-mhm...no to faktycznie nuda.-zgodził się, śmiejąc się cicho. Usiadł obok niego na kanapie a zaraz zdecydował się położy się z głową na udach chłopaka.
Hiroki w pewnym momencie zerknął na licznik. -ale zwolnij trochę...nawierzchnia jest śliska tutaj.-upomniał go kładąc sobie bardziej fotel.
-Yuya, obiecałeś nam mówić.-przypomniał mu jeszcze raz Takano.-Więc teraz jeśli ty tego nie powiesz to usłyszę to od twojej pani wychowawczyni.
-mhmm...przepraszam że doprowadziłem do sytuacji w której się nudziłeś.-zaśmiał sie cicho mężczyzna.-ugotujemy dzisiaj razem obiad?
-trochę się zmęczyłem, więc pomyślałem, że skoro nie muszę prowadzić to się zdrzemnę.-odpowiedział zamykając oczy.-obudź mnie jak będziemy robić przystanek.
-Yuya!-krzyknął za nim Takano po czym westchnął.-może mi Pani powiedzieć co się dzieje?-spytał krzyżując ręce na piersi.
-nic nie mamy?-spytał trochę zaskoczony. Skoro tak to pójdziemy do sklepu obok i zrobimy zakupy.
-dobranoc.-odpowiedział jeszcze Hiroki i usnął.
-rozumiem. Jednak nie sądzę że zapisanie Yuyi do szkoły wieczorowej miałoby rozwiązać ten problem...-zauważył Takano przeglądając kartki.-proszę chwilę zaczekać.-poprosił jeszcze i wyszedł z gabinetu. Znalazł chłopca siedzącego na ławce na korytarzu.-Skoro już wszystkiego się dowiedziałem to może wrócisz do środka i porozmawiamy?
-dango może kiedy indziej...w końcu dzisiaj jeszcze idziemy do galerii, prawda?-zauważył.-A na jaki obiad ty masz ochotę?
-w takim razie dobrze, że się skończyła bo zaczynam się robić głodny.-zaśmiał się idąc za nim na ramen.
-Yuya...nie mamy ich na tyle żeby nie móc ci pomóc.-westchnął Takano.-a to, że ci pomożemy wcale nie będzie oznaczało, że będziesz, jak to nazwałeś ciotą.-dodał cały czas patrząc na chłopca.-poza tym...jesteśmy rodziną, prawda? A rodzina sobie pomaga. Więc pomyślmy razem nad jakimś rozwiązaniem.
-hmmm...to co powiesz na naleśniki albo coś takiego?-zaproponował patrząc na niego.-Albo jakiś makaron z prostym sosem...-wymieniał dalej.
-albo bym się obudził i zaczął płakać że jestem głodny.-zaśmiał się idąc za nim i zajmując miejsce.
-Yuya...nie będziesz mięczakiem z takiego powodu...czy ja jestem mięczakiem kiedy proszę swojego brata o pomoc?-spytał unosząc brew.-i powiedz mi...uważasz, że jesteś gorszy bo nie masz mamy?
-może być.-zgodził się Jun.-W końcu ty też musisz mieć dużo siły jeśli chcesz zacząć jak najszybciej chodzić.-zauważył z lekkim uśmiechem.
-no może kiedyś.-zaśmiał się.-rozchoruję się i będziesz miał dziecko.-dodał zaraz parząc w menu.
-Yuya...to nie prawda...to wszystko nie prawda.-Takano wziął chłopca na kolana i przytulił go lekko do siebie.-Nie przynosisz nieszczęścia...Nie zabiłeś swoich rodziców i nam też nic nie zrobisz. Wujek zachorował bo...robił wiele głupich rzeczy jak był młodszy, wiesz? I ten Pan do nas przyszedł bo tatuś robił dużo głupich rzeczy jak był młodszy...
-Mhm, więc zaraz pójdziemy.-zgodził się Jun wyciągając rękę żeby pogłaskać chłopaka po policzku.
-życzysz mi żebym się rozchorował?-spytał unosząc brew. Zaraz i sobie zamówił ramen.
-Na pewno Yuya. Nikomu cię nie oddamy.-zapewnił go.-Bardzo cie kochamy i właśnie dlatego chcemy ci pomóc. Rodzina sobie pomaga.-dodał przytulając chłopca mocno do siebie.
- mhm, tak też możemy zrobić.-przytaknal I usiadł.-to co? Idziemy do sklepu?
-nk wiesz ty co? Okropny jestes...zyczyc coś takiego swojemu chłopakowi...
-Yuya...doceniamy to że jesteś grzeczny i nas to cieszy ale nie wyrzucimy Cię jeśli raz na jakiś czas coś nabroisz.-zapewnil go.-to co? Dasz sobie pomóc?
-jasne, nie śpieszy nam się.-przytaknął Jun i usiadł sobie wygodniej.
-mhm, no oczywiście.-zaśmiał się Hiroki i również wziął się za jedzenie.
-i na pewno nie będziesz. Nadal masz przecież Ayę i Maxa, który już wrócił do szkoły. Będzie dobrze.-zapewnił go.-więc chodź, porozmawiamy z Panią i razem coś wymyślimy, ok?
-jasne. Ja pójdę tylko z Tobą na ta część w galerii. Zrobię zdjęcia bo na pewno twój brat i reszta będą chcieli zobaczyc.
-chociaz to okrutne życzyć swojemu chłopakowi choroby.-zauwazyl jedząc spokojnie ramen.
-na pewno Yuya.-zapwwnil go.-oj ja wiem że wujek tak...ale ja bym wolał żeby jednak obeszło się bez bicia.-dodal Takano i wstał biorąc chłopca za rękę żeby wejść z nim do gabinetu.
-jak mam poćwiczyć kiedy mój model się do mnie przytula?-spytał wesoło patrząc cały czas na chłopaka.
-ok.-Hiroki wstał i zasunął za sobą krzesło. Przeciągnął się uznając że pewnie zaraz wróci znów do spania.
-Możemy spróbować tego jeśli chcesz, ale chcę żebyś mi mówił jeśli coś jednak się stanie...-powiedział Takano bo na prawdę się martwił.-i żebyś ufał i mnie i wujkowi.-dodał mierzwiąc chłopcu włosy.-A Pani ma jakiś pomysł? Już pomijam to że skoro wie Pani jaka jest sytuacja to powinna Pani działać od razu.
-oj no...ale ja już martwej natury mam dość...wolę mojego żywego i ciepłego chłopaka.-zaśmiał się jednak robiąc zdjęcie ich roślince doniczkowej stojącej obok telewizora.
Hiroki tylko skinął głową i ułożył się wygodnie na siedzeniu. W sumie nie wiedział czemu jest aż tak zmęczony.
-ech...no i co teraz Yuya? Myślisz, że sami się znudzą czy może sądzisz że to właśnie ja powinienem coś zrobić skoro obrażają cię uważając że cię nie kochamy?
-jasne że nie. Ale na prawdę możesz poza uczelnią traktować mnie po prostu jako przyjaciela swojego brata. To przecież normalne, prawda?-zauwazyl idąc spokojnie do sklepu.
- ja też lubię.-przyznql Hiroki z lekkim uśmiechem.-ja poczekam z psem a ty szybko zrób zakupy.-zaproponowal.
-wiec na pewno jest pyszny.-powiedzial Takano siadając na kanapie. Zjadł że smakiem swój mus a kiedy i Yuya zjadł opowiedzieli Tomo cała sytuację.
-zobaczysz będzie dobrze.-zapewnil go.-hmmmm...moze makaron z sosem serowym? Dość szybki do zrobienia obiad.
- to co mamy na naszą obiadokolację?-spytal idąc koło niego do ich mieszkania.
- tak zrobimy. Nie daj im się sprowokować. Wiem że to trudne ale niech Cię to nie rusza. Kochamy Cię i nic tego nie zmieni.-powoedzial Takano tulac chłopca do siebie.
-oj...ale mi nie o to chodziło.-wywrócił oczyma.-poza tym ty lepiej gotujesz niż ja więc dlaczego to moje polecenia, co?
-oj...przecież dobrze gotujesz. Zawsze mi smakuje.-powiedział szybko kończąc jeść.-Ale mimo wszystko położę się dzisiaj wcześniej, ok?-dodał wstając od stołu.
-mhm...już widzę skarbie jak ich kopiesz tą nogą w gipsie.-zaśmiał się.-daj spokój...to nic nie zmieni.
Potem spokojnie wrócili do mieszkania i od razu wzięli sie za przygotowywanie obiadu. -smacznego.-powiedział Jun kiedy mieli już makaron z sosem w talerzach i siedzieli przy stole.
Hiroki zasnął od razu. W nocy jednak dostał gorączki i obudził się grubo przed budzikiem biegnąc do toalety żeby zwymiotować. -ugh...a miałem nadzieję że mi przejdzie...
-wiem, ja też nie chcę. Na razie myślmy pozytywnie.-powiedział z uśmiechem.-cieszę się, że w końcu jesteśmy w naszym domu.
-jestem za.-zgodził się Jun wesoło i wrócił do jedzenia. Dość szybko skończył i wstał od stołu.-ja posprzątam a ty idź się szykuj jak zjesz.
-mhm...tylko napisz do wszystkich maila, że zajęcia odwołane, ok?-powiedział trochę przy tym kaszląc.
-jasne, że możesz głuptasie.-zaśmiał się Takano i ucałował go lekko.-to nasz domek. A właśnie...zupełnie zapomniałem że w bagażniku mam tą gitarę o którą prosiłeś.
-bedzie dobrze.-zdazyl jeszcze powiedzieć za nim Jun a potem szybko skończył myć naczynia. Wtedy również poszedł się wyszykowac. Zdecydował się na jeansy i koszule która jakiś czasem temu kupił na zakupach z Ryu.
-jasne.-przytaknal Hiroki i staral się nie zasnąć dopóki Naoki nie wróci z lekiem.
-ja ją przyniose.-zapewnil go Takano.-wtedy już wszystko w domku będzie, prawda?-zauwazyl tulac chłopaka do siebie.
-oczywiście że będę.-obiecał mu i jeszcze ukucnął na przeciwko niego.-no i...jako że później nie będę miał jak i kiedy.-Powiedział zaraz potem przytulając go do siebie.-gratują Ryu. Na prawdę jestem z ciebie dumny, jesteś wspaniałym fotografem i zawszę czuję się szczęśliwy mogąc ci pozować. To dla mnie zaszczyt być na twoich zdjęciach.-zakończył zaraz całując go lekko.
-jesteś, jesteś.-powiedział Jun wstając i zamykając mieszkanie kiedy już wyszli.-ja też się cieszę. Mogłem spokojnie pooglądać zdjęcia bo dzisiaj już raczej nie będę miał jak.
-mhm...ale nie siedź przy mnie bo zaraz też cie złapie...idź sobie telewizję pooglądaj czy coś.-poprosił go i położył się na boku od razu zasypiając.
-oczywiście, nie będę ci przecież kazał samemu gotować.-zaśmiał się i ucałował go w policzek.
-przeciez nie masz za co mnie przepraszać gluptasie.-zasmial sie.-jasne, ale jak to nie będzie zbyt późno to zadzwoń, pewnie jeszcze będę na nogach.-powiedzial wchodząc do windy.
Hiroki obudził się po jakiejś godzinie po kolejnym dźwięku smsa. Wywrócil oczyma kiedy zerknął na ilość nieprzeczytanych wiadomości. -przeciez nie umieram.-mruknal to samo pisząc do chlopaka. Potem wygramoil się z łóżka i poszedł coś zjesc.
Takano przytulił go do siebie i puscil to dopiero po dłuższej chwili. - chyba pora robić obiad,Co? Zacznij a ja pójdę po gitarę.
Kiedy dojechali Jun złapał go jeszcze raz za dłoń. -Wszystko będzie dobrze, więc niczym się nie martw.-powiedział i wyszedł z samochodu. Wyjął wózek z bagażnika i podstawił go pod drzwi pasażera.
Hiroki znów lekko wywrócił oczyma bo jadł już odgrzaną kaszkę ale odpisał tylko z uśmiechem. "jasne, nie martw się. Ja ciebie też kocham."
-ok.-Takano wstał i poszedł do samochodu. Wyjął gitarę z bagażnika i wrócił do domu. Położył ją na fotelu i poszedł do kuchni.-pomóc w czymś?
Jun wszedł za nim i zajął stanął tak żeby mieć dobry punkt do robienia zdjęć.
-troszkę lepiej kochanie, dziękuję.-uśmiechnął się słabo do niego.-serio, gorszy ode mnie? Później mi opowiesz jak było.
Takano grzecznie wykonywał jego polecenia ciesząc się że mogą tak spędzać czas. -może upieczemy Yuyi ciasteczka? Wczoraj zrobiłem za dużo i zaprosiłem trochę ciasta na ciasteczka czekoladowe. Jest w lodówce w cukierni.
- na też się bardzo cieszę w takim razie.-odpowiedzial Jun.-robie Ci dużo zdjęć żebyś mógł wysłać rodzinie więc ani mi się waz je usuwac.-dodal że smiechem.
- Nie trzeba. Poradzę sobie.-zapewnił go wstajac z łóżka i zakładając bluze.
-mozesz. Zadzwoń tylko jak już będziesz chciał wracać to po Ciebie przyjadę.-odparl Takano zaraz zdając do jedzenia.
-nic się nie stalo. Przeciez spędziliśmy razem czas wczoraj. Idź na razie do swoich przyjaciół i gości. Niedługo wszystko ma się zacząć, prawda?-spytal zerkajac na zegarek.
-hmmm...chyba wiem o kim mówisz. Coz...oj potrafi być dość surowy, mam nadzieję że z jej kostką wszystko będzie dobrze.-powiedzial dziękując chłopakowi za zupe.-a czego was dzisiaj uczył?
-ok, kupimy. Yuya chcesz iść czy chcesz żebym do Maxa też Cię zawiózł?-spytak spokojnie Takano bo pomyślał że może chłopiec chciałby mieć więcej czasu na zabawę.
Jun odprowadził go wzrokiem a kiedy wszystko się już zaczęło stanął sobie tak żeby mieć dobry punkt do robienia zdjęć.
-Nie może wam dać prawdziwej broni. Nawet w akademii policyjnej ćwiczyliśmy na atrapach tylko że odpowiednio obciążonych.-powiedział Hiroki jedząc dalej spokojnie.-jeśli chcesz możesz jutro zostać w domu.
-ok.-przytaknął Takano i skończył jeść swoją porcję.
-nie. Bo usuniesz wszystkie i Kei nic nie zobaczy. A ja nie po to się tak starałem.-powiedział z uśmiechem.-Ale spokojnie, przed twoim przejrzeniem ich zobaczy je tylko Kei.
-Dziękuję.-Hiroki uśmiechnął się siadając i poprawiając sobie poduszkę.
-oczywiście że pieczemy.-odpowiedział wesoło Takano kierując się od razu do kuchni.
-oj...zaufaj mi. Wyszedłeś świetnie.-zapewnił go.-A Kei na pewno się ucieszy ze zdjęć.-dodał jeszcze i zerknął na zegarek.-chyba niedługo koniec, co?
-to robię cały czas kochanie.-zauważył Hiroki i upił łyk herbaty.
-i na pewno takie wyjdą. Wątpisz w zdolności swojego męża?-spytał kiedy nastawiał piekarnik żeby też już się grzał. Potem naszykował blaszki układając na nich papier do pieczenia. Wziął zwie łyżki z czego jedną podał Tomo.-weź trochę cista, ukręć kulkę, spłaszcz ją trochę i połóż na blaszce. Proste.-uśmiechnął się od razu biorąc się do roboty.
-wcale nie. Było bardzo milo.-zapewnil go schowal aparat do torby.-baw się dobrze z przyjaciółmi i jak coś to pamiętaj że możesz do mnie dzwonić jeśli nie będzie za pozno.
-mhm. Postaram się szybko wyzdrowiec.-obiecal mu i dopil herbatę.-nie przytulaj się za bardzo bo jeszcze się zarazisz i dopiero będzie.
-ciasto już zrobione nie bardzo można zepsuć teraz.-zasmial się.-wyglada świetnie, właśnie tam ma być.-powiedzial kontynuując robienie ciastek a kiedy już mieli dwie pełne blaszki włożył je do piekarnika.
-jasne, do zobaczenia.-zgodzil się Już i wyszedł z galerii od razu jadąc do ich mieszkania. -blisko jesteście?-padlo pytanie kiedy tylko Ryu wrócił do przyjaciol.
-mhm...uwazaj na siebie.-powiedzial Hiroki kładąc się na boku.
-jezzcze nie.-zasmial się Takano. Wyjął ciastka po około 10 minutach i wyłożył je na kratkę żeby wystygly. Od razu zaczął też szykować następne partie.
-heee....no to faktycznie musi ci być ciężko mieszkać z niańką.-jeden z jego kumpli poklepał go po ramieniu. -heh, a na zajęciach wydaje się być spoko.-zauważyła jedna z dziewczyn.-no i myślałyśmy że może masz na niego crusha.-dodała trochę ciszej prawie szepcząc mu do ucha.
Hiroki jednak nie mógł zasnąć więc tylko leżał przeglądając strony na telefonie i czekając na powrót Naokiego.
-A jednak we mnie nie wierzyłeś!-wykrzyknął Takano oburzony. Zaraz wrócił do formowania nowych ciastek.
-poza tym że jest twoją niańką, ok.-dziewczyna wzruszyła ramionami.-chociaż nie winiłabym cię gdybyś miał na niego crusha...serio...kto by nie miał.-zaśmiała sie razem ze swoimi koleżankami.
-hmmm?-jęknął kiedy poczuł na sobie ciężar chłopaka który usnął i częściowo położył się na nim.-ech...Nao-chan?
-heeeeee!? Serio!?-dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona.-kurczę...przez kogo?-dopytała kucając przed nim razem z przyjaciółkami.
-mhm...właśnie czuję.-zaśmiał się unosząc dłoń do suchego ręcznika na czole.-idź się umyj i też się połóż spać. Wiem że jesteś zmęczony.
-ja ciebie też.-zgodził się Takano całując go namiętnie. Zaraz się od niego odsunął żeby posprzątać miski po ciastkach a potem wyjął gotowe ciastka z piekarnika.
-idziemy idziemy!-zawtórował Mark. -idziemy.-zgodziły się też dziewczyny-Idziemy utopić smutki. Miałam nadzieję na randkę z nim na koniec roku.-zażartowała.
-lepiej, troszkę. Ale chyba nie powinieneś ze mną spać. Zarazisz się u kto się mną zajmie?
Takano za to zapakował jeszcze część ciastek do pudełka na jutro dla Yuyi a część wsadził do miski którą zaniósł do salonu. Usiadł na fotelu słuchając jak jego mąż gra na gitarze.
Jun w lusterku samochodu zobaczył wychodzącego Ryu z przyjaciółmi a potem odjechał już do mieszkania. Mark szedł blisko Ryu żeby w razie jakiś głupich pytań mu mu pomóc. -to co Ryu? Zdecydowałeś gdzie idziemy?
-Ale to wcale nie znaczy że jeszcze raz się nie rozchorujesz.-zauważył Hiroki i obrócił się na drugi bok od razu zasypiając.
-Ale przecież ostatnio dokładnie sprzątaliśmy.-zauważył dość leniwie.
-ok, w takim razie zostaw do mnie.-Mark uniósł kciuk do góry i zaprowadził ich do swojego ulubionego pubu, z dobrym tanim piwem i nie za głośną muzyką tak żeby mogli pogadać a Ryu nie będzie się czuł źle że nie może tańczyć.
Hiroki obudził się rano ze zdecydowanie mniejszą gorączką. Wstał przed Naokim bo jakoś sam się obudził i przeciągnął się lekko.
-oj...ale przecież do dopiero po wycieczce Yuyi...czy do tej wycieczki mogę się tym nie martwić i szykować randkę dla mojego męża?
Kiedy mniej więcej wszyscy skończyli już swoje jedno piwo, lekko wstawiona Sue podeszła do niego lekko chichoczac. -ej Ryuuuu...bo założylysmy1 się z dziewczynami o 2 rzeczy ale tylko ty możesz nam powiedzieć jak jest na prawdę wiec. Najpierw 1 ok? No więc...ta osoba która ba na kilku twoich zdjęciach w galerii to Jun, prawda?
-oj ale chyba mogę iść do toalety, prawda?-spytal cicho się śmiejąc.
-ok, ok. Ale na razie odpoczywamy. Należy nam się kochanie.-powiedzial sięgając sobie po ciastko.
-mhm...ok, ok...MAY WYGRAŁAŚ!-krzyknęła dziewczyna i nachyliła się bliżej chłopaka.-to teraz druga rzecz, ok? Pod tymi eleganckimi koszulami Jun ukrywa seksowny sześciopak, prawda?-spytała wesoło trzymając kciuki. Nie ciężko było zgadnąć na co ona postawiła.
Hiroki szybko załatwił swoją potrzebę a potem poszedł do kuchni napić się wody.
-oczywiście.-Takano przeniósł się z fotela na kanapę i przytulił do ciebie Tomo.-w końcu chwila spokoju dla nas, co?-spytał całując go w policzek.
-no jak to skąd! Przecież mieszkacie razem.-zauważyła.-i słyszałam że łaźnie są bardzo popularne w Japonii, no i mieszkacie nad morzem nie? Musiałeś go przynajmniej raz widzieć bez koszulki.-zauważyła Sue jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-jakbym coś potrzebował to zadzwonię.-Przytaknął.-Ale nie chcę ci zawracać głowy bez powodu.-dodał siadając przy stole.
