-na pewno nie bardziej niż ja.-zaśmiał się mężczyzna.-Bo zaczynam się robić zazdrosny.-dodał robią teatralnie smutną minkę.
-Czasami i akurat tutaj sam.-odpowiedział spokojnie.-głównie zanim wyjechałem do Paryża. Pracował tutaj taki jeden który mi się podobał.-wyjaśnił jedząc spokojnie woje ciasto.
-cóż...nic na to nie poradzimy. Ale nie będzie go znów porywał z Yukan?-spytał patrząc chwilę na Naokiego a potem wracając wzrokiem do Shu.
-Ale ja jestem zawstydzony i teraz nie chcę.-mruknął młodszy.-chodźmy na jakąś inną atrakcję.
-Ryuuu...Nie drocz się tak ze mną.-mruknął mężczyzna i zaraz również się zaśmiał cicho.-wiem...a mimo to nadal czasem jestem zazdrosny.
-Nie, już nie. Spotykaliśmy się przez miesiąc i wyjechał 2 dni wcześniej niż ja. Planował zostać w Austrii.-wzruszył ramionami bo nie był pewny co teraz mężczyzna może robić.
-wiem. Cóż Naoki teraz pracuje ze mną więc szanse trochę spadają.-Dodał z ulgą w głosie.
-możemy iść.-zgodził się chłopak w końcu odsłaniając twarz.
-jest z czego skarbie. Świetnie sobie radzisz.-zapewnił go i zaczął zbierać naczynia.
-no coś ty, to było tak dawno temu.-zaśmiał się mężczyzna pogłaskał go po policzku.-Ja ciebie też bardzo kocham. Ciasto ci smakuje? To było moje ulubione tutaj.
-Nie, raczej wszystko mamy.-zapewnił go i wrócił wzrokiem do śpiącego Naokiego.
Yuji tylko wywrócił oczyma i przyspieszył kroku idąc w stronę wielkiego koła.
Jun zrobił dwie herbaty oraz popcorn i z tak przygotowanym prowiantem poszedł do salonu. Położył wszystko na stoliku i usiadł przy chłopaku obejmując go ramieniem.-możesz włączać.
-Mogłeś mówić. Zrobiłbym ci takie.-zaśmiał się.-Zrobię jak już wrócimy do Yukan. Pozmakujesz mojej wersji.-zdecydował wesoło.
Hiroki od razu mu ją podał i znów westchnął ciężko. Co on się z nim miał. -Moje życie wywróciło się o 180 stopni...-pogłaskał chłopaka po policzku.-tak bardzo cie kocham...
-Kazu? Pójdziemy potem na ramen?-spytał wesoło chłopak.
Mężczyzna przysunął bliżej popcorn po czym objął chłopaka ramieniem. Skupił swój wzrok na filmie.
-Ale soki to co innego i ciasto to co innego.-zaśmiał się.-Ale w takim razie zrobię ci je w domu.-powiedział biorąc kilka łyków herbaty i powoli kończąc ciasto.
Hiroki uśmiechnął sie lekko przez sen i obudził się dopiero po chwili. Jednak czując dłon chłopaka na swoich włosach nie otworzył jeszcze oczu.
-mhm, możemy tam iść. Ty decyduj, w końcu ty tam jadłeś.-zauważył wesoło.
-Jesteś pewny że chcesz to oglądać>-spytał Jun zerkając na chłopaka który był w niego wtulony. Pogłaskał go delikatnie po ramieniu.
-Mhm...no dobrze. W takim razie specjalnie dla ciebie wymyślę coś z czekoladą i pomarańczami.-Obiecał mu. Z doświadczenia wiedział że to dość dobre połączenie. Skończył ciasto i zabrał się za herbatę.
-powinienem iść do fryzjera.-odezwał się w końcu Hiroki ale nadal nie otwierał oczu.
-yaaay.-Yuji przytulił się do niego mocno a zaraz później przysunął się do szyby.-wow....niezły jest stąd widok.
-Mhm...no niech ci będzie kochanie.-zaśmiał się Jun i głaszcząc go po włosach oglądał dalej film.
-Cieszę się że tak we mnie wierzysz.-odparł wesoło Takano i wstał łapiąc chłopaka za rękę.-a teraz wracamy do naszej randki. Trochę już tutaj siedzimy. Poza się zabawić.
-Mam swojego zaufanego w Yukan. Wolę tam pójść.-przyznał szczerze.-zawsze będę przy tobie głuptasie...
Yuji po chwili w końcu usiadł na miejscu i uśmiechnął się do chłopaka. -podoba mi się taka randka.
-ech głuptasie....oczywiście że będe cię tulił. Ale następnym razem oglądamy jakąś komedię. Przecież widzę jak się boisz.-westchnął przytulając go do siebie.
-Ja też, ale teraz zabawimy się trochę inaczej.-zaśmiał się i wyszedł z nim z cukierni powoli kierując się do klubu. Wszystko mieli dość niedaleko więc już po chwili wchodzili do środka.
-Wiesz, jest sprawdzony i zawsze ścina mnie tak samo i zawsze jest dobrze. Może to i jest mała mieścinka ale dziewczyna dobrze tnie.
-Um...mhm...możemy.-zgodził się chłopaka zaraz uśmiechając się do niego słodko.
-szszsz....jestem tu kochanie. Jestem.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Jestem przy tobie.
Takano podziękował za piwo i zamiast tego wziął sobie colę. -dziękuję kochanie ale nie chcę. Pomyślałem że...-odkaszlnął.-że przygotuje coś dla ciebie w mieszkaniu i chcę być wtedy w 100% trzeźwy. Ale to niespodzianka.-wycelował w niego palcem.-więc nawet nie próbuj czegokolwiek ode mnie wyciągnąć. Niespodzianka.-powiedział biorąc łyk coli.
-wiem kochanie wiem.-uśmiechnął się do niego.-jak się dzisiaj czujesz?-spytał patrząc mu w oczy.
-Ale jeszcze wiele rzeczy mamy do zobaczenia...więc pomysłów na randki na pewno nam nie braknie.-uśmiechnął się.
-no dobrze. Chociaż zapewniam cie że ja cię obronię.-dodał głaszcząc go łagodnie po włosach.-będzie dobrze kochanie.
-Przepraszam kochanie. Postaraj się o tym nie myśleć i ciesz się wieczorem w klubie.-powiedział całując go w policzek i biorąc kilka łyków swojej coli.
-jesteś pewny że wytrzymasz całą drogę w samochodzie?-spytał zmartwiony.
-Następną też ty zaplanujesz czy ja mam coś wymyślić?-spytał Yuji patrząc w stronę szyby.
-oj spokojnie kochanie. Nikt cię nie zaatakuje.-zapewnil go. Posadzil chlopaka obok siebie i podszedł do laptopa podlaczonego do telewizora.-co ogladamy?
Takano dal sie poprowadzić a kiedy utwór się skończył ucalowal go mocno.-możemy usiąść jeśli chcesz.
-ech ok. Zobaczymy.-życzył zgodził się i wstał z łóżka.-zrobię śniadanie.
-um...dziękuję.-powiedział z uśmiechem i poszedł za nim.
-Ok, leć.-powiedział całując go jeszcze raz a dopiero potem go puszczając. Sam posprzątał a potem usiadł do swoich prezentacji.
-oczywiście ze cię wspierałem. Innych opcji nie widziałem Tomo.-ucałował swojego męża a kobieta roześmiał się wesoło. -ale w takim razie macie całe pół do nadrobienia. Bawcie się dobrze.-poklepała Tomo po ramieniu i wróciła za ladę.
-brzmi smacznie. Zrobimy takie kiedyś.-zdecydował wesoło i wrócił do jedzenie kanapki którą popijał herbatą.
-Przecież na uczelni dam sobie radę. Co mi się tam może stać?-zerknął na niego.
-hmmm? Tak szybko wstałeś?-wymamrotał otwierając oczy i siadając.-Tak późno poszedłeś spać...mogłeś sobie pospać.-zauważył całując go na dzień dobry.-widzę że coś dobrego zrobiłeś.
Takano spokojnie go prowadził śpiewając mu cicho do ucha. Pocałował go kiedy piosenka się skończyła.
-Jeszcze chwilę. Nie śpieszy nam się aż tak.-zapewnił go.-No i jako że nadal jesteś ranny to wszystko zrobimy na spokojnie.
-I juz nie mogę sie tego doczekać.-przyznał wesoło.-Ale chciałbym więcej takich dni jak dzisiaj.
-mhm...dobrze.-przytaknął mężczyzna i wziął się za jedzenie śniadania.-Pyszne. A wiesz, co? Śniłeś mi się dzisiaj. Spacerowaliśmy po plaży w Yukan i oglądaliśmy gwiazdy...
-Nie wszystkie...ale sporą część. Te moje ulubione. Tyle razy ich słuchałem że jakoś je zapamiętałem.-powiedział głaszcząc go po policzku i jeszcze raz całując.
-Leż. Ja nas spakuje i w ogóle.-uśmiechnął się dopijając swoją herbatę i wstając.-przyniosę ci zaraz leki.
-Hmmm...jeśli będzie czas. Chętnie bym chodził na takie ranki. W Yukan tak rzadko to robiliśmy...
-pójdziemy.-zgodził się z nim i skończy jeść owsiankę i wziął się za smoothie.-Zrobimy dużo rzeczy jak już wrócimy. Ale na razie w 100% wykorzystamy to że jesteśmy tutaj.-powiedział wesoło.
-oczywiście, że się podobają.-powiedział oddając chłopakowi prowadzenie i dostosowując się do jego ruchów.
Hiroki odpowiedział mu uśmiechem i wyszedł z naczyniami. Wrócił po chwili z lekami i wodą. -łyknij wszystko.
-ale częściej niż w Yukan...przecież tam prawie w ogóle nie chodziliśmy...a Shuji ciągle gdzieś wychodził...
-Ja też bardzo to lubię.-powiedział przytulając go do siebie.-dziękuję za pyszne śniadanie kochanie. Na prawdę mi smakowało.
-a miały być tylko dwa kawałki.-zauważył wesoło Takano i poprowadził chłopaka do stolika. Usiadł przy nim i posadził sobie chłopaka na kolanach.-Podoba mi się dzisiejszy dzień.-powiedział tuląc swojego męże do siebie.-Odpoczywamy i idziemy kończyć go w apartamencie?
-Nic się nie stało. W drodze też będziesz mógł spać.-powiedział Hiroki unosząc wzrok znad czytanej książki. Spakował ich już jakiś czas temu.
-Mhm...no trzeba...-zgodził się dość niechętnie Yuji. Postanowił poszukać czegoś w jakieś niewielkiej kawiarni.
-Mhm....co dobrego mi zrobisz?-spytał zbierając czyste bokserki i poszedł wziąć prysznic. Wrócił po pięciu minutach i zaczął sobie szykować ciuchy.
-mówiłem. I nadal tak jest.-powiedział przytulając go do siebie i opierając czoło o jego ramię.-kocham cię, wiesz? Myślisz że mógłbym coś zagrać na pianinie tutaj?
-Wziąłem jakąś książkę z półki twojego brata. Akurat był jakiś kryminał.-wyjaśnił pokazując mu okładkę.
-Myślę że wszędzie dałbyś sobie radę.-powiedział chłopak z uśmiechem.-Czasem myślę że siebie nie doceniasz...
-wiem. Na pewno sobie poradzisz.-powiedział ubierając spodnie i chwilę później pokazując chłopakowi dwie koszule.-która lepsza? Ta błękitna czy ta czarna?-spytał wesoło.
-ok. Więc mnie puść. Chciałbym coś dla ciebie zagrać.-powiedział całując go w policzek. Wstał i podszedł do kumpeli chłopaka. Już po chwili siedział przy pianinie. Zaczął spokojnie grać i śpiewać 'fly me to the moon'.
-Ciekawa.-powiedział tylko spokojnie czytając dalej.
-Nie wiem co mówili ci rodzice ale...-przytulił się mocno do jego ramienia.-ale na prawdę jesteś mądry i na wiele cię stać...
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się mężczyzna ubierając koszulę i wkładając ją w spodnie. Przy kołnierzyku zostawił rozpięte dwa guziki i pokazał się chłopakowi.-I co? Mogę tak wyjść do ludzi?
-kocham cię.-powiedział po francusku całując go mocno-Przyszedłeś do mnie dołączyć?-spytał całując go w policzek.-Mogę ci akompaniować.-dodał głaszcząc go po policzku.
-hmmm...skoro i tak tyle tu siedzimy to chyba możemy zostać i pojechać po obiedzie...-zgodził się Hiroki.-Co myślisz Nao-chan?
-wiem...wiem i cię rozumiem. Ale ja w ciebie wierze Kazu.
-mhm...ubiorę się seksowniej jak będę miał z tobą zajęcia.-obiecał obejmując go i podtrzymując w pionie.-Będę uważał i jechał spokojnie.-obiecał mu.-ty też uważaj, dobrze?
-Nie ma za co dziękować.-zapewnił go wstając i schodząc z nim ze sceny.-Po prostu chciałem ci to zagrać.
-Miałeś leżeć!-krzyknął za nim Hiroki i westchnął ciężko.-i co ja mam z nim zrobić?
-no to wchodzimy, nie?-uśmiechnął się ciągnąc go do środka. Był już nieźle głodny.
Jun uśmiechnął się kiedy chłopak znów leżał w łóżku. -świetnie ci idzie.-powiedział biorąc jeszcze swoją torbę z laptopem i wychodząc.
-oh...no i masz gitarę.-zaśmiał się mężczyzna.-Jedna piosenka chyba będzie ok, co?-powiedział patrząc na zegarek i uznając że niedługo i tak pewnie będą się zbierać.
-ale rana nadal może się otworzyć.-zauważył Hiroki wzdychając jeszcze.-Ale masz rację...potem będzie leżał.
Yuji tupał nogami w rytm lecącej muzyki a kiedy w końcu dostali ramen od razy zabrał się za jedzenie.
Jun wrócił po skończonych zajęciach. Dochodziła wtedy 16. -tadaima!-krzyknął od progu i zdjął buty. Od razu poszedł do kuchni i ucałował chłopaka w policzek.
Takano zaśmiał się cicho. Stał cały czas przy scenie a kiedy chłopak skończył grać zaczął głośno bić brawo. Uwielbiał kiedy jego mąż śpiewał.
-ok. Spędźcie razem czas. Ja poczytam.-powiedział machając książką i usiał na kanapie w salonie.
-pyszne.-skomentował Yuji kiedy zaspokoił pierwszy głód.-na prawdę pyszne.
-Jest 16...a ja nie jestem az tak spocony. Przebiore sie ale chyba nie musze sie jeszcze myć.-zauwazyl.-no chyba ze aż tak śmierdze.
-jasne. A wy sie bawcie dobrze.-pozegnala ich i wrocila do pracy. Za to Takano zlapal chlopaka za dlon i wyszedl z nim z baru. Tym razem to on poprowadzil samochod i juz po chwili wchodzili do jego apartamentu.
-pijanego za kierownicą? Piekny poczatek znajomości.-zasmial sie starszy.-ale to fajnje ze masz kogow takiego Naoki...cieszę sie.-zapewnil go.
-mhm wiem. Więc mozemy tutaj przychodzić od czasu do czasu.-powiedział wesolo jedząc dalej swoja porcje.
-moge.-zasmial ske dopijajc sok. Ucalowal chłopaka w policzek i poszedl sie odświeżyć i przebrac. Juz w dresie usiadl na kanapiw i wlaczyl telewizor zeby obejrzec wiadomości.
-mi tez sie podoba.-przytaknal i cieszyl sie ze zostali jeden dzien dluzej. Otworzyl apartament i puścił chłopaka przodem.-poczekasz na mnie w sypialni?-spytal zdejmując buty.
-ciesze sie ze tak wyszlo. Masz kogos z kim jestes szczesliwy. Tez bym tak chcial.-przyznal szczerze.
-mhm...to byl dzien pelen wrazen...przez co byl wyczerpującący.-zgodzil sie chlopak.
-dobrze. Zajecia minely mi naprawdę spokojnie. Dzisiaj mialem tylko proste prezentacje.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-ale.przez innych wykładowców zostałem zaproszony na karaoke w piatek. Mysle czy isc.
Takano poszedl do garderoby i otworzył jedna z szuflad w której znajdowala sie jego kolekcja seksownej bielizny. Zdecydowanie wieksza czesc z nich to byly prezenty. Przebral swoje bokserki na zdecydowanie bardziej erotyczne. Rownie czerwone lecz z przodu mialy siateczkowa kieszonke na penisa. Ubral z powrotem spodnie i poszedl do sypialni. -obiecalem ze sie kiedys odwdziecze za ten stripriz.-wyjasnil puszczaja nastrojowa muzyke z wierzy ktora stala.w sypiqlni.
-i juz komus obiecany.-przypomnial mu starszy.-wolalbym sam sobie kogos znaleźć i byc szczesliwy tak jak ty jestes. Ale nie moge...
-możemy sie przejść.-skinal glowa rowniez konczac swoj ramen.
-ok. No to pójdę. Może zaproś do siebie Marka?-zaproponował jedząc gyoze.-pyszne kochanie.
Takank poruszal seksownie biodrami dotykajac się tu i uwdzie. Zaczal od zjecia marynarki a potem bluzki upuszczajac je przy sobie. Zdjął pasek od spodni ktorym strzelił w powietrzu a nastwlnie odwrócił się tylem do chłopaka przesuwając dlonmi po swoich posladkach.
-chyba za bardzo się boję.-przyznał szczerze.-poza tym pomyśl...ty masz silnego mężczyznę a ja zapewne miałbym słabą kobietę...nie chce nikogo niepotrzebnie narażać.
Yuji odważył się przytulić się trochę do jego ramienia.
-oczywiście że możesz.-powiedział śmiejąc sie cicho.-po prostu pomyślałem że skoro mnie nie będzie to Mark nie bedzie sie wstydzil przyjsc.-zauwazyl.-spedz sobie milo czas.
Takano caly czas odwrocony do chłopaka tylem zaczal zdejmowac z siebie spodnie. Odkopnal je kawalek od siebie. Odwrócił sie w końcu przodem do chlopaka ukazujac przód swoich bokserek.
-myslalem nad tym.-przyznal szczerze.-ale nawet jesli nie bedzie taka zla to wiesz...to no nadal bedzie małżeństwo z przymusu.
-ciesze sie. Lubie tak spacerowac.-powiedział wchodzac do akademika.
-ale nie za dużo żebyś potem nie robił do mnie pijanych telefonów.-zaśmiał się całując go w policzek i wracając do jedzenia.
-mam...całą szufladę.-przyznał szczerze.-mogę ci potem pokazać.-dodał patrząc na chłopaka.-może ci pomóc ze zdejmowaniem ich?-dodał będąc już całkiem twardym.
-cóż...bo ja starałem się mu nie narażać i go nie złościć. Więc robiłem wszystko co chciał.-zauważył Shu.-ale ślub z przymusu to coś czego naprawdę nie chcę. Zazdroszczę ci takiego związku.
Yuji poszedł po nim i już umyty wskoczył do łóżka Kazuo razem z książką.
-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.
-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.
-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.
Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.
-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.
-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.
-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.
Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.
-mhm...są pyszne. Zawsze robisz je takie pyszne, jak?-spytał jedząc jeszcze jednego.-Musisz mnie kiedyś nauczyć.
-No właśnie widzą kochanie.-powiedział masując jego napęczniałego penisa przez materiał spodni.-Nie jest ci za ciasno?-spytał kucając rozpinając jego spodnie.
-ok. Wiesz gdzie wszystko jest, nie?-spytał zerkając na brata.
-mmmm....-chłopak odwrócił się do niego przodem i ucałował go.-Musimy wstać...
-ok, więc w japonii. Ale pamiętaj o tym.-powiedział zjadając ostatniego pierożka.-mmmm....pyszne.
Takano oblizał usta i popchnął chłopaka delikatnie na łóżko. Całkowicie zdjął z niego spodnie oraz bokserki odrzucając je na bok. Sam uklęknął przed chłopakiem i wziął jego penisa w usta pieszcząc go językiem.
Starszy od razu poprowadził go na krzesło. -lepiej będzie jeśli posiedzisz. Ja zrobię tę herbatę.-powiedział wstawiając wodę i sięgając po herbatę.
-a nie możecie rozmawiać na sypie, albo coś? W końcu ja nadal korzystam z pomocy Miki.-zauważył Jun.-Chris nadal będzie mógł ci pomagać jeśli będziesz tego potrzebował.
Takano po chwili wziął go całego do buzi ssąc go i pieszcząc językiem. Chciał mu dać jak największą przyjemność więc dłońmi masował jego jądra.
-Domyślam się...może podać ci leki?-spytał zmartwiony.
-głuptas...musimy wstać.-zaśmiał się Yuji.-Zrobię śniadanie więc mnie puść.
-ja ciebie też kocham skarbie.-zapewnił go.-Ja ciebie też kocham.-powtórzył jeszcze raz i pogłaskał go po włosach.-pogadaj o tym z Chrisem jeśli leży ci to na sercu.
Takano połknął jego spermę i oblizał usta. W końcu wszedł na łóżko i położył się na plecach ukazując jak bardzo jest podniecony. -Skoro planowałeś randkę to mogę ci oddać pałeczkę kochanie.
-ok.-Shu szybko przyniósł mu leki przeciwbólowe zapisane przez lekarza u podał mu je razem z szklanką wody.
-5 minut.-zaznaczył pozwalając mu się jeszcze tulić.
-jasne. Nie musisz teraz.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Kiedy sam zdecydujesz to z nim o tym porozmawiaj. Jestem pewny że znajdziecie rozwiązanie.
-na co ci pozwolić?-spytał głaszcząc go po policzku i przysuwając go do siebie żeby pocałować go namiętnie. Dłońmi ścisnął jego pośladki.
-Jesteście pewni że chcecie wracać dzisiaj?-spytał jeszcze. Na prawdę martwił się o brata.
-mou...ale musimy.-zaśmiał się.-Musimy iść na zajęcia. Więc mnie puść już...zrobię nam pyszne bento.
-serio? To to super kochanie.-ucałował go w policzek.-Jaki projekt teraz dostałeś?-spytał ciekawy. Objął go ramieniem i przytulił do siebie.
-Tom-chan...-Jęknął cicho z przyjemności czując że znów twardnieje. Zerknął na chłopaka i oblizał usta widząc że i jemu równie szybko staje. Chciał go dotykać jednak grzecznie trzymał ręce z tyłu głowy.
-no dobrze, rozumiem.-Shu pokiwał głową.-ale uważajcie na siebie...i chyba lepiej będzie jeśli będziesz leżał całą drogę.
-I będziesz głodny chodził? Ja tak nie chcę.-zaśmiał się chłopak wstając z łóżka.-Najpierw poszedł się obrać a potem zaczął robić śniadanie i bento.
-mhm...to super kochanie. Zrobisz na pewno dużo zdjęć. Pierwsze możesz zrobić z naszego balkonu. Mamy na prawdę ładny widok.-powiedział przytulając go do siebie.
-to kara, że nie mogę cię dotykać?-wyjęczał zamykając oczy i skupiając się na odczuwanej przyjemności. Wbrew temu jak bardzo tego nie chciał jęczał cicho kiedy zalewały go fale przyjemności. Było mu na prawdę dobrze.
-Jasne, coś ci znajdę. A na razie chodźmy zjeść. Ja wszystko zaniosę...dasz radę dojść do salonu?
-Ale ja chciałem zjeść. Przecież po zajęciach znów się spotkamy.-zauważył wesoło.-wstawaj, śniadanie na stole.
-to dobry pomysł kochanie. Dobrze że nie prosił cię o wschodząc słońce. Musiałbyś wcześnie wstać.-zaśmiał się biorąc go sobie na kolana.-dzisiaj ja będę misiem.
-masz tyle siły?-spytał zaraz dochodząc z imieniem chłopaka na ustach. Uśmiechnął się zauważając nasienie partnera na swoim torsie.-jesteś najlepszy...-dodał wziąć związanymi rękoma obejmując chłopaka.
Shu westchnął i pomógł mu dojść do salonu. Potem wrócił do kuchni po sushi u herbatę. -Naoki? Co się stało?-spytał zmartwiony Hiroki odkładając książkę.
-śpioch...na weekendy będziemy leżeć ile będziesz chciał.-zapewnił go wesoło.
-ale zachody też mogą być piękne. Więc zrobisz sobie z naszego balkonu. Myślę że nawet dzisiaj będziesz mógł bo przecież zachód jeszcze przed nami.
-nie. Gdybym chciał pewnie dałbym radę się rozwiązać.-powiedział biorąc w ręce krawat i jednym ruchem zamieniając ich miejscami.-teraz pora na zemstę.-dodał delikatnie przywiązując dłonie chłopaka do górnego oparcia łóżka.-nie boli?
-No ok...Nie wiem czy powinniśmy już jechać Naoki...-westchnął mężczyzna i spróbował sushi które przyniósł Shu.
-ech...powinniśmy i tak iść.-westchnął chłopak jedząc śniadanie.-bento też jest dobre.-zaśmiał się.-um...pomyślałem że potem pójdę do tej kawiarni się spytać o pracę...jest niedaleko naszego akademika i wygląda na przytulne miejsce.
-No jasne, że twój. I niczyj inny...mój wspaniały mężczyzno.-pogłaskał go po policzku.-pokażesz mi potem zdjęcia z dzisiaj?
-no super. Teraz ja sie pobawię.-powiedział całując go namiętnie i dłońmi pieszcząc jego sutki.-aż szkoda że nie mamy żadnych zabawek tutaj...-dodał schodząc pocałunkami niżej.-chociaż...-podniósł się na moment żeby zajrzeć do szuflady i z zadowoleniem wyjmując z niej zapakowane kuleczki analne.
-mhm...no dobrze. Ale potem co najmniej tydzień siedzisz w domu.-powiedział podając chłopakowi sushi.
-mhm...ja też mam. Z tego co wiem to jakieś organizacyjne.-wzruszył ramionami biorąc łyk herbaty.
-to świetnie. Możesz robić jeszcze lepsze zdjęcia.-powiedział całując o w policzek.-I cieszę się że pokażesz mi te które zrobiłeś.
-ja ciebie też kocham.-pocałował go raz.-Gdybyś o tym wiedział to co?-spytał zaraz całując go znów namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za rozpakowywanie zabawki.
-mówiliśmy zanim zaczęło cię rwać. Naoki nie chcę żeby to przerodziło się w coś poważniejszego. Masz zwolnienie i normalnie powinieneś leżeć w szpitalu.
-Jak to załatwiłeś? Znaczy...ty dostajesz bo stypendium ale ja nie...-powiedział kończąc jeść.
-jasne, jasne. Przecies nie musisz teraz juz.-powiedział calujac go w policzek.-musze zaczac powoli przygltowywac egzaminy.
-to bardzo dobrze ze znalazłem je dopiero teraz.-powiedział z figlarnym uśmiechem. Z szuflady wyjął tez żel ktorym porzadnie nawilżyl kuleczki. W końcu uniósł biodra chłopaka i zaczal po jednej wkladac do jego odbytu. Bawil sie tam tez nimi troche.
-mhm...zobaczymy jak bedzie bedziesz czuł, ok? Po prostu sie martwie.-wyjasnil Hiroki.-przecież nie jesteś az tak niski zeby gdzies nie siegac.
-um...dziekuje. I twk mialem w planie skladac podanie o stypendium socjalne...wiesz oboje rodzicow nam zmarlo i obaj z Shujim studiujemy wiec akurat to mamy jak w banku.
-Więc będę musiał robić je kiedy nie będziesz w pobliżu.-zaśmiał się.-Jeszcze komuś podasz pytania i co wtedy?-pstryknął go w nosek.
Kiedy w końcu w włożył ostatnią poruszył nimi jeszcze trochę i dał mu lekkiego klapsa. -byłeś dzisiaj baaardzo niegrzeczny. Chociaż taka kara to sama przyjemność.-klepnął jeszcze raz jego jędrne pośladki po czym nachylił się nad partnerem całując go namiętnie. Ocierał się trochę o niego zaraz schodząc niżej pocałunkami. Przyssał się do jego sutka drugi pieszcząc palcami.
-ech głupi...myślisz że uwierzę że po dwóch dniach wszystko gra? Siedź spokojnie i zjedz. Potem znów się położysz.-westchnął ciężko. Na prawdę się o niego martwił.
-Myślę że dzisiaj możemy sami coś zrobić...-powiedział chłopak.-no chyba że nie chcesz...
-będę pilnował. Wszystko będzie zabezpieczone hasłem.-zapewnił go wesoło.-ale mogę cię zapewnić że egzamin dla was nie będzie trudny. I hmmm...może dam ci do zrobienie kilka próbnych pytań to zobaczę jakie na pewno rozwiążecie.-wzruszył ramionami.-I myślałem żeby była też część praktyczna egzaminu.
Takano sam doszedł od samego ocierania się o partnera. Uniósł się i pocałował go namiętnie. -tak sądzisz?-uniósł lekko brew.-Chyba masz rację...skoro nadal jesteś w stanie wstrzymywać głos to chyba nie jest ci aż tak dobrze.-dodał kręcąc trochę kuleczkami. Drugą dłonią masował jego penisa a ustami ssał jego sutek. Sam miał ochotę na bardziej szalony seks.
-Nie udawaj, ok? Wiem jak to jest być dźgniętym nożem...rozumiem co czujesz. Ale chcę żebyś szybko wrócił do zdrowia a kluczem do tego jest odpoczynek.-powiedział głaszcząc chłopaka p włosach.
-ok. Więc zostawiam obiad w twoich rękach.-powiedział wesoło.-ja dzisiaj niestety trochę będę załatwiał.
-po napisaniu testu będziecie musieli coś zszyć.-wzruszył ramionami.-Nic trudnego. No i test pisemny będzie ważniejszy.
Takano złączył ich penisy razem i zaczął je masować. Chciał dać przyjemność partnerowi ale i przygotować trochę siebie na wejście w niego. Drugą ręką wciąż bawił się kuleczkami analnymi.
-rozumiem ale nie będziesz sam. Będziesz miał pieski a ja postaram się wracać wcześniej.
-Jestem pewny że sobie poradzisz. Będzie prosto i jako że to nie jest wasz główny przedmiot nie będę stawiał mniej niż 3.-obiecał przytulając go do siebie.
-Już kochanie. Ja też tylko tego pragnę.-powiedział na chwilę przestając i całując go namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za wyjmowanie z chłopaka kuleczek analnych.
-ech rób co chcesz.-mruknął już trochę zły że chłopak zupełnie nie rozumie tego że on się martwi.-Tak jak chciał wypuściłem tego skurwiela który go dźgnął a on nie chce nawet tygodnia w domu posiedzieć tak jak proszę...-mruknął do Shu.
-to ja dziękuję.-zaśmiał się chłopak i zaczął sprzątać po śniadaniu.
-oczywiście będziecie mieli możliwość poprawienia. Nawet będziesz mógł u mnie pisać po japońsku jeśli będziesz chciał.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Myślę że na to mogę ci pozwolić.
-strasznie niecierpliwy się zrobiłeś.-skomentował Takano chociaż sam czuł to samo. Był napalony i to jeszcze jak. Wszedł w chłopaka jednym płynnym ruchem i jeszcze zanim zaczął się poruszać klepnął go w pośladki.-Kara dla mojego niegrzecznego chłopca.-powiedział zaczynając się w nim poruszać. Od razu zaczął masować penisa partnera.
-zrobiłbym tak ale on zaraz zacznie marudzić że opuszczam pracę przez niego. Tak jak robi to teraz. Cokolwiek zrobię będzie źle.-westchnął ciężko.
-Mhm...-przytaknął Yuji całując go namiętnie i pakując mu bento.-Ale idziemy teraz w tym samym kierunku więc chyba możemy iść razem, nie?
-no to u mnie możesz po japońsku. Wiem że może Ci być trudno więc spróbuj porozmawiać ze swoimi wykładowcami.-polecił mu.
-nie rób takiej smutnej minki.-powiedział całujac go namiętnie. Nie przestawał się w nim rytmicznie poruszać. Zszedł pocalunkami niżej i zrobił mu malinke na obijczykach.
-mam nadzieję. Chyba sam widzi ze jest słaby więc nie rozumiem czemu jest aż tak uparty
-wiem...ale iść możemy razem.-ubral buty i wyszedl witając się z ich sąsiadami kruszy też akurat wyszli.
-w takim razie może chcesz żebym z tobą poćwiczyl?-zaproponował.-bo to na prawdę będzie smutne jeśli będziesz wiedział ale nie zdążysz napaść.-pogłaskał go po włosach.
-ja ciebie tez.- pocałował go i usmiechnal sie czujac jak chłopak sam go do siebie przyciska. Wchodzil juz w niego cały i zaczynał trafiać w ulubiony punkt partnera.
-nie mówiłem tak dwa dni po operacji.-zaprotestowal.-i wszystko juz mialem zrosniete. A jemu to się wszystko może otworzyć.
-um...zaczynamy.-przytaknal i przywitał się z Teru. Potem już poszli na uczelnie.
-właśnie, może poproś Marca o pomoc? Bedzie ci łatwiej z nativem.-zaproponował uznając to za dobry pomysł.
Takano doszedł razem z partnerem z jego imieniem przechodzącym w jęk przyjemności. Ostrożnie z niego wyszedł i kiedy już rozwiązał chłopaka opadł na łóżko obok niego dysząc ciężko. -takiego orgazmu nie miałem...nigdy...-wysapał.
-na razie znowu zasnął.-zauważył Hiroki.-przepraszam że tyle u ciebie siedzimy.
-ok, idź skarbie.-ucałował go i uznał że w tym czasie on posprząta po obiedzie. Potem usiadł do przygotowywania egzaminów.
-Nie masz za co dziękować. To była czysta przyjemność...było...wow.-powiedział wciąż oddychając ciężko a jego serce nadal biło jak szalone.-po prostu...wow.-powtórzył bo brakowało mu słów.-i nawet nie wiesz jak się cieszę że czujesz to samo...-dodał uśmiechając się do niego szczerze.
-dzięki. Ale za długo też nie możemy. Jak się obudzi to pojedziemy.-obiecał mu. Sam wiedział że musi wrócić do pracy.
Kiedy dotarli rozdzielili się i Yuji poszedł z Teru do ich grupy.
-pokażesz mi później?-spytał chłopaka kiedy ten w końcu wrócił. Widział że Ryu jest zadowolony z efektu.-z wami jeszcze nie umawiałem się na egzamin, prawda? Nadrobię to.
-mi też. Zawsze i wszędzie.-zaśmiał się.-ale dzisiaj było po prostu...najlepiej.-wyznał szczerze. Nie sądził że cokolwiek przebije ich igraszki w Paryżu.-jak ty to robisz kochanie...że zawsze jest tak dobrze.-spytał głaszcząc go po włosach.
-Nie przepraszaj.-powiedział dopijając herbatę.-zbieramy się zanim znów zaśniesz.
