-wiem kochanie wiem. Poloz sie spac a jak wroce to postaram się ciebie nie obudzić.-obiecal mu i ucalowal go w policzek. Wstal potem i przeciagajac sie lekko poszedl do szafy.-ale wiesz co? Ciesze się że mogę juz tak swobodnie chodzić przy tobie w samej bieliźnie.-zaśmiał się lekko.
-chcialem tam spokojnie dojechac.-westchnął.-ale dojedziemy z nim kawalek. Ma nas odstawic przy komisariacie.-opowiedzial zerknąl na chlopaka.-zimno ci co? Z tylu jest koc. Sięgnij sobie.-poprosil chlopaka.
-daczego zazdrosny kochanie?-spytal przytulajac go do siebie.-ale dziekuje kochanie. Cieszę sie ze ci sie podoba.
-czemu sie tego boisz?-spytal zaskoczony chlopak. Na chwile znow oderwal wzrok od książki.
-jasne.-ubrał tylko spodnie które akurat trzymał w dłoniach i poszedł po wózek chłopaka. Postawił mu go obok łóżka.-wybacz. Zasnąłeś na kanapie więc cię przyniosłem tutaj.
-ja jakoś dam radę.-zapewnił go.-oj kochanie...nie damy rady iść aż tyle spacerkiem. Z tej miejscowości w której ten pan nas zostawi, do tej naszej jest spory kawałek. Wyjaśnimy sytuację na komisariacie i zapewne dostaniemy jakiś zamienny samochód.
-zrobię ci jeszcze ładniejszy. W końcu po świętujemy twoje urodziny.-powiedział uśmiechając sie po pocałunku.-Zobaczysz, będzie najlepszy.
-nie będziesz jak twój ojciec Kazuo. Ja w to wierzę. Jesteś kochany i nigdy nie zrobiłbyś mi krzywdy. Wiem to.-powiedział obracając się żeby go przytulić.
-ja ciebie też skarbie.-ucałował go w policzek.-Zobaczymy się jeszcze po uczelni bo będę na obiedzie w domu.-powiedział i ubrał się do końca.-więc pomożesz mi się ubrać.
Hiroki pokazał swoją odznakę i poprosił o rozmowę z komendantem. Kiedy rozmawiał Naoki dostał gorącą kawę. Hiroki napił się jej z komendantem kiedy wyjaśnił całą sytuację. Pozwolono im skorzystać z jednego z policyjnych samochodów. Hiroki obiecał że odwiezie go najpóźniej za dwa dni i dołączył do Naokiego. -za chwilę ruszamy dalej.-zapewnił go.
-dobrze. Widzimy się później.-powiedział całując go jeszcze raz i też wracając do pracy.
-wiem wiem...ale spokojnie. Wiem że wszystko będzie dobrze.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Przecież lubisz rozwiązywać takie różne sprawy, co?
Jun zerknął na zegarek i skinął głową. -jasne. Mam jeszcze sporo czasu.-powiedział z uśmiechem i założył granatową koszulę którą włożył w spodnie.-może być kochanie?-spytał kiedy dołączył do chłopaka w kuchni.
-jasne. Nie śpieszy nam się aż tak.-zapewnił go.-spokojnie skończ kawę. Teraz w samochodzie też będzie nam już cieplej i niedługo dojedziemy.
Takano pojechał do Yuyę kiedy tylko skończył pracę. Chłopiec miał czekać na niego u babci. Razem dość szybko wrócili do Yukan. -Tomo? Już jesteśmy!-krzyknął kiedy wrócili.
-spokojnie Kazuo...Nie ważne co się stanie nie będziesz taki jak on.-zapewnił go. Położył się już na brzuchu żeby wrócić do czytania.
-najważniejsze, że tobie się podobam.-powiedział całując go w policzek. Zabrał się za robienie herbaty.-tylko ty mi się zbyt seksownie nie ubieraj.
-jasne. Ale najpiwerw musimy tam dojechać.-przypomniał mu. Kiedy chłopak w końcu wypił kawę Hiroki jeszcze raz podziękował za pomoc i zabrał się za przepakowywanie ich bagaży do zastępczego samochodu.
-pewnie jest w studiu. Idź się przeprać.-poprosił chłopca a sam postanowił wziąć psy na spacer.
-na pewno.-powiedział jeszcze. Po chwili puścił sobie muzykę na słuchawkach i czytał machając nogami w rytm muzyki.
-oj ale nie aż tak skarbie...-zaprotestował zaraz.-to że nie chcę żeby ktoś mi cię poderwał nie znaczy że nie chcę żebyś ładnie wyglądał.-powiedział zalewając herbatę.-pomóc ci w czymś?
-głuptas...nawet nie jedziemy radiowozem.-zaśmiał się. Bo faktycznie pożyczono mu jeden z policyjnych samochodów używanych kiedy potrzebna była przygrywka.-ale dziwna zachcianka.
-Yuya nie krzycz.-poprosił Takano akurat wchodząc domu.-zaraz będzie obiad.-zapewnił go kiedy już zdjął buty i podszedł bliżej.-Tomo?-zapukał dość głośno do drzwi po czym je otworzył ciesząc się że chłopak nie zamknął ich na klucz.-kochanie? pora robić obiad. Trochę się zasiedziałeś.
Yuji w tym czasie zdążył przysnąć. Słuchawki zsunęły mu się z głowy a on sam uśmiechał się lekko.
-jajecznica brzmi świetnie.-zapewnił go.-masz dzisiaj jakieś egzaminy?-spytał zanosząc herbatę na stolik.
-mhm...ale to na prawdę nic wielkiego.-wzruszył ramionami.-ok. Tylko nie bierz za wiele na siebie, ok?-poprosił zerkając na niego.
-ja też właśnie z nimi byłem. Chodź już. Razem zrobimy obiad.-powiedział obejmując go ramieniem.-jak ci poszło?
Yuji zwinął się w tedy w kulkę i wymamrotał coś pod nosem zaraz wracając do spokojnego snu. Jakoś godzinę później kiedy się przekręcał na drugi bok spadł z łóżka budząc się przy tym.
-no to fajnie skarbie.-ucieszył się mężczyzna.-niestety ja będę musiał sprawdzać egzaminy.-zaśmiał się.-Dzisiaj robię dwóm rocznikom.-powiedział krojąc trochę chleba.
-to dobrze kochanie. I to i to że pójdziesz w końcu do psychologa. Na prawdę musisz.-zerknął na niego i uśmiechnął się lekko.-będzie dobrze kochanie.
-Aż tak? Przepraszam że ci przerwaliśmy...zjemy i wrócisz do nagrywania. Od razu lepiej ci pójdzie.-dodał całując go w policzek.
-hmmm?-Yuji spojrzał na niego zaspanym wzrokiem. Rozmasował bolącą głowę. Lekarz powtarzał mu że ma na nią uważać po tym wypadku.-ummm...-jęknął skupiając wzrok na chłopaku.-Kazu...-uśmiechnął się i odebrał od niego kubek.
-oj nie bądź taki skarbie.-zaśmiał sie zabierając się za jedzenie.-Daj mi wykonać dobrze moją pracę. Bo zawsze mogę się pomylić na ich niekorzyść.-zauważył wesoło.
-wiem że nie chcesz...ale musisz się przemóc.-zauważył jadąc spokojnie i skupiając się na drodze.-oj przecież nie musiałeś.-wywrócił oczyma.-na prawdę nie jest aż tak źle.
-Yuya...-Takano westchnął cicho i podszedł do chłopca i by dokładnie go obejrzeć.-ale tobie nic się nie stało? Nie bij się...nie ważne co by nie mówiono...-przytulił chłopca do siebie. Martwił się o niego.
-um chyba tak. Nie pamiętam ich za dobrze.-przyznał biorąc łyk czekolady. Zaraz rozmasował głowę w bolącym miejscu.
-no a skoro będziesz miał wolne to będziesz mógł więcej czasu spędzić w studiu, co? Popracujez trochę.-uśmiechnął się do chłopaka.-smacznego.
-serio? Ech...nie jest tak źle.-westchnął powoli wjeżdżając do miasta w którym mieli zostać.-większe niż to koło Yukan.-zauważył.
-zignoruj ich po prostu...-powiedział Takano przytulając do siebie chłopca.-nie umrzemy. Spokojnie. Na pewno nie umrzemy.-zapewnił go.-cieszę się że umiesz się obronić ale...nie bij się.
-mhm...chyba tak.-uśmiechnął się lekko Yuji.-mhm. Możemy się przejść.-zgodził się z nim wesoło.
-jasne. Powiedz tylko kiedy, naszykuj w czym mam ci tam pozować i przyjadę.-zapewnił go wesoło.-przecież wiesz że ja zawsze chętnie ci za pozuję.-przypomniał mu. Nigdy nie miał nic przeciwko żeby chłopak robił mu zdjęcia.
-jasne, możemy.-zgodził się z nim.-w końcu pójdziesz do publicznych.-dodał z lekkim uśmiechem. Zwolnił patrząc gdzie powinni teraz skręcić.-Ale cieszę się że moja ekipa cię polubiła i o ciebie dbają.
-jasne Yuya. W swojej obronie zawsze możesz.-zapewnił go Takano.-i w obronie kogoś bliskiego.-dodał zaraz.-Chcesz Yuya? Możemy pojechać po szkole.-zapewnił chłopca.
-ok.-Chłopak wziął sobie jedno ciasteczko a potem łyk czekolady.-dobra.-skomentował jeszcze.
-ok. Nie ma sprawy kochanie. Daj tylko znac. Bedziemy sie przy tym fajnie bawic.-powoedzial zaraz jedzac sniadanie ze smakiem.
-oj jakos damy rade...karaoke ma wyciszne sciany a klub jakos zniesiemy.-zasmkal sie i wysiadl z samochodu.-po prpstu chcialem cos z ogrzewaniem.-wyjasnil biorac torby.
-zostawiam gotowanie w twoich rekach.-powiedział wesolo Takano i przytulil jeszcze do siebie Yuye. Wiedzial.ze chlopcu musi byc ciężko i chciał go wspierać.
-mhm. więc dzisiaj szybko masz koniec.-uśmiechnął się.-ja mam dwa egzaminy. Potem wrócę do mieszkania. Impreza wieczorem więc jeszcze trochę posiedzimy razem.
-jasne....kiedyś.-zaśmiał się idąc po schodach. W końcu otworzył ich mieszkanie i zapalił światło. Było dość przestronne i jasne. A co najważniejsze ogrzewane podłogowo.-Ładnie tutaj mamy, prawda?-powiedział zdejmując buty i wchodząc głębiej.
-smacznego.-uśmiechnął się Takano nakładając sobie trochę jedzenia. Był głodny i cieszył się że w końcu mogą coś zjeść.-mmmm...pycha. Zrobimy taki jak przyjdzie Marc z Theo.
-umm...ok. Cieszę się już na niego.-powiedział z lekkim uśmiechem. Znów wziął kilka łyków czekolady.
-super kochanie. Cieszę się, że uda nam się zjeść razem obiad zanim wyjdę.-skończył szybko jeść i dopił herbatę. Wstając ucałował chłopaka w policzek.-do zobaczenia.
-mhm...mieszkano spore tylko wanna dość mała.-wskazał i wspomnianą rzecz. Za to mieli też prysznic więc nie narzekał.-jest ok. Akurat na nas.
-wiem wiem. Tomo jest najlepszy. Nigdy mu nie dorównam.-powiedział wesoło sobie również biorąc dokładki. Uwielbiał kiedy jego mąż tak im gotował.
-niestety tak...jutro mam zajęcia do późna.-odparł.-Ale mam na 11.-dodał zaraz bo cieszył się że może się przespać.
Jun nadzorował dwa swoje egzaminy po czym wrócił na mieszkania. -tadaima.-odezwał się wchodząc i poszedł do salonu.
-hm jest przytulnie.-zgodził się Hiroki i poszedł rozpakowywać ich rzeczy. Chciał się tym zająć jeszcze dzisiaj.-potem położymy się spać, ok? A rano zrobimy zakupy.-odezwał się do chłopaka.
-oj na pewno nie zepsujesz kochanie. Jesteś najlepszy a Yuya na pewno się ze mną zgodzi.-powiedział Takano jedząc swoją dokładkę. Na prawdę mu smakowało.
-mhm...ale się znajdziemy.-uśmiechnął się chłopak i dopił do końca swoją czekoladę.
-jasne skarbie. Zajmij się tym a ja dopilnuje naszego ramenu.-powiedział z uśmiechem i najpierw poszedł się przebrać w dres a potem zajrzał do kuchni.
Hiroki w tym czasie spokojnie wypakował ich ubrania oraz sprzęty w łazience. Torby wsadził na dno szafy a potem na chwilę wyjrzał na balkon.
-No to bądź gotowy skarbie że będziemy mieć ochotę.-powiedział Takano odkładając miseczkę bo był już pełny. Uśmiechnął się do Tomo i usiadł wygodniej na kanapie głaszcząc Jolie która do niego przyszła.
-umm...ja ciebie też...-odpowiedział chłopak rumieniąc się okropnie. Wstał szybko z łóżka.-No to możemy już iść...
Jun od razu przytulił go do siebie i chwilę tylko głaskał po włosach. -będzie dobrze kochanie. Napisałeś większość? Może się uda, nie myśl tak pesymistycznie.-poprosił tuląc go do siebie.
Hiroki pokręcił przeczącą głową. -sama praktyka. Co wam da teoria?-spytał unosząc brew. Po chwili wziął łyk herbaty.
Takano posiedział również do końca a potem zaczął zbierać naczynia. -ja pozmywam a wy coś jeszcze obejrzyjcie.-powiedział z uśmiechem.
-wiesz co?-Yuji się w końcu odezwał przytulając się trochę do jego ramienia.-cieszę się ze studiujemy razem. I że możemy teraz tak chodzić bo praktycznie nikogo tutaj nie ma.
-hmmm...miałem. Jak jeszcze....no wiesz.-mruknął cicho.-nie miałem kiedy się uczyć i oblałem pierwszą sesję.-przyznał szczerze.-ale poprawiłem.-dodał zaraz.-więc się nie przejmuj, ok? A może akurat się uda?-uśmiechnął się do niego.
-na pewno nie będziesz. Ale przygotuj się na wysiłek fizyczny.-powiedział obejmując go ramieniem.-jeśli będziesz chciał coś przećwiczyć to ci pomogę.-dodał zaraz.
Takano szybko pozmywał i od razu postanowił im zrobić koktajl owocowy więc został chwilę dłużej w kuchni.
-mhm...-Yuji uśmiechnął się nieśmiało.-jest na prawdę fajnie.-zgodził się z nim.-ale nadal trochę tęsknię za bratem. Rozmawiałem z nim chwilę dzisiaj...dzwonił bo coś gotował. Mówił że też za mną tęskni...
-oczywiście, że nic się nie stanie. Jeśli ostatecznie zdasz to przecież nie jest ważne czy za pierwszym czy za drugim podejściem. A to też nie dlatego że nie umiałeś.-powiedział pomagając mu usiąść.-ramen już chyba gotowy więc za chwilę go nam nałożę.
-nie będzie źle.-zapewnił go.-Ja też się cieszę...cieszę się ze sytuacja jakoś sie rozwiązała. A po miesiącu wrócimy do Yukan.
-wiem jak ją lubisz.-powiedział podając jeszcze Yuyi koktajl a ze swoim usiadł na kanapie.-co oglądamy?-spytał zaraz kiedy zerknął na telewizor.
-mhm...ale nie trzeba serio...przecież to dopiero tydzień. W następny go odwiedzę. Przecież nic się nie stanie.-powiedział wesoło.-po prostu...tyle lat mieszkaliśmy razem że trochę nam tego brakuje.
-jasne, włączaj.-powiedział Jun kładąc miski na stoliku i siadając obok chłopaka. Zaraz jednak wstał żeby wrócić do kuchni po pałeczki, łyżki i wodę w szklankach.
-jasne. Postaramy się spędzić miło czas i potraktować to jako wakacje. Będzie dobrze Naoki.-powiedział całując go w policzek.-Gadałem z Yasu. Śmiał się z nas trochę przez tę sytuację z samochodem.
-sprawdzę.-zgodził się Takano. Przytulił chłopca wolną ręką. Wziął kilka łyków koktajlu i skupił się na bajce.
-mhm...dziękuję. Wiem o tym tylko...no nie możemy siebie aż tak często odwiedzać.-zaśmiał się.-ale pomyślałem że odwiedzę go za tydzień.
-oj, pasuje mi to.-odpowiedzkal z usmiechem.-dzisiaj poierwszy raz jak robilem ten egzamin i troche sie martwie ze moglem zrobić za trudny.-przyznal szczerze kiedy film się skonczyl. Przeciagnal sie lekko i wstal z kanapy.-musze sie zacząć szykowac.
-juz.-zasmial sie.-chyba sie obawia ze tu zostaniemy.-wyjasnil bo przecież rozmawiał o tym z przyjaciele.-hmmm...mysle ze tak. Jesli bedziesz miał siły to mysle ze tak.
-oj...ale lepiej dla ciebie jesli zrobisz je sam.-zasmkal sie Takano a koedy chlopiec poszedl przytulil do siebie Tomo.-a ja mimo wszystko wole sam. Bo przeciez nadal mamy dla siebie czas.
-ale nadal mamy. Damy sobie rade.-powiedzkal bo szczerze w to wierzyl.-um...ale na prawde nie masz nic przeciwko zebym pojechal do Shujiego.
-ok.-Jun wzial swoja torbe z laptopem i dokumentami i zniósł ja do sypialni. Najpierw z czysta bielizna poszedl wziac prysznic a potem stanął przed szafa.-Ryu-chan!? Pomozesz mi!?
Hiroki wszedl chwile po nim i usmiechnal sie do chlopaka. -zakonczmy juz dzisiejszy dzien.-powiedział wyjmujac z szafy 'piżame' i ręczniki.
-mhm...ale.i tak mamy na to czas.-zauważył Takano i ucalowal chlopaka.-ale wiesz co? Ciesze sie ze bedziemy mieli chwile odpoczynku jak przyjedzie Marc i Theo.
-nie wiem...tak jakos pomyślałem.-wzruszyl ramionami. W oddali zauwazyl dziewczynę ktora probowala go podrywac miedzy zajeciami.
-mhm. Dobrze kochanie.-przytaknal i założył jeansy a do tego czarna bluzkę z kołnierzem wycietym w serek.-może być?-spytał pokazując się chłopakowi.
-ech...piekielnie zimno.-mruknął k Kiedy szli. Na miejcu Hiroki najpierw idąc do komendanta. Wyjaśnił wszystko a potem poszedł z Naokim do innego budynku gdzie odbywały się ćwiczenia.-idź się przebrać.
-oj no jak mam wolne to mogę spędzać czas z moim mężem.-powiedział całujac go. -ok skarbie. Dasz radę.
-um Kazu...nie tutaj...-powiedział zaczerwieniony bo zauważył że dziewczyna do nich podchodzi.-to ona mnie podrywala.-wyjaśnił chłopakowi zanim ta podeszła.
-ale nie za bardzo?-spytał żartobliwie.-ok, wychodze.-powiedzal zabierajac jeszcze telefon i portfel po czym poszedl ubrać buty.-do zobaczenia kochanie.-pocalowac jeszcze chlopaka.
Hiroki tez sie poszedl przebrac do swojej szatni. -witam wszystkich.-zaczal Hiroki stajac przed wszystkimi. Od razu zaczal tlumaczyc jak beda wygladac zajecia.
Takano usiadl przy biurku chlopca i zaczal poprawiac jego wypracowanie. Na szczęście nie było tego wiele.-ladnie. Coraz lepiej ida ci znaki.
-hej...Miyako z grupy Yujiego.-przedstawiła sie dziewczyna.-a ty?-spytała zaraz wzrok caly czas przenoszac na Yujiego.
Jun mu skinął i już wyszedł. Na miejsce spotkania dojechał samochodem. W zarezerwowanej sali karaoke już siedziało kilku wykładowców z jego wydziału więc od razu się z nimi przywitał. -Już wszyscy przyszli?-spytał siadając.
-Nie na tym polegają ćwiczenia!-upomniał go Hiroki. W końcu zwołał wszystkich żeby podeszli bliżej.-ok, pokażę wam parę na początek jeden chwyt który przećwiczycie. Kto na ochotnika?-spytał patrząc na grupę.
-nie ma za co. Widzę że się starasz.-Takano zmierzwił mu włosy.-Jestem z ciebie dumny.-dodał i wyszedł z pokoju chłopca. skierował się do studia.-a tobie jak idzie kochanie?-spytał kiedy zajrzał do srodka.
-o, twój współlokator?-spytał z ulgą w głosi ale nadal przyglądając się im podejrzliwie.-nie jesteście trochę za blisko jak na współlokatorów?-wypaliła. -a...nie tylko współlokator. W sumie to mój chłopak...-odparł szczerze chłopak.
-szczęściarz z niego.-zaśmiał się Jun i podziękował za piwo.-ale raczej wypiję tylko jedno. Jestem samochodem.-wyjaśnił biorąc łyk. Rozejrzał się też po wszystkich i z ulgą zauważył nieobecność Laury.
-ok.-Hiroki poprosił go do siebie.-po pierwsze. Najważniejszą rzeczą jaką chronicie jest wasza głowa. Spróbuj mnie zaatakować, o tak.-polecił mężczyzna demonstrując ruch jakiego oczekuje od chłopaka.
-jasne. Ale najpierw może pokaż mi to tam nagrałeś.-poprosił z uśmiechem. Cieszył się że chłopakowi się udało nagrać.
-ach...-dziewczyna byłą w widocznym szoku.-więc po prostu zrobiłam z siebie idiotkę próbując do ciebie zarwać? Nie dość że jesteś zajęty to jeszcze jesteś gejem?-zwróciła się do Yujiego. -och...wybacz...ale nawet tego nie zauważyłem...
-no coś ty.-zaśmiał się Jun kręcąc przecząco głową.-moje kochanie zostało w Japonii.-skłamał gładko uznając że tak będzie najlepiej.-poza tym nie mam zbyt mocnej głowy więc jedno piwo mi starczy.-uniósł puszkę.
-nic ci nie połamię więc po prostu wykonaj to o co proszę.-powiedział cały czas czekając. Kiedy chłopak go zaatakował spokojnie wykonał chwyt który chciał zademonstrować. Już po chwili stał za chłopakiem a niedługo potem Tomo leżał na brzuchu a Hiroki delikatnie rozciągał jego rękę.-w tym ruchu wykorzystujecie pęd, siłę i masę przeciwnika.
Takano usiadł spokojnie słuchając piosenki z uśmiechem na ustach. Uwielbiał głos swojego męża. -ładna. Na prawdę mi się podoba.-powiedział kiedy skończył słuchać.-Masz przy niej taki łagodny głos...
Yuji zgodził się z nim skinieniem głowy. -na pewno bym wyjaśnił.-potwierdził.
-u mnie? Cóż...u nas to raczej niemożliwe.-odpowiedział mężczyzna.-Cóż...więc będziesz musiał trochę poczekać.-dodał zaraz znów biorąc łyk piwa.
-Macie się zmieniać. Chcę żeby obie osoby przećwiczyły chwyt!-krzyknął a zauważając jak Naoki masuje sobie ramię westchnął ciężko.-I nie szarpcie partnerem! Macie zrozumieć na czym polega ruch a nie sobą szarpać.
-zawsze mi się podoba skarbie. Masz taki cudowny głos. Na prawdę go lubię.-powiedział głaszcząc go po policzku.-dlatego uwielbiam jak mi śpiewasz.
-Ale ja nic nie...-zaczął chłopak ale umilkł kiedy dziewczyna odbiegła.-um...raczej tego nie wygada nie?
Jun pokręcił przecząco głową. -Nie o to chodzi.-zapewnił go szybko.-W Japonii został mój chłopak.-sprostował zaraz trochę jednak obawiając się reakcji.
Hiroki od razu do niego podszedł. -słabo ci?-spytał i nie czekając na odpowiedź położył chłopaka na materacach a jego nogi położył na ławce żeby były trochę wyżej.
-nie przesadzaj.-zaśmiał się Takano idąc za nim. Zanim wyszli powiedział Yuyi że idą obaj z psami na spacer i żeby nikomu nie otwierał.
-ech...a co jeśli wtedy z nikim się nie zakumpluję?-spytał unosząc brew.-bo może rozpowiedzieć jakąś plotkę albo coś...w wolałbym nie...
-serio.-potwierdził Jun.-Czemu sądzisz ze żartuję?-spytał zaraz trochę zaskoczony tą reakcją.
-wybacz. Pomyślałem że jeśli na nim nauczysz się chwytów to poradzisz sobie z tymi gorylami które po ciebie przyszły. Zmienie ci parę.-obiecał zaraz.-i pomogę ci się rozciągnąć jak już odpoczniesz chwilę.
-głuptas...-zaśmiał się i pomógł mu wstać.-filmy to co innego.-dodał otrzepując go z piasku.
-no dobrze.-zgodził się łapiąc go za rękę i spacerując dalej.
-a...rozumiem.-Jun pokiwał głową.-Mówię serio. Jestem z moim chłopakiem już jakieś cztery lata.-dodał spokojnie i wziął łyk piwa. Gdyby chciał wybrnąć z sytuacji pewnie skłamałby inaczej. 'Może nawet uda się zrobić tak że Laura przestanie mnie nachodzić.'pomyślał.
-Możesz na ty. Nie sądzę żebyśmy musieli ukrywać że jesteśmy razem. Po prostu nie mogę cię traktować lżej ani nic w tym stylu.-powiedział przyglądając mu się uważnie.-Lepiej ci?
-Nie musi być romantycznie...ja się cieszę każdą chwilą spędzoną z tobą.-powiedział patrząc mu w oczy.-Ale jeśli chcesz żeby było romantycznie to może być.
-wiem. I cieszę się że zawsze mogę na ciebie liczyć.-powiedział chłopak z uśmiechem. Wolał jednak uniknąć niepotrzebnych plotek.
-jestem szczęśliwy ale rozłąka boli.-przyznał.-Często rozmawiamy więc dajemy radę.-dodał zaraz.-A tak. Mieszkam.-przytaknął bo nie widział sensu w kłamaniu.-to młodszy brak mojego przyjaciela. Mieszkałem jakiś czas u nich kiedy zaczynałem pracę w zakładzie ich ojca. Prosili żebym miał na niego oko.-wyjaśnił zaraz znów biorąc łyk piwa.
-Mhm dobrze. Jak ci lepiej to się porozciągamy.-powiedział z uśmiechem zaraz instruując chłopaka.
-No skoro tak to nie mam jak odmówić. Oddaję się w twoje ręce kochanie.-powiedział całując go delikatnie.-A w niedziele wszyscy pojedziemy na urodziny Kanekiego.-dodał przytulając męża do siebie.
-um...no dobrze.-zgodził się chłopak i poszedł za nim.
-to też. Poza tym był chory i woleli żeby sam nie jechał.-wzruszył ramionami.-Dlatego z nim mieszkam. Nic wyjątkowego.-znów upił trochę piwa.-ale dość o mnie. Długo jesteś ze swoją żoną?
Hiroki akurat przebierał się u siebie. Zerknął na telefon i zaraz odpisał chłopakowi że on sobie odpuści bo wolałby nie być w przyjacielskich stosunkach z resztą. Napisał mu też żeby na siebie uważał. Sam za to skierował się na komisariat żeby zająć się sprawą samochodu.
-Ja też się cieszę. Ale robisz mi tak jedną po drugiej że nie dajesz mi szansy się odwdzięczyć.-zaśmiał się całując go w policzek i spacerując dalej.
-um...bo nie ma czegoś takiego.-zaśmiał się chłopak.-wszystko lubię. Serio...nie mam niczego co lubię jakoś bardziej. No może truskawki.
-wow no to świetnie.-Powiedział Jun szczerze się uśmiechając.-Pracowałeś trochę jako balsamista czy od razu zostałeś wykładową?-spytał bo trochę go to ciekawiło.
Hiroki akurat też był w sklepie spożywczym bo uznał że skoro chłopak się bawi to on zrobi zakupy. I przy okazji sobie też kupi piwo. Zaśmiał się w duchu zauważając chłopaka. Podszedł do niego od tyłu i zakrył mu oczy dłońmi.
-oj daj spokój...czekolada nie równa się z zaplanowanymi randkami. Kiedyś w końcu się ci odwdzięczę.-powiedział całując go znów w policzek.
-um no nic.-zaśmiał sie chłopak.-ale hmmm...bardzo lubię okonomiyaki.
-Ja też. Cieszę się kiedy rodzina może ostatni raz pożegnać sie ze zmarłym.-przyznał szczerze.-Nie wiem jak u ciebie ale mi jest potem okropnie zimno, zwłaszcza jeśli mam wiele ciał na raz. Ale i tak to lubię.
-wtedy będę wiedział że je umiesz.-powiedział śmiejąc się trochę.-nic się nie stało. Nie będę ci przecież zabraniał się za kumplować.-powiedział rzucając okiem na zakupy chłopaka.
-oczywiście. Cokolwiek przygotujesz na pewno będzie miło.-powiedział zerkając na chłopaka. Podobał mu się taki spacer a perspektywa randki na koniec tygodnia dała mu nową energię do pracy.-ale następnym razem ja coś przygotuję.
-Ale na prawdę lubię wszystko.-zaśmiał się. Nigdy nie wybrzydzał z jedzeniem.-no...może natto nie lubię.
-cóż...u mnie chyba o jedno i o drugie.-przyznał szczerze.-po tym wypadku ostatnio...nawet po paru godzinach w mieszkaniu było mi zimno.-dodał upijając piwa.-Ale myślę że to coś co jest po prostu związane z tą pracą.
-Możemy zrobić. Ja pomyślałem, że zrobię zakupy skoro ty się bawisz.-przyznał szczerze.-nie musisz mi na razie nic przelewać. Ale rozumiem że nie chcesz używać karty.
-Cieszę się wiesz? Bardzo kocham Yuyę...ale cieszę się ze nadal mamy chwilę tylko dla siebie.-przyznał szczerze. 'co prawda odpadają bardziej spontaniczne wypady ale...tak też jest dobrze.-pomyślał z uśmiechem.
-moich dziwactw?-spytał zerkając na chłopaka i nie bardzo rozumiejąc co ten ma na myśli. Zaraz zjadł trochę teriyaki.
-Nasze zdrowie.-przytaknął Jun i wziął łyk piwa. Nawet się cieszył że przyszedł. 'może powinienem częściej się dawać wyciągnąć'pomyślał z lekkim uśmiechem.
-Więc mamy dango na deser.-Hiroki uśmiechnął się lekko i wrócił do zakupów.-potrzeba nam jeszcze paru rzeczy.-powiedział do chłopaka.
-mhm...masz rację.-zgodził się z nim.-no tak, wycieczka.-przytaknął zaraz obejmując chłopaka w pasie.-proponujesz mi coś skoro będziemy tyle czasu sami?-spytał ale zaraz znów się odezwał.-albo nie, nic nie mów. Będę miał szansę się odwdzięczyć za te randki.
-ale fajki nie są jakimś dziwactwem.-powiedział wzruszając ramionami.-ja lubię mieć posprzątane.
Jun dopił do końca swoje piwo i do końca bawił się całkiem nieźle. Dał się nawet namówić na zaśpiewanie kilku piosenek. W końcu zerknął na telefon żeby zobaczyć która godzina. Dochodziła pierwsza. -Ja się będę zbierał.-poinformował Tony'ego.
-ok, myślę że to już wszystko.-powiedział kiedy przeszli cały sklep.-możemy iść do kasy.
-dziękuję. Dam z siebie wszystko kochanie.-powiedział cały czas go obejmując.-ok, możemy już powoli wracać bo dość daleko zaszliśmy.-powiedział wołając psy.
-hmmm...ale to takie dobre dziwactwo. Wiem że dbasz żebyśmy byli bezpieczni.-uśmiechnął się do chłopaka jedząc jeszcze trochę.
-Mogę cię podrzucić. Skoro i tam mam po drodze.-powiedział ubierają kurtkę i idąc z mężczyzną do swojego samochodu.-Tylko mnie poprowadź.-poprosił kiedy już siedzieli w aucie.
-nie aż tak źle...to dopiero początek. I to trochę moja wina że cię tak sparowałem. Na następnym zajęciach dopasuję was wzrostem i siłą.-obiecał mu.
-dobrze skarbie. A za pozujesz mi dzisiaj? Chciałbym cię narysować.-spytał kierując się w stronę ich domku.
-Nie przeszkadzają mi twoje dziwactwa.-zapewnił.-no może fajki...bo śmierdzą.-pokazał mu język i skończył jeść.
-do poniedziałku.-Jun pomachał mu i dojechał. Spokojnie dojechał do mieszkania ciesząc się że w ogóle pojechał na te imprezę. Było miło a ich sekret się nie wydał. Zaparkował pod blokiem na swoim zwyczajowym miejscu i wszedł po cichu do mieszkania. Nie chciał obudzić chłopaka gdyby ten spał. Od razu skierował się do łazienki.
