niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2601 – 2800 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Tak, dzisiaj na słodko - potwierdził. - Taka ochota jest i zamierzam jej pozwolić się rozprzestrzenić.

- Pewnie. Odwiedzimy parę miejsc i pokażemy im to i owo. Będzie fajnie - zgodził się w nim, przymykając na moment oczy. - Trochę jestem zmęczony - przyznał mu.

Naoki już więcej im nie przeszkadzał, tylko wyszedł by zrobić zakupy i gdy je skończył wrócił na komisariat, by usiąść na kanapie w poczekalni i poczekać aż Hiroki skończy pracę.

- Za karę robisz mi śniadanko - odparł wesoło Kazuo pokazując mu tylko co się gdzie znajduje i informując, że ryż już jest wstawiony. Sam poszedł do łazienki by się umyć i przyszykować.

Mara_Jade pisze...

- ja biorę naleśniki i herbatkę - odparł zdecydowanie Ryu.

- To co? Dwa tygodnia intensywnego zwoedzania? - zapytał go Tomo, po czym położył się wygodniej zamykając oczy.

- Szybko się wyrobiłeś - zauważył chłopak.

- Za ten brak wiary we mnie - pstryknął go w nosek i usiadł przy stole chcąc przyjrzeć się śniadanku.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo podobają - odparł szczerze chłopak, jedząc ze smakiem naleśniki. - Bo są z tobą - dodał zaraz. - Takie zwykłe też by mi się podobały - zapewnił go.

Tomo odpłynął niedługo potem, wtulony w Takano i opatulony kocykiem. Dobrze mu się spało aż do kolacji, którą zaserwował Yuya. Składała się z jajecznicy i tostów z serem. Chłopak dodał do tego herbatę.
- Smacznego - postawił z dumą swe potrawy na stół.

- Możemy jechać razem, ale ja prowadzę - zaznaczył zaraz pakując zakupy do bagażnika i siadając za kółkiem. - Jutro cię przywiozę - obiecał mu to z lekkim uśmiechem.

- Oj tam... proste i pyszne - uśmiechnął się do niego Kazuo. - No już nie bądź taki.

Mara_Jade pisze...

- Może być, ale film ty wybierasz - roześmiał się zaraz, bo tego najbardziej nie lubił i Jun też, więc zawsze po cichu liczyli na tego drugiego.

- Pycha - odparł zaraz Tomo smakując jajecznicy. Ta naprawdę mu zasmakowała i kiedy ją skończył zapytał nawet Yuyi czy dokładka będzie.

- No to moim do onsen już jechać nie możemy? - zdziwił się tylko chłopak, ale nie protestował mu. Zapiął pas i ruszył z miejsca, wyprzedzając tylko parę aut zanim wyjechał z miasta. Lubił szybką jazdę, więc gdy mógł to sobie na nią pozwalał.

[on jakieś miał... xD tylko jakie... xD]

- Jak wstanie to sobie weźmie na pewno - odparł zaraz Kazuo, zerkając tylko na zegarek. - Zaraz musimy wychodzić. Nie możesz opuścić lekcji - pstryknął go w nos, przyspieszając trochę jedzenie.

Mara_Jade pisze...

- Tylko nie myśl sobie, że ci odpuszczę wybieranie następnym razem - pogroził mu palcem i oderwał sobie trochę naleśnika. - Wiesz co? Czasem lubię tak na słodko coś zjeść - oznajmił zaraz.

- Okay, tylko nie zapomnij o tym, bo to jedna z najlepszych jajecznicy jakie jadłem - zapewnił go Tomo, popijając jajka herbatą i zabierając się teraz za tost z serem.

- Ja? Skąd... - zaprzeczył ruchem głowy, całując go zaraz lekko. - Nic a nic. Nie przeginałem za bardzo - dodał zaraz, wtulając się w niego mocno. - Ale ma kopa - przyznał szczerze. - Pojeździł bym sobie na wyścigach - wymsknęło mu się.

- Nie nabijam, no może troszkę - zaśmiał się pod nosem, kończąc śniadanko i wkładając naczynia do zmywarki.

Mara_Jade pisze...

- Tak, tak. Jasne - wywrócił oczyma śmiejąc się przy tym. - Nie wymigasz się - puścił do niego oczko.

Yuya ziewnął po kolacji, dzielnie jednak zbierając wszystkie naczynia i idąc do kuchni by je pozmywać. Dopiero gdy skończył przyszedł przytulić się do Takano.
- Tatuś poczytasz mi do snu? - zapytał go zaraz.

- Mhm... pan władza już coś wymyśli by mnie utemperować - ucałował jego uszko. - Okay, chodźmy. Dzisiaj robię nam okonomiyaki - zdecydował.

- Żartuję sobie przecież tylko - uśmiechnął się do niego Kazuo. - Pomogę ci zejść ze schodów

Mara_Jade pisze...

- Ano, prawda - zgodził się z nim kończąc swe naleśniki. - No to film i dobra herbata, kocyk i mój miś - ucałował go lekko. - Perfekcyjny wieczór.

Yuya od razu pobiegł do łazienki, a potem wrócił już czysty. Wskoczył do łóżka z ksiązką w dłoniach i poczekał na tatę. Tomo też położył się do nich i przysnął zanim Takano przyszedł czytać chłopczykowi.

- To dobrze, Będzie coś co umiem i może ci zasmakuje - uśmiechnął się Naoki i wszedł do mieszkania, oddychaąc pełną piersiąc i ciesząc się że jest już w domu.


- Tak, tak, panie obrażalski - wziął w,ózek i powoli go zniów, potem pozwalając yujiemu samemu go prowadżc.

Mara_Jade pisze...

- Przygotuj się na mocne tulenie - odparł zaraz Ryu, spoglądając na niego. - Bo dzisiaj jesteś moim misiem.

Pod koniec tygodnia Ren pozwolił Tomo na krótkie wyjścia z domu. Poinstruował jednak brata by to nie były 5-godzinne wyjścia, tylko najwyżej dwu. Nie chciał by chłopak coś podłapał jak tylko wyjdzie z domu. Zgodził się też na wyjście na festyn.

- Dobrze, weź i soboei odpocznij - Naoki ucałował go lekko, po czym przywitał się z psiakami i poszedł do kuchni by zająć się przygotowaniem dania.

- W porządku, już nic nie robię - westchnął Kazuo, zakładając dłonie za głowę i łącząc je tam.

Mara_Jade pisze...

- Damy radę, czasem komedie romantyczne złe nie są - uśmiechnął się do niego Ryu, przenosząc się na jego kolana. Wtulił się w niego, po czym zabrał się za oglądanie, w trakcie przerwy całując Juna mocno. - Takie walentynki mi się podobają.

- Dobrze, nie marudzę - Tomo skinął lekko głową, pozawalając na wszystko i wzdychając tylko raz, kiedy Yuya usiadł mu na kolanach. - Kochanie... następnym razem zrób to trochę lżej, ok? - poprosił chłopca.

Naoki w tym czasie przygotował jedzonko i przyniósł mu je na kanapę.
- Ty chyba chcesz, bym cię dzisiaj schrupał Hiro-chan - zaśmiał się oblizując lekko wargi widząc te jego idealne proporcje.

- Będę ci wtedy kibicować - zapewnił go Kazuo, przystając po drodze na moment i zamykając oczy. - Poszedłbym na wagary - przyznał się szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Oj ale mi już więcej nie uciekaj. Co to ma być - zażartował Ryu, obejmując go mocno ramionami. - Ja tu nie mam dość przytulania. Dzisiaj tulę na amen.

- Dobrze - Tomo przytulił chłopca mocno i pozwolił Takano ich pchać. - Zostaniemy na fajerwerkach? - zapytał go zaraz.

- Nie trzeba. Po prostu mi się strasznie podobasz - usiadł obok niego i zabrał się za swoją porcję. - Mam nadzieję, że zasmakuje.

- Nie mogę iść na wagary. W tym rzecz. Inaczej przepadnie mi stypendium, a nie będzie mi się chciało zdawać egzaminy - wzruszył ramionami.

Mara_Jade pisze...

Ryu oglądał z nim jeszcze przez dłuższy czas, zanim nie ziewnął nieco i nie skorzystał z ramion Juna jako poduszki. - Jun-chan... przysypiam trochę - przeprosił go szeptem.

- Okay, super - wyszczerzył się do niego Tomo, po czym już pozwolił mu prowadzić aż do wejścia na festyn. Kręciło się tam mnóstwo ludzi, a Yuya od razu zeskoczył mu z kolan by zatrzymywać się przy każdym stoisku.

- To dobrze. Cieszę się, bo trochę się bałem, że nie będzie ci pasowało - wyjaśnił z uśmiechem.

- Mhm ok, ok.

Mara_Jade pisze...

- Okay... nie złościsz się? - zapytał go zaraz i ucałował w policzek. - To pójdę się umyć i spać - uśmiechnął się lekko.

- Ale tatuś... tu jest tyyyle rzeczy - chłopiec miał wypieki na twarzy i nie wiedział gdzie patrzeć. Wszystko chciał zobaczyć, a tak mało czasu było.

- Chcesz dokładkę? Zostało trochę składników, mogę zrobić - zaoferował mu zaraz, opierając się nieco o jego ramię i powoli kończąc swoją porcję.

- Ano... bo nie lubię takich warunków. Ograniczają mą wolność - zauważył specjalnie trochę dramatyzując.

Mara_Jade pisze...

Ryu wziął dość szybką kąpiel, po czym umyty wyjechał z łazienki. Przyjechał jeszcze przytulić się na trochę do Juna i ucałował go w nosek. - Poczekam w łóżeczku... bo chcę się w ciebie wtulić na całego.

- Dobrze tato - Yuya nieco posmutniał, ale grzecznie wrócił na kolana Tomo.
- Zagramy o złotą rybkę? Spróbujemy ją wyłowić? - zaproponował zaraz Tomo patrząc na tych wszystkich ludzi, próbujących to zrobić, w nadziei wygrania nagrody.

- Na pewno? No dobrze - Naoki wzruszył lekko ramionami i dokończył swoją kolację, po czym zebrał naczynia i pozmywał. - Pójdę z psiakami na krótki spacer, a potem już przyjdę żeby się przytulić i uhm schrupać cię.

- No właśnie! Ograniczają mą wolność - powtórzył teatralnie wzdychając ciężko tuż przed wejściem do szkoły. - Ale matmę sobie odpuszczę, prześpię się w gabinecie pielęgniarskim czy coś - klasnął w dłonie.

Mara_Jade pisze...

Ryu przylgnął do niego od razu, gdy ten się w nim położył.
- Wiesz, przypomniało mi się jak spałem tak z bratem. Zawsze mnie kopał całkiem niechcący i walczyliśmy o kołdrę - uśmiechnął się nieco.

- A mogę też spróbować coś wyłowić? - zapytał go zaraz Yuya, schodząc z kolan Tomo i kucając przy baseniku w oczekiwaniu na swoją kolej.
- Pewnie, że możesz. Dwa losy dostaniesz, bo ja nie łowię - odparł zaraz Tomo, łapiąc za rękę Takano, by poczuć się blisko niego.

- Tak jest, szefie - zasalutował mu Naoki i poszedł na szybki spacer. Po drodze jednak spotkał brata i przez chwilę z nim porozmawiał. Nie zaprosił go do środka, bo nie miał na to najmniejszej ochoty. Potem wrócił do domu i od razu odnalazł Hirokiego siadając mu na kolanach i wtulając się w niego mocno. - Lubię jak jesteś blisko.

- Dam radę, nie pierwszy raz będę to robił, jeśli jej nie będzie - wzruszył ramionami.

Mara_Jade pisze...

- Oj tam, no wiem - zaśmiał się nieco. - Ale to było dobre wspomnienie - zapewnił go zaraz całując go w szyję i obejmując ramionami.

Chłopiec skinął głową i z zapałem zaczął polować na rybki. Za pierwszym razem się nie udało, ale za drugim wyłowił aż dwie. Zadowolony pokazał je swym kibicom i odebrał dużego misia w ramach nagrody. Misia od razu podał Tomo i usiadł mu znów na kolanach.
- Ale z ciebie szczęściarz... mnie nigdy się nie udaje nic złowić - przyznał się Tomo ze śmiechem.

- Nic się nie stało - zapewnił go zaraz chłopak. - Po prostu zatęskniłem - dodał jeszcze, mocniej się w niego wtulając. - Myłem się przed wyjściem ze szpitala, więc nie muszę już prysznica brać.

- Spinacz daje radę - odchrząknął Kazuo. - A czasem wystarczy czarujący uśmiech i nie zamyka gabinetu - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Ryu potrząsnął głową.
- Tylko jak była burza, gdy byłem mały. Bałem się jej i Keii-chan mnie wtedy zabierał do łóżka - uśmiechnął się. - Albo jak miałem wysoką gorączkę i płakałem. Wtedy też - dodał zaraz. - Ale lubiłem to - uśmiechnął się szeroko.

- Naprawdę? Tatuś na pewno kłamiesz. Ty wszystko potrafisz - oznajmił z zapałem chłopiec, rozglądając się po stoiskach. - A pójdziemy tam? Tatuś zrzucisz wszystkie puszki?

- Mogę tak chwilę jeszcze zostać? - zapytał go jeszcze, nie ruszając się z miejsca. - Jak bardzo rano jedziemy? - chciał jeszcze wiedzieć.

- Następnym razem niczego ci nie powiem... mruknę tylko że mam swoje sposoby - poczochrał go po włosach, a kiedy weszli do budynku szkolnego ziewną lekko. - No to do klasy.

Mara_Jade pisze...

- Nie - potrząsnął przecząco głową chłopak. - No może trochę... ale takiej dużej, a nie trzy uderzenia na krzyż - dodał zaraz, przymykając trochę oczy. - Taką małą kiedyś chciałbym sfotografować - przyznał szczerze.

Tomo zaklaskał w dłonie i złapał planszówkę, od razu czytając na czym polega.
- Zagramy jak wrócimy - zdecydował. - Ren i Kaneki też będą, więc będzie fajna zabawa - dodał zaraz.

- Dobrze - zgodził się spokojnie, nie dopytując ani trochę. Ucałował go jeszcze w policzek i chwilę się potulił, po czym odsunął się od niego. - No to chodźmy do łóżka.

Kazuo został wzięty do odpowiedzi i jakoś dał radę. Nie dostał super oceny, ale nie zawalił. Z ulgą opadł na swoje miejsce i zaczął rysować na plecach Yujiego serca.

Mara_Jade pisze...

- Trzymam cię za słowo - uśmiechnął się do niego, potem już odpływając w objęcia Morfeusza. Chciało mu się spać i to bardzo.

- Okay, a co zjemy? - zainteresował się zaraz Yuya?
- Coś dobrego - zapewnił go Tomo. - Pozwolimy tacie wybrać - dodał jeszcze radośnie.

Naoki przytulił się do niego mocno, bo tak dawno nie mógł tego zrobić i zasnął z nim spokojnie.

- To nie skupiaj się - odszepnął mu chłopak, teraz pisząc mu na plecach jak bardzo go kocha.

Mara_Jade pisze...

Ryu obudził się skoro świt, od razu wstając i ubeirając się. Był piękny dzień, a on nie chciał stracić ani chwilki. Przygotował więc śniadanko i przywiózł sje Junowi do łóżka, budząc go przy tym.
- Wstawaj śpiochu, dzień już się zaczął! - zauważył radośnie.

- Taaak! - Yuya klasnął w dłonie, a Tomo skinął głową na znak że się zgadza.
- A potem dango poproszę - zażyczył sobie jeszcze.

Chłopak pospał sobie jeszcze dłuższą chwilę, zanim obudził się ziewając nieco.
- Dzień dobry - przywitał się z Hirokim. - Jak ci się spało?

- No dobra... - skapitulował, ustawiając sobie fort z książek i zasypiając na dalszej części lekcji.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo dobrze, ale jest dużo do zobaczenia, więc nie chciałem tracić ani chwilki - przyznał mu8 się i usiadł obok niego, biorąc swoją porcję. - Zjadamy, chwila tulenia i wyruszamy na podbój Noewgo Jorku - uśmiechnął się do niego szeroko.

Usiedli przy stoliku i ze spokojem zabrali się za Takoyaki. Yuya oglądał w tym czaseie wszystkie stoiska dookoła, chcąc zdecydować które odwiedzić, a Tomo usiadł Takano na kolanach, chcąc się do niego przytulić.
- Myślisz, że mógłbym spróbować na strzelnicy, czy za duży wysiłek ze strzelbą? Chciałbym też coś wygrać - przyznał szczerze, bo trochę im zazdrościł.

- Mi też - przyznał Naoki. - Bardzo dobrze, bo przy tobie... i w domku. Tak wygodnie - uśmiechnął się szeroko.

- Mou... najpierw na mnie krzyczy, a potem sam zaczepia - zażartował jeszcze sennie Kazuo, unosząc wzrok by spojrzeć na Yujiego. - Co to ma być?

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, że tak. Zrobiłem nawet listę - podał mu ją i przytulił się nieco do jego ramienia. - Wiem, że całej nie damy rady, ale chociaż połowę - dodał zaraz uśmiechając się do niego szeroko.

- Dobrze. Poasekuruj mnie - poprosił go Tomo, całując go lekko i wracając do swojego takoyaki. Cieszył się, że będzie mógł spróbować swych sił.

Naoki zanurzył się w przyjemności, oddając mu pocałunek z całym swym zapałem.
- Dawno nie czułem się tak dobrze. To jak oddychanie pełną piersią po duuużym wysiłku - objął go mocno i znów ucałował.

- Spałem - obruszył się. - Z przerwami, bo chodziłem sprawdzać jak tam sensei - wyjaśnił zaraz. - Poza tym spanie to moje hobby... mogę spać zawsze!

Mara_Jade pisze...

- To dobry pomysł - zgodził się z nim Ryu. - Zaraz to zrobimy na stole, ale jeszcze chwilka tulenia - ucałował go lekko.

- Pasuje mi to - wyszczerzył się do niego chłopak, a Yuya energicznie pokiwał głową, twierdząc, że będzie kibicował Tomo.

- Przy tobie na pewno - zgodził się z nim Naoki, wstając już i przeciągając się mocno. - Co na śniadanko zjemy? - zapytał go swobodnie, ubierając się już i pakując na ich wypad do onsenu.

- Nic się nie stało. Specjalnie cię nie budziłem, tak słodko wyglądałeś - ucałował go ukradkiem.

Mara_Jade pisze...

- Pierwsze 5 rrzeczy z listy są must-have - zapewnił go Ryu. - Reszta mniej ważne, chyba że ty masz też swoje must-have, to skonfigurujemy listę, by twoje też zobaczyć, ok? - poprosił go upijając łyk herbaty.

Tomo skończył jeść jako ostatni i upił trochę coli od Takano, po czym usiadł z powrotem na wózek. - To idziemy strzelać, albo może... rzucać w puszki piłką? - zaproponował widząc inną atrakcje.

- Zostawiasz mnie? Tak bezkarnie? - zapytał unosząc lekko brew i pociągając nosem. - No dobra... to idź pobiegać a ja zrobię okonomiyaki - zgodził się z nim.

- Nie - odparł cicho. - W końcu to moje wrażenie - dodał zaraz. - Dla kogoś innego możesz nie wyglądać tak fajnie.

Mara_Jade pisze...

- Super, to mi się podoba - wyszczerzył się do niego chłopak wstając już z łóżka i siadając znów na wózku. - Jun-chan... będę robił masę zdjęć, ostrzegam - zaśmiał się nieco.

- To te puszki. Łatwiejsze się wydają - zdecydował wskazując dłonią odpowiednie stoisko.

- Dobrze, nie będę się spieszył - obiecał mu, spokojnie zajmując się dalej pakowaniem. - Tylko nie znikaj na długo - poprosił go jeszcze.

- Aż tak. Dla mnie jesteś najlepszy, najprzystojniejszy i najsłodszy w jednym - zaśmiał się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze może ci zacząć przeszkadzać, jak za dużo ich robić będę - uśmiechnął się do niego lekko, sprzątając po śniadanku.

Tomo próbował 3 razy i dopiero za 3 zrzucił wszystkie puszki, siadając znów na wózek z wielkim uśmiechem. W nagrodę otrzymali zestaw garnków, które to zaraz przekazał Takano.

Naoki w tym czasie spakował ich spokojnie, pościelił łóżko i przyszykował się do wyjścia. Dopiero wtedy rozpoczął smażenie okonomiyaki i wstawił wodę na herbatę.

- Dobrze, ale bez rewelacji - zapewnił go Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Oj przekonamy się jeszcze - Ryu ucałował go w policzek, gdy tak ślęczeli nad mapą. W końcu udało im się opracować całkiem niezłą trasę, odpuszczając część atrakcji.

- Okay, dango a potem fajerwerki - zgodził się z nim Tomo, przytulając do siebie mocniej Yuyę. - Dzisiaj jest fajny dzień - uśmiechnął się.

- Dobrze śmierdzielku - zażartował chłopak zalewając herbatę i smażąc pierwszego okonomiyaki. - Co tam u Yasu? - zagadnął podczas śniadania.

- Ano nie dał się, bo sensei, bo krępująco i tak dalej - wywrócił oczyma Kazuo. - Ale nic to... trudno się mówi.

Mara_Jade pisze...

- Ale po drodze musimy zrobić jeszcze przystanki na jedzonko i wieczorem Time Square - Ryu ubrał kurtkę i szalik, a także zabrał torbę z aparatem. - I na przytulanie przystanki też - dodał zaraz.

