środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   2201 – 2400 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-oj wiem ze jest kochany. To mile ze chciał poczekać ale teraz powinien odpoczywać. Zwłaszcza że jutro jedzie z Junem do miasta.-mruknął i zaczął jeść.

Takano | Jun pisze...

-nie spoznilem bo nawet nie planowałem przyjść o konkretnej godzinie.-mruknął zapijajac słowa herbata.-jak mam się nie martwić?

Takano | Jun pisze...

-ale nie mogę. Nawet jeśli jest w domu to nie mogę przy nim być. Nie mam dla niego czasu. Do mnie dobija.-westchnął ciężko.-po świętach biorę wolne.

Takano | Jun pisze...

-nie przepada.-przyznał spokojnie.-a l e.mimo wszystko wolałbym spędzić z nim trochę czasu skoro jest w domu. A nie mogę bo mam prace. Źle się czuję z tym ze siedzi sam w domu.

Takano | Jun pisze...

-wiec widzisz gdyby nie ta cholerna praca mógłbym go cały dzień tulić. Wiem ze za tym tęskni.-mruknął kończąc jeść.-idź juz spać.

Takano | Jun pisze...

Wywrocil tylko oczyma i poszedł się umyć. Później poszedł do sypialni zmęczony padające na łóżko. Objął delikatnie chłopaka i od razu zasnął.

Takano | Jun pisze...

Obudził sięprzed budzikiem wiec szybko go wyłączył. Polezal jeszcze chwile tulac Tomo po czym wstał żeby zrobić śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-Tomo...ale na prawdę chwile. Musze zrobić śniadanie i wyszykowac Yuye do szkoły.-powiedział jeszcze raz się kładąc i obejmując go delikatnie.-jak ci smakował deser?

Takano | Jun pisze...

-Ech ty po prostu jesteś maniakiem czekolady.-zaśmiał się głaszczac go po plecach.-uważaj dzisiaj na siebie. Nie przemeczaj się...-powiedział zaraz całując go w policzek

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Nie będę się przemeczał.-obiecał.-a teraz musze juz wstawać.-powiedział siadając.-miłego dnia.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-pomachal mu I poszedł robić śniadanie. Zawiózł Yuye do szkoły i poszedł do pracy.

Takano | Jun pisze...

Jun równo o umówionej godzinie zapukał do drzwi. Przyjechał po niego samochodem.

Takano | Jun pisze...

-hej. Mam nadzieję że się wyspałeś bo masz bojowe zadanie. Nie mam zielonego pojęcia co kupić Ryu na święta.-mruknął przepuszczając go w drzwiach.

Takano | Jun pisze...

-żaden problem. Tylko weź myśl nad prezentem.-zaśmiał się pomagając mu wejść do samochodu. Wózek schował do bagażnika i usiadł na miejscu kierowcy.

Takano | Jun pisze...

-cały sprzęt już ma...nie będę mu kupował spodni bez mierzenia...a co do łańcuszka nie przesadzaj. Sam pewnie też nie chciałbyś czegoś takiego dostań. To chłopak i tak też chcę go traktować.-westchnął jadąc spokojnie.-To trudne...zupełnie nie wiem co powinienem mu dać. Zestaw ramek? Domową wywoływarkę zdjęć?

Takano | Jun pisze...

-za garderobę mam szafę.-fuknął.-Ale mamy piwnicę...nie używam jej się mógłbym ją na szybko przerobić na ciemnie.-zgodził się z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...sweter będzie ok. Bluzę zawsze mi podkrada, kolejna już mu chyba nie potrzebna.-zaśmiał się.-dzięki, w końcu jadę z jakimś planem.

Takano | Jun pisze...

-Jeśli jeszcze jej nie kupił to czemu, nie? Na pewno się ucieszy.-uśmiechnął się i zaparkował przed centrum handlowym.-żebyśmy nie musieli dużo jeździć.

Takano | Jun pisze...

-no to na pewno mu się spodoba.-usiachnal się I po tym jak wyjął wózek pomógł mu wyjść z samochodu.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie. Praktycznie codziennie odwiedzałem mamę. Miałem sesje z Mika. Ryu tez miał.-wzruszył ramionami.-chodziłem do Ryu do pracy no i chodziliśmy na randki.

Takano | Jun pisze...

-no miło.-zgodził się.-do ksiegarni? Potem po sweter i po potrzebne rzeczy do ciemni.

Takano | Jun pisze...

