w kapturze.

- To dobrze. Nie dam ci być głodnym - ucałował go mocno.

Unknown pisze...

- Gome - chłopak wcisnął głowę w jego ramię i skinął nią mimo wszystko trochę jeszcze płacząc.

- Dzisiaj na 9 - oznamł ze śmiechem. - Także jeszcze troszkę.

Unknown pisze...

- Hejka - Ryu objął go ramionami za szyję i przytulił się do niego na chwilę. - Grzecznie odpoczywałem - pochwalił się mu. - Jak nie wierzysz, możeszpytać - dodał zaraz.

- Uhm to dziwne tak bez powodu - odparł mu Kazuo, odchylając nieco głowę do tyłu. Był przyzwyczajony do tego, że ludzie zawsze coś w zamian chcieli lub spłacali swoje długi. - Mhm... to dziękuję - powtórzył szeroko się do niego uśmiechając. - Nie miałem z kim o tym porozmawiać i pan sam jakoś... przyszedł mi na myśl.

Unknown pisze...

- Pasuje jak ulał - puścił do niego oczko. - A mogę dziś wybrać coś dziwnego? - zapytał go. - Chciałbym hamburgera, frytki i colę... - przyznał szczerze.

- Ale i tak się boję, co mogą wymyślić - zaśmiał się Naoki siadając i wtulając się mocno w swojego mężczyznę. - Kocham cię - ucałował jego wargi.

Unknown pisze...

- Naprawdę? To dobrze. Od teraz będziesz codziennie dostawał bento - ucałował go znów w policzek, po czym odjechał po aparat, żeby zrobić parę zdjęć na dowód, że Kei też potrafi być poważny.
- Ryu noo -zezłościł się chłopak przy 5 zdjęciu.
- No co? - zaśmiał się Ryu. - Kompletuję prezent gwiazdkowy dla twojego mężczyzny - puścił do niego oczko.

Kazuo skinął lekko głową i jakoś tak odruchowo na moment się do niego przytulił, po czym pokiwał mu i odbiegł, zerkając na zegarek. Odetchnął głęboko wchodząc do szpitala i zmierzając do sali Yujiego.
- Yo - przywitał się z nim zdawkowo. - Ubieraj się - poprosił go, machając mu przed oczyma przepustką. - Idziemy do miasta na małą randkę. Dobrze ci zrobi zmiana otoczenia - uśmiechnął się do niego lekko. - I umysł też oczyści.

Unknown pisze...

- Yatta - Tomo wyszczerzył się do niego od razu zamawiając sobie to na co miał ochotę. - Ne, ne... a gdzie właściwie jesteśmy? - zapytał go. - Tak w połowie drogi?

- Wiem - odparł wesoło Naoki. - Ale ciekawość zżera mnie od środka. Już jelito mi wyżarło, teraz idzie wyżej... nie wiem czy do moich urodzin dożyję - pokazał mu język.

Unknown pisze...

Ryu porobił jeszcze kilka zdjęć pieklącemu się Keichiro, po czym schował aparat i podjechał do Juna, zerkając mu przez ramię.
- Wygląda skomplikowanie - wskazał jedno z szyć. - Pokażesz mi jak je robić? - zapytał zaraz.

- Poprosiłem ich - odparł spokojnie Kazuo, już nie mówiąc o tym że błagał ich o to parę dni. - To taka przepustka na trzy godziny tylko... ale zdążymy w tym czasie iść na spacer, na dobre jedzonko i gdzie będziesz chciał - uśmiechnął się do niego. - Tylko musisz się mocno ubrać.

Unknown pisze...

- Brzmi świetnie kochanie - Tomo z zadowoleniem zobaczył swoją dużą porcję i całkiem spory hamburger. - Itadakimasu - rzucił wesoło.

Unknown pisze...

- No właśnie... nie dożyję i co wtedy? - uniósł lekko brew. - Nici z niespodzianki - wywrócił oczyma, po czym skrzywil się lekko, więc od razu się położył.

Unknown pisze...

- Mhm... no to poproszę o indywidualne zajęcia. Na gipsowych modelach - zaproponował z lekkim uśmiechem, z fascynacją oglądając to szycie. - To chyba tylko mistrzowie potrafią zeszyć.

- Jasne - Kazuo podał mu spodnie oraz t-shirt i bluzę, bo Yuji musiał się ciepło ubrać. - CO byś chciał zjeść? - zapytał zaraz, bo chciał go zabrać tam gdzie chłopak będzie chciał.