Kiedy czekali Yuji oddał sie wesołej rozmowie z Teru. Umilkł kiedy ceremonia się zaczęła a zaraz po niej musiał się skierować na spotkanie z ich opiekunek roku więc nie miał kiedy spotkać się z Kazuo.
-mhm...więc ustalimy jakiś termin na następnych zajęciach z wami.-uśmiechnął się do niego.-ok, pokaż jak już skończysz. Ale widzę że udało ci się złapać to co chciałeś.
-hmmm...z tym postem to coś może być. Chociaż działa to na nas obu.-zaśmiał się powoli się uspokajając.-może się umyjemy?-spytał całując go w czółko.
Hiroki wziął ich bagaże i pożegnał się z Shu kierując się do windy. -dasz radę iść?-spytał Naokiego.
Yuji napisał mu że już idzie kiedy wychodził z kawiarni. Do pokoju wchodził kwadrans później. -tadaima!-krzyknął od progu i od razu pobiegł do kuchni przywitać się z chłopakiem.-hej. Udało mi się i ze stypendium socjalnym i z pracą. Teru też będzie tam pracował.
-wow...wyszły na prawdę świetne. Nie wiedziałem że w ogóle tak można.-powiedział przeglądając zdjęcia.-świetne są.
-boli? Przepraszam...-powiedział zaraz zwlekając się z łóżka.-naszykuję nam kąpiel i wrócę po ciebie.-powiedział wyłączając muzykę która ciągle grała i idąc do łazienki. Wrócił po chwili owinięty szlafrokiem. Do jego kieszeni włożył kuleczki analne a chłopaka wziął na ręce.
Kiedy dotarli do samochodu rozłożył chłopakowi fotel z przodu i podał poduszkę którą miał w bagażniku. Okrył go też kocem i dopiero wtedy usiadł za kierownicą.
-Nie, będę nosił zwykły strój kelnera.-zaśmiał się.-i będę się wymieniał z Teru, czasem będe stał na kasie.
-oczywiście że się podoba. Jesteś świetny.-powiedział z uśmiechem.-A będziesz miał jeszcze ładniejsze-pogłaskał go po włosach.
-oj uwierz...ja też całą energię straciłem.-powiedział dołączając do niego i rozdmuchując trochę pianę którą zrobił.-nadgarstki cię nie bolały?-spytał zaraz łapiąc go za dłoń.
-cóż...nie są to luksusy jakie były u twojego brata.-zaśmiał się biorąc torbę i pomagając chłopakowi wejść po schodach do ich mieszkania.-idź do łóżka. Zmienie ci zaraz opatrunek.
-na pewno. Nie widzę innych opcji.-powiedział wesoło.-I na pewno nie potrzebujesz mojej pomocy?
-W takim razie cieszę sie jeszcze bardziej bo to oznacza że była sama przyjemność.-powiedział całując jego nadgarstki.-chciałem żebyś poczuł się zdominowany...ale nie chciałem cię skrzywdzić.-przyznał szczerze i ubrudził mu nosek pianą.
Hiroki przyszedł do niego po chwili z apteczką. -zdejmij bluzkę. Zmienię ci opatrunek.
-wiem że jesteś.--powiedział całując go w policzek.-ok. potem koniecznie będziesz musiał mi pokazać te zdjęcia. A ja zrobię egzaminy skoro ciebie nie będzie.
-oj na pewno kiedyś to powtórzymy.-zapewnił go bo i jemu strasznie się podobało.-no...skoro striptiz też ci się podobał to kiedyś go powtórzę.-obiecał mu zaraz.-a jak się umyjemy to pokażę ci te szufladę z seksowną bielizną. Marc gdzieś znalazł męskie stringi z motywem miecz świetlnych z gwiezdnych wojen. Które świecą jak ci stanie...i po postu musiał wysłać mi dwie pary.-zaśmiał się.
-jasne. Skończę opatrunek i ci zrobię.-powiedział przemywając mu zaszyte miejsce specjalnym płynem.
-a to coś zmienia? Masz jakiś fetysz?-spytał unosząc brew i zaraz zajadając dalej swoją porcję.
-nawet z kacem obejrzę twoje zdjęcia.-pokazał mu język i już go puścił. Sam wrócił do robienia egzaminów.
-na prawdę.-przytaknął również się śmiejąc.-Cieszę się że zgadzasz sie na ten pomysł. Sam chciałem je wypróbować. -dodał sięgając po gąbkę do mycia.-Zabierzemy je więc do Yukan. I może część jakiś innych jeśli będziesz chciał. Tutaj się tylko marnują...
-przepraszam...staram się być delikatny.-powiedział nadal ostrożnie przemywając mu ranę.-Możesz. Nie za często i jak akurat nie będę mógł odebrać to na pewno oddzwonię.
Yuji zaśmiał się wesoło. -ok, ok. Tylko mnie nie zacznij nachodzić.
-dla mojego ciężko pracującego kochania wszystko.-powiedział łapiąc buziaka i wracając do pracy.
-jasne zostawiaj.-Powiedział zaczynając myć mu plecki.-i spokojnie kochanie...tej seksownej bielizny jest cała szuflada...Marc mi je ciągle prezentował. Nawet więcej niż trochę tutaj zostanie.-zapewnił go całując go w kark.-ale miecze świetlne bierzemy ze sobą...na następną upojną noc w naszym domku.
-Więc nie krępuj się dzwonić, ok? I nie martw się jak nie będę odbierać, oddzwonię. Obiecuję.-powiedział zakładając mu już opatrunek.
-ja? Niby czemu miałbym?-spytał wesoło.-no chyba że będę dostawał większe napiwki...
-Zasiedziałbyś się tak i zapomniał zupełnie o kolacji.-zaśmiał się mężczyzna.-przyniosłem też twoje leki. weź kiedy zjesz.-poprosił.-A jak ci idzie obróbka zdjęć?
-Mhm...a jutro odpoczywamy. Polenimy się, przejrzysz szufladę, spakujemy się i wieczorem wyjdziemy.-powiedział zaczynając myć mu włosy.
-spokojnie. Jak nie będę mógł zadzwonić to napiszę ci wiadomość. Nie martw się kochanie.-poprosił pomagając mu z koszulką i wstając.-Zrobię ci herbaty i coś lekkiego do jedzenia.
-na prawdę każesz mi tak wybierać?-spytał robiąc smutną minkę.-a co jeśli będę chciał uzbierać na prezent dla ciebie?-spytał pociągając noskiem.
-o to fajnie. Szybko ci poszło. Ja dopiero jeden test zrobiłem. Na razie dla balsamistów robię.
-idealny plan.-Umył się do końca i wyszedł z wanny. Wytarł sie szybko i ubrał luźne bokserki.-możesz jeszcze posiedzieć. Ja trochę uprzątnę w sypialni.
-Jechaliśmy długo a ty zjadłeś tylko trochę sushi. Nawet kaszki nie zjesz?-spytał zmartwiony.
-Wynagrodzę ci jeśli będę używał swoich wdzięków na kimś innym.-zaśmiał się.
-ale na pewno wyszły ci pięknie.-powiedział uśmiechając się do chłopaka.-pokażesz na co cię stać.
Takano szybko zmienił pościel i przetarł podłogę w miejscu w którym kapnęło trochę spermy kiedy niósł chłopaka do łazienki. Pozbierał też wszystkie ciuchy i wrócił do Tomo wrzucając wszystko do prali. -i jak kochanie? Zrelaksowałeś się?-spytał dając mu jeszcze chwilę bo podszedł do zlewu żeby umyć ich zabawkę.
-ale musisz cokolwiek zjeść przed lekami.-poinformował go Hiroki i poszedł do kuchni.
-A tobie jak minął dzień?-spytał Yuji kończąc swoje okonomiyaki.
-żeby zostać mistrzem trzeba cały czas pracować. Twój szef i twoi wykładowcy na pewno cały czas się uczą.-powiedział Jun patrząc na chłopaka.-dasz radę skarbie.
Takano pomógł mu się wytrzeć i ubrać. Później wziął go na ręce i zaniósł do łóżka. -teraz możesz zasypiać kochanie.-położył się przy nim i ucałował w policzek.-słodkich snów.
Hiroki zrobił mu jedynie chleb z masłem i herbatę. Dodatkowo naszykował leki i wrócił do sypialni. -Nao-chan?
-u mnie też to samo...-przyznał wesoło Yuji.-no na praktycznych na pewno będziesz mistrzem.-dodał z uśmiechem.
-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.
Tano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.
-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.
-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.
-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.
Rano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.
-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.
-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.
-wiem skarbie. I to całkowicie normalnie. Ja też się stresowalem. Ale zobaczysz że wszystko będzie dobrze.-usmiechnal sie do niego. Cieszyło go obserwowanie jak jego chłopak dojrzewa.
-ja ciebie tez...-szepnął Takano przytulajac swojego męża. Kochal go z calego serca i cieszyl sie ze chlopak w końcu pozwolił sobie na dłuższy sen.
-dobranoc kochanie.-powiedział zamykając oczy i również zasypiajac.
-nie zmieniam. Po prostu wiem że byś mógł. Jesteś zdolny.-zaśmiał się.-o, gdzie chcesz iść?
-mhm, będę tutaj dla ciebie kochanie.-zapewnił go.-jasne. Przyjadę i zrobię w domu jakiś dobry obiad. Chyba że chcesz zajść do restauracji.-pogłaskał go po włosach.
-mi też. I miałem fajny sen...pojechaliśmy na narty.-zaśmiał sie.-Co ty na to? Może pojedziemy na narty jak przyjedzie Marc i Theo? Na Hokkaido na pewno już będzie śnieg. No i onsen wtedy będzie idealne.
-ech...a miałeś leżeć głuptasie.-wywrócił oczyma przebierając się w dres.-lepiej się już czujesz?-spytał szukając w szafie czystej koszulki.
-myślisz? A ja to bym chciał cię zobaczyć w stroju kelnera.-pokazał mu język.
-ostatnio coś często chcesz tam wchodzić.-zauważył wesoło.-możemy iść się trochę zrelaksować.
-nauczę.-obiecał mu i ucałował go w policzek.-oczywiście że prywatne. Wszyscy sie zrelaksujemy. Ale Marc i Theo nie będą ci przeszkadzać?-spytał głaszcząc go po włoskach.
-to dobrze kochanie. Wieczorem znów zmienię ci opatrunek.-podszedł do łóżka żeby go ucałować.-Zrobię obiad i wstaniesz zjeść.
-No i Kazu? Myjnia nie będzie za bardzo nadwyrężała twojego ramienia? Patrz też na to dobrze?
-nie jest tak ciepło...i w onsen jednak jest przyjemniej.-powiedział z uśmiechem.-jeśli chcesz to możemy iść. W końcu to jest za zaszklona i okryta część naszego balkonu, więc jest ciepło.-zmierzwił mu włoski.-leć się przebrać, pójdę po tobie.
-ja nie. I postaramy się żeby właściciele onsen się nie dowiedzieli.-zaśmiał się.-Myślę że Theo też się będzie trochę wstydził.
-Zawołam cię.-zapewnił go i poszedł do kuchni.
-um...no niby tak. Po prostu się martwię. No i wziąłeś na siebie dwa kierunki...nie wiem jak dasz radę tak wszystko...
-możemy isc.-zgodził się mężczyzna.-a na co chciałbyś iść?-spytał zaraz. Sam nie bardzo wiedzial co teraz lecialo wiec nie mial jak cokolwiek zaproponowac.
Kaneki odebral po kilku sygnałach. -dzien dobry.-przywital sie grzecznie.-cos sie stało?-spytal. Takano w tym czasie spokojnie zabral sie za robienie sniadania.
-spokojnie. Na szczescie nic sie nie dzieje wiec chodzimy na patrole i siedzimy w papierach.-wzruszyl ramionami jedzac swoja porcje.
-nie az tam bardzo...mozliwe ze z czasem zrezygnuje z Kendo...
-oczywiście że chcę kochanie.-zapewnił go wesoło.-ale na dramat? Nie lepiej pójść na jakąś komedię i dobrze się bawić?-spytał chlapiąc go trochę wodą.
-hmmm ale jeśli chcecie mi coś kupować to nie trzeba! Sam tort wystarczy.-zapewnił ich zaraz.-ale hmmm...jakieś przybory do rysowania? Ich nigdy za mało.-zaśmiał się.-tusze, rastry i inne.-wymienił myśląc jeszcze trochę.
-na razie jest spokojnie, co mnie cieszy.-przyznał jedząc swoją porcję.-Cieszę się że ci smakuje. Nie jestem wybitnym kucharzem...
-po prostu biorę to pod uwagę.-wyjaśnił wzruszając ramionami.
-mhm...no dobrze. Chodźmy.-zgodził się chociaż nie specjalnie przepadał za dramatami.-Nie wypominam. Ale mogę.-pokazał mu język.
-na pewno przegnie.-zamarudził chłopak.-Znając jego na pewno przesadzi. Bo to pierwsze urodziny które z nim spędzam.-westchnął.-A ja na prawdę nie potrzebuję wiele...mógłby mnie zabrać do wesołego miasteczka bo jeszcze nie byliśmy. Albo sam przygotować romantyczną kolację...albo nawet dać siebie w prezencie.-zaśmiał się.-ale on na pewno wyda kupę kasy...a jak to u was wygląda? Takano przesadza?
-cieszę się że cie zadowalam.-ucieszył się i wrócił do jedzenia. [jaką oni mają porę roku? XD]
-mhm...no dobrze. Nie będe.-zapewnił go i wstał biorąc się za sprzątanie naczyń.-obiad był pyszny.
-Ryu? Ryu?-Jun zareagował od razu kiedy tylko zauważył że chłopak mu odpłynął.-Wziął go na ręce i zaniósł do mieszkania kładąc go na kanapie i wycierając.
-oj no już nie przesadzać.-powiedział Hiroki biorąc łyk soku i jedząc dalej.
-oj wcale nie jest takie proste. A jest na prawdę pyszne.-uśmiechnął się idąc z naczyniami do zlewu.
-mhm...-Jun od razu znalazł się przy nim i złapał go za dłoń. Widać było że się martwił i siedział przy nim cały czas.-Nie rób mi tego więcej...
-Możesz, ale zdecydowanie przesadzasz.-powiedział z lekkim uśmiechem.-Nie musisz się spieszyć, zjedz spokojnie.-poprosił go.
-serio? Ale tyle lat jesteście razem...-zauważył jakoś nie mogąc w to uwierzyć.-A jakieś inne wydarzenia? walentynki albo coś?
Yuji pozmywał i położył się na swoim łóżku z książką. Chciał przeczytać trochę z tego co będę przerabiać jutro i postanowił skorzystać z chwili. Nie lubił zapachu dymu papierosowego więc wolał nie iść teraz na balkon.
[obchodzili XD raz na pewno XD Takano chyba wlazł do pudła XD]
Jun od razu wstał i wrócił po chwili ze szklaną wody. Pomógł chłopakowi usiąść i podał m u wody. -nigdy więcej mnie tak nie strasz.
-czego nie lubisz?-spytał zaskoczony. Skończył jeść i wziął kilka łyków soku.
-no...niby fajny prezent. Ale taki drogi...ja nie chcę żeby Ren mi taki robił. Wystarczy mi cokolwiek...zwykłego. Może być coś małego.-westchnął chłopak.-ale on znów pewnie wymyśli coś wielkiego...
-podręcznik.-odpowiedział chłopak i zaraz zaśmiał się słysząc jak to głupio brzmi.
-martwiłem się...-powiedział tuląc go do siebie.-i trochę spanikowałem...na prawdę nie chcę żebyś znów był w szpitalu.-powiedział głaszcząc go po włosach.
-przepraszam...-powiedział dopijając sok i patrząc na niego.-bardzo się dzisiaj wynudziłeś? Co czytałeś?
-nie potrafię się bawić kiedy wiem ile pieniędzy wydał...-westchnął chłopak.-Po prostu chciałbym żeby to było coś w co włoży więcej pracy niż pieniędzy.-przyznał szczerze.
-chciałem zobaczyć co będziemy jutro robić.-powiedział zaraz odkładając książkę i siadając po turecku.
-Ryu?-mężczyzna pogłaskał go po włosach.-będzie ci niewygodnie...nie wyganiam się ale jesteś pewny?-spytał odsuwając trochę laptopa od jego głowy.
-Jestem. Starałem się wrócić jak najszybciej.-przyznał szczerze.-Ale któregoś dnia będę musiał wziąć patrol za Yasu.-zaśmiał się.
-mhm...mam nadzieję że Ren też to zrozumie.-westchnął chłopak.-Po prostu nie chcę się czuć głupio kiedy da mi tak drogi prezent że będe musiał wziąć moją roczną wypłatę na jakiś dla niego...
-hmmm....myślę że taką małą potrzebuję...-powiedział uśmiechając się słodko kiedy się od siebie odsunęli po pocałunku.-szczególnie znajomość męskich genitaliów u mnie leży...może jakieś korepetycje, senpai?-spytał nawiązując do tego że chłopak przecież jest od niego starszy.
-no dobrze.-Jun pogłaskał go jeszcze po włoskach. Wrócił do pracy którą skończył godzinę później. Zamknął wtedy laptopa i zaniósł śpiącego chłopaka do łóżka. Wziął prysznic i dołączył go niego.
-Nie musisz nic brać Naoki. Czasem tak robimy. On na pewno będzie chciał się wymieniać jak już urodzi się jego córeczka więc wszystko się wyrówna.-zapewnił go.
-Mam nadzieję.-zaśmiał się chłopak.-Postaram się mu zaufać z tym.
Yuji znów spiął się nieco rozluźniając sie po chwili. Zdjął z siebie koszulkę robiąc chłopakowi więcej miejsca. -um...nnn...naucz mnie senpai...-wyjęczał cichutko świadomie bardziej pobudzając chłopaka.
Jun otworzył zaspane oczy a widząc jak chłopak wdrapuje się na łóżko pomógł mu i przytulił mocno. -gdzie mi uciekasz?-powiedział okrywając go kołdrą.-nigdzie nie wstaje...-mruknął zerkając na zegarek.-mam jeszcze godzinę spania.
-przytulę.-obiecał mu i wstał z krzesła.-spokojnie skończ jeść.-ucałował go w policzek i wyszedł z pieskami.
-prawdziwymi?-zaskoczył się i zerknął na kartkę. Powiesił ją na lodówce i wrócił do gotowania.-nie lepiej gdyby cały tort był jadalny?-spytał patrząc chwilę na chłopaka. Zmierzył go wzrokiem.-nic cię nie boli?
Yuji czuł jak robi mu się coraz goręcej i jak mu staje. Nie pamiętał żeby Kazuo był kiedykolwiek tak zachłanny. -um...-oblizał lekko usta żeby je zwilżyć.-senpai...powiedz...dlaczego moje spodnie robią się takie...ciasne...-wyjęczał.
-wiem ale wstqjemy o 7. Wiec mam jeszczw godzinę.-powiedział zamykajac oczy.-przyjadę. Nie martw sie kochanie. Napisz mi tylko kiedy.-poprosil.
Hiroki troche sobie pobiegal wiec koedy wrocil wzial prysznic. Kiedy z niego wyszedl.poszedl.do sypialni i uśmiechnął się do chłopaka.-obudzily cie?
-no nie wiem Tomo...to raczej nie wyjdzie. Są jakieś limity tego co moge zeobic.-powiedział chwile jeszcze patrząc na niego a potwm wracajac do gotowania.-wiec się poloz albo usiadz kochanie. Przepraszam ze zawsze cie boli...
Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.
Jun wypalił poranną fajkę i wszedł do mieszkania zaczynając się ubierać. Obiecał chłopakowi palić mniej i się starał. Udało mu się ograniczyć do 2-3 papierosów dziennie.
-może chcesz obejrzeć jakiś film razem?-zaproponował Hiroki uznając że mogliby tak spędzić czas.
-nie da się kochanie. Można zrobić tort-piniatę ale i tak wejdą tam tylko małe i lekkie rzeczy. Największe co udało nam się wsadzić do prezerwatywy.-przyznał szczerze.
Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.
Jun wywrócił oczyma i poszedł wziąć szybki prysznic. Umył też dokładnie zęby w wyszykowany wrócił do kuchni. -lepiej?-spytał wesoło.-jesteś cały po tym upadku z łóżka?-spytał zaraz obejmując go od tyłu.
-mhm...no dobrze.-zgodził się mężczyzna i sięgnął po laptopa. W końcu zdecydował się na gwiezdne wojny.-może być?
-myślałem że już ustaliliśmy projekt.-zauważył Takano.-oczywiście mogę go zmienić...-westchnął.-szkoda że to nie urodziny Rena...mógłbym mu zrobić tort niespodziankę z czymś zabawnym w środku.
[o...widzę skip XD]
-jeśli nie będe mógł jutro chodzić to będzie twoja wina...senpai.-mruknął chłopak obejmując go za szyję.-wykąpiesz się dzisiaj ze mną?
-moj biedny...-ucalowal go w policzek.-um i przepraszam...na prawde staram sie znów rzucic. Juz pale maksymalnie 3 dziennie.
-moze byc.-zgodzil sie Hiroki szukajac filmu. Poszlo mu dosc szybkk wiec juz po chwili ogladali film. Hiroki oparl glowe o ramie chlopaka.
-hmm...pomysle Tomo. Nie jestem pewny jak moznaby to zrobic.-przyznał szczerze.-ale cos wymysle.-zapewnil go z uśmiechem i wrocil do robienia sniadanka.
-za malo ci bylo?-spytal unoszac brew.-um ale ok...rozumiem. innym razem.-przytaknal chlopak.-bo teraz nawet pominajac bol...nie miałbym sily...
-jasne.-wzial talerze.-ja zrobie herbate wiec idz juz usiasc.-powiedział zaraz i poszedl zaniesc sniadanie na stol
-no to w koncu je mamy.-zasmial sie mezczyzna.-mysle ze jutro jak bedziesz chcial bedziesz mogl sie polozyc na kanapie w salonie. Przynajmniej będziesz miał tam telewizor.
Takank po chwili przyniosl sniadanie i usiadl do stolu. -jak zjemy to zadzwonie do Rena.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-a potem tak jak obiecałem pokaże ci te szuflade.
-mhm...dobrze.-przytaknal chlopak. Postanowił sie odprężyć w gorącej wodzie mając nadzieję że to pomoże na jego ból. Było mu przyjemnie ale nienawiścil tego co nastepowalo pozniej.
-Dzisiaj akurat trochę mam.-przyznał szczerze.-kończę o 16. W międzyczasie mam jedne zajęcia wolne.-odpowiedział przynosząc herbatę i siadając do stołu.
-to dobrze. Ale nie rób tak za bardzo. Daj się ranie ładnie zrosnąć.-poprosił go Hiroki. Na prawdę się martwił.
-akurat to były męskie stringi...a z resztą zobaczysz.-machnął ręką i wrócił do jedzenia.-Kaneki bardzo się obawia tego co wymyśli Ren?
-um...dzięki.-chłopak uśmiechnął się do niego.-Mogę jeszcze chwilę poleżeć?-spytał bo był już się umył.
-mmmm...bento od mojego wspaniałego chłopaka. Najlepsze.-uśmiechnął się i z nową energią zabrał się za jedzenie. "uwielbiam kiedy to robi..." pomyślał z uśmiechem kiedy chłopak ucałował go w policzek.
-jak możesz być 'za grzeczny'?-spytał unosząc brew.-Nie ma czegoś takiego.-dodał śmiejąc się cicho.
-mhm rozumiem...-Takani pokiwał spokojnie głową.-ty też tak myślałeś?-spytał patrząc na niego uważnie. "też powinienem na to uważać?" Pomyślał jedząc spokojnie dalej.
Chłopak pokręcił głową. -możesz wziąć.-zapewnił go i wyłożył się wychodnie w wannie.
-postaraj się skarbie. Przecież dzisiaj masz rehabilitację więc musisz coś zjeść.-zauważył biorąc łyk herbaty.
-To dobrze.-zaśmiał się i ucałował go w policzek. Zamknął laptopa kiedy film się skończył.-a teraz idziemy spać. Padam.-mruknął kładąc się wygodniej.
-nie wiem...zawsze coś nam wypada i tak jakoś wyszło. W tym roku na pewno będziemy świętować. Innych opcji nie ma.-powiedział wesoło i wyciągnął w jego stronę mały palec.-i obaj przygotujemy coś super.
Yuji poleżał jeszcze chwilę i wyszedł z wanny zanim Kazuo skończył. Oparł się o wanne i zaczął się wycierać.
-jasne kochanie. Przygotuję coś.-obiecał kończąc jeść śniadanie.-Od razu masz spotkanie z Chrisem, prawda?
-dobranoc.-odparł Hiroki zamykając oczy. Zanim zasnął chwilę jeszcze dał myślą kołować po dwoją głowie. * Obudził się równo z budzikiem który szybko wyłączył żeby nie budzić chłopaka. "i kto by pomyślał że kiedyś zmienię dźwięk budzika" zaśmiał się w myślach. Wygramolił się z łóżka i pierwsze co zrobił to ubrał dres i wyszedł z psiakami na poranną przebieżkę.
-Co tylko będziesz chciał.-obiecał mu.-Chociaż myślałem o jakiejś miłej niespodziance.-przyznał kończąc śniadanie.
-dam radę. Już prawie kończę.-powiedział chłopak wciągając na siebie spodnie i koszulkę.
-nie trzeba kochanie. To jest czas dla ciebie.-powiedział z uśmiechem.-Poza tym to trochę niezręczne kiedy zadaje mi prywatne pytania...jeśli nie prosił żebym wpadł to nie muszę.
-Już prawie gotowy. Nie chciałem cię budzić bo tak słodko spałeś.-powiedział biorąc łyk kawy.-ale skoro sam się obudziłeś to chcę buziaka.-dodał patrząc na niego wyczekująco.
-ja ciebie też kochanie.-pocałował go w policzek.-zjedz spokojnie a ja w tym czasie zadzwonię do Rena.-powiedział wstając od stołu i wykonując telefon.-hej Ren, masz chwilę?
-Jeśli jutro nie będę mógł kroku postawić to na prawde będę zły.-mruknął chłopak opatulając się kołdrą.
-jasne. Przecież sam jadę.-przypomniał mu.-jakie dzisiaj masz zajęcia?-spytał dopijając swoją herbatę.
-Ja też mam taką nadzieję.-powiedział oddając pocałunek.-Jak coś to dzwoń albo pisz.-powiedział kończąc kawę i zbierając swoje naczynia.-wrócę najszybciej jak będę mógł.
-jasne. Powodzenia i zanim zadzwonisz to odpocznij.-powiedział Takano od razu się rozłączają.-Ren zaraz ma operacje.-wyjaśnił Tomo sytuację i zaczął zbierać naczynia po śniadaniu. Szybko uwinął się ze zmywaniem i wrócił biorąc partnera na ręce i wesoło niosąc go prosto do garderoby.
-mhm...-mruknął wtulając się w niego lekko.-dobranoc...-dodał tylko i zamknął oczy.
-tak. Prosiłem na poprzednich zajęciach żebyście przygotowali pytanie do mnie jeśli jakieś macie i takie tam.-wzruszył ramionami.-powodzenia na egzaminach skarbie.-ucałował go w policzek.
-Już jadę.-odparł machając na swoją ekipę i sięgając po swoją broń. Nie zadawał żadnych pytań. Domyślił się że ktoś musiał po chłopaka przyjść.-W drugiej szufladzie mojej szafki nocnej jest broń. Wyjmij ją.-polecił mu wsiadając szybko do radiowozu i dając Yasu prowadzić.
-po prostu...chciałem zanieść mojego męża.-powiedział wesoło i posadził go na podłodze przy szufladzie którą zaraz otworzył. Pierwsze co wyjął to stringi męskie z motywem mieczy świetlnych z gwiezdnych wojen o których wspominał.
Yuji obudził się kiedy zadzwonił jego budzik. -ummmm...Kazu....wyłącz go...
-nie musisz kochanie. A jakby ci się jednak jakieś pytania nasunęły to możesz mnie pytać kiedy chcesz.-również się zaśmiał.-Fajnie tak spotykać się ze swoim profesorem?
-Yasu szybciej.-ponaglał go trochę Hiroki zakładając kamizelkę kuloodporną i sprawdzając czy broń jest naładowana. -nie mogę szybciej.-odfuknął mu przyjaciel i po chwili już parkowali pod blokiem mężczyzny. Wszyscy pobiegli do jego mieszkania. Dobiegli w momencie kiedy trójka facetów próbowała się dobić do sypialni. -Co Panowie robią w moim mieszkaniu?-spytał Hiroki mierząc w nich z broni.
-Może dzisiaj lepiej jak nie będziemy ich mierzyć?-zaśmiał się.-ale w domu na pewno.-powiedział kładąc je obok siebie żeby na pewno je zapakować.-poszperaj sobie, na pewno coś jeszcze znajdziesz co ci się spodoba.
-spóźnimy się...-mruknął chłopak ale i jemu nie chciało się wstawać, ba! nie chciało mu się nawet otwierać oczu.
-adrenalinka?-uniósł lekko brew.-Hmmm...no to może powinienem zacząć się zachowywać w domu bardziej jak profesor?-spytał śmiejąc się cicho.-Panie Amakusa, Czy przygotował się Pan na zajęcia?
-oh, nie wątpię że zapłacicie.-powiedział Hiroki kopiąc wyważone drzwi i zachowując zimną krew pomimo że wewnątrz wręcz się gotował.-cóż tak się składa że nie mogę wam na to pozwolić. Chłopak którego szukacie jest MOIM chłopakiem. A ja jestem policjantem...więc przekaż koledze którego zasłaniasz że ma przestać dobijać się do drzwi mojej sypialni bo zacznę strzelać.-zakończył chłodno.
-Hmmm...coś na pewno powinno być.-powiedział bo pamiętał że Marc prezentował mu głównie komplety.-Co powiesz na taki?-spytał wygrzebując komplet składający się ze stringów męskich z kluczykiem z przodu i obcisłych bokserek z dziurką w kształcie dziurki od klucza z tyłu.
-nie. Nie na pierwsze zajęcia Kazu...-wymamrotał chłopak.-Nie mogę tak...
-mhm...no to na razie nie.-zgodził się Jun chociaż musiał przyznać że to byłoby całkiem pociągające.-Masz swojego Juna.-zaśmiał sie.-A ja mam moją kochaną przylepę.-powiedział przytulając chłopaka do siebie.
-a,a,a...-Hiroki pokręcił głową.-Nie tak szybko Panowie. Moi koledzy Panów skują i zawiozą na komisariat. Jakby na to nie spojrzeć jest włamanie i byłbym bardzo głupi gdybym pozwolił Panom od tak sobie pójść.-uśmiechnął się chłodno.
-mhm, słodkie.-zgodził się.-Co się stało kochanie?-spytał zaskoczony i zmartwiony. Od razu objął chłopaka przytulając go do siebie.
-wiem kochanie, ja ciebie też kocham.-zapewnił go. -idź ja poczekam.-zapewnił go i zaczął sprzątać po śniadaniu.
Hiroki po chwili dostał wiadomości że ich złapali. Uspokojony poszedł do sypialni. Przeszedł przez szafę i od razu podszedł do chłopaka. Łagodnie odłożył broń i przytulił Naokiego do siebie. -Już dobrze....już dobrze...
-Mhm...przepraszam kochanie. Skoro nadal jest ci tak słabo może chwilowo powinniśmy się jednak wstrzymać?-spytał tuląc go do siebie.
-Co nie zmienia faktu że muszę iść.-zaśmiał się.-Kwadrans minął.-dodał chcąc już wyjść z łóżka.
-Ja na pewno kochanie. Ale to ty masz dzisiaj egzaminy nie ja.-zaśmiał się mężczyzna.-więc to ja trzymam kciuki za ciebie. Dasz sobie radę i będziesz świetny.
-Już dobrze, nie przejmuj się mieszkaniem. Już dobrze.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Najważniejsze że tobie nic się nie stało. To jest najważniejsze. Zachowałeś się bardzo dobrze.-pogłaskał go po włosach.
-No dobrze. Więc potem tu jeszcze wrócimy. Chociaż widzę że trochę nam rzeczy odłożyłeś.-powiedział biorąc go na ręce i niosąc do łóżka.
-Kazuo....spóźnimy się...-wymamrotał.-i właśnie dlatego chciałem zrobić zasadę że seks tylko wtedy kiedy następnego dnia mamy wolne.-mruknął.
-będzie dobrze kochanie. I a dzisiejszym i na piątkowym. Dasz sobie radę.-powiedział z uśmiechem. Kiedy zaparkowal pod uczelnia zlapal chlopaka za dlon.-trzymam kciuki.
-pokaz kochanie.-poprosił osuwajac go od siebie i podsuwajac jego koszulkę wyżej.-na szczęście nic się nie otwodzylo ale możemy pojechać do szpitala jeśli chcesz.-powiedział znów go przytulajac.
-misie tez.-zgodzil sie wesolo i położył go na łóżku.-i sloniki i co tam jezzcze bedziesz chcial.-zapewnil go.-i ciesze sie ze ci sie to podoba.-dodał zaraz i ucalowal go w policzek.-a czekolade za chwile dostaniesz.
Chłopak zarumienil sie okropnie. Ciezko my było przyznać że sam b wczoraj napalony. -um...no po części jest to moja wina...ale musimy wstawać...
-jasne jasne. Już jedziemy Panie Amakusa.-zaśmiał się mężczyzna. Kiedy byli pod uczelnią podstawił wózek i gdy chłopak już na nim siedział zamknął samochód.-widzimy się na zajęciach a po egzaminach napisz mi jak ci poszło.
-No dobrze, wiem że się boisz.-powiedział znów tuląc go do siebie.-Wyciągniemy z nich wszystko co się da...zrobię wszystko co w moją mocy żebyś był bezpieczny.-Zapewnił go."skurwysyny...normalnie obiłbym im ryje ale wtedy gorzej byłoby z zamknięciem ich...kurwa mam nadzieję że zdobędziemy dowody na zatrzymanie jego porąbanego staruszka.
-w takim razie cieszę się jeszcze bardziej że sobie o nich przypomniałem.-uśmiechnął się i ucałował go w czółko.-i że mogłem cię tak zaskoczyć.-dodał i poszedł do kuchni.
-mou...no jak chcesz.-westchnął chłopak wychodząc z łóżka. Poczuł jak drżą mu nogi."przejdzie...musi przejść.", pomyślał podchodząc do szafy.
Jun spokojnie poszedł najpierw do gabinetu a potem prosto do sali w której zawsze miał zajęcia. Wolał zawsze przyjść wcześniej żeby podłączyć wszystko.
-Nauczę cię...bo na razie pewnie nawet byś nie wiedział jak ją odbezpieczyć.-powiedział głaszcząc go po włosach.-zaraz musimy iść kochanie.
-Aż żałuję że nie przypomniałem sobie o nich wcześniej.-powiedział kiedy wrócił z kubkiem gorącej czekolady. Podał go chłopakowi i usiadł na brzegu łóżka.
