środa, 19 sierpnia 2015

Ryu - I'll never grow up!



Odkrywając siebie na nowo. 
W nowym miejscu, z nowymi ludźmi. 
Szukamy siebie nawzajem
 i choć jesteś na wyciągnięcie ręki, 
to mimo to nie potrafię cię złapać. 


4 687 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3801 – 4000 z 4687   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-wcale nie mam dość.-zaprotestował mężczyzna również upijając trochę swojego piwa. Było jednak widać, że jest pijany.-Spokojnie, nie chcę sprawiać problemu. Jakoś dotrę do swojego mieszkania.

-mmmm gyoza brzmi świetnie.-zgodził się z nim.-ech...no dobrze ale ubierz się ciepło, uważaj na siebie i wracaj szybko.-poprosił go.-Ja w tym czasie pozmywam naczynia.

-Cały.-przytaknął Takano sprawdzając jednak w telefonie różnicę czasu.-ech...muszę do niego teraz zadzwonić bo niedługo pewnie będą kłaść się spać.-powiedział wstając i po chwili wracając z laptopem. Odpalił skypa i zadzwonił do przyjaciela czekając aż ten odbierze.

Takano | Jun pisze...

-w ogóle nie chce.-przyznał.-ale nie narzekam. W ogóle wiesz? Pewnie nawet byśmy się tak do siebie nie zbliżyli gdybym nie musiał się opiekować tym jego roztrzepanym rodzeństwem a on by mi się wtedy nie pochorował. Jestem jego pierwszą miłością. I jakby się tak zastanowić...i nie liczyć tych zauroczeń w podstawówce...to on też jest taką moją pierwszą miłością.-zakończył znów upijając kilka łyków.

-jasne. to brzmi jak na prawdę dobry plan.-przyznał wstając z kanapy i idąc z chłopakiem do łazienki. Od razu podszedł do wanny żeby napuścić do niej wody.

-Niezbyt miła.-powiedział Takano.-Wiele się wydarzyło. Ale nie wdając się w szczegóły mój psychopatyczny były, sam wiesz kto, napadł mi na dom i zaatakował Yuyę. Część domu jest do remontu więc chwilowo jesteśmy w willi.-skrócił całą sytuację bo przecież tak na prawdę nie po to dzwonił.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście, że się nie rozpadnie...wiesz gdyby to było tylko zwykłe przeziębienie...ale on długo walczył z białaczką. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że już jest po wszystkim.-przyznał szczerze i wziął kilka łyków piwa.

-myślę, że byłoby ich więcej jakbyś wszystkie mówił na głos.-zaśmiał się podchodząc do umywali żeby umyć zęby.

-jasne, zwłaszcza, że tylko mój brat cię rozumie.-wywrócił oczyma Takano.-Już jest po wszystkim, złapali go. Poza tym dzwonię żeby obgadać dokładnie wasz przyjazd. I poinformować, że doślę ci mailem listę rzeczy które chciałbym żebyś mi przywiózł.

Takano | Jun pisze...

-Nawet nie wiesz jak...najgorzej było kiedy siedział cały czas w szpitalu.-przyznał szczerze biorąc kilka kolejnych łyków.-Ale teraz może być już tylko lepiej.-dodał dopijając całe piwo.

-wcale nie przesadzam. W końcu na pewno nie mówisz mi wszystkich swoich pomysłów.-zauważył rozbierając się i również wchodząc do wanny. Usiał na przeciwko chłopaka.

-wiem Yuya wiem. Jestem dumny.-zapewnił go Takano.-Marc? Prześlę ci mailem plan waszego pobytu i po prostu zmień albo dodaj co tam będziesz chciał.-poinformował przyjaciela.

Takano | Jun pisze...

-nie ma niczego gorszego.-przyznał szczerze i powoli wstał ze swojego krzesła.-hej spokojnie...jeszcze umiem iść.-zapewnił go robiąc kilka chwiejnych kroków.

-mów. Nawet jeśli to mają być takie proste rzeczy jak wspólna kąpiel.-powiedział chwilę tylko mu się przypatrując.-wiesz co? Mam na prawdę seksownego chłopaka.

-spokojnie. Jak zerkniesz na plan to zobaczysz że część waszego pobytu po prostu spędzimy w Yukan. Jakieś ognisko czy coś.-zapewnił go że on też chciałby po prostu spędzić razem czas.

Takano | Jun pisze...

-mhm....bardzo dużo.-zgodził się jakoś nie mając ochoty o tym rozmawiać.-nie przesadzaj...dam radę iść.-wywrócił oczyma wychodząc z baru i oddychając świeżym chłodnawym powietrzem które trochę go otrzeźwiło.

-serio, serio. Ale myślałem że zdajesz sobie z tego sprawę.-powiedział również zaczynając się namydlać.

-hmmm...chyba nawet lepiej jeśli to będzie coś co już widzieliście. Przynajmniej zrozumiecie o co chodzi.-zauważył Takano.-uwzględnij to w planie. to wasz wyjazd więc możesz pozmieniać tam co tylko chcesz.

Takano | Jun pisze...

-ale tylko trochę.-powoedzial bo nadal szumialo mu w glowie.-mam strasznie slaba, nawet jak na Japończyka.-zasmial się idąc w miarę prosto.

-az Tak?-spytal unosząc lekko brew i również powoli się namydlajac. On sam nie miał nic przeciwko temu żeby jego chłopak był podniecony.

-ok. Ja postaram się wysłać Ci jutro listę zakupów bo może Tomo też coś będzie chciał.-powiedzial z lekkim usmiechem.-jak jakieś robisz to wyślij wszystkie. A co tam u Theo? Śpi już?

Takano | Jun pisze...

-ale tylko trochę.-powoedzial bo nadal szumialo mu w glowie.-mam strasznie slaba, nawet jak na Japończyka.-zasmial się idąc w miarę prosto.

-az Tak?-spytal unosząc lekko brew i również powoli się namydlajac. On sam nie miał nic przeciwko temu żeby jego chłopak był podniecony.

-ok. Ja postaram się wysłać Ci jutro listę zakupów bo może Tomo też coś będzie chciał.-powiedzial z lekkim usmiechem.-jak jakieś robisz to wyślij wszystkie. A co tam u Theo? Śpi już?

Takano | Jun pisze...

[idealne wyczucie czasu]

-nigdy razem nie piliśmy...on w sumie dopiero zaczyna więc raczej nie ma mocniej głowy.-przyznał nie komentując już tego że Tony go asekuruje. Co prawda nie sądził żeby to było potrzebne.

-więc niech odpoczywa i powiedz mu że pozdrawiamy. W ogóle zrób nam jakąś listę jedzenia które chciałbyś spróbować. Coś ugotujemy. Mój ukochany mąż jest najlepszym kucharzem więc naradź się z Theo i wyślijcie nam listę.

Takano | Jun pisze...

-może to nie byłby głupi pomysł...ale wolałbym żeby nie zaczynał palić. Ja sam tyle razy próbowałem rzucić a jak przychodzą nerwy albo alkohol to o...znów palę.-zaśmiał się.-ale kupię nam piwo...i zaproponuję mu ten bar za tydzień jak będziesz grał.

-Powinienem coś na to zaradzić?-spytał unosząc lekko jedną brew i uśmiechając się nieco.

Takano zaśmiał się cicho i ucałował swojego męża w czółko.
-Ok Marc...zajmiemy się tym jak ty zajmiesz się żabką dla mojego kochania.-zaproponował takie rozwiązanie.

Takano | Jun pisze...

-ech...nie chcę mu prawić kazać...serio jeśli chodzi o papierosy to jestem chyba ostatnią osobą która może mu nagadać. Sam kurzę przez co on ma łatwy dostęp do fajek, wystarczy mi zabrać. Ale on nie powinien...-mruknął myśląc o słabej odporności chłopaka.-haha...jasne, dam znać.

Hiroki jednym zdecydowanym ruchem przysunął chłopaka bliżej do siebie a potem zaczął dłonią masować męskość chłopaka.

-Jasne grilla też zrobimy. Nie macie nic przeciwko nie?-spytał zaraz przyjaciela.

Takano | Jun pisze...

-ech...pewnie tak jest. Po prostu jestem starszy i chciałbym go uchronić ale wiem że to że powiem mu żeby nie robił czegoś sprawi że tylko się zezłości i zrobi mi na złość. Mogę tylko liczyć na to, że sam przestanie...-powiedział zdejmując buty.-ok...ale serio nie musisz szykować dużo...

-to dobrze kochanie.-powiedział sprawnie poruszając ręką i całując go trochę.

-w takim razie obowiązkowa jest wizyta w izakai. Znajdę jakiś dobry w okolicy.-obiecał przyjacielowi.-ok, lepiej idź już do swojego chorego chłopaka. Całą resztę podeślemy sobie mailowo.-powiedział widząc że jego przyjaciel też chciałby już pójść spać.

Takano | Jun pisze...

-a, jasne.-Przytaknął Jun ale dopiero po chwili dość niepewnie poszedł do kuchni i nalał sobie wody do szklanki. Potem postanowił poczekać na Tony'ego w salonie.

Hiroki objął go wtedy delikatnie i pogłaskał po włosach.
-kocham cię, wiesz? Na prawdę...

-czemu miałbym być zły?-spytał trochę zaskoczony.-Cieszę się, że zrozumiałeś ale korki na pewno będą. Chcę żebyśmy wszyscy normalnie mogli rozmawiać jak Marc i Theo przyjadą.-powiedział obejmując go łagodnie.

Takano | Jun pisze...

-ja też się ciesze.-pdzytaknal bo na prawdę tak było. Spędził milo czas i na prawdę poczuł że zyskał nowego przyjaciela.-na prawdę nie przeszkadza Ci to że będę u Ciebie dzisiaj notował? Twoja żona już wróciła?-spytal cicho.

-jak mógłbym Cię nie kochać?-spytal tulac go jeszcze chwile.-ok, woda już robi się chłodna a ty dopiero co lezales chory. Pora wyjsc.

-spokoknie, nie będę Ci wtedy zwracał błędów. Przecież chodzi o to żebyśmy się wszyscy zrozumieli, prawda?-ucalowal go w policzek.-a wlasnie. Napiszesz mi na kartce co byś chciał z Paryża? Wyśle Marcowi.

Takano | Jun pisze...

-ech, wierzę ci na słowo. Ale skoro śpi to my też powinniśmy iść spać. Nie chcę żeby się obudziła bo rozmawiamy.-powiedział cicho Jun.-Prysznic też wezmę rano...na prawdę nie chcę hałasować.

-jasne. Całą noc.-obiecał mu i wyszedł z łazienki gasząc za nimi światło.

-Na pewno poza tą żabą nic nie chcesz? Jakichś słodyczy albo czegoś?-spytał jeszcze Takano.
-dla mnie kawa. Wiesz która.-odezwał się zaraz Koyuki.
-a dla mnie dijon. Ta tutaj nie jest tak samo ostra.-dodała zaraz Mary.
-nie was pytam...-westchnął Takano zaraz się śmiejąc.-ale ok...niech wam będzie...

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-przytaknął Jun i poszedł do wskazanego pokoju. Na szafce nocnej położył telefon i wodę. Zdjął spodnie żeby było mu wygodniej spać i położył się na łóżku od razu zasypiając. Obudził się rano dość wcześnie z bólem głowy. Od razu wypił całą wodę którą nalał sobie wieczorem.

-oj wcale nie...-zapewnił go Hiroki.-Będzie dobrze, zobaczysz. Przecież nie jestem potworem.

-no dobrze skarbie...a coś innego poza jedzeniem? Na pewno nic?-spytał głaszcząc go po policzku.

Takano | Jun pisze...

Jun zerknął jeszcze na telefon ale nie widząc żadnych wiadomości poszedł wziąć prysznic. Odświeżony jednak nadal we wczorajszych ciuchach poszedł do kuchni z myślą że odwdzięczy się chociaż robiąc sniadanie. Zaskoczył się widząc tam żonę przyjaciela.
-dzien dobry.-przywital się lekko się przy tym kłaniając.

-wcale nie tak sporo. Dobranoc.-powiedzial tylko Hiroki i również zasnął.

- dobrze.-przytaknal Takano.-wiem że nie znasz jej za dobrze...po prostu pomyślałem że może jest coś co zobaczyłeś wtedy a nie kupiliśmy albo cos.-powiedzial wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-Jun skinal głową chociaż na prawdę wolałby pomoc. Usiadł jednak i zaraz przywitał się z wchodzącym do pokoju Tonym.

-mhm dobrze...-zgodzil się Hiroki odwracając się na drugi bok.

-no dobrze.-zgodzil się.-jutro załatwimy wymianę okien i drzwi I poszukamy nowych mebli. Co wy na taki plan?-spytal swojego męża i Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-zaraz mi chyba wybuchnie więc coś by się przydało, dzieki.-powiedzkal odbierając od niego saszetke i szklankę z woda.

-mhmmm....-Hiroki objal to ramionami i pocalowal namiętnie.-teraz mogę wstać.-powiedzkal puszczając chłopaka i siadając na lozku.

-jasne, a widzisz jakąś inną opcję? Przecież musisz sobie wybrać meble do pokoju.-zauwazyl Takano mierzwiac chłopcu wlosu.

Takano | Jun pisze...

-raczej aleś ty mnie załatwił.-poprawił go Jun śmiejąc się trochę i wsypując lek do wody. Słysząc pytanie kobiety pokręcił głową.-To ja mam nadzieję, że nie sprawiłem problemu...na prawdę dziękują za gościnę.-powiedział skłaniając się delikatnie a potem wypijając wodę.

-ok, mamy jeszcze sporo czasu.-powiedział patrząc na zegarek.-smacznego.-powiedział i zabrał się za jedzenie.

-super.-Yuya przytulił ich obu radośnie a potem już usiadł grzecznie pijąc swoją czekoladę.
-i hmmm...skoro i ty i wujek macie problem z chodzeniem to może weźmiemy wózek? Usiądziesz wujkowi na kolanach i będzie wam wygodnie.-zaproponował Takano bo sądził się trochę się nachodzą.

Takano | Jun pisze...

-Dzięki. Kanapki wystarczą.-Zapewnił ją i od razu wziął sobie jedną do ręki.-dobra.-skomentował kiedy wziął jednego gryza.

-wiem. Odpuściłem ci bo byłeś chory...ale na prawdę wolałbym żebyś chodził i dał sobie pomóc Naoki...-powiedział Hiroki jedząc spokojnie.

-ech, wiem, wiem uparciuchu.-powiedział Takano wywracając oczyma.-Po prostu pomyślałem, że ta wózku wam obu będzie o wiele wygodniej.-wyjaśnił. -Bo średnio widzę cały dzień na nogach o kuli.

Takano | Jun pisze...

Jun uśmiechnął się tylko na ten widok i szybko skończył jeść.
-będę się już zbierał. Nie chcę za bardzo się narzucać...

