czwartek, 12 czerwca 2014

Takano nr. 2 XD


4 999 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1001 – 1200 z 4999   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Tomo skinął głową na taki plan. Dość długo jadł w ciszy popijając trochę omurice wodą, by w końcu odłożyć miseczkę i spojrzeć na Takano.
- Co w domku?

Mara_Jade pisze...

- Mój lekarz powiedział, że za tydzień będę mógł pojechać na dwa, trzy dni do domku. Tak na weekend, żeby odpocząć od szpitala - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - chłopak zaśmiał się lekko, chowając kupony do książki. - Ale nie musisz brać wolnego - szepnął zaraz, obejmując go mocno ramionami.

Mara_Jade pisze...

[a co ci robili biedaku?]

- Ale to nie jest koniec... to tylko przepustka za dobre sprawowanie - wzruszył ramionami. - Ale wypiję wtedy twoją pyszną czekoladę ze wszystkimi bajerami.

Mara_Jade pisze...

[oj... biedna, głupi doktor. ale przejdzie, nie martw się :*]

- To na czekoladę wykorzystałem już kupon? - zapytał bo nie wiedział czy czekolada należy do pakietu dodatkowego czy nie.

Mara_Jade pisze...

[no dobra, to jedz kisielki xD ale już, leć po kisielek!]

- Ale będę musiał wziąć wózek ze sobą i tlen też... lekarz mówił, że tlen na wszelki wypadek, jakbym miał duszności - wyjaśnił. - Ale on z tobą porozmawia jeszcze - uśmiechnął się trochę. - No to muszę pomyśleć jak kupony wykorzystać - zastanowił się.

Mara_Jade pisze...

[uo... to musiało strasznie wyglądać!]

- Yuya musi być w domku! Koniecznie, bez niego nie biorę tej przepustki - stwierdził szybko, siadając aż mocniej na łóżku.

Mara_Jade pisze...

[to dobrze :) bardzo dobrze :*]

Tomo położył się wygodniej i okrył kołdrą.
- Kocham cię - złapał go za rękę zamykając oczy.

Mara_Jade pisze...

[oj tam oj tam, poboli i przestanie :P]

Tomo czekał na Takano tydzień później ubrany, ale wciąż w łóżku. Mężczyzna był u lekarza by dostać specjalnie pouczony jak się nim opiekować. Czekał więc na niego.

Mara_Jade pisze...

- Tak, tylko nie panikować - uśmiechnął się do niego mężczyzna. - Miłego weekendu - uśmiechnął się jeszcze do niego. - Do sali nikogo nie damy więc możecie spokojnie zostawić tu to i owo.

Mara_Jade pisze...

- I co? Możemy iść? - zapytał go Tomo, zakładając na głowę czapkę i kaptur bluzy, po czym z lekkim trudem wstał z łóżka, przenosząc się na wózek.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo, bardzo - uśmiechnął się do niego. - I zjem dobre rzeczy i porozmawiam z Yuyą, pobawię się z pieskami... możemy też zaprosić mamę i twojego tatę... i mojego też w sumie na kolację - wyliczył wesoło.

Mara_Jade pisze...

- Jutro, jutro - zgodził się, na chwilę przymykając oczy. - Um ale nie powiedziałes mu nie? Chciałbym żeby miał niespodziankę - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - wstał z wózka przy samochodzie, przesiadając się do niego i zapinając pasy. - Uhm mogę trochę obniżyć fotel? Do pozycji półleżącej? - zapytał zaraz, czując że nie da rady siedzieć tak długo i to jeszcze w samochodzie.

Mara_Jade pisze...

- Uhm wiem, nie szkodzi - uśmiechnął się do niego słabo, zamykając oczy. - Wytrzymam - uniósł dwa kciuki do góry.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś wróciłeś! - Yuya wybiegł z domku i zatrzymał się gwałtownie, po czym pisnął i przyspieszył. - Wujek! - wskoczył mu na kolana i tylko fakt że Takano wciąż trzymał wózek uchronił ich od upadku.
- Hej maluszku - zachichotał Tomo, obejmując go lekko ramionami. - Tęskniłem za tobą.

Mara_Jade pisze...

- Nie, nie... na złożonej będzie dobrze - zapewnił go Tomo, kiedy Yuya wprowadził wózek do salonu i pomógł mu usiąść na kanapie, zaczął paplać o wszystkim co się w szkole zdarzyło, po czym przyniósł książkę by poćwiczyć kanji.

Mara_Jade pisze...

Tomo cierpliwie potłumaczył Yuyi wszystkie kanji, a kiedy skończył chłopiec poszedł odrobić reszte lekcji, by wreszcie móc się cieszyć dniami z wujkiem.
- Taka-chan? - Tomo położył się na kanapie. - Uhm mogę kocyk? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - uśmiechnął się do niego, okrywając się mocniej kocykiem i spoglądając na niego w kuchni. - A potem... wykorzystam jeden kupon na długie tulenie mnie... chcę posiedzieć na kolanach i móc cię wąchać do woli.

Mara_Jade pisze...

Yuya za to się nie krępował i usiadł na kanapie obok Tomo, który też na ten czas usiadł. Wziął swój talerz na kolana i powoli zaczął jeść.
- Tatuś dzisiaj jest najpyszniejsze w świecie - oświadzczył chłopiec.

Mara_Jade pisze...

- Wynagrodziłeś i to z nawiązką - zaśmiał się Tomo, wreszcie zabierając się za rybkę. - Jesteś najlepszy.

Mara_Jade pisze...

- Ale tatuś normalnie takich dobrych nie robi - poskarżył się Yuya. - Ciągle zupa i zupa.
Tomo zachichotał zaraz widząc minę Takano i skończył jedzenie.
- Było pyszne, nic nie zostawiłem - pochwalił się im.

Mara_Jade pisze...

- Miałem - pokazał kciuk do góry. - Ale na razie nic więcej nie zjem - dodał przepraszająco.
- Tylko zupa - powtórzył Yuya kończąc jeść i zbierając talerze i myjąc je zaraz.
- Teraz na kolanka - klasnął w dłonie Tomo wyciągając ręce do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - szepnął mu do uszka, wtulając się w niego mocniej by posłuchać w ciszy jego serduszka i powąchać go. On po prostu to kochał.

