Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg
Historia
Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami.
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany.
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.
Charakter
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw.
Wygląd
Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.
Ciekawostki
- jest najlepszym strzelcem na komendzie
- od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
- Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
- Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
- Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
- dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
- dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
- Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
- ma wiecznie chłodne ręce










4 706 komentarzy:
1 – 200 z 4706 Nowsze› Najnowsze»[powinnam zacząć? xD]
...
[Ale mi one tam pasują... bo jak zmienie to na alkohol...]
[pasowało mi to do niego... ]
[ale to ni moja postać... moja nie moze pic, ani brać... nic nie może więc odbija się to na drugiej, która może wszystko xD]
[wow... ale się rozpisałaś! jestem pod wrażeniem :D]
Naoki pił tej nocy jak szalony. Założył się z kumplem o to, który z nich ma twardszą głowę i... wygrał. Wówczas to wsiadł zadowolony w samochód i mając gdzieś wszystkie przepisy drogowe, o których tyle się kiedyś uczył, ruszył do domu. Nie wiedzieć czemu droga rozmywała mu się przed oczyma i miał wrażenie, że musi ją gonić. Śmiał się przy tym radośnie, dopóki nie zauważył za sobą pędzącego radiowozu. W pierwszej chwili zamierzał uciekać. Nie było jednak gdzie, toteż zrezygnowany stanął na poboczu i zerknął na policjanta znudzonym wzrokiem. Ziewnął teatralnie i uniósł kciuk do góry.
- Panie władzo, wygląda pan na zestresowanego - oznajmił z uwodzicielskim uśmiechem, który posyłał do rozdwajającego mu się obrazu. - Moglibyśmy to załatwić po cichu - puścił do niego oczko, zjeżdżając wzrokiem wprost na spodnie mężczyzny i oblizując łapczywie wargi. - Jakiś upojny numerek i wybaczone? - zaproponował wprost.
- Prawo jazdy? A co to takiego? - zainteresował się Naoki wysiadając z wozu i chwiejnym krokiem idąc do radiowozu. - Aaa ta plakietka... już dawno jej nie mam - machnął lekceważąco dłonią naprawdę nie rozumiejąc czemu ten policjant nie chciał polecieć na jego wdzięki. W końcu był niczego sobie. Wszystkie laski mu to powtarzały.
Usiadł na siedzeniu obok kierowcy i włączył syrenę. Zawsze pragnął to zrobić, a teraz miał ku temu najlepszą okazję. Najchętniej jeszcze zakomunikowałby coś przez radio, ale powstrzymał swą nieodpartą chęć widząc mordercze spojrzenie policjanta.
- Oi! Panie władzo... pan mnie tak nie szantażuje - poradził mu z dobrej woli i poklepał go po ramieniu.
[dobranoc :*]
- Ależ panie władzo! Jakim więzieniem?! Moje zwierzaki zdechną z głodu! - zamiast dmuchać zaczął przeszukiwać kieszenie. Wyjął z nich kawałek kartki. Nabazgrał na nich swój adres i podał kartę gliniarzowi, wręczając mu również swoje klucze. - No to skoro więzienie, to bardzo pana proszę, panie władzo, o zajęcie się biednymi zwierzakami. One niczemu nie zawiniły - zapewnił go nie wspominając tylko tego ile ich tam ma. W tym stanie i tak pewnie pomyliłby się w liczeniu. - Proszę szczególnie uważać na Siwka. Zrobił sobie coś w łapkę kiedy skakał po dachach i nie może chodzić - poinstruował go jeszcze, wreszcie biorąc alkomat i posłusznie dmuchając. Zwierzaki będą miały opiekę, a on może siedzieć w kiciu.
- Ale ja naprawdę nie mogę z panem jechać, panie władzo - Naoki otworzył drzwi i wysiadł z radiowozu zanim Hiroki zdążył zareagować. Nie mógł przecież zostawić swoich zwierzaków konających z głodu. - Obiecuję iść pieszo, panie władzo - mruknął, rzucając mężczyźnie kluczyki od swojego samochodu. Wówczas zatrzasnął drzwi radiowozu i wciskając mandaty do tylnej kieszeni od spodni ruszył chwiejnym krokiem w stronę Yukan, a przynajmniej miał nadzieję, że właśnie tam idzie.
Naoki burknął coś niewyraźnie pod nosem, wcale nie będąc zadowolonym z obrotu sprawy. Dopiero, gdy został wywleczony przed komisariatem policji z frustracją nadepnął swojemu oprawcy na nogę.
- Biorę za nie odpowiedzialność - fuknął na iego. - Ale moje zwierzaki nie muszą brać za nie odpowiedzialności - burknął chłodno starając się wyrwać z jego uścisku. - To jest molestowanie. Będziesz miał problemy - warknął.
- Uhm... wiem, że będzie - szepnął Ryu, ale kiedy już mógł odpiąć pasy od razu usiadł mężczyźnie na kolanach, mocno się w niego wtulając. - Będziesz ze mną już zawsze?
[A skąd to polecenie? o_O]
Naoki pokazał mu środkowy palec i usiadł na jednej z prycz czekając tylko na rozwój wydarzeń. Nie da się zamknąć w kiciu, zwłaszcza jeśli nie było nikogo kto miałby się zająć jego zwierzakami. Stukał palcami o chłodną powierzchnię ściany i obserwował pozostałych nietrzeźwych.
- Panie władzo! - krzyknął w końcu. - Chcę rozmawiać z moim przyjacielem! - fuknął patrząc na nowego policjanta, który z westchnieniem pokręcił głową. - Tamtego pana władzę poproszę - fuknął Naoki. - Panie władzo!
Naoki kątem oka zarejestrował wiadro pełne lodowatej wody, ale uznał że będzie mężczyzną i się nie odsunie, nawet jeśli miałby zostać nim oblany. Zawsze później mógł wnieść oskarżenie za uszczerbek na zdrowiu. Odetchnął głęboko.
- Panie władzo, proszę mnie wypuścić - mruknął łapiąc dłońmi za kraty i przybliżając się trochę do Hirokiego. - Wczorajsza noc to jakieś nieporozumienie - uśmiechnął się delikatnie. - Proszę mi wierzyć, to nie zdarza się często - oblizał delikatnie wargi, szukając u Hirokiego czegoś na kształt zrozumienia. Czegoś czego nie odnalazł.
Yoshimura wywrócił oczyma i obrócił się na pięcie by oprzeć się o kraty plecami. Zamknął na moment powieki gorączkowo główkując co teraz powinien zrobić. Jak zagadać, żeby się z tego wykaraskać. W końcu jednak obrócił się do policjanta z powrotem.
- No dobra, coś w tym jest - przyznał tak po prostu. - Ale co ja za to mogę, że się wszyscy na mnie uwzięliście i ciągle mnie łapiecie? - zapytał go z rozbrajającą szczerością. - Moglibyście sobie już odpuścić... przecież uważam na drodze i nikogo nie zabijam - zauważył cierpko, po czym ugryzł się w język. Nie tak miało to zabrzmieć. Nie chciał ich przecież o nic oskarżać. Oparł czoło o chłodne kraty i odetchnął głęboko. - Ładną masz wodę kolońską - wymsknęło mu się. - No dobra, moja wina. Przyznaję się bez bicia.
[Patrzcie go! Jednak ma serce! xD]
Naoki popatrzył na otwarte drzwi z niedowierzaniem. Nie sądził, że uda mu się wyjść stąd tak łatwo. Nie tracił jednak dłużej czasu i wyślizgnął się z celi zanim Hiroki zdążyłby zmienić zdanie.
- Dziękuję - uśmiechnął się szerzej. - Stawiam panu, panie władzo, piwo po pracy - wcisnął mu w ręce wizytówkę miejsca gdzie pracuje i odbierając kluczyki ruszył do wyjścia. - Hai, hai, nie wsiadam do auta - rzucił jeszcze do pozostałych policjantów i ruszył na poszukiwanie przystanku autobusowego. Też coś. On jadący autobusem... nie chciał jednak przeginać.
[Jedną... xD Będzie ciekawie, jak znowu go złapie xD]
Tego dnia jak na złość, w barze panował wielki ruch. Klientelia wchodziła i wychodziła zostawiając mu sowite napiwki i całkiem obolałe już pośladki. Czasem nie rozumiał jak to się działo, że każdy z tych szemranych staruszków za cel obierał sobie klepanie go po tyłku. Póki jednak dawali napiwki, on milczał na ten temat. Nie chciał pozbywać się dodatkowej gotówki.
Gdzieś koło północy, ruch nieco zelżał, a on stając za barem zaczął czyścić blat. Właśnie wtedy w drzwiach pojawił się pan władza, którego imienia Naoki jeszcze nie miał okazji poznać. Mimo to brunet wyszczerzył się do mężczyzny i pomachał mu radośnie ręką.
- Co panu podać? Na koszt firmy rzecz jasna - uśmiechnął się rozbrajająco.
[Jednak skończyłam szybciej :D Ale bede jeszcze znikać na kolację za godzinę i potem pranie robić xD]
Naoki skinął lekko głową, szykując mu zaraz napój i stawiając przed nim wraz z miską frytek, gdyż uznał że coś można by przegryźć do tej whisky. Wziął do ręki jego wizytówkę i obrócił ją w dłoniach, po czym schował do swojego portfela.
- Czemu miałem z nikim nie rozmawiać? - zainteresował się, wracając do nocnego zdarzenia i słów Hirokiego, które zostały skierowane w jego stronę. - Długi dzień dzisiaj? - zapytał też, nalewając kolorowego drinka z parasolką kobiecie, która właśnie przekroczyła próg lokalu. Postawił go jej przed nosem.
- Zawsze wiesz czego mi trzeba, Nao-chan - uśmiechnęła się do niego kobieta, kładąc odpowiednią ilość pieniędzy na blat i wraz ze swoim drinkiem ruszając na podryw.
Naoki zwrócił więc całą swą uwagę na Hirokiego, podziwiając jego szczękę i te zadziorne oczy.
Naoki nie odpowiedział mu na to. Uznał że miał cholerne szczęście iż na niego trafił. Uśmiechnął się do niego szeroko i nalał sobie szklaneczkę zimnej wody z lodem. W pracy nie pił, a przynajmniej starał się tego nie robić. Przy glinie nie zacznie.
- Lubisz swoją pracę? - zapytał go znowu, przesuwając palcem po krawędzi szklanki. - Dużo macie rozbojów w okolicy? - zainteresował się, nie bez przyczyny. Trochę chciał wiedzieć które rejony powinien omijać, a których nie.