-Ja też.-przytaknął.-Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.-dodał przytulając go mocniej.-więc cieszę się że w końcu mam chwilę żeby tulić się z moim mężem.
-ech no to chyba się nie dowiemy...-mruknęła dziewczyna a Mark akurat wrócił z nowym piwem dla siebie. -Jezu zostaw go w spokoju co?-burknął na dziewczynę.-i przestańcie się tak w końcu interesować naszym profesorem.-dodał siadając koło Ryu.-sorry, że cię zostawiłem tak na pożarcie.-poklepał przyjaciela po plecach.
-sok?-zaproponował tylko i wziął się za jedzenie.-skup się na trenigu, potem mi opowiesz jak było.
-Ja ciebie też.-zapewnił go i nachylił się żeby ugryźć ciasteczko które wziął Tomo.
-w takim razie możemy się cieszyć że w porę wróciłem i wszyscy są już trochę podpici więc na pewno nie zauważyli twojej zazdrości wymalowanej na twarzy.-zaśmiał się.-a no i jest tutaj całkiem ciemno.-dodał upijają łyk swojego piwa.
-ok.-skinął Hiroki od razu nalewając sobie szklankę soku.-miałem na niego straszną ochotę.-przyznał szczerze.
-no, naciesz się bo więcej ich nie będzie.-powiedział wzdychając kiedy nie mógł sięgnąć po ciastko przez to że Tomo praktycznie na nim siedział.-Tomo, będziesz miał coś przeciwko temu że przez ten miesiąc przez który będą u nam Marc z Theo dużo będziemy jeździć?
-oczywiscie że jestem. Mój przyjaciel osiągnął sukces. Takie rzeczy trzeba opic.-powiedzial wesolo.
-czemu musiałeś dłużej zostać? Coś się stało?-spytal zmartwiony od razu siadając na lozku.
-hmmm...nie chce żeby opuszczal szkole wiec może...jesli to będzie weekend to z nami pójdzie a jeśli w tygodniu to niech zostanie z twoja mama albo moim bratem?-zaproponowal.
-no nie są.-przytaknął Mark.-wyglądają świetnie.-dodał jeszcze unosząc kciuk do góry.
-Naoki!-Hiroki jeszcze krzyknął a potem westchnął. Zerkną na zegarek i od razu wstał z łóżka. Było już zdecydowanie za późno. Ubrał się i pojechał do sali na której ćwiczyli.
-mhm, możemy tak też zrobić.-przytaknął Takano.-Po prostu wiem że obaj na pewno ucieszą się jeśli i ty z nami pojedziesz.
-ale poszło ci świetnie. Chociaż wiesz...mam wrażenie że jedna dziennikarka miała problem ze zrozumieniem twojego akcentu na początku jak głos ci się trząsł. Ale spoko, ja zrozumiałem wszystko.-poklepał go po ramieniu.
-może powiesz mi to prosto w twarz co, Tetsuo?-zagadnął Hiroki nonszalancko opierając się o framugę drzwi.-przy okazji przypomnę ci że nie było ani jednego sparingu ze mną który byś wygrał.
-wiem, ja też nie chcę. Dlatego na parę wycieczek go zabierzemy. Mam nadzieję że Mark nie będzie miał nic przeciwko...
-jasne. Pójść ci po nie?-spytał Mark już wstając żeby pójść do baru.
-Jak śmiesz tak traktować uczniów?-odpowiedział unosząc lekko brew.-A odpowiadając na twoje pytanie, cóż...nawet ja czasem mogę się roz...-nie skończył zdania bo nagle się rozkaszlał. Zdecydowanie powinien jeszcze leżeć w łóżku.
Mark wstał i poszedł do baru. Wrócił po chwili z piwem dla przyjaciela i usiadł znów obok niego. -nie musisz mi za nie oddawać.-powiedział od razu.
-na pewno nie nauczy się więcej kiedy będzie próbował cię rozbroić w momencie kiedy sam prawie mdleje!-burknął Hiroki.-jak widać musiałem. Spokojnie, nie spieszy nam się.
-wiem...sam myślałem raczej o takich 2-3 dniowych wypadach. Do Tokio i z powrotem. Do Kioto i z powrotem. Do Nary może...Może do Osaki.-wzruszył ramionami.-Ale za każdym razem żeby wrócić i posiedzieć trochę tutaj. Mamy Yuyę i nie mogę pojechać z nimi tak jak bym to zrobił na studiach.
-nie musisz.-zapewnił go i upił łyk piwa.-w drugim semestrze nadal będziesz uczęszczał na zajęcia Juna?
-Naoki, widzę że musiałem więc już nic nie mów, ok?-powiedział i ruszył do samochodu. Westchnął cicho kiedy już siedzieli w samochodzie. "Może faktycznie zrobiłem się za miękki? Nie...zdecydowanie nie...nawet zanim poznałem Naokiego nie męczyłbym tak nikogo..." Myślał patrząc się w przestrzeń i na razie nawet nie odpalając samochodu.
-Nie robisz problemów, głuptasie.-zapewnił go przytulając mocno do siebie.-Zobaczymy. Jak już przyjadą to wtedy się więcej rzeczy ustali.
-ale przecież nie może ci zabronić.-zaśmiał się.-Jak ty idziesz to ja też.-dodał zaraz.
-nie pomagasz Naoki.-fuknął i zacisnął dłonie na kierownicy.-Nie chodzi o to czy byś wytrzymał czy nie, i pominę to że wyglądałem jakbyś zdecydowanie nie wytrzymał, tylko potem odbierałbym cię ze szpitala. Wolę ominąć takie atrakcje.-powiedział a zaraz potem się rozkaszlał.-kurwa.-fuknął i powoli ruszył.
-teraz chcesz szykować? Przecież można rano...-mruknął tuląc go mocniej do siebie i nie chcąc puścić.
-podobają, Jun ciekawie opowiada.-powiedział zaraz nachylając się bliżej.-poza tym muszę pilnować żebyś nie robił takich maślanych oczu.-dodał wesoło i upił łyk piwa.-cóż...pójdą i nic na to nie poradzisz.
-nic mi nie będzie, zaraz wrócę do łóżka.-zapewnił go.-wiem, wiem...ech...poćwiczysz ze mną ok? Może ja ci to lepiej wyjaśnię niż on.
-To może ja mu rano zrobię? Przecież i tak wstaję później i w ogóle.-zauważył całując go w policzek.
-oj spokojnie, nie interesują mnie starsi.-zaśmiał się.
-więc zrobimy coś żebyś mógł zrobić to samo z bronią. Ale rozumiem że możesz się jej bać.-powiedział i zamknął samochód.-Mogę sam iść Naoki.-dodał wywracając oczyma.
-sam sobie zrobię...ale zrobisz jak ja pojadę po Yuyę.-zaproponował zaraz.-no weź...w końcu od tak dawna jesteśmy sami a ty chcesz siedzieć w kuchni...
-w...wydaje ci się.-bruknal Mark zaraz wesoło się śmiejąc.-poza tym, to nic w porównaniu z twoim flirtowaniem z nim po japońsku za każdym razem jak osobno z nim ćwiczymy przy jego biurku.-zauwazyl.
- tak? Nie jestem za miękki?-spytal pół żartem i ruszył już w stronę ich mieszkania.
-zrobie. Zapakuje mu też ciasteczka. Możesz mi to zostawić.-zapewnil to i pocałowal to namiętnie.
-coz...moze nikt nie rozumie I nie zauważyłem żeby ktoś używał tłumacza żeby was zrozumieć ale widać to napięcie między wami...oj widać.-zasmial się biorąc zaraz łyk piwa.
-mhmmm....zaraz, wróć. Ktoś złamał kostkę? Co się stało?-spytal otwierając drzwi ich mieszkania.
-mhm...ja też to bardzo kocham.-zapewnil go.-dlatego nie chce przerywać żebyś mógł iść robić bento...mozna później.-zasmial się znów muskajac jego usta swoimi.
-mhm...no zobaczymy czy wytrzymasz.-zaśmiał się.-Bo wiesz...skoro mnie ciekawi o czym tam rozmawiacie to sobie pomyśl jak bardzo ciekawe są te dziewczyny które zawsze za nami siedzą.-dodał upijając piwa.-oj...przecież nie jestem aż tak nachalny...
-ech...spróbuję do niej zadzwonić chociaż sądzę że nie wyleczy się do końca kursu.-powiedział zdejmując buty i po tym jak się przebrał od razu wskoczył do łóżka.
-mhm...ja też lubię być z tobą w kuchni. Uwielbiam zapach domowych obiadów które gotujesz.-przyznał patrząc mu w oczy.
-Cóż...-Mark wzruszył ramionami i wziął kilka łyków swojego piwa.-W każdym razie pozwalam sobie cię klepnąć jak tylko zaczniesz się podejrzenia zachowywać...myślałem że się po dzisiaj nie wyplączesz.
-mhm...porozmawiam z nią. Ale wiesz że raczej już się zraziła.-powiedział wzdychając.
-hmmm...w takim razie zagramy jak tylko wyleczysz nogę.-powiedział z uśmiechem.-myślisz że zdejmą ci gips zanim Yuya pojedzie na wycieczkę?
-No to pamiętaj że dziewczynom powiedziałeś że jesteś gejem. Ale myślę że teraz i tak nie wiele myśli inaczej więc tego się trzymaj.-zaśmiał się.
-mhm...no dobrze.-okrył ich kołdrą i objął chłopaka.-może zamówimy sobę?-zaproponował żeby nie musieli gotować.
-wiesz...Mark raczej nie bardzo w baseball...w europie popularniejsza jest piłka nożna. Sądzę, że Theo też nie będzie potrafił.-powiedział całując go w nosek.
-w Końcu tak się zamotasz że prawda wyjdzie na jaw i...-przerwał żeby wziął łyk piwa.-sam w sumie nie wiem co się stanie.-dodał wesoło i opróżnił kufel.
-nie zmienię, nie zmienię...nie jestem aż tak okrutny. Tylko trochę chłodny. Dlatego mam mój kaloryfer.-zmierzwił chłopakowi włosy i sięgnął po telefon. Szybko zamówił im po porcji yakisoby.
-eeee? ale wtedy będzie zimno.-zauważył.-Nauczymy Marka i Theo.-zdecydował szybko.
-ja też się cieszę.-przyznał.-w ogóle, posprawdzałem trochę i mogę się starać o stypendium w Japonii. Na wybranym uniwersytecie.-pokazał mu uniesiony kciuk w górę.
-Ja ciebie też kocham Naoki.-przyznał Hiroki i znów się rozkaszlał.-wybacz.
-oczywiście że posłucham. Nie wyobrażam sobie innych opcji.-powiedział głaszcząc chłopaka po włosach. Jego obrączka odbijała światło lampy a on uśmiechnął się lekko patrząc Tomo w oczy.-kocham cię, wiesz? Cieszę się że wzięliśmy ślub i możemy tak razem mieszkać.
-serio, serio.-Przytaknął.-z moimi wynikami nie powinno być trudno.-dodał zadowolony.-no, to że nie musisz się ukrywać to na pewno duży plus.-zaśmiał się.
-mhm...trochę.-przytaknął znów kaszląc.
-zaraz tuczę...pilnuję żebyś jadł.-zaśmiał się.-i nie ma już niczego co mogłoby mi w tym przeszkodzić więc...Ja się bardzo cieszę że niedługo będzie pasować.
-no tak...o jedną rzecz do martwienia się mniej.-zgodził się.-chętnie, właśnie myślałem o tym. -przyznał wesoło.-o jedzenie się nie martwię, jak coś umiem sam gotować.-zauważył.
-na ciebie w łóżku dopóki nie przyjdzie nasza soba.-powiedział klepiąc miejsce obok siebie.
-byłoby mi przykro gdyby nagle twoja obrączka nie była przy tobie.-zaśmiał się i ucałował go delikatnie.
-no bo tak się mnie pytasz czy jestem pewny jakbyś nie chciał żebym jechał.-zaśmiał się.-no i oczywiście zaprosisz mnie do siebie jak będzie jakieś dłuższe wolne, nie?
-ale przecież nie ma nic do roboty...jak zjemy to nawet ja mogę wyjść na chwilę z psami.-zapewnił go i wziął łyk herbaty.
-nie musisz jej tak chować przecież.-zauważył z lekkim uśmiechem.
-Wierzę na słowo.-zaśmiał się.-chciałbym odwiedzić miejsca w których mogę zrobić dobre zdjęcia.-przyznał szczerze i upił trochę piwa.
-mhm, ja ciebie też kocham.-zapewnił go i ucałował w policzek. Potem wstał i poszedł wyrzucić ich plastikową zastawę.
-nic się nie stało. Ale jak przyjedziecie bardzo późno to nie wal mi w drzwi tylko napisz wiadomość. Otworzę wam wtedy.-poprosił bo nie chciał żeby nagle wszyscy się pobudzili.
-jasne, ale to może jak już dostanę się na to stypendium.-zaśmiał się wesoło. Zjadł trochę paluszków i znów upił łyk piwa.
-Skoro źle się czujesz to może jednak ja wyjdę, co? To bedzie przecież tylko na chwilę.-zauważył zmartwiony.
-ja też zapomniałem...-przyznał szczerze.-ale spokojnie przyjadą na tyle późno, że nie będą chwili jeść. Łóżko się pościeli...ale nie chce mi się teraz sprzątać.-mruknął przytulając chłopaka do siebie.
-juz dość?-spytal wesoło Mark. -ej może pójdziemy na karaoke?-zaproponowal jeden z chłopakow siedzących obok.
-odpoczac.-westchnal Hiroki wstajac z kanapy i prowadadzac Naokiego do sypialni.-no juz, przebieraj się i do spania.
-no wiem....wiem....-przytaknal i sięgnął do lodówki po nadzienia do onigiri.-po prostu w końcu mamy czas dla siebie a zaraz będę musiał jechać po Yuye.
-no wiesz co!? czuje się tym personalnie dotknięty. Oczywiście że mamy. Dosłownie dwa budynki dalej.-powiedzial James kręcąc głową z niedowierzeniem.
-dobranoc.-przytaknal Hiroki od razu zasypiając.
- ale Yuya zawsze nam może wpaść do sypialni, zwłaszcza teraz. Więc nie będę się czuł swobodnie.-zamarudzil trochę jeszcze i ucalowal chłopaka w policzek.
-Ja? coś ty. Może nie śpiewam jakoś tragicznie ale nie jest świetnie.-zaśmiał się.-A ty?
-tak? A coś się stało że zdecydowałeś się wagarować?-spytał Hiroki sennie.
-mhm...szybko.-zgodził sie zaraz całując go namiętnie. Westchnął kiedy znów zadzwonił mu telefon.-halo? Tak, już jadę.-przytaknął i się rozłączył.-Yuya.-wyjaśnił szybko swojemu mężowi.
-aaaa....no tak. To teraz z nami pójdziesz i się dowiemy.-zaśmiał się i już po chwili wybierali piosenki.
-w takim razie jeszcze leżymy w łóżku. Mądra decyzja.-powiedział z uśmiechem.
Takano pokręcił przecząco głową i poszedł ubrać buty. -jadę samochodem bo przecież musimy jeszcze zajechać do sklepu. Wyjdę z nimi jak wrócę.-powiedział całując go jeszcze w policzek.
Jun napisał tylko że nie ma problemu i żeby się dobrze bawił. Mark za to włączył piosenkę i wstał żeby wygodniej mu było śpiewać.
-hmmm...nie wiem czy chce mi się wychodzić do łaźni. Wyjdę na zewnątrz i znów coś złapię.-wzruszył ramionami.-ale możemy wyjść coś zjeść.-zgodził się.
Takano pomachał im i zerknął na Yuyę zaraz odpowiadając na jego pytania. -tak, przyjeżdżają obaj. Ale nie męcz Kanekiego za bardzo, ok? Możesz go poprosić żeby razem z tobą coś porysował, myślę że tak będzie lepiej.
-o cholera.-zaśmiał sie Mark.-jest już grubo po północy...chyba najlepiej będzie jak złapiemy taksówkę. Możemy pojechać jedną i po prostu ty wysiądziesz po drodze a ja pojadę dalej.-zaproponował Ryu takie rozwiązanie.
-Po prostu myślę że Kaneki będzie chciał odpocząć od swojej pracy kiedy nie pracuje. Jestem pewny że bardzo go cieszy że lubisz jego komiksy ale postaraj się go nie zasypywać prośbami.-zmierzwił Yuyi włosy i otworzył samochód.-wskakuj, jedziemy zrobić zakupy.
-ok, ok, złożymy się.-zgodził się Mark dzwoniąc po taksówkę i wyjaśniając że będę potrzebowali taką żeby zmieścił się wózek.-będzie za 10 minut.-powiedział obierając się o ścianę budynku.
Hiroki pochłonął się w swoich snach i obudził się dwie godziny później przed dzwoniący telefon. Zerknął na ekran i westchnął odbierając. -halo Yasu?
-no...trochę zapomniałem.-zaśmiał się.-Ostatnio miałem strasznie dużo na głowie i jakoś wyleciało mi to że przyjeżdżają...-zaśmiał się spokojnie jadąc do sklepu.
-a co? Jun będzie zły jak się za bardzo zbliżę?-spytał śmiejąc się cicho.-spoko, to tylko 10 minut, postoję.-wzruszył ramionami.
-no rozłożyło mnie po tym jak po gorącej kąpieli biegałem w samej yukacie bo ryukanie i rozwiązywałem sprawę.-westchnął.-Na dodatek nie zgadniesz kto mnie zastępuje na zajęciach...
-hmmm...nie wiem. Dowiemy się jak przyjedzie.-wzruszył ramionami Takano i zaparkował pod sklepem.
-Daj spokój Ryu, nie przesadzaj.-wywrócił oczyma Mark.-Zupełnie mi to nie przeszkadza, nie odrzuca czy co byś tam sobie jeszcze nie pomyślał.-wzruszył ramionami zerknął na zegarek.-jeszcze z 5 minut.
-Tetsuo. Wiesz...ten który był zawsze tuż za nami na każdym egzaminie.-powiedział.-ech...Naoki powiedział że kazał ćwiczyć jednej dziewczynie która skręciła kostkę, więc sam sobie odpowiedz.
-hmmm? Chcesz żebym zrobił?-spytał Takano biorąc koszyk przy drzwiach i wchodząc do sklepu.
-na pewno nie to że odrzuca mnie siadanie tobie na kolanach.-zaśmiał się.-tobie by to raczej nie przeszkadzało, nie?
-Wczoraj po niego pojechałem bo go nie chciał puścić do domu...no i dzisiaj został ze mną. Jutro już wracam do pracy więc nie ma problemu. Wiesz...jakbym miał coś do powiedzenia to bym mu zabronił ale uparł się że chce iść więc nie za wiele mogłem zrobić.
-ok. Chociaż myślę że składniki w domu są.-zauważył bo zawsze mieli składniki na czekoladę. Poszedł więc od razu po wszystko co planował kupić.
-no tak.-zgodził się wesoło.-O, nasza taksówka jedzie.-Ucieszył się i przeciągnął lekko.
-ma się dobrze. W weekend mieliśmy miły wypad do onsen...znaczy miły w połowie bo rano się okazało że w nocy kogoś zamordowali.-westchnął.-a poza tym mamy się świetnie.
Takano zabrał torby kiedy już za wszystko zapłacił i już po chwili wnosił zakupy do kuchni w ich domku.
-tak.-przytaknął Mark. Pomógł mu z wózkiem a potem usiadł obok na tylnym siedzeniu. Wyjaśnił kierowcy gdzie ma jechać i już po chwili podjechali pod blok w którym mieszkał Ryu.
-jak macie jakiś problem to wyślij mi papiery, może ja coś znajdę.-zaproponował.-Wrócimy za dwa tygodnie ale wiesz co? Zostałbym dłużej pomimo tego chłodu. Naoki jest spokojniejszy.
-Ale najpierw pomożesz mi wypakować zakupy!-krzyknął wesoło Takani z kuchni.
Jun zasnął na kanapie pod kocem i przy włączonym telewizorze. Włączył film z laptopa i zasnął zanim ten się skończył bo cały sprzęt nadal był włączony.
-Myślałem o tym ale nie możemy was tak długo tam zostawiać. O was też się martwię Yasu.-powiedział spokojnie.
-Wiesz...pomyślałem że kupię co trzeba bo potem zaczniesz panikować.-zaśmiał się całując swojego męża w policzek.-a właśnie, Yuya zrobiliśmy ciasteczka.-dodał wskazując na miskę.
Jun obudził się rano kiedy obracając się na bok skończyła mu się kanapa i runął na podłogę. Jeknal z bólu i wstał masując plecy. Zerknął na zegarek a potem poszedł do kuchni. Napił się wody a także zrobił Ryu wodę z cukrem i cytryną i zaniosl mu ja do sypialni.
-wlasnie słyszę jak dajecie.-westchnal Hiroki.-poloz się na chwilę...teraz jeszcze bardziej się o was martwię.
- tak? cieszę sie.-Takano zmierzwil mi wlosy.-zapakowalismy Ci też na jutro trochę do szkoły więc poczestuj Maxa i Aye, ok?-dodal i wziął się za robienie gorącej czekolady.
-nic się nie stało, ciesze się że się dobrze bawiłeś.-powiedział z uśmiechem i ucałował go w czółko.-nie musisz mi się spowiadać ile wypiłeś, widzę że wyglądasz lepiej niż ostatnio.-zauważył śmiejąc się cicho.
-ech...wyślij mi te papiery, ok? pomogę wam.-powiedział.-Co się stało Yasu? Jakieś komplikacje wynikły?
