czwartek, 12 czerwca 2014

Takano nr. 2 XD


4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3801 – 4000 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

- Może - skinal głowa opierajc się o blat stolu. - Kochanie? A posmakujesz mojej czekoladki znów? - zapytał, tym razem podając mu taką z chili.

Mara_Jade pisze...

- Mhm w porządku - podał mu zaraz wodę i ucałował w policzek. - No to ta nie wyszła - wyrzucił pozostałe 4 o tym smaku do kosza na śmieci.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie tak... bo chciałem żeby jej czuć było - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem szefie, następnym razem zrobię lepszą - obiecał mu wesoło siadając przy stole. - Mogę zrobić kleik dla malucha?

Mara_Jade pisze...

- Nie zarażę jak tak będziesz o mnie dbał - zapewnił go z wielkim uśmiechem, po czym zaczął robić jedzonko dla malucha. Kiedy skończył jego mama pukała już do drzwi.

Mara_Jade pisze...

- Nie szkodzi, ja rozumiem sytuacje kryzysowe - uśmiechnęła się lekko. - Nie mogłam wyrwać się wcześniej - dodała zaraz oddając mu swój płaszcz i zsuwając buty. - Najpierw mały pacjent potem zostaję na kawie - uśmiechnęła się szczerze.

Mara_Jade pisze...

- Nie, to była nasza wina. Dobrze o tym wiemy Takano - odparła cicho kobieta. - Byliśmy nieodpowiedzialni... że go nie upilnowaliśmy - przyznała cicho. - Ja was również za to przepraszam.

Mara_Jade pisze...

Yuya uśmiechnął się słabo do babci, a Jolie oszczekała ją zanim wyszła z jego pokoju.

Mara_Jade pisze...

- Nie szkodzi, przecież go broni - odparła wesoło badając wnuka i grożąc mu palcem przed nosem. - No mój drogi... mamy ospę wietrzną i jakieś paskudne przeziębienie w jednym - oznajmiła wzdychając lekko. - Mam ze sobą czopki, jakby temperatura była większa będzie trzeba je mu dać - poinstruowała Takano. - A na ospę, wypiszę wam receptę bo nie mam przy sobie maści. I wtedy 3 razy dziennie smarować maścią.

Mara_Jade pisze...

- Nie, czopki możesz przyjmować nawet ty Takano - uśmiechnęła się kobieta. - Ale to w sytuacji kiedy temperatura wymknie się spod kontroli. W innym przypadku syrop jak najbardziej pasuje - dodała, wypisując receptę z dodatkowym syropem na zbicie temperatury. - I leżeć w łóżeczku - pstryknęła maluszka w nosek. - Za dwa dni powinieneś przestać zarażać.

Mara_Jade pisze...

Yuya skinął główką ale poczuł łezki na policzkach i schował się pod kołderką.
- Ja wcale nie płaczę - zapewnił tatę.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak wujka nie będzie to będę sam tutaj - chłopiec przytulił się do Takano. - Bo tatuś ma pracę...

Mara_Jade pisze...

- Uhm tatuś bo ja nie chciałem być chory - wyszeptał maluch patrząc mu w oczka.

Mara_Jade pisze...

- Ale szczypie trochę tatuś - odparł chłopiec troszkę się drapiąc. - Bardzo szczypie... a Jolie nie zarazi?

Mara_Jade pisze...

- A Jolie może mnie przytulać? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

Babcia w tym czasie nakarmiła Yuyę kaszką, którą zrobił Tomo, a on usiadł na kanapie i obkleił plastrem poprzecieraną skórę na rękach.

Mara_Jade pisze...

- Jeśli tylko mnie zechcecie to bardzo chętnie - uśmiechnęła się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? A poczytasz mi książeczkę jak babcia pojedzie do domu? - chłopiec obkręcał się powoli pozwalając mu smarować.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię tatuś i babcię tez i dziadka i wujka i wszystkie nasze pieski! Tak mooocno - zapewnił go wchodząc pod kołderkę.

Mara_Jade pisze...

Tomo mu go nałożył i wrócił na swoje miejsce.
- Zaraz pójdziesz robić dekoracje? - zapytał go tylko.

Mara_Jade pisze...

- Hm to może ja tu z wami zostanę. Pomogę Tomo z Yuyą, a ty spokojnie sobie popracujesz - zaproponowała kobieta.
- Tylko wróć na czytanie książeczki - dodał z uśmiechem TOmo.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno - zapewnił go Tomo. - Jedziesz za tydzień tak? - upewnił się, że ma rację. - Damy radę. Jakby co mam tatę... i mamę i twojego brata.

Mara_Jade pisze...

- To do pracy, raz raz - klepnął go w udo Tomo z lekkim uśmiechem na ustach. - Obiecałeś też przywieść nam coś dobrego z TOkio - przyupomniał mu. - Z pałacu Cesarskiego./.. nigdy tam nie byłem.

Mara_Jade pisze...

- Zadzwonię kochanie - ucałował go w policzek. - No mieszkałem - przyznał. - Ale nigdy nie byłem w środku... w ogrodach to tak ale w pałacu nie.

Mara_Jade pisze...

