-nie musiałeś długo prosić żony żeby Cię puściła?-sptal Jun wychodząc z mieszkania i zamykając je na klucz.
-coz...rozumiem. Tylko powoli, Ok? Żeby wyczuć ramię.-poprosil.
-lot był bardzo spokojny ale jak już jechaliśmy do was z lotniska to Mark pomylił kierunki i pojechaliśmy z drugą stronę.-odpowiedzial od razu Theo u zaraz zabrał się za jedzenie.-wow...to jest pyszne!
-dobrze. Myślalem że będzie z tym jakiś problem.-przyznal szczerze Jun. Zerknal jeszcze raz na telefon.-to gdzie idziemy?-spytal przynaciela.
-oczywiscie.-zasmial się.-pozwolisz że chwilę sie zdrzemnę? Możesz włączyć muzykę, nie będzie mi przeszkadzać tylko nie jedź za szybko.
- no i chciałem żebyście spróbowali tradycyjnego jedzenie a lepszego jak u nas w domu to nie zjecie.-dodal jeszcze Takano. Mark skinal głową i po kilku lyzeczkach również pochwalił Tomo mówiąc że bardzo mu smakuje.
-to dobrze, takie miejsce mi odpowiada.-przyznał szczerze Jun.-poza tym Ryu może zadzwonić więc chcę mieć możliwość żeby odebrać.
-ok.-zgodził się Hiroki przeciągając się lekko i wychodząc z samochodu.-może chcesz się zamienić? Ja się wyspałem.-zaproponował luźno jakby chłopak jednak był zmęczony.
-no jetlag trochę nas jeszcze trzyma.-przyznał szczerze Theo zaraz wstając żeby trochę pomóc ale Takano zatrzymał go ruchem ręki. -siedź, jesteście gośćmi.-powiedział i sam wstał pomagając swojemu chłopakowi.-ty też jesteś zmęczony więc połóż się wcześniej.
-wczoraj w nocy zadzownił bo tęsknił za moim głosem więc może dzisiaj też. Wolę być gotowy.-wyjaśnił wzruszając ramionami.
-ok. A ja się wyspałem więc dotrzymam ci towarzystwa.-powiedział podchodząc z drugiej strony samochodu żeby zatankować.-ja się tym zajmę a ty już możesz pójść sobie po kawę.
-no właśnie widzę kochanie. Mark i Theo pewnie też zaraz wrócą do pokoju więc idź się umyć i spać. Ja zajmę się Yuyą i dopilnuję żeby zrobił lekcje.
-nie chcę mu przeszkadzać. Może akurat robi zdjęcia albo coś. Nie chcę też żeby znów myślał że mu ojcuję czy coś...-wyjaśnił dlaczego on sam nie dzwoni.
-w takim razie już niedaleko. Jeszcze trochę i jesteśmy w domu.-powiedział kończąc tankowanie.-przeparkuj samochód na parking a ja zapłacę.-dodał idąc już w stronę sklepu.
-wy też się połóżcie jeszcze Mark...wyglądanie okropnie.-powiedział Takano śmiejąc się trochę.-a ty Yuya zaraz do lekcji.
-ok, czekaj.- Jun wyjął telefon i szybko zrobił sobie selfie z przyjacielem.- w sumie obiecałem mu zdjęcia.-przypomniał sobie zaraz wysyłając je do Ryu i pisząc od razu że właśnie wychodzi z Tonym.
Hiroki od razu skorzystał z toalety a potem szybko odnalazł samochód. -długo czekałeś?-spytał siadając obok chłopaka.
Mark z przerażeniem spojrzał na znaki a potem na chłopca. -TAKANO!-krzyknął nie wiedząc co ma powiedzieć. Mężczyzna od razu przybiegł do pokoju i zdzielił przyjaciela ścierką po głowie. -Nie drzyj ryja, mój mąż śpi.-fuknął.-o co chodzi?
-brzmi nieźle.-przyznał Jun wkładając telefon do kieszeni i zajmując z przyjacielem miejsce przy barze.
-mhm, jemu też się pewnie chciało.-przyznał podpijając trochę kawy od Naokiego.-cieszysz się że wracamy?
Takano skinął głową i już zwrócił się do Yuyi. -Mark zna francuski ale bez znajomości japońskiego niestety ci nie pomoże.-wyjaśnił chłopcu.-no pokaż, o co chodzi?-dodał zaraz patrząc na zdanie. szybko przetłumaczył je chłopcu i wyjaśnił dlaczego zrobił to właśnie tak.
Jun skrzywił się trochę po jednym łyku. -mocne.-mruknął bo przecież nie planował się dzisiaj upijać.
Hiroki objął go ramieniem. -wiem że się boisz...chciałbym coś na to poradzić ale nie wiem jak...-przyznał szczerze.-nie było nas tam dość długo więc może będzie trochę spokojniej?
-jasne. Wszystko ci sprawdzę.-obiecał mu Takano i zmierzwił mu włosy.-Theo poszedł spać? Dlaczego ty nie?-spytał zaraz przyjaciela.
-u siebie mamy słabsze.-wyjaśnił nie chcąc żeby przyjaciel źle się z tym czuł.-tylko że takie jedno to mnie chyba nieźle spije.-zaśmiał się patrząc na kufel.
-nie szkodzisz. Przytrzymam cię przy sobie choćby nie wiem co.-zapewnił go i zaraz zawołał psa.-to co ruszamy?
-nie palę już. Ale po piwku możemy wypić. Myślałem tylko że jesteście obaj padnięci.-wyjaśnił swoje zdziwienie.
-czemu miałbyś się nie cieszyć? Na pewno będziesz świetnym ojcem.-powiedział Takano klepiąc go po ramieniu.
-chciałbym ale jest późno. Jutro pojedziemy jak się wyśpimy.-powiedział uznając że tak będzie zdecydowanie lepiej.
-mamy cały miesiąc na to.-zaśmiał się Takano.-ale ok, możemy dzisiaj.-wzruszył ramionami.-Pisz spokojnie Yuya, zaraz wrócę.-zwrócił się do chłopca i na chwilę wrócił do kuchni.
-haha, te czasy już minęły staruszku. Czas dorosnąć i zająć się dzieckiem. Wiesz...moze jeszcze tego nie czujesz, a ja na pewno nie jestem najlepsza osoba żeby o tym rozmawiać, Ale na pewno jesteś już gotowy.
-oho...no nie wiem czy Ci ufać z tym skrótem. Co tam wymyśliłes?-spytal zapinajac pasy.
-a ja gdzie mam spać?-spytal Takano zartujac ale zaraz przeprosił na chwilę swojego przyjaciela i wziął chłopca na stronę.-cos się stało?-spytal trochę zmartwiony.
-przecież aktualnie jesteś bardziej wykładowcą niż faktycznie balsamistą. Musisz myśleć bardziej pozytywnie.-poklepał go po ramieniu,.
-wolałbym pojechać główną, oświetloną drogą.-przyznał szczerze Hiroki sądząc że tak byłoby szybciej. Nie narzekał jednak dalej i dał chłopakowi prowadzić.
-mhm, no dobrze. Tylko z Tomo nie zajmijcie całego łóżka. Weź szybki prysznic bo dzisiaj było gorąco a potem idź spać. Tylko cichutko żeby nie obudzić Tomo, ok?-westchnął mierzwiąc chłopcu włoski.
-to okrutne wiesz? Dopiero co sie dowiedziales i to oczywiste ze bedziesz sie bql i bedziesz niepeny. Ale jestem pewny ze pokochasz tego malucha.-powiedzial Jun upijajac kilka porzadnych lykow piwa. Zaraz wzdrygnal sie czując czyjąś rękę na ramieniu. -bylbys świetnym ojcem.-uslyszal glos Laury i odłożył kufel z lekkim trzaskiem. -aaaa!-fuknal nawet się nie odwracajac.-zostaw mnie w spokoju, jestem gejem.-burknal.
Hiroki wywrocil oczyma i podszedl do chlopaka obejmujac go od tyłu. -a ja juz chciałem prosto do domu.-westchnal usmiechajac sie lekko.
-wydaje ci sie. Czasem mi sie wydaje ze trochę za bardzo go rozpieszczamy...ale przeszedl tak wiele ze chce zeby teraz byl tylko szczesliwy. Boi sie was troche wiec dajcie sie polubic.-zasmial sie.
-nie wymyślam kłamstw. Ale mów tam sobie co chcesz, bylebys mnie zostawila w spokoju.-Powiedzial w koncu odwracajac sie do niej przodem.
-ciesze sie ze tak uwazasz kochanie.-przyznal szczerze.-ale wracajmy już. Jestem zmeczony.-powiedzial calujac go w policzek.
-twoj chlopak byl bardziej zaangażowany niz ty.-zasmial sie Takano.-na pewno was polubi, po prostu dopiero was poznał.-poklepal przyjaciela po ramieniu.
-zdecydowanie nie. Mam w japonii bardzo uroczego chłopaka z ktorym codziennie mam video chat. Juz nie moge sie doczekać kiedy znów sie z nim zobaczę.-powiedzial lekko idpychajac ją od siebie.
-mhm, chodz. Ja już poprowadze ten kawalek.-zlapal go za reke i zawolal psa, ktory os razu przybiegł.
-w ogóle nie jesteście.-zasmial się.-Tomo na pewno ma wolne i ja tez o ile cos mi nagle nie wypadnie.
Jun roześmiał się wesoło. -Najwidoczniej w przeciwieństwie do ciebie, dla mnie w związku liczy się coś poza seksem.-wzruszył ramionami o odwrócił się z powrotem do stolika.-siadaj Tony, szkoda tracić czas.
-ech głupi...jak był tak zmęczony mógł się zamienić.-wymamrotał do siebie Hiroki po czym już ruszył do ich mieszkania.-Naoki wstawaj, już dojechaliśmy.
-Już dawno razem nic nie piekliśmy.-zaśmiał się wspominając studia.-ale dzięki, pomoc na pewno się przyda.
-no troszeczkę...ale w sumie ciesze się, że tak jest.-przyznał szczerze.-Lubię kiedy jest pewny siebie.-dodał jeszcze.
-reszta rano.-przyznał bo też padał na twarz. Jak tylko doszli do mieszkania zamknął drzwi na klucz i rzucił torby w przedpokoju. Następnie poszedł do ich sypialni i po tym jak rozebrał się do bokserek padł na łóżko.-umyję się rano.-wymamrotał z twarzą w poduszce.
-to dobry plan.-przyznał dopijając do końca swoje piwo.-a teraz chodźmy już spać. Ja też jestem zmęczony.-przyznał ziewając.
Jun dal mu sie poprowadzic do drugiego baru i rowniez odpalil sobie jednego.-wiesz...mysle ze to wspilne wyjście z wami do baru pomoglo mi i Ryu.-przyznal szczerze
Hiroki usmiechbal sie z takiego obrotu sprawy i rowniez os rszu zasnal. Cieszyl sie ze w koncu był w domu.