Mara_Jade pisze...

- Bo chyba jest... ja po prostu czuję się tak z tobą najlepiej - uśmiechnął się do niego, by przymknąć oczka i ucałować go w policzek.

[idę się kąpać :P ]

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się, że mogłem wyjść ze szpitala, nawet na momencik - wyszeptał odsuwając się trochę od niego i muskając jego usta.

Mara_Jade pisze...

- A lekarz mówił ci czy mogę iść na krótki spacer? Bo chciałbym pójść... nie na plażę bo tam wieje, ale tak jakoś... nawet na 10 minut - szepnął znów się przytulając.

Mara_Jade pisze...

- Mhm dobrze - zasmucił się trochę, ale postanowił się nie kłócić. Nie chciał robić problemów ani nic.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem kotuś - uśmiechnął się lekko. - Tylko mi troszkę smutno, że jestem w takim stanie że nawet spacer mi zaszkodzi - dmuchnął sobie w kosmyk włosów. - Mhm na śniadanko poproszę pyszną jajecznicę, na obiad... coś francuskiego, a na kolację... hamburgera...

Mara_Jade pisze...

- Postaram się - obiecał mu z lekkim uśmiechem, wtulając się w niego mocno. - Ale mogę dzisiaj spać z tobą w łóżku?

Mara_Jade pisze...

- Super, a kupisz mi mochi? Albo zrobisz? - zapytał zaraz. - Będę mógł ci w tym pomóc? Tak trochę.

Mara_Jade pisze...

- No jutro, ja o jutrze myślę - zapewnił go, głaszcząc go po włosach.

Mara_Jade pisze...

- Ja też i to bardzo mocno, tylko mi głupio że musiałeś sobie wolne przeze mnie wziąć - szepnął jeszcze, wciskając się w niego z uśmiechem.

[dobranoc :*]

Mara_Jade pisze...

- Cieszę się i to bardzo - uśmiechnął się do niego, zsiadając mu wreszcie z kolan, żeby się położyć z głową na jego kolankach. - To będzie dobry weekend - zgodził się.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę, ale nie tak żeby spać... tylko zmęczyłem się siedzeniem - odparł na to, przykrywając się trochę kocem i spoglądając mu prosto w oczy. - Kocham cię. I kocham Yuyę... i kocham nasze psiaki i domek i... te chwile które razem spędzamy - wymienił z uśmiechem, a z kuchni przyszedł wreszcie Yuya z pucharkami lodów, owocków i bitej śmietany. Chciał im zrobić niespodziankę i wymyślił deser.

Mara_Jade pisze...

- Ale dla wujka bez lodów zrobiłem z czekoladką... kawałkami, bo wujek chyba nie może lodów - odparł cicho, bo przecież Tomo nie mógł się przeziębić.
- Dziękuję - Tomo podniósł się na łokciach i usiadł, biorąc pucharek do ręki.

Mara_Jade pisze...

Yuya rozpromienił się trochę, ciesząc się że wszystkim smakuje.
- Pychotka - zgodził się Tomo jedząc swój deserek. - Ja będę chciał takich więcej - dodał zaraz. - To będzie moja gorąca czekolada od Yuyi - dodał porównując smaki.

Mara_Jade pisze...

- Albo wieczorem zamiast kolacji - zaproponował zaraz jedząc dalej owocki. - Uhm dobrze - zgodził się na leki. - Tata nie pali? - zapytał zaraz Yuyi.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze. Mój mały - zaśmiał się Tomo, wtulając się w bok Takano. Nadal jadł swój deser, teraz trafiając na kawałek czekolady. - A z pieskami wychodzisz na spacer?

Mara_Jade pisze...

- Uhm to dobrze - odparł Tomo tak z jakąś ulgą. Przytulił się do niego trochę mocniej, odstawiając prawie pusty pucharek na stolik.

Mara_Jade pisze...

- A przyniesiesz mi kołderkę maluchu? - zapytał go jeszcze Tomo opadając swobodnie na kolana Takano i przytulając sie do jego brzusia.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale leki muszę najpierw wziąć - przypomniał mu, okrywając się mocniej kołderką. - No i jak będę spać to nie na tobie bo nie chcę cię uziemiać - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, ale później - poprosił go, nadal leżąc na jego kolanach, już porządnie okryty kołderką. Zamknął oczy naprawdę zmęczony, wydarzeniaqmi dnia.

Mara_Jade pisze...

- I leki - odparł chłopak, zaraz trochę przysypiając. Był naprawdę zmęczony wrażeniami, a w domu było tak bezpiecznie.

Mara_Jade pisze...

Tomo przekręcił się na bok, wtulając się w jego brzuch z delikatnym uśmiechem na twarzy. Dobrze mu się z nim spało. Obudził się dopiero czując zapach czekolady. Zaskoczony stwierdził że musiał mocno spać, skoro Takano udało się wyślizgnąć nie budząc go. Przetarł oczy siadając. Skrzywił się nieco, widząc że wózek stoi tak daleko. Podniósł się jednak i łapiąc się zaraz stolika i fotela przesunął się bliżej wózka. Zacisnął lekko pięści biorąc głębokich oddechów kilka, po czym puścił się i chwiejnie przeszedł na wózek, wreszcie opadając na niego z ulgą. Wykierował nim w stronę łazienki.

Mara_Jade pisze...

- W łazience - odkrzyknął mu, załatwiając swoje potrzeby i wyjeżdżając z niej. - Mou przecież nie wytrzymam całego dnia bez łazienki - pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Byłem tylko w łazience Taka-chan... nie martw się tak. Zawołałbym jakby coś się działo - obiecał mu biorąc najpierw leki, a potem zaczynając sączyć sobie czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale sobie poradziłem - przytulił się do jego boku dalej sącząc czekoladę. - Yuya zrobił dobry deser - oznajmił po chwili. - Naprawdę mi smakował.

Mara_Jade pisze...