-ale nie chcę żebyś to robił dla mnie...chcę żebyś to robił dla siebie Naoki...-powiedział przyglądając mu się chwilę.

-Dla ciebie zawsze.-zapewnił go Takano.-zaraz zrobię obiad...
-nie trzeba ja już robię.-powiedziała Mary wystawiając głowę z kuchni.-będzie trochę po koreańsku.-powiedziała i zaraz znów zniknęła za drzwiami.

Takano | Jun pisze...

-Na pewno. Nic mi nie jest.-zapewnił go Jun.-Dzięki za wczoraj i za przenocowanie mnie. Na prawdę dobrze się bawiłem.-powiedział ubierając buty i kurtkę a potem już wychodząc i jadąc do mieszkania.

-ech Naoki...przecież tutaj chodzi o ciebie...-powiedział jeszcze tylko a potem już wrócił do jedzenia.-Przepraszam...że ja nie mogę ci pomóc...

-Idź. Tylko nie chodź za dużo, ok? Babcia mówiła że musisz uważać na nogi.-powiedział mierzwiąc mu jeszcze włoski.

Takano | Jun pisze...

Jun zaskoczył się kiedy wchodząc do salonu zobaczył Ryu. Nie spodziewał się go w domu. Na prawdę myślał że chłopak obrażony posiedzi kilka dni u swojego przyjaciela.
-hej Ryu.-odezwał się a potem od razu poszedł do sypialni się przebrać.

-Mhm...szkoda.-przytaknął Hiroki a potem już szybko skończył jeść. Dopił kawę i wstał idąc sie wyszykować.

-Chcesz żebyśmy jutro poszukali też gitary dla ciebie?-spytał Takano tuląc chłopaka mocniej do siebie.

Takano | Jun pisze...

Jun słysząc rozmowę postanowił się na chwilę jeszcze położyć spać za to Kei pomachał bratu.
-spokojnie, niedługo będę wysyłał paczkę więc napisz mi czego najbardziej potrzebujesz. Spytaj też Juna.-powiedział głaszcząc psinę.-a u ciebie co słychać braciszku? Jak praca, studia?

-Ja już też.-powiedział Hiroki wsuwając buty i zakładając kurtę.-Idziemy. Mam nadzieję że nie będzie problemów z ruszeniem bo w nocy padało.-westchnął. Jak on nie lubił śniegu.

-jasne, pójdziemy do jakiego będziesz chciał.-Obiecał mu.-hmmm...zobaczymy. Jak już zaczniemy się nudzić to skoczymy do jakiejś pobliskiej lodziarni.-obiecał mu.

Takano | Jun pisze...

-gratuluję zaliczenia. Ale już coraz mniej opuszczasz, co?-spytał wesoło.-no coś ty, nie ufasz nam? Kiara ma się dobrze.-powiedział pokazując mu psinę.

-Całe życie mieszkałem parę metrów od gorącej plaży. Oczywiście, że nie przepadam.-zaśmiał się i od razu wyjął z samochodu rzeczy do odśnieżania.

-jeśli będzie czas to oczywiście możemy pójść.-zgodził się.-ja też bym chciał żebyśmy po tym wszystkim spędzili miło czas.

Takano | Jun pisze...

-Serio? W takim razie jeszcze lepiej. Ten wyjazd na prawdę dobrze ci robi. Cieszę się że powoli wracasz na nogi braciszku.-powiedział unosząc kciuk do góry.-Spokojnie, ok? Pamiętam o niej. Ja jem, ona je.

-no cóż...uwielbiam leżeć na plaży....tęsknię za plażą...-westchnął oczyszczając tylnią szybę.

-No jakiś obiad wypadałoby zjeść a pizza brzmi świetnie. Yuya też na pewno się ucieszy.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jest, jest.-zaśmiał się Kei.-Zmęczyło cię mieszkanie z Junem?-spytał wesoło.-My też tęsknimy Ryu. Ale przecież możemy rozmawiać.-zauważył.

-czym cię niby kuszę?-zaśmiał się i wrócił do pracy.-heh...wakacje...czasy kiedy miałem 2 miechy wolnego już dawno minęły.

-Mhm...już siedzę cicho skarbie.-powiedział teraz tylko go tuląc.

Takano | Jun pisze...

-mhmmm...znowu się o coś posprzeczaliście?-spytał unosząc brew.-Oj nie to samo...ale zawsze coś, nie?

-Mhm...brakuje mi nawet porannego joggingu na plaży. Gdzie ja niby mam biegać w tym śniegu.-westchnął i skończył z tylnym oknem zaraz biorąc się za boczne.

Takano nie odzywał się tylko głaskał chłopaka po włosach i plecach. Puścił go dopiero kiedy Mary zawołała ich na obiad.

Takano | Jun pisze...

-mhmmm...to zrozumiałe, że tak chcesz...-pokiwał spokojnie głową.-Nie znam całej sytuacji ale jednak wróciłeś do domu. Rozumiem, że nie chcesz o tym rozmawiać ze swoim starym bratem ale może powinieneś z Junem? Żadne z was nie jest już dzieckiem Ryu...i zasada jest prosta wiesz? Jeśli chcesz być traktowany jak dorosły to tak też musisz się zachowywać....zawsze tak było jest i będzie. A wiesz co dorośli robią w sytuacji kiedy ich poglądy się nie zgadają? Rozmawiają o nich. Jeśli nie wyjaśnisz mu swojego punktu widzenia on go nie zrozumie o tak samo w drugą stroną. -powiedział zaraz śmiejąc się cicho.-heh...serio brzmię jak jakiś stary dziad.

-ale zimno.-zamarudził i kiedy już skończyli z odśnieżaniem samochodu w ulgą usiadł za kierownicą i włączył ogrzewanie.

Takano od razu go przytrzymał i podał mu kule bo leżały kawałek dalej.
-idziemy do stołu.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-mhm...od roku tak? Czyli znowu chodzi o to że Jun za bardzo się martwi i nie myśli o sobie?-spytał unosząc brew.-ale hmmm...no patrz. Pokłóciliście się a ty wróciłeś bo się o niego martwiłeś. I teraz on mógłby powiedzieć. "co tu robisz? Mówiłeś, że cię nie będzie. Nie musisz się o mnie martwić, myśl o sobie a ja sobie dam radę.' czy coś.-zaśmiał się.-Tylko jestem pewny, że by tego nie powiedział. Czasem trzeba porozmawiać więcej niż kilka razy...to tak jak z rehabilitacją. Od razu stanąłeś na nogi? I Ryu...masz dość bycia dorosłym ale jak ktoś, a w szczególności Jun traktuje cię inaczej to jest właśnie taka sytuacja.

-bardzo fe.-zgodził się.-Ale to nie przeszkodzi nam świetnie bawić się na nartach.-powiedział ruszając.

Takano położył je przy ścianie kawałek dalej i usiadł do stołu.-smacznego.

Takano | Jun pisze...

-Co nie to samo mój głupi młodszy braciszku?-spytał Kei już o wiele łagodniej.-Wrócisz jak skończy się rok akademicki, prawda? Trochę cierpliwości.

-mhmm...Więc na pewno będziemy się dobrze bawić w weekend.-powiedział z uśmiechem jadąc powoli do pracy.

-Jeśli wujek będzie chciał. Ale myślę że wujkowi wystarczą przepisy a nimi z chęcią się podzielę.-zapewniła Mary.

Takano | Jun pisze...

-ech Ryu...na prawdę widzisz mnie w tak złym świetle? Nie uciekłem...pojechałem na studia i założyłem rodzinę. Po prostu żyłem. Masz do mnie o to pretensje? Wolałbyś żebym zdechł samotnie?-powiedział spokojnie.-Rozumiem że możesz być zagubiony przez to wszystko ale twoje miejsce nadal jest przy nas Ryu. Pchaliśmy cię w stronę fotografii bo widzieliśmy jaką sprawia ci to przyjemność, wszyscy chcieliśmy cię wesprzeć. I może to zabrzmieć źle ale myślę że już trochę jesteś przewrażliwiony...i każdą pomoc oferowaną w twoją stronę traktujesz jak "o nie, znów się nade mną trzęsą'.-powiedział biorąc głęboki wdech.-I Rozumiem że chcesz się bawić Ryu, to normalne w twoim wieku ale jako twój starszy brat mogę ci to powiedzieć. Papierosy i alkohol są złe dla twojej zdrowia bez względu na to czy jesteś zdrowy, chory i cholera wie co jeszcze więc nawet nie próbuj mi się wykręcać że się trzęsę nad tobą. Uczenie się na własnych błędach nie jest złe ale jaka to nauka jeśli nadal je popełniasz? Jasne można się napić od czasu do czasu nie ma w tym nic złego. Ale fajki są złe...sam mówiłeś Junowi żeby rzucił.-westchnął.

-z tym marudzeniem zobaczymy.-zaśmiał się.-z oszczędzaniem też.-dodał parkując już pod salą.

-ale będzie pyszne.-powiedział Yuya i wrócił do jedzenia.
-trochę tęskniłem za tymi potrawami.-przyznał szczerze Takano.
-ja też...-dodał Koyuki wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ok, paliłem, nauczyłem się na tym błędzie i rzuciłem. Chociaż nie zliczę tych razów kiedy dostawałem ochrzan.-zauważył.-Ok, nie rzucił, ale ty po prostu postanowiłeś zejść na ten jego głupkowaty poziom i też zacząć palić? Teraz to ani ty nie możesz go pouczać ani on ciebie. Ciekaw jestem który z was będzie mądrzejszy i rzuci jako pierwszy. Hmmmmmm.

Hiroki skinął głową i sam poszedł do swojego biura. Przebrał się i od razu poszedł do sali czekając na wszystkich.

-następnym razem powiemy.-odpowiedzi razem bracia i również się roześmiali.

Takano | Jun pisze...

-jasne, jasne...-machnął ręką Kei.-A właśnie, twojemu przyjacielowi bardzo się polepszyło. Wrócił już nawet do siebie do domu.-powiedział bo przecież on go teraz prowadził.

-ok. chwila odpoczynku.-powiedział Hiroki.-spokojnie się porozciągajcie.-polecił siadając na ławce.

-niestety nie, ale mamy lody w zamrażarce więc możemy je zjeść.-powiedziała.-niestety nie mam umiejętności Takano i nie jestem w stanie zrobić wykwintnego obiadu wraz z deserem.-zaśmiała się.
-przesadzasz...ja po prostu pracowałem w restauracji.

Takano | Jun pisze...

-cóż..na razie nadal odwiedzam go co 3 dni z kroplówką ale sądzę że niedługo zmniejszę to do raz w tygodniu. Już z nim dobrze.-zapewnił go.

Hiroki podszedł do niego z butelką wody.
-wszystko gra?-spytał podając mu wodę.

-To nie jest oszustwo...w końcu jest upieczone przeze mnie a nie kupione więc liczy się jako deser zrobiony przeze mnie, prawda?

Takano | Jun pisze...

-bo mój kochany młodszy braciszek był chory a ja jako straszy brat bardzo chciałem pomóc. Nie ufałem innym lekarzom, myślałem że robią coś źle skoro ciągle trafiasz do szpitala.-wyznał szczerze.-Myślę, że dobrze zdecydowałem. Lubię swoją pracę.-zakończył z uśmiechem.

-Mhm rozumiem...odpocznij więc chwilę i unormuj oddech.-poprosił go i poszedł sprawdzić co z resztą.

-cóż...prawda. Jest trochę lżej.-przyznał ze śmiechem.-po mam go zrobionego wcześniej.

Takano | Jun pisze...

-wiem, wiem. Ale młody wtedy jeszcze byłem.-zaśmiał się Kei.-Jasne, prześpij się braciszku.-dodał jeszcze i się rozłączył.

-Naoki? powinieneś jeszcze odpocząć. Dopiero co leżałeś w łóżku z gorączką.-odezwał się Hiroki widząc jak chłopak nadal trzęsie się na nogach. Odesłał go na ławkę a sam stanął z jego partnerem.

-mhm, nie będę przerywał.-obiecał mu wesoło i odłożył pałeczki kiedy skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

Jun obudzil sie pare godzin pozniej akurat w porze obiadowej. Wyszedl z sypialni i westchnal cicho widzac chlopaka spiacego na kanapie. Cicjo poszedl do kuchni zeby przynajmniej sobie zrobic jakis szybki posilek.

Po dobrej godzinie polecil reszcie zrobic sobie dluzsza przerwe i wtedy potrzedl do Naokiego.
-lepiej się już czujesz?

-chwile posiedzimy i nałożę nam lodow.-zaproponowal Mary zbierając naczynia.
-pomoge.-zdecydowal od razu Takano wstajac i pomagając jej zebrać że stolu.

Takano | Jun pisze...

-chcesz też?-spytal Jun bo akurat robił sobie szybkie spaghetti. Chciał z nim porozmawiać ale nie wiedział jak się za to zabrać.

-nic się nie stalo. Ja odejzewalem że dzisiaj więcej będziesz siedzial.-przyznal.-teraz już wejdziesz ale jak coś to idź usiąść, ok?

-jasne. Najwyżej zjesz ode mnie.-zgodzil się Takano akurat kiedy zabierał resztę naczyń.

Takano | Jun pisze...

-jasne...-mruknął Jun i wyłączył gaz pod sosem. Dodał do niego makaronu i postanowił zjeść w kuchni. Nie podobała mu sie ta atmosfera. Kiedy zjadł poszedł do salonu i usiadł w fotelu.-Ryu? Możemy porozmawiać?-spytał ale mówił dalej nie czekając na odpowiedź. Wolał zacząć zanim usłyszy odmowę i utkną w martwym punkcie.-W sumie chciałem tylko powiedzieć że dobrze się wczoraj bawiłem. Wiem, że martwisz się o moje relacje z innymi i dlatego się zezłościłeś...co prawda zamiast krzyczeć mogłeś po prostu powiedzieć, że po prostu się prześpisz u Marka. Wiem, że ja też popełniłem błąd...sam mogłem to zaproponować zamiast odwoływać swoje plany. Sądzę że obaj przesadziliśmy...każdy w swoją stronę. Przepraszam za swoje zachowanie i w ogólnym rozrachunku na prawdę się cieszę, że nie odwołałem planów.

-ok, idź i odpocznij. Nie pij od razu wody, najpierw uspokój oddech.-polecił mu i wrócił do ćwiczeń.

-nie.-odparł ze śmiechem Takano.-myślę że wykłóciliśmy się przed ślubem.-dodał równie wesoło.

Takano | Jun pisze...

Jun zacisnął dłonie na kolanach. Zachował się poważnie, spokojnie i skończyło się na tym co zwykle.
-szczerze cię przeprosiłem a ty nawet na mnie nie spojrzysz...-wstał z fotela.-poza tym Tony wie o nas. Domyślił się ale obiecał, że nikomu nie powie.-mruknął.-Zaprosił nas za tydzień do baru w którym będzie grał ale to raczej nie wypali.-powiedział i wyszedł na balkon zapalić pomimo że obiecał sobie że rzuci.

