środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2001 – 2200 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-no no...brawo.-powiedział z uśmiechem przyglądając się zwierzątkom.-A ja mam dla ciebie kawałek ciasta.-powiedział pokazując pudełeczko.

Takano | Jun pisze...

-Oj to położę do szafki.-powiedział wkładając pudełeczko do szuflady.-Oj pokarzcie je.-powiedział ze śmiechem czytając zadaniem i zaraz tłumacząc im o co chodzi.

Takano | Jun pisze...

-ej mały ale nie płacz...-powiedział zaraz biorąc go na kolanka.-Jeszcze raz wytłumaczę, ok?-zaproponował znów po kolei i powoli wszystko mu wyjaśniając.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co maluchu.-zasmial sie i zmierzwil mu włosy.-a moze odwiedzisz babcie? A ja chwile pogadam z Tomo, ok?

Takano | Jun pisze...

-ok. Tylko uważaj na siebie.-poprosił malucha a kiedy ten wyszedł uśmiechnął sie do Tomo.-jak ci minął dzień?-spytał go od razu.-bo ja cały dzień martwiłem sie o nasz domek. Wiesz musiałem zostawić w nim Koyukiego.-zasmial sie.

Takano | Jun pisze...

-to moze jakąś książkę ci przywieźć?-zaproponował nie chcąc zeby sie nudził.-nie przesadzam.-zasmial sie.-poza tym martwię sie tez o brata...wczoraj było mu słabo.

Takano | Jun pisze...

-mhm masz racje.-uśmiechnął sie lekko.-przywiozę. Znajdę jakaś w domu.-obiecał całując go w policzek.-wiesz um...wiele razy juz mówiłeś mi o swoich obawach tych mniej lub bardziej uzasadnionych i w ogóle...ale ja jakoś nie miałem okazji.-zaczął czując sie trochę niezręcznie.-nigdy ci tego nie mówiłem ale...czasem i ja sie boje.-złapał go za rękę.-czasem sie boje ze faktycznie będziesz miał dość związku i uciekniesz...głupie wiem...

Takano | Jun pisze...

-wiem. Wiem ze mnie bardzo kochasz. No i dzielnie czekałem aż sam zdecydujesz sie na slub.-uśmiechnął sie do niego i ucałował go lekko w policzek.-Koyuki i poradził zeby porozmawiać z toba o tym przed ślubem. Powiedzieć swoje lęki...i wysłuchać jeśli ty masz jakieś. Przez poprzednich partnerów albo coś...

Takano | Jun pisze...

-nie zostawię cie...i na pewno dam ci swobodę.-uśmiechnął sie do niego lekko.-no to ja z lęków o których nie wiesz...boje sie jeszcze żab. Zniosę je tylko na talerzu.-zasmial sie.-wiec jak wczoraj Yuya przyniósł żabke bo znalazł u siebie w pokoju to Koyuki mało sie nie posikal ze śmiechu widać jak sie hamuje, byle tylko nie krzyknąć...

Takano | Jun pisze...

-ech nie trzeba. Na prawdę daje sobie rade z tym głupim lękiem.-zasmial sie zaraz muskajac jego usta.-no mozemy pójść. A potem zjesz kawałek ciasta.-odsunął sie od niego i podsunął bliżej wózek.

Takano | Jun pisze...

-ok.-uśmiechnął sie i zaczął go prowadzić na zewnątrz.-a jak ostatnie wyniki?

Takano | Jun pisze...

-juz jest rzadziej bo juz za miesiąc będziesz w domku.-ucałował go w policzek.-tak bardzo sie cieszę ze leczenie sie udało i będziesz w domku.

Takano | Jun pisze...

-wiem ze powiesz.-uśmiechnął sie i usiadł na ławce chwile patrząc jak Yuya sie bawi.-mały tez bardzo tęskni. Obiecałem mu ze na wiosnę pójdziemy pod namiot.

Takano | Jun pisze...

Zasmial sie cicho i objął delikatnie.-jasne ze cie obronie. I z chodzeniem. Powiedz...bardzo źle jest? Będziesz miał rehabilitację w szpitalu?-spytał od razu.

Takano | Jun pisze...

-no ale skoro mozesz ustac to nie jest źle. Jakoś sobie poradzimy z rehabilitacja. Bede cie woził chyba ze chcesz na czas rehabilitacji zostac w szpitalu zeby nie jeździć.

Takano | Jun pisze...

-zamienić mieszkaniami? No nie wiem...jeszcze sie zasnatowimy.-uśmiechnął sie lekko.-ale rozumiem ze masz dość szpitali. Tez juz wolałbym zebys był w domu. Pewnie wezmę sobie trochę wolnego zeby sie toba zając.

Takano | Jun pisze...

-oj ale tak jeszcze tydzien po rehabolitacjach. Zeby z toba posiedzieć. Potem wrócę do pracy.-zapewnił go.-skoro sie nie zgodziłes to jeszcze sie zastanowimy. Wtedy powiemy twojej mamie.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem. Wiecjeszcze o tym pomyślimy.-zapewnił go i zaraz posadził na wózku.-ok wracamy. Potulisz sie w sali.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem kochanie. Robi sie coraz zimniej i niedługo ma spaść śnieg.-odparł wjeżdżając z nim do środka.-w końcu to juz grudzień.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze kochanie. Jak będzie ciepło to pójdziemy na spacerek.-obiecał mu i wjechał do jego sali.