- Na pewno. Kotek, jak będę potrzebował pomocy to ci powiem - obiecał mu okrywając się trochę kocem i z zaskoczeniem przyjmując Jolie, która wskoczyła na kanapę i położyła łepek na jego kolanach. Upił trochę czekolady, jedną ręką głaszcząc ją po łebku.

Mara_Jade pisze...

- Daję sobie radę. Wózek mam przy łóżku to się na neigo przenoszę, ale czasem idę pieszo... jak mam lepszy dzień - uśmiechnął się. - Tylko muszę wtedy wyjść wcześniej by zdążyć do łazienki - zaśmiał się ze swojej niemocy, a Jolie polizała go po policzku, wracając znów z pyskiem na jego kolana.

Mara_Jade pisze...

- Uhm nie wiem - odparł cicho wzruszając ramionami. - To nie tak że nie mam czucia w nogach tym razem - zauważył z uśmiechem. - Tylko... jestem za słaby by na nich chodzić - burknął znów upijając łyk. - Pewnie trochę będzie trzeba ale pójdzie szybciej - uśmiechnął się pewny swojego. - Jest pyszna Taka-chan. Kocham twoje czekolady.

Mara_Jade pisze...

- Uhm tak będzie - Tomo spuścił wzrok, wpatrując się w kubek z czekoladą. Nasunął na głowę kaptur czując gorzkie łzy na policzkach. - Tak będzie - powtórzył, zaciskając wolną dłoń w pięść.

Mara_Jade pisze...

- Przepraszam - szepnął Tomo jeszcze na niego nie patrząc. Złapał kubek dwoma rękoma żeby powstrzymać jego dygotanie. - Uhm, chcę - dodał cicho, odsuwając się od Takano, by ten poszedł po projekt. - Przepraszam Jolie, pewnie jesteś wściekła... masz prawo.

Mara_Jade pisze...

Tomo oddał mu pusty kubek i wziął zeszyt do ręki chwile tylko na niego patrząc.
- Ładny - stwierdził spokojnie, ocierając łzy z oczu. - Bardzo - dodał po chwili. - Taki minimalistyczny.

Mara_Jade pisze...

- No jak na twoje możliwości to bardzo minimalistyczny - zauważył podając kartkę Takano. - Uhm, przepraszam - wymamrotał. - Staram się być pozytywny.

Mara_Jade pisze...

- I się roztyję - zachichotał, trochę cierpnąc w pozycji siedzącej i łapiąc nagle Takano za rękę żeby wstać. - Zmęczony jestem trochę.

Mara_Jade pisze...

Tomo przesiadł na niego, czekając aż Takano go zawoła. W tym czasie trochę pobawił się z pieskami.

Mara_Jade pisze...

- Yay, super - ucieszył się jadąc do łazienki i pozwalając Takano sobie pomóc z wejściem do wanny. Usiadł tak jak zwykle między nogami Takano, opierając się trochę o jego brzuszek.

Mara_Jade pisze...

- No pewnie, że tak - uśmiechnął się do niego delikatnie, biorąc gąbkę i samemu się trochę myjąc. - W szpitalu to tylko pod prysznicem.

Mara_Jade pisze...

- Radzę sobie, ale... uhm Taka-chan... jak będzie ze mną gorzej, to jak będziesz przyjeżdżał to mnie umyjesz? - zapytał zaciskając mocniej wargi. - Bo ja nie chcę żeby baby mnie dotykały... żebyktokolwiek mnie dotykał...

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Tomo ucałował go w policzek, przytulając się do niego nieco mocniej. -

Mara_Jade pisze...

- Un to bardzo, bardzo dobrze - ucieszył się, ziewając nieco. - Spanko!

[ja też lecę... bo łapie mnie choroba...]

Mara_Jade pisze...

Tomo wtulił się w niego mocno w łóżeczku.
- A pośpiewasz mi troszkę? - zapytał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo przespał prawie całą noc, budząc się nad ranem z lekkim bólem w piersi. Odetchnął lekko siadając i wstając z łóżka. Uznał że weźmie odpowiednie leki i powinno przejść.

Mara_Jade pisze...

- Boli w piersi, ale nie aż tak mocno - odparł cicho, biorąc sobie leki i popijając je wodą. - Chciałem żebyś się wyspał.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak chce trochę sam sobie poradzić - wymamrotał Tomo, krzywiąc się lekko i kuląc nieco bardziej na wózku. Nabrał kilka szybkich oddechów uspokajając się. - Potulisz mnie? Proszę.

Mara_Jade pisze...

- Ok... mogę oddychać, ale... ale - wtulił się w niego mocniej przymykając nieco oczy. - Ale chcę maskę - przyznał szczerze. Tak dla pewności że wszystko będzie w porządku.

Mara_Jade pisze...

Tomo wyraźnie się uspokoił mając maskę tlenową. Dawała mu tę pewność, że nie zabraknie mu powietrza. Skinął głową i uśmiechnął się do niego lekko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - odparł tylko, bo chciał żeby Takano wypoczął, bo przecież niepotrzebnie się budził.

Mara_Jade pisze...

- Baka - wymamrotał Tomo nieco zaczerwieniony, patrząc mu prosto w oczy. - I tak wiesz, że to niewykonalne... będę się obwiniał - podrapał się po głowie. - Już mi lepiej, ból przechodzi.

Mara_Jade pisze...

- No bo... bo mi się głupio robi jak mnie tak komplementujesz - mruknął.

Mara_Jade pisze...

- Uhm baka - wymamrotał znowu, po czym pozwolił się zawieść z powrotem do łóżka

Mara_Jade pisze...

- Przecież się przyzwyczajam - burknął chłopak, wtulając się znów w niego.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem - pokręcil przecząco głową. - Ale lekarz wie że chce przepustkę na festyn - dodął zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem czy się uda, ale może - wzruszył ramionami, wtulając się w niego mocno. - Może pozwolą mi przyjechać na 2 do 3 dni.

Mara_Jade pisze...

- Tak...i twój tata też chce przyjechać - dodał jeszcze. - Ale miałeś spać - burknął.

Mara_Jade pisze...

- Korea nie przyjedzie - westchnął cicho Tomo. - Obraziła się na ciebie i to mocno - zacisnął wargi nie mając pojęcia jak ją udobruchać.