Unknown pisze...

- Hej dobry jest - Tomo uśmiechnął się zadowolony, po czym ugryzł mocniej hamburgera i agryzł go frytką. - Dawno nie jadłem tak dobrego - rzucił zadowolony.

Naoki zrobił zawiedziną minkę i trochę sobie z niego żartując obrócił się na bok z wyraźnym fochem.

Unknown pisze...

- To myśl, ale tak żeby mnie tego nauczyć, albo dać spróbować chociaż - ucałował go mocno w usta. - I nie znęcaj się nad nimi za bardzo - uśmiechnął się delikatnie.

- Jasne - skinął głową chłopak podchodząc zaraz do niego i pomagając mu z dolną częścią ubrania. - No to pójdziemy na okonomiyaki - zdecydował z delikatnym uśmiechem. - Ostatnio są moim ulubionym daniem - dodał szczerze.

Unknown pisze...

- Niby nic, ale jednak jak cieszy - uśmiechnął się szerzej.

- Nie no, lubię - odparł z delikatnym uśmiechem. - Po prostu ciekawość mnie zżera...

Unknown pisze...

- Po prostu - odparł spokojnie Ryu. - Polubiłem to - przyznał z lekkim rumieńcem. - Wiem, że nigdy nie będę mógł twojego zawodu wykonywać, bo moja odporność jest mocno zwichnięta... ale lubię takie rzeczy. Interesują mnie. No i chciałbyś zrobić mnóstwo dobrych zdjęć takich zszytych ran czy pracy balsamisty... a do tego muszę znać przedmiot od podszewki, a przynajmniej wiedzieć z czym to się je - uśmiechnął się. - Nie traktuję twojego zawodu jak zabawy. Naprawdę nie, choć może to tak brzmieć... ja po prostu - wzruszył ramionami. - No nie wiem... po prostu mi się to podoba.

- Tak jest, szefie - uśmiechnął się zakładając mu buty i sznurując je zaraz. Okrył jeszcze jego kolana kocem, narzucił mu szal i czapkę. - Chodź baleronie, idziemy - zaczął go pchać do wyjścia.

Unknown pisze...

Tomo skinął głową patrząc na połowę swojego hamburgera. Nie jadł tak szybko jak Takano i zrobiło mu się głupio. Wziął więc parę dodatkowych gryzów i odłożył resztę czekając na swojego męża.

- No właśnie... a ja nie mam jak ci je dać... unieruchomili mnie - westchnął robiąc smutną minkę.

Unknown pisze...

- Dlaczego nie? No i czy ja muszę być normalny? - zapytał go po prostu wzdychając ciężko. - Nie jestem i lepiej żebyś to szybko przetrawił - pogroził mu palcem przed noskiem.

Kazuo wywrócił tylko oczyma, tłumiąc kolejny sarkazm i zjadając go zanim wyleciał na wolność.
- Trochę życia poproszę - mruknął tylko wjeżdżając z nim do windy i wciskając odpowiedni guzik.

Unknown pisze...

- Haaai, mamo - Tomo roześmiał się serdecznie. - A mogę wziąć na wynos resztę? Bo jak zglodnije w drodze to sobie podjem - uśmiechnął się zarz, wstając i idąc do ubikacji.

- Też prawda... ale nie mam tu swojego laptopa - westchnął. - No nic, coś wymyślę. Nie przejmuj się - ucałował go lekko.

Unknown pisze...

- No tak, przecież to must have jest - uniósł kciuk do góry z delikatnym uśmiechem. - Pokażę ci coś - -dodał zaraz, biorąc swojego laptopa i siadając obok niego. - ZObacz - pokazał mu nad czym pracuje. Tworzył album ze zdjęciami dla Keichiro i Kokiego. Miał ich już całkiem sporo. Niektóre śmieszne, inne poważne, łapal ich w codziennych sytuacjach.

- Nie odpowiada ci moje towarzystwo? - zapytał go zaraz, unosząc lekko brew i spoglądając mu prosto w oczy. - Nie ma problemu, zorganizuje ci zaraz brata - dodał wyciągając swój telefon. - Nie zmienię swojego charakteru tylko dlatego, że ktoś tu ma zły dzień - zacisnął mocniej wargi. - I wcale ci nie dokuczam.

Unknown pisze...