Kiedy reszta ćwiczyła Hiroki podszedł do chłopaka.
-lepiej się trochę czujesz?

-o...ale wiesz...taka praca.-wzruszył ramionami.-rozumiem czemu nie chcesz ale...zawsze wraca a to najważniejsze, nie?

Takano | Jun pisze...

Jun westchnął ciężko zapalając papierosa. Kolejny tydzień wolnego chyba go zabije. W tym momencie liczył nawet na to żeby jakiś zakład pogrzebowy zadzwonił do niego po pomoc.
-w tym momencie nawet trupy są cieplejsze od niego...-mruknął wypuszczając dym.

-spokojnie...oddychaj i jak już się całkowicie uspokoisz to się połóż, ok?-polecił mu i usiadł obok niego na ławce.-zajęcia i tak zaraz się kończą.

-Przecież ostatnio nigdzie nie jechał. Wydaje mi się, że więcej siedzi w domu.-zauważył Takano spokojnie zmywając naczynia.

Takano | Jun pisze...

Jun malo nie podskoczyl slyszac telefon.
-hej Kei. Cos sie stalo ze dzwonisz?-spytal szczerze zaskoczony.

Hiroki zakonczyl wtesy zajecia i polecil wszystkim zeby sie porozciagali.
-a tobie pomogę.-zdecydowal klekajac przy swoim chlopaku.

-a nie możecie jechać z nim? A nawet jeśli nie to tylko miesiąc, szybko minie.-powiedzial uśmiechając się lekko do niego.

Takano | Jun pisze...

-ech...wiec nawet o to mi nie spyta Tak?-westchnal.-kumpel chciał spróbować więc wyślij mi trochę japońskiego piwa i może jakieś przystawki.-poprosil opierając się o balustradke.-mam małego kaca a.poza tym to sam sobie odpowiedz jak mogę się czuć w takiej sytuacji. Nie sądzę żebym zrobił coś okropnego a nawet przeprosiłem i nic...bez zmian.

-przeciez widzę jak wyglądasz więc słuchaj się swojego instruktora i nie marudź.-mruknal.

-przedszkole to jeszcze nic strasznego jak opuści trochę. A Koyuki wróci po miesiącu, to nie tak długo jak się wydaje.

Takano | Jun pisze...

- nie jesteś w stanie mi nic poradzic. Ja już nic nie jestem w stanie zrobić poza czekaniem. Tylko zaczyna mnie to już trochę wkurzac.-westchnal.

-oj kładź się.-mruknal pchając go delikatnie.-lez prosto na plecach.-poprosil zaraz zginajac jedną nogą chłopaka w kolanie a potem łagodnie przenosząc ją na drugą stronę jego ciala.

-szybko minie. I będziecie przecież cały czas w ok takcie.-zauwazyl kończąc zmywac. Od razu wziął się za nakładanie lodow.

Takano | Jun pisze...

-i co mi da to że się na niego wydrę, Kei? Zacznie ryczeć i pewnie tylko pogorszę. Jestem cierpliwy, w końcu 2 bite lata czekałem żeby go normalnie dotknąć, zawsze mu ustępuję, zawsze. Ale zaczyna mnie wkurzać to jak mnie traktuje kiedy coś jest nie tak jak on chce.

-cieszę się, że mnie posłuchałeś i schodziłeś jak było ci słabo. Żaden instruktor nie chce żeby jego podopieczni mdleli.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.

-poradzę sobie. Ty idź już usiąść i spędź czas ze swoim mężem.-powiedział nakładając lody do pucharków.

Takano | Jun pisze...

- to może ja też w końcu wykipie? Bo serio...to już jest przesada.-westchnal.-rzuce jak twój kochany braciszek w końcu przestanie mi podnosić ciśnienie.-mruknal.

-daj spokoj. I tak dobrze sobie radziles.-zapewnil go teraz robiąc do samo z drugą nogą.

- wiem moja kochana żono. Ja Ciebie też.-odparl Koyuki trochę zaskoczony zachowaniem Mary. Takano po chwili przyszedł z tacka lodow.

Takano | Jun pisze...

-no to trudno, nie rzucę. On teraz też nie ma prawa nic mi na ten temat powiedzieć.-wzruszył ramionami.-Wiesz, pewnie w końcu skończy się na tym że wybuchnę. Stałem się zbyt miękki przez to wszystko...

-Nie mam powodu być zły. W końcu to nie tak że masz mi się zajechać tutaj czy coś.

Takano podał wszystkim po pucharku a potem usiadł na swoje miejsce. Do swojej porcji wsadził dwie łyżeczki.
-mówiłeś, że całej nie chcesz się się trochę z tobą podzielę.-odezwał się do Tomo.-możesz zacząć bitą śmietanę, wiem jak ją lubisz.

Takano | Jun pisze...

-ty nie uważasz. Za to ja jednak sądzę inaczej. I po prostu...nie rozumiem po co.-mruknął zaraz zerkając na chłopaka a potem zaciskając rękę na trzymanej paczce papierosów.

-Jasne że przejdzie. Jesteś po prostu trochę słaby po chorobie ale to minie.-zapewnił go.-ok połóż się prosto i obróć głowę najpierw w lewo i policz do 60 a potem w prawo i znów policz.

-nie. Ja też zjem trochę śmietany a ty zjesz trochę lodów.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-jasne, trzymaj się tam.-powiedział rozłączając się i wkładając telefon do kieszeni. Obrócił się na pięcie i skierował w stronę drzwi.

-mhm...-Hiroki przytaknął. Pomagał mu jeszcze przez dobre pół godziny.-ok, myślę, że już.-powiedział wstając.-idź się przebrać.

-nie skarbie. Nie tylko twoja.-zaśmiał się i ucałował go w policzek a potem sam zjadł trochę bitej śmietany.

Takano | Jun pisze...

Jun znów zacisnął dłoń w pięść.
-Nie będę ci wypominał ile razy coś twojego przerabialiśmy. Ale ja ci nigdy nie zrobiłem czegoś takiego...nigdy nie przestałem się do ciebie odzywać z tak głupiego powodu. A może powinienem?-spytał patrząc na zniszczoną paczkę papierosów w swojej dłoni.-miałem kurwa rzucać.-warknął pod nosem i po tym jak upuścił paczkę wszedł do środka.-wyciągaj rękę pierwszy kurwa, wybaczaj zawsze do cholery jasnej a w zamian za każdym razem dostawaj do samo-mamrotał pod nosem aż doszedł do drzwi i wyszedł z mieszkania.

Hiroki posprzątał w sali a potem sam poszedł do biura również się przebrać.

-czemu moją...-zamarudził chłopiec zaraz odsuwając swój pucharek daleko od Tomo.
-nie zabieraj dziecku.-wywrócił oczyma nabierając sobie na łyżeczkę trochę lodów.

Takano | Jun pisze...

Jun wrócił dopiero jak się uspokoił a zajęło to około pół paczki papierosów. Kiedy wchodził do salonu zapalił światło bo był pewny że Ryu śpi w sypialni. Zatrzymał się widząc chłopaka na kanapie i nie mógł powstrzymać łagodnego uśmiechu kiedy ich wzrok się spotkał. Usiadł wtedy na brzegu rozłożonej kanapy.
-czekałeś?-spytał nie wspominając już o tym że łóżko w sypialni było wolne a ich drugi pokój nie jest używany.-czemu?-dodał tylko.

-mhmm...-wyglądasz na zmęczonego. Kawy czy herbaty?-spytał mężczyzna wstawiając wodę w czajniku.-sny to sny...one są efektem nazbieranych myśli. Nie będzie kotłujących się myśli, nie będzie koszmarów.

-no dobrze skarbie. Ale jak coś to mów.-powiedział Takano przysuwając sobie pucharek bliżej siebie.

Takano | Jun pisze...

-Widzisz Ryu...ja mam tak prawie cały czas...-powiedział patrząc mu w oczy.-Kiedy cię nie ma do późna i nie wiem czy ktoś ci czegoś nie zrobi...Kiedy idziesz się napić nie boję się że ktoś cię wykorzysta...albo jak palisz a tyle lat mi mówiłeś żebym rzucił. Też nie mogę spać.-pogłaskał go bardzo łagodnie po policzku.-Nie będę ci niczego bronił ani nic...tylko...mówię żebyś wiedział jak się czuję.-wyjaśnił żeby chłopak znów się nie obraził.

-ok. Mam też czekoladę i muffinki, chcesz?-spytał mimo wszystko kładąc je razem z herbatą na stoliku.

Takano poszedł grzecznie za nim a kiedy chłopak skończył uśmiechnął się łagodnie.
-dziękuję kochanie. Jest piękna.-powiedział nachylając się żeby go pocałować.

Takano | Jun pisze...

- na ci ufam Ryu...ja innym nie ufam.-powiedzial nie wspominając już o tym że nawet jeśli uda to Ryu zaczyna palic.-wiem ze przestałes i...to było dużym wsparciem.-powiedziałzaraz obracając chłopaka łagodnie na plecy.-ale nie odwracaj.sie teraz ode mnie...

- nie lubisz siedzieć na miejscu co?-spytal biorąc łyk swojej kawy.

-mhm...rozumiem. też bym o tobie myślał.-przyznal biorąc go sobie na kolana.

Takano | Jun pisze...

-chyba właśnie dlatego się nie martwilem. Bo nie paliłes i nie piłeś...ale nadal troche się martwilem. Dużo rzeczy było wtedy innych Ryu...duzo się zmienilo.-zauwazyl.-ale nie chce żeby to zmieniało to co jest między nami.-przyznal szczerze
- nie lubię tego że się tak kłócimy...ze przez to więcej pale a rzucanie jest wystarczająco trudne...

-klimat Hokkaido Ci nie służy że Cię tak rozłożyło?-spytal uśmiechając się lekko.-coz...najwazniensze że już stanąles na nogi i możesz wyjść z lozka.


-jasne kochanie. Jutro porozmawiamy z Yuya o meczu, co? Musi wiedzieć że to mu raczej odpadnie...ale na wycieczkę pojedzie...nogi powinny mu się zagoic.-ucalowal to w policzek.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...ja żyję ale jesteś częścią tego życia. Mówisz to tak jakbym tylko ja się Tobą przejmował a ty mną już nie.-powiedzial smutno.

-ale czemu? Nie musicie przecież zawsze lubić tego samego. To nic złego że lubisz zimę i Cię cieszysz na pewne rzeczy. A może akurat to polubi jak będzie z Tobą?

-wiem...ale jakoś mu to wyjaśnimy.-powiedzial glaszczac męża po policzku.

Takano | Jun pisze...

-mhm rozumiem, że się martwisz. Na prawdę. Ale robię rzeczy sam. Czasem sobie coś poczytam. No i zyskalem przyjaciela. Nie musisz się martwić.-zapewnil go.-Ryu? Może rzucimy fajki razem?-zaproponowal. Sam na prawdę chciał rzucić.

-w takim razie myślę że możesz częściej podejmować ryzyko. Tak długo jak się kochacie to to kto jaką lubi porę roku nie stanowi żadnego problemu.

- to dobry pomysł. Po zeznaniach pójdziemy na pizzę. Powiedzieć mu też możemy jak już wrócimy do domu ale ja myślę że on sam wie...to mądry dzieciak.

Takano | Jun pisze...

-mhm...od uzależnienia tylko jeden krok ale niech ci będzie.-powiedzial I nachylil się nad nim.-moge Cię pocałować?

-sprobuj.-zgodzil się z nim.-macie jakieś plany na ten weekend?

-mysle że nie będzie.-powiedzial tulac chłopaka do siebie.-my też już chyba powinniśmy iść spać, co?

Takano | Jun pisze...

-jakby to miało jakieś znaczenie.-burknął nadymając policzki.-Jakoś nigdy ci to nie przeszkadzało.-dodał.

-Życzę więc żebyście nie połamali i świetnie się bawili.-Będziecie nocować gdzieś bliżej gór czy to tylko taki jednodniowy wypad?

-mhm, no dobrze. W takim razie pójdę się umyć pierwszy. Ale nie siedź za długo, ok? Jutro będzie długi dzień powinniśmy być wypoczęci.-zauważył całując go jeszcze raz a potem wstając.

Takano | Jun pisze...

-pewnie nawet bym nie wyczuł Ryu bo sam paliłem. Teraz też...na spacerze wypaliłem z pół paczki...prędzej tobie to będzie przeszkadzało niż mi. A jak tak się tym martwisz to nie pal.-wywrócił oczyma.-no...chcę mojego buziaka na zgodę.

-jeśli tak to dobrze. Jest tam wiele urokliwych ryokanów z gorącymi źródłami. Zawsze warto się zrelaksować w takim miejscu.

-Zajrzeć do ciebie jak skończę się myć?-spytał jeszcze na chwile przystając przy drzwiach.

Takano | Jun pisze...

-Ale wróciłem i rozmawiamy.-zauważył znów się nad nim nachylając.-oj no proszę...nie proszę przecież o dobry seks na zgodę tylko o buziaka.

-hmmm...każdy ma inaczej ale myślę że najlepiej uważać żeby nie poczuć się słabo.-powiedział biorąc kilka łyków kawy.

-mhm, no dobrze.-przytaknął i już wszedł do środka. Od razu poszedł do łazienki żeby się umyć.

Takano | Jun pisze...

-kiepski buziak, liczyłem na coś więcej...-mruknal wstajac w końcu z kanapy. Poszedł do sypialni po swoją 'piżame'a kiedy chłopak zwolnił łazienkę poszedł się umyc.

Kiedy w końcu nadszedl weekend Hiroki pozwolił im pospać trochę dłużej. Wstał też pierwszy i po szybkim ubraniu się wyszedł z psem na spacer dając Naokiemu kilka dodatkowych minut snu.

Takano nie spał jeszcze więc otworzył oczy i uśmiechnął się widząc chopaka. Wyciągnął rękę żeby i jego trochę objąć.

Takano | Jun pisze...

-mmmm....id razu lepiej.-szepnal przytrzymując go i oddając pocalunek.

Hiroki wrócił po około kwadransie a słysząc hałas w kuchni od razu tam poszedł i ucalowal chłopaka w policzek.
- hej kochanie.

Takano obudził się pierwszy. Wyszedł po cichu z łóżka postanawiając zrobić jakieś pyszne śniadanie. Wypuścił psy na podwórko żeby sobie pobiegaly a potem poszedł do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc skarbie.-powiedzial całując go w czółko i idąc już do sypialni. Było mu trochę smutno że chłopak jednak postanowił zostać w salonie.

-ale na pewno pyszna.-powiedzial zaraz sypiac jedzenia do miski psa i zmieniając mu wodę.

-duzo niespodzianek.-powoedzial Takano wesoło się uśmiechając. Szybko zrobić ciasto na croissanty który zrobione włożył do piekarnika. Wyliczone po dra dla kazdego. W między czasie zabrał się za robienie musu owocowego który wmieszal w yogurt rozłożony do miseczek. Cześć też zostawił do posmarowania rogalikow i postawił je obok dzemow z różnych owocow.

