środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3601 – 3800 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-Aha a co jak tak przez przypadek dodałbym za dużo gazu? O nie skarbie...nie teraz.-powiedział mierzwiąc mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Dziwne hobby skarbie.-zaśmiał się dalej tak powoli jadąc. W końcu zjechał na prostą drogę do domu ojca.

Takano | Jun pisze...

Wzruszył ramionami jadąc dalej. Kiedy w końcu zaparkował westchnął ciężko.-no i jesteśmy...-mruknął.

Takano | Jun pisze...

Takano czekał na nich na dole przy windzie trochę walcząc ze sobą czy może nie lepiej by było gdyby jednak wszedł. Dalby się ojcu wytłumaczyć. Kiedy Tomo I Yuya wyjechali z windy od razu wziął chłopca na ręce.
-tak bardzo się martwilem...-szepnął.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj. Najważniejsze jest to ze nic ci nie jest. I że wiedziałeś ze musisz zadzwonić. Ale więcej tego nie rób. Tokio to duże miasto, nie możesz tak o sam wychodzić.-powiedział tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-juz dobrze...juz dobrze...-pogłaskał go po włosach.-jesteśmy przy tobie. Najważniejsze że zadzwoniłes I że się odnalazłes. A ja się nawet ciesze ze od razu o nas pomyślałeś. Musisz nas bardzo kochać...-uśmiechnął sie. Był trochę spokojniejszy kiedy zobaczył chłopca całego.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez bardzo, bardzo kocham. Nigdy nie mógłbym nawet marzyć o wspanialszym synku.-zapewnił go. Cóż zrobić, na prawde pokochał malucha.-Tomo a może lepiej na ciasto? Jest trochę za zimno na lody.

Takano | Jun pisze...

-no juz juz...-potulil go jeszcze bo czym posadził go Tomo na kolanach.-no to ciacho. A potem mamy dla ciebie niespodziankę Yuyuś.-uśmiechnął sie do chłopca.

Takano | Jun pisze...

-w końcu gdybyśmy ci powiedzieli to już nie byłaby niespodzianka, prawda?-zaśmiał się. Przejął stery nad wózkiem i zaczął ich prowadzić do niedalekiej cukierni.

Takano | Jun pisze...

Szybko dojechali do niewielkiej cukierni.
-Yuya a może jesteś głodny? Kawałek dalej jest dobra restauracja. Zjemy tam coś porządnego i deserek tez.-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-no to jedziemy dalej.-roześmiał się. Nie minęło dużo czas jak dojechali do dość sporego budynku. Takano wjechał do środka spokojnie i zajął wolny stolik.-na co macie ochotę.-spytał z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

Zamówił wszystko sobie biorąc kurczaka w sobie słodko kwaśnym.
-chwile poczekamy.-uśmiechnął sie do nich.

Takano | Jun pisze...

-jeśli się będziesz nas trzymał to na pewno nie.-zapewnił go.-nie odpuszczę do czegoś takiego.-dodał mierzwiac mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Tokio znam. Wiec milczeć mi tu.-zaśmiał się.-nie zgubimy się.-zapewnił malucha

Takano | Jun pisze...

Kiedy przynieśli jedzenie Takano uśmiechnął się do Yuyi.
-Yuyuś ale usiądź teraz na krzesełku dobrze?

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-uśmiechnął sie do nich Takano I zabrał się za jedzenie.-potem Wybierzesz sobie jakiś dobry deser.-powiedział jeszcze do chłopca.

Takano | Jun pisze...

Takano skinął lekko głową w stronę Tomo.
-to była dla ciebie wystarczająca kara. Myślę że tej sytuacji wszyscy jesteśmy winni...my nie wyjaśniliśmy co ze w Tokio nie możesz chodzić sam...a dziadek cie nie upilnował. Juz nie jestem zły.-zapewnił malucha I nalał mu skoczka który przyniósł kelner.

Takano | Jun pisze...

-juz dobrze...masz wybaczone.-zmierzwil mu włoski. Nalał trochę soczku Tomo i wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-wiemy.-zaśmiał się cicho. Skończył jeść i poprosił kelnera o kartę deserów.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-nachylil się nad jego karta i zaczął powoli czytać desery.

Takano | Jun pisze...

-wszędzie będziesz tego próbował?-spytał ze śmiechem. Sobie wziął lody podawane w czekoladowej kulce która rozpuszczano gorąca czekolada.

Takano | Jun pisze...

-nikt nie robi lepiej ode mnie.-zasmiał się.-ano fajną...to jeden z moich ulubionych deserów.

Takano | Jun pisze...