Do kolejnej przerwy Tomo śpiewał Takano wszystkie piosenki jakie znał, a które leciały w Radio i zachęcał go do przyłączenia się.
- No weź, wiem że też to znasz - dźgnął go w końcu w bok.

- Kocham cię i chcę już zawsze być z tobą - przytulił się do niego mocno. - Nie ważne kiedy mnie zabiją.

Unknown pisze...

- Myślisz, że im też się spodoba? - zapytał go zaraz, opierając głowę na jego ramieniu i otwierając drugi folder. - Twoje przypadkowe zdjęcia mam już skompletowanych, ale sobie sam z przypadku nie zrobię - zaśmiał się, całując go w policzek. - Co mi przypomniało... że muszę kupić dysk zewnętrzny o dużej pojemności... niedługo nie będę miał w czym trzymać zdjęć.

- Nie dokuczam - burknął. - Prawdę mówię, baleroniku - poczochrał go po głowie, na moment zsuwając jego czapę. - Jesteś super, kocham cię - szepnął mu do uszka.

Unknown pisze...

- Tak, lubię z tobą śpiewać - odparł wesoło chłopak teraz kończąc swojego burgera i wyciągając się wygodniej na fotelu. - Podróżowanie jest fajne.

- Tak jest - uśmiechnął się. - Zmienisz mi opatrunek? Bo coś czuję że jest lepki. Za dużo się ruszam.

Unknown pisze...

- To są takie moje, jak mi smutno to sobie je oglądam - odparł rumieniąc się trochę. - Poprawiają humor. Zwłaszcza ta - dodał wskazując zdjęcie, gdzie Jun miał głupia minę, a Kiara siedziałą mu dumnie wyprostowana na kolanach. - Kiara wygląda jak zdobywca.

- No bo obiecałem lekarzowi że się nie przeziębisz. Jak ci będzie zimno to mów - podał mu jeszcze kocyk, by ten okrył swoje nogi. - Bo nie może ci być zimno - wymamrotał.

Unknown pisze...

- Ano, bo ona lubi mnie papugować - zażartował zaraz z delikatnym uśmiechem. - Ano dawno - przyznał szczerze. - Przed moim wyjazdem na studia... jeszcze w domu rodzinnym. Ale lubię je, więc tu jest.

- No nie, ale najpierw krótki spacer w parku. Oddychaj świeżym powietrzem. Nabierzesz kolorków - uśmiechnął się prowadząc powoli wózek do parku.

Unknown pisze...

- Ja również, ale wiem, że jeszcze sporo zabawy przed nami. Lubię poznawać ten twój świat - dodał teraz poprawiając sobie fotel. - Ale swój świat też lubię - dodał zaraz. - I no nie zrezygnuję z niego.

- Tak jest - obiecał mu z uśmiechem.

Unknown pisze...

- Wiem tylko ostrzegam, że ja w Australii będę po raz pierwszy - zauważył ze śmiechem. - Możemy się trochę pogubić, choć postudiowałem całą trasę naszego zwiedzania długie godziny.

- To dobrze - Naoki odetchnął z wyraźną ulgą, wygodniej kładąc się na kanapie. - Uhm a mogę poprosić o masaż ramion i pleców? - zapytał go zaraz, skoro już leżał na brzuchu.

Unknown pisze...

- Nie lubiłem, ale zdjęcie lubie - odparł robiąc naburmuszoną minkę. Jedno z drugim nie miało nic wspólnego. - Ano mamy - zapewnił go. - Nawet parę razem... ale te mam w innym folderze.

- Tak, czuć ten Grudzień i święta [a u nas nie... choć Star Wars były fajne] - zgodzil sie z nim Kazuo. - A ty niedlugo do nas wracasz - dodal calujac go znow w policzek

Unknown pisze...

- Wiem kochanie - Tomo ucałował go lekko w policzek i uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Będzie fajnie, naprawdę.

- Mhm a ty jesteś taki kochany że je spełniasz - uśmiechnął się do niego, zaraz zamykając oczy i skupiając się całkiem na odczuwanej przyjemności.

Unknown pisze...

[No wiem, ale podejrzewałam, że go zabiją. Bardzo mi się podobały, były w stylu tych starych SW, więc jeszcze plusowało :D]

- Ach to - zastanowił się chwilę. - Byłeś wykończony po pracy i padłeś, gdy tylko przyłożyłeś głowę do poduszki, a ja pisałem coś jeszcze na studia - oznajmił wesoło. - Mam takich jeszcze kilka.