Takani poszedł tam chwilę później podając mu kubek gorącej czekolady a drugi od razu zaniósł Yuyi.
-na prawdę się ciesze że dobrze się bawiłeś. I cieszę się że jutro pójdziemy razem do pubu.-dodał głaszcząc go po włosach.
Hiroki westchnął ciężko kiedy jego przyjaciel się rozłączył. Napisał więc wiadomość do najmłodszego z ekipy żeby wysłał mu wszystkie informacje dotyczące sprawy a potem znów się wygodnie położył.
-o...to dobrze, chociaż na prawdę nie musiałeś.-powiedział patrząc na oparte o kanapę kule.
Junowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Od razy położył się obok chłopaka i objął go delikatnie. -Nikt z twoich znajomych nie pytał cpo co wczoraj przyszedłem?-spytał głaszcząc go po włosach.
-Stało. Mają ciężką sprawę i nie chcą mi wysłać papierów żebym im pomógł.-zamarudził niczym małe dziecko.-Yasu ledwo spał przez ostatnie 4 dni a jego synek leży w szpitalu...i nadal nie pozwalają mi sobie pomóc.
-ok, no to włączaj.-powiedział Takano obejmując go ramieniem i zaraz skupiając się na filmie.
Jun zaśmiał się cicho. -mam...ale tylko ty możesz go oglądać.-zażartował i ucałował go w policzek.-a co im odpowiedziałeś?-spytał zaraz.
-chciałbym tam być i im pomóc ale obaj wiemy że to niemożliwe...pozostaje mi liczyć na to że jednak wyślą mi papiery związane ze sprawą i dadzą sobie pomóc...
Akurat jak film się skończył usłyszeli pukanie do drzwi. -pójdę otworzyć.-powiedział Takano wstając z kanapy i przeciągając się lekko.
Min skinal głową i poszedł do kuchni. Zrobił im kanapki i herbatę i wszystko położył na stoliku w jadalni. Skończył akurat kiedy Ryu wszedł do pomieszczenia.
Hiroki ucalowal go tylko w policzek i uśmiechnął się lekko. -pojde się umyć.-zdecydowal idąc do łazienki.
-hmmmm? kare?-Takano uśmiechnął się lobuzersko ale zaraz spojrzał na Rena.-poza korkiem jak wam minęła podróż?
-hmmm...nie wiem. Dzisiaj może sobie odpocznę chyba że przed snem sobie trochę pobiegam.-wzruszył ramionami.-Kei na pewno będzie chciał z tobą pogadać bo wysłałem mu wszystko. Wyglądał na dumnego.
-mhm...ja też.-przytaknął Hiroki i usiadł przy stole.-smacznego.-powiedział i wziął się za jedzenie.
Takano spojrzał na niego przypominając sobie jak to zawsze u nich wyglądało. Odwiedziny, jak najbardziej ale nocowanie w hotelu. Potem spojrzał na swojego męża a potem znów na brata. -W ogóle nie przeszkadzacie Ren, możecie zostać. My będziemy musieli iść do pracy ale jak się obudzicie to możecie wpaść do piekarni i do cukierni.
-jasne, możemy potem zagrać.-przytaknął z lekkim uśmiechem i sięgnął sobie po drugą kanapke.
-hmmmm...możemy. Nie będziemy musieli gotować.-zaśmiał się na chwilę odkładając pałeczki żeby upić herbaty.
-Ren na prawdę nam nie przeszkadzacie. Cieszę się że wpadliście.-zapewnił go jeszcze raz Takano i przytulił do siebie swojego męża. Cieszył się widząc że jego brat coraz swobodniej okazuje swoje uczucia do Kanekiego.
-mmmm....a co upieczesz?-spytał ciekawy. Upił do końca swoją herbatę i usiadł prosto.
Hiroki zaśmiał się cicho. -ok, ok. Przyjąłem.-zaśmiał się salutując a potem wrócił do jedzenia.
-Cieszę się że wzięliście aż tyle wolnego. Przyda się wam obu.-powiedział a zaraz po tym wstał z fotela i wziął Yuyę za rękę.-jasne. Co na dzisiaj wybrałeś?-spytał spokojnie.
-hmmmm? jasne że możesz przyjść, nie widzę przeszkód.-powiedział całując go w policzek.-i możesz popatrzeć. Robię prezentacje dla was. Pomyślałem że zacznę czymś miłym i zrobię wam małą lekcję o egipskiej mumifikacji.-powiedział wesoło ale zaraz spoważniał.-chyba że tylko ja uznaję to za miły temat i lepiej byłoby dać coś innego...
-najlepszy, tak?-uśmiechnął się i ucałował chłopaka w dłoń.-nie jestem taki znów najlepszy.
-nie jest.-zgodził się Takano.-po prostu się o niego martwię, to wszystko.-powiedział łapiąc go za rękę.-idziemy się wykąpać i do spania?
-domyślam się że nie wiesz wiele. Ale pomyślałem że może to być ciekawy temat...co o tym sądzisz?-spytał przyglądając mu się uważnie.
-mhmm...ja też się ciesze jak jestem z tobą.-przyznał Hiroki.
-wiem...ja też tylko tego chcę.-przyznał Takano.-oj spokojnie, nie martw się o gips. Po prostu oprzesz nogę o wannę i będziesz trzymał gips poza nią. Problem rozwiązany.-zdecydował biorąc chłopaka na ręce.
-mhmmm....a myślisz że twoim kolegom czy koleżankom się spodoba?-spytał zaraz nadal mu się uważnie przyglądając.
-Tak, dzisiaj już o wiele lepiej. Jutro spokojnie będę mógł iść do pracy. Na upartego nawet dzisiaj bym mógł ale jeszcze odpocznę sobie jeden dzień skoro mam zwolnienie.-zaśmiał się.
-I niby co miałoby się stać?-spytał wywracając oczyma.-Ale jeśli aż tak się boisz to zawinę ci gips w worek, chcesz?
-mhm, no dobrze...ale myślałem że mój kochany chłopak chociaż trochę mi pomoże.-powiedział całując go w policzek w potem już biorąc się za robienie prezentacji.
-nie miałem siły na zachcianki.-przyznał szczerze.-ani na marudzenie.
-ech...może jednak w razie czego jednak zabezpieczę ten gips, co?-spytał i postawił chłopaka jak już doszli do łazienki. Puścił wodę żeby napełnić wannę a potem zerknął na chłopaka.-rozbierz się a ja pójdę po worek.-zdecydował wychodząc. Wrócił po chwili z workiem i poduszką żeby chłopaka noga nie bolała od trzymania jej na brzegu wanny.
-ale czemu akurat wtedy kiedy na prawdę pytam cię o zdanie?-spytał zerkając na niego.-hmmm...to może powiesz mi czego chciałbyś się dowiedzieć na moich zajęciach?
-miałeś odpoczywać.-zamarudził trochę Hiroki bo było mu wygodnie.-ale jak już idziesz to oczekuję czegoś bardzo dobrego.
-ja mam nadzieję że to twoja ostatnia kąpiel z gipsem bo już więcej go nie będziesz musiał mieć.-powiedział Takano całując swojego męża w policzek.
-mhm...wiesz raczej nie mogę wam robić wielu praktycznych...w końcu to mają być wykłady.-przypomniał mu.-ale obiecuję coś jeszcze praktycznego wymyślić.
Hiroki więc położył się na boku i włączył telewizor.
Takano uśmiechnął się lekko i sięgnął po gąbkę. Nałożył na nią trochę mydła i zaczął myć plecy chłopaka.
-mam dość dużą swobodę mimo niej...ale nadal nie powinniście mieć za dużo zajęć praktycznych, to w końcu tylko zajęcia dodatkowe. Spytałem bo chcę żeby to jednak było dla was coś ciekawego.
-pachną pysznie.-powiedział Hiroki wstając i od razu biorąc ciasteczko i kawę.-mmm...a jeszcze lepiej smakują.-skomentował.
-uważaj.-powiedział Takano widząc jak chłopak się wierci.-ja sięgnę.-dodał unosząc się trochę i sięgając szampon. Usiadł z powrotem i wziął do ręki słuchawkę prysznica i delikatnie mocząc włosy swojego męża.-głowa do tyłu.-poprosił.
-ok.-zgodził się a i jemu trochę oczy zaświeciły.-to były moje ulubione zajęcia.-przyznał.-więc zakrywanie ran i może od razu makijaż.-skinął notując to sobie w planie zajęć który miał otworzony.
-ok. brzmi świetnie.-skinął zadowolony i wrócił do swojej kawy i ciastka.
-ok, widzę że już masz 3 argumenty na nie, w takim razie zapomnij że w ogóle proponowałem.-zaśmiał się delikatnie wmasowując szampon we włosy chłopaka. Pod palcami mógł wyczuć wszystkie blizny po operacjach.
-hmmm...chyba musisz mi częściej i tym przypominać.-powiedział śmiejąc się cicho.-
-ja ciebie też.-zapewnił go Hiroki. Ucałował go w policzek i przy okazji sięgnął sobie po drugie ciastko.
-nie byłem.-pokręcił przecząco głową.-no coś ty, włosy wszystkie zakrywają.-wywrócił oczyma.-nie to co moje...-dodał pokazując mu swoją lewą rękę i nogę na których miał blizny po poparzeniu.-a przecież jeszcze tors...i plecy...-zaczął wymieniać i wziął sie za spłukiwanie szamponu.
Jun spokojnie wrócił do robienia prezentacji i odezwał się dopiero kiedy skończył. -cieszysz się że od poniedziałku znów zajęcia?
-przecież to nic strasznego...i wiesz że to dla twojego dobra.-zauważył Hiroki przeciągając się lekko i odrywając wzrok od telewizora.
-no więc widzisz...więc mi na pewno nie przeszkadzając twoje zakryte włosami blizny.-powiedział całując go w kark kiedy już skończył spłukiwać szampon.
-idzie ci świetnie. No i już we wtorek macie zajęcia ze mną.-zauważył bo na to trochę się cieszył.
-ech...wiem że bardzo tego nie chcesz ale wszyscy chcemy ci pomóc Ja sam nie dam rady, bo nie wiem jak więc chociaż się postaraj, ok?-poprosił patrząc na niego.
-ok.-Takano trochę go przytrzymał. Kiedy chłopak się wycierał on szybko się umył a potem również wyszedł z wanny.
-tak? Mam nadzieję że inni też tak uważają.-przyznał z uśmiechem.
-jasne.-przytaknął Hiroki wyłączając telewizor. Od razu poszedł do sypialni żeby się przebrać. Zdecydował się na czarne spodnie i granatowy sweter z golfem.
Takano również zasnął od razu. Obudził się pierwszy i delikatnie wyszedł z łóżka żeby przygotować śniadanie.
-serio? Super.-ucieszył się.-wiesz kto jeszcze będzie z zeszłego semestru?-spytał głaszcząc go po włosach.
-ok, oddaję sie w twoje ręce.-powiedział ubierając buty i kirtkę. Zamknął mieszkanie kiedy już wyszli i dał się poprowadzić.
-a piekarnia jest kilka metrów dalej. Spokojnie.-powiedział zerkając na niego.-wiesz...miałeś nastawiony budzik, uznałem że zadzwoni.-przyznał szczerze.
-mhmm....nie obchodzą mnie bo w pierwszej ławce będę miał mojego największego fana.-zaśmiał się całując chłopaka delikatnie.
-widzę że nieźle wczoraj zawędrowałeś.-zauważył Hiroki wchodząc do środka.
-ok, widzimy się później.-Takano pomachał mu i wrócił do robienia bento dla Yuyi. Zapakował mu wszystko razem z ciastkami a kiedy na stole było już śniadanie poszedł go obudzić.
Jun pokręcił głową. -wolę kiedy siedzisz w pierwszej ławce. -przyznał szczerze i znów musnął jego usta.
Hiroki skinął głową i zerknął na co pokazuje chłopak a potem znalazł co on by chciał i pozwolił Naokiemu zamówić. -cóż...wierzę ci na słowo.
-Spokojnie, ten Pan już na pewno nie wróci.-obiecał Takano mocno przytulając do siebie chłopca.-ok, możesz najpierw wpaść do cukierni jak wrócisz.-dodał mierzwiąc mu włosy.
-ok. Chcesz iść razem czy sam?-spytał podsuwając mu wózek.
-mhm...rozumiem. Przepraszam że przeze mnie nie możesz tak uciec. Ja...nie mogę się stamtąd wynieść.-powiedział łapiąc go za dłoń ponad stołem.-Wybacz...nie mogę obiecać że na pewno będzie bezpiecznie po tym miesiącu ale wiem że na pewno cię obronię.
-z matematyki na pewno ci dobrze pójdzie.-powiedział Takano stawiając przed chłopcem gorącą herbatę.-a z czego to zaliczenie na wf?
-mhm, rozumiem. Ale w takim razie mogłem z tobą pójść.-zauważył idąc już z zakupami do kuchni żeby je rozpakować.
-cieszę się że tak uważasz.-przyznał Hiroki. Skinął kelnerce która przyniosła ich jedzenie i odsunął się od Naokiego.-smacznego.-powiedział zaraz.
Kiedy Yuya zjadł Takano szybko posprzątał po śniadaniu a potem zawiózł chłopca do szkoły. -ciasteczka masz w tym niebieskim pojemniku.-powiedział kiedy chłopiec już wysiadał.-baw się dobrze.
-jasne, mów co mam robić szefie.-powiedział puszczając oczko do chłopaka. Umył ręce i czekał na polecenia.
-mhm, mówiłeś. Nawet przez chwilę nie wątpiłem że nas zaciągniesz na coś niedobrego.-powiedział wracając do jedzenia.
-Wyspani.-przyznał Ren.-a ty? Zdaje mi się że wstałeś bardzo wcześnie. Słyszałem jak się rano krzątaliście.-przyznał szczerze. Zaraz po tym podszedł do nich Takano. -to co? Już wiedzie co chcecie zjeść?-spytał widząc jak Kaneki wpatruje się w menu.
-jasne, mów co mam robić szefie.-powiedział puszczając oczko do chłopaka. Umył ręce i czekał na polecenia.
-mhm, mówiłeś. Nawet przez chwilę nie wątpiłem że nas zaciągniesz na coś niedobrego.-powiedział wracając do jedzenia.
-Wyspani.-przyznał Ren.-a ty? Zdaje mi się że wstałeś bardzo wcześnie. Słyszałem jak się rano krzątaliście.-przyznał szczerze. Zaraz po tym podszedł do nich Takano. -to co? Już wiedzie co chcecie zjeść?-spytał widząc jak Kaneki wpatruje się w menu.
-mhm...no dobrze.-przytaknal Jun i podszedł do lodówki. Wyjął sok a potem znów zerknął na chlopaka.-tez chcesz się napić?
Hiroki położył łokcie na stole i oparł głowę na dłoniach przyglądając się chlopakowi. Cieszył sie że spokoju.
-nic, ja też chętnie z Tobą zjem. Naszykuj już bento a ja zrobię zamówienie.-powiedzial wstawiając wodę w czajniku. potem poszedł ukroic ciasta które nałożył na talerzyki i przyozdobil.
-mhm...no dobrze.-przytaknal Jun i podszedł do lodówki. Wyjął sok a potem znów zerknął na chlopaka.-tez chcesz się napić?
Hiroki położył łokcie na stole i oparł głowę na dłoniach przyglądając się chlopakowi. Cieszył sie że spokoju.
-nic, ja też chętnie z Tobą zjem. Naszykuj już bento a ja zrobię zamówienie.-powiedzial wstawiając wodę w czajniku. potem poszedł ukroic ciasta które nałożył na talerzyki i przyozdobil.
-jasne.-przytaknal Jun. Położył szklanki na stoliku i położył sie na kanapie.
- ok, prowadz. Nie tylko ja mam wypocząć, pamietaj. Ty też powinieneś.-przypomnial mu.
-dobrze. Spokojnie bardzo. Dostałem zamówienie na tort ślubny, za dwa dni ma być gotowy więc posiedzę dzisiaj trochę dłużej, wybacz. Ale obiecuje ze tylko dzisiaj bo tort bedzie prosty.-powiedzial jedząc spokojnie.-nie ma sprawy. Ren zajmie się swoją randka z Kanekim.-usmiechnal się.-a my razem zjemy. Cieszę się że przyszedłeś.
-ja też bardzo lubię.-przyznał Jun. Łagodnie obejmował chłopaka pozwalając mu się o siebie opierać.
-no trzymam cię za słowo.-powiedział celując w niego palcem.
-ok, ale zadzwoń do mnie jak obiad będzie gotowy. I wpadnij do mnie jak będziesz chciał. Obiecuję że nie zajmie mi to długo i jutro normalnie skończę tak jak zwykle.
Jun nie budził go dopóki bajka się nie skończyła chociaż przestał się na niej skupiać już dużo wcześniej. Jednak kiedy napisy się skończyły pogłaskał Ryu po włosach. -puścisz mnie? sprawdzę zupę.-powiedział nadal go głaszcząc.
-mhmm...wygląda ładnie.-przyznał wchodząc z nim na mostek.-Kiedy ty to wszystko znalazłeś?
-Jasne, może być.-zgodził się i upił trochę herbaty.-A i nie czekaj na mnie później, ok? Połóż się normalnie spać bo przecież rano znów wstajesz.
-zaraz wrócę.-obiecał uśmiechając się lekko. Potem poszedł do kuchni i sprawdził zupę.-no jeszcze chwilę i możemy jeść.-powiedział kiedy wrócił do salonu.
-rozumiem co cię tutaj urzekło.-przyznał szczerze Hiroki.
-oj...na prawdę chcę żebyś się wyspał.-wywrócił oczyma Takano i pocałował chłopaka w policzek jak już skończył jeść.
-wydaje mi się że trochę pod koniec bajki. Tak uroczo się wtuliłeś że nie chciałem cię budzić.-przyznał szczerze.-Czekałem do końca napisów żeby cię obudzić. No i mam nową tapetę.-pokazał mu swój telefon.
-zaraz na wagarach...legalnie odpoczywamy.-zaśmiał się Hiroki i objął go ramieniem.
-oczywiście. Za chwilę wszystko przyniosę.-powiedziała Takano notując wszystko w notesie. Wrócił po chwili z czekoladami oraz muffinkami.-smacznego.
-zaraz dziwnych...bardzo uroczych.-powiedział biorąc od niego swój telefon.-hmmm...jeśli starczy nam czasu to czemu nie.-zgodził się.
-ja prowadzę kurs więc ty też jesteś legalnie bo...odpoczywasz...i bo ja tak mówię.-zaśmiał się zerkając na chłopaka.
Takano zaglądał chwilę przez drzwi ale potem już wrócił do pracy. Kiedy dostał smsa od Tomo włożył do lodówki wszystko co zdążył zrobić i poszedł do domu zamykając za sobą cukiernię.
-zaraz dziwnych...bardzo uroczych.-powiedział biorąc od niego swój telefon.-hmmm...jeśli starczy nam czasu to czemu nie.-zgodził się.
-ja prowadzę kurs więc ty też jesteś legalnie bo...odpoczywasz...i bo ja tak mówię.-zaśmiał się zerkając na chłopaka.
Takano zaglądał chwilę przez drzwi ale potem już wrócił do pracy. Kiedy dostał smsa od Tomo włożył do lodówki wszystko co zdążył zrobić i poszedł do domu zamykając za sobą cukiernię.
-wygladasz uroczo.-powtorzyl tylko i ucalowal go w policzek.-ok, chodźmy zjeść obiad.
- ok, możemy chwilę jeszcze zaczekać -zgodzil się chwilę wcześniej zerkajac na zegarek.
- ok, idź.-Takano zmierzwil mu włosy zadowolony i poszedł do domu. Od razu poszedł do kuchni i ucalowal swojego męża w policzek.-nasz Yuya chyba ma dziewczynę.
Jun poszedł do salonu kiedy skończył sprzątać. Tam usiadł na fotelu.-chwilka odpoczynku i się zbierany?-spytał patrząc na zegarek.
-ja też-powiedział Hiroki i poszedł do sypialni żeby pościelić łóżko. Kiedy skończył wziął czyste bokserki i koszulkę z krótkim rękawkiem i poszedł do łazienki> Zapukał do drzwi.
-sprawdzę jak tylko zjem.-zapewnił go i wrócił do swoich naleśników.-Nie wiesz gdzie je położył?-spytał zaraz patrząc na chłopaka.
-więc poczekaj trochę i później weź się za nową książkę.-powiedział idąc z nim do windy. Kiedy zjechali na dół zaczął spokojnie prowadzić wózek do szpitala.
-hmmm...-Hiroki na chwilę przerwał mycie się i zerknął na chłopaka.-różnie. Większość od drobnych złodziei w supermarketach, tych spraw miałem masę jak zaczynałem.-przyznał szczerze.-nie były głębokie.-dodał zaraz.
-to prawda, Tomo zna świetne miejsca.-przyznał Takano.-cieszę się że odpoczywasz.-dodał zaraz celując długopisem w brata.
-rozumiem. Taki kac książkowy. Ale to przejdzie.-zasmial się Jun.-gotowy na rehabilitację?
- nie będzie. Nie ma takiej opcji.-zapewnil go i wrócił do mycia. Kiedy skończył wytarl się i ubrał bokserki. Potem stanął przy umywalce żeby umyć zęby.
-Ren! Ech...jestes super lekarzem ale nikomu nie pomożesz jak sam będziesz mdlal...odpoczywaj.-poprosil Takano i skończył sprawdzać pracę Yuyi.
- na pewno się uda. Będę trzymał kciuki. I obiecuje być najlepsza cheerleaderką jaką widziałeś.-zasmial się zaraz.