-Nie było aż tak źle.-zaśmiał się powtarzając to co już powiedział.-To dopiero pierwsze zajęcia.-zauważył.-chociaż chyba będziemy wszyscy rano biegać. Bo u większości kiepsko z kondycją.-dodał zaraz.-Spokojnie Naoki. Będziesz umiał się obronić.
-Jasne że w ubraniu.-zaśmiał się. Teraz inaczej nie planował.-No proszę...a kiedyś tak się wstydziłeś pozować mi nago.-zauważył całując go w policzek.
-ok. Nie mówię ci żebyś zaraz rzucał...jeśli cię to uspokaja.-wzruszył ramionami.
-Było fajnie. W sumie wyszła nam taka męska impreza.-zaśmiał się cicho.-Bawiłem się dobrze. Zagadałem się z Tonym i w sumie cieszę się że poszedłem.-odpowiedział tuląc do siebie chłopaka.
-jesteś pewny?-spytał unosząc brew.-Nie wolisz być pełny sił na ćwiczeniach? Co prawda jutro jeszcze nie będziemy biegać...-zamyślił się.-Jeśli chcesz to idź.-dodał zaraz i zaczął wypakowywać wszystko na taśmę.
-jesteś kochany skarbie. Cieszę się że chcesz dla mnie takie rzeczy robić.-powiedział szczerze.-Ale na razie na prawde wystarczy że będziesz mi pozował ubrany.-zapewnił go zaraz.
-um...ja ciebie też kocham...-odpowiedział chłopak czując rumieńce.
-mhm...a pewnie niedługo dostanę od Tony'ego zaproszenie na obiad...-dodał całując chłopaka w czółko.-jutro pogadamy. Dobranoc.-powiedział chcąc się wyspać bo pamiętał że mieli się spotkać z Markiem.
-No dobrze. Więc idź sobie zobaczyć na te ściankę.-powiedział odkładając koszyk kiedy skończył wypakowywać.-Dasz radę. To nic strasznego. Tylko współpracuj a on lub ona na pewno ci pomoże.
-Po prostu chcę narysować mojego przystojnego męża.-dodał zaraz otwierając drzwi ich domku. Zdjął psom smycze a potem swoje buty.
-ok.-Chłopak uśmiechnął się lekko i złapał chłopaka za rękę.
Jun postanowił sobie dłużej pospac więc nawet nie nastawial budzika. Nad ranem otworzyl oczy tylko po to zeby zerknal na śpiącego chlopaka a zaraz potem znowu zasnal.
-nie. Naoki...dobrze wiesz ze musisz isc. To ci pomoze.-powiedział pomagajac mu z pakowankem a potem za wszystko placac.-nie uciekaj juz od tego.-poprosil go.
Takank tez zajrzal zeby powiedzieć dobranoc. Potwm usiadl na kanapiw ze szkicownikiem i ołówkiem.-po prostu usiadz jak chcesz.-poprosil bo nie mial pomysłu.
-hm?-ale tam bardzo mi sie nie chce...-jeknal zerkajac na chlopka.-dzien dobry skarbie.-ucalowal go w policzek kiedy usiadl na lozku.-ciesze sie ze wczoraj poszedlem. No i nie bylo Laury wiec byl spokój.
-spokojnie. Jakos samo sie potoczy.-zapewnił go i wzial cześć toreb.-po prostu powiesz jej co cie męczy.
-moze być.-zgodził sie i zaraz zaczal go rysować.-za to ja uwielbiam twoj uśmiech.
-ja tez sie cieszylem ze jej nie bylo.-przytaknal.-mialem mily i spokojny wieczor.-wstal z lozka i przeciagnal sie lekko.-ale nasz sekret jest bezpieczny. Tylko musiałem sklamac ze mój chłopak został w Japonii.-dodal calujac Ryu w policzek.
-bedzie dobrze, nie martw sie tak tym.-poprosil go jeszcze. Chcial zeby chlopaka juz nic nie meczylo. Juz po chwili doszli do mieszkania. Hiroki od razu zaniosl zakupydo kuchni.
-najfajniejszy.-zasmial sie Takank i chwile mu siw przyglądał by znow wrocic do rysowania.
-cos sie stalo ze tak mnie dzisiaj tulisz?-spytal trochę zaskoczony.
-wiem, że nie wydasz.-zapewnił go i poszedł za nim.-mmm...wygląda pysznie. Skąd miałeś składniki?-spytał siadając przy stole. Przez chwilę znów mógł się poczuć jak w domu.
Hiroki wypakował zakupy a potem razem z piwem usiadł z fotelu. -obiad zrobimy za chwilę. Widzę że na prawdę jesteś zmęczony.-powiedział obserwując chłopaka.-Z czasem się do tego przyzwyczaisz i będzie lepiej.
-Ja też. Niby to nic wielkiego ale...wystarczy mi się z tobą jestem.-przytaknął uśmiechając się do chłopaka i rysując go spokojnie. Kiedy skończył przeciągnął się lekko.-Już.-powiedział pokazując mu gotowy rysunek.
-um...ja też się cieszę.-odparł chłopak drżąc trochę od pocałunku.-jest już późno. Pójdę się umyć.
-I tak wygląda i pachnie cudowanie. Na pewno będzie smakować równie wyśmienicie.-powiedział od razu biorąc się za jedzenie.-mmmm....pycha! Cieszę się że Kei tak o nas myśli.
-Na pewno będzie lepiej. Ale spokojnie nie odstawałeś za dużo. Jutro ci pokażę jak bardzo nie radzi sobie jak to nazwałeś 'maszyna do zabijania'.-powiedział ukazując mu zęby w uśmiechu. Nie chciał żeby jego chłopak czuł się gorszy bo dobrze wiedział że radzi sobie tak samo jak reszta.
-Nie upiększyłem.-zaprotestował.-oj...przesadzasz kochanie...-powiedział czując mimo wszystko lekkie rumieńce.-Ty w moim fantazjach? Masz najsłodszy uśmiech na świecie. Emanuje od siebie ciepło...i wiem że zawsze przy mnie będziesz.
-ok.-chłopak skinął głową i poszedł do łazienki po drodze łapiąc swoją piżamę.
-jest pyszne. Nawet jeśli składniki trochę do nas leciały to i tak jest pyszne.-uśmiechnął się do chłopaka.-Uwielbiam jak gotujesz. Zawsze jest najpyszniejsze.-powiedział jedząc trochę ryżu.
-wezmę. I pewnie położę go w 5 sekund.-zaśmiał się i wziął łyk piwa.-nie zrobie mu krzywdy. Spokojnie. Nikomu tam nie zrobię krzywdy.-dodał patrząc na chłopaka z uśmiechem.
-Jesteś moim ideałem kochanie.-dodał całując go w czółko.-Jasne. Pośpij ile będziesz chciał. Zostawię ci śniadanie.-obiecał mu przytulając go do siebie.
Jun trochę zaskoczył się słysząc słowa chłopaka. Objął go delikatnie. -mam tak nie chodzić?-spytał trochę obawiając się że spłoszy chłopaka i że to że w ogóle zaczął tak chodzić było złym ruchem.
-pewnie dłużej. Ale na ćwiczeniach raczej nie ma mnie jak zaskoczyć.-zaśmiał się.-Poza tym...może i jest mięśniakiem ale czy wątpisz w swojego chłopaka?-spytał unosząc lekko brew.
-wiem, pamiętam.-Zapewnił go. Nie miał aż tak słabej pamięci.-Odbiorę go z zajęć i pojedziemy na cmentarz.-dodał patrząc chłopakowi w oczy.-A na razie my idziemy do mycia i do spania. Jest późno...
-mhm...to dobrze. W takim razie się cieszę.-powiedział łagodnie głaszcząc go po włosach.-cieszę się wiedząc że nie robię tym nic złego.-dodał bo naprawdę go to cieszyło.
-tylko ty skarbie...-powiedział zaraz szybko kładąc chłopaka na kanapie i patrząc mu w oczy.-Ale jak widzisz, refleks nadal mam.-powiedział uśmiechając się łobuzersko.-Ale może najpierw obiad co? Żebyś miał siłę na moje...udowadnianie ci na co mnie stać.
-umyję.-zgodził się z uśmiechem.-A na początku bałeś się razem kąpać jak Yuya był z nami.-zauważył wesoło.
-cieszę się w takim razie kochanie. Na prawdę.-popatrzył mu w oczy z lekkim uśmiechem i pogłaskał go po rumianym policzku.-Zaskoczyłeś mnie tym wyzwaniem...ale ciesze się że nie robię nic złego.-powiedział oddając pocałunek.
-bardziej martwię się o ciebie.-powiedział wesoło. Wstał z kanapy i zapiął koszulę.-W końcu to ty miałeś więcej wrażeń dzisiaj.-zauważył i przeciągnął się lekko.-idziemy robić obiad.
-oj...ale przecież to się łączy kochanie.-pokazał mu język.-Yuya śpi, będziemy cicho no i idziemy się tylko razem umyć, bez seksu.-zauważył.
-tak...-zgodził się Jun czując lekko rumiane policzki. Miał wrażenie że dzisiaj na niczym się nie skupi a przecież mieli iść do Marka. Pójdę się przewietrzyć.-powiedział zaraz wychodząc na balkon.
-dobrze dobrze...pokażesz ile masz sił.-Hiroki ucałował go w policzek i zaczął wykonywać jego polecenia.
-i jak ty byś wytrzymał ten czas mycia bez tulenia.-szepnął tuląc go do siebie. Zaraz sięgnął po gąbkę o mydło.
Jun od razu się cofnął i przykucnal przed wózkiem. -nie zrobiłeś nic zlego.-zapewnił go patrząc mu w oczy.-wszystko jest ok Ryu. Jestem szczęśliwy. Po prostu...moje serce bije przez ciebie tak szybko że muszę iść się przewietrzyc.
-no juz nie moge sie doczekac.-powiedział wystawiając ryż a potem wodę na herbatę.
-mhm...to teraz się obróc to umyje ci plecki.-powiedział całujac do w kark.
-Kocham cię.-ucałował go w policzek i już poszedł na balkon. Czuł że zrobił źle chcąc wyjść. Wziął głęboki wdech i oparł się o barierkę.
Hiroki do niego dołączył z napojami. Postawił je na stole i usiał obok chłopaka od razu biorąc się za jedzenie. W końcu cały dzień byli jedynie na śniadaniu.
Takano umył mu plecy a potem podał mu gąbkę. -Proszę bardzo. Włosy też ci potem umyć?-spytał sięgając po swoją gąbkę żeby umyć też siebie.
-co tam czytasz?-spytal Jun kiedy juz wrócił do srodka.-usiadl obok chlopaka.-ile.mamy jeszcze czasu do spotkania z Markiem?-dopytal jeszcze. Zastanawial sie czy bedzie mial chwile zeby posprawdzac egzaminy.
-ok. Dziekuje kochanie.-ucalowal go w policzek i wrocil do jedzenia.-zostawiam nasze drugie sniadanie w twoich rekach.
-ok. Ok.-zgodzil ske smiajac troche. Szybko sie umyl a potem umyl tez swoje wlosy.-jak tego nie lubiles to mogles powiedziec.-dodal zaraz.
-wow...dużo tego wyszło.-zauważył szczerze zszokowany.-a wysłał może zieloną herbatę? Bo ta tutaj jest inna...-spytał sięgając po egzaminy.-i zjadłbym mochi...-rozmarzył się trochę.
-ok. Pasuje mi to.-zgodził się z nim. Szybko skończył jeść bo na prawdę był głodny po czym sięgnął po swoje zaczęte piwo.-było pyszne skarbie.
-Tomo-chan...-Takano spojrzał na niego i przytulił go do siebie.-są ok. Na prawdę nie wyglądają źle. Już całkiem, całkiem odrosły.-zauważył.
-ooooo...bede musial mu potem podziękować.-powiedział z usmiechem ogladajac co przyslal mu Kei. Zaraz poszedl sobie zrobić herbaty a potem wrocil do salonu i zaczal sprawdzac egzaminy.-obiecalem ze sprawdze szybko.
-bylo pyszne. Na prawde dobrze gotujesz.-usmiechnal sie Hiroki. Dopil piwo i wstal.-pojde sie umyc. Jak skonczysz to mozesz do mnie dolaczyc.-powiedzial idac do łazienki i nawet nie zabierajac ze soba bokserek na zmiane.
-mhm...chce tylko zebys wiedzial ze dla mnie zawsze bedziesz przystojny.-powiedział Takano i go puscil.-niedlugo odrosna tak jak lubisz.
-serio? Serio zrobisz?-spokrzal na niego uśmiechając sie niczym szczęśliwe dziecko.-mówiłem już jak bardzo cie kocham?-spytal calujac go czule.-jestes najlepszy skarbie.
-no hej. Cos szybko ci to poszlo.-zauważył bo specjalnie rozbieral sie na tyle powoli ze dopiero wchodzil pod prysznic.
-wybaczam. Zawsze ci wszytsko wybacze.-zapewnil go Takano. Ucalowal go jeszcze raz i wyszedl z wanny.
-bede. Cierpliwie poczekam.-obiecal i juz zabral sie za sprawdzanie egzaminów. Szło mu calkiem sprawnie.
-no wlasnie widze...ze bardzo chciałeś do mnie dołączyć.-powiedział regulując wodę i zaraz przesuwając do siebie chlopaka kladac dlonie na jego posladkach które scisnal lekko.
-nawet mnie tam nie strasz kochanie...-poprosil zerkajac na niego.-to by mi złamało serce.-przyznal szczerze i założył pizame.
-niestety będą poprawki. Na razie pięć na 15 które sprawdziłem.-wskazał na odłożone prace.-ech...myślałem że temu pierwszemu rokowi pójdzie lepiej.-dodal.
-przyszedlbys nawet gdybym nie zapraszał.-zaśmiał się zaraz całujac go namiętnie i zachlannie. Masowal przy tym jego uda i ściskając posladki.
-wiem. Po prostu mnie juz tak nie strasz.-poprosił go i ubrany usiadl na podłodze czekajac na chlopaka.
-może. Zobaczymy.-zaśmiał się i dokończył sprawdzanie testu.-więc też spedziles mimo czas?-spytał siegajac po kolejny test.-wybacz że cały czas będę sprawdzał...
-a ja bym się ucieszył.-powiedział zaraz wracając do calowania chlopaka. Czuł jak coraz bardziej się podnieca i zaczął masowac penisa partnera.
-już idę...-powiedział patrząc na chłopaka.-wow...mam na prawdę przystojnego chłopaka. Te twoje spodnie mnie zabiją jak tylko znów staniesz na nogi.-powiedział wstając z kanapy. Od razu poszedł do sypialni żeby się przebrać w coś bardziej wyjściowego niż dres.
Hiroki podniecał się bardziej z każdym ruchem chłopaka więc również sprawnie poruszał dłonią. Kiedy zauważył jak Naoki zareagował na klapsa dał mu jeszcze jednego. Nachyli się do jego uszka które polizał. -co powiesz na to żeby tutaj tak to skończyć...a na coś więcej przeniesiemy się do łóżka.-zaproponował.
-Oczywiście że cię nie obudzę. Dobrano.-ucałował go w czółko i od razu zasnął. Spokojnie przespał całą noc i obudził się jeszcze przed budzikiem. Wyłączył go więc i cicho wyszedł z łóżka od razu idąc do kuchni. Przyszykował śniadanie trochę zostawiając Tomo. Potem wyszykował się razem z Yuyą i po zawiezieniu chłopca do szkoły poszedł do pracy.
-nie rób mi tego skarbie.-zaśmiał sie Jun i po chwili wyszedl z sypialni. Ubrał sie w jeansy i granatowy sweter.-moze byc?-spytal pokazujac sie chlopakowi.
Hiroki uśmiechnął się do chłopaka zadowolony i zakrecil wode. Kiedy wyszli spod prysznica wzial go na ręce i szybkim krokiem poszedł do sypialni. Zdecydowanie miał ochotę na coś więcej. Położył Naokiego na łóżku i od razu nachylil całujac go po klatce piersiowej. Zrobil mu malinke kolo sutka ktory zaraz zaczął ssać.
Takano spokojnie pracowal robiac na bieżąco ciasta i przy okazji pracujac nad tortem dla Kanekiego. Po poludniu pojechal po Yuye. Tak jak obiecal.pojechal z chlopcem na cmentarz.
-nie rób mi tego skarbie.-zaśmiał sie Jun i po chwili wyszedl z sypialni. Ubrał sie w jeansy i granatowy sweter.-moze byc?-spytal pokazujac sie chlopakowi.
Hiroki uśmiechnął się do chłopaka zadowolony i zakrecil wode. Kiedy wyszli spod prysznica wzial go na ręce i szybkim krokiem poszedł do sypialni. Zdecydowanie miał ochotę na coś więcej. Położył Naokiego na łóżku i od razu nachylil całujac go po klatce piersiowej. Zrobil mu malinke kolo sutka ktory zaraz zaczął ssać.
Takano spokojnie pracowal robiac na bieżąco ciasta i przy okazji pracujac nad tortem dla Kanekiego. Po poludniu pojechal po Yuye. Tak jak obiecal.pojechal z chlopcem na cmentarz
-zawsze mi się podobasz Ryu.-zapewnił go Jun i nachylił się żeby go pocałować.-nie widzisz tego ale jesteś na prawdę atrakcyjny. Pewnie gdyby nie ten wózek i to że powiedziałeś że jesteś gejem miałbyś masę adoratorek.-powiedział wesoło i się wyprostował.-to co lecimy?
Hiroki schodził pocałunkami niżej zostawiając gdzieniegdzie malinki. W końcu wziął męskość partnera do ust od razu dokładnie go liżąc i ssąc. Dłońmi ściskał jego pośladki.
-mhm...jak ci minął dzień skarbie?-spytał od razu tuląc go do siebie.-Wyglądasz na padniętego. ..-zauważył mając wrażenie, że chłopak mi zaraz zaśnie w ramionach.
-dobrze tylko nie ubieraj ich specjalnie po to żeby mnie kusić.-poprosił wesoło również ubierajac kurtkę.-raczej pojedziemy. Jednak kawałek do przejscia mamy.
Kiedy chłopak doszedł polknal jego sperme i oblizal usta w kuszący sposób. -ja ciebie też kocham.-powiedział sięgając po żel i zaraz wsuwajac w chłopaka jeden palec.
-jutro też się wyśpij skarbie.-poprosił glaszczac go po włosach.-i pamiętaj żeby się nie przmeczac.-dodał bo zawsze trochę się martwil o swojego męża.-żebyś miał siły i na moją obiecana randke i na urodziny Kanekiego.
-jasne. Jeśli chcesz to oczywiście mogę z tobą pójść.-zgodził się prowadząc wózek do windy.-coś się stało kochanie czy po prostu chcesz żebym przyszedł?-spytał bo przecież do tej pory chłopak nie chcesz żeby przychodził.
-ja? To mi pomóż kochanie.-powiedział kładąc się na boku do pozycji 69.-ulżyj mi a ja cie przygotuję.
-jasne. Co byś chciał kochanie?-spytal wstając z kanapy.-masz jakieś specjalne życzenia?
-dobrze. Więc przyjdę ci kibicować a potem spacerkiem pójdziemy do domu.-zgodził się z nim. Uznal to za dobry pomysł. Poprowadził wózek do samochodu.-sam wejdziesz?
Hiroki jeknal cicho czujac sama przyjemność. Powoli wysunął w niego drugi palec poruszając nimi by przygotować partnera.
-nie powiem że to głupie. Zaraz zrobię.-zapewnił go i poszedł do kuchni. Zrobił jakieś 10 onigiri żeby też trochę zjesc i wrócił do salonu.
Hiroki w tym czasie schował wózek do bagażnika i usiadł za kierownicą. Ruszył kiedy już obaj mieli zapięte pasy. Dojechali dość szybko. Jun zaparkował na wolnym miejscu a potem podstawił chłopakowi wózek pod drzwi.
Hiroki doszedł z cichym jękiem. Nie zmieniając jednak pozycji dalej przygotowywał partnera. Wsunął w niego trzeci palec a także zaczął go całować po udzie gdzie zostawiał malinki.
-Cieszę się że ci smakuje.-powiedział Takano szczerze się ciesząc. Również wziął sobie jedno onigiri.-mhm...faktycznie wyszły dobre.
-herbata.-odpowiedział Jun i również zdjął buty i kurtkę. Wszedł wgłąb mieszkania za Ryu.
Hiroki jęknął trochę zaskoczony tym ruchem. Przyspieszył ruchy palców czując jak znów się podnieca. Chciał już wejść w chłopaka.
-staram się dla ciebie.-przyznał szczerze.-I cieszę się że idzie mi lepiej. Skoro lubisz takie kolacje to postaram się je robić jak będziesz tak późno wracał.
-dzięki.-Jun skinął i usiadł na kanapie obok Ryu, który już tam siedział.-sam piekłeś? -spytał widząc ciasto.
-chyba?-pytał unosząc brew. Usiadł jednak bo nie chciał dłużej czekać. Uniósł biodra chłopaka i nakierował swojego penisa na jego wejście. Wszedł w niego i od razu zaczął się w nim poruszać, rosnąc przy każdym pchnięciu.
-zapamiętam skarbie.-ucałował go w policzek.-może weź sobie jedno jutro do pracy?-zaproponował.-na pewnie nie chcę zmyć z siebie tego potu z całego dnia?-spytał tuląc go do siebie.
-w takim razie zrobisz mi jeśli mi posmakuje.-powiedział Jun biorąc sobie kawałek i od razu go próbując.-dobre. Nie za słodkie.-uśmiechnął się lekko do Marka.
Hiroki starał się poruszać rytmicznie pomimo odczuwanej ogromnej przyjemności. Wystarczyła chwila żeby stwardniał i zaczął szukać ulubionego punktu partnera. Od razu zaczął masować jego męskość drugą ręką ściskając jego pośladek.
-aż tak kochanie? To jak zjesz pójdziemy spać.-powiedział całując go w policzek.-z Yuyą dobrze. Poszliśmy na cmentarz i lekcje też zrobiliśmy. Idzie mu dobrze z ich odrabianiem.
-właśnie widzę.-skomentował Jun patrząc na chłopaka z wesołym uśmiechem. Wziął łyk herbaty. Zauważył że ciężko mu zacząć rozmowę z Markiem i miał nadzieję że Ryu ją zacznie.
-mhm...jednak rundka.-obiecał Hiroki również nie chcąc przesadzać. Poruszał się w nim szybko i rytmicznie cały czas go pieszcząc. Chciał żeby im obu było przyjemnie.-kocham cię.-wyszeptał mu do uszka które zaraz possał.
-jakoś dajemy radę.-zaśmiał się Takano.-ale zdecydowanie wolę jak jesteś z nami. Kiedy masz na popołudnie to prawie w ogóle się nie widzimy...
-Brzmi ciekawie.-przytaknął.-Możesz mówić pewniej. Teraz was przecież nie uczę.-zauważył widząc wahanie chłopaka.-Cóż Ryu...jeśli będziesz chciał to mogę z tobą iść. Zawsze ci pomogę jeśli będziesz chciał spróbować czegoś nowego.-powiedział wczytując się w ulotkę.
-starczy.-przytaknął Hiroki uśmiechając się do niego.-w końcu musisz dać radę na treningu.-zauważył tuląc go do siebie trochę.
-lepiej w łóżku. No już. Ja pochowam onigiri a ty idź się przebrać.-polecił mu.
-Możemy spróbować Ryu.-zgodził się Jun. Wiedział ze dla chłopaka to będzie spory krok do przodu.-pałeczki? To zależy. Różni ludzi, różnie trzymają. Jak mi dasz to ci mogę pokazać jak ja je trzymam.-wzruszył ramionami bo nie widział problemu.
-umyjemy się rano jak rozumiem.-zaśmiał się zamykając oczy.
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się cicho Jun i wziął chłopaka na ręce.-Mój kochany...-położył go na łóżku.-przebierz się.-dodał podając mu jego dres do spania. Sam wyszedł do kuchni.
-są osoby które tak trzymają.-skomentował Jun bo miał kilku znajomych którzy nadal trzymali pałeczki jak dzieci.-ja trzymam tak.-powiedział zaraz dokładnie wyjaśniając chłopakowi jak trzyma pałeczki.
Hiroki obudził się pierwszy i postanowił dać chłopakowi jeszcze trochę pospac. Sam poszedł wziął poranny prysznic.
Takano położył się obok niego i zasnal równie szybko. Sam był trochę zmęczony.
-poczekaj.-westchnął Jun układając pałeczki w dłoni chłopaka.-w ten sposób.-wyjaśnił siadając wygodniej.
Hiroki uśmiechnął się lekko i wrócił do gotowania. Cieszyl sie ze chlopak normalnie chodzi. Już po chwili rozkładal sniadanie na talerze.
W końcu nadeszła sobota. Yuya siedział już u brata Takano. Zaś oj sam siedział w cukierni przygotowując tort dla Kanekiego. W ten sposób też dawał Tomo czas na przyszykowanie randki.
-Normalnie...-odparł Jun bo jakoś tego nie potrafił wyjaśnić. Dla niego. To bylo dość naturalne. Wziął pałeczki i pokazal chłopakowi jak on to robi.
-dzisiaj rozmawiałem rozgrzewce jakiś czas poćwiczycie to z wczoraj a potem pokaże wam coś nowego.-odpowiedział biorac sie za jedzenie.
Takano oddał pocalunek a potem zamrugal zaskoczony widząc jak chłopak jest ubrany. -wow...a ja myślałem że dzisiaj pobawimy się mieczmi świetlnymi.-przyznał szczerze wchodząc już do środka.
-spokojnie, nawet jak się nie nauczysz to się nie przejmuj. Mamy sztućce, więc nawet jak odwiedzisz Ryu to nie będzie problemu.-powoedzial spokojnie. On sam po prostu nie widział w tyn nic dziwnego.
-hmmm...możemy pójść do kina.-zaproponował.-zakładam że będziesz zmęczony po treningu więc najlepiej będzie pójść na coś takiego.
-ale co ja mam zrobić jak moja niegrzeczna uczennica zajmuje wszystkie terminy.-spytał idąc za chłopakiem.-mmmm...pachnie pysznie.-przyznał szczerze.
-Ryu...-Jun spojrzal na niego i pokrecil głową.-spokojnie mamy sztućce. Fajnie jak nauczysz się jeść pałeczkami ale nie jest to konieczne do przeżycia.-zapewnił go Jun.
-ok. Ale zjedz coś przed, ok?-poprosil bo martwil się że chłopak może zaslabnac po treningu.
-spokojnie. Zajmę się tym jak tylko zjem. Słodka, niegrzeczna uczennica dokładnie zapamięta że wycieczka Yuyi to mój termin.-powiedział muskajac kciukiem jego usta. Potem już usiadł do stołu.-smacznego.
-wiem, wiem...-Jun zmierzwil mu włosy. Rozumiał że Ryu nie chciał źle ale widział też jak bardzo spanikowany był Mark.-możesz kiedyś wpaść do nas to przygotujemy coś bardziej japońskiego żebyś miał na spróbowania.
-jasne. Zadzwoń po mnie to przyjdę.-obiecal. A jak ty będziesz pomagał temu prawnikowi to ja może w końcu do końca załatwię sprawie z samochodem.
-oj postaram się.-zapewnił uśmiechając się figlarnie.-brzmi pysznie.-powoedzial. Oblizujac usta i biorąc się za jedzenie.
Jun podziękował za gościne i ucieszył się że od Marka dostali 4 kawałki ciasta. Widzial jak smakuje ono Ryu. Pożegnali się i Jun poprowadzil wozek do samochodu.
-no tak, mówiłeś wczoraj.-przytaknal Hiroki.-dasz radę z kondycja tak jedno po drugim?-spytał przyglądając mu się chwilę.
-wyszła pyszna.-powiedział a kiedy zjadl wyjął telefon i pokazal Tomo już gotowy tort. Chciql się pochwalić bo nawet był z niego dumny.
-jasne, że pójdę. Pomoge ci z tym Ryu. Jestem na prawdę pozytywnie zaskoczony, że odważysz się to zrobić. Zawsze masz moje wsparcie.-powiedział starając na światłach.
-Wiem. Będę tak robił.-zapewnił go. Kiedy zjadł, wstał żeby posprzątać.
-oho...czyżby ktoś tutaj był nieusatysfakcjonowany z jakiegoś powodu?-spytał unosząc lekko brew.-chyba powinienem ci pokazać że nikt nie może mnie zastąpić.-powiedział ciągnąc chłopaka za rękę i sadzając go sobie na kolanach.-niegrzecznie jest do podważać.-powiedział dając mu lekkiego klapsa.
-jasne. Przecież nic na siłę kochanie.-przypomniał mu z uśmiechem. Cieszył się że chłopak robi postępu i chciał mu pomóc jak tylko będzie mógł. Zaparkował w końcu pod ich blokiem i od razu poszedł wyjąć wózek z bagażnika.
Hiroki już na niego czekał więc zaraz jechali do sali treningowej. -idź się przebrać.-powiedział klepiąc go w ramię. Sam poszedł do swojego biura również się przebrać.
-mhmmm...jak bardzo?-spytał wsuwając dłonie pod jego spódniczkę i masując jego uda.
-jasne, nie mam nic przeciwko.-zgodził się bez problemu.-chcesz żeby wpadł na wakacje? Tak chyba byłoby najlepiej skoro Yukan leży nad morzem.-zauważył wchodząc z nim do windy.
Do właściwych zajęć były jeszcze dobre dwie godziny więc jak się przebrał dołączył do chłopaka żeby na niego popatrzeć.
-nie widzę jak bardzo...-powiedział podjeżdżając dłońmi wyżej.-Pokaż nauczycielowi czego pragniesz.-poprosił szepcząc mu do ucha i ściskając jego pośladki. Zauważył przy tym że chłopak musiał ubrać stringi bo nie wyczuł materiału.
-dobrze, nie ma parcia. Ale wiesz, że możesz go zaprosić.-powiedział Jun wprowadzając wózek do mieszkania i zamykając za nimi drzwi. Zdjął buty oraz kurtkę, którą powiesił do szafy.
-Nadal cię coś boli?-spytał Hiroki widząc jak chłopak rozmasowuje sobie nadgarstek. Był trochę zmartwiony.
-pokaż, pokaż.-zachęcił go Takani rozchylając nogi żeby chłopak miał łatwiejszy dostęp do jego męskości.
Jun powiesił również kurtkę chłopaka a potem poszedł do salonu usiąść na kanapie. Kiedy włączył wiadomości usiadł wygodniej.
Hiroki obejrzał mu nadgarstek. -to raczej nic poważnego. Co najwyżej jest nadwyrężony. Mogę ci założyć bandaż uciskowy i ćwiczenia będziesz wykonywał na drugiej ręce.
-niegrzeczna uczennica.-odpowiedział Takano patrząc chłopakowi w oczy. Podniecał się przez to jeszcze bardziej. Zaczął bawić się włosami chłopaka pojękując cicho z odczuwanej przyjemności.
-wiem. Ja ciebie też bardzo kocham.-odpowiedział łagodnie przytulając go do siebie.-Jesteś moim ukochanym chłopakiem.-dodał głaszcząc go po włosach.
-na pewno by przeszło bez tego.-zgodził się Hiroki.-ale nie chcę żeby pogorszyło się przez ćwiczenia więc wolę żebyś miał jakieś usztywnienie.-przyznał szczerze.
Takano złapał się dłońmi krzesła czując narastające podniecenie i zalewające go fale przyjemności. -oho...widzę że pewna niegrzeczna uczennica...odrabiała zadania domowe...-wysapał patrząc na swojego męża.
-zawsze będę cie wspierał Ryu-chan.-zapewnił go Jun nie powstrzymując go. Objął go w okolicach lędźwi.
-wiem. Bandaż ci nie zaszkodzi.-powiedział kończąc i jeszcze raz oglądać dłoń chłopaka.-powinno być ok.-powiedział zaraz z uśmiechem.
-wiem...-przytaknął Takano nachylając się żeby szepnąć do ucha chłopaka.-widzę. Więc skończ tego loda na 6+...i sensei spełni wszystkie zachcianki swojej uczennicy.-powiedział liżąc jego uszko.
Podobały mu się ruchy chłopaka więc zachęcał go oddając pocałunki. Wsunął palce pod koszulkę chłopaka czekając na przyzwolenie.
-będzie dobrze. Większość ćwiczeń po prostu staraj się jednak wykonywać drugą ręką.-polecił mu.
-naprawdę...od razu pójdziemy do sypialni....czy gdzie tylko będzie chciał...i sensei zajmie się niegrzeczną uczennicą...-wydyszał jęcząc cicho z przyjemności. Nie pamiętał kiedy było mu tak dobrze zaledwie od loda. Zamknął oczy nawet już nie wstrzymując jęków. Chciał żeby jego mąż wiedział jak dobrze mu jest i chciał mu się odwdzięczyć. W końcu doszedł odchylając głowę do tyłu i zaciskając dłonie na krześle.
