-ale nie musisz.-zaśmiał się jeszcze raz a kiedy skończyli poszedł się ubrać. Zdecydował się na coś ciepłego.-zjedziemy do miasta samochodem, ok?
-obiad już podgrzany.-powiedział Hiroki stojąc w kuchni bo przecież nie trzeba było długo czekać aż curry się podgrzeje.
Takano wywrócił tylko oczyma. Odgrzał ich wczorajszą kolację i zaniósł wszystko na zewnątrz. -smacznego kochanie.-powiedział z uśmiechem i zabrał się za jedzenie.
-um...chyba bałbym się wejść do wody...w sensie w wannie i tutaj nie jest głęboko ale na basenie bym się bał. No bo...nie mogę ruszać nogami.-powiedział cicho.-dlatego się cieszę że gdzieś idziemy.
-nie musisz się tak poprawiać.-Jun wywrócił oczyma.-Przez jakiś czas jeszcze będziesz jeździł na wózku, ale nie musisz tego tak podkreślać kochanie. Dla mnie nie ma znaczenia czy jeżdzisz na wózku czy nie. I tak cię kocham.
-no nie wiem czy od buziaka przejdzie ale dam.-pocałował go i pomógł mu podejść do stołu.-zjedz spokojnie a potem od razu do łóżka. Jutro weekend więc odpoczniesz.
-sam je wczoraj przygotowywałeś. Ja je tylko podgrzałem.-przypomniał mu wesoło.
-um...wierzę ci ale i tak...-uśmiechnął się lekko i skończył jeść.
-ech Ryu-chan. Jak tylko wrócimy zaczynasz rehabilitację. A na wycieczce jestem przy tobie. Wiem jak się czujesz...czułem się tak samo. Ale teraz chciałbym żebyś o tym nie myślał i po prostu dobrze się bawił.-powiedział kucając na przeciwko niego.
-nie chcę na ciebie krzyczeć.-powiedział jedząc swoje curry.-poza tym robiłeś wszystko dobrze.-wzruszył ramionami.
-smacznego.-Takano odpowiedział mu uśmiechem i zabrał sie za jedzenie.
-um...wolałbym jak już będę na nogach...-przyznał szczerze patrząc na chłopaka z uśmiechem.
-no cóż...postaram się zrobić tak żebyś nie miał kiedy o tym myśleć.-powiedział uśmiechając się lekko.-Kocham cię i tak.-dodał i pocałował go namiętnie.
-ale szło co dobrze. No i nie krzyczałem bo przy tobie jestem trochę spokojniejszy. I na prawdę nie chcę na ciebie krzyczeć.-wyjaśnił jedząc swoją porcję ze smakiem.
-będę. Cały czas blisko ciebie.-zapewnił go kończąc jeść.-Niczego nie musisz się obawiać.-zapewnił go.
-um Kazu a ty nie chcesz ze wszystkimi pójść do aquaparku?-spytał zaraz bo nie chciał żeby chłopaka omijało coś fajnego.
-zawsze możesz mi mówić o tym co czujesz. Jeśli nie będziesz mi mówił to nie będę wiedział...i nie będę mógł temu zaradzić.-pogłaskał go po policzku.-nie raz ci to mówiłem skarbie.
-no no...lepiej nie. Bo jeszcze przestaną się mnie bać.-zaśmiał się cicho.-kocham cię i nie chcę cie stracić przez jakąś kłótnie z pracy.
-to dobrze.-odsunął od siebie talerz i usiadł wygodniej z kubkiem koktajlu w ręku.-jak zjesz to pójdziemy się spakować.
-um...no skoro tak...to cieszę się że razem gdzieś wyjdziemy.-uśmiechnął się lekko.
-no tak...-skinął głową. Ryu miał rację. On też mu wielu rzeczy nie mówił i wolał zachować je w tajemnicy. Co prawda głównie dlatego żeby chłopaka nie wystraszyć ale nie mówił.-idziemy.-zgodził się.
-wiem wiem.-zaśmiał się.-Skończył jeść i wziął kilka łyków wody.-umyję się pierwszy, ok?
-przecież cię nie poganiam. Mamy czas.-uśmiechnął się do niego i wziął kilka łyków koktajlu.
Yuji podniósł głowę i spojrzał na nich trochę zaskoczony tym co usłyszał. Nie odezwał się jednak nie chcąc zaczynać kolejnej kłótni kiedy dopiero co się pogodzili.
-potrzymam.-zapewnił go i zaparkował. Pomógł chłopakowi z wózkiem a potem pchając go zaczął iść w stronę wyciągu. Stanął w kolejce do kas.
Hiroki objął go mocno i otworzył oczy. -wyspałeś się?-spytał cicho.
Takano po chwili do niego dołączył. Spakowane torby zaniósł na czekający na nich jacht. -zapraszam kochanie. Trochę będziemy płynąć ale poza załogą będziemy sami.-uśmiechnął się do niego.
-um..portfel, telefon i wodę.-wymienił z uśmiechem.-chyba nic więcej nie potrzebuję.
-jasne.-zaśmiał się Jun. Kupił szybko bilety a potem poprowadził wózek do gondoli. Zablokował wózek i usiadł na przeciwko chłopaka. Złapał go za ręce.-jak będziesz chciał zrobić zdjęcie to mów.
-zasnąłeś przy stole. Zaniosłem cię.-wyjaśnił spokojnie.-chyba należy mi się jakieś podziękowanie, co?-zaśmiał się cicho.
-tylko uważaj żebyś sobie krzywdy nie zrobił.-Takano wywrócił oczyma.-ale wygląda na to że dopłyniemy jutro rano...-dodał bo zdążył już porozmawiać z załogą.
-spokojnie.-Jun zrobił mu kilka zdjęć i oddał mu aparat.-przejrzyj sobie.-powiedział trzymając go blisko siebie.-ładne stąd widoki.
-to mogłeś do mnie dołączyć. Na dodatek mam i wannę i prysznic. Mogłeś z czegoś skorzystać nawet jak ja się kąpałem.-wzruszył ramionami.-już?
-podoba ci się?-spytał stając obok niego i patrząc na morze.-jak byłem mały to bałem się płynąć statkiem. wiesz...naoglądał się dzieciak filmów.-zaśmiał się.-ale jak płynąłem drugi raz to się na to cieszyłem.
Yuji wziął swój plecak i pojechał do łazienki. Załatwił swoją potrzebę i szybko dołączył do Kazuo.
-jasne. Bedzie kolejne do powieszenie.-powiedział z uśmiechem a kiedy dojechali wyprowadził wózek z gondoli. Cieszył sie że teren jest w miarę płaski i nie ma problemu z pchaniem wózka.
-nie trzeba.-wywrócił oczyma i usiadł.-No i w czym niby byś mi przeszkadzał?-spytał nie bardzo rozumiejąc. Wstał z łóżka i poszedł do szafy.
-nie miałem. Dlatego przestałem się bać.-powiedział obejmując go ramieniem.-ale wiesz...byłem mały i nie wiedziałem co mnie czeka.-zaśmiał się.
Kiedy przyszła pora na aquapark pomachał bratu i uśmiechnął się do Kazuo. -Mogę prowadzić wózek jeśli nie masz sił...-powiedział spokojnie.
-dasz radę? Tutaj jest dość ślisko.-powiedział nadal trzymając wózek.-chyba lepiej będzie jak ja będę go prowadził a ty spokojnie zrobisz tyle zdjęć ile będziesz chciał.
-a ja bym się nie obraził a chwilę relaksu z moim chłopakiem.-uśmiechnął się do niego łobuzersko i wrócił do szukania dresu w szafie.
-ja ciebie też.-pogłaskał go po włosach i przytulił delikatnie.-więc teraz mamy nasz romantyczny i relaksujący rejs statkiem. Czyli tak jak obiecałem ostatnia tak droga rzecz na naszym miesiącu miodowym.
-brzmi świetnie.-powiedział kierując wózek we wskazaną przez chłopaka stronę.
-no dobrze...po prostu zdecydowanie wolę zapobiegać nieszczęściom niż potem naprawiać to co się stanie.-mruknął puszczając wózek.
-nie masz za co przepraszać głuptasie.-wywrócił oczyma.-poleżymy. A wieczorem pójdziemy do kina. Pasuje?
Takano położył się na drugim leżaku. Zerknął na chłopaka z uśmiechem. -jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
-podoba mi się taka randka.-powiedział i zerknął na niego.-przecież boli cie ramię...już w hotelu chciałbym...um...-zarumienił się.-więc nie chcę żeby bolało cię ramię.
-jeśli zdążymy to możemy przyjechać.-powiedział z uśmiechnął cały czas go podtrzymując.-powiedz kiedy będziesz chciał już usiąść.-dodał zerkajac jak chłopak robi zdjęcia.
-chyba wieczór.-odparł wzruszając ramionami.-zawsze byłem bardziej aktywny wieczorem niż rano.
-ale jak się polozysz przy mnie to i ja będę mógł cie przytulic.-zauważył z uśmiechem.-no chodź...
-um...aż tak daleko pojechałeś?-spytał zaskoczony.-zjem na pewno.-dodał z uśmiechem.-um a wiesz...wczoraj znowu złapały mnie skurcze.
-ok...więc już ładnie wracaj na wózek.-powiedział sadzając na nim chłopaka i okrywając go kocem.-potem mi pokażesz zdjęcia.-powiedział z uśmiechem.
-potulę ale może lepiej będzie przenieść się do salony na pewno będzie nam wygodniej.-powiedział kończąc jeść śniadanie i dopijając kawę.
-nic się nie zarwie głuptasie.-wywrócił oczyma Takano.-no chodź do mnie. Dziwnie się czuję jak tak tulisz się do moich nóg.-wywrócił oczyma.
-i pomógł mi Shuji bo ty wyszedłeś.-zauważył celując w niego palcem.-skurcze łapią ale zaczne rehabilitację i będzie lepiej. W końcu łapią coraz rzadziej.
-Możemy.-Jun skinął głową i zaczął dalej prowadzić wózek.-Może jak już staniesz na nogi jeszcze raz tu przyjedziemy?-zaproponował z uśmiechem.
-ale w salonie będziesz miał stolik.-wywrócił oczyma i usiadł na kanapie.
Takano wywrócił oczyma i usiadł prosto. Pociągnął do siebie chłopaka i znów się położył mocno go przytulając. -tak jest wygodniej.-zdecydował całując Tomo w policzek.
-wczoraj był jak ciebie nie było. Poza tym ty pracujesz więc to i tak nie ma różnicy bo po szkole i tak cię praktycznie nie ma.-wzruszył ramionami.
-mhmmm...zajdziemy do kawiarni tutaj.-powiedział kierując wózek w stronę budynku żeby mogli pooglądać jeszcze trochę widoki ale tym razem z wewnątrz. Zajeli jeden ze stolików przy oknie.
Hiroki obracając się w śnie spadł z kanapy budząc się przy tym.
-Może. Nie wiem kochanie.-zaśmiał się mierzwiąc mu włosy.-jak będziesz stał przy barierce to może je zobaczysz.
Yuji spokojnie skinął głową. On też nie chciał się kłócić. -ale co ma do tego Kenta?-spytał zaskoczony tego jakoś nie rozumiejąc.
-spokojnie. Mój możesz zaliczyć kiedy chcesz. To są w końcu zajęcia dodatkowe.-zapewnił go z uśmiechem.-no i ja staram się wam nie robić trudnych testów.
Hiroki oddał pocałunek i uśmiechnął się lekko. -dlatego grzecznie leżę i się nie wyrywam. Nawet jeśli z łatwością mógłbym to zrobić.
Takano leniwie zwlekł się z leżaka i podszedł do chłopaka. -ogromne.-przyznał mu rację.
-Shuji by mnie nie zostawił.-wywrócił oczyma chłopak.-tylko o to ci chodzi?
-boli cię kochanie?-spytał reagując od razu. Był już wyczulony na każdy gest chłopaka.
-ależ masz...nie potrzebna na siła czy kajdanki.-zauważył z łobuzerskim uśmiechem.
-mhm...pewnie tak. Dlatego uważaj.-powiedział obejmując go od tyłu.-żebyś nie spadł do wody.
Yuji zaśmiał się cicho. -jeśli o to ci chodzi to spokojnie.-pokazał jeden palcem.-wczoraj od razu przybiegł.-powiedział i wyprostował jeszcze jeden palec.-jak zaczynali się spotykać powstała zasada zero seksu jak jestem w domu. Dlatego co weekend chodzili do Kenty bo jego dom był pusty.
-oj głuptasku...miałeś mówić jak coś cię będzie bolało.-westchnął.-powiedz jak będzie gorzej bo w razie czego wziąłem ci tabletki.-powiedział pijąc swoją herbatę.
-powinieneś się cieszyć że nic z tych rzeczy nie potrzebujesz. Wystarczysz ty i twój seksapil...Nao-chan...-powiedział oblizując usta.-nie mówmy już o tym teraz.
-mówiłem uważaj.-Takano szybko go złapał.
-będzie u nas mieszkał tylko przez chwilę. Nie musisz się tak denerwować...-mruknął chłopak podskakując trochę kiedy chłopak uderzył dłonią o stół.
-dziękuję.-powiedział z lekkim uśmiechem. Miał nadzieję ze już nie będą musieli się tym martwić.
Hiroki już nic mu nie odpowiedział. Zamknął oczy oddychając głęboko i chłonąc przyjemność jaką odczuwał. Przerwa zrobiła swoje więc nie potrzeba było wiele żeby mu stanął.
-bo mnie wystraszyłeś!-powiedział tuląc go do siebie.-nigdy tak nie rób...
-pyszny.-odpowiedział Yuji od razu się rozchmurzając.-na prawdę. Tak dobrego chyba jeszcze nie jadłem.
-hmmmm...za jedzeniem.-zaśmiał się.-i na prawdę lubię nasze małe przytulne mieszkanie w Yukan.
-dlatego właśnie uznałeś że można mnie tak zostawić?-spytał unosząc brwi. Złapał go za rękę.-zawsze mogę to skończyć sam...ale cóż...może wtedy ty dostaniesz karę i nie pobawimy się po kinie.
-dobrze...ufam ci.-powiedział całując go w czółko.-a ja nie. Zdecydowanie wolę leżeć.-zaśmiał się.
-um...zrobię ci kiedyś.-obiecał mu i uniósł miskę żeby wypić zupę.
-jasne. Przecież już nie raz ci mówiłem że nie musisz się mnie o to pytać.-wywrócił oczyma.-jeśli chcesz się przytulić do po prostu się przytul.-powiedział biorąc jeszcze kilka łyków herbaty.
-co tylko będziesz chciał kochanie...tylko już przestań się ze mną droczyć.-powiedział unosząc głowę żeby go pocałować.
-za niedługo musisz wziąć leki więc powinieneś coś zjeść.-pogłaskał go lekko po policzku.-może tego nie czuć ale już trochę płyniemy.
-um...i wtedy zrobię ci najpyszniejszy jaki tylko umiem.-powiedział wesoło.
-no szukałem czegoś takiego. Żebyś mógł dużo zdjęć porobić i w ogóle.-pawiedzial patrząc we wskazanym przez chłopaka kierunku.
-mhm...wyjątkowo.-zaśmiał się I pocałował go namiętnie.-dobra to jedziemy.-podał mu kluczyki i poszedł ubrać buty.
Takano poszedł za nim a kiedy byli już w basenie ucałował go w policzek.
-um...nie robie problemów...ja tylko nie chce ci zasłaniać...-mruknął cicho.-wiem ze chcesz mnie potulic ale to możemy potem.-zauważył a po chwili zrezygnowany wyciągnął w jego stronę ręce.-ale na prawdę nie chce ci zasłaniać...
-cóż...zabrałem.-zaśmiał się.-ale ty już nie raz byłeś w kostnicy więc na tobie nie zrobiłoby to wrażenia.-wzruszył ramionami.-niewiele cię ominęło tak naprawdę.
Hiroki wywrócił oczyma i wsiadł do samochodu zapinając pasy. -no ruszaj.
Takano zaśmiał się wesoło. -ale wycieczkujemy się sami a nie z Yuto.-zauważył rezolutnie.
Yuji za to oglądał cały film w spokoju tylko od czasu do czasu podskakując. Oglądał dość często horrory razem z bratem. Kiedy film się skonczył przeciągnął się lekko. -nie był straszny.
-wielkością.-zaśmiał się cicho Jun.-serio? Nie mogę się doczekać. Lunie kiedy mi robisz zdjęcia. Lubie na ciebie patrzeć kiedy jesteś taki pełen pasji.
Kiedy dojechali do miasta Hiroki pokierował go do jednej ze swoich ulubionych restauracji.-tutaj może być?-spytał kiedy dojechali.
-no wiem. Ale to byłby przecież weekend.-zauważył.-ale ok. Nie mówiłem żeby jechać od razu.
-czemu zaraz szczesciarz? Bales się?-spytal kiedy wyszli z kina i na niego spojrzał.
-ok, więc wieczorkiem jak wrócimy to wypijemy przy jakimś filmie.-zgodził się i wyprowadził wózek z wagonika kiedy zjechali na dół.
Hiroki wziął sobie sobe z tenpurą i uśmiechnął się do chłopaka. -cóż...jak zacząłem pracę w mieście to dość często przychodziłem tutaj z Yasu. Tak jakoś po prostu wyszło.
Takano skinął głową z łobuzerskim uśmiechem. -ale w kajucie kochanie. Mówiłem ci że tutaj już całkiem sami nie jesteśmy.-ucałował go delikatnie.-na razie jesteśmy grzeczni.
-hmmm...to ja chcę tamte koszulki.-wyszczerzył się do niego podjechał trochę bliżej.
Jun wywrócił oczyma i zmierzwił mu włosy. -no już mi nie marudź. Teraz spacerek.-powiedział idąc w stronę parku.-chwilę tutaj. Potem uliczkami miasta do restauracji.
-hmmm...wśród gangsterów? Nie powiem że to dobrze kochanie...-wywrócił oczyma.-Cieszę się że ci smakuje.-powiedział jedzą trochę swoich krewetek w tempurze.
-jasne że pooglądamy. Wyglądają niesamowicie. O tym mogę cię zapewnić.-powiedział chlapiąc go trochę wodą.
-um brzmi fajnie.-powiedział uśmiechając się do niego.-ale to na pewno ok że jeszcze nie wróciliśmy? Nie mieliśmy być na randce dopóki oni nie skończą zabawy w aquaparku? -sptał niepewnie.
Jun stanął z boku i przyglądał mu się z uśmiechem. Na prawdę lubił go takiego. Nie odzywał się żeby mu nie przeszkadzać.
-cóż...to dobrze ze możesz na nich liczyć...-westchnął wyciągając rękę przed siebie żeby złapac chłopaka za dłoń.-ale teraz masz też mnie.-powiedział z uśmiechem. Zabrał rękę i wrócił do jedzenia.
-ojej...i tak wcześnie chcesz wstawać?-spytał śmiejąc się cicho.-cóż...gwiazdy na pewno zobaczysz.-zapewnił go głaszczac go po włosach.
-ech...czyli juz powinniśmy być z nimi...-westchnął cicho jedząc słodkości. Wolna ręką złapał Kazuo za dłoń.
-spokojnie kochanie. Specjalnie wybrałem te miejsce żebyś mógł zrobić dużo fajnych zdjęć. W końcu przez tyle czasu lezales w szpitalu.-pogłaskał go po włosach.-wiec korzystaj.-poprosił I zaczął dalej prowadzić wózek.
-to dobrze kochanie. Nie musiałeś mnie tak honorowac ale się ciesze.-powke dział wracając do jedzenia a kiedy skończył usiadł prosto.
-nie będę narzekał.-wywrocil oczyma I oparl się o jego nogi.-po prostu to byłoby wcześnie. Ale spokoinie możemy razem obejrzeć zachód i gwiazdy.
-um no dobrze...juz nic na ten temat nie będę mówił...mam tylko nadzieje ze nie będziemy mieli przez to problemów.-powiedzial I spojrzał na scenę.
[No u mnie nie jest...juz zostałam oblana przez mamę XD]
-oj spokojnie. Ja wytrzymam.-powiedział I zaraz wyjechał z parku.-stąd jest kawałek do restauracji wiec spokojnie.-zasmial sie cicho.
-teraz kino tak jak obiecałem. Idziemy na deadpoola.-powiedział płacąc za nich i wstając.-no to idziemy kochanie.
-dobrze dobrze.-zaśmiał się I poklepal go po udzie.-a na razie...może deserek? A potem małe co nieco w kajucie?-podjechal dłonią wyżej po udzie chłopaka.
-ale ja nie miałem.-wywrocil oczyma.-ale będę dalej cieszyl się randka...w nadziei ze nie będziemy mieli kłopotów i skończymy w pokoju.-uśmiechnął sie lekko.
-ech...rozumiem.-pokiwał głową bo wiedział dlaczego chłopak o to prosi.-ale jeśli zmienisz zdanie to mi powiedz. Wiem ze lubisz być samodzielny ale chcę żebyś wiedział że zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze.-powiedział i zaczał iść obok niego.
-Lubię.-skinął głową.-Cieszę się że oboje lubimy.-dodał wychodząc z restauracji i idąc prosto do kina które było niedaleko.
-ok.-Takano wyszedł z basenu i sam podszedł do barku żeby zrobić im deser lodowy z bitą śmietaną.-dla ciebie dużo bitej śmietany, prawda kochanie?-spytał wesoło.
-mhm...wiem.-powiedział chłopak z uśmiechem a kiedy występ się skończył trochę ziewał.-teraz fajerwerki?-spytał chcąc się jakoś rozbudzić.
-to co ja?-Jun westchnął i zaczął przeglądać kartę.-cóż...jako że to włoska restauracja to co powiesz na zapiekane pierożki tortellini w sosie pomidorowy?-spytał zerkając na niego.
Zajeli miejsca i Hiroki złapał chłopaka za rękę. Kiedy film się zaczął już się nie odzywał.
-tylko nałożyłem lody z pudełka i dałem na wierzch bitą śmietanę.-zaśmiał się i ucałował go w policzek.-ale dziękuję.
Yuji pokiwał głową. Na prawdę mu się podobało. -um...teraz wracamy?-spytał kiedy pokaz się skończył a ludzie zaczęli się zbierać.
Jun trochę się zaskoczył tą nagłą prośbą jednak ucałował delikatnie chłopaka po czym zawołał kelnerkę i złożył ich zamówienia. -pewnie nie możesz się już doczekać aż wrócisz na zajęcia, co?-spytał wesoło.
-na prawdę dobry.-zgodził się Hiroki skinieniem głowy a kiedy w końcu wyszli objął go ramieniem.-bardzo mi się podobał. Ale cóż...zdecydowanie nie był dla dzieci.-zaśmiał się cicho.
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się i zaczął zajadać swoją porcję.-no...ale zobacz jaki piękny zachód.-wskazał go ręką bo akurat mieli dobry widok.
-um...no co?-spytał zaskoczony i kiedy jechali zajrzał do środka.-dziękuję...-powiedział cicho.-un...ale ja dla ciebie nic nie mam...-powiedział jeszcze ciszej.
-a na razie cieszymy się wjazdem i randką. Smacznego.-powiedział z uśmiechem i sam również zabrał się za jedzenie.
-Oj takie duże dziecko może chociać na takie filmy.-powiedział śmiejąc się przy tym.-a teraz wracamy do mieszkania. Chyba że chcesz coś jeszcze tutaj załatwić?
-oczywiście że nie.-ucałował go delikatnie.-Zimno? to może pójdziemy się ogrzać do kajuty?
-jasne. Przecież mówiłem że dam radę.-powiedział i zaczął spokojnie prowadzić wózek.
-no trochę. Wiesz z drugim i trzecim rokiem latam ciągle do kostnicy. A z pierwszym nadal męczę szwy.-westchnął ciężko.-No ale jest dobrze.-zapewnił go.
-no to wracamy.-powiedział łapiąc chłopaka za rękę i idąc w stronę samochodu.
-no to idziemy. A na oglądanie gwiazd ubierzemy się ciepło.-powiedział wstając i przeciągając się lekko.
-ale t nic takiego...miałeś mówić jak boli.-powiedział wywracając oczyma.-um...ja ciebie tez...
-spokojnie Ryu...ty akurat nigdy nie jesteś problemem.-powiedział biorąc łyk wody.-Więc się akurat tym nie przejmuj.-dodał odstawiając szklankę.-masz rację, to na pewno będą miłe wspomnienia.
-cieszę się bo ja też. I mam nadzieję że pozostanie taki.-powiedział całując go w policzek. Usiadł prosto i zapiął pasy.
-jasne że wrócimy.-zapewnił go i usiadł na łóżku kiedy weszli do środka i zamknęli drzwi.
-trochę późno ale mówisz.-przytaknął śmiejąc się cicho.-um...a jak wrócimy? Oni już wrócili do hotelu?
-jasne. I wypijemy obiecane piwko.-zaśmiał się.-więc spokojnie kończ jeść.-dodał pijąc swoją wodę.
-jasne. Zajmę sie tym. Karetka zaraz powinna przyjechać.-powiedział ale kiedy podszedł do samochodu lekarze już przyjechali i zajęli się mężczyzną. Chwilę później przyjechała też policja.-możemy już jechać.-powiedział do Naokiego kiedy podał swoje notatki policjantom.
-będę.-Takano również ubrał się cieplej i wyszedł na pokład. Położył się na workowej pufie i spojrzał w niego.-prawda ze niesamowite?
-um...dobrze.-powiedział i nie odzywał się już tylko spokojnie prowadził wózek. Kiedy dojechali do hotelu odetchnął z ulgą.
-Ale posiedzimy jeszcze chwile żeby ci się wszystko ułożyło.-zaśmiał się złapał go za rękę.-Spokojnie. Juz ci przecież mówiłem ze mamy czas i nigdzie nam się nie spieszy.
-rozumiem skarbie. Dobrze ze się zatrzymales.-powiedział z uśmiechem i zapiął pasy.-a teraz spokojnie do mieszkania na dalszą część randki.
-ciesze się.-ucałował go w policzek. Leżeli tak jeszcze dłuższą chwilę po czym Takano przeciągnąl się lekko i usiadł prosto.
-ale na pewno jest ok? Na pewno?-spytał zdejmując buty i zbierając swoją piżame.
-po prostu się martwię Ryu...-powiedział kierując się w stronę samochodu.-zastanów się jeszcze, dobrze?
-aż tak? Czemu?-spytał zerkając na niego.
Takano po drodze do łóżka zdjął z siebie koszulę. Nachylił się nad partnerem i ucałował go namiętnie. Dłoń wsunął pod bluzkę chłopaka i zaczął bawić się jego sutkami.
Yuji uśmiechnął się lekko zanurzając się po same ramiona. -wszyscy już pewnie śpią, prawda?
-nie mogę ci zabronić Ryu. Jestem twoim chłopakiem nie rodzicem.-wywrócił oczyma.-po prostu się martwię, to wszystko.-otworzył samochód i pomógł chłopakowi wejść do środka. Schował wózek i usiadł za kierownicą.
-mhm rozumiem...Więc jutro z rana chcesz jechać sam?-spytał głaszcząc go po włosach.-Bo jeśli nie to mogę pojechać z tobą.