Takano objal delikatnie swojego męża i od razu zasnal. Wstal jednak przed wszysykimi zeby zrobić jedno ze swoich ulubionych sniadan we francji. Muffinki jajeczne z szynką i szczypiorkiem.
-pomogły nam się trochę wyluzować.-przyznał szczerze Jun.-Ale jestem ciekawy co teraz porabia.-dodał przeciągając się lekko.
Hiroki tylko obrócił się na drugi bok nie mając ochoty jeszcze się budzić. Był na to zbyt zmęczony podróżą.
-hej skarbie. Wiesz że mogłeś jeszcze spać?-spytał sprawdzając muffinki a kiedy ocenił że jeszcze nie są gotowe zamknął piekarnik i podszedł do swojego męża obejmując go od tyłu.-jak ci się spało?
-nie obrazisz się jak przez chwilę z nim pogadam?-spytał ale kiedy Tony tylko się zaśmiał to wyjął telefon i wybrał numer do swojego chłopaka.
-mhm...za chwilę.-mruknął obracając się na plecy i patrząc na swojego chłopaka.-w końcu w domu.-uśmiechnął się lekko.-pojedziemy po śniadaniu do szpitala?
-mhm...śniadanko zaraz będzie.-uśmiechnął się głaszcząc go po policzku.-i mamy chwilę na tulenie dopóki nasi goście się nie...-urwał w pół zdania kiedy kątek oka zobaczył flesz aparatu. -bonjour.-przywitał się Mark wesoło.
-hej skarbie. Właśnie przechodze z jednego baru do drugiego i zastanawiałem sie co robisz.-odpowiedzial spokojnie.-ale wszystko w porządku? Nie brzmisz za dobrze...-dodal zaraz trochę zmartwiony.
-oj daj spokój...wole żebyś byl z nami.-wywrocil oczyma Hiroki i w koncu podniósł sie z łóżka.
-bo pewnie nikt teraz wam takich nie robi.-wyjasnil Marc zaraz podchodząc do przyjaciela i pokazując bo zdjęcie. -jesy urocze...musisz mi je potem dac.-powiedzial Takano zaraz idac do piekarnika zeby wyjąć ich śniadanie.
-mhm, kiedyś pójdziemy. Cieszę się że dobrze się bawisz.-odpowiedział szczerze Jun.-napisz mi rano o której przyjedziecie.
-to dobry plan.-zgodził się idąc za chłopakiem do kuchni.-fajnie było na Hokkaido ale jednak nie ma to jak w domu...
-jasne, czemu nie.-przytaknął Takano rozkładając śniadanie na stole.-Marc, możesz już budzić Theo, wszystko gotowe.-odezwał się do przyjaciela idąc jeszcze po dzbanek herbaty.
-hej hej Ryu. Kto tam do ciebie dzwoniiiił?-zapytali wszyscy chórem kiedy tylko chłopak wszedł do środka.
-Nie dałem. Na prawdę zasłużyłeś Naoki. Ale chciałbym żebyś cały czas ćwiczył.-powiedział upijając łyk kawy i biorąc się za jedzenie śniadania.
-Cieszę sie że ci się podoba, a teraz siadaj póki gorące.-powiedział Takano wskazując wolne miejsce.-Tomo, jak ci smakuje?-spytał zaraz swojego męża bo pierwszy raz zrobił takie śniadanie w domu.
-ten przystojniak, które cię odstawiał na autobus?-zaciekawiła się jedna z modelek.-myślałam, że to twój brat albo coś... -a myślałaś, że to jego brat po tym jak się pocałowali na pożegnanie?-uniósł brew jeden z chłopaków również będący na stażu. -spóźniłam się i nie widziałam tego.-odparła wywracając oczyma.
-jasne. Trochę treningu ci nie zaszkodzi a i ja mam wrażenie że trochę się zapuszczam.-zaśmiał się klepiąc się po brzuchu.
-cieszę się kochanie, spokojnie jedz bo na pewno dla wszystkich starczy.-zapewnił go i w końcu też wziął się za jedzenie.
-jest wolny?-spytały zaraz dziewczyny patrząc na zdjęcia. -oj znajdźcie sobie kogoś w swoim wieku, tu też mamy wielu przystojniaków.-wywrócił oczyma jeden z fotografów.
-wiesz dostaję domowe jedzonko i w ogóle nie miałem jak biegać rano bo za zimno na moje stare kości.-zaśmiał się znów upijając trochę herbaty.-brzuszek mi urośnie i już mnie nie będziesz kochał.
Takano nałożył sobie jedno i posmarował też tosta masłem. Po tym jak nalał sobie herbaty wziął się za jedzenie.
-dzięki, jesteś najlepszym skrzydłowym jakiego miałem.-zaśmiał się chłopak i puścił oczko do jednej z dziewczyn.
-oczywiście, że smakuje kochanie. Ale co zrobisz jak mundur nie będzie nam nie pasował? Przecież tak być nie może.-zaśmiał się wesoło. Uwielbiam spędzać z nim tak czas.
-jest wspaniały. To jest coś co trzeba zobaczyć jak się tutaj przyjedzie. I pogoda dzisiaj jest wyśmienita na dzień na plaży.-dodał jeszcze Takano.
-hm? skąd to nagłe pytanie?-spytał Alex całkowicie zbity z tropu.-jakbym jakąś miał to pewnie bym ci pomógł.-dodał zaraz teatralnie rozkładając ręce w geście bezradności. -hmpf, to ja ci podpowiem, że seksowna bielizna czasem działa cuda.-dopowiedziała Vanessa.
-żartowałem Naoki.-zaśmiał się Hiroki.-ruszam się na tyle dużo że o ile nasze jedzenie nie będzie pływać w oleju, a nie pływa, to wszystko jest ok.-zapewnił go.
-na pewno zaznacie, ale ono jest całkowicie inne od tego w Paryżu. Mam nadzieję że to was nie zanudzi.-pokazał język przyjacielowi.
-czemu? Przeciez wcale nie musisz do tego móc chodzić. Mozesz sie po prostu położyć na łóżku.-zauwazyla Rachel. -bede sluchal i zbierał informacje.-odpowiedzial mu Alex.
-ok, juz ide.-Hiroki dopil swoja kawe i poszedl do lazienki w koncu sie umyc.
-no prosze...nigdy bym nie pomyslal ze ty będziesz potrzebowal spokoju.-przyznal szczerze Takano.
-no ok.-Rachel i Vanessa wzruszuly ramionami. -pytales jak my to robimy. -moze nie mam doswiadczenia ale mysle ze ty najlepiej znasz Juna i wiesz co mu sie podoba.-dodal Alex.
Hiroki wyszedl z łazienki obowiązany recznikiem i poszedl prosto do sypialni zeby wybrać ciuchy. W końcu zdecydowal sie na jeansy i koszule ktora wsadził w spodnie i podwinal rekawy.
-mhm...rozumiem. W takim razie mie myślcie tutaj o tym i po prostu dobrze sie bawcie.
-moze po prostu chce zebys wszystko sam odkrywal i w ogóle? No wiesz...nie chce ci niczego narzucac i zebys sam sie uczył.-zaproponowal ich szef siedzacy kawalek dalej.
-ale w wyglada lepiej.-powiedzial odsuwajac sie troche.-nie podoba ci sie jak wygladam? Mam sie przebrac?-spytal.
-nie watpie ze spedzicie bardzi mily miesiąc. No i ciesze sie ze zalapiecie sie na moje urodziny.-przyznal szczerze Takano.
-rady dla początkujących? Bawcie sie poki możecie ale nie kombinujcie za mocno.-upil lyk piwa.-nie bede odpowiadal na takie pytania, co dzieje sie w sypialni tam zostaje.
-Naoki?-mezczyna zlapal go za reke i po chwili mocno go przytulil.-nie czuj się źle...lubie sie tak ubierać...to wszystko. Ale przebiore sie w cos luzniejszego jesli uwazasz ze jest za sztywno.
-to jest...-Takano zastanowił się chwilę przy okazji piorunując wzrokiem przyjaciela.-takie przyjecie na którym wszyscy bawią sie trochę za dobrze.-wyjasnil.-no i Mark...cale planowanie zostawiam mojemu wspanialemu mężowi bo tak wyszło ze to będę pierwsze moje urodziny które będziemy razem świętować.
-tak samo jak byś się bawił z facetem w swoim wieku.-odparł jego szef i lekko trzepnął Vanessę przez głowę.-no chyba że chcesz mi powiedzieć że twój facet jest już na to za stary.-jego szef uniósł lekko brew.
-daj spokój...zawsze wyglądasz przystojnie. A dzisiaj przecież mam na sobie jeansy.-zauważył głaszcząc go po plecach.
Takano spojrzał na swoje ręce a potem mimowolnie pogłaskał swojego męża po szyi. -ja sam się postaram nie doprowadzić do takiego stanu.-obiecał a potem wziął kilka łyków herbaty.
-hmmmm? Ale mi nie przeszkadza, że masz moje zdjęcia...tak długo jak nie są to ukryte nagrania.-zaśmiał się.-Ja tobie robię zdjęcia jak śpisz bo tylko wtedy się da.-powiedział Jun spokojnie, zostało to jednak usłyszane przez wszystkich bo dziewczyny wcześniej ustawiły telefon na głośnomówiący.
-na pewno z naszego posterunku bo nasz jest za to odpowiedzialny.-odpowiedział Hiroki.-Więcej nie ma aż do miasta więc możesz przyspieszyć.
-jasne, że możesz. Nasi goście na pewno chcą żebyś ich trochę poznał i polubił.-powiedział Takano podając mu kolejny talerz.
-chcę je zobaczyć...najlepiej prosze mi je wysłać na maila.-powiedział Jun śmiejąc się cicho.-jestem ciekaw to tam też mój ukochany nawyprawiał.-dodał wesoło.
-wiedziałem że tu stoicie i chciałem się przywitać.-pokazał język swojemu podwładnemu i wysiadł z samochodu.-właśnie jedziemy odwiedzić Yasu w szpitalu.-dodał witając się z resztą drużyny.
-spokojnie Yuya, Marc to mój przyjaciel, mieszkałem z nim przez całe moje studia a Theo to by muchy nie skrzywdził.-zapewnił go Takano.-masz moje słowo.
-wiem, że jest ale nie męczcie go za bardzo.-poprosił jeszcze Jun.-Ryu? kocham cię, do zobaczenia jutro.-dodał po japońsku po czym się rozłączył. -ej Ryu? Co on tam powiedział na koniec?-spytały zaraz dziewczyny.
-Yasu lepiej niech nie pije. Ale to fajny pomysł na pewno obaj przyjdziemy.-przytaknął Hiroki.-i bardzo dobrze, że jeszcze nie wróci, niech odpoczywa.