-Chyba żartujesz Kazuo...-mruknął zerkając na niego.-i co napiszesz? "Wczoraj przesadziłem i mojego chłopaka boli tyłek dlatego nie może przyjść".-wywrócił oczyma.-lewe zwolnienie tutaj nie przejdzie.
-z około 30, większość będzie ABC ale część będzie taka że będziecie musieli coś sami napisać.-odpowiedział spokojnie opierając się tyłem o biurko. Kiedy jeździł wzrokiem po sali trochę dłużej zatrzymał się na Ryu. Dzisiaj trochę specjalnie ubrał koszulę którą kupił z chłopakiem na zakupach.
-Na komisariat. Z tego co widziałem nic mu się nie otworzyło.-odpowiedział.-Tamci już zawiezieni? Przesłuchamy ich od razu.
-Cieszę się kochanie. Nawet jeśli to tylko czekolada i zazwyczaj nie za bardzo mogę ci pomóc.-powiedział kładąc się obok niego.
-Nie mamy takiego.-wywrócił oczyma.-po prostu wstań...ja na szczęście mam dzisiaj tylko dwa zajęcia.-mruknął idąc zrobić jakieś śniadanie.
-Mam nadzieję że rozmawiały Panie na temat zajęć i właśnie omawiały ważne pytanie dotyczące egzaminu.-zwrócił się do dziewczyn Jun. Podszedł też bliżej i zerknął na nie opierając się o ławkę Ryu i zostawiając na niej karteczkę na której było napisane 'pójdziemy do restauracji po Chrisie?'.-Nie mam racji?-spytał jeszcze raz. Nie specjalnie podobało mu się szeptanie na jego zajęciach.
-Oddam ci mówienie.-zgodził się Hiroki.-Ale będę siedział obok.-powiedział zaraz.
-Nie....nie wygłupiłeś kochanie.-zapewnił go i oparł głowę o jego ramię.-czekolada mi moje uczucia.
-niby kto?-spytał unosząc brwi. Wstawił ryż i zabrał się za robienie reszty.
-już wyjaśniam.-zapewnił odwracając się i idąc do tablicy. Kiedy był odwrócony do klasy plecami zerknął na karteczkę i uśmiechnął się lekko. Zaraz jednak zaczął wyjaśniać wspomniane zagadnienie.
-będę spokojny.-obiecał.-w końcu zachowałem zimną krew jak byliśmy w moim mieszkaniu.-zauważył obejmując chłopaka ramieniem.
-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak mocno.-powiedział z uśmiechem i zerknął na swój pierścionek.
-daj spokój Kazuo...chcę zostać dobrym lekarzem a zrywanie się z zajęć mi w tym nie pomoże...-zauważył chłopak.
-Ale ty chyba w nie nie wierzysz co Ryu? To tylko głupie plotki. Umawiam się z tobą a nie z jakąś profesor Laurą.-wywrócił oczyma.-Nie chodzą na żadne randki poza tymi z tobą.-dodał.-i skoro mam dzisiaj zajęcia z tobą to postanowiłem się ładnie ubrać.-zakończył obserwując ruchy chłopaka.-postaraj się je robić bliżej siebie.
-aj daj spokój. Na pewno nadal jest piękna.-zaśmiał się wywracając oczyma. Wyprowadził Naokiego z samochodu i poprowadził do swojego gabinetu.
-no chyba za twoim kochanie.-powiedział znów go całując w policzek.
-na razie zajęcia były tylko wczoraj.-zaśmiał się.-mimo wszystko to chciałbym żebyś polubił te studia, wiesz? Wybrałeś sobie takie ciekawe kierunki...
-Nie masz o co być zazdrosny...dla mnie liczysz się tylko ty.-zapewnił go skupiając wzrok na dłoniach chłopaka.-na wszystko?-spytał trochę jednak czując na sobie wzrok całej klasy. Miał nadzieje że na pewno nikt nie umie japońskiego.-Uważaj!-kiedy chłopak się skaleczył zareagował od razu. Wyjął z szuflady plastry i płyn do dezynfekcji.-ech, pokaż ten palec.
-żadne cyrki.-wywrócił oczyma.-Ja teraz idę ich przesłuchać ale spokojnie, nie zostaniesz sam. Yuta zostaje pogrzebać w papierach.-wskazał na siedzącego kawałek dalej chłopaka.
-Niech mi będzie? Nie wierzysz mi? A jaką mam pewność że ty się a swoimi tak nie oglądasz? No i żeby wejść na górę muszą przejść przez piekarnię.
-mhm...wiem, wiem.-Chłopak skończył jeść i porcję dla Kazuo schował do lodówki.-zrób jakiś dobry obiad skoro zostajesz.-zaśmiał się podchodząc jeszcze do niego żeby dać mu całuska.
-mhm...no dobrze. Po prostu nigdy więcej nie wymyślaj takich głupot.-westchnął zaklejając mu palec.-Już Pan rozumie Panie Amakusa? Proszę uważać na palce na egzaminie.-powiedział już spokojniej, wracając na pozycję wykładowcy.
-Jakby coś to możesz mnie zawołać.-powiedział i wyszedł żeby dołączyć do Yasu w sali przesłuchań.
-zwłaszcza kiedy przychodzi mój ukochany i najseksowniejszy klient.-powiedział uśmiechając się do męża.
-do potem.-pomachał mu i zabrał swoją torbę wychodząc już na zajęcia.
-właśnie widzę...-zaśmiał się chłopak. Jun pomagał kolejnej osobie z szyciem więc mieli chwilę żeby pogadać.-O czym tak rozmawialiście? Pod koniec Jun był jakoś dziwnie miło zaskoczony...Chciałbym rozumieć co mówiliście.
-Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.-odezwał się Yuta.-Po takich przeżyciach dobrze jest zjeść czekoladę.-zagadał.
-jasne kochanie. Odpoczywaj.-powiedział kładąc się wygodniej i tuląc do siebie chłopaka.-mój kochany mąż...
Yuji po zajęciach w czasie przerwy usiadł trochę wygodniej rozmawiając z Takim o zajęciach kiedy podeszła do nich jakaś dziewczyna z dość odsłoniętym dekoltem. Nachyliła się nad biurkiem Yujiego opierając się o nie słońmi. -hej...mogę zerknąć na twoje notatki? -Hm? a...jasne.-chłopak podsunął jej kartki. Dziewczyna nachyliła się jeszcze bardziej żeby zwrócić jego uwagę. -wow...świetny jesteś! Miałbyś coś przeciwko gdybyśmy pouczyli się razem?-spytała słodko. -hm? wybacz...ale wolę się uczyć sam.-uśmiechnął się i wrócił do rozmowy z Takim.-coś się stało? Czemu się tak na mnie patrzysz?-spytał go kiedy dziewczyna sobie w końcu poszła.
-no...to ciesz się że nikt tutaj raczej nie był w stanie was zrozumieć...mówiliście na dodatek dość szybko.-zauważył.-przez to co mówiły te za nami?-spytał szeptem.
-rozumiem.-Yuta uśmiechnął się lekko i wrócił do papierów już nie przeszkadzając chłopakowi z czytaniu.
-Ja ciebie też. Mój kochany, najukochańszy mężuś.-przytulił go do siebie.-ale mieliśmy odpoczywać.
-Podrywają?-spytał nie bardzo rozumiejąc.-No i daj spokój...-machnął ręką.-jestem no najwyżej przeciętny.
-hej hej...ale spokojnie.-poklepał go po plecach.-Nie pożeraj go tak wzrokiem...nawet jeśli masz na co popatrzeć.-powiedział wesoło.-odegrasz się kiedyś.
-w tym biznesie nie zdradzamy swoich klientów.-odparł mężczyzna nie mając zamiaru zdradzić chociaż najmniejszej informacji.
-To nie jest odpoczynek.-zaśmiał się.-leżymy...i możemy jakiś film obejrzeć.
-widziałem. Czasem nawet nie muszę, mam brata bliźniaka.-pokazał mu ich zdjęcie na telefonie.-jesteśmy identyczni.
-to się postaraj...-znów poklepał go po ramieniu.-kto wie co się zrodziło w głowach reszty kiedy tak ze sobą rozmawialiście.
Widząc że mężczyźni się wahają Hiroki zaczął przekładać w palcach kajdanki. -No Panowie...nie przeciągajmy tego dłużej. Kto was wynajął i czego chciał od chłopaka. -My go tylko mieliśmy dostarczyć. Żywego i nietkniętego.-odpowiedział w końcu jeden. -pięknie, pięknie...a dla kogo?
-mhm, możemy obejrzeć.-zgodził sie Takano i usiadł sięgając po laptopa. Zaczął szukać filmu.
-he? No nie bardzo. Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek mnie podrywał.-wywrócił oczyma.
-wieeeeesz...jednak chyba trochę byliście. Znaczy nikt nic nie rozumiał, ja też, ale mimo wszystko to brzmiało jakbyście rozmawiali dość swobodnie.-powiedział szczerze.
-od kogo. To jest pytanie na które chcę dostać odpowiedź.-powiedział Hiroki wbijając w nich wzrok który byłby w stanie zamrozić słońce.
Takano szybko znalazł film i puścił go. Objął mocniej chłopaka ciesząc się jego bliskością.
-Spoko.-Yuji machnął tylko ręką.-Ale teraz? Przecież ona chciała tylko zobaczyć notatki.-wzruszył ramionami.
-musicie po prostu uważać.-powiedział spokojnie Mark. -Nawet jeśli nikt was nie rozumie to swoje mogą dopowiedzieć.-zauważył. Jun kiedy skończył tłumaczyć ostatniej osobie zwrócił się do grupy. -są do mnie jeszcze jakieś pytania?
-wy nie, ale wasz zleceniodawca może sobie znaleźć innych chłopców na posyłki.-zauważył Hiroki powoli tracąc nad sobą panowanie.
Takano oglądał spokojnie razem z nim i kiedy film się skończył przeciągnął się lekko. -całkiem przyjemny seans. Już lepiej się czujesz?
-Nie wiem, nie widziałem.-chłopak wzruszył ramionami.-Nie zauważam takich rzeczy, Kazu był bardziej bezpośredni.
Jun opadł ciężko na swój fotel. -mam nadzieję że to nie wyglądało bardzo podejrzanie...-mruknął wstając i zbierając swoje rzeczy. Poszedł do gabinetu po potrzebne mu materiały.
Hiroki sprawdził telefon u numer po czym warknął cicho pod nosem. -nieźle się zabezpieczył...-fuknął i odłożył wściekle komórkę na stół.-zostawiam ci resztę Yasu. I tak są zatrzymani. Nie włamuje się do mieszkania gliny.-to mówiąc wyszedł nerwowym krokiem.
-to dobrze. Cieszę się kochanie.-powiedział i odetchnął z ulgą i wstał z łóżka znów się przeciągając.-pójdę spakować te bieliznę którą wybrałeś. Chyba że coś jeszcze poszukać.
-nie, oczywiście że nie.-zaśmiał się chłopak.-Hmmm...uratował mnie...ale cała szkoła potem zaczęła mnie wyzywać od pedałów i w ogóle ubzdurali sobie że chodzę z Kazu. No i jakoś tak wyszło że w sumie powiedział mi co czuje i spytał czy chcę spróbować z nim być.
Jun uśmiechnął się patrząc na telefon. 'gratuluję kochanie. Ja też zjadłem bento, dziękuję i powodzenia :*" Odpisał mu i odłożył telefon zaczynając prowadzić zajęcia.
-Ok, Już do niego dzwonię.-powiedział wstając z kanapy i wykonując telefon.-Hej Shu, Naoki mówił że chciałeś ze mną rozmawiać. O co chodzi?
-Super, jak poszło?-spytał siadając na brzegu łóżka.-Wiesz chciałem spytać czy masz już jakiś pomysł na prezent dla Kanekiego.-zaczął prosto z mostu.
-no...powiedzmy że właśnie tak.-zaśmiał się chłopak.-Serio? Sam się ujawnił czy go znalazłeś? Jak zareagowałeś jak się dowiedziałeś że to chłopak?-spytał ciekawy.
Jun westchnął cicho. Miał wrażenie że ta kobieta go śledzi. -kto to?-zerknęła mu przez ramię kiedy czytał wiadomość.-oh, zawsze chciałam nauczyć się japońskiego. Może mógłbyś...? -Nie jestem najlepszym materiałem na nauczyciela. Lepiej gdyby poszła Pani na jakiś kurs.-oparł mężczyzna."Poza tym co cię sprowadza do szpitala?" Pomyślał nie wypowiadają tego na głos.
-Może to coś da...więc to znów wasz ojciec kogoś nasłał na Naokiego? Zatarł ślady przy tych trzech najemnikach. Z tym nic nie ruszę ale zerkniemy na zdjęcia. Dzięki Shu...ale następny razem od razu do mnie pisz gdyby coś się miało stać.
-cóż...nie kombinujesz najgorzej ale ramen z budki jest dość zwyczajny a to jednak jest wyjątkowy dzień. Pomyśl o czymś co byłoby specjalne ale w takim przedziale cenowym na jakie mógłby pozwolić sobie Kaneki przy wyborze prezentu dla ciebie.-podpowiedział.
-aaaa...to całkiem urocze.-uśmiechnął się chłopak.-Byliście razem w klasie?
-dzien dobry.-odparl Jun ale zaraz znow zwrócił sie do kobiety.-nie mam po co dawać znac. Mowilem ze nie daje zadnych lekcji.-powiedział wycierajac policzek.-i prosze sie pilnowac. Ja juz jestem zajety.-powiedział machajac niesmiertelnikiem który trzymal pod koszula.
-rozumiem...ale.Naoki dal.mi znac dopiero kiedy cos sie stalo. Wiec pisz tez do mnie.-poprosil bo wolal tez wiedziec od razu. Mialby wiecej czasu na reakcje.
-Kino brzmi ok. Jeśli do tego przygotowalbys jakas prosta kolacje w domu do byłoby idealnie.
-aaaa...to tak jak Kazu. On byl miotaczem w drużynie baseballu a ja nalezalem do klubu kendo. Jwgo fanclub mi grozil.-przyznał wesolo.
-Ryu...uwierz mi, mi tez sie to nie spodobalo. Wiec nie placz, prosze.-poprosil glaszczac go po włosach.-i tak nie powinieneś bic ludzi...ale chcialbym zebys mogl pokazac im czyj jestem.
-nic mu nie jest. Przyjechaliśmy zanim zdazyli mu cos zrobic...ale teraz naprawde boje sie go zostawiac samego.-westchnął.-jak to się w ogole stalo? Wiesz moze co wasz ojciec znowu planuje?
-dostales ode mnie specjalny zeszyt.-przypomniał mu.-i spokojnke Ren. Jakby co to ci pomożemy.-zapewnił brata.-i tort bedzie dobry.
-głównie lisciki i zdjecia. Nie posuwaly sie za daleko. Ale jak sie pochorowalem to moj brat poszedl sie z nimi spotkac jako ja...i grozily mu nożem.
-mi tez sie nie podobalo.-zapewnił go i wyprowadził wozek z chłopakiem ze szpitala.-dla mnie to tez nie bylo fajne. Ech...chyba sobie jednak odpuszcze te karaoke w piatek.-powiedział bo przecież byl umówiony na imlreze. Otworzy samochód k pomógł chłopakowi.-pojedziemy do naszej ulubionej restauracji.
-postaraj sie. I mozesz być spokojny nie zostawię go. Jest teraz caly czas przy mnie.-zapewnił go.
-i za kazdym kolejnym razem bedzie jeszcze lepiej. Nic nie przyjdzie magicznie, musisz cwiczyc zeby wyszlo.
-uspokoily. Zdaje się ze Kazuo na nke nakrzyczal.-wzruszyl ramionami.-wy nie mieliscie takich przygód?
-Ryu? Nie płacz skarbie...-starł jego łzy wierzchem dłoni.-Na pewno nie będziesz miał nic przeciwko jeśli pójdę? Szczerze Ryu.-poprosił łapiąc go za dłoń.-Bo wiesz...nie uśmiecha mi się być ojcem.-powiedział żeby jakoś rozładować atmosferę.-Nie przejmuj się tym, ok? Przecież nawet jeśli będziemy się zachowywać przy sobie bardziej swobodnie to zawsze można powiedzieć że przecież jestem przyjacielem twojego brata, i jak u was pracowałem to u was mieszkałem. Dodać że przez to jesteś dla mnie jak brat i po sprawie.
-ty też się trzymaj tam.-poprosił i również się rozłączył. Od razu włączył komputer i sprawdził maila.-Yuta? Jesteś w stanie znaleźć mi tego człowieka?-zwrócił się do chłopaka który zaraz do niego podszedł. -myślę że tak....ale nie wiem jak szybko. -ok, prześlę ci zdjęcia, zajmij się tym od razu.
-Nie wiem, możliwe że wrócimy do Yukan a potem wrócimy na urodziny Kanekiego. Chyba że nie robisz mu żadnego przyjęcia.-powiedział kładąc się znów obok Tomo.
-ou....serio? Nie wiedziałem że można aż tak zareagować...-powiedział smutno.-moi rodzice zmarli więc nie wiem jak by zareagowali...a Kazu w ogóle miał nieciekawą sytuację w domu.
-Ryu...masz prawo być zazdrosny. Nawet jeśli wiem że mi ufasz to nie mam ci za złe tego że jesteś zazdrosny.-zapewnił go i pogłaskał po policzku.-Dobrze...pójdę ale jak coś to będe cały czas przy telefonie. Nie wypije za dużo a jak do ciebie wrócę to mocno cię przytulę.-uśmiechnął się do niego.
-Jasne. Śpij spokojnie.-Hiroki podał mu małą poduszkę i pogłaskał po włosach. Potem wrócił do pracy.
-nie wpadną?-spytał spokojnie Takano.-Takie małe przyjęcie będzie odpowiednie, na pewno się ucieszy ale...jesteś pewny co do naszej siostry?
-A...to świetnie że pomogli.-powiedział z uśmiechem.-Na prawdę świetne. Ale em...nie miałeś problemów w szkole przez swoich rodziców albo coś?-spytał cicho.
-Nie masz za co przepraszać. Na prawdę rozumiem dlaczego ci się to nie podoba i uwierz...ja też jestem niezadowolony że ktoś rozsyła głupie plotki.-uśmiechnął się i zamknął już drzwi. Schował wózek i usiadł za kierownicą.
-Bo on jest inny.-mruknął Hiroki zerkając na Naokiego a potem na Yute.-zupełnie inny od niej.-wzruszył ramionami i wrócił do papierów.-nie gadaj tylko szukaj.
-Jest jakiś powód dla którego nie przyjdą?-spytał opierając głowę o ramię Tomohisy.--Ma...spytaj się go. Impreza u ciebie na mieszkaniu?
-aaaaa...to raczej dobrze. Chyba i tak najważniejsze jest to że cię kochają.-zauważył z uśmiechem.
-Jedziemy.-przytaknął Jun.-Taka mała randka.-uśmiechnął się powoli ruszając.-Jak tam dzisiaj u Chrisa?
-Wiem. Ale się tam na to patrz i nie zawracaj mi teraz dupy.-wywrócił oczyma. Zaczął przekładać papiery a kiedy Naoki sie rozkopał westchnął i poprawił mu koc.
-oh...To na prawdę kiepsko Ren...czemu mi wcześniej o tym nie mówiłeś? Znaczy...pewnie nie bardzo moglibyśmy pomóc ale...-westchnął.-Będzie lepiej. Na razie myśl o tym jakie przyjęcia mu zrobisz.
-chętnie ich poznamy.-Zgodził się Yuji.-Dobrze, że przynajmniej twoi rodzice zaakceptowali wasz związek.
-kochanie naprawdę nie musi ci być głupio. To na prawdę naturalne że jesteś zazdrosny. Najważniejsze że mi ufasz i nie robisz mi wyrzutów.-powiedział jadąc spokojnie. Zerknął na niego kiedy stanęli na światłach.-Bo przecież wiesz że kocham tylko ciebie.
-więc się pośpiesz z tym szukaniem bo nie chcesz żeby stary, chłodny szef wrócił.-powiedział Hiroki na prawdę się martwiąc. Nienawidził kiedy musiał czekać żeby coś zrobić.
-i właśnie dlatego musisz go podwójnie wspierać.-powiedział Takano.-dacie radę, masz więcej wsparcia niż ja miałem.-zauważył.-Powodzenia, gdybyś miał jakiś problem to dzwoń a na razie odpocznij po operacji.-powiedział mając już zamiar się rozłączyć.
-na pewno musiałeś ich zaskoczyć.-zaśmiał się Yuji.-ale wyszło dobrze, i to jest chyba najważniejsze.
-odgonię każdą i każdego który się będzie do mnie przystawiał.-zapewnił go i ruszył kiedy światło zmieniło się na zielone.
-wiem, nie burcz mi tutaj. Wiem jak to działa.-wywrócił oczyma. Nie pracował w policji od wczoraj. Po prostu wyjątkowo mocno się martwił.
-oj...już jestem tylko twój.-zapewnił go wesoło.-ale mieliśmy wstawać powoli...
-długo jesteście razem?-spytał ale zaraz znów się odezwał.-przepraszam jeśli przeszkadzają ci te pytania...to mój pierwszy związek w ogóle i ciekawi mnie jak to wygląda u innych...
-hmmm...myślałem żebyśmy wzięli pizze na nas dwóch a potem jakiś deser.-powiedział zamykając samochód i prowadząc wózek do restauracji.-Pasuje ci taki plan?
Hiroki na chwilę oderwał wzrok od papierów żeby zerknąć na chłopaka. -nic się nie stało. Śpij dalej.-powiedział cały czas się martwiąc. Trochę obwiniał siebie za te sytuację.
-powoli znaczy że będziemy się tak tulić aż może kiedyś wstaniemy?-spytał przytulając do siebie chłopaka.-kocham cię.
-około roku...-odpowiedział spokojnie.-mieliśmy taki mały...już nawet nie pamiętam o co poszło ale było to jakoś na początku.
-no to super kochanie. Mamy nasza mala randke.-powiedział z uśmiechem i wszedl do srodka.-ciesze sie ze czasem możemy tak pojsc. A w mieszkaniu się potulimy.
-znalazłem szefie.-odezwał sie Yuta i podał mu wydrukowane dokumenty.-co robimy? -na razoe czekamy az Yasu i reszta wroca. Możesz mi powiedzieć czego się dowiedziałes.
-moj kochany...-pocałował go w nosek.-przyzwyczailes sie juz do mysli ze masz męża? Wiem ze było to dla ciebie trudne...
-ja nie chce sie z nim kłócić po prostu.-wyjasnil Yuji.-wiesz...po tym jednym czulem sie źle.
-przytule. I rozmasuje ci nogi jesli bedziesz chcial.-powiedzial zajmując stolik wskazany przez kelnera. Taki bardziej na uboczu i troche ukryty.-wybieraj kochanie.-podsunal mu menu.
-pewnie nie wpadl bo ma plecy...-powiedział Hiroki i wskazal palcem na zdjecka które wysłał mu Shu.-zdaje sie ze pracuje dla ojca Naokiego. Ale nie jesteśmy w stanie tego udowodnić.
-to wszystko dlategl ze tak bardzo cie kocham...i wiem ze czasem potrzebujesz chwili dla siebie.-ucalowal go w usta i spojrzal mu w oczy.-wtedy wystarczy ze cierpliwie poczekam a sam przyjdziesz sie przytulic.
-domyslalem sie ze tak bedzie...Kazu jest inteligentny ale nie lubi tego pokqzywac. Nie lubi sie uczyc.-wyjasnil juz troche znajac swojego chlopaka.-a dzisiaj...nie chcialo mu sie wstac.
-moga byc.-zgodzil sie swobodnie Jun. Zamowil po chwili pizze oraz cos do picia po czym skupil swoj wzrok na chlopaku.-a jak tam dzisiaj na rehabilitacji?
Hiroki spojrzal na niego i westchnal ciężko. Yuta byl jednym z najmłodszych członków w zespole i nke chciql go wysylac w niebezpieczne tereny. -obgadamy to z resztai wtedy zdecydujemy.
-a mi to wcale nie przeszkadza kochanie. Zawsze sie ciesze kiedy jestes blisko mnie...i naprawde sie ucieszyłem kiedy zaproponowales te randke.-przyznal szczerze.-bylo idealnie. Nadal jest.
-nie ma sensu go nastawiac...i tak sie nie uda.-chlopak wzruszyl ramionami.-ale pewnie wiesz jak to jest.-zasmial sie.
-ale przeciez ostatnio tak ladnie chodziles...co sie stqlo skarbie?-spytał troche zmartwiony. Zlapal go za dlon.
-spokojnie Naoki...nie puscilbym nikogo w pojedynke.-zapewnil chlopaka. Mogl byc chlodny ale dbal o swoja druzyne.
-bedziemy tak czasem uciekac od rutyny.-zapewnil go.-zeby cie nie dopadla. I gdyby cos to mow kochanie. Od razu cos wymyslimy.-obiecal mu i pocalowal go namietnie.
-ok, mozemy zjesc.-zgodzil sie chlopak idac za nim.
-aaaaa ok. Dobrze juz nie bede sie tak ubieral na zajecie.-obiecal mu i zmierzwil mu włosy.-ubiore sie w byle co żebyś nie mial takich brudnych mysli.-dodal wesolo.
-pojde z toba. Nie chce zebys byl teraz sam.-powiedział wstając z podlogi i lapiac chłopaka za rękę.-dzisiaj za bardzo sie o siebie martwie.
-rozumiem kochanie, mnie tez. Dlatego czasem mozemy wysłać Yuye do babci i pojechac do Tokio albo do onsen zeby sie troche zabawic.-powiedzial z usmiechem.
-no mowilem ze jest inteligentny...byl taki konkurs matekatyczny i go namówiłem bo brakowało jednej osoby. I wygrali indeksy.-wyjasnil.
-a po co mam sie ubierac ladnie na zajecia kiedy nie mam ich z toba?-spytal unosząc lekko brwi.-w końcu to dla ciebie sie tak ladnie ubrałem.-dodal glaszczac go po dloni.
-nie odrywasz. I tak na razie czekam az Yasu skonczy z przesluchaniem i wszyscy wroca do gabinetu. Dopiero wtedy ustalimy co dalej. Trzeba z tym skonczyc...nie podoba mi się to ze jestes w niebezpieczeństwie caly czas.
-wiem skarbie, nie zaniedbamy.-zapewnil go bo byl tego pewny.-po prostu czasem potrzebujemy czasu tylko dla nas.-ucalowal go.-no juz od jakiegls czasu mowie ze wstajemy.-zasmial sie i podniosl sie z łóżka.-pojde w koncu spakowac te bielizne.
-cwicze.-przytaknal Yuji.-na początku bylo ciezej...ale teraz na prawde lubie taki wysilek.
-tak zadziałało ze wyglądałes jakbys chcial mnie pozrec wzrokiem...a po tym co powiedziałeś na prawde mialem ochote cie zaciągnąć na zaplecze.-przyznal szczerze i zabral sie za jedzenie.
-wiem. Cieszę sie i nawet nie wiesz jak dumny jestem.-powiedział obejmując go ramieniem.-dałeś rade a my zdążyliśmy. Wszystko dobrze sie skonczylo.
-ja ciebie tez mocno kocham.-posłał mu buziaka w powietrzu i poszedl do garderoby. Zaczal pakowac bielizne i zajrzal jeszcze raz do szuflady by po chwili cos z niej wyjąć i wrocic biegiem do sypialni.-ha, ha!-powiedział zadowolony z mina zwycięzcy.-patrz co znalazłem.-podal mu trzy opakowania z dwiema parami jadalych stringów. Wata cukrowa, cukierki pudrowe oraz cukierki czekoladowe.
-ja tez nie jestem ale do Kendo jednak jakiejs sily potrzeba.-zasmial sie chlopak.-um...i pomimo ze jestem calkiem niezly do Kazu mnie uczyl sie bronic ale...jak chcesz to moge cie pouczyc.
-oj gluptasku...oczywiście że na mnie działasz.-powiedział jedzac spokojnie swoj kawalek.-nic sie nie ztalo skarbie, nie musisz mnie przepraszac. Ale czemu tak nagle zrobiłeś sie taki zazdrosny?
-nie musisz za nic placic. Nie zrobiłeś nic zlego Naoki. Jakos to naprawie.-zapewnil go. Nie chcial zeby chlopak sie obwinial.
-mają, mają. Spokojnie kochanie, gdyby nie mialy to bym je z żalem wyrzucil a tak...mamy jeszcze pół roku żeby z nich skorzystać.-powiedział calujac go i odkladajac stringi do reszty bielizny ktora zabierali ze soba.-ale bedzie trzeba je jakos ukryc przed Yuya...
-nie ma za co...serio.-usmiechnal sie chlopak. Cieszyl sie ze tak szybko zdobyl przyjaciela.
-na prawde kazesz mi mowic takie rzeczy?-spytal patrzac mu w oczy.-zrobiłbym wszystko na co bys mi pozwolił Ryu.-powiedział szczerze i wzial lyk soku.
-ja tez poczułem się spokojniejszy. Wiedzialem ze juz jestes bezpieczny.-przyznał szczerze i pogłaskał go po włosach.-wracamy juz do srodka.
-mhm...pudło zakleimy...i będziemy miec nadzieje ze go nie znajdzie.-powiedział obejmując chłopaka ramienie.-a za tydzień znów tutaj wrócimy. Na urodziny Kanekiego.
-to może wieczorem?-zaproponował Yuji i wzial sobie ciasto.-chciałbym przejrzeć materiały na jutro.
-trochę sie krępuje.-Przyznał szczerze i wzial lyk soku.-bo...ech, po pierwsze jestesmy w restauracji a po drugie Ryu...ja na prawde nie chce cie poganiac wiesz? Robimy spokojne postępy i to jest ok. Naprawde...
-pomogę Ci, przynajmniej z zaniesieniem ich.-powiedział stajac obok i na razie mu nie przeszkadzajac.
-no dobrze, zabierzemy.-zgodzil sie w koncu.-teraz musial zostac...wiec chyba za tydzień możemy go zabrac.-przytaknal i przytulil chlopaka.
-serio? No dobra.-Yuji wzruszył ramionami i wypil sok ktory sobie wzial.
-cieszę sie że rozumiesz. Naprawde bardzo cie kocham.-powiedział biorac sobie kolejny kawalek pizzy.-jutro? Hmmm...mam dwa zajecia a potem bede sie bral za robienie egzaminów.
-ja ciebie tez skarbie.-powiedział i wziął tacke z kubkami.-ja to zaniose.
-nie jestem tego taki pewny...ale dziękuję ze mnie wspierasz skarbie.-pocalowal go i przeciągnął sie lekko.-obiadek i jedziemy.
Chłopaka przytaknal i wyrzucil plaskikowy takerzyk do smietnika. -lecimy bo sie spoznimy.
-oj...to przecież nic wielkiego kochanie. Ale ciesze sie ze jestes szczesliwy i ci sie podoba. To wiele znaczy.-powiedzial z usmiechem i pogłaskał go po policzku.-takie spontaniczne randki tez sa fajne.
-poradzimy sobie a ty mi nie pomozesz bedac w takim stanie. Dobrze o tym wiesz.-westchnął Hiroki patrzac na przyjaciela.
-jesli chcesz mozemy tak zrobic. Ty pierwsza polowe i ja druga.-zaproponowal bo wiedzial ze chlopak potem moze chcesz sie przespac. Zaczal tez przygotowywać skladniki.
-bardzo fajnie. I całą przerwe i droge powrotna przegadalem z Takim. I wieczorem umówiłem sie z nim na gre w szachy. Mówił ze mnie nauczy.
-ciesze sie ze tak sądzisz kochanie.-powiedział a kiedy skonczyli pizze podal mu menu z deserami.-co weźmiemy?-spytal chłopaka będąc naprawde szczęśliwym.
-ech...Naoki przejdziesz na fotel?-spytal chlopaka po czym polozyl przyjaciela na kanapie i wrocil do rozmowy na temat tego co powinni zrobić.
Takano szybko zmieszal składniki i wrzucil wszystko na rozgrzana patelnie. -skarbie, przygotujesz jajka?-spytal zerkajac na niego. "Nigdy nie sądziłem ze będę tak szczęśliwy...a jednak...będąc z nim jestem najszesliwszym mężczyzna na ziemi." Pomyślał skupiajac sie zaraz na wykonywanej czynności.
-zobacze.-pokazał mu jezyk i położył sie na łóżku.-i spytal czy nie nauczylbym go kendo....
Tak tez zrobili i zostal im polecony deser lodowy ktory wzieli. -smacznego kochanie.-powiedział kiedy przeniesiono im deser.
Po trzech godzinach mieli jako taki plan. Hiroko przetarl oczy i wzial kilka lykow kawy. -nie podoba mi sie to ze ta sprawa sięga az do Tokio...musimy wysyłać zgodny na dzialanie...
-wszystko dlatego ze mam najlepszego nauczyciela.-powiedział calujac go w policzem i wykladajac 'farsz' na talerze a potem robiąc koldreke z jajek.
-no bo...Taki chcial czegos nansamoobrone.-wyjasnil.-i uczylem ciebie. Na wfie...
-pyszny.-zgodzil sie z nim i wrocil do swojego deseru. To bylo idealne zakonczenie tego dnia. Mogl spedzic wieczor z chlopakiem.
-wiem. Poza tym nie podoba mi sie ze bedziemy sie tak narazac.-westchnął. To nie tak ze to byla ich pierwsza niebezpieczna misja ale nigdy ich nie lubil.
-gdybym nie mial tak wspaniałego nauczyciela to nie szloby mi tak dobrze.-powiedział nakladajac jajka na farsz.-i gotowe.
-oj...ale uczyłem.-powiedział z uśmiechem.-mmmmm...ramen.-usmiechnal sie siadajac do stolu.
-jq tez sie ciesze skarbiem. Ze masz kogos przy kim możesz swobodnie rozmawiać o wszystkim.-uśmiechnął sie do niego i skończył swoj deser.
-spokojnie Naoki. Wszystko bedzie dobrze.-zapewnil go Hiroki. -dokladnie, my tez sie do ciebie przywiazalismy i chcemy pomóc.-powiedziała jedyna dziewczyna w zespole.
-naprawde? Ciesze sie ze ci tak smakuje. Staram sie dla ciebie...-Powiedział szczerze szczerze.
-nawet bardzo dobrze.-powiedział wesolo.-dzisiaj powtarzalismy anatomie.
-Jakoś to przeżyję kochanie. Nie sądzę żeby inny wykładowa był równie wyrozumiały co inny student. Więc niestety ale ja muszę bardziej uważać i jakoś przeżyć to że nikt nie może się dowiedzieć. Ale mam kilku znajomych ze swojej katedry. I całkiem miło mi się rozmawia z gościem od antropologii. Więc nie musisz się niczym martwić.
-Naoki!-krzyknął mężczyzna kiedy chłopak wybiegał od razu wstał i wybiegł za nim.-Na...!-znów chciał krzyknąć ale został powstrzymany przez przyjaciela. Yasu doskonale wiedział że przez to co powiedział Naoki Hiroki może zrobić coś głupiego. Chwilę stali słuchając tego co mówi chłopak a po policzkach Hirokiego zaczęły spływać łzy. Zupełnie nie rozumiał co się dzieje, i czemu znów jego miłość wyślizguje mu się z rąk.