Jun jakby znieruchomiał chcąc dać czas chłopakowi. -spokojnie Ryu...-powiedział zaraz trochę się martwiąc że może jednak zrobił coś nie tak.
-wierzę w ciebie.-Hiroki uniósł kciuk do góry i usiadł obok chłopaka czekając aż reszta osób się zbierze.
-oh...tak niegrzecznie...chcieć dokładkę...-wydyszał patrząc na chłopaka.-zbyt wielki żeby moja uczennica ciała go gdzieś indziej?-spytał udając zasmuconego.
-Nie masz za co przepraszać.-powiedział wracając do delikatnych ruchów dłoni. Palcami pieścił sutki chłopaka jednocześnie oddając pocałunki. Nadal dawał prowadzić młodszemu.
-Na pewno sobie poradzisz. Innych opcji nie widzę.-zapewnił go i wstał dopiero kiedy zaczęli się zbierać ludzie.
-spokojnie...sensei nigdy by nie pozwolił żeby jego najlepszej uczennicy stała się krzywda.-powiedział łagodnie głaszcząc go po policzku.-ale jeśli tak ci posmakowałem to możesz wziąć dokładkę i dopiero potem pójdziemy do łóżka.
-możesz.-przytaknął Jun. Kątek oka zauważył że Ryu również ma dość widoczne wybrzuszenie w spodniach. Ucieszył się z tego powodu.
Hiroki nie mógł ukryć zaskoczenia. Spodobało mu się jednak to że chłopak zareagował instynktownie. Wstał i poklepał go po ramieniu. -brawo. Teraz się zbierzcie pokażę wam nowy ruch.
Takano przy swoim mężu nie potrzebował wiele. Od razu zaczęły go zalewać fale przyjemności a on pojękiwał zadowolony. Tomo jakby doskonale wiedział gdzie go dotykać. W końcu doszedł jękiem rozkoszy. -dokładka smakowała? Możemy już iść do sypialni?-spytał wstając i pomagając wstać też chłopakowi i poprawiając mu kokardkę od mundurka.
Jun rozchylił nogi dając chłopakowi łatwiejszy dostęp. Oparł się o oparcie kanapy zaczynając oddychając szybciej. Zaczynało mu być coraz przyjemniej.
-Wyczyn waszego kolegi przypomniał mi o jednej ważnej rzeczy. Niejednokrotnie może się zdarzyć że ktoś zaatakuje was od tyłu. Musicie się wtedy umieć uwolnić i obronić.-wypatrzył w grupie partnera Naokiego z poprzednich zajęć.-chodź. Pokażę na tobie ten ruch.
-ciasno? Moje kochanie...sensei zaraz coś na to poradzi.-powiedział prowadząc go za rękę do sypialni, spodnie i bokserki zostawiając przy krześle. "ciasno? Co ty za bieliznę ubrałeś...?" pomyślał czekając aż chłopak się położy a potem wkładając głowę pod jego spódnicę.
Junowi zdecydowanie się podobało. Pojękiwał w trakcie i doszedł z imieniem chłopaka na ustach. -mogę odwdzięczyć się tak samo?-spytał czekając na przyzwolenie chłopaka. Nie chciał robić niczego wbrew jego woli.
-oczywiście.-Hiroki skinął głową i poczekał aż mięśniak wstanie i znów go złapie od tyłu. Wykonał ten sam ruch ale wolniej.
Takano poczuł jak na ten widok znów trochę stwardniał. 'poszalałeś kochanie...kiedy je spakowałeś?', pomyślał zaskoczony. -ojoj...widzę że pewna uczennica jest naprawdę niegrzeczna i zasługuje na karę.-Powiedział wciąż ukryty w spódnicy chłopaka.-tak podbierać rzeczy senseia...-dodał zaczynając delikatnie ściągać z niego stringi.
-dobrze.-zgodził się Jun. Wiedział że chłopak nadal się wstydził i trochę bał więc postanowił dać mu tyle czasu ile tylko chciał. Wstał zapinając spodnie.-To chodź do sypialni. Chcę ci pomóc.-powiedział zerkając na wybrzuszenie w jego spodniach.
Hiroki przeleciał wzrokiem bo sali i gwizdnął. -10 minut przerwy i próbujecie to na mnie!-oznajmił.
Takano wyszedł spod spódnicy i nachylił się nad chłopakiem całując go namiętnie. -a co ma do tego moje serce?-spytał znów go całując.-Czy poza tymi seksownymi stringami moja uczennica przygotowała jeszcze jakieś zabawki dla senseia?-spytał Takano uśmiechając się łobuzersko.
-możemy ale...czego więcej?-spytał Jun chcąc dokładnie wiedzieć co chłopak ma na myśli. Usiadł na brzegu łóżka czekając na odpowiedź.
Hiroki wstał po dziesięciu minutach i poprosił o ustawienie się w kolejce. -ja was będę atakował a ty będziecie się bronić.-poinformował.
-rozpływam się przy tak zdolnej i uroczej uczennicy.-usprawiedliwił się.-o...za chwilę zobaczę na co moja uczennica ma ochotę. Ale zanim to...obiecałem zaradzić na pewien problem.-powiedział znów wchodząc pod jego spódnicę. Polizał jego jądra a potem przejechał językiem po całej długości jego penisa. Possał jego główkę i zaraz wziąć go całego do ust.
Jun spojrzał na niego szczerze zaskoczony. Nie spodziewał się tego. Obaj ustalili że zrobią to dopiero kiedy chłopak będzie tego w 100% pewny. -Ryu...jesteś pewny?-spytał a w jego głosie słychać było że się cieszy. Chciał jednak mieć pewność. Krok w tył to ostatnie czego chciał.
Hiroki ciężko opadł na matę i uśmiechnął się do chłopaka. -brawo.-powiedział klepiąc go w ramię.-Ci którym się nie udało próbują jeszcze raz. Reszta może odpocząć.
Takano wyjął jego penisa z ust i dał mu klapsa. -Niegrzecznie tak wstrzymywać głos. Sensei bardzo chciałby usłyszeć swoją uczennicę.-powiedział dając mu jeszcze jednego klapsa i dopiero wtedy znów wziął jego penisa do ust po same jądra które zaczął masować dłonią.
-Dobrze...Zrobimy to tak jak będziesz chciał ale...-złapał go łagodnie za dłoń.-ale jesteś tego pewny?-dopytał nachylając się nad nim.
-Nie przepraszaj. Nic się nie stało. Zaskoczyłeś mnie, to wszystko. Nie zrobiłeś nic złego.-zapewnił go.-Chodź, pomogę ci się rozciągnąć.
Takano połknął wszystko i wyszedł spod spódnicy partnera oblizując usta. -mmmm...moja uczennica też jest zdecydowanie pyszna.-powiedział oblizując palce. Sięgnął po pudełko i podał je chłopakowi.-Powiedz senseiowi czego chcesz...za tego szóstkowego loda obiecałem spełnić zachcianki.
-Ja też się trochę boję. I też chcę.-przytaknął patrząc mu w oczy.-Obiecałem że będę twoim wsparciem. Razem damy sobie radę ze wszystkimi.-powiedział uśmiechając się do niego.-taka ciemność ci odpowiada czy zasłonić okno?
-Szło ci na prawdę dobrze. I udało ci się mnie powalić za pierwszym razem.-zauważył dumny ze swojego chłopaka.-Dzisiaj jej nie używaj za bardzo.-polecił mu.
-No co za niegrzeczna uczennica...powinno się słuchać swojego senseia, prawda?-powiedział klepiąc go w pośladki.-Więc ładnie wybierz jak sensei prosi.
Jun nie sądził że kiedy ta chwila nadejdzie będzie się aż tak stresował. Zaczął od zdjęcia z siebie bluzki. Powoli zdjąć koszulkę chłopaka i pocałunkami zaczął schodzić niżej.
-Tobie dobrze wyszło.-zaśmiał się Hiroki. Od po prostu chciał mu pomóc.
Takano wyjął knebel a potem trzy różne kulki. -Kuleczki to chyba ulubiona zabaweczka mojej słodkiej uczennicy...Których dzisiaj użyjemy?-spytał układając je przed chłopakiem. Sobie ukradkiem wyjął wibrator na penisa.
Jun starał się być bardzo wolny i delikatny żeby dać chłopakowi czas na przygotowanie się na każdą następną rzecz. Wiedział że jeśli się uda to będzie bardzo duży krok w przód. Chwilę possał jego sutek a kiedy w końcu dotarł do jego spodni zaczął je powoli rozpinać.
-nie ma powodu. Nie zrobiłeś nic złego. Było ok, bo prostu się zaskoczyłem.-zapewnił go wstając.-ok. Idziemy się przebrać.
-oj...niepotrzebnie. Przecież przed senseiem nie musisz się wstydzić.-Pocałował chłopaka namiętnie i zachłannie a potem założył mu knebel. Sądził się niedługo go zdejmie bo tęskno mu będzie za jego ustami. Tym razem podwinął jego spódnicę i od razu wsunął w niego pierwszą kuleczkę.
Jun trochę spanikowal kiedy zdejmowal z chłopaka spodnie. Zupełnie nie pamiętał czy ma cokolwiek żeby nawilżyc partnera. W końcu tak został zaskoczony że nie miał czasu się przygotować. Poniósł. Się i zaczął grzebać w szufladzie jednej szafki nocnej a potem drugiej z ulga zauważając że jednak coś mają. Wrócił do przerwane czynności powoli zdejmując z chłopaka bokserki.
-jasne. Przyjdź potem to mojego biura.-poprosił i wyszedl pierwszy.
-wybacz...sensei cie zaskoczył?-spytał zerkajac na chlopaka i glaszczac go po policzku.-pomyślałem że przygotuję swoją ukochana uczennice jej ulubiona zabawka.-wyjaśnił liżąc trochę jego wejście i wsuwajac kolejne kuleczki.
Jun spojrzal na niego łagodnie i pokazal mu co trzyma w ręce. -nic ponad to co zawsze robiłem.-zapewnił go.-chce cie tylko nawilżyc i przygotować żeby potem cie nie bolało.-wyjaśnił dokładniej.
Hiroki podszedł do niego i zaprowadzil go na kanapę. Tam zajął się jego nadgarstkiem.-bardzo cie boli?
Kiedy w chlopaku były już wszystkie kuleczki zaczął się nimi trochę bawić. W tym samym czasie piescil jego penisa językiem. -mam nadzieję że moja uczennica czuje się usatysfakcjonowana.
Jun powoli zaczął go przygotowywać. Najpierw popiescil trochę jego penisa a potem polal palce żelem i powoli wsunal jeden palec w chłopaka.
-pewnie po prostu ja nadwyrezyles, nic poważnego.-powiedział z uśmiechem i skończył opatrywac mu rękę.-ale możemy zrobić przeswietlenie jeśli chcesz.
Takano wziął jego penisa po same jądra ssąc go mocno i pieszcząc językiem jak tylko umiał. Bawil sie też kuleczkami kręcąc nimi i od czasu do czasu wyjmujac jedna by znow ja włożyć.
Jun poruszył jeszcze trochę palcami. Kursy było już mu luźno zerknąl na chlopaka. -um...mogę?-spytał patrząc mu w oczy.
-jasne.-Hiroki szybko się wyszykowal i wrócił do chłopaka.-możemy isc. Najpierw może słynny ramen z hokkaido a potwm kino?
-oh no tak...głupi sensei. Jak mam mi odpowiedzieć kiedy masz ten knebel.-zdjął z niego knebel i pocałował namiętnie. -czego pragnie moja słodka uczennica?
Jun uniósł delikatnie biodra chłopaka i nakierował swojego penisa na jego wejście. Wszedł powoli i na razie się nie ruszał dajac chłopakowi czas na przyzwyczajenie cie.
-mhm...-pocałował go namiętnie.-idziemy?-spytał z uśmiechem.
-zabawka już Ci się nie podoba? Za mała?-spytał bawiąc się trochę kuleczkami.
Jun przyspieszył trochę będąc już naprawdę podnieconym. Dlonia masował męskość partnera i szczerze się cieszył że zrobili tak duży krok do przodu.
Hiroki wziął sobie ostrzejsza wersję i wodę po czym uśmiechnął się do chłopaka. -w kinie się potulisz.-zapewnił go wesoło.
Takano zanim wszedł nałożył na penisa wibrator podsuwajac go aż pod jądra. Poruszył się kilka razy szybko i doszedł z cichym jekiem. Tym razem nie potrzebował wiele bo już trochę mu stał. Nie wyszedł jednak z chłopaka. -sensei ma dla ciebie mała niespodziankę.-powiedział włączając wibratorek.
Jun doszedł równo z nim. Wyszedł z niego i opadł ciężko na łóżko obok chlopaka. Doszedł jeszcze a jego serce biło jak szalone. -dziękuję...
-oj daj spokój kochanie...przeciez nie obejmują mnie w ten sposób. -zaśmiał się cicho. -a poza tobą nie widzę nikogo.
Takano był nieźle napalony a ta gra podniecila go jeszcze bardziej. Poruszał się szybko w chlopaku ciesząc się że obaj stymulowani są tak samo przez ten wibrator. Było mu niesamowicie dobrze i dlonia zaczął masowac penisa partnera.
-Nie przepraszaj. Nie masz za co skarbie. Było cudownie.-zapewnił go.-ok. Ale zanieść cię?-spytał martwiąc się że chłopaka może boleć.
-ty i ta twoja wyobraźnia. Nie wyobrażaj sobie za wiele.-zaśmiał się i zabrał się za swój ramen.
Takano spuścił się w chłopaku nadal jednak się w nim poruszając i szybko twardniejąc. -dla mojej słodkiej uczennicy sił mam zawsze pod dostatkiem...ale czy moja uczennica również je ma?-spytał przyspieszając trochę. Pchał dość mocno wchodząc prawie cały aż po wibrator.
-mhm, dobrze.-zgodził się wstając z łóżka i ubierając bokserki.-jestem szczęśliwy, wiesz? I na prawdę możesz być z siebie dumny.-powiedział biorąc chłopaka na ręce.
-widzisz? Mówiłem, że mięśnie nic mu nie dają.-zaśmiał się.-cieszę się, że ci się podobało. Następnym razem możesz być z tą samą osobą jeśli dobrze ci się ćwiczyło chociaż wolałbym żebyście się zmieniali bo z każdym ćwiczy się inaczej.
Takano dochodził równo z partnerem co na prawdę mu się podobało. Kiedy chłopak powiedział że więcej nie da rady od razu wyłączył wibrator i powoli, delikatnie wyszedł z niego. Objął swojego męża nadal dysząc ciężko po szalonym seksie. -to było...6 niesamowitych i niezapomnianych orgazmów...-wysapał szczęśliwy.-mam nadzieję że tym razem dałem radę aktorsko.-dodał zaraz.
-cieszę się...starałem się żeby cie nie bolało.-zapewnił go.-i...mam nadzieję, że ci się podobało.-dodał otwierając łazienkę i wkładając chłopaka do wanny.
-Wiem. Jeszcze jakiś czas będę was dopierał pod względem postury.-obiecał mu.-Ale na prawdę radzisz sobie świetnie. Jestem z ciebie dumny.
-dałeś kochanie...żadnego nie przerwaliśmy w trakcie. Nigdy mi się tak nie tłumacz i nie przepraszaj. Najważniejsze zawsze jest twoje zdrowie.-ucałował go.-Było genialnie kochanie...obaj postaraliśmy się wejść w swoje role.-uśmiechnął się do niego nadal trochę dysząc. Zdjął też w końcu wibrator ze swojego penisa.-i niespodzianka ci się spodobała.-dodał wesoło.
-Wiem Ryu. Nie musisz mi się tłumaczyć. Ważne, że uważasz że było fajnie.-powiedział całując go w dłoń.-ja ciebie też kocham. Przyprowadzić ci wózek?
-hej...ale to nie przeze mnie.-zaprotestował wskazując jego nadgarstek.-wiem, że chcesz.-dodał zaraz.-A ja chcę ci pomóc.-powiedział jedząc dalej ramen.
-spokojnie. Pomogę. Jak zawsze.-uśmiechnął się do niego i ucałował lekko.-pokojówki? No nie wiem czy dam radę tak grać...nauczyciel nie był aż tak trudny.-zauważył bo całkiem nieźle się bawił.-ile ty masz tych strojów?-spytał zaraz trochę zaskoczony nie pytając nawet skąd.-No i pamiętaj kochanie...najpierw się pobawimy mieczami. I jest jeszcze tyle jadalnej bielizny którą chętnie wypróbuję.
Jun skinął głową i na chwilę wyszedł z łazienki. Przyprowadził chłopakowi wózek i znów wyszedł żeby mu nie przeszkadzać. Był na prawdę szczęśliwy i kiedy czekał na zwolnienie się łazienki zaczął składać ich ciuchy.
-no wiesz co...-westchnął cieżko.-Ja chcę ci pomóc a ty się tak odwdzięczasz.-pokręcił głową zjadając zaraz trochę mięska.
-moja rodzinka?-spytał zaskoczony. Nie spodziewał się tego. W zasadzie była to ostatnia rzecz jakiej mógłby się spodziewać.-i...na następnej randce jaką będziesz planował możesz użyć ten strój...ale nie obiecuję że gra wyjdzie mi tak jak teraz.
-nie będę. Idź już do łóżka a ja się umyję.-powiedział biorąc luźne bokserki i koszulkę i idąc do łazienki. Wziął szybki prysznic i położył się do łóżka.
-oj wcale nie trzeba. Jak chcesz mogę dać wam bardziej popalić i dopiero wtedy będziesz potrzebował bandaży z mojej winy.-zaśmiał się kończąc jeść.
-jak oni w ogóle na to wpadli.-westchnął nadal będąc w lekkim szoku.-mhm, spróbujemy.-zgodził się z nim.-Ale to jest taki bardziej seksowny czy bardziej urocz strój?-dopytał jednak będąc trochę ciekawym.
Jun położył się przy noc i przytulił co lekko do siebie I od trzy zasnął. Jeszcze chwilę myślał o wydarzeniach dnia dzisiejszego. Obudził się pierwszy i postanowił zrobić chłopakowi śniadanie do łóżka.
-pewny jesteś? Ja się trochę jednak o Ciebie martwię. Było widać że pod koniec już nie msz sil i potrzebujesz odpoczynku.-zauważył.- No ale jutro zaczynamy biegać więc będzie ciężej.
-ech tren mój głupi brat...-zaśmiał się Takano.- Ale w sumie chciałbym Cię zobaczyć w takim uroczym stroju.- dodał wesoło.-chociaż najpierw mam inne rzeczy do spróbowania.
- dzień dobry. No i nici ze śniadanie do łóżka.-zaśmiał się stojąc z tacka ze śniadaniem w drzwiach od kuchni.- zjemy więc razem tutaj. Jak się spało?
- jak pozwolę tobie usiąść to inni też będą chcieli.- zasnął się.- Ale dobrze. Zobaczymy.- zgodził się na dam też uważał ze reszty nie może oszczędzać.
-mhm... wymyślę nam coś fajnego na tren czas kiedy Yuya będzie na wycieczce.- uśmiechał się całując go w czółko.- idziemy się umyć?
-mmmm...tego mochi to już nie mogę się doczekać.-powiedsial wesoło i doniósł im jeszcze herbatę do sniadania. Potem usiadł przy stole i zabrał się za jedzenie. Uznał że nawet mu wyszło.
-mam nadzieję że tak. Dobrze Ci idzie i masz świetny refleks.-powiedzial z uśmiechem.-wierze w Ciebie skarbie.
-zaniose Cię kochanie. Dam radę przeciez. A po kąpieli wrócą mi siły.-powiedzial sadzajac to na toalecie żeby chłopak mógł zdjąć z siebie mundurek. On sam zabrał się za napuszczanie wody do wanny.
-dziekuje. Starałem się dla mojego kochania.-powoedzial z uśmiechem i wziął łyk herbaty.-ale mochi i tak będzie lepsze.-powiedzial wesolo.
-spokojnie, na razie wystarczy że ja w Ciebie wierzę ale mam nadzieję że i Ty w końcu uwierzysz że mozsz. Bo to dużo pomaga.
Takano dolal jeszcze ładnie pachnacego płynu i wstawił pranie. Wolał żeby Yuya tego nie widział. Potem dołączył do chłopaka w wannie siadając na przeciwko niego. -wiesz co? Lubię te nasze kąpiele po seksie.
-ok, ok. Nie będe wchodził.-obiecał i wstał od stołu. Zrobił chłopakowi kakao i wrócił z kubkiem gorącego płynu.-proszę skarbie.-uśmiechnął się.-Jak będziesz robił mochi to ja dalej posprawdzam egzaminy.
-mhm. Na prawdę dobry.-zgodził się Hiroki.-ale to chyba normalne skoro hokkaido słynie z ramenu.-powiedział dopijając wodę.
-no ja też skarbie, ta też.-zapewnił go.-oj przecież wiem.-pstryknął go w nosek.-Dopiero co skończyliśmy...nie rób ze mnie jakieś seks maszyny.-dodał śmiejąc się wesoło.-a...nie przesadziłem z klapsami?-spytał zauważając że pośladki chłopaka są lekko zaczerwienione.
-dla was już dawno mam przygotowany.-zapewnił go.-W sumie dla wszystkich grup które uczę mam egzaminy. Teraz zostało mi sprawdzenie tych którzy już napisali.-wyjaśnił.-A tobie na pewno uda się zdać.
-popytałem na komendzie jakie miejsca polecają.-wyjaśnił wesoło. Wolał nie iść na ślepo.-wszyscy mówili o tym miejscu.
-To dobrze.-Takano odetchnął z ulgą i również zabrał się za mycie.-umyć ci plecki kochanie?
-nie dam ci ich ale zapewniam ci że jest łatwy i na pewno wszyscy zdadzą.-zaśmiał się również go całując.-A ty na pewno. W końcu jesteś moim chłopakiem i tyle czasu spędzałeś ze mną na dole.
-możemy.-zgodził się Hiroki bo też bardzo mu smakowało.-a teraz kino.-dodał wstając.
-jasne. Jeśli chcesz to możesz mnie pomasować.-zgodził się.-To zawsze jest miłe.-dodał całując go w kark kiedy już umył mu plecy.
- jak to zero kochanie. Mogę Cię zapewnić że zdasz. I przecież pozwalam Ci pisać po japońsku.-zauwazyl wesoło.-Ale gotowcow nie ma. Wiem że mój chłopak poradzi sobie świetnie bez nich.
-bedziesz mogl. W mieszkaniu też się potulimy.-obiecal mu i kiedy zapłacili poszedł z chłopakiem do kina które było zaraz obok.-hmmm...wiec na co mieliśmy iść?
-dobrze kochanie.-usmiechnal się i wziął się za mycie wlosow.-a no tak...lody.-zasmial się bo zupełnie o nich zapoknial.
-uwierz w siebie kochanie. I w to że na pewno zrobię wam łatwo egzamin.-powoedzkal wstajac od stołu.-mysle że nawet mógłbyś pomóc Markowi albo cos.-powiedzial wesolo.
-hmmm...mysle że Logan może być fajny. Idziemy.-zgodzil się podchodzac do kas. Jakoś nie miał ochoty na horror.
-wiem kochanie. Nie przeszkadza mi to.-zapewnil to i wyszedł z wanny. Od razu zaczął się wybierać.-mozesz jeszcze posiedzieć skarbie. Ja jeszcze zmienię posciel.
-to dobrze. Cieszę się że macie metodę nauki która na was dziala.-powiedzial z uśmiechem i i całował chłopaka jeszcze raz. Poszedł już do salonu i rozłożył się że swoimi agzaminami.
-serio? Trzeba to nadrobić. W ogóle przez ostatnie wydarzenia rzadko chodzimy na randki. Niedaleko stąd jest dość znane onsen. Może zrobimy sobie weekendowy wypad?
Takano naj0ierw zaszedl do salonu po zostawione tak ubrania. Poszedł poszedł do sypialni i szybko zmienił pościel z brudną poszedł do łazienki włączając je do pralki a wcześniej wyjmujac mundurem i wrzucając to do suszarki. Potem wziął Tomo na rece. -bardzo boli? Przepraszam...
-dziekuje kochanie. Wyglądają pysznie.- powiedział odkładając egzaminy na bok. Poczekał aż chłopak usiądzie obok niego i objął to wtedy ramieniem.- wziął sobie jedno mochi i uśmiechnął się zadowolony.-mmmm pyszne.
-wiec w weekend onsen.- zgodził się. Obejrzał film do samego końca nawet nie zauważając że chłopak zasnął. Na napisach zerknął na chłopaka i uśmiechnął się lekko.- Nao-chan wstawaj, film się już skonczyl.
-przeciez mogę Cię nosić nawet jak nie boli.-zauwazyl ale nic więcej na ten temat nie powiedział. Położył chłopaka na łóżku i ułożył się obok niego od razu to przytulajac.
-do dobry pomysł. Raczej nie miał okazji zjeść a już na pewno nie takich domowej roboty.-powiedział wesoło jedząc dalej mochi.
-Ale ominął cię cały film.-zauważył zbierając ich kurtki i wstając.-chodź, wychodzimy.-powiedział łapiąc go za rękę.
-Podobało i to jeszcze jak.-zapewnił chłopaka.-Jasne, że mogą być. Pyszne jedzonko domowej roboty i szalony seks z moim mężem...idealna mini randka.-dodał przytulając go do siebie.
-wiem że obiecałem kochanie. Do południa sprawdzę wszystkie egzaminy i wyślę im wyniki na maila.-zdecydował bo nie zostało mu aż tak dużo.-a...nie boli cię nic po wczoraj?-spytał bo przeszło mu przez myśl że chłopakowi może przez to nie pójść na rehabilitację.
-mhm...jak już będzie w telewizji to obejrzysz jeszcze raz.-zauważył z uśmiechem. Kiedy wyszli do głównej sali kina Hiroki podał mu kurtkę.
-dobranoc i słodkich snów. Sensei ma nadzieję że jego uczennica będzie o nim śniła.-Takano ucałował jeszcze chłopaka w czółko. Miał nadzieję że się wyśpią przed wyjazdem na urodziny Kanekiego.
-to super, cieszę się.-powiedział Jun całując go w policzek. Wziął sobie jeszcze jedno mochi bo na prawdę mu smakowały.-Ile ci jeszcze zostało składników z paczki którą wysłał Kei?
-Nie masz za co przepraszać.-zapewnił go ubierając kurtkę i rękawiczki.-Rozumiem, że jesteś zmęczony.-dodał i złapał go za rękę kiedy wychodzili z kina.
Chwilę później Takano wszedł do sypialni z tacką z jedzeniem. -śniadanie dla mojego śpiocha.-powiedział wchodząc. Zmartwił się jednak widząc minę chłopaka.-bardzo boli?
-nie musisz mi pokazywać, wierzę na słowo.-zapewnił go wesoło.-ale to super...Kei nas rozpieścił tą paczką.-dodał wesoło.-mmm...i mochi jest takie pyszne. Tęskniłem za tym smakiem.
-wiem. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko wrócisz szybko. Ja załatwię ten samochód.-powiedział otwierając ten który chwilowo pożyczyli.
-smacznego, ja już zjadłem.-powiedział głaszcząc go po włosach.-chcesz jakieś tabletki> Zadzwonię do brata żeby Yuya jechał z nimi. Położysz sie wtedy na tylnych siedzeniach żeby nie siedzieć całą drogę.
-dziękuję kochanie.-ucałował go w policzek.-jasne że za jakiś czas. Nie od razu.-zgodził się.-ale hmmm...dobrą gyozę też bym zjadł.-powiedział oblizując usta.-i taki dobry japoński hot pot...
-smakowało. Było pyszne.-ucałował go w policzek.-Jutro tym bardziej się przyda skoro będę jechał.-zauważył .-ale też sobie zrób.
-Zaraz ci dam.-obiecał patrząc na niego trochę zmartwionym wzrokiem.-Nie. Spędzi więcej czasu z kuzynką a wróci z nami. Będzie dobrze.-ucałował go w policzek i wybrał numer to brata.-hej Koyuki jest sprawa...bo ja...em...-uciął na chwilę.-Mniejsza o to. Wyjedziemy pewnie trochę później, mógłby Yuya pojechać z wami?
-jasne jasne. już grzecznie wracam do pracy.-zapewnił go łapiąc sobie jeszcze jedno mochi zanim chłopak zabrał talerz.-mmmm pycha!-zaśmiał się wesoło i sięgnął po ostatnie kilka egzaminów.
-wiem wiem.-usmiechnął się na komentarz i bento.-hmm, to?-wskazał na ich złączone dłonie.-ale to taka prosta czynność.-zauważył.-ale miła.-zgodził sie zaraz.
-taaa...zabalowało.-przytaknął.-dzięki.-dodał zaraz.-jak chcesz to wpadnij po klucze do mojego mieszkania w Tokio.-dodał zaraz i kiedy brat mu przytaknął rozłączył się. Już miał odkłądać telefon jak zobaczył że dzwoni Ren. Odebrał trochę zaskoczony.-halo? Coś się stało?-spytał spokojnie i dał na głośnomówiący. -em... -od początku Ren. -no to...pomyślałem że przed główną imprezą zabiorę Kanekiego na randkę. Do kina i w ogóle zrobię mu kolację w domu. -no i w czym problem? Nie udała się randka? -wręcz przeciwnie było super ale...potem poszliśmy do łóżka i...i Kaneki właśnie leży i twierdzi że nie wstanie.-zakończył cicho. -he? Ren ale to ty jesteś lekarzem...-zauważył Takano patrząc na Tomo.
Jun w tym czasie zdążył sprawdzić i wysłać wyniki mailem. Zerknął na zegarek i poszedł po chłopaka bo za niedługo miał rehabilitację.
-Dobrze, cieszę się w takim razie.-powiedział wchodząc z nim do ich budynku mieszkalnego i otwierając drzwi och mieszkania.
-przekaż Kanekiemu że Tomo łączy się z nim w bólu.-powiedział uśmiechając się lekko.-Wiem, że nie chciałeś. On na pewno też to wie. Daj mu jakieś tabletki i daj leżeć do imprezy. Przygotowanie wszystkiego jest teraz na twojej głowie.
Jun rozczulil się na ten widok. Ucalowal chłopaka w policzek. -kochanie pora wstawac. Zaraz masz rehabilitacje.-powiedzial znowu to calujac.
-przeciez dzwoniłem do niego wczoraj.-zauwazyl.-ech...nie ma mnie zaledwie kilka dni a on już swiruje.
-dasz radę Ren. Przywyknij do takich sytuacji.-powiedzial zaraz znów zerkajac ja swojego meza.-poloz Kanekiego na kanapie i niech Cię intruuje. Tylko niech lezy.
-to nic skarbie. Jak wszystko sprawdziłem i wysłałem wyniki.-powiedział przytulając go do siebie.-wyspałeś się?-spytał głaszcząc go po włosach.
-twoja ręka to nie moja wina.-powiedział na swoją obronę i położył się wygodniej.-zadzwonię do niego jutro.
-Ren...w każdych normalnych okolicznościach bym ci pomógł, serio. Ale tak się składa że ja też wczoraj trochę zaszalałem i Tomo leży więc chciałem mu dać poleżeć jeszcze trochę zanim pojedziemy. W samochodzie bardziej się będzie męczył...
-ok, leć.-puścił go i wstał z łóżka. Sam też musiał się przebrać w coś bardziej wyjściowego. Szybko się ubrał i potem już czekał w salonie na chłopaka.
-ech uparty...więc jak bardziej mam cię pilnować skarbie?-spytał obejmując go ramieniem.
-to twoja wina...wiec teraz musisz dac rade.-burknal Kaneki i dał się przeciesc. Nie był zły ale zirytowany. Takano zaś podał swojemu mężowi tabletki przeciwbólowe. -z 2 godziny możemy jechać?
-nie będę kochanie. Będę mogl.na Ciebie patrzeć.-powiedzjal prowadzac wózek do swmochodu. Potem pojechali prosto do szpitala. Junpomógł pomogl tylko chłopakowi usiąść na wozek.
-mysisz że to wystarczy? Może jeszcze jakaś kamera żeby wiedział co robisz a nie tylko gdzie jesteś.-zasmial się wesolo.
-przeciez ostatnio już trochę tam zostawiłeś. Jeszcze chcesz?-spytal zaskoczony.-oczywiscie dla Yuyi t3z możemy wziac.-zgodzil się zaraz i położył się obok chłopaka żeby to przytulic.
Kun od razu to zlapal i przytulił lekko do siebie -uwazaj....-poprosil martwiac się trochę ze chłopak mógłby upasc.-ale i tak jestem z Ciebie dumny. Świetnie Ci dzisiaj idzie.
