środa, 19 sierpnia 2015

Ryu - I'll never grow up!



Odkrywając siebie na nowo. 
W nowym miejscu, z nowymi ludźmi. 
Szukamy siebie nawzajem
 i choć jesteś na wyciągnięcie ręki, 
to mimo to nie potrafię cię złapać. 


4 687 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3001 – 3200 z 4687   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-na pewno nie bardziej niż ja.-zaśmiał się mężczyzna.-Bo zaczynam się robić zazdrosny.-dodał robią teatralnie smutną minkę.

-Czasami i akurat tutaj sam.-odpowiedział spokojnie.-głównie zanim wyjechałem do Paryża. Pracował tutaj taki jeden który mi się podobał.-wyjaśnił jedząc spokojnie woje ciasto.

-cóż...nic na to nie poradzimy. Ale nie będzie go znów porywał z Yukan?-spytał patrząc chwilę na Naokiego a potem wracając wzrokiem do Shu.

-Ale ja jestem zawstydzony i teraz nie chcę.-mruknął młodszy.-chodźmy na jakąś inną atrakcję.

Takano | Jun pisze...

-Ryuuu...Nie drocz się tak ze mną.-mruknął mężczyzna i zaraz również się zaśmiał cicho.-wiem...a mimo to nadal czasem jestem zazdrosny.

-Nie, już nie. Spotykaliśmy się przez miesiąc i wyjechał 2 dni wcześniej niż ja. Planował zostać w Austrii.-wzruszył ramionami bo nie był pewny co teraz mężczyzna może robić.

-wiem. Cóż Naoki teraz pracuje ze mną więc szanse trochę spadają.-Dodał z ulgą w głosie.

-możemy iść.-zgodził się chłopak w końcu odsłaniając twarz.

Takano | Jun pisze...

-jest z czego skarbie. Świetnie sobie radzisz.-zapewnił go i zaczął zbierać naczynia.

-no coś ty, to było tak dawno temu.-zaśmiał się mężczyzna pogłaskał go po policzku.-Ja ciebie też bardzo kocham. Ciasto ci smakuje? To było moje ulubione tutaj.

-Nie, raczej wszystko mamy.-zapewnił go i wrócił wzrokiem do śpiącego Naokiego.

Yuji tylko wywrócił oczyma i przyspieszył kroku idąc w stronę wielkiego koła.

Takano | Jun pisze...

Jun zrobił dwie herbaty oraz popcorn i z tak przygotowanym prowiantem poszedł do salonu. Położył wszystko na stoliku i usiadł przy chłopaku obejmując go ramieniem.-możesz włączać.

-Mogłeś mówić. Zrobiłbym ci takie.-zaśmiał się.-Zrobię jak już wrócimy do Yukan. Pozmakujesz mojej wersji.-zdecydował wesoło.

Hiroki od razu mu ją podał i znów westchnął ciężko. Co on się z nim miał.
-Moje życie wywróciło się o 180 stopni...-pogłaskał chłopaka po policzku.-tak bardzo cie kocham...

-Kazu? Pójdziemy potem na ramen?-spytał wesoło chłopak.

Takano | Jun pisze...

Mężczyzna przysunął bliżej popcorn po czym objął chłopaka ramieniem. Skupił swój wzrok na filmie.

-Ale soki to co innego i ciasto to co innego.-zaśmiał się.-Ale w takim razie zrobię ci je w domu.-powiedział biorąc kilka łyków herbaty i powoli kończąc ciasto.

Hiroki uśmiechnął sie lekko przez sen i obudził się dopiero po chwili. Jednak czując dłon chłopaka na swoich włosach nie otworzył jeszcze oczu.

-mhm, możemy tam iść. Ty decyduj, w końcu ty tam jadłeś.-zauważył wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Jesteś pewny że chcesz to oglądać>-spytał Jun zerkając na chłopaka który był w niego wtulony. Pogłaskał go delikatnie po ramieniu.

-Mhm...no dobrze. W takim razie specjalnie dla ciebie wymyślę coś z czekoladą i pomarańczami.-Obiecał mu. Z doświadczenia wiedział że to dość dobre połączenie. Skończył ciasto i zabrał się za herbatę.

-powinienem iść do fryzjera.-odezwał się w końcu Hiroki ale nadal nie otwierał oczu.

-yaaay.-Yuji przytulił się do niego mocno a zaraz później przysunął się do szyby.-wow....niezły jest stąd widok.

Takano | Jun pisze...

-ech...o dobrze ale jak już za bardzo będzie się bał to powiedz.-Poprosił Jun i przytulił do siebie chłopaka.-Następnym razem obejrzymy komedię.

-To będzie pierwszy deser jaki ci zrobię.-zapewnił go i dopił swoją herbatę.

-hmmmm...ale i tak będe musiał pójść do fryzjera. Urosły i zaczynają być niewygodne.

-mhm...na pewno jest.-zgodził się chłopak oglądając widoki i po chwili przechodząc na drugą stronę wagonika żeby zobaczyć inne widoki.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...no niech ci będzie kochanie.-zaśmiał się Jun i głaszcząc go po włosach oglądał dalej film.

-Cieszę się że tak we mnie wierzysz.-odparł wesoło Takano i wstał łapiąc chłopaka za rękę.-a teraz wracamy do naszej randki. Trochę już tutaj siedzimy. Poza się zabawić.

-Mam swojego zaufanego w Yukan. Wolę tam pójść.-przyznał szczerze.-zawsze będę przy tobie głuptasie...

Yuji po chwili w końcu usiadł na miejscu i uśmiechnął się do chłopaka.
-podoba mi się taka randka.

Takano | Jun pisze...

-ech głuptasie....oczywiście że będe cię tulił. Ale następnym razem oglądamy jakąś komedię. Przecież widzę jak się boisz.-westchnął przytulając go do siebie.

-Ja też, ale teraz zabawimy się trochę inaczej.-zaśmiał się i wyszedł z nim z cukierni powoli kierując się do klubu. Wszystko mieli dość niedaleko więc już po chwili wchodzili do środka.

-Wiesz, jest sprawdzony i zawsze ścina mnie tak samo i zawsze jest dobrze. Może to i jest mała mieścinka ale dziewczyna dobrze tnie.

-Um...mhm...możemy.-zgodził się chłopaka zaraz uśmiechając się do niego słodko.

Takano | Jun pisze...

-szszsz....jestem tu kochanie. Jestem.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Jestem przy tobie.

Takano podziękował za piwo i zamiast tego wziął sobie colę.
-dziękuję kochanie ale nie chcę. Pomyślałem że...-odkaszlnął.-że przygotuje coś dla ciebie w mieszkaniu i chcę być wtedy w 100% trzeźwy. Ale to niespodzianka.-wycelował w niego palcem.-więc nawet nie próbuj czegokolwiek ode mnie wyciągnąć. Niespodzianka.-powiedział biorąc łyk coli.

-wiem kochanie wiem.-uśmiechnął się do niego.-jak się dzisiaj czujesz?-spytał patrząc mu w oczy.

-Ale jeszcze wiele rzeczy mamy do zobaczenia...więc pomysłów na randki na pewno nam nie braknie.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Chociaż zapewniam cie że ja cię obronię.-dodał głaszcząc go łagodnie po włosach.-będzie dobrze kochanie.

-Przepraszam kochanie. Postaraj się o tym nie myśleć i ciesz się wieczorem w klubie.-powiedział całując go w policzek i biorąc kilka łyków swojej coli.

-jesteś pewny że wytrzymasz całą drogę w samochodzie?-spytał zmartwiony.

-Następną też ty zaplanujesz czy ja mam coś wymyślić?-spytał Yuji patrząc w stronę szyby.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze.-zasmial sie.-bedzie dobrze kochanie. Bedzie.-zapewnil go.-moze teraz obejrzymy komedie. Chcesz? Dla rozluźnienia.-zaproponował.

Takano z usmiechem poruszal sie w rytm muzyki. Ulozyl dlonie na biodrach chlopaka.

-mhm no dobrze. Ale w domu polezysz jeszcze troche.-powiedzial wstajac z lozka.-ogarne jakies sniadanie.

-ok, wiec ja cos przyszykuje.-obiec mu.

Takano | Jun pisze...

-jak mnie puścisz to coś nam włączę.-powiedział glaszczac go po włosach.-nie uciekne ci przecież.

-ja też. Jesteś doskonałym tancerze.-powiedział całujac go delikatnie.-jeszcze jeden kawałek?

-dwa. Poradzimy sobie bez ciebie. Nie będziesz ranny chodził do pracy.

Yuji odpowiedział mu uśmiecham.
-un, ramen.-przytaknal.

Takano | Jun pisze...

-oj spokojnie kochanie. Nikt cię nie zaatakuje.-zapewnil go. Posadzil chlopaka obok siebie i podszedł do laptopa podlaczonego do telewizora.-co ogladamy?

Takano dal sie poprowadzić a kiedy utwór się skończył ucalowal go mocno.-możemy usiąść jeśli chcesz.

-ech ok. Zobaczymy.-życzył zgodził się i wstał z łóżka.-zrobię śniadanie.

-um...dziękuję.-powiedział z uśmiechem i poszedł za nim.

Takano | Jun pisze...

Jun włączył im jakąś lekką komedię po czym wrócił na kanapę. Objął chłopaka ramieniem i sięgnął po popcorn którego jeszcze trochę zostało.

-Ja ciebie też skarbie.-uśmiechnął się i przytulił go do siebie. Zaraz pomachał ich znajomej która podeszła do stolika przy którym usiedli.

Hiroki wrócił po chwili z kanapkami i herbatą.
-Nao-chan? smacznego. Wiem że to nic wielkiego.-zaśmiał się kładąc tackę na szafce nocnej.

-oczywiście że jest.-zaśmiał się chłopak.-Jesteś przy mnie i...nie musiałem nic mówić żebyś wiedział że ktoś...mnie dotknął.-zauważył z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Jun odetchnął z ulgą widząc że chłopakowi już lepiej i śmiał się z nim do końca filmu.
-o wiele lepiej, co?-spytał całując go w policzek.

-zawsze jestem kochany.-zaprotestował wesoło Takano na co kobieta też sie zaśmiała.
-miesiąc miodowy to za mało zabawy że znów szalejecie?

-smacznego.-odparł Hiroki również biorąc się za jedzenie.-jakie były twoje ulubione śniadania jak byłeś młodszy?

-W takim razie jak to dobrze że nie jesteśmy w nim na co dzień.-powiedział śmiejąc się wesoło.-um...cieszę się że jestem...

Takano | Jun pisze...

-Ok, leć.-powiedział całując go jeszcze raz a dopiero potem go puszczając. Sam posprzątał a potem usiadł do swoich prezentacji.

-oczywiście ze cię wspierałem. Innych opcji nie widziałem Tomo.-ucałował swojego męża a kobieta roześmiał się wesoło.
-ale w takim razie macie całe pół do nadrobienia. Bawcie się dobrze.-poklepała Tomo po ramieniu i wróciła za ladę.

-brzmi smacznie. Zrobimy takie kiedyś.-zdecydował wesoło i wrócił do jedzenie kanapki którą popijał herbatą.

-Przecież na uczelni dam sobie radę. Co mi się tam może stać?-zerknął na niego.

Takano | Jun pisze...

Jun chwilę na niego patrzyl poczym wrocil do swojej pracy. Skonczyl szybko więc poszedł się umyć.

-cieszę się że ci pomogłem.-powiedział całujac go w policzek.-a teraz po prostu dobrze się bawmy.-dodał wesoło.

-ja? Uwielbialem jak mama robiła miso i tamagoyaki...i rybkę do tego.-wyjasnil kończąc jedną kanapkę.

-oczywiście że tak. Jeśli będę miał możliwość to zadzwonię. Ale na pewno nic mi się nie stanie.

Takano | Jun pisze...

Jun chwilę na niego patrzyl poczym wrocil do swojej pracy. Skonczyl szybko więc poszedł się umyć.

-cieszę się że ci pomogłem.-powiedział całujac go w policzek.-a teraz po prostu dobrze się bawmy.-dodał wesoło.

-ja? Uwielbialem jak mama robiła miso i tamagoyaki...i rybkę do tego.-wyjasnil kończąc jedną kanapkę.

-oczywiście że tak. Jeśli będę miał możliwość to zadzwonię. Ale na pewno nic mi się nie stanie.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-odpowiedział mu i objął go delikatnie.-słodkich snów kochanie.-dodał znowu zasypiając. Cieszył się że chłopak w końcu do niego dołączył.

-O! Na to musimy iść.-powiedział ciągnąc chłopaka na parkiet. Objął go w pasie prowadząc wolnego.

-Zrobię. Sam też chętnie bym takie zjadł.-odpowiedział z uśmiechem i wziął łyk herbaty.

-No i...będziemy się widywać, prawda? Żeby nikt mi ciebie na uczelni nie poderwał...

Takano | Jun pisze...

-hmmm? Tak szybko wstałeś?-wymamrotał otwierając oczy i siadając.-Tak późno poszedłeś spać...mogłeś sobie pospać.-zauważył całując go na dzień dobry.-widzę że coś dobrego zrobiłeś.

Takano spokojnie go prowadził śpiewając mu cicho do ucha. Pocałował go kiedy piosenka się skończyła.

-Jeszcze chwilę. Nie śpieszy nam się aż tak.-zapewnił go.-No i jako że nadal jesteś ranny to wszystko zrobimy na spokojnie.

-I juz nie mogę sie tego doczekać.-przyznał wesoło.-Ale chciałbym więcej takich dni jak dzisiaj.

Takano | Jun pisze...

-mhm...dobrze.-przytaknął mężczyzna i wziął się za jedzenie śniadania.-Pyszne. A wiesz, co? Śniłeś mi się dzisiaj. Spacerowaliśmy po plaży w Yukan i oglądaliśmy gwiazdy...

-Nie wszystkie...ale sporą część. Te moje ulubione. Tyle razy ich słuchałem że jakoś je zapamiętałem.-powiedział głaszcząc go po policzku i jeszcze raz całując.

-Leż. Ja nas spakuje i w ogóle.-uśmiechnął się dopijając swoją herbatę i wstając.-przyniosę ci zaraz leki.

-Hmmm...jeśli będzie czas. Chętnie bym chodził na takie ranki. W Yukan tak rzadko to robiliśmy...

Takano | Jun pisze...

-pójdziemy.-zgodził się z nim i skończy jeść owsiankę i wziął się za smoothie.-Zrobimy dużo rzeczy jak już wrócimy. Ale na razie w 100% wykorzystamy to że jesteśmy tutaj.-powiedział wesoło.

-oczywiście, że się podobają.-powiedział oddając chłopakowi prowadzenie i dostosowując się do jego ruchów.

Hiroki odpowiedział mu uśmiechem i wyszedł z naczyniami. Wrócił po chwili z lekami i wodą.
-łyknij wszystko.

-ale częściej niż w Yukan...przecież tam prawie w ogóle nie chodziliśmy...a Shuji ciągle gdzieś wychodził...

Takano | Jun pisze...

-Ja też bardzo to lubię.-powiedział przytulając go do siebie.-dziękuję za pyszne śniadanie kochanie. Na prawdę mi smakowało.

-a miały być tylko dwa kawałki.-zauważył wesoło Takano i poprowadził chłopaka do stolika. Usiadł przy nim i posadził sobie chłopaka na kolanach.-Podoba mi się dzisiejszy dzień.-powiedział tuląc swojego męże do siebie.-Odpoczywamy i idziemy kończyć go w apartamencie?

-Nic się nie stało. W drodze też będziesz mógł spać.-powiedział Hiroki unosząc wzrok znad czytanej książki. Spakował ich już jakiś czas temu.

-Mhm...no trzeba...-zgodził się dość niechętnie Yuji. Postanowił poszukać czegoś w jakieś niewielkiej kawiarni.

Takano | Jun pisze...

-twoje twoje.-pocalowal go namietnie.-a teraz juz mnie musisz puscic. Nie moge sie spoznic na zajecia.

-na pewno odzyskasz. Teraz zbieraj sily na zabawe.-powiedział tulac go do siebie.-a kondycje na pewno odzyskasz. Jeszcze przetanczymy cala noc.

-bedziesz sie mogl polozyc z tylu.-powiedział glaszczac go po włosach.-wygodnie ci tak?

-um...ja myslalem nad ta kawiarnia przy uczelni. Jak wczoraj kolo niej przechodzilismy to widzialem ze szukaja kogos do pracy.

Takano | Jun pisze...

-Mhm....co dobrego mi zrobisz?-spytał zbierając czyste bokserki i poszedł wziąć prysznic. Wrócił po pięciu minutach i zaczął sobie szykować ciuchy.

-mówiłem. I nadal tak jest.-powiedział przytulając go do siebie i opierając czoło o jego ramię.-kocham cię, wiesz? Myślisz że mógłbym coś zagrać na pianinie tutaj?

-Wziąłem jakąś książkę z półki twojego brata. Akurat był jakiś kryminał.-wyjaśnił pokazując mu okładkę.

-Myślę że wszędzie dałbyś sobie radę.-powiedział chłopak z uśmiechem.-Czasem myślę że siebie nie doceniasz...

Takano | Jun pisze...

-wiem. Na pewno sobie poradzisz.-powiedział ubierając spodnie i chwilę później pokazując chłopakowi dwie koszule.-która lepsza? Ta błękitna czy ta czarna?-spytał wesoło.

-ok. Więc mnie puść. Chciałbym coś dla ciebie zagrać.-powiedział całując go w policzek. Wstał i podszedł do kumpeli chłopaka. Już po chwili siedział przy pianinie. Zaczął spokojnie grać i śpiewać 'fly me to the moon'.

-Ciekawa.-powiedział tylko spokojnie czytając dalej.

-Nie wiem co mówili ci rodzice ale...-przytulił się mocno do jego ramienia.-ale na prawdę jesteś mądry i na wiele cię stać...

Takano | Jun pisze...

-dobrze, dobrze.-zaśmiał się mężczyzna ubierając koszulę i wkładając ją w spodnie. Przy kołnierzyku zostawił rozpięte dwa guziki i pokazał się chłopakowi.-I co? Mogę tak wyjść do ludzi?

-kocham cię.-powiedział po francusku całując go mocno-Przyszedłeś do mnie dołączyć?-spytał całując go w policzek.-Mogę ci akompaniować.-dodał głaszcząc go po policzku.

-hmmm...skoro i tak tyle tu siedzimy to chyba możemy zostać i pojechać po obiedzie...-zgodził się Hiroki.-Co myślisz Nao-chan?

-wiem...wiem i cię rozumiem. Ale ja w ciebie wierze Kazu.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ubiorę się seksowniej jak będę miał z tobą zajęcia.-obiecał obejmując go i podtrzymując w pionie.-Będę uważał i jechał spokojnie.-obiecał mu.-ty też uważaj, dobrze?

-Nie ma za co dziękować.-zapewnił go wstając i schodząc z nim ze sceny.-Po prostu chciałem ci to zagrać.

-Miałeś leżeć!-krzyknął za nim Hiroki i westchnął ciężko.-i co ja mam z nim zrobić?

-no to wchodzimy, nie?-uśmiechnął się ciągnąc go do środka. Był już nieźle głodny.

Takano | Jun pisze...

Jun uśmiechnął się kiedy chłopak znów leżał w łóżku.
-świetnie ci idzie.-powiedział biorąc jeszcze swoją torbę z laptopem i wychodząc.

