niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2401 – 2600 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- A czemu bezalkoholowego? Moglibyśmy wypić po lampce normalnego - zauważył z uśmiechem. - Nic mi przecież się nie stanie jak wypiję lampkę szampana - dodał łapiąc go lekko za rękę i głaszcząc go po niej.

- Nie będę rozmawiał z psychologiem - przypomniał mu Naoki, ubierając już buty i kurtkę na siebie. - Zabiorę dziś pracę do domu i nie będziesz mnie musiał oglądać - dodał po chwili. - Mogę też iść do siebie - mruknął jeszcze.

- Głównie o Kanekim, o tym jak się z nim obchodzić, bo Ren strasznie go kocha, ale jest niedoświadczony - zauważył ze śmiechem. - O tobie też trochę, jakim byłeś nieznośnym bachorem - roześmiał się serdecznie. - Ne... jak już tu jesteś, pójdę się umyć ok? Wezmę szybki prysznic.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Po prostu lampka szampana mi nie zaszkodzi. Nie będę przesadzał - obiecał mu ze śmiechem. - A zrobisz nam na deser te truskawki ze śmietaną? - zapytał zaraz. - Znaczy uhm wiem, że to moja randka... ale jakoś tak mam ochotę.

- Pójdę do niego, ale nic mu nie powiem - odparł chłodno chłopak. - Nie zamierzam z nim rozmawiać czy ci się to podoba czy nie - burknął, po czym poszedł juz do samochodu i usiadł na miejscu pasażera, zapinając pasy. Odetchnął głęboko przymykając oczy. Był głodny, zmęczony, w głowie miał mętlik i na dodatek złość w nim buzowała. Nie chciał jej wyładowywać na Hirokim, więc po prostu zamknął oczy i udał że przysnął podczas jazdy.

- Nie - odparł kręcąc przecząco głową. - Nie chcę tylko by ktoś mi do łazienki wszedł - wskazał dłonią na drzwi. - Nie mają zamka...

Mara_Jade pisze...

{Na seks brak. Wracam do Polski za półtora tygodnia... chcę i nie chcę...]

- Mam, w portfelu.Zabieram na każdy egzamin czy ważne wydarzenia, bo przynosi mi szczęście - uśmiechnął się szeroko. - Przecieżbym go nie zgubił, baka.

- Dzięki - Naoki wysiadł z samochodu i zamknął za sobą drzwi, a potem od razu skierował się na komisariat. Pierwsze co zrobił to porządek na swoim biurku, pakując odpowiednie papiery do plecaka. Kolejka do psychologa się nie zmniejszała. Yasu natomiast złapał Hirokiego.
- Macie jakąś kłótnię kochanków? - zapytał unosząc lekko brew.

- Nie zawołam. Umiem się umyć - fuknął na niego i pojechał do łazienki.

Mara_Jade pisze...

- Nie noszę, bo jak noszę to mnie na studiach zarzucają pytaniami, co to od kogo i dlaczgo tam jest Jun jak nasz profesor - odparł spokojnie. - Dlatego noszę zawsze przy sobie ale nie na szyi - dodał zaraz. - Przepraszam.

- Psycholog go dziś nie ominie... ciebie też nie - zauważył tylko, spoglądając na krzątającego się Naokiego, który teraz kucnął by coś zebrać spod biurka i podejrzanie długo nie wstawał.

Tomo wziął szybki prysznic i już zaraz był z powrotem.
- Było fajnie i teraz wreszcie czuję się nieco lepiej - nasunął czapkę na głowę.

[Jutro napiszę :)]

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę. Nosiłem ale mi wypadał... poza tym ja noszę trochę inne koszule niż ty - zauważył. - Prawdę mówiłem, że jest od kogoś kto jest dla mnie wszystkim - mruknął.

- Zabierz go do naszej siłowni. Niech się wyładuje - zaproponował mu. - I tak dzisiaj nic nie zrobimy. Trzeba czekać na swą kolej,a kolejka wciąż rośnie - dodał jeszcze, teraz jednak podchodząc do biurka i zaglądając za nie. - Wszystko gra, Naoki?
- T-tak. Nic mi nie jest - odparł machinalnie chłopak w końcu podnosząc teczkę i wracając na krzesło. Posłał jeszcze Yasu słaby uśmiech i wrócił do lektury.

- No wreeeszcie moja czekolada - ucieszył się chłopak, robiąc przy tym miejsce Takano w łóżku. - Proszę.

Mara_Jade pisze...

- Tajemnica - odparł tylko robiąc się całkiem czerwony. - Nie wszystko ci muszę zdradzać - dodał zaraz, palcami dotykając portfela gdzie chował swój skarb.

- Chcę, ale nic nie zjem... zwrócę to jak zjem. Próbowałem rano - odparł tylko, unosząc wzrok znad papierów i zakładając kosmyk niesfornych włosów za ucho.

- Oj nie marudź. Ja chcę się przytulic do mojego misia, a misiek marudzi - westchnął teatralnie.

Mara_Jade pisze...

- Nie - uparł się i by juz zakończyć tę rozmowę, objął go mocno ramionami i ucałował, chcąc wygrać tę rundę.

Naoki pokręcił przecząco głową.
- Kisiel jest słodki... niedobrze mi się robi - jęknął czując że blednie na twarzy.
- Zjedz trochę ryżu - zaproponowal Yasu, stawiając mu przed nosem miskę z ryżem. - Trochę. Nie musisz jeść wszystkiego.

- Jak najbardzij - wtulił się w jego pierś i zamknął oczy na moment, a potem już zabrał się za jedzenie.

Mara_Jade pisze...

- Nie. Nie chcę i już - westchnął chłopak. - Moja sprawa. Działało i tyle - dodał zaraz.

Chłopak westchnął ciężko, ale zjadł te dwie łyżki ryżu, resztę oddając Yasu. Bał się, że nawet te dwie łyżki przyprawią go o mdłości.
- Już - dodał zaraz spoglądajac na Hirokiego. - Nie chcę więcej - oznajmił zanim mężczyzna cokolwiek powiedział.

- Naprawdę? Super - ucieszyl sie Tomo. - Tęsknię już za maluchem.

Mara_Jade pisze...

- Nic. Nic nie mówiłem - burknął na niego, po czym zabrał się za sterowanie nad swoim wózkiem. - Do którego marketu idziemy? - zapytał go jeszcze.

Naoki skinął głową całkiem machinalnie, zgadzając się z nim co do późniejszego jedzenia. Ruszył tuż za nim do silowni. - Często tu ćwiczysz? - zapytał go kiedy przekroczyli jej próg.

- Wiem, że tęskni... nic dziwnego. Tak długo bez nas musiał wytrzymać - zauważył pijąc dalej swą czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Okay, koło domu będzie najlepiej - zgodził się z nim. - Ne Jun, co sądzisz o moim kierunku studiów? Myślisz, że dam sobie radę w pracy fotografa? A jeśli mi się nie uda, to co wtedy? Nie chcę być na twoim utrzymaniu - wymamrotał. - No wiesz, wszystko fajnie... ale nie lubię być aż tak zależny.

- Nie wziąłem nic na przebranie. Nie zakładałem ćwiczeń - odparł wzruszając ramionami, rozglądając się po siłowni. - Ale już wiem, gdzie chcę poćwiczyć - dodał zaraz podchodząc do wiszącego worka i zaciskając lekko pięści dotknął go tylko. - Tutaj.

- Wytrzymałbyś - pstryknął go w nos Tomo. - No bo może kiedyś mi gdzieś polecisz... wiesz do pracy i będziesz musiał wytrzymać - ucałował go mocno.

Kazuo objął Yujiego ramionami całując go mocno.
- Dziękuję, było wspaniale - zapewnił go z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Ryu wzruszył lekko ramionami.
- Niby tak, ale martwię się trochę - przyznał szczerze.

- Okay... - westchnął Naoki iddąc z nim do szafki i wybierając sobie t-shirt i spodnie dresowe. - Dzięki - dodał jeszcze.

- Hm dałbyś radę głuptasie - poklepał go lekko po policzku. - Jest przecież skype i telefon - zauważył.

[Miało już być po nooo...]

- Pomogę - odparł Kazuo i zabrał się za robotę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - chłopak zacisnął mocniej ręce na kolanach. - Ale to jak będzie lepsza pogoda i może jakieś zadanie - dodał zaraz oddychając lekko. - No bo nie chcę byś się przeziębił... ja nie jestem w tym doświadczony.

Naoki ubrał jeszcze czarne rękawiczki bez palców i po krótkiej rozgrzewce zaczął uderzać w wór przenosząc ciężar ciała z jednej na drugą nogę. Walczył tak z worem dobre pół godziny, zanim kucnął wypluwając ślinę na podłogę i dysząc ciężko.

- Mhm... zobaczymy - ucałował go mocno. - Albo i nie... zobaczymy co życie przyniesie - uśmiechnął się do niego.

- W co chciałbyś pograć? - zainteresował się chłopak, obejmując młodszego ramionami.

Mara_Jade pisze...

- Un ok - odetchnął z ulgą, po czym wjechali już do sklepu. Pozwolił Junowi nadal prowadzić samemu robiąc trochę za wózek na zakupy. - Kupimy tez czekoladę?

- Jeszcze nie - odparł chłopak wciąż łapiąc łapczywe oddechy. - Chwila na oddech - wyjaśnił tylko zaciskając mocniej pięści.

- Ja też, ale będziesz musiał już iść, robi się późno - zauważył Tomo, dopijając swoją czekoladę. - Zrobisz mi taką w Tokio? Z bitą śmietaną na wierzchu?

- No dobra, Need for speed - zdecydował wybierając grę którą znał.

Mara_Jade pisze...

- Ja płacę - zaznaczył szybko chłopak i już szukał pieniędzy w portfelu, po czym uśmiechnął się do Juna pakując wszystko. - Kocham cię wiesz?

- Ok.. - Naoki nie protestował. Oparł się o ścianę i zamknął oczy czując jak powoli odpływa. Zanim się zorientował Hiroki stał tuż przy nim unosząc jego nogi do góry. - Już ok, wróciłem - wymamrotał nie odważając się jeszcze wstawać.

- Tak jest, będę grzeczny - zapewnił go Tomo śmiejąc się pod nosem i kiwając mu na dobranoc.

- Fajnie mieliście - uśmiechnął się Kazuo. - Bądź dla mnie łagodny. To mój 3 raz z tą grą,.

Mara_Jade pisze...

- Ja płacę - zaznaczył szybko chłopak i już szukał pieniędzy w portfelu, po czym uśmiechnął się do Juna pakując wszystko. - Kocham cię wiesz?

- Ok.. - Naoki nie protestował. Oparł się o ścianę i zamknął oczy czując jak powoli odpływa. Zanim się zorientował Hiroki stał tuż przy nim unosząc jego nogi do góry. - Już ok, wróciłem - wymamrotał nie odważając się jeszcze wstawać.

- Tak jest, będę grzeczny - zapewnił go Tomo śmiejąc się pod nosem i kiwając mu na dobranoc.

- Fajnie mieliście - uśmiechnął się Kazuo. - Bądź dla mnie łagodny. To mój 3 raz z tą grą,.

Mara_Jade pisze...

- Ja cię... od kiedy taki grzeczny jesteś? - zapytał go nieco zaskoczony chłopak, śmiejąc się przy tym lekko i stawiając zakupy na swoich kolanach.

- Mhm ok - zgodził się z nim Naoki w końcu siadając i jeszcze chwilę oddychając głęboko, zanim podniósł się i przytrzymał ściany dla utrzymania równowagi.

- Kaneki do tego czasu wydobrzeje? - zapytał go zaraz Tomo, oddychając głęboko kiedy musiał. - Trochę w głowie mi się kręci jak za długo siedzę - postanowił go o tym poinformować.

Kazuo ucałował go w policzek i ruszył z kopyta już na pierwszym zakręcie lądując w krzakach. Odchrząknął wracając na drogę i zaśmiał się, gdy uderzył w słup.
- Mam nadzieję, że w rzeczywistości będę prowadził lepiej.

Mara_Jade pisze...

- Ja też się cieszę - przyznał Ryu, delikatnie rozmasowując swoje dłonie. - Ja naprawdę się staram Jun i cieszę się, że uhm nie boję się do ciebie przytulać czy spać pod jedną kołdrą... i że mogę cię całować i uhm staram się przełamać resztę też - szepnął.

- Hiro-chan...kocham cię, wiesz? - zapytał go cicho, kiedy siedział już na ławce i przebierał się w swoje ciuchy. - Nie chcę cię stracić - zacisnął mocniej wargi i schował twarz w dłonie by ukryć swoje łzy.

- Nie - Tomo pokręcił przecząco głową. - Ren ja już chcę wracać... - wymamrotał cicho. - Wolę spędzić więcej czasu w Tokio pod twoją opieką niż tutaj - dodał zaraz. - Wytrzymam lot - zapewnił go z lekkim uśmiechem, opadając na poduszki. - Chcę już być w domu...

- Racja, ale muszę zdać prawko najpierw - zaśmiał się i znów skradł mu buziaka. - Zapisałem się na kurs prawa jazdy - odchrząknął. - Nie chciałem nikomu mówić, dopóki nie zdam, ale... chciałbym mieć prawko jak będziemy eh na studiach - zagryzł wargę. - Będzie nam wygodniej...

Mara_Jade pisze...

- Nie zostawię - odparł cicho, po czym uśmiechnął się do niego. - Przytulisz mnie dziś mocno? Tęsknię za naszymi przytulankami - zaśmiał się.

- Nie chcę z nim rozmawiać - powtórzył uparcie przez chwilę oddychając tylko w jego ramionach. Nie przepadał za psychologami i wolał tego nie robić. - Zjem trochę ryżu - zdecydował zaraz wstając wreszcie i jeszcze przez moment podtrzymując się Hirokiego by złapać równowagę.

- Wytrzymam lot - powtórzył zaraz Tomo oddychając głęboko. - Po prostu czasem kręci mi się w głowie i boli tutaj - pokazał mu gdzie boli go głowa. - Ale nie tak jak wcześniej. Myślę, że to po prostu po operacji. Gdzieś tam mnie musiałeś zszyć - uśmiechnął się nieco.

- Mhm... nie musisz robić prawka, jk nie chcesz - zauważył chłopak, wreszcie łapiąc swój rytm w grze.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - odparł cicho trochę się podłamując. Ten temat zdecydowanie mu nie pasował.

Naoki zabrał się za jedzenie, wcześniej upijając pół kubka herbaty. Zjadł tez trochę ryżu i położył się na kanapie przymykając oczy.

- Ok... ale nie badź dla mnie zbyt surowy - poprosił go Tomo zamykając oczy i zasypiając pięć minut później.

- Nie chcesz studiować w Tokio? - zapytał go zaraz Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Bedzie pyszna - zapewnil go chłopak, wjeżdżajac do mieszkania i od razu jadąc do kuchni. - Ale nie ma wstępu do kuchni - dodał zaraz.

Naoki skinął głową, ale nie bardzo mógł zasnąć. Leżał więc z zamkniętymi oczyma słuchając tego co działo sę w okół niego, a kiedy uznał że odpoczął, usiadł na kanapie, wciąż przykryty kocykiem i oparł brodę o swoje kolana.

Tomo obudził się tylko raz, krzywiąc się nieco. Usiadł na łóżku dotykając nieco bolącej głowy. - Ren, nie mogę dostać tabletki? - zapytał w koncu nieco się poddając.

- Więc nie zakładaj tak, bo jak ciebie tam nie będzie to ja nie studiuję - wzruszył ramionami Kazuo.

Mara_Jade pisze...

Ryu dość szybko się uwinął z kolacją. Większość miał już gotowe, więc wystarczyło odgrzać. Z uśmiechem przystroił stól świeczkami i zaprosił Juna do kuchni, podając mu szampana do otwarcia.
- Dzisiaj serwuję rybę wędzoną na ciepło wraz z ziemniakami, porem zapiekanymi w serowym sosie - oznajmił zadowolony z siebie. - Mam nadzieję, że ci posmakuje.

- Ok - chłopak wstał z kanapy i ubrał buty, po czym poszedł we wskazanym kierunku pukając zanim wszedł i usiadł z powrotem na kanapie.

- No wolałbym cię mieć na miejscu - odparł tylko wzruszając ramionami. - Jeszcze raz, teraz cię pokonam - dodał pokazując na grę.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął lekko głową.
- Przepraszam - wymamrotał nieco zawstydzony że wciąż potrzebuje środka przeciwbólowego i zaraz wtulił głowę w poduszkę. - Nie robię tego specjalnie - wymamrotał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Mam nadzieję, że ci posmakuje - odparł szczerze, nieco się czerwieniąc. - Za nas - oznajmił unosząc do góry kieliszek szampana chcąc się stuknąć z Junem.

Naoki podziękował za herbatę i umoczył usta w gorącym płynie. Przez dłuższą chwilę tylko obserwował mężczyznę coraz bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że nie chce mu nic powiedzieć.

Tomo skinął głową, znów wtulając się w poduszkę i zasypiając zaraz. Kiedy się znów obudził przyniesiono mu śniadanie, na które nie mógł patrzeć.
Ren nigdy nie karm tak Kanekiego - poprosił go.

- Po prostu wolałbym mieć cię przy sobie... ciebie i bonusy... obiadki, pewność, że będziesz mój i w ogóle - odparł ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie, to ja mam najwspanialszego chłopaka na świecie. Najlepszego pod słońcem - zapewnił go chłopak, upijając trochę szampana i całując go w policzek. - Uff... bałem się, że ci coś nowego nie posmakuje...

Naoki skinął lekko głową w odpowiedzi na pytanie.
- I nie zamierzam z nim zrywać - zapewnił go jeszcze nie wchodząc w szczegóły ich relacji. - Jest mi z nim dobrze.

- Musisz w końcu jakieś zacząć mu serwować - odparł całkiem poważnie Tomo, smakując tej papki i z obrzydzeniem odstawiając ją na półkę. - Zjem coś potem - obiecał, nie bardzo mogąc strawić zapach tego jedzenia.

- Ty nie zdajesz sobie sprawę z tego ile w sobie seksu masz - burknął Kazuo. - Poderwą cię w mig...

Mara_Jade pisze...

- Jestem bardzo za - odparl szczerze. - Myślisz że te masaże mi trochę pomogą?- zapytał go zaraz nieco w to wątpiąc i nieco ruieniąc się ze wzgledu na jego komentarz.

- też się cieszę - odparł naoki znów upijając nieco kawy. - To dobrze, że wpadł...

- Dzięki - uśmiechnął się do niego. - Tylko nie otruj go ani trochę - poprosił z lekkim uśmiechem. - Jak posłuchasz Takano to dasz radę - zapewnił go.

- Oj ja myslę inaczej. To właśnie ty jesteś tym którego chcą poderwać - uśmiechnął się do nigo,

Mara_Jade pisze...

- Okay - zgodził się bez wielkiego problemu. - Pozmywam rano, zgoda? - zapytał go, bo jakoś nie miał ochoty teraz sprzątać. - Uhm jutro pamiętasz o wizycie u Chrisa prawda? - zapytał go jeszcze, bo zależało mu na jego obecności.

Naoki wzruszył tylko ramionami, chwilę wpatrując się w kubek herbaty.
- Nic mi nie jest - odparł spokojnie. - Wszystko gra. Mam po prostu dużo na głowie - uśmiechnął się lekko.

- Jestem w stanie to sobie wyobrazić - odparł ze śmiechem Tomo, a potem schował się pod kołdrą kiedy zaburczało mu w brzuchu. Niechętnie zerknął na papkę, którą z rozpaczy zapragnął zjeść.

- Po prostu nie widziałeś swoich walorów kochanie, a uwierz... masz ich wiele. Jesteś seksowny, masz wspaniały uśmiech, poczucie humoru i dobrze gotujesz. Do tego dobry z ciebie uczeń... wiele osób do ciebie wzdychało, ale ty masz klapki na oczach i tego nie widzisz. Nie doceniasz się.

Mara_Jade pisze...

Ryu pokręcił przecząco głową.
- Nie, bo ja chcę z tobą pobyć jeszcze dziś. Wtulić się w twoje ramiona i całować cię mocno - zarumienił się nieco, przyznając do swoich planów na ten wieczór.

- Nie mam ochoty o tym rozmawiać. Przyszedłem tylko dlatego, że trzeba to spotkanie odbimabać - odparł z rozbrajającą szczerością. - Poradzę sobie sam - dodał jeszcze, upijajac kolejny łyk herbaty i odkładając ją na stolik.

Tomo skinął lekko głową zażenowany zachowaniem swojego żołądka. Nie sądził, by kiedykolwiek był aż tak głodny. Wszystko przez to jedzenie w tym szpitalu.
- Ren... możemy wracać za dwa dni? - zapytał go w końcu. - Mogę zostać nawet i miesiąc w Tokio... ale chciałbgym już wrócić.

- Śmiem w to wątpić, baka - ucałował go lekko w policzek.

Mara_Jade pisze...

- No i to mi się podoba - klasnął radośnie w dłonie chłopak kończąc swoje jedzenie i tylko zbierając naczynia by zanieść je do kuchni. - Będę się bezkarnie przytulać dzisiaj - uśmiechnął się szeroko.

- Nie zamierzam otwierać się na kogoś, kogo poznałem 10 minut temu - zerknął na zegarek, by upewnić się że mówi prawdę. - Więc sobie pomilczymy dopóki mój czas pracy się nie skończy. Niecałe dwie godziny, idzie przeżyć - dodał jeszcze znów częstując się herbatą i tym razem już milknąc.

- Uff, dziękuję - ożywił się od razu i nawet usiadł, ale zaraz padł na poduszki, by nie obciążać nieco jeszcze obolałej głowy. - Taka-chan będzie miał sporo czasu na wpojenie ci podstaw gotowania. W końcu będziesz mistrzem podstaw - zażartował.

- Oczywiście, że zauważyłem 4 dziewczyny z naszej klasy, 2 młodsze i 3 chłopaków. I nie, nie pytali o Shujiego, tylko o ciebie - burknął. - Poza tym nie zauważyłeś, że mi się podobasz, więc... nic dziwnego że nic nie widzisz.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyjechał do niego chwilkę później i usiadł mu na kolanach, mocno się w niego wtulając. Chwilę tylko swobodnie oddychał ciesząc się jego bliskością.

- Hiroki ma swoje problemy, ja mam swoje. Nie musimy się wszystkim dzielić - zauważył nieco chłodniej chłopak. - Nie będę zawracać mu głowy czymś tak mało istotnym - dodał jeszcze. - To nie ma znaczenia, radzę sobie z tym - powtórzył jeszcze, bo wiedział że tak będzie. Zawsze musiał radzić sobie sam ze swoimi koszmarami. Najczęściej spychał je w kąt, by mogły zaatakować, kiedy był nieco słabszy, ale dawał radę. Był przygotowany.

- To nie w szpitalu? Myślałem, że wpiszesz mnie znów do szpitala... - ucieszył się chłopak. - Twoje mieszkanie mi nie przeszkadza - zapewnił go z nieco większym uśmiechem.

- A skąd mam wiedzieć czy nie podejdą? Nie będzie mnie, który by ich skutecznie odstraszał - burknął niezadowolony.

Mara_Jade pisze...

- Wiem... też bardzo cię kocham - szepnął całując go zaraz mocno. Objął jego szyję rękoma pogłębiając pocałunek na tyle ile mógł.

- Tak - padła krótka odpowiedź. - To nie jest istotne. Żyje? Żyje. Jestem ranny? Nie. Wszystko inne jest mało istotne - wzruszył ramionami, dopijając swoją herbatę.

- Ok... to ja już wolę u ciebie w domu, ale nie będę marudził - obiecał mu szybko, przymykając nieco oczy. - Mogę dostać trochę wody? - zapytał go zaraz.

- Ale będę na uczelni. Szybciej cię znajdę i pomogę - odparł zaciskając mocniej usta.

Mara_Jade pisze...

Ryu długo oddawał mu pocałunki, by przytulić się w końcu do niego.

- Nie jestem tu ranny - odparł tylko Naoki. - A nawet jeśli to tych ran już jest tam tyle, że jedna więcej nie robi różnicy - zauważył spokojnie.

- Dziękuję - Tomo od razu podsunął się na łóżku, siadając i otwierając pojemniczek. - Zgłodniałem - uśmiechnął się szeroko. Ren skinął głową też zabierając się za jedzenie.
- Dzięki, ruszamy za dwa dni - oznajmił spokojnie.

- Bo cię kocham i już - odparł Kazuo, obejmując go mocniej.