-pomogę. Szybko kupimy książkę I pójdziemy dalej.-powiedział z uśmiechem.-a powiedz co chcesz zjeść? Zjemy na mieście obiad.

Takano | Jun pisze...

-Sushi będie ok.-powiedział wchodząc do księgarni i przejmując kontrolę nad wózkiem.-najlepsze? Curry Ryu...

Takano | Jun pisze...

-zaraz przez curry...cóż to było pierwsze co jego jadłem.-zaśmiał się.-gorącą czekoladę? Czyli twoja słabość do czekolady dała o sobie znać.

Takano | Jun pisze...

-no weź! To aż takie trudne?-zaśmiał się kiedy już wychodzili z księgarni.-Ja zdecydowanie Ryu. Bez curry da się żyć.

Takano | Jun pisze...

-ale argument...-mruknął.-to teraz szukamy jakiegoś sweterka...może kupię też sobie.

Takano | Jun pisze...

-rozmiar...wezmę na oko. Ale kolor nie wiem. Może wezmę jakiś taki uniwersalny?

Takano | Jun pisze...

-długi. A może jakiś bardziej stonowany?-zaproponował.-Granatowy?

Takano | Jun pisze...

-czemu aż tak? Sądzę że ten sięgający do połowy ud jest lepszy.-mruknął pokazując mu ten o który mu chodzi.

Takano | Jun pisze...

-ech...seksu nie będzie przez dobry rok...no jak dobrze pójdzie to pół.-mruknął.-wezmę oba.-zdecydował w końcu.

Takano | Jun pisze...

-raczej? Po tej całej sytuacji z jego ojcem będę czekał.-wzruszył ramionami idąc do kasy.

Takano | Jun pisze...

-cóż...ma koszmary ale z tym mu trochę pomagam. Miał sesje z Miką.-wzruszył ramionami.-Muszę być cierpliwy.-dodał płacąc za wszystko.

Takano | Jun pisze...

-jasne możemy się jakoś umówić. Ryu też chętnie się z wami spotka.-uśmiechnął się.-hmm...to teraz sprzęt do ciemni.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm? Nie...Jego nauczyciel czy tam pracodawca. Na jedno w sumie wychodzi. Robił nam wspólne zdjęcia. Mam je powieszone w mieszkaniu.-wzruszył ramionami.-a co?

Takano | Jun pisze...

-serio? Bez siniaków na pewno.-zaśmiał się pchając wózek.-Ryu mi robi zdjęcia z zaskoczenia nic poza tym.

Takano | Jun pisze...

-umie. W Tokio był na praktykach i robił same zdjęcia sesyjna.-powiedział wzruszając ramionami i kierując się do odpowiedniego sklepu.

Takano | Jun pisze...

-cóż...zawsze mówi że nie lubi pozowanych zdjęć.-zaśmiał się.-hmm...ale to chyba normalne przed świętami, nie?

Takano | Jun pisze...

-cóż...to nie twoja wina. Do świąt zostało tylko kilka dni. Musicie to jakoś wytrzymać. Odpoczywaj i nie sprawiaj kłopotów. Tak też mu pomożesz. Ale przygotuj coś do waszych świąt.

Takano | Jun pisze...

-no więc widzisz, pomagasz mu.-zaśmiał się wchodząc do sklepu i prosząc obsługę żeby mu podała wszystkie rzeczy niezbędne w ciemni.

Takano | Jun pisze...

-o ile nie zacznie marudzić ile na to wydałem...-skrzywił się lekko bo już wiedział że mało nie będzie.

Takano | Jun pisze...

-nie wiem...umówiliśmy się że liczymy na kreatywność. Nie mówiliśmy sobie co chcemy.-wyjaśnił podchodząc do kasy i wyjmując kartę.

Takano | Jun pisze...

-cóż...sądzę że już się nauczył, że nie moze wydawać za wiele.-zaśmiał się.-ale na pewno ma coś wyjątkowego.

Takano | Jun pisze...

-nie przesadzaj. Zrobiłeś go sam więc jest wyjątkowy.-wywrócił oczyma i z wielkim kartonem przyborów potrzebnych w ciemni ruszył do wyjścia.

Takano | Jun pisze...

-Dzień przed świętami. Mam mało czasu żeby przygotować mu tę ciemnię.-zaśmiał się pakując wszystko.-To co? Idziemy coś zjeść?

Takano | Jun pisze...