-zrobię zrobię.-zaśmiał się.-kiedyś ci zrobię.-obiecał jedząc powoli swój deser.

Takano | Jun pisze...

-masz skarbie.-Takano również podał mu łyżeczkę swojego deseru.-Jest na prawdę mocno czekoladowe.

Takano | Jun pisze...

-To co ja mam w tym czasie robić?=zaśmiał się.-Ech będzie późno to może się prześpię.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-długa droga przed nami więc sądzę że nam padniesz zanim dojedziemy do domku. Ale jutro na pewno ci poczytam.-obiecał mu.

Takano | Jun pisze...

-Pośpicie tam sobie razem.-zaśmiał się również kończąc jeść.-No to jedziemy? W końcu na Yuyę czeka jeszcze niespodzianka.

Takano | Jun pisze...

-Nie ma maluchu. Niespodzianka to niespodzianka.-zmierzwił mu włoski. Zapłacił i wstał zaraz przejmując stery nad wózkiem.

Takano | Jun pisze...

-Ok jeszcze księgarnia.-powiedział.-Tylko powiedz mi gdzie to.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

Pomimo korków dojechali dość szybko.
-Idziemy wszyscy.-oznajmił gasząc samochód.

Takano | Jun pisze...

-Skoro jesteśmy w księgarni to czemu nie.-zgodził się swobodnie kiedy wchodzili do środka.

Takano | Jun pisze...

-Ile ludu...no nic...postoimy chwilę w kolejce.-uśmiechnął się stając na końcu kolejki.

Takano | Jun pisze...

-Trochę...chyba uspokoiło mnie to ze ojciec sam próbował go szukać i w ogóle...-mruknął cicho.

Takano | Jun pisze...

-Może masz rację...Ale to jednak trochę późno...-wzruszył ramionami.-Będę skarbie.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-O Tomohisa...-uśmiechnął się mężczyzna.-prawie cię nie poznałem.-dodał otwierając książkę na pierwszej stronie.

Takano | Jun pisze...

-Och...miło poznać...-bąknął mężczyzna.
-Kyouhei Takano.-przedstawił się i lekko skłonił.
-Cóż...Ale się ustatkowałeś a to dobrze.-uśmiechnął się podpisując książkę.

Takano | Jun pisze...

-a może później? Wiesz w Paryżu to by jeszcze przeszło ale w Japonii nie wypada się całował w miejscach publicznych. Chodź lepiej znaleźć Yuye.

Takano | Jun pisze...

-ale najpierw skończymy te jedna serię.-zaśmiał się biorąc od niego książke.-ale bardzo się ciesze ze lubisz czytać.-uśmiechnal się.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-pomachal im I stanął w kolejce do kasy. Szybko zapłacił I dołączył do nich.-nie zmarzliscie?-spytał otwierając samochód.

Takano | Jun pisze...

-ale to później. A teraz wsiadajcie.-zaśmiał się pomagając wejść Tomo do samochodu i chowając wózek do bagażnika. Usiadł za kierownicą i powoli ruszyli.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-uśmiechnął sie.-miałeś miłego nauczyciela.-zagadal cicho żeby nie obudzić chłopca.

Takano | Jun pisze...

-mhm...dlatego mu powiedziałeś ze jestem twoim narzeczonym?-spytał patrząc na niego w lusterku.-w każdym razie to kolejna osoba której powinienem być wdzięczny.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-wiem ze nie musze.-uśmiechnął sie. Powoli zjechał na drogę prowadzącą do onsen. -Mamy zarezerwowany domek i zrodelko.

Takano | Jun pisze...

-nie musisz się o to martwić. Rezerwacja domku i osobnego zrodelka nie wynosi więcej niz to ze tak ujme normalnie. A mamy więcej prywatności i w ogóle.

Takano | Jun pisze...

-tak tak. Powiedzieli ze woda ma taka temperaturę ze dzieci spokojnie moga się w niej kąpać. Tylko nie za długo.oczywiście.-uśmiechnął sie I zaparkował.-oto niespodzianka maluszku. Do domku pojedziemy potem a na razie odwiedzamy onsen.-uśmiechnął sie do niego.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Dlatego razem z wujkiem postanowiliśmy cie zabrać.-uśmiechnal się sadzajac Tomo na wózek i wyciągając bagaze.-poczekajcie a ja pójdę po kluczyk do recepcji.

Takano | Jun pisze...