- Postaram się, ale nie obiecuję. Pracuję do 22 w Sylwestra - przyznał mu szczerze. - Postaram się wpaść.

Unknown pisze...

[ANo taki wymoczek... ale Rey jest całkiem okay... będzie córcią Luke'a xDDD tak typuję :P]

- Wiem wiem i nie mogę się doczekać, aż zacznę pokazywać ci Australię - wyszczerzył się, opuszczając trochę szybę, by wpuścić świeżego powietrza.

- Zadośćuczyniłeś już w 500 procentach - zapewnił go cicho, mrucząc z zadowolenia.

Unknown pisze...

- Ano byłem - odparł tylko Ryu nic więcej nie mówiąc i ucałował go mocno w usta. - Kocham cię, wiesz? - wyłączył zaraz komputer i odłożył go na półeczkę.

- Nie wiem czy dam radę - powtórzył cicho Kazuo, który zazwyczaj sylwestra ni obchodził. - Może uda się wpaść.

Unknown pisze...

- Zobaczysz na miejscu - poklepał go po kolanie.

- Dobrze, już mi lepiej. Nie jestem wcale az tak spięty.

Unknown pisze...

- Proste... nie ja zrobiłem - wzruszył lekko ramionami chłopak, po czym pojechał już do kuchni, żeby zapytać czy aby na pewno nie może pomóc, bo on bardzo, ale to bardzo musi im teraz pomóc.

- Może, bo jak mówiłem kończę o 22, Yu-chan - westchnął ciężko chłopak. - Jak mi się przedłuży to już do miasta nie dojadę z pracy - zauważył spokojnie. - Lubisz Sylwestra? - zapytał go zaraz.

Unknown pisze...

Cieszyli się z możliwości rozprostowania kości, nieco ścierpniętych po całym dniu jazdy. Tomo znów chłonął atmosferę miasta całym sobą, zafascynowany jego innością. Przystanął nawet w pewnym momencie i wyciągnął z kieszeni długopis oraz mały notatnik, w którym na szybko zanotował parę luźnych nut i tytuł piosenki.

- Niby fajnie - zgodził się. - Tylko ja wciąż nie będę cię miał... bo jak wrócisz to będę spał, a jak wyjeżdżać będziesz to nadal będę spał - zauważył smutno.

Unknown pisze...

- Matko, Yuto a kto? - Ryu wywrócił lekko oczyma, już nieco zirytowany. - Przecież mój braciszek chciał sprawdzić, czy mnie nie zdradzasz przypadkiem - dodał zaraz z ciężkim westchnieniem. - Odpuść już. Jak się dowiedziałem co robi, kazałem mu natychmiast ściągnąć wszystkie kamerki z łazienki.

- Ja też nie lubię Sywestra i przykro mi, ale nie mogę jeszcze prosić o wolne kiedy mi się podoba. Jestem tam nowy - westchnął ciężko Kazuo.

Unknown pisze...

- Bardzo - przyznał Tomo, po czym zerknął za swoje ramię. - Wow ale wypełniona - westchnął z podziwem wtulając się mocniej w Takano. - Dobrze, możemy wejść, ale trzymaj mnie...

Naoki skinął tylko głową wzdychając cicho. Zamknął zaraz oczy nieco zmęczony.
- Ne... twoja była żona... też ją porywali? - zapytał go cicho.

Unknown pisze...

- Ja ciebie też - odparł wesoło. - A jutro zrobimy pierniczki jak wrócisz z uczelni - dodał jeszcze radośniej. - Razem z Keiem i Kokim - zauważył.

Kazuo już nic nie powiedział tylko odetchnął głęboko świeżym powietrzem, ciesząc się że wreszcie opuścili szpital. Za nimi jednak podążał jak cień jeden z policjantów, którzy nadal opiekowali się braćmi.
- W szkole nudno bez ciebie. Facet od chemii chyba mnie usadzi - przyznał szczerze. - Korzystałem z twoich notatek, ale chemia to dziadostwo, nic nie kumam. Nawet na D nie napiszę...

Unknown pisze...

Tomo jednak jakoś tak przysunął krzesło bliżej Juna, póki nie przyzwyczaił się do gwaru.
- To co zwykle... czekoladę gorącą i panna cotta - uśmiechnął się do niego. - Testuję czekoladę, szukając zwycięscy.