-oh...no i masz gitarę.-zaśmiał się mężczyzna.-Jedna piosenka chyba będzie ok, co?-powiedział patrząc na zegarek i uznając że niedługo i tak pewnie będą się zbierać.

-ale rana nadal może się otworzyć.-zauważył Hiroki wzdychając jeszcze.-Ale masz rację...potem będzie leżał.

Yuji tupał nogami w rytm lecącej muzyki a kiedy w końcu dostali ramen od razy zabrał się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

Jun wrócił po skończonych zajęciach. Dochodziła wtedy 16.
-tadaima!-krzyknął od progu i zdjął buty. Od razu poszedł do kuchni i ucałował chłopaka w policzek.

Takano zaśmiał się cicho. Stał cały czas przy scenie a kiedy chłopak skończył grać zaczął głośno bić brawo. Uwielbiał kiedy jego mąż śpiewał.

-ok. Spędźcie razem czas. Ja poczytam.-powiedział machając książką i usiał na kanapie w salonie.

-pyszne.-skomentował Yuji kiedy zaspokoił pierwszy głód.-na prawdę pyszne.

Takano | Jun pisze...

-mmmm....już wyglądają pysznie. Pomóc ci w czymś?-spytał nalewając sobie soku do szklanki.

Takano wzruszył się trochę kiedy chłopak śpiewał. Więc kiedy skończył Takano od razu wskoczył na scenę i go pocałował co spotkało się z brawami.

-No więc, jak to się stało że jesteście razem?-spytał Shu po chwili.

-Ja nie umiem zrobić tak dobrego...ale ramen nie jest tym co umiem robić najlepiej.-zaśmiał się zaraz dalej jedząc ze smakiem.

Takano | Jun pisze...

-Jest 16...a ja nie jestem az tak spocony. Przebiore sie ale chyba nie musze sie jeszcze myć.-zauwazyl.-no chyba ze aż tak śmierdze.

-jasne. A wy sie bawcie dobrze.-pozegnala ich i wrocila do pracy. Za to Takano zlapal chlopaka za dlon i wyszedl z nim z baru. Tym razem to on poprowadzil samochod i juz po chwili wchodzili do jego apartamentu.

-pijanego za kierownicą? Piekny poczatek znajomości.-zasmial sie starszy.-ale to fajnje ze masz kogow takiego Naoki...cieszę sie.-zapewnil go.

-mhm wiem. Więc mozemy tutaj przychodzić od czasu do czasu.-powiedział wesolo jedząc dalej swoja porcje.

Takano | Jun pisze...

-moge.-zasmial ske dopijajc sok. Ucalowal chłopaka w policzek i poszedl sie odświeżyć i przebrac. Juz w dresie usiadl na kanapiw i wlaczyl telewizor zeby obejrzec wiadomości.

-mi tez sie podoba.-przytaknal i cieszyl sie ze zostali jeden dzien dluzej. Otworzyl apartament i puścił chłopaka przodem.-poczekasz na mnie w sypialni?-spytal zdejmując buty.

-ciesze sie ze tak wyszlo. Masz kogos z kim jestes szczesliwy. Tez bym tak chcial.-przyznal szczerze.

-mhm...to byl dzien pelen wrazen...przez co byl wyczerpującący.-zgodzil sie chlopak.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Zajecia minely mi naprawdę spokojnie. Dzisiaj mialem tylko proste prezentacje.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-ale.przez innych wykładowców zostałem zaproszony na karaoke w piatek. Mysle czy isc.

Takano poszedl do garderoby i otworzył jedna z szuflad w której znajdowala sie jego kolekcja seksownej bielizny. Zdecydowanie wieksza czesc z nich to byly prezenty. Przebral swoje bokserki na zdecydowanie bardziej erotyczne. Rownie czerwone lecz z przodu mialy siateczkowa kieszonke na penisa. Ubral z powrotem spodnie i poszedl do sypialni.
-obiecalem ze sie kiedys odwdziecze za ten stripriz.-wyjasnil puszczaja nastrojowa muzyke z wierzy ktora stala.w sypiqlni.

-i juz komus obiecany.-przypomnial mu starszy.-wolalbym sam sobie kogos znaleźć i byc szczesliwy tak jak ty jestes. Ale nie moge...

-możemy sie przejść.-skinal glowa rowniez konczac swoj ramen.

Takano | Jun pisze...

-ok. No to pójdę. Może zaproś do siebie Marka?-zaproponował jedząc gyoze.-pyszne kochanie.

Takank poruszal seksownie biodrami dotykajac się tu i uwdzie. Zaczal od zjecia marynarki a potem bluzki upuszczajac je przy sobie. Zdjął pasek od spodni ktorym strzelił w powietrzu a nastwlnie odwrócił się tylem do chłopaka przesuwając dlonmi po swoich posladkach.

-chyba za bardzo się boję.-przyznał szczerze.-poza tym pomyśl...ty masz silnego mężczyznę a ja zapewne miałbym słabą kobietę...nie chce nikogo niepotrzebnie narażać.

Yuji odważył się przytulić się trochę do jego ramienia.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że możesz.-powiedział śmiejąc sie cicho.-po prostu pomyślałem że skoro mnie nie będzie to Mark nie bedzie sie wstydzil przyjsc.-zauwazyl.-spedz sobie milo czas.

Takano caly czas odwrocony do chłopaka tylem zaczal zdejmowac z siebie spodnie. Odkopnal je kawalek od siebie. Odwrócił sie w końcu przodem do chlopaka ukazujac przód swoich bokserek.

-myslalem nad tym.-przyznal szczerze.-ale nawet jesli nie bedzie taka zla to wiesz...to no nadal bedzie małżeństwo z przymusu.

-ciesze sie. Lubie tak spacerowac.-powiedział wchodzac do akademika.

Takano | Jun pisze...

-wyszly ci pyszne jak zwykle.-powiedział wesolo.-wiec piatek spedisz tutaj sam. Zadnych imprez.-zazartowal.

-co sie smiejesz?-spytal jęcząc zaskoczony.-nie podoba sie? Ja sie nie smialem z zadnych twoich przebieranek.-zauważył patrzac co chlopak robi.

-nie chce tak na was zerowac.-zaśmiał sie.-i sam wiesz ze jest czego sie bac...

-ja tez...-przyznal szczerze.-takie mile i spokjne zakonczenie randki.

Takano | Jun pisze...

-ale nie za dużo żebyś potem nie robił do mnie pijanych telefonów.-zaśmiał się całując go w policzek i wracając do jedzenia.

-mam...całą szufladę.-przyznał szczerze.-mogę ci potem pokazać.-dodał patrząc na chłopaka.-może ci pomóc ze zdejmowaniem ich?-dodał będąc już całkiem twardym.

-cóż...bo ja starałem się mu nie narażać i go nie złościć. Więc robiłem wszystko co chciał.-zauważył Shu.-ale ślub z przymusu to coś czego naprawdę nie chcę. Zazdroszczę ci takiego związku.

Yuji poszedł po nim i już umyty wskoczył do łóżka Kazuo razem z książką.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.

-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.

-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.

Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie. Jestem na tyle dorosly ze bede sie pilnowal z piciem.-zasmial sie.-jednk piwko i wrócę ladnie taksowka.-powiedział jedzac dalej gyoze ze smakiem.-bo co jesli sie upije i cos wygadam? Tak nie może byc.

-bylem za malo seksowny zebys sam zrobil sie niecierpliwy?-spytal pozwalajac chłopakowi dzialac. Uznal ze da mu dzisiaj poprowadzić. Byl podniecony i nogi mu miekly od odczuwanej przyjemnosci.

-ale dzięki za rady.-dodal zaraz szybko. Na prawde byl za nie wdzięczny i cieszyl sie ze mogl sie z kims podzielić swoimi myslami.

Yuji odlozyl ksiazke i rowniez zasnal. Byl zmęczony ale szczesliwy ze wlasnie tak spedzili ten dzien.

Takano | Jun pisze...

-mhm...są pyszne. Zawsze robisz je takie pyszne, jak?-spytał jedząc jeszcze jednego.-Musisz mnie kiedyś nauczyć.

-No właśnie widzą kochanie.-powiedział masując jego napęczniałego penisa przez materiał spodni.-Nie jest ci za ciasno?-spytał kucając rozpinając jego spodnie.

-ok. Wiesz gdzie wszystko jest, nie?-spytał zerkając na brata.

-mmmm....-chłopak odwrócił się do niego przodem i ucałował go.-Musimy wstać...

Takano | Jun pisze...

-ok, więc w japonii. Ale pamiętaj o tym.-powiedział zjadając ostatniego pierożka.-mmmm....pyszne.

Takano oblizał usta i popchnął chłopaka delikatnie na łóżko. Całkowicie zdjął z niego spodnie oraz bokserki odrzucając je na bok. Sam uklęknął przed chłopakiem i wziął jego penisa w usta pieszcząc go językiem.

Starszy od razu poprowadził go na krzesło.
-lepiej będzie jeśli posiedzisz. Ja zrobię tę herbatę.-powiedział wstawiając wodę i sięgając po herbatę.

Takano | Jun pisze...

-a nie możecie rozmawiać na sypie, albo coś? W końcu ja nadal korzystam z pomocy Miki.-zauważył Jun.-Chris nadal będzie mógł ci pomagać jeśli będziesz tego potrzebował.

Takano po chwili wziął go całego do buzi ssąc go i pieszcząc językiem. Chciał mu dać jak największą przyjemność więc dłońmi masował jego jądra.

-Domyślam się...może podać ci leki?-spytał zmartwiony.

-głuptas...musimy wstać.-zaśmiał się Yuji.-Zrobię śniadanie więc mnie puść.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham skarbie.-zapewnił go.-Ja ciebie też kocham.-powtórzył jeszcze raz i pogłaskał go po włosach.-pogadaj o tym z Chrisem jeśli leży ci to na sercu.

Takano połknął jego spermę i oblizał usta. W końcu wszedł na łóżko i położył się na plecach ukazując jak bardzo jest podniecony.
-Skoro planowałeś randkę to mogę ci oddać pałeczkę kochanie.

-ok.-Shu szybko przyniósł mu leki przeciwbólowe zapisane przez lekarza u podał mu je razem z szklanką wody.

-5 minut.-zaznaczył pozwalając mu się jeszcze tulić.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Nie musisz teraz.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Kiedy sam zdecydujesz to z nim o tym porozmawiaj. Jestem pewny że znajdziecie rozwiązanie.

-na co ci pozwolić?-spytał głaszcząc go po policzku i przysuwając go do siebie żeby pocałować go namiętnie. Dłońmi ścisnął jego pośladki.

-Jesteście pewni że chcecie wracać dzisiaj?-spytał jeszcze. Na prawdę martwił się o brata.

-mou...ale musimy.-zaśmiał się.-Musimy iść na zajęcia. Więc mnie puść już...zrobię nam pyszne bento.

Takano | Jun pisze...

-serio? To to super kochanie.-ucałował go w policzek.-Jaki projekt teraz dostałeś?-spytał ciekawy. Objął go ramieniem i przytulił do siebie.

-Tom-chan...-Jęknął cicho z przyjemności czując że znów twardnieje. Zerknął na chłopaka i oblizał usta widząc że i jemu równie szybko staje. Chciał go dotykać jednak grzecznie trzymał ręce z tyłu głowy.

-no dobrze, rozumiem.-Shu pokiwał głową.-ale uważajcie na siebie...i chyba lepiej będzie jeśli będziesz leżał całą drogę.

-I będziesz głodny chodził? Ja tak nie chcę.-zaśmiał się chłopak wstając z łóżka.-Najpierw poszedł się obrać a potem zaczął robić śniadanie i bento.

Takano | Jun pisze...

-mhm...to super kochanie. Zrobisz na pewno dużo zdjęć. Pierwsze możesz zrobić z naszego balkonu. Mamy na prawdę ładny widok.-powiedział przytulając go do siebie.

-to kara, że nie mogę cię dotykać?-wyjęczał zamykając oczy i skupiając się na odczuwanej przyjemności. Wbrew temu jak bardzo tego nie chciał jęczał cicho kiedy zalewały go fale przyjemności. Było mu na prawdę dobrze.

-Jasne, coś ci znajdę. A na razie chodźmy zjeść. Ja wszystko zaniosę...dasz radę dojść do salonu?

-Ale ja chciałem zjeść. Przecież po zajęciach znów się spotkamy.-zauważył wesoło.-wstawaj, śniadanie na stole.

Takano | Jun pisze...

-to dobry pomysł kochanie. Dobrze że nie prosił cię o wschodząc słońce. Musiałbyś wcześnie wstać.-zaśmiał się biorąc go sobie na kolana.-dzisiaj ja będę misiem.

-masz tyle siły?-spytał zaraz dochodząc z imieniem chłopaka na ustach. Uśmiechnął się zauważając nasienie partnera na swoim torsie.-jesteś najlepszy...-dodał wziąć związanymi rękoma obejmując chłopaka.

Shu westchnął i pomógł mu dojść do salonu. Potem wrócił do kuchni po sushi u herbatę.
-Naoki? Co się stało?-spytał zmartwiony Hiroki odkładając książkę.

-śpioch...na weekendy będziemy leżeć ile będziesz chciał.-zapewnił go wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ale zachody też mogą być piękne. Więc zrobisz sobie z naszego balkonu. Myślę że nawet dzisiaj będziesz mógł bo przecież zachód jeszcze przed nami.

-nie. Gdybym chciał pewnie dałbym radę się rozwiązać.-powiedział biorąc w ręce krawat i jednym ruchem zamieniając ich miejscami.-teraz pora na zemstę.-dodał delikatnie przywiązując dłonie chłopaka do górnego oparcia łóżka.-nie boli?

-No ok...Nie wiem czy powinniśmy już jechać Naoki...-westchnął mężczyzna i spróbował sushi które przyniósł Shu.

-ech...powinniśmy i tak iść.-westchnął chłopak jedząc śniadanie.-bento też jest dobre.-zaśmiał się.-um...pomyślałem że potem pójdę do tej kawiarni się spytać o pracę...jest niedaleko naszego akademika i wygląda na przytulne miejsce.

Takano | Jun pisze...

-No jasne, że twój. I niczyj inny...mój wspaniały mężczyzno.-pogłaskał go po policzku.-pokażesz mi potem zdjęcia z dzisiaj?

-no super. Teraz ja sie pobawię.-powiedział całując go namiętnie i dłońmi pieszcząc jego sutki.-aż szkoda że nie mamy żadnych zabawek tutaj...-dodał schodząc pocałunkami niżej.-chociaż...-podniósł się na moment żeby zajrzeć do szuflady i z zadowoleniem wyjmując z niej zapakowane kuleczki analne.

-mhm...no dobrze. Ale potem co najmniej tydzień siedzisz w domu.-powiedział podając chłopakowi sushi.

-mhm...ja też mam. Z tego co wiem to jakieś organizacyjne.-wzruszył ramionami biorąc łyk herbaty.

Takano | Jun pisze...

-to świetnie. Możesz robić jeszcze lepsze zdjęcia.-powiedział całując o w policzek.-I cieszę się że pokażesz mi te które zrobiłeś.

-ja ciebie też kocham.-pocałował go raz.-Gdybyś o tym wiedział to co?-spytał zaraz całując go znów namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za rozpakowywanie zabawki.

-mówiliśmy zanim zaczęło cię rwać. Naoki nie chcę żeby to przerodziło się w coś poważniejszego. Masz zwolnienie i normalnie powinieneś leżeć w szpitalu.

-Jak to załatwiłeś? Znaczy...ty dostajesz bo stypendium ale ja nie...-powiedział kończąc jeść.

Takano | Jun pisze...

-jasne, jasne. Przecies nie musisz teraz juz.-powiedział calujac go w policzek.-musze zaczac powoli przygltowywac egzaminy.

-to bardzo dobrze ze znalazłem je dopiero teraz.-powiedział z figlarnym uśmiechem. Z szuflady wyjął tez żel ktorym porzadnie nawilżyl kuleczki. W końcu uniósł biodra chłopaka i zaczal po jednej wkladac do jego odbytu. Bawil sie tam tez nimi troche.

-mhm...zobaczymy jak bedzie bedziesz czuł, ok? Po prostu sie martwie.-wyjasnil Hiroki.-przecież nie jesteś az tak niski zeby gdzies nie siegac.

-um...dziekuje. I twk mialem w planie skladac podanie o stypendium socjalne...wiesz oboje rodzicow nam zmarlo i obaj z Shujim studiujemy wiec akurat to mamy jak w banku.

Takano | Jun pisze...

-Więc będę musiał robić je kiedy nie będziesz w pobliżu.-zaśmiał się.-Jeszcze komuś podasz pytania i co wtedy?-pstryknął go w nosek.

Kiedy w końcu w włożył ostatnią poruszył nimi jeszcze trochę i dał mu lekkiego klapsa.
-byłeś dzisiaj baaardzo niegrzeczny. Chociaż taka kara to sama przyjemność.-klepnął jeszcze raz jego jędrne pośladki po czym nachylił się nad partnerem całując go namiętnie. Ocierał się trochę o niego zaraz schodząc niżej pocałunkami. Przyssał się do jego sutka drugi pieszcząc palcami.

-ech głupi...myślisz że uwierzę że po dwóch dniach wszystko gra? Siedź spokojnie i zjedz. Potem znów się położysz.-westchnął ciężko. Na prawdę się o niego martwił.

-Myślę że dzisiaj możemy sami coś zrobić...-powiedział chłopak.-no chyba że nie chcesz...

Takano | Jun pisze...

-będę pilnował. Wszystko będzie zabezpieczone hasłem.-zapewnił go wesoło.-ale mogę cię zapewnić że egzamin dla was nie będzie trudny. I hmmm...może dam ci do zrobienie kilka próbnych pytań to zobaczę jakie na pewno rozwiążecie.-wzruszył ramionami.-I myślałem żeby była też część praktyczna egzaminu.

Takano sam doszedł od samego ocierania się o partnera. Uniósł się i pocałował go namiętnie.
-tak sądzisz?-uniósł lekko brew.-Chyba masz rację...skoro nadal jesteś w stanie wstrzymywać głos to chyba nie jest ci aż tak dobrze.-dodał kręcąc trochę kuleczkami. Drugą dłonią masował jego penisa a ustami ssał jego sutek. Sam miał ochotę na bardziej szalony seks.

-Nie udawaj, ok? Wiem jak to jest być dźgniętym nożem...rozumiem co czujesz. Ale chcę żebyś szybko wrócił do zdrowia a kluczem do tego jest odpoczynek.-powiedział głaszcząc chłopaka p włosach.

-ok. Więc zostawiam obiad w twoich rękach.-powiedział wesoło.-ja dzisiaj niestety trochę będę załatwiał.

Takano | Jun pisze...

-po napisaniu testu będziecie musieli coś zszyć.-wzruszył ramionami.-Nic trudnego. No i test pisemny będzie ważniejszy.

Takano złączył ich penisy razem i zaczął je masować. Chciał dać przyjemność partnerowi ale i przygotować trochę siebie na wejście w niego. Drugą ręką wciąż bawił się kuleczkami analnymi.

-rozumiem ale nie będziesz sam. Będziesz miał pieski a ja postaram się wracać wcześniej.

-ok. Napiszę ci.-uśmiechnął się chłopak.