Takano zaśmiał się cicho widząc entuzjazm chłopca. Wziął kluczyk I szybko wrócili do Tomo.
-Yuya...ale już tak nie podskakuj.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze ci się podoba. Ale pamiętaj żeby nigdzie nie biegać samemu.-przypomniał mu. Popchal wózek do domku i wprowadził go do środka.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...wiec tutaj tez proszę żebyś sam nie chodził.-uśmiechnął sie do niego.-no moi kochani jest tez szansa ze zostaniemy tu na noc. Czuje ze nie dam rady dojechać do domu...-poinformował ich.

Takano | Jun pisze...

-Nie przepraszaj...-westchnął ze śmiechem.-powiedz mi lepiej czy wziąłeś wystarczającą ilość leków czy jednak musimy wracać bez spania.-spytał zdejmując buty i kurtkę.

Takano | Jun pisze...

-jasne wyjedziemy rano to na obiad powinniśmy dojechać.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-po kąpieli w zrodelko z reguły się je zakłada.-wyjaśnił wchodząc za nim. Zdjął buty I kurtkę i pomógł Tomo.

Takano | Jun pisze...

-jasne maluchu. Rozbierzemy się, weźmiemy ręczniki i pójdziemy do zrodelka.-zmierzwil mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-A jak inaczej?-zaśmiał się. Wziął Tomo na ręce.-no idziemy...-powiedział kierując swoje kroki do łazienki z której było wyjdzie do zrodelka.

Takano | Jun pisze...

-trzeba. Trochę się namydlic I opłukać. Potem do źródełka.-uśmiechnął sie. Posadził Tomo na taborecie.

Takano | Jun pisze...

Takano pomógł Tomo z oplukaniem się po czym wziął go na ręce.
-no to idziemy do źródełka.-powiedział wychodząc na zewnątrz i szybko wchodząc do ciepłej wody.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze ci się podoba.-uśmiechnął sie Takano. Objął lekko Tomo ramieniem i całkowicie odprezyl.-mmm.....przyjemnie...

Takano | Jun pisze...

-jesteś naszym kochanym synkiem i sądze ze od czasu do czasu możemy ci robić takie niespodzianki.-zaśmiał się obejmując malucha.-nie za gorąco ci?

Takano | Jun pisze...

-oboje powiecie. Jak coś to wtedy po prostu wyjdziemy.-powiedział patrząc to na Tomo to na Yuye.-Yuyuś chcesz spać dzisiaj z nami?-spytał malucha.

Takano | Jun pisze...

-A pytał bym gdybym nie chciał żebyś z nami spał. Wujka jeszcze spytaj.-powiedział ze śmiechem.
-wujku mogę?-spytał maluch gramolac się mu na kolana.

Takano | Jun pisze...

-no to wychodzimy.-oznajmił.-chodź Yuyuś.-zmierzwil maluchowi włosy i wyszedł z wody. Poprawił ręcznik i wziął Tomo na ręce. Szybko żeby chłopak się nie przeziebil wszedł z nim do środka.

Takano | Jun pisze...

-dobrze maluszku.-powiedział wesoło siedząc razem z Tomo na kanapie. Pozwolił chłopakowi się ułożyć wygodnie.-może chcesz chłodny okład na czoło?-spytał go spokojnie głaszczac bo ciepłym policzku.

Takano | Jun pisze...

-dobrze skarbie.-powiedział nadal głaszczac go po policzku. Zerknął na Yuye który zawzięcie rysował i wrócił wzrokiem do Tomo.

Takano | Jun pisze...

Kiedy chłopiec skończył Takano mocno go przytulił chwaląc za rysunek. Potem zaczął delikatnie budzić Tomo bo dochodziła pora kolacji i wzięcia leków.

Takano | Jun pisze...

-rysunek jest śliczny i na pewno zajmie honorowe miejsce na lodówce wiec ładnie go dowieź do domku.-zaśmiał się.-to dobrze ze lepiej. Pora kolacji. Sprawdziłem ze mamy uzupełniona lodówkę wiec coś możemy zrobić.

Takano | Jun pisze...

-ale wymagania.-zaśmiał się.-dobrze kochanie...więc coś takiego zrobię.-ucałował go lekko.

Takano | Jun pisze...

-przecież dostałeś.-zaśmiał się ale znów go pocałował tym razem dłużej

Takano | Jun pisze...

-Jasne ze możesz. Ale na razie usiądź obok wujka. Ja nastawienie aparat.-Wyjal telefon I postawił go naprzeciwko kanapy ustawił samowyzwalacz i szybko wrócił na kanapę.

Takano | Jun pisze...

-i Koyuki będzie żałował ze go wtedy nie było z nami. Miałby taki material.-zaśmiał się wesoło.-a teraz idziemy zrobić kolacje.-zmierzwil Yuyi włoski.