Takano | Jun pisze...

-coś się stało? -spytał zaraz też patrząc przez okno i się uspokajając.-nie strasz mnie tak.-westchnął siadając na brzegu łóżka.

Takano | Jun pisze...

-no mam nadzieje ze na prawdę nic mu nie jest.-mruknął obejmując go delikatnie.-ale skoro się awi dalej to chyba nic...

Takano | Jun pisze...

-no tak na pewno by było. Juz się trochę uspokoiłem.-zaśmiał się cicho.-oj...no bo kocham malucha i nie chce żeby coś mu się stało.

Takano | Jun pisze...

-no tak na pewno by było. Juz się trochę uspokoiłem.-zaśmiał się cicho.-oj...no bo kocham malucha i nie chce żeby coś mu się stało.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście skarbie. Ciebie bardzo mocno kocham. Jesteście obaj bardzo ważni w moim życiu.-odparł kładąc się przy nim.-żebyś mimo wszytko mógł się tulić.

Takano | Jun pisze...

-nie będę. Śpij sobie a ja pójdę jak juz Yuya wróci albo trochę wcześniej i po niego pójdę. Śpij.-powiedział obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-nie będę. Śpij sobie a ja pójdę jak juz Yuya wróci albo trochę wcześniej i po niego pójdę. Śpij.-powiedział obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-ok kochanie.-obiecał mu i po około godzinie poszedł po Yuye i razem wrócili do domku?

Takano | Jun pisze...

-Koyuki...ale wiesz ze nie musiałeś? Mówiłem żebyś sobie odpoczywał a ja jak wrócę to zrobię obiad...-mruknął jednak jedząc ze smakiem.-Tomo sobie zamówił twoje popisowe danie jak juz wyjdzie ze szpitala.-oznajmił bratu.

Takano | Jun pisze...

-ok. Nic się nie stało. Zjem i posprzątam.-zapewnił jedzą z lekkim uśmiechem.-jak jesteś zmęczony to się połóż. Jeszcze jakiś czas powinieneś odpoczywać.

Takano | Jun pisze...

-no wiem wiem...zaśmiał się i skończył jest zaraz wstając żeby posprzątać.

Takano | Jun pisze...

-ej ej! Nie obvadywac mnie tam!-wykrzyknął z kuchni. Kiedy już posprzątał wrócił do salonu i usiadł na kanapie.

Takano | Jun pisze...

-lepiej. Zmniejszyli mu już chemię wiec mnie mj wymiotuje. Nadal jest słaby I będzie musiał mieć rehabilitację ale to już prawie koniec.

Takano | Jun pisze...

-zostaje na weekendy. Wiesz mam wtedy wolne od pracy i ma się kto zająć Yuyą.-uśmiechnął sie.-wiec jak chcesz to się możesz małym zająć.

Takano | Jun pisze...

-coś ty taki chętny?-spytał ze śmiechem.-wiesz ze nie musisz? Jeśli będziesz się czuł słabo to masz odpoczywać.

Takano | Jun pisze...

-głupi...wiec powinieneś leżeć a nie obiad robić.-fuknal wywracajac oczyma.-wiec lez grzecznie

Takano | Jun pisze...

-no. Na święta twoje miejsce zajmie Tomo. Niedługo jadę kompletować prezenty. No i musze zadzwonić do ojca i Rena.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze nie wiem jak to rozwiążemy. Możliwe ze my z Tomo będziemy spać tu a reszta tam. No i kolacja tez tam. Tak chyba byłoby najlepiej.

Takano | Jun pisze...

-juz jadę a ty nie biega tak.-powiedział zaraz wsiadajac do samochodu i jadąc do szpitala. Dojechał w 20 minut i od razu pobiegł do sali Tomo.

Takano | Jun pisze...

-szszsz...poszedł szukać twojej mamy. Tez mam iść?-spytał podchodząc żeby pogłaskać go po policzku.-spokojnie. Oddychają powoli.-poprosił poważnie się martwiąc.

Takano | Jun pisze...

-juz spokojni kochanie.-zapewnił zaraz zostawiając robotę lekarzowi i idąc do placzacego Yuyi.-wszystko ok,mały?-spytał zmartwiony zaraz oglądając jego nogę.-chyba zwichnieta.

Takano | Jun pisze...

-ale w sensie że jak nie chciałeś wujka skrzywdzić? -spytał zaraz na niego patrząc.-ok zaraz pójdziemy na dol i ktoś się zajmie twoja nóżka.-uśmiechnął się i wstał. -Panie doktorze, co z nim?

Takano | Jun pisze...

-a jak inaczej miałbym zareagować kiedy on był bliski płaczu?-spytał trochę ironicznie bo takie sytuacje go denerwowały. Przecież w ogóle nie powinny mieć miejsca.-czy to będzie miało jakiś wpływ na jego wyniki?

Takano | Jun pisze...