Takano | Jun pisze...

-Jestem pewny że sobie poradzisz. Będzie prosto i jako że to nie jest wasz główny przedmiot nie będę stawiał mniej niż 3.-obiecał przytulając go do siebie.

-Już kochanie. Ja też tylko tego pragnę.-powiedział na chwilę przestając i całując go namiętnie. Kiedy się od niego odsunął zabrał się za wyjmowanie z chłopaka kuleczek analnych.

-ech rób co chcesz.-mruknął już trochę zły że chłopak zupełnie nie rozumie tego że on się martwi.-Tak jak chciał wypuściłem tego skurwiela który go dźgnął a on nie chce nawet tygodnia w domu posiedzieć tak jak proszę...-mruknął do Shu.

-to ja dziękuję.-zaśmiał się chłopak i zaczął sprzątać po śniadaniu.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście będziecie mieli możliwość poprawienia. Nawet będziesz mógł u mnie pisać po japońsku jeśli będziesz chciał.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Myślę że na to mogę ci pozwolić.

-strasznie niecierpliwy się zrobiłeś.-skomentował Takano chociaż sam czuł to samo. Był napalony i to jeszcze jak. Wszedł w chłopaka jednym płynnym ruchem i jeszcze zanim zaczął się poruszać klepnął go w pośladki.-Kara dla mojego niegrzecznego chłopca.-powiedział zaczynając się w nim poruszać. Od razu zaczął masować penisa partnera.

-zrobiłbym tak ale on zaraz zacznie marudzić że opuszczam pracę przez niego. Tak jak robi to teraz. Cokolwiek zrobię będzie źle.-westchnął ciężko.

-Mhm...-przytaknął Yuji całując go namiętnie i pakując mu bento.-Ale idziemy teraz w tym samym kierunku więc chyba możemy iść razem, nie?

Takano | Jun pisze...

-no to u mnie możesz po japońsku. Wiem że może Ci być trudno więc spróbuj porozmawiać ze swoimi wykładowcami.-polecił mu.

-nie rób takiej smutnej minki.-powiedział całujac go namiętnie. Nie przestawał się w nim rytmicznie poruszać. Zszedł pocalunkami niżej i zrobił mu malinke na obijczykach.

-mam nadzieję. Chyba sam widzi ze jest słaby więc nie rozumiem czemu jest aż tak uparty

-wiem...ale iść możemy razem.-ubral buty i wyszedl witając się z ich sąsiadami kruszy też akurat wyszli.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie może chcesz żebym z tobą poćwiczyl?-zaproponował.-bo to na prawdę będzie smutne jeśli będziesz wiedział ale nie zdążysz napaść.-pogłaskał go po włosach.

-ja ciebie tez.- pocałował go i usmiechnal sie czujac jak chłopak sam go do siebie przyciska. Wchodzil juz w niego cały i zaczynał trafiać w ulubiony punkt partnera.

-nie mówiłem tak dwa dni po operacji.-zaprotestowal.-i wszystko juz mialem zrosniete. A jemu to się wszystko może otworzyć.

-um...zaczynamy.-przytaknal i przywitał się z Teru. Potem już poszli na uczelnie.

Takano | Jun pisze...

-właśnie, może poproś Marca o pomoc? Bedzie ci łatwiej z nativem.-zaproponował uznając to za dobry pomysł.

Takano doszedł razem z partnerem z jego imieniem przechodzącym w jęk przyjemności. Ostrożnie z niego wyszedł i kiedy już rozwiązał chłopaka opadł na łóżko obok niego dysząc ciężko.
-takiego orgazmu nie miałem...nigdy...-wysapał.

-na razie znowu zasnął.-zauważył Hiroki.-przepraszam że tyle u ciebie siedzimy.

Takano | Jun pisze...

-ok, idź skarbie.-ucałował go i uznał że w tym czasie on posprząta po obiedzie. Potem usiadł do przygotowywania egzaminów.

-Nie masz za co dziękować. To była czysta przyjemność...było...wow.-powiedział wciąż oddychając ciężko a jego serce nadal biło jak szalone.-po prostu...wow.-powtórzył bo brakowało mu słów.-i nawet nie wiesz jak się cieszę że czujesz to samo...-dodał uśmiechając się do niego szczerze.

-dzięki. Ale za długo też nie możemy. Jak się obudzi to pojedziemy.-obiecał mu. Sam wiedział że musi wrócić do pracy.

Kiedy dotarli rozdzielili się i Yuji poszedł z Teru do ich grupy.

Takano | Jun pisze...

-pokażesz mi później?-spytał chłopaka kiedy ten w końcu wrócił. Widział że Ryu jest zadowolony z efektu.-z wami jeszcze nie umawiałem się na egzamin, prawda? Nadrobię to.

-mi też. Zawsze i wszędzie.-zaśmiał się.-ale dzisiaj było po prostu...najlepiej.-wyznał szczerze. Nie sądził że cokolwiek przebije ich igraszki w Paryżu.-jak ty to robisz kochanie...że zawsze jest tak dobrze.-spytał głaszcząc go po włosach.

-Nie przepraszaj.-powiedział dopijając herbatę.-zbieramy się zanim znów zaśniesz.

Kiedy czekali Yuji oddał sie wesołej rozmowie z Teru. Umilkł kiedy ceremonia się zaczęła a zaraz po niej musiał się skierować na spotkanie z ich opiekunek roku więc nie miał kiedy spotkać się z Kazuo.

Takano | Jun pisze...

-mhm...więc ustalimy jakiś termin na następnych zajęciach z wami.-uśmiechnął się do niego.-ok, pokaż jak już skończysz. Ale widzę że udało ci się złapać to co chciałeś.

-hmmm...z tym postem to coś może być. Chociaż działa to na nas obu.-zaśmiał się powoli się uspokajając.-może się umyjemy?-spytał całując go w czółko.

Hiroki wziął ich bagaże i pożegnał się z Shu kierując się do windy.
-dasz radę iść?-spytał Naokiego.

Yuji napisał mu że już idzie kiedy wychodził z kawiarni. Do pokoju wchodził kwadrans później.
-tadaima!-krzyknął od progu i od razu pobiegł do kuchni przywitać się z chłopakiem.-hej. Udało mi się i ze stypendium socjalnym i z pracą. Teru też będzie tam pracował.

Takano | Jun pisze...

-wow...wyszły na prawdę świetne. Nie wiedziałem że w ogóle tak można.-powiedział przeglądając zdjęcia.-świetne są.

-boli? Przepraszam...-powiedział zaraz zwlekając się z łóżka.-naszykuję nam kąpiel i wrócę po ciebie.-powiedział wyłączając muzykę która ciągle grała i idąc do łazienki. Wrócił po chwili owinięty szlafrokiem. Do jego kieszeni włożył kuleczki analne a chłopaka wziął na ręce.

Kiedy dotarli do samochodu rozłożył chłopakowi fotel z przodu i podał poduszkę którą miał w bagażniku. Okrył go też kocem i dopiero wtedy usiadł za kierownicą.

-Nie, będę nosił zwykły strój kelnera.-zaśmiał się.-i będę się wymieniał z Teru, czasem będe stał na kasie.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że się podoba. Jesteś świetny.-powiedział z uśmiechem.-A będziesz miał jeszcze ładniejsze-pogłaskał go po włosach.

-oj uwierz...ja też całą energię straciłem.-powiedział dołączając do niego i rozdmuchując trochę pianę którą zrobił.-nadgarstki cię nie bolały?-spytał zaraz łapiąc go za dłoń.

-cóż...nie są to luksusy jakie były u twojego brata.-zaśmiał się biorąc torbę i pomagając chłopakowi wejść po schodach do ich mieszkania.-idź do łóżka. Zmienie ci zaraz opatrunek.

-po co?-spytał jedząc trochę okonomiyaki.-pyszne.

Takano | Jun pisze...

-na pewno. Nie widzę innych opcji.-powiedział wesoło.-I na pewno nie potrzebujesz mojej pomocy?

-W takim razie cieszę sie jeszcze bardziej bo to oznacza że była sama przyjemność.-powiedział całując jego nadgarstki.-chciałem żebyś poczuł się zdominowany...ale nie chciałem cię skrzywdzić.-przyznał szczerze i ubrudził mu nosek pianą.

Hiroki przyszedł do niego po chwili z apteczką.
-zdejmij bluzkę. Zmienię ci opatrunek.

-przecież masz mnie codziennie tutaj.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-wiem że jesteś.--powiedział całując go w policzek.-ok. potem koniecznie będziesz musiał mi pokazać te zdjęcia. A ja zrobię egzaminy skoro ciebie nie będzie.

-oj na pewno kiedyś to powtórzymy.-zapewnił go bo i jemu strasznie się podobało.-no...skoro striptiz też ci się podobał to kiedyś go powtórzę.-obiecał mu zaraz.-a jak się umyjemy to pokażę ci te szufladę z seksowną bielizną. Marc gdzieś znalazł męskie stringi z motywem miecz świetlnych z gwiezdnych wojen. Które świecą jak ci stanie...i po postu musiał wysłać mi dwie pary.-zaśmiał się.

-jasne. Skończę opatrunek i ci zrobię.-powiedział przemywając mu zaszyte miejsce specjalnym płynem.

-a to coś zmienia? Masz jakiś fetysz?-spytał unosząc brew i zaraz zajadając dalej swoją porcję.

Takano | Jun pisze...

-nawet z kacem obejrzę twoje zdjęcia.-pokazał mu język i już go puścił. Sam wrócił do robienia egzaminów.

-na prawdę.-przytaknął również się śmiejąc.-Cieszę się że zgadzasz sie na ten pomysł. Sam chciałem je wypróbować. -dodał sięgając po gąbkę do mycia.-Zabierzemy je więc do Yukan. I może część jakiś innych jeśli będziesz chciał. Tutaj się tylko marnują...

-przepraszam...staram się być delikatny.-powiedział nadal ostrożnie przemywając mu ranę.-Możesz. Nie za często i jak akurat nie będę mógł odebrać to na pewno oddzwonię.

Yuji zaśmiał się wesoło.
-ok, ok. Tylko mnie nie zacznij nachodzić.

Takano | Jun pisze...

-dla mojego ciężko pracującego kochania wszystko.-powiedział łapiąc buziaka i wracając do pracy.

-jasne zostawiaj.-Powiedział zaczynając myć mu plecki.-i spokojnie kochanie...tej seksownej bielizny jest cała szuflada...Marc mi je ciągle prezentował. Nawet więcej niż trochę tutaj zostanie.-zapewnił go całując go w kark.-ale miecze świetlne bierzemy ze sobą...na następną upojną noc w naszym domku.

-Więc nie krępuj się dzwonić, ok? I nie martw się jak nie będę odbierać, oddzwonię. Obiecuję.-powiedział zakładając mu już opatrunek.

-ja? Niby czemu miałbym?-spytał wesoło.-no chyba że będę dostawał większe napiwki...

Takano | Jun pisze...

-Zasiedziałbyś się tak i zapomniał zupełnie o kolacji.-zaśmiał się mężczyzna.-przyniosłem też twoje leki. weź kiedy zjesz.-poprosił.-A jak ci idzie obróbka zdjęć?

-Mhm...a jutro odpoczywamy. Polenimy się, przejrzysz szufladę, spakujemy się i wieczorem wyjdziemy.-powiedział zaczynając myć mu włosy.

-spokojnie. Jak nie będę mógł zadzwonić to napiszę ci wiadomość. Nie martw się kochanie.-poprosił pomagając mu z koszulką i wstając.-Zrobię ci herbaty i coś lekkiego do jedzenia.

-na prawdę każesz mi tak wybierać?-spytał robiąc smutną minkę.-a co jeśli będę chciał uzbierać na prezent dla ciebie?-spytał pociągając noskiem.

Takano | Jun pisze...

-o to fajnie. Szybko ci poszło. Ja dopiero jeden test zrobiłem. Na razie dla balsamistów robię.

-idealny plan.-Umył się do końca i wyszedł z wanny. Wytarł sie szybko i ubrał luźne bokserki.-możesz jeszcze posiedzieć. Ja trochę uprzątnę w sypialni.

-Jechaliśmy długo a ty zjadłeś tylko trochę sushi. Nawet kaszki nie zjesz?-spytał zmartwiony.

-Wynagrodzę ci jeśli będę używał swoich wdzięków na kimś innym.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ale na pewno wyszły ci pięknie.-powiedział uśmiechając się do chłopaka.-pokażesz na co cię stać.

Takano szybko zmienił pościel i przetarł podłogę w miejscu w którym kapnęło trochę spermy kiedy niósł chłopaka do łazienki. Pozbierał też wszystkie ciuchy i wrócił do Tomo wrzucając wszystko do prali.
-i jak kochanie? Zrelaksowałeś się?-spytał dając mu jeszcze chwilę bo podszedł do zlewu żeby umyć ich zabawkę.

-ale musisz cokolwiek zjeść przed lekami.-poinformował go Hiroki i poszedł do kuchni.

-A tobie jak minął dzień?-spytał Yuji kończąc swoje okonomiyaki.

Takano | Jun pisze...

-żeby zostać mistrzem trzeba cały czas pracować. Twój szef i twoi wykładowcy na pewno cały czas się uczą.-powiedział Jun patrząc na chłopaka.-dasz radę skarbie.

Takano pomógł mu się wytrzeć i ubrać. Później wziął go na ręce i zaniósł do łóżka.
-teraz możesz zasypiać kochanie.-położył się przy nim i ucałował w policzek.-słodkich snów.

Hiroki zrobił mu jedynie chleb z masłem i herbatę. Dodatkowo naszykował leki i wrócił do sypialni.
-Nao-chan?

-u mnie też to samo...-przyznał wesoło Yuji.-no na praktycznych na pewno będziesz mistrzem.-dodał z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.

Tano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.

-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.

-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.

Takano | Jun pisze...

-na pewno sie uda. Testy tez wszystkie zdasz. Po prostu pisz je spokojnie i nie stresuj sie za bardzo.-usmiechnal sie do niego i wrocil wzrokiem do laptopa.

Rano Takano obudzil sie pierwszy okolo dziewiątej. Poglaskal chlopaka po policzku cieszac się ze ma go przy sobie i moze sie tak budzic.

-mhm...zaraz do ciebie dolacze.-obiecal mu i pomogl mu usiasc.-pojde sie umyc a ty zjedz, wypij herbate i lyknij leki.

-na teoretycznych tez bys mogl. Ale praktyczne pewnie bardziej bedziesz lubil.

Takano | Jun pisze...

-wiem skarbie. I to całkowicie normalnie. Ja też się stresowalem. Ale zobaczysz że wszystko będzie dobrze.-usmiechnal sie do niego. Cieszyło go obserwowanie jak jego chłopak dojrzewa.

-ja ciebie tez...-szepnął Takano przytulajac swojego męża. Kochal go z calego serca i cieszyl sie ze chlopak w końcu pozwolił sobie na dłuższy sen.

-dobranoc kochanie.-powiedział zamykając oczy i również zasypiajac.

-nie zmieniam. Po prostu wiem że byś mógł. Jesteś zdolny.-zaśmiał się.-o, gdzie chcesz iść?

Takano | Jun pisze...

-no na egzaminach ci nie pomoge.-zasmial sie przytulajac go do siebie.-ale wiem ze sobie dasz rade.

-dzien dobry skarbie.-powiedzial oddajac pocalunek.-jak sie spalo?

Hiroki wrocil okolo 17.
-tadaima!-krzyknal i poszedl do sypialni.

-mhm...a gdzie chcesz najbardziej?-spytal z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-mhm, będę tutaj dla ciebie kochanie.-zapewnił go.-jasne. Przyjadę i zrobię w domu jakiś dobry obiad. Chyba że chcesz zajść do restauracji.-pogłaskał go po włosach.

-mi też. I miałem fajny sen...pojechaliśmy na narty.-zaśmiał sie.-Co ty na to? Może pojedziemy na narty jak przyjedzie Marc i Theo? Na Hokkaido na pewno już będzie śnieg. No i onsen wtedy będzie idealne.

-ech...a miałeś leżeć głuptasie.-wywrócił oczyma przebierając się w dres.-lepiej się już czujesz?-spytał szukając w szafie czystej koszulki.

-myślisz? A ja to bym chciał cię zobaczyć w stroju kelnera.-pokazał mu język.

Takano | Jun pisze...

-ostatnio coś często chcesz tam wchodzić.-zauważył wesoło.-możemy iść się trochę zrelaksować.

-nauczę.-obiecał mu i ucałował go w policzek.-oczywiście że prywatne. Wszyscy sie zrelaksujemy. Ale Marc i Theo nie będą ci przeszkadzać?-spytał głaszcząc go po włoskach.

-to dobrze kochanie. Wieczorem znów zmienię ci opatrunek.-podszedł do łóżka żeby go ucałować.-Zrobię obiad i wstaniesz zjeść.

-No i Kazu? Myjnia nie będzie za bardzo nadwyrężała twojego ramienia? Patrz też na to dobrze?

Takano | Jun pisze...

-nie jest tak ciepło...i w onsen jednak jest przyjemniej.-powiedział z uśmiechem.-jeśli chcesz to możemy iść. W końcu to jest za zaszklona i okryta część naszego balkonu, więc jest ciepło.-zmierzwił mu włoski.-leć się przebrać, pójdę po tobie.

-ja nie. I postaramy się żeby właściciele onsen się nie dowiedzieli.-zaśmiał się.-Myślę że Theo też się będzie trochę wstydził.

-Zawołam cię.-zapewnił go i poszedł do kuchni.

-um...no niby tak. Po prostu się martwię. No i wziąłeś na siebie dwa kierunki...nie wiem jak dasz radę tak wszystko...

Takano | Jun pisze...

-ok, już idę.-Jun szybko poszedł się przebrać i już po chwili pomagał chłopakowi wejść do jakuzzi. Wszedł zaraz po nim i usiadł kawałek dalej.

-ja zrobię.-zaoferował się zaraz.-A ty możesz w tym czasie zrobić mały research w sprawie tego prezentu dla Kanekiego żeby pomóc Renowi.

Hiroki zrobił dość szybko rybę w piekarniku i frytki po czym zawołał chłopaka. Uznał że i tak wygodniej będzie jeść przy stole niż w sypialni.

-mhm wiem.-zapewnił go chłopak.-um...zapisałem się też dzisiaj do sekcji Kendo. Pracę będę miał od piątku do niedzieli więc dam ze wszystkim rade.

Takano | Jun pisze...

-możemy isc.-zgodził się mężczyzna.-a na co chciałbyś iść?-spytał zaraz. Sam nie bardzo wiedzial co teraz lecialo wiec nie mial jak cokolwiek zaproponowac.

Kaneki odebral po kilku sygnałach.
-dzien dobry.-przywital sie grzecznie.-cos sie stało?-spytal. Takano w tym czasie spokojnie zabral sie za robienie sniadania.

-spokojnie. Na szczescie nic sie nie dzieje wiec chodzimy na patrole i siedzimy w papierach.-wzruszyl ramionami jedzac swoja porcje.

-nie az tam bardzo...mozliwe ze z czasem zrezygnuje z Kendo...

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że chcę kochanie.-zapewnił go wesoło.-ale na dramat? Nie lepiej pójść na jakąś komedię i dobrze się bawić?-spytał chlapiąc go trochę wodą.