Takano | Jun pisze...

Jun zasnął od razu bo po wczorajszej imprezie nadal był zmęczony.

-wszystko pachnie wszystkie.-powiedzial ze smakiem biorąc łyk kawy.-smacznego.

-nie...nie nadwyrezaj nóżek.-powiedzial zaraz wyjmujac rogaliki z piekarnika. Położył je na stole w koszyku a potem poszedł obudzić brata a potem swojego męża.
-kochanie? Sniadanko.-powiedzial całując go w czolko.

Takano | Jun pisze...

Jun jednak i tak wstał wcześniej. Dostał wieczorem wiadomość od Tony'ego że ma trochę roboty na uczelni ze względu na egzamin praktyczny który miał prowadzić i czy Jun mógłby mu pomóc. Wygramolił się więc z łóżka i poszedł do kuchni.
-hej.-przywitał się z chłopakiem i od razu wstawił sobie wodę na herbatę.

-Prosiłem kolegę z komendy. Ma po niego wpaść.-odpowiedział Hiroki na chwilę przerywając jedzenie. Po łyku kawy znów wrócił do jajecznicy.

Takano pocałował go więc namiętnie i wziął na ręce.
-zrobiłem pyszne francuskie śniadanko. Upiekłem crossanty i wyjąłem wszystkie pyszne dżemy.-powiedział wychodząc z nim z sypialni.

Takano | Jun pisze...

-to nie twoja wina. Idę na chwilę na uczelnię bo Tony robi dzisiaj egzamin praktyczny i potrzebuje pomocy.-wyjaśnił siadając do stołu jak już zalał sobie herbatę.-dziękuję za śniadanie.

Hiroki zachichotał cicho.
-mhmmm...ale jedz bo wystygnie i będzie niedobre.-powiedział wesoło. Kiedy skończył jeść wziął do rąk kubek z kawą.

-mhmm...jadłem takie w weekendy jak studiowałem.-wyjaśnił sadzając go na krześle. Zaraz dołączył do nich jego brat z żoną i córką.-smacznego.-powiedział Takano przekrajając sobie rogalika na pół.

Takano | Jun pisze...

-podwioze ale dam Ci znać kiedy skończę pracę. Może akurat będę wolny i będę mógł Cię odebrać.-powoedzial zabierając się za śniadanie.

-haha jasne jasne.-zasmial się dopijajac kawę. Akurat usłyszeli dzwonek do drzwi więc Hiroki wstał i poszedł je otworzyć.

-coz...chcialem się jakoś odwdzięczyć Koyukoemu że możemy tutaj się zatrzymać.-wyjasnil biorąc sobie dżem.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie tym bardziej powinienem po ciebie przyjechać. Przynajmniej do szpitala. Słyszałem że ostatnio jakiś nożownik biega i atakuje ludzi.-wyjaśnił czemu wolałby go odebrać.

Hiroki zapakował znajomemu wszystko czego ten mógłby potrzebować do zajęcia się psem a potem odprowadził go do drzwi i pożegnał. Potem poszedł szybko spakować ich do niewielkiej torby.

-ale chciałem. Zrobiłem pyszne śniadanie więc nie marudź.-powiedział biorąc sobie trochę jogurtu.

Takano | Jun pisze...

-dobrze, rozumiem. Więc po prostu mi napisz jak skończysz a ja przyjadę. Przecież to żaden problem i tak o tej godzinie nie będę zajęty.-zauważył wzruszając ramionami.

-z tobą zawsze.-powiedział zarzucając torbę na ramię i idąc ubrać buty. Jak już obaj wyszli zamknął mieszkanie i skierował się do samochodu.

-no więc właśnie.-zaśmiał się Takano teraz już spokojnie jedząc dalej swoją porcję.

Takano | Jun pisze...

-dziekuje.-powiedzial Już trochę uspokojony.-wiesz już co będziesz dzisiaj robił w pracy?

-hmm...nie wiem nawet czemu. Tak jakoś wychodzi.-wzruszyl ramionami spokojnie jadąc do ich celu.

- nie wiem Tomo...powiedzial rozmasowaujac bok.-od czasu do czasu mogę nam robić takie sniadanie.-obiecal zaraz.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie powodzenia z projektem. I opowiedz mi potem jak tam sesja.-poprosil kończąc jeść i już pójść spokojnie herbatę.

- dobrze. W takim razie poprowadzisz w drogę powrotną.-zgodzil się.

-hmmm...zobsczymy. któregoś dnia może Ci zrobię.-zgodzil się Takano i wziął kilka lykow herbaty.

Takano | Jun pisze...

-więc baw się dzisiaj dobrze.-powiedział jeszcze dopijając herbatę i wstając od stołu. Potem poszedł się wyszykować.

-hmmm...lepiej jeżdżę na snowboardzie więc myślałem żeby raczej to sobie wypożyczyć przyznał szczerze.

-ech...no przecież powiedziałem że może kiedyś zrobię.-zaśmiał się.-To też w sumie jest takie bardziej odświętne śniadanie.-przyznał szczerze.

Takano | Jun pisze...

Jun był wyszykowany chwilę później. Wziął kluczyki z szafki i poszedl ubrać buty.
-wiec teraz do pracy, Tak? Nie chcesz nigdzie po drodze zajechać?-spytal żeby się upewnić.

- chyba taki jeden wypad to trochę za mało żeby Cię uczyć, co? Po prostu sobie pojezdzijmy.

- No bo nigdy nic nie wiadomo. Zobaczymy.-zasmial się Takano i skończył jesc swoją porcje.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-zgodzil się czekając aż chłopak wróci z wozkiem. Potem już zamknął mieszkanie i zjechali winda na dol.-na razie lepiej jak po domu tylko będziesz chodził o kulach.

-mhm...no dobrze, ale tylko trochę. Po prostu pamiętaj że na jazdę mamy nie wiele czasu.-przypomnial mu.-i usiądź już prosto, nie wolno rozpraszac kierowcy.

-oj...nie potrafię Ci odmówić po prostu.-powoedzial wzdychajac.-juz idziemy się szykować tylko mnie puść.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem. Mi po prostu chodzi o długie dystanse. Ale wiem, że sam najlepiej wiesz ile masz siły.-powiedział czekając aż chłopak wsiądzie do samochodu żeby włożyć wózek do bagażnika.

-co się tak cieszysz?-spytał w końcu Hiroki kiedy parkował pod ich hotelem.

-A potem będziesz mówił że jak zawsze musimy na mnie czekać.-zaśmiał się ale już poszedł się wyszykować. Był gotowy po kwadransie i wtedy wyjął ze schowka wózek Tomo.

Takano | Jun pisze...

-nie bardzo. Tony po prostu zapomniał, że przy takim większym egzaminie praktycznym musi być przynajmniej dwóch egzaminatorów. Ja tam bedę i tak bardziej pomocą.-wzruszył ramionami.

-mhm...ja też się bardzo ciesze.-przyznał szczerze.-chodź, zaniesiemy rzeczy do pokoju, wypożyczymy sprzęt i od razu pójdziemy pojeździć.-powiedział całując go w czółko.

Takano posadził Yuyę na kolanach Tomo i sam poszedł ubrać buty.
-ok no to w drogę..-powiedział kiedy już siedzieli w samochodzie.-Tomo? Nie przeszkadza ci, że teraz ciągle chodzę w okularach?-spytał bo ostatnio chodziło mu to po głowie.

Takano | Jun pisze...

-mhm, odpocznę sobie dzisiaj.-zgodzil się Jun. Nie będzie Cię dzisiaj na obiedzie ale zostawię ci trochę to może zjesz jak wrócisz do mieszkanka.-powiedzial jadąc spokojnie.

- raczej będą futony, ale spokojnie, spać na pewno będziemy razem.-powiedzial zaraz podchodząc do recepcji.

- Nie bije się kierowcy!-powiedzial śmiejąc się cicho.-dziekuje kochanie. Cieszę się że tak uważasz.-przyznal szczerze.

Takano | Jun pisze...

-zdecydowanie za dużo.-zaśmiał się.-najpierw u Tony'ego z dwa piwa...albo więcej. Potem poszliśmy do baru i tam też z dwa...chyba.-zaśmiał się jeszcze raz.

Hiroki podpisał wszystko, zapłacił i odebrał klucze do ich pokoju. Od razu spytał od wypożyczalnie sprzętu i inne potrzebne rzeczy i dopiero wtedy poszli do pokoju.

-Oj Tomo...no ja też się czasem mogę poprzejmować i mieć swoje kompleksy, prawda?-spytał zerkając na niego.

Takano | Jun pisze...

-bo mam tylko...zagalopowalem się...i jakoś tak wyszło że wypiłem więcej niż zwykle.-przyznal szczerze.-mhm...to jak, dasz się w weekend zabrać do baru? Wiem że nie jest to klub i pewnie się wynudzisz..

-podoba Ci się?-spytal Hiroki ustawiając torby pod ścianą.-Ubierzmy się cieplej i już pójdziemy pojeździć.

-dostaniesz buziaka jak już dojedziemy. I jak Yuyi nie będzie to przeszkadzać.-owiedzial patrząc na chłopca odbijajacego mu się w lusterku.

Takano | Jun pisze...

-mhm, do wieczora. Powodzenia w pracy i na rehabilitacji.-powiedzial jeszcze i wsiadł do samochodu odjeżdżając. Spokojnie dojechał na uczelnie i od razu poszedł się spotkać z Tonym.

Hiroki szybko się przebrał i już po chwili był gotowy. Samochodem podjechali pod wypożyczalnie sprzętu.

Takano skinal głową i już skupił się na drodze. Najpierw pojechali na komendę policji. Kiedy zmarnowali Takano pocałowal swojego męża a potem wyszedł z samochodu.

Takano | Jun pisze...

Jun minął Toma w drzwiach do szpitala. Przejrzał się po poczekalni szukając Ryu ale kiedy to nie zauważył zaczął się kierować w stronę gabinetu Chrisa.

- nie, no coś ty.-zasmial się Hiroki.-po prostu jako tako umiem jeździć. Nie rób że mnie jakiegoś profesjonalisty.

-powiesz panom co się stało i już koniec. A potem pójdziemy na pyszne lody, ok?-spytal chłopca pomagając mu wysiąść i sadzajac go na kolanach Tomo.

Takano | Jun pisze...

Jun pokrecil glowa.
-szukam Ryu. Nie ma go u Ciebie? Na dole go nie było więc myślałem że może nadal jest u Ciebie.-wyjasnil czemu tutaj przyszedł.

-heh....-Hiroki pojechał od razu za nim.-poprosze jakąś pyszną i mocną.-powoedzial kiedy mijal chlopaka.

-jun nigdy więcej go nie spotkasz.-obiecal mu Takano. Pogłaskal chłopca po włosach i zamknął samochod. Potem poprowadził wózek do środka budynku.

Takano | Jun pisze...

-w poczekalni to nie bylo...zajrze do sklepiku. Dzieki.-powiedzial i zaraz szybkim krokiem skierował się w stronę szpitalnego sklepiku. Zobaczył Ryu siedzącego na podłodze i próbującego wstać.-Ryu? Co się stało? Czemu twój wózek jest tak daleko?-spytal zaraz podsuwajac wózek bliżej chlopaka.

-dodajemy do zakładu jakieś ciasteczka.-spytal Hiroki spokojnie wyprzedzając swojego cholopak. Na prawdę świetnie się bawil.

Takano uśmiechnął się do chłopca jeszcze raz a potem wprowadził wózek do pomieszczenia.

Takano | Jun pisze...

-wiec chcesz żebym uwierzył że tak po prostu odepchnales tak daleko wózek i teraz zmartwiony sprawdzasz aparat bo Tak? Ryu...co się stało? -spytal zmartwiony kucajac na przeciwko niego.

Hiroki tylko zasmial się wesolo. Nawet mu nie zależało na wygranej. Bawił się świetnie właśnie z tym chłopakiem i nic innego się dla niego nie liczyło. Przyspieszył jednak trochę żeby nie zostać za bardzo z tylu.

-spokojnie, cały czas tutaj będziemy.-zapewnil go Takano i razem z Tomo usiadl na kanapie na koncu pokoju.

Takano | Jun pisze...

-zabawic? Właśnie widzę jak się chciał zabawić. Ryu...ja na prawdę nie chce żeby dochodziło do jakiegoś dręczenia. Nie będę się wtrącal jeśli nie chcesz ale...no po prostu nie chce żeby mój chłopak był dreczony. Nikt by tego nie chcial.

Hiroki zachamowal niedaleko i pomógł chłopakowi wstać.
-jako tako.-zasmial się wzruszając ramionami.-nie na tyle dobrze żeby wygrać więc stawiam dzisiaj kawe.

Takano już chciał się poderwal ale poczuł jak Tomo to przytrzymuje.
-spokojnie Yuya. Nie musisz się spieszyć.-zapewnila to łagodnie kobieta.

Takano | Jun pisze...

-ech Ryu...rozumiem że w takiej sytuacji nie możesz nic zrobić i że możesz nie chcieć mojej pomocy ale...czemu on w ogóle Ci to robi?-spytal wstajac w końcu.-poprowadze wózek, ok?

-czysto czy nie, przegrałem.-wzruszyl ramionami.-ale to nie ważne bo na prawdę dobrze się bawiłem.-przyznal szczerze.

Takano zacisnął dłonie na kolanach. Gdyby tylko odebrał telefon. Gdyby pojechali do szpitala rano.
- rozumiem, spokojnie Yuya.-kobieta łagodnie pogłaskala go po wlosach.-nie musisz się zmuszać, wiemy że było to dla Ciebie ciężkie przeżycie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...Ryu ale powiedz jakby było za ciężko albo jakby przegial, ok?-poprosil mężczyzna. Nie chciał żeby doszło do czegoś jeszcze gorszego.

-jasn3 że zjedziemy-przytaknal biorąc deska w ręce i idąc w stronę wyciągu.

Takano przytulił chłopca do siebie nie wiedząc co powiedzieć i co zrobić. Mógł podjąć tyle różnych decyzji które by czemu zapobiegły a jednak...

Takano | Jun pisze...

-mhm...no ok.-mruknal tylko Jun i dowiózl ich do domu. Kiedy zaparkowal poszedł wyjść wózek i delikatnie obudził chłopaka.-Ryu. Już jesteśmy.

Zjechali tak jeszcze kilka razy aż w końcu zmęczeni poszli oddać sprzed i prześlij się do pobliskiej kawiarenki aby wypić rozgrzewająca kawę.
-ok, zamawiaj co chcesz, jak obiecałem ja stawiam.

-Yuya...alw pieski pobiegly za toba...spokojnie...najwazniejsze ze już jesteś bezpieczny...-Takano pogłaskal go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-bardzo długi.-przytaknal Jun.-masz siłę zjeść obiad? Chociaż teraz to już bardziej kolacja.-powiedzial prowadząc już wózek do windy.