-mhmmm...-Takano całował go dalej zaczynając się trochę o niego ocierać.
-um...no to może po prostu już się umyli...wczoraj było tu pełno.-zauważył spokojnie.
-nie zabraniam...mówię tylko co czuję. Wybór zostawiam tobie.-powiedział jadąc spokojnie.-lekarzem nie jestem ale ból zazwyczaj coś zwiastuje...więc po prostu się martwię Ryu...
-no dobrze. Jeśli tak chcesz.-Potulił go jeszcze trochę po czym zawołał psiaki.
Takano przerwał ocieranie się o partnera kiedy czuł że oboje stwardnieli. Zsunął się wtedy niżej i szybko rozebrał chłopaka i wziął jego penisa do ust.
-um no tak...masz rację.-zaśmiał się cicho.-ale dzisiaj przyszliśmy później.
-marudziłbym tak samo.-zaśmiał się wywracając oczyma.-Jesteś normalny Ryu. A Jakby mnie bolała to wziąłbym leki albo się położył. Serio.
-ech...to i tyle z planów zabawy.-przebrał chłopaka i okrył go kołdrą.-Przynajmniej tym razem zasnąłeś w łóżku.-zaśmiał się i poszedł si umyć po czym ułożył się obok chłopaka.
-za co głuptasie?-spytał siadając.-ja też dzisiaj jestem nieźle podniecony...i nie sądzę żebym teraz potrzebował wiele.-powiedział wskazując na wybrzuszenie w swoich spodniach.
-mou...ufam.-wywrócił oczyma.-po prostu...odłączyliśmy się na długo od grupy i bałem się że będą problemy.
Jun westchnął i poszedł za nim. Rozpalił trochę w kominku i wyłożył przekąski do miseczek.
-Jasne.-odpowiedział Hiroki i poklepał miejsce obok siebie.-dałeś radę ze wszystkim?-spytał zerkając na niego.
-Na to aż mój kochany zrobi mi loda bo jakbym teraz wszedł to od razu bym doszedł...a potem się zabawimy.-powiedział rozpinając spodnie bo było mu za ciasno.
-oj no taka prawda.-wywrócił oczyma.-ale było fajnie. Podobało mi się.
-nie chcę z nimi wychodzić.-wzruszył ramionami.-Więc niech ci nie będzie głupio Ryu. Nie musi.-zmierzwił mu włosy i wziął łyk piwa.-serio.
Hiroki pokiwał spokojnie głową. -Dobrze. Nie musisz się z tym akurat spieszyć.-zapewnił go.-I Naoki, już ci to mówiłem ale powtórzę. Jesteś w mojej drużynie więc nie musisz wykonywać wszystkiego o co poprosi cię ktoś inny. Priorytetem dla ciebie są zadania ode mnie i członków mojej drużyny, jasne?-popatrzył na niego uważnie.
-oj kochanie...-uniósł lekko jego podbródek.-załatwisz to raz dwa bo też chcesz więcej zabawy.-powiedział całując go namiętnie i dając mu lekkiego klapsa.-więc nie drocz się.
-mou...-Yuji zarumienił się lekko uśmiechając się przy tym.
-Ale możesz skarbie. Cieszę się że masz jakichś bliższych znajomych tutaj. Ja nie, więc nie specjalnie chce mi się wychodzić. To wszystko.-wzruszył ramionami.-ja ciebie też kocham.
Hiroki wszystko szybko zaznaczył na mapie czerwonym mazakiem. -Naoki nie tylko o to chodzi. Możesz im odmówić. Nie pozwól żeby wchodzili ci na głowę i zwalali na ciebie swoją robotę.-powiedział biorąc łyk swojej kawy.-skąd to wszystko wiesz?-spytał stukając palcem w mapę.
Takano doszedł bo kilku ruchach chłopaka. -mówiłem...że też nie potrzebuję wiele...-powiedział trochę tym faktem zawstydzony. Pogłaskał Tomo po policzku i zgarnął trochę swojej spermy z kącika jego ust.
Yuji skinął głową i podciągnął się na rękach siadając na brzegu.
-Tak po prostu. Muszę mieć jakiś szczególny powód?-spytał biorąc łyk piwa.-Po prostu nie czułem takiej potrzeby. Jasne że rozmawiam z profesorami na uczelni ale to nie znaczy że są to jakieś bliższe znajomości. No chyba że chcesz żebym odpowiadał na zaloty pań profesorek.
Hiroki skinął głową a tego który się odezwał zmroził spojrzeniem. Wyprostował się i spojrzał na niego z góry. -rozumiem że zdążyłeś zapomnieć, że twoja żona wdawała się w bójki będąc w liceum.-powiedział krzyżując ręce na piersi.-A mój facet właśnie podał nam dość istotne informacje. Więc zachowaj te cenne komentarze dla siebie i bierz się do roboty Fujinuma.-Hiroki z powrotem usiadł na kanapie i zaczął oglądać mapę jeszcze raz.
-ja ciebie też.-odpowiedział nachylając się nad nim. Zaczął go obcałowywać i w tym samym czasie wsunął w niego jeden palec.
Yuji wytarł się i założył bluzkę. -um...Kazuo? Pomożesz ze spodniami?-spytał znowu.
-oj nie bij mnie.-zaśmiał się.-mogę...i mam tutaj znajomych ale nie chce mi się z nimi wychodzić. To wszytsko.-wzruszył ramionami.
-Yasu? Naoki się trzeba?-spytał przyjaciela.-Jeśli wygląda jakby miał zaraz zemdleć do zawołaj go tu. Niech odpocznie. Kazałbym mu wrócić do domu ale nie pozwolę mu prowadzić w takim stanie.
-dobrze...przepraszam...-położył się obok chłopaka o okrył ich kołdrą.-i dziękuję.-ucałował go w policzek.
Yuji założył spodnie trochę za kolana a potem walczył z tym żeby ubrać je do końca. Udało mu się po dłuższej chwili.
-to mam zacząć wychodzić żeby nie było ci głupio? A jak uznają że przyjdą do naszego mieszkania to znów będę musiał wszystko chować.-westchnął.-wziął sobie kilka paluszków.
-zostań.-Hiroki wręcz siłą położył go na kanapie a sam usiał na podłodze.-i leż. Wyglądasz jakbyś miał zaraz paść. Leż...a potem pojedziemy razem do domu.
-ale cię zabolało.-powiedział bo przecież zauważył.-następnym razem mów wcześniej...żeby uniknąć bólu.-poprosił tuląc go do siebie.
-um...ale to jeszcze ciężkie.-powiedział zerkając na niego i przejmując kontrolę nad wózkiem.-um...a dzisiaj...no wiesz...-zarumienił się okropnie kiedy weszli do pokoju.-ale jeśli ty nie chcesz to...um...nie musimy...
-Ech Ryu...nie ładnie tak podsluchiwac. Albo pójdę albo nie. Nie wiem.-wywrocil oczyma.-oglądaj film.-ucałował go w policzek I zjadł jeszcze trochę paluszków.
-praca poczeka. Wyglądasz jakbyś miał paść. Odpocznij.-powiedzkał jeszcze I wrócił do pracy.
-nie nic Tomo. Juz ci ostatnio mówiłem ze masz mówic mi wcześniej.-przytulił go do siebie.-a dzisiaj mnie trochę podrapales potworku...I jak ja na plażę wyjdę?-spytał śmiejąc się trochę.
-um...ale widzę ze jesteś zmęczony...i ja w sumie trochę też...to nie musi być dzisiaj. Wycieczka się jeszcze nie skończyła.-uśmiechnął sie I podjechał do swojego łóżka. -mam tylko nadzieje ze moje nogi nie są tutaj problem.-odpowiedział jeszcze.
-pomyślę o tym.-obiecał mu I ucałował w policzek. Potem już skupił się na filmie i co jaki czas popijal piwo.
-traktowałem czy nie to nie ma teraz znaczenia. Ty masz odpocząć. Odrobisz teraz opuszczone przerwy.-powiedział zaznaczając coś na mapie.-wiem ze chcesz szybko szybko...ale niedawno wyszedles ze szpitala.
Takano wywrocil oczyma I pogłaskał go po włosach. -dobranoc. Umyjemy się rano. Mamy tutaj tylko prysznic a ty raczej nie dałbys teraz rady.
-ja je juz czuje tylko...nie do końca mogę nimi ruszać...tylko trochę mogę.-pokazał mu ile może po czym przesiadł się na łóżko.-ufam ci I wiem ze nie zrobilbys mi krzywdy ale...mówiłem to nie musi być dzisiaj.-uśmiechnął sie lekko.
Kiedy film się skończył Jun miał już wypije swoje piwo i zajął się paluszkami. -chcesz coś jeszcze obejrzeć?-spytał calując chłopaka w policzek.
Naoki...nie musisz mieć tak wszystko szybko. Po prostu rób swoją pracę i nie rób tego co każą ci inni. Jestes nasz.-poklepal go po ramieniu.
Takano trochę głaskał go po włosach po czym sam równez zasnął.
-no dobrze...nie musi być dzisiaj.-uśmiechnął sie. Kiedy chłopak zaczął go laskotac poklepal go po rękach i opadł na łóżko śmiejąc się przy tym. Wierzgal tez lekko nogami.-przestań...przestan....-powtarzał.
-oczywiście ze kocham.-powiedział tuląc go mocno do siebie.-hmmm....ktoś do ciebie zarywal odkąd przyjechaliśmy do Ameryki?-spytał biorąc sobie trochę paluszków.
-ech..ale nie możesz się tak przemeczac. Jutro nie będziemy cie o nic prosić wiec spokojnie to posprzątasz. A teraz Polezysz i opowiesz nam wiecej o tym miejscu.
Takano wstał z łóżka i po tym jak wsunal na siebie bokserki poszedł do łazienki. -wszystko ok?-spytał zmartwiony.
-hmm...zazwyczaj mówię że jestem zajęty a jak to nie pomaga to mówię że jestem gejem wiec i tak nie mają szans.-przyznał szczerze.-co z mojego wygląda najbardziej ci się podoba?
-nie będziesz. Daje ci czas na posprzątanie.-powiedział.-wiesz więcej od nas. Chodź.
-szszsz....-usiadł obok niego i pogłaskał go po plecach.
-sprawne?-spytał nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi.-hmmm...myślę że zawsze lubiłem oglądać filmy w wolnym czasie.- odpowiedział z uśmiechem.-jaki rodzaj zdjęć najbardziej chciałbyś spróbować zrobić?
-to dużo daje. Możemy 16 posdłuchać I spokojnie tam wejść.-pokiwał głową Yasu i szybko to zanotował. -cóż...naszym zadaniem jest odbicie zakładnika. To wszytko.-wzruszył ramionami Hiroki.
-mhm dobrze. Wiec jak juz ci lepiej to weźmiemy prysznic a potem wrócimy do łóżka. Jeszcze pospimy. A potem zjemy śniadanie.
Yuji spal cała noc wtulajac się w chłopaka. Było mu tak dobrze ci ciepło. Obudził się dopiero kiedy nauczyciele budziki ich pukajac w drzwi.
-mogę ci z tym pomóc. Poćwiczę sobie a ty porobisz mi zdjęcia.-zaproponował bo chociaż tyle mógł zrobić.-hmmm...pięć lat to długo skarbie więc sam nie wiem.-wzruszył ramionami.
-spokojnie nikt się nie dowie.-zapewnił go.-tak jak nie sądzę żebyśmy mieli problem ze złapaniem ich.-dodał i upił kawy.
-rozumiem kochanie. Cóż mam tylko nadzieję że ci przejdzie.-powiedział biorąc go na ręce i wchodząc z nim pod prysznic.-Możemy ale nie będzie ci za ciasno?
-um...dobrze mi się spało.-powiedział siadając z uśmiechem.-serio? Przepraszam jeśli nie mogłeś przeze mnie spać...-dodał przesiadając się na wózek.
-raczej nie. Jest dobrze tak jak jest.-zapewnił go śmiejąc się cicho.-Zastanawiałeś się kiedyś co by było jakbyśmy się nie poznali?
-to mój facet...byłoby dziwnie jakby nie potrafił.-wywrócił oczyma.-dobra wracamy do roboty.-klasnął w dłonie.
-dlatego cię trzymam.-powiedział zaraz sięgając po mydło.-ale ty też trzymaj się mnie mocno.
-um to dobrze. Mi się z tobą na prawdę dobrze spało. Jest tam miło bo mogę cię tulić.-uśmiechnął się i ucałował go na dzień dobry.-ubiorę się i możemy iść na śniadanie.-jakie są dzisiaj plany?
-ja? Pewnie wykonywałbym monotonną pracę w Tokio i nadal byłbym sam.-przyznał szczerze.-no ale Ryu...przyjmijmy że byś przeżył i poszedł na studia. o wtedy?
-a ty gdzie?-spytał Hiroki wychodząc z toalety i spotykając go po drodze do gabinetu.-właśnie miałem cię budzić i mówić że wracamy do domu.-dodał stając na przeciwko niego.
Takano pomógł mu się umyć i kiedy oboje byli czyści wziął go na ręce i wyszedł spod prysznica. -dasz radę się wytrzeć?
-brzmi ok.-uśmiechnął się i podjechał do swojej torby. Wybrał ciuchy u zaczął się ubierać.-co cię obudziło że już nie było cię w łóżku jak się obudziłem?
-ale studia są chyba fajniejsze co?-spytał tuląc go do siebie.-cieszę się że się poznaliśmy. I że jesteśmy razem. Mam na prawdę wspaniałego chłopaka.
-ech głuptasie. Wracamy do domu.-powiedział prowadząc go na zewnątrz i do samochodu.
-no co skarbie. Wracamy do łóżka?-spytał biorąc go na ręce.-przepraszam...-powiedział jeszcze bo wiedział że to jego wina.
-mhm...-chłopak pokiwał głową.-Myślałem że to moja wina. Bo ja normalnie kopię w nocy i się strasznie rzucam...i myślałem ze skoro już lepiej z nogami to ze znów zacznę.-powiedział walcząc ze spodniami.
Jun spojrzał na niego szczerze zaskoczony. W ogóle nie spodziewał się takiego pytania zwłaszcza że kiedyś już o tym rozmawiali. -cóż...obiecałem ci kiedyś że jak skończysz studia...mówiłeś że wcześniej mam nawet nie próbować.-zaśmiał się.-więc...pewnie kiedy skończysz studia.
-Może. Nie martw się tym.-zapewnił go i odjechał.-Jesteś pewny że nie chcesz spokojniejszej pracy?
-Ale cię boli...i wiem że to moja wina.-powiedział kładąc go na łóżku i ukłądajac się obok niego. Okrył ich kołdrą.-ja ciebie też kocham.
-Um...ale Shujiego skopałem nie raz więc trochę się martwiłem.-powiedział zapinając w końcu spodnie.
Jun trochę sobie pospał. Obudził się dobrą godzinę po chłopaku i wtedy zwlekł się z łóżka. Wyszedł z pokoju cały czas się przeciągając. -hej Ryu.-przywitał się z chłopakiem.
-oj głuptasie. Pomagasz nam. Na prawdę.-zapewnił go.-A jak tam wszystko uprzątniesz to będzie jeszcze lepiej.-dodał wchodząc z nim do mieszkania.
-hej nie ma za co.-wywrócił oczyma.-jak na moje oko to wyszedłem całkiem nieźle.-puścił mu oczko.-no ale ja się nie znam.-wzruszył ramionami.
-oj mój kochany.-zaśmiał się i przytulił go do siebie.-ja też za tobą tęsknię misiu ale jutro będziesz musiał grzecznie czekać.-pogłaskał go po włosach.
-no dobrze. Jak już mówiłem oddaję się w twoje ręce.-wziął swoje bagaże i zszedł na ląd za chłopakiem.
-myślisz że ją też zobaczymy? Na prawdę bym chciał.-powiedział uśmiechając się wesoło.
-mhm...no dobrze.-zmierzwił mu włoski.-możesz na mnie ćwiczyć ile chcesz.-zapewnił go i ucałował w policzek.-a teraz spacerkiem na obiadek. Potem niespodzianka.
-całego i tylko dla siebie.-powiedział i pocałował go namiętnie.-będzie dobrze. Wrócę do ciebie cały i zdrowy.
-będe.-obiecał mu i szedł spokojnie przy chłopaku.-to tu?-spytał żeby się upewnić kiedy chłopak się zatrzymał.
-dobrze.-Yuji odpowiedział z uśmiechem.-ale w takim razie na pewno nie chcesz tutaj iść?
-oj spokojnie, zaraz po obiedzie dostaniesz niespodziankę.-zapewnił go wesoło i wszedł do restauracji.-a dzisiaj coś z lokalnej kuchni.-dodał zajmując miejsce przy wolnym stole.
-nie opuszczę.-zapewnił chłopaka tuląc go do siebie. Na prawdę go kochał i nie chciał żeby powtórzyła się sytuacja z jego byłą żoną.-dobranoc.-dodał i zamknął oczy zasypiając.
-póki co podoba mi się taki plan.-uśmiechnął się i wyszedł z chłopakiem na balkon.-wow...ale widok mamy stąd niesamowity.-powiedział z uśmiechem.-w nocy pewnie jeszcze ładniej wygląda.
-niesamowite...-powiedział patrząc jak nauczyciel demonstruje to co przed chwilą opowiadał mu Kazuo.-Um...ale na pewno dobrze się czujesz Kazu? Bo nie wyglądasz...może chcesz usiąść albo coś...
-oj..to nie jest długo.-zaśmiał się a kiedy złożył zamówienie znów zerknął na chłopaka.-hmmm? strasznego?-spytał nie bardzo wiedząc co chłopak ma na myśli.
-zobaczymy.-zgodził się Takano i ucałował go delikatnie w policzek.-nie mogę się już doczekac wszystkiego co dla nas zaplanowałeś.
Hiroki wrócił pod wieczór ze wszystkimi podejrzanymi. Zostawił ich na chwilę w rękasz Yasu i reszty po czym podszedł do Naokiego. -Możesz pojechać wcześniej. My tutaj zostaniemy trochę dłużej żeby ich przesłuchać a to może trochę zająć.
-ale jeśli się źle czujesz to powinieneś...-powiedział Yuji który był teraz bardzo zmartwiony.-proszę...na prawdę powinieneś...-dodał kiedy chłopak dotknął czołem jego szyi.-masz gorączkę...
-hmm...nie sądzę żeby to było straszne więc spokojnie. Ale jeśli nie będziesz chciał to nie będziemy musieli tego robić.-powiedział wzruszając ramionami. Nie chciał do niczego zmuszać chłopaka.
-ok. Idziemy.-objął go ramieniem i wyszedł z pokoju.-prowadź skarbie.-powiedział wesoło.
Hiroki właśnie szykował się do przesłuchań ale kiedy zaczęło się trzęsienie bez paniki wszeł pod biurko. Kiedy się skończyło wszyscy na komisariacie byli cali i zdrowi. Włączyli radio a Hiroki pierwsze co zrobił to sięgnął po telefon. Niezadowolony i lekko przestraszony zauważył brak zasięgu. Zaklnął pod nosem i poszedł do Yasu. -Wracam na chwilę do Yukan. Naoki akurat jechał coś mogło mu się stać.-powiedział i wybiegł na zewnątrz od razu wsiadając do samochodu któremu na szczęście nic się nie stało. Zahamował gwałtownie dopiero kiedy zauważył Naokiego.
Yuji pokręcił przecząco głową. -ja...chcę z nim zostać.-powiedział bo sam chciał się zaopiekować chłopakiem nawet jeśli teraz nie wiele mógł.-ale musimy to zgłosić nauczycielowi...
Jun uśmiechnął się lekko i pogłaskał go po policzku. -jeszcze trochę.-powiedział uśmiechając się i dziękując skinieniem głowy kelnerce która przyniosła ich zamówienie.
-mhm...jest na prawdę miło zwłaszcza kiedy spaceruję z tobą.-powiedział cały czas obejmując chłopaka ramieniem.-Na prawdę spokojnie tutaj.
-ale tobie jest...-powiedział zmartwiony. Podprowadził go do samochodu i pomógł do niego wejść.-zawiozę cię do szpitala.-powiedział szybko odjeżdżając.-masz coś złamane?
-um...powinien wziąć jakieś leki...a najlpeij by było gdyby pojechał do szpitala ale wiem że tego nie chce...
-a nie za zimno na lody?-spytał bo przecież na zewnątrz leżał śnieg.-nie lepiej jakieś ciasto?
-mhm...faktycznie.-zaśmiał się i ucałowął go w policzek.-ale wszystko spokojnie zobaczymy.
-no nie wiem Nao-chan...-powiedział zauważając że chłopak krwawi również na głowie. Zazwonił jednak po karetkę wyjaśniając całą sytuację i sam pojechał do szpitala.
-czemu? Jestem pewny że są tutaj dobrze lekarze...-powiedział przytrzymując Kazuo żeby ten nie zsunął mu się z kolan.
-mhm..daj.-powiedział nachylając się nad stołem i otwierając usta.
-nic nie szkodzi.-zaśmiał się kiedy stanęli już w kolejce.-Będę z tobą więc ta kolejna nie jest mi straszna.-dodał wesoło.
-na pewno? Martwię się Naoki...-westchnął patrząc na drogę. W pewnym momencie minęła ich karetka a już po chwili byli na miejscu.-kuśtykałeś, z nogą wszystko ok?
-um...ale powinien. Ma na prawdę wysoką gorączkę i potrzebuje leków.-powiedział Yuji który na prawdę się martwił.
-więc jedz. Cieszę się że zamówiłeś sobie coś co ci smakuje.-powiedział jedząc swoją porcję ze smakiem.
-wow...-niesamowicie tutaj.-powiedział Takano jakoś w połowie wycieczki. Z uśmiechem patrzył też na chłopaka który robił zdjęcia.
Hiroki zaniósł go na kozetkę a kiedy chłopak dostał salę żeby zostać na noc na obserwacji usiadł chwilę obok jego łóżka. -przyjadę tutaj jeszcze po pracy...
Yuji z ulgą zauważył syrop na gorączkę który dobrze znał. -mam nadzieję że to mu chociaż trochę pomoże ale nadal uważam że lepiej byłoby gdyby pojechał do szpitala.-powiedział podjeżdżając do Kazuo który leżał już w łóżku.-Kazu?-potrząsnął nim delikatnie.
-nic nie szkodzi.-powiedział z uśmiechem i sam po chwili skończył swoją porcję. Poprosił od razu o rachunek.
-wybrałeś fajne miejsce. Mi też się podoba i cieszę się że możemy je oglądać razem.-powiedział tuląc go trochę do siebie.
Hiroki przeprosił za spóźnienie i od razu wziął się do roboty. Najpierw przeleciał wzrokiem zeznania pierwszej czwórki a potem zabrał się za pozostałą dwójkę.
Yuji skinął głową i ostrożnie podał mu lekarstwo. Potem okrył go jeszcze kocem i zrobił okład na czoło. -śpij...to ci powinno najlepiej zrobić...
-oj jak dojdziemy do samochodu to już pojedziemy prosto na niespodziankę. Obiecuję.-powiedział wesoło.-i nie będziemy jechać daleko.
-kangura? Takiego którego można zobaczyć w zoo?-spytał szczerze zaskoczony.
-wszytsko gra. Jest trochę poobijany i ma zwichniętą kostkę ale poza tym jest ok. Zostawili go w szpitalu na obserwacji więc zobaczę czy mogę do niego iść a jak nie to pojadę do domu.
-nic nie potrzebuję..-mruknął cicho.-nauczyciele już wrócili?
Jun wziął go na ręce kiedy byli już przy samochodzie i pocałował go delikatnie. Potem posadził go do samochodu i schował wózek.
-no...wolałbym nie.-zaśmiał się cicho.-ale wszystko inne chętnie zjem.-powiedział obejmując go kiedy szli.
-jasne.-Hiroki mu pomachał i wyszedł kiedy wszystko posprawdzał jeszcze raz. Potem pojechał prosto do szpitala.
-pójdę szybko coś zjeść.-skapitulował w końcu i wyjechał z pokoju. Wrócił po kwadransie.-coś się działo? Można mu znów sprawdzić temperaturę.-powiedział sięgając po termometr.
pojechali kawałek za wynajmowanym przez nich domkiem. Była tam niezbyt wysoka górka idealna na sanki. Jun wysiadł pierwszy z samochodu i wyjął z bagażnika duży dysk do ślizgania się po śniegu na którym bez problemu zmieszczą się oboje.
-ok.-Takano skinął głową i zaczął przeglądać menu.
-nie tak długo.-odpowiedział i usiadł przy łóżku.-ale ty mogłeś spać. To by ci dobrze zrobiło.
Yuji tylko wywrócił oczyma i ostrożnie umieścił termometr we właściwym miejscu. -pytałem poważnie. On ma na prawdę wysoką gorączkę...
-będę trzymał. Specjalnie szukałem czegoś żebyśmy oboje się zmieścili.-powiedział wesoło. Posadził chłopaka na dysku i usiadł za nim i Objął go mocno i ruszyli w dół.
-możemy się napić.-zgodził się Takano i jak składali zamówienie zamówił dwa piwa.
-aż tak źle kochanie. Zostane przy tobie a jutro oboje wrócimy do domu. Trochę szkoda ze nigdzie nie pojedziemy skoro w końcu mamy dzień wolny.
-nie jestem.-burknął chłopak I wyjął termometr.-nadal jest blisko 40...na prawdę powinien iść do szpitala.-westchnął zmieniając oklad.
-jak byłeś młodszy to też nie zjeżdżałeś?-spytał trochę zaskoczony. Posadził chłopaka na chwilę w samochodzie.-mała przerwa, ok? Cieszę się że ci się podoba.
-ale kangur to nie ptak kochanie.-zauważył Takano pijąc trochę piwa i jedząc swoją porcję.
-Jest Nao-chan. Lepiej żebyś odpoczął a nie jeździł na wycieczki. Następnym razem gdzieś pojedziemy.-zdecydował.
Yuji zacisnął dłonie na kołach wózka. Wiedział że w tym stanie na niewiele się przyda.
[a to są te które mamy teraz a przecież są jeszcze te które były XD]
-cóż...to dobrze że tego nie widzisz.-zaśmiał się i obszedł samochód żeby usiąść.-ale liczb nie oszukam.
-i to najważniejsze.-powiedział z uśmiechem i wziął kilka łyków piwa.
Hiroki chwilę później również zasnął. Cieszył się że nikt ich w nocy nie obudził a rano wygramolił sie z łóżka.
Yujiemu było trochę niewygodnie bo jego nogi nadal bezwiednie zwisały z łóżka. Cieszył się jednak że chłopak był na tyle silny żeby go pociągnąć do siebie bo to oznaczało że będzie dobrze.
-oj...przecież nie chce nie przez wiek a dla tego że mam słabą głowę. Ale od czasu do czasu mogę z tobą wyjść.-wywrócił oczy ma i uśmiechnął się do chłopaka.
-odpowiada mi taki plan.-Takano wyszczerzył się do chłopaka i po chwili skończył jeść.