-jasne.-Skinal Hiroki i wyszedł z łazienki po tym jak umyl żeby i nałożył na siebie koszulke.
-jasne, po prostu więcej tego nie rób.-powiedzial Takano i poszedł do swojego męża.-powiedz Yuyi że jestem z niego dumny. Pogadamy z nim jutro o jego randce.-powiedzial zaraz całując go w policzek.
-zabiorę Cię nie ważne czy ci się uda czy nie. Znajdziemy po drodze na jakieś dobre ciasto.-obiecal mu.
-hmmmm...jesli nie będziemy za bardzo zmęczeni to możemy isc.-zgodzil się się. Wszedł pod kołdrę i położył się obok chłopaka.
- bo nie zrobił wielu bledow, na prawdę dobrze sobie radzi.-powiedzial lapiac Tomo za dlon.-ech...myslalem żeby z nim o tym porozmawiać...i zrobić tak jak on będzie chciał.-przyznal szczerze.-a Ty co sądzisz? Powinien iść czy nie?
-na pewno się nie wynudzę bo będę ci kibicował.-powiedział mężczyzna idąc z nim do sali. Usiadł potem na podłodze obok stanowiska chłopaka.
-mhmm...już wstaję skarbie.-powiedział Hiroki siadając i po chwili wychodząc z łóżka.-co dobrego zrobiłeś?
Takano tak jak obiecał nie wrócił późno bo już o 22. Wszedł po cichu do domu i najpierw zajrzał do sypialni a kiedy nie znalazł tam swojego męża od razu sprawdził pokój Yuyi. Uśmiechnął się na widok jaki zastał i podszedł do łóżka przy którym ukucnął. -Tomo, tadaima.-szepnął swojemu mężowi do ucha.
-dasz dasz. Tylko powoli i spokojnie. Nie przemęczaj się.-poprosił go.
-no coś ty...gotujesz na prawdę dobrze.-powiedział z uśmiechem.-Musisz mieć więcej wiary w swoje umiejętności. Jesteś świetny w kuchni i w łóżku, ideał.-powiedział puszczając mu oczko i śmiejąc się wesoło.
-nic się nie stało, nie musiałeś na mnie czekać.-zapewnił go i podszedł do szafy żeby zdjąć z siebie ubrania.-Więc jutro rano porozmawiamy z nim o tej szkole wieczorowej i o Ayi.
-idzie ci świetnie, jestem z ciebie dumny.-przyznał Jun.-więc teraz odpocznij żeby dalej też ci tak dobrze poszło.
-cieszę się bo na prawdę mi smakuje. Jest takie domowe, po prostu idealne.-powiedział zaraz dziękując mu za dokładkę.
-wiem, uroczy jest. Dlatego jutro ja spytam jak mu poszła randka.-powiedział z uśmiechem.-Tort dobrze. Dzisiaj robiłem wszystkie potrzebne mi dekoracje żeby stwardniały przez noc a jutro wszystko będę piekł i dekorował.-wyjaśnił.
-nie nudzę.-zapewnił go Jun.-jesteś pewny? A co jak ktoś zobaczy?-spytał podsuwając się trochę bliżej.
-oj myślę że to wy potrzebujecie więcej energii żeby wytrzymać ze mną.-zaśmiał się.
-jasne, wpadnij jutro do cukierni to zobaczysz.-powiedział głaszcząc chłopaka po włosach.-hmmm...ok, cukiernia wasza. Tylko do moich urodzin jeszcze trochę czasu.-zaśmiał się.-I wiesz co? Cieszę się że Marc i Theo będę tutaj w okolicach moich urodzin. Odkąd skończyłem studia nie świętowałem urodzin z Marc'iem.
-już ci przecież obiecałem nagrodę. Zastanów się tylko na co masz ochotę a na pewno na to pójdziemy.-powiedział zerkając na niego.
-spokojnie...jakoś na to zaradzimy. I nie przejmuj się...To nie tak że tutaj spotkacie kogoś z bronią palną. Poćwiczę z wami wytrącanie noża bo to bardziej wam się przyda.-powiedział dopijając kawę.
-możemy.-przytaknął Takano.-Chociaż myślałem że planujesz coś bardziej kameralnego...skoro jakoś przez cały nasz związek nie udało nam się świętować urodzin.-przyznał szczerze.
-nie śpiesz się tak. Twój rehabilitant jeszcze nie wrócił, poczekaj i odpocznij jeszcze.-powiedział łapiąc go za rękę.
-ok.-Hiroki wzruszył ramionami i usiadł na fotelu pasażera. Dał się zawieźć do pracy.
-oj daj spokój...nikt was nie wyśmieje.-Takano wywrócił oczyma.-Ale Marc może będzie chciał coś upiec więc to nie jest najgorszy pomysł.-dodał zaraz obejmując Tomo ramionami.-mhm, ok. Ja i tak pójdę tak jak zwykle więc wstaniemy razem.
-daj sobie czas Ryu.-poprosił go Jun.-wiem jak bardzo już być chciał wszystko i jaki jesteś niecierpliwy ale daj sobie czas.-dodał jeszcze zaraz szukając wzrokiem lekarza który zajmował się Ryu.
-oj lepiej się tak nie uśmiechajcie.-Hiroki pokręcił głową.-Myślicie że jednak nie jestem taki zły? 10 okrążeń na rozgrzewkę! Ruchy! Ruchy!-zaklaskał czekając aż wszyscy ruszą.
-rozumiem.-przytaknął Takano.-W takim razie jutro postaram się jak najszybciej skończyć ten tort.
-spokojnie, będziesz mógł wszystko robić.-powiedział Jun i zaraz spojrzał na lekarza trochę zaskoczony.-ok.-powiedział zaraz i poszedł za nimi stając na bramce.
Hiroki wywrócił oczyma i ruszył za nimi co jakiś czas ich poganiając. Myślał o tym jak bardzo miękki musiał się stać skoro się go nie boją a wręcz cieszą że wrócił.
-mhm...jutro z nim porozmawiam.-powiedział jeszcze Takano i również zasnął.
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 4001 – 4200 z 4687 Nowsze› Najnowsze»-mhm...no to faktycznie nuda.-zgodził się, śmiejąc się cicho. Usiadł obok niego na kanapie a zaraz zdecydował się położy się z głową na udach chłopaka.
Hiroki w pewnym momencie zerknął na licznik.
-ale zwolnij trochę...nawierzchnia jest śliska tutaj.-upomniał go kładąc sobie bardziej fotel.
-Yuya, obiecałeś nam mówić.-przypomniał mu jeszcze raz Takano.-Więc teraz jeśli ty tego nie powiesz to usłyszę to od twojej pani wychowawczyni.
-mhmm...przepraszam że doprowadziłem do sytuacji w której się nudziłeś.-zaśmiał sie cicho mężczyzna.-ugotujemy dzisiaj razem obiad?
-trochę się zmęczyłem, więc pomyślałem, że skoro nie muszę prowadzić to się zdrzemnę.-odpowiedział zamykając oczy.-obudź mnie jak będziemy robić przystanek.
-Yuya!-krzyknął za nim Takano po czym westchnął.-może mi Pani powiedzieć co się dzieje?-spytał krzyżując ręce na piersi.
-nic nie mamy?-spytał trochę zaskoczony. Skoro tak to pójdziemy do sklepu obok i zrobimy zakupy.
-dobranoc.-odpowiedział jeszcze Hiroki i usnął.
-rozumiem. Jednak nie sądzę że zapisanie Yuyi do szkoły wieczorowej miałoby rozwiązać ten problem...-zauważył Takano przeglądając kartki.-proszę chwilę zaczekać.-poprosił jeszcze i wyszedł z gabinetu. Znalazł chłopca siedzącego na ławce na korytarzu.-Skoro już wszystkiego się dowiedziałem to może wrócisz do środka i porozmawiamy?
-hmmmmm....-Jun zamyślił się trochę.-skarby z Japonii raczej nam się skończyły, co?
-jednak zjechałeś?-spytał ze śmiechem i wyszedł z samochodu ubierając od razu kurtkę.
Takano westchnął i zamknął za sobą drzwi. Usiadł obok chłopca i zerknął na niego.
-dlaczego nie chcesz rozmawiać?-spytał spokojnie.
-dango może kiedy indziej...w końcu dzisiaj jeszcze idziemy do galerii, prawda?-zauważył.-A na jaki obiad ty masz ochotę?
-w takim razie dobrze, że się skończyła bo zaczynam się robić głodny.-zaśmiał się idąc za nim na ramen.
-Yuya...nie mamy ich na tyle żeby nie móc ci pomóc.-westchnął Takano.-a to, że ci pomożemy wcale nie będzie oznaczało, że będziesz, jak to nazwałeś ciotą.-dodał cały czas patrząc na chłopca.-poza tym...jesteśmy rodziną, prawda? A rodzina sobie pomaga. Więc pomyślmy razem nad jakimś rozwiązaniem.
-hmmm...to co powiesz na naleśniki albo coś takiego?-zaproponował patrząc na niego.-Albo jakiś makaron z prostym sosem...-wymieniał dalej.
-albo bym się obudził i zaczął płakać że jestem głodny.-zaśmiał się idąc za nim i zajmując miejsce.
-Yuya...nie będziesz mięczakiem z takiego powodu...czy ja jestem mięczakiem kiedy proszę swojego brata o pomoc?-spytał unosząc brew.-i powiedz mi...uważasz, że jesteś gorszy bo nie masz mamy?
-może być.-zgodził się Jun.-W końcu ty też musisz mieć dużo siły jeśli chcesz zacząć jak najszybciej chodzić.-zauważył z lekkim uśmiechem.
-no może kiedyś.-zaśmiał się.-rozchoruję się i będziesz miał dziecko.-dodał zaraz parząc w menu.
-Yuya...to nie prawda...to wszystko nie prawda.-Takano wziął chłopca na kolana i przytulił go lekko do siebie.-Nie przynosisz nieszczęścia...Nie zabiłeś swoich rodziców i nam też nic nie zrobisz. Wujek zachorował bo...robił wiele głupich rzeczy jak był młodszy, wiesz? I ten Pan do nas przyszedł bo tatuś robił dużo głupich rzeczy jak był młodszy...
-Mhm, więc zaraz pójdziemy.-zgodził się Jun wyciągając rękę żeby pogłaskać chłopaka po policzku.
-życzysz mi żebym się rozchorował?-spytał unosząc brew. Zaraz i sobie zamówił ramen.
-Na pewno Yuya. Nikomu cię nie oddamy.-zapewnił go.-Bardzo cie kochamy i właśnie dlatego chcemy ci pomóc. Rodzina sobie pomaga.-dodał przytulając chłopca mocno do siebie.
- mhm, tak też możemy zrobić.-przytaknal I usiadł.-to co? Idziemy do sklepu?
-nk wiesz ty co? Okropny jestes...zyczyc coś takiego swojemu chłopakowi...
-Yuya...doceniamy to że jesteś grzeczny i nas to cieszy ale nie wyrzucimy Cię jeśli raz na jakiś czas coś nabroisz.-zapewnil go.-to co? Dasz sobie pomóc?
-jasne, nie śpieszy nam się.-przytaknął Jun i usiadł sobie wygodniej.
-mhm, no oczywiście.-zaśmiał się Hiroki i również wziął się za jedzenie.
-i na pewno nie będziesz. Nadal masz przecież Ayę i Maxa, który już wrócił do szkoły. Będzie dobrze.-zapewnił go.-więc chodź, porozmawiamy z Panią i razem coś wymyślimy, ok?
-jasne. Ja pójdę tylko z Tobą na ta część w galerii. Zrobię zdjęcia bo na pewno twój brat i reszta będą chcieli zobaczyc.
-chociaz to okrutne życzyć swojemu chłopakowi choroby.-zauwazyl jedząc spokojnie ramen.
-na pewno Yuya.-zapwwnil go.-oj ja wiem że wujek tak...ale ja bym wolał żeby jednak obeszło się bez bicia.-dodal Takano i wstał biorąc chłopca za rękę żeby wejść z nim do gabinetu.
-oj no wiesz ty co? Może nie robię tak cudnych zdjęć jak ty, ale jeszcze potrafię zrobić nie poruszone zdjęcie.-wywrócił oczyma udając obrażonego.
-to nie tak że nie chcę...ale bardzo nie lubię być chory.-wyjaśnił zaraz kończąc jeść.
-więc Yuya, jak myślisz jak można sobie poradzić z tym problemem?-spytał w końcu Takano. Chciał wiedzieć co chłopiec o tym myśli.
-jak mam poćwiczyć kiedy mój model się do mnie przytula?-spytał wesoło patrząc cały czas na chłopaka.
-ok.-Hiroki wstał i zasunął za sobą krzesło. Przeciągnął się uznając że pewnie zaraz wróci znów do spania.
-Możemy spróbować tego jeśli chcesz, ale chcę żebyś mi mówił jeśli coś jednak się stanie...-powiedział Takano bo na prawdę się martwił.-i żebyś ufał i mnie i wujkowi.-dodał mierzwiąc chłopcu włosy.-A Pani ma jakiś pomysł? Już pomijam to że skoro wie Pani jaka jest sytuacja to powinna Pani działać od razu.
-oj no...ale ja już martwej natury mam dość...wolę mojego żywego i ciepłego chłopaka.-zaśmiał się jednak robiąc zdjęcie ich roślince doniczkowej stojącej obok telewizora.
Hiroki tylko skinął głową i ułożył się wygodnie na siedzeniu. W sumie nie wiedział czemu jest aż tak zmęczony.
-ech...no i co teraz Yuya? Myślisz, że sami się znudzą czy może sądzisz że to właśnie ja powinienem coś zrobić skoro obrażają cię uważając że cię nie kochamy?
-ok.-Jun przyłożył aparat do oka i zrobił kilka zdjęc. Potem wstał żeby podać chłopakowi aparat żeby ten mógł ocenić.
-mhmmm...juz wstaje.-wymamrotal i usiadł zaraz wychodząc z samochodu. Od razu podszedł do bagażnika żeby wyjąć torby.
- to może porozmawiamy jeszcze z wujkiem, co? Na razie wracamy już do domu.-powiedzial dziękując jeszcze nauczycielce.
Jun oddał pocałunek i uśmiechnął się do chlopaka.
-w takim razie spokojnie mogę zrobić dzisiaj kilka zdjęć.-powiedzial patrząc mu w oczy.
- nie przesadzaj Naoki, wyspalem się w samochodzie więc bez problemu mogę pójść z toba.-powiedzial zamykając bagaznik.
Takano zatrzymał się i spojrzał na uczniow.
-macie jakiś problem chłopcy?-spytal unosząc jedną brew.
Jun oddał pocałunek i uśmiechnął się do chlopaka.
-w takim razie spokojnie mogę zrobić dzisiaj kilka zdjęć.-powiedzial patrząc mu w oczy.
- nie przesadzaj Naoki, wyspalem się w samochodzie więc bez problemu mogę pójść z toba.-powiedzial zamykając bagaznik.
Takano zatrzymał się i spojrzał na uczniow.
-macie jakiś problem chłopcy?-spytal unosząc jedną brew.
-no to mam bardzo ważne stanowisko. Muszę się postarać.-zaśmiał sie Jun przytulając mocno chłopaka.-To co idziemy już do sklepu?
-oj spokojnie, niby czemu miałbym się rozchorować? Czuję się dobrze.-powiedział przeciągając się i idąc w stronę ich mieszkania.
Takano zmierzwił Yuyi włosy i otworzył samochód od razu idąc do drzwi kierowcy.
-ok, no to idziemy.-powiedział wesoło i również poszedł ubrać buty.
-nic nie mnie bierze, spokojnie.-zapewnił go i rzucił ich torbę na łóżko w sypialni.
-my też cię kochamy Yuya.-zapewnił go Takano i powoli ruszył do Yukan.
-jasne, zrobimy sobie mały spacerek.-przytaknal Jun wkładając portfel do kurtki.
-idziemy.-przytanal Hiroki od razu z nim wychodzac. Najpierw zaszli po psy a potem do sklepu.
-hej, skarbie.-Takano objął go i ucalowal.-zaraz Ci wszystko wyjaśnimy.-obiecal zdejmujac buty.
-jasne że nie. Ale na prawdę możesz poza uczelnią traktować mnie po prostu jako przyjaciela swojego brata. To przecież normalne, prawda?-zauwazyl idąc spokojnie do sklepu.
- ja też lubię.-przyznql Hiroki z lekkim uśmiechem.-ja poczekam z psem a ty szybko zrób zakupy.-zaproponowal.
-wiec na pewno jest pyszny.-powiedzial Takano siadając na kanapie. Zjadł że smakiem swój mus a kiedy i Yuya zjadł opowiedzieli Tomo cała sytuację.
-zobaczysz będzie dobrze.-zapewnil go.-hmmmm...moze makaron z sosem serowym? Dość szybki do zrobienia obiad.
- to co mamy na naszą obiadokolację?-spytal idąc koło niego do ich mieszkania.
- tak zrobimy. Nie daj im się sprowokować. Wiem że to trudne ale niech Cię to nie rusza. Kochamy Cię i nic tego nie zmieni.-powoedzial Takano tulac chłopca do siebie.
-ok, więc najpierw makaron.-powoedzial Jun spokojnie prowadząc wózek do odpowiedniej alejki.
- No dobra. Wiec ja sobie odpocznę jeszcze.-wzruszyl ramionami i wszedl ich klatki schodowej a potem do mieszkania.
-oczywiscie że mozesz. Baw się dobrze z Ayą i Maxem.-powoedzial mierzwiac mu wlosko.
-idealnie.-zgodzil się Już kierując wózek do działu z nabialem.-ok, wybieraj.
-wierze ci na slowo.-powiedzial Hiroki zdejmujac buty. Zaraz po tym poszedł się przebrać a potem usiadł na kanapie z laptopem na kolanach.
-wiem. Ale to nie skonczyloby się dobrze.-powiedzial Takano.-wiec nie jestem niesamowity...tylko po prostu ostrożny.
-to wszystko?-spytał Jun żeby się upewnić, że kupiły to co potrzebowali.
-smacznego.-odpowiedział Hiroki który zdążył zgłodnieć.-mmmm....pyszne.-uśmiechnął się kiedy połknął pierwszy kęs.
-niech ci będzie.-powiedział tuląc go do siebie.-ale martwię się...mam nadzieję, że się polepszy.
-no wiesz ty co? Okrutny jesteś...ja chciałem żebyśmy razem gotowali.-powiedział Jun prowadząc wózek do kasy.
-na prawdę. Jest pyszne.-zapewnił go i wrócił do jedzenia.
-oj Tomo...wolałbym jednak nie bić cudzych dzieci.-wywrócił oczyma Takano.
-oj...ale mi nie o to chodziło.-wywrócił oczyma.-poza tym ty lepiej gotujesz niż ja więc dlaczego to moje polecenia, co?
-oj...przecież dobrze gotujesz. Zawsze mi smakuje.-powiedział szybko kończąc jeść.-Ale mimo wszystko położę się dzisiaj wcześniej, ok?-dodał wstając od stołu.
-mhm...już widzę skarbie jak ich kopiesz tą nogą w gipsie.-zaśmiał się.-daj spokój...to nic nie zmieni.
-no trzymam cię za słowo.-zaśmiał sie Jun i już po chwili ustawiał ich zakupy na taśmie przy kasie.
Hiroki pokręcił przecząco głową.
-po prostu muszę coś załatwić przed zajęciami więc muszę wcześniej wstać.-powiedział idąc od razu do łóżka.
-oczywiście kochanie...ale miejmy nadzieję że nikogo nie będziesz musiał tłuc, ok?-pogkłaskał go po policzku.-wujek obrońca.
Potem spokojnie wrócili do mieszkania i od razu wzięli sie za przygotowywanie obiadu.
-smacznego.-powiedział Jun kiedy mieli już makaron z sosem w talerzach i siedzieli przy stole.
Hiroki zasnął od razu. W nocy jednak dostał gorączki i obudził się grubo przed budzikiem biegnąc do toalety żeby zwymiotować.
-ugh...a miałem nadzieję że mi przejdzie...
-wiem, ja też nie chcę. Na razie myślmy pozytywnie.-powiedział z uśmiechem.-cieszę się, że w końcu jesteśmy w naszym domu.
-mhm, wyszło nam pyszne.-skomentował Jun po chwili.
-ok...-wymamrotał Hiroki podnosząc na chwilę głowę znad toalety. Kiedy w końcu skończył umył zęby i poszedł do łóżka.
-ale Mary by się na pewno nie obraziła jakbyś trochę porządził w kuchni.-zaśmiał się Takano.-ale rozumiem co masz na myśli.
-jestem za.-zgodził się Jun wesoło i wrócił do jedzenia. Dość szybko skończył i wstał od stołu.-ja posprzątam a ty idź się szykuj jak zjesz.
-mhm...tylko napisz do wszystkich maila, że zajęcia odwołane, ok?-powiedział trochę przy tym kaszląc.
-jasne, że możesz głuptasie.-zaśmiał się Takano i ucałował go lekko.-to nasz domek. A właśnie...zupełnie zapomniałem że w bagażniku mam tą gitarę o którą prosiłeś.
-bedzie dobrze.-zdazyl jeszcze powiedzieć za nim Jun a potem szybko skończył myć naczynia. Wtedy również poszedł się wyszykowac. Zdecydował się na jeansy i koszule która jakiś czasem temu kupił na zakupach z Ryu.
-jasne.-przytaknal Hiroki i staral się nie zasnąć dopóki Naoki nie wróci z lekiem.