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś...juz od dawna jesteśmy...-powiedział obejmując go mocno.-będziemy mieć na pewno więcej zdjęć. Mój brat robił na wigilii i obiecał mi dać.-pogłaskał go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj. Jest dobrze kochanie. My ciebie bardzo kochamy. A ja się bardzo cieszę że uważasz nas za rodzinę.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...no to ja proponuję zrobienie sałatki z grzankami...jest coś lekkiego akurat dla nas na kolacje.

Takano | Jun pisze...

-sami. Weź tam jest pokrojony chlebek i pokrój kromki w kostkę.-poprosił malucha a sam wziął się za sałatę.

Takano | Jun pisze...

--takie malutkie.-przytaknal. Dał so sałatki jeszcze kukurydzę i rzodkiewki.-i jak ci idzie Yuyuś? Bo musimy je na chwile dać do piekarnika.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-poczekał aż choice skończy i wyspal je na blaszkę. Włożył na chwile do piekarnika a kiedy się upiekly wyspal do miski z sałatka. Wszystko wymieszal.-Yuya weź talerze i sztućce.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-smacznego moi kochani.-powiedział Takano stawiając na stole miche sałaty.

Takano | Jun pisze...

Nałożył sobie trochę i również zajął się jedzeniem.
-a potem chodzmy juz spać.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...ale uważajcie na siebie.-poprosił ziewajac.-przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-Tylko ubierzcie sie ciepło.-poprosił znów ziewajac.

Takano | Jun pisze...

-dobrze...uważajcie na siebie.-ucałował go po czym poszedł się przebrać w bokserki i koszulkę i wskoczył do łóżka okulary jak zwykle kładąc na szafkę przy łóżku.

[Szczęśliwego nowego roku! ^^]

Takano | Jun pisze...

[A dziękuję ^^ tobie zdrówka życzę ^^ no i dobrej pracy]

Chłopiec skinął głową z uśmiechem zdejmując cicho butki bo wiedział ze tatuś śpi i nie można hałasowac.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję wujku...-uśmiechnął sie kiedy dostał kubek herbaty.-bardzo cie kocham.-powiedział opierając się o niego.

Takano | Jun pisze...

-dobrze wujku...ja bardzo przepraszam. Ja...nie chciałem żebyście się martwili...-powiedział ocierajac łzy.-bardzo przepraszam...

Takano | Jun pisze...

-um...bo mnie bardzo kochacie...i nawet jeśli nie mam mamusi to to jest i tak ok...prawda?-spytał patrząc juz na niego.-i wujku...ja obiecuje ze juz nigdy nie będę tam chodzil sam...

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnal się szeroko i przytulił go mocno. Wypił szybko herbatę.
-i idziemy juz spać wujku?

Takano | Jun pisze...

-wujek a ty nie wolisz spać kolo tatusia?-spytał gramolac się do łóżeczka.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec skinął i położył się już obok Takano. Poczekał na Tomo I zamknął oczka zasypiajac.

Takano | Jun pisze...

Takano obudzil się pierwszy i leżał tylko w łóżku patrząc na nich.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się lekko patrząc na nich. Podobała mu się jego kochana rodzinka i to ze sobie tak razem śpią.

Takano | Jun pisze...

-szszsz...Yuya śpi...-przyłożył palec
do ust.-jak wyjdziemy do zobaczę.-uśmiechnal się.

Takano | Jun pisze...

-słodko śpi, nie?-uśmiechnął się z rozczuleniem.-kochany maluch...

Takano | Jun pisze...

-Mhm...-zgodził się.-długo wczoraj spacerowaliscie?

Takano | Jun pisze...

-Mhm...-Uśmiechnął się do niego.-Kocham was...-Szepnął.

Takano | Jun pisze...

-zostało sałatki wiec zjemy. Zapłacę i będziemy jechać do domku.-uśmiechnął sie do niego I pogłaskał go po policzku.-mój przystojniak.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-No proszę...Tomo on ma coś z ciebie. Też tak zawsze uciekasz z łóżka.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-Co ja się z wami mam.-zaśmiał się w końcu też wstając. I tak się już wyleżał czekając aż się obudzą.

Takano | Jun pisze...

-Nasz mały kochany syneczek.-zaśmiał się cicho. Pomógł małemu wszystko nosić

Takano | Jun pisze...

-Już na prawdę jest świetny w te klocki.-zaśmiał się.-Wstaje najwcześniej i okupuje kuchnię.

Takano | Jun pisze...