- Nie za dużo, panie władzo? - zażartował Naoki dolewając mu whisky i dokładając kilka kostek lodu, po czym zajął się przez moment innymi klientami. Zaraz jednak wrócił do Hirokiego, siadając na stołku po drugiej stronie baru i upijając łyk wody. - Kiedy masz następny dzień wolny? - rzucił od niechcenia.
- Szkoda, chciałem cię wyrwać na niezobowiązującą randkę - puścił mu oczko i uśmiechnął się lekko znów wstając. Poszedł do dwóch staruszków by dolać im whisky i zarobić po klapsie od każdego. - Panie Tanaka... co to za zawody dzisiaj? - zapytał mężczyznę nieco urażony, po czym zrobił smutną minkę. - Jak tak dalej pójdzie, jutro się tu nie pojawię - dodał jeszcze, na co klient jął go przepraszać i wręczył mu dodatkowy napiwek w rękę. Naoki przyjął przeprosiny, wpychając pieniądze do kieszeni spodni, po czym wrócił do Hirokiego. - Wyglądasz na takiego, który by potrzebował trochę wrzucić na luz. Zaserwuję ci najlepszego drinka w moim wykonaniu - uśmiechnął się znów.
- Oke - Naoki przygotował sobie odpowiednie składniki i po zmiksowaniu wszystkiego dodał do tego jeszcze trzy kostki lodu oraz plasterek limonki. Tak przygotowanego drinka podsunął Hirokiemu pod nos.
- Owszem, randka - powtórzył z uśmiechem. - W ramach podziękowań za opiekę nad moim zwierzyńcem i próby rozluźnienia pana, panie władzo - puścił do niego oczko z wielkim uśmiechem na twarzy. - To jak? Kiedy mogę pana wyciągnąć?
- Naoki - wyciągnął do niego dłoń i uścisnął ją, po czym usiadł na swoim miejscu sącząc swą wodę. - No to teraz czekam tylko na datę - wyszczerzył się do niego, planując już ich małą eskapadę. - Bo ty zapracowany człowiek jesteś - zauważył krótko, drapiąc się po głowie. Ostrożnie podebrał mu jedną frytkę, bo trochę zaburczało mu w brzuchu.
- Nie mogę jeść, kiedy pracuję - pokręcił przecząco głową, wklepując mu swój numer telefonu i oddając mu komórkę. - Mam od tego przerwy. Jak mnie szef zobaczy to mnie wyleje - wzruszył ramionami, dolewając mu jeszcze trochę whisky. - Jaki przypadek był najtrudniejszy w twoim zawodzie? - zapytał go zaraz zainteresowany.
[Jaki władczy... jedz i nie marudź xD]
- W sobotę... okay to jesteśmy umówieni - wyszczerzył się do niego. - Gdzie po ciebie podjechać... rowerem ma się rozumieć - zaśmiał się nieco nerwowo, nie chcąc przeginać. Wziął sobie jeszcze jedną frytkę i schrupał ją ze smakiem.
- Ten przystojniak jest mój kochana - Naoki uśmiechnął się do niej uroczo, po czym zrobił jej jeszcze jednego drinka. - Możesz próbować, ale nie będzie ci tak łatwo - dodał wesoło, chowając sobie adres do kieszeni i wzdychając cicho. Przecież tylko raz go widział pijanego. Skąd więc ta gadka o alkoholizmie?
- Jak ci podryw dzisiaj idzie? - zainteresował się, chowając resztę frytek za ladą i zajmując się już tylko klientami.
- Skądże znowu... po prostu masz całkiem niezłego przeciwnika, który już zarobił sobie pierwsze punkty na konto - puścił do niej oczko, podając jej jeszcze przekąskę do drinka. - Punkt dla mnie - uśmiechnął się obracając na pięcie by odstawić alkohol na odpowiednie półki. Już nie mógł się doczekać ich spotkania.
Naoki wywrócił tylko oczyma i wrócił do swojej pracy, a po zamknięciu lokalu zmęczony poszedł prosto do swojego małego mieszkanka. Nakarmił zwierzyniec i padł na łóżko bez życia.
W sobotę był na nogach od ósmej rano, ale po Hirokiego przyjechał dopiero po 12. Zaplanował zabranie go na krótką wycieczkę rowerową zakończoną w pobliskim lunaparku, który właśnie przyjechał w te okolice. Stojąc pod domem, zadzwonił po mężczyznę, a kiedy ten zszedł na dół przywitał go promiennym uśmiechem.
- Czysty jestem dziś - zapewnił go spokojnie. - MOżesz sprawdzić tym podręcznym alkomatem, który schowałeś w spodniach.
- Skąd w ogóle ta myśl, że mam problem z alkoholem? Raz mi się zdarzyło... tj raz mnie takiego widziałeś i wielkie halo - wywrócił oczyma Naoki, wsiadając na rower. - Dzisiaj proponuję trochę sportu, a potem garść zabawy. Poczujesz się znów jak dziecko - zapewnił go wesoło. - Więc wsiadaj na swoje dwa kółka i ruszamy.
- No ja za tym nie przepadam... ale dobrze, że Tobie się to podoba - uśmiechnął się Ryu, idąc z nim powoli i chłonąc widoki okoliczne.
Naoki uśmiechnął się do niego i sam przyspieszył. Skoro tak sprawa się miała, to nie widział problemu by dodać do odpoczynku nutkę rywalizacji.
- Złap mnie, jeśli potrafisz - rzucił przez ramię i rozpoczął szalenie pedałować, by jak najszybciej oddalić się od swojej randki. Znał swoje możliwości i uważał siebie za całkiem niezłego w te klocki. Nie znał tylko możliwości Hirokiego i miał cichą nadzieję, że tak szybko to go nie dogoni.
Chłopak zmarszczył brwi niezadowolony i przyspieszył jeszcze bardziej by dogonić Hirokiego przed samym Lunaparkiem. Klepnął go wówczas w ramię i gwałtownie zatrzymał rower, siadając na piasku by złapać oddech.
- Dżisas... co ty? Monstrum jakieś? - zapytał podejrzliwie, by zaraz wybuchnąć dźwięcznym śmiechem. - Dzisiaj ja stawiam - oznajmił spokojnie, spoglądając na park rozrywki. - Ale potrzebuję chwilki - rzucił jeszcze, gdyż chodziło o jego oddech. - Wykończyć mnie chciałeś... - zaśmiał się lekko. Musiał przyznać że już bawił się dobrze i miał nadzieję, że Hiroki też miał odrobinę zabawy.
- Skąd, fajnie było - zapewnił go z wdzięcznością przyjmując butelkę i upijając porządny łyk zanim mu ją oddał. - Tylko ta końcowa górka mnie załatwiła na amen - roześmiał się serdecznie. - Złapałeś go w końcu? Skaczesz też po dachach? - zapytał go zaraz zaciekawiony.
- To przybłędy. Znajduję je często na dworze. Takie zmarznięte i wychudzone. Nie umiem im odmówić pomocy - wzruszył ramionami. - Są moją rodziną - dodał jeszcze nabierając głębokich oddechów i uśmiechając się do niego lekko. - Wiem... za dużo ich na takie małe mieszkanko, ale nie potrafię się powstrzymać - zaśmiał się cicho. - Już mi lepiej - dodał zaraz, łapiąc go za rękę i kładąc ją sobie na sercu. - Czujesz? Uspokoiło się.
- Zdarza mi się okazać komuś swą miłość - przytaknął Naoki trochę śmiejąc się z tego sformułowania. Wstał z ziemi i otrzepał swe spodnie, po czym zerknął na Hirokiego i wzruszył lekko ramionami. - Nie robią nic więcej poza kilkoma razami na tyłek - mruknął spokojnie. - Szef by mnie wylał jakbym robił awanturę o takie nic... a oni przynajmniej są na tyle przyzwoici by dać trochę większy napiwek,... choć to może brzmieć źle. Jakbym się sprzedawał - wyszczerzył się, bo dopiero teraz przyszło mu to na myśl. - Tak czy inaczej, do niczego więcej nie dochodzi. Poza tym, ja ustalam granicę. Jak powiem dość to zazwyczaj respektują... a te nieliczne razy kiedy tego nie robią... cóż, jakoś przeżywam - podrapał się lekko po głowie. - No chodź. Czas na zabawę w lunaparku. Boisz się czegoś? Upewniam się zanim kupię karnety na wszystko.
- Zadzwonię - obiecał mu to Naoki wybierając odpowiednie karnety i podając jeden Hirokiemu. - Ale póki co radzę sobie - zapewnił go spokojnie. - Długo piastujesz już urząd gliniarza? Nie boisz się, że ktoś cię postrzeli? - zapytał przejmując pałeczkę i prowadząc go jednocześnie na największą atrakcję lunaparku.
- Ukończyłem uniwerek - wzruszył ramionami, po czym obrócił się na pięcie i roześmiał się serdecznie. - Ale jak ci powiem na jakim wydziale to przysięgam, że padniesz trupem na miejscu - uśmiechnął się. - Byłem rok w Australii, wiesz... przygoda i zwiedzanie. Świetny kraj, taki bez barier - rozmarzył się trochę. - A teraz pracuję trochę tu, trochę tam. Bar to tylko praca dorywcza. Tak jest dobrze. Jak mi się znudzi to zmieniam na inną.
- Ukończyłem prawo - pokazał mu znak zwycięstwa na palcach, po czym podrapał się po głowie. - Kompletnie nietrafiony kierunek, tak wiem... ale mam papier. Ukończyłem też aplikacje, więc mogę robić za prawnika - wywrócił oczyma. - Dwadzieścia sześć. W tym roku kończę dwadzieścia siedem - dodał spokojnie. - A do Australii jeszcze kiedyś wrócę - uśmiechnął się delikatnie. - Może wezmę cię ze sobą, jeśli lubisz pieesze wycieczki z plecakiem na plecach to jak najbardziej polecam - oznajmił, wsiadając do wagonika i czekając na Hirokiego. - Dlaczego policja?
- Bo mnie to nie pociąga - odparł chłopak szczerze, po czym zapiął pas i odetchnął głęboko. - Wolę robić kilka rzeczy na raz. Jak mi się znudzi, przenoszę się do innej pracy - uśmiechnął się lekko. - Może kiedyś dojrzeję do bycia prawnikiem - uśmiechnął się delikatnie. - A czemu nie? Razem raźniej i już czuję, że by ci się spodobało - wyszczerzył się do niego.