- Masz mi nie pędzić - oznajmił spokojnie Tomo. - Pojedziesz w sobotkę, impreza jest w niedzielę to w poniedziałek jesteś tutaj. Żeby ci do łba nie przyszło by pędzić po nocy - zacisnął lekko pięści.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - ucałował go w policzek. - Kocham cię wiesz? Bardzo - zapewnił kończąc jeść.

Mara_Jade pisze...

- Ale do nich jeszcze trochę czasu kociaaak - jęknął Tomo wstając i zbierając naczynia. Zachwiał się trochę na nogach i usiadł automatycznie na wózku, by przestawić się na niego.

Mara_Jade pisze...

- Nie - wyszczerzył się do niego. - Tylko się zmęczyłem - oznajmił spokojnie, odkładając naczynia. - Za dużo chciałem na nogach zrobić - wzruszył ramionami. - Nie martw się tak.

Mara_Jade pisze...

- Odpocznę - obiecał mu Tomo kiwając mu jeszcze i zajmując się naczyniami. potem porozmawial z mamą a kiedy ta pojechała, a Yuya się obudził napisał do Takano że czas na czytanie.

Mara_Jade pisze...

Yuya przytulił się do niego mocno gdy tylko mężczyzna wrócił.
- Troszkę lepiej tatusiu... nie swędzą aż tak już kropeczki - uśmiechnął się nieco szerzej. - I poczytamy książeeczkę? - podał mu swój wybór.

Mara_Jade pisze...

Yuya słuchał go z zapałem aż przez 4 rozdziały, a potem pozwolił mu się posmarować.
- Tatuś a mogę dostać tabletkę na gardełko?

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję tatuś - chłopiec wziął tabletkę i przytulając się do misia poszedł spać.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaczął go głaskać po włoskach i po policzku, słuchając jego zmęczonego głosu.
- A już od następnego dnia będę wchodził do maluszka i nie będziesz miał problemu - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Jestem kochanie. Będzie dobrze - ucałował go w nosek. - No i też chcę być dobry dla maluszka.

Mara_Jade pisze...

- Myślę kochanie i chcę ci troszkę pomóc. Dlatego jeszcze nie jutro, ale po jutrze już będzie dobrze - zapewnił go. - Kochanie? A zaniesiesz mnie do łóżka potem? Zmęczyłem się nieco chodząc.

Mara_Jade pisze...

- Tak, powiedziała że tak - uśmiechnął isę lekko. - Kochanie jeszcze nie teraz, za chwilkę - zgodził się. - Jeszcze kolacja - dodał z uśmiechem. - Ale będą zwykłe kulki ryżowe z tuńczykiem.

Mara_Jade pisze...

- Możesz skarbie - Tomo nie przestał głaskać go po włosach. Co jakiś czas słyszeli kaszlącego Yuyę, a Jolie leżała w progu jego pokoiku i salonu, jakby chcąc chłopcu dać do zrozumienia że wszyscy są w domku i go bronią. - Ciężko w pracy? - zapytał cicho.

Mara_Jade pisze...

- Już go poprosiłem. Przyjdzie o 11 rano i zostanie do wieczora. Dobrze? Zje z nami obiad - uśmiechnął się lekko. - Powiedział że poczyta Yuyi i pogra z nim w planszówki...

Mara_Jade pisze...

Tomo wcale go nie budził dobre dwie godzinki. Dopiero wówczas, lekko nim potrząsnął.
- Kochanie? Przepraszam, ale ja muszę wziąć leki - ucałował go w nosek. - Pobudka.

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało - uśmiechnął się do niego. - Mam nową tapetę na telefonie dzięki temu - pokazał mu co wykombinował. - Słodki byłeś - usiadł na wózku jadąc do kuchni.

Mara_Jade pisze...

- Byłeś misiaku. Taki mój, kochany - uśmiechnął się szeroko. - Ależ kochanie... zaśniesz... no bo ja to śpię przy tobie często...

Mara_Jade pisze...

- Bo chciałem cię mieć przy sobie nawet jak nie jesteś obok - odparł spokojnie Tomo. - Zresztą to tylko moje zdjęcie i nikomu go nie oddam.

Mara_Jade pisze...

- Z dzisiaj dwa - odparł wesoło pomagając mu z kolacją i troszkę zapominając o lekach.

Mara_Jade pisze...

- Haai - jęknął obracając wózek by wyjąć je z lodówki i od razu wziąć to co powinien. - Zagadałeś mnie o zdjęciach.

Mara_Jade pisze...

- Już zjadłem - zapewnił go odkładając resztę do lodówki. - Teraz kolacyjka - dodał zaraz z uśmiechem pomagając mu z ryżem.

Mara_Jade pisze...

- Tak, gdy tylko zjemy - uśmiechnął się, biorąc sobie jedną kulke ryżową. - Tylko psiaki do ogródka wypuszczę, żeby chwilę pobiegały.

Mara_Jade pisze...

- Ty wcześniej? Jakoś nuie wierzę - zaśmiał się szczerze. - Mogę mu powiedzieć, że jak wrócisz poczytasz mu dalej książkę?

Mara_Jade pisze...

- Nie przemęczaj się kochanie - szepnął mu tylko.

Mara_Jade pisze...