- Tak - odparł cicho Naoki. - Bo nie wiem, czy po prostu mam pecha... czy to się zdarza i jestem całkiem normalny - wyjaśnił zanim zasnął.

Unknown pisze...

- Możesz... ale uhm... będę brzydko wyglądał. Jestem chudy, włoski mi dopiero rosną... no i jeżdżę na wózku - zrobił smutną minkę. - Uhm jeśli ci to nie przeszkadza to uhm ok.

- Ja mam notatki dla ciebie... piszę wszystko co facet tłumaczy i zapisuje na tablicy - odparł z uśmiechem Kazuo. - Jakbym chociaż mógł to D uzyskać byłoby super... nie chcę kiblować kolejny rok...

Unknown pisze...

- Tak, tak... ale jakby ktoś cię przebił to musiałbyś kombinować - pokazał mu język śmiejąc się z jego miny i mocniej się w niego wtulając.

Naokiego obudziły dopiero głosy, kiedy cały zespół Hirokiego znów rozkładał się w salonie.
- Wybacz, Nao-chan... nie chcieliśmy cię obudzić - odparł szczerze Yasu, już nawet nie każąc mu znikać do sypialni, jakby był członkiem zespołu.
- Nic się nie stało - zapewnił go chłopak.

Unknown pisze...

- Uhm - Ryu spalił buraka i mruknął tylko "dziękuję", po czym pojechał do tej kuchni i zrobił sobie herbatkę.

- Niedługo wyjdziesz i będziesz mieszkał u mnie i senseia razem z Shujim przez pewien czas.

Unknown pisze...

Ryu wrócił do salonu z herbatką i powoli przeniósł się na fotel, biorąc ze stołu jeszcze książkę do poczytania.

- Starczy. Będziecie spać w moim pokoju. Shuji już tam śpi - uśmiechnął się lekko. - Chciałbym mieć cię na oku mimo wszystko, wiesz? Przynajmniej trochę...

Unknown pisze...

- No tak... z sercem trudno konkurować - zgodził się. - Ale co jeśli jednak ktoś wygra? - zapytał go zaraz unosząc lekko brew i śmiejąc się pod nosem. - Wątpliwe, wiem. Ale ja po prostu kocham gorącą czekoladę.

Naoki uśmiechnął się tylko do niego unosząc lekko na dłoniach by go ucałować.
- Tylko się nie przemęczaj - poprosił go zaraz znowu zamykając oczy.

Unknown pisze...

- Kei-chan już kończy. Będzie curry - odparł wesoło Ryu. - Kei-chan robi pyszne curry... lepsze niż moje - zapewnił go.

- Nie potrzebujesz futonu... będziesz spał ze mną w łóżku albo z Shujim w łóżku - ucałował jego policzek, wychodząc już z parku i kierując się do restauracji. - Już niedaleko.

Unknown pisze...

Tomo zabrał się za pannę cotte i niemal od razu oparł głowę o ramię Takano zamykając oczy.
- Rozpływa się w ustach. Naprawdę niezwykła cukiernia - szepnął po drugim kęsie. - Ale u nas... cena by powaliła wszystkich.

Naoki złapał go mocno za rękę i obudził się z krzykiem, czując piekące łzy na policzkach. Rozejrzał się dookoła zaraz robiąc się czerwonym na twarzy. Czuł wstyd że nie może się uspokoić, a przecież to był zwykły sen.
- Ja... pójdę... pojdę do sypialni - szepnął całkiem jeszcze się trzęsąc i oddychając dość szybko.

Unknown pisze...

- WIem, wiem, tylko no wiesz... po prostu mówię jak jest. Mi smakuje bardziej to Keia - odparł spokojnie.

- Sensei nie zagląda - poczochrał go po głowie, wchodząc do knajpki. Poprowadził ich do wolnego stolika i zamówił od razu zestaw do okonomiyaki.

Unknown pisze...

- Nie, nie... zostanę przy swojej pannie cottcie - odparł z uśmiechem. Miał ochotę na dość lekki deser, skoro wziął też czekoladę.

- Ale... - Naoki wtulił się w niego mocniej jeszcze chwilę przełykając łzy. - Ja potrzebuję chwilki - przyznał, mocniej go obejmując.

Unknown pisze...

