Wiek: 26 lat
Wzrost: 177 cm
Waga: 55 kg
Urodzony: 28 grudnia
Lęki: klaustrofobia
Ukończył: studia na wydziale prawa, ale nie wiąże z nim swojej przyszłości
Rodzina: starsza siostra - Miki, starszy brat - Shu
Zawód: freelancer (pała się wszystkimi robotami, jakie świat mógł sobie wyśnić)
Hobby: szybkie samochody + alkohol + dziki seks
Orientacja: bi (uwielbia uwodzić kobiety, by potem porzucać je z hukiem)
Obecnie: pracuje na dwa fronty - roznosi gazety o porankach, po czym zbiera napiwki w swej popołudniowej pracy - kelner w jedynym barze Yukan.
Czarujący z niego gość, który bardzo często najpierw robi, a dopiero potem myśli. Nie dla niego stała praca, gdyż jak twierdzi zanudziłby się w niej na śmierć. Co miesiąc zmienia miejsce zamieszkania, bo nie udaje mu się zapłacić wszystkich rachunków. Długi ciągną się za nim niczym przekleństwo, ale póki co Naoki ma to w głębokim poszanowaniu. Jego rodzeństwo spisało go na straty, kiedy zrezygnował z ciepłej posady prawnika na rzecz dzikiego roku spędzonego w Australii. Roku, którego nie żałuje i najchętniej powtórzyłby jeszcze wiele razy. Z plecakiem na plecach, wędrując od jednego miejsca do drugiego, czasem przepracowując kilka dni podczas zbioru owoców lub innych wykopków. Do Japonii wrócił by poszukać sobie swojego własnego kąta. Z nadzieją na lepsze jutro, ale spotkał się z odrzuceniem w tym skorumpowanym kraju, w którym liczą się jedynie przepracowane godziny w pracy. Aktualnie zbiera jen do jena, by znów pozwolić sobie na Australijskie szaleństwo.
Jest fanem rocka oraz bezdomnych zwierząt, dla których mógłby poświęcić wszystko. Jego cztery ściany zamieszkuje już osiem kotów i cztery psy. Są one częstym powodem, jego ciągłych przeprowadzek. Właściciele wynajmowanych przezeń mieszkań nie potrafią zrozumieć jego miłości do zwierzaków. On szuka w nich prawdziwego domu. Domu, którego nigdy nie doświadczył, gdyż jego rodziców częściej w nim nie było, a oni byli jedynie obsypywani prezentami, jakby miały zadośćuczynić im ich nieobecność. Nie wini za to swych rodzicieli, ale nie potrafi odnaleźć ciepła rodzinnego u nikogo. Seks traktuje dość przedmiotowo, ot chwila przyjemności cielesnej. Nic dodać, nic ująć.
Naoki jest uzależniony od alkoholu, który zaczął pić już jako nastolatek, by zwrócić na siebie uwagę rodziców. Próbował z tym kończyć, zapisując się na odwyk trzy razy, ale zawsze po jakimś czasie do tego wracał. Spisał się już na straty i stara się jedynie niezbyt często upijać się do nieprzytomności.
Ciekawostki:
- Ma tatuaż na lewej łopatce - przypominający ptaka z rozłożonymi skrzydłami.
- Nigdy nie tknął papierosów i nie zamierza tego robić.
- Często pije do lustra lub robi to rozmawiając ze swoimi zwierzakami.
- Kocha rower i piesze wycieczki.
- Potrafi wyjść z domu i nie pojawiać się w nim dobre kilka dni, gdyż realizuje właśnie jakiś dziki plan.



910 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 801 – 910 z 910-ale był. A ja nie chce żebys odczuwal niepotrzebny ból.-usiadł za nim i objął go ramionami.-tak juz jest ze jak się kogoś kocha to nie chce się tego kogoś ranić.
-nie mógłbym zrobić inaczej.-uśmiechnął sie I zaczął się myć.
-to dobrze ale...a takim razie czemu płaczesz?-spytał zmartwiony. Przytulił go mocno do siebie.
-serio pierwszy? Ale...no to przecież dość normalne co robię.-powiedział bo zawsze tak uważał.-ale skoro jestem pierwszy...to jakich ty wcześniej partnerów miałeś?
-mou...co z tego ze przepraszali skoro nie miałeś z tego przyjemności? A skoro nie miałeś to po co to robić?-ucałował go w policzek.-dziękuję. Miło to słyszeć...mój ideale.