Mara_Jade pisze...

- No tak... ale nie wszystkie mi się udało - przyznał szczerze. - Większość zrobiłem - ucałował go znowu i wtulił głowę w jego pierś. - Chris chyba będzie zadowolony... uhm ja jestem - uśmiechnął sie do niego.

Naoki skinął lekko głową, dopił herbatę i odłożył kubek na stół, po czym wstał.
- W takim razie, mogę już iść? - zapytał go jeszcze nie chcąc być niegrzecznym. - Mam trochę pracy - zachwiał się nieco na nogach i podtrzymał pobliskiej ściany.

- Mamy umowę z Tomo, że w Tokio zostaniecie tak długo jak będzie trzeba. Być może już wcale nie w szpitalu tylko u mnie w domu. Wolałbym mieć go na oku - wyjaśnił mu Ren. - Jest dużo lepiej, Tomo dochodzi do siebie. Wczoraj jednak musieliśmy zwiększyć środek przeciwbólowy - zauważył spokojnie. - Ale to ze względu na rwącą ranę na głowie - dodał zaraz, żeby uspokoić brata, a Tomo w tym czasie przytulił się do niego lekko.
- Pyszne śniadanko mi dziś zrobiłeś - zapewnił go.

- Jestem zazdrośnikiem... nie większym od ciebie - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Jutro, nie mogę zdradzać - odparł ze śmiechem, po czym pogłaskał go po policzku. - Zrobisz mi deserek? - zapytał go zaraz.

- Odpocznę w domu - obiecał mu Naoki, bo przecież wiedział, że zaraz tam pojadą. - Hiroki pewnie już na mnie czeka - dodał zaraz, po czym ukłonił się mężczyźnie i wyszedł z gabinetu by odetchnąć nieco lepiej powietrzem. Pomaszerował od razu do swojego biurka by spakować wszystkie dokumenty mu potrzebne, po czym odnalazł Hirokiego. - Możemy już jechać jeśli skończyłeś - uśmiechnął się nieco.

- Dzięki Takano - Ren skończył jeść i zabrał swoją miseczkę ze sobą. - Pójdę do domu, poprzytulam moje słońce. Jakby coś się działo jestem pod telefonem - zapewnił brata.

- Nieprawda. Nie robię nic w ich kierunku... nie dałem ci żadnego powodu do zazdrości - bąknął cicho. - Ale mogę zacząć - dodał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Jupi - uciewszył się chłopak z niecierpliwością czekając na jeden ze swych ulubionych deserów. - Kocham cię wiesz? - zapytał go zaraz.

Naoki usiadł na swoim miejscu i zapiął pasy. Przymknął oczy w drodze powrotnej bo był niezwykle zmęczony. Odetchnął głęboko, gdy tylko dobili do domu.
- Wyjdę z psiakami - zakomunikował mu spokojnie zanosząc tylko dokumenty na górę i biorąc psiaki na smycze.

- Nic a nic - pokręcił głową Tomo. - Nie dużo rozmawialiśmy - odparł szczerze. - I nie kazał mi jeść tej papki - wskazał dłonią na talerzyk stojący przy łóżku, po czym wtulił się mocniej w Takano. - Nie będziesz miał nic przeciwko, że pomieszkamy w Tokio u Rena? - zapytał go zaraz.

- Mhm przecież ci ufam... to ty ciągle mówisz o zazdrości - zauważył spokojnie, czochrając jego włosy.

Mara_Jade pisze...

- Tego mi było trzeba - wyszczerzył się do niego chłopak, wtulając się w niego nieco i uśmiechając lekko. - Jesteś najlepszy!

- Okay - nie zaprotestował, a kiedy Hiroki wyszedł, poszedł pod prysznic, a potem rozłożył sobie poduszki na podłodze otaczając się też swym notesem, kilkoma długopisami. Odpalił laptopa i wyjął dokumenty z plecaka. Czas się zabrać za sprawę, bo termin nieco go zaczynał gonić. Ziewnął nieco i poklepał się po policzkach.

- Pewnie. Będzie fajnie - uśmiechnął się do niego Tomo. - Powiesz mi potem co sądzisz o Kanekim - dodał zaraz. - Bo póki co wydaje się być rozsądnym chłopakiem - zauważył ze śmiechem.

- Idę na tą uczelnię tylko dlatego że ty tam planowałeś iść - odparł poważnie. - Nie zależy mi na studiowaniu. Wolałbym znaleźć sobie od razu jakąś robotę - wyjaśnił mu.

Mara_Jade pisze...

- Oj tak i nie marudź. Dla mnie jesteś najlepszy - poprawił się, całując go za uszkiem i dalej jedząc deser.

- Odpoczywam przecież - wskazał palcem na poduszki na których leżał i puchate skarpety na nogach. - A kawę mi zrobisz? - zapytał go zaraz, gotów wstać w razie odpowiedzi przeczącej. - Nie wiem co... coś lekkiego chyba. Kaszkę albo jakiś kleik... nie chcę żołądka nadwyrężać...

- To dobrze, co nie? Tak powinien działać związek. Ja przy tobie jestem szczęśliwszy i spokojniejszy - ucałował go mocno. - I nie chcę cię nigdy stracić.

- Mówiłem, bo nie chciałem byś martwił się niepotrzebnie o moją przyszłość - wzruszył ramionami i skrzywił się lekko, rozmasowując znów swe ramię.

Mara_Jade pisze...

- Oj tak i nie marudź. Dla mnie jesteś najlepszy - poprawił się, całując go za uszkiem i dalej jedząc deser.

- Odpoczywam przecież - wskazał palcem na poduszki na których leżał i puchate skarpety na nogach. - A kawę mi zrobisz? - zapytał go zaraz, gotów wstać w razie odpowiedzi przeczącej. - Nie wiem co... coś lekkiego chyba. Kaszkę albo jakiś kleik... nie chcę żołądka nadwyrężać...

- To dobrze, co nie? Tak powinien działać związek. Ja przy tobie jestem szczęśliwszy i spokojniejszy - ucałował go mocno. - I nie chcę cię nigdy stracić.

- Mówiłem, bo nie chciałem byś martwił się niepotrzebnie o moją przyszłość - wzruszył ramionami i skrzywił się lekko, rozmasowując znów swe ramię.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze. Byłoby fatalnie, gdybyś tak nie myślał - zauważył chłopak, muskając jego ustami swoimi. - Nie wiedziałbym co zrobić...

- Dobrze, dziękuję - odparł tylko Naoki, wracając do swoich papierów. Przygryzł końcówkę długopisu, drugim bawiąc się palcami i zaraz zanotował sobie kilka dwa nazwiska, by zaraz poszukać ich numerów telefonu.

- Uhm przepraszam... - bąknął, obejmując go mocniej ramionami i wtulając się w niego ze wszystkich sił. - Nie chciałem cię przestraszyć i uhm nie chciałem tu wylądować.

- Okay - Kazuo nie protestował. Wyprostował się trochę pozwalając Yujiemu działać.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest, szefie - Ryu wyszczerzył się do niego i zaraz posłusznie położył się na kanapie, pozwalając mu działać. Zamknął oczy koncentrując się na dłoniach Juna i chcąc je wyczuć.

- Smacznego - powtórzył chłopak, na moment odrywając się od pracy i siadając po turecku. Oparł się o kanapę i przeciągnął lekko, biorąc miseczkę z kaszką w dłonie. - Jutro wrócę autobusem - uprzedził Hirokiego, trochę przeklinając fakt braku samochodu. - Umówiłem się na spotkanie ze świadkiem - wyjaśnił.

- Kocham cię - Tomo ucałował go mocno zaraz opadając na poduszki. Przymknął nieco oczy. - Już nie mogę doczekać się powrotu... - przyznał z lekkim uśmiechem. - W Tokio odpoczniemy... Ren mnie doprowadzi do porządku i wrócimy do domu.

- Dużo lepiej - potwierdził, ostrożnie dotykając palcami jego policzka. - Dziękuję - musnął jego nos ustami.

Mara_Jade pisze...

- Mhm staram się - zaśmiał się cicho, zaraz otwierając oczy i spoglądając na niego. - Wiesz, cieszę się że taka mała randka ci odpowiadała - oznajmił w końcu. - Taka zwykła, bez wielkich fanfarów... też takie lubię.

Naoki potrząsnął lekko głową i uśmiechnął się do niego słabo.
- Nie wiem o której skończę. Czasami te spotkania z godziny przedłużały mi się do 3 czy 4... dlatego nie chcę cię mieć pod telefonem - wyjaśnił wzruszając ramionami. - No i chcę wreszcie załatwić sprawę auta. Będzie mi łatwiej, w takich przypadkach - uśmiechnął się. - Jak skończę spotkanie to dam ci znać i jeśli będziesz wciąż na komisariacie to możemy jechać razem - zaproponował taki kompromis. - Ale jak nie, to nie jedź po mnie - pogroził mu palcem przed nosem.

- Nie przepadam - zgodził się z nim chłopak i uśmiechnął lekko. - Bo rozpieściłeś mnie swoim jedzonkiem i zobacz... wybrzydzać mi się zachciało - zaśmiał się lekko.
~.~
Dwa dni później siedzieli już w samolocie, a Ren przyczepiał Tomo do łóżka, upewniając się, że to jest stabilne.
- Podłączę cię do kroplówki jak będziemy w górze - odparł spokojnie, bo widział jak blady chłopak jest na twarzy. - Boisz się lotów?
- Tylko startu i lądowania - wyjaśnił Tomo, a Kaneki wówczas przypiął się pasem do siedzenia.

- A widzisz? Może kiedyś uczeń przerośnie mistrza - zażartował Kazuo i śmiejąc się jeszcze pod nosem poszedł do kuchni by pozmywać po wszystkim. - Pójdę już do domu - ucałował mocno Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - Ryu objął go ramionami i mocno go do siebie przytulił, całując go raz za razem w usta. - Kocham cię.

- Mhm nie - potrząsnął przecząco głową. - Nie chcę ci go popsuć w razie trzęsienia - wzruszył ramionami.

- Wiem - Tomo posłał mu słaby uśmiech i zamknął oczy. - Wiem, tylko uhm troszkę się boję - przyznał szczerze.

- Wpadnę jutro z lunchem dla ciebie - ucałował go jeszcze raz.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - Ryu objął go ramionami i mocno go do siebie przytulił, całując go raz za razem w usta. - Kocham cię.

- Mhm nie - potrząsnął przecząco głową. - Nie chcę ci go popsuć w razie trzęsienia - wzruszył ramionami.

- Wiem - Tomo posłał mu słaby uśmiech i zamknął oczy. - Wiem, tylko uhm troszkę się boję - przyznał szczerze.

- Wpadnę jutro z lunchem dla ciebie - ucałował go jeszcze raz.

Mara_Jade pisze...

Ryu nie do końca wiedział jak zachować się w tej sytuacji, więc tylko patrzył mu głęboko w oczy, nie puszczając go ani na moment.

- Mhm ale znając moje szczęście pojawi się w trakcie prowadzenia twego auta - wymamrotał tylko powoli dopijając swoją herbatę i zabierając się za kaszkę.

- Nie było - odparł i wbrew sobie wtulił się mocno w Takano równując swój oddech. Dla niego było strasznie, nawet jeśli nic się nie stało.

- No to kiedy zaczynamy gotowanie? - zainteresował się Shuji siadając tuż obok brata z miską chipsów i dwoma puszkami coli.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... to dobrze... wiesz co słyszałem? Że uśmiech można udać, ale kiedy tylko spojrzy się w oczy to będzie wiadomo czy osoba śmieje się bo chce, czy tylko udaje - ucałował jego wargi delikatnie. - Lubię tak z tobą przebywać - szepnął muskając teraz ustami jego szyję.

Naoki nie odpowiedział mu na ten komentarz o przesadzaniu, bo zdawał sobie z tego sprawę, tylko wolał dmuchać na zimne. Odetchnął głęboko czując go za sobą i przymknął oczy, dalej jedząc trochę kaszki. - Ja ciebie też kocham - oznajmił i poczuł łzy w oczach, które zaraz starł by nie wydać swych emocji Hirokiemu.

- Leżę grzecznie, ale chcę się przytulać... do mojego męża - zrobił naburmuszoną minę. - Więc kładź się obok, ale już - poklepał miejsce obok siebie.

- Okay... tylko bądź dla mnie łagodny - poprosił go szybko.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... to dobrze... wiesz co słyszałem? Że uśmiech można udać, ale kiedy tylko spojrzy się w oczy to będzie wiadomo czy osoba śmieje się bo chce, czy tylko udaje - ucałował jego wargi delikatnie. - Lubię tak z tobą przebywać - szepnął muskając teraz ustami jego szyję.

Naoki nie odpowiedział mu na ten komentarz o przesadzaniu, bo zdawał sobie z tego sprawę, tylko wolał dmuchać na zimne. Odetchnął głęboko czując go za sobą i przymknął oczy, dalej jedząc trochę kaszki. - Ja ciebie też kocham - oznajmił i poczuł łzy w oczach, które zaraz starł by nie wydać swych emocji Hirokiemu.

- Leżę grzecznie, ale chcę się przytulać... do mojego męża - zrobił naburmuszoną minę. - Więc kładź się obok, ale już - poklepał miejsce obok siebie.

- Okay... tylko bądź dla mnie łagodny - poprosił go szybko.

Mara_Jade pisze...

- W twoich? Widzę radość, szczęście i troskę. Są takie łagodne - szepnął całując go teraz za uszkiem i wsuwając dłonie nieco odważniej pod jego koszulkę. Pogładził jego brzuch, opuszkami palców sprawdzając każde jego wybrzuszenie, by przesunąć nimi do góry. Kiedy jednak musnął jego sutki, speszył się nieco i odsunął dłonie od tamtego miejsca.

Naoki potrząsnął przecząco głową i odsunął się od niego, kończąc wycieranie oczu. Nabrał głębokiego oddechu w płuca i uśmiechnął się do niego.
- Nic mi nie jest - odparł spokojnie. - Nie jestem gotowy na takie rozmowy - dodał jeszcze, po czym wstał. - Chcesz herbaty? Ja sobie robię drugą... mam trochę pracy - mruknął zbierając też swoje naczynia by je pozmywać.

- Idealnie - Tomo okrył go kołdrą i wtulił się w niego ze wszystkich swoich sił. - Tego mi było trzeba - ucałował go lekko w usta i uśmiechnął się szeroko.

- Okay... ale myślę że będziesz musiał w kuchni siedzieć jak tam będę urzędował...

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało... tylko... jakoś tak... poczułem, że to nie odpowiednie - zagryzł lekko wargę, wciąż jednak patrząc mu w oczy. - Jakoś... taka bariera... - wymamrotał nie ruszając jednak już swych dłoni i nie uciekając przed jego dotykiem.

Chłopak odsunął się od niego, niemal nie upuszczając naczyń na podłogę. Obrócił się zaraz na pięcie i poszedł do kuchni. Kiedy już je pozmywał wrócił do pokoju i zaczął zbierać swój bałagan.
- Nie potrafię - oznajmił cicho. - Nigdy nie musiałem myśleć o czyimś wsparciu. Nigdy nie miałem wsparcia i zawsze radziłem sobie sam, więc teraz też się staram - dodał zaraz, pakując do plecaka laptopa i papiery. - Dlatego tego nie umiem - spojrzał prosto na Hirokiego. - Nie lubię przy kimś płakać i pokazywać jaki jestem słaby - dodał jeszcze. - Pójdę dziś do siebie - mruknął zaraz. - I nie czekaj na mnie jutro, spotkamy się w pracy - odetchnął głęboko wstając z miejsca. - Ufam ci Hiroki. Ufam, tylko nie potrafię jeszcze zrobić się ciepłą, płaczącą kluchą. Wybacz - zacisnął lekko pięści. - Zabiorę psiaki ze sobą, nie będą ci przeszkadzać - ubrał buty i założył smycze na zwierzaki. - Do jutra - uśmiechnął się jeszcze.

- Wiem, ale poza tym możesz leżeć i mnie przytulać - szepnął zadowolony. - I utulić mnie do snu - dodał wesoło.

- Nie było źle... tylko jakoś tak dziwnie - wymamrotał Shuji. - Ci jego rodzice jakoś tacy zbyt uśmiechnięci, za dużo miłości...

Mara_Jade pisze...

Ryu pokręcił przecząco głową. Nie wiedział jak ma to wytłumaczyć, więc spuścił dłonie i odetchnął głęboko całując jego wargi. - Nie wiem co jest - odparł szczerze. - Nic nie jest, po prostu się przestraszyłem... swojej śmiałości - zacisnął mocno wargi. - Uhm a ty zaraz reagujesz i teraz nawet nie mam odwagi cię dotknąć - schował czerwoną twarz w dłoniach.

Naoki szarpnął się parę razy w jego uścisku, czując rosnącą gulę w gardle.
- Puść mnie - zatrząsł się nieco. - Puszczaj - jeszcze raz spróbował się uwolnić. Plecak upadł mu na podłogę i chłopak jedyne o co się modlił był cały laptop. - Puść mnie - powtórzył czując że mu zaraz wybuchnie, a tego bardzo nie chciał. Zacisnął mocno powieki, uderzając Hirokiego pięściami w pierś. - Zostaw mnie w spokoju! - krzyknął na niego. - Ja nie potrzebuję wsparcia, nie potrzebuję go. Nie chcę go - oddech mu przyspieszył. - Potrzebuję spokoju, a nie rozdrapywania ran. Nie chcę o tym rozmawiać, czemu do diabła nie możecie tego zrozumieć?! Wy wszyscy! I ten wasz głupi psycholog też! - wrzasnął na niego, wciąż okładając go pięściami. - Nie potrzebuję wsparcia... nie chce go. Nie chcę mieć wsparcia... - poczuł gorące łzy na policzkach i zaraz zakrył twarz swoim ramieniem, płacząc w nie bezgłośnie. Kolana się pod nim ugięły i wraz z Hirokim opadł na podłogę cały czas kryjąc się za swoim ramieniem.

- Cieszę się, ale nie chcę żadnego onsen. Chcę spokój, gitarę i Yuyę - odparł szczerze. - Nic więcej... nie potrzebuję onsenów do szczęścia tylko normalne życie...

- Niby dobrze, ale jakoś... nie mogę się do tego przekonać. Jeszcze. Może po prostu muszę się przyzwyczaić. Po prostu nie jest to takie łatwe - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem, chyba tak - odparł szczerze, wtulając się już w niego swobodniej. Czar chwili prysł, a on nie potrafił się zmusić do kontynuowania swej wykonywanej wcześniej czynności. Objął go jednak mocno, chowając twarz w jego piersi.

Naoki nie odpowiedział. Nie miał też siły by podnieść się z podłogi i uciec przed jego wzrokiem, chociaż tego pragnął. Oparł więc głowę o jego ramię bezsilnie przełykając łzy. Wiedział, że teraz nie będzie wiedział jak ma spojrzeć Hirokiemu w oczy.

- Mhm w porządku - zgodził się łącząc ich palce ze sobą i muskając go znów ustami.

- Pewnie tak, ale to trochę potrwa - zapewnił go wzdychając ciężko.

Mara_Jade pisze...

- Nie - potrząsnął głową. - Nie o to mi chodziło - wymamrotał. - Tylko uhm o to co zrobiłeś jak się speszyłem... dołożyłeś mi tylko do tego - dodał jeszcze nabierając głęboko powietrza. - Dodałeś mi speszenia, jeśli to w ogóle możliwe - zaśmiał się nieco nerwowo, cały czas opierając czoło o jego pierś.

Chłopak długo się od niego nie odsuwał, cały czas płacząc. Nie przytulał się jednak zbyt mocno. Opuścił ręce i zacisnął je w pięści układając je obok swoich kolan. Przygarbił się przy tym trochę. Musiał się wreszcie uspokoić. Taki postawił sobie cel, ale nie mógł. Zagryzł trzęsące się wargi, tę dolną przegryzając i dopiero metaliczny smak krwi przywrócił go trochę do porządku. Otarł niechciane łzy i mając jeszcze trochę sił wstał z podłogi ponownie łapiąc za plecak.
- Idę do siebie - poinformował Hirokiego drżącym od emocji głosem, nie mogąc sobie poradzić z tym co się przed chwilą stało. Przecież to było nie do pomyślenia. Nie mógł tak przy nim się zachowywać. Nie chciał być ciepłą kluchą tylko jego partnerem. Silnym partnerem.
Zanim Hiroki zdołał podnieść się z podłogi wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Nie miał teraz odwagi z nim rozmawiać czy nawet na niego patrzeć.

- Mhm o ile nie będzie w tym czasie miał szkoły - przypomniał mu zaraz zamykając oczy i przysypiając. Kaneki natomiast z ożywieniem tłumaczył Renowi fabułę swej kolejnej mangi, pokazując mu ją rozrysowaną na panele.
- Jeszcze tylko nie wiem jak to wszystko doprowadzić do skutku - zagryzł swojego kciuka. - Po prostu nie wiem...

- Mhm ano... chyba tak - wzruszył ramionami. - Choć nie wiem co jest lepsze - zaśmiał się. - Może jakby byli przeciwko byłoby mi łatwiej... wiesz skupiłbym się na swoim związku który może być rozwalony przez wroga.

Mara_Jade pisze...

- Uhm chyba nic. Po prostu zignorować - poprosił go. - Chciałbym sam przekonać się, że wszystko w porządku - wyjaśnił wreszcie spoglądając mu znów w oczy. - Jakby co to dam ci znać, że jednak nie albo że wszystko gra - obiecał mu zaraz. - Po prostu... udaj, że tego nie zauważyłeś, albo no nie wiem... po prostu rób to co wcześniej - poprosił znów. - Przepraszam, skomplikowany jestem.

Naoki przyszedł do pracy na długo wcześniej niż powinien. Przywitał się ze wszystkimi i zrobił sobie kawy, po czym przysiadł jeszcze w swoim kąciku i zajął swoimi sprawami, dopóki Hiroki i reszta nie przybyli. To wówczas zaparzył kawy dla wszystkich i przyniósł im ją do ich gabinetu.
- Na razie nie było żadnych pilnych wezwań - oznajmił spokojnie. - Możecie się zrelaksować - uśmiechnął się lekko.

- Uhm pewnie tak - szepnął wtulając w niego głową. - A pomożesz mi z moim kolejnym projektem? Będzie trochę medyczny... przyda mi się znawca - uśmiechnął się szeroko, całując Rena w policzek.

- To stawaj na nogi szybko - poprosił go Shuji, obejmując mocno brata i ściskając go. - Bo inaczej tu zginę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - Ryu uśmiechnął się do niego przyjaźnie, ciesząc się że wciąż może się zrelaksować i wtulił się w niego mocniej. - Kocham cię strasznie mocno - zapewnił go.

- Opowiadaj stary - Yasu już węszył ciekawszą historię niż nudne papiery, rozsiadł się więc wygodniej z kawą w dłoniach spoglądając na przyjaciela. - Cały czas wałkujecie strzelaninę?

- Ale to w Tokio - odparł zaraz Kaneki i spalił buraka na komentarz Takano, od razu odsuwając się od Rena i przesiadając się z kanapy na swój fotel. Spuścił wzrok mając wrażenie, że zrobił coś nie tak.
- No weź, głupi bracie - fuknął na niego Ren, robiąc smutną minę bo stracił swojego misiaka.

- Umrę - zapewnił go poważnie, po czym uśmiechnął się szeroko i pomaszerował do kuchni.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, to ja pójdę się umyć pierwszy - zdecydował całując go jeszcze mocno i przesiadając się na wózek. - Zrobisz mi herbatkę? - zapytał go zaraz, kierując się w stronę łazienki.

- Poważna sprawa - przyznał szczerze Yasu. - Myślisz, że padnie ci kolejny związek? - pytanie zawisło w powietrzu, a pozostali nadstawili uszu. Nikt nie chciał powrotu Frosta zdołowanego.

- Eh... ale mój miziak teraz już się nie pomizia - znów zrobił smutną minkę podchodząc jednak do Kanekiego i kucając tuż przed nim. - No weź... misiaku - pogłaskał go po kolanie robiąc proszącą minkę.

Shuji słuchał go uważnie, powtarzając wszystko co ten mówił i brudząc kuchnię niesamowicie. WYsypała mu się mąka, a jajka ze skorupkami wylądowały w misce. Miał ochotę płakać, ale postanowił się nie poddawać.

Mara_Jade pisze...

Ryu wypił ją niemal za jednym zamachem, a potem położył się do łóżka, wtulając się w Juna gdy tylko ten do niego dołączył. Przysnął chwilę później.