Mara_Jade pisze...

- Bo teraz jest trochę inaczej. Bo nie jesteś sam, jesteś ze mną i Yuyą - pstryknął go w nosek.

Mara_Jade pisze...

- Ja tam nie wiem... zazwyczaj zatrzymuję się u kogoś - wzruszył ramionami nie chcąc się kłócić. On po prostu rozumiał ją. Rodzina trzyma się razem.

Mara_Jade pisze...

- Tylko twój brat powiedział... że ją zostawi - skrzywił się nieco. - Zadzwonił do mnie niedawno... wydawał się być jakiś niemrawy. Chyba się pożarli.

Mara_Jade pisze...

- O ciebie - wymamrotał cicho Tomo. - Ale Kei-chan nie chciał cię denerwować, więc do ciebie nie dzwonił... śpi u siebie w pracy od paru dni...

Mara_Jade pisze...

- Zadzwoń - poradził mu ściągając maskę i muskając jego usta. Zaburczało mu w brzuszku więc się zawstydził troszkę.

Mara_Jade pisze...

- Troszeczkę - przyznał cicho. - Miseczkę ryżu z jajkiem - odparł wesoło, przesiadając się na wózek. - Posiedzę w salonie - odparł, kiedy Takano złapał za telefon.

Mara_Jade pisze...

[a Kou był lekarzem?]

Koyuki odebrał nieco niechętnie.
- Hm? - mruknął na powitanie, myjąc zęby i wypluwając pastę do zlewu. - Czego młodzieżo?

Mara_Jade pisze...

[dobra xD mylą mi się xD]

- Dobrze - odparł krótko na pierwsze pytanie przeciągając się przy tym i parząc kawę. - To moja sprawa głupi bracie - odpowiedział mu tylko. - Rozstaliśmy się.

Mara_Jade pisze...

- Nie krzycz na mnie, kiedy bronię twojej zasranej i upartej dupy! - wrzasnął na niego do słuchawki, oddychając ciężko. - Zresztą nie tylko o ciebie chodzi! - warknął jeszcze niemal zaciskając mocniej rękę na telefonie, prawie go psując. - Będę w Japonii za tydzień, chciałbym... żebyś przebadał się pod względem zgodności szpiku kostnego ze mną - mruknął nieco ciszej. - Zrobisz to dla mnie braciszku?

Mara_Jade pisze...

- Ale Ren się nie nadaje - uśmiechnął się krzywo Kouyuki. - Dawał sobie w żyłę parę lat temu. Dyskwalifikuje go to - westchnął ciężko. - Nic nie psuje, tylko je od siebie uwalniam. Nie pasujemy do siebie bracie. Ona pochodzi z innego świata i ja też - fuknął. - Ja śpię w hotelach, ona u przyjaciół. Ja latam pierwszą klasą, ona gniecie się w ekonomicznej, ja jadam w restauracjach 5 gwiazdkowych, ona w barach typu fast food... mam mówić dalej? Dwa światy - podrapał się po głowie. - Będę w Japonii za tydzień. Masz coś przeciwko co bym wpadl?

Mara_Jade pisze...

- Takano, zostaw to proszę - odparł Kouyuki. Pogubił się trochę i w tej chwili nie chciał nawet myśleć o rodzinie. - Wszystko przez ten twój hotel - westchnął ciężko. - A potem przez moje tajemnice.

Mara_Jade pisze...

- Ech no tajemnice, moje problemy zdrowotne znaczy się. Nie chcę żeby miały przez nie spieprzone życie - wyjaśnił. - Nie martw się, u mnie wszystko gra.

Mara_Jade pisze...

- Połowa wystarczy aż nadto - uśmiechnął się lekko. - Poza tym ja Tomo tez chcę odwiedzić.

Mara_Jade pisze...

- Dozobaczenia - Kou rozłączył się.
Tomo w tym czasie obudził Yuyę i razem z nim rozmawiał wesoło o tym i owym.

Mara_Jade pisze...

- Tatuś! - Yuya przybiegł do kuchni i mocno go przytulił. - Dzień dobry - przywitał się z nim. - A możemy z wujkiem soczek?

Mara_Jade pisze...

- Tak jest tatuś - chłopiec odnalazł wszystko. - A tobie też soczku? - zapytał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Tomo pojawił się w salonie dość szybko. Wziął od Yuyi szklankę soku i wypił połowę.
- Pychota, dawno nie piłem pomarańczowego.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze, ja sobie kochanie poradzę. Yuya też co nie maluszku? - uśmiechnął się do niego Tomo.
- Tak! I z dziadzią spędzę trochę czasu. Będzie fajnie - odparł entuzjastycznie chłopczyk. - Tatuś? A kupisz mi coś z Tokio?

Mara_Jade pisze...

- Nie kotuś, tylko pozdrów ode mnie Rena jak już tam będziecie. Dawno go nie widziałem - uśmiechnął się lekko. - I uważaj na siebie - wyciągnął dłoń zeby go pogłaskać.

Mara_Jade pisze...

- Ale jakby miało zająć to się nie spiesz - odparł na to chłopak. - Tylko zadzwoń do mnie czasem - poprosił jeszcze wracając do swojego posiłku.

Mara_Jade pisze...

- W razie czego tata go zawiezie - uśmiechnął się do niego Tomo. - Prawo jazdy ma - zachichotał.
- I traktor! Pojedziemy traktorem do szkoły - zachichotał Yuya klaszcząc lekko w dłonie.

Mara_Jade pisze...

- Szkoda tatuś - odparł Yuya który już miał nadzieję, że uda mu się pojechać traktorem. Chłopiec poszedł się umyć i ubrać i wyszedł z pieskami na spacer.

Mara_Jade pisze...

- Kochanie, będzie dobrze - szepnął mu do ucha, obejmując go mocno ramionami i głaszcząc po głowie. - Twój tata niech też się przebada - poradził mu zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie go wszystko przytłoczyło Taka-chan - ucałował go w czoło. - Po prostu przy nim bądź teraz. Kochasz go przecież - objął go mocno ramionami, wtulając go w siebie. - A uhm... matka Kou?

Mara_Jade pisze...