-hmmm ale jeśli chcecie mi coś kupować to nie trzeba! Sam tort wystarczy.-zapewnił ich zaraz.-ale hmmm...jakieś przybory do rysowania? Ich nigdy za mało.-zaśmiał się.-tusze, rastry i inne.-wymienił myśląc jeszcze trochę.

-na razie jest spokojnie, co mnie cieszy.-przyznał jedząc swoją porcję.-Cieszę się że ci smakuje. Nie jestem wybitnym kucharzem...

-po prostu biorę to pod uwagę.-wyjaśnił wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no dobrze. Chodźmy.-zgodził się chociaż nie specjalnie przepadał za dramatami.-Nie wypominam. Ale mogę.-pokazał mu język.

-na pewno przegnie.-zamarudził chłopak.-Znając jego na pewno przesadzi. Bo to pierwsze urodziny które z nim spędzam.-westchnął.-A ja na prawdę nie potrzebuję wiele...mógłby mnie zabrać do wesołego miasteczka bo jeszcze nie byliśmy. Albo sam przygotować romantyczną kolację...albo nawet dać siebie w prezencie.-zaśmiał się.-ale on na pewno wyda kupę kasy...a jak to u was wygląda? Takano przesadza?

-cieszę się że cie zadowalam.-ucieszył się i wrócił do jedzenia. [jaką oni mają porę roku? XD]

-mhm...no dobrze. Nie będe.-zapewnił go i wstał biorąc się za sprzątanie naczyń.-obiad był pyszny.

Takano | Jun pisze...

[ok to niech będzie sierpień XD]

-Ryu? Ryu?-Jun zareagował od razu kiedy tylko zauważył że chłopak mu odpłynął.-Wziął go na ręce i zaniósł do mieszkania kładąc go na kanapie i wycierając.

-oj no już nie przesadzać.-powiedział Hiroki biorąc łyk soku i jedząc dalej.

-oj wcale nie jest takie proste. A jest na prawdę pyszne.-uśmiechnął się idąc z naczyniami do zlewu.

Takano | Jun pisze...

[ja też nie XD]

-mhm...-Jun od razu znalazł się przy nim i złapał go za dłoń. Widać było że się martwił i siedział przy nim cały czas.-Nie rób mi tego więcej...

-Możesz, ale zdecydowanie przesadzasz.-powiedział z lekkim uśmiechem.-Nie musisz się spieszyć, zjedz spokojnie.-poprosił go.

-serio? Ale tyle lat jesteście razem...-zauważył jakoś nie mogąc w to uwierzyć.-A jakieś inne wydarzenia? walentynki albo coś?

Yuji pozmywał i położył się na swoim łóżku z książką. Chciał przeczytać trochę z tego co będę przerabiać jutro i postanowił skorzystać z chwili. Nie lubił zapachu dymu papierosowego więc wolał nie iść teraz na balkon.

Takano | Jun pisze...

[obchodzili XD raz na pewno XD Takano chyba wlazł do pudła XD]

Jun od razu wstał i wrócił po chwili ze szklaną wody. Pomógł chłopakowi usiąść i podał m u wody.
-nigdy więcej mnie tak nie strasz.

-czego nie lubisz?-spytał zaskoczony. Skończył jeść i wziął kilka łyków soku.

-no...niby fajny prezent. Ale taki drogi...ja nie chcę żeby Ren mi taki robił. Wystarczy mi cokolwiek...zwykłego. Może być coś małego.-westchnął chłopak.-ale on znów pewnie wymyśli coś wielkiego...

-podręcznik.-odpowiedział chłopak i zaraz zaśmiał się słysząc jak to głupio brzmi.

Takano | Jun pisze...

[na pewno XD]

-martwiłem się...-powiedział tuląc go do siebie.-i trochę spanikowałem...na prawdę nie chcę żebyś znów był w szpitalu.-powiedział głaszcząc go po włosach.

-przepraszam...-powiedział dopijając sok i patrząc na niego.-bardzo się dzisiaj wynudziłeś? Co czytałeś?

-nie potrafię się bawić kiedy wiem ile pieniędzy wydał...-westchnął chłopak.-Po prostu chciałbym żeby to było coś w co włoży więcej pracy niż pieniędzy.-przyznał szczerze.

-chciałem zobaczyć co będziemy jutro robić.-powiedział zaraz odkładając książkę i siadając po turecku.

Takano | Jun pisze...

-Jasne kochanie. Śpij dobrze.-powiedział czekając aż chłopak zaśnie i dopiero wtedy wyszedł z łóżka żeby jeszcze trochę popracować.

-na razie nawet nie myśl o pracy.-pstryknął go w nosek.-odpoczywaj. Wiem że to nudne...ale jakoś dasz radę.

-mhm...Nie wiem jak sobie dajesz radę.-przyznał chłopak.-Zupełnie tego nie rozumiem...Może Takano po prostu jest mniej uparty...

-mou...-Yuji spiął się nieco i zarumienił. Zaraz jednak objął go ramionami i ucałował.-To już wiem...i znacznie więcej.

Takano | Jun pisze...

-Ryu?-mężczyzna pogłaskał go po włosach.-będzie ci niewygodnie...nie wyganiam się ale jesteś pewny?-spytał odsuwając trochę laptopa od jego głowy.

-Jestem. Starałem się wrócić jak najszybciej.-przyznał szczerze.-Ale któregoś dnia będę musiał wziąć patrol za Yasu.-zaśmiał się.

-mhm...mam nadzieję że Ren też to zrozumie.-westchnął chłopak.-Po prostu nie chcę się czuć głupio kiedy da mi tak drogi prezent że będe musiał wziąć moją roczną wypłatę na jakiś dla niego...

-hmmm....myślę że taką małą potrzebuję...-powiedział uśmiechając się słodko kiedy się od siebie odsunęli po pocałunku.-szczególnie znajomość męskich genitaliów u mnie leży...może jakieś korepetycje, senpai?-spytał nawiązując do tego że chłopak przecież jest od niego starszy.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze.-Jun pogłaskał go jeszcze po włoskach. Wrócił do pracy którą skończył godzinę później. Zamknął wtedy laptopa i zaniósł śpiącego chłopaka do łóżka. Wziął prysznic i dołączył go niego.

-Nie musisz nic brać Naoki. Czasem tak robimy. On na pewno będzie chciał się wymieniać jak już urodzi się jego córeczka więc wszystko się wyrówna.-zapewnił go.

-Mam nadzieję.-zaśmiał się chłopak.-Postaram się mu zaufać z tym.

Yuji znów spiął się nieco rozluźniając sie po chwili. Zdjął z siebie koszulkę robiąc chłopakowi więcej miejsca.
-um...nnn...naucz mnie senpai...-wyjęczał cichutko świadomie bardziej pobudzając chłopaka.

Takano | Jun pisze...

Jun otworzył zaspane oczy a widząc jak chłopak wdrapuje się na łóżko pomógł mu i przytulił mocno.
-gdzie mi uciekasz?-powiedział okrywając go kołdrą.-nigdzie nie wstaje...-mruknął zerkając na zegarek.-mam jeszcze godzinę spania.

-przytulę.-obiecał mu i wstał z krzesła.-spokojnie skończ jeść.-ucałował go w policzek i wyszedł z pieskami.

-prawdziwymi?-zaskoczył się i zerknął na kartkę. Powiesił ją na lodówce i wrócił do gotowania.-nie lepiej gdyby cały tort był jadalny?-spytał patrząc chwilę na chłopaka. Zmierzył go wzrokiem.-nic cię nie boli?

Yuji czuł jak robi mu się coraz goręcej i jak mu staje. Nie pamiętał żeby Kazuo był kiedykolwiek tak zachłanny.
-um...-oblizał lekko usta żeby je zwilżyć.-senpai...powiedz...dlaczego moje spodnie robią się takie...ciasne...-wyjęczał.

Takano | Jun pisze...

-wiem ale wstqjemy o 7. Wiec mam jeszczw godzinę.-powiedział zamykajac oczy.-przyjadę. Nie martw sie kochanie. Napisz mi tylko kiedy.-poprosil.

Hiroki troche sobie pobiegal wiec koedy wrocil wzial prysznic. Kiedy z niego wyszedl.poszedl.do sypialni i uśmiechnął się do chłopaka.-obudzily cie?

-no nie wiem Tomo...to raczej nie wyjdzie. Są jakieś limity tego co moge zeobic.-powiedział chwile jeszcze patrząc na niego a potwm wracajac do gotowania.-wiec się poloz albo usiadz kochanie. Przepraszam ze zawsze cie boli...

Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.

Takano | Jun pisze...

Godzinę później zadzwonił budzik i dopiero wtedy Jun wstał z łóżka. Przeciągnął się lekko i wyszedł na balkon żeby się rozbudzić.

Hiroki z lekkim uśmiechem położył się przy chłopaku. "ciesze się że mam do kogo wracać...", pomyślał przytulając do siebie Naokiego.

-na pewno kochanie...ale tego po prostu nie da się zrobić.-zaśmiał się. Pogłaskał go po dłoni.-ja ciebie też kocham.

Takano | Jun pisze...

Jun wypalił poranną fajkę i wszedł do mieszkania zaczynając się ubierać. Obiecał chłopakowi palić mniej i się starał. Udało mu się ograniczyć do 2-3 papierosów dziennie.

-może chcesz obejrzeć jakiś film razem?-zaproponował Hiroki uznając że mogliby tak spędzić czas.

-nie da się kochanie. Można zrobić tort-piniatę ale i tak wejdą tam tylko małe i lekkie rzeczy. Największe co udało nam się wsadzić do prezerwatywy.-przyznał szczerze.

Yuji spial sie nieco kiedy chlopak go tam dotkanl. A kiedy wzial go do ust musial zakryc usta dlonia zeby wstrzymać glos.

Takano | Jun pisze...

Jun wywrócił oczyma i poszedł wziąć szybki prysznic. Umył też dokładnie zęby w wyszykowany wrócił do kuchni.
-lepiej?-spytał wesoło.-jesteś cały po tym upadku z łóżka?-spytał zaraz obejmując go od tyłu.

-mhm...no dobrze.-zgodził się mężczyzna i sięgnął po laptopa. W końcu zdecydował się na gwiezdne wojny.-może być?

-myślałem że już ustaliliśmy projekt.-zauważył Takano.-oczywiście mogę go zmienić...-westchnął.-szkoda że to nie urodziny Rena...mógłbym mu zrobić tort niespodziankę z czymś zabawnym w środku.

[o...widzę skip XD]

-jeśli nie będe mógł jutro chodzić to będzie twoja wina...senpai.-mruknął chłopak obejmując go za szyję.-wykąpiesz się dzisiaj ze mną?

Takano | Jun pisze...

-moj biedny...-ucalowal go w policzek.-um i przepraszam...na prawde staram sie znów rzucic. Juz pale maksymalnie 3 dziennie.

-moze byc.-zgodzil sie Hiroki szukajac filmu. Poszlo mu dosc szybkk wiec juz po chwili ogladali film. Hiroki oparl glowe o ramie chlopaka.

-hmm...pomysle Tomo. Nie jestem pewny jak moznaby to zrobic.-przyznał szczerze.-ale cos wymysle.-zapewnil go z uśmiechem i wrocil do robienia sniadanka.

-za malo ci bylo?-spytal unoszac brew.-um ale ok...rozumiem. innym razem.-przytaknal chlopak.-bo teraz nawet pominajac bol...nie miałbym sily...

Takano | Jun pisze...

-jasne.-wzial talerze.-ja zrobie herbate wiec idz juz usiasc.-powiedział zaraz i poszedl zaniesc sniadanie na stol

-no to w koncu je mamy.-zasmial sie mezczyzna.-mysle ze jutro jak bedziesz chcial bedziesz mogl sie polozyc na kanapie w salonie. Przynajmniej będziesz miał tam telewizor.

Takank po chwili przyniosl sniadanie i usiadl do stolu.
-jak zjemy to zadzwonie do Rena.-powiedzial biorac sie za jedzenie.-a potem tak jak obiecałem pokaże ci te szuflade.

-mhm...dobrze.-przytaknal chlopak. Postanowił sie odprężyć w gorącej wodzie mając nadzieję że to pomoże na jego ból. Było mu przyjemnie ale nienawiścil tego co nastepowalo pozniej.

Takano | Jun pisze...

-Dzisiaj akurat trochę mam.-przyznał szczerze.-kończę o 16. W międzyczasie mam jedne zajęcia wolne.-odpowiedział przynosząc herbatę i siadając do stołu.

-to dobrze. Ale nie rób tak za bardzo. Daj się ranie ładnie zrosnąć.-poprosił go Hiroki. Na prawdę się martwił.

-akurat to były męskie stringi...a z resztą zobaczysz.-machnął ręką i wrócił do jedzenia.-Kaneki bardzo się obawia tego co wymyśli Ren?

-um...dzięki.-chłopak uśmiechnął się do niego.-Mogę jeszcze chwilę poleżeć?-spytał bo był już się umył.

Takano | Jun pisze...

-mmmm...bento od mojego wspaniałego chłopaka. Najlepsze.-uśmiechnął się i z nową energią zabrał się za jedzenie. "uwielbiam kiedy to robi..." pomyślał z uśmiechem kiedy chłopak ucałował go w policzek.

-jak możesz być 'za grzeczny'?-spytał unosząc brew.-Nie ma czegoś takiego.-dodał śmiejąc się cicho.

-mhm rozumiem...-Takani pokiwał spokojnie głową.-ty też tak myślałeś?-spytał patrząc na niego uważnie. "też powinienem na to uważać?" Pomyślał jedząc spokojnie dalej.

Chłopak pokręcił głową.
-możesz wziąć.-zapewnił go i wyłożył się wychodnie w wannie.

Takano | Jun pisze...

-postaraj się skarbie. Przecież dzisiaj masz rehabilitację więc musisz coś zjeść.-zauważył biorąc łyk herbaty.

-To dobrze.-zaśmiał się i ucałował go w policzek. Zamknął laptopa kiedy film się skończył.-a teraz idziemy spać. Padam.-mruknął kładąc się wygodniej.

-nie wiem...zawsze coś nam wypada i tak jakoś wyszło. W tym roku na pewno będziemy świętować. Innych opcji nie ma.-powiedział wesoło i wyciągnął w jego stronę mały palec.-i obaj przygotujemy coś super.

Yuji poleżał jeszcze chwilę i wyszedł z wanny zanim Kazuo skończył. Oparł się o wanne i zaczął się wycierać.

Takano | Jun pisze...

-jasne kochanie. Przygotuję coś.-obiecał kończąc jeść śniadanie.-Od razu masz spotkanie z Chrisem, prawda?

-dobranoc.-odparł Hiroki zamykając oczy. Zanim zasnął chwilę jeszcze dał myślą kołować po dwoją głowie.
*
Obudził się równo z budzikiem który szybko wyłączył żeby nie budzić chłopaka.
"i kto by pomyślał że kiedyś zmienię dźwięk budzika" zaśmiał się w myślach. Wygramolił się z łóżka i pierwsze co zrobił to ubrał dres i wyszedł z psiakami na poranną przebieżkę.

-Co tylko będziesz chciał.-obiecał mu.-Chociaż myślałem o jakiejś miłej niespodziance.-przyznał kończąc śniadanie.

-dam radę. Już prawie kończę.-powiedział chłopak wciągając na siebie spodnie i koszulkę.

Takano | Jun pisze...

-nie trzeba kochanie. To jest czas dla ciebie.-powiedział z uśmiechem.-Poza tym to trochę niezręczne kiedy zadaje mi prywatne pytania...jeśli nie prosił żebym wpadł to nie muszę.

-Już prawie gotowy. Nie chciałem cię budzić bo tak słodko spałeś.-powiedział biorąc łyk kawy.-ale skoro sam się obudziłeś to chcę buziaka.-dodał patrząc na niego wyczekująco.

-ja ciebie też kochanie.-pocałował go w policzek.-zjedz spokojnie a ja w tym czasie zadzwonię do Rena.-powiedział wstając od stołu i wykonując telefon.-hej Ren, masz chwilę?

-Jeśli jutro nie będę mógł kroku postawić to na prawde będę zły.-mruknął chłopak opatulając się kołdrą.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Przecież sam jadę.-przypomniał mu.-jakie dzisiaj masz zajęcia?-spytał dopijając swoją herbatę.

-Ja też mam taką nadzieję.-powiedział oddając pocałunek.-Jak coś to dzwoń albo pisz.-powiedział kończąc kawę i zbierając swoje naczynia.-wrócę najszybciej jak będę mógł.

-jasne. Powodzenia i zanim zadzwonisz to odpocznij.-powiedział Takano od razu się rozłączają.-Ren zaraz ma operacje.-wyjaśnił Tomo sytuację i zaczął zbierać naczynia po śniadaniu. Szybko uwinął się ze zmywaniem i wrócił biorąc partnera na ręce i wesoło niosąc go prosto do garderoby.

-mhm...-mruknął wtulając się w niego lekko.-dobranoc...-dodał tylko i zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

-tak. Prosiłem na poprzednich zajęciach żebyście przygotowali pytanie do mnie jeśli jakieś macie i takie tam.-wzruszył ramionami.-powodzenia na egzaminach skarbie.-ucałował go w policzek.

-Już jadę.-odparł machając na swoją ekipę i sięgając po swoją broń. Nie zadawał żadnych pytań. Domyślił się że ktoś musiał po chłopaka przyjść.-W drugiej szufladzie mojej szafki nocnej jest broń. Wyjmij ją.-polecił mu wsiadając szybko do radiowozu i dając Yasu prowadzić.

-po prostu...chciałem zanieść mojego męża.-powiedział wesoło i posadził go na podłodze przy szufladzie którą zaraz otworzył. Pierwsze co wyjął to stringi męskie z motywem mieczy świetlnych z gwiezdnych wojen o których wspominał.

Yuji obudził się kiedy zadzwonił jego budzik.
-ummmm...Kazu....wyłącz go...

Takano | Jun pisze...

-nie musisz kochanie. A jakby ci się jednak jakieś pytania nasunęły to możesz mnie pytać kiedy chcesz.-również się zaśmiał.-Fajnie tak spotykać się ze swoim profesorem?

-Yasu szybciej.-ponaglał go trochę Hiroki zakładając kamizelkę kuloodporną i sprawdzając czy broń jest naładowana.
-nie mogę szybciej.-odfuknął mu przyjaciel i po chwili już parkowali pod blokiem mężczyzny. Wszyscy pobiegli do jego mieszkania. Dobiegli w momencie kiedy trójka facetów próbowała się dobić do sypialni.
-Co Panowie robią w moim mieszkaniu?-spytał Hiroki mierząc w nich z broni.

-Może dzisiaj lepiej jak nie będziemy ich mierzyć?-zaśmiał się.-ale w domu na pewno.-powiedział kładąc je obok siebie żeby na pewno je zapakować.-poszperaj sobie, na pewno coś jeszcze znajdziesz co ci się spodoba.

-spóźnimy się...-mruknął chłopak ale i jemu nie chciało się wstawać, ba! nie chciało mu się nawet otwierać oczu.

Takano | Jun pisze...

-adrenalinka?-uniósł lekko brew.-Hmmm...no to może powinienem zacząć się zachowywać w domu bardziej jak profesor?-spytał śmiejąc się cicho.-Panie Amakusa, Czy przygotował się Pan na zajęcia?