- Bo mnie to nie pociąga - odparł chłopak szczerze, po czym zapiął pas i odetchnął głęboko. - Wolę robić kilka rzeczy na raz. Jak mi się znudzi, przenoszę się do innej pracy - uśmiechnął się lekko. - Może kiedyś dojrzeję do bycia prawnikiem - uśmiechnął się delikatnie. - A czemu nie? Razem raźniej i już czuję, że by ci się spodobało - wyszczerzył się do niego.
Uwielbiał ten dreszcz adrenaliny kiedy to kolejka pędziła jak szalona nie dając mu czasu na wytchnienie. Zapierało mu dech w piersiach, a mimo to wydawał z siebie okrzyk radości. Zadrżał dopiero kiedy zawiśli do góry nogami i zobaczył jak daleko ma do ziemi. Wówczas złapał mocniej za barierkę i zacisnął powieki. Cieszył się, że ta chwila trwa tylko chwilkę.
- NIeźle... ale ten moment na górze. Myślałem, że tam zginę - przyznał mu się wychodząc z wagonika i oddychając głęboko.
- Teraz trochę powalczymy - wskazał dłonią na arenę, na której zabezpieczeni w odpowiednie ubranie ludzie stojąc na desce walczyli balonowymi dźwigniami. Ten kto pierwszy spadał do wody, przegrywał. - Tylko daj mi trochę fory - poprosił go zaraz ze śmiechem. - Bo na pewno jesteś w te klocki, ale nie przesadzaj znów z tymi forami - pogroził mu palcem, pokazując przy tym język.
- Słońce świeci, szybko wyschniemy - zamrugał do niego i ruszył w stronę nowej atrakcji. Szybko się dostali na listę i po kwadransie stali już na chwiejnej kładce. Dla Naokiego był to pierwszy raz i miał mały problem z utrzymaniem równowagi, ale przy tym bardzo dobrze się bawił. - Wszystkie chwyty dozwolone - uprzedził swojego przeciwnika prawie nie spadając do wody.
- Nie czepiaj się - zaśmiał się Naoki, wreszcie łapiąc równowagę i uginając nieco kolana. Odetchnął głęboko i uśmiechnął się czarująco do Hirokiego. W końcu zdecydował się na pierwszy krok. Zrobił nieporadny zamach i trafił swego kompana dopiero, kiedy wracał do swej pozycji wyjściowej. Niestety Hiroki nawet nie drgnął.
- I już? - Yoshimura zaśmiał się lekko ciesząc się zwycięstwem, po czym wskoczył do wody, by dołączyć do tego seksownego ciała cieszącego się przegraną. - Zbyt dużo pewności siebie ci nie posłużyło - dogryzł mu ze śmiechem.
- Na razie schniemy przy coli na słoneczku - uśmiechnął się lekko. - A potem rundka na samochodach i jeszcze drugi roller coaster nam został - pokazał mu o co chodzi, po czym zaprowadził go do budki z napojami zamawiając dwa i jeden podając Hirokiemu.
- Pasuje - zgodził się Naoki wybierając miejsce z dwoma leżakami, na których mogli spokojnie wyschnąć. - Nie sądziłem, że z tobą wygram - przyznał ze śmiechem. - Nie powiem, miłe uczucie - wyszczerzył się do słońca tuż nad nimi. Unikał spoglądania na Hirokiego w tym momencie, bo miaał ochotę go schrupać a na dokładkę schrupać raz jeszcze. - Jak wygląda twoje życie prywatne?
Naoki skinął głową, trochę żałując że zadał to pytanie. W końcu nie chciał, by jego "randka" rozpamiętywała złe chwile. Zaraz jednak wyszczerzył się do niego.
- No to nieźle musiałeś pościć - zauważył wesoło. - No i aż dziwne, że na takie ciacho nikt nie poleciał - dodał zaraz oblizując lekko usta. - Cieszę się w takim razie, że mogłem cię gdzieś wyciągnąć.
- Wow wyjątkowość aż ze mnie bije - puścił do niego oczko Naoki, dopijając swoją colę. - Nie dałbyś się, gdybym nie powiedział że to w podzięce za zwierzaczki - zauważył śmiejąc się pod nosem. - Mimo to dzięki za danie mi tej szansy.
- Nie m za co - zapewnił go Yoshimura wstając trochę żeby rozprostować kości i kładąc się teraz na boku, by jednak mieć tę przyjemność obserwowania schnącego ciała Hirokiego tuż obok niego. - Na twój kolejny dzień wolny pojedziemy wspinać się i zrelaksujemy się w onsenie - zaplanował im kolejny wypad. - O ile znajdziesz czas na coś takiego - dodał zaraz, by mężczyzna nie poczuł się przez niego stłamszony.
- Spokojna twoja rozczochrana. Zawsze mam rączkę - roześmiał się serdecznie widząc jego wzrok. - No chyba, że mi pozwolisz... wiesz nigdy nie robię czegoś co ta druga strona nie chce - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Po prostu jesteś pociągający. Nic na to nie poradzę.
- Dobra, przemyśl to - uśmiechnął się szeroko. - Potrafię się powstrzymać, ale nie ukrywam, że mi się podobasz - oznajmił prosto z mostu. Chciał poznać Hirokiego lepiej i spędzić z nim trochę więcej czasu.
- No to może źle dobrałem słowa. Jestem zaintrygowany twoją osobą - poprawił się, śmiejąc się przy tym lekko by zamaskować zażenowanie. - Po prostu mnie do siebie przyciągasz - wzruszył lekko ramionami. Nie potrafił tego lepiej wyjaśnić, o ile w ogóle dało się to zrobić. - Sprawiasz, że chcę cię poznawać bardziej.
[Na Ryu odpowiem potem ok? Siedze w pracy i ciężko mi na dwa na raz...]
- Ja również. Możemy ruszać na kolejne atrakcje - zdecydował wstając i idąc w stronę samochodzików. Jakoś tak potrzebował trochę rywalizacji, przy okazji dobrej zabawy. - Długo byłeś żonaty? - zapytał go prosto z mostu.
Po skończeniu Yoshimura wysiadł nieco potłuczony ale zadowolony, z wielkim bananem na twarzy. Bawił się niczym małe dziecko, a to jeszcze nie był koniec dnia. Zeskoczył z paru schodków i odczekał na Hirokiego.
- Pewnie tak, ale trochę na twoją prośbę nie? W końcu ty też mówiłeś sakramentalne tak. Ale spoko, teraz sobie wszystko odbijesz - zapewnił go z uśmiechem.
- Wierzę, przykro mi - zreflektował się trochę, przystając na moment. Uśmiechnął się lekko, po czym odetchnął głęboko. - To co ostatni roller coaster, jedzonko i wracamy? - upewnił się spokojnie.
- Przestań. Nie mogłeś być gorszy. Po prostu byłeś dla niej zbyt dobry - zapewnił go spokojnie. - No i co to za kumpel... tak robi hm? - westchnął ciężko, po czym pokręcił przecząco głową. - Dobra, nie smęćmy. Na to będzie czas - klasnął w dłonie idąc z nim na ostatnią atrakcję i wsiadając tym razem do pierwszego wagonika. - Teraz dopiero będzie jazda...
- Cóż... może kiedyś potwierdzę swoją teorię - uśmiechnął się zawadiacko, po czym kolejka ruszyła, a jemu trochę żołądek podszedł do gardła. Dopiero po dłuższej chwili zaczął cieszyć się jazdą.
- Ledwie, ale żyję - zapewnił go, wreszcie stając obok wagonika i jeszcze odruchowo łapiąc się go mocniej za ramię. - Przepraszam, za chwilę świat przestanie wirować - zaśmiał się szczerze, w końcu go puszczając. - Okay, gotowy na jedzonko.
- Ramen brzmi nieźle - odparł wesoło, decydując się na pierwsze swobodne kroki. Kiedy okazało się, że potrafi je robić już pewniej zrównał kroku z Hirokim. Zerknął ukradkiem na zegarek. Bawili się już dobre 3 godziny co niezwykle go ucieszyło. - Cieszę się, że dałeś się namówić.
- W porządku - zgodził się z nim Naoki. Jak na pierwszą randkę taki czas go całkowicie satysfakcjonował. Usiadł przy ladzie czekając na ich zamówienie. - Od zawsze mieszkasz w Yukan?
- Pół roku dopiero - przyznał się bez bicia, śmiejąc się przy tym z jego miny. - Pomieszkuję sobie to tu, to tam. Zmieniam pracę jak rękawiczki, więc i miejsce zamieszkania też - dodał zabierając się za swoją miskę ramenu. - Itadakimasu.
- Ej no wcale nie tak często ląduję w izbie wytrzeźwień - pstryknął go w nos. Jego częstotliwość spadła po studiach co uważał za swój osobisty sukces. - Podoba - skinął lekko głową. - Ale nie wiem jak długo tu zostanę - wzruszył lekko ramionami. - Serio? - spojrzał na niego zaskoczony jedząc jeszcze trochę ramenu. - Może kiedyś uda mi się to zobaczyć. Z moich okien widać śmietniki - wyszczerzył się do niego. - Dlaczego Jack Frost?
Naoki uniósł lekko brew i jeszcze raz przyjrzał mu się, po czym wybuchnął głośnym śmiechem.
- NIe odczułem Frosta na własnej skórze - przyznał kiedy już się uspokoił. Skończył swój ramen i wypił chyba półtora litra wody na raz, by uspokoić swe pragnienie.
Chłopak ponownie wybuchnął śmiechem, teatralnie ocierając łzy z kącików oczu.
- Szczęściarz ze mnie, nie ma co - wyszczerzył się, zaraz składając ręce po posiłku i dziękując kucharzowi za smaczny ramen.
- Oho ktoś tu się na nie naprawdę napalił - zażartował Naoki i skinął głową z uśmiechem, po czym pokiwał mu na do widzenia. Okazja do spotkania jednak nadarzyła się trochę wcześniej. Gdzieś w połowie tygodnia Naoki wybrał numer telefonu Hirokiego i nerwowo stukając palcami w blat odliczał sygnały.
- Wspominałeś, że mogę zadzwonić... jeśliby się nasiliło - odchrząknął. - Nasiliło się i nie radzę sobie. Mógłbyś wstąpić do...
- Nao-chan, Takeda-san pozwala nam dzisiaj na wszystko - wyszczerzył się do niego jeden ze starców obejmując chłopaka ramieniem i odbierając mu telefon. - Pomyłka - zarechotał do Hirokiego, po czym wyłączył telefon i wraz z kumplem unieruchomił szarpiącego się chłopaka.