-najważniejsze żeby się mu nie pogorszyło.-odparł tylko I wziął Yuye na ręce.-Tomo, zaraz wrócę tylko zajmę się nóżka Yuyi.-powiedział I wyszedł wracając tak jak obiecał.

Takano | Jun pisze...

-lepiej już?-spytał kładąc Yuye na kanapie a sam usiadł na brzegu łóżka.-trochę lepiej wyglądasz i mam nadzieję że też lepiej się czujesz...

Takano | Jun pisze...

-wiem. Piegniarka pomyliła leki. Ale już dobrze skoro przestaje boleć.-objął go delikatnie i ucalow w policzek.-najważniejsze że już mniej boli.

Takano | Jun pisze...

-zawsze przyjadę kiedy mnie potrzebujesz. Juz dobrze, nie umierasz i nie umarłes. Wszystko gra.-pogłaskał go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

-tam to tylko zwichniecie. Nic mu nie będzie. Był dzielny a teraz śpi.-uśmiechnął sie zerkajac na kanapę.-może ty tez się przespisz?

Takano | Jun pisze...

-zostane tyle ile będziesz chciał. A teraz już śpij bo to widać ze jesteś zmęczony.-powiedział całując go jeszcze ma dobranoc.

Takano | Jun pisze...

Taka no leżał przy nim bardzo długo. Nie chciał go zostawiać bo wiedział ze chłopak bardzo się bał.

Takano | Jun pisze...

Leżał przy nim dopóki nie był pewny ze chłopak się uspokoił a potem wziął chłopca na ręce i pojechał z nim do domu.

Takano | Jun pisze...

-juz jutro?-spytał zaskoczony ale i ucieszony.-jasne kochanie. Jutro zabiorę cie do domku. I od razu zrobię coś pysznego i lekkiego na obiadek.

Takano | Jun pisze...

-juz jutro?-spytał zaskoczony ale i ucieszony.-jasne kochanie. Jutro zabiorę cie do domku. I od razu zrobię coś pysznego i lekkiego na obiadek.

Takano | Jun pisze...

-no tak...to Koyuki zrobi obiad a ja następnego dnia.-stwierdził.-pójdziemy. Zjemy coś słodkiego i wtedy dopiero do domu.-obiecał mu.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-odparł I rozlaczyl się ciesząc się ze juz jutro będzie miał go w domu.

Takano | Jun pisze...

Nie miał serca go budzić wiec usiadł na kanapie czekając na niego.

Takano | Jun pisze...

-hej skarbie.-uśmiechnął sie i wstał z kanapy.-ok wiec jak coś to sobie poradzę. A teraz idziemy na coś słodkiego.

Takano | Jun pisze...

-cieszysz się? -spytał całując go w policzek. Wyszedł na dwór i skierował się w stronę samochodu.

Takano | Jun pisze...

-kochanie przecież mogłem co pomoc.-westchnął odpalajac samochód. Szybko podjechał pod cukiernie i przeniósł go na wózek.

Takano | Jun pisze...

-oj nie musze ale chcę. Chce ci pomoc chociaż w tych pierwszych dniach kiedy będziesz się bardzo szybko męczył.

Takano | Jun pisze...

-to nic kochanie. Będziesz sobie spał a ja coś porobie. Nie martw się. Będę miał co robić wiec...niestety ale nie posiedzę z tobą w domku. Musze upiec ciasta na swieta.

Takano | Jun pisze...

-serio? Może jest zajęty? -zaproponował zajmując stolik.-zadzwoń do niego i porozmawiaj.-uśmiechnął się lekko.-a póki co wybierz sobie co chcesz zjeść.

Takano | Jun pisze...

-buziaki później skarbie.-zaśmiał się sobie zamawiając to samo.-Yuya wczoraj aż skakał z radości jak się dowiedział ze wujek wraca.

Takano | Jun pisze...

-juz lepiej. Polezal trochę z Koyukim i juz normalnie chodzi. Pojechali razem po prezenty ostatnio. Ja tez juz wszystko załatwiłem. Zaproszenia rozeslane. Będą fajne rodzinne swieta.

Takano | Jun pisze...

-Koyuki chętnie z tobą pojedzie. Ja z reszta też. No i sądzę że jak poprosisz Juna to tez z tobą pojedzie. Spokojnie zdążysz.-uśmiechnął sie lekko również jedząc swoje dango.-masz rację. Pyszne.

Takano | Jun pisze...

-hej kotek...to twój przyjaciel. I nawet jeśli ma mało czasu bo zajmuje się swoim chłopakiem albo praca to na pewno znajdzie dla ciebie chwile. Po prostu do niego zadzwoń, ok?

Takano | Jun pisze...

-oj może był zajęty. Jak zobaczy ze dzwoniłeś to oddzwoni. Spokojnie. Nie stresuj się tym.-poprosił uśmiechając się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie na pewno tam będzie.-powiedział a po chwili zaczął dzwonić telefon Tomo.-o to na pewno on.

Takano | Jun pisze...

-hej Tomo. Wybacz ze się nie odzywałem. Ale jakoś tak byłem zalatany po tym jak wróciłem z Tokio i teraz przed świętami mam trochę więcej luzu.-usprawiedliwił się.-jak tam Twój pobyt w szpitalu? Kiedy wychodzisz? Może się spotkamy jeszcze przed świętami? Wciąż nie wiem co kupić Ryu...