- Prawda, ale teraz będzie ich więcej - oznajmił zaraz Tomo. - Bo takie dni bardzo mi odpowiadają - poczochrał Yuyę po włosach.
- Tatuś a mogę iść na teatrzyk kukiełek, jak będziemy jeść dango? - zapytał ich zaraz chłopiec.

- To dobrze. To jest lepiej że wszystko gra niż jakby nie działało - zauważył z uśmiechem.

- No dobra, dobra - Kazuo ziewnął i przeciągnął się lekko. - A jak tam z Kentą? Zadziało się coś?

Mara_Jade pisze...

- Trzymam cię za słowo - uśmiechnął się do niego, pozwalając mu prowadzić wózek. - Bardzo cię kocham - oznajmił jeszcze, kiedy zaczęli zwiedzanie od najbliższego punktu.

- Dobrze - chłopiec zgodził się tylko, choć nieco niechętnie. W końcu uważał, że jest już wystarczająco duży by samemu iść pooglądać kukiełki. Tomo poczochrał go po włosach i spojrzał na Takano.
- Wchodzimy w fazę buntu powoli - zaśmiał się.

- W to nie wątpię - odparł zaraz Naoki, kończąc swoje śniadanie. - Spakowałem ciebie też, ale przejrzyj czy odpowiada ci taki zestaw - poprosił go, nie chcąc zabrać czegoś, czego Hiroki nie lubi.

- O kurcze... jeszcze po niego przyszedł, jak dziecko - Kazuo nie powstrzymał się od lekkiego chichotu, a Kenta zaraz go trzepnął podręcznikiem.
- Nie śmiej się debilu - burknął niezadowolony.

Mara_Jade pisze...

- Okay, okay, na pewno cię o tym poinformuję - zapewnił go chłopak, pstrykając mu szybko zdjęcie i koncentrując się na budowli. - Nigdy nie sądziłem, że tu będę. Nawet mi się to nie marzyło...

- Ale ja już jestem duży - odparł tylko chłopiec naprawdę starając się być grzeczny. - Chyba będę potrafił znaleźć stolik, przy którym będziecie - dodał jeszcze cicho.

- No to ty posprawdzaj, a ja pozmywać - zdecydował chłopak zbierając naczynia i idąc do kuchni.

- Bo jak jesteś to tak bardzo się uczymy - odciął mu się Kenta.

Mara_Jade pisze...

- Ano jestem, ty też jesteś - uśmiechnął się do niego. - Okay, możemy iść dalej - zapewnił go zaraz.

Yuya już nic nie odpowiedział tylko się naburmuszył odrobinę i siedział tak aż do momentu dostania w łapki Dango.

Naoki dołączył do niego w przedpokoju i wtulił się w jego ramiona.
- Kocham cię - szepnął ubierając zaraz kurtkę.

Kazuo wrócił do leżenia na ławce chwilę później.
- Shuji... ty to przynajmniej spać na ławce możesz, Yuji i tego mi nie pozwala - zamarudził.

Mara_Jade pisze...

- Pod każdym robimy sobie selfie? - zapytał go zaraz Ryu śmiejąc się przy tym lekko. - Kocham cię wiesz, mój wariacie ty.

- Możemy teraz obejrzyć kukiełki? - zapytał go w końcu Yuya.

- Dobrze, dobrze - chłopak zamknął za nimi drzwi mieszkania i poszedł na dół, od razu wsiadając do samochodu. - No to prowadź nas - poprosił go.

- No tak... a potem łup w głowę - burknął lekko.

Mara_Jade pisze...

- Nie powiedziałem, że mi się to nie podoba, głupolu - dał mu kuksańca w bok. - Po prostu mnie zaskoczyłeś i już.

Yuya wstał z kolan Tomo by podejść bliżej sceny, gdzie miało się odbyć przedstawienie dla dzieci. Tomo w tym czasie zerknął na Takano.
- Hej, mogę twoją bluzę? - zapytał wskazując na tę przewieszoną przez pas mężczyzny. - Trochę mi chłodno.

- Okay, byle tylko była przyjemna - pogroził mu na żarty palcem i zapiął pasy niczym porządny obywatel. - W gorących źródłach się wygrzejemy i zrelaksujemy - rozmarzył się nieco.

- Jasne, jasne. Tak się usprawiedliwiaj - burknął Kazuo na żarty. - Buziaka na przeprosiny potrzebuję.

Mara_Jade pisze...

- Pasuje mi taka opcja - zapewnił go chłopak. - Ale Statuę Wolności i tak sobie kupię jako pamiątkę - dodał jeszcze. - Małą taką, breloczek - dodał zaraz by nie było, że chce całą Statuę dla siebie... swoją drogą, nawet nie wiedział czy ona na sprzedaż jest.

- Ale dopiero teraz mi chłodniej. Wiesz... pewnie dlatego, że się nie ruszam za bardzo - zauważył z lekkim uśmiechem, wciągając przez głowę bluzę i zakładając jeszcze kaptur. - Od razu lepiej - uśmiechnął się do mężczyzny.

- Uhm pewnie tak, ale w poniedziałek już wracam do pracy. Tęskniłeś tam za mną? - zapytał go zaraz. - I przepraszam, że ci tak usiadłem na kolanach dzisiaj... więcej tego nie zrobię w obecności twych współpracowników - obiecał mu to zaraz.

- Widzicie? NIe ma sprawiedliwości na świecie... na studiach też będzie ludzi omijał szerokim łukiem - wywrócił oczyma.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, w takim razie wszystko się zgadza - uśmiechnął się do mężczyzny i przejął na trochę sterowanie wózkiem. - Pójdziemy gdzieś na lody? - zapytał mężczyzny.

- Mały dobrze się bawi - zauważył Tomo, splatając ich palce razem ze sobą. - Za bardzo się martwisz. Znajdzie nas. Wie, gdzie stoimy - dodał zaraz.

- Dziękuję - rozpromienił się radośnie.

Mara_Jade pisze...

- Tak jest, szefie - chłopak odjechał trochę by ułapać jak najlepiej całą Statuę i okolicę. Znalazł też dobre miejsce na zdjęcie na drugą stronę Nowego Jorku. Zadowolony ze zdobyczy powrócił do Juna, kiedy ten wychodził od kasy. - Mam kilka świetnych ujęć.

- Im szybszy okres buntu, tym lepiej - odparł zaraz Tomo. - Musimy mu dawać trochę swobody, stopniowo - zdecyował.

- Na pewno? No bo widziałem jak się skrzywiłeś, kiedy twój kolega rzucił komentarz - dodał zaraz wzdychając lekko.

Kazuo tymczasem oddał buziaka Yujiemu i ponownie ustawił fort odgradzając się od wszystkich.

Mara_Jade pisze...

- Brawo! Mamy wszystko czego potrzebowaliśmy - ucieszył się chłopak. - Ale w windzie stój blisko mnie - poprosił go jeszcze.

- Nie długo, na pewno - uśmiechnął się do niego. - Może czas mu dorobić klucze do mieszkania, co? - zaproponował. - Żeby mógł wrócić ze szkoły i nie wchodzić do piekarni czy cukierni, tylko od razu do domu.

- No dobrze, skoro tak mówisz. Ufam ci - zapewnił go chłopak.

Po lekcjach chłopak pożegnał się z Yujim i poszedł szybko do pracy.

Mara_Jade pisze...

Ryu uścisnął jego dłoń nieco mocniej, chcąc mieć pewność, że się nie rozdzielą. Odetchnął głęboko, kiedy znaleźli się na górze. - Jednak nie przepadam jeszcze za windami - przyznał mu się.

- Wiem, wiem... ale mam nadzieję, że to już nie długo - ucałował go lekko i oparł głowę o jego ramię. - Jesteś moim kochaniem, najlepszym.

Naoki zacisnął lekko wargi i skinął powoli głową.
- Widziałem go wczoraj na spacerze - odparł tylko, wyglądając przez okno. - Nie chciał nic specjalnego, pytał tylko jak się czuję - wyjaśnił mu.

Kazuo w tym czasie zdołał uporać się z pakowaniem. Wyjeżdżał do Tokio na tydzień w związku z warsztatami matematycznymi. Szantaż ich wychowawcy się do tego przyczynił. Westchnął ciężko patrząc na swój skromny dobytek i wzruszył ramionami, po czym poszedł jeszcze na przystanek by odebrać Yujiego.

Mara_Jade pisze...

- Ale najpierw sam się napatrzę - odparł tylko, nie wyciągając jeszcze aparatu. Podjechał do barierki i przez długą chwilę w milczeniu obserwował panoramę.

- To dobrze - Tomo ucałował go lekko i zaraz przyjął Yuyę na swoje kolana.
- Wygrałem kukiełkę w konkursie na koniec teatrzyku - chłopiec pokazał mu ją dumnie.

- Nie chciałem - odparł szczerze, nadal patrząc za okno. - Nie mogłem się zmusić... i wiem że się stara, ale... wolałbym żeby tego nie robił...

- No hej fajtłapku mój. Jak się czujesz dzisiaj? Cały rozpromieniony - chłopak uściskał go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Zrobimy tu sobie zdjęcie? Chciałbym ten moment zapamiętać do końca życia - wyznał chłopak, uśmiechając się do niego delikatnie.

- Tak. Dobry dzień - zauważył radośnie. - Bo jesteśmy tu caaałą rodzinką.

- Bo nie chcę znów zostać zranionym - odparł tylko. - Nie jestem na to gotowy - mruknął przymykając oczy. Bo przecież tyle już szans dawał i zawsze kończyło się tak samo.

- Świetnie. To pójdziemy na dobrą pizzę. Zjemy ciacho, które upiekłem... i spędzimy miło resztę tego dnia - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

Ryu na jednym z nich ucałował Juna z nienacka i teraz sprawdzał jak wyszło. Zadowolony z efektu wyszczerzył się do chłopaka i przeciągnął mocno.
- Pomożesz mi wstać trochę? - zapytał go zaraz. - Bo chciałbym się przytulić.

- Bardzo - odparł szczerze maluch. - Bo ja lubię jak jesteśmy wszyscy razem, tatuś... i baaardzo tęskniłem - wtulił się w Tomo, który przymknął nieco oczy.
- My też to lubimy - zapewnił malucha, a potem spojrzał na Takano. - Taka-chan, gome... możemy wracać do domu? Jestem bardzo zmęczony - przyznał mu spokojnie.

- On mnie zranił już kilka razy, nie chcę znów mu na to pozwolić Hiro-chan - spojrzał tylko na niego. - Nie jestem gotów by to zrobić...

- Ano jadę... ale potem do mnie dołączysz, a ja przetrę ci szlaki. Zobaczę jak tam akademik i takie tam - ucałował go znów.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę. To był świetny pomysł - uśmiechnął się do niego chłopak, przytulając się nieco mocniej, by wsłuchać się w bicie jego serca. - Cieszę się. Bardzo.

- Dziękuję - Tomo posłał mu lekki uśmiech i przytulił mocniej Yuyę, już zajmując się rozmową z chłopcem o kukiełce i jej historii.

- Nie wczoraj - zapewnił go zaraz. - Dawno temu... taki był milusi, a jak potrzebowałem pomocy to nigdy go nie było - wymamrotał. - Nie chcę już tak Hiro-chan.

- Zrobię i ci poprzesyłam - obiecał mu to. - Gome... że nie pojedziemy razem. Wszystko przez senseia...

Mara_Jade pisze...

- Ale nie jestem spięty - uśmiechnął się lekko, choć Jun nie mógł tego zobaczyć. - Lubię tak z tobą zwiedzać i być razem - dodał zaraz unosząc głowę by na niego spojrzeć.

Ren przywitał ich kawą i ciastem, które Yuya od razu zaczął zajadać ze smakiem, a Tomo ich wszystkich przeprosił i poszedł się położyć do łóżka.

- Może i tak, ale ja mu nie potrafię dać kolejnej szansy - odparł cicho Naoki już więcej o tym nie rozmawiając. - Lepiej mi powiedz co to za niespodzianka jest - dodał zaraz weselej.

- Yhm... wcale nie chce mi się na te warsztaty jechać - wymamrotał cicho. - Ale dasz znać gdzie cię odebrać nie? Przyjadę po ciebie - obiecał mu to zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Nie - pokręcił głową Ryu. - Najpierw potrzebuję breloczka ze Statuą - zauważył chłopak. - Potem obiad - zgodził się z nim.

- Bardzo mu smakowało... był zdziwiony, że takie wyszło... ale to pewnie dlatego że od rana nic nie jadł - westchnął Ren upijając trochę kawy. - A jak tam festyn? Udany?

Naoki zamrugał z niedowierzaniem i uniósł lekko brew spoglądając na mężczyznę.
- Naprawdę to zrobimy? Nie dam ci forów - zaśmiał się lekko, wskakując mu w ramiona.

- Skoro tak, to nawet i lepiej. Nie będę się martwił, że cię okradną czy cuś.

Mara_Jade pisze...

Ryu zamówił sobie tym razem sphagetti i colę do picia, a potem spojrzał na moment za okno.
- Ci ludzie tutaj są jacyś tacy weselsi, nie? - zauważył, spoglądając na Juna. - Czemu tak jest?

- To dobrze - Ren skinął lekko głową. - To może jutro sobie pogramy w tę waszą grę? - zapytał, bo Yuya zdążył mu już opowiedzieć o tym co wygrali.

- Cieszę się - wyszczerzył się do niego Naoki. - Bardzo się cieszę - dodał zaraz. - Będzie fajnie, zobaczysz - zapewnił go radośnie.

- No widzisz.. czyli nie ma się czym martwić. Skoro jedziesz im pomóc to oni mogą pomóc ci - ucałował go w czoło.

Mara_Jade pisze...

- Może - zgodził się z nim ze śmiechem na ustach, po czym już zabrał się za jedzenie. - A ty jak patrzysz na świat Jun-chan? - zainteresował się zaraz.

- Tak, mam nadzieję - odparł cicho Ren. - Wiesz, z nim nigdy nie wiadomo. Dużo roboty ma i ciągle przekłada - uśmiechnął się lekko.

Naoki w tym czasie przestudiował tor, zastanawiając się jaką taktykę obrać najlepiej, po czym dołączył do Hirokiego przy wyborze samochodu.

- Tylko nie przesadż z chodzeniem - poprosił go chłopak. - Wiesz... żeby nic się nie zadziało.

Mara_Jade pisze...

- Uhm - chłopak nieco się zarumienił i zaczął po cichu wcinać swoje danie. - To dość niebezpieczne - zauważył po dłuższej chwili. - Jeszcze będziesz miał wypadek czy coś... przeze mnie...

- Nie ma szans. Powiedział, że tylko bym go rozpraszał jakby miał tu studio - uśmiechnął się lekko. - Szanuję to, ale i się martwię - przyznał szczerze. - Jutro pracuję, ale zaniosę mu coś do jedzenia jakby nie przyszedł. Umówiliśmy się, że da mi znać, bo w razie co przyjadę po niego po pracy.

Naoki wybrał sobie samochód i po chwili już w nim siedział. Zaczynał odczuwać dreszczyk adrenaliny i emocji. Już się nie mógł doczekać jazdy.

- Wiem... ale sam mi marudziłeś o ręce, to ja marudze teraz. Mam prawo - poczochrał go po włosach.

Mara_Jade pisze...

- To pilnuj się bardziej kochanie - poprosiłgo zaraz Ryu i ucałował go lekko, popijając zaraz colę.

- Ja też się cieszę, Takano. Naprawdę - zapewnił go, przeciągając się lekko. - Bardzo. Wreszcie jestem szczęśliwy.
***
Dwa tygodnie później wreszcie wrócili do Yukan. Tomo odetchnął głęboko, kiedy znalazł się w ich domu. Takano poszedł wraz z Yuyą odebrać psiaki, a on sam zajął się rozpakowywaniem. Czuł się o niebo lepiej. Nie jeździł już na wózku, ale obiecał Renowi nie przemęczać się przez kilka następnych tygodni.

Naoki dotrzymywał mu kroku. Było ciężko, bo Hiroki był niezwykle dobrym przeciwnikiem. Udało mu się jednak wygrać, ułamkami sekundy. Uśmiechnął się szeroko wychodząc z auta.
- Rewanż kiedyś będzie? - zapytał go zaraz. - Jeździsz świetnie... zupełnie nie jak gliniarz... - zapewnił go wesoło.

- Dobra... ech ale się nie przemęczaj...

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bo nie można tak całkiem zapominać o reszcie - pogroził mu palcem i uśmiechnął się delikatnie. - Kocham cię wiesz? - dodał jeszcze, patrząc na połowę swojego dania. - Heh... i widzisz, będziesz czekać na mnie... gomene.

- Witajcie - uśmiechnął się do nich Tomo, który już wstawił pranie i teraz został przewrócony na ziemię przez wszystkie psiaki. - No hej, ja też za wami tęskniłem i to jak - uśmiechnął się szeroko.

- No tak, prawda - przytulił się do niego. - Dziękuję, było świetnie - ucałował go mocno.

- Rozumiem, ale to nie zmienia faktu, że masz się nie przemęczać - powtórzył cicho chłopak.

Mara_Jade pisze...

Ryu zabrał się za jedzenie, by jak najszybciej skończyć i w końcu odłożył widelec.
- Nie moge już - zdecydował wzdychając lekko i dopijając swoją colę. - Możemy już iść dalej.

- No bo się stęskniły, to nic dziwnego - przyznał wesoło Tomo, wstając wreszcie. - Pranie się robi, jedzonka jeszcze nie ma. Wreszcie w domku - przeciągnął się lekko.

- Uhm na pewno tu wrócimy - zapewnił go radośnie, wciąz się do niego przytulając. - Ale tylko z tobą.

- Okay, okay... niech będzie.

Mara_Jade pisze...

Chłopak wyciągnął kartkę i pokazał mu plan zwiedzania.
- Kolejna jest galeria fotografii nowoczesnej - wyszczerzył się do niego. - Zajdziemy tylko na chwilkę, ok?

Tomo natomiast zajął się sporządzaniem listy zakupów i poszedł jeszcze do piekarni przywitać się z pracownikami i oznajmić, że już niedługo wraca do pracy. Potem już wrócił i przysiadł się obok Takano przytulając się do jego ramienia.

- Tak jest szefie - chłopak nie miał nic przeciwko i już niedługo znów siedzieli w samochodzie. - Daleko do onsenu mamy? - zapytał go po dłuższej chwili.

- Do mojego ulubionego miejsca na klifie. Zrobimy sobie piknik - uśmiechnął się delikatnie. - Taki mały.

Mara_Jade pisze...

- Ok, ok... ale jak się będziesz nudził to mi powiedz - poprosił go zaraz. - Ja nie chcę byś się zanudził.

- Pamiętam i odpoczywam. Nie zrobiłem za dużo - ucałował go, układając się trochę by oprzeć głowę o jego uda. - Ty wywiesisz pranie, ok?

- Nie szkodzi, chciałem tylko się tego dowiedzieć - uśmiechnął się i usiadł nieco wygodniej. - Podobało mi się tam - dodał zaraz. - Dziękuję.

- O... może być im ciężko. Jesteście okropni - przytulił go mocno do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dzięki - chłopak przejął panowanie nad wózkiem i powoli zaczął oglądać zdjęcia, ciesząc się, że może to zrobić.

- Dobrze, a ja poodpoczywam teraz - uśmiechnął się do niego, przymykając oczy. - Jolie cię twardo pilnuje. Stęskniła się psinka. Będziesz musiał ją wyprzytulać trochę.

- Też może być... jedyne czego brakuje to nagród za wygrane - pokazał mu język. - No chyba że coś przewidziałeś - ucałował go szybko w policzek.

- Zamiast powiedzieć wprost, to je dręczyliście - pstryknął go w nosek. - Nawet mi jest czasem ciężko was odróżnić. Jak jestem mocno zmęczony lub chory - zauważył spokojnie. - Mam swoje sposoby, ale nie zawsze jest łatwo - przytulił go mocno do siebie, po czym już poprowadził go w górę i wskazując widok na morze uśmiechnął się szeroko. Następnie wyciągnął koc z plecaka i rozłożył go na trawie.

Mara_Jade pisze...

Chłopak od czasu do czasu mówił coś do Juna o kompozycji zdjęcia, głębi i innych bajerach. Po dobrej godzinie widział już wszystko i spojrzał na Juna.
- Możemy iść dalej - zapewnił go wesoło.

- Ano to na co czekasz? Gdzie są pieszczoty dla psiska? - zapytał go ze śmiechem. - Obrazi się jeszcze i co wtedy zrobisz?

- No dobrze, dobrze - roześmiał się serdecznie Naoki przeciągając się nieco. - Spędzimy relaksujący weekend.

- Słodka tajemnica. Nie będę ci wszystkiego zdradzał - ucałował jego uszko. - Po prostu mam i w większości przypadków umiem was rozpoznać.

Mara_Jade pisze...

- Wszystko co chciałem, widziałem - zapewnił go, podając mu zaraz rozpiskę, żeby zobaczył gdzie teraz ruszają.

- Przepraszam - odsunął się od niego by zrobić Jolie miejsce. - Proszę, możesz z powrotem do swojego pana przyjść - uśmiechnął się do psinki.

- Prowadź - poprosił go Naoki, przytulając się do jego ramienia. Chciał się poprzytulać dzisiaj.

- Nie ma szans. To moja sprawa - zaśmiał się Kazuo, otwierając pudełka z ciastem czekoladowym i podając kawałek Yujiemu.

Mara_Jade pisze...

Ryu poszedł za nim i po kolejnyych dwóch atrakcjach przeciągnął się mocno.
+ No to teraz lody! - zdecydowa radođnie.