- Niegrzecznych chłopców się kara, Nao-chan... a ty w tym tygodniu wyjątkowo mi podpadłeś - mruknął mu do ucha, krępując mu dłonie na plecach i przytrzymując go przy stole, kiedy jego kumpel brał pierwszy zamach. Pasek ze świstem obijał się o pośladki chłopaka, który zaciskał mocno wargi by nie krzyknąć.
- Zdrowie Takedy! - krzyknął trzymający go mężczyzna, po czym wypił zdrowie solenizanta. - Obchodzi dzisiaj pełną 60siątkę. Doliczysz tyle i cię puścimy - poklepał Naokiego po policzku.
- 20 - sapnął chłopak, kompletnie upokorzony. Teraz nawet zaczął żałować, że zadzwonił do Hirokiego, bo jak niby ma mu potem spojrzeć w oczy. Głośny śmiech jego oprawcy i trzy szybkie razy wycisnęły pierwsze łzy.
- Oj ktoś tu się pomylił. Trzeba zacząć od początku - mężczyzna poklepał go od niechcenia po głowie.
Naoki ponownie zacisnął powieki, ale teraz tylko po to by nie dopuścić kolejnych łez. Wystarczająco został tego dnia upokorzony. Odczuł nagły brak ciężaru przytrzymującego go do krzesła i stracił równowagę opadając na kolana. Wciąż skrępowane ręce trochę mu dokuczały, ale w tej jednej chwili odczuł wyraźną ulgę. Nabierał łapczywie oddechy, by się uspokoić, kiedy starszy mężczyzna się usprawiedliwiał.
- Ależ jakie molestowanie? - zaprzeczył. - To tylko zabawa - uśmiechnął się szeroko. - Nao-chan zawsze nam na to pozwala - dodał jeszcze, a Yoshimura pokręcił przecząco głową. Nie pozwalał, przynajmniej nie na coś takiego.
Ktoś go rozwiązał i ulotnił jak najszybciej się dało, co by nie mieć kłopotów. Kiedy Hiroki ich wszystkich spisywał, on rozmasował sobie dłonie i otarł ostatnie łzy z policzków, po czym podniósł się i chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Potrzebował świeżego powietrza. Na już, na zaraz, na teraz. Cały jeszcze dygotał i ledwie trzymał się na nogach. Oparł się o drewnianą barierkę tuż przy wyjściu, bojąc się, że zleci ze schodów. Pomasował sobie skronie i odetchnął głęboko.
- Aaa... nie tak miało wyglądać nasze kolejne spotkanie - westchnął ochryple do samego siebie, usilnie starając się uspokoić.
- Nic mi nie będzie. Do soboty będzie lepiej - Naoki wysilił się na słaby uśmiech. Po prostu nie chciał rezygnować z dobrej zabawy. - Po prostu chwilowo niedomagam - uśmiechnął się znów, przecierając dłonią twarz. - Ty też zbyt dobrze nie wyglądasz - rzucił jeszcze nabierając znów kilka głębokich oddechów. - Dziadek miał krzepę - zaśmiał się próbując tym samym zamaskować to jak bardzo upokorzony się czuł. Spuścił wzrok i zagryzł mocno wargi, chowając oczy pod przykryciem dłoni. - Dzięki...za pomoc - bąknął.
- Ale ja nie każdemu glinie ufam - mruknął całkiem poważnie, ale nie do końca świadom, że wypowiedział te słowa na głos. W myślach skarcił się za nie, dodając że musi wziąć się w garść. Słysząc jego propozycję, potrząsnął przecząco głową. - Dzięki, ale przejdę się - zdecydował unosząc wzrok by na niego spojrzeć. Tym samym chciał go przekonać, że da sobie radę. Był dużym chłopcem w końcu, a mimo to gdzieś w środku nie chciał zostawać teraz sam...
Odepchnął się jednak od barierki i nieco chwiejnie zszedł ostrożnie po schodach.
Mimowolnie zarumienił się, kiedy wpadł mu w ramiona, ale zaraz odetchnął głęboko, odsuwając się od niego.
- Uhm tylko że... jakoś nie napawa mnie optymizmem chwila siedzenia w aucie - przyznał całkiem zażenowany i zakrył twarz dłonią. - Serio wolę się przespacerować. Pooddycham świeżym powietrzem i trochę się uspokoję... - miał też nadzieję, że jak to zrobi to nie sięgnie po kielicha.
Naoki spojrzał na niego wyraźnie zdziwiony. Miał zamiar zaprzeczyć, ale trochę obawiał się powrotu do domu. Wiedział co się stanie jak będzie sam, a przecież próbował z tym skończyć.
- Nie będę ci przeszkadzał? - zapytał go cicho, stając już nieco pewniej. Ze staniem nie było problemu. Gorzej z chodzeniem. - Nie chcę ci przeszkadzać - powtórzył cicho, ale jednocześnie nie chciał zostawać sam. - Uhm mogłem nie dzwonić - zgrzytnął zębami.
- Okay, skoro tak mówisz to chyba w porządku - zgodził się w końcu, choć wciąż bił się z wyrzutami sumienia. Położył się na tylnych siedzeniach samochodu, przymykając na moment oczu. - Nic się nie stało, to najważniejsze - uśmiechnął się lekko, bo nie lubił gdybać co by było, gdyby. Cieszył się, że mógł na kogoś liczyć.
- Lubię. To jedna z tych potraw, za którymi bym tęsknił przeprowadzając się do innego kraju - uśmiechnął się lekko, wciąż trzymając zamknięte oczy. - Sorka że ci się zwalam na głowę bez zapowiedzi - powtórzył jeszcze.
- Uhm myślę, że tego nie zrobili, ale sprawdzę - zapewnił go wygrzebując się z samochodu i przystanął obok samochodu bo zakręciło mu się w głowie, ale już po chwili czuł się nieco lepiej. - Ładna okolica - oznajmił idąc tuż za nim.
- Spróbuję - obiecał uśmiechając się lekko i zsuwając buty. Od razu odnalazł drogę do łazienki i dłuższą chwilę w niej spędził, zanim wrócił do salonu. - Nie jest najgorzej - oznajmił spokojnie. - Będzie trochę blizn, ale skóra przerwała się tylko w kilku miejscach - machnął lekceważąco dłonią. - Mogę zobaczyć ten sławetny widok na morze?
Naoki skinął lekko głową i zajął się sobą zanim wrócił znów do salonu. Zerknął przez okno, po czym wyszedł na balkon, żeby pooddychać świeżym powietrzem. Kiedy wrócił zapachy z kuchni niemal zwaliły go z nóg.
- Jesteś niezłym kucharzem - stwierdził po samym zapachu wchodząc do kuchni i opierając się o framugę drzwi.
Naoki ostrożnie przycupnął na brzegu krzesła i zabrał się jedzenie. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo głodny jest dopóki nie poczuł smaku dania w ustach. Przez chwilę nie odzywał się tylko zajadał się potrawą popijając ją zimną wodą.
- Nie trzeba - potrząsnął przecząco głową. - Pójdę od razu do pracy... rano rozwożę gazety - uśmiechnął się szeroko. - A potem przejdę się spacerkiem do domu. Serio, nie kłopocz się.
- Pośpię w t-shirtcie i bokserkach. Dzięki, niczego nie potrzebuję. Już i tak dużo dla mnie zrobiłeś - zauważył dłubiąc trochę widelcem w potrawie. - Mam nadzieję, że więcej kłopotów nie będę miał, ale dzięki. Pewnie skorzystam - uśmiechnął się szerzej. - Ne, Hiroki... chodziłeś do szkoły tu w Yukan? Jak tam było? Należałeś do tych cichych osób co nie?
- Szef jest w porządku, na prawdę. Tylko czasem się upija i pozwala klientom na wszystko... czasem zamyka drzwi do baru na klucz i wtedy jest kaplica, ale nigdy jeszcze nie przegięli tak jak dziś - wzruszył lekko ramionami. Miał wrażenie, że musiał komuś o tym powiedzieć, bo kiedy to zrobił poczuł jakby kamień spadł mu z serca. - Dobry byłeś w tym co robiłeś? Czemu nie chciałeś kariery robić? - zainteresował się powoli kończąc swojego omuricu. - Ja? Bo ja tak naprawdę nie miałem rodzinnego miasta. Ze względu na rodziców, przeprowadzaliśmy się często... najdłużej zabawiłem w jednej szkole pół roku - wzruszył ramionami. - Byłem raczej okropny. Taki paniczyk z dobrego domu, który uważa że wszystko mu się należy. Rozrabiałem... i pić zacząłem już w gimnazjum.
- Wiem, twoim zdaniem jest nie w porządku - skomentował spokojnie Naoki dopijając swoją wodę i przegryzając ostatni kęs omuricu. - Nom... wiesz taka klasyka, rodzice zbyt zajęci by zająć się dziećmi, dzieci nic nie warte ale ślepo podążające za rodzicielskimi rozkazami - wzruszył ramionami. - Stąd to prawo. Ojciec sobie wymyślił, że mam być prawnikiem, a ja bałem się nie sprostać jego oczekiwaniom, więc ukończyłem studia z wyróżnieniem - podrapał się po głowie. - Mam starszą siostrę, jest lekarzem i młodszego brata, który jest pianistą. Nie odzywają się do mnie od czasu mojego buntu i wyboru Australii zamiast ciepłego biurka.
- Myślisz? Ja już ni wiem - wzruszył ramionami. - Bo tak naprawdę do dziś nie wiem co chciałbym robić w życiu - uśmiechnął się krzywo. - Ale kiedyś to znajdę, na pewno - zapewnił go wesoło, odkładając sztućce na talerz. - Australia ma zupełnie inny kolor i zapach. Kojarzy mi się z wolnością. Spałem do południa, potem jechałem na zbiórkę owoców, a na koniec surfowanie. Albo wolontariat w parku narodowym i praca z misiami Koala. No i kangury... pasożyty jakich mało. Dwa samochody mi tam zniszczyły - zaśmiał się cicho. - Ale uwielbiam ten kraj.
- Chciałbym - przyznał spokojnie. - Ale nie chciałbym tam zostawać na całe życie. Wolałbym ułożyć sobie je tutaj, w Japonii, a Australię zachować jako bazę wypadową na wakacje, kiedy już miałbym dość Japonii na trochę - uśmiechnął się szeroko wstając i mimowolnie czując ciepło na sercu przez wypowiedziane przez Hirokiego słowa. - Dlaczego chciałbyś żebym został?