-jasne.-Hiroki wziął go na ręce.-dzisiaj sobie odpoczywamy. A ty zwłaszcza.
-dziękuję...-szepnął Yuji i już dał się spokojnie tulić Kazuo.
-tak jest skarbi. Jeśli ładnie mnie poprosisz to z tobą wypiję.-zaśmiał się ucałował go w policzek.-i cieszę się że mogę ci pokazać rzeczy których jeszcze nie robiłeś jak to zjeżdżanie. W przyszłości jeszcze więcej ci pokażę.
-wieczorem też pójdziemy? Tak zupełnie jak już będzie ciemno. Tak wiesz...żeby zobaczyć nocne życie.-spytał trzymając go za rękę.
-dużo musisz odpocząć.-stwierdził Hiroki i ruszył spokojnie w stronę Yukan.-cieszę się że nic ci nie jest...że żyjesz.
-ja pomogę.-Yuji momentalnie usiadł i zaczął delikatnie masować ramię chłopaka.-zrobiłbym to wcześniej gdybyś powiedział...
-dobrze, przygotuję.-zaśmiał się cicho.-idziemy dalej się bawić?-spytał mierzwiąc mu włosy.
-podoba mi się taki plan.-powiedział wesoło.-najważniejsze żebyśmy się dobrze razem bawili.
-jeśli tylko kopie to nic strasznego. Samochodem się nie przejmuj...najważniejsze że ty żyjesz.-powiedział zerkając na niego.-na prawdę się przestraszyłem kiedy nie mogłem się z tobą skontaktować.
-nic nie mów.-westchnął Yuji łagodnie go masując.-Sensei? On na prawdę powinien udać się do szpitala...
-idziemy.-Jun wysiadł z samochodu i znów posadził chłopaka na dysku. Usiadł za nim i znów zjechali na dół.
-nie masz za co przepraszać.-Takano wywrócił oczyma i objął chłopaka.-zwłaszcza że wybrałeś takie ładne miejsce na odpoczynek.
-wiem Nao-chan. Wiem. Mi też ulżyło.-powiedział i zaparkował przed blokiem.-i jesteśmy na miejscu. Ładnie się położysz i będziesz odpoczywał.
Yuji zgodził się dość niechętnie. -um...skoro i tak muszę zostać to proszę zawieźć Kazuo na wózku żeby nie musiał na razie chodzić. Um...tylko potem proszę go przywieźć z powrotem żebym mógł się przemieszczać.-powiedział cicho.
-możemy zjechać ile tylko chcesz jeśli ci się podoba.-powiedział schodząc i złapał za sznurek przywiązany do dysku.-trzymaj się mocno.-polecił mu i zaczął iść pod górkę.
-oj...przecież mówiłem że mu to nie przeszkadza głuptasie.-Takano zmierzwił mu włosy.-Na prawdę miło jest tak posiedzieć.
-wiem. Dostaniesz buziaka tylko wejdźmy do mieszkania.-powiedział idąc po schodach a kiedy weszli do mieszkania od razu położył go na kanapie.-zaraz cię zaniosę do łóżka jeśli chcesz.-powiedział i pocałował go delikatnie.-mój dzielny chłopak.
-um...tylko przysuń mi wózek bliżej...-powiedział bo nic więcej mu nie było potrzeba.
Jun odpowiedział mu uśmiechem. Kiedy byli już na samej górze znów usiadł za nim i znów wesoło zjechali na sam dół. A tak Już mocno przytulił chłopaka. -nawet nie wiesz jak się cieszę że ci się podoba.
-ok to idziemy.-powiedział Takano wstając ale nim ruszyli zrobił im zdjęcie.
-odpocznę.-zapewnił go i poszedł się umyć i przebrać. Po drodze zaszedł do kuchni i wrócił do salonu z kanapkami. Talerz z nimi położył na stoliku a sam usiał nam podłodze przy kanapie.
Yuji przesiadł się na wózek, -um...jeśli się nie zbliżysz...-powiedział cicho a zaraz z ulgą zarejestrował przyjście brata. -Kazuo w szpitalu? -właśnie sensei go zawiózł. -to dobrze, dzisiaj ja ci ze wszystkim pomogę.-Shuji uniósł kciuk w górę.
-na prawdę się cieszę, że ci się podoba.-ucałował go w policzek.-możemy zjechać.-zmierzwił mu włosy i znowu zaczął prowadzić dysk pod górkę.
-a ja wiem że tak nam zorganizujesz czas że na pewno będziemy się dobrze bawić.-powiedział wesoło.
-ja też się cieszę.-powiedział opierając sie wygodniej i zamykając oczy.-nawet nie wiesz jak bardzo.
Yuji mu nie odpowiedział podjechał tylko bliżej i uśmiechnął się przez łzy. Klepnął go lekko w nogi. -głupi...nawet nie wiesz jak bardzo się martwiłem. Miałeś okropnie wysoką gorączkę...i w ogóle nie kontaktowałeś. Więc...więc nie mów takich rzeczy. Będę cię odwiedzał i jakoś ci to wynagrodzę...ale leż tutaj grzecznie.
-oj no nie wiem czy mnie udźwigniesz.-powiedział śmiejąc się cicho. Zaparkował blisko drzwi.-nie boją, czemu pytasz?
-zgoda.-kiedy zapłacili znowu złapał go za dłoń.-prowadź przewodniku.
-Naoki...jeśli boli cię noga to wolałbym żebyś został. Ze zwichnięciami nie ma żartów.-powiedział patrząc na niego.-wiem ze chcesz jechać...prześpimy się z tym, ok?
-dobrze dobrze.-skinął głową.-ale teraz nic nie tracę. Spędzam czas z moim chłopakiem.
-no dobrze kochanie. Przebieżmy się w coś suchego i zrobię nam gorącego kakao.-powiedział idąc za nim.-Może być?
Takano wziął mietę z czekoladą i mohito po czym usiadł na jeden z ławek. -przyjemna okolica i dobre lody.
-zobaczymy jak jutro będziesz się czuł, ok?-zaproponował patrząc mu w oczy.-wiem że nie chcesz opuszczać ale nie chce żeby się pogorszyło.
-oj...ale nie chce sam i teraz miałem chwilę żeby cię odwiedzić.-wywrócił oczyma i ucałował go w policzek.-idź spać jeśli jesteś zmęczony. Kupiłem ci trochę mang żeby ci się nie nudziło...położę je na szafce.
-przyniosę. A potem porobimy co tylko będziesz chciał.-zapewnił go i poszedł na górę. Przebrał się szybko i wtedy zszedł do salonu gdzie podał chłopakowi ciuchy na zmianę. Potem od razu zaszył sie w kuchni żeby zrobić kakao.
-ja ciebie też.-powiedział wesoło i spróbował loda chłopaka.-mmm dobre...a teraz siadaj bo zaraz mnie ubrudzisz...i ja też chce cię przytulić.
-ech i tak będę się o ciebie martwił. Nie przestanę tylko dlatego że tak mi powiesz.-pogłaskał go po policzku.-wiem że sobie radzisz ale i tak będę się martwił.
-posiedzę.-zapewnił go chłopak.-uważaj...nie ruszaj się tak gwałtownie.-poprosił odruchowo wyciągając w jego stronę ręce.-um...dziękuję Kazu.-uśmiechnął się zaraz chłopak.-a właśnie...co z twoim ramieniem? Badali ci je?
-wątpisz we mnie?-spytał wchodząc do salonu i niosąc dwa kubki gorącego kakao przyozdobionego bitą śmietaną.-to cię rozgrzeje.-podał mu kubek a swój położył na stoliku i poszedł napalić w kominku.
Takano objął Tomo wolną ręką w drugiej trzymając loda. -chcesz spróbować?-spytał podsuwając go bliżej chłopaka.
-ale już jutro musisz mieć samochód? Nie możesz poczekać?-spytał jedząc jeszcze jedną kanapkę.-aż tak ci się spieszy?
-więc nie powinieneś jej nadwyrężać.-powiedział łapiąc go delikatnie za dłoń.-w ogóle...potem pewnie ci powiedzą i może coś pomogą...
Jun uśmiechnął się i usiadł za chłopakiem bokiem na kanapie tak ze chłopak mógł swobodnie oprzeć się o niego i usiąść między jego nogami. -a ja obiecałem ze się potulimy.
Takano usiadł wygodniej i uśmiechnął się patrząc na chłopaka. -juz dawno mi nie grałeś.-powiedział słuchając go i juz nic więcej nie mówiąc.
-to dobrze ze ci odpowiada a na razie proszę mi tu ładnie odpoczywać.-powiedział I ucałował go delikatnie.
-trochę. Wczoraj spał ze mną Shuji i trochę pogadalismy. Nie nudzę się bardzo...ale trochę smutno bez ciebie.
Jun uśmiechnął się i usiadł za chłopakiem bokiem na kanapie tak ze chłopak mógł swobodnie oprzeć się o niego i usiąść między jego nogami. -a ja obiecałem ze się potulimy.
Takano usiadł wygodniej i uśmiechnął się patrząc na chłopaka. -juz dawno mi nie grałeś.-powiedział słuchając go i juz nic więcej nie mówiąc.
-to dobrze ze ci odpowiada a na razie proszę mi tu ładnie odpoczywać.-powiedział I ucałował go delikatnie.
-trochę. Wczoraj spał ze mną Shuji i trochę pogadalismy. Nie nudzę się bardzo...ale trochę smutno bez ciebie.
-bardzo przyjemnie.-zgodził się Jun tulac do siebie chłopaka i pijąc kakao.-może obejrzymy jakiś fikm? zobaczymy co leci w telewizji.-zaproponowal całując go w policzek.
-nic się nie stało. Wręcz przeciwnie na prawdę mnie to ucieszyło. Tak dawno mi nie grałeś a ja lubię słuchać jak grasz i mi śpiewasz.-pogłaskał go po policzku.
Hiroki ułożył swoje dłonią na dłoniach chłopaka. -ciesze się ze czujesz się kochany...bo ja na prawdę cie kocham i chce żebyś odpoczal i ładnie wyzdrowial-ucałował go w palce.-a ja będę się tobą opiekował.
-musiałem cie zabrać wiec juz nie draz tego. Będzie dobrze. I nie będziesz tutaj siedział aż tak długo.-wywrocil oczyma.-jasne ze wolałbym z tobą spędzać czas na wycieczce ale twoje zdrowie jest ważniejsze.
-pomogę ci. Lubie kiedy razem gotujemy.-oparl się wygodniej żeby lepiej widzieć telewizor. Cały czas tulił do siebie chłopaka ciesząc się ze mogą być tak blisko.
-mogę być. Może zagramy coś razem? Dawno nie grałem na pianinie.-zauważył przeciągając się lekko.
-wolałbym żeby żadne z nas nie chorował ale jak coś to wiem ze się mną zaopiekujesz.-pogłaskał go po włosach.
Yuji posiedzial przy nim aż do przyjścia brata po czym poszedł dalej zwiedzać.
-oj...ja nie jestem głodny kochanie. A zawsze mogę sobie zjeść kanapkę. Idź spać jeśli jesteś zmęczony. W końcu miałeś dzień pełen wrażeń i miałeś prawo się zmęczyć.
-spokojnie. Dotrzymam słowa.-zapewnił go śmiejąc się wesoło.
-chciałem żeby ci się wygodnie spało.-wywrócił oczyma i objął go bardzo delikatnie.
-um...nie długo. Znaczy stałem ale co chwila musiałem łapać się poręczy. a już od jutra mam próbować chodzić.
-no to jeszcze trochę tutaj poleżymy. Najwyżej cię zaniosę do łóżka.-powiedział głaszcząc go po włosach.-nie ma problemu przecież. A ja się cieszę że się tak do mnie tulisz.
Takano nie tzrebabyło dwa razy powtarzać. Od razu położył się przy chłopaku i mocno go do siebie przytulił. -mmmmm....miło.
-ja ciebie też.-odpowiedział mu Hiroki oddając pocałunki z równą pasją.
Jun trzymał go w swoich ramionach jeszcze chwilę po czym zaniósł go na górę. Cieszył się w duchu że chłopak jest już przebrany. Ułożył go na łóżku i okrył go kołdrą. Potem sam poszedł się umyć.
-mhm...ale to zaraz.-powiedział kładąc się na plecy.-jeszcze się możemy chwilę potulić.
Hiroki zatrzymał dość niechętnie jego ręce. -nadal jesteś ranny Nao-chan. Więc zero seksu i samoobrony. Pamiętam o tym ale nie mogę cię uczyć kiedy nie jesteś w pełni sprawny.
-um...rozumiem. Ale dzwoń do mnie i...spytaj się lekarzy. Ale jeśli tam ci pomogą z ramieniem to lepiej żebyś został. A...i mniej już cię boli? Jak się czujesz?
Jun westchnął ciężko i w końcu zrezygnowany wziął sobie koc. Okrył się nim i zasnął.
Takano cały czas obejmował go ramieniem. -cieszę się że tu przyjechaliśmy i mogę poznać trochę inne podróżowanie.
-to ty jesteś okrutny. Taką mi ochotę robisz a przecież nie powinniśmy bo jesteś ranny.-wywrócił oczyma.-Jak już staniesz na nogi to wtedy. Nawet sobie wolne weźmiemy i pójdziemy na randkę.
-nadal? To jesteś pewien że powinieneś zaczynać rehabilitacje?
Jun jednak cały czas go trzymał. Nie chciał puszczać swojej przytulanki.
-a skoro ty planujesz to wiem ze będzie fajnie.-pocałował go namiętnie.
-zrobię ci oklad z lekarstwem.-zdecydował kładąc chłopaka i wstając. Poszedł do kuchni po potrzebne rzeczy i po chwili wrócił.
-um...dobranoc.-odzzepnal Yuji I trochę zmarkotnial. Zdecydował ze poszuka swojego starego telefonu i poprosi nauczyciela żeby zawiózł go Kazuo razem z rzeczami na zmianę. Wtedy będą mogli dłużej rozmawiać.
Jun obudził się czując jak chłopak się wierzga. -zaniosę cie.-zdecydował wstając w końcu.-wózek jest na dole.-wyjaśnił.
-nie ma sie co martwić.-powiedział całując go jeszcze chwile.-idziemy?
Hiroki zrobił mu oklad a potem usiadł na podłodze przy kanapie. -na pewno zejdzie. Ale to nie zmienia faktu że byłoby lepiej gdybyś jeszcze jutro został w domu.
Yuji następnego dnia w szkole przekazał nauczycielowi telefon z włożona karta. Zapisał tam swój numer a nauczyciel zawiozl go tego samego dnia.
-zaniosę tylko i zaraz pójdę po wózek.-obiecał i zaniósł go do łazienki.-dasz sobie rade?-spytał tylko żeby się upewnić.
-ładnie tutaj nocą.-zauważył idąc blisko niego żeby się nie zgubili.
-Naoki...ale to nie ma sensu jeśli i tak będziesz cały czas siedział i się męczył. Lepiej jak przesiedzisz to w domu.
Yuji przyjął do wiadomości to co przekazał mu nauczyciel i po swojej rehabilitacji sam zadzwonił do Kazuo. Chciał mu się pochwalić że sam już trochę ustał.
Jun skinął głową i wyszedł. Wiedział jak chłopak nie lubi takich sytuacji ale nic nie mógł poradzić na to że czasem się zdarzały. Zszedł po wózek i położył na nim ciuchy na zmianę dla Ryu po czym zapukał do drzwi. -kochanie? Przyprowadziłem ci wózek i ciuchy na zmianę. Mogę wejść?
Takano objął go łagodnie i zaczął głaskać po włosach. -źle się czujesz przez ten tłum?-spytał cicho.-Czy to coś innego?
-Jesteś moim podwładnym Naoki. I jeśli uznam że powinieneś odpocząć i nie nadwyrężać nogi bo będzie tylko gorzej to dam ci dzień wolny. Jeśli dasz odpocząć tej kostce to szybciej się zagoi.-powiedział spokojnie.
-obudziłem cię?-spytał zmartwiony chłopak.-W szkole nic ciekawego ale mam dla ciebie notatki. A dzisiaj na rehabilitacji ustałem dłużej. I wczoraj jeszcze z pomocą Shujiego próbowałem trochę w domu...
-przebież się spokojnie.-powiedział podając mu jeszcze rzeczy na zmianę i wyszedł nie chcąc mu przeszkadzać. Sam również poszedł się przebrać bo za niedługo powinni wyjeżdżać żeby zdążyć na samolot.
-no dobrze...więc może lepiej jak usiądziemy?-zaproponował tuląc go łagodnie. Martwił się o chłopaka.
-Ale jesteś w moim oddziale więc mam prawo decydować.-powiedział i pogłaskał go po plecach.-Po prostu się o ciebie martwię i nie chcę żeby na głupia kostka długo się goiła bo będziesz ją nadwyrężał.
-przepraszam...w takim razie powinieneś spać a nie ze mną rozmawiać...-powiedział cicho.-um...ale na razie tylko stoję. Jak próbowałem zrobić krok to poleciałem prosto na Shujiego.-dodał równie cicho.
-dobrze. Ale nie ma tego dużo.-powiedział uśmiechając się do niego.-wiesz że zabrałeś mi całą kołdrę? A potem wszedłeś pod koc który sobie przyniosłem.-zaśmiał się.
-chodźmy.-zgodził się szybko i złapał go mocniej. Spokojnie szedł w stronę jednej z pobliskich kawiarni.-może lepiej jeśli wrócimy?-powiedział zmartwiony.
-co nie zmienia faktu że lepiej by było gdybyś jej nie nadwyrężał. Nie powinieneś chodzić ze zwichniętą kostką bo może być gorzej.
-um...ale czułem już od dłuższego czasu przecież...tylko nie mogłem nimi ruszać. I nadal mam problem.
-cóż...-Jun zerknął na zegarek.-myślę że będziemy mieli chwilę przed samolotem żeby zjeść. Zaraz wychodzimy więc sprawdź czy niczego nie zapomnieliśmy a potem już zejdziemy na dół.
-ja ciebie też skarbie.-ucałował go w czółko i poszedł do środka. Wrócił dość szybko i usiadł obok chłopaka stawiając na stoliku ich zamówienie.-przepraszam że tak długo.
-możemy obejrzeć. Podłączę tylko laptopa do telewizora.-powiedział wstając z podłogi.-chcesz coś do picia albo do chrupania?
-ale i tak chciałbym być przy tobie. I chciałbym mieć ciebie przy sobie.-powiedział cicho.-po prostu bym chciał...
-ok, to najpierw zniosę torbę a potem ciebie ok?-powiedział biorąc bagaż z kolan chłopaka.-sprawdź jeszcze raz łazienkę w razie czego.-poprosił go jeszcze i zszedł na dół.
-daj spokój...zdarza się. I już ustaliliśmy że po prostu to przeczekamy. Wrócimy dzisiaj wcześniej i położysz się spać. Tak będzie najlepiej.-zdecydował biorąc łyk swojej kawy.
Hiroki podłączył wszytsko a potem poszedł na chwilę do kuchni. Kiedy wrócił, włączył film i usiadł na kanapie.-chodź się potulić.
-um wiem...-Yuji przytaknął niepewnie.-Na razie nie wiesz ile tam jeszcze zostaniesz?
-wiem Ryu-chan. Ale będę cały czas przy tobie więc nie będziesz miał się czego bać.-zapewnił go i posadził na chwilę na kanapie żeby wrócić się po wózek.
-A jutro na pewno będzie lepiej. Musisz po prostu odpocząć.-powiedział spokojnie.
Hiroki obudził się niedługo potem i westchnął ciężko. -głupi przecież mógł mnie obudzić.-westchnął i wstał. Zaczął sprzątać ze stołu.
-ja mam się nie martwić? Leżysz w szpitalu, cały czas masz gorączkę i jesteś tak daleko ode mnie.-powiedział cicho.
-wiem. Dlatego przy tobie będę i nie masz się czego bać.-zapewnił go i poszedł jeszcze po leki. Kiedy wszystko mieli spakowane wsiedli do samochodu i ruszyli na lotnisko.
-dobrze.-Takano wypił swoją kawę i wstał.-możemy iść. Na szczęście nie odeszliśmy za daleko.
-spokojnie. Po prostu potrzebowałem drzemki. Mogłeś mnie obudzić jak film się skończył.-zapewnił go i poszedł z naczyniami do kuchni.
-Um...skupiam się Kazu. Ale o ciebie też się martwię i mi tego nie zabronisz. Jak sensei będzie do ciebie jechał to pojadę z nim.
-dobrze. Ale jeśli będę mógł ci w czymś pomóc to mów.-poprosił go zaraz. Wsadził torbę do bagażnika a potem pomógł chłopakowi wejść do samochodu.
-mhmm...ja ciebie też bardzo kocham.-powiedział idąc dalej prosto.-Od razu położysz się spać.-zdecydował kiedy wchodzili do hotelu.
-żadne 'Hiro-chan'. Chcę żebyś szybko znów stanął na nogi. A to się nie stanie jeśli będzie teraz uparcie chodził. A obiecałeś dzisiaj odpoczywać.-pogroził mu palcem i wrócił do zmywania.-jak będziesz grzeczny to się pobawimy.
-um...na pewno? Może oni by bardziej pomogli niż lekarze tutaj...-powiedział cicho.
-będę. Możesz po mnie dzwonić i wtedy przyjadę.-obiecał mu i poszedł schować wózek do bagażnika. Potem już usiadł za kierownicą i ruszył w stronę lotniska.
-spokojnie kochanie. Położysz się i już jutro będzie lepiej.-powiedział i wszedł do ich pokoju.-tylko się przebierzesz w coś wygodniejszego.-dodał kładąc go na łóżku.
-no dobrze. Tylko nie chodź za dużo.-poprosił a kiedy skończył zmywać zerknął do lodówki.-co powiesz na kawę mrożoną?
-wiem co mówiłem ale...a co jeśli tam ci bardziej pomogą?-spytał cicho i niepewnie.
-dobrze. Mamy chwilę czasu więc na pewno pójdziemy zjeść.-zapewnił go jadąc spokojnie bo nie musieli się spieszyć.
Takano zdjął spodnie i założył wygodną koszulkę po czym wszedł do łóżka. -rano się umyjemy. Na razie spać. Dobranoc.-ucałował chłopaka w czółko i zamknał oczy.
-zrobię, zrobię.-zaśmiał się Hiroki i zabrał się za robienie kawy do której wrzucił po gałce lodów śmietankowych.
-wiem Kazuo...wiem.-powiedział chłopak.-a tak poza tym to dobrze? Jesteś z kimś w sali?
-zrobimy małe zakupy.-zgodził się spokojnie prowadząc wózek. Poszli na odprawę a zaraz potem do Mc'Donalda.
Takano przytulił go delikatnie i sam również szybko zasnął.
Hiroki postawił kawy na stole i usiadł na przeciwko chłopaka. -niezbyt. Zazwyczaj jak robię sobie kawę to jedyne czym się przejmuję to tym żeby była mocna.
-no...ale przynajmniej masz spokój.-zauważył.-przepraszam że nie kupiłem ci więcej mang.
-to dobrze.-Jun uśmiechnął się jedząc swojego hamburgera.-mamy dużo czasu do odlotu więc nie musisz się spieszyć.
-hej.-Takano ucałował go w czółko i na chwilę wyszedł. Wrócił ze śniadaniem i lekami.-Potem lepiej będzie jeśli znów się położysz. Dzisiaj leniwy dzień w hotelu.
-cieszę się że wyszła.-uśmiechnął się również biorąc łyk.
-no dobrze...-przytaknął i przełożył telefon do drugiej ręki.-masz tam jakieś masaże na te rekę?
-niby o co miałbym być zły?-spytał szczerze zaskoczony. Wziął kilka łyków coli i przyjrzał się dokładniej chłopakowi.
Takano pozwolił mu się tulić a sam w tym czasie zajął się lekturą zabranej ze sobą książki.
-wiem wiem...-zaśmiał się Hiroki.-Ale musisz się postarać żeby jak najmniej sobie robić krzywdę. Najlepiej w ogóle.
-um...dobrze.-powiedział gryząc się w język zeby znów nie przeprosić.-kocham cię wiesz? Jak wrócisz to..um...poszlibyśmy na randkę? Jak już będziesz się dobrze czuł i w ogóle...
-ale kiedy ja byłem na ciebie zły Ryu?-spytał wyciągając rękę żeby pogłaskać go po włosach.-potem kilka wywołamy i powiesimy?
Takano szybko wrócił z tabletkami i wodą. Podał je chłopakowi a potem okrył dokładnie kołdrą. -odpocznij...
-ale ja uważam Naoki.-zaśmiał się.-Uważam. Nie ląduję tak często w szpitalu.-dodał i wstał.
-um...jeszcze nic nie jest pewne przecież.-powiedział śmiejąc się cicho.-no i ty też przecież zaczniesz, prawda? Z ręką na pewno będzie niedługo lepiej...
-jasne skarbie.-Kiedy wyjechali z mac'a i poszli na ławeczki Jun pomógł mu wstać i przytulił do siebie.
-Będzie dobrze, nie płacz.-powiedział głaszcząc go po włosach i coraz bardziej się martwiąc.-Co się stało? Chcesz żebym zadzwonił do brata? A może wolisz do szpitala pojechać?
-A jak już staniesz na nogi to zrobimy sobie jakąś fajną randkę.
-um...-Yuji przytaknął spokojnie.-A teraz idź spać. Już wystarczająco długo gadamy. Zawołaj lekarzy żeby dali ci coś na zbicie temperatury i idź spać.
-myślę że lokalne słodycze będą w sam raz.-zgodził się wchodząc do sklepu.-wybierz jakies dobre.
-zobaczymy co Ren powie.-zdecydował i odetchnął z ulgą kiedy jego brat w końcu odebrał.-Ren? Tomo ma jeden ze swoich słabszych dnia ale dzisiaj jest gorzej niż zwykle. Strasznie boli go głowa i wymiotował. Chyba zwrócił tabletkę. Martwię się o niego, co robic?
-Pomyśl.-Hiroki go pocałował a potem wziął na rece.-Może obejrzymy jeszcze jakiś film?
Po tygodniu Yuji stał już swobodnie ale nadal miał problem ze zrobieniem chociaż tego pierwszego kroku. Cieszył się jednak że w końcu pojedzie z nauczycielem po Kazuo.
-dobrze. Weźmy jeszcze te.-zaproponował bo wyglądały na smaczne.
-ok, dzięki. Zadzwonię jeszcze potem. Pozdrów Kanekiego.-powiedział spokojnie i się rozlaczyl. Na prawdę się martwił. -ok, będę.-zaśmiał się i poszedł z nim do salonu. Posadził chłopaka na kanapie.-co chcesz oglądać?
Yuji uśmiechnął się kiedy go zobaczył i od razu podjechał bliżej. -tęsknilem.-powiedział chcąc się przytulic.
-jasne. Keiichi i Koki na pewno będą chcieli obejrzeć zdjecia.-dodał spokojnie prowadząc wózek.
-Nie bój się.-Takano pogłaskał go po włosach.-Zrobię ci herbaty, nie mogę ci dać drugiej tabletki bo nie wiemy czy tamtą zwróciłeś. Jak za godzinę nie przestanie boleć to pojedziemy do szpitala.