-serio mówisz o moim tyłku?-spytal trochę śmiejąc się pod nosem.-nie dziwi mnie że udaja...tutqj też to mówiłeś?
- ale Cię boli i chce Ci pomoc...-odpowiedzial Takano.-wiem wie...po prostu też nie spodziewałem się że tak poszaleje i to na dodatek przed przyjęciem.-wyjasnil.
-ok. Poczekam na Ciebie na korytarzu. Byłeś dzisiaj wspaniały.-powiedzial wychodząc z nim i siadając na krześle przed szatnia. Wyjął telefon postanawiają że w 5ym czasie pospraedza maile.
-nie przesadzaj kochanie...twoj jest zdecydowanie seksowniejszy. Mmmm...te jędrne pośladki.-powiedzial wesoło.
-ni2 żałuję mu.-zasmial sie.-ale może masz racje...coz Ren się nim zajmie i przygotuje cała reszte. Oby tylko Kanekiemu było lepiej na przyjęciu.
-no udało. Jestem z Ciebie dumny kochanie.-zapewnil to i przytulił do siebie.-w nagrodę pójdziemy na jakiś dobry deser. Masz na coś ochotę?
-zdecydowanie przesadzasz kochanie...-powiedzial mimo wszystko czując że lekko się rumieni.-dla mnie twój jest seksowniejszy. Muszę się pilnować żeby ciągle na niego nie patrzeć na zajęciach.
-ciesze się. To duża zmiana. I cieszę się że jeśli ma jakoś problem w związku to stara się to rozwiązać. Cieszę się jego szczęściem. A Ty pogafasz sobie z Kanekim.
-ok. Więc pojedziemy do cukierni i do księgarni.-zgodzil się z nim i przytulił mocniej do siebie.-na prawdę jestem z Ciebie dumny. Nie masz dzisiaj spotkania z Chrissy?
-hmmmm....no ewentualnie mogę pójść na taki kompromis.-zgodzil się i ucalowal chłopaka w policzek.-bo wiesz co? Jak się wspinales to nie mogłem oderwać oczu od twojego seksownego tyleczka.
- Wiem kochanie. Położysz się z tylu i pospisz. Ja nas dowioze na miejsce.-powoedzial tulić to delikatnie.-przepraszam...przeze mnie ciężko Ci będzie siedzieć na przyjeciu.
-mhm, no dobrze.-zgodził się Jun i pomógł chłopakowi wsiąść do samochodu.-Po prostu myślałem, że to lubisz.-dodał zaraz składając wózek i wkładając go do bagażnika. Potem usiadł za kierownicą i ruszył w stronę cukierni.
-mhm....wstaję.-mruknął Hiroki otwierając oczy i siadając.-dzień dobry skarbie.-uśmiechnął się lekko do chłopaka.
-Przecież mogę to zrobić Tomo...-powiedział Takano przygotowując torbę. Na prawdę wolałby żeby chłopak poleżał póki może.
-dobrze, więc będzie miłe przytulanie.-zgodził się z nim z uśmiechem.-sądzę że akurat zszywanie idzie ci świetnie...przecież nawet miałeś to dokładnie tłumaczone ostatnio na zajęciach.-zauważył wesoło Jun.
-jeszcze przytyję jak mnie tak będziesz karmił, i co wtedy? Już nie będę taki seksowny.-zaśmiał się zabierając się za jedzenie śniadania.-pyszne, ty nie jesz?
-Wiem, że nie jesteś Tomo...ale widziałem jak się skrzywiłeś kiedy siadałeś. Boli cię. Więc po prostu...póki możesz jeszcze chwilę poleżeć to przecież ja mogę się wszystkim zająć.
-czyli na darmo ci wtedy wszystko tłumaczyłem? No wiesz co skarbie...-pokręcił głową.-Nie ładnie tak.-dodał zaraz trochę weselej.-ale jestem pewny że sobie poradzisz.
-No dobrze...mogłeś mnie wcześniej obudzić to byśmy zjedli razem.-zauważył starając się dość szybko zjeść.
-no właśnie widzę jak nic ci nie jest.-wywrócił oczyma.-ech...pójdę po jakieś rzeczy Yuyi.-dodał zaraz.
-moje kochanie...co ja się z tobą mam.-zaśmiał się wesoło i zaparkował pod cukiernią.-oby cię tylko na egzaminie nie złapała zazdrość.-dodał zaraz i wyszedł z samochodu pierwszy żeby podstawić chłopakowi wózek.
-Ale mimo wszystko mogłeś. Na weekend sobie popatrzysz. Chociaż jest to dość dziwne upodobanie.-powiedział uśmiechając się lekko i biorąc kilka łyków kawy.
Takano spakował trochę ubrań Yuyi a potem poszedł im zrobić lekki prowiant na drogę. Zrobił im parę onigiri i herbatę. Potem poszedł się ubrać.
-będę dokładnie obserwował czy nikt nie ściąga. Pochodzę po sali.-wzruszył ramionami i wprowadził wózek do cukierni.-Idź zamij miejsce a ja złożę zamówienie.
-mhm...ale takie przyjemności no na weekend skarbie kiedy możemy sobie pospać.-zauważył dopijając kawę i wstając z łóżka.
-będzie. Zatrzymamy się jakoś w połowie. A teraz ładnie wskakuj na tylne siedzenia.-poprosił wkładając ich torbę do bagażnika.
-a czemu miałbym kochanie?-zaśmiał sie już zaraz stając w kolejce. Wziął im po kawałku szarlotki z lodami i herbatę po czym dołączył do chłopaka siadając obok niego na kanapie.
Hiroki skinął głową i szybko się wyszykował. Zabrał jeszcze torbę i poszedł ubrać buty. -gotowy kochanie?
-Wygodnie?-spytał kiedy chwilę już jechali.-włączyć radio?-dopytał zaraz.
-tobie ufam kochanie, ale innym nie.-zaśmiał się.-ale zdecydowanie wolałbym patrzeć na ciebie a nie na innych.-dodał zaraz siadając wygodniej. Bał się jednak go objąć żeby nie ryzykować że ktoś mógłby wejść i ich zobaczyć.
-postaram się żebyście byli zmęczeni.-powiedział również ubierając szalik i rękawiczki. Dopiero potem
-ok...więc włączę twoje piosenki.-powiedział podłączając swój telefon do systemu samochodu i włączając piosenki które zgrał mu kiedyś chłopaka na mp3.
-nie...po prostu tobie bardziej ufam. Ufam że nie będziesz ściągał.-powiedział dziękując kelnerce skinieniem głowy kiedy przyniosła ich zamówienie.-cieszę się. Mi się dobrze patrzyło na mojego chłopaka który sobie dobrze radzi.
-jak cię ktoś zaatakuje będziesz musiała się bronić. Wstawaj.-powiedział dość chłodno. Uznał że od początku był dla nich za lekko.-sprawdzian z tego czego nauczyliście się na ostatnich zajęciach. Kolejka i po kolei będziecie próbowali mnie powalić.
-Już nalewam. Usiądź przy stoliku.-polecił mu i wyjął z bagażnika ich prowiant.-mniej boli? Wyspałeś się?-spytał obserwując chłopaka.
-Wierzę w ciebie.-powiedział zaraz z uśmiechem Jun i również spróbował szarlotki.-mhmm...pycha.-zgodził sie z nim.-ale twoja i tak na pewno byłaby lepsza. Nic nie przebije dzisiejszym mochi.
-Dobrze. To nie była zła reakcja. Po prostu nie to ćwiczyliśmy.-powiedział bo przecież pod wpływem impetu mógł się po prostu wywrócić. Ponownie stanął na pozycji i zaatakował chłopaka.
-ok.-podał mu bento i kawę w kubeczku.-smacznego.-dodał zaraz z uśmiechem.-Nie boisz się już brać tabletek?
-jest pyszna.-zgodził się bo jemu też smakowała.-ale nie przesadzam. Uwielbiam kiedy gotujesz albo pieczesz.-powiedział pewnie.
-osoby którym się udało niech się porozciągają. Reszta próbuje jeszcze raz. Dopiero jak wszystkim się uda ruszymy do następnego ruchu.-oznajmił i tym którym się nie udało kazał jeszcze raz ustawić się w kolejce.
-Powstrzymam. I zawsze będę przy tobie.-obiecał.-ale tak rzadko w ogóle bierzesz tabletki że teraz kiedy cię bardzo boli możesz sobie na to pozwolić.
-a mi najbardziej smakują te zrobione przez ciebie. Smakuj tak...domowo.-wyjaśnił z uśmiechem. Podobał mu się ten smak. Kiedy drzwi się otworzyły zerknął w ich stronę i odetchnął z ulgą rejestrując że to nikt kogo znają.
Hiroki westchnął ciężko kiedy w końcu wszyscy zaliczyli. Trafiła mu się okropna grupa. -Ok, następy ruch.-powiedział tym razem wybierając jedną z dziewczyn do pokazania go.-pokaże wam teraz coś co pomoże wam się uwolnić kiedy będziecie przyciśnięci to ziemi.-wyjaśnił i położył się na brzuchu instruując dziewczynę jak powinna go złapać. Jednym szybkim ruchem zrobił przewrót pomimo przytrzymywanej ręki i po chwili leżał na plecach.-i teraz możecie łatwo kopnąć przeciwnika.-dodał tego już nie demonstrując.
-mhm...dzisiaj wyjątkowo.-przytaknął.-hmm? ja tylko zmieszałem ryż z płatkami nori...i do środka dałem to co ostatnio. Nic wielkiego.
-herbatę.-odpowiedział biorąc łyk.-tutaj raczej nie powinniśmy nikogo spotkać.-powiedział bo szczerze miał taką nadzieję.
Hiroki od razu podbiegł do nich i uklęknął obok chłopaka. -wszystko gra?-spytał starając się zachować spokój. Nie chciał żeby było po nim widać jak zmartwiony i wściekły jest.
-w takim razie się ciesze.-zaśmiał się i ucałował chłopaka w policzek.-to znaczy że idzie mi coraz lepiej. Ale co sie dziwić skoro mam tak dobrego nauczyciela.
-i szarlotkę.-zaśmiał sie wskazując na swój pusty talerz.-jedz spokojnie.-dodał równie wesoło i wziął łyk swojej herbaty.
-jasne, odpocznij. Chyba nic się nie stało z raną..-powiedział wzdychając cieżko i patrząc na chłopaka z którym ćwiczył.-uważajcie do cholery. Wykonujecie ćwiczenie i nic poza tym. Bo wszystkich 'wybitnych' wezmę żeby ćwiczyli ze mną i nawet palcem nie kiwniecie.-mruknął wstając i wracając do obserwowania reszty sali.
-najlepszego nauczyciela.-zaprotestował i ucałował go w policzek.-hmmm...brzmi nieźle kochanie. Skoro już tak pokonałeś swój lęk to jest to świetny pomysł na randkę.-zgodził się.-ale najpierw daj mi wymyślić moją, z moim pomysłem.-dodał wesoło.
-twoja, twoja. W końcu zasłużyłeś.-zaśmiał się wesoło Jun i wrócił do swojej herbaty.-przecież to twoja nagroda.
-pomogę ci potem w domu jeśli będziesz chciał. Dzisiaj nieźle oberwałeś więc to nic że ci nie szło.-powiedział kiedy zostali sami i Hiroki jak zwykle pomagał Naokiemu się porozciągać.
-Mhm, no to zapamiętam. Na pewno to wykorzystamy.-powiedział zaraz całując go w policzek.-ja nie wiem jak ty ciągle wpadasz na takie zboczone pomysły.-zaśmiał sie wesoło.
-zasłużyłeś dzisiaj na wszystko kochanie. Jestem z ciebie dumny.-zapewnił go i dopił swoją herbatę zaraz odstawiając kubek.
-Mogę ci z tym pomóc. To nie jest aż takie trudne.-zapewnił go.-Musisz się tylko dobrze ułożyć.-powiedział pomagając mu z rozciąganiem.-A tobie to przecież powinno pójść łatwo bo jesteś dobrze rozciągnięty.-zauważył.-ech...nie rozwaliłeś mi zajęć tylko...trochę się zdenerwowałem to wszystko. Nie lubię takich odruchów które mogę kogoś skrzywdzić.
-no do pewnego momentu jest romantyczna. Moglibyśmy nawet pójść do kina samochodowego.-zaproponował.-Ale seks w samochodzie jest zboczony.-zauważył z uśmiechem.-nie rób smutnej minki. Podoba mi się ten pomysł.
-spokojnie nie musisz się przeciez spieszyć.-zauwazyl Jun.-tak dobrze Ci idzie że już niedługo staniesz na nogi.-powiedzial glaszczac to po włosach.
-nic się nie stanie. To tylko jedna rzecz. Co prawda może to być akurat ta.jedna rzecz która Ci się przyda. 2iec chciałbym żebyś ja chociaż poćwiczyl bo moze akurat kiedy uderzy Cię adrenalina to będziesz w stanie to zrobic.
-a co na prawde się wystraszyłes?-spytal zaskoczony.-przeciez nie ma takiej opcji żebym nie kochal mojego zboczonego męża. A nasze randki nigdy nie będą w 100% romantyczne.
-możemy.-zgodził się z nim.-Już ci powiedziałem że chętnie z tobą pójdę.-powiedział z uśmiechem.-Jak wypijesz kawę to lecimy dalej.
-wiem...ale mimo wszystko jak boli to siedź i się nie zmuszaj.-poprosił bo na prawdę się o niego martwił.-Przepraszam. Wiem że powinienem ale nie mogłem kiedy stała ci się krzywda.
-no nie wiem czy dla nas jest to możliwe.-zaśmiał się wesoło.-ok, jak już zjedzone to jedziemy dalej. Może zdążymy trochę pomóc Renowi.
Jun również wstał i wyprowadził wózek z cukierni. Zaczął go powoli prowadzić do księgarni. -masz jakieś książki na myśli?
-powodzenia, zjedz coś najpierw i się nie przemęczaj.-poprosił. Ja załatwię ten samochód i jak już oboje wrócimy do mieszkania to zjemy sobie coś słodkiego.
Takano zebrał ich rzeczy i schował je do bagażnika. -możesz się jeszcze przespać jeśli chcesz.-dodał kiedy wsiadali do samochodu.
-mi? ale czemu?-spytał szczerze zaskoczony.-Nie musiałem ci przecież o żadnych książkach które bym chciał albo coś.-zauważył wchodząc do księgarni.
Hiroki również poszedł się przebrać do swojego gabinetu. Postanowił ze później zadzwoni też do Yasu. Najpierw się przebrał a potem jeszcze w swoim biurze wziął się za bento.
-ok. Ale może nadal mi lecieć twoja playlista? Przyjemnie mi się przy niej jedzie.-przyznał wesoło i powoli ruszył.
-Tyle dostałeś bo to twój brat, nie jest mi z tym źle.-zaśmiał się.-Ja ciebie też bardzo kocham, na prawdę nie musisz mi nic kupować...-powiedział bo mimo wszystko było mu z tym głupio.-ale widzę jak bardzo chcesz mi coś sprezentować...-dodał widząc tą determinację w oczach chłopaka.
Wówczas wszyscy siedzieli przy stole i widząc ostrzeżenie jednocześnie przełknęli ślinę. Zaś Hiroki zaśmiał sie widząc zdjęcie i odebrał kluczyki od swojego samochodu który na szczęście został naprawiony. Wracając do ich miejscowości zadzwonił do Yasu.
-Jasne. też miałem taki plan.-przytaknął i zerknął na GPS.-Już niedługo będziemy.-poinformował chłopaka.
-mhm...ale mi na prawdę wystarczy że robisz tak duże postępy.-powiedział jednak wchodząc między półki z książkami. Zaczął się trochę rozglądać.
-hej hej...zwolnij z tym przesłuchaniem.-zaśmiał się.-jest ok ale cholernie zimno...zdecydowanie wolę nasze ciepłe morze, ani mi się myśli tu zostawać.-odpowiedział.-Naokiemu idzie dobrze...dzisiaj tylko sobie nie radził i na dodatek dostał w brzuch.-westchnął.-a reszta grupy różnie...jak zwykle marudzą że po bieganiu są ćwiczenia.
Takano odpowiedział mu uśmiechem a potem już skupił się na drodze. Dojechali tak jak obiecał, dość szybko. Takano zaparkował na parkingu przy apartamentowcu i wysiadł pierwszy przeciągając sie lekko.
-rozumiem kochanie.-skinął głową Jun. Rozumiał to ale jakoś nic nie mógł poradzić na to jak się z tym czół. Nadal uważnie przeglądał książki aż w końcu zauważył nową książkę jednego ze swoich ulubionych autorów.-cóż...zdaje się że tutaj wyszła szybciej.-uśmiechnął się sięgając po nią.
-świetnie. Dzwoń gdyby były jakieś problemy z tym, może wam jakoś pomogę.-powiedział ciesząc się że jest nowy trop.-Naoki się stara. Na prawdę ciężko pracuje i w ogóle nie marudzi.-zapewnił przyjaciela.-Ale mimo wszystko nadal jest osłabiony po szpitalu i trochę się o niego martwię.
-ja ciebie te kocham skarbie.-zaśmiał sie Takano poprawiając go sobie na plecach. Potem razem z Torbą i chłopakiem na plecach skierował się w stronę wind.
-jasne, część ze sobą przywiozłem więc jak coś to przecież możesz pożyczyć.-powiedział prowadząc wózek do kas.-Koszulki? Ale teraz?-spytał trochę zaskoczony.-No i wiesz że tutaj raczej nie powinniśmy takich ubierać...
-Przypilnuje. Z tego co pamiętam to miał iść do niego po tym całym spotkaniu z prawnikami.-odpowiedział również wzdychając.-Jasne, że przywieziemy.-zaśmiał się.-jakieś specjalne życzenia?
-To dobrze kochanie.-Takano uśmiechnął się lekko.-Ale jakby coś to mów. W ogóle Ren mówił że specjalnie dla ciebie mają bezalkoholowe piwo. Może jeszcze zdążymy pojechać mu pomóc.
-możemy. Piżamy możemy.-zgodził sie w koncu bo znał że tak ich przecież nikt nie zobaczy i będzie to bardziej ich. On co prawda preferował spanie w luźnych bokserkach i podkoszulku na ramiączkach ale uznał że i takie coś pewnie usa mu się znaleźć.-teraz chcesz kupić?
-jeśli nie ma tego dużo to będzie omiyage.-powiedział.-dla przyjaciela mogę wydać więcej. Tylko nie zapomnij podesłać. A w ogóle jak tam twoja żonka?
-No dobrze, ty prowadzisz.-zgodził się nie widząc sensu w sprzeciwianiu się.-ok, ja wezmę prysznic po tobie.-dodał zaraz i poszedł zanieść torbę do garderoby i od razu naszykować sobie ciuchy.
-ok, ok.-zgodził sie Jun i wyprowadził wózek z księgarni.-not o prowadź.-powiedział bo on nie wiedział gdzie chłopak chce iść.
-nie mam ale...uważasz, że na prawdę jestem najlepszą na to osobą skoro nie wierzę?-spytał przyjaciela.-Dasz radę. Jesteś idealnym materiałem na ojca.-zapewnił go.
Takano zagwizdał jak tylko go zobaczył. -Nie za seksownie kochanie?-spytał przyglądając się mu uważnie.-Aż robię się zazdrosny na samą myśl że ktoś cię takiego zobaczy poza mną.
-ok. Więc trochę sobie dzisiaj pojeździmy.-zaśmiał się i poprowadził wózek w stronę samochodu.-ale zasłużyłeś na to. Tylko dasz radę się nauczyć na egzamin?
Hiroki nie mógł powstrzymać śmiechu. -Ale wymyśliła...-powiedział kiedy w końcu się uspokoił.-ok...jeśli takie jest jej życzenie.
-Na pewno chcesz kochanie? Przecież nadal boli cię tyłek.-zauważył uśmiechając się łobuzersko.-ja? Przecież ubrałem się normalnie...-powiedział bo założył na siebie jedne ze swoich ulubionych jeansów w do tego granatową koszulę którą włożył w spodnie.
-No tak...mogę ci wyjaśnić jeśli czegoś nie rozumiesz.-zgodził się wesoło.
-Oj nie przyzwyczajaj się za bardzo.-roześmiał się Hiorki.-pilnuj tam wszystkiego...i jak wyjdziecie na akcje to pilnuj wszystkich...i siebie.
-jak okrutnie.-Takano pociągnął noskiem.-zwłaszcza kiedy ubierasz tak seksowne spodnie.-pocałował chłopaka i uśmiechnął się kiedy się od siebie odsunęli.-lecimy. Nie dajmy Renowi więcej czekać.
-hmmm...nie wiem kochanie.-przyznał szczerze Jun.-Myśle że ta jest ok.-wskazał na niebieską ze spodniami w poziome paski.-i jedną masz z długimi spodniami i rękawami w bluzce a drugą z krótkimi. Ale powiedz która tobie się najbardziej podoba.
-To dobrze. Naoki na pewno się ucieszy jak wrócimy.-przyznał z uśmiechem.-Jak wrócę pójdziemy na piwo.-obiecał mu zaraz.
-Jest, i na pewno coś by ci dał.-powiedział wesoło Takano i zaparkował pod apartamentowcem brata.-Ale mam nadzieję że skoro teraz cię mniej boli to już będzie tylko lepiej.
-jest fajna.-przytaknął uśmiechając się wesoło.-więc chcesz wziąć te dwie?-spytał zerkając na chłopaka.
-jasne. Powodzenia.-powiedział i również się rozłączył. Po drodze do mieszkania zajechał do cukierni po coś słodkiego a potem pojechał do mieszkania żeby zrobić im ciepły obiad.
-jeszcze nie.-przyznał Ren a potem przywitał się z bratem. Takano odbierając od swojego męża kurtkę nachylił się żeby szepnąć mu do ucha. -i co ja ci zrobiłem złego kochanie, że mi to robisz?-spytał cicho.
-zdecydowanie. Już wracamy.-zgodził się wyprowadzając wózek ze sklepu i następnie kierując go w stronę wyjścia.-Ryu? W domu mamy jeszcze obiad z wczoraj, nie?-spytał żeby się upewnić.
-Aż tak źle?-spytał przytulając go do siebie.-Ale dasz sobie radę. A jak tam wizyta u psychologa?
-no wiesz ty co...-Takano pokręcił głową i poszedł ze nim do kuchni po drodze również witając się z Kanekim i życząc mu wszystkiego najlepszego. Podwinął rękawy koszulki i wziął resztę składników.-możesz iść usiąść.
-to dobrze, że mamy.-Ucieszył się i poprowadził wózek do ich samochodu kiedy już wyszli z galerii.-Mogę cię potulić kiedy będziesz się uczył.-zauważył wesoło.-i wiesz co? Cieszę się, że dzisiaj na nikogo nie wpadliśmy.
-Pojedziesz jak zjemy. Musisz iść Naoki.-przypomniał mu Hiroki i mocno do siebie przytulił.-mogę poczekać przed wejściem ale musisz pójść i dać sobie pomóc.
-Ok, więc skonczymy tą i będzie już wszystko zrobione.-Ucieszył się zaraz sięgając po dużą miskę.
- Ale czemu skarbie? Przecież bede cie tylko tulił.-zauwazyl wesoło i ucalowal to w policzek. Potem schował wózek i usiadł za kierownicą i powoli ruszyl.
Widoki poszedł do kuchni i nałożył Carey na dwa talerze swoje bardziej doprawiajac już na talerzu. Potem zaniosl dwie porcje do salonu na stol.
-mniej...troche mniej.-przyznal wzdychajac.-a Ciebie? Takano pewnie chociaż rozumie ten bol...Ren nie bardzo. Znaczy rozumie że boli ale nigdy tego nie czuł i nie jest w stanie ocenić tego....
Jun zasmial się cicho widząc te jego determinacje. Chwilę poogladal telewizje a potem postanowił odgrzac obiad. Kiedy skończył i rozłożył im po porcji poszedł po chłopaka. -kochanie obiad.-powiedzial pukajac do drzwi.
-ciesze się Nao-chan. I zostaniesz z nami o to się nie martw.-powoedzial całując to w policzek i wracając do jedzenia.
-um...podobalo i przestal.-zgodzil się Kaneki.-nie jestem na niego zly...i faktycznie nie podoba mi się że jest mu aż tak przykro...zupelnie jakby żałował że to zrobiliśmy...
-jasne. Znajdę tylko coś na czym mógłbyś poćwiczyć.-powiedział szybko kończąc jeść. Dał chłopakowi czas na spokojnie skończenie a sam poszedł szukać.
-A niby czemu miałbym być zły?-spytał nie bardzo rozumiejąc.-Przecież mówiłem że się cieszę...-wywrócił oczyma.-wolę jak jest taka atmosfera.
-um...bardzo.-przyznał wesoło chłopak.=Ren naprawdę się postarał żebym czuł sie swobodnie. Zabrał mnie na spacer i do kina i nawet sam zrobił kolację. Nie była jakaś zmyślna ale mi smakowała. I cieszyłem sie bo...bo zrobił coś sam dla mnie...
-jasne. Pokazuj.-poprosil przysuwajac sie bliżej i dokładnie przyglądając się dloniom chlopaka.
-nic nie rozwalasz głuptasie. Ech gdzie ten pewny siebie chłopak który mnie podrywal siedząc w celi?-spytal wesolo. Wsiadł z nim do swojego samochodu i powoli odjechał z parkingu.
-nie mamrocz pod nosem i mów wyraźnie bo nikt cie nie zrozumie.-zasmial się Takano klepać brata po ramieniu.-a teraz idź otwórz drzwi bo goście przyszli.
-oj kochanie ale tego nie osiągniesz w parę godzin. To są lata praktyki i ćwiczeń.-zauwazyl.-Rana jest uszyta i jest ok. Ale możemy spróbować jeszcze raz jak chcesz.-dodal wyjmujac nić z modelu.
- Ale to że Ci na mnie zależy wcale nie znaczy że nie możesz być pewny siebie.-zauwazyl.-ja wiem że wiele się wydarzyło...ale właśnie dlatego idziesz do psychologa. Żeby Ci z tym pomogl. Będzie dobrze kochanie.
-hej maluchu.-zasmial się przytulajac trochę chlopca.-no ja się zgadzam ale musi się jeszcze wujek Timo zgodzić. Leć się spytac.
-jasne skarbie.-zgodzil się i podał chłopakowi igle. Spokojnie prowadził mu ręce od razu tłumacząc mu wszystko.
- Ech...ale musisz trochę zaufać i dac sobie pomoc. Naomi sam wiesz że jest problem...wiec daj sobie pomoc. Ja nie dam rady...-powkedzial parkując i lapiac to za reke.-prosze...
-wujek mogę spać u dziadka? Dziadek powiedział że jak tatuś się zgodzi to mogę ale tatuś powiedział że jeszcze Ty musisz się zgodzic.-powoedzial chłopiec mocno się do ni3go tulac.-moge?
-jest lepiej kochanie.-zgodził się.-to jest po prostu coś co trzeba ćwiczyć.-dodał całując go w policzek.-masz do mnie jeszcze jakieś pytania?
-Po prostu się postaraj...postaraj się otworzyć i dać sobie pomóc.-poprosił całując go w policzek.-Dasz radę. W końcu jesteś chłopakiem który Jacka Frosta zmienia w potulnego baranka.
-dobrze.-chłopiec mocno się do niego przytulił a potem poszedł pobawić się z kuzynką. Ren i reszta gości po chwili weszli do środka a Takano zaczął się zastanawiać czy Kanekiemu nie jest smutno że nie ma tutaj nikogo z jego rodziny czy nawet znajomych.
-zajmij sobie. Jakby coś to wołaj, ja sobie tutaj coś pooglądam i sprawdzę maile.-powiedział całując go jeszcze w policzek.
-Dasz radę kochanie.-zapewnił go kładąc mu dłoń na ramieniu.-Naoki? Masz jakieś złe wspomnienia z psychologami?-spytał w końcu kiedy chłopak przez dobre 5 minut stał z ręką zawieszoną na klamce.
-um wiem Ren...ja też cię kocham.-uśmiechnął się wesoło chłopak. Takno zerknął na zegarek i wstał. -żadne przyjęcie nie może zacząć się bez tortu więc dajcie mi 5 minutek.-poprosił bo tort nadal stał w jego specjalnej lodówce w samochodzie.
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 3201 – 3400 z 4687 Nowsze› Najnowsze»-wiem kochanie wiem. Poloz sie spac a jak wroce to postaram się ciebie nie obudzić.-obiecal mu i ucalowal go w policzek. Wstal potem i przeciagajac sie lekko poszedl do szafy.-ale wiesz co? Ciesze się że mogę juz tak swobodnie chodzić przy tobie w samej bieliźnie.-zaśmiał się lekko.
-chcialem tam spokojnie dojechac.-westchnął.-ale dojedziemy z nim kawalek. Ma nas odstawic przy komisariacie.-opowiedzial zerknąl na chlopaka.-zimno ci co? Z tylu jest koc. Sięgnij sobie.-poprosil chlopaka.
-daczego zazdrosny kochanie?-spytal przytulajac go do siebie.-ale dziekuje kochanie. Cieszę sie ze ci sie podoba.
-czemu sie tego boisz?-spytal zaskoczony chlopak. Na chwile znow oderwal wzrok od książki.
-jasne.-ubrał tylko spodnie które akurat trzymał w dłoniach i poszedł po wózek chłopaka. Postawił mu go obok łóżka.-wybacz. Zasnąłeś na kanapie więc cię przyniosłem tutaj.
-ja jakoś dam radę.-zapewnił go.-oj kochanie...nie damy rady iść aż tyle spacerkiem. Z tej miejscowości w której ten pan nas zostawi, do tej naszej jest spory kawałek. Wyjaśnimy sytuację na komisariacie i zapewne dostaniemy jakiś zamienny samochód.
-zrobię ci jeszcze ładniejszy. W końcu po świętujemy twoje urodziny.-powiedział uśmiechając sie po pocałunku.-Zobaczysz, będzie najlepszy.
-nie będziesz jak twój ojciec Kazuo. Ja w to wierzę. Jesteś kochany i nigdy nie zrobiłbyś mi krzywdy. Wiem to.-powiedział obracając się żeby go przytulić.
-ja ciebie też skarbie.-ucałował go w policzek.-Zobaczymy się jeszcze po uczelni bo będę na obiedzie w domu.-powiedział i ubrał się do końca.-więc pomożesz mi się ubrać.
Hiroki pokazał swoją odznakę i poprosił o rozmowę z komendantem. Kiedy rozmawiał Naoki dostał gorącą kawę. Hiroki napił się jej z komendantem kiedy wyjaśnił całą sytuację. Pozwolono im skorzystać z jednego z policyjnych samochodów. Hiroki obiecał że odwiezie go najpóźniej za dwa dni i dołączył do Naokiego.
-za chwilę ruszamy dalej.-zapewnił go.
-dobrze. Widzimy się później.-powiedział całując go jeszcze raz i też wracając do pracy.
-wiem wiem...ale spokojnie. Wiem że wszystko będzie dobrze.-powiedział głaszcząc go po włosach.-Przecież lubisz rozwiązywać takie różne sprawy, co?
Jun zerknął na zegarek i skinął głową.
-jasne. Mam jeszcze sporo czasu.-powiedział z uśmiechem i założył granatową koszulę którą włożył w spodnie.-może być kochanie?-spytał kiedy dołączył do chłopaka w kuchni.
-jasne. Nie śpieszy nam się aż tak.-zapewnił go.-spokojnie skończ kawę. Teraz w samochodzie też będzie nam już cieplej i niedługo dojedziemy.
Takano pojechał do Yuyę kiedy tylko skończył pracę. Chłopiec miał czekać na niego u babci. Razem dość szybko wrócili do Yukan.
-Tomo? Już jesteśmy!-krzyknął kiedy wrócili.
-spokojnie Kazuo...Nie ważne co się stanie nie będziesz taki jak on.-zapewnił go. Położył się już na brzuchu żeby wrócić do czytania.
-najważniejsze, że tobie się podobam.-powiedział całując go w policzek. Zabrał się za robienie herbaty.-tylko ty mi się zbyt seksownie nie ubieraj.
-jasne. Ale najpiwerw musimy tam dojechać.-przypomniał mu. Kiedy chłopak w końcu wypił kawę Hiroki jeszcze raz podziękował za pomoc i zabrał się za przepakowywanie ich bagaży do zastępczego samochodu.
-pewnie jest w studiu. Idź się przeprać.-poprosił chłopca a sam postanowił wziąć psy na spacer.
-na pewno.-powiedział jeszcze. Po chwili puścił sobie muzykę na słuchawkach i czytał machając nogami w rytm muzyki.
-oj ale nie aż tak skarbie...-zaprotestował zaraz.-to że nie chcę żeby ktoś mi cię poderwał nie znaczy że nie chcę żebyś ładnie wyglądał.-powiedział zalewając herbatę.-pomóc ci w czymś?