-oh, nie wątpię że zapłacicie.-powiedział Hiroki kopiąc wyważone drzwi i zachowując zimną krew pomimo że wewnątrz wręcz się gotował.-cóż tak się składa że nie mogę wam na to pozwolić. Chłopak którego szukacie jest MOIM chłopakiem. A ja jestem policjantem...więc przekaż koledze którego zasłaniasz że ma przestać dobijać się do drzwi mojej sypialni bo zacznę strzelać.-zakończył chłodno.

-Hmmm...coś na pewno powinno być.-powiedział bo pamiętał że Marc prezentował mu głównie komplety.-Co powiesz na taki?-spytał wygrzebując komplet składający się ze stringów męskich z kluczykiem z przodu i obcisłych bokserek z dziurką w kształcie dziurki od klucza z tyłu.

-nie. Nie na pierwsze zajęcia Kazu...-wymamrotał chłopak.-Nie mogę tak...

Takano | Jun pisze...

-mhm...no to na razie nie.-zgodził się Jun chociaż musiał przyznać że to byłoby całkiem pociągające.-Masz swojego Juna.-zaśmiał sie.-A ja mam moją kochaną przylepę.-powiedział przytulając chłopaka do siebie.

-a,a,a...-Hiroki pokręcił głową.-Nie tak szybko Panowie. Moi koledzy Panów skują i zawiozą na komisariat. Jakby na to nie spojrzeć jest włamanie i byłbym bardzo głupi gdybym pozwolił Panom od tak sobie pójść.-uśmiechnął się chłodno.

-mhm, słodkie.-zgodził się.-Co się stało kochanie?-spytał zaskoczony i zmartwiony. Od razu objął chłopaka przytulając go do siebie.

-oj wczorajsze się nie liczą...-mruknął chłopak.

Takano | Jun pisze...

-wiem kochanie, ja ciebie też kocham.-zapewnił go. -idź ja poczekam.-zapewnił go i zaczął sprzątać po śniadaniu.

Hiroki po chwili dostał wiadomości że ich złapali. Uspokojony poszedł do sypialni. Przeszedł przez szafę i od razu podszedł do chłopaka. Łagodnie odłożył broń i przytulił Naokiego do siebie.
-Już dobrze....już dobrze...

-Mhm...przepraszam kochanie. Skoro nadal jest ci tak słabo może chwilowo powinniśmy się jednak wstrzymać?-spytał tuląc go do siebie.

-Co nie zmienia faktu że muszę iść.-zaśmiał się.-Kwadrans minął.-dodał chcąc już wyjść z łóżka.

Takano | Jun pisze...

-Ja na pewno kochanie. Ale to ty masz dzisiaj egzaminy nie ja.-zaśmiał się mężczyzna.-więc to ja trzymam kciuki za ciebie. Dasz sobie radę i będziesz świetny.

-Już dobrze, nie przejmuj się mieszkaniem. Już dobrze.-zapewnił go tuląc go do siebie.-Najważniejsze że tobie nic się nie stało. To jest najważniejsze. Zachowałeś się bardzo dobrze.-pogłaskał go po włosach.

-No dobrze. Więc potem tu jeszcze wrócimy. Chociaż widzę że trochę nam rzeczy odłożyłeś.-powiedział biorąc go na ręce i niosąc do łóżka.

-Kazuo....spóźnimy się...-wymamrotał.-i właśnie dlatego chciałem zrobić zasadę że seks tylko wtedy kiedy następnego dnia mamy wolne.-mruknął.

Takano | Jun pisze...

-będzie dobrze kochanie. I a dzisiejszym i na piątkowym. Dasz sobie radę.-powiedział z uśmiechem. Kiedy zaparkowal pod uczelnia zlapal chlopaka za dlon.-trzymam kciuki.

-pokaz kochanie.-poprosił osuwajac go od siebie i podsuwajac jego koszulkę wyżej.-na szczęście nic się nie otwodzylo ale możemy pojechać do szpitala jeśli chcesz.-powiedział znów go przytulajac.

-misie tez.-zgodzil sie wesolo i położył go na łóżku.-i sloniki i co tam jezzcze bedziesz chcial.-zapewnil go.-i ciesze sie ze ci sie to podoba.-dodał zaraz i ucalowal go w policzek.-a czekolade za chwile dostaniesz.

Chłopak zarumienil sie okropnie. Ciezko my było przyznać że sam b wczoraj napalony.
-um...no po części jest to moja wina...ale musimy wstawać...

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne. Już jedziemy Panie Amakusa.-zaśmiał się mężczyzna. Kiedy byli pod uczelnią podstawił wózek i gdy chłopak już na nim siedział zamknął samochód.-widzimy się na zajęciach a po egzaminach napisz mi jak ci poszło.

-No dobrze, wiem że się boisz.-powiedział znów tuląc go do siebie.-Wyciągniemy z nich wszystko co się da...zrobię wszystko co w moją mocy żebyś był bezpieczny.-Zapewnił go."skurwysyny...normalnie obiłbym im ryje ale wtedy gorzej byłoby z zamknięciem ich...kurwa mam nadzieję że zdobędziemy dowody na zatrzymanie jego porąbanego staruszka.

-w takim razie cieszę się jeszcze bardziej że sobie o nich przypomniałem.-uśmiechnął się i ucałował go w czółko.-i że mogłem cię tak zaskoczyć.-dodał i poszedł do kuchni.

-mou...no jak chcesz.-westchnął chłopak wychodząc z łóżka. Poczuł jak drżą mu nogi."przejdzie...musi przejść.", pomyślał podchodząc do szafy.

Takano | Jun pisze...

Jun spokojnie poszedł najpierw do gabinetu a potem prosto do sali w której zawsze miał zajęcia. Wolał zawsze przyjść wcześniej żeby podłączyć wszystko.

-Nauczę cię...bo na razie pewnie nawet byś nie wiedział jak ją odbezpieczyć.-powiedział głaszcząc go po włosach.-zaraz musimy iść kochanie.

-Aż żałuję że nie przypomniałem sobie o nich wcześniej.-powiedział kiedy wrócił z kubkiem gorącej czekolady. Podał go chłopakowi i usiadł na brzegu łóżka.

-Chyba żartujesz Kazuo...-mruknął zerkając na niego.-i co napiszesz? "Wczoraj przesadziłem i mojego chłopaka boli tyłek dlatego nie może przyjść".-wywrócił oczyma.-lewe zwolnienie tutaj nie przejdzie.

Takano | Jun pisze...

-tak, mam kilka modeli dla osób które będą chciałby przećwiczyć przed egzaminem.-odpowiedział spokojnie i wskazał dłonią na karton.

-grzeczne pieski.-pogłaskał je po łebkach. Wstał i pomógł chłopakowi ustać.-będzie dobrze.

-nie ma za co kochanie.-powiedział wesoło i wytarł policzek.-przecież wiesz że zawsze ci ją zrobię.-powiedział głaszcząc go po włosach.

-ech...takie coś tutaj nie przejdzie.-westchnął wybierając ciuchy i szybko się przebierając.

Takano | Jun pisze...

-z około 30, większość będzie ABC ale część będzie taka że będziecie musieli coś sami napisać.-odpowiedział spokojnie opierając się tyłem o biurko. Kiedy jeździł wzrokiem po sali trochę dłużej zatrzymał się na Ryu. Dzisiaj trochę specjalnie ubrał koszulę którą kupił z chłopakiem na zakupach.

-Na komisariat. Z tego co widziałem nic mu się nie otworzyło.-odpowiedział.-Tamci już zawiezieni? Przesłuchamy ich od razu.

-Cieszę się kochanie. Nawet jeśli to tylko czekolada i zazwyczaj nie za bardzo mogę ci pomóc.-powiedział kładąc się obok niego.

-Nie mamy takiego.-wywrócił oczyma.-po prostu wstań...ja na szczęście mam dzisiaj tylko dwa zajęcia.-mruknął idąc zrobić jakieś śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-Mam nadzieję że rozmawiały Panie na temat zajęć i właśnie omawiały ważne pytanie dotyczące egzaminu.-zwrócił się do dziewczyn Jun. Podszedł też bliżej i zerknął na nie opierając się o ławkę Ryu i zostawiając na niej karteczkę na której było napisane 'pójdziemy do restauracji po Chrisie?'.-Nie mam racji?-spytał jeszcze raz. Nie specjalnie podobało mu się szeptanie na jego zajęciach.

-Oddam ci mówienie.-zgodził się Hiroki.-Ale będę siedział obok.-powiedział zaraz.

-Nie....nie wygłupiłeś kochanie.-zapewnił go i oparł głowę o jego ramię.-czekolada mi moje uczucia.

-niby kto?-spytał unosząc brwi. Wstawił ryż i zabrał się za robienie reszty.

Takano | Jun pisze...

-już wyjaśniam.-zapewnił odwracając się i idąc do tablicy. Kiedy był odwrócony do klasy plecami zerknął na karteczkę i uśmiechnął się lekko. Zaraz jednak zaczął wyjaśniać wspomniane zagadnienie.

-będę spokojny.-obiecał.-w końcu zachowałem zimną krew jak byliśmy w moim mieszkaniu.-zauważył obejmując chłopaka ramieniem.

-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak mocno.-powiedział z uśmiechem i zerknął na swój pierścionek.

-daj spokój Kazuo...chcę zostać dobrym lekarzem a zrywanie się z zajęć mi w tym nie pomoże...-zauważył chłopak.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście.-Jun naszykował mu model i igły po czym zaprosił do swojego biurka.-z którym masz problem?-spytał spokojnie przechodząc na Japoński.

-Oj cicho. Sam byś tak robił.-zauważył Hiroki.-Więc nie dziw się mi...I tak dobrze że nie zacząłem w nich strzelać, ale potrzebowaliśmy ich całych.

-nie mam powodu żeby kłamać kochanie. Kocham cię.-ucałował go w policzek.

-Przyjdziesz na śniadanie czy ci zostawić?-spytał zalewając sobie herbatę.

Takano | Jun pisze...

-Masz problem z moimi randkami z tobą?-szepnął po japońsku unosząc lekko brew.-wbij igłę tutaj.-wskazał jeden punkt przy ranie.-i szyj powoli.

-Wpadniemy. Moje mieszkanie jest w takim stanie że chyba nic nie ugotuję...-westchnął.-Dzięki Yasu.

-A masz jakieś powody żeby mi nie wierzyć?-spytał zerkając na chłopaka.

-ech...ok. Nie sądziłem że tak szybko nie będzie ci się chciało.-powiedział jedząc śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-Ale ty chyba w nie nie wierzysz co Ryu? To tylko głupie plotki. Umawiam się z tobą a nie z jakąś profesor Laurą.-wywrócił oczyma.-Nie chodzą na żadne randki poza tymi z tobą.-dodał.-i skoro mam dzisiaj zajęcia z tobą to postanowiłem się ładnie ubrać.-zakończył obserwując ruchy chłopaka.-postaraj się je robić bliżej siebie.

-aj daj spokój. Na pewno nadal jest piękna.-zaśmiał się wywracając oczyma. Wyprowadził Naokiego z samochodu i poprowadził do swojego gabinetu.

-no chyba za twoim kochanie.-powiedział znów go całując w policzek.

-na razie zajęcia były tylko wczoraj.-zaśmiał się.-mimo wszystko to chciałbym żebyś polubił te studia, wiesz? Wybrałeś sobie takie ciekawe kierunki...

Takano | Jun pisze...

-Nie masz o co być zazdrosny...dla mnie liczysz się tylko ty.-zapewnił go skupiając wzrok na dłoniach chłopaka.-na wszystko?-spytał trochę jednak czując na sobie wzrok całej klasy. Miał nadzieje że na pewno nikt nie umie japońskiego.-Uważaj!-kiedy chłopak się skaleczył zareagował od razu. Wyjął z szuflady plastry i płyn do dezynfekcji.-ech, pokaż ten palec.

-żadne cyrki.-wywrócił oczyma.-Ja teraz idę ich przesłuchać ale spokojnie, nie zostaniesz sam. Yuta zostaje pogrzebać w papierach.-wskazał na siedzącego kawałek dalej chłopaka.

-Niech mi będzie? Nie wierzysz mi? A jaką mam pewność że ty się a swoimi tak nie oglądasz? No i żeby wejść na górę muszą przejść przez piekarnię.

-mhm...wiem, wiem.-Chłopak skończył jeść i porcję dla Kazuo schował do lodówki.-zrób jakiś dobry obiad skoro zostajesz.-zaśmiał się podchodząc jeszcze do niego żeby dać mu całuska.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no dobrze. Po prostu nigdy więcej nie wymyślaj takich głupot.-westchnął zaklejając mu palec.-Już Pan rozumie Panie Amakusa? Proszę uważać na palce na egzaminie.-powiedział już spokojniej, wracając na pozycję wykładowcy.

-Jakby coś to możesz mnie zawołać.-powiedział i wyszedł żeby dołączyć do Yasu w sali przesłuchań.

-zwłaszcza kiedy przychodzi mój ukochany i najseksowniejszy klient.-powiedział uśmiechając się do męża.

-do potem.-pomachał mu i zabrał swoją torbę wychodząc już na zajęcia.

Takano | Jun pisze...

-właśnie widzę...-zaśmiał się chłopak. Jun pomagał kolejnej osobie z szyciem więc mieli chwilę żeby pogadać.-O czym tak rozmawialiście? Pod koniec Jun był jakoś dziwnie miło zaskoczony...Chciałbym rozumieć co mówiliście.

-Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.-odezwał się Yuta.-Po takich przeżyciach dobrze jest zjeść czekoladę.-zagadał.

-jasne kochanie. Odpoczywaj.-powiedział kładąc się wygodniej i tuląc do siebie chłopaka.-mój kochany mąż...

Yuji po zajęciach w czasie przerwy usiadł trochę wygodniej rozmawiając z Takim o zajęciach kiedy podeszła do nich jakaś dziewczyna z dość odsłoniętym dekoltem. Nachyliła się nad biurkiem Yujiego opierając się o nie słońmi.
-hej...mogę zerknąć na twoje notatki?
-Hm? a...jasne.-chłopak podsunął jej kartki. Dziewczyna nachyliła się jeszcze bardziej żeby zwrócić jego uwagę.
-wow...świetny jesteś! Miałbyś coś przeciwko gdybyśmy pouczyli się razem?-spytała słodko.
-hm? wybacz...ale wolę się uczyć sam.-uśmiechnął się i wrócił do rozmowy z Takim.-coś się stało? Czemu się tak na mnie patrzysz?-spytał go kiedy dziewczyna sobie w końcu poszła.

Takano | Jun pisze...

-no...to ciesz się że nikt tutaj raczej nie był w stanie was zrozumieć...mówiliście na dodatek dość szybko.-zauważył.-przez to co mówiły te za nami?-spytał szeptem.

-rozumiem.-Yuta uśmiechnął się lekko i wrócił do papierów już nie przeszkadzając chłopakowi z czytaniu.

-Ja ciebie też. Mój kochany, najukochańszy mężuś.-przytulił go do siebie.-ale mieliśmy odpoczywać.

-Podrywają?-spytał nie bardzo rozumiejąc.-No i daj spokój...-machnął ręką.-jestem no najwyżej przeciętny.

Takano | Jun pisze...

-hej hej...ale spokojnie.-poklepał go po plecach.-Nie pożeraj go tak wzrokiem...nawet jeśli masz na co popatrzeć.-powiedział wesoło.-odegrasz się kiedyś.

-w tym biznesie nie zdradzamy swoich klientów.-odparł mężczyzna nie mając zamiaru zdradzić chociaż najmniejszej informacji.

-To nie jest odpoczynek.-zaśmiał się.-leżymy...i możemy jakiś film obejrzeć.

-widziałem. Czasem nawet nie muszę, mam brata bliźniaka.-pokazał mu ich zdjęcie na telefonie.-jesteśmy identyczni.

Takano | Jun pisze...

-to się postaraj...-znów poklepał go po ramieniu.-kto wie co się zrodziło w głowach reszty kiedy tak ze sobą rozmawialiście.

Widząc że mężczyźni się wahają Hiroki zaczął przekładać w palcach kajdanki.
-No Panowie...nie przeciągajmy tego dłużej. Kto was wynajął i czego chciał od chłopaka.
-My go tylko mieliśmy dostarczyć. Żywego i nietkniętego.-odpowiedział w końcu jeden.
-pięknie, pięknie...a dla kogo?

-mhm, możemy obejrzeć.-zgodził sie Takano i usiadł sięgając po laptopa. Zaczął szukać filmu.

-he? No nie bardzo. Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek mnie podrywał.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-wieeeeesz...jednak chyba trochę byliście. Znaczy nikt nic nie rozumiał, ja też, ale mimo wszystko to brzmiało jakbyście rozmawiali dość swobodnie.-powiedział szczerze.

-od kogo. To jest pytanie na które chcę dostać odpowiedź.-powiedział Hiroki wbijając w nich wzrok który byłby w stanie zamrozić słońce.

Takano szybko znalazł film i puścił go. Objął mocniej chłopaka ciesząc się jego bliskością.

-Spoko.-Yuji machnął tylko ręką.-Ale teraz? Przecież ona chciała tylko zobaczyć notatki.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-musicie po prostu uważać.-powiedział spokojnie Mark. -Nawet jeśli nikt was nie rozumie to swoje mogą dopowiedzieć.-zauważył. Jun kiedy skończył tłumaczyć ostatniej osobie zwrócił się do grupy.
-są do mnie jeszcze jakieś pytania?

-wy nie, ale wasz zleceniodawca może sobie znaleźć innych chłopców na posyłki.-zauważył Hiroki powoli tracąc nad sobą panowanie.

Takano oglądał spokojnie razem z nim i kiedy film się skończył przeciągnął się lekko.
-całkiem przyjemny seans. Już lepiej się czujesz?

-Nie wiem, nie widziałem.-chłopak wzruszył ramionami.-Nie zauważam takich rzeczy, Kazu był bardziej bezpośredni.

Takano | Jun pisze...

Jun opadł ciężko na swój fotel.
-mam nadzieję że to nie wyglądało bardzo podejrzanie...-mruknął wstając i zbierając swoje rzeczy. Poszedł do gabinetu po potrzebne mu materiały.

Hiroki sprawdził telefon u numer po czym warknął cicho pod nosem.
-nieźle się zabezpieczył...-fuknął i odłożył wściekle komórkę na stół.-zostawiam ci resztę Yasu. I tak są zatrzymani. Nie włamuje się do mieszkania gliny.-to mówiąc wyszedł nerwowym krokiem.

-to dobrze. Cieszę się kochanie.-powiedział i odetchnął z ulgą i wstał z łóżka znów się przeciągając.-pójdę spakować te bieliznę którą wybrałeś. Chyba że coś jeszcze poszukać.

-nie, oczywiście że nie.-zaśmiał się chłopak.-Hmmm...uratował mnie...ale cała szkoła potem zaczęła mnie wyzywać od pedałów i w ogóle ubzdurali sobie że chodzę z Kazu. No i jakoś tak wyszło że w sumie powiedział mi co czuje i spytał czy chcę spróbować z nim być.

Takano | Jun pisze...

Jun uśmiechnął się patrząc na telefon. 'gratuluję kochanie. Ja też zjadłem bento, dziękuję i powodzenia :*" Odpisał mu i odłożył telefon zaczynając prowadzić zajęcia.