Tomo pogłaskał ją po głowie i położył się po drugiej stronie przymykając oczy na moment. Przysnął na trochę nieco zmęczony, budząc się chwilę przed kolacją.

- Super. Uwielbiam spać w futonie - uśmiechnął się do niego chłopak. - Jak mi będzie zimno to przyjdę do ciebie.

- Po co? - zapytał go spokojnie. - I tak wam nie powiem -złapał go za nos i przytrzymał go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Tak, ale dla mnie jakiś z dwoma gałkami lodów waniliowych - poprosił go zaraz jadąc do jednego z wolnych stolików i zaklepując go zaraz dla nich.

Yuya przyszedł mu pomóc przy podawaniu wszystkiego na stół, a Tomo usiadł już przy stole czekając na jedzonko i bawiąc się trochę z dwoma pozostałymi psiakami.

- Serio? - Naoki dołączył do niego i wyjrzał na zewnątrz. - Faktycznie nieźle - przyznał z uśmiechem. - Wypijemy lampkę wina siedząc w gorącym źródle? - zapytal go zaraz.

- To przecież nie ważne - zauważył chłopak uśmiechając się do niego. - Najważniejsze, że potrafię odróżnić - ucałował go znów.

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu zabrał się za jedzenie swojego deseru.
- Trochę się zmęczyłem - zauważył z lekkim uśmiechem na ustach.

- Tatuś, Jolie bardzo za tobą tęskniła - uśmiechnął się delikatnie do niego Yuya. - Smaczne - dodfał zaraz.

- Okay, może być i z herbatą - ucałował go lekko w policzek i wtulił w jego ramiona.

- Mhm... - Kazuo pokręcił przecząco głową. - Jesteście nienormalni - pstryknął go palcami w nos.

Mara_Jade pisze...

- Brakuje ci tego? - zainteresował się chłopak, wcinając trochę lodów. - Biegania?

- Ano... trochę się martwię, że mi poprzytulać się do ciebie nie da - Tomo zrobił smutną minkę, dalej jedząc kolację. - Pójdę na trochę z psiakami po jedzeniu, ok? Na jakiś kwadrans i z powrotem.

- No dobrze, to możesz sobie piwo też łyknąć - ucałował go znów teraz już w usta. - Kocham cię.

- No niby nie - przyznał szczerze Kazuo. - Okay, wcinaj, bo potem nie będzie.

Mara_Jade pisze...

- Mhm a mnie tyle rzeczy omijało - zrobił smutną minkę, ale zaraz uśmiechnął się do niego. - To czemu teraz nie biegasz? - zainteresował się zaraz.

- No możesz iść - westchnął cicho Tomo. - Bo po co masz potem sam iść, skoro Jolie i tak mi nie pozwoli się wyprowadzić - mruknął jeszcze, bo miał ochotę przejść się sam.

- Pewnie - Naoki przytaknął ochoczo odklejając się od niego i łapiąc go za rękę. - No to chodźmy. Zrobimy sobie selfie po drodze - zażartował.

- Uff to dobrze. Pierwszy raz je robiłem - odetchnął z wyraźną ulgą chłopak.

Mara_Jade pisze...

- No dobra, rozgrzeszony - roześmiał się Ryu, kończąc swój deser. - A teraz powoli do parku i potem na Time Square, żeby zobaczyć go w nocy - uśmiechnął się.

Tomo skinął lekko głową i odetchnął głęboko, kończąc jedzonko.
- To ja pójdę już z psiakami - zdecydował wstając by się nieco cieplej ubrać.

- Chcę. Chcę mieć trochę naszych wspólnych zdjęć - wyjaśnił mu chłopak, przytulając się znów do niego. - Strasznie za tobą tęskniłem, wiesz?

- Już nie mogę się doczekać tych twoich obiadków - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- A potem do hotelu, bo już marzę o tuleniu się z tobą - uśmiechnął się do niego szeroko, przejmując kontrolę nad wózkiem, by się z nim zrównać.

- Dobrze, kocham cię - Tomo jeszcze dał mu buziaka w policzek i poszedł z pieskami na krótki spacer. Odetchnął całą piersią ciesząc się, że wreszcie jest w domu.

- To dobrze - odparł spokojnie Naoki. - Mielibyśmy konflikt interesow, gdybyś ich nie chciał - oparł głowę o jego ramię. - To nie było to samo... w szpitalu.

- I na pewno takie będą - zapewnił go Kazuo, przeczesując palcami jego włosy. - Ale czasem oddasz mi kuchnię, co nie?

Mara_Jade pisze...

- Teraz też mi się podoba - zapewnił go Ryu, łapiąc go lekko za rękę. - Zdjęcie tu sobie musimy zrobić - dodał zaraz entuzjastycznie.

Yuya natomiast włączył sobie bajkę w telewizji i przez chwilę ją oglądał. Potem się znudził więc przyszedł podglądać pracującego Takano.
- Tatuś, a co teraz robisz? - zapytał go w pewnej chwili.

Naoki również umilkł by podziwiać naturę. Odetchnął z wyraźną ulgą i odsunął się od chłopaka wsłuchując się w śpiewające ptaki.

- To dobrze. Cieszę się, że ci smakuje - nachylił się by skraść mu buziaka.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - ucałował go lekko oglądając zaraz ich wspólne zdjęcie. - To pójdzie do ramki - podał mu aparat. Wyglądali na nim na najszczęśliwszych ludzi na świecie.

- A dzisiaj zjemy? - zapytał go zaraz oblizując lekko usta. Już mu pachniało czekoladą. - Wujek zje dzisiaj, na pewno - zawołał ze śmiechem.

- Czasem chciałbym być taką rybą - wymsknęło się Naokiemu. - Beztrosko sobie pływać i niczym nie przejmować.

- No i bardzo dobrze - poczochrał go po włosach i odetchnął głęboko. - Kocham cię, wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Tak jest szefie - zgodził się z nim chłopak i zaczął robi ić zdjęcia. Jedne wyszły lepiej, inne nieco gorzej. Kiedy miał już wszystko złapał Juna za rękę i pociągnął go sobie na kolana, po czym objął go mocno wtulając głowę w jego plecy. - Kocham cię ze wszystkich swoich sił - szepnął.

Tomo wrócił, kiedy Takano skończył z ostatnią salaterką.
- Morze jest cudowne - zapewnił ich. - No i ten zachód słońca... piękny był - uśmiechnął się siadając do stołu.

- No dobra... to by mi nie pasowało. Zjedliby mnie... albo ty byś mnie zjadł jeszcze i co wtedy? - westchnął i roześmiał się nieco. - Jednak cieszę się, że żyję.

Kazuo umilkł na trochę, tylko obserwując okolicę i głaszcząc chłopaka po włosach.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze. Bardzo się cieszę - chłopak jeszcze mocniej go do siebie przytulił i przymknął oczy uśmiechając się lekko. - Lubię z tobą być.

- Super, coś smacznego - Tomo zabrał się za pałaszowanie niczym prawdziwy miłośnik wszystkiego co czekoladowe. - Pyszne, dałeś czadu dzisiaj - uniósł kciuk w górę.

- Mhm... bardzo? - zapytał go spoglądając teraz nieco na niego, ale nie odrywając się ani na trochę od jego uścisku.

- No nie wiem - pstryknął go w nos. - Może być niewygodnie złączyć je - wzruszył ramionami. - Coś ty się tak uparł na łączenie łóżek?

Mara_Jade pisze...

- Nie jest - odparł szczerze, bo chciał się jeszcze troszkę poprzytulać. - Ale jak będzie to na pewno ci powiem - obiecał zaraz.

- Ale jakie pyszne - powtórzył Tomo zjadając jeszcze trochę i głaszcząc nieco Jolie. Kiedy Yuya poszedł do pokoju, Tomo usiadł Takano na kolanach. - Przepraszam, chciałem pobyć chwilkę sam - przeprosił go szybko, przytulając się do niego. - Pooddychać i przywitać się z Yukan.

- To dobrze - odetchnął z wyraźną ulgą po czym przymknął oczy ciesząc się jego obecnością.

- No właśnie może być niewygodnie. Złączymy i będą się rozjeżdżać - zauważył rezolutnie. - Zobaczymy jakie będą - obiecał mu zaraz łapiąc go za policzki.

Mara_Jade pisze...

Ryu potulił go jeszcze dłuższą chwilę, po czym uśmiechnął się lekko.
- Okay, możemy jechać dalej. Natuliłem się - oznajmił radośnie.

- Jasne, już cię puszczam - ucałował go mocno i zszedł mu z kolan. - Pogram trochę w tym czasie, okay? - rzucił swobodnie, po czym poszedł odkurzyć swą gitarę.

- Jestem za. Ramen już od dawna mi się marzył - przyznał szczerze, z przyjemnością łapiąc go za rękę. - Hej... a jutro może makaron soba, co?

- Zobaczymy - powtórzył chłopak, nie wiedząc jeszcze jak to wszystko będzie.

Mara_Jade pisze...

- Potrzebowałem. Czasem potrzebuję - zauważył z lekkim uśmiechem, poprawiając niesforne kosmyki włosów. - I lubię się przytulać - dodał jeszcze przeciagając się lekko.

- I jak? Fajnie tak pospacerować tu, nie? - Tomo, odłożył na moment gitarę i przeciągnął się wstając by przytulić się do swojego męża. - Jolie się podobało? - zainteresował się.

- Super, no to ramen dzisiaj - chłopak uśmiechnął się szeroko nieco teraz się odprężając. Zaczęło do niego dochodzić, że jest na mini wakacjach.

- Będę tęsknił za tobą przez ten tydzień - szepnął Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- To ja poproszę, byś tam mi stanął. O tak, dobrze - zrobił kilka zdjęć, po czym zabrał się za robienie zdjęć budynkom, by mieć o czym opowiadać.

- To dobrze - ucałował go jeszcze. - Zagram ci coś, ok? - dodał zaraz, po czym złapał za gitarę i zaczął mu grać nową melodię, która wpadła mu do głowy. - Na razie tyle... co myślisz?

- A ja wolę ten średni - odparł Naoki. - Nie za ostry, ale nie za łagodny - uśmiechnął się do niego. - Ostry też lubię, więc posmakuję od ciebie - dodał zaraz.

Kazuo skinął głową, a potem nachylił się nad nim mocno go całując.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie, bardzo na to uważam - zapewnił go chłopak. - Pokazuję je tylko Markowi i tylko jak do mnie przychodzi albo ja do niego - dał mu kuksańca w bok.

- Pewnie - Tomo zaczął grać parę swych utworów, kończąc piosenką napisaną dla Takano, w której to wyznał mu miłość po raz pierwszy. Tuż po niej odłożył gitarę i usiadł mu na kolanach. - Wciąż tak mocno cię kocham.

- No pewnie, że dam - wyszczerzył się do niego Naoki, po czym wtulił się mocniej w jego ramię. - A buzi dostanę? Chciałbym dostać - zaprotestował zaraz.

- Bardzo, bardzo będę tęsknił - zapewnił go chłopak. - Najbardziej na świecie.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze... - chłopak oddał mu aparat. - Ja po prostu nie lubię siebie na zdjęciach... zwłaszcza na wózku - przyznał szczerze, ale uznał, że jedno mi nie zaszkodzi. - Tylko nie rozmarz - zażartował.

- To dobrze, cieszę się że ją napisałem - przytulił się do niego lekko. - Lubię ją śpiewać... lubię gdy mnie słuchasz - dodał zaraz przymykając oczy. - Nawet jeśli coś ci się nie podoba. Lubię i już.

Naoki wyszczerzył się mocniej i przyspieszył by go dogonić. Z radości lekko klepnął go w plecy i znów wtulił w jego ramię. - Strasznie cię kocham, wiesz? Aż się sam dziwię - zaśmiał się nieco.

- Uhm no wiem... i rozumiem - westchnął cicho. - Uhm jeśli wolisz z nim studiować, to przecież nadal możesz to zrobić... - dodał zaraz smutniejąc trochę.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Tak mnie kochasz po prostu - uśmiechnął się do niego zacierając zaraz ręce. - Powoli wrócimy? - zapytał go zaraz. - Trochę mi chłodno - przyznał spokojnie. - I zgłodniałem... a tu tak niesamowicie - uśmiechnął się szerzej.

- Mhm pracuję nad nowym mp3 dla ciebie... tj taką składanką moich ulubionych utworów... nie tylko mojego autorstwa - przyznał z lekkim uśmiechem. - Przesłuchasz ją, jak będzie gotowa? - zapytał go zaraz.

- Pewnie, że dobrze. Najlepiej - zapewnił go wesoło.

- Świetnie - uśmiechnął się Kazuo przeciągając się lekko. - No i przecież na weekend możecie do siebie jeździć czy coś - ucałował go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- To może zamówimy coś do hotelu? - zaproponował mu chłopak, przeglądając jeszcze szybko zdjęcia i kiwając głową na znak, że wszystko jest jak być powinno. - Pizzę czy coś - dodał zaraz zerkając na Juna.

- To dobrze - Tomo zszedł mu z kolan, by przytulić się do jego ramienia. - Ren mi zdjęcie wysłał jajecznicy... - dodał parskając śmiechem i pokazując tę nieszczęsną jajecznicę Takaano. - Z komentarzem... może nie wygląda, ale była pyszna.

Chłopak zamówił swój ramen i już po chwili miał go przed sobą.
- Itadakimasu - uśmiechnął się do Juna.

- Dacie, dacie - skinął głową kazuo, lekko obejmując Yujiego. - Kończymy tę zabawę i przejdziemy się po plaży?

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu podjechał do kanapy by samemu rozprostować sobie nogi i położyć się na moment. Przeciągnął się mocno i uśmiechnął do Juna.
- Zaraz przejrzę zdjęcia i te najfajniejsze ci pokażę - zaśmiał się lekko.

- Już mu napisałem i pogratulowałem - odparł z uśmiechem. - No i wysłałem mu puste talerze, mówiąc że nam też smakowało - dodał przymykając na moment oczy. - Obrazisz się jak pójdę się umyć i spać? Padam...

Naoki zajadał się swoim daniem i spoglądał na wyraźnie rozradowanego Hirokiego od czasu do czasu. - Naprawdę można dostać się do serca po żołądku...

- Jak się zerwał od razu - roześmiał się serdecznie chłopak, zbierając ich mały piknik z powrotem do plecaka i łapiąc go za rękę.

Mara_Jade pisze...

- Jakąś zwykłą - poprosił go, podłączając aparat do laptopa i wybierając zdjęcia. Chwilę mu to zajęło. Posegregował je wówczas i te najładniejsze zaczął ulepszać. W końcu, zadowolony uśmiechnął się lekko odkładając laptopa na bok. - Mamy ładne zdjęcia.

- Trzymam cię za słowo - ucałował go jeszcze lekko i poszedł do łazienki. Wziął sobie długą kąpiel, a potem poszedł od razu do łóżka.

- Mhm tak myślę - wziął sobie trochę ramenu Hirokiego i chwilę go smakował. - Wow, ale ostre... - upił porządny łyk wody. - Ale dobre - dodał zaraz wyszczerzając się do niego.

- Wiem, wiem. Cieszę się, że już jest w porządku - ucałował go w policzek. - Lubię cię takiego zadowolonego.

Mara_Jade pisze...

Chłopak przytulił się do niego delikatnie i zaczął mu pokazywać zdjęcia. Skończył na tym które podobało mu się najbardziej.
- Masz tu takie łagodne ale głębokie spojrzenie. Wciągasz mnie w nie - uśmiechnął się lekko. - Uwielbiam je.

Tomo przytulił się do niego lekko, ale obudził się piuerwszy. Zamiast jednak wstać, odgarnął włosy z twarzy mężczyzny i ucałował go lekko. Uśmiechnął się nieco widząc jak beztrosko ten sobie śpi.

- Hahaha właśnie widze jak bardzo ci smakuje - wyszczerzył się do niego. - Może w domu też sobie takie zrobimy? - zaproponował. - Znaczy tobie zrobię, a sobie łagodne... bo wiesz że pieprzu za bardzo nie mogę.

- Będziemy je ćwiczyć. Już ty się nie martw - poczochrał go po włosach. - Będziemy chodzić na lekkie, poranne bieganie.

Mara_Jade pisze...

- Nie musisz robić nic specjalnego. Wystarczy, że będziesz kochanie - Ryu odłożył laptopa i przytulił się mocniej do Juna. - Naprawdę. To wystarczy.

-Nie uciekam... patrzę tylko na ciebie - szepnął chłopak, głaszcząc go po włosach i przytulając się jeszcze na troszkę.

- Wyjdzie. Postaram się i ci zrobię - chłopak zatarł dłonie z uciechy. - Kocham cię.

- Okay, pasuje mi taki plan - Kazuo uśmiechnął się do niego szeroko.

Mara_Jade pisze...

- Na wyświetlacz nie dam, bo zdarza mi się telefonu zapomnieć i ktoś jeszcze niechcący zobaczy na uczelni - odparł wzdychając lekko. - Ale na pewno wywołam do ramki - dodał zaraz.

- Mój śpioch - pstryknął go w nosek. - Zaraz założysz okulary i wszystko zobaczysz, a ja zrobię śniadanko - dodał jeszcze wyswabadzając się z jego objęć.

Naoki też powoli kończył. Pozwolił Hirokiemu zapłacić i wstał od stolika.
- Pyszne było - przyznał szczerze. - Przespacerujemy się jeszcze chwilę?

- Najpierw zadomówmy się tam i pomyślimy co dalej, zgoda? - zaproponował takie rozwiązanie. - Ja pewnie pójdę do pracy, bo z czegoś utrzymać się trzeba.

Mara_Jade pisze...

- Zgram i wywołam też - obiecał mu zaraz, po czym podłączył jego kabelek do laptopa i zgrał mu odpowiednie zdjęcie.

- Na pewno? - upewnił się tylko chłopak, po czym jednak już wyszedł z łóżka, by wszystko ze spokojem zrobić. Przyrządził śniadanko i zawołał swoich chłopców na nie. Yuyę trzeba było do szkoły zawieść, więc zagrał z Takano w kamień papier nożyce, by zobaczyć komu padnie ten zaszczyt.

- Dobrze - chłopak z uśmiechem na ustach szedł tuż obok niego pogwizdując od czasu do czasu. - Wiesz co? Podoba mi się tutaj - przyznał szczerze.

- Pewnie, już cię widzę w stroju kelnera - oblizał lekko wargi i zaśmiał się nieco. - I to jak... taki seksowny z ciebie by był kelner.

Mara_Jade pisze...

- Tak - skinął głową. - Może coś leci w telewizji - dodał zaraz, pakując mu się na kolana. - Ne Jun-chan... potulisz mnie trochę? Brakuje mi tego dziś.

Tomo już urzędował w pracy, kiedy Takano się pojawił. Pokiwał mu tylko i wrócił do klientów opowiadając co nieco o podróży i obsługując ich z uśmiechem. Potem poszedł na tył by upiec trochę słodkich bułek i odetchnął lekko. Koło 12 poszedł na górę, wchodząc Takano do kuchni.
- Ne, mogę tu chwilę odpocząć? - zapytał go przysiadając na stołku. - Nie będę przeszkadzał - obiecał zaraz.

- Ano to najważniejsz,e że z tobą i że odpoczniemy - złapał go mocniej za rękę. - A potem z zapałem wrócimy do pracy.

- To będę częstym gościem tej kawiarni... zrujnujesz mą kieszeń, seksi kelnerze - ucałował go mocno

Mara_Jade pisze...

- To może to? - chłopak znalazł coś w końcu w telewizji i sięgnął sobie po kawałek pizzy, przytulając się mocneij do Juna. - Niewymagający film akcji - dodał zaraz z uśmiechem.

- Mhm może... widziałem takie muffinki fajne z czekoladą i kremem - wskazał palcem na inną blaszkę. - Mogę jedną zwędzić? - zapytał go zaraz. - I zrobiłem melon pan - dodał zaraz. - Odłożyłem porcję dla ciebie i Yuyi. Maluch je lubi.

- Okay - zgodził się z nim. - Słyszysz te ptaki? Ładnie śpiewają - zauważył szeptem.

- Mhm... to będę wystawał pod nią i będziesz mnie potem z policji odbierał... jako stalkera - roześmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

Ryu śledził trochę film, jednak bardziej ciesząc się tym, że może tak swobodnie oglądać go ze swoim chłopakiem.
- Mark zaprosił mnie na imprezę w przysły weekend. Pójdę, ok? - zapytał go zaraz czy ten nie ma nic przeciwko. - Uhm chciałbym pójść z tobą, ale będą tam studenci, więc nie mogę - zrobił smutną minkę, wtulając się bardziej w mężczyznę.

Tomo zrobił sobie jeszcze herbaty, podając jeden kubek Takano i zabrał się za jedzenie muffinki. - Mhm pyszna jest - pochwalił go z uśmiechem. - Potrzebowałem przerwy - dodał zaraz. - Staram się nie nadwyrężać - dodał jeszcze przypatrując się pracującemu.

- Może cykady się spóźniają? - zaproponował ze śmiechem, przytulając się mocniej do jego ramienia.

- Też nie wiem... ale wyobraziłem sobie ciebie w jego stroju i po prostu jakoś tak mi się spodobało - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go mocno i przytulił do niego.
- Zadzwonię na pewno - ucałował go znów. - Żeby ci dać znać, że nic mi nie jest.

- Wiem i korzystam z tego przywileju - upił trochę herbaty i zjadł trochę muffinka. - Pomyślałem o promocji... na przykład do kawy i ciastka, 4 bułki gratis czy cuś. Może byu popyt się zwiększył?