-głuptas...nawet nie jedziemy radiowozem.-zaśmiał się. Bo faktycznie pożyczono mu jeden z policyjnych samochodów używanych kiedy potrzebna była przygrywka.-ale dziwna zachcianka.
-Yuya nie krzycz.-poprosił Takano akurat wchodząc domu.-zaraz będzie obiad.-zapewnił go kiedy już zdjął buty i podszedł bliżej.-Tomo?-zapukał dość głośno do drzwi po czym je otworzył ciesząc się że chłopak nie zamknął ich na klucz.-kochanie? pora robić obiad. Trochę się zasiedziałeś.
Yuji w tym czasie zdążył przysnąć. Słuchawki zsunęły mu się z głowy a on sam uśmiechał się lekko.
-jajecznica brzmi świetnie.-zapewnił go.-masz dzisiaj jakieś egzaminy?-spytał zanosząc herbatę na stolik.
-mhm...ale to na prawdę nic wielkiego.-wzruszył ramionami.-ok. Tylko nie bierz za wiele na siebie, ok?-poprosił zerkając na niego.
-ja też właśnie z nimi byłem. Chodź już. Razem zrobimy obiad.-powiedział obejmując go ramieniem.-jak ci poszło?
Yuji zwinął się w tedy w kulkę i wymamrotał coś pod nosem zaraz wracając do spokojnego snu. Jakoś godzinę później kiedy się przekręcał na drugi bok spadł z łóżka budząc się przy tym.
-no to fajnie skarbie.-ucieszył się mężczyzna.-niestety ja będę musiał sprawdzać egzaminy.-zaśmiał się.-Dzisiaj robię dwóm rocznikom.-powiedział krojąc trochę chleba.
-to dobrze kochanie. I to i to że pójdziesz w końcu do psychologa. Na prawdę musisz.-zerknął na niego i uśmiechnął się lekko.-będzie dobrze kochanie.
-Aż tak? Przepraszam że ci przerwaliśmy...zjemy i wrócisz do nagrywania. Od razu lepiej ci pójdzie.-dodał całując go w policzek.
-hmmm?-Yuji spojrzał na niego zaspanym wzrokiem. Rozmasował bolącą głowę. Lekarz powtarzał mu że ma na nią uważać po tym wypadku.-ummm...-jęknął skupiając wzrok na chłopaku.-Kazu...-uśmiechnął się i odebrał od niego kubek.
-oj nie bądź taki skarbie.-zaśmiał sie zabierając się za jedzenie.-Daj mi wykonać dobrze moją pracę. Bo zawsze mogę się pomylić na ich niekorzyść.-zauważył wesoło.
-wiem że nie chcesz...ale musisz się przemóc.-zauważył jadąc spokojnie i skupiając się na drodze.-oj przecież nie musiałeś.-wywrócił oczyma.-na prawdę nie jest aż tak źle.
-Yuya...-Takano westchnął cicho i podszedł do chłopca i by dokładnie go obejrzeć.-ale tobie nic się nie stało? Nie bij się...nie ważne co by nie mówiono...-przytulił chłopca do siebie. Martwił się o niego.
-um chyba tak. Nie pamiętam ich za dobrze.-przyznał biorąc łyk czekolady. Zaraz rozmasował głowę w bolącym miejscu.
-no a skoro będziesz miał wolne to będziesz mógł więcej czasu spędzić w studiu, co? Popracujez trochę.-uśmiechnął się do chłopaka.-smacznego.
-serio? Ech...nie jest tak źle.-westchnął powoli wjeżdżając do miasta w którym mieli zostać.-większe niż to koło Yukan.-zauważył.
-zignoruj ich po prostu...-powiedział Takano przytulając do siebie chłopca.-nie umrzemy. Spokojnie. Na pewno nie umrzemy.-zapewnił go.-cieszę się że umiesz się obronić ale...nie bij się.
-mhm...chyba tak.-uśmiechnął się lekko Yuji.-mhm. Możemy się przejść.-zgodził się z nim wesoło.
-jasne. Powiedz tylko kiedy, naszykuj w czym mam ci tam pozować i przyjadę.-zapewnił go wesoło.-przecież wiesz że ja zawsze chętnie ci za pozuję.-przypomniał mu. Nigdy nie miał nic przeciwko żeby chłopak robił mu zdjęcia.
-jasne, możemy.-zgodził się z nim.-w końcu pójdziesz do publicznych.-dodał z lekkim uśmiechem. Zwolnił patrząc gdzie powinni teraz skręcić.-Ale cieszę się że moja ekipa cię polubiła i o ciebie dbają.
-jasne Yuya. W swojej obronie zawsze możesz.-zapewnił go Takano.-i w obronie kogoś bliskiego.-dodał zaraz.-Chcesz Yuya? Możemy pojechać po szkole.-zapewnił chłopca.
-ok.-Chłopak wziął sobie jedno ciasteczko a potem łyk czekolady.-dobra.-skomentował jeszcze.
-ok. Nie ma sprawy kochanie. Daj tylko znac. Bedziemy sie przy tym fajnie bawic.-powoedzial zaraz jedzac sniadanie ze smakiem.
-oj jakos damy rade...karaoke ma wyciszne sciany a klub jakos zniesiemy.-zasmkal sie i wysiadl z samochodu.-po prpstu chcialem cos z ogrzewaniem.-wyjasnil biorac torby.
-zostawiam gotowanie w twoich rekach.-powiedział wesolo Takano i przytulil jeszcze do siebie Yuye. Wiedzial.ze chlopcu musi byc ciężko i chciał go wspierać.
-um przepraszam...-powiedział pijąc spokojnie czekolade.-ale spacerek wyjdzie.
-mhm. więc dzisiaj szybko masz koniec.-uśmiechnął się.-ja mam dwa egzaminy. Potem wrócę do mieszkania. Impreza wieczorem więc jeszcze trochę posiedzimy razem.
-jasne....kiedyś.-zaśmiał się idąc po schodach. W końcu otworzył ich mieszkanie i zapalił światło. Było dość przestronne i jasne. A co najważniejsze ogrzewane podłogowo.-Ładnie tutaj mamy, prawda?-powiedział zdejmując buty i wchodząc głębiej.
-smacznego.-uśmiechnął się Takano nakładając sobie trochę jedzenia. Był głodny i cieszył się że w końcu mogą coś zjeść.-mmmm...pycha. Zrobimy taki jak przyjdzie Marc z Theo.
-umm...ok. Cieszę się już na niego.-powiedział z lekkim uśmiechem. Znów wziął kilka łyków czekolady.
-super kochanie. Cieszę się, że uda nam się zjeść razem obiad zanim wyjdę.-skończył szybko jeść i dopił herbatę. Wstając ucałował chłopaka w policzek.-do zobaczenia.
-mhm...mieszkano spore tylko wanna dość mała.-wskazał i wspomnianą rzecz. Za to mieli też prysznic więc nie narzekał.-jest ok. Akurat na nas.
-wiem wiem. Tomo jest najlepszy. Nigdy mu nie dorównam.-powiedział wesoło sobie również biorąc dokładki. Uwielbiał kiedy jego mąż tak im gotował.
-niestety tak...jutro mam zajęcia do późna.-odparł.-Ale mam na 11.-dodał zaraz bo cieszył się że może się przespać.
Jun nadzorował dwa swoje egzaminy po czym wrócił na mieszkania.
-tadaima.-odezwał się wchodząc i poszedł do salonu.
-hm jest przytulnie.-zgodził się Hiroki i poszedł rozpakowywać ich rzeczy. Chciał się tym zająć jeszcze dzisiaj.-potem położymy się spać, ok? A rano zrobimy zakupy.-odezwał się do chłopaka.
-oj na pewno nie zepsujesz kochanie. Jesteś najlepszy a Yuya na pewno się ze mną zgodzi.-powiedział Takano jedząc swoją dokładkę. Na prawdę mu smakowało.
-mhm...ale się znajdziemy.-uśmiechnął się chłopak i dopił do końca swoją czekoladę.
-jasne skarbie. Zajmij się tym a ja dopilnuje naszego ramenu.-powiedział z uśmiechem i najpierw poszedł się przebrać w dres a potem zajrzał do kuchni.
Hiroki w tym czasie spokojnie wypakował ich ubrania oraz sprzęty w łazience. Torby wsadził na dno szafy a potem na chwilę wyjrzał na balkon.
-No to bądź gotowy skarbie że będziemy mieć ochotę.-powiedział Takano odkładając miseczkę bo był już pełny. Uśmiechnął się do Tomo i usiadł wygodniej na kanapie głaszcząc Jolie która do niego przyszła.
-umm...ja ciebie też...-odpowiedział chłopak rumieniąc się okropnie. Wstał szybko z łóżka.-No to możemy już iść...
Jun od razu przytulił go do siebie i chwilę tylko głaskał po włosach.
-będzie dobrze kochanie. Napisałeś większość? Może się uda, nie myśl tak pesymistycznie.-poprosił tuląc go do siebie.
Hiroki pokręcił przeczącą głową.
-sama praktyka. Co wam da teoria?-spytał unosząc brew. Po chwili wziął łyk herbaty.
Takano posiedział również do końca a potem zaczął zbierać naczynia.
-ja pozmywam a wy coś jeszcze obejrzyjcie.-powiedział z uśmiechem.
-wiesz co?-Yuji się w końcu odezwał przytulając się trochę do jego ramienia.-cieszę się ze studiujemy razem. I że możemy teraz tak chodzić bo praktycznie nikogo tutaj nie ma.
-hmmm...miałem. Jak jeszcze....no wiesz.-mruknął cicho.-nie miałem kiedy się uczyć i oblałem pierwszą sesję.-przyznał szczerze.-ale poprawiłem.-dodał zaraz.-więc się nie przejmuj, ok? A może akurat się uda?-uśmiechnął się do niego.
-na pewno nie będziesz. Ale przygotuj się na wysiłek fizyczny.-powiedział obejmując go ramieniem.-jeśli będziesz chciał coś przećwiczyć to ci pomogę.-dodał zaraz.
Takano szybko pozmywał i od razu postanowił im zrobić koktajl owocowy więc został chwilę dłużej w kuchni.
-mhm...-Yuji uśmiechnął się nieśmiało.-jest na prawdę fajnie.-zgodził się z nim.-ale nadal trochę tęsknię za bratem. Rozmawiałem z nim chwilę dzisiaj...dzwonił bo coś gotował. Mówił że też za mną tęskni...
-oczywiście, że nic się nie stanie. Jeśli ostatecznie zdasz to przecież nie jest ważne czy za pierwszym czy za drugim podejściem. A to też nie dlatego że nie umiałeś.-powiedział pomagając mu usiąść.-ramen już chyba gotowy więc za chwilę go nam nałożę.
-nie będzie źle.-zapewnił go.-Ja też się cieszę...cieszę się ze sytuacja jakoś sie rozwiązała. A po miesiącu wrócimy do Yukan.
-wiem jak ją lubisz.-powiedział podając jeszcze Yuyi koktajl a ze swoim usiadł na kanapie.-co oglądamy?-spytał zaraz kiedy zerknął na telewizor.
-mhm...ale nie trzeba serio...przecież to dopiero tydzień. W następny go odwiedzę. Przecież nic się nie stanie.-powiedział wesoło.-po prostu...tyle lat mieszkaliśmy razem że trochę nam tego brakuje.
-jasne, włączaj.-powiedział Jun kładąc miski na stoliku i siadając obok chłopaka. Zaraz jednak wstał żeby wrócić do kuchni po pałeczki, łyżki i wodę w szklankach.
-jasne. Postaramy się spędzić miło czas i potraktować to jako wakacje. Będzie dobrze Naoki.-powiedział całując go w policzek.-Gadałem z Yasu. Śmiał się z nas trochę przez tę sytuację z samochodem.
-sprawdzę.-zgodził się Takano. Przytulił chłopca wolną ręką. Wziął kilka łyków koktajlu i skupił się na bajce.
-mhm...dziękuję. Wiem o tym tylko...no nie możemy siebie aż tak często odwiedzać.-zaśmiał się.-ale pomyślałem że odwiedzę go za tydzień.
Jun przesunął sobie miseczke i jadl ogladajac film.
-lubie takie filmy.-skomentował w polowie kiedy juz zjadl.
-no nie wiem. Wolalbym spokojnie dojechac.-przyznal szczerze.-grunt ze tu jesteśmy.-dodal zaraz.-a Yasu juz mysli nad impreza powotalna jak wrócimy.
-hmmm...wiesz chyba radze sobie bez niego. Wole sam zdobywac potrzebne umiejętności.-Powiedział szczerze.
-mhm...no wiem...ale nadal.mamy na fo troche czasu.
-oj, pasuje mi to.-odpowiedzkal z usmiechem.-dzisiaj poierwszy raz jak robilem ten egzamin i troche sie martwie ze moglem zrobić za trudny.-przyznal szczerze kiedy film się skonczyl. Przeciagnal sie lekko i wstal z kanapy.-musze sie zacząć szykowac.
-juz.-zasmial sie.-chyba sie obawia ze tu zostaniemy.-wyjasnil bo przecież rozmawiał o tym z przyjaciele.-hmmm...mysle ze tak. Jesli bedziesz miał siły to mysle ze tak.
-oj...ale lepiej dla ciebie jesli zrobisz je sam.-zasmkal sie Takano a koedy chlopiec poszedl przytulil do siebie Tomo.-a ja mimo wszystko wole sam. Bo przeciez nadal mamy dla siebie czas.
-ale nadal mamy. Damy sobie rade.-powiedzkal bo szczerze w to wierzyl.-um...ale na prawde nie masz nic przeciwko zebym pojechal do Shujiego.
-ok.-Jun wzial swoja torbe z laptopem i dokumentami i zniósł ja do sypialni. Najpierw z czysta bielizna poszedl wziac prysznic a potem stanął przed szafa.-Ryu-chan!? Pomozesz mi!?
Hiroki wszedl chwile po nim i usmiechnal sie do chlopaka.
-zakonczmy juz dzisiejszy dzien.-powiedział wyjmujac z szafy 'piżame' i ręczniki.
-mhm...ale.i tak mamy na to czas.-zauważył Takano i ucalowal chlopaka.-ale wiesz co? Ciesze sie ze bedziemy mieli chwile odpoczynku jak przyjedzie Marc i Theo.
-nie wiem...tak jakos pomyślałem.-wzruszyl ramionami. W oddali zauwazyl dziewczynę ktora probowala go podrywac miedzy zajeciami.
-mhm. Dobrze kochanie.-przytaknal i założył jeansy a do tego czarna bluzkę z kołnierzem wycietym w serek.-może być?-spytał pokazując się chłopakowi.
-ech...piekielnie zimno.-mruknął k
Kiedy szli. Na miejcu Hiroki najpierw idąc do komendanta. Wyjaśnił wszystko a potem poszedł z Naokim do innego budynku gdzie odbywały się ćwiczenia.-idź się przebrać.
-oj no jak mam wolne to mogę spędzać czas z moim mężem.-powiedział całujac go. -ok skarbie. Dasz radę.
-um Kazu...nie tutaj...-powiedział zaczerwieniony bo zauważył że dziewczyna do nich podchodzi.-to ona mnie podrywala.-wyjaśnił chłopakowi zanim ta podeszła.
-ale nie za bardzo?-spytał żartobliwie.-ok, wychodze.-powiedzal zabierajac jeszcze telefon i portfel po czym poszedl ubrać buty.-do zobaczenia kochanie.-pocalowac jeszcze chlopaka.
Hiroki tez sie poszedl przebrac do swojej szatni.
-witam wszystkich.-zaczal Hiroki stajac przed wszystkimi. Od razu zaczal tlumaczyc jak beda wygladac zajecia.
Takano usiadl przy biurku chlopca i zaczal poprawiac jego wypracowanie. Na szczęście nie było tego wiele.-ladnie. Coraz lepiej ida ci znaki.
-hej...Miyako z grupy Yujiego.-przedstawiła sie dziewczyna.-a ty?-spytała zaraz wzrok caly czas przenoszac na Yujiego.
Jun mu skinął i już wyszedł. Na miejsce spotkania dojechał samochodem. W zarezerwowanej sali karaoke już siedziało kilku wykładowców z jego wydziału więc od razu się z nimi przywitał.
-Już wszyscy przyszli?-spytał siadając.
-Nie na tym polegają ćwiczenia!-upomniał go Hiroki. W końcu zwołał wszystkich żeby podeszli bliżej.-ok, pokażę wam parę na początek jeden chwyt który przećwiczycie. Kto na ochotnika?-spytał patrząc na grupę.
-nie ma za co. Widzę że się starasz.-Takano zmierzwił mu włosy.-Jestem z ciebie dumny.-dodał i wyszedł z pokoju chłopca. skierował się do studia.-a tobie jak idzie kochanie?-spytał kiedy zajrzał do srodka.
-o, twój współlokator?-spytał z ulgą w głosi ale nadal przyglądając się im podejrzliwie.-nie jesteście trochę za blisko jak na współlokatorów?-wypaliła.
-a...nie tylko współlokator. W sumie to mój chłopak...-odparł szczerze chłopak.
-szczęściarz z niego.-zaśmiał się Jun i podziękował za piwo.-ale raczej wypiję tylko jedno. Jestem samochodem.-wyjaśnił biorąc łyk. Rozejrzał się też po wszystkich i z ulgą zauważył nieobecność Laury.
-ok.-Hiroki poprosił go do siebie.-po pierwsze. Najważniejszą rzeczą jaką chronicie jest wasza głowa. Spróbuj mnie zaatakować, o tak.-polecił mężczyzna demonstrując ruch jakiego oczekuje od chłopaka.
-jasne. Ale najpierw może pokaż mi to tam nagrałeś.-poprosił z uśmiechem. Cieszył się że chłopakowi się udało nagrać.
-ach...-dziewczyna byłą w widocznym szoku.-więc po prostu zrobiłam z siebie idiotkę próbując do ciebie zarwać? Nie dość że jesteś zajęty to jeszcze jesteś gejem?-zwróciła się do Yujiego.
-och...wybacz...ale nawet tego nie zauważyłem...
-no coś ty.-zaśmiał się Jun kręcąc przecząco głową.-moje kochanie zostało w Japonii.-skłamał gładko uznając że tak będzie najlepiej.-poza tym nie mam zbyt mocnej głowy więc jedno piwo mi starczy.-uniósł puszkę.
-nic ci nie połamię więc po prostu wykonaj to o co proszę.-powiedział cały czas czekając. Kiedy chłopak go zaatakował spokojnie wykonał chwyt który chciał zademonstrować. Już po chwili stał za chłopakiem a niedługo potem Tomo leżał na brzuchu a Hiroki delikatnie rozciągał jego rękę.-w tym ruchu wykorzystujecie pęd, siłę i masę przeciwnika.
Takano usiadł spokojnie słuchając piosenki z uśmiechem na ustach. Uwielbiał głos swojego męża.
-ładna. Na prawdę mi się podoba.-powiedział kiedy skończył słuchać.-Masz przy niej taki łagodny głos...
Yuji zgodził się z nim skinieniem głowy.
-na pewno bym wyjaśnił.-potwierdził.
-u mnie? Cóż...u nas to raczej niemożliwe.-odpowiedział mężczyzna.-Cóż...więc będziesz musiał trochę poczekać.-dodał zaraz znów biorąc łyk piwa.
-Macie się zmieniać. Chcę żeby obie osoby przećwiczyły chwyt!-krzyknął a zauważając jak Naoki masuje sobie ramię westchnął ciężko.-I nie szarpcie partnerem! Macie zrozumieć na czym polega ruch a nie sobą szarpać.
-zawsze mi się podoba skarbie. Masz taki cudowny głos. Na prawdę go lubię.-powiedział głaszcząc go po policzku.-dlatego uwielbiam jak mi śpiewasz.
-Ale ja nic nie...-zaczął chłopak ale umilkł kiedy dziewczyna odbiegła.-um...raczej tego nie wygada nie?
Jun pokręcił przecząco głową.
-Nie o to chodzi.-zapewnił go szybko.-W Japonii został mój chłopak.-sprostował zaraz trochę jednak obawiając się reakcji.
Hiroki od razu do niego podszedł.
-słabo ci?-spytał i nie czekając na odpowiedź położył chłopaka na materacach a jego nogi położył na ławce żeby były trochę wyżej.
-nie przesadzaj.-zaśmiał się Takano idąc za nim. Zanim wyszli powiedział Yuyi że idą obaj z psami na spacer i żeby nikomu nie otwierał.
-ech...a co jeśli wtedy z nikim się nie zakumpluję?-spytał unosząc brew.-bo może rozpowiedzieć jakąś plotkę albo coś...w wolałbym nie...
-serio.-potwierdził Jun.-Czemu sądzisz ze żartuję?-spytał zaraz trochę zaskoczony tą reakcją.
-wybacz. Pomyślałem że jeśli na nim nauczysz się chwytów to poradzisz sobie z tymi gorylami które po ciebie przyszły. Zmienie ci parę.-obiecał zaraz.-i pomogę ci się rozciągnąć jak już odpoczniesz chwilę.
-głuptas...-zaśmiał się i pomógł mu wstać.-filmy to co innego.-dodał otrzepując go z piasku.
-no dobrze.-zgodził się łapiąc go za rękę i spacerując dalej.
-a...rozumiem.-Jun pokiwał głową.-Mówię serio. Jestem z moim chłopakiem już jakieś cztery lata.-dodał spokojnie i wziął łyk piwa. Gdyby chciał wybrnąć z sytuacji pewnie skłamałby inaczej. 'Może nawet uda się zrobić tak że Laura przestanie mnie nachodzić.'pomyślał.
-Możesz na ty. Nie sądzę żebyśmy musieli ukrywać że jesteśmy razem. Po prostu nie mogę cię traktować lżej ani nic w tym stylu.-powiedział przyglądając mu się uważnie.-Lepiej ci?
-Nie musi być romantycznie...ja się cieszę każdą chwilą spędzoną z tobą.-powiedział patrząc mu w oczy.-Ale jeśli chcesz żeby było romantycznie to może być.
-wiem. I cieszę się że zawsze mogę na ciebie liczyć.-powiedział chłopak z uśmiechem. Wolał jednak uniknąć niepotrzebnych plotek.
-jestem szczęśliwy ale rozłąka boli.-przyznał.-Często rozmawiamy więc dajemy radę.-dodał zaraz.-A tak. Mieszkam.-przytaknął bo nie widział sensu w kłamaniu.-to młodszy brak mojego przyjaciela. Mieszkałem jakiś czas u nich kiedy zaczynałem pracę w zakładzie ich ojca. Prosili żebym miał na niego oko.-wyjaśnił zaraz znów biorąc łyk piwa.
-Mhm dobrze. Jak ci lepiej to się porozciągamy.-powiedział z uśmiechem zaraz instruując chłopaka.
-No skoro tak to nie mam jak odmówić. Oddaję się w twoje ręce kochanie.-powiedział całując go delikatnie.-A w niedziele wszyscy pojedziemy na urodziny Kanekiego.-dodał przytulając męża do siebie.
-um...no dobrze.-zgodził się chłopak i poszedł za nim.
-to też. Poza tym był chory i woleli żeby sam nie jechał.-wzruszył ramionami.-Dlatego z nim mieszkam. Nic wyjątkowego.-znów upił trochę piwa.-ale dość o mnie. Długo jesteś ze swoją żoną?
Hiroki akurat przebierał się u siebie. Zerknął na telefon i zaraz odpisał chłopakowi że on sobie odpuści bo wolałby nie być w przyjacielskich stosunkach z resztą. Napisał mu też żeby na siebie uważał. Sam za to skierował się na komisariat żeby zająć się sprawą samochodu.
-Ja też się cieszę. Ale robisz mi tak jedną po drugiej że nie dajesz mi szansy się odwdzięczyć.-zaśmiał się całując go w policzek i spacerując dalej.
-um...bo nie ma czegoś takiego.-zaśmiał się chłopak.-wszystko lubię. Serio...nie mam niczego co lubię jakoś bardziej. No może truskawki.
-wow no to świetnie.-Powiedział Jun szczerze się uśmiechając.-Pracowałeś trochę jako balsamista czy od razu zostałeś wykładową?-spytał bo trochę go to ciekawiło.
Hiroki akurat też był w sklepie spożywczym bo uznał że skoro chłopak się bawi to on zrobi zakupy. I przy okazji sobie też kupi piwo. Zaśmiał się w duchu zauważając chłopaka. Podszedł do niego od tyłu i zakrył mu oczy dłońmi.
-oj daj spokój...czekolada nie równa się z zaplanowanymi randkami. Kiedyś w końcu się ci odwdzięczę.-powiedział całując go znów w policzek.
-um no nic.-zaśmiał sie chłopak.-ale hmmm...bardzo lubię okonomiyaki.
-Ja też. Cieszę się kiedy rodzina może ostatni raz pożegnać sie ze zmarłym.-przyznał szczerze.-Nie wiem jak u ciebie ale mi jest potem okropnie zimno, zwłaszcza jeśli mam wiele ciał na raz. Ale i tak to lubię.
-wtedy będę wiedział że je umiesz.-powiedział śmiejąc się trochę.-nic się nie stało. Nie będę ci przecież zabraniał się za kumplować.-powiedział rzucając okiem na zakupy chłopaka.
-oczywiście. Cokolwiek przygotujesz na pewno będzie miło.-powiedział zerkając na chłopaka. Podobał mu się taki spacer a perspektywa randki na koniec tygodnia dała mu nową energię do pracy.-ale następnym razem ja coś przygotuję.
-Ale na prawdę lubię wszystko.-zaśmiał się. Nigdy nie wybrzydzał z jedzeniem.-no...może natto nie lubię.
-cóż...u mnie chyba o jedno i o drugie.-przyznał szczerze.-po tym wypadku ostatnio...nawet po paru godzinach w mieszkaniu było mi zimno.-dodał upijając piwa.-Ale myślę że to coś co jest po prostu związane z tą pracą.
-Możemy zrobić. Ja pomyślałem, że zrobię zakupy skoro ty się bawisz.-przyznał szczerze.-nie musisz mi na razie nic przelewać. Ale rozumiem że nie chcesz używać karty.
-Cieszę się wiesz? Bardzo kocham Yuyę...ale cieszę się ze nadal mamy chwilę tylko dla siebie.-przyznał szczerze. 'co prawda odpadają bardziej spontaniczne wypady ale...tak też jest dobrze.-pomyślał z uśmiechem.
-moich dziwactw?-spytał zerkając na chłopaka i nie bardzo rozumiejąc co ten ma na myśli. Zaraz zjadł trochę teriyaki.
-Nasze zdrowie.-przytaknął Jun i wziął łyk piwa. Nawet się cieszył że przyszedł. 'może powinienem częściej się dawać wyciągnąć'pomyślał z lekkim uśmiechem.
-Więc mamy dango na deser.-Hiroki uśmiechnął się lekko i wrócił do zakupów.-potrzeba nam jeszcze paru rzeczy.-powiedział do chłopaka.
-mhm...masz rację.-zgodził się z nim.-no tak, wycieczka.-przytaknął zaraz obejmując chłopaka w pasie.-proponujesz mi coś skoro będziemy tyle czasu sami?-spytał ale zaraz znów się odezwał.-albo nie, nic nie mów. Będę miał szansę się odwdzięczyć za te randki.
-ale fajki nie są jakimś dziwactwem.-powiedział wzruszając ramionami.-ja lubię mieć posprzątane.
Jun dopił do końca swoje piwo i do końca bawił się całkiem nieźle. Dał się nawet namówić na zaśpiewanie kilku piosenek. W końcu zerknął na telefon żeby zobaczyć która godzina. Dochodziła pierwsza.
-Ja się będę zbierał.-poinformował Tony'ego.
-ok, myślę że to już wszystko.-powiedział kiedy przeszli cały sklep.-możemy iść do kasy.
-dziękuję. Dam z siebie wszystko kochanie.-powiedział cały czas go obejmując.-ok, możemy już powoli wracać bo dość daleko zaszliśmy.-powiedział wołając psy.
-hmmm...ale to takie dobre dziwactwo. Wiem że dbasz żebyśmy byli bezpieczni.-uśmiechnął się do chłopaka jedząc jeszcze trochę.
-Mogę cię podrzucić. Skoro i tam mam po drodze.-powiedział ubierają kurtkę i idąc z mężczyzną do swojego samochodu.-Tylko mnie poprowadź.-poprosił kiedy już siedzieli w aucie.
-nie aż tak źle...to dopiero początek. I to trochę moja wina że cię tak sparowałem. Na następnym zajęciach dopasuję was wzrostem i siłą.-obiecał mu.
-dobrze skarbie. A za pozujesz mi dzisiaj? Chciałbym cię narysować.-spytał kierując się w stronę ich domku.
-Nie przeszkadzają mi twoje dziwactwa.-zapewnił.-no może fajki...bo śmierdzą.-pokazał mu język i skończył jeść.
-do poniedziałku.-Jun pomachał mu i dojechał. Spokojnie dojechał do mieszkania ciesząc się że w ogóle pojechał na te imprezę. Było miło a ich sekret się nie wydał. Zaparkował pod blokiem na swoim zwyczajowym miejscu i wszedł po cichu do mieszkania. Nie chciał obudzić chłopaka gdyby ten spał. Od razu skierował się do łazienki.
-Nie było aż tak źle.-zaśmiał się powtarzając to co już powiedział.-To dopiero pierwsze zajęcia.-zauważył.-chociaż chyba będziemy wszyscy rano biegać. Bo u większości kiepsko z kondycją.-dodał zaraz.-Spokojnie Naoki. Będziesz umiał się obronić.
-Jasne że w ubraniu.-zaśmiał się. Teraz inaczej nie planował.-No proszę...a kiedyś tak się wstydziłeś pozować mi nago.-zauważył całując go w policzek.
-ok. Nie mówię ci żebyś zaraz rzucał...jeśli cię to uspokaja.-wzruszył ramionami.
-Było fajnie. W sumie wyszła nam taka męska impreza.-zaśmiał się cicho.-Bawiłem się dobrze. Zagadałem się z Tonym i w sumie cieszę się że poszedłem.-odpowiedział tuląc do siebie chłopaka.
-jesteś pewny?-spytał unosząc brew.-Nie wolisz być pełny sił na ćwiczeniach? Co prawda jutro jeszcze nie będziemy biegać...-zamyślił się.-Jeśli chcesz to idź.-dodał zaraz i zaczął wypakowywać wszystko na taśmę.
-jesteś kochany skarbie. Cieszę się że chcesz dla mnie takie rzeczy robić.-powiedział szczerze.-Ale na razie na prawde wystarczy że będziesz mi pozował ubrany.-zapewnił go zaraz.
-um...ja ciebie też kocham...-odpowiedział chłopak czując rumieńce.
-mhm...a pewnie niedługo dostanę od Tony'ego zaproszenie na obiad...-dodał całując chłopaka w czółko.-jutro pogadamy. Dobranoc.-powiedział chcąc się wyspać bo pamiętał że mieli się spotkać z Markiem.
-No dobrze. Więc idź sobie zobaczyć na te ściankę.-powiedział odkładając koszyk kiedy skończył wypakowywać.-Dasz radę. To nic strasznego. Tylko współpracuj a on lub ona na pewno ci pomoże.
-Po prostu chcę narysować mojego przystojnego męża.-dodał zaraz otwierając drzwi ich domku. Zdjął psom smycze a potem swoje buty.
-ok.-Chłopak uśmiechnął się lekko i złapał chłopaka za rękę.
Jun postanowił sobie dłużej pospac więc nawet nie nastawial budzika. Nad ranem otworzyl oczy tylko po to zeby zerknal na śpiącego chlopaka a zaraz potem znowu zasnal.
-nie. Naoki...dobrze wiesz ze musisz isc. To ci pomoze.-powiedział pomagajac mu z pakowankem a potem za wszystko placac.-nie uciekaj juz od tego.-poprosil go.
Takank tez zajrzal zeby powiedzieć dobranoc. Potwm usiadl na kanapiw ze szkicownikiem i ołówkiem.-po prostu usiadz jak chcesz.-poprosil bo nie mial pomysłu.
-hm?-ale tam bardzo mi sie nie chce...-jeknal zerkajac na chlopka.-dzien dobry skarbie.-ucalowal go w policzek kiedy usiadl na lozku.-ciesze sie ze wczoraj poszedlem. No i nie bylo Laury wiec byl spokój.
-spokojnie. Jakos samo sie potoczy.-zapewnił go i wzial cześć toreb.-po prostu powiesz jej co cie męczy.
-moze być.-zgodził sie i zaraz zaczal go rysować.-za to ja uwielbiam twoj uśmiech.
-ja tez sie cieszylem ze jej nie bylo.-przytaknal.-mialem mily i spokojny wieczor.-wstal z lozka i przeciagnal sie lekko.-ale nasz sekret jest bezpieczny. Tylko musiałem sklamac ze mój chłopak został w Japonii.-dodal calujac Ryu w policzek.