-oj uważaj...jeszcze pojawi się coś takiego co ci nie posmakuje i dopiero będzie.-zaśmiał się Takano i wrócił do jedzenia.
Yuji oblał się rumieńcem. -kiepski z ciebie korepetytor...nic mi nie wyjaśniłeś...-Yuji pokazał mu język.
-nie wiem. Tak po prostu jest.-wzruszył ramionami.-nawet gdybym wiedzial to by niczego nie zmienilo.
-Naoki!-Hiroki w końcu wyrwal sie przykacielowi i pobiegl w strone chlopaka. Co to to nie. Nie pozwoli zeby to tak sie konczylo. Dlatego nie moga byc szczęśliwi? "KOGO ZABIŁEM W POPRZEDNIM ŻYCIU!?"Pomyślał wsciekle i zlapal Naokiego za reke.-Nao...nie zostawiaj mnie...-wymamrotal dopiero teraz słysząc jak żałośnie brzmi jego glos. "Co sie z toba stalo kupo lodu?" Skarcil sie w myslach.-nie chce cie stracic w taki sposob, Naoki...nie kiedy wiem ze jestem w stanie ci pomoc...obronie cie...zawsze cie obronie wiec...prosze nie zostawiaj mnie.
Takano odpowiedzial mu smiechem i skonczyl jesc. Wzial kilka lykow soku i spojrzal na swojego meza z usmiechem. -jak to dobrze ze ba razie nie bylo takich sytuacji...mc jest niezdrowy.
-nie moja wina ze przez mojego korepetytora nie moglem sie skupic.-zauważył skupiajac sie na jedzeniu.
-nie sa wcale głupie.-zapewnil go i usiadl wygodniej czekajac az chlopak skonczy jesc.-Ryu? Cieszysz sie ze tutaj przyjechaliśmy?
Hiroki objal go ramionami przytulajac go do siebie. -a ja nie chce żebyś mnie opuszczal. Juz dosc uciekales Naoki. Juz dosc nie musisz juz...ja cie obronie. Obronimy cie.-zapewnil go.-wróćmy do srodka...
-no od czasu do czasu.-zasmial sie Takano.-skoncz spokojniw jesc a ja juz zaczne zmywac.-ucalowal go w poloczek i zebral swoje naczynia.
-nawet o tym nie mysl...nie ma seksu przed egzaminami.-mruknął jedzac dalej.
-uwielbiam. Mogę z moim ukochanym chłopakiem spędzić miło czas. -powiedział z uśmiechem i pogłaskał go po dłoni.-I zjeść coś dobrego. I nie musimy nic sami gotować, ani sprzątać później.
-Nic się złego nie stanie Naoki. Nawet jak wyjdzie to sobie poradzimy. Yasu i jego rodzinie nic się nie stanie. Wszystko bedzie dobrze, a teraz wracajmy do środka.-poprosił go i zaczął g prowadzić w stronę budynku.-Nawet nie myśl o wyjeżdżaniu gdzieś samemu. Za bardzo cię kocham żeby ci na to pozwolić.
-Po prostu jem szybciej.-Mężczyzna wzruszył ramionami.-Zjedz spokojnie, przecież nigdzie nam się nie spieszy.
-rodzaj egzaminu.-Yuji wzruszył ramionami.-um to dobrze...Nawet bym ci nie pozwolił.-pokazał mu język i skończy swój ramen.
-oj to da się przeżyć kochanie. O pieniądze na razie nie musimy się martwić. Praca balsamisty jest dobrze płatna, z uniwersytetu też trochę idzie. No i nadal mam 'spadek' po ojcu.-wzruszył ramionami.
-będzie dobrze. Razem sobie z tym poradzimy. Nie myśl nawet o uciekaniu ode mnie. A już na pewno nie na Hokkaido...za zimno na seks-powiedział żartując trochę.-A ty Yasu wracaj na kanapę.-powiedział i uciszył przyjaciela ruchem dłoni.-jest ok...nie martw się o mnie i wracaj na kanapę.-szepnął bo wiedział że przyjaciel się o niego martwi.-wracamy do roboty.-powiedział i wszedł do biura. -szefie, właśnie przyszło to.-Yuta podał mu wydrukowanego maila.-miesięczne szkolenie na Hokkaido. Proszą o szefa... -no patrz stary...najlepszy student naszej akademii sławny aż na mroźnym Hokkaido. Kiedy wyjazd?-spytał Yasu zaglądając mu przez ramię.-za tydzień? wow...chyba wasz problem sam się rozwiązał. [planowałam żeby jechał sam ale nie było okazji to o XD]
-jasne, możemy zaproponować. Wrócą wcześniej z Yuyą bo małą muszą położyć spać a my się dłużej pobawimy.-powiedział zaraz wesoło.-żeby on też tak długo nie siedział.
-ok. Powodzenia.-uśmiechnął się wesoło.-będę trzymał kciuki a jak wrócisz do będzie czekała na ciebie kolacja...o ile się nie zasiedzę.
-wiem, wiem kochanie. Ale mi właśnie chodzi o randki.-powiedział głaszcząc go po dłoni. Wiem, że chcesz dzielić koszty na pół, rozumiem to.-zapewnił go.-no i przecież też masz tutaj pracę.
[bo lubię Hokkaido XD]
Hiroki jeszcze raz zerknął na zaproszenie, potem rozejrzał się po wszystkich na chwilę zawieszając wzrok na Yasu a potem patrząc na Naokiego. -zaakceptuję. Na czas mojej nieobecności Yasu i Yuta przejmą dowodzenie, i nie ruszajcie tej sprawy beze mnie, z resztą na pewno sobie poradzicie.
-też mi się podoba ten plan.-uśmiechnął się i przysunął go do siebie całując go namiętnie.-Ja ciebie też kocham...-powiedział znów złączając ich usta.
-mou Kazu...-zarumienił się okropnie.-odkąd zamieszkaliśmy razem zrobiłeś się jakiś bardziej zboczony...
-ja też...na prawde się najadałem.-zaśmiał się Jun a przecież zazwyczaj mógł zjeść więcej niż Ryu.-To co zbieramy sie? Chciałeś się jeszcze przejść.
-Nie zostawię cię tutaj samego.-wywrócił oczyma Hiroki.-Wrócę po miesiącu, i będę do ciebie dzwonił więc wracaj na te cholerną kanapę.-fuknął.-albo lepiej po prostu zawiozę cię do domu.-mruknął wywracając oczyma.-Naoki? Zostaniesz tutaj?
-wiem skarbie, wiem...po prostu chciałem cię pocałować.-powiedział i już go puścił.-spakujesz proszę część rzeczy z lodówki? Weźmiemy je ze sob żeby się nie zepsuły. Ja pójdę po torby.
-to niczego nie wyjaśnia, wiesz?-wywrócił oczyma i zaczął sprzątać po obiedzie.
-no i super skarbie.-poprosil o rachunek i po krótkiej chwili wychodzili z restauracji.-Ryu? Co najbardziej chcialbys żebyśmy zrobili jak juz staniesz na nogi?
-spokojnie Yasu. Nic mi nie jest...on sie po prostu martwi. Nie tylko o mnie ale i o was. O twoja rodzine tez. Nie chce zeby cos sie stało komukolwiek bo on tutaj jest.-wyjaśnił zerkajwc na przyjaciela i ruszajac.
-gotowy?-spytal Takano podchodzac z torbami to drzwi wyjsniowych i ubierajac buty.-wypakowalem tez te rzeczy które chciales zostawic tutaj.-powiedział konczac wiązać buty.
-czarny.-odpowiedział bez zastanowienia.-chociaz to zalezy gdzie idziesz na te rozmowe...ale czarny zawsze pasuje...
-mhm...ale.to chyba najlepiej jak juz sie przyzwyczaisz do nic co? Jak.juz będziesz pewnie chodzil. A tak na początek? Jakas taka mala rzecz.
-wylecz sie spokojnie.-powiedział Hiroki i najpierw zajechali do lekarza gdzie Yasu zostal zbadany. Stwierdzono ze ma grype i przepisano mu leki które Hiroki wykupil a potem zawiozl przyjaciela do domu.
-i na nastepny wypad juz nie bedziwmy musieli brac żadnych toreb.-uśmiechnął sie i również wyszedl. Zamknął za nimi drzwk i wszedl z chłopakiem do windy.
-ech...chodz pomoge ci.-westchnął Yuji podchodząc do niego.-pewnie nie mial cie kto nauczyc, co?-spytal zaczynajac mu wiazac krawat.
-wszystko zrobimy kochanie. Jak juz staniesz na nogi to wszystko bedzie dobrze.-powiedział mierzwiac mu wlosy.-i zrobimy wszystko co bedziesz chcial.
-nienma za co...dzieki za zajecie sie psami.-powiedział zaraz podtrzymujac przyjaciela.-ja go zaprowadze. Nie powinnas dźwigać.-Hiroki uśmiechnął sie do niej i zaprowadzil Yasu do sypialni.
-jasne ze warto. Kiedy bedziesz chcial po prostu przyjedziemy tutaj.-uśmiechnął sie wesolo i wyszedl z windy kiedy zjechala na parking. Skierowal sie w sgrone ich samochodu a kiedy do niego doszlk włożył torby do bagaznika.
-dlatego ci pomoge.-powiedział Yuji szybkk wiazac mu krawat.-no i pieknie.
-oj nie będziesz musiał sięgać po tak drastyczne koki skarbie.-zapewnił go wesoło.-kocham cię po prostu.
-coś się stało Naoki?-spytał patrząc na niego zmartwiony.-miałeś czekać w środku...
W połowie drogi zjechali by coś zjeść i zamienili się miejscami. Do Yukan dojechali wieczorem. Takano zaparkował i przeciągnął się lekko. -Już dojechaliśmy skarbie.
-oczywiście że mi się podobasz przystojniaku.-zaśmiał się i pocałował chłopaka.-będę trzymał kciuki.
-nic nie musisz dokumentować skarbie. Już patrz ile z tobą wytrzymuję.-ucałował go w policzek.-Kocham cię.
-Już dobrze skarbie. Bedzie dobrze.-zapewnił go jeszcze raz.-zwolniłeś się? Ech...jak komendant cię woła to do niego idź. No już.-pchnął go delikatnie w stronę budynku.-idziemy do środka.
-Nie ma kochanie. Wysiadamy.-powiedział wychodząc z samochodu i podchodząc z drugiej strony żeby wziąć chłopaka na ręce.-bo muszę jeszcze pojechać po Yuyę...a chciałem żebyś zajął się rozpakowywaniem bagażu.
Yuji w tym czasie siedział z Takim i uczył się grać w szachy. Skończyli po prawie dwóch godzinach bo Yuji uznał że pora wrócić i zabrać się za robienie kolacji. Zdecydował się proste, własnoręcznie zrobione onigiri.
-całe życie...a jak już mówiłem teraz już może być tylko lepiej.-powiedział zawracając w stronę samochodu.-W domu może ciepła herbatka i film?
Po chwili Hiroki zapukał i wszedł do środka. -prosił mnie Pan do siebie. Jest jakiś problem?-spytał podchodząc bliżej.
-Nie musisz przepraszać głuptasie.-Powiedział otwierając dom i wchodząc do środka. Posadził chłopaka na kanapie i wrócił się po bagaże.-Twoja mama mi właśnie napisała żebym jutro przyjechał po Yuyę bo już jest umyty.-poinformował chłopaka.
-okaeri.-Yuji uśmiechnął się.-ok, nie musisz się spieszyć. Grzanki potrzebują jeszcze trochę czasu.
-jasne, film to byla taka luzna propozycja. W końcu ja mam jeszcze egzaminy do zrobienia.-zauważył idac spokojnie do samochodu. Kiedy doszli otworzyl go i pomógł chłopakowi wejść.
-dobrze. Dziekuje.-Hiroki wziął papiery i szybko je przeszytal.-czy jest jakis powod dla ktorego poprosil mnie?-spytal jakos tak bedac tego ciekawym.
-mi tez sie bardzo podobalo kochanie. Zaplanowałes naprawdę wspaniałą randke.-przytulil go do siebie.-mozemy ale ty pójdziesz pierwszy a ja zajme się rozpqkowaniem naszego bagażu.
-calkiem fajnie.-odparł chłopak wyjmujac grzanki z piekarnika.-pod koniec juz całkiem nieźle mi szlo...następnym razem chyba zostane dluzej.-zaśmiał się.
-jasne. Zrobie herbate i zaraz po tym pomasuje ci nogi.-zgodzil sie i zamknal drzwi. Poszedl schowac wózek po czym usiadł za kierownicą. Zaraz ruszył w strone ich bloku.
-oczywiście. Dostanie wycisk. A z psychologiem spotka sie jeszcze tutaj.-zapewnił go.-kawalerka jak najbardziej wystarczy.-dodał bo nie sądził zeby potrzebowali więcej.-postaram sie jak najlepiej nas reprezentować.
-dobrze. Za chwile do ciebie dolacze.-zapewnil go i poszedl z torbami do sypialni. Od razu zqczal je rozpakowywac. Bielizne ktora przywieźli ukrył na dnie szafy po czym poszedl do lazienki. Brudne rzeczy wrzucil do kosza na pranie i po szybkim prusznicu wskoczyl do łóżka.
-no to teraz czekac na telefony. Na pewno poszło co dobrze...takiw jedno pytanie nke mogło przewazyc o wszystkim.
-nic się nie stało skarbie. Wyspałeś się?-spytał od razu wstając z kanapy.-połóż się. Zrobię herbaty a jak wrócę do pomasuję ci nogi.
Hiroki również się skłonił ale zanim wyszedł powiedział że Yasu przez jakiś czas nie będzie bo zachorował. Potem dołączył do Naokiego. -Mówiłem że będzie dobrze. Nie jesteś sam Nao-chan...zaufaj nam trochę.
-Ja ciebie też kochanie.-pogłaskał go po włosach i zamknął oczy zasypiając.
-um...nie pytali mnie o to.-odparł szczerze chłopak.-Wszystko było w umowie którą nam podali.-dodał zaraz.
-jasne, że nie będę głuptasie. Pracuj sobie.-odpowiedział kiedy już wrócił z kuchni z herbatą. Postawił oba kubki na stole i usiadł na kanapie.
-Nasza ekipa to jak taka mała rodzina. Zaufaj nam Naoki.-poprosił go Hiroki i objął go ramieniem kiedy wchodzili do gabinetu.-No panowie trzymać kciuki za nowego. Będzie przez miesiąc trenował samoobronę pod moim okiem.-zażartował mierzwiąc Naokiemu włosy.
-dzień dobry kochanie.-powiedział Takno patrząc w stronę Tomo kiedy ten wychodził. Przeciągnął się i również wstał z łóżka. Poszedł za nim do kuchni i objął od tyłu.-jakie plany na dzisiaj?
-Na pewno dobrze sobie poradziłeś. A nawet jeśli nie to znów czegoś poszukasz.-zapewnił go Yuji i również sięgnął sobie po onigiri.
Po godzinie Jun przeciągnął się i odłożył laptopa. Wziął parę łyków herbaty i zerknął na chłopaka. -pomasować ci nogi skarbie?-spytał głaszcząc go po włosach.
-oj nie przesadzaj, nie było tak źle.-zaprotestował Hiroki.-A teraz umiesz się obronić, i nie tylko. Więc nie masz co marudzić.-zauważył jeszcze i dla sprawdzenia zaatakował chłopaka.
-Mhm...fajny plan.-zgodził się z nim Takano i pocałował go w policzek. Puścił go wtedy i pomógł przy śniadaniu.-Ja odbiorę dzisiaj Yuyę ze szkoły i od razu pojadę po jego rzeczy do twojej mamy.
-um...dzięki.-Yuji uśmiechnął się lekko.-Ale to tylko zwykłe onigiri.
Jun skupił sie na punkcie wskazanym przez chlopaka i spokojnie rozmasowywal mu najpierw jedna noge. -powiedz jak bedzke za mocno.-poprosił.
-pójdę.-odpowiedział.-zobaczymy co powie lekarz ale wątpię ze zdejma ci je teraz bo przez te cale przesuwanie szaf mogles cos naruszyc.
-zawsze sie ciesze kiedy mnie odwiedzasz.-powiedział wesoło i wzial kilka lykow herbaty.-a pyszny obiad przygotowany przez moje kochanie cieszy mnie jeszcze bardziej.
-w takim razie sie ciesze.-odparł chłopak.-um a wiesz co? Dzisiaj chyba jakas dziewczyna do mnie zarywala. Przynajmniwj tak powiedział Taki. Chciala zobaczyć moje notatki i potem pytala czy nie pouczylbym sie z nia ale odpowoedzialem ze wole sam.
Zaczął trochę delikatniej masować go w tamtym miejscu. -nikogo poza tobą nie całuję. A jeśli chodzi ci o to w szpitalu kiedy ona mnie pocałowała...to nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji.
-nie zrobiłeś głupio. Gdybyś nic nie zrobił byłoby tylko gorzej.-zapewnił go.-możemy iść na lody.-zgodził się zaraz i wrócił do przerwanej pracy.
-dziękuję kochanie. Uwielbiam słuchać twoich piosenek.-przypomniał mu i skończył jeść śniadanie.
-oj bo przesadzasz.-wywrócił oczyma.-jakbyś poszedł na zajęcia to też na pewno miałbym o co być zazdrosny.
-Bardzo, bardzo kochanie.-uśmiechnął się do niego.-Kocham tylko ciebie. I nie dam się nikomu dotknąć.-zapewnił go. I poradzę sobie na ten piątkowej imprezie.
Hiroki skończył po dwóch godzinach i obudził chłopaka. -Naoki? Wstawaj już jedziemy.
-Wszystkie są ok kochanie. Ja po prostu uwielbiam twój głos.-wyjaśnił całując go delikatnie.
-oj nie sami. Macie tam jakieś na pewno.-wywrócił oczyma.-Jak nie na twoim jednym kierunku to na drugim.
-Mhm...mój misiu kochany.-przytulił chłopaka do siebie.-mój, mój...-ucałował go w policzek.-jak ci na razie idą zaliczenia?
-Nie musicie patrolować mojego mieszkania. Idźcie na patrol tam gdzie zostaliście przydzieleni.-Powiedział Hiroki.
-Cieszę się kochanie...na prawdę się cieszę, że je lubisz...że je polubiłeś.-powiedział całując jego usta.-Ja mam swoją jedną...ale równie ważną.-powiedział unosząc dłoń na wysokość ich wzroku.
-oj...mój ukochany Kazu...-spojrzał chłopakowi w oczy.-Bardzo jesteś zazdrosny? Czemu?
-będę w piątek trzymał kciuki kochanie. Ale na pewno dasz radę.-ucałował go w usta.-A już i tak trochę za tobą. Ja za to zrobiłem test dla was.
-Tak śpiochu. Jedziemy do domu.-powiedział Hiroki również wstając z kanapy. Przeciągnął się lekko i zaczął pakować potrzebne papiery.
-mhm...leć kochanie.-powiedział jeszcze chwilę go tuląc.-dopiero teraz zachowujemy się jak prawdziwi nowożeńcy. Tacy świeżo po ślubie.-zaśmiał się Takno i ucałował chłopaka w policzek.
-A ja...ja nie jestem nimi przecież zainteresowany.-zauważył Yuji obejmując Kazuo ramionami.-no i...staram się być miły ale...nawet jeśli nie zauważyłem że mnie podrywa to nie zgodziłem się na wspólną naukę...
-nie będzie trudny skarbie. Zrobiłem kilka próbnych pytań żebyś ocenił mi tutaj.-powiedział głaszcząc go o włosach.-jasne że możesz po japońsku.
-tak, w tej kolejności.-zgodził się i wyszedł z gabinetu. Od razu skierował się w stronę samochodu.
-hmmmm...chyba nie jest to nic złego...tak tylko zauważyłem że ostatnio nie chcę cię wypuścić z objęć.-zaśmiał się i również wziął swoje bento.-dziękuję kochanie.
-Jaką nadzieję kochanie...-spojrzał mu oczy.-nawet jeśli to przecież wiesz że nie mają szans. Mam im zacząć odpowiadać, ze 'wybaczcie ale jestem gejem'?
-i na pewno chcesz znowu isc do mnie?-spytal z usmiechem. Nie mial nic przeciwko. Cieszyl sie ze moga chociaz chwile spedzic razem na uczelni.-na pewno zdasz.-dodal zaraz i siegnal po laptopa. Wlaczyl program i pokazal mu przykladowe pytanie.-na teście oczywiście będą inne.
Do szpitala dojechali dlsc szybko. Hiroki zaparkowal na wolnym miejscu i wyszedl od razu. Poczekal az chlopak do niego dolaczy i zamknal samochód. -prowadź.
-ciesze sie. Milej pracy kochanie.-powiedzkal i usiadl jeszcze na chwile na kanapie zeby obejrzec wiadomości . Poszedl do cukierni godzine później i od razu wzial sie za pieczenie.
-jestem. Jesli beda zbyt namolne to powiem. Ale ta nke robila nic wielkiego.-wzruszył ramionami.
-ale jest ok. W takim razie jeśli się pouczycie to dacie radę. Nie będzie trudny jak sam widzisz.-powiedział z uśmiechem i ucałował chłopaka w policzek.
-Nie mówiłem bo go nie pamiętam. Zmarł jak byłem bardzo mały a potem mama niewiele o nim mówiła.-odpowiedział zerkając na niego.-Więc po prostu nie mam co ci opowiadać.
Takano przyjął zamówienie skinieniem głowy. "głuptas...mógł tutaj przyjść."pomyślał śmiejac się w duchu. -Który stolik?-spytał kelnerki a kiedy ta mu odpowiedziała wziął się za robienie czekolady. Zrobił dwie a do tego wziął ciasta pomarańczowo-czekoladowego i sam wszystko zaniósł do stolika przy którym usiadł.-hej kochanie.
-głuptas...przecież kocham tylko ciebie.-powiedział odważając się go pocałować namiętnie.
-na pewno kochanie. Ty sobie na pewno poradzisz.-powiedział zaczynając masować mu nogę.-lubisz kiedy cię tak masuje?
-Nie masz za co przepraszać.-zapewnił go. Kiedy przyszła ich kolej wszedł z chłopakiem do gabinetu i stanął pod ścianą.
-Mhm...więc mam przymusową przerwę.-zaśmiał się biorąc łyk czekolady.-Nie. Mówiłem ci że zrobię ci moją wersję pomarańczowo-czekoladowego ciasta.-wyjaśnił jedząc kawałek. Uznał że mu wyszło.
-cieszę się. Ja tobie też ufam Kazuo...-powiedział słodko się do niego uśmiechając.
-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.
Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.
-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.
-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.
Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.
-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.
-czemu się niecierpliwisz kochanie?-spytał patrząc mu chwilę w oczy.-Przecież nigdzie się nie spieszy. Spokojnie zaczniesz znów chodzić.-uśmiechnął się do niego delikatnie i już skupił się na masowaniu.
-ale już nie długo ci ściągnie.-zapewnił go i wyszedł z nim ze szpitala.-a co do samoobrony dowiesz się jak zaczniemy. Ale tak zwyczajnie jest rozgrzewka, potem parę ćwiczeń wzmacniających a potem ćwiczymy ruchy. Nic strasznego.
-cieszę się że tak ci smakuje. Wprowadziłem je na stałe do menu.-powiedział z uśmiechem.-jasne że pokarzę jeśli chcesz.
-mou...przesadzasz...nie jestem seksowny...-zarumienił się okropnie i schował twarz w dłoniach.
-oczywiście że to nic złego kochanie...ale mamy na to czas. A ja nie chcę żebyś się przemęczał i żeby cię bolały nogi.-powiedział kończąc masować mu nogę. Nachylił się nad nim żeby go pocałować.
-na pewno? Ale chciałeś jechać...-zauważył zerkając na niego.-No ale skoro nie chcesz. W takim razie pojedziemy coś zjeść. Bo w domu raczej nie będzie nam się chciało gotować.
-ok, ok. Pokażę.-zaśmiał się Takano.-Jak tam ruch na dole?-spytał przyglądając mu się z uśmiechem.
-głupek...-wywrócił oczyma i wstał żeby usiąść do biurka.-ja się trochę pouczę.
-Mhm...no to się poucz kochanie. Ja pójdę się umyć.-powiedział i ucałował go w policzek. Poszedł do sypialni po luźne bokserki i koszulkę na ramiączkach a potem do łazienki.
-spokojnie, drzwiami się nie przejmuj. Podzwoniłem trochę jak spałeś i zewnętrznymi już się zajął właściciel budynku. Więc mamy zamknięte mieszkanie.
-u mnie było trochę ludzi...teraz trochę mniej ale pewnie więcej będzie później.-odpowiedział kończąc swój kawałek ciasta.
Yuji chwilę siedział przy biurku bo coś notował a potem razem z książką położył się na łóżku. Przy trudniejszych wyrazach czytał na głos.
Jun przyszedł sprawdzić co z chłopakiem kiedy obudził się około północy i zauważył jego brak w łóżku. Westchnął widząc jak Ryu zasnął na kanapie. Wziął go na ręce i zaniósł do sypialni. * W piątek rano obudził się przed nim. Poszedł do łazienki wziąć poranny prysznic który trochę by go obudził w bokserkach wrócił do sypialni. -kochanie pora wstawać.
-Niestety nie.-pokręcił głową. Przez śnieg zupełnie nic nie łapie.-mruknął i wsiadł do samochodu. Sięgnął ponad chłopakiem do schowka i wyjął z niego mapę i usiadł prosto.-Będziemy musieli sobie poradzić w ten sposób.
-jasne skarbie.-zapewnił go i wstał zbierając talerzyki.-Zapakuję ci je na kuchni.
-hm? a co?-spytał patrząc na niego przez ramię.-czasem lubię sobie przeczytać jakiś kryminał.
-mhm...-Jun położył się na chwilę przy nim i przytulił go delikatnie.-na pewno nie przeszkadza ci ze pójdę dzisiaj na te przyjęcie?-spytał zaraz całując go w policzek.
-wiem Pan jak dojechać tutaj?-Hiroki spytał pokazując mężczyźnie adres.-Zasięg nam padł przez ten śnieg...i samochód też chyba nie pojedzie.-powiedział chętnie przyjmując pomoc mężczyzny.
-jasne. Możesz zrobić, chętnie zjem.-zgodził się Takano i od razu mu ślinka napłynęła do ust. Spakował chłopakowi ciasto i pokazał zaczęte dekoracje.
-Ciebie zawsze będę lubił.-zapewnił go siadając i czytając maila.-czemu nie? Jeśli nic ci się przy tym nie stanie...
-mhm...ale jak cos to dzwon.-poprosil go zaraz.-i ja tez zadzwonie jakby cos...-zapewnil go zaraz.-i pamietaj ze cie kocham. Bardzo, bardzo.
-mam. Jesli bedzie musial Pan nadrabiac drogi to po prostu prosze nas zostawic pod komisariatem w miejscowości do ktorej Pan jedzie.-poprosil Hiroki wiedzac ze fam sobie poradzi. Widzac pytajacy wzok mezczyzny pokazal swoja odznake i zaraz poszedl do samochodu po hak.
-na razie wychodzi. Moze nie dokladnie takinjak chciales ale mam nadzieje ze uda sie zrobic cos takiego.-wskazal.na projekt wiszacy na lodówce.
-czemu sie wachasz?-spytal Yuji zerkajac na chlopaka.-mozesz, o ile nie bedziesz mi przeszkadzal w czytaniu.-uśmiechnął sie slodko.
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 3001 – 3200 z 4687 Nowsze› Najnowsze»-na pewno nie bardziej niż ja.-zaśmiał się mężczyzna.-Bo zaczynam się robić zazdrosny.-dodał robią teatralnie smutną minkę.
-Czasami i akurat tutaj sam.-odpowiedział spokojnie.-głównie zanim wyjechałem do Paryża. Pracował tutaj taki jeden który mi się podobał.-wyjaśnił jedząc spokojnie woje ciasto.
-cóż...nic na to nie poradzimy. Ale nie będzie go znów porywał z Yukan?-spytał patrząc chwilę na Naokiego a potem wracając wzrokiem do Shu.
-Ale ja jestem zawstydzony i teraz nie chcę.-mruknął młodszy.-chodźmy na jakąś inną atrakcję.
-Ryuuu...Nie drocz się tak ze mną.-mruknął mężczyzna i zaraz również się zaśmiał cicho.-wiem...a mimo to nadal czasem jestem zazdrosny.
-Nie, już nie. Spotykaliśmy się przez miesiąc i wyjechał 2 dni wcześniej niż ja. Planował zostać w Austrii.-wzruszył ramionami bo nie był pewny co teraz mężczyzna może robić.
-wiem. Cóż Naoki teraz pracuje ze mną więc szanse trochę spadają.-Dodał z ulgą w głosie.
-możemy iść.-zgodził się chłopak w końcu odsłaniając twarz.
-jest z czego skarbie. Świetnie sobie radzisz.-zapewnił go i zaczął zbierać naczynia.
-no coś ty, to było tak dawno temu.-zaśmiał się mężczyzna pogłaskał go po policzku.-Ja ciebie też bardzo kocham. Ciasto ci smakuje? To było moje ulubione tutaj.
-Nie, raczej wszystko mamy.-zapewnił go i wrócił wzrokiem do śpiącego Naokiego.
Yuji tylko wywrócił oczyma i przyspieszył kroku idąc w stronę wielkiego koła.
Jun zrobił dwie herbaty oraz popcorn i z tak przygotowanym prowiantem poszedł do salonu. Położył wszystko na stoliku i usiadł przy chłopaku obejmując go ramieniem.-możesz włączać.
-Mogłeś mówić. Zrobiłbym ci takie.-zaśmiał się.-Zrobię jak już wrócimy do Yukan. Pozmakujesz mojej wersji.-zdecydował wesoło.
Hiroki od razu mu ją podał i znów westchnął ciężko. Co on się z nim miał.
-Moje życie wywróciło się o 180 stopni...-pogłaskał chłopaka po policzku.-tak bardzo cie kocham...
-Kazu? Pójdziemy potem na ramen?-spytał wesoło chłopak.
Mężczyzna przysunął bliżej popcorn po czym objął chłopaka ramieniem. Skupił swój wzrok na filmie.
-Ale soki to co innego i ciasto to co innego.-zaśmiał się.-Ale w takim razie zrobię ci je w domu.-powiedział biorąc kilka łyków herbaty i powoli kończąc ciasto.
Hiroki uśmiechnął sie lekko przez sen i obudził się dopiero po chwili. Jednak czując dłon chłopaka na swoich włosach nie otworzył jeszcze oczu.
-mhm, możemy tam iść. Ty decyduj, w końcu ty tam jadłeś.-zauważył wesoło.
-Jesteś pewny że chcesz to oglądać>-spytał Jun zerkając na chłopaka który był w niego wtulony. Pogłaskał go delikatnie po ramieniu.
-Mhm...no dobrze. W takim razie specjalnie dla ciebie wymyślę coś z czekoladą i pomarańczami.-Obiecał mu. Z doświadczenia wiedział że to dość dobre połączenie. Skończył ciasto i zabrał się za herbatę.
-powinienem iść do fryzjera.-odezwał się w końcu Hiroki ale nadal nie otwierał oczu.
-yaaay.-Yuji przytulił się do niego mocno a zaraz później przysunął się do szyby.-wow....niezły jest stąd widok.
-ech...o dobrze ale jak już za bardzo będzie się bał to powiedz.-Poprosił Jun i przytulił do siebie chłopaka.-Następnym razem obejrzymy komedię.
-To będzie pierwszy deser jaki ci zrobię.-zapewnił go i dopił swoją herbatę.
-hmmmm...ale i tak będe musiał pójść do fryzjera. Urosły i zaczynają być niewygodne.
-mhm...na pewno jest.-zgodził się chłopak oglądając widoki i po chwili przechodząc na drugą stronę wagonika żeby zobaczyć inne widoki.
-Mhm...no niech ci będzie kochanie.-zaśmiał się Jun i głaszcząc go po włosach oglądał dalej film.
-Cieszę się że tak we mnie wierzysz.-odparł wesoło Takano i wstał łapiąc chłopaka za rękę.-a teraz wracamy do naszej randki. Trochę już tutaj siedzimy. Poza się zabawić.
-Mam swojego zaufanego w Yukan. Wolę tam pójść.-przyznał szczerze.-zawsze będę przy tobie głuptasie...
Yuji po chwili w końcu usiadł na miejscu i uśmiechnął się do chłopaka.
-podoba mi się taka randka.
-ech głuptasie....oczywiście że będe cię tulił. Ale następnym razem oglądamy jakąś komedię. Przecież widzę jak się boisz.-westchnął przytulając go do siebie.
-Ja też, ale teraz zabawimy się trochę inaczej.-zaśmiał się i wyszedł z nim z cukierni powoli kierując się do klubu. Wszystko mieli dość niedaleko więc już po chwili wchodzili do środka.
-Wiesz, jest sprawdzony i zawsze ścina mnie tak samo i zawsze jest dobrze. Może to i jest mała mieścinka ale dziewczyna dobrze tnie.
-Um...mhm...możemy.-zgodził się chłopaka zaraz uśmiechając się do niego słodko.
-szszsz....jestem tu kochanie. Jestem.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Jestem przy tobie.
Takano podziękował za piwo i zamiast tego wziął sobie colę.
-dziękuję kochanie ale nie chcę. Pomyślałem że...-odkaszlnął.-że przygotuje coś dla ciebie w mieszkaniu i chcę być wtedy w 100% trzeźwy. Ale to niespodzianka.-wycelował w niego palcem.-więc nawet nie próbuj czegokolwiek ode mnie wyciągnąć. Niespodzianka.-powiedział biorąc łyk coli.
-wiem kochanie wiem.-uśmiechnął się do niego.-jak się dzisiaj czujesz?-spytał patrząc mu w oczy.
-Ale jeszcze wiele rzeczy mamy do zobaczenia...więc pomysłów na randki na pewno nam nie braknie.-uśmiechnął się.
-no dobrze. Chociaż zapewniam cie że ja cię obronię.-dodał głaszcząc go łagodnie po włosach.-będzie dobrze kochanie.
-Przepraszam kochanie. Postaraj się o tym nie myśleć i ciesz się wieczorem w klubie.-powiedział całując go w policzek i biorąc kilka łyków swojej coli.
-jesteś pewny że wytrzymasz całą drogę w samochodzie?-spytał zmartwiony.
-Następną też ty zaplanujesz czy ja mam coś wymyślić?-spytał Yuji patrząc w stronę szyby.
-no dobrze.-zasmial sie.-bedzie dobrze kochanie. Bedzie.-zapewnil go.-moze teraz obejrzymy komedie. Chcesz? Dla rozluźnienia.-zaproponował.