-Ok, Już do niego dzwonię.-powiedział wstając z kanapy i wykonując telefon.-Hej Shu, Naoki mówił że chciałeś ze mną rozmawiać. O co chodzi?

-Super, jak poszło?-spytał siadając na brzegu łóżka.-Wiesz chciałem spytać czy masz już jakiś pomysł na prezent dla Kanekiego.-zaczął prosto z mostu.

-no...powiedzmy że właśnie tak.-zaśmiał się chłopak.-Serio? Sam się ujawnił czy go znalazłeś? Jak zareagowałeś jak się dowiedziałeś że to chłopak?-spytał ciekawy.

Takano | Jun pisze...

Jun westchnął cicho. Miał wrażenie że ta kobieta go śledzi.
-kto to?-zerknęła mu przez ramię kiedy czytał wiadomość.-oh, zawsze chciałam nauczyć się japońskiego. Może mógłbyś...?
-Nie jestem najlepszym materiałem na nauczyciela. Lepiej gdyby poszła Pani na jakiś kurs.-oparł mężczyzna."Poza tym co cię sprowadza do szpitala?" Pomyślał nie wypowiadają tego na głos.

-Może to coś da...więc to znów wasz ojciec kogoś nasłał na Naokiego? Zatarł ślady przy tych trzech najemnikach. Z tym nic nie ruszę ale zerkniemy na zdjęcia. Dzięki Shu...ale następny razem od razu do mnie pisz gdyby coś się miało stać.

-cóż...nie kombinujesz najgorzej ale ramen z budki jest dość zwyczajny a to jednak jest wyjątkowy dzień. Pomyśl o czymś co byłoby specjalne ale w takim przedziale cenowym na jakie mógłby pozwolić sobie Kaneki przy wyborze prezentu dla ciebie.-podpowiedział.

-aaaa...to całkiem urocze.-uśmiechnął się chłopak.-Byliście razem w klasie?

Takano | Jun pisze...

-dzien dobry.-odparl Jun ale zaraz znow zwrócił sie do kobiety.-nie mam po co dawać znac. Mowilem ze nie daje zadnych lekcji.-powiedział wycierajac policzek.-i prosze sie pilnowac. Ja juz jestem zajety.-powiedział machajac niesmiertelnikiem który trzymal pod koszula.

-rozumiem...ale.Naoki dal.mi znac dopiero kiedy cos sie stalo. Wiec pisz tez do mnie.-poprosil bo wolal tez wiedziec od razu. Mialby wiecej czasu na reakcje.

-Kino brzmi ok. Jeśli do tego przygotowalbys jakas prosta kolacje w domu do byłoby idealnie.

-aaaa...to tak jak Kazu. On byl miotaczem w drużynie baseballu a ja nalezalem do klubu kendo. Jwgo fanclub mi grozil.-przyznał wesolo.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...uwierz mi, mi tez sie to nie spodobalo. Wiec nie placz, prosze.-poprosil glaszczac go po włosach.-i tak nie powinieneś bic ludzi...ale chcialbym zebys mogl pokazac im czyj jestem.

-nic mu nie jest. Przyjechaliśmy zanim zdazyli mu cos zrobic...ale teraz naprawde boje sie go zostawiac samego.-westchnął.-jak to się w ogole stalo? Wiesz moze co wasz ojciec znowu planuje?

-dostales ode mnie specjalny zeszyt.-przypomniał mu.-i spokojnke Ren. Jakby co to ci pomożemy.-zapewnił brata.-i tort bedzie dobry.

-głównie lisciki i zdjecia. Nie posuwaly sie za daleko. Ale jak sie pochorowalem to moj brat poszedl sie z nimi spotkac jako ja...i grozily mu nożem.

Takano | Jun pisze...

-mi tez sie nie podobalo.-zapewnił go i wyprowadził wozek z chłopakiem ze szpitala.-dla mnie to tez nie bylo fajne. Ech...chyba sobie jednak odpuszcze te karaoke w piatek.-powiedział bo przecież byl umówiony na imlreze. Otworzy samochód k pomógł chłopakowi.-pojedziemy do naszej ulubionej restauracji.

-postaraj sie. I mozesz być spokojny nie zostawię go. Jest teraz caly czas przy mnie.-zapewnił go.

-i za kazdym kolejnym razem bedzie jeszcze lepiej. Nic nie przyjdzie magicznie, musisz cwiczyc zeby wyszlo.

-uspokoily. Zdaje się ze Kazuo na nke nakrzyczal.-wzruszyl ramionami.-wy nie mieliscie takich przygód?

Takano | Jun pisze...

-Ryu? Nie płacz skarbie...-starł jego łzy wierzchem dłoni.-Na pewno nie będziesz miał nic przeciwko jeśli pójdę? Szczerze Ryu.-poprosił łapiąc go za dłoń.-Bo wiesz...nie uśmiecha mi się być ojcem.-powiedział żeby jakoś rozładować atmosferę.-Nie przejmuj się tym, ok? Przecież nawet jeśli będziemy się zachowywać przy sobie bardziej swobodnie to zawsze można powiedzieć że przecież jestem przyjacielem twojego brata, i jak u was pracowałem to u was mieszkałem. Dodać że przez to jesteś dla mnie jak brat i po sprawie.

-ty też się trzymaj tam.-poprosił i również się rozłączył. Od razu włączył komputer i sprawdził maila.-Yuta? Jesteś w stanie znaleźć mi tego człowieka?-zwrócił się do chłopaka który zaraz do niego podszedł.
-myślę że tak....ale nie wiem jak szybko.
-ok, prześlę ci zdjęcia, zajmij się tym od razu.

-Nie wiem, możliwe że wrócimy do Yukan a potem wrócimy na urodziny Kanekiego. Chyba że nie robisz mu żadnego przyjęcia.-powiedział kładąc się znów obok Tomo.

-ou....serio? Nie wiedziałem że można aż tak zareagować...-powiedział smutno.-moi rodzice zmarli więc nie wiem jak by zareagowali...a Kazu w ogóle miał nieciekawą sytuację w domu.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...masz prawo być zazdrosny. Nawet jeśli wiem że mi ufasz to nie mam ci za złe tego że jesteś zazdrosny.-zapewnił go i pogłaskał po policzku.-Dobrze...pójdę ale jak coś to będe cały czas przy telefonie. Nie wypije za dużo a jak do ciebie wrócę to mocno cię przytulę.-uśmiechnął się do niego.

-Jasne. Śpij spokojnie.-Hiroki podał mu małą poduszkę i pogłaskał po włosach. Potem wrócił do pracy.

-nie wpadną?-spytał spokojnie Takano.-Takie małe przyjęcie będzie odpowiednie, na pewno się ucieszy ale...jesteś pewny co do naszej siostry?

-A...to świetnie że pomogli.-powiedział z uśmiechem.-Na prawdę świetne. Ale em...nie miałeś problemów w szkole przez swoich rodziców albo coś?-spytał cicho.

Takano | Jun pisze...

-Nie masz za co przepraszać. Na prawdę rozumiem dlaczego ci się to nie podoba i uwierz...ja też jestem niezadowolony że ktoś rozsyła głupie plotki.-uśmiechnął się i zamknął już drzwi. Schował wózek i usiadł za kierownicą.

-Bo on jest inny.-mruknął Hiroki zerkając na Naokiego a potem na Yute.-zupełnie inny od niej.-wzruszył ramionami i wrócił do papierów.-nie gadaj tylko szukaj.

-Jest jakiś powód dla którego nie przyjdą?-spytał opierając głowę o ramię Tomohisy.--Ma...spytaj się go. Impreza u ciebie na mieszkaniu?

-aaaaa...to raczej dobrze. Chyba i tak najważniejsze jest to że cię kochają.-zauważył z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Jedziemy.-przytaknął Jun.-Taka mała randka.-uśmiechnął się powoli ruszając.-Jak tam dzisiaj u Chrisa?

-Wiem. Ale się tam na to patrz i nie zawracaj mi teraz dupy.-wywrócił oczyma. Zaczął przekładać papiery a kiedy Naoki sie rozkopał westchnął i poprawił mu koc.

-oh...To na prawdę kiepsko Ren...czemu mi wcześniej o tym nie mówiłeś? Znaczy...pewnie nie bardzo moglibyśmy pomóc ale...-westchnął.-Będzie lepiej. Na razie myśl o tym jakie przyjęcia mu zrobisz.

-chętnie ich poznamy.-Zgodził się Yuji.-Dobrze, że przynajmniej twoi rodzice zaakceptowali wasz związek.

Takano | Jun pisze...

-kochanie naprawdę nie musi ci być głupio. To na prawdę naturalne że jesteś zazdrosny. Najważniejsze że mi ufasz i nie robisz mi wyrzutów.-powiedział jadąc spokojnie. Zerknął na niego kiedy stanęli na światłach.-Bo przecież wiesz że kocham tylko ciebie.

-więc się pośpiesz z tym szukaniem bo nie chcesz żeby stary, chłodny szef wrócił.-powiedział Hiroki na prawdę się martwiąc. Nienawidził kiedy musiał czekać żeby coś zrobić.

-i właśnie dlatego musisz go podwójnie wspierać.-powiedział Takano.-dacie radę, masz więcej wsparcia niż ja miałem.-zauważył.-Powodzenia, gdybyś miał jakiś problem to dzwoń a na razie odpocznij po operacji.-powiedział mając już zamiar się rozłączyć.

-na pewno musiałeś ich zaskoczyć.-zaśmiał się Yuji.-ale wyszło dobrze, i to jest chyba najważniejsze.

Takano | Jun pisze...

-odgonię każdą i każdego który się będzie do mnie przystawiał.-zapewnił go i ruszył kiedy światło zmieniło się na zielone.

-wiem, nie burcz mi tutaj. Wiem jak to działa.-wywrócił oczyma. Nie pracował w policji od wczoraj. Po prostu wyjątkowo mocno się martwił.

-oj...już jestem tylko twój.-zapewnił go wesoło.-ale mieliśmy wstawać powoli...

-długo jesteście razem?-spytał ale zaraz znów się odezwał.-przepraszam jeśli przeszkadzają ci te pytania...to mój pierwszy związek w ogóle i ciekawi mnie jak to wygląda u innych...

Takano | Jun pisze...

-hmmm...myślałem żebyśmy wzięli pizze na nas dwóch a potem jakiś deser.-powiedział zamykając samochód i prowadząc wózek do restauracji.-Pasuje ci taki plan?

Hiroki na chwilę oderwał wzrok od papierów żeby zerknąć na chłopaka.
-nic się nie stało. Śpij dalej.-powiedział cały czas się martwiąc. Trochę obwiniał siebie za te sytuację.

-powoli znaczy że będziemy się tak tulić aż może kiedyś wstaniemy?-spytał przytulając do siebie chłopaka.-kocham cię.

-około roku...-odpowiedział spokojnie.-mieliśmy taki mały...już nawet nie pamiętam o co poszło ale było to jakoś na początku.

Takano | Jun pisze...

-no to super kochanie. Mamy nasza mala randke.-powiedział z uśmiechem i wszedl do srodka.-ciesze sie ze czasem możemy tak pojsc. A w mieszkaniu się potulimy.

-znalazłem szefie.-odezwał sie Yuta i podał mu wydrukowane dokumenty.-co robimy?
-na razoe czekamy az Yasu i reszta wroca. Możesz mi powiedzieć czego się dowiedziałes.

-moj kochany...-pocałował go w nosek.-przyzwyczailes sie juz do mysli ze masz męża? Wiem ze było to dla ciebie trudne...

-ja nie chce sie z nim kłócić po prostu.-wyjasnil Yuji.-wiesz...po tym jednym czulem sie źle.

Takano | Jun pisze...

-przytule. I rozmasuje ci nogi jesli bedziesz chcial.-powiedzial zajmując stolik wskazany przez kelnera. Taki bardziej na uboczu i troche ukryty.-wybieraj kochanie.-podsunal mu menu.

-pewnie nie wpadl bo ma plecy...-powiedział Hiroki i wskazal palcem na zdjecka które wysłał mu Shu.-zdaje sie ze pracuje dla ojca Naokiego. Ale nie jesteśmy w stanie tego udowodnić.

-to wszystko dlategl ze tak bardzo cie kocham...i wiem ze czasem potrzebujesz chwili dla siebie.-ucalowal go w usta i spojrzal mu w oczy.-wtedy wystarczy ze cierpliwie poczekam a sam przyjdziesz sie przytulic.

-domyslalem sie ze tak bedzie...Kazu jest inteligentny ale nie lubi tego pokqzywac. Nie lubi sie uczyc.-wyjasnil juz troche znajac swojego chlopaka.-a dzisiaj...nie chcialo mu sie wstac.

Takano | Jun pisze...

-moga byc.-zgodzil sie swobodnie Jun. Zamowil po chwili pizze oraz cos do picia po czym skupil swoj wzrok na chlopaku.-a jak tam dzisiaj na rehabilitacji?

Hiroki spojrzal na niego i westchnal ciężko. Yuta byl jednym z najmłodszych członków w zespole i nke chciql go wysylac w niebezpieczne tereny.
-obgadamy to z resztai wtedy zdecydujemy.

-a mi to wcale nie przeszkadza kochanie. Zawsze sie ciesze kiedy jestes blisko mnie...i naprawde sie ucieszyłem kiedy zaproponowales te randke.-przyznal szczerze.-bylo idealnie. Nadal jest.

-nie ma sensu go nastawiac...i tak sie nie uda.-chlopak wzruszyl ramionami.-ale pewnie wiesz jak to jest.-zasmial sie.

Takano | Jun pisze...

-ale przeciez ostatnio tak ladnie chodziles...co sie stqlo skarbie?-spytał troche zmartwiony. Zlapal go za dlon.

-spokojnie Naoki...nie puscilbym nikogo w pojedynke.-zapewnil chlopaka. Mogl byc chlodny ale dbal o swoja druzyne.

-bedziemy tak czasem uciekac od rutyny.-zapewnil go.-zeby cie nie dopadla. I gdyby cos to mow kochanie. Od razu cos wymyslimy.-obiecal mu i pocalowal go namietnie.

-ok, mozemy zjesc.-zgodzil sie chlopak idac za nim.

Takano | Jun pisze...

-aaaaa ok. Dobrze juz nie bede sie tak ubieral na zajecie.-obiecal mu i zmierzwil mu włosy.-ubiore sie w byle co żebyś nie mial takich brudnych mysli.-dodal wesolo.

-pojde z toba. Nie chce zebys byl teraz sam.-powiedział wstając z podlogi i lapiac chłopaka za rękę.-dzisiaj za bardzo sie o siebie martwie.

-rozumiem kochanie, mnie tez. Dlatego czasem mozemy wysłać Yuye do babci i pojechac do Tokio albo do onsen zeby sie troche zabawic.-powiedzial z usmiechem.

-no mowilem ze jest inteligentny...byl taki konkurs matekatyczny i go namówiłem bo brakowało jednej osoby. I wygrali indeksy.-wyjasnil.

Takano | Jun pisze...

-a po co mam sie ubierac ladnie na zajecia kiedy nie mam ich z toba?-spytal unosząc lekko brwi.-w końcu to dla ciebie sie tak ladnie ubrałem.-dodal glaszczac go po dloni.

-nie odrywasz. I tak na razie czekam az Yasu skonczy z przesluchaniem i wszyscy wroca do gabinetu. Dopiero wtedy ustalimy co dalej. Trzeba z tym skonczyc...nie podoba mi się to ze jestes w niebezpieczeństwie caly czas.

-wiem skarbie, nie zaniedbamy.-zapewnil go bo byl tego pewny.-po prostu czasem potrzebujemy czasu tylko dla nas.-ucalowal go.-no juz od jakiegls czasu mowie ze wstajemy.-zasmial sie i podniosl sie z łóżka.-pojde w koncu spakowac te bielizne.

-cwicze.-przytaknal Yuji.-na początku bylo ciezej...ale teraz na prawde lubie taki wysilek.

Takano | Jun pisze...

-tak zadziałało ze wyglądałes jakbys chcial mnie pozrec wzrokiem...a po tym co powiedziałeś na prawde mialem ochote cie zaciągnąć na zaplecze.-przyznal szczerze i zabral sie za jedzenie.

-wiem. Cieszę sie i nawet nie wiesz jak dumny jestem.-powiedział obejmując go ramieniem.-dałeś rade a my zdążyliśmy. Wszystko dobrze sie skonczylo.

-ja ciebie tez mocno kocham.-posłał mu buziaka w powietrzu i poszedl do garderoby. Zaczal pakowac bielizne i zajrzal jeszcze raz do szuflady by po chwili cos z niej wyjąć i wrocic biegiem do sypialni.-ha, ha!-powiedział zadowolony z mina zwycięzcy.-patrz co znalazłem.-podal mu trzy opakowania z dwiema parami jadalych stringów. Wata cukrowa, cukierki pudrowe oraz cukierki czekoladowe.

-ja tez nie jestem ale do Kendo jednak jakiejs sily potrzeba.-zasmial sie chlopak.-um...i pomimo ze jestem calkiem niezly do Kazu mnie uczyl sie bronic ale...jak chcesz to moge cie pouczyc.

Takano | Jun pisze...

-oj gluptasku...oczywiście że na mnie działasz.-powiedział jedzac spokojnie swoj kawalek.-nic sie nie ztalo skarbie, nie musisz mnie przepraszac. Ale czemu tak nagle zrobiłeś sie taki zazdrosny?

-nie musisz za nic placic. Nie zrobiłeś nic zlego Naoki. Jakos to naprawie.-zapewnil go. Nie chcial zeby chlopak sie obwinial.

-mają, mają. Spokojnie kochanie, gdyby nie mialy to bym je z żalem wyrzucil a tak...mamy jeszcze pół roku żeby z nich skorzystać.-powiedział calujac go i odkladajac stringi do reszty bielizny ktora zabierali ze soba.-ale bedzie trzeba je jakos ukryc przed Yuya...

-nie ma za co...serio.-usmiechnal sie chlopak. Cieszyl sie ze tak szybko zdobyl przyjaciela.

Takano | Jun pisze...

-mhm...w.kazdym razie troche sie ucieszylem.-przyznql szczerze i wziął sobie drugi kawałek pizzy.-dobra jest.-skomentował biorac łyk soku.

-nie zostawił bym cie samego.-powiedział spokojnie.-na prawde sie przestraszyłem ze coś może ci sie stac.

-oj...dobrze wiesz ze nie o to mi chodzi.-zasmial sie Takano.-wszystkie bedziemy musieli ukryc. I to na prawdę tak żeby ich nie znalazl.

-jesli mnie nauczysz.-zasmial sie Yuji.-jakos...nigdy sie nie nauczylem.-przyznał szczerze.

Takano | Jun pisze...

-na prawde kazesz mi mowic takie rzeczy?-spytal patrzac mu w oczy.-zrobiłbym wszystko na co bys mi pozwolił Ryu.-powiedział szczerze i wzial lyk soku.

-ja tez poczułem się spokojniejszy. Wiedzialem ze juz jestes bezpieczny.-przyznał szczerze i pogłaskał go po włosach.-wracamy juz do srodka.

-mhm...pudło zakleimy...i będziemy miec nadzieje ze go nie znajdzie.-powiedział obejmując chłopaka ramienie.-a za tydzień znów tutaj wrócimy. Na urodziny Kanekiego.