-bedzie dobrze, nie martw sie tak tym.-poprosil go jeszcze. Chcial zeby chlopaka juz nic nie meczylo. Juz po chwili doszli do mieszkania. Hiroki od razu zaniosl zakupydo kuchni.
-najfajniejszy.-zasmial sie Takank i chwile mu siw przyglądał by znow wrocic do rysowania.
-cos sie stalo ze tak mnie dzisiaj tulisz?-spytal trochę zaskoczony.
-wiem, że nie wydasz.-zapewnił go i poszedł za nim.-mmm...wygląda pysznie. Skąd miałeś składniki?-spytał siadając przy stole. Przez chwilę znów mógł się poczuć jak w domu.
Hiroki wypakował zakupy a potem razem z piwem usiadł z fotelu.
-obiad zrobimy za chwilę. Widzę że na prawdę jesteś zmęczony.-powiedział obserwując chłopaka.-Z czasem się do tego przyzwyczaisz i będzie lepiej.
-Ja też. Niby to nic wielkiego ale...wystarczy mi się z tobą jestem.-przytaknął uśmiechając się do chłopaka i rysując go spokojnie. Kiedy skończył przeciągnął się lekko.-Już.-powiedział pokazując mu gotowy rysunek.
-um...ja też się cieszę.-odparł chłopak drżąc trochę od pocałunku.-jest już późno. Pójdę się umyć.
-I tak wygląda i pachnie cudowanie. Na pewno będzie smakować równie wyśmienicie.-powiedział od razu biorąc się za jedzenie.-mmmm....pycha! Cieszę się że Kei tak o nas myśli.
-Na pewno będzie lepiej. Ale spokojnie nie odstawałeś za dużo. Jutro ci pokażę jak bardzo nie radzi sobie jak to nazwałeś 'maszyna do zabijania'.-powiedział ukazując mu zęby w uśmiechu. Nie chciał żeby jego chłopak czuł się gorszy bo dobrze wiedział że radzi sobie tak samo jak reszta.
-Nie upiększyłem.-zaprotestował.-oj...przesadzasz kochanie...-powiedział czując mimo wszystko lekkie rumieńce.-Ty w moim fantazjach? Masz najsłodszy uśmiech na świecie. Emanuje od siebie ciepło...i wiem że zawsze przy mnie będziesz.
-ok.-chłopak skinął głową i poszedł do łazienki po drodze łapiąc swoją piżamę.
-jest pyszne. Nawet jeśli składniki trochę do nas leciały to i tak jest pyszne.-uśmiechnął się do chłopaka.-Uwielbiam jak gotujesz. Zawsze jest najpyszniejsze.-powiedział jedząc trochę ryżu.
-wezmę. I pewnie położę go w 5 sekund.-zaśmiał się i wziął łyk piwa.-nie zrobie mu krzywdy. Spokojnie. Nikomu tam nie zrobię krzywdy.-dodał patrząc na chłopaka z uśmiechem.
-Jesteś moim ideałem kochanie.-dodał całując go w czółko.-Jasne. Pośpij ile będziesz chciał. Zostawię ci śniadanie.-obiecał mu przytulając go do siebie.
Jun trochę zaskoczył się słysząc słowa chłopaka. Objął go delikatnie.
-mam tak nie chodzić?-spytał trochę obawiając się że spłoszy chłopaka i że to że w ogóle zaczął tak chodzić było złym ruchem.
-pewnie dłużej. Ale na ćwiczeniach raczej nie ma mnie jak zaskoczyć.-zaśmiał się.-Poza tym...może i jest mięśniakiem ale czy wątpisz w swojego chłopaka?-spytał unosząc lekko brew.
-wiem, pamiętam.-Zapewnił go. Nie miał aż tak słabej pamięci.-Odbiorę go z zajęć i pojedziemy na cmentarz.-dodał patrząc chłopakowi w oczy.-A na razie my idziemy do mycia i do spania. Jest późno...
-mhm...to dobrze. W takim razie się cieszę.-powiedział łagodnie głaszcząc go po włosach.-cieszę się wiedząc że nie robię tym nic złego.-dodał bo naprawdę go to cieszyło.
-tylko ty skarbie...-powiedział zaraz szybko kładąc chłopaka na kanapie i patrząc mu w oczy.-Ale jak widzisz, refleks nadal mam.-powiedział uśmiechając się łobuzersko.-Ale może najpierw obiad co? Żebyś miał siłę na moje...udowadnianie ci na co mnie stać.
-umyję.-zgodził się z uśmiechem.-A na początku bałeś się razem kąpać jak Yuya był z nami.-zauważył wesoło.
-cieszę się w takim razie kochanie. Na prawdę.-popatrzył mu w oczy z lekkim uśmiechem i pogłaskał go po rumianym policzku.-Zaskoczyłeś mnie tym wyzwaniem...ale ciesze się że nie robię nic złego.-powiedział oddając pocałunek.
-bardziej martwię się o ciebie.-powiedział wesoło. Wstał z kanapy i zapiął koszulę.-W końcu to ty miałeś więcej wrażeń dzisiaj.-zauważył i przeciągnął się lekko.-idziemy robić obiad.
-oj...ale przecież to się łączy kochanie.-pokazał mu język.-Yuya śpi, będziemy cicho no i idziemy się tylko razem umyć, bez seksu.-zauważył.
-chciałbym...-przytaknął Jun czując pijące serce.-Nie przeszkadza mi, że po ciemku.-zapewnił go od razu. Wiedział, że chłopak nadal się tym przejmuje.
-No wiesz skarbie...dzisiaj miałeś taki męczący dnień...nie wiem ile sił ci zostało.-zaśmiał się.-Ty planowałeś obiad. Instruuj skarbie.
Takano dolał płynu żeby mieli pianę i zaczął się rozbierać. Już po chwili siedział w wannie czekając na chłopaka.
-tak...-zgodził się Jun czując lekko rumiane policzki. Miał wrażenie że dzisiaj na niczym się nie skupi a przecież mieli iść do Marka. Pójdę się przewietrzyć.-powiedział zaraz wychodząc na balkon.
-dobrze dobrze...pokażesz ile masz sił.-Hiroki ucałował go w policzek i zaczął wykonywać jego polecenia.
-i jak ty byś wytrzymał ten czas mycia bez tulenia.-szepnął tuląc go do siebie. Zaraz sięgnął po gąbkę o mydło.
Jun od razu się cofnął i przykucnal przed wózkiem.
-nie zrobiłeś nic zlego.-zapewnił go patrząc mu w oczy.-wszystko jest ok Ryu. Jestem szczęśliwy. Po prostu...moje serce bije przez ciebie tak szybko że muszę iść się przewietrzyc.
-no juz nie moge sie doczekac.-powiedział wystawiając ryż a potem wodę na herbatę.
-mhm...to teraz się obróc to umyje ci plecki.-powiedział całujac do w kark.
-Kocham cię.-ucałował go w policzek i już poszedł na balkon. Czuł że zrobił źle chcąc wyjść. Wziął głęboki wdech i oparł się o barierkę.
Hiroki do niego dołączył z napojami. Postawił je na stole i usiał obok chłopaka od razu biorąc się za jedzenie. W końcu cały dzień byli jedynie na śniadaniu.
Takano umył mu plecy a potem podał mu gąbkę.
-Proszę bardzo. Włosy też ci potem umyć?-spytał sięgając po swoją gąbkę żeby umyć też siebie.
-co tam czytasz?-spytal Jun kiedy juz wrócił do srodka.-usiadl obok chlopaka.-ile.mamy jeszcze czasu do spotkania z Markiem?-dopytal jeszcze. Zastanawial sie czy bedzie mial chwile zeby posprawdzac egzaminy.
-ok. Dziekuje kochanie.-ucalowal go w policzek i wrocil do jedzenia.-zostawiam nasze drugie sniadanie w twoich rekach.
-ok. Ok.-zgodzil ske smiajac troche. Szybko sie umyl a potem umyl tez swoje wlosy.-jak tego nie lubiles to mogles powiedziec.-dodal zaraz.
-wow...dużo tego wyszło.-zauważył szczerze zszokowany.-a wysłał może zieloną herbatę? Bo ta tutaj jest inna...-spytał sięgając po egzaminy.-i zjadłbym mochi...-rozmarzył się trochę.
-ok. Pasuje mi to.-zgodził się z nim. Szybko skończył jeść bo na prawdę był głodny po czym sięgnął po swoje zaczęte piwo.-było pyszne skarbie.
-Tomo-chan...-Takano spojrzał na niego i przytulił go do siebie.-są ok. Na prawdę nie wyglądają źle. Już całkiem, całkiem odrosły.-zauważył.
-ooooo...bede musial mu potem podziękować.-powiedział z usmiechem ogladajac co przyslal mu Kei. Zaraz poszedl sobie zrobić herbaty a potem wrocil do salonu i zaczal sprawdzac egzaminy.-obiecalem ze sprawdze szybko.
-bylo pyszne. Na prawde dobrze gotujesz.-usmiechnal sie Hiroki. Dopil piwo i wstal.-pojde sie umyc. Jak skonczysz to mozesz do mnie dolaczyc.-powiedzial idac do łazienki i nawet nie zabierajac ze soba bokserek na zmiane.
-mhm...chce tylko zebys wiedzial ze dla mnie zawsze bedziesz przystojny.-powiedział Takano i go puscil.-niedlugo odrosna tak jak lubisz.
-serio? Serio zrobisz?-spokrzal na niego uśmiechając sie niczym szczęśliwe dziecko.-mówiłem już jak bardzo cie kocham?-spytal calujac go czule.-jestes najlepszy skarbie.
-no hej. Cos szybko ci to poszlo.-zauważył bo specjalnie rozbieral sie na tyle powoli ze dopiero wchodzil pod prysznic.
-wybaczam. Zawsze ci wszytsko wybacze.-zapewnil go Takano. Ucalowal go jeszcze raz i wyszedl z wanny.
-bede. Cierpliwie poczekam.-obiecal i juz zabral sie za sprawdzanie egzaminów. Szło mu calkiem sprawnie.
-no wlasnie widze...ze bardzo chciałeś do mnie dołączyć.-powiedział regulując wodę i zaraz przesuwając do siebie chlopaka kladac dlonie na jego posladkach które scisnal lekko.
-nawet mnie tam nie strasz kochanie...-poprosil zerkajac na niego.-to by mi złamało serce.-przyznal szczerze i założył pizame.
-niestety będą poprawki. Na razie pięć na 15 które sprawdziłem.-wskazał na odłożone prace.-ech...myślałem że temu pierwszemu rokowi pójdzie lepiej.-dodal.
-przyszedlbys nawet gdybym nie zapraszał.-zaśmiał się zaraz całujac go namiętnie i zachlannie. Masowal przy tym jego uda i ściskając posladki.
-wiem. Po prostu mnie juz tak nie strasz.-poprosił go i ubrany usiadl na podłodze czekajac na chlopaka.
-może. Zobaczymy.-zaśmiał się i dokończył sprawdzanie testu.-więc też spedziles mimo czas?-spytał siegajac po kolejny test.-wybacz że cały czas będę sprawdzał...
-a ja bym się ucieszył.-powiedział zaraz wracając do calowania chlopaka. Czuł jak coraz bardziej się podnieca i zaczął masowac penisa partnera.
-dziękuję kochanie.-powiedział z uśmiechem.
-mhm...no mówiłeś ze jutro zrobisz.-usmiechnal sie i wrócił do sprawdzania. Chcial sie skupic zeby sie nie pomylić.
Hiroki usmiechnal sie zadowolony i przyspieszył ruchy dłoni. Drugą dlonia nadal masował jego posladki zaraz dajac mu lekkiego klapsa.
-a teraz idziemy spac.-zlapal go za dlon i po drodze do sypialni gasil światła
-już idę...-powiedział patrząc na chłopaka.-wow...mam na prawdę przystojnego chłopaka. Te twoje spodnie mnie zabiją jak tylko znów staniesz na nogi.-powiedział wstając z kanapy. Od razu poszedł do sypialni żeby się przebrać w coś bardziej wyjściowego niż dres.
Hiroki podniecał się bardziej z każdym ruchem chłopaka więc również sprawnie poruszał dłonią. Kiedy zauważył jak Naoki zareagował na klapsa dał mu jeszcze jednego. Nachyli się do jego uszka które polizał.
-co powiesz na to żeby tutaj tak to skończyć...a na coś więcej przeniesiemy się do łóżka.-zaproponował.
-Oczywiście że cię nie obudzę. Dobrano.-ucałował go w czółko i od razu zasnął. Spokojnie przespał całą noc i obudził się jeszcze przed budzikiem. Wyłączył go więc i cicho wyszedł z łóżka od razu idąc do kuchni. Przyszykował śniadanie trochę zostawiając Tomo. Potem wyszykował się razem z Yuyą i po zawiezieniu chłopca do szkoły poszedł do pracy.
-nie rób mi tego skarbie.-zaśmiał sie Jun i po chwili wyszedl z sypialni. Ubrał sie w jeansy i granatowy sweter.-moze byc?-spytal pokazujac sie chlopakowi.
Hiroki uśmiechnął się do chłopaka zadowolony i zakrecil wode. Kiedy wyszli spod prysznica wzial go na ręce i szybkim krokiem poszedł do sypialni. Zdecydowanie miał ochotę na coś więcej. Położył Naokiego na łóżku i od razu nachylil całujac go po klatce piersiowej. Zrobil mu malinke kolo sutka ktory zaraz zaczął ssać.
Takano spokojnie pracowal robiac na bieżąco ciasta i przy okazji pracujac nad tortem dla Kanekiego. Po poludniu pojechal po Yuye. Tak jak obiecal.pojechal z chlopcem na cmentarz.
-nie rób mi tego skarbie.-zaśmiał sie Jun i po chwili wyszedl z sypialni. Ubrał sie w jeansy i granatowy sweter.-moze byc?-spytal pokazujac sie chlopakowi.
Hiroki uśmiechnął się do chłopaka zadowolony i zakrecil wode. Kiedy wyszli spod prysznica wzial go na ręce i szybkim krokiem poszedł do sypialni. Zdecydowanie miał ochotę na coś więcej. Położył Naokiego na łóżku i od razu nachylil całujac go po klatce piersiowej. Zrobil mu malinke kolo sutka ktory zaraz zaczął ssać.
Takano spokojnie pracowal robiac na bieżąco ciasta i przy okazji pracujac nad tortem dla Kanekiego. Po poludniu pojechal po Yuye. Tak jak obiecal.pojechal z chlopcem na cmentarz
-zawsze mi się podobasz Ryu.-zapewnił go Jun i nachylił się żeby go pocałować.-nie widzisz tego ale jesteś na prawdę atrakcyjny. Pewnie gdyby nie ten wózek i to że powiedziałeś że jesteś gejem miałbyś masę adoratorek.-powiedział wesoło i się wyprostował.-to co lecimy?
Hiroki schodził pocałunkami niżej zostawiając gdzieniegdzie malinki. W końcu wziął męskość partnera do ust od razu dokładnie go liżąc i ssąc. Dłońmi ściskał jego pośladki.
-mhm...jak ci minął dzień skarbie?-spytał od razu tuląc go do siebie.-Wyglądasz na padniętego. ..-zauważył mając wrażenie, że chłopak mi zaraz zaśnie w ramionach.
-dobrze tylko nie ubieraj ich specjalnie po to żeby mnie kusić.-poprosił wesoło również ubierajac kurtkę.-raczej pojedziemy. Jednak kawałek do przejscia mamy.
Kiedy chłopak doszedł polknal jego sperme i oblizal usta w kuszący sposób.
-ja ciebie też kocham.-powiedział sięgając po żel i zaraz wsuwajac w chłopaka jeden palec.
-jutro też się wyśpij skarbie.-poprosił glaszczac go po włosach.-i pamiętaj żeby się nie przmeczac.-dodał bo zawsze trochę się martwil o swojego męża.-żebyś miał siły i na moją obiecana randke i na urodziny Kanekiego.
-jasne. Jeśli chcesz to oczywiście mogę z tobą pójść.-zgodził się prowadząc wózek do windy.-coś się stało kochanie czy po prostu chcesz żebym przyszedł?-spytał bo przecież do tej pory chłopak nie chcesz żeby przychodził.
-ja? To mi pomóż kochanie.-powiedział kładąc się na boku do pozycji 69.-ulżyj mi a ja cie przygotuję.
-jasne. Co byś chciał kochanie?-spytal wstając z kanapy.-masz jakieś specjalne życzenia?
-dobrze. Więc przyjdę ci kibicować a potem spacerkiem pójdziemy do domu.-zgodził się z nim. Uznal to za dobry pomysł. Poprowadził wózek do samochodu.-sam wejdziesz?
Hiroki jeknal cicho czujac sama przyjemność. Powoli wysunął w niego drugi palec poruszając nimi by przygotować partnera.
-nie powiem że to głupie. Zaraz zrobię.-zapewnił go i poszedł do kuchni. Zrobił jakieś 10 onigiri żeby też trochę zjesc i wrócił do salonu.
Hiroki w tym czasie schował wózek do bagażnika i usiadł za kierownicą. Ruszył kiedy już obaj mieli zapięte pasy. Dojechali dość szybko. Jun zaparkował na wolnym miejscu a potem podstawił chłopakowi wózek pod drzwi.
Hiroki doszedł z cichym jękiem. Nie zmieniając jednak pozycji dalej przygotowywał partnera. Wsunął w niego trzeci palec a także zaczął go całować po udzie gdzie zostawiał malinki.
-Cieszę się że ci smakuje.-powiedział Takano szczerze się ciesząc. Również wziął sobie jedno onigiri.-mhm...faktycznie wyszły dobre.
-herbata.-odpowiedział Jun i również zdjął buty i kurtkę. Wszedł wgłąb mieszkania za Ryu.
Hiroki jęknął trochę zaskoczony tym ruchem. Przyspieszył ruchy palców czując jak znów się podnieca. Chciał już wejść w chłopaka.
-staram się dla ciebie.-przyznał szczerze.-I cieszę się że idzie mi lepiej. Skoro lubisz takie kolacje to postaram się je robić jak będziesz tak późno wracał.
-dzięki.-Jun skinął i usiadł na kanapie obok Ryu, który już tam siedział.-sam piekłeś? -spytał widząc ciasto.
-chyba?-pytał unosząc brew. Usiadł jednak bo nie chciał dłużej czekać. Uniósł biodra chłopaka i nakierował swojego penisa na jego wejście. Wszedł w niego i od razu zaczął się w nim poruszać, rosnąc przy każdym pchnięciu.
-zapamiętam skarbie.-ucałował go w policzek.-może weź sobie jedno jutro do pracy?-zaproponował.-na pewnie nie chcę zmyć z siebie tego potu z całego dnia?-spytał tuląc go do siebie.
-w takim razie zrobisz mi jeśli mi posmakuje.-powiedział Jun biorąc sobie kawałek i od razu go próbując.-dobre. Nie za słodkie.-uśmiechnął się lekko do Marka.
Hiroki starał się poruszać rytmicznie pomimo odczuwanej ogromnej przyjemności. Wystarczyła chwila żeby stwardniał i zaczął szukać ulubionego punktu partnera. Od razu zaczął masować jego męskość drugą ręką ściskając jego pośladek.
-aż tak kochanie? To jak zjesz pójdziemy spać.-powiedział całując go w policzek.-z Yuyą dobrze. Poszliśmy na cmentarz i lekcje też zrobiliśmy. Idzie mu dobrze z ich odrabianiem.
-właśnie widzę.-skomentował Jun patrząc na chłopaka z wesołym uśmiechem. Wziął łyk herbaty. Zauważył że ciężko mu zacząć rozmowę z Markiem i miał nadzieję że Ryu ją zacznie.
-mhm...jednak rundka.-obiecał Hiroki również nie chcąc przesadzać. Poruszał się w nim szybko i rytmicznie cały czas go pieszcząc. Chciał żeby im obu było przyjemnie.-kocham cię.-wyszeptał mu do uszka które zaraz possał.
-jakoś dajemy radę.-zaśmiał się Takano.-ale zdecydowanie wolę jak jesteś z nami. Kiedy masz na popołudnie to prawie w ogóle się nie widzimy...
-chciałbyś iść na coś takiego?-spytał chłopaka trochę zaskoczony. Pozytywnie zaskoczony. Zaczął przeglądać ulotkę.
Hiroki doszedł w tym samym momencie z cichym jękiem przyjemności. Ostrożnie wyszedł z chłopaka i położył się obok. Dyszał jeszcze ciężko.
-wiem skarbie, wiem.-powiedział głaszcząc go po policzku.-więc idź już lepiej spać. Zaraz mi uśniesz w ramionach.
-Brzmi ciekawie.-przytaknął.-Możesz mówić pewniej. Teraz was przecież nie uczę.-zauważył widząc wahanie chłopaka.-Cóż Ryu...jeśli będziesz chciał to mogę z tobą iść. Zawsze ci pomogę jeśli będziesz chciał spróbować czegoś nowego.-powiedział wczytując się w ulotkę.
-starczy.-przytaknął Hiroki uśmiechając się do niego.-w końcu musisz dać radę na treningu.-zauważył tuląc go do siebie trochę.
-lepiej w łóżku. No już. Ja pochowam onigiri a ty idź się przebrać.-polecił mu.
-Możemy spróbować Ryu.-zgodził się Jun. Wiedział ze dla chłopaka to będzie spory krok do przodu.-pałeczki? To zależy. Różni ludzi, różnie trzymają. Jak mi dasz to ci mogę pokazać jak ja je trzymam.-wzruszył ramionami bo nie widział problemu.
-umyjemy się rano jak rozumiem.-zaśmiał się zamykając oczy.
-dobrze, dobrze.-zaśmiał się cicho Jun i wziął chłopaka na ręce.-Mój kochany...-położył go na łóżku.-przebierz się.-dodał podając mu jego dres do spania. Sam wyszedł do kuchni.
-są osoby które tak trzymają.-skomentował Jun bo miał kilku znajomych którzy nadal trzymali pałeczki jak dzieci.-ja trzymam tak.-powiedział zaraz dokładnie wyjaśniając chłopakowi jak trzyma pałeczki.
Hiroki obudził się pierwszy i postanowił dać chłopakowi jeszcze trochę pospac. Sam poszedł wziął poranny prysznic.
Takano położył się obok niego i zasnal równie szybko. Sam był trochę zmęczony.
-poczekaj.-westchnął Jun układając pałeczki w dłoni chłopaka.-w ten sposób.-wyjaśnił siadając wygodniej.
Hiroki uśmiechnął się lekko i wrócił do gotowania. Cieszyl sie ze chlopak normalnie chodzi. Już po chwili rozkładal sniadanie na talerze.
W końcu nadeszła sobota. Yuya siedział już u brata Takano. Zaś oj sam siedział w cukierni przygotowując tort dla Kanekiego. W ten sposób też dawał Tomo czas na przyszykowanie randki.
-Normalnie...-odparł Jun bo jakoś tego nie potrafił wyjaśnić. Dla niego. To bylo dość naturalne. Wziął pałeczki i pokazal chłopakowi jak on to robi.
-dzisiaj rozmawiałem rozgrzewce jakiś czas poćwiczycie to z wczoraj a potem pokaże wam coś nowego.-odpowiedział biorac sie za jedzenie.
Takano oddał pocalunek a potem zamrugal zaskoczony widząc jak chłopak jest ubrany.
-wow...a ja myślałem że dzisiaj pobawimy się mieczmi świetlnymi.-przyznał szczerze wchodząc już do środka.
-spokojnie, nawet jak się nie nauczysz to się nie przejmuj. Mamy sztućce, więc nawet jak odwiedzisz Ryu to nie będzie problemu.-powoedzial spokojnie. On sam po prostu nie widział w tyn nic dziwnego.
-hmmm...możemy pójść do kina.-zaproponował.-zakładam że będziesz zmęczony po treningu więc najlepiej będzie pójść na coś takiego.
-ale co ja mam zrobić jak moja niegrzeczna uczennica zajmuje wszystkie terminy.-spytał idąc za chłopakiem.-mmmm...pachnie pysznie.-przyznał szczerze.
-Ryu...-Jun spojrzal na niego i pokrecil głową.-spokojnie mamy sztućce. Fajnie jak nauczysz się jeść pałeczkami ale nie jest to konieczne do przeżycia.-zapewnił go Jun.
-ok. Ale zjedz coś przed, ok?-poprosil bo martwil się że chłopak może zaslabnac po treningu.
-spokojnie. Zajmę się tym jak tylko zjem. Słodka, niegrzeczna uczennica dokładnie zapamięta że wycieczka Yuyi to mój termin.-powiedział muskajac kciukiem jego usta. Potem już usiadł do stołu.-smacznego.
-wiem, wiem...-Jun zmierzwil mu włosy. Rozumiał że Ryu nie chciał źle ale widział też jak bardzo spanikowany był Mark.-możesz kiedyś wpaść do nas to przygotujemy coś bardziej japońskiego żebyś miał na spróbowania.
-jasne. Zadzwoń po mnie to przyjdę.-obiecal. A jak ty będziesz pomagał temu prawnikowi to ja może w końcu do końca załatwię sprawie z samochodem.
-oj postaram się.-zapewnił uśmiechając się figlarnie.-brzmi pysznie.-powoedzial. Oblizujac usta i biorąc się za jedzenie.
-spokojnie sobie poćwicz.-skinal Jun. On sam po prostu nie uważał tego za cos koniecznego. Wziął sobie jeszcze kilka lykow herbaty.
-ok. To jest idealny plan. Ale ze to dopiero jutro to dzisiaj pójdziemy na małą randke.
-mhm...desery będą dwa.-powiedział Takano uśmiechając się sugestywnie. Ze smakiem jadł lasagne.-wyszła na prawdę pyszna.
Jun podziękował za gościne i ucieszył się że od Marka dostali 4 kawałki ciasta. Widzial jak smakuje ono Ryu. Pożegnali się i Jun poprowadzil wozek do samochodu.
-no tak, mówiłeś wczoraj.-przytaknal Hiroki.-dasz radę z kondycja tak jedno po drugim?-spytał przyglądając mu się chwilę.
-wyszła pyszna.-powiedział a kiedy zjadl wyjął telefon i pokazal Tomo już gotowy tort. Chciql się pochwalić bo nawet był z niego dumny.
-Jest miły. Na prawdę się ciesze że masz tutaj przyjaciela który zna naszą małą tajemnicę.-powiedział z uśmiechem Jun.-to wiele zmienia, prawda?
-no dobrze. Po prostu sam mówiłeś że mam nie taktować cię inaczej niż innych. A naprawdę chciałbym żebyś umiał się obronić.-powiedział szczerze.
-dostaniesz nawet lepszy.-zapewnił go Takano i schował telefon.-Skoro mojej wybrednej uczennicy się podoba to Kaneki też na pewno będzie zadowolony.
-jasne, że pójdę. Pomoge ci z tym Ryu. Jestem na prawdę pozytywnie zaskoczony, że odważysz się to zrobić. Zawsze masz moje wsparcie.-powiedział starając na światłach.
-Wiem. Będę tak robił.-zapewnił go. Kiedy zjadł, wstał żeby posprzątać.
-oho...czyżby ktoś tutaj był nieusatysfakcjonowany z jakiegoś powodu?-spytał unosząc lekko brew.-chyba powinienem ci pokazać że nikt nie może mnie zastąpić.-powiedział ciągnąc chłopaka za rękę i sadzając go sobie na kolanach.-niegrzecznie jest do podważać.-powiedział dając mu lekkiego klapsa.
-jasne. Przecież nic na siłę kochanie.-przypomniał mu z uśmiechem. Cieszył się że chłopak robi postępu i chciał mu pomóc jak tylko będzie mógł. Zaparkował w końcu pod ich blokiem i od razu poszedł wyjąć wózek z bagażnika.
Hiroki już na niego czekał więc zaraz jechali do sali treningowej.
-idź się przebrać.-powiedział klepiąc go w ramię. Sam poszedł do swojego biura również się przebrać.
-mhmmm...jak bardzo?-spytał wsuwając dłonie pod jego spódniczkę i masując jego uda.
-jasne, nie mam nic przeciwko.-zgodził się bez problemu.-chcesz żeby wpadł na wakacje? Tak chyba byłoby najlepiej skoro Yukan leży nad morzem.-zauważył wchodząc z nim do windy.
Do właściwych zajęć były jeszcze dobre dwie godziny więc jak się przebrał dołączył do chłopaka żeby na niego popatrzeć.
-nie widzę jak bardzo...-powiedział podjeżdżając dłońmi wyżej.-Pokaż nauczycielowi czego pragniesz.-poprosił szepcząc mu do ucha i ściskając jego pośladki. Zauważył przy tym że chłopak musiał ubrać stringi bo nie wyczuł materiału.
-dobrze, nie ma parcia. Ale wiesz, że możesz go zaprosić.-powiedział Jun wprowadzając wózek do mieszkania i zamykając za nimi drzwi. Zdjął buty oraz kurtkę, którą powiesił do szafy.
-Nadal cię coś boli?-spytał Hiroki widząc jak chłopak rozmasowuje sobie nadgarstek. Był trochę zmartwiony.
-pokaż, pokaż.-zachęcił go Takani rozchylając nogi żeby chłopak miał łatwiejszy dostęp do jego męskości.
Jun powiesił również kurtkę chłopaka a potem poszedł do salonu usiąść na kanapie. Kiedy włączył wiadomości usiadł wygodniej.
Hiroki obejrzał mu nadgarstek.
-to raczej nic poważnego. Co najwyżej jest nadwyrężony. Mogę ci założyć bandaż uciskowy i ćwiczenia będziesz wykonywał na drugiej ręce.
-niegrzeczna uczennica.-odpowiedział Takano patrząc chłopakowi w oczy. Podniecał się przez to jeszcze bardziej. Zaczął bawić się włosami chłopaka pojękując cicho z odczuwanej przyjemności.
-wiem. Ja ciebie też bardzo kocham.-odpowiedział łagodnie przytulając go do siebie.-Jesteś moim ukochanym chłopakiem.-dodał głaszcząc go po włosach.
-na pewno by przeszło bez tego.-zgodził się Hiroki.-ale nie chcę żeby pogorszyło się przez ćwiczenia więc wolę żebyś miał jakieś usztywnienie.-przyznał szczerze.
Takano złapał się dłońmi krzesła czując narastające podniecenie i zalewające go fale przyjemności.
-oho...widzę że pewna niegrzeczna uczennica...odrabiała zadania domowe...-wysapał patrząc na swojego męża.
-zawsze będę cie wspierał Ryu-chan.-zapewnił go Jun nie powstrzymując go. Objął go w okolicach lędźwi.
-wiem. Bandaż ci nie zaszkodzi.-powiedział kończąc i jeszcze raz oglądać dłoń chłopaka.-powinno być ok.-powiedział zaraz z uśmiechem.
-wiem...-przytaknął Takano nachylając się żeby szepnąć do ucha chłopaka.-widzę. Więc skończ tego loda na 6+...i sensei spełni wszystkie zachcianki swojej uczennicy.-powiedział liżąc jego uszko.
Podobały mu się ruchy chłopaka więc zachęcał go oddając pocałunki. Wsunął palce pod koszulkę chłopaka czekając na przyzwolenie.
-będzie dobrze. Większość ćwiczeń po prostu staraj się jednak wykonywać drugą ręką.-polecił mu.
-naprawdę...od razu pójdziemy do sypialni....czy gdzie tylko będzie chciał...i sensei zajmie się niegrzeczną uczennicą...-wydyszał jęcząc cicho z przyjemności. Nie pamiętał kiedy było mu tak dobrze zaledwie od loda. Zamknął oczy nawet już nie wstrzymując jęków. Chciał żeby jego mąż wiedział jak dobrze mu jest i chciał mu się odwdzięczyć. W końcu doszedł odchylając głowę do tyłu i zaciskając dłonie na krześle.
Jun jakby znieruchomiał chcąc dać czas chłopakowi.
-spokojnie Ryu...-powiedział zaraz trochę się martwiąc że może jednak zrobił coś nie tak.
-wierzę w ciebie.-Hiroki uniósł kciuk do góry i usiadł obok chłopaka czekając aż reszta osób się zbierze.
-oh...tak niegrzecznie...chcieć dokładkę...-wydyszał patrząc na chłopaka.-zbyt wielki żeby moja uczennica ciała go gdzieś indziej?-spytał udając zasmuconego.
-Nie masz za co przepraszać.-powiedział wracając do delikatnych ruchów dłoni. Palcami pieścił sutki chłopaka jednocześnie oddając pocałunki. Nadal dawał prowadzić młodszemu.
-Na pewno sobie poradzisz. Innych opcji nie widzę.-zapewnił go i wstał dopiero kiedy zaczęli się zbierać ludzie.