-Oj to nic. Najważniejsze że smakuje, ne Tomo-chan?-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-każdy z nas mial lub ma takie rzeczy które mu nie wychodzą. Ale trzeba ćwiczyć zeby je poprawić.-dodał I juz wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-my też maluszku. W końcu jesteś naszym kochanym synkiem.-zmierzwil mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-No to może Yuya pojedzie z przodu a ty się z tyłu położysz? Tak chyba będzie najlepiej.

Takano | Jun pisze...

-Zawsze woze w bagażniku.-odparł z uśmiechem i skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

-może być wygląda ale jest pojemny.-zaśmiał się. Tak było. Wszystko mu się ladnie mieściło.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. W razie czego zostawimy.-zgodził się I zaczął zbierać naczynia.

Takano | Jun pisze...

-no...możemy się zatrzymać.-zgodził się. Szybko posprzątał I poszedł się ubrać.

Takano | Jun pisze...

-Jasne kochanie...-podszedł jeszcze do niego. Przyłożył mu policzek do czoła.-hmmm...gorączki nie masz. Wziąłeś leki?

Takano | Jun pisze...

-dobrze...poczekamy jeszcze. Chociaż chciałbym juz być w domku...-powiedział głaszczac go po włosach.-odpoczniesz chwile pl posiłku i dopiero wyjedziemy.

Takano | Jun pisze...

Popakował ich dość szybko i trochę uprzątnął. Wpakował wszystko do samochodu i wrócił do środka.

Takano | Jun pisze...

-Jasne, że nie...nie martw się.-poprosił malucha i spokojnie poszedł do łazienki.-Kochanie?-uklęknął obok niego.

Takano | Jun pisze...

-ok...więc już dobrze.-pogłaskał go po włosach.-Chcesz jeszcze chwilę odpocząć?

Takano | Jun pisze...

-Ok...-poprowadził wózek z nim najpierw do kuchni a potem do samochodu. Ułożył go na tylnych siedzeniach a Yuyi przymocował fotelik.

Takano | Jun pisze...

-Ale tak cichutko.-włączył odtwarzacz gdzie była płyta na nagranymi piosenkami Tomo.-Może być?-spytał malucha.

Takano | Jun pisze...

-Ale cichutko...bo wujek jest zmęczony i bardzo potrzebuje ciszy.-powiedział jeszcze przyciszając muzykę.

Takano | Jun pisze...

-Nic nie będzie. Musi tylko odpocząć.-zapewnił malucha powoli wjeżdżając na autostradę.

Takano | Jun pisze...

W połowie drogi tak jak obiecał zjechał do McDonalda na obiad. Zaparkował i odwrócił dię żeby obudzić Tomo.

Takano | Jun pisze...

Objął go delikatnie od razu jak chłopak o to poprosił.
-Ale już dobrze kochanie. Już dobrze. Nic nam nie jest.

Takano | Jun pisze...

-cóż...zły może nie...Ale jednak wolałbym żeby ludzie na nas dziwnie nie patrzyli.-wyjaśnił tuląc go jeszcze.-Ale bardzo potrzebujesz być blisko teraz, prawda?

Takano | Jun pisze...

-dobrze skarbie.-zgodził się i zamknął samochód. Yuya szedł tuż obok niego i po powiedzeniu co by chciał poszedł z Tomo zająć stolik a Takano poszedł do kas.

Takano | Jun pisze...

Dołączył do nich dość szybko i położył tacki z jedzeniem na stolik. Tomo podał wodę, Yuyi happy meal samemu zajadając cheesburgera.

Takano | Jun pisze...

-oooo...a kiedy ty je uzbierałeś?-spytał zaskoczony.

Takano | Jun pisze...

-cóż...możemy obejrzeć jak wrócimy do domu...-wzruszył ramionami.-ale ja pewnie na nich zasnę. Będę zmęczony jazdą samochodem.

Takano | Jun pisze...

-maraton? A nie za dużo tego jak na maraton? Może półmaraton?-zaproponował ze śmiechem. Skończył swojego cheesburgera i wstał po kawę.

Takano | Jun pisze...

-chyba nie mam innego wyboru jak tylko się zgodzić.-zaśmiał się.-ok zrobimy tak.-powiedział siadając ze swoją kawką.

Takano | Jun pisze...

-Yuyuś...a co byś chciał na obiadek? Zrobię ci cokolwiek będziesz chciał.-obiecał maluchowi.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-zgodził się z uśmiechem. Spokojnie pił swoją kawę czekając aż chłopiec skończy jeść.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Uważaj na siebie.-poprosił odprowadzając go wzrokiem.