-bylo bardzo zabawnie.-przytaknal Hiroki.-bo z Tobą.-dodal zaraz zamawiając sobie kawę i ciasto. Potem zajęli już wolny stolik.

-mozesz.-przytaknela kobieta czestujac go jeszcze czekoladka a potem już Takano posadził Yuye na kolanach Tomo i wyszli z gabinetu.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Od razu Ci odgrzeje obiad.-powiedzial Jun otwierając ich mieszkanie.-jak Ci minął dzień w pracy?-spytal zdejmujac buty i kurtkę.

-tak myślisz? Cieszę sie.-przyznal z uśmiechem.-z moja byłą byłem tu tylko raz. Strzeliła cichą jak wpadła w zaspe.

- to byłoby straszne.-przyznal Takano.-a teraz idziemy na lody. Już nie musisz o tym złym myslec.

Takano | Jun pisze...

- serio? Cieszę sie. Może w końcu dostanę swoje profesjonalna sesje od mojego chlopaka.-zasmial się całując go w policzek i idąc już do kuchni.

-moze i tak.-wzruszyl ramionami Hiroki i zaraz skinal kelnerce która przyniosła ich zamówienie.

-oj dzisiaj nic to chyba nie.-zasmial się Takano i zerknął tylko w stronę pomieszczenia w którym mogły znajdować się cele. Zacisnął mocniej ręce na wozku.

Takano | Jun pisze...

-mhm...juz nie mogę się doczekać w takim razie.-powiedzial grzebać mu szybko obiad. Kiedy skończył położył posiłek na stole.-smacznegk.

-heeee? Serio?-spytal jakoś średnio to widząc. Wziął łyk gorącej kawy.-wolalbym po prostu pojezdzic.

-tak...juz idziemy.-przytaknal Takano i wyprowadził wózek na zewnątrz.

Takano | Jun pisze...

- to zrozumiałe kochanie. Idź już do łóżka, Ja posprzątam i do Ciebie dołączę.-powiedzial całując go w policzek i zabierając mu pusty talerz.

-jezdzilem na sankach.-przytaknal.-ale dlto dawno jak mały jeszcze byłem.

- Ja Ciebie też skarbie.-powiedzial uśmiechając się do niego lekko a potem już ruszył w kierunku centrum miasta.

Takano | Jun pisze...

-ech...rozumiem że nie chcesz spać ze mną ale chociaż idź do łóżka w gościnnym.-westchnal widząc chłopaka śpiącego na nierozlozonej kanapie. Poszedł naszykowac mu łóżko w pokoju gościnnym a potem łagodnie to tam przeniósł.

- No zobaczymy kochanie.-zasmial się wesoło i upil kolejny łyk swojej kawy.

-tak. Dzisiaj od teraz spędzamy miło czas.-przytaknal wychodząc z samochodu.

Takano | Jun pisze...

Jun obudził się słysząc krzyk i od razu wstał z lozka. Poszedl do pokoju goscinnego.
-Ryu coś się stało?-spytal zmartwiony.

- no zobaczymy Naoki. W Human raczej dużo śniegu nie leży.-zauwazyl wzruszająca ramionami i zjadajac swoje ciasto.

-oczywiscie że razem. A jak niby inaczej?-spytal Takano wyciągając wózek i zaraz sadzajac Yuye na kolanach Tomo.

Takano | Jun pisze...

Jun odetchnal z ulgą kiedy dowiedział się że to tylko to.
-daj, pomogę Ci.-powiedzial podchodząc bliżej łóżka i spokojnie zaczynając masować mogę chłopaka.-gdzie dokładnie boli?

- Jasne, widze że na prawdę chcesz żebyśmy to zrobili.-zauwazyl biorąc łyk kawy.

Takano spokojnie poprowadził wózek prosto do lodziarni. Osiedli przy jednym że stolików i zetknęli na menu.
-co byś chciał, Yuya?

Takano | Jun pisze...

Jun odetchnal z ulgą kiedy dowiedział się że to tylko to.
-daj, pomogę Ci.-powiedzial podchodząc bliżej łóżka i spokojnie zaczynając masować mogę chłopaka.-gdzie dokładnie boli?

- Jasne, widze że na prawdę chcesz żebyśmy to zrobili.-zauwazyl biorąc łyk kawy.

Takano spokojnie poprowadził wózek prosto do lodziarni. Osiedli przy jednym że stolików i zetknęli na menu.
-co byś chciał, Yuya?

Takano | Jun pisze...

-oj nie przepraszaj.-powiedzial masując mu nogi.-bardzo Cię bolą?-spytal zerkajac na niego.

-zobaczymy. Ale masz rację trochę zabawy nam nie zaszkodzi.-zgodzil się.-ja Ciebie też kocham.

Takano złożył zamówienie sobie biorąc pistacjowe lody z bitą śmietaną. Potem wrócił do stolika.-zaraz lody będą.

Takano | Jun pisze...

-przepraszam...ale trzeba Ci je rozmasowac.-powiedzial przepraszajaco.-zaraz będzie lepiej.

-hmmmm?-Hiroki uniósł lekko brew.-zawsze?-spytal dopijajac herbatę. Uśmiechnął się lekko.-na pewno kochanie.

-jasne. Jak Pani przyjdzie z naszymi lodami to poprosimy żeby przyniosła jeszcze soczek, ok?-zaproponowal takie rozwiązanie.

Takano | Jun pisze...

-juz lepiej?-spytal Jun obejmując go lagodnie.-nie przemeczaj się juz tak więcej, ok?-dodal glaszczac go po wlosach.

-jasne. Jedno piwko po gorącej kąpieli brzmi dobrze.-zgodzil się z nim.-kupimy w drodze powrotnej.

-ja też bardzo się ciesze.-przytaknal Takano sciskajac lekko dłoń swojego meza.-Yuya, chciałbyś dzisiaj pójść do kina?

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem że nie chciałeś...ale mogłeś napisać do mnie, wiesz? Chodziłem po szpitalu i Cię szukałem.-wyznal szczerze.

-mhm.-Hiroki zgodził się skinieniem głowy i dopil swoją kawę.
kawę.

Takano spojrzał na Yuye, potem na Tomo i zasmial sie cicho. Kiedy kelnerka przyniosła ich lody poprosił jeszcze o sok. Potem znów zerknął na chłopca.
-Yuya nie przejmuj się takimi rzeczami, ok? Tomo też czasem potrafi przymknąć na to oko a dzisiaj jest dzień dla Ciebie. Pytanie brzmiało czy chciałbyś pójść do kina. Chciałbyś?

Takano | Jun pisze...

-jasne, jasne kochanie.-przytaknal tylko i kiedy chłopak się id niego odsunął pocalowal go w policzek.

Hiroki wrócił oczyma i objął go ramieniem kiedy wychodzili z kawiarni.
-teraz co?

-wiec pójdziemy.-przytaknal Takano. Chciał jakoś chłopcu wynagrodzić to co przeżył chociaż wiedział że takie rzeczy to zdecydowanie za malo.

Takano | Jun pisze...

-ech...jasne Ryu tylko ja dopiero co Ci rozmasowywalem te bolace nogi.-westchnal wstajac z łóżka i idąc otworzyć chłopakowi drzwi od pokoju.

-mhm no dobrze.-zgodzil się mocniej odkrywając się szalikiem.-ale bądź dla mnie łagodny.

-tak. Spędzimy razem bardzo miły dzień.-zgodzil się dziękując kelnerce która przyniosła sok dla Yuyi. Zaraz zabrał się za jedzenie swoich lodow.

Takano | Jun pisze...

Jun podtrzymał to delikatnie.
- na pewno nie chcesz mojej pomocy?-spytal zerkajac na niego.-zapraszasz mnie na randkę? Jeśli tak to bardzo chętnie z Tobą pójdę. Podjadę po Ciebie i razem pójdziemy do galerii.

- ja też to uwielbiam.-przyznal szczerze.-to prowadź gdzie chcesz iść.

-przyjde. Powiedz tylko kiedy, Ok?-poprosil.-i pamiętaj że będziesz się musiał szykować na wycieczkę. Z nogami już powinno być wszystko w porządku.-dodal z usmiechem.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Zadzwoń do mnie jak już skończysz to wtedy przyjadę.-powowiedzial przeciągając się lekko.

Hiroki poprawił sobie rękawiczki.
-oczywiscie że gotów.-powiedzial zaraz schulajac się po kupkę śniegu.

-niestety nie.-przyznal Takano.-ale w następnym na pewno zagrasz i pójdzie co świetnie. Na razie ciesz się tym ze pojedziesz na wycieczke.

Takano | Jun pisze...

-ok. Pomóc Ci w robieniu śniadania?-soytal zaraz idąc z nim do kuchni.

- ty też masz.-zauwazyl wesoło Hiroki zaraz rzucając w niego kolejną ścieżką.

-jasne. Jak tylko wyzdrowieja.-zgodzil się Takano spokojnie jedząc swoje lody.

Takano | Jun pisze...

-ok. Pomóc Ci w robieniu śniadania?-soytal zaraz idąc z nim do kuchni.

- ty też masz.-zauwazyl wesoło Hiroki zaraz rzucając w niego kolejną ścieżką.

-jasne. Jak tylko wyzdrowieja.-zgodzil się Takano spokojnie jedząc swoje lody.

Takano | Jun pisze...

-mhm, No dobrze.-Jun zgodził się dość niechętnie i poszedł do salonu żeby obejrzeć poranne wiadomości.

Hiroki również świetnie bawił się raz po raz rzucając śniegiem w Naokiego. W końcu pobiegł do niego i wesoło przewrócił to w zaspe wpadając zaraz obok niego.

-mhm daj.-poprosil Takano odwracając się przodem do Tomo i otwierając lekko usta.

Takano | Jun pisze...

-mhm, No dobrze.-Jun zgodził się dość niechętnie i poszedł do salonu żeby obejrzeć poranne wiadomości.

Hiroki również świetnie bawił się raz po raz rzucając śniegiem w Naokiego. W końcu pobiegł do niego i wesoło przewrócił to w zaspe wpadając zaraz obok niego.

-mhm daj.-poprosil Takano odwracając się przodem do Tomo i otwierając lekko usta.

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-odpowiedzial Jun i wziął się za jedzenie.-pyszne.-skomentowal po dłuższej chwili. Uwielbiał takie domowe śniadania.

Hiroki również wesoło się rozesmial by po chwili pocałować chłodny policzek chłopaka a potem jego usta.

-mmmm...pyszne. Chcesz spróbować moich?-spytal zaraz chlopaka.

Takano | Jun pisze...

-a czy kiedykolwiek mi nie smakowało?-spytal śmiejąc się cicho.-ty nie jesz?-s0ytal widząc.ze chłopak tylko siedzi ze swoim kubkiem.

Hiroki skorzystał z jego pomocy a potem objął go ramieniem.
- teraz jaki plan?-spytal wesolo.

Takano nałożył pełną łyżeczkę lodów i nakarmil nią swojego męża.
-i jak? Yuya też chcesz?

Takano | Jun pisze...

-Skoro.tak to może lepiej jak Ci zrobię jakąś kaszke?-zaproponowal Jun. Nie chciał żeby jego chłopak szedł glodny do pracy.

-dobry plan.-powoedzial Hiroki ciesząc się że w.koncu się rozgrzeja.-w takim razie proponuje zjeść obiad w naszym hotelu.

Takano od razu mu ja podal a potem już sam wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

- na pewno?-spytal jeszcze raz jednak trochę się martwiac.-moze zamiast kakaa wybił herbatę? Skoro brzuch Cię boli...

Hiroki skinal glowa i poprowadził ich do samochodu. Zawiózł ich prosto do hotelu gdzie od razu poszli do pokoju żeby się przebrać w coś suchego.

-wiec teraz może znajdziemy do kina zobaczyć co grają i kiedy...a potem przed filmem pójdziemy kupić meble.-zaproponowal Takano.

Takano | Jun pisze...

Już objął go łagodnie ramionami.
-moze jednak napilbys się mięty zanim wyjdziesz do pracy?-zaproponowal jeszcze raz.

Hiroki ubrał jeansy i sweter i przebrany przytulił chlopaka.
- ja też się bardzo cieszę i bardzo dobrze się bawię.-przyznal z usmiechem.

Takano westchnął ciężko i poprowadził wózek pod ścianę żeby mogli chwilę porozmawiac.
-chcesz żebyśmy zeszli do apteki po jakieś plastry?-spytal bo zdążył zauważyć krew na poręczy.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no dobrze.-mruknal Jun jakoś nie do końca przekonany. Pogłaskal chłopaka po włosach i ucalowal w policzek.

-jasne, idziemy.-przytamnal i wyszedł z pokoju. Zamknął za nimi drzwi a potem już poszli prosto do hotelowej restauracji.

-w takim razie i tak znajdziemy. Chociaż po bandaż uciskowy żeby jakoś uaktywnić ten nadgarstek.-powiedzial Takano kierując wózek w stronę apteki.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem. Podwiezc Cię?.-spytal glaszczac go trochę po wlosach.

- nie jesteś głodny? Na pewno znajdzie się coś bez pieprzu...-zauwazyl przeglądając całe menu jeszcze raz.-no i zawsze możesz poprosić żeby nie dawali...

-hmmm...razem się tym zajmiemy,Ok?-zapoproponowal Takano. Już po chwili mieli kupiony bandaż i plastry. Takano znalazł jakąś wolną ławkę i najpierw zajął się plastrami a potem razem z Yuya opatrzyli nadgarstek Tomo.-Lepiej?-spytal Takano patrząc mężowi w oczy.

Takano | Jun pisze...

-Mhm no dobrze.-przytaknął Jun całując go w nosek.-w takim razie baw się dobrze w pracy.

-myślę że z tym nie będzie problemu.-powiedział Hiroki idąc złożyć zamówienie. sobie wziął tempurę, sobe i miseczkę ryżu i wrócił do stolika.-nie ma problemu, będą uważać.

-ech...żadne niestety. Ja nie widzę w tym żadnego problemu.-powiedział Takano pchając wózek. Po wybraniu filmu i kupieniu biletów poszli oglądać meble.

Takano | Jun pisze...

Już od razu wyszedł i dość szybko dojechał do pracy chlopaka. Wyszedł z samochodu i napisał muszę już dojechał i czeka.

-mysle że tak. Poza tym sądzę że Yasu i reszta na pewno to sprawdza.-powoedzial przyglądając się chlopakowi.-poza tym...sadze.ze zawsze lepiej przynajmniej wiedzieć jak się obronić. Myślę też żeby dać ci policyjny gaz pieprzowy...

Takano dowiedział się że wszystko dojdzie do końca tygodnia co to bardzo ucieszyło.
- to teraz może wybierzemy kanapę do salonu i telewizor?-zapeoponowal przypominając że to też zostało zniszczone.