- Już nie marudź. Potem nie będziesz żałował - zapewnił go Tomo. - Mogę ci coś pokazać? - zapytał przy okazji wstając z wózka. Nie wziął nawet kuli i powoli przespacerował do końca pokoju i z powrotem, zanim znów usiadł na wózku. - Nie jest najlepiej, wiem... ale daję radę.

Mara_Jade pisze...

- Nie chodze za wiele - zapewnił go z uśmiechem. - Chciałem ci tylko pokazać - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Jak zostanie trochę kulek to będą jutro na śniadanko - ucieszył się, że nie będzie trzeba nic robić.

Mara_Jade pisze...

- Leć, a ja posprzątam i pewnie znajdziesz mnie już w łóżku - uśmiechnął się do niego otwierając drzwi do ogórka by zwierzaki mogły sobie pobiegać, a samemu poszedł pozmywać.

Mara_Jade pisze...

Tomo już zasypiał w łóżku. Zostawił mu tylko na jego połowie karteczkę z prośba o wpuszczenie psiaków do domku.

Mara_Jade pisze...

Tomo wtulił się w niego od razu zasypiając już porządnie.

Mara_Jade pisze...

- Tylko się nie przemęczaj kochanie - poprosił go Tomo, całując na pożegnanie. Wieczorem razem z Yuyą usiedli w salonie czekając na skypie.

Mara_Jade pisze...

- Hej, hej - pokiwali mu oboje. - Jadłeś porządnie? Zrobileś sobie przerwę w drodze? - zapytał go Tomo.
- Tatuś? A masz tam cieplutko? I przytulisz się do podusi?

Mara_Jade pisze...

- To daj chociaż znać smskiem jeśli ci się przedłuży dobrze? - poprosił go Tomo, przytulając lekko Yuyę do siebie. - Kochamy cię.

Mara_Jade pisze...

- Dużo spałem - odparł Yuya. - Bo temperatura była - dodał cicho.
- A ja byłem na spacerze z pieskami i w piekarni bułeczki upiec...
- I mamy bułeczki z czekoladą na kolację - dodał wesoło Yuya pokazując mu nadgryzioną jedną.

Mara_Jade pisze...

- Ale będziesz musiał mocno poprosić tatuś. Bo wujek powiedział że zrobi jak będziesz grzeczny - zaśmiał się chłopiec.
- Nieco mniejsza była, ale ma wciąż ataki wyższej - westchnął cicho Tomo. - Ale przynajmniej krostki schodzą.

Mara_Jade pisze...

- Mam nadzieję - poczochrał malucha po włoskach. - Jutro weźmiemy razem kąpiel - dodał zaraz.
- Z kaczuszką i statkiem - dodał wesoło Yuya. - Będzie fajnie!

Mara_Jade pisze...

- Poprosić wujka Kou żeby zrobił? - zapytal go Yuya.
- NIE! - fuknął na niego Tomo. - Nikt nie będzie nas widział nago Yuyuś... poza tatą.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze tatusiu - odparł chłopiec ziewając. - Dopranoc - posłał mu buziaka i ucałował Tomo w policzek idąc do łóżka.

Mara_Jade pisze...

- A ja się cieszę, że dojechałeś cały i zdrowy - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Ale masz podkrążone oczy... zmęczony?

Mara_Jade pisze...

- Wiem, ale wiesz jak to jest - szepnął z uśmiechem. - Kocham cię Taka-chan, baaardzo. Wracasz w poniedziałek, tak?

Mara_Jade pisze...

- ok to w niedzielę zaproszę Kou z rodzinką na obiad - uśmiechnął się szeroko. - Wiem jak nie lubisz takich zbiorowisk... ja je lubię więc... zaproszę.

Mara_Jade pisze...

- Więc teraz mam perfekcyjną okazję to zrobić - uśmiechnął się do niego szeroko. - Skończyłem piosenkę, chcesz posłuchać?

Mara_Jade pisze...

- Ale to taki nieoficjalne spotkanie... to z zaproszeniem chciałbym dać mu razem z tobą - uśmiechnął się szeroko, biorąc zaraz gitarę na kolana i dostrajając ją.

Mara_Jade pisze...

Tomo skinął tylko lekko głową i rozpoczął mu grać. Tym razem nieco weselszą piosenkę opowiadającą o życiu codziennym, które daje wiele wyzwań.

Mara_Jade pisze...

- Bedzie nagrany gdy tylko wrócisz. yuya pomaga mi dopracować słowa. Straszny z niego krytyk - zaśmiał się szczerze. - Kochanie leć do łóżeczka. Dobranoc - posłał mu buziaka.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się w poniedziałek rano na dźwięk szczekania Jolie. Natychmiast poszedł do Yuyi. Chłopiec miał strasznie wysoką temperaturę której nie dało się zbić czopkami. Zadzwonił więc do mamy, ale ta nie mogła przyjechać. Tata był nieosiągalny, a Kou mówił że jada w niedzielę wieczorem na dwa dni do pobliskiego onsen. Tomo zgrzytnął zębami, ubierając szybko chłopca w dresik i sadzając go na wózek.
- Pojedziemy do szpitala - szepnął sam do końca nie wierząc w to co robi. - Jolie jedziesz znami - rzucił do psinki, wsadzając Yuyę do samochodu i karząc Jolie usiąść razem z nim z tyłu. Usiadł za kierownicą swojego starego jeepa i odetchnął głęboko kilka razy, zanim go odpalił. - Tylko proszę, dzisiaj żadnych wspomnień - poprosił cicho autko i samego siebie. - Jedziemy do szpitala jak najszybciej się da - wymamrotał, wyruszając na pełnym gazie by móc jak najszybciej wyjść z auta, w drodze odebrał telefon od Takano.
- Kotek nie mogę teraz rozmawiać - rzucił szybko oddychając dość ciężko, po czym zatrzymał się na czerwonym. - Cholera... Jolie? Żyjecie? - zapytał psinki a ta szczeknęła kilka razy. - Dobrze, chociaż coś...