- Nie padnie, na pewno - zgodził się z nim Yasu uśmiechając lekko do niego. - Rozchmurz się, wróci do ciebie do domu na pewno - poklepał go po plecach.
~.~
Naoki zasiedział się u świadka, starając się przekonać go do pomocy. Nie miał pojęcia, że ten czas tak szybko mija, ale kiedy wyszedł z jego mieszkania, na dworze było już ciemno, a lampy już dawno się nie paliły. Dotarł do przystanku autobusowego z mocno bijącym sercem, a widząc że ostatni autobus już odjechał, a trup nie chce go opuścić, wyciągnął telefon i zadzwonił do Hirokiego.
- Hiroki, uhm przyjechałbyś po mnie? - zapytał na jednym wydechu, kucając jednocześnie i nieco się trzęsąc. - Wybacz - zacisnął mocniej wargi. - Autobus mi uciekł... - oddech nieco mu przyspieszył. - Proszę, przyjedź, proszę - szepnął jeszcze.

Ren uśmiechnął się zadowolony i mocno ucałował swojego chłopaka, ciesząc się z jego bliskości. Kiedy podchodzili do lądowania obudził Takano i sprawdził raz jeszcze śpiącego Tomo, nie myśląc nawet by go budzić.

- Wiem - burknął Shuji. - Ale będę lepszy - zapewnił go, też wyciągając skorupku.

Mara_Jade pisze...

Ryu wypił ją niemal za jednym zamachem, a potem położył się do łóżka, wtulając się w Juna gdy tylko ten do niego dołączył. Przysnął chwilę później.

- Nie padnie, na pewno - zgodził się z nim Yasu uśmiechając lekko do niego. - Rozchmurz się, wróci do ciebie do domu na pewno - poklepał go po plecach.
~.~
Naoki zasiedział się u świadka, starając się przekonać go do pomocy. Nie miał pojęcia, że ten czas tak szybko mija, ale kiedy wyszedł z jego mieszkania, na dworze było już ciemno, a lampy już dawno się nie paliły. Dotarł do przystanku autobusowego z mocno bijącym sercem, a widząc że ostatni autobus już odjechał, a trup nie chce go opuścić, wyciągnął telefon i zadzwonił do Hirokiego.
- Hiroki, uhm przyjechałbyś po mnie? - zapytał na jednym wydechu, kucając jednocześnie i nieco się trzęsąc. - Wybacz - zacisnął mocniej wargi. - Autobus mi uciekł... - oddech nieco mu przyspieszył. - Proszę, przyjedź, proszę - szepnął jeszcze przysiadając na krawężniku i opierając głowę o swoje kolana, by uciec od tych wszystkich zjaw.

Ren uśmiechnął się zadowolony i mocno ucałował swojego chłopaka, ciesząc się z jego bliskości. Kiedy podchodzili do lądowania obudził Takano i sprawdził raz jeszcze śpiącego Tomo, nie myśląc nawet by go budzić.

- Wiem - burknął Shuji. - Ale będę lepszy - zapewnił go, też wyciągając skorupku.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze 3 minutki... - wymamrotał chłopak, teraz rozkładając się na niemalże całym łóżku i ziewając nieco z zamkniętymi oczyma. - Mhm śniłeś mi się... całowałeś mnie co chwilkę - uśmiechnął się szeroko.

- Uhm okay - Naoki ucieszył się nawet, że nie ściąga Hirokiego z domu i zaraz podał mu adres i nazwę przystanku na którym siedział. Rozważył nawet opcję powrotu do komendy, ale zrezygnował z niej szybko. - Dziękuję - szepnął jeszcze przez telefon.

- Nie wiem - odparł szczerze Ren. - No bo twoje dziecko będzie na lotnisko... dzwoniło do mnie 10 razy dziennie by upewnić się o której będziemy - dodał ze śmiechem. - Tęskni mały... więc być może wybierzecie się z nim na lody czy coś - zaproponował. - A ja skoczę do szpitala i przygotuję wam sypialnię u siebie - dodał zaraz. - Nie ma tam syfu - zapewnił szybko.
- Nie ma, bo sprzątam - dodał Kaneki. - Ale wywietrzyć trzeba mieszkanie i takie tam... - wyjaśnił.

- Dobrze szefie - zabrał się za sprzątanie mąki. - Ale z jajkami dam radę.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo mi się podobał - zapewnił go wesoło, uśmiechając się do niego i siadając teraz na łóżku i ziewając jeszcze raz. - Pospałbym jeszcze - dodał przytulając się do niego.

Chłopak od razu wstał i zaraz wsiadał do samochodu z wyrazem wielkiej ulgi na twarzy.
- Dziękuję - powtórzył raz jeszcze, zapinając pasy i odstawiając plecak na podłogę. - Zasiedziałem się - westchnął. - I prawie nic nie osiągnąłem...

- Zginąłbym - odparł szczerze Ren, całując mocno swojego chłopaka i zapinając mu pasy. - Ale nie siedźcie za długo ok? Jeśli Yuya chce z Wami mieszkać, to tez miejsce się znajdzie - dodał zaraz.

- Czepiasz się, dopiero się uczę - ubrudził go mąką i schował resztę do szafki. - Okay, co dalej?

Mara_Jade pisze...

- Mhm no dobrze... to zrobisz nam śniadanko, a ja jeszcze poleżę - zaśmiał się nieco i ucałował go w policzek, padając jeszcze na poduszki.

- Cały dzień? Będę sam w biurze? - zapytał go nieco rozczarowany. Nie przepadał za przebywaniem tam, kiedy drużyny Hirokiego nie było w pobliżu. - Ok... popracuję nad swoją sprawą... jak nie będzie nic do roboty - wyjaśnił. - I będę pod telefonem, w razie potrzeby.

- Nie ma problemu - zapewnił go zaraz Ren, samemu też siadając na fotelu i zapinając pasy. - Tylko niech mojego chłopaka nie maltretuje o nowe rozdziały mangi.

- No dobrze - Shuji zabrał się za ścieranie sera na tarce i wsypywanie go do miseczki, a potem szczypiorek.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyjechał na śniadanko, dopiero kiedy Jun go zawołał. Zdołał się jednak wcześniej ubrać i wciąż ziewając usiadł przy stole biorąc w dłonie gorącą kawę. - Smacznego, pachnie pysznie - zapewnił go.

- Un w porządku - Naoki uśmiechnął się do niego lekko, opierając głowę o szybę i przymykając oczy. Pomasował sobie skronie zagryzając wargi. - Martwię się o ciebie... - wyrwało mu się.

- Wiem, wiem - Ren skinął głową, czując jak Kaneki wbija paznokcie w jego dłoń. Najwyraźniej on też nie lubił lądowania.

- A ile tej soli i pieprzu? - zapytał go zaraz zdezorientowany Shuji, nie wiedząc jak wiele dodawać do potrawy.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyjechał na śniadanko, dopiero kiedy Jun go zawołał. Zdołał się jednak wcześniej ubrać i wciąż ziewając usiadł przy stole biorąc w dłonie gorącą kawę. - Smacznego, pachnie pysznie - zapewnił go.

- Un w porządku - Naoki uśmiechnął się do niego lekko, opierając głowę o szybę i przymykając oczy. Pomasował sobie skronie zagryzając wargi. - Martwię się o ciebie... - wyrwało mu się.

- Wiem, wiem - Ren skinął głową, czując jak Kaneki wbija paznokcie w jego dłoń. Najwyraźniej on też nie lubił lądowania.

- A ile tej soli i pieprzu? - zapytał go zaraz zdezorientowany Shuji, nie wiedząc jak wiele dodawać do potrawy.

Mara_Jade pisze...

- Mam, mam - pokiwał głową jedząc tosta i zapijając go kawą. - Na trzecich zajęciach. Mark mówił, że zabierasz nas do kostnicy, żebyśmy mogli zobaczyć na żywo co i jak i sfotografować wszystko na nasz projekt z innego przedmiotu - uśmiechnął się. - Jeśli się zgodzisz... bo temat jest nieożywiona materia i robimy go razem... tj ja i Mark - wyjaśnił. - Ale będziemy o tym rozmawiać przed zajęciami z tobą - dodał jeszcze.

Naoki skinął lekko głową.
- Martwię się - przyznał jeszcze otwierając trochę okno i zaciskając mocniej pięści, tak że niemal zbielały mu knykcie. - Ty padasz trupem... nie on... - zacisnął mocno wargi. - Ty... i staram się zmienić... że ci pomagam... ale uhm nie mogę. Padasz trupem... - przegryzł sobie wargę do krwi. Wszystko by mu teraz nie płakać. - Odstawisz mnie do mnie? - zapytał go zaraz.

Tomo przetarł zmęczone oczy chwilę później, kiedy Takano wziął go na ręce by pomóc mu zejść z samolotu.
- Dolecieliśmy? Jesteśmy w domu? - zapytał go, obejmując go ramionami za szyję.

- Okay - Shuji zastosował się do polecenia Yujiego i odetchnął głęboko. - Teraz smażymy... na małym ogniu - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Wiem... ale to taki konkurs... najlepsza praca będzie wywieszona w galerii naszego profesora. Chcieliśmy podejść do tematu niekonwencjonalnie - odparł oblizując lekko wargi i bawiąc się chwilę tostem. - Myślisz, że to zostanie źle odebrane? - zapytał go szczerze. - Po moich zajęciach... ale ja sam pojadę do Chrisa. Mark chciał mnie odprowadzić - wyjaśnił mu. - Spotkamy się na miejscu, ok?

- Wiem, że żyjesz... i to nie tym się martwię - burknął Naoki niemal wciskając swój policzek w szybę. - Wiem, że to koszmar... to nic takiego, mówiłem ci - wybuchnął trochę, wciskając paznokcie jeszcze mocniej w swe dłonie. - Tylko... że nie mogę ci pomóc... nawet we śnie - uderzył pięścią w kolano.

- Wreszcie - Tomo rozpromienił się od razu wdychając zapach spalin samolotowych, ale nie to się liczyło, tylko sam fakt bycia w domu. - Jest cudnie - uśmiechnął się do niego.

- Dobrze, tyle starczy? - wlał trochę oleju, by naoliwić patelnię.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... no nie wiem... ale to i tak zrobimy zdjęcia - wzruszył ramionami nieco się nad tym zastanawiając. - Okay... a po Chrisie pójdziemy na lody? - zapytał go zaraz.
'
Naoki potrząsnął przecząco głową, jakoś nie bardzo przyjmując to do wiadomości.
- Umierasz tam... robię ci resuscytację serca... i nic, umierasz - mruknął już sam do siebie, nieco blednąc na twarzy i otwierając szerzej okno by odetchnąć.

- Tatuś! - Yuya wskoczył od razu w ramiona Takano, mocno się do niego przytuląąc. Nie chciał go puścić dobry kwadrans, po czym usiadł Tomo na kolanach, powtarzając to samo. - Wujek martwiłem się o ciebie, tak bardzo. Spać nie mogłem - oznajmił szczerze i ze łzami w oczach wtulił śę w niego jeszcze mocniej. - Nie mozesz umrzeć, bo my z tatą sobie nie poradzimy.

- Tak jest, sensei - Shuji zrobił dokładnie to o co został poproszony przez chłopaka i zaczął smażyć omlet.

Mara_Jade pisze...

Ryu w tym czasie skończył jedzenie i również schował naczynia do zmywarki. Gotowy pojechał ubrać buty i narzucić na siebie kurtkę. Potem już tylko poczekał na Juna i razem zjechali do samochodu.
- Tylko nikogo nie podrywaj - pogroził mu palcem przed oczyma ze śmiechem na ustach.

- Nie ważne czy robię czy nie... ty umierasz - spojrzał mu prosto w oczy. - Jestem bezsilny, nic nie mogę zrobić - otworzył drzwi i wysiadł zanim poczuł łzy na policzkach. Nasunął kaptur kurtki mocniej na głowę i zatrzasnął drzwi od samochodu.

- Na lody nie - pokręcił przecząco głową. - Bo my z dziadkiem zrobiliśmy dla was lody... - przyznał szczerze chłopiec. - I dobry obiad. I będzie też wujek Koyuki - dodał wesoło, a Tomo zmierzwił mu włoski i przytulił go mocniej do siebie.
- No to na lody pójdziemy jutro - ucałował chłopca w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Uff... no to dobrze. Chociaż coś. Jakaś dobra wiadomość tego dnia - Shuji posmakował omletu i odetchnął z ulgą.

Mara_Jade pisze...

Ryu pokiwał mu tylko i pojechał do swoich kumpli by od razu zacząć wesoło rozprawiać o tym jak minął im weekend i umawiać się na imprezę, bo znowu jakaś się szykowała. Zajęcia minęły im w miarę szybko i już nadszedł czas na te u Juna.

Chłopak spojrzał na niego z wyrzutem w oczach i zanim zorientował się co robi, wymierzył solidnego liścia Hirokiemu.
- To nie była jakaś tam sekretarka, była kobieta z którą zamieniałeś codziennie parę słów... a ja rozmawiałem z nią 10 minut przed jej śmiercią - oznajmił chłodno. - Ona ma imię wiesz? I wczoraj odbył się jej pogrzeb, na którym zresztą cię nie było - zauważył zaciskając mocniej pięści. - Ja wiem, że dla ciebie to kolejny trup i pewnie też takim kolejnym trupem będę... ale dla mnie to nie był tylko kolejny trup - oznajmił chłodno.

- Do dziadka - potwierdził Yuya zeskakując Tomo z kolan i łapiąc Takano za rękę, kiedy Tomo przejął stery nad wózkiem. - Tatuś tęskniłem za wami - powtórzył raz jeszcze.

- No... troszkę tak... ale robiliśmy tylko kulki ryżowe i omurice... - wymamrotał. - Oni się nie wkurzali tak jak ty...

Mara_Jade pisze...

Pół wykładu odczuło wielki zawód, że tylko tyle tego dnia się zadziało. Wszyscy liczyli na coś więcej, ale Ryu nie narzekał. W końcu widział kostnicę dość często. Podniósł jednak dłoń do góry kiedy go coś zainteresowało.
- Temperatura w kostnicy jest niska, by spowolnić proces gnicia, tak? A co z krwią? - zainteresował się. - Ona nie zamarza, prawda? - poczuł, że zadaje głupie pytanie, ale akurat nasunęło mu się na myśl i nie mógł się powstrzymać.

- Yhm, ok. W porządku - chłopak jedynie przytaknął przyjmując do wiadomości te usprawiedliwienia Hirokiego. - Pójdę do siebie, ok? - dodał jeszcze. - Dzięki za podwiezienie... byłem już w salonie, samochód będzie w piątek. Nie będę cię wykorzystywał wtedy.

Yuya wskoczył do tyłu i zapiął pasy, szczęśliwy że może już wreszcie być ze swoją rodziną, a Tomo usiadł z przodu, od razu otwierając okno.
- Ale śpimy u Rena, tak? - upewnił się tylko. Wolał nie spać u ojca Takano.

- Nic nie szkodzi, ja rozumiem że jestem tępa dupa - wzruszył ramionami Shuji jedząc dalej omlet. - Dam radę i nie zrezygnuję z lekcji.

Mara_Jade pisze...

Ryu podziękował jeszcze i zanotował sobie tę informację na marginesie zeszytu, dalej słuchając już tylko mężczyzny i nie odzywając się ani jednym słowem.

- Bo nie jestem stabilny psychicznie... a ty przeze mnie się nie wysypiasz. Wolę doprowadzić się do porządku i dopiero wtedy wrócić - odparł szczerze nie odsuwając się jednak od niego. - Po prostu nie czuję się teraz dobrze...

- Tatuś a ja mogę też u wujka Rena spać? - Yuya od razu się zainteresował. Nie chciał przecież znów być z dala od swoich rodziców. - I wujek Ren też jest zaproszony na kolację do dziadka... babcia gotowała!
- Babcia? - Tomo uniósł lekko brew.
- Tak, babcia - uśmiechnął się szeroko Yuya. - Babcia przyjechała ze mną i wujkiem Kou, bo ma wolne - dodał zaraz.
- No kochanie... spotkasz się dziś ze swoją teściową... lepiej byś pochwalił jej potrawy. Gotuje dobrze - poklepał go po kolanie Tomo. - Po domowemu.

- Ale ja nie uczę się za szybko - odparł cicho Shuji. - Tępak ze mnie - westchnął.

Mara_Jade pisze...

Trzy osoby podniosły rękę do góry, czując że to nieco za wiele jak dla nich. Ryu nie należał do tych osób, był już przyzwyczajony do widoku trupów. Przymknął na moment oczy i pomasował sobie skronie słuchając Juna, który omawiał z tymi delikwentami jaki referat mają zrobić w ramach opuszczenia zajęć.

- Nie mogę ci na to pozwolić - odparł cicho Naoki. - Szef powiedział, że musisz być wyspany i gotowy do akcji w każdej chwili, a przeze mnie... tak nie będzie. Dlatego... dlatego nie mogę ci pozwolić - wyjaśnił mu.

- No tak, ale wtedy nie byliście jeszcze rodziną... a słyszałem że wszystko się zmienia, kiedy do tego dochodzi - odparł ze śmiechem TOmo.

- Mam - zgodził się. - Mam najlepszego brata na świecie.

Mara_Jade pisze...

- Wszystko gra - zapewnił go z uśmiechem. - Po prostu trochę zmęczony jestem. To wszystko - dodał zaraz. - Przepraszam za to głupie pytanie - przeprosił go jeszcze.

- Ty dla mnie też i nie chcę bym ja zawadzał ci w skuteczności... bo możesz skończyć jak ona - zachwiał się na nogach i musiał oprzeć o maskę samochodu.

- Taka-chan... ja sobie żartuję, a ty na poważnie bierzesz wszystko - wywrócił oczyma chłopak.
- Nie wiem tatuś, bo babcia nie pozwoliła wejść do kuchni, ale pachniało ładnie - zapewnił go chłopiec. - I będzie duuużo ludzi - dodał jeszcze. - Wujek Kou z ciocią, wujek Ren z Kenaki-san, tatuś i wujek, i dziadzia i babcia. Dużo ludzi.

- Tak jest szefie. Wygrzebie jakiś zeszyt - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno. Nie martw się tak. Po prostu odzwyczaiłem się od studiowania - zażartował.

Naoki zacisnął mocniej wargi, po czym przytulił się do niego, mocniej wtulając w jego pierś.

- Tak, będzie wesoło!

- No to na rehabilitacje i pracować głupi bracie.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i pożegnał się z nim formalnie, po czym pojechał na korytarz i stamtąd już do swojej sali. Reszta zajęć minęła mu dość szybko, a wszystko przez to, że były to zajęcia praktyczne.

- Ja ciebie też, ale obiecałem szefowi, że nie będę cię męczył - szepnął jeszcze, czując jak chodnik ucieka mu spod nóg, a umysł opanowuje ciemność. Zdążył jeszcze pomyśleć, że to wina braku snu, zanim nie stracił Hirokiemu przytomności.

- Dobrze tato, ale za długo - odparł szczerze Yuya. - Za długo byliście... bałem się, że mnie zostawicie - przyznał cicho, odwracając szybko głowę do szyby i zaglądając przez nią. - Naprawdę? A jakie? - zapytał zara zożywiony.

- Wow, no widzisz?! Super idzie! - krzyknął radośnie Shuji.

Mara_Jade pisze...

Chris zaprosił go kwadrans później, bo Ryu już u niego był.
- Napijesz się czegoś? Kawy, herbaty? Mam też pączki - wskazał na stół i czarny fotel który miał przygotowany dla Juna.

Chłopak ocknął się godzinę później i niemal od razu spróbował wstać, ale zakręciło mu się w głowie, zanim nawet zdążył usiąść. Skulił się więc na łóżku, chowając głowę w ramionach i zaciskając nieco powieki. Bolała dość mocno. Pulsowała bólem, a on sam nieco się trząsł. Wszystko efektem braku snu i niewielkiej ilości jedzenia.

- Za długo - powtórzył cicho chłopiec, no bo przecież do tej pory nawet na moment nie był zostawiany. Może na dzień lub dwa, nie dłużej... a tu nagle tyle tygodni. - A ja pokażę zdjęcia. Nauczyłem się trochę pływać - pochwalił się.

- Dasz radę. Będziesz jeszcze śmigał szybciej niż się obejrzysz - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

Chris od razu podał mu kubek z gorącą herbata i podsunął pod nos talerz z pączkami. Ryu trzymał już w dłoniach swoją kawę, którą zresztą upił porządnie, przełykając głośno ślinę.
- Jak się czujesz Jun? - zainteresował się Chris, chcąc najpierw zagaić rozmowę. - Ryu się skarży, że ciągle w pracy siedzisz - dodał ze śmiechem. - I że mu nudno było jak miał tyle wolnego.

- Uhm ok - Naoki nie zamierzał mu teraz oponować. Nie miał na to siły. Zagryzł mocniej wargi i zacisnął powieki. - Hiro-chan... masz coś przeciwbólowego? - zapytał go zaraz.

- Dobrze - Yuya uśmiechnął się szeroko i wyskoczył z samochodu by pobiec zaraz do domu i oznajmić że już dotarli, a potem wrócił na dwór by pomóc Takano z małą torba, którą ze sobą brali. - Tatuś a ja spakuje się troszkę po kolacji dobrze? I dopiero wtedy do wujka, proooszę.

- Robisz duże postępy bracie głupi, więc trochę optymizmu poproszę - uśmiechnął się do niego Shuji. - Tylko tyle.

Mara_Jade pisze...

- Ano trochę zdarzyło mu się pomarudzić, ale zawsze twierdził że to rozumie - dodał jeszcze z lekkim uśmiechem obserwując wstępujące rumieńce na twarz Ryu. Czuł, że następnym razem mu się dostanie i chłopak nie pozwoli na ponowne spotkanie z Junem. - Okay, mam do ciebie serię pytań. W ostatnich tygodniach powoli zaczęliśmy pracować nad cielesnością w waszym związku. - Chris zatarł lekko dłonie. - Powiedz mi czy śpicie już pod jedną kołdrą, a Ryu przytula się do ciebie w nocy? - zainteresował się.

Naoki potrząsnął lekko głową.
- Dziękuję - odparł tyllko jedząc trochę kaszki i niemal od razu połykając wszystkie tabletki. Upił trochę wody i padł z powrotem na poduszki.

Otworzyła im kobieta, która od razu przytuliła mocno Tomo.
- Kochanie, tak się martwiłam - swoim zwyczajem zaczęła sprawdzać jego oczy i dotykać twarzy. - Jak się czujesz?
- Już lepiej mamo. Ren się mną zajął. Nawet blizna będzie mała - uśmiechnął się do niej chłopak. - Mógłbym nawet chodzić bez wózka, ale Ren i Takano trochę kręcą jeszcze na to nosem, więc staram się słuchać - uniósł kciuk w górę.

- No i tak ma być - Shuji był zadowolony z brata.

Mara_Jade pisze...

- Świetnie - Chris odhaczył coś w swoim notesie. - A na randkę poszliście? Ryu spróbował coś zorganizować sam? - padło kolejne pytanie. - I jak to jest z przytulaniem i całowaniem? - spojrzał na mężczyznę ze spokojem. - Przepraszam, wiem że to może być krępujące... ale naprawdę staram się pomóc i nie dopytuję o te najbardziej krępujące szczegóły - dodał zaraz.

Naoki przyjął to z wyraźną ulgą, samemu tylko przyglądając się Hirokiemu, zanim gdzieś o 4 nad ranem nie zmógł go sen. Obudził go budzik Hirokiego, więc wstał razem z nim. Poszedł się umyć i przyszedł na lekkie śniadanie.
- Dzień dobry - przywitał się z nim.

- Nie posłuchałbym - zgodził się Tomo z lekkim uśmiechem, zsuwając buty. Kobieta uśmiechnęła się do Takano i ucałowała go w policzek na powitanie. Była postępową panią. Poklepała go też po ramieniu.
- Nie dorównam ci w gotowaniu, ale zrobiłam curry, które Tomo uwielbia oraz okonomiyaki, w razie gdyby ktoś nie lubił curry - dodała spokojnie. - Na deser są lody autorstwa twojego taty i Yuyi, z przewagą tego drugiego.

- Nie mogę... mam zakaz - pokazał mu smsa od Kazuo. - On dla ciebie robi bento, więc masz sobie odpuścić - pstryknął go w czoło palcami. - A teraz idziemy się myć i do wyra.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - Chris znów odhaczył wykonane zadania na liście. - Ryu mówił, że raz doszło do intymniejszego zbliżenia i nawet udało mu się nie wycofać. Czy to prawda? - zapytał go zaraz.