Takano | Jun pisze...

-jasne, idziemy.-zgodzil się Jun.-oczywiscie o ile brzuch już Cię nie boli. Czujesz się już lepiej?-spytal z lekkim usmiechem.

-spokojnie...to tylko raz pieprzowy tylko trochę mocniejszy od tego który kupisz w sklepach. I tak myślałem żeby ci dać taki. Nie da się go użyć przypadkiem więc jestem spokojny o moje zdrowie.

-a kiedy? Nie lepiej to załatwić jak już jesteśmy w mieście?-spytal prowadząc wózek do odpowiedniego dzialu.

Takano | Jun pisze...

- Jasne, mozemybsie przejść.-zgodzil się Jun zamykając tylko samochód.-w takim razie prowadź.-poprosil wesolo.-jak ci minął dzień w pracy?

-a na razie moze cieszmy się nasza randka, co?-zaproponowal wesolo.

-hmmmm....wiec duża, wygodna i rozkladana....-zastanawial się atakwnk przechodząc pomiędzy kanapami.-co powiesz na tą?-zaproponowal w koncu.

Takano | Jun pisze...

-serio!? Gratuluję. Pokażesz mi je później.-poprosił wesoło.-ja? Pooglądałem sobie telewizję, pobiegałem.-wzruszył ramionami.

-ja ciebie też.-zapewnił go z uśmiechem a potem wziął się za jedzenie.

-widzę. Ale kanapa spełnia twoje wymagania.-zauważył Takano.-Wiesz, że ją kupię bez względu na to co teraz powiesz? Ja nadal sądzę, że to jest moja wina...więc daj mi to jakoś naprawić, ok?

Takano | Jun pisze...

-mhm...kiedyś na pewno pobiegamy razem.-zapewnił go z uśmiechem.-cóż...twój był na pewno fajniejszy. Ale myślałem czy by nie chodzić sobie trochę na siłownię w okolicy.

-widzisz? Nie bój się spytać.-powiedział Hiroki i wziął się za swoją porcję.

-ech no dobrze, więc chcesz zobaczyć tamten model?-spyta Takano zaraz prowadząc tam wózek.

Takano | Jun pisze...

Jun zaśmiał się cicho i spojrzał na niego z uśmiechem.
-masz mnie na codzień ale ok, możesz wpaść kiedyś.

-ale nie było żadnych problemów, na prawdę.-wywrócił oczyma.-przecież to nie twoja wina że masz alergię.

-mhm wygodna.-zgodził się Takano z uśmiechem.- A ty co sądzisz Yuya?

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze.-zgodził się idąc za nim.

-oj daj spokój. Nie jest to wcale twoja wina i nawet nie chcę słyszeć inaczej.-powiedział pstrykając go w nos.

-ok. to wybierzemy taki materiał żeby pasowała.-powiedział i poczekał a kiedy wstał zapisał nazwę modelu kanapy żeby potem przy kasie wybrać materiał.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-Jun skinął głową i zaczął spokojnie przeglądać menu. W końcu wybrał sobie naleśnika i powiedział jego nazwę kelnerce która akurat do nich podeszła.

Hiroki uśmiechnął się na to i wrócił do swojej porcji. Skończył ją spokojnie i dopił herbatę.

-...mhm jasne. Możemy teraz iść jakiś poszukać.-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-o...brzmi fajnie. Wybrałeś już nam film?-spytał przyglądając mu się z uśmiechem.

-też tak myślę. Ja na pewno potrzebowałem.-powiedział kończąc swoją herbatę.-Od czasu do czasu powinniśmy sobie robić takie małe wypady.

-czemu nie? Jaki tylko będziesz chciał.-powiedział prowadząc wózek pomiędzy różnymi modelami regałów.

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodził się Jun dziękując zaraz kelnerce skinieniem głowy.-mmm...wygląda pysznie.-przyznał zaraz biorąc się za jedzenie.

-dokładnie.-przytaknął Hiroki.-To co? Idziemy do gorącego źródła?-spytał zaraz.

-ok.-Takano zapisał numer szafki i przeciągnął się lekko.-Telewizor w innym sklepie...więc tutaj już raczej wszystko mamy załatwione, nie?

Takano | Jun pisze...

-heeee? A to nie jest tak że skoro ty zaprosiłes mnie na randkę to ty wszystko przygotowujesz?-spyyql wesoło chcąc się z nim trochę podroczyc.

Najpierw poszli do pokoju żeby przebrać się w yukaty a potem poszli prosto do gorących źródeł. Już po chwili siedzieli zanurzeni w gorącej wodze.

Zaraz po zapłacie i ustaleniu terminów poszli do następnego sklepu oglądać telewizory.

Takano | Jun pisze...

-tak? Hmmm...no nie wiem, nie wiem. Zastanowię się jeszcze. Zobaczę jak będę się bawił na randce.-zasmial się wesolo.

Hiroki przyciągnął się lekko po dłuższej chwili.
-wygladasz słabo, chcesz już wyjść?-spytal Jakiego przyglądając mu się uważnie.

-hmmm...mysle że najlepiej będzie jeśli telewizor wybierze wujek.

Takano | Jun pisze...

-jasne, czemu nie.-zgodził się spokojnie Jun.-W końcu ty organizujesz randkę. Ja nie mam nic przeciwko.

-cóż...do dość popularny onsen.-Hiroki wzruszył ramionami.-Na pewno nie jest ci za gorąco? Już trochę tutaj siedzimy.

Takano zaśmiał się cicho pod nosem. Rozejrzał się i w końcu przeszedł do działo z raczej większymi telewizorami.
-To może wujek wybierze z tych tutaj?

Takano | Jun pisze...

-jasne, czemu nie.-zgodził się spokojnie Jun.-W końcu ty organizujesz randkę. Ja nie mam nic przeciwko. 

-cóż...do dość popularny onsen.-Hiroki wzruszył ramionami.-Na pewno nie jest ci za gorąco? Już trochę tutaj siedzimy.

Takano zaśmiał się cicho pod nosem. Rozejrzał się i w końcu przeszedł do działo z raczej większymi telewizorami.
-To może wujek wybierze z tych tutaj?

Takano | Jun pisze...

-jakie znowu tortury?-spytał Jun śmiejąc się wesoło.-Nie przesadzaj kochanie...bez względu na to gdzie będziemy i tak będę się dobrze bawił bo będę z tobą.-powiedział z uśmiechem a potem wrócił do swojego naleśnika.

-Oczywiście. Siedzimy tutaj już trochę.-zauważył wstając i wychodząc. Pomógł też chłopakowi wyjść z wody.

-i patrz Yuya...wujek się przez ciebie obraził.-powiedział Takano głaszcząc męża po włosach.-to co powiecie na ten?-spytał Takano wskazując na dość duży telewizor ale w rozsądnej cenie, a taką przynajmniej miał nadzieję.

Takano | Jun pisze...

-obiecuję. Ale na pewno nie będę nawet miał powodu żeby marudzić.-powiedział zaraz dojadając swoją porcję.

-hmmm? Wydaje mi się że to dlatego że na prawdę uwielbiam gorące kąpiele.-zaśmiał się podtrzymując go i idąc z nim do prysznicy.

-ech....no dobrze więc weźmiemy ten. Poczekajcie, pójdę po jakiegoś sprzedawcę.-poprosił rozglądając się trochę.

Takano | Jun pisze...

Jun upił jeszcze swój napój i uśmiechnął się do chłopaka.
-dziękuję. Znalazłeś na prawdę smaczną restaurację.

-Ale przecież nie musisz.-zaśmiał się Hroki.-Ja po prostu bardzo często chodziłem do Onsen.

-ale na pewno?-spytał jeszcze chłopiec.
Takano wrócił chwilę później ze sprzedawcą i ustalił wszystko odnośnie telewizora i dostawy.

Takano | Jun pisze...

-jasne, jestem za.-przytaknął Jun. Kiedy chłopak zapłacił wstał od stołu i wziął swoją kurtkę.

-jasne, jasne.-Hiroki przytaknął i wszedł pod jeden z pryszniców żeby się opłukać a potem założył na siebie yukatę.

Takano zerknął na zegarek i przytaknął.
-tak, teraz kino.-powiedział wyprowadzając wózek ze sklepu i kierując ich w stronę kina.

Takano | Jun pisze...

-jasne, możemy iść.-zgodził się powoli idąc w stronę samochodu.-Chcesz żebym popchał wózek czy nie?

Hiroki wyszedł chwilę po nim i uśmiechnął się lekko.
-chcesz wypił po połowie piwa?-spytał siadając obok.

Takano poprowadził spokojnie wózek i już po chwili byli w kinie. Po kupieniu popcornu i napojów poszli do sali.

Takano | Jun pisze...

-mhm, no dobrze. Więc w kinie ci pomogę, ok?-zaproponował Jun idąc spokojnie obok wózka.

-dobrze, za chwilę.-zgodził się Hiroki.-Musisz pilnować się...jak zacznie ci być za gorąco to wychodź.

Takano objął go łagodnie.
-szszsz...już jest dobrze.-szepnął mu na ucho.

Takano | Jun pisze...

-brzmi swietnie. Wpadnę jak tylko będę miał czas.-zapewnil go.-powoedz mi tylko kiedy byś chciał żebym wpadł a ja zrobię wszystko żebym był wtedy wolny.

- Ale przecież nie potrzebujesz specjalnego powodu żeby tak leżeć. Chociaż ja też bym chetnie się tak położył.-przyznal wesolo.

Takano cały czas trzymał to blisko siebie i łagodnie głaskal go po dloni. Bardzo dobrze wiedział że jego mąż teraz bardzo potrzebuje bliskosci. Spokojnie oglądał film i odsunął się od Tomo dopiero na napisach końcowych.

Takano | Jun pisze...

-jasne, ale teraz powinna być raczej ładna pogoda.-zauważył Jun zerkając na chłopaka.

-więc później ja się tak położe.-zapowiedział z uśmiechem.-jasne, nie śpieszy nam się przecież.

-jasne że się zgadzam.-powiedział wesoło.-kiedy tylko będziesz chciał to pójdziemy.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-zgodził się Jun i otworzył samochód. Poczekał aż chłopak wejdzie a potem schował wózek i zawiózł ich prosto do kina.

Hiroki też wstał z ławki i złapał chłopaka za rękę idąc z nim do pokoju. Tam wyjął piwo i rozlał im do szklanek. Jedną podał chłopakowi i usiadł przy stoliku.

-na pewno będzie.-zgodził się Takano.-teraz idziemy na obiad czy gdzieś jeszcze chcecie zajść?-spytał.

Takano | Jun pisze...

-może być.-zgodził się Jun.-ostatnio widziałem trailer w telewizji i wyglądało ciekawie.-dodał uśmiechając się do chłopaka.

-za nas.-przytaknął Hiroki i upił łyk piwa.-mmmm...zimne piwo po gorącej kąpieli smakuje najlepiej.-zaśmiał się.

-hmmm...może być pizza?-spytał kierując ich w stronę samochodu.

Takano | Jun pisze...

-nie będzie mi to przeszkadzać.-zapewnił go Jun wesoło i poprowadził wózek do odpowiedniej sali. Już po chwili siedzieli na swoich miejscach czekając aż film się zacznie.

-mmmmm.-zgodził się Hiroki biorąc jeszcze kilka łyków.

Takano skinął głową i zapakował ich do samochodu. Zawiózł ich prosto do pizzerni.

Takano | Jun pisze...

Jun również zapatrzył się w film więc odsunął się od chłopaka dopiero kiedy zostały włączone światła. Zamrugał kilka razy i przeciągnął się lekko.
-fajny był.-skomentował wstając.

-oho...tobie chyba dość już alkoholu, co? Skoro wzięło ci się na takie wyznania...-zauważył sięgając dłonią po kubek.-nie zasłaniaj tych swoich idealnych ust.-dodał nachylając się żeby go pocałować.

-jasne. Gdzie byś chciał się przejść?-spytał głaszcząc go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-mhm, też się nie spodziewałem.-zgodził się Jun i posadził chłopaka na wózku. Zaraz kierując ich w stronę wyjścia.-częściej musimy tak chodzić do kina.

Hiroki złączył ich usta w namiętnym pocałunku i uśmiechnął się lekko kiedy się od siebie odsunęli. Usiadł wygodniej i dopił swoje piwo.

-mhm, możemy. Usiądziemy tam sobie na ławce.-zgodził się z uśmiechem. Wiedział że chłopak ma kiepski humor i na pewno chce porozmawiać.-wracamy już jak Yuya wróci z łazienki, nie?

Takano | Jun pisze...

-jasne.-zaśmiał się Jun.-chociaż myślę że nawet kiepskie filmy będą dobre w dobrym towarzystwie.-powiedział wesoło.-teraz do galerii?

-chciałem.-przytaknął Hiroki i wstał zaraz kładąc się z głową na udach chłopaka.

-nic nie szkodzi...rozumiem.-zapewnił go Takano. On też nie był w najlepszym nastroju ale uznał że musi to ukrywać. Chciał ich jakoś pocieszyć. Kiedy Yuya wrócił pojechali do domu. Takani poprosił brata żeby przypilnował chłopaka a on wyszedł na spacer z Tomo.

Takano | Jun pisze...

Jun wpisał adres do GPSa i powoli ruszył we wskazanym kierunku. Po chwili dojechali i znaleźli miejsce dość blisko wejścia.

-tak? To dobrze.-uśmiechnął się i uniósł rękę żeby pogłaskać chłopaka po policzku.

-ja też...-przyznał Takano i przytulił chłopaka mocno do siebie.-starałem się żebyście obaj spędzili miło dzień...ale nie wiem czy mi wyszło.

Takano | Jun pisze...

Jun rozglądał się oglądając różne zdjęcia. Kiedy zobaczył siebie na jednym z nich uśmiechnął się lekko.
-To twoje zdjęcia, prawda? Od kiedy tu wiszą? Są piękne...jestem z ciebie dumny.-powiedział patrząc na chłopaka.

-nie jestem, tobie się tylko tak wydaje.-powiedział uśmiechając się lekko.

Takano słysząc jego słowa przytulił go mocno do siebie.
-Ja też się bałem...Ja też...nie mogłem przestać myśleć o tym co wtedy się stało i że mogłoby się powtórzyć...-powiedział czując łzy na policzkach.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście, że mi się podobają.-powiedział podchodząc zaraz do jednego ze zdjęć żeby lepiej mu sie przyjrzeć.-Jak to się stało, że masz tutaj swoje zdjęcia?-spytał patrząc znów na chłopaka.

-niech ci będzie...ale na prawdę, nie jestem ideałem.-uniósł się na łokciach żeby go ucałować.

-Już jest po wszystkim. Rozmawiałem z policjantami, mówili że już po wszystkim.-zapewnił go nadal mocno tuląc chłopaka do siebie.

Takano | Jun pisze...

