środa, 19 sierpnia 2015

Ryu - I'll never grow up!



Odkrywając siebie na nowo. 
W nowym miejscu, z nowymi ludźmi. 
Szukamy siebie nawzajem
 i choć jesteś na wyciągnięcie ręki, 
to mimo to nie potrafię cię złapać. 


4 687 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1601 – 1800 z 4687   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-rozumiem cię bardzo dobrze...ale teraz musisz mu dać chwilę a potem przeprosić i wyjaśnić wszystko.-poklepał go po ramieniu.-No i nie spieszyć się. Coś o tym wiem Koki...to nigdy nie pomaga. Nie popełniaj tych samych błędów co ja.

-przepraszam...mieliśmy nagłą sprawdę i musiałem chwilę zostać.-powiedział głaszcząc go po włosach.-spadłeś...więc tym bardziej powinieneś zostać zbadany.

-już się robi skarbie.-zaśmiał się wesoło. Kiedy skończył z obiadem zabrał się za koktajl.

Yuji pokręcił przecząco głową a Shuji zatrzymał Kentę i wstał.
-Chodź braciszku...wyręczę twojego chłopaka.-wywrócił oczyma i kiedy autobus się zatrzymał wziął brata na barana.

Takano | Jun pisze...

-to chyba ciut za duzo powiedziane. Po prostu sobie będziemy siedzieć.-wzruszył ramionami.-Ryu mnie poprosił a ja nie mam nic przeciwko.

Hiroki objął go bardzo delikatnie uważając żeby chłopaka nic nie zabolało.-Przepraszam że tak późno wróciłem...nie chciałem.

-Ciesze się.-oddał pocałunek i usiadł do stołu na którym leżał już ich posiłek.-smacznego skarbie.

-No i teraz się ruszyłeś.-Shuji wywrócił oczyma.
-um...nic nie chcemy. zapakowałem nam wodę do plecaków.-mruknął Yuji a potem zniknął z bratem w łazience.

Takano | Jun pisze...

-raczej nie będziemy siedzieć dłużej poza tym...Ryu na pewno się spłoszy jeśli wejdziecie. Nawet przy mnie nie czuje się w pełni swobodnie. Nie chcę tego pogorszyć.-uśmiechnął się.-Ale możesz po nas wskoczyć razem z Keiiem. Może to mu trochę pomoże znów się tobie pokazać?

-wiem wiem ja za tobą też...ale jutro zostaję w domku.-powiedział tylko. Potem zaniósł go do łóżka i okrył kołdrą. Zostawił go tam i poszedł się umyć.

Kiedy zjedli przeciągnął się lekko i wstał żeby pozmywać.-Skocz po bluzę skarbie to zaraz pójdziemy sobie poleżeć. W szafie powinien być też jakiś koc.

-Jak cie prosił o pomoc to już się zatrzymywaliśmy.-mruknął Shuji kiedy wyszedł na chwilę żeby brat mógł w pokoju załatwić potrzebę.-Ech...on na prawdę chce z tobą spędzić dużo czasu, wiesz? Ostatnio mało go dla siebie mieliście.

Takano | Jun pisze...

Jun skinął głową i schował papierosa do kieszeni po czym wszedł do środka. Od razu poszedł do kuchni.
-jak idzie robienie gyozy?-spytał wesoło.

Hiroki obudził się od razu i momentalnie zareagował. Pomógł mu usiąść i cały czas tak go przytrzymywał.
-Już spokojnie Naoki. Wdech...i wydech. Spokojnie.

-są.-Takano skinął głowa cały czas go obejmując wyszedł na zewnątrz.-może jakaś spadnie. Pomyśl wtedy życzenie.

-Dlatego chce go spędzić z tobą jak najwięcej teraz. On to wie...zwłąszcza że sam na razie nie wie co chce robić. Ty mu nic nie mówisz więc pewnie zakłada że zostaniesz tutaj pracować.-westchnął urywając.-Po prostu już nigdy nie doprowadzaj mi go do płaczu.-wycelował w niego palcem po czym uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-jasne już idziemy. Koki! Idziemy do sklepu!-zawołał mężczyznę i poszedł się przebrać a potem ubrać buty.

-więc jeszcze chwilę posiedzimy.-powiedział trzymając go bardzo delikatnie.

-oj...na pewno jakieś masz skarbie.-powiedział pomagając mu wejść na łóżko a potem wskakując pod kocyk.

-dostałem specjalne pozwolenie ze względu na mojego kochanego braciszka.-pokazał mu 'peace' i uśmiechnął się wesoło. Potem wrócił do toalety żeby pomóc bratu.

Takano | Jun pisze...

Chłopak skinął głową i wrócił do robienia gyozy.
-dzięki...-uśmiechnął sie lekko do przyjaciela.

-dobrze. Pójdę zobaczyć kto to a ty leż spokojnie.-powiedział i wyszedł z łóżka. spojrzał przez judasza a potem otworzył drzwi.-przyjechales wcześniej.-zauważył widząc przed sobą brata chłopaka.

-ciesze się kochanie ze na prawdę jesteś szczęśliwy. Na tyle ze nie masz żadnych życzeń. Ja tez jestem. I na prawdę się ciesze ze cie poznałem.-przytulił go do siebie mocno.-czuje ze gdybym nie został zabrany z Yukan i był twoim senpaiem w szkole to uniknelibysmy wielu nieszczęść...zaczelibysmy się spotykać juz w szkole. I nawet kiedy pojechalbys na studia to miałbyś mnie...

Shuji poszedł z bratem usiąść na jednej z ławek. Dołączył do nich tez Kenta.

Takano | Jun pisze...

-Wiem Ryu...ale obiecał mi że nie zapali światła...więc się zgodziłem. A potem sam widzisz co zrobił. Na prawdę się teraz wstydzę...przecież widać mi wszystkie kości. Wyglądam jak jakiś anorektyk.-uderzył pięścią w blat.-nie podoba mi się to.

-jasne jasne...potem ci pomoge.-powiedział odkładając pudła na podłogę i prowadząc go do sypialni.-obudził się i miał problem z oddychaniem.-dodał po drodze.

-Oj...ale Juna i tak mógłbyś poznać ale bez całej narkotykowej otoczki...i całej reszty.-zauważył tuląc go do siebie.-byłbym tam z tobą...i też bym tam studiował. Co prawda...nie poznałbym moich przyjaciół i nie miał połowy rzeczy które mam teraz ale ciekawi mnie jak to by wyglądało. Jak byśmy się poznali...w jakich okolicznościach zaczęlibyśmy się spotykać.

Yuji uśmiechnął się do niego słodko i przytulił się do jego ramienia.
-od teraz spędźmy miło czas, ok?-

Takano | Jun pisze...

-dobra..wysłuchać go mogę ale wcale nie obiecuje że mu wybaczę.-mruknął na chwilę siadając.-nie chce żeby mnie teraz oglądał nago...ale on tego nie rozumie.

-więc jedziemy. Spakuje trochę twoich rzeczy.-powiedział Hiroki sięgając po plecak i pakując jakiś ubrania na zmianę.-ok już.-podał plecak Shu a sam wziął chłopaka na ręce.

-robisz ze mnie takiego dobrego senpaia.-zauważył ze śmiechem.-no i...powiedzmy że bym do ciebie przyszedł...co wtedy? Aż tak bym cię zauroczył?

-zaraz koniec postoju więc już się zbierajmy.-powiedział tuląc się do niego trochę mocniej.
-to na prawdę wkurzające kiedy zachowują się tak oczywiście.-mruknęła jedna z przechodzących dziewczyn a Yuji odsunął się od Kazuo.
-i niby dlaczego dwójka najprzystojniejszych chłopaków w szkole jest zajęta przez te bliźniaki.-dodała druga w Yuji musiał przytrzymać brata żeby ten się nie wstał.

Takano | Jun pisze...

-Dobrze wiesz, że to nie łatwe.-wywrócił oczyma.-wysłucham...wysłucham.-zapewnił go.-a ty się nie poddawaj. Jeszcze trochę i sam będziesz wszystko chciał.-pokazał mu język.

-i nie zostaniesz. Słyszałeś brata? Dwa dni.-uśmiechnął się do niego lekko.-Shu, będziesz prowadził?-spytał kiedy schodzili już po schodach.

-to nadal nie buduje sytuacji w której moglibyśmy się zacząć spotykać.-zaśmiał się.-Jakoś byś mnie musiał poderwać.-ucałował go delikatnie.

-nie wstydzę się tylko...-zakrył usta dłonią.-nie całuj mnie tak przy wszystkich...tak lekko możesz...ale nie tak.-mruknął cicho.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...ale skoro jutro rano jedziecie to chciałem ci to powiedzieć.-pokazał mu język.-tak po prostu.-wzruszył ramionami.

Hiroki usiadł z tyłu cały czas przytrzymując Naokiego.
-będę cię odwiedzał więc spokojnie.-powiedział żeby trochę go uspokoić.

-oj no wiem...to przyjmijmy że bym uratował przed znęcającymi się nad tobą uczniami.-powiedział znów go całując.-na prawdę jestem ciekaw jak byś mnie zaczął podrywać.

-nie wstydzę...tylko to po prostu nie wypada.-mruknął chowając twarz w dłoniach.-po prostu już idź...bo autokar bez nas odjedzie.-mruknął łapiąc się go mocniej.

Takano | Jun pisze...

-boisz się że wtedy wyjazd nie wypali? Rozumiem. Baw się dobrze.-uniósł kciuk w górę.
-Tadaima!-krzyknął Jun wchodząc do mieszkania. Specjalnie szedł powoli żeby Ryu miał czas porozmawiać.

-oj nie marudź. Trudno się mówi...ważne że będę z tobą.-wywrócił oczyma.-Najważniejsze jest to żebyś w końcu wyzdrowiał. Nic więcej.

-mou...w ogóle nic mi nie chcesz powiedzieć.-zrobił smutną minkę.-A ja na prawdę jestem ciekaw. Bo wiem że najpierw jakbym cię uratował to tak po prostu...bezinteresownie.-wzruszył ramionami.-więc i tak byś musiał jakoś zwrócić moją uwagę.

Yuji wywrócił oczyma i kiedy ruszyli wskoczył mu na kolana i usiadł bokiem tak że nogi położył na swoim siedzeniu.
-tak mi wygodniej.

Takano | Jun pisze...

-postaram się...-odpowiedział przyjacielowi bo nie był pewny czy po tym znów będzie chciał cokolwiek spróbować.
-ok Ryu. Pomóc wam coś? Czy mamy poczekać w salonie?-spytał wkładając sok do lodówki.

-Shu? I co? Myślisz że nic mu nie będzie?-spytał kiedy siedzieli w sali.

-ach...czyli raczej wybrałbyś taki sposób? Zauroczyć mnie żebym sam zaczął cię podrywać?-uniósł lekko brwi.

-mou.-Yuji niby to obrażony obrócił głowę. Zaraz jednak przytulił się do niego i nachylił do jego ucha.-To może pomożesz mi na wycieczce spalić trochę kalorri?-szepnął cichutko i zaraz spojrzał na niego znacząco z lekko rumianymi policzkami.

Takano | Jun pisze...

[póki mnie wisielczy nastrój nie dopadł XD jutro mam najtrudniejszy egzamin więc już odpoczywam...już się sama śmieję z tego że nie zdam XD https://www.youtube.com/watch?v=uP1ys3uWnOs ]

-wyglądają przepysznie.-powiedział Jun od razu biorąc się za jedzenie.-mmmm a smakują jeszcze lepiej.

-przebiło...?-Spojrzał na niego z nieco pustą twarzą.-Ale...to na pewno wszystko będzie grać? Na pewno?

-Nie bałbyś sie że takim kreceniem się wokół mógłbyś mnie do siebie zniechęcić?-uniósł lekko brwi.-Wiesz...nie miałbyś też na ten krok za wiele czasu...w końcu to byłby mój ostatni rok w szkole.-ucałował go namiętnie.-ale jestem pewny że i tak byśmy byli razem.-dodał wsuwając dłoń pod jego bluzę.

-mou...-zakrył twarz dłońmi.-nie jestem gruby.-burknął bo sam uważał że mocno schudł w szpitalu.-um...najważniejsze żeby...no wiesz...żebym mógł siedzieć.-znów szepnął mu do uszka.

Takano | Jun pisze...

-bardzo dobrze. są przepyszne.-uśmiechnął się Jun. Koki mu przytaknął tylko bo akurat miał pełną buzię.

-wszystkie? Jak wrócimy do mnie to je wniesiemy i ułożymy w szafach.-uśmiechnął się i złapał Naokiego za dłoń.-skoro mówisz że będzie dobrze to ci wierzę.

-No znać byśmy się znali...ale to wcale nie znaczy że byśmy byli ze sobą blisko. Mógłbym kojarzyć że jesteś synem piekarza ale co z tego?-zaczął się bawić jego lewym sutkiem.-nie potrzeba ci dużo czasu? Tak łatwo byłoby ci mnie poderwać?

-no bo wiesz...i tak jeżdżę na wózku więc...-wzruszył ramionami i przytulił się do niego.-dziękuje. Na prawdę chcę spędzić z tobą miło czas. Tęskniłem kiedy leżałem w szpitalu...no i...chcę ci wynagrodzić to że zapomniałem.

Takano | Jun pisze...

-no tak...dzisiaj jesteś misiaczek.-przypomniał sobie i przytulił go do siebie.-Dzisiaj będę cię tulił ile tylko będziesz chciał.-Obiecał mu. Pogłaskał go delikatnie po włosach.

-ok. Jakoś to poupychamy.-zaśmiał sie. Sam nie miał aż tak wielu rzeczy więc sądził że mu się uda znaleźć całkiem sporo wolnego miejsca.-Myślisz że wasz ojciec już mu odpuści?

-Oj...jak byłem nastolatkiem nie było ze mną łatwo...zawsze byłem otoczony przez dziewczyny, więc młodszy kolega musiałby się postarać.-uśmiechnął się i oblizał usta. rozpiął mu bluzę i podwinął koszulkę. Zaczął go całować bo brzuszku i zbliżając się pocałunkami do jego sutków.

-um...jeśli nie chcesz.-wzruszył ramionami i przytulił się do niego mocno.

Takano | Jun pisze...

[hahahhahahahahhahaha XD po napisaniu stwierdzam że tego nie zdam XD]

-ja ciebie też kocham. Bardzo, bardzo mocno.-ucałował go delikatnie w policzek.-I lubię kiedy jesteś takim moim misiem.

-wiesz...teraz raczej go nie zapraszał.-westchnął.-ale obiecuje jechać z nim.-dodał zaraz.

-nie o wiarę tu chodzi skarbie...mówię tylko, że pewnie musiałbyś się postarać.-powiedział i zaczął ssać jego prawy sutek. Dłoń wsunął za gumkę bokserek chłopaka.

Yuji zarumienił się okropnie i wcisnął się bardziej w tors chłopaka.
-cieszę się że się zgodziłeś...myślałem że nie będziesz chciał przez te moje nogi...

Takano | Jun pisze...

[skoro praktycznie nic nie napisałam XD]

-teraz?-spytał zaskoczony.-Najpierw chciałeś jakuzzi a teraz nagle zmieniło ci się na kino? Co taki niezdecydowany jesteś?-spytał wesoło.

-Ech...mam nadzieję. Zwłaszcza że jeszcze trochę minie zanim Naoki wróci do zdrowia.-westchnął ciężko.

-Nie muszę. Nigdy się nie dowiemy jakby to było gdybym dorastał w Yukan.-powiedział wzruszając ramionami. Zdjął mu bokserki i wziął jego penisa do ust. Wsunął w niego jeden palec żeby powoli go przygotować.

-Mou...no ale myślałem że nie będziesz chciał.-burknął.-albo...że nie będziesz chciał bo o tobie zapomniałem...i o nas...i o wszystkim...-szepnął.-albo że nie będziesz chciał bo już ci się w ten sposób nie podobam...

Takano | Jun pisze...

[Nie specjalnie Lubie myśleć o poprawkach...]

-ok skarbie ok.-zaśmiał się i ucałował go delikatnie.-Niech będzie.-zgodził się swobodnie.

-ech...ale teraz będzie znów musiał szukać pracy...a ta w szkole na prawdę mu się podobała.-powiedział trochę smutny.

[Tomo się zgubił...]

-um ok...rozumiem.-przytulił się do jego ramienia i znów nachylił się do jego ucha.-ale...spaliśmy razem a twoje ciało w ogóle nie reagowało.-szepnął jakby trochę obrażony.

Takano | Jun pisze...

[ciężko się nie łamać...zwłaszcza że się uczyłam...]

-dobrze.-zmierzwił mu włoski i usiadł wygodniej. Zdecydował że potem sam pójdzie się przebrać.

-na pewno znajdzie...ale tamta praca na prawdę mu się podobała. Zwłaszcza po ten niezbyt przyjemniej w barze.-westchnął ciężko.-no nic...może uda mi sie porozmawiać z dyrektorem szkoły i jakoś mu to wyjaśnić.

-ok..pozwolę ci się trochę pobawić.-uśmiechnął się obejmując go ramionami i całując namiętnie.

[chodziło o to że spali w jednym łóżku, dość blisko siebie XD]

-z resztą nie ważne...po prostu tak jakoś...nawiedzały mnie głupie myśli.-przytulił się mocniej do jego ramienia.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że pomogę głuptasku.-zaśmiał sie i poszedł się przebrać. Po krótkiej chwili był gotowy.-Ubieraj już buty kochanie.-powiedział sam też idąc je ubrać.

-hej kochanie.-Hiroki uśmiechnął się lekko. Pogłaskał go łagodnie po policzku.-Mam przerwę więc pomyślałem że wpadnę cię odwiedzić.

Takano spiął się nieco pod wpływem ruchów partnera.
-Czasem trochę częściej muszę dawać ci się bawić...we Francji nie miałeś zbyt wielu okazji więc cóż...myślę że w Australii dam ci wolną rękę...do jakiegoś stopnia.-powiedział oddychając trochę szybciej.

-Nie chcę przestawać...-mruknął cicho.-zwłaszcza że i tak niedługo wracamy z Shujim do naszego mieszkania. Jak tylko przeniosę się na kule...

Takano | Jun pisze...