-to może wieczorem?-zaproponował Yuji i wzial sobie ciasto.-chciałbym przejrzeć materiały na jutro.

Takano | Jun pisze...

-naprawde musze odpowiadać? Ryu...naprawde chcesz zebym ci odpowiedział?-spytal wpatrując sie w niego.

-poprosze. Od razu zrobimy reszcie.-zaproponował wracajac z nim do srodka.

-hmmm...przemyslimy to jeszcze, ok? Nadal ma ta kare. Ale jak bedzie grzeczy to chyba bedzie mozna go zabrac...

-to super.-ucieszyl sie Yuji.-Teru nie bedzie to przeszkadzało?

Takano | Jun pisze...

-trochę sie krępuje.-Przyznał szczerze i wzial lyk soku.-bo...ech, po pierwsze jestesmy w restauracji a po drugie Ryu...ja na prawde nie chce cie poganiac wiesz? Robimy spokojne postępy i to jest ok. Naprawde...

-pomogę Ci, przynajmniej z zaniesieniem ich.-powiedział stajac obok i na razie mu nie przeszkadzajac.

-no dobrze, zabierzemy.-zgodzil sie w koncu.-teraz musial zostac...wiec chyba za tydzień możemy go zabrac.-przytaknal i przytulil chlopaka.

-serio? No dobra.-Yuji wzruszył ramionami i wypil sok ktory sobie wzial.

Takano | Jun pisze...

-cieszę sie że rozumiesz. Naprawde bardzo cie kocham.-powiedział biorac sobie kolejny kawalek pizzy.-jutro? Hmmm...mam dwa zajecia a potem bede sie bral za robienie egzaminów.

-ja ciebie tez skarbie.-powiedział i wziął tacke z kubkami.-ja to zaniose.

-nie jestem tego taki pewny...ale dziękuję ze mnie wspierasz skarbie.-pocalowal go i przeciągnął sie lekko.-obiadek i jedziemy.

Chłopaka przytaknal i wyrzucil plaskikowy takerzyk do smietnika.
-lecimy bo sie spoznimy.

Takano | Jun pisze...

-jasne skarbie. Cos sobie znajdziemy. Bedziemy oglądać a ja ci rozmasuje nogi.-zjadl kawaek pizzy do konca i wypil sok.

-Yasu? Wygladasz na chorego i zmeczonego. Lepiej bedzie jak pojedziesz do domu. Zawioze cie ja albo ktos z zespołu.-zagadal do kumpla.

-spokojnie, wyjdziemy.-zaśmiał się i poszedł z nim do kuchni.-co robimy? Jak coś szybkiego to może omurice?

Yuji wrócił zaraz po zajęciach.
-um...tadaima!-krzyknal kiedy zdejmowal buty.

Takano | Jun pisze...

-oj...to przecież nic wielkiego kochanie. Ale ciesze sie ze jestes szczesliwy i ci sie podoba. To wiele znaczy.-powiedzial z usmiechem i pogłaskał go po policzku.-takie spontaniczne randki tez sa fajne.

-poradzimy sobie a ty mi nie pomozesz bedac w takim stanie. Dobrze o tym wiesz.-westchnął Hiroki patrzac na przyjaciela.

-jesli chcesz mozemy tak zrobic. Ty pierwsza polowe i ja druga.-zaproponowal bo wiedzial ze chlopak potem moze chcesz sie przespac. Zaczal tez przygotowywać skladniki.

-bardzo fajnie. I całą przerwe i droge powrotna przegadalem z Takim. I wieczorem umówiłem sie z nim na gre w szachy. Mówił ze mnie nauczy.

Takano | Jun pisze...

-ciesze sie ze tak sądzisz kochanie.-powiedział a kiedy skonczyli pizze podal mu menu z deserami.-co weźmiemy?-spytal chłopaka będąc naprawde szczęśliwym.

-ech...Naoki przejdziesz na fotel?-spytal chlopaka po czym polozyl przyjaciela na kanapie i wrocil do rozmowy na temat tego co powinni zrobić.

Takano szybko zmieszal składniki i wrzucil wszystko na rozgrzana patelnie.
-skarbie, przygotujesz jajka?-spytal zerkajac na niego. "Nigdy nie sądziłem ze będę tak szczęśliwy...a jednak...będąc z nim jestem najszesliwszym mężczyzna na ziemi." Pomyślał skupiajac sie zaraz na wykonywanej czynności.

-zobacze.-pokazał mu jezyk i położył sie na łóżku.-i spytal czy nie nauczylbym go kendo....

Takano | Jun pisze...

Tak tez zrobili i zostal im polecony deser lodowy ktory wzieli.
-smacznego kochanie.-powiedział kiedy przeniesiono im deser.

Po trzech godzinach mieli jako taki plan. Hiroko przetarl oczy i wzial kilka lykow kawy.
-nie podoba mi sie to ze ta sprawa sięga az do Tokio...musimy wysyłać zgodny na dzialanie...

-wszystko dlatego ze mam najlepszego nauczyciela.-powiedział calujac go w policzem i wykladajac 'farsz' na talerze a potem robiąc koldreke z jajek.

-no bo...Taki chcial czegos nansamoobrone.-wyjasnil.-i uczylem ciebie. Na wfie...

Takano | Jun pisze...

-pyszny.-zgodzil sie z nim i wrocil do swojego deseru. To bylo idealne zakonczenie tego dnia. Mogl spedzic wieczor z chlopakiem.

-wiem. Poza tym nie podoba mi sie ze bedziemy sie tak narazac.-westchnął. To nie tak ze to byla ich pierwsza niebezpieczna misja ale nigdy ich nie lubil.

-gdybym nie mial tak wspaniałego nauczyciela to nie szloby mi tak dobrze.-powiedział nakladajac jajka na farsz.-i gotowe.

-oj...ale uczyłem.-powiedział z uśmiechem.-mmmmm...ramen.-usmiechnal sie siadajac do stolu.

Takano | Jun pisze...

-mozemy isc kochanie. Nie ma problemu.-powiedział i pogłaskał go po policzku.-nie krepuje sie juz przes to ze was ucze?

-spokojnie, nikomu nic sie nie stanie.-zapewnil go Hiroki
-zostaw to profesjonalistom.-dodal Yuta.

-mam nadzieje ze bedzie...-powiedział idac z swoja porcja do stolu. Sprobowal i usmiechnal sie zadowolony. Uznal ze mu wyszlo.

-hmmmm...-Yuji sprobowal ramenu.-jest pyszny. Wiec nie przeszkadza mi ze na dwa dni.

Takano | Jun pisze...

-jq tez sie ciesze skarbiem. Ze masz kogos przy kim możesz swobodnie rozmawiać o wszystkim.-uśmiechnął sie do niego i skończył swoj deser.

-spokojnie Naoki. Wszystko bedzie dobrze.-zapewnil go Hiroki.
-dokladnie, my tez sie do ciebie przywiazalismy i chcemy pomóc.-powiedziała jedyna dziewczyna w zespole.

-naprawde? Ciesze sie ze ci tak smakuje. Staram sie dla ciebie...-Powiedział szczerze szczerze.

-nawet bardzo dobrze.-powiedział wesolo.-dzisiaj powtarzalismy anatomie.

Takano | Jun pisze...

-Jakoś to przeżyję kochanie. Nie sądzę żeby inny wykładowa był równie wyrozumiały co inny student. Więc niestety ale ja muszę bardziej uważać i jakoś przeżyć to że nikt nie może się dowiedzieć. Ale mam kilku znajomych ze swojej katedry. I całkiem miło mi się rozmawia z gościem od antropologii. Więc nie musisz się niczym martwić.

-Naoki!-krzyknął mężczyzna kiedy chłopak wybiegał od razu wstał i wybiegł za nim.-Na...!-znów chciał krzyknąć ale został powstrzymany przez przyjaciela. Yasu doskonale wiedział że przez to co powiedział Naoki Hiroki może zrobić coś głupiego. Chwilę stali słuchając tego co mówi chłopak a po policzkach Hirokiego zaczęły spływać łzy. Zupełnie nie rozumiał co się dzieje, i czemu znów jego miłość wyślizguje mu się z rąk.

-oj uważaj...jeszcze pojawi się coś takiego co ci nie posmakuje i dopiero będzie.-zaśmiał się Takano i wrócił do jedzenia.

Yuji oblał się rumieńcem.
-kiepski z ciebie korepetytor...nic mi nie wyjaśniłeś...-Yuji pokazał mu język.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem. Tak po prostu jest.-wzruszył ramionami.-nawet gdybym wiedzial to by niczego nie zmienilo.

-Naoki!-Hiroki w końcu wyrwal sie przykacielowi i pobiegl w strone chlopaka. Co to to nie. Nie pozwoli zeby to tak sie konczylo. Dlatego nie moga byc szczęśliwi? "KOGO ZABIŁEM W POPRZEDNIM ŻYCIU!?"Pomyślał wsciekle i zlapal Naokiego za reke.-Nao...nie zostawiaj mnie...-wymamrotal dopiero teraz słysząc jak żałośnie brzmi jego glos. "Co sie z toba stalo kupo lodu?" Skarcil sie w myslach.-nie chce cie stracic w taki sposob, Naoki...nie kiedy wiem ze jestem w stanie ci pomoc...obronie cie...zawsze cie obronie wiec...prosze nie zostawiaj mnie.

Takano odpowiedzial mu smiechem i skonczyl jesc. Wzial kilka lykow soku i spojrzal na swojego meza z usmiechem.
-jak to dobrze ze ba razie nie bylo takich sytuacji...mc jest niezdrowy.

-nie moja wina ze przez mojego korepetytora nie moglem sie skupic.-zauważył skupiajac sie na jedzeniu.

Takano | Jun pisze...

-nie sa wcale głupie.-zapewnil go i usiadl wygodniej czekajac az chlopak skonczy jesc.-Ryu? Cieszysz sie ze tutaj przyjechaliśmy?

Hiroki objal go ramionami przytulajac go do siebie.
-a ja nie chce żebyś mnie opuszczal. Juz dosc uciekales Naoki. Juz dosc nie musisz juz...ja cie obronie. Obronimy cie.-zapewnil go.-wróćmy do srodka...

-no od czasu do czasu.-zasmial sie Takano.-skoncz spokojniw jesc a ja juz zaczne zmywac.-ucalowal go w poloczek i zebral swoje naczynia.

-nawet o tym nie mysl...nie ma seksu przed egzaminami.-mruknął jedzac dalej.

Takano | Jun pisze...

-uwielbiam. Mogę z moim ukochanym chłopakiem spędzić miło czas. -powiedział z uśmiechem i pogłaskał go po dłoni.-I zjeść coś dobrego. I nie musimy nic sami gotować, ani sprzątać później.

-Nic się złego nie stanie Naoki. Nawet jak wyjdzie to sobie poradzimy. Yasu i jego rodzinie nic się nie stanie. Wszystko bedzie dobrze, a teraz wracajmy do środka.-poprosił go i zaczął g prowadzić w stronę budynku.-Nawet nie myśl o wyjeżdżaniu gdzieś samemu. Za bardzo cię kocham żeby ci na to pozwolić.

-Po prostu jem szybciej.-Mężczyzna wzruszył ramionami.-Zjedz spokojnie, przecież nigdzie nam się nie spieszy.

-rodzaj egzaminu.-Yuji wzruszył ramionami.-um to dobrze...Nawet bym ci nie pozwolił.-pokazał mu język i skończy swój ramen.

Takano | Jun pisze...

-oj to da się przeżyć kochanie. O pieniądze na razie nie musimy się martwić. Praca balsamisty jest dobrze płatna, z uniwersytetu też trochę idzie. No i nadal mam 'spadek' po ojcu.-wzruszył ramionami.

-będzie dobrze. Razem sobie z tym poradzimy. Nie myśl nawet o uciekaniu ode mnie. A już na pewno nie na Hokkaido...za zimno na seks-powiedział żartując trochę.-A ty Yasu wracaj na kanapę.-powiedział i uciszył przyjaciela ruchem dłoni.-jest ok...nie martw się o mnie i wracaj na kanapę.-szepnął bo wiedział że przyjaciel się o niego martwi.-wracamy do roboty.-powiedział i wszedł do biura.
-szefie, właśnie przyszło to.-Yuta podał mu wydrukowanego maila.-miesięczne szkolenie na Hokkaido. Proszą o szefa...
-no patrz stary...najlepszy student naszej akademii sławny aż na mroźnym Hokkaido. Kiedy wyjazd?-spytał Yasu zaglądając mu przez ramię.-za tydzień? wow...chyba wasz problem sam się rozwiązał.
[planowałam żeby jechał sam ale nie było okazji to o XD]

-jasne, możemy zaproponować. Wrócą wcześniej z Yuyą bo małą muszą położyć spać a my się dłużej pobawimy.-powiedział zaraz wesoło.-żeby on też tak długo nie siedział.

-ok. Powodzenia.-uśmiechnął się wesoło.-będę trzymał kciuki a jak wrócisz do będzie czekała na ciebie kolacja...o ile się nie zasiedzę.

Takano | Jun pisze...

-wiem, wiem kochanie. Ale mi właśnie chodzi o randki.-powiedział głaszcząc go po dłoni. Wiem, że chcesz dzielić koszty na pół, rozumiem to.-zapewnił go.-no i przecież też masz tutaj pracę.

[bo lubię Hokkaido XD]

Hiroki jeszcze raz zerknął na zaproszenie, potem rozejrzał się po wszystkich na chwilę zawieszając wzrok na Yasu a potem patrząc na Naokiego.
-zaakceptuję. Na czas mojej nieobecności Yasu i Yuta przejmą dowodzenie, i nie ruszajcie tej sprawy beze mnie, z resztą na pewno sobie poradzicie.

-też mi się podoba ten plan.-uśmiechnął się i przysunął go do siebie całując go namiętnie.-Ja ciebie też kocham...-powiedział znów złączając ich usta.

-mou Kazu...-zarumienił się okropnie.-odkąd zamieszkaliśmy razem zrobiłeś się jakiś bardziej zboczony...

Takano | Jun pisze...

-ja też...na prawde się najadałem.-zaśmiał się Jun a przecież zazwyczaj mógł zjeść więcej niż Ryu.-To co zbieramy sie? Chciałeś się jeszcze przejść.

-Nie zostawię cię tutaj samego.-wywrócił oczyma Hiroki.-Wrócę po miesiącu, i będę do ciebie dzwonił więc wracaj na te cholerną kanapę.-fuknął.-albo lepiej po prostu zawiozę cię do domu.-mruknął wywracając oczyma.-Naoki? Zostaniesz tutaj?

-wiem skarbie, wiem...po prostu chciałem cię pocałować.-powiedział i już go puścił.-spakujesz proszę część rzeczy z lodówki? Weźmiemy je ze sob żeby się nie zepsuły. Ja pójdę po torby.

-to niczego nie wyjaśnia, wiesz?-wywrócił oczyma i zaczął sprzątać po obiedzie.

Takano | Jun pisze...

-no i super skarbie.-poprosil o rachunek i po krótkiej chwili wychodzili z restauracji.-Ryu? Co najbardziej chcialbys żebyśmy zrobili jak juz staniesz na nogi?

-spokojnie Yasu. Nic mi nie jest...on sie po prostu martwi. Nie tylko o mnie ale i o was. O twoja rodzine tez. Nie chce zeby cos sie stało komukolwiek bo on tutaj jest.-wyjaśnił zerkajwc na przyjaciela i ruszajac.

-gotowy?-spytal Takano podchodzac z torbami to drzwi wyjsniowych i ubierajac buty.-wypakowalem tez te rzeczy które chciales zostawic tutaj.-powiedział konczac wiązać buty.

-czarny.-odpowiedział bez zastanowienia.-chociaz to zalezy gdzie idziesz na te rozmowe...ale czarny zawsze pasuje...

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale.to chyba najlepiej jak juz sie przyzwyczaisz do nic co? Jak.juz będziesz pewnie chodzil. A tak na początek? Jakas taka mala rzecz.

-wylecz sie spokojnie.-powiedział Hiroki i najpierw zajechali do lekarza gdzie Yasu zostal zbadany. Stwierdzono ze ma grype i przepisano mu leki które Hiroki wykupil a potem zawiozl przyjaciela do domu.

-i na nastepny wypad juz nie bedziwmy musieli brac żadnych toreb.-uśmiechnął sie i również wyszedl. Zamknął za nimi drzwk i wszedl z chłopakiem do windy.

-ech...chodz pomoge ci.-westchnął Yuji podchodząc do niego.-pewnie nie mial cie kto nauczyc, co?-spytal zaczynajac mu wiazac krawat.

Takano | Jun pisze...

-wszystko zrobimy kochanie. Jak juz staniesz na nogi to wszystko bedzie dobrze.-powiedział mierzwiac mu wlosy.-i zrobimy wszystko co bedziesz chcial.

-nienma za co...dzieki za zajecie sie psami.-powiedział zaraz podtrzymujac przyjaciela.-ja go zaprowadze. Nie powinnas dźwigać.-Hiroki uśmiechnął sie do niej i zaprowadzil Yasu do sypialni.

-jasne ze warto. Kiedy bedziesz chcial po prostu przyjedziemy tutaj.-uśmiechnął sie wesolo i wyszedl z windy kiedy zjechala na parking. Skierowal sie w sgrone ich samochodu a kiedy do niego doszlk włożył torby do bagaznika.

-dlatego ci pomoge.-powiedział Yuji szybkk wiazac mu krawat.-no i pieknie.

Takano | Jun pisze...

-nie bede mial cie dosyc...nigdy nie bede. A juz na pewno nie kiedy bedziesz stal na wlasnych nogach.-powoedzial idac spokojnie.

-nie ma za co. Pozniej po nie przyjade.-zapewnil ja i wyszedl.

-jasne. Jakos w polowie. Od razu cos zjemy.-powiedział prowadzac go do drogi wyjazdowej z Tokio.

-wygladasz dobrze.-zaprotestowal Yuji.-jestes na prawde przystojny.

Takano | Jun pisze...

-oj nie będziesz musiał sięgać po tak drastyczne koki skarbie.-zapewnił go wesoło.-kocham cię po prostu.

-coś się stało Naoki?-spytał patrząc na niego zmartwiony.-miałeś czekać w środku...

W połowie drogi zjechali by coś zjeść i zamienili się miejscami. Do Yukan dojechali wieczorem. Takano zaparkował i przeciągnął się lekko.
-Już dojechaliśmy skarbie.

-oczywiście że mi się podobasz przystojniaku.-zaśmiał się i pocałował chłopaka.-będę trzymał kciuki.

Takano | Jun pisze...

-nic nie musisz dokumentować skarbie. Już patrz ile z tobą wytrzymuję.-ucałował go w policzek.-Kocham cię.

-Już dobrze skarbie. Bedzie dobrze.-zapewnił go jeszcze raz.-zwolniłeś się? Ech...jak komendant cię woła to do niego idź. No już.-pchnął go delikatnie w stronę budynku.-idziemy do środka.

-Nie ma kochanie. Wysiadamy.-powiedział wychodząc z samochodu i podchodząc z drugiej strony żeby wziąć chłopaka na ręce.-bo muszę jeszcze pojechać po Yuyę...a chciałem żebyś zajął się rozpakowywaniem bagażu.