-ok ok...nie musisz mi dziękować skarbie. Dla mnie to coś normalnego i naturalnego.-potulil go tak jeszcze chwile po czym wrócił do mycia się.
-a co byś chciał?-spytał wychodząc z wanny i zaczynajac się wycierać.-mogą być tosty z serkiem i szynką?
-Nao-chan? Co to jest...ze aż tak mnie kochasz? Ze mówisz ze czujesz się jak w niebie?-spytał jakoś tego ciekawy. Wsunal na siebie bokserki i przeciągnąl się lekko.
-jestem taki bo cię kocham.-podszedł do niego żeby go delikatnie przytulic.-cóż a ja...na początku po prostu chciałem ci pomóc. No wiesz te problem z alkoholem i w ogóle. Jakoś tak przypomniał mi się mój problem. Ale właśnie potem to wesołe miasteczko...i ta akcja w barze. I onsen. Poczułem ze to zdecydowanie coś więcej. Wiec ciesze się ze wyszło jak wyszło. Jestem z tobą na prawdę szczęśliwy.
-no tak...ale.w sumie co w nim takiego niepowtarzalnego?-spytał zaskoczony. On sam nie uważał żeby robił coś wyjątkowego.
-cóż...rozumiem ale nie sądzę żeby to co wymieniłeś było domena policjantów.-zaśmiał się cicho.-chyba jesteś zmęczony co skarbie? Może jednak lepiej jak zjemy po kisielku i poszli spać?
-I jest idealnie. Ale każdy ma prawo być zmęczony. Grzanki będą na śniadanie. Na kolacje kisielek.-powiedział I poszedł do kuchni.
-dobrze!-Hiroki odpowiedział z kuchni i juz po chwili z now był w salonie z kisielkami i herbatka.-smacznego.
-nie ma za co kochanie.-powiedział I wziął się za jedzenie swojego kisielku.
-ok, może być. zabawimy się troszkę.-ucałował go delikatnie.-a o której idziemy mi robić tatuaż?
-brzmi fajnie. Ale dasz radę coś takiego na jednej sesji? W koncu te bardziej skomplikowane rozkłada się na kilka. Nieraz i napisy rozkłada się na dwie sesje.
-mhm rozumiem...-pokiwał głową. Zaraz pocałował go namiętnie.-Mam nadzieję ze nie będziesz trzeba drugiej bo w końcu musimy ruszać dalej, prawda?
Hiroki nie widział co odpowiedzieć więc tylko przytulił go mocniej do siebie.
-cieszę się.
-ja ciebie też kocham. Bardzo bardzo.-wytulił go mocno.-a teraz chodźmy już spać.
Hiroki wstał biorać go na ręce. Zaniósł go do sypialni gdzie położył go na łóżko. Ułożył się obok niego i ucałował.
-dobranoc kochanie. słodkich snów.
Hiroki zasnął obejmując chłopaka delikatnie. Sama jego obecność dawała mu szczęście i spokojny sen.
-hej kochanie.-uśmiechnął sie.-śniadanko zaraz będzie. Śniło ci się coś miłego?-spytał wesoło.
-serio?-roześmiał się wesoło.-ale to miły sen wiec ok.-Postawił na stole talerz z grzankami i dwa dodatkowe talerzyki po czym usiadł na przeciwko chłopaka.
-to nic takiego ale dziękuję.-odparł I zabrał się za jedzenie. Po kilku gruzach wziął łyk herbaty.-wiec jakI jest pierwszy punkt na dzisiaj?
-ok. Pasuje mi stanie spędzanie ostatnich dni mojego urlopu.-zaśmiał się I skończył jeść pierwszego tosta.
-oczywiście ze mi się podoba. Jest super.-uśmiechnął sie jedząc drugiego tosta.-no I podoba mi się jeszcze bardziej bo śledzam ten czas z tobą.
Hiroki zaśmiał się cicho.
-ok, ok. Przecież nie musi być codziennie.-powedzial wesoło.-kuruj...przecież wiesz ze nie chce sprawiać ci bólu.
-Nao-chan...potrafię sam o tym pomyśleć. Wczoraj poszalelismy wiec dzisiaj odpoczynek. Nie jestem seksoholikiem albo coś.-wywrocil oczyma.
-coz...rozumiem ze twoich partnerów to nie obchodzilo ale myślałem ze ustaliliśmy ze ja jestem inny. Nie musisz mi mówić takich rzeczy. Wiem kiedy możemy się pobawić a kiedy nie.-zmierzwil mu włosy i wziął łyk herbaty.