- Mhm dzięki - uśmiechnął się do niego uroczo, po czym poszedł do łazienki, nie chcąc mu dokładać rumieńców, które mimo stalowej na nich maski, rozświetliły nieco jego oblicze. Z wielkim uśmiechem na ustach poszedł pod prysznic. Trochę mu to zajęło bo zaraz po nim ponownie nasmarował się maścią. W końcu jednak wrócił do pokoju w samych bokserkach i koszulką oraz ręcznikiem na włosach. - Prysznic dobrze robi - wyszczerzył się do niego.
- Ne, Hiroki? - odezwał się za nim, kładąc się już do łóżka i lekko okrywając kołdrą. - Dziękuję - powtórzył tylko. Zasnął zanim chłopak zdążył wrócić spod prysznica. Wydarzenia tego dnia go dobiły i nie zdawał sobie sprawy z tego że jest aż tak zmęczony.
Yoshimura obudził się dość wcześnie rano. Chcąc podziękować za gościnę postanowił zrobić Hirokiemu śniadanie. Przejrzał więc jego lodówkę i zdecydował się na jajka na bekonie oraz tosty i kawę do tego. Postawił to wszystko na stoliku w salonie, po czym ubrał się i posprzątał po sobie łóżko. Podskoczył zaskoczony na dźwięk budzika Hirokiego. Był straszny. Niczym wyjąca syrena. Skrzywił się lekko, po czym znów usiadł na krześle i przywitał mężczyznę promiennym uśmiechem.
- Ohayou, jak się spało?
- Mnie również. Nie słyszałem twojego chrapania, więc nawet świetnie. No i obudziłem się przed przyprawiającym o zawał budzikiem, więc doskonale - jego wypowiedź była niemalże elaboratem na temat spania. Roześmiał się przy tym lekko i zabrał za jedzenie śniadania. - W ramach podziękowania za wczoraj - dodał zaraz usprawiedliwiając tym samym swoje śmiałe gotowanie w jego kuchni.
- Uff, nie miałem pojęcia co lubisz - Noki odetchnął z wyraźną ulgą i przez chwilę tylko obserwował swojego towarzysza, zanim sam wrócił do jedzenia. Naprawdę mu dzisiaj wyszło. Proste śniadanie, a ile radości przyniosło. Jedzenie z kimś posiłku było fajne.
- ciężki dzień w pracy cię dziś czeka? - zapytał go spokojnie.
- Nie kracz mi tego proszę... bo z mojego tyłka nic nie zostanie jeśli się uwezmą - podrapał się lekko po głowie. - Lubisz dochodzenia? - zainteresował się zaraz. - Pokażesz mi kiedyś na czym polega twoja praca? Ale kiedyś... i bez wchodzenia w tajemnice zawodowe - pokazł mu język.
- Szkoooda - przeciągnął dłużej samogłoskę i wrócił do jedzenia. - No to chociaż jakaś nauka strzelania na strzelnicy - zaproponował z uśmiechem. Po prostu chciał go poznać lepiej i lepiej i jeszcze lepiej.
- Nawet nie na policyjnej strzelnicy, tylko na publicznej? Naprawdę? Fiu... żelazne zasady - cmoknął Naoki, ale bardziej na niego nie naciskał. Nie chciał być przecież powodem zwolnienia z pracy Hirokiego. - To dobrze... chociaż kawę dobrze parzyć umiem - zażartował przeciągając się lekko. - Dzięki za gościnę.
- Nie trzeba. Jak wyjdę teraz to zdążę bez problemu - zapewnił go idąc tylko na moment do łazienki i kiedy się odświeżył zajrzał jeszcze do kuchni. - To widzimy się w sobotę - uśmiechnął się szeroko i pomachał do niego, zaraz potem wychodząc.
Noki sprawdził jeszcze czy wszystkim zwierzakom nie zabraknie jedzenia ani picia, po czym zabrał swoją torbę i ruszył na dół kiwając do siedzącego w aucie Hirokiego.
- Ohayou - przywitał się z nim wsiadając na fotel przy kierowcy i zapinając pasy. - Możesz mnie sprawdzić. Nie piłem od tygodnia - uśmiechnął się szeroko. - Staram się - dodał jeszcze zerkając przez okno z lekkimi rumieńcami na twarzy. - Jak ci minął wczorajszy dzień? U mnie całkiem w porządku, ale panowie są na mnie wściekli za to twoje spisywanie ich tamtego dnia więc nie czuję się tam za dobrze. Myślę nad zmianą pracy - przyznał mu się, wzruszając lekko ramionami. Dopiero po chwili zorientował się, że znów się zagadał.
- Poszukam sobie czegoś, ale póki co zostaję w barze na czas szukania - skinął głową i wyszczerzył się do niego. - Sam mogę dojeżdżać. Potrafię prowadzić, wiesz? - zaśmiał się lekko. - No i auto stoi sobie i się kurzy póki co na podwórzu - dodał zaraz przeciągając się lekko. Jego kolejne słowa wbiły go w fotel. Zamrugał kilkakrotnie spoglądając na niego. - Uhm dzięki... znaczy ja sam sobie nie ufam, więc to dla mnie nowość - przyznał szczerze.
- Mam fałszywkę - mruknął zanim zdołał ugryźć się w język. - I Australijskie też mam - dodał zaraz bo sobie o tym przypomniał. Westchnął zaraz ciężko i podrapał się po głowie. - Mhm... nie będzie trudno ten kredyt zmarnować - zauważył, nie bez żalu w głosie. Przecież wystarczyło, że raz popłynie w szale alkoholowym. - Dobra, więc jedziemy tu - wyciągnął mapę i wskazał palcem odpowiednią miejscówkę. - Tu jest parking - wskazał znów palcem. - Potem już wspinamy się i chodzimy trochę po górach, żeby dotrzeć o tutaj - znów poklepał palcem na odpowiednie miejsce. - To niecałe 10 km od parkingu, ale dość mocno pod górę - wyjaśnił. - Zabookowałem nam drewniany domek, z własnym źródełkiem.
- Fałszywki ci nie oddam - odparł spokojnie Naoki. - Póki co jej nie używam, ale może się jeszcze przydać - dodał zaraz. - Tak... ale sam mówiłeś że wiesz jak to jest uzależnić się od alko. Wystarczy jedno załamanie i koniec... z twoim kredytem - mruknął niezbyt zadowolony. - Znaczy jak nie chcesz możemy wybrać inne miejsce, ale to jest podobno szczególnie urokliwe. Tak słyszałem - oznajmił chowając mapę.
- Mhm... no bo jakbyśmy poszli do publicznej to jakość mojego tyłka by przysporzyła ci kłopotów. Jeszcze pomyśleliby że to twoja sprawka - wzruszył ramionami, nie odpowiadając już nic na tę fałszywkę. No bo przecież mu nie powie, że bierze udział w nielegalnych zawodach, gdzie jedyną możliwością zapisu jest okazanie prawa jazdy. - No i masz się zrelaksować po trudnym tygodniu, więc w ciszy i spokoju - uśmiechnął się szeroko, odprężając nieco i przymykając oczy.
- Wpadaj kiedy tylko chcesz - uśmiechnął się szeroko. - Nie musisz mnie o to pytać. Zawsze jesteś przeze mnie mile widziany - zapewnił go wesoło, wyglądając przez okno i przez chwilę chłonąc widoki. Otworzył okno i wychylił przez nie głowę by poczuć wiatr we włosach. - Ano, spędzimy miły weekend - zgodził się z nim spokojnie.
Naoki zarzucił swój na plecy i przeciągnął się mocno wdychając świeże powietrze. Okręcił się w okół własnej osi i podskoczył parę razy radośnie. Już nie mógł się doczekać ich małej wspinaczki.
- Okay teraz będę japońskim turystą - stwierdził wesoło wyciągając swój telefon i zbliżając się do Hirokiego. Pstryknął im urocze selfie i ustawił je sobie jako tapetę na telefonie. - Lubisz chodzić po górach? - zapytał go kiedy rozpoczęli wspinaczkę.
[Jakiej piosenki? xD Sorki mam zapłon wiem :P ]
- Ja po prostu uwielbiam naturę - przyznał szczerze, odnajdując najlepszą możliwą drogę dość naturalnie. - Mhm najczęściej mieszkaliśmy blisko morza. Często biegałem po plaży i zwiedzałem klify... ale moje rodzeństwo wolało miasta - przyznał szczerze śmiejąc się lekko. - Ledwie przeżyłem to prawo w Tokio... utknąłem w nim na parę lat. Szaro, buro i ponuro - wywrócił oczyma. - Dlatego ten rok w Australii był mi tak strasznie potrzebny.
[Aaa tej :D niezła jest xD]
Naoki też zamilkł na trochę i ruszył tylko przed siebie, co jakiś czas przystając by wybrać inną drogę.
- No to jesteś chętny na takie eskapady tak? upewnił się.
- Ne Hiroki, jakie masz plany na resztę swojego życia? - zapytał go po prostu nagle przystając przed większą skałką. - Potrzebujesz asekuracji?
[Poprawiam odpowiedź xD]
Szli tak przez pewien czas podziwiając tylko widoki i chłonąc naturę, dopóki nie napotkali maleńkiej przeszkody. Można ją było ominąć jedynie wspinając się na górę. Naoki przystanął i spojrzał na Hirokiego.
- Dasz radę, czy potrzebujesz asekuracji? - zapytał go całkiem poważnie.
- Super - uśmiechnął się szeroko. - W razie jakbyś jednak potrzebował, to mam patent na to. Mogę asekurować - zapewnił go spokojnie rozpoczynając wspinanie. Na górze poczekał na Hirokiego, przez moment odpoczywając podczas podziwiania widoków. Wypił trochę wody, po czym podał butelkę Hirokiemu.
- Możemy ruszać - zapewnił go chłopak. - Już nie mamy tak daleko - zauważył z uśmiechem. Taka wycieczka strasznie mu odpowiadało. Był w doborowym towarzystwie i robił to co uwielbiał, a przede wszystkim miał z kim dzielić swą pasję.
- Nigdy nie przyszło mi to do głowy - przyznał szczerze. - No i pewnie musiałbym coś zrobić dodatkowego... jakiś patent czy coś. Poszukam sobie informacji w domu - zdecydował z uśmiechem na ustach, po czym zerknął na Hirokiego ukradkiem. - Dzięki za podsunięcie pomysłu - wyszczerzył się. Normalnie pewnie by go objął ale zdecydował że Hiroki poczułby się nieswój, więc tylko poklepał go z wdzięcznością po plecach.