Takano | Jun pisze...

-nie zrobię tego. Nawet jeśli raz mi się zdarzyło to wtedy uciekalem.-przypomniał mu I zaraz zmienił temat.-to nic ze na wózku. Przyzwyczaiłem się więc jakoś sobie poradzimy.-zapewnił go.-to kiedy chcesz się spotkać?

Takano | Jun pisze...

Takano skinął głową chcąc żeby chłopak sobie wszystko pozalatwial i spotkał się z przyjacielem.
-ale przecież mogę po ciebie przyjechać. Przyjadę.-oznajmił zaraz.

Takano | Jun pisze...

-ok ok. To jeszcze się zgadamy.-powiedział I się rozlaczyl.
-widzisz. Mówiłem ze wszystko będzie dobrze i masz się nie stresować.-zaczął Takano.

Takano | Jun pisze...

-widzisz kotek. Powinieneś słuchać jak ci coś mówi przyszły mąż.-zaśmiał się popijając słowa zielona herbata.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem. Ale już dobrze nie?-uśmiechnął się do niego wesoło.-Koyuki dzisiaj zrobił obiad tak jak było ci obiecane.

Takano | Jun pisze...

-juz chcesz wracać? -spytał w takim razie płacąc za zamówienie. Wstał i wyprowadził chłopaka na zewnątrz.-ale nie szeroko żebyś się nie przeziebil.

Takano | Jun pisze...

Ukucnal przed nim i ucałował delikatnie.
-proszę.-uśmiechnął sie i pomógł mu wejść do samochodu. Schował wózek I usiadł za kierownicą.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie kochanie.-uśmiechnął sie I ruszył w stronę domu. Dojechał szybko i zaparkować pod domem.-widzisz? Dojechaliśmy cali i zdrowi.

Takano | Jun pisze...

Zaraz szybko wysiadł i postawił wózek.
-posad go. To normalne po drodze.-wyjaśnił bratu a chwilę później z domu wybiegł Yuya i wskoczył Tomo na kolana.

Takano | Jun pisze...

-i poczytamy?-spytał tulac się do niego mocno a Takano wprowadził ich do domu.

Takano | Jun pisze...

-ale wszytsk wujku? Bo ich jest tak duuuuzo! I w studiu tez juz jest dużo. -powiedział wciąż się do niego tulac. Tak bardzo się stesknil.
-no to wy idźcie a ja zrobię pranie.-powiedział Takano zostawiając ich samych.

Takano | Jun pisze...

-no wiem. Dzięki Tomo. Wprowadza wiele radości do tego domu.-uśmiechnął sie Takano włączając pralkę.-pomoc ci nakryć do stołu?-spytał brata chcąc mu trochę pomoc.

Takano | Jun pisze...

-mhm...popisowe danie.-zaśmiał się wychodząc z łazienki.-teraz cały dom będzie pełen kolorowych żurawi...no ale niedługo musze dom na swieta udekorować no i dania ugotować. A przecież wciąż mam prace.-westchnął ciężko

Takano | Jun pisze...

-Koyuki to na pewno i mi by trochę odjelo zadań ale Tomo ma przez ten tydzień jeszcze leżeć i odpoczywać a ja siedzieć w kuchni czy dekorować dom. Ja pogotuje jakoś to godząc z praca...tylko nie wiem jak z dekoracjami...

Takano | Jun pisze...

-ja bardzo dobrze wiem ze on będzie uparcie chciał coś robić bo ma dość leżenia. Ale chcę żeby to były w miarę możliwości jakieś lekkie zajęcia. To może niech robi jakieś dekoracje z Yuya? Przy stoliku?

Takano | Jun pisze...

-ty tez powinieneś odpoczywać. Ja się zajmę gotowanie. Serio dam sobie radę. To nic takiego. Może jeszcze poproszę mamę Tomo żeby coś przygotowała.

Takano | Jun pisze...

-o nie. Ciasta to moja działka. Koyuki dam sobie radę. Ty i Tomo macie odpoczywać, jasne? Więc mnie posłuchaj i rób tylko coś lekkiego, ok?

Takano | Jun pisze...

-i oczywiście pierniczki?-uniósł lekko brwi.-ok pomożesz ale będziesz uważał żeby się nie przemęczyć, ok?-przytulił go lekko.-oczywiście. Choinkę ubieramy rodzinnie.

Takano | Jun pisze...

-na pewno będziesz? -uniósł lekko brwi i zaraz go ucałował.-co powiecie na obejrzenie jakieś filmu po obiedzie?-zaproponował im wesoło.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Będziesz mógł leżeć.-powiedział siadając do stołu i smakują zapiekaneke.-pyszna ci wyszła.-pochwalił brata.

Takano | Jun pisze...

-i ładnie wydzieliles porcje.-zaśmiał się jedząc ze smakiem.

Takano | Jun pisze...

-póki co pewnie je jeszcze mnie. A ja ci pomogę Yuyuś. Pozmywamy razem a w tym czasie Tomo wybierze co oglądamy.

Takano | Jun pisze...