- Hę? Idę. Mam umówione spotkania dzisiaj - odparł tylko jedząc swoją kaszkę. - Rozprawa jest za parę dni. Nie mogę tak opuszczać - dodał zaraz.

- Cieszę się, dobrze że już jesteście - przytuliła go jeszcze lekko i poszła do kuchni, zostawiając ich z ojcem Takano i Kou.

- No serio - wywrócił oczyma. - A ja sobie coś kupię. Nie bój nic - wyszczerzył się do niego. - Miałem iść z Kentą na pizzę.

Mara_Jade pisze...

- Świetnie - Chris skinął głową. - Gratuluję Ryu. Wykonałeś więcej zadań niż myślałem, że ci się uda. Widzę, że naprawdę się starasz - uśmiechnął się do Ryu, po czym wyciągnął z kieszeni dwa bilety na koncert rockowego zespołu. - To w nagrodę. Pójdziecie sobie razem i spędzicie miło czas - dodał spokojnie, po czym spojrzał na Juna. - Przepraszam za tę serię krępujących pytań. Czasem po prostu wolę sprawdzać moich kłamczuchów u drugiej połówki - odparł szczerze. - Cieszę się, że idzie powoli i do przodu. Tak trzymajcie. Nie próbuj nic więcej Ryu, bo nie chcemy robić kroku w tył. Zostańmy na tym etapie dopóki nie będziesz w 90% pewny, że się nie boisz - poradził mu.

- Nie powtórzy - odparł spokojnie Naoki. - Spałem przecież dzisiaj - zamarudził. Spał, dwie godziny ale jednak. - I jem. Idę do pracy. Ja nie biegam z bronią. Siedzę tylko w papierach - zauważył. - Mogę to zrobić.

- Był bardzo grzeczny. Robił z nami obiady i biegał z kumplami na podwórkach. Przychodził do domu o umówionej porze i trochę płakał bo tęsknił - odparł szczerze. - Nie było z nim żadnego problemu.

Shuji natomiast od razu padł do wyra wykończony.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - odparł spokojnie Chris. - Nie chciałem, po prostu martwię się o niego - wyjaśnił spokojnie, częstując się teraz pączkiem.
- Ale nie rezygnujemy ze spotkań, prawda? - upewnił się Ryu. Nie chciał tego teraz, kiedy wreszcie zauważył trochę postępów. - Ja nie chcę rezygnować...
- Nikt nie mówi o rezygnacji, Ryu - wywrócił oczyma Chris. - Teraz zobaczymy się za tydzień, a za dwa pojedziecie na koncert - dodał z uśmiechem.

- Ok - skinął głową przystając na taki warunek. - Postaram się skończyć szybciej - dodał jeszcze. - Ubiorę się i możemy jechać - dokończył kaszkę i poszedł się przebrać.

- Paryż to fajne miasto. Ma wiele ciekawych zakątków, zwłaszcza uniwersytet Takano i kawiarenki. Cudowne. Luwr też mi się podobał i wieża Eifla... tylko za tłoczne miasto - wymamrotał. - Ale potem wyspa... wyspa też jest świetna.

Shuji zamamrotał coś pod nosem i zrobił mu trochę miejsca wracając do spania.

Mara_Jade pisze...

- Do Nowego Jorku - odparł wesoło Ryu uśmiechając się przy tym szerzej. - Będziemy dużo zwiedzać - dodał jeszcze. - Pójdziemy do paru galerii z fotografiami... - spojrzał na Juna. - Ale tylko do 3, bo Jun się zanudzi inaczej - zażartował.

- Mamy ich trochę, ale już po obiedzie? - spojrzał na Takano. - Na pewno są bezpieczne? - uniósł lekko brew śmiejąc się przy tym.

- Odpoczniemy - zgodził się, wracając do salonu ze swoją torbą i przebranym. - Możemy jechać - zapewnił go.

Shuji obudził go rano, podając mu omlet swojej własnej roboty by pokazać, że nauczył się przepisu na pamięć.
- Dziś kupię zeszyt i będę zapisywał.

Mara_Jade pisze...

Ryu pokręcił przecząco głową.
- Trochę oponowałem... ale Jun-chan mnie przekonał, - uśmiechnął się lekko. - Uhm jakiś taki lęk mam wciąż przed nowymi miejscami, podróżami z Junem... - wymamrotał zażenowany.

- Nie ma mowy - burknął Tomo. - Wszystkich nigdy nie zobaczysz. Możesz sobie pomarzyć - mruknął, chowając się zaraz w piersi Takano, by ten obronił go przed piorunami lecącymi z oczu Koyukiego.

Czas w pracy przeciekał mu przez palce. Hiroki ze swoim zespołem był w terenie, a on jedynie czasami otrzymywał od nich telefon by sprawdzić to czy owo. Miał więc trochę czasu by zająć się swoimi sprawami. Udało mu się wypracować taktykę obrony, mając dwójkę całkiem rozmownych świadków. W połowie zrobił sobie przerwę. Poszedł do łazienki i czując zawroty głowy, przemył szybko twarz ale to nie pomogło. Obudził się na zimnych kafelkach, czując krew w ustach. Skrzywił się widząc jak wygląda. Musiał uderzyć głową w umywalkę, bo teraz na skroni widniał pokaźny siniak, a wargę miał przegryzioną. Świetnie... nie miał pojęcia jak to zatuszuje przed Hirokim. Przeczesał tylko włosy by zakryć siniaka, a wargę przemył raz jeszcze, uznając że lepiej nie będzie. Wrócił do siebie, wcześniej zaparzając sobie kawę.

- Bo wszystkie skorupki sa w moim - zaśmiał się nieco. - A tak serio, to tym razem obyło się bez skorupek.

Mara_Jade pisze...

- Że w innym miejscu, znów nie poznam Juna i cofnę się do punktu wyjścia - odparł cicho chłopak, zaciskając mocniej palce na szklance. - Wiem, że to głupie, ale tak jest.

Tomo skinął głową, uśmiechając się delikatnie i wtulając w mężczyznę nieco mocniej.
- Nic takiego - odparł spokojnie. - TYle że nie dla dzieci - zażartował.

- Nie - potrząsnął przecząco głową. - Nie trafiłem tylko w drzwi, bo się zagadałem - skłamał, by nie martwić mężczyzny za mocno.

Shuji wypjął dumnie pierś i pozbierał po obiedzie, biegnąc zaraz do kuchni, by posprzątać burdel.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dlatego się zgodziłem... po prostu ten lęk był dość mocny - wyjaśnił cicho, wpatrując się w swoje palce i końcówkę czarnej kawy. - Nadal się trochę boję - przyznał biorąc głęboki oddech. - Ale to nie jest twoja wina Jun... nie jest - zapewnił go zaraz, czując się w obowiązku.

- Ano było fajnie - zgodził się z nim Tomo. - Skorzystaliśmy z waszych prezentów... - urwał widząc na horyzoncie tatę obu mężczyzn.
- Dobrze was widzieć z powrotem - przywitał się z nimi, siadając obok Tomo. - Mam dla ciebie propozycję, ale słyszałem od Rena, że jest dużo lepiej, więc myślę, że jest już nie potrzebna - dodał zaraz, by nikogo nie zdenerwować. - Chciałem tylko powiedzieć, że gdyby coś się zdarzyło... to możecie zawsze liczyć na moją pomoc - wydusił z siebie a potem szybko opuścił pokój, jakby te słowa wiele od niego wymagały. Tomo uśmiechnął się delikatnie i poklepał Takano po udzie.
- Nie było tak źle - zauważył z uśmiechem.

Naoki westchnął przeciągle.
- Ja też wyłapuję kłamstwa - zauważył tylko przez moment na niego nie patrząc, bo znów zakręciło mu się w głowie. - Uderzyłem się po prostu i chyba przegryzłem wargę... nie wiem - wzruszył ramionami. - Straciłem przytomność w łazience...

Kazuo wpadł po niego dziesięć minut później i od razu wyprowadził go z domu.
- Musimy się pospieszyć. Spóźnimy się do szkoły - mruknął biegnąc pod górkę z wózkiem chłopaka przed sobą.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i uśmiechnął się do niego lekko.
- Dobrze, dzięki Chris - dodał zaraz, przechodząc na wózek. - Jak wrócimy to zadzwonię się umówić na kolejną wizytę - zapewnił go jeszcze i odłożył kubek po kawie na stół.

- Bardzo...przestronne. Świerszczyki pod łóżkiem... i strasznie duży przepych, ale ogólnie nie było źle. Miał też taki fajny duży fotel, w którym jak chciałem nie było mnie widać. Strasznie drogi, ale mam go obiecanego - wyszczerzył się zaraz.

Naoki potrząsnął przecząco głową.
- Hiro-chan... - złapał go za rękaw. - Ja się boję zasnąć... - przyznał mu się, choć Hiroki na pewno już to zauważył. - Boję się i nie chcę się kłaść.

- Ale przebieżka mi się przyda - odparł przekornie. - Tak sobie. Nie bardzo mogłem spać. Sensei ma potężną grypę i trochę się o niego martwiłem.

Mara_Jade pisze...

- No właśnie nie wiem... bo jeszcze rehabilitacja i do pracy wracam - odparł szczerze Ryu. - No wstępnie może być, ale zadzwonię i tak - obiecał mu.

- Naprawdę? Ale czego się wstydziłeś przed Koyukim? Przecież to tylko zboczone pisemka - ucałował go delikatnie Tomo.

- Nie chcę spać... - powtórzył Naoki, naprawdę bojąc się nawet o tym pomyśleć. Wtulił się jednak mocno w Hirokiego szukając w nim oparcia. - Jutro mam jeszcze 3 sprawy i potem proces... i samochód odbieram - wyjaśnił zaraz. - Szpital odpada...

- Sensei mnie nie chciał - odparł. - Kazał mi iść do szkoły i nie wagarować - dmuchnął sobie w grzywkę. - Ale wracam do niego zaraz po szkole, chcę mu pomóc trochę.

Mara_Jade pisze...

Ryu odczekał aż drzwi do gabinetu Chrisa się zamkną i dopiero wtedy spojrzał na Juna lekko zagryzając wargi.
- Uhm przepraszam, że musiałeś tam być i odpowiadać na takie pytania - wymamrotał. - Nie chciałem cię zestresować...

- No dobrze... po prostu masz bardziej zboczonego męża niż brata - zgodził się z nim wywołując tym samym falę śmiechu na sali. Yuya przybiegł do nich chwilę potem i wcisnął się pomiędzy nich by przytulić się do nich obu.
- Tęskniłem.

Naoki westchnął cięzko.
- Jego życie też jest bardzo ważne - odparł spokojnie. - A ta rozprawa toczy się o śmierć lub życie... a jest niewinny - mruknął siadając na kanapie. - Hiro-chan ja nie zasnę - zagryzł mocno wargi. - Mogę poleżec, ale nie zasnę - wyszeptał.

- Możesz - odparł z lekkim uśmiechem. - Możesz mi rozmasować ramię podczas w-fu - uśmiechnął się szerzej. - Był, był. Ma leki.

Mara_Jade pisze...

- Ano, mam je przecież obiecane - uśmiechnął się szeroko chłopak, pozwalając Junowi prowadzić wózek. - Dziękuję. Pomogłeś i to bardzo.

- To dobrze, tatuś - uśmiechnął się chłopiec mocno się do niego przytulając. - Będę mógł dziś z wami spać?

Naoki pokręcił przecząco głową. Nie zamierzał próbować, bo zwyczajnie bał się wchodzić w stan snu. Położył się tylko i przymknął oczy, a pół godziny już siedział.
- Próbowałem, nie wyszło - odparł spokojnie. - Wracam do pracy. Mam spotkanie za chilę - zerknął na zegarek.

- Niee, poradzę sobie z nim - ucałował go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, odwiedźmy - zgodził się zaraz Ryu, pozwalając mu prowadzić. - Pogadam z nim trochę, powiem o naszej randce - uśmiechnął się szerzej.

- Oczywiście, że tęskniliśmy. I to jak... ciągle o tym marudziłem Takano - zaśmiał się chłopak i pogłaskał synka po policzku. - Cieszę się, że już jesteśmy razem.

Yasu westchnął ciężko i przez chwilę milczał.
- Nie wiem, Hiroki... - oznajmił w końcu. - Ale jeśli dla niego ten proces jest taki ważny... może chce sobie udowodnić, że on nie jest bezużyteczny i też do czegoś się nadaje - zaproponował. - To może mu na to pozwól... i dopiero po nim kieruj się do szpitala. Tylko nie pozwól mu jutro prowadzić... przyjadę po was rano, a wrócicie tym autem Naokiego. Bo jak ci straci przytomnośc za kółkiem, możesz już go nie odratować.

- Na pewno. Wiesz... potrafię sobie radzić z chorymi - wywrócił oczyma Kazuo. - W szkole? - uniósł lekko brew. - Ale na lunch idziesz ze mną na dach - oznajmił zaraz.

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu podjechał do przyjaciela i uściskał go na wstępie, by zaraz rozpocząć wesołe plotkowanie o tym i o owym, a Koki poklepał przyjaciela po ramieniu.
- Jak dobrze pójdzie, wypiszą go w piątek. Chciałbym jeszcze zostać z dwa do 3 dni, by się upewnić że wszystko gra i wtedy polecimy, jeśli wam to nie przeszkadza - oznajmił spokojnie.

Yuya wtulił się wówczas mocno w Tomo a ten nie protestował, tylko objął chłopca mocno ramionami i ucałował w policzek.
- Kupiliśmy ci dużo fajnych rzeczy - oznajmił radośnie. - Zobaczysz je potem i wiesz... zabierzemy cię do Paryża na pewno - obiecał mu to.

- A ty go słuchasz? On ci mówi, że boi się spać, a ty chcesz go od razu po tym zmusić do spania... Hiroki, nic dziwnego że nawet się nie starał. Mówiłeś, że prosiłeś go by ci ufał i traktował cię jak wsparcie. Nie jestem tu psychologiem, ale wiesz... on ci się stara zaufać, mówi że coś jest nie tak, że nie śpi bo coś... a ty co robisz? Prowadzisz go do łóżka. Ja rozumiem, że się o niego martwisz i w gruncie rzeczy sen byłby najlepszym rozwiązaniem, ale mogłeś chociaż chwilę z nim porozmawiać, zapytać czego się boi i jak możesz mu pomóc przezwyciężyć strach... cokolwiek - odparł patrząc na przyjaciela surowo. - Albo dać mu środek nasenny - wzruszył ramionami. - Choć to pewnie by go wkurzyło.

- Ale na moich rękach już dasz - pstryknął go w nosek. - I to musi być dach, więc nie możesz marudzić.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki - uśmiechnął się do niego. - Chcę po prostu mieć pewnośc, że Kei będzie w stanie znieść tak długi lot samolotem - wyjaśnił i przysiadł na krześle, obserwując obu chłopaków z boku. - A jak tam u was? Sprawy mają się lepiej?

- No pewnie, że pojedziemy razem - poczochrał go po włosach. - Tata już mi to obiecał - zapewnił chłopcu, a potem uśmiechnął się do Takano. - Ale oglądamy po obiedzie - ostrzegł Kouyukiego. - Bo ja juz nie mogę się doczekać curry mojej mamy - wyjaśnił ze śmiechem.

- Nie wiem, Hiroki... ale na jego miejscu z całą pewnością nie chciałbym nawet próbować spać w miejscu, w którym zdarzyła się taka katastrofa - zauważył spokojnie. - Idź tam do niego, zrób mu herbatę, daj mu coś do jedzenia. Po prostu daj poczuć, że jesteś. Nic więcej mu chyba teraz nie trzeba.

- Wytrzyma, bo mi je potem rozmasujesz - uśmiechnął się siadając na swoim miejscu i ustawiając przed sobą podręcznik, by móc pospać w klasie. Nauczyciel wywrócił oczyma. Zaczynali matematyką, więc postanowił odpuścić sobie upominanie Kazuo. Od kiedy ten udowodnił, że z matmą problemów nie ma żadnych, miał na zajęciach luzy. Natomiast Yuji został wywołany do tablicy do zadania z gwiazdką.

Mara_Jade pisze...

- No tak... walentynki, a ja nie mam żadnego pomysłu - westchnął Koki. - Może wieczór filmowy w domu... albo kino i spacer? Nic wielkiego - zaproponował, spoglądając na przyjaciela.

Tomo z uśmiechem zabrał się za jedzenie, raz za razem wspominając mamie, jakie jest dobre. Smakowało mu. Było nawet lepsze od tego, które sam robił, choć Yuya temu zaprzeczał.

Naoki oderwał się wówczas od pracy i odetchnął głęboko idąc z Hirokim na stronę. Usiadł mu na kolanach, przytulając się do niego i ugryzł kanapkę.
- Dziękuję - uśmiechnął się do niego słabo, opierając głowę o jego ramię.

Niestety już za chwilę został poproszony do drugiego, a potem i trzeciego, a za czwartym razem, Kazuo podniósł się z ławki i go wyręczył, widząc jak Yuji jest już zmęczony.

Mara_Jade pisze...

- No tak - zgodził się z nim Koki. - Zrobię jakieś czekoladki albo deser dobry - dodał jeszcze. - Skorzystamy może z waszego jakuzzi... jeśli będzie w miarę ciepło oczywiście - dodał z większym uśmiechem.

Tomo ucałował go w policzek i poprosił o małą dokładkę, a kiedy wszyscy skończyli podjechał do kanapy i położył się na niej, bo czuł się nieco zmęczony. Pozwolił tylko Takano usiąść wraz z nim, by jego uda robiły mu za poduszką.
- Ty poopowiadasz, a ja dodam co nieco w razie co - zaproponował spokojnie.

- Uhm w porządku - odparł cicho Naoki wzdychając przy tym lekko. Upił trochę herbaty i dokończył kanapkę. - Ale dopiero po rozprawie - powtórzył jeszcze.

Kazuo odpowiedział mu tylko uśmiechem, chowając karteczkę do kieszeni i wracając do spania. Nauczyciel westchnął ciężko.
- Yuji, ostatnie zadanie należy do ciebie - oznajmił.
- Sensei, Yuji nie ma już siły na ciągłe wstawanie, mógłby pan już dać spokój - burknął Kazuo zza swojego podręcznika.

Mara_Jade pisze...

Ryu w przypływie chwili przytulił mocno Keiichiro do siebie.
- Jak już pojedziesz to będę tęsknił - zauważył z cichym westchnieniem. - Jesteś w końcu moim najlepszym przyjacielem...

Tomo oblizał lekko wargi i zaczął opowiadać, samemu czasem zastanawiając się co to za zabytek, bo nie pamiętał wszystkiego.

Naoki skinął lekko głową, dopijając teraz herbatę.
- W szpitalu też będziesz? - zapytał go zaraz, choć przecież znał odpowiedź. Nie będzie go.

Kazuo zacisnął mocno pięści i zaraz znalazł się przy chłopaku. Pomógł mu usiąść na wózek i spojrzał na mężczyznę.
- Udowodnił już pan swoją wyższość? - zapytał go chłodno, wciąż zaciskając pięści i powstrzymując się od przyłożenia mężczyźnie.

Mara_Jade pisze...

- Tak, wiem... ale to nie to samo - odparł szczerze, zakładając pasmo włosów za ucho. - Opowiem, ze szczegółami - obiecał z lekkim uśmiechem. - Jestem na dobrej drodze - dodał jeszcze.

- O to jest moje ulubione zdjęcie - odparł w końcu Tomo, widząc siebie zatopionego w fotelu Takano. - Najlepsze na świecie - zażartował. - A potem poszliśmy na uczelnię, gdzie Taka-chan nauczył mnie trochę dekorować torty.

- Uhm... to ja nie chcę do szpitala - wymamrotał szczerze, wtulając się teraz w niego mocniej. - Nie chcę bez ciebie.

- Co za idiota - burknął Kazuo podczas przerwy, kopiąc nieco swoją ławkę. Był wściekły na nauczyciela i nie wiedział gdzie wyładować tę swoją złość.

Mara_Jade pisze...

- Ja też się cieszę i jestem szczęśliwy - zapewnił go. - Jestem - przytulił go jeszcze raz. - A ty odpoczywaj i myśl o tym co zrobisz na walentynki swojemu chłopakowi.

Tomo jeszcze trochę poopowiadał, po czym ułożył się wygodniej na kanapie i przymknął na trochę oczy. By odpocząć trochę od zgiełku.
- Uczył i obiecał, że stworzymy razem torty - uśmiechnął się lekko. - Te dla rodziny oczywiście - dodał jeszcze. - Bo to fajna zabawa, razem piec.

- Ale ja nie chcę tam zostać sam... - wymamrotał cicho chłopak. - Nie możesz zostać ze mną? Proszę...

- Stało, jesteś blady, cały sapiesz... - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Mhm to zostaw mu organizację, a sam mu zrobisz Walentynki jak już wydobrzejesz. Koki na pewno zrozumie - zapewnił go Ryu. - Możesz go mocno ucałować i powiedzieć jak go kochasz w nagrodę i on to z pewnością doceni.

- Aż takie z was zboczuchy tam były? - zapytał ich Kouyuki.
- Oj żebys wiedział, nawet w szpitalu nie przestali - zażartował Ren, na co Tomo nieco się zarumienił.
- Nie prawda - bąknął tylko.

- Wiem... - wymamrotał wstając mu już z kolan. - Jadę teraz do mieszkania jednego ze świadków. Jakbym nie wrócił za 2 godziny to możesz się martwić. Adres zostawiłem na biurku - ucałował go mocno. - A... i będę pod telefonem w razie co i Wam pomogę - obiecał szybko.

- Yhm, gdybyś zemdlał to ja pewnie już byłbym wywalony ze szkoły - uśmiechnął się Kazuo, z powrotem kładąc się na ławce. - Podszkoliłeś się w matmie - zauważył wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie mam, ale chcę mu zrobić czekoladki. No wiesz takie ręcznie robione - uśmiechnął się do niego. - A takie lepiej robić na dzień przed - wyjaśnił. - Więc jakoś go dziś wykurzę z domu i pobawię się w kuchni.

Tomo usiadł w końcu i oparł się mocniej o Takano.
- Taka-chan był cudowny - zapewnił wszystkich. - Spełniał niemal każdą moją zachciankę - zaśmiał się całując go mocno.

- Jasne - uśmiechnął się tylko do niego i już wyszedł, by zając się swoimi sprawami.

- No dobra, następnym razem zrobię gorsze notatki - zaśmiał się muskając jego policzek palcami.

Mara_Jade pisze...

- Oj przestań, żadnej na pewno - bąknął chłopak, bo rzeczywiście w to wierzył. Nie dostanie żadnej czekoladki na uczelni. - Przywiozę ci pocztówkę z Nowego Jorku - zaśmiał się zaraz.

- Uda się, na pewno - obiecał mu to Tomo. - Od niego zaczniemy następnym razem - uśmiechnął się do niego. - Ano! To druga rzecz, którą chciałbym mieć... ale nie mam gdzie - zaśmiał się Tomo. - A wiesz jakie wygodne było? Nie chciało się z niego schodzić...

Naoki skończył spotkanie po dobrej 1,5 godzince. Miał niemalże stu procentową pewność, że znalazł prawdziwego mordercę i liczył na to, że uda mu się obronić swojego klienta z tymi dowodami, które uzyskał. Schodząc na parter nie trafił na schodek i zleciał z trzech ostatnich nieco się tłukąc.
- No i pięknie, jeszcze tego mi brakowało - posprawdzał swoje nogi i uznając że jednak nic im się nie stało, wstał i wyszedł, by zaraz zadzwonić do Hirokiego. - Już skończyłem. Będę wracał na komemdę - poinformował go.

Kazuo wrócił wówczas do swojego nic nie robienia, od czasu do czasu tylko udawał że słucha, a tak to albo spał, albo wpatrywał się w Yujiego maślanym wzrokiem.

Mara_Jade pisze...

- Zrobię tonę zdjęć... ale pokażę ci tylko te najlepsze - uśmiechnął się chłopak. - Tak to już jest, jak masz do czynienia z fotografem... patrzysz tylko na ułamek zdjęć, które zostały zrobione - wyszczerzył się do niego.

- Spaliśmy, ale tylko trochę, bo Taka-chan się obawiał, że za zimna noc będzie - wywrócił oczyma Tomo. - Ale jest baaardzo wygodne i takie szerokie, że ze 4 osoby by się tam zmieściły - zapewnił go.