-oj Nao-chan...-Hiroki nie mógł powstrzymać lekkiego figlarnego uśmiechu.-rozmawialiśmy już o tym dzisiaj. Żadnego seksu dopóki nie staniesz na nogi. Myślisz że ja nie chce? Nie kuś mnie już dzisiaj.
-długi tydzień.-mruknął chłopak trochę smutny że Kazuo za nim nie tęsknił.
-jasne.-zaśmiał się.-z Chrisem też już jesteś umówiony czy na razie nie?-spytał jeszcze szukając ich miejsc a kiedy w końcu je znalazł pomógł chłopkowi usiąść po czym przymocował wózek w specjalnym miejscu.
-dobrze. Spokojnie.-Takano wstał z łóżka. Najpierw przyniósł chłopakowi miskę a potem poszedł zrobić herbatę.
-obiecują cię potulić.-zapewnił go z uśmiechem.-więc teraz już poważnie. Co oglądamy?
-dla mnie był długi. Strasznie mi się dłużył.-westchnął patrząc na chłopak ćwiczy.
-Wiem że się starasz.-powiedział głaszcząc go po dłoni.-I cieszę się że już czujesz się swobodniej i możemy normalnie spać w jednym łóżku. Na prawdę mnie to cieszy.
-na pewno. Może spróbuj zasnąć?-powiedział odkładając kubek i poprawiając chłopakowi poduszkę.-Jeśli będzie bolało to pójdziemy do szpitala. Wiem że nie chcesz ale Ren powiedział że lepiej pójść.
Hiroki włączył płytę i usiadł obok chłopaka przytulając go do siebie. -każdy dostawał ten filmik. Ale to jest ten mniej oficjalny.
-um...ale czemu..? Przecież nie trzeba było...-powiedział oglądając breloczek.-dziękuję...
-na pewno? Może nie powinniśmy więcej latać samolotami jeśli się tak boisz.-powiedział mimo wszytsko cały czas trzymając go za rękę.
-więc lepiej jeśli pojedziemy do szpitala.-powiedział głaszcząc go po włosach.-wiem że nie chcesz ale tam ci pomogą lepiej niż ja tutaj. Pogadam z lekarzami żeby pozwolili mi przy tobie posiedzieć.
-pewnie jakieś będą.-powiedział wzruszając ramionami.-nie pamiętam już co tam było.
-baka...-mruknął Yuji jeszcze bardziej się rumieniąc.
-mhm...masz rację.-powiedział nachylając się ponad chłopakiem żeby lepiej widzieć.-obrazisz się jeśli się zdrzemnę?
-jak się czujesz kochanie?-spytał go od razu.-zrobić ci jeszcze ciepłej herbaty?
-cóż...najwyraźniej taki się urodziłem.-zaśmiał się cicho.-cóż to początki na akademii więc jeszcze nie.-wzruszył ramionami.-dopiero potem jak zaczęły się ćwiczenia.
-um...ale ja dam radę. Przecież boli cię ramię...a teraz jesteś zaraz po ćwiczeniach...-powiedział zerkając na niego.
Jun odruchowo złapał go też za drugą dłoń. -skup się na mnie.-poprosił łagodnie.
-oparzenia? Coś się stało?-spytał zmartwiony.-Ren coś nabroił? A może ty sobie coś zrobiłeś?-spytał spokojnie cały czas przy tym podtrzymując Tomo obejmując go łagodnie.
Hiroki tylko wywrócił oczyma. -a tutaj możesz zobaczyć jak mieszkaliśmy.
-to może najlepiej będzie jeśli zajedziemy tam po drodze?-odpowiedział Yuji głaszcząc go po włosach. Ich nauczyciel poszedł jeszcze załatwić kilka rzeczy w szpitalu.
-Przytulisz jak już wylądujemy.-zapewnił go a kiedy w końcu wylądowali od razu go objął.-Widzisz? Cali i zdrowi.
-Ren na pewno ci pomoże.-zgodził się bo akurat w to ani trochę nie wątpił.-Cóż...odpoczniesz trochę. Ale jak to się stało, że się oparzyłeś?
-cóż...sprawdzali nam pokoje więc musieliśmy je utrzymywać w porządku.-wzruszył ramionami.-ale było ok. Codziennie rano były ćwiczenia.-dodał kiedy akurat wskoczyło nagranie jak biegają.
-wtedy będziesz tam leżał. Ja przyjeżdżam co drugi dzień na rehabilitację.
-nie zginiemy.-zapewnił go i w końcu go puścił bo musieli się zbierać. Jun rozpiął swoje pasy i pierwsze co to poszedł po wózek.
-Hej Ren. Przepraszam że znów dzwonie...zwłaszcza że jesteś zajęty bo przestraszyłeś swojego chłopaka.-powiedział spokojnie.-Tomo właśnie się obudził. Zrobiłem mu znów herbatę i mówi że czuje się lepiej i że głowa mniej go boli. Powinniśmy iść do szpitala? Podać mu tabletkę...nie wiem...
-No Yasu.-wzruszył ramionami.-Coś się stało?
-ale jeśli zrobią to nie marudź.-poprosił i zaczął bawić się jego włosami.
Jun spokojnie prowadził wózek chłpaka a kiedy już mieli torbe i byli na parkingu lotniska pomachał Kokiemu który po nich przyjechał.
Takano już wcześniej dał na głośnomówiący żeby i Tomo mógł go słyszeć. -słyszysz Tomo? Lepiej żebyś poszedł do szpitala. Wolałbym nie ryzykować.-powiedział bo na prawdę się martwił.-wiem jak bardzo nie chcesz ale masz gorączkę...-westchnął lekko.-Wszystko po trochę Ren...On wygląda na bardzo osłabionego.
Hiroki bez słowa wstał i poszedł do kuchni. wrócił z dwoma szklankami soku i zmienił płytę. -a tutaj po roku był obóz treningowy nad morzem.-wyjaśnił.
-I bez zbędnych i niemiłych akcji więc było na prawdę fajnie.-zgodził się Jun i pomógł chłopakowi wejść do samochodu a potem schował wózek.-słabszy dzień ale nic mu nie jest?
-Pogadam z lekarzami i zostanę z tobą.-obiecał mu Takano po czym podziękował bratu i się rozłączył. Ubrał chłopakowi bluzę i wziął go na ręce.-wszystko będzie dobrze.-zapewnił go.
-ciężko. Ale mimo wszystko fajnie.-powiedział uśmiechając się i go obejmując.-No i dziewczyny szalały.-dodał kiedy dotarli do odpowiedniego momentu w filmie.-tutaj mieliśmy chwilę wolnego i graliśmy w siatkówkę.
-um...no skoro tak to leż.-chłopak uśmiechnął się lekko i wrócił do zabawy włosami chłopaka.
-to dobrze. W takim razie po jedzeniu pokażemy wam zdjęcia.-powiedział zapinajac pasy.-a potem pogadamy.-dodał jeszcze. Cieszył się ze w końcu wrócili.-jak wam było bez nas?
-nic się nie stało kochanie. Byliśmy świadomi ze może się zdażyć taki dzień. Ciesze się ze stalo się to w Sydney a nie na środku oceanu.-powiedział niosąc go do samochodu.
-nie.-zaśmiał się cicho.-dostałem w twarz co na szczęście nie zostało nagrane.-powiedział bo akurat kamera skierowała się na Yatsu.-potem była impreza. Chyba też jest nagrana.
-ale chciałem. Nie jesteś szczęśliwy?-spytał przytrzymując jego dłoń przy swoim policzku.-chciałem cie zobaczyć.
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 1801 – 2000 z 4687 Nowsze› Najnowsze»-ale nie musisz.-zaśmiał się jeszcze raz a kiedy skończyli poszedł się ubrać. Zdecydował się na coś ciepłego.-zjedziemy do miasta samochodem, ok?
-obiad już podgrzany.-powiedział Hiroki stojąc w kuchni bo przecież nie trzeba było długo czekać aż curry się podgrzeje.
Takano wywrócił tylko oczyma. Odgrzał ich wczorajszą kolację i zaniósł wszystko na zewnątrz.
-smacznego kochanie.-powiedział z uśmiechem i zabrał się za jedzenie.
-um...chyba bałbym się wejść do wody...w sensie w wannie i tutaj nie jest głęboko ale na basenie bym się bał. No bo...nie mogę ruszać nogami.-powiedział cicho.-dlatego się cieszę że gdzieś idziemy.
-nie musisz się tak poprawiać.-Jun wywrócił oczyma.-Przez jakiś czas jeszcze będziesz jeździł na wózku, ale nie musisz tego tak podkreślać kochanie. Dla mnie nie ma znaczenia czy jeżdzisz na wózku czy nie. I tak cię kocham.
-no nie wiem czy od buziaka przejdzie ale dam.-pocałował go i pomógł mu podejść do stołu.-zjedz spokojnie a potem od razu do łóżka. Jutro weekend więc odpoczniesz.
-sam je wczoraj przygotowywałeś. Ja je tylko podgrzałem.-przypomniał mu wesoło.
-um...wierzę ci ale i tak...-uśmiechnął się lekko i skończył jeść.
-ech Ryu-chan. Jak tylko wrócimy zaczynasz rehabilitację. A na wycieczce jestem przy tobie. Wiem jak się czujesz...czułem się tak samo. Ale teraz chciałbym żebyś o tym nie myślał i po prostu dobrze się bawił.-powiedział kucając na przeciwko niego.
-nie chcę na ciebie krzyczeć.-powiedział jedząc swoje curry.-poza tym robiłeś wszystko dobrze.-wzruszył ramionami.
-smacznego.-Takano odpowiedział mu uśmiechem i zabrał sie za jedzenie.
-um...wolałbym jak już będę na nogach...-przyznał szczerze patrząc na chłopaka z uśmiechem.
-no cóż...postaram się zrobić tak żebyś nie miał kiedy o tym myśleć.-powiedział uśmiechając się lekko.-Kocham cię i tak.-dodał i pocałował go namiętnie.
-ale szło co dobrze. No i nie krzyczałem bo przy tobie jestem trochę spokojniejszy. I na prawdę nie chcę na ciebie krzyczeć.-wyjaśnił jedząc swoją porcję ze smakiem.
-będę. Cały czas blisko ciebie.-zapewnił go kończąc jeść.-Niczego nie musisz się obawiać.-zapewnił go.
-um Kazu a ty nie chcesz ze wszystkimi pójść do aquaparku?-spytał zaraz bo nie chciał żeby chłopaka omijało coś fajnego.
-zawsze możesz mi mówić o tym co czujesz. Jeśli nie będziesz mi mówił to nie będę wiedział...i nie będę mógł temu zaradzić.-pogłaskał go po policzku.-nie raz ci to mówiłem skarbie.
-no no...lepiej nie. Bo jeszcze przestaną się mnie bać.-zaśmiał się cicho.-kocham cię i nie chcę cie stracić przez jakąś kłótnie z pracy.
-to dobrze.-odsunął od siebie talerz i usiadł wygodniej z kubkiem koktajlu w ręku.-jak zjesz to pójdziemy się spakować.
-um...no skoro tak...to cieszę się że razem gdzieś wyjdziemy.-uśmiechnął się lekko.
-no tak...-skinął głową. Ryu miał rację. On też mu wielu rzeczy nie mówił i wolał zachować je w tajemnicy. Co prawda głównie dlatego żeby chłopaka nie wystraszyć ale nie mówił.-idziemy.-zgodził się.
-wiem wiem.-zaśmiał się.-Skończył jeść i wziął kilka łyków wody.-umyję się pierwszy, ok?
-przecież cię nie poganiam. Mamy czas.-uśmiechnął się do niego i wziął kilka łyków koktajlu.
Yuji podniósł głowę i spojrzał na nich trochę zaskoczony tym co usłyszał. Nie odezwał się jednak nie chcąc zaczynać kolejnej kłótni kiedy dopiero co się pogodzili.
Jun dołączył do niego dość szybko.
-więc najpierw może pojedziemy pod wyciąg, co?-zaproponował siedząc już za kierownicą.
Hiroki westchnął widząc jak chłopak usnął.
-głuptas...mogłeś iść do łóżka.-powiedział cicho i ostrożnie wziął go na ręce. Nie chciał go budzić.
-prawda? Ciesze się, że możemy tak razem po odpoczywać.-powiedział z uśmiechem.
Yuji wypił herbatę po czym przesiadł się na wózek. Wszyscy się już zbierali bo zaraz mieli jechać na miasto.
-a potem spacerek.-dodał Jun zgadzając się na wszystko. Ruszył powoli jadąc w stronę miasta skąd skierował się w stronę wyciągu.
-mmmm.-Mruknął Hiroki i przewrócił się na drugi bok. Chciał sobie jeszcze trochę pospać.
-jeśli chcesz to będziemy wpadać.-zgodził się Takano i wstał.-ty zacznij a ja posprzątam.-powiedział zbierając naczynia.
Yuji tylko wywrócił oczyma.
-chodźmy do pokoju po rzeczy.-poprosił.
-potrzymam.-zapewnił go i zaparkował. Pomógł chłopakowi z wózkiem a potem pchając go zaczął iść w stronę wyciągu. Stanął w kolejce do kas.
Hiroki objął go mocno i otworzył oczy.
-wyspałeś się?-spytał cicho.
Takano po chwili do niego dołączył. Spakowane torby zaniósł na czekający na nich jacht.
-zapraszam kochanie. Trochę będziemy płynąć ale poza załogą będziemy sami.-uśmiechnął się do niego.
-um..portfel, telefon i wodę.-wymienił z uśmiechem.-chyba nic więcej nie potrzebuję.
-jasne.-zaśmiał się Jun. Kupił szybko bilety a potem poprowadził wózek do gondoli. Zablokował wózek i usiadł na przeciwko chłopaka. Złapał go za ręce.-jak będziesz chciał zrobić zdjęcie to mów.
-zasnąłeś przy stole. Zaniosłem cię.-wyjaśnił spokojnie.-chyba należy mi się jakieś podziękowanie, co?-zaśmiał się cicho.
-tylko uważaj żebyś sobie krzywdy nie zrobił.-Takano wywrócił oczyma.-ale wygląda na to że dopłyniemy jutro rano...-dodał bo zdążył już porozmawiać z załogą.
-um...ale sobie też weź.-poprosił go Yuji.
-boisz się wysokości?-spytał zaraz trochę zaskoczony.-mogę zrobić tobie parę zdjęć jeśli chcesz.-zaproponował jeszcze.
-nawet jeśli to podziękowania powinienem dostać.-pokazał mu język i zaraz oddał pocałunek.-następnym razem pójdź do łóżka głuptasie...
Takano skinął głową uśmiechając się do chłopaka. Podszedł bliżej i objął go delikatnie.
-i z samego rana oddaję się w twoje ręce.
-no dobrze.-Yuji skinął głową z uśmiechem.-i możemy już iść...tylko najpierw jeszcze muszę do toalety...-mruknął cicho chłopak.
-spokojnie.-Jun zrobił mu kilka zdjęć i oddał mu aparat.-przejrzyj sobie.-powiedział trzymając go blisko siebie.-ładne stąd widoki.
-to mogłeś do mnie dołączyć. Na dodatek mam i wannę i prysznic. Mogłeś z czegoś skorzystać nawet jak ja się kąpałem.-wzruszył ramionami.-już?
-podoba ci się?-spytał stając obok niego i patrząc na morze.-jak byłem mały to bałem się płynąć statkiem. wiesz...naoglądał się dzieciak filmów.-zaśmiał się.-ale jak płynąłem drugi raz to się na to cieszyłem.
Yuji wziął swój plecak i pojechał do łazienki. Załatwił swoją potrzebę i szybko dołączył do Kazuo.
-jasne. Bedzie kolejne do powieszenie.-powiedział z uśmiechem a kiedy dojechali wyprowadził wózek z gondoli. Cieszył sie że teren jest w miarę płaski i nie ma problemu z pchaniem wózka.
-nie trzeba.-wywrócił oczyma i usiadł.-No i w czym niby byś mi przeszkadzał?-spytał nie bardzo rozumiejąc. Wstał z łóżka i poszedł do szafy.
-nie miałem. Dlatego przestałem się bać.-powiedział obejmując go ramieniem.-ale wiesz...byłem mały i nie wiedziałem co mnie czeka.-zaśmiał się.
Kiedy przyszła pora na aquapark pomachał bratu i uśmiechnął się do Kazuo.
-Mogę prowadzić wózek jeśli nie masz sił...-powiedział spokojnie.
-dasz radę? Tutaj jest dość ślisko.-powiedział nadal trzymając wózek.-chyba lepiej będzie jak ja będę go prowadził a ty spokojnie zrobisz tyle zdjęć ile będziesz chciał.
-a ja bym się nie obraził a chwilę relaksu z moim chłopakiem.-uśmiechnął się do niego łobuzersko i wrócił do szukania dresu w szafie.
-ja ciebie też.-pogłaskał go po włosach i przytulił delikatnie.-więc teraz mamy nasz romantyczny i relaksujący rejs statkiem. Czyli tak jak obiecałem ostatnia tak droga rzecz na naszym miesiącu miodowym.
-brzmi świetnie.-powiedział kierując wózek we wskazaną przez chłopaka stronę.
-no dobrze...po prostu zdecydowanie wolę zapobiegać nieszczęściom niż potem naprawiać to co się stanie.-mruknął puszczając wózek.
-nie masz za co przepraszać głuptasie.-wywrócił oczyma.-poleżymy. A wieczorem pójdziemy do kina. Pasuje?
Takano położył się na drugim leżaku. Zerknął na chłopaka z uśmiechem.
-jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
-podoba mi się taka randka.-powiedział i zerknął na niego.-przecież boli cie ramię...już w hotelu chciałbym...um...-zarumienił się.-więc nie chcę żeby bolało cię ramię.
-możemy wypić.-zgodził się bez problemu.-Na prawdę ładny widok jest stąd-powiedział rozglądając się dookoła.
-skoro ci się podoba to dobrze.-uśmiechnął się.-pomogę ci z robieniem śniadania.-dodał zaraz podchodząc bliżej.
-ok.-skinął głową i zamknął oczy.-gdzie najpierw pójdziemy jak już dopłyniemy do Australii?-spytał z czystej ciekawości.
[toż przecież na razie idą na zwykłą randkę XD]
Jun momentalnie znalazł się przy nim. Objął go przytrzymując go w pionie.
-miło.-skomentował z uśmiechem.
-no dobra.-Hiroki wywrocil oczyma i kiedy chłopak wyszedł zaczął shuts przebierać w dres.
-brzmi na prawdę fajnie. Juz nie mogę się doczekać.-powiedział wesoło i złapał go za rękę.
-um ale mów jak coś.-poprosił I w końcu pozwoil mu pchać wózek.
-A ja lubię cię tulić...więc zawsze kiedy chcesz mogę to robić.-powiedział z uśmiechem i ucałował go w policzek.
-ale wiesz że mogliśmy zjeść przy stole kochanie?-spytał biorąc do rąk kubek z kawą.-na pewno byłoby wygodniej. Ale kawa pachnie pysznie.
-oj lepiej chodź się połóż obok mnie na leżaku a nie się tulisz do moich nóg.-zaśmiał się cicho.
-wierzę na słowo. Byłeś tutaj jak byłeś na konkursie?-spytał zerkając na chłopaka z uśmiechem.
-jeśli zdążymy to możemy przyjechać.-powiedział z uśmiechnął cały czas go podtrzymując.-powiedz kiedy będziesz chciał już usiąść.-dodał zerkajac jak chłopak robi zdjęcia.
-chyba wieczór.-odparł wzruszając ramionami.-zawsze byłem bardziej aktywny wieczorem niż rano.
-ale jak się polozysz przy mnie to i ja będę mógł cie przytulic.-zauważył z uśmiechem.-no chodź...
-um...aż tak daleko pojechałeś?-spytał zaskoczony.-zjem na pewno.-dodał z uśmiechem.-um a wiesz...wczoraj znowu złapały mnie skurcze.
-ok...więc już ładnie wracaj na wózek.-powiedział sadzając na nim chłopaka i okrywając go kocem.-potem mi pokażesz zdjęcia.-powiedział z uśmiechem.
-potulę ale może lepiej będzie przenieść się do salony na pewno będzie nam wygodniej.-powiedział kończąc jeść śniadanie i dopijając kawę.
-nic się nie zarwie głuptasie.-wywrócił oczyma Takano.-no chodź do mnie. Dziwnie się czuję jak tak tulisz się do moich nóg.-wywrócił oczyma.
-i pomógł mi Shuji bo ty wyszedłeś.-zauważył celując w niego palcem.-skurcze łapią ale zaczne rehabilitację i będzie lepiej. W końcu łapią coraz rzadziej.
-Możemy.-Jun skinął głową i zaczął dalej prowadzić wózek.-Może jak już staniesz na nogi jeszcze raz tu przyjedziemy?-zaproponował z uśmiechem.
-ale w salonie będziesz miał stolik.-wywrócił oczyma i usiadł na kanapie.
Takano wywrócił oczyma i usiadł prosto. Pociągnął do siebie chłopaka i znów się położył mocno go przytulając.
-tak jest wygodniej.-zdecydował całując Tomo w policzek.
-wczoraj był jak ciebie nie było. Poza tym ty pracujesz więc to i tak nie ma różnicy bo po szkole i tak cię praktycznie nie ma.-wzruszył ramionami.
-jeśli będziesz chciał...ale jak już odzyskasz siły. Przyjedziemy jak będzie już ciepło.-zaproponował.-wtedy też na pewno będzie miło.
Hiroki rozłożył się na kanapie i chwilę głaskał Naokiego po włosach. Nie zauważył nawet kiedy tak przysnął.
-oj nie zarwie...skoro nie zarywają się pod spasionymi, nadzianymi staruchami to pod nami też się nie zarwie.-wywrócił oczyma.-a tak jest miło...
-i teraz też nie marudzę. No i nie będę tylko z Shujim...będzie też Kenta.-wzruszył ramionami.-ale najwięcej i tak pomaga mi Shuji.
-mhmmm...zajdziemy do kawiarni tutaj.-powiedział kierując wózek w stronę budynku żeby mogli pooglądać jeszcze trochę widoki ale tym razem z wewnątrz. Zajeli jeden ze stolików przy oknie.
Hiroki obracając się w śnie spadł z kanapy budząc się przy tym.
-Może. Nie wiem kochanie.-zaśmiał się mierzwiąc mu włosy.-jak będziesz stał przy barierce to może je zobaczysz.
Yuji spokojnie skinął głową. On też nie chciał się kłócić.
-ale co ma do tego Kenta?-spytał zaskoczony tego jakoś nie rozumiejąc.
-koniecznie musimy tu przyjechać jak będzie cieplej. Też na pewno będzie miło.-powiedział łapiąc go za ręke ponad stolikiem.
-przepraszam ko...-zaczął ale zaraz uśmiechnął się lekko.-oho...ktoś się chyba stęsknił...-zaśmiał się pod nosem.
-ech...no i tyle z tulenia.-zaśmiał się Takano i położył się wygodniej.-co widzisz?
-dla mnie ważne.-mruknął również biorąc się za jedzenie.-jestem ciekaw.-dodał wesoło.
-spokojnie. Mój możesz zaliczyć kiedy chcesz. To są w końcu zajęcia dodatkowe.-zapewnił go z uśmiechem.-no i ja staram się wam nie robić trudnych testów.
Hiroki oddał pocałunek i uśmiechnął się lekko.
-dlatego grzecznie leżę i się nie wyrywam. Nawet jeśli z łatwością mógłbym to zrobić.
Takano leniwie zwlekł się z leżaka i podszedł do chłopaka.
-ogromne.-przyznał mu rację.
-Shuji by mnie nie zostawił.-wywrócił oczyma chłopak.-tylko o to ci chodzi?
-zaliczysz. Tyle siedziałeś na dole że całkiem sporo wiesz.-zauważył spokojnie.
-oj no ale przecież leżę grzecznie.-zauważył bo w ogóle się nie poruszył. Oblizał usta kiedy chłopak ścisnął jego sutek.
-cieszę się że ci się podoba.-powiedział.-jak pierwszy raz je zobaczył też się zachwycałem.
-wiem. To mój brat. -mruknął Yuji i zapchał buzię makaronem.
-boli cię kochanie?-spytał reagując od razu. Był już wyczulony na każdy gest chłopaka.
-ależ masz...nie potrzebna na siła czy kajdanki.-zauważył z łobuzerskim uśmiechem.
-mhm...pewnie tak. Dlatego uważaj.-powiedział obejmując go od tyłu.-żebyś nie spadł do wody.
Yuji zaśmiał się cicho.
-jeśli o to ci chodzi to spokojnie.-pokazał jeden palcem.-wczoraj od razu przybiegł.-powiedział i wyprostował jeszcze jeden palec.-jak zaczynali się spotykać powstała zasada zero seksu jak jestem w domu. Dlatego co weekend chodzili do Kenty bo jego dom był pusty.
-oj głuptasku...miałeś mówić jak coś cię będzie bolało.-westchnął.-powiedz jak będzie gorzej bo w razie czego wziąłem ci tabletki.-powiedział pijąc swoją herbatę.
-powinieneś się cieszyć że nic z tych rzeczy nie potrzebujesz. Wystarczysz ty i twój seksapil...Nao-chan...-powiedział oblizując usta.-nie mówmy już o tym teraz.
-mówiłem uważaj.-Takano szybko go złapał.
-będzie u nas mieszkał tylko przez chwilę. Nie musisz się tak denerwować...-mruknął chłopak podskakując trochę kiedy chłopak uderzył dłonią o stół.
-dziękuję.-powiedział z lekkim uśmiechem. Miał nadzieję ze już nie będą musieli się tym martwić.
Hiroki już nic mu nie odpowiedział. Zamknął oczy oddychając głęboko i chłonąc przyjemność jaką odczuwał. Przerwa zrobiła swoje więc nie potrzeba było wiele żeby mu stanął.
-bo mnie wystraszyłeś!-powiedział tuląc go do siebie.-nigdy tak nie rób...
-pyszny.-odpowiedział Yuji od razu się rozchmurzając.-na prawdę. Tak dobrego chyba jeszcze nie jadłem.
-hmmmm...za jedzeniem.-zaśmiał się.-i na prawdę lubię nasze małe przytulne mieszkanie w Yukan.
-dlatego właśnie uznałeś że można mnie tak zostawić?-spytał unosząc brwi. Złapał go za rękę.-zawsze mogę to skończyć sam...ale cóż...może wtedy ty dostaniesz karę i nie pobawimy się po kinie.
-dobrze...ufam ci.-powiedział całując go w czółko.-a ja nie. Zdecydowanie wolę leżeć.-zaśmiał się.
-um...zrobię ci kiedyś.-obiecał mu i uniósł miskę żeby wypić zupę.
-mhm za tym też.-przyznał spokojnie.-ale wrócimy w lato a wtedy jest najwięcej festiwali.
-nie zaśniesz skoro teraz spałeś.-wywrócił oczyma i spiął się nieco.-więc przestań się już ze mną droczyć...
Takano uśmiechnął się lekko i pogłaskał chłopaka po policzku.-pora na obiad, co?