-ocieplana jest. Chcę na szybko pomalować ściany bo zostało mi farby, posprzątać i zamontować wszystko.-wyjaśnił.-powinienem zdążyć.

Takano | Jun pisze...

-dam radę.-machnął ręką.-przed świętami mam wolne. Nie ma ciał więc mogę zająć się przygotowaniem do świąt.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że dam.-uniósł kciuk do góry i usiadł przy wolnym stoliku.

Takano | Jun pisze...

-cóż, lepiej żebyś nie zmieniał bo ja już załatwiłem sobie wolne i ugadałem z Ryu że jedziemy.-zaśmiał się pstrykając go w nos.-ma zostać maj.

Takano | Jun pisze...

-hmm...a czemu uważasz, że go skrzywdziłeś?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-A kto by nie był? Na pewno poczuł się zraniony że przeszło ci przez myśl że mógł chcieć cię zostawić. Ale...hmmm...porozmawialiście, prawda? Jeśli tak to sprawa powinna być rozwiązana.

Takano | Jun pisze...

-ech...wiesz, że go kochasz. To wystarczy.-zaśmiał się jedząc swoją porcję.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie. Sądzę że wszystko sobie wyjaśniliście. Teraz myśl o nadchodzących świętach.-dodał biorąc do ust kolejne sushi.-A co z wieczorem kawalerskim?

Takano | Jun pisze...

-no tak dwa. Hmmm...mógłbym ja tylko co tu planować?-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-czemu nie? Możemy też pójść na jakiś koncert. Załapać się na jakiś w ameryce.-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-W końcu napić się nie pójdziemy, impreza w barze też raczej odpada.-wzruszył ramionami.-Chyba że chcesz? parę bezalkoholowych drinków i striptiz show?-zaśmiał się jedząc.

Takano | Jun pisze...

-więc koncert? Bardzo dobry wybór.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-poproś swojego faceta. Mnie w to nie mieszaj.-mruknął kończąc jeść.-poszukam jakiegoś koncertu. Ty też coś spróbuj znaleźć.

Takano | Jun pisze...

-czemu się nie rozbierze? -spytał patrząc na niego uważnie i pijąc herbatę. Do Tomo po chwili przyszła odpowiedź. 'Striptiz? Czemu? Skąd to pytanie? Wiesz...wolałbym nie...'

Takano | Jun pisze...

-hmmm...w takim razie może ma jakiś powod?-wzruszył ramionami i kiedy skończył herbatę poprosił o rachunek.

Takano | Jun pisze...

-a kładz się.-wzruszył ramionami płacąc i wstając.-cóż może ci powie. A może nie ma powodu tylko po prostu nie chce.

Takano | Jun pisze...

-mhm...czyli męska duma mu nie pozwala?-uniósł brwi.-cóż to tez jakiś powód.

Takano | Jun pisze...

-cóż...gdyby mnie poprosił o pozowanie do aktów to pewnie bym się zgodził. Ale na pewno nie na striptiz.-odparł odwierajac samochód.

Takano | Jun pisze...

-tak jakoś...chyba źle bym się z tym czuł.-wzruszył ramionami i poszedł schować wózek do bagażnika. Potem usiadł za kierownicą i ruszył w stronę Yuka.

Takano | Jun pisze...

-może. Czasem nie ma jakieś konkretnej przyczyny.-powiedział jadąc spokojnie.-nie nudzisz się sam w domu?

Takano | Jun pisze...

-czemu nie. Wiec zajedziemy do mnie a potem cie odwioze.-zaproponował z uśmiechem.-pasuje taki plan?

Takano | Jun pisze...

-możesz robić dekoracje na choinkę. Możesz czytać i oglądać telewizję.-zauważył parkują przy swoim mieszkaniu.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie odpoczywaj. Korzystaj z tego.-powiedział pomagając mu usiąść na wózku.

Takano | Jun pisze...

-wybacz byłem zajęty.-przeprosił go jeszcze raz.-oj...jak nabierzesz sił to dobrze wiem ze w ogóle nie będziesz odpoczywał.

Takano | Jun pisze...

-na pierwszym piętrze. Mamy balkon i widok na morze.-odparł.-pomogę ci z pokonaniem schodów.

Takano | Jun pisze...

-Tomo wracaj na wózek.-powiedział zaraz łapiąc za niego i wciągająca go na górę wraz z chłopakiem.-masz się nie przemeczaj bo twój facet mnie zabije.

Takano | Jun pisze...