Mara_Jade pisze...

Tomo oddzwonił dopiero kiedy Yuya był już w łóżku w szpitalu, a on palił 3 papierosa żeby się uspokoić. Resztę paczki wyrwała mu Jolie i wyrzuciła gdzieś.
- Hej kotek... o której będziesz w domku? - zapytał go tylko, siadając na schodach.

Mara_Jade pisze...

- Uhm szkoda - wymamrotał patrząc ostro na Jolie żeby się uspokoiła trochę. - Nic takiego - uśmiechnął się nieco, dopalając papierosa i wyrzucając niedopałek. - Jestem w szpitalu. Yuya miał ponad 40 stopni temperatury. Nie mogłem jej zbić czopkami...

Mara_Jade pisze...

- Nie mogę iść do Juna albo do twojego brata bo jestem w szpitalu teraz~! - krzyknął mu do słuchawki. - Przywiozłem tu Yuyę - dodał zaraz cicho. - Jolie już mi zakopała resztę papierosów. Nie wiem gdzie - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Tak, sam, prowadziłem - burknął mu nieco podwyższonym głosem. Ręce mu mocno drżały i najchętniej jeszcze by zapalił. - Dojechaliśmy jakoś...

Mara_Jade pisze...

- Ale jest w kiepskim stanie - wyszeptał. - Ma jakieś komplikacje... nie słuchałem dokładnie... ale musi zostać w szpitalu dwa trzy dni... zostaję z nim dzisiaj na noc - wymamrotał cicho. - Nie chcę żeby był tu sam. Wiem jak tu strasznie jak się jest dzieckiem.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale... jak ja wrócę do domU? Samochodem? - zapytał go ściskając mocniej telefon. Był nieco roztrzęsiony.

Mara_Jade pisze...

- Twój brat jest w onsen, nie będę po niego dzwonił - uśmiechnął się lekko. - Ale... mam przyjechać potem... samochodem? - zapytał go cicho, wtulając się teraz w Jolie.

Mara_Jade pisze...

- Nie musisz, możesz przyjechać rano - wyjaśnił cicho. - Przecież Jolie pośpi u mamy... wszystko już w sumie załatwiłem - zagryzł lekko wargi. - Już mi lepiej, nic mi nie jest... tylko przeraziłem się...

Mara_Jade pisze...

- Ale jedź ostrożnie... proszę - poprosił go cicho. - Ach... i kupisz na postoju książkę dla Yuyi? Wczoraj skończyliśmy jedną część. Prześlę ci tytuł kolejnej.

Mara_Jade pisze...

- Uhm w porządku... pójdę już do Yuyi - oznajmił rozłączając się i przesyłając mu zaraz smska z tytułem książki.

Mara_Jade pisze...

- Hej - Tomo od razu się w niego wtulił, przez chwilę nie chcąc go puścić. - Maluch śpi teraz... dostaje kroplówkę. Temperaturka trochę mu spadła.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... po prostu był taki rozpalony w domu... i zanim karetka by przyjechała, nie mogłem tyle czekać - zacisnął zęby mocno.

Mara_Jade pisze...

- Też byś tak zrobił, prawda? - upewnił się cicho, mocno się do niego przytulając. - Pójdziesz ze mną na jakiś lekki obiad? No bo nic nie jadłem od rana...

Mara_Jade pisze...

- Nie wziąłem ich z domu - przyznał szczerze. - ALe mama już mi dała moją dzienną dawkę - pokazał mu fiolkę z lekami. - Tylko najpierw musze coś zjeść.

Mara_Jade pisze...

- Na naleśniki - przyznał szczerze idąc powoli obok niego. - Zostanę z nim na noc. Nie chcę żeby był sam - dodał zaraz. - Nie złościsz się o to prawda?

Mara_Jade pisze...

- Uhm a mogę ci wejść na plecy? - zapytał go zaraz bo trochę za nim nie nadążał. - Chyba osiągnąłem swój limit chodzenia na dziś - przyznał śmiejąc się pod nosem.

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, że już jesteś - ucalowal go ukradkiem w policzek. - Jak udał się tort? Podobał się? - zapytał go zaciekawiony.

Mara_Jade pisze...

- Rozmawiałeś chwilę z tatą? - zainteresował się z delikatnym uśmiechem, obejmując go nieco mocniej i przymykając oczka. - Jolie jest już u mamy... wziąłem ją bo chyba troszkę spanikowałem wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Uhm to dobrze, że mu wybaczysz - ucieszył się trochę, schodząc mu z pleców gdy dotarli do restauracji.

Mara_Jade pisze...