-wiem maluchu.-przytaknął Takano i po chwili wszystko skończył zmywać.-a teraz leć się szykować.
-jakoś ci nie wierzę, mówił to zbyt łagodnie.-powiedziała Rachel. -ja tam bardziej jestem ciekaw jak Ryu udaje się zrobić tak dobre zdjęcia Junowi bez jego wiedzy o nich.-zagadnął Alex.
-jasne, chociaż nie ma ich za wiele.-zauważył Hiroki.-ok, miło było pogadać a teraz jedziemy dalej.-pociągnął Naokiego w stronę samochodu.
-jasne kochanie, wskakuj.-powiedział zaraz biorąc chłopaka na plecy i idąc po schodach.-ale będę musiał na górze odpocząć.-zaśmiał się.
-tobie to dobrze...takie eye candy codziennie w domu.-westchnęła Vanessa na co Alex się zaśmiał. -załatwić ci takie?-spytał wesoło unosząc swoją koszulkę.
-po prostu się cieszę, że jesteśmy w domu.-powiedział oddając całusa. Zaraz wyszedł z samochodu i poczekał na chłopaka.
-nie ma za co i na prawdę nie masz za co przeszkadzać skarbie.-zapewnił go i objął w pasie.-ale może usiądziemy tam?-wskazał na ławkę.
-oj weź...jego ciacho miało o 10 lat więcej niż ja na wyćwiczenie ciała...to nie fair.-zaśmiał się Alex.-poza tym ja nie jestem teraz seksownie spocony po treningu jak ciacho Ryu.-zauważył.
-hej głupi przyjacielu, jak cię czujesz?-spytał Hiroki wchodząc do sali i kładąc ulubione słodycze Yasu na szafce nocnej.
-jakby coś to siedzimy tutaj.-powiedział jeszcze do przyjaciela tak jakby czegoś nie zrozumieli a potem już usiadł na ławce.
-wpadnij ze mną na siłownie to chociaż część dostaniesz.-pokazał jej język a Rachel siedząca obok Ryu zajrzała mu przez ramię. -mhm, dopiero zwróciłeś na to uwagę?-spytał go.
-w takim razie się połóż.-wywrócił oczyma Hiroki.-cieszę się, że jesteś cały.-dodał siadając sobie na krześle.
-gdyby jednak był jakiś problem to wiedzie gdzie nas znaleźć.-pomachał im jeszcze.-chwilę odpoczniemy i też wstaniemy, co?-spytał swojego męża.
-serio!? ja bym się codziennie śliniła jakby takie ciacho chodziło przy mnie bez koszulki!-wykrzyknęła nagle Vanessa.- a ten nie zwraca uwagi...-wywróciła oczyma.
-daj spokój Yasu, przyda ci się odpoczynek. Ja swój niedługo kończę i był na prawdę przydatny .-przyznał szczerze Hiroki.
-jeszcze tak.-przyznał Takano.-możesz iść z nimi jak chcesz. Ja tu posiedzę.-dodał zaraz.
-to wcale nie wyjaśnia dlaczego teraz się nie ślinisz.-zauważył Vanessa. -zwłaszcza na tym zdjęciu.-Rachel przesunęła kilka razy palcem po ekranie telefonu Ryu aż dotarła do zdjęcia gdzie Jun zdejmował koszulkę po treningu.
-oj o to się nie martw. Byłem grzeczny na Hokkaido, w przeciwieństwie do ciebie tutaj.-wycelował w niego palcem.
-to daj mi chwilkę...chyba już za stary na to jestem.-zażartował siadając trochę wygodniej.
-cóż...to do pewnego stopnia wyjaśnia dlaczego nie zwracasz uwagi na zdjęcia...-przyznała Rachel. -ale nie wyjaśnia twojego zdziwienia jak wspomniałam o tym że wygląda seksownie spocony po treningu.-dodała Vanessa.
-ech...tak by było.-westchnął Hiroki nie chcąc już poruszać tego tematu.-nie, mieliśmy spokojny i miły miesiąc, prawda Naoki?
-oj przecież wiesz, że będzie kręciła nosem.-zaśmiał się Takano.-ale zacznę może rano wybiegać z Jolie i resztą.
-jesteś okrutny Ryu...musisz bardziej zwracać uwagę na swoje ciacho.-Rachel poklepała go po ramieniu. -no już wejdźcie z niego.-wywrócił oczyma Alex.
-no czasem tak...ale głównie było bardzo miło. Odwiedzaliśmy onsen.-dodał Hiroki.
-rower co weekend na pewno byłby miły.-zgodził się Takano.-i może czasem wyręczymy Yuyę i pójdziemy z psiakami na romantyczny spacer.-dodał łapiąc Tomo za rękę.
Wypił oczywiście ich nauczyciel a Alex oblał się rumieńcem i spojrzał trochę wściekle na Ryu. -NIE WIERZĘ!-wypaliła Vanessa. -ale co tu do nie wierzenia? Nie spotkałem tej jedynej i już....po prostu kręć Ryu.-machnął ręką chcąc jak najszybciej zmienić temat.
-oj daj spokój Yasu. Odpocznij i wyciągnij z tego wnioski. Nie narażaj się więcej.-poprosił tylko Hiroki.
-no ale będziecie mieli bardzo szczęśliwe życie.-zaśmiał się Takano i poklepał przyjaciela po plecach.
-never have I ever...-dziewczyna przygryzła swoją dolną wargę.-have sex.-odparła a ich szef znów pociągnął łyk. -ale się uparliście...przyznajcie, po prostu chcecie upić biednego szefa.
-domyślam się, ale widzę.-powiedział Hiroki pomagając przyjacielowi podnieść się do pionu.-gdzie chcesz iść? pomogę ci.
-czy ty słyszysz to samo co ja?-krzyknął Mark a Takano zaśmiał się wesoło. -zapraszamy, wpadajcie kiedy tylko chcecie, prawda Tomo?-spytał obejmując swojego męża.
-no dajcie staremu szefowi chwilkę.-zaśmiał się mężczyzna.-never have I ever...kissed the person I was taking picture of.
-usiądź sobie na kanapie Ryu.-poprosił Yasu bo widział jak jego przyjaciel się nagle spiął. Hiroki doprowadził go do łazienki. -tu dasz radę sam?-spytał spokojnie.
-hej ale powoli...jesteśmy tu dopiero drugi dzień a ty już tak daleko planujesz.-powiedział trochę przytłoczony tym wszystkim Marc.
-oczywiście, że musi. W końcu piłem dwa razy pod rząd, muszę się ratować.-zaśmiał się i zakręcił butelką. Znów padło na Ryu.
-nauczyłem. Część jak zwykle leniwa tak bardzo że cudem zwlekła się rano z łóżka. Ale Naoki radził sobie bardzo dobrze.-powiedział czując się trochę w obowiązku obronienia swojego chłopaka.
-Ale lepiej bez takiego całowania tutaj.-polecił Takano klepiąc Theo po ramieniu.-schodzimy powoli na dół?-dodał zaraz.
-wiem i dlatego moge tego użyć jako mojego asa.-zasmial sie i zakręcil butelka. Padlo znow na Ryu.-no butelka cie kocha.
-skupimy sie na nim jesli chcesz.-zgodzil sie Hiroki bo przeciez planował jeszcze z nim trenować.-ale jakie mięśnie sobie wyrobił.-zasmial sie klepiac chlopaka pp brzuchu.
-jakbysmy juz teraz tak nie wygladali...-odparl Marc wesolo. -no to kiedy ślub?-spytal Takano.
-jak juz mowilem..to nie fair.-mruknal Alex biorac lyk. Następnie bitelka padla na Vanesse. -never have i ever...been in a hospital.
-jasne, inne rzeczy też będziemy ćwiczyć.-zgodził się Hiroki. -no i cóż...pozostaje mi wierzyć na słowo. A czego najbardziej nie lubiłes na jego zajęciach?
-no jeszcze macie czas. Ale ciesze sie ze znalazles tak wspanialego chłopaka.-przyznal Takano i poklepal przyjaciela po ramieniu.
- w sumie to nic wyjątkowego. Makaron z sosem.-wyznał szczerze. Usiadł za kierownicą i powoli ruszył do ich mieszkania.-ale ze złych wieści to jak byłem z Tonym w barze to Laura do nas podeszła...byłem już prawie pod koniec piwa i wściekle jej powiedziałem żeby się odczepiła bo jestem gejem...będziemy musieli trochę bardziej uważać.
Trzęsienie nie było zbyt duże i już po chwili minęło. -ok, jesteśmy cali.-uśmiechnął się do chłopaka.
-jasne. Z resztą wszyscy na pewno chętnie zjemy po lodzie.-zauważył Takano.-prowadź Yuya.-dodał zaraz.
-o, co dla mnie masz?-spytał zaraz wesoło Jun.-nic nie zrobiła. Dotknęła tylko mojego ramienia żebym się odwrócił w jej stronę a jak powiedziałem, że jestem gejem to wytarła z obrzydzeniem rękę o spódnicę.
-rozumiem, nie przejmuj się.-uśmiechnął się do niego.-chcesz się przesiąść?-spytał zaraz.
-ok. proszę mówić kto jaki chce smak.-poprosił Takano wyjmując portfel.
-tak? no to już nie mogę się doczekać.-powiedział wesoło. Już po chwili parkował po ich mieszkaniem. Wyszedł pierwszy i wyjął z bagażnika wózek który podstawił Ryu.
-no ok. W takim razie prowadź.-powiedział siadając sobie wygodniej.
Takano sobie wziął lody z anko i za wszystko zapłacił podając szybko każdemu ten smak który chcieli.
-dziekuje kochanie. Bede mial koszulke do spania.-ucieszyl się i pocałowal chlopaka.-oboad już masz odgrzany na stole.-dodal zaraz i schował piwo do lodowki.
-jasne, moze jakis film obejrzymy?-zaproponowal wychodzac z samochodu i biorac torby ktorych wczoraj nie wzieli.-ale najpierw wlaczymy sobie muzyke i sie wypakujemy.
Takano zasmkal sie cicho i wolna reka zlapal za dlon swojego chlopaka. -moje twojego sprobowac?-spytal zaraz.
-dobrze sie nauczylem gotowac chociaz proste rzeczy.-zauwazyl z lekkim usmiechem.-ale wiesz? Chcialbym chociaz zobaczyć czy dobrze wyszedlem na tych twoich zdjęciach.
-ja tez.-przyznal Hiroki i usiadl sobie obok Naokiego.-ale juz końcówka...jeszcze tylko czesc moich ubran.
-Theo juz sie podoba, mysle ze Marcowi tez,dopiero przyjechali i nic nie widzieli twk na prawde.-zauwazyl usmiechajac sie do swojego męża.