- Uhm a jego córeczka? - zapytał cicho. - Przecież ona też by się nadawała... ech ale to maleństwo jeszcze więc chyba lepiej tego nie robić, nie?

Mara_Jade pisze...

- Mhm nie zakładaj tak od razu - szepnął mu do ucha. - Pomyśl póki co pozytywnie. Nie ma wyników, nie wolno myśleć inaczej - ucałował go w czółko.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, przygotuję się na wizytę - złapał go lekko za nosek i ucałował mocno w usta. - Będzie dobrze i z Kou i ze mną - pokazał mu kciuk w górę.

Mara_Jade pisze...

- Czyli już się zdecydowałeś na świadka? - zapytał z uśmiechem. - To może być jego motywacja dodatkowa - wtulił się w niego mocniej.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że tak. Ja swoją odnalazłem - ucałował go krótko w usta. - Dlatego nawet nie zaprotestowałem jeśli chodzi o papierosy - wyjaśnił. - Choć łatwo nie jest...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię, czasem mam załąmanie nerwowe i trochę płaczę ale to nic - ucałował go w policzek.

Mara_Jade pisze...

- Bo ja nie chcę żeby ci było jeszcze ciężej niż ci jest - ucałował go w policzek. - Kotek? Rozmasujesz mi uda? Czuję skurcze - wymamrotał.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ostatnio często łapiąc mnie skurcze, bolesne są - wymamrotał, całując go w szyję i tylko teraz się do niego tuląc.

Mara_Jade pisze...

- Uhm pewnie tak. Już jest lepiej - uśmiechnął się kiedy skurcze zaczęły przechodzić. - Nie boli - dodał.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kochanie - uśmiechnął się do niego, zsiadając z jego kolan. - A teraz pójdę pieszo do kuchni - oświadczył głośno i wyraźnie. - W razie co to mnie łap...

Mara_Jade pisze...

Tomo złapał go tuż przed kuchnią mocniej za rękę, co by nie upaść.
- Ok, a teraz zrobię nam mały deser... bułeczki z czekoladą...

Mara_Jade pisze...

- Nie - pokręcił przecząco głową. - Tzn... usiądę jak przygotuje sobie składniki. Wszystko ładnie wymieszam i utworze bułeczki z pomocą Yuyi, a ty wstawisz je do piekarnika - zaproponował taki układ.

Mara_Jade pisze...

- Ale jak będę mieszał składniki to będę siedział - szepnął Tomo, biorąc sobie stołek i zaczynając gotować. Yuya przybiegł niemal od razu.
- Ja pomogę! - klasnął w dłonie, szybko myjąc rączki.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze nie, ale usłyszałem bułeczki z czekoladą! - odparł wesoło Yuya, bo to był jeden z jego ulubionych deserów i na dodatek mógł piec z wujkiem.

Mara_Jade pisze...

- No bo przyszedłem do domku żeby siusiu zrobić - wymamrotał chłopiec, lepiąc bułeczki i wkładając do środka kawałki czekolady, po czym Tomo nakrajał je by nadać im dodatkowe wzory.

Mara_Jade pisze...

- Wpuściłem tatusiu - odparł chłopiec.
- Taka-chan nastawisz piekarnik? - zapytał go zaraz Tomo, kiedy Yuya wyłożył blachę papierem do pieczenia i zaczął układać na nim bułeczki.

Mara_Jade pisze...

- Schowasz bułeczki do piekarnika tatuś? - poprosił go Yuya. - A ja posprzątam. A wujek już możesz odpocząć.

Mara_Jade pisze...

- Odpoczywam - Tomo powoli wócił na kanape i położył się z łebkiem na kolanach takano. - Widzisz?

Mara_Jade pisze...

- Uhm nie przeszkadza mi już - przyznał cicho. - Ale nadal czasem potrzebuję tylko swoich kątów... nie wiem czemu. Ale potrzebuję - zagryzł lekko wargę.

Mara_Jade pisze...

- Ja też - przyznał ze śmiechem Tomo, łapiąc go za rękę i na chwilę zamykając oczy, przysnął trochę.

Mara_Jade pisze...

Yuya w tym czasie przykrył Tomo mocno kocykiem i pobiegł do taty od razu biorąc sobie jedną bułeczkę.
- Mogę, mogę mogę?

Mara_Jade pisze...

- Ale tatuś tylko jedną - poprosił kładąc jedną na talerzyk. - Proszę, proszę, proooszę!

Mara_Jade pisze...

- Ale ja podmucham - chłopiec naprawdę chciał zjeść już tę bułeczkę. Patrzył na nią z utęsknieniem.

Mara_Jade pisze...

- Ale wujek dopiero zasnął - chłopiec wziął jednak tę swoją bułeczkę do salonu i usiadł z nią w fotelu zaczynając na nią dmuchać co by szybciej wystygła.

Mara_Jade pisze...

Yuya jeszcze trochę dmuchał i po 5 minutach wgryzł się w bułeczkę.
- Pycha! - krzyknął budząc tym samym Tomo. - Przepraszam - jęknął widząc jak ten nabiera łapczywie powietrze. - Tatuś! Wujek! - pobiegł szybko do Takano.
- Nic mi nie jest - burknął Tomo, siadając. Przestraszył się tylko tego krzyku.

Mara_Jade pisze...

- Przestraszyłem się - jęknął zawstydzony Tomo zakładając maskę na buzię i nabierając kilka głębokich oddechów. - Już lepiej.

Mara_Jade pisze...

- jest dobrze - uśmiechnął się odsyłając go do kuchni, a samemu okęcając się mocno kocem. - Co jest pycha? - zapytał yuyi.
- Buleczka...

Mara_Jade pisze...

- Haaai! - chłopiec pobiegł do drzwi i szybko je otworzył witając się z dziadkami. - Tatuś! O jednego dziadzie za dużo! - pobiegł szybko do kuchni żeby to powiedzieć i wpadł na stół uderzając się o niego mocno. Opadł na podłogę i pociągnął nosem zaraz cicho szlochając.

Mara_Jade pisze...