-nie gniewam się...po prostu.na prawdę juz nie musisz prosić o takie rzeczy. Ja wiem ze seks codziennie nie będzie dobry dla twojego tyłka.-przytulił go mocno do siebie.
-ok.-skinął głową i uśmiechnął się lekko. Przeciągnąl się i musnal jego usta swoimi.-ok...ubieramy się i lecimy.
-jasne ze gotowy.-powiedział przeczesujac dłonią włosy. Ubrany był w jeansowe spodenki do kolan i biały t-shirt. Na stopy wsunal japonki.-możemy iść.
-serio? Ale ja zawsze się tak ubieram jak jest ciepło...-wzruszył ramionami. Kiedy stali w tramwaju objął go delikatnie.
-a nie aparatu?-spytał unosząc brwi. Hiroki słuchał z zainteresowaniem. W pewnym momencie jednak zauważył jak jeden chłopak sięgał do torebki siedzącej kawałek dalej kobiety. Hiroki trzepnal go wtedy w rękę.-nie ładnie kraść.-powiedział patrząc na niego dość chłodno. Uśmiechnął się do kobiety która podziękowała mu skinieniem głowy.
Hiroki wzruszył ramionami. Dla niego to był naturalny odruch.
-każdy przecież by to zrobił jakby zauważył.-ponownie wzruszył ramionami.-a ciebie obronie zawsze.
-ok.-zgodził się I ruszył za chłopakiem.-pokażesz mi z tego tarasu swoje ulubione miejsca?-spytał zaraz.
-ok. A gdzie zjemy obiadek? Masz w planach jakaś lokalna kuchnie?-spytał z ciekawości. Właśnie coś takiego chętnie by zjadł.
-potrawkę z...czego?-spytał patrząc na niego szczerze zaskoczony. Nie wyobrażał sobie ze miałby zjeść kangura.
-ale...-Hiroki juz chciał protestować ale westchnął tylko. Japońskie potrawy w końcu potrafiły być o wiele dziwniejsze.-skoro tak to spróbuję.-wzruszył ramionami.
No nie wiem kochanie...jakoś nie przemawia do mnie jedzenie zwierzątka które widziałem w zoo jak byłem mały...
-jasne...wiec możesz mi poleic coś innego. Coś co nie zawiera zwierzątek które widziałem w zoo.-zaśmiał się cicho.-stąd jest na prawdę ładny widok.
-miałeś tu ciekawe i wesołe życie, prawda? Mówiłeś ze bardzo ci się tu podobało.-powiedział biorąc łyk kawy
-mhm rozumiem...ale teraz już nie ciąży ona na tobie, prawda?-spytał pijąc spokojnie swoją kawe.
-rozumiem...ale wiesz jeśli się boisz być wtedy sam to zawsze mogę być przy tobie. I cie wspierać.-zapewnił go z uśmiechem. Wziął łyk kawy i spojrzał w stronę okna.
-ok rozumiem. Wiec na razie o tym nie mówmy. Wszystkim zajmiemy się kiedy nabierzesz odwagi.Na razie cieszmy się wyjazdem.-ucałował go w policzek I dopił kawę.
-ja ciebie tez kochanie. Ja ciebie tez.-przytulił go mocno do siebie.
-ok ok.-wywrocil oczyma nie komentując juz tego zdjęcia. Objął go ramieniem I pozwolił się prowadzić do tatuazysty.
-jasne.-Hiroki skinął głową. Potem wyjaśnił jaki chce napis i gdzie po czym zdjął koszulkę.
Hiroki usiadł i uśmiechnął się lekko do Naokiego który stał kawałek dalej.
-jestem policjantem Naoki. Mam dość wysoka odporność na ból.-wywrocil oczyma I sminął głową w stronę Maxa informując go ze może działać. Wiedział ze okolice klatki piersiowej są dość mocno unerwione ale był świadomy tego ze będzie bolało.
Hiroki tylko wywrocil oczyma.
-w takie punkty dostałem. Ale jak raz jeden trafił mnie w nogę to bieglem za nim i go złapałem i aresztowałem.-mruknął juz nic więcej nie mówiąc.
Hiroki spokojnie znosił ból od czasu do czasu tylko się krzywiac kiedy zabolało mocniej. Nie ruszał się i patrzył na Naokiego.
Mężczyzna uśmiechał się tylko lekko w odpowiedzi. Mimowolnie zaciskal dłonie w pięści.
-ok. Będę pamiętał.-skinął głową I dał się zakleic plastrem. Potem założył koszulkę I usiadł.-teraz twoja kolei?-zwrócił się do Naokiego.