-mhm...rozumiem. Ale jednak chciałbym żebyś mi zrobił kiedyś taką bardziej pozostaną sesje zdjęciowa.-przyznal szczerze Jun i wstał od stołu.-chcesz coś do picia?
-deser jemy po obiedzie.-zasmial się Hiroki i wstał z kanapy żeby w koncu pochować do szafy swoje ciuchy.
-mamy zdjęcia...-zaprotestował Takano a zaraz krzyknął przerażony.-Ej! No i teraz cali jesteście mokrzy.-westchnal patrząc na Tomo i Yuye. Poprawił też okulary na nosie bo lekko mu się zsunely. -właśnie Takano, coś się stało że już nie nosisz soczewek?-spytał zaskoczony Marc. -nic...mam tylko strasznie suche oczy i zaczynały mnie dość szybko boleć.-wzruszyl ramionami.
-jasne, nie mówię o sesji z telefonu przecież tylko o takiej z prawdziwego zdarzenia.-Zaśmiał się i poszedł zrobić herbatę. Wrócił po chwili i postawił kubek na stole.-właśnie...raczej mi nie zdradzisz gdzie planujesz mnie zabrać, co?-spytał znów siadając i opierając głowę na ręce.
-ja? ech...no dobrze ale daj mi chwilę.-zaśmiał sie również siadając.-zaraz coś nam szybkiego wymyślę.-obiecał.
-aaaaaaa zimne.-zaśmiał się prawie odskakując.-no i byłem sobie suchy.-dodał wzdychając i poprawiając okulary które trochę mu się zsunęły.
- nie wątpię, na pewno będzie fajnie. Ale nie pozostaje mi nic innego jak czekać na niespodziankę.-zasmial się i upil trochę wody która sobie przyniósł.
-ja też.-przyznal szczerze Hiroki.-to już chyba nie te lata.-dodal usmiechajac sie do swojego chłopaka.
-chcemy! Oczywiście że chcemy! Chcemy, prawda?-Theo pociągnął Marca za rękę.-w Paryżu w ogóle nie widać gwiazd więc to byłby pierwszy raz...-przyznał zaraz trochę zawstydzony. -a teraz już wracamy zanim się przeziebicie.-westchnal Takano widząc jak bardzo Yuya jest mokry.
-oddam się w twoje ręce.-powiedzial rozkładając ramiona.-a na razie jedz bo już na pewno masz zimne.
-przecież mówiłem że musimy odpocząć.-zasmial się i przyciągnął lekko.-to na co masz ochotę? Tylko najlepiej coś szybkiego...na przykład frytki z rybą.
-no nie jestem pewny Tomo...-mruknal Takano i zaraz zwrócił się do przyjaciela.-chcecie jeszcze pochodzić?
-ale smaczniejsze jest ciepłe.-zaśmiał się.-Ale nie śpiesz się z kąpielą i spokojnie się zrelaksuj. Ja tu posprzątam i jak chcesz to wypakuje ci torbę.
-ok, daj mi chwilę i będziemy mieli obiad.-Ucałował go w policzek a zaraz potem wstał i poszedł do kuchni.
-daj spokój...Nie znacie języka i w razie czego to się nie dogadacie.-zauważył Takano.-Poza tym jesteście moimi gośćmi i nie chcę was zostawiać samych.
-a ja na prawdę się cieszę, że tobie się podobało. Dobrze się bawiłeś i to jest najważniejsze.-zauważył Jun. Kiedy chłopak zjadł i wypił herbatę zabrał bu talerz.-ok teraz idź się umyć.
-hmmm...nie powiedziałbym, że jakoś bardzo lubię.-wzruszył ramionami.
-ech...ok jak coś to dzwoń, nie róż niczego głupiego i nie wpakuj się w żadne kłopoty.-poprosił go tylko i potem złapał swojego męża za rękę.-ok idziemy.-powiedział do niego.
-jasne, ty poszukaj filmu a ja w tym czasie się umyję.-powiedział całując chłopaka w policzek. Wstał z kanapy i od razu poszedł do łazienki wziąć szybki prysznic.
-czasem tak, czasem gotowałem. Mimo wszystko trenuję i dbam o swoje ciało więc muszę pilnować co w nie wkładam przynajmniej do jakiegoś stopnia.-zauważył zerkając na niego.
-ja ciebie też.-odparł Takano.-Ale i ty i Yuya macie się od razu przebrać.-zaznaczył zaraz słysząc jak chłopiec kicha.-No właśnie o tym mówiłem.
Jun wyszedł z łazienki po kwadransie ubrany w bokserki i koszulkę na ramiączkach. Usiadł na kanapie wycierając jeszcze włosy ręcznikiem.-znalazłeś film?
-Przecież już dla nas gotowałem.-zauważył Hiroki wywracając oczyma. Po chwili obiad był gotowy a mężczyzna stawiał dwa pełne talerze na stoliku.-chodź już zjeść.
-Ty też Tomo.-zaśmiał się Takano i otworzył drzwi domu.-a ja wypuszczę psiaki na podwórze.
-ok no to włączaj.-powiedział Jun. Objął chłopaka ramieniem jak tylko film się zaczął.
-ok, ok...smacznego.-uśmiechnął sie Hiroki od razu biorąc się za jedzenie. Nie było to najlepsze co zrobił ale było szybkie i smaczne.
Takano nakarmił psy a potem wypuścił je na podwórze. Zalał herbaty a potem wyszedł na taras ze szkicownikiem i zaczął rysować Jolie która położyła się niedaleko niego na trawie.
-no dobrze.-zaśmiał sie Jun i ucałował go w policzek. Potem już wrócił do oglądania filmu. Nadal go lubił oglądać pomimo, że widział go już kilka razy.
Hiroki wrócił po pół godzinie, chciał pozwolić pieskowi się wylatać. Zdjął buty i padł na kanapę.
-Bardzo się uspokoiła od waszego pierwszego spotkania.-Przyznał Takano wyjmując z piórniczka cienkopis i kończąc nim szkic.
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 4601 – 4687 z 4687-Ryu sobie pojechał więc nic innego mi nie zostaje.-zasmial się Jun.-on sie dobrze bawi więc raczej też powinienem.
Jechali tak wesoło aż do przerwy na obiad. Hiroki zatrzymał się w przydrożnym barze. Po obiedzie się zamienili i prowadził Naoki.
Mark i Theo podali rękę dzieciom żeby się przywitać a Takano zaczął powoli znosić talerze z curry.
-nie musiałeś długo prosić żony żeby Cię puściła?-sptal Jun wychodząc z mieszkania i zamykając je na klucz.
-coz...rozumiem. Tylko powoli, Ok? Żeby wyczuć ramię.-poprosil.
-lot był bardzo spokojny ale jak już jechaliśmy do was z lotniska to Mark pomylił kierunki i pojechaliśmy z drugą stronę.-odpowiedzial od razu Theo u zaraz zabrał się za jedzenie.-wow...to jest pyszne!
-dobrze. Myślalem że będzie z tym jakiś problem.-przyznal szczerze Jun. Zerknal jeszcze raz na telefon.-to gdzie idziemy?-spytal przynaciela.
-oczywiscie.-zasmial się.-pozwolisz że chwilę sie zdrzemnę? Możesz włączyć muzykę, nie będzie mi przeszkadzać tylko nie jedź za szybko.
- no i chciałem żebyście spróbowali tradycyjnego jedzenie a lepszego jak u nas w domu to nie zjecie.-dodal jeszcze Takano. Mark skinal głową i po kilku lyzeczkach również pochwalił Tomo mówiąc że bardzo mu smakuje.
-tylko nic wielkiego, ok? Chcę po prostu pójść się napić i pogadać.-powiedział dając się jednak prowadzić.
-tylko nie za szybko.-zaśmiał się tylko Hiroki opuszczając sobie fotel i kładąc się trochę wygodniej.
-na pewno nie!-zaprotestował Yuya a Takano zaśmiał się cicho i dokończył szybko swoją porcję.
-to dobrze, takie miejsce mi odpowiada.-przyznał szczerze Jun.-poza tym Ryu może zadzwonić więc chcę mieć możliwość żeby odebrać.
-ok.-zgodził się Hiroki przeciągając się lekko i wychodząc z samochodu.-może chcesz się zamienić? Ja się wyspałem.-zaproponował luźno jakby chłopak jednak był zmęczony.
-no jetlag trochę nas jeszcze trzyma.-przyznał szczerze Theo zaraz wstając żeby trochę pomóc ale Takano zatrzymał go ruchem ręki.
-siedź, jesteście gośćmi.-powiedział i sam wstał pomagając swojemu chłopakowi.-ty też jesteś zmęczony więc połóż się wcześniej.
-wczoraj w nocy zadzownił bo tęsknił za moim głosem więc może dzisiaj też. Wolę być gotowy.-wyjaśnił wzruszając ramionami.
-ok. A ja się wyspałem więc dotrzymam ci towarzystwa.-powiedział podchodząc z drugiej strony samochodu żeby zatankować.-ja się tym zajmę a ty już możesz pójść sobie po kawę.
-no właśnie widzę kochanie. Mark i Theo pewnie też zaraz wrócą do pokoju więc idź się umyć i spać. Ja zajmę się Yuyą i dopilnuję żeby zrobił lekcje.
-nie chcę mu przeszkadzać. Może akurat robi zdjęcia albo coś. Nie chcę też żeby znów myślał że mu ojcuję czy coś...-wyjaśnił dlaczego on sam nie dzwoni.
-w takim razie już niedaleko. Jeszcze trochę i jesteśmy w domu.-powiedział kończąc tankowanie.-przeparkuj samochód na parking a ja zapłacę.-dodał idąc już w stronę sklepu.
-wy też się połóżcie jeszcze Mark...wyglądanie okropnie.-powiedział Takano śmiejąc się trochę.-a ty Yuya zaraz do lekcji.
-ok, czekaj.- Jun wyjął telefon i szybko zrobił sobie selfie z przyjacielem.- w sumie obiecałem mu zdjęcia.-przypomniał sobie zaraz wysyłając je do Ryu i pisząc od razu że właśnie wychodzi z Tonym.
Hiroki od razu skorzystał z toalety a potem szybko odnalazł samochód.
-długo czekałeś?-spytał siadając obok chłopaka.
Mark z przerażeniem spojrzał na znaki a potem na chłopca.
-TAKANO!-krzyknął nie wiedząc co ma powiedzieć. Mężczyzna od razu przybiegł do pokoju i zdzielił przyjaciela ścierką po głowie.
-Nie drzyj ryja, mój mąż śpi.-fuknął.-o co chodzi?
-brzmi nieźle.-przyznał Jun wkładając telefon do kieszeni i zajmując z przyjacielem miejsce przy barze.
-mhm, jemu też się pewnie chciało.-przyznał podpijając trochę kawy od Naokiego.-cieszysz się że wracamy?
Takano skinął głową i już zwrócił się do Yuyi.