- A ja moim rodzicom i twojemu bratu. Nie dałem jeszcze Junowi, ale jak się z nim spotkam to mu wręczę - uśmiechnął się lekko, wybierając sobie z karty naleśniki wytrawne. - Kotek jak jutro przyjedziesz rano, przywieziesz mi rzeczy na przebranie?

Mara_Jade pisze...

- No nie wiem... zobaczę jak będzie się maluch czuł jutro - wyjaśnił spokojnie. Nie chciał go zostawiać z taką temperaturą. - Po prostu chcę być przygotowany na każdą ewentualność - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem i pamiętam ale nie czuję się na siłach jeszcze żeby myśleć o podróży samochodem a co dopiero go prowadzić znów... - odparł cicho.

Mara_Jade pisze...

- A jakbyś przyjechał i też został na noc? - zaproponował cicho. On miałby swoje kochanie przy sobie i Yuya by się ucieszył na pewno też.

Mara_Jade pisze...

- Dzisiaj nie kochanie, masz się wyspać dobrze po podróży - uśmiechnął się do niego delikatnie. - A przywiozłeś nam coś fajnego?

Mara_Jade pisze...

- Ooo jak fajnie - ucieszył się zadowolony. - Kocham cię wiesz? Bardzo. To wielki sukces. Jak wszyscy wrócimy do domku to uczcimy to odpowiednio.

Mara_Jade pisze...

- Ja już wybrałem kochanie - chłopak oddał mu kartę. - Naleśniki z mięsem mielonym, serem i ziołami. Z sosem pomidorowym. I herbatka do tego - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście kochanie. Upiekliśmy nawet bułeczki wczoraj dla ciebie. Są schowane w kuchni - uśmiechnął się lekko. - I graliśmy w gry planszowe, obejrzeliśmy parę filmów. Było bardzo miło.

Mara_Jade pisze...

- A opatrzysz mi potem łapkę? - pokazał mu lewą dłoń ze zdartą skórą. - Uhm za mocno trzymałem kierownicę - uśmiechnął się krzywo. - Taka-chan? Daliśmy sobie radę - uśmiechnął się nieco szerzej. - Nie musisz się już o nas tak mocno martwić.

Mara_Jade pisze...

- Tak troszeczkę to możesz... bo wiesz co? - uśmiechnął się do niego szeroko. - My też się martwiliśmy tak troszeczkę o ciebie... czy jesz dobrze, czy się wysypiasz, czy ci smutno nie jest - ucałował go ukradkiem w policzek, ściskając jego dłoń mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Ja też tęskniłem - zapewnił go cicho. - Tylko ja miałem trochę łatwiej, bo miałem Yuyę więc było nam weselej - uśmiechnął się delikatnie a pani kelnerka przyniosła ich dania.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - uśmiechnął się do niego i również zabrał się za jedzonko.

Mara_Jade pisze...

Tomo obserwował go z wielkim uśmiechem na twarzy samemu też jedząc naleśnika. Kiedy skończył pierwszego odłożył sztućce na chwilę bo zdążył się najeść. Popił leki herbatką i wpatrywał się dalej w swoje kochanie.

Mara_Jade pisze...

- A skąd... po prostu lubię na ciebie patrzeć kochanie - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Tak po prostu. Stęskniłem się to patrzę - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Może kiedyś spróbujesz - zaśmiał się szczerze.

Mara_Jade pisze...

- No ba, nie potrafiłbyś długo wytrzymać - zaśmiał się szczerze, wtulając się w niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Trochę bym dał rady - uśmiechnął się lekko. - Ale nie za dużo - przyznał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja czasem bardzo tęsknię - uśmiechnął się do niego. - Jak w szpitalu leżałem to tęskniłem... jak byłem w Tokio to tęskniłem...

Mara_Jade pisze...

- Bo nie chciałem żebyś tęsknił jeszcze bardziej - odparł cicho. - Nie chciałem cię martwić mocniej... chciałem choć trochę być silny...

Mara_Jade pisze...

- Ale chciałem choć trochę być silny dla ciebie - ucałował go w policzek oddając mu połowę drugiego naleśnika. - Nie wciągnę go całego...

Mara_Jade pisze...

- WYbacz... nie wiedziałem że tu dwa dają - zaśmiał się szczerze wcinając swoją połowę. - Wracajmy zaraz do szpitala. Chcę pobyć z maluchem...

Mara_Jade pisze...

- Dostałem dodatkowo zastrzyk uodparniający - uśmiechnął się lekko wtulając w jego ramię. - Poczekasz aż maluch się obudzi? Ucieszy się że przyszedłeś.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bo ja też chcę się trochę poprzytulać - uśmiechnął się do niego szeroko.

Mara_Jade pisze...

- A poniesiesz mnie do szpitala?

Mara_Jade pisze...

- Super - ucieszył się łapiąc go mocniej za rękę. - Kotek? Wypaliłem 3... - przyznał mu się.

Mara_Jade pisze...

- Uhm wiem - odparł cicho Tomo. - Tylko... nie wiedziałem jak to wszystko odreagować...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja po prostu nie wiem... jak odreagowywać. Zawsze miałem chociaż fajki - zacisnął mocno wargi patrząc na niego. - Ty to chociaż wyjdziesz na piwo...

Mara_Jade pisze...

- Um ok... ale już nie dzisiaj - poprosił go cicho, wstając kiedy już zapłacili i wchodząc mu na plecy.