Takano | Jun pisze...

Kiedy zjedli poszli wyrzucić papierki i wyszli za zewnątrz.
-lepiej kochanie?-spytał Tomo szepczac mu do ucha.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Śpij sobie dopóki nie dojedziemy. Tak najlepiej znosisz droge.-uśmiechnął sie I zaczął go prowadzić do samochodu. Yuya wcześniej usiadł Tomo na kolanach żeby się trochę potulic.

Takano | Jun pisze...

Do domu dojechali późnym wieczorem. Takano wjechał do garażu i najpierw obudził Yuye a potem Tomo.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Z resztą juz najwyższa pora żebyś wziął leki.-powiedział biorąc go na ręce.-będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

-tak. Mam nadzieje ze jutro już będziesz się lepiej czuł.-powiedział kładąc go na kanapie. Najpierw wniósł wszystkie torby a potem zrobił mu herbaty i podał leki.-Yuyuś idź się umyć.-polecił chłopcu.

Takano | Jun pisze...

-No dobrze...ale potem od razu do mycia. Jest juz późno.-powiedział siadając na kanapie.

Takano | Jun pisze...

Wziął go na kolana i objął delikatnie.
-tyle ile chcesz i tyle ile potrzebujesz skarbie.-zapewnił go.-Zaraz pójdziemy do łóżka spać...jutro będzie lepiej...

Takano | Jun pisze...

-dobrze kochanie...-ucałował go w policzek. Kiedy Yuya poszedł spać zaniósł Tomo do łóżka. Pogadam światła i położył się obok niego zdejmując okulary i obejmując go delikatnie.-juz jestem...możesz spać spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez.-odparł również zasypiajac. Był zmęczony droga.

Takano | Jun pisze...

-mmmm....-wymamrotal jeszcze spiac.-ja ciebie tez kocham...-powiedział przez sen trochę mocniej go obejmując.

Takano | Jun pisze...

-o co ten hałas?-jeknal otwierając oczy i wymacujac okulary.-coś się stało?-spytał patrząc na Yuye.

Takano | Jun pisze...

-juz juz...zaraz się go pozbęde...-westchnął wstając z łóżka chociaż chciał jeszcze poleżeć. Zwinal gazetę i z taką bronią poszedł do pokoju chłopca. Po tym jak zabił pająka sprzątal po nim ślady i wrócił do łóżka.-załatwione...wracam do pięknego snu...

Takano | Jun pisze...

-to ja was ratuje i nawet całusa nie dostane...obrażam się.-mruknął całkowicie okrywajac się kołdrą.

Takano | Jun pisze...

Wymamrotal coś jeszcze pod nosem i odkrył się przeciągając się lekko. Nawet się wyspal. Nie chciało mu się jednak jeszcze wstawać.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze już idę...-zaśmiał się wstając z łóżka.-pachnie pysznie. Co dobrego zrobiliście?-spytał idąc za chłopcem.

Takano | Jun pisze...

-mhm...proste ale jakie pyszne.-zauważył całując go w usta.-tak na dzień dobry

Takano | Jun pisze...

-o nie kochanie. Ja dzisiaj mam zamiar czekać na ciebie w szpitalu. Nie słuchasz lekarza i się przemeczasz.-mruknął siadając przy stole i biorąc się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-on bardzo dobrze wie kiedy powinieneś przestać. Ja wiem ze bardzo chcesz już szybko chodzić ale nie możesz się przemeczac.

Takano | Jun pisze...

-I o to chodzi. Jak jesteś zmęczony to nie daje efektów. Dlatego dzisiaj tam posiedzę. Będę wiedział kiedy dość. Tylko dzisiaj Tomo.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Ale podjąłem to ryzyko.-mruknął kończąc jeść. Martwił się o niego i nie mógł pozwolić żeby chłopak znów się przemeczał.

Takano | Jun pisze...

-dobrze maluszku. I spokojnie...nie będziemy się z wujkiem kłócić.-zapewnił go jeszcze. Odniósł swój talerz i poszedł do łazienki. Zapukał do drzwi.-Tomo? Wybacz ale martwię się o ciebie...ostatnio nie mogłeś się nawet ruszyć...tak bardzo przesadziłeś...

Takano | Jun pisze...

-wiem...chodzi mi I rehabilitację. Ostatnio byłeś bardzo zmęczony...nie chce żeby znów tak było...-szepnął opierając się plecami o drzwi.-nie chce też żebyś był na mnie zły...

Takano | Jun pisze...

Westchnął cicho. Spodziewał się ze w końcu do tego dojdzie. Nie mógł jednak nic poradzić na to ze martwił się ze chłopak znów będzie się przemeczał.