- Tatusiu boli - chłopiec rozpłakał się trochę, a kobieta niemal natychmiast się przy nim znalazła.
- Pokaż mi się tutaj - przyjrzał się jego noskowi. - Nie ma złamania - pogłaskała maluszka po głowie. - Ale niech poleży trochę - obmy,ła mu buzię i pozwoliła dziadkom zabrać chłopca do salonu. Tomo usiadł na kanapie więc maluch miał na niej dużo miejsca.
- Oj maluchu, za szybko wszystko chciałeś - pogłaskał Yuyę po główce.
- Ciekawe po kim to ma - sarknęła jego mama całując go w głowę. - Nie było miesiąca żebyś sobie czegoś nie zrobił.

Mara_Jade pisze...

- No bo ja chciałem żebyś tatuś wiedział - odparł chłopiec. - A przecież nie miałem krzyczeć...

Mara_Jade pisze...

Chłopiec jeszcze chwilę popłakał sobie po czym usiadł przytulając się mocno do Tomo. Tomo tylko go objął ramieniem, drugą ręką jedząc rybkę.

Mara_Jade pisze...

- Już przestaje boleć - odparł chlopczyk, nadal wtulając się w Tomo.
- Hej sloneczko, ale zjedz troszke - poprosił go chlopak.

Mara_Jade pisze...

- Wujek przyjeżdża mnie odwiedzić - odparł Yuya siadając Takano na kolanach i teraz przytulając się do niego. - Tatuś a mogę tylko troszkę?

Mara_Jade pisze...

- Bo wujek mnie kocha i mi powiedział, że mnie odwiedzi jak będzie w Japonii - odparł chłopiec pewnie.
- Dobrze - starszy westchnął cicho. - Zadzwonię do niego później - stwierdził.
- Tylko troszkę rybki - dokończył Yuya

Mara_Jade pisze...

- Dobrze tatuś - Yuya wziął swoje jedzonko powoli jedząc rybkę.
- W porządku... - ojciec Takano coraz bardziej się martwił o syna. Odłożył sztućce i wyszedł na papierosa.

Mara_Jade pisze...

- Tak wiem, martwię się tylko o niego - odparł spokojnie mężczyzna. - O ciebie zresztą też - wyrzucił papierosa i obrócił się do niego, chwytając go w ramiona. - Jak się trzymasz? - zapytał mocno go przytulając.

Mara_Jade pisze...

- Nigdy nie jest za późno na martwienie się, Takano - odparł mężczyzna odsuwając się od niego i głaszcząc go lekko po policzku. - A ja, dopiero teraz widzę jakich wspaniałych mam synów - dodał z lekkim uśmiechem, mimo wszystko zażenowanym swoją głupotą.

Mara_Jade pisze...

- Wiem Takano i mam nadzieje, że kiedyś mi to wybaczysz - mężczyzna usmiechnal się do niego słabo i wrocil do salonu, gdzie usiadł z Tomo, obchodząc się z nim jak z jajkiem. Zupełnie nienaturalnie.

Mara_Jade pisze...

Mężczyzna skinął głową ale wystarczyło pół godziny by znów coś palnął.
- A garnitur już masz wybrany? - zapytał go spokojnie. - Wiesz jako ten swój ostatni...
- Uhm ale ja jeszcze żyję - odparł cicho Tomo zaciskając lekko pięści. - Nie będę niczego takiego wybierał... zresztą nawet jeśli... to niech mnie chowają w trampkach i jeansach. Garnitur to nie ja - wymamrotał przesiadając się na wózek.
- No tak, ale pomyśl... to jest tradycja... trzeba się zabezpieczyć na wszelką ewentualność.
- Przepraszam, źle się czuję - chłopak obrócił się na wózku i pojechał do sypialni. Skłamał z tym ale nikt z gości tego nie zauważył.
- Głupi dziadzia - Yuya uderzyl mężczyznę rączką w kolano. - Głupi, głupi, głupi dziadzia!

Mara_Jade pisze...

Tomo mu nie odpowiedział. Nie zrozumiał co ten mówi bo leżał już na łóżku z głową schowaną pod poduszką, starając się usilnie uspokoić. Usłyszał jednak otwierane drzwi i nieco się wzdrygnął.
- Ja nie chcę cię zostawiać. Nie chcę - wydusił z siebie między stłumionymi falami płaczu.

Mara_Jade pisze...

- Nie chcę cię zostawić... ciebie i Yuyi - powtórzył jeszcze raz. - Tak strasznie się staram żeby tego nie zrobić - wymamrotał. - Nawet lekarz powiedział, że to dobrze, ale... oc jeśli on ma rację? - mamrotał jakby zapominając o obecności Takano. - I napisałem do Juna, żeby mi powiedział jakie garniaki pogrzebowe są modne bo potrzebuję... zapomniałem, że on nie wie o przerzutach i teraz będzie się martwił - zacisnął mocniej wargi. - Głupi jestem - otarł łzy siadając i wtulając się w Takano.

Mara_Jade pisze...

- Nie puściłby mnie do domku gdyby trochę poprawy nie było - przyznał szeptem. - Mogę jeszcze trochę tu zostać sam? - zapytał go zaraz odsuwając się od niego.

Mara_Jade pisze...

- Postaram się nie mieć - otarł łzy z policzków kładąc się znów do łóżka i patrząc na dźwięczący telefon. - Ale chyba muszę wyjaśnić wszystko Junowi - dodał jeszcze.

Mara_Jade pisze...

Mężczyzna jeszcze nie wyszedł, bo uznał że najpierw przeprosi, potem wyjdzie.
***
- Hej Jun - Tomo odebrał telefon po trzecim sygnale. - Co tam u ciebie w Tokio?

Mara_Jade pisze...

- To nie tak, nie życzę mu śmierci - mężczyzna zaprzeczył ruchem dłoni, ale wstał by się ubrać. - Chciałem tylko... uswiadomić wam najgorszą ewentualność - mruknął.
***
- To dobrze, pozdrów ją ode mnie - uśmiechnął się lekko. - Przepraszam, takie nagłe załamanie nerwowe. Nie przejmuj się. Więcej tego nie zrobię - obiecał mu pilnując się jednocześnie by nic mu nie zdradzić.

Mara_Jade pisze...