-Mark zna francuski ale bez znajomości japońskiego niestety ci nie pomoże.-wyjaśnił chłopcu.-no pokaż, o co chodzi?-dodał zaraz patrząc na zdanie. szybko przetłumaczył je chłopcu i wyjaśnił dlaczego zrobił to właśnie tak.
Jun skrzywił się trochę po jednym łyku.
-mocne.-mruknął bo przecież nie planował się dzisiaj upijać.
Hiroki objął go ramieniem.
-wiem że się boisz...chciałbym coś na to poradzić ale nie wiem jak...-przyznał szczerze.-nie było nas tam dość długo więc może będzie trochę spokojniej?
-jasne. Wszystko ci sprawdzę.-obiecał mu Takano i zmierzwił mu włosy.-Theo poszedł spać? Dlaczego ty nie?-spytał zaraz przyjaciela.
-u siebie mamy słabsze.-wyjaśnił nie chcąc żeby przyjaciel źle się z tym czuł.-tylko że takie jedno to mnie chyba nieźle spije.-zaśmiał się patrząc na kufel.
-nie szkodzisz. Przytrzymam cię przy sobie choćby nie wiem co.-zapewnił go i zaraz zawołał psa.-to co ruszamy?
-nie palę już. Ale po piwku możemy wypić. Myślałem tylko że jesteście obaj padnięci.-wyjaśnił swoje zdziwienie.
-czemu miałbyś się nie cieszyć? Na pewno będziesz świetnym ojcem.-powiedział Takano klepiąc go po ramieniu.
-chciałbym ale jest późno. Jutro pojedziemy jak się wyśpimy.-powiedział uznając że tak będzie zdecydowanie lepiej.
-mamy cały miesiąc na to.-zaśmiał się Takano.-ale ok, możemy dzisiaj.-wzruszył ramionami.-Pisz spokojnie Yuya, zaraz wrócę.-zwrócił się do chłopca i na chwilę wrócił do kuchni.
-haha, te czasy już minęły staruszku. Czas dorosnąć i zająć się dzieckiem. Wiesz...moze jeszcze tego nie czujesz, a ja na pewno nie jestem najlepsza osoba żeby o tym rozmawiać, Ale na pewno jesteś już gotowy.
-oho...no nie wiem czy Ci ufać z tym skrótem. Co tam wymyśliłes?-spytal zapinajac pasy.
-a ja gdzie mam spać?-spytal Takano zartujac ale zaraz przeprosił na chwilę swojego przyjaciela i wziął chłopca na stronę.-cos się stało?-spytal trochę zmartwiony.
-przecież aktualnie jesteś bardziej wykładowcą niż faktycznie balsamistą. Musisz myśleć bardziej pozytywnie.-poklepał go po ramieniu,.
-wolałbym pojechać główną, oświetloną drogą.-przyznał szczerze Hiroki sądząc że tak byłoby szybciej. Nie narzekał jednak dalej i dał chłopakowi prowadzić.
-mhm, no dobrze. Tylko z Tomo nie zajmijcie całego łóżka. Weź szybki prysznic bo dzisiaj było gorąco a potem idź spać. Tylko cichutko żeby nie obudzić Tomo, ok?-westchnął mierzwiąc chłopcu włoski.
-to okrutne wiesz? Dopiero co sie dowiedziales i to oczywiste ze bedziesz sie bql i bedziesz niepeny. Ale jestem pewny ze pokochasz tego malucha.-powiedzial Jun upijajac kilka porzadnych lykow piwa. Zaraz wzdrygnal sie czując czyjąś rękę na ramieniu.
-bylbys świetnym ojcem.-uslyszal glos Laury i odłożył kufel z lekkim trzaskiem.
-aaaa!-fuknal nawet się nie odwracajac.-zostaw mnie w spokoju, jestem gejem.-burknal.
Hiroki wywrocil oczyma i podszedl do chlopaka obejmujac go od tyłu.
-a ja juz chciałem prosto do domu.-westchnal usmiechajac sie lekko.
-wydaje ci sie. Czasem mi sie wydaje ze trochę za bardzo go rozpieszczamy...ale przeszedl tak wiele ze chce zeby teraz byl tylko szczesliwy. Boi sie was troche wiec dajcie sie polubic.-zasmial sie.
-nie wymyślam kłamstw. Ale mów tam sobie co chcesz, bylebys mnie zostawila w spokoju.-Powiedzial w koncu odwracajac sie do niej przodem.
-ciesze sie ze tak uwazasz kochanie.-przyznal szczerze.-ale wracajmy już. Jestem zmeczony.-powiedzial calujac go w policzek.
-twoj chlopak byl bardziej zaangażowany niz ty.-zasmial sie Takano.-na pewno was polubi, po prostu dopiero was poznał.-poklepal przyjaciela po ramieniu.
-zdecydowanie nie. Mam w japonii bardzo uroczego chłopaka z ktorym codziennie mam video chat. Juz nie moge sie doczekać kiedy znów sie z nim zobaczę.-powiedzial lekko idpychajac ją od siebie.
-mhm, chodz. Ja już poprowadze ten kawalek.-zlapal go za reke i zawolal psa, ktory os razu przybiegł.
-w ogóle nie jesteście.-zasmial się.-Tomo na pewno ma wolne i ja tez o ile cos mi nagle nie wypadnie.
Jun roześmiał się wesoło.
-Najwidoczniej w przeciwieństwie do ciebie, dla mnie w związku liczy się coś poza seksem.-wzruszył ramionami o odwrócił się z powrotem do stolika.-siadaj Tony, szkoda tracić czas.
-ech głupi...jak był tak zmęczony mógł się zamienić.-wymamrotał do siebie Hiroki po czym już ruszył do ich mieszkania.-Naoki wstawaj, już dojechaliśmy.
-Już dawno razem nic nie piekliśmy.-zaśmiał się wspominając studia.-ale dzięki, pomoc na pewno się przyda.
-wiem...pewnie będzie na mnie zły, że musimy jeszcze bardziej uważać.-westchnął upijając trochę piwa.
-chodź. Zaraz położymy się do łóżka.-powiedział już wychodząc z samochodu i idąc do bagażnika żeby zabrać część ich toreb.
-to dobry pomysł.-przyznał szczerze.-ale nic wielkiego bo tego nie zjemy.-dodał wesoło.
-no troszeczkę...ale w sumie ciesze się, że tak jest.-przyznał szczerze.-Lubię kiedy jest pewny siebie.-dodał jeszcze.
-reszta rano.-przyznał bo też padał na twarz. Jak tylko doszli do mieszkania zamknął drzwi na klucz i rzucił torby w przedpokoju. Następnie poszedł do ich sypialni i po tym jak rozebrał się do bokserek padł na łóżko.-umyję się rano.-wymamrotał z twarzą w poduszce.
-to dobry plan.-przyznał dopijając do końca swoje piwo.-a teraz chodźmy już spać. Ja też jestem zmęczony.-przyznał ziewając.
-ok.-zgodzil sie wstajac.-mam tylko nadzieje ze tam juz na nikogo nie trafimy. Chociaż w sumie gorzej już być nie moze.
-zostan. Wylatal sie na clifie i zalatwil sie pod blokiem jak wyjmowalem torby.-wyjasnil na chwile sie podnoszac.-chodz juz spać.
-dobranoc.-zgodzil sie samemu idac do lazienki. Wzial szybki prysznic a potem poszedl prosto do lozka.
Jun dal mu sie poprowadzic do drugiego baru i rowniez odpalil sobie jednego.-wiesz...mysle ze to wspilne wyjście z wami do baru pomoglo mi i Ryu.-przyznal szczerze
Hiroki usmiechbal sie z takiego obrotu sprawy i rowniez os rszu zasnal. Cieszyl sie ze w koncu był w domu.
Takano objal delikatnie swojego męża i od razu zasnal. Wstal jednak przed wszysykimi zeby zrobić jedno ze swoich ulubionych sniadan we francji. Muffinki jajeczne z szynką i szczypiorkiem.
-pomogły nam się trochę wyluzować.-przyznał szczerze Jun.-Ale jestem ciekawy co teraz porabia.-dodał przeciągając się lekko.
Hiroki tylko obrócił się na drugi bok nie mając ochoty jeszcze się budzić. Był na to zbyt zmęczony podróżą.
-hej skarbie. Wiesz że mogłeś jeszcze spać?-spytał sprawdzając muffinki a kiedy ocenił że jeszcze nie są gotowe zamknął piekarnik i podszedł do swojego męża obejmując go od tyłu.-jak ci się spało?
-nie obrazisz się jak przez chwilę z nim pogadam?-spytał ale kiedy Tony tylko się zaśmiał to wyjął telefon i wybrał numer do swojego chłopaka.
-mhm...za chwilę.-mruknął obracając się na plecy i patrząc na swojego chłopaka.-w końcu w domu.-uśmiechnął się lekko.-pojedziemy po śniadaniu do szpitala?
-mhm...śniadanko zaraz będzie.-uśmiechnął się głaszcząc go po policzku.-i mamy chwilę na tulenie dopóki nasi goście się nie...-urwał w pół zdania kiedy kątek oka zobaczył flesz aparatu.
-bonjour.-przywitał się Mark wesoło.
-hej skarbie. Właśnie przechodze z jednego baru do drugiego i zastanawiałem sie co robisz.-odpowiedzial spokojnie.-ale wszystko w porządku? Nie brzmisz za dobrze...-dodal zaraz trochę zmartwiony.
-oj daj spokój...wole żebyś byl z nami.-wywrocil oczyma Hiroki i w koncu podniósł sie z łóżka.
-bo pewnie nikt teraz wam takich nie robi.-wyjasnil Marc zaraz podchodząc do przyjaciela i pokazując bo zdjęcie.
-jesy urocze...musisz mi je potem dac.-powiedzial Takano zaraz idac do piekarnika zeby wyjąć ich śniadanie.
-mhm, kiedyś pójdziemy. Cieszę się że dobrze się bawisz.-odpowiedział szczerze Jun.-napisz mi rano o której przyjedziecie.
-to dobry plan.-zgodził się idąc za chłopakiem do kuchni.-fajnie było na Hokkaido ale jednak nie ma to jak w domu...
-jasne, czemu nie.-przytaknął Takano rozkładając śniadanie na stole.-Marc, możesz już budzić Theo, wszystko gotowe.-odezwał się do przyjaciela idąc jeszcze po dzbanek herbaty.
-obiecuję się pilnować.-zaśmiał się wesoło.-Ja ciebie też kocham. Do jutra.-pożegnał się z nim i rozłączył.
-no dobrze. Ale wiesz, myślę że uwierzy bez mojego potwierdzenia skoro na certyfikacie jest mój podpis.-uśmiechnął się lekko i usiadł do stołu.