Takano | Jun pisze...

Ubrał się dość szybko i zadzwonił do taty Tomo żeby posiedzial z Yuya.

Takano | Jun pisze...

-um...-mruknął kiedy dojechali juz do sali rehabilitacjyjnej.-poczekam tutaj. Na korytarzu. Ale...nie przemeczaj się...

Takano | Jun pisze...

-bardzo zabawne Sojiro...co ty tu w ogóle robisz?-mruknął siadając na lawce.-on po prostu...nie lubi jak jestem nadopiekuńczy i jak kontroluje te jego rehabilitacje...-westchnął ciężko.

Takano | Jun pisze...

-bez jaj...teraz to już w ogóle się wścieknie...-jeknal patrząc na zamykające się drzwi. Oparł się ciężko o oparcie ławki.

Takano | Jun pisze...

-A co powiesz na dwie trzecie? Albo coś koło tego? Chyba nie chcesz paść tutaj trupem, co?-uniósł brwi patrząc na niego.-rozumiem twoją frustrację. Ale dzisiaj masz mnie słuchać, ok?

Takano | Jun pisze...

Wywrócił tylko oczyma i również wstał trochę go asekurując. Czasami na prawdę wolałby już przejąć szpital po rodzicach i mieć to z głowy.
-Dobra Tomo...ruszaj.-poprosił go.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...połóż się.-polecił pomagając mu się ułożyć na macie.-na dzisiaj koniec. Odpocznij chwilę i potem leć się przebrać. Dobrze ci szło.-pochwalił go.-Zawołać Takano?

Takano | Jun pisze...

-powiedzmy że to kara...-mruknął rozmasowując mu nogi.-W domu masz leżeć.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...za dołowanie mojego kumpla i za nie słuchanie lekarzy.-zaśmiał się.-Cóż mogę wpaść. Co dobrego macie?

Takano | Jun pisze...

-A nie sądzisz że ma ku temu powody? Chyba trochę zbyt na siebie naciskasz w czasie rehabilitacji. Jakbyś się spieszył.-zauważył biorąc się za jego drugą nogę.

Takano | Jun pisze...

-Ale spokojnie...-uspokoił go.-Raczej nic mi nie da mówienie ci żebyś spróbował go zrozumieć...Ale wiem że kiedy już staniesz na swoje nogi on się na pewno uspokoi. Teraz ten idiota po prostu czuję że bez niego nie dasz sobie rady...bo z wózkiem nie wszędzie wjedziesz. Przeczekaj to...i zamiast ćwiczyć szybko rób to powoli ale efektownie.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem że nie chcesz żebyście się pokłócili. Ale już ci powiedziałem ze na dzisiaj dość.-powiedział siłą zmuszając go żeby usiadł.

Takano | Jun pisze...

-odsypiam nocną zmianę...mógłbyś przyjechać wieczorem?-spytał ziewając.

Takano | Jun pisze...

-Na noc? To w sumie zależy czy znów nie będzie jakiejś masakry wodnej...-mruknął znów ziewając.-Coś się stało?

Takano | Jun pisze...

-Ni prosiłbyś o spanie gdyby wszystko grało...-ziewnął jeszcze raz i wrócił do spania.

Takano | Jun pisze...

-o...zaprosiłeś go?-spytał zakładając kurtkę.-więc muszę kupić trochę więcej składników...

Takano | Jun pisze...

-oj...-burknął tylko w odpowiedzi i zaczął kierować się w stronę samochodu.-zajedziemy jeszcze do sklepu.

Takano | Jun pisze...

-Chcesz coś ze sklepu?-spytał kiedy parkował.-Chcesz zostać czy iść ze mną?

Takano | Jun pisze...

-ok, więc poczekaj. Zostawię ci włączoną muzykę.-uśmiechnął się i wyszedł biorąc tylko portfel.

Takano | Jun pisze...

-Przepraszam...co pan robi przy moim samochodzie?-spytał widząc jak jakiś facet szarpie za klamkę. Widząc kominiarkę i przerażonego chłopaka w środku bez pytania podniósł wysoko nogę i kopnął go w głowę.-Przepraszam...mówiłem do pana ale pan raczej nie chciał słuchać...-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-wiem...znaczy domyśliłem się. Skoro był na zewnątrz a nie w środku.-uśmiechnął się. Wpakował zakupy do bagażnika i wrócił na miejsce kierowcy.-kocham cię...-złapał go na chwilę za rekę.

Takano | Jun pisze...