- Dlatego chciałem go przeprosić - westchnął mężczyzna już więcej nic nie mówiąc. Wyszedł wiedząc że popełnił błąd.
***
- Tylko się nie denerwuj i się nie martw - poprosił go zaraz szybko Tomo. - Mam przerzuty w płucach - zacisnął mocniej wargi. - Przestałem palić i... teraz jestem na przepustce w domku.

Mara_Jade pisze...

- Ma - zgodziła się mama Tomo. - Ale nie chciał źle - dodała zaraz, a ojciec chłopaka nic nie powiedział bo zajmował się układaniem puzzli z Yuyą.
***
- Uhm bo tata Takano pytał mnie czy mam wybrany garnitur na pogrzeb mój - wymamrotał do słuchawki, okrywając się jednocześnie kołdrą. - Ne przyjedziesz na ślub z Ryu? Planujemy go zrobić w maju. Uhm i musisz być... bez ciebie nie będę miał świadka...

Mara_Jade pisze...

- Nie usprawiedliwiam go - odparła kobieta wstając i zbierając nacczynia. - Pozmywam, komu kawy? - zapytała ich jeszcze.
***
- Ciebie, ciebie - uśmiechnął się nieco. - W końcu jesteś mi najbliższy - dodał jeszcze. - W maju, ale datę ci podam jak będziemy znali... i najpewniej w Nowym Jorku,

Mara_Jade pisze...

- Nie bronię go - odparła kobieta, siadając na kanapie i zaczynając bawić się z Yuyą.
***
- Przepraszam - mruknął odruchowo. - Ale może zrobicie sobie jakieś małe wakacje po wszystkim. Albo coś - zakaszlał trochę siadając. - Uhm odwiedzisz mnie jak już będziesz w Yukan?

Mara_Jade pisze...

- Ne... a mogę przyjść do was do salonu? - zapytał go chłopak. - Przepraszam za moją reakcję...

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale niepotrzebnie zrobiłem taki cyrk - wymamrotał chłopak wtulając się w Takano i z radością przyjmując zaraz czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej - uśmiechnął się lekko. - Ale mogę dostać parę pianek? - zapytał zaraz, przytulając si do jego boku.

Mara_Jade pisze...

- Ale chcę jeszcze 3 - odparł wesoło. - Uhm i mochi - dodał zaraz przypominając sobie że je sobie zażyczył.

Mara_Jade pisze...

- Yay, dziękuję - Tomo wziął trochę pianek maczając je zaraz w czekoladzie i jedząc. - Pychotka - oznajmił wesoło zagryzając czekoladę mochi.

Mara_Jade pisze...

- Dużo - przyznał Tomo, smacznie zjadając już drugie mochi. - Ale czasem mogę - uśmiechnął się delikatnie. - Poza tym za gruby nie jestem - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja wciąż mogę schudnąć przez tą chemię - mruknął cicho Tomo, przytulając głowę do jego ramienia. - Ale będę się starał jeść jak najwięcej - obiecał mu.

Mara_Jade pisze...

- Uhm dobrze, nie będę się póki co tym martwił - rozkaszlał się trochę i odłożył resztę mochi, uznając że ma dość.

Mara_Jade pisze...

- Jeszcze mi dziś obiecałeś hamburgery - wyszczerzył się do niego radośnie, siadając mu na kolankach. - Jutro... na obiad McDonald - klasnął w dłonie. - A będziemy się tulić i śpiewać, może film obejrzymy...

Mara_Jade pisze...

- Nie do miasta... mama mi mówiła, że jak się pojedzie 5 km w drugą stronę to tam stoi nowy McDonald - odparł wesoło. - Yukan się rozbudowuje - zachichotał, całując go lekko w usta. - Bardzo mi dobrze.

Mara_Jade pisze...

- Oj bo czasem lubię takie dziwne rzeczy kochanie - ucałował go mocno. - Poza tym wiem, że Yuyi zależy na jakichś zabawkach z McDonalda... bo z jego ulubionego anime sa...

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię wiesz? - szepnął mu do uszka, wtulając się w niego mocno.

Mara_Jade pisze...

- To że ze mną jesteś i że... jest bezpiecznie mi w twoich ramionach. I twój zapach - ucałował go znów lekko w usta.

Mara_Jade pisze...

- Ale twój zapach nigdy się nie zmieni. Chodzi mi o twój zapach a nie zapach perfum - uśmiechnął się nieco. - Uhm mogę się położyć? Trochę męczy mnie siedzenie.

Mara_Jade pisze...

- Nie, do łóżka nie chcę - Tomo położył się wygodnie na kanapie okrywając się kocykiem. - Dobrze mi tu z tobą.

Mara_Jade pisze...

- Uhm kochanie jesteś bardzo dobrym tatą - pogłaskał go po policzku. - Teraz tylko... myślę, że musimy Yuyi poświęcić troszkę więcej czasu. Ja myślę, że on rozumie co się dzieje i że też się boi, że... no wiesz umrę - uśmiechnął się lekko. - Tylko jest bardzo dzielny i tego nie pokazuje.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, niech śpi z nami. Kocham go bardzo - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Cieszę się, że śpicie razem... to dobrze - ucałował go w usta. - A jak urośnie... to przejdziemy przez to razem - ucałował go znów.

Mara_Jade pisze...

- Ja też byłem okropny - zaśmiał się. - Ale nie można zakładać, że Yuya będzie miałto samo...
- Tatuś! Obejrzymy Kóla Lwa? - chłopiec przyszedł do pokoju i popatrzył na nich z nadzieją.

Mara_Jade pisze...

Yuya wziął sobie dużą podusię i położył się na dywaniku przy kanapie machając nóżkami u góry w oczekiwaniu na bajkę, a Tomo zmienił trochę pozycję, by też widzieć telewizor.

Mara_Jade pisze...

- Takie wieczory też uwielbiam - uśmiechnął się do Takano i wyciągnął rękę by poczochrać Yuyę po główce. - Kocham was.

Mara_Jade pisze...

Tomo przysnął pod koniec bajki, troszkę zmęczony.

Mara_Jade pisze...