-zrobię ale jak stanę na nogi i będę miał większą swobodę ruchów.-powiedział wesoło.
-jasne. Przecież już nie raz ci mówiłem że nie musisz się mnie o to pytać.-wywrócił oczyma.-jeśli chcesz się przytulić do po prostu się przytul.-powiedział biorąc jeszcze kilka łyków herbaty.
-co tylko będziesz chciał kochanie...tylko już przestań się ze mną droczyć.-powiedział unosząc głowę żeby go pocałować.
-za niedługo musisz wziąć leki więc powinieneś coś zjeść.-pogłaskał go lekko po policzku.-może tego nie czuć ale już trochę płyniemy.
-um...i wtedy zrobię ci najpyszniejszy jaki tylko umiem.-powiedział wesoło.
-nie pierwszy raz się tak tulimy.-wywrócił oczyma i objął go delikatnie.-potem już pójdziemy zwiedzać miasto.
Hiroki skinął głową i znów oddał się przyjemności.
-Nao-cham...-wychrypiał dochodząc.
-to dobrze. Nie będzie tego też dużo.-powiedział prowadząc go do czegoś w rodzaju jadalni. Obiad mieli już przygotowany. Ryba, ryż i lekka sałatka.
-mhm. Na jaki film idziemy?-spytał obracając się żeby na niego spojrzeć.
-hmmm..to chyba dobrze że tak się czujesz.-powiedział i wziął sobie pół paczka.-zjem.
-zadowolony.-przyznał zapinając sobie spodnie. Potem objął chłopaka.-przepraszam że na cibeie upadłem...musiało zaboleć.
Takano jadł powoli rybę i ryż. Wziął trochę mięsa na pałeczki i położył chłopakowi na ryż.
-hmmmm...-Yuji przeczytał tytuły i zamyślił się.-a ten trzeci.-powiedział uśmiechając się do niego.
-Ja z tobą tez.-zaśmiał się Jun I ucałował go w policzek.-dlatego cieszę się że tutaj przyjechaliśmy.
-ja ciebie tez kocham.-zapewnił go I w końcu usiadł.-obiad na mieście i kino?
-ale musisz.-zaśmiał się.-trochę zjedz i weź leki.-powiedział jedząc swoją porcje.-wiem ze się cieszysz...Ja tez
-um...mogę zostać na wózku?-spytał patrząc na chłopaka.
-oj...tylko dla ciebie.-zaśmiał się tuląc go do siebie.-Cieszę się ze ci się podoba. I że możemy się nim razem cieszyć.
Hiroki zagwizdał kiedy chłopak pokazał się w salonie.
-no, no...w takim razie ja też powinienem się jakoś ubrać.-zaśmiał się i wstał z podłogi.
-możemy.-zgodził się skinieniem głowy.-jest ciepło więc to będzie idealne.
Chłopak zarumienił się lekko.
-um...ale wtedy ty nie będziesz nic widział...
-ok, więc teraz na miasto.-Jun zapłacił i wstał idac za chłopakiem.
-to dobrze.-ucałował go w policzek i poszedł do sypialni żeby się przebrać. W końcu wyszedł z jeansach i czarnej koszuli.
-oj...ale daj mi najpierw zjeść.-zaśmiał się obejmując chłopaka.-spokojnie.
-oj...ale jak będę ci siedział na kolanach to wzrost nie będzie miał znaczenia.-mruknął zostając na wózku i łapiąc go za rękę.
-jasne.-Jun skinął głową i pomógł mu wjechać do gondoli. Tak jak poprzednio usiadł naprzeciwko niego i złapał go za ręce.
-na co dzień nie jestem seksowny?-spytał unosząc brwi i obejmując go w pasie.
Takano zaśmiał się pod nosem i skończył jeść. Dopił sok i wstał.
-ok, możemy wracać do leniuchowania.
-ale mozemy siedzieć tak...-powiedział cały czas trzymając go za rękę.
-no szukałem czegoś takiego. Żebyś mógł dużo zdjęć porobić i w ogóle.-pawiedzial patrząc we wskazanym przez chłopaka kierunku.
-mhm...wyjątkowo.-zaśmiał się I pocałował go namiętnie.-dobra to jedziemy.-podał mu kluczyki i poszedł ubrać buty.
Takano poszedł za nim a kiedy byli już w basenie ucałował go w policzek.
-um...nie robie problemów...ja tylko nie chce ci zasłaniać...-mruknął cicho.-wiem ze chcesz mnie potulic ale to możemy potem.-zauważył a po chwili zrezygnowany wyciągnął w jego stronę ręce.-ale na prawdę nie chce ci zasłaniać...
-wiem skarbie. Spotykamy się już prawie dwa lata. Jakbyśmy się nie kochali to byśmy tak długo nie byli ze sobą, prawda?-pogłaskał go po policzku.
-no ok, to idziemy.-położył klucze na półce i ruszył za nim.-gdzie zaparkowales?
-może jak wrócimy to zrobimy sobie wypad do onsen?-zaproponował wesoło.
-um...no dobrze.-powiedział a kiedy film się zaczął już się nie odezwał.
-cóż...zabrałem.-zaśmiał się.-ale ty już nie raz byłeś w kostnicy więc na tobie nie zrobiłoby to wrażenia.-wzruszył ramionami.-niewiele cię ominęło tak naprawdę.
Hiroki wywrócił oczyma i wsiadł do samochodu zapinając pasy.
-no ruszaj.
Takano zaśmiał się wesoło.
-ale wycieczkujemy się sami a nie z Yuto.-zauważył rezolutnie.
Yuji za to oglądał cały film w spokoju tylko od czasu do czasu podskakując. Oglądał dość często horrory razem z bratem. Kiedy film się skonczył przeciągnął się lekko.
-nie był straszny.
-ale one nie różnią się jakoś od siebie.-zaśmiał się cicho.-może kiedyś.
-hmmm...jak dojedziemy do miasta to cię pokieruję.-powiedział włączając radio.
-mhm...no dobrze.-zgodził się chociaż nie uważał że wypad na weekend mógłby być problemem.
-Oglądałem bardzo często z Shujim więc chyba już żaden mnie nie wystraszy.-zaśmiał się.
-wielkością.-zaśmiał się cicho Jun.-serio? Nie mogę się doczekać. Lunie kiedy mi robisz zdjęcia. Lubie na ciebie patrzeć kiedy jesteś taki pełen pasji.
Kiedy dojechali do miasta Hiroki pokierował go do jednej ze swoich ulubionych restauracji.-tutaj może być?-spytał kiedy dojechali.
-no wiem. Ale to byłby przecież weekend.-zauważył.-ale ok. Nie mówiłem żeby jechać od razu.
-czemu zaraz szczesciarz? Bales się?-spytal kiedy wyszli z kina i na niego spojrzał.
-piwo? Po co?-spytał zaskoczony.-przecież wiesz że łatwo mnie upić...a tam sam pić to dziwnie...-mruknął nie bardzo rozumiejąc zamiary chłopaka.
-co tylko będziesz chciał. Wszystko jest dobre.-powiedział wchodząc do środka.
-no tak od razu to nie.-zgodził sie i przytulił go do siebie mocno.
-mhm...no nie było.-uśmiechnął się do niego wesoło.-gdzie teraz idziemy?
-Mhm...no dobrze. To jedno piwo.-zgodził się skinieniem głowy.-Już od jakiegoś czasu chciałeś co?-spytał mierzwiąc mu włosy.
Hiroki zaśmiał się pod nosem.
-wcale nie tak często...mam nadzieję że ci posmakuje.-powiedział podając mu menu.
-ja ciebie też.-oddał pocałunek tuląc go do siebie.-cieszę się że jesteśmy tutaj razem.
-yaaaay.-Yuji podniósł wesoło ręce do góry po chwili je opuszczając.
-ok, więc wieczorkiem jak wrócimy to wypijemy przy jakimś filmie.-zgodził się i wyprowadził wózek z wagonika kiedy zjechali na dół.
Hiroki wziął sobie sobe z tenpurą i uśmiechnął się do chłopaka.
-cóż...jak zacząłem pracę w mieście to dość często przychodziłem tutaj z Yasu. Tak jakoś po prostu wyszło.
Takano skinął głową z łobuzerskim uśmiechem.
-ale w kajucie kochanie. Mówiłem ci że tutaj już całkiem sami nie jesteśmy.-ucałował go delikatnie.-na razie jesteśmy grzeczni.
-hmmm...to ja chcę tamte koszulki.-wyszczerzył się do niego podjechał trochę bliżej.
-no jasne.-pomógł mu wejść do samochodu schował wózek. Usiadł za kierownicą i ruszył.-pojedziemy pod miasto.
-hmmmm...myślę że będzie. Znamy się z akademii co prawda ale powiem ci ze tam zawarły się najlepsze przyjaźnie.-powiedzkał z uśmiechem.
-no mój kochany.-zaśmiał się tulac go do siebie.-na razie grzecznie. Deser zjemy.
-no postaram się.-zaśmiał się i trafił za drugim rzutem.-teraz twoja kolej.-pokazał mu język.
-jasne. Chcę tylko podjechać do centrum bo jesteśmy bardzo na obrzeżach.-powiedział spokojnie jadąc.-dobrze misiu. Nie przeszkadza mi to.
-ech to nie dobrze. Znaczy..u nas też była rywalizacja ale przyjaźnie się zawierały.-powiedział jedząc swoją sobę.
-nie już.-zaśmiał się i poklepał go po brzuszku.-za jakiś czas. spokojnie.-ucałował go delikatnie.
Yuji zaklaskał wesoło.-schowaj nagrody do plecaka i jedziemy dalej.
-powiedział z uśmiechem. Podobała mu się ta randka.
Jun wywrócił oczyma i zmierzwił mu włosy.
-no już mi nie marudź. Teraz spacerek.-powiedział idąc w stronę parku.-chwilę tutaj. Potem uliczkami miasta do restauracji.
-hmmm...wśród gangsterów? Nie powiem że to dobrze kochanie...-wywrócił oczyma.-Cieszę się że ci smakuje.-powiedział jedzą trochę swoich krewetek w tempurze.
-jasne że pooglądamy. Wyglądają niesamowicie. O tym mogę cię zapewnić.-powiedział chlapiąc go trochę wodą.
-um brzmi fajnie.-powiedział uśmiechając się do niego.-ale to na pewno ok że jeszcze nie wróciliśmy? Nie mieliśmy być na randce dopóki oni nie skończą zabawy w aquaparku? -sptał niepewnie.
Jun stanął z boku i przyglądał mu się z uśmiechem. Na prawdę lubił go takiego. Nie odzywał się żeby mu nie przeszkadzać.
-cóż...to dobrze ze możesz na nich liczyć...-westchnął wyciągając rękę przed siebie żeby złapac chłopaka za dłoń.-ale teraz masz też mnie.-powiedział z uśmiechem. Zabrał rękę i wrócił do jedzenia.
-ojej...i tak wcześnie chcesz wstawać?-spytał śmiejąc się cicho.-cóż...gwiazdy na pewno zobaczysz.-zapewnił go głaszczac go po włosach.
-ech...czyli juz powinniśmy być z nimi...-westchnął cicho jedząc słodkości. Wolna ręką złapał Kazuo za dłoń.
[No najlepiej suchego XD]
-spokojnie kochanie. Specjalnie wybrałem te miejsce żebyś mógł zrobić dużo fajnych zdjęć. W końcu przez tyle czasu lezales w szpitalu.-pogłaskał go po włosach.-wiec korzystaj.-poprosił I zaczął dalej prowadzić wózek.
-to dobrze kochanie. Nie musiałeś mnie tak honorowac ale się ciesze.-powke dział wracając do jedzenia a kiedy skończył usiadł prosto.
-nie będę narzekał.-wywrocil oczyma I oparl się o jego nogi.-po prostu to byłoby wcześnie. Ale spokoinie możemy razem obejrzeć zachód i gwiazdy.
-um no dobrze...juz nic na ten temat nie będę mówił...mam tylko nadzieje ze nie będziemy mieli przez to problemów.-powiedzial I spojrzał na scenę.
[No u mnie nie jest...juz zostałam oblana przez mamę XD]
-oj spokojnie. Ja wytrzymam.-powiedział I zaraz wyjechał z parku.-stąd jest kawałek do restauracji wiec spokojnie.-zasmial sie cicho.
-teraz kino tak jak obiecałem. Idziemy na deadpoola.-powiedział płacąc za nich i wstając.-no to idziemy kochanie.
-dobrze dobrze.-zaśmiał się I poklepal go po udzie.-a na razie...może deserek? A potem małe co nieco w kajucie?-podjechal dłonią wyżej po udzie chłopaka.
-ale ja nie miałem.-wywrocil oczyma.-ale będę dalej cieszyl się randka...w nadziei ze nie będziemy mieli kłopotów i skończymy w pokoju.-uśmiechnął sie lekko.
-ech...rozumiem.-pokiwał głową bo wiedział dlaczego chłopak o to prosi.-ale jeśli zmienisz zdanie to mi powiedz. Wiem ze lubisz być samodzielny ale chcę żebyś wiedział że zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze.-powiedział i zaczał iść obok niego.
-Lubię.-skinął głową.-Cieszę się że oboje lubimy.-dodał wychodząc z restauracji i idąc prosto do kina które było niedaleko.
-ok.-Takano wyszedł z basenu i sam podszedł do barku żeby zrobić im deser lodowy z bitą śmietaną.-dla ciebie dużo bitej śmietany, prawda kochanie?-spytał wesoło.
-mhm...wiem.-powiedział chłopak z uśmiechem a kiedy występ się skończył trochę ziewał.-teraz fajerwerki?-spytał chcąc się jakoś rozbudzić.
-to dobrze.-powiedział a kiedy przeszli zaraz weszli do restauracji i zajęli miejsce.-no wybieraj.-powiedział podając mu menu.
-ale fajnie ze lubimy te same i możemy razem chodzić do kina.-powiedział wesoło a kiedy weszli do kina odebrał bilety.
Takano zrobił im desery i usiadł obok chłopaka podając mu pucharek.
-smacznego.
-ale swietny widok!-powiedział wesolo i złapał go za rękę.-wow!-wykrzyknął kiedy pokaz się zaczął.
-to co ja?-Jun westchnął i zaczął przeglądać kartę.-cóż...jako że to włoska restauracja to co powiesz na zapiekane pierożki tortellini w sosie pomidorowy?-spytał zerkając na niego.
Zajeli miejsca i Hiroki złapał chłopaka za rękę. Kiedy film się zaczął już się nie odzywał.
-tylko nałożyłem lody z pudełka i dałem na wierzch bitą śmietanę.-zaśmiał się i ucałował go w policzek.-ale dziękuję.
Yuji pokiwał głową. Na prawdę mu się podobało.
-um...teraz wracamy?-spytał kiedy pokaz się skończył a ludzie zaczęli się zbierać.
Jun trochę się zaskoczył tą nagłą prośbą jednak ucałował delikatnie chłopaka po czym zawołał kelnerkę i złożył ich zamówienia.
-pewnie nie możesz się już doczekać aż wrócisz na zajęcia, co?-spytał wesoło.
-na prawdę dobry.-zgodził się Hiroki skinieniem głowy a kiedy w końcu wyszli objął go ramieniem.-bardzo mi się podobał. Ale cóż...zdecydowanie nie był dla dzieci.-zaśmiał się cicho.
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się i zaczął zajadać swoją porcję.-no...ale zobacz jaki piękny zachód.-wskazał go ręką bo akurat mieli dobry widok.
-um...no co?-spytał zaskoczony i kiedy jechali zajrzał do środka.-dziękuję...-powiedział cicho.-un...ale ja dla ciebie nic nie mam...-powiedział jeszcze ciszej.
-wiem że nie chcesz a ja będe cie w tym wspierał.-powiedział wesoło i pogłaskał go po policzku.-spokojnie wszystko nadrobisz.
[Yuya? XD nie ta parka XD]
-cieszę się ze ci się podoba.-Takano objął Tomo ramieniem.-ale gwiazdy wyglądają jeszcze lepiej.
-to już w hotelu.-powiedział ale uśmiechnął się do niego słodko.
-a na razie cieszymy się wjazdem i randką. Smacznego.-powiedział z uśmiechem i sam również zabrał się za jedzenie.
-Oj takie duże dziecko może chociać na takie filmy.-powiedział śmiejąc się przy tym.-a teraz wracamy do mieszkania. Chyba że chcesz coś jeszcze tutaj załatwić?
-oczywiście że nie.-ucałował go delikatnie.-Zimno? to może pójdziemy się ogrzać do kajuty?
-jasne. Przecież mówiłem że dam radę.-powiedział i zaczął spokojnie prowadzić wózek.
-no trochę. Wiesz z drugim i trzecim rokiem latam ciągle do kostnicy. A z pierwszym nadal męczę szwy.-westchnął ciężko.-No ale jest dobrze.-zapewnił go.
-no to wracamy.-powiedział łapiąc chłopaka za rękę i idąc w stronę samochodu.
-no to idziemy. A na oglądanie gwiazd ubierzemy się ciepło.-powiedział wstając i przeciągając się lekko.
-ale t nic takiego...miałeś mówić jak boli.-powiedział wywracając oczyma.-um...ja ciebie tez...
-spokojnie Ryu...ty akurat nigdy nie jesteś problemem.-powiedział biorąc łyk wody.-Więc się akurat tym nie przejmuj.-dodał odstawiając szklankę.-masz rację, to na pewno będą miłe wspomnienia.
-cieszę się bo ja też. I mam nadzieję że pozostanie taki.-powiedział całując go w policzek. Usiadł prosto i zapiął pasy.
-jasne że wrócimy.-zapewnił go i usiadł na łóżku kiedy weszli do środka i zamknęli drzwi.
-trochę późno ale mówisz.-przytaknął śmiejąc się cicho.-um...a jak wrócimy? Oni już wrócili do hotelu?
-to dobry pomysł. rób.-powiedział z uśmiechem.-dlatego rób dużo fajnych zdjęć. I chcę mieć dużo zdjęć z tobą.
-ja też tak uważam.-powiedział uśmiechając się do niego.-wiesz jak stąd wyjechać z miasta?
-ogrzeję.-powiedział sadzając go sobie na kolanach i mocno tuląc do siebie.
-um...to może zadzwonię do Shujiego i dowiem się czy są jeszcze na mieście?
-ja lubię mieć zdjęcia z tobą.-przyznał szczerze.-potem jakieś wybierzemy na ścianę.
-widzę. To dobrze.-powiedział z uśmiechem.-a teraz spokojnie wrócimy do mieszkania.-powiedział kiedy jechali drogą prowadzącą bezpośrednio do Yukan.
-mhm...to może teraz ogrzeję cię jeszcze bardziej?-powiedział całując go namiętnie.
-um...no dobrze...-powiedział mimo wszystko zmartwiony.-po prostu...trochę mi zimno i chciałbym już wrócić do hotelu.
-lubię patrzeć na te zdjecia.-powiedział z uśmiechem a kiedy skończył jeść wziął kilka łyków wody.-w domku pokażesz mi wszystkie dzisiejsze zdjęcia.
Hiroki równie szybko wyszedł z samochodu i zaczął oceniać straty. Wyjął telefon żeby zadzwonić na komisariat.
-ech...no dobrze kochanie. Więc wstawaj i ubieraj się ciepło.-powiedział mierzwiąc mu włosy.
-nie musisz mi oddawać. Teraz tobie będzie zimno...-powiedział prowadząc dalej wózek.-no ale hotel jest daleko...chyba...nie wiem gdzie jesteśmy.
-jasne. I wypijemy obiecane piwko.-zaśmiał się.-więc spokojnie kończ jeść.-dodał pijąc swoją wodę.
-jasne. Zajmę sie tym. Karetka zaraz powinna przyjechać.-powiedział ale kiedy podszedł do samochodu lekarze już przyjechali i zajęli się mężczyzną. Chwilę później przyjechała też policja.-możemy już jechać.-powiedział do Naokiego kiedy podał swoje notatki policjantom.
-będę.-Takano również ubrał się cieplej i wyszedł na pokład. Położył się na workowej pufie i spojrzał w niego.-prawda ze niesamowite?
-um...dobrze.-powiedział i nie odzywał się już tylko spokojnie prowadził wózek. Kiedy dojechali do hotelu odetchnął z ulgą.
-nie musisz. Jedz spokojnie.-powiedział uśmiechając się do niego.-mamy przecież czas. Nie musisz się spieszyć.-zapewnił go jeszcze.
-przestraszyłes się?-spytał kiedy wzięli do samochodu.-wszystko ok?
-jest niesamowicie.-przyznał mu rację i przytulił go delikatnie.-ciesze się ze tak ci się podoba. Mialem nadzieje ze tak będzie.
-um...-chłopak skinął głową.-no kapiel.-uśmiechnął sie I pojechał prostu do ich pokoju.-a jak twoje ramię? Odpoczelo trochę?
-Ale posiedzimy jeszcze chwile żeby ci się wszystko ułożyło.-zaśmiał się złapał go za rękę.-Spokojnie. Juz ci przecież mówiłem ze mamy czas i nigdzie nam się nie spieszy.
-rozumiem skarbie. Dobrze ze się zatrzymales.-powiedział z uśmiechem i zapiął pasy.-a teraz spokojnie do mieszkania na dalszą część randki.
-ciesze się.-ucałował go w policzek. Leżeli tak jeszcze dłuższą chwilę po czym Takano przeciągnąl się lekko i usiadł prosto.
-ale na pewno jest ok? Na pewno?-spytał zdejmując buty i zbierając swoją piżame.
-no dobrze już dobrze.-zaśmiał się I poprosił o rachunek. Zapłacił i wstał.-wraz spacerkiem do samochodu. Po drodze zaliczymy jakiś sklep.
-no...juz nie mogę się doczekać.-powiedział wychodząc z samochodu.-ale najpierw pieski.
-pomyślałeś życzenie? Co sobie zazyczyles?-spytał patrząc a niego z uśmiechem.-powiesz mi?
-no nie wiem Kazuo. Jak wrócimy do idź z tym do szpitala, ok? Proszę...-powiedział czekając juz tylko na niego.
-co tylko chcesz.-zaśmiał się idąc obok niego.-na prawdę dobre. Trzeba zapamiętać że jak znów tu przyjedziemy to zeby tam pójść.
Hiroki odpowiedział cichym śmiechem i zapiął smycz jednemu z psiaków.
-są kochane.-przyznał po chwili.
-No to nie mów. Mam nadzieję ze się spełni cokolwiek to jest.-powiedział i ucałował go w policzek.
-Może i nie ale może zapiszą cię na rehabilitację. Powinieneś ją dostać od razu.-wywrócił oczyma.
-hmmm...mogą być paluszki.-powiedział wchodząc z nim do sklepu.-a ty bierz co chesz.-dodał biorąc koszyk.
-no ma to swoje plusy.-przyznał szczerze.-jest ciszej.-pawiedzial kierując się w stronę plaży.
-na pewno.-pocałował go I wziął go na ręce.-dalej będziesz mi kazał czekać?
-Um...no to powinieneś iść jeszcze skoro nadal boli. I nie przemeczac ręki...-powiedział cicho a kiedy weszli do łazienki zaczął się rozbierać.
-ech...nie przejmuj się tym. Nie warto.-powiedział mierzwiąc mu włosy i dokładając jeszcze gumy do żucia.
-ja ciebie też kocham.-odpowiedział Hiroki i przytulił go mocno do siebie.-Dzisiaj jesteś misiu?-spytał wesoło.
-oj spokojnie kochanie...na to na pewno zdążysz.-zaśmiał się i zaczął iść w stronę ich kajuty.
-um no dobrze.-Yuji skinął głową.-pomożesz mi ze spodniami? Nadal mam mały problem z nimi...-powiedział cicho.
-jednak nadal boli cię głowa? Może jutro się napijemy a dzisiaj weźmiesz leki?-zaproponował wyprowadzając wózek.-dużo miałeś dzisiaj wrażeń...
-no raz na jakiś czas można.-powiedział tuląc go do siebie.
-hmmm...no to mam nadzieję że dam radę.-Wszedł do kajuty i pocałował go namiętnie. Ułożył chłopaka na łóżku i wrócił się żeby zamknąć drzwi.
Yuji wywrócił tylko oczyma nie chcąc zaczynać kolejnej kłótni. Kiedy był już nagi okrył się ręcznikiem.-um...to ja już...
-po prostu się martwię Ryu...-powiedział kierując się w stronę samochodu.-zastanów się jeszcze, dobrze?
-aż tak? Czemu?-spytał zerkając na niego.
Takano po drodze do łóżka zdjął z siebie koszulę. Nachylił się nad partnerem i ucałował go namiętnie. Dłoń wsunął pod bluzkę chłopaka i zaczął bawić się jego sutkami.
Yuji uśmiechnął się lekko zanurzając się po same ramiona.
-wszyscy już pewnie śpią, prawda?
-nie mogę ci zabronić Ryu. Jestem twoim chłopakiem nie rodzicem.-wywrócił oczyma.-po prostu się martwię, to wszystko.-otworzył samochód i pomógł chłopakowi wejść do środka. Schował wózek i usiadł za kierownicą.
-mhm rozumiem...Więc jutro z rana chcesz jechać sam?-spytał głaszcząc go po włosach.-Bo jeśli nie to mogę pojechać z tobą.
-mhmmm...-Takano całował go dalej zaczynając się trochę o niego ocierać.
-um...no to może po prostu już się umyli...wczoraj było tu pełno.-zauważył spokojnie.
-nie zabraniam...mówię tylko co czuję. Wybór zostawiam tobie.-powiedział jadąc spokojnie.-lekarzem nie jestem ale ból zazwyczaj coś zwiastuje...więc po prostu się martwię Ryu...
-no dobrze. Jeśli tak chcesz.-Potulił go jeszcze trochę po czym zawołał psiaki.
Takano przerwał ocieranie się o partnera kiedy czuł że oboje stwardnieli. Zsunął się wtedy niżej i szybko rozebrał chłopaka i wziął jego penisa do ust.
-um no tak...masz rację.-zaśmiał się cicho.-ale dzisiaj przyszliśmy później.
-marudziłbym tak samo.-zaśmiał się wywracając oczyma.-Jesteś normalny Ryu. A Jakby mnie bolała to wziąłbym leki albo się położył. Serio.
-ech...to i tyle z planów zabawy.-przebrał chłopaka i okrył go kołdrą.-Przynajmniej tym razem zasnąłeś w łóżku.-zaśmiał się i poszedł si umyć po czym ułożył się obok chłopaka.
-za co głuptasie?-spytał siadając.-ja też dzisiaj jestem nieźle podniecony...i nie sądzę żebym teraz potrzebował wiele.-powiedział wskazując na wybrzuszenie w swoich spodniach.
-mou...ufam.-wywrócił oczyma.-po prostu...odłączyliśmy się na długo od grupy i bałem się że będą problemy.
Jun westchnął i poszedł za nim. Rozpalił trochę w kominku i wyłożył przekąski do miseczek.
-Jasne.-odpowiedział Hiroki i poklepał miejsce obok siebie.-dałeś radę ze wszystkim?-spytał zerkając na niego.