-BYŁ!?-krzyknął zaraz i wyjrzał wściekłym wzrokiem przez okno. Mężczyzna powoli wstawał przykładając rękę do krwawiącej skroni.-dlaczego to zawsze nam się przytrafia?

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. Tak bardzo się ciesze.-powtórzył patrząc na niego z uśmiechem.-ze dales sobie radę...-dodał siadając juz prosto.

Takano | Jun pisze...

-Um tak...-ruszył powoli w stronę domu. Zerknął na niego kontem oka.-Coś ci się stało w szyję?

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Uważaj na siebie.-uśmiechnął się do niego lekko.-Kiedy idziesz?

Takano | Jun pisze...

-Mhm..pozdrów Juna.-poprosił jeszcze i już całkowicie skupił się na drodze.

Takano | Jun pisze...

-nie jestem. Rozumiem że..jesteś na mnie trochę zły i potrzebujesz odpoczynku żebyśmy znów się tak bardzo nie pokłócili.-zapewnił go spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-No wołałem go. To twój rehabilitant po niego dzwonił. Ja tam byłem pewny że teraz siedzi tylko za biurkiem i uczy się jak zarządzać szpitalem.-mruknął niezadowolony że obwinia się go o coś takiego.

Takano | Jun pisze...

-serio? Wspominał po co?-spytał powoli wjeżdżając do Yukan.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...-skinął głową.-Jak miał praktyki dostawał samych uparciuchów. Tak wyszło że teraz tylko takimi się zajmuje.-wzruszył ramionami parkując pod domem.

Takano | Jun pisze...

Westchnął tylko woląc już o tym nie rozmawiać. Wiedział że i tak go nie powstrzyma. Zgasił samochód i wyszedł wyciągając najpierw wózek.

Takano | Jun pisze...

Takano wziął zakupy i zamknął zakupy. Wszedł najpierw do kuchni a potem przywitał się z Yuyą i taką Tomo.

Takano | Jun pisze...

Takano skinął głową i pomachał mężczyźnie.
-Yuyuś jak się bawiłeś z dziadkiem?-spytał wesoło.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście. O ile nie uśniesz na maratonie.-zaśmiał się i zmierzwił mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-będzie jak w kinie.-zaśmiał się sadzając już go na kanapie.-No a teraz posiedź z wujkiem a ja zrobię obiadek.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

Takano zabrał się za robienie omurice. Jedna z japońskich dań które na prawdę mu wychodziło.

Takano | Jun pisze...

-Tatuś robi obiadek a wujek leży na kanapie.-zdał raport Yuya nadal go nie puszczając. Pieski też przybiegły się przywitać.

Takano | Jun pisze...

-hej Sojiro!-krzyknął z kuchni Takano. Chwilę później wniósł do salonu cztery parujące talerze z omurice.

Takano | Jun pisze...

-Dzięki maluchu.-zaśmiał się również biorąc się za jedzenie.-no...wyszło.

Takano | Jun pisze...

-pyszne wyszło!-poprawił się zaraz Sojiro a Takano zaśmiał się cicho.
-Z japońskiego jedzonka tylko to mi tak na prawdę wychodzi.

Takano | Jun pisze...

-cicho być! Uczę się pikachu.-burknął Takano skupiając się już na swoim obiedzie.

Takano | Jun pisze...

Takano zmierzwił mu włoski.
-ale na razie jedz obiadek.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-figurek? Jakich figurek?-spytał zaraz Sojiro.

Takano | Jun pisze...

-o...też kiedyś zbierałem.-zaśmiał się.-ale z jajek niespodzianek. Miałem kolekcję dinozaurów i duszków.

Takano | Jun pisze...

-ale fajnie.-odpowiedział Sojiro i poszedł za nim żeby chłopiec nie musiał tego wszystkiego nosić.

Takano | Jun pisze...

Takano pozmywał szybko i zrobił dla wszystkich herbatę.

Takano | Jun pisze...

-jasne...-usiadł obok niego i okrył go dokładniej kocykiem.

Takano | Jun pisze...

-wiem...-objął go delikatnie.-i wiem...-dodał spokojnie.-nasze racje jednak jakoś nie chcą się ze sobą zgodzić...

Takano | Jun pisze...

-Może kiedyś...mam jednak nadzieję że już nie będziemy się kłócić o rehabilitację. Ze tu juz ostatni raz...-powiedział tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale mam na myśli to ze jak ta się już skończy...ze juz więcej nie będzie.-wyjaśnił I ucałował go w policzek.

«Najstarsze ‹Starsze   3601 – 3800 z 5000   Nowsze› Najnowsze»