-spokojnie...sensei nigdy by nie pozwolił żeby jego najlepszej uczennicy stała się krzywda.-powiedział łagodnie głaszcząc go po policzku.-ale jeśli tak ci posmakowałem to możesz wziąć dokładkę i dopiero potem pójdziemy do łóżka.
-możesz.-przytaknął Jun. Kątek oka zauważył że Ryu również ma dość widoczne wybrzuszenie w spodniach. Ucieszył się z tego powodu.
Hiroki nie mógł ukryć zaskoczenia. Spodobało mu się jednak to że chłopak zareagował instynktownie. Wstał i poklepał go po ramieniu.
-brawo. Teraz się zbierzcie pokażę wam nowy ruch.
Takano przy swoim mężu nie potrzebował wiele. Od razu zaczęły go zalewać fale przyjemności a on pojękiwał zadowolony. Tomo jakby doskonale wiedział gdzie go dotykać. W końcu doszedł jękiem rozkoszy.
-dokładka smakowała? Możemy już iść do sypialni?-spytał wstając i pomagając wstać też chłopakowi i poprawiając mu kokardkę od mundurka.
Jun rozchylił nogi dając chłopakowi łatwiejszy dostęp. Oparł się o oparcie kanapy zaczynając oddychając szybciej. Zaczynało mu być coraz przyjemniej.
-Wyczyn waszego kolegi przypomniał mi o jednej ważnej rzeczy. Niejednokrotnie może się zdarzyć że ktoś zaatakuje was od tyłu. Musicie się wtedy umieć uwolnić i obronić.-wypatrzył w grupie partnera Naokiego z poprzednich zajęć.-chodź. Pokażę na tobie ten ruch.
-ciasno? Moje kochanie...sensei zaraz coś na to poradzi.-powiedział prowadząc go za rękę do sypialni, spodnie i bokserki zostawiając przy krześle. "ciasno? Co ty za bieliznę ubrałeś...?" pomyślał czekając aż chłopak się położy a potem wkładając głowę pod jego spódnicę.
Junowi zdecydowanie się podobało. Pojękiwał w trakcie i doszedł z imieniem chłopaka na ustach.
-mogę odwdzięczyć się tak samo?-spytał czekając na przyzwolenie chłopaka. Nie chciał robić niczego wbrew jego woli.
-oczywiście.-Hiroki skinął głową i poczekał aż mięśniak wstanie i znów go złapie od tyłu. Wykonał ten sam ruch ale wolniej.
Takano poczuł jak na ten widok znów trochę stwardniał. 'poszalałeś kochanie...kiedy je spakowałeś?', pomyślał zaskoczony.
-ojoj...widzę że pewna uczennica jest naprawdę niegrzeczna i zasługuje na karę.-Powiedział wciąż ukryty w spódnicy chłopaka.-tak podbierać rzeczy senseia...-dodał zaczynając delikatnie ściągać z niego stringi.
-dobrze.-zgodził się Jun. Wiedział że chłopak nadal się wstydził i trochę bał więc postanowił dać mu tyle czasu ile tylko chciał. Wstał zapinając spodnie.-To chodź do sypialni. Chcę ci pomóc.-powiedział zerkając na wybrzuszenie w jego spodniach.
Hiroki przeleciał wzrokiem bo sali i gwizdnął.
-10 minut przerwy i próbujecie to na mnie!-oznajmił.
Takano wyszedł spod spódnicy i nachylił się nad chłopakiem całując go namiętnie.
-a co ma do tego moje serce?-spytał znów go całując.-Czy poza tymi seksownymi stringami moja uczennica przygotowała jeszcze jakieś zabawki dla senseia?-spytał Takano uśmiechając się łobuzersko.
-możemy ale...czego więcej?-spytał Jun chcąc dokładnie wiedzieć co chłopak ma na myśli. Usiadł na brzegu łóżka czekając na odpowiedź.
Hiroki wstał po dziesięciu minutach i poprosił o ustawienie się w kolejce.
-ja was będę atakował a ty będziecie się bronić.-poinformował.
-rozpływam się przy tak zdolnej i uroczej uczennicy.-usprawiedliwił się.-o...za chwilę zobaczę na co moja uczennica ma ochotę. Ale zanim to...obiecałem zaradzić na pewien problem.-powiedział znów wchodząc pod jego spódnicę. Polizał jego jądra a potem przejechał językiem po całej długości jego penisa. Possał jego główkę i zaraz wziąć go całego do ust.
Jun spojrzał na niego szczerze zaskoczony. Nie spodziewał się tego. Obaj ustalili że zrobią to dopiero kiedy chłopak będzie tego w 100% pewny.
-Ryu...jesteś pewny?-spytał a w jego głosie słychać było że się cieszy. Chciał jednak mieć pewność. Krok w tył to ostatnie czego chciał.
Hiroki ciężko opadł na matę i uśmiechnął się do chłopaka.
-brawo.-powiedział klepiąc go w ramię.-Ci którym się nie udało próbują jeszcze raz. Reszta może odpocząć.
Takano wyjął jego penisa z ust i dał mu klapsa.
-Niegrzecznie tak wstrzymywać głos. Sensei bardzo chciałby usłyszeć swoją uczennicę.-powiedział dając mu jeszcze jednego klapsa i dopiero wtedy znów wziął jego penisa do ust po same jądra które zaczął masować dłonią.
-Dobrze...Zrobimy to tak jak będziesz chciał ale...-złapał go łagodnie za dłoń.-ale jesteś tego pewny?-dopytał nachylając się nad nim.
-Nie przepraszaj. Nic się nie stało. Zaskoczyłeś mnie, to wszystko. Nie zrobiłeś nic złego.-zapewnił go.-Chodź, pomogę ci się rozciągnąć.
Takano połknął wszystko i wyszedł spod spódnicy partnera oblizując usta.
-mmmm...moja uczennica też jest zdecydowanie pyszna.-powiedział oblizując palce. Sięgnął po pudełko i podał je chłopakowi.-Powiedz senseiowi czego chcesz...za tego szóstkowego loda obiecałem spełnić zachcianki.
-Ja też się trochę boję. I też chcę.-przytaknął patrząc mu w oczy.-Obiecałem że będę twoim wsparciem. Razem damy sobie radę ze wszystkimi.-powiedział uśmiechając się do niego.-taka ciemność ci odpowiada czy zasłonić okno?
-Szło ci na prawdę dobrze. I udało ci się mnie powalić za pierwszym razem.-zauważył dumny ze swojego chłopaka.-Dzisiaj jej nie używaj za bardzo.-polecił mu.
-No co za niegrzeczna uczennica...powinno się słuchać swojego senseia, prawda?-powiedział klepiąc go w pośladki.-Więc ładnie wybierz jak sensei prosi.
Jun nie sądził że kiedy ta chwila nadejdzie będzie się aż tak stresował. Zaczął od zdjęcia z siebie bluzki. Powoli zdjąć koszulkę chłopaka i pocałunkami zaczął schodzić niżej.
-Tobie dobrze wyszło.-zaśmiał się Hiroki. Od po prostu chciał mu pomóc.
Takano wyjął knebel a potem trzy różne kulki.
-Kuleczki to chyba ulubiona zabaweczka mojej słodkiej uczennicy...Których dzisiaj użyjemy?-spytał układając je przed chłopakiem. Sobie ukradkiem wyjął wibrator na penisa.
Jun starał się być bardzo wolny i delikatny żeby dać chłopakowi czas na przygotowanie się na każdą następną rzecz. Wiedział że jeśli się uda to będzie bardzo duży krok w przód. Chwilę possał jego sutek a kiedy w końcu dotarł do jego spodni zaczął je powoli rozpinać.
-nie ma powodu. Nie zrobiłeś nic złego. Było ok, bo prostu się zaskoczyłem.-zapewnił go wstając.-ok. Idziemy się przebrać.
-oj...niepotrzebnie. Przecież przed senseiem nie musisz się wstydzić.-Pocałował chłopaka namiętnie i zachłannie a potem założył mu knebel. Sądził się niedługo go zdejmie bo tęskno mu będzie za jego ustami. Tym razem podwinął jego spódnicę i od razu wsunął w niego pierwszą kuleczkę.
Jun trochę spanikowal kiedy zdejmowal z chłopaka spodnie. Zupełnie nie pamiętał czy ma cokolwiek żeby nawilżyc partnera. W końcu tak został zaskoczony że nie miał czasu się przygotować. Poniósł. Się i zaczął grzebać w szufladzie jednej szafki nocnej a potem drugiej z ulga zauważając że jednak coś mają. Wrócił do przerwane czynności powoli zdejmując z chłopaka bokserki.
-jasne. Przyjdź potem to mojego biura.-poprosił i wyszedl pierwszy.
-wybacz...sensei cie zaskoczył?-spytał zerkajac na chlopaka i glaszczac go po policzku.-pomyślałem że przygotuję swoją ukochana uczennice jej ulubiona zabawka.-wyjaśnił liżąc trochę jego wejście i wsuwajac kolejne kuleczki.
Jun spojrzal na niego łagodnie i pokazal mu co trzyma w ręce.
-nic ponad to co zawsze robiłem.-zapewnił go.-chce cie tylko nawilżyc i przygotować żeby potem cie nie bolało.-wyjaśnił dokładniej.
Hiroki podszedł do niego i zaprowadzil go na kanapę. Tam zajął się jego nadgarstkiem.-bardzo cie boli?
Kiedy w chlopaku były już wszystkie kuleczki zaczął się nimi trochę bawić. W tym samym czasie piescil jego penisa językiem.
-mam nadzieję że moja uczennica czuje się usatysfakcjonowana.
Jun powoli zaczął go przygotowywać. Najpierw popiescil trochę jego penisa a potem polal palce żelem i powoli wsunal jeden palec w chłopaka.
-pewnie po prostu ja nadwyrezyles, nic poważnego.-powiedział z uśmiechem i skończył opatrywac mu rękę.-ale możemy zrobić przeswietlenie jeśli chcesz.
Takano wziął jego penisa po same jądra ssąc go mocno i pieszcząc językiem jak tylko umiał. Bawil sie też kuleczkami kręcąc nimi i od czasu do czasu wyjmujac jedna by znow ja włożyć.
Jun przygotowywał go bardzo powoli. Dopiero kiedy było mu luźno dołożył drugi palec. Poruszał nimi powoli i dokładnie obserwując reakcje chłopaka.
-no tak...no dobrze. Mam nadzieję że to na prawdę nic poważnego. Nie wygląda na noc poważnego.-powoedzial wstając z kanapy.
Takano polknal jego sperme zadowolony i oblizal usta.
-mmmm...-znow dajac mu lekkiego klapsa.-gdzie sensei powinien teraz popiescic swoją uczennice?
Jun poruszył jeszcze trochę palcami. Kursy było już mu luźno zerknąl na chlopaka.
-um...mogę?-spytał patrząc mu w oczy.
-jasne.-Hiroki szybko się wyszykowal i wrócił do chłopaka.-możemy isc. Najpierw może słynny ramen z hokkaido a potwm kino?
-oh no tak...głupi sensei. Jak mam mi odpowiedzieć kiedy masz ten knebel.-zdjął z niego knebel i pocałował namiętnie. -czego pragnie moja słodka uczennica?
Jun uniósł delikatnie biodra chłopaka i nakierował swojego penisa na jego wejście. Wszedł powoli i na razie się nie ruszał dajac chłopakowi czas na przyzwyczajenie cie.
-mhm...-pocałował go namiętnie.-idziemy?-spytał z uśmiechem.
-zabawka już Ci się nie podoba? Za mała?-spytał bawiąc się trochę kuleczkami.
Jun trochę zmartwiony otarł jego łzy. Zaczął się w nim ruszać dość powoli żeby chłopak mógł się przyzwyczaić. Czuł jak coraz bardziej się podnieca.
Spokojnie wyszli z budynku i pojechali samochodem na ramen. Zaparkowali i weszli do lokalu.
-no skoro mogą uczennica tak tego pragnie.-usmiechnal sie i zaczął wyjmowac z niego kuleczki.
Jun przyspieszył trochę będąc już naprawdę podnieconym. Dlonia masował męskość partnera i szczerze się cieszył że zrobili tak duży krok do przodu.
Hiroki wziął sobie ostrzejsza wersję i wodę po czym uśmiechnął się do chłopaka.
-w kinie się potulisz.-zapewnił go wesoło.
Takano zanim wszedł nałożył na penisa wibrator podsuwajac go aż pod jądra. Poruszył się kilka razy szybko i doszedł z cichym jekiem. Tym razem nie potrzebował wiele bo już trochę mu stał. Nie wyszedł jednak z chłopaka.
-sensei ma dla ciebie mała niespodziankę.-powiedział włączając wibratorek.
Jun doszedł równo z nim. Wyszedł z niego i opadł ciężko na łóżko obok chlopaka. Doszedł jeszcze a jego serce biło jak szalone.
-dziękuję...
-oj daj spokój kochanie...przeciez nie obejmują mnie w ten sposób. -zaśmiał się cicho. -a poza tobą nie widzę nikogo.
Takano był nieźle napalony a ta gra podniecila go jeszcze bardziej. Poruszał się szybko w chlopaku ciesząc się że obaj stymulowani są tak samo przez ten wibrator. Było mu niesamowicie dobrze i dlonia zaczął masowac penisa partnera.
-Nie przepraszaj. Nie masz za co skarbie. Było cudownie.-zapewnił go.-ok. Ale zanieść cię?-spytał martwiąc się że chłopaka może boleć.
-ty i ta twoja wyobraźnia. Nie wyobrażaj sobie za wiele.-zaśmiał się i zabrał się za swój ramen.
Takano spuścił się w chłopaku nadal jednak się w nim poruszając i szybko twardniejąc.
-dla mojej słodkiej uczennicy sił mam zawsze pod dostatkiem...ale czy moja uczennica również je ma?-spytał przyspieszając trochę. Pchał dość mocno wchodząc prawie cały aż po wibrator.
-mhm, dobrze.-zgodził się wstając z łóżka i ubierając bokserki.-jestem szczęśliwy, wiesz? I na prawdę możesz być z siebie dumny.-powiedział biorąc chłopaka na ręce.
-widzisz? Mówiłem, że mięśnie nic mu nie dają.-zaśmiał się.-cieszę się, że ci się podobało. Następnym razem możesz być z tą samą osobą jeśli dobrze ci się ćwiczyło chociaż wolałbym żebyście się zmieniali bo z każdym ćwiczy się inaczej.
Takano dochodził równo z partnerem co na prawdę mu się podobało. Kiedy chłopak powiedział że więcej nie da rady od razu wyłączył wibrator i powoli, delikatnie wyszedł z niego. Objął swojego męża nadal dysząc ciężko po szalonym seksie.
-to było...6 niesamowitych i niezapomnianych orgazmów...-wysapał szczęśliwy.-mam nadzieję że tym razem dałem radę aktorsko.-dodał zaraz.
-cieszę się...starałem się żeby cie nie bolało.-zapewnił go.-i...mam nadzieję, że ci się podobało.-dodał otwierając łazienkę i wkładając chłopaka do wanny.
-Wiem. Jeszcze jakiś czas będę was dopierał pod względem postury.-obiecał mu.-Ale na prawdę radzisz sobie świetnie. Jestem z ciebie dumny.
-dałeś kochanie...żadnego nie przerwaliśmy w trakcie. Nigdy mi się tak nie tłumacz i nie przepraszaj. Najważniejsze zawsze jest twoje zdrowie.-ucałował go.-Było genialnie kochanie...obaj postaraliśmy się wejść w swoje role.-uśmiechnął się do niego nadal trochę dysząc. Zdjął też w końcu wibrator ze swojego penisa.-i niespodzianka ci się spodobała.-dodał wesoło.
-Wiem Ryu. Nie musisz mi się tłumaczyć. Ważne, że uważasz że było fajnie.-powiedział całując go w dłoń.-ja ciebie też kocham. Przyprowadzić ci wózek?
-hej...ale to nie przeze mnie.-zaprotestował wskazując jego nadgarstek.-wiem, że chcesz.-dodał zaraz.-A ja chcę ci pomóc.-powiedział jedząc dalej ramen.
-spokojnie. Pomogę. Jak zawsze.-uśmiechnął się do niego i ucałował lekko.-pokojówki? No nie wiem czy dam radę tak grać...nauczyciel nie był aż tak trudny.-zauważył bo całkiem nieźle się bawił.-ile ty masz tych strojów?-spytał zaraz trochę zaskoczony nie pytając nawet skąd.-No i pamiętaj kochanie...najpierw się pobawimy mieczami. I jest jeszcze tyle jadalnej bielizny którą chętnie wypróbuję.
Jun skinął głową i na chwilę wyszedł z łazienki. Przyprowadził chłopakowi wózek i znów wyszedł żeby mu nie przeszkadzać. Był na prawdę szczęśliwy i kiedy czekał na zwolnienie się łazienki zaczął składać ich ciuchy.
-no wiesz co...-westchnął cieżko.-Ja chcę ci pomóc a ty się tak odwdzięczasz.-pokręcił głową zjadając zaraz trochę mięska.
-moja rodzinka?-spytał zaskoczony. Nie spodziewał się tego. W zasadzie była to ostatnia rzecz jakiej mógłby się spodziewać.-i...na następnej randce jaką będziesz planował możesz użyć ten strój...ale nie obiecuję że gra wyjdzie mi tak jak teraz.
-nie będę. Idź już do łóżka a ja się umyję.-powiedział biorąc luźne bokserki i koszulkę i idąc do łazienki. Wziął szybki prysznic i położył się do łóżka.
-oj wcale nie trzeba. Jak chcesz mogę dać wam bardziej popalić i dopiero wtedy będziesz potrzebował bandaży z mojej winy.-zaśmiał się kończąc jeść.
-jak oni w ogóle na to wpadli.-westchnął nadal będąc w lekkim szoku.-mhm, spróbujemy.-zgodził się z nim.-Ale to jest taki bardziej seksowny czy bardziej urocz strój?-dopytał jednak będąc trochę ciekawym.
Jun położył się przy noc i przytulił co lekko do siebie I od trzy zasnął. Jeszcze chwilę myślał o wydarzeniach dnia dzisiejszego. Obudził się pierwszy i postanowił zrobić chłopakowi śniadanie do łóżka.
-pewny jesteś? Ja się trochę jednak o Ciebie martwię. Było widać że pod koniec już nie msz sil i potrzebujesz odpoczynku.-zauważył.- No ale jutro zaczynamy biegać więc będzie ciężej.
-ech tren mój głupi brat...-zaśmiał się Takano.- Ale w sumie chciałbym Cię zobaczyć w takim uroczym stroju.- dodał wesoło.-chociaż najpierw mam inne rzeczy do spróbowania.
- dzień dobry. No i nici ze śniadanie do łóżka.-zaśmiał się stojąc z tacka ze śniadaniem w drzwiach od kuchni.- zjemy więc razem tutaj. Jak się spało?
- jak pozwolę tobie usiąść to inni też będą chcieli.- zasnął się.- Ale dobrze. Zobaczymy.- zgodził się na dam też uważał ze reszty nie może oszczędzać.
-mhm... wymyślę nam coś fajnego na tren czas kiedy Yuya będzie na wycieczce.- uśmiechał się całując go w czółko.- idziemy się umyć?
-postawilem na słodkie pancakes.-powiedzial kładąc je a stoliku.-na mojego słodkiego chłopaka. Mam nadziej że posmakuje.
-a ja Ci nic nie zrobilem.-westchnal niezadowolony.-bede wam stopniowo zwiększal poziom trudności.-zasmial się
-nie przeszkadza mi to.-powiedzial biorąc to za ręce.-wow...mnie też trochę siły opuściły.-zasmial się udać z nim do lazienki.
-mmmm...tego mochi to już nie mogę się doczekać.-powiedsial wesoło i doniósł im jeszcze herbatę do sniadania. Potem usiadł przy stole i zabrał się za jedzenie. Uznał że nawet mu wyszło.
-mam nadzieję że tak. Dobrze Ci idzie i masz świetny refleks.-powiedzial z uśmiechem.-wierze w Ciebie skarbie.
-zaniose Cię kochanie. Dam radę przeciez. A po kąpieli wrócą mi siły.-powiedzial sadzajac to na toalecie żeby chłopak mógł zdjąć z siebie mundurek. On sam zabrał się za napuszczanie wody do wanny.
-dziekuje. Starałem się dla mojego kochania.-powoedzial z uśmiechem i wziął łyk herbaty.-ale mochi i tak będzie lepsze.-powiedzial wesolo.
-spokojnie, na razie wystarczy że ja w Ciebie wierzę ale mam nadzieję że i Ty w końcu uwierzysz że mozsz. Bo to dużo pomaga.
Takano dolal jeszcze ładnie pachnacego płynu i wstawił pranie. Wolał żeby Yuya tego nie widział. Potem dołączył do chłopaka w wannie siadając na przeciwko niego.
-wiesz co? Lubię te nasze kąpiele po seksie.
-ok, ok. Nie będe wchodził.-obiecał i wstał od stołu. Zrobił chłopakowi kakao i wrócił z kubkiem gorącego płynu.-proszę skarbie.-uśmiechnął się.-Jak będziesz robił mochi to ja dalej posprawdzam egzaminy.
-mhm. Na prawdę dobry.-zgodził się Hiroki.-ale to chyba normalne skoro hokkaido słynie z ramenu.-powiedział dopijając wodę.
-no ja też skarbie, ta też.-zapewnił go.-oj przecież wiem.-pstryknął go w nosek.-Dopiero co skończyliśmy...nie rób ze mnie jakieś seks maszyny.-dodał śmiejąc się wesoło.-a...nie przesadziłem z klapsami?-spytał zauważając że pośladki chłopaka są lekko zaczerwienione.
-dla was już dawno mam przygotowany.-zapewnił go.-W sumie dla wszystkich grup które uczę mam egzaminy. Teraz zostało mi sprawdzenie tych którzy już napisali.-wyjaśnił.-A tobie na pewno uda się zdać.
-popytałem na komendzie jakie miejsca polecają.-wyjaśnił wesoło. Wolał nie iść na ślepo.-wszyscy mówili o tym miejscu.
-To dobrze.-Takano odetchnął z ulgą i również zabrał się za mycie.-umyć ci plecki kochanie?
-nie dam ci ich ale zapewniam ci że jest łatwy i na pewno wszyscy zdadzą.-zaśmiał się również go całując.-A ty na pewno. W końcu jesteś moim chłopakiem i tyle czasu spędzałeś ze mną na dole.
-możemy.-zgodził się Hiroki bo też bardzo mu smakowało.-a teraz kino.-dodał wstając.
-jasne. Jeśli chcesz to możesz mnie pomasować.-zgodził się.-To zawsze jest miłe.-dodał całując go w kark kiedy już umył mu plecy.
- jak to zero kochanie. Mogę Cię zapewnić że zdasz. I przecież pozwalam Ci pisać po japońsku.-zauwazyl wesoło.-Ale gotowcow nie ma. Wiem że mój chłopak poradzi sobie świetnie bez nich.
-bedziesz mogl. W mieszkaniu też się potulimy.-obiecal mu i kiedy zapłacili poszedł z chłopakiem do kina które było zaraz obok.-hmmm...wiec na co mieliśmy iść?
-dobrze kochanie.-usmiechnal się i wziął się za mycie wlosow.-a no tak...lody.-zasmial się bo zupełnie o nich zapoknial.
-uwierz w siebie kochanie. I w to że na pewno zrobię wam łatwo egzamin.-powoedzkal wstajac od stołu.-mysle że nawet mógłbyś pomóc Markowi albo cos.-powiedzial wesolo.
-hmmm...mysle że Logan może być fajny. Idziemy.-zgodzil się podchodzac do kas. Jakoś nie miał ochoty na horror.
-wiem kochanie. Nie przeszkadza mi to.-zapewnil to i wyszedł z wanny. Od razu zaczął się wybierać.-mozesz jeszcze posiedzieć skarbie. Ja jeszcze zmienię posciel.
-to dobrze. Cieszę się że macie metodę nauki która na was dziala.-powiedzial z uśmiechem i i całował chłopaka jeszcze raz. Poszedł już do salonu i rozłożył się że swoimi agzaminami.
-serio? Trzeba to nadrobić. W ogóle przez ostatnie wydarzenia rzadko chodzimy na randki. Niedaleko stąd jest dość znane onsen. Może zrobimy sobie weekendowy wypad?
Takano naj0ierw zaszedl do salonu po zostawione tak ubrania. Poszedł poszedł do sypialni i szybko zmienił pościel z brudną poszedł do łazienki włączając je do pralki a wcześniej wyjmujac mundurem i wrzucając to do suszarki. Potem wziął Tomo na rece.
-bardzo boli? Przepraszam...
-dziekuje kochanie. Wyglądają pysznie.- powiedział odkładając egzaminy na bok. Poczekał aż chłopak usiądzie obok niego i objął to wtedy ramieniem.- wziął sobie jedno mochi i uśmiechnął się zadowolony.-mmmm pyszne.
-wiec w weekend onsen.- zgodził się. Obejrzał film do samego końca nawet nie zauważając że chłopak zasnął. Na napisach zerknął na chłopaka i uśmiechnął się lekko.- Nao-chan wstawaj, film się już skonczyl.
-przeciez mogę Cię nosić nawet jak nie boli.-zauwazyl ale nic więcej na ten temat nie powiedział. Położył chłopaka na łóżku i ułożył się obok niego od razu to przytulajac.
-do dobry pomysł. Raczej nie miał okazji zjeść a już na pewno nie takich domowej roboty.-powiedział wesoło jedząc dalej mochi.
-Ale ominął cię cały film.-zauważył zbierając ich kurtki i wstając.-chodź, wychodzimy.-powiedział łapiąc go za rękę.
-Podobało i to jeszcze jak.-zapewnił chłopaka.-Jasne, że mogą być. Pyszne jedzonko domowej roboty i szalony seks z moim mężem...idealna mini randka.-dodał przytulając go do siebie.
-wiem że obiecałem kochanie. Do południa sprawdzę wszystkie egzaminy i wyślę im wyniki na maila.-zdecydował bo nie zostało mu aż tak dużo.-a...nie boli cię nic po wczoraj?-spytał bo przeszło mu przez myśl że chłopakowi może przez to nie pójść na rehabilitację.
-mhm...jak już będzie w telewizji to obejrzysz jeszcze raz.-zauważył z uśmiechem. Kiedy wyszli do głównej sali kina Hiroki podał mu kurtkę.
-dobranoc i słodkich snów. Sensei ma nadzieję że jego uczennica będzie o nim śniła.-Takano ucałował jeszcze chłopaka w czółko. Miał nadzieję że się wyśpią przed wyjazdem na urodziny Kanekiego.
-to super, cieszę się.-powiedział Jun całując go w policzek. Wziął sobie jeszcze jedno mochi bo na prawdę mu smakowały.-Ile ci jeszcze zostało składników z paczki którą wysłał Kei?
-Nie masz za co przepraszać.-zapewnił go ubierając kurtkę i rękawiczki.-Rozumiem, że jesteś zmęczony.-dodał i złapał go za rękę kiedy wychodzili z kina.
Chwilę później Takano wszedł do sypialni z tacką z jedzeniem.
-śniadanie dla mojego śpiocha.-powiedział wchodząc. Zmartwił się jednak widząc minę chłopaka.-bardzo boli?
-nie musisz mi pokazywać, wierzę na słowo.-zapewnił go wesoło.-ale to super...Kei nas rozpieścił tą paczką.-dodał wesoło.-mmm...i mochi jest takie pyszne. Tęskniłem za tym smakiem.
-wiem. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko wrócisz szybko. Ja załatwię ten samochód.-powiedział otwierając ten który chwilowo pożyczyli.
-smacznego, ja już zjadłem.-powiedział głaszcząc go po włosach.-chcesz jakieś tabletki> Zadzwonię do brata żeby Yuya jechał z nimi. Położysz sie wtedy na tylnych siedzeniach żeby nie siedzieć całą drogę.
-dziękuję kochanie.-ucałował go w policzek.-jasne że za jakiś czas. Nie od razu.-zgodził się.-ale hmmm...dobrą gyozę też bym zjadł.-powiedział oblizując usta.-i taki dobry japoński hot pot...
-smakowało. Było pyszne.-ucałował go w policzek.-Jutro tym bardziej się przyda skoro będę jechał.-zauważył .-ale też sobie zrób.
-Zaraz ci dam.-obiecał patrząc na niego trochę zmartwionym wzrokiem.-Nie. Spędzi więcej czasu z kuzynką a wróci z nami. Będzie dobrze.-ucałował go w policzek i wybrał numer to brata.-hej Koyuki jest sprawa...bo ja...em...-uciął na chwilę.-Mniejsza o to. Wyjedziemy pewnie trochę później, mógłby Yuya pojechać z wami?
-jasne jasne. już grzecznie wracam do pracy.-zapewnił go łapiąc sobie jeszcze jedno mochi zanim chłopak zabrał talerz.-mmmm pycha!-zaśmiał się wesoło i sięgnął po ostatnie kilka egzaminów.
-wiem wiem.-usmiechnął się na komentarz i bento.-hmm, to?-wskazał na ich złączone dłonie.-ale to taka prosta czynność.-zauważył.-ale miła.-zgodził sie zaraz.
-taaa...zabalowało.-przytaknął.-dzięki.-dodał zaraz.-jak chcesz to wpadnij po klucze do mojego mieszkania w Tokio.-dodał zaraz i kiedy brat mu przytaknął rozłączył się. Już miał odkłądać telefon jak zobaczył że dzwoni Ren. Odebrał trochę zaskoczony.-halo? Coś się stało?-spytał spokojnie i dał na głośnomówiący.
-em...
-od początku Ren.
-no to...pomyślałem że przed główną imprezą zabiorę Kanekiego na randkę. Do kina i w ogóle zrobię mu kolację w domu.
-no i w czym problem? Nie udała się randka?
-wręcz przeciwnie było super ale...potem poszliśmy do łóżka i...i Kaneki właśnie leży i twierdzi że nie wstanie.-zakończył cicho.
-he? Ren ale to ty jesteś lekarzem...-zauważył Takano patrząc na Tomo.
Jun w tym czasie zdążył sprawdzić i wysłać wyniki mailem. Zerknął na zegarek i poszedł po chłopaka bo za niedługo miał rehabilitację.
-Dobrze, cieszę się w takim razie.-powiedział wchodząc z nim do ich budynku mieszkalnego i otwierając drzwi och mieszkania.
-przekaż Kanekiemu że Tomo łączy się z nim w bólu.-powiedział uśmiechając się lekko.-Wiem, że nie chciałeś. On na pewno też to wie. Daj mu jakieś tabletki i daj leżeć do imprezy. Przygotowanie wszystkiego jest teraz na twojej głowie.
Jun rozczulil się na ten widok. Ucalowal chłopaka w policzek.
-kochanie pora wstawac. Zaraz masz rehabilitacje.-powiedzial znowu to calujac.
-przeciez dzwoniłem do niego wczoraj.-zauwazyl.-ech...nie ma mnie zaledwie kilka dni a on już swiruje.
-dasz radę Ren. Przywyknij do takich sytuacji.-powiedzial zaraz znów zerkajac ja swojego meza.-poloz Kanekiego na kanapie i niech Cię intruuje. Tylko niech lezy.
-to nic skarbie. Jak wszystko sprawdziłem i wysłałem wyniki.-powiedział przytulając go do siebie.-wyspałeś się?-spytał głaszcząc go po włosach.
-twoja ręka to nie moja wina.-powiedział na swoją obronę i położył się wygodniej.-zadzwonię do niego jutro.
-Ren...w każdych normalnych okolicznościach bym ci pomógł, serio. Ale tak się składa że ja też wczoraj trochę zaszalałem i Tomo leży więc chciałem mu dać poleżeć jeszcze trochę zanim pojedziemy. W samochodzie bardziej się będzie męczył...
-ok, leć.-puścił go i wstał z łóżka. Sam też musiał się przebrać w coś bardziej wyjściowego. Szybko się ubrał i potem już czekał w salonie na chłopaka.
-ech uparty...więc jak bardziej mam cię pilnować skarbie?-spytał obejmując go ramieniem.
-to twoja wina...wiec teraz musisz dac rade.-burknal Kaneki i dał się przeciesc. Nie był zły ale zirytowany.
Takano zaś podał swojemu mężowi tabletki przeciwbólowe.
-z 2 godziny możemy jechać?
-nie będę kochanie. Będę mogl.na Ciebie patrzeć.-powiedzjal prowadzac wózek do swmochodu. Potem pojechali prosto do szpitala. Junpomógł pomogl tylko chłopakowi usiąść na wozek.
-mysisz że to wystarczy? Może jeszcze jakaś kamera żeby wiedział co robisz a nie tylko gdzie jesteś.-zasmial się wesolo.
-przeciez ostatnio już trochę tam zostawiłeś. Jeszcze chcesz?-spytal zaskoczony.-oczywiscie dla Yuyi t3z możemy wziac.-zgodzil się zaraz i położył się obok chłopaka żeby to przytulic.