Takano z usmiechem poruszal sie w rytm muzyki. Ulozyl dlonie na biodrach chlopaka.
-mhm no dobrze. Ale w domu polezysz jeszcze troche.-powiedzial wstajac z lozka.-ogarne jakies sniadanie.
-ok, wiec ja cos przyszykuje.-obiec mu.
-jak mnie puścisz to coś nam włączę.-powiedział glaszczac go po włosach.-nie uciekne ci przecież.
-ja też. Jesteś doskonałym tancerze.-powiedział całujac go delikatnie.-jeszcze jeden kawałek?
-dwa. Poradzimy sobie bez ciebie. Nie będziesz ranny chodził do pracy.
Yuji odpowiedział mu uśmiecham.
-un, ramen.-przytaknal.
-oj spokojnie kochanie. Nikt cię nie zaatakuje.-zapewnil go. Posadzil chlopaka obok siebie i podszedł do laptopa podlaczonego do telewizora.-co ogladamy?
Takano dal sie poprowadzić a kiedy utwór się skończył ucalowal go mocno.-możemy usiąść jeśli chcesz.
-ech ok. Zobaczymy.-życzył zgodził się i wstał z łóżka.-zrobię śniadanie.
-um...dziękuję.-powiedział z uśmiechem i poszedł za nim.
Jun włączył im jakąś lekką komedię po czym wrócił na kanapę. Objął chłopaka ramieniem i sięgnął po popcorn którego jeszcze trochę zostało.
-Ja ciebie też skarbie.-uśmiechnął się i przytulił go do siebie. Zaraz pomachał ich znajomej która podeszła do stolika przy którym usiedli.
Hiroki wrócił po chwili z kanapkami i herbatą.
-Nao-chan? smacznego. Wiem że to nic wielkiego.-zaśmiał się kładąc tackę na szafce nocnej.
-oczywiście że jest.-zaśmiał się chłopak.-Jesteś przy mnie i...nie musiałem nic mówić żebyś wiedział że ktoś...mnie dotknął.-zauważył z uśmiechem.
Jun odetchnął z ulgą widząc że chłopakowi już lepiej i śmiał się z nim do końca filmu.
-o wiele lepiej, co?-spytał całując go w policzek.
-zawsze jestem kochany.-zaprotestował wesoło Takano na co kobieta też sie zaśmiała.
-miesiąc miodowy to za mało zabawy że znów szalejecie?
-smacznego.-odparł Hiroki również biorąc się za jedzenie.-jakie były twoje ulubione śniadania jak byłeś młodszy?
-W takim razie jak to dobrze że nie jesteśmy w nim na co dzień.-powiedział śmiejąc się wesoło.-um...cieszę się że jestem...
-Ok, leć.-powiedział całując go jeszcze raz a dopiero potem go puszczając. Sam posprzątał a potem usiadł do swoich prezentacji.
-oczywiście ze cię wspierałem. Innych opcji nie widziałem Tomo.-ucałował swojego męża a kobieta roześmiał się wesoło.
-ale w takim razie macie całe pół do nadrobienia. Bawcie się dobrze.-poklepała Tomo po ramieniu i wróciła za ladę.
-brzmi smacznie. Zrobimy takie kiedyś.-zdecydował wesoło i wrócił do jedzenie kanapki którą popijał herbatą.
-Przecież na uczelni dam sobie radę. Co mi się tam może stać?-zerknął na niego.
Jun chwilę na niego patrzyl poczym wrocil do swojej pracy. Skonczyl szybko więc poszedł się umyć.
-cieszę się że ci pomogłem.-powiedział całujac go w policzek.-a teraz po prostu dobrze się bawmy.-dodał wesoło.
-ja? Uwielbialem jak mama robiła miso i tamagoyaki...i rybkę do tego.-wyjasnil kończąc jedną kanapkę.
-oczywiście że tak. Jeśli będę miał możliwość to zadzwonię. Ale na pewno nic mi się nie stanie.
Jun chwilę na niego patrzyl poczym wrocil do swojej pracy. Skonczyl szybko więc poszedł się umyć.
-cieszę się że ci pomogłem.-powiedział całujac go w policzek.-a teraz po prostu dobrze się bawmy.-dodał wesoło.
-ja? Uwielbialem jak mama robiła miso i tamagoyaki...i rybkę do tego.-wyjasnil kończąc jedną kanapkę.
-oczywiście że tak. Jeśli będę miał możliwość to zadzwonię. Ale na pewno nic mi się nie stanie.
-dobranoc.-odpowiedział mu i objął go delikatnie.-słodkich snów kochanie.-dodał znowu zasypiając. Cieszył się że chłopak w końcu do niego dołączył.
-O! Na to musimy iść.-powiedział ciągnąc chłopaka na parkiet. Objął go w pasie prowadząc wolnego.
-Zrobię. Sam też chętnie bym takie zjadł.-odpowiedział z uśmiechem i wziął łyk herbaty.
-No i...będziemy się widywać, prawda? Żeby nikt mi ciebie na uczelni nie poderwał...
-hmmm? Tak szybko wstałeś?-wymamrotał otwierając oczy i siadając.-Tak późno poszedłeś spać...mogłeś sobie pospać.-zauważył całując go na dzień dobry.-widzę że coś dobrego zrobiłeś.
Takano spokojnie go prowadził śpiewając mu cicho do ucha. Pocałował go kiedy piosenka się skończyła.
-Jeszcze chwilę. Nie śpieszy nam się aż tak.-zapewnił go.-No i jako że nadal jesteś ranny to wszystko zrobimy na spokojnie.
-I juz nie mogę sie tego doczekać.-przyznał wesoło.-Ale chciałbym więcej takich dni jak dzisiaj.
-mhm...dobrze.-przytaknął mężczyzna i wziął się za jedzenie śniadania.-Pyszne. A wiesz, co? Śniłeś mi się dzisiaj. Spacerowaliśmy po plaży w Yukan i oglądaliśmy gwiazdy...
-Nie wszystkie...ale sporą część. Te moje ulubione. Tyle razy ich słuchałem że jakoś je zapamiętałem.-powiedział głaszcząc go po policzku i jeszcze raz całując.
-Leż. Ja nas spakuje i w ogóle.-uśmiechnął się dopijając swoją herbatę i wstając.-przyniosę ci zaraz leki.
-Hmmm...jeśli będzie czas. Chętnie bym chodził na takie ranki. W Yukan tak rzadko to robiliśmy...
-pójdziemy.-zgodził się z nim i skończy jeść owsiankę i wziął się za smoothie.-Zrobimy dużo rzeczy jak już wrócimy. Ale na razie w 100% wykorzystamy to że jesteśmy tutaj.-powiedział wesoło.
-oczywiście, że się podobają.-powiedział oddając chłopakowi prowadzenie i dostosowując się do jego ruchów.
Hiroki odpowiedział mu uśmiechem i wyszedł z naczyniami. Wrócił po chwili z lekami i wodą.
-łyknij wszystko.
-ale częściej niż w Yukan...przecież tam prawie w ogóle nie chodziliśmy...a Shuji ciągle gdzieś wychodził...
-Ja też bardzo to lubię.-powiedział przytulając go do siebie.-dziękuję za pyszne śniadanie kochanie. Na prawdę mi smakowało.
-a miały być tylko dwa kawałki.-zauważył wesoło Takano i poprowadził chłopaka do stolika. Usiadł przy nim i posadził sobie chłopaka na kolanach.-Podoba mi się dzisiejszy dzień.-powiedział tuląc swojego męże do siebie.-Odpoczywamy i idziemy kończyć go w apartamencie?
-Nic się nie stało. W drodze też będziesz mógł spać.-powiedział Hiroki unosząc wzrok znad czytanej książki. Spakował ich już jakiś czas temu.
-Mhm...no trzeba...-zgodził się dość niechętnie Yuji. Postanowił poszukać czegoś w jakieś niewielkiej kawiarni.
-twoje twoje.-pocalowal go namietnie.-a teraz juz mnie musisz puscic. Nie moge sie spoznic na zajecia.
-na pewno odzyskasz. Teraz zbieraj sily na zabawe.-powiedział tulac go do siebie.-a kondycje na pewno odzyskasz. Jeszcze przetanczymy cala noc.
-bedziesz sie mogl polozyc z tylu.-powiedział glaszczac go po włosach.-wygodnie ci tak?
-um...ja myslalem nad ta kawiarnia przy uczelni. Jak wczoraj kolo niej przechodzilismy to widzialem ze szukaja kogos do pracy.
-Mhm....co dobrego mi zrobisz?-spytał zbierając czyste bokserki i poszedł wziąć prysznic. Wrócił po pięciu minutach i zaczął sobie szykować ciuchy.
-mówiłem. I nadal tak jest.-powiedział przytulając go do siebie i opierając czoło o jego ramię.-kocham cię, wiesz? Myślisz że mógłbym coś zagrać na pianinie tutaj?
-Wziąłem jakąś książkę z półki twojego brata. Akurat był jakiś kryminał.-wyjaśnił pokazując mu okładkę.
-Myślę że wszędzie dałbyś sobie radę.-powiedział chłopak z uśmiechem.-Czasem myślę że siebie nie doceniasz...
-wiem. Na pewno sobie poradzisz.-powiedział ubierając spodnie i chwilę później pokazując chłopakowi dwie koszule.-która lepsza? Ta błękitna czy ta czarna?-spytał wesoło.
-ok. Więc mnie puść. Chciałbym coś dla ciebie zagrać.-powiedział całując go w policzek. Wstał i podszedł do kumpeli chłopaka. Już po chwili siedział przy pianinie. Zaczął spokojnie grać i śpiewać 'fly me to the moon'.
-Ciekawa.-powiedział tylko spokojnie czytając dalej.
-Nie wiem co mówili ci rodzice ale...-przytulił się mocno do jego ramienia.-ale na prawdę jesteś mądry i na wiele cię stać...
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się mężczyzna ubierając koszulę i wkładając ją w spodnie. Przy kołnierzyku zostawił rozpięte dwa guziki i pokazał się chłopakowi.-I co? Mogę tak wyjść do ludzi?
-kocham cię.-powiedział po francusku całując go mocno-Przyszedłeś do mnie dołączyć?-spytał całując go w policzek.-Mogę ci akompaniować.-dodał głaszcząc go po policzku.
-hmmm...skoro i tak tyle tu siedzimy to chyba możemy zostać i pojechać po obiedzie...-zgodził się Hiroki.-Co myślisz Nao-chan?
-wiem...wiem i cię rozumiem. Ale ja w ciebie wierze Kazu.
-mhm...ubiorę się seksowniej jak będę miał z tobą zajęcia.-obiecał obejmując go i podtrzymując w pionie.-Będę uważał i jechał spokojnie.-obiecał mu.-ty też uważaj, dobrze?
-Nie ma za co dziękować.-zapewnił go wstając i schodząc z nim ze sceny.-Po prostu chciałem ci to zagrać.
-Miałeś leżeć!-krzyknął za nim Hiroki i westchnął ciężko.-i co ja mam z nim zrobić?
-no to wchodzimy, nie?-uśmiechnął się ciągnąc go do środka. Był już nieźle głodny.
Jun uśmiechnął się kiedy chłopak znów leżał w łóżku.
-świetnie ci idzie.-powiedział biorąc jeszcze swoją torbę z laptopem i wychodząc.
-oh...no i masz gitarę.-zaśmiał się mężczyzna.-Jedna piosenka chyba będzie ok, co?-powiedział patrząc na zegarek i uznając że niedługo i tak pewnie będą się zbierać.
-ale rana nadal może się otworzyć.-zauważył Hiroki wzdychając jeszcze.-Ale masz rację...potem będzie leżał.
Yuji tupał nogami w rytm lecącej muzyki a kiedy w końcu dostali ramen od razy zabrał się za jedzenie.
Jun wrócił po skończonych zajęciach. Dochodziła wtedy 16.
-tadaima!-krzyknął od progu i zdjął buty. Od razu poszedł do kuchni i ucałował chłopaka w policzek.
Takano zaśmiał się cicho. Stał cały czas przy scenie a kiedy chłopak skończył grać zaczął głośno bić brawo. Uwielbiał kiedy jego mąż śpiewał.
-ok. Spędźcie razem czas. Ja poczytam.-powiedział machając książką i usiał na kanapie w salonie.
-pyszne.-skomentował Yuji kiedy zaspokoił pierwszy głód.-na prawdę pyszne.
-mmmm....już wyglądają pysznie. Pomóc ci w czymś?-spytał nalewając sobie soku do szklanki.
Takano wzruszył się trochę kiedy chłopak śpiewał. Więc kiedy skończył Takano od razu wskoczył na scenę i go pocałował co spotkało się z brawami.
-No więc, jak to się stało że jesteście razem?-spytał Shu po chwili.
-Ja nie umiem zrobić tak dobrego...ale ramen nie jest tym co umiem robić najlepiej.-zaśmiał się zaraz dalej jedząc ze smakiem.
-Jest 16...a ja nie jestem az tak spocony. Przebiore sie ale chyba nie musze sie jeszcze myć.-zauwazyl.-no chyba ze aż tak śmierdze.
-jasne. A wy sie bawcie dobrze.-pozegnala ich i wrocila do pracy. Za to Takano zlapal chlopaka za dlon i wyszedl z nim z baru. Tym razem to on poprowadzil samochod i juz po chwili wchodzili do jego apartamentu.
-pijanego za kierownicą? Piekny poczatek znajomości.-zasmial sie starszy.-ale to fajnje ze masz kogow takiego Naoki...cieszę sie.-zapewnil go.
-mhm wiem. Więc mozemy tutaj przychodzić od czasu do czasu.-powiedział wesolo jedząc dalej swoja porcje.
-moge.-zasmial ske dopijajc sok. Ucalowal chłopaka w policzek i poszedl sie odświeżyć i przebrac. Juz w dresie usiadl na kanapiw i wlaczyl telewizor zeby obejrzec wiadomości.
-mi tez sie podoba.-przytaknal i cieszyl sie ze zostali jeden dzien dluzej. Otworzyl apartament i puścił chłopaka przodem.-poczekasz na mnie w sypialni?-spytal zdejmując buty.
-ciesze sie ze tak wyszlo. Masz kogos z kim jestes szczesliwy. Tez bym tak chcial.-przyznal szczerze.
-mhm...to byl dzien pelen wrazen...przez co byl wyczerpującący.-zgodzil sie chlopak.
-dobrze. Zajecia minely mi naprawdę spokojnie. Dzisiaj mialem tylko proste prezentacje.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-ale.przez innych wykładowców zostałem zaproszony na karaoke w piatek. Mysle czy isc.
Takano poszedl do garderoby i otworzył jedna z szuflad w której znajdowala sie jego kolekcja seksownej bielizny. Zdecydowanie wieksza czesc z nich to byly prezenty. Przebral swoje bokserki na zdecydowanie bardziej erotyczne. Rownie czerwone lecz z przodu mialy siateczkowa kieszonke na penisa. Ubral z powrotem spodnie i poszedl do sypialni.
-obiecalem ze sie kiedys odwdziecze za ten stripriz.-wyjasnil puszczaja nastrojowa muzyke z wierzy ktora stala.w sypiqlni.
-i juz komus obiecany.-przypomnial mu starszy.-wolalbym sam sobie kogos znaleźć i byc szczesliwy tak jak ty jestes. Ale nie moge...
-możemy sie przejść.-skinal glowa rowniez konczac swoj ramen.
-ok. No to pójdę. Może zaproś do siebie Marka?-zaproponował jedząc gyoze.-pyszne kochanie.
Takank poruszal seksownie biodrami dotykajac się tu i uwdzie. Zaczal od zjecia marynarki a potem bluzki upuszczajac je przy sobie. Zdjął pasek od spodni ktorym strzelił w powietrzu a nastwlnie odwrócił się tylem do chłopaka przesuwając dlonmi po swoich posladkach.
-chyba za bardzo się boję.-przyznał szczerze.-poza tym pomyśl...ty masz silnego mężczyznę a ja zapewne miałbym słabą kobietę...nie chce nikogo niepotrzebnie narażać.
Yuji odważył się przytulić się trochę do jego ramienia.
-oczywiście że możesz.-powiedział śmiejąc sie cicho.-po prostu pomyślałem że skoro mnie nie będzie to Mark nie bedzie sie wstydzil przyjsc.-zauwazyl.-spedz sobie milo czas.
Takano caly czas odwrocony do chłopaka tylem zaczal zdejmowac z siebie spodnie. Odkopnal je kawalek od siebie. Odwrócił sie w końcu przodem do chlopaka ukazujac przód swoich bokserek.
-myslalem nad tym.-przyznal szczerze.-ale nawet jesli nie bedzie taka zla to wiesz...to no nadal bedzie małżeństwo z przymusu.
-ciesze sie. Lubie tak spacerowac.-powiedział wchodzac do akademika.
-wyszly ci pyszne jak zwykle.-powiedział wesolo.-wiec piatek spedisz tutaj sam. Zadnych imprez.-zazartowal.
-co sie smiejesz?-spytal jęcząc zaskoczony.-nie podoba sie? Ja sie nie smialem z zadnych twoich przebieranek.-zauważył patrzac co chlopak robi.
-nie chce tak na was zerowac.-zaśmiał sie.-i sam wiesz ze jest czego sie bac...
-ja tez...-przyznal szczerze.-takie mile i spokjne zakonczenie randki.
-ale nie za dużo żebyś potem nie robił do mnie pijanych telefonów.-zaśmiał się całując go w policzek i wracając do jedzenia.
-mam...całą szufladę.-przyznał szczerze.-mogę ci potem pokazać.-dodał patrząc na chłopaka.-może ci pomóc ze zdejmowaniem ich?-dodał będąc już całkiem twardym.
-cóż...bo ja starałem się mu nie narażać i go nie złościć. Więc robiłem wszystko co chciał.-zauważył Shu.-ale ślub z przymusu to coś czego naprawdę nie chcę. Zazdroszczę ci takiego związku.
Yuji poszedł po nim i już umyty wskoczył do łóżka Kazuo razem z książką.
-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.
-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.
-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.
Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.
-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.
-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.
-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.
Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.
-mhm...są pyszne. Zawsze robisz je takie pyszne, jak?-spytał jedząc jeszcze jednego.-Musisz mnie kiedyś nauczyć.
-No właśnie widzą kochanie.-powiedział masując jego napęczniałego penisa przez materiał spodni.-Nie jest ci za ciasno?-spytał kucając rozpinając jego spodnie.
-ok. Wiesz gdzie wszystko jest, nie?-spytał zerkając na brata.
-mmmm....-chłopak odwrócił się do niego przodem i ucałował go.-Musimy wstać...
-ok, więc w japonii. Ale pamiętaj o tym.-powiedział zjadając ostatniego pierożka.-mmmm....pyszne.
Takano oblizał usta i popchnął chłopaka delikatnie na łóżko. Całkowicie zdjął z niego spodnie oraz bokserki odrzucając je na bok. Sam uklęknął przed chłopakiem i wziął jego penisa w usta pieszcząc go językiem.
Starszy od razu poprowadził go na krzesło.
-lepiej będzie jeśli posiedzisz. Ja zrobię tę herbatę.-powiedział wstawiając wodę i sięgając po herbatę.
-a nie możecie rozmawiać na sypie, albo coś? W końcu ja nadal korzystam z pomocy Miki.-zauważył Jun.-Chris nadal będzie mógł ci pomagać jeśli będziesz tego potrzebował.
Takano po chwili wziął go całego do buzi ssąc go i pieszcząc językiem. Chciał mu dać jak największą przyjemność więc dłońmi masował jego jądra.
-Domyślam się...może podać ci leki?-spytał zmartwiony.
-głuptas...musimy wstać.-zaśmiał się Yuji.-Zrobię śniadanie więc mnie puść.
-ja ciebie też kocham skarbie.-zapewnił go.-Ja ciebie też kocham.-powtórzył jeszcze raz i pogłaskał go po włosach.-pogadaj o tym z Chrisem jeśli leży ci to na sercu.
Takano połknął jego spermę i oblizał usta. W końcu wszedł na łóżko i położył się na plecach ukazując jak bardzo jest podniecony.
-Skoro planowałeś randkę to mogę ci oddać pałeczkę kochanie.
-ok.-Shu szybko przyniósł mu leki przeciwbólowe zapisane przez lekarza u podał mu je razem z szklanką wody.
-5 minut.-zaznaczył pozwalając mu się jeszcze tulić.
-jasne. Nie musisz teraz.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Kiedy sam zdecydujesz to z nim o tym porozmawiaj. Jestem pewny że znajdziecie rozwiązanie.
-na co ci pozwolić?-spytał głaszcząc go po policzku i przysuwając go do siebie żeby pocałować go namiętnie. Dłońmi ścisnął jego pośladki.
-Jesteście pewni że chcecie wracać dzisiaj?-spytał jeszcze. Na prawdę martwił się o brata.
-mou...ale musimy.-zaśmiał się.-Musimy iść na zajęcia. Więc mnie puść już...zrobię nam pyszne bento.
-serio? To to super kochanie.-ucałował go w policzek.-Jaki projekt teraz dostałeś?-spytał ciekawy. Objął go ramieniem i przytulił do siebie.
-Tom-chan...-Jęknął cicho z przyjemności czując że znów twardnieje. Zerknął na chłopaka i oblizał usta widząc że i jemu równie szybko staje. Chciał go dotykać jednak grzecznie trzymał ręce z tyłu głowy.
-no dobrze, rozumiem.-Shu pokiwał głową.-ale uważajcie na siebie...i chyba lepiej będzie jeśli będziesz leżał całą drogę.
-I będziesz głodny chodził? Ja tak nie chcę.-zaśmiał się chłopak wstając z łóżka.-Najpierw poszedł się obrać a potem zaczął robić śniadanie i bento.
-mhm...to super kochanie. Zrobisz na pewno dużo zdjęć. Pierwsze możesz zrobić z naszego balkonu. Mamy na prawdę ładny widok.-powiedział przytulając go do siebie.
-to kara, że nie mogę cię dotykać?-wyjęczał zamykając oczy i skupiając się na odczuwanej przyjemności. Wbrew temu jak bardzo tego nie chciał jęczał cicho kiedy zalewały go fale przyjemności. Było mu na prawdę dobrze.
-Jasne, coś ci znajdę. A na razie chodźmy zjeść. Ja wszystko zaniosę...dasz radę dojść do salonu?
-Ale ja chciałem zjeść. Przecież po zajęciach znów się spotkamy.-zauważył wesoło.-wstawaj, śniadanie na stole.
-to dobry pomysł kochanie. Dobrze że nie prosił cię o wschodząc słońce. Musiałbyś wcześnie wstać.-zaśmiał się biorąc go sobie na kolana.-dzisiaj ja będę misiem.
-masz tyle siły?-spytał zaraz dochodząc z imieniem chłopaka na ustach. Uśmiechnął się zauważając nasienie partnera na swoim torsie.-jesteś najlepszy...-dodał wziąć związanymi rękoma obejmując chłopaka.
Shu westchnął i pomógł mu dojść do salonu. Potem wrócił do kuchni po sushi u herbatę.
-Naoki? Co się stało?-spytał zmartwiony Hiroki odkładając książkę.
-śpioch...na weekendy będziemy leżeć ile będziesz chciał.-zapewnił go wesoło.
-ale zachody też mogą być piękne. Więc zrobisz sobie z naszego balkonu. Myślę że nawet dzisiaj będziesz mógł bo przecież zachód jeszcze przed nami.
-nie. Gdybym chciał pewnie dałbym radę się rozwiązać.-powiedział biorąc w ręce krawat i jednym ruchem zamieniając ich miejscami.-teraz pora na zemstę.-dodał delikatnie przywiązując dłonie chłopaka do górnego oparcia łóżka.-nie boli?
-No ok...Nie wiem czy powinniśmy już jechać Naoki...-westchnął mężczyzna i spróbował sushi które przyniósł Shu.
-ech...powinniśmy i tak iść.-westchnął chłopak jedząc śniadanie.-bento też jest dobre.-zaśmiał się.-um...pomyślałem że potem pójdę do tej kawiarni się spytać o pracę...jest niedaleko naszego akademika i wygląda na przytulne miejsce.
-No jasne, że twój. I niczyj inny...mój wspaniały mężczyzno.-pogłaskał go po policzku.-pokażesz mi potem zdjęcia z dzisiaj?
-no super. Teraz ja sie pobawię.-powiedział całując go namiętnie i dłońmi pieszcząc jego sutki.-aż szkoda że nie mamy żadnych zabawek tutaj...-dodał schodząc pocałunkami niżej.-chociaż...-podniósł się na moment żeby zajrzeć do szuflady i z zadowoleniem wyjmując z niej zapakowane kuleczki analne.
-mhm...no dobrze. Ale potem co najmniej tydzień siedzisz w domu.-powiedział podając chłopakowi sushi.
-mhm...ja też mam. Z tego co wiem to jakieś organizacyjne.-wzruszył ramionami biorąc łyk herbaty.
-to świetnie. Możesz robić jeszcze lepsze zdjęcia.-powiedział całując o w policzek.-I cieszę się że pokażesz mi te które zrobiłeś.
-ja ciebie też kocham.-pocałował go raz.-Gdybyś o tym wiedział to co?-spytał zaraz całując go znów namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za rozpakowywanie zabawki.
-mówiliśmy zanim zaczęło cię rwać. Naoki nie chcę żeby to przerodziło się w coś poważniejszego. Masz zwolnienie i normalnie powinieneś leżeć w szpitalu.
-Jak to załatwiłeś? Znaczy...ty dostajesz bo stypendium ale ja nie...-powiedział kończąc jeść.
-jasne, jasne. Przecies nie musisz teraz juz.-powiedział calujac go w policzek.-musze zaczac powoli przygltowywac egzaminy.
-to bardzo dobrze ze znalazłem je dopiero teraz.-powiedział z figlarnym uśmiechem. Z szuflady wyjął tez żel ktorym porzadnie nawilżyl kuleczki. W końcu uniósł biodra chłopaka i zaczal po jednej wkladac do jego odbytu. Bawil sie tam tez nimi troche.
-mhm...zobaczymy jak bedzie bedziesz czuł, ok? Po prostu sie martwie.-wyjasnil Hiroki.-przecież nie jesteś az tak niski zeby gdzies nie siegac.
-um...dziekuje. I twk mialem w planie skladac podanie o stypendium socjalne...wiesz oboje rodzicow nam zmarlo i obaj z Shujim studiujemy wiec akurat to mamy jak w banku.
-Więc będę musiał robić je kiedy nie będziesz w pobliżu.-zaśmiał się.-Jeszcze komuś podasz pytania i co wtedy?-pstryknął go w nosek.
Kiedy w końcu w włożył ostatnią poruszył nimi jeszcze trochę i dał mu lekkiego klapsa.
-byłeś dzisiaj baaardzo niegrzeczny. Chociaż taka kara to sama przyjemność.-klepnął jeszcze raz jego jędrne pośladki po czym nachylił się nad partnerem całując go namiętnie. Ocierał się trochę o niego zaraz schodząc niżej pocałunkami. Przyssał się do jego sutka drugi pieszcząc palcami.
-ech głupi...myślisz że uwierzę że po dwóch dniach wszystko gra? Siedź spokojnie i zjedz. Potem znów się położysz.-westchnął ciężko. Na prawdę się o niego martwił.
-Myślę że dzisiaj możemy sami coś zrobić...-powiedział chłopak.-no chyba że nie chcesz...
-będę pilnował. Wszystko będzie zabezpieczone hasłem.-zapewnił go wesoło.-ale mogę cię zapewnić że egzamin dla was nie będzie trudny. I hmmm...może dam ci do zrobienie kilka próbnych pytań to zobaczę jakie na pewno rozwiążecie.-wzruszył ramionami.-I myślałem żeby była też część praktyczna egzaminu.
Takano sam doszedł od samego ocierania się o partnera. Uniósł się i pocałował go namiętnie.
-tak sądzisz?-uniósł lekko brew.-Chyba masz rację...skoro nadal jesteś w stanie wstrzymywać głos to chyba nie jest ci aż tak dobrze.-dodał kręcąc trochę kuleczkami. Drugą dłonią masował jego penisa a ustami ssał jego sutek. Sam miał ochotę na bardziej szalony seks.
-Nie udawaj, ok? Wiem jak to jest być dźgniętym nożem...rozumiem co czujesz. Ale chcę żebyś szybko wrócił do zdrowia a kluczem do tego jest odpoczynek.-powiedział głaszcząc chłopaka p włosach.
-ok. Więc zostawiam obiad w twoich rękach.-powiedział wesoło.-ja dzisiaj niestety trochę będę załatwiał.
-po napisaniu testu będziecie musieli coś zszyć.-wzruszył ramionami.-Nic trudnego. No i test pisemny będzie ważniejszy.
Takano złączył ich penisy razem i zaczął je masować. Chciał dać przyjemność partnerowi ale i przygotować trochę siebie na wejście w niego. Drugą ręką wciąż bawił się kuleczkami analnymi.
-rozumiem ale nie będziesz sam. Będziesz miał pieski a ja postaram się wracać wcześniej.
-ok. Napiszę ci.-uśmiechnął się chłopak.
-Jestem pewny że sobie poradzisz. Będzie prosto i jako że to nie jest wasz główny przedmiot nie będę stawiał mniej niż 3.-obiecał przytulając go do siebie.
-Już kochanie. Ja też tylko tego pragnę.-powiedział na chwilę przestając i całując go namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za wyjmowanie z chłopaka kuleczek analnych.
-ech rób co chcesz.-mruknął już trochę zły że chłopak zupełnie nie rozumie tego że on się martwi.-Tak jak chciał wypuściłem tego skurwiela który go dźgnął a on nie chce nawet tygodnia w domu posiedzieć tak jak proszę...-mruknął do Shu.
-to ja dziękuję.-zaśmiał się chłopak i zaczął sprzątać po śniadaniu.
-oczywiście będziecie mieli możliwość poprawienia. Nawet będziesz mógł u mnie pisać po japońsku jeśli będziesz chciał.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Myślę że na to mogę ci pozwolić.
-strasznie niecierpliwy się zrobiłeś.-skomentował Takano chociaż sam czuł to samo. Był napalony i to jeszcze jak. Wszedł w chłopaka jednym płynnym ruchem i jeszcze zanim zaczął się poruszać klepnął go w pośladki.-Kara dla mojego niegrzecznego chłopca.-powiedział zaczynając się w nim poruszać. Od razu zaczął masować penisa partnera.
-zrobiłbym tak ale on zaraz zacznie marudzić że opuszczam pracę przez niego. Tak jak robi to teraz. Cokolwiek zrobię będzie źle.-westchnął ciężko.
-Mhm...-przytaknął Yuji całując go namiętnie i pakując mu bento.-Ale idziemy teraz w tym samym kierunku więc chyba możemy iść razem, nie?
-no to u mnie możesz po japońsku. Wiem że może Ci być trudno więc spróbuj porozmawiać ze swoimi wykładowcami.-polecił mu.
-nie rób takiej smutnej minki.-powiedział całujac go namiętnie. Nie przestawał się w nim rytmicznie poruszać. Zszedł pocalunkami niżej i zrobił mu malinke na obijczykach.
-mam nadzieję. Chyba sam widzi ze jest słaby więc nie rozumiem czemu jest aż tak uparty
-wiem...ale iść możemy razem.-ubral buty i wyszedl witając się z ich sąsiadami kruszy też akurat wyszli.
-w takim razie może chcesz żebym z tobą poćwiczyl?-zaproponował.-bo to na prawdę będzie smutne jeśli będziesz wiedział ale nie zdążysz napaść.-pogłaskał go po włosach.
-ja ciebie tez.- pocałował go i usmiechnal sie czujac jak chłopak sam go do siebie przyciska. Wchodzil juz w niego cały i zaczynał trafiać w ulubiony punkt partnera.
-nie mówiłem tak dwa dni po operacji.-zaprotestowal.-i wszystko juz mialem zrosniete. A jemu to się wszystko może otworzyć.
-um...zaczynamy.-przytaknal i przywitał się z Teru. Potem już poszli na uczelnie.
-właśnie, może poproś Marca o pomoc? Bedzie ci łatwiej z nativem.-zaproponował uznając to za dobry pomysł.
Takano doszedł razem z partnerem z jego imieniem przechodzącym w jęk przyjemności. Ostrożnie z niego wyszedł i kiedy już rozwiązał chłopaka opadł na łóżko obok niego dysząc ciężko.
-takiego orgazmu nie miałem...nigdy...-wysapał.
-na razie znowu zasnął.-zauważył Hiroki.-przepraszam że tyle u ciebie siedzimy.
-ok, idź skarbie.-ucałował go i uznał że w tym czasie on posprząta po obiedzie. Potem usiadł do przygotowywania egzaminów.
-Nie masz za co dziękować. To była czysta przyjemność...było...wow.-powiedział wciąż oddychając ciężko a jego serce nadal biło jak szalone.-po prostu...wow.-powtórzył bo brakowało mu słów.-i nawet nie wiesz jak się cieszę że czujesz to samo...-dodał uśmiechając się do niego szczerze.
-dzięki. Ale za długo też nie możemy. Jak się obudzi to pojedziemy.-obiecał mu. Sam wiedział że musi wrócić do pracy.
Kiedy dotarli rozdzielili się i Yuji poszedł z Teru do ich grupy.
-pokażesz mi później?-spytał chłopaka kiedy ten w końcu wrócił. Widział że Ryu jest zadowolony z efektu.-z wami jeszcze nie umawiałem się na egzamin, prawda? Nadrobię to.
-mi też. Zawsze i wszędzie.-zaśmiał się.-ale dzisiaj było po prostu...najlepiej.-wyznał szczerze. Nie sądził że cokolwiek przebije ich igraszki w Paryżu.-jak ty to robisz kochanie...że zawsze jest tak dobrze.-spytał głaszcząc go po włosach.
-Nie przepraszaj.-powiedział dopijając herbatę.-zbieramy się zanim znów zaśniesz.
Kiedy czekali Yuji oddał sie wesołej rozmowie z Teru. Umilkł kiedy ceremonia się zaczęła a zaraz po niej musiał się skierować na spotkanie z ich opiekunek roku więc nie miał kiedy spotkać się z Kazuo.
-mhm...więc ustalimy jakiś termin na następnych zajęciach z wami.-uśmiechnął się do niego.-ok, pokaż jak już skończysz. Ale widzę że udało ci się złapać to co chciałeś.
-hmmm...z tym postem to coś może być. Chociaż działa to na nas obu.-zaśmiał się powoli się uspokajając.-może się umyjemy?-spytał całując go w czółko.
Hiroki wziął ich bagaże i pożegnał się z Shu kierując się do windy.
-dasz radę iść?-spytał Naokiego.
Yuji napisał mu że już idzie kiedy wychodził z kawiarni. Do pokoju wchodził kwadrans później.
-tadaima!-krzyknął od progu i od razu pobiegł do kuchni przywitać się z chłopakiem.-hej. Udało mi się i ze stypendium socjalnym i z pracą. Teru też będzie tam pracował.