-nie żartuj sobie. Jesteś o wiele lżejszy od Ryu. Masz jeść i odzyskiwać siły. Wtedy sobie na to moje piętro wejdziesz. A teraz daj sobie pomóc.

Takano | Jun pisze...

-mhm trochę. Wiec weź z niego przykład.-powiedział otwierając drzwi do swojego mieszkania.

Takano | Jun pisze...

-Ryu spokojnie.-objęła go lekko ramieniem patrząc kto wchodzi.-spokojnie to tylko Jun. Wrócił ze spaceru.

Takano | Jun pisze...

-starałem się. Chciałem żeby I Ryu się tu podobało.-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-tak myślę. Zostawiłem mu ścianę która sam pomalował. No i patrz na zdjęcia.-pokazał na ścianę.

Takano | Jun pisze...

-mi to nie robiło różnicy. Całowanie się przed obiektywem czy bez niego.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ale to przecież lekki całus. Nie jakieś nie wiadomo jakie pocałunki.-zauważył ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-bardzo. W końcu jestem na swoich śmieciach.-zaśmiał się.-Fajnie jest mieszkać na swoim...

Takano | Jun pisze...

-Poza tym...jak jest Ryu to cieszę się że jak wracam z pracy albo coś to on zawsze jest i czeka.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-jest. Jest miło.-przyznał.-a jak tobie się mieszka? Tak z rodziną?

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. W sumie z czasem można to tego twojego charakterku przywyknąć.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. W sumie z czasem można to tego twojego charakterku przywyknąć.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ej no! Niby co jest ze mną nie tak?-spytał unosząc brwi.

Takano | Jun pisze...

-ej ugotować juz umiem. A jak śpię z Ryu to się nie rzucam i go tulę.-mruknął.-no nie lubię bałaganu...ale serio chrapie?

Takano | Jun pisze...

-serio? Ryu mi o tym nawet słowem nie wspomniał...-mruknął.-Ech...pewniejsze jest to ze wpadnę po świętach. Teraz będę zajęty...

Takano | Jun pisze...

-no właśnie. Ciemnia.-przytaknal.-no przyjdziemy. Przecież już ci to obiecałem.-zauważył.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Zawsze chętnie słucham twoich nowych kawałków. O czym będzie? -spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-koniecznie musisz mi ją zagrać jak juz skończysz.-powiedział pijąc herbatę.-tak orientacyjnie pytam, o której cie dowieźć do domu?

Takano | Jun pisze...

-aż tak późno? I czekałeś na niego aż tyle? To słodkie jak na ciebie.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-uuuuuu uroczo uroczo.-zaśmiał się.-no cóż nie doczekałeś jednak jego powrotu.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. Tez za tym tęsknilem kiedy Ryu był w szpitalu. Jeszcze to nadrobicie i będziesz miał dosyc tulenia-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-wiesz co ? Nigdy nie myślałem ze będę słuchał jak tęsknisz za przytulaniem się do swojego przyszłego męża. A tu proszę...masz rodzinę i się zakochałes.-uśmiechnął sie pod nosem.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze ze czujesz się z tym dobrze.-powiedział.-to shots prześpij. Mogę Tez cie odwiezc do domu.

Takano | Jun pisze...

-śpij. Lepsze to niż miałbyś mi tu zemdlec. Poza tym wolałbym cie odstawić do domu przed godzinami wzięcia leków.

Takano | Jun pisze...

Przed kolacja usłyszeli pukanie do drzwi za którymi stał Takano.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze nie. Ale pomyślałem ze zjemy razem kolacje. Potem będę musiał wrócić. Przepraszam...-powiedział spokojnie.-a jak ci minął dzień?

Takano | Jun pisze...

-dobrze że miło spędziłes czas.-uśmiechnął się.-w pracy ? Spokojnie. Jeszcze trochę mi zostało. Może dzisiaj wrócę wcześniej.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz czekać gluptasie.-zaśmiał się.-zostało mi skończenie jednego ciasta ale nie wiem ile mi to zajmie.

Takano | Jun pisze...

-to może poczekaj w łóżku? Jak juz zasniesz to chociaż wygodnie.-powiedział podjezdzajac juz pod dom.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. To poczekaj w salonie.-powiedział I od razu poszedł do kuchni żeby zrobić kolacje.

Takano | Jun pisze...

-mam.-podał mu kartkę.-juz trochę zapamiętałem.-powiedział z uśmiechem tulac się do niego.

Takano | Jun pisze...