-a kto inny miałby wybierać skoro to właśnie ciebie tak długo nie było? -spytał ze śmiechem. Po tym jak pozmywał z Yuya poszedł do salonu. Włączył bajkę I położył się przy chłopaku lekko go obejmując.

Takano | Jun pisze...

Tulić go cały czas cisza się ze ma go w domu. Po bajce nadal z nim leżał kiedy Yuya i Koyuki poszli z psami na spacer.

Takano | Jun pisze...

-wiem ja ciebie tez. Bardzo.-uśmiechnął sie lekko.-nic ssię nie stało. Koyuki i Yuya poszli na plażę się pobawić.

Takano | Jun pisze...

-masaż? A co ci pomasowac? -spytał wstając z kanapy.

Takano | Jun pisze...

Skinął tylko głową i zaczął od nóg. Jak zwykle masował go powoli i delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-nie przeszkadzają mi.-odparł spokojnie nadal go masując.-Mogą wisieć tam gdzie je powiesiłeś. Mam nadzieję że już nie będzie potrzeby składania ich.

Takano | Jun pisze...

-mhm...więc i tak jest ich mniej tak?-spytał masując mu plecy.-cieszę się że już jesteś w domu. No i niedługo święta, które spędzimy razem.

Takano | Jun pisze...

-Tak się cieszę że to już prawie koniec.-dodał po chwili obejmując go delikatnie.-na prawdę...ulżyło mi...

Takano | Jun pisze...

-to nic. Najgorsze już za nami.-powiedział z uśmiechem i pocałował go lekko w policzek.-Teraz już będzie tylko lepiej.

Takano | Jun pisze...

-postaraj się. Uwierz, że wszystko będzie dobrze.-uśmiechnął się znów delikatnie muskając jego usta.

Takano | Jun pisze...

-oczywiści, zaraz ci zrobię czekoladę. I już będziesz miał komplet.-zaśmiał się wstając i idąc do kuchni. Wrócił już z kubkiem gorącego napoju z bitą śmietaną i piankami.

Takano | Jun pisze...

-dla mojego kochania zawsze.-uśmiechnął się siadając obok niego i obejmując go ramieniem.-Kocham cię.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-kotek...czy ja mam się czuć zazdrosny o czekoladę? Bo przestanę ci ją robić.-zagroził obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-a beze mnie? Czy bez czekolady bardziej będziesz smutny?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

Wywrocil oczyma.
-ale jakby była czekolada a ja nie? -spytał dalej mu się przyglądając.

Takano | Jun pisze...

-mhm wiem. Chciałem to usłyszeć.-wyjaśnił uśmiechając się wesoło.-Lubie kiedy to mówisz.

Takano | Jun pisze...

-oj niech nie będzie dziwnie.-zaśmiał się cicho. Kiedy chłopak się rozkaslal zaczął go uspokajać.-dać ci leki?

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze. To się tul.-powiedział również go obejmując.-następnym razem pij spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-dobrze nie będę. Przecież wiesz ze sobie tylko żartuje.-zaśmiał się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-ok. To poczekaj a ja ci je przyniósę.-wstał z kanapy i poszedł do kuchni. Wziął odpowiednie leki i nalał wody do kubka. Z tym wszystkim wrócił do salonu.

Takano | Jun pisze...

-a nie możemy po prostu poleżeć? Poczytamy jak Yuya wróci. Niedługo powinni przyjść. Mały bardzo chce ci pokazać jak juz czyta.

Takano | Jun pisze...

-no to śpij. Mi wystarczy leżenie przy tobie.-powiedział z uuśmiechem.-po prostu ciesze się ze tu jesteś.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko. Kiedy Yuya z Koyukim wrócili poprosił żeby byli cicho a sam dalej przy nim leżał. Zdawał sobie sprawę że Tomo będzie teraz dużo spał.

Takano | Jun pisze...

-o juz się obudziles? Yuya robi kolacje. Prosił żeby mu nie pomagać bo chce sam. Coś dobrego robi dla ciebie.-odezwał się Takano ssiedzący na fotelu.

Takano | Jun pisze...

-w jak to mówi Yuya dużym domku. W końcu będzie mój ojciec, moi bracia, twój tata i mama. Będziemy potrzebowali miejsca.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-zawsze mogę cię wnieść. Chyba ze chcesz żeby ktoś inny zajął nasza sypialnie.-zaśmiał się przesiadając się na kanapę żeby być bliżej niego.

Takano | Jun pisze...

-ale przecież w sypialni na górze jest łazienka.-zauważył spokojnie.-spijmy tam.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Będziemy spać na dole. Rena dam do góry.-zdecydował całując go w policzek.-i zbiore wszystkie rysunki.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez skarbie.-zaśmiał się.-próbę? Mam się bać? -spytał wciąż się śmiejąc.

Takano | Jun pisze...

-dekorować torty? Ok nauczę. Znajdę chwile i nauczę. Ale po świętach, ok?

Takano | Jun pisze...

-Ech Koyuki...teraz tak będziesz aż do ślubu? -spytał zrezygnowany.-a ty widzę szczęśliwy ze cie będę uczył.

Takano | Jun pisze...