- A mogę tosta tatuś? - zapytał go zaraz chłopiec podciągając się na rączkach i siadając. - I herbatkę?

Mara_Jade pisze...

- Mogę? - chłopiec zamrugał zdziwiony i zaraz się ożywił. - Chcę tatusiu bardzo bardzo chce!

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - uśmiechnął się szeroko i zabierając się za jedzenie. Jadł szybko by zaraz pobiec do łazienki i dwadzieścia minut później byl gotowy.

Mara_Jade pisze...

- Dobranoc tatusiu - chłopiec wtulił się w podusię, ciesząc się że śpi razem z nimi. Szybciutko zasnął.

Mara_Jade pisze...

[mou i nie było hamburgerów! xD]

Tomo obudził się o 6 nad ranem i przytulił odruchowo mocniej Yuyę do siebie, łapiąc Takano za rękę. Leżał tak tylko z uśmiechem na twarzy.

Mara_Jade pisze...

[cicho xD on sie jeszcze upomni o tego nieszczesnego hamburgera xD]

Yuya wstał o 7 rano idąc po cichutku do kuchni, żeby zrobić im śniadanko niespodziankę, a Tomo tymczasem przytulił się mocniej do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Ładne zapachy z kuchni dochodzą - szepnął Tomo, cały czas w niego wtulony. - Szykuje się królewskie śniadanko...

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, mój idealny facet - ucałował jego usta, głaszcząc go po piersi.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - ucałował go jeszcze w policzek. - Uhm ale muszę wstać - dodał po chwili. - Wziąść leki.

Mara_Jade pisze...

- Nie wytrzymam - Tomo ucąłowął go w policzek. - Bo muszę najpierw do łazienki no... tak mocno muśżę.

Mara_Jade pisze...

- Pójde pieszo, ale możesz mnie asekurować trochę? - zapytal zaraz zgadzając sę na taki układ.

Mara_Jade pisze...

Tomo szybko załatwił swoją potrzebę, umył jeszcze zęby i wyszedł z łazienki.
- Ne, Taka-chan? Gome, ale weźmiesz mnie na ręce? - zapytał porządnie się już na nogach chwiejąc.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - położył się na nim, robiąc sobie z niego poduszkę i wtulił głowę w jego pierś, słuchając serduszka z uśmiechem. - Cieszę się, że żyjesz.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię - ucałował go w szyję. - Bardzo mocno cię kocham. Mocniej już nie potrafię - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Aż tak mocno - przyznał z uśmiechem. - No nie tylko ciebie... bo kocham jeszcze Yuyę - dodał ze śmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Yuye kochamy najbardziej na świecie - zgodził się z nim Tomo dźwigając się teraz. - A co dobrego naśniadanko mamy? - zapytał ciekawie chłopca.

Mara_Jade pisze...

- I ja to przegapiłem - jęknął niezadowolony Tomo. - Zamawiam sobie kulki ryżowe alla Yuya do szpitala - stwierdził zaraz powoli idąc do salonu i łapiąc się co chwile jakiś szafek dla utrzymania równowagi.

Mara_Jade pisze...

- Ja wiem, że mogę na nim polegać, ale... chcę chodzić póki jeszcze mogę - wymamrotał niezadowolony, że się go znów wyręcza. - Nie przyjeżdżasz do szpitala następny tydzień - zagroził mu, siadając przy stole

Mara_Jade pisze...

- Ale musi być takie pyszne, najpyszniejsze w świecie - wycelował w malucha pałeczkami. - Ja ocenię i będę surowym sędzią - zapewnił go.

Mara_Jade pisze...

- Będzie... najlepsze na świecie! - obiecał szybko chłopiec, już nieźle zdenerwowany, czekając na opinię śniadanka.
Tomo długo przeżuwał przedłużając tę chwilę.
- No kochanie... - zwrócił się do Takano. - Powinieneś się uczyć od naszego synka.

Mara_Jade pisze...

Yuya był niezmiernie rad z ich reakcji. Uśmiechał się od ucha do ucha, cały czas.
- Tatus ale ja cię nauczę - zaproponoął z wielkim uśmiechem. - A ty mnie nauczysz tęż!

Mara_Jade pisze...

- Ale nie wyszło... - odparł cicho chłopiec. - Bo miał wyjść smok... a wyszedł królik - dodał robiąc smutną minkę. - Wujek robi najlepsze.

Mara_Jade pisze...

- Uhm a jak zrobi tatuś bento, to wszystkie dzieci się śmieją - zachichotał Yuya.
- A czemu? - zainteresował się Tomo.
- Bo tatuś umie robić tylko Totoro - zasmiał się. - Pyszne jedzonko ale zawsze Totoro i dzieci się śmieją, że tatuś ma świra na punkcie Totoro.

Mara_Jade pisze...

- Ale tatusiu ja kocham twoje bento - zapewnił go wesoło Yuya, siadając mu na kolankach i mocno go przytulając. - Naprawdę!

Mara_Jade pisze...

- Ale ja się nie złoszczę tatusiu - chłopczyk pożałował, że cokolwiek powiedział. Miał juz nawet łzy w oczach. - Tatuś ale ja lubię twoje bento, naprawdę!

Mara_Jade pisze...

- Chciałbym, ale ja wiem że tatuś się bardzo stara zastąpić trochę wujka w robieniu bento - Yuya zapomniał ugryźć się w język i teraz wciskał łepek mocno w pierś Takano. - I ja nie chcę tatusiowi robić problemów.

Mara_Jade pisze...

-Kocham cię tatusiu - szepnął chłopiec, dalej się w niego wtulając.
- To ja chcę takie bento z Totoro też - stwierdzil po chwili tomo. - Dwa dostanę i wybiorę lepsze.

Mara_Jade pisze...

- Jupi będę miał masę pysznego jedzonka - ucieszył się Tomo kończąc swoje śniadanko i sprzątając, by dać im chwilę. Czuł, że Yuya teraz potrzebuje taty, choćby po to żeby się wytulić.

Mara_Jade pisze...

- Son Goku chcę! - chłopiec nie musial nawet myśleć długo o zabawce.

«Najstarsze ‹Starsze   1001 – 1200 z 4999   Nowsze› Najnowsze»