Kun obserwował to z uśmiechem od czasu do czasu to chwaląc i dopingujac. Był dumny że swojego chłopaka i cieszył się że mu dobrze idzie.
-a obgadujesz kochanie? Co takiego o mnie mówisz?-spytal unosząc brew.
-no tak. To powiesz mi co a ja Ci spakuje. Chce żebyś polecał póki mozesz. Ale wiesz...zaskoczyl mnie ten telefon od Rena...
Kun od razu to zlapal i przytulił lekko do siebie
-uwazaj....-poprosil martwiac się trochę ze chłopak mógłby upasc.-ale i tak jestem z Ciebie dumny. Świetnie Ci dzisiaj idzie.
-serio mówisz o moim tyłku?-spytal trochę śmiejąc się pod nosem.-nie dziwi mnie że udaja...tutqj też to mówiłeś?
- ale Cię boli i chce Ci pomoc...-odpowiedzial Takano.-wiem wie...po prostu też nie spodziewałem się że tak poszaleje i to na dodatek przed przyjęciem.-wyjasnil.
-ok. Poczekam na Ciebie na korytarzu. Byłeś dzisiaj wspaniały.-powiedzial wychodząc z nim i siadając na krześle przed szatnia. Wyjął telefon postanawiają że w 5ym czasie pospraedza maile.
-nie przesadzaj kochanie...twoj jest zdecydowanie seksowniejszy. Mmmm...te jędrne pośladki.-powiedzial wesoło.
-ni2 żałuję mu.-zasmial sie.-ale może masz racje...coz Ren się nim zajmie i przygotuje cała reszte. Oby tylko Kanekiemu było lepiej na przyjęciu.
-no udało. Jestem z Ciebie dumny kochanie.-zapewnil to i przytulił do siebie.-w nagrodę pójdziemy na jakiś dobry deser. Masz na coś ochotę?
-zdecydowanie przesadzasz kochanie...-powiedzial mimo wszystko czując że lekko się rumieni.-dla mnie twój jest seksowniejszy. Muszę się pilnować żeby ciągle na niego nie patrzeć na zajęciach.
-ciesze się. To duża zmiana. I cieszę się że jeśli ma jakoś problem w związku to stara się to rozwiązać. Cieszę się jego szczęściem. A Ty pogafasz sobie z Kanekim.
-ok. Więc pojedziemy do cukierni i do księgarni.-zgodzil się z nim i przytulił mocniej do siebie.-na prawdę jestem z Ciebie dumny. Nie masz dzisiaj spotkania z Chrissy?
-hmmmm....no ewentualnie mogę pójść na taki kompromis.-zgodzil się i ucalowal chłopaka w policzek.-bo wiesz co? Jak się wspinales to nie mogłem oderwać oczu od twojego seksownego tyleczka.
- Wiem kochanie. Położysz się z tylu i pospisz. Ja nas dowioze na miejsce.-powoedzial tulić to delikatnie.-przepraszam...przeze mnie ciężko Ci będzie siedzieć na przyjeciu.
-no tak egzamin. Dać ci korki?-spytał wesoło.-siadaj na wózek, jedziemy na deser w nagrodę.-dodał pomagając chłopakowi.-zmęczony pewnie jesteś.
-od razu bym ci pomógł gdyby coś się stało.-zapewnił go zaraz.-a teraz idziemy spać. Dobranoc.-ucałował go w czoło i zamknął oczy.
-Już przestaję.-odpowiedział szybko. Może nawet trochę za szybko.-kocham cię.-dodał zaraz całując go lekko.
-Mogę ci je w domu pomasować jak będziesz chciał.-powiedział wyprowadzając wózek ze szpitala.- odpoczniesz i na pewno minie.-zgodził się zaraz.
Hiroki rano zaspany wyłączył budzik i z powrotem położył głowę na poduszce uznając że jeszcze chwilę pośpi.
Takano potulił go jeszcze chwilę po czym zerknął na zegarek.
-ok, ty jeszcze poleż sobie a ja nas zacznę powoli pakować.-powiedział wstając z łóżka.
-mhm, no dobrze.-zgodził się Jun i pomógł chłopakowi wsiąść do samochodu.-Po prostu myślałem, że to lubisz.-dodał zaraz składając wózek i wkładając go do bagażnika. Potem usiadł za kierownicą i ruszył w stronę cukierni.
-mhm....wstaję.-mruknął Hiroki otwierając oczy i siadając.-dzień dobry skarbie.-uśmiechnął się lekko do chłopaka.
-Przecież mogę to zrobić Tomo...-powiedział Takano przygotowując torbę. Na prawdę wolałby żeby chłopak poleżał póki może.
-dobrze, więc będzie miłe przytulanie.-zgodził się z nim z uśmiechem.-sądzę że akurat zszywanie idzie ci świetnie...przecież nawet miałeś to dokładnie tłumaczone ostatnio na zajęciach.-zauważył wesoło Jun.
-jeszcze przytyję jak mnie tak będziesz karmił, i co wtedy? Już nie będę taki seksowny.-zaśmiał się zabierając się za jedzenie śniadania.-pyszne, ty nie jesz?
-Wiem, że nie jesteś Tomo...ale widziałem jak się skrzywiłeś kiedy siadałeś. Boli cię. Więc po prostu...póki możesz jeszcze chwilę poleżeć to przecież ja mogę się wszystkim zająć.
-czyli na darmo ci wtedy wszystko tłumaczyłem? No wiesz co skarbie...-pokręcił głową.-Nie ładnie tak.-dodał zaraz trochę weselej.-ale jestem pewny że sobie poradzisz.
-No dobrze...mogłeś mnie wcześniej obudzić to byśmy zjedli razem.-zauważył starając się dość szybko zjeść.
-no właśnie widzę jak nic ci nie jest.-wywrócił oczyma.-ech...pójdę po jakieś rzeczy Yuyi.-dodał zaraz.
-moje kochanie...co ja się z tobą mam.-zaśmiał się wesoło i zaparkował pod cukiernią.-oby cię tylko na egzaminie nie złapała zazdrość.-dodał zaraz i wyszedł z samochodu pierwszy żeby podstawić chłopakowi wózek.
-Ale mimo wszystko mogłeś. Na weekend sobie popatrzysz. Chociaż jest to dość dziwne upodobanie.-powiedział uśmiechając się lekko i biorąc kilka łyków kawy.
Takano spakował trochę ubrań Yuyi a potem poszedł im zrobić lekki prowiant na drogę. Zrobił im parę onigiri i herbatę. Potem poszedł się ubrać.
-będę dokładnie obserwował czy nikt nie ściąga. Pochodzę po sali.-wzruszył ramionami i wprowadził wózek do cukierni.-Idź zamij miejsce a ja złożę zamówienie.
-mhm...ale takie przyjemności no na weekend skarbie kiedy możemy sobie pospać.-zauważył dopijając kawę i wstając z łóżka.
-będzie. Zatrzymamy się jakoś w połowie. A teraz ładnie wskakuj na tylne siedzenia.-poprosił wkładając ich torbę do bagażnika.
-a czemu miałbym kochanie?-zaśmiał sie już zaraz stając w kolejce. Wziął im po kawałku szarlotki z lodami i herbatę po czym dołączył do chłopaka siadając obok niego na kanapie.
Hiroki skinął głową i szybko się wyszykował. Zabrał jeszcze torbę i poszedł ubrać buty.
-gotowy kochanie?
-Wygodnie?-spytał kiedy chwilę już jechali.-włączyć radio?-dopytał zaraz.
-tobie ufam kochanie, ale innym nie.-zaśmiał się.-ale zdecydowanie wolałbym patrzeć na ciebie a nie na innych.-dodał zaraz siadając wygodniej. Bał się jednak go objąć żeby nie ryzykować że ktoś mógłby wejść i ich zobaczyć.
-postaram się żebyście byli zmęczeni.-powiedział również ubierając szalik i rękawiczki. Dopiero potem
-ok...więc włączę twoje piosenki.-powiedział podłączając swój telefon do systemu samochodu i włączając piosenki które zgrał mu kiedyś chłopaka na mp3.
-nie...po prostu tobie bardziej ufam. Ufam że nie będziesz ściągał.-powiedział dziękując kelnerce skinieniem głowy kiedy przyniosła ich zamówienie.-cieszę się. Mi się dobrze patrzyło na mojego chłopaka który sobie dobrze radzi.
-jak cię ktoś zaatakuje będziesz musiała się bronić. Wstawaj.-powiedział dość chłodno. Uznał że od początku był dla nich za lekko.-sprawdzian z tego czego nauczyliście się na ostatnich zajęciach. Kolejka i po kolei będziecie próbowali mnie powalić.
-Już nalewam. Usiądź przy stoliku.-polecił mu i wyjął z bagażnika ich prowiant.-mniej boli? Wyspałeś się?-spytał obserwując chłopaka.
-Wierzę w ciebie.-powiedział zaraz z uśmiechem Jun i również spróbował szarlotki.-mhmm...pycha.-zgodził sie z nim.-ale twoja i tak na pewno byłaby lepsza. Nic nie przebije dzisiejszym mochi.
-Dobrze. To nie była zła reakcja. Po prostu nie to ćwiczyliśmy.-powiedział bo przecież pod wpływem impetu mógł się po prostu wywrócić. Ponownie stanął na pozycji i zaatakował chłopaka.
-ok.-podał mu bento i kawę w kubeczku.-smacznego.-dodał zaraz z uśmiechem.-Nie boisz się już brać tabletek?
-jest pyszna.-zgodził się bo jemu też smakowała.-ale nie przesadzam. Uwielbiam kiedy gotujesz albo pieczesz.-powiedział pewnie.
-osoby którym się udało niech się porozciągają. Reszta próbuje jeszcze raz. Dopiero jak wszystkim się uda ruszymy do następnego ruchu.-oznajmił i tym którym się nie udało kazał jeszcze raz ustawić się w kolejce.
-Powstrzymam. I zawsze będę przy tobie.-obiecał.-ale tak rzadko w ogóle bierzesz tabletki że teraz kiedy cię bardzo boli możesz sobie na to pozwolić.
-a mi najbardziej smakują te zrobione przez ciebie. Smakuj tak...domowo.-wyjaśnił z uśmiechem. Podobał mu się ten smak. Kiedy drzwi się otworzyły zerknął w ich stronę i odetchnął z ulgą rejestrując że to nikt kogo znają.
Hiroki westchnął ciężko kiedy w końcu wszyscy zaliczyli. Trafiła mu się okropna grupa.
-Ok, następy ruch.-powiedział tym razem wybierając jedną z dziewczyn do pokazania go.-pokaże wam teraz coś co pomoże wam się uwolnić kiedy będziecie przyciśnięci to ziemi.-wyjaśnił i położył się na brzuchu instruując dziewczynę jak powinna go złapać. Jednym szybkim ruchem zrobił przewrót pomimo przytrzymywanej ręki i po chwili leżał na plecach.-i teraz możecie łatwo kopnąć przeciwnika.-dodał tego już nie demonstrując.
-mhm...dzisiaj wyjątkowo.-przytaknął.-hmm? ja tylko zmieszałem ryż z płatkami nori...i do środka dałem to co ostatnio. Nic wielkiego.
-herbatę.-odpowiedział biorąc łyk.-tutaj raczej nie powinniśmy nikogo spotkać.-powiedział bo szczerze miał taką nadzieję.
Hiroki od razu podbiegł do nich i uklęknął obok chłopaka.
-wszystko gra?-spytał starając się zachować spokój. Nie chciał żeby było po nim widać jak zmartwiony i wściekły jest.
-w takim razie się ciesze.-zaśmiał się i ucałował chłopaka w policzek.-to znaczy że idzie mi coraz lepiej. Ale co sie dziwić skoro mam tak dobrego nauczyciela.
-i szarlotkę.-zaśmiał sie wskazując na swój pusty talerz.-jedz spokojnie.-dodał równie wesoło i wziął łyk swojej herbaty.
-jasne, odpocznij. Chyba nic się nie stało z raną..-powiedział wzdychając cieżko i patrząc na chłopaka z którym ćwiczył.-uważajcie do cholery. Wykonujecie ćwiczenie i nic poza tym. Bo wszystkich 'wybitnych' wezmę żeby ćwiczyli ze mną i nawet palcem nie kiwniecie.-mruknął wstając i wracając do obserwowania reszty sali.
-najlepszego nauczyciela.-zaprotestował i ucałował go w policzek.-hmmm...brzmi nieźle kochanie. Skoro już tak pokonałeś swój lęk to jest to świetny pomysł na randkę.-zgodził się.-ale najpierw daj mi wymyślić moją, z moim pomysłem.-dodał wesoło.
-twoja, twoja. W końcu zasłużyłeś.-zaśmiał się wesoło Jun i wrócił do swojej herbaty.-przecież to twoja nagroda.
-pomogę ci potem w domu jeśli będziesz chciał. Dzisiaj nieźle oberwałeś więc to nic że ci nie szło.-powiedział kiedy zostali sami i Hiroki jak zwykle pomagał Naokiemu się porozciągać.
-Mhm, no to zapamiętam. Na pewno to wykorzystamy.-powiedział zaraz całując go w policzek.-ja nie wiem jak ty ciągle wpadasz na takie zboczone pomysły.-zaśmiał sie wesoło.
-zasłużyłeś dzisiaj na wszystko kochanie. Jestem z ciebie dumny.-zapewnił go i dopił swoją herbatę zaraz odstawiając kubek.
-Mogę ci z tym pomóc. To nie jest aż takie trudne.-zapewnił go.-Musisz się tylko dobrze ułożyć.-powiedział pomagając mu z rozciąganiem.-A tobie to przecież powinno pójść łatwo bo jesteś dobrze rozciągnięty.-zauważył.-ech...nie rozwaliłeś mi zajęć tylko...trochę się zdenerwowałem to wszystko. Nie lubię takich odruchów które mogę kogoś skrzywdzić.
-no do pewnego momentu jest romantyczna. Moglibyśmy nawet pójść do kina samochodowego.-zaproponował.-Ale seks w samochodzie jest zboczony.-zauważył z uśmiechem.-nie rób smutnej minki. Podoba mi się ten pomysł.
-a coś musiało? Po prostu jestem w dobrym humorze i jestem dumny z mojego chlopaka. To wszystko kochanie.-powiedzial uśmiechając się do niego.
-jasne, w domu. Pomogę Ci z nim.-obiecal Hiroki i wstał pomagając wstać chłopakowi.-wiem że sobie poradzisz.-dodal zaraz.
-jasne ze możesz. Przecież ja kocham mojego zboczuszka. I sam święty nie jestem.-zauwazyl wesoło.
-spokojnie nie musisz się przeciez spieszyć.-zauwazyl Jun.-tak dobrze Ci idzie że już niedługo staniesz na nogi.-powiedzial glaszczac to po włosach.
-nic się nie stanie. To tylko jedna rzecz. Co prawda może to być akurat ta.jedna rzecz która Ci się przyda. 2iec chciałbym żebyś ja chociaż poćwiczyl bo moze akurat kiedy uderzy Cię adrenalina to będziesz w stanie to zrobic.
-a co na prawde się wystraszyłes?-spytal zaskoczony.-przeciez nie ma takiej opcji żebym nie kochal mojego zboczonego męża. A nasze randki nigdy nie będą w 100% romantyczne.
-możemy.-zgodził się z nim.-Już ci powiedziałem że chętnie z tobą pójdę.-powiedział z uśmiechem.-Jak wypijesz kawę to lecimy dalej.
-wiem...ale mimo wszystko jak boli to siedź i się nie zmuszaj.-poprosił bo na prawdę się o niego martwił.-Przepraszam. Wiem że powinienem ale nie mogłem kiedy stała ci się krzywda.
-no nie wiem czy dla nas jest to możliwe.-zaśmiał się wesoło.-ok, jak już zjedzone to jedziemy dalej. Może zdążymy trochę pomóc Renowi.
Jun również wstał i wyprowadził wózek z cukierni. Zaczął go powoli prowadzić do księgarni.
-masz jakieś książki na myśli?
-powodzenia, zjedz coś najpierw i się nie przemęczaj.-poprosił. Ja załatwię ten samochód i jak już oboje wrócimy do mieszkania to zjemy sobie coś słodkiego.
Takano zebrał ich rzeczy i schował je do bagażnika.
-możesz się jeszcze przespać jeśli chcesz.-dodał kiedy wsiadali do samochodu.
-mi? ale czemu?-spytał szczerze zaskoczony.-Nie musiałem ci przecież o żadnych książkach które bym chciał albo coś.-zauważył wchodząc do księgarni.
Hiroki również poszedł się przebrać do swojego gabinetu. Postanowił ze później zadzwoni też do Yasu. Najpierw się przebrał a potem jeszcze w swoim biurze wziął się za bento.
-ok. Ale może nadal mi lecieć twoja playlista? Przyjemnie mi się przy niej jedzie.-przyznał wesoło i powoli ruszył.
-Tyle dostałeś bo to twój brat, nie jest mi z tym źle.-zaśmiał się.-Ja ciebie też bardzo kocham, na prawdę nie musisz mi nic kupować...-powiedział bo mimo wszystko było mu z tym głupio.-ale widzę jak bardzo chcesz mi coś sprezentować...-dodał widząc tą determinację w oczach chłopaka.
Wówczas wszyscy siedzieli przy stole i widząc ostrzeżenie jednocześnie przełknęli ślinę. Zaś Hiroki zaśmiał sie widząc zdjęcie i odebrał kluczyki od swojego samochodu który na szczęście został naprawiony. Wracając do ich miejscowości zadzwonił do Yasu.
-Jasne. też miałem taki plan.-przytaknął i zerknął na GPS.-Już niedługo będziemy.-poinformował chłopaka.
-mhm...ale mi na prawdę wystarczy że robisz tak duże postępy.-powiedział jednak wchodząc między półki z książkami. Zaczął się trochę rozglądać.
-hej hej...zwolnij z tym przesłuchaniem.-zaśmiał się.-jest ok ale cholernie zimno...zdecydowanie wolę nasze ciepłe morze, ani mi się myśli tu zostawać.-odpowiedział.-Naokiemu idzie dobrze...dzisiaj tylko sobie nie radził i na dodatek dostał w brzuch.-westchnął.-a reszta grupy różnie...jak zwykle marudzą że po bieganiu są ćwiczenia.
Takano odpowiedział mu uśmiechem a potem już skupił się na drodze. Dojechali tak jak obiecał, dość szybko. Takano zaparkował na parkingu przy apartamentowcu i wysiadł pierwszy przeciągając sie lekko.
-rozumiem kochanie.-skinął głową Jun. Rozumiał to ale jakoś nic nie mógł poradzić na to jak się z tym czół. Nadal uważnie przeglądał książki aż w końcu zauważył nową książkę jednego ze swoich ulubionych autorów.-cóż...zdaje się że tutaj wyszła szybciej.-uśmiechnął się sięgając po nią.
-świetnie. Dzwoń gdyby były jakieś problemy z tym, może wam jakoś pomogę.-powiedział ciesząc się że jest nowy trop.-Naoki się stara. Na prawdę ciężko pracuje i w ogóle nie marudzi.-zapewnił przyjaciela.-Ale mimo wszystko nadal jest osłabiony po szpitalu i trochę się o niego martwię.
-ja ciebie te kocham skarbie.-zaśmiał sie Takano poprawiając go sobie na plecach. Potem razem z Torbą i chłopakiem na plecach skierował się w stronę wind.
-jasne, część ze sobą przywiozłem więc jak coś to przecież możesz pożyczyć.-powiedział prowadząc wózek do kas.-Koszulki? Ale teraz?-spytał trochę zaskoczony.-No i wiesz że tutaj raczej nie powinniśmy takich ubierać...
-Przypilnuje. Z tego co pamiętam to miał iść do niego po tym całym spotkaniu z prawnikami.-odpowiedział również wzdychając.-Jasne, że przywieziemy.-zaśmiał się.-jakieś specjalne życzenia?
-To dobrze kochanie.-Takano uśmiechnął się lekko.-Ale jakby coś to mów. W ogóle Ren mówił że specjalnie dla ciebie mają bezalkoholowe piwo. Może jeszcze zdążymy pojechać mu pomóc.
-możemy. Piżamy możemy.-zgodził sie w koncu bo znał że tak ich przecież nikt nie zobaczy i będzie to bardziej ich. On co prawda preferował spanie w luźnych bokserkach i podkoszulku na ramiączkach ale uznał że i takie coś pewnie usa mu się znaleźć.-teraz chcesz kupić?
-jeśli nie ma tego dużo to będzie omiyage.-powiedział.-dla przyjaciela mogę wydać więcej. Tylko nie zapomnij podesłać. A w ogóle jak tam twoja żonka?
-No dobrze, ty prowadzisz.-zgodził się nie widząc sensu w sprzeciwianiu się.-ok, ja wezmę prysznic po tobie.-dodał zaraz i poszedł zanieść torbę do garderoby i od razu naszykować sobie ciuchy.
-ok, ok.-zgodził sie Jun i wyprowadził wózek z księgarni.-not o prowadź.-powiedział bo on nie wiedział gdzie chłopak chce iść.
-nie mam ale...uważasz, że na prawdę jestem najlepszą na to osobą skoro nie wierzę?-spytał przyjaciela.-Dasz radę. Jesteś idealnym materiałem na ojca.-zapewnił go.
Takano zagwizdał jak tylko go zobaczył.
-Nie za seksownie kochanie?-spytał przyglądając się mu uważnie.-Aż robię się zazdrosny na samą myśl że ktoś cię takiego zobaczy poza mną.
-ok. Więc trochę sobie dzisiaj pojeździmy.-zaśmiał się i poprowadził wózek w stronę samochodu.-ale zasłużyłeś na to. Tylko dasz radę się nauczyć na egzamin?
Hiroki nie mógł powstrzymać śmiechu.
-Ale wymyśliła...-powiedział kiedy w końcu się uspokoił.-ok...jeśli takie jest jej życzenie.
-Na pewno chcesz kochanie? Przecież nadal boli cię tyłek.-zauważył uśmiechając się łobuzersko.-ja? Przecież ubrałem się normalnie...-powiedział bo założył na siebie jedne ze swoich ulubionych jeansów w do tego granatową koszulę którą włożył w spodnie.
-No tak...mogę ci wyjaśnić jeśli czegoś nie rozumiesz.-zgodził się wesoło.
-Oj nie przyzwyczajaj się za bardzo.-roześmiał się Hiorki.-pilnuj tam wszystkiego...i jak wyjdziecie na akcje to pilnuj wszystkich...i siebie.
-jak okrutnie.-Takano pociągnął noskiem.-zwłaszcza kiedy ubierasz tak seksowne spodnie.-pocałował chłopaka i uśmiechnął się kiedy się od siebie odsunęli.-lecimy. Nie dajmy Renowi więcej czekać.
-ok skarbie...skoro już wszystko wiemy to chodźmy po te piżamy.-zaśmiał sie wypatrując jeden sklep.
-Ok, ale od razu daj znać.-poprosił.-serio? Aż tak przestraszyli się Naokiego?-spytał trochę się śmiejąc.
-Ok, ale nie musiałeś. Jak by coś to Ren coś by miał.-zauważył otwierając samochód. Usiadł za kierownicą i ruszył jak obaj mieli już zapięte pasy.
-hmmm...nie wiem kochanie.-przyznał szczerze Jun.-Myśle że ta jest ok.-wskazał na niebieską ze spodniami w poziome paski.-i jedną masz z długimi spodniami i rękawami w bluzce a drugą z krótkimi. Ale powiedz która tobie się najbardziej podoba.
-To dobrze. Naoki na pewno się ucieszy jak wrócimy.-przyznał z uśmiechem.-Jak wrócę pójdziemy na piwo.-obiecał mu zaraz.
-Jest, i na pewno coś by ci dał.-powiedział wesoło Takano i zaparkował pod apartamentowcem brata.-Ale mam nadzieję że skoro teraz cię mniej boli to już będzie tylko lepiej.
-jest fajna.-przytaknął uśmiechając się wesoło.-więc chcesz wziąć te dwie?-spytał zerkając na chłopaka.
-jasne. Powodzenia.-powiedział i również się rozłączył. Po drodze do mieszkania zajechał do cukierni po coś słodkiego a potem pojechał do mieszkania żeby zrobić im ciepły obiad.
-jeszcze nie.-przyznał Ren a potem przywitał się z bratem. Takano odbierając od swojego męża kurtkę nachylił się żeby szepnąć mu do ucha.
-i co ja ci zrobiłem złego kochanie, że mi to robisz?-spytał cicho.
-zdecydowanie. Już wracamy.-zgodził się wyprowadzając wózek ze sklepu i następnie kierując go w stronę wyjścia.-Ryu? W domu mamy jeszcze obiad z wczoraj, nie?-spytał żeby się upewnić.
-Aż tak źle?-spytał przytulając go do siebie.-Ale dasz sobie radę. A jak tam wizyta u psychologa?
-no wiesz ty co...-Takano pokręcił głową i poszedł ze nim do kuchni po drodze również witając się z Kanekim i życząc mu wszystkiego najlepszego. Podwinął rękawy koszulki i wziął resztę składników.-możesz iść usiąść.
-to dobrze, że mamy.-Ucieszył się i poprowadził wózek do ich samochodu kiedy już wyszli z galerii.-Mogę cię potulić kiedy będziesz się uczył.-zauważył wesoło.-i wiesz co? Cieszę się, że dzisiaj na nikogo nie wpadliśmy.
-Pojedziesz jak zjemy. Musisz iść Naoki.-przypomniał mu Hiroki i mocno do siebie przytulił.-mogę poczekać przed wejściem ale musisz pójść i dać sobie pomóc.
-Ok, więc skonczymy tą i będzie już wszystko zrobione.-Ucieszył się zaraz sięgając po dużą miskę.
-było bardzo fajnie.-zgodził się wesoło.-Inaczej?-spytał kiedy pomagał chłopakowi wsiąść do samochodu.
-najpierw zjemy.-przytaknął tuląc go jeszcze chwilę.-Ok. Puść mnie to podam obiad. Będzie curry.
-Cieszę się, że Ren dał mu poleżeć.-przytaknął wkładając sałatkę do lodówki.-Cieszę się też że nakrył do stołu i w ogóle.-dodał myjąc ręce.
- Ale czemu skarbie? Przecież bede cie tylko tulił.-zauwazyl wesoło i ucalowal to w policzek. Potem schował wózek i usiadł za kierownicą i powoli ruszyl.
Widoki poszedł do kuchni i nałożył Carey na dwa talerze swoje bardziej doprawiajac już na talerzu. Potem zaniosl dwie porcje do salonu na stol.
-mniej...troche mniej.-przyznal wzdychajac.-a Ciebie? Takano pewnie chociaż rozumie ten bol...Ren nie bardzo. Znaczy rozumie że boli ale nigdy tego nie czuł i nie jest w stanie ocenić tego....
-oj...no skoro tak.-wzruszyl ramionami.-hesli nie chcesz to nie. Będę Cię tulił jak już skończysz się uczyc.
-zwykle curry.-wzruszy ramionami i usiadł obok chłopaka zaczynając jeść swoją porcje.-przwstraszyles moja ekipe. Zaczęli sprzątać.
- Takano często sobie pozwala na więcej?-spytal mimo wszystko trochę zaskoczony.-hm? Czemu zawsze Cię to wkurzam?-spytal nie bardzo rozumiejąc.
Jun zasmial się cicho widząc te jego determinacje. Chwilę poogladal telewizje a potem postanowił odgrzac obiad. Kiedy skończył i rozłożył im po porcji poszedł po chłopaka.
-kochanie obiad.-powiedzial pukajac do drzwi.
-ciesze się Nao-chan. I zostaniesz z nami o to się nie martw.-powoedzial całując to w policzek i wracając do jedzenia.
-um...podobalo i przestal.-zgodzil się Kaneki.-nie jestem na niego zly...i faktycznie nie podoba mi się że jest mu aż tak przykro...zupelnie jakby żałował że to zrobiliśmy...
- jak idzie nauka?-spytal wesoło Jun kiedy chłopak do niego dołączyl. Zjadł to he czekając na odpowiedz.
- na pewno tak bedzie.-zapewnil to i pogłaskal po włosach.-kupilem ciasto ale zjemy je jak wrócimy od psychologa.
-um...mam nadzieję bo ja nie żałuję...-powiedzial cicho chlopak.-serio?-spytal zaraz wesolo.-jestescie jak stare dobre małżeństwo.
-oj za chwilę do tego wrócisz.-zasmial się jedząc dalej.-przeciez potrzebujesz energii do tej nauki.-zauwazyl wesolo.
-bedzie dobrze kochanie.-powiedzial pewnie i wstał pierwszy zbierając naczynia. Poszedł szybko pozbywać a potem poszedł ubrać buty.
-nam jeszcze nie.-zasmial się Kaneki.-wy już długo jesteście razem. Nam dużo brakuje.
-jasne. Znajdę tylko coś na czym mógłbyś poćwiczyć.-powiedział szybko kończąc jeść. Dał chłopakowi czas na spokojnie skończenie a sam poszedł szukać.
-A niby czemu miałbym być zły?-spytał nie bardzo rozumiejąc.-Przecież mówiłem że się cieszę...-wywrócił oczyma.-wolę jak jest taka atmosfera.
-um...bardzo.-przyznał wesoło chłopak.=Ren naprawdę się postarał żebym czuł sie swobodnie. Zabrał mnie na spacer i do kina i nawet sam zrobił kolację. Nie była jakaś zmyślna ale mi smakowała. I cieszyłem sie bo...bo zrobił coś sam dla mnie...
-jasne. Pokazuj.-poprosil przysuwajac sie bliżej i dokładnie przyglądając się dloniom chlopaka.
-nic nie rozwalasz głuptasie. Ech gdzie ten pewny siebie chłopak który mnie podrywal siedząc w celi?-spytal wesolo. Wsiadł z nim do swojego samochodu i powoli odjechał z parkingu.
-nie mamrocz pod nosem i mów wyraźnie bo nikt cie nie zrozumie.-zasmial się Takano klepać brata po ramieniu.-a teraz idź otwórz drzwi bo goście przyszli.
-oj kochanie ale tego nie osiągniesz w parę godzin. To są lata praktyki i ćwiczeń.-zauwazyl.-Rana jest uszyta i jest ok. Ale możemy spróbować jeszcze raz jak chcesz.-dodal wyjmujac nić z modelu.
- Ale to że Ci na mnie zależy wcale nie znaczy że nie możesz być pewny siebie.-zauwazyl.-ja wiem że wiele się wydarzyło...ale właśnie dlatego idziesz do psychologa. Żeby Ci z tym pomogl. Będzie dobrze kochanie.
-hej maluchu.-zasmial się przytulajac trochę chlopca.-no ja się zgadzam ale musi się jeszcze wujek Timo zgodzić. Leć się spytac.
-jasne skarbie.-zgodzil się i podał chłopakowi igle. Spokojnie prowadził mu ręce od razu tłumacząc mu wszystko.
- Ech...ale musisz trochę zaufać i dac sobie pomoc. Naomi sam wiesz że jest problem...wiec daj sobie pomoc. Ja nie dam rady...-powkedzial parkując i lapiac to za reke.-prosze...
-wujek mogę spać u dziadka? Dziadek powiedział że jak tatuś się zgodzi to mogę ale tatuś powiedział że jeszcze Ty musisz się zgodzic.-powoedzial chłopiec mocno się do ni3go tulac.-moge?
-jest lepiej kochanie.-zgodził się.-to jest po prostu coś co trzeba ćwiczyć.-dodał całując go w policzek.-masz do mnie jeszcze jakieś pytania?
-Po prostu się postaraj...postaraj się otworzyć i dać sobie pomóc.-poprosił całując go w policzek.-Dasz radę. W końcu jesteś chłopakiem który Jacka Frosta zmienia w potulnego baranka.
-dobrze.-chłopiec mocno się do niego przytulił a potem poszedł pobawić się z kuzynką. Ren i reszta gości po chwili weszli do środka a Takano zaczął się zastanawiać czy Kanekiemu nie jest smutno że nie ma tutaj nikogo z jego rodziny czy nawet znajomych.
-zajmij sobie. Jakby coś to wołaj, ja sobie tutaj coś pooglądam i sprawdzę maile.-powiedział całując go jeszcze w policzek.
-Dasz radę kochanie.-zapewnił go kładąc mu dłoń na ramieniu.-Naoki? Masz jakieś złe wspomnienia z psychologami?-spytał w końcu kiedy chłopak przez dobre 5 minut stał z ręką zawieszoną na klamce.
-um wiem Ren...ja też cię kocham.-uśmiechnął się wesoło chłopak. Takno zerknął na zegarek i wstał.
-żadne przyjęcie nie może zacząć się bez tortu więc dajcie mi 5 minutek.-poprosił bo tort nadal stał w jego specjalnej lodówce w samochodzie.
Prześlij komentarz