-serio? No to tym bardziej gratuluję.-powiedział podchodząc do następnego zdjęcia tym razem do takiego na którym był.-Nikt nie zauważył kto jest na zdjęciach?-spytał zerkając na chłopaka.

-oj no dobrze, już nie będę.-zaśmiał się wstając i przeciągając się lekko czym poluzował trochę swoją yukatę.

-na pewno. Zamkną go w szpitalu psychiatrycznym we Francji a nawet jak go wypuszczą to będzie miał zakaz wjazdu do Japonii. Zatrzymają go na lotnisku ewentualnie w porcie i nie pojedzie dalej. Od razu go wyślą z powrotem do Francji.-wyjaśnił.-Nic nam już nie grozi.

Takano | Jun pisze...

-wiem, że nie mogłeś.-przytaknął.-ale te i tak są bardzo ładne.-dodał uśmiechając się do chłopaka.

-mhmm...to dobrze się składa. Bo ja na ciebie też.-powiedział obejmując go w pasie i całując go namiętnie.

-nawet mi to przez myśl nie przeszło.-powiedział uśmiechając się lekko do swojego męża.-teraz może być tylko lepiej, prawda?

Takano | Jun pisze...

-rozumiem.-Jun skinął głową oglądając prace innych.-twoje mi się najbardziej podobają.

-mhmm....-przytaknął Hiroki. Dłońmi zjechał z pleców chłopaka na jego pośladki i zaczął je masować i lekko ściskać.

-rozumiem. Ja wtedy zajmę się Yuyą.-powiedział Takano. Wiedział, że badania są nieuniknione.-Tylko bądź w domu na ten weekend kiedy Yuya jedzie na wycieczkę. Nie chciałbym odwoływać randki.

Takano | Jun pisze...

-jestem za.-zgodzil się oglądając jeszcze zdjęcia.-chcesz powiesić ktores z tych zdjęć w domu?-spytal jeszcze.

Hiroki chłonął pocałunki oddając je z pasją. Zaczął rozwiązywać obi chłopaka. Kiedy w końcu mu się to udało zdjął z chłopaka yukate która rzucił kawałek dalej. To samo zrobił ze swoim ubraniem.
-moze na początek 69? Będzie nam obu przyjemnie kiedy będę się przygotowywał.-zaproponowwl kładąc się na futonie na plecach i czekając aż chłopak ułoży się na nim.

-jasne. Przecież wiesz że zawsze chce to zrobic. Tylko zawsze mi mówisz że mam nie przychodzic.-zasmial się całując chłopaka delikatnie w policzek.

Takano | Jun pisze...

-mhm...skoro tak uważasz.-zgodzil się spokojnie.-na prawdę sie cieszę że udało Ci nie mieć tutaj swoje zdjecia.

-oj nie trzeba skarbie.-powiedzial Hiroki oblizujac zaraz usta. Ten widok też zdecydowanie mu się podobal. Posciskal trochę jego pośladki zaraz robiąc mu malinka na jednym z nich.-mmmm...jak to jest że masz taki seksowny tyłek?-wyrwalo mu się. Zaczął więc ssać i lizać jego jądra a dłonią pięścil jego penisa.

-dziekuje za pozwolenie. Na pewno Cię odwiedzę.-oboecal śmiejąc się cicho.-dziekuje kochanie. Myślę że ja też potrzebowałem tego spaceru.

Takano | Jun pisze...

-jasne, już możemy.-zgodził się idąc powoli w stronę wyjścia.-Ale cieszę się że mnie tutaj zabrałeś.-dodał zaraz.-czasem mam wrażenie, że myślisz że tego nie lubię, ale to nie tak.

Hiroki uśmiechnął się łobuzersko słysząc chłopaka. Czuł narastające podniecenie więc nawilżył wejście chłopaka wcześniej przygotowanym żelem i wsunął w niego jeden palec. Ustami natomiast wciąż pieścił jego jądra.

-to czasami bardzo często wystarczy.-zaśmiał się Takano.-mam najlepszego męża na świecie...

Takano | Jun pisze...

-ale nie wyciągasz mnie na siłę, na prawdę. Od czasu do czasu mogę tak z tobą wyjść do galerii.-zapewnił go.-Czasem i ja lubię sobie pooglądać zdjęcia, wiesz? Może nie patrzę na nie tak jak ty ale nadal mogę się nimi cieszyć, prawda?

Hiroki powoli poruszał palcem spokojnie przygotowując chłopaka. Kiedy z jednym było luźno dołożył kolejny tak że po chwili poruszał już trzema palcami. W tym czasie cały czas pieścił przyrodzenie partnera.

-ja ciebie też bardzo kocham.-powiedział głaszcząc go po policzku.-może przejdziemy się jeszcze kawałek?

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój...nigdy więcej tak nie myśl.-Jun wyszedł z budynku i skierował się w stronę samochodu.-spacer w parku koło naszego bloku?

-mhm...ja też zaraz...-przytaknął Hiroki.-więc może skończymy to tak...a na drugą rundę wejdę...-zaproponował trochę dysząc.-bo czuję że i tak...doszedłbym przed wejściem...-przyznał szczerze. Od razu też zaczął masować jego penisa i ssać jego jądra żeby szybko ulżyć partnerowi.

-wiem, wiem...poprowadzę.-zapewnił go Takano. Ucałował lekko jego usta i zaraz posadził go na wózku.

Takano | Jun pisze...

-ok, więc jedziemy.-powiedział pomagając chłopakowi z wejściem do samochodu. Schował wózek a potem usiadł za kierownicą. Spokojnie dojechali pod ich blok a stamtąd poszli prosto do parku.

-wybacz...-wysapał Hiroki odsuwając od niego usta. Teraz pieścił go tylko ręką i odsunął ją kiedy chłopak doszedł spuszczając się na jego tors. Chwilę później sam wystrzelił.

-no dobrze.-zaśmiał się Takano spokojnie prowadząc wózek w stronę willi ale bardziej okrężną drogą.

Takano | Jun pisze...

-nie bedzie a jak coś to zwalimy na to że pomagam Ci w rehabilitacji.-powiedzial przytrzymując go lekko.

-wcale nie jestem...umyjemy się rano.-wzruszyl ramionami nadal lekko dyszac.-oj ale nie powiesz mi chyba że Ci się nie podobało...-powiedział robiąc smutna minke. On nadal miał nadzieję na drugą rundę jak trochę odsapna.

-hm? Tutaj?-spytal Takano skracając kiedy chłopak to o to poprosił.

Takano | Jun pisze...

-masz racje. Może nie jest tak jak w domu ale na więcej chyba nie możemy tutaj liczyć.-przyznal idąc powoli przy chloopaku.

-no więc nie mów że jestem szalony...bo w takim razie tu też jesteś.-powiedzial zaraz włączając ich usta w pamiętnym pocałunku.

-dzien dobry.-Odpowiedzial im mężczyzna. Takano zapłacił za miód a potem pojechali dalej do willi.
-gdzies jeszcze chcesz zajść?-spytal Takano.

Takano | Jun pisze...

-ja tez. Ale wrócimy jak tylko skończy się rok akademicki.-zauwazyl cały czas go podtrzymując.

-moj wariat.-zasmial się Hiroki.-chyba już odpoczelismy co skarbie?-spytal szepczac mu do ucha.

- nie przepraszaj. Nam wszystkim zrobię. A skoro mamy miód to mogę zrobić taką z miodem.-zaproponowal.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiem.-przytakanal Jun. Kiedy chłopak nagle się potknął przytrzymal go mocniej.-uwazaj...

Hiroki uśmiechnął się lobuzersko i zaraz znalazł się nad chłopakiem. Złączył ich penisy razem ocierajac ich o siebie by trochę się przygotować. Zaczął też ssać prawy sutek chłopaka drugim bawiąc się palcami.

-mhm taka z miodem. Mam nadzieję że Ci posmakuje.-przyznal szczerze. Dość szybko doszli na miejsce a Takano od razu skierował się do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-mhm, zawsze Cię złapie. Przytaknal Jun.-moze usiądziemy?-zaproponowal wskazując ławkę.

Hiroki przestał się ocierac kiedy poczuł że jest wystarczająco twardy. Ugryzl delikatnie sutek chłopaka i się odsunął. Wypozycjonowal się i uniósł biodra chłopaka a następnie nakierowal swojego penisa na wejście chłopaka powoli w niego wchodzac.

Takano naszykowal dla wszystkich po kubku i zrobił czekoladę która do nich wlal. Zaniosl je na tacy do salonu i ułożył na stoliku.

Takano | Jun pisze...

-wcale nie. Idzie ci o wiele lepiej niż jak ostatnio poszliśmy na taki spacer.-zauważył Jun.

-na pewno? Przepraszam...-powiedział głaszcząc chłopaka po policzku i jeszcze chwilę czekając. W końcu zaczął powoli się w nim poruszać.

-czekolada dla wszystkich.-oznajmił głośno Takano i usiadł na kanapie czekając aż reszta do niego dołączy.

Takano | Jun pisze...

-na pewno mam rację.-zaśmiał sie Jun i zmierzwił mu włosy.-świetnie ci idzie.

Hiroki poruszał się w nim rytmicznie czując coraz większą przyjemność i dysząc lekko. Dłonią zaczął pieścić przyrodzenie chłopaka.

-jasne. Wy tyle razy zajmowaliście się dla nas Yuyą że nie mógłbym nawet odmówić.-zaśmiał się Takano.-Teraz my będziemy dobrymi wujkami.-dodał unosząc kciuk w górę.

Takano | Jun pisze...

-oj...bo to przecież nie będzie tak nagle. Idzie ci coraz lepiej.-Jun zmierzwił mu włosy.-i na tym się skup, że idzie coraz lepiej.

-ależ ty niecierpliwy...-wysapał Hiroki. Przyspieszył trochę ruchy czując jak jeszcze urósł w chłopaku od narastającego podniecenia.

-dokładnie. Jak dla mnie to możecie nawet wrócić jutro rano, przecież się małą zajmiemy.-zapewnił go Takano. Zaraz odwrócił się do swojego męża.-i jak ci smakuje?

Takano | Jun pisze...

-jasne. Brzmi jak świetny plan.-przytaknął z uśmiechem.-to co? Wracamy powoli?

-mmhmmmmmm...-przytaknął Hiroki przyspieszając jeszcze ruchy aby dogodzić partnerowi. Chciał żeby im obu było równie przyjemnie.

-no wiem, że tej to pewnie nic nie pobije.-zaśmiał się Takano.-ale chcę żebyś też innych próbował.

Takano | Jun pisze...

-możemy wracać tak wolno jak chcesz.-zapewnił go dostosowując swoje tempo do jego.

Hiroki doszedł po paru mocniejszych pchnięciach i spojrzał na chłopaka zaskoczony.
-zrobiłem coś nie tak?

-więc będę ci ją robił od czasu do czasu.-obiecał Takano.-myślisz że powinienem ją dodać do menu?

Takano | Jun pisze...

- Ale w jakim sensie jak chciałbym spędzić czas?-spytal nie bardzo rozumiejąc o co chłopakowi chodzi.-o czym marze...hmm...na pewno o życiu długo i szczęśliwie z Tobą....i...hmmm...chyba wszystkie inne już udalo mi się spedzic. Wiesz...uwolnilem się od ojca i w ogóle...


-mou...to nie strasz mnie tak.-westchnal tulac go do siebie.-na prawdę się zmartwilem że coś Ci się nie spodobalo.

-moze na razie wprowadze na próbę, co?-zaproponowal wesolo.

Takano | Jun pisze...

-hmmm....taki spacer z toba.-przyznal szczerze.-i hmm...chcialbym upiec z Tobą jakieś ciastka albo cos. Spędzić tak miło czas.

-oj...przepraszam. Następnym razem się postaram.-oboecal i przykrył ich futonem.-ale doszedłem chwilę później...i na prawdę mi się podobalo.

- nie zawsze jest hit.-zasmial się.-ale skoro mój zaufany tester mówi że będzie hit.

Takano | Jun pisze...

-wiec kiedyś zróbmy.-zgodzil się Jun.-no to chodź.-Jun wziął to szybko na barana i tak poszedł dalej.

-oj...no to następnym razem, Ok? Skoro tam bardzo tego chcesz...-ucalowal to w policzek.

-no zobaczymy.-przytaknal Takano i objął swojego męża ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-tak? Bo z tego co pamiętam to zawsze krzyczysz że mam tego nie robić
-zasmial sie.

Hiroki również zamknął oczy i od razu zasnął. Obudził się dość wcześnie i chwilę jeszcze leżał patrząc na śpiącego chłopaka.

Takano dopil swoją czekoladę i odłożył swój kubek na stolik.
-to moze obejrzymy jakiś film wspólnie.-zaproponowal głównie zwracając się do dzieciaków.

Takano | Jun pisze...

-wiem...ale mimo wszystko lubisz, tam?-spytal wesoło. Szedł trochę szybciej czasem wesoło podskakujac.

Hiroki objął go trochę zaskoczony.
'Chyba musisz mnie jakiś dobry sen.'pomyslal uśmiechając się lekko.

-no to zagramy. Ale wszyscy razem więc wujek Tomo się nie wykręci od gry.-zasmial się.-ja pomoge z herbatą a wy rozkladajcie grę, Ok?

Takano | Jun pisze...

- to dobrze kochanie.-powoedzial idąc dalej. Kiedy doszli do samochodu postawił chlopaka.i poszedł wyciągać wózek.

-Dzien dobry. Miałeś jakiś dobry sen?-spytal całując go na dziendobry.

-nie ma wymigiwania się.-zasmkal się idąc za nim do kuchni i wstawiając wode.-moze.zrobimy jakąś owocową herbatę?

Takano | Jun pisze...

- wiem, ja też Cię bardzo kocham.-powiedzial zdejmujac buty i od razu idąc do sypialni żeby się przebrać w coś wygodniejszego.

-zaraz zaraz.-powiedzial Hiroki wstajac i obejmując chłopaka do tyłu.-nie puszcze Cię dopóki mi nie powiesz co to był za sen. Podziel się skoro był taki dobry


-ja też się ciesze.-przyznal Takano zalewają herbaty wrzątkiem.-ciagle to on nam pomagał więc cieszę się że tym razem my coś możemy dla niego zrobic.-dodal z usmiechem.

Takano | Jun pisze...

-chan? A co to się stało?-spytal śmiejąc się cicho.-jasne już idę zrobić.-dodal.idac do kuchni.

-mou...teraz jeszcze bardziej chce wiedzieć. No powiedz...co robiłem w tym twoim śnie? Może zrobię to samo na jawie?

-mysle że tego potrzebują.-zgodzil się Takano idąc za nim z herbatą. Usiadł obok chlopaka.
-w co gramy?

Takano | Jun pisze...

-to mi schlebia.-powiedzial kiedy wrócił z herbatą. Usiadł na fotelu żeby chłopak miał luz na kanapie.

- na pewno tylko to? Takie rzeczy możemy robić nawet codzienne.-zauwazyl.-no oczywiście jak już wrócimy do Yukan.