Hiroki przyglądał sje pracy Maxa teraz oglądając to z innej perspektywy. Zerknął tez na Naokiego.
Hiroki ukucnal przed nim.
-bardzo cie boli?-spytal głaszczac go po włosach.
-ok. 10 minut.-Uśmiechnął sie lekko Hiroki.-juz dobrze kochanie. Juz dobrze. Zaraz koniec.-pogłaskał go po włosach.
-widzisz? Juz koniec. Byłeś dzielny.-ucałował go w czółko I pogłaskał po włosach.
-no tak...rozumiem...-skinął głową I podtrzymał go w pionie.-może polez jeszcze chwilkę?
-oh...ale ze mną sie nie przyjaźniles. Nie lubię mieć długów...-zaprotestował Hiroki.
[30]
-ech...ok.-Hiroki zgodził się dość niechętnie. Nie przepadał za takimi sytuacjami.
-jasne. Ale pamiętaj ze mamy się nie samoczyc.-przypomniał mu I ucałował go w policzek.-to musiało myć dla ciebie lekki szok nie? Skoro ostatnio byłeś...no nie czułeś tego.
-oj...no I co ze musiałem to oglądać? Jest ok Naoki. Kocham cie i możesz mi pokazywać każde swoje oblicze.-wywrocil oczyma I ucałował go w policzek.-wyluzuj. Ty mnie widziałeś w gorszej sytuacji.
-za co?-spytał trochę zbity z tropu. Nie bardzo rozumiał za co chłopak mu dziękuje. Nie zrobił nic wyjątkowego.
-oj...nie ma za co dziękować. To normalne Nao-chan.-wywrocil oczyma i objął go mocniej.
-mhm...tez je za to uwielbiam. Szum morza mnie uspokaja.-uśmiechnął sie stojąc po kostki w wodzie.
Hiroki zamyslil się próbując coś sobie przypomnieć.
-wiesz...było tego dużo bo często chodziłem z mama na plażę. Tak jakos...nie ma nic ciekawego.-wzruszył rsmionami.
-zupełnie nic.-Hiroki pokręcił głową i pozwoOil się prowadzić.
-jasne.-wziął łyka I spojrzał na niego.-spędziłem kolejny fajny dzień. Dziękuje.
-jest super.-zapewnił go wesoło i upil trochę swojego drinka.-dobrze się z tobą bawię.
-I właśnie tak powinno być.-zasmiał się wesoło. Popijal swojego drinka I patrzył na Naokiego.-idziemy się zabawić?
Od razu przysunal go bliżej siebie i zaczął poruszać się w rytm muzyki.
Hiroki przejechał dłońmi w dół po plecach chłopaka. Kiedy dotarł do jego pośladków ścisnął je lekko. Zostawił tam dłonie przysuwajac chłopaka jeszcze bliżej. Cały czas poruszał się w rytm muzyki. Juz dawno tak nie tańczył.
-ja? No coś ty...nie wiem już ile lat tak nie tanczylem.-zaśmiał się oddając pocałunek.-idziemy do domu?
-ja się cieszę że mogę z tobą się cieszyć. Nawet rzeczami które myślałem ze dla mnie przeminely...-zaśmiał się. I pociągnął go w stronę wyjścia.
-no więc wracamy do domu. Ja tez jestem trochę zmęczony. Tyle mieliśmy dzisiaj wrażeń.-ucałował go w policzek.-przy tobie na pewno nie będę się nudził.
-żeby mieć siły na jutro.-zaśmiał się.-a właśnie...jakie plany na jutro? Co ciekawego będziemy robić?
-No to faktycznie musimy mieć dużo energii.-zaśmiał się wesoło. Wziął go za rękę i szedł tak całą drogę do domu.
-nie przeszkadza mi to. No wiesz...jestem z wypizdowia a na dodatek mieszkalem tylko z mama. Bardzo często sobie dorabialem.-wzruszył ramionami.-ale chciałbym zobacz jak najwięcej się da do końca tygodnia.
-ok. Taki plan zdecydowanie mi pasuje. Na pewno będziemy się świetnie bawić.-pocałował go i wszedł do windy.-ale na razie...-mruknął i ziewnal.-spać.
-Ok.-zaśmiał się cicho.-Nao-chan? Tylko pamiętaj żeby nie zmoczyc tatuażu.-przypomniał jeszcze raz.