-mogę ci dom udostępnić bo my mieszkamy tutaj.-uśmiechnął sie do brata a swoje kochanie zaczął głaskać po policzku.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze nie. Ale chyba będę musiał ją przeprosić. Nawet jeśli nie czuje się winny.-wzruszył ramionami.-no wiesz...chce mile I rodzinne swieta.

Takano | Jun pisze...

-bardzo?-spytał zaraz uważnie go oglądając. Wszystkie leki wziąłeś...-mruknął zaraz wstając po leki awaryjne wcześniej okrywajac go kocem.

Takano | Jun pisze...

-mhm dobrze.-podał mu tabletkę i wodę.-popij powoli. Niedługo będzie kolacja.

Takano | Jun pisze...

-mhm i pójdziesz sobie spać.-uśmiechnął sie. Po chwili Yuya zaczął znosić kolacje.-mmmm wszystko wygląda pysznie.

Takano | Jun pisze...


-no tak bo w końcu jesteś w swoim domku. Pomoc ci?-spytał jeszcze i zaczął jeść.-pyszne. Przeszedłeś dzisiaj samego siebie.-pochwalił chłopca.

Takano | Jun pisze...

-i na pewno będzie co Yuyuś? Coraz lepiej mu idzie takie gotowanie. -powiedział mierzwiac mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-no ale tylko dzisiaj ok? Tez chce się wujkiem nacieszyć.-zaśmiał się obejmując ich obu.

Takano | Jun pisze...

-a ja kocham was obu.-roześmiał się wesoło.-na prawdę. I ciesze się że już wszyscy w domku.-ucałował Tomo w policzek.

Takano | Jun pisze...

-juz? To czekaj pójdę z tobą. Pomogę ci.-powiedział idąc za nim.
-ja posprzątam zaoferował Koyuki.

Takano | Jun pisze...

-ja wezmę teraz prysznic żeby było szybciej a ty sobie polezysz w wannie.-uśmiechnął się.-mówiłem ze ni pomogę. Chociaż trochę

Takano | Jun pisze...

-wiem co czujesz. Bo takiej przerwie wszystko cieszy.-uśmiechnął się zdejmując koszule.-nie spiesz się.-dodał rozbierać się całkowicie i podchodząc jeszcze do lustra żeby zmienić soczewki na okulary.

Takano | Jun pisze...

Umyl się szybko i wyszedł zaraz się wycierajac i ubierając.
-ja juz. Poczekam na ciebie.-uśmiechnął sie opierając się o zlew.

Takano | Jun pisze...

Usiadł na podłodze.
-to posiedzę. Leż sobie spokojnie. Możemy też porozmawiać.

Takano | Jun pisze...

-ja się po prostu stesknilem za tobą w domu.-wyjaśnił wycierajac twarz z wody.-dresik jest na pralce.

Takano | Jun pisze...

-oj ale to nie to samo. Teraz mam cię w domu. To taka różnica która cieszy.-wyjaśnił spokojnie patrząc na niego z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-no jutro już dam ci spokój.-zaśmiał się pomagając mu wyjść i wycierajac go.-po prostu bardzo się stesknilam.

Takano | Jun pisze...

-bo za długo nie było Cię w domu.-zaśmiał się wychodząc i juz pozwalając mu jechać bez pomocy.-Yuya idź się umyć.-poprosił chłopca.

Takano | Jun pisze...

Poszedł za nim żeby mu pomóc w razie potrzeby. Na początku wstawił wodę.

Takano | Jun pisze...

-ok.-powiedział grzecznie sobie siadając na krzesełku.-wybacz jeszcze trochę będę tak się martwił.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no dobrze wiec postaram się nie być taki nad opiekuńczy. To po prostu takie pierwsze dni.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję skarbie.-powiedział biorąc sobie herbatę. Wziął sobie kilka łyków i uśmiechnął się do niego.-pyszna i cieplutka.

Takano | Jun pisze...

-oj ale to jest taka herbatka od mojego kochania. To jest zupełnie coś innego. -Wyjaśnił jak dziecku. - ja się po prostu stesknilem za tobą. Chcesz na jutro jakiś dobry deser?

Takano | Jun pisze...

-m o to zrobię co coś pysznego obowiązkowo obowiązkowo czekolada.-stwierdził wesoło.

Takano | Jun pisze...

-to może zrobię coś bez czekolady? Udowodnie ci ze deser bez czekolady tez może być przepyszny. -zaproponował ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-bardzo ja lubisz co?-spał całując go w policzek.-czekoladę dostaniesz. Ile tylko będziesz chciał. Tylko żeby co się nie znudziła przez to.

Takano | Jun pisze...

-Wpijesz herbatkę i akurat Yuya skończy się myć. Wtedy pójdziemy spać.-zapewnił go i dopił swoją herbatę.

Takano | Jun pisze...

-Oj faktycznie musiał być bardzo zmęczony.-szepnął wstając i niosąc go do łóżka łóżka. Kiedy Yuya do nich dołączył zgasił światło światło i zasnął.

Takano | Jun pisze...

-ty sobie śpij kochanie.-pogłaskał go po włosach.-my się szykujemy do pracy i szkoły.-ucałował go policzek.

Takano | Jun pisze...

-zostawimy. A teraz sobie śpij jeszcze. Wpadnę jak będę miał przerwę.-dodał jeszcze raz muskając jego policzek.