-spacerek może być.-zgodził się I włożył rękawiczki do kieszeni. Otworzył drzwi a potem zawołał windę.

-nie męczył. Nie bardzo wiem czym miałby mnie męczyć.-zaśmiał się cicho.-przywiózł twoje rzeczy wiec wczoraj je rozpakowywalismy.-dodał z uśmiechem.

-mmmm....-z ust mężczyzny wydobył się cichy jęk przyjemności. Było mu na prawdę dobrze. Postanowił ze na razie może dać się pobawić chłopakowi. Zamknął oczy żeby skupić się tylko na odczuwanej przyjemności. Wsunal dlonie we włosy chłopaka i zaczal masować jego skórę głowy.

-dobrze...przepraszam...-powiedział cichutko i go puścił żeby wyjąć z plecaka wodę.-um...zrobiłem dla ciebie bento na drogę...-powiedział zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-z tobą mogę iść na wszytsko kochanie. Nie jestem zbyt wybredny co do filmów.-powiedział całując go w policzek.-ok...dopiero jak mi powiesz to będę prowadził wózek.

-spokojnie...nie zagraciles. Wszystko się ładnie zmieściło nie martw się tak.-zapewnił go od razu.-opowiadał mi jakim urwiskiem byłeś jak byłeś mały.

Takano oddawał pocałunki równie namiętnie. Dłonie ułożył na pośladkach chłopaka ściskając je trochę. Sam również zaczął się o niego ocierać czując jak znów mu staje.

Yuji od razu się rozpromienil.
-lubię kiedy ske uśmiechasz.-powiedział biorąc łyk wody.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok. Nie będe protestował.-zaśmiał się idąc obok niego.-Więc następnym razem ja wybiorę.-uśmiechnął się lekko.

-oj...nic takiego mi nie opowiadał.-wywrócił oczyma.-I z oglądaniem zdjęć poczekam na ciebie. Chcę żebyś sam mi poopowiadał.-powiedział głaszcząc go po policzku.

Takano przesunął palcem po ustach chłopaka.
-nie przygryzaj ich tak...możesz tutaj krzyczeć i tak nikt nie usłyszy.-powiedział łagodnie po czym uśmiechnął się i oblizał usta. Było mu na prawdę przyjemnie. Dłońmi zaczął pieścić męskość partnera żeby i on odczuwał przyjemność.

-um no skoro tak.-znów przytulił się do jego ramienia.-mogę tak? Nic cię nie boli?

Takano | Jun pisze...

-to o której mamy film? Chcesz gdzieś jeszcze pójść po seansie?-spytał zerkając na niego.

-A ja chcę usłyszeć od ciebie.-uśmiechnął się i ucałował go w czółko.-mniej cię boli kochanie? Jak się czujesz.

-spokojnie kochanie. Jesteśmy tutaj sami więc możesz zachowywać się swobodniej.-powiedział jeszcze raz dotykając palcem jego ust. potem zjechał dłonią w dół po jego torsie aż do jego przyrodzenia.

-mhm...może też powinieneś mieć jakąś rehabilitację na nie?-zaproponował nieśmiało.

Takano | Jun pisze...

-pasuje.-zgodził się mierzwiąc mu włoski.-jest jakaś blisko kina więc możemy tam zajść.-uśmiechnął się i zwolnił trochę.

-dobrze. Na razie sobie spokojnie leż i odpoczywaj. A jak już na pewno wszystko będzie dobrze to będziemy myśleć o twojej pracy.

-oj niech ci nie będzie głupio.-powiedział i poklepał do delikatnie po udzie.-Przyzwyczaiłeś się już kochanie?

-um...ale skoro nadal boli...może pojedziesz ze mną do szpitala jak będe jechał na swoją rehabilitację, co?-zaproponował z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-ok.-Jun zaczął spokojnie pchać wózek.-pogadałeś sobie z Keiiem? Pomogłeś mu?-spytał idąc spokojnie.

-o treningach też.-zgodził się z uśmiechem.-przyjdę. Oczywiście że przyjdę skarbie.-ucałował go.

Łóżko zaczęło się trochę mocniej kołysać. Takano uśmiechnął się i wrócił do pieszczenia jego przyrodzenia.

-um...bardzo bym chciał żebyś ze mną pojechał. Nie chcę żeby ramie ciągle cię bolało...

Takano | Jun pisze...

-oj...to nie tak że nie jesteś...myślę że wręcz przeciwnie. Możesz go zrozumieć i to sprawia że wiesz jak mu pomóc.-powiedział spokojnie.-A teraz na pewno sobie pogadają skoro zostali sami.

Hiroki usiadł na brzegu łóżka i objął go delikatnie.
-zaraz będę musiał iść. Więc odpoczywaj.

-za co mnie przepraszasz?-spytał obejmując go ramionami i dysząc lekko.

-um...rozumiem...-powiedział tuląc się do niego.-mogę zasnąć? Obudzisz mnie jak dojedziemy?

Takano | Jun pisze...

-mhm...-pogłaskał go po włosach.-Też byłbyś zraniony? Gdybym zrobił tak jak Koki?-spytał trochę przyspieszając.

-odpoczywaj. Słodkich snów.-ucałował go i wyszedł z sali.

-głuptas...nie przepraszaj mnie za takie rzeczy.-wywrócił oczyma i doszedł z cichym jękiem.-przecież ja już raz doszedłem...a ty już byłeś wcześniej podniecony. Cieszę się że jest ci dobrze.

-dziękuję.-Yuji zamknął oczy i przysnął.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem co chcesz powiedzieć.-pokiwał spokojnie głową.-więc wiem jak mam się zachować na przyszłość.-zaśmiał się i zmierzwił mu włoski.-A Koki już wie co zrobił źle. Tylko ech...on chciał tylko zobaczyć jego twarz.

Hiroki w pewnym momencie wypadł z gabinetu zapominając o bożym świecie trzymając plik dokumentów.
-Takeshi! Skseruj mi to szybko. Na już!-mruknął podając chłopakowi dokumenty.-Świadek już przyszedł?-spytał a kiedy nie dostał pozytywnej odpowiedzi westchnął cieżko i zerknął na zegarek.-Miał być tu dwie godziny temu. Sprawdźcie to.
-przyszły nagrania z monitoringu!-krzyknęła wbiegająca młoda policjantka i trochę przestraszona podała Hirokiemu pudełko z pendrivami. Mężczyzna wziął je i bez słowa wrócił do gabinetu.

Takano położył się na boku żeby móc patrzeć na chłopaka.
-nawet nie sądziłem że będziesz chciał drugą rundę.

Yuji spał smacznie wtulony cały czas w Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-jasne kochanie. Nie planowałem niczego ja...na prawdę po prostu chciałem z tobą miło spędzić czas nic więcej. Pospacerować po górach i potulić się przy kominku. Obejrzeć jakiś film.-nachylił się żeby ucałować go w czółko.-niczego więcej...

Hiroki akurat coś zawzięcie notował pod jednym ze zdjęć wiec nie zauważył kto wszedł.
-jak rozdasz kawę to wyjdź. Dowiedz sie przy okazji czy świadek w końcu przyszedł.-mruknął nadal notując. Yasu siedzący najbliżej kopnął go w nogę.-Kurwa co jest Ya...-urwał odwracając się i zauważając Naokiego.-Nao-chan? Co ty tutaj robisz?-spytał zaskoczony i trochę zażenowany tym że na niego krzyczał.
-no właśnie miałem mówić żebyś przestał się drzeć na swojego faceta...-wywrócił oczyma Yasu.

-mhm...ale teraz ja się trochę pobawię.-uśmiechnął się łobuzersko.

-mmmmm...-zajęczał cichutko i otworzył oczy zaraz oblewając się rumieńcem. Odsunął się od niego trochę.

Takano | Jun pisze...

-Wiem Ryu. Boisz się dlatego nic nie zrobię dopóki mi na to nie pozwolisz...albo dopóki nie poprosisz. Nic nie zrobię...obiecuję.-przytulił go do siebie.

-Nao-chan...?-Hiroki skinął głową.-cieszę się że dostałeś wypis...postaram się dzisiaj wrócić z tobą do domu tylko ten świadek musi przyjść.-odprowadził go wzrokiem i wrócił do pisania po tablicy.
-wow...jak to się stało że tam wszedłeś...i wyszedłeś...i nie było tu słuchać krzyku Frosta. Jak to zrobiłeś?-spytał zaskoczona kobieta.

-Ja ciebie też.-pocałował go namiętnie.-nie przeszkadza ci że tak trochę się tu bujamy jak na huśtawce?

-to mnie tak nie całuj przy wszystkich...mówiłem...-powiedział cicho i dał mu się wynieść. Wyprzedził ich Shuji żeby wyjąć wózek.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. To normalne...-uśmiechnął się i zmierzwił mu włoski.

-pewnie tylko dlatego się na ciebie nie wydarł.-wywróciła oczyma.-Poza tym nie drze się tylko na Yasu.-powiedziała biorąc się za kolejny kubek.-No i to w ogóle niesamowite że on kogoś ma. Na dodatek tak wesołego i przystojnego chłopaka. Jak to jest się z nim spotykać?

-możemy się przenieść jeśli ci to przeszkadza.-powiedział zaraz szybko.

-ale na tym samym szarym końcu też byli ludzie...-mruknął a kiedy wyszli usiadł wygodnie na wózku.

Takano | Jun pisze...

Najpierw poszli kupic bilety a potem zajęli miejsca.
-najpierw film.

-Dłużej się nie dało? Nie mamy całego dnia.-powiedział Hiroki odwracając się żeby tym razem mieć pewność że nie krzyczy na swojego chłopaka. Przejął dokumenty a następnie szybkim krokiem wyszedł z gabinetu. Z ulgą zauważył że właśnie przywieźli świadka. Wszystkim się dziś kurwa zegarki popsuły? Miałeś był dwie godziny temu. Od razu idziemy do sali przesłuchań. Nie mamy całego dnia.-fuknął. Na prawdę chciał dzisiaj wrócić z Naokim do domu. Zawołał Yasu i innych którzy siedzieli w gabinecie i poszedł przesłuchać świadka.

-dobrze.-pogłaskał go po włosach. Wziął koc i zszedł na plażę żeby go rozłożyć i żeby mieli na czym leżeć. Zapalił też lampki.

Yuji uderzył go lekko.
-mou...nienawidzę cię..-mruknał zakrywając twarz dłońmi.

Takano | Jun pisze...

-ok.-Jun uśmiechnął się i objął go delikatnie.-przecież dzisiaj jesteś moim misiem.-zauważył wesoło.

-to ja przepraszam. Musiałem dłużej zostać ale w końcu mamy rozwiązaną sprawę i mogę wracać do domu. Jutro mam wolne.-powiedział niosąc go do samochodu.-i przepraszam że musiałeś mnie takiego dzisiaj oglądać.

Ułożył się na kocu i uśmiechnął figlarnie.
-zapraszam kochanie.

-baka.-mruknął cały czas zakrywając twarz rękoma.-teraz idziemy do pokoi? Bierzemy dwójkę prawda?-zerknął na Kazuo kiedy wjeżdżali do hotelu. Poprawił swoją torbę na kolanach.

Takano | Jun pisze...

Jun obejmował go przez cały film. Kiedy się skończył posadził chłopaka z powrotem na wózek.
-a teraz do kawiarni.

-jak jesteśmy w trakcie sprawy to nie jestem w stanie być milszy.-wywrócił oczyma.-zaskoczyłeś mnie tym że przyszedłeś, nie spodziewałem się ciebie.

-jakim?-spytał głaszcząc go po plecach a potem ściskając jego pośladki.

-um.-Yuji skinął głową z uśmiechem.-A Shuji?-spytał zaraz.

Takano | Jun pisze...

-mhm.-Jun zgodził się skinieniem głowy i wyprowadził wózek z kina i wprowadził do kawiarenki.-A teraz pora na ciacho i kawę.-powiedział wesoło.

-udało, udało. Ale i tak padne jak wrócimy...Nie byłem wczoraj w domu i jestem na prawdę zmęczony. A to się przekłada na mój humor w pracy.-wzruszył ramionami.

-no to chyba pora popsuć te romantyczną atmosferę.-pocałował go namiętnie.-gotowy na drugą rundę czy jeszcze chwilkę?

-mhm...myślałem że będzie bliżej.-przyznał szczerze.-ale jak jest z Kentą to pewnie tyle mu wystarczy.-zaśmiał sie i podał chłopakowi klucz żeby otworzył drzwi do ich pokoju.

Takano | Jun pisze...

-mhm...a ja wezmę czekoladę do picia i...torcik truskawkowy.-zdecydował a kiedy złożyli zamówienie objął chłopaka ramieniem.

-może być.-zgodził się I zaparkował przed blokiem. Wysiadł i przeciągnąl się lekko. Złapał chłopaka za rękę i wszedł do budynku.-obiecuje ze jutro jestem tylko twój.

-mmmm...to dobrze.-pocałował go namiętnie a potem zjechał pocałunkami niżej. Zrobił mu kilka malinek zanim dotarł do męskości chłopaka. Oblizal usta i wziął jego penisa do buzi. Od razu wsunal tez w niego dwa palce.

-nie przeszkadza mi to. Myślałem po prostu ze dostanie pokój bliżej. To wszytko.-wzruszył ramionami I wjechał do pokoju.

Takano | Jun pisze...

-mhm ja tez. Takie małe randki są fajne.-uśmiechnął sie przytulił go mocno do siebie.-ale.dzisiaj musimy iść wcześniej spać. Rano wstajemy i musimy zdążyć na samolot.

-wyjdę z tobą.-powiedział zaraz. Trochę się bał zostawiać go samego o tej godzinie. Wyszli szybko z psami a potem wrocili do mieszkania. Hiroki rozebral się do obcislych bokserek i wskoczył do łóżka.

Takank nie odpowiedział. Uniósł się delikatnie i zaczął ssać główkę penisa partnera. Wsunal w niego trzeci palec.

-mhm...-Yuji został torbę przy jednym z łożem.-ale nie będziemy tak długo chodzić po mieście, ok? Wolałbym się umyć zanim inni wrócą...

Takano | Jun pisze...

-na pewno nie jest za zimno skarbie? I na pewno jesteś pewny?-spytał tuląc go do siebie.

-nic nic...wracaj do łóżka kochanie.-powiedział podchodząc do niego.-Po prostu garnki mi się zaklinowały i wypadły to wszystko.-zapewnił go.

Takano połknął nasienie chłopaka i oblizał łapczywie usta. Uśmiechnął się i pocałował go namiętnie.
-To ty jesteś niesamowity...Tak mnie podniecić...niegrzeczny.-wyjął palce i klepnął go w pośladki. Zaraz wszedł w niego jednym sprawnym ruchem.

-um...nigdy ni byłem w Tokio i...nie chcę za długo siedzieć na dworze.-powiedział cicho. Zerkając na niego niepewnie.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze ale jak co to pamiętaj ze pytałem kilka razy.-powiedział I uśmiechnął się do kelnerki która przyniosła ich zamówienie.-smacznego Ryu-chan.-pogłaskał chłopaka po włosach.

-nie trzeba. Wracaj do łóżeczka. Ale już.-wygonił go I wrócił do robienia im śniadanka.

-oj ale akurat to robisz zawsze...-zaśmiał się I zaczął się w nim poruszać bawiąc się przy tym zego sutkami.

-nie chce tak...jeszcze mi cie ktoś poderwie.-mruknął obrażony.-a nie możemy wrócić o 22? To będzie akurat zanim wszyscy wrócą i wcale nie będzie aż tak wcześnie...

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze. I nie za długo żebyś mi się nie przeziębił.-powiedział biorąc łyk swojej czekolady i jedząc ciasto.

Hiroki zdecydował się na zrobienie im jajecznicy i grzanek. Rozłożył śniadanie na stole i dopiero wtedy poszedł po chłopaka.
-Nao-chan? śniadanie na stole.

Takano poruszał się w nim mocno i szybko. Było mu tak przyjemnie że nie zwracał uwagi na wbijane w niego paznokcie. Zaczął obcałowywać chłopaka gdzieniegdzie robiąc mu malinki.

-Nie obiecuje że przestanę...zwłaszcza teraz kiedy nie mogę chodzić...To takie zawstydzające że będziesz mnie nosił...-pokręcił głową.-i w ogóle...wszystko...Nie muszę lubić pokazywać się przed wszystkimi nago...dla ciebie to jest ok? Że będą mnie takiego widzieć?

Takano | Jun pisze...

-dobrze dobrze...po prostu się martwię bo nie chcę żebyś coś złapał przed naszym wyjazdem.-powiedział mierzwiąc mu włoski.-Postaram się nie być nadopiekuńczy.

-to tylko jajecznica i tosty.-wywrócił oczyma.-nic wyjątkowego.-Lepiej się już czujesz?-spytał obejmując go w pasie.

Takano doszedł wraz z nim.
-jeszcze?-spytał zaskoczony kiedy chłopak nadal mocno go obejmował. Pocałował go namiętnie.-jeszcze?

-um...-Yuji skinął niepewnie głową przyjmując to do wiadomości.-a...-zakrył twarz dłońmi czując jak się rumieni.-a jak mi stanie...-powiedział cicho i szybko tak że ciężko było go usłyszeć.

Takano | Jun pisze...

-ja nie mówię że ni kochanie...ale jak zachorujesz to nie pojedziemy.-powiedział spokojnie.-przecież nie będę cie ciągał w zaśnieżone góry jak mi się rozchorujesz...

-to dobrze.-Hiroki odetchnął z ulgą.-więc dzisiaj obejrzymy zdjęcia i poopowiadasz mi o swoim dzieciństwie.-zdecydował wesoło.

-oho...widzę że mój kochany mężuś jest dzisiaj na prawdę spragniony...-powiedział i znów zaczął się w nim poruszać.-ja też...mam na ciebie ochotę.-szepnął mu do uszka które zaraz polizał.

-tak się nie da...zaraz zauważą...-powiedział oblewając się rumieńcem.-chodźmy już na obiad...-powiedział wykierowując wózek w stronę drzwi.

Takano | Jun pisze...

-nie traktuje więc już nie wypominaj mi tej różnicy wieku...-westchnął ciężko.-Na prawdę dobija mnie fakt że w tym roku stuknie mi 30...