Mara_Jade pisze...

- Ja wcale nie chciałem zapalić, tylko nie wedziałem jk sobi poradzić kotek - wymamrotał. - Nic się nie stało, że cię nie było... no bo poradziłem sobie.

Mara_Jade pisze...

- Poradziłem bo w aucie nie spanikowałem - odparł cicho. - Nie było idealnie ale źle też nie było - wyszeptał.

Mara_Jade pisze...

- Troszke bądź - wyszeptął. - No bo nie kupiłęm też drugiej paczki jak Jolie zakopała pierwszą...

Mara_Jade pisze...

- Na oddziale dziecięcym - odparł spokojnie. - W sali numer 30.

Mara_Jade pisze...

- Na razie maluch jest sam i dostawiono dla mnie łóżko - uśmiechnął się delikatnie. - Mama też zorganizowała nam fotel - dodał zaraz. Kiedy weszli do środka, Yuya już nie spał.
- Tatuś - wychrypiał cicho szczęśliwy...

Mara_Jade pisze...

- Ale ja nie chciałem tatusiu - odparł cicho chłopiec. Wciąż miał dość wysoką temperaturkę ale chciał z tatą porozmawiać. - Pani doktor powiedziała że jak wyjdę ze szpitalka to w domu będę musiał jeszcze tydzień być - zasmucił się. - Tatuś nie będziesz zły?

Mara_Jade pisze...

- Ale wujek zostanie na noc, prawda? - upewnił się szybko bojąc się zostać samemu.
- Zostanę kochanie - odparł spokojnie Tomo. - A jutro tata przyjedzie i też zostanie, dobrze? - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Biedny - przyznał cicho. - Ale wygląda lepiej niż rano... nie mogłem go obudzić - przyznał cicho. - Był rozpalony i cały się trząsł - wtulił się w niego mocno. - A jak wyjdzie ze szpitala to... będziemy o niego dbać w domku. I pomożemy mu nadrobić zaległości w szkole jak już odpocznie, co nie? - uśmiechnął się do niego szeroko.

[lecę z psiakiem na spacer :)]

Mara_Jade pisze...

- Wiem kochanie, po prostu się martwię to chyba normalne nie? - przytulił się do niego mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - ucałował go lekko w wargi. - Tęskniłem za tobą.

Mara_Jade pisze...

- A zabierzesz mnie kiedyś do pałacu cesarskiego? - zapytał go zaraz cicho.

Mara_Jade pisze...

- Jaka? - zapytał go zaraz przymykając nieco oczy.

Mara_Jade pisze...

- mhm... no dobrze - szepnął z lekkim uśmiechem tylko słuchając teraz jego serduszka i oddechu.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno i wrócimy pełni sił - dodal spokojnie. - Jutro rano skorzystam z tego że tu jestem i pójdę na rehabilitację - ucąłowął go znowu.

Mara_Jade pisze...

- Jestem pewny kochanie - ucałował go w policzek przecierając oczy. - Uhm opatrzysz mi jeszcze łapkę?

Mara_Jade pisze...

- Nie mam - westchnął beznadziejnie i znów ziewnął. - Chyba jednak pójdę spać...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię, dobranoc - posłał mu buziaka w powietrze i poszedł spać.

Mara_Jade pisze...

[A Jolie zabrał? xD]

Tomo obudził się przed 7 i od razu wstał by pogłaskać rozpalonego Yuyę po policzku. Westchnął cicho.
- Oj maluchu... mam nadzieję że szybko ci przejdzie.

Mara_Jade pisze...

Tomo uniósł głowę bo wcześniej siedział na podłodze wtulając głowę w prześcieradło łóżka Yuyi.
- Hej kotek - przywitał się. - Troszkę mi się kręci w głowie... masz dla mnie coś dobrego? - zapytał.

Mara_Jade pisze...

- Nie, lekarz mnie badał i wszystko gra - uśmiechnął się słabo. - Po prostu wczoraj jadłem tylko naleśniki... i chyba jestem osłabiony przez to - wymamrotał jedząc śniadanko z głową wtuloną w Takano. - Zostaniesz dziś z nami na noc?

Mara_Jade pisze...

- Wiem i się staram ale mam dni kiedy nie wychodzi - oznajmił cały czas się do niego przytulając.

Mara_Jade pisze...

- Śpi ale temperatura nie spada. Martwię się - przyznał cicho. - Bardzo... nie chcę żeby się tak męczył.

Mara_Jade pisze...

- Uhm mogłem nie spać i zobaczyć wcześniej że coś sie złego z nim dzieje - zagryzł wargę mocno. - No bo... byłem nieodpowiedzialny chyba.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie tak... po prostu bardzo się martwię - przyznał cicho. - To przecież nasz synek... kocham go całym swoim serduchem i nie chcę by coś mu się złego działo.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem kochanie - wyszeptał wtulając się w niego delikatnie. - Po prostu się martwię, ale jesteś tu z nami więc już będzie lepiej - pocałował go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - ucałował go jeszcze. - Pójdę się przebrać - zdecydował. - Mama mówiła że mogę się umyć u niej w gabinecie... ma swoją łazienkę z prysznicem - uśmiechnął się. - Zostaniesz przy maluszku?