Naoki wrócił do niego po pietnastu minutach z kluczykami w dłoniach i poprowadził go do odpowiedniego domku. Nie był on zbyt duży. Posiadał jedynie duży pokój, jedną sypialnię oraz łazienkę. Z salonu wychodziło się do niewielkiego onsen, położonego tak, że mogli obserwować przepiękne widoki.
- Jedzonko mamy w cenie. Taka promocja - uśmiechnął się lekko, zsuwając buty i wchodząc do środka domku wraz z Hirokim. - Masz jakieś zachcianki? Wszystko można domówić.
- Mhm ale jest też kanapa - Naoki wskazał na kanapę stojącą w salonie. - Pośpię na niej - zapewnił go spokojnie. - Po prostu nie było już żadnych innych, a nie chciałem do publicznej - wyznał mu siadając na moment na kanapie. Nie chciał przecież robić nic czego Hiroki by nie chciał. - To co? Najpierw jemy? - zapytał go patrząc na sowito zastawiony stół.
- No pewnie. Znaczy dawno nie byłem w Onsenie i nie miałem okazji jeść takich smakołyków - oznajmił Naoki siadając przy stole i zabierając się za jedzenie. To rozpływało się mu w ustach. - Kiedy postanowiłeś zostać policjantem? Jako małe dziecko czy później?
- Moja mama nie żyje - odparł spokojnie. - Zmarła, kiedy miałem 10 lat - mruknął przełykając zieloną herbatę. - Tata nie odzywa się do mnie, bo nie przejąłem po nim firmy... wiesz, miałem być prawnikiem w jego firmie, by potem móc ją przejąć. Obraził się na mnie - skrzywił się lekko. - Odciął mnie od kasy i niemal wydziedziczył, ale w ostateczności tego nie zrobił - uśmiechnął się nieco szerzej. - Nie mam mu tego za złe. Tak jest lepiej.
- Nie trzeba, mam jeszcze trochę zaskórniaków. Australia mi pomogła, no i wbrew pozorom nie przepijałem wszystkiego - pokazał mu język kończąc pierwszą część jedzenia. - Ty jesteś moją "randką", więc ja płacę - dodał wesoło. - Jak chcesz się odwdzięczyć, to musisz mnie zaprosić na kolejną "randkę" - pokazał mu język.
- Świetnie, uznaję to za znak, że jesteśmy umówieni - puścił do niego oczko, wstając. - Czas na onsen - zdecydował przeciągając się lekko. Chciał koniecznie się odprężyć w ciepłym źródełku.
- Bardzo przyjemna - uśmiechnął się do niego szeroko, przesuwając się trochę by zrobić mu miejsce. - Wchodź bo zmarzniesz tam u góry - dodał spokojnie, podpływając kawałek dalej, by móc całkiem zakosztować ciepłej relaksacji.
- Co nie? Człowiek zapomina co traci - przyznał ze śmiechem Naoki. Chłopak nie ukrywał, że Hiroki mu się podobał. Nie tylko z wyglądu, ale miał w sobie to coś, co go ciągnęło. Potrafił się jednak powstrzymać. - Wiesz, chyba potrzebowałem takiego weekendu.
- Mam, czasem spędzam z jakąś jedną noc, albo z jakimś facetem, ale żadne jeszcze nie zainteresowało mnie na tyle by się wysilać i chcieć czegoś więcej. Można powiedzieć, że jesteś pierwszy - poczuł że się rumieni i schował się na moment pod wodę, zanim znowu z niej się wynurzył. - Pierwszy od dawna - poprawił się.
- Na pewno? - upewnił się tylko, łapiąc go za rękę i zbliżając się do niego. Usiadł tuż obok ciesząc się jego bliskością. Uśmiechnął się przy tym lekko. - Cieszę się, że czujesz podobnie - szepnął.
[ Jakiego ja mam pecha... zawsze czekam na odpis... czekam i w koncu mowie nie xD W dupie ide spac... a ty 2 minuty pozniej odpisujesz xD]
Naoki zadrżał lekko pod wpływem jego dotyku, jak i tych cudownych słów, które od niego usłyszał. Uśmiechnął się lekko, opierając głowę o jego ramię. Po raz pierwszy od dawna poczuł taki spokój wewnątrz siebie.
- Jak wtedy przyjechałeś, naprawdę się ucieszyłem. Nie byłem pewien, czy weźmiesz mnie na poważnie... bo przecież wiedziałeś że nadużywam alkoholu - szepnął i nie mogąc się powstrzymać pogłaskał go po klatce piersiowej. - Jak wszedłeś, poczułem się tak, jakbyś był moim bohaterem... w tamtym momencie nim byłeś.
[Wiem, wiem xD ]
Naoki zamknął oczy pozwalając mu prowadzić. Napawał się tym pocałunkiem, dopóki nie zabrakło mu tchu. Dopiero wtedy odsunął się od niego i odetchnął głęboko.
- Próbowałem z tym skończyć, byłem na paru odwykach... ale ciągle do tego wracam. Teraz jestem czysty... od kiedy cię spotkałem to się starałem nic nie pić i póki co wychodzi - uśmiechnął się szeroko. - Ale nie wiem jak długo...
- Mam nadzieję, ale jeśli nie... to mi pomożesz? - zapytał cicho, oddając każdy jego pocałunek i po dłuższej chwili zsuwając się na jego szyję. Całował go wciąż i wciąż. Nie potrafił przestać. - No i od randki się nie wymigasz, nie? - zaśmiał się.
Naoki nie miał z tym większego problemu. Zamruczał coś cicho, po czym wsunął dłonie we włosy Hirokiego masując skórę jego głowy palcami i jednocześnie wciąż obdarzając go pocałunkami. W końcu zassał jego lewy sutek.
- Mhm jesteś przepyszny - zapewnił go.
- Wow, zwolnij cowboyu - zażartował trochę Naoki, odczuwając za dużo przyjemności na raz. Objął go mocniej ramionami, poruszając sugestywnie biodrami by pobudzić do życia członka mężczyzny. Sam oddychał już nieco głośniej.
- Mhm dlatego się cieszę, że zarezerwowałem ten domek - zaśmiał się lekko, wpijając się ustami w wargi chłopaka, by zaraz skinąć lekko głową. - Dam radę - zapewnił go spokojnie. - Mój tyłek nie jest w aż tak złym stanie - zapewnił go.
- Szczerze mówiąc to nie... choć marzyłem o tym by właśnie tak się skończyło - uśmiechnął się szeroko, po czym sapnął ciężko, czując jego dłonie na swoim penisie. - Zostajemy, a potem się przeniesiemy - zdecydował z uśmiechem.
[No weź... znowu takie wyzniania od samego rana xD]
Naoki skrzywił się lekko ale już po chwili zaczął poruszać się na jego palcu dając mu do zrozumienia że już wystarczy. Jednocześnie zsunął dłoń niżej i nakierował jego członka na swoje wejście.
- Mhm... dziękuję - ucałował jego wargi raz za razem, ssąc jedną z nich nieco mocniej. - Ja ciebie też.
[Oj tam oj tam, szczegóły :P Dziś też znikasz o 12? xD]
- Mhm staram się - odparł zagryzając lekko wargę, kiedy poczuł napierającego na wejście członka Hirokiego. Potrzebował chwili by się do niego przyzwyczaić, po czym skinął lekko głową ruszając się do gory to na dół delikatnie. - Jesteś najlepszy.
[A nic xD Bo u mnie do 24 jeszcze 1,5 godziny :P :P]
Naoki odchylił do głowy zaciskając lekko powieki. Był już nieźle napalony, więc jego zabiegi tylko doprowadzały go do szaleństwa. W końcu wpił usta w wargi Hirokiego, dochodząc z lekkim sapnięciem.
- Nie zamierzam skakać w bok - zapewnił go muskając ustami jego szyję i przytulając do niej czoło na moment. - Nie zamierzam. Właśnie przeżyłem coś pięknego... a ty mi gadasz o skokach w bok, baaaka - burknął trzepiąc go przez głowę i zaraz uśmiechając się figlarnie.
- A masz na to siły? - zapytał go zaraz z delikatnym uśmiechem. - Bo ja jestem zawsze gotowy - zapewnił go obejmując go ramionami i gładząc go po plecach.
- Ano... i już nie ma innego wyjścia. Przepadł. Twój urok mnie zauroczył - sapnął znów czując, że już się podnieca. Reagował na niego zbyt gwałtownie, ale nie potrafił tego zatrzymać.
[Ja cie... dobra w te klocki jesteś xD A ja noga :D]
Naoki zacisnął pięści na pościeli i sapnął głośniej. Czuł gorąco zalewające całe jego ciało ale wstrzymal się. NIe chciał jeszcze dochodzić. Pragnał to zrobić razem z Hirokim, a póki co to tylko on otrzymywał przyjemność. Objął go więc za szyję i rozpoczął całować.
[Szczęściara... ]
Naoki uniósł lekko brew przyglądając się mu zaraz i potrząsnął przecząco głową. Oddychał coraz głośniej. Rozpoczął poruszanie bioderkami, oplatając Hirokiego nogami co by pogłębić doznania.
- Nie zadawaj mi takich pytań... kiedy nie mogę się skoncentrować... na niczym... poza tobą - burknął całkiem czerwony.
[ Bo taki kunszt wyrobiłaś xD]
Naoki już dawno nie przeżył czegoś takiego. Być może nigdy mu się to nie zdarzyło, ale teraz nie miał już nawet siły myśleć, toteż przylgnął dość naturalnie do Hirokiego, wtulając się w jego bok i przysypiając niemal od razu.
Naoki pozwolił sobie jeszcze na dłuższą chwilę spania, zanim wreszcie otworzył oczy. Obdarzył Hirokiego delikatnym uśmiechem i przetarł oczy dłonią.
- Dzień dobry - przywitał się z nim delikatnym uśmiechem. - Humorek dopisuje? Jak się spało?
- SPało mi się wyśmienicie. cieplutko tak przytobie - uśmiechnął się do niego przeciągając się nieco. - Humorek cudowny, tylko zgłodniałem - roześmiał się lekko.
[DObranoc :* Ja też lecę spać. Przeżyłam atak 3 pająków w pokoju....]
Kawę? Dobrze - zgodził się przeciągając się jeszcze raz, po czym uśmiechnął się do niego szeroko siadając. - Zrobię ci jaką tylko chcesz - nachylił się by go ucałować, po czym wstał i udał się pod prysznic. - Dzisiaj osobno.... bo jak wpadniesz do środka to przepadniemy i umre z głodu - pokazał mu język.