- To dobrze - uśmiechnął się chłopak, po czym pokręcił głową. - Nie, poczekam na ciebie na posterunku - dodał zaraz. - Mam 5 minut drogi stąd - wyjaśnił mu, uważając by iśc tylko oświetlonymi drogami.

- Tak jest - Kazuo wziął swój plecak i Yujiego na ręce, po czym zaprowadził go na dach, gdzie przygotował szybko kocyk. Posadził na nim Yujiego, podając mu pudełko z bento i termos z herbatą. - Mam nadzieję, że ci zasmakuje... chociaż trochę.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma w ogóle opcji, Keii-chan - Ryu uśmiechnął się do niego lekko. - Nikt nie widzi wszystkich moich zdjęć, nawet Jun - zauważył spokojnie.

Kaneki zaraz nieco się speszył i pokręcił przecząco głową.
- Nie trzeba - oznajmił cicho, dłubiąc widelcem w swoim niedokończonym curry. - Nie trzeba, za dużo zachodu... - powtórzył.

- Wszystko gra, nic mi nie jest - uniósł kciuk do góry. - Jasne, zaczekam - uśmiechnął się do niego, po czym podszedł do Yasu, kiedy tylko Hiroki poszedł pogadać z nastolatkiem. - Masz chwilkę? - zapytał go szczerze. - Chciałem cię zapytać jakie dowody potrzebne by były by chociaż wsadzić kogoś za kratki w celu wyjaśnienia sprawy, dochodzenia w sprawie morderstwa - wyjaśnił spokojnie.

- Dla siebie też mam - pokazał na swoje pudełko. - Cieszę się, że ci smakuje - dodał jeszcze z wielkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Okay. Dowiesz się o wszystkim - zapewnił go Ryu. - Ze szczegółami, tylko upewnię się że Juna w pobliżu nie ma, jak będę się rumienić - bąknął.

Tomo przysnął gdzieś w połowie ich konwersacji, a jego mama od razu okryła go przygotowanym szybciej kocem. Przezorna ubezpieczona jak to mówią. Kaneki wciąż kręcił przecząco głową, na co Ren ucałował go lekko.
- Polecimy jeśli będziesz tego chciał kochanie. Nie będę cię do niczego zmuszał - poczochrał go po włosach. - Z oferty na pewno skorzystamy, Takano - dodał zaraz z lekkim uśmiechem do brata. - Tyle, że być może nie w moje urodziny... bo Kanekiego będą wtedy terminy goniły. To zarobiony chłopak jest.

Naoki pokiwał lekko głową.
- Czyli jest na to szansa - mruknął jakby do siebie, otwierając teczkę z materiałami i jeszcze raz je przeglądając. Złapał za notes i zanotował sobie gdzie pojechać dnia następnego. - Dzięki Yasu - uśmiechnął się do niego, po czym przytrzymał się go mocniej, bo zakręciło mu się w głowie. Na tyle mocno, że wszystko wyleciało mu z dłoni. - Zaraz to posprzątam - rzucił szybko, opadając powoli na kolana i przez moment się nie ruszając. Szlag by to. Świat znów mu wirował, pokazując mu obrazy w zwolnionym tempie. Musiał wgryźć się w palec, by ból przywołał go do porządku.

- Bo dach to takie nasze miejsce... no i lubię tu z tobą przesiadywać - ułożył się na kocu z głową na jego kolanach. - Możemy przez chwilę pobyć tu sami... lubię to czasami.

Mara_Jade pisze...

- Mam taką nadzieję - zaśmiał się chłopak. - Uhm dzięki, postaram się - obiecał mu zaraz. - Ale ty też baw się dobrze - poprosił go zaraz po czym pożegnał się z nim i pojechał do Juna. - Gotowy - uśmiechnął isę.

- Dzięki Takano. Namówię go jeszcze - zapewnił go Ren, obejmując mocniej swojego chłopaka, który teraz wtulał już twarz w jego pierś, cały czas będąc zażenowanym i onieśmielonym. - To taki mój nieśmiałek mały.

- Nic się nie stało - zaprzeczył zaraz Naoki. - Nic takiego. Zakręciło mi się w głowie tylko - wzruszył ramionami jeszcze przez dłuższą chwilę siedząc na kanapie, zanim wrócił na klęczki, by pozbierać swoje papiery.

- Myślę, że nie ma szans. Nie chcemy żeby Yu-chan wagarował - pstryknął go w nos.

Mara_Jade pisze...

- Pogadałem. Mam nadzieję, że się jeszcze z nimi zobaczymy zanim wyjadą. Fajnie by było zrobić kolację taką dla wszystkich i spędzić ich ostatni wieczór razem - uśmiechnął się do Juna, pozwalając mu prowadząc wózek.

Kaneki na myśl o ślubie spalił buraka i przeniósł się Renowi na kolana, niemal się w niego wrastając, jakby to miało go ochronić przed krępującymi komentarzami.
- No już zejdźcie z mojego chłopaka - poprosił ich Ren.

- Już mi przeszło - zaprzeczył zaraz Naoki, pakując papiery do plecaka i wracając na kanapę. Położył się posłusznie, zasłaniając twarz ramieniem. - A nagranie z kamery ze sklepu wystarczy? - wrócił na moment do sprawy.

- Ano nie możesz wagarować kochanie - ucałował go w policzek. - Potem jest, że wszystko moja wina - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę, ale smutno mi też... bo dziwnie mi tu będzie bez niego. Jest moim najlepszym przyjacielem - uśmiechnął się lekko. - Smutno będzie wiedzieć, że w domu już go nie ma - wzruszył ramionami.

Ren wywrócił oczyma.
- Przecież ja nie mam wad - oznajmił radośnie. - Mam tylko wiedzę, jaką truciznę wstrzyknąć wam do organizmu co by serce się zatrzymało - zażartował i dostał porządnego kuksańca w bok od Kanekiego. - Zartuję kochanie - pogłaskał go po włosach.
- O takich sprawach się nie żartuje - zauważył stanowczo.
- Już dobrze. Przecież wiesz, że nic bym im nie zrobił - ucałował lekko jego wargi.

- Mhm to chyba powinno wystarczyć. Mam też parę innych dowodów - odparł Naoki, zerkając na Yasu, a kiedy tylko Naoki pojawił się na horyzoncie od razu usiadł. - Już wszystko gra - złapał Hirokiego za rękę i pomógł sobie wstać, by się do niego przytulić. - Kocham cię, wiesz?

- Nie będziemy wagarować - pogłaskał go po policzku. - Poza tym stamtąd bliżej do pielęgniarki, w razie gdybyś przesadził z masowaniem - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, że mam... ale nie zapraszam, bo nie chcę żebyś ty wychodził. Poza tym nie chcę mieć lepiej niż ty... ty przecież nikogo tu nie masz, no i byłbyś samotny - zauważył spokojnie Ryu, po czym odetchnął głęboko.

Ren spiorunował go wzrokiem.
- Ja największym burżujem? - uniósł lekko brew. - A kto ma swoją wyspę? - zapytał zaraz by się nieco odgryźć. - Reszty nie zaprzeczę - uniósł się honorem, a Kaneki zaśmiał się nieco, znów się do niego przytulając.

- Na pewno. Jutro tylko poprawki i ostatnie rozmowy, a potem sobota i rozprawa - uśmiechnął się lekko, idąc powoli do samochodu.
- Jutro po was przyjadę - poinformował ich Yasu. - Żebyście mogli wrócić samochodem Naokiego - dodał jeszcze widząc skonfundowaną minę chłopaka. - I nie, nie będziesz prowadził w takim stanie.

- Kocham cię - ucałował jego wargi i wrócił do swojego miejsca.

Mara_Jade pisze...

- No wiem, że mam... ale nie zapraszam, bo nie chcę żebyś ty wychodził. Poza tym nie chcę mieć lepiej niż ty... ty przecież nikogo tu nie masz, no i byłbyś samotny - zauważył spokojnie Ryu, po czym odetchnął głęboko.

Ren spiorunował go wzrokiem.
- Ja największym burżujem? - uniósł lekko brew. - A kto ma swoją wyspę? - zapytał zaraz by się nieco odgryźć. - Reszty nie zaprzeczę - uniósł się honorem, a Kaneki zaśmiał się nieco, znów się do niego przytulając.

- Na pewno. Jutro tylko poprawki i ostatnie rozmowy, a potem sobota i rozprawa - uśmiechnął się lekko, idąc powoli do samochodu.
- Jutro po was przyjadę - poinformował ich Yasu. - Żebyście mogli wrócić samochodem Naokiego - dodał jeszcze widząc skonfundowaną minę chłopaka. - I nie, nie będziesz prowadził w takim stanie.

- Kocham cię - ucałował jego wargi i wrócił do swojego miejsca.

Mara_Jade pisze...

- Pomyślę o tym - obiecał tylko, bo przecież wiedział, że Mark nie czuje się komfortowo w obecności Juna. Nie dziwił mu się wcale, w końcu Jun był ich profesorem. - Ne, a może kupimy lody i bitą śmietanę i pojedziemy do domu? Obejrzymy jakiś film Marvela wcinając lody? - zaproponował.

- O te dania, to akurat musielibyśmy zapytać twojego męża, ale nie będę go budził - odburknął zaraz Ren robiąc naburmuszoną minę. - Ja nie mam 3 mieszkań, tylko jedno - dodał jeszcze.

- Co zjemy na kolację? - zapytał go zaraz Naoki. - Wyjdę tylko z psiakami i możemy jeść kolację - zauważył, zapinając pasy i zamykając oczy, by pozwolić im choć trochę odpocząć.

- A co chciałeś mi pokazać? - przypomniał sobie zaraz siadając i spoglądając na Yujiego z zaciekawieniem.

Mara_Jade pisze...

Ryu potrząsnął przecząco głową.
- Nie, po prostu chciałbym się do ciebie przytulić. Posiedzieć ci na kolanach i po prostu odpocząć - odparł szczerze. - A w lodziarni tego nie zrobię - dodał jeszcze.

Tomo mruknął coś przez sen i obrócił się na drugi bok, wtulając się tylko mocniej w Takano. Koyuki uśmiechnął się wówczas lekko.
- I pomyśleć, że parę miesięcy temu w życiu nie czułbu się tak dobrze z tobą, by spokojnie zasypiać przy innych - zaśmiał się lekko.

- Uhm dobrze - zgodził się bez zbędnych sprzeciwów. Uśmiechnął się do niego lekko wciąż nie otwierając oczu.

Kazuo wyciągnął do niego ręce i gdy ten wpadł w jego ramiona, objął go mocno i przytulił.
- Wow! Zrobiłeś z dziesięć kroków! - oznajmił entuzjastycznie. - Niedługo będziesz biegał! - dodał jeszcze tuląc go mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Waniliowe i pistacjowe - odparł zaraz. - Może też czekoladowe... ale możemy wybrać jedne - uśmiechnął się szeroko. - A ty na jakie? - odbił piłeczkę.

- Wyjdzie i z tego. Przecież walczy dla ciebie i samego siebie. Nie zostawi cię - zapewnił go Kouyuki.

- Yhm, nie trzeba raczej nie dam rady zasnąć - odparł szczerze, przytulając głowę do chłodnej szyby. Jeśli już przysypiał to na 5 minut i zaraz się budził.

- Okay. Trzymam cię za słowo - ucałował go w czółko.

Mara_Jade pisze...

- Pasuje - uśmiechnął się do niego. - Ale jakieś dobre - dodał zaraz kiedy wjechali do supermarketu. - Zrobisz nam takie desery? Ja poszukam filmu. Może Avangers?

Ren pokręcił przecząco głową.
- Przecież nie mogłem cię zostawić - mruknął tylko. - Przez telefon brzmiałeś bardzo nieciekawie... i się o was martwiłem - wyjaśnił. - A Kaneki mi powiedział, że jak się martwię to mam wskakiwać w samolot i przylecieć, a nie marudzić...
- Bo to prawda - odparł Kaneki. - Zwłaszcza, że masz taką możliwość. Rodzina jest najważniejsza.

Naoki obudził się jednak chwilę potem, leżąc już w łóżku. Przetarł zmęczone oczy i wyczłapał się z niego.
- Umyję się - poinformował Hirokiego idąc do łazienki.

- Chodźmy więc - ucałował go jeszcze, po czym posprzątał i wziął go znów na ręce by znieść na dół i posadzić na wózku.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął tylko głową i wyciągnął swój nieśmiertelnik z portfela. Przez dłuższą chwilę się w niego wpatrywał, by w końcu odetchnąć głęboko i spojrzeć na Juna, który teraz wybierał lody.
- Jun-chan... wiesz, chciałbym spędzić z tobą całe życie - oznajmił nieco zaskoczony swoimi słowami. - Tak czuję dzisiaj - wyjaśnił zaraz odwracając wzrok i zaciskając nieśmiertelnik w dłoni. - Nie śmiej się ze mnie...

Kouyuki wyszczerzył się do niego, a Ren rozesmiał lekko.
- Wiesz braciszku, mnie masz na głowie. Dobrze nam się mieszka w twojej willi - zauważył najstarszy z braci. - Poza tym... moja żona jest w ciąży - rzucił mimochodem. - Drugiej już... bliźniaczej - odchrząknął, bo nikomu jeszcze się nie chwalił.

Chłopak wziął szybki prysznic, po czym dołączył do Hirokiego przy stole.
- Hiro-chan... czy mógłbyś zorganizować mi choć jedną osobę z twojego oddziału na rozprawę? Wiem że tam będą inni, strażnicy i w ogóle... ale czułbym się nieco pewniej - wyznał nabierając głębokiego oddechu i stukając palcami o stół. - To nie musisz być ty ani Yasu... ktoś inny będzie ok.

Kazuo usiadł na materacu, rozmasowując sobie nieco ramię, po czym jednak spojrzał na Yujiego. - No i gdzie ten mój masażysta?

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - chłopak odetchnął z wyraźną ulgą i odebrał od niego kartoniki z lodami. - Jeszcze bita śmietana teraz - zdecydował pozwalając mu dalej pchać wózek.

- Dzięki - Kou wzruszył nonszalancko ramionami, siorbiąc swoją herbatę, a Ren klepnął go w plecy.
- Na grilla na pewno wpadniemy - rzucił do Takano. - Gratulacje. Niedługo będziesz miał 3 potworki - zażartował.

- Dziękuję - Naoki odpowiedział mu uśmiechem, oddychając z wyraźną ulgą. Mógł teraz iść na rozprawę z mniejszymi obawami. Zaczął jeść kolację.

- To niech się już nie obraża - pogłaskał go po policzku i skradł mu buziaka, kiedy ich koledzy zniknęli w kantorku by zabrać z niego odpowiednie przybory. Położył się wygodnie na materacu i pozwolił mu działać.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - chłopak odetchnął z wyraźną ulgą i odebrał od niego kartoniki z lodami. - Jeszcze bita śmietana teraz - zdecydował pozwalając mu dalej pchać wózek.

- Dzięki - Kou wzruszył nonszalancko ramionami, siorbiąc swoją herbatę, a Ren klepnął go w plecy.
- Na grilla na pewno wpadniemy - rzucił do Takano. - Gratulacje. Niedługo będziesz miał 3 potworki - zażartował.

- Dziękuję - Naoki odpowiedział mu uśmiechem, oddychając z wyraźną ulgą. Mógł teraz iść na rozprawę z mniejszymi obawami. Zaczął jeść kolację.

- To niech się już nie obraża - pogłaskał go po policzku i skradł mu buziaka, kiedy ich koledzy zniknęli w kantorku by zabrać z niego odpowiednie przybory. Położył się wygodnie na materacu i pozwolił mu działać.

Mara_Jade pisze...

Ryu spojrzał na ich zakupy i wzruszył ramionami.
- Nie wiem, mnie chyba nic nie brakuje, ale jak tobie brakuje to zabieramy i owocki - uśmiechnął się szeroko.

- Szczęśliwa... ale przewrażliwiona - odparł szczerze Kouyuki. - Została w domu, bo nie chciała by coś się stało podczas podróży tu czy z powrotem. Przesliśmy tez na dietę... dlatego cieszę się z normalnego jedzonka - uśmiechnął się szerzej, patrząc jak Tomo przeciera oczy i siada z powrotem.
- Pójdę pogadać z mamą - zdecydował muskając ustami Takano i chwiejnie stając na nogi.

Chłopak skończył jeść i uparł się, że pozmywa, kiedy Hiroki brał prysznic, po czym owinął się kocem i wskoczył do łóżeczka czekając na swojego mężczyznę.

Kazuo już nic więcej nie mówił. Przymknął nawet oczy pozwalając sobie na odrobinę relaksu.

Mara_Jade pisze...

- Uhm wiesz... śniło mi się wczoraj, że się całowaliśmy w windzie... ale ja już stałem wtedy i całowaliśmy się mocno - zarumienił się nieco. - To był przyjemny sen, wiesz? - uśmiechnął się do Juna, zaraz odwracając od niego wzrok zawstydzony.

- Idę tylko do kuchni - westchnął Tomo chwiejnie idąc w stronę tego pomieszczenia i przyjmując pomoc ojca chłopaków bez marudzenia. - Dziękuję - przysiadł na krześle i uśmiechnął się do mężczyzny.
- Nie powinna - zgodził się Kouyuki. - Ale kobiecie nie przetłumaczysz...

Naoki wtulił się w niego i przymknął oczy, naprawdę starając się usnąć. Poczuł piekące łzy kiedy usłyszał zegar wybijający kolejną już godzinę i westchnął cięzko odsuwając się od Hirokiego. Chciał tylko przysnąć na godzinę, nic więcej.

- Ano... jest mi tak błogo - wyznał.

Mara_Jade pisze...

- Może - zarumienił się jeszcze mocniej i schował twarz w dłoniach. - No bo nie wiem czy się odważę - wymamrotał.

Yuya przerwał ich konwersacje wchodząc Takano na kolana i pokazując mu parę zdjęć które zrobił w trakcie ich nieobecności. - I wiesz tato, że Jolie i psiaki nie odstępowały mnie na krok? - zapytał go z uśmiechem. - Kropka nawet gryzła kapcie wujka, kiedy wujek wyganiał ją z mojego łóżka.

- Nie - szepnął cicho chłopak. - Staram się zasnąć - przyznał mu szczerze. - No i ty masz być w perfekt stanie jutro - dodał jeszcze.

- Na wagarach będzie fajnie jak już będziesz w pełni zdrowy - odparł Kazuo, obracając się na drugi bok by na niego spojrzeć.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i gdy tylko byli już w mieszkaniu pojechał do kuchni by odstawić lody do zamrażalnika.
- Przebiorę się w wygodny dres i wezmę kocyk - zdecydował jadąc do ich sypialni.

- Bardzo pilnowały - potwierdził Yuya.
- Jolie nie chciała mnie do niego dopuścić przez pierwsze 3 dni. Szczekała jak opętana - poskarżył się Kouyuki.

- Wiem Hiro-chan - Naoki ponownie się do niego wtulił. - Strasznie mi zimno wiesz? Okryłem się kocem i kołdrą i nadal mi zimno - przyznał mu się. - I boję się zamykać oczy ale staram się...

- Zobaczysz - ucałował go znowu.

Mara_Jade pisze...

Ryu dołączył do niego krótko po tym przywożąc ze sobą kocyk, którym ich okrył, kiedy tylko wtulił się w Juna. Ucałował lekko jego szyję.
- Tego mi dziś brakowało - przyznał szczerze. - Przytulania z tobą - uśmiechnął się lekko.

- Jolie i Kropka i Łatek zostały z ciocią... bo ją bardzo polubiły - oznajmił zaraz Yuya, biegnąc potem do kuchni, by pomóc w przygotowaniach z lodami.
- Ja też się nie spodziewałem, ale twoje psiaki po prostu powzięły sobie za zadanie pilnowanie waszego synka - uśmiechnął się lekko. - Żaden bandyta by się przez nie nie przedarł - zażartował.

Naoki skinął tylko głową, zamykając powoli oczy i wciskając się jednocześnie mocniej w mężczyznę. Cały się trząsł, nie wiedział tylko czy z zimna czy ze strachu. Przysnął znów nad ranem, budząc się z budzikiem Hirokiego. Odetchnął głęboko powoli siadając i masując sobie zmęczone skronie.

- Gdybym nie miał nadwyrężonego ramienia nie miałoby znaczenia, ale tak ma i już - wstał z materaca i poszedł do nauczyciela zapytać czy nie mógłby sobie trochę ponarzucać.

Mara_Jade pisze...

Ryu dołączył do niego krótko po tym przywożąc ze sobą kocyk, którym ich okrył, kiedy tylko wtulił się w Juna. Ucałował lekko jego szyję.
- Tego mi dziś brakowało - przyznał szczerze. - Przytulania z tobą - uśmiechnął się lekko.

- Jolie i Kropka i Łatek zostały z ciocią... bo ją bardzo polubiły - oznajmił zaraz Yuya, biegnąc potem do kuchni, by pomóc w przygotowaniach z lodami.
- Ja też się nie spodziewałem, ale twoje psiaki po prostu powzięły sobie za zadanie pilnowanie waszego synka - uśmiechnął się lekko. - Żaden bandyta by się przez nie nie przedarł - zażartował.

Naoki skinął tylko głową, zamykając powoli oczy i wciskając się jednocześnie mocniej w mężczyznę. Cały się trząsł, nie wiedział tylko czy z zimna czy ze strachu. Przysnął znów nad ranem, budząc się z budzikiem Hirokiego. Odetchnął głęboko powoli siadając i masując sobie zmęczone skronie.

- Gdybym nie miał nadwyrężonego ramienia nie miałoby znaczenia, ale tak ma i już - wstał z materaca i poszedł do nauczyciela zapytać czy nie mógłby sobie trochę ponarzucać.

Mara_Jade pisze...

- I nadrboię z nawiązką - zażartował chłopak, wtulając się mocno w jego ramiona i odbierając lody. - Bo wiesz? Polubiłem takie wieczory - przyznał szczerze. - Ty jesteś po pracy, ja po uczelni... czasem i pracy i tak sobie spędzamy czas.

- No... po trzech pierwszych dniach chyba nam zaufały i przestały szczekać i atakować - przyznał Kou. - Ach no moją córę od razu obdarzyły miłością...

Naoki powlókł się za nim i usiadł mu na kolana, wtulając się w niego mocno.
- Strasznie mi zimno, a muszę ubrać garniak - westchnął ciężko. - Ale chyba pojadę w bluzie, a marynare ubiorę potem... - zdecydował zaraz.

- Nie zostajesz sam - burknął Kenta, który cały czas ich obserwował. - Tylko nikt mnie nigdy nie zauważa.

Mara_Jade pisze...

Ryu już się nie odezwał tylko w trakcie filmu przeniósł się Junowi na kolana, by było mu wygodniej. Ucałował go też lekko i oparł głowę o jego ramię, oglądając dalej.

- Ano... bo już miałem dzwonić i mówić, że masz wracać bo krwiożercze bestie nie chcą mnie do twojego syna dopuścić - pokazał mu język i poszedł pomóc Yuyi nakładać lody.

- Ok, spakuję się - skinął lekko głową. - Myślisz że na długo mnie zatrzymają? - zapytał go szczerze, wstając mu z kolan i wracając do sypialni by spakowac sobie trzy ulubione bluzy, jakieś spodnie dresowe sztuk trzy i bieliznę.

- Ano pamięta... jeśli jest z nami w klasie - przypomniał mu że jego brat ma inaczej zajęcia. - A ty tu w obłokach bujasz to świata poza nim nie widzisz.

Mara_Jade pisze...

- Ja ciebie też kocham - ucałował go lekko. - Ale trochę boję się wyjazdu. Bardzo chcę, ale jakoś tak jestem wciąż niepewny - wsunął dłonie w jego włosy delikatnie masując jego skórę głowy. - Wiem też, że jak się boję i obawiam to najczęściej wyjazd jest cudny.

Kaneki pokazał im ich pokój, w którym dostawiono drugie łóżko, by Yuya miał gdzie spać. - Opróżniłem też szafę - wskazał ją dłonią. - Możecie używać czego chcecie, Ren nie ma nic przeciwko.

- Uhm ok... ale myślisz, że nie dłużej niż tydzień? - usiadł przy stole całkiem się trzęsąc. - Herbatkę poproszę...

- Głupiś, nic byś nie robił na dachu, bo za bardzo się wstydzisz - zauważył Kenta.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno - zgodził się z nim z uśmiechem, obejmując go nieco za szyję i całując go mocno. - Przytulisz mnie dziś w nocy mocno? - zapytał go zaraz. - Nie wiem czemu, ale tęsknie za twoimi ramionami.