-wiesz...nie wiem jak bardzo ty mnie kochasz...ale wiem jAK bardzo ja ciebie kocham. I nie da się tego pojąć.-zamknął oczy i ziewnal.-dobranoc kochanie.na prawdę jestem zmęczony.
Hiroki wstał pierwszy i zaczął przygotowywać im proste śniadanko.
-Nao-chan! Śniadanie!-krzyknął Hiroki kiedy skończył a wszystko było ładnie ułożone na stoliku.
-dziękuję kochanie.-pocałował go namiętnie na dzień dobry.-smacznego w takim razie. Jemy i jedziemy. Nie ma czasu do stracenia.
-po prostu jestem wypoczęty. No i jestem na prawdę ciekaw reszty dnia.-uśmiechnął sie jedząc swoją porcje.-dziękujemy ciesze się ze ci smakuje.
-um to...to dobrze. Ciesze się ze tak czujesz. To na prawdę mile.-powiedział pijąc spokojnie swoją kawe.
-to co przetrwa drogę raczej tak.-uśmiechnął sie. Wziął się za mycie naczyń.
-jasne ze gotowy.-Wytral ręce I poszedł ubrać buty.-no ok lecimy.
Hiroki przytulił go mocno do siebie.
-ja ciebie tez.-odparł.-ok...ale już musimy lecieć. Później się potulimy.
-twój co?-spytał wsiadać do samochodu.
-no dzięki kochanie...-wywrocil oczyma I zapiął pasy.-ruszaj wredoto mała.
Hiroki wywrocil tylko oczyma nic na to nie odpowiadając. Podziwiał dalej widoki. Kiedy dojechali do punktu widokowego przeciągnąl się lekko.
-stąd jest na prawdę niesamowity widok.-skomentował z uśmiechem.
-możesz pokazywać. Podoba mi się takie oglądanie ich razem z tobą.-ucałował go w policzek.
-aż 50? A między innymi co tak są za miejsca?-objął go delikatnie.
-dużo tego...-zauważył trochę jednak zaskoczony.-i daleko. Ja nie mam tyle pieniędzy żeby tak sobie jeździć gdzie chce...-dodał przytulając go mocniej do siebie.
-dobrze kochanie. Mamy na to całe życie.-zgodził się z uśmiechem. Obejmował go tak jeszcze dłuższą chwilę.-z tobą to nawet na koniec świata kochanie.-pocałował go namiętnie.
-I już zawsze tak będzie.-ucałował go I wstał.-ok jedzmy dalej.
Hiroki skinął głową i dał mówić Naokiemu. Wniósł swój plecak do środka i przeciągnąl się lekko.
-mały ale przytulny. Podoba mi się.-Ucałował chłopaka w policzek.
-I tyle na pewno nam wystarczy.-przytulił go do siebie.-no I zaraz idziemy do rezerwatu, prawda?
-wierze ze właśnie tak będzie.-ucałował go I przeciągnąl się lekko.-ok. Lecimy kochanie. Pora zakazać rękawy.
Kiedy wszystko skończyli Hiroki położył się na piasku trliche zmęczony. Uśmiechnął się do Naokiego machać mu wesoło. Może I był zmęczony ale na pewno szczęśliwy.
-są. Ale nie tak jak ty.-ucałował go w nosek.-możemy iść. Jestem głodny.-przyznał szczerze.
-Taki plan mi pasuje.-wstał I objął go ramieniem.-ok idziemy na obiadek. Bo jestem głodny.
-oj...mogli sobie patrzeć. Ale cała reszta mnie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla ciebie.-ucałował go w policzek I usiadł do stolika.
-mhm...i dzisiaj cie zjem na kolacje.-powiedział przygryzajac jego uszko. Zaraz jednak wrócił do curry.
-ok. Ale odpocznijmy chwile po pracy. Ciężko mi to przyznać ale pełni sił jeszcze nie odzyskałem...
-pasuje mi.-zgodził się kończąc jeść curry. Przeciągnąl się lekko i wypił wodę.-tam leniwie może być.
-ok.-objął go ramieniem kiedy szli do domku. Tak go puścił, nalazł im soku do szklanek i poszedł na taras. Podał chłopakowi jeden napój a sam z drugim usiadł na leżaku.
-mhm...zrobimy to tak.-zaczął delikatnie prowadzić jego ręce.
-no to możesz zabrać do domu a nie marudzić.-mruknął naburmuszony
[Wszystkiego najlepszego z okazji dnia chłopaka! Sorry ze tak późno ale migrowalam na studia XD]
Prześlij komentarz