Takano | Jun pisze...

Takano zrobił śniadanie a po nim zawiózł Yuye do szkoły. Sam aż do przerwy zajmował się zamówionymi ciastami świątecznymi. Na drugie śniadania poszedł do domu.

Takano | Jun pisze...

-hej kochanie. Jak się czujesz?-spytał podchodząc i dając mu buziaka w policzek.-idę robić drugie śniadanie. Masz na coś ochotę?

Takano | Jun pisze...

-ale wiesz ze jeszcze dzisiaj miałeś odpoczywać? a nie za gotowanie się bierzesz.-westchnął.-ok odgrzeje. Tobie też? -spytał od razu.-ok wiec przyjadą razem.

Takano | Jun pisze...

-za to nie musisz dziękować .-zaśmiał się wstając.-ok dla ciebie tylko pudding.-zgodził się wychodząc do kuchni. Odgrzal jedzenie i wrócić do salonu.

Takano | Jun pisze...

-zaufaj mi. Jestem profesjonalnym cukiernikiem. Przepyszny deser bez czekolady to pikuś.-zaśmiał się jedząc drugie śniadanie.-zobaczysz będzie pyszny.

Takano | Jun pisze...

-no wiem...ale mogę cię zapewnić ze będzie pyszne.-ucałował go w policzek i wrócił do jedzenia.-mam już pomysł.

Takano | Jun pisze...

-a na obiad co?-spytał pijąc herbatę.-zaraz musze wracać do pracy. -ten tydzień przed świętami zawsze jest ciężki.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Na drugiej przerwie przyjdę zrobić obiad a potem wrócę do pracy.-powiedział wstając.

Takano | Jun pisze...

-niestety. Mam pełno zamówień i nie mogę sobie robić takich długich przerw.-przeprosił go i ucałował w policzek.-wrócę tez pewnie późno w nocy.

Takano | Jun pisze...

-a ja spędzę kolejny dzień w pracy wiec ciesze się ze z nim jedziesz. Nie będziesz siedział sam w domu.-uśmiechnął sie

Takano | Jun pisze...

-nie będe zły. Spędź trochę czasu z przyjacielem. Jak będę miał czas to na pewno cię odbiorę.-zapewnił go.-a teraz już na prawdę muszę iść.

Takano | Jun pisze...

Wrócił na obiad z małym torcikiem na deser.
-na obiad chińskie pierożki na parze.-oznajmił leżącemu na kanapie Tomo.-deser po obiedzie.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-na króciutkie jak bed my jeść deser.-obiecał zaraz idąc do kuchni. Deser włożył do lodówki i zabrał się za robienie obiadu.

Takano | Jun pisze...

-Bardzo się nudzisz tak samemu w domu?-spytał zerkając na niego. Zaczął od przygotowywania nadzienia z mięsa i drugiego z warzyw.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...więc sobie czytaj albo oglądaj telewizję. Przepraszam ze nie mogę z tobą siedzieć. Mam teraz tyle zamówień że nie daję sobie rady.-zaśmiał się mieszając składniki.

Takano | Jun pisze...

-wiem, wiem...ale i tak...przyjechałeś wcześniej a ja siedzę w pracy. Dzisiaj znów będę do późna w nocy.

Takano | Jun pisze...

-wiem, wiem...idź się połóż.-zgodził się i już całkiem skupił się na gotowaniu.

Takano | Jun pisze...

-ech...ty to się nigdy nie zmienisz. Przecież mówiłem że masz przyjechać, tak jak cała reszta na święta. I ani dnia wcześniej. Tłumaczyłem, że nie mam czasu.-westchnął jednak później się z nią witając.

Takano | Jun pisze...

-Są w cukierni.-westchnął.-W lodówce jest deser. Będzie po obiedzie.-powiedział wzdychając ciężko.-Potem pogadamy!-krzyknął jeszcze do siostry.

Takano | Jun pisze...

Takano wsadził jedną porcję pierożków do maszyny żeby się ładnie na parze gotowały i poszedł do salonu.
-ech co za drań. Ale nie spodziewałem się tego po nim.-powiedział klepiąc siostrę po ramieniu.-Co jak co ale nie po nim. W takim razie jakoś ci pomożemy. Możesz zamieszkać z ojcem. Na pewno się ucieszy mogąc się zając tobą i przyszłym wnuczkiem.-chciał ją jakoś pocieszyć.

Takano | Jun pisze...

-ajajaj...siotra ja rozumiem że masz doła ale kanapa jest jego. Kołdra też.-powiedział zaraz pomagając się mu położyć i okrywając go kołdrą.-Leż.-polecił mu i poszedł sprawdzić pierożki.

Takano | Jun pisze...

obiadek.-oznajmił Takano wchodząc do salonu z pierożkami.-jedne są z mięskiem a jeden z warzywami. Smacznego.-powiedział kładąc wszystko na stoliku.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję.-uśmiechnął się pomagając mu siedzieć i samemu również jedząc.-Tomo...jak Yuya i Koyuki wrócą przekaż im że pierożki są w misce, przykryte talerzem. Wystarczy je ugotować na parez.

Takano | Jun pisze...