- Zostawię was już samych - Kaneki wyszedł z pokoju i poszedł ucałować Rena. - Pójdę do siebie do studia. Deadline mnie goni - uśmiechnął się do niego.
Tomo natomiast od razu położył się do łóżka. Nie chciał się przyznać, ale był bardzo zmęczony. Przymknął oczy i jeszcze tylko poczekał aż Yuya wskoczy obok niego, a potem zasnął.

- Wypiję dużo i zjem odrobinę - zgodził się smarując sobie kromkę chleba masłem. Przez ten brak snu, kompletnie odchodził mu apetyt, a na dodatek nieco denerwował się procesem. Nerwowo przeglądał swe zapiski podczas jedzenia śniadania.

- Tyle to możesz robić i tu, baka - Kenta pstryknął go w nos i poczochrał po włosach, po czym odsunął się od niego by odkaszlnąć. - Wybacz, coś mi się przywlokło.

Mara_Jade pisze...

- Ok, spać - zgodził się z nim, jeszcze chwilę się do niego przytulając. - Pójdę tylko do wanny, dobrze? - zapytał go zaraz, wracając na wózek i zawożąc jeszcze do kuchni puste naczynia.

Tomo wyszedł z łóżka gdzieś nad ranem i bardzo powoli ruszył do łazienki. Dopiero kiedy wszedł do kuchni, zorientował się że nie jest u siebie w domu i potrzebował chwili na powrót do rzeczywistości. Za drugim razem trafił bez problemu, ale potem już nie wrócił pod kołdrę. Położył się za to na kanapie przymykając oczy.

- Niby to wiem... ale to moja pierwsza sprawa od dawna. Trochę się jej obawiam - odłożył papiery ale nadal stukał dłonią o blat stołu. - Ne, Hiro-chan? Ale będziesz tam gdzieś na sali, nie?

- Nie mogę. Jeszcze parę nieobecności i mogę pożegnać się ze stypendium sportowym - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

Ryu zakrył się całkiem kołdrą, kiedy ten tak wparadował do łazienki. Na pół nago.
- Ej, to nie fair - bąknął całkiem czerwony na twarzy, czując problem w spodniach i naprawdę się starając uspokoić.

- Nic mi nie będzie - chłopak obrócił się na bok, by na niego spojrzeć i odruchowo pogłaskał go po policzku. - Po prostu było mi za gorąco - przyznał szczerze. - I Yuya strasznie się rzuca w nocy - zaśmiał się lekko. - Jest gorszy niż ja...

- To dobrze - odetchnął z wyraźną ulga, odstawiając na w pół dojedzoną kanapkę. - Pójdę się ubrać - zdecydował. Adrenalina i stres dodały mu trochę sił.

- Nie wie i ma nie wiedzieć - trzepnął go lekko przez łeb Kenta. - Wszystko u mnie gra.

Mara_Jade pisze...

Ryu odetchnął z ulgą, kiedy problem ustąpił i gdy Jun do niego wrócił, mógł już swobodnie się do niego przytulić.
- Śmierdzisz teraz fajkami - wymamrotał z westchnieniem.

- Zgubiłem się w drodze do łazienki - zaśmiał się cicho, powoli siadając, by zrobić miejsce dla Takano. - Bo zaspany byłem i poszedłem na pamięć... jak do naszej łazienki - uśmiechnął się.

Naoki wybrał jeansy, biały t-shirt i marynarę. Wolał czuć się komfortowo niż sztywniacko i po dwóch godzinach siedział już na sali rozpraw broniąc swego klienta. Szło mu bardzo dobrze. Miał argumenty na wszystko, poparte dowodami. Znalazło się nawet kilku świadków, w tym morderca. I kiedy wreszcie przedstawił dowody, obciążające ów mężczyzna, ten rzucił się na niego z rządzą mordu w oczach.
- Nie tak się umawialiśmy! Obiecałem zeznawać pod warunkiem pozostawienia mnie w spokoju! - warknął łapiąc chłopaka za marynarkę i potrząsając nim mocno. Naoki w tej chwili cieszył się że nie był pod krawatem.
- Niczego ci nie obiecałem. Powiedziałem tylko, że oczyszczę mego klienta z zarzutów dzięki twym zeznaniom - odparował zgodnie z prawdą, odsuwając się machinalnie, kiedy w dłoniach mężczyzny błysnęła stal. Kątem oka już odnalazł zrywającego się z miejsca Hirokiego i dwóch innych strażników.

- Hai, hai. Zrozumiano - wywrócił oczyma chłopak przymykając oczy i opierając się mocniej o ścianę.

Mara_Jade pisze...

- Mhm, no już trudno. Wybaczyłem - ucałował go lekko w szyję i zamknął oczy, łapiąc go jeszcze za ręce i mocniej je do siebie przyciskając. Chciał czuć jego ramiona i klatkę piersiową. Potrzebował tej bliskości.

- Znalazłem. Znalazłem - zapewnił go opierając głowę o jego ramię. - Uhm... nie chce mi się teraz spać... pewnie prześpię pół dnia przecież - westchnął. - A ty mnie zostawisz, bo idziesz do okulisty jak mówiłeś... z Yuyą bo on taty nie opuści na krok i musi pilnować, byś nikogo nie podrywal - zażartował. - A ja sobie wtedy pośpię.

- Nic mi nie jest - Naoki skinął lekko głową, a zaraz formalnie się skłonił. - Dziękuję za pomoc - dodał jeszcze, po czym odwrócił się w stronę sędziego. - Nie mam nic więcej do dodania, wysoki sądzie - oznajmił, zajmując już swoje miejsce i oddychając głęboko, by się nieco uspokoić. Schował trzęsące się dłonie pod ławkę. Adrenalina powoli z niego schodziła.

- Nie strasz mnie tak - poprosił jeszcze Kenta, przyzypiając nieco.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc. - chłopak przysnął tuż po wymamrotaniu tego słowa.

- Nie chcę leżeć... - westchnął Tomo zaczynając trochę marudzić.

Po wygranej rozprawie, Naoki odnalazł Hirokiego na korytarzu i przytulił się do niego mocno. - Kręci mi się w głowie, trzęsą mi się ręce, zimno mi strasznie, jestem głodny, zmęczony i chciałem ci podziękować za pomoc... przestraszyłem się go, ale wiedziałem że jesteś - szepnął wtulając w niego głowę ledwie tam stojąc.

Kazuo trochę narzucał kolegom z klasy używając do tego prawej ręki, tej zdrowej, która może nie była świetnie mocna, ale wystarczyło by paru z nich wyeliminować z dalszej rozgrywki.

Mara_Jade pisze...

Ryu obudził się dopiero godzinkę później, mocno się wtulając w Juna i nie chcąc go puścić. Ukrył twarz w jego piersi, uspokajając oddech. - Mogę tak chwilę zostać? - zapytał go szybko, wracając bardzo powoli do rzeczywistości.

- Uhm.. ech no dobra, ale otworzysz tam okno - wymamrotał chłopak, powoli wstając z kanapy i jeszcze nieco lawirując na wszystkie strony rękoma idąc do sypialni.

- Dobrze - nie protestował, zwłaszcza kiedy pociemniało mu przed oczyma, a on jedynie zdołał mocniej uczepić się Hirokiego zanim stracił grunt pod nogami wraz z przytomnością.

Kazuo wrócił do Yujiego po dziesięciu minutach nieco zgrzany, ale zadowolony.
- Kocham cię wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Wesołych - uśmiechnął się do niego i skradł mu buziaka. - Uhm mam coś dla ciebie - dodał zaraz, odsuwając się od niego i sięgając ręką do szafki. - Smacznego - podał mu woreczek z masą różnych pralinek. - Eksperymentowałem trochę - przyznał mu się.

Tomo położył się chwilę potem, obok Yuyi i przymknął jeszcze oczy. Chłopiec zrobił tylko raz niekontrolowany ruch, łapiąc ich obu za koszulę od pidżamy, jakby chcąc się upewnić że są obok.

Naoki obudził się już w szpitalu, podłączony do kroplówki, która powoli kapała i wlewała się do jego organizmu. Zacisnął nieco powieki oddychając głęboko, by uspokoić swe serce. Nie lubił szpitali, a Hirokiego nigdzie nie było...

- Umyję się zaraz - obiecał mu to całując go raz jeszcze, ale tylko lekko, gdy nikt nie patrzył. - Następnym razem ty staniesz tam z kijem a ja ci ponarzucam - obiecał mu to.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, że smakuje - odetchnął z ulgą chłopak i zaraz usiadł by wyjść z wyrka. - Po uczelni mam jeszcze rehabilitację i potem możemy jechać, dobrze? - upewnił się, że to w niczym Junowi nie przeszkadza. - Uhm mogę ją przełożyć jeśli nie pasuje.

- Kochany jest - zgodził się z nim Tomo przymykając jeszcze na trochę oczy. Dopóki Yuya ich nie obudził wielkim uściskiem mały rąk.
- Tatuś, wujek. Dzień dobry - przywitał się z nimi wesoło.

Naoki niemal odetchnął z ulgą kiedy go zobaczył i zanim zdołał coś powiedzieć to Hirokiego znów nie było. Leciał po lekarza i wrócił zaraz z nim do sali. Mężczyzna przedstawił się krótko. Sprawdził stan chłopaka i uśmiechnął nieco, informując Hirokiego, że nie jest tak tragicznie jak myśleli.
- Bardzo źle jest? - zapytał Hirokiego, Naoki kiedy lekarz wyszedł z sali.

- Porzucam prawą ręką, jest słabsza ale ramię jest zdrowe - poczochrał go po włosach. - Lewej dziś nie używałem... choć korciło bardzo.

Mara_Jade pisze...

- Śniadanko będzie. Dzisiaj będzie jajecznica na boczku smażona - zdecydował siadając na wózek. - Ale najpierw się ubiorę dobrze? - uśmiechnął się do niego lekko.

- Dobrze. Ja ci pomogę tato - zgodził się zaraz Yuya wstając i biegnąc do kuchni by zobaczyć co w kuchni wujek ma. Zaraz wrócił do pokoju. - Tatuś, ale najpierw zakupy trzeba zrobić... - oznajmił całkiem poważnie.

- Yhm, nie wiem czy mu coś powiem - odparł tylko Naoki obracając się na bok i przecierając nieco oczy. - Długo spałem? - zapytał go zaraz, bo widząc tą kawę miał takie podejrzenia. - Wygrałem sprawę nie? Dzięki że mi pomogłeś. Że tak szybko zareagowałeś. Trochę się bałem tej jego reakcji.

- I tak robię. Daję mu odpocząć - oznajmił wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Co powinienem ze sobą wziąć poza dwoma długimi bluzami? - zapytał wyciągając te wspomniane bluzy, które wcześniej należały do Juna. Wybrał sobie ciuchy na teraz i na po rehabilitacji. - Nie wiem co planujesz - zauważył.

- Może jajecznica, naleśniki, tamagoyaki, zupa miso, ryż i dodatki - zaproponował, wyliczając na palcach. - Do tego jakieś kleiki w razie gdyby musiał zajmować się chorym Kanekim - dodał zaraz. - I gorącą czekoladę obowiązkowo - zażartował.

- Tak długo? A ja nie odebrałem samochodu... wyślą go z powrotem albo mi odsetki naliczą. No i co z pracą? Czemu mnie nie budziłeś, Hiro-chan - jęknął chowając się pod kołdrę i chwilę tylko oddychając by nieco uspokoić spanikowane serce.

- Przecież daję mu odpoczywać, ale czasem ćwiczenia mu się przydają - pstryknął chłopaka w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Ryu zrobił nieco naburmuszoną minę i odprowadził go wzrokiem, po czym wciągnął na siebie jedną z jego bluz i jeansy, manifestując swego doła. Dopakował też same wygodne ciuchy, po czym pojechał do kuchni robić śniadanie.

- Dobry plan - Tomo zamknął na trochę oczy. - Taka-chan? A ty lecisz potem do okulisty, nie? Kupisz składniki na czekoladę? - zapytał go zaraz. - Przyda mi się.

- Ale tak mi jest łatwiej nie myśleć o tym, że tu jestem - bąknął, łapiąc go trzęsącą dłonią za rękę. - Boję się szpitali i nie chcę tu sam zostać - wymamrotał niczym małe dziecko, mocniej go ściskając.

- Czepiasz się tylko - poszedł do szatni, żeby się umyć i przebrać. Zawsze zabierał dodatkowe ciuchy ze sobą. Po kwadransie był już z Yujim. - Ne, a gdzie Shuji? Cały dzień go nie widziałem... chory jest?

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało - odparł tylko chłopak przygotowując śniadanie i podając mu jajecznicę. Sam usiadł naprzeciw i zaczął dłubać w jajecznicy widelcem. - Po prostu nie pomogłeś mi z tymi ubraniami - zamarudził.

- Zwykłą, ale po śniadaniu. Wolę dostać ją trochę później - ucałował jego usta.

- Uhm ale te wredne pielęgniarki, zawsze kłuły więcej niż musiały... i boję się igieł - wyznał mu, nie chcąc puścić jego dłonie. - Możesz się śmiać.

- No tak... ale na przerwach go nie widziałem - zauważył.

Mara_Jade pisze...

- Ok, to dorzucę coś bardziej eleganckiego też - odetchnął z ulgą. - No bo skąd mam wiedzieć co zabrać, jak nie wiem co będziemy robić? - zapytał go szczerze i upił trochę herbaty.

- Dobrze - uśmiechnął się do niego, obracając się na bok. - Myślisz, że mogę leżeć w salonie? Tam się będziecie kręcili - zauważył. - Zapytaj też Rena kiedy jest ta uroczystość w szpitalu - dodał zaraz. - No bo może uda nam się od razu na nią zostać - zaproponował.

- Wiem, Hiro-chan... wiem - usiadł na chwilę by go ucałować. - Wyglądasz na zmęczonego - zauważył cicho. - Zostaniesz jeszcze tylko trochę?

- A... nie nic. Nic takiego. Tak tylko - machnął ręką łapiąc lekkiego buraka, po czym odchrząknął lekko. - Chodźmy już na te zajęcia z gotowania...

Mara_Jade pisze...

- No co ty? Dzisiaj nikomu się nie dam, ale to ty jesteś na to bardziej narażony. Te wszystkie laski błądzące za tobą wzrokiem i komentujące twój zgrabny tyłek - burknął znów dźgając mocniej jajecznicę. - Zazdrosny jestem - dodał szczerze.

- No pewnie. Na pewno będziesz. Nie możesz go zostawić, skoro już cię zaprosił - zaśmiał się lekko całując go nieco. - I lepiej będzie jak pójdziesz z nim na zakupy... nie wiem czy on wszystkie produkty rozróżni - zażartował.

- Uhm dobrze - zgodził się tylko, opadając znów na poduszki. Był słaby i trochę go to niepokoiło. - Przyniesiesz mi potem coś do czytania?

- Nie! - zaprzeczył szybko głową. - Nie masz powodu do zazdrości - poczochrał go po włosach wchodząc teraz do sali.

Mara_Jade pisze...

- Odmówić - odparł szczerze. - Zrobiłem dla nas pączki na drogę - dodał zaraz spoglądając mu prosto w oczy. Naprawdę był zazdrosny.

- Powodzenia - zaśmiał się lekko, kiedy Yuya pobiegł za Takano, by mu powiedzieć, że on zostaje z wujkiem, by ten sam nie został.

- Kryminał jakiś poproszę - zaśmiał się nieco z jego domysłów. Prawdziwych domysłów, ale nie chciał mu się do tego przyznawać. - I dango - dodał zaraz przymykając nieco oczy ale nie zasypiając.

- Na pewno. Shuji mnie nie podnieca - zapewnił go ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, odmówię - obiecał, choć nie sądził by coś dostał. Z uśmiechem skończył swe śniadanko i przeciągnął się lekko. - Pójdę się jeszcze umyć i możemy jechać - dodał całując go lekko.

Ren spojrzał na listę zakupów i skinął nieco głową, po czym odetchnął głęboko czując się niczym dziecko w szkole. Powoli przechodził między półkami wybierając odpowiednie produkty, od czasu do czasu pytając Takano czy ten jest dobry.

- Okay, dziękuję - uśmiechnął się do niego. - Dużo masz pracy? - zapytał go zaraz.

- Nie jesteście tacy sami - odparł cicho Kazuo siadając na swym miejscu. - Zupełnie inni jesteście - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Ryu skończył zajęcia szybciej i sam pojechał na rehabilitację. Tam ćwiczył dobre dwie godziny, zanim Jun do niego dołączył. Nawet poprosił go do sali, by mu pokazać jak stawia pierwsze dwa kroki, wciąż podtrzymując się jednak barierek. Kiedy je zrobił postanowił spróbować i bez nich. Puścił się barierek i postawił jeszcze jeden krok, a potem następny zanim stracił równowagę i runął wprost na Juna.
- Widziałeś? - zapytał kaszląc strasznie i zaraz odpychając go od siebie by upaść na kolana i zwymiotować. Lekarz od razu znalazł się obok niego.
- Prosiłem... mówiłem, że na dziś wystarczy. Nie możesz się tak forsować - ochrzanił chłopaka pomagając mu usiąść na wózku.
- Ale chciałem pokazać - wymamrotał ciszej chłopak. - Przepraszam - dodał widząc to strofujące spojrzenie.

- No to może twoją specjalność - zaproponował ze śmiechem, patrząc na składniki do czekolady. - A to na co? Robisz coś dla swojego męża? - zainteresował się lekko. - Ne... Takano - odchrząknął nieco. - Chciałbym... żeby ten mój związek teraz... był taki jak twój, na całe życie - odwrócił wzrok udając że studiuje półki z produktami. - Myślisz, że mi się uda?

Naoki skinął głową, a godzinę później pożegnał się z Hirokim, by zaraz zadrżeć nieco widząc pielęgniarkę ze strzykawką. Wyjaśniono mu, że to lek nasenny, by jeszcze odpoczął i po chwili chłopak spał jak zabity.

- Dzisiaj ja gotuję, a ty się przyglądasz - pstryknął go w nosek Kazuo. - Będziesz testerem moich okonomiyaki - zachichotał.

Mara_Jade pisze...

- Uhm, po prostu chciałem ci pokazać - odparł robiąc smutną minę. - No i pracowałem długo nad krokami, zanim przyszedłeś - uśmiechnął się lekko. - Umyję się i przebiorę. Będziesz bardzo zły jak zasnę trochę w trakcie jazdy? - zapytał go zaraz, pozwalając mu prowadzić wózek.

- Pytałes na co mam ochotę... a to nie jest równoznaczne, curry poproszę - zaproponował zaraz, choć wiedział że z tym trochę roboty będzie. - Kaneki uwielbia curry - dodał z uśmiechem.

Naoki zadzwonił do niego dopiero po śniadaniu.
- Hiro-chan, dzisiaj miałem miseczkę ryżu i jajko na śniadanie - powiedział. - Zjadłem połowę... bo więcej nie dałem rady. Mogę też już chodzić, ale lekarz nie pozwala mi na długie spracery - wymamrotał niezadowolony. - Wpadniesz po pracy na trochę? Tęsknie już...

- No wiesz... więcej ni bento nie zrobię jak tak będziesz gadał - pogroził mu palcem przed oczyma, a potem przygotował mieszankę na okonomiyaki zgodnie z instrukcjami nauczycielki.

Mara_Jade pisze...

Ryu spojrzał na niego i chwilę ze sobą debatował, po czym westchnął cicho.
- Nie - potrząsnął przecząco głową. - Dam sobie radę - zapewnił go z delikatnym uśmiechem, po czym odetchnął głęboko. - Ale... poczekasz tu? Jakbym potrzebował pomocy, to cię zawołam - zapewnił go zaraz, bo nie był pewien czy faktycznie z jej nie skorzystam.

- Żartujesz, prawda? - zapytał go Ren, kiedy stanęli przed półką z pasta curry. - Są tu ich chyba setki... skąd mam wiedzieć, którą wziąć? - spojrzał na brata, sięgając po najtańszą.

- Ciebie przywieź - poprosił go, siadając nieco i opierając się o ścianę. - I ten kryminał - dodał jeszcze, ułamując sobie kawałek czekolady, którą kupił w sklepie na dole. - I uśmiech i dużo buziaków - dodał jeszcze. - Pielęgniarki mnie torturują...

Kazuo skorzystał z jego rady i wsypał trochę przyprawy, zaraz smażąc okonomiyaki, bo przecież tyle zrobić potrafił i nie przypalał ich. Potrafił się sobą zająć i ugotować co nieco.
- Jak będziemy mieszkać razem też ci będę gotował - zapewnił go wesoło.

Mara_Jade pisze...

Ryu zawołał go na sam koniec, kiedy był już umyty i przebrany. Zachwiał się na nogach i runął na podłogę. Nie miał nawet sił by znów wejść na wózek. Westchnął ciężko i poprosił Juna o pomoc.
- Beznadzieja - zażartował, gdy ten wszedł do środka. - Leżę i liczę kafelki - uśmiechnął się nieco.

- No dobra, ale co jeśli skład mi nic nie mówi? - uniósł lekko brew, odkładając tę pastę na półkę i sięgając po najdroższy możliwy produkt. - Bezpieczniej brać te drogie?

- Może... ale ich nie lubię. Ciągle mam przyspieszony oddech i strasznie blednę... a potem myślą że mdleję - bąknąl czerwony na twarzy. - I strasznie się tu nudzę... nie możesz mi przywieźć pracy czy coś? - zaproponował niewinnie.

- Razem? No nie wiem... pożremy się w kuchni i co wtedy? - podał mu pierwszy placek na talerzu do spróbowania.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję, tak wszystko - uśmiechnął się do niego, pozwalając mu pchać wózek. - Ale widziałeś? Dałem radę zrobić dwa kroki... nie dużo, wiem, ale dałem radę - wyszczerzył się do niego zadowolony z siebie.

- Zgłoś się do mnie po lekcje medycyny - zaproponował tylko słuchając go uważnie o składzie i w końcu wybrał ten odpowiedni karton z pastą, wkładając go do wózka. - Okay, to chyba wszystko nie? - zapytał spoglądając na wybrane mięso i warzywa oraz przyprawy do curry.

- Już odpocząłem... nie potrzebuję większego odpoczynku - westchnął nieco chłopak. - Po prostu strasznie się nudzę...

- No bo ty masz swoje przyzwyczajenia, ja mam swoje - wzruszył ramionami, zmywając po zajęciach i podkradając mu trochę potrawy. - Faktycznie wyszło niezłe - zgodził się szczęśliwy że chłopaka nie otruł.

Mara_Jade pisze...

- Postaram się - obiecał mu. - Czasem tylko nie czuję, że się przemęczam - przyznał szczerze, nieco przy tym wzdychając. - Po prostu chcę więcej i więcej. Zachłanny się robię - uśmiechnął się lekko obserwując swe trzęsące się jeszcze dłonie. - Ale się postaram, tego nie robić - powtórzył.

- Nie - pokręcił przecząco głową. - Ale ja za to płacę - dodał zaraz, podchodząc do kasy i płacąc za jedzenie. - Kaneki dziś nie wpadnie, ma urwanie głowy... - westchnął odczytując wiadomość od chłopaka i nieco smutniejąc. - Skoczę kupić jakiś ramen w kubełku i potem do niego pojadę co by coś zjadł - zdecydował szybko.

- Hiro-chan, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - Naoki przetarł oczy dłonią. - Przecież ci powiedziałem przed momentem że już odpocząłem. Mogę wracać do pracy. Rozmawiałem nawet o tym z lekarzem, ale jest uparty. W razie co sam się wypiszę... ale no jeszcze nie dziś. Jutro czy coś - wymamrotał, jakoś nie czując się komfortowo w szpitalu.

- Zobaczymy jeszcze - zmierzwił mu włosy ze śmiechem. - Shuji mi opowiadał, że w kuchni nie ma zmiłuj się... więc chyba nie chcę z tobą gotować - odchrząknął.

Mara_Jade pisze...

- Nie jestem cierpliwy - pokręcił głową. - W ogóle. Bo ja chcę już chodzić, chcę wrócić do pracy i chcę robić zdjęcia modelkom i modelom... szef powiedział, że chciałby bym zaczął to robić pod jego okiem - dodał zaraz. - Ale chciałbym chodzić zanim zacznę... bo przecież nie kucnę czy coś... - bąknął, wsiadając do auta. - No i chcę być samodzielny, a nie... - wywrócił oczyma. - Dlatego czasem nie zwracam uwagi na przemęczanie się.