-nie zgubi się?-spytał Takano trochę zmartwiony. Postawił na stoliku dzbanek i kubki a potem już usiadł.
-hej hej Ryu. Kto tam do ciebie dzwoniiiił?-zapytali wszyscy chórem kiedy tylko chłopak wszedł do środka.
-Nie dałem. Na prawdę zasłużyłeś Naoki. Ale chciałbym żebyś cały czas ćwiczył.-powiedział upijając łyk kawy i biorąc się za jedzenie śniadania.
-Cieszę sie że ci się podoba, a teraz siadaj póki gorące.-powiedział Takano wskazując wolne miejsce.-Tomo, jak ci smakuje?-spytał zaraz swojego męża bo pierwszy raz zrobił takie śniadanie w domu.
-ten przystojniak, które cię odstawiał na autobus?-zaciekawiła się jedna z modelek.-myślałam, że to twój brat albo coś...
-a myślałaś, że to jego brat po tym jak się pocałowali na pożegnanie?-uniósł brew jeden z chłopaków również będący na stażu.
-spóźniłam się i nie widziałam tego.-odparła wywracając oczyma.
-jasne. Trochę treningu ci nie zaszkodzi a i ja mam wrażenie że trochę się zapuszczam.-zaśmiał się klepiąc się po brzuchu.
-cieszę się kochanie, spokojnie jedz bo na pewno dla wszystkich starczy.-zapewnił go i w końcu też wziął się za jedzenie.
-jest wolny?-spytały zaraz dziewczyny patrząc na zdjęcia.
-oj znajdźcie sobie kogoś w swoim wieku, tu też mamy wielu przystojniaków.-wywrócił oczyma jeden z fotografów.
-wiesz dostaję domowe jedzonko i w ogóle nie miałem jak biegać rano bo za zimno na moje stare kości.-zaśmiał się znów upijając trochę herbaty.-brzuszek mi urośnie i już mnie nie będziesz kochał.
Takano nałożył sobie jedno i posmarował też tosta masłem. Po tym jak nalał sobie herbaty wziął się za jedzenie.
-dzięki, jesteś najlepszym skrzydłowym jakiego miałem.-zaśmiał się chłopak i puścił oczko do jednej z dziewczyn.
-oczywiście, że smakuje kochanie. Ale co zrobisz jak mundur nie będzie nam nie pasował? Przecież tak być nie może.-zaśmiał się wesoło. Uwielbiam spędzać z nim tak czas.
-jest wspaniały. To jest coś co trzeba zobaczyć jak się tutaj przyjedzie. I pogoda dzisiaj jest wyśmienita na dzień na plaży.-dodał jeszcze Takano.
-hm? skąd to nagłe pytanie?-spytał Alex całkowicie zbity z tropu.-jakbym jakąś miał to pewnie bym ci pomógł.-dodał zaraz teatralnie rozkładając ręce w geście bezradności.
-hmpf, to ja ci podpowiem, że seksowna bielizna czasem działa cuda.-dopowiedziała Vanessa.
-żartowałem Naoki.-zaśmiał się Hiroki.-ruszam się na tyle dużo że o ile nasze jedzenie nie będzie pływać w oleju, a nie pływa, to wszystko jest ok.-zapewnił go.
-na pewno zaznacie, ale ono jest całkowicie inne od tego w Paryżu. Mam nadzieję że to was nie zanudzi.-pokazał język przyjacielowi.
-czemu? Przeciez wcale nie musisz do tego móc chodzić. Mozesz sie po prostu położyć na łóżku.-zauwazyla Rachel.
-bede sluchal i zbierał informacje.-odpowiedzial mu Alex.
-ok, juz ide.-Hiroki dopil swoja kawe i poszedl do lazienki w koncu sie umyc.
-no prosze...nigdy bym nie pomyslal ze ty będziesz potrzebowal spokoju.-przyznal szczerze Takano.
-no ok.-Rachel i Vanessa wzruszuly ramionami.
-pytales jak my to robimy.
-moze nie mam doswiadczenia ale mysle ze ty najlepiej znasz Juna i wiesz co mu sie podoba.-dodal Alex.
Hiroki wyszedl z łazienki obowiązany recznikiem i poszedl prosto do sypialni zeby wybrać ciuchy. W końcu zdecydowal sie na jeansy i koszule ktora wsadził w spodnie i podwinal rekawy.
-mhm...rozumiem. W takim razie mie myślcie tutaj o tym i po prostu dobrze sie bawcie.
-moze po prostu chce zebys wszystko sam odkrywal i w ogóle? No wiesz...nie chce ci niczego narzucac i zebys sam sie uczył.-zaproponowal ich szef siedzacy kawalek dalej.
-ale w wyglada lepiej.-powiedzial odsuwajac sie troche.-nie podoba ci sie jak wygladam? Mam sie przebrac?-spytal.
-nie watpie ze spedzicie bardzi mily miesiąc. No i ciesze sie ze zalapiecie sie na moje urodziny.-przyznal szczerze Takano.
-rady dla początkujących? Bawcie sie poki możecie ale nie kombinujcie za mocno.-upil lyk piwa.-nie bede odpowiadal na takie pytania, co dzieje sie w sypialni tam zostaje.
-Naoki?-mezczyna zlapal go za reke i po chwili mocno go przytulil.-nie czuj się źle...lubie sie tak ubierać...to wszystko. Ale przebiore sie w cos luzniejszego jesli uwazasz ze jest za sztywno.
-to jest...-Takano zastanowił się chwilę przy okazji piorunując wzrokiem przyjaciela.-takie przyjecie na którym wszyscy bawią sie trochę za dobrze.-wyjasnil.-no i Mark...cale planowanie zostawiam mojemu wspanialemu mężowi bo tak wyszło ze to będę pierwsze moje urodziny które będziemy razem świętować.
-tak samo jak byś się bawił z facetem w swoim wieku.-odparł jego szef i lekko trzepnął Vanessę przez głowę.-no chyba że chcesz mi powiedzieć że twój facet jest już na to za stary.-jego szef uniósł lekko brew.
-daj spokój...zawsze wyglądasz przystojnie. A dzisiaj przecież mam na sobie jeansy.-zauważył głaszcząc go po plecach.
Takano spojrzał na swoje ręce a potem mimowolnie pogłaskał swojego męża po szyi.
-ja sam się postaram nie doprowadzić do takiego stanu.-obiecał a potem wziął kilka łyków herbaty.
-no właśnie. Więc nie traktuj go jak jakiegoś staruszka.-szef uśmiechnął się do niego.
-dokładnie, zwłaszcza że nie wygląda staro.-dodał Alex.
-idziemy.-zgodził się Hiroki i poszedł do przedpokoju ubrać buty.
-obiecuję być grzeczny i się nie upić.-obiecał podając mu swój mały palec.
-hm, zdjęcia? Ryu mówił, że nie ma żadnych bo boi się że ktoś zobaczy przypadkiem.-powiedział Jun upijając trochę piwa.
-po szpital.-przytaknął Hiroki.-zwolnij tutaj, są kontrole.-odezwał się w połowie drogi.
-ja posprzątam skoro ja gotowałem.-wywrócił oczyma Takano wstając i zbierając naczynia.-jest trochę do mycia więc się tym zajmę a wy się szykujcie.
-hmmmm? Ale mi nie przeszkadza, że masz moje zdjęcia...tak długo jak nie są to ukryte nagrania.-zaśmiał się.-Ja tobie robię zdjęcia jak śpisz bo tylko wtedy się da.-powiedział Jun spokojnie, zostało to jednak usłyszane przez wszystkich bo dziewczyny wcześniej ustawiły telefon na głośnomówiący.
-na pewno z naszego posterunku bo nasz jest za to odpowiedzialny.-odpowiedział Hiroki.-Więcej nie ma aż do miasta więc możesz przyspieszyć.
-jasne, że możesz. Nasi goście na pewno chcą żebyś ich trochę poznał i polubił.-powiedział Takano podając mu kolejny talerz.
-chcę je zobaczyć...najlepiej prosze mi je wysłać na maila.-powiedział Jun śmiejąc się cicho.-jestem ciekaw to tam też mój ukochany nawyprawiał.-dodał wesoło.
-wiedziałem że tu stoicie i chciałem się przywitać.-pokazał język swojemu podwładnemu i wysiadł z samochodu.-właśnie jedziemy odwiedzić Yasu w szpitalu.-dodał witając się z resztą drużyny.
-spokojnie Yuya, Marc to mój przyjaciel, mieszkałem z nim przez całe moje studia a Theo to by muchy nie skrzywdził.-zapewnił go Takano.-masz moje słowo.
-wiem, że jest ale nie męczcie go za bardzo.-poprosił jeszcze Jun.-Ryu? kocham cię, do zobaczenia jutro.-dodał po japońsku po czym się rozłączył.
-ej Ryu? Co on tam powiedział na koniec?-spytały zaraz dziewczyny.
-Yasu lepiej niech nie pije. Ale to fajny pomysł na pewno obaj przyjdziemy.-przytaknął Hiroki.-i bardzo dobrze, że jeszcze nie wróci, niech odpoczywa.
-wiem maluchu.-przytaknął Takano i po chwili wszystko skończył zmywać.-a teraz leć się szykować.
-jakoś ci nie wierzę, mówił to zbyt łagodnie.-powiedziała Rachel.
-ja tam bardziej jestem ciekaw jak Ryu udaje się zrobić tak dobre zdjęcia Junowi bez jego wiedzy o nich.-zagadnął Alex.
-jasne, chociaż nie ma ich za wiele.-zauważył Hiroki.-ok, miło było pogadać a teraz jedziemy dalej.-pociągnął Naokiego w stronę samochodu.
-jasne kochanie, wskakuj.-powiedział zaraz biorąc chłopaka na plecy i idąc po schodach.-ale będę musiał na górze odpocząć.-zaśmiał się.
-znaczy Jun tak o po prostu spaceruje sobie po mieszkaniu bez koszulki?-Vanessa uniosła lekko brew a Alex zaśmiał się z jej reakcji.
-po pierwsze kochanie, nic się przecież nie stało. A po drugie nie mam nic przeciwko.-zaśmiał się.
-Nie jesteś ciężko Tomo...ja nie jestem na tyle silny.-zaśmiał się i poprawił go sobie na plecach bo zaczynał mu się zsuwać.
-tobie to dobrze...takie eye candy codziennie w domu.-westchnęła Vanessa na co Alex się zaśmiał.
-załatwić ci takie?-spytał wesoło unosząc swoją koszulkę.
-po prostu się cieszę, że jesteśmy w domu.-powiedział oddając całusa. Zaraz wyszedł z samochodu i poczekał na chłopaka.
-nie ma za co i na prawdę nie masz za co przeszkadzać skarbie.-zapewnił go i objął w pasie.-ale może usiądziemy tam?-wskazał na ławkę.