-pamiętam, pamiętam.-zaśmiał się.-będzie normalnie spędzony dzień. Już dawno takiego nie mieliśmy.

Takano dyszał ciężko a jego serce biło jak szalone. Czuł jak zalewa go przyjemność i nie chciał żeby się kończyła. Poruszał się w nim rytmicznie a przez to ze chłopak mocno go obejmował ocierał się trochę o niego.

-Nic takiego? Jak to może być nic takiego?-spojrzał na niego nie widząc co powiedzieć.-jak mogę nie zakładać...Nie jestem tak doświadczony jak ty i nie panuję nad tym...wolę zakładać każdy możliwy scenariusz...

Takano | Jun pisze...

-nic nie kombinuj...najlepiej w ogóle nic nie rób. Na prawdę mnie to dobija. Więc nic nie rób. Nic.-powiedział zaraz biorąc kilka łyków czekolady.-nic nie rób bo nie ma się z czego cieszyć.

-a ja się cieszę że nazywasz to miejsce swoim domem. Na prawdę mnie to cieszy.-ucałował go w policzek.

-wiem że chciałeś jeszcze...ale tak mnie podniecasz że potrzebuję chwilki. Zregeneruję siły i będzie jeszcze fajniej.-obiecał mu i wyszedł z niego pozwalając wypłynąć swojej spermie.

-wszystko jest możliwe.-mruknął tylko a kiedy chłopak poszedł przesiadł się na krzesło bo w wózku nie sięgał do stolika.

Takano | Jun pisze...

-ale ja nie chce. Ja wiem że możesz tego nie zrozumieć...ale ja nie chce tego przypomnienia że się starzeje. Więc odpuść mi znoszenie męki urodzin i wszechobecnej 30.

-Skoro tak...na prawdę się cieszę.-powiedział całując go delikatnie.-Możemy się potulić oglądając zdjęcia.

-boli? Przepraszam.-pogłaskał go po policzku.-wiem że byś chciał...ale jeśli boli to na dzisiaj dosyć. Mam nadzieję że chociaż w części czujesz się zaspokojony.-pocałował go namiętnie.-mój potworek.

-Co nie zmienia faktu że spalę się ze wstydu jeśli to jednak mój scenariusz się spełni więc...przynajmniej dzisiaj wrócimy wcześniej, ok?-popatrzył na niego prosząco.-zobaczymy czy najlepsze.-dodał zaraz z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Jun westchnął tylko ciężko.
-pyszne.-zgodził się kończąc swój kawałek.

-jasne. Zapraszam na wycieczkę.-objął go ramieniem i zaczął mu po kolei tłumaczyć co gdzie pochowali.

-nie przepraszaj głuptasie. Ja też jestem zaspokojony, spokojnie.-wstał i poszedł po ich rzeczy które zostawili na łóżku. Wrócił już w bokserkach.-po prostu tak mnie prosiłeś że chcesz jeszcze i jeszcze...-ucałował go.-ale jutro musisz wstać...przecież mieliśmy się tutaj dobrze bawić.

-A nie możemy korzystać w pokoju...?-spytał cicho i nieśmiało.-Nie chcę żebyśmy mieli kłopoty. Ani ty ani ja...-dodał zasmucony.

Takano | Jun pisze...

-i tak wolę twoje.-powiedział dopijając czekoladę.-twoje smakują inaczej...bardziej domowo. To w nich uwielbiam.-powiedział szczerze.

-dlaczego chcesz je wyrzucać?-spytał zaskoczony. Objął go delikatnie.-no pokazuj jaki słodki byłeś.

-Lepiej w końcu ten ocean z siebie zmyjmy.-powiedział biorąc go na ręce i uśmiechając się wesoło.

-no jasne...już kombinujesz jak się mnie pozbyć. W końcu i tak jestem zbyt grzeczny. Umówiłeś się z kumplami że wymkniesz się w nocy i pójdziecie do jakiegoś klubu?-powiedział próbując curry i nie patrząc na chłopaka. Może i nie musieli ale Yuji chciał żeby spędzili więc go to zabolało.-I nie musisz mnie odstawiać Shujiemu. Umiem się sobą zając. Z nas dwóch niech przynajmniej on się dobrze bawi ze swoim chłopakiem.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze bo ja na prawdę na prawdę uwielbiam jak gotujesz.-powiedział I ucałował go w policzek.-mój kochany.

-nie zagraciles. Był prawie pusty I kilka książek sprawiło ze wygląda to lepiej.-wywrocil oczyma.-jaki słodki maluch.

-w wannie jest jakuzzi się od razu trochę cie rozmasuje.-powiedział biorąc go na ręce i niosąc do domu.

Yuji skupił się trochę pod wzrokiem chłopaka.
-i co mam być taki jak on?-fuknal bo znów czuł się porównywany do brata. Westchnął ciężko.-jestem teraz na wózku Kazuo...jaki byłby ze mnie pożytek nawet jakbym poszedł z tobą..?-spytał zerkajac na niego. Zadrżal na dźwięk imienia Yabu. Nadal bolały go wydarzenia z zeszłego roku a fakt ze Kazuo kiedyś z nim spał nic mu nie ulatwial.

Takano | Jun pisze...

-ok.-założył rękawiczki I wyprowadził wózek.-teraz spacerek do domu. Podobała mi się ta mini randka. Możemy tak częściej.

-lobuziak...-zaśmiał się.-ale byłeś na prawdę słodki. I miałeś jeszcze większe oczka.-ucałował go w policzek.

-dla mojego obolałego kochania wszystko.-wszedł do łazienki i dopiero tam go postawił.-ustoisz? Napuszcze wodę.

Yuji zwiesil głowę I Zacisnąl dłoń na łyżce. Oczywiście jak zwykle wszystko źle zrozumiał. Skończył szybko swoje curry i przesiadł się na wózek. Chciał znaleźć Kazuo i z nim pogadać.
[Ale nici z seksu XD chyba ze na zgodę XD]

Takano | Jun pisze...

-no dobrze samosiu.-zaśmiał się.-prowadź.-Puścił wózek i zaczął ich obok niego.

-Taki drugi ojciec? Fajnie że mieliście kogoś takiego. Dzieci muszą być trochę rozpieszczane.-zaśmiał się wesoło widząc chłopaka umorusanego lodem.-wiecznie brudny.

-To dobrze.-uśmiechnął się i zaczął przygotowywać im kąpiel. Kiedy była gotowa zdjął bokserki i wszedł do wody.-gotowe, zapraszam.

[bo dzieciaki jeszcze XD]

Yuji poczekał na chłopaka przed wejściem a kiedy ten w końcu wyszedł zza rogu mocno się do niego przytulił.
-przepraszam...-powiedział cicho.-um...skoro nie na imprezę...to gdzie chciałeś ze mną pójść?-spytał cicho uznając że w sumie moze to przemyśleć. Nawet jeśli okropnie się bał że jak ich przyłapią to będą mieli kłopoty.

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne skarbie.-zaśmiał się i już nic na ten temat nie mówił. Wiedział ze chłopak mu powie jeśli nie będzie miał siły.

-Wyglądasz tu na naprawdę szczęśliwego. Poprawił ci tym humor, prawda? Bo na pewno byłeś smutny że twoi rodzice nie przyszli.

Takano włączył bąbelki i oparł się wygodnie.
-mi z tobą też. Teraz pora na chwilę relaksu...myślę że taki masaż dobrze ci zrobi.-powiedział z uśmiechem.

-um brzmi fajnie...-powiedział odsuwając się i patrząc na niego.-nie chciałbym żebyś robił to z kimś innym niż ze mną...bo brzmi jak fajna randka.-mruknął cicho.-ale...trochę sie boję że jak tak pójdziemy po godzinie policyjnej to będziemy mieli poważne kłopoty.

Takano | Jun pisze...

-no a po nowym roku zaczynasz rehabilitację, prawda? Nie będzie tego za dużo? Jeszcze mi padniesz.-ucałował go delikatnie.-ale ja tez chciałbym żebyś już wrócił. W końcu to dla ciebie wziąłem te pracę i głupio się czuję że miałeś tak długie wolne.

-a mama?-spytał zaraz tuląc go mocno do siebie.-nabijał ale cię uczył. To dobrze.-powiedział patrząc na obdartego ale roześmianego chłopaka.

-No i jestem.-powiedział wesoło. Pocałował go namiętnie.-jestem więc możesz się odprężyć. Należy ci się.

-Um...nie mów jakby to było nic takiego...-mruknął wywracając oczyma.-um ale jutro ok? Mamy cały tydzień a dzisiaj jestem zmęczony podróżą i w ogóle...-złapał go za rękę.-ok?

Takano | Jun pisze...

-oj nie trudno...-westchnął.-dbaj o siebie. Wiem że odzyskujesz siły i jest już lepiej...ale nadal musisz o siebie dbać...nie lubię kiedy leżysz w szpitalu i nie ma cię w domu.-powiedział trochę tym zawstydzony i wyszedł z windy kiedy zatrzymała się na ich piętrze.

-przykro mi...przepraszam...nie chciałem poruszać ciężkich tematów.-przytulił go mocno i przewrócił stronę w albumie.-oooo.-zagwizdał.-a co to za golasek?

-będę. Będę bardzo zły.-zaśmiał się.-Bo będę musiał takiego śpiącego ciebie potem wycierać, ubierać i nieść do łóżka.-powiedział śmiejąc się dalej.-nie będziemy siedzieli długo jak masz mi zasnąć.

-oj nie za często?-powiedział trzmając go za rękę.-może pojutrze w pokoju...?-zaproponował przygryzając dolną wargę.-też będziesz miał zastrzyk adrenaliny...

Takano | Jun pisze...

[dzięki kochanemu Kazu zapamiętałam wszystkie czytania znaku na liczbe XD dziękuję że akurat tak go nazwałaś i ze jest dobry akurat w matmie <3]

-jasne. Idź do windy.-Jun wbiegł tylko po kluczyki.-Ryu też chcesz jechać?-spytał szybko chłopaka.

-i dałeś się wkręcić?-spytał zaskoczony śmiejąc się pod nosem.-mój malutki...-ucałował go w policzek.-no...już nie taki malutki.-dodał cały czas cicho się śmiejąc.

-żartuje kochanie. Ale wolałbym żebyś mi tu nie zasypiał. Zdecydowanie wole kiedy oboje zasypiamy w łóżku.-powiedział sięgając po mydło.

-um...wiem...-mruknął trochę zasmucony. Puścił jego rękę i skierował się z powrotem na stołówkę.

Takano | Jun pisze...

[serio co nie zmienia faktu że umiem 7 znaków...to tempu i próg są zabójcze]

-zadzwonię.-obiecał mu i wsiadł do windy.-co się stało?-spytał zaraz Kokiego.

-było tam coś co nie chciałeś mi pokazać?-spytał zanim ugryzł się w język.-pierwsza? Dlaczego nie mogłeś wcześniej?

-ojoj...na prawdę jesteś zmęczony, co?-ucałował go w policzek a kiedy się umył sięgnął jeszcze po szampon.

-Kazu? Będziesz blisko mnie? Nie wiem czy dam radę sam.-powiedział patrząc na bilet.-Wiesz...na wózku nie jestem w pełni mobilny i w ogóle...

Takano | Jun pisze...

[100...+ jakieś 600 złożeń XD witamy w realiach japki]

-będzie dobrze...spokojnie.-poklepał go po ramieniu i wyszedł pierwszy z windy żeby odpalić samochód o podjechać bliżej wejścia.-zaraz będziemy w szpitalu. Spokojnie Koki. Będzie dobrze.

[i będzie dobrze!]

Hiroki skinął głową ale nie wgłębiał się w temat.
-ale pojechałeś na fajną wycieczkę.-uśmiechnął się.-dobrze się bawiłeś?

-w łóżeczku możesz.-zaśmiał się i wyłączył bąbelki. wyszedł z wanny i zaczął sie wycierać.

-dziękuję.-uśmiechnął się słodko.

Takano | Jun pisze...

[na watashi jest znak]

-rozumiem. Ale będzie dobrze.-powiedział ruszając. Po krótkiej chwili byli pod szpitalem. Wysadził ich pod samymi drzwiami i potem poszedł szukać miejsca do zaparkowania.

-najważniejsze że dobrze się bawiłeś.-powiedział mierzwiąc mu włoski.-my też byliśmy w Kioto i w onsen ale dopiero w liceum. Podglądaliśmy dziewczyny.-zaśmiał się.-Ale dość szybko nas przyłapali i jeden z chłopaków dostał w czoło miską.

-potulę.-ucałował go i wziął na ręce kiedy obaj byli ubrani.-a teraz idziemy spać. Możemy jutro poleniuchować.

Yuji uśmiechnął się i pomachał bratu który podszedł do nich razem z Kentą.
-pokłóciliście się wcześniej?-spytał przeciągając się.

Takano | Jun pisze...

Jun wszedł do szpitala jak tylko zaparkował. Od razu odnalazł Kokiego i usiadł obok niego.
-co się stało?-spytał od razu.

-daj spokój...bylem normalnym dzieciakiem...normalnym nastolatkiem. Starałem się nie wpadać w kłopoty ze względu na mamę ale kiedy odeszła miałem niezbyt ciekawy rok.-zauważył tulac go do siebie.-nie widzę nic dziwnego w tym ze wspinałem się na murek żeby podglądać dziewczyny. Nie od początku interesowali mnie faceci.-wzruszył ramionami.

-i poplywamy jeśli będziesz miał na to siły.-położył chłopaka.na łóżko i ułożył się blisko niego okrywajac ich cienką kołdrą.-dobranoc kochanie. Słodkich snów.

-no skoro tak to bawcie się dobrze.-zmierzwil bratu włosy.-i nie kłóccie się.
-wy też.-zaśmiał się Yuji.-kłóccie ske częściej od nas.

Takano | Jun pisze...

-najważniejsze że wszystko będzie dobrze. Nie popsułes. Ryu pewnie I tak się uprzednio na go jakuzzi.-zaśmiał się.-jest ok serio. Jesteście naszymi przyjaciółmi.

-hmmm...myślę że tak. Kocham cie więc sądzę że to by jej wystarczyło. A potem chciałaby być dla ciebie jak mama. Była na prawdę kochana.-przytulił go mocno do siebie.-jakos bym ja do ciebie przekonał...

Takano po przebudzeniu przeciągnąl się lekko i przytulił do siebie chłopaka. Nie chciało mu się wstawać wiec uznał ze tak polzy dopóki Tomo się nie obudzi.

-ok.-Yuji przytulił go do siebie.-na prawdę chce być na tej wycieczce blisko ciebie. Ostatni najpierw ja byłem w szpitalu a potem ty prawie cały czas w pracy...chce to nadrobić.

Takano | Jun pisze...

-na pewno? Jak coś to zadzwoń i po was przyjadę.-powiedział I wstal.-będzie dobrze.-poklepal go po ramieniu i wsiadł w samochód. Po drodze zadzwonił do Ryu mówiąc mu ze wszystko gra i ze wraca sam do domu.

-to nic takiego skarbie. Kochała mnie więc...sądzę że ciebie tez by pokochała.-pocałował go namiętnie.-oglądamy dalej.

-jeszcze trochę możemy potracić...mówiłem ze dzisiaj leniuchujemy.-powiedział wesoło.

-mówiłem ze jeszcze nie wiem co będę robił...-mruknął cicho.-a ty? Powiesz mi co napisałeś na ankiecie?

Takano | Jun pisze...

-Pojade. Powiedziałem Kokiemu że ma po mnie zadzwonić.-powiedział biorąc łyk ciepłego napoju.-i kupię ci leki.-zapewnił go zaraz.

-aa...no tak mój paniczyk. Jak to jest chodzić do prywatnej szkoły?-spytał patrząc na zdjęcie.-no, no...pewnie wszystkie laski twoje, co?

-oj...boli?-spytał zaraz przy nim będąc i trochę go podtrzymując.-no dobrze...możemy tak też poleniuchować.-zgodził się.

-akademię policyjną? Nic mi o tym nie mówiłeś...-powiedział zaskoczony i troche smutny że dowiaduje się o tym ostatni.-um...ale to dobry pomysł...a ja będę cię wspierał cokolwiek wybierzesz.-dodał głaszcząc go po plecach.

Takano | Jun pisze...

-jasne kochanie. Wykupię.-zapewnił go jeszcze raz.-Keii po prostu pomylił leki i wziął twoje...-westchnął.-ale lekarze mówili że nic mu nie będzie.

-z każdą?-spytał zaskoczony.-no proszę...więc chyba powinienem mówić że jestem szczęściarzem. Chłopaków też kusiłeś?-spytał przyglądając się fotografią.-no tak...w szkole nie wyczuli że pijesz?

-Na pewno?-Przyłożył dłoń do jego czoła.-Chyba nie masz gorączki...Zjesz śniadanie i weźmiesz leki. Nic nie powinno być.

-mou...no to mówiłeś.-wywrócił oczyma.-W każdym razie...masz jeszcze czas żeby o tym pomyśleć...ja też.

Takano | Jun pisze...

-Ale skoro lekarze mówią że będzie dobrze to nie ma się co martwić.-uśmiechnął się i objął go mocno.-mój kochany.

-hmmm całkiem sporo. U nas tylu może na całą szkołę było.-zaśmiał się.-ale w takim razie na prawdę powinienem nazywać się szczęściarzem. Taki popularny paniczyk tylko mój.-pocałował go w policzek.-ale do dupy z taką szkołą...niczego nie nauczą.

-mhm no dobrze.-pocałował go i podszedł do szafy żeby się przebrać.

-ja nie wiem czy chcę na Toudai...wiem że zaraz powiesz żebym nie patrzył na ciebie ale ja nie chcę byc tak daleko...poza tym chyba wolę mniejsze miasta...

Takano | Jun pisze...

-no trudno jakoś to przeżyję.-zaśmiał się.-Następnym razem. Jak już będzie cieplej.-ucałował go delikatnie.

-no to oczywiste.-przewrócił stronę a potem kilka następnych.-Już zakończenie? Komu oddałeś drugi guzik od mundurka?

-dzisiaj proste kanapki. Myślę że będą najlepsze skoro jest tutaj ciepło. A potem zrobię nam po koktajlu i poleżymy na leżakach. Pasuje?