Takano skinal głową a potem upil łyk herbaty. Od razu zaczęli gre.

Takano | Jun pisze...

-no niestety jednak się zmęczyłes.-powiedzial Jun.-jasne, kupimy jutro jak chcesz
Albo później.

-wierze ci. Ale myślałem że może śniło Ci się coś bardziej wyjątkowego.-wyjasnil o co mu chodzi.

Po jakiejś godzinie gry Takano przyciągnął się lekko i zerknął na zegarek.
- Chyba dość grania,co?

Takano | Jun pisze...

-jasne już idę.-powiedzial z uśmiechem i poszedł do niego na kanape. Od razu przytulił go do siebie.

-mhm...to bardzo dobrze kochanie.-pocalowal go i puścił.-kocham Cię, wiesz?

-oczywiscie że poczytam. Umyjesz się i wybierzemy książeczkę.-powiedzial Takano Biorąc mała na ręce.

Takano | Jun pisze...

-mi też.-przyznal Jun wesoło i ucalowal chłopaka w policzek.-dzisiaj był bardzo miły dzień więc takie zakończenie jest idealne.

Hiroki ubrał na siebie bielizne i posprzątal trochę. Poszedł się umyć kiedy chłopak wrócił.

Takano szybko umyl mała i poszedł poczytać jej bajke. Kiedy już usnela poszedł do kuchni.
-cos się stało?-spytal widząc Yuye płaczacego.

Takano | Jun pisze...

-tak. W sobotę Tony będzie grał w takim jednym pubie i pomyślałem że moglibyśmy tak pojsc.-powoedzial tulac chłopaka do siebie.-wiem że pewnie takie siedzenie przy piwie i słuchanie koncertu akustycznego do dla Ciebie nic ciekawego ale może będziemy się dobrze bawić...

Hiroki właśnie wyszedł z łazienki więc wyglądał zdecydowanie mało wyjsciowo jednak od razu przybrał profesjonalną postawe. Poprawił szybko yukate i podszedł do ich torby. Wyjął swoją odznakę, rękawiczki i notes.
-znajdz kogoś z aparatem I zadzwoń na lokalną policje.-polecil chłopakowi i poszedł szybko obejrze zwloki. Nie musiał ich długo szukać bo stado gapiow skutecznie wskazało mu droge.-jestem z policji, proszę się odsunąć.-nawolywal próbując przejsc.-z drogi mówię! To nie kino!-wrzasnal w końcu kiedy ktoś po oraz kolejny wlazł mu pod nogi. Kiedy w końcu dostał się do ciała zwrócił się do pracownicy hotelu która akurat tam stala.-dzien dobry, jestem z poicji.-powoedzkal pokazując swoją odznake.-czy ktoś dotykal ciała lub coś przestawiał w tym pokoju?-spytal patrzac na nia.
-nie...-odpowiedziala cicho. Hiroki tylko skinal głową i podszedł do zwłok. Mężczyzna nie żył od dobrych 8 godzin a ślady na szyi wskazywały na to że został uduszony wąskim sznurem lub czymś podobnym. Przejrzał się i kawałek dalej znalazł wyrwany kabel od telefonu stacjonarnego. Przejrzal też kilka innych rzeczy aż w końcu zwrócił się do pracownicy hotelu.-czy ofiara przyjechała tutaj z kimś? Chciałbym również, o ile to możliwe dowiedzieć się co robił wczoraj do godziny okolo 2 w nocy...prawdopodobnie wtedy został zamordowany.

Takano przeczytał wiadomości i westchnął cicho.
-Yuya...nic takiego nigdy się nie stanie.-zapewnil go i pogłaskal go po wlosach.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się kochanie. To dużo dla mnie znaczy.-powiedzial całując go zaraz w policzek.

-dzieki.-skinal w stronę kobiety. Kiedy chłopak przyszedł również mu podziękował.-lepiej zrób coś z tym tlumem. Ja zajmę się zdjeciami.-powoedzial odbierając od niego aparat.

-jasne.-odpowiedzial Takano przytulajac go do siebie.-na razie idź się umyć, co?-zaprpponowal mierzwiac mu wlosy.

Takano | Jun pisze...

Jun pokrecil przeczaco głową.
- na 10 mamy spotkanie organizacyjne w sprawie tego jak ma wygladac przyszły semestr.-wyjasnil.-ale potem jestem wolny.

Hiroki szybko zrobił zdjęcia całego zdarzenia. Od razu poszedł przeglądać kamery. Kamera co prawda była skierowana na drzwi do pokoju mężczyzny ale niewiele można było zobaczyć na nagraniu. Około pierwszej wrócił pijany do pokoju w towarzystwie 3 osób. Dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Hiroki od razu poprosił o ich dane. Wyglądało na to że wszyscy wyszli w tym samym momencie. Hiroki westchnął wiedząc że morderca prawdopodobnie wszedł i wyszedł przez okno tarasowe jednak na trójka nadal była najbardziej podejrzana. Z przesluchaniami postanowił jednak poczekać na przyjazd policji.

- nie powinno to w ogóle mieć miejsca. Dlaczego w ogóle miałby mu coś takiego napisać?-spytal Takano kończąc mycie naczyń.

Takano | Jun pisze...

-super, mogę też przyjść? A może chcesz zrobić przyjęcie dla przyjaciół tak jak zrobił Mark?-spytal Jun tulac go do siebie.

Policjanci którzy przyjechali byli zdecydowanie zaskoczeni widokiem Hirokiego w yukacie i wciąż z lekko mokrymi wlosami. Uspokoili się dopiero kiedy pokazał im odznakę i wyjaśnił kim jest. Od razu wyjaśnił im co zaopserwowal i kiedy przejzeli profil ofiary zabrali się za przesluchanie.

-ech...a na prawdę myślałem że już nie ma żadnych wątpliwości...-przyznal szczerze.-bedzie dobrze, prawda?

Takano | Jun pisze...

Nie spojrzał na niego trochę smutny.
- to może zaprosisz chociaż Marka? I tak w trójkę poswietujemy?-zaproponowal l.-przepraszam że przeze mnie nie możesz nic takiego większego zrobić...

-Naoki?-Hiroki akurat wracał z ich pokoju. Zdążył się w końcu przebrać żeby wyglądać normalnie na przesłuchaniach.-on jest ze mną.-poinformowal policjanta przy drzwiach i weszli do środka.

Takano uśmiechnął się do niego a potem już skończył myć i wytarl rece. Yuya szybko skończył się myć a potem Takano wraz z Tomo poszło go położyć do snu.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Skoro tak uwazasz.-ucalowal go w policzek.-mi też trochę szkoda...ale lepiej żeby nic się nie wydało...

-spokojnie...zalatwie co jakiś obiad.-zapewnil go i poszedl do kuchni razem z chlopakiem od razu dostali ryż i gyoze.

-mhm...musimy to jednak czasem uspokajac.-powiedzial i odkrył mocniej chłopca.-ok...my też lepiej jak się umyjemy i pójdziemy spac.

Takano | Jun pisze...

-no to był dzień pełen wrażeń.-przyznal puszczając go ale zaraz łapiąc go za reke.-ne...przyjdziesz dzisiaj spać do sypialni?

-powoli...ale myślę że już wiem kto jest winien. Na razie zbieramy dowody.-wyjasnil również jedzac.

-ok. Pościele łóżko a Ty idz.-powiedzial idąc do sypialni.

Takano | Jun pisze...

-ech...to chociaż połóż się w gościnnym.-poprosil Już mimo wszystko trochę smutny.-tam będzie Ci wygodniej.-zauwazyl glaszczac go po włosach.-idz, ja jeszcze sobie coś pooglądam.

-nie przeszkadzasz. W sumie to jesteś moim asystentem więc możesz przy mnie byc.-zauwazyl Hiroki spokojnie sobie jedzac.

Takano poscielil im łóżko i usiadł na nim czekając aż Tomo wróci.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-przytaknal Jun i poszedł się umyc. Potem wrócił na kanapę oglądając jeden film a potem poszedł do sypialni i położył się spać. Mimo wszystko ciężko mu było zasnąć w łóżku które nagle stało się puste.

- wtedy nie pracowałeś ze mną na policji i nie byłeś moim zaufanym sekretarzem.-zauwazyl Hiroki.-nie będziesz przeszkadzal.-zapewnil go zaraz i szybko skończył jeść.-musze wracać do przesluchiwania ale ty spokojnie możesz skończyć jedzenie.

Takano zasmial się cicho i ucalowal chłopaka w policzek zaraz idąc samemu się umyć również skończył szybko i już po chwili był z łóżku przy swoim mezu.

Takano | Jun pisze...

Hiroki westchnął kiedy mijał go rano idąc pobiegać. Nic jednak nie powiedział i po prostu cicho wyszedł.

Policjant mu nie odpowiedział tylko odwrócił spokojnie wzrok z stronę drzwi których miał pilnować. Hiroki w tym czasie spokojnie analizował wszystkie poszlaki i zeznania. Jeszcze raz poszedł na miejsce zbrodni i dokładnie przyjrzał się wyjściu balkonowemu gdzie zauważył wgniecenie w macie tatami. Niewielkie, pozostawione prawdopodobnie przez obcas. To kierowałoby podejrzenia w stronę jednej z kobiet, pozostawało teraz pytanie której.

-dobranoc.-Przytaknął Takano obejmując delikatnie chłopaka i od razu zasypiając.

Takano | Jun pisze...

Jun wrócił w miarę szybko i uśmiechnął się do Ryu kiedy zobaczył go w salonie z kawą.
-Hej.-przywitał się z nim.-coś się stało, że nie chcesz spać w łóżku?

Hiroki odpisał mu tylko że właśnie miał zamiar to sprawdzić i ostrożnie wyszedł na zewnątrz. W nocy padało więc nie zastał żadnych śladów ale może akurat coś znajdzie. I znalazł. But na obcasie. Od razu wbiegł do środka i zaniósł go policji. Złapali kobietę która była za to odpowiedzialna a Hiroki w końcu wrócił do pokoju i padł na krzesło.

Przez przez ponad tydzień nadzorował prace remontowe w domu i ucieszył się kiedy się okazało że w końcu będę mogli się znów tam wprowadzić. Uznał że zajmie się dopieszczaniem wszystkiego kiedy Tomo będzie na kontroli w szpitalu a Yuyą zajmie Koyuki.

Takano | Jun pisze...

-zostawiam się w twoich rekach. Tak długo jak zrobisz coś pysznego to będę szczęśliwy.-odpowiedzial całując chłopaka na dzień dobry.-pojde się umyć.-zdecydowal.

- wszystko dzięki mojemu cudownemu asystentowi. Powiedział Hiroki z lekkim uśmiechem.-tylko trochę mi smutno że to nam zepsuło poranek...

-jasne. A potem trzeba zacząć szykować Yuye na wycieczkę bo przecież jedzie na weekend.-przypomnial Takano.-moze upiekę jakiś mały tort na to przyjęcie...

Takano | Jun pisze...

-ok.-zgodzil się Jun i poszedl do lazienki. Wyszedł dość szybko w spodniach dresowych i ręczniku powierzonym na szyi żeby wpadły w niego kropelki wody z wlosow.

-moj najlepszy asystent.-powtorzyl.-oj no...teraz tak ale wcześniej nie. I zaraz musimy jechać.

-coz...w takim razie odłoże trochę dobrego ciasta.-zaproponowal.-ach i pamiętaj kochanie na czas wycieczki Yuyi ja planuje nam miła randkę. Nie wymyslaj nic.-wycelowal w niego palcem i wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-bardzo dobry.-skinal Jun biorąc się za jedzenie śniadania.-chociaż trochę brakuje mi biegania po plaży...-wzruszył ramionami.

-oj daj spokój...ten sms bardzo nam pomógł. Dzięki temu znaleźliśmy bardzo ważny dowód.-zapewnił go.-powoli musimy się zbierać.

-pojadę jak tylko zjem.-przytaknal.-jasne kupie. Ale możesz pojechać że mną.-zauważył.

Takano | Jun pisze...

-cóż...biega się trudniej ale ja to lubię.-wzruszył ramionami.-pójdziemy na spacer po plaży jak już wrócimy do domu?

-no skoro jesteśmy spakowani to jeszcze chwilkę.-zgodził się Hiroki.

-mhm no dobrze więc sam pojadę.-powiedział kończąc jeść. Wstał wtedy od stołu i pojechał do miasta. Najpierw zajechał po gitare a potem po Yuye.

Takano | Jun pisze...

-brzmi jak plan.-zgodził się jedząc spokojnie śniadanie. Skończył dość szybko i dopił herbatę.-ale na razie pójdę się wyszykować żeby zdążyć na spotkanie.

-ja też nie cieszę ale na razie musimy już wracać.-przypomniał mu Hiroki bo przecież już dawno mieli się wymeldować.

-już idę, prowadź.-poprosił chłopca trzymając go za rękę i dając się poprowadzić do nauczycielki.

Takano | Jun pisze...

-ok, postaram się wrócić dość szybko.-obiecał mu kiedy już wychodził. Pojechał na uczelnie gdzie spotkał się z Tonym i razem poszli do gabinetu gdzie czekała reszta wykładowców ich wydziału. Ustalanie wszystkiego zajęło im około 3 godziny a potem zaczęli się zbierać.

-No to idziemy.-Hiroki wziął jedną torbę i wyszedł drugi zamykając za nimi drzwi. Wymeldowali się a potem poszli prosto do samochodu.

-Nie trzeba.-powiedział Takano siadając na wskazanym miejscu.-o czym chciała Pani porozmawiać?

Takano | Jun pisze...

-wróciłem!-oznajmił wesoło Jun wchodząc do mieszkania i zdejmując buty.

-pamiętam, pamiętam.-wywrócił oczyma i podał chłopakowi kluczyki.-prowadź.-dodał jeszcze i usiadł na siedzeniu pasażera.

-Uznaliśmy, że nie chcemy, żeby czuł jakąś presję.-Takano wzruszył ramionami.-Oczywiście planowanie jest ważne, ale to on powinien zdecydować co chce robić w życiu a do tego ma jeszcze czas.

Takano | Jun pisze...

-bylo ok, nie wynudzilem się aż tak. Nadal będę was uczyl.-odpowiedzial Jun.-a Ty? Co robiłeś?

- na pewno. Jesteś asystentem całej naszej drużyny więc siła rzeczy będziesz często znał szczegóły sprawy. Oczywiście będą przypadki kiedy będziemy mieli sprawy ściśle tajne albo nie będziesz mógł czegoś wiedzieć że względu na specyfikę sprawy ale tak to nie ma problemu.

-Yuya...wujek spokojnie poczeka. A Ty obiecałes nam mówić jak coś się będzie dzialo.-zauwazyl Takano.-o co chodzi?-spytal patrząc na nauczycielke.

«Najstarsze ‹Starsze   3801 – 4000 z 4687   Nowsze› Najnowsze»