-wow...wyszły na prawdę świetne. Nie wiedziałem że w ogóle tak można.-powiedział przeglądając zdjęcia.-świetne są.
-boli? Przepraszam...-powiedział zaraz zwlekając się z łóżka.-naszykuję nam kąpiel i wrócę po ciebie.-powiedział wyłączając muzykę która ciągle grała i idąc do łazienki. Wrócił po chwili owinięty szlafrokiem. Do jego kieszeni włożył kuleczki analne a chłopaka wziął na ręce.
Kiedy dotarli do samochodu rozłożył chłopakowi fotel z przodu i podał poduszkę którą miał w bagażniku. Okrył go też kocem i dopiero wtedy usiadł za kierownicą.
-Nie, będę nosił zwykły strój kelnera.-zaśmiał się.-i będę się wymieniał z Teru, czasem będe stał na kasie.
-oczywiście że się podoba. Jesteś świetny.-powiedział z uśmiechem.-A będziesz miał jeszcze ładniejsze-pogłaskał go po włosach.
-oj uwierz...ja też całą energię straciłem.-powiedział dołączając do niego i rozdmuchując trochę pianę którą zrobił.-nadgarstki cię nie bolały?-spytał zaraz łapiąc go za dłoń.
-cóż...nie są to luksusy jakie były u twojego brata.-zaśmiał się biorąc torbę i pomagając chłopakowi wejść po schodach do ich mieszkania.-idź do łóżka. Zmienie ci zaraz opatrunek.
-po co?-spytał jedząc trochę okonomiyaki.-pyszne.
-na pewno. Nie widzę innych opcji.-powiedział wesoło.-I na pewno nie potrzebujesz mojej pomocy?
-W takim razie cieszę sie jeszcze bardziej bo to oznacza że była sama przyjemność.-powiedział całując jego nadgarstki.-chciałem żebyś poczuł się zdominowany...ale nie chciałem cię skrzywdzić.-przyznał szczerze i ubrudził mu nosek pianą.
Hiroki przyszedł do niego po chwili z apteczką.
-zdejmij bluzkę. Zmienię ci opatrunek.
-przecież masz mnie codziennie tutaj.-wywrócił oczyma.
-wiem że jesteś.--powiedział całując go w policzek.-ok. potem koniecznie będziesz musiał mi pokazać te zdjęcia. A ja zrobię egzaminy skoro ciebie nie będzie.
-oj na pewno kiedyś to powtórzymy.-zapewnił go bo i jemu strasznie się podobało.-no...skoro striptiz też ci się podobał to kiedyś go powtórzę.-obiecał mu zaraz.-a jak się umyjemy to pokażę ci te szufladę z seksowną bielizną. Marc gdzieś znalazł męskie stringi z motywem miecz świetlnych z gwiezdnych wojen. Które świecą jak ci stanie...i po postu musiał wysłać mi dwie pary.-zaśmiał się.
-jasne. Skończę opatrunek i ci zrobię.-powiedział przemywając mu zaszyte miejsce specjalnym płynem.
-a to coś zmienia? Masz jakiś fetysz?-spytał unosząc brew i zaraz zajadając dalej swoją porcję.
-nawet z kacem obejrzę twoje zdjęcia.-pokazał mu język i już go puścił. Sam wrócił do robienia egzaminów.
-na prawdę.-przytaknął również się śmiejąc.-Cieszę się że zgadzasz sie na ten pomysł. Sam chciałem je wypróbować. -dodał sięgając po gąbkę do mycia.-Zabierzemy je więc do Yukan. I może część jakiś innych jeśli będziesz chciał. Tutaj się tylko marnują...
-przepraszam...staram się być delikatny.-powiedział nadal ostrożnie przemywając mu ranę.-Możesz. Nie za często i jak akurat nie będę mógł odebrać to na pewno oddzwonię.
Yuji zaśmiał się wesoło.
-ok, ok. Tylko mnie nie zacznij nachodzić.
-dla mojego ciężko pracującego kochania wszystko.-powiedział łapiąc buziaka i wracając do pracy.
-jasne zostawiaj.-Powiedział zaczynając myć mu plecki.-i spokojnie kochanie...tej seksownej bielizny jest cała szuflada...Marc mi je ciągle prezentował. Nawet więcej niż trochę tutaj zostanie.-zapewnił go całując go w kark.-ale miecze świetlne bierzemy ze sobą...na następną upojną noc w naszym domku.
-Więc nie krępuj się dzwonić, ok? I nie martw się jak nie będę odbierać, oddzwonię. Obiecuję.-powiedział zakładając mu już opatrunek.
-ja? Niby czemu miałbym?-spytał wesoło.-no chyba że będę dostawał większe napiwki...
-Zasiedziałbyś się tak i zapomniał zupełnie o kolacji.-zaśmiał się mężczyzna.-przyniosłem też twoje leki. weź kiedy zjesz.-poprosił.-A jak ci idzie obróbka zdjęć?
-Mhm...a jutro odpoczywamy. Polenimy się, przejrzysz szufladę, spakujemy się i wieczorem wyjdziemy.-powiedział zaczynając myć mu włosy.
-spokojnie. Jak nie będę mógł zadzwonić to napiszę ci wiadomość. Nie martw się kochanie.-poprosił pomagając mu z koszulką i wstając.-Zrobię ci herbaty i coś lekkiego do jedzenia.
-na prawdę każesz mi tak wybierać?-spytał robiąc smutną minkę.-a co jeśli będę chciał uzbierać na prezent dla ciebie?-spytał pociągając noskiem.
-o to fajnie. Szybko ci poszło. Ja dopiero jeden test zrobiłem. Na razie dla balsamistów robię.
-idealny plan.-Umył się do końca i wyszedł z wanny. Wytarł sie szybko i ubrał luźne bokserki.-możesz jeszcze posiedzieć. Ja trochę uprzątnę w sypialni.
-Jechaliśmy długo a ty zjadłeś tylko trochę sushi. Nawet kaszki nie zjesz?-spytał zmartwiony.
-Wynagrodzę ci jeśli będę używał swoich wdzięków na kimś innym.-zaśmiał się.
-ale na pewno wyszły ci pięknie.-powiedział uśmiechając się do chłopaka.-pokażesz na co cię stać.
Takano szybko zmienił pościel i przetarł podłogę w miejscu w którym kapnęło trochę spermy kiedy niósł chłopaka do łazienki. Pozbierał też wszystkie ciuchy i wrócił do Tomo wrzucając wszystko do prali.
-i jak kochanie? Zrelaksowałeś się?-spytał dając mu jeszcze chwilę bo podszedł do zlewu żeby umyć ich zabawkę.
-ale musisz cokolwiek zjeść przed lekami.-poinformował go Hiroki i poszedł do kuchni.
-A tobie jak minął dzień?-spytał Yuji kończąc swoje okonomiyaki.
-żeby zostać mistrzem trzeba cały czas pracować. Twój szef i twoi wykładowcy na pewno cały czas się uczą.-powiedział Jun patrząc na chłopaka.-dasz radę skarbie.
Takano pomógł mu się wytrzeć i ubrać. Później wziął go na ręce i zaniósł do łóżka.
-teraz możesz zasypiać kochanie.-położył się przy nim i ucałował w policzek.-słodkich snów.
Hiroki zrobił mu jedynie chleb z masłem i herbatę. Dodatkowo naszykował leki i wrócił do sypialni.
-Nao-chan?
-u mnie też to samo...-przyznał wesoło Yuji.-no na praktycznych na pewno będziesz mistrzem.-dodał z uśmiechem.
-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.
Tano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.
-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.
-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.
-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.
Rano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.
-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.
-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.
-wiem skarbie. I to całkowicie normalnie. Ja też się stresowalem. Ale zobaczysz że wszystko będzie dobrze.-usmiechnal sie do niego. Cieszyło go obserwowanie jak jego chłopak dojrzewa.
-ja ciebie tez...-szepnął Takano przytulajac swojego męża. Kochal go z calego serca i cieszyl sie ze chlopak w końcu pozwolił sobie na dłuższy sen.
-dobranoc kochanie.-powiedział zamykając oczy i również zasypiajac.
-nie zmieniam. Po prostu wiem że byś mógł. Jesteś zdolny.-zaśmiał się.-o, gdzie chcesz iść?
-no na egzaminach ci nie pomoge.-zasmial sie przytulajac go do siebie.-ale wiem ze sobie dasz rade.
-dzien dobry skarbie.-powiedzial oddajac pocalunek.-jak sie spalo?
Hiroki wrocil okolo 17.
-tadaima!-krzyknal i poszedl do sypialni.
-mhm...a gdzie chcesz najbardziej?-spytal z uśmiechem.
-mhm, będę tutaj dla ciebie kochanie.-zapewnił go.-jasne. Przyjadę i zrobię w domu jakiś dobry obiad. Chyba że chcesz zajść do restauracji.-pogłaskał go po włosach.
-mi też. I miałem fajny sen...pojechaliśmy na narty.-zaśmiał sie.-Co ty na to? Może pojedziemy na narty jak przyjedzie Marc i Theo? Na Hokkaido na pewno już będzie śnieg. No i onsen wtedy będzie idealne.
-ech...a miałeś leżeć głuptasie.-wywrócił oczyma przebierając się w dres.-lepiej się już czujesz?-spytał szukając w szafie czystej koszulki.
-myślisz? A ja to bym chciał cię zobaczyć w stroju kelnera.-pokazał mu język.
-ostatnio coś często chcesz tam wchodzić.-zauważył wesoło.-możemy iść się trochę zrelaksować.
-nauczę.-obiecał mu i ucałował go w policzek.-oczywiście że prywatne. Wszyscy sie zrelaksujemy. Ale Marc i Theo nie będą ci przeszkadzać?-spytał głaszcząc go po włoskach.
-to dobrze kochanie. Wieczorem znów zmienię ci opatrunek.-podszedł do łóżka żeby go ucałować.-Zrobię obiad i wstaniesz zjeść.
-No i Kazu? Myjnia nie będzie za bardzo nadwyrężała twojego ramienia? Patrz też na to dobrze?
-nie jest tak ciepło...i w onsen jednak jest przyjemniej.-powiedział z uśmiechem.-jeśli chcesz to możemy iść. W końcu to jest za zaszklona i okryta część naszego balkonu, więc jest ciepło.-zmierzwił mu włoski.-leć się przebrać, pójdę po tobie.
-ja nie. I postaramy się żeby właściciele onsen się nie dowiedzieli.-zaśmiał się.-Myślę że Theo też się będzie trochę wstydził.
-Zawołam cię.-zapewnił go i poszedł do kuchni.
-um...no niby tak. Po prostu się martwię. No i wziąłeś na siebie dwa kierunki...nie wiem jak dasz radę tak wszystko...
-ok, już idę.-Jun szybko poszedł się przebrać i już po chwili pomagał chłopakowi wejść do jakuzzi. Wszedł zaraz po nim i usiadł kawałek dalej.
-ja zrobię.-zaoferował się zaraz.-A ty możesz w tym czasie zrobić mały research w sprawie tego prezentu dla Kanekiego żeby pomóc Renowi.
Hiroki zrobił dość szybko rybę w piekarniku i frytki po czym zawołał chłopaka. Uznał że i tak wygodniej będzie jeść przy stole niż w sypialni.
-mhm wiem.-zapewnił go chłopak.-um...zapisałem się też dzisiaj do sekcji Kendo. Pracę będę miał od piątku do niedzieli więc dam ze wszystkim rade.
-możemy isc.-zgodził się mężczyzna.-a na co chciałbyś iść?-spytał zaraz. Sam nie bardzo wiedzial co teraz lecialo wiec nie mial jak cokolwiek zaproponowac.
Kaneki odebral po kilku sygnałach.
-dzien dobry.-przywital sie grzecznie.-cos sie stało?-spytal. Takano w tym czasie spokojnie zabral sie za robienie sniadania.
-spokojnie. Na szczescie nic sie nie dzieje wiec chodzimy na patrole i siedzimy w papierach.-wzruszyl ramionami jedzac swoja porcje.
-nie az tam bardzo...mozliwe ze z czasem zrezygnuje z Kendo...
-oczywiście że chcę kochanie.-zapewnił go wesoło.-ale na dramat? Nie lepiej pójść na jakąś komedię i dobrze się bawić?-spytał chlapiąc go trochę wodą.
-hmmm ale jeśli chcecie mi coś kupować to nie trzeba! Sam tort wystarczy.-zapewnił ich zaraz.-ale hmmm...jakieś przybory do rysowania? Ich nigdy za mało.-zaśmiał się.-tusze, rastry i inne.-wymienił myśląc jeszcze trochę.
-na razie jest spokojnie, co mnie cieszy.-przyznał jedząc swoją porcję.-Cieszę się że ci smakuje. Nie jestem wybitnym kucharzem...
-po prostu biorę to pod uwagę.-wyjaśnił wzruszając ramionami.
-mhm...no dobrze. Chodźmy.-zgodził się chociaż nie specjalnie przepadał za dramatami.-Nie wypominam. Ale mogę.-pokazał mu język.
-na pewno przegnie.-zamarudził chłopak.-Znając jego na pewno przesadzi. Bo to pierwsze urodziny które z nim spędzam.-westchnął.-A ja na prawdę nie potrzebuję wiele...mógłby mnie zabrać do wesołego miasteczka bo jeszcze nie byliśmy. Albo sam przygotować romantyczną kolację...albo nawet dać siebie w prezencie.-zaśmiał się.-ale on na pewno wyda kupę kasy...a jak to u was wygląda? Takano przesadza?
-cieszę się że cie zadowalam.-ucieszył się i wrócił do jedzenia. [jaką oni mają porę roku? XD]
-mhm...no dobrze. Nie będe.-zapewnił go i wstał biorąc się za sprzątanie naczyń.-obiad był pyszny.
[ok to niech będzie sierpień XD]
-Ryu? Ryu?-Jun zareagował od razu kiedy tylko zauważył że chłopak mu odpłynął.-Wziął go na ręce i zaniósł do mieszkania kładąc go na kanapie i wycierając.
-oj no już nie przesadzać.-powiedział Hiroki biorąc łyk soku i jedząc dalej.
-oj wcale nie jest takie proste. A jest na prawdę pyszne.-uśmiechnął się idąc z naczyniami do zlewu.
[ja też nie XD]
-mhm...-Jun od razu znalazł się przy nim i złapał go za dłoń. Widać było że się martwił i siedział przy nim cały czas.-Nie rób mi tego więcej...
-Możesz, ale zdecydowanie przesadzasz.-powiedział z lekkim uśmiechem.-Nie musisz się spieszyć, zjedz spokojnie.-poprosił go.
-serio? Ale tyle lat jesteście razem...-zauważył jakoś nie mogąc w to uwierzyć.-A jakieś inne wydarzenia? walentynki albo coś?
Yuji pozmywał i położył się na swoim łóżku z książką. Chciał przeczytać trochę z tego co będę przerabiać jutro i postanowił skorzystać z chwili. Nie lubił zapachu dymu papierosowego więc wolał nie iść teraz na balkon.
[obchodzili XD raz na pewno XD Takano chyba wlazł do pudła XD]
Jun od razu wstał i wrócił po chwili ze szklaną wody. Pomógł chłopakowi usiąść i podał m u wody.
-nigdy więcej mnie tak nie strasz.
-czego nie lubisz?-spytał zaskoczony. Skończył jeść i wziął kilka łyków soku.
-no...niby fajny prezent. Ale taki drogi...ja nie chcę żeby Ren mi taki robił. Wystarczy mi cokolwiek...zwykłego. Może być coś małego.-westchnął chłopak.-ale on znów pewnie wymyśli coś wielkiego...
-podręcznik.-odpowiedział chłopak i zaraz zaśmiał się słysząc jak to głupio brzmi.
[na pewno XD]
-martwiłem się...-powiedział tuląc go do siebie.-i trochę spanikowałem...na prawdę nie chcę żebyś znów był w szpitalu.-powiedział głaszcząc go po włosach.
-przepraszam...-powiedział dopijając sok i patrząc na niego.-bardzo się dzisiaj wynudziłeś? Co czytałeś?
-nie potrafię się bawić kiedy wiem ile pieniędzy wydał...-westchnął chłopak.-Po prostu chciałbym żeby to było coś w co włoży więcej pracy niż pieniędzy.-przyznał szczerze.
-chciałem zobaczyć co będziemy jutro robić.-powiedział zaraz odkładając książkę i siadając po turecku.
-Jasne kochanie. Śpij dobrze.-powiedział czekając aż chłopak zaśnie i dopiero wtedy wyszedł z łóżka żeby jeszcze trochę popracować.
-na razie nawet nie myśl o pracy.-pstryknął go w nosek.-odpoczywaj. Wiem że to nudne...ale jakoś dasz radę.
-mhm...Nie wiem jak sobie dajesz radę.-przyznał chłopak.-Zupełnie tego nie rozumiem...Może Takano po prostu jest mniej uparty...
-mou...-Yuji spiął się nieco i zarumienił. Zaraz jednak objął go ramionami i ucałował.-To już wiem...i znacznie więcej.
-Ryu?-mężczyzna pogłaskał go po włosach.-będzie ci niewygodnie...nie wyganiam się ale jesteś pewny?-spytał odsuwając trochę laptopa od jego głowy.
-Jestem. Starałem się wrócić jak najszybciej.-przyznał szczerze.-Ale któregoś dnia będę musiał wziąć patrol za Yasu.-zaśmiał się.
-mhm...mam nadzieję że Ren też to zrozumie.-westchnął chłopak.-Po prostu nie chcę się czuć głupio kiedy da mi tak drogi prezent że będe musiał wziąć moją roczną wypłatę na jakiś dla niego...
-hmmm....myślę że taką małą potrzebuję...-powiedział uśmiechając się słodko kiedy się od siebie odsunęli po pocałunku.-szczególnie znajomość męskich genitaliów u mnie leży...może jakieś korepetycje, senpai?-spytał nawiązując do tego że chłopak przecież jest od niego starszy.
-no dobrze.-Jun pogłaskał go jeszcze po włoskach. Wrócił do pracy którą skończył godzinę później. Zamknął wtedy laptopa i zaniósł śpiącego chłopaka do łóżka. Wziął prysznic i dołączył go niego.
-Nie musisz nic brać Naoki. Czasem tak robimy. On na pewno będzie chciał się wymieniać jak już urodzi się jego córeczka więc wszystko się wyrówna.-zapewnił go.
-Mam nadzieję.-zaśmiał się chłopak.-Postaram się mu zaufać z tym.
Yuji znów spiął się nieco rozluźniając sie po chwili. Zdjął z siebie koszulkę robiąc chłopakowi więcej miejsca.
-um...nnn...naucz mnie senpai...-wyjęczał cichutko świadomie bardziej pobudzając chłopaka.
Jun otworzył zaspane oczy a widząc jak chłopak wdrapuje się na łóżko pomógł mu i przytulił mocno.
-gdzie mi uciekasz?-powiedział okrywając go kołdrą.-nigdzie nie wstaje...-mruknął zerkając na zegarek.-mam jeszcze godzinę spania.
-przytulę.-obiecał mu i wstał z krzesła.-spokojnie skończ jeść.-ucałował go w policzek i wyszedł z pieskami.
-prawdziwymi?-zaskoczył się i zerknął na kartkę. Powiesił ją na lodówce i wrócił do gotowania.-nie lepiej gdyby cały tort był jadalny?-spytał patrząc chwilę na chłopaka. Zmierzył go wzrokiem.-nic cię nie boli?
Yuji czuł jak robi mu się coraz goręcej i jak mu staje. Nie pamiętał żeby Kazuo był kiedykolwiek tak zachłanny.
-um...-oblizał lekko usta żeby je zwilżyć.-senpai...powiedz...dlaczego moje spodnie robią się takie...ciasne...-wyjęczał.
-wiem ale wstqjemy o 7. Wiec mam jeszczw godzinę.-powiedział zamykajac oczy.-przyjadę. Nie martw sie kochanie. Napisz mi tylko kiedy.-poprosil.
Hiroki troche sobie pobiegal wiec koedy wrocil wzial prysznic. Kiedy z niego wyszedl.poszedl.do sypialni i uśmiechnął się do chłopaka.-obudzily cie?
-no nie wiem Tomo...to raczej nie wyjdzie. Są jakieś limity tego co moge zeobic.-powiedział chwile jeszcze patrząc na niego a potwm wracajac do gotowania.-wiec się poloz albo usiadz kochanie. Przepraszam ze zawsze cie boli...
Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.
Godzinę później zadzwonił budzik i dopiero wtedy Jun wstał z łóżka. Przeciągnął się lekko i wyszedł na balkon żeby się rozbudzić.
Hiroki z lekkim uśmiechem położył się przy chłopaku. "ciesze się że mam do kogo wracać...", pomyślał przytulając do siebie Naokiego.
-na pewno kochanie...ale tego po prostu nie da się zrobić.-zaśmiał się. Pogłaskał go po dłoni.-ja ciebie też kocham.
Jun wypalił poranną fajkę i wszedł do mieszkania zaczynając się ubierać. Obiecał chłopakowi palić mniej i się starał. Udało mu się ograniczyć do 2-3 papierosów dziennie.
-może chcesz obejrzeć jakiś film razem?-zaproponował Hiroki uznając że mogliby tak spędzić czas.
-nie da się kochanie. Można zrobić tort-piniatę ale i tak wejdą tam tylko małe i lekkie rzeczy. Największe co udało nam się wsadzić do prezerwatywy.-przyznał szczerze.
Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.
Jun wywrócił oczyma i poszedł wziąć szybki prysznic. Umył też dokładnie zęby w wyszykowany wrócił do kuchni.
-lepiej?-spytał wesoło.-jesteś cały po tym upadku z łóżka?-spytał zaraz obejmując go od tyłu.
-mhm...no dobrze.-zgodził się mężczyzna i sięgnął po laptopa. W końcu zdecydował się na gwiezdne wojny.-może być?
-myślałem że już ustaliliśmy projekt.-zauważył Takano.-oczywiście mogę go zmienić...-westchnął.-szkoda że to nie urodziny Rena...mógłbym mu zrobić tort niespodziankę z czymś zabawnym w środku.
[o...widzę skip XD]
-jeśli nie będe mógł jutro chodzić to będzie twoja wina...senpai.-mruknął chłopak obejmując go za szyję.-wykąpiesz się dzisiaj ze mną?
-moj biedny...-ucalowal go w policzek.-um i przepraszam...na prawde staram sie znów rzucic. Juz pale maksymalnie 3 dziennie.
-moze byc.-zgodzil sie Hiroki szukajac filmu. Poszlo mu dosc szybkk wiec juz po chwili ogladali film. Hiroki oparl glowe o ramie chlopaka.
-hmm...pomysle Tomo. Nie jestem pewny jak moznaby to zrobic.-przyznał szczerze.-ale cos wymysle.-zapewnil go z uśmiechem i wrocil do robienia sniadanka.
-za malo ci bylo?-spytal unoszac brew.-um ale ok...rozumiem. innym razem.-przytaknal chlopak.-bo teraz nawet pominajac bol...nie miałbym sily...
-jasne.-wzial talerze.-ja zrobie herbate wiec idz juz usiasc.-powiedział zaraz i poszedl zaniesc sniadanie na stol
-no to w koncu je mamy.-zasmial sie mezczyzna.-mysle ze jutro jak bedziesz chcial bedziesz mogl sie polozyc na kanapie w salonie. Przynajmniej będziesz miał tam telewizor.
Takank po chwili przyniosl sniadanie i usiadl do stolu.
-jak zjemy to zadzwonie do Rena.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-a potem tak jak obiecałem pokaże ci te szuflade.
-mhm...dobrze.-przytaknal chlopak. Postanowił sie odprężyć w gorącej wodzie mając nadzieję że to pomoże na jego ból. Było mu przyjemnie ale nienawiścil tego co nastepowalo pozniej.
-Dzisiaj akurat trochę mam.-przyznał szczerze.-kończę o 16. W międzyczasie mam jedne zajęcia wolne.-odpowiedział przynosząc herbatę i siadając do stołu.
-to dobrze. Ale nie rób tak za bardzo. Daj się ranie ładnie zrosnąć.-poprosił go Hiroki. Na prawdę się martwił.
-akurat to były męskie stringi...a z resztą zobaczysz.-machnął ręką i wrócił do jedzenia.-Kaneki bardzo się obawia tego co wymyśli Ren?
-um...dzięki.-chłopak uśmiechnął się do niego.-Mogę jeszcze chwilę poleżeć?-spytał bo był już się umył.
-mmmm...bento od mojego wspaniałego chłopaka. Najlepsze.-uśmiechnął się i z nową energią zabrał się za jedzenie. "uwielbiam kiedy to robi..." pomyślał z uśmiechem kiedy chłopak ucałował go w policzek.
-jak możesz być 'za grzeczny'?-spytał unosząc brew.-Nie ma czegoś takiego.-dodał śmiejąc się cicho.
-mhm rozumiem...-Takani pokiwał spokojnie głową.-ty też tak myślałeś?-spytał patrząc na niego uważnie. "też powinienem na to uważać?" Pomyślał jedząc spokojnie dalej.
Chłopak pokręcił głową.
-możesz wziąć.-zapewnił go i wyłożył się wychodnie w wannie.
-postaraj się skarbie. Przecież dzisiaj masz rehabilitację więc musisz coś zjeść.-zauważył biorąc łyk herbaty.
-To dobrze.-zaśmiał się i ucałował go w policzek. Zamknął laptopa kiedy film się skończył.-a teraz idziemy spać. Padam.-mruknął kładąc się wygodniej.
-nie wiem...zawsze coś nam wypada i tak jakoś wyszło. W tym roku na pewno będziemy świętować. Innych opcji nie ma.-powiedział wesoło i wyciągnął w jego stronę mały palec.-i obaj przygotujemy coś super.
Yuji poleżał jeszcze chwilę i wyszedł z wanny zanim Kazuo skończył. Oparł się o wanne i zaczął się wycierać.
-jasne kochanie. Przygotuję coś.-obiecał kończąc jeść śniadanie.-Od razu masz spotkanie z Chrisem, prawda?
-dobranoc.-odparł Hiroki zamykając oczy. Zanim zasnął chwilę jeszcze dał myślą kołować po dwoją głowie.
*
Obudził się równo z budzikiem który szybko wyłączył żeby nie budzić chłopaka.
"i kto by pomyślał że kiedyś zmienię dźwięk budzika" zaśmiał się w myślach. Wygramolił się z łóżka i pierwsze co zrobił to ubrał dres i wyszedł z psiakami na poranną przebieżkę.
-Co tylko będziesz chciał.-obiecał mu.-Chociaż myślałem o jakiejś miłej niespodziance.-przyznał kończąc śniadanie.
-dam radę. Już prawie kończę.-powiedział chłopak wciągając na siebie spodnie i koszulkę.
-nie trzeba kochanie. To jest czas dla ciebie.-powiedział z uśmiechem.-Poza tym to trochę niezręczne kiedy zadaje mi prywatne pytania...jeśli nie prosił żebym wpadł to nie muszę.
-Już prawie gotowy. Nie chciałem cię budzić bo tak słodko spałeś.-powiedział biorąc łyk kawy.-ale skoro sam się obudziłeś to chcę buziaka.-dodał patrząc na niego wyczekująco.
-ja ciebie też kochanie.-pocałował go w policzek.-zjedz spokojnie a ja w tym czasie zadzwonię do Rena.-powiedział wstając od stołu i wykonując telefon.-hej Ren, masz chwilę?
-Jeśli jutro nie będę mógł kroku postawić to na prawde będę zły.-mruknął chłopak opatulając się kołdrą.
-jasne. Przecież sam jadę.-przypomniał mu.-jakie dzisiaj masz zajęcia?-spytał dopijając swoją herbatę.
-Ja też mam taką nadzieję.-powiedział oddając pocałunek.-Jak coś to dzwoń albo pisz.-powiedział kończąc kawę i zbierając swoje naczynia.-wrócę najszybciej jak będę mógł.
-jasne. Powodzenia i zanim zadzwonisz to odpocznij.-powiedział Takano od razu się rozłączają.-Ren zaraz ma operacje.-wyjaśnił Tomo sytuację i zaczął zbierać naczynia po śniadaniu. Szybko uwinął się ze zmywaniem i wrócił biorąc partnera na ręce i wesoło niosąc go prosto do garderoby.
-mhm...-mruknął wtulając się w niego lekko.-dobranoc...-dodał tylko i zamknął oczy.
-tak. Prosiłem na poprzednich zajęciach żebyście przygotowali pytanie do mnie jeśli jakieś macie i takie tam.-wzruszył ramionami.-powodzenia na egzaminach skarbie.-ucałował go w policzek.
-Już jadę.-odparł machając na swoją ekipę i sięgając po swoją broń. Nie zadawał żadnych pytań. Domyślił się że ktoś musiał po chłopaka przyjść.-W drugiej szufladzie mojej szafki nocnej jest broń. Wyjmij ją.-polecił mu wsiadając szybko do radiowozu i dając Yasu prowadzić.
-po prostu...chciałem zanieść mojego męża.-powiedział wesoło i posadził go na podłodze przy szufladzie którą zaraz otworzył. Pierwsze co wyjął to stringi męskie z motywem mieczy świetlnych z gwiezdnych wojen o których wspominał.
Yuji obudził się kiedy zadzwonił jego budzik.
-ummmm...Kazu....wyłącz go...
-nie musisz kochanie. A jakby ci się jednak jakieś pytania nasunęły to możesz mnie pytać kiedy chcesz.-również się zaśmiał.-Fajnie tak spotykać się ze swoim profesorem?
-Yasu szybciej.-ponaglał go trochę Hiroki zakładając kamizelkę kuloodporną i sprawdzając czy broń jest naładowana.
-nie mogę szybciej.-odfuknął mu przyjaciel i po chwili już parkowali pod blokiem mężczyzny. Wszyscy pobiegli do jego mieszkania. Dobiegli w momencie kiedy trójka facetów próbowała się dobić do sypialni.
-Co Panowie robią w moim mieszkaniu?-spytał Hiroki mierząc w nich z broni.
-Może dzisiaj lepiej jak nie będziemy ich mierzyć?-zaśmiał się.-ale w domu na pewno.-powiedział kładąc je obok siebie żeby na pewno je zapakować.-poszperaj sobie, na pewno coś jeszcze znajdziesz co ci się spodoba.
-spóźnimy się...-mruknął chłopak ale i jemu nie chciało się wstawać, ba! nie chciało mu się nawet otwierać oczu.
-adrenalinka?-uniósł lekko brew.-Hmmm...no to może powinienem zacząć się zachowywać w domu bardziej jak profesor?-spytał śmiejąc się cicho.-Panie Amakusa, Czy przygotował się Pan na zajęcia?
-oh, nie wątpię że zapłacicie.-powiedział Hiroki kopiąc wyważone drzwi i zachowując zimną krew pomimo że wewnątrz wręcz się gotował.-cóż tak się składa że nie mogę wam na to pozwolić. Chłopak którego szukacie jest MOIM chłopakiem. A ja jestem policjantem...więc przekaż koledze którego zasłaniasz że ma przestać dobijać się do drzwi mojej sypialni bo zacznę strzelać.-zakończył chłodno.
-Hmmm...coś na pewno powinno być.-powiedział bo pamiętał że Marc prezentował mu głównie komplety.-Co powiesz na taki?-spytał wygrzebując komplet składający się ze stringów męskich z kluczykiem z przodu i obcisłych bokserek z dziurką w kształcie dziurki od klucza z tyłu.
-nie. Nie na pierwsze zajęcia Kazu...-wymamrotał chłopak.-Nie mogę tak...
-mhm...no to na razie nie.-zgodził się Jun chociaż musiał przyznać że to byłoby całkiem pociągające.-Masz swojego Juna.-zaśmiał sie.-A ja mam moją kochaną przylepę.-powiedział przytulając chłopaka do siebie.
-a,a,a...-Hiroki pokręcił głową.-Nie tak szybko Panowie. Moi koledzy Panów skują i zawiozą na komisariat. Jakby na to nie spojrzeć jest włamanie i byłbym bardzo głupi gdybym pozwolił Panom od tak sobie pójść.-uśmiechnął się chłodno.
-mhm, słodkie.-zgodził się.-Co się stało kochanie?-spytał zaskoczony i zmartwiony. Od razu objął chłopaka przytulając go do siebie.
-oj wczorajsze się nie liczą...-mruknął chłopak.
-wiem kochanie, ja ciebie też kocham.-zapewnił go. -idź ja poczekam.-zapewnił go i zaczął sprzątać po śniadaniu.
Hiroki po chwili dostał wiadomości że ich złapali. Uspokojony poszedł do sypialni. Przeszedł przez szafę i od razu podszedł do chłopaka. Łagodnie odłożył broń i przytulił Naokiego do siebie.
-Już dobrze....już dobrze...
-Mhm...przepraszam kochanie. Skoro nadal jest ci tak słabo może chwilowo powinniśmy się jednak wstrzymać?-spytał tuląc go do siebie.
-Co nie zmienia faktu że muszę iść.-zaśmiał się.-Kwadrans minął.-dodał chcąc już wyjść z łóżka.
-Ja na pewno kochanie. Ale to ty masz dzisiaj egzaminy nie ja.-zaśmiał się mężczyzna.-więc to ja trzymam kciuki za ciebie. Dasz sobie radę i będziesz świetny.
-Już dobrze, nie przejmuj się mieszkaniem. Już dobrze.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Najważniejsze że tobie nic się nie stało. To jest najważniejsze. Zachowałeś się bardzo dobrze.-pogłaskał go po włosach.
-No dobrze. Więc potem tu jeszcze wrócimy. Chociaż widzę że trochę nam rzeczy odłożyłeś.-powiedział biorąc go na ręce i niosąc do łóżka.
-Kazuo....spóźnimy się...-wymamrotał.-i właśnie dlatego chciałem zrobić zasadę że seks tylko wtedy kiedy następnego dnia mamy wolne.-mruknął.
-będzie dobrze kochanie. I a dzisiejszym i na piątkowym. Dasz sobie radę.-powiedział z uśmiechem. Kiedy zaparkowal pod uczelnia zlapal chlopaka za dlon.-trzymam kciuki.
-pokaz kochanie.-poprosił osuwajac go od siebie i podsuwajac jego koszulkę wyżej.-na szczęście nic się nie otwodzylo ale możemy pojechać do szpitala jeśli chcesz.-powiedział znów go przytulajac.
-misie tez.-zgodzil sie wesolo i położył go na łóżku.-i sloniki i co tam jezzcze bedziesz chcial.-zapewnil go.-i ciesze sie ze ci sie to podoba.-dodał zaraz i ucalowal go w policzek.-a czekolade za chwile dostaniesz.
Chłopak zarumienil sie okropnie. Ciezko my było przyznać że sam b wczoraj napalony.
-um...no po części jest to moja wina...ale musimy wstawać...
-jasne jasne. Już jedziemy Panie Amakusa.-zaśmiał się mężczyzna. Kiedy byli pod uczelnią podstawił wózek i gdy chłopak już na nim siedział zamknął samochód.-widzimy się na zajęciach a po egzaminach napisz mi jak ci poszło.