-zrobię co będę chciał.-mruknął i przytulił się do niego jeszcze na chwilę.

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne.-wywrócił oczyma i położył się wygodnie na kanapie. Włączył sobie telewizor.

-powinienem byc zazdrosny?-spytał patrząc na niego uważnie.

-to dobrze. Dzisiaj będzie taki troche leniwy dzień. Mam nadzieję ze za bardzo ci to nie przeszkadza.

-Zrobię co będzie chciał...więc będę patrzył na ciebie jeśli mam taką ochotę.-mruknął.-chyba już jesteśmy.

Takano | Jun pisze...

-ok. Za chwilę będziemy.-ucałował chłopaka i wyszedł. Wsiadł w samochód i podjechał pod szpital. Kiedy już tam był napisał wiadomosć do Kokiego że czeka.

-no wtedy nie trafiłeś. Ale ni żałujesz co?-ucałował go w policzek i uniósł znacząco brwi.

-to dobrze.-Położył talerz z kanapkami na stoliku i do tego dzbanek z wodą i dwie szklanki.-smacznego.

-mou...no można.-mruknął.-Ale pewnie zaraz ktoś mi się będzie podrywał...a jak pójdziesz do akademii to chyba nie będziesz mógł wychodzić za często bo to pewnie tak jak z wojskiem, nie?

Takano | Jun pisze...

-spokojnie Koki. Najważniejsze że wszystko gra.-powiedział Jun i otworzył im drzwi.-pod siedzeniami jest koc.

-jak bardzo lepiej?-spytał całując go delikatnie.-no...ale w garniturze też seksownie wyglądasz.

-to dobrze. Bo akurat tutaj tylko takie dostaniesz.-pokazał mu język.

-ja się nie dam poderwać.-burknął.-a jak ciebie będą podrywać?-spytał zerkając na niego.-um...chcesz pójść na taki dzień otwarty? Daleko to?

Takano | Jun pisze...

-poczekajcie chwilę. Muszę skoczyć po leki.-przypomniał sobie i zabrał portfel razem z receptą. Wrócił po chwili i wsiał do samochodu od razu ruszając.

-mmm...ok, cieszy mnie ta odpowiedź.-zaśmiał się i zerknął na zdjęcia.-widać że nie lubisz.-zaśmiał się.-a masz gdzieś jakieś mniej odicjalne zdjęcia? No wiesz...z jakiś imprez albo coś?

-widzę że się cieszysz.-zaśmiał się jedząc kanapkę i popijając ją wodą.

-niby jak miałbym cie odbić..-mruknął wpatrując się przed siebie.-na pewno jakieś będzie...popytaj Hirokiego. I wtedy już musisz znaleźć czas.-wyszczerzył się do niego.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan!?-spytał słysząc krzyk chłopaka. Poszedł za.Kokim do zajmowanej przez nich sypialni żeby mu trochę pomoc.-Ryu...? Co się stało?

-gluptas...oczywiście ze chce. Dlaczego miałbym nie chcieć?-wywrocil oczyma a kiedy doszli do ostatniej strony ucałował go w policzek.-a teraz następny.

-cieszę się że ci się podoba.-wyszczerzyl się I skończył jeść. Dopił wodę i przeciągnąl się lekko.-zrobię nam te koktajle.-dodał wstając.

-mou...właśnie dlatego nie chce cię puszczać samego...ktoś cie poderwie i ja nie będzie wiedział co zrobić....-mruknął patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...po prostu jeszcze nie...-powiedział wstawiając wózek i biorąc chłopaka na ręce.-Nic sobie nie zrobiłeś?-spytał zmartwiony i posadził go na wózku.

-oj...no bo pooglądałem te oficjalne zdjęcia więc teraz chcę te mniej oficjalne pooglądać.-zaśmiał się i przytulił go do siebie.

-ja ciebie też skarbie.-powiedział z uśmiechem i zabrał się za robienie koktajli.

-baka...jesteś mój...nawet nie powinieneś dać się podrywać.-burknął.

Takano | Jun pisze...

-oj głuptasek...skoro nic ci nie jest to nic się nie stało.-zmierzwił mu włosy.-no i zrobiłeś a teraz już ich zostawmy. Kei ma spać.-powiedział wyprowadzając wózek.

-to opowiadaj co pamiętasz.-zaśmiał się patrząc na zdjęcia.

-ok. Możesz na mnie poczekać na dworze.-powiedział i zabrał się za robienie im koktajlów.

-oczywiście że się postaram...potem pewnie będę na ciebie zły że w ogóle dałeś się podrywać.-mruknął.-pewnie bym przyszedł i dał im do wiadomości czuj jesteś.-wywrócił oczyma.- a ty? Co byś zrobił?

Takano | Jun pisze...

Jun westchnął i poszedł na balkon zapalić. Zupełnie nie rozumiał o co tym razem chłopakowi chodzi. Tym razem nie miał żadnego pomysłu.

-przecież ty tu jeszcze dzieciak jesteś.-zauważył szczerze zaskoczony.-tak się nie robi słońce...-westchnął.

Takano wywrócił oczyma śmiejąc się cicho. Zrobił szybko koktajle i dołączył do chłopaka.
-smacznego skarbie.

[a czyja wina? XD]

-i nawet gdybyś był na mnie zły to nadal byś mnie kochał? Nadal byś mnie chciał?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

Jun stał na balkonie cały czas zastanawiając się co zrobił źle. W końcu poszedł wziąć prysznic a potem poszedł do sypialni i lekko uchylił drzwi.
-Ryu...? Mogę wejść czy mam spać na kanapie?-spytał pół żartem pół serio.

-ech...-westchnął ciężko.-lecimy dalej.-ucałował go w kark.

-ok, ok.-zaśmiał się siedząc i pijąc swój koktajl.

[na jakiej podstawie? XD]

-skoro byś mnie nie kochał to po co miałbyś mnie odbijać.-burknął patrząc przed siebie.

Takano | Jun pisze...

-oj głuptasek...-pogłaskał go po włosach delikatnie obejmując.-Jeszcze jesteś słaby więc to normalne. Zaczniesz rehabilitację i będzie lepiej. A na razie po prostu musisz uważać. To wszystko...przecież wiesz.

-15!?-spojrzał na niego zaskoczony.-Z dwoma!?-jeszcze bardziej nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Oparł czoło o jego ramię.

-takie chciałeś.-zaśmiał się.-Następnym razem jak dasz mi wolną rękę to zrobię lepszy.

[to jest bez sensu XD]

-mou..już prowadź prosto ten wózek.-wywrócił oczyma.-i patrz gdzie idziemy...bo się zgubimy...

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...bo prostu na razie musisz to przetrzymać. To rehabilitacji już nie długo...a skoro się cieszysz to ciesz się dalej. Nie patrz na to tak negatywnie. Ja wiem co czujesz kochanie ale nic z tym teraz nie zrobimy.

-Wybacz że to powiem Naoki...ale na pewno chcesz trzymać te zdjęcia? Fotografie z założenia mają zachowywać miłe wspomnienia. Nie uśmiechasz się patrząc na nie.-zauważył patrząc na niego.

-a wczoraj jakoś ci smakowały.-zauważył unosząc brwi.-Może daj mi to zrobić po mojemu.-zaśmiał sie.

-ale my tu jesteśmy z wycieczką Kazuo...nie możemy się szlajać gdzie chcemy.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-ale to ci teraz zrobię? Nie sprawię nagle że dasz sobie z tym radę...właśnie w tym ma ci pomóc rehabilitacja Ryu.-powiedział i ucałował go delikatnie z czółko.-na razie chodźmy spać.

-Jesteś teraz ze mną...na pewno tego nie zrobisz. Nie pozwolę na coś takiego.-ucałował go.-Myślisz że dopuściłbym do sytuacji w której mógłbym być zdradzony? Znowu?-uniósł brew.-te zdjecia z australii są milsze?-spytał spokojnie.

-pół do swojego i pół do twojego.-powiedział śmiejąc się wesoło.-dzisiaj zrobiłem ci tylko z tego co chciałeś.-wzruszył ramionami.

-nie ma takiej opcji...prowadź żebyśmy ich nie zgubili.-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-chcesz ćwiczyć na naszym wyjeździe? Serio?-uniósł brwi po czym zamknął oczy.-dobranoc kochanie. Jutro rano musimy wcześnie wstać.

-mój kurczaczek.-zaśmiał sie ciesząc się że chłopak w końcu się uśmiecha. Zdecydowanie wolał go takiego.

-no jak tam chcesz.-zachichotał i usiadł na brzegu żeby zamoczyć nogi.

Yuji tylko wywrócił oczyma a kiedy stanęli żeby posłuchać przewodnika Shuji usiadł mu na kolanach.

Takano | Jun pisze...

Jun mu na to pozwolił i okrył go kołdrą. Wtulił się w poduszkę i zasnął na dobre.

-Taki dobry w tym jesteś?-spytał widząc na zdjęciach jaki chłopak jest szczęśliwy.-pewnie ci tego brakuje co? I musiałeś zrezygnować bo spotykasz się z policjantem...

-Tak?-Takano odwrócił się w jego stronę i oblizał kusząco usta.-to chodź tu do mnie skarbie.

-mówiłeś już Kazuo że po wycieczce wracamy do siebie?-spytał patrząc na brata.
-wspominałem...-powiedział cicho.
-nie chcesz wracać?
-tam jest jakby weselej...i nie muszę ciągle gotować...

Takano | Jun pisze...

Jun zaraz po obudzeniu poszedł zapalić a potem się ubrał i dopiero wtedy wyszedł z pokoju.

-przepraszam...mimo wszystko to moja wina.-powiedział tuląc go do siebie.-no ale opowiadaj dalej skarbie.

Takano posadził go sobie na kolanach.
-bardzo sie stęskniłeś skarbie?-powiedział i znów złączył ich usta w namiętnym francuskim pocałunku.

-wybij to sobie z głowy. Miałbym cię zostawić? Moją jedyną rodzinę?-powiedział śmiertelnie poważnie.-co ty byś zrobił beze mnie? Sam nie wiem co bym zrobił bez ciebie.-dźgnął go palcem w bok.-głupi. Zawsze byliśmy razem...a dla wujka byliśmy jedną osobą.-przypomniał mu i przytulił brata.-wracamy do siebie.

Takano | Jun pisze...

-cóż...-Jun zamyślił się wpatrując się w kawę. Szukał odpowiednich słów.-ludzie mają różne sposoby na radzenie sobie w różnych sytuacjach...-zaczął i wziął łyk kawy.-a ja jestem dorosłym facetem i...to nie tak że kiedykolwiek przestałeś mnie pociągać. Obiecałem że poczekam i dotrzymam słowa. Teraz cóż...papierosy pomagają mi trzymać się tego postanowienia. Uspokajają.-wyjaśnił najlepiej jak umiał starając się nie wystraszyć chłopaka.

-Ale kangury są urocze...-powiedział bo jakoś zawsze tak uważał.

-no cóż...-wzruszył ramionami.-to jutro.-zaśmiał się.

-nie przeszkadza ci to że wieziesz nas dwóch?-spytał zaraz Yuji.
-właśnie twoje ramie...ja mogę zejść tylko się na moment zatrzymaj.-dopowiedział Shuji.

Takano | Jun pisze...

-paliłem Ryu...po prostu tak żebyś tego nie widział. Budził się w nocy i wychodziłem na balkon...wstałem wcześniej i wychodziłem...-powiedział jedząc tosta.-smaczne.-uśmiechnął się-dopakuje się i będziemy mogli jeszchac.

-co ci się stało?-spytał zaskoczony.-jaki wypadek?

-ok. Jak boli to będę trzymał rączki przy sobie.-ucałował go delikatnie.-ale poplywamy? Pójdę po materac.

-ok.-opowiedział wesoło Shuji i przytulił się do brata.-a jak coś to zawsze możemy się zamienić.-dodał puszczając oczko do Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-ale za to ty mnie przepraszasz Ryu?-spytał całkowicie zaskoczony.

-hmm...czyli pod względem picia Australia dobrze na ciebie działała.-powiedział z uśmiechem.-głuptas...ale najważniejsze że przeżyłeś.-dodał patrząc na następne zdjęcia.

-ok.-ucałował go jeszcze raz i zabrał puste kubki po koktajlu. Po chwili wrócił z nadmuchanym materacem.

-prawda? Będziesz mógł potulić swojego chłopaka.-Shuji poklepał brata po policzku cały czas mówiąc do Kazuo.-i na pewno będziesz zmęczony w pewnym momencie.

Takano | Jun pisze...

-to nie jest twoja wina...nie robisz tego wszystkiego specjalnie.-powiedział dopijając kawę. Wstał i objął go łagodnie od tyłu.-nie przejmuj się tym tak.

-chociaż jakaś miła impreza.-zaśmiał się.-a dziewczyny do ciebie lgną.-zauważył śmiejąc się wesoło.

-oz ty mały...-połaskotał go trochę i usiadł wygodnie.-często tak sobie po prostu leżałem.

Jednym z dzisiejszych punktów było Tokio Tower więc kiedy się pod nią znaleźli Shuji zszedł z kolan brata.

Takano | Jun pisze...

-ok rozumiem.-ucałował go w policzek.-ja ciebie tez kocham.-odsunął się od niego.-pójdę się dopakować.-powiedział i wyszedł z kuchni.

-nie muszę wiedzieć o twoich wszystkich partnerach i partnerkach.-puknął go palcem w policzek.-teraz jesteś mój. Pokaże ci to jeszcze nie raz jak tylko odzyskasz siły.-dodał przyglądając się dokładniej zdjęciom.

-prawda? Cóż..czasem byłem po prostu zrzucany ale i tak było fajnie.-powiedział z uśmiechem.

-mhm...na pewno.-uśmiechnął się Yuji i przytulił chłopaka.-ale teraz też jest ładnie.

Takano | Jun pisze...

Jun dopakował swoje rzeczy i zaniósł torbę do przedpokoju. Był już wyszykowany i tylko czekał aż chłopak do niego dołączy.

-widać. Cały czas wesoło się uśmiechałeś.-pogłaskał go po włosach.-W nim trzymasz te miłe wspomnienia.

-leżałem sobie a oni podpływali i mnie zrzucali.-wzruszył ramionami.

-serio?-spytał bo jakoś nie mógł go zobaczyć.-tyle tu budynków że nie mogę go wyłapać...-przyznał szczerze.

Takano | Jun pisze...

-już!-odkrzyknął i przyszedł do kuchni. Zdjął mu wszystkie leki i zmierzwił mu włosy.-to już będzie wszystko?

-ja ciebie też skarbie. Będziemy mieli dużo zdjęć i jakie tylko będziesz chciał. Ale na razie skup się na tym zeby do końca wyzdrowieć.

-Na prawdę zbierasz sobie na karę kochanie.-powiedział nurkując i pod wodą zrzucając go z materaca.

-no...chyba widzę.-zaśmiał się.-strasznie dużo tutaj powieszonych kłódek.-zauważył.

Takano | Jun pisze...

-ok bo już musimy jechać. Nie możemy się przecież spóźnić na samolot.-powiedział mierzwiąc mu włosy i idac ubrać buty.

-a chciałbyś? Nie wiem skarbie...jako pomocnik biurowy nie musisz mieć skończonych specjalnych studiów ani nic więc możesz podejść i się spytać. Ja nie mam kompetencji żeby cię zatrudnić. Mogę jedynie powiedzieć żeby przydzielili cię do mnie.

-oj uważaj bo zaczne wymyslać prawdziwe. Nie będzie przyjemności.-powiedział chlapiąc go wesoło wodą.

-no...żeby już zawsze być razem.-powiedział cicho się śmiejąc.

Takano | Jun pisze...

Jun wywrócił oczyma. Ubrał się i położył torbę na kolanach chłopaka. Zaczął pchać wózek do windy.

-myślę że to jest możliwe.-powiedział mierzwiąc mu włosy.-jak już będziesz się czuł dobrze to możesz pójść i się spytać.-dodał.

-to co powiesz na zero tulenia do końca miesiąca miodowego?-powiedział przesuwając się trochę.

-nie wiem. Przeczytałem na znaku że o to chodzi.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...niedługo. To nie jest aż tak daleko ale szybciej będzie samolotem.-powiedział z uśmiechem.

-nie mam nic przeciwko o ile nie będziesz próbował mnie tam zmienić. I o ile nie będziesz wściubiał nosa w sprawy.-ucałował go delikatnie.

-Ja? oczywiście że wytrzymam. Powiedziałem zero tulenia. Nie mówiłem nic o seksie.-pokazał mu język.

-nie potrzebna nam kłódka.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ja siebie też. Boisz się lotu?-spytał zerkając na niego.

-na ciebie na pewno nie będę.-powiedział śmiejąc się pod nosem.-ech...lepiej żeby nie brała kotuś.

-ale nie musimy.-wzruszył ramionami.

Yuji poklepał go mocno po ramieniu.
-mówiłem...nie całuj mnie w ten sposób w miejscach publicznych...delikatnie możesz...ale nie tak.

Takano | Jun pisze...

[literówka...]

-ale już nie raz lecieliśmy. Wiesz że nie ma się czego bać.-zauważył jadąc spokojnie.

-ok.-zmierzwił mu włoski.-nie chcę żebyś był w niebezpieczeństwie.

-żartowałem kochanie...na razie.-zaśmiał sie i jeszcze raz go chlapnął.-mamy się dobrze bawić i swobodnie się czuć. To w końcu nasz szczęśliwy miesiąc sam na sam.

Yuji wywrócił oczyma czując jak pieką go policzki.

Takano | Jun pisze...

-prześpisz się i lot ci minie zanim się obejrzysz zapewnił go i zaparkował na lotnisku.-Nie ma co się martwić.

-ścigać? Niby czemu miałbyś mnie ścigać?-spytał unosząc brwi.

-czemu? O co chodzi?-spytał śmiejąc się wesoło i z powrotem wskakując na materac.

Yuji zakrył wtedy twarz dłońmi.-wszyscy już się zbierają. Chodźmy.

Takano | Jun pisze...

-będę cały czas przy tobie więc spokojnie.-uśmiechnął się do niego. Pomógł mu przesiaść się na wózek i położył mu torbę na kolanach. Zaczął pchać wózek w stronę lotniska.