Mara_Jade pisze...

Tomo poszedł do gabinetu do mamy i wszedł bez pukania. Kobieta od razu zaparzyła mu ciepłej kawy i przez chwilę tylko rozmawiali zanim poszedł pod prysznic.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił do niego po dobrych 40 minutach. Zastał Takano tuż przy łóżku. Czytającego maluchowi książkę. Uśmiechnął się lekko kładąc się troszkę do łóżeczka.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś? - chłopiec spojrzał na niego z lekkim uśmiechem. - Lubię jak jesteś i czytasz mi wiesz? Tak najbardziej najbardziej.

Mara_Jade pisze...

- A zagramy potem w karty tatuś? - zapytał go zaraz szczęśliwy że będzie miał obu rodziców cały dzień i noc. - Jak będzie lepiej po obiadku?

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - zgodził si chłopiec przytulając się mocniej do podusi. - Wujek? A pośpiewasz mi coś żebym zasnął? - poprosił Tomo.
- Pewnie skarbie - chłopak usiadł tuż przy malcu i złapał go za rączkę. - No to zamknij oczka i ładnie słuchaj - szepnął zaczynając mu śpiewać jedną ze śpiewanych opowieści o przygodach króliczka Burka, które to wymyślił specjalnie dla chłopca

Mara_Jade pisze...

Maluch zasnął przy 4 zwrotce, a Tomo skończył piosenkę i pogłaskał go po włoskach.
- Ma mniejszą, dużo mniejszą niż wczoraj - ucieszył się i odetchnął z lekką ulgą.

Mara_Jade pisze...

- Uhm bardzo dobrze - uśmiechnął się lekko siadając mu na kolanach. - Lekarz coś mówił jak tu był?

Mara_Jade pisze...

- To nie wiemy kiedy z będzie mógł wyjść? - westchnął cicho. - Kochanie? A mogę dziś się tak przytulać? Chcę się nacieszyć.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - ucałował go lekko wtulając główkę w jego pierś. Pogłaskał go po brzuszku. - Będę się tak tulić caaaały czas.

Mara_Jade pisze...

- Calutki - uśmiechnął się szeroko. - Bo cię kocham!

Mara_Jade pisze...

- Nic nie krzyczę. Nie będę - obiecał mu z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Tak troszeczkę... po prostu mi cię brakowało. Tego takiego tulenia - uśmiechnął się odrobinkę.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję... kocham cię strasznie mocno - przyznał szczerze odsuwając się trochę od niego i uśmiechając delikatnie. - Pójdę na rehabilitację ok?

Mara_Jade pisze...

- Postaram się - obiecał mu spokojnie i poszedł o kulach do odpowiedniej sali.

Mara_Jade pisze...

Tomo wrócił trochę zmęczony po dobrej godzince i zasiadł na swoim łóżku.
- Lekarz mówi, że jest dobrze - uśmiechnął się do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Mam jeszcze ich 6 rozpisanych i mam ćwiczyć w domku... i masaże tak jak zawsze - oznajmił kładąc się w łóżeczku i okrywając kołderką.

Mara_Jade pisze...

- Poproszę - uśmiechnął się lekko. - A potem chcę cię w moim łóżeczku. Opowiesz mi spokojnie o rodzinie cesarskiej.

Mara_Jade pisze...

- Oj na pewno coś ciekawego było - odparł spokojnie. - Jak byli ubrani? Czy dobrze sie do ciebie odnosili? Jak wyglądała ta cała impreza? Dużo się od naszych urodzin różniła?

Mara_Jade pisze...

- Mhm czyli zabawa dla bogaczy - uśmiechnął się nieco krzywo bo Takano dotknął mięśnia który go bolał. Cały się przy tym sprężył zaskoczony. - Boli - zacisnął nieco wargi.

Mara_Jade pisze...

- Nic się nie stało. Tylko tam mnie coś mocniej boli - przyznał spokojnie, z powrotem opadając na podusie. - Kochanie? A jak spędzimy Yuyi urodziny?

Mara_Jade pisze...

- Mhm to byłoby fajne - zgodził się z uśmiechem. - Zrobimy mu ciacho dobre... może tort lodowy? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Właśnie nie wiem... - odparł cicho. - Może większy rower? - zaproponował. - No bo wyrasta z tego swojego... no wiesz taki dorosły rower - uśmiechnął się delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Rośnie, rośnie... i nie przestanie rosnąć - westchnął cicho. - Ano rozumie... ale się nie burzy - wyszczerzył się.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze co nie? Ale będziemy musieli z nim później porozmawiać... no wiesz żeby mu powiedzieć, że może kochać dziewczynki lub chłopców. To zależy od niego. Nie musi robić jak my - uśmiechnął się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie że daleko, ale będzie trzeba - zgodził się przytulając się wreszcie do niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Ale damy radę kochanie. Przejdziemy przez to razem - zapewnił go spokojnie, muskając jego usta swoimi.

Mara_Jade pisze...

- Póki co ciesz się swoim synkiem, potem pomyślimy jak to ugryźć - uśmiechnął się szerzej. - I będziemy go wspierać we wszystkim co dla niego dobre.

Mara_Jade pisze...