Yuji w tym czasie siedział z Takim i uczył się grać w szachy. Skończyli po prawie dwóch godzinach bo Yuji uznał że pora wrócić i zabrać się za robienie kolacji. Zdecydował się proste, własnoręcznie zrobione onigiri.

Takano | Jun pisze...

-całe życie...a jak już mówiłem teraz już może być tylko lepiej.-powiedział zawracając w stronę samochodu.-W domu może ciepła herbatka i film?

Po chwili Hiroki zapukał i wszedł do środka.
-prosił mnie Pan do siebie. Jest jakiś problem?-spytał podchodząc bliżej.

-Nie musisz przepraszać głuptasie.-Powiedział otwierając dom i wchodząc do środka. Posadził chłopaka na kanapie i wrócił się po bagaże.-Twoja mama mi właśnie napisała żebym jutro przyjechał po Yuyę bo już jest umyty.-poinformował chłopaka.

-okaeri.-Yuji uśmiechnął się.-ok, nie musisz się spieszyć. Grzanki potrzebują jeszcze trochę czasu.

Takano | Jun pisze...

-jasne, film to byla taka luzna propozycja. W końcu ja mam jeszcze egzaminy do zrobienia.-zauważył idac spokojnie do samochodu. Kiedy doszli otworzyl go i pomógł chłopakowi wejść.

-dobrze. Dziekuje.-Hiroki wziął papiery i szybko je przeszytal.-czy jest jakis powod dla ktorego poprosil mnie?-spytal jakos tak bedac tego ciekawym.

-mi tez sie bardzo podobalo kochanie. Zaplanowałes naprawdę wspaniałą randke.-przytulil go do siebie.-mozemy ale ty pójdziesz pierwszy a ja zajme się rozpqkowaniem naszego bagażu.

-calkiem fajnie.-odparł chłopak wyjmujac grzanki z piekarnika.-pod koniec juz całkiem nieźle mi szlo...następnym razem chyba zostane dluzej.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Zrobie herbate i zaraz po tym pomasuje ci nogi.-zgodzil sie i zamknal drzwi. Poszedl schowac wózek po czym usiadł za kierownicą. Zaraz ruszył w strone ich bloku.

-oczywiście. Dostanie wycisk. A z psychologiem spotka sie jeszcze tutaj.-zapewnił go.-kawalerka jak najbardziej wystarczy.-dodał bo nie sądził zeby potrzebowali więcej.-postaram sie jak najlepiej nas reprezentować.

-dobrze. Za chwile do ciebie dolacze.-zapewnil go i poszedl z torbami do sypialni. Od razu zqczal je rozpakowywac. Bielizne ktora przywieźli ukrył na dnie szafy po czym poszedl do lazienki. Brudne rzeczy wrzucil do kosza na pranie i po szybkim prusznicu wskoczyl do łóżka.

-no to teraz czekac na telefony. Na pewno poszło co dobrze...takiw jedno pytanie nke mogło przewazyc o wszystkim.

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało skarbie. Wyspałeś się?-spytał od razu wstając z kanapy.-połóż się. Zrobię herbaty a jak wrócę do pomasuję ci nogi.

Hiroki również się skłonił ale zanim wyszedł powiedział że Yasu przez jakiś czas nie będzie bo zachorował. Potem dołączył do Naokiego.
-Mówiłem że będzie dobrze. Nie jesteś sam Nao-chan...zaufaj nam trochę.

-Ja ciebie też kochanie.-pogłaskał go po włosach i zamknął oczy zasypiając.

-um...nie pytali mnie o to.-odparł szczerze chłopak.-Wszystko było w umowie którą nam podali.-dodał zaraz.

Takano | Jun pisze...

-jasne, że nie będę głuptasie. Pracuj sobie.-odpowiedział kiedy już wrócił z kuchni z herbatą. Postawił oba kubki na stole i usiadł na kanapie.

-Nasza ekipa to jak taka mała rodzina. Zaufaj nam Naoki.-poprosił go Hiroki i objął go ramieniem kiedy wchodzili do gabinetu.-No panowie trzymać kciuki za nowego. Będzie przez miesiąc trenował samoobronę pod moim okiem.-zażartował mierzwiąc Naokiemu włosy.

-dzień dobry kochanie.-powiedział Takno patrząc w stronę Tomo kiedy ten wychodził. Przeciągnął się i również wstał z łóżka. Poszedł za nim do kuchni i objął od tyłu.-jakie plany na dzisiaj?

-Na pewno dobrze sobie poradziłeś. A nawet jeśli nie to znów czegoś poszukasz.-zapewnił go Yuji i również sięgnął sobie po onigiri.

Takano | Jun pisze...

Po godzinie Jun przeciągnął się i odłożył laptopa. Wziął parę łyków herbaty i zerknął na chłopaka.
-pomasować ci nogi skarbie?-spytał głaszcząc go po włosach.

-oj nie przesadzaj, nie było tak źle.-zaprotestował Hiroki.-A teraz umiesz się obronić, i nie tylko. Więc nie masz co marudzić.-zauważył jeszcze i dla sprawdzenia zaatakował chłopaka.

-Mhm...fajny plan.-zgodził się z nim Takano i pocałował go w policzek. Puścił go wtedy i pomógł przy śniadaniu.-Ja odbiorę dzisiaj Yuyę ze szkoły i od razu pojadę po jego rzeczy do twojej mamy.

-um...dzięki.-Yuji uśmiechnął się lekko.-Ale to tylko zwykłe onigiri.

Takano | Jun pisze...

Zaraz coś na to poradzimy.-powiedział i poczekał aż chłopak się położy. Wziął jego nogi na swoje uda i zaczął mu je masować.-gdzie boli?

-Już ci zdejmują?-spytał Hiroki prostując się i siadając na kanapie.

-mmmm...okonomiyaki.-uśmiechnął się i usiadł do stołu żeby zjeść śniadanie.

-cieszę się że tak jest.-uśmiechnął się chłopak.

Takano | Jun pisze...

Jun skupił sie na punkcie wskazanym przez chlopaka i spokojnie rozmasowywal mu najpierw jedna noge.
-powiedz jak bedzke za mocno.-poprosił.

-pójdę.-odpowiedział.-zobaczymy co powie lekarz ale wątpię ze zdejma ci je teraz bo przez te cale przesuwanie szaf mogles cos naruszyc.

-zawsze sie ciesze kiedy mnie odwiedzasz.-powiedział wesoło i wzial kilka lykow herbaty.-a pyszny obiad przygotowany przez moje kochanie cieszy mnie jeszcze bardziej.

-w takim razie sie ciesze.-odparł chłopak.-um a wiesz co? Dzisiaj chyba jakas dziewczyna do mnie zarywala. Przynajmniwj tak powiedział Taki. Chciala zobaczyć moje notatki i potem pytala czy nie pouczylbym sie z nia ale odpowoedzialem ze wole sam.

Takano | Jun pisze...

Zaczął trochę delikatniej masować go w tamtym miejscu.
-nikogo poza tobą nie całuję. A jeśli chodzi ci o to w szpitalu kiedy ona mnie pocałowała...to nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji.

-nie zrobiłeś głupio. Gdybyś nic nie zrobił byłoby tylko gorzej.-zapewnił go.-możemy iść na lody.-zgodził się zaraz i wrócił do przerwanej pracy.

-dziękuję kochanie. Uwielbiam słuchać twoich piosenek.-przypomniał mu i skończył jeść śniadanie.

-oj bo przesadzasz.-wywrócił oczyma.-jakbyś poszedł na zajęcia to też na pewno miałbym o co być zazdrosny.

Takano | Jun pisze...

-Bardzo, bardzo kochanie.-uśmiechnął się do niego.-Kocham tylko ciebie. I nie dam się nikomu dotknąć.-zapewnił go. I poradzę sobie na ten piątkowej imprezie.

Hiroki skończył po dwóch godzinach i obudził chłopaka.
-Naoki? Wstawaj już jedziemy.

-Wszystkie są ok kochanie. Ja po prostu uwielbiam twój głos.-wyjaśnił całując go delikatnie.

-oj nie sami. Macie tam jakieś na pewno.-wywrócił oczyma.-Jak nie na twoim jednym kierunku to na drugim.

Takano | Jun pisze...

-Wiem kochanie...ja ciebie też bardzo, bardzo mocno kocham.-powiedział całując go namiętnie.-ale rozmasowałem ci tylko jedną nogę...

-za to ty masz minute żeby zniknąć.-powiedział Hiroki.-Na dzisiaj koniec pracy.-machnął ręką. Kto dzisiaj został oddelegowany na patrol?

-Już niedługo przestanie spadać.-ucieszył się szczerze. Potem zdjął mu obrączkę i zawiesił mu na szyi.-na razie tutaj żebyś jej nie zgubił.

-u mnie w grupie jest 10. Z resztą się nie będę widział.-wzruszył ramionami.-Więc nie jest aż o tyle więcej.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...mój misiu kochany.-przytulił chłopaka do siebie.-mój, mój...-ucałował go w policzek.-jak ci na razie idą zaliczenia?

-Nie musicie patrolować mojego mieszkania. Idźcie na patrol tam gdzie zostaliście przydzieleni.-Powiedział Hiroki.

-Cieszę się kochanie...na prawdę się cieszę, że je lubisz...że je polubiłeś.-powiedział całując jego usta.-Ja mam swoją jedną...ale równie ważną.-powiedział unosząc dłoń na wysokość ich wzroku.

-oj...mój ukochany Kazu...-spojrzał chłopakowi w oczy.-Bardzo jesteś zazdrosny? Czemu?

Takano | Jun pisze...

-będę w piątek trzymał kciuki kochanie. Ale na pewno dasz radę.-ucałował go w usta.-A już i tak trochę za tobą. Ja za to zrobiłem test dla was.

-Tak śpiochu. Jedziemy do domu.-powiedział Hiroki również wstając z kanapy. Przeciągnął się lekko i zaczął pakować potrzebne papiery.

-mhm...leć kochanie.-powiedział jeszcze chwilę go tuląc.-dopiero teraz zachowujemy się jak prawdziwi nowożeńcy. Tacy świeżo po ślubie.-zaśmiał się Takno i ucałował chłopaka w policzek.

-A ja...ja nie jestem nimi przecież zainteresowany.-zauważył Yuji obejmując Kazuo ramionami.-no i...staram się być miły ale...nawet jeśli nie zauważyłem że mnie podrywa to nie zgodziłem się na wspólną naukę...

Takano | Jun pisze...

-nie będzie trudny skarbie. Zrobiłem kilka próbnych pytań żebyś ocenił mi tutaj.-powiedział głaszcząc go o włosach.-jasne że możesz po japońsku.

-tak, w tej kolejności.-zgodził się i wyszedł z gabinetu. Od razu skierował się w stronę samochodu.

-hmmmm...chyba nie jest to nic złego...tak tylko zauważyłem że ostatnio nie chcę cię wypuścić z objęć.-zaśmiał się i również wziął swoje bento.-dziękuję kochanie.

-Jaką nadzieję kochanie...-spojrzał mu oczy.-nawet jeśli to przecież wiesz że nie mają szans. Mam im zacząć odpowiadać, ze 'wybaczcie ale jestem gejem'?

Takano | Jun pisze...

-i na pewno chcesz znowu isc do mnie?-spytal z usmiechem. Nie mial nic przeciwko. Cieszyl sie ze moga chociaz chwile spedzic razem na uczelni.-na pewno zdasz.-dodal zaraz i siegnal po laptopa. Wlaczyl program i pokazal mu przykladowe pytanie.-na teście oczywiście będą inne.

Do szpitala dojechali dlsc szybko. Hiroki zaparkowal na wolnym miejscu i wyszedl od razu. Poczekal az chlopak do niego dolaczy i zamknal samochód.
-prowadź.

-ciesze sie. Milej pracy kochanie.-powiedzkal i usiadl jeszcze na chwile na kanapie zeby obejrzec wiadomości . Poszedl do cukierni godzine później i od razu wzial sie za pieczenie.

-jestem. Jesli beda zbyt namolne to powiem. Ale ta nke robila nic wielkiego.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ale jest ok. W takim razie jeśli się pouczycie to dacie radę. Nie będzie trudny jak sam widzisz.-powiedział z uśmiechem i ucałował chłopaka w policzek.

-Nie mówiłem bo go nie pamiętam. Zmarł jak byłem bardzo mały a potem mama niewiele o nim mówiła.-odpowiedział zerkając na niego.-Więc po prostu nie mam co ci opowiadać.

Takano przyjął zamówienie skinieniem głowy. "głuptas...mógł tutaj przyjść."pomyślał śmiejac się w duchu.
-Który stolik?-spytał kelnerki a kiedy ta mu odpowiedziała wziął się za robienie czekolady. Zrobił dwie a do tego wziął ciasta pomarańczowo-czekoladowego i sam wszystko zaniósł do stolika przy którym usiadł.-hej kochanie.

-głuptas...przecież kocham tylko ciebie.-powiedział odważając się go pocałować namiętnie.

Takano | Jun pisze...

-na pewno kochanie. Ty sobie na pewno poradzisz.-powiedział zaczynając masować mu nogę.-lubisz kiedy cię tak masuje?

-Nie masz za co przepraszać.-zapewnił go. Kiedy przyszła ich kolej wszedł z chłopakiem do gabinetu i stanął pod ścianą.

-Mhm...więc mam przymusową przerwę.-zaśmiał się biorąc łyk czekolady.-Nie. Mówiłem ci że zrobię ci moją wersję pomarańczowo-czekoladowego ciasta.-wyjaśnił jedząc kawałek. Uznał że mu wyszło.

-cieszę się. Ja tobie też ufam Kazuo...-powiedział słodko się do niego uśmiechając.

Takano | Jun pisze...

-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.

Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.

-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.

-ja tez siw cieszę. I ty tez masz tam uwazac.

Takano | Jun pisze...

-cieszę sie kochanie. Moze to niewiele ale chce ci pomoc.-powiedział masując go troche delikatniej.-wiem ze musza cie bardzo bolec.

Hiroko odetchnal z ulga i skinal glowa. Zmienial chlopakowi opatrunki. Cieszyl sie ze juz niedlugo bedzie po wszystkim.

-ciesze sie ze wyszlo.-powiedzial z usmiechnal i wzial lyk czekolady.-odpoczywam kochanie.-zapewnil go.-zaczalem tez powoli robic dekoracje na tort Kanekiego.

-ja tez siw cieszę. I ty tez masz tam uwazac.

Takano | Jun pisze...

-czemu się niecierpliwisz kochanie?-spytał patrząc mu chwilę w oczy.-Przecież nigdzie się nie spieszy. Spokojnie zaczniesz znów chodzić.-uśmiechnął się do niego delikatnie i już skupił się na masowaniu.

-ale już nie długo ci ściągnie.-zapewnił go i wyszedł z nim ze szpitala.-a co do samoobrony dowiesz się jak zaczniemy. Ale tak zwyczajnie jest rozgrzewka, potem parę ćwiczeń wzmacniających a potem ćwiczymy ruchy. Nic strasznego.

-cieszę się że tak ci smakuje. Wprowadziłem je na stałe do menu.-powiedział z uśmiechem.-jasne że pokarzę jeśli chcesz.

-mou...przesadzasz...nie jestem seksowny...-zarumienił się okropnie i schował twarz w dłoniach.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że to nic złego kochanie...ale mamy na to czas. A ja nie chcę żebyś się przemęczał i żeby cię bolały nogi.-powiedział kończąc masować mu nogę. Nachylił się nad nim żeby go pocałować.

-na pewno? Ale chciałeś jechać...-zauważył zerkając na niego.-No ale skoro nie chcesz. W takim razie pojedziemy coś zjeść. Bo w domu raczej nie będzie nam się chciało gotować.

-ok, ok. Pokażę.-zaśmiał się Takano.-Jak tam ruch na dole?-spytał przyglądając mu się z uśmiechem.

-głupek...-wywrócił oczyma i wstał żeby usiąść do biurka.-ja się trochę pouczę.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...no to się poucz kochanie. Ja pójdę się umyć.-powiedział i ucałował go w policzek. Poszedł do sypialni po luźne bokserki i koszulkę na ramiączkach a potem do łazienki.

-spokojnie, drzwiami się nie przejmuj. Podzwoniłem trochę jak spałeś i zewnętrznymi już się zajął właściciel budynku. Więc mamy zamknięte mieszkanie.

-u mnie było trochę ludzi...teraz trochę mniej ale pewnie więcej będzie później.-odpowiedział kończąc swój kawałek ciasta.

Yuji chwilę siedział przy biurku bo coś notował a potem razem z książką położył się na łóżku. Przy trudniejszych wyrazach czytał na głos.

Takano | Jun pisze...

Jun przyszedł sprawdzić co z chłopakiem kiedy obudził się około północy i zauważył jego brak w łóżku. Westchnął widząc jak Ryu zasnął na kanapie. Wziął go na ręce i zaniósł do sypialni.
*
W piątek rano obudził się przed nim. Poszedł do łazienki wziąć poranny prysznic który trochę by go obudził w bokserkach wrócił do sypialni.
-kochanie pora wstawać.

-Niestety nie.-pokręcił głową. Przez śnieg zupełnie nic nie łapie.-mruknął i wsiadł do samochodu. Sięgnął ponad chłopakiem do schowka i wyjął z niego mapę i usiadł prosto.-Będziemy musieli sobie poradzić w ten sposób.

-jasne skarbie.-zapewnił go i wstał zbierając talerzyki.-Zapakuję ci je na kuchni.

-hm? a co?-spytał patrząc na niego przez ramię.-czasem lubię sobie przeczytać jakiś kryminał.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-Jun położył się na chwilę przy nim i przytulił go delikatnie.-na pewno nie przeszkadza ci ze pójdę dzisiaj na te przyjęcie?-spytał zaraz całując go w policzek.

-wiem Pan jak dojechać tutaj?-Hiroki spytał pokazując mężczyźnie adres.-Zasięg nam padł przez ten śnieg...i samochód też chyba nie pojedzie.-powiedział chętnie przyjmując pomoc mężczyzny.

-jasne. Możesz zrobić, chętnie zjem.-zgodził się Takano i od razu mu ślinka napłynęła do ust. Spakował chłopakowi ciasto i pokazał zaczęte dekoracje.

-Ciebie zawsze będę lubił.-zapewnił go siadając i czytając maila.-czemu nie? Jeśli nic ci się przy tym nie stanie...

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale jak cos to dzwon.-poprosil go zaraz.-i ja tez zadzwonie jakby cos...-zapewnil go zaraz.-i pamietaj ze cie kocham. Bardzo, bardzo.

-mam. Jesli bedzie musial Pan nadrabiac drogi to po prostu prosze nas zostawic pod komisariatem w miejscowości do ktorej Pan jedzie.-poprosil Hiroki wiedzac ze fam sobie poradzi. Widzac pytajacy wzok mezczyzny pokazal swoja odznake i zaraz poszedl do samochodu po hak.

-na razie wychodzi. Moze nie dokladnie takinjak chciales ale mam nadzieje ze uda sie zrobic cos takiego.-wskazal.na projekt wiszacy na lodówce.

-czemu sie wachasz?-spytal Yuji zerkajac na chlopaka.-mozesz, o ile nie bedziesz mi przeszkadzal w czytaniu.-uśmiechnął sie slodko.

«Najstarsze ‹Starsze   3001 – 3200 z 4687   Nowsze› Najnowsze»