-A przed chwilą mówiłeś że za bardzo mnie kochasz.-zaśmiał się.

-oj...za bardzo cię kocham żeby robić ci takie kary za głupoty.-wywrócił oczyma.-no i bez przesady...jesteś moim mężem.

-cieszę się że pojechałeś. Na prawdę.-powiedział zerkając na niego.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie. Wjeżdżasz do samolotu na wózku. Niczym się nie przejmuj.-powiedział głaszczac go po włosach i prowadząc wózek dalej.

-taka mam prace Nao-chan. Nic na to nie poradzę. Nie podkładam się specjalnie pod nóż.-przytulił go mocno do siebie.

-masz.-zaśmiał się i pocałował go namiętnie. Potem wskoczył do wody żeby trochę ppopływać.

-ale ja tez się nie znam. To mój pierwszy związek.-przypomniał mu.-wiec jak ja mam cię uczyć?

Takano | Jun pisze...

-będę cały czas przy tobie. Nie masz się czego bać.-zapewnił go. Spokojnie przeszli kontrolę I po chwili siedzieli juz w samolocie.-widzisz? Nie ma się czego bać.-powiedział cały czas trzymając go za rękę.

-nie będę ci marudzić.-zapewnił go zaraz.-i postatam się nie dawać ci zbyt wielu powodów do zmartwien.-dodał zaraz I pocałował go namiętnie.-w końcu musimy mieć ten szczęśliwy okres naszego związku...

Takano popływał sobie trochę a potem podplynal pod materac i oparl się o niego. Ucałował go w policzek.
-mój kochany.

-wcale nie...i to nie tak ze bardzo lubię takie rzeczy...znaczy...czasem robisz takie romantyczne rzeczy jak te fajerwerki jak lezalem w szpitalu...albo ogladanje gwiazd na moje urodziny. To było bardzo romantyczne i miłe...

Takano | Jun pisze...

-widzisz? I spokojnie lecimy.-ucałował go w policzek.-dobrze się czujesz?

-nie kochanie...ale chciałbym żeby teraz ten szczęśliwy czas był bez szpitali.-powiedział przytulił go mocno do siebie.-zobacz czy uda ci sie z praca na komisariacie.

-nawet nie wiesz jak mnie to cieszy. Nikomu cie nie oddam.-musnal jego usta swoimi.

-tyle wystarczy. Nie jestem dziewczyną. Pamiętasz?-zerknął na niego.

Takano | Jun pisze...

-juz dobrze.-objął go delikatnie.-na prawdę nie masz się czego bac. Jestem przy tobie.-zapewnił go jeszcze raz.-może obejrzymy jakiś film?-zaproponował.

-juz jutro chcesz jechać? Czujesz się na siłach?-spytał patrząc na niego uważnie.-po prostu chce to wiedzieć.

-hmmm....-zamyslil się na chwilę.-tak w pełni to i jemu cie nie oddam. Czasem musisz być tylko i wyłącznie mój.

-no...tyle romantyzmu ile mi dajesz jest ok Kazuo. Na prawdę nie chce żebyś mnie traktował jak dziewczynę...bardzo by mi się to nie podobało.-powiedział trochę się rumieniac.

Takano | Jun pisze...

Jun podał mu jedna słuchawkę i włączył film. Uznał ze w ten sposób lot minie im zdecydowanie szybciej.

-rozumiem kochanie. Ale jakoś musisz wytrzymać póki nie będziesz w pełni sił.-zaśmiał się.-ale juz niedlugo. A na pewno nie chcesz wrócić do pracy w szkole? Lubiłes ja...

-dokładnie. Jesteś moim kochanym mężem. Jak mógłbym cie oddać?-ucałował go delikatnie.-kocham cie. A leżąc tak na tym materacu wyglądasz na prawdę seksownie.

-um...jasne.-odpowiedział chociaż nie był pewien czy nadąży. Z pomocą przyszedł mu jednak brat i szybko przejął kontrolę nad wózkiem.

Takano | Jun pisze...

-I widzisz? Nic się nie stało.-uśmiechnął sie Jun I wyłączył film. Zapiął pasy I złapał chłopaka za rękę.

-cóż...możnaby się coś załatwić. Ale jeśli nie chcesz i wolisz spróbować pracy w policji to nie mam nic przeciwko.-zapewnil go.

-no I czemu to zrobiłeś?-spytał śmiejąc się cicho i obejmując go delikatnie. Pocałował go namiętnie.

-a daj spokój nic się nie stało. To mój brat wiec w sumie to ja powinienem go prowadzić. Zajmę się nim do końca dnia.-zapewnil go.
-może jednak powinieneś iść do lekarza z tym ramieniem? Skoro cie boli...-powiedział Yuji.

Takano | Jun pisze...

-możemy. Na lotnisku mamy postawiony wynajęty samochód wiec najpierw zajedziemy do miasta coś zjeść a potem do naszego domku.

-ok rozumiem. Wiec spróbuj w policji.-przytulił go jeszcze do siebie.-co powiesz na zrobienie obiadu a potem spacerek?-zaproponował wesoło.

Takano wywrocil oczyma I również skupił się na namiętnym pocałunku.

-pojedziesz po wycieczce? Na prawdę powinieneś iść i zobaczyć czy może coś nie poszło nie tak.-dodał patrząc na niego.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. Wiec tak zrobimy.-kiedy wylądowali pomógł mu przesiąść się na wózek. Juz po chwili czekali na swój bagaż.

-a na co masz ochotę? Może by zrobić proste curry.-zaproponował z uśmiechem.

-a teraz będziesz mi uciekał?-spytał żartobliwie i usiadł na materacu.

Yuji przejął na chwile kontrolę nad wózkiem i podjechał do nich.
-Kazuo? Na pewno ok?-spytał zmartwiony.-bardzo cie boli?

Takano | Jun pisze...

-jasne kochanie. Niech i będzie spaghetti.-zgodził się i zanim ruszył ustawił GPS. Byli tutaj pierwszy raz i nie wiedzieli gdzie jechać. Powoli ruszył z parkingu.-jak pierwsze wrażenia?

-ok.-Hiroki wziął ostrzejszy nóż i zabrał się za mięso.-a po obiadu spacerek tak?-uśmiechnął się do niego.

-mhmm...-Takano się położył i zerknął na niego.-taka zamiana.

-najlepiej jak kupisz maść.-powiedział I podjechał bliżej żeby trochę rozmasowac mu ramię.-um...a skoro tak boli to Shuji pomoże mi z kąpielą.

Takano | Jun pisze...

-ale teraz kochanie.-powiedział kiedy w końcu wyjechali z terenu lotniska.-podoba ci się?-spytał kiedy zaczęły się pojawiać jakieś widoki.

-aż taki długi spacer chcesz?-spytał wrzucając mięso na ogień.

Takano zaśmiał się wesoło I śledził go wzrokiem. Podobało mu się ze mogą się tak trochę polenić.

-ale ja nie mogę tam wjechać na wózku...a skoro ciebie boli ramię to nie dasz rady mnie zanieść.-powiedział nadal delikatnie rozmasowujac mu ramię.

Takano | Jun pisze...

-I pójdziemy kochanie. Pójdziemy. Ale na razie możesz podziwiać widoki z samochodu.-powiedział śmiejąc się wesoło. Zaparkował blisko włoskiej restauracji.-ok jesteśmy.

-mhm no rozumiem kochanie. Przejdziemy się. Gdzie. Będziesz chciał.-wrzucił warzywa i resztę składników.

Takano podplynal do niego i położył się obok
.-no jak tam kochanie? Dobrze się bawisz?

-um...no dobrze...nie będę się upierał ale jak coś to Shuji może pomóc...to w końcu mój brat.-powiedział dalej go masując w trakcie kiedy przewodnik opowiadał.

Takano | Jun pisze...

-w sumie przed wyjazdem poszperałem trochę w internecie żebyśmy na pewno spędzili miło czas.-przyznał trochę zawstydzony. Zajął miejsce przy wolnym stoliku.

-oj no musisz poczekać skarbie aż wszystko się zrobi.-powiedział powoli mieszając curry.-możesz wstawić ryż.

-rozumiem kochanie. Więc odpoczywaj. A ja cię potulę.-powiedział obejmując go delikatnie ramionami.

-nie wyglądasz...nie prowadź mnie na razie. Shuji to zrobi.-powiedział i podjechał do brata bo widział że przewodnik powoli kończy.

Takano | Jun pisze...

Jun zamówił dwie lasagne i złapał chłopaka delikatnie za rękę.
-a potem zajedziemy do domku i pozwiedzamy.

-nie musi być dużo.-zaśmiał sie i doprawił jeszcze trochę curry.-zaraz będzie gotowe głodomorku.

-dwa miesiące.-wzruszył ramionami.-zazwyczaj na tyle tutaj przyjeżdżaliśmy. Od czasu do czasu jechaliśmy gdzieś dalej żeby zwiedzać.

-Jeśli Shuji da radę popchać nas oboje to nie mam nic przeciwko.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Na prawdę chcę żebyś miło spędził czas na tym wyjeździe i zebyś dobrze się bawił.-powiedział z uśmiechem.

-aż tak.-zaśmiał się wyjmując talerze. Kiedy ryż się ugotował nałożył im po dość dużej porcji. Położył curry na stole gdzie stały już szklanki z wodą.-smacznego.-powiedział siadając.

-nie nudziło.-zaśmiał się.-była nas tutaj czwórka i na prawdę dobrze się bawiliśmy. Czasem robilismy wyskok do klubu w mieście z którego wypływaliśmy.

-na prawdę musi cie boleć...-powiedział cicho. Jako że byli w centrum dostali czas wolny. Mieli godzinę zanim ruszą dalej.-Shuji? Moglibyśmy zajść do jakieś apteki?-spytał zaraz brata.

Takano | Jun pisze...

-jeśli ty będziesz to ja też będę.-zapewnił go i od razu zabrał się za jedzenie. Po całym tym locie był okropnie głodny.

-serio twoje ulubione? Mogłeś powiedzieć to bym ci je robił częściej.-powiedział wesoło.-smacznego.-dodał i zaczął jeść.-no wyszło nam.

-oczywiście że będę głuptasku...już zawsze będę cię kochał.-zapewnił go.

-um...jasne. Zaraz kupimy maść i ja ci te ramię posmaruje. Tabletki też jakieś ci wezmę.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-nie zawalisz.-zaśmiał się.-i jedz kochanie. Jak jesteś głodny to jedz.-powiedział i wziął łyk soku.

-i będzie jeśli tak lubisz curry.-zapewnił go jedząc swoją porcje ze smakiem.

-wierzę ci kochanie. Gdyby było inaczej nie doszłoby do ślubu.-powiedział tuląc go do siebie.

-nie musisz mi nic oddawać.-chłopak pokręcił głową.-ech...skoro nie bolało to czemu nagle zaczęło?

Takano | Jun pisze...

-oj Ryu...nic się nie stanie jak zostawisz.-wywrócił oczyma i wrócił do jedzenia.-Nie martw się takimi głupotami.

-wiem wiem spokojnie.-zaśmiał się.-będą.-zapewnił go.-następnym razem może zrobimy coś z moich ulubionych dań.

-ja ciebie też bardzo mocno kocham.-pogłaskał go po plecach.

-dlaczego nic nie mówiłeś?-spytał trochę na niego o to zły.-Kazuo...a co jeśli coś naruszyłeś albo coś? Na prawdę musisz uważać na to ramię.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze kochanie. Wiec jak już się upewniłeś to jedz spokojnie. A jak już nie będziesz mógł to najwyżej ja zjem.-pokazał mu język.

-oj no ale już trochę mnie znasz. Curry też lubię. ale chyba najbardziej to lubię gyoze...no i na drugim miejscu są okonomiyaki.

-mhmmm...ja też się bardzo cieszę.-zaśmiał się i pocałował go namietnie.

-wiem ze nie zrobiłeś. Chodźmy do tej apteki.-powiedział uśmiechając się do niego lekko. A kiedy w końcu kupili maść Yuji delikatnie posmarował nią ramię Kazuo.-um...tabletkę też chcesz wziąć?

Takano | Jun pisze...

Jun zjadł pierwszy a potem tylko siedział patrząc na wesołego chłopaka. Cieszył się że jak na razie wszytsko się układa.

-to dobrze. A jest coś czego bardo nie lubisz?-spytał zaraz asekuracyjnie.

-hmmm..wtedy pewnie nie aż tak bardzo. Ale jestem pewny że wszystkie trudne chwile razem przezwyciężymy.-powiedział wesoło.

-Nie ma mowy żebyś go teraz pchał. Zwłaszcza że uparłeś się że to ty mu pomożesz przy kąpieli.

Takano | Jun pisze...

-ale nie jedz na siłę. Jeśli nie możesz to nie jedz.-powiedział głaszcząc go trochę po włosach.

Hiroki popatrzył na niego trochę nie rozumiejąc bo o pierwszym daniu nawet nie słyszał ale wzruszył ramionami i wrócił do curry.

-nie widzę innych opcji kochanie.-powiedział ciesząc się że ma go tak blisko.

-zostało nam jeszcze pół godziny. Co robimy-spytał wesoło Yuji żeby jakoś rozluźnić atmosferę.

Takano | Jun pisze...

-to może weźmiemy na wynos i zjesz na kolacje?-zaproponował zaraz.

-jasne.-Hiroki skinął głową i skończył swoją porcję która mu wystarczyła.

Takano pozwolił mu tak spać. Było przyjemnie ciepło więc i on mógł tak poleżeć.

-ok.-Yuji przystał na ten pomysł z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-liczę że mój wspaniały chłopak się ze mną podzieli.-zaśmiał się i wstał żeby poprosić i zapakowanie dania na wynos.

-oj na razie usiądź normalnie i zjedz.-zaśmiał się i zmierzwił mu włosy.

-nic nie szkodzi. Miło mi się leżało.-wzrusyzł ramionami i usiadł. Przeciągnął się lekko.-ale teraz trochę popływam a potem możemy pomyśleć o obiedzie.

-nie jest ci cieżko?-Yuji spytał zaraz Kenty.

Takano | Jun pisze...

-teraz do domku zawieźć rzeczy. -powiedział wprowadzając wózek. Włożył spakowana lasagne do torby w bagażniku a po tym jak chłopak usiadł na swoim miejscu schował tez wózek.

Hiroki tylko wywrocil oczyma i juz nic nie mówił.

-hmmm...w sumie to dobry pomysł. Możemy zrobić. Ale to lepiej jak juz trochę się sciemni i ochlodzi.

-nie schudłam aż tak bardzo...ważę dwa kilo mniej od Shujiego.-mruknął bo na prawdę się pilnował.

Takano | Jun pisze...

-podoba ci się?-spytał idąc za nim i oglądając widoki. Mimo że widział je na zdjęciach to na żywo było nieporównywalnie lepiej.

-czasem tak. Miło mi się spędza z tobą czas tak się leniąc.-przyznał obejmując go mocno.-pierwszy raz od dawna jest tak spokojny i rozluźniony.

-mhm...nawet zaraz mogę coś nam przynieść.-powiedział kładąc się wygodnie z rękoma pod głową.-tak? No cóż...ale sam mówiłeś że dzisiaj nici z seksu.-pokazał mu język.

Yuji wywrócił oczyma i zaczął się rozglądać.
-chciałbym coś typowo z Tokio...

Takano | Jun pisze...

-cieszę się że tak ci się podoba.-powiedział z uśmiechem.-Chodź już do wewnątrz. Poza się ogrzać trochę.

-zawsze mnie w taki wprawiasz.-zaśmiał się cicho.-ok pora na spacer.-przeciągnął się lekko czekając aż chłopak z niego zejdzie.

-wiem kochanie. Wiem i rozumiem. Nie będziemy tego robić jeśli boli.-powiedział głaszcząc go po plecach.

-un, ok.-odpowiedział z uśmiechem i przejął kontrolę nad wózkiem. Ostrożnie wjechał do budki.

Takano | Jun pisze...

-dobrze wiedzieć kochanie.-powiedział śmiejąc się cicho. Poszedł zrobić dwa kubki gorącego kakao.

Hiroki czekał już na niego gotowy do wyjścia.
-gdzie najpierw?

-a niby dlaczego miałbym się złościć?-spytał szczerze zaskoczony.-Nie musimy tego robić codziennie.-wywrócił oczyma.-jesteśmy na naszym słodkim miesiącu miodowym ale seks codziennie byłby lekką przesadzą nie sądzisz?-ucałował go delikatnie.-a w razie awaryjnej sytuacji poratujemy się lodzikiem.-zaśmiał się cicho.

-mou...-Yuji zarumienił się okropnie akurat na pierwszym zdjęciu.

Takano | Jun pisze...

Jun wrócił do niego z dwoma kubkami kakaa. Podał jeden chłopakowi a sam z drugim usiał w fotelu obok.

-ok. Pieski się wybiegają.-powiedział wesoło trzymając smycz jednego z nich. Drugą ręką trzymał dłoń chłopaka.

-No więc sam widzisz głuptasku że nie mam o co byś zły.-zaśmiał się.

Yuji również schował swoje zdjęcia po czym wyjechał z budki. Cieszył się że będzie miał taką pamiątkę którą później zabierze.

Takano | Jun pisze...

-cieszę się. Wieczorkiem mozemy jeszcze na chwilę wyjść.-powiedział z uśmiechem.-pasuje?

Hiroki podniół leżący niedaleko patyk i rzucił go psiakom, które wyraźnie chciały się pobawić.

-głuptasek. Na prawdę pomyślałeś że mógłbym być na ciebie zły? Na prawdę?-spytał mimo wszytsko trochę smutny.

-też fajny pomysł.-powiedział z uśmiechem.-ten jest ładny.-powiedział pokazując mu an magnes z nadrukowanym nocnym Tokio.

Takano | Jun pisze...

-i będziemy. Na wszystko będzie czas.-zaśmiał się i wziął kilka łyków kakaa.-ja ciebie też kocham skarbie. Cieszę się że zgodziłeś się na ten wyjazd. Trochę się martwiłem że będziesz się bał.

-jest ok.-wzruszył ramionami a kiedy pieski przybiegły z patykiem rzucił go jeszcze raz.