-dobrze wujku.-powiedział zaraz powtarzając rymowankę.

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-powiedział Takano stawiając przed nimi talerze.-Tomo nie zapomnij o lekach. Ja jak zjem od razu musze iść do pracy.

Takano | Jun pisze...

-nie dałem ci dużo ale jak już nie będziesz mógł to się nie zmuszaj.-dodał uśmiechając się do niego. Po prostu nie chciał żeby chłopak znów wymiotował.

Takano | Jun pisze...

-No no...spokojnie.-zaśmiał się.-twój mały żołądek powoli się rozciągnie. A na razie będziesz musiał uważać na święta bo robię masę pyszności. Poprosiłem też twoją mamę o pomoc, więc na pewno też coś przygotuje.

Takano | Jun pisze...

-Czemu zaraz nie dobry? Będziesz jadł małe porcje. Postaram się coś odłożyć.-zapewnił go a kiedy zjadł wstał od stołu.

Takano | Jun pisze...

-Tatuś bardzo kocha!-zaprotestował zaraz Yuya.-kupił. Powiedział że upiecze piękny torcik na święta! I kupił duuuuży prezent.-powiedział i zaraz zakrył buzię dłonią.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec pokręcił główką.
-Nie powiem. Tatuś powiedział żeby nie mówić bo to niespodzianka.

Takano | Jun pisze...

-stop wujku! Przestań.-krzyczał maluch między salwami śmiechu.-nie mogę powiedzieć, nie mogę!

Takano | Jun pisze...

-ale wujek się ucieszy.-zapewnił maluch przytulając go mocno.-kocham cie wujku. Poćwiczymy razem kanji?

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-powiedział zaraz przynosząc dużą kartkę i kolorowe długopisy.-wujku a zrobimy taki plakat? Żeby mi się łatwiej zapamiętało. I powieszę w pokoiku.

Takano | Jun pisze...

-A może kilka? Bo jak każdy na jednej kartce to mi się nie zmieści na ścianie.-powiedział zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-no nie zmieści wujek! Bo dużo znaków!-powiedział.

Takano | Jun pisze...

-Um dobrze wujku tak też może być.-zgodził się zaraz.

Takano | Jun pisze...

-Ale wujek! Ja muszę sam! Żeby zapamiętać!-zaprotestował chłopiec.

Takano | Jun pisze...

-Dobrze.-zgodził się i wyjął kolorowe mazaki którymi zaczął poprawiać pierwszy znak.

Takano | Jun pisze...

-wujek? A mogę też narysować co oznaczy dany znak?-spytał zaraz uznając że tak też będzie mu łatwiej.

Takano | Jun pisze...

-a może wujek Koyuki pomóc? Bo jest taki wysoki...no i ty wujku teraz na wózku jeździsz a ja nie chce żeby wujek sobie krzywdę zrobił kiedy będzie mi pomagał...-powiedział rysując ładnie znaczenie znaku który już napisał i podpisał.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec spytał Koyukiego kiedy już skończyli plakaty. Po ich powieszeniu poszedł się umyć a potem spać. Przecież nie mógł się spóźnić do szkoły następnego dnia.

Takano | Jun pisze...

-ja? Nie wiem. Nie mam niczego konkretnego.-powiedział wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-naprawdę niczego specjalnego nie chce. Może jakiś szalik?-wzruszył ramionami.-a Mary dostanie ode mnie naszyjnik. Juz kupiłem.

Takano | Jun pisze...

-Jest już opakowany w papier pakowy.-powiedział.-zobaczysz jak ona rozpakuje.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm...myślę że tak. Na pewno to doceni. Nie oceniaj go po tym że chodzi w markowych rzeczach. Bardzo patrzy na jakość.-powiedział wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-on? Coś mniejszego niż w tamtym roku. Ale sądzę że ci się spodoba. Długo się zastanawiał co ci dać.

Anonimowy pisze...

-pomogę ci.-zdecydował wstając.-jestem na chodzie.-dodał z uśmiechem idąc za nim do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-musisz mi dać na nie przepis.-zaśmiał się zamykając piekarnik.-jak to jest być z cukiernikiem?-spytał zaraz.

Takano | Jun pisze...

Zaśmiał się i wziął od niego kartkę.
-ale widzę ze chętnie dla niego pieczesz.

Takano | Jun pisze...

-nie dziwię ci się. Takano zawsze jest wesoły kiedy je coś dobrego.-zaśmiał się.-Jak był mały to zawsze najgłośniej płakał jak był głodny.