-oj weź...jego ciacho miało o 10 lat więcej niż ja na wyćwiczenie ciała...to nie fair.-zaśmiał się Alex.-poza tym ja nie jestem teraz seksownie spocony po treningu jak ciacho Ryu.-zauważył.
-hej głupi przyjacielu, jak cię czujesz?-spytał Hiroki wchodząc do sali i kładąc ulubione słodycze Yasu na szafce nocnej.
-jakby coś to siedzimy tutaj.-powiedział jeszcze do przyjaciela tak jakby czegoś nie zrozumieli a potem już usiadł na ławce.
-wpadnij ze mną na siłownie to chociaż część dostaniesz.-pokazał jej język a Rachel siedząca obok Ryu zajrzała mu przez ramię.
-mhm, dopiero zwróciłeś na to uwagę?-spytał go.
-w takim razie się połóż.-wywrócił oczyma Hiroki.-cieszę się, że jesteś cały.-dodał siadając sobie na krześle.
-gdyby jednak był jakiś problem to wiedzie gdzie nas znaleźć.-pomachał im jeszcze.-chwilę odpoczniemy i też wstaniemy, co?-spytał swojego męża.
-serio!? ja bym się codziennie śliniła jakby takie ciacho chodziło przy mnie bez koszulki!-wykrzyknęła nagle Vanessa.- a ten nie zwraca uwagi...-wywróciła oczyma.
-daj spokój Yasu, przyda ci się odpoczynek. Ja swój niedługo kończę i był na prawdę przydatny .-przyznał szczerze Hiroki.
-jeszcze tak.-przyznał Takano.-możesz iść z nimi jak chcesz. Ja tu posiedzę.-dodał zaraz.
-to wcale nie wyjaśnia dlaczego teraz się nie ślinisz.-zauważył Vanessa.
-zwłaszcza na tym zdjęciu.-Rachel przesunęła kilka razy palcem po ekranie telefonu Ryu aż dotarła do zdjęcia gdzie Jun zdejmował koszulkę po treningu.
-oj o to się nie martw. Byłem grzeczny na Hokkaido, w przeciwieństwie do ciebie tutaj.-wycelował w niego palcem.
-to daj mi chwilkę...chyba już za stary na to jestem.-zażartował siadając trochę wygodniej.
-cóż...to do pewnego stopnia wyjaśnia dlaczego nie zwracasz uwagi na zdjęcia...-przyznała Rachel.
-ale nie wyjaśnia twojego zdziwienia jak wspomniałam o tym że wygląda seksownie spocony po treningu.-dodała Vanessa.
-ech...tak by było.-westchnął Hiroki nie chcąc już poruszać tego tematu.-nie, mieliśmy spokojny i miły miesiąc, prawda Naoki?
-oj przecież wiesz, że będzie kręciła nosem.-zaśmiał się Takano.-ale zacznę może rano wybiegać z Jolie i resztą.
-jesteś okrutny Ryu...musisz bardziej zwracać uwagę na swoje ciacho.-Rachel poklepała go po ramieniu.
-no już wejdźcie z niego.-wywrócił oczyma Alex.
-no czasem tak...ale głównie było bardzo miło. Odwiedzaliśmy onsen.-dodał Hiroki.
-rower co weekend na pewno byłby miły.-zgodził się Takano.-i może czasem wyręczymy Yuyę i pójdziemy z psiakami na romantyczny spacer.-dodał łapiąc Tomo za rękę.
-no dobra dobra...to może zagramy w grę?-zaproponowała Rachel wskazując na pustą butelkę.-never have I ever.-uśmiechnęła się.
-tak krzyczy a widać że odpoczynek mu się przyda.-wywrócił oczyma Hiroki.
Takano na chwilę puścił swojego męża żeby wrzucić monetę i klasnąć.
Wypił oczywiście ich nauczyciel a Alex oblał się rumieńcem i spojrzał trochę wściekle na Ryu.
-NIE WIERZĘ!-wypaliła Vanessa.
-ale co tu do nie wierzenia? Nie spotkałem tej jedynej i już....po prostu kręć Ryu.-machnął ręką chcąc jak najszybciej zmienić temat.
-oj daj spokój Yasu. Odpocznij i wyciągnij z tego wnioski. Nie narażaj się więcej.-poprosił tylko Hiroki.
-no ale będziecie mieli bardzo szczęśliwe życie.-zaśmiał się Takano i poklepał przyjaciela po plecach.
-never have I ever...-dziewczyna przygryzła swoją dolną wargę.-have sex.-odparła a ich szef znów pociągnął łyk.
-ale się uparliście...przyznajcie, po prostu chcecie upić biednego szefa.
-domyślam się, ale widzę.-powiedział Hiroki pomagając przyjacielowi podnieść się do pionu.-gdzie chcesz iść? pomogę ci.
-czy ty słyszysz to samo co ja?-krzyknął Mark a Takano zaśmiał się wesoło.
-zapraszamy, wpadajcie kiedy tylko chcecie, prawda Tomo?-spytał obejmując swojego męża.
-no dajcie staremu szefowi chwilkę.-zaśmiał się mężczyzna.-never have I ever...kissed the person I was taking picture of.
-usiądź sobie na kanapie Ryu.-poprosił Yasu bo widział jak jego przyjaciel się nagle spiął. Hiroki doprowadził go do łazienki.
-tu dasz radę sam?-spytał spokojnie.
-hej ale powoli...jesteśmy tu dopiero drugi dzień a ty już tak daleko planujesz.-powiedział trochę przytłoczony tym wszystkim Marc.
-oczywiście, że musi. W końcu piłem dwa razy pod rząd, muszę się ratować.-zaśmiał się i zakręcił butelką. Znów padło na Ryu.
-nauczyłem. Część jak zwykle leniwa tak bardzo że cudem zwlekła się rano z łóżka. Ale Naoki radził sobie bardzo dobrze.-powiedział czując się trochę w obowiązku obronienia swojego chłopaka.
-Ale lepiej bez takiego całowania tutaj.-polecił Takano klepiąc Theo po ramieniu.-schodzimy powoli na dół?-dodał zaraz.
I oczywiście wszyscy wzięli po łyku.
-to nie fair...Ty będziesz miał za wiele takich asów.-zaśmiał się Alex.
-mhm jak wrócisz do sił a to na pewno trochę zajmie.-zauważył Hiroki wywracając oczyma.
-możemy. przytaknął Takano i skierował się w stronę ławki na której wcześniej siedzieli.
-no i jak to jest spotykać się ze swoim profesorem?-spytała wesoło Rachel i zakręciła butelką tak że ładnie wypadło na Alexa.
-oj nie nie doceniaj go aż tak. Mnie na zajęciach powalił. I tego jednego wielkoluda też.-zauważył Hiroki.
-Można.-zgodził się Takano.-Cieszę się że mieszkamy właśnie tutaj nawet jeśli na pewno więcej klientów miałbym w Tokio.-wzruszył ramionami.
Ich szef znow zastanawial sie dluzsza chwile zeby w koncu sie odezwać.
-never have i ever used dating app.
-no ok nie dawalem.-przyznal szczerze Hiroki. Wszyscy wiedzieli ze gdyby dal to nikt nie mialby szans.
-ani troche. Nie mam czego żałować przt miłości mojego życia i mojej wspaniałej rodzince.-zauwazyl przytulajac Tomo i mierzwiac Yuyi wlosy.
-wiem i dlatego moge tego użyć jako mojego asa.-zasmial sie i zakręcil butelka. Padlo znow na Ryu.-no butelka cie kocha.
-skupimy sie na nim jesli chcesz.-zgodzil sie Hiroki bo przeciez planował jeszcze z nim trenować.-ale jakie mięśnie sobie wyrobił.-zasmial sie klepiac chlopaka pp brzuchu.
-jakbysmy juz teraz tak nie wygladali...-odparl Marc wesolo.
-no to kiedy ślub?-spytal Takano.
-jak juz mowilem..to nie fair.-mruknal Alex biorac lyk. Następnie bitelka padla na Vanesse.
-never have i ever...been in a hospital.
-jasne, inne rzeczy też będziemy ćwiczyć.-zgodził się Hiroki.
-no i cóż...pozostaje mi wierzyć na słowo. A czego najbardziej nie lubiłes na jego zajęciach?
-no jeszcze macie czas. Ale ciesze sie ze znalazles tak wspanialego chłopaka.-przyznal Takano i poklepal przyjaciela po ramieniu.
Jun rowniez trochę sie spil i wrocil do swojego mieszkania tyllo dzieki pomocy Tony'ego. Obudzil sie w poludnie i wstal dosc niechętnie.
-no faktycznie...ale rozciąganie jest wazne inaczej mialbys okropne zakwasy.-przypomnial Yasu.
-nie zraz go do siebie tylko.-zasmial sie Takano.
-hej.-Jun podszedl do niego i ukucnal zeby go przytulic do siebie.-jak sie bawiles?-spytal wesolo.
-no czasem tak.-przytaknal Hiroki.-ok nie będziemy cie wiecej męczyć, powinieneś odpoczywać.
-idziemy.-zgodzil sie Takano wstajac z lawki.-teraz może spacer po plaży?
-ja też. Wypilem za duzo, leczylem kaca i trochę tęskniłem.-przyznal calujac go w policzek.-pozegnales sie ze wszystkimi?
-ciebie tez.-przytaknal Hiroki i wyszedl zamykajac za soba drzwi.
-daj spokój gluptasie. Chodź.-podszedl do biego i stanął tyłem.-wchodz. Schodzić bedzie łatwiej.
-nie bylo nic czego juz bys nie wiedzial.-zapewnil go.-lepiej opowiadaj co robiles.-powiedzial prowadzac wozek do samochodu.
-marnie wyglada...-Hiroki sie odezwal kiedy podeszli do samochodu. Nic nie mogl poradzić na to ze martwil sie o przyjaciela.
-nie mam czego ci wybaczać.-powiedzial spokojnie schodzac po schodach.-przeciez na moim miejscu zrobilbys to samo.-dodal zaraz.
-no koniecznie musisz mi te zdjecia pokazac.-powiedzial wesolo Jun.-ale raczej juz nie dzisiaj, co? Ba pewno jestes zmeczony.
-wiem...po prostu sie martie o niego.-powiedzial wsiadajac do samochodu. Dal Naokiemu wracać.
-jasne. Nadal powinienes uwazac z tymi nogami.-westchnal ciezko.
-w ogole sie nie dziwie ze jestes. W domu jest obiad to ci odgrzeje.-obiecal i zanim zabral wozek do schowania pocalowal swojego chlopaka.
-ok ale spokojnie, wszysyko bedzie dobrze.-powiedzial zerkajac na chlopaka. Nie sadzil zeby to bylo duże trzesienie.
-nie trzeba, dam radę.-zapewnil przyjaciela.-niedlugo koniec schodow.-dodal.