[Szczurzo-pies? A co to za cudo?]
Naoki wziął szybki prysznic, po czym ubrał się w yukatę i dołączył do Hirokiego na dworze, obejmując go od tyłu ramionami i wtulając się w jego plecy.
- Teraz tak zostanę przez kolejne kilka minut - zdecydował z delikatnym uśmiechem. - Dobrze mi tu z tobą - ucałował go w kark.
Naoki pokręcił przecząco głową. Trochę go bolało, ale nie jakoś szczególnie mocno. Wtulił się mocniej w jego plecy i przez dłuższą chwilę milczał, zanim wreszcie go puścił i stanął tuż obok niego.
- No popłynąłeś wczoraj trochę - przyznał śmiejąc się lekko. - Ale jest okay. Nie boli mocno.
- I że jedno łóżko wystarczyło - zażartował Naoki śmiejąc się lekko. Oparł głowę o jego ramię i przymknął na moment oczy, oddychając głęboko. - Kiedy cię znowu zobaczę? - zapytał go tak po prostu. Nie chciał się rozstawać w niewiadomej.
- Mhm w porządku - chłopak objął go lekko ramionami i ucałował go mocno w usta. - To chociaż dzwoń do mnie czasami - poprosił go, gładząc go po policzku. Rozumiał te wszystkie godziny pracy i jego oddanie pracy w policji. Nie miał mu tego za złe.
- No ja do ciebie na pewno podzwonię - zapewnił go z wielkim uśmiechem, tuląc się do niego z całych sił. Odsunął się dopiero na burczenie w brzuchu. Wówczas to uśmiechnął się lekko. - Chodźmy zjeść.
- Ale wyglądasz w nich znakomicie. W pracy pomyślą, że wreszcie odżyłeś - pokazał mu lekko język. - I będą się zastanawiać jak to jest uprawiać seks z Frostem - roześmiał się serdecznie, pakując mu do ust kawałek parówki. - No a na przesłuchaniach... założysz szalik czy cuś - zaproponował najprostsze rozwiązanie. - I będziesz grał chorego.
- Hm... będę musiał jeszcze zweryfikować moją opinię o tym całym seksie z Frostem... ale póki co śmiało mogę powiedzieć, że było... gorąco - puścił do niego oczko i zabrał się za jedzenie. Chwilę milczał, po czym odetchnął głęboko. - Ale jakbym miał problem to przyjedziesz do mnie, prawda? - upewnił się cicho. - Znaczy no wiadomo, że nie zawsze bo będziesz akurat w pościgu to nie powrócisz, ale jakbyś miał wolną chwilę - uśmiechnął się szerzej.
- Mhm no mam nadzieję, że tak będzie - uśmiechnął się szeroko i ucałował go w policzek, zaraz wracając do jedzenia. - Kocham cię wiesz? - zapewnił go spokojnie patrząc trochę na zegarek. - Będę musiał się zbierać. Wieczorem muszę być w barze - wyznał mu.
- Dobrze, będzie mi miło gdy wpadniesz - ucałował go w policzek i skończył jeść, dopijając swoją herbatkę. - Posiedzimy jeszcze chwilkę i pooglądamy widoki - zdecydował.
- Ale mi się podobasz w yukacie - zapewnił go, wtulając się w niego mocno żeby sobie nie poszedł. - Posiedź tak ze mną... inaczej tylko ja obciachowo wyglądać będę - pokazał mu język.
- Hej, hej... bez takich moja paskudo - położył mu zaraz palec na ustach. - Muszę być chodzący na wieczór niestety - zażartował obejmując go mocno ramionami. - Następnym razem będziesz mógł zrobić ze mną co zechcesz. Obiecuję - wyszczerzył się.
- Ale ja nie jestem pewien czy potrafię się kontrolować - uśmiechnął się uroczo, wtulając głowę w jego tors. - Jesteś zbyt seksowny bym mógł to powiedzieć ze stuprocentowym przekonaniem - wyznał mu.
- Do wczoraj jeszcze nie znałem smaku twojego ciała - przypomniał mu spokojnie, głaszcząc go lekko po udzie. - Mhm też nie chciałbym by nasz związek opierał się na seksie. Wolę cię poznawać w całości.
- Trzymam cię za słowo - ucałował go raz jeszcze, po czym poszedł się ubrać wraz z nim u swojego boku. Uśmiechnął się do niego szeroko. - Jesteś przystojny.
- A teraz i jeszcze apetyczny... - dodał zaraz Naoki, odwracając się do niego plecami i ubierając spokojnie w swoje czarne rurki i czerwoną koszulkę z krótkim rękawem. - Już tęsknię za tym onsen - przyznał szczerze przeciągając się lekko.
- Hahaha a może zrobimy ich wówczas jeszcze więcej - mrugnął do niego i spakował wszystkie swoje rzeczy do plecaka, zakładając go zaraz na plecy. - I będziemy się świetnie bawić - zapewnił go zaraz przeciągając się lekko. - Ale najpierw muszę zmienić pracę - zdecydował szczerząc się do niego.
Naoki wzruszył ramionami i ucałował go jeszcze w policzek po czym poszedł do recepcji żeby oddać kluczyk, a kiedy już wrócił z powrotem ruszył tym razem za Hirokim, chcąc być z tyłu.
- Bo chcę znaleźć to co chcę robić w życiu - przypomniał mu. - No i panowie trochę mnie ostatnio nie lubią - dodał jeszcze.
Naoki potrząsnął przecząco głową, zadowolony że jest trzymany za rękę.
- Nie, nie - uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Tylko atmosfera jest ciężka i ciągle pytają czy znów wpadniesz ich spisywać, bo dowodziki już przygotowane są - wywrócił oczyma.
- Mhm ale to nic. Nie przejmuj się - chłopak przyspieszył trochę, ale zaraz zwolnił i ucałował go mocno w usta. - DO niektórych nic nie dociera... wiem po sobie - puścił do niego oczko.
- Wolałbym jednak żebyś przyszedł... albo jakbyś mógł przyjść po mnie na sam koniec pracy - zaproponował, obejmując go mocno za szyję. Ucałował go tam nie robiąc mu jednak już więcej malinek. - Tak jest dobrze - puścił go w końcu, gdy doszli do stromego zejścia.
- Pasuje, dziękuję - uśmiechnął się do niego schodząc tuż za nim i uważając by się nie poślizgnąć. Stawiał stopy ostrożnie, acz pewnie. Nie pierwszy raz miał do czynienia ze stromym zejściem.
- Przyjedziemy, na pewno - wyszczerzył się do niego Naoki, ściskając jego dłoń nieco mocniej i napawając się jeszcze chwilę widokami szedł sprężystym krokiem wraz z nim.
Naoki ucałował go lekko wsiadając do samochodu i zapinając pasy. Otworzył jeszcze okno i uśmiechnął się lekko zadowolony że jeszcze chwilę będzie go miał przy sobie.
- Możemy posłuchać muzyki którą lubisz? - zapytał go zaraz.
- Stary dobry rock to ja znam, więc wolałbym jazz - zdecydował szukając jakiejś dobrej płyty z jazzem i puszczając ją zaraz. Zamknął schowek i zamknął również oczy żeby poczuć muzykę samym sobą.
- Bardzo, ale pierwszy raz jej słucham - przyznał się. On raczej z taką muzyką nie miał do końca do czynienia, choć podobała mu się. - Naprawdę fajna - uśmiechnął się do niego.
- Dlaczego ich nie lubiła? Każdy potrzebuje chwili dla siebie, przecież - zauważył spokojnie, po czym poklepał go lekko po udzie i wyszczerzył się do niego.
- Dlaczego ich nie lubiła? Każdy potrzebuje chwili dla siebie, przecież - zauważył spokojnie, po czym poklepał go lekko po udzie i wyszczerzył się do niego.
- Nawet lepiej się stało - stwierdził z wielkim uśmiechem na twarzy. - No bo możesz być teraz bezkarnie mój - uśmiechnął się szerzej.
- Nawet lepiej się stało - stwierdził z wielkim uśmiechem na twarzy. - No bo możesz być teraz bezkarnie mój - uśmiechnął się szerzej.
- Och panie władzo, pan tutaj przekracza prędkość... mandacik wypadałoby sobie wystawić - pokazał mu język. - I odebrać prawo jazdy... to nadużywanie władzy jest.
- Ooo... ale panie władzo teraz będę miał dobry argument żeby mnie pan nie zaaresztował w razie wypadku - poruszył rzęsami i uśmiechnął się do niego szerzej, po czym wyhylił głowę za okno krzycząc dobrze.
- Ej no, przecież ci daję... to ty mnie zatrzymujesz - pokazał mu język z uśmiechem. - Przecież Ci nie wypadnę - dodał zaraz ze śmiechem na ustach.
- Jesteś zbyt zasadniczy panie władzo - puścił do niego oczko, zamykając trochę okno.
- O nie, nie, nie - Naoki przystanął przed barem i zmrużył niebezpiecznie oczy. - Nie będziesz prowadził po alkoholu - rzucił tylko, zakładając ręce na klatce piersiowej. - Nie ma takiej opcji.
Naoki pokazal mu jezyk i usmiechnal sie lekko, po czym poszedl do pracy. Kiedy Hiroki powrocil do niego bardzo sie ucieszyl od razu stawiajac mu whisky z lodem.
[Sorka... polskie znaki mi zwialy...]
[Wróciły polskie literki :D]
- Nie zdążyli - uśmiechnął się do niego nalewając kolejne drinki mężczyznom, którzy widząc obok Hirokiego zachowywali się kulturalnie. Nie chcieli sobie narobić u niego problemów, przynajmniej kiedy był obok.
- Wszystko ci wybaczę - zapewnił go Naoki, opierając się na przedramionach by spojrzeć mu w oczy. - Bo cię kocham - wyszeptały jego usta, a on oderwał wzrok od Hirokiego by podejść do trzech stolików by rozdać im piwa.
Naoki był zaskoczony dobrym zachowaniem swoich klientów. Byli dla niego podejrzanie mili i żaden z nich nie odważył się nawet go klepnąć. Tłumaczył to sobie jednak obecnością Hirokiego. Wrócił do mężczyzny najszybciej jak tylko mógł. Chciał jeszcze trochę popatrzyć w te jego oczy.