-to na prawdę nie jest powód żebym był rozczarowany.-wywrócił oczyma.-kocham cię a seks jest jak...bita śmietana na deserze lodowym.-zaśmiał się.-smaczny dodatek.

-oj nie trzeba...mam zdjęcia...-powiedział trochę nieśmiało.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie cieszę się że dałeś temu szanse pomimo tego że się bałeś.-powiedział i odłożył pusty kubek na stolik.

-wierzę ci.-zaśmiał się siadając na ławce obok chłopaka.

-no tak...zapomniałem jak bardzo lubisz bitą śmietanę.-zaśmiał się cicho i pstryknął go w nosek.

-no niech ci będzie...-powiedział cicho.-ale jeden jedyny...

Takano | Jun pisze...

-jasne. Tutaj niedaleko jest park. Możemy go zobaczyć.-zaproponował wstając z fotela.

-ja ciebie też.-zaśmiał się i oparł wygodnie.-jak będzie cieplej to znów zróbmy sobie noc w namiocie.-zaproponował z uśmiechem.

-grunt że wiesz co miałem na myśli.-odpowiedział wesoło.-dzisiaj tak jak obiecałem tulenie...jutro bita śmietana.-pokazał mu język.

-już mi tutaj nic nie kupuj...-poprosił go bo na prawdę głupio się czuł.

Takano | Jun pisze...

-nie przeszkadza mi to.-wzruszył ramionami i ubrał się ciepło. Kiedy wyszli zaczął prowadzić wózek w strone parku po drodze kilka razy zaciągając się elektrycznym papierosem.

-i co tylko będziesz chciał.-zapewnił go. Posadził go znów obok siebie i wstał żeby pobawić się z pieskami.

-co zobaczymy?-spytał łaskoczą go trochę.-no co takiego?

-ale ja się głupio czuję..-powiedział nadymając policzki.-idź już do kasy bo mamy mało czasu.

Takano | Jun pisze...

-czy możesz co?-spytał nie bardzo rozumiejąc o co chłopak pyta. Zatrzymał się na chwilę kiedy dotarli do parku.

Hiroki wrócił do niego po paru minutach.
-przejdźmy się jeszcze kawałek, ok?-zaproponował stając na przeciwko niego.

-mam nadzieję kochanie bo pojutrze płyniemy do Australii.-zaśmiał się.-a tak poważnie to jak nie jutro...to pobawimy się na statku.-pocałował go namiętnie.

-um...ale nie chce żeby musieli na nas czekać.-powiedział cicho I pomachal do brata żeby to nich dołączyli.

Takano | Jun pisze...

-Ryu-chan...ale przecież dobrze wiesz ze ci nie wolno. Nie chce czuć się winny ze ci dałem jeśli coś ci się stanie.-powiedzkał patrząc na niego trochę niepewnie.-ale zdjęcie chętnie sobie z toba zrobię.

Hiroki wziął go za rękę i zaczął spokojnie iść.
-chwile jeszcze pospacerujemy a potem wrócimy do domu. Zrobię nam gorącej herbaty i obejrzymy jakiś film.

-tak? Chcesz poczekać?-zaśmiał się całując go jeszcze I gdzie tylko mógł.-na statku tez nie miałeś okazji się pobawić, prawda?

Shuji nadal prowadził wózek. A Yuji korzystał z wolnych rąk i robił zdjęcia.

Takano | Jun pisze...

-Ale ma nikotyne i masę innych składników. Nie chce żebyś znów coś złapał.-powiedział stając tam gdzie go chłopak pokierował.-a ja...wrócę do rzucania jak juz będzie po wszystkim.-powiedział chowając papierosa do wewnatrznej kieszeni kurtki.

-rodzinnie?-spytał zaskoczony.-jest nas dwójką...to bardziej jak randka niż jak rodzinne spędzanie czasu.

-Ale teraz będziesz miał okazję spróbować wielu innych rzeczy. Ja tez. Ciągle mnie zaskakujesz.-pocałował go lekko.

Zwiedzanie tak do pozna a kiedy wracali metrem Yuji pociągnął Kazuo na kolana.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...wiesz ze nie o to chodzi.-westchnął cicho.-dlaczego chcesz zapalić?-spytał chcąc przynajmniej to zrozumieć.

-wybacz Naoki...ale nie zastąpie ci rodziny. Jestem twoim chłopakiem.-przypomniał mu.-ale myślę że teraz powinno sie udac odnowienie więzi z bratem.

-wciąż I wciąż kochanie. Sądzę że jeszcze nie raz mnie zaskoczysz zwłaszcza ze w Australii ty wszystko planujesz.-podał mu bluzę i koc.

-um...ja ciebie tez.-odpowiedział nieśmiało.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się do zdjęcia a potem ukucnął na przeciwko chłopaka.
-rozumiem.-powiedział wyciągając z kieszeni papierosa.-ech...jeden raz ci nic nie zrobi. Ale jeden. Wolę żebyś to zrobił przy mnie niż żeby cię poniosło.-powiedział podając mu elektrycznego papierosa.

-oj Nao-chan...Ślub raczej odpada w naszym wypadku.-zaśmiał się.-Ale będziemy blisko siebie. Nawet bliżej niż rodzina.

-Oj na pewno nie. Ufam ci.-wskoczył pod kocyk i ucałował go w policzek.-a zaraz weźmiemy się za grilla. Na co masz ochotę?

-mocno...-odpowiedział bardzo cicho. Kiedy byli na ich przystanku poczekał aż chłopak zejdzie i poprawił koc, który miał na nogach a Shuji zaczął pchać wózek.

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne...ale pamiętaj, raz.-powiedział i zaczął mu wszystko tłumaczyć.-twój brat mnie zabije jak się dowie...-westchnął kiedy skończył wyjaśniać.

-nie stracisz. Będziemy tak ze sobą caaaaały czas.-objął go ramieniem. W pewnym momencie zawrócił i zaczął iść w stronę domu.-

-No zobaczymy co z tego mamy i coś przyrządzimy.-obiecał mu siadając.

Yuji skinął głową i podjechał do niego z maścią.
-Mam nadzieję że jutro już będzie lepiej.-powiedział smarując mu ramię. Od razu trochę je rozmasowywał.

Takano | Jun pisze...

-tak samo.-skinął głową.-ale nie próbuj już więcej, ok?-schował papierosa i pogłaskał go po włosach.-wszystko ok? -spytał zaraz.

-będzie dobrze. Od teraz na pewno.-zmierzwił mu włosy.-ale wiesz co? Nie sądziłem że tak szybko u mnie zamieszkasz. Nie przeszkadza mi to, po prostu nie spodziewałem się że będzie to tak szybko.

-Poleż sobie jeszcze jeśli chcesz a ja ogarnę kuchnię.-powiedział schodząc na ląd i idąc do domku.

-Bo się o ciebie martwi. Myślę że to dobrze...że masz kogoś dorosłego kto się o ciebie troszczy.

Takano | Jun pisze...

-Ech Ryu-chan...dałem ci spróbować żebyś nie kombinowal więcej.-powiedział wstając I prowadząc wózek dalej.

-tak...to na prawdę mile uczucie kiedy wracam do domu i ktoś na mnie czeka.-ucałował go w policzek.-chociaż teraz będziesz pracował ze mną wiec będzie to inaczej wyglądało.

-no dobrze. Ty ogarnij co mamy w lodówce a ja pójdę po grilla.-zdecydował idąc do budynku gospodarczego.

-wiem...ale jest twoim opiekunem.-powiedział odsuwajac się kiedy skończył nakładać mu maść.-nie myślisz ze mógłbyś się przyzwyczaić? Ze jakiś dorosły w końcu się o ciebie martwi i się tobą opiekuje?

Takano | Jun pisze...

-gdzie chcesz. Dzisiaj robimy sobie spacerek zeby zobaczyć jak najwięcej z okolicy.-powiedział mierzwiac mu włoski.

-no jutro pojedziesz razem ze mną.-przypomniał mu i zatrzymał się żeby przypiąć psom smycze.

Takano przygotował wszystko i poszedł do kuchni żeby pomóc chłopakowi z gotowaniem.

-przyzwyczaisz się. Na pewno.-powiedział z uśmiechem.-za jakiś czas będziesz się czuł pewniej.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez kocham.-ucałował go w policzek I zatrzymał się przy punkcie widokowym.-na prawdę tutaj ładnie.

-oczywiście ze sam. Nie kiwne nawet palcem...no chyba żeby cię do mnie przydzielili.-zaśmiał się obejmując go ramieniem.-Moj jedyny który mnie okiełznał.-ucałował go delikatnie.

-oczywiście skarbie.-Takano zabrał cześć talerzy i poszedł rozpalac grilla.

-na pewno Kazuo.-powedzial wesoło Yuji i usiadł obok niego na łóżku.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze ci się podoba. Możesz zrobić dużo ładnych zdjęć.-powiedział kucajac obok wózka. Złapał go łagodnie za rękę.

-ok wracajmy juz.-zmierzwil mu włosy i ruszył w stronę mieszkania.-jutro na pewno dostaniesz prace.-powiedział zerkajac na niego.

-jest miło.-powiedział smarzac mięso. Kiedy wszystko ułożył usiadł obok chłopaka.-głodny?-spytał nalewajac sobie soku.

-to nie o mnie tu chodzi.-zaśmiał się I przytulił się do jego zdrowego ramienia.-ciesze się ze jesteś bezpieczny i możemy być razem szczęśliwi. Miło spędziłem czas mieszkając z tobą a po wycieczce wracamy z Shujim do siebie.

Takano | Jun pisze...

-dobry plan.-powiedział wyciągając telefon żeby zrobić im zdjęcie.-a na razie uśmiech proszę.-powiedział wyciągając rękę przed siebie.

-będę.-wywrócił oczyma i otworzył drzwi mieszkania kiedy byli na miejscu.

-na pewno będzie w końcu ty przygotowywałeś. Ja tylko wyłożyłem na ruszt.-powiedział wesoło.-więc ich tam ładnie pilnuj.

-nie kombinuje...wracamy po wycieczce jak tylko zacznę rehabilitacje. Mówiłem ci. Już lepiej sobie radzę...nie wiem kiedy stanę na nogi, nie chcę zostawac tak długo.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. Chcesz coś jeszcze zobaczyć czy już zimno?-spytał głaszcząc go po policzku.-Potem pokażesz mi zdjęcia jakie zrobiłeś.

-a ja wybiorę jakiś film.-zdecydował zdejmując pieskom smycze a potem idąc się przebrać. Później poszedł do salonu żeby wybrać jakiś film.

-Tomo? Będziesz zły jeśli wypiję sobie piwo?-spytał bo przez tego grilla nabrał na nie ochotę.

-Radzę. I Shuji mi pomaga. Rozmawiałem z nim i uznaliśmy że nie możemy więcej się tak narzucać. Pierwszy warunek był taki że wyniesiemy się jak już będzie bezpiecznie...i tak zostaliśmy dłużej.-powiedział dalej tuląc się do jego ramienia.-miło mi się z tobą mieszkało...

Takano | Jun pisze...

-więc wracamy. Po drodze możesz jeszcze robić zdjęcia.-powiedział i zaczął spokojnie prowadzić wózek z powrotem do wynajętego domku.

-Nie mam nic przeciwko.-zapewnił go śmiejąc się cicho. Kiedy chłopak usiadł obok niego włączył film.

-Nalać ci trochę?-spytał zaraz wstając z krzesła żeby pójść do kuchni.

-Kazu...-jęknął chłopak siadając obok niego z niemałym trudem.-Radzę sobie w granicach możliwości...sam wiesz że dużo pomaga mi brat. Nie bądź taki...dlaczego tak chcesz żebyśmy nadal z tobą mieszkali?

Takano | Jun pisze...

-odpowiada mi taki plan.-powiedział z uśmiechem.-na pewno zmarzłeś więc się ogrzejemy.-dodał spokojnie prowadząc wózek.

Hiroki obejmował go i popijał herbatę. Cieszył się że mogą tak spokojnie pooglądać film.

-ok.-Takano wszedł do domku i wrócił z puszką piwa. Usiadł przy stole patrząc z uśmiechem na Tomo.

-z czasem będzie...ale ja nie mogę tam być bo tak się nie stanie.-powiedział cicho.-a na weekendy możesz mnie odwiedzać i w ogóle...tylko...i ja i Shuji tęsknimy za naszym domem.

Takano | Jun pisze...

-trochę zmarzłem.-powiedział oddając mu zaraz swoje rękawiczki.-Ale zaraz będziemy w domku i się ogrzejemy. Mam nadzieję że nie złapiesz przeziębienia ani nic takiego.

-Ja z moją byłą też rzadko tak siedziałem. Nawet jak chciałem ją gdzieś zabrać bo miałem wolne to ona mówiła że jest zajęta.-wzruszył ramionami.-a miałem wtedy więcej wolnego czasu.-ucałował go w policzek.

-spokojnie poczekamy. I tak dużo zrobiłeś jak na nas dwóch.-zaśmiał się biorąc łyk piwa po czym zabrał się za jedzenie.

-skoro tak uważasz...-pogłaskał go po włosach.-pomożesz mi się umyć?-spytał lekko się rumieniąc.-ale jeśli bardzo boli cię ramię to spytam brata...-powiedział zaraz szybko.

Takano | Jun pisze...

-ok ok...nie będe.-obiecał mu i z powrotem założył swoje rękawiczki.-Już nie będe, a przynajmniej się postaram. Ciężko mi się odzwyczaić.-powiedział śmiejąc się cicho.

-dziwną.-Hiroki zgodził się z nim skinieniem głowy.-pewnie dlatego tak szybko się skończyła.-wzruszył ramionami.-ale to dobrze.

-jasne. Na pewno się nie zmarnuje.-powiedział popijając mięsko piwem.

-A ty jesteś uparty. Nie rozumiem czemu obrażasz się o to że się wyprowadzam od ciebie po wycieczce...sam wiesz że mieliśmy się z Shujim wynieść jak tylko wszyscy którzy mogli nam zagrozić zostaną zamknięci.-westchnął przesiadając się na wózek który mu odjechał. Yuji upadł ciężko a ból wycisnął mu łzy z oczu.

Takano | Jun pisze...

-postaram.-obiecał mu i zaczął iść obok niego.-dla ciebie na prawdę się postaram.-dodał i wyjął sobie papierosa.

-a ja mam ciebie. Dobrze wyszło że się z nią rozwiodłem.-pokazał mu język.-i że cię spotkałem. Nawet jeśli w niezbyt dobrych warunkach.

-hmmm...myślę że kiedyś moglibyśmy przyjechać.-zgodził się z nim wesoło.

-nie mówiłem że ze wszystkim. I przecież powiedziałem że jeszcze dużo pomaga mi brat...a teraz miałem ty mi pomagać. Ale się obrażasz.-wywrócił oczyma i z nie małą trudnością usiadł na wózku.

[gome że dopiero teraz ale nie zdałam tłumaczeń i płacze nad moimi 68% (a zdajemy od 70% -.-)]

Takano | Jun pisze...

[no to one more time piszesz XD no jutro mam poprawkę i kuje]

Takano | Jun pisze...

-ok.-usiadł obok niego i podał mu kubek gorącej herbaty.-proszę skarbie. ogrzej się.-powiedział dodatkowo otulając go kocem.

-i powinieneś się oszczędzać.-zmierzwił mu włosy.-mi też się dzisiaj podobało. Idź do łóżka ja jeszcze pozmywam, umyję się i do ciebie dołączę.-obiecał mu.-Jutro wcześnie wstajemy.

-coś się stało?-Takano znalazł się obok niego.-Boli cię coś?-spytał na szybko go oglądając. Szybko zdjął szaszłyki z grilla i wrócił wzrokiem do chłopaka.

-Po prostu mocno upadłem.-mruknął ścierając łzy z policzku.-Możesz przestać być taki sarkastyczny? Mieliśmy się dobrze bawić a ty się znowu obrażasz. Przecież i tak cały czas pomaga mi Shuji...więc jaka to różnica gdzie będziemy mieszkać?

Takano | Jun pisze...

-twój.-Jun objął go delikatnie.-Zaraz będzie ci ciepło.-dodał wpatrując się w tańczące plomyki w kominku.-podoba mi się tu.

Rano Hiroki obudził się jak zwykle na dźwięk swojego budzika. Wymacal telefon ręką i wyłączył alarm zaraz siadając na łóżku.

-wziąłeś leki?-spytał asekuracyjnie.-co dokładnie się boli?-dodał patrząc mu w oczy.

-co znowu?-westchnął podjezdzajac bliżej niego.-Kazuo?

Takano | Jun pisze...

-na pewno by nie było. Ale jest...wiec możesz mieć ładne zdjęcia. Jutromogę nawet robić za twojego modela.-obiecał mu wesoło.

-ma mnie po prostu obudzić.-wywrocil oczyma I wstał z łóżka.-zrobię śniadanie.-dodał wychodząc.

-no dobrze...ale mogłeś mówić od razu.-powiedział masując mu dłoń.-mam nadzieję że ci minie.

Yuji nic już nie powiedział i po prostu złapał go za dłoń. Uznał ze chwile poczeka.

Takano | Jun pisze...

-oj...po to tu jestem, żebyś sobie na mnie poćwiczył. Wtedy na zajęciach będzie ci lepiej szło.-powiedział mierzwiąc mu włosy.

-Naoki, śniadanie!-Hiroki zawołał go po prawu minutach. Zrobił im jajecznice i tosty.

-możesz płakać...przecież pewnie jest gorzej jak się tak powstrzymujesz.-powiedział delikatnie masując mu dłoń.-Długo cię już tak boli?

-Możesz przestać się tak zachowywać?-spytał patrząc na niego.-Chcę się umyć...ale nie kiedy jesteś na mnie taki obrażony.

Takano | Jun pisze...

[dał to samo więc jest wysokie prawdopodobieństwo że zdam. W sobote się dowiem]

-niby czemu miałbym się śmiać? Nie jestem profesjonalnym modelem ani nic.-wzruszył ramionami.-Jestem twoim chłopakiem i po prostu chcę ci pomóc.

-wiem ze kawa nie jest dobra ale jakoś musisz to znieść.-powiedział bo i tak starał się nie robić mu tak mocnej jak sobie. Zabrał się za jedzenie śniadania.