- Ja też... mamy świetny widok i już nie moge się tego doczekać - przyznał szczerze. - Tylko nie daj mi tam zasnąć - poprosił go.

- Nie wiem, zobaczymy jak już będziesz pracował - zażartował.

Mara_Jade pisze...

- Koło 20-stki... - chłopak szybko wykonał rachunek. - Nie znam wszystkich - dodał zaraz. - Ale poznam - wyszczerzył się do niego. - Idziemy najpierw do galerii, bo zdjęcia Marka tam wiszą i jest gala oficjalna, a potem do niego do domu.

- Okay, skoro ci to pasuje to nic więcej nie mówię - uśmiechnął się do niego i ucałował go w policzek, kończąc herbatkę. - Pozmywam po sobie i pójdę z powrotem do pracy - dodał zaraz.

- Jeszcze nie, ale wiem, że tak będzie - uśmiechnął się lekko. - No bo gorąca woda tak na mnie działa - dodał.

- Oj to sobie długo poczekam coś czuję - zaśmiał się lekko, przytulając go mocno do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że bym cxię zabrał. Chętnie nawet - wymamrotał Ryu. - Uhm tak, taka impreza połączona z świętowaniem jego sukcesu - uśmiechnął się lekko. - Napewno będzie fajnie - przytulił się do niego mocno.

- Ty, bo ja jadę po Yuyę - puścił do niego oczko i ucałował mocno, a potem poszedł już na dół by wrócić do pracy.

- Mhm... no postaram się - zapewnił go, patrząc mu prosto w oczy i nie mogąc się powstrzymać od ucałowania go mocno. Odebrał mu też swą yukatę.

- Wiem, wiem... ale marzyć sobie nie można? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Okay, ale to za tydzień. Dzisiaj jest dzisiaj - uśmiechnął się do niego szeroko i odłozył resztę swojego kawałka pizzy na talerz, będąc już pełnym.

Tomo pojechał po Yuyę, a potem wrócił z nim do domu. Chłopiec od razu wbiegł do środka.
- Tatuś! Wujek dostał mandat! - poinformował go na samym wejściu. - Za szybką jazdę - dodał jeszcze, na co Tomo westchnął przeciągle.
- Nie jechałem wcale tak szybko - zastrzegł sobie. - Ale ten facet jest jakiś nienormalny... jeszcze mnie na alkohol sprawdzał - wszedł do kuchni i ucałował go lekko.

Naoki w tym czasie zdązył się już umyć i wszedł do onsen, swą yukatę kładąc na bok.
- Hiro-chan! Smutno mi tu bez ciebie... ale relaks jest - przyznał szczerze.

Kazuo trzymał się od wody nieco dalej, bo był nieco przeziębiony, ale z uśmiechem przyglądał się szczęśliwemu chłopakowi. Ukradkiem zrobił mu parę zdjęć, jedno wkładając sobie na tapetę.

Mara_Jade pisze...

Ryu pozwolił mu na to, zaraz oddając mu pocałunek, po czym usiadł mu na kolanach i objął go mocno patrząc mu prosto w oczy. - To są świetne walentynki. Jedne z najlepszych - zapewnił go.

- Nic takiego... po prostu policjantowi chciało się zarobić trochę kasiorki - wymamrotał, siadając do stołu z lekkim westchnieniem.
- Ale pędziliśmy tatuś - zapewnił go zaraz Yuya - I siedziałem z przodu dzisiaj - dodał wesoło.

Naoki podpłynął do odpowiedniego brzegu bali by być bliżej swego mężczyzny, po czym zerknął na niego. - Co nie? Relaksacja pełną parą. Czuję jak mi wszystkie mięśnie odpoczywają - oznajmił z uśmiechem.

- Tam gdzie ty - odparł bez zastanowienia chłopak. - Prowadź szczęściarzu mój.

Mara_Jade pisze...

- To prawda - uśmiechnął się do niego i przeczesał dłońmi jego włosy. Wsunął je potem w nie i pomasował mu skronie. - Cieszę się, że nam się udało.

- No... mandat jest - wywrócił oczyma Tomo zabierając się za jedzenie. - Ale to przez tego policjanta. Mówię ci... jakiś służbista. Czasem po bułki tu wpada. Następnym razem mu nie sprzedam - mruknął pół żartem, pół serio.

Naoki natomiast teraz przemieścił się by mieć lepszy widok na zewnątrz i z uśmiechem obserwował gwiazdy. Wyglądały niesamowicie. - Hiro-chan? Myślisz, że jesteśmy sami na tym świecie?

- Ano mam, kolację zapewnioną dla ciebie, ale do tego czasu możemy robić to co chcesz - ucałował go znów.

Mara_Jade pisze...

- Nie - Ryu potrząsnął przecząco głową. - Nie ścinaj. Ja je uwielbiam - poczochrał go po włosach i objął go mocniej ramionami. - Tylko grzywkę podetnij, bo już ci w oczy wchodzi.

- Stówą - wzruszył ramionami, biorąc sobie trochę rybki do buzi. - Nie szarżowałem za mocno - dodał zaraz. - Po prostu depnąłem raz za mocno i o...

- Nie wiem... tak spojrzałem w gwiazdy i przyszło mi to na myśl - wyjaśnił mu zerkając w niebo raz jeszcze. - Myślę, że ktoś tam z nami na pewno jest - dodał zaraz.

- Nie wiem, możemy sprawdzić - zaproponował łapiąc go za rękę.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, to zostaw. Takiego cię uwielbiam - oparł czoło o jego ramię. - Mhm pójdę się umyć, ok?

- No wiem, że nabroiłem no... - wymamrotał nadymając lekko policzki. - Ale no... zdarza się, nie? - westchnął upijając trochę wody.
- Nie martw się wujek, ja też dostałem dzisiaj pałę - zauważył zaraz Yuya.

- Ano... tak myślę - wyszeptał wracając na swoje miejsce i również przymykając na trochę oczy.

- Trzymaj kciuki, najwyżej się włamiemy - dodał zaraz zanim ugryzł się w język.

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go jeszcze mocno, a potem poszedł się umyć. Od razu wszedł do wanny i zrelaksował się trochę omal tam nie przysypiając. Po myciu wrocił do Juna, znów siadając mu na kolana. - Przytulisz mnie w nocy mocno?

- Z matematyki - odparł chłopiec. - Nie rozumiem tego - dodał pokazując Takano kartkę ze sprawdzianem.

- Nie zasnę - ziewnął lekko. - Postaram się - dodał jeszcze z lekkim śmiechem.

- No dobrze, żadnego włamywania się - ścisnął mocniej jego dłoń.

Mara_Jade pisze...

Chłopak usiadł na wózku i pozwolił mu pójść do łazienki. Samemu okrył się kocykiem i czekał na Juna z niecierpliwością.

Chłopiec skinął głową i wrócił do jedzenia, a Tomo uśmiechnął się delikatnie.
- Pyszny obiad zrobiłeś - zapewnił Takano, wcinając swoją rybkę.

- Mhm kusisz mnie kochanie - Naoki oblizał lekko wargi i sam również opuścił gorące źródło, musząc się chwycić Hirokiego by przyzwyczaić miękkie nogi do stania. - Chwila dla mnie i będę jak nowonarodzony - zapewnił go.

- Oj lepiej żebyś nie pytał. Pozostanie to mą słodką tajemnicą - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

- Na jutro poproszę buziaka na dzień dobry. Ale takiego długiego i pełnego pasji - zażyczył sobie, wtulając się w Juna i wsłuchując się w rytm bicia jego serduszka. - I dobre śniadanko... zwykłe może być - uśmiechnął się ziewając zaraz.

Tomo skinął głową i dokończył swoją rybkę.
- Jest może mała dokładka? - zapytał zaraz, spoglądając na Takano. - Bardzo mi dziś smakuje - przyznał szczerze.

- Wiem... ale nie musisz wiele by mnie skusić - przyznał z uśmiechem.

Kazuo podążył za nim, szybko zrównując z nim kroku.
- Yu-chan tylko nie przesadź dziś na tym kendo - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc - powtórzył chłopak zasypiając mu w ramionach. To był dobry dzień. Cieszył się z niego.

- Możesz - uśmiechnął się Tomo. - Jeśli nie będziesz rozczarowany jeśli coś zostawię niechcący - szepnął zaraz powoli jedząc dalej.

Naoki roześmiał się serdecznie, samemu też zawiązując swą yukatę i wpadając Hirokiemu w ramiona. Pocałował go mocno i przymknął oczy oddając się przyjemności.

- Dobrze - chłopak odetchnął głęboko, po czym poszedł z nim do dojo, które było jeszcze otwarte. Uczniowie w nim ćwiczący od razu otoczyli Yujiego wianuszkiem.
- Senpai wróciłeś! - radośnie klepali go po plecach.

Mara_Jade pisze...

Ryu otworzył oczy pochłaniając się od razu w pocałunku. Uśmiechnął się do mężczyzny i przetarł oczy dłońmi.
- Dzień dobry - przywitał się z nim na moment jeszcze go obejmując zanim usiadł na łóżku. - Dobrze mi się spało.

- Możemy - zgodził się Tomo również kończąc swoją rybkę. - Smakowało mi. Możesz takie robić duuuużo częściej - uśmiechnął się szeroko. Yuya w tym czasie zniósł wszystkie talerze i zaczął zmywać.

- Poczułem się jak księżniczka - zażartował Naoki kiedy już leżał na futonie. Przyciągnął Hirokiego do siebie by mocno go ucałować, a dłonie wsunął w jego włosy, masując mu skronie. Chwilę delektował się pocałunkiem, po czym przesunął dłonie na plecy swojego mężczyzny zagryzając przy tym swoje wargi.

- Tak krótko? Szkoda - jęknęła jedna z dziewczyn. Kazuo odsunął się taktycznie na bok i przysiadł sobie na ławeczce.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuje. To mój wymarzony początek dnia - uśmiechnął się do niego szeroko, siadając wygodniej i zabierając się za jedzonko. - Mhm pychota - zapewnił go.

- Trzymam cię za słowo - Tomo wreszcie odłożył pałeczki i odetchnął głęboko. - Ale się najadłem - zaśmiał się lekko. - Nic więcej w siebie nie wepchnę już - usiadł mu na kolana by się przytulić.

Naoki jęknął cicho, czując rosnące podniecenie. Dłońmi błądził po jego plecach, kiedy tylko mógł, ale pieszczoty Hirokiego rozpalały go całkowicie.

- No to przebieraj się senpai - jego koledzy popchnęli go do szatni.

Mara_Jade pisze...

Ryu powoli zjadł śniadanie, a potem wygrzebał się z łóżka.
- Przebiorę się tylko i będę gotowy - obiecał mu podjeżdżając jeszcze do niego by go pocałować. Jakoś tak miał ochotę na czułości.

- Bardzo fajnie było. Zadnych problemów - zapewnił go z uśmiechem. - Wiesz, jutro Tanaka-san ma urodziny. Chciałem zamknąć piekarnię na godzinkę od 12 do 13, by postawić mu kawę i jakieś ciacho. Wiesz, on nie ma z kim ich obchodzić, a pamiętasz że Yuyę uratował. Potem pilnował piekarni jak nas nie było. Nauczył się piec chleb i jest moim najlepszym pracownikiem - wyjaśnił mu. - Dałoby radę zamknąć cukiernię w tej samej godzinie i zrobić taką kawę dla naszych pracowników? Pomyślałem, że fajnie by go zaskoczyć - wzruszył ramionami.

Naoki oblizał lekko wargi i odetchnął głęboko mrucząc nieco pod nosem.
- Hiro-chan... wejdź już we mnie - poprosił go spragniony by poczuć go całym sobą.

Kazuo natomiast obserwował w milczeniu jego sparing, ciesząc się szczęściem chłopaka. Odruchowo pomasował sobie ramię, wzdychając nieco ale zaraz zamaskował swój żal pod uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

Ryu spokojnie się ubrał i upewnił się, że wszystko jest spakowane, po czym odetchnął głęboko. - Jun-chan ale przytulisz mnie jeszcze trochę?

- Super - ucałował go lekko. - Chciałem po prostu coś dla niego zrobić - dodał z uśmiechem, po czym wstał mu z kolan by stanąc za krzesłem. Ułożył mu dłonie na ramionach po czym zaczął go masować.

Chłopak wyprężył się mocno i zaczął szybciej oddychać, kiedy ten pracował nad jego odbytem. - Hiro-chan... nie baw się tak - jęknął nabierając głębokiego oddechu w płuca.

- Byłeś świetny - chłopak zapewnił go, kiedy Yuji wreszcie skończył ćwiczyć. - Matko poszalałeś! Po tak długim czasie, wygrać cztery sparingi na 8? Super!

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową.
- Nadal mało i będzie dłuuugo tak mi mało - zapewnił go, a potem uśmiechnął się nieco, zakładając na siebie kurtkę. - Bo dobrze mi, kiedy tak tulisz - przyznał szczerze.

- Mam nadzieję - odparł szczerze, całując go zaraz w policzek. - Wyjdę z psiakami, a potem wrócę i położę się na trochę - zdecydował. - A ty poucz czorta matematyki - ucałował go znów i poszedł się ubrać.

- Już dawno. Bardziej gotowy nie będę - zażartował z lekkim uśmiechem.

- Wcale nie spadło tak bardzo. Dobrze ci szło. To twój pierwszy raz od dawna. Nie bądź dla siebie zbyt surowy - poprosił go.

Mara_Jade pisze...

Chłopak obudził się dość niechętnie i wysiadł z auta, przytrzymując się trochę drzwi, zanim usiadł na wózku. - Zrobię nam gorącą czekoladę, a ty sobie odpoczniesz - zdecydował jadąc powoli do windy a potem wjeżdżając do środka.

Tomo wyszedł z psiakami i połaził z nimi dobre 1,5 godziny zanim wrócił do domu zadowolony ze spaceru. Jolie dotrzymywała mu kroku i zatrzymywała go od czasu do czasu, jakby każąc mu odpocząć.

Naoki jęknął przeciągle, ale szybko się przyzwyczaił do jego ruchu bioder. Oddychał szybko i przerywanie. Nie wytrzymał długo, dochodząc.

- Jestem z ciebie dumny - ucałował go w czółko.

Mara_Jade pisze...

Ryu zdjął garnek z gazu, by ten się przypadkiem nie przypalił, kiedy Jun objął go mocno. Skinął lekko głową spoglądając mu głęboko w oczy.
- Tylko uważaj na siebie - poprosił go. - Na pewno nie chcesz, bym pojechał z tobą? - zapytał zaraz, nie wiedząc na co on by tam się przydał, ale licząc na to, że może jednak tak by było. - Uhm dobrze... tylko pisz do mnie od czasu do czasu albo chociaż odpisz jak ja napiszę - ucałował go mocno. - Kocham cię.

Tomo padł wówczas na kanapę, wcześniej biorąc jeszcze swoje leki. Przymknął oczy dosłownie na momencik, ale nie zasnął. Dzwonek do drzwi nieco go otrzeźwił. Podszedł do nich i otworzył z lekkim uśmiechem.
- Hej Kei-chan - przywitał się z bratem Takano. - Wchodźcie - zaprosił całą jego rodzinkę do środka, bo przyszli w odwiedziny.
- Wracam z Tokio i postanowiliśmy wpaść. Nie zajmiemy dużo czasu - obiecał szybko mężczyzna witając się z bratem. - Postawisz nam kawę i będziemy zadowoleni - zapewnił go.

- Mhm... pewnie że mam - odszepnął Naoki. - Jedną lub dwie rundki - zapewnił go sugestywnie oblizując usta.

- Poczekam na zewnątrz, dobrze? - Kazuo wyszedł na zewnątrz i oparł się o balustradę, kiedy to został otoczony przez wianuszek młodszych dziewczyn.
- Senpai? Komu oddasz swój drugi guzik od mundurka? - zapytała jedna z nich.
- Em... to chyba oczywiste, prawda? - błysnął do nich zębami. - Na pewno żadnej z was - dodał jeszcze kiedy nie zobaczył zrozumienia w oczach.

Mara_Jade pisze...

Ryu wypił gorącą czekoladę i zajął się obróbką zdjęć. Wyszedł też na chwilę do miasta, by spotkać się z Markiem, bo nie przepadał siedzieć samemu w domu. Zrobił przy okazji parę zdjęć na zaliczenie i wrócił. Koło północy zaparzył sobie kawy, bo miał zamiar jeszcze obrobić zdjęcia i wysłać je do swojego szefa a także do profesora na zaliczenie. Od czasu do czasu pisał do Juna, raz robiąc głupią minę i wysyłając mu zdjęcie z podpisem "Tęsknię, smutno mi bez ciebie".

Tomo natomiast usiadł z nimi w salonie dopytując jak tam Ren sobie radzi i ojciec Takano, a także pytając Mary o termin porodu. Ich pierwsze dziecko już biegało i teraz pobiegło do Takano wtulając się w jego nogi.

Naoki nie narzekał. Pozwolił mu na jak najwięcej, dopiero przy 4 powtórce go zatrzymując. - Wybacz, zaczyna boleć - przyznał szczerze, obejmując go mocno ramionami. - Ale jestem szczęśliwy i zadowolony.

- Gotowy? - zapytał Yujiego i jak gdyby nigdy nic ucałował go mocno ku uciesze dziewczyn. - To jest przyszły właściciel mojego drugiego guzika - oznajmił radośnie, łapiąc go za rękę i ciągnąc za sobą.

Mara_Jade pisze...

Ryu odpisał tylko, że go kocha i powoli skończył swoje zdjęcia. Położył się spać o pierwszej w nocy. Obudził się przed siódmą i po szybkim wyszykowaniu się pojechał na uczelnię. Zajęło mu to pół godziny i był już nieźle zmęczony kiedy wjechał do środka. Zajęcia z Junem zostały odwołane.

Yuya pomógł mu przenieść kawę, a potem poszedł bawić się z maluchem.
- Wybaczcie za najście - przeprosiła raz jeszcze Mary. - To moja wina - zapewniła Takano. - Koniecznie chciałam się z wami zobaczyć, skoro do Tokio nie pojechałam.

- Byłeś delikatny - zapewnił go chłopak, wtulając się w jego bok. - To tylko ja jestem zbyt wycieńczony - zaśmiał się całując go za uszkiem.

- O drugi guzik mundurka - odparł tylko wzruszając ramionami. - Daje się go swej miłości lub komuś kto się tobie podoba, jak już wychodzisz ze szkoły.

Mara_Jade pisze...

[Co ja mam ci tu odpisać... hm... ]

- Jun-chan? - Ryu oderwał się od laptopa i nawet nie ściągając okularów z oczu ruszył do łazienki, kiedy tylko usłyszał mężczyznę. Zawahał się tuż przed nią ale w końcu zapukał. - Mogę wejść? - zapytał cicho, nie chcąc mu przeszkadzać w razie co. Nie chciał go też zostawić samego. Czuł, że powinien coś zrobić, ale kompletnie się na tym nie znał.

- Jak tam po powrocie? Zadomowiliście się znów? - zainteresował się Kei, ostrożnie łapiąc kubek trzęsącą się ręką. Jolie ostentacyjnie położyła się przy nogach Takano, a Tomo oparł głowę o jego ramię.
- Wreszcie przyjechał ten twój pan, co nie? - zaśmiała się Mary zwracając do psinki.

- Ano... pomyślę o czymś specjalnym - zapewnił go. - Powiesz mi tylko co lubisz a ja już coś wykombinuję - ucałował go znów.

- No jak to po co? Żeby zrozumiały kto ten guzik dostanie, bo z myśleniem to u nich ciężko... a poza tym mam seksownego faceta, którego mam ochotę całować i tyle w temacie - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

Ryu odetchnął głęboko, ale nie narzucał się. Odsunął się trochę od drzwi i zamknął mieszkanie na wszystkie spusty. Czekał na Juna pod łazienką, nie ruszając się stamtąd ani na milimetr. Chciał mieć pewność, że nic mu nie będzie, a w razie co dzwonić po pomoc.

- Wszystko gra - Kei odruchowo przełożył kubek do drugiej ręki, prawą opuszczając na swoje kolano. - Nic mi nie jest. Jestem tylko nieco zmęczony. Jadę dość długo, po drodze dwa wypadki się zdarzyły, bez mojego udziału na szczęście... ale wydłużyło mi to podróż - wzruszył ramionami i upił trochę kawy. Mary spojrzała na swojego męża i położyła mu swą dłoń na jego.
- Miałeś się nie przemęczać, pamiętasz?

- No wiesz ty co... ani trochę mnie nie naprowadzisz? - zrobił smutną minkę, przytulając się zaraz do swojego mężczyzny.

- Dla mnie jesteś - pstryknął go w nosek. - Wiesz, zdarza im się być natrętnymi, a do pisków się przyzwyczaisz - stwierdził niczego nie tłumacząc.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - zgodził się tylko chłopak, łapiąc go lekko za rękę. - Ale zjedz coś najpierw. Zrobiłem dziś zupę miso... podgrzeję ci ją dobrze? Na pewno nie miałeś czasu by cokolwiek przełknąć - zauważył cicho. - A jeśli nie chcesz zupy to może chociaż kromkę chleba z masłem - zaproponował.

- Pójdę spać jak wrócimy do domu - zapewnił go Kei. - Odbierałem jeszcze Mary z badań kontrolnych - wyjaśnił z uśmiechem. - Widzieliśmy nasze bliźniaki... serduszka rytmicznie im biją - dodał z jeszcze większym uśmiechem.
- Bliźniaki? - Tomo spojrzał na nich rozpromieniony. - Ale fajnie. Gratulacje!