-ja ją przyniose.-zapewnil go Takano.-wtedy już wszystko w domku będzie, prawda?-zauwazyl tulac chłopaka do siebie.
-oczywiście że będę.-obiecał mu i jeszcze ukucnął na przeciwko niego.-no i...jako że później nie będę miał jak i kiedy.-Powiedział zaraz potem przytulając go do siebie.-gratują Ryu. Na prawdę jestem z ciebie dumny, jesteś wspaniałym fotografem i zawszę czuję się szczęśliwy mogąc ci pozować. To dla mnie zaszczyt być na twoich zdjęciach.-zakończył zaraz całując go lekko.
-dzięki.-skinął Hiroki biorąc leki.-nie martw się...-dodał zaraz widząc minę chłopaka.
-brzmi świetnie.-zgodził się Takano.-zrobimy też hot pot jak przyjedzie Marc i Theo? I może curry raisu? I sobe...i udon...i okonomiyaki...
-jesteś, jesteś.-powiedział Jun wstając i zamykając mieszkanie kiedy już wyszli.-ja też się cieszę. Mogłem spokojnie pooglądać zdjęcia bo dzisiaj już raczej nie będę miał jak.
-mhm...ale nie siedź przy mnie bo zaraz też cie złapie...idź sobie telewizję pooglądaj czy coś.-poprosił go i położył się na boku od razu zasypiając.
-oczywiście, nie będę ci przecież kazał samemu gotować.-zaśmiał się i ucałował go w policzek.
-przeciez nie masz za co mnie przepraszać gluptasie.-zasmial sie.-jasne, ale jak to nie będzie zbyt późno to zadzwoń, pewnie jeszcze będę na nogach.-powiedzial wchodząc do windy.
Hiroki obudził się po jakiejś godzinie po kolejnym dźwięku smsa. Wywrócil oczyma kiedy zerknął na ilość nieprzeczytanych wiadomości.
-przeciez nie umieram.-mruknal to samo pisząc do chlopaka. Potem wygramoil się z łóżka i poszedł coś zjesc.
Takano przytulił go do siebie i puscil to dopiero po dłuższej chwili.
- chyba pora robić obiad,Co? Zacznij a ja pójdę po gitarę.
Kiedy dojechali Jun złapał go jeszcze raz za dłoń.
-Wszystko będzie dobrze, więc niczym się nie martw.-powiedział i wyszedł z samochodu. Wyjął wózek z bagażnika i podstawił go pod drzwi pasażera.
Hiroki znów lekko wywrócił oczyma bo jadł już odgrzaną kaszkę ale odpisał tylko z uśmiechem. "jasne, nie martw się. Ja ciebie też kocham."
-ok.-Takano wstał i poszedł do samochodu. Wyjął gitarę z bagażnika i wrócił do domu. Położył ją na fotelu i poszedł do kuchni.-pomóc w czymś?
Jun wszedł za nim i zajął stanął tak żeby mieć dobry punkt do robienia zdjęć.
-troszkę lepiej kochanie, dziękuję.-uśmiechnął się słabo do niego.-serio, gorszy ode mnie? Później mi opowiesz jak było.
Takano grzecznie wykonywał jego polecenia ciesząc się że mogą tak spędzać czas.
-może upieczemy Yuyi ciasteczka? Wczoraj zrobiłem za dużo i zaprosiłem trochę ciasta na ciasteczka czekoladowe. Jest w lodówce w cukierni.
Jun robił Ryu kilka zdjęć z ukrycia. Był dumny ze swojego chłopaka.
-ok.-Hiroki skinął głową i położył się na boku uznając że jeszcze trochę pośpi.
-jasne, brzmi idealnie.-zgodził się Takano pomagając mu z gotowaniem. Kiedy skończyli poszedł zawołać chłopca.
-widzisz? Mówiłem że wszystko będzie dobrze. Ludziom podobają się twoje zdjęcia? Co mówią na ich temat?-spytal z uśmiechem.
-hmmm? Jasne. Przeciez najlepiej jeść kiedy jest ciepła.-zauwazyl siadając na łóżku i powoli wstajac. Nadal czuł się bardzo slabo.
-smacznego.-odpowiedzial Takano bo i jemu już pachniało a był na prawdę głodny.
- na też się bardzo cieszę w takim razie.-odpowiedzial Jun.-robie Ci dużo zdjęć żebyś mógł wysłać rodzinie więc ani mi się waz je usuwac.-dodal że smiechem.
- Nie trzeba. Poradzę sobie.-zapewnił go wstajac z łóżka i zakładając bluze.
-mozesz. Zadzwoń tylko jak już będziesz chciał wracać to po Ciebie przyjadę.-odparl Takano zaraz zdając do jedzenia.
-nic się nie stalo. Przeciez spędziliśmy razem czas wczoraj. Idź na razie do swoich przyjaciół i gości. Niedługo wszystko ma się zacząć, prawda?-spytal zerkajac na zegarek.
-hmmm...chyba wiem o kim mówisz. Coz...oj potrafi być dość surowy, mam nadzieję że z jej kostką wszystko będzie dobrze.-powiedzial dziękując chłopakowi za zupe.-a czego was dzisiaj uczył?
-ok, kupimy. Yuya chcesz iść czy chcesz żebym do Maxa też Cię zawiózł?-spytak spokojnie Takano bo pomyślał że może chłopiec chciałby mieć więcej czasu na zabawę.
Jun odprowadził go wzrokiem a kiedy wszystko się już zaczęło stanął sobie tak żeby mieć dobry punkt do robienia zdjęć.
-Nie może wam dać prawdziwej broni. Nawet w akademii policyjnej ćwiczyliśmy na atrapach tylko że odpowiednio obciążonych.-powiedział Hiroki jedząc dalej spokojnie.-jeśli chcesz możesz jutro zostać w domu.
-ok.-przytaknął Takano i skończył jeść swoją porcję.
Jun przełączył na tryb nagrywania bo uznał że Kei na pewno będzie chciał to zobaczyć. Potem jeszcze zrobił kilka zdjęć i wyłączył aparat.
-Zobaczymy. Ale jeśli nie jesteś pewny to nie musisz iść, sam cię nauczę.-zauważył Hiroki i skończył jeść.
-A czego się spodziewałeś? To przecież dziecko.-zaśmiał się Takano i pomógł mu sprzątać.
-wierzę, ale świetnie sobie radzisz.-zauważył Jun.-Zrobiłem ci dużo zdjęć więc wyślę wszystko dzisiaj Keiowi zanim zdążysz coś usunąć.-zaśmiał się.
-mhm, no dobrze.-skinał głową chociaż on nie widział problemu.-położę się już, ok?
-ja też.-przyznał Takano zmywając naczynia. Kiedy skończyli sprzątać poszedł po ciasto do cukierni.
-nie. Bo usuniesz wszystkie i Kei nic nie zobaczy. A ja nie po to się tak starałem.-powiedział z uśmiechem.-Ale spokojnie, przed twoim przejrzeniem ich zobaczy je tylko Kei.
-Dziękuję.-Hiroki uśmiechnął się siadając i poprawiając sobie poduszkę.
-oczywiście że pieczemy.-odpowiedział wesoło Takano kierując się od razu do kuchni.
-oj...zaufaj mi. Wyszedłeś świetnie.-zapewnił go.-A Kei na pewno się ucieszy ze zdjęć.-dodał jeszcze i zerknął na zegarek.-chyba niedługo koniec, co?
-to robię cały czas kochanie.-zauważył Hiroki i upił łyk herbaty.
-i na pewno takie wyjdą. Wątpisz w zdolności swojego męża?-spytał kiedy nastawiał piekarnik żeby też już się grzał. Potem naszykował blaszki układając na nich papier do pieczenia. Wziął zwie łyżki z czego jedną podał Tomo.-weź trochę cista, ukręć kulkę, spłaszcz ją trochę i połóż na blaszce. Proste.-uśmiechnął się od razu biorąc się do roboty.
-wcale nie. Było bardzo milo.-zapewnil go schowal aparat do torby.-baw się dobrze z przyjaciółmi i jak coś to pamiętaj że możesz do mnie dzwonić jeśli nie będzie za pozno.
-mhm. Postaram się szybko wyzdrowiec.-obiecal mu i dopil herbatę.-nie przytulaj się za bardzo bo jeszcze się zarazisz i dopiero będzie.
-ciasto już zrobione nie bardzo można zepsuć teraz.-zasmial się.-wyglada świetnie, właśnie tam ma być.-powiedzial kontynuując robienie ciastek a kiedy już mieli dwie pełne blaszki włożył je do piekarnika.
-jasne, do zobaczenia.-zgodzil się Już i wyszedł z galerii od razu jadąc do ich mieszkania.
-blisko jesteście?-padlo pytanie kiedy tylko Ryu wrócił do przyjaciol.
-mhm...uwazaj na siebie.-powiedzial Hiroki kładąc się na boku.
-jezzcze nie.-zasmial się Takano. Wyjął ciastka po około 10 minutach i wyłożył je na kratkę żeby wystygly. Od razu zaczął też szykować następne partie.
-heee....no to faktycznie musi ci być ciężko mieszkać z niańką.-jeden z jego kumpli poklepał go po ramieniu.
-heh, a na zajęciach wydaje się być spoko.-zauważyła jedna z dziewczyn.-no i myślałyśmy że może masz na niego crusha.-dodała trochę ciszej prawie szepcząc mu do ucha.
Hiroki jednak nie mógł zasnąć więc tylko leżał przeglądając strony na telefonie i czekając na powrót Naokiego.
-A jednak we mnie nie wierzyłeś!-wykrzyknął Takano oburzony. Zaraz wrócił do formowania nowych ciastek.
-serio? a jestem pewna że mówiłeś nam że jesteś gejem.-zauważyła szczerze zaskoczona.
Hiroki zasnął z telefonem w ręku wymęczony gorączką.
-świetny pomysł.-przytaknął Takano wkładając ciastka do piekarnika.
-poza tym że jest twoją niańką, ok.-dziewczyna wzruszyła ramionami.-chociaż nie winiłabym cię gdybyś miał na niego crusha...serio...kto by nie miał.-zaśmiała sie razem ze swoimi koleżankami.
-hmmm?-jęknął kiedy poczuł na sobie ciężar chłopaka który usnął i częściowo położył się na nim.-ech...Nao-chan?
-oczywiście.-zaśmiał się Takano pilnując ciastek.
-heeeeee!? Serio!?-dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona.-kurczę...przez kogo?-dopytała kucając przed nim razem z przyjaciółkami.
-mhm...właśnie czuję.-zaśmiał się unosząc dłoń do suchego ręcznika na czole.-idź się umyj i też się połóż spać. Wiem że jesteś zmęczony.
-ja ciebie też.-zgodził się Takano całując go namiętnie. Zaraz się od niego odsunął żeby posprzątać miski po ciastkach a potem wyjął gotowe ciastka z piekarnika.
-idziemy idziemy!-zawtórował Mark.
-idziemy.-zgodziły się też dziewczyny-Idziemy utopić smutki. Miałam nadzieję na randkę z nim na koniec roku.-zażartowała.
-lepiej, troszkę. Ale chyba nie powinieneś ze mną spać. Zarazisz się u kto się mną zajmie?
Takano za to zapakował jeszcze część ciastek do pudełka na jutro dla Yuyi a część wsadził do miski którą zaniósł do salonu. Usiadł na fotelu słuchając jak jego mąż gra na gitarze.
Jun w lusterku samochodu zobaczył wychodzącego Ryu z przyjaciółmi a potem odjechał już do mieszkania. Mark szedł blisko Ryu żeby w razie jakiś głupich pytań mu mu pomóc.
-to co Ryu? Zdecydowałeś gdzie idziemy?
-Ale to wcale nie znaczy że jeszcze raz się nie rozchorujesz.-zauważył Hiroki i obrócił się na drugi bok od razu zasypiając.
-Ale przecież ostatnio dokładnie sprzątaliśmy.-zauważył dość leniwie.
-ok, w takim razie zostaw do mnie.-Mark uniósł kciuk do góry i zaprowadził ich do swojego ulubionego pubu, z dobrym tanim piwem i nie za głośną muzyką tak żeby mogli pogadać a Ryu nie będzie się czuł źle że nie może tańczyć.
Hiroki obudził się rano ze zdecydowanie mniejszą gorączką. Wstał przed Naokim bo jakoś sam się obudził i przeciągnął się lekko.
-oj...ale przecież do dopiero po wycieczce Yuyi...czy do tej wycieczki mogę się tym nie martwić i szykować randkę dla mojego męża?
Kiedy mniej więcej wszyscy skończyli już swoje jedno piwo, lekko wstawiona Sue podeszła do niego lekko chichoczac.
-ej Ryuuuu...bo założylysmy1 się z dziewczynami o 2 rzeczy ale tylko ty możesz nam powiedzieć jak jest na prawdę wiec. Najpierw 1 ok? No więc...ta osoba która ba na kilku twoich zdjęciach w galerii to Jun, prawda?
-oj ale chyba mogę iść do toalety, prawda?-spytal cicho się śmiejąc.
-ok, ok. Ale na razie odpoczywamy. Należy nam się kochanie.-powiedzial sięgając sobie po ciastko.
-mhm...ok, ok...MAY WYGRAŁAŚ!-krzyknęła dziewczyna i nachyliła się bliżej chłopaka.-to teraz druga rzecz, ok? Pod tymi eleganckimi koszulami Jun ukrywa seksowny sześciopak, prawda?-spytała wesoło trzymając kciuki. Nie ciężko było zgadnąć na co ona postawiła.
Hiroki szybko załatwił swoją potrzebę a potem poszedł do kuchni napić się wody.
-oczywiście.-Takano przeniósł się z fotela na kanapę i przytulił do ciebie Tomo.-w końcu chwila spokoju dla nas, co?-spytał całując go w policzek.
-no jak to skąd! Przecież mieszkacie razem.-zauważyła.-i słyszałam że łaźnie są bardzo popularne w Japonii, no i mieszkacie nad morzem nie? Musiałeś go przynajmniej raz widzieć bez koszulki.-zauważyła Sue jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-jakbym coś potrzebował to zadzwonię.-Przytaknął.-Ale nie chcę ci zawracać głowy bez powodu.-dodał siadając przy stole.
-Ja też.-przytaknął.-Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.-dodał przytulając go mocniej.-więc cieszę się że w końcu mam chwilę żeby tulić się z moim mężem.
-ech no to chyba się nie dowiemy...-mruknęła dziewczyna a Mark akurat wrócił z nowym piwem dla siebie.
-Jezu zostaw go w spokoju co?-burknął na dziewczynę.-i przestańcie się tak w końcu interesować naszym profesorem.-dodał siadając koło Ryu.-sorry, że cię zostawiłem tak na pożarcie.-poklepał przyjaciela po plecach.
-sok?-zaproponował tylko i wziął się za jedzenie.-skup się na trenigu, potem mi opowiesz jak było.
-Ja ciebie też.-zapewnił go i nachylił się żeby ugryźć ciasteczko które wziął Tomo.
-obiecuję że więcej cię już dzisiaj nie zostawię.-obiecał z ręką na sercu.-bardzo cię wymęczyły? serio mogłyby już odpuścić...
-pomarańczowy.-poprosił na chwilę tylko przerywając jedzenie.-i gdyby coś było nie tak na zajęciach to dzwoń, ok? Opieprzę kogo trzeba.
-No wiesz co? Okrutny jesteś...już więcej ich nie zrobię.-powiedział udając że się obraża.
-w takim razie możemy się cieszyć że w porę wróciłem i wszyscy są już trochę podpici więc na pewno nie zauważyli twojej zazdrości wymalowanej na twarzy.-zaśmiał się.-a no i jest tutaj całkiem ciemno.-dodał upijają łyk swojego piwa.
-ok.-skinął Hiroki od razu nalewając sobie szklankę soku.-miałem na niego straszną ochotę.-przyznał szczerze.
-no, naciesz się bo więcej ich nie będzie.-powiedział wzdychając kiedy nie mógł sięgnąć po ciastko przez to że Tomo praktycznie na nim siedział.-Tomo, będziesz miał coś przeciwko temu że przez ten miesiąc przez który będą u nam Marc z Theo dużo będziemy jeździć?
-oczywiscie że jestem. Mój przyjaciel osiągnął sukces. Takie rzeczy trzeba opic.-powiedzial wesolo.
-czemu musiałeś dłużej zostać? Coś się stało?-spytal zmartwiony od razu siadając na lozku.
-hmmm...nie chce żeby opuszczal szkole wiec może...jesli to będzie weekend to z nami pójdzie a jeśli w tygodniu to niech zostanie z twoja mama albo moim bratem?-zaproponowal.
-przestan tak sobie ublizac. Sukces.-powiedzial wesoło znów upijajac łyk piwa.-ale byłem pewny że nie dasz tych zdjęć na których jest Jun.
-Naoki? Co się stało? Mówiłem że masz dzwonić jeśli dzieje się coś złego. Przyjadę tam, już czuję się lepiej więc się nie martw.
-jestes pewny? Chciałem żebyśmy wszyscy miło spędzili czas.-powiedzial tulac go do siebie.
-no nie są.-przytaknął Mark.-wyglądają świetnie.-dodał jeszcze unosząc kciuk do góry.
-Naoki!-Hiroki jeszcze krzyknął a potem westchnął. Zerkną na zegarek i od razu wstał z łóżka. Było już zdecydowanie za późno. Ubrał się i pojechał do sali na której ćwiczyli.
-mhm, możemy tak też zrobić.-przytaknął Takano.-Po prostu wiem że obaj na pewno ucieszą się jeśli i ty z nami pojedziesz.
-ale poszło ci świetnie. Chociaż wiesz...mam wrażenie że jedna dziennikarka miała problem ze zrozumieniem twojego akcentu na początku jak głos ci się trząsł. Ale spoko, ja zrozumiałem wszystko.-poklepał go po ramieniu.
-może powiesz mi to prosto w twarz co, Tetsuo?-zagadnął Hiroki nonszalancko opierając się o framugę drzwi.-przy okazji przypomnę ci że nie było ani jednego sparingu ze mną który byś wygrał.
-wiem, ja też nie chcę. Dlatego na parę wycieczek go zabierzemy. Mam nadzieję że Mark nie będzie miał nic przeciwko...
-jasne. Pójść ci po nie?-spytał Mark już wstając żeby pójść do baru.
-Jak śmiesz tak traktować uczniów?-odpowiedział unosząc lekko brew.-A odpowiadając na twoje pytanie, cóż...nawet ja czasem mogę się roz...-nie skończył zdania bo nagle się rozkaszlał. Zdecydowanie powinien jeszcze leżeć w łóżku.
-O to się nie martwię.-zapewnił go z uśmiechem.
Mark wstał i poszedł do baru. Wrócił po chwili z piwem dla przyjaciela i usiadł znów obok niego.
-nie musisz mi za nie oddawać.-powiedział od razu.
-na pewno nie nauczy się więcej kiedy będzie próbował cię rozbroić w momencie kiedy sam prawie mdleje!-burknął Hiroki.-jak widać musiałem. Spokojnie, nie spieszy nam się.
-wiem...sam myślałem raczej o takich 2-3 dniowych wypadach. Do Tokio i z powrotem. Do Kioto i z powrotem. Do Nary może...Może do Osaki.-wzruszył ramionami.-Ale za każdym razem żeby wrócić i posiedzieć trochę tutaj. Mamy Yuyę i nie mogę pojechać z nimi tak jak bym to zrobił na studiach.
-nie musisz.-zapewnił go i upił łyk piwa.-w drugim semestrze nadal będziesz uczęszczał na zajęcia Juna?
-Naoki, widzę że musiałem więc już nic nie mów, ok?-powiedział i ruszył do samochodu. Westchnął cicho kiedy już siedzieli w samochodzie. "Może faktycznie zrobiłem się za miękki? Nie...zdecydowanie nie...nawet zanim poznałem Naokiego nie męczyłbym tak nikogo..." Myślał patrząc się w przestrzeń i na razie nawet nie odpalając samochodu.
-Nie robisz problemów, głuptasie.-zapewnił go przytulając mocno do siebie.-Zobaczymy. Jak już przyjadą to wtedy się więcej rzeczy ustali.
-ale przecież nie może ci zabronić.-zaśmiał się.-Jak ty idziesz to ja też.-dodał zaraz.
-nie pomagasz Naoki.-fuknął i zacisnął dłonie na kierownicy.-Nie chodzi o to czy byś wytrzymał czy nie, i pominę to że wyglądałem jakbyś zdecydowanie nie wytrzymał, tylko potem odbierałbym cię ze szpitala. Wolę ominąć takie atrakcje.-powiedział a zaraz potem się rozkaszlał.-kurwa.-fuknął i powoli ruszył.
-teraz chcesz szykować? Przecież można rano...-mruknął tuląc go mocniej do siebie i nie chcąc puścić.
-podobają, Jun ciekawie opowiada.-powiedział zaraz nachylając się bliżej.-poza tym muszę pilnować żebyś nie robił takich maślanych oczu.-dodał wesoło i upił łyk piwa.-cóż...pójdą i nic na to nie poradzisz.
-nic mi nie będzie, zaraz wrócę do łóżka.-zapewnił go.-wiem, wiem...ech...poćwiczysz ze mną ok? Może ja ci to lepiej wyjaśnię niż on.
-To może ja mu rano zrobię? Przecież i tak wstaję później i w ogóle.-zauważył całując go w policzek.
-oj spokojnie, nie interesują mnie starsi.-zaśmiał się.
-więc zrobimy coś żebyś mógł zrobić to samo z bronią. Ale rozumiem że możesz się jej bać.-powiedział i zamknął samochód.-Mogę sam iść Naoki.-dodał wywracając oczyma.