-Um no jest. Nie słyszałaś?-spytał zdziwiony bo myślał że Koyuki jej mówił.-No nic...skoro chcesz iść to idź...-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-powinienem chyba spytać czemu.-mruknął nie mając na to ochoty.-ale wiesz że na święta i tak będzie?

Takano | Jun pisze...

-no co?-spojrzał na Tomo zupełnie nie rozumiejąc jego reakcji.-ech...chcę wiedzieć. Taka jest prawda. Nie lubię mieszać się w cudze kłótnie, zwłaszcza te między moim rodzeństwem. Jeśli tego wysłucham, będę musiał stanąć po którejś stronie a tego nie chcę.

Takano | Jun pisze...

-Oj maluchu...wujek już z nami zostaje.-zmierzwił mu włosy.-siadajcie obaj a ja ugotuję wam obiad póki jestem. Dzisiaj pierożki na parze z mięskiem albo z warzywami.

Takano | Jun pisze...

Takano szybko przyniósł im pierożki.
-smacznego. Kal zjecie to dostaniecie deser. Lekki torcik bezowy z kremem z bitej śmietany oraz malinami.-oznajmił wesoło.

Takano | Jun pisze...

-e....jak to chciała ci ustawić życie?-spytał zaskoczony Takano głaszcząc Tomo po policzku.

Takano | Jun pisze...

-ech...jak rozumiem solidarność staników.-westchnął Takano.-Cóż, nie będę się w to wtrącał. Mam tylko nadzieję że to nie zepsuje nam świąt. Nie kłóćcie się.

Takano | Jun pisze...

-Czemu? To jedz te z mięsem.-powiedział patrząc na niego uważni.-Dla niejadków nie ma deseru.

Takano | Jun pisze...

-hmm...dziwne...ne Tomo, wyszły ok, nie? Koyuki?-spojrzał najpierw na chłopaka na później na brata. Zastanawiał się czy coś zrobił nie ak.

Takano | Jun pisze...

-Może...-zgodził się cicho.-Yuya, jeśli na prawdę ci nie smakują to nie będę cię zmuszał. Też mam potrawy których nie lubię.-zaczął.-ale nie chcę też żebyś chodził głodny więc mogę ci coś na szybko zrobić...

Takano | Jun pisze...

-Nie przepraszaj maluchu. Czasem tak po prostu jest. Każdy ma potrawy których nie lubi.-zmierzwił mu włoski.-Dobrze, zrób sobie.-zgodził się.

Takano | Jun pisze...

-Nie martwię. Wiem że to normalne.-odparł spokojnie i uśmiechnął się do niego.-Pomyślałem po prostu że może nie wyszły...

Takano | Jun pisze...

-Um no tak.-uśmiechnął się i pogłaskał go po policzku.-Więc już się tak nie ekscytuj. Maluch ich po prostu nie lubi.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...właśnie widzę braciszku że się nimi zająłeś.-zaśmiał się.-Jak Yuya zje podam wam deser.

Takano | Jun pisze...

-dokładnie. Koyuki też dopiero skończył jeść. Jedz spokojnie żebyś się nie zakrztusił.-powiedział śmiejąc się cicho.

Takano | Jun pisze...

-Tylko nie zasypiaj.-powiedział patrząc na niego.-O której jutro jedziesz z Junem?

Takano | Jun pisze...

-ok...ja będę pewnie do późna w pracy więc spędź miło dzień. Nie przemęczaj się i uważaj na siebie.-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-Kocham cię bardzo.-odparł całkowicie poważnie.-skąd to pytanie?-uniósł lekko brwi.

Takano | Jun pisze...

-tak sobie.-wzruszył ramionami.-zanieść cie?-spytał szybko wstając.

Takano | Jun pisze...

-no i te 4 to było za dużo.-westchnął biorąc go na ręce i szybko niosąc do łazienki.-wiem co chcesz powiedzieć. Nie przepraszaj. Nie masz za co.

Takano | Jun pisze...

-wiem ze smakowały. Jednak zjadłes trochę za dużo. Musisz się pilnować.-ukleknal przy nim i zaczął go głaskać po plecach.-rozumiem ze tego nienawidzisz. Ale musisz wytrzymać.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Na razie po prostu nie możesz aż tyle jeść. Z czasem będziesz mógł więcej wiec nawet jak smakuje to musisz się powstrzymać. Zostanie ci na później.-objął go delikatnie.-zrobię ci herbatki, ok?

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Napisz mi smsem jak ci smakował. Musze juz wracać do pracy.-okryl go kołdrą a po tym jak przyniósł mu herbatę wyszedł do pracy.

Takano | Jun pisze...

-Ech głupi...I ty I on. Przecież mówiłem ze wrócę późno i macie na mnie nie czekać.-westchnął. Wziął chłopaka na ręce i zaniósł go do sypialni gdzie pożądanie okryl go kołdrą.

Takano | Jun pisze...

-Ech zjem. Jak tylko rozloze kanapę.-westchnął.-odsunął stolik i rozłożył kanapę. Potem poszedł po kolacje.-Koyuki proszę, następnym razem wyperswaduj mu czekanie.

«Najstarsze ‹Starsze   2001 – 2200 z 5000   Nowsze› Najnowsze»