- Mou... też ci nic nie będę mówił - złapał go lekko za nos, po czym obrócił sie do niego plecami udając że się dąsa. - Dobranoc.

- Po prostu je ignoruj, to wszystko - objął go ramieniem i poprowadził do domu.

Mara_Jade pisze...

Ryu szybko odgrzał mu zupkę i przysiadł obok niego.
- Wiesz jak tu smutno było bez ciebie? - zapytał go zaraz wzdychając lekko. - Ale dałem sobie radę - uśmiechnął się nieco. - Jak zjesz to pójdziesz spać, a ja poleżę obok ciebie, ok?

- Dzięki - Kei przytulił do siebie Mary i pogłaskał ją po brzuszku. - Będą rosły zdrowe - dodał jeszcze. - Tak jak nasza mała - dodał widząc jak Yuya z małą bawią się teraz z psiakami.

- Taka umowa może być - uśmiechnął się zaraz do niego szeroko. - Dobranoc Hiro-chan. Kocham cię.

- Nie chce mi się. Sam zobaczysz i się przyzwyczaisz - mruknął tylko. - Poza tym za tydzień będziesz w Tokio. Inny klimat inni ludzie.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, nawet ze trzy dokładki - dolał mu zupy i wrócił z nią do stołu uśmiechając się szeroko na widok jedzącego Juna. Mimo zmęczenia wyglądał na zadowolonego i widać było, że mu smakuje.

- Bo nie planowaliśmy - odparła Mary. - Ale zdarzyło się... i przygotowujemy się na te małe szkraby... jakby teraz coś nie poszło, chyba bym się zapłakała - przyznała szczerze.

Naoki ziewnął szeroko jakieś pół godziny później. Czując że się klei wstał i poszedł do łazienki żeby się umyć. To wówczas znalazł Hirokiego w ciepłej wodzie. - A ty już? Od samego rana w źródełku?

- Dzisiaj na kolację proponuję takoyaki - zaproponował mu od razu chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Daj mi to - wyciągnął rękę po telefon, a kiedy ten nie chciał tego zrobić z trudem dźwignął się na nogi i przytrzymał krzesła, by poczuć się choć trochę wyższy. - Różne zdjęcia już widziałem, Jun - odparł spokojnie. - Poza tym to chyba nie najlepszy moment byś teraz się tym zajmował. Wyglądasz jak trup, ledwie stoisz i masz niemal łzy w oczach. Przecież każdy głupi by się zorientował, że to co przeżyłeś to było dla ciebie za dużo - puścił się krzesła i zrobił dwa kroki w przód, a potem zachwiał się ale utrzymał równowagę. - Więc mi trochę zaufaj i wpuść mnie do swojego świata... choć odrobinę.

- Dzięki - Kei odetchnął z wyraźną ulgą, zaraz im tam gwałtownie blednąc.
- Kei? - Mary odruchowo objęła go ramieniem, pozwalając mu oprzeć głowę o siebie. - Nie prowadzisz do domu - ostrzegła go. - Chyba czas już na nas - dodała zaraz zerkając na Takano.

- Haaaai tatuś - wywrócił oczyma Naoki i zawrócił by jeszcze raz się opłukać, skoro raz było za mało.

- Cieszę się. Posmakujesz przepisu mojej mamy... znaczy uhm to taki smak dzieciństwa mojego, więc mi smakuje... może nie jest jakiś wykwintny - zaczął zaraz się tłumaczyć.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie jestem na miejscu. Nie przeżywam tego na żywo. Zdjęcie ma mniejszy impakt - zauważył cicho, ale nie kłócił się z nim. Z ulgą przyjął do wiadomości, że może wreszcie odpocząć w ramionach mężczyzny. Wziął od niego telefon i wyłączył go, odkładając na stół. - Teraz możemy iść spać - ucałował go lekko.

- Dziękuję - Mary wzięła na ręce córkę i jeszcze raz pożegnała się z Tomo, kiedy Takano prowadził Keia do samochodu. - Ech ten mój mąż zawsze się tak załatwi - skomentowała.
- Nic się nie martw, odpocznie i wszystko będzie dobrze. Dbaj o siebie i w razie czego dzwoń. Przyjedziemy - Tomo przytulił do siebie kobietę, a potem odprowadził ją do samochodu. - Taka-chan, uważaj na siebie po drodze - ostrzegł swojego męża.
- Cholera jasna - Kei zagryzł wargi, wsiadając do środka. - Strasznie kręci mi się w głowie - dodał zaraz przymykając oczy i głęboko oddychając.

- Jesteś ze mnie dumny - chlapnął go lekko tylko nie w twarz, po czym usiadł mu na kolanach. - Grzecznie się umyłem, tatku - zaśmiał się, całując zaraz jego nosek.

- Uhm ale jak przyjedziesz do Tokio to mi się odwdzięczysz jakimiś daniami - posłał mu lekki uśmiech.

Mara_Jade pisze...

Ryu westchnął ciężko, ale choć kusiło go by zajrzeć do telefonu mężczyzny to tego nie zrobił. Uznał, że któregoś dnia uda mu się zobaczyć to zdjęcie. Przytulił do siebie mocniej Juna i pogłaskał go po włosach.
- Ale jeśli nie obejrzą tego przeze mnie to się wkurzę, głupi - szepnął pykając go lekko w policzek by go nie pobudzić.

- Uważam, po prostu projekt... ech miałem trochę problemów, zarwałem dwie noce i jechałem dobre 9 godzin do domu - wyjaśnił zaciskając nieco szczękę.

- No dobrze... już nie będę - oparł głowę o jego ramię. - Kocham cię głupolku mój.

- Teraz nie, mam już gotowe - wyjaśnił. - Tylko odgrzeje - ucałował go znów. - Możesz pomóc z napojami.

Mara_Jade pisze...

Ryu obudził się dopiero koło 9. Ucałował wówczas Juna i wyswobodził się z jego objęć. On sam musiał iść na uczelnię, ale zanim to zrobił, wyszykował śniadanko dla mężczyzny i karteczkę z wyjaśnieniami. Obiecał wrócić zaraz po zajęciach. Zamierzał olać rehabilitację, a Chrisa już odwołał.

- Nie zrobię, zbyt fatalnie się po tym czuję - odparł mężczyzna, po czym przysnął mimo że do domu zostało 5 minut drogi.
- Takano, dziękuję za pomoc - szepnęła Mary. - Dam znać jak się czuje, kiedy już wstanie - dodał zaraz.

- Czemu? Więcej seksu nie wytrzymasz? - zainteresował się zaraz uśmiechając delikatnie. - O poranku też tu ładnie - wskazał na widok tuż przed nimi.

Kazuo w tym czasie nałożył wszystko na dwa talerze i podał jeden Yujiego.
- Smacznego - skradł mu buziaka przed samym jedzeniem.

Mara_Jade pisze...

Ryu wrócił do domu jak najszybciej mógł. Wjechał do środka odnajdując Juna na kolejnej fajce. Westchnął tylko i pojechał od razu do kuchni, by przygotować mu sajgonki na obiad. Dawno nie jedli, a pamiętał że Jun powiedział mu kiedyś iż są one jego wspomnieniem z dzieciństwa. Tego jeszcze dobrego.

Mary pościeliła szybko łóżko i pomogła Takano z Keiem. Zsunęła mu buty i mocno przykryła, ściągając uprzednio krawat i luzując mu spodnie. Do tego dodała jeszcze okład na głowę i odetchnęła głęboko.
- Dzięki raz jeszcze - spojrzała na Takano z wyraźną ulgą. - Napijesz się czegoś? - zaproponowała zaraz, bo głupio jej było że ten musiał się tu fatygować.

- I mnie nie obudziłeś na wschód słońca? No wiesz ty co... - westchnął przeciągle i dał mu kuksanca w ramię. - W takim razie będziemy musieli tu wrócić - zawyrokował.

Kazuo odetchnął z wyraźną ulgą słysząc jego słowa.
- Uff, a już myślałem że ci nie smakuje - wypuścił powietrze z płuc zaraz się rozpogodzając. - Jeszcze cię innymi daniami zaskoczę, na pewno - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... dzisiaj masz wyjątek. Możesz palić. Od jutra cię pilnuję - pogroził mu palcem przed oczyma. - Nie myśl sobie, że nie wiem, że wychodzisz czasem na balkon zapalić - dodał zaraz, wracając do gotowania. - Na obiad będą sajgonki - rzucił nieco weselej. - I nigdzie więcej dziś nie idę - zapewnił go z delikatnym uśmiechem. - Na zajęcia musiałem, było kolokwium... no i nie chcę mieć więcej zaległości niż mam.

- Przebiorę go, nie martw się - zapewniła go, zaraz szykując czarną bluzę i długie spodnie dresowe. Jako, że miał temperaturę, nie chciała by się wyziębił. - Ech załatwił mi się... - westchnęła.

- Mou... następnym razem mnie budź - poprosił go, opierając głowę o jego ramię.

- Super, ale nie będę gotował często by cię nie przyzwyczajać - zażartował.

Mara_Jade pisze...

- Trzy dni - poszedł na kompromis. - Nie więcej i nie ruszasz tej prezentacji, albo zrobisz inny temat. Zdjęcie już skasowałem. Nie wiedziałem, które to więc wykasowałem ci cały album... nie widziałem zdjęcia - rzucił zaraz. - Nie chcę żebyś do tego wracał tak na świeżo - zacisnął mocno pięści. - Poza tym kocham cię i... chcę teraz przy tobie być.

- Nie trzeba... poradzę sobie - uśmiechnęła się słabo. Nie chciała by Takano musiał zajmować się jeszcze jej rodziną. Przecież miał swoją i swoje problemy. Kei zakrztusił się jej jednak i zaczął wymiotować przez sen. Gdyby nie szybka reakcja mógłby się nawet udusić. Ostatkiem sił obróciła go na bok i zaczęła głaskać po plecach, a kiedy jego stan się poprawił zacisnęła wargi w cienką linię. - Zaraz to posprzątam - rzuciła. - Za chwilkę... - nie chciała by Takano oglądał ją taką bezradną. Wszystko przez tę cholerną ciążę. Ciągle była zmęczona. I na dodatek mała zaczęła płakać.

- Oj no to będę sobie budziki nastawiał - znalazł inne wyjście. - Skoro mnie budzić nie chcesz, baka - wyszczerzył się do niego.

- Oczywiście. Tyle się nasłyszałem od Shujiego o twoich daniach, że chcę je wszystkie wypróbować - zatarł dłonie ze śmiechem obserwując jego reakcję.

Mara_Jade pisze...

Ryu zacisnął mocno wargi.
- A rób co chcesz - warknął na niego, wstając z wózka by lepiej mu było dokończyć obiad. - Tylko potem nie przychodź się tulić, jak ci znowu źle będzie - fuknął na niego całkiem wyprowadzony z równowagi. Odwrócił od niego wzrok i wbił go w miskę z sajgonkami. Nie dość, że nie potrafi mu pokazać to jeszcze robi wszystko by się skatować jeszcze bardziej. - Fuck logic - mruknął pod nosem.

Kobieta chciała jeszcze zaprotestować, ale zabrakło jej na to siły. Poszła więc do swojej córki, by ją uspokoić i położyć do łóżka. Godzinę później przyniosła Takano herbatę.

- Oczywiście, że tak - uśmiechnął się do niego. - Dobrze, w takim razie umowa stoi.

- No dobra, możemy się umówić, że w weekendy ja gotuję - zaproponował taki układ.

Mara_Jade pisze...

Ryu skończył obiad, po czym zawiózł mu porcję, stawiając na stole obok laptopa i bez słowa pojechał do sypialni, gdzie odpalił swojego laptopa, by zająć się swoimi sprawami.
- I jeszcze pali... bo po co posłuchać i odsapnąć od takiego tematu? No po co?! Najlepiej się zakatować. Oczywiście - fuknął uderzając z wściekłości w ścianę. - Stare to a głupieeee!

- Musiałam, chociaż tak ci mogę pomóc - westchnęła siadając na krześle obok łóżka. - Martwiłam się. Zasypiał mi za kółkiem... dlatego zaproponowałam przystanek u was - wyjaśniła cicho. - Bałam się, że padnie zanim dojedziemy do domu.

Naoki wyszedł ze źródełka jako pierwszy, bo zaczynał widzieć mroczki przed oczyma. Przewiązał się ręcznikiem i usiadł na chłodnej posadzce. - Ne... jak ty tak możesz? Siedzisz tam już ze dwie godziny... - zagwizdał z podziwem.

- Możemy też coś zamawiać na wynos - zauważył Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Zostaw mnie. Powiedziałem ci już, nie przyłaź się tulić z płaczem bo znów to samo widzę - fuknął na niego, nie pozwalając mu się do siebie zbliżyć. - Nie interesują mnie te zdjęcia, tylko twoje zdrowie psychiczne, które ty masz w głębokim poszanowaniu - zauważył. - Gdyby mnie interesowały to bym je sobie obejrzał, zanim wykasowałbym ci je z telefonu - dodał jeszcze sucho. - Nie chciałeś pokazać, uszanowałem. Jak zwykle zresztą. Co powiesz to święte, a jak już ja cię o coś proszę to nie. No musi tę prezentację teraz, bo co? Za tydzień za późno? Za dwa za późno? Gówno prawda. Takie obrazy zostają w pamięci. Jedynie co to emocje opadają - zauważył sucho. - I łatwiej się taką robi... ale nie, ty masochista więc musi to zrobić na już, na teraz... a potem lata i truje się na balkonie, bo och tak boli. Nic dziwnego że boli, skoro sam się do tego doprowadzasz.

- Mam nadzieję, że się poprawi i obejdzie się bez szpitala - zerknęła na swojego męża z wyraźnym strachem w oczach. - Nie chcę, żeby tam wylądował...

- Ja chwilkę odpoczywam i nabieram sił - usprawiedliwił mu się. - Ale zaraz możemy iść na jakieś śniadanko - teraz bezkarnie przytulił się do niego.

- No to już jako taki plan mamy - uśmiechnął się szeroko kończąc swoje jedzonko. Złapał go wówczas za rękę i pociągnął go sobie na kolana. - Czas na chwilę czułości.

Mara_Jade pisze...

- Jestem spokojny, Jun. Bardzo spokojny - oznajmił chłodno. - Ale tego kitu to ja nie kupuję. Widziałem cię wczoraj i powiem ci, że wyglądałeś zdecydowanie gorzej niż po wypadku - dodał zaraz ciszej. - Nie próbuj mnie przekonywać, że jest lepiej kiedy widzę jak się trzęsiesz. Nie wiem co tam widziałeś, ale mogę sobie to tylko wyobrazić. Widziałem już trupy, gorsze i lepsze. Widziałem je w twojej kostnicy i na miejscu wypadku. Widziałem je w szpitalu. Na pewno nie było tego tyle i w takiej ilości co ty wczoraj, ale jestem w stanie zrozumieć czemu wymiotujesz i czemu uważałeś, te 10 zgonów za wybawienie - mruknął zaraz. - I nie winię cię za to. To naturalne... ale nie to co robisz teraz. Roztrząsasz sprawę, a skoro to nie był twój pierwszy raz to tym bardziej nie podoba mi się to co sobie robisz - skończył, wracając wzrokiem do swoich zdjęć.

Tomo pojechał po swą mamę rano i odebrał ją spod szkoły Yuyi, przy okazji odstawiając malucha i dając mu pieniądze na jego pierwszą podróż powrotną autobusem. Yuya był tym niezwykle przejęty. Pokiwał jeszcze maluchowi na do widzenia i pojechał z mamą do Juna.
- Hej - przywitał się z Mary w progu. - Jak on się czuje? - zapytał ją zaraz, kiedy przepuściła jego matkę w progu.

- Okay, dołączę za minutkę - oparł się na dłoniach z tyłu i odetchnął już tym chłodniejszym powietrzem. Zamknął na moment oczy, koncentrując się na oddechu, po czym wstał i podążył za Hirokim, by się ubrać.

Kazuo ucałował jego szyję i opar brodę na ramieniu, obejmując go nieco mocniej. Zamknął na moment oczy, wdychając jego zapach. - Muszę się nawdychać na cały tydzień - zauważył.

Mara_Jade pisze...

- Tak, wolałbym - Ryu rzucił w drzwi poduszką. - Przynajmniej byś się tak nie męczył.

Tomo skinął głową i wszedł do środka wraz z mamą, idąc od razu do swojego mężczyzny. Przytulił się do niego mocno i ucałował lekko. - Mój bohater - uśmiechnął się.

- Ty to zawsze taki szybki jesteś - zaśmiał się Naoki, pozwalając sobie na chwilę zastanowienia, zanim wybrał ciuchy na ten dzień.

- Oj tam... liczy się to co czujemy a nie jak to brzmi - zaśmiał się Kazuo, przyznając mu po cichu rację.

Mara_Jade pisze...

- To właź pod kołdrę - chłopak pomasował sobie skronie, nawet na moment nie przerywając tego co robił. - Wygrzejesz się i przestanie ci być zimno.

- No to co? - zapytał go łapiąc go za rękę i prowadząc na kanapę. - Zamknąłem cukiernię dzisiaj... bo nie możesz tam pójść, kiedy całą noc nie spałeś - wyjaśnił mu, całując go lekko i siadając mu na kolanach.

Naoki ubrał się w końcu i już nie komentował dalej. Dopiero wtedy wpadł Hirokiemu w ramiona, przymykając oczy. - Lubię takie spokojne dni - szepnął.

- Ja ciebie też - uśmiechnął się nieco chłopak.

Mara_Jade pisze...

Ryu nie odsunął się choć strasznie go to kusiło. Wkurzał mnie Jun i jego brak rozsądku. Dla niego ciągle miał jakieś rady, a jak przychodziło co do czego, to nawet nie próbował go słuchać. Zacisnął mocniej pięści jednak odsuwając się od mężczyzny i zamknął laptopa. Dopiero wtedy wyszedł z łóżka i pojechał do kuchni by zjeść swoją porcję obiadu. Potem wyciągnął sobie piwo z lodówki i wypił je ciurkiem, przy okazji oglądając jakieś głupie seriale.

- Rozumiem. Cieszę się, że zostałeś i pomogłeś - pogłaskał go po policzku. - My sobie z Yuyą poradziliśmy. Mały wróci dziś sam, autobusem. Napisze jak będzie już w środku. Chciał koniecznie spróbować, bo jego koledzy już jeżdżą sami - wyjaśnił z delikatnym uśmiechem.

- Dobrze, dobrze, głodomorku - ucałował go Naoki po czym już się wyprostował i poszedł wraz z nim na śniadanie.

- Wiesz... nie mogę uwierzyć, że kończymy szkołę - szepnął chłopak, obejmując Yujiego mocniej.

Mara_Jade pisze...

Chłopak wzruszył lekko ramionami.
- Ty jesteś profesorem. Do ciebie należy decyzja. Ja tylko nie chciałbym, żebyś czegoś nie zrobił bo jestem w tej grupie - odparł szczerze. - Nie chcę byś ją oszczędzał przeze mnie... jeśli masz już coś zaplanowane to zrób to i nie patrz na mnie - uśmiechnął się lekko, odstawiając pustą puszkę na stół.

- Pewnie, że da radę. W końcu jest naszym dzieckiem - uśmiechnął się Tomo, a chwilę później jego mama wyszła z sypialni z uśmiechem.
- Jego organizm się zbuntował przeciw takiemu wyzyskowi. Jest skrajnie wykończony, ale wyjdzie z tego. Musi odpocząć. Nie powinien już wymiotować, temperatura też ładnie schodzi. Pilnujcie tylko żeby dużo pił, by się nie odwodnił. Zostawiam tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, w razie gdyby na coś się skarżył.

- Ano... byłeś wtedy taki cudny... i wcale mnie nie lubiłeś - zaśmiał się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Okay - Ryu skinął lekko głową, po czym otworzył sobie drugą puszkę piwa. - Jest w lodówce, jakbyś chciał - rzucił spokojnie popijając ostatnią sajgonkę piwem.

- Już dobrze - kobieta uścisnęła go delikatnie i pogłaskała łagodnie po plecach. - Tylko upewnij się, że odpocznie i specjalnie mu tabletek nie podawać. Do jedzenia tylko lekkie potrawy, skoro tyle wymiotował.

- Teraz? Teraz jesteś najseksowniejszym facetem na świecie - wyszczerzył się do niego.

Naoki ze smakiem zaczął wcinać swe śniadanko, po czym wtulił się w Hirokiego jeszcze obserwując widoki za oknem.

Mara_Jade pisze...

- Spokojnie. Napisałem kolokwium. Wiedziałem większość - odparł spokojnie, upijając jeszcze łyk piwa. - Ciebie nie było więc wielkie poruszenie... no i jutro mamy mieć wspólną lekcje w sali dużej - dodał zaraz. - Jakieś zastępstwo. Ty prowadzisz - mruknął.

- Okay, ja odwiozę mamę i pojadę do pracy, ok? Mogę użyć cukierni na ten czas urodzin? - upewnił się tylko, przytulając go mocno. - Jak Yuya wróci to przyjdziemy tu z psiakami. Zrobię wam kolację - ucałował męża.

- Nic a nic. Dla mnie taki właśnie jesteś - pogłaskał go po głowie. - Po prostu tak cię kocham i już.

- Koniecznie - skinął głową. - Podoba mi się tu... ale możemy też poznać okoliczne onseny - zaproponował taką opcję.

Mara_Jade pisze...

- Jak to jakie? Te na 3 lekcji - odparł, pokazując mu swój plan. - Mamy dołączyć do balsamistów, a potem oni do nas - wskazał mu to na laptopie.