- w sumie to nic wyjątkowego. Makaron z sosem.-wyznał szczerze. Usiadł za kierownicą i powoli ruszył do ich mieszkania.-ale ze złych wieści to jak byłem z Tonym w barze to Laura do nas podeszła...byłem już prawie pod koniec piwa i wściekle jej powiedziałem żeby się odczepiła bo jestem gejem...będziemy musieli trochę bardziej uważać.
Trzęsienie nie było zbyt duże i już po chwili minęło.
-ok, jesteśmy cali.-uśmiechnął się do chłopaka.
-jasne. Z resztą wszyscy na pewno chętnie zjemy po lodzie.-zauważył Takano.-prowadź Yuya.-dodał zaraz.
-o, co dla mnie masz?-spytał zaraz wesoło Jun.-nic nie zrobiła. Dotknęła tylko mojego ramienia żebym się odwrócił w jej stronę a jak powiedziałem, że jestem gejem to wytarła z obrzydzeniem rękę o spódnicę.
-rozumiem, nie przejmuj się.-uśmiechnął się do niego.-chcesz się przesiąść?-spytał zaraz.
-ok. proszę mówić kto jaki chce smak.-poprosił Takano wyjmując portfel.
-tak? no to już nie mogę się doczekać.-powiedział wesoło. Już po chwili parkował po ich mieszkaniem. Wyszedł pierwszy i wyjął z bagażnika wózek który podstawił Ryu.
-no ok. W takim razie prowadź.-powiedział siadając sobie wygodniej.
Takano sobie wziął lody z anko i za wszystko zapłacił podając szybko każdemu ten smak który chcieli.
-dziekuje kochanie. Bede mial koszulke do spania.-ucieszyl się i pocałowal chlopaka.-oboad już masz odgrzany na stole.-dodal zaraz i schował piwo do lodowki.
-jasne, moze jakis film obejrzymy?-zaproponowal wychodzac z samochodu i biorac torby ktorych wczoraj nie wzieli.-ale najpierw wlaczymy sobie muzyke i sie wypakujemy.
Takano zasmkal sie cicho i wolna reka zlapal za dlon swojego chlopaka.
-moje twojego sprobowac?-spytal zaraz.
-ciesze sie ze ci smakuje.-zapewnil go wesolo.-w ogole...jakie to masz zdjecia mnie na swoim telefonie?
-niestety ale trochę tego mamy.-zasmial sie otwierajac drzwi mieszkania i wnoszac torby troche głębiej żeby nie zastawić wejścia.
-mmmmm....pyszny.-zgodzil sie i wrocil do swojego loda.
-wczoraj przez telefon słyszałem cos innego.-zasmial sie Jub ale nie meczyl dalej swojego chłopaka.
-racja.-zgodzil sie Hiroki biorac sie za rozpakowywanie drugiej torby.
-mhm, to dobry pomysł.-zgodzil sie Takano. Również zdjal swoje buty zeby ich nie zmoczyc.
-dobrze sie nauczylem gotowac chociaz proste rzeczy.-zauwazyl z lekkim usmiechem.-ale wiesz? Chcialbym chociaz zobaczyć czy dobrze wyszedlem na tych twoich zdjęciach.
-ja tez.-przyznal Hiroki i usiadl sobie obok Naokiego.-ale juz końcówka...jeszcze tylko czesc moich ubran.
-Theo juz sie podoba, mysle ze Marcowi tez,dopiero przyjechali i nic nie widzieli twk na prawde.-zauwazyl usmiechajac sie do swojego męża.
-nie skasuje.-obiecal mu i zaczął przeglądać zdjęcia.-zupelnie nie zauwazylem zebys mi je robil.-dodal z lekkim rumiencem oddajac chlopakowi telefon.
-mhm pamietam.-przyznal oddajac pocałunek.-ale moze jak juz skonczymy sie rozpakowywac...i zjemy obiad.-powiedzial kladac dlonie na posladkach chlopaka.
Takano usmiechnal sie wesolo przytrzymujac Tomo blizej siebie.
-a teraz daj ten aparat to wam zrobie zdjecie. To w końcu wasze wakacje.
-mhm...rozumiem. Ale jednak chciałbym żebyś mi zrobił kiedyś taką bardziej pozostaną sesje zdjęciowa.-przyznal szczerze Jun i wstał od stołu.-chcesz coś do picia?
-deser jemy po obiedzie.-zasmial się Hiroki i wstał z kanapy żeby w koncu pochować do szafy swoje ciuchy.
-mamy zdjęcia...-zaprotestował Takano a zaraz krzyknął przerażony.-Ej! No i teraz cali jesteście mokrzy.-westchnal patrząc na Tomo i Yuye. Poprawił też okulary na nosie bo lekko mu się zsunely.
-właśnie Takano, coś się stało że już nie nosisz soczewek?-spytał zaskoczony Marc.
-nic...mam tylko strasznie suche oczy i zaczynały mnie dość szybko boleć.-wzruszyl ramionami.
-jasne, nie mówię o sesji z telefonu przecież tylko o takiej z prawdziwego zdarzenia.-Zaśmiał się i poszedł zrobić herbatę. Wrócił po chwili i postawił kubek na stole.-właśnie...raczej mi nie zdradzisz gdzie planujesz mnie zabrać, co?-spytał znów siadając i opierając głowę na ręce.
-ja? ech...no dobrze ale daj mi chwilę.-zaśmiał sie również siadając.-zaraz coś nam szybkiego wymyślę.-obiecał.
-aaaaaaa zimne.-zaśmiał się prawie odskakując.-no i byłem sobie suchy.-dodał wzdychając i poprawiając okulary które trochę mu się zsunęły.
- nie wątpię, na pewno będzie fajnie. Ale nie pozostaje mi nic innego jak czekać na niespodziankę.-zasmial się i upil trochę wody która sobie przyniósł.
-ja też.-przyznal szczerze Hiroki.-to już chyba nie te lata.-dodal usmiechajac sie do swojego chłopaka.
-chcemy! Oczywiście że chcemy! Chcemy, prawda?-Theo pociągnął Marca za rękę.-w Paryżu w ogóle nie widać gwiazd więc to byłby pierwszy raz...-przyznał zaraz trochę zawstydzony.
-a teraz już wracamy zanim się przeziebicie.-westchnal Takano widząc jak bardzo Yuya jest mokry.
-oddam się w twoje ręce.-powiedzial rozkładając ramiona.-a na razie jedz bo już na pewno masz zimne.
-przecież mówiłem że musimy odpocząć.-zasmial się i przyciągnął lekko.-to na co masz ochotę? Tylko najlepiej coś szybkiego...na przykład frytki z rybą.
-no nie jestem pewny Tomo...-mruknal Takano i zaraz zwrócił się do przyjaciela.-chcecie jeszcze pochodzić?
-ale smaczniejsze jest ciepłe.-zaśmiał się.-Ale nie śpiesz się z kąpielą i spokojnie się zrelaksuj. Ja tu posprzątam i jak chcesz to wypakuje ci torbę.
-ok, daj mi chwilę i będziemy mieli obiad.-Ucałował go w policzek a zaraz potem wstał i poszedł do kuchni.
-daj spokój...Nie znacie języka i w razie czego to się nie dogadacie.-zauważył Takano.-Poza tym jesteście moimi gośćmi i nie chcę was zostawiać samych.
-a ja na prawdę się cieszę, że tobie się podobało. Dobrze się bawiłeś i to jest najważniejsze.-zauważył Jun. Kiedy chłopak zjadł i wypił herbatę zabrał bu talerz.-ok teraz idź się umyć.
-hmmm...nie powiedziałbym, że jakoś bardzo lubię.-wzruszył ramionami.
-ech...ok jak coś to dzwoń, nie róż niczego głupiego i nie wpakuj się w żadne kłopoty.-poprosił go tylko i potem złapał swojego męża za rękę.-ok idziemy.-powiedział do niego.
-jasne, ty poszukaj filmu a ja w tym czasie się umyję.-powiedział całując chłopaka w policzek. Wstał z kanapy i od razu poszedł do łazienki wziąć szybki prysznic.
-czasem tak, czasem gotowałem. Mimo wszystko trenuję i dbam o swoje ciało więc muszę pilnować co w nie wkładam przynajmniej do jakiegoś stopnia.-zauważył zerkając na niego.
-ja ciebie też.-odparł Takano.-Ale i ty i Yuya macie się od razu przebrać.-zaznaczył zaraz słysząc jak chłopiec kicha.-No właśnie o tym mówiłem.
Jun wyszedł z łazienki po kwadransie ubrany w bokserki i koszulkę na ramiączkach. Usiadł na kanapie wycierając jeszcze włosy ręcznikiem.-znalazłeś film?
-Przecież już dla nas gotowałem.-zauważył Hiroki wywracając oczyma. Po chwili obiad był gotowy a mężczyzna stawiał dwa pełne talerze na stoliku.-chodź już zjeść.
-Ty też Tomo.-zaśmiał się Takano i otworzył drzwi domu.-a ja wypuszczę psiaki na podwórze.
-ok no to włączaj.-powiedział Jun. Objął chłopaka ramieniem jak tylko film się zaczął.
-ok, ok...smacznego.-uśmiechnął sie Hiroki od razu biorąc się za jedzenie. Nie było to najlepsze co zrobił ale było szybkie i smaczne.
Takano nakarmił psy a potem wypuścił je na podwórze. Zalał herbaty a potem wyszedł na taras ze szkicownikiem i zaczął rysować Jolie która położyła się niedaleko niego na trawie.
-czego się tak boisz?-spytał wesoło przytulając chłopaka mocniej do siebie.
-wyjdę w tym czasie z pieskiem na spacer.-zaproponował wstając od stołu. Wziął psa na smycz i wyszedł z mieszkania.
-hm? Kiedy chcesz.-zaśmiał się Takano.-Teraz po prostu coś mnie naszło żeby porysować a Jolie się tak ładnie położyła.
-no dobrze.-zaśmiał sie Jun i ucałował go w policzek. Potem już wrócił do oglądania filmu. Nadal go lubił oglądać pomimo, że widział go już kilka razy.
Hiroki wrócił po pół godzinie, chciał pozwolić pieskowi się wylatać. Zdjął buty i padł na kanapę.
-Bardzo się uspokoiła od waszego pierwszego spotkania.-Przyznał Takano wyjmując z piórniczka cienkopis i kończąc nim szkic.
- i będę Ryu.-odpowiedział Jun oddając pocałunek.-Pewnie jesteś zmęczony, co? Idź się położyć już a ja tu powyłączam wszystko.
-mhm.-przytaknął Hiroki patrząc na niego.-Aż się nie chce wracać do pracy, co?-zaśmiał się.
-Poczekaj, pomogę ci.-zaproponował Takano łapiąc go za rękę.-Zwłaszcza że teraz musimy zrobić trochę większą porcję.
Prześlij komentarz