-No dobrze, wiem że się boisz.-powiedział znów tuląc go do siebie.-Wyciągniemy z nich wszystko co się da...zrobię wszystko co w moją mocy żebyś był bezpieczny.-Zapewnił go."skurwysyny...normalnie obiłbym im ryje ale wtedy gorzej byłoby z zamknięciem ich...kurwa mam nadzieję że zdobędziemy dowody na zatrzymanie jego porąbanego staruszka.
-w takim razie cieszę się jeszcze bardziej że sobie o nich przypomniałem.-uśmiechnął się i ucałował go w czółko.-i że mogłem cię tak zaskoczyć.-dodał i poszedł do kuchni.
-mou...no jak chcesz.-westchnął chłopak wychodząc z łóżka. Poczuł jak drżą mu nogi."przejdzie...musi przejść.", pomyślał podchodząc do szafy.
Jun spokojnie poszedł najpierw do gabinetu a potem prosto do sali w której zawsze miał zajęcia. Wolał zawsze przyjść wcześniej żeby podłączyć wszystko.
-Nauczę cię...bo na razie pewnie nawet byś nie wiedział jak ją odbezpieczyć.-powiedział głaszcząc go po włosach.-zaraz musimy iść kochanie.
-Aż żałuję że nie przypomniałem sobie o nich wcześniej.-powiedział kiedy wrócił z kubkiem gorącej czekolady. Podał go chłopakowi i usiadł na brzegu łóżka.
-Chyba żartujesz Kazuo...-mruknął zerkając na niego.-i co napiszesz? "Wczoraj przesadziłem i mojego chłopaka boli tyłek dlatego nie może przyjść".-wywrócił oczyma.-lewe zwolnienie tutaj nie przejdzie.
-tak, mam kilka modeli dla osób które będą chciałby przećwiczyć przed egzaminem.-odpowiedział spokojnie i wskazał dłonią na karton.
-grzeczne pieski.-pogłaskał je po łebkach. Wstał i pomógł chłopakowi ustać.-będzie dobrze.
-nie ma za co kochanie.-powiedział wesoło i wytarł policzek.-przecież wiesz że zawsze ci ją zrobię.-powiedział głaszcząc go po włosach.
-ech...takie coś tutaj nie przejdzie.-westchnął wybierając ciuchy i szybko się przebierając.
-z około 30, większość będzie ABC ale część będzie taka że będziecie musieli coś sami napisać.-odpowiedział spokojnie opierając się tyłem o biurko. Kiedy jeździł wzrokiem po sali trochę dłużej zatrzymał się na Ryu. Dzisiaj trochę specjalnie ubrał koszulę którą kupił z chłopakiem na zakupach.
-Na komisariat. Z tego co widziałem nic mu się nie otworzyło.-odpowiedział.-Tamci już zawiezieni? Przesłuchamy ich od razu.
-Cieszę się kochanie. Nawet jeśli to tylko czekolada i zazwyczaj nie za bardzo mogę ci pomóc.-powiedział kładąc się obok niego.
-Nie mamy takiego.-wywrócił oczyma.-po prostu wstań...ja na szczęście mam dzisiaj tylko dwa zajęcia.-mruknął idąc zrobić jakieś śniadanie.
-Mam nadzieję że rozmawiały Panie na temat zajęć i właśnie omawiały ważne pytanie dotyczące egzaminu.-zwrócił się do dziewczyn Jun. Podszedł też bliżej i zerknął na nie opierając się o ławkę Ryu i zostawiając na niej karteczkę na której było napisane 'pójdziemy do restauracji po Chrisie?'.-Nie mam racji?-spytał jeszcze raz. Nie specjalnie podobało mu się szeptanie na jego zajęciach.
-Oddam ci mówienie.-zgodził się Hiroki.-Ale będę siedział obok.-powiedział zaraz.
-Nie....nie wygłupiłeś kochanie.-zapewnił go i oparł głowę o jego ramię.-czekolada mi moje uczucia.
-niby kto?-spytał unosząc brwi. Wstawił ryż i zabrał się za robienie reszty.
-już wyjaśniam.-zapewnił odwracając się i idąc do tablicy. Kiedy był odwrócony do klasy plecami zerknął na karteczkę i uśmiechnął się lekko. Zaraz jednak zaczął wyjaśniać wspomniane zagadnienie.
-będę spokojny.-obiecał.-w końcu zachowałem zimną krew jak byliśmy w moim mieszkaniu.-zauważył obejmując chłopaka ramieniem.
-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak mocno.-powiedział z uśmiechem i zerknął na swój pierścionek.
-daj spokój Kazuo...chcę zostać dobrym lekarzem a zrywanie się z zajęć mi w tym nie pomoże...-zauważył chłopak.
-oczywiście.-Jun naszykował mu model i igły po czym zaprosił do swojego biurka.-z którym masz problem?-spytał spokojnie przechodząc na Japoński.
-Oj cicho. Sam byś tak robił.-zauważył Hiroki.-Więc nie dziw się mi...I tak dobrze że nie zacząłem w nich strzelać, ale potrzebowaliśmy ich całych.
-nie mam powodu żeby kłamać kochanie. Kocham cię.-ucałował go w policzek.
-Przyjdziesz na śniadanie czy ci zostawić?-spytał zalewając sobie herbatę.
-Masz problem z moimi randkami z tobą?-szepnął po japońsku unosząc lekko brew.-wbij igłę tutaj.-wskazał jeden punkt przy ranie.-i szyj powoli.
-Wpadniemy. Moje mieszkanie jest w takim stanie że chyba nic nie ugotuję...-westchnął.-Dzięki Yasu.
-A masz jakieś powody żeby mi nie wierzyć?-spytał zerkając na chłopaka.
-ech...ok. Nie sądziłem że tak szybko nie będzie ci się chciało.-powiedział jedząc śniadanie.
-Ale ty chyba w nie nie wierzysz co Ryu? To tylko głupie plotki. Umawiam się z tobą a nie z jakąś profesor Laurą.-wywrócił oczyma.-Nie chodzą na żadne randki poza tymi z tobą.-dodał.-i skoro mam dzisiaj zajęcia z tobą to postanowiłem się ładnie ubrać.-zakończył obserwując ruchy chłopaka.-postaraj się je robić bliżej siebie.
-aj daj spokój. Na pewno nadal jest piękna.-zaśmiał się wywracając oczyma. Wyprowadził Naokiego z samochodu i poprowadził do swojego gabinetu.
-no chyba za twoim kochanie.-powiedział znów go całując w policzek.
-na razie zajęcia były tylko wczoraj.-zaśmiał się.-mimo wszystko to chciałbym żebyś polubił te studia, wiesz? Wybrałeś sobie takie ciekawe kierunki...
-Nie masz o co być zazdrosny...dla mnie liczysz się tylko ty.-zapewnił go skupiając wzrok na dłoniach chłopaka.-na wszystko?-spytał trochę jednak czując na sobie wzrok całej klasy. Miał nadzieje że na pewno nikt nie umie japońskiego.-Uważaj!-kiedy chłopak się skaleczył zareagował od razu. Wyjął z szuflady plastry i płyn do dezynfekcji.-ech, pokaż ten palec.
-żadne cyrki.-wywrócił oczyma.-Ja teraz idę ich przesłuchać ale spokojnie, nie zostaniesz sam. Yuta zostaje pogrzebać w papierach.-wskazał na siedzącego kawałek dalej chłopaka.
-Niech mi będzie? Nie wierzysz mi? A jaką mam pewność że ty się a swoimi tak nie oglądasz? No i żeby wejść na górę muszą przejść przez piekarnię.
-mhm...wiem, wiem.-Chłopak skończył jeść i porcję dla Kazuo schował do lodówki.-zrób jakiś dobry obiad skoro zostajesz.-zaśmiał się podchodząc jeszcze do niego żeby dać mu całuska.
-mhm...no dobrze. Po prostu nigdy więcej nie wymyślaj takich głupot.-westchnął zaklejając mu palec.-Już Pan rozumie Panie Amakusa? Proszę uważać na palce na egzaminie.-powiedział już spokojniej, wracając na pozycję wykładowcy.
-Jakby coś to możesz mnie zawołać.-powiedział i wyszedł żeby dołączyć do Yasu w sali przesłuchań.
-zwłaszcza kiedy przychodzi mój ukochany i najseksowniejszy klient.-powiedział uśmiechając się do męża.
-do potem.-pomachał mu i zabrał swoją torbę wychodząc już na zajęcia.
-właśnie widzę...-zaśmiał się chłopak. Jun pomagał kolejnej osobie z szyciem więc mieli chwilę żeby pogadać.-O czym tak rozmawialiście? Pod koniec Jun był jakoś dziwnie miło zaskoczony...Chciałbym rozumieć co mówiliście.
-Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.-odezwał się Yuta.-Po takich przeżyciach dobrze jest zjeść czekoladę.-zagadał.
-jasne kochanie. Odpoczywaj.-powiedział kładąc się wygodniej i tuląc do siebie chłopaka.-mój kochany mąż...
Yuji po zajęciach w czasie przerwy usiadł trochę wygodniej rozmawiając z Takim o zajęciach kiedy podeszła do nich jakaś dziewczyna z dość odsłoniętym dekoltem. Nachyliła się nad biurkiem Yujiego opierając się o nie słońmi.
-hej...mogę zerknąć na twoje notatki?
-Hm? a...jasne.-chłopak podsunął jej kartki. Dziewczyna nachyliła się jeszcze bardziej żeby zwrócić jego uwagę.
-wow...świetny jesteś! Miałbyś coś przeciwko gdybyśmy pouczyli się razem?-spytała słodko.
-hm? wybacz...ale wolę się uczyć sam.-uśmiechnął się i wrócił do rozmowy z Takim.-coś się stało? Czemu się tak na mnie patrzysz?-spytał go kiedy dziewczyna sobie w końcu poszła.
-no...to ciesz się że nikt tutaj raczej nie był w stanie was zrozumieć...mówiliście na dodatek dość szybko.-zauważył.-przez to co mówiły te za nami?-spytał szeptem.
-rozumiem.-Yuta uśmiechnął się lekko i wrócił do papierów już nie przeszkadzając chłopakowi z czytaniu.
-Ja ciebie też. Mój kochany, najukochańszy mężuś.-przytulił go do siebie.-ale mieliśmy odpoczywać.
-Podrywają?-spytał nie bardzo rozumiejąc.-No i daj spokój...-machnął ręką.-jestem no najwyżej przeciętny.
-hej hej...ale spokojnie.-poklepał go po plecach.-Nie pożeraj go tak wzrokiem...nawet jeśli masz na co popatrzeć.-powiedział wesoło.-odegrasz się kiedyś.
-w tym biznesie nie zdradzamy swoich klientów.-odparł mężczyzna nie mając zamiaru zdradzić chociaż najmniejszej informacji.
-To nie jest odpoczynek.-zaśmiał się.-leżymy...i możemy jakiś film obejrzeć.
-widziałem. Czasem nawet nie muszę, mam brata bliźniaka.-pokazał mu ich zdjęcie na telefonie.-jesteśmy identyczni.
-to się postaraj...-znów poklepał go po ramieniu.-kto wie co się zrodziło w głowach reszty kiedy tak ze sobą rozmawialiście.
Widząc że mężczyźni się wahają Hiroki zaczął przekładać w palcach kajdanki.
-No Panowie...nie przeciągajmy tego dłużej. Kto was wynajął i czego chciał od chłopaka.
-My go tylko mieliśmy dostarczyć. Żywego i nietkniętego.-odpowiedział w końcu jeden.
-pięknie, pięknie...a dla kogo?
-mhm, możemy obejrzeć.-zgodził sie Takano i usiadł sięgając po laptopa. Zaczął szukać filmu.
-he? No nie bardzo. Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek mnie podrywał.-wywrócił oczyma.
-wieeeeesz...jednak chyba trochę byliście. Znaczy nikt nic nie rozumiał, ja też, ale mimo wszystko to brzmiało jakbyście rozmawiali dość swobodnie.-powiedział szczerze.
-od kogo. To jest pytanie na które chcę dostać odpowiedź.-powiedział Hiroki wbijając w nich wzrok który byłby w stanie zamrozić słońce.
Takano szybko znalazł film i puścił go. Objął mocniej chłopaka ciesząc się jego bliskością.
-Spoko.-Yuji machnął tylko ręką.-Ale teraz? Przecież ona chciała tylko zobaczyć notatki.-wzruszył ramionami.
-musicie po prostu uważać.-powiedział spokojnie Mark. -Nawet jeśli nikt was nie rozumie to swoje mogą dopowiedzieć.-zauważył. Jun kiedy skończył tłumaczyć ostatniej osobie zwrócił się do grupy.
-są do mnie jeszcze jakieś pytania?
-wy nie, ale wasz zleceniodawca może sobie znaleźć innych chłopców na posyłki.-zauważył Hiroki powoli tracąc nad sobą panowanie.
Takano oglądał spokojnie razem z nim i kiedy film się skończył przeciągnął się lekko.
-całkiem przyjemny seans. Już lepiej się czujesz?
-Nie wiem, nie widziałem.-chłopak wzruszył ramionami.-Nie zauważam takich rzeczy, Kazu był bardziej bezpośredni.
Jun opadł ciężko na swój fotel.
-mam nadzieję że to nie wyglądało bardzo podejrzanie...-mruknął wstając i zbierając swoje rzeczy. Poszedł do gabinetu po potrzebne mu materiały.
Hiroki sprawdził telefon u numer po czym warknął cicho pod nosem.
-nieźle się zabezpieczył...-fuknął i odłożył wściekle komórkę na stół.-zostawiam ci resztę Yasu. I tak są zatrzymani. Nie włamuje się do mieszkania gliny.-to mówiąc wyszedł nerwowym krokiem.
-to dobrze. Cieszę się kochanie.-powiedział i odetchnął z ulgą i wstał z łóżka znów się przeciągając.-pójdę spakować te bieliznę którą wybrałeś. Chyba że coś jeszcze poszukać.
-nie, oczywiście że nie.-zaśmiał się chłopak.-Hmmm...uratował mnie...ale cała szkoła potem zaczęła mnie wyzywać od pedałów i w ogóle ubzdurali sobie że chodzę z Kazu. No i jakoś tak wyszło że w sumie powiedział mi co czuje i spytał czy chcę spróbować z nim być.
Jun uśmiechnął się patrząc na telefon. 'gratuluję kochanie. Ja też zjadłem bento, dziękuję i powodzenia :*" Odpisał mu i odłożył telefon zaczynając prowadzić zajęcia.
-Ok, Już do niego dzwonię.-powiedział wstając z kanapy i wykonując telefon.-Hej Shu, Naoki mówił że chciałeś ze mną rozmawiać. O co chodzi?
-Super, jak poszło?-spytał siadając na brzegu łóżka.-Wiesz chciałem spytać czy masz już jakiś pomysł na prezent dla Kanekiego.-zaczął prosto z mostu.
-no...powiedzmy że właśnie tak.-zaśmiał się chłopak.-Serio? Sam się ujawnił czy go znalazłeś? Jak zareagowałeś jak się dowiedziałeś że to chłopak?-spytał ciekawy.
Jun westchnął cicho. Miał wrażenie że ta kobieta go śledzi.
-kto to?-zerknęła mu przez ramię kiedy czytał wiadomość.-oh, zawsze chciałam nauczyć się japońskiego. Może mógłbyś...?
-Nie jestem najlepszym materiałem na nauczyciela. Lepiej gdyby poszła Pani na jakiś kurs.-oparł mężczyzna."Poza tym co cię sprowadza do szpitala?" Pomyślał nie wypowiadają tego na głos.
-Może to coś da...więc to znów wasz ojciec kogoś nasłał na Naokiego? Zatarł ślady przy tych trzech najemnikach. Z tym nic nie ruszę ale zerkniemy na zdjęcia. Dzięki Shu...ale następny razem od razu do mnie pisz gdyby coś się miało stać.
-cóż...nie kombinujesz najgorzej ale ramen z budki jest dość zwyczajny a to jednak jest wyjątkowy dzień. Pomyśl o czymś co byłoby specjalne ale w takim przedziale cenowym na jakie mógłby pozwolić sobie Kaneki przy wyborze prezentu dla ciebie.-podpowiedział.
-aaaa...to całkiem urocze.-uśmiechnął się chłopak.-Byliście razem w klasie?
-dzien dobry.-odparl Jun ale zaraz znow zwrócił sie do kobiety.-nie mam po co dawać znac. Mowilem ze nie daje zadnych lekcji.-powiedział wycierajac policzek.-i prosze sie pilnowac. Ja juz jestem zajety.-powiedział machajac niesmiertelnikiem który trzymal pod koszula.
-rozumiem...ale.Naoki dal.mi znac dopiero kiedy cos sie stalo. Wiec pisz tez do mnie.-poprosil bo wolal tez wiedziec od razu. Mialby wiecej czasu na reakcje.
-Kino brzmi ok. Jeśli do tego przygotowalbys jakas prosta kolacje w domu do byłoby idealnie.
-aaaa...to tak jak Kazu. On byl miotaczem w drużynie baseballu a ja nalezalem do klubu kendo. Jwgo fanclub mi grozil.-przyznał wesolo.
-Ryu...uwierz mi, mi tez sie to nie spodobalo. Wiec nie placz, prosze.-poprosil glaszczac go po włosach.-i tak nie powinieneś bic ludzi...ale chcialbym zebys mogl pokazac im czyj jestem.
-nic mu nie jest. Przyjechaliśmy zanim zdazyli mu cos zrobic...ale teraz naprawde boje sie go zostawiac samego.-westchnął.-jak to się w ogole stalo? Wiesz moze co wasz ojciec znowu planuje?
-dostales ode mnie specjalny zeszyt.-przypomniał mu.-i spokojnke Ren. Jakby co to ci pomożemy.-zapewnił brata.-i tort bedzie dobry.
-głównie lisciki i zdjecia. Nie posuwaly sie za daleko. Ale jak sie pochorowalem to moj brat poszedl sie z nimi spotkac jako ja...i grozily mu nożem.
-mi tez sie nie podobalo.-zapewnił go i wyprowadził wozek z chłopakiem ze szpitala.-dla mnie to tez nie bylo fajne. Ech...chyba sobie jednak odpuszcze te karaoke w piatek.-powiedział bo przecież byl umówiony na imlreze. Otworzy samochód k pomógł chłopakowi.-pojedziemy do naszej ulubionej restauracji.
-postaraj sie. I mozesz być spokojny nie zostawię go. Jest teraz caly czas przy mnie.-zapewnił go.
-i za kazdym kolejnym razem bedzie jeszcze lepiej. Nic nie przyjdzie magicznie, musisz cwiczyc zeby wyszlo.
-uspokoily. Zdaje się ze Kazuo na nke nakrzyczal.-wzruszyl ramionami.-wy nie mieliscie takich przygód?
-Ryu? Nie płacz skarbie...-starł jego łzy wierzchem dłoni.-Na pewno nie będziesz miał nic przeciwko jeśli pójdę? Szczerze Ryu.-poprosił łapiąc go za dłoń.-Bo wiesz...nie uśmiecha mi się być ojcem.-powiedział żeby jakoś rozładować atmosferę.-Nie przejmuj się tym, ok? Przecież nawet jeśli będziemy się zachowywać przy sobie bardziej swobodnie to zawsze można powiedzieć że przecież jestem przyjacielem twojego brata, i jak u was pracowałem to u was mieszkałem. Dodać że przez to jesteś dla mnie jak brat i po sprawie.
-ty też się trzymaj tam.-poprosił i również się rozłączył. Od razu włączył komputer i sprawdził maila.-Yuta? Jesteś w stanie znaleźć mi tego człowieka?-zwrócił się do chłopaka który zaraz do niego podszedł.
-myślę że tak....ale nie wiem jak szybko.
-ok, prześlę ci zdjęcia, zajmij się tym od razu.
-Nie wiem, możliwe że wrócimy do Yukan a potem wrócimy na urodziny Kanekiego. Chyba że nie robisz mu żadnego przyjęcia.-powiedział kładąc się znów obok Tomo.
-ou....serio? Nie wiedziałem że można aż tak zareagować...-powiedział smutno.-moi rodzice zmarli więc nie wiem jak by zareagowali...a Kazu w ogóle miał nieciekawą sytuację w domu.
-Ryu...masz prawo być zazdrosny. Nawet jeśli wiem że mi ufasz to nie mam ci za złe tego że jesteś zazdrosny.-zapewnił go i pogłaskał po policzku.-Dobrze...pójdę ale jak coś to będe cały czas przy telefonie. Nie wypije za dużo a jak do ciebie wrócę to mocno cię przytulę.-uśmiechnął się do niego.
-Jasne. Śpij spokojnie.-Hiroki podał mu małą poduszkę i pogłaskał po włosach. Potem wrócił do pracy.
-nie wpadną?-spytał spokojnie Takano.-Takie małe przyjęcie będzie odpowiednie, na pewno się ucieszy ale...jesteś pewny co do naszej siostry?
-A...to świetnie że pomogli.-powiedział z uśmiechem.-Na prawdę świetne. Ale em...nie miałeś problemów w szkole przez swoich rodziców albo coś?-spytał cicho.
-Nie masz za co przepraszać. Na prawdę rozumiem dlaczego ci się to nie podoba i uwierz...ja też jestem niezadowolony że ktoś rozsyła głupie plotki.-uśmiechnął się i zamknął już drzwi. Schował wózek i usiadł za kierownicą.
-Bo on jest inny.-mruknął Hiroki zerkając na Naokiego a potem na Yute.-zupełnie inny od niej.-wzruszył ramionami i wrócił do papierów.-nie gadaj tylko szukaj.
-Jest jakiś powód dla którego nie przyjdą?-spytał opierając głowę o ramię Tomohisy.--Ma...spytaj się go. Impreza u ciebie na mieszkaniu?
-aaaaa...to raczej dobrze. Chyba i tak najważniejsze jest to że cię kochają.-zauważył z uśmiechem.
-Jedziemy.-przytaknął Jun.-Taka mała randka.-uśmiechnął się powoli ruszając.-Jak tam dzisiaj u Chrisa?
-Wiem. Ale się tam na to patrz i nie zawracaj mi teraz dupy.-wywrócił oczyma. Zaczął przekładać papiery a kiedy Naoki sie rozkopał westchnął i poprawił mu koc.
-oh...To na prawdę kiepsko Ren...czemu mi wcześniej o tym nie mówiłeś? Znaczy...pewnie nie bardzo moglibyśmy pomóc ale...-westchnął.-Będzie lepiej. Na razie myśl o tym jakie przyjęcia mu zrobisz.
-chętnie ich poznamy.-Zgodził się Yuji.-Dobrze, że przynajmniej twoi rodzice zaakceptowali wasz związek.
-kochanie naprawdę nie musi ci być głupio. To na prawdę naturalne że jesteś zazdrosny. Najważniejsze że mi ufasz i nie robisz mi wyrzutów.-powiedział jadąc spokojnie. Zerknął na niego kiedy stanęli na światłach.-Bo przecież wiesz że kocham tylko ciebie.
-więc się pośpiesz z tym szukaniem bo nie chcesz żeby stary, chłodny szef wrócił.-powiedział Hiroki na prawdę się martwiąc. Nienawidził kiedy musiał czekać żeby coś zrobić.
-i właśnie dlatego musisz go podwójnie wspierać.-powiedział Takano.-dacie radę, masz więcej wsparcia niż ja miałem.-zauważył.-Powodzenia, gdybyś miał jakiś problem to dzwoń a na razie odpocznij po operacji.-powiedział mając już zamiar się rozłączyć.
-na pewno musiałeś ich zaskoczyć.-zaśmiał się Yuji.-ale wyszło dobrze, i to jest chyba najważniejsze.
-odgonię każdą i każdego który się będzie do mnie przystawiał.-zapewnił go i ruszył kiedy światło zmieniło się na zielone.
-wiem, nie burcz mi tutaj. Wiem jak to działa.-wywrócił oczyma. Nie pracował w policji od wczoraj. Po prostu wyjątkowo mocno się martwił.
-oj...już jestem tylko twój.-zapewnił go wesoło.-ale mieliśmy wstawać powoli...
-długo jesteście razem?-spytał ale zaraz znów się odezwał.-przepraszam jeśli przeszkadzają ci te pytania...to mój pierwszy związek w ogóle i ciekawi mnie jak to wygląda u innych...
-hmmm...myślałem żebyśmy wzięli pizze na nas dwóch a potem jakiś deser.-powiedział zamykając samochód i prowadząc wózek do restauracji.-Pasuje ci taki plan?
Hiroki na chwilę oderwał wzrok od papierów żeby zerknąć na chłopaka.
-nic się nie stało. Śpij dalej.-powiedział cały czas się martwiąc. Trochę obwiniał siebie za te sytuację.
-powoli znaczy że będziemy się tak tulić aż może kiedyś wstaniemy?-spytał przytulając do siebie chłopaka.-kocham cię.
-około roku...-odpowiedział spokojnie.-mieliśmy taki mały...już nawet nie pamiętam o co poszło ale było to jakoś na początku.
-no to super kochanie. Mamy nasza mala randke.-powiedział z uśmiechem i wszedl do srodka.-ciesze sie ze czasem możemy tak pojsc. A w mieszkaniu się potulimy.
-znalazłem szefie.-odezwał sie Yuta i podał mu wydrukowane dokumenty.-co robimy?
-na razoe czekamy az Yasu i reszta wroca. Możesz mi powiedzieć czego się dowiedziałes.
-moj kochany...-pocałował go w nosek.-przyzwyczailes sie juz do mysli ze masz męża? Wiem ze było to dla ciebie trudne...
-ja nie chce sie z nim kłócić po prostu.-wyjasnil Yuji.-wiesz...po tym jednym czulem sie źle.
-przytule. I rozmasuje ci nogi jesli bedziesz chcial.-powiedzial zajmując stolik wskazany przez kelnera. Taki bardziej na uboczu i troche ukryty.-wybieraj kochanie.-podsunal mu menu.
-pewnie nie wpadl bo ma plecy...-powiedział Hiroki i wskazal palcem na zdjecka które wysłał mu Shu.-zdaje sie ze pracuje dla ojca Naokiego. Ale nie jesteśmy w stanie tego udowodnić.
-to wszystko dlategl ze tak bardzo cie kocham...i wiem ze czasem potrzebujesz chwili dla siebie.-ucalowal go w usta i spojrzal mu w oczy.-wtedy wystarczy ze cierpliwie poczekam a sam przyjdziesz sie przytulic.
-domyslalem sie ze tak bedzie...Kazu jest inteligentny ale nie lubi tego pokqzywac. Nie lubi sie uczyc.-wyjasnil juz troche znajac swojego chlopaka.-a dzisiaj...nie chcialo mu sie wstac.
-moga byc.-zgodzil sie swobodnie Jun. Zamowil po chwili pizze oraz cos do picia po czym skupil swoj wzrok na chlopaku.-a jak tam dzisiaj na rehabilitacji?
Hiroki spojrzal na niego i westchnal ciężko. Yuta byl jednym z najmłodszych członków w zespole i nke chciql go wysylac w niebezpieczne tereny.
-obgadamy to z resztai wtedy zdecydujemy.
-a mi to wcale nie przeszkadza kochanie. Zawsze sie ciesze kiedy jestes blisko mnie...i naprawde sie ucieszyłem kiedy zaproponowales te randke.-przyznal szczerze.-bylo idealnie. Nadal jest.
-nie ma sensu go nastawiac...i tak sie nie uda.-chlopak wzruszyl ramionami.-ale pewnie wiesz jak to jest.-zasmial sie.
-ale przeciez ostatnio tak ladnie chodziles...co sie stqlo skarbie?-spytał troche zmartwiony. Zlapal go za dlon.
-spokojnie Naoki...nie puscilbym nikogo w pojedynke.-zapewnil chlopaka. Mogl byc chlodny ale dbal o swoja druzyne.
-bedziemy tak czasem uciekac od rutyny.-zapewnil go.-zeby cie nie dopadla. I gdyby cos to mow kochanie. Od razu cos wymyslimy.-obiecal mu i pocalowal go namietnie.
-ok, mozemy zjesc.-zgodzil sie chlopak idac za nim.
-aaaaa ok. Dobrze juz nie bede sie tak ubieral na zajecie.-obiecal mu i zmierzwil mu włosy.-ubiore sie w byle co żebyś nie mial takich brudnych mysli.-dodal wesolo.
-pojde z toba. Nie chce zebys byl teraz sam.-powiedział wstając z podlogi i lapiac chłopaka za rękę.-dzisiaj za bardzo sie o siebie martwie.
-rozumiem kochanie, mnie tez. Dlatego czasem mozemy wysłać Yuye do babci i pojechac do Tokio albo do onsen zeby sie troche zabawic.-powiedzial z usmiechem.
-no mowilem ze jest inteligentny...byl taki konkurs matekatyczny i go namówiłem bo brakowało jednej osoby. I wygrali indeksy.-wyjasnil.
-a po co mam sie ubierac ladnie na zajecia kiedy nie mam ich z toba?-spytal unosząc lekko brwi.-w końcu to dla ciebie sie tak ladnie ubrałem.-dodal glaszczac go po dloni.
-nie odrywasz. I tak na razie czekam az Yasu skonczy z przesluchaniem i wszyscy wroca do gabinetu. Dopiero wtedy ustalimy co dalej. Trzeba z tym skonczyc...nie podoba mi się to ze jestes w niebezpieczeństwie caly czas.
-wiem skarbie, nie zaniedbamy.-zapewnil go bo byl tego pewny.-po prostu czasem potrzebujemy czasu tylko dla nas.-ucalowal go.-no juz od jakiegls czasu mowie ze wstajemy.-zasmial sie i podniosl sie z łóżka.-pojde w koncu spakowac te bielizne.
-cwicze.-przytaknal Yuji.-na początku bylo ciezej...ale teraz na prawde lubie taki wysilek.
-tak zadziałało ze wyglądałes jakbys chcial mnie pozrec wzrokiem...a po tym co powiedziałeś na prawde mialem ochote cie zaciągnąć na zaplecze.-przyznal szczerze i zabral sie za jedzenie.
-wiem. Cieszę sie i nawet nie wiesz jak dumny jestem.-powiedział obejmując go ramieniem.-dałeś rade a my zdążyliśmy. Wszystko dobrze sie skonczylo.
-ja ciebie tez mocno kocham.-posłał mu buziaka w powietrzu i poszedl do garderoby. Zaczal pakowac bielizne i zajrzal jeszcze raz do szuflady by po chwili cos z niej wyjąć i wrocic biegiem do sypialni.-ha, ha!-powiedział zadowolony z mina zwycięzcy.-patrz co znalazłem.-podal mu trzy opakowania z dwiema parami jadalych stringów. Wata cukrowa, cukierki pudrowe oraz cukierki czekoladowe.
-ja tez nie jestem ale do Kendo jednak jakiejs sily potrzeba.-zasmial sie chlopak.-um...i pomimo ze jestem calkiem niezly do Kazu mnie uczyl sie bronic ale...jak chcesz to moge cie pouczyc.
-oj gluptasku...oczywiście że na mnie działasz.-powiedział jedzac spokojnie swoj kawalek.-nic sie nie ztalo skarbie, nie musisz mnie przepraszac. Ale czemu tak nagle zrobiłeś sie taki zazdrosny?
-nie musisz za nic placic. Nie zrobiłeś nic zlego Naoki. Jakos to naprawie.-zapewnil go. Nie chcial zeby chlopak sie obwinial.
-mają, mają. Spokojnie kochanie, gdyby nie mialy to bym je z żalem wyrzucil a tak...mamy jeszcze pół roku żeby z nich skorzystać.-powiedział calujac go i odkladajac stringi do reszty bielizny ktora zabierali ze soba.-ale bedzie trzeba je jakos ukryc przed Yuya...
-nie ma za co...serio.-usmiechnal sie chlopak. Cieszyl sie ze tak szybko zdobyl przyjaciela.
-mhm...w.kazdym razie troche sie ucieszylem.-przyznql szczerze i wziął sobie drugi kawałek pizzy.-dobra jest.-skomentował biorac łyk soku.
-nie zostawił bym cie samego.-powiedział spokojnie.-na prawde sie przestraszyłem ze coś może ci sie stac.
-oj...dobrze wiesz ze nie o to mi chodzi.-zasmial sie Takano.-wszystkie bedziemy musieli ukryc. I to na prawdę tak żeby ich nie znalazl.
-jesli mnie nauczysz.-zasmial sie Yuji.-jakos...nigdy sie nie nauczylem.-przyznał szczerze.
-na prawde kazesz mi mowic takie rzeczy?-spytal patrzac mu w oczy.-zrobiłbym wszystko na co bys mi pozwolił Ryu.-powiedział szczerze i wzial lyk soku.
-ja tez poczułem się spokojniejszy. Wiedzialem ze juz jestes bezpieczny.-przyznał szczerze i pogłaskał go po włosach.-wracamy juz do srodka.
-mhm...pudło zakleimy...i będziemy miec nadzieje ze go nie znajdzie.-powiedział obejmując chłopaka ramienie.-a za tydzień znów tutaj wrócimy. Na urodziny Kanekiego.
-to może wieczorem?-zaproponował Yuji i wzial sobie ciasto.-chciałbym przejrzeć materiały na jutro.
-naprawde musze odpowiadać? Ryu...naprawde chcesz zebym ci odpowiedział?-spytal wpatrując sie w niego.
-poprosze. Od razu zrobimy reszcie.-zaproponował wracajac z nim do srodka.
-hmmm...przemyslimy to jeszcze, ok? Nadal ma ta kare. Ale jak bedzie grzeczy to chyba bedzie mozna go zabrac...
-to super.-ucieszyl sie Yuji.-Teru nie bedzie to przeszkadzało?
-trochę sie krępuje.-Przyznał szczerze i wzial lyk soku.-bo...ech, po pierwsze jestesmy w restauracji a po drugie Ryu...ja na prawde nie chce cie poganiac wiesz? Robimy spokojne postępy i to jest ok. Naprawde...
-pomogę Ci, przynajmniej z zaniesieniem ich.-powiedział stajac obok i na razie mu nie przeszkadzajac.
-no dobrze, zabierzemy.-zgodzil sie w koncu.-teraz musial zostac...wiec chyba za tydzień możemy go zabrac.-przytaknal i przytulil chlopaka.
-serio? No dobra.-Yuji wzruszył ramionami i wypil sok ktory sobie wzial.
-cieszę sie że rozumiesz. Naprawde bardzo cie kocham.-powiedział biorac sobie kolejny kawalek pizzy.-jutro? Hmmm...mam dwa zajecia a potem bede sie bral za robienie egzaminów.
-ja ciebie tez skarbie.-powiedział i wziął tacke z kubkami.-ja to zaniose.
-nie jestem tego taki pewny...ale dziękuję ze mnie wspierasz skarbie.-pocalowal go i przeciągnął sie lekko.-obiadek i jedziemy.
Chłopaka przytaknal i wyrzucil plaskikowy takerzyk do smietnika.