-ok...może po prostu słabszy dzień. Pomogę ci z jedzenie.-powiedział spokojnie.-Od śniadania ni nie jadłeś.-dodał sięgając po talerz chłopaka.

[btw. Kazuo ci się zgubił XD]

Takano | Jun pisze...

-to było dawno...i zostałem siłą zaciągnięty żeby zrobiły mi zdjęcia bo awaryjnie potrzebny był jakiś model.-wywrócił oczyma.-Nie znam się na tym.

-Ma mnie obudzić. Takie jest jego zadanie.-wywrócił oczyma bo nie miał zamiaru zmieniać dźwięku. Skończył jeść dość szybko i wstał od stołu.-za pół godziny wychodzimy.-poinformował go i dopił kawę.

-ok. Spokojnie...na pewno ci przejdzie.-powiedział obejmując go delikatnie.-A jak zjesz troszkę to położysz się w łóżku.

[ciągle jakieś powody do kłótni im dajesz..]

Takano | Jun pisze...

-nie. Zrobili zdjęcia i wróciłem na swoje zajęcia.-wzruszył ramionami.

-ok, załatw to szybko.-poprosił pakując jeszcze część papierów do torby.

-zaniosę i poleżę z tobą w łóżku ale masz odpoczywać.-powiedział głaszcząc go po włosach.

[oj no ale to nie jest powód do takiego obrażania się XD]

Takano | Jun pisze...

-proponowały co innego ale nie byłem zainteresowany.-wzruszył ramionami.-ale jeśli nie chcesz robić mi zdjęć to ok.-ucałował go w policzek.

Hiroki nasypal pieskom jedzenie i nalał wody po czym poszedł ubrać buty.
-jedziemy.-ucałował go jeszcze.-powodzenia skarbie.

-szszsz...jutro już na pewno będzie dobrze. Ale odpuscimy sobie mięsko. Zjesz chleb i sałatkę. Coś lzejszego będzie lepsze.

[On tego tak nie powiedział XD obraził się to teraz naprawiaj! XD]

Takano | Jun pisze...

-Oj...zaraz dziwne.-zaśmiał się.-o pomoc prosiła mnie ich nauczycielka a one chciały mi jakoś podziękować. -wywrocil oczyma.-a po prawdzie kumpel z gruby mnie w to wkrecil.-dodał I ucałował go w policzek -ciebie tez musiałem przyciągnąć.

-sterujesz się?-spytał kiedy jechali juz samochodem.-byłeś kilka razy zatrzymany wiec zobaczymy

-jasne. Masz przepisane leki przeciwbólowe. Zaraz ci dam ale najpierw zjedz troszkę.-poprosił go.

[Oj napraw XD]

Takano | Jun pisze...

-oj nie wziąłem...to ty mnie zacząłeś podrywać.-zaśmiał się.-pytałem się mnie to znaczy kochać i w ogóle. I ciągle schodziła do pracowni.-wzruszył ramionami.-ale chyba nie zacząłeś być ze mną bo myślałeś ze nikt cię nie pokocha?

-mhm...będę trzymał kciuki w swoim gabinecie.-powiedział parkując blisko komisariatu.-dasz sobie radę.

-ale skoro cie boli to mogę ci pomóc.-powiedział zmartwiony. Zjadł trochę mięsa.

-nie jestem żadna Zosia samosia. Przestań.-wywrocil oczyma.-um I chodzmy juz...chce się umyć.-dodał podjezdzajac do swojej torby.

Takano | Jun pisze...

[etto....to była jakaś szkoła językowa z mojej okolicy czy coś. Nie pamiętam za dobrze]

-aż tak?-zaśmiał się.-Nie czułeś się z tym dziwnie ani nic? Nigdy mi o tym nie opowiadałeś. Kiedy zacząłeś czuć coś więcej.

-Powodzenia.-Hiroki zamknął samochód i wszedł pewnym krokiem na komisariat od razu wpadając w wir pracy.

-wiem wiem...ale jak coś to ci pomogę.-powiedział i kiedy trochę zjadł poszedł po leki i wodę.

-prosiłem żebyś przestał mnie tak nazywać.-westchnął i wyjechał z pokoju.

Takano | Jun pisze...

-mhm...po dwóch latach w sytuacji awaryjnej.-ucałował go w policzek.-ok. Wiesz...ja mimo wszystko czulem się dość niepewnie na początku. Nie wiedziałem co robić bo jesteś ode mnie młodszy a wtedy byłeś jeszcze uczniem liceum...

Jakoś w południe Hiroki wyszedł z gabinetu.
-i jak ci poszło?-spytał Naokiego kiedy go zauważył.

-jasne. Kladz się.-poprosił go I podał mu leki. Od razu zaczął go masować.-będzie dobrze.

-ech mówiłem żebyś przestał.-westchnął ciężko. Podjechał do szafek i zaczął zdejmować koszulkę.-pomożesz mi ze spodniami?

Takano | Jun pisze...

-no nie ułatwiasz.-przyznał mu rację ze śmiechem.-ale dla mnie też wiele rzeczy jest nowych. Jesteśmy razem już prawie dwa lata ale wiele nadal się uczę. Głównie cierpliwości ale to zawsze coś.-powiedział i ucałował go w policzek.

-nadal? Przypomnij mu się bo może zapomniał.-Hiroki poklepał chłopaka po ramieniu i wrócił do swojego gabinetu.

-mhm...będę delikatny.-obiecał mu i zaczął bardzo delikatnie go masować.-Może jednak będzie lepiej jak pójdziesz do łóżka.

-Prosiłem żebyś przestał!-Yuji powiedział to trochę głośniej niż zamierzał. Owinął się ręcznikiem.-um...a tam dalej już nie mogę na wózku...-powiedział lekko się rumieniąc.

Takano | Jun pisze...

-oj przecież wiesz ze nie miałem zbyt szczęśliwych związków. Dużo się uczę.-pocałował go namiętnie.-i ciesze się ze mogę spędzać z tobą czas.

Hiroki skinął głową i juz wrócił do pracy.

-będę cały czas przy tobie.-zapewnił go I wziął go na ręce. Zaniósł go na górę i położył na łóżku.-najwidoczniej po prostu musisz odpocząć...

Yuji odprężyl się dopiero kiedy był zanurzony po ramionami w wodze.
-dziękuję.-uśmiechnął sie do chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham skabie. Ja ciebie też.-powiedział tuląc go do siebie. Już dawno nie był aż tak szczęśliwy.

Hiroki podniósł głowę znad papierów kiedy Naoki wszedł do jego gabinetu.
-i jak ci poszło?

-nie jestem głuptasie...dlaczego miałbym być zły?-spytał zaskoczony.-martwię się tylko...

-um na prawdę fajnie.-zgodził się rozmasowując sobie trochę nogi.

Takano | Jun pisze...

-no cóż...nawet jeśli będą jakiś kłótnie to damy sobie radę.-powiedział śmiejąc się wesoło. Oddał pocałunek.

-zrezygnowała?-spytał bo właśnie się dowiedział. Wzruszył jednak tylko ramionami.-Nie mam nic przeciwko. Możesz zostać.-uśmiechnął się i wrócił do pracy.

-oj daj spokój. Nie jestem zły. Ty też na pewno byś nie był.-powiedział i ucałował go w czółko.-Mów jakbyś czegoś potrzebował.

-um...masz rację.-uśmiechnął się lekko.-I może ta ciepła woda pomoże na twoje ramię.-dodał. Zrumienił się lekko kiedy zaczęli się zbierać inni uczniowie z ich klasy.

Takano | Jun pisze...

-ja też nie lubię. Ale ostatnio nam się nie zdarza.-zauważył tuląc go do siebie. Cieszył się że chociaż tyle może.

-możesz pytać.-powiedział biorąc łyk kawy. Zaznaczył coś na dokumentach które przeglądał.

-nigdzie się nie wybieram.-zapewnił go i objął go bardzo delikatnie.-możesz się tulić.

-un...powiem.-chłopak skinął delikatnie głową i pomachał bratu który też przyszedł.

Takano | Jun pisze...

-dotrzeć?-spytał bo nie bardzo wiedział co chłopak miał na myśli.-wiem że nie jesteś już dzieckiem. Nie patrzę tak na ciebie Ryu.-powiedział szczerze.

-to było ok. Było nam łatwiej szukać.-powiedział i lekko skinął głową.-W sumie będziemy cię prosić o to co masz zrobić ale miło będzie jeśli będziesz pamiętał o kawie. Wiem że ze wszystkim sobie poradzisz.-powiedział zerkając na niego.

-jasne. Nie musisz mnie pytać o takie rzeczy. Prześpij się.-powiedział głaszcząc go po włosach.

-um...ja też już mogę iść.-powiedział podnosząc się na rękach i siadając na brzegu.

Takano | Jun pisze...

-a co masz przez przez to dotrzeć na myśli?-spytał głaszcząc go po włoskach.-ale z papierosami nie chodzi o twój wiek ani nic.-spojrzał na niego poważnie.-tylko o twoje zdrowie. To nic dobrego i przecież powiedziałem ci że rzucę jak nie będę miał tyle stresu.-wyjaśnił.-nie traktuje cię jak dziecko.

-jesteś pewny?-spytał patrząc na niego.-Możesz zostać i poczekać.

-lepiej się czujesz?-spytał Takana unosząc wzrok znad książki.

-oj mówiłem żebyś tak na mnie nie mówił. Przestań.-westchnął cicho chłopak.-ja ciebie też...-dodał zaraz.-więc już zanieś mnie do szafek...

Takano | Jun pisze...

-mhm...chyba rozumiem co masz na myśli.-powiedział I pogłaskał go po policzku.-Ryu...po prostu się martwię. Nie chce żebyś znów zachorował kiedy w końcu się udało. Masz wrażliwy organizm...-powiedział tuląc go do siebie.

-no dobrze. Uważaj na siebie.-powiedział z.lekkim uśmiechem i wrócił do pracy.

-dobrze ze jest lepiej.-powiedział szczęśliwy.-a jesteś pewny ze nie jest za ciepło na gorącą czekoladę?

-ale przestań.-mruknął chłopak i zaczął się wycierać.-ramię nadal bardzo cie boli?-spytał zaraz zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-nie będę mógł przymknąć oka. Nie będe w stanie. Ryu kocham cię. Nie chcę żebyś znowu siedział tyle w szpitalu. Wiem że chcesz próbować ale możesz inne rzeczy, prawda? Dałem ci d spróbowania tego elektrycznego...

Hiroki odpisał mu że da znać jak skończy i że chciałby coś pysznego na obiad. Wstał żeby zrobić sobie kolejną kawę i wrócił do przeglądania nagrań z monitoringu.

-ok ok...-zaśmiał się i wstał z łóżka żeby zrobić chłopakowi czekoladę.

-um...jak mniej to dobrze.-powiedział z uśmiechem chłopak i sam ubrał koszulkę.-możemy iść.

Takano | Jun pisze...

-wiem ze nie masz. Nie mówię że masz.-wywrócił oczyma.-tak trudno jest ci zrozumieć że się martwię? Nie chcę cię stracić przez to że znów na coś zachorujesz.-westchnął już nie wiedząc jak ma do niego mówić.

-Tadaima!-krzyknął Hiroki w progu i zdjął buty. Przywitał się z pieskami a potem poszedł do kuchni. Ucałował chłopaka w policzek.-przepraszam że tak długo...mieliśmy sytuację awaryjną. Kradzież w sklepie ale na szczęście szybko się z tym uporaliśmy i złapaliśmy złodzieja.-powiedział jeszcze raz go całując.-zanim skończysz gotować wezmę prysznic.

Takano pomógł chłopakowi usiąść i ułożył się obok niego.
-cieszę się że już ci lepiej.

Yuji uderzył go z całej siły w nogę i pojechał do drzwi.
-mówiłem żebyś przestał.-mruknął cicho bo na prawdę mu się to nie podobało. Uważał że Kazuo przesadza nawet jeśli to niby nie było nic takiego.

Takano | Jun pisze...

-Nie mogę ci niczego zabraniać. Mogę tylko prosić żebyś tego nie robić bo się martwię. Tylko tyle mogę. Możesz nie zamierzać ale to nie zależy od ciebie.-powiedział tuląc go mocno do siebie.

-Jasne. Zaraz się tym zajmę.-powiedział i poszedł do łazienki. Wrócił do kuchni po 10 minutach ubrany w spodnie dresowe i koszulkę na ramiączkach. Od razu wziął się za doprawianie swojego ramenu.

-wiem kochanie ale możemy jeden dzień tak poleniuchować. Nic się przecież nie stanie.-zauważył wesoło.

-to ty jesteś uparty i wredny. Prosiłem żebyś przestał.-fuknął na niego i trochę przyspieszył.

Takano | Jun pisze...

-miałem co innego. Miałem problemy które mi hamowały wiele rzeczy dlatego utknąłem przy papierosach. Ryu...wiem że chcesz korzystać z życia ale musisz myśleć też o swoim zdrowiu.

-nic się przecież nie stało.-wywrócił oczyma Hiroki. To żaden problem.-założył sobie porcję i usiadł do stołu.-smacznego.-dodał i zabrał się za jedzenie.

Takano objął go delikatnie.
-daj trochę.-powiedział otwierając usta szerzej.

-Przestań!-krzyknął kiedy weszli do pokoju i Kazuo zamknął drzwi.-Przestań...przestań tak mówić...i przestań mówić o mnie w rodzaju żeńskim.

Takano | Jun pisze...

-wiem że wracasz...nie będę cię zatrzymywał ani nic. Mogę tylko prosić żebyś na siebie uważał...i mieć nadzieję że posłuchasz.-powiedział tuląc go mocno do siebie.-tylko tyle mogę.

-później?-spytał zaskoczony.-wiesz...moje godziny pracy są bardzo ruchome więc na moje nie patrz.-powiedział wzruszając ramionami.-jak coś to mogę na ciebie czekać.

-wyszło mi.-zgodził się z nim skinieniem głowy.-no i ciesze sie ze ci smakuje.

-mowisz. odkad wyszlismy z wody mowisz-powedzial zaciskajac dlonie w piesci.-jesli nie masz zamiaru przestac to ide spac do brata. Nie mam zamiaru znow sie z toba klocic bo jestes taki uparty.

Takano | Jun pisze...

-obawiam się że nasze definicje uważania mogą się trochę różnić.-powiedział śmiejąc się cicho.-chcesz już iść spać?-spytał zerkając na zegarek.

-cieszysz się co?-spytał widząc to podekscytowanie w oczach chłopaka.-oj...trzeba czy nie zawsze będę mógł się czymś zająć i na ciebie poczekać.-wzruszył ramionami.

-cieszę się.-zaśmiał się wesoło. Ucałował chłopaka w policzek a potem już go tylko tulił do siebie.

-prosiłem tylko żebyś przestał.-fuknął na koniec a kiedy chłopak wyszedł zalał się łzami.

Takano | Jun pisze...

-ok.-Jun wstał z podłogi i poszedł po swoją kurtkę.-zaniosę cię po schodach na górę. Niestety nie ma tutaj windy.-powiedział zakładając kurtkę.-ale możemy też po prostu wyjść na zewnątrz.

-a raczej nie będę kończył wcześniej. Albo dzien wolny albo siedzenie do późna...niestety tak to zazwyczaj wygląda.

-wezmę. Nie widzę problemu kochanie.-powiedział wesoło.-możemy pójść przed snem.

Yuji z nie małą trudnością przesiadł się na łóżko i kiedy trochę się uspokoił napisał do brata żeby przyszedł.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też.-Jun wziął go na ręce i zaczął wchodzić po schodach na górę.

-Naoki...grafik jest tu tylko formalny. Jeśli mamy sprawę to zostajemy dłużej żeby jak najszybciej złapać przestępcę. Żeby nie zrobił więcej. Czas jest tutaj na prawdę ważny, rozumiesz?-powiedział trochę zbyt ostro niż planował.-tak wygląda ta praca.

-ja też. Jutro wypływamy do Australii.-przypomniał mu tuląc go do siebie.

-skurcze...-mruknął cicho starając się już samemu jakoś rozmasować nogi.

Takano | Jun pisze...

-hmmm jakieś znajdziemy.-powiedział kiedy weszli. Posadził go na łóżku a kiedy nie znalazł krzesła po prostu poszedł po wózek. Uznał że po prostu zostaną na górze skoro jest już póżno.

-Nie ma nikogo innego Naoki.-westchnął mężczyzna.-to mała miejscowość więc jesteśmy jedynym zespołem który się zajmuje poważniejszymi sprawami. Byłem młodszy i na niższym stanowisku.-wywrócił oczyma.

-z tobą. Więc na pewno będzie fajnie.-powiedział tuląc go do siebie.

-um...i pokłóciłem sie z Kazuo. Jest uparty i wredny...-burknął masując sobie drugą nogę.

Takano | Jun pisze...

[cóż...nie bardzo się na tym znam wiec nawet nie wiem jak mam pomoc ale chyba powinnaś wybrać to co ci bardziej odpowiada...]

-mhm...na prawdę ślicznie.-zgodził się Jun I pogłaskał chłopaka po włosach.-niebo jest ladnie widoczne.-dodał z uśmiechem.

-zajalbym się tym ale ok. Pomogę ci chociaż trochę.-powiedział zbierając naczynia ze stołu.

-na pewno. A dzisiaj sobie jeszcze poodpoczywasz.-pogłaskał go po włosach.-i jutro będziesz pełen sił.

-ja nie jestem wredny. I go nie wyzywam. A on to robił ciągle i jeszcze zaczął do mnie mówić jak do dziewczyny. I nie przestawał nawę jak go prosiłem żeby przestał.-mruknął cicho.

Takano | Jun pisze...

-to chyba trochę za długo zwłaszcza że jest zimno.-powiedział podchodząc do barierki balkonu.

-wiem, widzę.-powiedział zaglądając do garnków.-ale to ok. Na razie mamy wszystkie sprawy załatwione więc jutro czeka mnie papierkowa robota o ile nie dostaniemy czegoś nowego.

-na pewno będziesz. Już ci trochę lepiej.-zauważył tuląc go do siebie.