- Mhm, ale to nic - Naoki uśmiechnął się do niego szeroko. - Wytrzymam, w końcu tyle czasu dawalem radę - dodał szczerząc się do niego i czyszcząc blat stołu. - Po prostu czasem wpadaj i będzie okay.
Naoki wybuchnął cichym śmiechem, widząc jego minę, po czym ucałował go szybko w usta i wrócił do czyszcenia szklanek.
- No, no... więc będziesz musiał wpadać częściej.
- Ale tu są sami staruszkowie. To nie fair - z wrażenia wyleciała mi szklanka i roztrzaskała się na małe kawałeczki. Chłopak natychmiast zaczął je sprzątać zezując wściekłe na Hiroekiego. - Jakby tu był ktoś seksowny to rozumiem... ale nie ma takiej osoby.
- Nic mi nie jest - mruknął tylko Naoki kończąc zbieranie szkła i wyrzucając je do śmietnika. - Idź mi... nie chcę cię widzieć - burknął mrużąc nieco oczy i nadymając policzki.
- A ty jesteś okropny, tak mnie podjudzasz - burknął chłopak znów idąc do innego stolika by odebrać zamówienie i po chwili je tam zanosząc.
Naoki odprowadził go wzrokiem i uśmiechnął się lekko, kiedy ten wyszedł. Wrócił zaraz do pracy wchodząc w jej rytm. Zauważył drastyczną zmianę w zachowaniu pijących już pół godziny po wyjściu Hirokiego, a godzinę później jego szef zamknął bar od środka i pozwolił swoim klientom pójść na całość. Chłopak rzucił pracę tej samej nocy. Gdzieś o trzeciej nad ranem, kiedy to nie był w stanie wstać z podłogi, całkiem się trzęsąc. DOpiero wówczas odzyskał swój telefon i mógł zadzwonić po Hirokiego. Otrzymał kilkanaście razów w plecy, kiedy to nie mógł się podnieść bo brakowało mu sił. Pięć razy po dłoniach, które mu teraz spuchły, a którymi starał się zasłonić, a na tyłku wylądowało kilkadziesiąt razow których już nie zliczył.
- Hiroki? Gome... wiem że masz jutro pracę - zagryzł mocno wargi. - Ale... przyjedziesz po mnie? Rzuciłem pracę - uśmiechnął się krzywo, zbierając się na nogi i powoli ruszając do wyjścia. - Nikt mnie już nie dotknie.
- Zrezygnowałem - odpowiedział mu opierając czoło o jego ramię, kiedy szukał czegoś, by się podeprzeć. Nie był w stanie dłużej stać o własnych siłach. - Nie wrócę tam - zapewnił go. - Nie dziwię się...że wszyscy rezygnują z pracy tu - spróbował się zaśmiać. - Zostawiłem... tam swoje rzeczy... ale nie wrócę tam - zatrząsł się lekko. - Zabierzesz mnie już? Proszę...
Naoki nie był przekonany do tego pomysłu ale pokiwał twierdząco głową. Chyba wolał mieć pewność, że nigdy go nie dopadną albo że chociaż dostaną zakaz zbliżania się do niego, niż by uszło im to na sucho.
- Możesz mnie tylko zawieźć do domu? Masz jutro pracę, musisz się wyspać - szepnął zaraz. - Poradzę sobie... tylko po prostu nie dam rady dojść do domu o własnych siłach.
- Dobrze - Yoshimura nie miał siły się kłócić. Zamknął oczy pragnąc by głowa przestała mu wirować. Czuł ból w niemal każdej komórce ciała i choć starał się na nim nie koncentrować, ból ogłuszał. - Ale ty mnie przesłuchasz - mruknął po dłuższej chwili. - Nie chcę o tym mówić komuś innemu...
- Są... ale szef je wyłącza kiedy robi zamknięte imprezy - odparł Naoki z trudem wychodząc z auta. Podparł się zaraz dłonią o nie i skrzywił lekko, oddychając z ulgą dopiero kiedy Hiroki ponownie wziął go na ręce. - Pewnie je wyłączyl - szepnął. - Ale Tanaka-san robił jakieś filmy telefonem - przypomniał sobie.
Naoki zacisnal lekko powieki. Jemu tez sie to nie podobalo, ale nie zamierzal wypowiadac swojego zdania. Skinal tylko glowa. W koncu juz zdecydowa, ze cos chce z tym zrobic. Nie mogl sie teraz wycofac.
- Uhm dobrze - odetchnal gleboko. - Ale teraz? - zapytal zaraz chcac sie na to psychicznie przygotowac choc chwilke.
Naoki zerknął na niego i nabrał kilka głębokich oddechów.
- To może lepiej nie? - zapytał cicho już myśląc o tym by uszło im to na sucho, ale jednocześnie bojąc się że wówczas posuną się jeszcze dalej. - Tylko... trochę się boję, wiesz? - wyjaśnił zsuwając t-shirt by pokazać mu swoje plecy. Dopiero po dłuższej chwili odważył się też zdjąć spodnie i bokserki, prezentując mu też swój tyłek i swoje uda. - Trafili też parę razy w dłonie - wyjaśnił. - Ja... to ja odważę się i będę zeznawał u kogoś innego - zacisnął mocniej szczęki.
- Wolałbym ciebie - przyznał szczerze. - Boję się, wstydzę... i nie ufam. Takie kombo mam - zażartował zakładając z powrotem bokserki. - Mogę dostać przedtem coś przeciwbólowego?
- Wolalbym pod prysznicem. CHyba poboli za bardzo na cokolwiek innego - odparl szczerze i zaraz skinal glowa. - Rozumiem... uhm ale ty mnie przesluchaj... wolalbym nie musiec tego mowic przy kims innym.
- Wolałbym pod prysznicem... chyba nie będę katować się wanną - zażartował, po czym zaśmiał się cicho, wtulając głowę w jego szyję. - Poradzę sobie - zdecydował w końcu stając na galeratowate nogi i podchodząc do prysznica. - Rozumiem - rzucił jeszcze, zaciskając nieco wargi. - Wolałbym nie musieć tego przy kimś innym mówić po prostu...
- Nie musisz mi mówić co będzie... zostaw mi moment zaskoczenia i traktuj mnie jak każdego innego studenta - zażyczył sobie z delikatnym uśmiechem, przeciągając się lekko. - Okay, widzimy się na zajęciach, a teraz lecę bo jestem umówiony w kawiarni na dole - wskazał palcem kierunek i okręcił się na pięcie ruszając tam.
- Nie musisz mi mówić co będzie... zostaw mi moment zaskoczenia i traktuj mnie jak każdego innego studenta - zażyczył sobie z delikatnym uśmiechem, przeciągając się lekko. - Okay, widzimy się na zajęciach, a teraz lecę bo jestem umówiony w kawiarni na dole - wskazał palcem kierunek i okręcił się na pięcie ruszając tam.
- Hiro-chan... - Naoki zatrzymał go na moment spoglądając mu prosto w oczy. - Pójdziesz jutro ze mną do tego baru? - zapytał go po prostu nabierając głębokiego oddechu. - Zostawiłem tam swoją torbę z dokumentami, kluczami od mieszkania... ze wszystkim - wyznał krzywiąc się lekko. - Trochę... boję się sam iść.
Naoki wziął krótki prysznic, po czym owinięty ręcznikiem wyszedł z łazienki i podpierając się ścian dotarł do salonu.
- Mogę jeszcze raz dostać coś przeciwbólowego? - wiedział że to raczej nie możliwe ale spróbować nie zaszkodziło. Uśmiechnął się słabo. - Jutro zrobię ci śniadanie, uhm będziesz strasznie niewyspany w pracy... przepraszam.
Naoki połknął najpierw tabletkę, a potem wygodnie położył się na łóżko, pozwalając mu działać. Samemu nie myślał już o tym co się stało. Zwyczajnie wolał odwrócić od tego swe myśli.
- Gdzie mnie zabierzesz w swój kolejny dzień wolny? - zainteresował się, starając się myśleć o czymś dobrym. Jak na przykład kolejna randka z Hirokim.
- Brzmi lepiej niż mógłbym się spodziewać. Jestem pod wrażeniem twoich pomysłów - oznajmił szcerze, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Przymknął oczy i skrzywił się tylko kiedy poczuł większy ból. Trwał jednak tylko chwilkę. - Już nie mogę się doczekać tej randki.
Dopiero przy tych zdjęciach część osób mocno pobladła na twarzy, a dwie osoby przepraszając po prostu wyszły. Reszta jednak z zapałem słuchała Juna.
- Dzięki - Naoki od razu wsunął przygotowaną przez Hirokiego koszulkę i bokserki, po czym ponownie położył się na łóżku. - Położysz się obok? - zapytał go z delikatnym rumieńcem. - Pośpimy razem?
Naoki skinął głową i obrócił się delikatnie na bok, by móc się przytulić do Hirokiego. Potrzebowwał teraz jego bliskości, by mieć pewność, że nie jest sam. Uśmiechnął się delikatnie i musnął ustami jego wargi.
- Dobranoc - odpowiedział mu zasypiając.
Naoki pospał sobie jeszcze pół godzinki, budząc się przez nęcące jego nos zapachy. Uśmiechnął się szeroko, wstając z łóżka. Przeciągnął się delikatnie i pojawił się w kuchni chwilę później, kompletnie poczochrany i jeszcze zaspany.
- Dzień dobry, panie władzo - przywitał się z nim, dając mu buziaka w policzek.
- Spało się bardzo dobrze. Miałem do kogo się przytulać - wyszczerzył się do niego, po czym z powątpiewaniem spojrzał na krzesło i zanim usiadł położył sobie na nie poduszkę. - Wybacz... potrzebuję małego wspomagania - uśmiechnął się nieco, ostrożnie siadając na krześle i smakując kawę.
- Uhm dobrze - ręce mu się lekko zatrzęsły i nie utrzymał pałeczek. - A potem wrócę autobusem... i pokręcę się po Yukan czy coś - uśmiechnął się do niego lekko. - Poszukam jakichś ogłoszeń i może znajdę inną pracę.
- Mhm ale nie mam przygotowania na wspinaczki. Muszę najpierw zrobić sobie instruktora, bo póki co mam tylko patent na asekurację. Nie mogę instruować nie wiedząc jak. To może grozić utratą życia przez jakiegoś amatora - uśmiechnął się lekko. Nie chciał tym ryzykować. - Poszukam czegoś przejściowego - stwierdził spokojnie. - Tylko póki co żadnego baru... mam do nich uraz - zaśmiał się znów upijając kilka łyków kawy. - No... całkiem niezła. Postarałeś się.
Prześlij komentarz