- Auć! - zmierzył go groźnym spojrzeniem. - A jak garnek u niego przypalę? To się nie uda Takano - burknął wsiadając za kółko.

- W ogóle mnie nie rozumiesz - westchnął. - To pa - rozłączył się zaraz i łapiąc za drążek kroplówki wymaszerował z pokoju, idąc w stronę dachu, by odetchnąć świeżym powietrzem trochę i ponudzić się u góry.

- Aha jasne - pokręciłz niedowierzaniem głową. - Taki Hitler w kuchni i da mi tam majstrować? Nie widzę tego - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Przecież ich słucham. Czasem mi tylko nie idzie - wymamrotał tylko, wzdychając nieco i zapinając pasy. - Mam, mam. W torbie jest. Statyw też mam i dwa obiektywy na zmianę - wyjaśnił zaraz, opierając policzek o szybę.

- No dobra, na twoją odpowiedzialność - pomachał mu palcem przed oczyma a potem już skupił się na jeździe. Chwilę potem już byli przed blokiem.

Naoki został na zewnątrz dobre trzy godziny, obserwując chmury i licząc przelatujące ptaki. Kiedy dotarł do 300, zrobił tyle samo brzuszków i powoli wrócił do sali, w której nie posiedział długo. Przemaszerował potem do sali obok i zagrał kilka partyjek shogi ze starszym mężczyzną, prawie wszystkie przegrywając.

- Nie chcę... nie chce żebyś mnie pouczał w tej kuchni - odparł szczerze, opierając się o stolik i zabierając mu jeszcze trochę tego okonomiyaki.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie trzeba. Tu sobie przysnę - uśmiechnął się do niego nieco rozkładając fotel i zamykając oczy. - Trochę się zmęczyłem na tej rehabilitacji... a musiałem odmówić tylko 3 dziewczynom... ty miałeś całe kolejki - zrobił naburmuszoną minę. - Na pewno coś wziąłeś - pogroził mu palcem, by zaraz się uśmiechnąć.

- Nie wiem... czuje że mi nic nie wyjdzie. Jestem kuchenne beztalencie - odparł szczerze, zabierając resztę zakupów i ruszając przodem. Otworzył Takano drzwi, a Yuya od razu się do niego przytulił.
- Wujek śpi trochę - poinformował ich.

- Nic mi już nie jest, jestem wyspany i zdrowy. Mógłbym wrócić do pracy przecież - westchnął ciężko, odbierając od niego dango i wcinając zaraz jedną kuleczkę. - A tak tylko się tu nudzę. Nawet na maile odpisać nie mogę, bo telefon mi siadł - westchnął znów. - Doładowanie się skończyło, a w sklepie na dole nie mają - wywrócił oczyma. - Prawników ten szpital ma beznadziejnych, tyle długów już mają, że to szok - dodał zaraz, bo wędrując po szpitalu podsłuchał to i owo. - Z drugiej strony nie ma się co dziwić, już dzisiaj dwóch pacjentów zmarło - dodał zaraz, patrząc na kuleczki dango i jedząc kolejną. - Uczę się grać w shogi, ale idzie raczej kiepsko.

- E tam, może mnie kiedyś przekonasz - pokazał mu język, po czym krzyknął zaskoczony i wstał z miejsca krzywiąc się nieco.
- Przepraszam! - winowajczyni patrzyła bezradnie na Kazuo i na resztki parującej wody w garnku. - Ja nie chciałam.
- Ok, ok... pójdę do pielęgniarki - chłopak posłał jej tylko uśmiech, po czym usiadł Yujiemu na kolanach. - Zaprowadzisz mnie? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam, ale nie możemy na uczelni się ujawniać - spojrzał na niego z uśmiechem. - Zrobię ci takie ciasto czekoladowe lawę w Nowym Jorku - dodał zaraz. - Mam składniki, tylko lody musze kupić jeszcze - uśmiechnął się do niego.

Ren skrupulatnie wszystko posegregował pocąc się przy tym, bo tak się stresował. Trzęsącymi się dłońmi wyciągnął maszynę do robienia ryżu na stół i wyczyścił ją z kurzu. Dodał też patelnię i odetchnął głęboko, niemal nie skacząc ze strachu, kiedy wszedł Takano.

- No tak... ale po za tym nic mi nie jest Hiroki... dlatego tak mnie wkurza to, że nie mogę nic zrobić... nie mogę pracować - wymamrotał, dłubiąc patyczkiem po dango w zębach. - Bo jestem zdrowy - burknął. - I tracę tu cenne godziny.

- Troszeczkę - ucałował go w nosek. - Ale to się zdarza. Nie poleciało za mocno mi na plecy - dodał zaraz uśmiechając się dzielnie.

Mara_Jade pisze...

- Troszkę, ale widziałem że zaraz leciały do innych chłopaków - uśmiechnął się delikatnie. - Więc nie było tak źle - dodał klepiąc go lekko po udzie. - Zrobię, zrobię, ale nie będziesz miał przez ten czas wejścia do kuchni - pogroził mu palcem przed noskiem.

- Nie chciałbym zawalić - odparł szczerze przyjmując zeszyt i trochę go przeglądając. - Dzięki, będzie stał gdzieś w pobliżu - dodał zaraz odkładając go na razie na bok. - To od czego zaczynamy? - zainteresował się.

- A ty go wyolbrzymiasz - westchnął przeciągle. - Naprawdę, kilka wysłanych maili czy telefonów by wam pomóc nic by mi nie zrobiło... a czas szybciej by płynął - zauważył cicho.

- Uhm to może pojadę do szpitala co? - zapytał go zaraz zsiadając mu z kolan kiedy dotarli do gabinetu. Wolał mu nie pokazywać swych pleców. Wciąż wstydził się swych blizn i nie chciał mu ich pokazywać.

Mara_Jade pisze...

- No i tak ma być - uśmiechnął się zsuwając buty i kładąc nogi do góry. - Ne, Jun-chan? Ale na kolacje gdzieś pójdziemy, prawda? - zapytał go zaraz.

Ren wykonywał wszystko wedle instrukcji, zatrzymując się jednak podczas doprawiania, bo bał się że coś źle zrobi i wszystko pójdzie na marne.

- Czyli jestem wam niepotrzebny - wyciągnął taki wniosek, opadając na poduszki. - Super - mruknął sobie pod nosem, chowając się pod koldrą po sam nos. - Dobrze wiedzieć...

- Ja... wolałbym nie - zagryzł mocno wargi odsuwając się nieco od niego. - Ufam ci i to nie... ja po prostu nie chcę żebyś oglądał me plecy - spuścił wzrok wbijając go w swoje buty. Jeszcze zacznie mu współczuć albo jeszcze gorzej, będzie się nim potem brzydził.

Mara_Jade pisze...

- Na nic specjalnego, ale pomyślę o tym - zgodził się zaraz przeciągając się lekko. - Może na lasagne? Albo coś takiego z serem zapiekanego? - zaproponował nieśmiało.

Tomo przyszedł do nich, kiedy już poczuł zapachy dochodzące z kuchni.
- W brzuchu już nam burczy - wyjaśnił siadając na kanapie, by za dużo nie stać.

- Po prostu się nudzę, bardzo - wymamrotał, obejmując go mocno ramionami. - I ciebie nie ma... a ja nie lubię być sam w szpitalu...

- Uhm nadal wolałbym nie - dotknął plecami ściany i zaraz się od niej odsunął bo zabolało nieco. Ręce mu się nieco zatrzęsły, ale wciąż nie patrzył na Yujiego. Wtedy nic nie mógł na to poradzić, nie pamiętał nawet by pozwolił Yujiemu oglądać siebie w takim stanie. Teraz wszystko kontaktował i brzydził się swym wyglądem.

Mara_Jade pisze...

- Ok - chłopak przymknął oczy. - Ale jak staniemy na moment to mnie obudź - poprosił go zaraz zasypiając na trochę.

- Okay - Ren posmakował potrawy i skinął głową. - Niezłe - odetchnął głęboko z wyraźną ulgą, a Tomo w tym czasie objął Takano od tyłu wtulając się w jego plecy.
- Tęsknie za przytulaniem - uśmiechnął się lekko.

- Yhm... a potem znów będę sam i zanudzę się tu na śmierć - objął go mocniej ramionami i wtulił głowę w jego pierś pozwalając sobie na lekki płacz.

- Kochać będziemy się w nocy... nic wtedy nie widać - zauważył cicho, nie czując się za dobrze. Pozwolił jednak Yujiemu podprowadzić się do krzesła i usiadł na nim. - Lepiej byłoby jakiegoś nauczyciela zawołać... - bąknął jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego lekko, ubrał buty i poczekał aż ten przygotuje dla niego wózek.
- Zostaniemy tu chwilę? - zapytał go. - Musisz odpocząć - ucałował go mocno i pozwolił prowadzić swój wózek. - Zjemy po pączku i wypijemy kawę lub herbatę - dodał jeszcze.

Ren wszystko porozkładał na cztery talerze, upewniając się jeszcze że Tomo dostaje mniejsze porcje. Pamiętał o tym, a potem poprosił Yuyę o pomoc w przeniesieniu tego na stół. Kiedy już wszystko było gotowe, usiadł na krześle z westchnieniem ulgi.
- Matko... jakie to stresujące - wymamrotał.

- Uhm ok - Naoki jeszcze chwilę się w niego wtulał, zanim pozwolił mu się wyprostować. - Weźmiesz mnie na spacer potem? Samemu mi nie wolno opuszczać szpitala i trzymałem się tego dziś - zapewnił go.

- Yhm... - chłopak wcale nie był przekonany ale pozwolił mu opatrzyć swe plecy, ukrywając w tym samym czasie twarz w dłoniach.

Mara_Jade pisze...

- Będę się przejmował, bo cię kocham - pacnął go lekko w rękę i podjechał do lady by zamówić coś ciepłego do picia dla nich obu.

- Tak, ale gorzej już być nie może... więc stres jakiś taki mniejszy - uśmiechnął się delikatnie samemu też próbując dania. Jedynie Yuya odczekał aż każdy przełknie pierwszy kęs i wówczas zaczął jeść.
- Sprawdzałeś czy nie pomrzemy? - zaśmiał się nieco Tomo, a maluch skinął poważnie głową.

- W porządku - zgodził się tylko, opadając zaraz na poduszki. - Nie macie jakichś zagadek umysłowych czy coś? - zapytał zaraz. - Na pewno jakieś na studiach miałeś... mógłbyś mi przynieść parę do pobawienia się.

- Było i jest - odparł tylko Kazuo wciąż na niego nie patrząc i zakrywając dłońmi twarz.

Mara_Jade pisze...

- Może tam - wskazał dłonią na kącik ze stolikami tuż przy oknie. - No bo nie chcę na dworze... za zimno - przyznał szczerze.

- Ech? Ja? - zapytał zaraz, po czym spojrzał na jedzonko i na Rena. - Ten... no na pierwszy raz nie jest źle - odparł spokojnie. - Ale mógłbyś popracować nad przyprawianiem, ryż dobrze ugotowany, ale dodatki zbyt słabe. To jest... więcej przypraw i będzie ok. Trochę smaku by się przydało.

- Niee, sudoku już mam - pokazał mu książeczkę do połowy już rozwiązaną. - Dzisiaj ją kupiłem - wyjaśnił spokojnie, obracając się na bok by na niego spojrzeć. - No i tęsknie za tobą... jakoś tak nie lubię tu bez ciebie być.

- Jest - powtórzył Kazuo. - Naprawdę ich nie lubię... i nie lubię jak na nie patrzysz - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Byłem, ale tylko na moment. Keii-chan był zmęczony i nie rozmawialiśmy za dużo - odparł szczerze. - Lepiej się już czuje, ale wciąż jest bardzo osłabiony - dodał zaraz, siadając obok niego i podając mu pączka.

- No dobrze... skoro tak twierdzicie - uśmiechnął się lekko jedząc śniadanie. - Tomo, potem podłączę cię do kroplówki, ok? Zmieniłeś środowisko i chcę wzmocnić twój organizm - wyjaśnił szybko.
- Dobrze... ale w salonie. Nie chcę przeleżeć całego dnia w sypialni - zastrzegł to sobie chłopak.

- Wiem Hiro-chan... ale jak przychodzisz to nic prawie nie mówisz - zrobił naburmuszoną minę. - Nic a nic - wymamrotał.

- Yhm... - chłopak potrząsnął nieco głową. - Ja potrzebuję trochę czasu... dla mnie to nie tylko blizny...

Mara_Jade pisze...

- Ano, całe szczęście. Martwiłem się o niego - przyznał szczerze. - Uhm dobrze, że nie polecieli tamtego dnia... - dodał jeszcze zerkając na swoją kawę. - Mógłby nie wytrzymać podróży - zagryzł mocniej wargi.

- Tatuś a mogę iść z tobą? - zapytał go zaraz Yuya, kiedy Tomo skończył jeść i poszedł do salonu wraz z Renem, czekając na kroplówkę. - I do sklepu... bo tu jest taki fajny, mój kolega ma taką bluzę z Son Goku...

- No dobrze... masz wybaczone - uśmiechnął się do niego lekko, po czym ucałował go w usta.

- Okay... - chłopak niemal od razu się ubrał oddychając z ulgą. - Wracamy na zajęcia?

Mara_Jade pisze...

- Wiem, cieszę się że już jest ok - uśmiechnął się do niego szeroko, kończąc swojego pączka. - Jak stanę na nogi, to ja będę prowadził samochód - zastrzegł sobie wesoło. - A ciebie będę wozić gdzie tylko zechcesz - dodał ogrzewając dłonie o kubek z kawą.

- No tak... muszę - odparł chłopiec spuszczając wzrok i zaciskając pięści na swoich spodniach. - No bo to fajna bluza jest... - usprawiedliwił się.

- Mhm nie szkodzi - zapewnił go Naoki, przymykając na chwilę oczy. Kiedy jednak usłyszał głos pielęgniarki pobladł mocno na twarzy. Naprawdę się ich wszystkich bał, choć starał się jak mógł by nie przeszkadzać w ich pracy.

- No ok... - oblizał lekko wargi, machając nieco nogami. - Co robisz wieczorem? No bo po szkole pracuje, ale wieczorem mógłbyś do mnie wpaść na kolację - zaproponował nieśmiało.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno, ale tylko jeśli nie będziesz marudził i ciągle pytał czy nie jestem zmęczony - zastrzegł sobie całując go lekko i zaraz wracając do swojej kawy. - Gdzie tylko będziesz chciał - wyszczerzył się do niego.

- Żyje kochanie, nic mi nie będzie - zapewnił go Tomo nieco pobladły na twarzy. - Po prostu igły to nie moje ulubione rzeczy i jak je widzę to trochę się boję - zaśmiał się lekko przytulając się nieco do Takano i chowając twarz w jego piersi kiedy Ren ostatecznie montował kroplówkę.

- Uhm ok... - zacisnął dłoń mocniej na jego ręce i to samo zrobił z powiekami, kiedy kobieta zaczęła kręcić się wokół jego łóżka sprawdzając to i owo i majstrując coś przy kroplówce. - A będziesz mnie wtedy mocno przytulał? - zapytał go zaraz, chcąc jakoś odwrócić swą uwagę od wrednej kobiety.

- Super, to o dwudziestej - zaproponował przytulając go mocniej do siebie. - Zrobię curry - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Okay - zgodził się z nim Ryu. - Po prostu mi trochę zaufaj. Jak będę zmęczony to się zatrzymam i odpoczniemy, a jak to nie pomoże to oddam ci kółko przecież - zapewnił go spokojnie, kończąc swą kawę i zaraz łapiąc go za dłoń. - Ale jak dziś dojedziemy to poproszę o duuużo przytulania.

- Wiem, przecież nie uciekam i nie krzyczę, nie kopię nogami i nie marudzę - zauważył zamykając oczy i prawie nie czując ukłucia. - Swoją drogę to śmieszne, nie? Sam używam igły kiedy szyję umarlaka... a jak mnie mają kłuć to omdlewam ze strachu - zaśmiał się szczerze, po czym ucałował lekko chłopaka.

- Brzmi dobrze - odparł szczerze chłopak, uspokajając się gdy tylko kobieta zniknęła za drzwiami. - Kocham cię i chciałbym już zawsze z tobą być - przyznał patrząc mu prosto w oczy.

- Uhm postaram się go nie spieprzyć - zaśmiał się chłopak. - Na pewno nie jest tak dobre jak twoje - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- A odpocząłeś sobie? Na pewno? - zapytał go zaraz chłopak, łapiąc go za rękę. - No bo nie chcę jechać jak jeszcze jesteś zmęczony - dodał zaraz.

- Nie - potrząsnął głową. - Niczego mi nie potrzeba. Czekoladę dostanę po obiadku i będę szczęśliwy - uśmiechnął się do niego szeroko.

- Uhm postaram się - westchnął ciężko.

- Okay, okay... niech będzie - zgodził się Kazuo podprowadzając go zaraz do klasy.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, ale jak dojedziemy to odpoczniesz - pogroził mu palcem i wsiadł do samochodu, zaraz zapinając pasy. - Kocham cię.

- Dobrze, ale to mi nie grozi - zapewnił go, puszczając go zaraz i kładąc się trochę na kanapie. Okrył się mocniej kołderką. - Ren powiedział, że może mi być trochę słabo po tej kroplówce... no wiesz na początku. Spróbuję się przespać.

- Uhm okay - Naoki posunął się na łóżku, by zrobić trochę miejsca Hirokiemu. - Przytulisz mnie trochę?

- Możesz baka - burknął trzepiąc go w łepek. - Sensei trochę choruje, mówiłem ci. Prześpi pewnie twoje przyjście, ale nie martw się. Uprzedziłem go już o mym planie i powiedział że nie ma nic przeciwko.

Mara_Jade pisze...

- Też się cieszę, że tak było - uśmiechnął się do niego. - Ale teraz już mi trochę lepiej, tobie chyba też - ucałował go w policzek otwierając jeszcze sobie wodę by się napić. - Cieszę się.

Ren został z Tomo, chwilę z nim rozmawiając, po czym poszedł pozmywać po śniadaniu i wypucować całą kuchnię, co by gotowa była do robienia obiadu. Tomo w tym czasie przysnął, a gdy się obudził to faktycznie Takano już był z powrotem wraz z Yuyą który już szalał w nowej koszulce.
- A jednak tata dał się namówić - zaśmiał się chłopak, patrząc na męża. - I co powiedział ci lekarz? Gorzej ze wzrokiem?

Naoki z uśmiechem wtulił się w Hirokiego przymykając na trochę oczy.
- Lubię jak jesteś blisko - wyjaśnił mu, wtulając się w niego nieco mocniej i muskając ustami jego szyję.

- No dobrze, więc widzimy się na kolacji - ucałował go lekko biorąc swoją torbę. - Odstawię cię do Shujiego i lecę bo nie chcę się spóźnić do pracy.

Mara_Jade pisze...

- Już nie mogę się doczekać - przyznał szczerze, zaraz milknąc i obserwując już Nowy Jork, gdy tylko tam wjechali.

- Mhm, mój biedny mężczyzna - pogłaskał go po policzku i ucałował lekko, biorąc czekoladę do rąk i smakując ją nieco. Od razu uśmiechnął się delikatnie. - To jest moja czekolada - ucieszył się.

- Ja też - odparł szczerze ciesząc się jego obecnością. - Bo jesteś moją siłę.

- Dobrze kochanie. Czekam na telefon.

Mara_Jade pisze...

- Jest niesamowite... zobacz tu, Jun-chan, zobacz! - pokazał dłonią na odpowiednie budynki. - Dziwne, taka dżungla...

- Ale dla mnie wyglądasz cudownie - ucałował go znów. - Tak dostojnie, panie profesorze. Aż szkoda, że jestem chory - zaśmiał się, wtulając się w jego ramię. - Zawsze cię kocham. W okularach też. Niczym Superman.

- To dobrze - uśmiechnął się do niego, a potem nie wiedząc nawet kiedy, przysnął.

Kazuo wyłączył tylko curry i zbiegł na dół.
- Zaraz ci pomogę - ucałował go na powitanie i wprowadził do środka. - Najpierw ty, potem wózek - zdecydował biorąc go na ręce i zanosząc do salonu, gdzie posadził go na kanapie. - Poczekaj tylko chwilkę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze - Ryu jednak wyciągnął aparat i na światłach otworzył szybę i zrobił sobie parę szybkich ujęć, uznając że nawet jeśli nie wyjdą to nic się nie stanie.

- Mam nadzieję - ucałował go lekko. - Bo ja cię kocham w każdej odsłonie - zapewnił go wesoło, siadając mu na kolana i popijając trochę swej czekolady. - W każdej, więc o nic się nie musisz martwić - zapewnił go.

Chłopak pospał przy nim dobre dwie godziny, zanim wreszcie otworzył oczy. To wówczas ucałował go w szyję i objął mocniej, ciesząc się, że Hiroki nadal z nim jest.

- Dlatego zostajesz u mnie na noc - ucałował go mocno w usta. - Mam duże wyrko, a pidżamę ci jakąś wykombinuję - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - chłopak pokiwał energicznie głową. - Chodźmy, chodźmy... ale wcześniej zrobię nam pyszny deser - przypomniał mu o nim.

- Mhm pewnie tak - zgodził się z nim. - Ale mi moje nie przeszkadzają. Zakładam je do czytania i oglądania filmów - zauważył z uśmiechem.


- Dobrze - odparł szczerze. - Bo przy tobie - dodał jeszcze i uśmiechnął się do niego, odsuwając się teraz trochę. - Pójdziemy na dół na herbatę i ciastko? Ja stawiam - zaproponował zaraz.

- Powiedziałbym, gdybym to planował. To spontaniczna decyzja - zaśmiał się szczerze. - Napisałem już smsa do Shujiego - dodał jeszcze. - Twój brat nie ma nic przeciwko - wyszczerzył się i zniknął w kuchni, by dokończyć kolację i podać ją na stół.

Mara_Jade pisze...

- Jednak zmęczony jesteś - zauważył Ryu robiąc naburmuszoną minę. - A mówiłem odpocznij... to nie, w ogóle mnie nie słucha. Ja też przestanę cię słuchać i zobaczysz - pogroził mu palcem, wsiadając na wózek i samemu go prowadząc.

- No dobrze, dobrze. Zgoda, ale i tak mi się taki podobasz - złapał go obiema rękoma i ucałował mocno. - Po prostu cię kocham i już - dokończył czekoladę. - Pychota. Mężuś robisz najlepsze czekolady bez dwóch zdań. Innych nie chcę.

- Super - Naoki wyszedł z łóżka i ubrał na siebie jeszcze bluzę z długim rękawem a potem wtulił się w ramię Hirokiego. - Chciałbym kiedyś być na twych plecach przewieziony. Tak mi się marzy - wyznał ze śmiechem, wciągając jeszcze kapcie. - Gotowy.

- Sensei nie ma nic przeciwko. Na pewno - zaśmiał się szczerze Kazuo. - Możesz go zapytać potem - dodał jeszcze zalewając im herbaty. - Smacznego.

Mara_Jade pisze...

- Ty się mi już nie usprawiedliwiaj. Widzę jak jest - odparł tylko chłopak wchodząc za nim do windy i przystając gdzieś z boku, by zrobić miejsce dla innych ludzi.

- To dobrze, bo przecież bez nich nie przeżyję - zażartował odkładając kubek na stolik i ponownie się kładąc. Czuł się nieco słabiej, więc okrył się do tego kocykiem. - Nie było szans, byś mi się nie podobał. Przecież bóg seksu nie może przestać się podobać - dodał zaraz.

- Poradzę sobie. Potulę do twojego ramienia i dam radę. Nie jest źle. Przecież normalnie chodzę po szpitalu - zapewnił go.

- Sensei mi powiedział, że mogę zapraszać kogo chcę i na ile chcę. Zwłaszcza jeśli ten ktoś to ty - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Mam nadzieję - odparł tylko chłopak, jeszcze bardziej przystawiając wózek do ściany. Złapał jednak Juna za krawędź koszuli, kiedy weszło jeszcze paru ludzi i zrobiło się na tyle ciasno, że miał przed oczyma same tyłki. - Bo inaczej nigdzie nie pójdziemy - dodał jeszcze pół żartem, a pół serio.

- No dobra, już nic nie powiem więcej - zaśmiał się Tomo, układając się wygodniej i zamykając oczy by trochę odpocząć. - Ale wiesz... jak jeszcze gdzieś z Yuyą wyjdziecie, to kupcie mi coś do czytania - poprosił ich. - Albo jakieś sudoku.