-Na to aż mój kochany zrobi mi loda bo jakbym teraz wszedł to od razu bym doszedł...a potem się zabawimy.-powiedział rozpinając spodnie bo było mu za ciasno.
-oj no taka prawda.-wywrócił oczyma.-ale było fajnie. Podobało mi się.
-nie chcę z nimi wychodzić.-wzruszył ramionami.-Więc niech ci nie będzie głupio Ryu. Nie musi.-zmierzwił mu włosy i wziął łyk piwa.-serio.
Hiroki pokiwał spokojnie głową.
-Dobrze. Nie musisz się z tym akurat spieszyć.-zapewnił go.-I Naoki, już ci to mówiłem ale powtórzę. Jesteś w mojej drużynie więc nie musisz wykonywać wszystkiego o co poprosi cię ktoś inny. Priorytetem dla ciebie są zadania ode mnie i członków mojej drużyny, jasne?-popatrzył na niego uważnie.
-oj kochanie...-uniósł lekko jego podbródek.-załatwisz to raz dwa bo też chcesz więcej zabawy.-powiedział całując go namiętnie i dając mu lekkiego klapsa.-więc nie drocz się.
-mou...-Yuji zarumienił się lekko uśmiechając się przy tym.
-Ale możesz skarbie. Cieszę się że masz jakichś bliższych znajomych tutaj. Ja nie, więc nie specjalnie chce mi się wychodzić. To wszystko.-wzruszył ramionami.-ja ciebie też kocham.
Hiroki wszystko szybko zaznaczył na mapie czerwonym mazakiem.
-Naoki nie tylko o to chodzi. Możesz im odmówić. Nie pozwól żeby wchodzili ci na głowę i zwalali na ciebie swoją robotę.-powiedział biorąc łyk swojej kawy.-skąd to wszystko wiesz?-spytał stukając palcem w mapę.
Takano doszedł bo kilku ruchach chłopaka.
-mówiłem...że też nie potrzebuję wiele...-powiedział trochę tym faktem zawstydzony. Pogłaskał Tomo po policzku i zgarnął trochę swojej spermy z kącika jego ust.
Yuji skinął głową i podciągnął się na rękach siadając na brzegu.
-Tak po prostu. Muszę mieć jakiś szczególny powód?-spytał biorąc łyk piwa.-Po prostu nie czułem takiej potrzeby. Jasne że rozmawiam z profesorami na uczelni ale to nie znaczy że są to jakieś bliższe znajomości. No chyba że chcesz żebym odpowiadał na zaloty pań profesorek.
Hiroki skinął głową a tego który się odezwał zmroził spojrzeniem. Wyprostował się i spojrzał na niego z góry.
-rozumiem że zdążyłeś zapomnieć, że twoja żona wdawała się w bójki będąc w liceum.-powiedział krzyżując ręce na piersi.-A mój facet właśnie podał nam dość istotne informacje. Więc zachowaj te cenne komentarze dla siebie i bierz się do roboty Fujinuma.-Hiroki z powrotem usiadł na kanapie i zaczął oglądać mapę jeszcze raz.
-ja ciebie też.-odpowiedział nachylając się nad nim. Zaczął go obcałowywać i w tym samym czasie wsunął w niego jeden palec.
Yuji wytarł się i założył bluzkę.
-um...Kazuo? Pomożesz ze spodniami?-spytał znowu.
-oj nie bij mnie.-zaśmiał się.-mogę...i mam tutaj znajomych ale nie chce mi się z nimi wychodzić. To wszytsko.-wzruszył ramionami.
-Yasu? Naoki się trzeba?-spytał przyjaciela.-Jeśli wygląda jakby miał zaraz zemdleć do zawołaj go tu. Niech odpocznie. Kazałbym mu wrócić do domu ale nie pozwolę mu prowadzić w takim stanie.
-dobrze...przepraszam...-położył się obok chłopaka o okrył ich kołdrą.-i dziękuję.-ucałował go w policzek.
Yuji założył spodnie trochę za kolana a potem walczył z tym żeby ubrać je do końca. Udało mu się po dłuższej chwili.
-to mam zacząć wychodzić żeby nie było ci głupio? A jak uznają że przyjdą do naszego mieszkania to znów będę musiał wszystko chować.-westchnął.-wziął sobie kilka paluszków.
-zostań.-Hiroki wręcz siłą położył go na kanapie a sam usiał na podłodze.-i leż. Wyglądasz jakbyś miał zaraz paść. Leż...a potem pojedziemy razem do domu.
-ale cię zabolało.-powiedział bo przecież zauważył.-następnym razem mów wcześniej...żeby uniknąć bólu.-poprosił tuląc go do siebie.
-um...ale to jeszcze ciężkie.-powiedział zerkając na niego i przejmując kontrolę nad wózkiem.-um...a dzisiaj...no wiesz...-zarumienił się okropnie kiedy weszli do pokoju.-ale jeśli ty nie chcesz to...um...nie musimy...
-Ech Ryu...nie ładnie tak podsluchiwac. Albo pójdę albo nie. Nie wiem.-wywrocil oczyma.-oglądaj film.-ucałował go w policzek I zjadł jeszcze trochę paluszków.
-praca poczeka. Wyglądasz jakbyś miał paść. Odpocznij.-powiedzkał jeszcze I wrócił do pracy.
-nie nic Tomo. Juz ci ostatnio mówiłem ze masz mówic mi wcześniej.-przytulił go do siebie.-a dzisiaj mnie trochę podrapales potworku...I jak ja na plażę wyjdę?-spytał śmiejąc się trochę.
-um...ale widzę ze jesteś zmęczony...i ja w sumie trochę też...to nie musi być dzisiaj. Wycieczka się jeszcze nie skończyła.-uśmiechnął sie I podjechał do swojego łóżka. -mam tylko nadzieje ze moje nogi nie są tutaj problem.-odpowiedział jeszcze.
-pomyślę o tym.-obiecał mu I ucałował w policzek. Potem już skupił się na filmie i co jaki czas popijal piwo.
-traktowałem czy nie to nie ma teraz znaczenia. Ty masz odpocząć. Odrobisz teraz opuszczone przerwy.-powiedział zaznaczając coś na mapie.-wiem ze chcesz szybko szybko...ale niedawno wyszedles ze szpitala.
Takano wywrocil oczyma I pogłaskał go po włosach.
-dobranoc. Umyjemy się rano. Mamy tutaj tylko prysznic a ty raczej nie dałbys teraz rady.
-ja je juz czuje tylko...nie do końca mogę nimi ruszać...tylko trochę mogę.-pokazał mu ile może po czym przesiadł się na łóżko.-ufam ci I wiem ze nie zrobilbys mi krzywdy ale...mówiłem to nie musi być dzisiaj.-uśmiechnął sie lekko.
Kiedy film się skończył Jun miał już wypije swoje piwo i zajął się paluszkami.
-chcesz coś jeszcze obejrzeć?-spytał calując chłopaka w policzek.
Naoki...nie musisz mieć tak wszystko szybko. Po prostu rób swoją pracę i nie rób tego co każą ci inni. Jestes nasz.-poklepal go po ramieniu.
Takano trochę głaskał go po włosach po czym sam równez zasnął.
-no dobrze...nie musi być dzisiaj.-uśmiechnął sie. Kiedy chłopak zaczął go laskotac poklepal go po rękach i opadł na łóżko śmiejąc się przy tym. Wierzgal tez lekko nogami.-przestań...przestan....-powtarzał.
-oczywiście ze kocham.-powiedział tuląc go mocno do siebie.-hmmm....ktoś do ciebie zarywal odkąd przyjechaliśmy do Ameryki?-spytał biorąc sobie trochę paluszków.
-ech..ale nie możesz się tak przemeczac. Jutro nie będziemy cie o nic prosić wiec spokojnie to posprzątasz. A teraz Polezysz i opowiesz nam wiecej o tym miejscu.
Takano wstał z łóżka i po tym jak wsunal na siebie bokserki poszedł do łazienki.
-wszystko ok?-spytał zmartwiony.
-ja ciebie tez.-powiedział wtulajac się w niego.
-hmm...zazwyczaj mówię że jestem zajęty a jak to nie pomaga to mówię że jestem gejem wiec i tak nie mają szans.-przyznał szczerze.-co z mojego wygląda najbardziej ci się podoba?
-nie będziesz. Daje ci czas na posprzątanie.-powiedział.-wiesz więcej od nas. Chodź.
-szszsz....-usiadł obok niego i pogłaskał go po plecach.
-um...dobranoc.-powiedział zamykając oczy.
-sprawne?-spytał nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi.-hmmm...myślę że zawsze lubiłem oglądać filmy w wolnym czasie.- odpowiedział z uśmiechem.-jaki rodzaj zdjęć najbardziej chciałbyś spróbować zrobić?
-to dużo daje. Możemy 16 posdłuchać I spokojnie tam wejść.-pokiwał głową Yasu i szybko to zanotował.
-cóż...naszym zadaniem jest odbicie zakładnika. To wszytko.-wzruszył ramionami Hiroki.
-mhm dobrze. Wiec jak juz ci lepiej to weźmiemy prysznic a potem wrócimy do łóżka. Jeszcze pospimy. A potem zjemy śniadanie.
Yuji spal cała noc wtulajac się w chłopaka. Było mu tak dobrze ci ciepło. Obudził się dopiero kiedy nauczyciele budziki ich pukajac w drzwi.
-mogę ci z tym pomóc. Poćwiczę sobie a ty porobisz mi zdjęcia.-zaproponował bo chociaż tyle mógł zrobić.-hmmm...pięć lat to długo skarbie więc sam nie wiem.-wzruszył ramionami.
-spokojnie nikt się nie dowie.-zapewnił go.-tak jak nie sądzę żebyśmy mieli problem ze złapaniem ich.-dodał i upił kawy.
-rozumiem kochanie. Cóż mam tylko nadzieję że ci przejdzie.-powiedział biorąc go na ręce i wchodząc z nim pod prysznic.-Możemy ale nie będzie ci za ciasno?
-um...dobrze mi się spało.-powiedział siadając z uśmiechem.-serio? Przepraszam jeśli nie mogłeś przeze mnie spać...-dodał przesiadając się na wózek.
-raczej nie. Jest dobrze tak jak jest.-zapewnił go śmiejąc się cicho.-Zastanawiałeś się kiedyś co by było jakbyśmy się nie poznali?
-to mój facet...byłoby dziwnie jakby nie potrafił.-wywrócił oczyma.-dobra wracamy do roboty.-klasnął w dłonie.
-dlatego cię trzymam.-powiedział zaraz sięgając po mydło.-ale ty też trzymaj się mnie mocno.
-um to dobrze. Mi się z tobą na prawdę dobrze spało. Jest tam miło bo mogę cię tulić.-uśmiechnął się i ucałował go na dzień dobry.-ubiorę się i możemy iść na śniadanie.-jakie są dzisiaj plany?
-ja? Pewnie wykonywałbym monotonną pracę w Tokio i nadal byłbym sam.-przyznał szczerze.-no ale Ryu...przyjmijmy że byś przeżył i poszedł na studia. o wtedy?
-a ty gdzie?-spytał Hiroki wychodząc z toalety i spotykając go po drodze do gabinetu.-właśnie miałem cię budzić i mówić że wracamy do domu.-dodał stając na przeciwko niego.
Takano pomógł mu się umyć i kiedy oboje byli czyści wziął go na ręce i wyszedł spod prysznica.
-dasz radę się wytrzeć?
-brzmi ok.-uśmiechnął się i podjechał do swojej torby. Wybrał ciuchy u zaczął się ubierać.-co cię obudziło że już nie było cię w łóżku jak się obudziłem?
-ale studia są chyba fajniejsze co?-spytał tuląc go do siebie.-cieszę się że się poznaliśmy. I że jesteśmy razem. Mam na prawdę wspaniałego chłopaka.
-ech głuptasie. Wracamy do domu.-powiedział prowadząc go na zewnątrz i do samochodu.
-no co skarbie. Wracamy do łóżka?-spytał biorąc go na ręce.-przepraszam...-powiedział jeszcze bo wiedział że to jego wina.
-mhm...-chłopak pokiwał głową.-Myślałem że to moja wina. Bo ja normalnie kopię w nocy i się strasznie rzucam...i myślałem ze skoro już lepiej z nogami to ze znów zacznę.-powiedział walcząc ze spodniami.
Jun spojrzał na niego szczerze zaskoczony. W ogóle nie spodziewał się takiego pytania zwłaszcza że kiedyś już o tym rozmawiali.
-cóż...obiecałem ci kiedyś że jak skończysz studia...mówiłeś że wcześniej mam nawet nie próbować.-zaśmiał się.-więc...pewnie kiedy skończysz studia.
-Może. Nie martw się tym.-zapewnił go i odjechał.-Jesteś pewny że nie chcesz spokojniejszej pracy?
-Ale cię boli...i wiem że to moja wina.-powiedział kładąc go na łóżku i ukłądajac się obok niego. Okrył ich kołdrą.-ja ciebie też kocham.
-Um...ale Shujiego skopałem nie raz więc trochę się martwiłem.-powiedział zapinając w końcu spodnie.
-no powiedzmy.-zaśmiał się.-chciałbyś żebym ci się oświadczył? I żebyśmy wzięli ślub jak Tomo?
-na pewno? No dobrze ale proszę nie przemęczaj się. Rób sobie przerwy i w ogóle. Yasu się śmieje że dzięki tobie mamy mniej nerwową atmosferę.
-dobrze. Nie ma problemu.-objął go delikatnie.-śpij. Ja też pewnie jeszcze pośpię.
-Już dawno gotowy. Czekałem na ciebie.-powiedział jadąc w stronę drzwi.-Już się nie mogę doczekać kiedy w końcu stanę na nogi...
-do tego jeszcze czas.-powiedział siadając na kanapie.-nie potrzebujemy ślubu ani niczego takiego żeby być razem.-zauważył pomagając mu sprzątać.
-masz. Nawet my znajdujemy czas na przerwy. Masz normalnie iść na przerwę i coś zjeść albo będę cię wołał do nas.
-mmmm...-Takano uśmiechnął się i otworzył oczy.-dzień dobry jeszcze raz kochanie. Lepiej się już czujesz?
-no ale...chciałeś zapalić.-zauważył prowadząc wózek.-ne...dzisiaj daj Shujiemu prowadzić jeśli boli cię ramię.
-ech a mówiłem. weź tabletki i się umyj. Ja pójdę zaraz po tobie.-obiecał wstając żeby skończyć sprzątanie.
-normalnie. Po prostu bez zbędnych czułości.-wzruszył ramionami.-Większość i tak wie że jesteśmy razem.
-to dobrze. Teraz pójdziemy na śniadanie. Dasz radę iść?-spytał siadając.
-oj wiem że mogłeś potem ale już zacząłeś i w ogóle.-wjechał na stołówkę i podjechał do wolnego stolika.
Jun od razu się przy nim znalazł i zaniósł go na górę. Przyszedł z wózkiem jak tylko się umył. Wszedł cicho pod kołdrę.
-dobrze dobrze.-zaśmiał się i obejmując go zaczął iść w stronę mieszkania.
Jun trochę sobie pospał. Obudził się dobrą godzinę po chłopaku i wtedy zwlekł się z łóżka. Wyszedł z pokoju cały czas się przeciągając.
-hej Ryu.-przywitał się z chłopakiem.
-oj głuptasie. Pomagasz nam. Na prawdę.-zapewnił go.-A jak tam wszystko uprzątniesz to będzie jeszcze lepiej.-dodał wchodząc z nim do mieszkania.
-pomogę ci. Mogłeś mnie obudzić jeśli chciałeś zejść.-powiedział biorąc go na ręce a potem sprowadzając też wózek.-a jak ci się spało?
-innego wyjścia nie masz.-zaśmiał się i otworzył mieszkanie wpuszczając chłopaka przodem.-a teraz obiadokolacja i idziemy spać.
-oj...możesz mnie budzić.-wywrócił oczyma.-jajecznica może być.-zgodził się z uśmiechem.-a głowa jak? Już nie boli?
-Pójdę. A ty zajmij się obiadem.-poprosił zakładając psiakom smycze i wychodząc.
-dzisiaj? Idzie na spacer bo okolicy żebyś mógł porobić dużo zdjęć a potem...niespodzianka.-ucałował go w policzek i zabrał się za robienie herbaty.
Hiroki wrócił dość szybko. Zdjął buty i puścił psy.
-Już jestem!-krzyknął idąc wgłąb mieszkania.
-ech...przecież ledwo stoisz na nogach.-westchnął podchodząc do niego.-to moja wina więc daj sobie pomóc.
Yuji ich nie słuchał zaatakowany przez brata. Jedząc słuchał opowieści Shujiego i odpowiadał na jego pytania.
-no mam nadzieję że ci się spodoba-powiedział zalewając herbatę i zanosząc kubki na stół.
-woda wystarczy.-zapewnił go i sam nalał sobie wody do szklanki.-też chcesz?
-no dobra.-Takano westchnął i otworzył drzwi i oparł się o nie czekając aż chłopak dojdzie.
Yuji umówił się z bratem ze wpadną do niego z Kentą i w coś pograją. Potem skończył szybko jedzenie i wziął kilka łyków herbaty.
-smacznego.-odpowiedział Jun i zabrał się za jedzenie.-nie zapomnij wziąć leków. Dzisiaj też będzie dzień pełen wrażeń.-powiedział z uśmiechem.
-Nie. Były grzeczne.-zapewnił go i położył na stole dwie szklanki z wodą. Usiadł i od razu zabrał się za jedzenie.
Takano westchnął i wziął sobie jedną kanapkę.
-smacznego.-uśmiechnął się do chłopaka.
-um...jasne. Shuji już zaproponował że wpadnie z Kentą więc będę miał towarzystwo.-powiedział zaraz biorąc kilka łyków herbaty.
-jeśli chcesz to możemy.-zgodził się z uśmiechem.-dzisiejszy spacer będzie krótszy ze względu na niespodziankę po obiedzie.
-Jutro ruszamy w teren. Dlatego będziesz mógł spokojnie sobie tam posprzątać.-odpowiedział jedząc.
-No ciesze się że ci smakuje.-powiedział popijając kanapkę herbatą.
-Um...ale tym razem nie wrócisz nad ranem?-spytał zaraz.
-oj spokojnie doczekasz się.-zaśmiał się wesoło i dokończył jedzenie.-nadal nie możesz zjeść za dużo?
-będę uważał. Jeśli akcja się uda i wszystkich przesłuchamy to nastepnego dnia będę miał wolne. Ty też.-dodał biorąc łyk wody.
-hmmm...jakoś za parę godzin. Niedługo.-powiedział obejmując go delikatnie.
-wcale nie normalna...ale ok.-powiedział kończąc pić herbatę.
-mhm...-Jun skinął głową i dopił herbatę.-ja posprzątam. Ty się wyszykuj.
-No tak...ale tk jakoś wychodzi że jak kończymy większą sprawę to mamy dzień wolnego na regeneracje.-wzruszył ramionami.
-to dobrze.-uśmiechnął się i musnął jego usta swoimi.
-ech...nie chce się z tobą o to kłócić.-Yuji wywrócił oczyma i odjechał od stolika bo wszyscy już się zbierali do wyjścia.
-to to posprzątamy i idziemy.-powiedział z uśmiechem i wstał. Zebrał talerze i kubki.
-cóż...normalnie asystenci też mieli wolne ale myślę że to już będzie zależało od ciebie.-skończył jeść i wstał.-idź się dzisiaj pierwszy umyć.
-no jak tylko dopłyniemy oddaję się w twoje ręce.-przytulił go mocno do siebie.-zdaję się na ciebie.
Poszli do pokoju wziąć rzeczy a potem dołączyli do grupy.
-wiem wiem. Ale dzisiaj nie będziemy dużo zwiedzać bo chcę żebyś miał siły na niespodziankę.-powiedział z uśmiechem.
Hiroki tylko wywrócił oczyma i przytulił go do siebie.-albo wrócisz wcześniej. Nie wiem ile nam to zajmie bo jeszcze przesłuchania i tak dalej.
-podoba mi się taki plan skarbie.-powiedział tuląc go do siebie.-na prawdę mi się podoba.-dodał wesoło.
-wow...ogromny budynek.-powiedział kiedy weszli do środka.-na prawdę...ogromny.
-hej nie ma za co.-wywrócił oczyma.-jak na moje oko to wyszedłem całkiem nieźle.-puścił mu oczko.-no ale ja się nie znam.-wzruszył ramionami.
-oj mój kochany.-zaśmiał się i przytulił go do siebie.-ja też za tobą tęsknię misiu ale jutro będziesz musiał grzecznie czekać.-pogłaskał go po włosach.
-no dobrze. Jak już mówiłem oddaję się w twoje ręce.-wziął swoje bagaże i zszedł na ląd za chłopakiem.
-myślisz że ją też zobaczymy? Na prawdę bym chciał.-powiedział uśmiechając się wesoło.
-mhm...no dobrze.-zmierzwił mu włoski.-możesz na mnie ćwiczyć ile chcesz.-zapewnił go i ucałował w policzek.-a teraz spacerkiem na obiadek. Potem niespodzianka.
-całego i tylko dla siebie.-powiedział i pocałował go namiętnie.-będzie dobrze. Wrócę do ciebie cały i zdrowy.
-będe.-obiecał mu i szedł spokojnie przy chłopaku.-to tu?-spytał żeby się upewnić kiedy chłopak się zatrzymał.
-dobrze.-Yuji odpowiedział z uśmiechem.-ale w takim razie na pewno nie chcesz tutaj iść?
-doczekasz się.-zapewnił go ze śmiechem i zaczął go prowadzić do restauracji na obiad.-i mam nadzieje ze ci się spodoba..
Hiroki go pocałował go i poszedł się umyć kiedy chłopak skończył. Potem dołączył do niego w łóżku.
-ok.-Takano wziął torby i poszedł za chłopakiem do ich pokoju.
-um...no dobrze.-Yuji skinął głową i ruszyl dalej.
[Gomen...mam parę wyjazdów I słabo z netem]
-oj spokojnie, zaraz po obiedzie dostaniesz niespodziankę.-zapewnił go wesoło i wszedł do restauracji.-a dzisiaj coś z lokalnej kuchni.-dodał zajmując miejsce przy wolnym stole.
-nie opuszczę.-zapewnił chłopaka tuląc go do siebie. Na prawdę go kochał i nie chciał żeby powtórzyła się sytuacja z jego byłą żoną.-dobranoc.-dodał i zamknął oczy zasypiając.
-póki co podoba mi się taki plan.-uśmiechnął się i wyszedł z chłopakiem na balkon.-wow...ale widok mamy stąd niesamowity.-powiedział z uśmiechem.-w nocy pewnie jeszcze ładniej wygląda.
-niesamowite...-powiedział patrząc jak nauczyciel demonstruje to co przed chwilą opowiadał mu Kazuo.-Um...ale na pewno dobrze się czujesz Kazu? Bo nie wyglądasz...może chcesz usiąść albo coś...
-oj..to nie jest długo.-zaśmiał się a kiedy złożył zamówienie znów zerknął na chłopaka.-hmmm? strasznego?-spytał nie bardzo wiedząc co chłopak ma na myśli.
-zobaczymy.-zgodził się Takano i ucałował go delikatnie w policzek.-nie mogę się już doczekac wszystkiego co dla nas zaplanowałeś.
Hiroki wrócił pod wieczór ze wszystkimi podejrzanymi. Zostawił ich na chwilę w rękasz Yasu i reszty po czym podszedł do Naokiego.
-Możesz pojechać wcześniej. My tutaj zostaniemy trochę dłużej żeby ich przesłuchać a to może trochę zająć.
-ale jeśli się źle czujesz to powinieneś...-powiedział Yuji który był teraz bardzo zmartwiony.-proszę...na prawdę powinieneś...-dodał kiedy chłopak dotknął czołem jego szyi.-masz gorączkę...
-hmm...nie sądzę żeby to było straszne więc spokojnie. Ale jeśli nie będziesz chciał to nie będziemy musieli tego robić.-powiedział wzruszając ramionami. Nie chciał do niczego zmuszać chłopaka.
-ok. Idziemy.-objął go ramieniem i wyszedł z pokoju.-prowadź skarbie.-powiedział wesoło.
Hiroki właśnie szykował się do przesłuchań ale kiedy zaczęło się trzęsienie bez paniki wszeł pod biurko. Kiedy się skończyło wszyscy na komisariacie byli cali i zdrowi. Włączyli radio a Hiroki pierwsze co zrobił to sięgnął po telefon. Niezadowolony i lekko przestraszony zauważył brak zasięgu. Zaklnął pod nosem i poszedł do Yasu.
-Wracam na chwilę do Yukan. Naoki akurat jechał coś mogło mu się stać.-powiedział i wybiegł na zewnątrz od razu wsiadając do samochodu któremu na szczęście nic się nie stało. Zahamował gwałtownie dopiero kiedy zauważył Naokiego.
Yuji pokręcił przecząco głową.
-ja...chcę z nim zostać.-powiedział bo sam chciał się zaopiekować chłopakiem nawet jeśli teraz nie wiele mógł.-ale musimy to zgłosić nauczycielowi...
Jun uśmiechnął się lekko i pogłaskał go po policzku.
-jeszcze trochę.-powiedział uśmiechając się i dziękując skinieniem głowy kelnerce która przyniosła ich zamówienie.
-mhm...jest na prawdę miło zwłaszcza kiedy spaceruję z tobą.-powiedział cały czas obejmując chłopaka ramieniem.-Na prawdę spokojnie tutaj.
-ale tobie jest...-powiedział zmartwiony. Podprowadził go do samochodu i pomógł do niego wejść.-zawiozę cię do szpitala.-powiedział szybko odjeżdżając.-masz coś złamane?
-um...powinien wziąć jakieś leki...a najlpeij by było gdyby pojechał do szpitala ale wiem że tego nie chce...
-a nie za zimno na lody?-spytał bo przecież na zewnątrz leżał śnieg.-nie lepiej jakieś ciasto?
-mhm...faktycznie.-zaśmiał się i ucałowął go w policzek.-ale wszystko spokojnie zobaczymy.
-no nie wiem Nao-chan...-powiedział zauważając że chłopak krwawi również na głowie. Zazwonił jednak po karetkę wyjaśniając całą sytuację i sam pojechał do szpitala.
-czemu? Jestem pewny że są tutaj dobrze lekarze...-powiedział przytrzymując Kazuo żeby ten nie zsunął mu się z kolan.
-mhm..daj.-powiedział nachylając się nad stołem i otwierając usta.
-nic nie szkodzi.-zaśmiał się kiedy stanęli już w kolejce.-Będę z tobą więc ta kolejna nie jest mi straszna.-dodał wesoło.
-na pewno? Martwię się Naoki...-westchnął patrząc na drogę. W pewnym momencie minęła ich karetka a już po chwili byli na miejscu.-kuśtykałeś, z nogą wszystko ok?
-um...ale powinien. Ma na prawdę wysoką gorączkę i potrzebuje leków.-powiedział Yuji który na prawdę się martwił.
-dobre.-zgodził się z uśmiechem a potem podał chłopakowi na spróbowanie trochę swojego jedzenia.