Keiichiro w końcu zawołał ich wszystkich do stołu zadowolony z rezultatu jaki uzyskał.
- Smacznego, mam nadzieję, że będzie smakowało - dodał zaraz.
- Mi na pewno - wyszczerzył się Ryu. - I wezmę sobie dokładkę, od razu zamawiam.

- Nie będziesz no spał na futonie kiedy możesz w łóżku. No dobrze, odstąpię ci je na amen królewiczu - zachichotał. - Kanapę też mamy bardzo wygodną.

Unknown pisze...

- Zaraz będzie twoja chwila prawdy - zażartował, śmiertelnie poważnym tonem i nucąc złowrogą muzykę wziął jedną łyżkę czekolady.

Naoki potrzebował dobrych 10 minut na uspokojenie się i kolejnych pięciu zanim kompletnie przestał się trząść. Dopiero wówczas starł łzy i odsunął się od Hirokiego.
- Dziękuję - szepnął.

Unknown pisze...

Tomo trzymał go w niepewności przez dłuższą chwilę, aż w końcu pokiwał głową.
- Jest bajeczna - oznajmił patrząc prosto w twarz Takano. - Pyszna, rozpływa się w ustach i taka mocno czekoladowa - dał mu posmakować jej na łyżeczce. - Jest przepyszna... ale nie taka jak twoja. Właściwie to chyba brak jej tylko tego twojego serducha... bo smak ma nie do zarzucenia.

- Tak, ten sam - odparł tylko, znów wtulając się w niego nieco mocniej. - Po prostu uhm jakoś mnie nachodzą te sny.

Unknown pisze...

- Naprawdę? Yokatta... - Keiichiro odetchnął z wyraźną ulgą, widząc że mu smakuje, a Ryu już był w połowie swojej porcji.

- No dobrzee - Kazuo zaczął smażyć pierwszego placka.

Unknown pisze...

Tomo uśmiechnął się lekko, po czym ucałował go w policzek.
- Wiesz Taka-chan... cieszę się, że cię mam - oznajmił cicho. - Uhm i ta czekolada... jak mi smutno, albo mam słaby dzień... to uhm naprawdę potrafi mnie rozweselić - dodał zaraz. - To nie tak że cię wtedy nie kocham. Kocham mocno, tylko uhm ... nie wiem jak to ubrać w słowa. Ugh. Dziękuję.

Naoki starał się mu już nie przeszkadzać. Dłuższą chwilę posiedział w jego objęciach, po czym położył się z głową na jego udach i zasnął pół godziny później.
- Szefie, mam coś - jeden z techników nakazał dłonią ciszę i puścił nagranie. Udało mu się z szumów wyłowić głos mężczyzny. - Przepuszczę go przez bazę danych - mruknął zaraz. - Może coś wyskoczy.

Unknown pisze...

- Cieszę się - Keiichiro podskoczył zadowolony, że udało mi się ich uszczęśliwić i przytulił się do Kokiego. - Tobie też pasuje? - zapytał cicho. - Wiem, że nie taki jak w domu... ale inne składniki tu są... znaczy no wiecie... trochę inne.

- Mhm więc za co mnie kochasz? - zapytał go ze śmiechem.

Unknown pisze...

Keiichiro skinął lekko głową.
- Jak będziecie w Japonii to też was zaproszę na curry - zapewnił ich.
- Będziesz musiał, koniecznie - zapewnił go Ryu biorąc sobie dokładkę. Mimo mniejszej miseczki zjadł razem tyle ile reszta w jednej porcji. Po prostu przepadał za tym daniem.

Kazuo uśmiechnął się do niego szeroko, po czym nachylił się nad stołem by ucałować jego wargi.
- Cieszę się - oznajmił spokojnie. - Że aż tak mnie kochasz.

Unknown pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego, mocno go obejmując.
- Tak strasznie cię kocham - szepnął całując go w policzek. - Jesteś mój, jedyny i mój.

Naoki przebudził się znów dwie godziny później. Usiadł wówczas na kanapie, spoglądając na skupionych i cichych policjantów. Wziął swoje kule i pokuśtykał do kuchni, by przypadkiem nie zniszczyć im tej ciszy. Postanowił zrobić im po kawie i kanapki. Sobie zaparzył herbaty i wziął lek przeciwbólowy.

Unknown pisze...

- Na pewno wpadniemy - zapewnił go Koki, zbierając naczynia i zmywając je zaraz. - Tyle nagotował, że jeszcze jutro będzie - dodał spoglądając do gara.
- Albo dziś na kolację - dodał wesoło Ryu. - Ja zjem na pewno.