Takano | Jun pisze...

-Pomyśl o czymś miłym. Staraj się nie myśleć o tych złych rzeczach. Wiem że to nie łatwe ale to zawsze jakaś metoda.-powiedział spokojnie.-Pomasuję.

Takano | Jun pisze...

-no...wtedy to zależało. Czasem darł się...chyba głównie żeby zwrócić na siebie uwagę, a czasem po prostu siedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-głównie kiedy moja matka była w domu albo na niego nakrzyczala.-odbarl biorąc szklankę i łyk soku.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. Martwiłem się trochę o to. Ze sobie nie da rady bo nie miał za dużo uwagi ojca.-powiedział z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-to wspaniale. Na prawdę ciesze się waszym szczęściem. Yuya jest kochanym dzieciakiem.

Takano | Jun pisze...

-kochacie go ,co ?-uśmiechnął się i wyjął bułeczki z piekarnika.

Takano | Jun pisze...

Takano wrócił trochę wcześniej niż ostatnio. Zadowolony z siebie ze to juz był koniec i zostało mu już tylko przygotowanie świąt. Wszedł cicho do środka żeby nikogo nie obudzić.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko czytając kartkę. Zjadł bułeczke ze smakiem i poszedł wziąć szybki prysznic. Potem od razu poszedł p
potulic swoje kochanie.

Takano | Jun pisze...

Objął go delikatnie od razu zasypiajac. Był zmęczony I szesliwy ze to juz koniec.

Takano | Jun pisze...

-na pewno nic? Nie wymiotowales?-spytał zmartwiony obejmując go lekko i trochę na oślep bo nie założył okularów.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze ze tylko za potrzebą.-zaśmiał się cicho i ucałował go w czoło bo akurat tam trafił.-dobranoc. Miłych snów.-powiedział zamykając oczy.

Takano | Jun pisze...

-Tomo nie chcesz się wyspać? -spytał zaskoczony stawiając przed nim jajecznice.-Yuya robić ci dzisiaj bento?-spytał od razu chłopca.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze maluchu. Nie zapomnij spakować tez soczku.-powiedział biorąc się za jedzenie.-dzisiaj mam już wolne. Skończyłem wszystkie zamówienia wiec mogę się zająć naszymi świętami.-oznajmił radośnie.

Takano | Jun pisze...

-Ech no dobrze. Ale żadnego pracowania.-wycelowal w niego pałeczkami.-dzisiaj zacznę gotować a jutro zrobię nasze świąteczne słodkości.-powiedział zaraz zapijajac słowa herbata.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Ja zrobie torcik i czekoladki.-uśmiechnął się do niego i wstał bo już skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

-pamiętam.-uśmiechnął sie do niego I zmierzwil mu włoski.-ubierając buty i wychodzimy do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-wiec przyjadę po ciebie jak juz będzie zabranie i wrócimy razem, dobrze? Posiedzisz w świetlicy.-ruszył powoli w stronę miasteczka.

Takano | Jun pisze...


-widziałem. Na prawdę fajny pomysł. I ślicznie ci wyszły.-powiedział wesoło.-to jak masz takie ładne plakaty pewnie wszystko szybciej zapamiętasz.

Takano | Jun pisze...

-dobry plan maluchu.-roześmiał się parkujac po szkoła.-o taką...-powiedział wyciągając rękę w jego stronę.

Takano | Jun pisze...

-może łatwiej ci będzie dla wujka robic?-zaproponował mierzwiac mu włosy.-no idź juz do szkoły.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...no to powodzenia.-powiedział znów mierzwiąc mu włoski.-Leć bo się spóźnisz.

Takano | Jun pisze...

Pomachał mu jeszcze i wrócił do domu. Postanowił że najpierw zrobi listę potraw więc usiał w salonie przy stoliku z kartką i długopisem.

Takano | Jun pisze...

-Mozesz. Robię listę potraw. Tutaj mam spisane te które robi twoja mama. A my co robimy?-spytał stukając długopisem w kartkę.

Takano | Jun pisze...

-więc rybka i pierożki...z warzywami?-spytał notując.-może coś jeszcze? Dużo gości będzie...

Takano | Jun pisze...

-zapiekanka może być.-odparł z uśmiechem. -cóż jeszcze jedna i myślę że wystarczy. Jak będę jechał po Yuye to kupię składniki.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok. Ale do tego jeść ze trochę czasu wiec chodź tu lepiej do mnie i się potulimy.-powiedział rozkładają ramiona.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Ja ciebie tez. I Lubie kiedy mi to tak okazujesz.-powiedział obejmując go w pasie.