-i nawet nie idzie jakoś bardzo powoli.-zauważył z uśmiechem.-jak zwykle w miłym towarzystwie.
-ech...zostanę póki cię nie przyjmą. Jak już będę pewny że wszystko ok to pojadę do pracy.-zdecydował biorąc chłopaka delikatnie na ręce.
-um...przygotujesz wodę żeby zrobić mu okłady? I popytaj w hostelu czy nie mają apteczki z lekami...
-więc jedz. Cieszę się że zamówiłeś sobie coś co ci smakuje.-powiedział jedząc swoją porcję ze smakiem.
-wow...-niesamowicie tutaj.-powiedział Takano jakoś w połowie wycieczki. Z uśmiechem patrzył też na chłopaka który robił zdjęcia.
Hiroki zaniósł go na kozetkę a kiedy chłopak dostał salę żeby zostać na noc na obserwacji usiadł chwilę obok jego łóżka.
-przyjadę tutaj jeszcze po pracy...
Yuji z ulgą zauważył syrop na gorączkę który dobrze znał.
-mam nadzieję że to mu chociaż trochę pomoże ale nadal uważam że lepiej byłoby gdyby pojechał do szpitala.-powiedział podjeżdżając do Kazuo który leżał już w łóżku.-Kazu?-potrząsnął nim delikatnie.
-nic nie szkodzi.-powiedział z uśmiechem i sam po chwili skończył swoją porcję. Poprosił od razu o rachunek.
-wybrałeś fajne miejsce. Mi też się podoba i cieszę się że możemy je oglądać razem.-powiedział tuląc go trochę do siebie.
Hiroki przeprosił za spóźnienie i od razu wziął się do roboty. Najpierw przeleciał wzrokiem zeznania pierwszej czwórki a potem zabrał się za pozostałą dwójkę.
Yuji skinął głową i ostrożnie podał mu lekarstwo. Potem okrył go jeszcze kocem i zrobił okład na czoło.
-śpij...to ci powinno najlepiej zrobić...
-niespodzianka kochanie. Idziemy na razie do samochodu.-powiedział wesoło.
-a na co dobrego?-spytał bo przecież obiecał oddać plany w ręce chłopaka. Nie miał zamiaru się wtrącać.
Hiroki zerknął na zegarek i skinął głową.
-kończymy. Wszyscy zamknięci w areszcie?-spytał żeby się upewnić i przeciągnął się lekko.
Yuji siedział przy nim i co jakiś czas zmieniał mu okład na czole. Miał nadzieje że gorączka chociaż trochę spada.
-oj jak dojdziemy do samochodu to już pojedziemy prosto na niespodziankę. Obiecuję.-powiedział wesoło.-i nie będziemy jechać daleko.
-kangura? Takiego którego można zobaczyć w zoo?-spytał szczerze zaskoczony.
-wszytsko gra. Jest trochę poobijany i ma zwichniętą kostkę ale poza tym jest ok. Zostawili go w szpitalu na obserwacji więc zobaczę czy mogę do niego iść a jak nie to pojadę do domu.
-nic nie potrzebuję..-mruknął cicho.-nauczyciele już wrócili?
Jun wziął go na ręce kiedy byli już przy samochodzie i pocałował go delikatnie. Potem posadził go do samochodu i schował wózek.
-no...wolałbym nie.-zaśmiał się cicho.-ale wszystko inne chętnie zjem.-powiedział obejmując go kiedy szli.
-jasne.-Hiroki mu pomachał i wyszedł kiedy wszystko posprawdzał jeszcze raz. Potem pojechał prosto do szpitala.
-pójdę szybko coś zjeść.-skapitulował w końcu i wyjechał z pokoju. Wrócił po kwadransie.-coś się działo? Można mu znów sprawdzić temperaturę.-powiedział sięgając po termometr.
pojechali kawałek za wynajmowanym przez nich domkiem. Była tam niezbyt wysoka górka idealna na sanki. Jun wysiadł pierwszy z samochodu i wyjął z bagażnika duży dysk do ślizgania się po śniegu na którym bez problemu zmieszczą się oboje.
-ok.-Takano skinął głową i zaczął przeglądać menu.
-nie tak długo.-odpowiedział i usiadł przy łóżku.-ale ty mogłeś spać. To by ci dobrze zrobiło.
Yuji tylko wywrócił oczyma i ostrożnie umieścił termometr we właściwym miejscu.
-pytałem poważnie. On ma na prawdę wysoką gorączkę...
-będę trzymał. Specjalnie szukałem czegoś żebyśmy oboje się zmieścili.-powiedział wesoło. Posadził chłopaka na dysku i usiadł za nim i Objął go mocno i ruszyli w dół.
-możemy się napić.-zgodził się Takano i jak składali zamówienie zamówił dwa piwa.
-aż tak źle kochanie. Zostane przy tobie a jutro oboje wrócimy do domu. Trochę szkoda ze nigdzie nie pojedziemy skoro w końcu mamy dzień wolny.
-nie jestem.-burknął chłopak I wyjął termometr.-nadal jest blisko 40...na prawdę powinien iść do szpitala.-westchnął zmieniając oklad.
-podoba ci się?-spytał wesoło Jun kiedy wnosił chłopaka na górkę.-Pierwszy raz tak zjeżdżasz?
-za mojego męża.-dołożył się Takano z uśmiechem i upił łyk piwa. Potem od razu zabrał się za jedzenie bo był dość głodny.
-Ja ciebie też.-szepnął głaszcząc go po włosach.-ale chyba nie powinienem tak leżeć skoro jesteś poturbowany.
-wolałbym sam z nim pojechać.-mruknął okrywając trochę chłopaka.-może nauczyciele będą wiedzieli lepiej co zrobić.
[kanji XD mam masę kanji XD]
-jak byłeś młodszy to też nie zjeżdżałeś?-spytał trochę zaskoczony. Posadził chłopaka na chwilę w samochodzie.-mała przerwa, ok? Cieszę się że ci się podoba.
-ale kangur to nie ptak kochanie.-zauważył Takano pijąc trochę piwa i jedząc swoją porcję.
-Jest Nao-chan. Lepiej żebyś odpoczął a nie jeździł na wycieczki. Następnym razem gdzieś pojedziemy.-zdecydował.
Yuji zacisnął dłonie na kołach wózka. Wiedział że w tym stanie na niewiele się przyda.
[75 znaków + około 800 złożeń XD]
-to teraz pojeździsz ze mną.-powiedział wesoło Jun.-przerwa bo muszę chwilę odpocząć. Stary już jestem.-pokazał mu język
-no skoro tak. Dobrze że ci smakuje ale ja chyba bym tego jednak nie zjadł.-wzruszył ramionami.
-jeśli mnie nie wygonią to zostanę.-obiecał mu.-postaraj się już zasnąć.
Yuji opadł dość ciężko na Kazuo a wózek odjechał kawałek.
[a to są te które mamy teraz a przecież są jeszcze te które były XD]
-cóż...to dobrze że tego nie widzisz.-zaśmiał się i obszedł samochód żeby usiąść.-ale liczb nie oszukam.
-i to najważniejsze.-powiedział z uśmiechem i wziął kilka łyków piwa.
Hiroki chwilę później również zasnął. Cieszył się że nikt ich w nocy nie obudził a rano wygramolił sie z łóżka.
Yujiemu było trochę niewygodnie bo jego nogi nadal bezwiednie zwisały z łóżka. Cieszył się jednak że chłopak był na tyle silny żeby go pociągnąć do siebie bo to oznaczało że będzie dobrze.
-oj...przecież nie chce nie przez wiek a dla tego że mam słabą głowę. Ale od czasu do czasu mogę z tobą wyjść.-wywrócił oczy ma i uśmiechnął się do chłopaka.
-odpowiada mi taki plan.-Takano wyszczerzył się do chłopaka i po chwili skończył jeść.
-jasne.-Hiroki wziął go na ręce.-dzisiaj sobie odpoczywamy. A ty zwłaszcza.
-dziękuję...-szepnął Yuji i już dał się spokojnie tulić Kazuo.
-tak jest skarbi. Jeśli ładnie mnie poprosisz to z tobą wypiję.-zaśmiał się ucałował go w policzek.-i cieszę się że mogę ci pokazać rzeczy których jeszcze nie robiłeś jak to zjeżdżanie. W przyszłości jeszcze więcej ci pokażę.
-wieczorem też pójdziemy? Tak zupełnie jak już będzie ciemno. Tak wiesz...żeby zobaczyć nocne życie.-spytał trzymając go za rękę.
-dużo musisz odpocząć.-stwierdził Hiroki i ruszył spokojnie w stronę Yukan.-cieszę się że nic ci nie jest...że żyjesz.
-ja pomogę.-Yuji momentalnie usiadł i zaczął delikatnie masować ramię chłopaka.-zrobiłbym to wcześniej gdybyś powiedział...
-dobrze, przygotuję.-zaśmiał się cicho.-idziemy dalej się bawić?-spytał mierzwiąc mu włosy.
-podoba mi się taki plan.-powiedział wesoło.-najważniejsze żebyśmy się dobrze razem bawili.
-jeśli tylko kopie to nic strasznego. Samochodem się nie przejmuj...najważniejsze że ty żyjesz.-powiedział zerkając na niego.-na prawdę się przestraszyłem kiedy nie mogłem się z tobą skontaktować.
-nic nie mów.-westchnął Yuji łagodnie go masując.-Sensei? On na prawdę powinien udać się do szpitala...
-idziemy.-Jun wysiadł z samochodu i znów posadził chłopaka na dysku. Usiadł za nim i znów zjechali na dół.
-nie masz za co przepraszać.-Takano wywrócił oczyma i objął chłopaka.-zwłaszcza że wybrałeś takie ładne miejsce na odpoczynek.
-wiem Nao-chan. Wiem. Mi też ulżyło.-powiedział i zaparkował przed blokiem.-i jesteśmy na miejscu. Ładnie się położysz i będziesz odpoczywał.
Yuji zgodził się dość niechętnie.
-um...skoro i tak muszę zostać to proszę zawieźć Kazuo na wózku żeby nie musiał na razie chodzić. Um...tylko potem proszę go przywieźć z powrotem żebym mógł się przemieszczać.-powiedział cicho.
-możemy zjechać ile tylko chcesz jeśli ci się podoba.-powiedział schodząc i złapał za sznurek przywiązany do dysku.-trzymaj się mocno.-polecił mu i zaczął iść pod górkę.
-oj...przecież mówiłem że mu to nie przeszkadza głuptasie.-Takano zmierzwił mu włosy.-Na prawdę miło jest tak posiedzieć.
-wiem. Dostaniesz buziaka tylko wejdźmy do mieszkania.-powiedział idąc po schodach a kiedy weszli do mieszkania od razu położył go na kanapie.-zaraz cię zaniosę do łóżka jeśli chcesz.-powiedział i pocałował go delikatnie.-mój dzielny chłopak.
-um...tylko przysuń mi wózek bliżej...-powiedział bo nic więcej mu nie było potrzeba.
Jun odpowiedział mu uśmiechem. Kiedy byli już na samej górze znów usiadł za nim i znów wesoło zjechali na sam dół. A tak Już mocno przytulił chłopaka.
-nawet nie wiesz jak się cieszę że ci się podoba.
-ok to idziemy.-powiedział Takano wstając ale nim ruszyli zrobił im zdjęcie.
-odpocznę.-zapewnił go i poszedł się umyć i przebrać. Po drodze zaszedł do kuchni i wrócił do salonu z kanapkami. Talerz z nimi położył na stoliku a sam usiał nam podłodze przy kanapie.
Yuji przesiadł się na wózek,
-um...jeśli się nie zbliżysz...-powiedział cicho a zaraz z ulgą zarejestrował przyjście brata.
-Kazuo w szpitalu?
-właśnie sensei go zawiózł.
-to dobrze, dzisiaj ja ci ze wszystkim pomogę.-Shuji uniósł kciuk w górę.
-na prawdę się cieszę, że ci się podoba.-ucałował go w policzek.-możemy zjechać.-zmierzwił mu włosy i znowu zaczął prowadzić dysk pod górkę.
-a ja wiem że tak nam zorganizujesz czas że na pewno będziemy się dobrze bawić.-powiedział wesoło.
-ja też się cieszę.-powiedział opierając sie wygodniej i zamykając oczy.-nawet nie wiesz jak bardzo.
Yuji mu nie odpowiedział podjechał tylko bliżej i uśmiechnął się przez łzy. Klepnął go lekko w nogi.
-głupi...nawet nie wiesz jak bardzo się martwiłem. Miałeś okropnie wysoką gorączkę...i w ogóle nie kontaktowałeś. Więc...więc nie mów takich rzeczy. Będę cię odwiedzał i jakoś ci to wynagrodzę...ale leż tutaj grzecznie.
-wiec ostatni raz. Potem już wrócimy do domku i zrobię nam gorące kakao.-powiedział zaczęli zjeżdżać.
-ufam ci -wzruszył ramionami -co kupimy Yuyi?-spytał oglądając pamiątki.
Yuji złapał go łagodnie za dłoń.
-ale nie zostaniesz aż tak długo. Po prostu to wytrzymaj...chce żebyś wyszedł zdrowy...
-ok no to trzymaj się.-ucałował go I zaczął ciągnąć dysk pod górkę.-juz zaraz będzie ci cieplej.
-może być. Jeśli od razu damy mu klucze to na pewno się ucieszy.-powiedział z uśmiechem.
-no niestety....wolałbym żebyś wiecej odpoczal.-powiedzkał siadając bokiem do kanapy żeby móc patrzeć na chłopaka.
-nie Kazuo. Musiałeś iść do szpitala. Na prawdę miałeś wysoka gorączkę. Po prostu to wytrzymaj.ZPOPROSIL uśmiechając się lekko.
-jeśli będziesz chciał i będą warunki to oczywiście, że tak.-powiedział wesoło i powoli ruszył z powrotem do ich domku.
Takano skinął głową i zabrał jeszcze zestaw kubków po czym poszedł do kasy.
-chyba że chcesz coś jeszcze?-spytał zatrzymując się wpół kroku.
-jakoś sobie poradzę. Reszta zostaje, a może ten tydzień będzie spokojny.-powiedział z nadzieją.
-nie dałbyś.-wywrócił oczyma.-oj ale na razie znowu poszli gdzieś gdzie ja nie mogę więc przyszedłem cię odwiedzić. To źle?
-oj no nie wiem czy mnie udźwigniesz.-powiedział śmiejąc się cicho. Zaparkował blisko drzwi.-nie boją, czemu pytasz?
-zgoda.-kiedy zapłacili znowu złapał go za dłoń.-prowadź przewodniku.
-Naoki...jeśli boli cię noga to wolałbym żebyś został. Ze zwichnięciami nie ma żartów.-powiedział patrząc na niego.-wiem ze chcesz jechać...prześpimy się z tym, ok?
-dobrze dobrze.-skinął głową.-ale teraz nic nie tracę. Spędzam czas z moim chłopakiem.
-no dobrze kochanie. Przebieżmy się w coś suchego i zrobię nam gorącego kakao.-powiedział idąc za nim.-Może być?
Takano wziął mietę z czekoladą i mohito po czym usiadł na jeden z ławek.
-przyjemna okolica i dobre lody.
-zobaczymy jak jutro będziesz się czuł, ok?-zaproponował patrząc mu w oczy.-wiem że nie chcesz opuszczać ale nie chce żeby się pogorszyło.
-oj...ale nie chce sam i teraz miałem chwilę żeby cię odwiedzić.-wywrócił oczyma i ucałował go w policzek.-idź spać jeśli jesteś zmęczony. Kupiłem ci trochę mang żeby ci się nie nudziło...położę je na szafce.
-przyniosę. A potem porobimy co tylko będziesz chciał.-zapewnił go i poszedł na górę. Przebrał się szybko i wtedy zszedł do salonu gdzie podał chłopakowi ciuchy na zmianę. Potem od razu zaszył sie w kuchni żeby zrobić kakao.
-ja ciebie też.-powiedział wesoło i spróbował loda chłopaka.-mmm dobre...a teraz siadaj bo zaraz mnie ubrudzisz...i ja też chce cię przytulić.
-ech i tak będę się o ciebie martwił. Nie przestanę tylko dlatego że tak mi powiesz.-pogłaskał go po policzku.-wiem że sobie radzisz ale i tak będę się martwił.
-posiedzę.-zapewnił go chłopak.-uważaj...nie ruszaj się tak gwałtownie.-poprosił odruchowo wyciągając w jego stronę ręce.-um...dziękuję Kazu.-uśmiechnął się zaraz chłopak.-a właśnie...co z twoim ramieniem? Badali ci je?
-wątpisz we mnie?-spytał wchodząc do salonu i niosąc dwa kubki gorącego kakao przyozdobionego bitą śmietaną.-to cię rozgrzeje.-podał mu kubek a swój położył na stoliku i poszedł napalić w kominku.
Takano objął Tomo wolną ręką w drugiej trzymając loda.
-chcesz spróbować?-spytał podsuwając go bliżej chłopaka.
-ale już jutro musisz mieć samochód? Nie możesz poczekać?-spytał jedząc jeszcze jedną kanapkę.-aż tak ci się spieszy?
-więc nie powinieneś jej nadwyrężać.-powiedział łapiąc go delikatnie za dłoń.-w ogóle...potem pewnie ci powiedzą i może coś pomogą...
-w takim razie się cieszę.-powiedział siadając na drugim końcu kanapy z kubkiem w dłoniach.-zaraz zrobi się cieplutko.
-twoje też pyszne.-uśmiechnął się do niego i już zajął się swoimi lodami.
-oj no ale przecież się nie spieszy. Mamy mój samochód.-wywrócił oczyma.-Jak będzie jutro czas to pojedziemy. Obiecuję.
-na pewno. I wszystko będzie dobrze. Tylko nie będziesz mógł jej nadwyrężać więc już raczej nie będziesz mógł mnie nosić.-zaśmiał się.
Jun uśmiechnął się i usiadł za chłopakiem bokiem na kanapie tak ze chłopak mógł swobodnie oprzeć się o niego i usiąść między jego nogami.
-a ja obiecałem ze się potulimy.
Takano usiadł wygodniej i uśmiechnął się patrząc na chłopaka.
-juz dawno mi nie grałeś.-powiedział słuchając go i juz nic więcej nie mówiąc.
-to dobrze ze ci odpowiada a na razie proszę mi tu ładnie odpoczywać.-powiedział I ucałował go delikatnie.
-trochę. Wczoraj spał ze mną Shuji i trochę pogadalismy. Nie nudzę się bardzo...ale trochę smutno bez ciebie.
Jun uśmiechnął się i usiadł za chłopakiem bokiem na kanapie tak ze chłopak mógł swobodnie oprzeć się o niego i usiąść między jego nogami.
-a ja obiecałem ze się potulimy.
Takano usiadł wygodniej i uśmiechnął się patrząc na chłopaka.
-juz dawno mi nie grałeś.-powiedział słuchając go i juz nic więcej nie mówiąc.
-to dobrze ze ci odpowiada a na razie proszę mi tu ładnie odpoczywać.-powiedział I ucałował go delikatnie.
-trochę. Wczoraj spał ze mną Shuji i trochę pogadalismy. Nie nudzę się bardzo...ale trochę smutno bez ciebie.
[Spokojnie jazda pociągiem]
-bardzo przyjemnie.-zgodził się Jun tulac do siebie chłopaka i pijąc kakao.-może obejrzymy jakiś fikm? zobaczymy co leci w telewizji.-zaproponowal całując go w policzek.
-nic się nie stało. Wręcz przeciwnie na prawdę mnie to ucieszyło. Tak dawno mi nie grałeś a ja lubię słuchać jak grasz i mi śpiewasz.-pogłaskał go po policzku.
Hiroki ułożył swoje dłonią na dłoniach chłopaka.
-ciesze się ze czujesz się kochany...bo ja na prawdę cie kocham i chce żebyś odpoczal i ładnie wyzdrowial-ucałował go w palce.-a ja będę się tobą opiekował.
-musiałem cie zabrać wiec juz nie draz tego. Będzie dobrze. I nie będziesz tutaj siedział aż tak długo.-wywrocil oczyma.-jasne ze wolałbym z tobą spędzać czas na wycieczce ale twoje zdrowie jest ważniejsze.
-jasne ze cie zaniosę.-powiedział I sięgnął po pilota. Zaczął przerzucać kanapy aż w końcu znalazł jakiś film akcji.-może być?
-ok. Prowadź.-powiedział obejmując go ramieniem.-ciesze się ze znów mogłeś posłuchać jak śpiewasz. Dawno tego nie robiłeś i trochę za tym tęsknilem.
-oj nie przesadzaj. Gdybym ja był w twojej sytuacji tez na pewno byś się mną zajął.-zauważył całując go w policzek.
-idź. Ja chwile jeszcze posiedzę bo Shuji obiecał po mnie przyjść jak skończą.-uśmiechnął sie lekko.
-pomogę ci. Lubie kiedy razem gotujemy.-oparl się wygodniej żeby lepiej widzieć telewizor. Cały czas tulił do siebie chłopaka ciesząc się ze mogą być tak blisko.
-mogę być. Może zagramy coś razem? Dawno nie grałem na pianinie.-zauważył przeciągając się lekko.
-wolałbym żeby żadne z nas nie chorował ale jak coś to wiem ze się mną zaopiekujesz.-pogłaskał go po włosach.
Yuji posiedzial przy nim aż do przyjścia brata po czym poszedł dalej zwiedzać.
-ja też cię kocham.-zapewnił go i ucałował go w policzek.-jak jesteś śpiący to możesz iść się umyć i do łóżka. Widzę jak oczka ci się kleją.
-będę grał częściej jeśli będzie czas i jeśli będziesz chciał.-powiedział idąc blisko niego.
Hiroki ostrożnie przeniósł chłopaka do łóżka żeby było mu wygodniej a sam wrócił do salonu pooglądać jakiś film.
-dobrze. Radzę sobie i dzisiaj jestem po pierwszej rehabilitacji. Na razie tylko sprawdzaliśmy ile jestem w stanie ustać.
-oj...ja nie jestem głodny kochanie. A zawsze mogę sobie zjeść kanapkę. Idź spać jeśli jesteś zmęczony. W końcu miałeś dzień pełen wrażeń i miałeś prawo się zmęczyć.
-spokojnie. Dotrzymam słowa.-zapewnił go śmiejąc się wesoło.
-chciałem żeby ci się wygodnie spało.-wywrócił oczyma i objął go bardzo delikatnie.
-um...nie długo. Znaczy stałem ale co chwila musiałem łapać się poręczy. a już od jutra mam próbować chodzić.
-no to jeszcze trochę tutaj poleżymy. Najwyżej cię zaniosę do łóżka.-powiedział głaszcząc go po włosach.-nie ma problemu przecież. A ja się cieszę że się tak do mnie tulisz.
Takano nie tzrebabyło dwa razy powtarzać. Od razu położył się przy chłopaku i mocno go do siebie przytulił.
-mmmmm....miło.
-ja ciebie też.-odpowiedział mu Hiroki oddając pocałunki z równą pasją.
-W Tokio? A kiedy wracasz?-spytał go szybko.
Jun trzymał go w swoich ramionach jeszcze chwilę po czym zaniósł go na górę. Cieszył się w duchu że chłopak jest już przebrany. Ułożył go na łóżku i okrył go kołdrą. Potem sam poszedł się umyć.
-mhm...ale to zaraz.-powiedział kładąc się na plecy.-jeszcze się możemy chwilę potulić.
Hiroki zatrzymał dość niechętnie jego ręce.
-nadal jesteś ranny Nao-chan. Więc zero seksu i samoobrony. Pamiętam o tym ale nie mogę cię uczyć kiedy nie jesteś w pełni sprawny.
-um...rozumiem. Ale dzwoń do mnie i...spytaj się lekarzy. Ale jeśli tam ci pomogą z ramieniem to lepiej żebyś został. A...i mniej już cię boli? Jak się czujesz?
Jun westchnął ciężko i w końcu zrezygnowany wziął sobie koc. Okrył się nim i zasnął.
Takano cały czas obejmował go ramieniem.
-cieszę się że tu przyjechaliśmy i mogę poznać trochę inne podróżowanie.
-to ty jesteś okrutny. Taką mi ochotę robisz a przecież nie powinniśmy bo jesteś ranny.-wywrócił oczyma.-Jak już staniesz na nogi to wtedy. Nawet sobie wolne weźmiemy i pójdziemy na randkę.
-nadal? To jesteś pewien że powinieneś zaczynać rehabilitacje?
Jun przez sen przysunął chłopaka bliżej siebie i okrył go kocem.
-bardzo fajnie. Na prawdę się cieszę na podróż po twojemu.-ucałował go delikatnie w usta.
-jasne kochanie. Na jakąś fajną pójdziemy. Ale najpierw musisz stanąć na nogi.
-um...no skoro lekarz tak mówi. Jutro też zadzwoń, ok? Tęsknię wiesz?
Jun z uśmiechem obejmował chłopaka i mamrotał pod nosem jak to bardzo go kocha.
-oj na pewno będzie.-wywrócił oczyma Takano.-Nie mogę się doczekać wszystkich atrakcji.
-no na razie możemy się potulić.-przytaknął Hiroki.-Jak twoja noga? Może zrobię ci okład?
-um...no dobrze. wolałbym żebyś zadzwonił.-przyznał szczerze chłopak.
Jun jednak cały czas go trzymał. Nie chciał puszczać swojej przytulanki.
-a skoro ty planujesz to wiem ze będzie fajnie.-pocałował go namiętnie.
-zrobię ci oklad z lekarstwem.-zdecydował kładąc chłopaka i wstając. Poszedł do kuchni po potrzebne rzeczy i po chwili wrócił.
-um...dobranoc.-odzzepnal Yuji I trochę zmarkotnial. Zdecydował ze poszuka swojego starego telefonu i poprosi nauczyciela żeby zawiózł go Kazuo razem z rzeczami na zmianę. Wtedy będą mogli dłużej rozmawiać.
Jun obudził się czując jak chłopak się wierzga.
-zaniosę cie.-zdecydował wstając w końcu.-wózek jest na dole.-wyjaśnił.
-nie ma sie co martwić.-powiedział całując go jeszcze chwile.-idziemy?
Hiroki zrobił mu oklad a potem usiadł na podłodze przy kanapie.
-na pewno zejdzie. Ale to nie zmienia faktu że byłoby lepiej gdybyś jeszcze jutro został w domu.
Yuji następnego dnia w szkole przekazał nauczycielowi telefon z włożona karta. Zapisał tam swój numer a nauczyciel zawiozl go tego samego dnia.
-zaniosę tylko i zaraz pójdę po wózek.-obiecał i zaniósł go do łazienki.-dasz sobie rade?-spytał tylko żeby się upewnić.
-ładnie tutaj nocą.-zauważył idąc blisko niego żeby się nie zgubili.
-Naoki...ale to nie ma sensu jeśli i tak będziesz cały czas siedział i się męczył. Lepiej jak przesiedzisz to w domu.
Yuji przyjął do wiadomości to co przekazał mu nauczyciel i po swojej rehabilitacji sam zadzwonił do Kazuo. Chciał mu się pochwalić że sam już trochę ustał.