-lecimy bo sie spoznimy.
-jasne skarbie. Cos sobie znajdziemy. Bedziemy oglądać a ja ci rozmasuje nogi.-zjadl kawaek pizzy do konca i wypil sok.
-Yasu? Wygladasz na chorego i zmeczonego. Lepiej bedzie jak pojedziesz do domu. Zawioze cie ja albo ktos z zespołu.-zagadal do kumpla.
-spokojnie, wyjdziemy.-zaśmiał się i poszedł z nim do kuchni.-co robimy? Jak coś szybkiego to może omurice?
Yuji wrócił zaraz po zajęciach.
-um...tadaima!-krzyknal kiedy zdejmowal buty.
-oj...to przecież nic wielkiego kochanie. Ale ciesze sie ze jestes szczesliwy i ci sie podoba. To wiele znaczy.-powiedzial z usmiechem i pogłaskał go po policzku.-takie spontaniczne randki tez sa fajne.
-poradzimy sobie a ty mi nie pomozesz bedac w takim stanie. Dobrze o tym wiesz.-westchnął Hiroki patrzac na przyjaciela.
-jesli chcesz mozemy tak zrobic. Ty pierwsza polowe i ja druga.-zaproponowal bo wiedzial ze chlopak potem moze chcesz sie przespac. Zaczal tez przygotowywać skladniki.
-bardzo fajnie. I całą przerwe i droge powrotna przegadalem z Takim. I wieczorem umówiłem sie z nim na gre w szachy. Mówił ze mnie nauczy.
-ciesze sie ze tak sądzisz kochanie.-powiedział a kiedy skonczyli pizze podal mu menu z deserami.-co weźmiemy?-spytal chłopaka będąc naprawde szczęśliwym.
-ech...Naoki przejdziesz na fotel?-spytal chlopaka po czym polozyl przyjaciela na kanapie i wrocil do rozmowy na temat tego co powinni zrobić.
Takano szybko zmieszal składniki i wrzucil wszystko na rozgrzana patelnie.
-skarbie, przygotujesz jajka?-spytal zerkajac na niego. "Nigdy nie sądziłem ze będę tak szczęśliwy...a jednak...będąc z nim jestem najszesliwszym mężczyzna na ziemi." Pomyślał skupiajac sie zaraz na wykonywanej czynności.
-zobacze.-pokazał mu jezyk i położył sie na łóżku.-i spytal czy nie nauczylbym go kendo....
Tak tez zrobili i zostal im polecony deser lodowy ktory wzieli.
-smacznego kochanie.-powiedział kiedy przeniesiono im deser.
Po trzech godzinach mieli jako taki plan. Hiroko przetarl oczy i wzial kilka lykow kawy.
-nie podoba mi sie to ze ta sprawa sięga az do Tokio...musimy wysyłać zgodny na dzialanie...
-wszystko dlatego ze mam najlepszego nauczyciela.-powiedział calujac go w policzem i wykladajac 'farsz' na talerze a potem robiąc koldreke z jajek.
-no bo...Taki chcial czegos nansamoobrone.-wyjasnil.-i uczylem ciebie. Na wfie...
-pyszny.-zgodzil sie z nim i wrocil do swojego deseru. To bylo idealne zakonczenie tego dnia. Mogl spedzic wieczor z chlopakiem.
-wiem. Poza tym nie podoba mi sie ze bedziemy sie tak narazac.-westchnął. To nie tak ze to byla ich pierwsza niebezpieczna misja ale nigdy ich nie lubil.
-gdybym nie mial tak wspaniałego nauczyciela to nie szloby mi tak dobrze.-powiedział nakladajac jajka na farsz.-i gotowe.
-oj...ale uczyłem.-powiedział z uśmiechem.-mmmmm...ramen.-usmiechnal sie siadajac do stolu.
-mozemy isc kochanie. Nie ma problemu.-powiedział i pogłaskał go po policzku.-nie krepuje sie juz przes to ze was ucze?
-spokojnie, nikomu nic sie nie stanie.-zapewnil go Hiroki
-zostaw to profesjonalistom.-dodal Yuta.
-mam nadzieje ze bedzie...-powiedział idac z swoja porcja do stolu. Sprobowal i usmiechnal sie zadowolony. Uznal ze mu wyszlo.
-hmmmm...-Yuji sprobowal ramenu.-jest pyszny. Wiec nie przeszkadza mi ze na dwa dni.
-jq tez sie ciesze skarbiem. Ze masz kogos przy kim możesz swobodnie rozmawiać o wszystkim.-uśmiechnął sie do niego i skończył swoj deser.
-spokojnie Naoki. Wszystko bedzie dobrze.-zapewnil go Hiroki.
-dokladnie, my tez sie do ciebie przywiazalismy i chcemy pomóc.-powiedziała jedyna dziewczyna w zespole.
-naprawde? Ciesze sie ze ci tak smakuje. Staram sie dla ciebie...-Powiedział szczerze szczerze.
-nawet bardzo dobrze.-powiedział wesolo.-dzisiaj powtarzalismy anatomie.
-Jakoś to przeżyję kochanie. Nie sądzę żeby inny wykładowa był równie wyrozumiały co inny student. Więc niestety ale ja muszę bardziej uważać i jakoś przeżyć to że nikt nie może się dowiedzieć. Ale mam kilku znajomych ze swojej katedry. I całkiem miło mi się rozmawia z gościem od antropologii. Więc nie musisz się niczym martwić.
-Naoki!-krzyknął mężczyzna kiedy chłopak wybiegał od razu wstał i wybiegł za nim.-Na...!-znów chciał krzyknąć ale został powstrzymany przez przyjaciela. Yasu doskonale wiedział że przez to co powiedział Naoki Hiroki może zrobić coś głupiego. Chwilę stali słuchając tego co mówi chłopak a po policzkach Hirokiego zaczęły spływać łzy. Zupełnie nie rozumiał co się dzieje, i czemu znów jego miłość wyślizguje mu się z rąk.
-oj uważaj...jeszcze pojawi się coś takiego co ci nie posmakuje i dopiero będzie.-zaśmiał się Takano i wrócił do jedzenia.
Yuji oblał się rumieńcem.
-kiepski z ciebie korepetytor...nic mi nie wyjaśniłeś...-Yuji pokazał mu język.
-nie wiem. Tak po prostu jest.-wzruszył ramionami.-nawet gdybym wiedzial to by niczego nie zmienilo.
-Naoki!-Hiroki w końcu wyrwal sie przykacielowi i pobiegl w strone chlopaka. Co to to nie. Nie pozwoli zeby to tak sie konczylo. Dlatego nie moga byc szczęśliwi? "KOGO ZABIŁEM W POPRZEDNIM ŻYCIU!?"Pomyślał wsciekle i zlapal Naokiego za reke.-Nao...nie zostawiaj mnie...-wymamrotal dopiero teraz słysząc jak żałośnie brzmi jego glos. "Co sie z toba stalo kupo lodu?" Skarcil sie w myslach.-nie chce cie stracic w taki sposob, Naoki...nie kiedy wiem ze jestem w stanie ci pomoc...obronie cie...zawsze cie obronie wiec...prosze nie zostawiaj mnie.
Takano odpowiedzial mu smiechem i skonczyl jesc. Wzial kilka lykow soku i spojrzal na swojego meza z usmiechem.
-jak to dobrze ze ba razie nie bylo takich sytuacji...mc jest niezdrowy.
-nie moja wina ze przez mojego korepetytora nie moglem sie skupic.-zauważył skupiajac sie na jedzeniu.
-nie sa wcale głupie.-zapewnil go i usiadl wygodniej czekajac az chlopak skonczy jesc.-Ryu? Cieszysz sie ze tutaj przyjechaliśmy?
Hiroki objal go ramionami przytulajac go do siebie.
-a ja nie chce żebyś mnie opuszczal. Juz dosc uciekales Naoki. Juz dosc nie musisz juz...ja cie obronie. Obronimy cie.-zapewnil go.-wróćmy do srodka...
-no od czasu do czasu.-zasmial sie Takano.-skoncz spokojniw jesc a ja juz zaczne zmywac.-ucalowal go w poloczek i zebral swoje naczynia.
-nawet o tym nie mysl...nie ma seksu przed egzaminami.-mruknął jedzac dalej.
-uwielbiam. Mogę z moim ukochanym chłopakiem spędzić miło czas. -powiedział z uśmiechem i pogłaskał go po dłoni.-I zjeść coś dobrego. I nie musimy nic sami gotować, ani sprzątać później.
-Nic się złego nie stanie Naoki. Nawet jak wyjdzie to sobie poradzimy. Yasu i jego rodzinie nic się nie stanie. Wszystko bedzie dobrze, a teraz wracajmy do środka.-poprosił go i zaczął g prowadzić w stronę budynku.-Nawet nie myśl o wyjeżdżaniu gdzieś samemu. Za bardzo cię kocham żeby ci na to pozwolić.
-Po prostu jem szybciej.-Mężczyzna wzruszył ramionami.-Zjedz spokojnie, przecież nigdzie nam się nie spieszy.
-rodzaj egzaminu.-Yuji wzruszył ramionami.-um to dobrze...Nawet bym ci nie pozwolił.-pokazał mu język i skończy swój ramen.
-oj to da się przeżyć kochanie. O pieniądze na razie nie musimy się martwić. Praca balsamisty jest dobrze płatna, z uniwersytetu też trochę idzie. No i nadal mam 'spadek' po ojcu.-wzruszył ramionami.
-będzie dobrze. Razem sobie z tym poradzimy. Nie myśl nawet o uciekaniu ode mnie. A już na pewno nie na Hokkaido...za zimno na seks-powiedział żartując trochę.-A ty Yasu wracaj na kanapę.-powiedział i uciszył przyjaciela ruchem dłoni.-jest ok...nie martw się o mnie i wracaj na kanapę.-szepnął bo wiedział że przyjaciel się o niego martwi.-wracamy do roboty.-powiedział i wszedł do biura.
-szefie, właśnie przyszło to.-Yuta podał mu wydrukowanego maila.-miesięczne szkolenie na Hokkaido. Proszą o szefa...
-no patrz stary...najlepszy student naszej akademii sławny aż na mroźnym Hokkaido. Kiedy wyjazd?-spytał Yasu zaglądając mu przez ramię.-za tydzień? wow...chyba wasz problem sam się rozwiązał.
[planowałam żeby jechał sam ale nie było okazji to o XD]
-jasne, możemy zaproponować. Wrócą wcześniej z Yuyą bo małą muszą położyć spać a my się dłużej pobawimy.-powiedział zaraz wesoło.-żeby on też tak długo nie siedział.
-ok. Powodzenia.-uśmiechnął się wesoło.-będę trzymał kciuki a jak wrócisz do będzie czekała na ciebie kolacja...o ile się nie zasiedzę.
-wiem, wiem kochanie. Ale mi właśnie chodzi o randki.-powiedział głaszcząc go po dłoni. Wiem, że chcesz dzielić koszty na pół, rozumiem to.-zapewnił go.-no i przecież też masz tutaj pracę.
[bo lubię Hokkaido XD]
Hiroki jeszcze raz zerknął na zaproszenie, potem rozejrzał się po wszystkich na chwilę zawieszając wzrok na Yasu a potem patrząc na Naokiego.
-zaakceptuję. Na czas mojej nieobecności Yasu i Yuta przejmą dowodzenie, i nie ruszajcie tej sprawy beze mnie, z resztą na pewno sobie poradzicie.
-też mi się podoba ten plan.-uśmiechnął się i przysunął go do siebie całując go namiętnie.-Ja ciebie też kocham...-powiedział znów złączając ich usta.
-mou Kazu...-zarumienił się okropnie.-odkąd zamieszkaliśmy razem zrobiłeś się jakiś bardziej zboczony...
-ja też...na prawde się najadałem.-zaśmiał się Jun a przecież zazwyczaj mógł zjeść więcej niż Ryu.-To co zbieramy sie? Chciałeś się jeszcze przejść.
-Nie zostawię cię tutaj samego.-wywrócił oczyma Hiroki.-Wrócę po miesiącu, i będę do ciebie dzwonił więc wracaj na te cholerną kanapę.-fuknął.-albo lepiej po prostu zawiozę cię do domu.-mruknął wywracając oczyma.-Naoki? Zostaniesz tutaj?
-wiem skarbie, wiem...po prostu chciałem cię pocałować.-powiedział i już go puścił.-spakujesz proszę część rzeczy z lodówki? Weźmiemy je ze sob żeby się nie zepsuły. Ja pójdę po torby.
-to niczego nie wyjaśnia, wiesz?-wywrócił oczyma i zaczął sprzątać po obiedzie.
-no i super skarbie.-poprosil o rachunek i po krótkiej chwili wychodzili z restauracji.-Ryu? Co najbardziej chcialbys żebyśmy zrobili jak juz staniesz na nogi?
-spokojnie Yasu. Nic mi nie jest...on sie po prostu martwi. Nie tylko o mnie ale i o was. O twoja rodzine tez. Nie chce zeby cos sie stało komukolwiek bo on tutaj jest.-wyjaśnił zerkajwc na przyjaciela i ruszajac.
-gotowy?-spytal Takano podchodzac z torbami to drzwi wyjsniowych i ubierajac buty.-wypakowalem tez te rzeczy które chciales zostawic tutaj.-powiedział konczac wiązać buty.
-czarny.-odpowiedział bez zastanowienia.-chociaz to zalezy gdzie idziesz na te rozmowe...ale czarny zawsze pasuje...
-mhm...ale.to chyba najlepiej jak juz sie przyzwyczaisz do nic co? Jak.juz będziesz pewnie chodzil. A tak na początek? Jakas taka mala rzecz.
-wylecz sie spokojnie.-powiedział Hiroki i najpierw zajechali do lekarza gdzie Yasu zostal zbadany. Stwierdzono ze ma grype i przepisano mu leki które Hiroki wykupil a potem zawiozl przyjaciela do domu.
-i na nastepny wypad juz nie bedziwmy musieli brac żadnych toreb.-uśmiechnął sie i również wyszedl. Zamknął za nimi drzwk i wszedl z chłopakiem do windy.
-ech...chodz pomoge ci.-westchnął Yuji podchodząc do niego.-pewnie nie mial cie kto nauczyc, co?-spytal zaczynajac mu wiazac krawat.
-wszystko zrobimy kochanie. Jak juz staniesz na nogi to wszystko bedzie dobrze.-powiedział mierzwiac mu wlosy.-i zrobimy wszystko co bedziesz chcial.
-nienma za co...dzieki za zajecie sie psami.-powiedział zaraz podtrzymujac przyjaciela.-ja go zaprowadze. Nie powinnas dźwigać.-Hiroki uśmiechnął sie do niej i zaprowadzil Yasu do sypialni.
-jasne ze warto. Kiedy bedziesz chcial po prostu przyjedziemy tutaj.-uśmiechnął sie wesolo i wyszedl z windy kiedy zjechala na parking. Skierowal sie w sgrone ich samochodu a kiedy do niego doszlk włożył torby do bagaznika.
-dlatego ci pomoge.-powiedział Yuji szybkk wiazac mu krawat.-no i pieknie.
-nie bede mial cie dosyc...nigdy nie bede. A juz na pewno nie kiedy bedziesz stal na wlasnych nogach.-powoedzial idac spokojnie.
-nie ma za co. Pozniej po nie przyjade.-zapewnil ja i wyszedl.
-jasne. Jakos w polowie. Od razu cos zjemy.-powiedział prowadzac go do drogi wyjazdowej z Tokio.
-wygladasz dobrze.-zaprotestowal Yuji.-jestes na prawde przystojny.
-oj nie będziesz musiał sięgać po tak drastyczne koki skarbie.-zapewnił go wesoło.-kocham cię po prostu.
-coś się stało Naoki?-spytał patrząc na niego zmartwiony.-miałeś czekać w środku...
W połowie drogi zjechali by coś zjeść i zamienili się miejscami. Do Yukan dojechali wieczorem. Takano zaparkował i przeciągnął się lekko.
-Już dojechaliśmy skarbie.
-oczywiście że mi się podobasz przystojniaku.-zaśmiał się i pocałował chłopaka.-będę trzymał kciuki.
-nic nie musisz dokumentować skarbie. Już patrz ile z tobą wytrzymuję.-ucałował go w policzek.-Kocham cię.
-Już dobrze skarbie. Bedzie dobrze.-zapewnił go jeszcze raz.-zwolniłeś się? Ech...jak komendant cię woła to do niego idź. No już.-pchnął go delikatnie w stronę budynku.-idziemy do środka.
-Nie ma kochanie. Wysiadamy.-powiedział wychodząc z samochodu i podchodząc z drugiej strony żeby wziąć chłopaka na ręce.-bo muszę jeszcze pojechać po Yuyę...a chciałem żebyś zajął się rozpakowywaniem bagażu.
Yuji w tym czasie siedział z Takim i uczył się grać w szachy. Skończyli po prawie dwóch godzinach bo Yuji uznał że pora wrócić i zabrać się za robienie kolacji. Zdecydował się proste, własnoręcznie zrobione onigiri.
-całe życie...a jak już mówiłem teraz już może być tylko lepiej.-powiedział zawracając w stronę samochodu.-W domu może ciepła herbatka i film?
Po chwili Hiroki zapukał i wszedł do środka.
-prosił mnie Pan do siebie. Jest jakiś problem?-spytał podchodząc bliżej.
-Nie musisz przepraszać głuptasie.-Powiedział otwierając dom i wchodząc do środka. Posadził chłopaka na kanapie i wrócił się po bagaże.-Twoja mama mi właśnie napisała żebym jutro przyjechał po Yuyę bo już jest umyty.-poinformował chłopaka.
-okaeri.-Yuji uśmiechnął się.-ok, nie musisz się spieszyć. Grzanki potrzebują jeszcze trochę czasu.
-jasne, film to byla taka luzna propozycja. W końcu ja mam jeszcze egzaminy do zrobienia.-zauważył idac spokojnie do samochodu. Kiedy doszli otworzyl go i pomógł chłopakowi wejść.
-dobrze. Dziekuje.-Hiroki wziął papiery i szybko je przeszytal.-czy jest jakis powod dla ktorego poprosil mnie?-spytal jakos tak bedac tego ciekawym.
-mi tez sie bardzo podobalo kochanie. Zaplanowałes naprawdę wspaniałą randke.-przytulil go do siebie.-mozemy ale ty pójdziesz pierwszy a ja zajme się rozpqkowaniem naszego bagażu.
-calkiem fajnie.-odparł chłopak wyjmujac grzanki z piekarnika.-pod koniec juz całkiem nieźle mi szlo...następnym razem chyba zostane dluzej.-zaśmiał się.
-jasne. Zrobie herbate i zaraz po tym pomasuje ci nogi.-zgodzil sie i zamknal drzwi. Poszedl schowac wózek po czym usiadł za kierownicą. Zaraz ruszył w strone ich bloku.
-oczywiście. Dostanie wycisk. A z psychologiem spotka sie jeszcze tutaj.-zapewnił go.-kawalerka jak najbardziej wystarczy.-dodał bo nie sądził zeby potrzebowali więcej.-postaram sie jak najlepiej nas reprezentować.
-dobrze. Za chwile do ciebie dolacze.-zapewnil go i poszedl z torbami do sypialni. Od razu zqczal je rozpakowywac. Bielizne ktora przywieźli ukrył na dnie szafy po czym poszedl do lazienki. Brudne rzeczy wrzucil do kosza na pranie i po szybkim prusznicu wskoczyl do łóżka.
-no to teraz czekac na telefony. Na pewno poszło co dobrze...takiw jedno pytanie nke mogło przewazyc o wszystkim.
-nic się nie stało skarbie. Wyspałeś się?-spytał od razu wstając z kanapy.-połóż się. Zrobię herbaty a jak wrócę do pomasuję ci nogi.
Hiroki również się skłonił ale zanim wyszedł powiedział że Yasu przez jakiś czas nie będzie bo zachorował. Potem dołączył do Naokiego.
-Mówiłem że będzie dobrze. Nie jesteś sam Nao-chan...zaufaj nam trochę.
-Ja ciebie też kochanie.-pogłaskał go po włosach i zamknął oczy zasypiając.
-um...nie pytali mnie o to.-odparł szczerze chłopak.-Wszystko było w umowie którą nam podali.-dodał zaraz.
-jasne, że nie będę głuptasie. Pracuj sobie.-odpowiedział kiedy już wrócił z kuchni z herbatą. Postawił oba kubki na stole i usiadł na kanapie.
-Nasza ekipa to jak taka mała rodzina. Zaufaj nam Naoki.-poprosił go Hiroki i objął go ramieniem kiedy wchodzili do gabinetu.-No panowie trzymać kciuki za nowego. Będzie przez miesiąc trenował samoobronę pod moim okiem.-zażartował mierzwiąc Naokiemu włosy.
-dzień dobry kochanie.-powiedział Takno patrząc w stronę Tomo kiedy ten wychodził. Przeciągnął się i również wstał z łóżka. Poszedł za nim do kuchni i objął od tyłu.-jakie plany na dzisiaj?
-Na pewno dobrze sobie poradziłeś. A nawet jeśli nie to znów czegoś poszukasz.-zapewnił go Yuji i również sięgnął sobie po onigiri.
Po godzinie Jun przeciągnął się i odłożył laptopa. Wziął parę łyków herbaty i zerknął na chłopaka.
-pomasować ci nogi skarbie?-spytał głaszcząc go po włosach.
-oj nie przesadzaj, nie było tak źle.-zaprotestował Hiroki.-A teraz umiesz się obronić, i nie tylko. Więc nie masz co marudzić.-zauważył jeszcze i dla sprawdzenia zaatakował chłopaka.
-Mhm...fajny plan.-zgodził się z nim Takano i pocałował go w policzek. Puścił go wtedy i pomógł przy śniadaniu.-Ja odbiorę dzisiaj Yuyę ze szkoły i od razu pojadę po jego rzeczy do twojej mamy.
-um...dzięki.-Yuji uśmiechnął się lekko.-Ale to tylko zwykłe onigiri.
Zaraz coś na to poradzimy.-powiedział i poczekał aż chłopak się położy. Wziął jego nogi na swoje uda i zaczął mu je masować.-gdzie boli?
-Już ci zdejmują?-spytał Hiroki prostując się i siadając na kanapie.
-mmmm...okonomiyaki.-uśmiechnął się i usiadł do stołu żeby zjeść śniadanie.
-cieszę się że tak jest.-uśmiechnął się chłopak.
Jun skupił sie na punkcie wskazanym przez chlopaka i spokojnie rozmasowywal mu najpierw jedna noge.
-powiedz jak bedzke za mocno.-poprosił.
-pójdę.-odpowiedział.-zobaczymy co powie lekarz ale wątpię ze zdejma ci je teraz bo przez te cale przesuwanie szaf mogles cos naruszyc.
-zawsze sie ciesze kiedy mnie odwiedzasz.-powiedział wesoło i wzial kilka lykow herbaty.-a pyszny obiad przygotowany przez moje kochanie cieszy mnie jeszcze bardziej.
-w takim razie sie ciesze.-odparł chłopak.-um a wiesz co? Dzisiaj chyba jakas dziewczyna do mnie zarywala. Przynajmniwj tak powiedział Taki. Chciala zobaczyć moje notatki i potem pytala czy nie pouczylbym sie z nia ale odpowoedzialem ze wole sam.
Zaczął trochę delikatniej masować go w tamtym miejscu.
-nikogo poza tobą nie całuję. A jeśli chodzi ci o to w szpitalu kiedy ona mnie pocałowała...to nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji.
-nie zrobiłeś głupio. Gdybyś nic nie zrobił byłoby tylko gorzej.-zapewnił go.-możemy iść na lody.-zgodził się zaraz i wrócił do przerwanej pracy.
-dziękuję kochanie. Uwielbiam słuchać twoich piosenek.-przypomniał mu i skończył jeść śniadanie.
-oj bo przesadzasz.-wywrócił oczyma.-jakbyś poszedł na zajęcia to też na pewno miałbym o co być zazdrosny.
-Bardzo, bardzo kochanie.-uśmiechnął się do niego.-Kocham tylko ciebie. I nie dam się nikomu dotknąć.-zapewnił go. I poradzę sobie na ten piątkowej imprezie.
Hiroki skończył po dwóch godzinach i obudził chłopaka.
-Naoki? Wstawaj już jedziemy.
-Wszystkie są ok kochanie. Ja po prostu uwielbiam twój głos.-wyjaśnił całując go delikatnie.
-oj nie sami. Macie tam jakieś na pewno.-wywrócił oczyma.-Jak nie na twoim jednym kierunku to na drugim.
-Wiem kochanie...ja ciebie też bardzo, bardzo mocno kocham.-powiedział całując go namiętnie.-ale rozmasowałem ci tylko jedną nogę...
-za to ty masz minute żeby zniknąć.-powiedział Hiroki.-Na dzisiaj koniec pracy.-machnął ręką. Kto dzisiaj został oddelegowany na patrol?
-Już niedługo przestanie spadać.-ucieszył się szczerze. Potem zdjął mu obrączkę i zawiesił mu na szyi.-na razie tutaj żebyś jej nie zgubił.
-u mnie w grupie jest 10. Z resztą się nie będę widział.-wzruszył ramionami.-Więc nie jest aż o tyle więcej.
-Mhm...mój misiu kochany.-przytulił chłopaka do siebie.-mój, mój...-ucałował go w policzek.-jak ci na razie idą zaliczenia?
-Nie musicie patrolować mojego mieszkania. Idźcie na patrol tam gdzie zostaliście przydzieleni.-Powiedział Hiroki.
-Cieszę się kochanie...na prawdę się cieszę, że je lubisz...że je polubiłeś.-powiedział całując jego usta.-Ja mam swoją jedną...ale równie ważną.-powiedział unosząc dłoń na wysokość ich wzroku.
-oj...mój ukochany Kazu...-spojrzał chłopakowi w oczy.-Bardzo jesteś zazdrosny? Czemu?
-będę w piątek trzymał kciuki kochanie. Ale na pewno dasz radę.-ucałował go w usta.-A już i tak trochę za tobą. Ja za to zrobiłem test dla was.
-Tak śpiochu. Jedziemy do domu.-powiedział Hiroki również wstając z kanapy. Przeciągnął się lekko i zaczął pakować potrzebne papiery.
-mhm...leć kochanie.-powiedział jeszcze chwilę go tuląc.-dopiero teraz zachowujemy się jak prawdziwi nowożeńcy. Tacy świeżo po ślubie.-zaśmiał się Takno i ucałował chłopaka w policzek.
-A ja...ja nie jestem nimi przecież zainteresowany.-zauważył Yuji obejmując Kazuo ramionami.-no i...staram się być miły ale...nawet jeśli nie zauważyłem że mnie podrywa to nie zgodziłem się na wspólną naukę...
-nie będzie trudny skarbie. Zrobiłem kilka próbnych pytań żebyś ocenił mi tutaj.-powiedział głaszcząc go o włosach.-jasne że możesz po japońsku.
-tak, w tej kolejności.-zgodził się i wyszedł z gabinetu. Od razu skierował się w stronę samochodu.
-hmmmm...chyba nie jest to nic złego...tak tylko zauważyłem że ostatnio nie chcę cię wypuścić z objęć.-zaśmiał się i również wziął swoje bento.-dziękuję kochanie.
-Jaką nadzieję kochanie...-spojrzał mu oczy.-nawet jeśli to przecież wiesz że nie mają szans. Mam im zacząć odpowiadać, ze 'wybaczcie ale jestem gejem'?
-i na pewno chcesz znowu isc do mnie?-spytal z usmiechem. Nie mial nic przeciwko. Cieszyl sie ze moga chociaz chwile spedzic razem na uczelni.-na pewno zdasz.-dodal zaraz i siegnal po laptopa. Wlaczyl program i pokazal mu przykladowe pytanie.-na teście oczywiście będą inne.
Do szpitala dojechali dlsc szybko. Hiroki zaparkowal na wolnym miejscu i wyszedl od razu. Poczekal az chlopak do niego dolaczy i zamknal samochód.
-prowadź.
-ciesze sie. Milej pracy kochanie.-powiedzkal i usiadl jeszcze na chwile na kanapie zeby obejrzec wiadomości . Poszedl do cukierni godzine później i od razu wzial sie za pieczenie.
-jestem. Jesli beda zbyt namolne to powiem. Ale ta nke robila nic wielkiego.-wzruszył ramionami.
-ale jest ok. W takim razie jeśli się pouczycie to dacie radę. Nie będzie trudny jak sam widzisz.-powiedział z uśmiechem i ucałował chłopaka w policzek.
-Nie mówiłem bo go nie pamiętam. Zmarł jak byłem bardzo mały a potem mama niewiele o nim mówiła.-odpowiedział zerkając na niego.-Więc po prostu nie mam co ci opowiadać.
Takano przyjął zamówienie skinieniem głowy. "głuptas...mógł tutaj przyjść."pomyślał śmiejac się w duchu.
-Który stolik?-spytał kelnerki a kiedy ta mu odpowiedziała wziął się za robienie czekolady. Zrobił dwie a do tego wziął ciasta pomarańczowo-czekoladowego i sam wszystko zaniósł do stolika przy którym usiadł.-hej kochanie.
-głuptas...przecież kocham tylko ciebie.-powiedział odważając się go pocałować namiętnie.
-na pewno kochanie. Ty sobie na pewno poradzisz.-powiedział zaczynając masować mu nogę.-lubisz kiedy cię tak masuje?
-Nie masz za co przepraszać.-zapewnił go. Kiedy przyszła ich kolej wszedł z chłopakiem do gabinetu i stanął pod ścianą.
-Mhm...więc mam przymusową przerwę.-zaśmiał się biorąc łyk czekolady.-Nie. Mówiłem ci że zrobię ci moją wersję pomarańczowo-czekoladowego ciasta.-wyjaśnił jedząc kawałek. Uznał że mu wyszło.
-cieszę się. Ja tobie też ufam Kazuo...-powiedział słodko się do niego uśmiechając.
-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.
Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.
-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.
-ja tez siw cieszę. I ty tez masz tam uwazac.
-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.
Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.
-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.
-ja tez siw cieszę. I ty tez masz tam uwazac.
-czemu się niecierpliwisz kochanie?-spytał patrząc mu chwilę w oczy.-Przecież nigdzie się nie spieszy. Spokojnie zaczniesz znów chodzić.-uśmiechnął się do niego delikatnie i już skupił się na masowaniu.
-ale już nie długo ci ściągnie.-zapewnił go i wyszedł z nim ze szpitala.-a co do samoobrony dowiesz się jak zaczniemy. Ale tak zwyczajnie jest rozgrzewka, potem parę ćwiczeń wzmacniających a potem ćwiczymy ruchy. Nic strasznego.
-cieszę się że tak ci smakuje. Wprowadziłem je na stałe do menu.-powiedział z uśmiechem.-jasne że pokarzę jeśli chcesz.
-mou...przesadzasz...nie jestem seksowny...-zarumienił się okropnie i schował twarz w dłoniach.
-oczywiście że to nic złego kochanie...ale mamy na to czas. A ja nie chcę żebyś się przemęczał i żeby cię bolały nogi.-powiedział kończąc masować mu nogę. Nachylił się nad nim żeby go pocałować.
-na pewno? Ale chciałeś jechać...-zauważył zerkając na niego.-No ale skoro nie chcesz. W takim razie pojedziemy coś zjeść. Bo w domu raczej nie będzie nam się chciało gotować.
-ok, ok. Pokażę.-zaśmiał się Takano.-Jak tam ruch na dole?-spytał przyglądając mu się z uśmiechem.
-głupek...-wywrócił oczyma i wstał żeby usiąść do biurka.-ja się trochę pouczę.
-Mhm...no to się poucz kochanie. Ja pójdę się umyć.-powiedział i ucałował go w policzek. Poszedł do sypialni po luźne bokserki i koszulkę na ramiączkach a potem do łazienki.
-spokojnie, drzwiami się nie przejmuj. Podzwoniłem trochę jak spałeś i zewnętrznymi już się zajął właściciel budynku. Więc mamy zamknięte mieszkanie.
-u mnie było trochę ludzi...teraz trochę mniej ale pewnie więcej będzie później.-odpowiedział kończąc swój kawałek ciasta.
Yuji chwilę siedział przy biurku bo coś notował a potem razem z książką położył się na łóżku. Przy trudniejszych wyrazach czytał na głos.
Jun przyszedł sprawdzić co z chłopakiem kiedy obudził się około północy i zauważył jego brak w łóżku. Westchnął widząc jak Ryu zasnął na kanapie. Wziął go na ręce i zaniósł do sypialni.
*
W piątek rano obudził się przed nim. Poszedł do łazienki wziąć poranny prysznic który trochę by go obudził w bokserkach wrócił do sypialni.
-kochanie pora wstawać.
-Niestety nie.-pokręcił głową. Przez śnieg zupełnie nic nie łapie.-mruknął i wsiadł do samochodu. Sięgnął ponad chłopakiem do schowka i wyjął z niego mapę i usiadł prosto.-Będziemy musieli sobie poradzić w ten sposób.
-jasne skarbie.-zapewnił go i wstał zbierając talerzyki.-Zapakuję ci je na kuchni.
-hm? a co?-spytał patrząc na niego przez ramię.-czasem lubię sobie przeczytać jakiś kryminał.
-mhm...-Jun położył się na chwilę przy nim i przytulił go delikatnie.-na pewno nie przeszkadza ci ze pójdę dzisiaj na te przyjęcie?-spytał zaraz całując go w policzek.
-wiem Pan jak dojechać tutaj?-Hiroki spytał pokazując mężczyźnie adres.-Zasięg nam padł przez ten śnieg...i samochód też chyba nie pojedzie.-powiedział chętnie przyjmując pomoc mężczyzny.
-jasne. Możesz zrobić, chętnie zjem.-zgodził się Takano i od razu mu ślinka napłynęła do ust. Spakował chłopakowi ciasto i pokazał zaczęte dekoracje.
-Ciebie zawsze będę lubił.-zapewnił go siadając i czytając maila.-czemu nie? Jeśli nic ci się przy tym nie stanie...
-mhm...ale jak cos to dzwon.-poprosil go zaraz.-i ja tez zadzwonie jakby cos...-zapewnil go zaraz.-i pamietaj ze cie kocham. Bardzo, bardzo.
-mam. Jesli bedzie musial Pan nadrabiac drogi to po prostu prosze nas zostawic pod komisariatem w miejscowości do ktorej Pan jedzie.-poprosil Hiroki wiedzac ze fam sobie poradzi. Widzac pytajacy wzok mezczyzny pokazal swoja odznake i zaraz poszedl do samochodu po hak.
-na razie wychodzi. Moze nie dokladnie takinjak chciales ale mam nadzieje ze uda sie zrobic cos takiego.-wskazal.na projekt wiszacy na lodówce.
-czemu sie wachasz?-spytal Yuji zerkajac na chlopaka.-mozesz, o ile nie bedziesz mi przeszkadzal w czytaniu.-uśmiechnął sie slodko.
Prześlij komentarz