- Okay. Kocham cię - ucałował go jeszcze i poszedł z mamą, by ją odwieźć.

Kazuo pozwolił mu na to, dołączając do niego w kuchni by pozmywać.
- Ja zmywam, ty wycierasz - klepnął go w pośladki i z uśmiechem zabrał się do roboty.

- Dobrze, mam dwa pomysły. Chciałbym z tobą zobaczyć oceanarium - przyznał szczerze. - I obejrzeć film w kinie samochodowym - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

Ryu wzruszył nieco ramionami.
- Dasz radę, my jesteśmy grzeczni. Potraktuj nas jak powietrze - zaproponował takie rozwiązanie dopijając drugie piwo i przeciągając się nieco. - Jutro idę do pracy. Szef powiedział, że mnie potrzebuje... przychodzi modelka, która ciągle prosi mnie o zrobienie zdjęć...

- Takano... daj mi chociaż coś zrobić. Jestem w ciąży, a nie ciężko chora - westchnęła kobieta, wstając zaraz. - Zrobię coś dla nas i dla niego kaszkę - pogłaskała męża po włosach. - Cieszę się, że z tego wyjdzie.

- Lubię jak się tak rumienisz - szepnął mu do ucha, podając mu pierwszy talerz do wycierania przy okazji.

- Naprawdę? - spojrzał na niego zaskoczony. - Może w przyszły nie, ale za 2 tygodnie? - zaproponował patrząc na niego z ekscytacją. - Uhm bo za tydzień... jedziemy do Tokio... tj mam nadzieję, że ze mną pojedziesz... ojciec zaprosił na przyjęcie i uhm nie chcę zaogniać sytuacji... ale nie chcę jechać sam.

Mara_Jade pisze...

- Nie bardzo... ale sam chciałbym powoli zacząć wracać do pracy - przyznał szczerze sięgając po ostatnie już piwo i przez moment bębniąc palcami o jego wieczko. - Po uczelni mam rehabilitację, potem do pracy, potem do Chrisa i do domu - wyliczył, jednak decydując się otworzyć puszkę.

- No dobrze... niech będzie - skapitulowała. - Wiem, że się martwisz... pierwszy raz cię takiego widzę. Kei mówił, że zawsze to on przy tobie siedział jak byłes chory...

- No dobrze, nic nie będę już mówił - objął go od tyłu i przez moment potulił z uśmiechem.

- Przepraszam, wyleciało mi to z głowy... - przyznał szczerze. - To się więcej nie powtórzy, będziesz wiedział wcześniej - obiecał mu zaraz. - Uhm więc jest sztywno... najpierw ważniaki się zbierają, jest sztuczny uśmiech i powitania. Potem tańce i potem najgorsze... kolacja przy stole z mnóstwem sztućców dookoła. Widelczyk od tego i tamtego - mruknął, wtulając się w niego. - A po zakończeniu, ojciec zabiera całą rodzinę... najbliższą do domu.

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało, czemu? - uniósł lekko brew upijając łyk piwa. - Wkurzony byłem, to tyle - wzruszył ramionami. - Ty palisz, ja piję. Proste równanie - mruknął, opierając głowę o poduszki. - Nie mogłem pić przez długi czas... więc sobie odbijam z nawiązką.

- Oby nie sprawiał ci zbyt wielu kłopotów. Głupio mu potem będzie - uśmiechnęła się szeroko. - On zawsze stara się przecież tuszować, że coś mu jest... przed tobą i Renem. Z przyzwyczajenia.

- Tak jest szefie. Zmienisz bluzę na moją - ucałował go w nosek, wracając do zmywania.

- Pomogę, pomogę - obiecał z uśmiechem. - Na pewno pomogę... chyba że mnie sparaliżuje, a wtedy ty mi pomożesz.

Mara_Jade pisze...

- Dobre równanie - mruknął tylko, odstawiając na moment piwo i masując sobie skronie. - Niczego mi nie pozwalasz, fajek nie, drugów nie, alkoholu nie... a ja nie mam już 17 lat. Jestem zwykłym młodym człowiekiem, który chce się wyszaleć i poeksperymentować - dodał zaraz.

- Wiem i on też to wie. Nawyk jest jednak silniejszy - westchnęła. - Ale i tak jest lepiej. Mi od czasu do czasu pokaże tę swoją słabszą stronę - zapewniła go.

Kiedy skończyli, Kazuo podał mu swoją bluzę i zaprosił go do swojego pokoju, który świecił już pustkami. - Przechowasz mi piłkę? - podał mu zszarganą piłkę baseballową, którą dostał na pierwszym meczu, jaki kiedykolwiek obejrzał. - To mój amulet na szczęście. Przywiódł mi cieibe.

- Un postaram się aż tak nie denerwować z tobą obok mnie - ucałował go mocno. - Pomogę ci ze wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Nie wchodź mi teraz na mojego chłopaka, z łaski swojej - krzyknął na niego. - To nie ma z jego wiekiem nic wspólnego. Jestem z nim bo go kocham, więc odczep się od niego - uderzył go lekko w ramię i odstawił pustą puszkę piwa, czując że alkohol zaczyna mu szumieć w uszach. - To nie ma z nim nic wspólnego... tylko tym że traktuje mnie jak dziecko, zawsze i zawsze. Ciągle powtarza że tak nie jest, a potem robi to samo - burknął, marudząc Junowi, mimo że przestał dawać sobie sprawę, że razem z nim siedzi.

Kei obudził się dopiero pod wieczór i od razu dźwignął się z łóżka, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Kręciło mu się w głowie i czuł się strasznie słabo. Złapał się szafki, a potem ściany byle tylko wyjść z sypialni.
- Tatuś! - mała od razu do niego przylgnęła, niemal przyprawiając go o utratę równowagi.

- Po prostu jest moją szczęśliwym talizmanem i była ze mną jak cię spotkałem. A tam nie będę tłumaczyć, jak to mi wypadła i szukając wpadłem na Yabu, który cię denerwował...

- Pomogę, o to się nie martw. Będziesz wyglądal najlepiej ze wszystkich - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- No bo mówi jedno, a potem... nie pij, nie pal, nie rób tego, nie wolno, daj pomogę - fuknął uderzając pięścią w naramiennik. - Nic mi nie wolno, bo on już to zrobił i wie, że jest źle. Sam chcę się tego przekonać, na własnej skórze. Przecież nie będę w narkotyki wchodził - burknął. - A! No i mówi nie pal, a sam pali... gdzie tu logika? - spojrzał na niego pytająco.

- Chciałem do łazienki przejść - przyznał Kei, z ulgą wspierając się na bratu. - Co tu robisz? Przyszliście nas odwiedzić? - zapytał zaraz. - Czemu nikt mnie nie budził?

- Ano... wiem że to głupie - wymamrotał. - Ale tak było - westchnął. - W każdym bądź razie, pokochałem cię niedługo po tym.

- Uhm dziękuję - przytulił się do niego mocno. - Bez ciebie tam nie chcę jechać.

Mara_Jade pisze...

- Robi. Wystarczy, że raz napomknę, że fajkę chce... albo wypiję dwa piwa i od razu jest źle, jak gdybym pił codziennie - zamarudził, masując sobie skronie. - Czasem marzę o mieszkaniu gdzie indziej. Normalne randki i nie ma kontroli rodzicielskiej - dodał jeszcze. - Dlatego ci zazdroszczę... że tak możesz mieć... chodzisz sobie z laską na randki, a potem ona idzie do siebie i robi co chce, ty idziesz do siebie i robisz co chcesz... - wymamrotał. - Kocham go, bardzo mocno i nie zamieniłbym go na nikogo innego... ale ta kontrola rodzicielska mnie wkurza.

- Mhm... dzięki, że jej pomagasz. Szybko stanę na nogi - obiecał mu zaraz.

- Hm... nie wiem, może twoje oczy i ten nieśmiały wyraz twarzy... - zaproponował wzruszając ramionami.

- Okay, a w domku jeszcze coś sobie obejrzymy i przytulisz mnie mocno - zawyrokował.

Mara_Jade pisze...

Ryu miał mu już coś odpowiedzieć, ale zaraz wzruszył ramionami.
- Nie wiem, może - westchnął opierając się mocno o oparcie kanapy. - Ale przecież go kocham, ze wszystkich moich sił - wyjaśnił cicho. - Nie przeszkadza mi jego wiek no... - wyciągnął telefon i napisał smsa Junowi, że go mocno kocha.

- Dzięki - Kei zamknął za sobą drzwi, zrobił co potrzebował a potem wyszedł, niemal od razu łapiąc się brata. - Przejdzie mi.

- Po prostu cię kocham i już - wymamrotał.

- Ne, Hiro-chan? Jutro chcę zostać po pracy - wyjaśnił. - Pojadę swoim autem, ok? Wyczaiłem ściankę do wspinania w naszej sali gimnastycznej. Chcę sprawdzić ręce.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się szeroko, odczytując wiadomość, a potem schował telefon do kieszeni i położył się wygodniej na kanapie, przymykając oczy. Poczuł nagłe znużenie tym wszystkim. Świat mu się nieco kręcił przed oczyma i ona sam wolał się chwilę przespać.

- No dobrze... herbatę chętnie wypiję - przyznał Kei, kładąc się znów do łóżka i okrywając mocno kołdrą.

- To dobrze, nie wiem co bym zrobił gdybyś mnie nie kochał - szepnął obejmując go mocno i wtulając głowę w jego ramię.

- Będę uważał - obiecał mu to. - Na strzelnicę? Uuu ja też pójdę następnym razem - dodał wesoło.

Mara_Jade pisze...

Ryu przytulił się do niego w nocy i pospał tak aż do samego rana, budząc się równo z budzikiem. Skrzywił się nieco czując ból głowy i ziewnął nieco, po czym wstał z zamiarem zrobienia czegoś do jedzenia dla siebie i JUna.

- Spróbuję... - mężczyzna skrzywił się na widok kaszki i chwilę przelewał ją z łyżeczki do miseczki, z miseczki na łyżeczkę, zanim spróbował jednej. - Może być - zgodził się, bo szaleństwa nie było.

- No nie wiem... - zaśmiał się idąc z nim do siebie do pokoju i tylko przytulając cały czas. - Będę tęsknił... już tęsknię w sumie...

- Trzymam cię za słowo - pogroził mu palcem przed oczyma i ucałował zaraz mocno.

Mara_Jade pisze...

- Dzień dobry - chłopak zachwiał się na nogach i omal nie wypuścił patelni, kiedy ten go przytulił. - Jajka sadzone będą na bekonie - poinformował Juna, zaraz, chwytając się mocniej blatu. - Zrobisz mi kawy?

- Oj... ja po prostu nie lubię kaszek - odparł szczerze Kei. - Założę się, że Tomo też ich nie lubi - dodał jeszcze.

- Wieem... po prostu chce mi się tulić do ciebie i cię całować. Wiem, że to tylko tydzień, ale mimo to wiem że będę tęsknił - zapewnił go.

- Okay, ty prowadzisz - odparł Naoki raz jeszcze zerkając na ich domek i zaraz potem wsiadając do auta.

Mara_Jade pisze...

Ryu złożył im śniadanie i zawiózł je do stołu, siadając obok i masując sobie znów skronie. Głowa pulsowała mu tępym bólem. Westchnął ciężko patrząc na swoje śniadanie.
- Na którą masz na uczelnię? - zapytał mężczyzny.

- No przecież jem... - jęknął Kei biorąc jeszcze kilka kęsów i odkładając resztę na stolik. Wypił za to połowę szklanki herbaty. - Dziękuję - uśmiechnął się do Takano, spadając na łóżko.

- Może dlatego, że będę w obcym mieście? - zaproponował cicho. - I trochę się boję, że sobie nie poradzę... - dodał jeszcze.

- Pamiętasz, że dziś jemy sobę? Zami zrobimy czy pojedziemy gdzieś na jedzonko? - zainteresował się.

Mara_Jade pisze...

Ryu nie pytał tylko od razu je połknął, popijając je kawą.
- Ja mam na 9... - westchnął zabierając się za jedzenie, choć dość niechętnie. - I spotkamy się o 12... na zajęciach.

- Mhm... zjem, ale najpierw się prześpię. Ostygnie i będzie lepsza - rzucił cicho.

- Sensei mnie tylko tam zawozi - chłopak pokręcił przecząco głową. - Ale uhm no jakoś dam radę... mapę mam - poklepał swój spakowany plecak.

- Okay, mi pasuje - ucałował go szybko w policzek i zajął się nuceniem piosenki która leciała w tle.

Mara_Jade pisze...

- Nie trzeba, Jun-chan... poradzę sobie - zjadł jeszcze trochę śniadania, połowę jajka zostawiając i wzdychając lekko. - Ne... nie zrobiłem wczoraj nic głupiego, nie? - upewnił się tylko.

Kei tylko skinął głową, a potem zasnął niemal natychmiast. Mary pozmywała po obiedzie, a chwilę później przyszedł Yuya z psiakami.
- Tatuś, wujek dołączy później. Coś się zadziało w piekarni i musiał zostać - wyjaśnił. - Kazał ci przekazać, że to nic poważnego i nie masz się martwić.

- To warsztaty... coś jak kurs przygotowujący dla wybrańców - skrzywił się nieco. - Przywilej jakiś związany z tym indeksem, który wygrałem...

- Oj tam, oj tam. Szczegóły - zachichotał tylko ciesząc się z podróży. - Tylko odrobinę cię rozpraszam. Nic takiego.

Mara_Jade pisze...

- Masakra, pewnie ci nagadałem jakieś głupoty - westchnął, biorąc łyk kawy i chowając twarz w dłoniach.

- Nie, nic takiego - odparł chłopak, nieco zabiegany. - Piec nam się zepsuł, a bez niego nie możemy funkcjonować jutro... jadę do miasta z panem Tanaką żeby załatwić wszystko. Nic się nie martw. Nic mi nie jest - zapewnił go. - Trochę tylko zmęczony jestem... i dostałem zakaz prowadzenia samochodu... - mruknął, a Takano mógł usłyszeć głos Tanaki "Wyglądasz blado, więc nie marudź". - Tak czy inaczej, załatwię wszystko i do was dołączę... Yuya sobie poradził z powrotem do domu.

- Nie lubię być tym wyjątkowym - wymamrotał spoglądając na niego. - To dla mnie coś nowego - wyjaśnił mu to.

- Ok, ok... na razie jest w porządku. Lubię czasem posłuchać radia - przyznał szczerze. - Na następnej randce będzie oceanarium i kino samochodowe. Pasuje ci taki plan?

Mara_Jade pisze...

- Un no przecież już ci to mówiłem parę razy - zauważył spokojnie. - Nie wierzyłeś mi do tej pory? - uniósł lekko brew i przytulił się do niego mocniej. - Dobrze, pójdę tam w lepszym nastroju, więc jak się upiję nie będę nikomu marudził - zapewnił go z delikatnym uśmiechem.

- Dobrze, kocham cię. Będziesz mnie musiał wytulić jak już przyjadę - dodał jeszcze, po czym rozłączył się i poszedł kupować nowy piec, uznając że stary naprawią i w razie czego będą mieć dwa, żaden problem.

- To zupełnie inna sprawa. Dla ciebie mogę być wyjątkowy - zapewnił go mocniej go przytulając. - Po prostu jakoś mnie to przerasta... te warsztaty, duże Tokio... ja małomiasteczkowy jestem.

- Hm... raczej przykry obowiązek - skrzywił się Naoki. - No, ale skoro będziesz tam ze mną to może nawet zamienić się w randkę - zgodził się zaraz, przeciągając się lekko. - Ok, możemy to tak traktować. Odwiedzimy w wolnej chwili Sky Tree.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Nie musisz mi tego powtarzać, Jun - Ryu usiadł z powrotem na wózek i dopił swoją kawę. - Ok, to ja pójdę się ubrać i przyszykować do wyjścia - zdecydował choć niechętnie.

- Nie trzeba - Mary podała mu herbatę i poczochrała jedzącego Yuyę po włosach. - Odpocznij trochę, co? Bo mnie Tomo udusi że mu męża wykańczam - zauważyła ze śmiechem. - Potem możesz pomóc synowi lekcje odrobić - dodała.

- Uhm razem damy radę - powtórzył już nieco pewniej.

- Nie zawsze - potrząsnął przecząco głową. - Czasem spałem w mieszkaniu brata - wymamrotał. - I teraz też tam pośpimy chyba... on ma dwa mieszkania. Dzwoniłem do niego, powiedział że nie będzie problemu - odetchnął głęboko.

Mara_Jade pisze...

Ryu jak powiedział tak zrobił i dwadzieścia minut później był gotowy do wyjścia.
- To na razie - pokiwał mu wychodząc z domu.

Tomo przyjechał do nich dopiero o dziewiątej wieczorem i od razu wpadł w ramiona Takano, żeby chwilę się potulić.
- Jestem trochę głodny, ale bardziej brak mi czułości małych i zapewnienia że jesteś obok - przyznał szczerze. - No i padam...

- Ha ha ha, poczekam z najlepszymi partami na ciebie - zażartował chłopak. - Żeby ci za lekko nie było.

- Ano... powinno się wszystko udać, bo będziesz obok - szepnął.

Mara_Jade pisze...

Ryu usiadł wraz z Markiem w drugiej ławce, bo dalej nie chciał jechać wózkiem, by nikomu nie przeszkadzać. - Ech i jak wrócił to był strasznie uparty. W ogóle nie chciał słuchać mych rad, bo oczywiście wszystko wie najlepiej - skończył swą opowieść kumplowi. - Czasami jest okropny.

- Pasuje mi taki układ - uśmiechnął się do niego Tomo jeszcze przez moment przytulając się do mężczyzny i dopiero potem siadając na kanapie żeby porozmawiać z Mary. Yuya jako że skończył już odrabiać lekcje teraz bawił się z pieskami i małą.

- Prawda - zgodził się chłopak. - Ale nie będę do niego dzwonił... to nie jest moja rodzina, Yu-chan.

- będzie dobre jedzenie i nie. Tata już wie że przyjeżdżasz. Postawiłem mu ultimatum... - wyjaśnił cicho.

Mara_Jade pisze...

Ryu słuchał go uważnie i mimo wszystko był jednym z nielicznych, kto uniósł dłoń do góry z pytaniem, nasuniętym mu się na usta. Kiedy Jun wreszcie go wybrał odetchnął głęboko.
- Jak często zdarza się taki wypadek? - zainteresował się. - I czy można odmówić pomocy? Są jakieś kary na to założone?

Tomo skinął głową i odruchowo przytulił się trochę do Takano.
- Miałem dość ciężki dzień - przyznał szczerze. - Zaczęło się dobrze, wyprawiliśmy urodziny. Wziąłem jedno ciasto które zostało od wczoraj żeby je podzielić - przyznał szczerze. - Uznałem, że do jutra może nie przetrwać... - dodał spoglądając na niego. - A potem piec nam padł. Ech było sporo zamieszania i ludzie nadal w piekarni urzędują... ale mnie wyprosili, bo powiedzieli że miałem się nie przemęczać i mam już sobie iść... potem do nich jeszcze zerknę - zdecydował cicho.

- Uhm no niby tak, ale nie chcę tego robić. Wolałbym sobie radzić sam... no wiesz stanąć na nogi czy coś - przyznał szczerze.

- Uhm niby tak - zgodził się nieco blednąc. Zacisnął dłonie w pięści czując jak te zaczynają mu się trząść. - Będziesz przy mnie, więc będzie dobrze - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Lekarz ma prawo odmówić, jeśli rodzina uczestniczyła w wypadku. Balsamista też ma taki przywilej? - dopytał go zaraz chłopak, zapominając ugryźć się w język. - Tak, dziękuję - dodał jeszcze siadając z powrotem.

- Dobrze, nie planuję się rozchorować - przyznał Tomo ciesząc się bliskością Takano. - Damy radę - dodał z uśmiechem. - Dziś też zostajesz tu na noc? - zapytał go zaraz.

- Yhm... najwyżej ty będziesz pytał - westchnął jakoś nie planując pomocy osób trzecich. Sam sobie poradzi. Taki miał plan.

- Wiem i cieszę się, że tak jest - szepnął z uśmiechem, spoglądając na niego na moment.

Mara_Jade pisze...

Ryu obserwował zdjęcia i słuchając Juna uważnie. Robił sobie nawet jakieś notatki, nieco blednąc przy tych najgorszych zdjęciach, ale w sali robiło się coraz mniej osób, a wkrótce i Mark zwymiotował tuż obok niego.
- Stary ja nie wiem, co ty taki spokojny - burknął mizernie do chłopaka.
- Mój tata miał dom pogrzebowy, nie było takich widoków, ale no wiesz... od dziecka z trupami obcowałem - odparł mu tylko cicho, przenosząc wzrok ze slajdów na Juna a potem na Marka.

- Nie przepraszaj, przecież to rozumiem - odparł Tomo, odkładając niedokończony obiad na stół. - Nie mogę więcej - przeprosił Takano. - A odprowadzisz nas tylko do domu potem? - zapytał go spokojnie. - Proszę? Krótki spacer, 20 minut cię tu nie będzie - przytulił się do niego mocniej.

Kazuo już nie skomentował tego, tylko ucałował chłopaka za uszkiem i przytulił go mocniej do siebie. - I love you - szepnął.

- Pewnie. Pokażę ci gdzie pracowałem - zaproponował. - I moje ulubione miejsca do wagarowania - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Każdy kto został pokręcił przecząco głową, a Mark wstał i wyszedł na moment z sali, potrzebując świeżego powietrza. Ryu poczekał aż wszyscy wyjdą z sali a potem podjechał do Juna.
- Jak się czujesz? - zapytał spokojnie, nie dotykając go jednak by nie wzbudzić podejrzeń.