Jun skinął głową i wyszedł. Wiedział jak chłopak nie lubi takich sytuacji ale nic nie mógł poradzić na to że czasem się zdarzały. Zszedł po wózek i położył na nim ciuchy na zmianę dla Ryu po czym zapukał do drzwi.
-kochanie? Przyprowadziłem ci wózek i ciuchy na zmianę. Mogę wejść?
Takano objął go łagodnie i zaczął głaskać po włosach.
-źle się czujesz przez ten tłum?-spytał cicho.-Czy to coś innego?
-Jesteś moim podwładnym Naoki. I jeśli uznam że powinieneś odpocząć i nie nadwyrężać nogi bo będzie tylko gorzej to dam ci dzień wolny. Jeśli dasz odpocząć tej kostce to szybciej się zagoi.-powiedział spokojnie.
-obudziłem cię?-spytał zmartwiony chłopak.-W szkole nic ciekawego ale mam dla ciebie notatki. A dzisiaj na rehabilitacji ustałem dłużej. I wczoraj jeszcze z pomocą Shujiego próbowałem trochę w domu...
-przebież się spokojnie.-powiedział podając mu jeszcze rzeczy na zmianę i wyszedł nie chcąc mu przeszkadzać. Sam również poszedł się przebrać bo za niedługo powinni wyjeżdżać żeby zdążyć na samolot.
-no dobrze...więc może lepiej jak usiądziemy?-zaproponował tuląc go łagodnie. Martwił się o chłopaka.
-Ale jesteś w moim oddziale więc mam prawo decydować.-powiedział i pogłaskał go po plecach.-Po prostu się o ciebie martwię i nie chcę żeby na głupia kostka długo się goiła bo będziesz ją nadwyrężał.
-przepraszam...w takim razie powinieneś spać a nie ze mną rozmawiać...-powiedział cicho.-um...ale na razie tylko stoję. Jak próbowałem zrobić krok to poleciałem prosto na Shujiego.-dodał równie cicho.
-dobrze. Ale nie ma tego dużo.-powiedział uśmiechając się do niego.-wiesz że zabrałeś mi całą kołdrę? A potem wszedłeś pod koc który sobie przyniosłem.-zaśmiał się.
-chodźmy.-zgodził się szybko i złapał go mocniej. Spokojnie szedł w stronę jednej z pobliskich kawiarni.-może lepiej jeśli wrócimy?-powiedział zmartwiony.
-co nie zmienia faktu że lepiej by było gdybyś jej nie nadwyrężał. Nie powinieneś chodzić ze zwichniętą kostką bo może być gorzej.
-um...ale czułem już od dłuższego czasu przecież...tylko nie mogłem nimi ruszać. I nadal mam problem.
-nic się nie stało.-zaśmiał się Jun i szybko skończył wszystko pakować.-tuliłeś się potem do mnie i to było miłe.
-zamówię. Posiedzisz sam czy wolisz iść ze mną?-spytał kiedy doszli do kawiarni.
-ech...zobaczymy jak będziesz się jutro czuł, ok? Czy będzie bolało i w ogóle.-powiedział chcąc na tym zakonczyć temat.
-um...nie będę się poddawał.-zapewnił go uśmiechając się lekko.-chciałbym być tam z tobą. Żeby cię wesprzeć.
-cóż...-Jun zerknął na zegarek.-myślę że będziemy mieli chwilę przed samolotem żeby zjeść. Zaraz wychodzimy więc sprawdź czy niczego nie zapomnieliśmy a potem już zejdziemy na dół.
-ja ciebie też skarbie.-ucałował go w czółko i poszedł do środka. Wrócił dość szybko i usiadł obok chłopaka stawiając na stoliku ich zamówienie.-przepraszam że tak długo.
-możemy obejrzeć. Podłączę tylko laptopa do telewizora.-powiedział wstając z podłogi.-chcesz coś do picia albo do chrupania?
-ale i tak chciałbym być przy tobie. I chciałbym mieć ciebie przy sobie.-powiedział cicho.-po prostu bym chciał...
-ok, to najpierw zniosę torbę a potem ciebie ok?-powiedział biorąc bagaż z kolan chłopaka.-sprawdź jeszcze raz łazienkę w razie czego.-poprosił go jeszcze i zszedł na dół.
-daj spokój...zdarza się. I już ustaliliśmy że po prostu to przeczekamy. Wrócimy dzisiaj wcześniej i położysz się spać. Tak będzie najlepiej.-zdecydował biorąc łyk swojej kawy.
Hiroki podłączył wszytsko a potem poszedł na chwilę do kuchni. Kiedy wrócił, włączył film i usiadł na kanapie.-chodź się potulić.
-um wiem...-Yuji przytaknął niepewnie.-Na razie nie wiesz ile tam jeszcze zostaniesz?
-oczywiście kochanie.-Jun przytaknął i kiedy stał na schodach pocałował go mocno.-będę cię tulił.-zapewnił go i wziął na ręce.-potem wózek.
-to dobrze że ci smakuje. Potem już wrócimy do hotelu, ok? Na prawdę wolałbym tak to rozwiązać.-przyznał szczerze.
Hiroki usnął w połowie filmu tuląc do siebie chłopaka.
-na pewno wie...tylko um...mów im jeśli coś cię boli i jak masz temperaturę. Na pewno niedługo i spadnie. Tylko odpoczywaj.
-wiem Ryu-chan. Ale będę cały czas przy tobie więc nie będziesz miał się czego bać.-zapewnił go i posadził na chwilę na kanapie żeby wrócić się po wózek.
-A jutro na pewno będzie lepiej. Musisz po prostu odpocząć.-powiedział spokojnie.
Hiroki obudził się niedługo potem i westchnął ciężko.
-głupi przecież mógł mnie obudzić.-westchnął i wstał. Zaczął sprzątać ze stołu.
-ja mam się nie martwić? Leżysz w szpitalu, cały czas masz gorączkę i jesteś tak daleko ode mnie.-powiedział cicho.
-wiem. Dlatego przy tobie będę i nie masz się czego bać.-zapewnił go i poszedł jeszcze po leki. Kiedy wszystko mieli spakowane wsiedli do samochodu i ruszyli na lotnisko.
-dobrze.-Takano wypił swoją kawę i wstał.-możemy iść. Na szczęście nie odeszliśmy za daleko.
-spokojnie. Po prostu potrzebowałem drzemki. Mogłeś mnie obudzić jak film się skończył.-zapewnił go i poszedł z naczyniami do kuchni.
-Um...skupiam się Kazu. Ale o ciebie też się martwię i mi tego nie zabronisz. Jak sensei będzie do ciebie jechał to pojadę z nim.
-dobrze dobrze.-zaśmiał sie Jun i poprowadził wózek do samochodu.-jak wrócimy to zaczynasz rehabilitację, prawda?
Takano odwrócił się i wziął go na ręce.
-zaniosę cię. Tak będzie lepiej. A już i tak jesteśmy niedaleko.-powiedział idąc spokojnie.
-obiecałeś dzisiaj leżeć Naoki.-upomniał go.-więc idź leżeć. Ja pozmywam i zrobię nam coś dobrego do picia.
-um...to przyjadę po ciebie razem z nim.-zdecydował.-ale tam w Tokio pewnie mają lepszy sprzęt do rehabilitacji...nie wolałbyś zostać?
-dobrze. Ale jeśli będę mógł ci w czymś pomóc to mów.-poprosił go zaraz. Wsadził torbę do bagażnika a potem pomógł chłopakowi wejść do samochodu.
-mhmm...ja ciebie też bardzo kocham.-powiedział idąc dalej prosto.-Od razu położysz się spać.-zdecydował kiedy wchodzili do hotelu.
-żadne 'Hiro-chan'. Chcę żebyś szybko znów stanął na nogi. A to się nie stanie jeśli będzie teraz uparcie chodził. A obiecałeś dzisiaj odpoczywać.-pogroził mu palcem i wrócił do zmywania.-jak będziesz grzeczny to się pobawimy.
-um...na pewno? Może oni by bardziej pomogli niż lekarze tutaj...-powiedział cicho.
-będę. Możesz po mnie dzwonić i wtedy przyjadę.-obiecał mu i poszedł schować wózek do bagażnika. Potem już usiadł za kierownicą i ruszył w stronę lotniska.
-spokojnie kochanie. Położysz się i już jutro będzie lepiej.-powiedział i wszedł do ich pokoju.-tylko się przebierzesz w coś wygodniejszego.-dodał kładąc go na łóżku.
-no dobrze. Tylko nie chodź za dużo.-poprosił a kiedy skończył zmywać zerknął do lodówki.-co powiesz na kawę mrożoną?
-wiem co mówiłem ale...a co jeśli tam ci bardziej pomogą?-spytał cicho i niepewnie.
-dobrze. Mamy chwilę czasu więc na pewno pójdziemy zjeść.-zapewnił go jadąc spokojnie bo nie musieli się spieszyć.
Takano zdjął spodnie i założył wygodną koszulkę po czym wszedł do łóżka.
-rano się umyjemy. Na razie spać. Dobranoc.-ucałował chłopaka w czółko i zamknał oczy.
-zrobię, zrobię.-zaśmiał się Hiroki i zabrał się za robienie kawy do której wrzucił po gałce lodów śmietankowych.
-wiem Kazuo...wiem.-powiedział chłopak.-a tak poza tym to dobrze? Jesteś z kimś w sali?
-zrobimy małe zakupy.-zgodził się spokojnie prowadząc wózek. Poszli na odprawę a zaraz potem do Mc'Donalda.
Takano przytulił go delikatnie i sam również szybko zasnął.
Hiroki postawił kawy na stole i usiadł na przeciwko chłopaka.
-niezbyt. Zazwyczaj jak robię sobie kawę to jedyne czym się przejmuję to tym żeby była mocna.
-no...ale przynajmniej masz spokój.-zauważył.-przepraszam że nie kupiłem ci więcej mang.
-to dobrze.-Jun uśmiechnął się jedząc swojego hamburgera.-mamy dużo czasu do odlotu więc nie musisz się spieszyć.
-hej.-Takano ucałował go w czółko i na chwilę wyszedł. Wrócił ze śniadaniem i lekami.-Potem lepiej będzie jeśli znów się położysz. Dzisiaj leniwy dzień w hotelu.
-cieszę się że wyszła.-uśmiechnął się również biorąc łyk.
-no dobrze...-przytaknął i przełożył telefon do drugiej ręki.-masz tam jakieś masaże na te rekę?
-będę będę. Spokojna twoja rozczochrana.-zaśmiał się wesoło.-Keiichi i Koki nadal u nas są, prawda?
-no trochę. Wolałbym żebyś dzisiaj odpoczywał.-przyznał szczerze.
-pozwolę jak przestaniesz sobie robić ciągle krzywdę.-powiedział wywracając oczyma.
-cały czas się nimi zajmuje.-westchnął chłopak.-Ale o ciebie też się martwię. I myślę że poza ćwiczeniami powinieneś mieć masaże...
-hmm...myślę że możemy coś kupić.-zgodził się wzruszając ramionami.
-ale chce. Zaraz wrócę ale spróbuj zasnąć. Sen najlepiej ci zrobi.-powiedział zabierając naczynia i wychodząc.
-Ja? To ty sobie ciągle coś robisz.-zaśmiał się i zmierzwił mu włosy.
-um...ale mimo to...-powiedział cicho i na chwilę umilkł.-przepraszam...jeśli cię bolą to ja też nie będę...
-niby o co miałbym być zły?-spytał szczerze zaskoczony. Wziął kilka łyków coli i przyjrzał się dokładniej chłopakowi.
Takano pozwolił mu się tulić a sam w tym czasie zajął się lekturą zabranej ze sobą książki.
-wiem wiem...-zaśmiał się Hiroki.-Ale musisz się postarać żeby jak najmniej sobie robić krzywdę. Najlepiej w ogóle.
-um...dobrze.-powiedział gryząc się w język zeby znów nie przeprosić.-kocham cię wiesz? Jak wrócisz to..um...poszlibyśmy na randkę? Jak już będziesz się dobrze czuł i w ogóle...
-no coś ty.-zaśmiał się i zjadł trochę frytek.-o nic się nie zezłościłem.-zapewnił go i skończył jeść.
-dać ci jakieś tabletki?-spytał głaszcząc go trochę po włosach.-bardzo boli?
-wystarczy że się postarasz.-dopił swoją kawę i usiadł wygodniej.
-um...dobrze.-zgodził się chłopak.-i chciałbym jeszcze kiedyś pojechać z tobą pod namiot. Może tym razem z Shujim i Kentą. Będzie weselej.
-ale kiedy ja byłem na ciebie zły Ryu?-spytał wyciągając rękę żeby pogłaskać go po włosach.-potem kilka wywołamy i powiesimy?
Takano szybko wrócił z tabletkami i wodą. Podał je chłopakowi a potem okrył dokładnie kołdrą.
-odpocznij...
-ale ja uważam Naoki.-zaśmiał się.-Uważam. Nie ląduję tak często w szpitalu.-dodał i wstał.
-um...jeszcze nic nie jest pewne przecież.-powiedział śmiejąc się cicho.-no i ty też przecież zaczniesz, prawda? Z ręką na pewno będzie niedługo lepiej...
-ok.-Jun zgodził się z nim skinieniem głowy.-lubię jak na ścianach w domu wiszą nasze wspólne zdjęcia.-powiedział siadając już prosto i kończąc jeść.
-Wszystko będzie dobrze. To po prostu kolejny słabszy dzień. Niczym się nie martw.-ucałował go w czółko i położył się przy nim.
-no dobrze już dobrze.-zaśmiał się i szybko umył ich kubki.-najlepiej by było jakby żaden z nas nie lądował w szpitalu.
-um...już nie do końca wiem jakie są.-przyznał szczerze.
-jasne skarbie.-Kiedy wyjechali z mac'a i poszli na ławeczki Jun pomógł mu wstać i przytulił do siebie.
-Będzie dobrze, nie płacz.-powiedział głaszcząc go po włosach i coraz bardziej się martwiąc.-Co się stało? Chcesz żebym zadzwonił do brata? A może wolisz do szpitala pojechać?
-A jak już staniesz na nogi to zrobimy sobie jakąś fajną randkę.
-um...-Yuji przytaknął spokojnie.-A teraz idź spać. Już wystarczająco długo gadamy. Zawołaj lekarzy żeby dali ci coś na zbicie temperatury i idź spać.
-Na pewno? Gdyby jeszcze coś było nie tak to od razu mów.-poprosił i przeciągnął się lekko.-ok. Co im kupimy?-spytał prowadząc wózek w stronę sklepu.
-na pewno nie lepiej byłoby iść do szpitala?-spytał sięgając po telefon. Wybrał numer Rena cały czas głaszcząc Tomo po plecach.
-nie mam żadnych planów na razie. Ale coś się wymyśli.-powiedział śmiejąc się cicho.
Lekarz dał mu odpowiednie leki po czym jeszcze raz mu przypomniał że ma wołać gdyby coś się działo i wyszedł.
-myślę że lokalne słodycze będą w sam raz.-zgodził się wchodząc do sklepu.-wybierz jakies dobre.
-zobaczymy co Ren powie.-zdecydował i odetchnął z ulgą kiedy jego brat w końcu odebrał.-Ren? Tomo ma jeden ze swoich słabszych dnia ale dzisiaj jest gorzej niż zwykle. Strasznie boli go głowa i wymiotował. Chyba zwrócił tabletkę. Martwię się o niego, co robic?
-Pomyśl.-Hiroki go pocałował a potem wziął na rece.-Może obejrzymy jeszcze jakiś film?
Po tygodniu Yuji stał już swobodnie ale nadal miał problem ze zrobieniem chociaż tego pierwszego kroku. Cieszył się jednak że w końcu pojedzie z nauczycielem po Kazuo.
-dobrze. Weźmy jeszcze te.-zaproponował bo wyglądały na smaczne.
-ok, dzięki. Zadzwonię jeszcze potem. Pozdrów Kanekiego.-powiedział spokojnie i się rozlaczyl. Na prawdę się martwił.
-ok, będę.-zaśmiał się i poszedł z nim do salonu. Posadził chłopaka na kanapie.-co chcesz oglądać?
Yuji uśmiechnął się kiedy go zobaczył i od razu podjechał bliżej.
-tęsknilem.-powiedział chcąc się przytulic.
-jasne. Keiichi i Koki na pewno będą chcieli obejrzeć zdjecia.-dodał spokojnie prowadząc wózek.
-Nie bój się.-Takano pogłaskał go po włosach.-Zrobię ci herbaty, nie mogę ci dać drugiej tabletki bo nie wiemy czy tamtą zwróciłeś. Jak za godzinę nie przestanie boleć to pojedziemy do szpitala.
-oj Nao-chan...-Hiroki nie mógł powstrzymać lekkiego figlarnego uśmiechu.-rozmawialiśmy już o tym dzisiaj. Żadnego seksu dopóki nie staniesz na nogi. Myślisz że ja nie chce? Nie kuś mnie już dzisiaj.
-długi tydzień.-mruknął chłopak trochę smutny że Kazuo za nim nie tęsknił.
-jasne.-zaśmiał się.-z Chrisem też już jesteś umówiony czy na razie nie?-spytał jeszcze szukając ich miejsc a kiedy w końcu je znalazł pomógł chłopkowi usiąść po czym przymocował wózek w specjalnym miejscu.
-dobrze. Spokojnie.-Takano wstał z łóżka. Najpierw przyniósł chłopakowi miskę a potem poszedł zrobić herbatę.
-obiecują cię potulić.-zapewnił go z uśmiechem.-więc teraz już poważnie. Co oglądamy?
-dla mnie był długi. Strasznie mi się dłużył.-westchnął patrząc na chłopak ćwiczy.
-dobrze. Nie ma pośpiechu.-powiedział siadając w końcu obok niego i łapiąc go za rękę.-Pamiętaj żeby wszystko robić spokojnie.
Takano wrócił do niego w miarę szybko z gorącą herbatą. Pomógł chłopakowi usiąść i pozwolił swobodnie oprzeć się o siebie.
-Wypij troszkę, dobrze?
-no dobrze.-Hiroki wstał z kanapy i podszedł do swojej półki z płytami.-hmmm...chciałeś mnie oglądać to może filmiki z akademii?
Yuji zarumienił się okropnie i zakrył twarz dłoni.
-baka...mogłeś poczekać aż będziemy sami...-wymamrotał mimo wszystko szczęśliwy.
-Wiem że się starasz.-powiedział głaszcząc go po dłoni.-I cieszę się że już czujesz się swobodniej i możemy normalnie spać w jednym łóżku. Na prawdę mnie to cieszy.
-na pewno. Może spróbuj zasnąć?-powiedział odkładając kubek i poprawiając chłopakowi poduszkę.-Jeśli będzie bolało to pójdziemy do szpitala. Wiem że nie chcesz ale Ren powiedział że lepiej pójść.
Hiroki włączył płytę i usiadł obok chłopaka przytulając go do siebie.
-każdy dostawał ten filmik. Ale to jest ten mniej oficjalny.
-um...ale czemu..? Przecież nie trzeba było...-powiedział oglądając breloczek.-dziękuję...
-na pewno? Może nie powinniśmy więcej latać samolotami jeśli się tak boisz.-powiedział mimo wszytsko cały czas trzymając go za rękę.
-więc lepiej jeśli pojedziemy do szpitala.-powiedział głaszcząc go po włosach.-wiem że nie chcesz ale tam ci pomogą lepiej niż ja tutaj. Pogadam z lekarzami żeby pozwolili mi przy tobie posiedzieć.
-pewnie jakieś będą.-powiedział wzruszając ramionami.-nie pamiętam już co tam było.
-baka...-mruknął Yuji jeszcze bardziej się rumieniąc.
-no dobrze skarbie.-Jun ucałował go w policzek.-Na szczęście nie będziemy długo lecieć. Ale możesz pospać jeśli jesteś zmęczony.
-Będę cały czas przy tobie. A teraz śpij.-poprosił kładąc się przy nim.
Hiroki skinął głową śmiejąc się razem z nim.
-a tutaj ja.-wskazał kiedy akurat pojawił się w kadrze.
Nauczyciel od razu wziął od niego torby zeby Kazuo nie nadwyrężał ramienia i poszli do samochodu.
-mhm...masz rację.-powiedział nachylając się ponad chłopakiem żeby lepiej widzieć.-obrazisz się jeśli się zdrzemnę?
-jak się czujesz kochanie?-spytał go od razu.-zrobić ci jeszcze ciepłej herbaty?
-cóż...najwyraźniej taki się urodziłem.-zaśmiał się cicho.-cóż to początki na akademii więc jeszcze nie.-wzruszył ramionami.-dopiero potem jak zaczęły się ćwiczenia.
-um...ale ja dam radę. Przecież boli cię ramię...a teraz jesteś zaraz po ćwiczeniach...-powiedział zerkając na niego.
[Kim Jae Wook]
-dobrze. Obudź mnie jakby coś.-ucałował go w policzek i oparł głowę o ramię chłopaka od razu zasypiając.
-Zrobię ci herbatkę a potem zadzwonię jeszcze do Rena.-powiedział wstając z łóżka i idąc do kuchni. Wrócił po krótkiej chwili.
-ale...ja na prawdę dałbym radę.-powiedział cicho. Nie chciał się sprzeczać.
-jestem kochanie.-Jun zapiął pasy a potem wrócił do wcześniejszej pozycji.-jestem. Niczego nie musisz się bać.-zapewnił go.
-odpoczywaj a nie.-Takano usiadł obok niego i zadzwonił do brata żeby się dowiedzieć co powinien robić. Nadal się martwił.
-nadal nie jestem.-wywrócił oczyma.-a to chyba było na jakimś obozie treningowym.-powiedział bo sam nie pamiętał zbyt dobrze.
-um...ja też się bardzo cieszę że ciebie mam...-odpowiedział mu.-ale nie chce żeby bolało cię ramię więc ja...poradzę sobie...
-spokojnie.-Jun łagodnie głaskał go po dłoni.-zaraz będziemy na ziemi.
-wątpię Kaneki...muszę się go poradzić.-powiedział spokojnie.-Coś się stało że poszedł do apteki?-spytał zaraz trochę zmartwiony.
-głupi.-Hiroki pstryknął go w nosek.-Nie wymyślaj głupot.-dodał śmiejąc się cicho.
Yuji spokojnie prowadził dalej sam. Nie miał z tym żadnego problemu a sensei nie zaparkował daleko.
Jun odruchowo złapał go też za drugą dłoń.
-skup się na mnie.-poprosił łagodnie.
-oparzenia? Coś się stało?-spytał zmartwiony.-Ren coś nabroił? A może ty sobie coś zrobiłeś?-spytał spokojnie cały czas przy tym podtrzymując Tomo obejmując go łagodnie.
Hiroki tylko wywrócił oczyma.
-a tutaj możesz zobaczyć jak mieszkaliśmy.
-to może najlepiej będzie jeśli zajedziemy tam po drodze?-odpowiedział Yuji głaszcząc go po włosach. Ich nauczyciel poszedł jeszcze załatwić kilka rzeczy w szpitalu.
-Przytulisz jak już wylądujemy.-zapewnił go a kiedy w końcu wylądowali od razu go objął.-Widzisz? Cali i zdrowi.
-Ren na pewno ci pomoże.-zgodził się bo akurat w to ani trochę nie wątpił.-Cóż...odpoczniesz trochę. Ale jak to się stało, że się oparzyłeś?
-cóż...sprawdzali nam pokoje więc musieliśmy je utrzymywać w porządku.-wzruszył ramionami.-ale było ok. Codziennie rano były ćwiczenia.-dodał kiedy akurat wskoczyło nagranie jak biegają.
-wtedy będziesz tam leżał. Ja przyjeżdżam co drugi dzień na rehabilitację.
-nie zginiemy.-zapewnił go i w końcu go puścił bo musieli się zbierać. Jun rozpiął swoje pasy i pierwsze co to poszedł po wózek.
-Hej Ren. Przepraszam że znów dzwonie...zwłaszcza że jesteś zajęty bo przestraszyłeś swojego chłopaka.-powiedział spokojnie.-Tomo właśnie się obudził. Zrobiłem mu znów herbatę i mówi że czuje się lepiej i że głowa mniej go boli. Powinniśmy iść do szpitala? Podać mu tabletkę...nie wiem...
-No Yasu.-wzruszył ramionami.-Coś się stało?
-ale jeśli zrobią to nie marudź.-poprosił i zaczął bawić się jego włosami.
Jun spokojnie prowadził wózek chłpaka a kiedy już mieli torbe i byli na parkingu lotniska pomachał Kokiemu który po nich przyjechał.
Takano już wcześniej dał na głośnomówiący żeby i Tomo mógł go słyszeć.
-słyszysz Tomo? Lepiej żebyś poszedł do szpitala. Wolałbym nie ryzykować.-powiedział bo na prawdę się martwił.-wiem jak bardzo nie chcesz ale masz gorączkę...-westchnął lekko.-Wszystko po trochę Ren...On wygląda na bardzo osłabionego.
Hiroki bez słowa wstał i poszedł do kuchni. wrócił z dwoma szklankami soku i zmienił płytę.
-a tutaj po roku był obóz treningowy nad morzem.-wyjaśnił.
-um...ja ciebie też.-Yuji skinął głową a kiedy nauczyciel wrócił usiadł prosto.-Kazu? Chyba lepiej jeśli usiądziesz. Niebezpiecznie jest tak jechać.
-I bez zbędnych i niemiłych akcji więc było na prawdę fajnie.-zgodził się Jun i pomógł chłopakowi wejść do samochodu a potem schował wózek.-słabszy dzień ale nic mu nie jest?
-Pogadam z lekarzami i zostanę z tobą.-obiecał mu Takano po czym podziękował bratu i się rozłączył. Ubrał chłopakowi bluzę i wziął go na ręce.-wszystko będzie dobrze.-zapewnił go.
-ciężko. Ale mimo wszystko fajnie.-powiedział uśmiechając się i go obejmując.-No i dziewczyny szalały.-dodał kiedy dotarli do odpowiedniego momentu w filmie.-tutaj mieliśmy chwilę wolnego i graliśmy w siatkówkę.
-um...no skoro tak to leż.-chłopak uśmiechnął się lekko i wrócił do zabawy włosami chłopaka.
-to dobrze. W takim razie po jedzeniu pokażemy wam zdjęcia.-powiedział zapinajac pasy.-a potem pogadamy.-dodał jeszcze. Cieszył się ze w końcu wrócili.-jak wam było bez nas?
-nic się nie stało kochanie. Byliśmy świadomi ze może się zdażyć taki dzień. Ciesze się ze stalo się to w Sydney a nie na środku oceanu.-powiedział niosąc go do samochodu.
-nie.-zaśmiał się cicho.-dostałem w twarz co na szczęście nie zostało nagrane.-powiedział bo akurat kamera skierowała się na Yatsu.-potem była impreza. Chyba też jest nagrana.
-ale chciałem. Nie jesteś szczęśliwy?-spytał przytrzymując jego dłoń przy swoim policzku.-chciałem cie zobaczyć.
Prześlij komentarz