Naoki rzeczywiście przylgnął do ramienia Hirokiego, by nieco się na nim wesprzeć. Wiedział, że jest jeszcze osłabiony i faktycznie porusza się po szpitalu, ale bardzo wolno i podpierając się ścian. Teraz więc trzymał się mocno swojego chłopaka.
- Uhm Hiro-chan? Możesz trochę zwolnić? - poprosił go po kilkunastu metrach, gdy zaczynał dostawać zadyszki.

- Yu-chan, możesz nie marudzisz już? Mam z senseiem zasady i się ich trzymam - oznajmił spokojnie. - Co mi wolno to robię, a czego nie to nie. Na przykład nie palę w domu - zauważył spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo dużo - zgodził się z nim. - Aż mi się duszno zrobiło - uśmiechnął się do niego. Nie bał się, tylko dziwnie się czuł. - Okay, na taki układ mogę iść.

- Dziś już nie. Dziś cię już nigdzie nie puszczę - zapewnił go Tomo uśmiechając się delikatnie. - Ale mogę być kiepskim towarzyszem, bo po tej kroplówce nieco mi słabo. Ren powiedział, że to normalne i przebadał mnie już, więc wszystko gra. Po prostu jakoś tak... nie wiem, może to przez to kłucie lub ingerencję w organizm.

Naoki nie zaprotestował. Objął go mocno ramionami, wchodząc mu na plecy i ucałował go za uszkiem. - Dziękuję - uśmiechnął się lekko, czując się dużo lepiej na jego plecach.

- Dziękuję - Kazuo nieco się zaczerwienił. - Cieszę się, że ci smakuje... bałem się że coś zrobię nie tak...

Mara_Jade pisze...

- Wow, ale się wykosztowałeś - Ryu wjechał do środka ciesząc się że nie ma tam żadnych progów i może swobodnie poruszać się na wózku. - Więc teraz odpoczywasz a ja buszuję w kuchni.

- To dobrze, bo już nie chcę za długo chorować - szepnął, przeciągając się lekko. - Ren jest w porządku. Pogadaliśmy o Kanekim. Martwi się o niego bardzo - uśmiechnął się lekko. - Widać, że mu zależy.

- Uhm to dobrze. Chociaż jakiś plus - zaśmiał się szczerze, trzymając się go nieco lepiej.

- Shuji to ma dobrze, nic w kuchni robić nie musi - zachichotał Kazuo. - Ale ja to nawet lubię... bez przesady, ale lubię - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Okay, a ja zrobię dla nas deser. Jak wyjdziesz to powinien już być gotowy - odparł chłopak, łapiąc go jeszcze za rękę i lekko go całując.

- Mhm... on chyba jest bi, wiesz? - zauważył ze śmiechem Tomo. - Ale rozumiem co chciałeś powiedzieć. Dziwne... ale nie jest źle, no nie? Nie jesteś sam - pacnął go palcem w nos.

- W to nie wątpię - przyznał ze śmiechem chłopak. - W końcu jesteś moim silnym mężczyzną. - ustał na własnych nogach w windzie.

- Ach no tak... - skinął lekko głową. - Ale chciałem cię dzisiaj ugościć - dodał zaraz powoli kończąc swoje curry.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyniósł mu deser chwilę później i sobie również odrobinę mniejszy.
- Smacznego - uśmiechnął się szeroko podając mu talerz z czekoladowym torcikiem lawą.

- Wiem - skinął lekko głową. - To dobrze, że cię ma - roześmiał się serdecznie. - Możesz pokazać się z tej dobrej i zboczonej strony - zażartował.

- I całe szczęście - przytulił się do niego nieco. - Bo bez ciebie radzę sobie trochę gorzej...

- A idzie? No nie otruł cię więc chyba idzie...

Mara_Jade pisze...

- Uff to dobrze, bo się trochę bałem że nie wyjdzie - przyznał mu się szczerze, siadając obok i próbując swojego deseru. - Mhm faktycznie całkiem niezłe - uśmiechnął się.

- No nie wiem... - przekomarzał się z nim lekko. - Jakoś nie zauważyłem innej pomocy... no może poza gotowaniem, ale to też jakby powiązane - parsknął śmiechem.

- Odpoczywam - burknął tylko chłopak mocniej się go czepiając, by nie spaść. - Tylko nie zapomnij, że ja stawiam - szepnął mu do ucha.

- Ale nie trzeba - Kazuo pokręcił przecząco głową. - Ja pozmywam, ty jesteś mój gość - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się - uśmiechnął się do neigo szeroko. - Jak wrócimy ze spaceru, rozmasujesz mi trochę nogi? Czuję, że są nieco ciężkie - wytłumaczył się zaraz, po czym przytulił się mocno do jego boku. - Kocham cię.

- No dobrze, dobrze. Niech ci będzie, że zawsze - ucałował mocno jego usta. - Przecież wiesz, że lubię się z tobą droczyć - puścił mu oczko.

- Kawkę poproszę i... może jakieś ciacho czekoladowe? - zaproponował taką opcję, podając mu portfel. - Ja stawiam, pamiętaj - pogroził mu palcem przed oczyma, siadając już na kanapie.

- Pomożesz mi rano ze śniadankiem, dobrze? - zaproponował, wstawiając część naczyń do zmywarki, a resztę szybko myjąc.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - przesiadł mu się na kolana i uśmiechnął szeroko. - Jestem cały twój do tulenia - roześmiał się serdecznie. - Tul mnie kochanie, tul - ucałował go mocno w usta.

- No to wio, do roboty kochanie - zachichotał Tomo. - My już z Renem obraliśmy wam warzywka i pokroiliśmy wszystko. Ren dzielnie mnie znosił - uśmiechnął się szeroko. - Więc trochę roboty ci zaoszczędziłem.

- Nie szkodzi, może być i pół dnia. Skoro tu jesteś to mogę bezkarnie na ciebie patrzeć - złapał go za rękę i pogłaskał po jej wierzchu.

Kazuo szybko dokończył, po czym wziął chłopaka na ręce i zaniósł do swojego pokoju, kładąc go na łóżku. Zaczął go delikatnie całować.

Mara_Jade pisze...

- Niet, tym razem jestem wolny i mogę cieszyć się bezkarnie weekendem - uśmiechnął się do niego. - Ale wiesz i tak zrobię dużo zdjęć - zapewnił go ze śmiechem, wtulając się w jego ramiona jeszcze mocniej.

- Wiem, ale dużo nie robiłem. Pokazałem tylko co i jak i Ren robił resztę - zachichotał. - Postanowiłem tylko trochę ci pomóc - złapał go lekko za nos, ale zaraz przesunął dłoń na jego policzek i pogłaskał go po nim.

- Oj wiem, wiem - spojrzał mu prosto w oczy i przez moment tak odpłynął, dopiero po dobrej chwili wracając do świata realnego. - Co byś chciał na urodziny?

- To nic - szepnął mu do ucha, zaraz je delikatnie całując. - Przecież nawet cię nie rozbieram.

Mara_Jade pisze...

- Pamiętam, zdjęcia razem obowiązkowo - zapewnił go wesoło, po czym odetchnął głęboko. - Wiesz... uwielbiam takie nasze wieczory - złapał go dwoma rękoma i ucałował. - Lubię, kiedy mnie przytulasz i mówisz że mnie kochasz, ale i to jak rozmawiamy.

- Dobrze, całkiem nieźle. Na początku mu nie szło, ale w miarę walczenia radził sobie coraz lepiej - zapewnił go.

- No dobrze, w takim razie wymyślę coś fajnego - zapewnił go z uśmiechem. - Nic wybuchowego - obiecał zaraz. - Tylko dla ciebie i dla mnie.

- Ale nie zrobię tego, jeśli nie będziesz tego chciał - ucałował go znów, tym razem w szyję.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bo inaczej chyba byśmy musieli się rozejśc - zauważył tylko, obejmując ramionami jego szyję i wtulając się w niego mocniej. - A tak mogę się zawsze tobą cieszyć. Zawsze.

- Powodzenia - Tomo mu pokiwał, po czym już wygodniej położył się na kanapie, znów na trochę przysypiając. Kiedy się obudził curry już pachniało, a Ren wychodził do Kanekiego.

- Obowiązkowo - uśmiechnął się szerzej, po czym odsunął dłoń, kiedy kelnerka przyniosła ich zamówione produkty.

- Okay, okay - westchnął odsuwając się od niego. - Przyniosę ci czysty ręcznik i dam pidżamkę.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową jeszcze długo go obejmując. W końcu jednak usiadł obok niego i przeciągnął się nieco.
- Pomożesz mi z nogami? - zapytał zaraz. - Wiesz, że nawet lubię jak mnie tak masujesz?

- Ok... postaram się go nie przypalić - odetchnął głęboko mężczyzna, po czym zniknął za drzwiami. Yuya natomiast poszedł do ich sypialni się pobawić, a Tomo ziewnął lekko.
- No to mogę dostać trochę curry?

- Naprawdę? Cieszę się. Będzie fajnie, kameralnie, ale fajnie - obiecał mu to zaraz.

- Nic się nie stało - odparł szczerze chłopak podając mu ręcznik i podstawiając mu już wózek, co by Yuji mógł czuć się nieco swobodniej.

Mara_Jade pisze...

- Noo... troszkę dziwnie - przyznał ze śmiechem. - Ale nic to, każdy ma swoje fetysze - roześmiał się serdecznie.

- Już doczekać się nie mogę, tego waszego curry - przyznał szczerze Tomo siadając i powoli przechodząc do stołu. Usiadł przy nim i przez moment przeglądał jeszcze gazetę. - Pójdziemy na festiwal? - zapytał zaraz widząc ulotkę o nim. - Kończy się w sobotę, pewnie Ren pozwoli mi wyjść w piątek czy coś.

- Mhm no to w pracy poświętujesz, a potem w domu razem ze mną - zgodził się z nim chłopak upijając trochę ciepłego płynu. - Zrobię jakieś dobre jedzonko - dodał zaraz.

- Kocham cię, więc już się nie martw - ucałował go lekko i pozwolił pojechać do łazienki.

Mara_Jade pisze...

- No dobra... to co jest twoim fetyszem? - spojrzał zaraz na niego, rozluźniając się nieco. - Tu boli - zaznaczył, kiedy Jun trafił na szczególnie spięte mięśnie.

- Spytam, spytam - obiecał mu z uśmiechem już nie mogąc się doczekać festiwalu. Yuya usiadł obok nich i zaczął powoli jeść obiadek.
- Wujek... kiedy zrobisz swoje curry? - zapytał go gdzieś w połowie jedzenia. - Twoje jest lepsze.

- No to będę się specjalnie starał, by cię nie zawieść - zaśmiał się Naoki.

Kazuo w tym czasie zrobił dla nich łóżko, kładąc dodatkową poduszkę co by Yuji miał na czym spać.

Mara_Jade pisze...

- Ciekawi mnie to, bo sam jeszcze swojego fetyszu nie odkryłem - wyjaśnił mu z lekkim uśmichem. - Wszyscy mówią, że piersi albo uszy czy nawet stopy... a ja nie wiem jeszcze - wyznał.

- Cóż zrobię jakieś jak wrócimy do domku, dobrze? - zaproponował w końcu Tomo, kiedy już pierwszy szok minął.

- Ok... skoro tak mówisz - ucałował go ukardkiem, również próbując swego ciasta.

Chłopak niemal od razu znalazł się przy nim, pomagając mu usiąśc na wózku.
- Nic ci się nie stało? Jakieś otarcia? Chcesz jechać do szpitala? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Brzuch? - spojrzał na niego i zaraz na swój zasłonięty bluzą brzuch, nieco się rumieniąc. - Popracuję nad nim - wymamrotał chowając twarz w dłonie, ale zaraz na niego zerkając i całując go za uszkiem. - Ja chyba lubię uszy... - oblizał lekko wargi. - Przynajmniej te twoje...

- Czyli mamy rodzinny wieczór - uśmiechnął się lekko. - Może jakaś planszówka?

- Tak jest - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Zgadzam się w całej rozciągłości.

- Na pewno? - zapytał go raz jeszcze zmartwiony. - Uhm ok... to pojdę, ale jakby co to wołaj - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Mhm tak, uszy - zaśmiał się widząc jego mały talent i wrócił na swoje miejsce ciesząc się, że to jednak o jego brzuch chodzi. - Już lepiej z nogami - zapewnił go z lekkim uśmiechem.

- To może karty? Karty na pewno jakieś ma - zauważył wesoło Tomo, przy pomocy Yuyi wracając na kanapę. - Dziękuję - przytulił chłopca mocno do siebie.
- Wujek musisz odpoczywać, bo co my zrobimy bez ciebie? - zapytał go cicho chłopiec.
- Nigdzie się nie wybieram maluchu - ucałował go lekko w czoło i posadził sobie go na kolanach, przytulając do siebie. - Zaraz tata puści zdjęcia na telewizor i opowiemy ci wszystko, co ty na to?

- Co nie? A taka niepozorna kawiarenka - zauważył z lekkim uśmiechem.

Kazuo poczekał na niego przed łazienką i pomógł mu jeszcze trochę lawirować wózkiem w korytarzu. - Mogłeś mi powiedzieć, że potrzebujesz pomocy, kochanie - szepnął obejmując go lekko. - Przestraszyłeś mnie.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... no ale nic na to nie poradzę, że je lubię - wyszczerzył się do niego. - Okay, możemy iść - zgodził się samemu przesiadając się na wózek. Ubrał ciepłą bluzę i kurtkę, a potem sprawdził czy ma aparat. - Jun-chan, pójdziemy na spacer a potem coś zjeść?

- Też tam byłem - Yuya wskazywał na zdjęcia z Nowego Jorku. Został z dziadkiem na trochę dłużej by pozwiedzać, więc cieszył się, że ma się czym pochwalić teraz. Dopiero potem słuchał uważnie i zadawał pytania odnośnie paru zdjęć. - Wow, ale dużo widzieliście! Tatuś, ja też chcę kiedyś do Paryża!

Naoki roześmiał się serdecznie widząc jego minę i zaraz skradł mu buziaka.
- Odwiedzaj mnie tu częściej - poprosił go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bo już się bałem że ci się to nie spodoba - odetchnął z wyraźną ulgą, po czym uśmiechnął się do niego szeroko. - A pójdziemy na Time Square? - zapytał go zaraz. - Chciałbym je zobaczyć wieczorem...

Tomo objął mocniej chłopca tłumacząc mu to i owo o życiu Takano w Paryżu. Parę śmiesznych anegdot, które przyprawiły chłopca o lepszy humor. - No i potem była wyspa. Zaraz zobaczysz najfajniejsze łóżko świata - zapewnił go

- Przecież nie zrobiłem tego specjalnie - obruszył mu się trochę i westchnął ciężko. - No i słucham lekarzy... staram się przecież - dopił swoją kawę.

Kazuo skinął lekko głową.
- Nic by się nie stało - ucałował go w czoło zapraszając do łóżka. - Ale objąć cię mogę tak?

Mara_Jade pisze...

- Okay, ale pamiętaj o tym - poprosił go zaraz chłopak. - Bo ja naprawdę chciałbym go zobaczyć - spojrzał mu prosto w oczy. - I uhm a możesz ustać teraz blisko mnie w windzie?

- O tym mówiłem - uśmiechnął się szeroko, widząc reakcję chłopca.
- To jak w bajce! - zauważył maluch.

- Uhm no wiem... przepraszam, że cię zmartwiłem - szepnął patrząc mu prosto w oczy.

- No to dobrze. Wreszcie mogę cię potulić - przytulił go mocno do siebie przymykając oczy. - To była spontaniczna propozycja...

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - skinął głową, ciesząc się, że Jun jednak stanął blisko i trzymał go lekko za rękę. - Do sklepów też wejdziemy? Chciałbym sweter... ale taki żebyś miał taki sam - dodał zaraz czerwieniąc się lekko.

- Bardzo, bardzo. Wygląda na wygodne - oznajmił entuzjastycznie, a słysząc dalej słowa Takano aż podskoczył. - Super! Zobaczę to wszystko? Ale mieliście fajnie - uśmiechnął się do nich szeroko.

Naoki natomiast, się do niego przysunął i złapał pod stołem jego dłoń, opierając głowę o jego ramię. - Odebrałeś moje auto? - zapytał go zaraz bo mu się o tym przypomniało.

- Nie - potrząsnął głową. - Myłem się, gdy wróciłem z pracy. Wciąłem długi prysznic.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, teraz już jestem w pełni zadowolony - zapewnił go chłopak, robiąc zdjęcia, kiedy tylko coś go zainteresowało. - Ale wiesz... ciebie też chcę na zdjęciu - zauważył ze śmiechem.

Tomo opowiadał mu to i owo, wplatając te śmieszne historie w to wszystko, by rozśmieszyć malucha. Kiedy wyświetliło się ostatnie zdjęcie, poczochrał go po włosach.
- No i przywieźliśmy ci co nieco - zauważył z wielkim uśmiechem.

- A może tam stać? Nie robi to problemu? - upewnił się tylko, przytulając się nieco mocniej do jego ramienia. - Po prostu trochę się martwię.

- Dobranoc kochanie moje - ucałował go jeszcze, zanim poszedł spać.

Mara_Jade pisze...

Ryu podał mu kilka pozycji i zrobił kilkanaście zdjęć, zanim uznał że się udało.
- To wyszło najlepiej - pokazał mu najbardziej naturalne zdjęcie. - Ale w domu sprawdze resztę - dodał zaraz z wielkim uśmiechem.

- Dziękuję! - chłopiec od razu zaczął przeglądać torbę, a potem pobiegł ze wszystkimi pamiątkami do sypialni by się im przyjrzeć jeszcze raz i pobawić się trochę.
- Tak niewiele, a tak go cieszy - zaśmiał się Tomo, posuwając się teraz na kanapie by zrobić Takano miejsce.

- Okay... już się nie martwię - obiecał mu i ucałował go w policzek. - Tobą się też martwię, bo jakiś taki blady jesteś - zauważył.

Kazuo trzymał go jednak całą noc, a rano nie chciało mu się wstać. Tak dobrze mu się spało.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest, na pewno ci powiem - zapewnił go zaraz, po czym zajął się podziwianiem widoków. - Tam jest niezłe światło - wskazał dłonią odpowiednią miejscówkę. - Zrobimy sobie selfie - zaśmiał się nieco.

- Na pewno - zgodził się z nim, ciesząc się jego obecnością. - Już mi się zimno robiłeś, a przy tobie od razu cieplutko.

- Obowiązkowo, ale ty je planujesz. Ja się nie wtrącam - ucałował go w nos. - Wiesz brat do mnie dzwonił... ale nie odebrałem. Nadal nie mogę się przemóc - postukał palcami po stole.

- No dobrze, już dobrze - roześmiał się serdecznie. - Puszczam... choć niechętnie...

Mara_Jade pisze...

- Super, nawet ci wyszło - - pokazał mu ich zdjęcie. - Uhm no wiem... - zaczął przez moment bawić się swym aparatem. - Ale nie mam jeszcze takich umiejętności i jak się podniecę będzie problem - bąknął.

- Głupi, to co pytasz, jak nie czekasz na odpowiedź - Tomo dźgnął go lekko palcem w policzek i wywrócił oczyma, przytulając się do jego boku. - Mam swój osobisty grzejniczek - zauważył.

- Wszystko? Wow... to odpowiedź coś o tym wypadzie - poprosił go zaraz.

- Dzień dobry - oddał pocałunek ze zdwojoną mocą. - Mamy ładny poranek, a komuś w brzuszku burczy - poczochrał go po włosach.

Mara_Jade pisze...

Ryu nieco się zarumienił i ukrył się za aparatem, robiąc jakieś randomowe zdjęcia.
- Ok - wymamrotał w końcu. - Nie chcę byś mi pomagał... chciałbym, byś miał już taką profesjonalną sesję, a nie jakąś niedoróbkę - dodał zaraz.

- Jaki film? - oparł się o niego wygodniej. - A jak ci tak zasnę to ci nie będzie wygodnie - zauważył zaraz, na razie nie chcąc spać.

- Mhm no dobrze. Jedzonko dobre też będzie? - zapytał go zaraz z lekkim uśmiechem na ustach.

- Oj ja to się tego obawiam... będziesz się co rano spóźniał na zajęcia - roześmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- No bo chcę, żebyś miał najlepsze zdjęcia - wyjaśnił cicho. Uważał że tylko na takie Jun zasługuje i inne nie wchodziły w grę. - Pójdziemy jeszcze tam? Fontanna jest fajnie oświetlona.

- No dobrze, skoro tak mówisz to w porządku - ucałował jego policzek. - Kocham spędzać z wami czas - dodał zaraz.

- Okay, podoba mi się ten plan - przyznał szczerze śmiejąc się przy tym lekko.

- No, no... zobaczymy jak to będzie kochanie - ucałował go znowu. - No bo inne plany będziemy mieli na pewno...

Mara_Jade pisze...

[Okay, już go robię]

- Pewnie, tobie 10, a potem nam 1 - zażartował i znów go trochę poustawiał, potem zrobił samej fontannie i jakimś przechodniom, a potem oddał aparat Junowi, żeby zrobił im parę ładnych zdjęć.

- Gdzie jest Dori! - odparł zaraz chłopiec, siadając na podłodze przed telewizorem i czekając na film.

Naoki wyszedł ze szpitala kilka dni później. Nie pochwalił się tym Hirokiemu, więc teraz poszedł od razu na komisariat. Zrobił odpowiednią ilość kaw i położył na tacę świeżo wypieczone pączki. Z tym wszystkim wszedł do ich pokoju.
- Przerwa obiadowa zaczęła się 10 minut temu, a wy co? Nie dbacie o siebie wcale - pogroził im wszystkim palcem, stawiając tacę na stole i zaraz przytulając się trochę do Hirokiego.

- Mnie również - przyznał szczerze. - Ale czas goni. Trzeba wstawać. Śniadanko i do szkoły - pstryknął go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Okay - przejrzał tylko zdjęcia i uniósł kciuk w górę. - Bardzo ładne wyszło... a to uwielbiam - pokazał to, na którym Jun go pocałował.

Yuya obejrzał całą bajkę z wypiekami na twarzy, a potem jeszcze dobre 10 minut opowiadał im co mu się najbardziej podobało.
- Tatuś ja sam zrobię kolację - zdecydował po dłuższej chwili i pobiegł do kuchni. Tomo wówczas skradł buziaka Takano.
- Jak będziesz potrzebował pomocy to zawołaj - poprosił jeszcze Yuyę.

- Wiem, ale musiałbym poczekać do wieczora - zauważył z uśmiechem, spokojnie siadając sobie na kolanach mężczyzny i również częstując się jedną kawą i pączkiem.
- Dobrze cię widzieć, Naoki. Wracasz już do nas? - zapytał go jeden ze współpracowników Hirokiego.
- Jeszcze nie dzisiaj. W poniedziałek - odparł z lekkim uśmiechem, a wówczas mężczyzna wydał jęk zawodu i wrócił do swojej kawy. - Dzisiaj tylko odwiedzam...

- Yu-chan... jak ci spadną, to nic się nie stanie, wiesz? - Kazuo złapał jego głowę w dłonie i ucałował mocno jego usta. - Dla mnie jesteś najpiękniejszy.

Mara_Jade pisze...

- Możemy - zgodził się z nim. - Un, ostatnio częściej się uśmiecham - zauważył [nie to co ja, ostatnio wciąż zdołowana chodzę]. - A na kolację wezmę sobie... naleśniki na słodko - zdecydował zaraz.

- Pewnie, będzie fajnie jak wpadną - zgodził się Tomo. - Tylko jak stanę na nogi to i ja do pracy wracam - pogroził mu palcem przed nosem. - Nie ma być żadnego "ale" - zaznaczył.

- Nie marudzę, po prostu brakuje mi porządku - burknął Tsukasa wzdychając ciężko. - Przez te dni papiery tylko wzrastają - wymamrotał, całkiem niechcący podbudowując Naokiego, który teraz uśmiechnął się tylko.
- Poczekam aż skończysz... ale pojedziemy moim autem, bo chcę wreszcie zobaczyć na co je stać - ucałował Hirokiego w policzek. - Pójdę teraz zrobić jakieś zakupy na kolację.

- Ej no... ależ ty we mnie wierzysz - wywrócił oczyma i puścił go, pozwalając mu pojechać do łazienki i się przebrać.

«Najstarsze ‹Starsze   2401 – 2600 z 4706   Nowsze› Najnowsze»