Takano | Jun pisze...

-ja tez tęsknilem. Bardzo.-odparł głaszczac go po plecach.-bardzo. Bardzo cie kocham.

Takano | Jun pisze...

-nie będę zły. Po prostu chce spędzić z tobą trochę czasu w końcu. Jak juz w końcu mam chwile wolnego to chce ja spędzić z tobą.-powiedział delikatnie muskajac jego usta.

Takano | Jun pisze...

W odpowiedzi wstał i z nim na rękach poszedł do sypialni. Położył go delikatnie na łóżku i kładąc się obok objął go delikatnie.
-wygodnie?

Takano | Jun pisze...

-tak to jest jak za mam za mało czasu. Praca i spanie.-zaśmiał się muskajac jego usta raz za razem.-kocham cie.-szepnął z delikatnym uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-no troszeczkę. Jesteś słodki kiedy na mnie czekasz. I kiedy się tak tulisz. Jesteś słodziutki wtedy.-powiedział uśmiechając się do niego.

Takano | Jun pisze...

-nie jakoś bardzo. Wiem ze wracam późno wiec pewnie wszyscy śpią. Ale cieszę się kiedy wracam bo wiem ze moje kochanie jest juz w łóżku i śpi...I pewnym sensie czeka tam na mnie.-wyjaśnił głaszczac go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-zjadłem i wypiłem. Dziękuję. To słodkie...i kochane z twojej strony. Wiesz jak uwielbiam twoje bułeczki.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Śpij.-powiedział z zerkajac jeszcze na zegarek.-akurat będę musiał jechać. Zanim pojadę po Yuye i na zebranie chciałbym zrobić zakupy.

Takano | Jun pisze...

Uniósł jego podbródek delikatnie i ucałował długo tak jak chłopak chciał.
-kupie. A teraz już śpij. Mi snów.

Takano | Jun pisze...

W odpowiedzi uśmiechnął się tylko lekko. Kiedy chłopak spał patrzył na niego czując się w końcu odprezony i spokojny. Po godzinie postanowił go nie budzić i tylko cicho wyjść z łóżka.

Takano | Jun pisze...

Takano po zrobieniu wszystkich zakupów pojechał do szkoły na zebranie. Zanotował wszystko co ważne i wrócił z Yuya do domu.

Takano | Jun pisze...

-wiecie że nie musieliscie.-powiedział do nich bo przecież by zrobił obiad.-kupiłem to o co prosiłeś.-dodał kładąc zakupy na stole w kuchni.-rozpakuje je po obiedzie.

Takano | Jun pisze...

-no ok chcieliście.-westchnął siadając przy stole.-piosenkę? Chętnie posłucham.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Koyuki, dlatego już nie pierwszy raz powtarzam ci ze przecież miałeś odpoczywać. Nie chce żebyś znów wylądował w szpitalu.-fuknal na brata.-do świąt masz odpoczywać.

Takano | Jun pisze...

-nie dużo? To zdecydowanie za dużo głupi bracie. Jesteś tu w gości wiec odpoczywaj.-pokręcił głową i wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-nie jesteś bezużyteczny.-zaprotestował celujac w niego widelcem.-jesteś po prostu słaby. A teraz jedz bo nigdy sił nie odzyskasz.

Takano | Jun pisze...

-cóż...nie chce żebyś wymiotowal ale jak jesteś głodny to chyba mosesz sobie trochę dołożyć.-powiedział uśmiechając się do niego lekko. Wrócił do swojej porcji.

Takano | Jun pisze...

-no wyszło wam.-uśmiechnął sie do nich obu. Zjadł swoją porcje i odniósł talerz.

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś...może najpierw zjedz a potem opowiesz. Bo się zadlawisz jak tak szybko będziesz chciał i jeść i mówić.-upominam go.

Takano | Jun pisze...

-Yuya...powoli...-westchnął.-przecież zdążysz wujkowi opowiedzieć wszystko.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-Yuya...powoli...-westchnął.-przecież zdążysz wujkowi opowiedzieć wszystko.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-nie zapominamy o tobie.-zaprotestował od razu.-nie mów tak...I zjedz spokojnie. Porozmawiasz z wujkiem a ja posprzątam po obiadku.

Takano | Jun pisze...