- Zostanę - chłopak położył się trochę na kanapie, opierając głowę o udo mężczyzny. - Zrobisz mi czekoladę jeszcze, co nie? - uśmiechnął się lekko. - Jestem osłabiony, bo nie miałem kiedy się przespać dzisiaj... no wiesz, obiecałem Renowi dużo wypoczywać, a dziś mi się nie udało...

- A jakoś tak... taki nastrój mnie wziął po prostu - odparł cicho kołysząc go w swych ramionach.

- Super, coś wykombinuję - obiecał mu to wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Wszystko gra - zapewnił go. - Po prostu chyba jestem przyzwyczajony do widoku martwych... - dodał zaraz. - No, nie było to na żywo więc nie wiem jak byłoby na żywo, ale ze zdjęciami jest ok - uśmiechnął się lekko. - Okay, to ja lecę - dodał jeszcze po czym zniknął za drzwiami sali.

- Położę - zapewnił go. - Sam przecież czuję, że muszę - zauważył spokojnie.

- A kto tu tyle czułości potrzebuje? - zainteresował się, obejmując go mocno, po czym objął go mocno i ucałował ze wszystkich swych sił.

Naoki skinął lekko głową, po czym wskazał na zjazd. - Tutaj będzie dobrze. Dobrą sobę mają - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

Ryu wrócił do domu dość późno, całkiem wygłodniały bo nie miał czasu na nic w między czasie. Wjechał do środka od razu jadąc do kuchni.
- Jun-chan? Co zrobiłeś na kolację? - zapytał go od progu. - Zgłodniałem... - przyznał szczerze.

- A ja tu chwilę poleżę - Tomo przymknął na moment oczy i zanim się spostrzegł Takano budził go z czekoladą. Dźwignął się wówczas ziewając nieco. - Dziękuję - ucałował go mocno.

Kazuo roześmiał się serdecznie.
- No co ja na to poradzę, że tęsknić będę straszliwie? - zapytał go ze śmiechem.

Naoki wtulił się w Hirokiego kiedy ten wyszedł z samochodu i ucałował go lekko.
- Okay, teraz możemy iść jeść - zgodził się z nim.

Mara_Jade pisze...

- Ano doszedł do siebie, ale psioczył długo... powiedział, że nie mam serca - wzruszył ramionami nieco się z tego śmiejąc. - Mhm pachnie dobrze - uśmiechnął się patrząc na danie. - Na rehabilitacji zrobiłem 4 kroki, a w studiu się wszystko udało. Modelka wyszła zadowolona.

- Położę się, obiecuję - ucąłował go lekko zaraz zajmując się swoją czekoladą. Wtulił się mocno w Takano korzystając jeszcze trochę z jego ramion. - Położę Yuyę do spania i sam też.

- No właśnie... musze się dziś nacieszyć moim chłopakiem - uśmiechnął się lekko.

- Ja też - Naoki pokazał w karcie którą sobie wybrał. - Będzie smacznie.

Mara_Jade pisze...

- Ano doszedł do siebie, ale psioczył długo... powiedział, że nie mam serca - wzruszył ramionami nieco się z tego śmiejąc. - Mhm pachnie dobrze - uśmiechnął się patrząc na danie. - Na rehabilitacji zrobiłem 4 kroki, a w studiu się wszystko udało. Modelka wyszła zadowolona.

- Położę się, obiecuję - ucąłował go lekko zaraz zajmując się swoją czekoladą. Wtulił się mocno w Takano korzystając jeszcze trochę z jego ramion. - Położę Yuyę do spania i sam też.

- No właśnie... musze się dziś nacieszyć moim chłopakiem - uśmiechnął się lekko.

- Ja też - Naoki pokazał w karcie którą sobie wybrał. - Będzie smacznie.

Mara_Jade pisze...

- A no bo... patrzyłem na zdjęcia i nie zwymiotowałem, ani nic - odparł wzruszając lekko ramionami i zajadając już obiad. - Ale mówilem mu, że tata miał dom pogrzebowy, więc zmarli byli zawsze obecni... ale tego nie kupił.

- Dobrze - Tomo go ucałował i zajął się swoją czekoladą. - Kocham cię i ty też musisz trochę odpocząć - poprosił go.

- Mhm... nie wiem jak długo - wzru7szył ramionami. - Sensei może wrócić w każdej chwili.

- Odpoczniemy tu chwilę i ruszymy dalej - Naoki złapał go za dłoń i lekko ją pogłaskał.

Mara_Jade pisze...

- Widzisz, nie mam serca - westchnął Ryu, kontynuując jedzenie obiadu. - No ale nic na to nie poradzę... wiedziałem z twojej reakcji że nie jest to lekki temat, więc byłem na to przygotowany - bąknął, popijając jedzenie herbata. - Reszta grupy bardzo dobrze. Część wyszła by mieć wolną godzinę. Skorzystali z pretekstu...

- Trzymam cię za słowo - ucałował go jeszcze i dopił czekoladę. - Okay, zabieram Yuyę i psiaki i ruszamy - zdecydował.

- No dobrze, nic czułości - zgodził się z nim.

- Nowe Gwiezdne Wojny - zaproponował od razu.

Mara_Jade pisze...

- Un pewnie masz rację - uśmiechnął się do niego, powoli kończąc jedzonko. - Pyszne, naprawdę ci wyszło - zapewnił go wesoło, przez chwilę nawet chcąc poprosić o dokładkę, ale w ostateczności rezygnując z tego. - Jun-chan, ja myślę że na żywo zrobiłoby to na mnie wielkie wrażenie. No bo jak widziałem jak pracujesz nad zmarłymi to czułem taki lekki niepokój. Ale z czasem się przyzwyczaiłem.

- Dobrze - przytulił go mocno i ucałował lekko jego spierzchnięte wargi. - Odprowadzisz nas, prawda? - upewnił się jeszcze również przymykając oczy w jego ramionach. Omal nie zasnął, ale dzielnie z tym walczył.

Kazuo roześmiał się serdecznie z jego reakcji i poczochrał go po włosach, a potem wyszedł na moment z pokoju by wstawić obiad dla męzczyzny.

- Niee, herbatkę w domu mamy, to wystarczy - zapewnił go chłopak zabiuerając się za jedzenie.

Mara_Jade pisze...

- No bo byłem zafascynowany twoją pracą, a jeszcze bardziej twoją osobą. Co się dziwisz? Byłeś kimś nowy, kto nie oceniał i nie krzyczał nigdy za mną "truposz", jak to w szkole bywało - wzruszył ramionami, po czym uśmiechnął się szeroko. - Dobrze poszło. Chciała sobie ze mną porozmawiać. Zaprosiła mnie na pokaz mody... dała mi dwa bilety... i szef namawia mnie na wykorzystanie ich bo dzięki temu będziemy jednymi z pierwszych ze zdjęciami z pokazu - wyjaśniła wzruszając ramionami. - Ale mnie to nie interesuje... nie wiem co zrobić - przyznał, siadając mu na kolanach.

Yuya przybiegł od razu, przytulając się mocno do Takano.
- Tatuś poprawiłem tę jedynkę na czwórkę - uśmiechnął się do niego szeroko. - I sam wróciłem dziś do domku ze szkoły - dodał zaraz. - A jutro wujek też mnie zawozi ale wrócę sam - był z siebie dumny. Ubrał buty i kurtkę a potem wziął dwa psiaki, Takano zostawiając tylko Tomo i Jolie.

- Jak tam Yuji? Już zacząłeś pakowanie? - zainteresował się mężczyzna siadając przy stole. - Tokio to wielkie miasto, ale ciesze się że udało ci się tam dostać.

- A widzisz? I całkiem nie drogie - zauważył z lekkim uśmiechem. - Ne... a jak w Tokio zabiorę cię do drogiej restauracji jak bardzo będziesz zły?

Mara_Jade pisze...

- Nie podrywała, albo ja tego nie widziałem... bo reszta się trochę śmiała i twierdzili, że mam powodzenie - przyznał szczerze. - Pójdziesz ze mną? Fajnie - uśmiechnął się szeroko.

Tomo przytulił się do niego trochę.
- Pójdziemy od razu spać - zdecydował cicho, ziewając nieco. - Zmęczyłem się dzisiaj... ale cieszę się że jesteś i mogłem chwilę z tobą spędzić.

- Nie ma czego się bać. W gruncie rzeczy łatwo je rozpracować. Zwłaszcza metro - zapewnił go zaraz mężczyzna dziękując za jedzonko i wcinając.

- Okay, bo tam mam jedną ulubioną - przyznał chłopak.

Mara_Jade pisze...

- Nie, z tobą chcę - zapewnił go, wtulając się w niego mocno. - A poza tym widzę tylko ciebie, żadnych innych ludzi.

- Wiem, ja to rozumiem Taka-chan. Nic się nie stało - zapewnił go mocniej się do niego przytulając. - Po prostu jestem jeszcze dość osłabiony i normalnie to byłoby nic... dzisiaj jednak coś jest - wyznał szczerze.

- Dacie sobie radę razem - oznajmił mężczyzna.

- Dobrze, cieszę się - uśmiechnął się do niego chłopak.

Mara_Jade pisze...

- No... ale wszyscy wiedzą, że jestem gejem. Postarałem się o to. Robiłem uwagi na temat odpowiednich tyłków i nóg... twój też komentowałem - zaczerwienił się nieco. - Laski traktują mnie jak kumpla od ploteczek o największych ciachach na uczelni.

- Nie trzeba kochanie... my dziś śpimy razem. Poradzimy sobie - ucałował go lekko. - Wracaj do Keia... i odpocznij dziś też troszkę - uśmiechnął się do niego.

- Oczywiście, nie widzę z tym problemu - zapewnił go mężczyzna. - Pomogę jak czegoś będziecie potrzebować.

- Pokażę ci - obiecał mu. - Tylko się nie rozczaruj.

Mara_Jade pisze...

- No tak, no wiesz... dla niepoznaki. Komentowałem sporo profesorów i ciebie też... no co? Prawdę, że masz najseksowniejsze pośladki na kampusie... - odchrządknął lekko.

Tomo mu jeszcze po kiwał, a potem zagonił Yuyę do kąpieli i pół godziny później leżeli już w łóżku. Zasnął bardzo szybko, budząc się dopiero, kiedy maluch przyniósł mu śniadanko do łóżka.
- Dziękuję skarbie - szepnął z uśmiechem.

- Nie ma za co. Przecież od tego są dorośli - mężczyzna wstał i poczochrał mu włosy. - Ale Kazuo na pewno nie zadzwoni - dodał ze śmiechem. - Zbyt dumny na to jest.

- To dobrze. W takim razie, wszystko ci mogę pokazać - wyszczerzył się do niego, kończąc swój obiad.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę - zapewnił go, całując go lekko. - No co? To coś złego? - zapytał go zaraz.

- Dziękuję - Tomo przytulił go lekko do siebie. - Jestem z ciebie dumny. Powiem tacie potem jak mi bardzo pomagasz- poczochrał go po włoskach. - Zjemy i lecimy do szkoły - dodał zaraz wesoło.

- Trzymam cię za słowo, Yuji - zaśmiał się nauczyciel, po czym skończył jeść. - To ja idę do siebie i już wam nie przeszkadzam.

Naoki szybko skończył jedzenie, dopił wodę i przeciągnął się lekko.
- Pyszne było, smakowało za więcej - przyznał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Tego nie mogę powiedzieć. To tajemnica. NIektóre rzeczy zostają między nami, wiesz? Nie obrażały cię, więc możesz być spokojny - poczochral go po włosach.

- No proszę... nie za dużo zrobiłeś? Mogłeś mnie obudzić maluchu - westchnął Tomo wstając zaraz z łóżka i ze smakiem jedząc śniadanko. Popił je kawą, po czym poszedł się ubrać. - No dobrze, a drugie śniadanko zabrałeś? To co w lodówce leżało? Okay, gotowy?

- Jasne, herbaty? Kawy? Soku? - podał trzy opcje do wyboru póki co nie ruszając się z kuchni.

- Prawda. Ja też dawno nie jadłem i chyba częściej ją będziemy zajadać - przyznał szczerze, bo bardzo mu smakowało.

Mara_Jade pisze...

- Nic a nic, kochanie. Ja nie pytam o czym rozmawiacie w pokoju nauczycielskim - wyszczerzył się do niego i znów ucałował. - Rozmasujesz mi dziś nogi? - zapytał go zaraz.

- Dobrze, dobrze. I bardzo pomogłeś. Dziękuję, kochanie - przytulił go raz jeszcze i wyszedł wraz z nim, by zawieźć go do szkoły.

- Proszę bardzo, wedle życzenia - uśmiechnął się szeroko, podając mu szklankę pełną soku obejmując go ramieniem.

- Super, no to czas do domku - Naoki ruszył do samochodu dość żwawym krokiem.

Mara_Jade pisze...

- U nas też o niczym ciekawym, zazwyczaj o imprezach i innych pierdołach - wzruszył ramionami. -Serio, zero rozrywki... no czasem o nowej galerii ze zdjęciami czy wyjściu i spotkaniu ze sławnym fotografem.

Tomo natomiast wrócił do Yukan i od razu zabrał się za pracę, robiąc sobie przerwę dopiero koło 6 wieczorem, kiedy sobie o niej przypomniał. Poszedł od razu do domu by zrobić Yuyi obiad.
- Trzeba było przyjść Yuyuś i przypomnieć mi o jedzonku - westchnął, podając mu zaraz bułkę i zabierając się za gotowanie.

Kazuo obserwował go w milczeniu, czasem tylko przytulając go lekko. - Wiesz, że cię kocham, nie?

- Szalejesz panie władzo... mandatu nie będzie?

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - zdziwił się nieco chłopak. - Żartujesz sobie ze mnie... przecież nie jestem jakiś tam wybitny - zauważył,wtulając głowę w jego pierś. - Nic a nic - dodał jeszcze.

- Maluchu, przychodź jak jesteś głodny - poprosił go Tomo. - Ja wiem, że chcesz pomóc i doceniam to, naprawdę... ale słyszę jak ci w brzuchu burczy - dodał jeszcze, stawiając przed nim omuricu i przed sobą też. - Smacznego - uśmiechnął się do niego szeroko.

- Nie wiem, tak jakoś... jadę już jutro, a ciebie ktoś tu może poderwać... upewniam się tylko - pokazał mu język.

- Aha... czyli doskonale wiesz gdzie stoicie. Baka... - dał mu kuksańca w bok.

Mara_Jade pisze...

- Nic nie mówiły. Że gdybyś był dziesięć lat młodszy to by cię brały, bo przystojniak z ciebie nieziemski. Zachwycają się twymi oczyma i pytały mnie czy mam na ciebie namiary... ale skutecznie im to odradzałem. Bo nie chcę się tobą dzielić - zapewnił go.

- No dobrze, jestem najdumniejszy na świecie - Tomo odruchowo go przytulił a potem wrócił do jedzenia. - Tak, wraca. Cieszysz się? - zapytał go zaraz, no bo on się cieszył i to bardzo.

- Mogą... sporo osób. Każda dziewczyna w tej szkole, każdy chłopak który słodkim głosikiem rzucał "senpaaai" - bąknął robiąc smutną minkę.

- Ach no tak... zapamiętam gdzie nie jeździć za szybko - zażartował ze śmiechem i przypatrzył się światu za oknem.

Mara_Jade pisze...

- Wiedzą, bo kiedyś wyczaiły że mieszkamy razem... któraś mieszka w tym samym bloku, więc wyjaśniłem, że jesteś kumplem mojego brata - westchnął przeciągle.

- Mhm tata na pewno się ucieszy jak mu to powiesz - uśmiechnął się szeroko Tomo, a kiedy drzwi się otworzyły był pierwszym by wpaść Takano w ramiona. - Tęskniliśmy - zapewnił go.

- No właśnie o to dojo się najbardziejh martwię. Sam seks i pot na treningach i te głosiki "senpaaai" - bąknął.

- Wiem kochanie, staram sie juz nie szarzowac.

Mara_Jade pisze...

- Nie wpadnie. Nie jesteśmy blisko. Poza tym wytłumaczyłem jej, że w naszej kulturze się tak po prostu nie wpada - wyszczerzył się do niego. - Nie wpadnie. Nie martw się - ucałował go lekko.

- To dobrze, bo Yuya już sam sobie jedzenie zaczął robić, bo jak wpadam w wir pracy, a ciebie nie ma u góry to przerwy nie ma... - przyznał się bez bicia. - Ah i Yuya mówił, że dzwonił Mark. Oddzwoń do nich. Mamy omuricu, zjesz?

- No nie wiem, ty niczego nie widzisz... więc śmiem przypuszczać, że właśnie tak jest - pstryknął go w nos.

- Yhm, ale to droga impreza - mruknął tylko. - Lepiej nie...

Mara_Jade pisze...

- Nie ma się co martwić - zapewnił go zaraz kładąc się na kanapie i pozwalając mu działać.

- Nie, chyba nie. Chcę tylko potulić się do mojego męża i odpocząć - podał mu kolację, a Yuya w tym czasie pochwalił się dobrymi ocenami.

- No... to będziesz musiał przyjechać i pokazać kto tu rządzi - pokazał mu język.

- No dobrze, zgoda - uśmiechnął się szczęśliwy.

Mara_Jade pisze...

- Nie wyjdzie, dobrze go ukrywamy przecież - wyszeptał krzywiąc się zaraz przy paru dotknięciach Juna.

- Pasuje mi taki układ - Tomo ucałował go w policzek, a Yuya pozbierał po jedzeniu.
- Mogę iść się pobawić w ogrodzie? - zapytał ich zaraz. - Zrobiłem już lekcje.

- A ja sądzę na odwrót... - przyznał szczerze.

Naoki pierwszy wszedł do domku i od razu usiadł na kanapie, wtulając się w podusię.

Mara_Jade pisze...

- Boli, mocno. Tu boli - wskazał miejsce, w którym tak go zabolało.

Tomo już wówczas był szczęśliwy. Wtulił się w pierś mężczyzny i tylko pomachał do Marka.
- Kiedy możemy wpaść? - zapytał prosto z mostu Mark.

- Więc tu się nie zgodzimy - zaśmiał się lekko Kazuo.

- Troszeczkę i szczęśliwy że jestem w domku. Lubię ten dom... twój dom - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Ryu podziękował mu kiedy wreszcie poczuł mniejszy ból. - Przytulisz mnie?

- No dobrze... - Mark zrobił smutną minkę po czym zaczął przeglądać kalendarz. - O ten termin odpowiada? - pokazał datę za miesiąc. - Jak się czuje Tomo? Zasypia ci, ale wyglądacie słodko, już macie parę screenów u mnie na kompie.

- Bo jak mnie nie bedzie to mogą się odezwać jakieś chętni... nie ma goryla, można brać - bąknął, krzyżując ręce na piersi.

- Uhm nasz - Naoki uśmiechnął się do niego szeroko, siadając mu zaraz na kolanach. - Nasz powtórzył z jeszcze większym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- O... to dobrze - uśmiechnął się. - Martwiłem się o nich. O Keia bardzo - przyznał szczerze. - Cieszę się, że wszystko już w porządku - uśmiechnął się lekko.

- Oj prześlę, możesz być tego pewien. Słodko wyglądacie - wyszczerzył się do niego, kiedy Tomo wygodniej się ulokował i nieco przysnął z uśmiechem na twarzy. - Theo śpi już. Zmęczony wrócił i poszedł od razu spać... ty poducz swojego syna angielskiego albo francuskiego... nic nie rozumiał.

- Odprowadzę cię, dobrze? - złapał go za rękę. - I dostaniesz namiętnego całusa na koniec dnia.

- Dziękuję, że tak mnie kochasz - szepnął Naoki.

Mara_Jade pisze...

- Zadzwonię, ale jutro. Pogadma z Keiem i powiem mu co u nas - uśmiechnął się do niego. - A teraz poprzytulam się do ciebie i chwilę tak posiedzę.

- No dobrze, dobrze...myślałem, że surowy z ciebie tata - zaśmiał się Mark, a Yuya chwilę później pojawił się na ekranie.
- Tatuś, drzazga mi weszła w palec - pokazał mu rękę. - I boli trochę.

Kazuo odprowadził chłopaka pod sam dom, całując go zaraz mocno i zakrywając mu oczy dłońmi kiedy wprowadził go do góry. Odkrył je dopiero gdy wszyscy z jego klasy wystrzelili konfetti.
- Na cześć twojego powrotu do pełnej sprawności - wyszczerzył się Shuji.

- No tak... robię to, ale chciałem podziękować i tak - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze trochę, jutro mam dopiero na 11-nastą - uśmiechnął się do niego. - Myślę, że mogę sobie trochę dłużej posiedzieć.

- No proszę, nie spodziewałem się tego po tobie - przyznał szczerze Mark, a Tomo obudził się na moment i usiadł, by Takano mógł łatwiej poradzić sobie z tą drzazgą. Chłopiec podał tacie igłę i usiadł obok niego dając mu łapkę.

- Oj tam, tylko trochę - przyznał Shuji. - Była umowa, że przetrzyma cię aż do smsa - dodał odchrząkając lekko. - Ale raczej spędziłeś dobrze ten dzień, co nie?

- Kocham, bardzo mocno - zapewnił go Naoki. - Cieszę się każdą sekundą z tobą.

Mara_Jade pisze...