-sam sobie zrobię...ale zrobisz jak ja pojadę po Yuyę.-zaproponował zaraz.-no weź...w końcu od tak dawna jesteśmy sami a ty chcesz siedzieć w kuchni...
-w...wydaje ci się.-bruknal Mark zaraz wesoło się śmiejąc.-poza tym, to nic w porównaniu z twoim flirtowaniem z nim po japońsku za każdym razem jak osobno z nim ćwiczymy przy jego biurku.-zauwazyl.
- tak? Nie jestem za miękki?-spytal pół żartem i ruszył już w stronę ich mieszkania.
-zrobie. Zapakuje mu też ciasteczka. Możesz mi to zostawić.-zapewnil to i pocałowal to namiętnie.
-coz...moze nikt nie rozumie I nie zauważyłem żeby ktoś używał tłumacza żeby was zrozumieć ale widać to napięcie między wami...oj widać.-zasmial się biorąc zaraz łyk piwa.
-mhmmm....zaraz, wróć. Ktoś złamał kostkę? Co się stało?-spytal otwierając drzwi ich mieszkania.
-mhm...ja też to bardzo kocham.-zapewnil go.-dlatego nie chce przerywać żebyś mógł iść robić bento...mozna później.-zasmial się znów muskajac jego usta swoimi.
-mhm...no zobaczymy czy wytrzymasz.-zaśmiał się.-Bo wiesz...skoro mnie ciekawi o czym tam rozmawiacie to sobie pomyśl jak bardzo ciekawe są te dziewczyny które zawsze za nami siedzą.-dodał upijając piwa.-oj...przecież nie jestem aż tak nachalny...
-ech...spróbuję do niej zadzwonić chociaż sądzę że nie wyleczy się do końca kursu.-powiedział zdejmując buty i po tym jak się przebrał od razu wskoczył do łóżka.
-mhm...ja też lubię być z tobą w kuchni. Uwielbiam zapach domowych obiadów które gotujesz.-przyznał patrząc mu w oczy.
-Cóż...-Mark wzruszył ramionami i wziął kilka łyków swojego piwa.-W każdym razie pozwalam sobie cię klepnąć jak tylko zaczniesz się podejrzenia zachowywać...myślałem że się po dzisiaj nie wyplączesz.
-mhm...porozmawiam z nią. Ale wiesz że raczej już się zraziła.-powiedział wzdychając.
-hmmm...w takim razie zagramy jak tylko wyleczysz nogę.-powiedział z uśmiechem.-myślisz że zdejmą ci gips zanim Yuya pojedzie na wycieczkę?
-No to pamiętaj że dziewczynom powiedziałeś że jesteś gejem. Ale myślę że teraz i tak nie wiele myśli inaczej więc tego się trzymaj.-zaśmiał się.
-mhm...no dobrze.-okrył ich kołdrą i objął chłopaka.-może zamówimy sobę?-zaproponował żeby nie musieli gotować.
-wiesz...Mark raczej nie bardzo w baseball...w europie popularniejsza jest piłka nożna. Sądzę, że Theo też nie będzie potrafił.-powiedział całując go w nosek.
-w Końcu tak się zamotasz że prawda wyjdzie na jaw i...-przerwał żeby wziął łyk piwa.-sam w sumie nie wiem co się stanie.-dodał wesoło i opróżnił kufel.
-nie zmienię, nie zmienię...nie jestem aż tak okrutny. Tylko trochę chłodny. Dlatego mam mój kaloryfer.-zmierzwił chłopakowi włosy i sięgnął po telefon. Szybko zamówił im po porcji yakisoby.
-eeee? ale wtedy będzie zimno.-zauważył.-Nauczymy Marka i Theo.-zdecydował szybko.
-ja też się cieszę.-przyznał.-w ogóle, posprawdzałem trochę i mogę się starać o stypendium w Japonii. Na wybranym uniwersytecie.-pokazał mu uniesiony kciuk w górę.
-Ja ciebie też kocham Naoki.-przyznał Hiroki i znów się rozkaszlał.-wybacz.
-oczywiście że posłucham. Nie wyobrażam sobie innych opcji.-powiedział głaszcząc chłopaka po włosach. Jego obrączka odbijała światło lampy a on uśmiechnął się lekko patrząc Tomo w oczy.-kocham cię, wiesz? Cieszę się że wzięliśmy ślub i możemy tak razem mieszkać.
-serio, serio.-Przytaknął.-z moimi wynikami nie powinno być trudno.-dodał zadowolony.-no, to że nie musisz się ukrywać to na pewno duży plus.-zaśmiał się.
-mhm...trochę.-przytaknął znów kaszląc.
-zaraz tuczę...pilnuję żebyś jadł.-zaśmiał się.-i nie ma już niczego co mogłoby mi w tym przeszkodzić więc...Ja się bardzo cieszę że niedługo będzie pasować.
-no tak...o jedną rzecz do martwienia się mniej.-zgodził się.-chętnie, właśnie myślałem o tym. -przyznał wesoło.-o jedzenie się nie martwię, jak coś umiem sam gotować.-zauważył.
-na ciebie w łóżku dopóki nie przyjdzie nasza soba.-powiedział klepiąc miejsce obok siebie.
-byłoby mi przykro gdyby nagle twoja obrączka nie była przy tobie.-zaśmiał się i ucałował go delikatnie.
-juz się zastanowilem, dlatego Ci o tym mówię.-zasmial się.-no chyba że bardzo nie chcesz żebym przyjechal.
-nie dziwię się...ani trochę sie nie dziwię.-przyznal wzdychajac.-przepraszam...ggybym się tak nie rozłożył to nie było by tej sytuacji.
-w końcu będzie pasowała.-zapewnil go z lekkim uśmiechem.-nie brakuje jej już wiele.
-no bo tak się mnie pytasz czy jestem pewny jakbyś nie chciał żebym jechał.-zaśmiał się.-no i oczywiście zaprosisz mnie do siebie jak będzie jakieś dłuższe wolne, nie?
-ale przecież nie ma nic do roboty...jak zjemy to nawet ja mogę wyjść na chwilę z psami.-zapewnił go i wziął łyk herbaty.
-nie musisz jej tak chować przecież.-zauważył z lekkim uśmiechem.
-a daj spokój! Od dawna chciałem pojechać nad morze.-powiedzial przeciągając się trochę.-hmmmm...chyba pójdę sobie po jeszcze jedno piwo.
-oj...pranie mozesz zrobić jutro.-westchnal.-dobrze to ja pozmywam, ok? Nie wyjdzie nigdzie.-obiecal wstajac z łóżka kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
-a co jak już będziesz to miał na palcu?-spytal patrząc mu w oczy.
-jesteś pewny?-spytał Mark wstając.-Wiesz, nie chcę żebyś się upił jak raz u mnie.-powiedział bo na prawdę martwił się o przyjaciela.
-smacznego.-przytaknął Hiroki również biorąc się za jedzenie.
-mhmmm...no dobrze.-skinął głową Takano i odebrał dzwoniący telefon.
-ok, to siedź i zaraz nam przyniosę po piwie.-powiedział i poszedł do baru. Zaraz wrócił z piwem i paluszkami.
-pod jakim względem? Przecież nie robię nic wyjątkowego.-wzruszył ramionami odkładając pustą miseczkę na szafkę nocną.
-a, jasne. Tak długo jak to nie ty brałeś udział w wypadku jestem spokojny.-zapewnił go.
-Wierzę na słowo.-zaśmiał się.-chciałbym odwiedzić miejsca w których mogę zrobić dobre zdjęcia.-przyznał szczerze i upił trochę piwa.
-mhm, ja ciebie też kocham.-zapewnił go i ucałował w policzek. Potem wstał i poszedł wyrzucić ich plastikową zastawę.
-nic się nie stało. Ale jak przyjedziecie bardzo późno to nie wal mi w drzwi tylko napisz wiadomość. Otworzę wam wtedy.-poprosił bo nie chciał żeby nagle wszyscy się pobudzili.
-jasne, ale to może jak już dostanę się na to stypendium.-zaśmiał się wesoło. Zjadł trochę paluszków i znów upił łyk piwa.
-Skoro źle się czujesz to może jednak ja wyjdę, co? To bedzie przecież tylko na chwilę.-zauważył zmartwiony.
-ja też zapomniałem...-przyznał szczerze.-ale spokojnie przyjadą na tyle późno, że nie będą chwili jeść. Łóżko się pościeli...ale nie chce mi się teraz sprzątać.-mruknął przytulając chłopaka do siebie.
-dokladnie...jeszcze cały drugi semestr. Ale o stypendium muszę się starać już teraz.-zauwazyl przeciągając się lekko.
Hiroki westchnął tylko ciężko i wziął się za zmywanie naczyn. Szybko skończył i usiadł na kanapie czekając aż chłopak wroci.
-ech...no dobra.-Takano wstał trochę niezadowolony idąc z nim do kuchni.-chcialem się potulic ale skoro nie no to zrobmy jedzenie.
-juz dość?-spytal wesoło Mark.
-ej może pójdziemy na karaoke?-zaproponowal jeden z chłopakow siedzących obok.
-odpoczac.-westchnal Hiroki wstajac z kanapy i prowadadzac Naokiego do sypialni.-no juz, przebieraj się i do spania.
-no wiem....wiem....-przytaknal i sięgnął do lodówki po nadzienia do onigiri.-po prostu w końcu mamy czas dla siebie a zaraz będę musiał jechać po Yuye.
-no wiesz co!? czuje się tym personalnie dotknięty. Oczywiście że mamy. Dosłownie dwa budynki dalej.-powiedzial James kręcąc głową z niedowierzeniem.
-dobranoc.-przytaknal Hiroki od razu zasypiając.
- ale Yuya zawsze nam może wpaść do sypialni, zwłaszcza teraz. Więc nie będę się czuł swobodnie.-zamarudzil trochę jeszcze i ucalowal chłopaka w policzek.
-oczywiście że czasem lubimy.-zaśmiał się Mark.-ok, idziemy.-zdecydował wstając.
Hiroki obrócił się na plecy ciągnąc za sobą chłopaka tak że ten wylądował na nim.
-oj, wiem, wiem.-Przytaknął Takano i wyjął gotowy ryż.-ok, zróbmy to szybko.-zatarł ręce i wziął się do roboty.
-Ja? coś ty. Może nie śpiewam jakoś tragicznie ale nie jest świetnie.-zaśmiał się.-A ty?
-tak? A coś się stało że zdecydowałeś się wagarować?-spytał Hiroki sennie.
-mhm...szybko.-zgodził sie zaraz całując go namiętnie. Westchnął kiedy znów zadzwonił mu telefon.-halo? Tak, już jadę.-przytaknął i się rozłączył.-Yuya.-wyjaśnił szybko swojemu mężowi.
-aaaa....no tak. To teraz z nami pójdziesz i się dowiemy.-zaśmiał się i już po chwili wybierali piosenki.
-w takim razie jeszcze leżymy w łóżku. Mądra decyzja.-powiedział z uśmiechem.
Takano pokręcił przecząco głową i poszedł ubrać buty.
-jadę samochodem bo przecież musimy jeszcze zajechać do sklepu. Wyjdę z nimi jak wrócę.-powiedział całując go jeszcze w policzek.
-możemy zaraz domówić trochę alkoholu. Ale najpierw coś zaśpiewamy. wybieraj.-Mark podsunął mu segregator z piosenkami.
-Z tobą zawsze jestem szczęśliwy.-powiedział Hiroki jeszcze trochę sennie.
-Zawsze jeżdżę ostrożnie.-zapewnił go Takano i już wyszedł. Pojechał pod dom Maxa i zadzwonił do drzwi.
-ooooo, możemy.-zgodził się Mark.-ale nadążysz? Bo on tu szybko śpiewa.-zauważył wpisując numer piosenki do urządzenia.
-ja też.-powiedział z lekkim uśmiechem.-to co dzisiaj porobimy?-spytał przytulając go do siebie.
-wybacz...dzisiaj przyjeżdża mój brat więc jestem trochę zalatany.-przeprosił.-Ale następnym razem na pewno zostanę na chwilę.-obiecał.
Jun napisał tylko że nie ma problemu i żeby się dobrze bawił. Mark za to włączył piosenkę i wstał żeby wygodniej mu było śpiewać.
-hmmm...nie wiem czy chce mi się wychodzić do łaźni. Wyjdę na zewnątrz i znów coś złapię.-wzruszył ramionami.-ale możemy wyjść coś zjeść.-zgodził się.
Takano pomachał im i zerknął na Yuyę zaraz odpowiadając na jego pytania.
-tak, przyjeżdżają obaj. Ale nie męcz Kanekiego za bardzo, ok? Możesz go poprosić żeby razem z tobą coś porysował, myślę że tak będzie lepiej.
-o cholera.-zaśmiał sie Mark.-jest już grubo po północy...chyba najlepiej będzie jak złapiemy taksówkę. Możemy pojechać jedną i po prostu ty wysiądziesz po drodze a ja pojadę dalej.-zaproponował Ryu takie rozwiązanie.
-nie widzę przeszkód żebyśmy obaj jeszcze chwilę pospali.-powiedział Hiroki sennym głosem.
-Po prostu myślę że Kaneki będzie chciał odpocząć od swojej pracy kiedy nie pracuje. Jestem pewny że bardzo go cieszy że lubisz jego komiksy ale postaraj się go nie zasypywać prośbami.-zmierzwił Yuyi włosy i otworzył samochód.-wskakuj, jedziemy zrobić zakupy.
-ok, ok, złożymy się.-zgodził się Mark dzwoniąc po taksówkę i wyjaśniając że będę potrzebowali taką żeby zmieścił się wózek.-będzie za 10 minut.-powiedział obierając się o ścianę budynku.
Hiroki pochłonął się w swoich snach i obudził się dwie godziny później przed dzwoniący telefon. Zerknął na ekran i westchnął odbierając.
-halo Yasu?
-no...trochę zapomniałem.-zaśmiał się.-Ostatnio miałem strasznie dużo na głowie i jakoś wyleciało mi to że przyjeżdżają...-zaśmiał się spokojnie jadąc do sklepu.
-a co? Jun będzie zły jak się za bardzo zbliżę?-spytał śmiejąc się cicho.-spoko, to tylko 10 minut, postoję.-wzruszył ramionami.
-no rozłożyło mnie po tym jak po gorącej kąpieli biegałem w samej yukacie bo ryukanie i rozwiązywałem sprawę.-westchnął.-Na dodatek nie zgadniesz kto mnie zastępuje na zajęciach...
-hmmm...nie wiem. Dowiemy się jak przyjedzie.-wzruszył ramionami Takano i zaparkował pod sklepem.
-Daj spokój Ryu, nie przesadzaj.-wywrócił oczyma Mark.-Zupełnie mi to nie przeszkadza, nie odrzuca czy co byś tam sobie jeszcze nie pomyślał.-wzruszył ramionami zerknął na zegarek.-jeszcze z 5 minut.
-Tetsuo. Wiesz...ten który był zawsze tuż za nami na każdym egzaminie.-powiedział.-ech...Naoki powiedział że kazał ćwiczyć jednej dziewczynie która skręciła kostkę, więc sam sobie odpowiedz.
-hmmm? Chcesz żebym zrobił?-spytał Takano biorąc koszyk przy drzwiach i wchodząc do sklepu.
-na pewno nie to że odrzuca mnie siadanie tobie na kolanach.-zaśmiał się.-tobie by to raczej nie przeszkadzało, nie?
-Wczoraj po niego pojechałem bo go nie chciał puścić do domu...no i dzisiaj został ze mną. Jutro już wracam do pracy więc nie ma problemu. Wiesz...jakbym miał coś do powiedzenia to bym mu zabronił ale uparł się że chce iść więc nie za wiele mogłem zrobić.
-ok. Chociaż myślę że składniki w domu są.-zauważył bo zawsze mieli składniki na czekoladę. Poszedł więc od razu po wszystko co planował kupić.
-no tak.-zgodził się wesoło.-O, nasza taksówka jedzie.-Ucieszył się i przeciągnął lekko.
-ma się dobrze. W weekend mieliśmy miły wypad do onsen...znaczy miły w połowie bo rano się okazało że w nocy kogoś zamordowali.-westchnął.-a poza tym mamy się świetnie.
Takano zabrał torby kiedy już za wszystko zapłacił i już po chwili wnosił zakupy do kuchni w ich domku.
-tak.-przytaknął Mark. Pomógł mu z wózkiem a potem usiadł obok na tylnym siedzeniu. Wyjaśnił kierowcy gdzie ma jechać i już po chwili podjechali pod blok w którym mieszkał Ryu.
-jak macie jakiś problem to wyślij mi papiery, może ja coś znajdę.-zaproponował.-Wrócimy za dwa tygodnie ale wiesz co? Zostałbym dłużej pomimo tego chłodu. Naoki jest spokojniejszy.
-Ale najpierw pomożesz mi wypakować zakupy!-krzyknął wesoło Takani z kuchni.
Jun zasnął na kanapie pod kocem i przy włączonym telewizorze. Włączył film z laptopa i zasnął zanim ten się skończył bo cały sprzęt nadal był włączony.
-Myślałem o tym ale nie możemy was tak długo tam zostawiać. O was też się martwię Yasu.-powiedział spokojnie.
-Wiesz...pomyślałem że kupię co trzeba bo potem zaczniesz panikować.-zaśmiał się całując swojego męża w policzek.-a właśnie, Yuya zrobiliśmy ciasteczka.-dodał wskazując na miskę.
Jun obudził się rano kiedy obracając się na bok skończyła mu się kanapa i runął na podłogę. Jeknal z bólu i wstał masując plecy. Zerknął na zegarek a potem poszedł do kuchni. Napił się wody a także zrobił Ryu wodę z cukrem i cytryną i zaniosl mu ja do sypialni.
-wlasnie słyszę jak dajecie.-westchnal Hiroki.-poloz się na chwilę...teraz jeszcze bardziej się o was martwię.
- tak? cieszę sie.-Takano zmierzwil mi wlosy.-zapakowalismy Ci też na jutro trochę do szkoły więc poczestuj Maxa i Aye, ok?-dodal i wziął się za robienie gorącej czekolady.
-dzień dobry, nic się nie stało.-zapewnił go podchodząc bliżej. Postawił trzymaną szklankę na szafkę nocną i usiadł na brzegu łóżka.-jak się bawiłeś?
-ech...martwię się raczej o to że im tam padniesz a twoja żona ukręci mi za to głowę. Masz odpocząć, jasne?
-jasne, dla ciebie też.-zapewnił go Takano i przyszykował od razu dwie szklanki.
-nic się nie stało, ciesze się że się dobrze bawiłeś.-powiedział z uśmiechem i ucałował go w czółko.-nie musisz mi się spowiadać ile wypiłeś, widzę że wyglądasz lepiej niż ostatnio.-zauważył śmiejąc się cicho.
-ech...wyślij mi te papiery, ok? pomogę wam.-powiedział.-Co się stało Yasu? Jakieś komplikacje wynikły?
Takani poszedł tam chwilę później podając mu kubek gorącej czekolady a drugi od razu zaniósł Yuyi.
-jasne. Przyniosłem ci wodę więc lecz sobie kacyka.-ucałował go jeszcze raz.
-wybacz...powinienem tam teraz być.-powiedział wzdychając.-masz mi wysłać te papiery rozumiesz? Zerknę na nie.-powtórzył jeszcze raz.
-zawsze do usług kochanie.-zaśmiał się.-ale zaraz będzie trzeba przygotować spanie dla Rena i Kanekiego.-przypomniał mu.
-na prawdę się ciesze że dobrze się bawiłeś. I cieszę się że jutro pójdziemy razem do pubu.-dodał głaszcząc go po włosach.
Hiroki westchnął ciężko kiedy jego przyjaciel się rozłączył. Napisał więc wiadomość do najmłodszego z ekipy żeby wysłał mu wszystkie informacje dotyczące sprawy a potem znów się wygodnie położył.
-o...to dobrze, chociaż na prawdę nie musiałeś.-powiedział patrząc na oparte o kanapę kule.
-oczywiście.-zaśmiał się.-jak będziesz coś potrzebował to powiedz, ok? Zaraz zrobię jakieś śniadanie.
Hiroki westchnął i odpisał mu że na pewno nie postradał i że do wieczora oczekuje zeskanowanych plików.
-w takim razie obejrzymy.-zgodził się Takano siadając wygodniej.-co oglądamy?
Junowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Od razy położył się obok chłopaka i objął go delikatnie.
-Nikt z twoich znajomych nie pytał cpo co wczoraj przyszedłem?-spytał głaszcząc go po włosach.
-Stało. Mają ciężką sprawę i nie chcą mi wysłać papierów żebym im pomógł.-zamarudził niczym małe dziecko.-Yasu ledwo spał przez ostatnie 4 dni a jego synek leży w szpitalu...i nadal nie pozwalają mi sobie pomóc.
-ok, no to włączaj.-powiedział Takano obejmując go ramieniem i zaraz skupiając się na filmie.
Jun zaśmiał się cicho.
-mam...ale tylko ty możesz go oglądać.-zażartował i ucałował go w policzek.-a co im odpowiedziałeś?-spytał zaraz.
-chciałbym tam być i im pomóc ale obaj wiemy że to niemożliwe...pozostaje mi liczyć na to że jednak wyślą mi papiery związane ze sprawą i dadzą sobie pomóc...
Akurat jak film się skończył usłyszeli pukanie do drzwi.
-pójdę otworzyć.-powiedział Takano wstając z kanapy i przeciągając się lekko.