-no.-zaśmiał się. Kiedy chłopiec skończył jeść zebrał wszystko talerze i poszedł pozmywać żeby już im nie przeszkadzać.

Takano | Jun pisze...

Kiedy skończył objął go od tyłu ramionami.
-Yuya lekcje zrobione? Jutro jeszcze idziesz do szkoły?-spytał malucha.

Takano | Jun pisze...

Sprawdził mu zadania a w czasie sprawdzania chłopiec mógł dalej opowiadać.
-wszystko masz dobrze. Widzę że się wynudsiles czekając na mnie...

Takano | Jun pisze...

Maluch poleciał po kartki a Takano usiadł na kanapie obok Tomo.
-gotujemy jutro?

Takano | Jun pisze...

-tylko pamiętaj żebyś się nie przemeczał. Tylko pomóc. Trochę.-uśmiechnął się patrząc na ich splecione dłonie.

Takano | Jun pisze...

-wiem to aż dziwne...zawsze uparcie chcesz coś robić i nie leżeć...a teraz grzecznie odpoczywasz.-powiedział zaskoczony.ale cieszy mnie to ze się pilnujesz.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-zrobimy.-usiadł obok chłopca i zaczął mu pomagać.-a potem zagramy w jakąś grę,ok ?

Takano | Jun pisze...

-a pojutrze juz swieta.-powiedział wesoło. Naszkicowal mu wszystkie znaki i podał kartkę chłopcu.

Takano | Jun pisze...

-będą fajne swieta.-zapewnił go zmierzwil włoski.-ale ubieramy pojutrze.-zaznaczył jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...no dobrze w takim razie ubieramy jutro mniejsza tutaj a pojutrze większą a tamtym domku.

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś...cieszysz się na te święta? -spytał malucha patrząc jak ten poprawia wszystkie znaki i je opisuje.

Takano | Jun pisze...

-wiesz ze nie musiałeś maluszku? Ale bardzo bym chciał żeby podobały ci się święta wiec jak coś to musze.

Takano | Jun pisze...

-dokładnie. Juz nie raz ci mówiłem ze mówisz i wsiadamy w samochód. Jeśli czujesz potrzebę odwiedzenia mamusi i tatusia to wystarczy ze nam powiesz. Nie musisz się bać bo ani ja ani Tomo się nie obrazimy.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-dobrze maluchu. To chodź się tu do nad chwile potulic a potem leć po jakąś grę.-powiedział wyciągając do niego rękę.

Takano | Jun pisze...

-a może jakąś planszowke? Wszyscy jesteśmy zmęczeni...-powiedział tuląc chłopca.-w twistera innym razem, ok?-zaproponował takie rozważanie.

Takano | Jun pisze...

-no oczywiście mój mistrzu.-zaśmiał się całując Tomo w policzek.-To leć Yuya bo wszyscy już się nie mogą doczekać gry.

Takano | Jun pisze...

Takano rzucił kostka dwa razy ale ze nadal nie udało mu się wyrzucić szóstki wyciągnął rękę z kostka w stronę Tomo.
-chuchnij na szczęście.-poprosił ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

Rzucił kostka.
-no kochanie jednak na szczęście.-pokazał mu język i wyszedł z domku. Koyuki wyszedł juz za pierwszym rzutem.
-jeszcze nie wyszedłem z wprawy.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-kokochanie....ty po prostu nie masz szczęścia w tej grze.-powiedział chociaż sam był daleko za Yuya i swoim bratem.

Takano | Jun pisze...

-a...no ładnie...-westchnął śmiejąc się. Na szczęście bardzo szybko wrócił do gry bo miał wystawiony drugi pionek który ładnie wprowadził do domku.

Takano | Jun pisze...

-Tomo-chan...mogę wiedzieć czemu się nie mnie uwziales?-spytał kiedy kolejny raz zabrakło tylko jednego pola.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem czy Ci wybacze wredoto.-zaśmiał się dzielnie brnąc dalej. W końcu udało mu się umieścić 3 pionki w domku. Teraz wystarczyło ten ostatni włączyć do gry.

Takano | Jun pisze...

-no co nie no?-westchnął znów wystawiając swój pionek. Gonili się tak w towarzystwie śmiechu Yuyi i Koyukiego.
-no brsciszku, nie możesz swojego faceta złapać.-roześmiał się Koyuki.

«Najstarsze ‹Starsze   2201 – 2400 z 5000   Nowsze› Najnowsze»