- Kocham cię za to jaki jesteś. Za twój okropny charakter - odparł kładąc mu na talerzu okonomiyaki i robiąc teraz jeden dla siebie.

Unknown pisze...

Tomo upił znów trochę czekolady teraz dopiero zerkając przez okno.
- Cukiernia ma nawet plus jeśli chodzi o widok z okna - oznajmił.

- Dzięki - uśmiechnął się do niego chłopak. - Ale nie musisz się mną przejmować. Staram się nie przeszkadzać - dodał zaraz, biorąc tackę z kanapkami i powoli idąc do salonu. - Może mała przerwa> - zaproponował.

Unknown pisze...

- Wiem, że widać - wywrócił oczyma Tomo. - Po prostu podoba mi się widok stąd - dodał pijąc dalej czekoladę. - Daj mi jeszcze chwilkę... - poprosił.

- Nareszcie - większość jego zespołu odetchnęła z ulgą, odkładając wszystko na bok i chwytając za kanapki.

Unknown pisze...

Koki przyjął pomoc, a Ryu westchnął cicho dalej jedząc swoją porcję. Nie był taki szybki. Keiichiro przesiadł się bliżej niego.
- MYślisz że zagroziłem twojemu curry? - zapytał ze śmiechem.
- Nie wiem - pokręcił przecząco głową Ryu. - Ale to nie ważne. Przecież robisz pyszne jedzonko.

- Ano okropny, taki jesteś że aż chce się tobą opiekować - wyjaśnił.

Unknown pisze...

- W końcu studiuje, bo chce zostać szefem kuchni - odparł Koki śmiejąc się pod nosem. - Ostatnio ma przerwę, z wiadomych przyczyn, ale powoli wraca do swojej kondycji - dodał zaraz. -No i ja mu też gotuję jak trzeba.

- Jesteś uparty, zazdrosny i często się kłócisz. Okropny - potwierdził mu Kazuo.

Unknown pisze...

Tomo przytulił się do niego mocniej, obejmując kubek czekolady obiema dłońmi. Uśmiechnął się szeroko zamykając oczy i wyciszając się zupełnie. Teraz był tylko on,Takano i jegoczekolada. Nic więcej.

- Tak jest -odparli chórem. Naoki usiadł wygodnie na kanapie sącząc swoją herbatę.
-Jakbyście czegoś potrzebowali to uhm dajcie znać - poprosił.

Unknown pisze...

- Był, ale zmienił kierunek i nikomu się nie pochwalił - westchnął wciąż będąc na niego o to zły.

- Nie dawałem ci powodów więc nie byłeś, ale Shuji twierdzi, żeś taki typ.

Unknown pisze...

- Tak jest szefie - Tomo ucałował go w policzek i złapał go mocno za rekę, kiedy ten prowadził.

- Przecież odpoczywam - burknął w odpowiedzi Naoki, ciągnąc Hirokiego za rękę, bo chciał się przytulić. - Mocno odpoczywam - burknął.

Unknown pisze...

- Prawda - zgodził się Koki. - Wspieram go - dodał wesoło. - Po prostu czasem wciąż się o niego martwię.

- Nie ma potrzeby... jak już to faceci - pokazał mu język śmiejąc się pod nosem.

Unknown pisze...

- Dlaczego za bardzo? - zdziwił się nieco Koki, przyglądając się kumplowi uważniej. - I co w tym złego?

- Nie musisz - zaśmiał się lekko Kazuo, biorąc sobie okonomiyaki i jedząc go zaraz. - Właśnie tego trzeba mi było - przyznał szczerze. - Mamy jeszcze na 4 sztuki - dodał oceniając ilość przyniesionych składników.

Unknown pisze...

- W takim razie nie jesteś normalny, Jun - odparł Koki dla żartów odsuwając się trochę od niego jakby z odrazą. - Weź, bo mnie jeszcze zarazisz -puścił do niego oczko i roześmiał się nieco. - Daj mu się interesować czym chce... dopóki nikogo nie morduje, nic mu nie będzie - poklepał go po plecach.

- No tak... mój zazdrośnik - uśmiechnął się chłopak, powoli kończąc swojego placka i smażąc kolejne. - Wymyśliłeś już alternatywną drogę dla siebie? W sensie... no wiesz, jeśli nie chirurg to kto?