-hmmm...nie wiem...ale dobrze zrobiłeś tak kłamiąc.-zaśmiał się.-Takie małe niewinne kłamstwo.-ucałował go w nosek.
-nie obchodzi mnie co sobie myśli...Jest w ciężkiej sytuacji i chcę mu pomóc.-wywrócił oczyma.
-Tomo...ja zrobię.-powiedział Takano wyprzedzając swojego męża.-Zaprowadź ich do pokoju.-dodał tylko już wchodząc do kuchni.
-tak? W takim razie obiecuję bardzo uważać żeby widok mojego brzucha nadal był zarezerwowany tylko dla ciebie.-obiecał z lekkim uśmiechem.
-co? Naoki, nie ma przecież takiej opcji. Po pierwsze ja mam pracę do końca miesiąca. Po drugie ty masz kurs do końca miesiąca. Musimy zostać.
-Dzięki.-powiedział Ren wnosząc ich torbę. Zaraz podał mu kluczyki do samochodu-przywieziony w stanie nienaruszonym.-zapewnił go.
-spokojnie, poza tobą nikt mnie nie zobaczy.-zapewnił go jeszcze raz.-nawet jeśli wymyślą jakiś misterny plan, nie dam się.-zaśmiał się wesoło.
-Nie, mowy nie ma. Nie zostawię cię tutaj samego. Nie.-pokręcił przecząco głową.-Obaj zostajemy.
-Tylko nie za bardzo.-przytaknął Ren i zaraz wszyscy poszli do salonu. Takano przyniósł dla wszystkich herbatę i onigiri które zrobili wcześniej.
-spokojnie, poza tobą nikt mnie nie zobaczy.-zapewnił go jeszcze raz.-nawet jeśli wymyślą jakiś misterny plan, nie dam się.-zaśmiał się wesoło.
-Nie, mowy nie ma. Nie zostawię cię tutaj samego. Nie.-pokręcił przecząco głową.-Obaj zostajemy.
-Tylko nie za bardzo.-przytaknął Ren i zaraz wszyscy poszli do salonu. Takano przyniósł dla wszystkich herbatę i onigiri które zrobili wcześniej.
-jasne, słodkich snów.-powiedział obejmując go i nie ruszając się z łożka.
-jestem pewien. Chciałbym im pomóc ale nie zostawię cię tutaj...-powiedział wzdychając cicho.
-super.-Takano uniósł kciuk w górę.-mogę je pożyczyć na naszą randkę?-spytał zaraz siadając wygodnie w fotelu.
-jasne.-zgodził się z uśmiechem. Ucałował go delikatnie i usiadł.-pójdę zrobić śniadanie.
-nie zmienię zdania, koniec tematu.-powiedział wzdychając ciężko.
-ja? No coś ty...nic mu się nie stanie.-zapewnił go z ręka na sercu.
Min skinal głową i poszedł do kuchni. Zrobił im kanapki i herbatę i wszystko położył na stoliku w jadalni. Skończył akurat kiedy Ryu wszedł do pomieszczenia.
Hiroki ucalowal go tylko w policzek i uśmiechnął się lekko.
-pojde się umyć.-zdecydowal idąc do łazienki.
-hmmmm? kare?-Takano uśmiechnął się lobuzersko ale zaraz spojrzał na Rena.-poza korkiem jak wam minęła podróż?
-zwykłe kanapki.-wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem. Potem od razu wziął się za jedzenie.
Hiroki już go nie usłyszał. Wszedł pod prysznic decydując się na trochę relaksu pod gorącą wodą.
-Ale przecież nie ty prowadziłeś.-Zauważył Takano.-mogłeś się przespać.-dodał widząc że chłopak jest lekko zmęczony.
-mhm...no ok.-zaśmiał się Jun i upił łyk swojej herbaty.
-ok.-Hiroki ucałował go w policzek a potem nalał sobie wody do szklanki i upił kilka łyków.
-aaaaa...myślałem że przyjedziecie jednym a potem sobie wrócicie pociągiem do Tokio.-przyznał szczerze Takano.
-hmmm...nie wiem. Dzisiaj może sobie odpocznę chyba że przed snem sobie trochę pobiegam.-wzruszył ramionami.-Kei na pewno będzie chciał z tobą pogadać bo wysłałem mu wszystko. Wyglądał na dumnego.
-mhm...ja też.-przytaknął Hiroki i usiadł przy stole.-smacznego.-powiedział i wziął się za jedzenie.
Takano spojrzał na niego przypominając sobie jak to zawsze u nich wyglądało. Odwiedziny, jak najbardziej ale nocowanie w hotelu. Potem spojrzał na swojego męża a potem znów na brata.
-W ogóle nie przeszkadzacie Ren, możecie zostać. My będziemy musieli iść do pracy ale jak się obudzicie to możecie wpaść do piekarni i do cukierni.
-jasne, możemy potem zagrać.-przytaknął z lekkim uśmiechem i sięgnął sobie po drugą kanapke.
-hmmmm...możemy. Nie będziemy musieli gotować.-zaśmiał się na chwilę odkładając pałeczki żeby upić herbaty.
-Ren na prawdę nam nie przeszkadzacie. Cieszę się że wpadliście.-zapewnił go jeszcze raz Takano i przytulił do siebie swojego męża. Cieszył się widząc że jego brat coraz swobodniej okazuje swoje uczucia do Kanekiego.
-mmmm....a co upieczesz?-spytał ciekawy. Upił do końca swoją herbatę i usiadł prosto.
Hiroki zaśmiał się cicho.
-ok, ok. Przyjąłem.-zaśmiał się salutując a potem wrócił do jedzenia.
-Cieszę się że wzięliście aż tyle wolnego. Przyda się wam obu.-powiedział a zaraz po tym wstał z fotela i wziął Yuyę za rękę.-jasne. Co na dzisiaj wybrałeś?-spytał spokojnie.
-brzmi świetnie.-przytaknął Jun z uśmiechem.
-ale jutro już normalnie wracamy. Ja do pracy a ty na kurs.-przypomniał mu.
Takano usiadł przy łóżku i zaczął chłopcu czytać.
Kaneki odpowiedział Tomo skinieniem głowy.
-brzmi świetnie, chętnie pozwiedzamy.-dodał.
-ok, już nie mogę się doczekać.-przyznał szczerze Jun i wstał od stołu zbierając brudne naczynia.
-nie ze swojej winy...ale dlatego dzisiaj sobie odpoczniesz.-powiedział Hiroki i upił trochę kawy.
-dobranoc.-przytaknął Ren i razem z Kanekim poszli do pokoju. Takano wrócił do salonu chwilę później.
-już poszli spać?-spytał swojego męża.
Jun posprzątał po śniadaniu apotem rozłożył sie z laptopem na kanapie w salonie.
-mhm...dzisiaj żadnych ćwiczeń.-przytaknął rozkładając się na kanapie.
-śpi. Usnął po dwóch rozdziałach.-powiedział przytulając Tomo do siebie.-nadal ma problemy z zasypianiem.
-hmmmm? jasne że możesz przyjść, nie widzę przeszkód.-powiedział całując go w policzek.-i możesz popatrzeć. Robię prezentacje dla was. Pomyślałem że zacznę czymś miłym i zrobię wam małą lekcję o egipskiej mumifikacji.-powiedział wesoło ale zaraz spoważniał.-chyba że tylko ja uznaję to za miły temat i lepiej byłoby dać coś innego...
-najlepszy, tak?-uśmiechnął się i ucałował chłopaka w dłoń.-nie jestem taki znów najlepszy.
-nie jest.-zgodził się Takano.-po prostu się o niego martwię, to wszystko.-powiedział łapiąc go za rękę.-idziemy się wykąpać i do spania?
-domyślam się że nie wiesz wiele. Ale pomyślałem że może to być ciekawy temat...co o tym sądzisz?-spytał przyglądając mu się uważnie.
-mhmm...ja też się ciesze jak jestem z tobą.-przyznał Hiroki.
-wiem...ja też tylko tego chcę.-przyznał Takano.-oj spokojnie, nie martw się o gips. Po prostu oprzesz nogę o wannę i będziesz trzymał gips poza nią. Problem rozwiązany.-zdecydował biorąc chłopaka na ręce.
-mhmmm....a myślisz że twoim kolegom czy koleżankom się spodoba?-spytał zaraz nadal mu się uważnie przyglądając.
-Tak, dzisiaj już o wiele lepiej. Jutro spokojnie będę mógł iść do pracy. Na upartego nawet dzisiaj bym mógł ale jeszcze odpocznę sobie jeden dzień skoro mam zwolnienie.-zaśmiał się.
-I niby co miałoby się stać?-spytał wywracając oczyma.-Ale jeśli aż tak się boisz to zawinę ci gips w worek, chcesz?
-mhm, no dobrze...ale myślałem że mój kochany chłopak chociaż trochę mi pomoże.-powiedział całując go w policzek w potem już biorąc się za robienie prezentacji.
-nie miałem siły na zachcianki.-przyznał szczerze.-ani na marudzenie.
-ech...może jednak w razie czego jednak zabezpieczę ten gips, co?-spytał i postawił chłopaka jak już doszli do łazienki. Puścił wodę żeby napełnić wannę a potem zerknął na chłopaka.-rozbierz się a ja pójdę po worek.-zdecydował wychodząc. Wrócił po chwili z workiem i poduszką żeby chłopaka noga nie bolała od trzymania jej na brzegu wanny.
-okrutny jesteś.-zamarudził Jun zaraz wstawiając kilka zdjęć do prezentacji.
-ja też się cieszę. Nie lubię chorować. Za dużo wtedy tracę.-uśmiechnął się lekko.
-wiem wiem...ja też.-przytaknął Takano zabezpieczając mu gips i podkładając mu poduszkę pod nogę. Potem się rozebrał i dołączył do chłopaka w wannie.
-ale czemu akurat wtedy kiedy na prawdę pytam cię o zdanie?-spytał zerkając na niego.-hmmm...to może powiesz mi czego chciałbyś się dowiedzieć na moich zajęciach?
-miałeś odpoczywać.-zamarudził trochę Hiroki bo było mu wygodnie.-ale jak już idziesz to oczekuję czegoś bardzo dobrego.
-ja mam nadzieję że to twoja ostatnia kąpiel z gipsem bo już więcej go nie będziesz musiał mieć.-powiedział Takano całując swojego męża w policzek.
-mhm...wiesz raczej nie mogę wam robić wielu praktycznych...w końcu to mają być wykłady.-przypomniał mu.-ale obiecuję coś jeszcze praktycznego wymyślić.
Hiroki więc położył się na boku i włączył telewizor.
Takano uśmiechnął się lekko i sięgnął po gąbkę. Nałożył na nią trochę mydła i zaczął myć plecy chłopaka.
-mhm...przepraszam że u mnie za wiele ich nie macie.-powiedział zaraz wracając do prezentacji.
Hiroki uśmiechnął się lekko słysząc hałasy dobiegające z kuchni i zapach pieczonych ciastek.
-nic nie szkodzi.-zapewnił go mężczyzna.-włosy też chciałbyś mieć umyte?
-mam dość dużą swobodę mimo niej...ale nadal nie powinniście mieć za dużo zajęć praktycznych, to w końcu tylko zajęcia dodatkowe. Spytałem bo chcę żeby to jednak było dla was coś ciekawego.
-pachną pysznie.-powiedział Hiroki wstając i od razu biorąc ciasteczko i kawę.-mmm...a jeszcze lepiej smakują.-skomentował.
-uważaj.-powiedział Takano widząc jak chłopak się wierci.-ja sięgnę.-dodał unosząc się trochę i sięgając szampon. Usiadł z powrotem i wziął do ręki słuchawkę prysznica i delikatnie mocząc włosy swojego męża.-głowa do tyłu.-poprosił.
-zastanowię się jeszcze.-obiecał mu.-a z części praktycznej co byś chciał spróbować?-spytał znów na niego patrząc.
-niby czemu? Są pyszne. Wybaczam ci że tak poszedłeś.-powiedział całując do namiętnie.
-cóż...w spa na pewno nie myje cię twój nagi mąż.-powiedział śmiejąc się cicho.-chciałbyś pójść do spa?-spytał zaraz zanim zdążył się powstrzymać.
-ok.-zgodził się a i jemu trochę oczy zaświeciły.-to były moje ulubione zajęcia.-przyznał.-więc zakrywanie ran i może od razu makijaż.-skinął notując to sobie w planie zajęć który miał otworzony.
-ok. brzmi świetnie.-skinął zadowolony i wrócił do swojej kawy i ciastka.
-ok, widzę że już masz 3 argumenty na nie, w takim razie zapomnij że w ogóle proponowałem.-zaśmiał się delikatnie wmasowując szampon we włosy chłopaka. Pod palcami mógł wyczuć wszystkie blizny po operacjach.
-hmmm...chyba musisz mi częściej i tym przypominać.-powiedział śmiejąc się cicho.-
-ja ciebie też.-zapewnił go Hiroki. Ucałował go w policzek i przy okazji sięgnął sobie po drugie ciastko.
-nie byłem.-pokręcił przecząco głową.-no coś ty, włosy wszystkie zakrywają.-wywrócił oczyma.-nie to co moje...-dodał pokazując mu swoją lewą rękę i nogę na których miał blizny po poparzeniu.-a przecież jeszcze tors...i plecy...-zaczął wymieniać i wziął sie za spłukiwanie szamponu.
Jun spokojnie wrócił do robienia prezentacji i odezwał się dopiero kiedy skończył.
-cieszysz się że od poniedziałku znów zajęcia?
-przecież to nic strasznego...i wiesz że to dla twojego dobra.-zauważył Hiroki przeciągając się lekko i odrywając wzrok od telewizora.
-no więc widzisz...więc mi na pewno nie przeszkadzając twoje zakryte włosami blizny.-powiedział całując go w kark kiedy już skończył spłukiwać szampon.
-idzie ci świetnie. No i już we wtorek macie zajęcia ze mną.-zauważył bo na to trochę się cieszył.
-ech...wiem że bardzo tego nie chcesz ale wszyscy chcemy ci pomóc Ja sam nie dam rady, bo nie wiem jak więc chociaż się postaraj, ok?-poprosił patrząc na niego.
-ok.-Takano trochę go przytrzymał. Kiedy chłopak się wycierał on szybko się umył a potem również wyszedł z wanny.
-cieszę się.-powiedział Jun i nachylił się żeby pocałować chłopaka.-na prawdę się staram żeby były ciekawe.
-mhm, oczywiście.-Hiroki wywrócił oczyma i skupił się na wiadomościach które akurat leciały.
-bardzo długi.-przytaknął Takano. Poprowadził Tomo do salonu gdzie podał mu kule a potem poszli już do sypialni.
-cieszę się.-powiedział Jun i nachylił się żeby pocałować chłopaka.-na prawdę się staram żeby były ciekawe.
-mhm, oczywiście.-Hiroki wywrócił oczyma i skupił się na wiadomościach które akurat leciały.
-bardzo długi.-przytaknął Takano. Poprowadził Tomo do salonu gdzie podał mu kule a potem poszli już do sypialni.
-tak? Mam nadzieję że inni też tak uważają.-przyznał z uśmiechem.
-jasne.-przytaknął Hiroki wyłączając telewizor. Od razu poszedł do sypialni żeby się przebrać. Zdecydował się na czarne spodnie i granatowy sweter z golfem.
Takano również zasnął od razu. Obudził się pierwszy i delikatnie wyszedł z łóżka żeby przygotować śniadanie.
-serio? Super.-ucieszył się.-wiesz kto jeszcze będzie z zeszłego semestru?-spytał głaszcząc go po włosach.
-ok, oddaję sie w twoje ręce.-powiedział ubierając buty i kirtkę. Zamknął mieszkanie kiedy już wyszli i dał się poprowadzić.
-a piekarnia jest kilka metrów dalej. Spokojnie.-powiedział zerkając na niego.-wiesz...miałeś nastawiony budzik, uznałem że zadzwoni.-przyznał szczerze.
-mhmm....nie obchodzą mnie bo w pierwszej ławce będę miał mojego największego fana.-zaśmiał się całując chłopaka delikatnie.
-widzę że nieźle wczoraj zawędrowałeś.-zauważył Hiroki wchodząc do środka.
-ok, widzimy się później.-Takano pomachał mu i wrócił do robienia bento dla Yuyi. Zapakował mu wszystko razem z ciastkami a kiedy na stole było już śniadanie poszedł go obudzić.
Jun pokręcił głową.
-wolę kiedy siedzisz w pierwszej ławce. -przyznał szczerze i znów musnął jego usta.
Hiroki skinął głową i zerknął na co pokazuje chłopak a potem znalazł co on by chciał i pozwolił Naokiemu zamówić.
-cóż...wierzę ci na słowo.
-Spokojnie, ten Pan już na pewno nie wróci.-obiecał Takano mocno przytulając do siebie chłopca.-ok, możesz najpierw wpaść do cukierni jak wrócisz.-dodał mierzwiąc mu włosy.
-bo lubię kiedy jesteś blisko mnie.-przyznał szczerze z lekkim uśmiechem.
-mhm, rozumiem.-przytaknął Hiroki przyglądając się uważnie chłopakowi.-obawiasz się powrotu do Yukan?
-ok.-Takano jeszcze raz zmierzwił mu włosy i już pozwolił mu iść.
-ok. Chcesz iść razem czy sam?-spytał podsuwając mu wózek.
-mhm...rozumiem. Przepraszam że przeze mnie nie możesz tak uciec. Ja...nie mogę się stamtąd wynieść.-powiedział łapiąc go za dłoń ponad stołem.-Wybacz...nie mogę obiecać że na pewno będzie bezpiecznie po tym miesiącu ale wiem że na pewno cię obronię.
-z matematyki na pewno ci dobrze pójdzie.-powiedział Takano stawiając przed chłopcem gorącą herbatę.-a z czego to zaliczenie na wf?
-hmmm...nie nic nie potrzebuję.-odpowiedział przeciągając się lekko i sięgając po pilota. Uznał że kiedy chłopaka nie będzie obejrzy sobie wiadomości.
-nie wydajesz się tym zachwycony.-stwierdził Hiroki.-Może...uzna że uciekłeś z Yukan i już nie będzie cię tam szukał?-zaproponował.
-to nic...po prostu daj z siebie wszystko. Nie musisz być ze wszystkiego idealny Yuya. I tak będziemy cię kochać.
-no widzę że zrobiłeś wielkie zakupy.-powiedział Jun podchodząc bliżej niego i zabierając torbę z zakupami.-rozpakuję.-zaproponował.
-mhm...zobaczymy jeszcze, co? Może będzie dobrze...-powiedział chcąc żeby już mieli spokój.
-jasne, sprawdzę ci je jak już wrócisz ze szkoły.-obiecał Takano.-a teraz już szybko jedz i się szykuj żebyś się nie spóźnił.
-mhm, rozumiem. Ale w takim razie mogłem z tobą pójść.-zauważył idąc już z zakupami do kuchni żeby je rozpakować.
-cieszę się że tak uważasz.-przyznał Hiroki. Skinął kelnerce która przyniosła ich jedzenie i odsunął się od Naokiego.-smacznego.-powiedział zaraz.
Kiedy Yuya zjadł Takano szybko posprzątał po śniadaniu a potem zawiózł chłopca do szkoły.
-ciasteczka masz w tym niebieskim pojemniku.-powiedział kiedy chłopiec już wysiadał.-baw się dobrze.
-wiem że nie muszę, wiem.-zapewnił go Jun.-ok, ja w tym czasie rozpakuję zakupy.-zaproponował.
Hiroki skinął i od razu zabrał się za jedzenie.-mmmm...pyszne.-przyznał zadowolony.
Takano mu jeszcze pomachał a potem spokojnie wrócił do Yukan i poszedł do pracy. Najpierw przywitał się z Tomo a potem poszedł do siebie do cukierni.
-jasne, mów co mam robić szefie.-powiedział puszczając oczko do chłopaka. Umył ręce i czekał na polecenia.
-mhm, mówiłeś. Nawet przez chwilę nie wątpiłem że nas zaciągniesz na coś niedobrego.-powiedział wracając do jedzenia.
-Wyspani.-przyznał Ren.-a ty? Zdaje mi się że wstałeś bardzo wcześnie. Słyszałem jak się rano krzątaliście.-przyznał szczerze. Zaraz po tym podszedł do nich Takano.
-to co? Już wiedzie co chcecie zjeść?-spytał widząc jak Kaneki wpatruje się w menu.
-jasne, mów co mam robić szefie.-powiedział puszczając oczko do chłopaka. Umył ręce i czekał na polecenia.
-mhm, mówiłeś. Nawet przez chwilę nie wątpiłem że nas zaciągniesz na coś niedobrego.-powiedział wracając do jedzenia.
-Wyspani.-przyznał Ren.-a ty? Zdaje mi się że wstałeś bardzo wcześnie. Słyszałem jak się rano krzątaliście.-przyznał szczerze. Zaraz po tym podszedł do nich Takano.
-to co? Już wiedzie co chcecie zjeść?-spytał widząc jak Kaneki wpatruje się w menu.
Jun skinal głową i zabrał się za marchewki. Kiedy skończył znów zwrócił się do chlopaka.
-ok, co teraz?
-oj...a czemu miałbym nie ufać?-spytal zaskoczony.
-ok...-Takano spokojnie zapisał wszystko w notesie.-bez przesady Ren, to mała cukiernia poza tym nie mam tu teraz dużego ruchu.
Jun spokojnie robił to co Ryu mu kazał a kiedy już skończyli ucalowal go w policzek.
-wiec teraz pozostaje nam czekać.