-on przesadził.-mruknął chłopak.-i ty przeciwko mnie?-Yuji pstryknął go w nos.-A zaczęło się od tego że powiedziałem że po wycieczce się wyprowadzamy...

Takano | Jun pisze...

-to chyba trochę za długo zwłaszcza że jest zimno.-powiedział podchodząc do barierki balkonu.

-wiem, widzę.-powiedział zaglądając do garnków.-ale to ok. Na razie mamy wszystkie sprawy załatwione więc jutro czeka mnie papierkowa robota o ile nie dostaniemy czegoś nowego.

-na pewno będziesz. Już ci trochę lepiej.-zauważył tuląc go do siebie.

-on przesadził.-mruknął chłopak.-i ty przeciwko mnie?-Yuji pstryknął go w nos.-A zaczęło się od tego że powiedziałem że po wycieczce się wyprowadzamy...

Takano | Jun pisze...

[To dobrze ^^]

- ciesze się ze to lubisz. Ja tez.-powiedział z uśmiechem. Podszedł do niego po dłuższej chwili.-wracamy juz do środka?

-ja ciebie tez kocham.-zapewnił go tulac go do siebie.-ja ciebie tez.-pogłaskał go po włosach.-jutro normalnie ze mną jedziesz?

-pomasuje. I potem już na pewno będzie ok skarbie. Odpoczniesz pozadnie i wszystko będzie dobrze.

-um...tak wyszło. Nie sądziłem ze zareaguje aż tak źle...-powiedzkał cicho.

Takano | Jun pisze...

-Ok.-Jun podał mu jeszcze ręcznik i piżame po czym sam zabrał się za scielenie łóżka. Poza kołdrą dał tez kocyk żeby było im cieplo.

-aż tak przeszkadza ci ten budzik?-spytał głaszczac go po włosach.-jeśli aż tak bardzo to go zmienię. Ale możesz wstać wcześniej i zrobić pyszne śniadanko i te swoją dobrą kawę.-dodał całując go delikatnie.

-nie robisz żadnych problemów. Nawet tak nie mów.-wywrocil oczyma Takano.-chodź pójdziemy pooglądać gwiazdy.

-nie bij mnie...-mruknął rozmasowujac uderzony miejsce.-mou...rade sobie kiedy mi pomagasz. Poza tym...sam powiedziałeś ze chcesz się już wyprowadzić...a ja chcialem go tylko uprzedzic zeby nie byl zaskoczony albo coś...a sięzezloscil.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Wejdź pod kołdrę żebyś się nie przeziębil.-powiedział I poszedł się umyć. Wziął szybko prysznic i wrócił do sypialni z lekko mokrym włosami i ubrany w bokserki i koszulkę z krótkim rękawem.

-postaram się na jakiś zmienić. Nie chcesz żebyś mi padł przez budzik.-powiedział mierzwiac mu włosy.-zmęczony?

Takano szybko podał mu bluzę a jakie chłopak się ubrał wziął go na ręce.
-zaniosę cie, ok?

-no mówiłeś a jak mówiłeś tez ze nie musze to patrzyłes takim wzrokiem jakbyś nie chciał beze mnie.-przypomniał mu.-tez się wyprowadze.-dodał kładąc się i klepiac miejsce obok siebie. Jak byli młodsi to często tak leżeli.-Kenta? O co się poklocil?

Takano | Jun pisze...

-jasne że możesz. Nie musisz pytać.-Jun wszedł pod kołdrę i przysunął się bliżej chłopaka.-chodź mój kochany.

-raczej nie. Mam tylko nadzieję że się obudzę.-powiedział i pocałował go w usta.-idź się umyć bo już późno.

-Może lepiej jutro, co skarbie? Dzisiaj dostałeś trochę mocniejsze leki i lepiej by było nie pić alkoholu.

-mhm...ale o co mu poszło z rodzicami? Mówiłeś mi że raczej miał z nimi dobry kontakt.-zauważył patrząc na brata.-wyszedł obrażony.

Takano | Jun pisze...

-ok. słodkich snów.-Jun zamknął oczy powoli zasypiając. Obejmował delikatnie chłopaka tak żeby w razie czego ten mógł się odsunąć.

-ja z nimi wyjdę a ty idź się umyć.-powiedział i poszedł ubrać buty.

-dobrze. Takie coś mi pasuje.-Takano skinął głową i wyszedł z domku. Delikatnie położył chłopaka na wiszącym łóżku a potem ułożył się przy nim.

-mhm...ale czy w takim razie nie lepiej jak z nimi porozmawia zamiast uciekać z domu?-spytał zaskoczony.-znaczy...nie przeszkadza mi żeby u nas został jakiś czas ale to może tylko sprawić że jego rodzice będą jeszcze bardziej źli.

Takano | Jun pisze...

Jun w nocy tylko raz zmienił pozycje przekręcając się na plecy. Nie obudził się jednak tylko spał spokojnie.

Kiedy Hiroki wrócił nalał psom wody, wziął prysznic i poszedł spać kiedy zmienił dźwięk budzika. położył się do łóżka i zasnął przytulając chłopaka.

-mhm...-zgodził się Takano.-i w tym wielkim świecie się odnaleźliśmy.-zauważył wesoło.-Nawet nie wiesz jak się z tego ciesze.

-Może chwila odpoczynku dobrze mu zrobi. Wiem że chcesz go wspierać.-uśmiechnął się do brata.-wierzę że wszystko będzie ok.

Takano | Jun pisze...

Jun już nie spał. Obudził go dotyk ust chłopaka. Leżał jednak dłuższą chwilę żeby Ryu myślał że jeszcze śpi. Wstał i po tym jak przebrał się w dres wyszedł na korytarz.-cześć kochanie. Długo już nie śpisz?

Hirokiego obudziły więc dwa budziki. Zwlekł się z łóżka czując aromatyczny zamach kawy.
-mmmm...cudownie pachnie.-powiedział wchodząc do kuchni.

Takano zgodził się skinieniem głowy. Po dłuższej chwili usiadł i pogłaskał chłopaka po włosach.-wracajmy już do domku. Pora iść spać.

Yuji rozmawiał długo z bratem a kiedy dochodziła północ a Kazuo nadal nie było postanowił do niego zadzwonić.
-Shuji? Nie mogę się do niego dodzwonić. Martwię się...-powiedział ściskając w dłoniach telefon.

Takano | Jun pisze...

-mogłeś mnie obudzić.-zauważył wesoło. Wziął go na ręce i zniósł go na dół. Posadził go na schodach a potem wrócił się po wózek.-Co zrobisz na śniadanie?-spytał patrząc na niego z uśmiechem kiedy chłopak siedział już na wózku.

-mmm...dziękuję.-powiedział biorąc się za jedzenie śniadania.-Nie za seksownie kochanie?-spytał kiedy chłopak wrócił do kuchni.

-Wracamy do łóżka. Tutaj może jednak być za zimno.-powiedział schodząc na brzeg i biorąc Tomo na ręce.-kąpiel teraz czy rano?

-um...wiem że jest duży...-powiedział cicho odkładając telefon.-ukarać? Niby jak?

Takano | Jun pisze...

-brzmi pysznie. Pomóc ci z gotowaniem?-spytał zaraz patrząc na niego kiedy kierowali się w stronę kuchni.

-i tak ci pasuje.-zauważył obejmując go.-hmmm może będę może nie. Zależy czy będziesz tam kogoś podrywał. Albo ktoś ciebie.-powiedział całując go w usta.

-Cieszę się że ci się podoba ale już jest późno a już jutro ruszamy w dalszą podróż.-przypomniał mu wchodząc do domku.

-mhm...wiem że wróci.-pokiwał głową.-ty chyba też już powinieneś wrócić do swojego pokoju, nie? Kenta siedzi tam sam.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze skarbie. Ale jakby coś to wołaj.-ucałował go w policzek I poszedł usiąść na kanapie. Nie chciał chłopakowi przeszkadzać.

-oj kochanie chyba lepiej jak się powstrzymasz. Jeszcze będziesz mnie rozpraszal tym podrywaniem.-zaśmiał się I pocałował go namiętnie.-a teraz schodz bo musze się wyszykowac.

-mhmm... ale koniec na dzisiaj kochanie.-powiedział kładąc go na łóżku.-pora pospać.

-Kazuo pewnie też w końcu wróci. Dzięki ze przyszedłeś.-uśmiechnął sje do brata i okryl się kołdrą.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz mnie pytać jeśli sam chcesz sobie coś kupić.-wywrocil oczyma.-ale mogę ci kupić jeśli chcesz. Jeśli może ci się przydać.-uśmiechnął sie do niego.

-są pyszne. Nie przeszkadzają mi.-zapewnił go I poszedł się ubrać. Skoro zakończyli wszystkie sprawy miał nadzieję że dzisiaj wcześniej skończy.

-ok. Rano się wykąpiemy.-położył chłopaka na łóżku i ułożył sięprzy nim.-dobranoc kochanie.

Yuji mimo wszystko się obudził. Kiedy Kazuo leżał juz w łóżku wyszedł się ze swojego i usiadł na wózku. Podjechał do łóżka chłopaka i powoli ułożył się przy nim.
-martwilem się...-szepnął przytulając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz mnie pytać jeśli sam chcesz sobie coś kupić.-wywrocil oczyma.-ale mogę ci kupić jeśli chcesz. Jeśli może ci się przydać.-uśmiechnął sie do niego.

-są pyszne. Nie przeszkadzają mi.-zapewnił go I poszedł się ubrać. Skoro zakończyli wszystkie sprawy miał nadzieję że dzisiaj wcześniej skończy.

-ok. Rano się wykąpiemy.-położył chłopaka na łóżku i ułożył sięprzy nim.-dobranoc kochanie.

Yuji mimo wszystko się obudził. Kiedy Kazuo leżał juz w łóżku wyszedł się ze swojego i usiadł na wózku. Podjechał do łóżka chłopaka i powoli ułożył się przy nim.
-martwilem się...-szepnął przytulając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-No dobrze więc kupisz sobie sam. Jeśli ci to pomoże. Mam jednak nadzieję że nie będziesz tego długo potrzebował i szybko staniesz na nogi.-powiedział z uśmiechem i zabrał się za śniadanie.-co chciałbyś dzisiaj robić?

Jako ze nie mieli nic nowego porządkowali swoje papiery które leżały wszędzie. Przygotowywali miejsce pracy na nkwa sprawe ktors mogla nadejsc w kazdej chwili. Poki co cieszyli sie tym ze może wcześniej wrócą do domu.

Takano tez zasnął dość szybko. Obudził się jak było już jasno i pogłaskał chłopaka łagodnie po policzku nie chcąc go budzić.

-um...-Yuji zamknął oczy i zasnął wtulony w chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie tez kocham.-pocałował go w policzek I wrócił do jedzenie.-pasuje mi taki plan. Wiec dzisiaj spokojnie sobie pospacerujemy.-uśmiechnął sie do niego.-mój kochany...ślicznie się rumienisz.

-ok zadzwoń do ekipy antyterrorystycznej. My pójdziemy ogarnąć ewakuację. To nie jest sprawa dla nas. Jesteśmy detektywami.-powiedział treściwie i chwycil kurtke.-lecimy. Telefon zostawiam w twoich rekach.

-śpij jeszcze spij. Śpij kochanie.-pogłaskał go po włosach. Przytulił go delikatnie.

-hej.-uśmiechnął sie słodko i mocno go przytulil.-dzień dobry.-powiedział całując go lekko. Podskoczy kiedy ktoś zapukał do drzwi.

Takano | Jun pisze...

-oj nie rób tak. Podobasz mi się z rumiencami.-powiedział z uśmiechem kończąc jeść.-hmmm ja bym chętnie wjechał wyciągiem na górę. Może być?-spytał żeby się upewnić ze chłopak są rade.

Sprawa poszła dość szybko bo przekazali ja odpowiedniemu oddziałowi. Wrócili do gabinetu i zabrali się za przerwana prace.

-co tylko chesz kochanie. Weźmiemy gorąca kąpiel a potem coś zjemy.-powiedział delikatnie go całując w usta

-tylko się pospieszcie!-odkrzyknal nauczyciel i poszedł budzić resztę.
-po prostu się przestraszyłem ze jakby wszedł i nad zobaczył w jednym łóżku...-zarumienil się I znów go pocałował.-um...a pomożesz mi się ubrać? Będzie szybciej.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Na punkt widokowy dasz rade.-zapewnił go w uśmiechem bo wcześniej wszystko dokładnie sprawdził.-a teraz chodź tu do mnie się potulic.-powiedział rozkładając ramiona bo miał na to ochote.

-juz koniec.-powiedział podchodząc do niego.-źle się czujesz? Zmęczony?-spytał zmartwiony.

Takano oddawał wesoło pocałunki tulac go do siebie.
-wiesz...mógłbyś mnie tak czasem budzić. Zaczął bym milo dzien.

-um...-Yuji pocałował go jeszcze raz i przesiadł się na wózek.

Takano | Jun pisze...

-mhm idealnie.-powiedział tuląc go do siebie na prawdę sszczęśliwy.-mój kochany mój. Tylko mój. -ucałował go w policzek.-i wiesz...cieszę się że już spokojniej spisz przy mnie.

-dasz rade iść?-spytał podtrzymując go trochę.-dzisiaj wszesniej polozysz się spać a w weekend odpoczniemy oboje.

-oj ale w weekend. No i jeszcze na naszym miesiącu miodowym.-powiedział całując go jeszcze namiętnie i wstając.

-przwziebiles się?-spytał zmartwiony Yuji.-um gdzie pójdziemy? Gdzie?-spytał zaraz wesoło bo cieszył se ze Kazuo zorganizuje czas dla niego skoro nie mógł bawić się w innymi w wodzie.

Takano | Jun pisze...

-ale tylko czasem i coraz rzadziej kochanie. Cieszy mnie to. Wiem ze się starasz.-powiedział tuląc go do siebie.-mój kochany. Juz jest coraz lepiej skarbie.

-no dobrze. Ale i tak idziesz spać zaraz po zjedzeniu curry.-powiedział mierzwiac mu włosy. Wyszedł z budynku i skierował się w stronę samochodu.

-to dobrze ze nic.-przytulił go od tyłu. Kiedy go puścił podszedł do wanny żeby napuscic wody.

-juz nie mogę się doczekać.-powiedział z uśmiechem.-a na pewno nie jesteś przeziebiony? Późno wczoraj wróciłeś...

Takano | Jun pisze...

-wiem skarbie i masz moje wsparcie.-powiedział całując go delikatnie. -jest coraz lepiej i będzie. Wierzę w ciebie.

-ale musisz zjeść kochanie. Pamiętaj ze jesteś przypisany do mnie więc nie musisz robić tego co inni cie proszą.-powiedział jadac spokojnie w stronę domu.-chcesz gdzies jechać na weekend?

-jak się spakujemy. Nie musimy się spieszyć.-powiedział uśmiechając się do niego.

-um...weź to.-powiedział podając mu pudełko z tabletkami na przeiebienie.-albo idź po coś do nauczycieli. Chce się dobrze bawić z moim chłopakiem. Nie chce żebyś mi się zaziebil...

Takano | Jun pisze...

-hmmmm...myślę że to da się załatwić. Możemy też posiedzieć tak jak teraz.-powiedział i pogłaskał go po policzku.-to ma byc taki weekend dla nas skoro po powrocie oboje wracamy na uczelnie.

-ale możesz odmawiać. Zawsze możesz powiedzieć że się na ciebie zezłoszczę jeśli nie będziesz do pełnej dyspozycji.-powiedział śmiejąc się cicho.-hmmm...zima się jeszcze nie skończyła więc wolałbym jakieś ciepłe miejsce wewnątrz...

-aż tak ci sie tutaj podoba?-spytał przyciągając go do siebie i całując namiętnie.

-um i teraz musisz zjeść. I wieczorem też weźmiesz, ok? To tylko tabletki odpornościowe...-uśmiechnął się lekko i podjechał do jednego ze stolików.

Takano | Jun pisze...

-i taki będzie.-zapewnił go z uśmiechem.-Dla mnie wystarczy że jesteś.-dodał całując go w nosek.-zaraz wychodzimy.

-Więc mnie nie upominaj że robię coś więcej.-powiedział trochę przyspieszając.-hmmm...może lepiej kino? ostatnio wyszedł deadpool i moglibyśmy pójść.-zaproponował.

-i jesteśmy kochanie.-zaśmiał się tuląc go do siebie.-ok kończmy się jeść bo słychać jak ci w brzuchu burczy.-zachichotał.

-mou...-wywrócił oczyma i zabrał się za jedzenie.-na prawdę mi nie zdradzisz gdzie mnie zabierasz?

Takano | Jun pisze...

-może pomogę ci ze sprzątaniem? Szybciej pójdzie.-powiedział wstając z kanapy.

-dla mnie to to samo.-wzruszył ramionami.-jasne. Ja ogarnę obiad a ty się połóż.-powiedział parkując na swoim stałym miejscu.

Takano wywrócił oczyma i również wyszedł z wanny.-odgrzeję grilla, może być?-spytał bo przecież całkiem sporo im zostało z wczoraj.

-no nic...poczekam.-mruknął jedząc ze smakiem.-ale cieszę się że nie będę musiał siedzieć gdzieś w akwaparku i czekać aż wszyscy skończą się bawić...

Takano | Jun pisze...

-jasne. Już ci mówiłem że możesz robić tyle zdjęć ile chcesz.-przypomniał mu wycierając naczynia.-i mówiłem też że zawsze ci zapozuje. Nie musisz mnie pytać za każdym razem.-dodał zerkając na niego.

-ale chciałeś się położyć.-zauważył jednak nie protestował więcej.-dobrze idź...tylko uważaj na siebie.-poprosił zdejmując buty i kurtkę.

-no dobrze księżniczko.-zaśmiał się i ubrał się szybko po czym wyszedł z łazienki i skierował się w stronę kuchni.

Yuji pokręcił przecząco głową.
-ale nie chciałbym żebyś siedział cały czas ze mną zamiast pływać i w ogóle...-powiedział cicho.-więc cieszę się że wyjdziemy gdzieś razem i spędzimy miło czas...zamiast siedzieć w wodzie w jednej pozycji przez parę godzin...

«Najstarsze ‹Starsze   1601 – 1800 z 4687   Nowsze› Najnowsze»