Unknown pisze...

- Tak jest, szefie. Rano wyjeżdżamy żeby być o dobrej porze na miejscu. Roger - zakodował sobie w pamięci. - A póki co, czas na zdjęcie - uśmiechnął się szerzej.

- Więc pomogę jak będę mógł - obiecał mu wtulając się w niego mocno bo jakoś tego teraz potrzebował.

Unknown pisze...

- Wierzę - uśmiechnął się nieco Koki.- Ale wiesz... pewnie mu przejdzie - dodał zaraz. - A jak nie... cóż...będziesz musiał cieszyć się konkurencją.

- No to trzeba pracować nad nogami - uśmiechnął się szerzej Kazuo. - Żebyś mógł przyjąć propozycję - dodał wesoło.

Unknown pisze...

- Nie przepraszaj mnie, baka - wywrócił oczyma Tomo. - Nie byłoby ze mnie pożytku w innym wypadku- przypomniał mu. - Poza tym noce tu są ciepłe.

- Jasne... weź nie dobijaj mnie - burknął Naoki. - To nic takiego.

Unknown pisze...

- Jun-chan! Ratuj! - Ryu krzyknął z salonu, kiedy Keiichiro za mocno go łaskotał. -Pomocy! - jęknął ze śmiechem. - No weź... Keii-chan!

- A kiedy będziesz wychodził? Będę musiał sobie grafik ustalić odpowiednio na ten dzień - wyjaśnił mu z delikatnym uśmiechem na ustach. - Postaram się.

Unknown pisze...

- Zasłużył sobie - odparł wesoło Kei jeszcze chwilę go łaskocząc, po czym zszedł z Ryu i oddał go w ręce Juna. - Zrobił mi paskudne zdjęcie - wyjaśnił szczerząc się do Juna, kiedy Ryu nabierał oddechu w płuca i ocierał łzy z oczu.
- Kei-chan no... wcale nie jest paskudne - wydusił z siebie ale widząc złowrogi uśmiech Keia, od razu wtulił się w Juna. - Byś mnie czasem poratował -burknął cicho.

- Na pewno znalazłby dla ciebie czas - pstryknął go w nosek. - Jeśli nie uda mi się,to poproszę Shujiego by mnie nauczył, ale postaram się -obiecał mu.

Unknown pisze...

- To dobrze, bo będziemy mieli co robić tu następnym razem - objął go za szyję, wtulając się w niego mocno i całując namiętnie. - Bo będzie następny raz - popatrzył mu w oczy.

- JJesteś okropnym szefem w takim razie - śmiało wysunął taką tezę, a wszyscy zwrócili swe oczy w ich stronę i umilkli. - Jak możesz przerw nie robić? Piętnastominutowe co dwie godziny są wymagane, choćby i po toby mózg się nie zlansował -westchnął. - Od dzisiaj robisz przerwy.

Unknown pisze...

- No pewnie że będzie. Przecież obiecałeś to już naszemu synkowi - ucałował go jeszcze raz.

Naoki oblizał lekko wargi i wzruszył ramionami.
- Co nie zmienia faktu, że sekundy które uciekają bo Wam mózgi już się zlansowały i tak nic nie pomogą - zauważył ze spokojem. - Kawa i jedzonko powinno być zawsze zagwarantowane - dodał po chwili, nie przyjmując do wiadomości takiego usprawiedliwienia.

Unknown pisze...

Ryu zaśmiał się cicho tuląc się do Juna. Uwielbiał chować się w tych jego ramionach i czuć jego zapach. Był wtedy bezpieczny. Schowany przed całym światem.
- I tak cię dorwę - zagroził Kei, po czym poszedł już do Kokiego.

- Ach... zapomniałem ci go przynieść - uderzył się dłonią w czoło. - Przyniosę ci jutro ok? - zaproponował. - Bo mam go dla ciebie - wyjaśnil.

Unknown pisze...

- Nie, chciałbym ci jeszcze coś kupić - przyznał szczerze. -Chciałbym byś coś przymierzył - zarumienił się nieco. - Pojedziesz ze mną do sklepu?

- Jeszcze nic - Kazuo wyciągnął z kieszeni pomięty formularz i pokazał go Yujiemu. - Pusty. Wpisałem tylko swoje dane - pokazał górną część formularza.

«Najstarsze ‹Starsze   801 – 1000 z 1115   Nowsze› Najnowsze»