-jestesmy razem. Nie mam powodu Ci nie ufać.-zauwazyl kończąc jedzenie.
-dzisiaj na koszt firmy.-powiedzial Takano szukając brata notesem bo glowie.-na pewnie Tomo? Nie chcesz czekolady?
-z deserem też Ci pomóc?-spytal Jun przyglądając się chlopakowi.
-ja też Cię kocham. I nie przestanę.-odpowiedzial Hiroki i zmierzwil mu wlosy.-jedz.
-w takim razie herbata i zjemy bento w kuchni a oni się będą deserowac.-powiedzial z uśmiechem i złapał chłopaka za rękę ciągnąc go do kuchni.
-mhm...no dobrze.-przytaknal Jun i podszedł do lodówki. Wyjął sok a potem znów zerknął na chlopaka.-tez chcesz się napić?
Hiroki położył łokcie na stole i oparł głowę na dłoniach przyglądając się chlopakowi. Cieszył sie że spokoju.
-nic, ja też chętnie z Tobą zjem. Naszykuj już bento a ja zrobię zamówienie.-powiedzial wstawiając wodę w czajniku. potem poszedł ukroic ciasta które nałożył na talerzyki i przyozdobil.
-mhm...no dobrze.-przytaknal Jun i podszedł do lodówki. Wyjął sok a potem znów zerknął na chlopaka.-tez chcesz się napić?
Hiroki położył łokcie na stole i oparł głowę na dłoniach przyglądając się chlopakowi. Cieszył sie że spokoju.
-nic, ja też chętnie z Tobą zjem. Naszykuj już bento a ja zrobię zamówienie.-powiedzial wstawiając wodę w czajniku. potem poszedł ukroic ciasta które nałożył na talerzyki i przyozdobil.
- to już idź na kanapę, ja przyniose tak sok.-zapoponowal wyjmuja dwie szklanki. Nalal do każdej soku.
-a...wybacz.-powiedzial mężczyzna siadając już prosto. Wyjął telefon i tam skupił swój wzok.
Takano zaniosl ciasto i kawę bratu i Kanekiemu a potem z herbatą dołączył do Tomo.
- to już idź na kanapę, ja przyniose tak sok.-zapoponowal wyjmuja dwie szklanki. Nalal do każdej soku.
-a...wybacz.-powiedzial mężczyzna siadając już prosto. Wyjął telefon i tam skupił swój wzok.
Takano zaniosl ciasto i kawę bratu i Kanekiemu a potem z herbatą dołączył do Tomo.
- to już idź na kanapę, ja przyniose tak sok.-zapoponowal wyjmuja dwie szklanki. Nalal do każdej soku.
-a...wybacz.-powiedzial mężczyzna siadając już prosto. Wyjął telefon i tam skupił swój wzok.
Takano zaniosl ciasto i kawę bratu i Kanekiemu a potem z herbatą dołączył do Tomo.
-jasne.-przytaknal Jun. Położył szklanki na stoliku i położył sie na kanapie.
- ok, prowadz. Nie tylko ja mam wypocząć, pamietaj. Ty też powinieneś.-przypomnial mu.
-dobrze. Spokojnie bardzo. Dostałem zamówienie na tort ślubny, za dwa dni ma być gotowy więc posiedzę dzisiaj trochę dłużej, wybacz. Ale obiecuje ze tylko dzisiaj bo tort bedzie prosty.-powiedzial jedząc spokojnie.-nie ma sprawy. Ren zajmie się swoją randka z Kanekim.-usmiechnal się.-a my razem zjemy. Cieszę się że przyszedłeś.
-ja też bardzo lubię.-przyznał Jun. Łagodnie obejmował chłopaka pozwalając mu się o siebie opierać.
-no trzymam cię za słowo.-powiedział celując w niego palcem.
-ok, ale zadzwoń do mnie jak obiad będzie gotowy. I wpadnij do mnie jak będziesz chciał. Obiecuję że nie zajmie mi to długo i jutro normalnie skończę tak jak zwykle.
Jun nie budził go dopóki bajka się nie skończyła chociaż przestał się na niej skupiać już dużo wcześniej. Jednak kiedy napisy się skończyły pogłaskał Ryu po włosach.
-puścisz mnie? sprawdzę zupę.-powiedział nadal go głaszcząc.
-mhmm...wygląda ładnie.-przyznał wchodząc z nim na mostek.-Kiedy ty to wszystko znalazłeś?
-Jasne, może być.-zgodził się i upił trochę herbaty.-A i nie czekaj na mnie później, ok? Połóż się normalnie spać bo przecież rano znów wstajesz.
-zaraz wrócę.-obiecał uśmiechając się lekko. Potem poszedł do kuchni i sprawdził zupę.-no jeszcze chwilę i możemy jeść.-powiedział kiedy wrócił do salonu.
-rozumiem co cię tutaj urzekło.-przyznał szczerze Hiroki.
-oj...na prawdę chcę żebyś się wyspał.-wywrócił oczyma Takano i pocałował chłopaka w policzek jak już skończył jeść.
-no możesz się powoli rozbudzać.-przyznał Jun . Jak ci się spało?-spytał podchodząc bliżej.
Hiroki uśmiechnął się lekko po pocałunku.
-strasznie wesoły dzisiaj jesteś. Cieszę się.
Takano oderwał się od robienia dekoracji do tortu i podszedł do niech z notesem i ołówkiem w ręku.
-co mogę podać?-spytał zerkając na Yuyę.
-wydaje mi się że trochę pod koniec bajki. Tak uroczo się wtuliłeś że nie chciałem cię budzić.-przyznał szczerze.-Czekałem do końca napisów żeby cię obudzić. No i mam nową tapetę.-pokazał mu swój telefon.
-zaraz na wagarach...legalnie odpoczywamy.-zaśmiał się Hiroki i objął go ramieniem.
-oczywiście. Za chwilę wszystko przyniosę.-powiedziała Takano notując wszystko w notesie. Wrócił po chwili z czekoladami oraz muffinkami.-smacznego.
-zaraz dziwnych...bardzo uroczych.-powiedział biorąc od niego swój telefon.-hmmm...jeśli starczy nam czasu to czemu nie.-zgodził się.
-ja prowadzę kurs więc ty też jesteś legalnie bo...odpoczywasz...i bo ja tak mówię.-zaśmiał się zerkając na chłopaka.
Takano zaglądał chwilę przez drzwi ale potem już wrócił do pracy. Kiedy dostał smsa od Tomo włożył do lodówki wszystko co zdążył zrobić i poszedł do domu zamykając za sobą cukiernię.
-zaraz dziwnych...bardzo uroczych.-powiedział biorąc od niego swój telefon.-hmmm...jeśli starczy nam czasu to czemu nie.-zgodził się.
-ja prowadzę kurs więc ty też jesteś legalnie bo...odpoczywasz...i bo ja tak mówię.-zaśmiał się zerkając na chłopaka.
Takano zaglądał chwilę przez drzwi ale potem już wrócił do pracy. Kiedy dostał smsa od Tomo włożył do lodówki wszystko co zdążył zrobić i poszedł do domu zamykając za sobą cukiernię.
-wygladasz uroczo.-powtorzyl tylko i ucalowal go w policzek.-ok, chodźmy zjeść obiad.
- ok, możemy chwilę jeszcze zaczekać
-zgodzil się chwilę wcześniej zerkajac na zegarek.
- ok, idź.-Takano zmierzwil mu włosy zadowolony i poszedł do domu. Od razu poszedł do kuchni i ucalowal swojego męża w policzek.-nasz Yuya chyba ma dziewczynę.
-smacznego.-odpowiedzial Jun i wziął się za jedzenie.-mmmm...pycha.-usmiechnal się i wrócił do jedzenia.
-mhm, jest.-przytaknal Hiroki po prostu ciesząc się że jego chłopak jest szczęśliwy.
-mhm, przyszli. wyglądało jakby byli na randce.-wyjasnil nalewajac sobie trochę soku.-smiali się i Yuya się rumienil.-dodal.
Jun spojrzał na swój pusty talerz i skinal głową.
-poprosze.-zgodzil się.
- tak? to jak wcześniej wyglądały twoje randki?-spytal zaskoczony. Objął go mocniej ramieniem.
-bedzie trzeba.-zgodzil się Takano i usiadł do stołu.-dziekuje.
- mi też. Podobalo mi się że tak też mogliśmy spędzić razem czas.-przyznal szczerze i odebrał od niego talerz.
-mhmm...-Hiroki stanął za nim i przytulił to od tylu.-w takim razie cieszę się że mogę Ci zapewnił mile randki...i przyjemne chwile w łóżku.
-dobrze...chociaz nadal trochę się tego boje.-przyznal szczerze.-ciesze się i w ogole...ale nadal się boję.-zasmial sie.
-mhm taki jest plan.-przytaknal i skończył jesc.-ja pozmywam.-dodal wstajac i podchodząc do zlewu.
- jest. Jestem na prawdę szczęśliwy...i mam nadzieję że Ty też.-przyznal szczerze.-wracamy powoli? Bo zaczyna się robić zimno.
-razem na pewno.-zgodzil się Takano.-ok, uważajcie na siebie. Przepraszam że tak mi wypadło w pracy...powinienem zająć się naszymi gośćmi...
-jasne jasne.-Jun zasmial się i zaczął myć naczynia.-widok od tylu Ci odpowiada?-spyt dalej żartujac.
-możemy.-zgodzil się Hiroki podchodząc z nim do stoiska. Kupili po kawie a potem poszli dalej.
-wiem, nie wątpię. Ale to jednak mój brat i wiesz...-mruknal zaraz jedząc spokojnie nalesniki.
- tak?-Jun uniósł lekko brew i celowo poruszył biodrami kiedy odkładal talerz na suszarke
Hiroki doprowadził ich do mieszkania.
-juz jest późno więc lepiej od razu chodźmy się myć i spać.
-Ren nie ma za co przepraszać przecież.-zauwazyl Takano. Ucalowal swojego męża w policzek.-ok kochanie, schodz, szybko zjem i wracam do pracy.
Jun poszedł do salonu kiedy skończył sprzątać. Tam usiadł na fotelu.-chwilka odpoczynku i się zbierany?-spytał patrząc na zegarek.
-ja też-powiedział Hiroki i poszedł do sypialni żeby pościelić łóżko. Kiedy skończył wziął czyste bokserki i koszulkę z krótkim rękawkiem i poszedł do łazienki> Zapukał do drzwi.
-sprawdzę jak tylko zjem.-zapewnił go i wrócił do swoich naleśników.-Nie wiesz gdzie je położył?-spytał zaraz patrząc na chłopaka.
-jasne.-Jun skinął głową. Posiedział jeszcze chwilę a kiedy widział że chłopakowi zostało tylko kilka stron wstał i poszedł się ubrać.
-ok. Ubierz się szybko bo jeszcze się przeziębisz.-powiedział Hiroki wchodząc do łazienki.
-tak, tak.-Takano skinął głową i szybko skończył jeść. Poszedł po czerwony długopis i wypracowanie Yuyu i wrócił do stolika. Zaczął je sprawdzać.
-niestety tak.-Przyznał Jun kiedy zamykał drzwi ich mieszkania.-Wtedy wracam do moich ulubionych scen z książki.-dodał patrząc na chłopaka.
-w ogóle.-zapewnił go Hiroki rozbierając się i wchodząc pod prysznic.
-jasne, wpadajcie.-uśmiechnął się Takano na chwilę odrywając się od wypracowania Yuyi.-Jak jest gorąco to warto pójść na plażę.
-więc poczekaj trochę i później weź się za nową książkę.-powiedział idąc z nim do windy. Kiedy zjechali na dół zaczął spokojnie prowadzić wózek do szpitala.
-hmmm...-Hiroki na chwilę przerwał mycie się i zerknął na chłopaka.-różnie. Większość od drobnych złodziei w supermarketach, tych spraw miałem masę jak zaczynałem.-przyznał szczerze.-nie były głębokie.-dodał zaraz.
-to prawda, Tomo zna świetne miejsca.-przyznał Takano.-cieszę się że odpoczywasz.-dodał zaraz celując długopisem w brata.
-rozumiem. Taki kac książkowy. Ale to przejdzie.-zasmial się Jun.-gotowy na rehabilitację?
- nie będzie. Nie ma takiej opcji.-zapewnil go i wrócił do mycia. Kiedy skończył wytarl się i ubrał bokserki. Potem stanął przy umywalce żeby umyć zęby.
-Ren! Ech...jestes super lekarzem ale nikomu nie pomożesz jak sam będziesz mdlal...odpoczywaj.-poprosil Takano i skończył sprawdzać pracę Yuyi.
- na pewno się uda. Będę trzymał kciuki. I obiecuje być najlepsza cheerleaderką jaką widziałeś.-zasmial się zaraz.
-jasne.-Skinal Hiroki i wyszedł z łazienki po tym jak umyl żeby i nałożył na siebie koszulke.
-jasne, po prostu więcej tego nie rób.-powiedzial Takano i poszedł do swojego męża.-powiedz Yuyi że jestem z niego dumny. Pogadamy z nim jutro o jego randce.-powiedzial zaraz całując go w policzek.
-zabiorę Cię nie ważne czy ci się uda czy nie. Znajdziemy po drodze na jakieś dobre ciasto.-obiecal mu.
-hmmmm...jesli nie będziemy za bardzo zmęczeni to możemy isc.-zgodzil się się. Wszedł pod kołdrę i położył się obok chłopaka.
- bo nie zrobił wielu bledow, na prawdę dobrze sobie radzi.-powiedzial lapiac Tomo za dlon.-ech...myslalem żeby z nim o tym porozmawiać...i zrobić tak jak on będzie chciał.-przyznal szczerze.-a Ty co sądzisz? Powinien iść czy nie?
-jasne, idź.-Jun puścił wózek i usiadł przed szatnia czekając na chłopaka.
-dobranoc.-powiedzial Hiroki całując go w policzek i również zasypiając.
-porozmawiamy z nim później.-zdecydowal.-jasne. Postaram się wrócić wcześnie. Jak coś dzwon albo wpadaj.
-na pewno się nie wynudzę bo będę ci kibicował.-powiedział mężczyzna idąc z nim do sali. Usiadł potem na podłodze obok stanowiska chłopaka.
-mhmm...już wstaję skarbie.-powiedział Hiroki siadając i po chwili wychodząc z łóżka.-co dobrego zrobiłeś?
Takano tak jak obiecał nie wrócił późno bo już o 22. Wszedł po cichu do domu i najpierw zajrzał do sypialni a kiedy nie znalazł tam swojego męża od razu sprawdził pokój Yuyi. Uśmiechnął się na widok jaki zastał i podszedł do łóżka przy którym ukucnął.
-Tomo, tadaima.-szepnął swojemu mężowi do ucha.
-Na pewno dasz radę.-dodał Jun. Patrzył z uśmiechem na swojego chłopaka który powoli stawiał kroki przy barierkach.
-i tyle mi wystarczy.-zapewnił go Hiroki. Poszedł z Naokim do kuchni i usiadł przy stole.-mmm, wygląda pysznie.
-domyśliłem się.-Przyznał Takano prowadząc męża do ich sypialni.-Jak minął wam dzień?
Jun zaklaskał głośno kiedy chłopakowi udało się dojść do samego końca.
-brawo, wiedziałem , że ci się uda.-powiedział wesoło.
-hmmm...-Hiroki milczał chwilę spokojnie jedząc ryż i próbując wszystkich dodatków.-wyszło. Jest pyszne.
-mhm...cieszę się że spędzi czas z Koyukim.-przyznał szczerze.-Nie rozmawiałeś z Yuyą, nie? Jutro z nim porozmawiamy, ok?
-dasz dasz. Tylko powoli i spokojnie. Nie przemęczaj się.-poprosił go.
-no coś ty...gotujesz na prawdę dobrze.-powiedział z uśmiechem.-Musisz mieć więcej wiary w swoje umiejętności. Jesteś świetny w kuchni i w łóżku, ideał.-powiedział puszczając mu oczko i śmiejąc się wesoło.
-nic się nie stało, nie musiałeś na mnie czekać.-zapewnił go i podszedł do szafy żeby zdjąć z siebie ubrania.-Więc jutro rano porozmawiamy z nim o tej szkole wieczorowej i o Ayi.
-ok, przypilnuję go.-skinął mężczyzna i przysunął się bliżej Ryu.-odpocznij trochę, świetnie ci idzie.
-ale na prawdę robisz je pyszne więc się tym nie przejmuj.-powiedział Hiroki kończąc swoją miseczkę ryżu.-mogę jeszcze?
-jakoś mu nie wieżę że tylko koleżanka.-zaśmiał się Takano i przytulił swojego męża.
-idzie ci świetnie, jestem z ciebie dumny.-przyznał Jun.-więc teraz odpocznij żeby dalej też ci tak dobrze poszło.
-cieszę się bo na prawdę mi smakuje. Jest takie domowe, po prostu idealne.-powiedział zaraz dziękując mu za dokładkę.
-wiem, uroczy jest. Dlatego jutro ja spytam jak mu poszła randka.-powiedział z uśmiechem.-Tort dobrze. Dzisiaj robiłem wszystkie potrzebne mi dekoracje żeby stwardniały przez noc a jutro wszystko będę piekł i dekorował.-wyjaśnił.
-nie nudzę.-zapewnił go Jun.-jesteś pewny? A co jak ktoś zobaczy?-spytał podsuwając się trochę bliżej.
-oj myślę że to wy potrzebujecie więcej energii żeby wytrzymać ze mną.-zaśmiał się.
-jasne, wpadnij jutro do cukierni to zobaczysz.-powiedział głaszcząc chłopaka po włosach.-hmmm...ok, cukiernia wasza. Tylko do moich urodzin jeszcze trochę czasu.-zaśmiał się.-I wiesz co? Cieszę się że Marc i Theo będę tutaj w okolicach moich urodzin. Odkąd skończyłem studia nie świętowałem urodzin z Marc'iem.
-mhm no ok. Jak coś to coś wymyślimy.-powiedział podsuwając się bliżej i pozwalając chłopakowi się o siebie oprzeć.
-na pewno. Ale nie będę wam odpuszczał dzisiaj.-powiedział dojadając ryż i biorąc kilka łyków kawy.
-nie będę się śmiał.-obiecał.-Będę się uśmiechał. Bo będę szczęśliwy.-dodał całując Tomo w nosek.-będzie na pewno bardzo fajnie.
-już ci przecież obiecałem nagrodę. Zastanów się tylko na co masz ochotę a na pewno na to pójdziemy.-powiedział zerkając na niego.
-spokojnie...jakoś na to zaradzimy. I nie przejmuj się...To nie tak że tutaj spotkacie kogoś z bronią palną. Poćwiczę z wami wytrącanie noża bo to bardziej wam się przyda.-powiedział dopijając kawę.
-możemy.-przytaknął Takano.-Chociaż myślałem że planujesz coś bardziej kameralnego...skoro jakoś przez cały nasz związek nie udało nam się świętować urodzin.-przyznał szczerze.
-ok, w takim razie pójdziemy na jakieś dobre ciasto.-zdecydował z uśmiechem.
-zaraz będe gotowy.-zapewnił go i wstał od stołu. Od razu poszedł się obrać i już po chwili był gotowy do wyjścia.
-Hmmm...w takim razie będziemy świętować dwa raz. Raz tylko sami i drugi raz z rodziną. Pasuje?-spytał całując go w czółko.
-nie śpiesz się tak. Twój rehabilitant jeszcze nie wrócił, poczekaj i odpocznij jeszcze.-powiedział łapiąc go za rękę.
-ok.-Hiroki wzruszył ramionami i usiadł na fotelu pasażera. Dał się zawieźć do pracy.
-oj daj spokój...nikt was nie wyśmieje.-Takano wywrócił oczyma.-Ale Marc może będzie chciał coś upiec więc to nie jest najgorszy pomysł.-dodał zaraz obejmując Tomo ramionami.-mhm, ok. Ja i tak pójdę tak jak zwykle więc wstaniemy razem.
-mhm, jasne, jasne. Ale wcale nie zaszkodzi jak troszeczkę dłużej odpoczniesz, prawda?-zauważył zerkając na chłopaka.
Hiroki skinął głową i poszedł do przydzielonego gabinetu w którym szybko się przebrał i poszedł na salę żeby ją przygotować.
-Myślałem że wyjeżdżają dopiero pojutrze...-powiedział Takano trochę zaskoczony.-Obiecuję że zjemy razem. Może nawet ja coś ugotuję...
-daj sobie czas Ryu.-poprosił go Jun.-wiem jak bardzo już być chciał wszystko i jaki jesteś niecierpliwy ale daj sobie czas.-dodał jeszcze zaraz szukając wzrokiem lekarza który zajmował się Ryu.
-oj lepiej się tak nie uśmiechajcie.-Hiroki pokręcił głową.-Myślicie że jednak nie jestem taki zły? 10 okrążeń na rozgrzewkę! Ruchy! Ruchy!-zaklaskał czekając aż wszyscy ruszą.
-rozumiem.-przytaknął Takano.-W takim razie jutro postaram się jak najszybciej skończyć ten tort.
-spokojnie, będziesz mógł wszystko robić.-powiedział Jun i zaraz spojrzał na lekarza trochę zaskoczony.-ok.-powiedział zaraz i poszedł za nimi stając na bramce.
Hiroki wywrócił oczyma i ruszył za nimi co jakiś czas ich poganiając. Myślał o tym jak bardzo miękki musiał się stać skoro się go nie boją a wręcz cieszą że wrócił.
-mhm...jutro z nim porozmawiam.-powiedział jeszcze Takano i również zasnął.
Prześlij komentarz