- Haaai - Ryu odsunął się od niego, siadając nieco wygodniej i dając tym samym więcej miejsca mężczyźnie. - Powiedz jak mogę to wtedy się przytulę.

- No tak... i ten wyjątkowy chłopak sprawił, że wyjątkowy z ciebie tata - uśmiechnął się, kiedy Yuya mocno przytulił się do taty dziękując mu i potem już uciekł dalej się bawić.

- Skąd. Trochę za późno - przyznał ze śmiechem Kazuo. - Za długo u mnie siedzieć chciałeś - zażartował.

- To dobrze - szepnął tylko w odpowiedzi zanim oddał mu pocałunek z równie wielką pasją.

Mara_Jade pisze...

Ryu prztulił się nieco jego ramienia i przymknął oczy pozwalając mu pracować.
- Jutro mam wizytę u Chrisa - uśmiechnął się do niego.

- Onsen chcemy odwiedzić, Kyoto zobaczyć z dzielnicą Gion bo Gejsze są całkiem popularnym tematem tutaj... Tokyo oczywiście i przeżyć jeden z waszych festynów - wyszczerzył się do niego Mark.
- Zabraknie wam czasu - ziewnął nieco Tomo. - Samo Tokyo to co najmniej 2 tygodnie zwiedzania... - wymamrotał - Taka-chan? Ja pójdę się umyć i położę się ok? Zmęczony coś jestem.

- Ano nie wyganiałem. Nie chciałem byś pomyślał, że chcę się ciebie pozbyć baka - usiadł na trochę obok niego. - Zostanę godzinkę i znikam...

- Mój Hiro-chan. Mój - ucałował go w czubek głowy i na moment przytulił mocno.

Mara_Jade pisze...

- Tak, tym razem sam. Nie musisz Jun-chan. Jakby isę przedłużyło to wtedy zadzwonię i poproszę o podwózkę - zapewnił go zaraz.

- Zdaję się na ciebie jeśli chodzi o planowanie. Znasz się na tym lepiej... i swój kraj lepiej znasz. Theo mówił, że chce poczuć trochę Japonię, więc niekoniecznie drogie dzielnice - dodał zaraz. - I takie i takie.

Kazuo chwilę z nimi posiedział, a widząc, że Yuji doskonale sobie radzi wymiksował się z imprezy, żeby nieco wcześniej położyć się do łóżka.

- Nikomu cię nie oddam i nie podzielę się - dodał jeszcze szeptem.

Mara_Jade pisze...

- Idę przed. Zaczynam pracować już, bo chcę Jun-chan - wyjaśnił mu zaglądając mu do prezentacji. - Kocham cię, wiesz? Zrobisz nam pyszny obiadek i starczy. Ja zrobię po jutrze - uśmiechnął się.

- Hm... zapytam o to Theo. Mnie nie będzie przeszkadzało... ale co z Tomo? Nie pójdzie do publicznej z nami, co nie? - zapytał go, a Yuya przyszedł by usiąśc na kolanach Takano.
- Tatuś już się umyłem. Dobranoc - przytulił się do niego mocno i poszedł do swojego łóżka.

Shuji go jednak na długo nie opuszczał. Chciał się nim nacieszyć póki mógł.

- To dobrze, bo chyba byłoby mi smutno, gdyby było inaczej - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze - wywrócił nieco oczyma, po czym ziewnął i wstał. - Idę się umyć - uśmiechnął się do niego i pojechał do łazienki.

- Okay. Więc popytam mojego pana i dam ci znać - zapewnił go. - My też się cieszymy bardzo - zapewnił go. - Ale ty coś wory pod oczyma masz - zauważył.

- No bo Yu-chan się bał, więc trzeba było go bronić - zażartował Shuji.

- No dobrze - ucałował go jeszcze. - Dziś bez kąpieli - zdecydował.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyjechał jeszcze do niego, po kąpieli i usiadł mu na kolanach, obejmując go mocno.
- Ne, Jun-chan? Będziesz tęsknił w piątek? Jak pójdę na imprezę? - zapytał go zaraz.

- Mhm... zmieniłeś się stary i to dośc pozytywnie - zauważył z lekkim uśmiechem, po czym pomachał do Tomo, który jednak jeszcze do nich przyszedł z kocykiem wokół siebie.
- Za dobra impreza, żeby spać - zażartował, wtulając się w ramię swojego męża.

- No, ale jak teraz będzie ciemno, Yu będzie miał Kazu, a Shuji mnie - zauważył Kenta, obejmując swojego chłopaka ramieniem. - I będzie skype też... jest seks przez kable, to przytulanki też mogą być - roześmiał się nieco.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze - ucałował go mocno. - Zgoda. I w razie co zadzwonię - zapewnił go, wsuwając dłonei w jego włosy i delikatnie go masując.

- Byłem, ale chcę z tobą trochę posiedzieć i posłuchać waszych plotek. Nieco rozumiem - zauważył z uśmiechem.
- Zastanawialiśmy się nad onsenem - rzucił swobodnie Mark.
- Ale takim publicznym? - Tomo spojrzał nieco zdziwiony na Takano.

- Na pewno - zapewnił go Shuji, obejmując brata ramieniem. - Odwiedzać się też będziemy - dodał jeszcze.

Naoki przetarł nieco oczy i ziewnął lekko, zaraz łapiąc Hirokiego za rękę i ciągnąć go do siebie. Objął go mocno pobierając od niego energię.
- Będziesz przy mnie cały czas, prawda? - zapytał go cicho, całując lekko w uszko.

Mara_Jade pisze...

- Okay - wyszczerzył się do niego chłopak. - Poczekaj, pokażę ci coś - odsunął się od niego i chwiejnie stał na równe nogi. Powoli ruszył w stronę stołu, robiąc małe kroczki. Dotarł do niego i zmęczony opadł na krzesło. - Tadam - uśmiechnął się.

- Okay - Tomo skinął lekko głową. - Jakbyście się zdecydowali na publiczną, to ja sobie odpuszczę ten czas ok? Taka-chan z wami pójdzie, a ja zostanę w domu - dodał zaraz przytulając się nieco mocniej do mężczyzny.

- Mhm okay - Shuji uśmiechnął się do niego, a Kenta poczochrał ich obu po włosach.
- Nie bój nic, Shu-chan nie umrze z głodu. Gotować umiem - zapewnił go zaraz.

- Dobrze - uśmiechnął się do niego szeroko. - Mogę poprowadzić połowę drogi? - zapytał go zaraz, wstając i idąc z nim na śniadanko.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową, zaciskając mocno wargi, żeby się nie rozpłakać ze wzruszenia.
- Trochę pracy było - zgodził się z nim, wtulając się w jego pierś. - I jeszcze dużo pracy przede mną... ale bardzo się staram i wychodzi powoli - uśmiechnął się szeroko.

- Un, raczej tak - skinął lekko głową. - Przepraszam za takie kłopoty ze mną - zmartwił się, że odbiera im okazję do czegoś fajnego.

- Nie potrzebujesz powodu, żeby do nas wpaść, Yu-chan - burknął Kenta. - Myślałem, że to naturalne. Jeśli wpadniesz to nie będziesz gotował. Będziesz na wakacjach - poczochrał go znów po włosach.

- Okay, super - ucieszył się Naoki. - To wezmę tę drugą połowę... bo chyba znam Tokio nieco lepiej od ciebie - dodał z wielkim uśmiechem. - Mhm pyszne - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ja też się cieszę - uśmiechnął się od niego. - Jak już będę chodził tak... dłuższe dystanse... to wytrzymasz przy tak powolnym spacerze? - zapytał go zaraz cicho. - Bo marzy mi się taki spacer z tobą...

- No dobrze, dzięki - Tomo uśmiechnął się lekko, zaraz wtulając mocniej w Takano i oddychając z wyraźną ulgą. - Taka-chan? Pośpiewasz mi potem coś? - zapytał go cicho.

- Oj bracie... dużo się nauczyć jeszcze musisz o kulturze dziewczyn. Poczytaj sobie w internecie - roześmiał się Shuji wstając by każdemu dać po piwie.

- Pewnie tak - zgodził się cicho. - Uhm najpierw jedziemy do mojego brata... przebrać się i klucze od niego wziąć - wyjaśnił.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, poczekam na ciebie w łóżku - zapewnił go chłopak i pojechał już do sypialni.

Tomo pożegnał się z Marckiem i ucałował mocno Takano.
- Chodź już do łóżka... tęskniłem za tobą, noo - wymamrotał.

Shuji wzruszył lekko ramionami.
- Dwa inne kierunki mamy, nie będę cię pytał - pokazał mu język.

- Tak jest, kończę jeść i lecę się ubrać.

Mara_Jade pisze...

Ryu wtulił się tylko w niego i zaraz spał smacznie.

- Okay, poczekam na ciebie - zapewnił go, a kiedy Takano wrócił mocno się do niego przytulił i ucałował przy tym. - Tęskniłem za moim misiem - szepnął, głaszcząc go po piersi.

Impreza trwała jeszcze dobre 4 godziny, a potem wszyscy się pożegnali i rozeszli do swoich domów. Shuji poszedł odprowadzić Kentę, a potem wrócił i wskoczył bratu do łóżka.
- Podobało ci się? - zapytał go z uśmiechem.

Naoki przez dłuższą chwilę się nie odzywał, koncentrując na swych demonach i próbując je odegnać, ale w końcu wrócił do rzeczywistości.
- Zarezerwowałem nam tę restourację o której ci mówiłem - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

W piątek Ryu poszedł na wystawę Marka, a potem do niego do domu na imprezę. Wystarczyły dwa piwa by alkohol nieco uderzył mu do głowy. Mark jednak miał go cały czas na oku i pilnował, by chłopak nic nie wychlapał. Dopiero po czwartym, gdy Ryu niezwyczajny do picia, wylądował w łazience, poszedł za nim by mu pomóc.
- Głupi, skoro nie mogłes pić wcześniej, to nie udawaj że teraz tyle możesz - fuknął na przyjaciela odgarniając mu włosy i nieco przytrzymując nad deską klozetową. - Zadzwonię po Juna, co?
- Nie - bąknął chłopak. - Toż mnie taki wykład czeka, że się nie pozbieram po tym - wymamrotał.
- Daj spokój. Nic takiego nie będzie - westchnął Mark. - A jak będzie to zawsze możesz wpaść do mnie na noc czy dwie.

- Cieszę się, że u nich byłeś. Że im pomogłeś i że z Keiem coraz lepiej - zapewnił go Tomo. - Naprawdę... ale ciesze się też, że już jesteś. To źle?

- Mhm przecież nie każda impreza musi skończyć się fatalnie - pstryknął go w nos. - Ja też będę tęsknił, ale nie możemy być wiecznie razem, braciszku.

- Nie trzeba... ale wolałem to zrobić. Czasem miejsca nie ma, a ja naprawdę chcę ci ją pokazać - zapewnił go Naoki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dzięki - chłopak upił trochę herbaty i pomasował swe bolące skronie. Głowa mu dudniła tak jakby miała wybuchnąć zaraz. Spojrzał na Marka i westchnął ciężko, po czym napisał do Juna by po niego przyjechał i nic nie mówił, bo on już wszystko wie.

- Uhm tęskniliśmy. Ja i Yuya. Yuya mi bardzo pomagał wiesz? - uśmiechnął się delikatnie. - Zrobił mi śniadanko, sam się wyszykował do szkoły, sam z niej wrócił i jeszcze odrobił wszystkie lekcje... jest cudownym dzieckiem, ale mi aż głupio było - westchnął cicho. - Pośpiewasz mi trochę? - zapytał zaraz zamykając oczy.

- Wiem, wiem, Yuji. Ale damy radę. No i będziemy się odwiedzać - Shuji przytulił go mocno do siebie.

- Tak - skinął lekko głową. - Myślę że polubisz ich menu... no i mają też ofertę bez pieprzu... a ja przecież nie mogę go za dużo jeść - zauważył spokojnie.

Mara_Jade pisze...

Mark dostąpił tego zaszczytu.
- Ryu zaraz przyjdzie - zapewnił go zapraszając go do środka, bo reszta ludzi i tak była zajęta samymi sobą. - Wypił tylko 4 piwa - zapewnił go. - Ale rozłożyło go to na łopatki... nic nie wychlapał.

Tomo przysnął chwilę później, ukołysany głosem Takano. Mocniej się w niego wtulił jakby ten miał zniknąć za moment.

- Dobranoc - szepnął Shuji, również zasypiając.

Naoki zręcznie podjechał pod sam dom Shu i zaparkował na wolnym miejscu. Zanim wyszedł z samochodu nabrał jeszcze kilka głębokich oddechów.
- Okay... możemy iść - napisał do brata, że już są i za chwilę będą u góry a potem pomógł Hirokiemu z torbą i poprowadził go do odpowiedniej klatki. - Na samą górę - wybrał najwyższe piętro. - Tylko się nie przeraź... Shu ma całe piętro dla siebie...

Mara_Jade pisze...

Ryu podjechał do niego chwilę później, strasznie blady na twarzy, dociskając jedną rękę do głowy. Mark poklepał go lekko po ramieniu i oddał go w ręce Juna.
- Następnym razem będę ci ilość alkoholu pilnował - zażartował, bo skąd niby miał wiedzieć że jedyne 4 piwa tak chłopaka siekną.
- Yhm... ok - Ryu skinął lekko głową.

Tomo wstał wcześnie rano i ciesząc się, że Takano jest już z nimi przygotował dla niego najlepsze śniadanie a potem obudził go buziakiem i mocnym przytuleniem się do niego.
- Odwiozę Yuyę - zapewnił go. - A potem już pójdę do pracy... a złożyłem panu Tanace życzenia też od ciebie - dodał jeszcze.

Shuji otworzył jedno oko i powiódł nim za swym bratem.
- Nie idziesz pożegnać swego faceta? - zapytał go.

Naoki uśmiechnął się lekko, a kiedy dojechał uśmiechnął się lekko do brata.
- Hej - przywitał się z nim.
- Zaraz wam pokażę pokój - oznajmił radośnie mężczyzna. - Ale najpierw może coś zjecie i napijecie się?

Mara_Jade pisze...

Ryu pokiwał tylko Markowi a potem naciągnął mocniej czapkę na głowę.
- Przepraszam - mruknął zawstydzony swym stanem. Upewnił się tylko że na pewno ma wszystko ze sobą i zacisnął lekko ręce.

- Dobrze. To przyjdę do ciebie na przerwę. Na czekoladę gorącą i coś dobrego do jedzonka - zdecydował z uśmiechem.

- No skoro tak mówisz - Shuji wzruszył ramionami. - Dla mnie i tydzień jest wiecznością.

- Oj tam... to nic takiego - Shu wzruszył ramionami bo dla niego to było naturalne. - Czego się napijecie? - poprowadził ich do salonu i otworzył swój barek, po brzegi wypełniony dobrymi whiskaczami i winami.
- Kawy - poprosił go Naoki. - Masz może czekoladki belgijskie?
- Mam, zaraz przyniosę - rzucił wesoło starszy.
- To dopiero początek... ma tu basen, siłownię, salę kinową i kilka pokoi dla gości... my dostaniemy taki z aneksem kuchennym i prywatną łazienką - oparł głowę o ramię Hirokiego.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i już chwilę później spał, bo głowa strasznie mu ciążyła. Cieszył się jednocześnie że kolejnego dnia była sobota. Miał wolne.

- Tak jest, szefie - ucałował go jeszcze, po czym poszedł się ubrać by zawieźć Yuyę do szkoły.

- Mogłeś wybrać mocniejszy trunek - ucałował go w policzek. - Nie wiem, jemu to odpowiada... - wzruszył ramionami.

- Oj przestań. Zaufaj mu trochę. On poza tobą świata nie widzi - oznajmił Shuji.

Mara_Jade pisze...

Ryu okręcił się bezwiednie kołdrą i obudził dopiero o 12 w południe z lekkim jękiem. Strasznie go suszyło i głowa pękała mu w szwach. Wygramolił się jednak z łóżka i powoli pojechał do salonu.
- Dzień dobry - wyszeptał.

Tomo przyszedł do niego na górę z bułeczkami koło południa, kiedy Takano zwykle robił sobie przerwę. Ucałował go mocno i usiadł na swoim zwykłym krześle już chyba na stałe postawione w tym samym miejscu w kuchni.
- Czas na przerwę - uśmiechnął się szeroko. - Yuya sam wróci do domu ze szkoły. Cały czas przychodzi się meldować do mnie że już jest - dodał wesoło.

- Un... będziesz miał okazję posmakowac jakiegoś po kolacji - zgodził się z nim, po czym wzruszył ramionami. - Nie wiem... mi to nie przeszkadza. To jego decyzja w końcu.
Shu wrócił do nich z kawa i belgijskimi czekoladkami, które postawił na stole.
- Jak wam minęła podróż? Ach czujcie się jak u siebie - dodał szybko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dziękuję - chłopak wypił wodę powoli, a potem usiadł obok Juna, przytulając się do niego ze wszystkich sił. - Mark mi powiedział, że nic nie wypaplałem - szepnął cicho.

- Ja zrobię. Będzie curry, ok? Mam na nie dzisiaj ochotę - wyjaśnił z uśmiechem, popijając trochę gorącej czekolady. - Zrobiłem już zakupy.

- Przyzwyczaisz się na pewno - Shu nie wyobrażał sobie nic innego, a Naoki tylko wzruszył ramionami.
- A jak nie to pójdziemy do jakiegoś hotelu - dodał zaraz. - Żebyś się dobrze czuł kochany.

Mara_Jade pisze...

- No bo nie wiedział ile mogę... ja też nie wiedziałem - szepnął. - Nigdy nie byłem na dużej imprezie... i nie piłem alkoholu raz za razem... - dodał zaraz, gramoląc się na kolana mężczyzny i przytulając się do niego mocno. - Teraz wiem... ile jest za dużo.

- Dobrze, więc będzie curry - uśmiechnął się szeroko, popijając bułkę gorącą czekoladą. - Ooo... fajne - wyszczerzył się przyglądając się zdjęciu. Nie wiedział, że tak to z boku wygląda, kiedy człowiek nie ustawia się do zdjęcia. - Dobrze wyszło.

- Na 18nastą - Shu spojrzał na telefon. - Okay, już czas.
Naoki skinął głową i wstał z miejsca, łapiąc Hirokiego za rękę.
- Najpierw wybierzemy ci garnitur - uśmiechnął się szeroko, a Shu otworzył jedno pomieszczenie, w którym wisiało mnóstwa garniaków.
- Myślę, że ten od Armaniego będzie ok - zdecydował podając Hirokiemu garniak. - Musisz wyglądać... żeby ojciec się nie czepiał - mruknął zaraz. - Nao-chan ty też.
- No wiem... - bąknął Naoki.

Kazuo spędził cały tydzień w Tokio. Poznał najbliższą okolicę i rozkład metra. Otrzymał też pokój w akademiku, a raczej małe mieszkanko, bo tak się złożyło że stypendyści mogli wybrać sobie pokoje. On wybrał taki z aneksem kuchennym i łazienką dla dwóch osób. Zaznaczył też kogo by chciał do niego przyjąć. No i poznał paru ludzi ze swojego i innych kierunków.

Mara_Jade pisze...

- Mhm tak, będę już wiedział - zgodził się z nim i przytulił mocniej. - Strasznie mnie głowa boli - poskarżył się ale wiedział, że to jego wina.

- Naprawdę? Będę mógł zobaczyć więcej tych zdjęć? - zainteresował się Tomo, kończąc swoją bułkę i zostając przy czekoladzie.

- Na pewno... spróbuj - Naoki pchnął go lekko do przymierzalni, którą jego brat miał z boku pomieszczenia. - Ja też nie lubię takiego stylu - dodał jeszcze, opierając się o ścianę. - Zawsze mnie on krępuje.

Kazuo pojawił się dziesięć minut później z wielkim uśmiechem na ustach. Od razu objął Yujiego i ucałował go mocno. - Stęskniłem się.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze... a przytulisz mnie trochę jeszcze? - zapytał go cicho, dopijając swoją wodę. - Kocham cię.

- Super, to w domu mi pokażesz - uśmiechnął się powoli kończąc swoją czekoladę. - Wiesz... lubię jak tu jesteś i mamy taką swoją przerwę - wyszeptał.

- Wow... wyglądasz bosko - Naoki objął go ramionami wtulając się nieco w niego. Ucałował go mocno. - Mój przystojniak.

- Zaraz ci wszystko pokażę - uśmiechnął się, łapiąc za dwie torby. - Najpierw nasz pokój.

Mara_Jade pisze...

- Uhm a mogę kromkę chleba zjeść? - zapytał go zaraz, siadając znów na wózek i wlewając sobie do kubka trochę wody. Od razu wypił całą.

- Ha ha ha - Tomo wywrócił oczyma ale zaraz uśmiechnął się do niego szeroko i uścisnął go mocno. - Kocham cię - oznajmił chowając sobie babeczkę do pudełeczka. - Zjem później - zapewnił go.

- Nie - Naoki spojrzał mu prosto w oczy. - Nie brałem twych wymiarów przecież - zauważył.
- Ale ja sobie poradziłem - rzucił wesoło Shu. - Warto było, bo wyglądasz świetnie - dodał zaraz.

- No bo chciałem ci pokazać go na żywo - zaprosił wszystkich do windy i za chwilę byli na ostatnim piętrze. Otworzył ich małe mieszkanko i postawił jego walizki w przedsionku. - Mamy własną kuchnię... małą, ale jest. Łazienkę i balkon - pokazał mu wszystko. - No i całkiem spory pokój.

«Najstarsze ‹Starsze   2601 – 2800 z 4706   Nowsze› Najnowsze»