- Hehe ale to dobrze że taki jest - uśmiechnął się szeroko, a Yuya powiedział coś przez sen i uśmiechnął się mocno.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie do alkoholu i narkotyków - dodał zaraz. - Tu nie ma tolerancji... zwłaszcza do prochów - poprosił go, przytulając się do jego piersi.

Mara_Jade pisze...

- Ok wiec sie zgadzam - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

- No ba... ale każdy rodzić przez to przechodzi. Jakoś damy radę - ucałował go mocno i przymknął oczy.

Mara_Jade pisze...

- Musi czuć. Na razie chyba czuje... pamiętasz? Zadzwonił do nas jak się zgubił, w teraz tak bardzo nas szuka - uśmiechnął się. - Kochanie? Mogę się zdrzemnąć?

Mara_Jade pisze...

Tomo uśmiechnął się jeszcze mocniej się w niego wtulając po czym przysnął.

Mara_Jade pisze...

Obudził ich Yuya, który wstał z łóżeczka i chciał pójść do łazienki ale był na to za słaby. Przewrócił się i rozpłakał.

Mara_Jade pisze...

- Bo ja chciałem do łazienki tatuś - popłakał się mu w ramionach. - Ale zakręciło w główce i nóżki nie chciały iść- wtulił się w niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze... - chlopiec skinął główką i żłapal go za rękę.- Tatuś? Przytulisz/

Mara_Jade pisze...

- Nic nie boli tatuś... ja nie wiedziałem, że nie mogę iść sam - dodał zaraz wtulając się w niego lekko. zamknął na nowo oczka. - Jak pośpie znów to będzie lepiej/

Mara_Jade pisze...

- Ale potem pogramy w karty/ - zapytał jeszcze cicho zanim znow zasnął spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Taka-chan, a co jeszcze zrobimy na wesele? Bo Yuya pytał mnie czy możemy nadmuchać balony i powiesić na ścianach i na parkiecie do tańczenia, bo on by chciał pomóc...

Mara_Jade pisze...

- I maluch chciałby powiedzieć jakiś wierszyk czy mowę... nie wiem o co dokładnie chodziło ale powiedział, że jak powie Jun i twój drużba to on też powie bo już wymyślił co i babcia mu sprawdza teraz...

Mara_Jade pisze...

- Ale nie wiem co on wymyślił... powiedział że to niespodzianka - uśmiechnął się delikatnie. - Chyba chce pokazać jak bardzo nas kocha.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie? Zejdziemy teraz na dół na stołówkę na obiadek? Dzisiaj mają pomidorówkę... chętnie bym zjadł - przyznał szczerze, pisząc już karteczkę dla Yuyi w razie wypadku i wieszając ją na szafkę obok maluszka.

Mara_Jade pisze...

- Ale dostosujesz tempo do mnie? - zapytał zaraz. - Chciałbym spróbować dojść na dół bez kuli... oczywiści zjechać windą - dodał zaraz. - Dobrze?

Mara_Jade pisze...

- Um pewnie - uśmiechnął się łapiąc go nieco mocniej.

Mara_Jade pisze...

Tomo przez pierwsze kilka kroków chwiał się mocno na nogach, więc złapał Takano nieco mocniej za rękę. Dopiero kiedy docierali do windy złapał odpowiedni rytm.

Mara_Jade pisze...

- Oj ale to jeszcze trochę zanim tak się stanie - odparł spokojnie, wtulając się w niego, a kiedy wyszli z windy znów złapał go mocniej. Jednak w połowie korytarza musiał przystanąć i złapać oddech.
- Nie dam rady dalej - oznajmił po kilku chwilach wciąż walcząc z oddechem. - Chodzenie mnie pokonało - zaśmiał się.

Mara_Jade pisze...

- Myślałem, że dam radę dotrzeć do stołówki - zasmucił się trochę. - Nie chciałem przesadzić - dodał zaraz, wtulając się w niego i chowając głowę przed spojrzeniami wszystkich zainteresowanych. Wcisnął ją jeszcze mocniej kiedy poczuł lekkie łzy.

Mara_Jade pisze...

- UHm jakoś same popłynęły - wymamrotał wciąż się w niego wtulając. - Kocham cię wiesz? Mocno, mocno

Mara_Jade pisze...

Tomo uspokoił się nieco kiedy Takano znalazł dla nich miejsce i poszedł po talerz pełen ciepłej zupki dla chłopaka.
- Już mi lepiej - zapewnił go z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję tobie też - odparł już spokojnie, zaczynając zajadać zupkę. - Całkiem niezła jak na szpitalne realia - zaśmiał się.

Mara_Jade pisze...

- Kotek ale z powrotem też mnie poniesiesz prawda? - upewnił się cicho.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze. Czasem będę korzystał z usług konika - zapewnił go z wielkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- A jakie? - zapytał zaraz jeszcze chwilę kończąc swoją zupkę i odkładając łyżkę do talerza. - Co fajnego nam zrobiłeś?

Mara_Jade pisze...

- Zapytamy - uśmiechnął się do niego, odkładając ostatecznie łyżkę. - Kochanie? A kupisz mi kawę jeszcze?

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - ucałował go delikatnie w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie - zgodził się popijając czarny płyn z błogością na twarzy.

«Najstarsze ‹Starsze   3801 – 4000 z 4999   Nowsze› Najnowsze»